Gość: Róża
IP: *.chello.pl
14.08.07, 17:47
Pracuje w tzw. państwowej firmie,jestem jedną z niewielu młodych
osób i choć nie mam kilkunastoletniego jak wiekszosc starszych pań
doświadczenia twierdze nie ma jakiejs wielkiej filozofii w pracy
urzednika w tego typu miejscu, są to raczej powtarzające sie
wykonywane wrecz mechanicznie czynności a zasób wiedzy potrzebnej
do jej wykonywania można zdobyc stosunkowo szybko.Śmieszy mnie wiec
i zastanawia to ciągłe protekcjonalne traktowanie , fakt ze owe
starsze panie stawiają siebie i swoją prace na piedestale i wyzszym
stopniu wtajemniczenia , ze to wszystko takie trudne takie nie do
pojęcia takie wow... kazda pierdoła jest przedstawiana jak
niewiadomo jakiej trudnosci zadanie i ciągle dają mi odczuć jak to
ja nic nie wiem ba!za plecami robią mi i wielu innym złą sławe,że ja
nic nie wiem one wiedzą wszystko , same nie potrafiąc uruchomić
Worda.Czy spotkaliście sie z czyms podobnym?