Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Mam dość chamstwa ze strony właścicieli firm

    IP: *.as.kn.pl 26.02.07, 14:33

    Słuchajcie!, byłem dziś umówiony na rozmowę w sprawie pracy - Szef Produkcji.
    Oczywiście firma otrzymała moje referencje, gdzie wyraźnie pisze: dwa
    fakultety, 20 lat pracy, trzy języki obce i kilka kursów specjalistycznych –
    za które sam płaciłem i co powinno mieć wpływ przy wynagrodzeniu – bo jestem
    bardzo dobrze przygotowany zawodowo.

    No i biorę urlop, jadę za Wrocław i podczas rozmowy, Prezes (właściciel firmy)
    mówi mi, że bardzo spodobało mu się moje C.V., jest pod wrażenie i jako
    jedyny spośród wielu kandydatów ja jeden mu odpowiadam bardzo by chciał, abym
    tam pracował. Mnie również firma odpowiadała, nowoczesne maszyny itd. Więc
    nie ukrywam zadowolenia i chęci pracy w niej. Po dwóch godzinach dochodzimy
    do wynagrodzeniach i co słyszę?! a no jestem wart 2 tys. Netto, oczywiście
    jako szef częste nadgodziny (znam z autopsji za friko – czyli mniej od
    robotników po ZSZ – hurra!).

    Mam dość!!! wyjeżdżam z tego Polskiego bagna, tu tylko można się dorobić
    choroby nerwowej, niczego po za tym. Pracodawcy nadal żyją tym, że będą mogli
    już wyzyskiwać swoich pracowników i nie mogą zrozumieć, że ten czas już nie
    ubłaganie minął i tylko kwestia czasu jak pozostaną sami w swoich firmach –
    Rumunii, Bułgarzy i Ukraińcy nie będą tu orać za Bóg zapłać.
    Obserwuj wątek
      • Gość: Dyzio Re: Mam dość chamstwa ze strony właścicieli firm IP: 89.17.224.* 26.02.07, 15:03
        Smutna rzeczywistość :), ja też prawie podjąłem decyzję o wyjeździe, zarabiam w
        firmie mniej niż ludzie po ZSZ,(studia na politechnice opłaciłem z własnej
        kieszeni) fakt pracuję od roku ale po rozpoznaniu sytuacji i zasad
        wynagradzania zawsze będę w tyle za nimi. Firma się restrukturyzuje i nowo
        przyjętym płaci nędznie. Wolę pracować za granicą bo przynajmniej będzie mnie
        stać na normalne życie.
      • wolnomysliciel1 mało Ci ?? 26.02.07, 17:43
        2 tys. netto to Ci mało ?? Twochę więcej pokory, człowieku ! Ciesz się że w
        ogóle masz szansę na pracę.
        Gdybyś był nauczycielem albo lekarzem (wcale nie gorzej wykształconym niż Ty i
        z niemniejszym doświadczeniem), taką pensję a nawet mniejszą, wziąłbyś z
        pocałowaniem ręki.
        • Gość: warszawianka Re: mało !!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.acn.waw.pl 26.02.07, 17:50
          lekarze biorą łapówki, a nauczyciele mogą udzielać korepetycji. Co można teraz w
          Polsce zrobić zarabiając 2tys, chyba tylko rachunki popłacić!!!!!!!!!
          • wolnomysliciel1 Re: mało !!!!!!!!!!!!!!!!!! 26.02.07, 23:10
            Gość portalu: warszawianka napisał(a):

            > lekarze biorą łapówki, a nauczyciele mogą udzielać korepetycji. Co można
            teraz
            > w
            > Polsce zrobić zarabiając 2tys, chyba tylko rachunki popłacić!!!!!!!!!

            To jeszcze zależy z jakiego miasta jest ten pan. Inaczej, gdy ze Stolycy, a
            inaczej gdy np. z Lublina czy Łodzi ...
            Lekarze biorą łapówki więc nic nie szkodzi że mało zarabiają ? dziękuję za taką
            argumentację, nie trafia ona do mnie, takie coś mogła napisać tylko osoba
            pozbawiona kręgosłupa moralnego ...
            Właśnie chore jest w polsce to, że budżetówka zarabia głodowe pensje, a nie to
            że inżynier pracujący w prywatnej firmie zarabia średnio (podkreślam - ŚREDNIO -
            czyli ani dużo, ani mało).
        • Gość: polpot Re: mało Ci ?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.07, 17:56
          Ty naprawdę wolno myślisz.
          • wolnomysliciel1 Re: mało Ci ?? 26.02.07, 17:58
            Gość portalu: polpot napisał(a):

            > Ty naprawdę wolno myślisz

            To ty wolno myślisz ... a na dodatek jesteś niedouczony ... wolnomyśliciel to
            od wolnomularza, a nie od wolnego myślenia.
            • Gość: polpot Re: mało Ci ?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.07, 18:09
              A może od tego że jeszcze wolno Ci myśleć? A wolni mularze teraz w Brytanii pracują.
        • Gość: realistkaaa Re: mało Ci ?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.07, 20:25
          2 tyś netto to żałosna jałmużna, może można by tyle zapłacić sprzątaczce po
          zawodówce ale nie osobie z wyższym wykształceniem i znajomością języków, jak
          można się za to utrzymać, jak wynajem mieszkania to ok tyś zł a do tego
          dochodzą bieżące wydatki. Czy przy takiej pensji można dorobić się samochodu,
          własnego mieszkania?! Prędzej mozna nabawić się nerwicy....
          • Gość: th Re: mało Ci ?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.07, 10:17
            że jałmużna to prawda.. Niestety w mniejszych miastach taka płaca uważana jest
            za dobry zarobek...
            Nie wspomnę już, że nauczyciel dyplomowany z 3 podyplomówkami, papierami
            trenerskimi i hałdą szkoleń dostaje niecałe 2k zł.
            Ku.., co to za kraj...
        • Gość: Jacco Re: mało Ci ?? IP: *.ols.vectranet.pl 26.02.07, 21:06
          wolnomysliciel1 napisał:

          > 2 tys. netto to Ci mało ?? Twochę więcej pokory, człowieku ! Ciesz się że w
          > ogóle masz szansę na pracę.
          > Gdybyś był nauczycielem albo lekarzem (wcale nie gorzej wykształconym niż Ty
          i
          > z niemniejszym doświadczeniem), taką pensję a nawet mniejszą, wziąłbyś z
          > pocałowaniem ręki.

          Sorry ale głupoty piszesz.Obecnie w moim mieście potrzeba lekarza
          (specjalizacja obojętna) do nadzorowania stacji ratownictwa.Czyli on nigdzie
          nie będzie jeździl tylko bedzie dysponentem z komputerkiem i telefonem.Pensja
          ok 4tys i ....nie ma ani jednego!!! chetnego do tej pracy.Biedni ci lekarze.

          P/S włśnie dzisiaj jednego widziałem pod szpitalem jak podjechał nowiuteńką S-
          classe stawiam że wartą ok 300-400tys zł.No ale to "składak".Złożyli się na
          niego jego pacjenci:))
        • truten.zenobi Powaliło cię? to jest dużo? 1/4 ceny m2 mieszkania 26.02.07, 23:04
          > Twochę więcej pokory, człowieku !

          niby przed czym/kim? ma dobre kwalifikacje to chce je drogo sprzedać normalne!
          jęsli sprzątaczak zarabia ponad 1tys, jeśli cena m2 mieszkania potrafi znacznie
          przekroczyć 8 tys, to jest normalne że taka płaca tylko moze rozdrażnić

          > Gdybyś był nauczycielem albo lekarzem
          ale nie jest, a pozatym to że w tych zawodach zarabia się śmiesznie mało w
          stosunku do włożonej pracy i kwalifikacji to nie jest jego wina

          taką pensję a nawet mniejszą, wziąłbyś z
          > pocałowaniem ręki.
          albo by znalazł sobie inna pracę może nawet za granicą

          i tylko polskie buraki które chciały by zarabiać miliony nie pracując nie moga
          tych prostych faktów zrozumieć.
        • sztuka_konwersacji Re: mało Ci ?? 26.02.07, 23:23
          wolnomysliciel1 napisał:

          > 2 tys. netto to Ci mało ?? Twochę więcej pokory, człowieku !


          No jasne, najlepiej niech facet w ogole nie bierze pensji za swoją prace, tylko
          cieszy się, ze ma ZUS placony.
          Po takich wypowiedziach dopiero widac, co ten kraj i nasi pracodawcy zrobili
          ludziom z mozgów.
          • wolnomysliciel1 Re: mało Ci ?? 26.02.07, 23:26
            sztuka_konwersacji napisała:

            > wolnomysliciel1 napisał:
            >
            > > 2 tys. netto to Ci mało ?? Twochę więcej pokory, człowieku !
            >
            >
            > No jasne, najlepiej niech facet w ogole nie bierze pensji za swoją prace,
            tylko
            >
            > cieszy się, ze ma ZUS placony.
            > Po takich wypowiedziach dopiero widac, co ten kraj i nasi pracodawcy zrobili
            > ludziom z mozgów.


            To nie tak ... wkurza mnie lament osoby, której nie dzieje się żadna krzywda,
            która nie ma sytuacji drastycznej i która wiąże koniec z końcem. Lamentować
            powinni ci, którzy żyją w biedzie (mimo kwalifikacji i wiedzy), a nie ci którzy
            zamiast mercedesa kupią sobie zaledwie opla ...
        • Gość: brr Re: mało Ci ?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.07, 20:16
          no tak, bierz wszystko co dają, i jeszcze po rękach całuj!
        • Gość: gość Re: mało Ci ?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.07, 22:19
          A to akurat nie jest takie pewne.
      • taki_i_owaki Re: Mam dość chamstwa ze strony właścicieli firm 26.02.07, 18:35
        to dupek byl nie pracodawca, moge ci jednak powiedziec, ze osoby moze nie z
        takim wyksztalceniem jak twoje smialo dostaja wieksza kase - kolo 4k.

        > Rumunii, Bułgarzy i Ukraińcy nie będą tu orać za Bóg zapłać.
        no pewno ze nie, bo on bedzie chcial ukrainca zatrudnic za 1000zl a ten za tyle
        sie nawet nie utrzyma nie mowic o wyslaniu kasy do domu i mu nakopie w dupe.

        Mam nadzieje, ze mu powiedziales co myslisz po uslyszeniu stawki - sam bym
        chetnie takiemu powiedzial pare slow.
      • Gość: nachwile Re: Mam dość chamstwa ze strony właścicieli firm IP: *.acn.waw.pl 26.02.07, 20:29
        2000 za 2 fakultety i 3 języki, 20 lat praktyki ? sku..syn

        sam pamiętam czasy po studiach, jak ja musiałem robic jako specjalista, inżynier
        w fabryce za 850 a podległy mi robotnik miał 1700, on miał 8 godzin pracy (bo
        był w związkach zawodowych "S"), ja jako "umysłowy" musiałem byc dyspozycyjny i
        mój "rekord" w złym sensie tego słowa, od 6.30-rano do 21'wszej wieczorem

        chwilowo muszę sie opiekować kimś chorym z rodziny, bo tak już bym stąd wyjechał
        dawno
        nie po to studiowałem aby z pensji nie być w stanie sie utrzymać
        na studiach sie przykładałem, nie opieprzałem sie, nie ściągałem, miałem
        wszystko pozaliczane w pierwszych terminach, co świadczy o moim poważnym
        stosunku do powierzonych mi zadań, miałem stypendium naukowe

        ale Cie Marek "pociesze"

        jak ja kończyłem studia kilka lat temu - proponowano prace za 1000-1200 brutto
        zaś koledzy po zawodówie, którym sie nie chciało uczyć, ale woleli mecze w TV
        lub piwo pod blokiem mieli prace za 1000-1200 ale netto jako cieciowi, sprzątający
        teraz pracuje w innym miejscu, za 1400 netto, moja praca jest bardzo wymagająca
        itd. itp.
        zaś ci sami koledzy - jeden już siedział za kradzież samochodu, wyszedł, teraz
        robi w myjni samochodów - za 2500
        drugi dalej nie chce nic robić, przeniósł sie na pół etatu ( żeby mieć czas na
        PlayStation i mecze w TV) do jakiegoś magazynu za 1100 netto

        zaś kolega ze studiów wybrał prace jako zaopatrzeniowiec i ma 1700 netto

        więc Marek, wiesz co o tym sądzę :/ pozdrawiam ciepło :)
        • Gość: Apart-weksle weksle in blanco IP: *.acn.waw.pl 26.02.07, 20:59
          co wy na to? Apart przy podpisaniu umowy wymaga podpisania weksla in blanco+
          oświadczenie, że dajesz ten weksel własnowolnie. Oprócz tego odpowiedzialność
          materialna-co oczywiste i do tego nie mam zastrzeżenień
          • annajustyna Re: weksle in blanco 26.02.07, 21:10
            Zartujesz???
            • Gość: juzio Re: weksle in blanco IP: *.centertel.pl 21.03.07, 22:43
              les club??
          • Gość: Jolka Re: weksle in blanco IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.07, 21:16
            Co to znaczy że Apart wymaga podpisania weksla in blanco? Co to oznacza, bo mnie
            weksel in blanco nie kojarzy się z pracą?
            • annajustyna Re: weksle in blanco 26.02.07, 21:20
              Masz do zyczenia z precjozami, wiec pewnie chodzi o ewentualna odpowiedzialnosc
              materialna...
              • Gość: Olek Szok i bezprawie IP: *.as.kn.pl 02.03.07, 00:12

                Czyli pracodawca na wstępie zakłada, że jesteś potencjalnym złodziejem.
          • Gość: Olek Re: weksle in blanco IP: *.as.kn.pl 02.03.07, 00:10
            ?
        • Gość: scin Re: Mam dość chamstwa ze strony właścicieli firm IP: 195.116.246.* 26.02.07, 21:25
          na chwilę - z całym szacunkiem do Ciebie, nie pisz ciagle o swoich studiach,że
          się przykładałeś do nauki, nie sciągałes i miałes stypendium, bo ludzie
          zaczynają się z tego śmaić...a chyba nie o to Ci chodzi...
        • truten.zenobi dlaczego padały państwowe molochy? 26.02.07, 23:17
          po studiach, jak ja musiałem robic jako specjalista, inżynie
          > r
          > w fabryce za 850 a podległy mi robotnik miał 1700

          miałem podobnie, to nawet śmieszne było. tak się złożyło że miałem
          wykształcenie ekonomiczne, informatyczne i... mechaniczne co bardzo by pasowało
          w pewnej duzej i znanej(ówcześnie) firmie produkujacej maszyny
          jednak propozycja na dzień dobry 700 brutto mnie rozbroiła, później szef
          dzwonił jeszcze parę razy do mnie obiecywał złote góry ale nie mógł zmienić
          wypłaty bo regulamin, związki, bo nie może być tak że facet po studiach będzie
          zarabiał więcej od zasłużonego wielolwetniego robotnika.

          firmy dzisiaj nie ma, oczywiście nie dla tego że JA tam nie pracuje, ale dla
          tego że zamiast wynagradzać efekrtywną pracę dbano tylko o to by nikt nie miał
          lepiej. tak ZZ i robotnicy się martwili by dzielić po równo że zapomnieli
          pomyśleć o tym że trzeba zadbać by mieć CO dzielić.

          :/
          • Gość: nachwile Re: dlaczego padały państwowe molochy? IP: *.acn.waw.pl 27.02.07, 16:51
            tam była inna sytuacja
            te 1700 wynikało z tego, ze ci robotnicy sobie to wywalczyli kiedyś strajkiem,
            założyli związki by sie zabezpieczyć przed krwiożerczym pracodawcą, przed którym
            my - młodzi nie mogliśmy sie zabezpieczyć
            inni młodzi robotnicy zarabiali mniej ode mnie - 700 netto lub minimalną krajową
            porostu tych paru panów konkretnych miało tyle
            to tak jak z górnikami - umieją dać po mordzie, zdemolować, to dostają
            wielotysięczne odprawy bo sobie wywalczyli
            a grzeczne pielęgniarki swoich obiecanych 203 złotych nie umiały wywalczyć i je
            zwodzono pare lat

            tamta firma w której pracowałem i opisałem ją tu pare razy do obrzydzenia nie
            miała ograniczeń "więcej nie moge zapłacić" tylko było "tamtemu muszę k*** mać a
            tobie nie"

            także te dwie sytuacje nie przystają do siebie z racji na różne przyczyny - u
            mnie tą przyczyną był prywaciarz wyciągający z interesu 1.5 miliona czystego
            zysku rocznie dzięki swojej polityce
            zaś obiecywanie - mi też obiecywano, ze po okresie próbnym będzie 2000
            ale po skończeniu dofinansowania z urzędu pracy wyleciałem, po to by następny
            refundowany absolwent zaiwaniał od 7 do 18 tej
            • truten.zenobi Re: dlaczego padały państwowe molochy? 27.02.07, 21:03
              tak ale tak jak na początku lat 90 padały państwowe firmy bo z jednej strony
              szefowie nie potrafili zapewnic odpowiednich wpływów (np. dotacj) a z drugiej
              nie mogli pozyskać fachowców.

              to samo moze czekać teraz firmy prywatne.. bo czasem nie wytstarczy produkowac,
              trzeba wiedziec co, jak , i jak to sprzedać ;)
              • Gość: jasio Re: dlaczego padały państwowe molochy? IP: *.centertel.pl 21.03.07, 22:49
                Bzdura, padaly gdyż celowo stawiano na takie miejsca idiotów któży przepuszczli
                wielkie państwowe majątki, a co smaczniejsze kąski na końcu prywatyzowano
                (czytaj, oddawano dobroczyńcom).
        • snajper55 Re: Mam dość chamstwa ze strony właścicieli firm 28.02.07, 01:58
          Gość portalu: nachwile napisał(a):

          > 2000 za 2 fakultety i 3 języki, 20 lat praktyki ? sku..syn

          Nie, nie za to, tylko za pracę, jaką ten pracownik ma dla niego wykonywać. Ta
          praca jest dla niego warta 2000, niezależnie ile języków zna ją wykonujący.

          S.
      • Gość: xXx Re: Mam dość chamstwa ze strony właścicieli firm IP: *.magma-net.pl 26.02.07, 21:41
        Sposób postępownia przypomina mi zwyczaje panujące w pewnej firmie z Wołowa
        zajmującej się tzw. nowoczesnymi technologiami:D
      • truten.zenobi Re: Mam dość chamstwa ze strony właścicieli firm 26.02.07, 23:21
        powiem tak albo ich "niewidzialna ręka rynku" nauczy jak dbać o pracowników z
        kwalifikacjami albo skończą tak jak wiele firm państwowych w latach 90
      • Gość: szan Re: Mam dość chamstwa ze strony właścicieli firm IP: *.acn.waw.pl 26.02.07, 23:40
        wolnomysliciel1 napisał:
        > 2 tys. netto to Ci mało ?? Twochę więcej pokory, człowieku ! Ciesz się że w
        > ogóle masz szansę na pracę.

        Ty się stuknij w głowę. W dzisiejszych czasach trudno się utrzymać za 4000 zł
        miesięcznie, a co dopiero za połowę tego.
        • wolnomysliciel1 Re: Mam dość chamstwa ze strony właścicieli firm 26.02.07, 23:56
          Gość portalu: szan napisał(a):

          > wolnomysliciel1 napisał:
          > > 2 tys. netto to Ci mało ?? Twochę więcej pokory, człowieku ! Ciesz się że
          > w
          > > ogóle masz szansę na pracę.
          >
          > Ty się stuknij w głowę. W dzisiejszych czasach trudno się utrzymać za 4000 zł
          > miesięcznie, a co dopiero za połowę tego.

          Sorry, ale pieprzysz jak potrzaskany. Chybaby trzeba mieszkać w marmurach,
          jeździć volvem, chodzić w futrze z norek i wcinać codzień świeży kawior na
          kolację, żeby 4000 zł było mało ...
          A może napisało Ci się o jedno zero za dużo ?? Wtedy - zgoda.
      • snajper55 A gdzie tu chamstwo ??? 27.02.07, 00:35
        Nie chcesz, to nie pracuj u niego. Wolna wola. Jakby on Twoje oczekiwania nazwał
        chamstwem, to byś miał mu za złe.

        S.
        • 0tdr0 Re: A gdzie tu chamstwo ??? 27.02.07, 09:34
          Chamstwem w tym przypadku jest fakt, ze marnuje sie czas ludzi, zebym im rzucic
          taka stawke.
          Brak jej wysokosci w ogloszeniu jest chamstwem- nie zawracali by glowy
          kompetentnym ludziom, a prace dostalby nowicjusz, dla ktorego taka pensja bylaby
          odpowiednia.
          • albicelestes Re: A gdzie tu chamstwo ??? 27.02.07, 10:33
            Jeszcze Polska nie zginęła póki są chamskie posty snajpera i wolnomyśliciela.

            fakt faktem, można się "utrzymać" za 2000zł ale jak w takim przypadku kupić
            sobie powiedzmy za przeproszeniem :-) nową fabię? nie wspomnę o nowym Audi.
            Chyba że uważasz że w centrum Europy auto to towar luksusowy albo 20 letni ford
            nie jest zły.

            Taka stawka za takie kompetencje właściwie powinna być poza komentarzem. Ona
            jest obiektywnie niska wobec śr krajowej, siły nabywczej nie mówiąc o
            europejskich stawkach.
          • snajper55 Re: A gdzie tu chamstwo ??? 27.02.07, 14:22
            0tdr0 napisał:

            > Chamstwem w tym przypadku jest fakt, ze marnuje sie czas ludzi, zebym im rzu
            > cic taka stawke.

            Swój też marnuje.

            > Brak jej wysokosci w ogloszeniu jest chamstwem- nie zawracali by glowy
            > kompetentnym ludziom, a prace dostalby nowicjusz, dla ktorego taka pensja byla
            > by odpowiednia.

            Pracownik to nie kilo ziemniaków, każdy jest wart innych pieniędzy. Czy kandydat
            w swoim CV podał finansowe oczekiwania ? Pewnie nie. To w takim razie było
            chamskie CV ?

            S.
            • 0tdr0 Re: A gdzie tu chamstwo ??? 27.02.07, 15:29
              > Swój też marnuje.

              Skoro jest pazerny to przynajmniej straconym czasem zaplaci (A w dalszej
              perspektywie kiepskim pracownikiem).

              > Pracownik to nie kilo ziemniaków, każdy jest wart innych pieniędzy.

              Kandydat to nie ziemniak i w swoim CV oraz LM przedstawia swoja oferte-
              kompetencje, doswiadczenie, motywacje do pracy. Pracodawca z drugiej strony
              powinien przedstawic swoja- warunki, w tym przedewszystkim zakres wynagrodzenia
              lub jego dolna granice.

              • Gość: inż. Marek Re: A gdzie tu chamstwo ??? IP: *.as.kn.pl 27.02.07, 16:28
                Właśnie o to chodzi ja mu przedstawiam swoje kwalifikacje (gram czysto)i, a on
                powinien mi podać ile jest zapłacić za specjalistę na takim stanowisku wtedy
                albo idę na spotkanie, albo nie.
                Takie marnowanie cudzego czasu nic nie kosztuje, za paliwo u nas też nikt nie
                zwraca (w Niemczech pracodawca pokrywa koszt przyjazdu specjalisty na rozmowę
                kwalifikacyjną – u nas nadal nie) więc można przegonić kogoś 70km (x2) w te i z
                powrotem, tym bardziej, że nie pracodawca płaci.
                • Gość: inż.Marek Strasznie się spieszyłem i spaliłem poprzed.nwypo. IP: *.as.kn.pl 27.02.07, 16:32
                  Właśnie o to chodzi ja mu przedstawiam swoje kwalifikacje (gram czysto), a on
                  powinien mi podać ile jest w stanie zapłacić za moje umiejętności na takim
                  stanowisku, wtedy albo idę na spotkanie, albo nie.
                  Takie marnowanie cudzego czasu nic nie kosztuje, za paliwo u nas też nikt nie
                  zwraca (w Niemczech pracodawca pokrywa koszt przyjazdu specjalisty na rozmowę
                  kwalifikacyjną – u nas nadal nie) więc można przegonić kogoś 70km (x2) w te i z
                  powrotem.
                  • snajper55 Re: Strasznie się spieszyłem i spaliłem poprzed.n 28.02.07, 01:45
                    Gość portalu: inż.Marek napisał(a):

                    > Właśnie o to chodzi ja mu przedstawiam swoje kwalifikacje (gram czysto), a on
                    > powinien mi podać ile jest w stanie zapłacić za moje umiejętności na takim
                    > stanowisku, wtedy albo idę na spotkanie, albo nie.

                    Ty mu przedstaiwasz swoje kwalifikacje. On Ci przedstawia warunki pracy.

                    Ty mu nie przedstawiasz oczekiwań płacowych. On Ci nie przedstawia wysokości
                    wynagrodzenia.

                    Równość stron.

                    S.
                    • 0tdr0 Re: Strasznie się spieszyłem i spaliłem poprzed.n 28.02.07, 09:11
                      To w takim razie szef powinien mi przedstawic tez swoje kwalifikacje zawodowe i
                      kompetencje do szefowania? ;)

                      Tak swoja droga- dlaczego uwazasz, ze w warunkach pracy nie miesci sie wysokosc
                      wynagrodzenia? Przeciez to najwazniejszy warunek. A z jego przedstawienia
                      pracodawcy sie nie wywiazuja czesto az do ostatniej chwili i podpisywania umowy.
                      O innych informacjach lepiej nie wspominac.
                      • snajper55 Re: Strasznie się spieszyłem i spaliłem poprzed.n 28.02.07, 14:24
                        0tdr0 napisał:

                        > To w takim razie szef powinien mi przedstawic tez swoje kwalifikacje zawodowe
                        > i kompetencje do szefowania? ;)

                        To też składa się na warunki pracy. Powinien zachęcać ewentualnego pracownika:
                        jestem doświadczonym i wyrozumiałym szefem, ukończyłem kurs Kierowanie zespołem
                        z oceną bardzo dobrą. ;)

                        > Tak swoja droga- dlaczego uwazasz,ze w warunkach pracy nie miesci sie wysokosc
                        > wynagrodzenia? Przeciez to najwazniejszy warunek. A z jego przedstawienia
                        > pracodawcy sie nie wywiazuja czesto az do ostatniej chwili i podpisywania
                        > umowy.

                        Uważam, że pomijanie przez OBIE strony warunków finansowych w dokumentach
                        (ogłoszenie o pracy - CV) jest takim samym błędem. Obie strony powinny
                        przedstawiać widełki wynagrodzeń - oferowanych i oczekiwanych. Rekrutacja byłaby
                        o wiele prostrza, szybsza i efektywniejsza.

                        S.
                        • 0tdr0 Re: Strasznie się spieszyłem i spaliłem poprzed.n 28.02.07, 15:24
                          W CV to chyba raczej nie, jesli juz to w liscie motywacyjnym.
                          Tylko obawiam sie, ze osoba, ktora podaje swoje wymagania od razu zostalaby
                          zaszufladkowana przez rekrutujacego jako osoba na dzien dobry stawiajaca
                          zadania, a wiec prawdopodobnie konfliktowa.
                          • snajper55 Re: Strasznie się spieszyłem i spaliłem poprzed.n 01.03.07, 11:55
                            0tdr0 napisał:

                            > W CV to chyba raczej nie, jesli juz to w liscie motywacyjnym.
                            > Tylko obawiam sie, ze osoba, ktora podaje swoje wymagania od razu zostalaby
                            > zaszufladkowana przez rekrutujacego jako osoba na dzien dobry stawiajaca
                            > zadania, a wiec prawdopodobnie konfliktowa.

                            Określenie swych oczekiwań finansowych staje się coraz bardziej naturalne.
                            Przecież pytanie o oczekiwania finansowe i tak padnie. A jest to na tyle
                            podstawowa i decydująca rzecz, że powinna zostać wyjasniona na początku. Po co
                            kandydat ma przechodzić całą ścieżkę rekrutacyjną, skoro firma może mu
                            zaoferować 2000 - 4000, a on jest gotów pracować za 6000 - 8000 ? Coraz więcej
                            pracodawców to rozumie. To także ich czas i koszty.

                            S.
                            • 0tdr0 Re: Strasznie się spieszyłem i spaliłem poprzed.n 01.03.07, 14:04
                              Masz racje. I chwala pracodawcom, ktorzy zdaja sobie z tego sprawe.
                              Jednak warto zauwazyc, ze to nie tylko pracownicy sa roszczeniowi.
                              Jesli poszukujacy prace z racji swoich kwalifikacji, umiejetnosci, samooceny
                              chce godnych pieniedzy- jest klasyfikowany jako roszczeniowiec.

                              Jesli pracodawca rzada 3 jezykow biegle, wyzszego wyksztalcenia i 5-cio letniego
                              dosiwadczenia w cenie 800 zl netto. Przy tym pracy w nieplatnych nadgodzinach,
                              mobilizacji non stop (a wiec motywacji) i cudow na kiju- wcale nie uwaza, ze
                              jest roszczeniowcem.

