Gość: qba82
IP: 193.138.110.*
24.01.08, 11:10
To, że kobiety zarabiają mniej nie musi świadczyć o dyskryminacji... Niestety,
ale jest dużo więcej czynników wpływających na wysokość wynagrodzenia, np:
- skłonność do agresywnych negocjacji płacowych
- skłonność do ryzyka w poszukiwaniu nowej (w domyśle lepiej płatnej) pracy
- staż zawodowy (przeciętnie w wieku 30-35 lat dzięki ciąży kobieta ma kilka
lat doświadczenia mniej, dodatkowo siedząc w domu zapomina się niektórych
umiejętności...).
Jednocześnie obserwujemy falę "anty-dyskryminacji", tzn. amerykańskie firmy
już teraz wolą przyjąć kobietę zamiast mężczyzny, żeby nie być posądzone o
dyskryminację. Jednym z przykładów jest firma HP w której 50% pracowników to
kobiety. Dla osób z zewnątrz jest to przykład firmy dbającej o
nie-dyskryminowanie kobiet itp. Jednak jeżeli dodamy informację, że kobiety
stanowią zaledwie 30% osób aplikujących do firmy, wygląda to już nieco inaczej
(% odnoszą się oczywiście do osób spełniających wymagania - nie ma tu
zafałszowania statystyk ze względu na np. wyższe wykształcenie kobiet).
Dlatego uważam, że sztuczne wyrównywanie płac w przedsiębiorstwach jest mitem
- z dyskryminacji kobiet popadamy w ich faworyzowanie.