Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Junk job - kiedy praca staje się udręką

    14.11.07, 15:39
    Takich pracowników w "Nowym wspaniałym świecie" nazywano epsilonami :P
    Tylko że oni byli genetycznie przystosowani. Nie wiem, jak osoba ambitna
    mogłaby podjąć taką pracę...
    Obserwuj wątek
        • kosmiczny_swir To dotyczy też ludzi po studiach - zmywak w UK 15.11.07, 19:45
          Junk job dotyczy też ludzi po studiach. Jak inaczej można nazwać pracę na
          zmywaku w Anglii?
          Powody są dwa.

          1. Nasza gospodarka nie ma wystarczającej ilości miejsc pracy dla ludzi po
          studiach - za mało high-techu
          2. Ludzie kończą absurdalne kierunki studiów.

          Dobra rada dla wybierających się na studia:
          Jeśli chcesz pracować w wyuczonym zawodzie, lub pokrewnym zostań lekarzem,
          farmaceutą, inżynierem albo ekonomistą. Jeśli nie znajdziesz pracy w Polsce to
          znajdziesz ją za granicą. Jeśli nie jesteś w stanie albo nie chcesz studiować
          jednego z powyższych to lepiej zostań hydraulikiem, fryzjerką albo kosmetyczką.
          Nie będziesz bezrobotny/bezrobotna po studiach i uczciwie zarobisz.
          • zigzaur Re: To dotyczy też ludzi po studiach - zmywak w U 15.11.07, 22:26
            Bardzo wiele prac urzędniczych to typowy junk job:
            - czepianie się petentów
            - żądanie przedstawiania coraz to nowych dokumentów
            - wydawanie odmownych decyzji
            - zbieranie jobów
            - przyglądanie się, jak szef bierze łapówki.

            Z takich drobnych zahukanych urzędasków, nienawidzących swych szefów
            i pragnących zająć ich miejsce, zwanych dawniej oficjalistami,
            powstała partia o nazwie PiS.
            • krystin3 Re: To dotyczy też ludzi po studiach - zmywak w U 15.11.07, 22:48
              Bardzo wiele prac urzędniczych to typowy junk job:
              > - czepianie się petentów
              > - żądanie przedstawiania coraz to nowych dokumentów
              > - wydawanie odmownych decyzji
              > - zbieranie jobów
              > - przyglądanie się, jak szef bierze łapówki.
              >
              > Z takich drobnych zahukanych urzędasków, nienawidzących swych
              szefów
              > i pragnących zająć ich miejsce, zwanych dawniej oficjalistami,
              > powstała partia o nazwie PiS.
              ZANIM NAPISZESZ COŚ TAK GŁUPIEGO, TO SPRAWDŹ ZAWODY POSŁÓW PIS I PO -
              - a wtedy zobaczysz, (ku własnemu zaskoczeniu) gdzie jest więcej
              fachowców. A co do reszty twojej wypowiedzi, to Ci odpowiem jako
              pracownik sfery budżetowej (duża uczelnia państwowa) - wiele osób na
              kierowniczych stanowiskach, bez wykształcenia, ale "krewnych i
              znajomych królika" - leczy swoje kompleksy pomiatając młodymi ludźmi
              (którzy często mają parę fakultetów lub nawet ukończone studia
              podyplomowe)
              • zigzaur Re: To dotyczy też ludzi po studiach - zmywak w U 16.11.07, 02:12
                Do PiS dodałem byłe (a może i przyszłe) partie sojusznicze, czyli
                przystawki. I wyszło, że większość jest bezzawodowa.

                Zgodzę się, że wielu urzędasów nie ma wykształcenia albo ma
                wieczorówkę. Ale wielu świeżo upieczonych urzędasków także nie może
                pochwalić się jakąś konkretną wiedzą. Bo czyż wiedzą jest filozofia,
                marketing czy janopawłodrugologia?
                • bonnieparker1 Re: To dotyczy też ludzi po studiach - zmywak w U 16.11.07, 23:45
                  zigzaur napisał:


                  >Ale wielu świeżo upieczonych urzędasków także nie może
                  > pochwalić się jakąś konkretną wiedzą.

