pan_siekierowy
19.01.08, 10:03
…i zastanawiam sie gdzie odnalezc swoje miejsce na plaszczyznie
zawodowej.
Otoz sytuacja jest taka, ze mam spore problemy w pracy. Nie
twierdze, ze wszystko to moja wina, ale chyba w duzej czesci tak.
uwazam ze jestem dobrym i sumiennym pracownikiem, mam dobre wyniki,
dbam o jakosc mojej pracy; nie odwalam fuszery - no chyba ze w
momentach kiedy mam wszystkiego dosc i chce stamtad uciec :-)
natomiast nie potrafie sie kompletnie odnalezc w grupie, jestem -
jak mi to kiedys powiedzial moj szczery szef podczas dorocznej oceny
pracowniczej - polaczeniem dziecka i starszej pani. Mam zmienne
humory, jestem strasznie wyczulony na impulsy z zewnatrz - czesto
jak np. ktos tam w pracy zartuje, to ja mysle ze gadaja na moj
temat… czyli do stanu psychicznego pacjenta mozemy dolozyc
lekkopolsrednia paranoje :-)
No i siedzi sobie taki antyspoleczny kloc i zatruwa atmosfere w
pracy. czasem mam taki wstret przed pojsciem tam, ze kombinuje ze
zwolnieniem lekarskim. zreszta troche sie rozgrzesze, bo czasem z
tego stresu juz mi pikawa daje znac i naprawde potrzebuje odpoczac w
domu.
Pracuje od roku w tzw. korporacji na Wyspach. To ze jest to
zagranica, to chyba nie ma takiego znaczenia, bo jestem recydywista
i podobne problemy mialem juz w Polsce. Myslalem ze wszystko sie
jakos ulozy, ze tu na Zachodzie jest wiecej roznych koslawych dusz i
bedzie mi latwiej w pracy. Ale nie jest i w tej pracy juz nie
bedzie. czuje ze jestem obiektem zartow i kpin. Nikt mi nigdy nei
wywalil czegos prosto w twarz i to chyba jeszcze bardziej mnie
rozwala, bo jestem prostym czlowiekiem i lubie klarowne, zero-
jedynkowe sytuacje i wowczas w sumie daje sobie jakos niezle rade. A
w sytuacji kiedy to cos sie czai za plecami, jest nieokreslone, to
sie gubie.
I teraz moja hydro-zagadka :-), jaka praca, jaki sektor moze przyjac
i zaakceptowac taka sponiewierana dusze jak moja?? Czy jest dla mnie
szansa?
Co potrafie? Skonczylem ekonomie, znam dwa jezyki obce, jak
nietrudno sie domyslec lubie prace indywidualna (w szczegolnosci
analityczna).
Na dodatek powiem, ze moje zycie osobiste uklada sie jak najbardziej
na plus; w domu jestem wyluzowany, wyglupiamy sie i zartujemy sobie
z Zona. problemy dotycza tylko i az pracy, ktora przeciez dla faceta
jest cholernie wazna.
Przepraszam za chaos wypowiedzi i z gory dziekuje wszystkim
zyczliwym osobom. Nadmieniam, ze krytyke postaram sie przyjac ze
spokojem, bo mysle ze i tak zachowuje spora doze krytycyzmu wobec
wlasnej osoby :-)