Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Palenie szkodzi zdrowiu. a w pracy pomaga?

    IP: *.tvk.torun.pl 16.11.06, 15:41
    " 8 milionów Polaków pali nałogowo. To 34 proc. osób powyżej 15. roku życia" a
    66% osob jest ponizej 15 roku zycia?
    Obserwuj wątek
      • reverie Palenie szkodzi zdrowiu. a w pracy pomaga? 16.11.06, 16:35
        Pierwsze słyszę, żeby palacze byli w jakikolwiek sposób dyskryminowani. Równie
        dobrze możnaby powiedzieć, że niesprzedawanie alkoholu osobie nietrzeźwej jest
        jej dyskryminacją ze względu na stan upojenia.

        Kiedy przy wejściu na uczelnię muszę przebijać się na wejściu przez kupę palaczy
        wstrzymując przy tym oddech, to ja się czuję dyskryminowany. I to podwójnie: po
        pierwsze oni czerpią korzyść z palenia, ale ja mam od tego tylko zadyszkę na
        schodach, na których staram się nie oddychać tym syfem.

        Po drugie: oni sobie stoją, mają nieformalne spotkanie - a ja muszę między nimi
        lawirować, bo do głowy im nie przyjdzie, że stojąc w przejściu mogą komuś
        blokować drogę i nie pozwalają szybciej przejść przez tę kurzawę.

        Ciekawe, czy gdybym zjadał na śniadanie michę grochówki, a potem stał między
        nimi przez dłuższą chwilę, to chcieliby, żebym sobie poszedł? ;-)
        • Gość: spootnik Re: Palenie szkodzi zdrowiu. a w pracy pomaga? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.06, 16:45
          loodzie a roobta co chceta jedni palą drudzy nie więc po co tutaj rozroozniać ?? mi sie nie podoba ze ktos ma kolczyka w uchu co w tym złego ?? mi sie nie podoba ze koledzy razem poojdą na piwo i mecz co w tym złego ?? mi sie nie podoba ze róża pachnie tak a nie inaczej co w tym złego ?? o co wam chodzi jak ktoś pali niech sobie pali aja nie pale mi to nie przeszkadza...
          • reverie Re: Palenie szkodzi zdrowiu. a w pracy pomaga? 16.11.06, 16:50
            Mi też nie przeszkadza, że ktoś pali w ogóle. Mi przeszkadza, że paląc czynnie
            zmusza mnie do palenia biernego. Robi to paląc na korytarzu, przed wejściem do
            budynku, stojąc obok mnie na przystanku.

            I proszę nie odpowiadać, że w takim razie mogę przejść na bok. Palenie nie jest
            obowiązkowe, zatem ten, kto pali, zobowiązany jest do takiego praktykowania tego
            nałogu, żeby nie przeszkadzać tym innym.
                • sceptyk40 Re: A mi śmierdzą spaliny samochodów i mnie trują 17.11.06, 08:20
                  Czy to już w narodzie się przyjęło, że co komu przeszkadza, to stara się
                  zakazać tego innym i to w sposób formalny jakimiś przepisami ? Rośnie w nas
                  egoizm i brak szacunku dla innych : palacz - be, bogatszy od nas - be,
                  zakolczykowany - be, wyznawca czegoś tam - be. Nie jesteśmy sędziami dla innych
                  a tylko towarzyszami niedoli w wędrówce życia. Spróbujmy ułatwiać sobie życie a
                  nie odwrotnie bez oglądania się na tzw. wzorce światowe. Każdy z nas żyje tylko
                  raz.
              • Gość: Mati Re: A mi śmierdzą spaliny samochodów i mnie trują IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.06, 19:16
                Samochodów nie wpuszcza się do pubów i kawiarni. Nikt nie stoi z rurą wydechową
                na przystankach. Bo jeśli do autobusu wchodzi palacz, to to czuć, jeśli wchodzi
                do niego ktoś kto stał pół godziny na przystanku obok ruchliwej drogi, to jakoś
                nic nie czuć, więc to zupełnie inna skala. Inna rzecz, że samochody/autobusy są
                potrzebne i na razie nie ma dla nich alternatywy.

                Palacz się uzależnił, niech palacz cierpi za swój nałóg, zamiast przerzucać
                odpowiedzialność na innych.
                • Gość: nikodem Re: A mi śmierdzą spaliny samochodów i mnie trują IP: 81.214.194.* 16.11.06, 19:41
                  Nie, no to jest paradne :) "Nikt nie stoi z rurą wydechową na przystankach" - Ty
                  przystanek autobusowy kiedyś widziałeś? W godzinach szczytu? :)

                  A z tymi pubami to też pojechałeś "Ej! Koleś! Ja tu przyszedłem po marskość
                  wątroby, a nie po raka płuc!"