                  Urzędnikiem był też Franz Kafka, ale to inna historia..

                  > Bo czyż wiedzą jest filozofia
                  > marketing czy janopawłodrugologia?

                  Chciałoby się rzec, co Ty k.. wiesz o filozofii, czy teologii?
                  Chyba nic, bo tylko laik mógł napisać taki komentarz.
                    • bonnieparker1 Re: To dotyczy też ludzi po studiach - zmywak w U 17.11.07, 22:36
                      zigzaur napisał:

                      > Co to jest filozofia i teologia?
                      > Kierunki studiów "dżezzi", podczas których głównie przesiaduje się w
                      > pubach, sphinxach i pizza hutach. W celu poznania przyszłych miejsc
                      > pracy.

                      To ciekawe spostrzeżenia.Chyba tylko barman lub kelner w.w. mógłby dojść do
                      takich wniosków, albo student w.w. kierunków, który zna sprawę "posiedzeń" z
                      autopsji.No bo skąd niby te statystyki?
                      Wyssane z palca?

            • ptysiek2 Re: urzędniczy junk job 16.11.07, 13:06
              Nie zgodzę się z tobą. Być może zarzucisz mi fakt, że pracuję jako
              urzędas i to stawia mnie w linii obrony urzędniczych junk jobów.
              Nie... poprostu poruszyłeś bardzo ważny dla mnie temat - poniżanie
              urzędnika. Tak, tak... nie wiem czemu, medialnie, urzędnikom
              wykreowano taki negatywny pir (pokazują i piszą tylko o tych złych
              urzędnikach jeszcze nigdy nie przeczytałam o tym dobrym, czyżby nie
              istnieli?). A prawda jest taka, że jak przychodzę do pracy to wielu
              petentów na wejściu, traktują mnie jak "coś" co ma być wdzięczne bo
              dostaje pensje z ich podatków (jakbym była zwolniona z płacenia
              podatków), ba!!! według nich za dużo zarabiam - 1300 zł netto cały
              etat, no nie wiem czy ta suma powala kogoś na kolana, nie mogę się
              odgryźć na kąśliwe uwagi (bo to ja w pierwszej kolejności dostanę od
              przełożonego upomnienie - nawet gdyby był po mojej stronie, to dla
              dobra sprawy aby petent był usatysfakcjonowany to lecą głowy.
              Odmowne decyzje - widzę, że coś ciebie dotknęło? Możemy narzekać
              tylko na konstrukcję prawa w Polsce. Niestety jest tak, że jak
              petent nie dopełni jakiegoś wymogu w jakimś określonym terminie, to
              właśnie się tak sprawę kończy - odmową. Proszę mi wierzyć, że 80%
              (odmownych decyzji) to nie wynik wstrętnego urzędasa - bo chce w
              łapę. Przyznaję, że urzędnik też popełnia błędy - ja też ale nie są
              specjalnie i jakie ja mam kłopoty aby sprawę wyprostować. Na
              szkolenia nie jeździmy - bo pieniądze podatników się marnują, więc
              jak mam podnosić kwalifikacje? Jeżdżą kierownicy i mają za zadanie
              przekazać wiedzę pozostałym - marny efekt. Nie mam za co się
              odstresować - zaraz się oburzysz - że po co urzędas ma się
              odstresowywać. Gdybyś spędzał całe dnie na analizowaniu spraw i
              wysłuchiwaniu żali bo ktoś nie jest zadowolony z wyniku jakiejś
              sprawy, dostawał marne grosze bez wizji na awans lub jakieś
              szkolenie relaksacyjne czy wyjazd integracyjny, i jeszcze szukał dla
              petentów innych form rozwiązania sprawy, wykazywał wyrozumiałość -
              bo ja naprawdę rozumiem tych ludzi, ale prawo mi często nie pozwala
              załatwić inaczej to jeszcze wychodzę z poczuciem winy, że ktoś
              dostał odmowę lub jest niezadowolony.
              A prawda jest tak, że z tej pensji opłacam wymarzone studia i nie
              mam dopłat, i zgłosiłam się do Urzędu Pracy bo chciałam zmienić
              kwalifikacje - to niestety na swój koszt, bo musiałabym się stać
              najpierw bezrobotną, bo tak mam pensję i powinnam o to zadbać, to
              chciałam wziąć udział chociaż w kursach językowych - niestety tylko
              dla osób trwale bezrobotnych lub zarabiających poniżej średniej albo
              z obszarów wiejskich i o odpowiednim dochodzie na rodzinę. Widzisz i
              taki urzędas też ma te same problemy co reszta, i niby coś ma a
              jednocześnie nie na tyle aby mógł pokryć te wszystkie potrzeby.
              • zigzaur Re: urzędniczy junk job 16.11.07, 16:58
                Moje doświadczenia z urzędasami są złe:
                - Przy każdej okazji żądają jakiegoś dodatkowego zaświadczenia,
                przeważnie zbędnego, nielogicznego lub trudnego do uzyskania.
                - Za każdą czynność pobierają ode mnie wygórowane opłaty, jakbym nie
                utrzymywał biurewskiej machiny z podatków.
                - Chamstwo, złośliwość, bezduszność, niekompetencja - to jest
                codzienność.
                - Permanentne zamykanie okienek i zmuszanie ludzi do stania w
                kolejkach - musiałem 2 razy się pofatygować, aby wymienić dowód
                rejestracyjny z powodu zapełnionych rubryk. I jeszczze jakaś
                biurewka nie chciała przyjąć ode mnie wniosku, bo "limit się
                skończył". Ona nie przyjęła ale jej szef przyjął.
                - Urzędas jeszcze nigdy nikomu nie pomógł. Za to wiele naszkodził i
                napsuł zdrowia, namarnował czasu.
                - Zgodzę się, że szara masa urzędnicza zarabia mało. Zachęcam zatem
                do zmiany zawodu.
                • sokolasty Re: urzędniczy junk job 18.02.08, 21:10
                  Mamy różne doświadczenia. W co poniektórych urzędach załatwianie spraw jest co
                  najmniej znośne. Zgłoszenie działalności do ewidencji wypełniłem praktycznie
                  przez telefon z panią z UMiasta, wysłałem pocztą, odebrać już musiałem
                  osobiście. REGON od ręki.
              • Gość: Ex-urzędniczka Re: urzędniczy junk job IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.07, 14:57
                No właśnie. Cieszę się, że znalazłam ten komentarz. Bo jak zaczęłam
                czytać o tych "poniżających pracach" to natychmiast pomyślałam o
                swoich ostatnich 3 latach życia spędzonych w polskim urzędzie.
                Ciężka monotonna praca umysłowa, po której już na nic nie ma się
                siły ani ochoty, pensja około 1300 netto (wliczyłam już premie i
                trzynastkę które tak kłują ludzi w oczy), a awans nie zależy od
                zaangażowania i umiejętności, tylko od stażu pracy. Do tego:
                przeludnione pokoje, brak komputerów do pracy, brak dostępu do
                Internetu, czyli do przepisów prawnych i mnóstwo zakazów. W
                rezultacie wśród pracowników ciągła frustracja, a do tego wstyd się
                przyznać przed ludźmi gdzie się pracuje, bo przecież "urzędnik to
                darmozjad i do tego złośliwy", jak tu ktoś napisał wcześniej. Ja
                odeszłam miesiąc temu, ale moi koledzy, którzy mają rodziny na
                utrzymaniu, boją się zaryzykować zmianę pracy, bo jedno co urząd
                daje, to pewność zatrudnienia i wynagrodzenia. Serdecznie pozdrawiam
                wszystkich urzędników i życzę Wam żeby ktoś na górze przejrzał w
                końcu na oczy i zapewnił Wam godne warunki pracy.
      • Gość: Aggie Re: Junk job - kiedy praca staje się udręką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.07, 16:42
        Niestety, czasem nie ma innego wyjścia. Natomiast wkurzające są komentarze typu
        "to zmień pracę, jak Ci się nie podoba" albo przechwałki "ja się szanowałem, nie
        zgadzałem się na pensje mniejszą niż ... i w końcu dostałem wymarzoną pracę".
        Jedni mają więcej szczęścia, inni mniej, i często nawet ktoś z dobrymi
        kwalifikacjami trafia jedynie na niepoważne oferty.
        • dalton78 Re: Junk job - kiedy praca staje się udręką 15.11.07, 20:29
          Jakie wkurzające? Ja straciłem pracę w 2001 roku. Totalne załamanie
          gospodarki i ja wśród bezrobotnych. Nie pracowałem przez ponad rok
          bo to co było dostepne mi sie nie podobało zarówno finansowo jak i
          jakościowo. Po tym ponad roku znalazłem coś nisko płatnego ale dość
          ambitnego. Pracuję już ponad 5 lat w tym miejscu i widze coraz
          lepsze prespektywy. Nie wiem co by było gdybym poszedł do takiej
          pracy śmieciowej ale nie wiem też jak ja ten rok prawie bez kasy
          przeżyłem;-) teraz mozna sie pośmiać i powiedziec "wazne żeby
          zdrowie było"!;-)
      • bonnieparker1 Re: Junk job - kiedy praca staje się udręką 14.11.07, 20:38
        Aldous Huxley autor w.w. "Nowego świata..", ten co eksperymentował z LSD i
        meskaliną? To tłumaczy wszystko...
        Hitler, kasty indyjskie, reżimy różne, bardzo lubiły dzielić społeczeństwo na
        lepszych i gorszych.Na "ambitnych" itd.
        Proponuję jednak nie iść tą drogą, poczytać trochę Kołakowskiego,zajrzeć do słów
        JPII o pracy robotnika , bo kto ludzką pracą pomiata ten szmata.
        • kosmiczny_swir Jest dużo zajęć nieśmieciowych 15.11.07, 20:06
          Jest dużo zajęć nieśmieciowych, nie wymagających kosmicznych kwalifikacji a
          dających zarobić.

          -hydraulik
          -kosmetyczka
          -fryzjer/fryzjerka
          -masażysta/masażystka
          -murarz/tynkarz/zbrojarz/szalunkowy
          -wykończeniowiec (glazura, terakota, karton-gips etc)
          -malarz
          -spawacz
          -elektromonter
          -kierowca/taksówkarz (prawo jazdy)
          -kucharz
          -policjant drogówki :D
          -operator linii produkcyjnej
          -mechanik (o ile nie zajmuje się elektromechaniką i elektroniką)
          -przewodnik wycieczek (no tu potrzeba nieco więcej wiedzy)
          -cieśla
          -stolarz
          -operator koparki/ładowarki

          Jak widać jest cała masa zawodów które wymagają jedynie wykształcenia zawodowego.
          A że ynteligentni rządzący z ekipy AWS-UW (teraz występujący w dwóch drużynach
          PO i PiS ) zniszczyli system szkolnictwa zawodowego to i ludzie imają się
          McPracy bo nic innego nie umieją. I nie jestem wyborcą LiD, ja nie znam partii
          która warta by była mojego głosu.
      • Gość: Michalicki Ryszard Polski Cud - Nadzieja na przyszłość IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.11.07, 20:42
        Mam nadzieję, że PO i Pan Tusk dotrzymają słowa i Cud Gospodarczy będzie naprawde się ziszczał. Sceptycy mogą nie wieżyć. A sceptykami są Polacy opisani w artykule. A ja wierzę...

        Martwi mnie jednak tych tysięcy Polaków, którzy męczą się w takiej pracy, która nie jest ambitna, nie pozwala się rozwijać, nie daje satysfakcji finansowej, w ogóle żadnej satysfakcji.

        To ogromnie smutne i frapujące, że Nasza Ojczyzna ma tak ogromny potencjał a niektórzy biednie żyją i ledwo wiążą końce. W sercu mam ogromne pragnienie żeby im wszystkim pomóc, a nie mogę.

        Pracowałem kiedyś w supermarkecie i wiem co czują ludzie, których praca "zabija". Mnie ta praca zabijała. Powiedziałem DOŚĆ. I przez cztery miesiące nie dostałem "kuroniówki", bo odszedłem za porozumieniem stron. Polskie prawo ma to w dupie, że się tam męczyłem, że czułem się źle, że psychicznie i fizycznie się wykańczałem. Prawo mówi: odchodzisz po roku pracy na mocy porozumienia stron to przez 120 dni nie damy Ci 490zł, które należą się za przepracowany rok.

        A przecież płaciłem podatki w terminie. Dbałem o ludzi, o ich potrzeby. Rozmawiałem z Polakami, Niemcami. Szanowałem wszystkich. A jednak. Niecały 1000 zł za cały etat (ok. 170h miesięcznie) i w święta też pracowałem i niedziele. A jednak.

        Są ludzie którzy mają gorzej. Znacznie gorzej. Piekło ich wciągnęło i nie puści...

        Nie porzucajcie Nadzieji. Po tym życiu będzie Wieczne. Tam będzie Sprawiedliwość
        • Gość: smutas Re: Owszem, goovniana robota za goovniane pieniąd IP: *.dsl.bell.ca 16.11.07, 03:48
          czego sie czepiasz tych "ruskich" inzynierow? Jak do tej pory pracowalem z
          conajmniej trzema takimi: budowlaniec, telekomunikacja i programista i slowa
          zlego o nich powiedziec nie moge. To czego 'hamerykanin' nie wyliczy MathCadem
          to rusek na serwetce olowkiem wymaluje!!! Co do lekarzy to niestety nie mialem
          okazji poznac zadnego - wynika to pewnie tez z faktu, ze po 30-stce ciezko
          zaczynac studia na nowo i wielu z nich rezugnuje na rzecz chocby malego biznesu.

          Jak bys sie lepiej temu swiatu przyjzal to bys zauwazyl, ze dobrobyt nie zalezy
          od wyksztacenia w sposob bezposredni a bardziej do mentalnego nastwienia
          spoleczenstwa w rodzaju
          • zigzaur Re: Owszem, goovniana robota za goovniane pieniąd 16.11.07, 07:38
            No, miałem okazję przyjrzeć się wielu rzeczom. Zawodowo pracuję
            jeszcze od lat osiemdziesiątych.

            O jakości wykształcenia i pracy inżynierów amerykańskich i
            rosyjskich najlepiej świadczy stan gospodarki kraju, bez surowców
            Rosja zdechłaby z głodu.

            Oczywiście, mentalne nastawienie społeczeństwa jest ważne. Piszący
            we "Wprost" profesor Wilczyński kiedyś zapowiedział napisanie
            zestawienia religii progospodarczych (tutaj z pewnością będzie
            buddyzm, protestantyzm chrześcijański i judaizm) oraz
            antygospodarczych (oczywiście islam i prawdopodobnie katolicyzm).
            • Gość: smutas Re: Owszem, goovniana robota za goovniane pieniąd IP: *.dsl.bell.ca 17.11.07, 04:09
              hhmm czy moglbys sie zdecydowac czy rozmawiamy o inzynierach, ekonomistach a
              moze o politykach??? Bo ja nie widze zwiazku miedzy 'jakoscia' inzyniera a
              stanem gospodarczym kraju jego pochodzenia. Sam pewnie tez bys z siebie nie
              dawal za wiele wiedzac, ze i tak nie polepszy to twojego stanu konta, lub
              ewentualnie moglbys zaprojetowac najszybszy samolot swiata ale niestety z desek
              go nie pozbijasz :-) Polscy Rosyjscy pracownicy sa cenieni za rzetelnosc i
              pracowitosc niestety u siebie w kraju tego nie zaznali poniekat z powodu braku
              motywacji. Rosja ma zaburzenia ciazace w strone megalomanii o silnym pociqagiem
              do zamordyzmu. Podobnie Chiny. Sa to IMO powody dla ktorych te kraje nie moga
              byc liderami gospodaczymi. Nawet jesli obserwujemy teraz silny wzrost gospodaczy
              na dalekim wschodzie jest on raczej wynikiem 'odwilzy' i doganiania reszy swiata
              niz wlasna inwencja tych krajow. Nawet slawna Japonia bez wsparcia ze strony
              Stanow nie produkowalaby nic poza rowerami marki Honda tak jak to bylo przed IIWS.

              Jak zes sobie te religie ladnie poukladal :-) Co do
              protestantow/anglikanow/islamu moge sie zgodzic tak co do reszty mam watpliwosci.
              Judaizm - gdzie niby widzisz pro-gospodarcze natawienie.? Przez otatnie 2000 lat
              to towarzystwo raczej zachowywalo sie na zasadzie malzy przykliejonej do okretu
              co wrzeszczy: PLYNIEMY!
              Buddyzm??? nastawiony raczej na doskonalenie jednostki niz patrzacy spolecznie.
              I co? widzisz gdzies na Tybecie zmotoryzowane Jaki?? ( nie, nie samoloty te byly
              sowieckie) Lub moze kolebka buddyzmy -> hinduizm? stagnacja i rozwarstwienie.

              Katolicyzm nie jest taki tez zly jak by mozna sadzic na podstawie Polski,
              Hiszpanii, Portugalii. Sa tez inne kraje jak Francja (choc dzis liberalna to
              jednak korzenie katolickie) czy Wlochy ktore wykaraskaly sie z poziomu
              portugalii do czlonka G8.

              ale to jakby odbiega od tematu tego watku....

              cheers tj
              • zigzaur Re: Owszem, goovniana robota za goovniane pieniąd 17.11.07, 21:30
                Piszesz zupełnie rzeczowo. Zajmę stanowisko:

                W Rosji produkowano dużo dobrego i innowacyjnego uzbrojenia. Nie
                przyniosło to powszechnego dobrobytu, bo produkowano przeważnie na
                potrzeby własnej, rozdętej do niemożliwości, armii.

                Rozwój Chin to nic innego, jak fascynacja Denga Ronaldem Reaganem
                oraz wyciągnięcie przez USA i Europę ręki do Chin, jako wroga
                Moskwy, towary z Chin miały np. preferencyjną stawkę celną 0 %, gdy
                tymczasem clono towary nawet z krajów mających umowy
                stowarzyszeniowe z UE. Clono też towary z Indii, kraju w sytuacji
                porównywalnej z Chinami.

                Co do Japonii, to jednak była w stanie wyprodukować lotniskowce i
                groźne samoloty. Ale prawdą jest, że to USA pomogły jej stanąć na
                nogi. Tylko że nie po 1945 ale jeszcze w XIX wieku (eskadra Admirała
                Peary). Warunki naturalne Japonii (kraju górzystego) raczej nie
                sprzyjają jeździe na rowerku.

                Klasyfikację religii nie ja przeprowadziłem.
                Co do buddyzmu, to akurat nie Tybet jest jego głównym ośrodkiem.
                Buddyzm to pewna dyscyplina umysłowa.
                Judaizm - to żelazna dyscyplina i solidarność grupowa. Do tego pewna
                bezwzględność i konsekwencja. Dokonania Żydów w dziedzinie finansów
                i intelektu to coś imponującego. Zresztą, ostatnio imponują jako
                najlepsi żołnierze świata.

                Jeśli chodzi o Włochy, to w późnym średniowieczu i renesansie były
                najwyżej rozwiniętym krajem Europy. Nie mając prawie żadnych
                osiągnięć militarnych. Trochę zostały w tyle w okresie Reformacji
                ale z europejskiej pierwszej ligi nigdy nie wypadły.

                Katolicyzm jest niezły ale pod warunkiem pluralizmu religijnego a
                nie religii dworskiej. Akurat najlepsze wskaźniki w Niemczech mają:
                Bawaria i Badenia-Wirtembergia.
      • Gość: filipo Junk job - kiedy praca staje się udręką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.07, 01:21
        Każda praca taka jest. W pewnym momencie przestajemy się rozwijac.
        Chcemy zwyczajnie pozyć: przytulic kogos, pospać godzine dłużej,
        wyjsc na basen, czy chocby na zakupy. Nie wsyzscy moga byc
        profesorami. Moze ja nie jestem jakis ambitny. Pracuje jako operator
        wózka widłowego (pracownik weekendowy) i jednoczesnie studiuje
        dziennie na politechnice. Moge powiedziec gó..ana robota, ale lubie
        sie uczyc nowych rzeczy.
        Jedyna mozliwosc unikniecia JUNK JOB to rotacja. Zmiana pracy co 3-
        4mc. Wiem to bo praktykwoałem w firmach biurowych. Tam tez robi sie
        kolejny prjekt, kolejny budynek wystawia i sprzedaje. Ciaagle to
        samo. Wszystko jest JUNK, Wszystko to śmieci a zycie to gowno. Wogle
        po ch... zyjemy? Dajcie sobie spokoj z takimi tekstami. Dajcie
        wszystkim ludziom dobrze zarobic i pozyc.

        jak to szlo? zeby było lepiej.. wszystkim! no to teraz ja czekam ty
        czekasz pan wojtek z pod 6. tez czeka. doczekamy sie?
      • Gość: Jacek Junk job - kiedy praca staje się udręką IP: *.cs.ubc.ca 16.11.07, 02:07
        "Niskopłatna, nie wymagająca kwalifikacji praca może być w przyszłości ostatnim
        dostępnym zajęciem dla rzesz ludzi, którzy nigdy nie awansują do grona
        fachowców, posiadających monopol na dobrze płatną, rozwojową pracę."

        Cos tu nie gra. To wlasnie takie prace najszybciej zostana przejete przez
        maszyny. Przyklady: automatyczne centrale zastapily telefonistki laczace
        rozmowy, sortowanie kopert na glownych pocztach (sortuje sie je automatycznie),
        bankomaty itd. Sortowanie paczek czy smieci, to tez raczej robota dla maszyn.



      • o90 Junk job prosze bardzo 7.5 funta na godzine :) 16.11.07, 02:29
        nocne wykladanie towaru w supermarkecie
        4 noce w tygodniu po 10 h

        pensja 4*10*7.5= 1200 funtow miesiecznie
        koszty : normalne mieszkanie 1 os 400 miesiecznie
        pozostaje min 800. + znizka pracownicza na zakupy spozywcze.
        ubranie od stop do glow co miesiac - max 100 jednorazowo
        jedzenie 10 funtow dziennie

        pozostaje 400

        w pracy przerwa 1h , platny urlop i chorobowe.
        brak kontaktu z klientem, cisza spokoj.

        wakacje ? hmm, stac Cie na nie w kazdym miejscu na swiecie...

        nie kazda praca typu junk job jest nia w rzeczywistosci,
        jak to sie zdaje dziennikarzynie
        nawet z minimalnej placy spokojnie da sie utrzymac
        a nawet oszczedzac
        wystarczy myslec

        i NIE PIC na umor dzien w dzien

        oczywiscie to nie dotyczy Polski
        ale to sie oczywiscie zmieni
        zadba o to znany cudotfurca od gospodarki Waldemar Pawlak

        dziekujemy Ci Donaldzie!
        --------------------------------------------------------
        podatek liniowy, wybory wiekszosciowe, bon edukacyjny
        TRZY LEGENDARNE KLAMSTWA dla FRAJEROW- WYBORCOW
        PLATFORMY OBYWATELSKIEJ


        • zigzaur Re: Junk job - kiedy praca staje się udręką 16.11.07, 09:03
          Do kapitalizmu nie trzeba się przyzwyczajać, bo to jest stan
          normalny. Podobnie nie trzeba się przyzwyczajać do słońca, powietrza
          i deszczu.
          Po prostu, człowiek musi indywidualnie starać się o poprawę swego
          losu i zadawać sobie pytanie: "Czy to wszystko, na co mnie stać? Czy
          mam jakieś inne aspiracje?"
          • zigzaur A może wręcz przeciwnie? 16.11.07, 11:06
            Według purytańskiego, kalwińskiego systemu wartości, sumienność,
            praca i oszczędność to zasługi wobec Boga zaś utracjuszostwo,
            imprezowanie i narzekanie to grzech.

            Jeśli w którymś dniu więcej zarobiłeś niż wydałeś, to zrobiłeś dobry
            uczynek.
            Jeśli w którymś dniu więcej wydałeś niż zarobiłeś, to zrobiłeś zły
            uczynek.
            • Gość: Lys Re: A może wręcz przeciwnie? IP: 89.240.131.* 18.02.08, 12:28
              zigzaur napisał:

              > Według purytańskiego, kalwińskiego systemu wartości, sumienność,
              > praca i oszczędność to zasługi wobec Boga zaś utracjuszostwo,
              > imprezowanie i narzekanie to grzech.
              >
              > Jeśli w którymś dniu więcej zarobiłeś niż wydałeś, to zrobiłeś
              dobry
              > uczynek.
              > Jeśli w którymś dniu więcej wydałeś niż zarobiłeś, to zrobiłeś zły
              > uczynek.

              Według tego samego systemu możesz się urobić po pachy i nastarać do
              bólu, ale i tak jeśli jesteś przeznaczony do potępienia - guzik ci
              to pomoże.
        • Gość: xcz Re: Junk job - kiedy praca staje się udręką IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.11.07, 11:11
          Ula - mam żonę pracującą w podobnej uniwersyteckiej jednostce w
          innym mieście i ma dokładnie takie samo odczucia. Wymagania do pracy
          ukończone studia i biegła znajomość języków, pensja 1200 netto, brak
          podwyżki od 5 lat, a za zarabiającego ileś tam tysięcy profesora
          trzeba robić dosłownie wszystko, on tylko dekoruje swoim podpisem i
          buzią na zebraniach.
        • and_nowak A co to za praca ? 16.11.07, 13:13
          Mylisz się.
          Praca w bibliotece nie jest pracą śmieciową. Owszem, tobie może nie odpowiadać,
          ale śmieciowa nie jest.
          To jest praca spokojna, w dobrych warunkach, w otoczeniu miłych i kulturalnych
          ludzi (wyjątki się zdarzają), bezstresowa. Zero odpowiedzialności, troski o
          przyszłość firmy, wynik finansowy, itd.

          Jest to praca płatna powyżej średniej krajowej.

          Dla ludzi po studiach, owszem, ale odpowiedz sobie szczerze - czy są głupsze
          studia od bibliotekarstwa ? Przecież tam idą panienki, które nawet na
          polonistyce mają zbyt ciężko.
          Wiem, wiem, studia prywatne to jeszcze gorsza kategoria, ale co z tego.


          Reasumując, jest to bardzo fajna praca, np. dla żony, która nie chce siedzieć w
          domu.

      • and_nowak Hamburger i Provident 16.11.07, 13:21
        Dla mnie to są symbole, dowody że ludzie biedni są jendocześnie niemądrzy. Albo
        inaczej: oni właśnie dlatego pozostaną biedni.
        Hamburger - nie tylko jest niezdrowy, ale również jest DROGI. Junk food jest
        droższy do domowego jedzenia. Papierosy też są drogie.
        Jeżeli chcę coś odłożyć, to warto zminimalizować swoje wydatki. Nie oznacza to
        suchego chleba, tylko bułkę z masłem i szynką (np. drobiową).
        Podobnie wszelkie zakupy ratalne - tylko biedni płacą najwyższe odsetki. Wbrew
        pozorom pożyczek typu Provident nie bierze się na "chleb do pierwszego", tylko
        np. na zakup DVD, lub nowego telewizora.
        Zawsze wolałem odczekać i zapłacić gotówką - wtedy to ja dostawałem (marne)
        odsetki i nie bałem się zwolnienia.

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka