Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      pytanie do ekonomistow nie pracujacych w

    IP: *.wro.vectranet.pl 26.01.08, 23:18
    ... swoim zawodzie. Co robicie, czym sie zajmujecie? czemu? czy praca zbyt stresuajca, albo nudna, czy jeszcze cos innego?
    pozdrawiam :)
      • Gość: Kaila Re: pytanie do ekonomistow nie pracujacych w IP: *.ists.pl 26.01.08, 23:51
        Pracuje w dziale exportu. W biurze rach bym się zanudziła.
        • Gość: elza Re: pytanie do ekonomistow nie pracujacych w IP: 85.219.224.* 27.01.08, 17:08
          Liczy się specjalność ukończona.
          Ja mam politykę społeczną, więc obawiam się bezrobocia (obecnie szukam
          zatrudnienia), bo taka specjalność nadaje się praktycznie tylko do urzędów, a
          znajomości nie mam i jestem w kropce.
      • markus.kembi Re: pytanie do ekonomistow nie pracujacych w 27.01.08, 00:57
        Bezrobotny bez prawa do zasiłku, zarejestrowany w sierpniu 2005.
        • annajustyna Re: pytanie do ekonomistow nie pracujacych w 27.01.08, 17:14
          Zartujesz? A poduczasz sie w miedzyczasie jakiegos jezyka chocby?
          • markus.kembi Re: pytanie do ekonomistow nie pracujacych w 27.01.08, 19:26
            Bardzo bym chciał, ale niestety mnie nie stać. Gdybym znalazł pracę, chciałbym się zapisać na kurs języka rosyjskiego, który na razie znam dość słabo, a z angielskiego zrobić certyfikat, najlepiej CPE. Ale na razie ograniczam się do tego, co mogę się nauczyć sam, czyli spraw związanych z tworzeniem stron WWW. Ostatnio znowu do tego wróciłem.
            • annajustyna Re: pytanie do ekonomistow nie pracujacych w 27.01.08, 20:32
              CPE? no, no, wysoko mierzysz. A jezyka mozna uczyc sie z samouczkow etc. Nie
              potrzeba do tego wielkiej kasy. Mimo wszytsko dziwi mnie, ze nie mozesz az tak
              dlugo (chyba dluzej niz Rebel) znalesc pracy:(((. W koncu nie ejstes mloda mezatka:D
              • markus.kembi Re: pytanie do ekonomistow nie pracujacych w 27.01.08, 20:53
                annajustyna napisała:

                > CPE? no, no, wysoko mierzysz.

                Nie już i nie natychmiast. Wszystko stopniowo. W tej chwili nie mam żadnego certyfikatu i dla pracodawców jest to równoznaczne z zerową znajomością języka.

                > A jezyka mozna uczyc sie z samouczkow etc. Nie
                > potrzeba do tego wielkiej kasy.

                Z samouczka to się można nauczyć "Good morning" i "How do you do". A ja na razie ograniczam się do oglądania filmów, żeby przynajmniej nie stracić zupełnie kontaktu z językiem.

                > Mimo wszytsko dziwi mnie, ze nie mozesz az tak
                > dlugo (chyba dluzej niz Rebel) znalesc pracy:(((.

                A mnie nie dziwi. Żeby pracować, trzeba się na czymś znać. Nawet żeby dostać te marne 1200 brutto, trzeba być wysoko wykwalifikowanym specjalistą z wieloletnim doświadczeniem. A nawet jeśli pracodawca deklaruje, że tego nie wymaga, to trzeba mieć coś jeszcze. Co? Tego nie wiem, bo pracodawcy nie tłumaczą się dlaczego kogoś nie przyjęli - po prostu nie oddzwaniają i ch**.
                • annajustyna Re: pytanie do ekonomistow nie pracujacych w 27.01.08, 20:59
                  Ja sie nauczylam niemieckiego z samuczkow. Oczyiwscie nie biegle, ale
                  obiektywnie rzecz biorac bylam na calkiem niezlym poziomie. Zamiast CPE zrob CAE
                  - latwiejszy, a b. dobrze widziany wsrod pracodawcow. Jak nigdy nie pojdziesz
                  do pracy, to sie nigdy niczego praktycznego nie nausczysz. Moze na poczatek
                  jakies podrzedne stanowisko?
                  • markus.kembi Re: pytanie do ekonomistow nie pracujacych w 27.01.08, 22:07
                    annajustyna napisała:

                    > Jak nigdy nie pojdziesz do pracy, to sie nigdy
                    > niczego praktycznego nie nausczysz. Moze na poczatek
                    > jakies podrzedne stanowisko?

                    A czego się można nauczyć na stanowisku ciecia, rozdawacza ulotek, wykładowcy towaru w hipermarkecie, telefonicznego obsługiwacza klienta albo kinowego prażyciela popcornu? Wolałbym takie stanowisko, które nie tylko nie odmóżdża, ale również samo w sobie umożliwia rozwój, zarówno zawodowy, jak i pozazawodowy. Ale co zrobić, skoro tyle razy mnie nie chcieli. Inna sprawa, że mam ograniczone możliwości działania, bo nie mam prawa jazdy, a w dodatku z przyczyn zdrowotnych nie powinienem siadać za kierownicą. Dlatego nigdy nie odpowiadam na ogłoszenia, w których prawo jazdy jest wymagane, a zakres obowiązków zawiera takie zajęcia, które wymagają prowadzenia samochodu. A mimo to w co najmniej dwóch przypadkach jestem pewien, że o moim nieprzyjęciu do pracy zadecydowało właśnie to.

                    To nie jest kwestia mojego "pójścia do pracy", tylko tego, czy mnie przyjmą. A wymagania mają pracodawcy naprawdę mocno wyśrubowane, nawet na stanowiska nisko opłacane.
                    • annajustyna Re: pytanie do ekonomistow nie pracujacych w 28.01.08, 09:40
                      Mialam raczej na mysli stanowiska asystenckie:/.
                      • markus.kembi Re: pytanie do ekonomistow nie pracujacych w 28.01.08, 10:35
                        Na sekretarkę też się nie nadaję. Nienawidzę odbierania telefonów. A poza tym sek(s)retarka powinna być ładna, a ja jestem brzydki ;-)

                        Inne stanowiska asystenckie są aktualnie obsadzane przez studentów-praktykantów. Gdy ja byłem na studiach, nie mogłem się nigdzie dostać na praktyki, a w dość krótkim przecież czasie tak bardzo się pod tym względem zmieniło. Gdy szukałem pracy na targach pracy, spotkałem głównie firmy szukające (wbrew nazwie targów) praktykantów, bo na inne stanowiska jest już wymagane kilkuletnie doświadczenie. Teraz firmy robią tak: biorą kilku praktykantów, później wybierają spośród nich najlepszego i jemu dają pracę, a z pozostałymi się żegnają. Dla mało doświadczonych osób spoza firmy miejsce znajdują (o ile w ogóle znajdują) bardzo niechętnie.

                        Mógłbym ubiegać się ewentualnie o stanowisko asystenta magazyniera, ale takie stanowiska zaliczam do grupy "odmóżdżających". A z pozostałych - nawet ogłoszenie o poszukiwaniu "pracownika administracyjno-biurowego" jest w 2 przypadkach na 3 ukrytą sprzedażą lub pracą w charakterze "chłopca na posyłki" (zwłaszcza że w wymaganiach minimalnych jest "prawo jazdy kat. B i praktyka w prowadzeniu samochodu").
                        • annajustyna Re: pytanie do ekonomistow nie pracujacych w 28.01.08, 11:22
                          No to zostaje Ci tylko cud albo emigracja:((( Mimo wszystko
                          powodzenia i hartu ducha...
                          • markus.kembi Re: pytanie do ekonomistow nie pracujacych w 28.01.08, 11:45
                            Dzięki. Poczekam jeszcze do wiosny i się zastanowię. W grudniu nie przyjęto mnie tam, gdzie najbardziej na zatrudnienie liczyłem. Nie tylko spełniałem wszystkie niezbędne wymagania, dałem z siebie wszystko na rozmowie kwalifikacyjnej i udało mi się rozwiązać test pisemny, a właściwie 2 zadania (a przynajmniej otrzymałem bardzo rozsądnie wyglądające wyniki, a i tak nie jest ważny tylko sam wynik końcowy, ale sposoby rozwiązania), ale i tak to okazało się za mało, bo trzeba widocznie mieć coś jeszcze, a co - tego mi oczywiście nie powiedziano. Wtedy byłem już zdecydowany na wszystko i gdyby nie nadchodząca zima, chyba bym wyjechał, przynajmniej do Warszawy. Najbardziej się obawiam tego, że nie miałbym gdzie mieszkać. Na Akademickich Targach Pracy pytałem przedstawicieli firm z Warszawy, czy zapewniają mieszkanie - oczywiście żadna nie zapewniała, możesz pracować, ale mieszkania szukaj na własną rękę, a zanim znajdziesz - koczuj na dworcu albo dojeżdżaj codziennie 2 godziny pociągiem i tyle samo w drodze powrotnej. Teraz sam już nie wiem. Czy rzeczywiście gdzieś indziej jest rzeczywiście lepiej, łatwiej? Czy mnie byłoby łatwiej? - bo należy pamiętać, że nie jestem taki, jak większość osób, tylko w jakimś sensie nienormalny (patologiczne bezrobocie jest jednym objawów tej "nienormalności"). Bardzo źle znoszę zmiany, nawet do zmiany lampki na biurku długo nie mogłem się przyzwyczaić, a co dopiero do zmiany miejsca zamieszkania. A czego się najbardziej obawiam? - jechać gdzieś w ciemno, gdzie nie wiem, czego mogę się spodziewać. Albo spodziewać się czegoś, a spotkać coś zupełnie innego. Od dwóch i pół roku wolę pozostawać tu i liczyć - może nie na "cud", jak to określiłaś, ale na to, że nagle coś mnie "oświeci", wpadnę na jakiś pomysł i będę wiedział, co dalej robić. Ale nie ma pomysłów, nie ma żadnych wizji przyszłości, jest tylko nieciekawa, nienormalna codzienność.
                            • annajustyna Re: pytanie do ekonomistow nie pracujacych w 28.01.08, 13:00
                              Wydaje mi sie, ze Twoje leki i przemyslenia sa najzupelniej
                              normalne. Ja sama kiedys z takich powodow zrezygnowalam ze
                              stypendium do Wloch, ale nie zaluje, bo w tym czasie zrobilam 2 inne
                              praktyki. Sama zmienialam miejsce zamieszkania kilkanascie razy
                              (nikomu nie zycze), dopiero od paru miesiecy mamy normalne meble, a
                              nie kartoniszcza.
      • korkix78 Planner 27.01.08, 21:27
        No, to chyba ja tez sie kwalifikuje.

        Wyladowalem w dziale planowania (demand / supply planner).

        Calkiem ciekawe. Mozna wykorzystac po czesci zdolnosci analityczne i sporo sie
        nauczyc. Relatywnie sporo podrozowania. Wspolpraca z bardzo wieoma dzialami w
        firmie, praca z roznymi systemami, sporo w Excelu.
        W duzym skrocie praca polega na zarzadzeniu zapasami w roznych filiach,
        monitorowaniem procesu produkcji, usprawnianiu go (tzn nie technicznie
        oczywiscie) itp.

        Studiowalem finanse i bankowosc; logistyka o ekonomie zachacza (o finanse jako
        takie juz duzo mniej) - wiec cale studia w piach nie poszly. I chociaz fragmenty
        tego co sie wynioslo z uczelni mozna wykorzystac, to troche tych studiow jednak
        nieco zal, zwlaszcza, ze finanse zawsze 'czulem' i zawsze mnie to fascynowalo, a
        tak to bym sie skupil na czym innym, ale kto to mogl wiedziec.

        Generalnie polecam, ale zaznacze ze nie mam porownania do pracy w zawodzie
        (finanse & bankowosc) bo nigdy tego nie robilem.

        Powodem niepracowania w finansach/bankowosci byl kompletny brak w poludniowej
        Polsce pracy dla mnie.

        pozdrawiam:)
        • Gość: inż. mamoń Re: Planner IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.08, 22:22
          Z mojego punktu widzenia masz całkiem ciekawą pracę. Wykonujesz ją w Polsce czy
          za granicą?
          • korkix78 Re: Planner 27.01.08, 23:08
            Praca w UK.
            Oczywiscie ten opis to tak w uproszczeniu.

            Jest troche rutyny, ale zaden tydzien nie jest blizniaczo bardzo podobny do
            innego. Teraz wlasnie z poczatkiem roku zostalem przydzielony do nowego dosc
            powaznego projektu, mam momentami obawy czy 'nie za wysokie progi',ale czucie
            sie przewartosciowanym to inny wymiar dyskomfortu niz uczucie byca
            niedowartosciowanym.

            W kazdym razie dzieje sie sporo, na 'odmozdzenie' nie narzekam, na
            'przemozdzenie' zwykle tez nie, choc raz po raz zdarzaja sie dni, kiedy w 8
            godzin jest do wykonania 16 2-godzinowych zadan 'na wczoraj'.
            Jak wszedzie chyba :)
    Pełna wersja