Gość: babajaga
IP: 62.233.163.*
18.08.03, 18:01
Sama idea może była i słuszna - żeby nie dawac zasiłków za nic
tylko za to ze sie gdzieś pracuje a firmom zrobić dobrze dając
im frajera do roboty za darmo. Ale uregulowania ustawowe są
kretyńskie. Popieprzone jak niewiem co. Stażysta jeśli "zawini"
i zostaje wylany to ma obowiązek zwrócić Urzedowi tyle kasy ile
wziął. A jeśli firma nie zatrudni cłżowieka który był u niej na
stażu (nie z jego winy) to... dostaje następnego stażystę!
Zobowiązaniem do zatrudnienia okreslonej liczby stażystów jakie
w umowie miedzy urzędem a pracodawcą się znajduje (czy ktoś
widział takie umowy? bo ja tak!) może się pracodawca podetrzeć.
Tymczasem firma która nie zatrudni stażysty powinna kwotę równą
stypendium jakie stażysta otrzymał od Urzedu wpłacać na konto
Urzedu!!! Za karę - bo inaczej jest to marnowanie publicznej
kasy z "funduszu pracy". Wtedy by się pracodawcy dłużej
zastanawiali zanim robili by takie przekręty. wyszło by na jaw
kto naprawde jest zainteresowany zatrudnieniem absolwenta na
stałe akto chce mieć darmową siłę roboczą. Poza tym Urząd który
płaci za te imprezę powinien na bieżąco kontrolować staz a nie
tylko ograniczać się do przyjmowania "list obecności" co miesiąc!
UWAGA: Powyższe słowa nie dotyczą uczciwych pracodawców którzy
zatrudniają ludzi po stażach.