Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      dziwi mnie jedno

    IP: *.lodz.msk.pl 31.12.06, 12:23
    Poważne firmy, np. Phillips, mBank, zatrudniają psychologów rekutujących pracowników, płacąc im niemałe pieniądze za to, że zadają stereotypowe pytania (które kandydat sobie znajduje w necie przygotowując się rekrutacji), przeprowadzają testy (do których może mieć dostęp każdy, kto ma wśród swoich znajomych choć studenta psychologii). Kandydaci udzielają wyuczonych na pamięć odpowiedzi, rozwiązują testy według klucza. Ta komedia wypływa z tego, że ktoś wymyślił modne hasło - odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu.

    Po czym okazuje się, że po tej całej wielkiej rekrutacji (chyba niepotrzebnej, bo każdy człowiek potrafi rozwiązać testy według klucza) firma oferuje pracownikowi 1000 zł, oczekując - zgodnie ze wskazaniami psychologii - motywacji do pracy. Nie trzeba być wielkim psychologiem, żeby zgadnąć, że przy tak głodowej pensji pracownik nie będzie miał żadnej motywacji do pracy. Ludzie często z tej pracy rezygnują, a wtedy znów psychologowie mają robotę, bo rekrutują nowych.

    Proste rozwiązania: zrezygnujcie z tej komedii rekrutacyjnej, nie jesteście przecież poradnią psychologiczną, która daje pracę psychologom. A wtedy starczy na wypłatę dla pracownika 2 tys, który będzie miał większą motywację do pracy.
      • Gość: misio Re: dziwi mnie jedno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.06, 15:30
        wiesz zapewne chodzi o to, żeby firma mogła się poszczycić tym, że w procesie
        rekrutacji bierze udział sztab psychologów i to gwarantuje doskonały dobór
        kadry. Sama świdomość, że udało się Tobie przejść przez proces rekutacyjy w
        którym brali udział psycholodzy to ma być dla Ciebie motywacją do pracy;)

        BTW kiedyś widziałem ogłoszenie na stanowisko sprzedawcy w sklepie odzieżowym
        jednej z sieci w centrum handlowym. Wśród dokumentów trzeba było dołączyć list
        motywacyjny:)
        • Gość: zdziwiona Re: dziwi mnie jedno IP: *.lodz.msk.pl 31.12.06, 16:35
          Jest gorzej. Nieraz od parkingowych żądają listów motywacyjnych.

          Mnie chodzi o te wielkie, poważne firmy, które jak jacyś idioci wierzący z nadprzyrodzone zdolności psychologów dobierają sobie wielkich ambitnych pracowników tylko po to, by im potem płcić pensję sprzątaczki. Może ta wielka kampania rekrutacyjna się kiedyś skończy. Przecież nikt nie każe im zatrudniać ludzi z ulicy. Jak ktoś ma odpowiedni dyplom to przecież nie jest przypadkowym gościem z ulicy. Najlepiej zatrudnić pracowników bez tych całych "szopek" na okres próbny, obserwować ich pracę i zostawić na stałe najlepszych.

          To tak jak kiedyś ludzie się zchwycali cudownymi reklamami przygotowywanymi przez psychologów. Dziś nikt się nie nabiera wierszyki recytowane w telewizji, nad którymi tak pracowali psychologowie. Dziś każdy wie, że słowo "promocja" nie zawsze oznacza taniej.
          • Gość: misio Re: dziwi mnie jedno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.06, 21:49
            Wiesz co, ogólne szkoda gadać. To sie nazywa przerost formy nad treścią.
          • shady27 jeszcze lepsze jest to, ze 31.12.06, 22:36
            wielkie firmy tak naprawde robia rekrutacje wsrod swoich pracownikow, ich awansuja, a zatrudniaja ludzi z polecenia pracownika. Tak wiec bialy szary czlowiek nie ma szans dostac sie do takowej firmy.Moja znajoma prowadzi firme rekrutujaca do tego typu firm.
      • Gość: bambi7 Re: dziwi mnie jedno IP: *.csk.pl 31.12.06, 22:09
        Akurat co do Philipsa, to sie z tym zgadzam, bo sam byłem "króliczkiem
        doswiadczalnym". Mam jeszcze jedno zastrzeżenie (oczywiscie poza tym co wyżej
        zostało napisane) - wyniki testów nie są później podawane dla kandydata, a
        powinny.

        PS. Przy rezygnacji z tym rekruterów na pewno pensja przyszłego pracownika nie
        wzrośnie do 2 tys. zł, ale 1,5 tys. zł można by było na pewno wyciągnąć (dobre
        i to).
        • Gość: ksw Re: dziwi mnie jedno IP: *.foke.pl 02.01.07, 10:46
          Tylko znajomości i jeszze raz znajomości!! Znam przypadek jak w "dobrej firmie"
          pracownik wcisnął swoją żonkę docelowo na stanowisko przerastające jej
          mozliwości. Jednak po 2 latach inwestowania w nią ( szkolenia itp) tak się
          wyrobiła, że jest naprawdę dobra.. Wszytsko ok ale do "lipnej rekrutacji"
          zapraszano ludzi konkretnych i tak wygląda z szukaniem pracy w Polsce!!! Są
          wyjątki ale to jak by 1/1000000....
    Pełna wersja