Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie d...

    IP: 212.182.77.* 03.10.06, 09:43
    No ciekawe. To znaczy, ze jesli ja na przyklad studiuje filologie polska to
    najlepiej od razu powinienem polozyc sie na smietniku bo do niczego sie nie
    przydam? Albo moze fuksem uda mi sie zalapac jako akwizytor czy gosc od
    marketingu. Gdzie logika. To od razu wywalmy ze szkoly kierunki takie jak
    polski (po co czytac, to tylko zajmuje czas ktory moznaby bylo poswieciec na
    kursy zawodowe), historia (kogo obchodzi co dzialo sie gdzies-tam, kiedys-
    tam) itp. Przyjemnosci kulturalne zostawmy milionerom ktorzy maja czas i
    pieniadze zeby zajmowac sie takimi glupotami jak literatura, historia czy
    psychologia. Zlikwidowac kierunki humanistyczne na studiach bo seryjnie
    produkuja bezwartosciowych pasozytow. Najbardziej rozsmieszyl mnie tekst, ze
    ludzie wybieraja kierunki humanistyczne bo sa latwiejsze i nie trzeba borykac
    sie z matma. Otoz ja z przedmiotow scislych zawsze byem dobry, nie mam z nimi
    wiekszych problemow. Bylem przez rok na polibudzie na informatyce i co?
    Rzucilem to, nie dlatego, ze nie dawalem rady tylko dlatego, ze mnie to nie
    interesowalo. Teraz studiuje na 3 roku filologii polskiej i wcale nie wiem,
    czy przeczytanie i "wykucie" okolo 120 lektur rocznie z samej tylko
    literatury, nie licząc przedmiotow pobocznych i gramatycznych jest latwiejsze
    niz naucznie sie pochodnych, calek i macierzy. Zapewniam: nie jest prostsze i
    zdecydowanie bardziej pracochlonne. I co? Jestem, do cholery, pasozytem bo
    nie studiuje na polibudie? Robie to co jest moja pasja, staram sie i nie ide
    na zajecia z nastawieniem "o rany... znowu kilka godzin flakow z olejem" - a
    tak chodzilem na informatyce. Chcialbym potem pracowac, mam zamiar zrobic
    jeszcze dziennikarstwo. Ucze sie jezykow, a jednak... z tego wynika, ze pracy
    dla mnie albo nie bedzie albo bede musial zapomniec o swoim "powolaniu" i
    nagiac sie do regul rynku i pracowac na jakims niskim stanowisku jako
    marketingowiec (o ile doksztalce sie w tym kierunku, bede prezny i
    zadowolony, tylko nie wiem z czego). Prosze mnie nie zrozumiec zle, ja nie
    mam aspiracji do jakiejs wielkiej kariery zawodowej. Nie zalezy mi na tym,
    zeby piac sie w gore i zarabiec po 6,7 tysiecy miesiecznie. Nie jestem takim
    typem osoby. Lubie w zasadzie cisze i spokoj. Gdybym dochrapal sie pracy w
    ktorej dostawalbym powiedzmy 2 tysiace to niczego wiecej bym po zyciu nie
    oczekiwal. Heh, moje marzenie to praca w bibliotece, ale to nierealne bo po
    pierwsze wcale nie tak latwo taka dostac a poza tym zarobki rzedu 600zl za co
    nawet nie wynajmie sie kawalerki nie wspominajac o utrzymaniu, a jak ktos
    jeszcze tak jak ja chcalby zalozyc rodzine to juz w ogole.
    Odnosze wrazenie, ze spoleczenstwo, rynek pracy patrzy na "humanistow" z
    lekkim zaklopotaniem. Bo niby pozwolili im studiowac, rozwijac
    zainteresowania, bo niby w teorii musza byc ludzie przechowujacy "dziedictwo
    kulturowe" narodu, wszystko ladnie pieknie, tylko co by tu z nimi zrobic w
    praktyce? W rezultacie mruga sie do nich okiem w stylu "dobra jest, jakos to
    zalatwimy, przekwalifikujesz sie i bedzie gites". A co jesli ktos nie chce
    sie przekwalifikowywac, bo nie po to studiowal 5 lat? Tu wszyscy sa w kropce
    i mamrocza cos o pracy za granica itp. Idiotyzm.
    W rezultacie bycie "humanista" zaczyna byc czyms wstydliwym. Kiedy spotyka
    sie kilku mlodych ludzi mozemy zaobserwowac cos takiego.
    - Ja studiuje informatyke - prezy sie jeden,
    - Ja sosunki miedzynardowe - rzuca z duma drugi,
    - Ja biotechologie - wypala basem trzeci
    - A ja... no.. wiecie... takie tam... - mamrocze cos czwarty.
    - Co, co? - dopytuja sie.
    - Historie - ze wstydem szepcze czwarty i spuszcza glowe. Oni wzruszaja
    ramionami i odwracaja sie od niego.

    To oczywiscie sytuacja nieco karykaturalna ale cos na rzczy jest, nieprawdaz?
    Reasumujac, albo polikwidujcie uniwersytety i zostawcie same polibudy, albo
    jesli juz pozwalacie studiowac ludziom takie "glupoty" to nie traktujcie ich
    potem jak jakies biedne niedorobki, ktore o tyle moga sie przydac o ile sie
    przekwalifikuja. Filolog to filolog i nie robcie z niego ekonomisty. Bo takie
    smieszne teksty rzucaja najczesciej ludzie po tych kierunkach "intratnych",
    a jestem wsciekle ciekaw, jak by sie spodobala np. programiscie czy specowi
    od marketingu uczenie polskiego w szkole. Taki bylby zadowolony i spelniony?
    Nawet gdyby dac mu kase rowno z jego zaobkami jako programista? Mysle ze nie.
    Teksty o przekwalifikwaniu padaja najczesciej z ust osob, ktore same tego
    robic nie musza.
    Rozpisalem sie straszliwe, ale musialem to z siebie wydusic.
    Jesli ktos mysli podobnie, albo sie ze mna nie zgadza, piszcie!
    Pozdrawiam!
      • Gość: slodki Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.10.06, 15:08
        Prawda jest taka, ze po kazdym kierunku mozna znalesc swoja "nisze". Przykladowo
        absolwenci polonistyki (z tego co mi wiadomo) niezle zarabiaja np. na korektach
        i jako copywriterzy:)

        Nie chodiz o to zeby dezawuowac 90 % kierunkow jako "przezytek" i lansowac 3-4
        modne. Ale czesto ludzie kieruja sie "owczym pedem" idac na te
        najpopularniejsze: ekonomie, pedagogike, politologie.

        Zeby odniesc sukces w kierunku gdzie jest ogromna ilosc osob o podobnym
        wyksztalceniu, trzeba znalesc "swoja nisze" - pozadana specjalizacje.

        Stad te problemy z bezrobociem - jesli idzie sie po najnizszej linii oporu i po
        porstu realizuje program nie myslac o swej karierze i pewnej specjalizacji, to
        potem takie sa efekty...

        Choc nawet na logike - czy nam potrzebne jest 0,5 miliona ekonomistow??? Watpie..

        Pozdrawiam:)
        • rocznik_74 Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie 03.10.06, 16:03
          Artykul o wszystkim i o niczym: "studiuj wszystko i nic"
          W koncu prawda jest taka ze jak potrzebujesz kase to studiujesz/robisz to co
          przynosci duza kase, jak potrzebujesz sie spelnic to robisz to co lubisz.
          Rzadko da sie te dwie rzeczy idealnie polaczyc, pytanie tylko w jakiej
          proporcji jestesmy w stanie to zaakceptowac. Ja w kasie mam 80% zadowolenia a w
          misji mojej pracy moze 50% spelnienia. Drugie 50% jak nie wiecej dodaje mi
          hobby na ktore mam kase i jest OK.

          Zaraz pewnie odezwa sie Ci co sie spelniaja w pracy 100% za male pieniadze :)
          Wybaczcie pozostane realista - w zyciu trzeba cos robic poza praca a na to
          czesto trzeba miec spora kase. Chocby sport, podrozowanie, kultura (ktora nie
          jest sprowadzana do muzyki i filmow kopiowanych przez p2p), restauracja itp.
          • frant3 Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie 04.10.06, 09:55
            Czy ktoś chciałby być szambonurkiem?
            Niestety, ktoś musi być szambonurkiem.

            --
            Frant - humor, satyra, krytyka
        • panisiusia Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie 04.10.06, 08:52
          >jesli idzie sie po najnizszej linii oporu i po

          Chodziło o linię najmniejszego oporu?
          Z jakąż radością zostałabym korektorką...;)
          • Gość: jan Odczepcie sie od Informatykow.Juz jest ich za duzo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.06, 09:54
            Od tego o czym 'mowi sie' ze jest dobrym wyborem nalezy trzymac sie z daleka.
            Bo tam rzuci sie cala masa ludzi, a trzeba zapamietac ze studia trwaja 5 lat i
            pozniej bedzie placz i zgrzytanie zebow i okaze sie ze ci ktorzy potrafili
            samodzielnie pomyslec, a nie na zasadzie owczego pedu wyszli na tym najlepiej.
            Gdy zaczynalem studia, 'mowilo sie' jak to potrzeba ekonomistow,
            marketingowcow. Poszla fama, owczy ped i co sie okazalo. A ci wybrali np.
            farmacje maja sie dobrze, bo tam nie bylo masowki.
            Sam skonczylem informatyke w momencie gdy nie byla popularnym kierunkiem. I
            dlatego nie mialem problemow ze znalezieniem pracy. Teraz z przerazeniem patrze
            ile ludzi co roku konczy informatyke, ile nowych szkol informatycznych powstaje.
            A co bedzie jak wszyscy informatycy, ktorzy teraz siedza za granica zaczna
            wracac do kraju (wiekszosc moich znajomych wyjechalo z zamierzenia na 2-3 lata)?
            Ludzie, nie idzcie, tam gdzie wszyscy, bo tam bedzie najwieksza bieda.
            • Gość: gb Re: Odczepcie sie od Informatykow.Juz jest ich za IP: 87.205.12.* 04.10.06, 10:00
              po pierwsze: jesli pojda tam 'wszyscy' to jakosc informatykow sila rzeczy
              spadnie - niektorzy pojda te studia bo 'wszyscy ida' a nie z pasji. po drugie: o
              boomie na studia informatyczne slychac od kilku lat a nadal ofert pracy mnostwo.
              nie bierzmy pod uwage uczelni, ktore ksztalca marketingowcow, ksiegowych i
              'informatykow', ktorzy potrafia co najwyzej windowsa przeinstalowac.
              • Gość: jan Re: Odczepcie sie od Informatykow.Juz jest ich za IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.06, 10:12
                Wlasnie, slychac od kilku lat, czyli dopiero od niedawna zaczynaja sie wylewac
                ze szkol. To ze ofert jeszcze jest duzo to dlatego ze jest akurat koniunktura,
                ktora nie potrfa wiecznie (np. jeszcze 4-5 lat temu byl straszny zastoj w
                branzy), a juz teraz widac firmy informatyczne ktore cienko przeda i zwalniaja
                ludzi albo plajtuja, po drugie dlatego ze cale mnostwo ludzi wyjechalo za
                granice. Ale wiekszosc z nich nie wyjechala na stale.
                • Gość: gb Re: Odczepcie sie od Informatykow.Juz jest ich za IP: 87.205.12.* 04.10.06, 10:19
                  nie balbym sie zalewu informatykow. uczelnie, ktore daja dobre wyksztalcenie w
                  tym kierunku, wypuszczaja mniej wiecej podobna pule absolwentow co roku. a
                  koniunktura jeszcze potrwa dluuugo. nawet gdyby u nas sie zalamal wzrost
                  gospodarczy, to i tak polskie firmy przezyja z eksportu - mamy dobrych i tanich
                  (w porownaniu z Eur. Zach.) informatykow. a szczerze mowiac ja nie widze
                  zwalniajacych ludzi firm inf. na pewno takie sa, ale zatrudniajacych jest
                  znacznie wiecej. ps. bez zadnego doswiadczenia zawodowego, ale z dyplomem bardzo
                  dobrej uczelni, szukalem pracy tydzien, dostalem ja na drugiej rozmowie
                  kwalifikacyjnej, na poczatek zarabialem ok. 1600 netto. teraz (po roku) o 50%
                  wiecej i nie jestem wyjatkiem wsrod znajomych z roku.
                  • Gość: jan Re: Odczepcie sie od Informatykow.Juz jest ich za IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.06, 11:26
                    No coz. Pozyjemy zobaczymy.
                    • poszukiwacz_pracy Re: Odczepcie sie od Informatykow.Juz jest ich za 04.10.06, 11:41
                      są też absolwenci informatyki któzy muszą zmienić branżę bo na studiach ich
                      uczyli archaicznych języków programowania, albo studiowali to nie mając do tego
                      powołania, albo poprostu mieszkają w nieodpowiednim regionie
                      • Gość: gb Re: Odczepcie sie od Informatykow.Juz jest ich za IP: 87.205.12.* 04.10.06, 11:46
                        latwiej sie chyba przeprowadzic niz zmienic branze;) ale ogolnie zgadzam sie z
                        Toba, dlatego tak wazna jest dobra uczelnia.
                        • Gość: gosciu dlaczego sie boicie konkurencji IP: *.134.219.81.static.kielce.msk.pl 06.11.06, 19:45
                          Troche mnie dziwia Wasze opinie, a to ktos sie musi przebranzowic, a to drugi
                          sie boi zalewu informatykow itd. Dajcie spokoj przeciez nikt nie pojdzie na
                          informatyke, bo lubi grac na komputerze, albo mu rodzice kaza, czy jest boom na
                          rynku. W tym fachu trzeba byc po prostu dobrym matematykiem i umiec myslec
                          abstrakcyjnie i najwazniejsze umiec radzic sobie ze stresem, szczegolnie w
                          zawodzie programisty. Widzialem wielu co konczylo studia i niestety w zawodzie
                          nie pracuja bo sa za slabi, widzialem tez takich co po roku, dwoch wysiadali
                          psychicznie bo nie radzili sobie ze stresem, z presja czasu, z potrzeba
                          ciaglego rozwoju zawodowego (nowe technologie itd.), widzialem tez takich co
                          pracowali po 7-8 lat i wymiekli, kiedy sie ozenili, przyszly dzieci, po prostu
                          przestalo im sie chciec, ugrzezli w jakis starych technologiach, a nowych jakos
                          im sie nie chcialo uczyc - juz nie potrafili. W tym zawodzie czlowiek sie
                          bardzo szybko wypala, jest w nim trudno pogodzic ciagly rozwoj i zycie
                          rodzinne, chociaz niektorym sie udaje.
                          Co wiecej dzisiaj rynek nie potrzebuje juz maniakow, ktorzy przy komputerze sa
                          hackerami, a w spoleczenstwie nie potrafia sie odnalezc, potrzebni sa ludzie
                          komunikatywni, wszechstronni, a jednoczesnie swietni fachowcy, a o takich nie
                          latwo.
                          Wiec konkurencji sie nie obawiam, bo wiekszosc i tak wymieknie, albo na
                          poczatku, albo w trakcie, wiec jezeli ktos na prawde tego nie czuje i nie ma
                          silnej psychiki to odradzam. A pozostalym zycze powodzenia, w grunicie rzeczy
                          to dobry zawod, ale w nim sie nie da udawac symulowac po prostu trzeba pisac
                          dobre programy, w krotkim czasie.

                          Powodzenia dla wytrwalych.
                      • tege ? 04.10.06, 11:52
                        studia nie uczą języków programowania. Uczą myśleć. Wystarczy się nauczyć w
                        trakcie studiów 2-3 języków na poziomie średnio zaawansowanym, by mieć solidne
                        podstawy do nauczenia się gruntownie jednego w pracy.
                        • tege p.s. 04.10.06, 11:53
                          i nie mieć kompletnie żadnych problemów, by w razie potrzeby nauczyć się innego.
                          Na programowaniu informatyka się nie zamyka. To dużo, dużo szersza dziedzina.
                          • akermanski Re: p.s. 04.10.06, 13:20
                            ... poza tym większość języków jest bardzo podobna do siebie. Na informatyce
                            uczy się też algorytmiki, a to jest wspólne dla wszystkich języków...

                            ---------------
                            Lubię humor absurdalny
                            www.patafian.pl
                            • Gość: mariusz Re: p.s.KASA ! IP: *.pl 06.11.06, 10:55
                              > ... poza tym większość języków jest bardzo podobna do siebie. Na informatyce
                              > uczy się też algorytmiki, a to jest wspólne dla wszystkich języków...
                              >

                              Już każdy otwiera kierunki informatyczne,to przypomina szał na marketing;)
                              Nawet szkoły od krów i cielaków mają kierunki informatyka ,sprzęt jest tani ,a
                              kasa łatwa ,to coś w stylu marketing - ekonomia (kreda i tablica ).
                              Poziom kształcenia to "pożal się Boże" ,często wykłady prowadza ludzie z
                              przypadku ,to wygląda to jak jeden wielki skok na kasę,goracy pieniądz !
                  • Gość: karo Re: Odczepcie sie od Informatykow.Juz jest ich za IP: *.akademiki.uni.torun.pl 04.10.06, 12:33
                    Tez studiuje informatyke. Zglosilam sie do firmy aby odbyc praktyke, od razu
                    chcieli mnie zatrudnic praktycznie nic o mnie nie wiedzac no moze tylko jedna
                    informacja dobry uniwersytet. Praktyke pozwolono mi odbyc, no a potem znowu
                    chcieli mnie zatrudnic, ale znowu nie chcialam. 2500zl bez doswiadczenia:) Zyc
                    nie umierac i konczyc pożądną informatykę:) Bo te prywatne;)
                    • poszukiwacz_pracy Re: Odczepcie sie od Informatykow.Juz jest ich za 09.10.06, 14:54
                      tylko pozazdrościć wam zdolnym mieszkańcom wielkich miast
                    • Gość: Sabra Re: Odczepcie sie od Informatykow.Juz jest ich za IP: *.aster.pl 06.11.06, 11:53
                      ...i "pożądnie" ortografii się nauczyć...
                • Gość: zonk Re: Odczepcie sie od Informatykow.Juz jest ich za IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.06, 22:08
                  > ktora nie potrfa wiecznie
                  ^^^^^^^

                  Rany boskie...
            • Gość: yorek Re: Odczepcie sie od Informatykow.Juz jest ich za IP: 195.146.135.* 04.10.06, 15:46
              Dokładnie. Ja swego czasu uległem takiemu pędowi i zdawałem na informatyke.
              Naszczęście się nie dostałem i wybrałem automatyke na której nie było kompletu.
              Z pracą po tym kierunku nie ma problemu i jeszcze długo nie bedzię, ponieważ
              dalej mało ludzi kształci się w tym kierunku w porównaniu z informatyką czy
              ekonomią.
              • Gość: Adams Re: Odczepcie sie od Informatykow.Juz jest ich za IP: 217.149.44.* 06.11.06, 13:46
                Zgadza się, praca jest. Ale to dość wąski rynek i taki pozostanie.
            • Gość: karolina Re: Odczepcie sie od Informatykow.Juz jest ich za IP: 212.188.146.* 10.10.06, 14:41
              Mowili 2-3 lata, ale moze zostana dluzej. Pracuje w agencji rekrutacyjnej w
              Londynie i specializuje sie w IT. Masa naszych kandydatow to polscy
              informatycy. Myslisz ze jak ktos zarabiia 600 EUR za dzien pracy i ma do
              Warszawy 2 godziny lotu z miejsa pracy chce wracac do Polski?

              Poza tym sztuka jest myslec kreatywnie a nie zmykac sie tylko i wylacznie w
              swoim kierunku. Studiuje pedagogike wiec tylko szkola lub osrodki opeikuncze.
              Musisz wiedziec gdzie sie sprawdzisz i gdzie bedziesz czerpac satysfakcje z
              pracy. Wybor, kompromis i elastycznosc to klucz do sukcesu.

              Dam przyklad, zeby nie bylo: ja konczylam psychologie pracuje w rekrutacji,
              moja kolezanka konczyla filologie (jeden ze skandynawskich jezykow) wlasnie
              dostala prace w renomowanej, miedzynarodowej firmie konsultingowej UWAGA: w
              ksiegowosci! (chce sie uczyc wiecz czemu nie)

              Pozdrawiam
        • Gość: malutki Szkoda... IP: *.delphi.com 04.10.06, 11:19
          ...że większość osób piszących o "ekonomii" tak naprawdę nie ma pojęcia czym
          ten konkretny kierunek różni się od marketingu i zarządzania, stosunków
          międzynarodowych, czy finansów i bankowości.

          Mam wrażenie, że właśnie przez swoją niewiedzę formułujesz pytanie o to czy
          potrzebe jest 0,5 miliona ekonomistów w naszym kraju - wręcz konieczne, bo stan
          edukacji ekonomicznej polskiego społeczeństwa jest po prostu mizerny.

          Do tego nie wiem skąd wziąłeś tą liczbę - państwowych uczelni ekonomicznych
          jest w Polsce 5. Do tego dochodzą 2 naprawdę dobre szkoły prywatne.

          Znając trochę to środowisko, ekonomistów z tytułem magistra będzie co roku
          jakiś 1000, chociaż biorąc pod uwagę demografię, liczba ta z roku z na rok
          będzie maleć.
          Żeby było ich 0,5 miliona potrzeba by z 500 lat.

          Oczywiście, można napisać, że prawie na każdej uczelni jest wydział Ekonomii;
          Zarządzania i Ekonomii, bądź Ekonomii i Nauk społecznych.
          Jest tylko jedno "ale", aby kształcić tylu "ekonomistów" trzeba mieć do tego
          kadry - a znanych polskich ekonomistów, którzy są znani za granicą jest ledwo
          tyle, że wystarcza na to wspomniane wcześniej 7 prawdziwych uczelni.
        • ekonomista_com_pl Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie 04.10.06, 16:11
          >>Choc nawet na logike - czy nam potrzebne jest 0,5 miliona ekonomistow??? Wątpie..

          ;)

          Może aż pół miliona nie, ale kilku pewnie się do czegoś nada... sprzątać też ktoś musi...
          • Gość: zonk Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.06, 22:12
            > Może aż pół miliona nie, ale kilku pewnie się do czegoś nada... sprzątać też >ktoś musi...

            Długo nad tym myslales geniuszu?
        • agat_25 Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie 05.10.06, 17:30
          Ja uważam,że jak człowiek chce to znajdzie prace po wszystkim.Mimo,że u Nas
          jest trudno.Po skończeniu studiów Psychologicznych myślałam,że będe bezrobotna-
          bo u nas trudno znaleść prace jako psycholog o ile się nie brało praktyk ani
          staży pod czas studiów(choć czasem i to nie pomaga,bo malutko etatów,a do HR
          trudno się dostać bez znajomości).Teraz pracuje jako referent w banku i chce
          się dokształcić.
          A tak to przecież powinno się studiować nie dla kasy czy popularności
          kierunku,głównie dla siebie.
          Szkoła średnia to co innego to moim zdaniem powinien zrobić każdy(nie mówie tu
          tylko o L.O,ale o innych liceach też lub technikach).Bo wyższe wykształcenie to
          już coś dodatkowego i jak ktoś nie chce to nie musi robić.
          Bo właśnie tak jest,że u Nas w kraju często mają lepiej osoby po technikach lub
          L.O profilowanych niż po studiach.
        • Gość: jez kleofas Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie IP: *.interpc.pl 06.11.06, 14:49
          po linie najmniejszego oporu ...
      • Gość: abc Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie d.. IP: 212.118.245.* 03.10.06, 15:08
        Kilka lat temu mowilo sie ze kierunki zwiazane z szeroko pojeta europeistyka
        beda na topie i co, i pstro. Wiekszosc prac jest w budzetowce gdzie wszystko
        jest z klucza i za marne pieniadze. Po prostu przewidywania rozmijaja sie z
        rzeczywistoscia, gdzie wszystko jest upolitycznione i nie ma gospodarki
        rynkowej.

        Stawiam teze chcesz dobrze zarabiac pomysl nad kierunkiem na jaki jest popyt na
        wolnym rynku. Po drugie pomysl o tym zeby w tym kierunku bylo choc troche
        technologii. Marketingowcy internetowi nie powinni narzekac na brak pracy, w
        przeciwienstiwe do tych tradycyjnych.

        Pozdrawiam
        • akermanski Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie 04.10.06, 13:18
          Taki jeden uczy dzieciaki w przedszkolach gry w szachy. To podobno rozwija ich
          zdolności intelektualne i potem radzą sobie lepiej w szkole, przynajmniej tak on
          to przedstawia. Rodzicom natomiast nie trzeba dwa razy powtarzać, na tak zbożny
          cel wydadzą każde pieniądze, i interes mu się rozkręcił. Zatrudnia kilku
          pracowników i obstawił wszystkie przedszkola.

          -------------------
          Lubię humor absurdalny,
          www.patafian.pl
      • parazyd Jak zwykle ankieta bez sensu 03.10.06, 15:08
        Gdzie ma się wpisać ktoś po biologii, geologii, geografii, matematyce itp.?
        Dlaczego ankiety na portalu gazeta.pl są w 90% przypadków bezsensowne?
        • pala83 Re: Jak zwykle ankieta bez sensu 04.10.06, 10:41
          Heh. Zapomniałeś o chemii. Ja się nie czuję, jakbym kończył kierunek techniczny.
          Wszak to też kierunek przyrodniczy. A matematyka i informatyka (którą to właśnie
          zaocznie zacząłem)? Hmm... techniczny? LOL
      • Gość: aigel A jak AWF-owcy?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.06, 15:09
        • Gość: ds Re: A jak AWF-owcy?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.06, 20:54
          jestem po AWF i jest mi calkiem dobrze:)
      • losiu4 Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie 03.10.06, 15:11
        bo słuchają ałtorytetów od doradztwa no i do tego jeszcze ten owczy ped...

        Pozdrawiam

        Losiu
      • Gość: mina ja tez po polonistyce.. IP: *.mlyniec.gda.pl 03.10.06, 15:25
        Witaj Kocioł! Też skończyałam polonistykę, i co.... ??? Właśnie, co z tego, że
        studiowałam to, co było dla mnie najbardziej interesujące, skoro teraz siedzę
        właśnie (o zgrozo!!!) w marketingu? :)) powiem tak, po polonistyce, w którą
        wiele pracy włożyłam, bo wbrew pozrom rzeczywiście to nie są łatwe studia, i
        mimo przyjemności mają na serio mnóstwo rzeczy zbędnych i bardzo bardzo
        trudnych, nauczycielem nik,gdy byc nie chciałam, dlatego też nie zostałam,
        bibliotekarzem tym bardziej, ale to wynika z mojeje natury, oszlałabym chyba,
        gdybym całe dnie miała spędzić w bibliotece, dlatego też (skonczyłam spec
        teatrologiczną) zatrudniłam się w marketingu, żeby móc z czegoś normalnie zyc!
        niestety takie czasy, ze skoro pracy nie ma, to w końcu można studiowac to co
        się chce, anie to co "wypada". Realizwac się mozna po poracy, można przeceiż
        robić doktorat, można uczestniczyć w jakichś kurasach... Spoko, po polonistyce
        da się żyć, i nie trzeba się kłaść na śmietniku, bo to na pewno w niczym nie
        pomoże. Jeśli chcesz pracować w bibliotece, to zacznij coś w tym kierunku
        robic, wiem, że obstawione mniej więcej z pokolenia na poloenie, ale ... nie ma
        rzeczy niemożliwych. trzeba działać, a nie się poddawać. Nigdy nie będzie
        idealnie przeceiż. Życzę powodzenia na egzaminie z gramatyki historycznej i
        scsu, jeśli jeszcze jest przed Tobą. Pozdrrawaim
        • bitch.with.a.brain Re: ja tez po polonistyce.. 04.10.06, 09:49
          to za mnei też trzymaj kciuki,bo mam dzis egz z historycznej:/
          Studiuję polonistykę, w przyszłym roku zamierzam iść jeszcze na slawistykę (mam
          tez pare innych pomysłów) Chciałabym uczyć języka polskiego jako obcego, na
          razie robię to w ramach wolontariatu.Daje mi to naprawdę dużą satysfakcję.
          • akermanski Re: ja tez po polonistyce.. 04.10.06, 13:14
            SCS to może rzeczywiście ekstremalny przykład, ale jeśli ktoś poszedł na studia
            z zamiłowania to nie tylko SCSa się nauczy, ale i litewskiego nauczy. Znajome
            litwinki są bardzo dumne ze swego języka, ponieważ spośród wszystkich języków
            słowiańskich zmienił się najmniej. Jeśli chcesz zostać poliglotką,
            specjalizującą się w slawistyce, to warto się mu przyjrzeć.

            -----------------
            Lubię humor absurdalny
            www.patafian.pl
            • Gość: polonistka Re: ja tez po polonistyce.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.06, 23:44
              tylko że litewski to z grupy języków bałtyckich, a nie słowiańskich :P
      • Gość: gb Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie IP: 87.205.12.* 03.10.06, 15:35
        nie masz racji. nikt nie ma do Ciebie pretensji, ze studiujesz to co chcesz. ale
        Ty nie miej pretensji, ze zarobisz po studiach 800 zlotych. mamy wolny rynek,
        nikt Cie nie zmusza do takich studiow i takiej pracy. jesli ja jestem np.
        informatykiem i wyprodukuje jakis okreslony 'towar' to latwiej mi za niego
        zaplacic i rozliczyc niz rozliczac np. nauczyciela. rozumiesz, ze lubisz swoje
        studia i nie chcesz robic nic innego. ale jesli ja bym uwielbial np. podkowac
        konie, to nie moglbym od swiata wymagac, ze musze sie z tego utrzymac! mowisz,
        ze ludzie z uniwerkow wstydza sie przyznac do swoich kierunkow. ja sie spotkalem
        z czyms odwrotnym, jako student polibudy kilka razy uslyaszalem od ludzi z
        uniwerkow, ze nie bedziemy mieli o czym ze soba rozmawiac bo oni sa ah-oh
        humanistami z szerokim swiatopogladem, a ja mam przed oczami tylko rysunek
        techniczny:D smieszne, ale niektorzy tacy sa. tylko ze ja zarabiam teraz
        (wlasnie skonczylem studia) 2600 netto i sie 'smieje ostatni':)
        • panisiusia Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie 04.10.06, 09:04
          > uniwerkow, ze nie bedziemy mieli o czym ze soba rozmawiac bo oni sa ah-oh
          > humanistami z szerokim swiatopogladem, a ja mam przed oczami tylko rysunek
          > techniczny:D smieszne, ale niektorzy tacy sa. tylko ze ja zarabiam teraz
          > (wlasnie skonczylem studia) 2600 netto i sie 'smieje ostatni':)

          Czyli co? Mieli rację co do szerokości Twojego światopoglądu. Tyle że teraz masz
          tylko kasę przed oczami...
          • Gość: gb Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie IP: 87.205.12.* 04.10.06, 09:51
            :) dlaczego tak myslisz? oni wykonuja prace, ktora lubia (jesli pracuja w
            zawodzie), ja rowniez. zarabiam znacznie wiecej, wiec chyba jednak lepiej na tym
            wyszedlem i ma sie to nijak do szerokosci mojego swiatopogladu. a pozazawodowe
            zainteresowania sa zupelnie inna sprawa i nie sadze, zeby uczelnia decydowala o
            tym czy ktos jest bardziej lub mniej 'interesujacy'.
            • akermanski Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie 04.10.06, 13:06
              Nie chwal dnia przed zachodem słońca.
              Póki nie umrzecie, nie wiadomo kto się śmieje OSTATNI.

              ------------
              www.patafian.pl
        • mariusz_2006 Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie 10.10.06, 23:38
          Takich postow nie przepuszczam.

          Skonczylem politologie, rok temu. Jedni powiedza ze owczy ped, a ja powiem -
          hobby. Dzis zarabiam 6000 netto, wiec nie pisz mi ze sie smiejesz ostatni.

          Prawda jest taka, ze jesli ktos ma pomysl na wlasne zycie, to moze skonczyc
          dowolnie 'nieoplacalne' studia, a i tak sobie poradzi.

          Natomiast ci, ktorzy nie maja pomyslu na zycie powinni faktycznie konczyc jakis
          trendy kierunek. Wtedy przynajmniej dyplom ich jakos poratuje.
        • Gość: Lolek Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie IP: 217.149.44.* 06.11.06, 14:06
          Prawdę mówiąc, po tym całym rabanie na temat: "Jak to dobrze skończyć polibudę"
          sądziłem, że inżynierowie więcej zarabiają. 2,5 kafelka to ja miałem jeszcze na
          studiach 10 lat temu. A kończyłem eknomię. Moja żona po psychologii na
          pierwszym etacie też tyle zarabiała, teraz tłucze dwa razy tyle. Jest popyt na
          informatyków i inżynierów, ale na niskie, w gruncie rzeczy słabo płatne
          stanowiska, bez większych perpsektyw awansu. Nieliczni handlowcy-inżynierowie
          awansują i wejdą do zarządów, gdzie wspólnie z absolwentami studiów
          ekonomicznych i humanistycznych będą "czesać kasę". Jestem oczywiście
          zgryźliwy:)). Po prostu nie przesadzaj, z tymi studiami to propaganda. Każdy
          coś dla siebie znajdzie.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Głupi artykuł 03.10.06, 15:35

        Ten artykuł jest głupi, bo niekonsekwentny. Najpierw radzą studiować solidne
        kierunki politechniczne, a już parę akapitów dalej doradzają uprawiać
        wszystkoizm: studiować jedno, a "w wolnych chwilach" pracować we wszystkich
        możliwych zawodach nie związanych z profilem studiów. W takim układzie nie da
        się porządnie studiować, to jest traktowanie studiów jak ubocznego hobby. A
        potem znów jakiś pracodawca mówi, że niedobrze, gdy ktoś swoje studia traktuje
        jak hobby.

        Uważam, że najlepiej sprawdza się całkiem inna metoda: wybrać jedne solidne i
        trudne studia (najlepiej politechniczne, bo na takie jest teraz rynek) i podczas
        nich nie rozpraszać się bez sensu na rozdawaniu ulotek i innych bzdetach.
        Zamiast tracić na to czas, należy wyuczyć się na porządnego fachowca w swojej
        dziedzinie. Chyba że podczas studiów trafi się oferta pracy dokładnie w
        zawodzie, który się studiuje. Wtedy - nic, tylko brać robotę i czesać kasę.


        → → → → → → → → → →
        Odkryjmy Białoruś!
        odkryjmybialorus.blox.pl
        • Gość: kas Re: Głupi artykuł IP: *.chello.pl 03.10.06, 15:58
          Zgadzam się z Tobą, ja studiuję właśnie na kierunku technicznym, i z
          odświadczenia swojego i znajomych wiem, że nie warto się rozdrabniać. Lepiej już
          zaliczyć większość przedmiotów w sesji podstawowej i zrobić porządną praktykę w
          czasie wakacji, niż "wykładać" po nocach w markecie (przykład kolegi z roku) i
          potem mieć pół semestru "w plecy"... Poza tym na politechnikach jest zazwyczaj
          dość dużo zajęć, pracy poza lekcyjnej, regularnego przygotowywania się do
          laboratoriów, a nie tylko kucie przed samą sesją. Ciężko jest nie pójść spać po
          11 godzinach zajęć jednego dnia (miałam 2 takie dni w poprzednim semestrze, a
          pozostałe też były dość obciążone). Ja w "wolnych chwilach" wolę pojechać do
          domu, żeby rodzice pamiętali jak wyglądam! :)
          • Gość: Wilma Flintstone Sratatata! IP: *.522-1-64736c11.cust.bredbandsbolaget.se 04.10.06, 09:42
            "Wybrac sobie kierunek na politechnice". Kazdy ma sobie "wybrac"? A co z
            humanistami, takimi jak ja, ktorzy po prostu by sobie na politechnice nie
            poradzili, bo nie maja umyslow matematyczno-technicznych? Co z tymi, ktorych
            takie kierunki nie interesuja? Na smietnik?
            • Gość: gb Re: Sratatata! IP: 87.205.12.* 04.10.06, 09:57
              'a gdzie ja teraz robote znajde jak tylko przesluchiwac umiem?':) tak mi sie
              skojarzylo. sorry, ale nie mam zamiaru doplacac do Ciebie dlatego, ze Twoje
              wyksztalcenie jest nieprzydatne na rynku pracy. czy Tobie sie marzy socjalizm?
              jesli z Twoim wyksztalceniem zarobisz po studiach kilkaset zlotych, to moze
              lepiej isc np. do jakiegos technikum i potem od razu do pracy. jesli stac Cie na
              to zeby sie utrzymac na studiach dla studiow to swietnie, ale za swoje pieniadze.
              • Gość: Wilma Flintstone Re: Sratatata! IP: *.522-1-64736c11.cust.bredbandsbolaget.se 04.10.06, 10:04
                Rozumiem. Czyli humanisci maja isc do technikow lub zawodowek, a studiowac moga
                tylko umysly scisle, ktore nie beda do nas, ciemniakow, doplacac. Polikwidowac
                wszystkie humanistyczne kierunki na studiach, a moj humanistyczny dyplom
                uzyskany po pieciu latach dziennych studiow na Uniwersytecie Warszawskim -
                anulowac! Wszystko jasne.

                • Gość: gb Re: Sratatata! IP: 87.205.12.* 04.10.06, 10:12
                  nie, nie zrozumialas mnie! prawda jest taka, ze pracy dla humanistow jest mniej,
                  wiec trzeba byc wybijajaca sie jednostka, zeby znalezc taka prace jaka sie lubi,
                  za dobre pieniadze. wiekszosc laduje na jakichs zupelnie innych stanowiskach, na
                  ktorych slabo zarabiaja (bo nie maja kierunkowego wyksztalcenia) i zle sie na
                  nich czuja. natomiast jesli jest nadmiar np. pedagogikow to co proponujesz
                  zrobic? 'stworzyc' dla nich miejsca pracy? bo musza pracowac w zawodzie? tak sie
                  nie da. to nie ja decyduje, kto jest potrzebny a kto nie tylko RYNEK PRACY. a na
                  ten nie mamy wplywu, wiec trzeba sie z tym pogodzic. potrzebuja ekonomistow ok -
                  ide na studia ekonomiczne. za 10 lat okazuje sie, ze jest popyt na logistykow a
                  na mnie juz nie- probuje sie przekwalifikowac. nic nie da podejscie: ciezko
                  studiowalem, wiec mi sie nalezy wysoka pensja. z wiatrakami nie wygrasz.
                  • aaaa_szukam_pracy Re: Sratatata! 04.10.06, 10:44
                    Gość portalu: gb napisał(a):

                    > nie, nie zrozumialas mnie! prawda jest taka, ze pracy dla humanistow jest
                    mniej
                    > ,
                    > wiec trzeba byc wybijajaca sie jednostka, zeby znalezc taka prace jaka sie
                    lubi
                    > ,
                    > za dobre pieniadze. wiekszosc laduje na jakichs zupelnie innych stanowiskach,
                    n
                    > a
                    > ktorych slabo zarabiaja (bo nie maja kierunkowego wyksztalcenia) i zle sie na
                    > nich czuja. natomiast jesli jest nadmiar np. pedagogikow to co proponujesz
                    > zrobic? 'stworzyc' dla nich miejsca pracy? bo musza pracowac w zawodzie? tak
                    si
                    > e
                    > nie da. to nie ja decyduje, kto jest potrzebny a kto nie tylko RYNEK PRACY. a
                    n
                    > a
                    > ten nie mamy wplywu, wiec trzeba sie z tym pogodzic. potrzebuja ekonomistow
                    ok
                    > -
                    > ide na studia ekonomiczne. za 10 lat okazuje sie, ze jest popyt na logistykow
                    a
                    > na mnie juz nie- probuje sie przekwalifikowac. nic nie da podejscie: ciezko
                    > studiowalem, wiec mi sie nalezy wysoka pensja. z wiatrakami nie wygrasz.



                    Wszystko ładnie pieknie, tylko nie przyszło Ci do głowy, ze nie kazdy da sobie
                    rade na studiach technicznych?? Ze dla niego bedzie to męczarnia i z takiego
                    wymeczonego mgr bedzie wymeczony i sfrustrowany pracownik działu technicznego?
                    Ze z tej mąki chleba nie bedzie??
                    Chyba niektorzy tu zapomnieli o istotnej sprawie: ze studia to wybor kierowany
                    ZAINTERESOWANIEM, SPECYFICZNYMI ZDOLNOSCIAMI, a nie moda, mniejszym złem czy
                    czymkolwiek innym.
                    Kazdy studiuje to, co potrafi przetworzyc, a nie to, co da kasiore. Tak sie na
                    dluższa mete nie da.
                    • Gość: gb Re: Sratatata! IP: 87.205.12.* 04.10.06, 10:53
                      przyszlo mi to do glowy i juz o tym pisalem. ale nie zgodze sie z tym, ze 'Kazdy
                      studiuje to, co potrafi przetworzyc, a nie to, co da kasiore.' bo w takim razie
                      nie kazdy powinien studiowac, chyba ze dla samego rozwijania zainteresowan i
                      godzi sie z praca w innym zawodzie za kiepskie pieniadze. czy sfrustrowany
                      pracownik dzialu technicznego jest gorszy niz sfrustrowany magister - polonista
                      na zmywaku w UK?...
                      • aaaa_szukam_pracy Re: Sratatata! 04.10.06, 11:07
                        Gość portalu: gb napisał(a):

                        > przyszlo mi to do glowy i juz o tym pisalem. ale nie zgodze sie z tym,
                        ze 'Kazd
                        > y
                        > studiuje to, co potrafi przetworzyc, a nie to, co da kasiore.' bo w takim
                        razie
                        > nie kazdy powinien studiowac, chyba ze dla samego rozwijania zainteresowan i
                        > godzi sie z praca w innym zawodzie za kiepskie pieniadze.


                        Ja bym unikala slowa KAZDY. To zle slowo. Logiczne jest, ze nie KAZDY. Nie
                        mowie tu zreszta o KAZDYM.


                        czy sfrustrowany
                        > pracownik dzialu technicznego jest gorszy niz sfrustrowany magister -
                        polonista
                        > na zmywaku w UK?...

                        Nie wiem, po co mielibysmy tu teraz robic analize frustracji pracownikow i
                        porownywac ich :)
                      • Gość: Wilma Flintstone Re: Sratatata! IP: *.522-1-64736c11.cust.bredbandsbolaget.se 04.10.06, 11:13
                        Nie no, ja sie poddaje! Czyli ktos kto ma malo "intratne" zainteresowania,
                        Twoim zdaniem nie powinien studiowac, bo nie warto tak "l'art pour l'art"...?

                        I tu wlasnie tkwi caly problem, ze na chorym polskim rynku pracy po prostu nie
                        oplaca sie i wrecz nie mozna miec pewnych zainteresowan (nie mowiac o
                        zdolnosciach, bo na te akurat wplyw ma sie niewielki). I nie mow mi, ze tak
                        jest wszedzie, bo nie jest. Mieszkam w Szwecji i jako absolwentka jednej z
                        filologii w Polsce mailabym marne szanse na prace (siostra po iberystyce:
                        angielski, hiszpanski, portugalski - biegle - za 800 zl gdzies tam, no ale
                        zgodnie z Twoja teoria, nie powinna byla studiowac). Tu "dostudiowalam" dwa
                        lata na lingwistyce, w tej chwili robie doktorat i jako lingwista mam bardzo
                        obiecujace perspektywy pracy w zawodzie. W Polsce zas, bylabym jedynie
                        sfrustrowanym magistrem, co to ma nieoplacalne zainteresowania i trzeba go albo
                        wyslac na zmywak do UK, albo posadzic na kasie w supermarkecie. Na to ostatnie
                        bylabym, zapewne, za dobrze wyksztalcona, wiec najlepiej zebym siedziala w
                        domu, rodzila dzieci i utrzymywala sie z becikowego.
                        • aaaa_szukam_pracy BRAWO!! 04.10.06, 11:18
                          Gość portalu: Wilma Flintstone napisał(a):

                          > Nie no, ja sie poddaje! Czyli ktos kto ma malo "intratne" zainteresowania,
                          > Twoim zdaniem nie powinien studiowac, bo nie warto tak "l'art pour l'art"...?
                          >
                          > I tu wlasnie tkwi caly problem, ze na chorym polskim rynku pracy po prostu
                          nie
                          > oplaca sie i wrecz nie mozna miec pewnych zainteresowan (nie mowiac o
                          > zdolnosciach, bo na te akurat wplyw ma sie niewielki). I nie mow mi, ze tak
                          > jest wszedzie, bo nie jest. Mieszkam w Szwecji i jako absolwentka jednej z
                          > filologii w Polsce mailabym marne szanse na prace (siostra po iberystyce:
                          > angielski, hiszpanski, portugalski - biegle - za 800 zl gdzies tam, no ale
                          > zgodnie z Twoja teoria, nie powinna byla studiowac). Tu "dostudiowalam" dwa
                          > lata na lingwistyce, w tej chwili robie doktorat i jako lingwista mam bardzo
                          > obiecujace perspektywy pracy w zawodzie. W Polsce zas, bylabym jedynie
                          > sfrustrowanym magistrem, co to ma nieoplacalne zainteresowania i trzeba go
                          albo
                          >
                          > wyslac na zmywak do UK, albo posadzic na kasie w supermarkecie. Na to
                          ostatnie
                          > bylabym, zapewne, za dobrze wyksztalcona, wiec najlepiej zebym siedziala w
                          > domu, rodzila dzieci i utrzymywala sie z becikowego.



                          I o to wlasnie chodzi. O to, ze ten kraj nie daje mozliwosci rozwoju ludziom z
                          pasją, ludziom - twórcom, humanistom. Taki czlowiek postrzegany jest jako
                          pasozyt, len, a kierunki humanistyczne jako łatwe, lekkie i dla idiotów.
                          Pisanie to lanie wody i w ogole chała, tylko ze jak tu czytam
                          niejednego "technicznego" ;) to widac, ze slowa czasem sklecic nie potrafi
                          porządnie albo tyworzy jakies dziwolągi typu: pedagogicy (??) zamiast pedagodzy.
                          Ale po co nam umiejetnosc pisania, skoro bardziej przyda sie czytanie
                          ale...rysunku technicznego, prawda?
                          • Gość: gb Re: BRAWO!! IP: 87.205.12.* 04.10.06, 11:34
                            "ten kraj nie daje mozliwosci rozwoju ludziom z pasją, ludziom - twórcom,
                            humanistom." ok, teraz w Polsce rozwija sie glownie produkcja i przemysl. wiec
                            kto w/g Ciebie powinien dawac te mozliwosci rozwoju humanistom?! rozumiem, ze
                            sektor prywatny nie bardzo, bo tu powstaje tyle etatow ile jest potrzebne, ani
                            mniej ani wiecej. wiec moze zwiekszyc zatrudnienie w szkolach, zeby kazdy
                            humanista mogl znalezc sobie prace jak chce? chodzi mi o to, ze to co wy mowicie
                            pachnie mi socjalizmem. poszukiwani sa tacy pracownicy jacy sa potrzebni i zadne
                            regulacje prawne tego nie poprawia (moga tylko pogorszyc). wiec studiujcie sobie
                            co tylko chcecie, wasze prawo. ale pretensje mozecie miec potem tylko do siebie
                            a nie do 'zlego swiata, biednej Polski, itp'. na taki uklad ide:)
                            • aaaa_szukam_pracy Re: BRAWO!! 04.10.06, 11:40
                              Jakos Szwecja nie nalezy do krajow socjalistycznych. Usa tez nie. Francja,
                              Belgia, Niemcy...tez nie sa krajami socjalistycznymi. A jednak docenia sie tam
                              humanistow. Więc? O co Ci chodzi?

                              • Gość: emess Re: BRAWO!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.06, 21:13
                                akurat Belgia , Szwecja , Niemcy , Francja to kraje typowo socjalistyczne , zdecydowanie jedne z najbardziej socjalistycznych na swiecie aktualnie
                                • vazz Re: BRAWO!! 10.10.06, 10:13
                                  Gość portalu: emess napisał(a):

                                  > akurat Belgia , Szwecja , Niemcy , Francja to kraje typowo socjalistyczne ,
                                  zde
                                  > cydowanie jedne z najbardziej socjalistycznych na swiecie aktualnie

                                  Państwem socjalistycznym jest państwo stosujące sie do założeń socjalizmu,
                                  tobie socjalizm pomylił się z opieką socjalną i subsydiaryzmem.
                                  Tak więc bzdury piszesz ;).
                                  • aaaa_szukam_pracy Re: BRAWO!! 10.10.06, 10:56
                                    vazz napisał:

                                    > Państwem socjalistycznym jest państwo stosujące sie do założeń socjalizmu,
                                    > tobie socjalizm pomylił się z opieką socjalną i subsydiaryzmem.
                                    > Tak więc bzdury piszesz ;).

                                    Nie on jeden tutaj ;)
                                  • Gość: qerw Re: BRAWO!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.06, 23:50
                                    Kolejny gość co na gospodarce się nie zna. Szwecja to kraj typowo socjalistyczny. Podatki są tam tak wysokie że jeden z laureatów nagrody nobla musiał zapłacić 105% wartości nagrody jako podatek :D Państwo w tym kraju całkowice uzależnia człowieka od siebie . Tam nie da się zyć samemu gdyż podatki człowieka niszczą , jedynie posiadająć partnera i jakieś dziecko można liczyć na ulgi podatkowe . Do tego dochodzą ogromne zasiłki , powiązania koncernów(Erikkson) z władzami(Socjaliści którzy rządzili tam 5o lat), blokady przy zakładaniu własnego biznesu, niemożliwość posiadania pewnych dóbr( jacht , willa , luksusowy samochód).
                                    • vazz Re: BRAWO!! 11.10.06, 11:40
                                      Gość portalu: qerw napisał(a):

                                      > Kolejny gość co na gospodarce się nie zna.(...)

                                      Nie ośmieszaj sie bo akurat nie wiesz chyba o czym piszesz. Czy Szwecja
                                      realizuje założenia doktryny socjalizmu? Nie.
                                      Więc nie wypisuj tutaj tych bzdur,ze szwecja to państwo socjalistyczne.

                                      Szwecja ma znacznie rozbudowany system opieki społecznej ale to nie oznacza,że
                                      to kraj socjalistyczny.
                                      • chryzantema Re: BRAWO!! 06.11.06, 20:21
                                        o ja nie mogę...
                                        zajrzyj do dowolnej encyklopedii.... lub chociaż do podręcznika do WOSu dla
                                        liceum, poczytaj, czym jest socjalizm, i mocno puknij się w głowę, zanim jeszcze
                                        raz napiszesz, że Szwecja nie jest krajem socjalistycznym.

                                        rozbudowany system opieki społecznej nie jest jednym z założeń socjalizmu!
                                        jakich ciekawych rzeczy można się dowiedzieć.
                              • Gość: Asiulus Re: BRAWO!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.10.06, 20:56
                                Socjalistycznym nie, ale socjalnym - zdecydowanie tak.
                          • Gość: wer Re: BRAWO!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.06, 23:40
                            ZERO pojęcia o gospodarce !!!!!!!!!
                            Państwo nie jest o tego aby umożliwiać prace w jakimś zawodzie !
                            O wszystkim decyduje rynek i zapotrzebowanie na tym rynku na daną specjalizacje wynika to z rozwoju gospodarki a także je typu. W wysoko usługowej gospodace znajdzie się więcej pracy dla socjologów, psychologów itp. bynajmniej nie w zawodzie bo nie ma takiego : socjolog to jest prostu nauczyciel socjologii tak jak fizyk itp. Zwykle prowadzi badania naukowe oraz działalność edukacyjną więc jestem zszokowany wypowiedziamy na temat że jakiś gość nie może znaleźć pracy w zawodzie bo co on chce do cholery robić ,przecież mało kto potrzebuje wiedzy filozofa do jakieś pracy.
                        • Gość: gb Re: Sratatata! IP: 87.205.12.* 04.10.06, 11:25
                          warto studiowac dla samego studiowania, jesli kogos na to stac. mozesz mi mowic
                          jak jest w Szwecji - ok, ale w tej chwili w Polsce mamy sytuacje jaka mamy i ona
                          sie bedzie zmieniac POWOLI. wiec lepiej sie przystosowac niz biadolic ze nie
                          chca nam odpowiednio zaplacic za taka czy inna prace. zdaje sobie sprawe, ze mam
                          szczescie, ze moje zainteresowania i zdolnosci przelozyly sie na dobre
                          wyksztalcenie i zawod. szanuje Twoje studia i Twoje zainteresowania, ale nic na
                          to nie poradze, ze nie dostaniesz pracy jaka chcesz za pieniadze jakie chcesz.
                          dlatego uwazam za co najmniej 'dziwne', ze wiekoszosc maturzystow nadal pcha sie
                          na pedagogike, psychologie, filologie itp. nie sadze, zeby bylo az tyle osob tym
                          zainteresowanych. a teraz odwrocmy sytuacje. zalozmy, ze nie potrzebni byliby
                          inzynierowie w takiej ilosci w jakiej sa. co bys im powiedziala, gdyby
                          narzekali, ze nie moga znalezc pracy? nic nie szkodzi, ja wam doplace ze swoich
                          podatkow, najwazniejsze, ze rozwijaliscie swoje zainteresowania?!
                          • aaaa_szukam_pracy Re: Sratatata! 04.10.06, 11:28
                            Gość portalu: gb napisał(a):

                            > warto studiowac dla samego studiowania, jesli kogos na to stac. mozesz mi
                            mowic
                            > jak jest w Szwecji - ok, ale w tej chwili w Polsce mamy sytuacje jaka mamy i
                            on
                            > a
                            > sie bedzie zmieniac POWOLI. wiec lepiej sie przystosowac niz biadolic ze nie
                            > chca nam odpowiednio zaplacic za taka czy inna prace.


                            Ale czy Ty jestes w stanie w ogole zrozumiec, ze z wrobla kanarka nie zrobisz??
                            Czy jestes w stanie to ZROZUMIEC?





                            • Gość: gb Re: Sratatata! IP: 87.205.12.* 04.10.06, 11:38
                              tak jestem w stanie. napisalem o tym w odp na post powyzej. rozumiem, ze jesli
                              od dziecka przejawialbym uzdolnienia i zainteresowania w jakiejs zupelnie
                              niezyciowej i nieprzydatnej dziedzinie, to chetnie ze swoich podatkow
                              fundowalabys mi pensje, zebym tylko mogl sie rozwijac? i zeby bylo jasne: wiem,
                              ze humanisci sa jak najbardziej przydatni, ale nie az tylu!
                              • Gość: Wilma Flintstone Re: Sratatata! IP: *.522-1-64736c11.cust.bredbandsbolaget.se 04.10.06, 11:45
                                Ach, czyli jednak dobrze zrozumialam Twoj pierwszy post - humanisci to
                                bezuzyteczny zlom, na ktory nikt swoich podatkow placic nie bedzie, bo niczyja
                                to wina, ze matematyki nie kumali w szkole. Dla mnie jest to rozumowanie
                                porownywalne z dyskwalifikacja plci albo rasy, ktorej, tak jak i zdolnosci,
                                nikt sobie nie wybiera.
                              • aaaa_szukam_pracy Re: Sratatata! 04.10.06, 11:45
                                Gość portalu: gb napisał(a):

                                > tak jestem w stanie. napisalem o tym w odp na post powyzej. rozumiem, ze jesli
                                > od dziecka przejawialbym uzdolnienia i zainteresowania w jakiejs zupelnie
                                > niezyciowej i nieprzydatnej dziedzinie, to chetnie ze swoich podatkow
                                > fundowalabys mi pensje, zebym tylko mogl sie rozwijac? i zeby bylo jasne:
                                wiem,
                                > ze humanisci sa jak najbardziej przydatni, ale nie az tylu!


                                Nie wiem, co z Toba. Płyta Ci sie zaciela czy jak...? O co Ci chodzi z tymi
                                podatkami? Czy ktos tu choc raz wspomnial o tworzeniu dla niego miejsca pracy i
                                oplacania go z Twoich podatkow?? Widzisz, da sie odczuc roznice w mysleniu
                                miedzy humanista a "technicznym". Na przykladzie tej dyskusji. Tobie po prostu
                                pewne rzeczy w glowie sie nie mieszcza, Tobie w pewnym monencie zabrakło
                                wyobrazni.
                                Poza tym nazywanie humanizmu zupelnie niezyciowa i nieprzydatna dziedzina
                                swiadczy o Twojej ignorancji i krotkowzrocznosci. Niestety. Ty JUZ jestes tym
                                konsumpcyjnym czlowieczkiem.
                                • Gość: gb Re: Sratatata! IP: 87.205.12.* 04.10.06, 11:49
                                  "wiem, ze humanisci sa jak najbardziej przydatni, ale nie az tylu!" - umknelo Ci
                                  to zdanie? chyba tak, wiec nie obrazaj mnie.

                                  "Czy ktos tu choc raz wspomnial o tworzeniu dla niego miejsca pracy i oplacania
                                  go z Twoich podatkow?"

                                  wiec jak chcesz stworzyc te miejsca pracy? bo firmom prywtnym raczej trudno cos
                                  takiego 'nakazac'. a skoro w sektorze panstwowym to chyba mialem racje. jesli
                                  masz inny pomysl, chetnie sie z tym zapoznam.
                                  • aaaa_szukam_pracy Re: Sratatata! 04.10.06, 11:56
                                    Ja Cie obrazam? haha :)
                                    Ty obrazasz wszystkich humanistow piszac kilkanasie razy, jakiemi to sa
                                    nieprzydatnymi niedorajdami.
                                    Pisanie z Toba to strata czasu, nic nie rozumiesz z tego, co sie do Ciebie
                                    pisze. Za to masz jakąs obsesje na punkcie tworzenia sztucznych miejsc pracy i
                                    oplacania ich z TWOICH oczywiscie podatków :DDD

                                    Dywagacje uwazam za zakonczone, po prostu szkoda mi czasu na czcze gadanie z
                                    osoba o zbyt ciasnym umysle, by mogla zrozumiec, iz studia to cos wiecej, niz
                                    interes.
                                    • aaaa_szukam_pracy Re: Sratatata! 04.10.06, 11:57
                                      aha
                                      i ustosunkuj sie jeszcze prosze do mojego wyzej postawionego pytania nt.
                                      Szwecji, Usa i innych krajow, ktore wymienilam. Napisz mi w koncu, jak to
                                      mozliwe, ze w tych krajach, ktore do socjalistycznych nie naleza-jest praca dla
                                      humanistow i sa oni szanowani i dobrze opłacani. A jednak nie tworzy sie dla
                                      nich sztucznych miejsc pracy i nie oplaca sie ich z TWOICH podatkow :)
                                      EOT
                                      • Gość: Wilma Flintstone Re: Sratatata! IP: *.522-1-64736c11.cust.bredbandsbolaget.se 04.10.06, 12:06
                                        A to widzialas?

