Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Mam zmywać naczyna. Jak zareagować?

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.07, 15:47
    Znalazłam pracę w niedużej firmie rodzinnej - handel, import, eksport, na
    stanowisku asystentka, ale obowiązki również jako specjalisty ds. handlu
    zagranicznego. Na rozmowie było ustalono, że moim zadaniem będzie obsługa
    kontrahentów, badanie rynku, prowadzenie korespondencji, ustalanie szczegółow
    transakcji itd. Czasami, jak przyjadą kontrahenci muszę podac kawę czy
    herbatę. A dziś moja szefowa mi powiedziała, że moim obowiązkiem jest
    sprzątanie w kuchni. W biurze są 4 osoby, wszyscy jedzą obiad, piją herbatę, a
    ja mam za wszystkim sprzątać i to codziennie. Jak mam zareagować, co powiedzieć???
    Przyszłam z poprzedniej pracy gdzie miałam stanowisko specjalista ds.
    eksportu, a mam zostać serwisem sprzątającym? Czy nie zwracać na to uwagę i
    przyjąć, że w małych rodzinnych firmach to normalka.
    Obserwuj wątek
      • Gość: ala Re: Mam zmywać naczyna. Jak zareagować? IP: *.chello.pl 05.06.07, 18:55
        nie to nie jest normalka.
        i tu pojawia sie problem- jak nie trzaska sie zeby prosic cie o mycie naczyń, no
        to sorry, nie licz na przyzwoite traktowanie, tylko na wyzysk.
        Nie pozwól sobie, przecierz za miesiąc moze zarządać mycia podłogi..
        bedziesz służacą całej firmy.
        czy jeśliby powiedziała to tobie na rozmowie to chciasłbys dla niej pracowac?
      • Gość: bibi Re: Mam zmywać naczyna. Jak zareagować? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.07, 21:14
        Mialam podobna sytuacje, bylam asystentka dyrektora oddzialu, oprocz obowiazkow
        mialam jeszcze myc gary po innych pracownikach (jedli tam sniadania) i kupowac
        jogurciki, dla kazdego codziennie po jednym.
        Lol, duza firma miedzynarodowa, ja-asystentka dyrektora myjaca gary po innych
        pracownikach.
        Na (nie)szczescie (a moze szczescie?) zaszlam w ciaze i szefuncio sie na mnie
        obrazil (czyt. nie mialam powrotu do firmy po porodzie) wiec kwestia mycia
        garow rozwiazala sie sama.

        Ale sama sytuacja-zenujaca, przyznaje. Praktycznie trudna do rozwiazania. Bo
        masz szanse, ze od tego problemu zaczna sie schody.
        Dlatego wlasnie nie pojde do pracy do rodzinnej firmy, tam przynajmniej moglam
        sie postawic, a w rodzinnej masz marne szanse.
        • tuti Re: Mam zmywać naczyna. Jak zareagować? 11.06.07, 08:55
          jesli starcza ci czasu, to z wlasnej inicjatywy moglas na to wpasc. Jesli nie
          masz czasu,bo masz tysiac innych obowiazkow wypelniajacych ci szczelnie dzien,
          to nie bedziesz przeciez kosztem klientow zmywac garow i popros szefowa o
          sprzataczke na godzine dziennie.
          • tuti Re: Mam zmywać naczyna. Jak zareagować? 11.06.07, 08:57
            a co do umowy - dokladnie
            niejeden myslal ze umowe dostanie, oczywiscie nie dostal a co wypracowal, to firmy.
            bez umowy nie pracuj ani godziny.

            A ps - polski jesyk tez zyje i sie zmienia. polszczyzna sprzed wiekow ewoluuje,
            wiec oczywiscie ze jest inna. to nie znaczy ze gorsza .
      • Gość: albicelestes gorsze rzeczy się robiło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.07, 22:03
        jeruna pieruna afere robita a jakbyś się czuła gdy zaprotestujesz a np
        współwłaściciel ostentacyjnie pozmywa mówiąc że no problem, to naturalne że
        zawsze jest hierarchia i ci najniżej robią najwięcej, taka mała fala, tak jest i
        powinno być i będzie

        no bo kto ma zmywać szef? a Ty będziesz stała i patrzyła na niego?? z drugiej
        strony w małych firmach jest specyficzna atmosfera i trzeba być giętkim więc na
        dwoje babka wróżyła, są pewne zasady i ich dla ciebie nie zmienią- tak ci pewnie
        odpowiedzą, więc waż + i - i decyduj sama
        • uyu Re: gorsze rzeczy się robiło 05.06.07, 22:52
          Kazdy moze pozmywac po sobie. U normalnych ludzi to odruch. No i ile czasu
          zajmie komus umycie filizanki?
          Nie daj sie i powiedz, ze nie bedziesz ani myla ani sprzatala po kims.
          Zmywanie po pracownikach nie jest nawet obowiazkiem sprzataczki do ktorej
          nalezy utrzymanie porzadku w pomieszczeniach. Gdy zdarzala nam sie wieksza
          narada i zostawala po niej gora filizanek zostawialismy dla niej kartke z
          prosba czy nie "zechcialaby". Ale i tak nie robila tego za darmo, bo co roku
          dostawala nagrode z naszej firmy.
          • agulha Re: gorsze rzeczy się robiło 05.06.07, 23:31
            Obowiązki sprzątaczki są określone w jej umowie z pracodawcą/zleceniodawcą. U
            nas np. (firma stuosobowa) panie sprzątaczki zmywają - w zmywarce oczywiście.
            Ale to tak na marginesie. A kto w tej firmie Waszej sprząta? Jeżeli nie ma
            sprzątaczki, to chyba już wiem, kto będzie odkurzał, zamiatał i mył okna na
            święta. Paranoja jakaś! Chociażby to, że dziewczyna być może ubiera się do pracy
            nieco inaczej, niż do zmywania i sprzątania.
            Pracowałam kiedyś w kilkuosobowej firmie (ale nie rodzinnej) i na nieśmiałą
            propozycję szefowej, że może byśmy tak nie zatrudniali sprzątaczki, tylko
            sprzątali sami, odpowiedziałam jej (zgodnie z prawdą zresztą), że nie po to mam
            panią do sprzątania w domu, żebym miała sprzątać w pracy. Sprowadziła do tejże
            pracy starą lodówkę, nieco zakurzoną, to już była wyuczona i szorowała ją sama.
            Sprzątaczka się pojawiła i przynajmniej sobie ktoś uczciwie zarobił. Pomysły
            szefowa zresztą miała niesamowite, chciała mnie namówić do ręcznego wylewania do
            naszego wc próbek moczu pochodzących od kilkudziesięciu pacjentów, ale jak jej
            powiedziałam, co o tym myślę, to jednak zamówiła firmę utylizacyjną :-)).
            Zaznaczę, że nasza firma nie świadczyła usług medycznych i nie mieliśmy nawet
            rękawiczek na stanie.
            Niektórych rzeczy nie dało się niestety wyeliminować, jak osobiste kupowanie
            papieru do ksero i wożenie ich własnym samochodem (potem odkryłam istnienie firm
            typu Lyreco) i odwożenie na pocztę korespondencji firmowej (po pracy).
            Zanim zastanowisz się, czy warto się stawiać, pomyśl, jakie są inne opcje. Jak
            jest z pracą w Twoim regionie. Jeżeli nie tak źle, to nie daj sobą pomiatać.
            Jeżeli bardzo marnie, to uważaj :-(.
      • Gość: Zamyślona` Re: Mam zmywać naczyna. Jak zareagować? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.07, 11:58
        Nie, no nie wytrzymam!!!
        Właśnie szefowa rzuciła teks - jak przychodzi pan X ( czyli ten wspólnik ) i jak
        przychodzę ja to się masz zapytać czego się napijemy. Nie odpowiedziałam nic i
        nie zapytałam się czego się napiją. A ona cały czas podkreśla, że w firmie jest
        rodzinna atmosfera. Sorry, ale chyba to rodzina dyktatorska!
        Jak będzie miała chwilę wolną, to z nią porozmawiam, powiem, że o tym nie było
        mowy na rozmowie. Ale poradźcie, co ja dokładnie mam powiedzieć???
        • Gość: bibi Re: Mam zmywać naczyna. Jak zareagować? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.07, 12:24
          A masz zakres obowiazkow na pismie??
          Nie jestes kelnerka ani kawiarką ;))

          Chyba ze masz jasno ustalone, co nalezy do twoich obowiazkow.
          Jesli to wykracza ponad to co bylo ustalone na poczatku-powiedz jej to.
          Ze nie zgadzalas sie na takie warunki, ustalenia byly inne.
          I.... podejrzewam, ze wylecisz. Albo moze sama sie zwolnij. W rodzinnych
          firmach nie wygrasz. To najgorsze co moze byc dla osoby z zewnatrz-firma
          rodzinna.
          • Gość: Zamyślona` Re: Mam zmywać naczyna. Jak zareagować? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.07, 13:01
            Jestem już po rozmowie. Zapytalam sie czy bede miała jeszcze jakieś obowiązki,
            bo nie chcę zostać takim "chłopcem na posyłki", a ona na to, ze jak przychodzi
            szef to oczywista rzecza jest ze sie go pyta co chce do picia i ze do obowazkow
            asystenta jest mnostwo i ze sprzatac mi nikt nie kaze, ale takie rzeczy typu
            wyjscie po cos do sklepu czy zrobienie kawy to normalka i ze moja praca nie
            bedzie sie ograniczala tylko do tego, owszem bede tu zdobywac doswiadczenie i
            takie tam... Ale marnie to widzę. Właśnie przyjeżdżają jacyś goście i ja mam ich
            obsłużyć, podać kawę herbatę, nakryć do stołu, jak będzie trzeba to będę musiała
            wyjść i kupic obiady. Tragenia.
            Zaczęłam pracę w poniedziałek i nie mam jeszcze żadnej umowy, więc moge się
            powoływać tylko na to, co było na rozmowie. Generalnie rozmowa nic nie dała,
            powiedziała mi, że stanowisko asystenkta tego wymaga.
            Czyli mam 2 wyjścia powiedzieć teraz, że sie na to nie zgadzam i wylecieć, lub
            zacisnąć zęby i szukac pracy. Co byście zrobili na moim miejscu.
            Mieszkam w Gdańśku, rynek pracy taki sobie. Mam doświadczenie w handlu i w
            eksporcie w dużej firmie. Znam doskonale język rosyjski. I tylko to - to moje
            najważniejsze atuty.
              • Gość: bibi Re: Mam zmywać naczyna. Jak zareagować? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.07, 13:09
                No wlasnie :]
                Pisalas cos o analizach rynku, exporcie, a asystentka czyli sekretarka parzy
                tez kawe. Pyta gosci czego chcieliby sie napic, przynosi im to, myje filizanki,
                dokupuje kawe i cukier, ogolnie dba o to, zeby dobrze sie czuli. Powinna byc
                mila i goscinna.

