Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Jak dać nauczkę nieuczciwemu pracodawcy?

    02.04.07, 22:23
    Oczekuję na poważne propozycje, co zrobić w sytuacji, o której zaraz opowiem.
    Mam pewien pomysł, ale może ktoś zaproponuje coś lepszego.

    Jeszcze w styczniu podjąłem współpracę z pewnym prywatnym pracodawcą.
    Obiecywał, jak to oni potrafią, złote góry (m.in. zarobki rzędu 5 tysięcy PLN
    na rękę). Współpraca była dość luźna, niemniej pewną pracę dla niego
    wykonałem i dostałem za nią 300 PLN, oczywiście do ręki, bez żadnej umowy.
    Pracę w pełnym wymiarze miałem natomiast oficjalnie podjąć z początkiem marca
    i tak też się stało, choć regularnie zacząłem jeździć do pracy 26 lutego (od
    tamtej pory minęło już 38 dni).

    Według pierwotnych ustaleń miałem podpisać umowę o pracę w pełnym wymiarze
    czasu pracy. Przez trzy pierwsze tygodnie pracodawca manewrował tak, że
    oficjalnie nie deklarował żadnej kwoty, jaką jest gotów zapłacić za moją
    pracę, tłumacząc się tym, że musi najpierw poznać moją wartość jako
    pracownika, ale wciąż czynił aluzje do wysokich zarobków. Miałem pewne
    podstawy sądzić, że te mgliste obietnice są dosyć realne.

    Kiedy po owych trzech tygodniach zacząłem jednak naciskać, pracodawca wykonał
    woltę i stwierdził, że firma jest w stanie rozruchu, więc nie może mi
    zaproponować więcej niż stawki minimalnej. Przeżyłem szok. Nie pierwszy
    zresztą.

    Pierwszy szok przeżyłem kilka dni wcześniej, kiedy pracodawca podejrzał przez
    ramię, że mam otwartą stronę swojej poczty internetowej (pracuję przy
    komputerze). Zrobił z tego wielką aferę, zachowywał się jak paranoik.
    Sugerował nieomalże, że próbowałem wykraść jakieś jego informacje z komputera
    i zdradzić je komu innemu (konkurencji?). Dziś widzę jasno, że szukał tylko
    pretekstu, żeby mnie rozmiękczyć przed rozmową o finansach. Powiedziałem mu
    wprost, że jego zarzuty są idiotyczne, a lepszego pracownika nie znajdzie. On
    mnie potem niby przepraszał, ale parokrotnie wracał jeszcze (rzeczywiście jak
    paranoik) do tamtej sytuacji, zaś moja argumentacja, że odbierałem tylko
    pocztę od żony (co było zresztą zgodne z prawdą), kompletnie go nie
    przekonywała. Jednocześnie cały czas podkreślał moje kompetencje i to, jak
    bardzo mu na mnie jako pracowniku zależy.

    Dla jasności: pracuję na stanowisku kierowniczym (przynajmniej formalnie),
    inna rzecz, że firma nie zatrudnia chyba nikogo na pełny etat. Na podobnych
    do mojego stanowiskach w innych firmach ludzie zarabiają po 10 i 20 tysięcy
    PLN. To ważne, biorąc pod uwagę fakt, jakie wynagrodzenie ostatecznie mi
    zaproponowano.

    Oczywiście od razu powiedziałem, że praca za kilkaset złotych mnie nie
    interesuje. Ale że byłem akurat bez pracy, postanowiłem przeczekać tamtą
    awanturę z pocztą i za kilka dni ponowić negocjacje.

    Tak też zrobiłem. Pracowałem solidnie, unikałem dawania pretekstów do
    jakiegokolwiek czepiania się, nie spóźniłem się ani razu do pracy. Pracodawca
    był zadowolony i nieraz powtarzał, że gdyby miał kilku takich pracowników jak
    ja, firma dawno by już działała na pełnych obrotach.

    Za parę dni wróciłem do rozmowy. Powiedziałem, że interesuje mnie podpisanie
    w końcu dawno obiecanej umowy i minimum 2500 PLN na rękę. On na to, że
    docenia moje starania, ale chwilowo może mi zaoferować (sic!) 1500 PLN, a i
    to nieoficjalnie. Oficjalnie miało być trochę mniej na umowę o pracę, a
    reszta na umowę o dzieło.

    Czekałem cierpliwie. Po dwóch kolejnych dniach (pracowałem już ponad trzy
    tygodnie) pracodawca wycofał się z tego, twierdząc, że „wspólnik by go
    zabił”, że nie ma o tym mowy etc. Zaproponował jedną dziesiątą etatu
    oficjalnie, a resztę do ręki. Kwota 1500 pozostała. Machnąłem ręką i
    powiedziałem, że OK., niech już będzie, a duchu pomyślałem „Kij ci w oko,
    skończy się pełny miesiąc, rzucę w cholerę tę pracę, ale przynajmniej zarobię
    parę groszy”.

    Ale mijały kolejne dni a ja nawet umowy na jedną dziesiątą etatu nadal nie
    mogłem się doczekać. W końcu dostałem ją do ręki – na koniec piątego tygodnia
    pracy u tego dupka. Dostałem ją z pieczątką i jego podpisem, sam jednak nie
    podpisałem mówiąc, że muszę ją jeszcze w domu raz przeczytać. Dzisiaj
    (poniedziałek) zapytał mnie, czy podpiszę umowę, a ja na to, że podpiszę
    jutro.

    Ale to nie wszystko. Do dziś nie otrzymałem wynagrodzenia ani tego do ręki,
    ani tego na konto (wynagrodzenie 94 PLN ma być przelewane na konto
    oficjalnie, żeby on i jego wspólnik mogli być kryci).

    W piątek usłyszałem, że pieniądze dostanę w poniedziałek lub we wtorek, bo
    wspólnikowi zepsuł się właśnie samochód – że to wspólnik ma przywieźć
    pieniądze, ale jest człowiekiem tak zajętym prowadzeniem jakiejś innej swojej
    firmy, że muszę poczekać.

    Dziś (poniedziałek) usłyszałem z kolei, że pieniądze dostanę chyba jednak
    dopiero w środę….
    Obawiam się, że jak tak dalej pójdzie, przepracuję kolejny miesiąc bez
    żadnego wynagrodzenia….

    No i teraz mam pytanie zasadnicze: co i w jakiej kolejności zrobić?

    Moje pomysły:
    Powiedzieć: „Najpierw kasa, potem podpiszę umowę”. Zainkasować pieniądze i
    uzależnić podpisanie tej śmiesznej umowy od podpisania dodatkowej umowy o
    dzieło (na wykonaną już de facto pracę). Oni będą może zwlekać, a może
    podpiszą dodatkową umowę o dzieło, bo do 10 kwietnia muszą odprowadzić za
    mnie składkę do ZUS-u. Nadal jeździć do pracy jak gdyby nigdy nic, ale po
    cichu zgłosić sprawę do PIP. Po nałożeniu na nich kary przez PIP, odwołać się
    do Sądu Pracy. I niech się dzieje co chce.

    Jeżeli ktoś ma lepsze pomysły, proszę o radę.

    Na koniec jeszcze dodam, że przestało mi już zależeć na pracy u tego
    pracodawcy, chciałbym tylko dać mu porządną nauczkę. A chciałbym tym
    bardziej, że zaobserwowałem, iż ma skłonności do stosowania lobbingu w pracy.
    Poza tym dla mnie to zwykły naciągacz i oszust.
      • luxveritas Re: Jak dać nauczkę nieuczciwemu pracodawcy? 02.04.07, 22:30
        Mam też pomysł, żeby tego durnia nagrać.

        Aha, w tej śmiesznej umowie, którą dostałem do ręki, a której jeszcze nie
        podpisałem, jest mowa o liście obecności. Takiej listy faktycznie nikt w firmie
        nie podpisuje.

        I jeszcze jedno: facet zatrudnia oprócz mnie dwóch ludzi, którzy są wierni jak
        psy - na ich zeznania w razie czego nie mogę liczyć.
        • Gość: mihoo Re: Jak dać nauczkę nieuczciwemu pracodawcy? IP: 212.122.214.* 02.04.07, 22:40
          To niesamowite co opisujesz, zwykły gnojek. Podejdz go grzecznie. Poproś o
          kase, ze bardzo potrzebujesz itp., tak aby sie nie skapowal ze chcesz z tej
          pracy zrezygnować. Jak zaplaci to nie przychodz na drugi dzien juz. Miej go w
          dupie
          • luxveritas Re: Jak dać nauczkę nieuczciwemu pracodawcy? 03.04.07, 06:47
            Z pieniędzmi zaczekam jeszcze do środy, bo nie mam właściwie innego wyjścia.

            Zaś co do reszty - dawniej bym tak zrobił, wziął pieniądze i więcej nie
            pojechał do pracy. Dzisiaj już nie. Bo po pierwsze, dosyć się już napatrzyłem w
            życiu na takie i temu podobne skur..syństwo, po drugie, doszedłem do ściany i
            nie ma we mnie zgody na takie traktowanie kogokolwiek, po trzecie, jeśli z tym
            czegoś nie zrobię, te gnojki tylko utwierdzą się w poczuciu własnej wszechmocy,
            po czwarte, w środę minie trzeci dzień mojego zapieprzania do pracy (wstaję o
            piątej rano) w kolejnym miesiącu, za który nie dostanę wynagrodzenia, a to
            kłóci się z moim poczuciem sprawiedliwości etc. etc.

            Nie, nie jestem ani trochę skłonny im odpuścić. I dla jasności, wiem, że żyję w
            gó..anym kraju, gdzie prawa pracownika są nagminnie łamane. A wiesz dlaczego?
            Bo takim gnojkom się zwykle odpuszcza. Pracobiorcy sami są sobie trochę winni.
            Ktoś powie, że nic nie wskuram taką postawą, być może.

            Oczekiwałbym raczej propozycji, jakie działania podjąć w tej konkretnej
            sprawie, a nie - jakich zaniechać.

        • Gość: Pablo Re: Jak dać nauczkę nieuczciwemu pracodawcy? IP: *.icpnet.pl 03.04.07, 08:29
          Zgłoś sprawę do PIP-u. Ja tak zrobiłem, miałem podobną sytuację, ale mój były
          pracodawca w momencie mojego wypowiedzenia nie chciał mi wypłacić ekwiwalentu
          za przepracowane nadgodziny (ok. 1500 PLN).Wszystkie nadgodziny miałem
          udokumentowane. Sprawę oddałem do PIP-u. Po 3 tygodniach miałem kasę na koncie
          wraz z odsetkami! Pracownicy PIP-u tylko czekają na takich niesolidnych
          pracodawców. Mogą w każdej chwili dokonać kontroli w zakładzie pracy. W razie
          niezgodności; ciążą na pracodwacach niezłe kary finansowe.
          Nic nie masz do stracenia, oddaj sprawę do PIP-u!!!
      • luxveritas Re: Jak dać nauczkę nieuczciwemu pracodawcy? 03.04.07, 06:16
        > Na koniec jeszcze dodam, że przestało mi już zależeć na pracy u tego
        > pracodawcy, chciałbym tylko dać mu porządną nauczkę. A chciałbym tym
        > bardziej, że zaobserwowałem, iż ma skłonności do stosowania lobbingu w pracy.

        Oczywiście mobbingu miało być, wczoraj padałem już na twarz ze zmęczenia.
      • 0tdr0 Re: Jak dać nauczkę nieuczciwemu pracodawcy? 03.04.07, 08:14
        Trzymam kciuki.

        Umowa ustna tez jest wazna, wiec jesli obiecywal Ci cos innego niz jest na
        wystawionej po miesiacu umowie- mozesz sprobowac walczyc o kase z pierwotnego
        ustalenia. Sprobuj nagrac rozmowe, w ktorej bedizesz odnosil sie do tamtej
        sprawy. Moze potwierdzi, ze rzeczywiscie cos innego obiecywal- bylby to jakis
        dowod, ze umowa ustna zostala zlamana.

        Jak mawiaja prawnicy- do sadu warto isc w dwoch przypadkach. Gdy do wygrania sa
        warte tego pieniadze lub wtedy, kiedy chce sie kogos wku$##$#.

        Jesli Twoja praca lezy na dysku i nie byla na biezaco wykorzystywana (np. jakies
        raporty, wazne opracowania), to zawsze mozesz zahaslowac plik i "zapomniec"
        haslo. Zapomniec zawsze mozesz- taka cecha ludzkiej pamieci.
        Jesli nie uzyskasz pieniedzy ani umowy (czyli pracodawca nie bedzie mogl Ci dac
        dyscyplinarki)- mozesz wyedytowac efekty swojej pracy, zeby staly sie one
        bezwartosciowe. Pomylic takze sie zdarza.
      • pewnakobieta Re: Jak dać nauczkę nieuczciwemu pracodawcy? 03.04.07, 10:33
        Zgłoś sprawę do PIP podaj adres pracodawcy, powiedz w jakich godzinach
        pracujesz i kiedy mogą sprawdzić faktycznie, że jesteś w firmie i siedzisz tam
        za biurkiem, przed kompem. Następnie dopytaj dokładnie w PIP, bo na pewno masz
        prawo zarządać od niedoszłego pracodawcy, aby zapłacił Ci za pełen etat i
        dodatkowo zapłacił zaległe składki ubezpieczeniowe. Wnieś sprawę i pogoń
        cwaniaka !!! Powodzenia. Następnym razem nie pakuj się w pracę na próbę bez
        umowy, bo to nigdy nie wróży nic dobrego.
      • absolwencina Re: Jak dać nauczkę nieuczciwemu pracodawcy? 03.04.07, 12:18
        przeczytałem zaledwie pierwsze linijki;

        ty naprawdę uwierzyłaś w zarobki rzędu 5.000 tys zł netto ?!
    Pełna wersja