Gość: girl_named_mad
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
13.08.07, 20:27
Pracuje w tej firmie od poczatku 2007 roku, na stanowsku specjalisty ds. handlu miedzynarodowego. Odkad tu jestem obrot firmy wzrosl kilkukrotnie, przybylo nam kilku kluczowym dostawcow i klientow zagranicznych. "Pomoglam" firmie stac sie 2 najwieksza firma z branzy na polskim rynku. Tydzien temu zwolnila sie sekretarka i dzis dowiedzialam sie od szefa, ze ja MAM JA ZASTAPIC, a w wolnych chwilach dalej zdobywac nowe kontakty zagraniczne. Oczywiscie PŁACA POZOSTANIE BEZ ZMIAN, a kiedy tam jakas sekretarke zatrudnimy. Nie bylo pytania, tylko nakaz pracy na nizszym stanowsku. Dostalam tez jasno do zrozumienia, ze moja odmowa jest jednoznaczna ze strata pracy, a prace swoja bardzo lubie. Najgorsze w tym wszystkim jest to, ze nigdy niczym nie podpadlam szefowi, jestem swietnym specjalista w swojej branzy, doszkalam sie na swoj koszt, robie certyfikaty, a przed ostatnim weekendem chodzila mi po glowie mysl o podwyzce, a on dzis na forum CALEJ FIRMY powiedzial mi, ze od wrzesnia bede prowadzila sekretariat. I teraz jestem w wielkiej kropce, bo na pewno sie na to nie zgodze. Tym bardziej mi z tym zle, ze wszystko na co pracowalam ma przejac najwiekszy len w firmie, obibok i nierob pracujacy tam gdzie znajomosciom z szefem. Nie zgodze sie na pewno, zeby ten czlowiek przejal moje kontakty itp. Zaczelam dzis szukac nowej pracy. Jest mi bardzo zle i nie wiem co zrobic ze swoja frustracja. Czy ktos ma jakies rady, jak z godnoscia przetrwac w tej firmie do konca ? Mam wrazenie, ze zostalam tam zatrudniona (podkradziona innej firmie!!!) tylko dlatego, zeby podniesc ich prestiz na rynku, zdobyc nowe kontakty itp. A teraz albo sekretarka, albo nic. Na sama mysl, ze jutro mam tam wrocic, robi mi sie niedobrze...