Gość: Busola
IP: *.ilabs.pl
01.12.07, 13:26
Urodziłem się prawie 33 lata temu, osiem lat temu skończyłem wyższe
studia uniwersyteckie o profilu humanistycznym. I od tego czasu
praktycznie nie pracuję. Wyjątkiem były dwie kilumiesięczne prace w
zawodzie nauczyciela - ale mnie zwolniono za nie nadawanie się do
pracy z dziećmi. Zastrzegam, że bardzo intensywnie cały czas
poszukuje pracy umysłowej - bo do fizycznej się nie nadaję (chory
kręgosłup itd.). Zaznaczam, że od siedmiu lat leczę się w poradni
zdrowia psychicznego. Co mam dalej robić. Żyję na koszt starszych
rodziców - rencistów (bardzo małe renty). Czy mam skończyć życie
umierając z głodu po śmierci rodziców. Otwieram dyskusję i czeka na
szyderców i innych mądrych co to zaraz napiszą, że skoro bykowi nie
chce się robić to niech zdycha na śmietniku.