Gość: inż.Marek
IP: *.as.kn.pl
26.02.07, 14:33
Słuchajcie!, byłem dziś umówiony na rozmowę w sprawie pracy - Szef Produkcji.
Oczywiście firma otrzymała moje referencje, gdzie wyraźnie pisze: dwa
fakultety, 20 lat pracy, trzy języki obce i kilka kursów specjalistycznych –
za które sam płaciłem i co powinno mieć wpływ przy wynagrodzeniu – bo jestem
bardzo dobrze przygotowany zawodowo.
No i biorę urlop, jadę za Wrocław i podczas rozmowy, Prezes (właściciel firmy)
mówi mi, że bardzo spodobało mu się moje C.V., jest pod wrażenie i jako
jedyny spośród wielu kandydatów ja jeden mu odpowiadam bardzo by chciał, abym
tam pracował. Mnie również firma odpowiadała, nowoczesne maszyny itd. Więc
nie ukrywam zadowolenia i chęci pracy w niej. Po dwóch godzinach dochodzimy
do wynagrodzeniach i co słyszę?! a no jestem wart 2 tys. Netto, oczywiście
jako szef częste nadgodziny (znam z autopsji za friko – czyli mniej od
robotników po ZSZ – hurra!).
Mam dość!!! wyjeżdżam z tego Polskiego bagna, tu tylko można się dorobić
choroby nerwowej, niczego po za tym. Pracodawcy nadal żyją tym, że będą mogli
już wyzyskiwać swoich pracowników i nie mogą zrozumieć, że ten czas już nie
ubłaganie minął i tylko kwestia czasu jak pozostaną sami w swoich firmach –
Rumunii, Bułgarzy i Ukraińcy nie będą tu orać za Bóg zapłać.