                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=49125550&a=49125550
                                        • aaaa_szukam_pracy Re: Sratatata! 04.10.06, 12:23
                                          Albo prowokacja do kłótni albo wypowiedz debila. Innego wytlumaczenia nie mam :)
                                      • Gość: gb Re: Sratatata! IP: 87.205.12.* 04.10.06, 12:06
                                        nie wiem dlaczego smieszy Cie tak oplacanie czegokolwiek z moich podatkow. mnie
                                        nie bardzo, moze Ciebie wlasnie dlatego, ze sa moje:) wyjasniajac to o co
                                        prosilas: w Polsce JEST praca dla humanistow. nie az tylu, dla ilu bys chciala.
                                        Polska jest na innym poziomie rozwoju niz wymienione przez Ciebie kraje i
                                        BARDZIEJ potrzebuje inzynierow, technologow itp. nigdzie nie napisalem, ze
                                        humanisci sa nieprzydatnymi nierobami, ale jest ich za duzo. zadanie domowe:)
                                        zastanow sie (a moze nawet gdzies znajdziesz takie dane) jaki odsetek populacji
                                        USA skonczylo studia humanistyczne, a jaki odsetek w Polsce. mysle, ze w Polsce
                                        jest to procentowo wiecej i moze stad taka sytuacja?
                                • Gość: qwerty Re: Sratatata! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.06, 14:52
                                  szukajaca_pracy: ja np. wole byc konsumpcyjnym czlowieczkiem konsumujacym efekty
                                  mojej piecialetniej harowy na polibudzie niz sfrustrowanym magistrem humanistyki
                                  zalosnie poszukujacym pracy i obrazajacym ludzi na forach internetowych.
                                  • aaaa_szukam_pracy Re: Sratatata! 04.10.06, 19:39
                                    Gość portalu: qwerty napisał(a):

                                    > szukajaca_pracy: ja np. wole byc konsumpcyjnym czlowieczkiem konsumujacym
                                    efekt
                                    > y
                                    > mojej piecialetniej harowy na polibudzie niz sfrustrowanym magistrem
                                    humanistyk
                                    > i
                                    > zalosnie poszukujacym pracy i obrazajacym ludzi na forach internetowych.


                                    A Twoja sprawa, co Ty wolisz. Ja np wole robic to, co mi sprawia przyjemnosc i
                                    co potrafie, a nie byc sfrustrowanym czlowieczkiem po kierunku z rozsądku,
                                    ktory pozniej wchodzi na forum PRACA, czyta, co napisałam i nic z tego nie
                                    rozumie. I jeszcze wmawia mi, ze kogos obraziłam.
                                    • mariusz_2006 Re: Sratatata! 10.10.06, 23:53
                                      mgr humanistyki :)))))

                                      To chyba jakis nowy kierunek.

                                      Dajcie spokoj. Techniczni nie lubia (nie rozumieja) humanistow, bo przez 5 lat
                                      wyklada sie im, ze cos jest albo biale albo czarne. A nas przez 5 lat uczy sie
                                      dywagowac o odcieniach szarosci.

                                      I to jest roznica w sposobie myslenia, ktora trudno pokonac.
                          • Gość: Wilma Flintstone Re: Sratatata! IP: *.522-1-64736c11.cust.bredbandsbolaget.se 04.10.06, 11:35
                            Boze, czy naprawde ludzie z umyslami scislym nie nie ptrafia czytac ze
                            zrozumieniem? Ja Ci mowie jedno, a Ty ciagle swoje, ze sie trzeba przystosowac!
                            Ja wiem, ze jak sie jest samemu w czyms dobrym, to bardzo ciezko zroumiec, ze
                            ktos inny tego nie pojmuje. Uwierz mi jednak, ze ja, jakkolwiek bardzo sie
                            czasem staralam (zwlaszcza kiedy widniala przede mna wizja powtarzania klasy),
                            nie bylam w stanie pojac matematyki i fizyki na wiecej niz 3 z minusem (jestem
                            ostatnim pokoleniem, ktore mialo pieciostopniowa skale ocen). Jak wiec, Twoim
                            zdaniem, mailabym sie "przystosowac" do wymagan rynku pracy i zostac
                            inzynierem, dostac sie na politechnike, skonczyc ja? Masz jakas teorie jakim
                            sposobem mialabym to zrobic?

                            I , wybacz szczerosc, ale uwagi w stylu "nie rozumiem po co tylu ludzi sie pcha
                            na filozofie czy filologie" traca kompletna ignorancja, bo to nie jest tylko
                            kwestia zainteresowan. Dyskurs filozoficzny to nie jest zajecie dla mas, tak
                            samo zreszta, jak studiowanie jezykow. Bo jezyk obcy to nie tylko wyuczenie sie
                            gramatyki i slowek, to myslenie i konceptualizacja pojec w zupelnie
                            inny, "obcy" sposob. I nie kazdy tak potrafi, czego dowodem jest jezykowy
                            analfabetyzm Polakow. A przeciez teraz kazdy "chodzi" na angielski!
                            • Gość: gb Re: Sratatata! IP: 87.205.12.* 04.10.06, 11:43
                              to chyba nie ja mam problemy z czytaniem ze zrozumieniem:) nie kaze Ci isc na
                              politechnike. ale nie oczekuj, ze ktos wyczaruje miejsce pracy dla filozofa, bo
                              akurat skonczyl studia, ok? wiem, ze studia humanistyczne sa ciezkie i
                              wymagajace, ale tylko dlatego macie miec zapewniona prace 'z urzedu'?
                              • Gość: Wilma Flintstone Re: Sratatata! IP: *.522-1-64736c11.cust.bredbandsbolaget.se 04.10.06, 11:56
                                A ktos tu mowil o pracy "z urzedu"? Bo ja mam na mysli ucziwa konkurencje na
                                rynku pracy i jakiekolwiek oferty pracy dla humanistow w ich zawodach, o ktore
                                by wlasnie mozna bylo pokonkurowac.

                                Jesli zas chodzi o politechnike i inzynierie, to byl to pewien metaforyczny
                                skrot myslowy uzyty w zwiazku z faktem, ze kazesz mi sie "dostosowac" do
                                wymagan rynku pracy. Ja zas wiem, ze Polsce trzeba inzynierow, poza tym
                                zestawiamy tu humanistow ze scislowcami, a tych ostatnich inzynier jest
                                prototypowym przykladem... I tak dalej.
                                • Gość: gb Re: Sratatata! IP: 87.205.12.* 04.10.06, 12:10
                                  jesli mowisz o uczicwej konkurencji na rynku pracy, to ok. i wlasnie taka sie
                                  odbywa: malo jest ofert - duzo ludzi z wyksztalceniem humianistycznym. dlatego
                                  zarobki sa niskie, a bezrobocie wysokie wsrod tej grupy absolwentow. mysle, ze
                                  musi uplynac duuuzo czasu (15-20 lat), zeby sytuacja sie zmienila.
                            • Gość: Pedro Re: Sratatata! IP: *.autocom.pl 04.10.06, 14:33
                              Ja za to nie moge zrozumieć dlaczego ludzie z uporem maniaka idą na łatwiznę i wybierają najbardziej odpadowe kierunki "bo się dostali". Czy Polska to jakiś nienormalny kraj ?? Dlaczego tu wszyscy chcą być humanistami, dlaczego wciąż słysze "ja nie rozumiem fizyki" "miałem 3 z matematyki to nie moja wina" Po prostu ludzie sobie wmawiają że są humanistami bo tak jest wygodniej wytłumaczyć sobie że nie rozumiem prostych zabiegów intelektualnych. Matematyka w szkole to antyczna Grecja i elementy średniowiecza nawet pochodnych już nie uczą.
                              • Gość: Wilma Flintstone Re: Sratatata! IP: *.522-1-64736c11.cust.bredbandsbolaget.se 04.10.06, 17:42
                                Jasne. Ja po prostu sobie wmowilam, ze nie rozumiem matematyki. Tak mi bnylo
                                przyjemniej i wygodniej. I zanim zaczniesz mnie obrazac spojrz na IP i zadaj
                                sobie sprawe, ze nie pisze z Polski, czyli nie tylko w Polsce sa humanisci.
                                Jednak chyba tylko w Polsce takie indywiduua jak Ty maja do humanistow tak
                                zenujacy stosunek. Bez odbioru.
                              • Gość: Wilma Flintstone I jeszcze jedno IP: *.522-1-64736c11.cust.bredbandsbolaget.se 04.10.06, 18:04
                                Dlaczego Ty nie jestes maratonczykiem, mistrzem olimpijskim w skoku w dal albo
                                Malyszem? Nie ta kondycja i warunki fizyczne, powiadasz? A czy Ty przypadkiem
                                nie idziesz na latwizne i jak odpad nie lezysz na kanapie z puszka piwa, albo
                                sobie czasem czego nie wmawiasz, jak wiekszosc zgnusnialego polskiego
                                spoleczenstwa, dla ktorego jedyna forma aktywnosci ruchowej jest niedzielny
                                spacer na msze?
                                • Gość: Pedro Re: I jeszcze jedno IP: *.autocom.pl 05.10.06, 16:26
                                  Jesteś żałosna. Po pierwsze to strona o systuacji na POLSKIM rynku pracy więc mam w dupie gdzie teraz jesteś. A prawda jest taka, że tu na 1 inżyniera, matematyka, fizyka przypada 100 filozofów, specjalistów od pedagogiki, kulturoznawstwa oczywiście bezrobotnych. Więc zanim wylejesz swoje kompleksy i pomyje na mnie zastanów się jaka jest sytuacja. To w Polsce są pomieszane proporcje, zobacz ile ludzi chce być psychologami a ile inżynierami. A później jęczą że muszą jechać na myć gary do Anglii z doktoratami z filozofii a prawda jest taka że te doktoraty to sobie mogą wsadzić do dupy bo ich przemyślenia nie są nikomu do niczego potrzebne.

                                  A na marginesie to dodam Ci że jestem spełniony i zawodowo i intelektualnie a ty nic o mnie nie wiesz więc zanim zaczniesz chlapać jęzorem o gnuśnym polskim społeczeństwie to spójrz w lustro bo sączysz jad na tym forum w każdym poście.
                                  • Gość: . sam jestes zalosny pajacu jeden IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.06, 18:47
                                    nie zauwazylam, zeby Willma saczyla tu jakis jad i byla niespelniona.
                                    dziewczyna jest wyksztalcona, zna kilka jezykow a ty głabie pewnie ledwo po
                                    angielsku dukasz i zazdroscisz, ze kobieta ulozyla sobie zycie za granica. Bo
                                    ty oczywiscie cegły po mgr nosisz, jesli w ogole jakies studia skonczyles.
              • Gość: Adams Re: Sratatata! IP: 217.149.44.* 06.11.06, 13:58
                Synek! Podobno gościówa, która jest szefem HP jest filologiem klasycznym.
                Humanista zarządza całkiem pokaźnym stadkiem inżynierów! Akurat tak się składa,
                że wielu humanistów pracuje w firmach na wysokich stanowiskach, rozwija się i
                awansuje. Inżynierowie są tam handlowcami, pracują w serwisie i helpdesku. Więc
                nie przesadzaj.
            • Gość: karolina Ludzie wezcie sie w garsc! IP: 212.188.146.* 10.10.06, 14:59
              Zaden smietnik i zadne panstwo pelne informatykow!!

              Musisz wiedziec czego chcesz w zyciu zawodowym i do tego dazyc. Plan to jest
              to! Wiesz czego chcesz to i wybory sa latwiejsze. Poza tym jak juz wspomnialam
              wczesniej musisz byc elastyczna. Znam ludzi po berdzo humanistycznych
              kierunkach, ktorzy swietnie sobie radza. Moja kolezanka z liceum skonczona
              polonistyka i dla hobby iberystyka - zalozyla wlasna szkole jezykowa. Moja
              kolezanka historyczka sztuki - prowadzi przez ostatnie 2 lata galerie sztuki w
              Irlandii. Ok wyjechala i co z tego, jest elastyczna, uczy sie zbiera kase wroci
              za jakis czas i sama sobiestworzy miejsce pracy.

              Na studiach OBOWIAZKOWO zamiast zapchaj dziur na pierwszym roku studiow powinny
              byc przedmity z przedsiebiorczosci i praktycznych umiejetnosci szukania pracy,
              brania kredytow, zakladanie i prowadzenia firm.
        • akermanski Re: Głupi artykuł 04.10.06, 13:10
          Niektórzy muszą na swoje studia zarobić.

          ----------------------
          Lubię humor absurdalny,
          www.patafian.pl
      • poszukiwacz_pracy Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie 03.10.06, 15:47
        hmm, nie wszyscy są przecież ścisłowcami żeby dać sobie radę na politechnice,
        nie wyobrażam sobie humanisty studiującego informatykę, będzie się tam tylko
        męczył, a fachowcem po studiach i tak będzie kiepskim bo nie ma do tego
        powołania, więc i tak pracy nie znajdzie w swoim zawodzie
        • Gość: Imac Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie IP: *.chello.pl 03.10.06, 16:06
          Niech mi ktoś wytłumaczy, dlaczego możliwość traktowania pracy jako hobby jest
          tak dyskwalifikujące, według pana odpowiedzialnego za rekrutacje w "dużej firmie"???

          Bo ja zawsze myślałem, że połączyć pracę z hobby to największe szczęście.

          I dalej, dlaczego osoba "jeżdżąca na festiwale filmowe" jest gorsza od osoby
          podejmującej jakąkolwiek pracę zarobkową, pracującą w sklepie?
          Więc, czy tylko motywacja merkantylna liczy się w zdobywaniu pracy? Nic więcej?
          A gdzie polot, ogłada, kultura osobista, otwartość umysłu?

          Nic już nie rozumiem z tych nowoczesnych trendów rekrutacyjnych...

          Osobiście 100 razy wolałbym pasjonata festiwali filmowych, niz kogoś kto
          pracowal w tym czasie w sklepie, bo chcial wzbogacić sobie cv. Oczywiście, innym
          przypadkiem jest, kiedy pracować w sklepie się musi, bo nie ma się wyjścia.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie 03.10.06, 16:25

            Tak, to prawda - cytowani pracodawcy mają taką archaiczną mentalność: praca to
            rzecz śmiertelnie poważna, sens życia pracownika.

            Nie ma co wyrabiać w młodych ludziach takiego przekonania. Czasy japiszonów mijają.

            → → → → → → → → → →
            Odkryjmy Białoruś!
            odkryjmybialorus.blox.pl
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie 03.10.06, 16:33
          > hmm, nie wszyscy są przecież ścisłowcami żeby dać sobie radę na politechnice,
          > nie wyobrażam sobie humanisty studiującego informatykę, będzie się tam tylko
          > męczył, a fachowcem po studiach i tak będzie kiepskim bo nie ma do tego
          > powołania, więc i tak pracy nie znajdzie w swoim zawodzie

          Nie jestem humanistą, ale studiowałam kierunek dość niepopularny i nierynkowy,
          dlatego zaryzykuję tezę, że również i w przypadku nierynkowych studiów
          humanistycznych należy po prostu starać się być najlepszym. To jedyne wyjście.
          Inaczej lepiej wybrać bardziej rynkowe studia.

          Po prostu - najlepsi fachowcy, nawet z całkiem egzotycznych dziedzin, zawsze
          znajdą pracę.

          Średniacy natomiast powinni raczej wpasować się w takie studia, po których nie
          trzeba być wybitnym, żeby dostać pracę. Ewentualnie nie studiować, tylko zrobić
          jakiś krótki kurs.

          → → → → → → → → → →
          Odkryjmy Białoruś!
          odkryjmybialorus.blox.pl
        • vazz Za kilka lat moze sie zmienic 04.10.06, 09:31

          Kiedys był szum i moda na marketing-zarządanie bo rozwijajaca sie gospodarka
          potrzebowała ludzi mogących "rozruszac" handel i usługi,teraz ludzie mają
          wiecej kasy i potrzeba mieszkań, fabryk, dróg dlatego potrzeba inż.
          Nikt nie da 100% pewności,ze za kilka lat inż.budownictwa wciąz bedzie
          cenniejszy na rynku pracy od mgr.psychologa.
          Rozwijające sie państwo potrzebuje wszystkich kierunków,a nie tylko jednego
          segmentu.

          ps. tyle mowy w gazecie o niepotrzebnych politologach...hehe niech gazeta
          popyta sie partii politycznych w róznych miastach ile z tych partii utworzyło
          sztaby wyborcze i w ilu sztabach są politolodzy ;) narazie kampanie wyb. w
          Polsce robią ludzie kompletnie do tego nei przygotowani i dlatego standardem
          kampanii wyborczej jest piknik z wiejska muzyką oraz smażone kiełbaski
          • Gość: jan A ciekawe ilu politologow pisze artykuly w GW? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.06, 11:30
            Moze to jest odpowiedz na ta propagande?
          • asiulus Re: Za kilka lat moze sie zmienic 10.10.06, 21:15
            Politolodzy są za mało aktywni. Nie chce im się robić wolontariatu w jakimś
            komitecie, bo jest szansa, że zostaną posadzeni przy stoliku do zbierania
            podpisów albo wysłani z misją oplakatowania okolicy. Trzeba być naprawdę
            przebojowym albo mieć znajomości, żeby jako politolog odnieść sukces w
            zawodzie. Dlatego lenie wolą się przekwalifikować. Wiem, co mówię, bo sama
            skończyłam politologię, a teraz robie w reklamie. Kierunek ciekawy, ale
            wymagający inicjatywy.
            • mariusz_2006 Re: Za kilka lat moze sie zmienic 11.10.06, 00:04
              asiulus napisała:

              > Politolodzy są za mało aktywni. Nie chce im się robić wolontariatu w jakimś
              > komitecie, bo jest szansa, że zostaną posadzeni przy stoliku do zbierania
              > podpisów albo wysłani z misją oplakatowania okolicy. Trzeba być naprawdę
              > przebojowym albo mieć znajomości, żeby jako politolog odnieść sukces w
              > zawodzie.

              Mozesz mi wytlumaczyc co to znaczy zawod 'politolog'? Bo generalnie skonczylem
              ten kierunek ale nie mam pojecia jakie 'prace' znajduja sie w obrebie tego
              zawodu? Nie bardzo wiec rozumiem co znaczy odniesc sukces 'jako politolog'?
              Pracuje w firmie IT i za nic nie powiem ze sie przekwalifikowalem. Caly czas
              uwazam sie za politologa!!

              W Polsce niestety istnieje taka maniera ze kazdy zawod na rynku pracy utozsamia
              sie z kierunkiem studiow. To bzdura!

              Nie ma na rynku pracy kogos takiego jak informatyk, tak samo jak nie ma kogos
              takiego jak politolog. Istnieje pewien zestaw umiejetnosci i kompetencji, jakie
              studia w ramach kazdego z kierunkow dostarczaja. I ten zestaw predystynuje do
              wykonywania takich lub innych prac.

              Na Boga! Nie utozsamiajcie kierunku studiow z zawodem! To jest niestety blad
              popelniany przez niedoksztalconych rekruterow.
      • grasshopper Wybierajcie z głową ... 03.10.06, 15:56
        ... i sprawdzajcie możliwie dużo opcji
      • Gość: ai Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.06, 16:00
        studiuję kulturoznawstwo.
        i jestem z tego nezmiernie dumny. i pracuję w eksporcie. i to całkiem konsekwentnie. i jeszcze zacznę logistykę, prawdopodobly.
        a z kulturoznawstwa zrobię doktorat - bo JESTEM HUMANISTĄ!

        a-i@o2.pl
        • Gość: nikdaklik Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie IP: 195.224.10.* 03.10.06, 16:05
          albo rybki albo akwarium - mozna studiowac solidny (najlepiej techniczny)
          kierunek dajacy niezle perspektywy pracy albo jak tu podpisany studiowac dla
          przyjemnosci ale bez pretensji, ze "po studiach to nie ma pracy"
          • Gość: Andrzej Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.10.06, 18:57
            Wykształcenie w ogóle nie ma znaczenia,ze mną w dziale eksportu pracuje
            informatyk,ślusarz,murarz,technolog żywienia,absolwent fizjoterapii.
            • Gość: greg0,75 Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie IP: *.ceramika.agh.edu.pl 04.10.06, 08:32
              Z czego wynika wnisek, że praca w dziale eksportu nie wymaga jakiegokolwiek konkretnego wykształcenia...
      • Gość: omerta Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie d.. IP: 83.19.181.* 03.10.06, 16:04
        Ja dopiero zacznę studiować.Idę na dwa, bardzo dziwne kierunki-hebraistykę, a
        potem akademia muzyczna.Załamka?Nie.Znam biegle francuski i chcę wyjechać do
        Francji i tam pracować, a nawet może i kończyć akademię.Skoro w Polsce nie ma
        możliwości, a zna się język to trzeba wyjechać na studia,staż,a potem wrócić z
        prestiżowym papierkiem.

        Nawiasem mówiąc.Wkurza mnie u Polaków,że jak ktoś coś napisze jest od razu
        krytykowany z góry na dół.Wszystko jest źle.To się tyczy wszystkich forów
        internetowych.Każdy myśli,że jest najmądrzejszy,a sam z siebie nic nie daje.
        (sorry za to zejście z tematu,ale trzeba było :))
        • Gość: polonista Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie IP: *.bj.uj.edu.pl 31.10.06, 10:40
          jestem polonistą i cieszę sie, z tego kim jestem, nawet jesli jestem ubogi. Po
          prostu.
          • Gość: Sam Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie IP: *.bielsko.dialog.net.pl 02.11.06, 22:36
            a skąd w ogóle wiecie że za 5 lat jak skończycie studia ten kierunek będzie nadal dawał pracę. Nie macie pewności. Czy 5 lat temu te same kierunki były "modne"? Kierunek tak bardzo ważny wydaje mi się nie jest, wielu rzeczy można się na prawdę nauczyć w pracy, ważna jest kontaktowość, chęć nauki, generalnie chęć do pracy, łatwość w nawiązywaniu kontaktów, łatwość przystosowywania się do zmian. Wiadomo...ktoś po humanistycznych studiach raczej nie będzie pracował w dziale konstrukcyjnym. Ważne jest wydaje mi się wybierając kierunek wybranie jakiegoś generalnego kierunku w którym chcemy się kształcić. Studia inżynierskie jakiekolwiek by nie były dają mocną podstawę, podobnie studia humanistyczne również ale w nieco innego typu pracy. Pozdrawiam
      • Gość: starycynik Co pisala GW 17 lat temu: IP: *.dhcp.uno.edu 03.10.06, 16:35
        "Pozamykajcie politechniki, mamy za duzo inzynierow, teraz sa do niczego nie
        potrzebni bo wszystko produkuja maszyny a maszyny tez produkuja maszyny; ludzie
        sa tylko do tego aby sprzedawac i kupowac........"

        Ucha, cha, cha, cha, cha, cha........

        ps. GW ani wtedy ani teraz nie ma racji ale zeby to widziec to trzeba cos
        rozumiec a nie tylko "studiowac"......
        • Gość: tytus Prawda. I pozamykajcie szkoly zawodowe... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.06, 10:51
          o tym pisali jeszcze nie tak dawno. Pisali ze wypuszczaja nikomu nie
          potrzebnych w dzisiejszym swiecie slusarzy, tokarzy, spawaczy... Nic tylko
          sluchac ekspertow z GW... A moze po prostu kilo handlu lepsze niz tona roboty?
          • aaaa_szukam_pracy Re: Prawda. I pozamykajcie szkoly zawodowe... 04.10.06, 11:08
            Gość portalu: tytus napisał(a):

            > A moze po prostu kilo handlu lepsze niz tona roboty?


            No wlasnie. Ten handel....
            Czytajac ogloszenia o prace mam wrazenie, ze 95% z nich wiąze sie z handlem.
            Marny wybor. Mozna sobie tylko wybrac, czy wolimy sprzedawac pietruszke, gacie
            czy komputery.
          • Gość: tadber Re: Prawda. I pozamykajcie szkoly zawodowe... IP: 83.2.8.* 31.01.07, 17:30
      • Gość: aga Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie IP: 195.116.125.* 03.10.06, 18:36
        \heh dlaczego?? Sama się nad tym zastanawiam, wybrałam sobie popularny
        humanistyczny kierunek ale nie z pędu owczego ale z prawdziwiego zainteresowania
        tym tematem, i co mam teraz z tego? Nic> Ale mimo tego, że szukam pracy, że malo
        kto opróćz właśnie tele- albo marketingowców niewyrzuci mojego CV do pracy, to
        cofając się 5 lat wstecz kierunków studiów bym nie zmieniła, po prostu. Ja też
        nie miałam problemów z matematyką, statystyką ale nie wyobrażam sobie przez 5
        lat studiować jakąś budowę maszyn albo informatykę bo mnie to po prostu nie
        interesuje, a studia bylyby tylko męką i tak jak ktoś wcześniej słusznie
        zauważył byłabym kiepskim pracownikiem w takich branżach więc po co? Też się
        dziwie wypowiedziom doradców z artykułu, że nie podoba im się studiowanie tego,
        co jest człowieka pasją. Chyba tylko płaca może pracownika motywować bardziej do
        pracy, ale nawet pieniądze nie dają gwarancji, że pracownik będzie kratywny,
        zadowolny z pracy i w pełni w nią zaangażowany, jesli będzie nienawidził tego co
        robi. Dlaego nie dajmy się zwariować, w zyiu musi być jakaś rónowaga- i na
        humanistów i na ścisłowców. Bo do kogo pójdzie zestresowany pracownik inzynier
        po pomoc jak nikt już nie będzie wybierał psychologii bo nie ma po tym pracy,
        kto bedzie za prawie darmochę uczyl dzieci w szkołach, zajmował czas w
        świetlicach środowiskowych jak zabraknie nauczycieli i pedagogów??
        • Gość: dar Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie IP: *.dsl.bbeyond.nl 03.10.06, 19:38
          Tylko ze niestety wiekszosc ludzi idzie na studia nie z powodu pasji tylko dla
          papieru,
          Ogolnie rzecz biorac przez prywatne uczelnie spada poziom studiow, bo nikt juz
          tak naprawde nie wymaga wiedzy, studentow puszcza sie na sesjach za jakies
          minimum wiedzy(przeciez nikt nie uwali polowy roku , bo oni jednak czesne placa
          i jakby wykladowcy byli wymagajacy to te uczelnie nie dalyby rady sie utrzymac,
          jak ja zaczynalem studia na Polibudzie kilka lat temu to po 1wszym roku odpadlo
          60% studentow,a do 5tego dotrwalo 20%)
        • Gość: dar Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie IP: *.dsl.bbeyond.nl 03.10.06, 19:41
          humanistów i na ścisłowców. Bo do kogo pójdzie zestresowany pracownik inzynier
          > po pomoc jak nikt już nie będzie wybierał psychologii bo nie ma po tym pracy,
          > kto bedzie za prawie darmochę uczyl dzieci w szkołach, zajmował czas w
          > świetlicach środowiskowych jak zabraknie nauczycieli i pedagogów??

          Tylko ze tych nauczycieli i pedagogow jest nadmiar, w moim rodzinnym miescie
          liczacym ok. 200tys mieszkancow jest 3 uczelnie(2 prywatne , jedna panstwowa)
          ktore ksztalca w kierunkach pedagogicznych i nauczycielskich.
          • Gość: xxx Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.06, 09:03
            A ja jestem z wykształcenia bibliotekarzem i to wszystko pie.. :) Kończę
            pracę o 15.00 i mam czas dla siebie: książki, filmy, siłownia, przyjaciele. Co
            z tego, że inni zarabiają "en" razy więcej ode mnie skoro pracują po 12-14
            godzin, mają wystające brzuchy i łysiny a porozmawiać z nimi można jedynie o
            bilansach i projektach. Nie... te brzuchy to mnie osłabiają :):):):):):)
            płaczę... :):):):)... litości :):):):)........:):)
            • Gość: Maciek Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.06, 12:33
              Podziwiam Twój tok (nie)myślenia:

              Inni pracują więcej od Ciebie i zarabiają też dużo więcej
              i (domyślnie) mają brzuchy i łysiny

              Tak jakby >brzuchy i łysiny< były charakterystyczne dla ludzi o dobrych
              zarobkach, a niemożliwe u bibliotekarzy - szczególnie u takich, którzy
              >wszystko pie.. :)<

            • ekonomista_com_pl Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie 04.10.06, 16:23
              Bibliotekarz to ważny zawód, chociaż pewnie niedoceniany... a szkoda...
              • Gość: prof. bibliotekarze IP: *.tmodns.net 04.10.06, 21:04
                tak, oczywiscie szanujemy ich ;)))
      • Gość: krakowianka Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie IP: *.chello.pl 04.10.06, 09:25
        Ja myślę podobnie, jak Ty. Kierunki humanistyczne są potrzebne, ale brzydko
        mówiąc "niechodliwe".Myślę,ze trzeba się bardzo nakombinować jeśli nie studiuje
        sie czegoś, czego można uczyć w szkole (w wiekszości-nie), jak np.Filozofię..
        pozdrawiam:-).Nie traćmy ducha!
      • teknon Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie d.. 04.10.06, 09:30
        To nieprawda,ze po licencjacie z Filozofii można wybrać dowolne studia
        magisterskie uzupełniajace, jak np. biotechnologię-gdyż są one często tworzone
        jako kontynuacja licenjatu..
        • aaaa_szukam_pracy Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie 04.10.06, 10:39
          teknon napisała:

          > To nieprawda,ze po licencjacie z Filozofii można wybrać dowolne studia
          > magisterskie uzupełniajace, jak np. biotechnologię-gdyż są one często
          tworzone
          > jako kontynuacja licenjatu..