                Myciu garow po pracownikach jestem stanowczo przeciwna, ale to o czym piszesz
                to standardowe obowiazki sekretarki, pomijajac oczywiscie obsluge biura, poczty
                itp.
              • roma36 Re: Mam zmywać naczyna. Jak zareagować? 07.06.07, 16:40
                Nie zgodze się, asystentka to nie to samo co sekretarka, choć w rzeczywistości
                niestety durnowaci przełożeni nie widzą różnicy, a wystarczy tylko pomyśleć. A
                w temacie mycia garów po zespole kolegów pracowników- Twoje wykształcenie jest
                na tyle wysokie, że spokojnie możesz olać tą pracę i rozejrzeć się za czymś
                innym. Ja przez pierwsze lata pracowałam w instytucjach państwowych- i tam
                wiadomo kto zmywał gary- kazdy po sobie. Potem postanowiłam popracowac w firmie
                prywatnej i tam , jak u Ciebie po tygodniu pracy okazało się, że w dobrym tonie
                jest abym ja ?!! pytała się uprzejmie szefów dwóch, szefową czyli zonę jednego
                szefa i córkę owych szefów, która była tam na równorzędnym z moim stanowisku-
                specjalisty do..., a nie żadnej asystentki, czy się jasnie pańswo kaweczki nie
                napiją, oczywiście podawanie kawki i ciasteczek gosciom firmy na porządku
                dziennym. Nie ukrywam, ze na początku nie wiedziałam jak wybrnąć z sytuacji, bo
                swojej pracy dużo a tu taka miła rozrywka- podawanie kawki i szorowanie
                filiżanek. Sytuacja się rozwiązała sama, kiedy przyszło do wypłaty wszyscy ją
                otrzymali a ja musiałam czekac kolejny miesiąc. I to był koniec pracy w firmie
                rodzinnej i nigdy więcej, niespokrewniony zawsze ma gorzej.
            • krzysztofsf Re: Mam zmywać naczyna. Jak zareagować? 06.06.07, 13:08
              Gość portalu: Zamyślona` napisał(a):

              >. Znam doskonale język rosyjski. I tylko to - to moje
              > najważniejsze atuty.

              Odpusc sobie - beda jezdzic jak po lysej kobyle i im wiecej obowiazkow, tym mniej beda szanowac. Od poniedzialku - to nawet nie stracisz nic finansowo, jak nie dadza pieniedzy. Umowy tez nie ma - czarno to widze.
                  • Gość: wf Re: Mam zmywać naczyna. Jak zareagować? IP: *.infinite.pl 11.06.07, 12:51
                    a tak w ogóle rzuciłabym taka robotę w cholerę. Brak umowy nie wróży najlepiej
                    przyszłej waszej współpracy. Pewnie jeśli umowa sie pojawi bedzie na niej jakaś
                    minimalna krajowa a reszta "pod stołem", taka mentalnośc polskiego, drobnego
                    przedsiębiorcy - nic nie poradzisz. Wykonywanie frustrujacych obowiązków
                    równiez wszelkie checi i zapał mogą ostudzic. Jasne, że asystentka to nie
                    sekretarka choc w mentalnosci burackich byznesmenów to to samo co przynieś,
                    wynieś, pozamiataj. Jak ktoś wyżej napisał wpadli pewnie na pomysł: "zatrudnimy
                    jakąś dziewczynę" a co do jej obowiązków będzie należec - zobaczymy.
                    Masz względnie dobre kwalifikacje, rosyjski jest także niewątpliwym atutem,
                    szukaj czegos lepszego bo nawet jak dłużej w tej burackiej firmie zostaniesz to
                    te kuchenne obowiązki tak będą Cię irytowały że koszmarem stanie sie nawet
                    poranne wstawanie do nielubianej pracy. Wbrew pozorom praca jest, wierz w
                    siebie, na pewno szybko coś znajdziesz. Wiem co mówię - byłam w podobnej
                    sytuacji :)
            • absolwencina ja też z Gdańska 09.06.07, 10:19
              z jednej strony nie jest możliwe precyzyjne na 100 % zdefiniowanie zakresu
              obowiązków, nie można przewidzieć każdej sytuacji, pracodawca nie ma czasu, aby
              godzinami myśleć nad treścią umowy o pracę, korona mi z głowy nie spadnie, jak
              od czasu do czasu np. pójdę na pocztę, albo na ksero, pod warunkiem, że nie
              będę musiał przez to zostać po godzinach, bo do 16 nie byłem w stanie wyrobić
              się z tym, za co mi płacą;

              natomiast twoja praca polega na tym, że cały czas np. chodzisz na pocztę, albo
              na ksero, podczas , gdy na rozmowie kwalifikacyjnej ustalono z tobą zupełnie
              inny zakres obowiązków;

              "Zaczęłam pracę w poniedziałek i nie mam jeszcze żadnej umowy" - na twoim
              miejscu po prosty bym zrezygnował, nie masz wobec tych ludzi żadnych
              zobowiązań, bo nie podpisałaś umowy, tych obiecanych 1.500 zł pewnie też nie
              zobaczysz, będą tobie "wciskać kit" - taki sam jak z zakresem obowiązków -
              "wie pani kontrahent nam jeszcze nie zapłacił, mamy ważniejsze wydatki, ale na
              pewno w niedługim czasie..........." itd. itp.

              ci ludzie pewnie szukają naiwnych do czarnej roboty, obiecując nie wiadomo co
              podczas rozmowy kwalifikacyjnej, wiadomo w każdej firmie trzeba zrobić ksero,
              posprzątać, pójść na pocztą, a twoim szefom się nie chce, albo oni są do
              wyższych celów;

              eżeli chcesz zasuwać za darmochę - zostań tam;
            • Gość: ppp4 Re: Mam zmywać naczyna. Jak zareagować? IP: *.aster.pl 10.06.07, 22:54
              Zaczęłam pracę w poniedziałek i nie mam jeszcze żadnej umowy, więc moge się
              powoływać tylko na to, co było na rozmowie.
              A kto zaczyna pracę bez Umowy na ręku? Nie masz Umowy, to się nie pracuje nawet
              godziny!!!!!!! Pewnie dojdzie do tego, że nie wytrzymasz i odejdziesz bez grosza
              zapłaty. Dlaczego - ponieważ nie miałaś Umowy. I do kogo pójdziesz na skargę?
              Chyba nie do Pana Boga? Oj ludzie - trochę przebiegłości i znajomości
              podstawowych zasad prawa w tych trudnych czasach Może oni tak już postępowali
              wielokrotnie?
        • krzysztofsf Re: Mam zmywać naczyna. Jak zareagować? 06.06.07, 13:06
          > Ale poradźcie, co ja dokładnie mam powiedzieć???

          Powiedz, ze przyjelas sie w charakterze zgodnym z rozmowa kwalifikacyjna, a jesli mialabys chec zmywac i sprzatac po kims, to wolisz robic to za prawdziwe pieniadze w irlandii.

          Sposob przeprowadzenia zalezny od temperamentu obu stron.

          Efekt - albo maja sie od... z takimi zadaniami, albo sie zwalniasz, albo zadasz natychmiastowej zmiany angazu z podwyzszeniem o kwote, ktora uwazasz za adekwatna do dodatkowych obowiazkow.
        • krzysztofsf Uzupelnienie 06.06.07, 13:15
          Gość portalu: Zamyślona` napisał(a):

          > Nie, no nie wytrzymam!!!
          > Właśnie szefowa rzuciła teks - jak przychodzi pan X ( czyli ten wspólnik ) i ja
          > k
          > przychodzę ja to się masz zapytać czego się napijemy.

          To swiadectwo tego, ze jest to kanal a nie praca.

          Jest normalne w malych firmach, ze podaje sie kawe, zbiera filizanki, talerzyki, zmywa je - gdy przychodza zewnetrzni kontrachenci. Zeby sprawic lepsze wrazenie, ze filma z personelem .... no i inaczje, gdy mloda pracownica obsluzy, niz gdy saef firmy biega z naczyniami.

          Ale takie zadanie obslugi w kazdej sytuacji.....Nie w firmie z jednym pracownikiem najemnym.
        • Gość: Figa Uciekaj stamtąd! IP: 217.153.39.* 01.07.07, 18:26
          Ja tez pracowałam w dwóch rodzinnych firmach. Scenariusz byl identyczny. W
          jednej miałam byc asystentką zespołu w drugiej sekretarką. Dobrze wiem, jaki
          zakres obowiązków mają te dwa "zawody". W pierwszej firmie jako ASYSTENTKA
          ZESPOŁU musiałam codziennie latac po bułki dla wszystkich pracowników + jeden
          serek NATURALNY, oprócz tego moim obowiązkiem było zmywanie garów po wszystkich,
          wieszanie męskich płaszczy w szafie, oraz składowanie gazet, sklejanie ich taśma
          i wyrzucanie, oraz rozkręcanie stołów przed każdym spotkaniem pieprz...tej pani
          prezes jak również drobne prace konserwatorskie typu wkręcanie żarowek, wbijanie
          gwoździków. Pracowałam tam 4 dni. Następna firma developerska ( w biurze 4
          osoby) jako SEKRETARKA spełaniałam rolę portiera,sprzątaczki, kawiarki i gońca -
          kazano mi zawozic jakies dokumenty w inne miejsce AUTOBUSEM, co drugi dzien
          latałam po wątróbkę dla pani prezes oraz po zakupy dla niej do sklepu
          spozywczego. Na porządku dziennym byl tekst, gdy przychodził gość do biura to
          pani prezes w jego obecności rzucała tekst " Zapytaj sie czy pan chce cos do
          picia" po czym ja pytałam : " CZy chce pan cos do picia"? To było żenujące.
          Wytrzymałam miesiąc, bo na szczęście znalazłam normalną pracę Takie rzeczy i
          obyczaje w ogóle nie mają racji bytu w dużych i poważnych firmach. Dlatego juz
          wiem, ze NIGDY PRZENIGDY nie pójdę do żadnej firmy rodzinnej, do biura, gdzie
          rządzi kobieta, ani nigdzie tam, gdzie liczba pracowników składa sie z liczby
          nie większej jak 20
        • Gość: bibi Re: Mam zmywać naczyna. Jak zareagować? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.07, 13:25
          Wiec parz im te kawke, pytaj sie czego sie napija i szukaj pracy.
          Choc z drugiej strony...jaki jest sens podpisywania umowy i zrywania jej np po
          miesiacu?
          Nie wiem, musisz zdecydowac TY, TY sama, nie my.
          Musisz zdecydowac, czy jestes w stanie przelamac w sobie tę niechec do pytania
          o to, czego chce sie napic szefostwo i pracownicy i do mycia filizanek po nich.
          Jesli nie-odejdz juz dzis-jutro-pojutrze-w kazdym razie w tym tygodniu, poki
          nie ma umowy.
          Jesli tego w sobie nie przelamiesz-za kazdym razem kiedy bedzie ktos z nich
          wchodzil, a ty bedziesz musiala sie go pytac o kawke - bedziesz miala uczucie,
          ze jestes ponizana itp.
          Decyzji za Ciebie nie podejmie nikt.
        • krzysztofsf Re: Mam zmywać naczyna. Jak zareagować? 06.06.07, 13:28
          Gość portalu: Zamyślona` napisał(a):

          > Poszłabym sobie już stąd natychmiast, ale strach przed byciem bez pracy... :(

          Starch przxed niemaniem pracy w obliczu niemania umowy i dalszych okolicznosci...
          za jakis czas okaze sie, ze siedzisz tam wylacznie dlatego, zeby nie stracic wypracowanych poborow - przewaznie tak bywa - a gdy jest wyplata, to juz ponownie szkoda, bo juz przepracowano 2 czy 3 tygodnie, pieniadze za ktore by sie stracilo.

          Postaw sie i pierwsza rzecz pisemny angaz - nie ma angazu (obowiazek wreczyc w pierwszym dniu pracy) - to wiadomo ze ....
        • ka-mi-la789 Re: Mam zmywać naczyna. Jak zareagować? 06.06.07, 22:32
          > Poszłabym sobie już stąd natychmiast, ale strach przed byciem bez pracy... :(

          Dokładnie dziesięć lat temu byłam w niemal identycznej sytuacji. Miałam wybór:
          kurczowo się trzymać g..nianego, ale pewnego etaciku za dziadowskie grosze plus
          traktowanie przez, pożal się Boże, kierownictwo per ściera do podłogi albo
          odejść donikąd, nie mieć z czego żyć, ale uratować resztki fizycznego i
          psychicznago zdrowia oraz poczucia własnej godności. Wybrałam to drugie i,
          uwaga, była to najmądrzejsza, najlepsza, najtrafniejsza decyzja w moim życiu.
          Przez parę miesięcy było mi bardzo ciężko, ale potem znalazłam dużo lepszy etat
          (na rynku znacznie gorszym od trójmiejskiego), a jeszcze później sama sobie
          stworzyłam miejsce pracy. Teraz robię to, co lubię i, co najważniejsze, nie mam
          żadnych "szefów". Teraz sytuacja na rynku pracy jest lepsza niż wtedy, więc tym
          bardziej powinno Ci się udać.
        • uhu_an tez mialam taka robote 09.06.07, 12:59
          niby posada marketingowca, ale tak naprawde parzylam kawe, zgarnialam snieg z
          balkonu, zmywalam itd.ponadto bylam tez odpowiedzialana za kontaklty z mediami
          itd. dodam, ze to byl staz z UP. nie wyrobilam,. zwialam stamtad. tez sie
          zastanawialam skad kase wezme, no skad. nie mialam nic. ale zrezygnowalam, bo
          mialam dosyc stresu. i wiesz co. wszystko sie ulozylo.;)
      • Gość: realista Emigruj. Do Mińska. Na zmywaka. IP: *.subscribers.sferia.net 07.06.07, 00:38
        Za mało Ci płacą przy zlewie?

        Za te pieniądze Twoja firma znajdzie bez problemu Rosjankę czy Białorusinkę po
        studiach handlowych, ze znajomością wschodnich rynków, sprawną oralnie i
        manualnie, wdzięczną za chwile relaksu przy zmywaniu naczyń.

        Gdybyś się była uczyła angielskiego, miałabyś szansę słać do nas rozpaczliwe
        posty z Londynu czy Dublinu, ale jest jak jest - szukaj swojej szansy tam, skąd
        przyjedzie Twoja zmienniczka.

        Powodzenia.
        • 0tdr0 Re: Albo małą dywersję uprawiać :-) 07.06.07, 21:55
          Haha. To jest dobre. Znajoma probowano w pracy jako nowa wrobic w takie glupie
          fuchy. Wyszla co prawda za niedojde, jesli chodzi o prace kuchenne i kulinaria,
          ale ona ma spokoj. Kawe w firmie parzy im teraz stazyska (biedna dziewczyna ;) ).
      • Gość: padyka Re: Mam zmywać naczyna. Jak zareagować? IP: *.cm.umk.pl 08.06.07, 10:55
        trudno doradzić w Twojej sytuacji
        jeśli bardzo zależy Ci na pracy i bardzo potrzebujesz pieniędzy to musisz się
        zgodzic na warunki pracodawcy (a na boku zacznij szukać czegos lepszego), jeśli
        mozesz sobie pozwolić na brak dochodów, to nie pracuj tam, gdzie codziennie sie
        będziesz wkurzać i frustrować - szkoda zdrowia.

        A tak swoją drogą to jest w tym parzeniu kawy?
        Jak pracowałam na stanowisku kierowniczym i sekretarka przyszła spytać, czy
        zrobić mi kawę to od razu sobie wyjaśniłysmy: jak jestem sama - to sama sobie
        robie kawe / herbatę, ją prosze tylko i wyłącznie o robienie kawy dla gości
        tak samo ze sprzątaczką - po południu chciała wziać mój brudny kubek do mycia -
        powiedziałam, że swój kubek myję sama, a ja prosze o mycie naczyń tylko po
        gosciach firmy (i nawet zabroniłam jej myć kubki innych pracowników, choć ona
        z 'litości' myła raz na jakiś czas oblepione kubki niektórych pracowników-
        brudasów... ale to była jej dobra wola)

        wcale nie chcę być przez nikogo obsługiwana
        nie mam w tym żadnej satysfakcji
        swoją kawe / herbatę najlepiej robie sobia sama ;-)

        a czy wy bedąc na stanowisku kierwniczym życzylibyscie sobie kawę codziennie od
        sekretarki?


        • zoe125 Re: Mam zmywać naczyna. Jak zareagować? 08.06.07, 12:23
          Dla mnie źle świadczy o człowieku, który nie umie umyć po sobie kubka. A to, że
          jest się szefem, nie znaczy, że jest się stworzonym do wyższych celów. Szef
          który sam robi sobie kawę i po sobie zmywa jest normalnym człowiekiem, któremu
          się w główce nie przewróciło.

          Ale często jest też tak, że prędzej po sobie umyje szef, niż pracownik. W
          jednej z moich poprzednich prac szef tak się zeźlił, jak wszedł do kuchni, że
          zwołał wszystkich pracowników, pokazał im brudne naczynia w zlewie mówiąc, że w
          domu możemy się zachowywać jak świnie, a nie w pracy i że "piękne" wychowanie
          niektóre brudasy wyniosły z domu.

          Wiadomo było od razu, kto po sobie nie zmywa - to byli ci, którzy się obrazili
          i oburzyli wielce. Ci, którzy zmywali, nie wzięli tego do siebie.
        • Gość: nada Re: Mam zmywać naczyna. Jak zareagować? IP: *.netcontrol.pl 08.06.07, 12:31
          Sprobuj zawrzec kompromis na podobnych zasadach, ktore opisala Padyka. Popros
          szefowa o rozmowe i powiedz" "czy moglybysmy ustalic zasady, na jakich bede
          proszona o dodatkowe przyslugi" (to nie powinno byc nazwane Twoim obowiązkiem).
          i dalej "wydaje mi sie, ze dobrze by bylo, zeby kazdy myl naczynia po sobie a po
          gosciach osoba sprzatajaca (jesli jest - najpierw sie zorientuj) lub po kolei
          kazdy z pracownikow oprocz szefowej (podliz sie, usmiechnij slodko, ze
          oczywiscien nie wyobrazasz sobie pani szefowej skalanych raczek)." Nastepnie:
          "czy moglybysmy tez umowic sie, ze jesli zachodzi taka potrzeba, kiedy ma pani
          gosci, to poprosi mnie pani o zrobienie czegos do picia? Osobiscie nie mam nic
          przeciwko zrobieniu komus herbaty w ramach przyslugi, ale jak Pani wie, to jest
          tez element budowania relacji i chcialabym, zeby nasi kontrahenci i goscie nie
          traktowali mnie jak "pani basi [tu twoje imie]" od parzenia kawy. Wie Pani,
          jakie to dla nas, zwlaszcza kobiet wazne, moze sie to wydawac drobiazgiem, ale
          wlasnie takie drobiazgi wplywaja na nasze samopoczucie i efektywnosc. Chcialabym
          aby nasi kontrahenci postrzegali mnie wylacznie w kontekscie mojego stanowiska.
          To pozwoli mi lepiej z nimi wspolpracowac".
          blabla, cos w tym stylu.
          I uwazaj! Zebys sie nie stala taka "Pania zosia", bo takich sie nie traktuje
          powaznie.
      • Gość: Zamyślona Re: Mam zmywać naczyna. Jak zareagować? IP: *.metrolink.pl 08.06.07, 12:49
        No to zakończyłam swoją prygodę z tą firmą. Nie problem jest dla mnie umyć
        kubki, czy podać komuś kawę, ale myślę, że tylko tym bym się zajmowała w tej
        pracy :/
        Jestem zła i mam ochotę podać do wiadomości publicznej dane tej firmy i
        powiedzieć wszystkim poszukującym pracy na terenie Trójmiasta, żeby omijali tego
        "chlebodawcę" szerokim łukiem!!!
        Zwolniłam się za porozumieniem stron, zapłacą mi za te kilka dni. Ale takiego
        traktowania w pracy jeszcze nie przeżyłam. Nigdy więcej firmy rodzinnej i
        stanowiska asystenckiego...
        Dzięki wszystkim za opinię. Zabieram się za szukanie pracy. Ehhh, ciężko mi :(
        • Gość: pola gratuje Ci decyzji! IP: *.crowley.pl 08.06.07, 20:49
          Zamyslona,
          glowka w gore. na pocieszenie napisze Ci, ze tez jestem z 3miasta, do niedawna
          zajmowalam najwazniejsze po pani prezes stanowisko w duzej miedzynarodowej
          korporacji, w ktorej w Gdansku pracowalo 50 osob i... zwolnilam sie. uznalam,
          ze dosc wykorzystywania, nieszanownia i plotkowania, traktowania z gory w dosc
          prymitywny sposob, a wykonczyla mnie niejaka pani dyrektor ds administracji.
          koszmarek, ktory na dlugo pozostanie w mojej pamieci...
          dobrze zrobilas. najwazniejsze jest Twoje zdrowie i poczucie wlasnej godnosci,
          chocby w pracy. ja odetchnelam, odzylam i po kilkunastu tygodniach znowu
          poczulam sie lekko i radosnie. zaluje bardzo, ze nie zglosilam problemu do
          wlascicieli zagranicznych, i ze glosno wraz z innymi pokrzywdzonymi nie
          walczylam z matactwem. inni tez odeszli, z firma pozegnalo sie wiele bardzo
          wartosciowych i madrych osob, uznajac, ze dalsza praca w takich warunkach nie
          ma wiekszego sensu.

          znajdziesz prace, zobaczysz! odpoczniesz i propozycje same sie posypia, jeszcze
          lepsze. zycze Ci szczescia, wszystko jest mozliwe. wiem cos o tym ;)
        • krzysztofsf Re: Mam zmywać naczyna. Jak zareagować? 09.06.07, 20:14
          Gość portalu: Zamyślona napisał(a):

          > No to zakończyłam swoją prygodę z tą firmą. Nie problem jest dla mnie umyć
          > kubki, czy podać komuś kawę, ale myślę, że tylko tym bym się zajmowała w tej
          > pracy :/
          > Jestem zła i mam ochotę podać do wiadomości publicznej dane tej firmy i
          > powiedzieć wszystkim poszukującym pracy na terenie Trójmiasta, żeby omijali teg
          > o
          > "chlebodawcę" szerokim łukiem!!!
          > Zwolniłam się za porozumieniem stron, zapłacą mi za te kilka dni. Ale takiego
          > traktowania w pracy jeszcze nie przeżyłam. Nigdy więcej firmy rodzinnej i
          > stanowiska asystenckiego...
          > Dzięki wszystkim za opinię. Zabieram się za szukanie pracy. Ehhh, ciężko mi :(

          Powodzenia.

          Szczescie, ze zaplacili. To jest plus tej przygody. To swiadczy, ze nie sa jeszcze najgorszym pracodawca - tyle, ze nie ten profil pracownika zatrudnili, co potrzebny.

          Jeszcze raz powtorze - podobne wymagania sa ok, gdy chodzi o obsluge w trakcjie spotkan szefostwa z osobami z zewnatrz - wtedy ok, wiadomo, ze chodzi o wizerunek firmy.

          Natomiast jesli ktos ma zyczenie zatrudnic sluzaca - to tez ok, ale niech to zrobi robiac nabor na typowe do tego stanowisko i jasno okresli zakres obowiazkow w ogloszeniu lub w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej.
          Sa rowniez wyjscia bez obrazania godnosci zatrudnianego pracownika, typu przygotowywanie rano termosow z kawa i herbata dla szefa, ktory korzysta z jednorazowych kubkow itp.
      • Gość: el Re: Mam zmywać naczyna. Jak zareagować? IP: *.adsl.inetia.pl 08.06.07, 12:57
        Witam,

        Zatrudniam taką panią od wszystkiego. Jest nas w firmie czworo, generalnie
        każdy myje po sobie, chyba, ze nie zdążymy, to należy to do obowiązków
        sekretarki. I myślę sobie, ze gdyby mi sekretarka powiedziała: "Wie Pani...
        mycie garów pochłania mi dużo cennego czasu, który mogłabym wykorzystać dużo
        efektywniej, czy mogłaby Pani rozważyć możliwość kupienia małej zmywarki", to z
        pewnością bym to zrobiła.
        Użyj argumentów, nie walcz. Jeśli sekretarka powiedziałaby mi: "nie będę myła
        garów", to biorę następną. A sama ona prowadzi rejstr podań o pracę, więc wie,
        że nie jest niezastąpiona.
        powodzenia
        el
          • Gość: Zajec krótka piłka... IP: *.acn.waw.pl 08.06.07, 16:37
            Po tygodniu pracy nie ma umowy, podchodzisz do szefowej i mówisz: poprosze umowę albo telefon do PIP. i koniec.

            Kwestia zmywania: nie, nie bede zmywać.

            1. nie po to studiowałem
            2. nie to było ustalane podczas rozmowy
            3. po co ci ten rosyjski i studia skoro chca panią Stasię co i posprzata i ciasto upiecze...rety Klan to powalont serial w którym pokazano jak traktuje się takie Panie do wszystkiego.

            4. Prywaciaz to najgorsza forma pasożytnicza. Jedna z fim rekrutacyjnych w warszawie połozona, po 10 dniach nie dała mi umowy i podziękowali mi.
            Do dziś żałuję, że im Pipu nie skierowałem ze skargą.

            Dziś bym sieniewachał, odrazu pojechał bym im po reputacji zapraszając kontrolę.
            SKOŃCZMY JUŻ Z TĄ aFRYKĄ!!! PRACODAWCA ROBI CIE W KONIA, TO WALCZ O SWOJE.

            Dziś pokutujemy to ze lekarze i pielegniarki oraz nauczyciele siedzieli cicho...bo niewypadało się postawić. Tylko Górnicy się zebrali, dali wpier...ol w stolicy, i mają super emerytury.

            Morał jest taki, tylko ty możesz upilnowac swoich interesów, na pracodawcę nie licz, a szczególnie na prywaciaża, to jest najpodlejsza forma pasożytnicza.

            Pozdro
                • Gość: edi Re: krótka piłka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.07, 17:49
                  Nie chodzi o to. Chodzi o to że w małej firmie pracownik który nie chce nic
                  zrobic ponad swoje kompetencje, nie ma prawa bytu. Dlatego że zawsze wyłani9aja
                  się różne nieprzewidziane prace. Jak mi na hali spali sie żarówka, to mam
                  zatrudnić elektryka bo stolarz nie jest od wymieniania żarówek?
                  • Gość: xx Re: krótka piłka... IP: 213.25.195.* 08.06.07, 18:00
                    > się różne nieprzewidziane prace. Jak mi na hali spali sie żarówka, to mam
                    > zatrudnić elektryka bo stolarz nie jest od wymieniania żarówek?

                    Do wymiany żarówki jest potrzebnych pięciu ludzi (najlepiej magistrów): jeden wychodzi na stół, a czterech podnosi stół i obraca dookoła.
                    • yesterek Re: krótka piłka... 09.06.07, 11:53
                      wg mnie edi ma racje. Mialem okazje byc zatrudniony w pewnej zagranicznej firmie
                      ktora przenosila swoja siedzibe do polski. Dosyc dluga rekrutacjal, bardzo dobre
                      warunki jak na pierwsza prace po studiach. Wszyscy ktorzy sie dostali
                      niesamowicie szczesliwi. Noi pozniej sie zaczelo. Stopniowe przejmowanie
                      procesow charakteryzowalo sie tym ze niektorzy dostali wczsenij swoje zadania
                      inni pozniej. Mowiac krotko - czesc sie maksymalnie opier.... za mila wyplate i
                      paradoksalnie od tych osob zaczely wychodzic nowe postulaty. Szukali
                      maksymalnych dziur w calym. Firma poszla w kierunku wyzszego wynagrodzenia
                      kosztem zaplecza socjalnego. ( chociaz prywatna opieke lekarska zapewniono)
                      Osoby te wiecznie niezadowolone wychodzily z coraz to nowymi postulatami,
                      pracodawca z "cudu nad wisla" stal sie ciemiezca narodu. W kuluarach mowilo sie
                      o odejsciu (ludzie ktorzy defacto nie zaczeli jeszcze pracowac). Takze mozna na
                      te sprawe spojrzec z kilku perspektyw. Generalnie moja filozofia jest by byc
                      dobrym w kazdym aspekcie tego co sie robi. Moje naczynia bylyby krysztalowo
                      czyste. W miedzyczasie staram sie wykorzystywac atuty firmy jak sie tylko da, np
                      mozliwosc korzystania z jezyka obcego iii szukam nowej pracy. W ten sposob jesli
                      sie kiedys spotkam z dana firma,osobami w innej sytuacji zawodowej lub zyciowej
                      to zawsze bede sie ciesszyl dobra opinia. Pozdrawiam
      • 13groszy Nie nauczysz się eksportu/importu w takiej firmie 09.06.07, 12:31
        Będziesz zmywać naczynia a od czasu do czasu wyślesz maila za granice. Nie
        będziesz dzwonić zbyt czesto, bo to kosztuje. Nie pojedziesz na żadne targi ani
        rozmowy z kontrachentem, bo pojedzie właściciel (no, chyba, że będzie chciał
        spać z Tobą w pokoju, to Cię zabierze). Nawet nie nauczysz się rozliczeń
        importowo-eksportowych, bo takiej firmy nie stać na akredytywę, CAD czy
        ubezpieczenie kredytu eksportowego. Będziesz stosować tylko "T/T transfer in
        advance 14 days" lub podobne warunki. O szkoleniach, to wogóle zapomnij. Po
        roku zobaczysz, że umiesz... dobrze zmywać naczynia.
        Jeśli mieszkasz w większym mieście, to szukaj innej pracy. Uśmiachaj się w
        biurze, myj naczynia,żeby nie wzbudzić podejżeń, a po południu w domu szukaj
        intensywnie pracy, bo "wdepnęłaś w gó..o i musisz z niego wyjść jak najszybciej.
      • Gość: Szef Re: Mam zmywać naczyna. Jak zareagować? IP: *.izacom.pl 09.06.07, 17:34
        Jestem szefem w małej firmie. Sekretarka wiedziała, że taki ma los u nas.
        Sprząta. Czasami ja i wspólnik wyręczamy, ale tak naprawdę jest to stałą
        częścią jej pracy. Po za tym robi dużo ciekawszych rzeczy, które mam nadzieję
        motywują ją i dają jej poczucie spełnienia. Rzecz w tym, że po prostu chcemy
        aby w biurze było czysto, i jesteśmy gotowi za to płacić. Nie możemy zatrudnić
        drugiej osoby, bo nie miałaby pracy. Jeśli lubisz pozostałe aspekty swojej
        pracy, to przyjmi to. Jeśli czujesz, że nie chcesz tego robić, to powiedz
        szefowej, że nie zrozumieliście się. Że pomijesz i popracujesz, ale zaczynasz
        szukać innej pracy ponieważ nie chcesz zmywać. Tak to działa. Nie daj się
        wciągnać w tę niebezpieczną grę biadolenia. Jeśli w pracy chcą Ci płacić za
        zmywanie, może to robić, albo nie. Jeśli nie, to nie chodzi o to, co
        jest "fair", po prostu powiedz, że Twoja stawka za mycie naczyń jest 100 zł za
        godzinę. Mogę Ciebie również do tego zatrudnić, albo szukać kogoś na Twoim
        miejscu, który nie ma takich oporów. A Ty pójdziesz dalej, do miejsca, gdzie
        jest tyle pracy związanej z tym, co lubisz, że szef nie pozwoli abyś Twojego
        cennego czasu zmarnowała myjąc naczynia. Wręcz kogoś zatrudni, aby parzył Ci
        kawę rano. Z czas, na pewno tak będzie :-) Pozdrawiam,

      • Gość: była asystentka Re: Mam zmywać naczyna. Jak zareagować? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.06.07, 14:47
        pracodawca ma prawo wykorzystać pełny czas pracy pracownika, tak stanowi prawo. Jeżeli pracodawca widzi, że po 6 z ośmiu godzin pracy pracownik nie robi nic, bo już się po prostu odrobił, to może te 2 pozostałe godziny wykorzystać, np poprosić żebyś pozmywala, poszła do sklepu, nawet żebyś umyła podłogę.

        Obsługa gosci kawą wg mnie należy do Ciebie, kto ma to robić? szef? Jesteś asystentką! na pewno będziesz wykonywać rzeczy mniej i bardziej ambitne, od parzenia kawy po prace biurowe.

        Kiedyś pracowałam w takiej maleńkiej firemce, malzenstwo szefów, troje podwładnych. Oprócz wykonywania swoich obowiązków myliśmy szklanki po szefostwie, zapewnialiśmy aprowizację ;-P, lataliśmy na posyłki. było to dla nas normalne.

        Pozdrawiam!
        • queen_elizabeth Re: Mam zmywać naczyna. Jak zareagować? 11.06.07, 11:07
          Droga była asystentko. No to byłaś chyba "asystentką" w firmie Krzak. Co to za
          tekst: "Obsługa gosci kawą wg mnie należy do Ciebie, kto ma to robić? szef?
          Jesteś asystentką! na pewno będziesz wykonywać rzeczy mniej i bardziej ambitne,
          od parzenia kawy po prace biurowe."??? Takie rzeczy to są w małych (własnie
          często rodzinnych) firemkach, gdzie pracują dziewczyny od wszystkiego szumnie
          nazywane asystentkami. Pracuję w dużej spółce akcyjnej na stanowisku asystenta
          zarządu. I NIGDY nie przyszłoby do głowy mojemu szefowi poprosić o zrobienie
          kaw, pozmywanie itp. A Ty tak pewnie piszesz: "Jesteś przeciez asystentką!!!
          Kto to ma robić?!" TO jest definicja słowa "asystentka" wg Ciebie? Ja mam swoją
          sekretarkę i jedyne czym się zajmuję to prawo spółek hadlowych. I co to za
          tekst o tym, że pracodawca MA PRAWO wykorzystać czas pracy pracownika jak sobie
          chce???? Gdzie Ty pracowałaś??? Słyszałaś o czymś takim jak zakres obowiązków?
          Wg Ciebie szef może wezwać pana Henia z kotłowni i wolnym czasie poprosić o
          napisanie projektu, a jak nie napisze to go zwolnić? I może wezwać też
          dyrektora finansowego i poprosić o odśnieżenie placu, bo ma akurat dwie godznki
          wolnego???
        • 1000oceans Re: Mam zmywać naczyna. Jak zareagować? 11.06.07, 18:33
          Akurat nie dla wszystkich jest to normalne. I cale szczescie. Dobrze dziewczyna
          zrobila, ze odeszla. Ja moge kolezance zrobic kawe i zmyc kubek dlatego, ze mam
          na to ochote,a nie, ze ktos mi kaze. Na szczescie moi szefowie umieli sobie sami
          robic kawe i zmywac po sobie naczycia. Ani mi przyszlo do glowy robic to za nich.

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka