Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Kilka spostrzeżeń osoby poszukujacej pracy

    02.10.07, 17:10
    Mam konkretne wykształcenie, konkretne doświadczenie, znam angielski. Szukałam
    pracy 8 miesięcy. Wysłałam 65 aplikacji, 18 firm się nimi zainteresowało. A
    skutek.....? Oto on...

    1.
    Dzwonią z biura pośrednictwa pracy z Łodzi. Jadę. Rozmowę przechodzę.
    Zapraszają mnie do właściwej firmy na drugą rozmowę. Jadę. Tam dostaję bardzo
    jasno do zrozumienia, że na to stanowisko szukają faceta. Ich prawo, tylko
    dlaczego zainteresowali się mną? Przecież podałam jasno moją płeć.
    Obiecują, że zadzwonią z informacją o podjętej decyzji. Nie dzwonią.

    2.
    Dzwonią z dużej łódzkiej firmy. Jadę. Na miejscu czuję, że firma, mimo
    wszystko, za duża jak na moje doświadczenie.
    Obiecują, że zadzwonią z informacją. Nie dzwonią.

    3.
    Dzwoni pan z firmy z północy Polski. Chce się spotkać ze mną "natentychmiast".
    Ale, wyjątkowo, ja nie mogę "natentychmiast". Innego terminu pan nie ma. Nie
    spotykamy się. Dodatkowo pan jest bardzo niemiły. Za kilka miesięcy ponownie
    ukazuje się identyczne ogłoszenie. Pan miał za duże wymagania czy ktoś nie
    wytrzymał z panem...?

    4.
    Dzwoni firma z Łodzi. Jadę. Rozmowa bardzo przyjemna.
    Obiecują, że zadzwonią z informacją. Nie dzwonią.

    5.
    Dzwoni firma z Łodzi. Jadę. Na miejscu przeżywam szok. Takiego syfu nie
    widziałam jeszcze nigdy, a widziałam już trochę... Nie mają nawet miejsca,
    żeby ze mną pogadać, nie mam gdzie usiąść, nie mam co zrobić z kurtką. Zadają
    pytania o teorię, o której sami mają mgliste pojecie. Na boku jedna
    dziewczynka, która mnie po tym syfie oprowadza, ze łzami w oczach mówi, że ona
    musi tu pracować, bo ma na utrzymaniu dwoje dzieci.
    Obiecują, że zadzwonią z informacją. Nie dzwonią.

    6.
    Dzwonią z pośrednictwa pracy z Łodzi. Jadę. Rozmowę przechodzę. Na drugą jadę
    do firmy w okolicach Łodzi. Pan, który miał ze mną rozmawiać, ma aktualnie
    ważniejsze sprawy.... Rozmawia ze mną jakaś dziewczynka.
    Dzwoni pani z pośrednictwa pracy z informacją, że nic z tego. Sama nie wie
    dlaczego, więc nic więcej mi nie powie.

    7.
    Dzwonią z firmy z Kutna. Jadę. Rozmawiam z dwoma panami, z których jeden - HR
    - w ogóle nie wie, o czym mówi. Żenada. Tak, Oni mnie chcą, ale za "jak
    najmniej pieniędzy". Musiałabym się wyprowadzić. Mówią, że można w Kutnie
    wynająć pokój za 400 zł, ale wtedy mieszka się z innymi ludźmi. Ale jest
    taniej i wtedy mniej można zarobić.
    Obiecują, że zadzwonią z informacją. Nie dzwonią.
    Dzwonię sama do tego mądrzejszego pana. Znów mnie pyta o to, za ile najmniej
    mogę tam przyjść do pracy. Podaję niewygórowaną propozycję, która jest dla
    nich i tak kosmiczna.
    Najwyraźniej nie znajdują nikogo chętnego na wspólne mieszkanie z obcymi
    ludźmi za 400 zł, bo ogłoszenie ukazuje się ponownie.

