Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Bierni kontra wykształceni - o kondycji polskic...

    IP: 217.153.81.* 14.06.07, 13:34
    dawno już takich bredni nie czytałem ale czego oczekiwać od
    wszystkowiedzącego najmądrzjeszego neptyka
      • plomyk9 Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk 14.06.07, 16:17
        Nie bardzo rozumiem dlaczego sa to brednie. Dane cebosu powtierdzaj inne
        zroldla np. www.bezrobocie.org.pl/x/286949 to na podstawie ministerstwa
        pracy..
        • Gość: leonka Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.krus.gov.pl 15.06.07, 10:15
          no to są brednie nie z tej ziemi

          ludzie, którzy są bezrobotni o dziwo! robią wszystko, co tylko możliwe, żeby
          się dokształcić, przetrwać, zdobyc pracę...

          nawet jak szukając nie wiem jak długo, to oprócz oczywiście postępującego
          zgorzknienia, robią WSZYSTKO

          wiem to

          w ogóle co bzdurny tytuł: bierni kontra wykształceni

          teraz człowiek wykształcony nie jest w cenie

          wykształciuch - tak sie teraz o nich mówi

          drabina społeczna jest taka:
          na pierwszym miejscy inzynierowie
          na drugim paru innych reszta
          na ostatnim ludzie z wykształceniem humanistycznym, administracyjnym,
          ekonomicznym i jakimkolwiek innym
          • Gość: qwerty Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.07, 10:39
            odezwała się wykształcona inżynierka, co pogardza ekonomistami (i nauczycielami
            oraz lekarzami pewnie też) stąd taki bałagan w firmach, w których zarządzają
            inżynierowie
            • Gość: kio Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.wsb-nlu.edu.pl 21.06.07, 09:37
              Utarło się, że najlepszym sposobem zarabiania jest praca na etacie. Co za
              bzdura. Teraz po przeczytaniu np. takich:

              www.osiagacz.info/artykuly/niezaleznosc-finansowa/bogaty-ojciec-biedny-ojciec.html
              artykułów ludziom otwierają się oczy i zmieniają podejście do finansów o 180
              stopni...
              • Gość: taurus Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.claranet.co.uk 21.06.07, 11:08
                najbardziej zalosne jest to, ze studiujemy 6 lat i kosztuje to majatek, nikt w
                Polsce nie potrafi nam zaproponowac sensownej pracy za godziwe pieniadze,
                jestesmy dobrze wyksztalceni mamy kwalifikacje ale nie dla polskich pracodawcow.
                Ja tkwilem w stagnacji 6 lat,ale dopiero za granica zostalem doceniony zawodowo
                oraz finansowo pracujac w zawodzie...
                no coz inzynierowie maja latwiej na zachodzie szczegolnie po informatyce lub
                elektronice sa calowani w tylek ze szczescia ze chca pracowac w korporacjach
                zachodnich...

                pozdrawiam

                PS
                Absolwenci nie poddawajcie sie, zostaniecie docenieni na zachodzie, w Polsce sa
                nikle szanse na to...
                • marcowroc Ludzie, praca lezy i błaga by ją wziąć! 21.06.07, 11:21
                  Wystarczy zrobic kurs dzwigowego i masz 3 tys na rękę, od ręki, z pozałowaniem tejże dodatkowo. A po paru miesiacach i 5 (żebys nie uciekł do Anglii)

                  Owszem, moze to nie ta praca, którą sobie wymarzyłeś/łaś. Ale jest. I rodzinę utrzymasz. Nikt nie obiecywał, że życie to kaszka z mleczkiem.

                  No ale jak sie ma pretensje do świata to świat bedzie miał Cię w d. Proste.
                  • Gość: Pudliszek Re: Ludzie, praca lezy i błaga by ją wziąć! IP: 149.156.14.* 21.06.07, 11:31
                    nie po to ludzie męczą się kilka lat na studiach, żeby potam jako dźwigowy
                    pracować. Może jeszcze operator wózków widłowych, śmieciarz lub czyszczyciel
                    szamba!Poza tym, jeśli mam pracować jako "dźwigowa" lub spec od wybierania
                    gó....a, to już chyba lepiej wyjechać za granicę, gdzie zarobię 10x razy tyle
                    co w Polsce....
                    • Gość: p Re: Ludzie, praca lezy i błaga by ją wziąć! IP: 195.245.204.* 21.06.07, 11:43
                      Najgorsi są ci, co się ciągle odgrażają, że wyjadą.
                      Krzyżyk na drogę.
                      Będzie więcej miejsca dla tych co zostaną.

                      Baqrdo złe jest to, że ludzie marnują czas, marnują Państwowe pieniądze
                      studiując bez sensu, potem >>nie będą w polsce pracować jako dźwigowa<<, tylko
                      >>pojadą do Anglii<< LOL (swoją drogą - naczynia zmywać). Fachowcy się nie
                      odgrażaja - fachowcy mogą pracować i tu i za granicą - nie ma róźnicy (tylko, że
                      tutaj jest dużo wygodniej).

                      Należy chyba zlikwidować darmowe uczelnie, żeby każdy kto idzie na studia
                      wiedział, po co to robi. Chociaż, może i to nie ma sensu, bo przecież ludzie
                      płacą grube pieniądze za uczelnie, gdzie im wykładowcy mówią: "to się wam do
                      niczego nie przyda". A oni nic - oni tylko zaliczenie chcą.

                      PO CO ?



                      • Gość: xyz Re: Ludzie, praca lezy i błaga by ją wziąć! IP: *.broker.com.pl 21.06.07, 11:58
                        Dokładnie tak !!!
                        Ciekawe ile wtedy było by absolwentów politologii i socjologii?


                        Apropo:
                        "Poza tym, jeśli mam pracować jako "dźwigowa" lub spec od wybierania
                        gó....a, to już chyba lepiej wyjechać za granicę, gdzie zarobię 10x razy tyle
                        co w Polsce...."

                        10 x więcej ? hahahahaha ta osoba się z choinki chyba urwała. Wstyd pracować w
                        Polsce jako dźwigowy ale nie wstyd zmywać gary w Anglii? Fajne myślenie.

                        Tak jak powiedział poprzednik - krzyżyk na drogę, Polska nie potrzebuje
                        nieudaczników.
                      • Gość: Archie Re: Ludzie, praca lezy i błaga by ją wziąć! IP: *.dziupla.eu.org 21.06.07, 12:29
                        Nie jest wygodniej. Trzeba parę razy więcej zapieprzać, żeby mieć na te same
                        podstawowe rzeczy, na które za granicą zarabia się w ramach normalnej pracy 9-5,
                        na przykład działającą służbę zdrowia.
                        • Gość: p Re: Ludzie, praca lezy i błaga by ją wziąć! IP: 195.245.204.* 21.06.07, 13:22
                          byłaś kiedyś za granicą u lekarza?

                          Wizyta u stomatologa: $650. Bez tej wizyty, mogliby mnie nie wpuścić do samolotu
                          z powrotem. (rentgen + otwarcie zęba i oczyszczenie stanu zapalnego).
                          Do tego jakies $250 za lekarstwa.

                          No co, że nie byłem obywatelem? A tak. Obywatele mają zniżkę za ubezpieczenie od
                          pracodawcy - przeważnie 20%.


                          A nasza służba zdrowia - to akurat bardziej problem mentalności ludzi. Właśnie
                          dlatego, że myślą iż po 7 latach studiów nie mogą 1800 zl.

                          Albo dlatego, że myślą - że ten kto dużo pracuje - dużo zarabia.

                          Albo np dlatego, że lekarz powinien odmówić pracy więcej niż 8h/dziennie. A tacy
                          pracują po 20. Bo mało zarabiają? No to na walec ich - tam płacą dużo (każdy
                          może robić to co chce - lekarz który nie pracuje - nie robi krzywdy pacjentom,
                          lekarz który pracuje po 20h - już jest zagrożeniem - tego tez w Polsce jeszcze
                          ludzie nie rozumieją).

                          p






                          • Gość: es 150 CV to dziewczyno wysyłaj co tydzień IP: *.gprspla.plusgsm.pl 22.06.07, 20:39
                            Oczywiście można wysłać 1 CV i dostać pracę. Ale czasami trzeba więcej
                            2) Drugie studia PRAWDOPODOBNIE nie zmienią Twojej sytuacji - najpierw praca potem studia (podyplomowe np) albo drugie studia ale ZA GRANICĄ.
                  • Gość: p Dlaczego ludzie uwazaja, ze byle studia... IP: 195.245.204.* 21.06.07, 11:36
                    uprawniaja do zdobycia super pracy i duzych pieniedzy?

                    "Piec lat studiowalam - nie bede pracowala w infolinii".
                    Przeciez mozna nawet 20 lat studiować i nic nie osiągnąć.

                    Studia są tylko narzędziem.
                    Im prędziej naród polski to zrozumie, tym lepiej.


                    p





                    • Gość: Pudliszek Re: Dlaczego ludzie uwazaja, ze byle studia... IP: 149.156.14.* 21.06.07, 12:15
                      Sorry p, ale z jakiej racji mnie obrażasz? Ja mam pracę w Polsce, co prawda
                      mało płatną, ale przynajmniej umysłową, i nigdzie nie napisałam, że wyjeżadżam
                      do Anglii na zmywak i nie mam takiego zamiaru...natomiast, wobec alternatywy:
                      pracowanie na dźwigu w Polsce, a pracowanie w Anglii jako kelnerka, nie wiem
                      czy nie wybrałabym tą drugą opcję, bardziej przyszłościową, chociażby ze
                      względu na język. Poza tym. Jeśli ktoś lubi pracę umysłową i czuje, że taka
                      praca jest jego powołaniem, powinień mieć prawo realizować swoje cele. Myślisz,
                      że za granicą wszyscy lekarze i prawnicy masowo zatrudniają się na budowach?
                      Tam też nikt nie chce wykonywać czarnej roboty, dlatego też ściaga się tanich
                      wyrobników z Polski.
                      • Gość: Pudliszek Re: Dlaczego ludzie uwazaja, ze byle studia... IP: 149.156.14.* 21.06.07, 12:20
                        xy coś tam, nie obrażaj mnie bez powodu. Wyobraź sobie, że mam pracę. Ale wobec
                        dylematu: praca w Polsce na budowie, a praca na budowie w Niemczech, czy
                        Anglii, nie wiem, czy nie wybrałabym tej drugiej opcji. Przecież na jedno
                        wychodzi, a wyjazd za granicę jest przecież rodzajem przygody życiowej, daje
                        możliwości doszlifowanie języka, szybszego ustatkowania się, niż w Polsce, czy
                        może nawet: znalezienia pracy zgodnie z wykształeniem. Polska, jak na razie,
                        nie daje takich perspektyw. I nie wymagaj od kobiety pracy na dźwigu!!!
                        • Gość: normalny Re: Dlaczego ludzie uwazaja, ze byle studia... IP: 87.204.12.* 21.06.07, 12:35
                          Nikt od Ciebie niczego nie wymaga. Im szybciej nauczysz się żyć w rzeczywistym
                          świecie, a nie w tym co istnieje w Twojej wyobraźni, tym lepiej dla Ciebie.
                          Postawa typu: "nie po to tyle studiowałam..." itp. świadczy o twojej
                          niedojrzałości życiowej. Masz dwa wyjścia: zaakceptować sytuację taką, jaka jest
                          i się dostosować, albo wiecznie narzekać i oczekiwać, że świat dostosuje się do
                          Twoich wymagań. Oceń sama, jakie jest prawdopodobieństwo drugiej opcji. Idealizm
                          nie idzie w parze z zaradnością.

                          Mówię to w dobrej wierze, nie po to, żeby Ci dokopać.

                          • Gość: Pudliszek Re: Dlaczego ludzie uwazaja, ze byle studia... IP: 149.156.14.* 21.06.07, 12:43
                            Nie mówię w swoim imieniu, bo jak poprzednio napisałam, mam pracę. Ale jestem w
                            stanie, w przeciwieństwie do wielu innych osób, zrozumieć przyczyny emigracji
                            zarobkowej. Każdy ma prawo szukać takiej pracy, jaka sprawia mu radość i
                            satysfakcję, w końcu mamy jedno życie i musimy chwytać "chwilę". Czasami życie
                            zmusza nas do zniżania się do fizycznych zajęć. Ale, czy nie lepiej w takiej
                            sytuacji zdecydować się na podjęcie ryzyka i największą może w życiu przygodę i
                            wyjechać za granicę, nawet na zmywak?
                            Mnie być może zabrakłoby odwagi i nie zdecydowałabym się na wyjazd, bez
                            konkretnej propozycji pracy. Ale podziwiam młodych, którzy mają odwagę
                            zaryzykować, którzy są mobilni i chcą podejmować nowe wyzwania. Może lepiej
                            wyjechać, niż tkwić i narzekać w naszym grajdołku?
                            • Gość: p ej... IP: 195.245.204.* 21.06.07, 13:12
                              1.
                              Ja chętnie podejmę się pracy fizycznej, jak zadowoli mnie materialnie.
                              (ok 15k/m-c potrzebuje)

                              2.
                              Praca fizyczna nie jest "zniżeniem się".

                              3.
                              Wyjazd za granicę największą w życiu przygodą?

                              4.
                              Nie - nie lepiej. Może lepiej zrobić coś sensownego, np. uruchomić firmę która
                              zmywa podłogi w supermarketach. Powstała taka jedna w latach 90-tych.
                              Właściciel, na "zniżaniu się" trochę się wzniósł (nawet za wysoko).

                              5.
                              Wierz mi, Polska to jest naprawdę bardzo dobre miejse, dla ludzi, którzy chcą
                              więcej niż życie trochę ponieżej przeciętnej. Tylko muszą wiedzieć co chcą w
                              życiu robić - a to już jest bardzo - bardzo bardzo trudne.


                              6.
                              Jesteś w stanie zrozumieć emigrację zarobkową? Bo każdy ma prawo znaleźć taką
                              pracę jaka sprawia mu radość i satysfakcję? No - to chyba rozumiesz dokładnie
                              odwrotnie.


                              p




                        • Gość: p nie obrażaj się na nas :-) IP: 195.245.204.* 21.06.07, 12:55
                          Bo:

                          1.
                          sama napisałaś, że wyjedziesz.

                          2.
                          napisałaś coś w stylu: męczę się na studiach przez 5 lat, potem nie mogę znaleźć
                          pracy, bo dżwigowym ani śmieciarzem nie zostane, bo jestem "magister".


                          Jeśli ktoś po studiach, nie jest w stanie zarobić na życie, to co on robił przez
                          te 5 lat, kiedy państwo zdecydowało się opłacić jego nauczycieli i dać mu
                          możliwość zrobycia dowolnie dużej wiedzy za darmo, a wręcz dopłacająć mu.
                          Nie wiedział co robi, bawił się, czy studiował hobbystycznie? Obie odpowiedzi są
                          chyba równie prawdopodobne, jak to - że uczył się - aby zarobić pieniądze.

                          Ja np dostaje pewne wynagrodzenie w zamian za moją pracę, ale tylko dlatego, że
                          od 17 roku życia walczyłem o to, żeby mieć za co utrzymać rodzinę.

                          Ja tego nie wiedziałem - że należy mieć dobre oceny, ale mój brat już tego błędu
                          nie popełnił. Z pieniędzy, które otrzymuje z uczelni polskich i zagranicznych
                          jest w stanie się utrzymać. Skromnie, ale na życie wystarcza. Siedzi po nocach,
                          bo ocena bdb+, zamiast db oznacza 500 zl /m-c.



                          3.
                          Jak mi ktoś mówi, że po 5 - ba 7 latach - 10 latach nauki! należy mu się
                          trzykrotność średniej krajowej - to ja pytam za co? Za to, że się uczył? Ja na
                          przykład uwielbiam grać w piłkę i jeść lody truskawkowe i obie te rzeczy
                          doprowadziłem do swego rodzaju mistrzostwa - jednak nikt mi za to płacić nie
                          chce, a uważam, że przynajmniej jedna średnia krajowa mi się za takie zdolności
                          należy. (W PILKE GRAM I LODY JEM JUZ OD 18 LAT!!! i jeszcze mi nikt za to nie
                          chce placic).


                          4.
                          Jak ktoś mówi: wyjadę, zwolnię się
                          • Gość: demion@wp.pl Re: nie obrażaj się na nas :-) IP: 82.160.223.* 11.07.07, 22:30
                            ad2. na studiach nie ma oceny bdb+ .. przynajmniej ja o takiej nie słyszałem, a
                            jestem jednym z najlepszych na uczelni

                            ale muszę ci przyznać, że ja studiując dziennie i osiągając na uczelni wysokie
                            wyniki potrafię jeszcze całkiem nieźle zarobić w międzyczasie pracując "w zawodzie"

                            ad3. Wymagam nie 3 ale 5 krotności średniej krajowej.

                            to jak w opowieści o mechaniku, który za stuknięcie młotkiem w silnik wziął
                            stuwę, a na pytanie dlaczego tak drogo za jedno stuknięcie odpowiedział "bo
                            wiedziałem gdzie"
                            • Gość: demion@wp.pl Re: nie obrażaj się na nas :-) IP: 82.160.223.* 11.07.07, 22:31
                              sorki za orty i stylistykę ;)
                • Gość: xyz Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.broker.com.pl 21.06.07, 11:24
                  bezsensu artykuł
            • Gość: Gośka/Pomorze Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 11:30
              Qwerty, sądzę, że źle zrozumiałeś przedmówczynię. Myślę, że nie chodziło Jej o
              to, że to w jej mniemaniu, ważniejszy, lepszy jest inżynier niż humanista, ale
              że tak to właśnie w naszych realiach ostatnio de facto wygląda, że jeśli nie
              jesteś inżynierem albo spawaczem, to nadal niestety robisz za 1.200....

              A jak słyszę o masowych podwyżkach w polskich firmach, to mnie krew zalewa!...
              :(

          • Gość: łomatko Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.mtm-info.pl 15.06.07, 11:16
            spadłem z dywanu na podłogę i łolaboga jak boli
            > drabina społeczna jest taka:
            > na pierwszym miejscy inzynierowie
            > na drugim paru innych reszta
            > na ostatnim ludzie z wykształceniem humanistycznym, administracyjnym,
            > ekonomicznym i jakimkolwiek innym
            wybacz ale jestem inżtruktorem i widzę siebię na kuńcu tej wyliczanki
            • Gość: Kalafior Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: 83.238.171.* 15.06.07, 15:03
              Przepraszam, co to znaczy:

              > wybacz ale jestem inżtruktorem i widzę siebię na kuńcu tej wyliczanki
              • Gość: łomatko Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.mtm-info.pl 15.06.07, 15:09
                tzn, że mgr inż mechanik ma status społeczny porównywalny z psem lekarza
                jak masz dzieciaki w szkole to zapytaj się który z kolegów ma rodziców lekarzy a który inżynierów?
                i wszystko stanie się jasne
                • Gość: proti Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: 80.50.235.* 21.06.07, 08:48
                  zgadzam sie w 100%. Dyplomem inżyniera można sobie **** podetrzeć.
                  • Gość: inż. Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 09:00
                    > zgadzam sie w 100%. Dyplomem inżyniera można sobie **** podetrzeć.

                    Jak zwykle zazdrość zżera, nie-inżynierów :)
                    • Gość: Gośka/Pomorze Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 11:38
                      To nie zazdrość!! Ty chyba dawno nie przeglądałeś gazety z ogłoszeniami,
                      chociażby z GW.
                      Aż się teraz denerwuję, że ja miałam predyspozycje lingwistyczne i że brakowało
                      mi w LO smykałki do fizyki itp., gdy widzę tą mnogość ogłoszeń dla inż.!
                • Gość: notabene Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 08:57
                  buahahhahaaa

                  Sfrustrowany konował myśli że ma 'status społeczny'. Co Ty robisz? - Naprawiasz
                  tylko staruchów. Naukowcy, Konstruktorzy - oni dzięki własnej wiedzy i wyobraźni
                  tworzą postęp cywilizacyjny.
                  • Gość: Tuptek z Eire Z tymi wynalazkami to inżynierowie nie podskoczą IP: 86.42.142.* 21.06.07, 10:24
                    bez kasy, badań rynku i marketingu ;-)))) A ile jest wynalazków, które zakurzone
                    leżą po magazynach ;-)))
                • Gość: inzynier UK Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.adsl.hotchilli.net 21.06.07, 09:14
                  masz racje,status inzyniera nie jest na wysokim poziomie,zawsze nizej niz
                  lekarz czy prawnik.Ja pracuje w UK i tutaj jest to samo,mianem inzyniera nazywa
                  sie woznego w szkole ktory wymienia zarowki(nie ujmujac nic jego pracy). Widzac
                  to tez po zarobkachm,ktore tez sa nizsze niz w innych branzach..
                  • Gość: taurus Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.claranet.co.uk 21.06.07, 11:18
                    poniewaz nazwe engineer w uk to nie to samo co master degree engineer, poniewaz
                    tak jak slusznie zauwazyles tym pierwszym moze byc ciec ktory pracuje kilka lat
                    wymieniajac zarowki, i otrzyma ta nazwe w pracy zawodowej (ale jest to nazwa nie
                    tytul naukowy)
                    reasumujac cos sie tobie poknocilo z tymi inzynierami ;-)
                    • Gość: inzynier UK Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.adsl.hotchilli.net 21.06.07, 11:46
                      nie poknocilo mi sie ,chodzi o to jak Cie ludzie odbieraja.Jak powiesz
                      ze jestes inzynierem to uslyszysz:"O ,inzynier,moze zerkniesz na moja lodowke
                      bo ostanio cos
                      szwankuje?" W Polsce wiadomo inzynier=wyzsze wyksztalceni,w Uk niekoniecznie a
                      pzreciez
                      nie bedziesz kazdemu tlumaczyl ze jestes degree qualified
          • Gość: rebel Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.07, 14:34
            jestem na dnie, zgadza sie..;)
          • Gość: zumek ty piszesz brednie IP: 62.148.79.* 21.06.07, 08:24
            wiesz co to podaz i popyt? kogo jest wiecej ekonomistow czy inzynierow? ci co
            ida na ekonomie mysla ze jak beda mieli wyksztalcenie zwiazane z pieniedzmi to
            one same beda wpadac mu do kieszeni. na studia inzynierskie latwiej sie dostac
            niz na studia ekonomiczne bo wiecej osob chce byc ekonomistami.

            Zreszta... sa jeszcze osoby ktore nie pracuja ale sobie cos dorabiaja i daja
            sobie z tego rade.

            > wiem to
            No tak. Zapomnialem ze jestes alfa i omega i wiesz wszystko bo akurat ty i
            kilku twoich znajomych tak postepuje. A reszta? Nie jestes sam.
            • Gość: smu Re: ty piszesz brednie IP: 212.160.172.* 21.06.07, 10:29
              Idą sobie takie panienki jak te w artykule na stosunki międzynarodowe, czy inny
              marketing na marną prywatną uczelnie, a potem sie dziwią, że pracy nie mogą
              znaleźć. Jak mogą znaleźć jak nic po takich studiach nie potrafią.

              W końcu powoli w naszym kraju dochodzimy do rozsądnej sytuacji. Inżynier,
              którego studia są dużo trudniejsze od jakiejś banalnej pedagogiki powinien dużo
              więcej zarabiać.

              Mimo, że wiadomo, że informatyk czy inny inżynier obecnie bez problemu dostaje w
              Polsce dobrą pracę to i tak głupi ludzie pchają się na łatwiutkie zarządzanie i
              marketing. Po tym kierunku to przciętniak może co najwyżej prace na taśmie dostać
              • Gość: n. Re: ty piszesz brednie IP: *.chello.pl 21.06.07, 10:33
                zazdrościsz, że musiałeś się nameczyć na trudnych studiach
                a inni studiowali proste rzeczy i maja porównywalnie dobrą lub lepszą pracę?
                nie tędy droga.
                • Gość: smu Re: ty piszesz brednie IP: 212.160.172.* 21.06.07, 11:04
                  Nie jestem inżynierem. Kończę Informatykę i Ekonometrię na uniwersytecie.
                  Kierunek, który pozwolił pogodzić moje dwa zainteresowania: ekonomię i
                  informatykę. Wybór był też pragmatyczny. Jak wybierałem kierunek studiów dużo
                  się pisało o przyszłym zapotrzebowaniu na informatyków.
                  Dla mnie studia były łatwe, ale to dlatego, że mam predyspozycje do nauki takich
                  przedmiotów.
                  Od dwóch lat pracuję w dużej firmie informatycznej na stanowisku typowo
                  informatycznym z pensją zdecydowanie przekraczającą średnią krajową.

                  Chcę tylko powiedzieć, że jeżeli ja potrafiłem pokierować swoją edukacją w
                  odpowiednim kierunku, to na pewno potrafili to też inni. Mam znajomych, którzy
                  po stosunkach międzynarodowych mają dobrą pracę. Tylko, że oni są po dobrej
                  uczelni i świetnie znają języki.
                  Jeżeli ktoś jak te dziewczyny w artykule tylko prześliźnie się przez marną
                  uczelnie tak na prawdę nic nie potrafiąc to nie dziwię się, że nie może znaleźć
                  pracy. A oczekiwania mają ogromne jakby nie wiadomo co potrafiły.
                  • Gość: n. Re: ty piszesz brednie IP: *.chello.pl 21.06.07, 11:17
                    w twoim poprzednim poście było wiele jadu.
                    wiec pomyślałam - kompleksy jakieś koleś ma i tyle.
                    naharował się, a teraz widzi, że po "banalnych" studiach też mozna mieć pracę.
                    w pewien sposób rozumiem ten typ myslenia.
                    skończyłam prawo na jednej z najlepszych uczelni w polsce
                    (olbrzymi wysiłek, nieporównywalny ze studentami np. socjologii, wiem, bo mój
                    brat kończył)
                    a teraz pracuje nie w zawodzie prawnika
                    (w zawodzie, który było banal;nie prosto uzyskać) :))- i
                    o dziwo, zarabiam więcej niz niejeden kolega ze studiów prawniczych.
                    i owszem, widze tu pewien paradox.
                    ale jad i zlosliwosci nie sa wlasciwe.
                    fajnie jest po prostu wykonywac zawod, w ktorym jest sie dobrym,
                    i w ktorym czlowiek sie nie umeczy.
                    to cala filozofia.
                    • Gość: coolheaded Re: ty piszesz brednie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.07, 11:24
                      Dokładnie! Post smu był tak pełen jadu, że zastanawiałem się kiedy ta pogarda
                      wróci do niego w życiu. Bo nic w przyrodzie nie ginie. Na topie są inżynierowie
                      (i słusznie), ale nie każdy inżynier ma głowę na karku.

                      Liczy się, czy lubisz to, co robisz i czy jesteś w tym dobry. A obrażanie
                      innych, bo skończyli marketing jest nie na miejscu. Nigdy nie wiadomo, co w
                      życiu spotka człowieka i pokora bardzo się przydaje. Nie mylić z uległością:)
                      • Gość: smu Re: ty piszesz brednie IP: 212.160.172.* 21.06.07, 11:56
                        Od razu, "pełen jadu" :)
                        Zdenerwował mnie po prostu artykuł. Dobrze było wiadomo od dawna, że po takich
                        studiach ciężko znaleźć prace. Jeżeli te dziewczyny z artykułu nie są wybitne,
                        to powinny bardziej życiowo spojrzeć na edukację i wybrać taki kierunek
                        kształcenia, który zapewnia prace. A jest takich kierunków wiele. A teraz nagle
                        wielkie zdziwienie, że biedaczki nie mogą znaleźć pracy. I postawa roszczeniowa:
                        "bo mi się należy". Wypowiedź dziewczyny: "Nie po to studiowałam tyle lat, żeby
                        teraz siedzieć na słuchawce". Śmiechu warte. Jak nic nie potrafi to może sobie
                        ten papierek ze studiów co najwyżej oprawić w ramkę i powiesić na ścianie.

                        Kraj w którym jest niby 13% bezrobocie, a brakuje 200.000 ludzi do pracy na
                        budowach za przyzwoite pieniądze. To jest paranoja!
                        • Gość: effe Re: ty piszesz brednie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 12:36
                          Gość portalu: smu napisał(a):

                          > Od razu, "pełen jadu" :)
                          > Zdenerwował mnie po prostu artykuł. Dobrze było wiadomo od dawna, że po takich
                          > studiach ciężko znaleźć prace. Jeżeli te dziewczyny z artykułu nie są wybitne,
                          > to powinny bardziej życiowo spojrzeć na edukację i wybrać taki kierunek
                          > kształcenia, który zapewnia prace. A jest takich kierunków wiele. A teraz nagle
                          > wielkie zdziwienie, że biedaczki nie mogą znaleźć pracy. I postawa roszczeniowa

                          To, że Tobie się udało, nie upoważnia Cię do pogardy wobec innych i oskarżania
                          ich, że "sami są sobie winni". Dziękuj Bogu i losowi, że studia, które wybrałeś,
                          okazały się "trafione" i przydatne również wtedy, gdy je skończyłeś. Bo np. na
                          początku lat 90-tych było ogromne zapotrzebowanie na handlowców, więc wszyscy
                          szli na marketing i zarządzanie, po czym okazało się, że nie mogą znaleźć pracy,
                          bo absolwentów tego kierunku są tysiące. Z kolei zawodówki i technika budowlane
                          swego czasu zamykano, bo mieliśmy być "gospodarką zaawansowaną", a teraz
                          budowlańcy są górą.

                          Poza tym pamiętaj, że Polska jest krajem zacofanym, gdzie liczba miejsc pracy
                          dla ludzi o wysokich kwalifikacjach jest o wiele mniejsza niż liczba ludzi z
                          takimi kwalifikacjami. Tu nie można z góry zakładać, że skończy się np.
                          informatykę czy ekonomię na dobrej uczelni i znajdzie się dobrą pracę. Znajdzie
                          ją tylko pare procent absolwentów. Jeszcze w Warszawie jest nienajgorzej, ale w
                          innych, nawet dużych miastach szukanie pracy to loteria.
                          • Gość: smu Re: ty piszesz brednie IP: 212.160.172.* 21.06.07, 15:00
                            Różnimy się w podejściu do wielu kwestii panie effe.