                  Proponuję także aby zabronić jedzenia grochówki, czosnku, cebuli i ryb! To także
                  czuć. A, że nie czujesz spalin od kogoś będąc w autobusie wypełnionym spalinami
                  to się specjalnie nie dziw... W przetwórni ryb też nie poczujesz, że ktoś
                  właśnie spędził 8 godzin na kutrze (no, ew. poczujesz smar/spaliny).

                  Autobusy i samochody są potrzebne... tia. parę tysięcy lat nie były potrzebne,
                  teraz są. I "nie ma dla nich alternatywy"... A tramwaje i trolejbusy (że o
                  metrze nie wspomnę) to zjawiska fantomowe wynikające z zakłóceń w odbiorze
                  rzeczywistości.

                  Dobry człowieku... Rozumiem, że Ci palacze przeszkadzają. Podobnie jak mi ludzie
                  jedzący czosnek. Ale proszę Cię - wysil się i daj lepsze argumenty, bo jak na
                  razie to wygląda 'zabronić KOMUŚ, bo JA nie lubię'.

                  A... i jeszcze o palaczach 'w drzwiach'. Pozwolę sobie zacytować: "Zakaz palenia
                  obowiązuje w całym budynku". W takich przypadkach proponuję podziękować
                  pracodawcy/właścicielowi budynku za niewydzielenie palarni. Wśród znanych mi
                  palaczy nie ma żadnego, który by wybrał stanie w drzwiach zamiast w wydzielonym
                  miejscu. Pod dachem.
                  • Gość: Mati Re: A mi śmierdzą spaliny samochodów i mnie trują IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.06, 20:00
                    > Nie, no to jest paradne :) "Nikt nie stoi z rurą wydechową na przystankach" -
                    > przystanek autobusowy kiedyś widziałeś? W godzinach szczytu? :)

                    A byłeś kiedyś niepalącym na przystanku obok palaczy i obok ruchliwej drogi?
                    Najwyraźniej nie, skoro nie rozumiesz różnicy.

                    > A z tymi pubami to też pojechałeś "Ej! Koleś! Ja tu przyszedłem po marskość
                    > wątroby, a nie po raka płuc!"

                    Nikt nikomu w pubach piwa na siłę w nikogo nie wlewa, nie pijący czuję się tam
                    równie dobrze co pijący. Głupi argument.

                    > Proponuję także aby zabronić jedzenia grochówki, czosnku, cebuli i ryb! To
                    takż
                    > e
                    > czuć. A, że nie czujesz spalin od kogoś będąc w autobusie wypełnionym
                    spalinami
                    > to się specjalnie nie dziw... W przetwórni ryb też nie poczujesz, że ktoś
                    > właśnie spędził 8 godzin na kutrze (no, ew. poczujesz smar/spaliny).

                    Nie wiem skąd jesteś, ale u mnie w mieście nie ma autobusów wypełnionych
                    spalinami. Zresztą powąchaj kurtkę po wyjściu z autobusu i po wyjściu z pubu.
                    Po co takie głupie, fałszywe argumenty?

                    Palenie to nałóg, który niestety nie pozwala trzeźwo myśleć. Współczuję.



                    • Gość: nikodem Re: A mi śmierdzą spaliny samochodów i mnie trują IP: 81.214.194.* 16.11.06, 20:20
                      > A byłeś kiedyś niepalącym na przystanku obok palaczy i obok ruchliwej drogi?
                      > Najwyraźniej nie, skoro nie rozumiesz różnicy.
                      No byłem. Przez jakieś 25 lat życia (późno zacząłem palić).

                      > Nikt nikomu w pubach piwa na siłę w nikogo nie wlewa, nie pijący czuję się tam
                      > równie dobrze co pijący. Głupi argument.
                      A nie zastanowiłeś się dlaczego w pubach WOLNO palić? Przecież właściciel lokalu
                      może zabronić palenia. Same zyski prawda? Będzie czyściej, nie będzie
                      śmierdziało, ścian nie trzeba będzie malować tak często. Przecież skoro
                      niepalących jest więcej to bez problemu można zapewnić byt lokalom które
                      wprowadzą zakaz palenia. Niepalący - Głosujcie portfelami!

                      > Nie wiem skąd jesteś, ale u mnie w mieście nie ma autobusów wypełnionych
                      > spalinami. Zresztą powąchaj kurtkę po wyjściu z autobusu i po wyjściu z pubu.
                      Wiesz... generalnie to autobusami się nie poruszam, ale przepraszam bardzo czym
                      wg Ciebie są wypełnione? Górskim powietrzem? Proponuję Ci inny test - wyjedź na
                      miesiąc w głusz (w Polsce to kwalifikują się już chyba tylko Bieszczady), a
                      później stań sobie przy ruchliwej ulicy.

                      > Po co takie głupie, fałszywe argumenty?
                      > Palenie to nałóg, który niestety nie pozwala trzeźwo myśleć. Współczuję.
                      Och... ad personam? tak wcześnie?
                      • Gość: Mati Re: A mi śmierdzą spaliny samochodów i mnie trują IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 03:55
                        > A nie zastanowiłeś się dlaczego w pubach WOLNO palić? Przecież właściciel
                        lokal
                        > u
                        > może zabronić palenia.

                        Ponieważ normy społeczne nie dojrzały jeszcze u nas do tego zakazu. Na
                        szczęście powoli na świecie się to zmienia. Póki nie ma zakazu, ja muszę
                        poświęcać swoje zdrowie i samopoczucie ze względu na dobre samopoczucie osób,
                        które uzależniły się od papierosów (a zrobiły to na swoje życzenie). Nie
                        wyłączę się przecież z życia społecznego ze względu na niepalenie. W momencie
                        zakazania palenia w miejscach publicznych sytuacja stanie się wreszcie
                        normalna: to palacze będą musieli zrezygnować ze swojego nałogu w miejscach
                        publicznych, żeby nie zostać poza nawiasem społeczeństwa. Bo odgrażanie się, że
                        jak nie będzie można palić, to przestaną przychodzić do klubów/pubów, to
                        bzudry. Będą przychodzić, tak jak niepalący przychodzą teraz, tylko sytuacja
                        będzie wreszcie zgodna z ogólnymi normami społecznymi, z których palenie się
                        całkiem wyłamuje.

                        > Och... ad personam? tak wcześnie?

                        Owszem. Ad personam wszytskich palaczy. Nic osobistego, zasadniczo. Po prostu
                        fakt stwierdzony po wieeeelu rozmowach z palaczami. Prędzej czy później z
                        każdego wychodzi to samo: niezdolność do niepalenia (nałóg) obudowany tysiącem
                        frazesów (bo samochody też śmierdzą, bo lubię, itp. , itd.) tłumaczących swoje
                        niewolnictwo.
                    • Gość: mycha Re: A mi śmierdzą spaliny samochodów i mnie trują IP: *.chello.pl 16.11.06, 21:13
                      A byłeś kiedyś niepalącym na przystanku obok palaczy i obok ruchliwej drogi?
                      Najwyraźniej nie, skoro nie rozumiesz różnicy.

                      ja nie wiem gdzie stoisz na tych przystankach, moze gdzies o 5.00 rano na wsi,
                      gdzie pks dowozi robotnikow do tartaku, bo w normalnych miastach to palacze
                      staraja sie odsunac gdzies na bok, ukryc, zeby wlasnie nie przeszkadzac stojacym
                      na przystanku klientom ztm.
                      bredzisz koles.
                • megasceptyk Człowieku, na skrzyżowaniach normy sa przekroczone 16.11.06, 20:40
                  kilkukrotnie. Wystarczy, że przyjadę spod miasta do centrum i czuję jakbym wchodził do kolumny rafinacyjnej. Masz stępiony spalinami węch, nie masz pojęcia nawet jak to cuchnie i dusi. Całe miasto cuchnie i truje.

                  Do czego zmierzam, państwo lubi forsę z akcyzy i w nosie ma spaliny i palaczy.
                  Obie rzeczy szkodzą i nie ma co robić z palaczy kozłów ofiarnych. Sami są raczej ofiarami.

                  P.S.
                  Jestem niepalący co nie znaczy że pieprzony fanatyk zabronienia wszystkim wszystkiego.
        • silvik palenie w pracy 16.11.06, 17:23
          "Mi przeszkadza, że paląc czynnie zmusza mnie do palenia biernego. Robi to
          paląc na korytarzu, przed wejściem do budynku, stojąc obok mnie na przystanku"
          No właśnie...Z tym, ze na przystanku spędzam mało czasu, wejście do budynku to
          chwila...
          Najbardziej wkurza mnie palenie w pracy. Pomijam to, że koleżanki z pokoju
          palą, muszą więc co pewien czas robić sobie przerwę na dymka, wtedy ja muszę za
          nie odbierać telefony i wykonywać ICH pracę!!! A jak ja wyjdę do toalety, to
          oczywiście zaraz jestem szukana, bo przecież JA NIE PALĘ!!!
          A wytłumaczenie, koleżanki są na papierosie wystarczy! Osoba zainteresowana da
          im święty spokój przez 15 minut, bo przecież są na papierosie!!!(a tam nie
          wypada przeszkadzać!!!)
          Gdy nie ma szefa wtedy palą w pokoju a ja mam siedzieć cicho!
      • eszka Palenie szkodzi zdrowiu. a w pracy pomaga? 16.11.06, 17:33
        mi przeszkadza.. jestem jedyną osobą palącą w biurze.. i wychodzę na dwór.. i
        nie narzekam.. nie cierpię ataków na palaczy i nie palę przy niepalących.. ale
        i tak wszyscy mnie pouczają głośno.. czy alkoholik tez jest tak oficjalnie
        przez społeczeństwo atakowany? czy też wysłuchuje co chwilę ze powinien
        przestać pić? nie sądzę.. a palacz tak.. coś nie tak..
        • Gość: Mati Re: Palenie szkodzi zdrowiu. a w pracy pomaga? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.06, 19:25
          Zostań niepalącym na rok, to zrozumiesz, jaki koszmar gotują palacze reszcie
          ludzi. Oczywiście, jest to koszmar, do którego się przyzwyczajasz, bo inaczej
          funkcjonować możesz tylko jako czubek i outsider. Mam tylko nadzieję, że
          wreszcie będzie zakaz palenia w miejscach publicznych i będzie normalnie. Bo to
          co jest (niemożność wyjścia na imprezę/do lokalu bez wdyachania dymu) normalne
          nie jest. A, bo chyba nie pytasz się na imprezach, czy wszyscy palą i czy nie
          będzie Twoje palenie komuś przeszkadzać? To a propos, że nie palisz przy
          niepalących.