    8.
    Dzwoni Pan z biura pośrednictwa z Tomaszowa Mazowieckiego. Ustalamy wszystko
    telefonicznie, nie spotykamy się, chociaż na drugie rozmowie, w konkretnej
    firmie, mam mówić, że się widzieliśmy. Druga rozmowa jest bardzo długa.
    Panowie, którzy ze mną rozmawiali spóźnili się na nią prawie godzinę.
    Dzwonią. Zapraszają mnie na kolejną rozmowę.
    Jadę. Na miejscu padają konkretne propozycje. Może nie rewelacyjne, ale mogą
    być. Rozmawiamy o szczegółach.
    Za kilka dni dzwonią. Rozmyślili się, tzn. ponoć nie dostali zgody na to
    stanowisko z zagranicznej centrali firmy. Szkoda, że nie zapytali ich o zgodę
    przed daniem ogłoszenia. Mówią, że przekonają centralę i odezwą się za klika
    tygodni.
    Za kilka tygodni dają podobne ogłoszenie, do mnie nie dzwonią.

    9.
    Dzwonią z pośrednictwa pracy ze Szczecina. Jadę. Rozmowę przechodzę. Jestem
    zaproszona na drugą. Znów jadę na drugi koniec Polski. Ponoć mam bardzo duże
    szanse. Na finiszu okazuje się, że nie dostanę tej pracy, bo nie mam prawa
    jazdy. Nigdy nie pisałam, że ja mam. Mówiłam, że nie mam. Te dwie wycieczki
    kosztowały mnie (bezrobotną) 500 zł.

    10.
    Dzwonią z firmy z Tychów. Jadę. Firma podoba mi się bardzo. Rozmowa również.
    Obiecują, że zadzwonią z informacją. Nie dzwonią.
    Dzwonię sama. Dwa razy. Wciąż słyszę, że nie podjęli jeszcze decyzji, ale na
    pewno otrzymam informację, mam spokojnie czekać.
    Minęło kilka miesięcy, już nie czekam... Ogłoszenie ukazuje się ponownie.

    11.
    Dzwonią z firmy z Ożarowa Mazowieckiego. Jadę. Firma fajna, rozmowa miła,
    odpowiedź odmowna bez podania powodu, ale z komentarzem, że wysoko ocenili
    moje kompetencje.

    12.
    Dzwonią z wielkiej firmy z Poznania. Jadę. Wiem, że szanse mam niewielkie, ale
    chce zobaczyć, jak będzie to wyglądało. Wygląda fatalnie, jestem za cienka w
    uszach. Rozmowa miała być 2-etapowa. Mam dość już po pierwszym etapie, tzn. po
    kilkugodzinnych testach.
    Na drugi etap nie jadę, bo dokładnie w tym dniu mam też inną rozmowę i
    teoretycznie większe szanse. Dzwonię i mówię, że nie przyjadę. Są bardzo
    zdziwieni, chyba nikt do tej pory nie rezygnował u nich na tym etapie.

    13.
    Dzwonią z firmy z Bolesławca. Jadę. Firma - zgodnie z moimi oczekiwaniami -
    super. Rozmowa również. I pani HR zupełnie inna niż większość HR-ów.
    Ma zadzwonić. Nie dzwoni. Sama dzwonię. Nie dostanę tej pracy, bo nie mam
    prawa jazdy. Nie pisałam, że mam, mówiłam, że nie mam, ale mogę szybko zrobić.
    Nie wybierają nikogo. Dają ponowne ogłoszenie i jasno zaznaczają (dopiero
    teraz), że wymagane jest prawo jazdy.

    14.
    Dzwonią z biura pośrednictwa pracy z Warszawy. Jadę. Rozmowa normalna, ale nie
    przechodzę jej. Powodu nie podają.

    15.
    Dzwonią z biura pracy z Gorzowa Wielkopolskiego. Pani jest zachwycona moimi
    papierami, ale mówi mi, że już za późno, żeby podali moją kandydaturę
    pracodawcy. Jak to za późno? Przecież wysłałam dokumenty zaraz po ukazaniu się
    ogłoszenia.
    Mają zadzwonić. Nie dzwonią.

    16.
    Dzwonią z biura pośrednictwa z Torunia. Jadę. Przechodzę rozmowę i jadę na
    kolejną do firmy. Ta podróż zajmuje mi dobę. Nie musiało tak być. Gdyby nie
    pani HR, która zadawała te same pytania, co jej poprzednik, ale fachowiec, to
    zdążyłabym na pociąg... Czasem (Szczecin) od razu wiadomo, że będzie to doba
    (na hotele nie mam kasy), ale ten przypadek jest inny. Gdy Pani HR śpi, ja
    spędzam 5 godzin na dworcu w Bydgoszczy, gdzie mam przesiadkę, odganiając się
    od meneli.
    Nie dzwonią. Sama dzwonię. Pracy nie dostanę (chociaż wysoko mnie ocenili), bo
    "nie pracowałam dotychczas w tak dużej strukturze". Ale to jasno wynikało z
    mojego CV...
    Nie przyjmują nikogo. Ponawiają ogłoszenie.

    17.
    Dzwonią z firmy z okolic Warszawy. Termin mają jeden, a ja w tym dniu już jadę
    gdzie indziej. Nie słuchają, są niemili, a na pytanie, jak można do nich
    dojechać (nie autem) wręcz drwią..... odmawiam, nie jadę. Musiałabym tam
    przecież odnaleźć się bez prawa jazdy nie tylko ten jeden raz.

    18.
    Dostałam pracę po 3 rozmowach!

    Łącznie moje podróże w poszukiwaniu pracy to około 6000 przejechanych km i
    około 2000 zł.
      • Gość: koka Re: Kilka spostrzeżeń osoby poszukujacej pracy IP: 212.76.38.* 02.10.07, 17:16
        Kurcze to cala Polske za praca zjechalas? Jeszcze nigdy nikogo nie
        znalam kto by az tak ostro szukal:) I gdzie wkoncu znalazlas? W
        jakim miesice? Zwroca Ci sie przynajmniej koszty dojazdow?
        • monika2203 Re: Kilka spostrzeżeń osoby poszukujacej pracy 02.10.07, 17:21
          Pracuję 350 km od domu, więc dojazdy nie wchodzą w grę. Musiałam się przeprowadzić.
          Pracuję tu już od jakiegoś czasu, ale pomyślałam, że muszę opisać mój przypadek,
          bo być może ktoś jest w podobnej sytuacji i ma dość tak bardzo jak ja miałam dość.
      • Gość: mmmmmm Re: Kilka spostrzeżeń osoby poszukujacej pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.07, 17:32
        I tak dobrze, że tak Cie zapraszali...Ja wysyłam mailem masy ofert
        pracy ale z tych meilowych nikt nie dzwoni...może oni te w ogóle nie
        czytają....już sama nie wiem...
        Wysyłam poczta tam gdzie nie można mailem w sumie z 30 ofert 4
        rozmowe zakońoczone fiaskiem
        • monika2203 Re: Kilka spostrzeżeń osoby poszukujacej pracy 02.10.07, 17:54
          Przynajmniej pieniędzy bez sensu nie wyrzucasz w błoto i nie musisz się
          denerwować...;)
          Powodzenia życzę. Kiedyś sie uda... oby jak najszybciej.
        • Gość: shomei Re: Kilka spostrzeżeń osoby poszukujacej pracy IP: *.chello.pl 02.10.07, 18:25
          Ano nie czytają - polecam www.cv-raport.pl
          • Gość: mmmmmmmm Re: Kilka spostrzeżeń osoby poszukujacej pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.07, 09:50
            Dodam jeszcze firmę farmaceutyczną GlaxaKlineSmith przyznam sie
            szczerze, że spośród wysłanych mailem przeze mnie CV oni jedni
            odpisali,że nies spełniam wymagań ale zostawiają to CV do banku
            danych. Niby nic ale jednak nawet to, że ktoś docenił to że się
            staram, że wysyłam bardzo wiele maili- bardz mnie to ucieszyło.
            na 30 maili jedna odpowiedź... wczoraj coprawda negatywna ale też
            pocieszajaca.
      • iberia.pl Re: Kilka spostrzeżeń osoby poszukujacej pracy 02.10.07, 18:31
        szok!
      • Gość: scin Re: Kilka spostrzeżeń osoby poszukujacej pracy IP: 195.116.246.* 02.10.07, 22:39
        Przede wszystkim - gratuluję pracy!