                            > Dziękuj Bogu i losowi, że studia, które wybrałeś,
                            > okazały się "trafione" i przydatne również wtedy, gdy je skończyłeś.

                            Błąd. To dzięki mojemu własnemu pragmatycznemu podejściu. To każdy człowiek jest
                            panem swojego losu, a nie Bóg, przypadek czy jakieś inne przeznaczenie. Jasne
                            czynnik losowy zawsze jest, ale nie determinuje naszego całego życia.

                            > Bo np. na
                            > początku lat 90-tych było ogromne zapotrzebowanie na handlowców, więc wszyscy
                            > szli na marketing i zarządzanie, po czym okazało się, że nie mogą znaleźć pracy

                            Dla handlowców cały czas jest duży popyt. Tylko niestety nie każdy nadaje się do
                            tej pracy.
                            O zapotrzebowaniu na informatyków było wiadomo już od 10 lat. Można było wiele
                            rzeczy z grubsza przewidzieć. Dla osoby, która choć trochę interesuje się
                            otaczającym Światem to nie problem.

                            Zwróć uwagę, że o tych dziewczynach piszą tylko to, że są absolwentkami np.
                            stosunków międzynarodowych. Dla mnie to informacja o niczym. Nie pada informacja
                            o znajomości języków obcych, obsługi komputera, różnych praktycznych kursach
                            zawodowych, jak z mobilnością zawodową. Śmiem twierdzić, że bardzo słabo pewnie
                            u tych dziewczyn z tymi rzeczami bo w innym przypadku już dawno miały by prace.

                            Skoro, żaden pracodawca ich nie chce to może czas postawić sobie pytanie: czego
                            powinnam się nauczyć, aby być wartościową na rynku pracy. Ale nie. Lepiej:
                            skończyłam studia i mi się należy. Nie będę telefonów odbierać. Brawo. Nie od
                            dziś wiadomo, że studia bez wiedzy nic nie dają. Trochę pokory też by się
                            przydało tym dziewczynom. A praca w call-center to może być dobry początek do
                            szukania czegoś innego...
                            Zawsze istnieje też możliwość otworzenia własnego biznesu i samozatrudnienia,
                            ale pewnie taki kosmos to już w ogóle nie w głowach tych dziewczyn.
                            • Gość: aga Re: ty piszesz brednie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.07, 21:52
                              jejku jejku. Gratuluje pragmatyzmu i ogromnej wiedzy o zyciu w momencie
                              wybierania kierunku studiow. lol
                              • Gość: smu Re: ty piszesz brednie IP: 212.160.172.* 22.06.07, 10:14
                                > jejku jejku. Gratuluje pragmatyzmu i ogromnej wiedzy o zyciu w momencie
                                > wybierania kierunku studiow. lol

                                Dzięki :)

                                Nawet jak wybraliśmy zły kierunek studiów zawsze możemy się dokształcać w innej
                                dziedzinie. Takie czasy, a wiedza szybko się dewaluuje.
                                Praca w informatyce nie nieustanna nauka. Nie da się inaczej.
                        • Gość: coolheaded Re: ty piszesz brednie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.07, 12:44
                          Nic dodać nic ująć:).

                          Jak zaczynałem studia (a było to kawałek temu), to już było wiadomo, że z pracą
                          po marketingu czy pedagogice będzie ciężej. Ale ci co wiedzieli, co chcą robić,
                          mieli pasje albo mieli szczęście dają sobie radę. Paradoksalnie najgorzej wyszli
                          na tym ludzie z wysokimi średnimi na dyplomie.

                          A swoją drogą, praca na słuchawce nie hańbi, czego dowodem jest autor tego
                          posta:). Może rozwijać i pomóc znaleźć pracę w dużej firmie m-narodowej za
                          pieniądze zdecydowanie powyżej średniej:). Trzeba mieć pomysł na siebie i
                          widzieć się za rok, dwa, bo pracy w kraju jest i to sporo.
              • Gość: coolheaded Re: ty piszesz brednie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.07, 10:43
                Twoja opinia o absolwentach zarządzania i marketingu jest tak samo krzywdząca
                jak mówienie że inżynierowie to tylko odwalają robotę i nic poza tym.

                Zgadzam się, że jest nadprodukcja marketingowców, zwłaszcza po tych prywatnych
                szkołach "byznesu", ale kto ma głowę na karku, zna języki poradzi sobie lepiej
                niż niejeden inżynier. Poza tym to kwestia kto jakim człowiekiem jest. Poznałem
                wielu inżynierów i większość z nich (bez obrazy) nadawałaby się do wkręcania
                żarówki. Nie mówiąc już o kulturze osobistej. Nie potrafili poderwać dziewczyn.
                Ale za to kozaczyli.
                Przypadek: znajomy mojego dobrego kumpla skończył architekturę na polibudzie w
                Krakowie. Dostał od ręki kilka propozycji pracy. Nie za wielkie pieniądze, ale
                za to z możliwością rozwoju. Poszedł do biura projektowego, gdzie dopiero się
                dowiedział, że musi popracować 3 lata, żeby zdobyć jakieś uprawnienia (nie znam
                się). Po 4 m-cach uznał że mu się nie opłaca (sic!!) i poszedł do pracy do
                hurtowni! Studia skończył w 2006r.
                Inny przypadek: znajomy, Bułgar z pochodzenia skończył politologię (czekam na
                słowa pogardy:))). Zna biegle polski, rosyjski. Pracuje w ambasadzie bułgarskiej
                w Waszyngtonie. Ma grafik zajęty na rok naprzód.

                Wniosek: wyciągnij go sobie sam:)
                • Gość: smu Re: ty piszesz brednie IP: 212.160.172.* 21.06.07, 11:35
                  Mamy ogromną nadprodukcję pseudo marketingowców.
                  Nie krytykuję wszystkich absolwentów tego kierunku, bo ten kierunek też jest
                  potrzebny. Ale ta ilość osób, które się na to pcha jest porażająca.
                  Muszą sobie zdawać sprawę, że albo będą najlepsi w tym co robią, albo mogą sobie
                  poszukać pracy przy taśmie czy też w hurtowni.

                  Co do inżynierów, to fakt że wielu może wyglądać na dziwolągów :) i często mają
                  problemy z podstawowymi zachowaniami społecznymi jak rozmowa z dziewczyną :)

                  Ale często, przez swoją małą przebojowość ludzie z predyspozycjami do
                  przedmiotów ścisłych byli marginalizowani. W naszym chorym socjalistycznym kraju
                  często bardziej liczy się cwaniactwo, i lizanie dupy niż umiejętności.
                  Dlatego podoba mi się, że ci często niedoceniani, mało opłacani ludzie w końcu
                  zostaną dowartościowani przede wszystkim płacowo.
                  • Gość: coolheaded Re: ty piszesz brednie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.07, 12:28
                    Rzeczywiście, powinni ograniczyć nabór na marketing, bo ilość jest olbrzymia i
                    nie idzie w parze z jakością. Wiem, truizm, ale trzeba to napisać.

                    Co do inżynierów. Rzeczywiście, byli marginalizowani przez lata. Ale teraz jest
                    ich czas. I jeżeli gospodarka ma wejść do pierwszej ligi światowej na stałe, to
                    inżynierowie są solą tego procesu i będą potrzebni zawsze.

                    Btw: jak czytam niemerytoryczne posty zabarwione niezrozumiałymi emocjami w
                    których udowadnia się, że to autor ma rację i nikt poza nim, to przypomina mi
                    się scena z "Dnia Świra": "moja jest prawda - mojsza niż twojsza".

                    Pozdrawiam.
                    • Gość: n. Re: ty piszesz brednie IP: *.chello.pl 21.06.07, 17:33
                      w twoich postach naprawde jest wiele niezdrowiego zacietrzewienia.
                      troche tak, jakbys odmawial innym prawa do bycia tym, kim są.
                      nie dostales kiedys pracy przez to ze zatrudnili jakiegos "marketingowca"?
                      zazdroscisz tym co maja łatwo w zyciu?
                      bo nie rozumiem motywow, ktore powoduja, że wypisujesz takie rzeczy.
                      :)
                      n.
                      • Gość: smu Re: ty piszesz brednie IP: 212.160.172.* 22.06.07, 10:19
                        > w twoich postach naprawde jest wiele niezdrowiego zacietrzewienia.
                        > troche tak, jakbys odmawial innym prawa do bycia tym, kim są.
                        > nie dostales kiedys pracy przez to ze zatrudnili jakiegos "marketingowca"?
                        > zazdroscisz tym co maja łatwo w zyciu?
                        > bo nie rozumiem motywow, ktore powoduja, że wypisujesz takie rzeczy.
                        > :)
                        > n.

                        Nie odmawiam. Każdemu życzę jak najlepiej.
                        Ja na przykład chciałbym być prezesem :). Ale zdaje sobie sprawę, że zaraz po
                        studiach nie mam na to szans. Trzeba mieć trochę pokory i realnego spojrzenia na
                        Świat. Tego dziewczynom z artykułu zabrakło.

                        A uraz do marketingowca? Wręcz przeciwnie. Sam planuję w przyszłości pracę
                        związaną z marketingiem. Jakieś połączenie z informatyką.
                    • Gość: n. Re: ty piszesz brednie IP: *.chello.pl 21.06.07, 17:34
                      pisalam do smu.
              • Gość: prywatna Re: ty piszesz brednie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 10:46
                Wyobraz sobie ze skonczylam stosunki miedzynarodowe na "marnej prywatnej
                uczelni" i nie narzekam wiec jak widac nie tylko uczelnia swiadczy o czlowieku
                • Gość: prywatna Re: ty piszesz brednie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 10:49
                  to bylo do SMU
                • Gość: smu Re: ty piszesz brednie IP: 212.160.172.* 21.06.07, 11:13
                  Pewnie, że dużo zależy od człowieka i jak najbardziej można znaleźć pracę po
                  stosunkach o czym napisałem odpowiadając 2 posty wyżej.
                  Miło, że nie narzekasz na swój marny los tylko potrafiłaś zabrać się za siebie i
                  poradzić. Niestety większość naszych rodaków cały czas narzeka, a nic nie robi w
                  kierunku poprawy tylko z postawą roszczeniową do państwa: daj mu bo się należy.
                  • Gość: prywatna Re: ty piszesz brednie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 12:38
                    Jasne ze wiekszosc tylko narzeka ale twierdzenie ze skoro ktos skonczyl stosunki
                    na "marnej prywatnej uczelni" to sam jest sobie winien i nie znajdzie dobrej
                    pracy jest kompletna bzdura sama jestem tego najlepszym przykladem
              • Gość: frantis Re: ty piszesz brednie IP: *.waw.gratka.pl 21.06.07, 10:55
                wez sie koles w leb puknij - banalnej pedagogiki...wlasnie przez takich madrali
                nauczyciele sa najgorzej oplacana grupa zawodowa...jeszcze Cie twoje dzieci
                przeklna (no chyba ze ich wyslesz do prywatnej szkółki za ciezka kase)
                • Gość: smu Re: ty piszesz brednie IP: 212.160.172.* 21.06.07, 11:21
                  Pewnie, że pedagogika jest banalna. Mieszkałem w akademiku i miałem znajomych
                  też z pedagogiki. To była najbardziej imprezowa ekipa. Sami mówili, że ich
                  studia to śmiech.

                  A co do nauczycieli to fakt, że mało zarabiają. Moja mama jest nauczycielką.
                  Zawsze powtarzała mi, żebym nie popełniał tego błędu co ona i nie został
                  nauczycielem ;). Posłuchałem jej i zanim skończyłem studia zarabiam w tym
                  momencie 2 razy więcej od niej.
                  Ale, generalnie uważam, że nauczyciele powinni zarabiać więcej. W tym momencie
                  mamy selekcje negatywną i wiele ludzi zostaje nauczycielami, którzy w ogóle nie
                  nadają się do tej pracy, a nic innego nie potrafią i trafiają do szkoły po
                  znajomości.
                  Trochę szkoda mi mojej mamy, bo jest świetnym nauczycielem z powołania i kocha
                  swoją prace. Dziwię się ile ona czasu za te marne pieniądze poświęca w domu na
                  przygotowanie materiałów do lekcji, czy sprawdzanie klasówek.
          • Gość: e Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: 195.136.143.* 21.06.07, 09:08
            > drabina społeczna jest taka:
            > na pierwszym miejscy inzynierowie
            > na drugim paru innych reszta
            > na ostatnim ludzie z wykształceniem humanistycznym, administracyjnym,
            > ekonomicznym i jakimkolwiek innym
            Nie rozumiem skad zdziwienie, ze inzynierowie stoja wyzej niz ludzie z
            wyksztalceniem humanistycznym. Wszakze cala nasza cywilizacja opiera sie
            glownie na rozwoju technologii. Niemalze kazdy znany mi humanista korzysta z
            rozwoju technologii. Ale nie kazdy znany mi inzynier korzysta z dorobku
            humanistow. Co do ludzi z wyksztalceniem ekonomicznym to nie jest prawda. Oni
            stoja wyzej niz inzynierowie jesli wiedza gdzie szukac pracy. Ponadto maja
            wieksze mozliwosci rozwoju, gdyz na ekonomistow czeka zwykle wiecej awansow i
            roznych stanowisk niz na inzynierow, ktorzy po prostu odwalaja robote.

