Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    pracodawca oszust-niesłowna świnia

    05.12.06, 20:26
    Jakiś czas temu wysłałem podanie do pewnej firmy budowlanej ogłaszającej się w
    internecie. Po paru dniach zatelefonował do mnie pracodawca (podający się za
    dyrektora) i powiedział, że dnia następnego mam się stawić pod danym adresem,
    o godzinie 6 rano w celu podpisania umowy i podjęcia pracy. Dnia następnego
    stawiłem się w wyznaczonym miejscu o określonej godzinie. Miejscem tym okazał
    się obskurny barak w trakcie remontu. Na miejscu zastałem 1 pracownika firmy.
    Pracownik ten opierdzielił mnie za to, że nie przyniosłem ze sobą ubrania
    roboczego (wcześniej nie zostałem o tym fakcie poinformowany). Powiedziałem
    mu, że najpierw chcę widzieć umowe o prace i pracodawce a dopiero później mogę
    wykonywać określoną pracę. Gościu (pracownik)powiedział, że umowa jest
    najmniej istotna, szef w chwili obecnejśpi i być może zjawi się o godzinie 14.
    Zrezygnowałem z tego dziadostwa, ponieważ pracodawca (dyrektor) niepoważnie
    traktuje swoich przyszłych pracowników.

    Wydaje mi się, że pracodawca najpierw powinien:
    - spotkać z przyszłym pracownikiem w siedziby firmy w celu podpisania bądź
    niepodpisania umowy o prace,
    - zapewnić pracownikowi ubiór,
    - wysłać pracownika na badania lekarskie i BHP,

    Czy mam racje? Czy dobrze zrobiłem?


    p.s. przepraszam za błędy,

    Obserwuj wątek
            • Gość: Madzia pracodawca oszust pomocy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.12.06, 15:25
              Ja niestety ostatnio mialam bardzo nieprzyjemne doswiadczenia, zatrudnilam sie
              w agencji eventowej. Na poczatku bylam pod wrazeniem, ladne biuro w centrum
              Warszawy na ostatnim pietrze wiezowca z pieknym widokiem. Widac ze dbaja o
              wizerunek...umowilam sie z szefowa ze przez pierwsze dwa miesiace bede pracowac
              na umowe o dzielo, potem dostane normalna umowe o prace. przez pierwszy tydzien
              bylo wszystko ok, zastanawialy mnie tylko komentarze ludzi tam pracujacych,
              ktorzy za kazdym razem gdy pojawiala sie szefowa bluzgali na nia ostro pod
              nosem..nie minelo kilka dni, dowiedzialam sie dlaczego..pewnego ranka przyszla
              slynna pani v do pracy i ni z tego ni z owego zaczela sie na wszystkich drzec,
              ale jak!! chociaz nie miala do tego powodow..do kazdego pretensja awantura,
              rzucanie rzeczami z biurka..przyszla kolej na mnie..Pani Magdo nie pasuje mi
              to, to, to i to mam k.... dosc utrzymywania darmozjadow.- krzyczala..od tego
              momentu juz wiedzialam, a z kazdym dniem bylo tak samo jak nie
              gorzej..dzwonienie na komorke o 20 z awantura..o 6 rano z awantura..niestety
              moja sytuacja nie pozwalala mi na rzucenie tej pracy..minal miesiac jak
              zaprosila mnie do gabinetu. powiedziala ze jest ze mnie niezadowolona i ze
              obcina mi pensje..co sie potem okazalo to jej standardowa sztuczka zeby obnizyc
              koszty..musialam sie zgodzic, ale zaczelam szukac innej pracy..minal kolejny
              miesiac, nadal nie dostalam umowy, chociaz podpisujac pierwsza miala moje
              dane..pod koniec tego miesiaca jedna z dziewczyn nie wytrzymala..zwolnila sie
              praktycznie z dnia na dzien - tez nie dala jej umowy..ale na odchodne
              powiedziala ze wyplaci jej wynagrodzenie za przepracowane dni plus prowizje tak
              jak to bylo ustalone..ja wytrzymalam tydzien dluzej, dostalam propozycje pracy
              i oznajmilam pani v ze chce sie rozstac..wszystko bylo ok, nagle zrobila sie
              mila..moze dlatego ze nastepnego dnia byla nasza impreza i chciala zebym
              wszystko dociagnela do konca..tak tez zrobilam, przygotowalam jej wszystko co
              potrzebne. Musialam wyjsc pare minut wczesniej wiec zostawilam jej wszystkie
              rzeczy z opisem na biurku, ona nie odbierala bo byla u fryzjera ..i wyszlam,
              nastepnego dnia mialam sie jeszcze pojawic zeby zabrac reszte rzeczy i
              dokonczyc wszystko co juz nie zwiazane z impreza ale co nalezalo jeszcze do
              moich obowiazkow i nie cjcialam jej z tym samej zostawiac. pod wieczor
              zadzwonil do mnie kolega z pracy ze zrobila straszna awanture i ze mam sie juz
              jutro nie pokazywac..nastepnego dnia jak zadzwonilam dowiedzialam ze maja zakaz
              wpuszczania mnie do biura. poprosilam kolege zeby sie jej zapytal co z kasa
              ktora mi jeszcze jest winna, gdyz za wczesniejszy miesiac nie dostalam calosci
              wynagrodzenia i tak zmniejszonego i za te dwa tygodnie grudnia ktore
              przepracowalam i prowizje od moich projektow.. przez kilka dni powtarzala ze
              zrobi mi przelew a pieniazkow nadal nie bylo..zdenerwowalam sie...za 3 dni
              swieta a ja jestem bez kasy. napisalam do niej maila ze stawia sie w swietle
              nieuczciwego pracodawcy..ona na to ze zostawia to bez odpowiedzi..dowiedzialam
              sie ze dziewczynie ktora odeszla tydzien przede mna tez powiedzila ze nie
              zaplaci pomimo wczesniejszych ustalen. co mam teraz zrobic..ona smieje nam sie
              w oczy i kpi..pomozcie
                • Gość: ale dziwsko Re: to niewiarygodne, że taka sucz chodzi po ulicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.06, 13:18
                  Oprócz drogi oficjalnej (sprawa sądowa) są też inne sposoby zemsty na suce.
                  Postrasz ją np donosem do urzędu skarbowego. Taka kurew na pewno ma coś na
                  sumieniu i zawsze się coś w papierach znajdzie.

                  Nękaj telefonami po nocach z rządaniem zapłaty, wysyłaj na piśmie listem
                  poleconym "przedsądowe wezwania do zapłaty" itp. Poproś kolegę niech zadzwoni i
                  przedstawi się jako przedstawiciel firmy windykacyjnej i poinformuje sukę, że
                  jej dług rośnie o 100 zł dziennie

                  Może zmięknie i obędzie się bez sądu.
                  Jeśli nie to zgłoś oszustwo na policję, poinformuj media.

                  Nie bój się jej krzyków, zastraszania tylko działaj.
                  To ty dzwoń do niej z krzykiem jeśli nie zareaguje na wezwania do zapłaty.
                  Przeklinaj, strasz policją...NIE ODPUSZCZAJ DZIWCE TYLKO NĘKAJ ILE WLEZIE

                  Ona na to liczy, że takie zahukane szare myszki, potulnie podkulą ogonek i
                  odejdą bez słowa i co najważniejsze kasy (przykład twoja koleżanka). Jeśli
                  zobaczy, że walczysz o swoje nie na żarty, jest szansa, że odpuści i zrobi
                  przelew. NĘKAJ SUCZ CODZIENNIE!!!

                  Powodzenia!

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka