Gość: ave
IP: 212.144.101.*
24.08.07, 16:34
Witam,
Dostalem wlasnie oferte pracy w branzy finansowej. Nie liczac
licznych praktyk, bedzie to moja pierwsza praca na umowe o prace -
wlasciwie "na zakladke" z ostatnim rokiem studiow. Mam bardzo bogate
doswiadczenie na praktykach w roznych firmach, studiowalem na
uczelniach zagranicznych, krotko mowiac mam nieprzecietne CV i
niebanalne osiagniecia.
Firma do ktorej sie dostalem oferuje b.dobre warunki. Z przeciekow
od kolegow (bo oczywiscie oficjalnie nikt tego nie mowi) pierwsza
pensja to okolo 7-8 tysiecy zlotych netto. Z drugiej strony wiem ze
te stawki nie sa unormowane i w obrebie tego samego stanowiska
wystepuja duze wahania (od 5 do 10 tys netto na starcie). Niedlugo
ide na spotkanie do wspomnianej firmy w celu ostatecznego ustalenia
warunkow zatrudnienia i podpisania umowy. Pytanie - skoro pierwsza
pensja, jak sie okazuje, jest w sporej czesci uznaniowa, jakich
argumentow uzyc, zeby wynegocjowac wyzsza stawke, jesli pracodawca
zaproponuje mi wspomniane, powiedzmy, 5 tysiecy? Rozumiem ze to i
tak niezle jak na poczatek, ale czulbym sie idiotycznie wiedzac ze
kolega robi dokladnie to samo za dwa razy wiecej. W jaki sposob
byscie podeszli do takiej rozmowy i jakich argumentow uzyli, zeby
zawalczyc o wiecej? Czy oplaca sie dosc twardo postawic sprawe,
wychodzac z zalozenia ze znam swoja wartosc i za mniej niz X zlotych
nie bede pracowal? A moze warto w jakis delikatny sposob
zasugerowac, ze mam oferty od konkurencji? Jak byscie to rozegrali??
z gory dzieki za rady.