          A o systemie bolońskim słyszałas, hę?

          I od razu wyjasniem, bo widze, ze nie.
          Boloński system kształcenia charakteryzuje się dużą elastycznością i pozwala na
          indywidualizację programu studiów każdego studenta. Umożliwia równoległe
          studiowanie na różnych kierunkach i specjalnościach oraz zmianę kierunku
          kształcenia po ukończeniu studiów pierwszego stopnia (czyli krotko mowiac 3+2)
          • aaaa_szukam_pracy wyjasniam n/t 04.10.06, 10:39
          • kometa25 Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie 04.10.06, 11:40
            I dlatego zapraszam wszystkich chetnych po licencjacie na specjalizacje w
            Instytucie Geofizyki UW. Oferujemy kierunki bardzo ciekawe dla tych, ktorzy
            poszukuja swojej "niszy", sa to np.: sejsmologia, planetologia, grawimetria,
            geomagnetyzm, prognozowanie pogody, procesy klimatyczne, fizyka chmur i opadow.
            Jestesmy gotowi na prowadzenie zajec nawet dla jednej osoby w wygodnych dla tej
            osoby godzinach.
            Nie przecze, ze bez 3 semestrow analizy, 5 sem. wstepu do fizyki, 2 sem.
            algebry, 2 sem. metod numerycznych i jeszcze paru innych, bedzie troche trudno,
            ale my sie postaramy.
            Dla tych, ktorzy lubia kase: znajomi po tym kierunku bez problemu znalezli prace
            na stanowisku analityka bankowego, finansowego itp.
      • 0x0001 Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie 04.10.06, 09:51
        No kurcze, a ja powodowany owczym pedem poszedlem na Akademie Ekonomiczna. Do
        tego na Wydzial Zarzadzania, specjalnosc Logistyka... I nie narzekam - poziom
        przedmiotow scislych calkiem wysoki, jak ktos mial ochote wchlaniac wiedze z
        dziedziny badan operacyjnych, to mogl to zrobic bez problemu. 4 lata po
        studiach jestem bardzo zadowolony zarowno z wyksztalcenia, jak i obecnego
        stanowiska. Pracuje jako kierownik projektu przy wdrozeniu systemu erp i
        budowie wielkiego centrum dystrybucyjnego. Same studia daja tylko szanse, a jej
        wykorzystanie zalezy juz tylko i wylacznie od absolwenta.

        Zazdroszcze jedynie mojemu mechanikowi - facet zarabia wiecej ode mnie, do tego
        swietna praca bez wielkich dylematow.
        • ekonomista_com_pl Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie 04.10.06, 16:37
          Szczere gratulacje!!! ;)
      • Gość: tege Co nieco o rozmowie kwalifikacyjnej IP: *.icpnet.pl 04.10.06, 10:02
        Studiuję informatykę na politechnice i finanse i rachunkowość przedsiębiorstw na
        akademii ekonomicznej. Jakiś czas temu miałem okazję przejść przez cały proces
        rekrutacyjny do jednej, znanej firmy (wymieniona chyba dwukrotnie w artykule). I
        powiem wam, że w tym przypadku to, co i gdzie studiuję praktycznie w ogóle nie
        miało znaczenia.
        Proces rekrutacyjny składał się z kilku etapów. Do następnego przechodzili tylko
        ci, którzy pomyślnie przeszli przez wcześniejszy. Ostatni etap to trzy rozmowy z
        pracownikami firmy (w celu zachowania obiektywizmu oceny).
        I co było (dla mnie przynajmniej) uderzające, to rodzaj zadawanych pytań. 75% to
        pytania typu: Podaj przykład sytuacji, w której musiałeś całkowicie zmienić plan
        działania, co ostatecznie doprowadziło do sukcesu przedsięwzięcia.
        Jeśli ktoś tylko i wyłącznie studiuje, nie udziela się w żadnych zajęciach
        dodatkowych, nie pracuje itp. itd., to nie ma szans odpowiedzieć na coś takiego.
        A zmyślać nie ma sensu.
        Z drugiej strony kilka miesięcy temu odbyłem rozmowę w wiodącej firmie
        konsultingowej. W moim odczuciu była bardziej ludzka, ponieważ polegała na
        poznaniu osoby ubiegającej się w moim przypadku o praktykę. A oprócz tego
        liczyło się jedynie to, co robiłem na studiach.
        Dwa zupełnie inne podejścia. Osobiście jestem nieco zrażony do tego pierwszego,
        gdyż skreśla na wejściu tych, którzy naprawdę studiują i nie bardzo mają czas i
        ochotę na to, by nieliczne wolne chwile spędzać w jakimś stowarzyszeniu / pracy
        i wolą spędzić je np. z rodziną lub znajomymi.
        Jeśli ktoś z Was chce uzyskać więcej info nt procesu w tej pierwszej firmie, to
        niech do mnie napisze (krugger<at>go2.pl)
        • bitch.with.a.brain Re: Co nieco o rozmowie kwalifikacyjnej 04.10.06, 10:41
          Ten pierwszy sposób wcale nie skresla ludzi którzy nie pracują na studiach.
          Wystarczy jesli ktoś ma jakąś pasję i trochę refleksu,żeby wiedzieć o akim
          doświadczeniu opowiedzieć.
          Ja uwielbiam podróże i w wakacje miewam mnóstwo sytuacji kiedy np okazuje się,że
          nie ma noclegu, pociągu, pozwolenia na coś i trzeba bardzo szybko zmieniać plan
          działania.
          Moim zdaniem to raczej pytanie dla ludzi z pasją niż dla kolekcjonerów praktyk
          • tege Re: Co nieco o rozmowie kwalifikacyjnej 04.10.06, 10:56
            zatem myślę, że śmiało mogłabyś ubiegać się o pracę w tej firmie, podobno jest
            bardzo ciekawa. Jeśli spełniasz formalne wymogi (co najmniej bdb znajomość
            j.ang. oraz zdolność analitycznego myślenia), to drzwi powinny stać tam dla
            Ciebie otworem :).
            pzdr!
      • aaaa_szukam_pracy A mnie sie wydaje, ze to nie jest kwestia... 04.10.06, 11:03
        ...studiowania czegos, co nie daje pracy, tylko kraju w jakim zyjemy.
        Oczywiscie podkreslam, ze w pewnym stopniu, a nie wyłącznie.
        W Polsce po prostu kulture, sztuke, nauki humanistyczne spycha sie na bok, bo
        one nie daja kasiory (kasakasakasakasa)
        W krajach rowzinietych ludzie potrzebuja rozrywki i stac ich na nia. U nas
        zamyka sie teatry, kina, kręci coraz mniej filmów, nie ma kasy na promocje czy
        nawet rozpowszechnianie filmu (vide Chaos Żuławskiego, 3 kopie na cały kraj)a
        ludzie nie mają pieniedzy i czasu (bo zapieprzaja w FH) na zadna rozrywke
        oprocz tv.

        Chcialam przez to powiedziec, ze praca dla ludzi po kierunkach humanistycznych
        takich jak: teatrologia, polonistyka, kulturoznawstwo, po akademiach muzycznych
        itd. byłaby, gdyby był u nas szeroko rozwiniety "przemysł kulturowy", gdyby
        było wieksze zapotrzebowanie na czytanie gazet o kulturze, sztuce, na teatr,
        sztuke, film.....

        Ale jak ma byc na to zapotrzebowanie, skoro w tym kraju ciagle panuje moda
        na "kariere" kosztem zdrowia, zycia prywatnego, moda na kase, drogie auto....

        Jak taki czlowiek moze miec czas na teatr, kino, czytanie gazet...

        To się wszystko wbrew pozorom łączy. Popyt kształtuje podaż, nieprawda? Mamy
        to, czego chce wiekszosc, czyli otwieramy kolejne salony samochodowe, kolejne
        CH w ktorych czas wolny spedza juz co drugi Polak. Bo do teatru nie pojdzie-
        albo nie ma kasy albo teatru w miescie, bo go zamkneli.

        Dopoki ludzie w Polsce beda nakierowani na robienie kasy np w popularnm handlu,
        nie beda mieli potrzeby ani CZASU na rozrywke, bo nibt kiedy, jak 24 h beda w
        FH siedziec?

        Popatrzmy na takie kraje, jak USA, Francja, Hiszpania, gdzie branza rozrywkowa
        kwitnie. Jest pełno szkół baletu, tanca, muzycznych, teatrow, jest wysoko
        rozwiniety przemysl filmowy....

        A u nas? Pozostaje gra w reklamie proszku do prania albo samobojstwo w postaci
        pracy PH za 800 zł. Najlepiej kaset na szlabanach.

        Jasne, mozna to podsumowac krotko: to studiuj to, co w twoim kraju da Ci prace,
        skoro wiesz z gory, co Ci jej nie da.
        Ok tylko co potem? Potem bedziemy juz mieli ograniczone umyslowo spoleczenstwo
        z potrzebami nizszego rzędu, ktore marzyc bedzie o tym zeby sie nażrec, wyspac
        i za przeproszeniem wysr.ć. Juz nie jestesmy od tego daleko. A co z
        dziedzictewm kulturowym? A pies je drapał, skoro nie daje kasy?

        Magiczne slowo KASA.
        • Gość: Luck Re: A mnie sie wydaje, ze to nie jest kwestia... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.06, 15:21
          a ile miesięcznie wydajesz na kulturę i sztukę (kino, teatr, opera, wystawy,
          magazyny o sztuce, koncerty muzyczne?
          jaki procent Twoich dochodów stanowi powyższa kwota?
          czy podobnie wygląda sytuacja wśród Twojej rodziny/znajomych?

          może to jest w jakimś stopniu odp. na pytanie, skąd brak w Polsce
          zapotrzebowania na humanistów/ich niskie zarobki
          • aaaa_szukam_pracy Re: A mnie sie wydaje, ze to nie jest kwestia... 04.10.06, 19:32
            Gość portalu: Luck napisał(a):

            > a ile miesięcznie wydajesz na kulturę i sztukę (kino, teatr, opera, wystawy,
            > magazyny o sztuce, koncerty muzyczne?
            > jaki procent Twoich dochodów stanowi powyższa kwota?
            > czy podobnie wygląda sytuacja wśród Twojej rodziny/znajomych?
            >
            > może to jest w jakimś stopniu odp. na pytanie, skąd brak w Polsce
            > zapotrzebowania na humanistów/ich niskie zarobki


            To ja wlasnie o tym napisalam. Ze ludzie nie chodza do kina/teatru, nie czytają
            ksiazek, bo wolą zapier... po 14 h w handlu. Czy nie o tym pisałam? Nie ma u
            nas kultury bywania w teatrze czy operze. Czytania ksiazek. Sa za to ciągle
            nowe CH i salony samochodowe. O tym wlasnie napisalam. Szkoda, ze tego nie
            zauwazyles.
            Natomiast jesli chodzi konkretnie o mnie, to wydaje na kulture na pewno wiecej,
            niz przecietny czlowiek. Kupuje ksiązki, chodze do kina i teatru. We wrzesniu
            obejrzałam 20 filmow ( na FPFF), dzis tez byłam w kinie. Płace tez składki w
            bibliotece. A w związku z czym to pytanie?
            • Gość: Luck Re: A mnie sie wydaje, ze to nie jest kwestia... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.10.06, 10:02
              No jak nie zauważyłem? Przecież potwierdziłem:-) Chodziło mi o to, że
              postawiłaś w sumie trafną diagnozę sytuacji.
              Nie zgadzam się z Tobą tylko, że ludzie nie chodzą do kina/tetaru, nie czytają
              książek bo wolą zapier... po 14 ha. Mało kto chyba tak woli. W poście
              wcześniejszym napisałaś bardzo istotne zdanie:

              „W krajach rowzinietych ludzie potrzebuja rozrywki i stac ich na nia”

              Jest to oczywiście koniunkcja. W Polsce chyba nie jest tak, że ona nie zachodzi
              gdyż oba jej człony są nieprawdziwe, myślę, że ona nie zachodzi gdyż drugi
              człon jest nieprawdziwy, pierwszy człon jest jak najbardziej prawdziwy.
              Ludzi u nas najzwyczajniej w świecie nie stać na rozrywkę/kulturę/sztukę (stąd
              też moje pytania o Twoje wydatki na to i ich udział w strukturze Twoich
              wydatków ogółem w miesiącu.). Przecież jak u Amerykanina w liczbach
              bezwzględnych jest to 10 razy więcej (jak chcesz wiedzieć dokładnie porównaj
              sobie Rocznik Statystyczny Kultury wydawany przez GUS i podobną publikację
              amer. instytutu statystycznego) a mimo to ten udział w wydatkach jest niski
              (np. 5%) to stać go i na ratę kredytu za mieszkanie, samochód, wakacje z
              rodziną i full innych rzeczy. Jakby Polak miał chodzić do kina 2-3 razy w
              miesiącu, do teatru, opery, czytać książki, bywać w galeriach to by się
              okazało, że połowę swojej pensji musi na to wydawać. No i poza tym musi
              wygospodarować czas jak pracuje tyle godzin na dobę...
              Poza tym co oznacza Twoje zdanie:
              „W Polsce po prostu kulture, sztuke, nauki humanistyczne spycha sie na bok, bo
              one nie daja kasiory (kasakasakasakasa)”
              ??? Kto spycha? Państwo (ustawodawca) czy społeczeństwo, które mało wydaje na
              rozrywkę/kulturę?

              Widzę trochę nieścisłości w tym co mówisz. Ludzie zachrzaniają 14 godzin za
              marne grosze a Ty masz do nich pretensje że nie wydają kasy na
              ksiązki/kino/tetar itd. Skąd niby pieniądze i czas na te dobra przy Twoim
              założeniu??? Czy wiesz jakie są ceny biletów do teatru czy filharmonii??
              To nie jest tak, że Polacy to chamy, które pragną tylko TV i latania pilotem po
              kanałach. Duży odsetek populacji (oczywiście w żadnym kraju to nie jest
              więszkość, vide typowy amer. John) ma potrzeby uczestnictwa w kulturze i sztuce
              ale niestety nie ma na to pieniędzy i / lub czasu.

              A kierunek o którym wspomniał ekonomista_com_pl czyli kasa => wydatki => pełna
              kultura jest jak najbardziej słuszny. Oczywiście jak ktoś ma full kasy to nie
              oznacza jeszcze ze nie jest burakiem i np. za nic ma kulturę i sztukę, ale w
              drugą stronę to nie zachodzi (tzn. kasa na kulturę nie pojawi się tylko
              dlatego, że ktoś potrzebuje tych dóbr kultury).

              Parę dygresji na koniec:

              Dychotomiczny podział ludzi (na szczęście chyba tylko na tym forum) na
              humanistów i niehumanistów (po politechnice, ekonomii) jest delikatnie mówiąc
              kretynizmem;-) Skąd te wzajemne uszczypliwości... Dla mnie ograniczonym
              człowiekiem jest zarówno informatyk, który nie wie kto zacz Kafka, Dostojewski
              czy Fellini jak i filolog polski, który nie zna wzoru na pole kuli czy nie wie
              na jakiej zasadzie działa radio.

              Patrzenie na ludzi przez pryzmat ich zarobków to też nie wynik tego, jakie
              studia się skończyło. Nie sądzę, by wśród umysłów ścisłych były większe
              predyspozycje do tego niż wśród humanistów. A że obiektywnie więcej jest takich
              ludzi wśród np. marketingowców czy informatyków niż historyków to po prostu
              dlatego, że tych pierwszych więcej dochodzi do większej kasy niż historyków
              (ale to wszak nie oznacza, że jakby historyk doszedł to byłby inny).
              Nowobogactwo nie zna granic...

              Wrzucanie do jednego worka kina i teatru to też nieporozumienie.

              W starożytnej Grecji teatr był rozrywką dla plebsu:-)

              Większość filmów wyświetlanych w kinach, większość kupowanych książek to
              szmiry...

              Stanisław Lem powiadał: mało kto czyta, z tych co czytają mało kto rozumie, z
              tych co czytają i rozumieją mało kto zapamiętuje. Hehe

              Pozdrawiam serdecznie humanistów, ekonomistów, inżynierów i buraków.

              Ps Pytanie do aaaa_szukam_pracy Podobnie jak ja jesteś z 3miasta?:-) No i jak
              oceniasz poziom 31 FPFF? Czy sądzisz, że warto dofinansowywać te filmy z
              publicznych pieniędzy (Instytut Klinematografii)?
              • aaaa_szukam_pracy Re: A mnie sie wydaje, ze to nie jest kwestia... 10.10.06, 11:08
                Gość portalu: Luck napisał(a):


                > ??? Kto spycha? Państwo (ustawodawca) czy społeczeństwo, które mało wydaje na
                > rozrywkę/kulturę?


                Czlowiek. Człowiek spycha, ktory jest ustawodawca i tworzy społeczenstwo. Po
                prostu człowiek.



                > Widzę trochę nieścisłości w tym co mówisz. Ludzie zachrzaniają 14 godzin za
                > marne grosze a Ty masz do nich pretensje że nie wydają kasy na
                > ksiązki/kino/tetar itd.


                Alez pokaz mi, gdzie napisałam o swoich pretensjach :)
                ja nie mam pretensji, tylko pisze, dlaczego ludzie nie chodza to teatru/kina
                itp. Bo wolą robic kasę, na sztuke juz nie ma czasu, poza tym nikt za "bywanie"
                nie płaci, więc sie nie opłaca bywac. Malo kto bywa dla siebie.



                Skąd niby pieniądze i czas na te dobra przy Twoim
                > założeniu??? Czy wiesz jakie są ceny biletów do teatru czy filharmonii??


                Oczywiscie, ze wiem. Na pojscie do teatru raz w miesiacu starczy. No i nie
                wrzucaj wszystkich do jednego wora. Przeciez nie napisalam, jak nizej
                zasugerowales, ze wszyscy to chamy. Ale niestety większosc to lenie, wygodniccy
                i wolący spedzic czas na robiebiu kasy, niz traceniu ( w ich mniemaniu) na
                czytanie ksiazek. Slyszales kiedys o kims, kto zbieral na ksiązki?? Np na całą
                serię? Bo ja nie. za to ciągle slysze ( w reklamach głownie) o namawianiu na
                kredyty konsumenckie (na jedzenie, na nowe auto itp)


                > To nie jest tak, że Polacy to chamy, które pragną tylko TV i latania pilotem
                po
                >
                > kanałach. Duży odsetek populacji (oczywiście w żadnym kraju to nie jest
                > więszkość, vide typowy amer. John) ma potrzeby uczestnictwa w kulturze i
                sztuce
                >
                > ale niestety nie ma na to pieniędzy i / lub czasu.


                j.w.


                > Dychotomiczny podział ludzi (na szczęście chyba tylko na tym forum) na
                > humanistów i niehumanistów (po politechnice, ekonomii) jest delikatnie mówiąc
                > kretynizmem;-) Skąd te wzajemne uszczypliwości... Dla mnie ograniczonym
                > człowiekiem jest zarówno informatyk, który nie wie kto zacz Kafka,
                Dostojewski
                >
                > czy Fellini jak i filolog polski, który nie zna wzoru na pole kuli czy nie
                wie
                > na jakiej zasadzie działa radio.


                Zgadzam się. Ale zauwaz, kto te uszczypliwosci i podzialy lansuje - absolwenci
                politechnik, twierdzac, ze sa mądrzejsi i gardząc studiami humanistycznymi.



                >
                > Patrzenie na ludzi przez pryzmat ich zarobków to też nie wynik tego, jakie
                > studia się skończyło. Nie sądzę, by wśród umysłów ścisłych były większe
                > predyspozycje do tego niż wśród humanistów. A że obiektywnie więcej jest
                takich
                >
                > ludzi wśród np. marketingowców czy informatyków niż historyków to po prostu
                > dlatego, że tych pierwszych więcej dochodzi do większej kasy niż historyków
                > (ale to wszak nie oznacza, że jakby historyk doszedł to byłby inny).
                > Nowobogactwo nie zna granic...


                Tez sie zgadzam.



                > Wrzucanie do jednego worka kina i teatru to też nieporozumienie.
                >
                > W starożytnej Grecji teatr był rozrywką dla plebsu:-)


                I co z tego, co sie dzialo w starozytnej grecji?? jakie to ma TERAZ
                znaczenie? :DDD Nikt nie wrzuca kina i teatru do jednego worka, po prostu mozna
                obydwie instytucje uznac za niosące rozrywke, nieprawda? Obie przedstawiaja
                sztuke.


                >
                > Większość filmów wyświetlanych w kinach, większość kupowanych książek to
                > szmiry...


                A dlaczego? Kręci sie i wydaje to, na co jest najwieksze zapotrzebowanie. A
                dlaczego? kasakasakasakasa :DDDDD I to tez swiedczy o poziomie wiekszosci
                spoleczenstwa, ktorego tak usilnie probujesz wyzej bronic, piszac, ze to nie
                chamy i nie wygodniccy, wolący przełączac kanaly pilotem? A moze jednak...?
                Niestety...?




                >
                > Ps Pytanie do aaaa_szukam_pracy Podobnie jak ja jesteś z 3miasta?:-) No i jak
                > oceniasz poziom 31 FPFF? Czy sądzisz, że warto dofinansowywać te filmy z
                > publicznych pieniędzy (Instytut Klinematografii)?

                Poziom XXXI FPFF oceniam wbrew powszechnej opinii jako zenujaco niski.
                Tak, sądze, ze warto dofinansowywac filmy z publicznych pieniedzy. Inaczej nie
                bedziemy mieli szansy tego poziomu podniesc, odkryc nowych talentow, chodzic na
                polskie filmy. I nie sądze, aby dofinansowywanie mialo jakikolwiek związek z
                poziomem filmow. Bo czy odcięcie od publicznych pieniedzy zwiekszy ich (filmow)
                poziom? :)
        • ekonomista_com_pl Re: A mnie sie wydaje, ze to nie jest kwestia... 04.10.06, 16:51
          A zawsze myślałem, że to jest ten ciąg przyczynowo skutykowy: najpierw kasa, potem wydatki i pełna kultura: teatr kino i poezja... Na pewno łatwiej jest chodzić kilka razy w miesiącu do teatru i do kina, kiedy nie trzeba myśleć, jak kombinować pieniądze na życiowe wydatki... część ludzi w Polsce nie ma lekko...

          Ja jestem przeciw wyścigowi szczurów za serem zwanym KASĄ, ale jednak 'wysoka kultura' to było nie było potrzeba wyższego rzędu... Póki co, dużej części pozostaje kulturalne siedzenie przed telewizorem i zmienianie kanałów, zmienianie, zmienianie...
          • aaaa_szukam_pracy Re: A mnie sie wydaje, ze to nie jest kwestia... 04.10.06, 19:36
            ekonomista_com_pl napisał:

            > A zawsze myślałem, że to jest ten ciąg przyczynowo skutykowy: najpierw kasa,
            po
            > tem wydatki i pełna kultura: teatr kino i poezja...


            Tak? Myslisz, ze ludzie robiacy "kariere" maja jeszcze czas na teatr? :)))))
            dziekuje za pieniadze, ktorych nie bede miala czasu wykorzystac.

            >
            > Ja jestem przeciw wyścigowi szczurów za serem zwanym KASĄ, ale jednak 'wysoka
            k
            > ultura' to było nie było potrzeba wyższego rzędu... Póki co, dużej części
            pozos
            > taje kulturalne siedzenie przed telewizorem i zmienianie kanałów, zmienianie,
            z
            > mienianie...


            Nooooo...tym bardziej, ze przecietny Polak ma potrzeby raczej niskich lotów tj
            zmienianie pilotem kanałow-jak slusznie to napisales. A na spacer w weekend
            chodzi do Tesco. Bo przecietny Kowalski nie potrafi spedzac wolnego czasu-
            dzieki wlasnie konsumpcyjnemu modelowi zycia.
        • Gość: Smakosz Re: A mnie sie wydaje, ze to nie jest kwestia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.06, 23:35
          Teatrologie, polonistyke czy kulturoznawstwo moge sobie studiowac dla
          przyjemnosci wieczorami. Po roku bede gotowy. Na prawdziwych studiach powinno
          sie zdobywac wiedze.
          • Gość: A. Re: A mnie sie wydaje, ze to nie jest kwestia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.06, 08:17
            Gość portalu: Smakosz napisał(a):

            > Teatrologie, polonistyke czy kulturoznawstwo moge sobie studiowac dla
            > przyjemnosci wieczorami. Po roku bede gotowy. Na prawdziwych studiach powinno
            > sie zdobywac wiedze.


            Takimi tekstami to wiecie, ze sami sobie wystawiacie swiadectwo debilizmu?
            Prawdziwe studia buahahahahah...No tak, humanistyczne studia sa przeciez
            nieprawdziwe, wymyslone, kobiety maja maly mozg, a murzyni powinni byc
            niewolnikami. Tja....
            jak widac głupich nie sieją, co doskonale widac po wypowiedziach niektorych tu
            niehumanistow, czyli cięzko myslących.
            • Gość: Smakosz Re: A mnie sie wydaje, ze to nie jest kwestia... IP: 83.238.171.* 05.10.06, 08:57
              > kobiety maja maly mozg

              Skad wiedzialas/es? A jednak widac, ze czytasz cos poza Panem Tadeuszem. Nie tak
              dawno byl na ten temat artykul w Nature.
          • vazz Re: A mnie sie wydaje, ze to nie jest kwestia... 05.10.06, 10:32
            Gość portalu: Smakosz napisał(a):

            > Teatrologie, polonistyke czy kulturoznawstwo moge sobie studiowac dla
            > przyjemnosci wieczorami. Po roku bede gotowy. Na prawdziwych studiach powinno
            > sie zdobywac wiedze.

            Powiedz czy wiesz jakich przedmiotów ucza sie ludzie na teatrologii,
            polonistyce, kulturoznawstwie?

            POzatym co rozumiesz przez pojęcie "prwadziwe studia" czy wkuwanie tabelek i
            wzorów na pamiec to wg.ciebie "prawdziwa nauka" musze cie rozczarować takie
            nauczanie skończyło sie dawno temu ;)
          • bitch.with.a.brain Re: A mnie sie wydaje, ze to nie jest kwestia... 05.10.06, 11:22
            spróbuj przygotować sie do takich egzaminów na polonistyce: gramatyka
            historyczna z elementami scs, kultura języka. Nawet zwykłe egzaminy z historii
            literatury proste nie sa.
            Studia polonistyczne to jest zdobywanie wiedzy.
      • Gość: zadowolony Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie IP: 217.153.100.* 04.10.06, 11:13
        Do Twoich wywodów dorzuciłbym stwierdzenie - w niektórych zawodach
        przekwalifikowanie daje bardzo duzy poziom niekompetencji. Taki człowiek potem
        podejmuje decyzje, ale odpowiedzialnośc to już nie dla niego, do tego trzeba
        fachowca. Krótko, rób swoje, będziesz WIELKI
      • badjuk Nie kierunek... 04.10.06, 12:05
        Nie kierunek nalezy wybierac aby dostac lepsza prace, ale miejsce zamieszkania...
      • Gość: karo Re: Dlaczego młodzi wybierają kierunki, które nie IP: *.akademiki.uni.torun.pl 04.10.06, 12:29
        nie chodzi tu o mode, rownież nie o to, aby jak ktos interesuje sie polonistyka,
        to zeby szedl na informatyke. Chodzi tu o ludzi, ktorzy studiuja na kiepskich
        uczelniach kiepskie kierunki. I gdyby tych kiepskich uczelni nie bylo, to byloby
        mniej ludzi bezrobotnych. W Polsce brakuje murarzy tynkarzy i innych mniej
        popularnych zawodow, po ktorych mozna dobrze zarabiac. Nie rozumiem po co ludzie
        wydaja pieniadze na te kiepskie uczelnie, po czym po 5 latach robia jakis kurs
        zeby dostac prace. Najwazniejsze jest to, ze jesli sie czyms interesujesz, to
        idz na dobra uczelnie, cierp i studiuj w pelnym tego slowa znaczeniu, a wtedy
        zadna praca Cie nie przerazi i pracodawcy zamiast uciekac od Ciebie bede do was
        biegli:)
      • Gość: K K zaprzyjaźniła się, bo pracodawcy się to spodoba IP: *.chello.pl 04.10.06, 12:30
        "Kasia, odkąd dostała się na politologię, pracuje jako wolontariuszka w
        stowarzyszeniu pomagającym ludziom starszym. Zaprzyjaźniła się z kobietą, którą
        odwiedza. - Myślę, że pracodawcy może się spodobać to, że potrafię się
        porozumieć nie tylko z ludźmi ze swojego pokolenia."
      • 4bani Jak studiować,aby dostać jakąkolwiek pracę. 04.10.06, 13:15
        Zaocznie.
    Pełna wersja