        Podziwiam upór, wytrwałość...naprawdę. Twój post jest odpowiedzią na
        propagandę o rzekomej poprawie na rynku pracy, wspaniałych
        możliwościach o o tym, że teraz to się wrecz błaga pracownika, żeby
        łaskawie ze te 3000 netto przyszedł do pracy...
        Szukałam podobnie, tyle, że połowę krócej i tylko na Śląsku (od
        Wrocławia, przez Katowice i Bielsko po Częstochowę włącznie)

        Prawo jazdy? Tez wtedy nie miałam. Jedna Pani dyrektor HR na
        moje "nigdzie nie napisałam, że je posiadam" stwierdziła " no ale
        myślałam, że to oczywiste". Nie zdołałam byc uprzejma i palnęłam, że
        wystarczyło zapytac przez telefon i oszczedzić mi fatygi. Kosztów
        (pociągów, taksówek, jeżdzenia prywtanym autem) nawet nie liczę.

        Pewna firma z Kutna tez do mnie dzwoniła z propozycją pracy tamże,
        mimo, że aplikowałam do oddziału na Śląsku :))) ależ byli zdziwieni,
        że nie przyjadę :)

        Po 4 miesiącach szukania dostałam fajną pracę, za nienajgorsze
        pieniądze.
        Bez znajomości, bez udawnia potulnej idiotki, bez prawa jazdy w
        końcu.

        Jeszcze raz gratuluję sukcesu :)
        • monika2203 Re: Kilka spostrzeżeń osoby poszukujacej pracy 02.10.07, 23:15
          Dzięki za gratulacje i WZAJEMNIE:)

          Opisałam moje poszukiwanie pracy, żeby Wam opowiedzieć właśnie o tych rzekomych
          wspaniałych możliwościach, jak również po to, żeby opisać, jakie podejście do
          rekrutacji miewają niektóre firmy. Dotyczy to firm rożnych, małych i dużych, jak
          również pośrednictw pracy, które absolutnie nie powinny niektórych zachowań
          praktykować.

          Jestem w stanie zrozumieć, że ktoś nie chce zatrudnić akurat mnie, woli
          zatrudnić kogoś innego lub zbyt nisko oceni moje kompetencje.
          Nie jestem w stanie zrozumieć firm, które dają ogłoszenia wcale nie szukając
          nikogo do pracy. Nie liczą się z czyimś czasem i pieniędzmi. Nie szanują ludzi.
          Dlaczego tak jest? Wielokrotnie się nad tym zastanawiałam. Być może "fachowcy"
          od HR muszą mieć jakieś zajęcie i brać za coś pieniądze? Być może jest to tanie
          źródło pozyskiwania informacji o pracy w innych firmach (takie informacje łatwo
          wyciągnąć na rozmowie kwalifikacyjnej).
          Nawet jeśli moje podejrzenia są słuszne, to i tak wypadałoby chyba zadzwonić z
          informacją na "nie", jeśli ciągnie się człowieka na jedną czy więcej rozmów
          kwalifikacyjnych przez pół Polski.

          Nie pierwszy raz szukałam pracy. Nigdy wcześniej nie miałam z tym żadnych
          problemów, zawsze szybko znajdowałam nową pracę. Tym razem gorzko się rozczarowałam.

          W ostatnim czasie zmienił się także sposób rekrutacji. Przez te wszystkie
          miesiące wypełniałam tyle testów i formularzy, jak nigdy dotąd. Pytania nie
          dotyczyły jedynie mojego życia seksualnego.
          • racz31 Re: Kilka spostrzeżeń osoby poszukujacej pracy 03.10.07, 10:33
            Przede wszystkim gratuluje wytrwałości i uporu (eehh szkoda że ja
            ich nie mam, za szybko się poddaje a szukam pracy już rok
            czasu) "Twój post jest odpowiedzią na
            propagandę o rzekomej poprawie na rynku pracy, wspaniałych
            możliwościach o o tym, że teraz to się wrecz błaga pracownika, żeby
            łaskawie ze te 3000 netto przyszedł do pracy..."

            Zgadzam się w 100, a nawet w 200%,Wszędzie tylko jedna wielka
            propaganda o braku rąk do pracy, już nie wiem czy się śmiać czy
            płakać:)

            Jeszcze raz gratuluje i Pozdrawiam

            .
            • Gość: koka Re: Kilka spostrzeżeń osoby poszukujacej pracy IP: 212.76.38.* 03.10.07, 10:53
              Teraz jest praca dla murarzy, tynkarzy no i ostatnio full pracy w
              szpitalach dla lekarzy.
              Ale naprzyklad w Czestochowie lekarze zrezygnowali i szpital
              zamykaja, wiec teraz pojawi sie znowu troche peilegniarek na rynku
              pracy. One akurat z przymusu bo nie rezygnowaly.
      • jurek383600 Re: Kilka spostrzeżeń osoby poszukujacej pracy 03.10.07, 11:20
        Witam MONIKO Myślę że po tych przygodach wyciągnęłaś pewne wnioski
        czy nie lepiej zacząć zarabiać. Pomyśl nie będziesz niewolnikiem
        przemyśl tą sprawę ile jest takich poszukiwaczy i wszyscy szukają
        pomocy rady! tylko u kogo gdzie urządpracy Tam JEST właśnie szczyt
        niekompetencji gdyby było inaczej nie wysyłali cię na wycieczki po
        kraju.

        Z końcem lat 70., Stanisław Barańczak, w drugoobiegowym "Tryptyku z
        Betonu, Zmęczenia i Śniegu", opisywał chór codziennej tragedii
        stojący, w oczekiwaniu na ochłap, przed brylantem sklepowej witryny
        z napisem "MIĘSO". Obecnie, codzienna tragedia rozpisuje się na
        wielomilionowy chór głosów proszących o ochłap pracy. A jej
        uzyskania nie obiecuje nawet przydział kartkowy. Za to, tak samo jak
        niegdysiejsze wystawanie w kolejkach, wiąże się z ogromnym stresem,
        upokorzeniami i niewiadomą finału.

        Aktywność czy bierny upór

        Tymczasem szukać trzeba, bo trzeba z czegoś żyć. Zaś przetrwać tak
        wielkie obciążenie psychiczne jest równie trudno, jak znaleźć pracę.
        Toteż, jedni, uznawszy, że z równym powodzeniem poszukiwać można
        Świętego Graala, a walenie głową w mur nie przynosi nic, oprócz
        nabijania sobie bolesnych guzów, decydują się na bierny upór, czyli
        oczekiwanie na zmiany na rynku pracy. Inni wybierają jednak
        desperacką i wyczerpującą aktywność poszukiwawczą. - Bierny upór,
        czyli rezygnacja i czekanie na lepsze czasy, jest olbrzymim błędem.
        Nie wolno załamywać się odmowami, tak samo jak nie wolno przyjmować
        ich do siebie. Lepiej pomyśleć, że każda zbliża do sukcesu, bo musi
        być ileś negatywnych odpowiedzi, żeby wreszcie ktoś się zgodził. A
        zatem im jest ich więcej, tym bliżej do aprobaty, czyli sukcesu. A
        że odmowy są? To taki sam element życia, jak choroba i trudno się
        obrażać na fakt, że to się zdarza - mobilizuje do działania,
        psycholog społeczny, prof. Zbigniew Nęcki.

        Na potwierdzenie słuszności swojej tezy profesor przytacza wyniki
        przeprowadzonych przez psychologów badań na temat bezrobotnych.
        Okazało się, że po pół roku pozostawania bez pracy, zaczyna się
        korozja ducha. Następuje rozpad motywacji, zniechęcenie, rezygnacja,
        wycofanie. Im dłużej trwa ów stan bezrobocia, tym trudniej się
        pozbierać. - Dlatego, zwłaszcza przez pierwszych parę miesięcy,
        należy krzątać się energicznie, bo potem coraz trudniej się zebrać,
        a straty psychiczne stają się coraz trwalsze i głębsze.
        Przestrzegałbym wszystkich, którzy mają tego pecha, że muszą szukać
        pracy, by nie odkładali rozpoczęcia poszukiwań ponad parę miesięcy.
        Po upływie tego czasu rodzi się pasywność, bierność i postawa
        niewolnika "niech ktoś coś ze mną zrobi, bo ja nic nie umiem".
        Bardzo niebezpieczne jest tez użalanie się nad sobą - ostrzega
        psycholog.



        Sposób na bezrobotnego

        Pierwsza metoda poszukiwawcza polega na próbach bezpośredniego
        docierania do pracodawców. Zarówno tych poszukujących pracowników
        (ogłoszenia), jak tych potencjalnych, u których po prostu
        chcielibyśmy pracować. Przy dozie szczęścia i normalności szefa, od
        razu można usłyszeć konkretną odpowiedź na tak (rzadkość!) lub na
        nie (zazwyczaj). Niestety, częstokroć, poszukiwacz musi liczyć się z
        tym, że trafi np. na amatora urządzania castingów (choć wakat już
        dawno jest przeznaczony dla znajomka), miłośnika dawania mglistych
        obietnic: "Skontaktujemy się telefonicznie", pasjonata wytykania
        różnych braków, np. braku hasła: "Upodobania, hobby" w przyniesionym
        CV (doprowadzony do ostateczności, porywczy znajomy odparł bez
        namysłu: "Plucie z IV piętra na chodnik") lub niespełnionego
        poliglotę: "Mówi pani po francusku, hiszpańsku i niemiecku? Szkoda,
        bo przydałby się jeszcze angielski" - na rozmowie dotyczącej pracy
        dla opiekunki do niemowlęcia. Zdarzają się tez sadyści-oryginałowie
        proponujący magistrom pracę sprzątaczy lub dorywczą, sprzedawcy w
        sklepie, roznosiciela ulotek. ……………………….
        Poszukiwacze pracy tkwiący w starym paradygmacie ucz się dobrze a
        ktoś zlituje się i pozwoli Ci abyś zarabiał dla niego i da Ci etat
        za groszową pensję bez możliwości awansu i kariery. Wpadasz w
        spiralę wyścigu szczurów. Mit bezrobocia jest podtrzymywany przez
        media i polityków i jest straszakiem na nieświadomych słuchaczy i
        czytelników. Żadna szkoła nie przygotowuje do życia w obecnej
        Rzeczywistości,

        ALE możesz to zmienić myśleć jesteś jak ten żyd wieczny tułacz. nie
        czekaj na ochłap z pańskiego stołu -RZĄDU ZACZNIJ MYŚLEĆ I TO
        SAMODZIELNIE
        Jurek
      • Gość: Aggie Re: Kilka spostrzeżeń osoby poszukujacej pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.07, 12:44
        I kolejny wniosek: jeździć na rozmowy kwalifikacyjne z dyktafonem. Zanim
        dostałam obecną pracę, byłam na 2 rozmowach kwalifikacyjnych i w każdej bez
        żenady wypytywali mnie o stan cywilny, dzieci, itp. Podejrzewam, że obrotna
        kobietka mogłaby utrzymać się na niezłym poziomie tylko i wyłącznie chodząc na
        rozmowy kwalifikacyjne, a potem żądając odszkodowania za dyskryminację.
        • Gość: wilk Re: Kilka spostrzeżeń osoby poszukujacej pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.10.07, 13:21
          Gość portalu: Aggie napisał(a):
          Podejrzewam, że obrotna
          > kobietka mogłaby utrzymać się na niezłym poziomie tylko i wyłącznie chodząc na
          > rozmowy kwalifikacyjne, a potem żądając odszkodowania za dyskryminację.

          I tacy się w końcu znajdą na pohybel cwaniaczkom pseudopracodawcom.
    Pełna wersja