Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu

    IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 28.11.06, 17:18
    Nasze pokolenie może jeszcze załóżyć rodzine i je wychować. Jednka nasze
    dzieci w wyniku rozwoju nauki raczej będą zdegenerowanym społeczeństwem. Coraz
    częściej
    kobiety będą wybierać sztuczne zapłodnienie. Tylko czy takie matki wychowają
    następne pokolenie zniewieściałych mężczyzn?
      • kabja Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu 28.11.06, 17:29
        Dziwna jest wypowiedź pani psycholog, jeśli jej praca w domu nie jest doceniana
        przez męża, to raczej z nim jest cos nie w porządku.
        • Gość: :)))) Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.acn.waw.pl 28.11.06, 17:39
          kabja napisała:

          > Dziwna jest wypowiedź pani psycholog, jeśli jej praca w domu nie jest doceniana
          >
          > przez męża, to raczej z nim jest cos nie w porządku.

          Z wypowiedzią pani psychlog jest wszystko w porządku. Przeczytaj proszę jeszcze raz i powoli (to nie
          jest złośliwość!!!). Staraj się zrozumieć kto jeszcze (prócz męża) nie docenia pracy w domu i skąd się to
          bierze.
          • kabja Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu 28.11.06, 17:50
            ale ja w domu mam tylko męża,więc nikt więcej nie może mnie docenić.
            • Gość: nie-KURADOMOWA Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.11.06, 17:56
              <Racja..to wszytsko racja ...madry opis....a kto chce byc kura..niech
              bedzie..tylko nie warczec pozniej..ze ..no wlasnie ...mlodsza ma maz....na boku...
              i dobrze..lepiej byc ta..na boku,fajna sprawa...pozdrawiam kurydomowe....hehe..
              • Gość: kobietka Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 18:44
                A co, nikt nie chciał się z Tobą ożenić? To tylko ewentualne boki pozostają...
                Cóż, przykra sprawa, he he. Powodzenia w dorabianiu ideologii do bycia
                "chwilowym skokiem w bok". Jesteś żałosna.
                • Gość: sexownaKURAdomowa Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.11.06, 08:23
                  <kobietka...a co tobie zal..ze musisz tyrac w chacie ..tyraj..tyraj...a garb sam
                  wyrosnie...i mezus..moze pochwali...glupie kobiety ...lomatko))
                  • Gość: Robotny Ja na bezrobociu miałem supersex IP: *.chello.pl 21.12.06, 09:48
                    Poszedłem do pracy to odpocząłem
              • ulo99 lepsza kura niz biurwa 29.11.06, 09:47
                Zauważyłem, że najwiecej wyśmiewają się z kobiet pracujących w domu te
                panie,które same nie mogą sobie na to pozwolić. Dlaczego?
                1. Są zbyt brzydkie i głupie aby znaleźć faceta który by na nie pracował
                2. Mają męża, ale jest to "dupa wołowa" (dwie lewe ręce, leń, nieudacznik itp.)
                czyli ktoś kto ledwo zarobi na siebie, więc żona chcąc nie chcąc musi pracować
                3. Maja problemy z okresleniem własnej wartości, dlatego podbudowuja się "pracą"
                Ta "praca" to najczęście rola "biurwy" - stresująca i niewdzięczna
                Taka niestety jest prawda....
                I niech mi nikt nie mówi że kobiety pracuja dla przyjemnosci - taki przypadek
                wystepuje 1 na 100.
                Moje podwładne, (a jest ich nie mało) w 90% rzuciły by te robotę gdyby tylko
                mogły (i to naprawde nie dla tego, że jestem sk---------nem :-))
                • zdanka1 Re: lepsza kura niz biurwa 29.11.06, 09:55
                  Oczywiscie, z e twoje podwładne rzuciłyby prace, bo z tego co i jak piszesz,
                  wynika, ze jesteś kwintesencją wcielonego chamstwa i niskiego poczucia
                  wartości, które musisz podbudowywac kosztem swoich pracownic. Taki szef zawsze
                  twierdzi o sobie, z enei ejst zły, w opinii pracowników najlepiej by było jakby
                  dostał wylewu:)
                  • ulo99 Re: lepsza kura niz biurwa 29.11.06, 15:23
                    Nie irytuj się....
                    Gdzie tu niskie poczucie wartości? Co do chamstwa to może rzeczywiście niektóre
                    sformułowanie były dosć ostre, ale taki tu klimat wypowiedzi....
                    Wiekszość moich podwładnych to raczej faceci.
                    Prosiłbym raczej o ustosunkowanie sie do meritum, czyli niesprawiedliwego i
                    zawistnego krytykowania i obrażania kobiet pracujących w Domu i tym Domem się
                    zajmujących...
                    Pozdrawiam
                    • kociamama Re: lepsza kura niz biurwa 26.02.07, 10:05
                      Merytorycznie:

                      artykul nie zawiera krytyki kobiet pracujacych w domu. Tylko opisuje zjawisko
                      spoleczne, gdzie pracy tej sie nie docenia. Sama pani Woydyllo utyskuje na
                      sformulowanie w jezyku polskim: mama nie pracuje (bo zajmuje sie domem), co
                      sugeruje jakiegos lenia, a przeciez praca w domu to harowka.

                      Jezeli facet mowi o zonie: pracuje w domu - to padloby pytanie: Co robi?
                      Sugerowaloby to wykonywanie jakichs zlecen z domu, ale raczej nie tego, ze jest
                      pelno-etatowa gospodynia. Tak w sferze semantyki z jezykoznawczego punktu
                      widzenia.

                      Co do argumentu, ze wiekszosc kobiet pracuje bo musi, to i wiekszosc facetow
                      pracuje, bo musi. Ale satysfakcja z pracy jest jednym z elemntow budowania
                      szczescia wlasnego, bo tylko jesli mamy poczucie, ze wykorzystujemy nabyte
                      umiejetnosci w pelni i jestesmy doceniani i uzyteczni osiagamy szczescie.

                      A Ty? Czy wyobrazasz sobie nie pracowac tylko zajmowac sie domem przez 30 lat?
                      Bez placy za to? Bycie zaleznym od innej osoby? masz ochote kupic sobie (nie
                      wiem co tam lubisz) powiedzmy gadget do samochodu i musisz, jako dorosla osoba
                      poprosic o pieniadze, na co osoba, od ktorej jestes zalezny finansowo mowi: nie
                      kochanie, w tym miesiacu bardziej potrzebujemy karnetu na aerobik - ty tez, bo
                      jestes gruby?

                      pzdr,
                      Kociamama.
                • Gość: ja.nika@op.pl Re: lepsza kura niz biurwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 11:38
                  Ja popracuję u Ciebie dla przyjemności:)(ale nie mam nic przeciwko wynagrodzeniu za moją pracę:)) Nie muszę pracować, więc będę wykonywała moją pracę jak należy a nie dlatego, że jest taka konieczność.
                • Gość: marcus_anglikiem Re: lepsza kura niz biurwa IP: *.l2.c4.dsl.pol.co.uk 25.12.06, 21:33
                  ulo mowi, ze 90% rzucilyby swoja prace gdyby mogly... a czy to nie to samo
                  bysmy zrobili my mezczyni?
                • Gość: ~księżniczka~ Re: lepsza kura niz biurwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.07, 09:04
                  Cześć wydaje mi się,że brak Ci poczucia własnej wartości - dlatego tak kurczowo
                  trzymasz się tego że kobieta powinna znać swoje miejsce.Chciałbyś by ludzie
                  widzieli jak sobie znakomicie radzisz jaki jesteś macho , ale tak na prawdę
                  gdyby nie ta kobieta , która jest i pełni role MATKI ZONY I KOCHANKI zgiąłbyś
                  marnie .To prawda ja osobiście wolałabym zmienić prace na ---niebiurową , ale
                  pieniążki które zarobię są dla mnie cenne .Jednak uchowaj Boże od roli kobiety
                  wiecznie siedzącej w domu , bez możliwości własnego zdania - no chyba że w tym
                  co ugotuje i jak .Gotowa do seksu na każde życzenie pana domu - nie ma się co
                  dziwić - w końcu nie ma się czym taka kobieta zmęczyć .Z czasem to jest już
                  uzależnienie od siebie .Ona wiecznie kochająca swojego PANA a on zadowolony bo
                  ma w garści jak mu się wydaje na pewno jedną . Jak znam życie - te niezależne
                  zostawia sobie na deserek
          • plaszcz A nasz premier J.Kaczyński tyle pracuje i nic... 28.11.06, 17:54
            żadnego seksu.
            Dobrze że ten jego kot nie umie mówić po ludzku ;)
            • armagedon6661 Re: A nasz premier J.Kaczyński tyle pracuje i nic 28.11.06, 22:56
              Tzreba się trochę dowartośiować kobiety. Prawda?
        • Gość: bezrobotny Bardziej szczęśliwy się czuję odkąd bezrobotnym IP: *.icpnet.pl 28.11.06, 20:04
          zostałem. {Co do seksu to się nie wypowiadam...}
          • Gość: rentier Nie mówi się "bezrobotny" tylko "rentier". IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 20:25
            Tak się nazywa szczęśliwy, zabezpieczony finansowo "bezrobotny", który nie jest
            biedny i nie musi pracować.
        • Gość: karka Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.chello.pl 29.11.06, 09:30
          pani dr nie wypowiadała się na temat swojego mężą, tylko % większości. Jeśli
          twój mąż to docenia to super, ale niestety mężowie sporej ilości moich
          koleżanek tego nie doceniają. Kobiety z pozoru niezależne, sme na siebie
          zarabiałi, inteligentne i doceniane w pracy, w domu zajmując się maluchem nagle
          się udupiły. Bo mąż mówi kochanie TYSIĄCE KOBIET DAJE SOBIE SAME RADĘ Z
          DZIEĆMI, JA PRACUJĘ, NIE BĘDĘ PO PRACY ZMYWAŁA NACZYŃ I CHAROWAŁ W DOMU. A tu
          dwójka małych dzieci i nie masz ochoty ich kosztem udowadniać mu, więc dalej
          charujesz, raz na jakiś czas robiąc awanturę...Pozostaje tylko świadomość ,że
          jesteś silną kobietą i tymczasowo zniesiesz to, a ten mięczak z którym sypiasz
          i który prosił cię o drugie dziecko, tak naprawdę nie umywa się do twojej
          wytrwałości i konsekwencji...
          • Gość: mnb87692 Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.adsl.inetia.pl 29.11.06, 10:57
            długo tak nie pociągniesz, idz do pracy, bo nawet jak zniesiesz to wszystko i
            dzieci ci urosną, to zawsze bedziesz miała w sercu wszystkie zale do swojego
            starego. Idz do pracy póki jestes młoda, przezyjecie te kilka miesiecy horroru,
            a potem sie ułozy.
            A potem sie okaze, ze moze twój facet nie taki zły tylko mamuska tak go
            wychowała- lec do roboty czem predzej, potem bedziesz załował.
        • Gość: wawro Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: 83.13.67.* 03.03.07, 00:25
      • debestofkropeczka Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu 28.11.06, 17:57
        To Ci współczuję. Poświęcasz się jemu? Czy brak jest ofert dla Ciebie na rynku
        pracy? Jeszcze jakbyś była matką maleństwa, to miałabyś ode mnie troszeczkę
        zrozumienia. Siedzenie w domu uwstecznia. Wiem coś o tym. Pozdrawiam. I słuchaj
        pani psycholog, bo jeszcze coś możesz zmienić.
        • kabja Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu 28.11.06, 18:29
          Nikomu się nie poswięcam i nie potzrebuje twojego współczucia. Nie muszę
          pracować,więc mam czas na swoje przyjemności, na dokształcanie się, czytanie
          książek i na te wszystkie rzeczy, o ktorych zapracowane mamusie moga tylko
          pomarzyć! To Wam trzeba współczuć. i nie wiem, skad ta ciagła nagonka na
          kobiety, ktore nie maja dzieci...
          • visenna2 Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu 28.11.06, 18:59
            Otóż to:)
            Zawsze powtarzam, ze kura domowa to nie sposób życia tylko stan umysłu. I znam
            wiele kobiet pracujących na pełny etat, które mozna nazwać stuprocentowymi
            domowymi kurami:)
            Nie rozumiem skąd ta nagonka na kobiety które nie pracują zawodowo? Praca to
            jakieś cudowne remedium na wszystko? Pracowałam i nie zauważyłam dobroczynnych
            efektów, wręcz przeciwnie.
            • Gość: Lucusia Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: 212.244.186.* 29.11.06, 09:12
              Też się zgadzam, że kura domowa to nie sposób życia tylko stan umysłu. Zazwyczaj każdy dąży do osiagnięcia takiej pozycji jaka go najbardziej satysfakcjonuje i pasuje do jego stanu umysłu. Są panie pracujące, a marzące by siedzieć w domu, obejrzeć jeszcze jeden odcinek "M jak Milość", wypucować okna pokazując sąsiadkom jakie to one wspaniałe gospodynie. One powinny siedzieć w domu, bosa do tego stworzone i żadnych innych ambicji i potrzeb nie mają. Na dobrą samoocenę wpływa podziw szwagierki i sąsiadki, zdanie i samopoczucie męża i dzieci mają w głebokim poważaniu.Potrzeby rozwoju, poza jeszcze lepszym układaniem kwiatów czy nowym kursem Feng-shui nie mają.
              Są też takie, którym do dobrego samopoczycia potrzeba stymulacji i sukcesów, większych niż idealnie wysprzątane mieszkanie i odprasowane jeansy synka.
              Ja jestem tym drugim typem. Odpowiednio długo byłam w domu i absolutnie zgadzam się z panią psycholog, że dla takich jak ja (a mniemam, że jest nas większość) nie ma innej drogi do zdrowia psychicznego - naszego i naszej rodziny, jak pójście do pracy.
          • Gość: karka Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.chello.pl 29.11.06, 09:35
          • Gość: karka Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.chello.pl 29.11.06, 09:46
            słuchaj kochana super,że masz na to wszystko czas, każda z nas kiedyś miała i
            cieszuyła się tym, a nawet zapracowana mamusia może pozwolić sobie na
            przeczytanie ksiązki czy jogę. Ale artykól na temat którego się wypowiadasz
            odnosi się do kobiet raczej posiadających pełną rodzinę i nieco starszyhch, dla
            których niedługo bądź już jest zapóźno na wycofanie się. Artykół mówi właśnie
            tym mamuśkom którym tak nie szczeże wpółczójesz, że nie są AGD i powinny mieć
            czas dla ciebie jak te szczęśliwe bezdzietne. Tylko ta mamuśka musi o to nieco
            więcej zabiegać niż ty i może być z siebie dumna. Artykół przestrzega młode
            kobiety, że dzieci dziećmi, mąż mężem, ale w życiu kobiety i każdego człowieka,
            przychodzi czas, żeby zająć się sobą i przy okazji współistnieć z rodziną i z
            tym chyba się zgodzisz???!!! Pomyśl zanim zkrytykujesz, bo krytyka powinna być
            raczej konstruktywna. nie wiem jakich zabezpieczeń używasz ale też kiedyś
            możesz zostaż żałosną mamuśką...na której głowie będzie więkrzość obowiązków
            domowych. miłóść do dziecka czyni to,ze nie wracasz z lekkim sercem do pracy po
            2 tygodniach jak tylko twoja macica wyliże się po 2 tygodniach.Wracasz, po
            czasie jaki uznasz za stosowny, ale ....
            • kabja Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu 21.12.06, 17:36
              -po pierwsze-ARTYKUŁ pisze się przez "u"
              -nie zrozumiałyśmy się chyba- to nie jest tak,że ja nie chcę miec dzieci,mam
              tylko wątpliwości co do tego,jak będzie wyglądało moje życie z ewentualnymi
              dziećmi. Jeśli chodz i nagonkę to niestety mam z nią do czynienia przy okazji
              spotkań rodzinnych,kiedy wszyscy pytają,kiesy bedziemy mieli dzidziusia.
              Ostatecznie to nasza prywatna sprawa. Decyzja nie jest prosta również
              dlatego,że jeśli sie zdecydujemy na dziecko,czeka nas uporczywa terapia,której
              też się boję.
              • Gość: Delfina Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.zaodrze.punkt.pl 22.12.06, 09:29
                Nie daj się presji, na dziecko zdecydujecie się gdy będzie na to czas i gdy Wy
                uznacie, że jesteście gotowi. A gadaniem rodzinki nie ma się co przejmować,
                jeśli będą zbyt nachalni, warto się odseparować na jakiś czas:) Pozdrawiam
          • Gość: mnb87692 Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.adsl.inetia.pl 29.11.06, 10:51
            terefere kuku, ciekawe kto ci to wmówił- mąz , niepracująca twoja mama czy Liga.
            Idz do pracy, popracuj kilka lat, poobserwuj w tym czsie dzieci, męż i
            szczególnie siebie p/w zachowań społecznych i wówczas napisz na forum co myslisz
            o życiu bez pracy . Pozdrawiam.
          • kociamama Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu 26.02.07, 10:13
            Hej, sory, moge Cie zapytac ile masz lat? C

            W artykule byla mowa o nerwicach, depresjach i chroobach psychosomatycznych. To
            nie sa nowe odkrycia, juz w latach 60-tych Betty Friedan W Feminine Mystique
            opisala sytuacje w amerykanskich rodzinach klasy sredniej, gdzie zony glownie
            zajmowaly sie domem. Okazalo sie ze kobiety niepracujace zawodowo sa bardziej
            narazone na choroby na tle psychicznym, alkoholizm, a takze i rak jest u nich
            czestszy.

            Sama mam przyklady z zycia - znam 3 babki zajmujace sie domem, ktore zapadly na
            tego rodzaju choroby (jedna juz nie zyje). Mowie tu o kobietach kolo 50-tki.
            Wszystkie te kobiety byly wyksztlcone, lecz po studiach schowaly dyplom do
            szuflady, bo maz dobrze zarabial i nie bylo potrzeby, zeby pracowaly.

            Jezeli Ty, personalnie, jestes spelniona, to swietnie, ale artykul opisuje
            zjawisko spoleczne, a nie wylacznie Twoje malznestwo, ktore (czego Ci
            absolutnie nie zycze) moze ulec zmianie, i co wtedy zrobisz?

            Pzdr,
            Kociamama.
          • Gość: akiika Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: 82.160.228.* 26.02.07, 15:07
            jeśli nie musisz bo masz własne dochody z innego źródła - nikomu nic do tego
            jeśli nie musisz bo mąż cię utrzymuje toś pasożyt skarbie...
      • Gość: debestofkropeczka Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: 195.245.213.* 28.11.06, 18:42
        He, he... Rozbroiłaś mnie:-)
        Ja akurat nie mam dzieci:-) I nie próbuj mi wmówić jakichś bzur i innych
        nagonek. Teraz wiem na 100% ze potrzebujesz współczucia. Gratuluję
        interpretacji. To od siedzenia w domku, hani:-)
      • Gość: bib Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 19:31
        "- Bo takie kobiety są bardzo często lekceważone. Mężowie mówią: moja żona nie
        pracuje, dzieci: moja mama nie pracuje. A przecież te kobiety harują - bo praca
        w domu jest okropnie ciężka. I bez szansy, że ktoś im pomoże albo wyręczy. No bo
        dlaczego, skoro one nie pracują..."

        może to była prawda kiedy sie miało 5 dzieci, nie było pralek automatycznych,
        odkurzaczy, zmywarek i półproduktów, ubrania były drogie i należało je łatać,
        skarpetki cerować itp.

        dzis dzieci mniej, urządzeń więcej przykro mi ale duża część kobiet nie
        wykorzystuje możliwości stworzonych przez zapracowanego meza i czesto marnuje
        troche zycie na seriale, makijaże (nadmierne i zbyt częste:) itp. (choc dotyczy
        to tez mężczyzn gry komputerowe... itd.)

        przy tych zmianach dobry według mnie kompromis, warty upowszechnienia, to
        niepełnoetatowa praca kobiety (job-sharing) przy 10-30 godzinach pracy, moze ona
        zachować kontakt z rozwojem zawodowym i poświęcać sie wychowaniu dzieci,
        zwłaszcza jak mężczyzna jej zycia nie pracuje nadmiernie i czasami ja wspomaga
        Pozdr.
        • Gość: ananoy Pranie IP: *.acn.waw.pl 28.11.06, 20:31
          Nie mowie, ze bib, ale jesli ktos nie docenia czasu, który zajmuje np.
          zrobienie prania (dzielenie, wieszanie mokrego, ukladanie suchego itd),
          nastepnym razem moze je sobie zrobic sam. To przeciez wymaga tak malo wysilku.

          Dawniej praca na gospodarstwie wymagala wzglednie wiecej wysilku fizycznego.
          Ale dzis, mimo postepu technologii która miala nam zaoszczedzic czas, jakos
          mamy czasu coraz mniej. Wiec nie tyle wysilek fizyczny liczy sie ile czas,
          którego na wszystko jest wciaz za malo.
          • Gość: Delfina Re: Pranie IP: *.zaodrze.punkt.pl 21.12.06, 14:45
            Bo tak naprawdę wszystko jest kwestią dobrej organizacji, widzę to po sobie. Gdy
            mam wiele obowiązków, jestem w stanie dużo więcej zrobić w pracy i w domu.
            Obecnie przebywam na zwolnieniu i wcale dużo w domu nie robię, nie dlatego, że
            nie mam na to czasu, tylko że dużo z tego czasu marnuję - dłużej śpię, powoli
            się wybieram, siedzę na forum internetowym:)Itd., itp. Praca jednak mobilizuje
            do działania, jak by nie było, jest motywacja, żeby się fajnie ubrać, umalować,
            ma się kontakt z ludźmi, a w domu tylko się tyje i flaczeje. Przynajmniej w moim
            wypadku tak jest:) Pozdrawiam serdecznie pracujących i niepracujących
      • Gość: Ja Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.11.06, 20:47
        Już sam tytuł jest idiotyczny. Ja to widzę kompletnie inaczej.

        Sytuacja praca+dom (mam na myśli dom utrzymany w stylu niekoniecznie Bridget Jones ;)) jest ogromnie stresująca. Pracuję w godzinach takich jak małżonek - kiedy wracamy oboje totalnie wypaleni, jedno na drugie wilkiem patrzy, któż to dzisiaj obiad zrobi. Nie mówiąc o sprzątaniu, praniu, prasowaniu. Mieszkanie nie jest dla nas miejscem, gdzie można odetchnąć - tylko jakimś popapranym drugim etatem. Źródłem stresów pt. "to niezałatwione, tamto nienaprawione, a jeszcze to do załatwienia" - bo ze wszystkim nie nadążamy. Jak wychodzi ten tytułowy "udany seks" w tej sytuacji - uprzejmie pominę milczeniem.

        Może tak na to patrzę, bo mam chwilowo (oby!!!) totalnego doła. Może
        jesteśmy jakimiś totalnie niezorganizowanymi jednostkami. Już sama nie wiem - przecież jeszcze nie mamy dzieci, więc teoretycznie jakoś powinniśmy sobie radzić. Ale sobie nie radzimy. Dom wygląda jak pobojowisko, wpieprzamy odgrzewane jedzenie, poranna walka o łazienkę, w pracy zaprzątają mi myśli zakupy/rachunki/"czy wyłączyłam żelazko"...
        Ja za przeproszeniem mam dosyć takiego życia. Ciągły pośpiech. Gdzież niby to "gwarantowane szczęście???". Ani to sensowny dom - ani sensowna robota. Nie urodziłam się cyborgiem. Uważam, że zdecydowanie jedno z nas powinno być w domu - ale cóż, pensje takie a nie inne.
        • visenna2 Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu 28.11.06, 21:03
          Miałam dokładnie tak samo:) Identycznie:)
          Na szczęście pensja mojego małżonka wystarcza na skromne życie, więc zaszłam w
          ciążę, urodziłam córę, wzięłam 3 lata wychowawczego a potem się zobaczy.
          Wreszcie jestem szczęśliwa. I spokojna:)
        • visenna2 Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu 28.11.06, 21:03
          A co do seksu, to zyskał nową jakość odkąd nie pracuję;D
        • Gość: efka67 Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.os1.kn.pl 28.11.06, 21:19
          a ja się zastanawiam,czy pani psycholog,mowiąc o sukcesie zawodowym jakiego
          potrzebują kobiety miala na mysli rownież kasjerki w hipermarketach,te pracujące
          na tasmie w fabrykach,czy handlujące na targowiskach???Takie stanowia na pewno
          większość i raczej nie sądzę,aby taka praca z sukcesem im sie kojarzyła,a o
          rozwoju osobowości po takiej tyrze tez raczej mowy byc nie może...
          Ja nie pracuję juz od kilkunastu lat,bo nie muszę,bo mąż zarabia tyle,że i na
          bazę i na lekką nadbudowe nam wystarcza,bo mam dzieci w wieku
          przedszkolno-szkolnym,bo chce mieć czas na swoje przyjemności!!!A przede
          wszystkim dlatego,że nie potrafiłabym podołać pracy na dwoch etatach i pozostac
          zdrowa na duszy i umyśle...
          • Gość: łosiu Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.tkdami.net 28.11.06, 22:37
            "A mama, która jest w domu, nawet jeżeli ukończyła studia i robiła karierę
            przed urodzeniem dziecka, za bardzo się nie rozwija. Jej dzieci dostają mniej
            bodźców intelektualnych niż dzieci pracującej koleżanki." - ja nie wiem skąd te
            wynurzenia pani psycholog? Moja żona skończyła studia, teraz szlifuje 2 języki
            obce, bo chce... ja zrabiam na dom ona wychowuje maleństwo. Dziecko ma "bodźce"
            intelektulne, bo mama je tego uczy. Frmazony , za przeproszeniem Psycholożka
            prawi.
            • armagedon6661 Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu 28.11.06, 23:00
              Racja, jak ma możliwości to niech nie pracuje. Praca jak każda inna tyllko bez
              wypłaty. Pzrynajmniej się podszkoli i będzie mogła wykorzystać nową wiedzę.
              • Gość: a Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.208.192.055.chello.no 28.11.06, 23:02
                a do czego bedzie mogla wykorzystac ta wiedze skoro nie pracuje?
                • Gość: łosiu Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.tkdami.net 28.11.06, 23:08
                  Do wychowania dziecka, do jego wykształcenia. Nie będe musiał dziecka zapisywać
                  na kursy języków obcych, tylko "małżonka" je wyszkoli. No i dla swojej i mojej
                  satysfakcji, tylko nie zrozum mnie źle, ze dla "satysfakcji"
                  • Gość: kol@ Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: 80.73.217.* 29.11.06, 04:49
                    tylko, ze pozniej z takiego malenstwa wychowanego jedynie przez matke takie
                    własnie łosie wyrastaja i to wlasnie o tym pisze autorka..
                    • Gość: lew Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: 213.17.180.* 28.12.06, 10:37
                      dziecko musi mieć kontakt nie tylko z matką, ale także z ojcem, zwłaszcza
                      chłopiec. Bradzo często matki w stosunku do chłopców są nadopiekuńcze,
                      zwłaszcza, kiedy wychowują go same, bez ojców.I wychowują kaleki emocjonalne.W
                      grę wchodzi tutaj inne pojmowanie miłości przez matkę i ojca. <Matka kocha
                      dziecko bezwarunkową miłością, a ojciec bardziej "zadaniową" - bardziej otwiera
                      świat przed dzieckiem. I to się uzupełnia. Więc nie mówcie, że tylko matka ma
                      się zajmowac dzieckiem - od tego ma oboje rodziców, chyba że jest samotna.
            • Gość: mnb87692 Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.adsl.inetia.pl 29.11.06, 11:04
              głupiutki jesteś łosiu, ale po pismie widze zes młodzik, podrosniesz to zmądrzejesz
        • darr.darek TY masz RACJĘ,psycholożka plecie ideologiczne bzde 29.11.06, 09:44
          Gość portalu: Ja napisał(a):
          > Już sam tytuł jest idiotyczny. Ja to widzę kompletnie inaczej.
          > Sytuacja praca+dom (mam na myśli dom utrzymany w stylu niekoniecznie Bridget
          > nes ;)) jest ogromnie stresująca. Pracuję w godzinach takich jak małżonek -
          > dy wracamy oboje totalnie wypaleni, jedno na drugie wilkiem patrzy,któż to dzi
          > siaj obiad zrobi. Nie mówiąc o sprzątaniu, praniu, prasowaniu. Mieszkanie nie
          > est dla nas miejscem, gdzie można odetchnąć - tylko jakimś popapranym drugim
          > etatem. Źródłem stresów pt. "to niezałatwione, tamto nienaprawione, a jeszcze

          Cały temat wbrew pozorom jest silnie związany z "nowoczesną" ideologią
          (lewicową).
          Po pierwsze, praca najemna kobiet to następny czysty przychód podatkowy dla
          ogromnej, żarłocznej armii urzędasów, dla idiotycznej koncepcji państwa
          rozpieprzającego ogromne podatki, do którego pasowałoby hasło
          urzędasów: "państwo to my". Praca najemna jest opodatkowana powyżej 50% - nic
          nie przebija tego opodatkowania. Tym bardziej, że to pierwotne źródło PKB (50%
          PKB dla czerwonej hołoty do rozpieprzania), zakupy i podatki VAT od kupowanych
          towarów i usług to tylko efekt wypracowywania nowej wartości na stanowisku
          pracy i uzyskiwania dochodów z pracy.
          Nie można się dziwić, że naciski ideologiczne czerwonych idą w kierunku
          ośmieszania osób, które chcą żyć oszczędniej, korzystając z pensji małżonka,
          zajmując się domem i ceniąc wyżej tradycyjne wartości rodzinne.

          Po drugie, to też element cyrku feminsitycznej wojny płci, wg której feministki
          chcą upragnionego (dla swej ideologii) zrównania i prześcignięcia męskiej
          wydajności pracy. Charakterystyczne, że nie chcą tego dokonać w sporcie
          (ustawianie forów dla kobiet: sprinterki startują bliżej mety, kobiety-
          skoczkowie skaczą z wysokiego podestu, szachistki mają o 6 figur więcej na
          swojej połowie szachownicy), gdzie niezależnie czy to biegi czy szachy,
          wydajność mężczyn jest ewidentnie wyższa.
          Za tym idzie pomijanie i wręcz ośmieszanie niepodrabialnego atutu kobiet:
          rodzenia i lepszego wychowywania dzieci przez pierwsze lata życia.

          Po trzecie, to lewicowe bajki o sukcesie w pracy, gdy życie zawodowe 70%
          mężczyn i kobiet jest szare i pozbawione sukcesów. "Sukcesem" dla kobiety
          będzie osiągnięcie w pracy średniej płacy kobiecej, czyli ok.2000zł brutto, tj.
          ok. 1300zł na rękę. Sukcesem przeciętnej kobiety będzie awans z pakowaczki na
          hali magazynowej do referentki w dziale księgowości. Sukcesem przeciętnego
          mężczyzny będzie awans z pomocnika murarza do funkcji operatora dźwigu.
          Oczywiście nawiązując do pierwszego akapitu, ci którzy zdecydują się na model:
          mężczyna w pracy, kobieta w domu, będą porównywać się z sąsiednią rodziną,
          która dzięki pracy żony ma dochód netto 10.0000-15.000zł rocznie wyższy i która
          ma nowsze meble w domu i która zamiast Malucha ma "nowiutkiego" 8-letniego VW
          Golfa.
          Jest to pewien system zmuszania ludzi do wyśmiewania wartości rodzinnych i
          zaharowywania się w imię socjalistycznego państwa, które i tak zakosi 50%
          dochodów z pracy. Komuna robiła taki system źle - lewica zachodnia dopracowała
          ten system lepiej.

          • Gość: Ja Re: TY masz RACJĘ,psycholożka plecie ideologiczne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.06, 19:26
            Ja tam się nie zastanawiam, czy to ideologia czerwona, zielona, fioletowa, czy żółta w paski. Moja wiedza o polityczno/ekonomicznych uwarunkowaniach pracy kobiet jest niewielka.
            Tak po mojemu - na pracy obojga małżonków zbudowany został popyt na fast foody, pampersy, poradniki w rodzaju "jak to wszystko pogodzić i kogoś nie zatłuc tępym narzędziem", zmywarki, mikrofalówki, jednorazowe ręczniki kuchenne itp.itd. O - i telefony komórkowe kupowane od kołyski prawie, no bo jakoś trzeba mieć kontakt z dzieckiem.
            Czyli - że poszło o kasę.
            Nie wiem czy to jest ideologia lewicowa (ostatnio przestałam rozumieć pojęcia "lewica" i "prawica" - cóś się rozmyło). Dla mnie to po prostu komercha.
            • darr.darek Re: TY masz RACJĘ,psycholożka plecie ideologiczne 30.11.06, 10:34
              Gość portalu: Ja napisał(a):
              >Ja tam się nie zastanawiam, czy to ideologia czerwona, zielona, fioletowa, czy
              >żółta w paski. Moja wiedza o polityczno/ekonomicznych uwarunkowaniach pracy kob
              >iet jest niewielka.
              >Tak po mojemu - na pracy obojga małżonków zbudowany został popyt na fast foody,
              >pampersy, poradniki w rodzaju "jak to wszystko pogodzić i kogoś nie zatłuc tęp
              >ym narzędziem", zmywarki, mikrofalówki, jednorazowe ręczniki kuchenne itp.itd.
              >O - i telefony komórkowe kupowane od kołyski prawie, no bo jakoś trzeba mieć ko
              >ntakt z dzieckiem.
              >Czyli - że poszło o kasę.

              To ostatnie zdanie to taka mowa-trawa.
              Zmywarkę kupiłem dopiero teraz, gdy mam większą kuchnię, a żona od kilku
              miesięcy nie pracuje i jest w domu z drugim dzieckiem. Nawet gdyby nie
              pracowała najmenie nigdy - brak związku z Twoją tezą. Pierwsze zmywarki
              pojawiły się w USA w rodzinach, gdzie żony nie pracowały najemnie i gdzie
              jeszcze normalne było, że żona pracuje w domu.
              Telefony komórkowe dla dziecka to ostatnie z zastosowań jakie przychodziło do
              głowy twórcom techologii komórkowej.
              Te wspomniane wynalazki, to WYŁĄCZNIE efekt wydajności pracy w danym kraju,
              czyli PKB per capita.

              Z grubasz można to ująć tak: kobiety teraz uczestniczą w wytwarzaniu pewnej
              części opodatkowanego PKB. Pytanie na ile pogorszyło się bogactwo rodziny
              postrzegane od strony (niewykazywanego PKB) niezałatwionych spraw w domu i co
              gorsza, złej atmosfery rodzinnej.
              Ja nie jestem jakimś zwolennikiem pracy kobiet tylko w domu. Żona mówi, że
              niedługo pójdzie do pracy (nie ma złej pracy) i faktem jest, że jeśli nie
              zacznie się psuć rodzina z tytułu jakichś stresów nadmiernego zapracowania, to
              rzadko kto powie kategoryczne "nie" dla pracy najemnej żony.

              > Nie wiem czy to jest ideologia lewicowa (ostatnio przestałam rozumieć pojęcia
              > lewica" i "prawica" - cóś się rozmyło). Dla mnie to po prostu komercha.

              Za komuny wydawało mi się, że tylko państwa komuny przesiąknięte są ideologią
              (głupią) i ciągłymi nawiązaniami do ideologii. Potem dostrzegłem, że
              w "pluralistycznym" państwie przesiąknięcie ideologiami jest nie mniejsze,
              tylko nie tak ostantacyjne jak przy forsowaniu marksizmu.
              Gdy posłuchasz chcoćby jakiegoś "obiektywnego" dziennikarza, dostrzeżesz jaką
              ideologię popiera i ... jaka jego zdaniem "będzie przyszłość" jakiegoś
              prezentowanego projektu, jaki "będzie dalszy rozwój" prezentowanego zjawiska.

              To co jest przedstawiane przez ową psycholożkę, to właśnie obraz: "jak
              psycholożka wyobraża sobie przyszłość i co jest dobre dla kobiet i rodzin i
              nawet, jeśli nakreślony przez psycholożkę obraz pomija pewne problemowe sprawy,
              to liczy się to jak ... psycholożka wyobraża sobie przyszłość".
              To powyżej, to taka opisowa prezentacja iedologicznego podejścia.

              • kociamama Re: TY masz RACJĘ,psycholożka plecie ideologiczne 26.02.07, 10:18
                Psycholozka mowi z psychologicznego, nie ekonomicznego punktu widzenia.
                Psychologia zamjume sie uleczaniem problemow jednostkowych, a Ty traktujesz
                porblem jedynie masowo, mowiac duzo o ideologii i gospodarce.

                A z puntku widzenia szczescia jednostkowego - praca i satysfakcja z niej
                plynaca pomaga je osiagnac.

                Pzdr,
                Kociamama.
        • Gość: 123 Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: 213.17.180.* 28.12.06, 10:29
          Ja się zupełnie zgadzam z Panią psycholog. Ja i mój narzeczony pracujemy
          (wkrótce zamierzamy się pobrać, mieszkamy razem od około roku, dzieci nie mamy
          i na razie nie zamierzamy - dlaczego?można wysnuć z dalszej części wypowiedzi)
          i jak na razie nie mamy takich problemów. Wręcz nie wyobrażam sobie sytuacji, w
          której jedno z nas miałoby nie pracować. I nie chodzi tutaj o kasę, tylko o to,
          że człowiek musi mieć jakieś zajęcie, kontakt z ludźmi, musi się rozwijać etc.
          Akurat ja narzekam na pracę, bo nie daje mi satysfakcji, (oczywiście chcę ją
          zmienić, ale to nie jest takie proste) i czuję się tym ogromnie sfrustrowana. I
          właśnie ten brak satysfakcjonującej pracy uważam za moje największe, jak dotąd
          nieszczęście, pomimo, że generalnie oprócz tej pracy nie mam na co narzekać.
          Nie mamy problemów z dzieleniem się obowiązkami, obiady robimy razem często
          wieczorami na kilka dni, a jak nic nie zrobimy, to ja np. robię surówkę, a
          narzeczony obiera ziemniaki:-)tak wiec nie trwa to długo. Dodam, że to on wziął
          na siebie wychodzenie z psem, więc ja w tym czasie np. zaczynam robić obiad. To
          samo wieczorem - on idzie z psem a ja zaczynam robić kolację. Fakt,że przez to,
          że pracujemy nie mamy zbyt dużo czasu na różne rzeczy, ale nie marnujemy go na
          sprzątanie, tylko staramy się jakoś wspolnie go konstruktywnie spędzić. Nie
          zamierzamy utrzymywać super czystego mieszkania, bo nie o to chodzi, nie
          prasujemy również, a wszystkie opłaty dokonujemy przez internet, więc nie
          tracimy czasu na stanie w kolejkach.Ja tam jestem zadowolona, z wyjątkiem tego,
          że nie realizuję się w pracy, bo nie pracuję "w zawodzie", i to mnie
          najbardziej boli. I oczywiście zgodzę się w przedmówcami, że jeśli kobieta chce
          pracować, chce się rezlizować, to musi tak jak każdy pracować, bo tego jej
          potrzeba, żeby czuć się spełnioną,a przez to leszą żoną, matką, przyjaciółką.
          Bo trzeba miec zaspokojone wszystkie potrzeby,by być szczęśliwym,
          niezaspokojenie jednych potrzeb wpływa na zaspokajanie innych - wszystko jest
          ze sobą powiązane.A jeżeli ktoś będzie się czuł najlepiej w domu, to niech tam
          siedzi i nie narzeka. Czyli dokładnie tak, jak powiedziała Pani psycholog.


        • Gość: bozz Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.chm.bris.ac.uk 22.02.07, 21:21
          Nie no, nie chce byc zlosliwa, ale tekst mnie rozbroil: dwoje doroslych ludzi,
          bezdzietnych nie jest w stanie sobie posprzatac w domu? I jedno z was powinno
          zostac w domu?

          Hehe, slyszalam o babce, ktora 8 godzin dziennie spedzala na sprzataniu
          pietrowej willi meza, bo maz mial swira ;))
          • Gość: bozz Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.chm.bris.ac.uk 22.02.07, 21:25
            sorry, to bylo to JA, a nie do postu wyzej
        • kociamama Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu 26.02.07, 10:54
          Tekst mowi, ze gwarancja udanego seksu jest brak frustracji. I nie jest
          powiedziane w tekscie, ze wszystkie kobiety zajmujace sie domem sa
          sfrustrowane, ale spora ich czesc.

          Jezeli patrzycie na siebie z partnerem wilkiem, jak piszesz, mzoe to byc tez
          wynikiem, ze pora zmieinc partnera.

          Pzdr,
          kociamama.
      • zigzaur Czasem bywa na odwrót: 28.11.06, 21:27
        Gwarancją otrzymania dobrej pracy jest udany seks!
        • Gość: Zuzka_pinezka Re: Czasem bywa na odwrót: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 23:25
          No dobra, ale chyba pani psycholog przynajmniej w jednym ma rację: co zrobi
          kobieta z doświadczeniem zawodowym pt. wieloletnia kura domowa, gdy mąż odejdzie
          do innej kobiety lub umrze, a jej przyjdzie samej utrzymać rodzinę? Bo z
          alimentów czy pieniędzy "po mężu" to raczej wielkiego dobrobytu dzieciom i sobie
          na starość nie zapewni. Nie lepiej dbać o ciągłość swojego zatrudnienia ( nie
          chodzi mi wcale o karierę ) choćby po to by kiedyś nie obudzić się z ręką w
          przysłowiowym nocniku?
          • Gość: Maria Re: Czasem bywa na odwrót: IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.11.06, 23:55
            To jest jedyny problem. Praca zagania w kozi róg, wyjaławia bardziej niż
            seriale, a najgorsza jest agresja. Skończyłam z pracą z powodu agresji.
            Wszystkie największe miernoty postanowiły wskoczyć mi na kark.Po co mi to
            użeranie sie ? Mąż pracuje, a ja nadaję sens tej gonitwie. Wymyslam strategie
            rozwoju, znam pięć języków, piszę, czytam. Praca? Tylko we własnej firmie.
            Zdziczenie jest takie, że zajeździć człowieka dla paru groszy to pryszcz.
          • perculator Nie widzac swego 28.11.06, 23:58
            upokorzenia i braku zabezpieczenia w Polsce, smutne zycie maja polskie kobiety.

            W innych krajach Europy i Ameryki Pln. szacunek jest dla kobiet w domu i
            rodziny. Maz/partner nie moze odejsc bez zostawienia polowy majatku i pokaznych
            alimentow. Prawo, system, spoleczenstwo o to dba. Jezeli nie ma intercyzy,
            kazdy rozwod nawet po roku malzenstwa pociaga skutki utraty polowy majatku
            niezaleznie od tego z jakim wkladem zawierano zwiazek. Jezeli moja zona nie ma
            nic przed malzenstwem ,a po roku nastepuje rozpad zwiazku otrzyma pol mojego
            majatku jaki posiadalem przed i po slubie.

            W Polsce nie ma odpowiedzialnosci, mezczyzni sa traktowani przywilejowo.

            Zamiast wiec dyskutowac o pracy i upokarzajacych zwrotach typu "kura domowa"
            oraz jak to jest na "swiecie" moze pomyslec o prawnym zabezpieczeniu godnego
            zycia matki Polki. Przeciez to nie Azja ani Afryka, a jednak tak sie zdaje byc
            dla przecietnej Polki w Polsce. Smutne bardzo.

            • Gość: asdf Re: Nie widzac swego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 00:12
              Niech kobieta znajdzie odpowiedniego meza / partnera i po sprawie.
              Generalizowanie, ze kobiety maja gorzej, a na zachodzie lepiej to niestety zle
              myslenie. Wszystko zalezy od odpowiedniego doboru partnera! Nic wiecej. A
              zabezpieczanie przez panstwo, ze kobieta dostanie polowe bo sie jej nalezy, to
              nie jest dobry pomysl. (u nas jest taka sama sytuacja z prawem spadkowym, ze
              zonie i dzieciom MUSISZ dac łacznie 50%, nawet jesli w testamencie o nich nie
              wspomnisz, to ma pozniej prawo zakwestionowac taki testament, chyba ze wszyscy
              zostali wydziedziczeni) - to przyklad wylacznie w momencie smierci.
              Co moim zdaniem rowniez jest chybionym pomyslem, bo wydziedziczyc kogos jest
              ogromnie trudno, zatem panstwo mysli za Ciebie i juz z gory wie lepiej ze twojej
              rodzinie sie nalezy. A przeciez rodzina mogla Cie miec gleboko w d..., albo z
              zona wziales rozwod bo wam sie nie ulozylo i nagle stajesz sie biedniejszy...
              Przeciez to paranoja. Watpie ze cos takiego istnieje w momencie rozwodu, ze
              automatycznie 50% sie nalezy. - wszystko zalezy od prawnikow jakich masz i od
              wkladu obojga malzonkow. bo tak to po prostu masz pole do popisu dla osob
              chcacych wyludzic pieniadze.
              • perculator Re: Nie widzac swego 29.11.06, 05:30
                A mezczyzna kobiete. Tak, to prawda.
                Ale, w Ameryce zawsze jest pol na pol po rozwodzie, chyba, ze jedna strona
                wyraznie zawinila i wtedy mezus/zoncia zostanie z niczym. Ale generalnie jest
                to prawo dla kobiet, bo poczucie rodziny jest bardzo silne.
                W Polsce, w porownaniu do Ameryki kobiety, matki, sa poniewierane i nie ma
                prawa, aby je zabezpieczyc. Mieszkam w Californii. Mieszkalem tez w Polsce.
                Moze sa na tym Forum Ci, co w Ameryce mieszkaja, wiec poswiadcza. A rozwod
                ogolnie jest bardzo prosty, wlasnie dlatego, ze istnieje prawo jakie istnieje.
                Bardzo wspolczuje polskim kobietom, ze nie ma prawa, ktore je nalezycie chroni.
                Oczywiscie mowie o ogole, tzn ponad 80% Polek, bo dla majetnych sa zawsze inne
                opcje.
              • Gość: audi Re: Nie widzac swego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.06, 10:19
                a gdzie takich odpowiednich się szuka?? to ja pójdę i znajdę....
            • darr.darek jak mała Kazia/-u wyobraża sobieSPRAWiedliwe Prawo 29.11.06, 09:59
              perculator napisał:
              >upokorzenia i braku zabezpieczenia w Polsce, smutne zycie maja polskie kobiety.
              >W innych krajach Europy i Ameryki Pln. szacunek jest dla kobiet w domu i
              >rodziny. Maz/partner nie moze odejsc bez zostawienia polowy majatku i pokaznych
              >alimentow. Prawo, system, spoleczenstwo o to dba. Jezeli nie ma intercyzy,
              >kazdy rozwod nawet po roku malzenstwa pociaga skutki utraty polowy majatku
              >niezaleznie od tego z jakim wkladem zawierano zwiazek.

              A chciałabyś/-łbyś, aby prawo traktowało wg równości płci i to mąż, który
              niczego nie wniósł do małżeństwa, po roku rozwodzi się, dostaje od Sądu połowę
              mieszkania żony i jeszcze wysokie alimenty od żony ?

              Lewicowe klapki na oczach porażają mnie efektem lewicowego zaślepienia.
              • kociamama Re: jak mała Kazia/-u wyobraża sobieSPRAWiedliwe 26.02.07, 10:49
                Z Twoich postow emanuje bardzo wyrazna niechec do kobiet jako grupy. Skoro ktos
                postuluje, ze to kobieta ma siedziec w domu i tamtez harowac, a nie zajmowac
                sie dochodowa praca to fajnie, ze przynajmniej te osoby postuluja, ze kobiecie
                nalezy sie polowa majtku w razie rozwodu/smierci faceta.

                Twoje poglady to mi pachna jakims sredniowiczem czy antykiem, gdzie koboety nie
                mialy zadnych praw - ani do pracy ani do dziedziczenia.

                Pzdr,
                Kociamama.
            • Gość: kowianeczka Re: Nie widzac swego IP: *.lodz.msk.pl 11.06.08, 01:09
              perculator napisał:
              > W innych krajach Europy i Ameryki Pln. szacunek jest dla kobiet w domu i
              > rodziny. Maz/partner nie moze odejsc bez zostawienia polowy majatku i pokaznych
              >
              > alimentow. Prawo, system, spoleczenstwo o to dba. Jezeli nie ma intercyzy,
              > kazdy rozwod nawet po roku malzenstwa pociaga skutki utraty polowy majatku
              > niezaleznie od tego z jakim wkladem zawierano zwiazek. Jezeli moja zona nie ma
              > nic przed malzenstwem ,a po roku nastepuje rozpad zwiazku otrzyma pol mojego
              > majatku jaki posiadalem przed i po slubie.

              Jeżeli tak by było, to tylko idiota by się chciał żenić, by w razie rozwodu musieć oddać kobiecie to, czego się sam dorobił zanim ją w ogóle poznał. W imię czego - że taka niepracująca kobieta mu przez rok ścierała kurze? Taniej wyniesie zatrudnienie sprzątaczki, bo ona przynajmniej nie będzie miała roszczeń do majątku, w którego gromadzeniu nie miała w ogóle udziału.
          • Gość: guaran Re: Czasem bywa na odwrót: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 23:58
            pffff.... A co by bylo gdyby..... To by jeszcze mozna gdybac, ze ona powinna sie
            zabezpieczyc i pomyslec jaki zawod bedzie potrzebny za tyle lat za ile ja maz
            rzuci.... rozbrajaja mnie takie wywody.
            Niech sobie kazdy robi tak jak mu pasuje, jak malzonkowie/para ma taki uklad, ze
            jedno zajmuje sie domem, a drugie zarabia na utrzymanie, lub oboje zasuwaja w
            pracy. to kogo to obchodzi????
            Najgorzej jak ktos stwierdza, ze cos jest zle przyrownujac to do jakiegos
            zalozenia wydumanego w trakcie bezcelowego buszowania po sieci!!!
      • Gość: nieznany Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.dsl.bell.ca 29.11.06, 05:42
        wszystkiemu winni sa ludzie wywolujacy wojny i rzadza pieniadza i wladzy
      • sauternes pitu,pitu,ble,ble,ble Wojdylowa steka jak 29.11.06, 07:23
        • Gość: kura domowa zgadzam sie z p. Ewą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 08:30
          Pani psycholog ma racje . Po urodzeniu dzieci musialam zostac w domu, i mam juz
          dosc bycia kura domowa. Wciaz robi sie jedno i to samo. Do pracy teraz nie moge
          isc, bo jej nie ma.A wyplata 500zl mnie nie zadawala, wiec z musu siedze w domu
          i zaluje po niewczasie ze moglam wszystko zorganizowac inaczej, dzieci do
          przedszkola ja do pracy, do ludzi.Ci ktorzy tu pisza ,ze p. psycholog pisze
          glupoty, sami pisza bzdury, nie rozumieja tekstu, bo pewnie w domu nie
          siedza.Wiec dziub w ciup.
          • Gość: mnb87692 Re: zgadzam sie z p. Ewą IP: *.adsl.inetia.pl 29.11.06, 11:14
            nie łam się, szukaj roboty, albo idz za 5 stów. ja siedziałam w domu z dziećmi 8
            lat, wszystko mi umknęło, ale sie postarałam, douczyłam i mam juz druga prace ,
            nieduzo płaca, ale jest ok. Kobietom w polsce w ogóle mało płaca, ale praca to
            coś. Ja juz jestem starowinka mam troszkę po 40- stce, ale ty zrób to teraz , bo
            potem naprawde bedzie za późno.
      • Gość: 40-latka Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 08:42
        Mam w swoim otoczeniu trzy kobiety.które nigdy nie pracowały. Jedna została
        wdową koło 40, od dwóch odeszli mężowie. Ich życie teraz naprawdę jest bardzo
        złe, żadna nie może znaleźć pracy. Przez lata zazdrościłam im tego siedzenia w
        domu, teraz jednak wydaje mi się, że jeśli kobieta nie ma zabezpieczenie
        majątkowego (np. willa po dziadkach, bardzo bogaci rodzice) nie powinna
        rezygnować z pracy. Przykro mi było słuchać kuzyna, który z radościa opowiadał
        jak udało mu się nie podzielić z byłą żoną dorobkiem życia. On zaś nie rozumiał
        mojego oburzenia: "o co ci chodzi, przecież ona nic w życiu nie robiła, to ja
        na to wszystko pracowałem". A pamiętam jak bardzo byli w sobie zakochani, jak
        on z dumą mówił: "moja żona nie musi pracować"
      • Gość: girll Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.06, 09:10
        nie wyobrazam sobie siedzenia w domu i wpsolczuje kobietom, ktore w nim spedzaja
        wiekszosc swego zycia, nie po to koncze trudne studia zeby pozniej skonczyc
        swoja kariere na myciu podlog i gotowaniu obiadu, kobiety nie dajcie sobie
        wmowic, ze w kuchni wsaze miejsce, jestescie naprawde wartosciowymi i
        inteligentnymi ludzmi, ktorzy, tak jak kazdy facet, moga pracowac i zarabiac,
        cieszyc sie, ze sama mozesz kupic cos dla siebie, dziecka, dla meza, do domu!to
        nie prawda ze faceci maja utzymywac cala familie a Ty masz wychowac dzieci, co
        to za rownouprawnienie? nie jestem feministka ale w tej kwestii moje zdanie moze
        w zupelnosci zgadzac sie z ich postulatami...
        • Gość: inna kobieta Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.06, 11:33
          a co złego widzisz w byciu feministką?

          to że faceci maja złe do tego nastawienie?

          bo sie kobieta odważyła powiedzieć swoje zdanie

          to co piszesz brzmi jak wypowiedz feministki i nic w tej nazwie nie ma
          obrażliwego
          ci faceci co mają problemy z głową i nie tylko opluwają tą nazwę ale nie znaczy
          to ze jest to obelga
          oni by chcieli zebysmy nie miały zadnych praw tylko były dla ich przyjemnisci
          co za krótkowzroczność
          specjalnie opisuja feministki jako niezadbane maszkarony itp.dodają inne
          negatywnwe ekstrema
          tymczasem ja jestem zadbana i ładna i wyglądam kobieco, facetów potrzebuję i z
          facetami na poziomie randkuję i to calkiem nieżle i jestem feministką, kobietą
          domagającą sie poszanowania moich praw.

          i daleko mi do ekstremów,

          niewolników w ameryce wyzywali od czarnówchów żeby im dowalić, no i co przecież
          są czarni.. i z tego zrobiono wyzwisko...
          to taki styl, męskie hehe podejscie jak im ziemia spod nóg ucieka...



          • Gość: feminista feminizm ktory nie znosza wygodni mezczyzni IP: 82.146.248.* 30.11.06, 14:00
            Jestem feminista, mowie tak dlatego ze dla mnie nie oznacza to nic innego jak
            osoba popierajaca rownouprawnienie. Rownouprawnienie plci, ludzi zdrowych i
            niepelnosprawnych a nawet ludzi i wszystkich istot zywych. Kazdy z nas nie jest
            Bogiem, nie moze nikomu niczego narzucic a tym bardziej postepowania wobec
            innych i odpowiedniego zachowania jakie sobie wymysli, bo kazy jest inny. Dla
            mnie wiele kobiet obrazliwie nazywa siebie feministka, kiedy akurat ten tytul
            jej sie nie nalezy, bo czesto taka kobieta niby walczy o swoje prawa naginajac
            prawa mezczyzn czyniac je nierowne. Nie mozna mowic o rownosci w kwestii ktore
            z gory nie sa rowne np. tylko kobieta moze byc w ciazy , mezczyzna nie wiec nie
            powinno byc w tej kwestii praw rownych - zeby byly rowne to mezczyzni musieliby
            stac w sytuacji kobiet w ciazy i tak samo z drugiej strony - tylko mezczyzna
            moze sobie poradzic z duzym ciezarem, kobieta nie wiec nie winie za to kobiet
            ze takie a nie inne maja cialo. Nie kazdy potrafi sie znalezc w sytuacji osoby
            niepelosprawnej lub bezdomnego, pozbawionego calkowitych praw do zycia
            zwierzecia tylajacego sie po ulicach miasta. Dlaczego ogolnie trudno ludziom
            postawic sie w innej sytuacji, czyzby brakowalo i wyobrazni? Feminista byc to
            zaszczyt, nie kazdy to potrafi...
      • Gość: pracująca mama Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 09:13
        Jak zawsze: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia! Jestem pracująca mamą,
        nie jestem przemęczona, mam udany seks. Jest to jednak możliwe dlatego, że maż
        dużo pomaga w domu, w przygotowaniu posiłków czy zrobieniu zakupów. Nie dałabym
        rady bez niego i bez PANI, która wpadnie do nas raz na dwa tygodnie i zrobi
        salide porzadki. Dzięki temu ja nie jestem potwornie zmęczona, spędzamy
        popołudnia z dzieckiem, a w week-end możemy być razem, ale naprawdę razem, całą
        rodziną. Nasz week-end to nie nadrabianie zaległości w pracach domowych, ale
        wspólne spedzanie czasu! Moim zdaniem nie tylko praca, ale własne samopoczucie -
        samozadowolenie, poczucie, że jestem doceniana - nie tylko przez mążą,
        mniejsza ilość obowiązków domowych to klucz do "szczęćia - sukcesu" w życiu
        rodzinnym. W naszym kraju, moim zdaniem, tydzień pracy jest zbyt długi (40
        godzin, w inych krajach 36-38) wspiera kobiety i rodziny. Kobieta realizuje sie
        w życiu zawodowym a po powrocie rodzina ma więcej czasu dla siebie i WYCHOWANIE
        dzieci. W moim przypadku ta godzina krócej w pracy to byłoby bardzo dużo. 10
        godzin poza domem dziennie to dużo! 2 godziny z dzieckiem, dwie z mężem i sen.
        Na obowiązki "PANI DOMU" nie ma już czasu! Rozwiązanie: praca na część etatu.
        Sprtawę skrócenia tygodnia pracy pozostawiam do przemyślenia NASZM WYBRANYM
        POSŁOM. PKB nie spadnie, kraj nie popadnie w ruinę (tak jak nie popadł przy
        skróceniu tygodnia z 42 godzin do 40!), a każdy swoją działkę musi zrobić.
        Pracodawcy za bardzo tu protestują...
      • Gość: anna Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.06, 09:15
        to nie do pomyslenia, jestem kobieta po studiach, mam dziecko i meza, pracuje,
        kazdego dnia wstaje razem z mezem i razem idziemy do pracy, dzielimy sie
        obowiazkami, odbieraniem dziecka z przedszkola, gotowaniem, sprzatniem, praniem,
        nie dam sie wychowac na kure domowa, razem zalozylismy rodzine i kupilismy dom i
        to by bylo nie fair gdybymaz oczekiwal ze rzuce dobrze platna prace, a co
        najwazniejsze - rzuce to co robic lubie. Nie wyobrazam sobie siedzenia w kuchni
        caly dzien zeby pozniej sluchac narzekan meza ze jest zmeczony a ja caly dzien
        nic nie robilam tylko siedzialm w domu ( sprzatajac, myjac podlogi, wychowujac
        dziecko, piorac i gotujac...)
        • Gość: joanna Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.06, 09:23
          ja skonczylam ciezkie studia, teraz wraz z mezem mieszkamy we Francji, prawde
          mowiac to byla moja zasluga, ze sie tam przenieslismy, dostalam propozycje
          siwetnie platnej pracy wzielam jeszcze wowczas narzeczonego pod pache i razem
          przemierzylismy Europe w celu osiedlenia sie, poczatkowo strach ktory nam
          towarzyszyl, poczucie obcosci, leku przed nauka nowego jezyka i nowa kultura,
          minal w ciagu pol roku, teraz jestesmy mlodymi rodzicami pieknej coreczki, oboje
          zatrudnieni, wspolpracujemy w domu i zyciu, jestesmy szczesliwi. Czasem wydaje
          mis ie ze decyzja o wyjezdzie byla najlepsza jaka kiedykolwiek podjelismy,
          wydaje mi sie ze w Polsce kobiety sa o wiele gorzej traktowane, tak przyslowiowe
          maszynki do rodzenia (przynajmniej slyszac co nowego wymyslaja polscy politycy),
          to nie fair i kazdej kobiecie polecam rozwoj kariery, naprawde warto czuc sie
          jak prawowity obywatel tego swiata!
      • Gość: Ja Kosmiczna bzdura! IP: *.is.net.pl 29.11.06, 09:16
        Pseudo kobieta to taka kobieta która nie chce być kobietą tylko stara się
        dorównać mężczyznom. Taka jest właśnie autorka tego artykułu.
        Pisze banialuki: Skutkiem nieudanego życia są najczęściej choroby
        psychosomatyczne - różnego rodzaju bóle, depresje i nerwice. Te kobiety bardzo
        często trafiają na leczenie do szpitali psychiatrycznych.
        Zauważ czytelniku że w szpitalach psychiatrycznych wcale nie ma więcej kobiet,
        a kobiety które tam są to zarówno kury domowe jak i bizneswomeny.
        To tylko wierzchołek góry lodowej głupet tej osoby.
        Takie osoby bardzo psują sprawy kobiece.



        • Gość: anna Re: Kosmiczna bzdura! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.06, 09:26
          co ty mowisz seksisto?? Ty zapewne nalzeysz do mezczyzn, ktory usadzi kobiete w
          domu w kuchni pokaze jak dziala kuchenka i kaze tam zostac, wspolczuje Twojej
          zonie...ktora zapewne ma wiekszy iloraz inteligeancji od Ciebie...ale coz swoje
          kompleksy trzeba jakos ukryc...
          • Gość: alina Re: Kosmiczna bzdura! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 09:39
            Zostałam w domu mimo, że wszyscy wokół otwierali gęby ze zdziwienia; Taka
            energiczna, towarzyska, podróżniczka. Nie robiłam kariery jak moje koleżanki
            ale podróżowałam po świecie... Jednak gdy tylko wyszłam za mąż (w 34. roku
            życia)już wiedziałam, że życie się zmieni. Mam 2 dzieci, nie pracuję zawodowo.
            Nie podróżuję (jak dotychczas). Co mnie najbardziej dobuija? Właśnie ów pogląd,
            że siedzę w domu i się marnuję. Znajomi współczują mi. A ja powtarzam, ze to w
            najodleglejszych zakątakach globu nauczono mnie, że najważniejsza jest rodzina,
            że MATKA MUSI być z dziećmi (wszyscy to uważają za rzecz naturalną prócz
            przeżartego konsumpcją Zachodu, w tym Polski).
            • zdanka1 Re: Kosmiczna bzdura! 29.11.06, 10:07
              ja powtarzam, ze to w
              > najodleglejszych zakątakach globu nauczono mnie, że najważniejsza jest
              rodzina,
              >
              > że MATKA MUSI być z dziećmi (wszyscy to uważają za rzecz naturalną prócz
              > przeżartego konsumpcją Zachodu, w tym Polski).

              Za 15 lat Twoje dzieci beda nastolatkami i zaczną z domu wyfruwać. Ty bedziesz
              kobieta przed 50-tka. Co wtedy powiesz? Co musi kobieta przed 50-tką, skoro
              wczesniej musiała być w domu? zycie szczęsliwe to zycie w zgodzie ze
              swiadomoscią, ze nic sie nei musi, ale czegoś sie chce - współczuję jesli
              jesteś w tym domu, bo uwazasz, ze tak MUSI być , a nei - bo tak chcesz.


          • Gość: 666 Re: Kosmiczna bzdura! IP: 213.17.180.* 28.12.06, 10:49
            hehe, on pewnie wcale nie nalezy do meżczyzn, którzy usadzili żonę w domu,
            tylko jest pod pantoflem zaradnej babki, który jedynie anonimowo na forum jest
            w stanie wyrazić swoje niezadowolenie:-)
      • Gość: IZA Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.elblag.dialog.net.pl 29.11.06, 09:34
        włanie sraciłam pracę, od 4 tygodni siedze w domu i szukam i dostaję świra.
        nikomu nie potrzebna i nic nie warta. na szczęście mój mąż zarabia i nie muszę
        sie na razie martwic o to z czego zpłacić rachunki. mąż tez niechcący dostaje
        za to że ja czuje sie jak wyrzucona poza społeczeństwo. wytrzymuje i pociesza.
        brak pracy nie z wyboru jest dobijając. poczucie własnej wartosci równe zero. i
        po co studia, podyplomwe studia, język biegle itp? rzeczywiście nie kązda
        kobieta spłeni sie tylko zajmując sie domem. a to tez mi lepiej szło jak miałam
        pracę.
        • Gość: 123 Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: 213.17.180.* 28.12.06, 10:51
          zgadzam się, mam podobnie, tyle że ja pracuję, ale nie zgodnie z kierunkiem
          studiów,który ukończyłam i cierpię strasznie, i przez to często się wkurzam,
          jestem zdołowana - a przygnębiona i sfrustrowana żona to kiepska żona.
      • vharia Ja się z tą panią zgadzam. n/t 29.11.06, 09:50

      • carduus Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu 29.11.06, 10:13
        Kiedy czytam większość z powyższych komentarzy, nie wiem czy się śmiać, czy
        płakać. Bo taka nieumiejętność obserwacji i opacznych interpretacji, jaką
        prezentują ich autorzy jest tak śmieszna, że aż żałosna.
        Wszyscy Ci z klubu WIEM LEPIEJ są oczywiście mądrzejsi od fachowca, jakim jest
        Pani Woydyłło. Mieli więcej okazji do obserwacji, przeprowadzili więcej rozmów z
        kobietami, potrafili więcej zrozumieć. Szkoda tylko, że na potwierdzenie
        własnych słów mają tylko swoje "wiem lepiej".
      • Gość: annnaka Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.csk.pl 29.11.06, 19:42
        "Podziwiam" tych, co tak prosto dają przepis na udane zycie... Tyle ile kobiet -
        tyle może być recept na szczęśliwy związek. Najważniejsze - życ w zgodzie ze
        SWOIMI przekonaniami i szanować samego siebie.
        • Gość: Bea pracownik nie lecacy do pracy i nie kura domowa IP: 82.146.248.* 30.11.06, 10:37
          Ja najbardziej wspolczuje kobietom - naszym matkom - jakby sie nie przyjrzec i
          pracowaly w pracy i na druga zmiane w domu, jak w tej beznadziejnej reklamie
          sosu "moja mama ciagle biega, rano praca potem dom..." Ja mam meza z ktorym
          gotuje obiady i robimy w domu wiekszosc rzeczy razem - stwierdzilismy ze to nam
          daje wspolny czas - jakas przyjemnosc ze robimy cos razem. On pracuje ja nie,
          mimo wszystko jest na tyle inteligentny zeby rozumiec ze jak juz urodzi sie
          nasze dziecko (obecnie jestem w ciazy) to ja nie mam zamiaru bawic sie we
          wlasna matke, oni jego. Mam nadzieje ze mi sie to uda ale zaplanowalam sobie ze
          nie pojde juz do pracy u prywaciarza bo nie czuje sie tam doceniana, w domu
          nikt nie musi doceniac mojej pracy bo robimy wszystko razem, teraz dorabiam
          sobie sprzedajac na aukcjach towar, ktory sama wyrabiam - daje mi to
          satysfakcje. Lubie siedziec w domu, pewnie dlatego ze siedze tu dla relaksu i
          nie jestem jego przynalezna czescia, czyli robocikiem do sprzatania. Rano robie
          co mi sie chce a jak wraca maz razem gotujemy, jemy przed tv itd. Jako ze lubie
          siedziec w domu, ale nie chce byc jego wiezniem jak moja mama, to juz zawsze
          bede dozac do tego zeby zarabiac przez internet lub w inny sposob nie muszac
          rano zasuwac do pracy, chce byc w domu i nie byc kura. Rozumiecie? Nie chce aby
          moje dziecko powiedzialo w szkole - moja mama nie pracuje - ja pracuje, ale nie
          lece do pracy poza dom, a moja praca nie jest dbanie o dom bo od tego sa jego
          mieszkancy... czyli wszyscy domownicy. Taki jest moj punkt widzenia. Kto tak
          tez chce, niech tak poprostu zrobi :)
          • Gość: Delfina Re: pracownik nie lecacy do pracy i nie kura domo IP: *.zaodrze.punkt.pl 21.12.06, 14:34
            To masz fajnie, bo twój mąż nie dość, że pracuje zawodowo, to jeszcze wykonuje
            twoje obowiązki - bo skoro siedzisz w domu to dlaczego nie ugotujesz i nie
            posprzątasz? Robicie to razem, super, ale myślę, że jego wkrótce ta sytuacja
            zmęczy i będziemchciał żebyście oboje pracowali zawodowo i w domu, albo żebyś
            przynajmniej domem się zajęła. Ja bym tak na jego miejscu zrobiła
      • Gość: samodzielna Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: 80.48.30.* 21.12.06, 20:32
        Jejku... Jak można chcieć być sponsorowaną przez własnego męża? Ja bym się ze
        wstydu zapadła, gdybym komukolwiek miała powiedzieć, że nie pracuję, siedzę w
        domu, który utrzymuje mąź. Przecież to jest czysty sponsoring: kobieta daje mu
        ciała, posprząta, podsunie pod nos obiad, a on jej za to płaci - zupełnie jak
        prostytutce za wykonane usługi. Takie kobiety są dla mnie żałosne... Nic
        dziwnego, że mężczyźni nie zwracają uwagi na swoje kury domowe vel. służące.
        Przecież służba nie ma prawa narzekać - ma pieniądze i dach nad głową, więc ma
        się odwdzięczyć za to, czyli tyrać, bo mąż jej za to płaci. Oj głupie te
        kobiety, głupie....
        Panie, do roboty! Nie można kazać mężowi zarabiać na całą rodzinę. Z takiego
        stresu i pracy całodniowej rodzą się impotenci. Później będziecie narzekać, że
        mąż nie ma siły lub ochoty na seks, a kto by chciał po całym dniu roboty? Nie
        narzekać, tylko panie, gazeta w łapkę i do roboty :)
        • Gość: :( Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.acn.waw.pl 21.12.06, 22:21
          Oj cos Ci sie chyba po drodze wykoleilo. Nie rozumiem sformulowania
          sponsorowana. Przeciez skoro jest sie raz to sie wszystko dzieli, i jesli maz
          zarabia to jest to wspolne, tak samo jesli zarabia zona. A poza tym to ten
          artykul i cala dyskusja sa prowadzone w bardzo agresywnym tonie forsowania
          wlasnego punktu widzenie. A tak na prawde to wszystko zalezy od konkretnych i
          indywidualnych przypadkow. Dobranoc wszystkim
          • Gość: :) Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.acn.waw.pl 21.12.06, 22:25
            a i jeszcze jedno. Do Pani autorki artykulu. Jesli chodzi o smierc meza, to
            akurat o kapital bym sie nie przejmowal (ten piezniezny oczywiscie, bo caly czas
            o nim mowa w artykule). Dobre firmy i madzrzy mezowie potrafia odpowiednio
            zabezpieczyc swoja zone na ta ewentualnosc.
            • Gość: Delfina Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.zaodrze.punkt.pl 22.12.06, 09:33
              Mężowie muszą to i tamto, nawet pisząc to traktujesz kobietę jak bezmózga,
              stworzenie bezwolne i bezmyślne, zdane na łaskę mądrego i zaradnego męża, bo jak
              trafi na mniej operatywnego to śmierć w biedzie ją czeka. Dajcie spokój, jest
              XXIwiek a więkoszość kobiet to istoty mądre i samodzielne, na szczęście:)
              Pozdrawiam wszystkich zaradnych
        • Gość: pro_fanacja Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.07, 12:20
          ja tam się nikomu "nie daję", jeśli partnerstwo(związek czy jak kto woli)
          postrzegasz w ten sposób to bardzo mi przykro, ale wiedziesz jałowe życie
          emocjonalne.
          Ps.1.pracuję
          2. uprawiam sex bo lubię to robić :)
      • Gość: kobi Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: 85.134.181.* 22.12.06, 03:50
        Ja sie zgodze z jednym - ze dzisiaj miara czlowieka jest niestety pieniadz.
        Wszechmogacy Pieniazek wyznacza nam miejsce i powodzenie we wszystkich
        dziedzinach zycia, nawet w sprawach uczuciowych( moze juz lepiej nazwijmy to
        tak, jak w zasadzie powinno sie to dzis nazywac - w sprawach pieniazkowo-
        seksowych:)
      • Gość: Ptaszkowie Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.abhsia.telus.net 22.12.06, 09:07
        samczykowie buduja gniazda np ptak rajski i inne tak zeby samiczka je
        zaaprobowala i w takiej sytuacji daje gwarancje praedluzenia genotypu samczyka.
        Podobnie u ssakow lwy zwyciezkie samce zagryzaja potomstwo zwyciezonego samca
        celem przedluzenia swojego genotypu, jako ze samica bedzie receptywa bez
        potomstwa.

        Na ludziach sie nieznamm ale proponuje pytanie: Kogo wybierze polowica rodu
        ludzkiego celem przedluzenia wlasnego genotypu: bogatego multi-milionera czy
        Jaska Jurnego Bosonogiego:
        Odpowiedz jest jednoznaczna: Multimilionera ze wzgledu na jego dominujace
        wlasnosci intelektualno/genetyczne nad jurnym tylko Jaskiem. LP
      • Gość: magda741 Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 14:06
        Zgadzam się z opinią . Właśnie jestem w trakcie szukania pracy i "siedzę" w domu i powiem szczerze,że dług nie wytrzymałabym. Chociaż nie mam dziecka, nie uważam, że przebywanie w domu dałoby mi satysfakcję. Ponadto nie uważam,że mojemu domniemanemu dziecku stanie się krzywda,gy zajmnie się nim niania, a dom sprzątnie pomoc. Wolę pracować i na to zarobić. Na szczęscie mój mąż jest tego samego zdania, chociaż przy jeo zarobkach mogłabym piłować paznokcie.
        Nie po to się studiuję i uczy, by siedzieć w domu . Poza tym moje dobro jest dla mnie najważniejsze, a nie tylko dobro dziecka
      • Gość: Rafaell Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.76.classcom.pl 23.02.07, 14:29
        List otwarty do wszystkich kobiet Polek

        Bardzo was proszę Kobiety o wpłynięcie na nas osoby nakręcane testosteronem
        mężczyzn.
        To co się dzieje w Polsce niedługo skończy się albo walkami bratobójczymi albo
        państwem policyjnym albo wejściem "przyjaciół". Nie możemy sobie skakać do
        gardeł jednocześnie zasłaniać się tym, że chodzi nam o dobro naszego kraju.
        Zapobiegnijcie totalnemu rozkładowi wszystkich naszych zarówno organizacyjnych
        jak i rodzinnych powiązań zmuście swoich synów , wnuków , mężów, kochanków ,
        przyjaciół żeby zaczeli robić coś konstruktywnego dla naszego kraju zamiast
        stroszenia piórek. Codziennie zadajcie im pytanie co ty mężczyzno dziś
        zbudowałeś dla naszej rodziny dla sąsiadów dla kraju, pytajcie również czemu coś
        niszczy i dlaczego. Żeby w końcu zlikwidowano bezrobocie żeby nasze dzieci miały
        perspektywy gdzie mieszkać i pracować, żeby społeczeństwo mogło być zdrowe i
        wykształcone żebyśmy pamiętali o starszych żeby kapitalizm pokazał w końcu swoją
        ludzką twarz żebyśmy się nie czuli zagrożeni z zewnątrz i wewnątrz,żebyśmy
        zaczeli się uśmiechać do siebie.
        Najpiękniejsza części społeczeństwa macie bardzo mocne atuty w wychowaniu
        testosteronowców czyli mężczyzn, zacznijcie im podawać zimne , lub niesmaczne
        dania , nie dawajcie całusów i innych rzeczy, przenieście się do innych pokoi na
        opowiadania o całym dniu mężczyzny mówcie zdawkowo "no" wychowajcie ich na nowo
        ! niech zwiną piórka i zaczną dogadywać się z innymi kogutkami niech w końcu
        zaczną coś budować a nie burzyć.
        Proponuję na znak protestu przyszyć do żakietu swetra bluzki zielony guzik na
        znak że Kobiety chcą pokoju , stabilności i rozsądku i tego się będą domagać.
        Dajcie kogutkom popalić niech się wezmą do roboty dość tego marazmu ! Albo praca
        na rzecz wszystkich albo zielony guzik Panowie Kobiety dają Wam wybór
        Rafaell
      • Gość: nachwile Re: Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.acn.waw.pl 24.02.07, 13:05
        artykułu nie czytalem, tylkojego tytuł mnie zjadł

        praca to gwarancja szczęścia i seksu, hhahahahahaha

        o jakim szczęściu mowa , skoro za pensje nie da sie utrzymać, kupić fajnych
        ubrań, pojechać na fajne wakacje, zjeść smacznie w dobrej restauracji?
        pensja ledwo starcza na opłaty, jedzenie

        zaś co do seksu - wiele osób ma takie nerwy w pracy, że jak wracają to raczej
        nic im sie nie chce, od pracy sie robia impotenci, ludzie znerwicowani, na
        szczęście już nie pracuje w firmie, gdzie był wyścig szczurów, donosy, ciągła
        atmosfera zagrożenia, liczne nadgodziny, wyzywający i poniżający szef-właściciel

        gwarancja szczęścia to wygrana w totolotka, bo wówczas jest szczęście, bo można
        kupić to co sie chce, a nie trzeba pracować i na seks jest kupe czasu

        praca to częściej gwarancja frustracji i braku chęci na seks

      • Gość: kura domowa3 Praca to gwarancja szczęścia i udanego seksu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 19:03
        Witam.Sama "siedzę" w domu z trójką dzieci w wieku 3,7 i 13 lat.Mąż pracuje,
        ale nie potrafi utrzymać rodziny. Jest zakompleksiony i zdominowany przez
        swoich rodziców, zwłaszcza despotycną matkę.Często wraca z pracy zły na czały
        świat i krzyczy na mnie i dzieci.Dopóki miałam pieniądze z akcji firmy w której
        pracowałam, jakoś było.Dodam, ze pomaga mi finansowo moja matka, która pracuje
        na wysokim stanowisku.Zgadzam się z autorką artykułu, ze praca w domu jest
        niedoceniana,kobiety są często poniżane, a mężczyżni zwalniani niesłusznie z
        wielu obowiązków wobec domu,dzieci i żony. Ja zostałam w domu, bo mąż obiecywał
        utrzymywać rodzinę, dlatego że teściowa nie chciała pomóc, no i dlatego że sama
        czułam brak matki w domu (pracowała intensywnie zawodowo i brakowało mi
        strasznie jej obecności w domu, gdy wracałam ze szkoły). Trudno zaprawdę
        wypośrodkować... Dużo zależy od postawy życiowego partnera. Jeśli to naprawdę
        mądry facet to zrozumie ogrom domowych obowiązków, opiekę nad dziećmi,
        organizację zajęć dodatkowych. Czy nie lepiej DOWARTOśCIOWYWAć i WYNAGRADZAć
        matki WYCHOWUJĄCE swoje własne dzieci na porządnych ludzi? Lepiej powierzać ich
        wychowanie obcym i przypadkowycm ludziom, albo zostawiać bardzo często samym
        sobie? Z tego wyrasta tylko samotność i inne nieszczęścia...
    Pełna wersja