Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      za co lubicie/nie lubicie nowych...?

    02.11.06, 20:03
    Generalnie to chyba drażni mnie ignorowanie "starych" pracowników. Pracuję w
    firmie, gdzie nie ma możliwości awansu, bo wszystkie stanowiska są
    równoległe. Po kilku latach chciałoby się robić coś nowego. A nowe stanowiska
    trafiają się "nowym". Ale nie powiedziałabym, że nie lubię nowych. A wy...?
      • przplus Re: za co lubicie/nie lubicie nowych...? 02.11.06, 20:11
        Jestem aktualnie nowy i czuje sie troche ignorowany ale staram sie tu przeżyc
        nie przychodze do pracy dla przyjemności to jest moja scieżka rozwoju a jak
        ktos dluzej pracuje i mnie nie lubi to jego problem choc staram sie raczej
        robić dobre wrażenie
        Pozdrawiam
      • agulha Re: za co lubicie/nie lubicie nowych...? 04.11.06, 00:11
        U nas znakomita większość wyższych stanowisk obsadzana jest osobami z zewnątrz,
        a nie z awansu wewnętrznego, poza tym ludziom z zewnątrz daje się wyższe płace
        niż frajerom, którzy pracują na takim samym stanowisku (dobrze pracują) od kilku
        lat. To mnie wkurza, ale nie mam żalu do tych nowych, tylko do firmy.
      • Gość: Aga Re: za co lubicie/nie lubicie nowych...? IP: *.77.rev.vline.pl 04.11.06, 14:19
        Sama jestem nowa ale razem ze mną przyszło 20 osób nowych. Jesteśmy akurat w
        filii gdzie narazie tylko nowi zaczynają pracę oczywiście mając nad sobą
        opiekunów. Ktoś musi nas tego nauczyć. Moja pierwsza reakcja na przelew po
        angielsku to czarna dziura w mózgu. Miałam wrażenie, że nic nie rozumiem a
        przecież znam angielski.
        W każdym razie filia się tworzy cały czas, wczoraj jeszcze coś wiercili
        wiertarką ;-) Poza tym dopiero komputery (z płaskimi monitorami) nam podłączali
        i dostaliśmy inne dodatkowe rzeczy do pracy. Narazie powoli przyjeżdżają różne
        dokumenty z siedziby, trzeba się troche fizycznie wysilić żeby zacząć konkretne
        obowiązki.
        P.S. Towarzystwo jest super, mam fajne koleżanki i dowcipnych kolegów ;-)
      • Gość: Aggie Re: za co lubicie/nie lubicie nowych...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.06, 14:46
        Ja w zasadzie lubię nowo przyjętych pracowników, bo nie wymądrzają się i nie
        pchają tam, gdzie nie powinni. Niestety, niektórzy nowi po jakims czasie
        nabierają zbytniej pewności siebie i jak sie nieco poduczą,mzaczynaja się
        mądrzyć. Raz w zyciu nie wytrzymałam i dośc ostro usadziłam taką cwaniare, która
        po 3 miesiącach pracy zaczęła mi doradzać, jak powinnam pracować (a akurat
        zajmowała się czymś zupełnie innym). Poradziam jej, żeby zajęła się lepiej swoja
        praca, a ja doskonale wiem, co mam robić. Podziałalo. Więcej nie próbowała mi
        się wtrącać.
        • Gość: też nowa Re: za co lubicie/nie lubicie nowych...? IP: *.it-net.pl 04.11.06, 20:08
          a u mnie jestem nowa tylko ja, pozostali znają się od xxx lat, więc nic
          dziwnego że mnie traktują z dystansem. w dodatku wszyscy są ode mnie
          przynajmniej 10 lat starsi ,a ja dopiero po studiach. i nawet się nie bardzo
          starają mnie dointegrować do siebie :/ a ja nie wiem czy i jak wypada mi siędo
          tego zabrać. może dlatego że jesteśmy wszyscy w oddzielnych pomieszczeniach to
          trochę nam trudno idzie z zaznajamianiem się. co byście mi doradzili?
          • Gość: Aga Re: za co lubicie/nie lubicie nowych...? IP: *.77.rev.vline.pl 04.11.06, 21:37
            Ciężka sprawa. Nie dość, że jedyna nowa to wszyscy dużo starsi.
            Ja bym radziła robić swoją pracę dobrze i nie szukać towarzystwa jak go nie ma.
            Zawsze niestety coś za coś. Przynajmniej skupisz się na pracy i oddzielisz
            życie prywatne od zawodowego.
            Ja natomiast mam bardzo fajne towarzystwo, zresztą już pisałam. Praca chyba też
            nie najgorsza. Nie trzeba być omnibusem ale myślenia troche wymaga zwłaszcza
            żeby być dokładnym i nie mylić się. Z płacą gorzej ale myślę, że jesli zostanę
            po okresie próbnym to potem będzie troche lepiej. Mój przyszły mąż dużo lepiej
            zarabia i damy radę.
    Pełna wersja