alanis11
23.01.07, 18:37
Jakis czas temu zarejestrowałam sie w Urzedzie Pracy
i otrzymałam propozycje zatrudnienia na zasadzie robót publicznych ,prac
interwencyjnych.Moja radosc nie znała granic bo na rynku mało jest sensownych
ofert ,pomyslalam ze dobre to na poczatek , zdobede jakies doswiadczenie juz
nawet nie mysląc zupełnie o ewentualnym etacie w przyszłosci w tymze Urzedzie
wydawało mi sie ze to jakis fajny epizod biurowy.Moja radosc jednak trwała do
momentu gdy przyszło mi w tymze urzedzie pracować , pomijam wzajemne stosunki
obłude , plotki kazdy na kazdego nadaje ,pewnie w wiekszosci biur to norma
ale nagorsze jest to ze
ja jako pracownik na robotach publicznych musze żebrac i prosic o prace u
starszych stazem pracowników a gdy łaskawcy mi jej nie zlecą (praca polega na
bezposredniej wspolpracy sama nie moge niczego ruszac i zaczynac )nie mam co
robic.narazam sie na krzywe spojrzenia wysłuchuje jak sie na mnie nadaje i
najezdza ze nic nie robie.oczywiscie wszystko poza moimi plecami oficjalnie
są obłudne usmiechy, czuje sie fatalnie gdy przechodzac wciąz słysze wredne
komentarze ,podsmiewania, teksty typu poobserwuj ją.
Juz mam dosyc chodzenia i proszenia sie ,słuchania jęków jak to oni maja
duzo pracy ( a w domysle ja siedze nic nie robie )Jeden pan zrobil sobie ze
mnie kozła ofiarnego na ktorego mozna nadawac do innych zeby sie
autopromowac , sianie fermentu wprowadza go w zachwyt , non stop słysze
chamskie komentarze w oczy jest dla mnie przemiły i wyrozumiały.Słuchajcie
zastanawiam sie na czym polegaja te staze ,roboty publiczne czy zawsze tak to
wygląda? ja myslalam ze bede miec konkretna prace do wykonania , przychodze i
robie co do mnie nalezy chyba tak powinno byc dlaczego ja musze sie narazac
na krytyke wilcze spojrzenia ??Ktos ma jakies doswiadczenia?