                              Kluje w oczy ta asymetria. Podobnie jak powolywanie sie na wolny rynek w
                              niektorych kwestiach, a w innych zwalczanie go- zaleznie czego chca osoba
                              trzymajaca kase. W rezultacie wolny rynek pracy (i nie tylko) nie istnieje.
                              Nigdzie na swiecie, gdzie panstwo drakonsko nie kaze za lamanie prawa. A w
                              Polsce mozna zaoszczedzic na wyzysku, nawet jesli
                              maksymalne kary (o smiesznej wysokosci) bylyby stosowane regularnie. A w
                              wiekszosic przypadkow wogole nie sa stosowane.
                              • 0tdr0 Re: Strasznie się spieszyłem i spaliłem poprzed.n 01.03.07, 14:07
                                ups. Wkradl sie blad, mialo byc "żąda".
                              • snajper55 Re: Strasznie się spieszyłem i spaliłem poprzed.n 01.03.07, 16:56
                                0tdr0 napisał:

                                > Masz racje. I chwala pracodawcom, ktorzy zdaja sobie z tego sprawe.
                                > Jednak warto zauwazyc, ze to nie tylko pracownicy sa roszczeniowi.
                                > Jesli poszukujacy prace z racji swoich kwalifikacji, umiejetnosci, samooceny
                                > chce godnych pieniedzy- jest klasyfikowany jako roszczeniowiec.

                                Ja tak kogoś takiego nie nazwę. Wiadomo, że jeśli ktoś pracuje za 4000, to na
                                3000 nie przejdzie (pomijam inne warunki pracy). To nie roszczeniowość. Podobnie
                                gdy ktoś nie pracuje i szuka pracy za 6000. To jego decyzja. Najwyżej takiej nie
                                znajdzie i będzie musiał podwyższyć kwalifikacje lub obniżyć wymagania.

                                > Jesli pracodawca rzada 3 jezykow biegle, wyzszego wyksztalcenia i 5-cio letnie
                                > go dosiwadczenia w cenie 800 zl netto. Przy tym pracy w nieplatnych nadgodzi
                                > nach, mobilizacji non stop (a wiec motywacji) i cudow na kiju- wcale nie uwa
                                > za, ze jest roszczeniowcem.

                                Też nie jest. Ma prawo szukać. Najwyżej nie znajdzie i będzie musiał obniżyć
                                wymagania lub podwyższyć wynagrodzenie.

                                > Kluje w oczy ta asymetria.

                                Ja widzę całkowitą symetrię. :)

                                > Podobnie jak powolywanie sie na wolny rynek w
                                > niektorych kwestiach, a w innych zwalczanie go- zaleznie czego chca osoba
                                > trzymajaca kase. W rezultacie wolny rynek pracy (i nie tylko) nie istnieje.
                                > Nigdzie na swiecie, gdzie panstwo drakonsko nie kaze za lamanie prawa. A w
                                > Polsce mozna zaoszczedzic na wyzysku, nawet jesli maksymalne kary (o smiesznej
                                > wysokosci) bylyby stosowane regularnie. A w wiekszosic przypadkow wogole nie
                                > sa stosowane.

                                Wolny rynek istnieje pracy istnieje tam, gdzie państwo nie jest dominującycm
                                pracodawcą. Wolny rynek to niekoniecznie taki, na któym panuje równowaga między
                                popytem i podażą. Czasem podaż przewyższa popyt, czasem odwrotnie, a czasem się
                                mijają (tak jak u nas na rynku pracy).

                                S.
                                • 0tdr0 Re: Strasznie się spieszyłem i spaliłem poprzed.n 01.03.07, 20:11
                                  Teoria.

                                  W takim razie w Twojej ocenie skad sie bierze taka sytuacja jak obecnie.

                                  Brak jest ludzi do pracy w wielu zawodach, w tym tych najprostszych i bardziej
                                  skomplikowanych (miedzy innymi budownictwo, hipermarkety, pomocnik budowlany,
                                  sprzedawca, kasjer, ochroniarz itd)- w teorii z braku podazy sily roboczej
                                  pensje powinny wzrosnac, zeby zmotywowac ludzi do pracy w tych zawodach. Z
                                  drugiej strony malo osob gotowych jest podjac prace w nich wlasnie tylko ze
                                  wzgledu na pieniedze.
                                  I tu sie wlasnie teoria podazy i popytu sypie. Koszty kosztami, ale w przypadku
                                  branz innych niz produkcja (bo zawsze mozna cos zaimportowac z Chin, gdzie
                                  koszty zycia sa niskie) nie sprawdza sie teoria, ze brak rak do pracy na miejscu
                                  mozna pominac importem pracownikow z zewnatrz (za takie pieniadze naet Chinczycy
                                  nie przyjada w wiekszej ilosci). Wiec dlaczego prace nie rosna?

                                  Aaaha, pominmy kwestie kosztow pracy bo w Unii i tak chyba juz w tej chwili
                                  najmniej zarabiamy brutto (pomijajac rumunie i Bulgarie).

                                  A pensje nie rosna z prostej przyczyny- patologiczne zanizanie pensji (czesto
                                  niezgodne z prawem fikcyjne zatrudnianie na 1/2 etatu i wymuszanie nadgodzin)
                                  doprowadzilo do sytuacji, ze rynek sie sam nie ureguluje. Hipermarkety czy
                                  wielkie firmy nie zrobia kroku do przodu bo sa w stanie na cwierc gwizdka
                                  pracowac z kiepskimi pracownikami, ktorzy nie mieliby szans wyjechac na zachod.
                                  Mali przedsiebiorcy zrobia pierszy krok bo nie beda mieli pracownikow, ale
                                  splajtuja w wyniku konkurencji ze zwiazanymi niepisana zmowa miedzy duzymi
                                  graczami o niepodwyzszaniu pensji i dalszym lamaniu prawa pracy ("bo nas stac,
                                  zeby przeczekac").
                                  W rezultacie placowe bagno moze sie utzymywac wiele lat dopoki osoby nie znajace
                                  jezykow i przywiazane do kraju rodzinami, patriotyzmem, strachem przed ryzykiem
                                  (czy czyms tam jeszcze) nie wymra lub nie przejda na emeryture.

                                  Jaki jest na to sposob? Tylko drakonskie kary ze strony panstwa za lamanie praw
                                  pracowniczych oraz zwiekszenie pensji minimalnej do poziomu, ktory zacheci ludzi
                                  do pracy w najnizej platnych zawodach.

                                  Im dluzej sytuacja trwa, tym wiecej mlodych ludzi z tego kraju wyjezdza- czym
                                  sie to skonczy nie trzeba tlumaczyc.


                                  A wiec ponawiam pytanie- dalczego Twoim zdaniem wystepuje taki rozdzwiek miedzy
                                  brakiem rak do pracy a iloscia osob chcacych pracowac?

              • snajper55 Re: A gdzie tu chamstwo ??? 28.02.07, 01:44
                0tdr0 napisał:

                > > Swój też marnuje.
                >
                > Skoro jest pazerny to przynajmniej straconym czasem zaplaci (A w dalszej
                > perspektywie kiepskim pracownikiem).

                Skoro kandydat na pracownika taki pazerny, to przynajmniej straconym czasem
                zapłaci (a w dalszej perspektywie brakiem pracy).

                > Kandydat to nie ziemniak i w swoim CV oraz LM przedstawia swoja oferte-
                > kompetencje, doswiadczenie, motywacje do pracy.

                Czy także wymagania płacowe ? Bo jeśli nie, to są to chamskie CV i LM.

                S.
        • Gość: Olek Re: A gdzie tu chamstwo ??? IP: *.as.kn.pl 02.03.07, 00:13

          No i co jeszcze tu wyklikasz ciekawego?
      • truten.zenobi a zdrugiej strony to może były negocjacje... 27.02.07, 10:46
        trudno żeby od razu Ci zaproponował "po maxie"!
        Jak zareagował na Twoje oczekiwania płacowe? a może wogóle ich nie podałeś?
        • 0tdr0 Re: a zdrugiej strony to może były negocjacje... 27.02.07, 10:53
          Mysle, ze nie o sama pensje chodzilo zalozycielowi watku, ale o podejscie.

          Dajmy na to: mam firme, poszukuje informatyka. Daje ogloszenie z wymaganiami
          m.in C++, assembler, PHP, mysql, java, 4 latami doswiadczenia i doswiadczeniem w
          grafice.
          Pisze, ze wynagrodzenie jest atrakcyjne. Dostaje 20 CV z calej Polski i
          wszystkich kandydatow sciagam do siebie na rozmowe (traca czas i pieniadze). Po
          rozmowach decyzuje sie na najlepszego i rzucam mu propozycje 2 tys. zl netto.
          Wiadomo- nie przyjmie oferty bo nie jest frajerem, a gdzie indziej dostanie wiecej.

          I wszystko wg Ciebie jest w porzadku. A ja uwazam, ze postapilbym chamsko,
          nieprofesjonalnie i nieetycznie. Gdybym podal na wejsciu ile chce zaplacic nikt
          nie marnowalby swojego czasu i funduszy. Ale ktory pracodawca o tym mysli?
          Przeciez tylko ich straty i ich koszty sie licza, a reszte maja gleboko gdzies.
          • truten.zenobi Re: a zdrugiej strony to może były negocjacje... 27.02.07, 11:10
            > Mysle, ze nie o sama pensje chodzilo zalozycielowi watku, ale o podejscie.

            zgoda ale też ludzie różnie negocjują, ja osobiście uważam że w negocjacjach
            trzeba uwzględniac interes drugiej strony ale częśto gesto lepsze efekty daje
            własnie takie walniecie po minimum/maksimum. Oczywiscie nie wiem jak było i to
            są moje rojenia (nie chcę obrazić autora wątku) ale może na taka propozycję
            należało zareagować zamiast zrywać negocjacje to poinformować go o woich
            oczekiwaniach i to po maxie.

            albo efekt byłby taki sam (czyli koniec rozmów) albo rozmowy nabrały
            by "własciwej prerspektywy" ;)
            • Gość: ania Re: a zdrugiej strony to może były negocjacje... IP: *.net.autocom.pl 27.02.07, 11:39
              no tak, ale stawka minimalna zaproponowana przez pracodawcę tez musi mieć jakąś
              racjonalną podstawę, odnośnie opisanego wyżej przykładu z "informatykiem";)
              postawa pracodawcy wywołałaby raczej szczery, szyderczy śmiech i też by mi się z
              takim dowcipnisiem nie chciało negocjować a tym bardziej pracować.
              • truten.zenobi Re: a zdrugiej strony to może były negocjacje... 27.02.07, 12:00
                > no tak, ale stawka minimalna zaproponowana przez pracodawcę tez musi mieć
                jakąś
                > racjonalną podstawę,

                odp1 i pewnie ma taka jest dobra płaca w regionie ;) może poprosu zabrakło mu
                trochę wyobrażni że o soba z odpowiednimi kwalifikacjami musi zarabiac wiecej
                może należało mu uświadomic iż tyle to on musiał miesięcznie wydawac na swoje
                szkolenia ;)

                odp 2 domokrażca przychodzi do ciebie i proponuje ci produkt podając że u
                konkurencji kosztował by on np.200 zł jeśli się odrazu zgodzisz to jego
                zysk!!! :)) ale jak marudzisz tostwierdza że ma specjalnie dla ciebie super
                promocję i sprzeda ci go za 50 zł
                porównanie cen sugeruje ci że to swietna okazja a tak naprawdę w sklepie obok
                mozesz to kupić za 10 zł
                to taka socjotechnika dla ubogich ;)
            • 0tdr0 Re: a zdrugiej strony to może były negocjacje... 27.02.07, 13:12
              Tylko caly problem polega na tym, ze zakladajacy watek spelanil wszytkie, dosc
              wysokie wymagania. Zostal wybrany z prawdopodobnie sporej ilosci innych. Byl
              wiec najlepszy i kompetentny, a zaproponowanu mu smieszna w stosunku do tego
              stawke. Ile dostalby gorszy? Lepiej nie pytac.

              W przypadku "informatyka" podobnie- wymagania okreslone. Ludzie roznia sie
              miedyz soba, ale jaka moze byc roznica pensji w stosunku do ich osobowisci czy
              drobnych roznic w kompetencjach? 10? 30%? Ale przeciez nie 100 albo 200!!
              • truten.zenobi Re: a zdrugiej strony to może były negocjacje... 27.02.07, 15:48
                Ja miałem kiedyś podobną ale troszkę inną sytuację,

                młody po studiach z doswiadczeniem, biegle komputer, język (tu byłem najsłabszy)
                itp itd. (wtedy był wysyp na takie ogłoszenia)

                zgłszam sie i co? i im więcej gościu się wczytuje w moje CV tym mniej
                zainteresowany? pare pytań które uświadomiły gościowi że wpisy w CV to nie
                bluff gatka szmatka, do widzenia, "to zadzwonimy", - trochę byłem ździwiony?
                ale trudno. jakiś czas później moja znajoma mi opowiadała o podobnym ogłoszeniu
                i podobnej rozmowie tyle że ona niespecjalnie jezyki, komputer, a i studia
                właśnie robiła - później jeszcze większe ździwienie niż moje - przyjęli ją!
                więc zasuwała za 3 bo starała "się nadrobić" - tak pół roku i do widzenia.
                harowała za grosze w półroku się wypaliła, to wymiana jest wielu chetnych.
                jest to pewna strategia - może nie można ją oceniać pozytywnie pod względem
                ludzkim ale... mozna powiedziec że ktoś śie wspani\ale dostosował do warunków w
                jakich przyszło mu prowadzić firmę.

                a zaproponowanu mu smieszna w stosunku do tego
                > stawke. Ile dostalby gorszy? Lepiej nie pytac.

                może czas najwyzszy zrozumiec że każda ze stron negocjacji ma coś do
                powiedzenia i pracodawca płaci nam tyle za ile godzimy się pracować.
                może faktycznie nie zawsze warto walczyć/przekonywac go o konieczności wyższych
                stawek - ale też nie można miec pretensji.

                nie podał w ogłoszeniu to może należało zadzwonić? może należało podać swoje
                oczekiwania w CV?
        • Gość: inż.Marek Re: a zdrugiej strony to może były negocjacje... IP: *.as.kn.pl 27.02.07, 16:40

          Powiedział, że go nie stać i może mi tyle zaproponować 2000 tys.po trzech
          miesiącach doda 500 zł, w moim przypadku na dzień dobry straciłbym 1000 zł. Pod
          koniec rozmowy wygadał się, że szefowie produkcji zmieniają się u niego co pół
          roku – czyli jest tam coś nie tak skoro ludzie uciekają, albo nie dotrzymuje
          umowy lub pracują po godzinach za darmo – wolne którego nigdy nie mogą odebrać
          (kadra kierownicza najczęściej oszukiwani ludzie na nadgodzinach).
          • truten.zenobi Re: a zdrugiej strony to może były negocjacje... 27.02.07, 21:08
            a powiedziałeś mu ile zarabiasz, ile oczekujesz, ile mieśięcznie wydawałes na
            swoje doskonalenie zawodowe?

            byc moze by Ci tyle nie dał ale moze następnym razem zredukował by swoje
            wymagania i wiedział by ile kosztuje zatrudnienie fachowca...
      • Gość: inż.Marek Re: Mam dość chamstwa ze strony właścicieli firm IP: *.as.kn.pl 27.02.07, 12:41
        Jak się ma 40 lat to też trzeba wziąć pod uwagę, że w tym wieku inż. ma rodzinę
        i dzieci, więc zróbmy taki mały kosztorys utrzymania rodziny czteroosobowej:

        1.Czynsz 850 zł.
        2.Pozostałe rachunki – tel., prąd. gaz, itp. 450 zł.
        3.Środki czystości 150 zł.
        4.Wyżywienie 30 zł dziennie (bardzo skromnie).
        5.OC 2x w roku (stare auto), aż strach pomyśleć, co będzie jak się rupieć
        rozleci (koniec z pracą – dojazdu nie ma) na nowy nie ma szans – nawet
        kilkuletni za 2000 euro sprowadzony z Niemiec.
        6.Dojazd do pracy poza Wrocław 250 zł - gaz.
        7.Dentysta. 8. Wizyta u dentysty dla całej rodziny to kilkaset zł rocznie
        (stówka jeden).
        9.Język obcy 1300 zł za pół roku dla dwójki dzieci.
        10.Odzież - oczywiście nie markowa.
        11.Kino, teatr nie wchodzi w rachubę.
        12.Przy zarobkach 3000 tys. nie jesteś w stanie odłożyć grosza na czarną
        godzinę, dobrze że żona jeszcze pracuje inaczej bieda z nędzą.

        A co do lekarzy, to nawet niech nie zabierają głosu – moja żona ciężko
        zachorowała i wiem ile kosztuje leczenie – oczywiście tylko prywatnie, bo na
        ubezpieczalnie by się przejechała na tamten świat, gołym okiem widać bezczelne
        naciąganie lekarzy, ale takie są reguły gry.

        – za wyrwanie 8-mki syna zapłaciłem 400 zł – ponoć ciężki przypadek, o czym
        oczywiście pan dr poinformował po fakcie - oczywiście subiektywne odczucie
        lekarza (w innych gabinetach 250 zł bez względu na stopień trudności – inż. nie
        ma takich możliwości dorabiania -oszukiwania i windowania cen przez
        zaskoczenie,).

        Tak samo nauczyciele następna grupa społeczna za 1500 zł m-cznie jest w stanie
        sobie kupić nowe mieszkania, domy, luksusowo wyposażyć, a auta prosto z salonu.
        Już wszyscy w kraju wiemy o słynnych korkach przed maturą, całe klase -
        naciąganie rodziców na prywatne korepetycje dla dzieci, wszyscy wiemy, co jest
        grane, szczególnie przed maturami 70 zł za 45 min. Lekcję, normalnie 20 zł/h.

        Proponuję nie skakać sobie do gardła i wyliczać komu ile się należy za jego
        wiedzę i pracę tylko się zjednoczyć, inaczej lekarze nadal będą żyli z łapówek
        i wyłudzania pieniędzy w prywatnych gabinetach (przykrywka) żyjąc w ciągłym
        strachu przed wizytą policji, a nauczyciele donosów do prokuratury.
        I nie mam nic przeciw temu, aby lekarze w końcu zarabiali tyle na ile sobie
        zapracowali (wiedza kosztuje).

        Wszyscy w kraju dostają jałmużnę za swoją pracę o czym dobrze wiemy: policjant
        ścigający bandytę, który naraża swoje życie, strażak gaszący ogień, lekarz
        który może się zarazić śmiertelną chorobą itd.



        • truten.zenobi Re: Mam dość chamstwa ze strony właścicieli firm 27.02.07, 13:03
          > Proponuję nie skakać sobie do gardła i wyliczać komu ile się należy za jego
          > wiedzę i pracę tylko się zjednoczyć,

          tak tyle że calosc wynika nie z tego że ludzie się godzą na takie warunki ale z
          tego ze nie zabardzo mają wybór...
        • wolnomysliciel1 Re: Mam dość chamstwa ze strony właścicieli firm 27.02.07, 13:30
          Gość portalu: inż.Marek napisał(a):


          > Wszyscy w kraju dostają jałmużnę za swoją pracę o czym dobrze wiemy:
          policjant
          > ścigający bandytę, który naraża swoje życie, strażak gaszący ogień, lekarz
          > który może się zarazić śmiertelną chorobą itd.


          Polska jest biednym, rozwijającym się krajem. Pół wieku eksperymentów
          ekonomicznych pod nazwą "gospodarka centralnie planowana" zrobiły swoje. Kraj
          zniszczony po wojnie (jak wiele innych europejskich) odmówił przyjęcia pomocy w
          postaci Planu Marshalla, który to plan podźwignął np. gospodarkę Niemiec. My
          woleliśmy "własnymi rękoma" budować nowe państwo i wyrabiać 200 % normy
          (przodownicy pracy). Po odzyskaniu pełnej niepodległości i przestawieniu
          gospodarki na tory kapitalistyczne wciąż mamy kilkadziesiąt lat opóźnienia w
          stosunku do najbiedniejszych krajów UE np. Grecji.
          Wobec tego powyższego nikogo nie powinno dziwić że płace w naszym kraju są
          niskie! Zarówno panstwa, jak i prywatnych pracodawców po prostu nie stać na
          wyższe pensje, a politycy i kasta rządząca niestety ignorują wszelkie recepty
          na poprawę warunków ekonomicznych i wdrażają w życie rozwiązania księżycowe.
          • Gość: polpot Re: Mam dość chamstwa ze strony właścicieli firm IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.07, 15:59
            Gdyby nie gospodarka planowa takiego Franklina Roosevelta czy innego Hitlera to
            te kraje by były dzisiaj daleko za nami. Ciekaw jestem czy ty też niczego nie
            planujesz?
        • snajper55 Re: Mam dość chamstwa ze strony właścicieli firm 27.02.07, 14:24
          Gość portalu: inż.Marek napisał(a):

          > Jak się ma 40 lat to też trzeba wziąć pod uwagę, że w tym wieku inż. ma rodzi
          > nę i dzieci, więc zróbmy taki mały kosztorys utrzymania rodziny czteroosobowej

          Pracodawcę to nic nie obchodzi. Pracodawca płaci za pracę i wynagrodzenie nie
          zależy od wieku czy ilości dzieci pracownika.

          S.
          • Gość: Andrzej Re: Mam dość chamstwa ze strony właścicieli firm IP: *.as.kn.pl 27.02.07, 16:16

            A mnie nie obchodzi pracodawca burak i jego chore ambicje byciem milionerem,
            jeśli Go nie stać na specjalistę, to niech zatrudni krewnego z Ukrainy - jeśli
            ten zechce przyjechać.

            Nie po to ludzie kształcą się latami, aby kombinować na boku, oczywiście jeśli
            mają takie możliwości: np. lekarze, nauczyciele oraz przedstawiciele innych
            zawodów - ciągle słyszymy złapany lekarz, policjant lub inny człowiek, który
            tak po ludzku chce trochę lepiej żyć, np. raz w roku pojechac narlop z rodziną,
            kupic dzieciom od czasu do czasu prezent itd. Tak długo będzie kwitła szara
            strefa jak długo ludzie będą musieli dorabiać do pensji, bo te zarobki nie
            wystarczają nawe na wegetację.
            • snajper55 Re: Mam dość chamstwa ze strony właścicieli firm 28.02.07, 01:49
              Gość portalu: Andrzej napisał(a):

              > A mnie nie obchodzi pracodawca burak i jego chore ambicje byciem milionerem,
              > jeśli Go nie stać na specjalistę, to niech zatrudni krewnego z Ukrainy - jeśli
              > ten zechce przyjechać.

              A jego nie obchodzi pracownik burak i jego chore ambicje bycia milionerem. Jak
              dla niego proponoane stawki są za niskie, to niech założy firmę i zatrudnia
              pracowników łacąc im po kilkanaści etysięcy.

              > Nie po to ludzie kształcą się latami, aby kombinować na boku, oczywiście jeśli
              > mają takie możliwości: np. lekarze, nauczyciele oraz przedstawiciele innych
              > zawodów - ciągle słyszymy złapany lekarz, policjant lub inny człowiek, który
              > tak po ludzku chce trochę lepiej żyć,np. raz w roku pojechac narlop z rodziną,
              > kupic dzieciom od czasu do czasu prezent itd. Tak długo będzie kwitła szara
              > strefa jak długo ludzie będą musieli dorabiać do pensji, bo te zarobki nie
              > wystarczają nawe na wegetację.

              Jasne. Wszyscy kombinują i kradną a tylko Ty, biedaku, usiłujesz uczciwie pracować.

              S.
            • Gość: Cyniczny wł. firmy Re: Mam dość chamstwa ze strony właścicieli firm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.07, 17:02
              Miałem takiego pracownika-kosmetyczke.Były dwie jedna wyrabiała sie i miała do
              1200 zł a druga sie nie wyrabiała.i miała podstawe.Była starym pracownikiem
              wiec czekałem rok zeby doszła do siebie i ruszyła z optymizmem do pracy.(a
              najlepsi dociagna tu do 2000.(aha i dokładałem do niej bo nie zarabiała na
              siebie i koszty.Minął rok z hakiem i teraz pracuje na siebie tez za 700 zł(i na
              swój własny rachunek) ale mi nie psuje krwi.Czego i WAM moi drodzy Życze...AHA
              i bogatych klientów skłonnych płacic za wasze pracownicze FANABERIE
          • sztuka_konwersacji Re: Mam dość chamstwa ze strony właścicieli firm 01.03.07, 10:42
            snajper55 napisał:

            > Pracodawcę to nic nie obchodzi. Pracodawca płaci za pracę i wynagrodzenie nie
            > zależy od wieku czy ilości dzieci pracownika.
            >
            > S.



            Tja, jasne, dlatego za kazdym razem pyta sie o dzieci, męża i stan cywilny.
            Chyba zyjemy w innym kraju.
            • snajper55 Re: Mam dość chamstwa ze strony właścicieli firm 01.03.07, 11:56
              sztuka_konwersacji napisała:

              > Tja, jasne, dlatego za kazdym razem pyta sie o dzieci, męża i stan cywilny.
              > Chyba zyjemy w innym kraju.

              Niestety, ale kobiety są "trochę" inaczej traktowane z powodu macieżyństwa. Mnie
              nikt o żonę ani o dzieci nigdy nie pytał. ;)

              S.
        • Gość: nachwile Re: Mam dość chamstwa ze strony właścicieli firm IP: *.acn.waw.pl 27.02.07, 17:06
          miło spotkać kogoś kto nazywa rzeczy po imieniu, ja tez czasem takie wyliczenia
          tu na forum robiłem :)
          pewnie że spieprzaj za granice - choć rozumiem ból, tu rodzina, dzieci, znajomi
          szkoda sie rozstawać, tu sie urodziło i tu sie chce mieć prace z której sie
          zarobi na życie
          tutaj wiele osób nie rozumie co to jest praca, że pracuje sie aby żyć, jeść,
          opłacić określone potrzebne nam rzeczy, a nie dla idei lub na czyjeś lexusy i
          jachty kosztem swego życia, które jest tylko jedno i sie nie powtórzy

          i tak masz dobrze, że jako inżynier zaczynałeś wcześniej niż ja
          ja skończyłem dzienne, zaś wszyscy pare lat temu wymagali "kilku lat
          udokumentowanego doświadczenia na podobnym stanowisku"
          wówczas było ogromne bezrobocie, w domu bieda, nie było na jedzenie, ubranie,
          miałem o wyboru albo kraść i napadać, albo pójść do pracy za 850, wybrałem to drugie
          a kończąc studia liczyłem, ze dyplom zapewni mi życie na poziomie a nie
          konieczność wegetacji u boku mamusi emerytki bez nadziei na ożenek, założenie
          rodziny a 30-tka na karku
      • Gość: mapo 2000 dla kierownika produkcji?! Maksymalna kpina!! IP: *.icpnet.pl 27.02.07, 17:07
        Czesc,
        Uważam, ze 2000 na rękę dla kierownika produkcji, rozumiem osoby, która będzie
        zarządzać pracownikami produkcyjnymi, majstrami i inżynierami i będzie
        odpowiadać za całą produkcję, to więcej niż totalna kpina.
        Za taki zakres odpowiedzialności, dużo pracy ponad limit, 20 lat doświadczenia
        i 3 języki obce?
        Może chodziło o 20000 na rękę? Uważam, że 20 000 brutto plus samochód służbowy
        klasy premium na takim stanowisku to niedużo.
        Kolego inżynierze, olej tę firmę (i napisz co to - może LG i ilu pracowników
        byłoby pod Tobą?) i szukaj dalej. Naprawdę się poprawia na rynku pracy w
        Polskim i na stanowisku kierowniczym na produkcji nie powinieneś zchodzić
        poniżej 10000 na rękę. Wierzę, że Ci się uda.
        2000 na rękę to dostają ludzie świeżo po studiach, bez żadnego doświadczenia,
        na najniższych stanowiskach biurowych.
        • 0tdr0 Re: 2000 dla kierownika produkcji?! Maksymalna kp 27.02.07, 18:33
          Hehe. Gdzie tyle poczatkujacy w biurach dostaja? Daj namiary- z checia sie
          zglosze, bo jakeis atm doswiadczenie w rozncyh dizedzinach mam- moze dostane z 3
          ;). Nie znasz chyba realiow poza swoja dzialka.

          Mysle, ze realna, w miare uczciwa placa dla kierownika produkcji to jak na razie
          jakies 5-6 tys. zl (bez nadgodzin). Ale w polskich realiach i czterema tysiacami
          mozna by nie pogardzic.
        • wolnomysliciel1 Re: 2000 dla kierownika produkcji?! Maksymalna kp 27.02.07, 20:19
          Gość portalu: mapo napisał(a):

          Uważam, że 20 000 brutto plus samochód służbowy
          > klasy premium na takim stanowisku to niedużo.

          Niedużo, powiadasz ?? Czyli za mało. A ile według Ciebie się należy - może
          80000 brutto ?


          > Kolego inżynierze, olej tę firmę (i napisz co to - może LG i ilu pracowników
          > byłoby pod Tobą?) i szukaj dalej. Naprawdę się poprawia na rynku pracy w
          > Polskim i na stanowisku kierowniczym na produkcji nie powinieneś zchodzić
          > poniżej 10000 na rękę. Wierzę, że Ci się uda.
          > 2000 na rękę to dostają ludzie świeżo po studiach, bez żadnego doświadczenia,
          > na najniższych stanowiskach biurowych.


          Chyba tylko w świecie instniejącym w Twojej wyobraźni. Tzw. rzeczywistość
          alternatywna, szkoda tylko że nikt poza Tobą jej nie widzi.
          Proponuję zmienić leki albo lekarza.
          • Gość: inż. Marek Re: 2000 dla kierownika produkcji?! Maksymalna kp IP: *.as.kn.pl 27.02.07, 23:25

            W dobrej firmie z zachodnim kapitałem inż. mechanik zarabia 6000 tys. netto.,
            a mistrz 4000 tys.
            • Gość: shit happens Re: 2000 dla kierownika produkcji?! Maksymalna kp IP: *.icpnet.pl 28.02.07, 09:58
              potwierdzam to co pisze inz.marek -moj maz pracuje w fabryce samochodow w
              drugim co do wielkosci miescie polski i te zarobki jeszcze moge napisac sa
              czasami o wiele wieksze jak i korzysci socjalne tzn.bilety na
              silownie,basen,zarezerwowana sala raz w tyg.na kosza itp.,np.czlowiek z
              utrzymania ruchu ma na wejsciu jak przychodzi 3000 netto :D,ludzie z biurowca
              co siedza od pon.do pt.po 8h maja tyle samo+socjalne benefity wiec mozna...
              • Gość: Olek Re: 2000 dla kierownika produkcji?! Maksymalna kp IP: *.as.kn.pl 02.03.07, 00:09
                Masz całkowitą racje.
            • Gość: Mikar Re: 2000 dla kierownika produkcji?! Maksymalna kp IP: 212.160.172.* 28.02.07, 12:23
              Panie inżynierze, podaj namiar gdzie zarabia się 6 mln zł.
              Jeżeli inżynier tak zna matematykę to nie dziw się, że tak Cię potraktowali.
              • Gość: również inż. Re: 2000 dla kierownika produkcji?! Maksymalna kp IP: *.as.kn.pl 01.03.07, 01:24
                Czytaj bałwanie ze zrozumieniem, oczywiście jeśli to nie jest ponad twoją
                wyobraźnię, o intelekcie nie wspomnę - było podane 6000 tys. m-cznie netto,a
                nie 6 mln. - ciekawe skąd takie osobniki się biorą:)
                • Gość: Mikar Re: 2000 dla kierownika produkcji?! Maksymalna kp IP: 212.160.172.* 01.03.07, 08:42
                  Panie inżynierze, bałwan to ty jesteś. Jaki z ciebie inżynier skoro nie wiesz,
                  że zapis 6000 tys. oznacza 6 mln. Sześć tysięcy zapisuje się jako 6 tys. lub
                  6000. Kto ci dał dyplom z taką znajomością matematyki? Może zanim zaczniesz
                  pisać inwektywy na innych spójrz najpierw sam na siebie.
                  • snajper55 Taki inżynier to skarb ! 01.03.07, 11:59
                    Gość portalu: Mikar napisał(a):

                    > Panie inżynierze, bałwan to ty jesteś. Jaki z ciebie inżynier skoro nie wiesz,
                    > że zapis 6000 tys. oznacza 6 mln. Sześć tysięcy zapisuje się jako 6 tys. lub
                    > 6000. Kto ci dał dyplom z taką znajomością matematyki?

                    Takiego to tylko na budowę autostrad rzucić. Od razu byśmy mieli tysiące
                    kilometrów oddanych do użytku. ;)))))))))))

                    S.
                  • lucyperek2 Re: 2000 dla kierownika produkcji?! Maksymalna kp 01.03.07, 13:14
                    On jest z gatunku tych tam niżej, którzy mi wymyślają od chamów, prostaków i
                    nieuków bo staram się im uświadomić, że nie dyplom, fakultety czy egzaminy
                    językowe się liczą tylko faktyczne umiejętności, zdolności i kwalifikacje.
                    Kolesie za sam fakt zamachania dyplomem, niejednokrotnie uczelenki w
                    Pierdzielicach Podłużnych uważają, że należy im się 20 tys. netto. Niech sobie
                    uważają nadal.
                    Intanto il tempo se ne va !
                • Gość: poloko hahaha inz matołek :) IP: 87.204.12.* 01.03.07, 08:42
                  skrót "tys." = 000 (trzy zera)
                  6000 tys. = 6000000
                  rozumiesz?
                  6 tys. = sześć tysięcy.
                  6000 tys. = 6 tysięcy tysięcy czyli 6 milionów :]
                  czytajcie ze zrozumieniem inżynierownie :]
            • Gość: Koleś Re: 2000 dla kierownika produkcji?! Maksymalna kp IP: *.magma-net.pl 28.02.07, 16:14
              Obawiam się że troche przekoloryzowałeś tymi zarobkami inżynierów mechaników.
              Wydaje się mi że znakomita większość zarabia 2000 - 3000 PLN netto.
              Przynajmniej przy przejściu do nowej firmy ciężko jest dostać lepszą kase.

              Pozdrawiam

              PS Ja szukam pracy jako konstruktor we Wrocławiu.
      • lucyperek2 Zrozumcie wreszcie, że praca jest towarem 28.02.07, 15:50
        dokładnie takim samym jak skrzynka jabłek czy pralka automatyczna. Jeśli jako
        pracodawca mam określone potrzeby to je zgłaszam i oczekuję ze strony rynku
        propozycji. Płacę za pasujący mi towar tyle ile wynika z warunków wolnorynkowych
        plus ewentualnie względy dodatkowe. Koniec i kropka.
        A bajdy o fakultetach, językach i 20-letnim stażu włoży sobie Kolega do butów,
        bo dla mnie istotne są umiejętności, zdolności i pomysłowość a nie
        udokumentowana częstotliwość temperowania ołówków przy odrabianiu lekcji w
        akademiku.
        • Gość: anioł-stróż Re: Zrozumcie wreszcie, że praca jest towarem IP: *.as.kn.pl 28.02.07, 16:22
          >Zrozumcie wreszcie, że praca jest towarem

          To kwestia czasu, już niedługo role się odwrócą i to pracownik
          będzie „towarem”, a szefo tak jak w USA czy innych NORMALNYCH krajach będzie
          dawał pakiet socjalny dla zachęty, aby pracownik zechciał właśnie u niego
          pracować.

          >.A bajdy o fakultetach, językach i 20-letnim stażu włoży sobie Kolega do butów,

          Skoro wykształcenie dla pracodawców nieuków, nic nie znaczy to niech szukają
          równym sobie, a nie zawracają czas inteligencji - zobaczymy czy te wasze firmy
          przetrwają choć jeden rok bez inżynierów, informatyków, księgowych, ekonomistów
          oraz wielu innych specjalistów świetnie znających języki obce – wy to znacie
          ale ten kuchenny. I nie zawracajcie nam głowy my bez Was nie zginiemy, ale Wy
          bez nas bardzo szybko sięgniecie dna.

          Tą wypowiedzią człowieku zdemaskowałeś swoje nieuctwo i prostactwo, jesteś
          zwykłym cwaniakiem który przetrwał dzięki instynktom samozachowawczym i wydaje
          mu się, że jest Panem Bogiem – zresztą jak cała reszta pseudo biznesmenów.
          "Nauka otwiera oczy, ułatwia życie, zaspokaja potrzebę poznania - mówi prof.
          Aleksandra" - ale ty tego nie jesteś w stanie pojąć:)
          • Gość: Obibok Re: Zrozumcie wreszcie, że praca jest towarem IP: *.chello.pl 28.02.07, 16:34
            Ja już dawno doszłam do wniosku,że na zarobki nie ma wpływu ani wykształcenie
            (poniekąd słusznie) ani też niestety dobrze wykonywane obowiązki i inne tam
            duperele.Szkoliłam się i szkoliłam a pracy ani widu ani słychu-no chyba że za
            1100 a ja nie potrafie się za tyle utrzymać. Teraz idę na swoje,może mi się
            uda.Trzymajcie kciuki!
            • Gość: anioł-stóż Re: Zrozumcie wreszcie, że praca jest towarem IP: *.as.kn.pl 01.03.07, 00:51
              Weź sobie za męża Koreańczyka lub innego skośnookiego to może Ci się uda, bo
              bez odpowiedniej przeszłości czarno to widzę, ale i tak trzymam mocno kciuki.
          • lucyperek2 Jednak komunizm wypłukał mózgi 01.03.07, 12:55
            > To kwestia czasu, już niedługo role się odwrócą i to pracownik
            > będzie „towarem”, a szefo tak jak w USA czy innych NORMALNYCH kraj
            > ach będzie
            > dawał pakiet socjalny dla zachęty,

            Widać jakie zniszczenia w mózgach poczyniła komuna. Czy Ci sie to podoba
            roszczeniowy kolego czy nie, praca JEST towarem tak jak każda usługa, produkt,
            wytwór i podlega dokładnie takim samym prawom rynku jak towary inne. Szczególnie
            w krajach wymienianych przez Ciebie jako "normalne". To na jakich warunkach
            dogaduje się "szefo" z pracownikiem wynika z wolnorynkowej gry popytu i podaży
            plus parę innych wskaźników ekonomicznych.

            > Skoro wykształcenie dla pracodawców nieuków, nic nie znaczy to niech szukają
            > równym sobie, a nie zawracają czas inteligencji - zobaczymy czy te wasze firmy
            > przetrwają choć jeden rok bez inżynierów, informatyków, księgowych,ekonomistów

            Ten niezborny bełkot świadczy o dalszym niezrozumieniu sprawy i roszczeniowym
            nastawieniu. Otóż mnie żałosny kolego nie interesuje Twój dyplom czy pilność
            uczęszczania na zajęcia. Ja nie kupuję dyplomu tylko UMIEJĘTNOŚCI. Plus talent,
            kreatywność, pomysłowość. Poniał ? Większość z was uważa, iż fakt posiadania
            dyplomu narzuca kłanianie sie wam w pas. Otóż nie narzuca. Nic wam się nie
            należy. Jeśli natomiast posiadacie umiejętności, które ktoś zechce kupić i
            będzie na nie wysokie zapotrzebowanie, to być może je drogo sprzedacie. Ale
            najpierw umiejętności, kwalifikacje i talent, a nie pieprzenie o dyplomie.

            > oraz wielu innych specjalistów świetnie znających języki obce – wy to znacie
            > ale ten kuchenny.

            ja znam trzy, a Ty ile ?

            > Tą wypowiedzią człowieku zdemaskowałeś swoje nieuctwo i prostactwo, jesteś
            > zwykłym cwaniakiem który przetrwał dzięki instynktom samozachowawczym i wydaje
            > mu się, że jest Panem Bogiem – zresztą jak cała reszta pseudo biznesmenów

            myśl tak dalej, a zapewniam Cię, że w kraju "normalnym" nie zarobisz nawet na kisiel
        • truten.zenobi Re: Zrozumcie wreszcie, że praca jest towarem 01.03.07, 09:54
          > Re: Zrozumcie wreszcie, że praca jest towarem dokładnie takim samym jak
          > skrzynka jabłek czy pralka automatyczna.

          tylko jak byś zareagował jako sprzedawca jabłek gdyby ktos sie ogłasza że chce
          kupić jabłka o najwyzszych parametrach, jedziesz 70 km by mu je sprzedać i
          okazuje się że i owszem chce kupic ale w cenie III kl. w hurcie?

          oczywistym jest że to jest wolna wola pracodawcy za ile chce zatrudnić tyle że
          jeśli ma wysokie wymagania a proponuje stawkę jak dla osoby bez żadnych
          specjalnych kwalifikacji to powinien o tym wcześniej uprzedzać. nawet nie jest
          to kwestia przejazdu iluś tam kilometrów, tylko kazdemy poprostu szkoda czasu
          (wszak musi sie przygotować, zerwać z pracy, czy z czegos tam zrezygnować)

          tak więc pracodawca ma prawo ale tez zupełnie zrozumiałe jest zdenerwowanie
          takim postawieniem sprawy. to poprostu świadczy o braku poszanowania dla
          drugiej strony.
          • snajper55 Re: Zrozumcie wreszcie, że praca jest towarem 01.03.07, 12:04
            truten.zenobi napisał:

            > tylko jak byś zareagował jako sprzedawca jabłek gdyby ktos sie ogłasza że chce
            > kupić jabłka o najwyzszych parametrach, jedziesz 70 km by mu je sprzedać i
            > okazuje się że i owszem chce kupic ale w cenie III kl. w hurcie?

            Przed pojechaniem zapytałbym się o cenę. A jak jadę w ciemno, to już moje
            ryzyko, że wrócę z niczym.

            > tak więc pracodawca ma prawo ale tez zupełnie zrozumiałe jest zdenerwowanie
            > takim postawieniem sprawy. to poprostu świadczy o braku poszanowania dla
            > drugiej strony.

            Druga strona też o swoich oczekiwaniach cenowych nie poinformowała.

            S.
            • truten.zenobi Re: Zrozumcie wreszcie, że praca jest towarem 01.03.07, 12:48
              > Druga strona też o swoich oczekiwaniach cenowych nie poinformowała.
              na co też nie omieszkałem zwrócić uwagę w innej części dyskusji... tyle że też
              bądźmy poważni jeśli ktoś chce kogos zatrudnić na wysokie stanowisko wypisuje
              wysokie wymagania (których zdobycie kosztuje kilka - kilkaset tys) to druga
              strona ma prawo oczekiwać że wynagrodzenie będzie adekwatne,
              oczywiście oczekiwania mogą się różnić powiedzmy 20-30% ale nie
              kilka/kilkanaście razy!
              fakt że może nalezało się najpierw spytać, przy okazji należało się też spytac
              ćzy przyszły szef nie jest psychiczny, idiotą, burakiem, itp.
              ale czasem w swojej naiwności człowiek zakłada że będzie miał do czynienia z
              powaznym partnerem.
              • snajper55 Re: Zrozumcie wreszcie, że praca jest towarem 01.03.07, 12:55
                truten.zenobi napisał:

                > tyle że też bądźmy poważni jeśli ktoś chce kogos zatrudnić na wysokie
                > stanowisko wypisuje wysokie wymagania (których zdobycie kosztuje kilka -
                > kilkaset tys) to druga strona ma prawo oczekiwać że wynagrodzenie będzie
                > adekwatne,

                Nie wiemy jakie wymagania stawiał pracodawca. A nazwa stanowiska niewiele mówi o
                obowiązkach i "powadze" stanowiska. Na przykład czy dyrektor generalny sprzedaży
                to poważne stanowisko ? ;))

                > oczywiście oczekiwania mogą się różnić powiedzmy 20-30% ale nie
                > kilka/kilkanaście razy!

                Jak widać - mogą.

                > ale czasem w swojej naiwności człowiek zakłada że będzie miał do czynienia z
                > powaznym partnerem.

                Naprawdę nie widzę powodów, aby pracodawcę nazywać niepoważnym.

                S.
                • truten.zenobi Re: Zrozumcie wreszcie, że praca jest towarem 02.03.07, 08:36
                  Zgoda, jeśli ogłoszenie było ogólnikowe, ale też pracownik wysłał swoje CV z
                  którego (ponoć) wynikało ze posiada wysokie kwalifikacje...

                  > Jak widać - mogą.
                  ja widac moga tyle ze ja takiego zachowania nie oceniam i nigdy nie bedę
                  oceniał pozytywnie (co też nie oznacza że zaraz bym coś chciał zmieniać w
                  prawie, rozpoczynać jakąś krucjatę itp. pracodawcy mogą sobie na wiele pozwolić
                  bo... nie mają konkurencji a nie mają konkurencji dzięki wszechobecnej
                  biurokracji a nie własnym działaniom tak więc wiekszośc pretensji do
                  pracodawców jest źle lokowana nalezało by je miec do polityków urzedników i...
                  wyborców (czyli min. każdy sam do siebie))
                  domokrażca też wiele może i robi by sprzedać swój towar po zawyżonej cenie ale
                  czy wszystkie chwyty sa fair?
              • lucyperek2 Następny wymagający korepetycji 01.03.07, 13:05
                > bądźmy poważni jeśli ktoś chce kogos zatrudnić na wysokie stanowisko wypisuje
                > wysokie wymagania (których zdobycie kosztuje kilka - kilkaset tys) to druga
                > strona ma prawo oczekiwać że wynagrodzenie będzie adekwatne,

                Pierwsza strona chce kupić towar, a druga chce go sprzedać. Na jednym rynku
                towar ten kosztuje x, a na drugim 5x (np. kokaina). Jeśli ktoś więc chce
                sprzedać ryż w Chinach po cenie paryskiej to może sobie chodzić długo i
                namiętnie. Odwracając kwestię : jeśli ktoś chce za wysoką cenę sprzedać bubel
                (czytaj niskie kwalifikacje) na wymagającym rynku, również wpadnie we frustrację.
                Powtarzam praca jest towarem, na który popyt albo jest albo go nie ma.
                • snajper55 Re: Następny wymagający korepetycji 01.03.07, 13:20
                  lucyperek2 napisał:

                  > Powtarzam praca jest towarem, na który popyt albo jest albo go nie ma.

                  Jakieś diabelskie reguły wymyślasz, Lucyperku. Diabelską propagandę siejesz.
                  Polska to państwo solidarne i każdemu praca się należy, niezależnie od tego co,
                  i czy w ogóle coś, potrafi. Oczywiście praca za godne wynagrodzenie. Jak
                  powiedział ostatnio strajkujący kolejarz: czy za TAKĄ pensję można utrzymać
                  czteroosobową rodzinę ???

                  S.
                  • Gość: Jarek Re: Następny wymagający korepetycji IP: *.as.kn.pl 01.03.07, 14:17

                    Tak, tak kombinuj snajper55 i wygłaszaj swoją filozofię w pasujący ci sposób.

                    Proponuję najpierw zorientuj się w obowiązkach Szefa Produkcji i
                    odpowiedzialności związanej z tą funkcją np. w 200 osobowej firmie
                    produkcyjnej. Wtedy dopiero zabierz głos na temat pracy inżynierów
                    odpowiadających za egzystencję firmy.

                    Nasi lekarze w Polsce wyceniani są na 2 tysnetto m-cznie.(przez takich jak
                    ty) np. chirurg kardiolog, II-gii stopień specjalizacji itd. - ale do ciebie
                    snajper55 nie wiele dociera, więc nie będę się trudził i rozpisywał. Wg Ciebie
                    Polscy lekarze i tak zarabiają za dużo, i powinni się cieszyć, że w ogóle mają
                    przywilej pracowania .
                    Ci sami lekarze w Niemczech, czy w Anglii jakoś są więcej warci - 50 tys zł m-
                    cznie, + kursy językowe na koszt pracodawcy, wyżywienie w czasie dyżurów, dom,
                    samochód i szacunek dla wiedzy, doświadczenia i umiejętności Polskiego lekarza.

                    I nie ty będziesz rozstrzygał kto i ile jest wart dla pracodawcy, każdy
                    wykształcony człowiek sam jest w stanie ocenić swoje kwalifikacje zawodowe i
                    jakiego ma prawo oczekiwać wynagrodzenia od pracodawcy.

                    • lucyperek2 Następny nieszczęśnik 01.03.07, 15:32
                      > I nie ty będziesz rozstrzygał kto i ile jest wart dla pracodawcy, każdy
                      > wykształcony człowiek sam jest w stanie ocenić swoje kwalifikacje zawodowe i
                      > jakiego ma prawo oczekiwać wynagrodzenia od pracodawcy.

                      Ależ ty bełkoczesz farfoclu, uśmiać się można.... Kolejny kandydat do kisielu.
                      Niestety, ale to pracodawca jako strona płacąca SWOIMI PIENIĘDZMI będzie
                      decydować co i za ile kupi. Podobnie jak chłop przyjeżdżający do cię z workiem
                      kartofli proponujący swoją cenę nie zmusi cię do zakupu tegoż. To ty oceniasz
                      czy dla ciebie worek ten jest wart tyle, ile chce chłop.

                      Wartość towaru jest taka za jaką rynek jest skłonny towar ten nabyć.
                      A lekarze ? Patrząc na ich żałosne kwalifikacje i niejednokrotnie zerową wręcz
                      wiedzę i niechlujstwo powinni się cieszyć wręcz że masowo w pierdlach nie
                      siedzą, o zarabianiu juz nie wspominając.
                      • scibor3 Re: Następny nieszczęśnik 01.03.07, 19:32
                        > Podobnie jak chłop przyjeżdżający do cię z workiem
                        > kartofli proponujący swoją cenę nie zmusi cię do zakupu tegoż. To ty oceniasz
                        > czy dla ciebie worek ten jest wart tyle, ile chce chłop.

                        Ale mamy tu sytuację w której zamawiasz worek ziemniaków i po przyjeździe chłopa
                        ty chcesz zapłacić tyle ile wart worek zgniłków a nie sytuację w której chłop
                        jeździ w charakterze domokrążcy. Dotarło?
                        • lucyperek2 Re: Następny nieszczęśnik 01.03.07, 23:46
                          Nie synku. Powiedziałem chłopu, że jestem skłonny ziemniaki te obejrzeć, ale bez
                          zobowiązań. Chłopa decyzją jest czy na ryzyko niekupienia i daremnego przyjazdu
                          pójdzie. Ja przecież muszę ten towar wpierw obejrzec zanim go ZAMÓWIĘ.
                          Dotarło ?
                          • scibor3 Re: Następny nieszczęśnik 03.03.07, 09:31
                            Stary musisz być, skoro synkiem mnie zowiesz. Komuś w wieku ok. 60 lat trudno
                            mówić: wydoroślej. Niestety trzeba. Parametry "ziemniaków" zna - czytał CV.
                            Sugerujesz analfabetyzm tego człowieka? Jesteś prymitywem co jak nie dotknie to
                            z opisu nic nie może wywnioskować? Jak sobie poczytam to forum to mi się lżej
                            zawsze na sercu robi, ze nie muszę się kontaktowac z krajowymi buraczanymi
                            kapitalistami tylko z "socjalistami" z USA, GB czy Szwajcarii.
                • zefir15 Re: Następny wymagający korepetycji 01.03.07, 13:40
                  masz racje, teoretyczne, ale jest jedno ale: taka sytuacja mogłaby mieć miejsce
                  gdyby model rynku pracy był zbliżony w jakims stopniu do rownowagi, a wszyscy
                  wiemy ze jest przewaga popytu na prace! ludzie biorą czasami to, co jest zeby
                  móc sie utrzymac i coś zjeść, nie mogą np. na czas szukania pracy
                  powiedzieć: "szanowna gazownio, elektrownio, wodociągownio, spółdzielnio,
                  sklepie spożywczy szukam dogodnej oferty pracy, nie mam w tej chwili dochodów,
                  niestety nie bede wam płacił należności przez jakis bliżej nieokreslony czas..."

                  tez nie jest łatwo w naszych warunkach zmienić miejsce zamieszkania,
                  kwalifikacje itp... na to potrzeba czasu i pieniędzy
                  • snajper55 Re: Następny wymagający korepetycji 01.03.07, 17:04
                    zefir15 napisał:

                    > masz racje, teoretyczne,ale jest jedno ale: taka sytuacja mogłaby mieć miejsce
                    > gdyby model rynku pracy był zbliżony w jakims stopniu do rownowagi, a wszyscy
                    > wiemy ze jest przewaga popytu na prace! ludzie biorą czasami to, co jest

                    Takie są prawa rynku. Gdy podaż przewyższa popyt cena spada. To jest właśnie
                    wolny rynek.

                    > tez nie jest łatwo w naszych warunkach zmienić miejsce zamieszkania,
                    > kwalifikacje itp... na to potrzeba czasu i pieniędzy

                    A jakiez to są te nasze warunki ? Czy różnią się od warunków w innych państwach ?

                    S.
                    • 0tdr0 Re: Następny wymagający korepetycji 01.03.07, 19:18
                      snajperze. Czasami jak sie zagalopujesz to bywa, ze mnie przerazasz. Nie
                      zauwazasz prostej prawdy, ze czlowiek to nie jogurt. Jogurty mozna przestac
                      produkowac, jesli nikt ich kupic nie chce. Czlowieka nie mozna wylaczyc, zeby
                      przeczekal sobie czasy posuchy i nie musial pracowac za pieniadze, w miejscach i
                      warunkach, ktore sluza tylko jego degradacji. Jesli dlugotrwale nie moze on
                      realizowac swoich potrzeb to sie degeneruje. Co nikomu nie sluzy- ani gospodarce
                      ani w dluzszej perspektywie pracodawcy. Tylko, ze tego wali to- dla niego liczy
                      sie tylko tu i teraz.
                      Takie podejscie jest wzmacaniane przez brutalna konkurencje i minimalizacje
                      kosztow bez wzgledu na wszystko i niezgodnie z prawem, na co przedisiebiorcy
                      albo sie godza, albo do czego sa zmuszani przez tych, ktorych panstwo nie jest w
                      stanie zmusic do przestrzegania prawa i zachowan zgodnych z ludzka przyzwoitoscia.

                      Piewcy XIX- wiecznego kapitalizmu nie zauwazaja prsotej prawdy- ze gospodarka w
                      zalozeniach nie sluzy zbijaniu i magazynowaniu kasiory (czesto w przerysowanej i
                      zdegenerowanej formie) za wszelka cene, ale zaspokajaniu potrzeb ludzi poprzez
                      produkcje czy uslugi. Zysk jest rzecza wazna, bo motywuje, ale zalezy od tego
                      pierwszego. A jak zmotywowac wiekszosc pracujacych osob do realizacji potrzeb,
                      gdy te ledwo wiaza koniec z koncem. W jaki sposob w tym kraju sprzedac chociazby
                      wytwory kultury, intelektu (gadgety sie owszem sprzedaja- bo to namiastka tego
                      co wazne), skoro wiekszosci ludzi nie stac nawet na dobre jedzenie, a o
                      realizacji bardziej skomplikowanych potrzeb ciezko im nawet fantazjowac?
                      • lucyperek2 Re: Następny wymagający korepetycji 01.03.07, 23:49
                        > skoro wiekszosci ludzi nie stac nawet na dobre jedzenie, a o
                        > realizacji bardziej skomplikowanych potrzeb ciezko im nawet fantazjowac?

                        a co to jest "dobre jedzenie" ? Kawior i szampanskoje ?
                        • 0tdr0 Re: Następny wymagający korepetycji 02.03.07, 00:13
                          Chociazby wypad raz na tydzien do restauracji. Choc to juz luksus dla wiekszosci
                          Polakow.

                          Zazwyczaj dylemat jest bardziej przyziemny, a wybor tyczy sie mniejszych pieniedzy.
                          Dylemat typu: dobra wedlina (a zaszaleje- 20 zl/kg) zamiast mielonki za 8zl/kg?
                          Czy moze lepszy niz najtanszy ser. Chleb ciemny zamiast dmuchanego chleba z
                          hipermarketu? Sok z owocow zamiast rozcienczanej chemii udajacej sok?
                    • Gość: jegopsychiatra Snajper55 to jakiś obibok, emeryt, albo pacjent IP: *.as.kn.pl 02.03.07, 00:06
                      Snajper55 to jakiś obibok, emeryt, albo siedzi gdzieś w Zakładzie Specjalnej
                      Troski dopadł się do kompa pod nieobecność swojego doktora i tu nam filozofuje
                      i zabiera czas:) (Snajper my normalni ludzie tak wiele go nie mamy jak ty).
                      Chłopina udaje nam tu Balcerowicza, a co Napoleonem być, to już niemodne i
                      teraz zachciało się być profesorem ekonomii.
                      • lucyperek2 Snajper55 tylko mówi, że 2+2=4 02.03.07, 13:10
                        Twoja powyższa wypowiedź potwierdza jedynie moją tezę o trwałych uszkodzeniach
                        mózgów znaczącej części społeczeństwa przez świetlany, przodujący ustrój.
                        Wydawało się że jedno, dwa pokolenia sprawę załatwią, a tu widać że nawet 4 to
                        za mało. Niestety ci, którzy osiągnąć coś chcą inaczej niż wsadzaniem łapy do
                        cudzej kieszeni masowo stąd wyjeżdżają. Szkoda bo bezmózgowie bierze górę.
                    • zefir15 Re: Następny wymagający korepetycji 02.03.07, 11:40
                      snajper55 napisał:

                      > zefir15 napisał:
                      >
                      > A jakiez to są te nasze warunki ? Czy różnią się od warunków w innych
                      państwach
                      > ?
                      >
                      > S.

                      ano takie, ze:

                      1. nauka na studiach trwa 3 a nie 5 lat (jak u nas) szybciej jestes
                      przygotowany do podjecia pracy, szybciej mozesz sie przekwalifikowac itp.
                      (mowmy szczerze u nas licencjatow nie traktuje sie serio trzeba miec conajmniej
                      mgr a w innych krajach jest to zbyteczne)

                      2. normalne jest ze student dorabia gdzies wieczorami, popołudniami, w
                      weekendy, i w ten sposob sie utrzymuje u nas nie znajdzie łatwo pracy (brak
                      doswiadczenia) a czesto brak pieniedzy powoduje niemozliwosc kontynuacji
                      studiów co powoduje niemoznosc otrzymania pracy co skutkuje brakiem
                      doswiadczenia... (tzw. błedne koło)

                      3. łatwiejszy rynek mieszkaniowy, wiekszapodaz mieszkac (+ wieksza mobilnosc
                      obywateli) co zwiazane jest z innymi proporcjami opłat czynszowych do pensji
                      (na korzysctych w panstwach cywilizowanych)

                      4. uwarunkowania kulturowe (tradycje, przywiazanie do miejsca, rodziny,
                      znajomych itp.) o czym chyba najtrudniej dyskutowac
                • truten.zenobi Re: Następny wymagający korepetycji 02.03.07, 08:50
                  Odwracając kwestię : jeśli ktoś chce za wysoką cenę sprzedać bubel
                  > (czytaj niskie kwalifikacje) na wymagającym rynku, również wpadnie we
                  frustracj
                  > ę.

                  i we mnie też!
                  ot jestem przeciwny jakimkolwiek (poza zwrotem kasy za ulgowe bilety) dopłatom
                  do PKP, górnictwa itp.
                  faktem jest że wynagrodzenia kształtuje rynek ale prawdą jest też iz w dobrze
                  funkcjonującej gospodarce wielkość wynagrodzeń jest pochodną efektów pracy (a
                  nie nakładów pracy, czy jeszcze innych czynników.)

                  pozatym nie jest tak że cena zależy od jednego czynnika. nie jest to tez prosta
                  funkcjia podazy i popytu!

                  a odnosząc sie do tematu dyskusji to jeśli ktoś oczekuje niezależnie od
                  warunków rynkowych że druga strona sprzeda mu towar/usługe znacznie poniżej
                  kosztów wyworzenia to mysle że można takie oczekiwanie nazwać "mało
                  racjonalnym".
                • truten.zenobi czy ja kwestionowałem prawo pracodawcy??? 02.03.07, 09:13
                  ja tylko oceniam ze takie zachowania tj. oczekiwanie wysokich kwalifikacji
                  (które kosztują!) i proponowanie relatywnie niskiej płacy (zarówno w stosunku
                  do kwalifikacji jak kosztów ich uzyskania) dopiero w trakcie rozmowy
                  kwalifikacyjnej ( anajczęściej na jej koniec - zgodnie ze sztuka
                  negocjacji ;) ) jest co najmniej brakiem poszanowania dla innych ludzi (by nie
                  powiedzieć chamstwem)

                  aspekt prawny i ekonomiczny nie ma tu większego znaczenia - tak więc zanim
                  zaczniesz udzielać komuś korepetycji to najpierw postaraj się zrozumieć to co
                  napisał bo wyrywasz się nie w temacie.

                  Ale z chęcią mogę z Tobą podyskutować na temat wpływu podaży i popytu na
                  kształtowanie sie rynku, jaki na niego ma wpływ poziom biurokracji, wpływu
                  oczekiwań płacowych przy zawieraniu umowy o prace w ujęciu ex ante i ex post
                  na efektywność pracy i o tym co ma większy wpływ na efektywność tejże pracy w
                  długim i krótkim horyzoncie czasowym.
                  i co najważniejsze - co tak naprawdę wpływa na wysokość płac rynek czy
                  efektywność pracy?

                  tyle że to ma tak naprawdę moim zdaniem niewiele wspólnego z tematem dyskusji.
        • Gość: jac Re: Zrozumcie wreszcie, że praca jest towarem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.07, 11:20
          Praca jest usługą, nie jest towarem. Za prace placi sie z dolu, za towar z
          ggory. CZy w sklepie mozesz wypic Cole, a potem za nią zaplacic? Nie, masz dac
          kase, a potem dostajesz towar. Praca jest usluga.
        • alinka333 Re: Zrozumcie wreszcie, że praca jest towarem 09.03.07, 12:18
          ciekawe gdzie jest taki szef dla którego: "istotne są umiejętności, zdolności i
          pomysłowość"... bo chyba w jakimś alternatywnym świecie...
      • lucyperek2 I jeszcze jedno 01.03.07, 15:37
        > Mam dość!!! wyjeżdżam z tego Polskiego bagna, tu tylko można się dorobić
        > choroby nerwowej, niczego po za tym. Pracodawcy nadal żyją tym, że będą mogli
        > już wyzyskiwać swoich pracowników i nie mogą zrozumieć, że ten czas już nie
        > ubłaganie minął i tylko kwestia czasu jak pozostaną sami w swoich firmach ̵

        Usilnie zalecam taką terapię każdemu kto przekonany jest, że na Zachodzie czy w
        Stanach pieniądze leżą na ulicy. Obawiam się że czeka cię ciężkie rozczarowanie,
        bo tam dostaniesz jeszcze cięższą pałą po główce.
        A co do wyzysku, chłopie, ideologia marksistowska już dawno w grobie.
        • noteb "Pracując dla kraju pracujesz dla siebie!" 02.03.07, 09:27
          lucyperek2 napisał:


          > A co do wyzysku, chłopie, ideologia marksistowska już dawno w grobie.


          Co do pracy za darmo, w czynie społecznym, bądź za zwrot kosztów dojazdu -
          także.

          Zatrudnij sobie za te 2kPLN kogoś z niepełnym podstawowym, bez umiejętności
          dodawania i odejmowania i nie zawracaaj tu dupy PANOM INŻYNIEROM.

          Pzdr.
      • Gość: Jarek Re: Mam dość chamstwa ze strony właścicieli firm IP: *.as.kn.pl 01.03.07, 23:41
        Dzisiaj we Wrocławiu były Targi Pracy, na które przyszli przedstawiciele
        różnych firm i oczywiście na tym spotkaniu inżynierowie dowiedzieli się
        wszystkiego tylko nie o wysokości zarobków.
        Natomiast przedstawiciele firm Angielskich z tym nie mieli problemu informując,
        że technik w Anglii zarabia 30000 funtów rocznie, a inżynierowie w zależności
        od stażu pracy np. 10 lat pracy od 40000-60000 funtów rocznie plus bonusy.
        • lucyperek2 Re: Mam dość chamstwa ze strony właścicieli firm 01.03.07, 23:51
          > że technik w Anglii zarabia 30000 funtów rocznie, a inżynierowie w zależności
          > od stażu pracy np. 10 lat pracy od 40000-60000 funtów rocznie plus bonusy.

          Jechać do Anglii ! Tylko uprzedzam, tam nikogo nie obchodzi dyplom jeno
          prawdziwe umiejętności, wiedza i pomysłowość. O języku tak pogardzanym tu przez
          wielu wręcz nie wspomnę
          • Gość: xyz Re: Mam dość chamstwa ze strony właścicieli firm IP: *.as.kn.pl 02.03.07, 00:05
            lucyperek2 napisał:
            > Jechać do Anglii ! Tylko uprzedzam, tam nikogo nie obchodzi dyplom jeno
            > prawdziwe umiejętności, wiedza i pomysłowość. O języku tak pogardzanym tu
            przez
            > wielu wręcz nie wspomnę

            Iść już spać i nie zawracać dupy, dośc już ulałeś żółci debilu.
            • lucyperek2 Re: Mam dość chamstwa ze strony właścicieli firm 02.03.07, 13:14
              > dośc już ulałeś żółci debilu.

              Nie mam nadmiaru żółci bo nie mam ku temu powodów. Firma idzie dobrze, rozwijamy
              się, podbijamy nowe rynki. W tym co robimy jesteśmy nr.1.
              Życzę Ci byś był choć w połowie takim "debilem" jak ja. Sporo byś osiągnął.
      • Gość: gosc Re: Mam dość chamstwa ze strony właścicieli firm IP: 202.74.179.* 02.03.07, 03:15
        ano
        • Gość: regin Re: Mam dość chamstwa ze strony właścicieli firm IP: *.chello.pl 02.03.07, 07:18
          tu chyba jest jakies nieporozumienie - nie mówimy tutaj o absowlencie, który ma
          te 2 fakultety i zna języki - mowa o specjaliście, fachowcu, który swoją wiedzę
          i doświadczenie zbierał przez wiele lat - takich ludzi nie da się od ręki
          zastąpić innym, dzięki nim firma przędzie i bez nich by padła. W innej firmie
          facet dostałby kilka tysięcy wiecej - więc ma rację, ze ta propozycja jest
          niepoważna, żenująca.
          • lucyperek2 Nie ma nieporozumienia 02.03.07, 13:05
            > mowa o specjaliście, fachowcu, który swoją wiedzę
            > i doświadczenie zbierał przez wiele lat - takich ludzi nie da się od ręki
            > zastąpić innym, dzięki nim firma przędzie i bez nich by padła. W innej firmie
            > facet dostałby kilka tysięcy wiecej - więc ma rację, ze ta propozycja jest
            > niepoważna, żenująca.

            Po pierwsze, jaką ów Kolega ma wiedzę i doświadczenie okaże się w praktyce (być
            może faktycznie tak jest, tego nie neguję). Przypominam kupuje sie nie fakultety
            i staż pracy tylko realne umiejętności. W firmie prywatnej liczy sie nie kółko
            różańcowe tylko skutek końcowy.
            Po drugie, jeśli facet w innej firmie dostanie kilka tys. więcej to w czym
            problem ? Niech tam idzie i nie marudzi.

            Jeśli ktoś proponuje Ci 10 tys. za samochód, który jak sądzisz jest wart 50 tys.
            to mu po prostu nie sprzedawaj. Sprzedaj temu, który da 50 tys., ale ja nadal
            żadnego chamstwa tu nie widzę. Sam kupuję identyczne towary, które tutaj
            kosztują x za 0,2x. Więc jak ktoś mi proponuje x to ja mówię sorry, ale mogę dać
            najwyżej 0,21x bo za 0,2x mam bez łaski. Proste.
            • 0tdr0 Re: Nie ma nieporozumienia 02.03.07, 13:51
              Chcesz sprzedac drogie auto w swietnym stanie? Wpadnij do mnie, na drugi kraniec
              Polski. Byc moze dam Ci cene, z ktorej bedziesz byc moze szczesliwy. Postaram
              dac Ci tyle ile jest warte (w domysle, bo tego Ci nie powiem: dla mnie, nie
              biorac pod uwage cen rynkowych).

              O szczegolach pogadamy u mnie. Ponegocjujemy, ogladne je i takie tam.

              Tylko sie nie zdziw, jesli bede za nie chcial zaplacic jak za przechodzonego
              Fiata. Takie moje prawo i mam prawo zaprosic do siebie na rozmowe o sprzedazy
              100 takich jak Ty. Nie chcesz to nie sprzedasz- wrocisz do siebie i nie bedzie
              zadnego problemu. Rozumiem, ze nie uznasz za chamstwo faktu, ze za auto warte na
              gieldzie 150 tys zl. bede Ci proponowal 5 tys. mimo, ze spodziewales sie ze
              natknales sie na na powaznego kontrahenta sugerujacego podstepnie, ze gotow jest
              zaplacic cene rynkowa.
              • Gość: Jarek Re: Nie ma nieporozumienia IP: *.as.kn.pl 02.03.07, 22:15

                Despota i mały dyktator zakładowy – za wszelką cenę chce zaspokoić swoje
                ambicje, nie licząc się z ludźmi nie jest i nie potrafi zrozumieć, że wyzysk w
                krajach demokratycznych jest czymś nagannym.
                Możesz pisać, tłumaczyć a on "przedsiębiorca" będzie widział tylko swoje konto.
                I tak taki burak nie jest w stanie zrozumieć, że Ludzie to nie kartofle, lub
                inne warzywo, których można kupić lub nie. Sytuacja na rynku pracy trochę się
                zmieniła o czym szanowny wyzyskiwacz, cwaniak nie zdążył się zorientować lub
                nie chce tego zaakceptować. Najlepiej dać takiemu spokój, wkrótce sam na
                własnej skórze zorientuje się, że człowiek – pracownik to nie sałata i trzeba
                Go szanować, bo bez niego trzeba będzie zamknąć firmę na debecie i sprzedać do
                oraz inne fanty.
                • lucyperek2 Kolejny idiota nic nie rozumie 03.03.07, 01:40
                  > I tak taki burak nie jest w stanie zrozumieć, że Ludzie to nie kartofle, lub
                  > inne warzywo, których można kupić lub nie. Sytuacja na rynku pracy trochę się
                  >
                  > zmieniła o czym szanowny wyzyskiwacz, cwaniak nie zdążył się zorientować lub
                  > nie chce tego zaakceptować

                  Pod koniec ubiegłego roku, z uwagi na dobre wyniki zaprosiłem moich Pracowników
                  (jest tego trochę) na obiad do Sheratona (wiesz co to takiego ?). Każdy dostał
                  premię przekraczającą dwumiesięczne wynagrodzenie (a jest ono powyżej średniej
                  krajowej). Ja ich cenię, bo na to zasługują. I bardzo chcę by dalej tworzyli mój
                  zespół. Oni też chcą, więc działamy jak burza !
                  Niestety żaden z was ciagle nie chce zrozumieć, że liczą się zdolności,
                  umiejętności i pomysłowość. Plus faktyczna uczciwość i lojalność.
                  Potraficie jedynie pier..ić kolesie o wyzysku. Spójrzcie więc w lustro : co tak
                  na prawdę potraficie ?
                  • Gość: dzidek Re: Kolejny idiota nic nie rozumie IP: *.crowley.pl 14.03.07, 15:45
                    samym nick,iem dyskwalifikujesz się jako człowiek a słownictwo godne szefa
                    osiedlowych ,,kolesi,, tam napewno możesz sie popisywać a ,,sheraton,, to
                    oglądasz z ulicy bo kompleksy mogą zabić, ,,darczyńcę,,
                    • Gość: lucyperek2 Re: Kolejny idiota nic nie rozumie IP: *.chello.pl 14.03.07, 22:21
                      > samym nick,iem dyskwalifikujesz się jako człowiek

                      hahahahha, poczucie humoru godne oddanego bolszewika czekisty :)

                      > a ,,sheraton,, to
                      > oglądasz z ulicy bo kompleksy mogą zabić, ,,darczyńcę,,

                      od środka synek, od środka i nie tylko w Polsce :)
                      Jedna rada : socjalizm już se ne vrati więc radzę wziąc sie do pracy bo będzie
                      za późno.
      • Gość: jarpaw Re: Mam dość chamstwa ze strony właścicieli firm IP: *.adsl.xs4all.nl 11.03.07, 14:53
        Wydaje mi się a nawet jestem święcie przekonany że jesteś warty o wiele
        więcej:D z takim doświadczeniem i wykształceniem;cały szkopuł tkwi w tym iz w
        Polsce psedudobiznemeni nie potrafią chyba dostrzec polskiego fachowca!!!dla
        nich ważniejsze jest to że sie maszyna na produkcji zepsula albo że zaraz
        bedzie kontrola czystości,AAA przeciez nie ma wiekszej i lepszej inwestycjii
        niż zaiwestować w człowieka!!!życze wytrwałości i cierpliwośći:)pomysl nad
        wlasnym SMALL BIZNESEM cos napewno wymyslisz pozdrawiam serdecznie autora:D aaa
        2tyś zł to za malo!!! w wieku 18 lat jako magazynier i zaopatrzenioweic w
        firmie transportowej zarabiałem 1500zł
        • Gość: Adam do Lucyperka IP: 217.153.205.* 14.03.07, 22:45
          Lucyperku2 wybacz że o to proszę, ale strasznie mnie rozbawiłeś pisząc kilka
          postów wyżej jak to podbijacie nowe rynki i jesteście w tym co robicie numerem
          1. Mógłbyś uchylić rąbka tajemnicy co to za rynki i jaki to rodzaj
          działalności?
          Pytam bo pracuję od jakiegoś czasu w zachodnich korporacjach i dla mnie słowa o
          podbijaniu nowych rynków kojrzą się np, z podbijaniem rynku danego kraju czy
          kontynentu co nijak ma się do lokalnej miasteczkowej czy nawet ogólnokrajowej
          działalności, a brzmi strasznie patetycznie. Opowiedz nam o tym więcej umieram
          z ciekawości jakie to rynki podbijasz? No nie daj się prosić...
          • Gość: Adam Re: do Lucyperka IP: 217.153.205.* 14.03.07, 22:55
            Aha zapomniałbym, chętnie też poczytałbym jak kupujesz pełnowartościowe
            produkty za 20% ich wartości (pisałeś również w jednym z postów). Tej
            umiejętności bardzo Tobie zazdroszczę(mnie niestety nie udaje się z wykle
            wynegocjować więcej niż 20% rabatu) i chętnie dowiem się więcej jak to się
            robi. Z drugiej strony bywalec Sheratona z Ciebie (i to podobno od środka ;-
            )))) a taki skąpiec ;-)))
            • Gość: jacek Re: do Lucyperka IP: *.chello.pl 15.03.07, 00:13
              Czytam te posty z przerazeniem....

              czy wy naprawdę macie tak przeżarte na czerwono resztki mózgów ???

              ROSZCZENIA ,ROSZCZENIA ,ROSZCZENIA ,ROSZCZENIA ,ROSZCZENIA ,ROSZCZENIA ,ROSZCZEN
              IA ,ROSZCZENIA ,ROSZCZENIA ,ROSZCZENIA ,ROSZCZENIA ,ROSZCZENIA ,ROSZCZENIA ,ROSZ
              CZENIA ,

              Jak jesteście tacy lepsi od nas (pracodawców) dlaczego sami nie ruszycie
              tyłków ???
              Otwierac biznesy, zobaczyczycie czy tak słodko.

              A od lekarzy śmieciu (pseudo - inżynierze) się odwal.
              Moja żona jako lekarz ma 1400 zł i nigdy nie wzięła nawet czekolady.

              Jesteś po prostu g... wart.
              CHCESZ ZMUSIĆ KOGOS ABY KUPIŁ TWĄ PRACĘ ??
              NIE WSTYD CI ????

              W pysk Ci plunąć nawet niewarto...
              Smutne
              • mezczyzna_wawa Re: do Lucyperka 16.03.07, 11:22
                Po pierwsze p. Jacku w jakim celu napisał pan aż tyle razy słowo roszczenia??
                Myślę, że wystarczyłoby raz...Po drugie czy mógłby pan zacytować kto i kiedy
                napisał w tym wątku, że pracownicy są lepsi od pracodawców? Po trzecie my
                pracownicy ruszamy tyłki pracując dla siebie ale również i dla pracodawców,
                gdzie pracodawcy bogacą się również dzieki naszej pracy. Po czwarte gdybym
                zastosował pana retorykę ( cyt.: "Otwierac biznesy, zobaczyczycie czy tak
                słodko") mógłbym napisać skoro uważa pan, że tak cięko jest otworzyć biznes a
                tak słodko być pracownikiem u kogoś to proszę bardzo niech pan napisze CV i
                poszuka sobie pracy o kogoś? Proste?? Co do wyzwisk od śmieci i
                pseudoinżynierów to chyba nie ma co polemizować, ponieważ sam pan sobie
                wystawił świadectwo jakiego pokroju człowiekiem pan jest. W pana przypadku po
                prostu klasa nie idzie w parze z ewentualną przedsiębiorczością... przykro mi.
                Radzę popracować nad sobą...
            • lucyperek2 Re: do Lucyperka 16.03.07, 12:48
              > Tej
              > umiejętności bardzo Tobie zazdroszczę(mnie niestety nie udaje się z wykle
              > wynegocjować więcej niż 20% rabatu) i chętnie dowiem się więcej jak to się
              > robi.

              Wymyśl inteligencie :) Recepty raczej u lekarza.

              > drugiej strony bywalec Sheratona z Ciebie (i to podobno od środka ;-
              > )))) a taki skąpiec ;-)))

              I właśnie dlatego jestem bywalcem Sheratona.
              • mezczyzna_wawa Re: do Lucyperka 19.03.07, 15:57
                Nie chodzi o receptę drogi p. lucyperek ale o to czy jesteś wiarygodny. Nie
                sądzę aby bez podania jakiegoklolwiek konkretnego przykładu, ktokolwiek (no
                może poza Tobą samym) uwierzył w te twoje brednie.
                Co do punktu nr 2 obśmiałem się jak norka ;-), facet skąpi przez całe życie a
                przynajmniej tak napisał, aby czasem zjeść w Sheratonie...;-))))
                • lucyperek2 Re: do Lucyperka 19.03.07, 18:47
                  Oj jak widać czytanie ze zrozumieniem to trudna sztuka.
                  1. To co na tych rynkach kosztuje 100, na innych daje sie kupić za 20. Trzeba
                  tylko wiedzieć gdzie, jak i mieć wejścia.
                  Ale masz prawo uważać to za moje brednie. Jest demokracja.

                  2. Skąpię nie kupując tu tylko tam. Skąpię nie wyrzucając pięniędzy w błoto.
                  Skąpię optymalizując wydatki w firmie. Skąpię nie dając sie naciągać na
                  bezsensowne reklamy i marketingowe banialuki.
                  Dlatego stać mnie na Sheratona.
                  Jak norka śmieje się ten, kto robi to na końcu :)
                  • 0tdr0 Re: do Lucyperka 19.03.07, 18:58
                    Z Twoich wywodow wynika, ze celem zyciowym jest dla Ciebie przeplacanie w
                    Sheratonie. Gratuluje szerokich zainteresowan i planow zyciowych.

                    Wiem, ze bycie skur$#$#@$#@ jest dzisiaj w modzie, ale ja sam wole miec mniej
                    pieniedzy za to byc przez ludzi szanowany nie tylko wtedy, kiedy moge im za
                    szacunke w ten czy inny sposob zaplacic.
                    • Gość: lucyperek2 Re: do Lucyperka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.07, 13:42
                      > Z Twoich wywodow wynika, ze celem zyciowym jest dla Ciebie przeplacanie w
                      > Sheratonie.

                      Brunch w Sheratonie kosztuje tyle co w całej Warszawie. Nie jest to więc
                      przepłacanie.

                      > Wiem, ze bycie skur$#$#@$#@ jest dzisiaj w modzie, ale ja sam wole miec mniej
                      > pieniedzy za to byc przez ludzi szanowany nie tylko wtedy, kiedy moge im za
                      > szacunke w ten czy inny sposob zaplacic.

                      Wiem. My wszyscy przedsiębiorcy jesteśmy skur$#$#@$#@. Nędza i nieudacznictwo
                      znów cnotą najwyższą. Lenin nadal wiecznie żywy.
                      • 0tdr0 Re: do Lucyperka 20.03.07, 14:46
                        > Brunch w Sheratonie kosztuje tyle co w całej Warszawie. Nie jest to więc
                        > przepłacanie.

                        To po co sie tym tak chwalisz, podkreslasz na kazdym kroku i czynisz z tego
                        powod do dumy?

                        > Wiem. My wszyscy przedsiębiorcy jesteśmy skur$#$#@$#@. Nędza i nieudacznictwo
                        > znów cnotą najwyższą. Lenin nadal wiecznie żywy.


                        Nie znajdziesz w mojej wypowiedzi takiego stwierdzenia. Natomiast faktem jest,
                        ze wypowiadasz sie tu w dosc agresywny sposob i probujesz sie podbudowac we
                        wlasnych oraz cudzych oczach tym, ze stac Cie na cos, na co innym brak lub
                        szkoda pieniedzy.
                      • Gość: dziwaczne Re: do Lucyperka IP: *.subscribers.sferia.net 20.03.07, 23:35
                        witam,
                        przeczytalem ten watek i zgadzam sie z jego autorem - pracodawcy w naszym (moim
                        juz nie dlugo) kraju, przynajmniej wiekszosc z nich, maja pracownika w glebokim
                        powazaniu. Opisana sytuacja raczej nie zdazylaby sie w np. UK, gdzie z gory
                        widze na jaka pensje moge liczyc. Zapraszam na monster.co.uk - przytlaczajaca
                        wiekszosc ofert IT OD RAZU pokazuje przedzial pensji + czesto wymienia korzysci
                        pozaplacowe. To jest dla mnie wyraz elementarnego szacunku do potencjalnego
                        pracownika. Wielokrotnie zdazylo mi sie rozmawiac z ludzmi (pot. pracodawcami),
                        ktorzy rozsmieszali mnie do lez oferowana pensja, w jednym przypadku dumny pan
                        prezes razem z panem z "kadr" zaproponowali mi 40% owczesnego wynagrodzenia.
                        Smiech na sali i strata czasu dla wszystkich. Nalezy sie szanowac nawzajem. Ja
                        pokazuje pracodawcy, ze to, co opisal w ogloszeniu mnie interesuje wiec niech
                        on pokaze mi Z GORY ile chce za to zaplacic.
                        Co do Lucyperka i innych Snajperow - get back to the real world. I przestancie
                        byc tacy nadeci, apodyktyczni i wszystkowiedzacy, bo pekniecie.
                        • lucyperek2 Re: do Lucyperka 22.03.07, 13:09
                          > Co do Lucyperka i innych Snajperow - get back to the real world. I przestancie
                          > byc tacy nadeci, apodyktyczni i wszystkowiedzacy, bo pekniecie.

                          My właśnie jesteśmy w real world. Bo w tym świecie to my musimy sie martwić o
                          sprzedaż, o utrzymanie jakości, o innowacyjność, o źródła finansowania itd. itd.
                          My nie pracujemy 8 godzin tylko znacznie, znacznie więcej.
                          Nie jesteśmy nadęci tylko jasno uzmysławiamy wam prozę życia : praca jest
                          towarem, który tutaj kosztuje inaczej niż gdzie indziej bo takie są realia
                          rynkowe. Przecież ja nikomu nie każę sprzedawać tej pracy tutaj. Można gdzie
                          indziej, więc po co ten wrzask ?
                          Apodyktyczność wynika z ryzykowania własnych pieniędzy, które łatwo można
                          stracić. Jak zaczniesz chłopczyku ryzykować swoje to światopogląd odwróci ci się
                          w 10 minut. Cudzym jest łatwo szastać.
                          Wszystkowiedzący nie jesteśmy bo im więcej osiągamy tym większą świadomość mamy
                          ile jeszcze trzeba sie nauczyć. Tyle, że my uczyć się lubimy.
                          Zazwyczaj nie pękamy.
                          Pęka kolejny milion :)
      • Gość: Anonim Re: Mam dość chamstwa ze strony właścicieli firm IP: *.icpnet.pl 28.03.07, 23:37
        Dobra zacznę najpierw od tego że jeszcze nie mam wyższego wykształcenia studiuję
        włąsnie. Pracuję w prywatnej firmie która cały czas się rozrasta, to już beda 3
        lata jak tam siedze zaczynałem od umowy zlecenie jako pracownik fizyczny
        zarabiałem 5zl/godz.+ premia od obortu. Po roku pracy na umowie zlecenie firma
        podpisała ze mna umowe, udało mi się wywalczyć na czas nieokreślony 1400 zl
        netto niestety premia od obrotu została wliczona w pensje ze wzgledu na to że
        firma się rozrosła do tego stanu że musieli by mi dawać 2 razy tyle więc sobie
        obliczyli średnią i tyle dołożyli do pensji. Od tamtego czasu ani jednej
        podwyżki a obowiązków coraz więcej acha nie wspomniałem że wczsniej pracowałem
        jako pracownik fizyczny teraz jako umysłowy pensja nie uległa zmianie. 1/3
        pensji tracę na naukę czyli zostaje coś koło 900 zl i co ja mam sobie za to
        kupić waciki gdzie tu myśleć o dalszej nauce nie wspomnę o życiu na własny
        rachunek gdyby nie rodzice u których cały czas mieszkam oczywiście dokładam się
        do rachunków wyżwywienia itp. to nie wiem jak bym sobie sam poradził. Niestety
        nie ma się co oszukiwać żyjemy w takim anie innym świecie. Więc drogi immieniku
        po studiach również mam zamiar uciekać z tego kraju chyba że coś się zmieni do
        tego czasu w co wątpie, jak to stare przysłowie mówi "Nadzieja matką głupich ale
        matka swoje dzieci kocha". Pożyjemy zobaczymy. Narazie stoje w miejscu nie mam
        innego wyboru jeśli znajdzie sie okazja to na pewno skorzystam. Na zokończenie
        dodam że w mojej firmie panuje totalny choas i burde ale co się dziwić kiedy
        ludzie zarabiają tam jeszcze mniejsze pieniądze odemnie to taki pracownik ma
        wszystko w dup... przyjdzie odpier... swoje 8 godz. i idzie do domu nie wiem
        pracodawcy dopiero otworzą się oczy jak firma zacznie tracić klientów a co za
        tym idzie zyski ale to juz nie mój problem. Nie chcą dać wiecej pienidzy nie
        chcą słuchać co się do nich mówi to również nie mogą mieć pózniej pretensji. Na
        tym kończę moję krótkie wypociny.

        Pozdrawiam

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka