Gość: Ja
IP: *.softlab.gda.pl
17.01.07, 13:07
Wróciłam właśnie z rozmowy o pracę w jednym z banków (małych) Dokumenty
(cv+list mot.)dostarczyłam na 10 minut przed rozmową (takie były instrukcje),
ale uważam,że taki limit czasowy starcza na zapoznanie się z zawartością.
Wczesniej oczywiście przygotowałam sobie odpowiedzi na prawdopodobne pytania,
a tu zaskoczenie. Pytań dotyczących bankowości było może ze trzy, a inne to:
czy ma pani dzieci, dlaczego pani nie ma dzieci (mam prawie 30 lat), kiedy
chce pani mieć dzieci, gdzie pracuje pani mąż, gdzie mieszkają pani rodzice,
czy mieszkają państwo z rodzicami, pytanie o posiadanie prawa jazdy i powodu
jego braku jakoś przeżyłam (mam problemy ze wzrokiem)
Rozmowa ta była konsekwentnym łamaniem prawa pracy.Żałuje tylko, że nie
odmówiłam odpowiedzi na te pytania, ale w swojej naiwności sądziłam, że może
mam jakieś szanse i nie chciałam zrazić do siebie przepytującej.
O przyszłej ewentualnej pracy dowiedziałam się tylko tyle, że pierwsza umowa
jest na 3 miesiące, o żadnych innych warunkach nie było mowy.
Jestem zniesmaczona, mimo tego, że do pytań o dzieci przyzwyczaiłam się, ale
to była nowość. Zwłaszcza, że ten bank nie należy do korporacji i innych
wyzyskiwaczy.