          I oczywiście, że zakazy pomogą. Jak wprowadzano zakazy do kin i środków
          komunikacji, to też mówiono, że nic nie dadzą, a teraz jakoś można wysiedzieć w
          kinie i nie zapalić. Uzależniasz się - ponoś konsekwencje.
      • Gość: nat Palenie szkodzi zdrowiu. a w pracy pomaga? IP: *.chello.pl 16.11.06, 17:46
        to jest dosc rozlegly problem. Ja nie pale nalogowo ale "popalam" bo wlasnie
        jest to pretekstem do rozmowy w tlumie przed uczelnia. Nie robilabym tego gdyby
        nikt tam nie stal. Ale nie ma jak tego zmienic. A zreszta w sumie po co? Szkoda
        ze nie ma czegos innego stymulujacego takie nieformalne konatkty ale NIE MA. A
        inna sprawa ze powinny byc wydzielone miejsca do palenia, tak, zeby wszyscy
        mogli bez trudu wejsc i wyjsc z uczelni. Wiec proponuje napisac o tym do
        dziekana czy jakichs odpowiednich wladz wydzialu.
      • Gość: Gab Palenie szkodzi zdrowiu. a w pracy pomaga? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.06, 18:52
        Bardzo drażni mnie stwierdzenie: "kobieta z papierosem w ustach wygląda
        szczególnie źle". To relikt mentalny i przejaw ukrytej dyskryminacji płci
        żeńskiej przez mężczyzn, którzy utracili bezpowrotnie model stłamszonej i
        skrytej petunii. Uwielbiam palić, i fakt że nie jest to do końca poprawne
        polityczne tylko mnie bawi.
        I robię to z wielką przyjemnością, zważywszy że jestem skazana na sukces, młoda,
        niezależna, ładna... Papierosy? W tym całym wyścigu szczurów jakaś przyjemność
        mi się należy..:)
      • Gość: niepalący Re: Palenie szkodzi zdrowiu. a w pracy pomaga? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.11.06, 18:57
        Często pytam palaczy - dlaczego palą i czy sprawia im to przyjemność?
        Wszyscy palący nałogowo odpowiadają, że palą, bo muszą - są uzależnieni. Że nie
        jest to dobre, samo palenie nie sprawia im przyjemności, ale niezapalenie w
        danej chwili papierosa powoduje różne objawy uzależnienia.
        Wiedzą, że im to szkodzi, ale palą bo są UZALEŻNIENI.
        Dlaczego palicie?
        • Gość: nikodem Re: Palenie szkodzi zdrowiu. a w pracy pomaga? IP: 81.214.194.* 16.11.06, 19:59
          Osobiście palę bo... tu uwaga... LUBIĘ. Uwielbiam tę prostą, mechaniczną
          czynność. To wyciągnięcie papierosa z paczki, uformowanie go w palcach. Pierwszy
          haust, wymieszany jeszcze z oparami niedopalonej benzyny, pozostawiający cierpki
          posmak na języku. Ten moment gdy możesz oderwać się myślami od spraw istotnych i
          poobserwować smużkę dymu leniwie przesuwającą się ku górze...

          Wiem, że równie dobrze mógłbym ślepemu o kolorach pisać. Jeśli ktoś nigdy nie
          palił - nie może zrozumieć. Jeśli ktoś palił nałogowo i przestał - nigdy nie
          przyzna mi racji. Jeśli o mnie chodzi to równie dobrze mógłbyś spytać "dlaczego
          pijesz Rieslinga? Przecież to kwaśne, cierpkie, a na drugi dzień ma się
          niewyobrażalnego kaca".

          Pozdrawiam :)
            • Gość: nikodem Re: Palenie szkodzi zdrowiu. a w pracy pomaga? IP: 81.214.194.* 16.11.06, 22:46
              Wiesz... ciężko mówić o bezsilności. Ja NIE CHCĘ rzucić palenia. Z bezsilnością
              można mówić, gdy musisz postępować wbrew swojej woli. A moją wolą jest palić.

              Co jakiś czas trafiam na nawiedzonych, którzy chcę mnie 'zbawić'. Problem tylko
              w tym, że ja tego nie chcę. Najnormalniej w świecie nie chcę przestać palić.

              Podobnie jak nie będę sobie odmawiał czerwonego wina. Bo je także lubię. To co -
              dorabiam sobie teraz 'ideologię' do swojego alkoholizmu?
              • Gość: Camel Re: Palenie szkodzi zdrowiu. a w pracy pomaga? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 16.11.06, 23:47
                Gość portalu: nikodem napisał(a):

                > Wiesz... ciężko mówić o bezsilności. Ja NIE CHCĘ rzucić palenia. Z
                bezsilnością
                > można mówić, gdy musisz postępować wbrew swojej woli. A moją wolą jest palić.

                Tak? to zrob prosty test. Od momentu gdy to przeczytasz nie siegnij po
                papierosa przez najblizszy rok. Jesli to jest tylko twoja wola, to nie
                powinienes miec z tym najmniejszego problemu. jesli jednak odpowiesz mi, ze
                moglbys, ale nie chcesz, to znaczy ze oszukujesz sam siebie i dorabiasz
                ideologie do wlasnej besilnosci wobec nalogu. Juz Hemingway mowil, ze zucenie
                palenia to nic trudnego; setki razy to robil.

                > Co jakiś czas trafiam na nawiedzonych, którzy chcę mnie 'zbawić'. Problem
                tylko
                > w tym, że ja tego nie chcę. Najnormalniej w świecie nie chcę przestać palić.

                Nie ma nic gorszego jak nawiedzony. Jestem daleki od tego, by Cie do
                czegokolwiek namawiac. Jak mowi stare powiedzenie "nie moj cyrk, nie moje
                malpy" Jestes doroslym czlowiekiem, niewatpliwie wyksztalconym, postepuj wedlug
                wlasnej woli. Dobrze wiesz, ze nikotyna nie daje Twemu organizmowi zadnych
                pozytywnych wartosci. A to, ze mniej lub bardziej swiadomie siebie okaleczasz,
                to jedynie Twoj i Twoich bliskich problem nie moj. Pomijam tu tych wszystkich,
                ktorzy biernie poniosa skutki Twojego wyboru, zarowno zdrowotne jak li tylko
                finansowe.

                > Podobnie jak nie będę sobie odmawiał czerwonego wina. Bo je także lubię. To
                co
                > -
                > dorabiam sobie teraz 'ideologię' do swojego alkoholizmu?

                Poniewaz Cie nie znam, nie mam pojecia czy jestes juz na etapie alkoholizmu,
                czy tylko wypijasz lampke czerwonego wina dla czystej przyjemnosci. W przypadku
                czerwonego wina (jesli tylko nie jestes na etapie uzaleznienia alkoholowego)
                oprocz negatywnych skutkow spozywania alkoholu, wystepuje rowniez wiele
                pozytywow i w gestii Twej, w zgodzie z wlasna inteligencja i zdrowym rozsadkiem
                jest wybor, co dla Ciebie jest lepsze. Przyklad zupelnie nie trafiony.
                • Gość: nikodem Re: Palenie szkodzi zdrowiu. a w pracy pomaga? IP: 81.215.146.* 17.11.06, 00:06
                  Ależ przykład jest absolutnie adekwatny. Skoro lubię napić się wina i nie mam
                  zamiaru z tego nawyku rezygnować, to wg Twojego poglądu dorabiam sobie ideologię
                  do alkoholizmu.

                  To raz.

                  Dwa - wskaż mi proszę miejsce, gdzie napisałem, że nie jestem uzależniony od
                  papierosów. Problem w tym, że ja ten nałóg LUBIĘ i nie mam zamiaru się go
                  pozbywać. Dla mnie cała otoczka palenia to coś nie do pogardzenia. Chwila
                  odprężenia. Gdy palę, to palę. Nie obchodzą mnie dead-line'y, niekompetentni
                  współpracownicy, czy chore pomysły innych ludzi. To mój sposób na medytację. Nie
                  palę w wiatach, idąc, czy prowadząc dyskusję. Dla mnie takie palenie byłoby
                  bezwartościowe i równie pociągające jak przygodny seks w toalecie.
                  • Gość: Camel Re: Palenie szkodzi zdrowiu. a w pracy pomaga? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 17.11.06, 00:38
                    Chyba niezbyt dokladnie mnie przeczytales w temacie czerwonego wina, jesli- to
                    jesli chodzi o raz.

