Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Bezrobocie a DZiewczyny

    IP: *.centertel.pl 17.06.07, 21:06
    Nie mam pracy od pół roku. Zauważyłem ostatnio, że wręcz unikam dziewczyn.
    Zawsze byłem nieśmiały ale potrafiłem podejść zagadać jak miałem lepszy
    dzień. Teraz sobie nie wyobrażam aby tak zrobić bo zaraz pada pytanie: czym
    się zajmujesz, co robisz itd. I strasznie się żenuje. Bo wydaje mi się że
    facet bez pracy staję się znacznie mniej atrakcyjny. Bo sprawia wrażenie nie
    zaradnego i nie daje poczucia bezpieczeństwa przez to. A jeszcze jak
    dziewczyna powie że ma pracę a najgorzej jak okazuje się , że ma dobrą
    ambitną pracę to nie mam w ogóle żadnych szans.

    Czy jestem w błędzię?? czy może tylko mi się tak wydaje? Biorę pod uwagę że
    mogę nie patrzeć obiektywnie na sytuacje. Że może to jest jeden z czynników
    atrakcyjności ale nie główny i najważniejszy?

      • Gość: rebel Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.07, 22:48
        kiedyś symbolem męskości był zdrowy wygląd, wzrost i siła...

        dziś kobieta upatruje bezpieczeństwa w tym czy mężczyzna może jej zapewnić
        wszystko to co potrzebne by np. w przyszłości wychować dziecko...

        przykre ale prawdziwe...
        • anula36 Re: Bezrobocie a DZiewczyny 17.06.07, 23:17
          z drugiej strony kobitki lubia sie opiekowac - facetem rowniez:)
          • ania19610 Re: Bezrobocie a DZiewczyny 17.06.07, 23:21
            należy się wzajemnie wspierać.
            Jeśli ktoś nie może znaleźć pracy a naprawdę się o nią stara, to czy go z samego
            faktu bycia bezrobotnym można skreślić?!
        • Gość: poiu Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: *.centertel.pl 17.06.07, 23:19
          coś pewnie w tym jest. Ale mi nie chodzi nawet o jakoś długą perspektywę. Bo
          przecież sytuacja z pracą może się zmienić np. za rok albo dwa. Bezrobocie to
          jakby nie patrzeć nie wózek inwalidzki, że raz na zawsze. ale chodzi mi o takie
          chwilowe zapoznanie czy dziewczyny oceniają, że nie warto się chociaż
          zainteresować czy nie zwracają aż takiej uwagi. Też się krygujecie przy
          kobietach, że nie macie pracy?
          • Gość: Bob budowniczy Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: *.aster.pl 18.06.07, 00:01
            Wiadomo ze lecą na kase. Można określić je jednym słowem ;)
            Oczywiście od reguły zawsze znajdzie się wyjątek , powodzenia.
            • Gość: tsa Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: 194.146.250.* 18.06.07, 01:29
              w biednych krajach leca na kase w bogatych tym bardziej . pieniadz rzadzi
              swiatem przykre złe ale prawdziwe
          • krzysztofsf Re: Bezrobocie a DZiewczyny 18.06.07, 05:23
            Jesli nie jestes napakowanym sterydami i ociekajacym testosteronem miesniakiem, to bezrobocie wyraznie wplywa na twoja wlasna samoocene w kontaktach z kobietami (i z innymi ludzmi, zanjomymi) i to daje sie wyczuc.
            O ile nie jest to znajomosc niewinna, przypadkowa, bez podtekstow (a w kontakcie z atrakcyjna dziewczyna trudno o taka - automatycznie zaczyna sie ja traktowac jako "obiekt" ) a ty sam zle sie czujesz z bezrobociem - to wplywa na jakosc twojego kontaktu i "cos jest z toba nie tak". Zwlaszcza, gdy jestes dlugotrwale bezrobotny i nie odbierasz tego jako przejsciowy stan, w ktorym ma sie wiecej czasu i mozna sobie dluzej pospac.
            • Gość: majka Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.07, 16:06
              jestem dziewczyną

              i moje koleżanki również ;P

              Twoje bezrobocie, jeżeli się starasz a nie traktujesz ten stan jako możliowśc
              dłuższego spania, jest traktowane EMPATYCZNIE

              Pamiętaj, że kobiety tez bywają bezrobotne i wiedza jak to jest

              Szanują tego, który jakoś sobie z tym radzi

              Brzydzą się kolesiami, którzy "leją" na to i tak dalej
        • zigzaur Re: Bezrobocie a DZiewczyny 09.07.07, 15:24
          W czasach, kiedy praca fizyczna była powszechniejsza albo podstawą wyżywienia
          było zbieractwo, myślistwo i rybołówstwo, siła fizyczna była oznaką
          atrakcyjności mężczyzny.
      • Gość: A Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: 217.33.252.* 18.06.07, 17:14
        A to w PTK sa jacys bezrobotni?

        Ja bym nie zainteresowala sie bezrobotnym, nie interesuje mnie ten typ. Jestem
        samowystarczalna finansowo i nie potrzebuje maskotki tylko rownorzednego
        partnera w zwiazku. Moze inaczej jest jak ma sie 20 lat i studiuje sie.

        Co innego jak partner traci prace. Raz wytrzymalam rok bezrobocia partnera,
        rozstalismy sie z innego powodu. Bezrobocie bylo spowodowane jego wlasnym
        zachowaniem i nie szukal nowej pracy, bo nie widzial sensu pracowania.
        • Gość: rebel Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.07, 18:02
          własnie na ten materialny aspekt chciałem zwrócić uwagę,

          kobieta pożąda bezpieczeństwa, a dziś nie wiaże się to z siłą mięsni, a z
          grubością portfela...

          poza tym, wydaje mi sie że bezrobotny może mieć jedynie szanse na związek
          luźny...prawdziwy zwiazek nie miałby przyszłości...jak kobieta mogłaby
          przedstawić partnera rodzicom? nie mogłaby....a jeśliby go naprawde kochała, to
          i tak rodzice wiedząc o bezrobociu by jak najszybciej jej to wyperswadowali...

          żyjemy niestety w otoczeniu społecznym, które zawsze wtrąci swoje trzy grosze i
          wie lepiej czego powinniśmy chcieć..;)
          • Gość: A Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: 217.33.252.* 18.06.07, 18:51
            Mysle, ze znaczenie ma wiek bezrobotnego i potencjalnych kandydatek na
            partnerke. Jak ma sie w okolicach 20 lat to moze cos z tego bedzie, ale im
            starsza kobieta tym bardziej powazne plany i oczekiwania bedzie miala. Mozna
            zalozyc, ze 30-tka bedzie szukac kandydata na meza, a nie towarzysza na imprezy.
            • Gość: rebel Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.07, 19:01
              wątpie by bezrobotny facet, którego to bezrobocie niszczy od środka, spędzał
              czas wolny chodząc na imprezy...:)
        • Gość: tsa Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: 194.146.250.* 18.06.07, 18:05
          "Brzydzą się kolesiami, którzy "leją" na to i tak dalej"
          o co chodzi?

          jak byłem bezrobotnym ponad rok jeszcze całkiem niedawno!! byłem sam mimo iz
          podobno podobam sie dziewczynom (wiadomo ze sa i takie ktorym nie chce wam
          tylko wyjasnic na czym polega problem a nie chwalic sie na forach)

          znalazłem dobrze płatna prace i dowiedziały sie o tym kolezanki etc sytuacja
          uległa diametralnej zmianie- to ewidentnie widac np ex chce wracac-)- tylko ze
          znowu ja sie teraz nimi brzydze
          • Gość: rebel Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.07, 19:04
            1. to chyba raczej kwestia doboru sobie kobieecego grona znajomych,
            wiadomo że nie każda kobieta musi być materialistką...
            często problem jest o wiele razy bardziej prozaiczny - bezrobocie
            jest jak trąd, a nikt nie chce mieć do czynienia z trędowatym, bez
            względu na płeć
            2. jeśli znalazłeś pracę to wychodzi na to, że jedynym samcem który będzie
            regularnie narzekał na tym forum na swój los bezrobotnego, będę ja...ehhh...;)
            • Gość: tsa Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: 194.146.250.* 18.06.07, 19:34
              no teraz nie wypada mi narzekac-) bo niedosc ze znalazłem to jeszcze bez
              zadnych znajomosci i z duzych ogłoszen z wyborczej(firmy nie podam bo to
              niestotne) chcac nie chcac musze przyznac ze w Polsce na rynku pracy jest coraz
              lepiej i nie wszystkie rekrutacje sa fikcyjne .
              • Gość: rebel Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.07, 19:50
                w zasadzie rzadko które fikcyjnymi są...tyle że liczy się oprócz cv i dobrego
                litu motywacyjnego też szczęscie, wygląd <poparty odpowiednio wypasionym fotose
                w cv;)> oraz determinacja...

                a niestety im dalej w las tym więcej drzew, im dalej brnie się w bezrobocie,
                sytuacja staje się coraz bardziej beznadziejna..;/
          • 0tdr0 Re: Bezrobocie a DZiewczyny 21.06.07, 08:46
            > znalazłem dobrze płatna prace i dowiedziały sie o tym kolezanki etc sytuacja
            > uległa diametralnej zmianie- to ewidentnie widac np ex chce wracac-)- tylko ze
            > znowu ja sie teraz nimi brzydze

            Przez jakis czas zarabialem na zleceniach z kilku zrodel. Moja dziewczyna nie
            narzekala- troche jej moje zajecie imponowalo. Ale gdy glowny zleceniodawca mial
            problemy finansowe i zawiesil dzialalnosc na jakis czas- bez okreslonego powodu
            zerwala ze mna (zbieg okolicznosci?). Pozniej znalazlem stala i niezla prace.
            Dowiedziala sie o tym i zaczela sie wdzieczyc. Kusilo mnie, zeby to wykorzystac,
            ale nie wykorzystalem sytuacji- nie wchodzi sie 2 razy do tej samej wody,
            szczegolnie z osoba na ktorej wsparcie nie mozna bylo liczyc.
            A los bywa przewrotny.
            • adam81w Re: Bezrobocie a DZiewczyny 16.07.07, 01:07
              Przez jakis czas zarabialem na zleceniach z kilku zrodel. Moja dziewczyna nie
              > narzekala- troche jej moje zajecie imponowalo. Ale gdy glowny zleceniodawca mia
              > l
              > problemy finansowe i zawiesil dzialalnosc na jakis czas- bez okreslonego powodu
              > zerwala ze mna (zbieg okolicznosci?). Pozniej znalazlem stala i niezla prace.
              > Dowiedziala sie o tym i zaczela sie wdzieczyc. Kusilo mnie, zeby to wykorzystac
              > ,
              > ale nie wykorzystalem sytuacji- nie wchodzi sie 2 razy do tej samej wody,
              > szczegolnie z osoba na ktorej wsparcie nie mozna bylo liczyc.
              > A los bywa przewrotny.

              dla mnie też takie zachowanie kobiety byłoby nie do przyjęcia i raczej
              pożegnałbym się z nią na zawsze. Tracę w pewnej chwili pracę i ona mnie
              opuszcza? To koniec związku. Zresztą wydaje mi się, że w związku gdzie naprawdę
              jest miłość takie opuszczenie faceta przez kobietę przez tymczasowy brak pracy
              nie zdarzyłoby się. Bo w końcu co to byłaby za miłość?
      • racz31 Re: Bezrobocie a DZiewczyny 18.06.07, 19:32
        Przeczytałem powyższy wątek i chciałbym się również do niego ustosunkować. Może
        zacznę od tego że jestem trochę starszy od autora wątku (32 lata)i bez pracy
        niestety już od 9 miesięcy. Uważam że każda kobieta jest w pewnym sensie
        większą lub mniejszą materialistką i wynika to w dużej mierze z podświadomości.
        Jednak aby nie wrzucać wszystkich pań do jednego worka, myśle że większość
        kobiet zadając nowo poznanemu mężczyźnie sakramentalne pytanie typu "czym się
        zajmujesz", "co robisz na co dzień" chce nie tyle aby aby mężczyzna opowiadał
        jej ze wszystkimi szczegółami o swoim stanowisku ale chce się dowiedzieć
        czy "on" ma stałe zajęcie stałą pracę. Większość kobiet patrzy nie tyle na "sam
        portfel" bo byłoby to zbyt duże uproszczenie ale pragnie przede wszystkim od
        mężczyzny poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji pod warunkiem oczywiście że ma
        być to trwalsza znajomość a w dalszej konsekwencji stały związek (wyłączając
        przelotny romans). Nigdy nie byłem przesadnie nieśmiały jak pisze o sobie autor
        wątku, straszyć też nigdy nie straszyłem ale również od dłuższego już czasu
        zacząłem stronić od dziewczyn bo przecież co odpowiem na pytanie "czym się
        zajmujesz" itp, a kłamać raczej nie potrafię,nie leży to w mojej naturze,
        zresztą z czasem i tak by się wszystko wydało i wyszedłbym na jeszcze większego
        gamonia. W pierszym okresie bycia bez pracy z pozoru jest wszystko w porządku
        (nazywam to syndromem urlopu), człowiek ma energię, optymizm i myśli że nie ma
        się czym jeszcze martwić i wmawia sobie że przecież za miesiąc góra dwa
        znajdzie pracę i nie będzie problemu. Czym jednak dłuzej pozostajesz bez pracy
        tym bardziej twoja samoocena spada, wpadasz w marazm, otępienie, poczucie
        bezradności i nie masz motywacji do czegokolwiek (pisze oczywiscie za siebie).
        Doszło również do tego że zacząłem unikać już nawet znajomych w obawie przed
        spotkaniem i pytaniami typu: I co słychać, pracujesz już, znalałeś pracę
        itd.Słysząc to wpadam w jeszcze większy dolek bo nie wiem co mam odpowiedzieć i
        widzę tę minę politowania na twarzy. Niestety lub stety w dzisiejszych czasach
        na mężczyznach spoczywa nie mniejsza presja społeczna niż na kobietach, bo
        przecież powinien on mieć ambitną, rozwojową a co ważne dobrze płatną pracę,
        własne mieszkanie, dobrze "wypasioną brykę", i oczywiście atrakcyjną żonę lub
        dziewczynę. Jeżeli nie spelnia żadnej z powyższych cech to jest uważany w
        społeczeństwie za niedorajdę i nieudacznika życiowego choć tak naprawdę nikt
        nie wie dlaczego i jak do tego doszło oraz jakie są tego przyczyny, liczy się
        sam fakt.Na pewno posiadanie stalej pracy (najlepiej dobrze platnej) jest
        jednym z najważniejszych czynników atrakcyjności mężczyzny u kobiety, nie
        oszukujmy się, w końcu żyjemy w takich a nie w innych czasach. Jednak dla
        mądrej dziewczyny nie powiniem stanowić jedynego kryterium przy wyborze
        partnera bo przecież w życiu każdemu z nas zdarzają się trudne sytuacje, z
        którymi musimy się borykać na co dzień, ale to już temat na inne rozważanie.
        Pozdrawiam
        • Gość: Naiwniaczki Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: *.aster.pl 18.06.07, 20:04
          Facet jest od zarabiania a kobieta od wydawania pieniędzy.
          Faceci ratują się tym że z kolegami przepiją całą pensje.
          Czasami trzeba się cieszyć że nie ma się głupiej żony i jest się przynajmniej samemu . Obecnie sytuacja jest taka że nawet 16 latki mają dobrą pracę więc to musi być jakaś prowokacja z twojej strony .
          Ja właśnie mam taki sposób na podryw że szukam pracy . Kilkadziesiąt dziewczyn w ten sposób zaliczyłem Liczy się dobry bajer a reszta sama przychodzi nawet gdy jest się na zasiłku dla bezrobotnych .
          Ważne żeby dobrze wyglądać , coś porzyczyć od kumpla np. samochód , ubrania, nawet pamiętam że pożyczałem buty na impreze i foczki się łowiło .
          Można też kity wciskać że się nie pracuje bo praca jest dla frajerów a zarabiasz w inny sposób np. system MLM
          Ze ty jesteś szefem dla samego siebie itp bzdury w które blondynki uwierzą
          Kobiety naprawde są łatwe , trzeba mieć bajer i umieć zagadać je.
          Niestety bardziej trzeba się martwić swoim wyglądem a nie finansami.
          Nawet kumpel perfumy i mieszkanie pożycza żebym miał gdzie je bzykać bo mieszkam z rodzicami . Zwykle szukają mnie a kumpel wciska kity że tu taki nie mieszka i panienka nie wie co robic łehehe
          • Gość: tsa Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: 194.146.250.* 18.06.07, 20:11
            "Obecnie sytuacja jest taka że nawet 16 latki mają dobrą pracę"

            no np w macdonaldzie bo wygrali z rzadem przetarg na młodocianych-)!@!

            człowieku co to za życie ciagle wszystko pozyczac i pozyczac w koncu i tak
            wyjdzie ze nie masz nic i klapa ....kłamstwo ma krótkie nogi
            • Gość: Simon Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: *.aster.pl 18.06.07, 20:24
              Właśnie o to chodzi że nic nie mam a dobrze bawie się panienkami .
              Zanim zorientują sie jaka jest prawda zdąże je zaliczyć.

              Człowieku nie łam sie taki Simon Mol ,murzyn zaraźił kilkadziesiąt Polek Hivem Spały z nim bez gumy bo mnóstwo jest zarażonych . Cała prawda o Polkach wyszła na jaw kto z kim spał. Jeżeli murzyn morze wciskać kity bo jest uchodźcą to ty jako rodowity polak tymbardziej możesz . Nie myśl o dziewczynie na stałe , baw się , korzystaj z życia. Trafi sie odpowiednia wtedy ją na stałe weźmiesz i będzie cie utrzymywać. I jak tu nie mówić że Polski są łatwe.
              • Gość: tsa Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: 194.146.250.* 18.06.07, 20:41
                "Jeżeli murzyn morze wciskać kity bo jest uchodźcą to ty jako rodowity polak
                tymbardziej możesz"

                polki zawsze leciały na obcokrajowców jak widziały murzyna myślały dolary usa i
                szpan przed kolezankami

                i jeszcze jedno słyszałem ,ze murzyn ma z reguły wiekszego i one o tym wiedza,
                to tez mogło miec jakis wpływ-)
                • Gość: rebel Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.07, 20:53
                  ale jako że mamy dobe globalizacji, możesz wybrać się do włoch...czemu?

                  bo włoszkom podoba się uroda słowiańska z kolei..;)
                  • Gość: Za co ? Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: *.aster.pl 18.06.07, 21:08
                    Za co on ma jechać do tych Włoszek , nawet kasy na prezerwatywy pewnie nie ma.

                    Ty się ciesz że nie masz dziewczyny , bo nie miałbyś na alimenty i poszedłbyś siedzieć.
                    • Gość: rebel Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.07, 21:12
                      ponoć jest powiedzenie że żadna praca nie hańbi,

                      a w polsce jest uzupełnione drugą frazą - kradzież to też praca...;)
              • Gość: eu.genius Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: 212.2.101.* 18.06.07, 22:14
                Sorry Simon, ale jeśli się nie przechwalasz, to powiem Ci, że jesteś po prostu
                sku..synem i nam mężczyznom chluby nie przynosisz! Zastanów się nad swoim
                postępowaniem. Jeśli nie interesuje Cię los tych wszystkich dziewczyn, to
                pomyśl chociaż o sobie, bo jak tak dalej będziesz się zachowywał, to może Ci
                się przydarzyć, że pewnego dnia odkryjesz na tym Twoim instrumencie jakieś
                paskudne pryszcze!!! A jeśli Ci się wydaje, że prezerwatywa przed tym chroni to
                bardzo grubo się mylisz!!! Dlatego proszę przemyśl swoje postępowanie dopóki
                nie jest za póżno! A może być też i tak, że któryś z braci, czy kolegów jednej
                z tych dziewczyn może chcieć Cię znależć...
                • Gość: misio Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.07.07, 14:33
                  Ale mnie twoj post rozdrażnil. Nie mozesz pojać, że może one CHCIAŁY zeby je
                  ktoś popychał!?
          • Gość: rebel Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.07, 20:22
            16latki mają dobrą pracę?

            czy my mówimy o państwie niemieckim a konkretnie o portowym mieście Hamburg?;D
            • Gość: poiu Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: *.centertel.pl 18.06.07, 22:06
              Żałuje, że zadałem te pytanie bo dyskusja zeszła na "psy". Pewnie są różne
              sytuacje i różne kobiety i tak dalej. Niektórzy z was to od razu dramatyzują
              albo przeginają na całej lini. A mi chodziło ot tak o zwykłe odczucie. Wiadomo,
              że są w życiu raz sytuacje gdzie jesteśmy w lepszej pozycji a raz w gorszej
              itd. Bezrobocie to nie kalectwo, że raz i na zawsze. Już kończe temat.
              Rzeczywiście nie ma o czym gadać. Pytanie zresztą było głupie.
              • adam81w Re: Bezrobocie a DZiewczyny 16.07.07, 01:12
                poiu pytanie było spoks i bardzo potrzebne. sam chciałem je zadać. w tym wątku
                jest trochę o mnie. natomiast spytałeś to ludzie odpowiadają, różnie bo tak jest
                w życiu.
          • evamalgorzata Re: Bezrobocie a DZiewczyny 06.07.07, 13:25
            dobrze, ze mózgu/inteligencji nie mozesz pozyczyc od tych swoich
            kolegow...............
            • Gość: eu.genius/Pomorze Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.07, 16:32
              Masz rację EvaMałgorzato! Ten gość to zwyczajny głupiec... , który ze swojej
              osoby i przyszłości robi śmietnik! Najsmutniejsze jest to, że myśli, że
              wszystko jest w stanie przewidzieć, że wszystko będzie świetnie, a jego
              przyszła żona będzie na niego pracować!!!!!!!!!!!:(
      • Gość: juz pracująca tak a propos...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.07, 22:08
        kiedy ja nie mialam pracy to nie szukalam nowych znajomosci z męzczyznami.
      • siostra-milosierdzia Re: Bezrobocie a DZiewczyny 18.06.07, 22:33
        heja

        czy jesteś bezroboty czy też niejest mniej istotne niż fakt, że się z tym źle
        czujesz. Takie odczucia biją na kilometr (znam z własnego doswiadczenia,jak
        byłam bez pracy) co negatywnie wpływa na rozmowy czy to z nowymi a co
        gorsza "starymi" znajomymi. Owszem, jako kobieta interesuje mnie czy facet
        utrzyma rodzinę, ale ważne jest jaką ma postawe do zaistnaiłej sytuacji i jak
        wcześniej ktoś napisał, kobiety też bywają bezrobotne i dobrze wiedzą jak to
        jest. Zatem nie dołuj się sam. Poza tym, w życiu różnie i to jest najważejsze
        w relacji z partnerem, że nie sztuką jest być ze sobą gdy nie ma problemów, ale
        jak się coś zmienia, dziś Ty jutro Twoja dziewczyna może być bez pracy. Albo se
        rozchoruje, a może wygrasz w totka i co i co zrobi Twoja dziewczyna, może być
        zazdrosna że to Ty wygrałeś a nie ona i odejdzie. Sztuką jest w związku mieć
        wspolny plan i cel w życiu.
        Bardzo ważne od samej pracy jest to jak sobie radzisz z problemami, z
        bezrobociem, czy wiesz czego chcesz. Możesz chcieć coś kosmicznego, ale
        przynajmniej masz wizję. To ważne. (ja aktualnie takiej właściwej dla siebie
        nie mam, co rzutuje na relacje z mężczyznami)


        Powodzenia, zacznij od siebie. Jak poczujesz pewność siebie to otoczenie też
        inaczej będzie Cię odbierać i bardziej doceniać.

        Pozdrawiam
        • Gość: asiek Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: 84.38.160.* 19.06.07, 00:21
          Wiesz stan bezrobocia moze byc stanem przejsciowym lub trwalym

          jestem kobieta i powiem ci szczerze,ze z powodu braku pracy mojego narzyczonego
          oddalam pierscionek i zaczelam sie spotykac w facetem wyksztalconym(wtedy w
          okresi studiow)a co najwzaniejsze pracujacym. Teraz jestesmy malzenstwem od 5
          lat
          to co wtedy w wieku 20 paru lat bylo dla mnie glownym motywem do rozstania-
          teraz z biegiem lat bylo niemadre....

          czlowiek jest wartosciowy sam w sobie a nie z racji wykonywanego zawodu
          zrozumialam to gdy sama podjelam prace :)

          jestem nauczycielem-na progu bezrobocia,zona i matka
          kobieta,ktora nie wie co bedzie robic we wrzesniu-bo nic oprocz nauczyania nie
          potrafie :):):)
          czy to oznacza,ze stane sie mniej atrakcyjna dla mojego meza????

      • Gość: Michał Grunt to dobra ściema IP: *.acn.waw.pl 19.06.07, 14:08
        Sprawę powinien załatwić tekst w stylu "rozkręcam własny biznes" (brzmi znacznie
        lepiej niż "szukam pracy"). Jest tylko jeden warunek: trzeba mieć choć trochę
        kasy, bo jeśli się jej nie ma, to panna w mig się zorientuje. Trzeba móc wziąć
        ją do kina, knajpy, odwieźć taksówką itp. Tak więc nie stała praca, lecz kasa
        jest najważniejsza. A tak naprawdę to przede wszystkim liczy się pewność siebie
        i dobry bajer. Jeżeli ma się jedno i drugie, to można śmiało wyhaczać lachony,
        najwyżej nie będą to panny "z dobrych domów" (bo te zazwyczaj gustują w
        krawaciarzach pracujących w korporacjach, a nie kolesiach biegających w
        bojówkach, wyświechtanym T-shircie i spożywających browar w parku). Odrobina
        kasy jednak zawsze jest potrzebna (ale wcale nie musi to być regularna pensja,
        tym bardziej że z wysokością tych pensji też różnie bywa).
        • novalijka1 Re: Nieudacznikom mowimy stanowcze NIE! 19.06.07, 14:28
          Nigdy bym sie nie zainteresowala bezrobotnym ani zadnym innym robolem
          zarabiajacym 700zl.Dla mnie taki facet to zwykly zyciowy nieudacznik,niezaradny
          i ofiara losu.I zadne tutaj sciemy i bajery nie pomoga.Chyba,ze sa to tez takie
          same sfrustrowane,niedowartosciowane panienki-ofiary zyciowe jak on sam.
      • basn_1001_nocy Re: Sorry ale... 19.06.07, 14:55
        To faktycznie tak jak piszesz,masz sie czym zenowac.To jest swego rodzaju
        wstyd.Gdy jest sie choc troche zaradnym i myslacym to mozna sobie jakos
        poradzic.Dzis tak jest,ze facet musi miec dobra pozycje i kase.Dziewczyny choc
        tego nie mowia to jest to dla nich bardzo wzne,facet ma duzo zarazbiac.
        Ja takze nie zainteresowalabym sie takim facetem.Sorry
        • Gość: tsa Re: Sorry ale... IP: 194.146.250.* 19.06.07, 15:12
          nie ma pracy to nieudacznik? wiesz jak w Polsce jest ciezko znalezc prace ???
          ciagle mamy 2mln bezrobotnych
          • racz31 Re: Sorry ale... 19.06.07, 15:34
            Dla większości kobiet liczy się sam fakt że nie masz pracy,taka jest brutalna
            prawda stety lub niestety. Dziewczyna napisała po prostu szczerze, ma do tego
            absolutne prawo, chwała jej za to. Jeśli jednak jedynymi kryteriami oceny
            atrakcyjności faceta są dla niej pozycja i kasa to ja nie chciałbym mieć
            przenigdy takiej dziewczyny nawet jeśli zarabiałbym 100 tysięcy złotych
            miesięcznie:)
            • ex.pertka Re: Sorry ale... 19.06.07, 18:05
              Takze nie chcialabym miec bezrobotnego faceta chociaz zarabialabym
              tysiace.Realia sa okrutne.
            • Gość: Michał Re: Sorry ale... IP: *.acn.waw.pl 19.06.07, 22:09
              racz31 napisał:

              > Dla większości kobiet liczy się sam fakt że nie masz pracy,taka jest brutalna
              > prawda stety lub niestety. Dziewczyna napisała po prostu szczerze, ma do tego
              > absolutne prawo, chwała jej za to. Jeśli jednak jedynymi kryteriami oceny
              > atrakcyjności faceta są dla niej pozycja i kasa to ja nie chciałbym mieć
              > przenigdy takiej dziewczyny nawet jeśli zarabiałbym 100 tysięcy złotych
              > miesięcznie:)

              Też bym nie chciał mieć za dziewczynę/żonę blachary/zawoalowanej prostytutki.
            • adam81w Re: Sorry ale... 16.07.07, 01:17
              Jeśli jednak jedynymi kryteriami oceny
              > atrakcyjności faceta są dla niej pozycja i kasa to ja nie chciałbym mieć
              > przenigdy takiej dziewczyny nawet jeśli zarabiałbym 100 tysięcy złotych
              > miesięcznie:)

              myślę podobnie.
        • Gość: Michał Re: Sorry ale... IP: *.acn.waw.pl 19.06.07, 22:04
          basn_1001_nocy napisała:

          > To faktycznie tak jak piszesz,masz sie czym zenowac.To jest swego rodzaju
          > wstyd.Gdy jest sie choc troche zaradnym i myslacym to mozna sobie jakos
          > poradzic.Dzis tak jest,ze facet musi miec dobra pozycje i kase.Dziewczyny choc
          > tego nie mowia to jest to dla nich bardzo wzne,facet ma duzo zarazbiac.
          > Ja takze nie zainteresowalabym sie takim facetem.Sorry

          Rozumiem, że facet musi mieć jakąś tam kasę, ale po takich wypowiedziach jak
          powyższa nasuwa się myśl, że kobiety (oczywiście nie wszystkie) to ku.. lecące
          na kasę.
          • basn_1001_nocy Re: Sorry ale... 19.06.07, 22:11
            Jak nazywasz kobiety ku... to rownie dobrze mozna powiedziec,ze faceci to
            chu... lecace na dupe.
            • Gość: Michał Re: Sorry ale... IP: *.acn.waw.pl 19.06.07, 22:28
              basn_1001_nocy napisała:

              > Jak nazywasz kobiety ku... to rownie dobrze mozna powiedziec,ze faceci to
              > chu... lecace na dupe.

              Nie twierdzę, że tak nie jest ;)
      • Gość: rebel Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.07, 18:35
        mam nadzieję, że teraz po przestudiowaniu wypowiedzi które pozostawiły w tym
        topiku przedstawicielki płci pięknej, zdasz sobie sprawe że szukanie związku
        stałego jest pozbawione sensu..;)skoncentruj się na sobie, olej kobiety, znajdź
        pracę....dzięki temu że nie będziesz mieć dziewczyny<w odróżnieniu od swoich
        współpracowników> będziesz mógł pracować zdecydowanie więcej i bardziej
        wydajnie <odpada wyczerpanie seksem;)>...tak więc szybciej niż oni
        awansujesz...i w szybkim tempie dojdziesz do statusu który pozwoli ci na
        kupowanie usług raz na tydzień i wspomaganie studentek dorabiajacych na czesne
        na uniwerku <wiele ze świadczących te usługi to naprawde piękne kobiety>...a i
        tak zobaczysz, że ekonomicznie wyjdzie ci to taniej, niż miesięczne utrzymanie
        stałej partnerki..;D

        pzdr.
        • Gość: Michał Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: *.acn.waw.pl 19.06.07, 22:25
          Gość portalu: rebel napisał(a):

          > mam nadzieję, że teraz po przestudiowaniu wypowiedzi które pozostawiły w tym
          > topiku przedstawicielki płci pięknej, zdasz sobie sprawe że szukanie związku
          > stałego jest pozbawione sensu..;)skoncentruj się na sobie, olej kobiety, znajdź
          > pracę....dzięki temu że nie będziesz mieć dziewczyny<w odróżnieniu od swoich
          > współpracowników> będziesz mógł pracować zdecydowanie więcej i bardziej
          > wydajnie <odpada wyczerpanie seksem;)>...tak więc szybciej niż oni
          > awansujesz...i w szybkim tempie dojdziesz do statusu który pozwoli ci na
          > kupowanie usług raz na tydzień i wspomaganie studentek dorabiajacych na czesne
          > na uniwerku <wiele ze świadczących te usługi to naprawde piękne kobiety>
          > ;...a i
          > tak zobaczysz, że ekonomicznie wyjdzie ci to taniej, niż miesięczne utrzymanie
          > stałej partnerki..;D

          Rozumiem, że piszesz pół żartem, pół serio, bo gdybyś pisał całkiem na poważnie
          (że samotni faceci mają lepiej, bo mogą bardziej się poświęcić sprawom
          zawodowym), to byłoby to żałosne, dziękuję za takie zafajdane życie. A co do
          sugerowanych przez Ciebie kontaktów z dziwkami (zamiast normalnych związków), to
          jest to jakieś wyjście, mam kumpla, który, jak twierdzi, "nie jest stworzony do
          tego, by wiązać się z kimś na stałe", i od czasu do czasu chodzi do agencji;
          podobnie jak Ty jest zdania, że wychodzi to taniej niż stała panna, którą trzeba
          wozić, karmić, poić, obsypywać prezentami itd. Ja go szanuję, przynajmniej
          nikogo nie krzywdzi, zresztą pomiędzy jawną a zawoalowaną prostytucją jest
          bardzo płynna granica.
          • Gość: rebel Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.07, 22:32
            no co ty, sam jestm samotny całe życie, więc wiadomo że tylko żartuje...:(

            czasem lepiej być jednak samemu, niż być z kimś tylko dlatego by nie być
            samotnym...a bezrobocie to dobry okres na przemyślenia, czego oczekuje się
            również w tej sferze od życia...
            • Gość: Michał Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: *.acn.waw.pl 19.06.07, 23:03
              Gość portalu: rebel napisał(a):

              > no co ty, sam jestm samotny całe życie, więc wiadomo że tylko żartuje...:(
              > czasem lepiej być jednak samemu, niż być z kimś tylko dlatego by nie być
              > samotnym...a bezrobocie to dobry okres na przemyślenia, czego oczekuje się
              > również w tej sferze od życia...

              Bardzo długo byłem sam, wychodząc z założenia, że lepiej być samemu niż z byle
              kim. Jestem przeciwnikiem szukania sobie kogoś na siłę. A co do bezrobocia, to
              chyba nie jest to największa tragedia, chyba lepsze to niż kiepska, frustrująca
              praca, do której trzeba codziennie rano się zrywać, a i tak nic się z tego nie
              ma (kasy na imprezy, wyjazdy, panienki itp.). To już lepiej wysypiać się, do
              której się chce, a wieczorem, będąc wypoczętym, wyruszać na łowy (tak jak wyżej
              pisałem ja i jeszcze jeden przedmówca, zawsze znajdą się takie panienki, którym
              nie będzie przeszkadzało, że nie chodzi się w markowych ciuchach, nie można się
              pochwalić pracą w znanej korporacji i nie ma się na kasy na luksusowe knajpy;
              wystarczy odrobina kasy na wjazd do studenckiego klubu i dwa-trzy piwa, do tego
              nie trzeba mieć posady za 5000 miesięcznie wymagającej wbijania się codziennie
              rano w garnitur i siedzenia 8 godzin za biurkiem).
      • nabogato Re: Bezrobocie a DZiewczyny 19.06.07, 22:52
        A co jakakolwiek kobieta może widzieć atrakcyjnego w nieudaczniku, który nawet
        nie potrafi zadbać o siebie. Jak zadba o nią? Gdzie ją na wczasy zabierzesz - na
        pętlę autobusową?

        nabogato.blox.pl - styl życia lepszych.
        • Gość: rebel Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.07, 22:59
          zapewne, kobieta wybierze osobnika zarabiającego 20 tyś miesięcznie...zaletą
          będzie kupowane raz na miesiac kolia lub pierścionek, wadą że będzie musiała
          sie dzielić tortem z dwiema kochankami..;D
          • anula36 Re: Bezrobocie a DZiewczyny 19.06.07, 23:17
            to i tak 7 tys dla niej:P

            Chyba juz wole bezrobotnego niz jadowitego forumowicza:P
          • Gość: Michał Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: *.acn.waw.pl 19.06.07, 23:27
            Gość portalu: rebel napisał(a):

            > zapewne, kobieta wybierze osobnika zarabiającego 20 tyś miesięcznie...zaletą
            > będzie kupowane raz na miesiac kolia lub pierścionek, wadą że będzie musiała
            > sie dzielić tortem z dwiema kochankami..;D

            Nie oszukujmy się, ilu młodych facetów zarabia 20 tysięcy miesięcznie? Większość
            moich znajomych mieści się w przedziale zarobkowym 4 tysiące brutto - 6 tysięcy
            netto, a są to ludzie po studiach.
            Prawdą jest jednak, że ci bardzo bogaci mogą być bardziej skłonni do skoków w
            bok, takim zazwyczaj wydaje się, że świat do nich należy, a jak wiadomo, młode
            siksy często lecą na kasę. Mniej zamożny facet zazwyczaj będzie bardziej pokorny.
            • Gość: rebel Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.07, 23:30
              z tymi którzy zarabiają kilka tysięcy jest często zgoła inny problem,

              żyjąc w luźnych związkach wykorzystują kobiety, którym imponuje ich styl bycia
              i życia...

              jakby nie patrzeć , pieniądz decyduje w dużej mierze o szansach na seks...;)
              • nabogato Re: Bezrobocie a DZiewczyny 19.06.07, 23:47
                Czyli co - pieniądze to samo zło? No to gratuluję - z takim podejściem to
                jeszcze kilka pokoleń 1200 brutto nas czeka.
                • Gość: rebel Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.07, 01:49
                  złem nie jest ani pieniadz ani władza którą on nadaje, złe jest to co pod
                  wpływem pieniądza rodzi się w człowieku - chore ambicje, które powodują że
                  człowiek pnąc się po szczeblach kariery widzi obok siebie nie człowieka a
                  rywala, a życie polegajace na tym że ktoś może stracić dach nad głową, rodzine
                  i środki do przetrwania....rozpatruje sie w kategorii gry...:)

                  pieniądz nikomu nie zapewni szczęcia, a już napewno nie człowiekowi myślącemu...
                  • nabogato Re: Bezrobocie a DZiewczyny 20.06.07, 01:57
                    Musisz mieć bardzo słaby charakter, jeśli boisz się, że kilka zer na koncie tak
                    by cię zmieniło.
                    • Gość: rebel Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.07, 11:20
                      a)wszyscy światowej sławy ludobójcy, mieli silne charaktery, a obejmując stery
                      rządów zarzekali się że bedą wprowadzać w życie szlachetne idee

                      b)pieniędzmi sobie trumny nie wytapetujesz, no chyba że będziesz utrzymywał
                      pozory do końca..;)
                    • zigzaur Re: Bezrobocie a DZiewczyny 09.07.07, 15:32
                      No to co, że bogaty partner będzie mieć 3 kochanki a biedny nieudacznik będzie
                      wierny, bo żadna na niego nie spojrzy?

                      Lepiej mieć 25 % w dobrym interesie niż 100 % w złym.
        • Gość: Michał Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: *.acn.waw.pl 19.06.07, 23:21
          nabogato napisał:

          > A co jakakolwiek kobieta może widzieć atrakcyjnego w nieudaczniku, który nawet
          > nie potrafi zadbać o siebie. Jak zadba o nią? Gdzie ją na wczasy zabierzesz - na
          > pętlę autobusową?

          Nad polskie morze? W góry? No chyba że jest się zupełnie gołym, ale wtedy to
          wegetacja, a nie życie.
      • noteb skończ p....lić 20.06.07, 07:26
        w budownictwie brakuje z paręset tysięcy ludzi
        nauczyć się podawać cegły to 5 minut

        nie jesteś bezrobotny, tylko nie chce Ci się pracować
        • Gość: rebel Re: skończ p....lić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.07, 11:22
          a)za jaką pensję

          b)sam tam pracujesz skoro zachęcasz innych?

          pytam się z ciekawośc, bo może byłbym zainteresowany taką pracą...;)
      • Gość: Michał Nabogato chyba blefuje IP: *.acn.waw.pl 20.06.07, 14:31
        "Chyba", gdyż pewności mieć nie można. Tylko zastanawia mnie, czy ktoś
        zarabiający ok. 20 tysięcy miesięcznie miałby przy zdrowych zmysłach ochotę,
        żeby założyć bloga i informować w nim o swoim statusie materialnym całkowicie
        obce osoby. Raczej wygląda mi to na konwulsyjne podrygi sfrustrowanego
        człowieka, któremu nie wyszło, któremu zawsze marzyła się wielka kasa, ładna
        żona, nieruchomości przynoszące zyski itp., ale nie udało mu się tego osiągnąć.
        Mogę się jednak mylić, tylko w takim razie czemu miałoby służyć zakładanie
        takiego bloga i rzucanie tekstami w stylu "jestem piękny, młody i bogaty, a wy,
        życiowi nieudacznicy, zazdrośćcie mi"? Tak czy siak facet musi mieć jakieś
        problemy ze sobą.

        A wracając do tematu, miałem różne okresy w życiu, raz mi się wiodło finansowo
        lepiej, a raz gorzej; był okres, kiedy byłem przez wiele miesięcy bez dochodów
        (nie chciałem od razu po studiach podejmować pierwszej lepszej pracy, poszedłem
        dopiero do takiej, która dawała mi satysfakcję), ale nie przypominam sobie, żeby
        jakoś znacząco ucierpiały na tym moje relacje z kobietami, tak jak wyżej
        pisałem, zawsze potrzebna jest odrobina kasy, ale jeżeli nie pochodzi się z
        jakiegoś skrajnie biednego domu, na piwo w studenckim klubie czy wyjazd nad
        polskie morze kasa zawsze się znajdzie, czasem ważniejszy jest wolny czas niż
        fura kasy. Pisałem wcześniej, że zawsze można wykręcić się tekstem typu
        "rozkręcam własny biznes" (zamiast "szukam pracy"), taka gadka może być o wiele
        efektowniejsza niż "pracuję w biurze/urzędzie" (w domyśle: i zarabiam marne grosze).
        • nabogato Re: Nabogato chyba blefuje 20.06.07, 14:49
          Odpowiedź na pytanie dlaczego piszę znajdziesz w pierwszym postscriptum do
          pierwszego wpisu na moim blogu. Natomiast odpowiedź co do Twoich wątpliwości
          dotyczących mojej osoby znajdziesz w drugim postscriptum. Przyznam szczerze, że
          spodziewałem się kilku takich reakcji.

          W Polsce jakoś tak jest (nie mam pojęcia czemu), że osoby o niższym statusie
          społecznym starają się na siłę ściągać w dół tych, którym się udało. Mam
          nadzieję, że jednak zmieni się to kiedyś i rozpocznie się równianie w górę. Może
          moim pisaniem uda mi się choć trochę do tego przyczynić.

          PS. Dziękuję tym kilku osobom, które przesłały do mnie pozytywne listy,
          rozumiejąc co robię i dlaczego.

          nabogato.blox.pl - styl życia lepszych.
          • Gość: rebel Re: Nabogato chyba blefuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.07, 16:02
            różnicowanie statusu społecznego?

            zgodze się na status materialny, który de facto może dzielić ludzi na podgrupy,
            ale mowa o odrębnym statusie społecznym jest niczym innym jak krzewieniem
            elitaryzmu <równego faszyzmowi>...i stanowi zaprzeczenie jedngo z pierwszych
            artykułów konstytucji RP o tym że każdy jest równy wobec prawa <zakładam że
            wyższy status społeczny w konsekwencji miałby uprzywilejować ludzi do niej
            należących>...

            mam jednak nadzieje że tacy ludzie nie bedą decydować o losach tego kraju, a za
            10 lat nie obudze sie i nie stwierdze że jestem w Kalkucie czy Bombaju...

            a co do kobiet, jesli jakaś zwraca uwagę na kwestie pracy czy status
            materialny, wole zdecydowanie szybko i bezboleśnie przeciąć więzi, tak by nie
            ukształtowały się relacje wzajemne....samotne życie jest zdecydowanie bardziej
            humanitarne niż życie w stresie i wzajemnym wypominaniu sobie własnego
            nieudacznictwa...

            pzdr.
          • Gość: Michał Re: Nabogato chyba blefuje IP: *.acn.waw.pl 20.06.07, 17:34
            nabogato napisał:

            > Odpowiedź na pytanie dlaczego piszę znajdziesz w pierwszym postscriptum do
            > pierwszego wpisu na moim blogu. Natomiast odpowiedź co do Twoich wątpliwości
            > dotyczących mojej osoby znajdziesz w drugim postscriptum. Przyznam szczerze, że
            > spodziewałem się kilku takich reakcji.
            > W Polsce jakoś tak jest (nie mam pojęcia czemu), że osoby o niższym statusie
            > społecznym starają się na siłę ściągać w dół tych, którym się udało. Mam
            > nadzieję, że jednak zmieni się to kiedyś i rozpocznie się równianie w górę.
            > Może
            > moim pisaniem uda mi się choć trochę do tego przyczynić

            Czyli w takim razie przyświeca Ci swego rodzaju misja ;)
            Wybacz, ale dla mnie teksty w stylu:
            "Mam żonę, której zazdroszczą mi wszyscy faceci i dwójkę bardzo udanych dzieci.

            Mieszkam w dużej willi na warszawskim Wilanowie, mam duży ogród z basenem, a w
            garażach dwa nowe samochody. Mam również dwa mieszkania - jedno w centrum (w
            celach inwestycyjnych), a drugie na Starym Mieście (korzystam z niego, gdy
            potrzebuję czasu dla siebię). Dwa razy do roku wyjeżdżam na wakacje w najlepsze
            zakątki świata."
            trącą buractwem przez duże "B". I jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby człowiek,
            który na własnej stronie pisze "imie", "pracuje" czy "pisze" (w 1. os.),
            zarabiał 20 tysięcy miesięcznie (brak polskich liter nie moze tu być
            usprawiedliwieniem, gdyż jednak ich używasz). Tak więc te 20 kawałków to chyba
            pia desideria, mój drogi.

            PS. Niemniej jednak muszę przyznać, że Twój blog zapowiada się bardzo ciekawie i
            z niecierpliwością czekam na następne odcinki :)
            PS2. Bynajmniej nie należę do pokolenia 1200 brutto i też jestem przeciwnikiem
            ściągania w dół i podcinania ludziom skrzydeł. Jednak śmieszą mnie takie czcze
            przechwałki.
            PS3. Zastanawiam się, kto Ci zrobił takie pranie mózgu. Korporacja? ;)
            • nabogato Re: Nabogato chyba blefuje 20.06.07, 19:47
              > I jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby człowiek,
              > który na własnej stronie pisze "imie", "pracuje" czy "pisze" (w 1. os.),
              > zarabiał 20 tysięcy miesięcznie (brak polskich liter nie moze tu być
              > usprawiedliwieniem, gdyż jednak ich używasz).

              Niestety - przyczyną są jednak polskie litery. Bardzo długo pisałem bez polskich
              liter (głównie dlatego, że i tak większość tego co pisałem, pisałem po
              angielsku). Jestem w "trudnym okresie przejściowym". Staram się pamiętać o
              polskich ogonkach, ale nie zawsze wychodzi, a korekta wymienionych przez Ciebie
              końcówek przecież nie podkreśla. Jak zapewne zwrócisz uwagę, w popełnianych
              przeze mnie błędach nie ma jakiejś konsekwencji - ot po prostu czasami przeoczę
              to podczas sprawdzania.

              > Tak więc te 20 kawałków to chyba pia desideria, mój drogi.

              Na szczęście moje zarobki nie są uzależnione od tak drobnych pomyłek (choć ze
              wstydem przyznaję - powinienem ich unikać).

              > PS. Niemniej jednak muszę przyznać, że Twój blog zapowiada się bardzo ciekawie
              > i z niecierpliwością czekam na następne odcinki :)

              Będę się starał zaspokoić Twoją ciekawość. :)

              > PS2. Bynajmniej nie należę do pokolenia 1200 brutto i też jestem przeciwnikiem
              > ściągania w dół i podcinania ludziom skrzydeł.

              Cieszę się, że możemy się zgodzić chociaż w tym jednym. Zawsze to jakiś początek.

              > PS3. Zastanawiam się, kto Ci zrobił takie pranie mózgu. Korporacja? ;)

              A czy posiadanie poglądów innych niż większość, musi od razu być efektem prania
              mózgu? Mam wrażenie, że rozmawiam z naprawdę inteligentnym człowiekiem (i nie
              dziwie się, że nie należysz do wspomnianego p1200brutto) - dlatego powiedz mi
              (ale tak szczerze), czy naprawdę identyfikujesz się z tak masowo występującymi
              tutaj nieudacznikami, pławiącymi się w użalaniu się nad sobą?

              Jeśli nie - czy to też efekt prania mózgu?

              Korporacja nie miała mi okazji robić prania, ponieważ nigdy nie wspinałem się po
              "szczeblach drabiny". Wystartowałem od razu dość wysoko - zarząd firmy
              zaproponował mi stanowisko dyrektorskie, a liczyło się dla nich po prostu moje
              olbrzymie doświadczenie branżowe i ogólno-biznesowe.

              W wieku 28 lat byłem już właścicielem (nie szefem!) dwóch dobrze działających
              firm (jednej głównie na rynku krajowym, a drugiej w Polsce i w Niemczech).
              Chociaż firmy te wciąż generują mi pasywny dochód, to nudne było takie życie.

              Postanowiłem szukać nowych wyzwań i to właśnie dała mi korporacja, którą obecnie
              wspomagam moją wiedzą. Na dobrą sprawę nie robię tego nawet tak bardzo dla
              pieniędzy.

              nabogato.blox.pl - styl życia lepszych
              • anula36 Re: Nabogato chyba blefuje 20.06.07, 21:59
                a tak w zasadzie to po co ten lans na forum dla nieudacznikow?
              • Gość: rebel Re: Nabogato chyba blefuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 15:24
                to wszystko wyjaśnia,

                jako osoba bogata, żyjesz w otoczeniu równych sobie lub bogatszych, więc na
                żywo masz małe szanse by swym bogactwem zaimponować...a że w życiu realnym
                zapewne unikasz biedy jak diabeł wody święconej, ale jednak chcesz dać upust
                swej próżności, więc pojawiasz się na forach dla nieudaczników by poprzez
                epatowanie stanem majątkowym polepszyć sobie humor...

                niestety jak widać, ludzie którzy czerpią szczęście z nieszczęscia innych
                potrafia dotrzeć wszędzie...

                pzdr.
                • nabogato Re: Nabogato chyba blefuje 21.06.07, 19:18
                  Widzę kolejna teoria, ale tym razem to już zupełnie kulą w płot.

                  Gdybym chciał komukolwiek zaimponować, to zaufaj mi - istnieje 1000 sposobów na
                  pokazanie bogactwa "w plenerze" i każdy z nich jest lepszy od robienia tego na
                  forum. Tutaj wszystkie literki są identyczne i moje bynajmniej nie są pozłacane.

                  nabogato.blox.pl - styl życia lepszych
                  • Gość: rebel Re: Nabogato chyba blefuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 19:59
                    nie wiem, ale zdaje się że nie zrozumiałeś sensu mojego wcześniejszego posta

                    sam dajesz do zrozumienia że należysz do lepszej klasy społecznej,

                    ludzie z wyższej klasy nie chodzą w miejsca gdzie mieliby okazje spotkać
                    bezrobotnego, biednego, żebraka czy studenta..;D
                    nikogo nie będzie obchodziło, gdy będziesz się poruszał pozłacanym Porsche z
                    wykładaną diamentami kierownicą po osiedlu na którym wszyscy jeżdżą
                    Maybachami..;D
                    i przykro mi, ale nie wierze też w intencje które starasz się jakoby
                    zaakcentować - że zależy ci na tym by zaczęto nareszcie równać w góre a nie w
                    dół...jesteś jak widać zepsuty do szpiku kości, ale mimo to masz głowę na karku
                    i jesteś inteligentny, więc zapewne wiesz że takie masowe ciągnięcie w górę
                    spowodowałoby spłaszczenie dochodów, a co za tym idzie ograniczyłoby szanse na
                    to by awans szedł w parze z wysoką podwyżką....a nie uwierze że zarabiając 20
                    tyś nie marzysz o wyższych zarobkach...gdyż jak mówi jedno z ciekawych praw
                    ekonomicznych - wraz ze wzrostem dochodów rosną też potrzeby, więc dązenie do
                    poprawy warunków życia jest jeszcze wyższe..;)

                    pzdr.
                    • nabogato Re: Nabogato chyba blefuje 21.06.07, 21:55
                      No dobra. Przyznaję. Przejrzałeś mnie. Forum gazeta.pl jest jedynym miejscem,
                      gdzie dobrze postawieni ludzie mogą się polansować. Rozejrzyj się dobrze, a
                      znajdziesz tu całą śmietankę finansową Warszawy. Tych wszystkich zepsutych do
                      szpiku kości przedsiębiorców, dla których jedynym źródłem spełnienia jest
                      wirtualny podziw podobnych Tobie.

                      A co do równania w górę. Widzę, że w sposób charakterystyczny dla pewnych
                      kręgów, zrozumiałeś to li tylko jako równanie zarobków. Tymczasem nie słyszałem
                      jeszcze nigdy o kraju, który w sytuacji realnego windowania w górę PKB popadałby
                      w istotne (trwałe) tarapaty.

                      Mamy masę utalentowanych ludzi, którzy za dnia przewalają kartony w
                      supermarkecie, a wieczorem żalą się w Internecie, że wszystko jest be, że
                      pokolenie 1.2k brutto, że świat jest niesprawiedliwy, że politycy, że bogaci to
                      złodzieje...

                      W wielu krajach podejście jest zupełnie inne i ludzie Ci starają się coś robić.
                      Wielu się udaje. To właśnie oni ciągną do góry ekonomię w przedziałach klasy
                      niższej i średniej. Ale to w innych krajach. U nas w modzie jest pierdzenie w
                      rozwalający się fotel i płacz pokrzywdzonych.
                      • Gość: rebel Re: Nabogato chyba blefuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 22:18
                        niestwty, muszę cię zmartwić, inne kraje nie miały tylu zabawnych perturbacji z
                        systemami ekonomiczny co polska...i nie tyczy się ich takie oto równanie :

                        gospodarka centralnie planowana+gospodarka rynkowa=feudalny kapitalizm...;)

                        czym się on wyraża?

                        rozwarstwieniem społecznym, narastajacymi konfliktami, 'amerykanizacją'
                        kapitalizmu <odwołującą się do dzisiejszej wersji w tymże jak to cudownym
                        kraju - propaganda sukcesu wirtualnie + sztywna i utrudniona drabinka awansu
                        społeczno-ekonomicznego>, sztywną strukturą awansu i rozwijaniem się
                        syndromu 'janko muzykanta'....;/

                        No dobra. Przyznaję. Przejrzałeś mnie. Forum gazeta.pl jest jedynym miejscem,
                        > gdzie dobrze postawieni ludzie mogą się polansować. Rozejrzyj się dobrze, a
                        > znajdziesz tu całą śmietankę finansową Warszawy. Tych wszystkich zepsutych do
                        > szpiku kości przedsiębiorców, dla których jedynym źródłem spełnienia jest
                        > wirtualny podziw podobnych Tobie.
                        to odważ się i zrób to w świecie rzeczywistym....proponuje rozrzucanie
                        pieniędzy w miejscu skupiska miejscowej warszawskiej biedoty...i daj znać
                        wcześniej, ja też przybędę...;D

                        > A co do równania w górę. Widzę, że w sposób charakterystyczny dla pewnych
                        > kręgów, zrozumiałeś to li tylko jako równanie zarobków. Tymczasem nie
                        słyszałem
                        > jeszcze nigdy o kraju, który w sytuacji realnego windowania w górę PKB
                        popadałb
                        > y
                        > w istotne (trwałe) tarapaty.
                        chyba nie zrozumiałeś, jak na bogatą kierowniczą szychę czytanie ze
                        zrozumieniem nie idzie Ci tak zgrabnie...;) dlapaństwa jest dobrze że pensje
                        idą w góre, dla pojedynczego obywatelu już nie za bardzo...spłaszczyłby się
                        górny pułap wynagrodzenia..:)

                        Mamy masę utalentowanych ludzi, którzy za dnia przewalają kartony w
                        > supermarkecie, a wieczorem żalą się w Internecie, że wszystko jest be, że
                        > pokolenie 1.2k brutto, że świat jest niesprawiedliwy, że politycy, że bogaci
                        to
                        > złodzieje...
                        poczytaj dokładniej wypowiedzi na ty forum, a wszyscy mądrzy udowodnią Ci, że
                        ci co przerzucają kartony to życiowi nieudacznicy..;D
                        > W wielu krajach podejście jest zupełnie inne i ludzie Ci starają się coś
                        robić.
                        > Wielu się udaje. To właśnie oni ciągną do góry ekonomię w przedziałach klasy
                        > niższej i średniej. Ale to w innych krajach. U nas w modzie jest pierdzenie w
                        > rozwalający się fotel i płacz pokrzywdzonych.
                        no nareszcie coś za co mogę cie polubić, bo widze że popierasz kradzież..;D
                        • nabogato Re: Nabogato chyba blefuje 21.06.07, 22:32
                          > niestwty, muszę cię zmartwić, inne kraje nie miały tylu zabawnych perturbacji z
                          > systemami ekonomiczny co polska...i nie tyczy się ich takie oto równanie :
                          > gospodarka centralnie planowana+gospodarka rynkowa=feudalny kapitalizm...;)

                          No widzisz - jaka wielka krzywda tu wszystkich spotkała. Po takiej krzywdzie nie
                          da się już mieć żadnego pomysłu na nowy biznes, nie da sie nic już w życiu
                          zrobić. A Ci, którym się udało, to na pewno buraki i złodzieje. Najlepiej
                          siedzieć na dupie i użalać się nad sobą.


                          > > A co do równania w górę. Widzę, że w sposób charakterystyczny dla pewnych
                          > > kręgów, zrozumiałeś to li tylko jako równanie zarobków. Tymczasem nie
                          > > słyszałem jeszcze nigdy o kraju, który w sytuacji realnego windowania
                          > > w górę PKB popadałby w istotne (trwałe) tarapaty.

                          > chyba nie zrozumiałeś, jak na bogatą kierowniczą szychę czytanie ze
                          > zrozumieniem nie idzie Ci tak zgrabnie...;) dlapaństwa jest dobrze że pensje
                          > idą w góre, dla pojedynczego obywatelu już nie za bardzo...spłaszczyłby się
                          > górny pułap wynagrodzenia..:)

                          Ja o PKB, Ty o pensjach... Chyba się nie dogadamy. Poszukaj sobie krajów o
                          wysokim PKB, zobacz jacy ludzie tam biedni, bo pensje wypłaszczone. Ale co mi
                          tam. W końcu to Ty jesteś tu specjalistą od biznesu - co mi małemu robaczkowi
                          Tobie tłumaczyć.


                          > > W wielu krajach podejście jest zupełnie inne i ludzie Ci starają się coś
                          > > robić. Wielu się udaje. To właśnie oni ciągną do góry ekonomię w przedziałach
                          > > klasy niższej i średniej. Ale to w innych krajach. U nas w modzie jest
                          > > pierdzenie w rozwalający się fotel i płacz pokrzywdzonych.

                          > no nareszcie coś za co mogę cie polubić, bo widze że popierasz kradzież..;D

                          Przepraszam - ale tu już się zgubiłem. Możesz mi wytłumaczyć jak Twój komentarz
                          ma się do tego, co ja napisałem? Gdzie ja popieram kradzież?

                          nabogato.blox.pl - styl życia lepszych
                          • Gość: rebel Re: Nabogato chyba blefuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 23:40
                            znaczy, mam się dostosować do konwencji rozmowy ?

                            a więc, nie wiem jak mogłem, ja biedak z przedmieść cudownej stolicy, w której
                            rynsztokami płynie nie denaturat wyciekający z butelki bezdomnego, a miód oraz
                            mleko, a pieniądz na ulicy leżący wprost od nich ocieka...mogłem podjąć próbę
                            nawiazania rozmowy z tak zacnym interlokutorem, diukiem nowego świata, rekinem
                            polskiego kapitalizmu oraz wezyrem GPW w jednym...jakże miałem czelność
                            sugerować, iż spłaszczenie pensji przyczyni się do ograniczenia możliwości tych
                            wszystkich ambitnych i wartościowych ludzi oraz zniszczy ich nadzieje na własny
                            jacht dwupokładowy i wakacje na Malediwah połączone z polowaniem na mieczniki...
                            i na koniec....jakże ja bezrobotny mogłem wyprzedzić swym procesem myślowym o
                            całą jedną długość kierownika, zarabiającego 20 tyś, posiadajacego piękną żonę
                            i dwoje udanych dzieci?

                            sam nie wiem...ale czuje że czeka mnie chłosta, przecież taka kara spotyka
                            chłopa za dokonanie obrazy na szlachcicu..;D
            • Gość: studento Re: Nabogato chyba blefuje IP: *.mmj.pl 06.07.07, 01:35
              A ja uważam że fajnie że tak mozolnie wypracowuje te 20 tysięcy i nie ma go tak
              często w domu ,wiem że jest z siebie dumny że kupuje swojej żonie piękne perfumy
              i sexy bieliznę ,ale to nie zmienia faktu że nie ma go w domu bo tu delegacja tu
              tamto to sramto (pewnie też ma kochankę hehe)ale żonka w tym czasie sie baardzo
              nudzi i czuje sie taaka samotna że chętnie zaopiekuje się bezrobotnym studentem
              z domku obok eheeh i taki ja :) róbie różne creazy things with her hehe i
              zajebiście wygląda w tych różnych fatałaszkach codziennie nowe atrakcje :) zatem
              wyjeżdżaj zarabiaj a w leasing zostaw mi żonke :)
          • Gość: osiol Re: Nabogato chyba blefuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.07, 14:50
            Ja tez nie wiem 'czemu' to piszesz.Mowi sie/pisze sie-'dlaczego'
            Kompleksy leczysz na forum czy co?Kolejny frustrat,ktoremu nie wyszlo i probuje
            sie podbudowac.
        • bilb0 Re: Nabogato chyba blefuje 30.08.07, 15:46
          Gość portalu: Michał napisał(a):

          > Nabogato chyba blefuje.
          >"Chyba", gdyż pewności mieć nie można.

          Fakt, że nie można.
          Odnoszę jednak takie samo wrażenie.
          I nie chodzi tu o to, że myślę, iż nie ma ludzi dobrze
          zarabiających, jak to zaraz zarzuca w takich przypadkach swym
          krytykom 'nabogato'.
          Rzecz w tym, jak on pisze. Gładkie, ogólnikowe formułki jak z
          żurnala czy podręcznika sukcesu. Nie będę się tu wdawał w analizę
          tego specyficznego stylu - typowego dla ludzi o mitomańskim zacięciu.

          >Tak czy siak facet musi mieć jakieś problemy ze sobą.

          Na to niestety wygląda.
          Nie śmiejmy się więc z niego.
          Szkoda tylko, że miotając na forum "nieudacznikami", "nierobami" i
          tym podobnym, obraża innych ludzi i psuje humor pewnie niejednemu,
          który potraktuje go poważnie.
      • Gość: Karamika Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 24.06.07, 20:59
        Wiecie co?Prawda jest taka,ze kobieta musi miec poczucie bezpieczenstwa i
        wiedziec,ze jak bedzie w potrzebie(nawet finansowej)-to FACET jej pomoże a nie
        bedzie tylko stekał,że nie może jej pomóc,że takie jest życie...bla-bla-bla...
        i w efekcie kobieta musi radzic sobie sama.Wogóle jak mozna z facetem bez pracy
        sie zwiazac na powaznie?Jak z takim stworzyc rodzine,zycie na jakotakim
        poziomie....no i najważniejsze...dlaczego nie ma pracy?moze jest leniwy,mało
        ambitny,albo poprostu jest tak ślamazarny życiowo-to sa pierwsze mysli kobiety
        jak poznaje faceta"na bezterminowych wakacjach".Taka jest prawda.Moj facet ma
        prawie 30 lat i nie ma stałej pracy.Jestem z nim od roku i zawsze byłam przy
        nim.Chwyta sie nieraz jakichs fuch na budowie...ale widze,ze nie zalezy mu na
        stałej pracy.Poprostu przespalby życie gdyby mogł.Dosłownie.Na necie szukam mu
        ofert,które by mu sie spodobały(w kierunku jego zawodu wyuczonego)...ale on
        nigdy z nich nie korzysta!Psu na budę to wszystkoTeraz to widze,wczesniej
        jakos...nie chcialam widziec,bo uczucia mi przysłaniały zdrowy
        rozsadek.Widzicie,to nie jest tak,ze kobiety patrza tylko na kase-to bzdura!Ja
        po roku czasu-nic od niego nie dostałam.Nic.Zadnego ciucha,kosmetyku...o
        biżuterii nie wspomnę....Ale juz jestem zniechecona tym
        jego "zawieszeniem".Przeciez nie bede go utrzymywac...koncze studia...ide do
        pracy i...chyba zwijam zagle z tego zwiazku...nic tu po mnie...Chce stworzyc
        prawdziwy zwiazek,w ktorym partner bedzie sie tak samo starał o zapewnienie
        jakiegos standardu życia jak i ja :)Przeciez do tego sie dazy w byciu razem-
        praca-dom-partnerstwo-i w koncu rodzina.Na tym polega życie :)Życze sobie tego
        z całego serca...
        • Gość: wywiadowca Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: *.aster.pl 24.06.07, 21:22
          gryzli.wrzuta.pl/audio/2UWSS3rElC/wywiad_z_dziwka
      • Gość: Studenttch Re: Bezrobocie a DZiewczyny IP: *.cpe.marton.net.pl 08.07.07, 15:31
        Cześć koleżko powiem ci że masz racje. Ja studiowałem i skończyłem studia z
        pieniędzmi było różnie i z dziewczynami też one zadawały takie pytania np. czy
        pracujesz? One kochają milionerów-biznesmenów, a nie golasów. Ich nie interesuje
        czym się interesujesz i co osiągnąłeś, że studia za 1 rok czy 2 zaprocentują!
        • evamalgorzata Re: Bezrobocie a DZiewczyny 08.07.07, 17:15
          dajcie spokoj chlopcy! swiat nie jest jeszcze taki okrutny aby kazda panna na
          kase leciala!!!! Sa jeszcze dziewczyny/kobiety ktore wiedza o tym, ze pieniazki
          szczescia nie daja i za pieniazki wszystkiego sie nie kupi!! a bezrobocie to
          przeciez- jak to pieknie napisal autor watku- to nie wozek inwalidzki i nie
          trwa wiecznie ;) i to zdanie swiadczy o tym, ze interesujacy z ciebie koles i
          musisz miec fajne poczucie humoru.
          A te dziewczyny, ktore pisza, ze nigdy by nie wziely
          bezrobotnego....hmmmhmm...znam takiego, ktory jest teraz milionerem a poznalam
          go jak byl zapisany w Urzedzie Pracy jako bezrobotny ;))))))
          Pozdrawiam i glowa do gory, troche wiecej pewnosci siebie, w swoj intelekt a
          zobaczysz ze to zaprocentuje(to do autora watku). Pa
          • kat_ja1 Re: Bezrobocie a DZiewczyny 09.07.07, 22:42
            "styl życia lepszych".....hmmmm..musisz być bardzo biedny emocjonalnie,
            nabogato.....żeby tak się dowartościowywać, zwłaszcza pisząc na forum dla
            plebsu...,współczujemy, że musisz po prostu ciągle się starać, żeby być wśród
            tych, jak to napisałeś lepszych....Ale wiesz, czasem los bywa okrutny, znałam
            jednego takiego, który też wszystko miał, ale źle zainwestował...i
            stracił..wszystko...nie tylko firmę, ale i żonę, której też mu wszyscy
            zazdrościli, ale ona brzydziła się nieudacznikami, więc sam rozumiesz...A jako,
            że nie był już z tych lepszych, okazało się, że przyjaciół nie miał zbyt
            wielu....skończył trując się spalinami w swoim, a właściwie już nie swoim
            aucie...Więc jak to mówią, nie chwal dnia przed zachodem słońca..
      • adam81w Re: Bezrobocie a DZiewczyny 16.07.07, 01:36
        Więc tak. Ja mimo braku pracy poznawałem dziewczyny. Nie szukałem i nie szukam
        takich na 5 minut choć i takie były ale do głowy by mi nie przyszło żeby
        jakakolwiek kobieta miała mnie oceniać wedle moich zarobków w danym czasie.
        Prawda jest taka, że kobieta ocenia możliwości faceta (czy może coś osiągnąć i
        zabezpieczyć rodzinę w przyszłości) i jego perspektywy a nie stan obecny. Po
        drugie nie wiem jak wy myślicie ale wg mnie ciężar dokładania do domowego
        ogniska ciąży nie tylko na facecie ale i na kobiecie. Po równo. Partnerstwo.
        Jednak wiem jedno jak jesteś długo bez pracy to siada ci samoocena no a jak tu
        mieć chęć na podryw i poznawanie kogoś skoro masz niską samoocenę. Po drugie
        niestety pourywały mi się kontakty z wieloma moimi dawnymi przyjaciółmi właśnie
        dlatego że jak idiota zacząłem ich unikać. I ostatnia moja mądrość. Czasem w
        życiu człowiek nie wie czego chce i musi sobie zrobić czas wolny żeby się tego
        dowiedzieć i poukładać sobie w głowie. Tyle ode mnie.
    Pełna wersja