Gość: majka
IP: *.mtvk.pl
21.11.06, 10:05
Jest mi bardzo przykro. Mija już drugi miesiąc bez pracy.
Po trzech umowach nie dostałam tej najlepszej - na czas nieokreślony...
To była decyzja personalna - derektor usunął mnie, aby zapewnić komfort
pracy dwóm "koleżankom" - mobberkom, które po prostu mnie nie chciały.
A tu święta za pasem...Znowu zawirują za oknami płatki śniegu, w firmowym
radiowęźle zaśpiewa George Michael "Last Christmas..",każdy pracownik
dostanie mydełko, ręcznik, bony świąteczne. A ja po długich miesiącach
trudnej i ofiarnej pracy , bez urlopu w lecie, pójdę sobie po zasiłek,
który nie starczy na samodzielne zrobienie świąt dla mnie i dziecka.
Moi byli oprawcy już pewnie zapomnieli o mojej osobie- na wieszaku wisi już
pewnie inny płaszcz, ktoś inny wysyła maile z "mojego" kompa, rozmawia
z "moimi" klientami... Dziecko zapyta "Kiedy znajdziesz wreszcie pracę?" A ja
nie potrafię się pozbierać po tym ostatnim kopie pracodawcy. Zastanawiam się
tylko, czy tacy źli ludzie kiedyś odpowiedzą za to zło, które sieją?
Czy też będą dalej zmieniać samochody na lepsze, urlopować w coraz
ciekawszych miejscach i usuwać innych ludzi, którzy, choć dobrze pracują,
jakoś im "nie grają"... :(( Musiałam się wygadać..