Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Zaświadczenie od ginekologa dla pracodawcy

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 10:32
    Przyszły pracodawca wymaga ( przed podpisaniem umowy o pracę) zaświadczenia
    od ginekologa , czyli chce mieć papier na to , czy jestem , bądź nie jestem w
    ciąży. Uważam , że jest to naruszenie prywatności , rodzaj dyskryminacji ,
    traktowanie kobiet jak ludzi drugiej kategorii. I zdaje się , że niezgodne z
    kodeksem pracy , ale pewności nie mam ( Dz.U.Nr62,poz.286 ?). Może jest
    przeciw takiemu żądaniu jakiś artykuł, na który mogę się powołać ?
      • Gość: szczera Re: Zaświadczenie od ginekologa dla pracodawcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 10:46
        zdarza się że ciężarne kobiety zostają przyjmowane do pracy i nie mówią
        o tym pracodawcy, to jest dopiero bezczelność i tupet.
        Na co komu baba w ciązy, pracodawcy zależy na pracowniku wydajnym,
        dyspozycyjnym a nie takim który brzuchem bedzie podpierał komputer
        albo moze zarzyga kompa.
        • Gość: iw78 Re: Zaświadczenie od ginekologa dla pracodawcy IP: *.centertel.pl 28.10.06, 10:55
          Szczera...idź się utop, swoj tupet to ty jak na razie pokazujesz. Uważaj żebys z tego jadu sama się nie zarzygała!!
      • annajustyna Re: Zaświadczenie od ginekologa dla pracodawcy 28.10.06, 11:05
        Zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunalu Sprawiedliwosci kobieta
        przyjmowana do pracy zapytana o ciaze, ma prawo KLAMAC!!!
        • Gość: waldi Re: Zaświadczenie od ginekologa dla pracodawcy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.06, 17:48
          Tak samo jak się pytają jak ze stosunkiem wojskowym ... czy jest uregulowany
          czynie..... i tu też można powiedizeć ,że jest dyskryminacja....Szczera ma
          rację.
          • annajustyna Re: Zaświadczenie od ginekologa dla pracodawcy 28.10.06, 18:21
            Jednak jest to dosc zasadnicza roznica.
        • Gość: Agatka Pracodawcy mają prawo w . . . IP: *.tosa.pl 30.10.06, 08:38
          Byłam na rozmowie w biurze rachunkowym. Mam 26 lat i z mężem nie mamy dzieci.
          Na rozmowie z szefem (po 60) spytał czy mam męża i dzieci. Odpowiedziałam mu od
          razu, że jego pytanie nie powinno być wogóle zadane. On mi na to, że ma gdzieś
          jakieś głupie prawo i konstytucję i nowe przepisy obowiązujące w Unii
          Europejskiej. Ok - mówię - więc odpowiem. Jestem męzatką od roku, nie mamy
          dzieci. A on mi na to - to nie ma Pani szans na tę pracę.
          - Dlaczego?
          - Bo Pani jest jak bomba zegarowa i nie wiadomo kiedy Pani wybuchnie.
          P A L A N T
          Nie mówcie wiec, że tylko matki lub kobiety w ciąży są dyskryminowane.
          Ogólnie na każdą kobietę w kwestii posiadania (bądź nie) rodziny pracodawca
          znajdzie haczyk.
          Teraz pracuję w firmie, gdzie po pół roku szefowa spytała mnie czy ja wogóle
          mam męża. Nikt o to nawet nie zapytał na rozmowie.
      • b.bujak Re: Zaświadczenie od ginekologa dla pracodawcy 28.10.06, 11:23
        prawo prawem... a rzeczywistosc rzeczywistością - teoretycznie mozesz
        protestowac prze takim traktowaniem, przedstawiac paragrafy, stawiać sie... ale
        co Ci to da? jak nie przedstawisz zaswiadczenia, ktorego żąda pracodawca, to
        zostanie przyjeta kobieta, ktora przyniesie takowy świstek bez szemrania... po
        co im taka baba, ktora od początku stawia się, protestuje i macha przed nosem
        kodeksem pracy....
        przykre ale prawdziwe - sama jako kobieta i matka spotykam sie na rozmowach
        kwalifikacyjnych z pytaniami o moją sytuacje rodzinną - i teoretycznie wiem, ze
        to niezgodne z prawem i moge odmowic odpowiedzi - praktycznie jednak nie
        korzystam z prawa odmowy odpowiedzi, wole powiedziec jak jest i rozwiewac
        watpliwosci z tym związane - odmowa odpowiedzi nie poprawi mojej sytuacji w
        zaden sposob
        • Gość: szczera Re: Zaświadczenie od ginekologa dla pracodawcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 11:26
          dokładnie , gdybysmy tak o wszystkim mysleli czy to jest zgodne z prawem
          lub z konstytucja czy nie zgodne to w kazdym postępowaniu i prawie na każdym
          kroku można byłoby się dopatrywać niezgodności z nim.
          • Gość: iw78 Re: Zaświadczenie od ginekologa dla pracodawcy IP: *.centertel.pl 28.10.06, 11:36
            Rozumiem, że Ty chętnie jeszcze tego samego dnia poleciałabys do ginegologa z wielką prośbą aby wystawił ci zaswiadczenie ze jestes bądź tez nie w ciązy bo od tego zalezy czy dostaniesz prace. Chcesz powiedziec, ze takie kobiety nagminnie wykorzystuja naiwośc pracodawcy i jak tylko znajdą kogos takiego od razu dąza do podpisania umowy o prace byle tylko ją miec?
            Zdarzy się taki przypadek jeden na milion. Wielka mi afera.

        • Gość: Majka Re: Zaświadczenie od ginekologa dla pracodawcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 11:27
          Agnes a w czym ty masz problem? Jesli nie jesteś w ciąży to przynieś mu
          prawdziwe zaświadzcenie a jesli jestes to załatw sobie lewe i niech ci jeszcze
          napisze że jesteś bezpłodna ;) Oczywiście można się unieść honorem ale jak
          napisał poprzednik nie zostaniesz przyjęta do pracy. A z 3 strony czy na pewno
          chcesz pracowac w firmie, która tak traktuje kobiety i łamie prawa ludzkie??
          Zdecyduje co chcesz :)
          • Gość: urz. Re: Zaświadczenie od ginekologa dla pracodawcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 12:07
            Dodatkowo jest to oczywiste łamanie prawa i gotowa do wygrania sprawa w sądzie:)
            Nie chce mi się sprawdzać jakie konsekwencje poniesie taki pracodawca. Zawsze
            mozna zadzwonić do PiP i się zapytać, co robić w takim przypadku.
            I to nawet nie chodzi o złosliwość, ale o przestrzeganie prawa (dla mnie kwestia
            najważniejsza). Jeżeli go nie przestrzegamy mniejmy świadomość grożących nam
            konsekwencji.
            Pozdrawiam
            • Gość: szczera Re: Zaświadczenie od ginekologa dla pracodawcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 12:12
              nie jest to takie proste bo musi być świadek i można się wyprzeć że zadało się
              takie pytanie
            • b.bujak Re: Zaświadczenie od ginekologa dla pracodawcy 28.10.06, 12:29
              to zalezy, czy ktos szuka porzadnej pracy, czy szuka zaczepki;
              czasem mam ochote chodzic na rozmowy kwalifikacyjne z dyktafonem czy uktytą
              kamerą - i prawie zawsze mialabym material do wygranej sprawy w sądzie - bo,
              jak juz pisalam - zawsze poruszane są kwestie mojej sytuacji rodzinnej a
              niedawno usłyszalam wprost "kandydatury matek z dziecmi sa rozpatrywane w
              drugiej kolejności"
              ale nie taki mam cel, zeby biegac po sądach i nabijac kieszen papugom - wole
              przeznaczyc moj czas na poszukiwania porzadnego pracodawcy a nie takiego, dla
              ktorego moje dziecko jest problemem
              • Gość: Majka Re: Zaświadczenie od ginekologa dla pracodawcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 14:53
                A ja w ogóle nie wiem skąd wy bierzecie takie firmy :)) Byłam na setce rozmów w
                sprawie pracy w swoim życiu i pytania o ciążę i dzieci zadano mi naprawdę
                niewiele razy i to bardzo dawno temu. Odkąd weszły nowe przepisy unijne mam
                wrażenie że z tym przystopowano. Nigdy w życiu nikt ode mnie nie chciał żadnych
                zaświadczeń. Teraz pojawia się tylko pytanie - czy ma pani rodzinę, dzieci?
                Odpowiadam że nie. No i na tym koniec, o nic więcej nie pytają. Więc naprawdę
                nie wiem gdzie wy chodzicie na te rozmowy :)
                • annajustyna Re: Zaświadczenie od ginekologa dla pracodawcy 28.10.06, 18:23
                  Jakbys powiedziala, ze dzieci nie masz, ale jestes mezatka, to dopiero bys
                  zobaczyla, czy odpowiedz bylaby pozytywna;)))).
                  • Gość: Majka Re: Zaświadczenie od ginekologa dla pracodawcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 18:42
                    Aaaaaa, no tak, jakby bez statusu mężatki to by się dzieci nie dało robić ;)
                    • annajustyna Re: Zaświadczenie od ginekologa dla pracodawcy 30.10.06, 12:28
                      Tez tak zawsze myslalam, ze to jedna cholera, czy sie jest stanu wolnego czy
                      nie, jak sie nie ma dzieci, to taki sam minus. A tym czasem nieprawda:
                      pracodawcy traktuja zamazpojscie jako "publiczna deklaracje" postawy
                      prorodzinnej:)))). Uroczy sa po prostu:))))).
      • Gość: corgan dlaczego to kobiety dyskryminują kobiety w ciąży? IP: *.chello.pl 28.10.06, 15:57
        Gość portalu: szczera wybełkotała:

        > zdarza się że ciężarne kobiety zostają przyjmowane do pracy i nie mówią
        > o tym pracodawcy, to jest dopiero bezczelność i tupet.

        Hoho! co za groza! Powinno takowe karać spaleniem na stosie albo utopieniem.
        Albo i jednym i drugim.

        > Na co komu baba w ciązy, pracodawcy zależy na pracowniku wydajnym,
        > dyspozycyjnym a nie takim który brzuchem bedzie podpierał komputer
        > albo moze zarzyga kompa.

        ok! pracodawca kretyn to jedna sprawa ale dlaczego w takich wypadkach nie ma
        tzw. solidarności macic i to głównie kobietom zależy żeby z pracy/otoczenia
        wygryść inne kobiety ktore są lub mogą w ciąży?

        ciekawe...

        Szczera tylko bełkocze jak to po lobotomii bywa, ale to co mówi podziela
        większość kobiet.

        Moja kuzynka miała podobne zdarzenie. Jej szefowa wyjechała do niej z ryjem, że
        w ogóle śmiała zajść w ciążę kiedy kuzynka jej oświadczyła że jest 3 miesiacu
        że ma 6 miesięcy na znalezienie zastępstwa. Nie, nie... kuzynka nie zaszła w
        ciąże po 2 miesiącach od pocz. pracy. Zaszła po 7 (słownie siedmiu) latach od
        pocz. pracy. Nie, nie... jej szefowa nie wydała krocia na jej szkolenie. Nie
        wydała ani złotówki. Kuzynka pracy przy kompie (postprodukcja filmów i
        animacja) nauczyła się sama.

        No więc na czym polega problem?

        Może skoro nasz przenno-buraczany byznes nie radzi z sobie z ciężarnymi
        kobietami na rynku pracy może w tym pomóc państwo wspmagając je zasiłkami?

        Czy to też będzie problem?

