Gość: Kamila
IP: *.toya.net.pl
26.08.07, 22:26
Mój szef jest Holendrem. Zgodnie z kontraktem mam zagwarantowaną
podwyżkę 1 raz w roku, właśnie zbliża się ten czas. Szef przylatuje,
uprzedzony o tym, że tym razem spodziewam się konkretnej podwyżki-
część moich obowiazków to jego "działka", w zeszłym roku dostałam
100 zł bo "on mnie jeszcze nie zna, nie wie jak pracuję, w przyszłym
roku będzie inaczej". Powiedziałam mu czego oczekuję (bez kwot) a on
powiedzial, że zrobi rozeznanie i powie mi ile może mi dać podwyżki.
Zaznaczam, że osoby na moim stanowisku zarabiają co najmniej 1000 zł
więcej niż ja obecnie. Znalazłam na stronie gazeta.pl artykuł
opisujący moje stanowisko, dość ciekawie informujący także o
zarobkach. Przetłumaczyłam to na jęz angielski i waham się czy mu go
wysłać wraz z linkiem do oryginału. Co prawda ten artykuł jest z
2001 roku ale nic bardziej adekwatnego nie znalazłam. Pomyślałam, że
wysle mu ten artykuł mailem wraz z sugestią, ze pragnę mu tym samym
pomóc w podjęciu właściwej decyzji jako że nie jest Polakiem więc
nie zna tutejszych realiów. Faktem jest również, że on mnie o nic
takiego nie prosił. Czy powinnam mu to wysłać czy poczekać do
spotkania i jeśli nie pójdzie po mojej myśli wtedy mu to pokazać?
Bardzo proszę o rady