Gość: Doc.Henryka Grosik
IP: *.efi.fi
30.11.06, 10:35
Ad. Alarmujaco spada ilosc niewolniko w polskich przedsiebiorstwach... wobec
czego liberalizujacy odlam Rzadu RP i pracodawcy chca importowac kadre
inzynierska z Afryki i Kazachstanu...a wtedy
Żony pracodawcow i czlonków zarzadu będą cześciej odwierdzać fabryki,
szczególnie gdy pracodawca w delegacji, pod pozorem poszukiwania dokumentów
wsród taśm produkcyjnych obleganych przez importowanych, zabarwionych
pracowników. Będą wygladać piękniej i pachnieć jeszcze intensywniej niż
teraz. Kolorowi pracownicy będą mieli uciechę, i vice-versa, wzrośnie
zadowolenie i motywacja we fabryce, wszakże jakoś musimy wypelnić lukę
demograficzną po emigrantach.
Polscy hydraulicy dbają o sprawne dzialanie gospodarstw domowych w UK,
Irlandii, u Bauera i we Francji oferujac sprawny serwis i „uslugi duchowe”
przygnębionym nudna demokracja Paniom domu w UE, polskie pielęgniarki pudrują
pulchne i radosne niemowlaki Anglo-sasów, wobec czego malżonki pracodawców w
ojczyźnie nie mogą pozostać na prokreacyjnej pozycji poszkodowanej a z
drugiej strony luka demograficzna to mniejsze potencjalne zyski pracodawców w
dluższym horyzoncie.
Przy czym nie należy zapominac że jest więcej pozytywnych aspektów importu
wielokulturowej sily roboczej. Bo np. zatrudnmione w fabryce Rumunki i
Bulgarki w ramach pro-spolecznej dzialaności na 2-gim etatcie
swidczac „uslugi nieopodatkowane” w zakladzie w przewie obiadowej, na fajka
lub miedzy zmianami będą przyczynialy sie pośrednio do wzrostu kondycji
psychicznej i fizycznej w fabryce, co prowadzi w linii prostej do wzrostu
efektywności produkjci. Pracownik wypoczety, uśmiechnięty, zadowolony z
życia, utożsamiający się emocjonalnie z zakladwm to klucz sukcesu i wyższych
zysków. Uwaga na pulapki w cenniku, bowiem zgodnie z progresywnym systemem
plac w firmie, robotnik taśmowy placi stawkę podstawową za uslugę,
natiomiast czlonek zarzadu i prezes już nie, znacznie wyższą – proporcjonalną
do wynagrodznia. I mamy impuls gospodarczy, spirala konsumpcji się nakręca,
co?
Z pktu widzenia malzonek zarządu. Przede wszystkim musza zainwestować w
prezencję przed wizytą w fabryce. Post-factum zrelaksowane, zadowolone z
życia i uśmiechietne malżonki wszakże nakręcając spiralę będą szly za ciosem
inwestując jeszcze więcej w prezencję, przy okazji uśmiechniete konsumować na
zakupach podwojone zyski malżonka. I mamy impuls goposodarczy w przemyśle
kosmetycznym, odzieżowym, farmaceutycznym, w sektorze usulg „body and hair-
style tuning”, spożywczym i cukierniczym. Te branże też wspisuja sie w
podniesioną pozytywna motywacją konsumpcję rodaczek. I spirala sie nakręca,
nieprawdaż?.
Z pktu widzenia importowanego pracownika. Po kilku miesiącach imigrant
orientuje się, że jego 600,-zl netto ledwo starcza na oplate za kawalerke
wynajmowaną od córki prezesa, wobec czego idzie do szefa po podwyżke ale nie
dostaje, idzie do zony szefa po sponsorowane - tutaj też może trafić na
blokadę bo konkurencja w fabryce rośnie i nie spi. Lekko zrozpaczony, ale
dobrze zmotywowany stosunkami pracodawczo-pracowniczymi idzie do banku po
kredyt. Kredyt dostaje a bank dostaje prowizję. Ot co, i mamy impuls
gospodarczy i spirala konsumpcji się nakręca...!
Z pkt widzenia pracodawcy i czlonka zarządu, ktory przez przypadek dowiaduje
sie o fabrycznym mezaliansie malzonki moga być rozne opcje, ale min
następująca. Dyr. generlany niezbyt odporny na taki cios, ktoremu świat i
pojmowanie prostych zasad ekonomii zalamują sie w jednej chwili, w pierwszej
fazie zrozpaczony sytuacja domowa rzuca się w wir 24h godzinnej, morderczej
pracy, bo jedynie praca i jej sens trzyma go przy zyciu i pozwla jako
funkcjnować. Wprowadza szereg zmian efektywnościowych i mobilizuje zaklad
wlasną heroiczną postawą na taśmie do jeszcze bardziej efektywnej pracy.
Opcja 2ga, Pracodawca, któremu grunt sensu życia usunal sie spod pantofala,
przeżywa szok metamorficzny, odrodzenie które pozwala mu zrozumieć na nowo
prawa ekonomiczne. Pod wplywem metamorfozy wprowadza
rozwiazanie „innowacyjne” - inwestuje caly dotychczasowy swój zarobek w
szkolenia, edukacje i podniesienie pensji pracownikom w fabryce oraz
resztkami intuicji probujac jakos poradzić sobie z niefortunnym mezaliansem
malzonki z importowanym zmianowym magazyniera, proponuje malżenstwo z córką
lub bratanicą i sprawa rozchodzi sie po kościach w rodzinie. Ostatnim
instynktem udaje mu sie dzwignąć z dna psychicznego, nie stracić kontroli
sytuacji i zmotywować wszystkich wokolo do wydajniejszej pracy i to On nadal
kontroluje fabrykę.
Jest impuls gospodarczy?... Jest jeżeli prowadzi produkcję eksportową, w
przeciwnym przypadku wykosi konkurencje na rynku lub importera.
Wyobraźcie sobie syt. z perspektywy motywacji polskiego robotnika taśmowego w
fabryce, który jeszcze nie pojechal do Birmingham. Jego kumpel importowany
nic nie robi, opiernicza sie i bumeluje, zarabia 20 razy lepiej bo to zięć
prezesa, nawiazuje kolejne subtelne relacje z pozostalymi czlonkiniami
zarządu wszystko pod okiem skrupulatnej rodziny zarządzajacej, ale produkcja
idzie! Więc ten polski zmianowy z taśmy fabrycznej zaczyna wpadać w coraz
glebsza frustrację, wyladowujac zlośc niemoc i żal do systemu na taśmie
fabrycznej uzyskując 450% normy w pracy na 3 zmiany, tylko po to by ktoklwiek
zwrócil na niego także uwagę. A zeby tak pracować musi dobrze jeść i
konsumuje jeszcze wiecej przepyszne polskie warzywa, owoce, brojlery i chmiel
i zyskuje także rolnik na tym swoje 4 grosze. I co jest impuls gospodarczy i
spirala....? Ha?
Oprócz tego już widzę dziestaki tys. naplywowych studentek wielkomiejskich,
które nagle wielotysięcznymi zastępami meldują się z importowanymi partnerami
w urzędach cywilnych. Przecież można polączyc przyjemne ze sponsorowanym,
szczególnie odczuwając wyznanie milosne partnera z importu po pozytywnym,
jednorazowym i konkretnym przyplywie gotówki na koncie w zamian za iluzję
stalego pobytu. Ciekawe w ilu urzędach miast i urzędach cywilnych będą
pojawialy sie pojedyńcze rekordzistki w celu oczywistym zwielokrotnienia
doznań milosnych. Stawiam na rokordzistki, ktore w ciągu roku objadą ponad 50
aglomeracji. Przy okazji studentki zyskają niezwykle praktyczne umiejętności
mendzerskie zarządzania wielokulturowymi wieloosobowymi formacjami-
organizacjami w kilku oddzialach w kraju (czytaj miastach). Jest impuls
gospodarczy? Odpowiedzcie sobie sami....
Niestety mimo pozornej sytuacji win-win dla każdej grupy spolecznej i
gospodarki naszego kraju, moga pojawić się patologie, czyli poszkodowane
grupy spoleczne. Mam na myśli moher-armię Ojca Rydzyka i armię Ojca
Giertycha. Te dwie grupy spoleczne nie podlegają tak latwo ziemskim prawom
ekonomicznym. Nie wiem co tu może się zdarzyć, niemniej rozluźnienie norm
spolecznych w kwesti zwiąkzów multi-wyznaniowych mozę wprowadzić chwilowa
poważną konsternację i opór przed zmianami jako-takimi samymi w sobie. Skutek
gospodarczy.... nieznany jak pisalem nie podlegający....
Podsumowując, 1. studentki zyskują kapital inwestycyjny na rozwinięcie
dz.gospodarczej, 2. banki zyskuja nowych importowanych klientów i odsetki, 3.
malzonki zarzadow nakrecaja obroty w przemyslach kosmetycznym, odziezowym,
farmaceutycznym i uslugach wszelakich 4. przedsiębiorcy zyskują niefortunnych
zięciów. 5. przesiębiorstwa zyskują znacznie bardziej zmotytwowaną i
wydajniejszą zalogę
Wszak Prof. Balcerowicz, po refleksji praktyk kolonizacyjnych dawno temu przd
wiekami mocarstw tj Francja, Wlk. Brytania, Niderlandy oraz fenomenie
wielokulturowej gospodarki za oceanem uczyl nas wszystkich podstawowych
zasad i praw ekonomii: Importujmy kultury i konsumujmy ile wlezie i sie jakoś
kręcić będzie. Na pewno będą takze ulice bardziej kolorowe i Polska prowincja
zyska oniemialych pieknem krajobrazu przyby