Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie

    20.02.07, 13:45
    Panuje pogląd, że w Warszawie dużo się zarabia - nie zawsze jest to prawdą.
    Ostatnio moja siostra była na rozmowie w sprawie pracy. Praca w biurze
    projektowym jako projektant. To nie miała być jej pierwsza praca ma już
    kilkuletnie doświadczenie jako projektant. I jaką pensję jej zaproponowali ?
    1000 zł netto !!!! (słownie tysiąc złotych !!!) w Warszawie !!!! ponoć
    później może trochę więcej.... Oczywiście zrezygnowała z tej propozycji.
    Niestety jak pokazuje praktyka ludzie w Warszawie też pracują za 1000 zł.
    Może ktoś ma jakieś informacje o zarobkach w Warszawie ?
    Obserwuj wątek
        • Gość: Mario Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.centertel.pl 24.02.07, 00:46
          Chyba nie do końca masz racje. Nie jestem wzietym specjalista, pracuje w takiej
          sobie firmie, zarabiam 13 000 brutto. To niezle i jestem pewien ze na stanowisku
          ktore zajmuje wiecej nie zarobie gdzie indziej. Poprzednio pracowalem w Krakowie
          na dokladnie tym samym stolku za 3 razy mniej. Wiec chyba nadal sie oplaci.
          Asystentki szefow dzialow zarabiaja ok 3-4tys PLN. Poza Warszawą to raczej nie
          mozliwe. A są firmy placace jeszcze lepiej za, w sumie, to samo.
                    • przybylskip Re: wole Wroclaw albo Poznan, Wawa-nie lubie 24.02.07, 19:07
                      A ja pracuję w Sosnowcu, bo muszę. Pewnie nawet nie wiecie, gdzie to jest. I
                      też jestem specjalistą z wyższym wykształceniem, tyle że nie wziętym. I
                      zarabiam 1695zł BRUTTO, bo to niestety służba zdrowia. Więc skończcie fanzolić,
                      co jest lepsze - zarabiać 9 tys. we Wrocławiu, czy 13 tys., bo się wam chyba w
                      głowach poprzewracało!
                      • Gość: krisMED Re: wole Wroclaw albo Poznan, Wawa-nie lubie IP: *.centertel.pl 24.02.07, 23:35
                        Nikt nikogo nie zmusza do pracy w Sosnowcu, choc to mile miasto na slasku(albo
                        zaglebiu, ale dla 95% Polski to nie ma znaczenia). Wspolczyje lekarzom ze malo
                        zarabiaja - sam bylem wiec wiem - ale jestem przeciwny podwyzkom z budzetu dla
                        wszystkich lekarzy. Wielu jest kiepskich i nie zasluguja nawet na to co dostaja.
                        I jest roznica zarabiac 9tys, a 13tys albo i wiecej wiec jest o czym rozmawiac.
                        Nikomu sie nie poprzekrecalo w glowach, to normalne dazyc do poprawy swego bytu,
                        dlatego odszedlem z budzetowki i mam to co mam i jestem zadowolony teraz.
                          • Gość: obserwator rynku ...........wszystko co dobre kiedys sie konczy.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 08:39
                            Skonczylo sie Eldorado w Warszawie.
                            Przyjezdzali do pracy, przyjezdzali, ale powoli... przestaja przyjezdzac.
                            Od jakiegos czasu (od sierpnia 2006!) 99% poczatkujacych w Wwie (do 5lat pracy)
                            nie stac na mieszkania (czytaj:bank nie chce udzialac im kredytu-niska zdolnosc
                            kredytowa,bo ceny mieszkan sa wyjatkowo wysokie).
                            Dla mlodej osoby priorytetem jest kupno wlasnego kąta. By wreszcie uwolnic sie
                            od upierdliwych wynajmujacych,badz innych ukladow(np mieszkania z rodzina).
                            Jest to zle dla Warszawy-konczy sie tania sila robocza, jak i dla naplywowych-
                            brak szans na kredyt a w konsekwencji-osiedlenie sie w Warszawie (podkreslam-od
                            konca 2006).
                            Ba,to nawet nie konczy sie tania sila robocza,ale nawet srednio
                            zarabiajaca.Dlaczego? Dlatego,ze zadnego pracodawcy nie byloby stac na
                            skorelowanie placy pracownikow proporcjonalnie do wzrostu cen nieruchomosci.
                            Nikt nagle nie dostal podwyzki 25% co miesiac,a wlasnie w takim tempie rosly
                            ceny nieruchomosci. Wiec pracodawcy nawet gdyby chcieli nie sa w stanie dac
                            takich podwyzek wszystkim (nawet firmy bogate).
                            Wniosek? Jesli startowac w Warszawie (podkreslam od konca 2006 lub poczatku
                            2007, jak kto woli) to juz lepiej startowac na zachodzie! Mowie to szczerze bez
                            urazy dla nikogo.
                            Lepiej wybrac kraje zachodnie niz Warszawe. Tam duzo szybciej sie odlozy
                            pieniadze na mieszkanie. (podwojny plus,bo jest gotowka a nie kredyt, no i 2gi
                            plus-ma sie te pieniadze 4x szybciej niz w Warszawie).
                            Na marginesie o kredytach na mieszkanko w Warszawie,przy takich kwotach
                            ubezpieczenie kredytu to znaczny udzial w kosztach,a takze ubezpieczenie
                            mieszkania o takiej wartosci to znaczny wydatek-to sa po prostu dla wielu zbyt
                            wysokie koszty.
                            Niestety pracodawcy beda teraz szukac coraz wiecej pracownikow,bo coraz mniej
                            zacznie ich przyjezdzac do Warszawy.Co za tym idzie,place wzrosna jeszcze.Ale
                            niestety nie wzrosna o tyle punktow procentowych co zdrozaly nieruchomosci.
                            Niestety dla pracodawcy i pracownika. I to jest teraz ogromny problem
                            Warszawy,bo w skali europejskiej to ewenement,by w kraju o tak niskich
                            zarobkach (nawet Warszawie) byly takie ceny mieszkan. Wszystko przez ceny
                            spekulacyjne i kapital obcy. Duzo nieruchomosci wykupil zachod.
                            Warszawa ma teraz ciezki orzech do zgryzienia.
                            Oczywiscie jeszcze nie jest to tak widoczne,ale powoli tak bedzie,ze fala
                            naplywowych bedzie spadac,juz spada.
                            Naprawde to miasto powoli bedzie sie zapuszczac w droge bez wyjscia.
                            Jest to szansa dla Gdanska,Wroclawia,Krakowa,Poznania a nawet Lodzi.
                            Jednak - jesli mam doradzac - albo wyjechac na zachod,albo zaczynac w ww
                            miastach. Dlaczego? Plusy zagranicy znacie. Plusy tych miast?
                            Ogromny plus. W tych miastach szybciej dostaniecie kredyt mieszkaniowy.
                            Bo w Wwie czekajac kilka lat na zdolnosc kredytowa tracicie podwojnie!Bo 1-
                            czekacie 2 mieszkania wciaz beda drozej(wolniej ale beda) i nawet 3-koszty
                            wynajmu bardzo wysokie.
                            W ww miastach mozecie sobie pracowac i juz mieszkac w swoim. Jest to ogromny
                            plus-szybciej przyblizacie sie do pelnego prawa wlasnosci(splata kredytu) i nie
                            ponosicie kosztu wynajmu. Reszty juz nie musze tlumaczyc...
                            Oczywiscie spodziewam sie glosow sprzeciwu, coz konflikt interesow...
                            Warszawa zawsze bedzie (chocby sztucznie) zawyzac zarobki u siebie i zanizac
                            ceny mieszknan, wszystkim tam zalezy na NAPLYWOWEJ sile roboczej...
                            Coz kto madry niech sam wszystko sobie przeliczy nim porwie sie z motyka na
                            slonce (na wyjazd do wwy od poczatkow 2007).
                            Zobaczycie co sie bedzie dziac w przyszlosci w Warszawie-kto rozumie,ten wie o
                            czym mowie.
                            Z serca doradzam te ww miasta lub najbardziej zagranice jechac sobie na pare
                            lat.

                            P.S. Sila robocza - czytaj obiektywnie,a nie negatywnie. Chodzi mi tu o kazdy
                            zawod,kazda grupe spoleczna, jest to po prostu uproszczone usrednione pojecie
                            ludzi nie zwiazanych rdzennie z Wwa i przyjezdzajacych do niej do pracy I
                            CHCACYCH SIE OSIEDLIC-to wazne,bo nie mialem w wypowiedzi na mysli,tych co sa
                            np z Zyrardowa i mieszkaja w nim,a w Wwie pracuja. Ich to nie dotyczy. Chodzi
                            tylko o tych co chca pracy i osiedlenia.

                            Pozdrawiam i zycze rozwagi.
                          • Gość: Młody specjalista Ludzie! O czym wy w ogóle mówicie? IP: 212.160.156.* 25.02.07, 09:22
                            Jedna osoba żali się, że zarabia nędznie w służbie zdrowia. Osobiście uważam to
                            za wielki problem w ogólności. Ale to sprawa na posiedzenie sejmu a nie forum
                            internetowe. Skoro jest (Pan) tak dobry (lub przynajmniej średnio-dobry), to
                            można zarabiać 20 000 wybierając zagraniczną klinikę. W kraju również da się
                            pracować za nieco mniej (ale wciąż pewnie 10 razy tyle) w sektorze prywatnym.
                            Więcej mobilności! Z takim podejściem homo sovieticusów będziecie męczyć się do
                            us... śmierci. Państwo nic Wam nie zapewni (to samo dot. pana inzyniera).

                            A bardziej ogólnie: nie ma co debatować o uśrednionych płacach. Ktoś tu słusznie
                            zauważył, że to zależy od pracodawcy a nie położenia geograficznego. Oczywiście
                            w W-wie są zdecydowanie większe szanse, żeby pracować na wysoko-specjalistycznym
                            stanowisku w oddziale zagranicznej firmy (po prostu jest ich więcej, jeśli
                            chodzi o ilość bezwzględną) i wtedy możemy mówić o przekroczeniu poziomu 10 000
                            netto. Ale równie dobrze można tyle dostać np. we Wrocławiu. Nie ma co się
                            licytować, że ktoś ma 9 czy 13 tyś.

                            Nie rozumiem też tendencji uśredniania. Ciągle tylko "średnio tyle" czy "średnio
                            więcej". Ja nie jestem "średnio" i zarobię tyle, ile rzeczywiście warta jest
                            moja praca.
                        • Gość: wawa Wrocław- miasto przyszłosci dla młodych ludzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.07, 13:20
                          Powiem Ci szczerze ze może Ci się udało to się ciesz , ale piszesz z całą ta
                          poznanska pychą niczym nieuzasadnioną, bo dziś Poznan jest w tye dużych miast a
                          miastem, które się dziś liczy to jest Wrocław. We Wrocku nie ma dnia zeby jakaś
                          wielka firma nie inwestowała ze swiatowej plajady firm. a w tym poznaniu jakies
                          10 lat temu zainwestował Volksvagen i do tej pory pozniacy zyją w jakims snie.
                          Banki, firmy przenoaszą się z Poznnia do Wrocławia( symbol poznania WBK juz
                          dawno jest we Wrocku. HP, VOLVO, 3M, LG, SIEMENS, ELECTROLUX, A za parę
                          miesięcy ma się przenieśc do Wrocka centrum SWISS BANKU ZA sZWAJCARII. i co Tyn
                          na to ? a co Poznan na to? o urodzie i klimacie miasta nie wspomnę.
                          przykro to pisać , bo sam jestem z Poznania- co my mamy za władze w tym
                          miescie!!!!!!!! no i srednio 1200 zl netto podczas gdy we Wrocku 1700 netto!
              • Gość: emigrant Re: Powiedz co robisz,bo za taka sama prace w Kra IP: *.server.ntli.net 25.02.07, 15:40
                niestety nie masz racji. Pracowalem kilka lat w banku w Polsce zwanym Zielona Biedronka (byli i obecni pracownicy wiedza , o ktorym mowie) i tam byl podzial widelek plac w zaleznosci od stanowiska i polozenia geograficznego. Podane byly widelki, ze na stanowisku "X" mozna zarabiac od - do. Podzial byl taki: Warszawa - oczywiscie najwiecej, grupa druga: Krakow, Wroclaw, Poznan, Trojmiasto (chyba jeszcze cos - nie pamietam, i grupa trzecia: reszta Polski.
                Porownanie plac jest mniej wiecej takie, ze na moim stanowisku (mieszkalem w tej 3. grupie) gorne widelki byly najnizszymi widelkami warszawskimi.
                I z tego co wiem inne firmy stosuja podobny podzial.
          • Gość: poznań 10tys net,3ci rok pracy,centrala firmy w Poznaniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 10:44
            dzial finansowy firmy-analizy (wiecej nie powiem). dla mnie to lepiej ze ludzie
            jada do wwy,bo mniej chetnych jest w poznaniu i dzieki temu place u nas
            rosna,mysle ze poszedlbym do szefa i powiedzial,jade do Anglii i dalby mi
            wiecej z 2tys net,ale nie jestem taki pazerny, dycha mi wystarczy
            juz,tymbardziej ze juz sobie bede kupowal mieszkanie w nowobudowanym
            apartamentowcu,a nie w jakims syfie jak u was w wwie(znam wwe-mam rodzine).
            Wiem,ze u was, mieszkanie w bloku z lat 70tych,65m2,malawe 3pokoje, kosztuje
            800 000!(to juz dom lepiej budowac pod wwa),ale.... ja tu w poznaniu za
            mieszkanie 65m2 w apartamentowcu, 9 pietro,piekne tereny-widok na miasto,garaz
            w piwnicy itp itd(czyli wszystko czego nie ma w bloku starym) zaplace 500 000!!!
            wiec w wwie za stare(brud i smrod) zaplace 800tys, a w poznaniu za
            apartamentowiec swiezutki i nowiutki zaplace 500tys! i az chce sie zyc! w zyciu
            do wwy bym nie pojechal. no co? jak pytacie czy warto,ja mowie ze nie warto.
            w wwie jest wiecej central ale i wiecej absolwentow i ludzi naplywowych wiec
            place musza byc rynkowe i nie beda to kokosy
            w poznaniu jest tak naprawde jedna super uczelnia ekonomiczna i jak juz sie
            czlowiek do centrali dostanie to oj... kasa jest.
            a i dodam,ze wielu dyrektorow,czlonkow zarzadow instytucji finansowych w wwie w
            centrlach konczylo wlasnie uczelnie w Poznaniu i czesto tu zaczynalo tez w
            firmach niefinansowych ale np fmcg jako asystenci,specjalisci,kierownicy
            sprzedazy,wicedyr,dyr ds sprzedazy,a potem do WWY ewentualnie jak tu juz pewien
            pulap sie wyczerpal (z reguly to juz kwoty powyzej 50tys) i tam na dyr badz
            inne wysokie stanowiska,bo place sa np 80tys. ale... przy takich kwotach to juz
            liczy sie komfort zycia,a nie ciagly ped za kasa.
            ja bym sie nie przeniosl w zyciu. nie potrzebuje,aczkolwiek wwa calkiem mi sie
            podoba,ale wole poznan.
            pozdrowienia
          • Gość: LILKA02 Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.sggw.waw.pl 26.02.07, 15:01
            Bez przesady, tu chyba nie mowa o specjalistach tylko o przeciętnych ludziach
            którzy mając średnie wykształcenie, coś tam trochę parę słów po angielsku umieją
            i szukają pracy.... To chyba jednak płace jakoś znacząco w Warszawie nie różnią
            się od innych miast. Pani w butiku średnio zarabia 1000-1500zł netto i
            podejrzewam że w innych miastach wygląda to podobnie.
            poza tym w Warszawie można też zarabiać grosze..... np. kiedyś mojej koleżance
            zaproponowano stawkę 5zł brutto/h, co mi wydało się śmieszne, ale tak niektórzy
            płać i zarabiają. Wiadomo że w Wawie można znaleźć dużo lepszą pracę ale mając
            wyższe wykształcenie znając biegle co najmiej dwa języki i znając się na swoim
            fachu i tysiąc innych rzeczy:)
          • Gość: DO MARIO Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.aster.pl 27.02.07, 09:29
            jesli w Twojej firmie asysyentka zarabia 4 tys. PLN, to byłabym zainteresowana
            pracą w Twojej firmie. Możesz podac firmy, czy stronke? Dalej sobie poradzę -;)
            Dziękuje, pozdrawiam, Lavazza.

