Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Jak radzą sobie byli aplikanci sądowi?

    IP: 158.66.100.* 14.04.03, 15:39
    Należę do tych, którzy mimo niemal super zdanego egzaminu nie dostąpili
    zaszczytu otrzymania etatu asesorskiego. Przyznaję, że nieźle mnie to
    frustruje, bo czasu coraz mniej (minął już rok) aby mozna jeszcze spróbować.
    Czy są jeszcze tacy jak ja, czy to tylko ja jestem takim frajerem, że nie
    potrafię sobie tego załatwić.
      • forward Re: Jak radzą sobie byli aplikanci sądowi? 14.04.03, 18:21
        W moim okręgu etat jest dla tych z 5.0, pozostali z niższymi notami kierują lub
        kierowali na referendarzy sądowych dlatego nie ma aplikacji referendarskiej.
        Sam chcę za rok zdawać dopiero egzamin na aplikacje. To co ci powiem to piąta
        woda po kisielu, mój kolega ma kolegę który skończył aplikację sędziowską, też
        nie dostał etatu na asesora, ale znalazł pracę w kancelarii komorniczej.
        Czasami w niektórych urzędach państwowych szukają kogoś do pisania decyzji
        administaracyjnej wówczas pracuje się na zlecenie. Rzeczywiście jest niewesoło.




        Forward
      • Gość: mikrus Re: Jak radzą sobie byli aplikanci sądowi? IP: *.crowley.pl 16.04.03, 21:55
        Gość portalu: Ka napisał(a):

        > Należę do tych, którzy mimo niemal super zdanego egzaminu nie dostąpili
        > zaszczytu otrzymania etatu asesorskiego. Przyznaję, że nieźle mnie to
        > frustruje, bo czasu coraz mniej (minął już rok) aby mozna jeszcze spróbować.
        > Czy są jeszcze tacy jak ja, czy to tylko ja jestem takim frajerem, że nie
        > potrafię sobie tego załatwić.

        Ja dostałem tylko czwórkę i miejsc dla mnie także nie starczyło (miejsca u nas
        w okręgu dostawali tylko krewni i protegowani). Nie chciałem czekać na nie
        wiadomo co i zdałem egzamin wstępny do adwokatów. I tam właśnie jestem.
        • Gość: Ka Re: Jak radzą sobie byli aplikanci sądowi? IP: 158.66.100.* 25.04.03, 12:33
          Gość portalu: mikrus napisał(a):

          > >
          > Ja dostałem tylko czwórkę i miejsc dla mnie także nie starczyło (miejsca u
          nas
          > w okręgu dostawali tylko krewni i protegowani). Nie chciałem czekać na nie
          > wiadomo co i zdałem egzamin wstępny do adwokatów. I tam właśnie jestem.
          >

          To szczęściarz jesteś - kilkoro moich znajomych uznając, że po egzaminie
          sędziowskim są świetnie przygotowani podchodziło do egzaminów na radcowską i
          adwokacką, kończyło się zawsze tak samo : mimo świetnych odpowiedzi ostatnie
          lokaty na ustnych etapach egzaminu i oczywiście nie zostali przyjęci.
          • Gość: mikrus Re: Jak radzą sobie byli aplikanci sądowi? IP: *.crowley.pl 28.04.03, 07:10
            Gość portalu: Ka napisał(a):

            > Gość portalu: mikrus napisał(a):
            >
            > > >
            > > Ja dostałem tylko czwórkę i miejsc dla mnie także nie starczyło (miejsca u
            >
            > nas
            > > w okręgu dostawali tylko krewni i protegowani). Nie chciałem czekać na ni
            > e
            > > wiadomo co i zdałem egzamin wstępny do adwokatów. I tam właśnie jestem.
            > >
            >
            > To szczęściarz jesteś - kilkoro moich znajomych uznając, że po egzaminie
            > sędziowskim są świetnie przygotowani podchodziło do egzaminów na radcowską i
            > adwokacką, kończyło się zawsze tak samo : mimo świetnych odpowiedzi ostatnie
            > lokaty na ustnych etapach egzaminu i oczywiście nie zostali przyjęci.

            Cóż, umiejętność pisania uzasadnień wyroków to nie jest to co, się wymaga od
            adwokata. Widocznie nie mieli predyspozycji do innego zawodu prawniczego.
            • Gość: Seba Re: Jak radzą sobie byli aplikanci sądowi? IP: *.visp.energis.pl 29.04.03, 18:36
              Gość portalu: mikrus napisał(a):

              > Gość portalu: Ka napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: mikrus napisał(a):
              > >
              > > > >
              > > > Ja dostałem tylko czwórkę i miejsc dla mnie także nie starczyło (miej
              > sca u
              > >
              > > nas
              > > > w okręgu dostawali tylko krewni i protegowani). Nie chciałem czekać
              > na ni
              > > e
              > > > wiadomo co i zdałem egzamin wstępny do adwokatów. I tam właśnie jeste
              > m.
              > > >
              > >
              > > To szczęściarz jesteś - kilkoro moich znajomych uznając, że po egzaminie
              > > sędziowskim są świetnie przygotowani podchodziło do egzaminów na radcowską
              > i
              > > adwokacką, kończyło się zawsze tak samo : mimo świetnych odpowiedzi ostatn
              > ie
              > > lokaty na ustnych etapach egzaminu i oczywiście nie zostali przyjęci.
              >
              > Cóż, umiejętność pisania uzasadnień wyroków to nie jest to co, się wymaga od
              > adwokata. Widocznie nie mieli predyspozycji do innego zawodu prawniczego.

              Ale egzamin sędziowski to nie tylko umiejętność pisania uzasadnień, oprócz tego
              (szczególnie na ustnym) taka osoba musi przecież posiadać szeroki zasób
              wiedzy. Wszyscy moi znajomi którzy podchodzili do radcowskiej lub adwokackiej
              wskazywali, że cudów nie ma wiedza sama (nawet najlepsza) nie wystarcza.
              9 na 10 moich znajomych, nie ukrywając tego, dostali się na radcowską lub
              adwokacką dzięki protekcji lub innym gratyfikacjom.
              • Gość: mikrus Re: Jak radzą sobie byli aplikanci sądowi? IP: *.crowley.pl 05.05.03, 09:10
                Gość portalu: Seba napisał(a):

                >
                > (szczególnie na ustnym) taka osoba musi przecież posiadać szeroki zasób
                > wiedzy. Wszyscy moi znajomi którzy podchodzili do radcowskiej lub adwokackiej
                > wskazywali, że cudów nie ma wiedza sama (nawet najlepsza) nie wystarcza.
                > 9 na 10 moich znajomych, nie ukrywając tego, dostali się na radcowską lub
                > adwokacką dzięki protekcji lub innym gratyfikacjom.

                Na egzaminie sędziowskim nacisk jest kładziony na prawo karne i cywilne. Nie ma
                w ogóle prawa administracyjnego. Nie ulega także wątpliwości, że adwokaci i
                sędziowie z odmiennych stron patrzą na prawo, pod innym kątem więc są prowdzone
                egzaminy. Np. na egzaminie sędziwoskim nie mają znaczenia środki odwoławcze,
                które z kolei mają kluczowe znaczenie dla adwokatów.
                ja też widziałem ludzi, którzy po egzaminie sędziowskim padali na wstępnym na
                aplikację adwokackę. Ale co kompromitujące większosć z nich nie przeszła testu!
                T.
                • Gość: mikrus Re: Jak radzą sobie byli aplikanci sądowi? IP: *.crowley.pl 08.05.03, 07:25
                  Gość portalu: mikrus napisał(a):

                  > Gość portalu: Seba napisał(a):
                  >
                  > >
                  > > (szczególnie na ustnym) taka osoba musi przecież posiadać szeroki zasób
                  > > wiedzy. Wszyscy moi znajomi którzy podchodzili do radcowskiej lub adwokack
                  > iej
                  > > wskazywali, że cudów nie ma wiedza sama (nawet najlepsza) nie wystarcza.
                  > > 9 na 10 moich znajomych, nie ukrywając tego, dostali się na radcowską lub
                  > > adwokacką dzięki protekcji lub innym gratyfikacjom.
                  >
                  > Na egzaminie sędziowskim nacisk jest kładziony na prawo karne i cywilne. Nie
                  ma
                  >
                  > w ogóle prawa administracyjnego. Nie ulega także wątpliwości, że adwokaci i
                  > sędziowie z odmiennych stron patrzą na prawo, pod innym kątem więc są
                  prowdzone
                  >
                  > egzaminy. Np. na egzaminie sędziwoskim nie mają znaczenia środki odwoławcze,
                  > które z kolei mają kluczowe znaczenie dla adwokatów.
                  > ja też widziałem ludzi, którzy po egzaminie sędziowskim padali na wstępnym na
                  > aplikację adwokackę. Ale co kompromitujące większosć z nich nie przeszła
                  testu!
                  > T.
                  • Gość: Ka Re: Jak radzą sobie byli aplikanci sądowi? IP: 158.66.100.* 10.05.03, 10:15
                    Ponad dwa lata pracowałam w Kancelarii Adwokackiej i z własnego doświadczenia
                    zauważyłam, że wnoszenie środków odwoławczych polega przede wszystkim na
                    kwestionowaniu ustaleń Sądu I instancji (polemika z ustaleniami zawartymi w
                    uzasadnienieniu i ewentualne wyłapanie błędów proceduralnych) to naprawdę nie
                    jest wielka sztuka i nie wymaga szczególnie oszałamiajacej wiedzy. Przyznaję
                    rację odnosnie prawa administracyjnego. Ale biorąc pod uwagę całokształt to i
                    tak uważam za krzywdzące dyskryminowanie osób po egzaminie sędziwoskim, którzy
                    w istocie mieliby już orzekać, wobec innych aplikacji i przyjmowanie takich
                    osób do innych zawodów prawniczych na ogólnych zasadach (czytaj: tak jakby w
                    ogóle nie miały jakiejkolwiek aplikacji).
                    • Gość: mikrus Re: Jak radzą sobie byli aplikanci sądowi? IP: *.crowley.pl 12.05.03, 22:05
                      Gość portalu: Ka napisał(a):

                      > Ponad dwa lata pracowałam w Kancelarii Adwokackiej i z własnego doświadczenia
                      > zauważyłam, że wnoszenie środków odwoławczych polega przede wszystkim na
                      > kwestionowaniu ustaleń Sądu I instancji (polemika z ustaleniami zawartymi w
                      > uzasadnienieniu i ewentualne wyłapanie błędów proceduralnych) to naprawdę nie
                      > jest wielka sztuka i nie wymaga szczególnie oszałamiajacej wiedzy. Przyznaję
                      > rację odnosnie prawa administracyjnego. Ale biorąc pod uwagę całokształt to i
                      > tak uważam za krzywdzące dyskryminowanie osób po egzaminie sędziwoskim,
                      którzy
                      > w istocie mieliby już orzekać, wobec innych aplikacji i przyjmowanie takich
                      > osób do innych zawodów prawniczych na ogólnych zasadach (czytaj: tak jakby w
                      > ogóle nie miały jakiejkolwiek aplikacji).

                      Mało wiesz o pisaniu apelacji - skoro sprowadzasz je do polemiki. Istotą
                      apelacji jest bowiem wykazanie błędów w orzekaniu lub procedowaniu. Tak więc
                      piszący apelację musi mieć większą wiedzę niż sędzia orzekający. Po aplikacji
                      sądowej dana osoba orzeka w najniższym sądzie, pod stałym nadzorem i rozpoznaje
                      najdrobniejsze sprawy. Jest to po prostu ciąg dalszy aplikacji sądowej, której
                      faktycznym końcem jest nie egzamin sędziowski, tylko nominacja na sędziego.

                      • Gość: esde Re: Jak radzą sobie byli aplikanci sądowi? IP: *.lubin.dialog.net.pl 13.05.03, 00:08
                        Gość portalu: mikrus napisał(a):

                        > Mało wiesz o pisaniu apelacji - skoro sprowadzasz je do polemiki. Istotą
                        > apelacji jest bowiem wykazanie błędów w orzekaniu lub procedowaniu. Tak więc
                        > piszący apelację musi mieć większą wiedzę niż sędzia orzekający.
                        > Po aplikacji sądowej dana osoba orzeka w najniższym sądzie, pod stałym
                        nadzorem i rozpoznaje najdrobniejsze sprawy.

                        ale to chyba naturalna kolej rzeczy prawda?

                        > Jest to po prostu ciąg dalszy aplikacji sądowej, której faktycznym końcem
                        jest nie egzamin sędziowski, tylko nominacja na sędziego.

                        a ja głupiutki zawsze myslałem ze koncem aplikacji jest egzamin a tu sie
                        okazuje ze nie, koncem jest nominacja......hmmmm....czyli 3/4 aplikantów (bo
                        mniej wiecej tyle nie dostaje asesury po egzaminie) tak naprawde nie ukonczylo
                        aplikacji sądowej??a moze wniosek idzie za daleko?
                        w kazdym razie drogi kolego/kolezanko czytajac Twoje pouczajace wypowiedzi na
                        forum na temat wiedzy o pisaniu apelacji przez autora tego watku mam jakies
                        takie nieodparte wrazenie ze ta aplikacja adwokacka na ktorej jestes jest
                        jakims niezlym kopem w góre dla Ciebie - chyba powazny awans społeczny sie
                        trafił co?
                        "piszący apelację musi mieć większą wiedzę niż sędzia orzekający" - to
                        dopiero!!!!jak sie czesto to powtarza to naprawde mozna w to uwierzyc prawda?
                        mam jednak nadzieje ze chodziło Ci o jedynie o wiedze faktyczną, dot.
                        okolicznosci sprawy, która to wiedza siłą rzeczy jest zawsze wieksza niz wiedza
                        sedziego ;-PPPPPPP
                        • Gość: mikrus Re: Jak radzą sobie byli aplikanci sądowi? IP: *.crowley.pl 13.05.03, 07:07
                          Gość portalu: esde napisał(a):


                          > a ja głupiutki zawsze myslałem ze koncem aplikacji jest egzamin a tu sie
                          > okazuje ze nie, koncem jest nominacja......hmmmm....czyli 3/4 aplikantów (bo
                          > mniej wiecej tyle nie dostaje asesury po egzaminie) tak naprawde nie
                          ukonczylo
                          > aplikacji sądowej??a moze wniosek idzie za daleko?

                          Nie, nie idzie za daleko. Komisja egzaminacyjna może każdemu dać dyplom
                          ukończenia aplikacji, chociażby skończonemu nieukowi, gdyż wie, że samo w sobie
                          nikomu to nie może zaszkodzić.
                          Co innego jest z asesurą i nominacją, tu jest dopiero prawdziwe sito sądowe. Z
                          aktami tymi wiąże się odpowiedzialność i możliwość wyrządzenia szkód, Ważne
                          jest przy tym także, aby pasował do układu towarzyskiego .... stąd ważne jest
                          staranne rozważenie osoby kandydata i jego cech charakteru .....
                          • Gość: esde Re: Jak radzą sobie byli aplikanci sądowi? IP: *.lubin.dialog.net.pl 14.05.03, 09:57
                            Gość portalu: mikrus napisał(a):

                            > Komisja egzaminacyjna może każdemu dać dyplom ukończenia aplikacji, chociażby
                            skończonemu nieukowi, gdyż wie, że samo w sobie nikomu to nie może zaszkodzić.
                            Nie wiem gdzie zdawałeś egzamin, ale chyba ta konkluzja wynika z własnego
                            doświadczenia, dlatego wspólczuje. Moje doświadczenia w tym zakresie sa
                            całkowicie inne.

                            > Co innego jest z asesurą i nominacją, tu jest dopiero prawdziwe sito sądowe.
                            Tu sie zgadzam, rzeczywiscie jest to sito, zwłaszcza teraz

                            > Ważne jest przy tym także, aby pasował do układu towarzyskiego .... stąd
                            ważne jest staranne rozważenie osoby kandydata i jego cech charakteru .....
                            Tak, coś w tym jest :-)))
                            • Gość: mikrus Re: Jak radzą sobie byli aplikanci sądowi? IP: *.crowley.pl 15.05.03, 20:02

                              Preselekcja do asesury jest oczywiście już na etapie egzaminu: ci którym
                              komisja daje szansę dostają od czwórki wzwyż. Zaś tym, których nie chce widzieć
                              w sądzie komisja stawia tróje. Nie dwóje, te bowiem na poprawce dają szansę na
                              dobrą ocenę. Zaś przepisy wewnętrzne sądowe zakazują dawania asesur osobom z
                              trójami.
                              Co wiec szkodzi dać nieukowi tróję? Sądzić i tak taki nie będzie.




                              Gość portalu: esde napisał(a):

                              > Gość portalu: mikrus napisał(a):
                              >
                              > > Komisja egzaminacyjna może każdemu dać dyplom ukończenia aplikacji, chocia
                              > żby
                              > skończonemu nieukowi, gdyż wie, że samo w sobie nikomu to nie może zaszkodzić.
                              > Nie wiem gdzie zdawałeś egzamin, ale chyba ta konkluzja wynika z własnego
                              > doświadczenia, dlatego wspólczuje. Moje doświadczenia w tym zakresie sa
                              > całkowicie inne.
                              >
                              > > Co innego jest z asesurą i nominacją, tu jest dopiero prawdziwe sito sądow
                              > e.
                              > Tu sie zgadzam, rzeczywiscie jest to sito, zwłaszcza teraz
                              >
                              > > Ważne jest przy tym także, aby pasował do układu towarzyskiego .... stąd
                              > ważne jest staranne rozważenie osoby kandydata i jego cech charakteru .....
                              > Tak, coś w tym jest :-)))
                              • Gość: esde Re: Jak radzą sobie byli aplikanci sądowi? IP: *.lubin.dialog.net.pl 16.05.03, 12:27
                                Gość portalu: mikrus napisał(a):

                                > Preselekcja do asesury jest oczywiście już na etapie egzaminu: ci którym
                                > komisja daje szansę dostają od czwórki wzwyż. Zaś tym, których nie chce
                                widzieć w sądzie komisja stawia tróje. Nie dwóje, te bowiem na poprawce dają
                                szansę na dobrą ocenę.
                                Nielogiczny jestes kolego - to znaczyłoby ze lepsi sa ci co zdaja poprawkę od
                                tych ktorzy za pierwszym podejsciem dostaja np. 3

                                > Zaś przepisy wewnętrzne sądowe zakazują dawania asesur osobom z trójami.
                                Co to za przepisy?Możesz podac jakieś szczegóły?

                                > Co wiec szkodzi dać nieukowi tróję? Sądzić i tak taki nie będzie.
                                A ja znam takich którzy po takiej ocenie sądzą, i nieokraslałbym ich jako
                                nieuków:-PPPPPPPPP

                                • Gość: mikrus Re: Jak radzą sobie byli aplikanci sądowi? IP: *.crowley.pl 16.05.03, 18:36
                                  Gość portalu: esde napisał(a):

                                  > Gość portalu: mikrus napisał(a):
                                  >
                                  > Nielogiczny jestes kolego - to znaczyłoby ze lepsi sa ci co zdaja poprawkę od
                                  > tych ktorzy za pierwszym podejsciem dostaja np. 3

                                  Jak się douczyli, to są lepsi.

                                  > Zaś przepisy wewnętrzne sądowe zakazują dawania asesur osobom z trójami.
                                  > Co to za przepisy?Możesz podac jakieś szczegóły?

                                  Proszę bardzo. Jest to uchwała Krajowej Rady Sądownictwa. Dlatego właśnie nikt
                                  nie przyjmie podania odosoby z tróją. Te przypadki o których piszesz, muszą
                                  pochodzić z zamieszchłej przeszłości.

                                  > > Co wiec szkodzi dać nieukowi tróję? Sądzić i tak taki nie będzie.
                                  > A ja znam takich którzy po takiej ocenie sądzą, i nieokraslałbym ich jako
                                  > nieuków:-PPPPPPPPP
                                  >
                                  • Gość: esde Re: Jak radzą sobie byli aplikanci sądowi? IP: *.lubin.dialog.net.pl 19.05.03, 10:59
                                    Gość portalu: mikrus napisał(a):

                                    > > Zaś przepisy wewnętrzne sądowe zakazują dawania asesur osobom z trójami.
                                    > > Co to za przepisy?Możesz podac jakieś szczegóły?

                                    > Proszę bardzo. Jest to uchwała Krajowej Rady Sądownictwa. Dlatego właśnie
                                    nikt nie przyjmie podania odosoby z tróją. Te przypadki o których piszesz,
                                    muszą pochodzić z zamieszchłej przeszłości.

                                    a z kiedy jest ta uchwała KRS?zapewnima Cię że nie są to przypadki z
                                    zamierzchłej przeszłości :-)
                                    • Gość: mikrus Re: Jak radzą sobie byli aplikanci sądowi? IP: *.crowley.pl 20.05.03, 07:47
                                      Gość portalu: esde napisał(a):

                                      > a z kiedy jest ta uchwała KRS?zapewnima Cię że nie są to przypadki z
                                      > zamierzchłej przeszłości :-)

                                      Na pewno ta uchwała obowiązuje od co najmniej 3 lat.
                                  • Gość: ciekawostka Re: Jak radzą sobie byli aplikanci sądowi? IP: *.radiotel.com.pl / 10.200.0.* 22.05.03, 23:02
                                    Panie Mecenasie, chyba "zamierzchłej", a nie "zamieszchłej"? Cos u Pana z ortografią nie najlepiej.... Czy również to pokrywa Pan tradycją?
                                    Z poważaniem
                                    ciekawostka
                                    • Gość: mikrus Re: Jak radzą sobie byli aplikanci sądowi? IP: *.crowley.pl 23.05.03, 10:08
                                      Gość portalu: ciekawostka napisał(a):

                                      > Panie Mecenasie, chyba "zamierzchłej", a nie "zamieszchłej"? Cos u Pana z
                                      ortog
                                      > rafią nie najlepiej.... Czy również to pokrywa Pan tradycją?
                                      > Z poważaniem
                                      > ciekawostka

                                      To jest oczywista omyłka pisarska :o)
      • Gość: esde Re: Jak radzą sobie byli aplikanci sądowi? IP: *.lubin.dialog.net.pl 17.04.03, 16:49
        no ja kariere w sądownictwie moge sobie odpuscic bo własnie dzis dostałem
        dostateczny;troche szkoda, ale nie ma tego złego...
        • Gość: ciekawostka zaraz padne trupem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.03, 10:18
          Chyba zaraz padnę trupem! Kolega mikrus po prostu zapiera mi dech w piersiach!
          Człowieku, powinieneś zabrać się za politykę, bo w sądzie szkoda dla Ciebie
          miejsca, marnujesz się, bracie.
          Proszę, nie osłabiaj mnie peanami na cześć poziomu aplikantów adwokackich, ani
          też samych adwokatów, bo niestety wszyscy wiedzą , że do tego zawodu trafiają
          tylko osoby znajdujące się w odpowiednich parantelach w stosunku do decydentów
          z Rad Adwokackich. Z kompetencjami nie ma to najmniejszego związku, co potem
          łatwo można zaobserwować na sali rozpraw i czytając pisma co poniektórych orłów.
          Mało tego – powiem Ci uczciwie kolego – jestem aplikantka radcowską i dużo wiem
          o trybie przyjmowania również na tę aplikację. Rezultat jest taki, że jeden mój
          starszy kolega z III roku – za rok zdawać będzie egzamin radcowski – oświadczył
          kiedyś z pełnym przekonaniem, iż umowa sprzedaży zostaje zawarta w chwili
          wydania towaru i zapłaty ceny. Szczęka opadła mi równie nisko i gwałtownie, jak
          po przeczytaniu Twoich postów.
          Rozumiem, iż musisz w pracy być takim hipokrytą i w bezpardonowy sposób bronić
          zszarganej (słusznie) opinii o aplikacji adwokackiej, ale na tym forum nikt Cię
          do tego nie zmusza. Odpuść więc sobie i skontaktuj się z Czeszejko-Sochackim
          juniorem – pasujecie do siebie jak ulał.
          pozdrawiam


          • Gość: esde Re: zaraz padne trupem IP: *.lubin.dialog.net.pl 16.05.03, 12:29
            hehe, dobre, brawo ciekawostka :-)))
            • Gość: ciekawostka Re: zaraz padne trupem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.03, 13:10
              poczekaj, esde, jak mi zaraz przyłoży...
          • Gość: mikrus Re: zaraz padne trupem IP: *.crowley.pl 16.05.03, 18:33

            Niedobrze, że idziesz na lep antyadwokackiej demagogii. Te uogólnienia!
            Zapewniam Cię, że znam wielu aplikantów którzy nie mają rodzinnych związków z
            adwokaturą.
            Co zaś do Twojego negatywnego zdania o starszych kolegach, to może po prostu
            nie do końca zrozumiałaś sens ich wypowiedzi? Być może Twojemu kolega mówił o
            kwestiach związanyh z przeniesieniem własności (art. 155 par. 2 k.c.).
            Zresztą, może masz rację. Zawsze byłem zdania, że poziom radców prawnych
            jest :o). Brak wam korzeni i tradycji by dbać o poziom.


            Gość portalu: ciekawostka napisał(a):

            > Chyba zaraz padnę trupem! Kolega mikrus po prostu zapiera mi dech w
            piersiach!
            > Człowieku, powinieneś zabrać się za politykę, bo w sądzie szkoda dla Ciebie
            > miejsca, marnujesz się, bracie.
            > Proszę, nie osłabiaj mnie peanami na cześć poziomu aplikantów adwokackich,
            ani
            > też samych adwokatów, bo niestety wszyscy wiedzą , że do tego zawodu trafiają
            > tylko osoby znajdujące się w odpowiednich parantelach w stosunku do
            decydentów
            > z Rad Adwokackich. Z kompetencjami nie ma to najmniejszego związku, co potem
            > łatwo można zaobserwować na sali rozpraw i czytając pisma co poniektórych
            orłów
            > .
            > Mało tego – powiem Ci uczciwie kolego – jestem aplikantka radcowską
            > i dużo wiem
            > o trybie przyjmowania również na tę aplikację. Rezultat jest taki, że jeden
            mój
            >
            > starszy kolega z III roku – za rok zdawać będzie egzamin radcowski –
            > ; oświadczył
            > kiedyś z pełnym przekonaniem, iż umowa sprzedaży zostaje zawarta w chwili
            > wydania towaru i zapłaty ceny. Szczęka opadła mi równie nisko i gwałtownie,
            jak
            >
            > po przeczytaniu Twoich postów.
            > Rozumiem, iż musisz w pracy być takim hipokrytą i w bezpardonowy sposób
            bronić
            > zszarganej (słusznie) opinii o aplikacji adwokackiej, ale na tym forum nikt
            Cię
            >
            > do tego nie zmusza. Odpuść więc sobie i skontaktuj się z Czeszejko-Sochackim
            > juniorem – pasujecie do siebie jak ulał.
            > pozdrawiam
            >
            >
            • Gość: ciekawostka ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.03, 09:24
              Przyznaję, adwokatura ma tradycję i korzenie, ale to nie zwalnia Was z dbania o
              poziom wiedzy i przygotowania do zawodu. Sama tradycja niestety nie wystarczy.
              O moją zaś wiedzę nie musisz się troszczyć, dziękuję za wyjaśnienie treści art.
              155 2 kc, ale nie chodziło o kwestię przeniesienia własności, lecz o chwilę
              zawarcia umowy. Takie proste kwestie mój mały radcowski móżdżek jeszcze
              przyswaja.
              • Gość: mikrus Re: ... IP: *.crowley.pl 20.05.03, 08:04
                Gość portalu: ciekawostka napisał(a):

                > Przyznaję, adwokatura ma tradycję i korzenie, ale to nie zwalnia Was z dbania
                o
                >
                > poziom wiedzy i przygotowania do zawodu. Sama tradycja niestety nie wystarczy.

                Zabawne - zarzucałaś nieuctwo adwokatom i podałaś przykład radcy prawnego :o)




                • Gość: ciekawostka Re: ... IP: *.radiotel.com.pl / 10.200.0.* 21.05.03, 11:32
                  Zabawne, jestes przewidywalny jak kac po Sylwestrze. Popracuj nad
                  argumentacja....
            • Gość: esde Re: zaraz padne trupem IP: *.lubin.dialog.net.pl 19.05.03, 11:29
              Gość portalu: mikrus napisał(a):

              > Zawsze byłem zdania, że poziom radców prawnych
              > jest :o). Brak wam korzeni i tradycji by dbać o poziom.

              o rany!jak to jest kolego mikrusie, że będąc po apl. sądowej i w trakcie
              adwokackiej masz tak uproszczone spojrzenie na rzeczywistość? innymi słowy
              czemu jesteś takim bufonem?
              koncze udział w tym wątku - chyba za bardzo rozmineliśmy się z jego tematem
      • Gość: MK Re: Jak radzą sobie byli aplikanci sądowi? IP: *.crowley.pl 18.05.03, 15:50
        Och, jak ja sie cieszę, że po skończeniu prawa zajęłam sie czymś znacznie
        przyjemniejszym, a nie walką o aplikację i miejsce w takim czy innym prawniczym
        klanie... Bo, muszę Wam powiedzieć - Szanowni Koledzy - że tego sie właśnie
        bałam, jako osoba bez znajomości i - jak to Mikrus ujął "korzeni i tradycji" :-
        ). Bałam się szukania dojść, znajomości, protekcji. Jestem dziennikarką i
        napiałam kiedyś tekst o tym, jak ciężko jest absolwentom prawa dostać się na
        aplikacje. I pamiętam doskonale, co podczas zbierania materiałów do tekstu
        powiedział mi przedstawiciel Naczelnej Rady Adwokackiej. Zapytałam go, skąd na
        egzaminach preferencje dla dzieci adwokatów? I odpowiedział mi: "Bo oni -
        proszę pani - zdolności do tego zawodu wysysają z mlekiem matki".

        Pozdrawiam i życzę samozaparcia :-)
        • Gość: mikrus Re: Jak radzą sobie byli aplikanci sądowi? IP: *.crowley.pl 22.05.03, 18:26

          U dziennikarzy wcale nie jest dużo lepiej niz u prawników. Także liczy
          się "tradycja i korzenie". Przy ich braku jest się dziennikarskim wyrobnikiem
          za 800 zł.


          Gość portalu: MK napisał(a):

          > Och, jak ja sie cieszę, że po skończeniu prawa zajęłam sie czymś znacznie
          > przyjemniejszym, a nie walką o aplikację i miejsce w takim czy innym
          prawniczym
          >
          > klanie... Bo, muszę Wam powiedzieć - Szanowni Koledzy - że tego sie właśnie
          > bałam, jako osoba bez znajomości i - jak to Mikrus ujął "korzeni i
          tradycji" :-
          > ). Bałam się szukania dojść, znajomości, protekcji. Jestem dziennikarką i
          > napiałam kiedyś tekst o tym, jak ciężko jest absolwentom prawa dostać się na
          > aplikacje. I pamiętam doskonale, co podczas zbierania materiałów do tekstu
          > powiedział mi przedstawiciel Naczelnej Rady Adwokackiej. Zapytałam go, skąd
          na
          > egzaminach preferencje dla dzieci adwokatów? I odpowiedział mi: "Bo oni -
          > proszę pani - zdolności do tego zawodu wysysają z mlekiem matki".
          >
          > Pozdrawiam i życzę samozaparcia :-)
    Pełna wersja