Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    kredyt studencki czyli dobijamy rannego

    IP: 194.146.250.* 17.05.07, 17:31
    znam przynajmniej 4 osoby które skonczyły studia nie maja pracy ponad rok i
    nadal jej nie widac a tu kredyt studencki trzeba spłacac poreczycielami sa
    rodzice ktorzy zarabiaja srednio 1500 zł mc komornicy zacieraja ręce
    Obserwuj wątek
      • Gość: agi Re: kredyt studencki czyli dobijamy rannego IP: *.wlanet.wla.pl 17.05.07, 19:22
        Sama zaciągnęłam kredyt studencki.
        Pracę bez znajomości znalazłam jeszcze przed obroną i na razie nie mam żadnych
        problemów ze spłatą.
        W moim urzędzie pracy aż roi się od ofert, często tam zaglądam bo jestem
        księgową i kadrową w jednym ale jakoś brak chętnych i oferty wiszą po parę tygodni.
        Rata kredytu to ok 350 zł nie wierzę że nie można tyle zarobić.
        Jeszcze będąc na studiach pracowałam wakacyjnie, czasem w sklepie czasem w
        jakiejś knajpie. Za trzy miesiące intensywnej pracy miałam ok 5000 to
        miesięcznie daje ponad 400 zł.
        Nigdy nie pozwoliłabym moim rodzicom spłacać moich długów.
        Praca jest. Być może nie zawsze wymarzona i nie tak płatna jakbyśmy chcieli ale
        prędzej podjęłabym się czyszczenia toalet niż pozwoliłabym rodzicom spłacać moje
        zobowiązania.W ostateczności zostaje wyjazd za granicę pół roku pracy i kredyt
        spłacony.
      • markus.kembi Re: kredyt studencki czyli dobijamy rannego 20.05.07, 01:13
        Ja akurat zaciągnąłem kredyt podczas studiów, ale nie miałem innego wyjścia.
        Trudno żebym nie miał za co kupić dezodorantu czy kremu do golenia, zawsze
        oszczędzałem na czym tylko się dało, ale czasami po prostu nie można niczego nie
        wydać. Na studiach rzeczywiście, na początku, gdy tylko przyznano mi kredyt
        wydawałem na alkohol, ale szybko mi przeszło. Wydawałem na książki, kserówki
        notatek z wykładów, reszta to różne drobne wydatki, które gdy się doda (suma z
        kilku lat), dadzą dość dużą kwotę. Później miałem problemy z kręgosłupem,
        łącznie chyba z 1000 złotych poszło na lekarza i rehabilitację. Poza tym kupiłem
        komputer, podłączyłem się do internetu. Trochę pieniędzy mi zostało, przecież
        inaczej nie miałbym z czego spłacać. Pracy szukam od dawna. To znaczy nie
        szukam, szukałem przez prawie 2 lata po studiach, ale mnie jako osobie z
        niewielkim doświadczeniem zawodowym o pracę jest naprawdę trudno. Czasami o
        jedno miejsce pracy ubiega się 100 albo więcej osób, w tak licznej grupie zawsze
        znajdzie się ktoś lepszy. Wysyłałem maile, ale co z tego, skoro nie byłem nawet
        zapraszany na rozmowy kwalifikacyjne. 4 rozmowy na 100, może 120 wysłanych CV.
        Nie dostałem szansy żeby się wykazać.

        Najgorsze, że nie wiem gdzie szukać, na jakim stanowisku siebie bym widział. Nie
        mam jakichś specyficznych, specjalistycznych kwalifikacji. Właściwie to nie mam
        żadnych kwalifikacji. Każdy snuje jakieś plany na przyszłość, ja nie widzę nic.
        Myślałem wiele o tym. Gdy się skończą pieniądze bęę musiał skończyć ze sobą, mam
        nadzieję, że do tego nie dojdzie, to jest ostateczność, ale chyba zbyt długo
        żyłem nadzieją, że kiedyś będzie lepiej, że wszystko się ułoży. Teraz już nie
        szukam pracy. Przeglądam ogłoszenia czasami, ale nic nie znajduję. Tylko
        akwizycja albo praca dla osób z wieloletnim doświadczeniem, nie wiem, może taka
        pora roku, może wakacje się zbliżają, może dlatego. Ale sam z siebie już do
        nikogo nie piszę - pomysły już dawno się skończyły. Teraz koncentruję się na tym
        co zrobić, żeby nie oszaleć do reszty. Zresztą na studiach rozwiązywałem
        skomplikowane zadania, a teraz przeczytanie ze zrozumieniem dłuższego fragmentu
        tekstu sprawia mi duże problemy. To trwa juz za długo.

        Poszedłbym do pracy do Biedronki, gdyby tylko nie trzeba było zrobić testu na
        nosicielstwo, czyli po prostu nasr.. do słoika - ja uważam to za najniższą formę
        upodlenia człowieka i wolę umrzeć niż tak się poniżyć. Jeszcze podczas studiów
        szukałem pracy jako sprzedawca w sklepie sportowym i obuwniczym, ale mnie
        oszywiście nie przyjęto, tam wymagane jest doświadczenie w sprzedaży, więc nie
        wiem co jeszcze mi zostało. Poza tym poszukuje się osób ambitnych i pełnych
        entuzjamzmu, a ja jestem zgorzkniały i zrezygnowany. Na rozmowie kwalifikacyjnej
        w kwietniu nie potrafiłem już zrobić takiego dobrego wrażenia jak w październiku
        2006, nawet nie wiedziałem co powiedzieć. Czasami o karierze zawodowej decyduje
        przypadek, szczęście. Kto szczęścia nie ma, ten po prostu ma problem i tyle. Ja
        takiego szczęścia nie miałem. I koniec. Dobranoc.
      • Gość: mamajulki080506 Re: kredyt studencki czyli dobijamy rannego IP: 62.148.79.* 21.05.07, 13:30
        Jasne, tak jest najłatwiej, wziąć kredyt, a potem powiedzieć, ze nie mozna
        znaleźć pracy i...niech spłacają żyranci...
        Sorki, ale w brak pracy po studiach nie uwierzę...kredyt miałam ja, moja
        siostra i mój brat...studia: chemia, historia i budownictwo...ja pracuję w
        zakupach (międzynarodowa firma) siostra też w zakupach (też duża firma,
        pierwsza praca w Biedronce, bo akurat szukała czegoś lepszego), brat od dwóch
        dni w biurze projektowym (jeszcze sie nie obronił)...jak widac kierunek studiów
        nie miał wielkiego znaczenia (angielski znamy, ale nie jakoś rewelacyjnie)...
        Po prostu trzeba było sie wziąć w garść i tyle...

        Najłatwiej jest siąść i płakać...

        I gdyby nie kredyt studencki, nie moglibysmy studiować, bo rodziców na to nie
        stać...

        Jeśli student rok czasu po ukończeniu studiów nie ma pracy, to znaczy, że jej
        nie chce mieć ! w mojej miejscowości jest chłopak, ktory 8 lat po ukończeniu
        studiów nie ma pracy, "bo nie może nic znaleźć w swoim zawodzie, mimo, ze
        ukończyl wszystkie dodatkowe kursy i szkolenia"...ludzie, przecież wiadomo, że
        osoba bez doswiadczenia nie zostanie od razu kierownikiem i nie dostanie 5 tys.
        na reke...od czegos trzeba zacząć...chociażby od Biedronki, siostra dostała
        nastepną prace, bo osobie z ktorą miała rozmowę kwalifikacyjna zrobiło się jej
        szkoda, jak powiedziała, że aby sie utrzymać tam pracuje...teraz zmieniła juz
        firme i awansowała....

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka