Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    ZA ILE zostalbys w Polsce?

    28.11.06, 15:23
    W zasadzie to takie pytanie jak w temacie. Ile musialbys zarabiac, zeby nie
    chciec wyjechac? a moze to nie chodzi o kase? Ciekawi mnie ile kasy to
    poziom "juz wystarczy". Jestem nauczycielem i gdybym zarabial ok 3000 na reke
    ni emyslabym o wyjezdzie.
    Obserwuj wątek
                  • darkuss Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? 29.11.06, 20:15
                    A Ty widzę masz biało-czerowny papier toaletowy.... ładne wychowanie - nie powiem...
                    Przykre - ale prawdziwe...
                    TFU !!!!

                    Co do tematu - jeśli nie miałbym rodziny tzn: dzieci, żony - to wyjechałbym nawet za tyle, żeby przeżyć w taki sposób, aby mieć możliwość kontaktu z normalnymi rodakami, posiadania mieszkania, samochodu i takich dochodów, które umożliwiałyby mi przyjazd do mojej, naszej POLSKI raz w miesiącu, góra trzy (zależy gdzie bym był). NIe jestem jednak w stanie(jak co poniektórzy przeliczają na złotówkę) określić ZA ILE... nie jestem dziwką.... - to taka aluzja...
                    Co do "żarcia pięknego nieba" - jak myślisz kim będziesz poza naszym krajem ?? Będziesz pospolitym POLACZKIEM, będziesz sprzątał psie odchodzy (pomimo tego, że w Polsce tego nie potrafisz robić), będziesz poniżany przez osoby różnych ras, będziesz w takim dole, że zaczniesz się podcierać "zwykłym papierem toaletowym" a ten "biało-czerwony" przykleisz sobie na nos w drodze powrotnej autostopem...
                    ot tyle...
                    TFU....

                    P.S. Jeśli obraziłem - przepraszam... ale nie cierpię, jak ktoś obraża coś lub kogoś, kogo(czego) nie jest w stanie pojąć...
                    • Gość: qwert Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 20:19
                      ciekawe: skad w tobie, darkuss, tyle agresji... skad tyle agresji we
                      frustratach, ktorzy zazdroszcza tym ktorym sie udalo zagranica?
                      A zostawal sobie w swojej pieknej pachnacej polsce (mala litera celowo).
                      Mas zstrasznie niskie mniemanie o sobie, skoro uwazasz ze zagranica bylbys tylko
                      na dnie drabiny spolecznej. Zapewniam cie, ze nie wszyscy Polacy musza zaczynac
                      od zera.
                      • darkuss Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? 29.11.06, 20:40
                        Kurcze... kolejna osoba, która chce, aby Jej zazdroszczono (duża litera celowo). NIe o tym mowa...We mnie nie ma agresji do osób, które wyjeżdżają (uważniej może czytaj tekst - a nie wybiórczo <odnośnie pragnienia bycia osobą, której się zazdrości>). Może wyjaśnię...
                        Owszem pojawił sie element agresji... owszem, ale do osób, które obrażają kraj, którego wolność kosztował miliony istnień ludzkich (historia dla uczniów minimum szkół średnich). Kraj, który umożliwił im , jakby nie było bezproblemowy wyjazd po tzw "chleb".
                        Co do zazdrości - ja WAM naprawdę dziękuję !!! wyjeżdżajcie !!! dzięki temu my będziemy mieli lepiej płatną pracę... Inżynierowie, lekarze, murzarze, spawacze i kogo tam jeszcze chcesz... czego tu zazdrościć? Wolę mniej ( w przeliczeniu kantorowym) zarobić i czuć sie dobrze, niż z pełnymi gaciami niewiadomych jechać i uważać się za lepszego od innych. Żeby było jasne... nie zapieram się, ze NIGDY nie wyjadę, bo sytuacja potrafi do tego zmusić.. ale przyznać mogę, że NAPEWNO z wielkim bólem... ot tyle.

                        P.S. i nie plujcie na Polskę tylko dlatego, że nie chciało się WAm uczyć albo złą szkołę wybraliście.
                        • Gość: qwerty Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 20:53
                          moze jakas walerianka na uspokojenie?

                          po pierwsze, smiem twierdzic ze moje wyksztalcenie jest co najmniej rowne
                          Twojemu, jesli nie wyzsze (chyba, ze byles w wieku 22 lat juz profesorem
                          uniwersytetu, no wtedy przebiles... -) Ale ogolnie o wstret do nauki jakos mnie
                          nie mozna posadzic.

                          Po drugie, nie sadz wszystkich po sobie. To ze Ty, w razie koniecznosci wyjazdu,
                          mialbys "pelne gacie niewiadomych", nie znaczy ze wszyscy musza byc tak malo
                          rozgarnieci i niezorganizowani.
                          Wyobraz sobie za ja wyjzedzam za wielki, szeroki ocean (tylko sie nie zlej ze
                          strachu na sama mysl o taaaaak dalekiej podrozy...) i juz kilka miesiecy przed
                          wyjazdem mam zapewniona prace i mieszkanie. I zadnych kompleksow "polaczka"
                          ktory musi zaczynac od najnizszego stanowiska.
                          Nie przenos swoich kompleksow na wszystkich innych, bo nie caly swiat ma takie
                          niskie mniemanie o sobie jak Ty.

                          Ja nikogo przed stu laty nie prosilam o oddawanie swojego istnienia za Polske,
                          gdyby nie oddal i ciagle bysmy byli pod zaborami to pewnie bym sie nie urodzila
                          i nie mogloby mi byc teraz z tego powodu przykro. ;-) Rownie dobrze moglbys
                          wymagac ode mnie wdziecznosci dla ludzi z Myflower ze im sie chcialo przpelynac
                          ocean i zalozyc stan Massachussets, w ktorym ja teraz, setki lat pozniej, moge
                          zrobic swoj doktorat... w ogole, moze idzmy z ta wdziecznoscia i patriotyzmem
                          jeszcze dalej, i codziennie przed spaniem dziekujmy naszym przodkom ze zeszli z
                          drzew i rozpoczeli ewolucje naszego gatunku? ;-) Widzisz, jakie absurdalne sa
                          Twoje porownania...
                          • darkuss Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? 29.11.06, 21:15
                            UWażasz siebie za dobrego psychologa? - mam nadzieję, że nie będziesz nim "za oceanem".
                            Co do zmiany"pochodzenia"... naprawdę "nieźle"... widać nieważne dla Ciebie jest kto Cię zrodził.. ważne, żeby dał ci możliwośći.... przykre...PO Twojej wypowiedzi uważam, iż jesteś ineligentną osobą i dziw mnie wziął, że "tak dobry psycholog" uważa, że w ocenie sytuacji ludzie kierują się tylko i wyłącznie swoimi wyobrażeniami. Widziałem osoby, które zdecydowały się na opuszczenie naszego kraju tzn. rodziny, znajomych, całą swoją kulturę... Widziałem ich twarze, widziałem ich łzy i strach, niepewność... Mimo, że mieli do kogo jechać... Widziałem ich, jak przyjeżdżali na odwiedziny i znów płakali, znów ten lęk w oczach... nie nazywali Polski "czarną dziurą" - normalnie tęsknili - mówili, że ni zdawali sobie sprawy z tego co zrobili, ale już muszą w tym tkwić, bo mają juz "poukładane", bo właśnie boją się wrócić...
                            Co do Twojego wyjazdu - to nic mi nie pozostaje jak POGRATULOWAĆ. Wyjeżdżająć na posadę (mniemam) kierowniczą. to naprawdę trzeba mieć fach w głowie... (bez aluzji czy złośliwości). Martwi mnie jedynie twoja pewność siebie - oczywiście jest to pozytywna cecha, która zazwyczaj pomaga w życiu (podziękuj osobom, które Cię wychowały). Martwi mnie dlatego, że rozczarowanie może być tym bardziej bolesne. Nie znam Cię jedynie na tyle, więc można to zdanie zrozumieć jako moje domysły...
                            Co do mojej niskiej samooceny... z leksza obraziłeś mnie, ale oleję to (taką samą strugą jak tą ze strachu przed "daleką podróżą"). ;)
                            Co do tego tekstu o zaborach i Twoich narodzinach, to myślę już, że zawiodła wyobraźnia...
                            NIe pomyślałeś/aś, że jakbyś się urodził/a to równałoby sie to z niewolniczą pracą w dajmy na to kamieniołomach, czy fabryce etc... Czyżbyś tak mało o życiu widział/a? Dlaczego więc wyjeżdżasz?- bo ot tak - nie podoba mi się tu i -koniec-??? Zbyt trywialne jak na ciebie.... Ale może jednak nie odpowiadaj... szkoda Twojego i mojego czasu... i tak się nie dogadamy... Przecież jesteś człowiekiem o wysokiej samoocenie, ja natomiast uważam siebie za nic... więc.... nie ma sensu...
                            • Gość: qwerty Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 21:23
                              dwa wyjasnienia: gdybysmy byli pod zaborami, w ogole bym sie nie urodzila bo moi
                              przodkowie by sie nie poznali. i wyjezdzam robic doktorat, nie prezesowac zadnej
                              firmie, z tym ze w odroznieniu od Polski doktorant amerykanski ma stypendium
                              takiej wysokosci, ze nie musi ogladac kazdego centa sto razy i sie zastanawiac
                              czy starczy do nastepnej wyplaty.
                              Rozumiem, ze niektorzy moga plakac i tesknic, ale zauwaz ze wiekszosc ludzi z
                              mojego pokolenia, te prawie dwa miliony, ktorzy wyjechali w ostatnich kilku
                              latach, nie zostawia w kraju partnerow ani dzieci. Wyjezdzamy na stale i rodzine
                              zalozymy juz TAM. Po 23 latach oddychania warszawskim powietrzem jakos nie bede
                              cuzla przerazajacej tesknoty. ;-)
                              • darkuss Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? 29.11.06, 21:30
                                Czyżbyś chciał/a rozmawiać ze mną jak z równym??? Ja taka myszka o niskiej samoocenie??? Dzięęęęękii..... :)))
                                Może się jednak dogadamy...
                                Wiesz.. myślę, że masz dosyć solidne zabezpieczenie w rodzicach... I to jest klucz do Twoich sukcesów... Rodzice nie są (nie czują się) Polakami ??? NIe mówili Ci nic o patriotyzmie ?? I to w Warszawie ??? Jakoś w to nie moge uwierzyć...
                                Co do strachu i lęku - naprawdę nie będziesz na lotnisku tego czuć ???
                                Obiecaj mi jedno... odezwij się do mnie jak juz tam będziesz... masz mój mail na gazecie... może wtedy będziemy mogli pogadać... ?
                                Co Ty na to ?
                                POzdrawiam
                                • Gość: luger Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.aster.pl 29.11.06, 22:12
                                  Drakus skąd ty się wziołeś ?
                                  Zwykle nie czytam tych forów gazety, ale tym razem zainteresował mnie temat.
                                  Dlaczego chcesz komukolwiek cokolwiek narzucić ?
                                  Ktoś chce wyjechać bo dla niego liczą sie możliwości i godne życie np. w USA (nie każdy musi wyjechac i być pomywaczem czasy się zmieniły i mnp. inżynierowie i lekarze to inny pułap). A z tym patosem to zalatujesz jak Romek G z pewnego ministerstwa. Powstania blablabla patriotyzm blablabla....
                                  Ważeniejsze jest co robimy dla kraju a nie modlenie sie do przodków. Jak ktoś wyjedzie za granice i np. zostanie znanym lekarzem czy wykładowcą to dobrze dla Polski. Może przestaniemy być kojarzeni tylko z hydraulikami.

                                  Życie to sztuka wyborów i każdy wybiera według własnego punktu widzenia a ten zależy od punktu siedzenia. Ktoś chce być elektrykiem w UK niech będzie, ktoś pielegniarką w USA, niech będzie, ktoś kierowcą w Polsce niech będzie. Żyjemy w wolnym kraju w zjednoczonej europie, jesteśmy częścią zachodu i to jest piękne że jak ktoś chce wyjechać to może. Nie wszyscy wyjadą z tego kraju nie siejmy propagandy.

                                  Ja osobiście nie mam złych perspektyw, mam dobrą prace zarabiam ok, ale np. mieszknie bede splacal pewnie 20-30 lat. Czy to jest ok ? Idąc do szpitala musze dać w łape czy to jest ok ? Krajem rzędzi ten kto rządzi czy to jest ok ?
                                  Dla mnie nie więc jak bede miał taką ochote to spakuje walizki i wyjade ale puki co taka masa krytyczna wkurzenia na tą rzeczywistość jeszcze nie została przekroczona choć pare razy było blisko.

                                  Pozdrawiam.
                                  • darkuss Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? 29.11.06, 22:31
                                    źle zostałem odebrany.. NI starami sie narzucić.. wyrażam jedynie własna opnię... Tak i Ty..., którą przeczytałem z pokorą i ciekawością...
                                    Nie mniej jednak jestes następną osobą, której słowa sa dla mnie krzywdzące (porównianie do Giertycha). Śmiem twierdzić, że to właśnie Wy negujecie mój patriotyzm mówiąć - blablabla - gdzie z tego co pamiętam zawsze w Polsce mówiło się właśnie "blebleble" -ehh ta "amerykoniada"...
                                    Wziąłem udział na tym z powodu postu, w którym któryś z delikwentów zaczął obrażać Polskę... mias ludzi nią rządzących...
                                    Tak w nawiasie... moim skromnym zdaniem śmiem twierdzić, iż osoby którzy wyjechali możnaby (ja tego nie robię) nazwać nieudacznikami, ponieważ prawdopodobnie nie radzą sobie w trudnych sytuacjach... nie chcę jednak pogarszać sprawy i drążyć delikatnego tematu. Chodzi mi o to, że teorii można snuć tuzin... I nie jest to NARZUCANIE czegokolwiek, tylko wyrażanie własnej opinii i ewentualnie przedyskutowania jej.... nie raz już na tym właśnie forum to ja zmieniłem zdanie...
                                    Pozdrawiam...
                                    • Gość: Roy Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.tpnet.pl 29.11.06, 23:57
                                      Po pierwsze: Straszny z ciebie asekurant. Mówisz tak: "moim skromnym zdaniem
                                      śmiem twierdzić, iż[...] (ja tego nie robię) [...] nie chcę jednak pogarszać
                                      sprawy i drążyć delikatnego tematu." No chłopie, zdecyduj się na coś - najpierw
                                      "śmiesz twierdzić" następnie "tego nie robisz", a jeszcze później znowu się
                                      wycofujesz. Wydaje mi się, że nie do końca jesteś szczery, a fora internetowe są
                                      właśnie po to, byś - jeżeli w tzw. "realu" boisz się wygłaszać swoje poglądy
                                      (cóż taką mamy obecnie sytuację) - mógł powiedzieć szczerze to co masz do
                                      powiedzenia. Jeżeli uważasz, że ci, którzy wyjechali są nieudacznikami to
                                      napisz, że właśnie tak uważasz, a nie się boisz pogarszania sprawy. Będąc
                                      nieszczerym nie szanujesz ludzi, którzy poświęcili swój czas by zabrać głos w
                                      dyskusji lub tylko weszli tu żeby poczytać. A w ogóle twój styl wysławiania się,
                                      to permanentne lawirowanie, to asekuranctwo - kroczek do przodu, kroczek do
                                      tyłu, przywodzi mi na myśl naszych "kochanych" polityków. Nie wiem czy wiesz,
                                      ale języka taki inteligentnym ludziom działa bardzo na nerwy. Także mam prośbę -
                                      bądź z nami szczery, nie wstydź się swoich poglądów. Każdy głos w dyskusji się
                                      liczy, tylko niech on będzie s z c z e r y.

                                      Po drugie: Każdy ma swoje własne zdanie na różne sprawy, czasem się nawet z nim
                                      zgadza ;-) Dotyczy to również naszego kraju, a właściwie opinii o nim. Każdy
                                      może ją mieć taką, jaką chce. Pomyśl, jeżeli wszystkim by się wszystko w tym
                                      naszym kraju podobało, tośmy przepadli. Efekt różowych okularów. Siła jest w
                                      różnorodności. Może ci ludzie, którym nie podoba się obecna Polska i wyjechali
                                      stąd za granicę, swoją postawą tam na obczyźnie będą się starali pokazać -
                                      głównie pewnie sobie, ale przy okazji inni też będą to widzieć i wyrobią sobie
                                      opinię na nasz temat - że są lepsi od przeciętnego "ziomala". Będą się starali
                                      dobrze żyć. Mam jednak pełną świadomość, że będą i tacy, przez których my Polacy
                                      jako ogół dostaniemy kilka punktów karnych. Ale to margines.

                                      Po trzecie: Wyjeżdżający za granicę nie równa się nieudacznik. Są i tacy, a
                                      pewnie. Ale to mniejszość. Większość nieudaczników zostaje w Polsce. Wyjeżdżają
                                      natomiast ludzie ambitni, przedsiębiorczy, ludzie często bardzo dobrze
                                      wykształceni. Jadą, bo mają dość gonienia w piętkę. Jadą, bo chcą sukcesów
                                      zawodowych i chcą bezpieczeństwa dla siebie i swoich rodzin. A tutaj, jak z
                                      pewnością dobrze wiesz, żeby osiągnąć więcej niż wynosi przeciętna w danej
                                      branży, to trzeba mieć układy. Wolny rynek w naszym kraju, to do pewnego stopnia
                                      fikcja. Tam reguły są proste, prawo przejżyste, urzędnicy kompetentni itd.
                                      Dobra, przecież to każdy zna na pamięć ;-)

                                      Po czwarte: "Bla bla bla" - Perfect - "czwórka" z 1981 r. :-)

                                      Po piąte: Jeszcze raz - bądź szczery na forum, w przeciwnym razie jest ono psu
                                      na budę. Pozdrawiam.
                                      • Gość: Krychaj Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: 62.242.2.* 30.11.06, 10:54
                                        Fajny post.
                                        Co moge dodac to to ze na zachodzie zalezy w jakiej branzy i w jakim kraju -
                                        ale mozna wybic sie umiejetnosciami. Dodatkowo fakt ze droga do kariery jest
                                        dluga - trzeba cos udowodnic ze jest sie dobrym, trzeba zdobyc doswiadczenie,
                                        trzeba pokazac sie od dobrej strony i ugruntowac swoja pozycje - brzmi to jak
                                        oczywiste rzeczy. Niestety u nas w Polsce tak nie jest. Mam najlepszy przyklad
                                        w rodzinie moj brat wyjechal do UK na dlugo przed unia. CHcial podszkolic jezyk
                                        i byla mozliwosc praktyk w branzy. Zaczynal od stanowisk nizszych (braki w
                                        jezyku) ale szybko zostal recepcjonista w hotelu a potem od stanowiska managera
                                        baru po duty managera w koncu asystenta dyrektora. W Polsce byla oferta pracy w
                                        Qubus Hotel (pisze nazwe zeby byc szczerym i pokazac gdzie jest ognisko
                                        korupcji). Dostal stanowisko zastepcy dyrektora w hotelu po jednej rozmowie
                                        kwalifikacyjnej. Byl dobry i lubiany przez zespol bo jak cos nie szlo to nie
                                        rzucal bluzgami na ludzi tylko zakasywal rekawy i stawal z nimi na rowno do
                                        roboty. Niestety dyrektor tego hotelu to jest matol z poprzedniej epoki. Prace
                                        dostal bo znal kogos w centrali. Na kazdy blad pracownika (nawet nowego)
                                        reagowal "zwalniam cie" - pracownikow malo bo to duze miasto i wsie uciekli juz
                                        do UK, pensje kijowe - ludzi brak a u niego za kazdy blad: "zwalniam cie" - czy
                                        tak postepuje dobry manager? czy tak postepuje zwierzchnik - problemy trzeba
                                        rozwiazywac poprzez eliminowanie przyczyn a nie zwalnianie ludzi ktorzy juz cos
                                        wiedza i zastepowanie ich nowicjuszami. Historia konczy sie tak ze dyrektor
                                        poczul sie zagrozony ze strony Brata i go zwolnil - w uzasadnieniu cos belkotal
                                        a w papierach napisal negowanie decyzji dyrektora: Brat sprzeciwil sie
                                        (oczywiscie kulturalna sugestia z argumentacja) zwolnieniu jednego z portierow
                                        (mial polecic bo zle zaparkowal samochod goscia) i jednej z pokojowych (bo gosc
                                        bluzgal ze lozko zle poscielono i ze w lazience nie ma takiego mydla jak on
                                        zamawial).
                                      • darkuss Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? 01.12.06, 00:13
                                        Jesteś kolejną osobą, która nie zrozumiała moich intencji. Łapie za słówka i bawi się w psychologa... no cóż... zdaję sobie sprawę, że nie wyraziłem swojego zdania dość dokładnie - Przepraszam. Przykro mi jednak, że oceniasz mnie jako cynika...
                                        Co do nieudaczników, miałem na myśli to, że większość osób, które wyjechały, zrobiły to dlatego, że właśnie NIE UDAŁO im się w Polsce... Jak może się podobać kraj, w którym nic się nie udaje??? POwodem mogły być podjęte decyzje np o wybraniu rodzaju szkoły, czy studiów. Zdobyty zawód nie ma np racji bytu w Polsce, ale ma dajmy na to w UK. A moje rzekome asekuranctwo polega na tym, że nie chcę ich obrażać nazywając ich sprawę właśnie po imieniu... bo to nie do końca ich wina. Jeśli dalej nie rozumiesz o co mi chodziło, trudno... nie mój problem. To co chiałem wyrazić - wyraziłem... Do tego celu służy mi właśnie forum.

                                        P.S. Zastanawiam się, który z nas jest bardziej anonimowy drogi "Gościu portalu: Roy"...

                                        • Gość: Roy Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.tpnet.pl 01.12.06, 02:20
                                          Wiesz, chyba faktycznie się nie rozumiemy. Mnie chodzi o ludzi, którym nie to,
                                          że nic się tutaj w Polsce nie udało, chodzi zaś o tych, którzy coś osiągnęli,
                                          często nawet dużo. Ale kosztowało ich to więcej (zdrowia, czasu itd.) niż
                                          powinno kosztować i/lub zatrzymali się na pewnym poziomie, z którego ciężko jest
                                          dalej (lub wyżej - zależy kto jaki model kariery wybrał) się poruszyć. Widzisz,
                                          ja mówię o ludziach ambitnych, inteligentnych, żądnych wyzwań i sukcesów. W
                                          kraju, w którym przyszło im żyć nie ma dla nich miejsca, bo po prostu nie mogą
                                          realizować swych ambicji zawodowych. Awans, staż czy co tam jeszcze, są
                                          uzależnione od tego czy zna się pana X lub czy ma się w rodzinie wujka-członka
                                          korporacji takiej czy innej. Oczywiście, nie muszą wyjeżdżać, mogą ugiąć kark,
                                          ogon schować pod siebie, zapomnieć o planach, wrócić do domu, wskoczyć w
                                          bambosze i myk przed telewizor. Ale chyba nie o to chodzi.

                                          P.S. Zauważyłem, że często jest Ci przykro. No cóż, okazuje się, że ja też mam w
                                          tym swój wkład. Nie nazywam Cię cynikiem, ja po prostu lubię jak ludzie na forum
                                          wypowiadają się szczerze, tak do końca. Są one miejscem, gdzie można sobie
                                          anonimowo właśnie, pogadać o tym i o tamtym, o ważnych sprawach i o pierdołach
                                          również. A tak na marginesie - nie muszę się bawić w psychologa, gdyż nim jestem
                                          (jeden z fakultetów), choć nie pracuję w tym zawodzie, ale pewnie mam jakieś tam
                                          skrzywienie na tym punkcie. Pozdrawiam
                                    • Gość: Borys Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.mysmart.ie 30.11.06, 00:32
                                      Nie wiem skąd pomysł, żeby osoby, które wyjeżdżają z Polski nazwać
                                      nieudacznikami? Nie należy uogólniać. Pewnie nietrudno znaleźć za granicą
                                      nieudaczników z Polski, którzy przez brak wykształcenia, nie mając szans w
                                      Polsce nawet na kiepską średnią pensję, wyjechali za granicę. Musisz jednak
                                      pamiętać o tym, że wyjechało mnóstwo naprawdę różnych ludzi i z zupełnie
                                      różnych powodów. Postaram się to wytłumaczyć w kilku krótkich zdaniach. Oprócz
                                      nieudaczników jest jeszcze inna bardzo liczna grupa, do której sam się
                                      zaliczam. Osoby z bardzo dobrym wykształceniem, które miały dosyć kiepskiej
                                      roboty w Polsce "na dobrym stanowisku", za którą dostawały 2000zł (bez realnych
                                      perspektyw na duuużo więcej). Dla niektórych osób to dobra pensja, dla innych
                                      śmieszna. Prawda jest taka, że w Polsce nie da się zarabiać grubej kasy, jeżeli
                                      nie jest się wybitnym, albo nie ma się wybitnych kontaktów - pierwsza wersja
                                      jest rzadko spotykana (znam 1 przypadek - pensja około 5000zł/m-c), druga
                                      wersja jest natomiast potwornie dobijająca. Dlaczego w innych krajach wysokie
                                      pensje, adekwatne do wykonywanego stanowiska są na porządku dziennym? Dlaczego
                                      za granicą pracodawcy nie wymagają znajomości WSZYSTKIEGO oferując przy tym
                                      żenujacą kasę? Nie wiem i nigdy się nie dowiem. Dlatego ja i mnie podobni
                                      wyjechali za granicę "w ciemno", bo podjęcie ryzyka jest lepsze niż czekanie
                                      na "lepsze czasy". Czy można nazwać kogoś takiego "nieudacznikiem"? Wątpię. Do
                                      tego potrzeba dużo więcej odwagi i zdecydowania niż do siedzenia na tyłku i
                                      marudzenia, że "czasy są złe". Pewnie nie jestem jedyną osobą, która przeszła
                                      kilka etapów pracy na obczyźnie kończąc wreszcie na czymś satysfakcjonującym.
                                      Najpierw zmywak (z pensją i tak wyższą niż w mojej polskiej "dobrej pracy"), po
                                      paru tygodniach fizyczna robota w magazynie firmy kurierskiej, dalej kafejka
                                      internetowa, serwis komputerowy i wreszcie po 4 miesiącach praca inżyniera
                                      (wsparcie techniczne jednego z "produktów") w dużej miedzynarodowej firmie
                                      branży IT. Praca zmianowa - pensja od 9000zł (w zależności od liczby godzin).
                                      Spróbuj w Polsce żyć uczciwie na normalnym poziomie i do tego odkładać 4000zł/m-
                                      c. W naszej Ojczyźnie to "prawie" nie możliwe, a w Iralndii to standard dla
                                      prawie wszystkich młodych absolwentów (mam wiele przykładów w mojej firmie i w
                                      kilku innych). Morał: nie należy ani potępiać wyjeżdżających ani dogryzać tym,
                                      którzy zostali. Każdy ma to na co się godzi i każdy kieruje swoim życiem jak
                                      umie. Dla niektórych ważniejsze są korzenie, dla innych normalny poziom życia.
                                      Nigdy nie należy uogólniać bo każdy ma inne priorytety. Ja wybrałem "przygodę"
                                      życia w innym kraju (możecie wierzyć, albo nie, ale nawet zwykłe życie w innym
                                      kraju jest przygodą - przynajmniej przez jakiś czas) i satysfakcję z pracy (nie
                                      mówiąc o kasie), a darkuss może sobie wybrać patriotyzm. Pozdrowienia z
                                      Irlandii, gdzie często leje deszcz i każdego stać na wymarzoną lustrzankę
                                      cyfrową :)
                                            • gilka Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? 30.11.06, 18:33
                                              Gość portalu: vivaldi ma napisał(a):

                                              > Chyba nie....
                                              > Popatrz na wielu młodych, którzy zajmują doskonałe stanowiska... jeśli tylko
                                              > sie sprawdzą.

                                              "Młodzi, którzy zajmują doskonałe stanowiska" ???? To mogą być
                                              tylko "młodzi", którzy załapali się z karierą zawodową w pierwszej połowie lat
                                              90 - tych.

                                              "Sprawdzą się?" Po ilu upokarzających stażach i okresach próbnych, skoro jest
                                              tak dużo następnych na ich miejsce, skłonnych pracować za darmo, wierzących w
                                              szansę rozwoju i kariery? Doświadczenie nie ma tutaj nic do rzeczy; wprost
                                              przeciwnie - im go więcej, tym większe zagrożenie dla potencjalnego
                                              przełożonego z wyżej wymienionego pokolenia. Nie wspominając o firmach, które
                                              funkcjonują tylko dzięki zatrudnianiu takich darmowych pracowników.



                                              • Gość: vivaldi ma Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.u.mcnet.pl 01.12.06, 09:59
                                                gilka - kolejna rozczarowana. Czym? Własną niemocą?
                                                U mnie w firmie połowa managerów to ludzie w wieku 25-30 lat, bo są DOBRZY!
                                                Reszta odpadła (a było ich dużo więcej). Rywalizują tu ze starszymi, ludźmi z
                                                zagranicy (ciekawe po co Ci tu przyjeżdżają - i jeszcze sobie chwalą. Przecież
                                                Polska to takie beznadziejne miejsce!)
                                                W mojej poprzedniej firmie to samo.
                                                Polacy to tacy specificzni malkontenci - chcą wygrać w lotto (mało ważne
                                                gdzie), ale nie chcą wysłać kuponu na losowanie;-> Biedulki:D
                                                • Gość: Borys Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.mysmart.ie 05.12.06, 16:56
                                                  Chyba nie dokładnie czytałeś to co napisałem wcześniej - nie chodzi o te kilka
                                                  osób, które dobrze czują się w wyścigu szczurów, ale o wszystkich pozostałych
                                                  (Ty najwyraźniej uwielbiasz rywalizację - piszesz o czyjejś "niemocy", o tym
                                                  kto jest "DOBRY" a kto "odpadł"). To naprawdę super, że połowa menagerów u
                                                  Ciebie w firmie jest w młodym wieku i dobrze zarabia, ale ja nie mówiłem tylko
                                                  o menagerach ale o normalnych pracownikach. Ilu jest menagerów w tej firmie, że
                                                  mogą posłużyć za przykład dobrych zarobków? A tak w ogóle to ile oni zarabiają?
                                                  Skoro w Irlandii nawet absolwent ma wysoką pensję to menagerowie mają miażdżąco
                                                  wysoką w porównaniu z menagerami z PL.
                                                  Głupawe teksty opisujące Polaków-malkontentów i chęci wygranej w lotto nie są
                                                  na temat. Mówimy tu o normalnych, ambitnych ludziach, którzy mają dosyć
                                                  kiepskich płac i mają odwagę wyjechać za granicę - może na stałe, a może na
                                                  jakiś czas. Ja mówilem też o normalnej pracy - ciekawej i satysfakcjonującej,
                                                  najlepiej we własnym zawodzie i na odpowiedzialnym stanowisku. Nie mówiłem
                                                  natomiast o wyścigu szczurów i pustej rywalizacji - "nawet jeśli wygrasz wyścig
                                                  szczurów i tak wciąż jesteś szczurem".
                                                  • Gość: vivaldi ma Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.u.mcnet.pl 06.12.06, 16:23
                                                    Z szacunkiem: czytasz i nie rozumiesz.
                                                    Lepiej być szczurem na własnym statku.... jeśli już musisz być szczurem.
                                                    Osiaganie poycji (hierarchicznie lub jako fachowiec) nie oznacza uczestnictwa w
                                                    tym, co napisałeś. Masz złe wzorce (lub za dużo się naczytałeś)
                                                    A może lepiej jest być operatorem szczotki w Irlandii. Miażdżąca przewaga
                                                    zarobków???? Sprawdziłem i bilans wychodzi negatywnie - nie warto (dla mnie)
                                                    tam jechać (chyba, że w ramach pakietu przesiedleńczego: dodatki do pensji,
                                                    mieszkanie, samochód...:)) Poza tym ta różnica nie jest taka miażdżąca,
                                                    sprawdziłem. Więc skąd taka opinia? Wyścig szczurów, pusta rywalizacja -
                                                    zakładam, są tylko w Polsce (tu ironiczny śmiech).
                                                    Ambicje? Jeśli musisz je realizować wyjeżdżając - też jakaś droga. Nikogo nie
                                                    namawiam do zostania - staram sie tylko przeciwstawić opiniom, że wszędzie
                                                    dobrze poza Polską. Wszędzie są plusy i minusy. I śmiem twierdzić, że Ci co
                                                    zostają są równie (lub może bardziej ambitni) niż ci, co wyjeżdżają.
                                                    I na zakończenie: nie myl w przyszłości wyścigu szczurów z selekcją najlepszych
                                                    ludzi do pracy. Pracodawca ma prawo (chyba) wybierać najlepszych, a nie
                                                    miernoty. Współpracownik ma prawo domagać się, żeby inni wykonywali swoje
                                                    obowiązki równie dobrze jak on sam - miernoty nie powinny mieć miejsca w takich
                                                    strukturach. (i nie pracuje w dziale HR:->)
                                    • Gość: aga Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.try.wideopenwest.com 30.11.06, 05:54
                                      Pisze zza oceanu....z cala rodzina wrocilismy do POlski na 1.5roku zeby
                                      sprobowac.Mielismy swoja firme i niezly dochod,mnostwo znajomych i bardzo
                                      szczerych przyjaciol, ktorzy ciagle gonili za groszem i nie meli czasu sie
                                      spotykac. Od 6 miesiecy jestesmy wreszcze na swoim, w koncu w naszym domku (
                                      banki w Polsce nie chaly nam dac kredytu bo jestesmy artysci).... moj
                                      najmlodszy synek poszel we wrzesniu do amerykanskeij szkoly. Czuje sie
                                      spelniona i szczesliwa.Moja rodzina ma w koncu dla siebie czas. W Polsce
                                      wpadlam w jakas depresje. Ciagle ktos mnie zaczepial na ulicy, komentowal jak
                                      moje dzieci sa ubrane ze przekarmione lub zchorowane albo ze nie zalozylam
                                      szalika awiatr wieje....itp. Jestem dumna ze jestem Polka ale za nic nie
                                      wrocilabym wychowywac moje dzieci w Polsce. Pojedziemy tam na wakacje...
                                      ps.ciagle pracujemy w naszym zawodzie.
                                  • Gość: Analityk Za POŁOWĘ tego, co mogę zarobić IP: 212.160.156.* 29.11.06, 22:45
                                    Mam na myśli pracę w swoim zawodzie. Obecnie 3500 PLN netto po 5 latach studiów
                                    i kolejnych 2 dalszego kształcenia. Na "dzień dobry" w UK dostanę 3-4 razy tyle
                                    + realne możliwości awansu (nie to co w Polsce). Po uwzględnieniu różnicy
                                    kosztów życia dochodzę do wniosku, że

                                    w Polsce mogę PRACOWAĆ ZA POŁOWĘ tego, co dostanę w innym europejskim kraju za
                                    dokładnie TĘ SAMĄ ROBOTĘ w tym samym środowisku. I tak będzie to ok. 3 razy
                                    więcej niż dostaję obecnie.

                                    Dlatego po Nowym Roku się zwijam.

                                    26 lat, mgr prawa, młodszy doradca
                                    • darkuss Powodzenia 29.11.06, 22:51
                                      Szczerze...

                                      Zastanawiem się, że skoro jesteś jeszcze tutaj, to skąd ta pewność....?
                                      Ale to tylko - tak ... się zastanawiam... Nie raz mi obiecywali złote góry...
                                      No nic.. naprawdę życzę Ci, aby było jak mówisz..
                                      Pozdrawiam...
                                    • darkuss Re: Za POŁOWĘ tego, co mogę zarobić 29.11.06, 22:57
                                      Ciekaw jestem jak zniosłoby tą przeprowadzkę Twoje 12 latnie i 5 letnie dziecko - to młodsze pewnie lżej... Widać nie musisz się zastanawiać nad takimi problemami, jak polska szkoła, obce klimaty (tymbardziej brytyjskiej dumy i ksenofobii).
                                      • Gość: gosc 11 Re: Za POŁOWĘ tego, co mogę zarobić IP: *.r-212.178.64.atwork.nl 30.11.06, 18:09
                                        ooo - dzieci znosza to bardzo dobrze - lepiej niz rodzice - moge podac swoj
                                        przyklad - dzieciaki poszly do obcej szkoly - to bylo dla nich jak wyjaz na
                                        kolonie - tylko niestety - trzeba porozmawiac - wyjasnic - posluchac - czyli cos
                                        czego w polsce sie nie robi ....
                                        nie zrzucajcie wszystkiego na barki rodziny - bo tak sie nie da - che wrucic do
                                        kraju nie powiem - ale sory 5 lat studia z dobrym wynikiem - 4 letnie
                                        doswiadczenie zawodowe - szkolenia ( na wlasny kosz ) jezyki - i jak mi ktos na
                                        rozmowie oferuje 2 tys na reke - o czym ja mam myslec - tutaj nie musze prosic
                                        zony zeby szla do pracy bo niestarcza na rachunki - nie trzeba sie gniezdzic w
                                        malej klitce 30 m - zeby oszczedzic i kiedys miec wieksze - mieszkam w domku 2
                                        pietrowym z ogrodem - firma co miesac daje nam extra bilety do kina teatru -
                                        zafundowala mojej zonie wyjscia na basen - nie mam za wiele - mozla zec ze mam
                                        mniej niz powinienm miec - ale jest to wiecej niz w Polsce - po 6 miesiacach
                                        pracy - i nie oszczedziania na niczym - stac mnie na kupno 3 letniego dobrego
                                        auta - roznica jest - w polsce po 6 latach ..... - dlaczego mam sie czuc jak
                                        polaczek - dziwka pracujaca za brudne euro - jestem i czuje sie polakiem - i
                                        nim pozostane - kwestja tylko gdzie bedzie ta moja Polska
                                  • Gość: feliks Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.edmonton.ab.ca 30.11.06, 06:17
                                    darkuss masz racje. Co piszesz to jest 100% prawdy. Wyjechalem na doktorat do
                                    Kanady, najchetniej bym juz wrocil, bo mam juz dosc tej mentalnosci ludzi.
                                    Niech ta osoba jedzie i zobaczy i przekona sie.
                                    luger napisal:
                                    Ja osobiście nie mam złych perspektyw, mam dobrą prace zarabiam ok, ale np. mie
                                    > szknie bede splacal pewnie 20-30 lat. Czy to jest ok ?

                                    A myslisz, ze tu ile lat ludzie splacaja 5 lat???? Zastanow sie co piszesz.
                                  • Gość: krzysztof Chicago Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.hsd1.il.comcast.net 30.11.06, 16:19
                                    Kochani,

                                    Mieszkam w USA juz prawie 20 lat i oboje z zona jestesmy wyksztalceni i od
                                    dawna ustabilizowani zawodowo i finansowo. Mam matke w Polsce i zdaje sobie
                                    sprawe z roznych klopotow nad Wisla. Chcialbym jednak obiektywnie zauwazyc, ze
                                    tu takze splaca sie dom lub mieszkanie 15-30 lat. Innymi slowy, ani Polska nie
                                    jest (juz) az taka okropna ani USA takie perfekcyjne. Wszystko widziane z
                                    daleka wydaje sie lepsze.
                                    Mysle, ze takze tu w USA bedziesz znacznie bardziej szanowany jesli po prostu
                                    bedziesz soba (zatem Polakiem), osoba ktora zdecydowala sie na wyjazd (w czym
                                    nie ma nic zlego), zamiast udawac Amerykanina, ktorym nie jestes. Ja tez przed
                                    laty chcialem byc bardziej amerykanski od Amerykanow i bylo to bardzo zalosne.
                                    Dzis mam 43 lata i chetnie pije polskie piwo (duze lepsze od amerykanskich),
                                    jem zurek a moj maly zaledwie 8-letni synek gra tylko w pilke nozna i mowi mi,
                                    ze chcialby kiedys grac w reprezentacji Polski i jest w tym popierany prez
                                    trenera - Amerykanina.
                                    Ucz sie na moich bledach
                                    Zycze powodzenia,

                                • Gość: aka Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: 128.61.146.* 29.11.06, 23:16
                                  Ja jestem w podobnej sytuacji jak qwerty i... nie czuje nic z tego o czym mowi
                                  darkuss :). Dlaczego mowisz o strachu przed wyjazdem, o ponizeniu przez inne
                                  rasy, narodowosci, o braku partiotyzmu zwiazanym z wyjazdem...?
                                  Strach - stojac na lotnisku czuje ciekawosci i podniecenie, a nie strach - stoje
                                  przed nowym wyzwaniem, z ktorym mam sie zmierzyc, poznam nowa kulture, nowe
                                  obyczaje, naucze sie mnostwo nowych rzeczy! Oczywiscie moze sie nie udac, ale w
                                  kraju tez sie moze nie udac, ten strach jest taki sam.
                                  Ponizanie - czy to lepiej byc ponizanym przez polaka, a nie przez chinczyka czy
                                  amerykanina etc.? Dlaczego lepiej??? Jak bym juz miala byc ponizana to szczerze
                                  mowiac wole przez obcokrajowca, bo przynajmniej moge zrzucic wine na roznice
                                  kulturowe, a jak mnie polak, rodak krzywdzi?... To juz tylko smutne i przykre.
                                  Zreszta nie czuje sie tu (za oceanem) ponizana, wiec nie mam tego problemu.
                                  Patriotyzm - czy patriotyzm to jest siedzenie 100 lat na tym samym stolku, bo go
                                  mama kupila? A czy poszukiwanie wiedzy, doswiadczen, dbanie o to, zeby byc
                                  lepszym i zeby inne narody znaly dobry wizerunek polaka to jest brak
                                  patriotyzmu? Tylko dlatego, ze nie siedze w domu, w ktorym mnie urodzili cale
                                  zycie? A moze kiedys wroce, lepsza i bardziej wartosciowa, bo z wiekszym bagazem
                                  doswiadczen, moze moje dzieci wroca... Nie wiem tego jeszcze, ale wiem, ze
                                  gdybym sie kierowala tylko tym, ze za wszelka cene musze zostac w kraju, to bym
                                  mogla skonczyc jako frustrat o niespelnionych ambicjach i zawezonych horyzontach
                                  i chyba bym sie do rozwoju kraju nie przyczynila w ten sposob ;).
                                  Ps. nie sugeruje, ze wszyscy, ktorzy zostaja sa frustratami, pisze wylacznie o
                                  swojej hipotetycznej sytuacji sytuacji
                                • Gość: voitekh Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.piast.ds.polsl.pl 30.11.06, 00:45
                                  nie mam czasu czytac tej "sprzeczki" do konca wiec przejde od razu do rzeczy:
                                  Kim byli ludzie ktorzy gineli za ten kraj jesli nie jej przodkami, krewnymi w
                                  jakmkolwiek stopniu... poswiecili swoje zycie aby ich dzieciom wnukom itd. zylo
                                  sie lepiej. "Nie pytaj wiec co moglbym uczynic dla kraju tylko co kraj moglby
                                  uczynic dla mnie" :) - ze swojej strony nie mam zadnych pretensji(za mlody
                                  jeszcze na to jestem ;p ) - ale uzywanie poswiecenia naszych przodkow, zeby
                                  pokazac skad wynikja nasze zobowiazania wobec RP to jakby powiedziec: "jestem
                                  bardzo niski i dlatego udzerzam glowa w lampe ilekroc pod nia przechodze"
                              • Gość: tomasso Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 23:40
                                Po przeczytaniu Twoich postów wniosek może być tylko jeden.
                                Choćbyś jeszcze przed 30-stką uzyskała tytuł profesora nic Ci to nie pomoże -
                                tak już niestety jest że chamstwo i prostactwo pozostaje w niektórych ludziach
                                niezależnie od wykształcenia. Pozostaje pociecha, że na stałe ugrzęźniesz za
                                granicą, czego Ci serdecznie życzę.
                              • red_elmo Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? 30.11.06, 04:24
                                Ciekawe są twoje wypowiedzi qwerty :)
                                Widze ze jeszcze nie wyjechalas z kraju a juz sie zachlysnelas Wielkim Swiatem
                                = USA. Uwazaj tylko zeby ci wystarczylo to twoje "Wielkie Sypendium" jak cie
                                ząbek rozboli albo wylądujesz na "Emergency". Z Twoich wypowiedzi az kipi
                                duma...Lepiej wyhamuj...W zyciu nie liczy sie ile masz literek przed albo za
                                nazwiskiem, to co sie liczy to doświadczenie...
                                Caly swiat widzi USA przez pryzmat filmow z Hollywood - jakie to smutne.
                                ...
                                Powodzenia za oceanem. Na pewno ci sie przyda w kraju emigrantów.
                              • Gość: paweł Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: 62.233.144.* 30.11.06, 11:49
                                Ja robie doktorat w Polsce, na Uniwersytecie, zarabiam tam 1800 zł, w szkoe
                                prywatnej w której uczę dostaje dodatkowo 4500 zł. Jakoś nie grzebie po
                                śmietnikach żeby zwiazac koniec z koncem. A ciebie mi żal po prostu, ale ciesze
                                sie że wyjeżdzasz, bo co z ciebie za pożytek, jakie wartości przekażesz
                                studentom?? Kasa kasa kasa kasa. Poza tym jesli masz ponad 22 lata a nie masz
                                osoby z która jestes to świadczy o twojej atrakcyjnosci fizycznej i psychicznej.
                                • Gość: agatuss Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.bath.ac.uk 30.11.06, 15:30
                                  a ja mysle ze jestes w wyjatkowo dobrej sytuacji ze masz tak dobre zarobki jako
                                  doktorant. Prawde mowiac jestes pierwszym doktorantem w Polsce o ktorym wiem (a
                                  zanm ich sporo bo sama jestem w tym zespole)ze ma sie dobrze i ma 2x wiecej
                                  (stypendium) niz inni. Coz, wyjatki od reguly bywaja. Tylko jak to jest mozliwe?
                                  Czy ta doatkowa fucha nie jest zaharowaniem sie o te pare tysiecy wiecej?
                                • Gość: Agnieszka Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.umdc.umu.se 30.11.06, 16:20
                                  zlitujcie sie, przeciez naprawde istotne jest poczucie, ze sie ma za co zyc,
                                  znaczy bez luksusow, ale z poczuciem bezpieczenstwa, ze jesli cos wypadnie, np
                                  nieplanowa wizyta u dentysty, to nie bedzie trzeba pozyczac na to forsy... a za
                                  granica za dokladnie te sama prace dostane jakies 5-6 razy wiecej.. czemu?
                                  dlaczego moja praca jest tam wiecej warta? czy w Polsce praca naukowa jest
                                  oceniana i doceniana wlansie w ten sposob..? czyli ze jak byles taki glupi aby
                                  pakowac sie w wyksztalcenie, doktorat, a nie daj boze habilitacje, to twoj
                                  problem z czego bedziesz zyc, bo to twoje hobby...? I niestety nie kazdy ma
                                  mozliwosc wykladow w prywatnych szkolach, sa takie kierunki naukowe, gdzie
                                  siedzi sie w laboratorium po noach czyta artykuly naukowe, albo takowe pisze, i
                                  nie ma fizycznej mozliwosci dorobienia sobie na drugim etacie... i w sumie,
                                  czemu mialaby byc taka koniecznosc? dlaczego z jednej pracy, wykonywanej z
                                  pelnym poswieceniem, oraz odpowiedzialnej, oraz wykonywanej pare lat po
                                  uzyskaniu stopnia naukowego doktora, nie sa sie po prostu zyc...???A czemu za
                                  dokladnie identycznie te sama prace w USA czy Szwecji, da sie nie tylko
                                  normalnie zyc, ale i zwiedzac, odlozyc etc? Czy to znaczy, ze naukowcow w Polsce
                                  tak oceniaja? i jak tu myslec, ze sie robi cos cennego i dobrego dls Polski,
                                  ktora wlasnie tak ceni pracownikow..?
                                  a, aha, mowie z wlasnego doswiadczenia 3 lat stazu podoktorskiego w USA i 2 lat
                                  podobnego w Szwecji. Wrocilam, bo wydawalo mi sie, tak jak niektorzy tu pisali,
                                  ze tu sie da cos zrobic, cos cennego i dobrego. 2.5 roku probuje, i jak na razie
                                  dorobilam sie klopotow z sercem, depresji, i ogolnego takiego zniechecenia, ze
                                  frustracja to malo powiedziane.
                                  aha, dla informacji ogolu: pensja na uiwersytecie gdanskim, osoby na stanowisku
                                  adiunkta, z dodatkiem za prace w warunkach szkodliwych, i z odliczeniem praw
                                  aturoskich (od polowy dochodow nie placi sie podatku) wynosi.... 2030 zl na
                                  reke. Gdyb nie owe podatkowe ulgi, to blaby 1700...Prawda, jak sie mozna poczuc
                                  docenionym...?
                                  poczucie, ze weszlam z wlasnej woli do klatki, narasta
                                  a, dla patriotow... pracowac dla dobra ludzi, mozna wszedzie... szczegolnie w
                                  nauce...
                                  a dla tych, co planuja doktorat: stypendium, i to dopiero na drugim roku
                                  robienia owegoz, wynosi 1000 zl. Prosze bardzo, zyc za to, utrzymac sie, wynajac
                                  mieszkanie moze...? a w czasie pobierania stypendium nie mozna podjac innej
                                  pracy, podpisuje sie takie oswiadczenie. Jakaz selekcje, prawda? zostana tylko
                                  ci, ktorzy nie musza jesc, i beda mieszkac w laboratorium, tacy pelni
                                  poswiecenia dla nauki> czy tez ci ktorzy maja bogatych rodzicow.??
                                  ech, szkoda gadac:(
                                  • Gość: metokard Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 17:37
                                    chwileczke, a dlaczego, ktos kto robi doktorat ma byc w pelni utrzymywany z publicznych pieniedzy?
                                    powinien wedlug ciebie otrzymywac 2 tysiace stypendium, skoro 1 tysiac to malo? przypomne, ze
                                    rozmawiamy o stypendium, a nie o pensji. naprawde nie wiem, skad te roszczeniowe postawy w
                                    mlodych ludziach. zeby nie wywolywac bezsensownej dysputy- nie twierdze, ze w polsce jest super i ze
                                    nie chcialabym, by byla bogatszym krajem. ale bedziemy sie bogacic dzieki przedsiebiorczosci, a nie
                                    roszczeniowosci.
                                    • Gość: Agnieszka Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.umdc.umu.se 30.11.06, 18:12
                                      a to sprobuj sie utrzymac za 1000 zl... jak nie wolno Ci podjac zadnej pracy w
                                      miedzyczasie.. podpisujesz to przed dostaniem stypendium. a wiesz, nawet gdyby
                                      ten obowiazek zniesli.. to coz, rozne sa specyfiki pracy, gdy np z takiej
                                      socjologii mozna zrobic doktorat czytajac, rozmawiajac, zbierajac materialy, to
                                      np. w biologii molekularnej siedzisz po 10-12 godzin w labie, i to 7 dni w
                                      tygodniu niekiedy, a w miedzyczasie czytasz, piszesz, douczasz sie.
                                      ok, inwestujesz, ok, mozna przebiedowac te 4 lata... tylko, po co..? aby pozniej
                                      dostac 1700 jako doktor? i zastanawiac sie, za co sie utrzymac?
                                      czemu w Szwecji, w USa, w Niemczech, doktoranci moga sie utrzymac ze stypendium?
                                      a jak chca miec wiecej pieniedzy, to podpisuja kontrakt z firma, gdzie beda
                                      pracowac, albo maja mozliwosc kredytow studenckich, ktore mozna pozniej splacic
                                      niezaleznie jaka prace dostaniesz pozniej?
                                      • wutomek Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? 30.11.06, 22:45
                                        Agnieszko pozdrawiam - wywodzę się "trochę" ze środowiska akademickiego
                                        podobnego w profilu jak Twoje i znam ból dziadowskich pieniędzy i niemożności
                                        dorabiania z braku czasu.
                                        Dodam tyle do dyskusji - chyba około połowy mojego roku siedzi za granicą, w
                                        międzynarodowym, otwartym środowisku akademickim. Od lat wiekszości z nich nie
                                        widziałem - dużo wyżej cenili sobie godne finanse, i dobre warunki pracy niż
                                        polską rzeczywistość. I powiedzmy sobie szczerze - biedowanie za psie pieniądze
                                        jest zniewoleniem. Zatem ludzie na rozsądnym poziomie intelektualnym, którzy
                                        znaleźliby sobie niezłą pracę w krajach wysoko rozwinietych i ustawili dobre
                                        życie w Polsce, są zniewoleni - i dlatego wyjeżdżają.
                                        Patriotyczne androny mówią ludzie ustabilizowani lub o małych potrzebach.
                                        Kochani patrioci - nie każdy musi mieć ochotę na 10-letni samochód i 50m
                                        mieszkanie na rodzinę w imię miłości do Ojczyzny. Ludzie mają większe potrzeby,
                                        NORMALNE, PODSTAWOWE potrzeby - nie do zrealizowania za 1500 PLN miesięcznie.
                                    • Gość: Jarvena Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: 82.139.11.* 30.11.06, 19:30
                                      Chciałabym przeczytać spokojnie do konca, ale nie starczy mi chyba sił i
                                      wytrzymalosci. Bardzo chicalabym moc zyc jak czlowiek. Nie mowie tu o postawie
                                      roszczeniowej!! Jestem zaledwie magistrem, ale na swoje studia (dzienne)
                                      zarobilam sama - rodzice po marnej pracy przez cale zycie, dostali jeszcze
                                      marniejsza emeryture i nie stac ich bylo na utrzymywanie corki na studiach.
                                      Ciesze sie ze mogli mnie utrzymywac chociazby do matury. Wiec przez cale studia
                                      bylam od 8 do zazwyczaj 14-15 na uczzelni, potem od 15 pracowalam w knajpie jako
                                      barmanka. Zmiane konczylam okolo 23, potem nauka. Czy to jest roszcezniowe
                                      nastawienie? Nie bralam stypendium socjalnego, tylko bardzo liche naukowe.
                                      Studia skonczylam, obronilam sie na 5, potem staz. I co? I od roku pracuje jako
                                      wykladowca w placowce panstwowej. Prowadze wyklady, ale zatrudniana jestem co
                                      miesiac na kolejny okres probny, za 860 zl na reke. Wciaz szukam pracy. Mam
                                      swojego ukochanego (ktory wciaz studiuje i nie moze wyjechac) mam mieszkanie w
                                      miescie o bardzo wysokiej stopie bezrobocia (Na mieszkanie zarobilam pracujac
                                      jak wol za granica przez wszystkie wakacje w czasie studiow - kawalerka 24 metry
                                      bez kuchni, na parterze, w bardzo zlej dzielnicy duzego miasta). Duzo mnie
                                      tutaj trzyma. Zaraz pewnie ktos napisze ze jestem tchorz itp. Chce wyjechac,bo:
                                      jak tu zalozyc rodzine? Jak utrzymac dziecko w tym chorym kraju? Wszedzie:
                                      fryzjerka, slusarz, fakturzystka. A mgr filologii moze pucowac chodniki. TO ja
                                      chyba wole pucowac tam, gdzie bede mogla za to utrzymac dziecko. A ze musze
                                      jeszcze czekac 2 lata? Jakos wytrzymam... Ale czy tak ma wygladac to zycie?
                                      Dziwic sie ze Polacy sa agresywni i maja depresje...
                                • Gość: antypropagandzista Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: 195.205.147.* 16.12.06, 02:17
                                  qwety faktycznie trochę się zachłysnęła swoim wyobrażeniem o usa ale trudno jej
                                  się dziwić bo to kraj oparty na propagandzie bardziej niż każdy inny.

                                  Pawełku w swojej ocenie weź pod uwagę że nie każdy może i chce dorabiać w
                                  prywatnej uczelni rozmieniając się na drobne. Pracownik naukowy musi się
                                  rozwijać prowadzić badania i na tym koncentrować swoje wysiłki. Epoka pokolenia
                                  robotniczo-chłopskiego już dawno powinna się zakończyć - czas na fachowców.
                                  Jakim ty będziesz fachowcem skoro poświęcasz czas na to żeby doić kasę z
                                  frajerów którzy kupują sobie tytuł mgr na prywatnych uczelniach zamiast samemu
                                  się rozwijać.(Z PUSTEGO W PRÓŻNE TO I SALOMON NIE NALEJE.)

                                  W Polsce żeby robić coś dla nauki to trzeba mieć solidne zaplecze finansowe i
                                  fakycznie być geniuszem bo na 10 miejsc na doktorat na wydziale tylko 2 są dla
                                  tych najlepszych pozostałe 8 to miejsca zarezerwowane dla znajomych i to nie
                                  jest stereotyp tylko fakt.

                                  niestety Polska to kraj w którym nie ma równych szans!!!

                                  Ludzie opuszczają ten kraj w poszukiwaniu normalności, a kasa jest tylko takim
                                  namacalnym przelicznikiem. Polska to kraj mało stabilny.Nie ma takiej kasy
                                  która dawałaby 100% bezpieczeństwo dla tych co zdecydowali się tu zostać tak
                                  jak ja. Boję się chwili gdy bedę potrzebował skorzystać ze "słuzby zdrowia" nie
                                  mówiąc już o ewentalnej emeryturze... Jeśli coś mnie wypędzi z tego kraju to
                                  własnie to.

                                  Po studiach żeby znaleźć atrakcyjną pracę w zawodzie musiałem zmienić miejsce
                                  zamieszkania i nie uważam że to jest takie przyjemne szukać w nowym miejscu
                                  wszystkiego co jest ci potrzebne do życia poczawszy od dobrej piekarni a
                                  skończywaszy na lekarzu rodzinnym

                                  Pochwalam tych którzy szukają dla siebie i swoich bliskich lepszego życia bo
                                  każdy ma obowiązek robić wszystko by być szczęśliwym, a szczęśliwy kraj to taki
                                  w którym żyją szczęśliwi ludzie. W Polsce nie widać zbyt wielu szczęśliwych...
                                  Wielu faktycznie nie ma powodów do zadowolenia ale wiekszość z nas chyba nie
                                  docenia tego że życie w srodowisku w którym się urodziło, wychowało i
                                  wykształciło znacznie upraszcza egzystencję...
                                • figari Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? 30.11.06, 13:39
                                  Tak na wstępie. Dla jednych wyjazd to szansa, dla innych smutna konieczność, tak
                                  czy inaczej jest i to warto PODKREŚLIĆ.

                                  Kiedyś miałem okazję poznać młodego Austryjaka, który zabawił na chwile w
                                  Polsce. W trakcie rozmowy na temat nauki, pracy i warunków życia wykazał swoje
                                  zdumienie i zaszokowanie faktem, że "przeciętny" Polak najpierw uczy się w
                                  podstawówce, liceum, licencjat, studia ... szuka pracy, robi specjalizacje jak
                                  już dostanie pracę w sklepie spożywczym ...

                                  Tak przejaskrawiam, ale to spotkanie miało miejsce 7-10 lat temu.
                                  Natomiast jego kariera miała jakże inny przebieg, którego każdy może
                                  pozazdrościć: podstawówka, zawodówka = praca w zakładzie. Jak sam określił nie
                                  był osobą która lubiła się uczyć, chociaż by ze względu na to że sprawiała mu
                                  trudności a to co osiągnął pozwalało mu na prywatny sukces i perspektywy ...
                                  kupił samochód (którym zrobił sobie wycieczkę do Polski i nie tylko), wynajął
                                  mieszkanie, zamieszkał z dziewczyną, sam się utrzymywał ...
                                  Kolejnym etapem jego kariery był zrobienie kursu prawo jazdy wszystkich
                                  kategorii i właściwych szkoleń ... (dzięki czemu wszystko zmieniło się razy x2
                                  na plus)

                                  Na swoje predyspozycje (według jego mniemania osiągnął wszystko) a przede
                                  wszystkim był ... S Z C Z Ę Ś L I W Y :-)

                                  Czego wszystkim i sobie życzę nie zależnie od tego co, gdzie i za ile będziemy
                                  robić.
                                  PS. I pracy we własnym zawodzie jeśli to lubimy.

                                  Pozdrawiam
                                  figari
                              • lea111 Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? 30.11.06, 15:29
                                wiesz...ja robie tu doktorat i kto naopowiadal CI takich glupot, ze stypendium
                                jest tak wysokie??? Owszem - w przeliczeniu na polskie zlotowki tak - ale w
                                porownaniu z tutejszym standardem......wspolczuje naiwnosci.....
                              • Gość: POL Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.aster.pl 30.11.06, 16:18
                                Od tego trzeba było zacząć, pierwsze pani sformułowania wyglądały jakby
                                jechała do pracy na ulicy, a nie na uczelnię. W pełni solidaryzuję się z pani
                                dyskutantem. Agresywnie to pani zaczęła, poza tym wykształcony w Polsce
                                obywatel nigdy nie powinien odnosić się z takim lekceważeniem do swojego kraju.
                              • ply_mouth Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? 10.12.06, 12:22
                                > firmie, z tym ze w odroznieniu od Polski doktorant amerykanski ma stypendium
                                > takiej wysokosci, ze nie musi ogladac kazdego centa sto razy i sie zastanawiac
                                > czy starczy do nastepnej wyplaty.

                                :) ta, jak ci sie uda to 16-19 tys. $ rocznie. :) w kazdym razie mniej niz twoj
                                amerykanski kolega. w wawce na miekko da sie zarobic wiecej. ale to zobaczysz,
                                jak ci podniecenie opadnie.
                          • Gość: ryc Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.cst.tpsa.pl 30.11.06, 11:51
                            Co to za okreslenie profesor uniwersytetu? a jest jakis inny? chyba ze chodzi Ci
                            o wykladowce na uniwerku. To tu Cie z dziwie - sa mlodzi ludzi doktoranci. A
                            profesora znam osobiscie (tytul profesora weterynarii) ktory uzyskal go w wieku
                            40 lat. I to jest dla mnie wyczyn. W 4 lata skonczyl 6-cio letnie studia
                            weterynaryjne. I co ? Pobijasz Go?? Cwana przemadrzala smarkulo.
                            • Gość: marjot Re: ameryka... baju baju IP: 195.194.74.* 30.11.06, 14:34
                              azdiwilbys sie bo angielskie sieci podpinaja baaardzo czesto sie pod neostrade -
                              nie mam pojecia jak ale juz mnie przez to wyszydzali - mojego radiowego
                              modemu 20 mil pod londkiem bylem normalnie z IP neostrady. M.in oczywiscie bo i
                              zdazalo mi sie z ghany gadac - dobrze ze mi o tym powiedziala znajoma bo bylby
                              wstyd.
                            • Gość: qwerty Re: ameryka... baju baju IP: *.chem.uw.edu.pl 30.11.06, 14:58
                              bubciu, to do mnie bylo? drzewko sie rozroslo i nie widze dokladnie na ktory
                              post odpowiadasz, ale chyba moj... Jesli na moj, to moze sprobuj sie najpierw
                              nauczyc czytac ze zrozumieniem... i jak juz stwierdzisz ze sie nauczyles, to
                              sprobuj w moich wypowiedziach znalezc fragment, w ktorym pisze ze teraz jestem w
                              usa. Powodzenia ;-)
                          • Gość: gosc Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.dsl.bcvloh.ameritech.net 30.11.06, 16:54
                            Nie chce cie martwic, ale tutaj za oceanem tez wcale nie jest tak rozowo i nie
                            jest to wcale slogan, ze ciezko sie pracuje. Nawet post-doc na dobrej uczelni
                            zarabia 30-40 tysiecy, nie wiecej, a w MA to jest raczej pensja glodowa.
                            Upewnij sie przed wyjazdem, ze to mieszkanie, z ktorego sie tak cieszysz to nie
                            jakas "zaszczurzona" klitka. W 90% mieszkania sa gorsze niz w Polsce. I uwierz
                            mi, nastaw sie na ciezka prace...i troche pokory... bo takich jak ty to tu
                            przyjezdza tysiace, jezeli nie miliony...
                          • ply_mouth Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? 10.12.06, 12:19
                            z ciekawosci, ile masz rocznie $ za ten doktorat?
                            tam wlasnie bedziesz zaczynac od najnizszego stanowiska, tyle, ze na uczelni. i
                            bedziesz "cheap labor", niestety, jak setki tysiecy obywateli chrl, ktorym to
                            odpowiada. wiec nie smiej sie z ludzi, ktorzy tutaj byc moze zarabiaja wiecej
                            nie ty zarobisz tam. :)
                        • Gość: marjot Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: 195.194.74.* 29.11.06, 21:38
                          Wiesz darkuss, nie wszyscy tutaj to heblowane lyse pakery, ktore tu stoluja sie
                          w lidlu, a w polsce udaja panow i robie z siebie gangsterke i uwazaja siebie za
                          lepszych bo maja grubszy portfel. Poznalem calkiem sporo normalnych, uczciwych
                          ludzi, ktorych albo sytuacja zmusila do wyjazdu (bo znajdz prace i kase na
                          utrzymanie rodziny w wieku 40 lat w polsce a tu), chca zaczac tutaj kariere bo
                          widza lepsze perspektywy - i maja racje, albo najzwyczajniej sa ciekawi swiata
                          (jak ja - jedna "kolezanka" juz odklada ze mna na jachcik i wyprawe dookola
                          swiata) - mamy jakies kwalifikacje i doswiadczenie i nie robimy tylko na
                          zmywaku. Spytasz pewnie co robie - stoje w koledzu na ochronie i pewnie nie
                          uwierzysz ze z wyboru ale tak wlasnie jest. Traktuje ten pobyt tu tymczasowo
                          (choc mialo byc inaczej - ale to smutny kraj samotnych ludzi - wiekszosc jednak
                          dopada ten rat race) odkladajam tu na marzenia, z ktorych w polsce nawet moja
                          exzona sie smiala, ze mnie nigdy nie bedzie na nie stac.W 4 miesiace znalazla
                          sobie takiego, ktory ma na kwiaty codziennie i na co rusz to nowe meble i
                          laszki dla niej, a nie odklada czesc na marzenia. W polsce bylem nauczycielem
                          ang., a na ochronie jestem posiadajac potwierdzone, angielskie kwalifikacje
                          nauczycielskie. Robie dodatkowe kursy, ale nauczycielem nie zostane bo.. nawet
                          tu malo za to placa i w porownaniu do chwili obecnej zaczynalbym z prawie dwa
                          razy mniejszymi pieniedzmi. Po co wiec kursy?? Chcemy z "kolezanka" wyjechac do
                          Afryki na wolontariat uczyc dzieciaki ang.-naprawde to kochamy i wierz mi, ze
                          tutaj to naprawde jest mozliwe - znalezc organizacje charytatywne, nawiazac
                          wspolprace z ambasada, ktora podpowie jakie zdobyc wyklsztalcenie i gdzie
                          szukac kontaktow. Tu sie poprostu w zyciu ludziom pomaga z urzedu...na kazdym
                          kroku... Nigdzie nie ma raju, ale sa miejsca gdzie masz szanse na stworzenie
                          wlasnego.Even if you win a rat race you are still a rat.
                        • Gość: marjot Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: 195.194.74.* 29.11.06, 21:38
                          Wiesz darkuss, nie wszyscy tutaj to heblowane lyse pakery, ktore tu stoluja sie
                          w lidlu, a w polsce udaja panow i robie z siebie gangsterke i uwazaja siebie za
                          lepszych bo maja grubszy portfel. Poznalem calkiem sporo normalnych, uczciwych
                          ludzi, ktorych albo sytuacja zmusila do wyjazdu (bo znajdz prace i kase na
                          utrzymanie rodziny w wieku 40 lat w polsce a tu), chca zaczac tutaj kariere bo
                          widza lepsze perspektywy - i maja racje, albo najzwyczajniej sa ciekawi swiata
                          (jak ja - jedna "kolezanka" juz odklada ze mna na jachcik i wyprawe dookola
                          swiata) - mamy jakies kwalifikacje i doswiadczenie i nie robimy tylko na
                          zmywaku. Spytasz pewnie co robie - stoje w koledzu na ochronie i pewnie nie
                          uwierzysz ze z wyboru ale tak wlasnie jest. Traktuje ten pobyt tu tymczasowo
                          (choc mialo byc inaczej - ale to smutny kraj samotnych ludzi - wiekszosc jednak
                          dopada ten rat race) odkladajam tu na marzenia, z ktorych w polsce nawet moja
                          exzona sie smiala, ze mnie nigdy nie bedzie na nie stac.W 4 miesiace znalazla
                          sobie takiego, ktory ma na kwiaty codziennie i na co rusz to nowe meble i
                          laszki dla niej, a nie odklada czesc na marzenia. W polsce bylem nauczycielem
                          ang., a na ochronie jestem posiadajac potwierdzone, angielskie kwalifikacje
                          nauczycielskie. Robie dodatkowe kursy, ale nauczycielem nie zostane bo.. nawet
                          tu malo za to placa i w porownaniu do chwili obecnej zaczynalbym z prawie dwa
                          razy mniejszymi pieniedzmi. Po co wiec kursy?? Chcemy z "kolezanka" wyjechac do
                          Afryki na wolontariat uczyc dzieciaki ang.-naprawde to kochamy i wierz mi, ze
                          tutaj to naprawde jest mozliwe - znalezc organizacje charytatywne, nawiazac
                          wspolprace z ambasada, ktora podpowie jakie zdobyc wyklsztalcenie i gdzie
                          szukac kontaktow. Tu sie poprostu w zyciu ludziom pomaga z urzedu...na kazdym
                          kroku... Nigdzie nie ma raju, ale sa miejsca gdzie masz szanse na stworzenie
                          wlasnego.Even if you win a rat race you are still a rat.
                        • Gość: junk65 Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 22:24
                          Darkuss - włąśnie dlatego , ze mam rodzinę i dzieci to muszę wyjechać i zapewnic im lepszy byt tu - a zarobić trzeba tam... I nie mam do nikogo pretensji - do rzadzacych , ze doprowadzaja do sytuacji, ze ostatni gasi swiatło". A Polsce zawdzieczam i wykształcenie, i wiele innych, ale niestety... Dla chleba Panie, dla chleba... Język znam , fach w reku mam - nie zamierzam sie dac ponizac, bo i tu sie nie dawałem - ale praca za pln to poniżenie...
                        • Gość: kajaga Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 23:15
                          darkuss :) cieszę, się, że sa jeszcze w Polsce (specjalnie z dużej litery)tacy
                          ludzie, którzy myślą w ten sposób i uważają, że bycie Polakiem do czegoś
                          zobowiązuje a przede wszytskim coś znaczy... Nie najważniejsza jest kasa i
                          łatwośc, choć nie jest to nieprzyjemne, ale obraz Polaczka, kóry kombinuje i
                          cwaniakuje a nawet kradnie za granicą to już standard,
                          miło, że część (niestety jeszcze bardzo niewielka) ludzi potrafi zauważyć
                          normalną porządną i uczciwą pracę Polaków za granicą, ale niestety nie jest to
                          normą, a nawet tak niewielką część psuje cała horda chołoty, która wyjeżdża...
                          ale w sumie zgadzam się z darkussem - ja też z tego powodu się cieszę, bo w ten
                          sposób jednak pozbędziemy się trochę przyszłych "nowobogackich" z tego kraju
                          • Gość: pozostająca Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.65.rev.vline.pl 30.11.06, 10:15
                            szkoda,że tej uczciwej pracy nie dostrzegają tu na miejscu:( Według mnie nie
                            tylko przeliczenie zarobków wpływa na wybór pracy poza Polską,ale właśnie inne
                            życie, a przynajmniej nadzieja na nie.A do tego ma prawo każdy,więc niech
                            próbuje,być może spełnią się proroctwa o powrocie, a może uda się zrobić coś dla
                            narodu,swoją postawa dać opinię człowieka wartościowego,Polaka....Życzę
                            wszystkim wyjeżdżającym powodzenia i mam nadzieję,że im się uda zrealizować plan.
                        • Gość: Driver Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: 89.240.152.* 29.11.06, 23:29
                          Kolego tak jak juz ktos napisal, nikt z nas nie prosil o to zeby ktos 100 lat
                          temu ginal za wolna polske, moze gdyby tego panstwa nie bylo to teraz zyli
                          bysmy sobie na poziomie takim na jakim zyja nasi byli zaborcy(patrz niemcy), ja
                          osobiscie polske opuscilem, rzucilem studia i nie narzekam pomiataczem zadnym
                          nie jestem bo jestem zastpca glownego managera w trzy gwiazdkowym hotelu a
                          jestem tu dopiero 2 lata. Jesli sie chce to mozna tu osiagnac naprawde duuuzy
                          respekt u tutejszych, trzeba tylko chciec i cos potrafic a nie tylko myslec ze
                          jak sie skonczylo jakies studia to juz sie boga za nogi chwycilo... Mnie do
                          polski poki co nie ciagnie, oczywiscie ze odwiedzam ale tylko ze wzgledu na
                          rodzine i przyjaciol ale tu tez juz mam duze grono znajomych a nawet wielu
                          dobrych przyjaciol

                          pozdro i powodzenia w waszym "pieknym" kraju

                          KACZOGRODOWI MOWIE NIE!!!!!
                          • Gość: protoplasta Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.echostar.pl 05.12.06, 16:34
                            Czy pisząc to odreagowujesz upokorzenia , których tam (Irlandia?) doznałeś??
                            Czy piastujesz stanowisko zastepcy managera ds. szczotki i płynu do mycia naczyń??
                            Zauważ ,ze dostałeś to stanowisko pracy dlatego,iż nie było chętnego tubylca.

                            nigdy nie będziesz Irlandczykiem, Anglikiem itd. Nie bedziesz miał tej tozsamości.
                            Do naszej należy min. to ,że najlepsze jednostki umierały za 'ten kraj' w
                            przeszłości. (Co niestety jest nadużywane przez polityków:<

                            Polacy zajmuja eksponowane stanowiska na zmywakach i szkaluja Polskę sążałośni.
                        • leku Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? 29.11.06, 23:45
                          darkuss - w 100% Cie popieram, bylem w uk i poznalem wielu polaczkow bez pomyslu
                          na zycie! Ci ktorzy pomysl maja zazwyczaj planuja tu wrocic - a reszta niech nie
                          wraca, lepiej dla nas...pozdro
                        • Gość: purzyk Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.chello.pl 30.11.06, 08:27
                          Chocby h.. na h... stanal to nie wyjade poniewaz tutaj mam dziewczyne i jej nie
                          zostawie, a ona tez nie chce wyjezdzac. Ja mgr inż. okretownictwa (pracuje w
                          Gdyni) 2300 netto, za co nawet nie wezme mieszkania na kredyt. Wszyscy Ci co
                          wyjezdzaja, to nie chce ich tu widziec spowrotem, zamiast budowac Polske, to
                          chca z niej uciec. Niech pławia sie w bRYTYJSKIM deszczu i lONDYNSKIM smogu,
                          slabi ludzie wymagajacy opieki, rodza tam dzieci bo byc Polakiem dla nich to za
                          malo, cwane polaczki patrza tylko ile mozna wydoic, zeby MOZEEEE za kilka lat
                          wrocic i sie wozic u Nas, kiedy juz zmieni sie ich mentalnosc i beda uwazac ze
                          sa lepsi bo maja wiecej kasy, ale pustka i glupota intelektualna zostanie po
                          latach pracy w jakiejs fabryce w UK, ta sama ktora z reszta byla przed
                          wyjazdem, zalosni ludzie nie potrafiacy pokierowac swoim zyciem. Fak!!!!!!!!
                        • Gość: xxx Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.resourcesuk.com 30.11.06, 15:22
                          witam serdecznie...sa tez tacy polacy ktorzy wyjechali z kraju swojego nie za
                          pieniedzmi, nie za tym zeby wrocic po latach i 'pokazac z zachodu wrocilem to
                          mnie stac'...sa osoby ktore wyjechaly zeby realizowac swoje marzenia bo dostep
                          do nich i realizacja duzo latwiejsza niz w naszym kraju...i jak tak sobie
                          czytam o polskim blekicie to zal serce sciska bo po 5 latach pracy w uk
                          zwiedzilam caly swiat (no jeszcze afryka zostala) nurkuje, jezdze na nartach,
                          chodze na koncerty na ktore w polsce nigdy sie nie doczekamy...no i wolnosc
                          wolnosc bycia soba...bo w polsce niestety w rozowych wlosach , bedac w zwiazku
                          homoseksualnym pracy napewno nie dostaniesz...pozdrawiam zatem serdecznie i
                          zycze nadal takiego patriotyzmu i usmiechu na twarzy ze inni wyjezdzaja
                        • Gość: Staruszek Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.dsl.bell.ca 30.11.06, 16:30
                          darkuss napisał:

                          > Kurcze... kolejna osoba, która chce, aby Jej zazdroszczono ........
                          ........usmialem sie setnie bo tylko tak mozna to odebrac .
                          Podroze ksztalca , odkrywanie nowych zjawisk buduje i wzmacnia organizm
                          spoleczny kazdego kraju , polaryzacja swiatopogladow nawet jesli to jest
                          krytycznie ujete nigdy nie przyniosla hanby zadnemu narodowi.
                          Emigracja wzmacnia i buduje charaktery rodakow , miejmy jedynie nadzieje , ze
                          jej efekty beda rowniez pomocne krajowi , jesli w tym kraju beda rowniez zdrowe
                          charaktery....:o) gotowe na przyjecie nowinek , sprawdzonych juz talentow ,
                          otwarcia na innych zdobycze , ktore niejednokrotnie przeszly swoj chrzest w
                          trudniejszych warunkach .
                          • darkuss Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? 01.12.06, 00:32
                            Z całym szacunkiem.. MOżesz wyraźniej??? Bo bełkoczesz...
                            MOżesz wskazać mi chociaż 10 współczesnych emigrantów Polaków, którzy wnieśli coś do naszej kultury, któzy wnieśli o wzmocnili nasz kraj - czym niby? Tym że wyjechali i nie płaca podatków, tym, że ich dzieci utrzymywać będą innych ??? Noo super..
                        • Gość: mamucha Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 22:24
                          mylisz się, jesteś w błędzie!!! ja poznała bardzo szybko co to beztroska. co
                          znaczy nie zaglądać na stan konta (DODA NA ARGINESIE BARDZO ISTOTNĄ RZECZ!!!!
                          tu zostawiłam około 20 tys. debetów, kredyt mieskzaniowy na 30 lat, mieskzanie
                          za nie kupione. wyższe wykształcenie osiagnęłam już w 2000r. - inż. potem
                          kolejny tytuł: mgr i podyplomówka!!!, to mi nic tutaj nie dało, mimo, że głupia
                          nie jestem, znam swą wartość i nieskromnie stwierdzę, że jestem zdolna,
                          ambitna, ale to na nic tutaj - przy korycie tylko "swoi" a ty zap...dalaj na
                          nich i żyj nadzieją na lepsze jutro - ja przestałam wierzyć w obiecanki,
                          zwinęłam manatki - mąż wiele mcy wcześniej wyjechał a ja dla utrzymanai
                          zagrożonej ciąży cierpliwie tu czekałam na możwliość wyjazdu!!!! i żyjemy teraz
                          szczęśliwi poza krajem, który co jakiś czas odwiedzamy, utrzymujemy tu
                          mieszkanie (drugie poza krajem), powoli pozbywamy się powstałych dlugów i
                          beztrosko planujemy pierwsze prawdziwewakacje :) hurra!!!
                        • Gość: kate_09 Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: 194.125.21.* 07.12.06, 08:53
                          a widzisz jednak bys wyjechal gdyby cie sytuacja do tego zmusila, a pomyslales
                          moze o tym ze wiele osob ktore wyjezdzaja z kraju bylo postawionych w sytuacji
                          podbramkowej? Ze przychodzila polowa miesiaca i oni nie mieli co do
                          przyslowiowego garnka wlozyc. Mimo ze obydwie osoby w domu pracowaly i mieli
                          tylko jedno dziecko. A na marginesie nie prowadzili imprezowego trybu zycia,
                          nie nosili sie w markowych ciuchach i nie bylyszczaly im telefony komorkowe po
                          kieszeniach. A wyjechali tylko dlatego zeby zakonczyc ta patologie, zeby nie
                          musieli sie zastanawiac czy maja na jutro cos do jedzenia? I uwierz mi z
                          wielkim bolem w sercu podjeli ten krok w ostatecznosc czyli wyjazd z kraju. Bo
                          zostawili tam swoich bliskich, bez ktorych w gruncie rzeczy zyje sie kijowo. Bo
                          wnuki widza dziadkow tylko na monitorze komputera i za kazdym razem w ich
                          glosie slychac zal ze dziadkow nie ma przy nich, ale powiedz sam mielismy inne
                          wyjscie? Nigdy nie mialam zamiaru wyciagac reki po socjal w Polsce bo wychodze
                          z zalozenia ze nie bede zabierala doli osobom ktore potrzebuja tego bardziej
                          ode mnie np. matki samotnie wychowujace dzieci bo ojciec zmarl nagle i nie
                          nalezy sie jej po nim renta bo w ostatnim miejscu pracy jego staz nie
                          przekroczyl 5 lat. A zagranica wcale nie uwarzamy sie za lepszych (kasa nam do
                          glowy nie uderzyla) a robimy dokladnie to samo co robilismy w Polsce (i
                          bynajmniej nie zbieramy psich odchodow), tylko z ta roznica ze nie ma problemu
                          ze jak przyjdzie druga polowa miesiaca to nie ma co do gara wlozyc. A tobie
                          zycze zebys naprawde zyskal na naszych wyjazdach i zebys nie mial takich
                          problemow jak wiekszosc polskich rodzin.
                          • darkuss Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? 09.12.06, 18:31
                            Jeśli Twoje życzenia to nie sarkazm, szczerze dziękuję...
                            NIe o to mi chodzi, że ludzie nie mają wyjeżdżać, wkurza mnie w tym wątku głównie to, że wyjeżdżają mówiąc słowa typu GÓNIANY KRAJ, że nic nie mają do zawdzięczenia swoim przodkom, bo wcale ich nie prosili o to, by za naszą wolność ginęli. Jeden pokuysil sie nawet o stwierdzenie, że jakby woojnę z Niemcami przegrali, to zyloby się nam NAPEWNO lepiej... Juz to widzę, jak pracuje ten kretyn w przysłowiowych kamieniołomach. A to , że poprzez wyższe emocje obraziłem kilku ludzi jest właśnie efektem niedomówień. Przepraszam.
                            Życze Wam powodzenia na obczyźnie - zostańcie tam Polakami i zdjacie sobie w końcu sprawę, że nigdy nie będziecie "równi" Brytyjczykowi w GB, Francuzowi we Francji, czy Szwedem w Szwecji... ot tyle....
                            Serdecznie pozdrawiam
                          • Gość: eter Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.net.autocom.pl 29.11.06, 22:42
                            qwerty:
                            optymisto, nie wiem jak w wieku 23 lat z ciebie doktorant...
                            miales krotsze studia?
                            bez magisterki?czy wyobraznia poniosla? a moze swietny student?
                            jesli tak to nie wtracaj sie "normalnym" w życie, bo ich nie wszystkich stać
                            nawet na "darmowe" studia w polsce, a wyzyj ze "stypendium".
                            zasadnicza różnica tu a tam, jest prosta: tam stać cie na godne życie jak
                            sprzatasz, nie musisz mieć studiów, (5lat).
                            A znam wielu w Polsce którzy ze swietnymi wynikami na studiach,juz pracujacy
                            muszą ciułać kasę.
                            P.S.Wiem ile doktorant zarabia,ja takim jestem, mam stypendium, pensje....I
                            wcale nie jest tego na tyle żeby godnie utrzymać rodzinę.2,5 raza wiecej niz
                            kolega na zmywaku?tak, w polsce, nie tam...
                            i to jest ta różnica.
                            Zrozum, nie krytykuj, nie jesteś lepszy bo zostałeś.Bo dlaczego miał byś????
                            • Gość: qwerty Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 22:47
                              optymisTKO ;-)
                              gdzie niby mialam zostac?
                              tak sie sklada, ze mozna isc do szkoly podstawowej rok wczesniej niz przepisane
                              7 latek, i stad w wieku 23 lat spokojnie byc na wylocie piecioletnich studiow.
                              Stypendium doktoranckie na MIT - 32 tys. + naszut z grantu od promotora, na
                              poczatek wyjdzie 45 rocznie. Kolega w starbucksie doslownie na zmywaku, kilka h
                              dziennie - wyciagnie c.a. 15-16 tys na rok -> dosc, zeby nie umrzec z glodu,
                              ubezpieczenia juz z tego nie zaplaci.
                              Wyjezdzac zawsze warto, ale lepiej sie najpierw troche pouczyc i wyjechac na
                              pewna pozycje, a nie na "jakostobedzie".
                                • Gość: aąbcćdeęf Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.MIT.EDU 30.11.06, 06:16
                                  potwierdzam, że łatwiej tutaj przeżyć za stypendium doktoranckie niż w Polsce,
                                  perspektywy naukowe większe i choć nie jest tak, że są tylko i wyłącznie plusy,
                                  to jednak warto było tutaj przyjeżdżać robić doktorat

                                  co do pieniędzy, to możliwe, że trochę przesadziłaś z tym 3-krotnym przebiciem
                                  zmywaka (choć nie wiem, ile tacy ludzie zarabiają) i przynajmniej w mojej
                                  dziedzinie zarabia się mniej (jeśli podawałaś kwoty w dolarach i na rękę)
                                • Gość: a.toni Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.06, 07:19
                                  Znam kilka mlodych osob, ktore wyksztalcone wyjechaly z kraju. Wiekszosc z nich
                                  zyje sobie jako tako. Zapraszaja do siebie rodzicow, ale ci po powrocie wcale
                                  nie sa zachwycone sytuacja swojego dziecka, ktore musi na swoje zycie naprawde
                                  ciezko zapracowac. To prawda, ze ono tam sobie spokojnie zyje, ale na wlasne
                                  mieszkanie go nie stac i prawie nigdy nie bedzie. Wynajmuja pokoje, mieszkania
                                  i sobie zyja z dnia na dzien. Przylatuja do Polski na krotko. Niektorzy
                                  popisuja sie przed znajomymi, ale wiekszosc spedzi czas z rodzina i z powrotem.
                                  Zachwyt qwerty jest zdumiewajacy, ale coz, blondynki maja to do siebie.
                                  Potrafia zdumiewac naiwnoscia i nie tylko. Pozdrawiam i zycze, aby po miesiacu
                                  ten zachwyt pozostal, bo ciezko jest plakac w sytuacji, gdy nikogo to nie
                                  obchodzi.
                                  • Gość: qwerty Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.chem.uw.edu.pl 30.11.06, 14:52
                                    a.toni, z takim jansowidztwem to ty w totka raczej nie graj... albo odkurz
                                    szklana kule, bo cos Ci przyproszylo i szatynke widzisz na blond. ciekawe....

                                    Swoja droga, to smieszne ze ktos kto nigdy mnie nie widzial, nie tylko wnioskuje
                                    o kolorze moich wlosow, ale i - rownie blednie - o innych aspektach zycia.
                                    Ciekawe skad wiesz, ze akurat po miesiacu mialby mi optymizm przejsc... nie
                                    wies,z ile lat juz wczeswniej mieszkalam w Stanach, nie masz zielonego pojecia
                                    na jakich warunkach jade i z jakim przygotowaniem.
                                • Gość: rob Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: 62.233.144.* 30.11.06, 11:58
                                  Co ty za taka gwiazde robisz?? W USA na budowie zarabia sie więcej niz ty. Ja
                                  jako budowlaniec zarabiam rocznie 56 tys, a twopje bajki o 45 tys mnie śmieszą.
                                  Jako 23 letnia doktorantka nie zaronbisz więcej niz 30 trys. mozemy sioe
                                  zalozyc, przyjedz najpierw a nie rob za gwiazde zanim tutaj nie bedziesz. a
                                  propos zobaczysz jak sie tu szanuje polakow, i to nie wazne na zmywaku czy na
                                  uczelni.
                                • 137_higgs Re: do qwerty 01.12.06, 21:02
                                  qwerty,nie nawiązując do tematu-jaki kierunek skończyłaś?ja myślę o studiach na
                                  MIT potem,mogłabyś napisać trochę jak wyglądało to u Ciebie?

                                  jeśli wolisz to na mail gazetowy,z nicka.
                                  będę wdzięczny za odzew:)
                      • Gość: rybka Nemo Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.w90-6.abo.wanadoo.fr 03.12.06, 19:50
                        Racja. Nie każdy Polak za granicą zaczyna od zmywaka, nie każdy pali swój
                        paszport i udaje łamany angielski akcent zaraz po wyjściu z samolotu. Wszędzie
                        są ludzie i ludziki. Nie podoba mi się ten jad w Rodakach, którzy zostali i nie
                        chcą lub nie mają szans na wyjazd. Zamiast cieszyć się szczęściem innych
                        (sąsiada, kuzyna czy znajomego), że mają dobrą pracę i żyją lepiej, plują jaki
                        to zas... patriota.
                        Mieszkam we Francji i nie znam osób, które wyrzekają się polskiego pochodzenia.
                        Chętnie wróciłabym do Polski, ale póki co nie widzę dla siebie szans na normalne
                        życie (pensja pracownika Służby Zdrowia 840 złotych - wystarczy na przysłowiowe
                        waciki?). Przykre ...
                    • jabolanka Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? 30.11.06, 01:44
                      Dziwne...mieszkam za granica, nie sprzatam psich kup a nawet rzadko je widze na
                      chodnikach...nigdy nie bylam obrazona przez przedstawicieli "innych ras"...za
                      to czuje ze wlasnie to mnie spotkalo od rodaka- polaka...
                    • Gość: kuballa Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: 80.93.5.* 30.11.06, 15:42
                      Nie wiem za ile za 1600 moglbym zostac gdybym je kiedykolwiek dostal w kraju,
                      skonczylem w polszy informatyke i bylem bezrobotnym przez 2 lata no i mi sie
                      znudzilo. To w irlandii dopiero mnie docenili, Nie pytali o jakies durne
                      certyfikaty jezykowe no bo po co im to wlasciewie skoro moga ze mna porozmawiac
                      po polsku, angielsku i niemiecku bardziej praktycznie podchodza do czlowieka, a
                      pamietam ze jak chcialem sie najac w polsce na servis komputerowy, gdzie
                      siedzialbym w piwnicy i krecil kompy, kierowniczka zapytala sie czy mam
                      certyfikat z niemieckiego nie chciala tego sprawdzic w rozmowie. Nie chce juz
                      pracowac w polsce, znosic humory mojego szefa i robic dla niego nadgodziny, za
                      darmo. A ze wtedy to by byla moja pierwsza praca nie chcialem pracowac w innej
                      branzy jak sobie wybralem na kierunek studiow no bo chyba normalne prawda niby
                      dlaczego mialbym robic sobie rok doswiadczenia w markecie zamiast w firmie
                      komputerowej?. To by mnie najbardziej bolalo. I nie uwazam za swoj obowiazek
                      spotykac sie z polakami tylko dlatego ze sam nim jestem czesto nie znaja jezyka
                      i nie moge im przedstawic moich znajomych, i nie uwazam ze kazde moje wakacje
                      musze spedzac w polsce...niby po co?
                    • Gość: erwin Darkuss litosci - patriotyzm to sciema IP: 152.71.160.* 30.11.06, 15:57
                      Wymyslona po to by inni mogli Toba rzadzic. Co to za poswiecenie za ojczyzne w
                      czasie wojny czy przed nia, skoro w razie nie pojscia na front _skaze i zabije_
                      cie sad polowy wlasnego panstwa.
                      A taka jest prawda - wiekszosc ludzi (a szczegulnie u Nas na Slasku) MUSIALA
                      walczyc a nie CHCIALA.

                      Np Niemcy - dawno temu na tym terenie zyly rozne plemiona, wszystkie zostaly
                      _pod mieczem_ zjednoczone i co potomkowie Bawarczykow maja narzekac ze sa
                      czescia Niemiec a nie niepodleglym panstwem? Podobine jakby robiory zostaly tak
                      jak byly to mieszkancy by mieli narzekac ze sa niewolnikami? Bzdura.

                      Przynaleznosc do jakiegos panstwa nie wytycza statusu poszczegolnych jego
                      obszaru.
                      Poznan czy Posen - dla jednych bedzie zawsze tak samo zle dla innych zawsze tak
                      samo dobrze. Rzecz w tym ze ci, ktorzy chca miec dobrze po prostu robia cos w
                      tym kierunku (np wyjezdzaja).
                      • darkuss Re: Darkuss litosci - patriotyzm to sciema 01.12.06, 00:38
                        I właśnie taki cynizm drodzy forumowicze mnie dobija...
                        Zero poszanowania dla ludzi...
                        Blekota... ot tyle.
                        WIdać nie rozumiesz pojęcia dyscyplina... Rozpuszczone bachory już nie szanują własnych siebie... smutne - ale i prawdziwe.
                        Za dużo grasz w Quake'a...
                    • Gość: sławek Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.06, 13:19
                      Za godne zycie tak nawiasem --a jesli o Twój list chodzi to zaznaczam że
                      pracuję za granicą i to wielu krajacj jakop pracownik fizyczny i mogę stanowczo
                      powiedziec że Polsce brakuje jakieś min 50 lat do obyczajowości zachodniej nie
                      jestem poniżany nie sprzątam psich gówien jestem szanowany bynajmniej tak to
                      odczówam dbają o moje bezpieczenstwo nie musze kryc i uciekać przed
                      inspektorami BHP mam pełny socjal dobry Godny zarobek -+2000euro i nie wstydzę
                      sie tego że jestem polakiem ,ale wstydzę się za takich ludzi jak ty którzy
                      robią zła opinie nam Polakom za granicą
                    • Gość: misiek Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: 80.50.214.* 14.12.06, 07:58
                      To chyba nie tak do konca. Mi zaproponowali 27k funtow + dodatki i to za
                      pierwsza prace za granica (ponad 4 letnie doswiadczenie w polsce). I to jest
                      stawka na rowni z tym co placa szkotom, a nawet firma daje dodatki na start.
                      Tam po prostu szanuja wyksztalcenie i pracownikow bo to oni buduja firmy a nie
                      sam prezes czy wlasciciel!!!!!
                  • Gość: aga Re: ZA ILE zostalbys w Polsce? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.06, 13:20
                    masz racje kwamarze tez tak myslalam całe zycie zyłam "frazesami", ale ten czas
                    minął od kiedy musze dac dziecku wszytko czego potrzebuje.Boję sie jednej rzeczy
                    ...że wraz z tą walką runą moje wszytkie wszystkie ideały...nie chce byc
                    egoistkaą i materialistką ale jak dwie osoby mają zyc za 1000 złotych? wiza - to
                    moje jedynie marzenie (kiedys marzyłam o miłosci, gorach, etc......)
                    • Gość: marjot Re: Następna GĘŚ z "ciepłych" krajów IP: 195.194.74.* 29.11.06, 21:33
                      Wiesz darkuss, nie wszyscy tutaj to heblowane lyse pakery, ktore tu stoluja sie
                      w lidlu, a w polsce udaja panow i robie z siebie gangsterke. Poznalem calkiem
                      sporo normalnych, uczciwych ludzi, ktorych albo sytuacja zmusila do wyjazdu (bo
                      znajdz prace i kase na utrzymanie rodziny w wieku 40 lat w polsce a tu), chca
                      zaczac tutaj kariere bo widza lepsze perspektywy - i maja racje, albo
                      najzwyczajniej sa ciekawi swiata (jak ja - jedna "kolezanka" juz odklada ze mna
                      na jachcik i wyprawe dookola swiata) - mamy jakies kwalifikacje i doswiadczenie
                      i nie robimy tylko na zmywaku. Spytasz pewnie co robie - stoje w koledzu na
                      ochronie i pewnie nie uwierzysz ze z wyboru ale tak wlasnie jest. Traktuje ten
                      pobyt tu tymczasowo (choc mialo byc inaczej) odkladajac na marzenia, z ktorych
                      w polsce nawet moja exzona sie smiala, ze mnie nigdy nie bedzie na nie stac.W 4
                      miesiace znalazla sobie takiego, ktory ma na kwiaty codziennie i na co rusz to
                      nowe meble i laszki dla niej, a nie odklada czesc na marzenia.W polsce bylem
                      nauczycielem ang., a na ochronie jestem posiadajac potwierdzone, angielskie
                      kwalifikacje nauczycielskie. Robie dodatkowe kursy, ale nauczycielem nie
                      zostane bo.. nawet tu malo za to placa i w porownaniu do chwili obecnej
                      zaczynalbym z prawie dwa razy mniejszymi pieniedzmi.Po co wiec kursy?? Chcemy
                      z "kolezanka" wyjechac do Afryki na wolontariat uczyc dzieciaki ang.-naprawde
                      to kochamy i wierz mi, ze tutaj to naprawde jest mozliwe - znalezc organizacje
                      charytatywne, nawiazac wspolprace z ambasada, ktora podpowie jakie zdobyc
                      wyklsztalcenie i gdzie szukac kontaktow. Tu sie poprostu w zyciu ludziom pomaga
                      z urzedu...na kazdym kroku... Nigdzie nie ma raju, ale sa miejsca gdzie masz
                      szanse na stworzenie wlasnego.
                      • darkuss Re: Następna GĘŚ z "ciepłych" krajów 29.11.06, 22:45
                        Dziękuję Ci za kulturalną i nieprowokującą wypowiedź...
                        Widzę, że źle się wyrażam... POwiem tak krótko, jak tylko potrafię...
                        Wkurzył mnie post, w którym gościu odpoiwadał innemu, że jak mu się podoba polskie niebo i kwiatki, nich je żre, a jak wspominam o patriotyzmie, to się ze mnie drwi... że jestem jeleń i takie tam... NIe uważam jednak, że odoby wyjeżdżające nie są patriotami. Uważam, że sytuacji ich do tego zmusiła.. Jak słyszę, ze "gó.. mnie obchodzi, że zginęło iluś tam ludzi za to, abym mógł po polsku mówić" to mnie szlak trafia. Jak słyszę, że" jakbyśmy byli dalej pod zaborami to pewnie by mnie nie było i nie mam za co komu być wdzięcznym" to ręce opadają... I tak się właśnie stało, że wciągnąlem się w dyskusję z różnymi ludźmi, starając się (widzę nieudolnie) wyjaśnić o co mi tak naprawdę chodzi... NIkomu nie zazdroszczę, niech się Wam tam powodzi jak najlepiej - przynajmniej nam i Polsce (a Polska to chyba właśnie MY..) wstydu nie przyniesiecie... Że dzięki Wam zmniejsza się bezrobocnie i wzrastają płace, możliwości etc. ALe pamiętajcie, że jesteście Polakami, ża macie jakieś wartości... I mówiąc tak słyszę BLABLABLA... - przykre... Wszystko w moim mniemaniu sprowadza się do tego (jak to inni twierdzą) "giertychowskiego bełkotu", ale to nie tak ma być... Giertych dla mnie też bełkocze i niszczy wyraz Patriotyzm....
                        Mam nadzieję, że zostałem choć w troszkę dobrze zrozumiany, że nie ma we mnie agresjii, czy zazdrości... Poprostu bolą pewne wypowiedzi...
                        Serdecznie pozdrawiam.
                        • Gość: apothetai Re: Następna GĘŚ z "ciepłych" krajów IP: *.icpnet.pl 29.11.06, 23:03
                          Rozumiem Ciebie darkuss doskonale i czuje pewnie mniej wiecej to samo co i Ty...
                          moze to sentymenty? moze odrobina jakiejs wstecznej empatii... to wszystko
                          sklada sie na cenienie tego co mam o szacunek dla osob, ktore o to walczyly i z
                          wiara w danie przyszlym pokoleniom lepszej rzeczywistosci oddawaly zycie za POLSKE!!

                          a Wy nie macie lez w oczach np. gdy NASI ogrywaja Rosje, Serbie i walcza o medale??

                          Niestety coraz iwecej osob wyznaje bardzo specyficzny pragmatyzm, ktory bardzo
                          latwo moglbym pomylic z czystym egoizmem...

                          pozdrawiam


                          PS:zanim wyjedziecie wychylcie nos z Warszawy i zobaczcie jaka Polska jest
                          roznorodna... ma w sobie to cos...
                            • Gość: apothetai Re: Nareszcie.... :))) IP: *.icpnet.pl 29.11.06, 23:13
                              ;-)

                              wiesz... ciezko wytlumaczyc cos, co mozna dostrzec tylko wtedy, gdy na chwilke
                              chociaz sie zwolni i rozejrzy wokol... teraz nikt nie ma czasu (niestety ja
                              rowniez) na zatrzymanie sie po drodze i wejscie do lasu, chociazby po to, zeby
                              zobaczyc jak wszystko sie zmienia... jaka tam cisza i spokoj...

                              czy nic nie czujecie gdy idziecie starowka Gdanska, Torunia czy Warszawy?? Nie
                              czujecie tych setek lat Polskiej historii?? minionych wiekow, ktore dla naszych
                              przodkow byly takie burzliwe?? Czy nic dla Was nie znaczy Powstanie Warszawskie
                              i sila z jaka nasz narod podniosl sie z gruzow??
                              Moze nie jest pieknie... czasami wrecz rzeczywistosc wyglada groteskowo... ale
                              czy gdzie indziej bedzie lepiej??
                              Nie zyje przesloscia... zyje przyszloscia... ale o przeszlosci nie zapominam, bo
                              wg mnie tylko wtedy czlowiek potrafi w 100% docenic to co ma... albo to co musi
                              zostawic...

                              pozdrawiam
                              • Gość: marjot Re: Nareszcie.... :))) IP: *.mynow.co.uk 30.11.06, 00:53
                                Ja was chyba rozumiem bo mi brakuje tego czegos wlasnie i wiem ze predzej czy
                                pozniej skoncze w polsce :) chcialbym tak za jakies 6 , 7 lat ale... co zycie
                                przyniesie nie wie nikt. Brakuje mi otwartosci ludzi, widoku mojego miasteczka,
                                ciepla rodziny, przyjaciol, zmiennego klimatu, atmosfery ulicy na starym
                                osiedlu, pieknej mgly o poranku, tanich wczasow na piasku zimnego baltyku,
                                naprawy auta po znajomosci, sklepiku pod blokiem, nowych sciezek w beskidach,
                                lowienia ryb cala noc z chlopakami przy flaszeczce i radosci wstawania co rano
                                w miejscu ktore nazywam cale zycie i nazywac bede domem. Brakuje mi slonca,
                                polskiego slonca i polskich dziewczyn choc akurat w UK ich dostatek to nie to
                                samo... te wola angielskich managerow i ciemnoskorych arabow.A te tam na
                                polskiej wsi wciaz sa kochane...