Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Jak Cię widzą, tak Cię piszą

    IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 12:48
    A ja to mam gdzieś. Nie dostosowuję swojej osobowości i wyglądu żeby oczarować pracodawcę. Chcę być sobą. Jeżeli to mu się nie podoba, to trudno. Nie chcę być sztucznym i udawać.
    Obserwuj wątek
        • Gość: Joe Re: Jak Cię widzą, tak Cię piszą IP: *.bielsko.dialog.net.pl 21.09.07, 00:14
          dokładnie stwierdzenie w tytule ma podtekst jednym słowem KONFORMIZMU, bo nie powinno się oceniać człowieka po wyglądzie nie powinno i tyle. Inna sprawa to bycie schludnym i nie epatowanie w ubiorze w sensie obrażania uczuć kogoś. Dla pracodawcy poza wymienioną schludnością powinny być najważniejsze kwalifikacje i to jak kto pracuje. Ja również w pracy nie naginam się pod innych wiem że różnie na tym wychodzę, wierzę że robienie tego co do nas należy jak najlepiej powinno wystarczyć a reszta to znajdywanie sobie problemów
          • Gość: someone życie wśród ludzi to konformizm IP: *.2-0.pl 22.09.07, 21:44
            wszystko zależy od zawodu, pracy itd. Jeśli np. jesteś programistą, to nie
            powinieneś w swoim CV umieszczać zdjęcia, bo to nie casting i chyba nie
            chciałbyś być zaproszonym na rozmowę za wygląd ;)

            Co innego praca, gdzie masz częste kontakty z klientami, tu wygląd się liczy,
            nie wystarczy tylko "nie śmierdzieć". Każdy ma też trochę inne podejście do
            kwestii ubioru, zachowania - jeden zwraca uwagę na brudne buty, drugi na
            podciąganie nosem /blee ;) inny na smród petów z ubrania rozmówcy.

            Życie wśród innych ludzi to pewien rodzaj konformizmu - ograniczamy nieco
            siebie, by móc skutecznie współpracować z innymi osobami.
            • mis22 Manipulacja ludźmi i lekceważenie ich są złe 23.09.07, 16:52
              Są dwie skrajności - jedna to lekceważenie innych ludzi, a druga to
              przystosowanie się do nich aby nimi manipulować. W moim przekonaniu
              obie są równie szkodliwe.

              Artykuł opisuje różne metody manipulowania swoim szefem lub
              rozmówcą. Znam parę przypadków gdy pracownicy manipulujący szefem
              szybko awansowali. Ponieważ awansowano pracownika bez kwalifikacji
              merytorycznych firma ponosiła znaczne straty i w końcu pół wydziału
              zwalniano.

              Gdy pracownik lekceważy opinię innych - zachowuje się agresywnie,
              ubiera się w sposób drażniący innych - powoduje to napięcia i złą
              atmosferę w pracy. Szkodzi zwykle głównie sobie ale zła atmosfera
              przyczynia się do gorszej pracy wszystkich.

              Reasumując - każda skrajność jest zła. Firmy zatrudniające
              psychologów pomagających w manipulacji ludźmi zwykle na tym tracą.
      • Gość: Jerry masz rację - co za gó.. IP: *.aster.pl 20.09.07, 21:34
        nieważne, co sobą reprezentujesz, tylko jak się prezentujesz..
        nie ważna wiedza, tylko wygląd...
        niezła kasę musząci wszyscy doradcyod wyglądu czesać z takich
        niedouczonych matołków co wierzą, że jak ułożą włosy i się będą
        wdzięczyć to bez względu na swoje umiejętności zawsze i wszędzie
        odniosą sukces...
      • mobbick ale bulszit :) 21.09.07, 00:14
        Najlepsze jest to o butach :) Jedyne mądre zdanie to to o ich
        czyszczeniu.

        Artykuł o "konflikcie pokoleń" był równie zabawny. Co ciekawe,
        autorstwa tej samej pani.
        praca.gazeta.pl/gazetapraca/1,74785,4475759.html
        Pani Izo, nie myślała Pani o przeniesieniu się do deseru? Pasowałaby
        Pani jeszcze do działu Astrologia, szkoda, że gazeta.pl akurat
        takiego nie ma.
          • Gość: Tomassi Re: ale bulszit :) IP: *.adsl.inetia.pl 22.09.07, 18:48
            niestety częściowo jest to prawda- w moim liceum widzę to dokładnie. w klasie
            mamy dwie dziewczyny: jedna posiada ogromną wiedzę z dziedzin ścisłych, ale
            wygląda niespecjalnie (z twarzy, nie przywiązuje uwagi do ubioru, ma kiepską
            figurę). druga natomiast to wieczna imprezowiczka z kiełbiami we łbie ale za to
            śliczna jak z obrazka (piękna figura, twarz, idealnie dobrane bardzo drogie
            ubrania i dodatki). co z tego że ta ładna jest bezczelna wobec nauczycieli,
            dyrekcji, wobec innych uczniów jeżeli jest bardziej lubiana przez ciała
            pedagogiczne? Nauczyciel z matematyki traktuje tą pierwszą jak "podaj, zetrzyj
            tablicę, pozbieraj kartkówki", nigdy nie usłyszała od niego chociażby drobnej
            pochwały za olimpiady i kolejną szóstkę, za to imprezowiczka jest jego pupilką
            którą zawsze pyta o termin klasówki, o to jak jej sie podobają zajęcia i
            notorycznie ją kokietuje. a całą klasę krew zalewa :)
            • mis22 Wykastrować nauczyciela matematyki 23.09.07, 16:57
              Gość portalu: Tomassi napisał(a):
              > Ladna jest bardziej lubiana przez ciała pedagogiczne? Nauczyciel z
              > matematyki traktuje tą pierwszą jak "podaj, zetrzyj tablicę,
              > pozbieraj kartkówki", nigdy nie usłyszała od niego chociażby
              > drobnej pochwały za olimpiady i kolejną szóstkę, za to
              > imprezowiczka jest jego pupilką którą zawsze pyta o termin
              > klasówki, o to jak jej sie podobają zajęcia i
              > notorycznie ją kokietuje. a całą klasę krew zalewa

              Przepraszam jeśli urażę niektórych czytelników - moim zdaniem trzeba
              wykastrować nauczyciela matematyki. Przestanie podrywać ładną
              uczennicę.
        • Gość: izaa Re: ale bulszit :) do mobbicka IP: 212.75.102.* 23.09.07, 15:40
          Szanowny Panie, a czy nie myślał Pan o tym,żeby przestać mnie czytać? :)
          Przecież tylko się Pan niepotrzebnie irytuje moją głupotą. A poza tym czemu
          zakłada Pan,że wszystko to, o czym piszę traktuję jako prawdę objawioną, a nie
          jako sposób na wierszówkę? Ja nie piszę tego wszystkiego w nadziei, że ukazuję
          ludziom jakieś nowe wspaniałe rzeczy, ale dla funu. I jestem normalnym
          człowiekiem. I nie czyszczę sobie butów. :)
      • Gość: Magda A ile tak mozna bazowac na pozorach IP: *.in-addr.btopenworld.com 21.09.07, 11:55
        jezeli ktos jest jest niekompetentny to czarny gajer nie pomoze bo i
        tak da sie szybko takie rzeczy zauwazyc. Takie triki moga dzialac
        ale tylko na krotka mete, moze na rozmowe kwalifikacyjna nawet nie
        wystarczyc. Ostatnio siedzialam w komisji ktora miala za zadanie
        wybrac nowych pracownikow (tlumaczy) -
        wszyscy przyszli w ciemnych, schludnych kostiumach, jedni robi
        wiecej szumu od innych ale i tak najwazniejsze bylo to co
        powiedzieli i jak to powiedzieli (gramatyka, slownictwo) i
        kwalifikacje, i nie wyobrazam sobie zebysmy mogli to postawic na
        rowni z naszymi subiektywnymi odczuciami czy pierwszym wrazeniem
      • Gość: pj Jak Cię widzą, tak Cię piszą IP: *.chello.pl 22.09.07, 17:34
        Dzizaz, co za bzdury. Zwłaszcza te o butach i biżuterii. Ja tam biżuterię
        zakładam taką, jaka pasuje do tego, co w danym dniu mam na sobie - i raz są to
        drobne srebrne błyskotki, a raz sporych rozmiarów naszyjniki a la Orient... Z
        artykulu wynika więc, że jestem schizofreniczką albo mam osobowość wielokrotną,
        a każda z moich tożsamości ma inne problemy.
      • Gość: TADEK Jak Cię widzą, tak Cię piszą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.07, 19:25
        Niestety wydaje mi sie, że pierwsze wrażenie jest bardzo ważne, a to jak
        człowiek sie ubiera mówi o nim bardzo dużo. Z wyglądu nie dowiemy się czy
        człowiek jest kompetentny czy nie, ale jego ubiór przybliża nam odpowiedź na
        pytanie jakim jest człowiekiem. Inny ubiór nie zmieni tego jak ludzie będą daną
        osobę odbierać, a może sprawić wrażenie ze osoba jest fałszywa i nieszczera.
      • Gość: malkontent Co za bzdury IP: *.pata.pl 22.09.07, 19:28
        Po pierwsze: najwięcej zyskują w oczach innych ludzie, którzy nie udają kogoś,
        kim nie są.
        Po drugie: rady z artykułu można ewentualnie kierować do nastolatków, natomiast
        dojrzałość społeczna polega m.in. (jeśli nie głownie) na tym, że człowiek ma
        świadomość, że nie wszyscy mogą i muszą go lubić.
      • sun_of_the_beach Re: Jak Cię widzą, tak Cię piszą 22.09.07, 22:26
        Zgadzam się z wieloma uwagami krytycznymi. Poziom artykułu to mniej więcej wczesny Tymochowicz. Mnie powaliła "technika lustrzanego odbicia" - gdyby tak wobec mnie ktoś się zaczął zachowywać, pomyślałbym, że się ze mnie nabija i byłby to koniec znajomości...
      • yez.hodowca Jak Cię widzą, tak Cię piszą 23.09.07, 01:23
        Pierdu pierdu, autorka prawi banały, a diabeł tkwi w szczegółach. Ja np mam dość ciemny i intensywny zarost, więc w koszuli białej albo beżowej wyglądam zawsze jak trochę nieogolony. Jedynym wyjściem dla mnie są odcienie niebieskie, zwłaszcza że komponują się z kolorem oczu. To są niuanse, których próżno by szukać w tym artykule, bo przecież ciekawsze są rewelacje o ciężkim dzieciństwie w masywnych butach.
      • capri_and_mojito Jak Cię widzą, tak Cię piszą 23.09.07, 11:22
        Najlepiej to być sobą. Jak się będziesz zachowywać od początku tak jakby się to otoczeniu najbardziej podobało, to stracisz swoją osobowość i będziesz sfrustrowany.
        Nie ma co na siłę wkradać się w czyjeś łaski. Ważne by umieć się sprzedać z własną osobowością, ale tak by pozytywnie zadziałać na otoczenie NIE ZMIENIAJĄC SIEBIE ;-)
        A te rady "jak się zachować" tworzone wg jakichś schematów mnie denerwują. To ogranicza człowieka. Jak mnie gdzieś nie będą chcieli taką jaka jestem, to po co mam tam pracować, będąc kukuiełką w ich rękach. Nie ma mowy.
        • Gość: Agata Re: Jak Cię widzą, tak Cię piszą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.07, 12:30
          Heh, ale z drugiej strony czasem warto sprawdzic, czy to jak sie ubieramy nie utrudnia odbioru prawdziwych nas reszcie. Jak sie okazalo, powinnam unikac granatowego, uporzadkowanie to nie moja mocna strona. Nie chce zeby mnie ktos wzial za asystentke i sekretare, bo szybko sie zawiedzie. I nie daj bogini zaproponuje mi jakas niewiarygodnie nudna prace, na ktorej sie spale w tydzien.
      • Gość: trueveritas@gazet. Troche racji autorka ma - oceniamy po wygladzie IP: *.ghnet.pl 23.09.07, 12:23
        Troche racji autorka ma, bo wszyscy oceniamy po wyglądzie,nawet jak sie tego zapieramy ze wszystkich sil, po brudnych rozczłapanych butach, po niedobranych dodatkach, po obcietych paznokciach itd. I mimo ze wiekszośc tutaj sie oburza twierdzac ze nie szata zdobi czlowieka, to jednak ona świadczy o nas, o tym jacy jestesmy, i jak sie bedzie z nami współpracować, trzeba tylko wiedziec na co patrzeć plus wystarczy krótka rozmowa i wiemy czy mamy do czyniania z osoba małostkową kłótliwą itd. Do tego trzeba troche doświadczenia, ale przewaznie pracuje sie z innymi ludzmi i osoba musi poprostu do istniejącego zespołu pasować. Pozdrawiam
      • Gość: n Jak Cię widzą, tak Cię piszą IP: *.chello.pl 23.09.07, 12:35
        Na rozmowę o pracę do pewnej firmy poszłam w dżinsach, swetrze, luzackich butach
        i z plecakiem. Z ramienia zwisał mi sztruksowy płaszczyk a z jego kieszenie
        wystawał szalik który, jak później zauważyłam, ciągnął się lekko po ziemi.
        Wpadłam na tę rozmowę trochę poczochrana, zaspana i bez makijażu. Na korytarzu
        mijały mnie wypicowane laski na obcasach, zestresowane tak, jakby szły na
        śmierć. Weszłam spokojna, z uśmiechem, przeprosiłam za plecak, postawiłam go na
        krześle obok i zaczęła się rozmowa. Byłam szczera, patrzyłam rozmówcy w oczy. Za
        za 3 dni już ustawiałam swoje rzeczy na biurku a kilka miesięcy później
        zmieliłam w niszczarce zawartość 3 grubaśnych segregatorów CV moich konkurentek
        na zajęte przeze mnie stanowisko. Pracuję tam do tej pory, mam codziennie
        kontakt z wieloma osobami z zewnątrz. Mam świetne stosunki z dyrekcją i innymi
        pracownikami, wiem że ludzie z którymi pracuję są zadowoleni z mojej pracy.
        Postawiłam na naturalność i byłam sobą, jestem taka cały czas i jak widać nie
        potrzebuję złotych rad speców od autoreklamy żeby mieć fajną pracę i dobre
        relacje ze współpracownikami.
      • Gość: twoja_geba Jak Cię widzą, tak Cię piszą IP: *.chello.pl 23.09.07, 16:02
        to smutne że większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego że wybrali swój
        wizerunek, że poprzez strój dają wyraźne znaki, komunikują określone treści.
        "postawiłam na naturalność" a co jest niby bardziej naturalnego w sztruksie niz
        w skórzanej kurtce co?TO KWESTIA KONWENCJI. to kwestia wyboru "naturalnego"
        wyglądu. Jeśli nie chcesz zwracać na siebie uwagi to założysz to co reszta,
        założysz np sztruksowe dzwony choć w innej kulturze lub innym okresie naszej
        własnej kultury wcale byś tego nie zrobiła. każdy kreuje swoją markę lecz nie
        każdy niestety ma tego świadomość. Myślę że o to między innymi chodzi w tym
        artykule i pozdrawiam autorkę.
      • Gość: tanx Jak Cię widzą, tak Cię piszą IP: *.ists.pl 30.09.07, 01:41
        najkrócej rzecz ujmując - stek farmazonów, a nierzadko zwyczajnych bzdur.

        "krótkie włosy symbolizują...", "kolor granatowy to...", "akcent na wysokości serca..." - do licha, czytelniku i czytelniczko szanowna, jeśli bierzesz sobie do serca czy ducha takie 'prawdy', to znak że po prostu przeczytałeś, przeczytałaś o jeden poradnik 'imidżu' za dużo. tyle i tylko tyle.

        poświęć proszę minutę i zadaj sobie pytanie: czy rzeczywiście odbieram ludzi na tak prymitywnym, mechanicznym poziomie? czy oceniam charakter, osobowość i kompetencje moich koleżanek i kolegów na podstawie koloru i ch koszul czy bluzek albo tego, jak miesiąc temu ostrzygli się w drodze do pracy?

        ktoś zaraz wtrąci "ale przecież nieświadomość, podświadomość, efekt pierwszych pięciu sekund!" albo chociaż "może nie wiem, ale zwracam (nieświaomie) uwagę"... tak, to prawda. tego rodzaju 'nieświadome' wsazówki i mimowolne skojarzenia także kształtują wyobrażenia o naszych współpracownikach czy klientach. szczególnie, a może nawet głownie wtedy, gdy nie mamy żadnej innej informacji i rozpaczliwie potrzebujemy z czegokolwiek wyciagać wnioski o człowieku.

        rada dla każdego? przygotuj się na spotkanie. gdy wiesz co powiedzić, dlaczego i w jaki sposób, szkoda twojego czasu na rozważanie kolorów koszul, kształtów fallicznych krawatów i ciężaru broszek nad biustem koleżanki...

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka