Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      jak jest teraz w Polsce naprawde

    IP: *.cec.eu.int 24.11.06, 09:18
    Od pol roku nie mieszkam w kraju, jednak czytam wszystkie najpopularniejsze
    portale z wiadomosciami i ogladam polska telewizje przez satelite.
    Odnosze wrazenie, ze w mediach trwa jakby kampania sukcesu, ze w kraju jest
    coraz lepiej, coraz wiecej pracy, place rosna i w ogole cud miod. Z kolei gdy
    czytam forum albo rozmawiam z rodzina przez telefon, nie jest juz tak rozowo.
    Napiszcie mi, jak wy to odczywacie. Czy jest lepiej?
      • Gość: doris Re: jak jest teraz w Polsce naprawde IP: *.gliwice.msk.pl 24.11.06, 09:36
        nic nie jest lepiej!!! Wróciłam po 7 m-cach spędzonych w irlandii, gdzie
        wyjechalam po 3-mcznych poszukiwaniach NORMALNIE płatnej pracy w pl co okazało
        się niemożliwe :-) Nie miałam ochoty sprzedać mojego "doświadczenia" za
        pieniądze, które mi nie wystarczą do życia ale zaledwie do przeżycia. Wolałam
        sprzątać w hotelu (to mój pierwszy wyjazd był). Byłam w stanie zapewnić
        dotychczasowy poziom zycia pozostawionemu w kraju mężowi i synowi, wychodzić
        sobie do pubów czy kupować ciuszki lub cokolwiek innego dla poprawienia humoru,
        a na dodatek odłożyć kasę na kolejnych 5 m-cy życia podczas których będę tu
        szukać pracy - co właśnie zaczęłam czynić.
        Nadal jest to samo!! na oczekiwaną przeze mnie płacę w okolicach 2000 netto
        potencjalni pracodawcy reagują chowaniem się w skorupkę. Nadal są ludzie,
        którzy wezmą pracę za 1000 netto i pracodawcy korzystają z tego.
        Jest dużo więcej ogłoszeń niż było przed moim wyjazdem, poszukującyh fachowców,
        rzemieślników, bo precież Ci "wszyscy" wyemigrowali.
        Mam wrażenie, że jeszcze raz spakuję walizki, a potem to polecę mojej rodzinie
        je spakować również.... Choć teraz mam wyrzuty sumienia czy mam prawo w taki
        sposób zmienić życie mojemu 12-letniemu synowi? To brutalne dla chłopaka w jego
        wieku posiadającego wielkie grono kolegów, ale.... wydaje mi się, że po wielu
        latach mi podziękuje za to.....
        • Gość: m Re: jak jest teraz w Polsce naprawde IP: 213.134.131.* 24.11.06, 10:31
          w POLSCE JEST PRACA
        • Gość: programista Re: jak jest teraz w Polsce naprawde IP: *.e-wro.net.pl 24.11.06, 10:32
          Oczywiście , że jest lepiej , a będzie jeszcze lepiej:)
          Ale pod jednym warunkiem , że rzeczywiście masz konkretne umiejętności i
          wiedzę. Jak skończyłaś tylko studia i nic nie potrafisz , to rzeczywiście
          lepiej jest za granicą , bo tam nawet osoba bez podstawówki znajdzie prace w
          fabryce czy na zmywaku (większość Polaków , często po studiach właśnie ma taki
          wakat) i przeżyjesz. Wtedy też jesteś niżej wyceniena i opłacana niż np. dobry
          robotnik drogowy, o których pracodawcy się teraz biją.
          Ja np. jestem programistą/projektantem J2EE, praca spokojna, czasami nawet w
          domku, zarobki około 12 000zł.
          Podobnie moi znajomi, nie musimy nigdzie wyjeżdżać, bo już jak kończyliśmy
          studia mieliśmy po 2,3 oferty pracy od najlepszych firm w branży.
          Rodzina i praca w swoim własnym kraju to jest to!
          • sandra19811 Re: jak jest teraz w Polsce naprawde 24.11.06, 10:37
            jak mozesz oczekiwac polepszenia swojej pozycji na rynku pracy, jesli rozwijasz
            sie jako kelnerka czy cos w tym stylu, robiac to tylko dla kasy. Jak spojrzy na
            ciebie pracodawca. Aha, mamy mloda osobe, ktora wyjechala za kasa, cofnela sie w
            rozwoju, moze wroci z lepszym lamanym angielskim. Czy nie lepiej najpierw
            popacowac za mniejsze pienidze, zeby potem miec jakies atuty? Nie w postaci zer
            na koncie?
            • Gość: doris Re: jak jest teraz w Polsce naprawde IP: *.c9.msk.pl 24.11.06, 11:06
              sandra - rozumiem, że to była odpowiedź dla mnie, i spieszę Ci objaśnić, że:
              1) młoda nie jestem - 34 lata
              2) cofnęła się w rozwoju? zdecydowane NIE! doświadczenia zawodowego zdobytego
              przez naście lat pracy nie można się wyzbyć w 7 miesięcy
              3) angielski: obecnie czuję się naprawdę pewnie pod tym katem - to był motyw
              mojego wyjazdu! Przecież znając dobrze język masz większe szanse na znalezienie
              lepiej płatnej pracy niż bez niego. Żadna szkoła nie rozwinie Cię w tym
              zakresie tak, jak obcowanie dzień w dzień 24 godz. na dobę z językiem - to nie
              to samo co 4 godz. tygodniowo.
              4) nie każdy wyjeżdża dla pieniędzy - czasem mamy wyższe cele, bynajmniej JA.

            • Gość: 71 Re: jak jest teraz w Polsce naprawde IP: *.vf.pl 24.11.06, 13:02
              Wykazała się elastycznością w stosunku do rynku pracy, a to jest wartość. Poza
              tym pracodawcy powinni mieć też jakiś bat nad sobą bo za dużo tego dobrego. Za
              mniejsze pieniądze pewnie już popracowała.
          • Gość: 71 Re: jak jest teraz w Polsce naprawde IP: *.vf.pl 24.11.06, 13:03
            Oczywiście każdy może zostać programistą, nieprawdaż?
        • Gość: m sie dziwisz ? IP: *.prenet.pl 24.11.06, 19:52
          a jak zagwarantujesz ze za 6 miesiecy nie wyjedziesz z powrotem?? pracodawca sie
          boi, ze zainwestuje, wdrozy, nauczy, a ty go olejesz bo nie dal ci 6€/h

          Ja sie ciesze ze ludzie wyjezdzaja, ja dzieki temu mam dobra place i praktycznie
          zadnej konkurencji - tylko dla proby wyslalem 2 CVki i 2000 otrzymalbym na dzien
          dobry w jednej z nich, w drugiej ciut mniej.
          Do mojego dzialu w obecnej pracy trwa rekrutacja bo okazuje sie ze powracajacy
          magistrzy z Irlandu oprocz lepszej znajomosci jezyka juz nic nie pamietaja - no
          chyba jak sie gary myje i posciel rozklada w 2 minuty - juz dwie osoby nie
          przetrwaly miesiecznego okresu probnego i kadrowa zdecydowala, ze postawia na
          swiezego absolwenta bo on jeszcze pamieta czego sie uczyl.
      • qvintesencja Sa obiecujace poczatki 24.11.06, 11:27
        Gość portalu: kika napisał(a):

        > Od pol roku nie mieszkam w kraju, jednak czytam wszystkie najpopularniejsze
        > portale z wiadomosciami i ogladam polska telewizje przez satelite.
        > Odnosze wrazenie, ze w mediach trwa jakby kampania sukcesu, ze w kraju jest
        > coraz lepiej, coraz wiecej pracy, place rosna i w ogole cud miod. Z kolei gdy
        > czytam forum albo rozmawiam z rodzina przez telefon, nie jest juz tak rozowo.
        > Napiszcie mi, jak wy to odczywacie. Czy jest lepiej?

        Widac duzo pozytywnych sygnalow z ekonomii. Ogromnie rosnie sprzedaz towarow w
        sklepach i zaciaganych pozyczek w bankach a to oznacza ze wielu ludzi ma wiecej
        kasy.

        Nastapila tez ogromna zmiana psychologiczna bo w bardzo wielu miejscach
        pojawily sie ogloszenia o potrzebnych pracownikach. Pracodawcy podwyzszaja
        jednak stawki tylko gdy maja noz na gardle. Tam gdzie ludzi do pracy nie
        brakuje nic sie nie zmienilo bo zaden pracodawca nie bedzie placil
        wiecej gdy nie ma potrzeby. W tej chwili najlepiej maja sie pracownicy tych
        specjalnosci gdzie jest duze zapotrzebowanie: budownictwo, drogi, spawacze.
        Biurw nie potrzeba wiec placa im malo. Ale sa to bardzo obiecujace poczatki.
        • walutka Re: Sa obiecujace poczatki 24.11.06, 11:46
          Chociaż ktoś bardziej obiektywnie ocenił,nie tylko z punktu swojego punktu
          nosa.
          Ja też uważam,ż jako taką poprawę to czuć.
          • qvintesencja Re: Sa obiecujace poczatki 24.11.06, 12:13
            walutka napisała:

            > Chociaż ktoś bardziej obiektywnie ocenił,nie tylko z punktu swojego punktu
            > nosa.
            > Ja też uważam,ż jako taką poprawę to czuć.

            A skoro kika pisze z adresu nie bylejakiego (chociaz nie wiadomo co tam robi:)
            to na potwierdzenie moze sobie przeczytac ostatnie informacje:

            biznes.onet.pl/0,1439324,wiadomosci.html
            Sprzedaż detaliczna realnie wzrosła w październiku 2006 r. o 13,9 proc. w
            ujęciu rocznym, po wzroście o 14,4 proc. rok do roku we wrześniu; miesiąc do
            miesiąca wzrosła o 2,8 proc.




            • walutka Re: Sa obiecujace poczatki 24.11.06, 12:42
              Takimi statystykami nie ma co się tak kierować, ważniejsze jest jednak jak to
              odczuwa większość lyuzi, ponieważ różnica w zarobkach między prezesami a
              podrzędnymi pracownikmai jest jednak zbyt duża i ze wzrostu sprzedaży nie
              możować wywnioskować kto to spowodował. Jednak nadal jest wyzysk,dpo poprawy
              dązy nasza gospodarka i być może nastroje społecvzne ale żeby tak było lepiej
              to nie sądzę.
              • qvintesencja Re: Sa obiecujace poczatki 24.11.06, 14:03
                walutka napisała:

                > Takimi statystykami nie ma co się tak kierować, ważniejsze jest jednak jak to
                > odczuwa większość lyuzi, ponieważ różnica w zarobkach między prezesami a
                > podrzędnymi pracownikmai jest jednak zbyt duża i ze wzrostu sprzedaży nie
                > możować wywnioskować kto to spowodował. Jednak nadal jest wyzysk,dpo poprawy
                > dązy nasza gospodarka i być może nastroje społecvzne ale żeby tak było lepiej
                > to nie sądzę.

                No jasne, mowa jest przeciez o obiecujacych poczatkach. Ale ogromnego wzrostu
                sprzedazy w sklepach i wzrostu zaciaganych kredytow nie zrobili sami prezesi.

                Place podrzednych pracownikow ustala rynek, wiec widocznie jeszcze jest tylu
                dostepnych ludzi ze prezesi nie musza zbut duzo przeplacac zeby ich utrzymac.
                Ale w niekorych zawodach juz musieli dac spore podwyzki.
                • Gość: wrw Re: Sa obiecujace poczatki IP: *.proxy.aol.com 25.11.06, 06:45
                  TRy Q jak zwykle swoje, to ze konsumpcja rosnie nie swiadczy o niczym poza
                  transferem pieniedzy zarobionych w UK czy Irlandii do rodzin w Polsce.
                  To nie jest rozwoj. To jest przejadanie oszczednosci.
                  Nie pisz tutaj do znudzenia jak to bezrobocie spada i jakie to wielkie
                  inwestycje ci "nowi" Anglicy w Polsce robia bo conajwyzej kupuja mieszkania,
                  ktore tez niedlugo przestana sie sprzedawac przy cenach porownywalnych do
                  Grecji czy Hiszpanii.

                  Odpowiedz na jedno proste pytanie: ile nowych miejsc pracy powstalo w Polsce w
                  2005? (danych za 2006 nie oczekuje). ILE?
                  Tylko tyle. potrafisz odpowiedziec?
                  • djo4 0,5 mln miejsc pracy 25.11.06, 12:22
                    powstalo ponad 500 tys. miejsc pracy
                    "Według wstępnych wyników BAEL stopa bezrobocia w III kw. spadła do 13 proc. w
                    porównaniu z 17,4 proc. rok wcześniej. Jednocześnie znacząco wzrosła ogólna
                    liczba pracujących i w III kw. do 14,9 mln osób, czyli o 567 tys. więcej niż
                    rok wcześniej"

                    gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,3754828.html
                  • qvintesencja wrw kompromitujesz sie 25.11.06, 13:15
                    Gość portalu: wrw napisał(a):

                    > TRy Q jak zwykle swoje, to ze konsumpcja rosnie nie swiadczy o niczym poza
                    > transferem pieniedzy zarobionych w UK czy Irlandii do rodzin w Polsce.
                    > To nie jest rozwoj. To jest przejadanie oszczednosci.

                    Piszesz kompletne nonsensy. Pieniadze od rodzin to kilka miliardow, nieznaczny
                    procent calej konsumpcji. A sprzedaz w ciagu roku wzrosla o 14%

                    > Nie pisz tutaj do znudzenia jak to bezrobocie spada i jakie to wielkie
                    > inwestycje ci "nowi" Anglicy w Polsce robia bo conajwyzej kupuja mieszkania,
                    > ktore tez niedlugo przestana sie sprzedawac przy cenach porownywalnych do
                    > Grecji czy Hiszpanii.

                    Nowa bzdura. To nie ludzie co wyjechali do roboty a powazni inwestorzy
                    zagraniczni kupuja mieszkania.

                    > Odpowiedz na jedno proste pytanie: ile nowych miejsc pracy powstalo w Polsce
                    w
                    > 2005? (danych za 2006 nie oczekuje). ILE?
                    > Tylko tyle. potrafisz odpowiedziec?

                    O co ci chodzi z tym 2005? Licza sie obecne dane a w ogole to kompromitujesz
                    sie:

                    Według wstępnych danych BAEL w III kwartale 2006 roku liczba osób pracujących
                    zwiększyła się w ujęciu rocznym o 567 tys., czyli o 3,9 proc. do poziomu 14 mln
                    926 tys., a stopa bezrobocia wyniosła 13 proc. Liczba bezrobotnych wyniosła
                    2.237 tys osób. "Oznacza to zmniejszenie liczby bezrobotnych o 780 tys. w ciągu
                    roku" - powiedział Witkowski. "To przyczyniło się do dalszego wzrostu wskaźnika
                    zatrudnienia do 47,4 proc. W III kwartale liczba pracujących w usługach wzrosła
                    o 6,1 proc" - napisał GUS

                    biznes.interia.pl/news?inf=820693
                    • korkix78 Re: wrw kompromitujesz sie 25.11.06, 14:05
                      > Nowa bzdura. To nie ludzie co wyjechali do roboty a powazni inwestorzy
                      > zagraniczni kupuja mieszkania.

                      Poddalbym polemice.
                      Jakiegos zaawansowanego wytrzeszczu byloby Ci dane doswiadczyc, gdyby zostaly
                      Ci przedstawione dane co do tego, jak wiele osob kupuje/buduje domy/ mieszkania
                      pracujac za granica, i otrzymujac kredyty napodstawie ich zagranicznych
                      dochodow.
                      To nie sa dane pomijalne, choc niestety nie dysponuje konkretnymi statystykami.
                      • qvintesencja Re: wrw kompromitujesz sie 26.11.06, 21:21
                        korkix78 napisał:

                        > > Nowa bzdura. To nie ludzie co wyjechali do roboty a powazni inwestorzy
                        > > zagraniczni kupuja mieszkania.
                        > Poddalbym polemice.
                        > Jakiegos zaawansowanego wytrzeszczu byloby Ci dane doswiadczyc, gdyby zostaly
                        > Ci przedstawione dane co do tego, jak wiele osob kupuje/buduje domy/
                        mieszkania
                        > pracujac za granica, i otrzymujac kredyty napodstawie ich zagranicznych
                        > dochodow.
                        > To nie sa dane pomijalne, choc niestety nie dysponuje konkretnymi
                        statystykami.

                        Chodzilo o kupowanie mieszkan czyli nie o budowanie sobie. Jak zwykle
                        placzesz sie bo opierasz sie na mniemaniu a nie na konkretnych informacjach:

                        www.money.pl/archiwum/wiadomosci/artykul/jak;inwestowac;to;tylko;w;mieszkanie,12,0,179724.html

                        • korkix78 Re: wrw kompromitujesz sie 27.11.06, 12:36
                          No, i czytam miedzy innymi:


                          "Około 25 proc. krakowskich mieszkań kupują osoby, którym nie są one potrzebne
                          do zaspokojenia bieżących potrzeb - mówi Jarosław Strzeszyński, ekspert z
                          Monitora Rynku Nieruchomości.

                          Wyjaśnia, że w tej grupie są zarówno cudzoziemcy, jak i Polacy pracujący za W
                          ostatnich 18 miesiącach nowe mieszkania w Krakowie zdrożały średnio o 76 proc.,
                          we Wrocławiu o 75 proc., w Trójmieście o 45 proc., a w Warszawie o 42 proc.
                          Tyle więc można było zarobić, kupując mieszkanie półtora roku temu, a
                          sprzedając je obecnie.granicą, dla których inwestycje mieszkaniowe są bardzo
                          dobrym sposobem pomnażania pieniędzy. - Przy tym część Polaków kupuje
                          mieszkania przez swoich przedstawicieli z myślą, że kiedyś powrócą tam, gdzie
                          się urodzili. "

                          Daleko sie posuwasz.
                          Zzeby tylko pokazac ze nie mam racji, zaprzeczysz nawet swoim wlasnym slowom :)
            • Gość: kika Re: Sa obiecujace poczatki IP: *.cec.eu.int 27.11.06, 09:36
              > A skoro kika pisze z adresu nie bylejakiego (chociaz nie wiadomo co tam robi:)
              > to na potwierdzenie moze sobie przeczytac ostatnie informacje:

              cos tam zawsze robi ;-)
              widze, ze zdania sa podzielone, jak zawsze zreszta.
              Tak mi teraz przyszlo do glowy, ze same fakty o wzroscie sprzedazy i miejscach
              pracy (choc bardzo istotne) to jeszcze nie wszystko.
              Bo co z tego, ze ktos zarabia duzo, skoro pracuje po 10 godzin na dobe i nie ma
              czasu na nic....
              • qvintesencja Kika ty to masz wymagania 27.11.06, 10:16
                Gość portalu: kika napisał(a):

                > > A skoro kika pisze z adresu nie bylejakiego (chociaz nie wiadomo co tam r
                > obi:)
                > > to na potwierdzenie moze sobie przeczytac ostatnie informacje:
                > cos tam zawsze robi ;-)
                > Bo co z tego, ze ktos zarabia duzo, skoro pracuje po 10 godzin na dobe i nie
                ma
                > czasu na nic....

                Zdaje sie ze to miejsce w ktorym robisz nieco cie rozpuscilo hehe. Wszedzie
                jest tak (z wyjatkiem biurokracji) ze na pozycjach dobrze platnych pracuje
                sie wiecej niz 8 godzin. A czesto na przyklad dochodza podroze.
                • Gość: kika Re: Kika ty to masz wymagania IP: *.cec.eu.int 28.11.06, 11:07
                  > Zdaje sie ze to miejsce w ktorym robisz nieco cie rozpuscilo hehe. Wszedzie
                  > jest tak (z wyjatkiem biurokracji) ze na pozycjach dobrze platnych pracuje
                  > sie wiecej niz 8 godzin. A czesto na przyklad dochodza podroze.

                  czyli w sumie to dalej nic nie wiem. Chyba podswiadomie chcialabym, zeby ktos
                  mi powiedzial: tak, wracaj, jest lepiej, albo nie, nie wracaj.
                  Moim jedynym problemem jest tu tesknota (nie za kraje, ale za ludzmi), ale
                  patrze, ze im dluzej tu siedze, tym czuje sie lepiej. A poza tym mamy duzo
                  wolnego i dlugie urlopy.
                  milego dnia
                  • qvintesencja Re: Kika ty to masz wymagania 28.11.06, 18:12
                    Gość portalu: kika napisał(a):

                    > czyli w sumie to dalej nic nie wiem. Chyba podswiadomie chcialabym, zeby ktos
                    > mi powiedzial: tak, wracaj, jest lepiej, albo nie, nie wracaj.

                    Nikt tak ci nie odpowie bo to zalezy od indywidualnych ukladow. Jesli masz
                    kwalifikacje na ktore jest popyt i co za tym idzie dobre wynagrodzenie to
                    mozesz sprobowac rozgladac sie za powrotem, jesli nie to oczywiscie nie.

                    Wobec tego prawidlowa odpowiedz dla twojej podswiadomosci jest: A jaka jest
                    twoja wartosc rynkowa na polskim rynku?

                    > Moim jedynym problemem jest tu tesknota (nie za kraje, ale za ludzmi), ale
                    > patrze, ze im dluzej tu siedze, tym czuje sie lepiej. A poza tym mamy duzo
                    > wolnego i dlugie urlopy.
                    > milego dnia

                    Jestes w bardzo wyjatkowej instytucji do ktorej dostac sie jest trudno bardzo
                    wielu ludziom z calej Unii bo tam duzo startuje, nie? Czyli tak luksusowych
                    warunkow nie ma nie tylko w Polsce ale prawie nigdzie. Na dodatek jesli
                    zajmujesz sie czyms to twoja wartosc rynkowa powinna tam wzrastac.
      • Gość: ,.))) Re: jak jest teraz w Polsce naprawde IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.06, 09:24
        Kika, szczera rada nie wracaj ,może ciut się poprawilo w zawodzie spawacz
        budowlaniec itp.bo jak wszyscy fachowcy stąd zwiewają,a chętnych za grosze nie
        ma to nagle pracodawcy szukają ale w innych branżach,jak tylko ukończę moje
        studia zaoczne/ost.rok/ i poszkolę mój angielski do najwyższego poziomu bo znam
        komunikatywnie a niemiecki biegle ,nie będę czekać,już mnie tu nie będzie.See
        you,wir sehen uns.
        • Gość: m Re: jak jest teraz w Polsce naprawde IP: *.prenet.pl 26.11.06, 11:17
          wyjedz dzis - na zmywaku nie trzeba dyplomu.
          • Gość: na chwile Re: jak jest teraz w Polsce naprawde IP: *.acn.waw.pl 26.11.06, 22:15
            > wyjedz dzis - na zmywaku nie trzeba dyplomu.

            zmywak, nie zmywak
            pracuje się żeby zarobić na jedzenie, ubranie, czynsz, wydatki inne

            mój dyplom nie dał mi wiele
            za dyplom spółdzielnie nie pozwala mieszkać, za dyplom w sklepie nie dają spodni i chleba i mleka
            takie rzeczy dają za pieniądze
            nie wazne, że są na zmywaku, ale żyją jak ludzie, mogą sobie pozwolić na utrzymanie się i kupić rzeczy potrzebne
            w warszawie koszty życia są znane 400 czynsz+66 bilet + 100 prąd, gaz +100 telefony + 100 kablówka z netem + 22*15 zlotych na jedzenie w bufecie w pracy + 8*40 obiad z dziewczyną w sobote i niedziele = ponad 1400 netto
            a gdzie ubrania, a gdzie wizyta u dentysty, a gdzie kino , kultura, gdzie wydatek awaryjny/amortyzacja RTV, AGD ?
            ile osób jest w stanie utrzymać się samodzielnie z pensji ?
            dlatego ludzie wyjeżdżają, bo polscy pracodawcy nie rozumieją, ze pracownik to "człowiek", dla nich to "koszt", koszt, przez który mają tańszą wersję mercedesa, mniejszą plazmę, nie kupili obrazu do salonu, a kochance biżuterii
            na zachodzie człowiek żyje jak człowiek
            moja rodzina, która mieszka na zachodzie nie ma takich problemów w stylu "czy zapłacić za czynsz, czy kupić kurtke na zime"
            • Gość: michał Re: jak jest teraz w Polsce naprawde IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.06, 09:27
              zdzadzam sie:)
              Na tym forum i nie tylko sa os.jakie deprecionuja prace w uk.
              i tylko pisza ze polacy pracuja tam na zmywaku, sa ograniczeni takim mysleniem.
              A przeciez wielu naszy rodakow odnosi sukcesy i pracuja w branzach prestigowych
              jak np. bnakowsc i finanse.
              Owszem czesc polakow pojechala wykonywac najprostrze prace.

              • Gość: m Re: jak jest teraz w Polsce naprawde IP: *.prenet.pl 27.11.06, 20:27
                bo taki maja cel i nie w czesci, a w zdecydowanej wiekszosci. Nie proboja nawet
                szukac czegos lepszego tylko od razu leca do pierwszej lepszej restautacji.

                Dla tych, ktorzy robia cos wiecej niz najprostrze prace mam duzo szacunku i
                czasem sie zdarza, ze mam przyjemnosc rozmawiac w pracy - ale czym sie maja
                poszczycic ci co czekaja na dyplom tylko po to zeby jechac myc gary ?? niczym!!!
                nie zaimponuja mi - a juz napewno nie wyplata €1500/miesiac
            • qvintesencja na chwile ale pomylkowo 27.11.06, 10:30
              Gość portalu: na chwile napisał(a):

              > mój dyplom nie dał mi wiele

              zawsze jest jeszcze pytanie co to za dyplom i dlaczego dyplom mialby
              automatycznie cos dawac. Na przyklad Magister Metafizyki Teoretycznej
              Uniwersytetu w Zachwastach Dolnych mialby cos dostac? Za jakie umiejentosci
              wytwarzania czegos co mozna sprzedac?

              > dlatego ludzie wyjeżdżają, bo polscy pracodawcy nie rozumieją, ze pracownik
              to
              > "człowiek", dla nich to "koszt", koszt, przez który mają tańszą wersję
              mercedes
              > a, mniejszą plazmę, nie kupili obrazu do salonu, a kochance biżuterii
              > na zachodzie człowiek żyje jak człowiek
              > moja rodzina, która mieszka na zachodzie nie ma takich problemów w stylu "czy
              >zapłacić za czynsz, czy kupić kurtke na zime"

              Tu sie mylisz. Wszedzie pracobiorca to jest koszt dla pracodawcy i pracodawca
              zawsze placi jak najmniej zeby miec pracownika a na jego place ma pieniadze ze
              sprzedazy produktow pracy ktore pracownicy wytwarzaja.

              W krajach wysoko rozwinietych produkuje sie rzeczy ktore mozna drogo sprzedac
              bo sa chetni zeby je kupic i wtedy sa pieniadze zeby zaplacic ludziom. Na
              dodatek rynek pracy jest taki ze zaplacic trzeba dobrze bo cena pracy na rynku
              jest wysoka.

              W Polsce sa dwa problemy. Po pierwsze na rynku jest nadal w wielu zawodach zbyt
              duza podaz pracobiorcow wiec cena pracy spada i to czesto ponizej kosztow
              pracownika.Dzieje sie to w ten sam sposob jak cena kartofli spada ponizej
              kosztow produkcji gdy jest nadmierny urodzaj. Dlateog wyjazdy sa bardzo
              korzystne bo likwiduja nadmierna podaz co uruchamia wzrost plac i jakies
              pierwsze poczatki tego widac w niektorych dziedzinach.

              Ale po drugie pracodawcy w Polsce nie umieja robic produktow ktore mozna drogo
              sprzedac, jesli sie zbija drewniane palety to nie zarobi sie tyle kasy co na
              produkcji mercedesow, nie?
              • Gość: Monika Re: na chwile ale pomylkowo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.06, 10:40
                A mięso?:-)
                A nasze piękne tereny nie mogłyby być dobrym produktem czy są ale brak reklamy?
                Czy musimy tak samo jak Zachód sprzedawać?
                Śmieszne te Twoje teorie troche są.
                A ludzie,czy nie mamy zdolnych ludzi, którzy pełnią usługi na wysokim poziomie?
                • qvintesencja Monika ma lekarstwo 27.11.06, 19:06
                  Gość portalu: Monika napisał(a):

                  > A mięso?:-)

                  Mięso kazdy robi, jest tego az za duzo.

                  > A nasze piękne tereny nie mogłyby być dobrym produktem czy są ale brak
                  reklamy?

                  Jakie piekne tereny? W porownaniu do czego piekne?

                  > Czy musimy tak samo jak Zachód sprzedawać?

                  Masz jakies lepsze produkty niz mieso i tereny?

                  > Śmieszne te Twoje teorie troche są.
                  > A ludzie,czy nie mamy zdolnych ludzi, którzy pełnią usługi na wysokim
                  poziomie?

                  Jakie uslugi na wysokim poziomie masz na mysli? Za ile te uslugi mozna sprzedac?
                  • Gość: Monika Re: Monika ma lekarstwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.11.06, 12:26
                    Usługi np. informatyczne,mamy bardzo zdolnych informatyków bez obrazy dla
                    pozotałych zawodów.
                    Problermem jest tylko godziwe wynagrodzenie i właściwe wykorzystanie ich
                    umiejętności. Zamożnośc kraju wyznacza się przecież także na podstawie udziału
                    usług w PKB a na to mamy bardzo duże szanse-na wiszy rozwój w tej dziedzinie a
                    Ty głównie wspominasz o towarach.

                    Mięso może każdy ale nie każdy potarfi tak dobre jak polskie,bez sensu to
                    przecież samochody też w wielu krajach są produkowane ale nie wszędzie tak
                    dobre jak w Niemczech a co dopiero ten Mercedes.
                    Nadal uważam,że Twoje teorie śmieszne są.
                    Tereny mamy piękne owszem a teraz w krajach zachodnuicjh jest nawet moda na
                    ascetyczne warunki czego na Mazurach może nie brakować. Problemem jest mała
                    jeszce promocja i kiepskie przede wszystkim drogi dlatego np. Niemiec woli
                    pojechać gdzieś gdzie ma 2 razy dalej ale lepszy stan drogi.
                    Silną pozycję na rynku najlepiej sobie wyrobić nie naśladując tylko wytwarzając
                    coś unikalnego, co wielu będzie chciało naśladować.
              • Gość: na chwile Re: na chwile ale pomylkowo IP: *.acn.waw.pl 27.11.06, 18:49
                > Ale po drugie pracodawcy w Polsce nie umieja robic produktow ktore mozna drogo
                > sprzedac, jesli sie zbija drewniane palety to nie zarobi sie tyle kasy co na
                > produkcji mercedesow, nie?

                można zarobić z róznych rzeczy
                ale kiedyś ktoś zdradził ten kraj i sprywatyzował pewne zakłady

                znasz się na ekonomii, więc znasz termin "zlośliwe przejęcie" czy jakieś takie

                chodzi o sytuację, w której konkurencja wykupuje zaklad, by go zlikwidować

                polskie rządy na początku lat 90tych posprzedawały niektóre zakłady za wartość mniejszą niż grunt pod nimi

                nie mów, mi że rzecz jest warta tyle ile ktoś za nią zapłaci, bo tutaj ta sytuacja nie dotyczy, bo sprzedawały okreslone osoby rzeczy nie należące do nich bezpośrednio ale do budżetu,
                sytację tę można przyrównać do takiej, gdy ktoś kto opiekuje sie mieszkaniem sąsiada (na czas jego urlopu) sprzedaje jego telewizor i hifi za 1 zł,
                czy to znaczy, że te rzeczy są tyle warte ?

                być moze nie robilibyśmy mercedesów, ale zapewne mielibyśmy trochę lepszą sytuacje przemysłu (może niewiele, ale kilka procent zysku więcej)

                a co do sprzedaży palet, ogórków zaskoczę Cię, ale niektórzy ludzie od takiej prostej produkcji mają własne samoloty/helikoptery

                a co do szkoły, kolego, Politechnika Warszawska dzienne
                • qvintesencja na chwile niestety 27.11.06, 19:13
                  Gość portalu: na chwile napisał(a):

                  > można zarobić z róznych rzeczy
                  > ale kiedyś ktoś zdradził ten kraj i sprywatyzował pewne zakłady
                  > znasz się na ekonomii, więc znasz termin "zlośliwe przejęcie" czy jakieś takie
                  > chodzi o sytuację, w której konkurencja wykupuje zaklad, by go zlikwidować
                  > polskie rządy na początku lat 90tych posprzedawały niektóre zakłady za
                  wartość
                  > mniejszą niż grunt pod nimi

                  A ty myslisz ze te komunistyczne "zaklady" mialy jakas wartosc? Niestety to
                  pozostalo z komuny bylo bezwrtosciowe bo na rynku liczy sie tylko zdolnosc
                  sprzedawania produktow w warunkach konkurencji. W komunizmie zas ludzie nawet
                  nie wiedzieli co to jest konkurencja. Tak ze slowo zdrada zdradza tylko twoja
                  ignorancje.

                  > nie mów, mi że rzecz jest warta tyle ile ktoś za nią zapłaci, bo tutaj ta
                  sytua
                  > cja nie dotyczy, bo sprzedawały okreslone osoby rzeczy nie należące do nich
                  bez
                  > pośrednio ale do budżetu,
                  > sytację tę można przyrównać do takiej, gdy ktoś kto opiekuje sie mieszkaniem

                  > siada (na czas jego urlopu) sprzedaje jego telewizor i hifi za 1 zł,
                  > czy to znaczy, że te rzeczy są tyle warte ?

                  Znowu niestety nie rozumiesz ze wartosc pokomunistycznego majatku byla bardzo
                  niska. Przeciez tam rzadzili ludzie z partyjnego nadania kontrolowani przez
                  bezpieke.

                  > być moze nie robilibyśmy mercedesów, ale zapewne mielibyśmy trochę lepszą
                  sytua
                  > cje przemysłu (może niewiele, ale kilka procent zysku więcej)

                  Panstwowy przemysl ci sie sni? A moze w ogole to za komuny bylo lepiej?

                  > a co do sprzedaży palet, ogórków zaskoczę Cię, ale niektórzy ludzie od takiej
                  p
                  > rostej produkcji mają własne samoloty/helikoptery

                  To sie konczy bo moga to robic jesli sila robocza jest bardzo tania, produkcja
                  palet przenosi sie na Bialorus.

                  > a co do szkoły, kolego, Politechnika Warszawska dzienne

                  A jakich latach?
            • Gość: Magda Re: jak jest teraz w Polsce naprawde IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.06, 10:43
              Zgadzam się.
              Większość z Was pisze o prawach rynku, o gospodarce i podobnych sprawach. A ja
              Wam powiem co mnie się nasuwa. Myślę, że to nie jest kwestia gopodarki tylko
              właśnie podejścia do pracownika. Nie oszukujmy się, dziś większość firm to
              firmy prywatne, których kapitałem zarządza prezes. Tak jak u mnie. Wiem
              doskonale jakie są obroty firmy i wiem doskonale na jakie pensje szefa byłoby
              stać, gdyby nie myślał właśnie o obrazkach, nowym TV czy wakacjach na nartach.
              Przyznam szczerze, że wstyd by mi było zaproponowac komuś pracę za 1000zł.
              Przecież z tego nikt się nie utrzyma. To jest po prostu żenujące.

              BTW. Jestem sekretarką w ag. reklamowej. Dostaję 800 zł.
              • camina Re: jak jest teraz w Polsce naprawde 27.11.06, 11:34
                Może tu nie jest najlepsze miejsce do dyskusji na ten temat, ale dołączę się do
                twojego głosu. Owszem, obroty firm zwiększają się, ludzie się bogacą, ale płace
                szeregowych pracowników są nadal niskie. Tez pracowałam w firmie za 900 zl
                netto, gdy tymczasem moja szefowa miała czasami w ciągu miesiaca dochody rzędu
                kilkudziesięciu tys. złotych netto. Nie potępiam wysokich zarobków szefów, mają
                firmy, odpowiwiadają za nie, pracują cieżko to im się nalezy, ale dlaczego
                jednoczesnie poniżają swoich pracowników płacąc im po 800-1000 zł wiedząc ile
                tak naparwdę kosztuje życie?
                Gdybym miała możliwość wyjazdu to nie zastanawiałbym się dłuzej, uciekała stąd
                jak najdalej, bo praca jest owszem, ale dla wykwalifikowanych robotników, albo
                spcejalistów z branz typu IT. Dla pracowników biurowych, absolwentów, ludzi
                wykształconych ale bez dużego dośiwadczenia praca tez się znajdzie ale za
                800zł. Jak ktoś musi to będzie pracował za takie pieniądze, ale jak chce żyć
                godnie to nie tu - w Polsce.
                • djo4 Re: jak jest teraz w Polsce naprawde 27.11.06, 12:12
                  bardzo podoba mi sie ten glos o kulturze ludzkiej.
                  je tez bym staral sie dac pracownikowi najwiecje, oczywiscie do adekwatnosci
                  wkladu w prace.
                  • Gość: Magda Re: jak jest teraz w Polsce naprawde IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.06, 13:06
                    Płace adekwatne do wkładu pracy-tak. Ale podstawą powinna być kwota, która
                    pozwoli człowiekowi nie martwić się o to, czy będzie miał co zjeść w okolicach
                    20-tego.
                    • Gość: na chwile Re: jak jest teraz w Polsce naprawde IP: *.acn.waw.pl 27.11.06, 18:40
                      "Ale po drugie pracodawcy w Polsce nie umieja robic produktow ktore mozna drogo
                      sprzedac, jesli sie zbija drewniane palety to nie zarobi sie tyle kasy co na
                      produkcji mercedesow, nie?"

                      zaraz ktoś mi zarzuci, że sie powtarzam, ale trudno
                      pracowałem kiedyś w firmie, gdzie prezes co chwile straszył zwolnieniami, ludzie robili naście godzin, nieraz soboty , niedziele, płaca minimalna lub do 1300 brutto
                      mówił ludziom, ze firma ledwo przędzie, że jest bardzo xle, że będzie musiał redukować jak nie będą szybciej pracować i dłużej, zdarzaly się przypadki, ze ktoś był na urlopie w pracy i pracował
                      nie prowadził rejestru godzin, nie było płatnych nadgodzin, każdy oporny wylatywał, co chwile facet mial jakąś sprawę w sądzie
                      potem się dowiedziałem od bylej juz koleżanki z księgowości, ze facet zgarnia czystego zysku 1.5-2 miliony złotych rocznie !!!
                      w koszty firmy wpuszczał zakupy prywatne, faktury za kolację w hotelu rzędu 800 zł !!!

                      wiem, pracowałem u skrajnego ch..a
                      ale ilu jest (procentowo) biznesmanów z takim myśleniem ?

                      sami zakładają firmę dla zysku, a pracownik ma być wolontairuszem/filantropem
                      on musi mieć zegarek za 20 000 ale pracownik jak się pyta o pensje, to go wywalić
                      w końcu co któraś wypowiedź na tym forum "to źle świadczy o pracowniku jak go interesuje pensja"

                      ja pie..
                      • qvintesencja postawy roszczeniowe i psychologia 27.11.06, 19:03
                        Gość portalu: na chwile napisał(a):

                        > sami zakładają firmę dla zysku, a pracownik ma być wolontairuszem/filantropem
                        > on musi mieć zegarek za 20 000 ale pracownik jak się pyta o pensje, to go
                        wywal
                        > ić
                        > w końcu co któraś wypowiedź na tym forum "to źle świadczy o pracowniku jak go
                        i
                        > nteresuje pensja"
                        > ja pie..

                        Mamy tu koniec lancuszka wypowiedzi w ktorych pracobiorcy najezdzaja na
                        nieludzkich pracodawcow.

                        Po pierwsze jest bardzo kuriozalne jezeli ktos pisze jak wyzej "sami zakładają
                        firmę dla zysku". A dlaczego zaklada sie firme??? Zeby swiadczyc dobroczynnosc?

                        Po drugie cena pracy na rynku ksztaltuje sie wedlug takich samych zasad jak
                        kazdego innego towaru. Ci sami pracobiorcy ktorzy przeklinaja pracodawcow po
                        pracy wesza za okazjami zeby kupic tanio towar w sklepach. Nic ich wtedy nie
                        obchodzi ze tanio kupiony towar jest m.in. dlatego ze placi sie malo
                        personelowi.

                        Po trzecie mozna zapytac czy pracodawca nie ma serca i nie moglby dorzucic kasy
                        biednym pracownikom? Tu dochodzimy do tajemnicy ktora ci pracownicy odkryliby
                        bardzo szybko gdyby kiedys sami stali sie pracodawcami. Ludziom NIE wolno
                        placic wiecej niz stawki rynkowe. Jezeli mysli sie ze jesli ktos z dobrego
                        serca zaczalby placic wiecej to wszystko byloby lepiej to niestety grubo sie
                        myli. Pracobiorcy sa jak stado wilkow i gdy poczuja kase jedyne co beda chcieli
                        robic to wyrywac wiecej. Pierwsza zasada kazdego biznesu jest ze ludziom placi
                        sie minimalne stawki rynkowe i wymaga ogolnej dyscypliny taka jaka jest na
                        rynku. Wynika stad ze JEDYNA metoda podwyzszenia plac jest rozwoj ekonomii tak
                        by nie bylo nadmiernej podazy pracobiorcow.

                        Po czwarte, jesli sie wiesza psy na pracodawcach nie majac ani cienia
                        wdziecznosci za to ze sa to ludzie ktorzy daja zarobic zeby przezyc to nalezy
                        sprobowac samemu zostac pracodawca i realizowac dobre wynagrodzenia dla
                        personelu.
                        • Gość: na chwile Re: postawy roszczeniowe i psychologia IP: *.acn.waw.pl 27.11.06, 19:28
                          p.s. dokończenie

                          w miarę wzrostu wydajności w tej firmie w której pracowałem zmniejszano zatrudnienie , więc im szybciej ludzie pracowali, tym częściej ochodzili (wiadomo, nie byli już potrzebni)

                          na zachodzie normą jest, że jak pracownik pracuje lepiej to coś z tego ma (tzw. marchewka, motywacja pozytywna), w polsce za często jest tylko tzw. "kij"

                          i to jest problem mentalny polskich pracodawców, którzy nie rozumieją tego, ze pracownik musi zarobic w końcu sami wychowali się w PRL, które to państwo dało im mieszkanie, darmowe kolonie, darmowe szkoły
                          czasem pracodawca nie wie, że pracownik mieszkania nie "dostaje"

                          znam pare przykładów tzw. biznesmanów (dziś 40-50 letnich) "bananowej młodzierzy", czyli jak ktoś nie wie - synów KaCyków, UBeków, którzy od rodziców dostali dużo na start

                          kolejna grupa biznesmanów to "młode wilki", ludzie wychowani w przekonaniu, ze "pierwszy milion trzeba ukraść", ludzie chciwi bez żadnej moralności, którzy kiedyś mieli kontakt z przestępcami, teraz próbują sprawy załatwiać "kopertą"

                          jestem urzędnikiem i zajmuję się pewnym rodzajem kontroli gospodarczej, więc to co mówie, nie są to słowa wyssane z palca lub zobaczone na suficie

                          może i tacy stanowią procentowo mniejszość (nie wiem, 10 czy 20 czy 30 % ogółu)
                          ale z racji sposobu ich działania robią dużo huku, smrodu i niezadowolenia wśród ludzi

                          po za tym pamiętajcie o jeszcze jednym - na zachodzi majątki i fortuny rodziły się pokoleniami
                          u nas pewni panowie z listy 100 najbogatszych doszli do swego ogromnego majątku w pare lat, pytam się jak to jest mozliwe, że np. były taksówkarz, albo inny dorby ciułacz po paru latach ma udziały w iluś bankach i pare fabryk ?
                          jak to jest możliwe ?
                          uwaga ta nie dotyczy small biznesu, ale tzw. 'liderów'
                          tylko taki gatunek ludzi nie będzie nigdy dobrze traktował innych, bo nie widzą w tych innych "ludzi"

                          ty QWI jesteś przykladem myślenia z powodu którego w 1917 doszło do rewolucji

                          ale ty tego nie rozumiesz, masz pretensje o skutki a nie widzisz przyczyny
                          to tak jakby jakiś bandyta miał pretensje "kurcze chciał od niego tylko jego wypłatę a on mnie postrzelił"

                          stado wilków, pięknie, pieknie, jak kiedyś dojdzie w tym kraju do rozruchów to będziesz się dziwić, a ja się nie dziwię, ludzie mają potrzeby, które muszą być zapewnione, inaczej będzie źle,

                          miałem ciebie za mądrzejszą osobę

                          postawa roszczeniowa piszesz ?
                          że ktoś chce pensje za prace to postawa roszczeniowa ?

                          "A dlaczego zaklada sie firme??? Zeby swiadczyc dobroczynnosc?"
                          nie ale dlaczego pracodawca oczekuje tej dobroczynności od pracownika, mówiąc, ze jak kogoś interesuje pensja to "out"
                          a w liście motywacyjnym trzeba wypisywać jakieś niestworzone brednie, tak jak pracodawca działa dla zysku to i ja zjawiam się w firmie dla pensji, nie ?

                          "Po czwarte, jesli sie wiesza psy na pracodawcach nie majac ani cienia
                          wdziecznosci za to ze sa to ludzie ktorzy daja zarobic"

                          miejsca pracy nie stwarza "dobre pane" pracodawca ale popyt
                          pracownik i pracodawca to dwa elementy które powinny współpracować, ale niektórzy wolą raczej zakladać rolę pasożytniczą pracodawcy względem pracownika
                          jak pracodawca taki super, to niech sam obsłuży te wszystkie maszyny, sam wykona usługi ?
                          nie ?
                          i dlatego te dwa elementy ukladanki powinny tak działać jak na przysłowiowym zachodzie, na który ludzie wyjeżdżają i jakoś im dobrze

                          > Po trzecie mozna zapytac czy pracodawca nie ma serca i nie moglby dorzucic kasy biednym pracownikom?

                          często nie ma serca, mój były pracodawca jak mnie wywalał to liczył, że będę go błagać, bo się dziwił, ze "tyle osób mu tu płakało a ja nie chce" albo "lubię jak mnie nazywają sku..synem" - być może koleś był psychiczny i powinien być leczony ?
                          bywa tak że w niektórych firmach płaca mogła by spokojnie wzrosnąć do poziomu pozwalającego żyć, ale pracodawca woli wybudować kolejny dom w tym roku, bo tak jak napisałem wcześniej, to co na zachodzie budowano pokoleniami to u nas niektórzy zbudowali w pare lat niebyt uczciwie i nie zgodnie z prawem
                          • qvintesencja na chwile bez retoryki 28.11.06, 11:55
                            Gość portalu: na chwile napisał(a):

                            > w miarę wzrostu wydajności w tej firmie w której pracowałem zmniejszano
                            zatrudn
                            > ienie , więc im szybciej ludzie pracowali, tym częściej ochodzili (wiadomo,
                            nie
                            > byli już potrzebni)

                            Jest to normalna sprawa, nie?

                            > na zachodzie normą jest, że jak pracownik pracuje lepiej to coś z tego ma
                            (tzw.
                            > marchewka, motywacja pozytywna), w polsce za często jest tylko tzw. "kij"
                            >
                            > i to jest problem mentalny polskich pracodawców, którzy nie rozumieją tego,
                            ze
                            > pracownik musi zarobic w końcu sami wychowali się w PRL, które to państwo
                            dało
                            > im mieszkanie, darmowe kolonie, darmowe szkoły
                            > czasem pracodawca nie wie, że pracownik mieszkania nie "dostaje"

                            Masz bajkowe wyobrazenie o "zachodzie". Na zachodzie dzialaja takie same prawa
                            rynku jak w Polsce. Ludziom placi sie stawki rynkowe. Tyle ze ekonomia jest
                            bardziej rozwinieta czyli produkuje rzeczy ktore mozna drogo sprzedac a rynek
                            pracy nie ma duzej nadpodazy pracobiorcow. Wtedy automatycznie cena pracy jest
                            wyzsza a pracodawcy musza grzeczniej traktowac pracownikow bo im uciekna.
                            Ale ci pracodawcy caly czas kombinuja jak obnizyc koszty wiec na przyklad
                            przenosza firmy do Polski.

                            > znam pare przykładów tzw. biznesmanów (dziś 40-50 letnich) "bananowej
                            młodzierz
                            > y", czyli jak ktoś nie wie - synów KaCyków, UBeków, którzy od rodziców
                            dostali
                            > dużo na start

                            Haha, jeszcze niedawno mowilo sie ze to kacyki i ubecy wszystko maja a teraz
                            juz o synach jest gadka. Czesto sluchasz radyja?

                            > kolejna grupa biznesmanów to "młode wilki", ludzie wychowani w przekonaniu,
                            ze
                            > "pierwszy milion trzeba ukraść", ludzie chciwi bez żadnej moralności, którzy
                            ki
                            > edyś mieli kontakt z przestępcami, teraz próbują sprawy załatwiać "kopertą"
                            >
                            > jestem urzędnikiem i zajmuję się pewnym rodzajem kontroli gospodarczej, więc
                            to
                            > co mówie, nie są to słowa wyssane z palca lub zobaczone na suficie
                            >
                            > może i tacy stanowią procentowo mniejszość (nie wiem, 10 czy 20 czy 30 %
                            ogółu)
                            > ale z racji sposobu ich działania robią dużo huku, smrodu i niezadowolenia
                            wśró
                            > d ludzi

                            Oczywiscie wszyscy co cos maja to zlodzieje i gangsterzy.

                            > po za tym pamiętajcie o jeszcze jednym - na zachodzi majątki i fortuny
                            rodziły
                            > się pokoleniami
                            > u nas pewni panowie z listy 100 najbogatszych doszli do swego ogromnego
                            majątku
                            > w pare lat, pytam się jak to jest mozliwe, że np. były taksówkarz, albo inny
                            d
                            > orby ciułacz po paru latach ma udziały w iluś bankach i pare fabryk ?
                            > jak to jest możliwe ?
                            > uwaga ta nie dotyczy small biznesu, ale tzw. 'liderów'
                            > tylko taki gatunek ludzi nie będzie nigdy dobrze traktował innych, bo nie
                            widzą
                            > w tych innych "ludzi"

                            Znowu masz bajkowe wyobrazenia o zachodzie. W Polsce tak jak kiedys wszedzie
                            byl etap ksztalowania sie rynku i wtedy mozna bylo szybko przeskoczyc z taxi
                            do maybacha. Twoje gadanie to produkt typowej mentalnosci komunistycznej.

                            > stado wilków, pięknie, pieknie, jak kiedyś dojdzie w tym kraju do rozruchów
                            to
                            > będziesz się dziwić, a ja się nie dziwię, ludzie mają potrzeby, które muszą
                            być
                            > zapewnione, inaczej będzie źle,
                            > miałem ciebie za mądrzejszą osobę
                            > postawa roszczeniowa piszesz ?
                            > że ktoś chce pensje za prace to postawa roszczeniowa ?

                            O cenie pracy decyduje rynek. Ekonomia polska dopiero sie rozwija wiec place sa
                            niskie. Ale jest obecnie czescia rynku unijnego wiec pozycja pracobiorcow sie
                            poprawia. Jak widzisz twoja rewolucyjna retoryka jest absurdem bez sensu.

                            > "A dlaczego zaklada sie firme??? Zeby swiadczyc dobroczynnosc?"
                            > nie ale dlaczego pracodawca oczekuje tej dobroczynności od pracownika,
                            mówiąc,
                            > ze jak kogoś interesuje pensja to "out"

                            Jest to dokaldnie tak samo dlatego jak gdy pracownik wchodzi do osiedlowego
                            sklepiku zeby kupic kartofle a widzac wysoka cene mowi dziekuje i jedzie do
                            hipera kupic taniej. Dlaczego nie poswieci sie i nie kupi drozej zeby wspomoc
                            wlasciciela sklepiku? Nikt nie chce przeplacac i wyrzucac niepotrzebnie kasy.

                            > a w liście motywacyjnym trzeba wypisywać jakieś niestworzone brednie, tak jak
                            p
                            > racodawca działa dla zysku to i ja zjawiam się w firmie dla pensji, nie ?

                            No pewnie, tylko twoja pensje tak jak i cene innych towarow ksztaltuje RYNEK.
                            Jezeli towar jest za drogi to ludzie go nie kupia, nie? Czy ty kupujesz tam
                            gdzie jest drozej?

                            > "Po czwarte, jesli sie wiesza psy na pracodawcach nie majac ani cienia
                            > wdziecznosci za to ze sa to ludzie ktorzy daja zarobic"
                            > miejsca pracy nie stwarza "dobre pane" pracodawca ale popyt

                            No to pobiles rekord, absolutny rekord absurdu. Jesli stwarzanie miejsc pracy
                            jest tak proste to stworz jakies miejsca pracy i badz pracodawcom placacym gory
                            kasy ludziom. Stworzenie i utrzymanie miejsc pracy to najtrudniejsza
                            dzialalnosc. Dlatego w Polsce sa problemy bo jest o wiele za malo pracodawcow
                            ktorzy potrafia zrobic rzeczy sprzedawalne na rynku. Wszyscy chca byc
                            pracobiorcami i do tego dostawac duzo kasy. A nic nie obchodzi ich za ile ich
                            prace mozna sprzedac, wyrwac kase i narzekac na pracodawcow to jest postawa.

                            > pracownik i pracodawca to dwa elementy które powinny współpracować, ale
                            niektór
                            > zy wolą raczej zakladać rolę pasożytniczą pracodawcy względem pracownika
                            > jak pracodawca taki super, to niech sam obsłuży te wszystkie maszyny, sam
                            wykon
                            > a usługi ? nie ?

                            No nieee, juz niby pobiles rekord a tu jest nowy! Pasozytniczy pracodawca hehe.
                            Jezeli pracodawca jest pasozytem na tobie to sam zostan pracodawca bez pasozyta.
                            Pracownik pracuje dla pracodawcy ktory go kupil zeby mu bylo lepiej. Jesli
                            pracownikowi sie nie podoba to nie ma niewolnictwa, moze przestac robic dla
                            pracodawcy.

                            > i dlatego te dwa elementy ukladanki powinny tak działać jak na przysłowiowym
                            za
                            > chodzie, na który ludzie wyjeżdżają i jakoś im dobrze

                            W krajach rozwinietych wszystko dziala lepiej niz w Polsce bo rynek jest
                            bardziej rozwiniety. Ci sami pracodawcy z tych krajow jak przenosza sie do
                            Polski to nie placa ludziom stawek stamtad tylko rynkowe polskie, nie? Oraz
                            dyscypliny wymagaja tak jak to przyjete w Polsce, nie? Bo rynek w Polsce
                            umozliwia im wyrywanie wiekszej kasy wiec dlatego sie przenosza. Na rynku
                            w swoim kraju tego nie moga zrobic bo ludzie uciekna. Chyba teraz rozumiesz
                            ze postawy pracodawcow ksztaltuje rynek a nie czy sa z "zachodu"?

                            > często nie ma serca, mój były pracodawca jak mnie wywalał to liczył, że będę
                            go
                            > błagać, bo się dziwił, ze "tyle osób mu tu płakało a ja nie chce"
                            albo "lubię
                            > jak mnie nazywają sku..synem" - być może koleś był psychiczny i powinien być
                            le
                            > czony ?

                            Jezeli bezrobocie wynosi gdzies 20% to pojawiaja sie rynku patologie. Jedyna
                            metoda ich rozwiazania jest rozwoj rynku. I tak sie dzieje obecnie w Polsce.

                            > bywa tak że w niektórych firmach płaca mogła by spokojnie wzrosnąć do poziomu
                            p
                            > ozwalającego żyć, ale pracodawca woli wybudować kolejny dom w tym roku, bo
                            tak
                            > jak napisałem wcześniej, to co na zachodzie budowano pokoleniami to u nas
                            niekt
                            > órzy zbudowali w pare lat niebyt uczciwie i nie zgodnie z prawem

                            Juz ci wyjasniano ze problem nie polega na tym czy w firmie jest kasa na to
                            zeby pracobiorcom wiecej placic. Nawet gdy kasa jest nie wolno wiecej placic.
                            To jest podstawowa zasada kazdej dzialalnosci rynkowej - nie wolno placic
                            wiecej niz stawki rynkowe. Sprobuj sam zostac pracodawcom i plac wiecej niz
                            rynek to zobaczysz.

                            No a to ze pracodwacy maja duzo kasy i robia z nia co chca to ich prawo. To ma
                            zachecac innych do tego by tez zostali pracodawcami. Bo podstawowy problem w
                            Polsce to brak pracodawcow.
                    • qvintesencja Magda ma pomysł 28.11.06, 12:07
                      Gość portalu: Magda napisał(a):

                      > Płace adekwatne do wkładu pracy-tak. Ale podstawą powinna być kwota, która
                      > pozwoli człowiekowi nie martwić się o to, czy będzie miał co zjeść w
                      okolicach
                      > 20-tego.

                      Tu zacznie sie dyskusja ile to powinno byc. No przeciez chyba nie to chodzi zeby
                      po 20 jesc chleb z margaryna, nie? Wiec na chlebek szyneczka by sie przydala,
                      albo lepiej poledwiczka no i do tego korniszonek a jak by juz powstala
                      kanapeczka to niej wodeczka bardzo smakuje. I tak dalej.

                      Niestety nie ma nic lepszego niz ksztaltowanie wszyskich cen na rynku w tym i
                      ceny pracy.

                      No bo jak idziesz do sklepu i kupujesz mieso to chcesz kupic jak najtaniej i
                      jak najlepsze. I guvno cie wtedy obchodzi ile dostana za to co kupisz hodowca,
                      pracownik rzezni i w sklepie, nie?

                      A oni tez by chcieli zeby im zaplacic wiecej by po 20 mieli na dobre jedzonko.

                      Ale wtedy ty bys musiala zaplacic wyzsza cene za ich towar w tym sklepie wiec
                      szybko pobieglabys do innego sklepu gdzie za dostawe i sprzedaz towaru placa
                      ludziom mniej wiec ceny sa nizsze.

                      Wiec chcialabys miec wszystkie towary i uslugi dla siebie taniej a jednoczesnie
                      sprzedawac swoja prace drozej zeby inni wiecej placili. Fajny egoizm, nie?

                      Niestety jak widzisz nie da sie inaczej zrobic niz to ze o cenach, w tym i
                      cenie pracy, decyduje rynek.
        • Gość: Smakosz Re: jak jest teraz w Polsce naprawde IP: 83.238.171.* 28.11.06, 16:14
          > Kika, szczera rada nie wracaj ,może ciut się poprawilo w zawodzie spawacz
          > budowlaniec itp.bo jak wszyscy fachowcy stąd zwiewają,a chętnych za grosze nie
          > ma to nagle pracodawcy szukają ale w innych branżach,jak tylko ukończę moje
          > studia zaoczne/ost.rok/ i poszkolę mój angielski do najwyższego poziomu bo znam

          Studia zaoczne to polski fenomen, gdzie indziej mowi sie na to kursy zawodowe.

          Prawda jest taka, ze ten kto sie na studiach napracowal (np. politechnika,
          medycyna)i zdobyl prawdziwe wyksztalcenie ten moze przebierac w ofertach pracy.
      • albicelestes Re: jak jest teraz w Polsce naprawde 27.11.06, 19:22
        jedno uderza w wypowiedziach- nie tylko w tym wątku- ZAWIŚĆ i bezpodstawny atak.
        mówi się że żadna praca nie hańbi i jak w Polsce studenci i młodzi ludzie mogą
        nosić pustaki na budowie czy zmywać gary za 4zł/h to inni- "patrioci" mówią
        ciężko jest, od czegoś trzeba zacząć, dobrze że się garniesz itp. Ale gdy tą
        samą robotę robią za 7 euro/ funtów za granicą od razu nazywają ich renegatami,
        dewaluującymi się magistrami z uczelni z bobrów wielkich.

        nie każdy może mieć 12000 zł na rękę, każdy chce dostać to co mu się należy nie
        1000zł (w mooim przypadku 934zł za 216 godzin w szkodliwych warunkach) za pracę
        przy produkcji materiałów budowlanych na które są już przecież zapisy i firma
        robi kokosy

        powiem że drgnęło na rynku pracy tylko, dopiero następuje powolne otrzeźwienie
        pracodawców z sytuacji gdy ludzie na rozmowie kwalifikacyjnej mają czelność
        zapytac o stawkę (gdy oczywistym nie jest już 5.36 brutto) i gdy nie ma już 400
        cv w szufladzie

        obecna sytuacja nie jest winą ostatnich 17 lat czy coś w tym stylu ale tego że
        właśnie od 17 lat budujemy demokracjję i wolny rynek podczas gdy na zachodzie
        robią to od kilkudziesięciu/ kilkuset lat i swego czasu mieli to samo co i my.
        taki etap- natura.
      • truten.zenobi u mnie jest tak... 28.11.06, 21:56
        dostałem 100 podwyżki, nie wiem czy śmiać się czy płąkać skoro jest to pierwsza
        podwyzak od paru lata ceny i podatki co roku (realnie i nie tylko) rosły.

        pracodawcy szukają pracowników ale.. zacheta do zatrudnienia się mają być
        odbierane zasiłi a nie wyższe płace...

        fachowców faktycznie brakuje ale... pewnie tacy kilkakrotnie więcej zarobia na
        zachodzie.
    Pełna wersja