marakumba
07.07.03, 22:37
Jak to jest naprawdę? Czytam dziś oferty pracy i niemal co drugie wymaga
biegłej znajomości języka angielskiego.
Przecież u nas mało kto zna angielski.
Mój mąż, nieznający polskiego, nigdy nie może się porozumieć z jakąkolwiek
firmą ani po angielsku, ani po niemiecku, w Polsce oczywiście. Zabełgoczą coś
niezrozumiale, ale mówią, że angielski znają. Zawyżona samokrytyka czy co?
Języków nie znają osoby na wysokich stanowiskach, ale czytając ogłoszenia
odnosi się wrażenie, że biegły angielski to u nas normalka. I to żadna
bariera w zdobyciu etatu.
Chyba niektórzy lub większość naciągają.
Ja w życiu nie powiedziałabym, że znam biegle niemiecki, mimo że świetnie
rozmawiam w tym języku od kilkunastu lat. Biegle w jakimś języku potrafi
mówić jedynie dwujęzyczny człowiek, znający ten język nie tylko z teorii, ale
i codziennych konwersacji na wszystkie tematy. Mieszkający długie okresy
czasu w krajach, gdzie dany język jest językiem urzędowym. Inaczej nie pozna
się idiomów, charakteru języka, mowy potocznej etc.
Może wyszło to trochę chaotycznie, ale jestem doprawdy zbulwersowana
wymaganiami biegłego ang lub niem, a nikt nie może tych wymagań tak na serio
spełnić.
Pzdr