Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    dlaczego ludzie pracują autentycznie za darmo

    IP: *.lodz.msk.pl 31.12.06, 14:15
    Jak wyjaśnicie kwestię, że ludzie nie chcą już pracować za 650 netto (co rozumiem), a tak wiele jest chętnych do pracy jako wolontariusze, czyli za darmo. Jeszcze kilka lat temu żeby dostać jakąś pracę trzeba było przepracować najpierw za darmo w formie wolontariatu. Teraz podobno ludzie zaczęli się cenić i za przysłowiową miskę ryżu nikt nie chce pracować. To jakaś chora sytuacja, że żeby znaleźć pracę płatną to najpierw trzeba odrobić pańszczyznę (czytaj: wolontariat). Ludziom po studiach się wmawia, że nic nie umieją i dlatego najpierw muszą odbyć cudowny wolontariat, który zrobi z nich geniuszy zdolnych do pracy.

    Pomijam sytuację ludzi, którzy z dobrego serca chcą pomagać innym, bo sami pomocy nie potrzebują. Takich w Polsce jest niewielu. Polski wolontariusz przychodzi do domu (czytaj: albo rudery albo akademika) i wkłada zęby w ścianę. To on sam potrzebuje pomocy, głównie finansowej.

    Skąd się biorą ci wolontariusze i dlaczego?
    Obserwuj wątek
      • Gość: t Re: dlaczego ludzie pracują autentycznie za darmo IP: *.c160.msk.pl 31.12.06, 15:06
        Moda, nadzieja, poczucie braku sensu z bezrobotnym zyciu. Sam pracowalem jako
        wolontariusz w pewnej fundacji charytatywnej, ale to przynajmniej mialo jakis sens.
        Na szczescie sie to juz konczy, ale kupa biznesmenow zaoszczedzila mnostwo
        pieniadzy dzieki frajerom (bo tak to tezrba nazwac), ktorzy po 8 godzin
        pracowali na rzecz ich firm czesto nie slyszac nawet za swoja prace "dziekuje".
        Znam przypadek, ze wlasciciel nieduzej firmy zamiast obiecanej pracy
        zaproponowal wolontariat obiecujac po miesiacu zatrudnienie. Po miesiacu znow
        obiecal to samo. Sprawa ciagnela sie pol roku i zadna z "pracujacych" dziewczyn
        nie dostala umowy. Na dodatek twierdzac, ze w domu by sie nudzily, a u niego
        wiele sie naucza (wiec powiny z tej mozliwosci korzystac) namawial je skutecznie
        do "nadgodzin". Z tego co widze coarz rzadziej zdarzaja sie takie przypadku, ale
        nadal sa. Dwa miesiace temu kolezanka poszla w sprawie pracy do firmy
        "Ekologus" (a co sie bede szczypal) prowadzaca dzialalnosc zwiazana z ochrona
        srodowiska). Padla propozycja wczesniejszego wolontariatu. Najwidoczniej
        szefostwo firmy jest conajmniej niepowazne.
        • Gość: niewolontariuszka Re: dlaczego ludzie pracują autentycznie za darmo IP: *.lodz.msk.pl 31.12.06, 15:29
          Fajnie, że ktoś podziela moje zdanie. Wolontariusz to eufemizm na określenie niewolniczej pracy, wyzysku. Indoktrynacja ze strony szkoły, mediów ("Lepiej jak młodzi ludzie pracują jako wolontariusze niż mieliby się nudzić") pozwoliła wielu firmom mieć po prostu darmową siłę roboczą. Skąd przypuszczenie, że jak młody człowiek nie pracuje, bo nie ma dla niego pracy, to się od razu nudzi?
          • Gość: t Re: dlaczego ludzie pracują autentycznie za darmo IP: *.c160.msk.pl 31.12.06, 16:05
            W gruncie rzeczy mozliwosc zawierania umow na prace jako wolontariusz jest czyms
            szkodliwym. Rodzi mozliwosc manipulacji (np. legalizacja pracy na czarno), psuje
            takze rynek pracy- bo po co pracodawcy zatrudniac pracownika jesli moze miec
            stazyste za darmo (bo oplacanego za pieniadze podatnikow) czy wolontariusza.
            Wolontariat jest dobry pod warunkiem, ze jest to praca na rzecz ludzi
            rzeczywiscie biednych i potrzebujacych. Powinien miec miejsce, ale w
            instytucjach pozytku publicznego a nie w nastawionych na zysk firmach, bo taka
            praca nie jest pozyteczna spolecznie (psuje rynek). Moja opinia na temat stazy
            jest ciut szersza- powinby odbywac sie one w instytucjach pozytku publicznego,
            instytucjach publicznych, akademickich czy na stanowiskach barzo rozwijajacych.
            Szlag mnie trafia, jak widze bogatego sklepikarza, ktory co 9 miesiecy wymienia
            sobie za moje- podatnika pieniadze- caly personel, bo PUP (wiazany ustawa) mu
            nowych parobkow podesle, a ktorzy nic ze stazu nie wyniosa i niewiele zarobia.
      • Gość: adamo odróżnij proszę dwa pojęcia: IP: *.eu.org 31.12.06, 21:34
        1. wolontariusz (osoba działająca społecznie w instytucjach charytatywnych i/lub
        tzw. non-profit, zgodnie z ustawą o wolontariacie)
        2. frajer (osoba pracująca za darmo w firmie - instytucji nastawionej na ZYSK -
        w charakterze niewolnika, zazwyczaj dobrowolnego,lecz wprowadzonego w błąd
        (mówiąc wprost: oszukaną) przez cynicznego pracodawcę, zatrudniającego oewgo
        frajera w celu jego wyzysku i eksploatacji, ze skutkiem darmowego
        dokapitalizowania właścicieli owej firmy. Omamionego szansą (zazwyczaj zerową)
        późniejszego zatrudnienia w tejże firmie. Okres frajerstwa może się wahać od 1
        dnia pracy aż do... nieskończoności, tj. momentu, w którym frajer: a/ umrze z
        głodu, b/zorientuje się, że jest ru..y przez pracodawcę i odejdzie. W obu
        przypadkach cyniczny pracodawca liczy na to, że następna akcja rekrutacyjna
        zapewni mu nowe, stale odnawialne zasoby siły niewolniczej, chętne do
        "zdobywania doświadczenia".
        Jest to stan patologiczny, albowiem w zdrowej gospodarce z względnie
        ustabilizowanym rynkiem pracy propozycja takiego patologicznego
        pseudowolontariatu powinna skutkować wybuchem śmiechu i wyjściem z trzaśnięciem
        drzwiami. Niestety, w Polsce patologia ma się dobrze niestety dzięki samym
        pracownikom, którzy godzą się na taką patologię. Cicha aprobata tego stanu
        rzeczy powoduje coś, o czym mówi stare przysłowie - na pochyłe drzewo wszystkie
        kozy skaczą. Cynizm pracodawców opiera się o nierównowagę na rynku pracy i
        bazuje na poziomie desperacji osób poszukujących pracy. Niestety, znaczącą rolę
        w promowaniu tej patologii odegrała Gazeta Wyborcza i artykuły publikowane w
        dodatki Praca przez skończonych idiotów, uważających się za specjalistów, a
        gloryfikujące te pseudowolontariaty.

        Zupełnie inną stroną jest piękna i cenna idea Wolontariatu - słusznie zauważasz,
        że są to ludzie, którzy z dobrego serca chcą pomagać innym, bo sami pomocy nie
        potrzebują. Tacy ludzie jednak, aby być Wolontariuszem, muszą mieć dochody z
        innych źródeł. A miarą ich człowieczeństwa jest to, co potrafią zrobić dla
        innych za darmo. I za to chylę przed takimi ludźmi czoła. Użycie słowa
        "wolontariat" w stosunku do ludzi wyzyskiwanych w firmach jest moim zdaniem
        obraźliwe dla Wolontariuszy (tych pisanych dużą literą). Mówienie przez
        pracodawców o wolontariacie to skur*ysyństwo w całej krasie. I radzę mówić o tym
        wprost cwaniakom. To są sku*wysyny a nie pracodawcy.

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka