Gość: Dorota
IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl
19.06.03, 10:38
Problem jest taki – przyjmuję bibliotekę, która ze względu na panujący
bałagan w księgozbiorze oraz chaotycznie prowadzoną dokumentacja nie dają
żadnej szansy na sumienne przyjęcie tego dobytku. Pikanterii dodaje jeszcze
sprawa, że dotychczasową władczynią tego królestwa jest żona dyrektora, która
wybiera się na emeryturę, więc nie ma mowy o jakiejkolwiek korekcie w
późniejszym czasie a jedynym argumentem na pytanie o wyjaśnienie moich
niepewności jest kwitowane stwierdzeniem, „że ja tak to przyjmowałam i było
dobrze”. W tej sprawie rozmawiałam z dyrektorem i ponad wszelką wątpliwość
nie ma szansy na dokładne przeliczenie i przyjęcie tego majątku. Nie muszę
dodawać, że nie przyjęcie tej biblioteki jest równoznaczne ze zwiększeniem
stanu bezrobotnych i to nie wchodzi w rachubę.
Wdzięczna będę za jakieś wskazówki, jak nie dać się wpuścić.
Dorota