            cyt.:
            Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie
            Autor: Gość: Mario IP: *.centertel.pl
            Data: 24.02.07, 00:46 + dodaj do ulubionych wątków

            skasujcie post

            + odpowiedz cytując + odpowiedz

            --------------------------------------------------------------------------------
            Chyba nie do końca masz racje. Nie jestem wzietym specjalista, pracuje w takiej
            sobie firmie, zarabiam 13 000 brutto. To niezle i jestem pewien ze na stanowisku
            ktore zajmuje wiecej nie zarobie gdzie indziej. Poprzednio pracowalem w Krakowie
            na dokladnie tym samym stolku za 3 razy mniej. Wiec chyba nadal sie oplaci.
            Asystentki szefow dzialow zarabiaja ok 3-4tys PLN. Poza Warszawą to raczej nie
            mozliwe. A są firmy placace jeszcze lepiej za, w sumie, to samo.

        • Gość: Do Wszystkich zWwy Warszawa dziś to nie Warszawa 2lata temu! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 10:53
          wiec nie piszcie jak to wam sie powiodlo, bo to nie to samo jakbyscie teraz
          zaczynali

          jesli ktos ma troche rozumu - wie ze 100% poszly w gore ceny mieszkan w
          porownaniu z lutym 2006 i teraz to co kosztowalo 200tys kosztuje 400tys itd.
          ludzie-troche rozwagi

          ja wiem,ze moze ktos sie nie interesuje tym itd,ale tyle sie mowi o
          galopujacych cenach mieszkan, a wy tak bezmyslnie piszecie niektorzy
        • arekcube Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie 25.02.07, 00:27
          a ja pracowalem okragle 7 lat w Warszawie w pewnej firmie. zarabialem tam
          srednio 1400 na reke. nie widzialem szans dla mnie by zarabiac wiecej.
          zwolnilem sie i wyjechalem do UK. zatrzymalem sie u kolegi. po 4 dniach pobytu
          tam znalazlem prace. pracuje w firmie zajmujacej sie tworzeniem i montazem
          reklam dla wszelkich punktow uslugowych. na poczatek mam za 45 godzin pracy w
          tygodniu 2000 zl na reke, co daje ponad 8 tys miesiecznie. na poczatku bylo
          ciezko mi bo jestem jedynym Polakiem tam zatrudnionym. po trzech miesiacach ,
          zgodnie z umowa na rozmowie kwalifikacyjnej otrzymam 20 proc wiecej. w miedzy
          czasie dogadalem sie z szefem i bede mial extra wieksza kase. bede sprowadzal
          dla niego z Polski wszystkie materialy ktore potrzebne sa do produkcji tych
          reklam.dogadalem sie wspaniale z szefem. kto wie, moze za 2 , 3 miesiace
          namowie go bym zajal sie otworzeniem oddzialu tej firmy w Polsce. stalem sie
          bardziej pewny siebie teraz i mam cel! chce zarabiac 50 tys miesiecznie. przed
          wyjazdem bylo to wybujale moje marzenie. teraz stalo sie to o wiele
          realniejsze.
          narzekaja co niektorzy na mala kase. poprostu wyjedzcie a zobaczycie ze zycie
          wam sie odwroci o 180 stopni! hej!
          • Gość: jkl Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.pg.com 26.02.07, 09:48
            to i racja,ale taki poziom zarobków w małym mieście osiagniesz koło 40 roku
            życia pewnie, a jeśli nawet wcześniej, to takiej pracy będziesz szukać
            b.długo.Jak już ją znajdziesz i sie nie spodoba - to tkwisz tam nadal bo nie
            masz innej opcji.
            Mam niespełna 3 lata doświadczenia i byłem w takiej sytuacji. Miałem 6 brutto,
            klimat w firmie się zepsuł i zajęło mi raptem 2 miesiace znalezienie nowej
            pracy za nawet nieco lepsze pieniądze z gwarantowanymi znaczącymi podwyżkami w
            ciagu pierwszych 3 lat pracy...W Warszawie masz po prostu w czym wybierać.
            Jednak uważam, że każdy powinien gdzieś znaleźć swoje miejsce i nie dla każdego
            będzie to Warszawa, wszyscy się tu nie pomieścimy.
        • Gość: tatiana Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.chello.pl 20.02.07, 18:50
          Ja też myślę, że można rozczarować się zarobkami w Warszawie - mam przeszło
          roczne doświadczenie w dziale logistyki zdobyte za granicą (Holandia), znam b.
          dobrze 2 języki obce plus trzeci w stopniu podstawowym, znam SAP i byłam
          przekonana, że mogę liczyć w najgorzym wypadku na pracę za 2500 netto,
          tymczasem okazuje się, że wiele firm proponuje na początek...2500 brutto plus
          jakąś śmieszną premię, która raz będzie raz nie (są to dodam powazne
          międzynarodowe firmy z kilkuetapową rekrutacją)i obiecankami, że po 3
          miesiącach na pewno będzie wiecej (ile - tego zwykle nie słyszę). Zaledwie
          kilka firm zaproponowało jakies normalne stawki. Myślę, że twierdzenie o
          Warszawie jako miejscu, gdzie bardzo dobrze się zarabia jest trochę przesadzone.
            • Gość: Adrian Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.chello.pl 27.02.07, 13:00
              Jahr kogo ty chcesz czarowac??Wynajmuje sie renomowanych jak to ja
              nazywam "naganiaczy" poto by dorwać najbardziej wszechstronnego i
              doświadczonego pracownika i żeby był najtańszy, wiesz dlaczgo tak długo szukasz
              ty i inni podobni tobie?Bo nikt odpowiadajacy twoim wymaganiom nie zgodzi sie
              tyrać za 1400zł netto, bo to urąga jego godności i zapewne ma rodzinę by ją
              wyzywić, a różnica 200zł w te czy wte wewte to jest guzik.Znam wiele przypadków
              gdzie wielu inżynierów z ponad 5 letnim doświadczeniem czyli młodych znających
              jezyki,zmieniało pracę robiło kurs i pracowało jako wykwalifikowani robotnicy
              spawacze itd. bo właśnie ta grupa w brew pozorom zarabia wiecej ok 12 do 14 tys
              brutto posiadajac własna działalnosc gosp.Zarabiaja bo jest ich mniej i naszych
              rodzimych kapitalistów trzymaja za jaja bo na zachodzie zarobia wiecej.Tak jest
              moi drodzy mówią kolokwialnie do rzadzenia i mądrzenia sie jest chmara ludzi
              tylko robić niema komu!!Z tąd te informacje w TV ze Plska ma otworzyc rynek
              pracy dla ukrainców, i z tamta przyjedzie chmara wykwalifikowanych robotników,
              która w sposób istotny zaniży płace w tych grupach zawodowych. I będzie józ
              całkowita bieda w kraju.A wystarczyłoby wprowadzic zakaz taki jaki wszedł w USA
              w 1974roku że poniżej pewnej kwoty netto za godzine pracy niewolno
              przedsiebiorcy zatrudnic pracownika pod grożbą bardzo wysokiej kary pieniężnej.
              • Gość: ja Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.07, 23:01
                wkoncu ktoś napisał cos madrego. ja pracuje ale chce zmienic prace wiem mam
                jakies doswiadczenie w jej szukaniu. jak na warunku mojej okolicy nie zarabiam
                zle biorac pod uwage ze moge wszystko wydac na siebie, ale proba utrzymania z
                tego rodziny nie wyszlaby pomyslnie. tez mam wyzsze wyksztalcenie i co z tego
                nie ja jedna, doswiadczenie w pracy 4,5 lacznie (tylko praca w Polsce)mimo
                mlodego wieku i co z tego.... w mojej okolicy powstalo duzo fabryk, probowalam
                sie dostac do wiekszosci, ale kazdy pracownik tam musi miec kwalifikacje, duzo
                umiejetnosci byc do dyspozycji i tak dalej, ale najlepiej zeby chcial pracowac
                za najnizsza krajowa
      • Gość: Dorota Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.07, 18:59
        a ja jestem specjalistka w waskiej dziedzinie, niestety jako kobieta nie moge
        liczyc na prace i zarobki na miare moich mozliwosci, wczoraj ponownie mi
        powiedziano: bardzo chetnie bo ktos z pani kwalifikacjami by nam sie bardzo
        przydal (znam firme od dawna i w trakcie studiow pytalam o prace) ale u nas
        pracuja sami mezczyzni i takie tam
        dzis zaproponowano mi 4pln/h
        jak ja mam z tego sie utrzymac?
        • Gość: nachwile Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.acn.waw.pl 20.02.07, 20:24
          a ja w pewnej prywatnej firmie zgodnie z moim wykształceniem (logistyk) miałem
          850 netto, rozstałem sie z tą firmą
          ktos tu narzeka, że to rząd i kaczory zawyża średnią - nie prawda, ja w
          jednostce przy ministerstwie mam 1400 netto, dyrektorzy w ministerstwach mają
          czasem 4000-5000
          te średnią zawyżają prezesi spółek i banków po 100 000 - 400 0000 miesięcznie

          • Gość: jowis Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.07, 14:41
            tylko w centralach sie oplaci pracowac, w jakis tam oddzialach czy placowkach z
            innych miast w ogole nie ma sensu.
            do tego ta wysoka strednia to dlatego ze jest duzo prezesow i dyr,wiec wychodzi
            tak jakos ze wwa ma najwyzsze zarobki
            a przy tym koszcie utrzymania w wwie(nieruchomosci) nie oplaca sie kompletnie
            pracowac gdzie indziej niz centrala (jesli jest sie spoza wwy)
            a..i czesto obiecuja,ze teraz to 1-1,5tys a potem to kokosy(za2-3lata) niby po
            7-8tys zarobki ;))) (by zachecic by ktos powypracowywal sie na poczatek za
            grosze,a tak naprawde co za 2-3lata bedzie to oni sami nie wiedza) no
            comment :))))
            • Gość: nachwile Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.acn.waw.pl 22.02.07, 17:43
              ja szedłem do pracy która miała zacząć sie za 850 w okresie próbnym 3 miesiące,
              to po okresie próbnym miało być 2000, tak mówił prezes tej żałosnej firmy
              potem po okresie próbnym, gdy skończyły sie dopłaty i refundacja dla absolwenta
              zaczelo sie szukanie powodów do wywalenia i darmowe nadgodziny, 850 było do końca
              jak sie na początku nie wywalczy, to potem sie nie zmieni
              • Gość: Rumua Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.chello.pl 23.02.07, 19:46
                czytam to co piszecie i szczerze mowiac nie chce mi sie w to wierzyc, choc nie
                podwazam waszych slow.

                Ja jestem specjalista, branza IT, zarobki 7000PLN netto - powyzej 10 000brutto,
                doswiadczenie 5 lat. Moi koledzy z podobnym starzem zarabiaja podobnie. Nie
                slyszalem, zeby ktos, majacy ciekawe doswiadczenie, zarabial jako specjalista
                (niekoniecznie IT) ponizej 4000 netto w Warszawie.
                • Gość: absolwent Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 20:08
                  no wlasnie,ale watek nie byl poruszony dla doswiadczonych (5lat)ale dla
                  absolwenta uczelni wyzszej! czy warto jechac od razu do wwy czy lepiej
                  popracowac np w poznaniu 3lata i potem z doswiadczeniem jechac do wwy dopiero
                  czemu tak duzo odpowiedzi jest zupelnie o czym innym przy watku poruszonym o
                  tym czy warto absolwentowi jechac do stolicy???? kurcze,przeciez wyraznie pisze
                  absolwent (nie IT i nie 5lat doswiadczenia zawodowego)
                • Gość: andrzejk 850 PLN ?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 20:23
                  Ja jestem niespełna 21 studentem. Pracuję w międzynarodowej firmie w Wawie.
                  Zarabiam ok. 2500-5000 PLN netto miesięcznie. Zarobki zależą głównie od nakładów
                  pracy. Czy jestem zadowolony?
                  Może dla niektórych zabrzmi to dziwnie, ale nie za bardzo. Chciałbym
                  ustabilizować swoje zarobki na poziomie 4000-5000.

                  Nie wiem o czym Wy piszecie. 1000 PLN w międzynarodowym koncernie? Tyle to u nas
                  w firmie idzie na telefon, parkometr, benzynę itp. dla jednego pracownika na
                  miesiąc.

                  Słuchajcie jeśli chodzi o zarobki w Wawie, to są one zróżnicowane. Część firm
                  dostosowała płace do realiów (mówię o płacach min. 2000 netto), a niektórzy
                  pracodawcy zatrzymali się w czasach taniej siły roboczej. Zarobki rzędu 800-1000
                  zł - przecież to nawet nie starczy na opłaty, jedzenie i ubranie (czynsz w Wawie
                  za 60 m2 to ok. 600 PLN) !!! A gdzie tu środki na utrzymanie ew. dziecka,
                  niepracującego członka rodziny, samochodu, wczasów, oszczędności, sprzętu RTV i
                  AGD ?!
                  Trzeba byłoby się wyrzec wszystkiego ! Szok !


                  Pozdrawiam,
                  Andrzej.
                  • Gość: niemozliwe "czynsz w Wawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 20:33
                    "czynsz w Wawi
                    > e
                    > za 60 m2 to ok. 600 PLN) !!!" tatus Ci kupil mieszkanie ze placisz tylko
                    czynsz?
                    jestes PH? ;)

                    hehehe dobre, zeby te marne 600zl zaplacic (BO TO GROSZE) trzeba miec swoje
                    mieszkanie najpierw. a tak placi sie 1600zl za wynajem kawalerki(chociaz
                    niezarobaczonej) i do tego media itp itd to z 2tys koszty mczne!
                    to postawcie sie w sytuacji ludzi ktorzy mieszkan nie maja i musza wynajmowac!!

                    jak to zrobic??!!
                    bo to kolo bledne.
                    ktos kto zarabia kupe kasy ma swoje mieszkanie czyli placi jakies tam 600zl
                    czynszu
                    ktos kto zarabia grosze na starcie,nie ma zwykle mieszkania i musi placic
                    jeszcze za wynajem.
                    CZY TO MOZLIWE W OGOLE??

                    Ktos tam wczesniej napisal o 2tys netto na starcie w firmach (jakich P&G Ernst
                    & Young ???!!! - w takich to ile osob zatrudniaja rocznie? 5,10 i koniec a co z
                    reszta!)To w jakich innych sie pytam???!!! nie znam takich,a w rynku pracy sie
                    orientuje calkiem niezle
                    • Gość: abc Re: "czynsz w Wawie IP: *.acn.waw.pl 23.02.07, 22:09
                      Gwoli ścisłości, Ernst&Young zatrudnia rocznie co najmniej 70 osób (licząc tylko
                      na umowę o pracę, bo jeszcze drugie tyle na trwające ponad pół roku praktyki -
                      ale większość z tych osób rok później dostaje umowę o pracę, więc nie ma co
                      mnożyć tej liczby przez dwa). Uwzględniając też praktykantów, a pomijając
                      asystentów, którzy nie byli na praktykach rok wcześniej wychodzi pewnie blisko
                      100 osób, a więc znacznie więcej niż powiedziałeś/aś. I płaci też więcej niż
                      wspomniane 2K netto.

                      Podejrzewam, że podobna sytuacja jest w pozostałych firmach tak zwanej Wielkiej
                      Czwórki, bo te firmy są do siebie naprawdę podobne. A to przecież tylko jeden
                      sektor, gdzie na starcie płacą przyzwoicie, a w FMCG i pewnie paru innych też
                      jest nieźle.
                      • Gość: leo w fmcg jest niezle :))) dobre, cos ty konczyl?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 22:15
                        chyba ze w unileverze,albo krafcie to tak, o reszcie zapomnij!
                        tak - ale rowniez w oddzialach Ernst'a w innych miastach placa duzo,wiec ta
                        firma nie nadaje sie pod dyskusje jesli mam byc scisly doslownie

                        rozwazmy firmy np z centrala w miescie X, a !!oddzialem!! w WWIE i np
                        WROCLAWIU - i tutaj sie zdziwicie bo w obu oddzialach PLACĄ PODOBNIE BARDZO(w
                        wwie jest to 5-10%wiecej)-wiem bo pracuje w takim oddziale okregowym wlasnie
                    • Gość: mickey Re: "czynsz w Wawie IP: *.chello.pl 25.02.07, 22:51
                      No więc dla twojej wiedzy w ramach wyjaśnienia bo podobno całkiem nieźle
                      orientujesz się w rynku pracy,
                      pracuję w Ernscie i Youngu. Zostałem zatrudniony w ostatnim naborze na
                      najniższe możliwe stanowisko w tej firmie, czyli na stanowisko asysystenta 1
                      stopnia (jestem bez doświadczenia i właśnie skończyłem studia). W tym roku
                      przyjęto nie 5 czy 10 osób ale sporo ponad 100 (oczywiście do EY w całej Polsce
                      ale znaczna większość - około 75% osób przyjęto do pracy w wawie) i to mówię o
                      osobach przyjętych na najniższe możliwe stanowisko w tej firmie - czyli właśnie
                      na stanowisko asystenta poziomu 1. Ponadto firma przyjęła też ludzi na wyższe
                      stanowiska ale ilu nie wiem ponieważ rekrutacja na wyższe stanowiska odbywa się
                      w innym trybie. Ale przyznaję, że łatwo nie jest się tu dostać. W każdym razie
                      to jedna wielka bzdura o tych 5 czy 10 osobach przyjmowanych do EY. A płaca też
                      jest zupełnie inna niż podałeś/aś więc wychodzi, że średno się orientujesz w
                      rynku pracy bo każdy kto się chociaż trochę interesuje rekrutacją do firm z
                      wielkiej czwórki wie, że przyjmują one dużo osób bo teraz jest duży popyt na
                      ich usługi a one potrzebują ludzi - oczywiście zdolnych i z dużym potencjałem.
                      Pozdrawiam i wszystkim życzę szczęścia w poszukwianiu ciekawej i dobrze płatnej
                      pracy.
                  • Gość: xxx Re: 850 PLN ?! IP: *.marketing-house.pl 26.02.07, 14:15
                    takie płace są również w międzynarodowych koncernach (ja pracuję w
                    międzynarodowej agencji reklamowej) i juniorzy zarabiają tu góra 1500zł, ja po
                    5 latach pracy mam ciut więcej ale też ciężko mi to na życie starcza, nie to co
                    mój szef który ma 15tysi pensji, "czarnuchy" zapierdzielają ale kasę bierze kto
                    inny...
                    • Gość: rafał Re: warszawiak tez czlowiek i analfabetą ma prawo IP: *.derbynet.pl 23.02.07, 23:24
                      Po pierwsze: istnieje coś takiego, co się nazywa dysleksja, i to akurat jest
                      niezależne od miejsca zamieszkania/urodzenia, a w cale nie ma wpływu na poziom
                      inteligencji, czy zdolności do nauk ścisłych, więc można robić notorycznie błedy
                      ortograficzne i jednoczesnie być bardzo dobrym specjalistą w swojej dziedzinie
                      (również zaawansowanej, jak np. informatyka). Sam spotkałem kiedyś człowieka
                      (doktorat z fizyki), który najwidoczniej miał dysleksję, bo w postach na pewnym
                      forum pisał z błedami, a kiedy mu zwróciłem na to uwagę, to się poprawiał, po
                      czym kilka słów dalej znowu strzelał byki. Zrobiło mi się głupio, że zwracam mu
                      uwagę, gdy najwidoczniej nie jest w stanie pewnych rzeczy przeskoczyć z powodów
                      do pewnego stopnia niezależnych od siebie.
                      Po drugie: Jeździłem swego czasu dużo po Warszawie na niewarszawskich blachach,
                      i jeżdżąc sprawnie i płynnie nie zdarzało mi się aby na mnie trąbili, czy w inny
                      sposób byli bardziej nieuprzejmi, niż obecnie, gdy jeżdżę na blachach
                      warszawskich. Często mnie wpuszczają, gdy chcę zmienić pas, i to jest niezależne
                      od rejestracji. Oczywiście nie wszyscy, jest dużo kierowców nieuprzejmych czy
                      wręcz chamskich, ale zawsze ktoś uprzejmy się znajdzie. Z kolei, gdy jeżdzę po
                      Polsce, to spotykam się z takim samym mniej więcej poziomem nieuprzejmości, czy
                      też uprzejmości, ze strony kierowców niewarszawskich. Mam wręcz wrażenie (choć
                      być może subiektywne), że daleko od Warszawy jestem gorzej traktowany na drodze
                      niż w Warszawie, co być może jest spowodowane warswzawską rejestracją (nie było
                      tego gdy jeździłem na numerach z innego województwa). Przy czym nie jeżdżę wcale
                      szczególnie agresywnie. Odnoszę wrażenie, że wielu (oczywiście nie wszyscy)
                      kierowców w Polsce, na sam widok rejestracji reaguje w stylu "już ja pokażę
                      chamowi z warszawki", co oczywiście świadczy tylko o nich.
                      Po trzecie: zgubienie się w obcym mieście, niezależnie od wielkości, zdarza się
                      każdemu i nie przekonasz mnie, że statystyczny kierowca z Kutna gdy znajdzie się
                      w Przemyślu, to poradzi sobie lepiej z orientacją niż wraszawiak.
                      Reasumując: prezentujesz totalnie stereotypowe myślenie. Zrozum (jeśli
                      potrafisz), że zarówno wśród warszawiaków (czy to rodowitych - jeśli tacy w
                      ogóle są - czy to napływowych) jak i wśród mieszkańców wszelkich innych miejsc w
                      Polsce, jest mniej więcej tyle samo chamów, jak również i tu i tam jest mniej
                      więcej tyle samo ludzi przyzwoitych, kulturalnych i uprzejmych.
                • Gość: pomyslodawca Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.02.07, 10:47
                  problem w tym ze wykonujesz czyjs pomysl od lat i ten ktos musi na tym pomysle
                  zarobic zeby dac ci prace !!! jako programiscie , a trudniej jest wpasc na taki
                  pomysl zeby dal ci dodadtkowy dochod.
                  Jak masz taki bagaz doswiadczen to napisz cos swojego/wymysl tak aby chwycil to
                  rynek a nie pierniczysz ze ci grosze oferuja. Grunt to kreatywnosc, optymizm i
                  chec do pracy a nie biadolenie jak to mi nie dobrze bo nie chca placic !!
                  Oczywiscie wszyscy by chcieli wiecej kasy ja rowniez , ale dla takich jak ty
                  polecam artykul :)
                  www.gazetawyborcza.pl/1,75480,3925367.html?nltxx=1014408&nltdt=2007-02-20-05-06
                  • Gość: Typewriter Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.bb.sky.com 24.02.07, 12:34
                    Gość portalu: pomyslodawca napisał(a):
                    > Jak masz taki bagaz doswiadczen to napisz cos swojego/wymysl tak aby chwycil
                    > to rynek
                    No właśnie - mylisz dwie specjalizacje: biznesmena innowatora z programistą. Ja
                    niestety jestem programistą, a nie mam zdolności do robienia interesów. Te dwie
                    rzeczy nie chodzą w parze. Mam nawet pomysł na program na którym możnaby trochę
                    zarobić, problem w tym że jego napisanie zajęłoby mi przynajmniej 2 lata
                    codziennej pracy. Za co w tym czasie żyć?

                    > a nie pierniczysz ze ci grosze oferuja.
                    Ktoś inny pierniczył jakie to niesamowite pieniądze zarabiają programiści.
                    Napisałem tylko że nie wszyscy i nie wszędzie, znam takich co zarabiają 10
                    tysięcy na rękę i takich co mają poniżej 3 tysięcy, przy czym ci drudzy nie
                    muszą być wcale gorszymi programistami niż ci pierwsi.
                • Gość: spec Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.chello.pl 24.02.07, 11:16
                  > Gdzie takie płace? Jestem programistą C++/C# z 7-letnim doświadczeniem i
                  > wszędzie proponują mi takie grosze, że nie wiem czy się śmiać czy płakać. 4-5
                  > tysięcy zł brutto dla doświadczonego programisty?

                  Po 7 latach to ty powinieneś już kierować projektem a nie dalej klepać kod.
                  Znaczy się nie idziesz do przodu. Poza tym 7 lat doświadczenia w C#? Podczas gdy
                  został on wprowadzony w 2002?
                  • Gość: Typewriter Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.bb.sky.com 24.02.07, 12:28
                    Gość portalu: spec napisał(a):
                    > Po 7 latach to ty powinieneś już kierować projektem a nie dalej klepać kod.

                    Kieruję projektem. Co nie zmienia faktu, że programuję. Czy każdy doświadczony
                    programista musi zarzucać programowanie i zostawać kierownikiem? W firmie w
                    której pracuję nawet dyrektor nadal programuje, a dyrektor techniczny jest po
                    prostu geniuszem i najlepszym programistą w firmie. Już wiem dlaczego jest tylu
                    kiepskich programistów - wszyscy doświadczeni są wyłącznie kierownikami, a
                    programowaniem zajmują się nowicjusze...


                    > Poza tym 7 lat doświadczenia w C#? Podczas gdy
                    > został on wprowadzony w 2002?

                    No cóż, to jest dowód, że większość ludzi nie potrafi czytać ze zrozumieniem.
                    Napisałem C++/C#, co oznacza 5 lat w C++ i 2 lata w C#.