Gość: gocha
IP: *.kalisz.mm.pl
19.12.06, 12:22
w pazdzierniku wyslalam swoje CV do kancelarii x. Wczoraj zadzwonil telefon -
po drugiej stronie sluchawki odezwal sie jakis pan. Z tego calego mamrotania
uslyszalam tylko swoje imie i slowo "kancelaria".Poprosilam wiec pana o
powtorzenie (dopiero po jakims czasie zorientowalam sie o co chodzi). Pan byl
bardzo zbulwersowany, ze go nie zrozumialam. NA moje odp, ze w tej chwili
jestem poza Poznaniem (z przyczyn osobistych najwczesniej bede moglabyc
dopiero w piatek albo po siwetach) powiedzial z wielka laska, ze ON CHCIAL MI
ZAPROPONOWAC PRACE ALE SKORO MI SIE NIE CHXCE P[RACOWAC TO DOWIDZENIA...i
odlozyl sluchawke:/
Zatkalo mnie. JA rozumiem, ze nikt nie bedzie za mna czekal i blagal mnie na
kolanach zebym podejla prace ale mogl to zrobic w grzecznijszy sposob.
Pracodawcy narzekaja na bezrobotnych (albo szukajacyhc pracy), ze sa tacy i
owacy a tymczasem sami nie wiedza co to kultura i szacunek dla drugiego
czlowieka (czytam juz forum od jakiegos czasu).
Wczoraj fdo samego wieczora rwalam sobie wlosy z glowy! Bylam na siebie
wsciekla, ze nie ma mnie na miejscu i nie moge zjawic sie na rozmowie,
stracilam szanse...
ale dzisiaj sie ciesze. Nie chcialabym miec "nad" soba takiej osoby jak owy
pan.
Godzine temu zadzwonil telefon - kolejne zaproszenie na romowe do banku y:)
Pani, po mojej odmowie spotkania w jutrzejszym dniu, zapytala kiedy bede
mogla przyjsc. Umowilysmy sie zaraz po swiatach:)