Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      nadgodziny - jak rozwiazac problem? (pomocy!)

    11.10.06, 17:52
    Od ponad dwoch dni mam nowego szefa w pracy. I od ponad dwoch tygodni nie
    wiem jak mam rozwiazac sprawe godzin pracy. Otoz - w umowie mam - 8 godzin
    pracy w godzinach 7-8 do 15-16. Ja przyjezdzam do pracy na godzine 7 rano,
    ale osttanio coraz czesciej sie zdarza tak, ze siedze w pracy do 19-20 i
    tylko po to by podac kawe/ herbate szefowi, badz tez wystukac jakies pismo
    dla niego. I siedze tylko dlatego, ze moj szef zjawia sie w biurze okolo 14 -
    15...
    Wczoraj np. wyszlam z pracy o 18.30 i tylko dlatego, ze powiedzialam, ze mam
    dentyste na 19.30. A dzis dowiedzialam sie, ze jak tylko opuscilam wczoraj
    biuro, to moj szef do tych co zostali powiedzial - "Ci.. znowu spie..la".
    Rece mi juz opadaja... nie chce wszczynac jakiejs awantury, bo mam umowe
    tylko do konca roku i boje sie, ze mi jej nie przedluza... ale z drugiej
    strony, jak mam pracowac z takim czlowiekiem...
    Codziennie sobie pisze od ktorej do ktorej pracuje, ale co z tego?? jak
    pozniej wyegzekwowac kase za nadgodziny??!!

    Blagam o jakas dobra rade...
      • ugly_bad Re: nadgodziny - jak rozwiazac problem? (pomocy!) 11.10.06, 17:52
        Powinno byc "od ponad dwoch tygodni mam nowego szefa..."
      • snajper55 Re: nadgodziny - jak rozwiazac problem? (pomocy!) 11.10.06, 17:53
        A co robią inni ?

        S.
        • ugly_bad Re: nadgodziny - jak rozwiazac problem? (pomocy!) 11.10.06, 17:57
          inni? siedza w biurze (w terenie) do oporu
          ale ja mam zupelnie inny charakter pracy - ja jestem sekretarka/ asystentka, a
          reszta pracownikow do inspektorzy, ktorych czas pracy zalezy od tego co sie
          dzieje na budowie (pracuje w firmie nadzorujacej budowe)...
          • annajustyna Re: nadgodziny - jak rozwiazac problem? (pomocy!) 11.10.06, 18:06
            To moze idz porozmawiaj z szefem. Powiedz mu, ze umowa przewiduje to i to, i czy
            ewentualnie masz przychodzic pare godzin pozniej i wychopdzic kolo 20???
      • Gość: xyz Re: nadgodziny - jak rozwiazac problem? (pomocy!) IP: *.chello.pl 11.10.06, 18:06
        widzisz trzeba bylo od razu wychodzic o czasie.... a teraz, poprostu konczy sie
        8h: dowidzenia i wychodze. Ew jezeli szef zaczyna kolo 14-15 ty masz mu
        asystowac to nie wiem czemu zaczynasz od 7 ?
        • ugly_bad Re: nadgodziny - jak rozwiazac problem? (pomocy!) 11.10.06, 18:11
          dlatego, ze taka mam umowe z firma i juz od 1,5 roku pracuje od godziny 7
          (dochodza do tego takze pewne prywatne sprawe, na temat ktorych wole sie nie
          rozwodzic), a nie dostalam od nowego szefa zmiany godzin pracy. Dzisiaj
          chcialam nawet z nim zagadac, ale jak sie dowiedzialam, ze nazwal mnie "ci..",
          to rece mi opadly i sobie odpuscilam...
          poza tym ja dojezdzam codziennie ponad 50 km w jedna strone do pracy, co
          zajmuje mi ponad godzine... wiec jak bym miala pracowac tak jak moj szef sobie
          zyczy, to wole nie myslec o ktorej godzinie bym wracala do domu...
          A poza tym nie wiem - wyskocze z gadka o zmianie godzin pracy, to on mi powie,
          zebym "sp..dala", bo on raz bedzie przyjezdzal rano, a raz po poludniu...
          wojskowy to jest, wiec spodziewam sie wszytskiego... i nie wiem zupelnie jak to
          formalnie rozwiazac...
          • snajper55 Re: nadgodziny - jak rozwiazac problem? (pomocy!) 11.10.06, 18:34
            ugly_bad napisała:

            > i nie wiem zupelnie jak to formalnie rozwiazac...

            Wojskowy... :(( Spróbuj nie rozmawiać o godzinach przychodzenia i wychodzenia z
            pracy, tylko o długości dnia pracy. Powiedz, że nie dasz rady EFEKTYWNIE
            pracować po 12 - 14 godzin na dobę, że przychodzisz rano a wychodzisz
            wieczorem. Niech on powie, kiedy masz nabrać sił, aby móc NADAL pracować z
            takim POŚWIĘCENIEM. Tak pokieruj rozmową, aby rozwiązanie spełniające Twoje
            życzenia wyszło od niego.

            S.
      • Gość: figofago Re: nadgodziny - jak rozwiazac problem? (pomocy!) IP: *.chello.pl 11.10.06, 23:11
        Takich buców, to bym od razu na Sołowki słał.
      • agulha Re: nadgodziny - jak rozwiazac problem? (pomocy!) 12.10.06, 01:32
        Obawiam się, że sprawa jest nie do rozwiązania. Po pierwsze masz szefa chama i
        prostaka, co nie wróży dobrze. Po drugie, ma niestety rację ktoś z przedmówców,
        że jeżeli Ty masz być jego asystentką, to powinnaś pracować w tych samych
        godzinach, co on, no a raczej asystentka nagina się do szefa niż odwrotnie.
        Praca od 7 do 19-20 to jest wyzysk, a nie praca, trzeba szukać innej (chociaż to
        trudne, no bo kiedy?).
        • Gość: Ela Re: nadgodziny - jak rozwiazac problem? (pomocy!) IP: *.ec.kalisz.pl 12.10.06, 07:08
          Podzielam zdanie agulhi. Tylko może zacznij przychodzić do pracy tak jak szef
          tzn. 14 lub 15. Wiem, że zależy Ci na pracy jednak tak długo nie pociągniesz.
          Postawiłabym jasno sprawę Twojemu "szefowi", że nie będziesz dłużej pracowała w
          nadgodzinach. A jeżeli tak to możesz tylko zostać najwyżej 4 godziny dziennie i
          najwyżej 150 godz. rocznie ale za wynagrodzeniem z tyt. nadgodzin. Jeżeli nie
          wyrazi zgody, to zbieraj dowody i zgłoś do Państwowej Inspekcji Pracy. Możesz
          również oddać sprawę do Sądu o wypłatę wynagrodzenia za nadgodziny. Pracodawcy
          czują się bezkarni, bo wiedzą, że pracownikowi zależy na pracy i nie złoży
          nigdzie skargi.
        • snajper55 Re: nadgodziny - jak rozwiazac problem? (pomocy!) 12.10.06, 08:21
          agulha napisała:

          > Praca od 7 do 19-20 to jest wyzysk, a nie praca,

          Oczywiście, że wyzysk. Jednak tylko pod warunkiem, że jest taką na polecenie
          kierownictwa. W tym przypadku jakoś nie znalazłem informacji o tym, aby tak
          było. Ona przychodzi rano, bo tak ma w umowie, a wychodzi wieczorem, bo uważa,
          że tego oczekuje szef. Nie ustaliła tego z nikim, może szef nawet nie wie, o
          której ona przychodzi. Sama się wyzyskuje ?

          S.
          • ugly_bad Re: nadgodziny - jak rozwiazac problem? (pomocy!) 12.10.06, 09:12
            wie, doskonale sobie zdaje sprawe, ze ja przychodze o 7 rano i ze "powinnam"
            pracowac do 15. Poza tym jego poprzednik, a moj dotychczasowy szef przekazal mu
            pzred swoim odejsciem jak ja pracuje i jak inni pracuja... poza tym - wczoraj
            po godz. 19 jak jeszcze podawalam mu herbatke [sic] to z takim glupim
            usmieszkiem zapytal: "Czy za czasow pana x tez bylo takie siedzenie po
            godzinach?", na co ja mu odpowiedzialam - "Za czasow pana X przyjezdzalam tak
            jak teraz, tzn. na godzine 7 rano i wychodzilam o 15, no najpozniej o 16". A on
            z jeszcze glupszym usmiechem tak to skomentowal: "To teraz na pewno nie bedzie
            tak dobrze". Czekam do konca roku, czyli do czasu wygasniecia mojej umowy o
            prace i... nie wiem co potem... ;( jakos sie te 2,5 miesiaca przemecze, ale
            szczerze mowiac nie wiem czy dam rade... juz nie mowie psychicznie, tylko
            fizycznie... ech, zycie...
            • snajper55 Re: nadgodziny - jak rozwiazac problem? (pomocy!) 12.10.06, 11:48
              ugly_bad napisała:

              > A on z jeszcze glupszym usmiechem tak to skomentowal: "To teraz na pewno nie
              > bedzie tak dobrze".

              No to sobie już porozmawialiście... :(

              Widzę dwie możliwości. Albo się zgodzisz tak pracować, albo on zmniejszy swoje
              wymagania. Jesli się nie zgadzasz na takie warunki i jesteś gotowa szukać innej
              pracy, to powiedz mu to jasno. Niech zmieni Ci warunki pracy (późniejsze
              przychodzenie, wcześniejsze wychodzenie, podwyżka lub co innego), albo niech
              szuka nowego pracownika. Nie ma co się bawić i tracić czas i nerwy.

              S.
      • Gość: Pegaz rozwiązanie ? IP: *.e-wro.net.pl 12.10.06, 09:26
        dokumentuj, dla celów dowodowych, czas pracy w nadgodzinach. Nap rzykład
        piszesz po fakcie, zaraz po zakończeniu nadgodzin, papier że przepracowałaś w
        dniu X nadgodzin w liczbie Y i dajesz niezwłocznie do podpisu szefowi. Jeśli
        szef podpisze to nie ma sprawy.

        Jeśli szef odmówi podpisu, to pytasz grzecznie dlaczego. Nagrywasz oczywiście
        całą rozmowę dyskretnie. Oznajmiasz, że bez pisemnego zlecenia na wykonanie
        prac w godzinach nadliczbowych, jutro nie możesz ich wykonać bo masz ważną
        sprawę rodzinną. Pojutrze również jest taka ważna sprawa itp. Ważne jest abyś
        nie mówiła, że odmawiasz wykonania pracy w nadgodzinach. Takie coś może być
        potraktowane jako odmowa wykonania obowiązków służbowych.

        Jak uznasz za stosowne, to na drugi dzień możesz zaprezentować szefowi nagranie
        z poprzedniego dnia. Zapytaj co o tym sądzi. Pamiętaj: jak ktoś z tobą ostro i
        nie po ludzku, to należy się bronić

        pozdrawiam
        Pegaz.
        • ugly_bad Re: rozwiązanie ? 12.10.06, 09:32
          na razie probuje czlowieka rozgryzc, "poznac", zobaczyc jaki jest, dlatego nie
          wychylam sie zbytnio... na chwile obecna uwazam, ze to cham i burak, ktory
          nienawidzi kobiet (nie tylko mnie, wlasciwie bez powodow, nazywa ci.. -
          podejrzewam, ze ma jakis uraz z dziecinstwa ;>), ale na wszelki wypadek od
          kiedy sie zjawil zrobilam sobie piekna tabeleczke i dzien po dniu wypisuje
          godziny mojego "urzedowania" i liczbe nadgodzin kazdego dnia (nawet jak pol
          godziny dluzej zostaje, to zapisuje, a co...) i jak bedzie jakies avanti to mu
          wyskocze z papierkiem i zobaczymy jak zareaguje...
          • annajustyna Re: rozwiązanie ? 12.10.06, 10:05
            Jak przy Tobie nazwie jakas kobiete "ci..", to zapytaj slodko, jak by sie czul
            gdyby ktos nazwal go "pipolem";))))). Bardzo wspolczuje. Sama bylam dreczona
            ponad 3 lata i wiem, ze latwo kazac sie komus postawic...
            • snajper55 Re: rozwiązanie ? 12.10.06, 11:42
              annajustyna napisała:

              > Jak przy Tobie nazwie jakas kobiete "ci..", to zapytaj slodko, jak by sie czul
              > gdyby ktos nazwal go "pipolem";))))).

              Eeee tam. Ja bym o słowo na "ch" go zapytał. Oczywiście słodko. ;)

              S.
        • wredny_menel Re: rozwiązanie ? 12.10.06, 09:54
          Gość portalu: Pegaz napisał(a):

          > sprawę rodzinną. Pojutrze również jest taka ważna sprawa itp. Ważne jest abyś
          > nie mówiła, że odmawiasz wykonania pracy w nadgodzinach. Takie coś może być
          > potraktowane jako odmowa wykonania obowiązków służbowych.

          tia, ciekawe spojrzenie, odmówić wykonania pracy w nadgodzinach można wtedy
          gdy dostaje się polecenie pracy w nadgodzinach i to udokumentowane (na piśmie)
          w przeciwnym razie jest to mobbing - to dla tych "racjonalizatorów" kadrowych
          wypowiadających się na tym forum którzy w razie wypadku przy pracy w godzinach
          nadliczbowych obwiniają pracownika o "samowolne" pozostawanie w pracy !?
          • Gość: Pegaz doprecyzowanie odmowy wykonania polecenia IP: *.e-wro.net.pl 12.10.06, 11:22
            > tia, ciekawe spojrzenie, odmówić wykonania pracy w nadgodzinach można wtedy
            > gdy dostaje się polecenie pracy w nadgodzinach i to udokumentowane (na piśmie)
            > w przeciwnym razie jest to mobbing - to dla tych "racjonalizatorów" kadrowych
            > wypowiadających się na tym forum którzy w razie wypadku przy pracy w godzinach
            > nadliczbowych obwiniają pracownika o "samowolne" pozostawanie w pracy !?

            nieprecyzyjnie się wysłowiłem. Miałem na myśli sytuację w której szef wydaje
            polecenie przygotowania raportu (bardzo ważnego oczywiście dla firmy). Za pięć
            piętnasta wydaje oczywiście to polecenie, a nasza koleżanka odmawia wykonania
            tego raportu
          • Gość: iw78 Re: rozwiązanie ? IP: *.centertel.pl 12.10.06, 13:08
            Dobrze ci sie mowi menel...daj mi choc jednego prywaciarza który wyda polecenie pozostania w godzinach nadliczbowych na pismie.

            • wredny_menel Re: rozwiązanie ? 12.10.06, 13:26
              Gość portalu: iw78 napisał(a):

              > Dobrze ci sie mowi menel...daj mi choc jednego prywaciarza który wyda
              > polecenie pozostania w godzinach nadliczbowych na pismie.

              Na szczęście sprawy zmierzają w dobrą stronę i tak co np zupełnie
              niewiarygodne nawet płace proponowane w ofertach Urzędów Pracy
              oderwały się w końcu od standardowego poziomu minimum i skoczyły
              jak widzę o 250%.

              Zapewniam Cię że nadchodzą czasy które pozwolą na lepsze
              "beztowarowe zagospodarowanie nadwyżek pieniężnych pracodawców"
              między innymi za:
              - pozostawianie w pracy pracownika bez pisemnego polecenia

              i bedzie to tak samo przyjemnie traktowane jak praca w czasie
              zwolnienia chorobowego.
              • Gość: iw78 Re: rozwiązanie ? IP: *.centertel.pl 12.10.06, 13:40
                Jak zauważyłes....zmierzają...zanim dojdzie to wszystko do skutku, jeszcze minie duzo czasu. Póki co, pracownik chce czy nie chce musi zostać po godzinach pracy, nawet bez tego polecenia na papierku.
                Co do płac oferowanych w Urzędach Pracy...nie zauważyłam tego...a wręcz przeciwnie...i co wywołuje naprawdę szczery uśmiech na twarzy to to, że tych ofert jest coraz więcej i wiszą na tablicy ogłoszeń dość długo.
                • wredny_menel Re: rozwiązanie ? 12.10.06, 13:51
                  Gość portalu: iw78 napisał(a):

                  > Co do płac oferowanych w Urzędach Pracy...nie zauważyłam tego...a wręcz przeciw
                  > nie...i co wywołuje naprawdę szczery uśmiech na twarzy to to, że tych ofert jes
                  > t coraz więcej i wiszą na tablicy ogłoszeń dość długo.

                  Przyjrzyj się, ostatnio ilość zaczyna przechodzić w "jakość" inną płacę,
                  a firmy idące na minimum padną - taka jest kolej rzeczy w naturze,
                  rynek nie zna litości, grynderka się kończy nawet w Polsce, kto sie spóźni
                  lub spowolni - upada.
                  • Gość: iw78 Re: rozwiązanie ? IP: *.centertel.pl 12.10.06, 14:18
                    Z tego to ja sobie bardzo dobrze zdaje sprawę...i mam nadzieję, że nastąpi to w miarę szybko. O tym, ze pracodawcy narzekają na brak pracowników chyba wiedzą już wszyscy. Myślę, że to się im jak najbardziej należało. Płaca swoją drogą, traktowanie pracownika też swoją...

      • ugly_bad Re: nadgodziny - jak rozwiazac problem? (pomocy!) 12.10.06, 13:58
        sluchajcie, ja nie chcialabym wyjsc na beznadziejnego pracownika, ktory
        rozumuje tak, ze praca od - do i nawet gdyby sie walilo pali to o 15 musze
        wyjsc. Nie, to nie o to chodzi. Ja rozumiem, ze czasem trzeba zostac dluzej,
        komus pomoc, cos przygotowac "natychmiast". Gdybym miala duzo pracy to nie
        mialabym nic przeciwko siedzeniu po godzinach - co prawda zel by to o mnie
        swiadczylo, ze niby sie nie wyrabiam ze swoja praca, ale...
        Problem tkwi w tym, ze tak jak np. wczoraj siedzialam do 19.30 to to moje
        siedzenie bylo bez sensu! Bo od 16 do 18.30 moj szef byl "w terenie", jak
        wychidzil z biura to powiedzial, ze zaraz wraca. To ja czekam, czekam i
        czekam... o 18.20 zadzwonilam i zapytalam czy on wraca i czy mam czekac na
        niego. To on mi odpowiedzial, ze zaraz bedzie i ze herbatke poprosi... No rece
        mi opadaja, sluchajcie... Czuje sie bezsilna, bo nie widze jakiegokolwiek
        rozwiazania tej sytuacji... mysle, ze to jest bez wyjscia i najnormalniej w
        swiecie szlag mnie trafia...
        • wredny_menel Re: nadgodziny - jak rozwiazac problem? (pomocy!) 12.10.06, 14:13
          ugly_bad napisała:

          > mi opadaja, sluchajcie... Czuje sie bezsilna, bo nie widze jakiegokolwiek
          > rozwiazania tej sytuacji... mysle, ze to jest bez wyjscia i najnormalniej w
          > swiecie szlag mnie trafia...

          Pasujesz tu:
          pl.wikipedia.org/wiki/Wiktymologia

          jesteś klinicznym przykładem ofiary kręcęcej bat na siebie.
          • Gość: iw78 Re: nadgodziny - jak rozwiazac problem? (pomocy!) IP: *.centertel.pl 12.10.06, 14:21
            aleś podsumował...:))
          • Gość: bamboocha Re: nadgodziny - jak rozwiazac problem? (pomocy!) IP: *.chello.pl 12.10.06, 14:22
            ja miałam taką samą sytuację.
            sekretarka/asystentka w bd firmie w Krakowie

            głównym zajęciem było odbieranie telefonów do prezesa i robienie mu kawy

            osobiście po godzinach nie zostawałam - czasem może pół -max. do godziny ale
            poprzedniczka owszem - ciągle rypała nadgodziny i to te bezsensowne - tylko po
            to żeby w razie czego zrobić kawę prezesowi jeśli sobie tego zażyczy.

            co do traktowania - mój prezes był wybitnie zakompleksionym idiotą. kompletnie
            nikogo nie szanował, z nikim sie nie liczył, nie mówiąc już o jakiejś tam
            ...sekretarze...ehhh, szkoda gadać

            uwolniłam się, nie mam pracy ale jestem szczęśliwa, że już nikt nie traktuje
            mnie jak debila...

            spisuj te nadgodziny ale czy takie Twoje własnoręczne pisanie tych nadgodzin się
            do czegoś przyda, nie wiem. My mieliśmy karty zegarowe więc wszystko jest jak na
            dłoni - tak czy siak kilka osób próbowało uzyskać wypłatę nadgodzin ale mimo
            wydruku z karty nie otrzymali nigdy kasy...szkoda słów po prostu :))
      • ugly_bad Re: nadgodziny - jak rozwiazac problem? (pomocy!) 16.10.06, 08:35
        mam taki zapis w umowie o prace:
        "Nie podlega dodatkowemu wynagrodzeniu czas pracy nie przekraczajacy 40 godzin
        tygodniowo. Sosobty sa dniami wolnymi od pracy".

        czyli co, nie mam nawet szans na wyciagniecie kasy z firmy za nadgodziny...
        wiec pierdziele to, trudno sie mowi - zostane bez pracy, ale nie zamierzam
        dawac sie wykorzystywac jakiemus ch.. wojakowi
        • annajustyna Re: nadgodziny - jak rozwiazac problem? (pomocy!) 16.10.06, 09:41
          Tzn. ze w sumie mozesz pracowac bez dodatkowego wynagrodzenia 79 godzin na
          tydzien?;))))). Takie klauzule sa nieskuteczne z punktu widzenia prawa pracy. PO
          prostu idz do domu o np. 15.30 zamiast siedziec jak niewolnik do 19 i juz.
          • annajustyna Re: nadgodziny - jak rozwiazac problem? (pomocy!) 16.10.06, 09:42
            Mialo byc bezskuteczne...Zaden zapis umowy o prace nie moze byc niezgodny z KP.
          • snajper55 Re: nadgodziny - jak rozwiazac problem? (pomocy!) 16.10.06, 11:03
            annajustyna napisała:

            > Tzn. ze w sumie mozesz pracowac bez dodatkowego wynagrodzenia 79 godzin na
            > tydzien?;))))).

            A gdzie coś takiego wyczytałaś ??? Przecież jest napisane DO 40 godzin, a nie
            PONAD.

            S.
            • annajustyna Re: nadgodziny - jak rozwiazac problem? (pomocy!) 16.10.06, 11:05
              Sformulowane jest tak, ze ponizej 40 nadgodzin (praca w dodatkowym wymiarze
              ponizej 40 godzin)...$0 godzin etatu + te ponizej 40 nadgodzin to maksymalnie 79
              godzin, nie?
              • snajper55 Re: nadgodziny - jak rozwiazac problem? (pomocy!) 16.10.06, 11:19
                annajustyna napisała:

                > Sformulowane jest tak, ze ponizej 40 nadgodzin (praca w dodatkowym wymiarze
                > ponizej 40 godzin)...$0 godzin etatu + te ponizej 40 nadgodzin to maksymalnie
                > 79 godzin, nie?

                Nie. Jest napisane "czas pracy" a nie "dodatkowy czas pracy". Nie jest płatny
                dodatkowo CZAS PRACY nie przekraczający 40 godzin tygodniowo. Czyli wszystko,
                co jest ponad 40 godzin pracy w tygodniu może być płatne.

                S.
                • annajustyna Re: nadgodziny - jak rozwiazac problem? (pomocy!) 16.10.06, 11:28
                  A ja zawsze myslalam, ze rzeczy oczywistych nie wpisuje sie do umow...Stad
                  zinterpretowalam te klauzule absurdalnie...
                  • snajper55 Re: nadgodziny - jak rozwiazac problem? (pomocy!) 16.10.06, 13:23
                    annajustyna napisała:

                    > A ja zawsze myslalam, ze rzeczy oczywistych nie wpisuje sie do umow...Stad
                    > zinterpretowalam te klauzule absurdalnie...

                    To nie jest rzecz oczywista. ;) Weź jeden dzień urlopu w takim systemie pracy,
                    to zrozumiesz. ;))

                    S.
        • snajper55 Re: nadgodziny - jak rozwiazac problem? (pomocy!) 16.10.06, 11:04
          ugly_bad napisała:

          > mam taki zapis w umowie o prace:
          > "Nie podlega dodatkowemu wynagrodzeniu czas pracy nie przekraczajacy 40 godzin
          > tygodniowo. Sosobty sa dniami wolnymi od pracy".
          >
          > czyli co, nie mam nawet szans na wyciagniecie kasy z firmy za nadgodziny...

          Dlaczego ? Za czas pracy przekraczający w tygodniu 40 godzin możesz żądać
          wynagrodzenia. Lub za pracę w soboty.

          S.
          • ugly_bad Re: nadgodziny - jak rozwiazac problem? (pomocy!) 16.10.06, 12:52
            no dokladnie tak ;)
            dopiero jak to kilka razy sobie przeczytalam, to zrozumialam o co chodzi - juz
            ze mna kiepsko, od nadmiaru nadgodzin i z powodu goraczki mam problem ze
            zrozumieniem czytanego textu... ech, zle sie ze mna dzieje...
      • pep-per Re: nadgodziny - jak rozwiazac problem? (pomocy!) 16.10.06, 10:05
        na Twoim miejscu zrobiłbym w ten sposób: Na wszelkie możliwe sposoby zacząłbym
        szukać pracy (ogłoszenia w prasie, internecie, rozmowy ze znajomymi).
        Najgorszym rozwiązaniem jest bierne czekanie. Na pewno uda Ci się znaleźć inną
        pracę. Wyobraź sobie sytuację, ze przychodzisz któregoś pięknego dnia do szefa
        i składasz mu wypowiedzenie.
        • annajustyna Re: nadgodziny - jak rozwiazac problem? (pomocy!) 16.10.06, 11:06
          Taaa, a na rozmowe kwalifikacyjna umowi sie o polnocy...
          • pep-per Re: nadgodziny - jak rozwiazac problem? (pomocy!) 16.10.06, 13:30
            annajustyna napisała:

            > Taaa, a na rozmowe kwalifikacyjna umowi sie o polnocy...

            Zawsze w takiej sytuacji można wziąć urlop (chociażby na żądanie), w
            ostateczności zwolnienie lekarskie.
        • ugly_bad Re: nadgodziny - jak rozwiazac problem? (pomocy!) 16.10.06, 12:54
          > na Twoim miejscu zrobiłbym w ten sposób: Na wszelkie możliwe sposoby
          zacząłbym
          > szukać pracy (ogłoszenia w prasie, internecie, rozmowy ze znajomymi).
          > Najgorszym rozwiązaniem jest bierne czekanie. Na pewno uda Ci się znaleźć
          inną
          > pracę. Wyobraź sobie sytuację, ze przychodzisz któregoś pięknego dnia do
          szefa
          > i składasz mu wypowiedzenie.

          tak wlasnie robie - szukam, szukam i szukam
          a opisana przez Ciebie sytuacja od jakiegos czasu jest moim wielkim
          marzeniem... fajnie jest sobie pomarzyc... ale mam nadzieje, ze jak bede
          probowac i probowac to w koncu bede mogla swoje marzenie spelnic! ;)
          najwazniejsze - to byc optymista!! ;)
          • pep-per Re: nadgodziny - jak rozwiazac problem? (pomocy!) 16.10.06, 13:31
            ugly_bad napisała:

            > tak wlasnie robie - szukam, szukam i szukam
            > a opisana przez Ciebie sytuacja od jakiegos czasu jest moim wielkim
            > marzeniem... fajnie jest sobie pomarzyc... ale mam nadzieje, ze jak bede
            > probowac i probowac to w koncu bede mogla swoje marzenie spelnic! ;)
            > najwazniejsze - to byc optymista!! ;)

            Trzymam kciuki. Będzie dobrze.
      • Gość: dcio Re: nadgodziny - jak rozwiazac problem? (pomocy!) IP: *.cebit.com.pl 16.10.06, 14:51
        radze gromadzic wszystkie dowody na to ze tak dlugo pracujesz, jak najszybciej
        zglosic sie do inspekcji pracy. Z tego ci poszesz wynika, ze i szew i tak cie
        zwolni to niech przynjmniej zaplaci za nadgosziny.
    Pełna wersja