devilseyes_xxx
01.10.07, 19:42
Nie wiem, czy mam takiego pecha, czy o co chodzi...poszłam dzisiaj
na rozmowę kwalifikacyjną do biura podatkowego, kandydowałam na
stanowisko pracownika biurowego/sekretarki. I wszystko byłoby
dobrze, gdyby szef ów biura nie przyszedł na rozmowę
w...towarzystwie żony!! (trudno było sie zorientować, czy ona tam
pracuje, bo gdyby istotnie pracowała to jeszcze mogłabym to jakoś
wytłumaczyć, zrozumieć?)...albo sytuacja sprzed 3 tygodni-przed
rozmową dzwoni do mnie pan i jeszcze prosi o dosłanie zdjęcia.
Później pod drzwiami biura wytłumaczył mi, że żona szefa jest
zazdrosna i po przeprowadzonych rozmowach, szef będzie musiał wybór
sekretarki przedyskutować z żoną.....nie jestem miss świata, ale
jakimś szkaradztwem też nie, niestety ŻADNEJ odpowiedzi nie
dostałam. To jest jakaś paranoja!!
Nie chcę się użalać, ale ciekawa jestem czy któraś z Was tak miała?
Bo mi w zasadzie w takich sytuacjach chce się już tylko śmiać...