Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Rzucenie pracy w poszukiwaniu satysfakcji

      • Gość: taka ja Re: Rzucenie pracy w poszukiwaniu satysfakcji IP: 217.153.131.* 28.06.07, 09:25
        ja tak zrobilam i teraz zaluje. :( trzeba miec taka zmiane naprawde
        przemyslana. czlowiek z natury doazy do lepszego - jezeli decyzdujesz sie na
        gorsze - musisz miec 1000000% pewnosci ze to jest naprawde TO!
        • cosma2001 Re: Rzucenie pracy w poszukiwaniu satysfakcji 28.06.07, 09:29
          Odganiaj od siebie takie stwierdzenia: "teraz żałuję". Jeśli chcesz wrócić, to
          rób wszystko, żeby tak się stało. Po prostu szukaj kolejnej, jeszcze lepszej,
          niż poprzednia, pracy. A czasami jest tak, ze praca sama Cie znajdzi. Musisz
          'tylko' CHCIEć.
      • Gość: mm Re: Rzucenie pracy w poszukiwaniu satysfakcji IP: *.saton.pl 28.06.07, 09:51
        po 8 latach pracy rzuciłem edukację narodową (byłem nauczycielem). teraz
        szykuję się do rejsu usa-brazylia (statki handlowe). to dosyć.. spora odmiana,
        może nawet bardziej niż o 180 stopni :) no i mam już 32 lata
        • Gość: ciekawy Re: Rzucenie pracy w poszukiwaniu satysfakcji IP: *.miks.uj.edu.pl 28.06.07, 14:24
          ooo

          a jak się dostałes na taki statek

          Skończyłes jakąś szkołę ?
      • Gość: anka Rzuciłam rewelacyjnie dobrze płatną pracę i ..... IP: *.icpnet.pl 28.06.07, 10:14
        zaczełam studia. Przy czym od razu powiem, jestem rocznikiem, który od 1 roku
        studiów czytał ogłoszenia o prace w stylu; studia dzienne/2 kierunki/5 lat
        doswiadczenia /wiek ponizej 26 lat. Zaczynając studia na AE w Pniu, powiedziałam
        sobie, dam rade i dałam - skonczyłam dwa kierunki, podjełam prace od 2go roku i
        kończac studia (dziennie), byłam w tej dobrej sytuacji,ze to do mnie dzwoniono
        pytajac o to czy zechce pracowac. I pracowalam...., po 4 latach poczułam totalne
        "wypalenie", praca po 15 godz. sprawiła,ze nawet nie mialam kiedy zajac sie
        wydawaniem pieniedzy, pomijam juz kwestie tak banalnej rzeczy jak "życie
        osobiste", w dniu 28 urodzin powiedziałm dość - mam dośc kasy i musze
        odpocząć.... zdałam na studia - jestem teraz na prawie (dziennym). Chodzę na
        zajęcia z osobami 10 lat mlodszymi od mnie, mieszkam w "meszkaniu studenckim" -
        1wszy raz w zyciu (swoje "puściłam" w najem) i .... czuje sie dobrze, w końcu
        nie wystaje z bolem brzucha,ze "coś" jest do zrobienia, mam czas żeby od rana
        pobiegać/poćwiczyć.... fakt .... sa chwile zwatpienia, zwlaszcza jak "obleję"
        jakis egzamin, ale..... w końcu mam to czego nie mialam jak studiowalam....
        spokój. Plan jest prosty, mam nadzieje,ze po studiach bede "wolna od szefow" i
        ze uda mi sie dostac na aplikacje prokuratora / sędziego (do tego czasu mam
        nadzieje,ze Kaczek i Zioby juz nie bedzie) i luzik, zadnego wstawania o 5 na
        pociag/samolot....a najfajniejsze jest to,ze mam w końcu znajomych :) i ze oni
        mimo tego,ze jestem duzo od nich starsza, traktuja mnie jak kolezanke,
        przychodza pogadac, poradzic sie.....
        • Gość: ara Re: Rzuciłam rewelacyjnie dobrze płatną pracę i . IP: *.hparc.com 28.06.07, 12:08
          Nigdy nie jest za pozno na zmiany. Praca nie powinna byc tylko zrodlem
          pieniedzy - przeciez poswieca sie jej tyle czasu (reguly wiecej niz na
          cokolwiek innego), ze szkoda go marnowac na cos, co nie przynosi zadnej
          satysfakcji! Obowiazki tez moga byc przyjemnoscia. Moze latwo mi to mowic, bo
          nie mam jeszcze na glowie dzieci ani kredytow i zawsze wybieralam prace, ktora
          wydawala mi sie interesujaca, nawet jesli mialam dostawac za nia duzo ponizej
          sredniej krajowej. Dwa lata temu dostalam propozycje swietnie platnej pracy,
          ale przy bardzo komercyjnym projekcie, ktory nie do konca mi odpowiadal.
          Odmowilam - rodzina i znajomi stukali sie w glowe mowiac, ze jestem niepowazna,
          bo taka szansa juz sie nie powtorzy. Pol roku pozniej rozpoczelam prace, o
          ktorej wczesniej nie smialam nawet pomarzyc. Nie dostalabym jej, gdyby nie
          wczesniejsze doswiadczenia nad ciekawymi projektami. Ale jesli tylko poczuje,
          ze przestaje mi to odpowiadac, sprobuje czegos zupelnie innego - szkoda zycia
          na rutyne!
        • Gość: Narcyza Re: Rzuciłam rewelacyjnie dobrze płatną pracę i . IP: *.acn.waw.pl 04.07.07, 22:29
          Gość portalu: anka napisał(a):
          > Jestem teraz na prawie (dziennym). (...)
          > Plan jest prosty, mam nadzieje,ze po studiach bede "wolna od szefow" i
          > ze uda mi sie dostac na aplikacje prokuratora / sędziego (do tego czasu mam
          > nadzieje,ze Kaczek i Zioby juz nie bedzie) i luzik, zadnego wstawania o 5 na
          > pociag/samolot....
          To nie jest dobry plan.
          Od wczesnej młodości marzyłam o pracy w sądzie. Dostałam się na aplikację
          (trudne, ale możliwe), przez rok harowałam jak ostatni niewolnik żeby zdać
          egzamin sędziowski, ale udało mi się i zostałam asesorem. Przyznaję, że sądzenie
          jest super, przewodniczenie rozprawom to adrenalina na najwyższym poziomie,
          rozstrzyganie sporów i podejmowanie decyzji jest pełne wyzwań intelektualnych,
          sprawia, że masz wrażenie, że robisz coś ważnego.
          Ale roboty jest mnóstwo. Po prostu mnóstwo. Może jakieś 60 godzin tygodniowo ?
          Nikt z moich znajomych nie pracuje tyle co sędziowie i asesorzy. Owszem praca
          jest elastyczna - nie trzeba siedzieć od 8 do 20 - można przyjść później, wyjść
          wcześniej, w ogóle nie przyjść danego dnia. Ale praca musi być kiedyś zrobiona.
          I trzeba albo raz posiedzieć 11 godzin, albo zabrać akta do domu. Nikt z nas nie
          ma wolnego całego weekendu, a często jedno wolne popołudnie w tygodniu to
          wszystko co daje się wygospodarować. Najlepsze uzasadnienia powstają w nocy z
          niedzieli na poniedziałek.
          Płaca asesora to niecałe 3000 zł netto. Żadnych bonusów czy premii tylko 13 w
          lutym. To za mało, żeby żyć na własną rękę w Warszawie na przyzwoitym poziomie.
          W tym roku było mnie stać na bardzo skromne wakacje, a jedyną nadzieją na
          wymianę starego samochodu są rodzice.

          Dlaczego jestem na tym forum ? tak, tak - szukam nowej roboty - na razie
          zgodziłabym się przybijać pieczątki, gdybym dostała 10k netto i wolne weekendy.
      • Gość: Chas Re: Rzucenie pracy w poszukiwaniu satysfakcji IP: 195.49.119.* 28.06.07, 11:21
        mam 34 lata i 12 lat pracuje w bankowosci. singiel. od 6 lat w banku za
        granica. i wszystko wyglada dobrze poza tym ze sie wypalilem. zycie stygnie.
        w lipcu skladam wypowiedzenie. potem 3 miechy pracy na wypowiedzeniu. rzucam
        wszystko a pozna jesienia wyjezdzam na 2 lata w podroz dookola swiata. decyzja
        trudna. ale jak juz ja podjalem spadl mi kamien z plecow. perspektywa
        codziennej pracy do emerytury mnie zaczela zabijac.
        • Gość: jery Re: Rzucenie pracy w poszukiwaniu satysfakcji IP: *.comarch.com 28.06.07, 12:30
          Też jestem na etapie wypalenia. Mam wiele marzeń i za chwilę mam zamiar zacząć
          je realizować. Nie mam do końca wolnej ręki bo rodzina zobowiązuje. Myślę
          jednak, że życie jest za krótkie aby robić nudne rzeczy. Marzeniom mówię TAK.
      • pokpok Re: Rzucenie pracy w poszukiwaniu satysfakcji 28.06.07, 12:45
        Jestem 7 lat po zmianie (mam teraz 42). Sama zmiana jest rzeczywiście dobra.
        Życzę jednak wszystkim większej ostrożności niż taka jaką sam zastosowałem. Zbyt
        wcześnie zacząłem "następną część". Dzisiaj wydaje mi się, że powinno się jakiś
        czas odczekać (kilka miesięcy, może rok). I spokojnie przyglądać się zarówno
        sobie (następują zmiany) jak i otoczeniu. A potem wykonywać konkretne ruchy.
        Z niektórych wcześniejszych postów wynika, że sporo osób tak postąpiło
        (odczekali trochę w stanie "zawieszenia") i dobrze na tym wyszli.
        Wszystkiego dobrego ...
      • Gość: M28 Re: Rzucenie pracy w poszukiwaniu satysfakcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.07, 12:53
        Miałem tak samo. 28 lat, stanowisko analityka w baaardzo dużej spółce akcyjnej,
        praca całkowicie zgodna z ukończonymi studiami do tego dosyć przyjemna jeśli
        chodzi o zakres obowiązków, niezła kasa, tzw. poważanie społeczne:) itp.
        Niestety po pewnym czasie (ok 3 lat) poczułem to samo co Ty - totalny bezsens
        takiego życia. W zasadzie każdy mój dzień był taki sam, te same zadania, ci
        sami ludzie (przyznam, że wszyscy wypaleni, trzymali się roboty jakby z
        przymusu), pomyślałem - tak ma być aż do emerytury???. Do decyzji dojrzewałem
        ok. roku i w końcu postawiłem wszystko na jedną kartę. Przyznam szczerze, że
        ani sekundy nie żałowałem tej decyzji, dopiero teraz moje życie nabrało
        jakiegoś sensu, kolorów. Pracę mam znacznie ciekawszą, mimo, że branża podobna
        wręcz uwielbiam to, co teraz robię. Faktem jest, że nie miałem rodziny na
        głowie i już sporo oszczędności, do tego super firmę w CV w razie czego, więc
        tak naprawdę dużo nie ryzykowałem.
        Jeśli miałby coś radzić, to w tym wieku nawet nie ma co się zastanawiać. W
        końcu w pracy spędza się niemal połowę dorosłego życia. Jeśli już teraz dopada
        jakaś frustracja to z każdym miesiącem/rokiem będzie tylko gorzej. Zresztą jest
        na ten temat nawet sporo prac naukowych (zwłaszcza amerykańskich); tam jasno
        piszą, że pracę powinno się zmieniać co 3-7 lat!, bo inaczej wypalenie. Dodam
        na koniec, że często spotykam ludzi ze starej firmy - dosłownie "żywe trupy",
        żyją jakby w letargu. Z kilku osób które odeszły (nieliczna młoda grupa) żadna
        nie żałuje swojej decyzji.
        Pozdr.
      • caido Ja tak zrobilem 28.06.07, 13:03
        Po 13 latach pracy w pewnej branzy, gzie trwa wyscig szczurow powiedzialem sobie dosc. Wole zarabiac mniej, ale wstawac do pracy z usmiechem, wracac do domu i miec sile i chec na zabawe z dziecmi. Spedzac spokojne weekendy z rodzina. Nie wyjezdzac sluzbowo nagle na pare dni. Znajduje czas na nowe studia, ktore sa moze niepraktyczne, ale ciekawe. Znalazlem czas by jezyka obcego sie pouczyc. Na wakacjach nie stresuje sie co w pracy i nie meczy mnie powrot. Mam czas dla przyjaciol. Owszem pieniedzy mam mniej, ale wczesniej i tak nie bylo kiedy ich madrze wydac bo pracowalo sie non stop. Wpadalo sie do centrum handlowego i robilo szybkie zakupy, czasami bezmyslne. A teraz konsumpcje mam ograniczona ze wzgledow finansowych i dobrze mi z tym, kupuje to co potrzebuje, a nie wszystko to na co mnie stac. Wyleczylem sie z konsumpcjonizmu. Wole pofilozofowac, madra ksiazke przeczytac, podyskutowac ze znajomymi.
      • iza107 Re: Rzucenie pracy w poszukiwaniu satysfakcji 28.06.07, 13:49
        Witam

        Nie wiem co Ci inni odpisali, nie czytałam jeszcze. Interesujący wątek, no i
        powiem, że nie lada problem, bo skoro się męczysz, to zmień coś. Wiem, że łatwo
        powiedzieć, ale życie jest za krótkie, żeby chociaż nie spróbować, bo za parę
        lat będziesz jeszcze bardziej żałować.
        Powiem Ci jak jest ze mną. Niedługo skończę 26 lat, niedawno znowu odeszłam z
        pracy. Co prawda to praca nierozwojowa i niezbyt ciekawa, ale już nie pierwszy
        raz mnie to spotyka - zaczynam pracę, na początku myślę, że może tym razem
        będzie inaczej, może to w końcu to... i po jakimś czasie idę do tej pracy jak
        pod nóż! Nie pracuję ok. 1,5 miesiąca, i tak się cały czas zastanawiam co ze mną
        będzie, co ja tak naprawdę chcę robić w życiu. Jestem po studiach i nie chcę
        zaczynać kolejnych. Ale nie wiem - co tak naprawdę chcę robić. Może gdyby w
        pracy była miła atmosfera, dawała mi satysfakcję, wynagrodzenie było przyzwoite
        - to byłoby inaczej ze mną, bo jak do tej pory to nie mam szczęścia do pracy.
        Szukam ciągle, wysyłam CV, jak ktoś szuka to wie jakie to jest męczące, te
        rozmowy, często śmieszne, wiele rozmów jakie chociażby w ostatnim czasie miałam
        - to była tylko strata czasu - wiele osób myśli, że jak ktoś nie ma pracy, to
        weźmie wszystko i za byle jakie pieniądze. No to są w błędzie. Mam nadzieję, że
        w końcu znajdę coś odpowiedniego dla siebie.
        Rozpisałam się o sobie. Jak jest Ci źle, to coś z tym zrób. W pracy spędza się
        dużo czasu, niech Cię coś tam trzyma, niech Cię ciągnie, niech Ci się chce
        pracować - bo jak tak nie będzie to szkoda Twojej energii i czasu.

        Pozdrawiam i powodzenia.
        • agusmok12 Re: Rzucenie pracy w poszukiwaniu satysfakcji 28.06.07, 14:19
          Mam to samo, co Iza107. Studia skończyłam 3 lata temu. Od tego czasu wciąż
          szukam. Miałam super pracę, co prawda za małe pieniądze, ale niesamowicie
          satysfakcjonującą. Każdy dzień był inny i przynowił nowe wyzwania. niestety -
          praca na zastępstwo. Musiałam szukać dalej. Obecnie męczę się za biurkiem, 8
          godzin katorgi, czyścca czy nie wiem czego jeszcze. Pracuję tu od 5 miesięcy i
          mam dość. Nie ma z kim pogadać, praca rutynowa, ogólnie masakra. Mam wrażenie,
          że jestem w klatce. Żyję od piatku do niedzieli, a potem 5 dni ciepienia.
          I znowu szukam. Przeraża mnie to szukanie, bo za każdym razem czuję się, jakbym
          wreszcie znalazła swoje miejsce na świecie, po czym okazuje się, że
          niekoniecznie... Zwariować można.
        • Gość: edi Re: Rzucenie pracy w poszukiwaniu satysfakcji IP: *.range86-140.btcentralplus.com 28.06.07, 14:25
          witam. sytuacja o jakiej piszesz nie jest prosta - ale sadze ze jest o tyle
          dobra ze myslisz intensywnie nad tym co robisz jak to robi i czy jestes z tym
          szczesliwy - uwazam ze to polowa sukcesu. polacy jeszcze tak maja ze chca
          wyrwac super prace za super kase i trzymac sie jej z przeproszeniem do
          usra...ej smierci. wcale tak nie musi byc. trzeba szukac i probowac - nie mowie
          ze to latwo a kto od razu wpadnie na ciekawe zajecie no to temu pozazdroscic.
          ja w ciagu dwoch lat 3 razy zmienialam prace. za kazdym razem ciekawa ale
          stresujaca mocno za male pieniadze. teraz tez wydawaloby sie ze jest ok ale
          przyszlo zmeczenie i brak motywacji do tego pojawil sie prawdziwy kryzys w moim
          zyciu. no i co - przyszlam z wymowieniem z pracy, ktora lubilam - i ku mojemu
          zaskoczeniu dostalam bezplatny urlop :-)na kilka miesiecy. teraz zyje z
          oszczednosci i mysle co zmienic i w jakim kierunku pojsc. tobie zycze
          przemyslanych i owocnych decyzji najlepsza praca to taka ktora sprawia duzo
          radosci i ktora lubimy bo wtedy wykonujemy ja chetnie i jestesmy w tym dobrzy.
          no a pieniadze ... jak ktos nie ma parcia na nie od razu same przyjda w koncu.
          pozdrawaim.
        • Gość: ania Re: Rzucenie pracy w poszukiwaniu satysfakcji IP: *.chello.pl 08.07.07, 17:56
          tez tak myslalam. do momentu gdy zaczelo brakowac na chleb. taka postawa jest
          ok. pod warunkiem, ze cie jeszcze na to stac.
      • Gość: kk Re: Rzucenie pracy w poszukiwaniu satysfakcji IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.06.07, 16:56
        Faktycznie, masz problem, skoro w wieku 30 lat trudno Ci wyobrazić sobie, że
        zaczynasz studia.
        Nie dziwię Ci się, że czujesz "kompletny bezsens swojego zawodowego życia",
        skoro nie masz ochoty się rozwijać.
        Też się przekwalifikowałam, skończyłam informatykę, pracuję w zawodzie. Znajomi
        ze studiów pracowali, studiowali (często dojeżdżali z daleka na zajęcia),
        koleżanki oprócz pracy i studiów miały dzieci... Większość z nich była po 30
        lub do niej dobiegała. Wielu z nich studia wspominają jako bardzo przyjemny
        czas i planują następne ;)
      • Gość: Hubert Ehh to bagno ... IP: 195.42.249.* 28.06.07, 17:04
        Niestety jak się wpadnie w to bagno to ciężko z niego wyjść. Człowiek się
        przyzwyczaja do życia na dobrym poziomie, zaciąga kredyty na zakup mieszkania,
        samochodu itd i w pewnym momencie okazuje się że nawet gdybyśmy chcieli zacząć
        inne życie to ciężko jest zerwać z dotychczasowym.

        Jestem programistą, pracuję w Warszawie i zarabiam całkiem nieźle ale ostatnio
        coraz częściej chce mi się rzygać od tej pracy i tego miasta ... Niestety
        brakuje mi odwagi i pomysłu na to co zrobić żeby to rzucić w cholerę. Poza tym
        nie mam już takich możliwości zadecydowania co chcę zrobić ze swoim życiem jakie
        miałem w wieku 20 lat. Nie mogę np zostać weterynarzem bo musiałbym skończyć
        5-letnie studia dzienne oraz odbyć staż a przez ten czas trzeba się z czegoś
        utrzymywać ... Ehh wciąż myślę i myślę ...
      • Gość: seni Re: Rzucenie pracy w poszukiwaniu satysfakcji IP: 62.233.214.* 02.07.07, 18:59
        Robert,

        Rozumiem Cie doskonale. Nie chce dzielic sie tu szczegilami, bo to akurat jest nie sitotne, ale i ja zostawilam dobrze platna, i niezle rokujaca prace na rzecz tego co naprawde lubie robic. Akurat i to przyniesie mi spore dochody, ale nawet gdyby tak nie bylo nie wachalabym sie.
        Chcialam odpisac zeby dodaz, ze do tego wszystkiego dochodzi dobra atmofera w pracy. Ja rowniez z powodu jej braku nie zawachalam sie.

        Pozdrawiam, powodzenia
      • Gość: Robert Odpowiedź od Roberta :) IP: *.adsl.inetia.pl 02.07.07, 19:19
        Kochani,

        Bardzo dziękuję Wam za wasze świadectwa, przemyślenia.
        Szczególnie dużo dały mi do myślenia słowa ludzi starszych
        ode mnie, którzy diametralnie zmienili swoje zawodowe
        życie stawiając na pierwszym miejscu satysfakcję.

        To chyba jakiś znak, że napisała jedna osoba, która
        zdecydowała się po branży IT na dokładnie taki sam
        zawód o jakim marzę...

        Mam nadzieję, że już niedługo zdecyduję się na odważny krok....

        Trzymajcie się bardzo ciepło,
        Robert
      • Gość: kathis Re: Rzucenie pracy w poszukiwaniu satysfakcji IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.07.07, 17:40
        cześć:)
        ja jestem w bardzo podobnej sytuacji:)
        jestem ekonomistą z doświadczeniem... rzuciłam pracę, przeprowadziłam się do
        innego miasta, nie szukałam pracy w zawodzie, chociaż dla spokoju sumienia
        czasem wysyłam CV na stanowisko ekonomiczne, pracuję w radio jako wolontariusz -
        tutaj się spełniam, tu jestem sobą, dowiaduję się że mam talent, ale cholernie
        trudno jest o pracę za pieniądze, wierzę, że uda mi się spełnić swoje marzenia i
        nie zgniję za biurkiem, co najwyżej za mikrofonem ;)
        powodzenia!
      • monaliza_2005 do osób z IT 07.07.07, 18:27
        moglibyście bardziej przybliżyć, co konkretnie nie podoba się wam w waszej pracy
        (czyni ja bezsensowna i nudną). I jaki zawód/ specjalizacja z IT wydaje wam
        się najmniej nudny . taki bardziej kreatywny, mniej rutyny, więcej akcji. czy
        może nie ma takich:(?
        • serendepity Re: do osób z IT 11.07.07, 16:03
          Moim zdaniem kazda specjalizacja moze stac sie nudna, jesli po prostu stracimy
          nia zainteresowanie.
          W moim przypadku trafilam na nudne stanowisko, gdzie nie uzywam wszystkich
          swoich umiejetnosci tylko mowiac delikatnie gnije. Na razie postanowilam zmienic
          prace na bardziej zywe i wymagajace srodowisko. Jesli po jakims czasie dojde
          ponownie do wniosku, ze IT znudzilo mi sie, to pomysle na powaznie co moge
          innego robic i jak do tego dojsc.
      • Gość: poli Re: Rzucenie pracy w poszukiwaniu satysfakcji IP: *.cnb.com.pl 08.07.07, 16:07
        Pracuje ze mną jedna Pani, która z zawodu jest ekonomistką i przez wiele lat
        pracowała jako księgowa. Jak sama powiedziała, strasznie się męczyła, bo jej
        prawdziwą pasją jest...geografia. Teraz jest nauczycielką geografii. Widać, że
        jest zadowolona i nie przeszkadza jej, że zarabia o wiele mniej niż wcześniej:)

        Powodzenia.
      • Gość: nana wiem co czujesz IP: *.chello.pl 08.07.07, 17:42
        wlasnie ja jestem w takiej rozterce. wiem co chialabym robic, ale brak mi
        odwagi. zawsze mialam ogromna chec wyjechania na misje i nawet mialam taka
        mozliwosc, ale nagle dostalam prace w polsce i za satysfakcjonujaca mnie
        pensja. jednak porzucenie tamtej "pracy" nie moge odzalowac. pracowalam
        krociutko w zawodzie i to byla super p[raca, ale neistety nie dawalby mi jednak
        szans na przezycie jakiekolwiek.
        • Gość: Kasia Re: wiem co czujesz IP: *.171.19.250.crowley.pl 10.07.07, 14:36
          Was wszystkich łączy jedno: każdy rzucił ŚWIETNIE PŁATNĄ pracę. Wtedy nic
          dziwnego, że stać Was na jedne, drugie, piąte podyplomowe. Ja mam kijową pracę,
          też już się dawno wypaliłam, i dostaję 2000. Do spłacenia mam jeszcze grubo
          ponad 30 lat kredytu, potężnego zresztą. Odpowiem od razu na pytania tych, co
          zapytają po co brłam ten kredyt - bo rata jest dokładnie taka sama jak za
          kawalerke, którą wynajmowałam.
          Mieszkam we Wrocławiu. Pomysłów na biznes, który dłby mi dziką satysfakcję mam
          około 5. Ale na KAŻDY z nich potrzebuję bardzo duzo pieniędzy.
          I kółko się zamyka :(
      • Gość: agnes Re: Rzucenie pracy w poszukiwaniu satysfakcji IP: 195.136.118.* 09.07.07, 11:09
        Polecam książkę biedny ojciec bogaty ojciec
      • Gość: tomek Re: Rzucenie pracy w poszukiwaniu satysfakcji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.07, 15:58
        Witam,

        nie chciało mi się czytać podobnych postów. ale ja właśnie rzuciłem swoją
        pracę. Mam 27 lat i stanowisko kierownicze w warszawskiej spółce. postanowiłem
        podobnie otworzyć własną działalność gospodarczą. Jeszcze zastanawiam się nad
        branżą.
        Dodatkowo powiem że od miesiąca spłacam kredyt na dom. Jeżeli chodzi o
        samopoczucie to jest świetnie. czuję się wolny i wreszcie nie będę musiał
        słuchać barana (czyt. prezesa).
        Sam sobie będę mówił co mam robić.
        pozdrawiam.
      • Gość: tosia Re: Rzucenie pracy w poszukiwaniu satysfakcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.07, 23:00
        Cześć. Ja może nie odwróciłam wszystkiego o 180 stopni, chociaż...Miałam wypłate
        ok, mieszkałam w pięknym wielkim mieście i nie najgorzej mi było. ale chciałam
        spróbować swoich sił jako szefowa (swoja własna) i się przeprowadziłam 250 km
        dalej do mniejszego miasta. na razie złapałam robote tak na przeczekanie za
        nieziemsko marne grosze a powoli organizuje swoje miejsce pracy. Już sie nie
        moge doczekac. To będzie to. jestem stworzona żeby byc szefową:) Pozdrowienia,
        słuchaj swego serca. Robercie zawsze możesz sie u kogoś znów zatrudnic...a może
        czegos ciekawego nowego doswiadczysz?
    Pełna wersja