Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      po prostu śmiech na sali:))

    01.10.07, 19:42
    Nie wiem, czy mam takiego pecha, czy o co chodzi...poszłam dzisiaj
    na rozmowę kwalifikacyjną do biura podatkowego, kandydowałam na
    stanowisko pracownika biurowego/sekretarki. I wszystko byłoby
    dobrze, gdyby szef ów biura nie przyszedł na rozmowę
    w...towarzystwie żony!! (trudno było sie zorientować, czy ona tam
    pracuje, bo gdyby istotnie pracowała to jeszcze mogłabym to jakoś
    wytłumaczyć, zrozumieć?)...albo sytuacja sprzed 3 tygodni-przed
    rozmową dzwoni do mnie pan i jeszcze prosi o dosłanie zdjęcia.
    Później pod drzwiami biura wytłumaczył mi, że żona szefa jest
    zazdrosna i po przeprowadzonych rozmowach, szef będzie musiał wybór
    sekretarki przedyskutować z żoną.....nie jestem miss świata, ale
    jakimś szkaradztwem też nie, niestety ŻADNEJ odpowiedzi nie
    dostałam. To jest jakaś paranoja!!
    Nie chcę się użalać, ale ciekawa jestem czy któraś z Was tak miała?
    Bo mi w zasadzie w takich sytuacjach chce się już tylko śmiać...
      • iberia.pl Re: po prostu śmiech na sali:)) 01.10.07, 20:50
        owszem, tez mi sie zdarzylo, ze rozmowe przeprowadzal Szef i zona,i
        wiesz co ?Wiem,ze to malo profejsonalne i absolutnie tego nie
        popieram, ale nie dosc ze nadal pracuje w tej firmie lat kilka,
        Szefa mam normalnego to taki maly szczegol : ona nie jest juz jego
        zona :-), na szczescie dla calego otoczenia :-).Dzisiaj sie z tego
        zdarzenia smiejemy przy wodce.

        Z tym, ze mnie sie nikt z niczego nie tlumaczyl, a cv wtedy wyslalam
        ze zdjeciem, z tego co wiem to decydujace bylo co soba prezentowalam
        a nie jak wygladam,choc i tak malpa zazdrosna byla-ale takie typy
        tak maja jak wszedzie widza inne kobiety czatujace na jej malzonka :-
        DDD
        • devilseyes_xxx Re: po prostu śmiech na sali:)) 02.10.07, 14:37
          No to plz trzymaj kciuki może i mi się uda???wczoraj wogóle jakoś
          nietwarzowo wyglądałam( kocia wariowała w nocy a ja niewyspana),
          więc może to jakoś zadziałało i pani nie czuła się zagrożona??hiihihi
          swoją drogą nie mogę zapomnieć jej twarzy z miną przestaszonego
          wróbla:)))))))))))


          iberia.pl napisała:

          > owszem, tez mi sie zdarzylo, ze rozmowe przeprowadzal Szef i
          zona,i
          > wiesz co ?Wiem,ze to malo profejsonalne i absolutnie tego nie
          > popieram, ale nie dosc ze nadal pracuje w tej firmie lat kilka,
          > Szefa mam normalnego to taki maly szczegol : ona nie jest juz jego
          > zona :-), na szczescie dla calego otoczenia :-).Dzisiaj sie z tego
          > zdarzenia smiejemy przy wodce.
          >
          > Z tym, ze mnie sie nikt z niczego nie tlumaczyl, a cv wtedy
          wyslalam
          > ze zdjeciem, z tego co wiem to decydujace bylo co soba
          prezentowalam
          > a nie jak wygladam,choc i tak malpa zazdrosna byla-ale takie typy
          > tak maja jak wszedzie widza inne kobiety czatujace na jej
          malzonka :-
          > DDD
          >
      • Gość: rebel Re: po prostu śmiech na sali:)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.07, 23:18
        problem w tym że wygląd jest ważny, jeśli chodzi o kandydatkę....

        w innym zakładzie pracy z kolei promuje się kobiety które mają
        dzieci, na na rozmowie zadaje się standardowo pytanie o chęc wyjazdu
        do Anglii..;)

        i jeszcze taka anegdota z amerykańskiego rynku pracy...

        kto ma najtrudniejszą sytuację na amerykańskim rynku pracy?

        biały młody protestant, kawaler, ze znajomością kilku języków...;)

        jakby nie patrzeć doganiamy USA baaaardzo szybko...;)
      • Gość: judyta Re: po prostu śmiech na sali:)) IP: *.chello.pl 02.10.07, 10:13
        dobre.....to brzmi śmiesznie ale dziwni są pracodawcy. mnie baba
        zapytała czy stosuję środki antykoncepcyjne, ja na to że odp nie ma
        sensu bo moge np. kłamać, oszukiwac i byc w ciązy itd, a ona na to
        że gdybym nie chciała miec dzieci to " bym wiedizała jak to
        załatwić", a ja na to zapytałam czy mam sie wysterylizowac dla dobra
        firmy.....już po tym jej pytaniu wiedziałam że nie chcę miec nic
        wspolnego z ta firma więc zabawiłam sie kosztem pani dyrektor, miała
        mine jak kangur zaskoczony na stepie australijskim...mam nadzieję że
        już innym nie zadawała takich pytań;)))))prace znalazłam gdzie
        indziej parę dni później i nie było juz takich atrakcji...
        • devilseyes_xxx Re: po prostu śmiech na sali:)) 02.10.07, 12:19
          hahaha no dzieki za pocieszenie;)))myślałam, że tylko mnie zdarzają
          się takie dziwne przypadki i rozmowy, ale jak widać nie jestem
          odosobniona. Kurcze "zastrzeliłaś" mnie tymi tabletkami:)))takiego
          pytania naprawdę bym się nigdy nie spodziewała. Ja spotykałam się z
          pytaniami o "dyspozycyjność" wieczorną w ramach bankietów i
          firmowych kolacji(choć trochę to podpadające było, bo pan
          stwierdził, że jestem bardzo w jego typie?), chęć posiadania dzieci,
          chłopaka! albo męża. Dla jednej firmy problemem był posiadany przeze
          mnie kot(bo wyjazdy służbowe mogły sie przeciągnąć np o 3
          miesiące!!!), z kolei inny pan zadzwonił do mnie o 2 w nocy! bo on
          niby był w kraju o innej strefie czasowej i po 30 min rozmowy
          zapytał czy mogłabym sie ubierać wyzywająco na bankiety, żeby zwabić
          klientów konkurencji(hiszpanie) hahaha. Ja byłam zaspana i coś mi
          się chyba w głowę stało dlatego cośtam mruczałam przez te 30 min,
          ale jak usłyszałam taki tekst to omało się nie posiusiałam ze
          śmiechu i powiedziałam panu kilka słów...
          • Gość: judyta Re: po prostu śmiech na sali:)) IP: *.chello.pl 02.10.07, 14:23
            ja mam dwa koty;)ale na szcęście mnie o nie nikt nie pytał. ta
            kobieta na rozmowie wydawała mi sie taką damą, piękna klasyczna
            garsonka, super wymowa i dobór słów, az do momentu tego
            pytania....chodziło o stanowisko specjalisty ds. handlu
            zagranicznego w firmie która projektuje i produkuje drzwi do
            obiektów przemysłowych, ale poczułam się jakbym startowała na
            tancerkę go-go przez te pytania;))))grunt że było
            śmiesznie.pozdrawiam Ciebie i kota:)
            • devilseyes_xxx Re: po prostu śmiech na sali:)) 02.10.07, 14:33
              Wiem jak to jest, kilka razy sama się tak poczułam przez pytania,
              które przytoczyłam w poprzedniej wypowiedzi. Ale wczoraj to wogóle
              już był szczyt z tą żonką biegnącą za mężem na rozmowę...
              Kot bardzo dziękuje, został już kilkakrotnie wymiziany, wycałowany,
              wytargany i podrapany za uszkiem;)Chciałam mieć psa, traf chciał, że
              kotek sie przypałętał, ale nie zamieniłabym go na nikogo innego!Jak
              nikt mi pomaga w trudnych chwilach ostatnio...upss chyba się
              zagalopowałam i zaczynam tu zwierzakowe forum;)
              Głaski dla Twoich futrzaków;)
            • Gość: yy Re: po prostu śmiech na sali:)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.07, 11:54
              Należało zapytać czy firma przechodzi na produkcję rurek do tańca zamiast drzwi.
              • devilseyes_xxx Re: po prostu śmiech na sali:)) 04.10.07, 20:22
                lol...pewnie bym tak zrobiła, gdyby nie to, że byłam naprawdę
                zaspana i po ciężkim dniu straciłąm refleks:)
      • devilseyes_xxx Re: po prostu śmiech na sali:)) 04.10.07, 11:34
        hehe no i pracy jednak nie dostałam, mimo że byłam idealną
        kandydatką...wychodzi na to, że coś z moją twarzą albo resztą ciała
        jest "nie halo":))
    Pełna wersja