        Może aby poświęcić się dla naszego buraczanego byznesu lepiej młodym samotnym
        matkom czasowo podwiązywać jajniki czy jakos tak a o zgode na zapłodnienie cza
        by mieć od szefa czy aby nie koliduje to z jego biznes planem? hehe
      • Gość: corgan Re: bełkot jak po tanim winie IP: *.chello.pl 28.10.06, 16:20
        > zabełkotałeś jakbyś napił się taniego wina,

        Piłem przed chwilą kompocik. Ze śliwek i jabłek >:) Lubisz?

        A jak napiszę bezbłędnie albo dam swoje wypociny do sprawdzenia mojej koleżance
        (po polonistyce) to zgodzisz się ze mną że nasz przennno-buraczany byznes nie
        radzi sobie z cieżarnymi z powodu mentalności feudalistyczno-totalitarno-
        liberalnej szefów? W tym kobiet na stanowiskach nie tylko menedżerskich ale
        wszelakich? Wszak baba w ciąży to zagrożenie dla ich wygodnego singlowego i
        przebojowego życia? Może hm... wrzód na sumieniu?

        Bo cięzarne (obecne i potencjalne) nie głoszą wszem i wobec o prztmusowych
        zapłodenieniach starych panien pardon singlówek za to stare panny pardon
        singlówy roszczą sobie m.in. prawa do tego aby decydowac która kobieta jak
        gdzie i kiedy może w ogóle z łaski losu zajść w ciążę.

        Bo na durne stare panny nie ma rady, ale jeśli dodatkowo nasz buraczany byznes
        rości sobie nienależne mu prawa do decydowania o tym co, gdzie i kiedy kobieta
        ma robić ze swoją macicą to czym się różni mentalnie od faszystów, od LPRu,
        Młodzieży Wieśpolskiej albo jeszcze lepiej - od komunistycznej partii Chin
        która np. robi kobietom przymusowe sterylizacje?

        hę? Może odpowiesz na to wielka "lyberałko", co?
      • Gość: Majka Re: bełkot jak po tanim winie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 16:22
        Wg mnie najzabawniejsze i najsmutniejsze zarazem jest to, że nikt nie potrafi
        podac przykładów rzekomej niewydajności i gorszej pracy kobiety w ciąży. Za
        wyjątkiem gdy ciąża jest zagrożona a kobieta znosi ją źle i musi leżeć na
        zwolnieniu (rzadkie przypadki) to wydajność kobiety w ciąży pracującej na
        stanowisku umysłowym jest taka sama, jak nie ciężarnej. Pracowałam z kobietami w
        ciąży i często one mają energii jeszcze w dwójnasób. Niech więc mi ktoś wyjaśni
        za co ta nagonka?? Za kilka miesięcy macierzyńskiego? Kobieta doceniona i
        potraktowana w pracy jak człowiek chętnie do niej wróci i będzie dalej pracować
        latami. Mamy więc przywiązanego do firmy dobrego pracownika, który będzie
        jeszcze wychwalał firmę z ludzkim podejściem i polecał innym.
        Czego więc się boja pracodawcy?? Skąd te ich urojenia o czyhającej na nich armii
        wrednych kobiet, które tylko planuja jak tu zaciążyć i "nabrać " pracodawcę na
        zwolnienia (bez przyczyny lekarz go nie da), macierzyński, wychowawczy a może
        potem znów zaciąży i tak 10 jedno po drugim, a co tam!:) A pracodawca niech
        płaci :D Czysta paranoja. Firamami zarządzają półdebile.
        • b.bujak Re: bełkot jak po tanim winie 28.10.06, 17:01
          Majka - to dużo zależy od branży i miejsca pracy;
          ja mam wykształcenie techniczne i pracuję w przemyśle - tu dla ciężarnych
          rzeczywiście bywają ograniczenia; sama np. pracowałam w szkodliwych warunkach w
          laboratorium chemicznym i w czasie ciąży było to po prostu zbyt niebezpieczne;
          co do wrednych kobiet, niestety, jest ich coraz więcej... więc te urojenia
          pracodawcow są w pewnym stopniu uzasadnione; chyba sobie nie zdajesz sprawy,
          jak wygląda sprawa L4 dla ciężarnych... i bywa tak, ze rzeczywiscie jedno
          dziecko, drugie, zwolnienia, urlopy - coś w tym jest...
          • Gość: Majka Re: bełkot jak po tanim winie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 18:07
            Dlatego wtedy kobietę na okres ciąży przesuwa się na inne stanowisko pracy. A
            skąd wiesz że jest coraz więcej wrednych kobiet? Jakieś statystyki, dowody? Bo
            ja ich nie widzę. Widzę za to masę wrednych pracodawców.
            • b.bujak Re: bełkot jak po tanim winie 28.10.06, 23:56
              Gość portalu: Majka napisał(a):
              A skąd wiesz że jest coraz więcej wrednych kobiet?

              bywam często na forach działu eDziecko - tu mamy przekrój przez wszelkie
              kategorie matek - poczytaj, co się wypisuje na f. Ciąża i poród :)
        • Gość: tatjana Re: bełkot jak po tanim winie IP: *.e-wro.net.pl 28.10.06, 17:57
          uważasz ,że żeby dostać l4 trzeba mieć powód, konieta w ciąży powie,że ją głowa
          boli lub brzuch lub słabo jej i juz ma zwolnienie,u mnie w pracy laska w ciąży
          robiłą sceny,ż enie może pracować dłużej niż 4 godziny przy kompie,że musi co
          dwa dni na badanie krei w czasie pracy i koniecznie usg trójwymiarowe co
          miesiąc-oczywiście w godzinach pracy, pracuje w dużej fiemie znanej w całej
          Polsce, która nie robi afer ciążowych( na rozmowie nawet nie pytali), ale nie
          dziwie się jak zaczną po tym jak jeszcze kilka kobiet zrobi z ciązy taką szopkę
          jak koleżanka
          • Gość: Majka Re: bełkot jak po tanim winie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 18:05
            Ale to sa jednostkowe przypadki. Mówię że pracowałam z kobietami w ciąży i nic
            podobnego nie robiły :)) To nie zależy od ciąży tylko od człowieka. Leser jest
            leserem i nawet nie w ciąży będzie kombinował. Lekarz nie da zwolnienia bez
            powodu, ciążą to nie choroba. Jeśli badania sa prawidłowe nie ma sakazań do
            zwolnienia. Czy ja biore zwolnienie na to że mnie głowa czy brzuch boli?:) To
            nie jest zagrożenie dla ciąży. Praca przy komp. oczywiście nie może byc dłużej
            niż 4 h i to jest zrozumiałe - promieniowanie. Ale na pozostałe 4 można
            przesunąć kobietę do innej pracy - zwykle w firmach jest co robić.
            • agulha Re: bełkot jak po tanim winie 28.10.06, 23:31
              Co do przesuwania kobiet w ciąży na inne stanowiska - u nas wszyscy (100% ludzi)
              przez znakomitą większość dnia pracy siedzą przed komputerem. Zakaz pracy przed
              komputerem >4 h dziennie dla ciężarnych nie jest przestrzegany i chyba nawet
              nikt o nim nie pamięta. Szczęśliwie ja za to nie odpowiadam, bo nie mam
              stanowiska kierowniczego. Na dodatek połowa osób ma w obowiązkach wyjazdy w
              delegacje. Zakaz pracy w delegacjach w ciąży nie jest przestrzegany (poza
              ostatnim okresem ciąży) i to mi się na przykład nie podoba, bo tu dałoby się
              wykroić jakieś zajęcie w biurze dla ciężarnej. Miałyśmy kilka koleżanek, które
              dzielnie i aż do przesady prawie do końca ciąży pracowały, było też parę takich,
              co to od razu myk na zwolnienie i chyba nie do końca było to uzasadnione, o
              żadnym leżeniu nie słyszałam. Koleżanka ma na uczelni taką gwiazdę, co
              przepracowała dwa miesiące chyba z 11 lat temu, poszła na macierzyński i od tej
              pory przeplata tylko macierzyński wychowawczym. Wróciła ostatnio do pracy po
              wychowawczym na czwarte dziecko, już mieli dla niej wypowiedzenie, ale
              przyniosła zaświadczenie, że jest w zaawansowanej piątej ciąży. Już chyba z
              drugi tydzień chodzi do pracy, stanowiąc zgryzotę dla współpracowników, bo nie
              umie kompletnie nic (łącznie z pisaniem w Wordzie) i tylko pozornie deklaruje
              chęć pracy, za to już podprowadziła komuś szklankę i wymusza częstowanie kawą,
              bo ona taka biedna. To już jest off-topic, ale śpieszę dodać, że mąż owej pani
              (wyższe wykształcenie) nie plami się pracą, mimo to jakoś żyją, a z opieki
              społecznej dostali właśnie piękne, ponadosiemdziesięciometrowe mieszkanie w
              centrum miasta. Uczelnia ma zablokowany etat, nie może przyjąć nikogo, w ogóle
              takich etatów (technicznych) od kilku lat już tam nie ma i musieli naprawdę
              sensownych pracowników z żalem pozwalniać...Jakby to spotkało prywatnego, małego
              przedsiębiorcę, to by go chyba szlag trafił.
              • Gość: Majka Re: bełkot jak po tanim winie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.06, 01:55
                No tak, zawsze się znajdzie jakies kuriozum :) No i co z tego? Większość kobiet
                zachowuje się po prostu normalnie i do nich trzeba odnośić przepisy. Bardziej
                niż kobiety w ciąży pracodawców wykańczają przepisy podatkowe no ale US nie
                można nie zatrudnić a kobietę można dyskryminować. Kogoś przeciez trzeba, no
                nie? Ja mam koleżankę która do ostatnich dni ciąży pracowała, mimo że miala w
                niej nadciśnienie i chodziła z bliźniakami. Na pewno nie była wyjątkiem.
                • b.bujak Re: bełkot jak po tanim winie 30.10.06, 11:51
                  Gość portalu: Majka napisał(a):

                  Bardziej niż kobiety w ciąży pracodawców wykańczają przepisy podatkowe no ale
                  US nie można nie zatrudnić a kobietę można dyskryminować. Kogoś przeciez
                  trzeba, no nie?

                  i taka jest rzeczywistość...
      • asia.m33 Re: Zaświadczenie od ginekologa dla pracodawcy 30.10.06, 14:50
        Uważam, że posiadanie takiego zaświadczenia nic nie daje pracodawcy, bo
        kandydatka może zajść w ciążę zaraz po wykonaniu badań, a z drugiej strony
        pracownica ma obowiazek poinformować pracodawcę o ew ciąży, aby mógł jej
        zapewnić odp. warunki pracy. Dodatkowo biorąc pod uwagę fakt, iż pierwsza umowa
        podpisywana jest na okres próbny, ciąża nie "gwarantuje" długotrwałego
        zatrudnienia. Dlatego uważam za bezsens zarówno wymóg pracodawcy dot. owego
        zaświadczenia przed podpisaniem umowy, jak i ukrywanie przez kandydatkę faktu,
        że jest w ciąży.
      • asia.m33 Re: Zaświadczenie od ginekologa dla pracodawcy 30.10.06, 15:08
        I jeszcze jedno: jeśli Twojemu przyszłemu pracodawcy takie zaświadczenie da
        "poczucie bezpieczeństwa" to mu je przynieś-widać brakuje mu wyobraźni i nie
        potrafi się profesjonalnie zachować-może mieć złe doświadczenia z przeszłości i
        włącza mu się automatyczny alarm, gdy rekrutuje kobietę w wieku rozrodczym
        (hi,hi). W każdym razie Ty nie rzucaj się na niego z pazurami, nie syp
        paragrafami, bo to nie rokuje dobrze na przyszłą współpracę. Jeśli zależy Ci na
        tej pracy, daj mu to cholerne zaświadczenie i po sprawie. Ewentualnie odbądż z
        nim szczerą rozmowę, w której go zapewnisz, że nie masz w najbliższym czasie
        planów na powiększanie rodziny i że przekona się w trakcie okresu próbnego, że
        jesteś dla firmy cennym nabytkiem.
    Pełna wersja