            Inzynierowie buduja mosty, domy, komorki, oprogramowanie, samochody itp. Podaj
            mi prosze produkty badz uslugi takiego na przyklad historyka, ktore mialyby
            taka sama wartosc jak te powyzej!
            • Gość: humanista:P Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.hist.uni.wroc.pl 21.06.07, 09:23
              takich bredni jak twoje to ja juz dawno nie czytalem. coz za
              technowizja?ogladasz filmy,sluchasz radia,czytasz gazety(bo ksiazek to juz
              pewnie nie,ale czego sie spodziewac po...)?a tak pogardzany przez ciebie
              historyk proboje znalezc odpowiedz na pytania kim byl twoj dziadek. to sa
              wlasnie te produkty humanistow.nie umniejszam roli
              inzynierow,technikow,konstruktorow itp.,ale zycie to nie tylko technologia.sa
              tez takie przyjemnosci zycia,z ktorych ty zdajesz sie nie korzystac,zapatrzony w
              swoja wizje stechnologizowania ludzkosci. mysle tu o jak najszerzej pojetej
              literaturze i sztuce.
              • Gość: inz Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.ip.netia.com.pl 21.06.07, 10:00
                i dlatego piszesz 'proboje' czlowieku z szersza wizja;) oczywiscie ze sa inne
                wazniejsze rzeczy niz technologia etc., ale nie korzystamy z nich codziennie lub
                przynjamniej rzadziej niz ze zdobyczy technologii. ergo: inzynierowie sa
                bardziej potrzebni -> wiecej zarabiaja:)
                • Gość: humanista:P Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.hist.uni.wroc.pl 21.06.07, 10:46
                  "nie korzystamy z nich codziennie lu
                  > b
                  > przynjamniej rzadziej niz ze zdobyczy technologii."
                  to szczerze wspolczuje:)technologia i humanistyka ida w parze i isc musza(czego
                  dowodem to forum).dla mnie bez sensu jest porownywanie,kto dla kogo robi
                  wiecej.humanisci korzystaja z dorobku inzynierow, a inzynierowie(przynajmniej
                  jakas ich czesc,oby jak najwieksza)korzuysta z dorobku humanistow.kazdy robi
                  to,co potrafi najlepiej.was nauczyli lutowac druty,mnie czytac zrodla
                  historyczne.tak juz jest i bedzie.a mnie naprawde malo obchodzi,czy inzynier
                  zarabia wiecej czy mniej ode mnie.jesli dobrze wykonuje swoja prace i ktos to
                  docenia finansowo,to super.
                  • gulcia77 Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk 21.06.07, 10:50
                    Jeżeli ktoś ma wątpliwości, że technika, fizyka, etc nie może współdziałać z
                    naukami humanistycznymi - zapraszam do zapoznania się z dorobkiem Penrose'a lub
                    Hawkinga :)
                    • lahdaan Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk 21.06.07, 11:16
                      Do wymienionych dodam jeszcze Wolfganga Welscha. Niestety obawiam sie, ze 99%
                      forumowiczow, podobnie jak 99% spoleczenstwa, zaslepionych przez kolorowa,
                      techologiczna konsumpcje nie dostrzeba roli jaka spelnia humanistyka w ich
                      marnym, zero-jednynkowym swiecie.
                      • gulcia77 Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk 21.06.07, 11:23
                        oj to prawda!!! Sama pracuję w transporcie, ale robię wszystko, żeby
                        doświadczenie i czas spędzony na studiach nie poszedł na marne!!! Dlatego piszę...
                      • Gość: Macho Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.blutmagie.de 21.06.07, 11:39
                        Humanistyka zajmuje się np. dostarczaniem politykom teczek, zakłamywaniu
                        historii, tworzeniu bzdurnych ideologii czy choćby wygadywaniu niesprawdzalnych
                        bzdur (patrz Hawking i ten drugi). Co w tym jest ciekawego? Co w tym jest
                        użytecznego?
                        Mam nadzieje, że z biegiem czasu humaniści zdechną z głodu gdyż stale spada
                        popyt na tego typu "specjały".
                        • p.pirx Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk 21.06.07, 11:43
                          Gość portalu: Macho napisał(a):

                          > Humanistyka zajmuje się np. dostarczaniem politykom teczek, zakłamywaniu
                          > historii, tworzeniu bzdurnych ideologii czy choćby wygadywaniu niesprawdzalnych
                          > bzdur (patrz Hawking i ten drugi). Co w tym jest ciekawego? Co w tym jest
                          > użytecznego?
                          > Mam nadzieje, że z biegiem czasu humaniści zdechną z głodu gdyż stale spada
                          > popyt na tego typu "specjały".

                          Przykro mi to mowic, ale albo robisz sobie jaja, albo jestes skonczonym
                          kretynem. Jeżeli spelniloby sie twoje marzenie, to szybciutko wrocilibysmy do
                          epoki kamienia łupanego (tym razem przez zmyślną maszynę). Jak chciałbys
                          funcjonować bez prawa i zasad moralnych? Puknij sie w łeb zanim cos znowu
                          spłodzisz/.
                        • gulcia77 Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk 21.06.07, 11:44
                          Brawo za podejście!!!! Tylko, ze ja wolę zostać przy ogólnym rozwoju człowieka,
                          a nie przy technokracji, której zapewne jesteś wiernym niewolnikiem. Współczuję
                          życia w tak ograniczonym wymiarze.
                          A co do Penrose'a i Welscha (Hawkinga cenię jakby mniej :)) - to właśnie dzięki
                          takim wizjonerom możesz narzekać na humanistykę!!! Tylko "techniczni" mają za
                          mało wyobraźni, żeby zmieniać świat
                        • Gość: humanista:P Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.hist.uni.wroc.pl 21.06.07, 12:00
                          idac tokiem twojego(watpliwego zreszta)myslenia,mozna tez technikow oskarzyc o
                          to samo,bo daja politykom narzedzia ku temu(komputery,kopiarki,drukarki,sprzet
                          potrzebny do archiwizacji, itd.).a z glodu humanistom tak szybko zdychac nie
                          przyjdzie,bo sa jeszcze inteligentni ludzie,ktorzy zwracaja uwage nie tylko na
                          to zeby sie najesc,napic i wyproznic.i nie boja sie mowic,ze uzywaja komputera
                          i innych urzadzen do pracy umyslowej
                        • Gość: coolheaded Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.07, 13:12
                          Oj Macho Macho, niech kobiety ci wybaczą:))
          • spieprzaj_dziadku Polscy inżynierowie mogą stać przy taśmie w Dublin 21.06.07, 09:19
            Dublinie co najwyżej. No, może za wyjątkiem tych po agh, czy polibudzie
            warszawskiej i to też nie wszystkie kierunki kształcą specjalistów. Weźmy takie
            budownictwo, inżynierię środowiska, czy mechatronikę - tam idą matołki, które
            nie dostałyby się na informatykę, czy telekomunikację. Więc droga koleżanko nie
            generalizuj. Ja akurat mam trochę rozeznania, bo skończyłem "inżynierską"
            telekomunikację i "humanistyczne" prawo. O dziewczynach, które studiowały ze
            mną na telekomunikacji mogę powiedzieć tylko tyle: typowe "dziewczyny
            politechniczne" - na studiach słabo kumały i były brzydkie jak smoki. A
            projekty robili za nie zakompleksieni faceci, którzy bali się szukać dziewczyny
            spoza polibudy. Dlatego niezbyt szanuję kobiety inżynierów.
            Pracuję w Dublinie (teraz na urlopie w słonecznej Polsce :)na stanowisku
            managerskim niższego szczebla w dziale technicznym w dużej fabryce. Pracuje ze
            mną kilku chłopaków po polibudach z Polski (dwóch po poznańskiej, jeden po
            lubelskiej) po kierunkach mechanicznych. Chłopcy są sympatyczni i fajnie z nimi
            piwko wypić, ale w pracy sobie nie radzą. Słabo znają język, a na studiach
            komputera nie widzieli. Ja nie jestem po mechanice, a pomagam im robić projekty
            z robotyki, bo sobie nie radzą. Jednemu z nich szef działu zaproponował pracę
            przy taśmie... Większość polibud w Polsce to fabryki pracowników fizycznych -
            taka jest smutna prawda. Byle pierdziszów ma u siebie politechnikę. Należałoby
            większość z nich pozamykać, żeby Polsce marki nie niszczyly, a pieniądze
            przesunąć do polibudy warszawskiej, śląskiej i agh, no może jeszcze
            wrocławskiej.
            Ale Polska idzie w ilość, nie w jakość, dlatego kształci półgłówków za 1/5
            tego, ile płacą zachodnie kraje za wykształcenie inżyniera.
            A co do studiów homanistycznych, Polacy po nich też mogą znaleźć pracę za
            granicą, chociaż jest mniej ofert. Moja koleżanka z prawa pracuje w kancelarii
            adwokackiej w Londynie, chociaż tam jest common law, a nie prawo stanowione,
            jak w Europie kontynentalnej. I radzi sobie.
            Wykształcenie humanisty jest dużo tańsze i bez wielkich inwestycji można
            przygotować niezłych specjalistów. Dlatego humaniści (psychologowie, prawnicy,
            socjologowie) z biegłą znajomością angielskiego (nie mówię o poziomie FCE tylko
            Proficiency) mogą robić łatwiej kariery na wyspach, niż niby-inżynierowie po
            kiepskich polibudach. Znam takie przypadki, że inżynier pracował przy linii
            produkcyjnej w Irlandii, a w Polsce mówił, że jest projektantem...
            • Gość: hihi Ja wiem czy ta mechatronika taka zła..? IP: 213.25.153.* 21.06.07, 09:50
              Sam studiowałem na tej Telekomunie (PW oczywiscie) i przy wydz. Fizyki to mały pikus jest. Mechatronika nie jest taka zła, nie przesadzaj :)
              • spieprzaj_dziadku Ja tylko miałem kumpli na mechatronice i wiem, co 21.06.07, 09:58
                robili. Ale to było kilka lat temu. Może dziś sytuacja wygląda inaczej...
            • Gość: student pwr Re: Polscy inżynierowie mogą stać przy taśmie w D IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.06.07, 10:07
              hehe dobre... "no może jeszcze
              wrocławskiej".
              Kolego PWR stoi wyżej w rankingach niż Warszawka

              Podrawiam
              • ruski_czolg Re: Polscy inżynierowie mogą stać przy taśmie w D 22.06.07, 17:08
                > hehe dobre... "no może jeszcze
                > wrocławskiej".
                > Kolego PWR stoi wyżej w rankingach niż Warszawka
                >

                Ale poziom merytoryczny absolwentów PW (mówię o EiT) których spotykam jest mimo
                wszystko wyższy, niż po PWr. PWr to fabryka inżynierów, pewien procent studentów
                to straszna słabizna która jakoś się przeciska w tłumie. Z drugiej strony na PW
                czasem studiują straszni kosmici bez kontaktu z rzeczywistością, którzy mimo że
                dużo wiedzą do pracy z ludźmi się zupełnie nie nadają:)) To tyle stereotypów.
                Ale do wymienionego "topu" należy się zgodzić: PW, AGH, PWr. Dalej PSL, PG, WAT.
                Potem bida. Aha: jestem absolwentem PWr
            • Gość: Kbs Niby-inżynierowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 10:22
              Poruszono bardzo istotny problem, jakim właśnie jest "taśmowe wypuszczanie niby
              inżynierów z polskich politechnik". Zgadzam sie absolutnie, uczelni technicznych
              jest zwyczajnie za dużo, a w konsekwencji są maksymalnie niedofinansowane,
              współpraca ośrodków akademickich z przemysłem w zasadzie nie istnieje ( mam na
              myśli tutaj studentów a nie pracowników naukowych ); laboratoria, hale
              technologiczne i generalnie sprzęt jest przestarzały a jeżeli uczelnia sięgnie
              po jakiś aparat z wyższej półki to jest on tylko dostępny dla pracowników
              naukowych i to też pewnie nie wszystkich.
              W starciu z absolwentami uczelni technicznych z UK czy USA nie mamy z reguły
              szans na rynku pracy (pomijam jednostki wybitne) ponieważ oni są precyzyjniej
              wykształceni i gotowi do wykonywania zawodu bo w trakcie studiów mieli z tym
              styk. My natomiast podejmując pracę musimy się dokształcać. Uczelnie serwują nam
              zbyt wiele ogólnej wiedzy technicznej (w myśl zasady "wszystkiego po trochu") a
              zbyt mało precyzyjnej wiedzy stricte związanej z wybraną technologią branżową.

              Receptą jest chyba wprowadzenie obowiązku odpłatności za studia bo z kaski
              państwowej "polibudy" nie są w stanie nam zapewnić wykształcenia na europejskim
              poziomie. Oczywiście musi to być powiązane z rozbudowanym systemem kredytów
              studenckich.

              P.S. Jestem w trakcie pisania pracy dyplomowej na Politechnice Łódzkiej i
              pozdrawiam wszystkich przyszłych inżynierów życząc jednocześnie sukcesów w walce
              na rynku pracy
            • Gość: mariusz Re: Polscy inżynierowie mogą stać przy taśmie w D IP: 82.139.157.* 21.06.07, 10:40
              budownictwo, inżynierię środowiska, czy mechatronikę - tam idą matołki, które
              > nie dostałyby się na informatykę, czy telekomunikację. Więc droga koleżanko nie

              To wszystko zależy od wydziału i kierunku.
              Wydział Mechaniczny jest prowadzony na polibudach w miarę rozsądnie ,ale są
              jeszcze na wydziale mechanicznym różne kierunki ,na jednym dużo projektów ,a na
              drugim to jest ogólnie lżej i łatwiej .
              Powinieneś dopytać się swoich trochę słabszych znajomych jakie kierunki
              skończyli ,zapewne sporo by ci to wyjaśniło.
              Zapewne jakiś tam kierunek ,a obecnie próbują zajmować się tym czego w
              ogóle ich nie uczono.
              Ja np. miałem na zakładzie człowieka po robotyce ,a próbował zajmować się
              technologią,jak to się mówi ,przyszedł do pracy po znajomościach.
            • rikol Re: Polscy inżynierowie mogą stać przy taśmie w D 21.06.07, 10:54
              Pracuje ze
              > mną kilku chłopaków po polibudach z Polski (dwóch po poznańskiej, jeden po
              > lubelskiej) po kierunkach mechanicznych. Chłopcy są sympatyczni i fajnie z nimi
              >
              > piwko wypić, ale w pracy sobie nie radzą. Słabo znają język, a na studiach
              > komputera nie widzieli. Ja nie jestem po mechanice, a pomagam im robić projekty
              >
              > z robotyki, bo sobie nie radzą.

              A ja dlatego nie szanuje facetow inzynierow.
            • Gość: inzynier UK Re: Polscy inżynierowie mogą stać przy taśmie w D IP: *.adsl.hotchilli.net 21.06.07, 11:38
              prawie w kazdej firmie w UK ktora znam pracuja Polscy inzynierowie,
              i wiekszosc ceniona ,to ze chlopaki od Ciebie nie radza sobie jescze to wina
              braku doswiadczenia i slabego jezyka,kazdy tak mial.Uwazaj zeby za Cie nie
              przeskoczyli za rok.
              A to ze nasze uczelnie maja zly program to zgadzam sie w 100%,za duzo
              teori ,malo konkretow,ja
              dlatego rzucilem je w cholere i przenioslem sie do UK i skonczylem studia
              tutaj.Polscy Absolwenci
              w wieku 24 l maja dyplom i nic poza tym.Anglicy stawiaja na
              doswiadczenie.Napewno mamy wiecej
              wiedzy encyklopedycznej ale nie zawsze przeklada sie to na potrzeby rynku,gdzie
              licza sie konkretne
              umiejetnosci.A ty troche szanuj innych - kolegow z pracy,kobiety inzynierow
              i "kiepski" uczelnie z
              pierdziszewa.Ja dlatego staram sie omijac miejsca gdzie pracuja Polacy zeby nie
              trafic na takiego cwaniaczka
              jak ty.
            • mara571 Re: Polscy inżynierowie mogą stać przy taśmie w D 21.06.07, 12:49
              Czesciowo masz racje.
              Glowny problem polskich studiow inzynierskich polega na tym, ze w czasie
              ostatniej fazy studiow nie maja zadnych kontaktow z przemyslem. A to dlatego, ze
              polskie firmy prawie nie maja swoich wlasnych oddzialow konstrukcjnych.
              Niemieccy inzynierowie podejmuja pierwsza prace z reguly w firmie, gdzie robili
              dyplom.
              Niemiecka gospodarka przetrwala ostatnie lata tylko dlatego, ze srednie firmy
              produkuja i sprzedaja na calym swiecie za ciezkie pieniadze maszyny, na ktorych
              inni moga produkowac dobra inwestycyjne.

              Pisanie, ze mlodzi inzynierowie komputera nie widzieli, jest przesada.
            • romulus_remulus Re: Polscy inżynierowie mogą stać przy taśmie w D 21.06.07, 12:51
              > Znam takie przypadki, że inżynier pracował przy linii
              > produkcyjnej w Irlandii, a w Polsce mówił, że jest projektantem...

              szczerze powiem, że jeszcze nie spotkałem się z tym, żeby ktoś na forum napisał
              że pracuje przy taśmie albo przy garach, każdy w Londynie czy Dublinie jest co
              najmniej na "stanowisku managerskim niższego szczebla" :))) LOL
            • Gość: domino3d Re: Polscy inżynierowie mogą stać przy taśmie w D IP: *.cust.imagine.ie 21.06.07, 13:14
              Sam mozesz stac przy tasmie.
              Skonczylem Politechnike opolska wydzial Budownictwa, a nie pracuje w fabryce
              jak tobie podobni tylko w biurze.
              Jezyk znam na poziomie fc i w zupelnosci wystarcza. (oby wszyscy polacy znali
              go na tym poziomie szukajac pracy to polowa z nich by nie pracowala na budowach
              za najnizsze stawki lecz bylaby przynajmniej majstrami budowlanymi)
              Nie lubie ludzi ktorzy generalizuja ze po politechnice warszawskiej absolwenci
              bez problemow znajda wszedzie prace a po innych juz nie - wszystko zalezy od
              studenta i od szczescia w zyciu. :)

              I pomyslalby ktos ze taki wyksztalcony i ze znajomoscia jezykow i ni epotrafil
              sie odnalezc w realiach Polskich i musial wyjechac co za szkoda:(
          • Gość: fidel Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.aster.pl 21.06.07, 12:09
            A kto Ci, cipo, pracę w KRUSie załatwił?
            Komu lachę tarmosiłaś?
          • Gość: Bhaebzone Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.07, 12:15
            jeżeli gwiazda po studiach myśli, że od razu dostanie Bóg wie jaką pracę -
            najlepiej na stanowisku kierowniczym, no to ja jej współczuję. Mogła w ogóle nie
            studiowac, bo i po co skoro jej się to teraz nie opłaca. Trzeba było skoczyc
            zawodówke budowlaną, zrobic kurs obsługi ciężkiego sprzętu budowalnego -
            posiedziałaby tylko kilka godzin za kierownicą (drążkiem?) i popatrzyła jak się
            ładnie układa asfalt, a do kieszeni wpadłaby co miesiąc spora sumka. Żenada.
      • Gość: ani1ja Bierni kontra wykształceni - o kondycji polskic.. IP: 195.205.147.* 21.06.07, 08:24
        ileż błędów w tym tekście :(
      • Gość: piotr Bierni kontra wykształceni - o kondycji polskic.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.07, 08:28
        Większej ilości błędów ortograficznych w jednym artykule dawno nie widziałem....
      • Gość: Basia Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 08:31
        Drabina, drabina a najwazniejsza jest umiejetność poszukiwania pracy. Jesli
        ktos juz bardzo dlugo jej szuka to zaczyna popelniac bledy i wtedy warto
        pogadać z kimś kto sie na tym zna. Mam na mysli doradce zawodowego. W Warszawie
        w kazdej dzielnicy jest Klub Pracy, przewaznie przy Ośrodkach Pomocy Społecznej
        ( mozna je odszukać w internecie- nazwa dzielnicy@klubypracy.waw.pl. NIe
        denerwujcie sie , to nie żadne morały ale pozwolcie sobie pomoc- to nie boli a
        moze pomoc.
      • miki651 Bierni kontra wykształceni - o kondycji polskic.. 21.06.07, 08:38
        Myśle, że winę ponoszą za to wszystkie programy edukacji, od 1989 r. Wmawiano
        wtedy ludziom, że wystarczy skończyć jakiekolwiek studia, żeby mieć pracę. Po
        wielu kierunkach studiów, można być co najwyżej ekspedientką w sklepie, a
        brakuje wykształconych robotników. To oni dyktują w tej chwili warunki pracy, a
        wykształcenie, jeśli nie jest po odpowiednim kierunku, to se można wsadzić w
        d****.
      • spieprzaj_dziadku Po stosunkach nie znajdze pracy we wiosce :) 21.06.07, 08:42
        to chyba oczywiste. A ona tłumaczy, że chciałaby się rozwijać :)
        Z tego co wiem, ludzie po stosunkach pracują w dyplomacji, msz-cie, albo w
        handlu zagranicznym. A w takiej wiosce co najwyżej może ktoś fajki wozić z
        Ukrainy. Gdzie tu sens, gdzie logika, żeby skończyć taki kierunek i wrócić na
        wieś, czy do małego miasteczka? Jeśli wiedziała, że wróci, to powinna była
        studiować księgowość albo anglistykę, a nie stosunki międzynarodowe i zabierać
        miejsce na uczelni tym, ktorzy chcą pracować w zawodzie!
        • spieprzaj_dziadku Justyno! Kolejne studia Ci g.wno dadzą, idź do pra 21.06.07, 08:48
          pracy. Po drugim kierunku i tak Cię nikt nie zatrudni w Twojej miejscowości.
          Trzeba wyjechać do dużego miasta, bo w wiosce/miasteczku nikt nie potrzebuje
          Twoich kwalifikacji. Zrozum to, i nie trać czasu bez sensu.
          Polacy to chyba najmniej mobilny naród wśród cywilizowanych narodów :(
          • katarz1 O co chodzi Irenie-krawcowej? 21.06.07, 09:05
            Troche sie pogubiłam w jej opowieści. Jest krawcową z wykształcenia. Umie
            obsługiwac kasy fiskalne. Zrobiła kurs komputerowy. Ale nie chce byc ani
            krawcową, ani sklepową ani grafikiem. No to kim do cholery chce być? Dyrektorem?
            • Gość: tomeczek Z tym grafikiem to akurat proste IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 09:12
              katarz1 napisała:

              > Zrobiła kurs komputerowy. Ale nie chce byc
              > (...) grafikiem. No to kim do cholery chce być?

              Do 'grafikowania' potrzeba nie tylko narzędzi ale i umiejętności i talentu. Mnie
              jakby dali najnowszego Corel Drawa lub najlepsze farby, pędzle i płótna, to i
              tak jestem baaardzo daaaleko za Matejką i innymi Renuarami :) I dlatego wiedząc
              o tym, mając wybór, poszedłbym np. na kurs językowy a nie grafika komputerowego.

              A kurs kas fiskalnych? Takich kas nie używa się w dużych firmach prywatnych lub
              państwowych, mających opinie stabilnych pracodawców ale właśnie w mniej lub
              bardziej prywaciarskich sklepach, które płacą 'jak chcą i gdy muszą'.

              Może ta pani powinna pomyśleć o jakiejś jednoosobowej działalności gospodarczej?
              • katarz1 Re: Z tym grafikiem to akurat proste 21.06.07, 10:41
                Rozumiem, że praca grafika może wymagac pewnych kompetencji, ale ta pani dostała
                taka propozycje z urzędu pracy, czyli ktos ocenił że jej umiejętności mogą być
                przydatne. I nie skorzystała z niej, od razu oceniła, że to nie dla niej. Jak to
                nazwać, jesli nie złą wolą?
                • Gość: ergie Re: Z tym grafikiem to akurat proste IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 11:05
                  Mam kilka lat praktyki z Corel Draw, Corel Photo-Paint i nie szukam pracy jako
                  grafik. Mam dwóch znajomych ktorzy też zajmuja/zajmowali się pracą grafika i
                  widzę dużą różnicę miedzy ich pracą a moją. Grafik musi mieć trochę talentu
                  plastycznego a nie tylko opanować obsługę programu. Ta pani jeśli uczyła się na
                  kursie obsługi komputera to czego mogła się nauczyć - podstaw. A do podstawowego
                  kursu zwykle nie wlicza się Corel Draw czy obsługi innego programu do grafiki.
                  Jej postawę można nazwać świadomym krytycznym spojrzeniem na własne umiejętności
                  wyniesione z kursów.
                • Gość: Gośka/Pomorze Re: Z tym grafikiem to akurat proste IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 12:10
                  No można to też nazwać brakiem wiary w siebie po dłuższej przerwie w pracy.
          • Gość: Sopel Re: Justyno! Kolejne studia Ci g.wno dadzą, idź d IP: *.ghnet.pl 21.06.07, 11:31
            spieprzaj_dziadku napisał:

            > Polacy to chyba najmniej mobilny naród wśród cywilizowanych narodów :(

            Powiedz to tym wszystkim, którzy siedzą teraz na wyspach.

            A po drugie czasem po prostu nie jest łatwo się gdzieś ruszyć. Jeśli ktoś
            mieszka na zabitej deskami wiosce a rodzice siedzą na zasiłku to siłą rzeczy nie
            ma za co nawet na okres szukania pracy wynająć czegokolwiek powiedzmy w Warszawie.
        • Gość: Obserwator Re: Po stosunkach nie znajdze pracy we wiosce :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.07, 09:13
          Trudno mi oceniać, czy artykuł to brednie, czy nie. Mieszkam pod Warszawą.
          Sporo moich sąsiadów nie pracuje od lat. Moze część bezrobotnych robi wszystko,
          by zdobyć pracę, dokształcić się, przetrwać, jak opisuje to Leonka, ale jest
          też cała masa takich, którym wystarczy stary rower i piwko pod sklepem, albo
          kobiet wychowujacych dzieci, prowadzącyh dom, które może i chciałyby, ale sie
          boją, sporo ludzi po 40, 50, którzy przepracowali pół zycia w PRLowskich
          molochach typu fabryka FSO, a teraz nie bardzo wiedzą, co ze soba zrobić, bo za
          starzy, bo zagóbieni, bo tyle lat na bezrobociu, bo nikt ich nie chce.

          Co do absolwentów wyższych uczelni...Sama jestem absolwentką. Na V roku na
          palcach jednej reki mogłam policzyć tych, którzy kiedykolwiek, gdziekolwiek
          pracowali. Po obronie oprócz mnie do pracy poszły tylko 2 osoby. Para, mama
          chłopaka załatwiła im pracę w telewizji. Reszta boi sie pracy jak diabeł
          swięconej wody, poszli na studia podyplomowe, albo za pieniądze mamusi
          podrózuja sobie po swiecie. "Póki sie uczy, mój synus pracować nie będzie.
          Jeszcze się w zyciu napracuje" - hasło dzisiejszych mam." W wakacje też nie
          pracowali, bo przeciez nie bedą marnować wakacji na jakąś tam pracę, na staż
          nie pójdą, bo im się "nie opłaca' za takie pieniadze. Filozofia moich kolegów
          jest taka: Skoro studiuję, to nie moge pracować, bo nie bedę miał czasu na
          naukę. Zajęcia na podyplomowych to zjazd raz na 3 tyg,ale co tam. Przez tyle
          lat przyzwyczajeni, że mama daje wysokie kieszonkowe nie pójdą do jakiejś tam
          pracy. Zresztą mama i tak kupi mieszkanie, więc nie ma co sobie flaków
          wypruwać.
          Oczywiście to, co piszę, to nie prawda o dzisiejszych absolwentach, ale
          opowieść o moich kolegach z Warszawy, co od roku, dwóch, nie mogą znaleźć
          pracy. :-). I strasznie nie lubią przyjezdnych, bo zanizaja stawki, a później
          biedni Warszawiacy,na interview dowiadują się, ze pracodawca oferuje nizszą
          pensję niz kieszonkowe mamusi.A oni za taka pensje pracowac nie będą! Ale w
          końcu tata lub wujek załatwiają im posadę u siebie w firmie, więc nie ma sie co
          martwić :-)
          • spieprzaj_dziadku W Wawie są różni ludzie, ja też jestem z Wawy a na 21.06.07, 09:34
            studiach pracowałem na 1/2 etatu od 4 roku, chociaż studiowałem 2 kierunki na 2
            różnych uczelniach. Nie każdy dostaje pieniądze od mamusi :)
            A jak się okazało, że pensja mi nie wystarcza na moje potrzeby (a mam duże, bo
            lubię wspinać się w Alpach i nurkować w Morzu Czerwonym, albo na Wielkiej
            Rafie) to wyjechałem do Dublina.
            • Gość: geniuszu Re: W Wawie są różni ludzie, ja też jestem z Wawy IP: *.pyskowice.jota.digi.pl 21.06.07, 10:36
              2 kierunki na różnych uczelniach i praca na pół etatu. Zapewne odebrałeś bardzo
              gruntowne wykształcenie, lepsze niż tępe dziewczyny-smoki z polibudy ;-)
              • Gość: Macho Re: W Wawie są różni ludzie, ja też jestem z Wawy IP: 87.118.114.* 21.06.07, 11:26
                Dymał profesorki i puszczał się z asystentami, bo mu mamusia kasy nie dała.
                Teraz biedak uciekł do Irlandii żeby nie HIVa nie złapać.
      • Gość: yaco Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 08:47
        Mam propozycję - niech ktoś spróbuje przeprowadzić się na Podkarpacie i znaleźć
        tu pracę bez jakichkolwiek znajomości. Życzę powodzenia :) Ja przyjechałem tu z
        Warmii, gdzie bezrobocie jest duuużo większe, po skończeniu studiów szukałem
        pracy przez 3 tygodnie. Na Podkarpaciu szukam już 2 lata. Okazało się, że tu nie
        nadaję się nawet do załadunku mebli "bo po studiach nie potrzebujemy". Tu nawet
        praca sprzątaczki w urzędzie jest "załatwiana".
        • kot_behemoth Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk 21.06.07, 09:17
          W Rzeszowie programista moze miec 3-3.5 tys netto i to bez znajomosci. Trzeba
          bylo isc na politechnike a nie teraz narzekac na swiat
          • Gość: greg Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: 213.227.114.* 21.06.07, 10:35
            Szkoda, że w normalnych krajach każdy zawód jest potrzebny. Nie każdy ma łeb do
            matmy i chęć do skrobania po klawiaturze. Niektórzy np. chcieliby pisać
            wiersze, jeszcze inni pracować w laboratorium lub obserwować robaczki. W PL nie
            ma szans na rozwój poza zawodami, które z jakiegoś powodu są akurat deficytowe,
            bo np. budowlańcy wyjechali do Blondynu, lekarze do Dublina. Chore. Bez
            inwestowania w naukę nie ma szans na rozwój, a np. absolwenci kierunków
            biologicznych nie mają szans na dobrą pracę. Na pocieszenie- na Zachodzie są
            poszukiwani. Powtórzę moje stare hasło- nadal niestety aktualne, że w PL
            potrzebne są generalnie 3 zawody: k**a, złodziej i przedstawiciel handlowy.
            • Gość: Kalafior Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: 83.238.171.* 21.06.07, 15:54
              >Szkoda, że w normalnych krajach każdy zawód jest potrzebny. Nie każdy ma łeb do
              >matmy i chęć do skrobania po klawiaturze. Niektórzy np. chcieliby pisać
              >wiersze

              Pracy dla chcacych pisac wiersze nie ma nigdzie, podobnie dla kulturoznawcow czy
              tez politologow.
              • Gość: redemptorek Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: 212.2.101.* 09.07.07, 15:39
                Zaznaczę, że chcących pisać wiersze nikt nie jest w stanie zatrudnić, oni są demiurgami na usługach samego Boga. Warto pisać wiersze!
          • Gość: po Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 12:45
            kot_behemoth napisał:

            > W Rzeszowie programista moze miec 3-3.5 tys netto i to bez znajomosci. Trzeba
            > bylo isc na politechnike a nie teraz narzekac na swiat

            To nie jest dobra rada. Gdyby wszyscy z Rzeszowa skończyli politechnikę, to
            programista zarabiałby w tym mieście 800 złotych (na jedno wolne miejsce pracy
            byłoby pewnie ze 100 kandydatów - prawo popytu i podaży jest bezlitosne).
        • Gość: gb Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.ip.netia.com.pl 21.06.07, 10:14
          mam propozycje - sprobuj sie przeprowadzic do
          Warszawy/Wroclawia/Poznania/Krakowa i znalezc tu prace bez jakichkolwiek
          znajomosci. na pewno bedzie latwiej. czemu tego nie zrobisz?
          • Gość: wert Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 12:56
            Gość portalu: gb napisał(a):

            > mam propozycje - sprobuj sie przeprowadzic do
            > Warszawy/Wroclawia/Poznania/Krakowa i znalezc tu prace bez jakichkolwiek
            > znajomosci. na pewno bedzie latwiej. czemu tego nie zrobisz?

            Ano pewnie dlatego, że na taką przeprowadzkę trzeba mieć kilka tysięcy złotych,
            a dla bezrobotnego z biednej rodziny w małym miasteczku jest to suma abstrakcyjna.

            Nie wiem, jak w innych miastach, ale w Krakowie wcale nie jest łatwo o pracę,
            która pozwoliłaby się samodzielnie utrzymać osobie wynajmującej chociażby tylko
            samodzielny pokój. Owszem, ludzie wykształceni, zdolni i znający języki mogą tu
            znaleźć dobrą pracę, ale raczej nie od razu po studiach, tylko po kilku latach.
            Przez te lata trzeba za coś żyć.
          • Gość: Sprawiedliwość Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.net138.okay.pl 21.06.07, 18:30
            Ludzie, przerażacie mnie. Zero pokory wobec losu, Boga. Ciągle tylko słyszę o
            leniach i nieudacznikach. Znam chłopaka, który ma prawie 30 lat i dopiero teraz
            podjął pracę. Wcześniej opiekował się chorym na raka ojcem, który zmarł i chorą
            psychicznie matką. On niósł cięższy krzyż codzienności, niż wy, w tej swojej
            pracy. Znam babkę z doktoratem z fizyki, która urodziwszy upośledzone dziecko
            zrezygnowała z pracy, aby osobiście codziennie je rehabilitować. Znam osoby z
            małych wsi, które pomimo zdolności nie mogły się kształcić, studiować, bo ich
            rodzice nie mieli na to pieniędzy. Mamy bezrobocie strukturalne, w niektórych
            miejscach sięga 30%. Jak masz znaleźć pracę wzabitej dechami wsi, jak tej pracy
            nie ma, a w najbliższym miasteczku jest, ale płacą tyle, że ledwo dojazdy się
            zwrócą.
            Takimi wypowiedziami kusicie los! Jezus, uzdrowiwszy paralityka, który chorował
            od trzydziestu lat, powiedział mu na odchodnym: "Idź i nie grzesz więcej, aby
            Ci się coś gorszego nie przytrafiło". Powiedział też: "Mówicie, że jutro czy za
            rok, zrobicie to czy tamto. Powinniście raczej mówić, JAK BÓG POZWOLI, to jutro
            czy za rok zrobię to czy tamto".
            Skąd wiesz, Zaradna Osobo, że za rok po udarze albo wylewie nie będziesz
            rośliną zdaną na "opiekę społeczną". Może za dwa lata urodzisz chore dziecko i
            zabraknie Ci na leczenie, a jak zorganizujesz zbiórkę, to powiedzą Ci zaradni,
            żeś leń i weź się do roboty? A może potrąci Cię samochód, może ujawni się jakaś
            choroba, albo będziesz miał wypadek albo ktoś z najbliższej rodziny. Może ktoś
            z Twoich bliskich wpadnie w alkoholizm, albo narkomanię?
            Przy całej gamie nieszczęść, jakie może nieść ludzki los, jeśli nie zachowasz
            pokory, możesz gorzko zapłakać za rok, może dwa, a może za lat dziesięć.
            Zaradna Osobo (tu na forach pisze taki jeden i się podpisuje nabogato, bo on
            młody wykształcony, piękna żona, dwoje dzieci, zarabia 20 tysięcy na miesiąc a
            lenie niech się zabiorą do roboty!) może się zdarzyć tragedia, dzieci będą szły
            do szkoły i zabije je pijany kierowca na przykład, więc trzymajcie na wodzy
            ocenianie innych, bo Bóg nie pozwoli śmiać się z maluczkich i w końcu będzie
            tak, jak jest napisane w Apokalipsie "będziecie pić z kielichu Bożego gniewu i
            to wcale nierozcieńczonego wodą". Z cudzej biedy śmiać się nie wolno.
            Pozdrowienia dla Ludzi przez duże L, takich z wyobraźnią i wraźliwością, jak
            p.pirx i innych, którzy nie obrzucają błotem.
      • Gość: Grzesiek Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.06.07, 08:50
        Prrrosze Was, co to za pierdoly jakies..

        W dzisiejszych czasach pracy nie moga znalezc tylko ci, ktorzy rzeczywiscie NIE
        CHCA jej miec, ewentualnie jakies zyciowe sieroty.

        Mieszkam we Wroclawiu. Jestem na piatym roku (AE). Pracuje sobie na pelen etat w
        firmie doradczej. Czy ciezko bylo znalezc prace? Wystarczylo tylko troche
        pochodzic i popytac. Wiekszosc moich znajomych tez juz pracuje - jezeli nie w
        'wymarzonym zawodzie' to tymczasowo w sklepie z ciuchami za 1500pln na reke,
        szujajac spokojnie czegos lepszego.

        Jezeli ktos siedzi w domu, rozsyla milion razy ta sama civke i liczy na to, ze
        praca sama przyjdzie - pozdrawiam i zycze szczescia :> Podobnie jest z
        lamentowaniem, ze wszedzie trzeba miec znajomosci... Bullshit i tyle...
        • Gość: gosc Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: 212.127.95.* 21.06.07, 09:08
          a w ktorym to sklepie niby daja 1500 bzdura mialam oferte od inditexu i daja
          co najwyzej 1600 brutto a to podobniez najlepiej placaca firma wlasciciel zary!
          no chyba ze mowimy na czarno i bez urlopu - zanim cos napiszesz sprawdz zrodlo
          i paski z wyplata znajomych!
          • Gość: Grzesiek Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.06.07, 13:07
            Sprawdzalem, sprawdzalem - tyle wlasnie maja...
      • Gość: agatam26 "spod lubelskich"wsi czy "z podlubelskich" wsi??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.07, 08:54
        ja bym dała tą drugą opcję. Ale nie jestem dziennikarzem - mogę się mylić.
      • Gość: t A co to są te "stosunki międzynarodowe"? IP: *.chello.pl 21.06.07, 08:55
        Jaki to daje zawód?

        No bo prawnik, lekarz, dowolny absolwent uczelni technicznej, lub przyrodniczej (matematyk, biolog, fizyk itp) to mają zawód... Analitycy po skończeniu uczelni ekonomicznych też chyba nie narzekają.

        Ktoś mi powie, co to za zawód?
        • Gość: pielegniarz :-) A ja jako pielęgniarz pracuje :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 08:58
          Jak jakieś miejsce mi sie nie podoba to moge zrezygnować i prace znajduje w
          ciągu godziny. To mój rekord. :-)
          • Gość: pielęgniarka Re: A ja jako pielęgniarz pracuje :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 09:14
            No to moje pzdr.Bo ja też.
            PS.rekord spoko, ale znam szybszych...
        • katarz1 Właśnie, co po takich kierunkach studiów? 21.06.07, 09:17
          To jest główny problem bezrobotnych absolwentów. Sa tylko magistrami, a nie
          fachowcami posiadającymi jakis zawód. Takie kierunki jak stosunki
          międyznarodowe, politologia, socjologia, europeistyka itp. sa może fajne i
          ciekawe, ale co mozna po nich robić? Można sobie jeszcze wyobrazić, że przydadza
          sie w dużych korporacjach, w specjalistycznym środowisku, w urzędach, w
          większych miastach, ale kto zatrudni takiego specjaliste na wsi, czy w małym
          miasteczku, gdzie największym pracodawcą jest szkoła i urząd gminy?
          Wykształcenie wyższe juz sie mocno zdewaluowało, nie wystarszy byc tylko
          magistrem. Trzeba przede wszystkim miec kompetencje i umiejętności.
          PS. Wiem co mówię, bo jestem socjologiem. Teraz juz mam kilka lat doświadczenia
          i na pracę nie narzekam (rekrutacja pracowników, hr), ale na początku było ciężko.
        • 80bondstreet Re: A co to są te "stosunki międzynarodowe"? 21.06.07, 09:19
          "te stosunki międzynarodowe" to są studia a nie zawód. jeśli w trakcie studiów
          robisz coś sensownego, co nie ogranicza się tylko do zdawania egzaminów, to
          jest to bardzo dobry kierunek. zawodu nie ma po tym. ale nie po wszystkich
          studiach takowy byc musi. takze radzilbym mniej sarkazmu, poniewaz po
          porzadnych uczelniach absolwenci tego kierunku sa prawdziwa elita.
          racja, ze po takim kierunku nie ma co wracac na prowincje. strata czasu i
          zdrowia.
          • Gość: t Re: A co to są te "stosunki międzynarodowe"? IP: *.chello.pl 21.06.07, 09:41
            Ok, to bardzo dobre uzasadnienie. W moim poście nie było sarkazmu, też uważam, że tego typu studia powinny być uzupełnieniem innych, lub powinny być uzupełnione przez nabywanie konkretnych kompetencji. Jednak bardzo dużo ludzi idzie na takie studia, i baluje całe 5 lat ,nie robiąc nic nadto. A potem lament i łamanie rąk, że mamy bezrobotnych mgr...
        • kot_behemoth Re: A co to są te "stosunki międzynarodowe"? 21.06.07, 09:25
          nieważny zawód.. ważne że modny kierunek
        • spieprzaj_dziadku Jak sama nazwa wskazuje, uprawiają stosunki:) 21.06.07, 09:47
          a tak na serio, biolog czy prawnik to nie jest zawód.
          Nie ma takiego zawodu, jak prawnik - wierz mi, bo sam jestem...prawnikiem.
          Prawnicze zawody to:radca prawny, adwokat, notariusz, sędzia, prokurator,
          komornik. Jednak prawnik, to osoba z wykształceniem prawniczym... ale bez
          zawodu. Psycholog to też nie jest zawód. Również biolog, to też nie jest
          zawód :) Zawodem jest nauczyciel - po zrobieniu dodatkowych uprawnien
          pedagogicznych.
          Tak naprawde uniwersytety nie dają zawodu, tylko wiedzę. Tym się różnią, od
          uczelni technicznych.
      • Gość: Samuel Dziekuje Leszkowi Balcerowiczowi!!! IP: 195.150.224.* 21.06.07, 09:01
        Za to ze odszedl.
        • spieprzaj_dziadku :) :) :) 21.06.07, 10:08
          ale odkąd odszedł, już niaktualne jest kultowe hasło "Balcerowicz musi odejść"

          Teraz trzeba wylansować nowe: "Spieprzaj dziadu"
      • Gość: -_- Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.07, 09:06
        "Pracodawca zamkną interes"? Ktoś to sprawdzał przed puszczeniem w obieg?
      • Gość: japa Bierni kontra wykształceni - o kondycji polskic.. IP: 194.176.105.* 21.06.07, 09:11
        ?? "w jednej spod lubelskich miejscowości"
        a nie "w jednej z podlubelskich miejscowosci"?
      • gulcia77 Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk 21.06.07, 09:15
        Guzik prawda, ze nie ma pracy dla osób, które mają konkretne umiejętności, są
        elastyczni i mobilni. W firmie, w której pracuję są trzy wolne miejsca tylko u
        nas w biurze i... nie ma kogo zatrudnić. języki obce, biegła obsługa komputerka,
        łatwość w nawiązywaniu kontaktów i po trzech miesiącach szkolenia zaczęłam
        wyciągać ok. 3 tys na rękę. Z tym, ze nie pracuję w zawodzie :)
        • p.pirx Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk 21.06.07, 09:32
          gulcia77 napisała:

          > Guzik prawda, ze nie ma pracy dla osób, które mają konkretne umiejętności, są
          > elastyczni i mobilni. W firmie, w której pracuję są trzy wolne miejsca tylko u
          > nas w biurze i... nie ma kogo zatrudnić. języki obce, biegła obsługa komputerka
          > ,
          > łatwość w nawiązywaniu kontaktów i po trzech miesiącach szkolenia zaczęłam
          > wyciągać ok. 3 tys na rękę. Z tym, ze nie pracuję w zawodzie :)

          Śmieszą mnie takie teksty w stylu: ja jestem super, a jak ktos nie umie znalezc
          pracy to jest łajza. Moze tak wartoby sie nad problemem troche pochylic, a nie
          rżnąć mądralę, bo a) miało się farta b) nie ma się żadnych skrupułów i zasad.
          Połowa - conajmniej połowa moich znajomych (mowie o ludziach po studiach)
          dostala pierwsza robote po znajomosci. Część to byly takie cwaniaki, że pomimo
          miernych wynikow na studiach tudziez wczesniej w LO wiadomo bylo, ze sie wkreca,
          część byla dobrymi specjalistami w swojej dziedzinie niszowej na rynku i tez
          znalezli prace, a czesc wybrala przypadkiem (podkreślam!) studia, po ktorych
          brali praktycznie na pniu. Pozostali tacy, ktorzy sobie nie poradzili, pozostali
          tez tacy, ktorzy skonczyli studia popularne, ale niekoniecznie zapewniające
          pracę. Część moich znajomych pomimo, że zawsze inteligencją i mądrością, wiedzą
          i umiejętnościami bili tych ze wczesniejszych grup na głowę, ale z różnych
          przyczyn również losowych szukanie pracy im nie szło. Wystarczy zastanowic sie
          nad tym na czym polega proces kwalifikacyjny. Co wpisujecie w cv? Kreatywny,
          rzetelny, pracowity? A może kompetentny? Mialem okazje uczestniczyc teraz w
          postepowaniu kwalifikacyjnym i powiem wam jedno - prawdziwa wartosc czlowieka,
          prawdziwa wartosc pracownika ma sie tak naprawde nijak do umiejetnosci
          sprzedania swojej osoby.
          Przesłanie: do wszystkich, ktorym sie wydaje, ze jak maja trzy na reke, to sa
          juz jakas wyzsza klasą od tych "nieudacznikow", co to ze znalezieniem pracy maja
          problem - bardzo sie mylicie, czesto leczycie swoje kompleksy z lat szkolnych i
          koniec koncow, wiekszosc tych "nieudacznikow" z czasem przystosuje sie do nowych
          warunkow i was po prostu przeskoczy. Czego tym ostatnim z calego serca życze.
          • gulcia77 Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk 21.06.07, 10:03
            Dziękuję za wykład umoralniający :), ale kompletnie nie zrozumiałeś mojego
            posta. Po pierwsze: nigdzie nie napisałam, ze ja jestem super, a inni to
            nieudacznicy. Tylko stwierdziłam prosty, łatwy do sprawdzenia fakt, że moi
            szefowie szukają pracowników o konkretnych umiejętnościach, spełniających
            określone wymagania i...nie mogą nikogo znaleźć. I tyle! nie było to żadne
            kategoryzowanie moralne nikogo. Sama skończyłam studia, które ogólnie są
            postrzegane jako kompletnie bezsensowne. Było to kulturoznawstwo. Studiowałam z
            wielką pasją, bo antropologia kultury to naprawdę coś, co uwielbiam!!! Ale Bogu
            dzięki miałam jeszcze drugą pasję, czyli naukę języków obcych. W pracy
            literackiej wykorzystuję antropologię, a w pracy zawodowej - języki. Ponieważ
            już na studiach miałam kłopoty finansowe - rodzice nie dawali mi pieniędzy
            żadnych, oprócz miejsca do spania i posiłków, to nauczyłam się po prostu
            zarabiać i wyciągać się na stypendium naukowe - ponieważ udawało mi się to w
            każdym semestrze, to chyba najgorszym studentem nie byłam :) w cv po studiach
            wpisywałam po prostu swoje zlecenia i całe doświadczenie zawodowe, które wtedy
            było już nie najgorsze. A i tak nie mogłam znaleźć pracy w zawodzie. Dlatego po
            roku pracy na zlecenia i umowy o dzieło obniżyłam loty i zaczęłam szukać w
            miejscach, które potrzebowały ludzi znających języki i umiejących sprawnie
            posługiwać się komputerem. Tak naprawdę to były wówczas jedyne konkrety jakie
            posiadałam. Spróbowałam się wkręcić do firmy transportowej i udało się.
            Zaczynałam od prostego spedytora, teraz jestem kierownikiem transportu. "Trójkę"
            miałam jeszcze w spedycji. Teraz dużo mniej ważne dla mnie są pieniądze, ale
            fakt, że mam samodzielną, interesującą pracę i... to ja pracuję w rekrutacji.
            Powiem Ci, ze to bardzo smutne, ale wciąż jeszcze przychodzą absolwenci, którzy
            są przekonani, ze im się należy, bo są po studiach. A po miesiącu, czasem trzech
            jesteśmy zmuszeni z nich rezygnować, bo nie radzą sobie ze stresem, są leniwi,
            nie mają umiejętności organizacji pracy, a co najgorsze, nie robią nic żeby to
            zmienić. Mamy trzy miejsca w logistyce i trzy na spedycji i naprawdę NIE MA kogo
            zatrudnić!!!
            • p.pirx Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk 21.06.07, 10:25
              Gulcia77>>> nie chce cie umoralniac i nie klasyfikuje cie w konkretnej grupie -
              sprytnych i gorszych od innych. Nie oceniam cie jako potencjalnego pracownika i
              twojej drogi do dobrej pracy. Oceniam natomiast twoje pełne stereotypów
              postrzeganie ludzi szukających pracy. Wniosek jest prosty - wsrod ludzi nie
              radzacych sobie w szukaniu pracy jest wielu naprawde swietnych specjalistow lub
              tez perspektywicznych pracownikow - chwilowo bez praktyki. Jezeli zgadzasz sie z
              tym stwierdzeniem, to super, jeżeli nie to twoja sprawa.
              Co mnie zaciekawilo, to fakt, że bardzo szczegolowo opisujesz swoją sytuacje.
              Nie wiem czy nie byloby zasadnym stwierdzenie, ze troche egocentrycznie
              posttrzegasz swiat. Jestes czlowiekiem sukcesu i w zwiazku z tym dla ciebie
              kazdy kto nie osiaga sukcesu jest nic nie wartym nieudacznikiem, bo przeciez
              wymagaja tak niewiele. Tak sie np. sklada, ze ani cholery nie mam talentu do
              jezykow obcych. Ilebym kursow nie skonczyl, to i tak bieglosc mi nie grozi. Czy
              to znaczy, ze jestem gorszy? Nie! Mnie akurat bieglosc w jezyku obcym zawodowo
              nie jest niezbedna. Jezyk zatem jest tylko jednym z kryteriow i nie zawsze tak
              samo istotnym, a w konsekwencji nie każdy musi go znać. Poza tym - nie obraz sie
              - ale do zajmowania sie logistyką w firmie trasportowej wykształcenie i wiedza
              ma duzo mniejsze znaczenie niż operatywność, przedsiębiorczość i kilka innych
              cech, ktore ty sam z pewnoscia lepiej przyblizylbys mi. Szanuje ludzi
              przedsiebiorczych, ale to tez nie jest wyznacznik wartości człowieka. Mnie sie
              osobiscie wydaje, ze wszystkim odbilo. Wielu chce pracownika z bieglym jezykiem,
              bo sami nie znaja, wielu chce przedsiebiorczych pomimo, ze ich praca nie bedzie
              bazowała na takiej cesze. Zmierzam do tego, że fetyszyzuje sie w procesie
              rekrutacyjnym pewne umiejetnosci i cechy, kosztem innych i wyniki sa bez sensu,
              bo jako prawnika firma zatrudnia kolesia z perfect angielskim i pyskatego w
              sytuacji, kiedy jest im potrzebny np. spokojny i swietnie redagujacy pisma
              specjalista np. w zakresie prawa cywilnego i ksh.
              • gulcia77 Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk 21.06.07, 10:45
                Dlatego każdy powinien pracować w takim zawodzie, w jakim jest dobry. I nie mam
                absolutnie nic przeciwko zatrudnianiu ludzi bez praktyki!!! Czasami są z nich
                najlepsi pracownicy. Ja mówię o czymś zupełnie innym- poszukuję ludzi z
                konkretnymi umiejętnościami, więc szukam osób, które je posiadają! Ale niestety,
                często (za często) trafiają się osoby z wygórowaną ambicją, ale za to leniwi i
                niezorganizowani. I wcale nie chce się im nad tym pracować. I nie chodzi tu
                wcale o braki w umiejętnościach!!! Zresztą - mam przykład dziewczyny, która w
                ogóle nie ma studiów, za to perfekt zna niemiecki i francuski. Zatrudniliśmy ją,
                bo mieliśmy braki w tych akurat językach. Komputera obsługiwać nie umiała i
                miała problemy z komunikowaniem się przez telefon (mówiła cicho i niewyraźnie).
                Ale aż rwała się do pracy!! Pracowała za troje, ciągle się uczyła, dziś jest na
                równoległym do mnie stanowisku, kończy studia i bardzo wyraźnie "drze mordę"
                kiedy trzeba. Ale nie mogę tolerować kogoś, kto przychodzi do pracy i ma na
                wszystko czas, ale nie potrafi zapamiętać kilku spraw do załatwienia, a na
                uwagi, żeby robił notatki, odpowiada, ze nie ma jeszcze sklerozy - z
                wykształcenia inżynier transportu po gliwickiej polibudzie!!!
          • Gość: umiejetnosc Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.248-70-69.mc.videotron.ca 27.06.07, 17:57
            sprzedania siebie tez jest umiejetnoscia ktora warto nabyc. pamietaj, nie ma
            sprawiedliwosci na tym swiecie, zas nie posiadajac tej u., ani nawet nad nia nie
            pracujac, automatycznie zmniejszasz swoje szanse na sukces w rozmowie kwal.
      • Gość: stażystka Bierni kontra wykształceni - o kondycji polskic.. IP: *.eranet.pl 21.06.07, 09:26
        bezrobocie się obniża,maleje a dlaczego nikt nie patzry ilu Polaków wyjechało
        za graniće za chlebem,ilu pracuje w :kołchozach"-supermarketach za marne grosze
        rypiąc nadgodziny za marne 400 zł.dobrze mówić burżuja, że jest dobrze, którzy
        trwonia pieniądze na przysłowiowe pierdoły.takiemu to to nigdy nie będzie
        żle!!!!
        • gulcia77 Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk 21.06.07, 09:33
          Tyle tylko, że bardzo często pracowanie w hipermarketach wynika z bierności i
          strachu przed zmianami. Inna sprawa, że w Polsce istnieje absolutnie idiotyczny
          model...mieszkaniowy. Ciężko jest się przenieść z miejsca na miejsce ze względu
          na to, że nie istnieje sprawny system wynajmu
      • mcgoo Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk 21.06.07, 09:32

        www.aukcjepracy.pl/ - to dla tych co nie maja znajomosci
        www.linkedin.com/ - to dla tych co maja znajomosci

        powodzenia
        ps.
        dobre sobie - nie chciala byc grafikiem bo ma za male kwalifikacje, nie chciala
        pracowac w sklepie bo to za ciezka praca, w innym sklepie nie chciala bo
        pracodawca mial opinie nieuczciwego ... ciekawe jakie jeszcze wymowki sobie
        znajdzie :)) blebleble - i dobrze qwa ze nie ma pracy takiego lenia do zaorania.
      • Gość: Kosa W Polsce nie ma bezrobocia!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.07, 09:36
        Ci, którzy nie pracują, robią to świadomie i z wyboru. Skoro brakuje tysięcy
        murarzy, naokoło ogłoszenia z różnych branż, to ktoś, kto ma w perspektywie np.
        3-letnie nic nierobienie, mógłby nawet zrobić licencjat w innym zawodzie.
        Polacy są po prostu wiecznie sfochowani - a to za mało płacą, a to się nie
        opłaca, a to "bo ja mam wyższe wykształcenie i na budowie pracować nie będę", a
        to "nie ma pracy w moim zawodzie". Polacy są niezaradni w normalnych warunkach
        (nie mylić z kombinowaniem), wolą jęczeć niż sami brać los w swoje ręce,
        czekają, aż ktoś im da, zapewni, do tego jeszcze pogłaszcze po główne i
        podziękuje, że w ogóle byli łaskawi zastanowić się nad podjęciem pracy. W
        POLSCE NIE MA BEZROBOCIA!!!
        • Gość: Lidia Re: W Polsce nie ma bezrobocia!!! IP: 195.42.249.* 21.06.07, 09:38
          i wszystko na ten temat!!! 100% racji
        • Gość: Waldo. Re: W Polsce nie ma bezrobocia!!! IP: *.tykocin.sdi.tpnet.pl 21.06.07, 10:52
          Głupoty po części opowiadasz,nie wymagaj od kogos kto jest np polonistą by
          pracował na budowie jako murarz-normalne jest ,ze będzie cos chciał robić
          związanego z praca umysłową i tyle.To nie zadne ,,fochy" a racjonalne myslenie,
          nie po to sie uczył ,zeby teraz robić z ludźmi wyksztalceniem np nieeplnym
          podstawowym na budowie-takich znam budowlanców...Nie każdy tez nadaje sie do
          takiej fizycznej pracy.co do reszty to ok,długoletni bezrobotni często po
          prostu nie chca pracowac wolą iśc do opieki spolecznej i siedziec pod
          sklepem.Choc z drugiej strony co taki 50 letni 10 lat niepracujacy bezrobotny z
          małej miejscosowsci ma zrobic?
          • Gość: osesek Re: W Polsce nie ma bezrobocia!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 11:14
            ruszy c dupsko i poszukać pracy w innej miejscowości,ale jak znam życie to
            dojazd 1h to trageeeediaaaa przecież.
      • Gość: Odbyt O pracę jest łatwo... IP: *.devs.futuro.pl 21.06.07, 09:37
        ... ale trudno o dobrą.
        • kawier Tak, ale... 21.06.07, 09:46
          Trudno jest będąc nieopierzonym absolwentem mogącym często pochwalić sie tylko
          teoretyczna wiedza z podręczników od razu zdobyc rewelacyjna posadę, świetnie
          płatną i na kierowniczym stanowisku. Pewnie zdarzaja sie takie przypadki, ale to
          zdecydowana mniejszość. Czasem lepiej jest podjąć na poczatku "gorszą" pracę,
          troche zarobić, troche sie rozejrzeć, złapać jaieś kontakty i w międzyczasie
          szukać lepszej. Przeciez sprzedawcą w sklepie, sekretarką czy nawet akwizytorem
          nie jest sie całe życie - to nie cyrograf. Do kariery i prestiżu dochodzi się
          latami.
          • Gość: gonzo Re: Tak, ale... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.07, 10:39
            Podejmując gorszą pracę godzisz się na warunki proponowane przez pracodaadwce. Gdyby każdy się na to godził nie było by wzrostu wynagrodzeń i zarabialibyśmy po 400zł...
            • kawier Re: Tak, ale... 21.06.07, 10:57
              Wiesz, to zależy jakie sie ma cele i priorytety. Uważam, że dla odpowiedzialnego
              absolwenta nadrzęnym celem powinno byc zdobywanie doświadczenia, aktywność,
              zarobienie jakichś własnych pieniędzy, przynajmniej częściowe usamodzielnienie
              się. Nawet jeśli pierwsza pensja nie wystarcza na dom i jacht, to wystaczy na
              własne wydatki, kursy, czy nawet dołożenie sie do czynszu. I tak sie składa, że
              mam więcej szacunku dla tych, którzy zaciskaja zęby i pracują, żeby po jakims
              czasie awansowac, doszkolic sie i odejśc do lepszych prac, niż dla tych, którym
              "godność nie pozwala" zabrudzic rączek, ale pozwala na wyciąganie rąk po to, co
              zarobi ciężka harówą np. matka czy mąż. Demonstrowanie tej "godności" i walka o
              podwyżki to tez potrzebna rzecz, ale do tego moim zdaniem potrzeba miec troche
              silniejszą pozycje na rynku pracy, bo pozycja absolwenta, czyli wielkiego
              "magistra", to jest tak naprawdę troszeczke powyżej podłogi. Nie podoba mi sie
              biadolenie, że nie ma pracy, nie ma pracy. Powiedzcie, drodzy bezrobotni wprost:
              praca jest, ale my nie mamy ochoty zniżać się do jej wykonywania. Wolimy
              posiedziec na garnuszku rodziców lub opieki społecznej. Wygodna postawa.
        • Gość: Pudliszek Re: O pracę jest łatwo... IP: 149.156.14.* 21.06.07, 11:49
          sorry myszko, ale jestem kobietą z wyższym wykształceniem humanustycznym i ani
          mi się śni zasuwanie na budowie. Zwłaszcza, że pan majster miałby niezły ubaw,
          gdybym zgłosiła się do pracy na budowie... To już chyba lepiej myć auta w myjni
          samochodowej, przy czym raczej wątpie, czy właściciel takowej Auto Myjni, byłby
          zachwycony chudziną o wadze 48 kg, która po umyciu jednego samochodu padłaby
          trupem na podłogę....Nie należy uogólniać, nie należy wymagać od ludzi, którzy
          całą swoją młodość poświęcili na naukę, a wszelkie zaskórniaki wydali na
          dokształcanie, żeby zasuwali na budowie. Zwłaszcza, że nie każdy ma do tego
          odpowiednie predyspozycje fizyczne...
      • Gość: a Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.07, 09:41
        a do roboty to im się zada ruszyć nie chce, bo za ciężka praca.A okradać innych
        to lekko łatwo i przyjemnie, korzystać z ubezpieczenia zdrowotnego. Przed
        emeryturką przypomni się o pracy- a potem płacze, że emeryturka taka niska.
        Trzeba było zapie..ć przez 35 lat a nie leżeć i jęczeć, że pracy nie ma.
        Też bym sobie poleżała, ale mnie nie stać na taki luksus, więc zapie..m i
        przez takich leniwców bezrobotnych zapie..ć będę pewnie do 70.
        • Gość: Marlena Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 12:14
          Moim zdaniem nie można tego rozpatrywać w ten sposób. Nie możemy stosować
          takich uogólnień, że bezrobotny=leń. To wszystko odnosi się do wysokości
          zarobków, które nie są motywujące. Pensja w wysokości 800zł nie zachęca do
          pracy ponieważ ledwo starcza na życie (tym bardziej jak ktoś ma rodzine i
          dzieci). Gdyby pensje starczały na życie na średnim poziome to pewna jestem, że
          ludzie byliby chętni do pracy, jako murarze czy spawacze, a nie woleliby stać
          się wegetującymi bezrobotnymi, którzy są spychani na margnies społeczeństwa.
      • Gość: 26latek Jestem za dobry i dlatego nie mam pracy !!! IP: *.echostar.pl 21.06.07, 09:44
        Niestety ale taka jest smutna prawda. Mam 26 lat, wyzsze w Polsce na dwoch
        uczelniach, skonczona szkola i szkolenia zagranica, do tego ok. 2 lata praktyki
        i nie MA SZANS znalezc tutaj prace. Słyszałem juz nawet opinie (za moim plecami
        oczywiscie bo POLSCY pracodawcy to tchorze zeby powiedziec prosto w oczy) ze
        moge byc zagrozeniem dla obecnych pracownikow, a nawet kadry zarzadzajacej. I
        co - jestem nieudolny ze nie moge znalezc pracy??? Niestety - bez UKŁADOW i
        KOLESIÓW nie ma szans na ambitna prace w Polsce !!!! Nie ma miejsca dla
        ambitnych w tym kraju
        • spieprzaj_dziadku Nie żartuj sobie :) 21.06.07, 09:55
          przez dwa lata byłeś na praktykach??
          A tak na serio, trzeba było zostać, tam gdzie zdobywałeś tę praktykę. Jeśli Cię
          nie chcieli, to chyba nie jesteś taki dobry, jak myślisz.
          A poza tym, Dublin to też polskie miasto. Gdy nie możesz znaleźć pracy w
          Polsce, przyjedź do Dublina.
          • Gość: 26latek Re: Nie żartuj sobie :) IP: *.echostar.pl 21.06.07, 10:04
            Masz problem z czytaniem tekstu !!! Mam dwa lata praktyki w zawodzie(bankowosci
            i finansach), a nie, ze bylem 2 lata na praktykach.
            Co do wyjazdu - na 90% na dzien dzisiejszy tak zrobie, nikt mnie zagranicy nie
            wyrzucal (sam chcialem wrocic do kraju, a anglicy do dzis mi dzwonia zebym
            wrocil do nich) poniewaz chcialem pracowac i zyc w POlsce. Ale widocznie sie
            pomylilem i bedzie trzeba wracac tam skad sie przyjechalo ..... Smutna prawda
            o Polsce :(
        • p.pirx Re: Jestem za dobry i dlatego nie mam pracy !!! 21.06.07, 09:55
          Gość portalu: 26latek napisał(a):

          > Niestety ale taka jest smutna prawda. Mam 26 lat, wyzsze w Polsce na dwoch
          > uczelniach, skonczona szkola i szkolenia zagranica, do tego ok. 2 lata praktyki
          >
          > i nie MA SZANS znalezc tutaj prace. Słyszałem juz nawet opinie (za moim plecami
          >
          > oczywiscie bo POLSCY pracodawcy to tchorze zeby powiedziec prosto w oczy) ze
          > moge byc zagrozeniem dla obecnych pracownikow, a nawet kadry zarzadzajacej. I
          > co - jestem nieudolny ze nie moge znalezc pracy??? Niestety - bez UKŁADOW i
          > KOLESIÓW nie ma szans na ambitna prace w Polsce !!!! Nie ma miejsca dla
          > ambitnych w tym kraju

          Słuchaj stary! Nie łam się! Tak nie jest wszędzie! Zejdz z wysokiego konia na
          ktorym siedzisz i zacznij nieco nizej szukac pracy - gwarantuje, ze szybko
          skoczysz jesli jestes taki dobry. Moja firma wlasnie takiego szukała i niestety
          nie znalazla. Założe się, że takich firm jest więcej. Wszystko zalezy od
          szczescia i wytrwalosci. Nie łam sie porażkami, ale idz do przodu. Gwarantuje
          ci, ze znajdziesz dobra prace!
          • Gość: 26latek Re: Jestem za dobry i dlatego nie mam pracy !!! IP: *.echostar.pl 21.06.07, 10:10
            Dzieki wielkie Stary. Fajnie ze sa w Polsce jeszcze takie firmy jak twoja, ale
            widocznie ja nie mam szczescia. A ja nie mam jakis wielkich i wydumanych zadan-
            jedynie co chce to sie rozwijac zawodowo i pensja ktora pozwoli mi sie utrzymac
            na dobrym poziomie (nie myslic z setkami tysiecy zl :)
            • no_nick Re: Jestem za dobry i dlatego nie mam pracy !!! 21.06.07, 10:32
              Z dwuletnim doświadczeniem człowieku nie dałbym Ci niczym kierować.Jak
              zdobędziesz jakąś robotę to po 4-5 latach otworzą Ci się oczy i zrozumiesz o
              czym mówię.Czego Ci bardzo szczerze życzę - z Twoim wykształceniem możesz mieć
              zadatki na sporą karierę.Pamiętaj o przysłowiu o cielęciu co ssie dwie matki.
      • Gość: za_stara_do_pracy Bierni kontra wykształceni - o kondycji polskic.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 09:53
        Wykształceni kontra bierni? A może młodzi kontra dojrzali? Oba stwierdzenia
        prawdziwe tylko w części. Nawet w badaniach zapomina się, że zupełnie inne
        problemy mają bezrobotni absolwenci uczelni i bezrobotni po 50. roku życia.
        Można mieć mgr, podyplomowe, duże doświadczenie, kilka zawodów, mieszkać w
        Warszawie i nie być biernym w poszukiwaniu pracy, a bez dobrych znajomości i
        tak się jej nie znajdzie. Ktoś dobry w zawodzie i pracowity co najwyżej doczeka
        się zlecenia. Co mają zrobić kobiety, które już nie będą mogły pójść na
        emeryturę w wieku 55 lat? Jak mają przeżyć?
      • Gość: umathurman Bierni kontra wykształceni - o kondycji polskic.. IP: *.crowley.pl 21.06.07, 09:56
        Dominiko Karp,
        Proponuję wrócić do szkoły podstawowej!! Takich błędów ortograficznych dawno
        nie widziałam. Czyżby gazeta.pl nie miała korektorów?
        Może niech zatrudni tę polonistkę z artukułu?????
        • gulcia77 Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk 21.06.07, 10:14
          AMEN!!!
          Z dnia na dzień gorzej, Tak samo z ortografią, jak z gramatyką :)
          • gulcia77 Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk 21.06.07, 10:15
            Inna bajka, ze ostatnio dostała maila od znajomej polonistki :) BRRR!!! Perełki
            w stylu "u mnie w PORZONDKU" przez cały tekst.
            • gulcia77 errata: dostałam maila n/t 21.06.07, 10:16
      • Gość: ja Re: Bierni kontra wykształceni - o kondycji polsk IP: *.gwardii.osi.pl 21.06.07, 10:21
        a ja wiedzialem ze zaraz jakis jelop napisze ze to brednie. jestescie nudni i
        zalosni i tyle mam do powiedzenia w temacie, kurna eksperci od wszystkiego
      • Gość: gonzo Bierni kontra wykształceni... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.07, 10:37
        "Najgorsze w byciu bezrobotnym jest to, że człowiek zaczyna unikać swoich znajomych. Wstydzisz się powiedzieć, że nigdzie nie pracujesz, bo to znaczy, że jesteś do niczego." Dokładnie tak jest! Ja już prawie rok jestem bez pracy i pozrywałem większość znajomości. Po prostu na nikogo liczyć nie mogę, a jedynie wyjdę na nieudacznika. A pracy owszem - jest pod dostatkiem, ale za 800zł, a na tyle to się nie piszę. Lepiej dorobić na lewo...
        • gulcia77 Re: Bierni kontra wykształceni... 21.06.07, 10:58
          No pewnie! Szanownemu Panu zapewne chciałoby się od razu do gabinetu za 5
          tysięcy i łapki na lewo wykrzywione! Jeśli 800 PLN dla Ciebie na początek to za
          mało, to co ty jeszcze robisz w tym kraju???????? No chyba, że nic nie umiesz,
          ale za to wychodzi ci kombinowanie??? Praca nie hańbi, nawet ta za 800 PLN, a
          jeśli jesteś dobry, to szybko zaczniesz zarabiać więcej. Zresztą nie musisz
          pracować w jednej firmie, może je sukcesywnie zmieniać. Ale po co strzępić
          język, a w zasadzie niszczyć paznokcie??? Dla mnie ludzie z Twoim podejściem to
          po prostu dno...
          • Gość: gonzo Re: Bierni kontra wykształceni... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.07, 11:23
            To daruj sobie komentowanie! Napisałem co o tym sądzę i tyle, a sukcesywny wzrost stawki wraz z większym zaangażowaniem wkładam między bajki - przerabiałem to kilkakrotnie. Białych murzynków szukają - nie znajdą!
            • gulcia77 Re: Bierni kontra wykształceni... 21.06.07, 11:26
              Wybacz, ale na własnym przykładzie - nie narzekam... Bez pleców i znajomości, z
              ogłoszenia w gazecie, godzinami spędzonymi w pracy i przepłakanymi nocami, bo
              czasem coś nie wyszło....
              Pracuję, zarabiam, jestem zadowolona
              • Gość: gonzo Re: Bierni kontra wykształceni... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.07, 11:34
                To gratuluję! Mnie bez pleców udało się znaleźć pracę za marne grosze i z reguły na kilka miesięcy. Teraz postanowiłem zawęzić kryteria i nie brać byle czego, dorabiając na boku. W akcie desperacji pozostanie wypad na wyspy...
                • gulcia77 Re: Bierni kontra wykształceni... 21.06.07, 11:46
                  Ale kombinowanie "na boku" jest niejednoznaczne moralnie!!! I wybacz, ale dla
                  takich pomysłów nie mam szacunku!!!!
                  • p.pirx Re: Bierni kontra wykształceni... 21.06.07, 11:52
                    gulcia77 napisała:

                    > Ale kombinowanie "na boku" jest niejednoznaczne moralnie!!! I wybacz, ale dla
                    > takich pomysłów nie mam szacunku!!!!

                    hehheh! Bardzo lubie jak ludzie biznesu mówią o moralności. A macie w firmie
                    auta z kratką założoną żeby wykorzystując lukę prawną oszwabić państwo na
                    podatku? To jest moralne. Moralność i biznes to dwie różne sprawy. Jak masz
                    zasady moralne to wypadasz z rynku. Czym innym jest wybiórczość zasad moralnych
                    ;). My pokombinujemy, ale ty sie pilnuj, bo zboj z ciebie skoro pracujesz na
                    czarno. heh
                    Podobnie jest z lansowana przez wielkie wytwornie oceną piractwa internetowego,
                    ale to temat na dluzsza pogawedke.
                    • gulcia77 Re: Bierni kontra wykształceni... 21.06.07, 11:58
                      Wyobraź sobie, ze nie mamy autek z założoną kratką, płacimy podatki i ZUS-y,
                      kierowcy nie przeginają tacho oraz nie narzekamy na brak zleceń, bo w obecnej
                      sytuacji jesteśmy w najlepszym momencie dla rozwoju firmy, ze względu na bardzo
                      duże zapotrzebowanie na nasze usługi. A poza tym czym innym jest korzystanie z
                      fatalnego prawa, a czym innym kradzież
                      • p.pirx Re: Bierni kontra wykształceni... 21.06.07, 12:06
                        gulcia77 napisała:
                        >A poza tym czym innym jest korzystanie z
                        > fatalnego prawa, a czym innym kradzież

                        W sensie moralnym, czy praktycznym? W sensie moralnym polemizowałbym czy można
                        rozgraniczyć te dwie kwestie - wiekszosc oszustów na wielką skalę zakłada
                        właśnie większe lub mniejsze nagięcie prawa. W sensie praktyczym - istotnie
                        korzystanie z fatalnego prawa celem pozbawienia panstwa lub innego podmiotu
                        naleznego mu swiadczenia jest z pewnoscia o wiele latwiejsze niz pospolita
                        kradzież.

                        Możnaby w sumie pomyśleć, że wzorowa z was firma:) - przestrzegacie z pewnością
                        wszystkich przepisów, wywiązujecie się ze wszystkich zobowiązań, jak ktos jest
                        niezadowolony to wyplacacie odszkodowanie bez walki. Bez żartów! Obsluguje takie
                        podmioty i wiem ile firma spedycyjna przykładowo ma mozliwości na kanty, bo jak
                        cos nie wyjdzie to ja to musze naprawiac. Ale to tak na marginesie. Jezeli
                        trzymasz sie wszystkich przepisow, to należy ci powinszowac i życzyć sobie tylko
                        więcej takich firm.
                    • Gość: Kalafior Re: Bierni kontra wykształceni... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.07, 05:28
                      > hehheh! Bardzo lubie jak ludzie biznesu mówią o moralności. A macie w firmie
                      > auta z kratką założoną żeby wykorzystując lukę prawną oszwabić państwo na
                      > podatku?

                      My mamy kratki. A Ty pirx ile placisz podatku?
                • Gość: Kalafior Re: Bierni kontra wykształceni... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.07, 05:26
                  Gonzo, wydaje mi sie ze dla wspolnego dobra powinienes wyjechac na te wyspy.
                  Jesli ktos dzisiaj przy tym szalonym wzroscie gospodarczym i absolutnym
                  deficycie pracownikow nie umie sobie dac rady to jest wyjatkowo slaby (dlugo
                  myslalem nad tak delikatnym okresleniem).
    Pełna wersja