                    Jesli chodzi o dwa, to nigdzie nie zakladalem, ze nie jestes uzalezniony od
                    papierosow- wprost przeciwnie. Domyslam sie, ze jestes w szponach nalogu i
                    dlatego dorabiasz sobie ideologie o wlasnym nieprzymuszonym wyborze. Taka
                    parafraza slynnego powiedzenia "Nie muszem, ale chcem"
                    Tak jak juz wczesniej napisalem, jesli Twoj nalog w zaden sposob nie wkracza
                    inwazyjnie w prywatnosc innych osob, to jest to Twoja i Twoich bliskich sprawa.
                    W koncu kazdy ma prawo (przynajmniej nieformalne) dosypac sobie lyzeczke trutki
                    na szczury do wlasnej herbaty. Do szklaneczki sasiada takiego prawa juz nie
                    masz. Ot i wszystko. Caly czs pomijam tu skutki finansowe jakie ponosza
                    wszyscy, by zadoscuczynic Twemu prawu do wlasnego wyboru.
        • Gość: Njarany staruch Re: Palenie szkodzi zdrowiu. a w pracy pomaga? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 06:24
          Gość portalu: niepalący napisał(a):

          > Często pytam palaczy - dlaczego palą i czy sprawia im to przyjemność?
          > Wszyscy palący nałogowo odpowiadają, że palą, bo muszą - są uzależnieni. Że
          nie
          >
          > jest to dobre, samo palenie nie sprawia im przyjemności, ale niezapalenie w
          > danej chwili papierosa powoduje różne objawy uzależnienia.
          > Wiedzą, że im to szkodzi, ale palą bo są UZALEŻNIENI.
          > Dlaczego palicie?

          Drogi "niepalący" mam dla ciebie przykrą wiadomość:
          Osoby z którymi rozmawiasz i którym zadajesz swoje głupie i dręczące pytanie
          udzielają Ci odpowiedzi wymijajacej czyli takiej która spowoduje że dasz im
          spokój i pójdziesz swoją drogą.
          Otóz jako osoba która paliła do lipca tego roku przez 42 lata tj. od 14-tego
          roku życia, mogę Ci powiedzieć tylko jedno:

          PALENIE JEST FANTASTYCZNE !!!!

          Powstaje zatem pytanie dlaczego skończyłem?
          - Dlatego że wpływ takich dupków żołędnych jak ty i wielu podobnych
          <b><u>CHWILOWO</u></b> stał się tak duży że prześladowania ludzi palących są
          nie do wytrzymania.
          Widzę jednak światełko w tunelu nadciąga KONTRREWOLUCJA - ilość ludzi palących
          stale rośnie w USA, stolicy poprawności i "zdrowego" stylu życia, również.
          Jeszcze rok, dwa i znowu będzie można spokojnie sobie zajarać.

          P.S. Celowo wstawiłem kilka ortów abyście mieli o czym pisać!!!!!
      • watanabe.miharu dyskryminacja palaczy? śmiechu warte 16.11.06, 19:54
        Myślałby kto, jaka dyskryminacja palaczy! Biedulki, muszą wychodzić palić do
        innego pomieszczenia, no słyszane to rzeczy!
        Do pracy przychodzi się PRACOWAĆ, a co mnie obchodzi, czy ktoś jest niewolnikiem
        nałogu? To jego sprawa, niech się leczy albo pali sobie po pracy.
        To nie jest tak, że kogoś się dyskryminuje ze względu na jakąś jego cechę.
        Palacz po prostu SZKODZI ZDROWIU - wiec koniecznosć palenia w miejsu, gdzie
        nikomu nie przeszkadza, nie jest dyskryminacją, tylko ochroną niepalących przed
        uszczerbkiem na zdrowiu z powodu czyjegoś nałogu.
        Czy nikt nie umie zrozumiec takiej prostej prawdy? rany.. :/
        BTW, teraz raczej niepalący są dyskryminowani, bo ciagle muszą znosić wdychanie
        dymu - przystanki, na ulicy, normalnie chamstwo. Więc gadanie o palaczach jak o
        uciśnionych jest po prostu śmieszne. Jest dokładnie na odwrót - palacze robią co
        chcą i mają innych w d..
        • Gość: nikodem Re: dyskryminacja palaczy? śmiechu warte IP: 81.214.194.* 16.11.06, 20:11
          Proszę - odwiedź lotnisko w Monachium. Zobaczysz jak tam wyglądają wydzielone
          miejsca do palenia. Jestem pewien, że będziesz zachwycony.

          Przeszklone pomieszczenie wielkości z 2 na 2 metry na środku hallu, zaraz przy
          bramkach. Tak żebyś paląc miał PEWNOŚĆ, że wszyscy dokładnie Cię widzą. Co
          więcej - możesz mieć pewność, że spora grupa Cię obserwuje - z jednej prostej
          przyczyny - krzesła są tak rozstawione, że siedzący tam po prostu skierowani są
          twarzą w kierunku 'kabiny'.

          A teraz powiedz mi - jak to nazwać?
          • Gość: Camel Re: dyskryminacja palaczy? śmiechu warte IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 16.11.06, 22:25
            Gość portalu: nikodem napisał(a):

            > Proszę - odwiedź lotnisko w Monachium. Zobaczysz jak tam wyglądają wydzielone
            > miejsca do palenia. Jestem pewien, że będziesz zachwycony.
            >
            > Przeszklone pomieszczenie wielkości z 2 na 2 metry na środku hallu, zaraz przy
            > bramkach.

            To w tych pomieszczeniach siedza ludzie z lapanki na lotnisku? A to wstretne
            germance, jeszcze im nie przeszla ochota do figli.


            > Tak żebyś paląc miał PEWNOŚĆ, że wszyscy dokładnie Cię widzą.

            To jednak wstydzisz sie swojej slabosci. Podswiadomie wiesz, ze robisz zle i
            chcialbys to ukryc mieszajac sie w tlumie.

            Co
            > więcej - możesz mieć pewność, że spora grupa Cię obserwuje - z jednej prostej
            > przyczyny - krzesła są tak rozstawione, że siedzący tam po prostu skierowani

            > twarzą w kierunku 'kabiny'.


            I o to chodzi. Normalni, zdrowi ludzie musza miec namacalny dowod szkodliwosci
            palenia, a Wy chorzy, jakas motywacje do wyjscia z nalogu. Forma moze dla was
            drastyczna, ale moze okazac sie skuteczna. Alkoholikow tez izoluje sie podczas
            kuracji i nikt tego nie nazywa dyskryminacja. ;o)

              • Gość: Camel Re: dyskryminacja palaczy? śmiechu warte IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 17.11.06, 00:13
                Ale gapienia sie na Ciebie obcych ludzi w zaden sposob nie jestes w stanie
                uniknac w tak publicznym miejscu jakim jest lotnisko. Powodem gapienia sie moze
                byc podswiadome dlubanie w nosie, czy drapanie sie po genitaliach, nie tylko
                palenie. Z ta slaboscia musisz sobie w jakis sposob czy to sam, czy z pomoca
                specjalisty poradzic, jesli sprawia Ci to taki dyskomfort. W koncu jesli jestes
                pewny, ze palenie nie jest czyms wstydliwym, to nie powinienes miec z tym
                problemu.

                Nie dramatyzuj. Na calym swiecie ludzi chorych na choroby zakazne izoluje sie
                dla dobra jednostek zdrowych. Jest to niewatpliwie jakas forma dyskryminacji,
                ale czy znasz pewniejszy sposob na obrone tych niezainfekowanych?
                • Gość: nikodem Re: dyskryminacja palaczy? śmiechu warte IP: 81.215.146.* 17.11.06, 00:22
                  1. Palenie nie jest jednostką chorobową (przynajmniej o ile mi wiadomo)
                  2. Palenie nie jest zaraźliwe
                  3. Wyobraź sobie, że chciałbyś coś zjeść a jedynym miejsce gdzie można to zrobić
                  jest scena teatru podczas premiery. Nie wiem jak Ty ale ja bym się tam czuł
                  nieswojo. Ale pewnie podświadomie uważam jedzenie za coś wstydliwego.
                  4. Oczywiście, że jest to forma dyskryminacji. I o to mi właśnie chodziło. Bo
                  ponoć to śmiechu warte (patrz pierwszy post w wątku).
                  • Gość: Camel Re: dyskryminacja palaczy? śmiechu warte IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 17.11.06, 00:54
                    Ad 1, 2
                    A slyszales cos o biernym paleniu? Nie trzeba tu wielkiej wyobrazni by znalesc
                    analogie.
                    Ad 3
                    Czlowiek, ktory ma uporzadkowane zycie i zachowuje pewne normy kultury
                    wspolzycia jada o okreslonych porach i w okreslonych miejscach.
                    A odpowiadajac juz bezposrednio na zadane pytanie- Gdyby glod zagrazal memu
                    zyciu czy zdrowiu to tak, zjadlbym nawet na scenie przed pelna widownia i nie
                    czul bym odrobiny wstydu. W kazdej innej sytuacji wstrzymal bym sie z
                    jedzeniem, lub po prostu zrezygnowal ze sztuki, wychodzac do restauracji.
                    Czlowiek musi podejmowac przemyslane decyzje ze wszystkimi jej konsekwencjami.
                    Zostawianie sobie przyjemnosci (palenia), obarczajac jego konsekwencjami innych
                    jest swiadectwem niedojrzalosci osobnika.
                    • Gość: nikodem Re: Ad. 4 IP: 81.215.146.* 17.11.06, 01:51
                      Oczywiście. Wystarczyłoby, aby była wydzielona strefa dla palących. Zamknięta.
                      Może być i hermetycznie ;) Ale nie na środku hali odlotów (szkoda, że jeszcze
                      nie na podeście, z mocnym oświetleniem, kamerami i streamingiem do netu).
                      Najśmieszniejsze jest to, że takie palarnie w Monachium BYŁY - wystarczyło
                      przejść kawałek (całkiem spory), wchodziło się za rozsuwane drzwi i już.
                      A obecnie to (w moim odczuciu) chodzi o upokorzenie palących, co (moim zdaniem)
                      już jest mocno niefajne. To co następne? Żeby zapalić będę musiał rozebrać się
                      jak do rosołu, oblać smołą i wytaplać się w pierzu?
      • agniecha48 Palenie szkodzi zdrowiu. a w pracy pomaga? 16.11.06, 20:05
        Cieszę się, że wreszcie mogłam przeczytać jakiś obiektywny artykuł o paleniu.
        Wszędzie, gdzie tylko pojawia się temat papierosów możemy przeczytać wyłącznie o
        negatywnych skutkach. A przecież to nie z ich powodów każdego roku wzrasta
        liczba palaczy. Teksty, które potępiają palenie, nie powiem, mówią prawdę, ale
        to tylko jedna strona medalu. Przeważnie przesadzają i w efekcie zamiast
        zniechęcać do palenia, to przechodzą obojętnie, a inteligentnego czytelnika rażą
        swoją naiwnością i ukrywaniem tych pozytywnych skutków, choć oczywiście nie na
        tyle istotnych, by zaczynać palić, ale o tym zdecyduje sobie już każdy
        indywidualnie.
      • Gość: Mirandel Re: Palenie szkodzi zdrowiu. a w pracy pomaga? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.11.06, 20:31
        To faktycznie niesprawiedliwe. Jak pracowałam w restauracji, to mieliśmy na dzien pracy 20-minutową przerwę. Kierowniczka była nieubłagana, nawet jak nie było klientów nie można było przysiąść i odpocząć, o wyjście do toalety trzeba bylo się pytać jak w przedszkolu, ale wystarczyło, że ktoś rzucił hasło "idę na fajkę" i mógł przez kilka minut siedziec sobie na korytarzu ćmiąc paierosa. Ja takich extra-przerw nie miałam, a wierzcie mi, jeśli cały dzień jest sie na nogach, to takie 5 miniut na siedząco traktuje sie jak zbawienie. I gdzie tu sprawiedliwość?
      • freckly Re: Palenie szkodzi zdrowiu. a w pracy pomaga? 16.11.06, 21:18
        Gość portalu: eo napisał(a):

        > " 8 milionów Polaków pali nałogowo. To 34 proc. osób powyżej 15. roku życia" a
        > 66% osob jest ponizej 15 roku zycia?

        ???
        Umiesz czytać? Chodzi o to, że z grupy Polaków pow. 15. roku życia (traktowanej
        jako 100%) 8 milionów stanowiących 34% tej grupy to palacze. Tak trudno to
        wykombinować???
      • Gość: agata z CA Palenie szkodzi zdrowiu. a w pracy pomaga? IP: *.appliedbiosystems.com 16.11.06, 21:39
        W Kalifornii trudno spotkac kogos kto pali!!! Kiedys i ja palilam ale gdy
        ktoregos dnia nie znalazlam ani jedej zapalniczki w budynku gdzie pracuje ponad
        250 osob - rzucilam palenie. na ulicy gdy spotkasz kogos palacego - jest to
        albo bezdomny albo....przybysz z europy!!!! Z czego wynika ten dobry zwyczaj?
        Mysle, ze w pierwszym rzedzie z powodu oszczednosci - papierosy kosztuja od %
        5.5 do$8 co jest sporym wydatkiem, z drugiej strony lecznictwo jest tu
        panicznie drogie , a wiadomo palisz jests narazony na bronchity i inne
        schorzenia - duzo grozniejsze. po za tym nieladnie pachniesz wlosy, ubranie -
        ludzie patrza na ciebie jak na zaraze, ktora truje powietrze. Oczywiscie
        istnieje zakaz palenia niemal wszedzie. ostatnio zakaz objal takze ...PLAZE!!!
        nad morzem!
      • Gość: ala Palenie szkodzi zdrowiu. a w pracy pomaga? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.06, 23:03
        słuchajcie to jest chore! jeżeli palenie może komukolwiek pomóc w karierze to
        tylko zakładom pogrzebowym! PALENIE ZABIJA! i nie myślcie że sobie ze nie mam o
        paleniu zielonego pojęcia o palę od 4 lat. Jestem rozczarowana, że ktoś mógł
        tak zinterpretować ten zjawisko palaczy! Moim zdaniem artukuł w pewnym stopniu
        zachęca do palenia, tym bardziej że każda młoda osoba chce zrobić karierę!
        Nie... to jest poprostu CHORE! Rozczarowaliście mnie i to bardzo!

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka