Gość: Asia Re: Witam ponownie IP: 5.5D* / *.auckland.clix.net.nz 17.10.03, 04:47 milo ze w dalszym ciagu piszecie, widze ze temat zszedl na jedzenie oraz wschody i zachody slonca, czyli cos dla ciala cos dla dlucha :) osobiscie uwielbiam i wschody i zachody a na ogol ogladanie tychze w dobrym towarzystwie jezeli chodzi o strawe duchowa to przylaczam sie do glosow za avocado i mango za naszym pierwszym pobytem tutaj kupilismy dzialke na ktorej posadzone bylo sporo roznych drzew, jedno drzewo dosyc dlugo nie owocowalo wiec nie moglismy sie zorientowac co to takiego, nawet galazki do "garden centre" bralismy coby nam powiedzieli co to jest ale jakos nikt nie wiedzial, ktoregos roku zakwitlo i uchowaly sie dwa owoce, pilnie sie przygladalismy co z tego wyrosnie, po jakims czasie okazalo sie ze to mango wiec drzewo wycielismy hihihi , owoce byly pyszne ale tu jest za zimno zeby mango owocowalo wiec nie bylo sensu trzymac bo drzewo bylo dosyc duze. Jezeli chodzi o avocado to poprostu uwielbiam, i tak jak numbat podaje ma ono duzo roznych dobrych rzeczy w sobie a przy okazji jest pyszne (nie dla wszystkich) nikt w mojej rodzinie poza mna nie lubi a ja przepadam za avocado i jadam lyzkami, jest tego sporo roznych odmian i roznia sie od siebie chociaz nie bardzo. Z takich rzeczy ktore nie chcialy mi przejsc przez gardlo to chyba pipis (nie jestem pewna jak sie pisze ale sa to muszelki male z jakims zyjatkiem w srodku) Jednego razu sasiad przyniosl mi cala siatke i powiedzial ze wystarczy wrzucic do gotujacej wody, muszelki sie otworza i gotowe do jedzenia. Pachnialo to malo ladnie na surowo ale nie chcialam robic sasiadowi przykrosci bo byl bardzo zadowolony z siebie ze zrobil mi taki present. Tak sie slozylo ze mielismy tego dnia zaproszonych zaprzyjazniona rodzine Maorysow z 4 dzieciakow zreszta. Przygotowalam cos tam do jedzenia ale nie bylam pewna co bedzie im smakowalo a co nie, okazalo sie ze sasiad zrobil mi przysluge bo najbardziej im smakowaly owe muszelki wlasnie i byli zachwyceni ze zadalam sobie trud zeby kupic to co oni lubia, ja tego wieczora chyba zadnej nie sprobowalam a moze jedna, no w kazdym razie raczej mnie od tego smakolyku odrzucalo ale po jakims czasie bylismy na jakies plazy i byly spore muszelki wiec nazbiralismy, rozpalilismy ognisko i sprobowalismy, okazalo sie ze smakuja calkiem niezle a popite winem jeszcze lepiej, pewnie jak sie czlowiek zaprze to do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic. A jezeli chodzi chodzi o schabowego z kapusta to tez nie powiem nie czasami :) pieczony boczek i inne takie smakolyki tez sa trudne do pobicia, ale roznego rodzaju morskie zyjatka tez pyszne, wszystko zalezy od nastroju, towarzystwa i jak dla mnie moze byc bardzo wykwintnie i bardzo urozmaicone jezeli ktos mi to poda :) , aha kiedys jadalam pyszna rybna zupe, niestety nie pamietam jak sie nazywa ale cos z francuska to brzmialo, poprostu pychota, jak ktos ma przepis to niech poda moze nawet sama bym sie pokusila o ugotowanie Numbat dzieki za pozdrowienia, pozdrawiam rowniez pozdrawiam cieplutko wszystkich piszacych i czytajacych i bardzo prosze nikogo z tad nie wyganiac bo kazdy dodaje do tego watku cos ciekawego i chetnie czytam wszystkie Wasze wypowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Glosne poruszenie down under. Powrot Asi. 17.10.03, 05:23 Witaj Asiu, Obudzilo mnie tu na gorze jakies poruszenie tam na dole. Po natezeniu decybeli sadzilem, ze tylko jedno wydarzenie moglo to spowodowac - Twoj powrot z nieobecnosci. I nie myle sie. Milo jest Ciebie widziec. Pozdrowionka sloneczne, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Glosne poruszenie down under. Powrot Asi. IP: *.world-net.co.nz 20.10.03, 01:14 wow dzieki mojito, nie mialam pojecia zebedziesz za mna tesknic :)fajnie ze ktos ma ma chec chocic pogadac ze mna chociaz wirtualnie :) pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Witam ponownie 17.10.03, 05:35 > aha kiedys jadalam pyszna rybna zupe, niestety nie pamietam jak sie > nazywa ale cos z francuska to brzmialo, pewnie soup de halaszle have a nice weekend ide do domu, koniec roboty Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Francuskobrzmiaca zupa rybna. 17.10.03, 05:43 Asiu, to mogla byc bouillabaisse - (Mediterranean) fish stew. Pozdrowionka, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Francuskobrzmiaca zupa rybna. IP: *.world-net.co.nz 20.10.03, 01:18 ojjj tak tak zdaje sie ze to wlasnie to bylo,, najdziwniejsze ze jadlam na Mazurach, mam takie miejsce gdzie malzenstwo prowadzi fantastyczny pensjonat a jedzenie w restaruracji serwuja poprostu palcelizac, przeurocze miejsce i ludzie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Witam ponownie IP: *.world-net.co.nz 20.10.03, 01:15 no nie to nie byla ta zupa, jak mi sie kiedys nazwa przypomni to napisze :) Odpowiedz Link Zgłoś
numbat Re: Witam ponownie 17.10.03, 07:15 Gość portalu: Asia napisał(a): > milo ze w dalszym ciagu piszecie, widze ze temat zszedl na jedzenie oraz za zystkie Wasze wypowiedzi. Asia witam:))) bo wiadomo ze posrodku, wzgorz, zapadlych dolin....gdzie chalupki rozplonym luczywem plona...jest kuchnia...na wskros wschodnio - syberyjska....kobiety warza...w garczuchnach takie potrawy ...od jakich...od 1329 roku ziemia nie slyszala... trzewiecie pala sie w stosach... w garach....najwspanialszy bigos podano...lucznicy, wyszli za grubym zwierzem... ( nie widomo czy powroca), poniewaz noc zapada....korzuchy wrzucone na bary... lawa drewniane, psy wypuszczone....( a moze to wszystko, snem bylo?...moze mi sie przysnilo...a moze tylko w kielichach winne, wino rozlano...:))) ps. podobno takie rzeczy istnialy. do nastepnego stukniecia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Witam ponownie IP: *.world-net.co.nz 20.10.03, 01:22 ojjj Numbat Ty to romantyk jestes, az dusza gra jak sie Ciebie czyta, ot i nasza slowianska dusza trojki, dzwoneczki, luczywa, baje przy ognisku, goralska herbatka i spiwy do rana :)) Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III 17.10.03, 07:04 ja przepraszam,ze wszedlem,od razu sie zaczelo obrzucanie. ja jestem prosty chlopak z Walbrzycha.moze pisac nie potrafie tak ladnie jak Asia albo niektorzy tutaj. zdecydowalem sie dopisac,bo oprocz ze watekjest ciekawy,to dzieki pysiek i mojito ten watek zrobil sie tez wesoly!!!dowcipny!!! Ty Mysz skad wyskoczylas?siedzisz w tej swojej norze i nieodzywasz sie i nagle wylazlas spod kupy smieci i od razy:wynocha! jak nawet nikt cie nie zna.wynocha, to moze powiedziec chyba tylko gospodyni,ajak czytasz towidzisz,ze ona jest przeciwko. no i tez odrazu od baranow! sie obrzucasz, a gdzie twoja kultura? co ty masz do powiedzenia ciekawego? co soba reprezentujesz? siedzisz jak ten szczur na kupie gnoju i czekasz kiedy ukasic!a tak niedawno bylo pisane o bezintersownej niezyczliwosci!ty Mysz po prostu nie masz poczucia humoru,ty jestes tylko przyklad takiej glupiej polskiej niezyczliwosci. a ty ANGELO gdzies zniknal? miales tyle do powiedzenia i cie zmylo?teraz masz dobry przyklad Myszy i tego tam Podatnika na bezinteresowna niezyczliwosc. co?podnosisz rekawice? pewnie stchorzysz sie okaze. Podatnik, przeczytaj sobie watek jaki zaczal Numbat pt: W ktorym kraju najlepiej po pracy? wlasnie tam Pysiek pisze o uzywaniu Internetu w pracy,ty masz jednak klapki na oczach. wyskoczyles z tym pytaniem: czy ktos ma wyszukiwarke IPS? jak ten Filip z konopii. no tak, kto ma wyszukiwacz, znajdziemy, doniesiemy, tzw.kabel pojdzie, wyrzuca ja z roboty, ale radocha!! No i co ty na to ANGELO, moze powiesz ze to nie jest wredne? to jest chamstwo,typowo polskie. ech,szkoda gadac a dla Mojito probowales puchero yucateco de tres carnes? Buenas tardes!! pozdrawiam i Pysiek wracaj tu bo piszesz z sensem Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Puchero yucateco de tres carnes - gulasz ? 17.10.03, 07:48 gunther_0 napisal: " probowales puchero yucateco de tres carnes? Buenas tardes!!" Hola Amigo gunther_0, Wyglada mi to na gulasz (stew) z trzech rodzajow mies? Nie jadlem. Dobre? I pewnie z warzywami. Ja lubie ryby (pescados) i jezeli mam wybor jem rybe. Z wyjatkiem Argentyny. Tam maja taka wolowine, ze jeszcze po nocach mi sie sni. Na zmiane z ... ach dam spokoj - dzisiaj tylko o kuchni. Co z nia robia nie mam pojecia ale jest zwalajaca z nog (wolowina oczywiscie). Bylem przez tydzien w Buenos Aires i tylko wolowine jadlem. Na okraglo. I vino tinto pilem. Ostatnio dobry kraj dla turystow. Po dewaluacji jednej i drugiej w miare tani. Moj Boze, ale sie rozmarzylem. Za cholere teraz nie zasne. Ale bede probowal. Umre probujac... Buenas noches Amigo, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Puchero yucateco de tres carnes - gulasz ? IP: *.world-net.co.nz 20.10.03, 01:37 Ty mojito nie badz taki, ta wolowina to z kim na zmiane??? kurcze uchyl rabka tajemnicy powiedz czy to prawda co mowia :) pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Argentynska wolowina/cielecina. 20.10.03, 03:16 Witaj Asiu, Zdecydowanie nie bede opowiadal swoich argentynskich snow erotycznych. Niczemu to nie sluzy :))). Kulinarne to co innego. Wszystko to co ludzie mowia o Argentynie jest prawda. Absolutna. Lacznie z wielokrotna dewaluacja peso i tanioscia kraju. Serdecznosci z gory, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Argentynska wolowina/cielecina. IP: *.dodd.co.nz 20.10.03, 22:42 no masz a ja juz mialam nadzieje ze cie troche podpuszcze a tu sie okazuje ze jestes twardy jak dab, no coz trudno widac erotyzmu musimy gdzie indziej szukac :) pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Witaj gunter IP: *.world-net.co.nz 20.10.03, 01:34 a i za co Ty przepraszasz chlopie? milo zes sie odezwal, a co to Walbrzychowi czegos brakuje???? Dzieki za komplement ze niby ladnie pisze, w dalszym ciagu uwazam i bede uwazala ze to nie ja tworze ten watek ale wszyscy ktorzy zdecydowali sie dorzycic cos do niego, jaka tam ze mnie gospodyni, brudne naczynia w zlewie i caly kosz do prasowania hahaha a swoja droga to pamietam jak pewna szwajcarka opowiadala mi jak to za pierszym pobytem w Polsce (miala meza polaka) uraczono ja flakami (a byl to okres w ktorym ciezko bylo teze flaki dostac) Kobietka meczyla sie strasznie i jadla tak wolno jak tylko sie dalo, nie miala sumienia powiedziec ze jej przez gardlo nie chca przejsc, wyczekala momemnt kiedy wszyscy na chwile wyszli z pokoju i wlala je do wazonu ktory stal na jakiejs szafce (wyobrazam sobie ten zapach po kilku dniach) hahahah tak ze to co dla niektorych przysmak to dla innych nie do przelkniecia, ja osobiscie wywolalam kiedys konsteranacje wsrod kiwisow kiedy nazbieralam maslakow i je smazylam (bylam na 3 dniowym lazeniu po buszu) wszyscy sie na mnie podejrzanie patrzyli ale jak zaczely pachniec to sie przekonali do sprobowania i wszystkim smakowaly (no albo przynajmniej mowili ze im smakuja hihihihi ) pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
ma_ryanne A JA WIEM GDZIE PRACUJE PYSIEK!!!!!! 20.10.03, 04:15 Czesc, JA CZYTAM TEN WATEK OD POCZATKU A NA PISANIE NIE MAM CZASU. TYM RAZEM ZDECYDOWALAM SIE NAPISAC. JA TEZ MIESZKAM W AUSTRALII I PRACUJE W ACT W CANBERZE DLA RZADOWEGO DEPARTAMENTU. PYSIEK ZA DUZO O SOBIE NIE PISZE, ALE Z KROTKICH NOTATEK I Z LATWOSCI JAKA WYPOWIADA SIE NA RZADOWE TEMATY WYWNIOSKOWALAM, ZE PYSIEK PRACUJE DLA SPECIAL UNIT OF FEDERAL POLICE ALBO DLA NOWEJ KOMORKI DO SPRAW ANTYTERROSTYCZNECH. PYSIEK NAPISZ MI NA PRIVATE CZY MAM RACJE??? TYLKO POGRATULOWAC. SZCZERZE CI POWIEM ZE WNIOSEK NASUNAL MI SIE PO TWOIM STYLU WYPOWIEDZI - JESTES IRONICZNO-ZACZEPLIWA I JEST TO LOGICZNE JAK PRACUJESZ TYLKO Z SAMYMI MEZCZYZNAMI I TU SAMA SIE WYDALAS. NAPISZ PROSZE UMIERAM Z CIEKAWOSCI. POZDRAWIAM Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gunther_0 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.globalgossip.net / 172.20.6.* 20.10.03, 04:46 Buenos dias, buenos dias Amigo Mojito, como estas? Juz myslalem ze nie bede musial pisac, a Ty tu o Argentynie zaczales. Amigo, watek robi sie coraz bardziej interesujacy. masz racje z ta wolowina,ale tajemnica nie polega tylko na recepturze, klimat, natura, szczypta nastroju swoje robi tez.Tez mam troche wspomnien z Argentyny i nie tylko o wolowinie. Nawet jedna NIEWOLOWINA ukradla mi pieniadze i paszport i przez to wszsytko musialem nielegalnie zostac przez pare miesiecy, co na pozytek tylko wyszlo i nauczylem sie sporo o tym kraju od dolow, ze tak powiem. och, to byly czasy! A wracajac do potraw (przykladnie staram sie ciagnac watek nie narazajac sie nikomu ) to widze Mojito ze jestes expert. Donde vive usted? Mojito, Mexico? moj adres tymczasowo i nie calkiem legalnie Ausralia, a tak poza tym - la estacion tren. ta potrawa wczesniej wymieniona rzeczywiscie kilka gatunkow wolowiny z warzywami, doskonaly szczegolnie w dobrym towarzystwie.probowales Huachinango con salsa de mango? tu masz wszsytko co lubisz i rybe i avocado i mango. Hasta luego Poklony dla gospodyni, milo ze wrocilas. za co przepraszam? tak na zapas, Asia. taki fajny watek a niektorzy bez pardonu od razu z butami. Podkreslilem ze z Walbrzycha jestem, zeby wszyscy wiedzieli - jestem honorowy, moze prosty czlowiek, ale z honorem i chamstwa nie toleruje. A z tym Pysiek sie narobilo, Matko Swieta, Ty w policji robisz, a ja tu takie zwierzenia. Chyba czas na mnie Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dewr.gov.au 20.10.03, 05:06 Matko Boska, Gunther rzeczywiscie co to sie narobilo! nie daj sie zwariowac, I owe you something, nie odchodz. a tak powaznie, to czuje sie jak rozbierana. czy nie mozna tak sobie po prostu porozmawiac, zaraz ktos musi wiedziec, co, gdzie, za ile i dlaczego? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dodd.co.nz 20.10.03, 22:48 no wiesz Pysiek kazdy facet to by najlepiej kazda kobietke do rosolu rozebral, Ty im lepiej powiedz bo ich ciekawosc zezre hihihi , rane te facety to gorsze plotkary od kobiet ale i tak ich kocham tym bardziej ze w sobote bede miala 5 do malowania mojego plotu, czyz meski rod nie jest cudowny????? Caluski dla wszystkich Panow Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Argentyna i takie rozne... 20.10.03, 08:20 Gość portalu: gunther_0 napisał: "buenos dias Amigo Mojito, como estas? Nawet jedna NIEWOLOWINA ukradla mi pieniadze i paszport i przez to wszsytko > musialem nielegalnie zostac przez pare miesiecy..." Hola Amigo Down Under, Muy bien, gracias - y tu? Jedynym wytlumaczenieniem "schowania" Twojego paszportu i pieniedzy byla chec zatrzymania Ciebie, Amigo. Traktuj to jako komplement i bedzie Tobie lzej :))). Widzisz sam do czego kobiety sie posuwaja aby zatrzymac ukochanego mezczyzne. Stukam ze Stanow. Meksyk, Argentyne, Brazylie i Kostaryke bardzo lubie. Zostawilem tam czesc serca i pieniedzy :))). Bardzo interesujace kraje. Rybka moja ukochana to huachinango (red snapper) a la Veracruzana (sos z pomidorow, cebuli, oliwek). I jeszcze pare latynowskich potraw. Buena suerte, Amigo, mojito. Witaj pysiek, Teraz z calutenkim ostroznym szacunkiem :))). Mysle sobie teraz jaki temat moge z Toba delikatnie poruszyc. Taki ogolny, neutralny, niekonfiliktowy. Pogoda przychodzi mi na mysl :))). Anglicy wiedza o czym rozmawiac. Moze Ty sama cos zaproponujesz? Slonecznie pozdrawiam, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gunther_0 Re: Argentyna i takie rozne... IP: *.globalgossip.net / 172.20.6.* 20.10.03, 08:46 Bien Mojito, ja tez mam ta sklonnosc do interpretowania roznych negatywnych wydarzen opacznie,czyt.pozytywnie.nie ucierpialem na stratach,duzo mnie one nauczyly. ja o Stany tez zahaczylem,wiodlo mi sie roznie,poszukuje portu gdzie moglbym przycumowac moja lodke zycia, a z tym sam wiesz,roznie bywa. wypije dzisiaj wieczorem za zdrowie Mojito z bacardi, tez dobre! Pysiek,takie to zarty tylko, nie przejmuj sie, ale zaraz kwiatki?jestem wzruszony. mysle prywatnie ze masz pod gorke,bo Polacy cie calkiem nie rozumieja, jestes dla nich ciagle ALIEN wszystko jedno jak dobrze mowisz po polsku. mysle ze tym ci nie sprawiam przykrosci? Pytalas o moj nick, pracowalem na czarno w Niemczech i tak mnie tam nazwali i tak to zostalo. to moze wrocimy znowu do kulinarnego tematu? zawsze sie zastanawialem ze po angielsku nie ma slowa smacznego.jest takie powiedzenie o Anglikach: my w Europie mamy dobre jedzenie, Anglicy maja table manners my w Europie uprawiamy w nocy sex,zeby sie rozgrzac,a Anglicy maja swoja hot bottle no i wzamian smacznego mozna powiedziec 'enjoy' pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Argentyna i takie rozne... IP: *.f.002lg.syd.iprimus.net.au 20.10.03, 15:03 Witam rownie ostroznie, no tak o pogodzie najbardziej neutralnie. 'Anglicy wiedza o czym rozmawiac' napisal Mojito. raportu o pogodzie nie bedzie bo kazdy mysle ma dobre przekazy. u nas sucho i malo deszczu i co tylko ciekawego, to u nas wprowadzili restrykcje uzywania wody z powodu suszy. jeszcze w zeszlym roku, nie bylo kar pienieznych, a od tego roku mozna nawet zarobic kare za naduzywanie wody. naduzywaniem wody jest wiec podlewanie w nadmiarze ogrodkow, polewanie driveways, mycie samochodow itp. to ostatnie zastrzezenie chyba ku uciesze leniwych, bo jezdzenie brudnym samochodem jest teraz 'in fashion', tak jakby nie bylo innych metod. I od kilku dni meska czesc Australii najadla sie 'szaleju', bo mamy World Rugby i o niczym innym tutaj sie teraz nie rozmawia. to jest gorzej niz premenstrual tension i lepiej Panom w droge nie wchodzic. mozna bylo obserwowac podobne zjawisko podczas Swiatowych Mistrzostw w Pilce Noznej, co napewno jest blizsze naszym sercom. ciekawe tylko jak z naszym patriotyzmem podczas kibicowania. podczas meczu Polska - Korea, Polacy byli bardzo lojalni, a komu bysmy kibicowali np. gdyby Polska grala z Australia? z NZ ? ciekawe. no i co do nowego tematu to zdaje sie na Asie. mysle ze i tym razem cos ciekawego/nowego napisze. pozdrawiam serdeczenie PS. dzieki za cieple slowo Gunter! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Argentyna i takie rozne... IP: *.dodd.co.nz 20.10.03, 22:52 no nie myslalam ze do tego dojdzie ze bede tu komukolwiek czegokolwiek zabraniac ale Ty mojito ani sie waz jakiegos watku o pogodzie zaczynac a co my to juz nie mamy o czym gadac zeby anglikow nasladowac, jak ja bym chcila angielskich opowiastek na temach ichniejszej pogody to bym sie do nich na dluzej wybrala a tak to na ogol po 2 tyg. mialam dosyc, oni przez ta pogode zapomnieli o swoich szarych komorkach my chyba nie musimy :) Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III 20.10.03, 21:29 > Nawet jedna NIEWOLOWINA ukradla mi pieniadze i paszport i przez to wszsytko > musialem nielegalnie zostac przez pare miesiecy Wybralem sie kiedys do Brazylii i ostrzegano mnie przed takimi NIEWOLOWINAMI. Bardzo ostrozny bylem zatem, a najbezpieczniej czulem sie w bankach. A Walbrzych bardzo lubie. W czasach studenckich tam bywalem. Zamek Ksiaz dobrze pamietam. Szkoda, ze w Nowej Zelandii zamki tylko w drzwiach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Gunther poczekaj ...narwe kwiatkow! IP: *.dewr.gov.au 20.10.03, 05:32 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: droga pysiek IP: *.dewr.gov.au 21.10.03, 01:30 Hi Waldek, zaczyna mnie to smieszyc, nawet z US dostaje porady! ale dzieki, ja wiem ze moge zalozyc anonimowe konto. rzecz w tym ze ja tych kont mam az za duzo i praktycznie uzywam tego gdzie obecnie dostaje contract. skoro uzywam obecnie tego a nie innego, o co wlasciwie chodzi? czy ktos chce na mnie poskarzyc? mysle ze Gunter napisal dosc dosadnie co o tym mysli i ja sie pod tym podpisuje. dzieki Peter29 a wlasciwie Peter11, a moze po prostu Peter2, czy Peter, ze zadales sobie tyle trudo,zeby wyszukac adres ale nie jest on zupelnie aktualny. moze jutro napisze z biura Prime Minister, bedziesz musial tam mnie poszukac! co do rozbierania, Asia, to mnie ubywilas. OK moge dac sie czesciowo rozebrac. tak masz racje, mezczyzni to lubia robic. Delikatne podpytywania Mojito o jego doswiadczenie w Argentynie do niczego nie doprowadzily, nawet Gunter jest dyskretny. no to o czym porozmawiamy, moze o Halloween? Asia wymysl cos - Ty masz zawsze dobre pomysly! ja juz zbieram cukierki dla dzieci do rozdawania, chyba w NZ tez sie dzieci w to bawia? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
waldek.usa Re: Gunther poczekaj ...narwe kwiatkow! 20.10.03, 22:16 zaloz konto, choc juz za pozno i nikt Ci nie zaszkodzi. Gdyby ludzie zobaczyli moj firmowy ips, to sobie nie wyobrazasz, co by sie dzialo. To jest raz. Dwa: gdy masz konto, to masz email. Trzy: Twoje IT moze Cie namierzyc, i po co? Pozdrowienia z Bostonu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Witaj Waldek IP: *.dodd.co.nz 20.10.03, 22:59 nie kazdy czuje sie tak zagrozony zeby sie ukrywac, czasem to moze tak wyjsc jak z tym Galem Anonimem do tej pory go wszyscy znaja chociaz sie ukrywal hihihihi a zreszta tu wszystko do gory nogami i policja to przyjaciel obywatela i nikogo nie wybiera, dobrze ze chociaz Panowie wybieraja Panie :) pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 witaj Asia! IP: *.dewr.gov.au 21.10.03, 01:52 Gość portalu: Asia napisał(a): > nie kazdy czuje sie tak zagrozony zeby sie ukrywac, a zreszta tu wszystko do gory nogami i policja to przyjaciel obywatela :-)))))))) no wlasnie Asia masz racje, dziekuje, ja nie czuje sie absolutnie zagrozona. pozdrawiam WASZ przyjaciel Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Witaj Waldek IP: *.dewr.gov.au 21.10.03, 02:23 Hi Waldek, jeszcze raz dziekuje za rady. ale Ty czarujesz, no powiedz gdzie pracujesz w tym Boston City? chociaz powiedz profil, sam widzisz do czego ciekawosc ludzka moze doprowadzisz. JUST KIDDING. cheers Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Takie rozne... 21.10.03, 03:07 Witam wszystkich Aussies i Kiwis, Hola Gunther - Amigo, Dzieki za toast-zyczenie. Ja jutro (aby nie zaczynac od poniedzialku) wypije jedna cuba libre za pomyslnosc tych naszych lodeczek. Bialych, czarnych, szarych i kolorowych. Tych na wiosla, z silnikiem i tych z zaglem. Oby nam nie przeciekaly. Nazbieralo sie tych lodeczek. Chyba wypije dwie ... Witaj Pysiek, Ja do Ciebie bez rad i porad. Poruszylas premenstrual tension. Przypomnialo mi to stary dowcip. Czy wiesz jaka jest roznica miedzy kobieta z PMS a rozszalalym bullterrier`em? Lipstick only. Asiu, Pozdrowionka sloneczne, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Takie rozne... IP: *.dewr.gov.au 21.10.03, 04:08 ha, ha, ha, jeszcze raz. ale to mialo byc pod katem tych rozszalalych Panow, a nie Pan. A propos naszych zyciowych lodek, to Gunter ladnie to ujal. ktos kiedys napisal: 'plywaj ale wiedz gdzie twoja przystan'. czy my wiemy na 100% ze jest to nasz port ostateczny nasze aktualne miejsce zamieszkania? chyba nie. w moim przypadku napewno nie. chyba dzisiaj wieczorem dolacze moj toast, za nasze lodki!!! pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Meskie PMS i lodki. 21.10.03, 04:31 Zdrowko pysiek, Oczywiscie, ze chodzilo o meskie PMS :))). Kobiety lubie, mezczyzni sa mi obojetni. W sprawie szkutniczej (lodki) to chyba nie wiemy gdzie przycumujemy. Ja przynajmniej nie wiem. Jestem sobie sternikiem i lodka ale gdzie dobije nie wiem. Mimo, ze zarys podrozy i mapy w miare dobre mam. Nikt z nas nie ma obiecanego jutra. I w pewnym sensie to robi zycie interesujacym i ciekawym. Z taka interpretacja pewnie zgodzi sie Gunther. Czym wypijesz za pomyslnosc lodek? Co pijesz/pijasz? Czy macie tam na dole do picia cos innego niz reszta swiata? Fostera znam. Ze szkutniczym pozdrowieniem pozostaje, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Meskie PMS i lodki. 21.10.03, 04:56 >>Czy macie tam na dole do >> picia cos innego niz reszta swiata? L&P z ginem. Chyba tylko w NZ mozna sie tego napic. Polubilem......... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Meskie PMS i lodki. IP: *.dewr.gov.au 21.10.03, 06:01 jak sie masz Mojito?:) to juz weselszy temat, na sama mysl robi sie wesolo :) mamy tu wszelkie mozliwe drinki dostepne na swiecie. Australia to druga wieza Babel, wszystkie mozliwe narodowosci, wiec staraja sie nas to keep satisfied. Australijczycy to przede wszystkim piwosze i niczego oryginalnego nie wymyslili na temat 'alkohol'. na temat 'kuchnia' chyba tez nie, chociaz szczyca sie, ze BBQ to ich rodzimy pomysl. moze raczej Aborygenow? ja prywatnie lubie wino, mozliwie czerwone, ale lubie probowac cos nowego tez.dzisiaj pewnie bacardi z tonic, za powodzenie tych naszych lodek. a co sie pija w NZ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: 203.185.240.* 21.10.03, 05:11 Hola Amigo Mojito, Hola tudziez inni, nie wiem tylko czemu podkreslacie na gorze na dole - a jednak ziemia sie kreci. ale sie zrobilo mi rzewnie, Mojito te wspomnienia!chyba spakuje walizy i wstapie na chwile, nie do piekiel ale po drodze mu bylo. ta Argentyna to bylo slodkie zycie mow co chcesz! wracajac do Australii, to dobrze mi sie tu pracuje za bardzo nie gonia, oni tzn Australijczycy maja luzny tryb pracy, dobrze placa, sa przyjazni bez wzgledu na akcent. a moze sa przyjazni ze wzgledu na wyglad, we wspomnianym rugby bym sie zakwalifikowal na wyglad.grac nieeeeeee!kto widzial grac w taka jajowata pilke. to moze tylko dla...jajowatych? no i ktos tu wspomnial moj rodzimy Walbrzych, dobrze ze znalezli sie tutaj i tacy co znaja sie na mapie,tez dobre byly czasy, do czasu.ladne miasto pewnie, ale zyc teraz tam trudno, to probuje szczescia na swiecie.tez jest ladny zamek pamietam,tego mi tu brakuje, Australia jest taka jak prawiczka, nic tu zabytkow! buduja miasto na pustyniach, nawet noweczesne,ale to nie ma nic charakteru. takie szeregi domkow,az sie w oczach mieni,takie same.u nas tez budowali blizniaki, ale tutaj to juz rozmnazalnia.fakt oni tutaj robia wszzystko na wieklka skale,kraj duzy to robia wszystko z rozmachem.po co bawic sie w pojedyncze budowanie kiedy mozna zaserwowac konglomerat i ludzie i tak beda sie cieszyc ze maja gdzie mieszkac.straszne! co dp lodki to Mojito Ty masz racje, za duzo wplywu na przeplywy nie mamy.ja na poczatku ze tak powiem poszalalem uzywalem motorowki z turbo odrzutem, troche zyciowych doswiadczen i pofolgowalem, zwolnilem tempo i teraz lodeczka mi wystarcza, no czasem zagiel otworze i pytam kto mi da skrzydla? jeszcze raz Twoje zdrowie i wszystkim co mysla,salut Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dodd.co.nz 21.10.03, 05:40 no wlasnie najwazniejsze to czasem zagiel otworzyc gdybym miala wiedziec ze to juz moj docelowy port to chyba by mi smutno bylo a tak to moj port tam gdzie moja wyobraznia, dobrze mi nie czuc sie przywiazana ani zwiazana i dobrze mi plynac tak gdzie wiatr zawieje. To jest wlasnie wspaniale ze czlowiek ma takie mozliwosc bo mnie osobiscie chyba najbardziej stagnacja zabija. Im starsza sie robie tym mam wieksza chec do podrozowania i poznawania ludzi, pewnie dla niektorych jest wazne to zeby mieli grono znajomych ktorych znaja od lat 50 i zeczy ktore uzbierali przez te 50 lat, a mnie w swiat ciagnie wiec chwilowo portu docelowgo jeszcze nie wybieram. Zycze wszystkim pomyslnych wiatrow i niezbyt wysokiej fali :)) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Zeglowanie, zeglowanie, zeglowanie... 21.10.03, 06:51 Witajcie Kiwis/Aussies, Pisanie tam na dole wzielo sie z amerykanskiego okreslenia wojennego down under tak jak okreslenie Europy w czasie wojny - over there. Ale wojna sie skonczyla i byc moze to niedemokratyczne. Nie bede wiec tak pisal. A swoja droga to dzielni jestescie, ze nie pospadacie :))))))). Ale Gunther slusznie przypomnial, ze ziemia sie kreci a z nia my i nasze zycia. Ktos kiedys powiedzial, ze okrety zaglowe na horyzoncie maja na pokladzie sny i marzenia wszystkich ludzi. Cos w tym jest. Co do picia - Peter- to nie wiem co to jest L&P. Gin oczywiscie znam. Dwa lata temu w Mikolajkach widzialem jacht(lodke) o nazwie "Gin.ekologiczny". Poczatkowo myslalem, ze wlascicielem jest dobrze prosperujacy lekarz specjalista. Po uwaznym przeczytaniu raz i drugi, pomyslalem, ze niekoniecznie. Widzialem tez jacht pod rosyjska flaga o uspokajajacej nazwie "Min niet". Jesli chodzi o rum to do mojej wyobrazni i smaku przemawia tylko ciemny. Z braku ciemnego pije oczywiscie bialy. Ale niechetnie. Troche traci mi chemia. Taki jakis nieekologiczny. Moja marka to Captain Morgan i jego przyjaciolka Coca-cola z dwoma kawalkami limetki. No, ale juz wplynalem we wtorek. Czas cumowac lodeczke. Widze wyraznie swiatla malej sennej przystani z zapraszajacym neonowym napisem Hypnos. Jego syn, pilot Morfeusz bedzie wprowadzal mnie do przystani. Dobranoc Wam wszystkim i milego dnia zycze, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Zeglowanie, zeglowanie, zeglowanie... 21.10.03, 21:41 > Dwa lata temu w Mikolajkach widzialem jacht(lodke) o nazwie "Gin.ekologiczny". Tez widzialem i bylem podobnie zaskoczony, gdy zrozumialem podwojne znaczenie. L&P to lokalny napoj gazowany w NZ. Nie wiem, czy mozna kupic w innych krajach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Zeglowanie, zeglowanie, zeglowanie... IP: *.dodd.co.nz 21.10.03, 21:50 W N.Z. tez duzo piwska sie pija, ja osobiscie uwielbiam ciemny rum z cola lodem i lemonka lub cytrynka, na cieplejsze dni czerwone wino, sprite duzo lodu i truskawki np mmmmmm yummy a tak wogole to nie jestem wybredna pijam co popadnie no moze bez scherii i innych tam takich slodkosci, ale gin, whisky, rum, wodka, piwo, wino wspolgra ze mna :) i tym pijackim akcentem do nastepnego stukniecia a wogole to wszystko smakuje dobrze jak w milym towarzystwie, osobiscie zaluje ze zanika spiewanie na biesiadach bo pomimo ze glos mam jak krowa na pastwisku to zawsze lubilam sobie pospiewac jak cos wypilam. Moze bysmy jakis zjazd zrobili, popili i pospiewali? A moze jakis klub podroznika zalozymy i bedziemy zbierac pieniadze na podroz zycia co roku dla jednej osoby? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Zeglowanie, zeglowanie, zeglowanie... IP: *.dewr.gov.au 22.10.03, 00:43 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Zeglowanie, zeglowanie, zeglowanie... IP: *.dewr.gov.au 22.10.03, 01:03 Witaj Asia, znowu sie pospieszylam i wyslalam post bez tekstu jako 'biala dama'. ale ladnie zaczelas z 'tym pijackim akcentem', pomysl godny uwagi podrozowac i podrozowac i poznawac nowych ludzi, nowe miejsca. ja za bardzo nie gustuje w mocnych drinkach, raczej tylko to wino czerwone, to takie tradycje z domu. spontanicznie cos wypije dla towarzystwa, ale 'pijackie' towarzystwo mi nie przeszkadza absolutnie. masz racje tradycje spiewania poduapadly w narodzie, a jeszcze bardziej tradycje rozmawiania. za dobrych czasow pamietam, tomozna bylo posiedziec i z ludzmi porozmawiac. jakies dwa-trzy lata temu podczas odwiedzin w Polsce pojechalam w Tatry i tak wloczylam sie od schroniska do schroniska, bylo to bardzo sympatyczne, bo mozna bylo sobie porozmawiac niezobowiazujaco z roznymi ludzmi w roznym wieku, to lubie. wiekszosc ludzi lubi pogadac, mniejszosc posluchac, a przy drinkach rozmawia sie jeszcze latwiej. co do odwiedzin to zapraszam, wprawdzie moje miejsce nie jest bardzo luksusowe, ale przytulne i nie mam ogrodka, bo nie mieszkam w domu, ale w mieszkaniu, ale mam ogromny taras (z widokiem na morze)!all welcome! Ps Gunther, gdzie przebywasz? Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Zeglowanie, zeglowanie, zeglowanie... 22.10.03, 01:05 > mam ogromny taras (z widokiem na morze)!all welcome! > Uwazaj, bo naprawde przylecimy......... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Zeglowanie, zeglowanie, zeglowanie... IP: *.dewr.gov.au 22.10.03, 01:29 nie ma sprawy jestem przygotowana na naloty, nawet czasami bez uprzedzenia. bar pelny jesli wezmiesz pod uwage brak alkoholowego zainteresowania z mojej strony, lodowka jak cie moge, ale warzywniak i fish market niedaleko wiec poradzimy sobie. Cheers Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Zeglowanie, zeglowanie, zeglowanie... IP: *.world-net.co.nz 22.10.03, 01:22 ogrodka to ja mam dosyc swojego kurcze w cudzych robic nie bede, taraz mi wystarczy wiec uwazaj z tym zaproszeniem bo naprawde moge przyjechac, lubie i pogadac i posluchac. Faktycznie schroniska to jeszcze miejsca gdzie ludzie chetnie rozmawiaja widac jak czlowiek zrzuci z siebie garnitur to ma chec sie pokumac z innymi w garniturach tudziez innych garsonakach to czlowiek jakis taki jak samotna wyspa, pewnie sie boi ze ludzie beda sie pytac ile zarabia i czy moze komus pomoc w taki czy inny sposob. Ja jak tylko doprowadze jakis wolny pokoj do uzywalnosc to tez zapraszam, uwielbiam jak mnie ludzie odwiedzaja naprawde sympatycznie wspominam pobyt wspolczlonkow klubu globalfreeloaders w moim malym mieszkanku na Ursynowie, tak ze mam nadzieje wroce do tego precederu :) wczoraj odkrlylam przepiekna kasztanowa aleje w Chch, kasztany kwitna wlasnie wiec mamy cos polskiego maja teraz, do tego fantastycznie majestatyczne wierzby nad brzegiem rzeki ktora sie wije przez centrum Chch, zyc nie umierac widoki przepiekne, pogoda wspaniala, trawa az zaprasza na pic-nic, rane ja to szczesciara jestem :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Zeglowanie, zeglowanie, zeglowanie... 22.10.03, 01:40 Na mapie pogody widze, ze dzis w Christchurch cieplej niz w Auckland. Zawsze bylo odwrotnie.......... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Zeglowanie, zeglowanie, zeglowanie... IP: *.dewr.gov.au 22.10.03, 02:01 Gość portalu: Asia napisał(a): > ogrodka to ja mam dosyc swojego kurcze w cudzych robic nie bede, ja lubie podziwiac cudze ogrodki Asia, w swoim nie mam czasu pracowac. na tarasie natomiast mozna tez miec duzo zieloni w doniczkach.. > pewnie sie boi ze ludzie beda sie pytac ile zarabia i > czy moze komus pomoc w taki czy inny sposob. co zauwazylam podczas wielu rozmow ze Polacy sa troche zakompleksieni. Np.taki Holender, ktory uwaza ze Hamlet to poeta niemiecki, tworzacy 200 lat po Szekspirze, nie czuje sie gorszy czy glupszy, nawet jesli wytknie mu sie jego pomylke. Polak, ktory nie moze przypomniec sobie jaka jest stolica Nikaragui, atakuje rozmowce i usiluje zmienic temat. bardzo trudno jest nam powiedziec "nie wiem" albo przyznac sie do bledu. i z takim akcentem pozdrawiam wszystkich i na zapas mowie 'mea culpa' Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Zeglowanie, zeglowanie, zeglowanie... IP: *.dewr.gov.au 22.10.03, 02:55 Witaj Mojito, u nas juz sroda. ten Twoj "gin-ekologiczny" jacht nasunal mi pewne skojarzenie.. czy zauwazyles tez: MENopause MENtal illness MENstrual cramps GUYekologist no i pewnie jeszcze pare moglabym dodac, ile to problemow zaczyna sie od MEN. bez obrazy ;)))) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Klopoty zaczynajace sie od men.. 22.10.03, 04:04 Witajcie/Witaj pysiek, Sroda jeszcze przede mna. Siedze mocno we wtorku. Mnie oczywiscie jacht gin.ekologiczny dal do myslenia. Najpierw myslalem, ze to gabinet odjazdowy tzn. oplywowy. I ze tak sluzba zdrowia dociera w lecie do kobiet. W Mikolajkach i owszem dziewczat/kobiet jest latem duzo. Jacht wygladal sympatycznie i pomyslalem sobie, ze gdybym zdecydowal sie wykupic time-sharing w czasie uzytkowania jachtu to lekko bym zmienil nazwe na Rum gin.ekologiczny. Nie przepadam za ginem a rum lubie. Bylaby to tez daleka analogia do pokoju ginekologicznego. Napisanego niekoniecznie poprawnie ale w lecie nikt na to nie zwraca uwagi. Bylaby to tez doskonala forma reklamy, poniewaz duzo ludzi/kobiet czuloby sie w obowiazku koniecznie zwrocic uwage i poprawic pisownie i tak chcac nie chcac dotarly by do tego rumu/pokoju. O Twoje skojarzenia troche boje sie zapytac. Co do problemow zaczynacych sie od men to byc moze i sa. Ja osobiscie unikam slowa problem i klasyfikuje to jako wyzwanie. I tak w czesci likwiduje problem. Nasz meska pauza nazywa sie jakos inaczej. Teraz nie pamietam ale jakos na a, andropauza moze, ale nie jestem pewien. I nie martwi mnie zbytnio ta niepewnosc. Sloneczne pozdrowionka, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 Re: Klopoty zaczynajace sie od men.. IP: 203.185.240.* 22.10.03, 04:57 Witajcie wszyscy, wczoraj posiedzialem w Pubie, bylo OK, nikt sie nie pobil,rzeczywiscie rozmowa tylko o rugby,jak ktos juz zauwazyl.wWypilem pare za Wasze zdrowie. no co, klopotow zaczynajych sie od MEN to he,he,he ale czy szukasz guza Pysiek? usmialem sie ale zostawmy ten temat na etapie skojarzen. ja kobiety lubie, tak jak moj Amigo Moijto, nawet bardzo lubie, nawet bardzo...no tego,sie zagalopowalem. moze wiec o Tatrach. bylem tam tez pare razy,ogolnie lubie gory,moglbym wiec dolaczyc do Pyska w wedrowkach od schroniska do schroniska.a w Tatrach mielismy dobre lokum w Murzasichlu, jest niedaleko Na Klinie.obie nazwy wymowne, he,szczegolnie pierwsza niewymowna. proponuje eksperyment:popros Australijczyka po paru piwach albo nawet na trzezwo zeby to powiedzial. podobny eksperyment przeprowadzili chlopcy z lokalnej (polskiej)stacji radiowej, kto wypowie prawidlowo Radio Rzeznia? wracajac w Tatry, to biegalem co rano na Rusinowa Polane wstepujac na Zdrowaske do kapliczki po drodze. serce wyje, tyle lat i ciagle sie teskni,ech. Asia, pomysl Klubu Podroznika,Number 1,jestem pierwszy member.kto zbiera fees? Mojito - Ty masz glowe Amigo,z tym jachtem !!!!moge sie zaciagnac jako Majtek, czy Majtki,sorry jezyk mi sie placze toche wczoraj bylo za duzo.. Pysiek, ja nie napisze'uwazaj, bo jeszcze przyjade', ja tu jestem! plywam po Twoich wodach.osmielam sie zanotowac twoj email adres Pysiek13@gazeta.pl jako emergency, kto wie moze zastukam wkrotce. a swoja droga jestes troche odwazna pozdrawiam wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 no to moze o Tatrach.. IP: *.dewr.gov.au 22.10.03, 05:28 Mea culpa, again...juz nie bede, naprawde nie mam nic przeciwko mezczyznom. znam to miejsce Gunter, jest niedaleko Male Ciche i przez Zazadnia szlak do gory na Rusinowa Polane. przyjemnie sie wedruje po Tatrach, takie widoki i gory takie dostepne dla kazdego. ciekawe tylko, ze z Malego Cichego na Rusinowa bylo 7 km jak pierwszy raz tam bylam, a nastepnym razem juz tylko 5 km. Hm,dziwne wiec te 2 km dreptalismy w miejscu. co do klubu podroznika Asia ja tez, ja tez. co do tego jachtu to Mojito, Ty masz mysli nie-uczesane.. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Jacht z majtkami lub bez. 22.10.03, 06:00 Hola Gunther Amigo, Przykro mi, ze w barze bylo nudnie. Nikt sie nie bil, nikt nie lamal stolkow barowych. Dzisiaj tez do takiego samego nudnego baru trafilem. Cuba libre jak przypuszczalem. Zawsze odwlekam decyzje co zamowie az sie usadowie na stolku. Lubie miec wybor, chociaz moj zazwyczaj ogranicza sie miedzy cuba libre a margarita. Wakacyjnie wzbogacam swoj wybor ale do wakacji jeszcze odrobina. Wysaczylem wiec dwie. Jedna za lodke a druga za naped (wiosla, zagiel, silnik). Wiesz, ten pomysl z Majtkami na jachcie to nie jest dobry. Na cholere nam Majtki na jachcie. W lecie?!. Absolutnie bez Majtkow. Zgoda? Mozemy natomiast rozwazyc inna forme "zaciagniecia" sie na jacht. Moze "rumowy", "ginowy", "ekologiczny" nawet. Co o tym sadzisz, Gunther? Jacht wydawal sie nieduzy i przycumowany - nie sadze aby lista plac/zalogi musiala byc duza. Pozdrowionka Amigo, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 Re: Jacht z majtkami lub bez. IP: 203.185.240.* 22.10.03, 08:47 Hola Mojito, w porzadku z jachtem zdaje sie na Twoja intuicje. w barze rzeczywiscie nudno bylo,wyglada ze nudzimy sie solo w odleglych nudnych barach.chyba ze Ty nie solo? od Asi dalej nie mam odpowiedzi w sprawie mojej aplikacji o czlonkostwo,mysle ze mnie nie skreslilas z listy?czym moglbym sie narazic,co yslisz Amigo? od Pysiek tez nie ma odpowiedzi. opowiem Wam historie troche smieszna.bedac w Ameryce Pld wpadlem na pomysl zeby zwiedzic najbardziej na poludnie wysuniete miasteczko Ushuaia.mozna tam obejrzec walenie, pingwiny i takie.poniewaz bylem sam,wymierzylem do Hotelu o obiecujacej nazwie International Lodge okreslona w moim przewodniku jako 'good meeting place',czyli to czego mi brakowalo troche extra towarzystwa.Lodge to byl tytul zbyt wygorowany,bo okazalo sie murowanym rodzinnym domem z kuchnia i lazienka dzielona z czlonkami rodziny!nie zniechecilem sie jednak, Anna,gospodyni wygladala sympatycznie ale od razu zastrzegla: nie ma miejsc wolnych.troche zbaranialem, ale powtarzam przeciez dzwonilem. Anna nato: nie martw sie mozesz wziasc moja sypialnie. kiedy usilowalem protestowac,Anna stwierdzila, ze to jest jej sypialnia gdzie sypia jak jej maz Pablo wraca do domu pijany,ale ostatnio nie pije tak duzo wiec sypialnia nie jest tak czesto uzywana. i ta opowiastka koncze na dzis pozdrawiam wietrznie, okropnie dzisiaj tutaj wieje,chyba znowu mnie zawieje do Pubu po Australijsku wniose za Was kolejny toast CHEERS Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 jeszcze cos.. 22.10.03, 08:58 jeszcze cos mi sie przypomnialo. jak to jest tu ze Swietem Zmarlych,ja jestem wierzacy,gdzies swieczke nalezy zapalic... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Swieto Zmarlych? IP: *.b.002lg.syd.iprimus.net.au 22.10.03, 11:49 Witajcie juz pod wieczor, rzeczywiscie wieje u nas dzisiaj porzadnie. mnie raczej do Pubu nie zawieje, mam troche pracy w domu do skonczenia. Gunther, jak zapraszam to zapraszam, nie wycofuje sie. Co do Swieta Zmarlych niestety nie jest to dzien tak swiecony jak w Polsce. wprawdzie jest to swieto poganskie, ale przyznam ze ma swoj urok. jesli masz ochote zapalic swieczke, to polecam cmentarz Waverley, jest bardzo ladnie polozony, na wysokiej skale z widokiem na morze. napewno nie jest tak urodziwy jak cmentarz w Paryzu. jakos tak ponuro mi sie zrobilo, na same wspomnienie zmarlych. przypomne moze wiec powiedzenie Woody Allen, zeby weselsza nuta zakonczyc temat: I am not afraid of death, not at all, I don't want to be there when it happens. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Swieto Zmarlych? 22.10.03, 18:20 Witajcie, Mozna tez przyjac, ze smierc nas nie dotyczy. Dopoki jestesmy jej nie ma. Gdy ona jest, nas nie ma. Mijamy sie w drzwiach. Serdecznosci, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Klub podroznika IP: *.dodd.co.nz 22.10.03, 22:04 Witam przepraszam ale mam ostatnio lekko utrudniony dostep do internetu wiec nie moge odpowiadac tak szybko jak byscie sobie zyczyli Jezeli chodzi o zapalenie swieczek na Swieto zmarlych to sladem Cybulskiego mozna to zrobic w barze, bedzie kultowo i zadosc tradycji, ja bym sie nie obrazila gdyby kiedy ktos dla mnie swieczke w barze zapalil Gdybysmy zdecydowali sie stworzyc taki klub podroznika to byloby naprawde fajnie i uwazam ze im wiecej ludzi tym lepiej wiec oczywiscie zapraszam wszystkich do udzialu i przedyskutowania pomyslu, no i nad nazwa trzeba by pomyslec moze "Bez majtkow" hahahaha Za niedlugo podlacze sie do internetu w domu wiec bede mogla troche bardziej uwaznie czytac i odpisywac, narazie robie to na doskok wiec sila rzeczy moje odpowiedzi sa czesto opoznione lub czastkowe, przepraszam ze nie zawsze odpowiadam. Zrobmy tak, burze mozgow, jakies dobre pomysly na ten klub, wypowiedzcie sie jak to widzicie i moze faktycznie zaczelibysmy cos dzialac. Czekam na komentarze i do nastepnego stukniecia,, (kieliszkami oczywiscie) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Nie chce sie chwalic ale ... hihihi IP: *.dodd.co.nz 22.10.03, 22:31 "pysiek - dzieki za info -o sabie i o tobie czytam na forum asi - wyjazd z kraju...niesamowita kobieta..widzialem wlasnie ze ktos z was siedzi w holandii. tez chodzi mi po glowie wyjazd z kraju ale nie bardzo wiem dokad jechas i jak jest wlasnie np. w holandii czy moze szukac innego ciekawszego kraju..a ty gdzie teraz mieszkasz??? moze lepiej odpisz na maila bo tutaj chwilami jest nieprzyjemnie...chyba tylko u asi jest normalna dyskusja...no nie? moj adres: johny_31_poznan@wp.pl dzieki i pa pa " ciesze sie ze ludzie uwazaja ze u nas normalnie :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: teżAsiatylkoinna Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.tkb.net.pl 22.10.03, 22:45 hej Asiu, ja też czytam Twoją sagę bo to jest jedyny sympatyczny, ba! wręcz przemiły wątek.jeszcze sie nie wypowiadałam bo dopiero skończyłam czytac wszystkie części. szperam sobie czasami na forum gazety i ciagle napotykam na tendencję obrzucania się błotem czego w tym wątku nie ma. czyta sie pięknie.wszyscy jestście naprawdę bardzo odważni jeżeli chodzi o podboje tego świata i bardzo was podziwiam.zamierzam wydrukować część po części (chociaż to bardzo duzo stron) i wysłać je mojej mamie, która mieszka w sztokholmie od czterech lat.wyjechała głównie w celach zarobkowych, ale chyba tam juz zostanie bo spotkała swojego Mr Right.czuje jednak, że jest rozdarta miedzy Polską a Szwecją i niezbyt jej z tym dobrze.myslę, że wasz watek pokazuje, że można żyć inaczej i cieszyć sie z tego.myślę, że przeczytanie waszych historii jej pomoże. to chyba wszystko co chciałabym powiedzieć. dalej będę was czytać. pozdrawiam gorąco fanka wątku "u Asi" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Witam Asie :) IP: *.world-net.co.nz 23.10.03, 01:23 czesc Asiu milo ze napisalas, ciesze sie ze Twoja mama znalazla Mr Right, a ze jest lekko rozdarta to normalne ale mam nadzieje ze jednak zdecyduje sie tam zostac bo napewno bedzie jej duzo lepiej zylo, zreszta do Polski z tamtad rzut beretem :) U nas w Chch zdaje sie w zeszly week end latal samolot ciagnacy za soba napis "Trish will you marry me" ktos sfilmowal i pokazali w tv, prosili zeby Trish sie odezwala i dala znac jaka dala odpowiedz, wczoraj byl artykul i zdecia Trish i jej Mr Righ w lokalnej gazecie, on Aussie ona Kiwi, obydwoje na oko 70+ , usmiechnieci od ucha do ucha, on zorganizowal dla niej przyjecie urodzinowe i wynajal ten samolocik, jej corka wniebo wzieta ze mama znalazla szczescie .... tutaj to wszystko jest normalne,,, w Polsce zaraz by sie zaczelo .... w takim wieku???? on/ona na twoje mieszkanie leci... matka/ojciec zwariowala na stare lata.....wstyd rodzinie przynosisz.... itd itd Jestem pewna ze Twoja mama bedzie szczesliwa, a na wakacje zawsze moze sie do Polski wybrac Pozdrowienia dla Ciebie i Mamy no i Mr Right oczywiscie :))) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Swieto Zmarlych i swieczka. 23.10.03, 01:58 Witajcie Kiwis/Aussies i wszyscy, Witaj Asiu, Co za wspaniala sugestia ze swieczka barowa. Pomoglo mi to znalezc miejsce gdzie bede mogl w miare spokojnie wspomniec refleksyjnie bliskich mi zmarlych. Zdecydowanie bede mial blizej do zaprzyjaznionego baru niz na cmentarz. Leza zreszta roznie. Znajac ich za zycia wiem, ze sie nie obraza na pewno. Nie stresuj sie koniecznoscia odpisywania indywidualnie. Pisz jak bedziesz miala czas i ochote. Slonecznie pozdrawiam, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Swieto Zmarlych i swieczka. IP: *.dodd.co.nz 23.10.03, 02:43 Witaj Mojito stresowac to ja sie nie stresuje jakby takie male przeciwnosci losowe mnie stresowaly to bym pewnie wyladowala w Gornej Grupie Malej dawno. Ochote na pisanie mam zawsze, nie zawsze mam mozliwosci, tak sobie dzisiaj i tym klubie podroznika myslalam i o innych rzeczach, mam male pytanie do Wszystkich ktorzy czytaja.. Gdybyscie cos chcieli z Nowej Zelandii - to co by to bylo?? Nastepna sprawa jaka mi sie nasunela to mysl na stworzenie strony internetowej - ale do tego potrzebuje creatywnego czlowieka ktory bedzie mial chec troche popracowac i do tego nie wystawiac zbyt duzego rachunku mam nadzieje ze sie nie zawiode na czytajacych i ze odzew przekroczy moje nasmielsze marzenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jr Re: Swieto Zmarlych i swieczka. IP: 5.3.1D* / *.cogeco.net 23.10.03, 03:07 Co bym chciala - napewno tej wiosny , ktora u was panuje .Bliskosc do oceanu i gor i pewnie pieknych plaz .Pozdrawiam z chlodnej (juz ) Kanady. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Swieto Zmarlych i swieczka. IP: *.dewr.gov.au 23.10.03, 03:53 Witajcie wszyscy, ciagle nie moge sie zorientowac jaka jest roznica czasu, Mojito piszesz o tak roznych porach i o conajmniej dziwnej porze tez odplywasz z Morfeuszem. U mnie jest prawie 12.00pm, ktora jest u Ciebie? No i ta swieczka w barze! tez sie zgodze ze nasi najblizsi nie obraza sie. na wspomnianym paryskim cmentarzu Pere Lachaise jest grob Jimmi Morrison i u niego na grobie oprocz zawsze swiezych kwiatow, zwykle stoi butelka, tak ze mozna wypic za jego spokojne spoczywanie. Asia, musisz napisac wiecej szczegolow o co chodzi. czy chodzi o projekt graficzny Twojej prywatnej website? moze bede mogla Ci pomoc. no i gratulacje, robisz sie coraz bardziej znana!!! A jesli chodzi o 'cos'z Nowej Zelandii, jestem anty-materialistka. nie lubie kolekcjonowac rzeczy, poprosilabym wiec troche natury w garnuszku, swiezego NZ powietrza na talerzu, pieknych plenerow w tle i milego towarzystwa. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Strona internetowa IP: *.dodd.co.nz 23.10.03, 04:25 Czesc Saba kurcze chyba najwyzsza pora zebym w koncu robila sie znana, w koncu w moim wieku to albo teraz albo nigdy hahahaha, zartuje oczywiscie ale to naprawde mile ze tutaj nikt na nikogo nie naskakuje i ze mozna spokojnie rozne poglady wymienic, pozartowac czy chocby poczytac jezeli chodzi o a ta strone internetowa - to w zwiazku z klubem podroznika ale jezeli z klubu nic nie wyjdzie to moze jakas strona dot. NZ. ,, pomysly narazie bblizej nie sprecyzowane ale cos tam sie w glowie telepie, wlasnie studiuje ciekawa ksiazke Web Word Wizardry, ale ja jestem noga jezeli chodzi o grafike komputerowa i takie tam wiec musze kogos zwerbowac i przekonac do pomyslu (raczej zalazku pomyslu) Wiesz Saba tak mi przyszlo na mysl ze gdybys zechciala mnie kiedys odwiedzic to pewnie udaloby sie z ta natura na talerzu i swierzym powietrzem w garnuszku a przy okazji pomysl ze strona internetowa mozna omowc :) pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Strona internetowa IP: *.dewr.gov.au 23.10.03, 04:28 Hi Asia, ale ja jestem Pysiek nie Saba. Saba chyba ciagle w podrozy, w Nepalu czu Indie? nie pamietam pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Ojjjj przepraszam Pysiek IP: *.dodd.co.nz 23.10.03, 04:39 strasznie mi glupio,, myslalam Pysiek napisalam Saba, wybacz :) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Swieto Zmarlych i swieczka. 23.10.03, 04:26 Witaj pysiek, Z jakim trunkiem ta butelka na grobie Jimmi Morrison? W Paryzu - to pewnie z winem albo absyntem. Tego drugiego nie lubie. Ja takze staram sie nie kolekcjonowac za duzo. Z wyjatkiem milych doznan. Za Twoja propozycje Asiu bardzo dziekuje. Wasze mile wirtualne towarzystwo jest wystarczajace. Pysiek, czy wiesz co daje sie na urodziny mezczyznie ktory ma wszystko? Penicyline.:))). U mnie teraz jest 10:24 PM. Rzeczywiscie odplywam z Morfeuszem o roznych porach. Bede wiec jeszcze krecil sie w lodeczce okolo 2h zanim odplyne. Sloneczne serdecznosci, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Swieto Zmarlych i swieczka. IP: *.dodd.co.nz 23.10.03, 04:48 Czemu Penicyline??? a tak wogole to zblizaja sie Twoje urodziny? aha i napisz gdzie ty teraz jestes cchodzi mi o miejscowosc :) Z tym kolekcjonowaniem to macie racje, to tylko obciaza czlowieka i z czasem zaczyna mu sie ciezko gdzies ruszyc bo ma tyle roznego towaru nakolekcjonowane ze ta materialna kolekcja zaczyna go przytlaczac i trzymac w miejscu niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 Re: Swieto Zmarlych i swieczka. IP: 203.185.240.* 23.10.03, 04:57 Witajcie, tak tu pieknie niektorzy sie produkuja,ze to co chcialem powiedziec zabrzmi pewnie patetycznie. jako wiecznemu podroznikowi brakuje mi przyjaciol,dlatego tez smialem dolaczyc sie do waszego watku i dolozyc moja cegielke. to jest bardzo interesujace,ta butelka na cmentarzu.czy ktos ja regularnie wymienia jak zostaje prez,tego no tych odwiedzajacych wypita?jeszcze raz ktory cmentarz?mozna tam nocowac? i kto to byl ten Johnny Morrison? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Swieto Zmarlych i swieczka. IP: *.dodd.co.nz 23.10.03, 05:07 czesc Gunter wydaje mi sie ze tutaj nikt nie brzmi patetycznie dlatego jest tu tak milo i dlatego od czasu do czasu ktos sie troche bardziej otwiera. Wiesz masz sporo racji w tym co piszesz jak czlowiek sporo podrozuje to sila rzczy albo zostawia przyjaciol albo nie zagrzewa miajesca wystarczajaco dlugo zeby nawiazac te przyjaznie, internet to naprawde fajna rzecz a przyjaciol mozna znalezc wszedzie. Mnie teraz tez brakuje przyjaciol, takich z ktorymi mozna usiasc i wypic kawe lub kieliszek wina i pogadac, no ale dobrze ze tu moge pogadac, niektorzy pisza do mnie maile , a jeszcze inni dzwonia czasem jest nawet latwiej wygadac sie tutaj, wiec mam nadzieje ze nawiazemy miedzy soba jakies przyjacielskie stosunki i w razie potrzeby bedziemy wiedzieli ze mozemy do kogos napisac, zadzwonic lub sie spotkac. :) pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Swieto Zmarlych i swieczka. 23.10.03, 05:17 Tez bylem na grobie Morrisona, butelki nie widzialem bo tlum ludzi spory. Nie podobalo mi sie robienie zdjec przy nagrobku, panienki usmiechaly sie zbyt wesolo. Miejsce wymaga innego nastroju. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Swieto Zmarlych i swieczka. 23.10.03, 05:47 Witajcie, Gunther, Jimmi Morrison to byl amerykanski muzyk/poeta. Zmarl w 1971 roku w wieku 27 lat. Ten wiek ma pewna wymowe dla muzykow rock and roll`a. Niepotwierdzona plotka mowi o przedawkowaniu - kokaina. Lezy na slawnym paryskim cmentarzu - Chopin, Oscar Wilde. Asiu, penicylina pomaga jako antybiotyk na pewne meskie przypadlosci. To byl zart. Nie, moje urodziny sie nie zblizaja. To tylko bylo wspomniane na okolicznosc zartu :)). Sloneczne pozdrowionka z Filadelfii, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Swieto Zmarlych i swieczka. IP: *.dewr.gov.au 23.10.03, 05:48 Witajcie, Asia nie gniewam sie, rozumiem ze jestes w pracy. jakTwoj pomysl ze strona internetu bedzie bardziej sprecyzowany daj znac,pomoge. Mojito, cos tu godziny sie nie zgadzaja, wyglada ze jest 8 godzin roznicy? z prezentami dla mezczyzn jest trudno ogolnie, a z mezczyznami ktorzy wszystko maja pewnie jeszcze trudniej? ale co jest to WSZYSTKO Mojito? co do butelki na cmentarzu Mojito, trudno sprecyzowac dokladnie, ale napewno nie wino. Jim Morrison byl przeciez Amerykaninem, moze wiec whisky? Byl liderem grupy The Doors.(tak na marginesie dla tych ktorzy go nie znaja, byl popularny w latach 60-tych, Ty pewnie Gunther jeszcze sie nie urodziles dlatego o nim nie slyszales?). Jim Morrison jak na tamte czasy byl bardzo kontrowersyjny, wrecz szokujacy, a tajemnica jego smierci nadal jest nie wyjasniona,i sprawa byla prowadzona przez FBI. tak, na wspomnianym cmentarzu koczuja do tej pory jego wielbiciele, popijac na jego grobie co sie da, ale nie ma to nic z profanacja. no moze fakt ze ukradli jego marmurowa glowe, to juz profanacja grobu. co do mozliwosci biwaku w towarzystwie nieboszczyka Gunther, to nie mysle ze jest to dobry pomysl. tyle masz przytulnych barow w okolicy, po ci to? na weselsza nute, to zarobilam znowu mandat! trzymajcie sie cieplo Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Swieto Zmarlych i swieczka. 23.10.03, 06:10 Gość portalu: pysiek13 napisala: " cos tu godziny sie nie zgadzaja, wyglada ze jest 8 godzin roznicy? > z prezentami dla mezczyzn jest trudno ogolnie..." Witaj pysiek, Nie specjalnie licze godziny. Szczesliwi czasu nie mierza :)))). U mnie jest od pieciu minut czwartek. Moj dowcip, ktory okazal sie niewypalem, dotyczyl w najogolniejszym pojeciu medycyny i tam nalezaloby kierowac okreslenie "maja wszystko". Takie zartobliwe okreslenie lekarskie (nie moje). Penicylina jest swoistym antidotum na pewne nieszczesliwe meskie przypadlosci. Nie bede wyjasnial blizej. Pozdrowionka (oczywiscie sloneczne), mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito P.S. Pysiek. I jeszcze jedno. 23.10.03, 06:13 Z prezentami dla mezczyzn jest bardzo latwo. Uwierz mi prosze. :)))))))). Sloneczko, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: P.S. Pysiek. I jeszcze jedno. IP: *.dewr.gov.au 23.10.03, 06:33 Hi Mojito, no widzisz jak to jest ze mna niby wszystko rozumiem, ale z dowcipami to roznie bywa. dziekuje za wytlumaczenie :))))) kiedys tez ktos opowiedzial dowcip i wszyscy oprocz mnie sie smiali. bylo to o weglu: gospodarze siedzieli przy stole jedzac kolacje,ktos zapukal do drzwi i pyta: potrzebujecie wegiel? gospodarze powiedzieli 'nie, mamy dosc'. w nocy im ukradli wegiel z piwnicy. a co do urodzin, to jaki znak Twoj? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Morfeusz beckons. 23.10.03, 06:44 Dobranoc pysiek, Morfeusz zapalil zielone swiatlo i moge wplywac lodeczka do przystani. Milego dnia i dobranoc, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Morfeusz beckons. IP: *.dewr.gov.au 23.10.03, 06:48 dobranoc, milych snow... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Dowcip IP: *.dodd.co.nz 23.10.03, 21:39 Czesc Mojito i Pysiek tego dowcipu to raczej ja niezrozumialam niz Pysiek, i tak wlasciwie to do tej pory nie rozumiem, wiem ze penicylina jest na rozne przypadlosci ale zawsze myslalam ze tak samo meskie jak i damskie, wiec jakby dlatego niemoge bardzo dowcipu pojac, ale nie stresuj sie tym Mojito bo ja juz tak mam, zreszta moich dowcipow tez ludzie pojac nie moga czesto. U nas Labour Week-end, kurcze chwilowo pogoda sie popslula a tak bylo pieknie przez ostatnie 3 dni, no ale zobaczymy moze sie wypogodzi, w sobote mam zastep chetnych do pracy (jezeli pogoda dopisze oczywiscie) wiec ja za kucharke bede robic coby to towarzystwo wyzywic, w niedziele wymieramy sie do Hanmer Springs,, ponoc przeurocze miejsce, opowiem jak bylo po powrocie.. Aha Pysiek z ta roznica czasu to Ty chyba poprostu zle liczysz, wedlug mnie to roznica wynosi 14 godzin nie 8 jak to wyliczylas, bo Mojito jest za nami dzien i ciut :) (tak mi sie wydaje ale moze pojmuje to tak blyskotliwie jak ten dowcip hahahaha) pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 nasza blyskotliwosc... IP: *.b.002lg.syd.iprimus.net.au 24.10.03, 00:44 Jak sie macie, nie wazne z tym czasem w koncu 8, czy 14, Mojito nalezy do szczesliwcow co czasu nie liczy. ja licze bo czesto musze gdzies sie pojawic na czas. a blyskotliwosc jest niewymierna, wiec nie martw sie Asia. zawsze mozna wyrownac w innym temacie. jest tez wzgledna, co dla jednego bedzie przejawem intelektu, dla innego moze byc standartem co do 'wymierania' sie na weekend, to prosze Asia nie wymieraj jeszcze! my i tak nalezymy do dinosaurow, pewnie wszyscy urodzilismy sie w ubieglym tysiacleciu, ale do wymierania mamy jeszcze troche trzymajcie sie cieplo pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: nasza blyskotliwosc... IP: *.dodd.co.nz 24.10.03, 00:59 Ha ha ha wlasciwie nie wiem z kogo bardziej sie smieje z Ciebie czy siebie, ale raczej chyba z siebie,, kurcze nie tylko ze blyskotwliwoscia nie grzesze to jeszcze pisac nie potrafie, chyba faktycznie niezly dinosaur sie juz ze mnie robi,,, ale jak by nie bylo jestem z poprzedniego stulecia jak napisalas zreszta do czego ja sama bym sie nigdy nie przyznala hihihihi pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Jesien sie rozpycha... 24.10.03, 02:46 Witajcie Mile Panie, Slonecznie pozdrawiam, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Jesien sie rozpycha... IP: *.dodd.co.nz 24.10.03, 02:59 Czesc Mojito jaka jesien kurcze u mnie wiosna na calego, coprawda dzisiaj pogoda nam sie pokiciala, wczoraj bylo 24 stopnie dzisiaj ponoc 12, no ale mowia ze wiosna, wlasnie wrocilam ze spaceru, nie moge sie nadziwic bogactwu przyrody tutaj, jest poprostu cudownie, przed nami dlugi weekend, czyz zycie nie jest piekne :) Zostal mi jeszcze tydzien pracy tu gdzie jestem ale tak naprawde to chetnie bym dzisiaj zaprzestala tej rozrywkowej dzialalnosci tutaj, to chyba jednye miejsce w jakim pracowalam gdzie nie czuje sie dobrze, dziwni ludzie tu pracuja albo raczej ja jestem dziwna a oni normalni. A mowia ze prawnicy to lekko inny narod a tu je okazuje ze ksiegowi jacys tacy, no ale juz niedlugo wiec jakos to wytrzymam. W week-end mam nadzieje sie zrelaksowac w goracych zrodlach a jak dobrze pojdzie to jeszcze jakies inne relaksujace zajecie wynajde :), kurcze cos mnie znowu nosi, gdzies bym chodzila cos bym robila, czy to wszyscy maja tak jak ja? pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Jesien sie rozpycha... 24.10.03, 03:22 Witaj Asiu, Zycie jest piekne niekwestionowanie. Ale jesien jesienia. Dzisiaj otarlem sie o nia i uswiadomilem, ze przybyla. Siedem stopni C, przez park idzie sie po dywanie z lisci we wszystkich kolorach brazu. Kobiety maja coraz wiecej na sobie. Tak, to na pewno jej wysokosc jesien... Slonecznie pozdrawiam, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Jesien sie rozpycha... IP: *.dodd.co.nz 24.10.03, 03:41 Zolty jesienny lisc tyle mi opowiedzial.... jesien tez jest piekna, brzemienna w kolorach, cudowna w gorach. Poezja jest pelna jesieni a jesien pelna poezji. Jesien pozwala nam sie zatrzymac i pomyslec o przemijaniu a jednoczenie raczy nas bogactwem dojrzalosci i nadzieja na odrodzenie, przepiekny okres :) wyzwalajacy w nas blizej niesprecyzowane tesknoty za czyms niedoscignionym. a tak wlasciwie to jak masz na imie mojito ? :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 Re: Jesien sie rozpycha... IP: 202.92.73.* 24.10.03, 05:36 Witajcie jesienno/wiosennie, obie pory piekne, jesien w Europie zawsze mnie rozmarzyla, tez chlodniejsza pogoda powodowala, ze wszyscy blizej si trzymali.u mnie obecnie wiosenne lato, bo calkiem cieplo sie zrobilo, mozna juz plywac, woda ciepla,skorzystalem a jakze. Pysiek mnie tu zakwalifikowal do malolatow ale ja z Wami Dinosaury, no nie w 60tych latach to ja juz mocno stapalem po ziemi,ale czy to wazne ile kto ma lat, albo jaki znak moj i jak mam na imie Asia? nie bawmy sie wiec w rozbieranie nawzajem, tak jest chyba wygodnie, porozmawiajmy sobie o ciekawostkach tego, no i roznych przygodach. Np.Pysiek napisal 'zarobilam mandat', i to z innego watku wiem ze drugi w tym tygodniu, a ja myslalem ze masz tego no jakies ulgi,dyskretnie pytam czy w zwiazku z ta, no praca w sluzbach specjalnych nic ci sie nie nalezy? Mojito, Philadelfia kojarzy mi sie z serem, a przeciez to wielka metropolia,jak sobie tam radzisz? co wnioskuje z Twoich postow, to ze jestes tajemniczy.ta tajemnicza tajemniczosc trzyma nas tutaj bardzo blisko siebie. najwiecej wiemy o Asi, bo ona jest otwarta jak ksiazka, czy napewno tylko otwarta do konca?podobno kobiety nigdy nie mowia o sobie wszystkiego i to jest w was bardzo pociagajace nie rozbierajmy sie wiec moze nawzajem,ta tajemniczosc moze byc urocza pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Jesien sie rozpycha... 24.10.03, 06:19 Witaj Amigo, Faktycznie Filadelfia ludziom kojarzy sie roznie. Z serem oczywiscie tez. Nawet w Polsce natknalem sie na Philadelphia cream cheese. Taki do smarowania. Co do mojej tajemniczosci to nie zupelnie sie zgadzam. Ale to moja subiektywna opinia. Ja mam taki sposob bycia. Nie specjalnie lubie za duzo o sobie pisac. Jako, ze pisze to i tak, kto chce, ma pewne wyobrazenie. Moze to wzielo sie z masy kwestionariuszy wypelnianych w Polsce. I pisanych przy kazdej okazji zyciorysow. Wole zdecydowanie ogolne lub tyle ile w danym pisaniu mam ochote napisac o sobie lub swoich sprawach. Tak chyba jest ciekawiej. Ale kazdy z nas jest zdecydowanie inny i to wszelkie kontakty osobiste i wirtualne czyni tak interesujacymi. Czy moze w czesci zgodzisz sie ze mna? Asia, rzeczywiscie jest otwarta, kolorowa i bogato ilustrowana ksiazka. Ale ona taki wybrala format. I dlatego wszyscy lubimy ja czytac. Mamy wiec jedna szeroka otwarta ksiazke wiodaca i duzo innych ksiazek bardziej lub mniej otwartych. Jedne rozdzialy znamy dokladnie inne mniej. Po to tez mamy swoje nicki. O Filadelfii jeszcze na zyczenie wiecej. Moje dawanie sobie rady tutaj okreslilbym na dobre. Moja wiedza o Tobie na podstawie tego co piszesz jest wystarczajaca aby uwazac, ze jestes sympatycznym/rozrywkowym facetem. Takie mam wyobrazenie o wszystkich, ktorzy tutaj pisza w przeciwnym przypadku nie stukalbym tutaj. Wplynalem juz w piatek i czas aby przycumowac lodeczke na noc. Zycze pogodnego weekendu i slonecznie pozdrawiam, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 Re: Jesien sie rozpycha... IP: 202.92.73.* 24.10.03, 05:36 Witajcie jesienno/wiosennie, obie pory piekne, jesien w Europie zawsze mnie rozmarzyla, tez chlodniejsza pogoda powodowala, ze wszyscy blizej si trzymali.u mnie obecnie wiosenne lato, bo calkiem cieplo sie zrobilo, mozna juz plywac, woda ciepla,skorzystalem a jakze. Pysiek mnie tu zakwalifikowal do malolatow ale ja z Wami Dinosaury, no nie w 60tych latach to ja juz mocno stapalem po ziemi,ale czy to wazne ile kto ma lat, albo jaki znak moj i jak mam na imie Asia? nie bawmy sie wiec w rozbieranie nawzajem, tak jest chyba wygodnie, porozmawiajmy sobie o ciekawostkach tego, no i roznych przygodach. Np.Pysiek napisal 'zarobilam mandat', i to z innego watku wiem ze drugi w tym tygodniu, a ja myslalem ze masz tego no jakies ulgi,dyskretnie pytam czy w zwiazku z ta, no praca w sluzbach specjalnych nic ci sie nie nalezy? Mojito, Philadelfia kojarzy mi sie z serem, a przeciez to wielka metropolia,jak sobie tam radzisz? co wnioskuje z Twoich postow, to ze jestes tajemniczy.ta tajemnicza tajemniczosc trzyma nas tutaj bardzo blisko siebie. najwiecej wiemy o Asi, bo ona jest otwarta jak ksiazka, czy napewno tylko otwarta do konca?podobno kobiety nigdy nie mowia o sobie wszystkiego i to jest w was bardzo pociagajace nie rozbierajmy sie wiec moze nawzajem,ta tajemniczosc moze byc urocza pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 Re: Jesien sie rozpycha... IP: 202.92.73.* 24.10.03, 05:36 Witajcie jesienno/wiosennie, obie pory piekne, jesien w Europie zawsze mnie rozmarzyla, tez chlodniejsza pogoda powodowala, ze wszyscy blizej si trzymali.u mnie obecnie wiosenne lato, bo calkiem cieplo sie zrobilo, mozna juz plywac, woda ciepla,skorzystalem a jakze. Pysiek mnie tu zakwalifikowal do malolatow ale ja z Wami Dinosaury, no nie w 60tych latach to ja juz mocno stapalem po ziemi,ale czy to wazne ile kto ma lat, albo jaki znak moj i jak mam na imie Asia? nie bawmy sie wiec w rozbieranie nawzajem, tak jest chyba wygodnie, porozmawiajmy sobie o ciekawostkach tego, no i roznych przygodach. Np.Pysiek napisal 'zarobilam mandat', i to z innego watku wiem ze drugi w tym tygodniu, a ja myslalem ze masz tego no jakies ulgi,dyskretnie pytam czy w zwiazku z ta, no praca w sluzbach specjalnych nic ci sie nie nalezy? Mojito, Philadelfia kojarzy mi sie z serem, a przeciez to wielka metropolia,jak sobie tam radzisz? co wnioskuje z Twoich postow, to ze jestes tajemniczy.ta tajemnicza tajemniczosc trzyma nas tutaj bardzo blisko siebie. najwiecej wiemy o Asi, bo ona jest otwarta jak ksiazka, czy napewno tylko otwarta do konca?podobno kobiety nigdy nie mowia o sobie wszystkiego i to jest w was bardzo pociagajace nie rozbierajmy sie wiec moze nawzajem,ta tajemniczosc moze byc urocza pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gunther_0 Re: Jesien sie rozpycha... IP: 202.92.73.* 24.10.03, 05:44 a ja tu dwoje sie i troje;)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Jesien sie rozpycha... IP: *.dodd.co.nz 24.10.03, 06:00 nie chcialam nikogo rozbierac (chociaz po glebszym zastanowieniu czemu nie :)), zawsze mi sie wydawalo ze imie to w koncu nie tajemnica ale oczywiscie jezeli ktos nie ma chec powiedziec to tez jakos to przezyje. Faktycznie o mnie wiecie sporo ale gdybym nie miala sekretow to przestala bym byc interesujaca, to tak samo jak z rozebrana kobieta, jak juz jest rozebrana to niewiele zostaje pozywki dla wyobrazni, mnie kiedys kolega bardzo zaskoczyl opinia na moj temat, ale mial racje. zycze wszystkim milego weekendu, a swoja droga najciekawsze sa wlsnie te osobiste informacje bo prawdziwe i wyglada na to ze ludzie wlasnie dlatego ten watek czytaja bo jest on prawdziwy :) Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 tajemnicza tajemniczosc... 24.10.03, 11:15 Witajcie wieczorowo, tez jestem za tym zeby to rozbieranie zostawic na etapie domyslow. ten watek jest wlasnie przez to sympatyczny ze nikt nie jest tutaj natretny, no moze z pewnymi wyjatkami. A ze Asia lubi byc rozbierana, oh well, mowimy o virtualnym rozbieraniu? Witaj Mojito, do Twojej lekcje geografii, smiem dodac drobiazg, chociaz sama niewiele wiem o Filadelphi, ale znajomy Irlandczyk z pracy potwierdzil ze jest tam podobno duza ilosc Irlandzkich Pubow, a jego ulubiony to Downey's at the Front. nie zrozumialam czy z frontu, czy z tylu, i co to jest ten 'Front'. i temat znowu zakrecil sie wokol Pubu. u nas od poczatku Pazdziernika celebrujemy Octoberfest, zwyczaj przeniesiony prosto z Europy, popijanie piwka do taktow muzyki umpa, umpa. Na Rock's tuz kolo Harbour Bridge w Sydney jest urocza niemiecka knajpa, gdzie maja doskonale europejskie piwo. Organizuja tam nawet 'beer drinking competition' i mozna wygrac ladne nagrody. Gunther jak ciagle jestes w okolicach, rekomenduje. Asia wydaje mi sie ze u nas z tej strony globu sa dwie pory roku: zimna i ciepla. praktycznie nie ma takich przejsciowych por jak w Europie, czy w Stanach. Gdzie wybierasz sie nad cieple zrodla? Nie znam dobrze NZ ale czasami przyjezdzam na narty w zimie do Craigieburn Valley, mam tam znajomych nie Kiwisow, ale o tym juz chyba pisalam. znasz to miejsce? Ja pomalu zanurzam sie w Piatkowy wieczor dla odmiany, moze jeszcze spacer wzdluz plazy? pogoda sprzyja. milego weekendu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gunther_0 Re: tajemnicza tajemniczosc... IP: 203.12.97.* 24.10.03, 11:47 A juz myslalem,ze wszyscy spia! Tymczasem jesli chodzi o zanurzanie, to ja zanurzam sie w weekend. Wspomnialem juz Pysiek, ze plywam na Twoich wodach, ale ja zostawiam wszystkim tyle miejsca zeby plywali sobie rownie swobodnie.knajpke rekomendowana jak najbardziej musze zaliczyc, tym bardziej ze bardzo lubie piwo tych HakenKreutzow. Co do anonimowosci, to ogladalem sie dzisiaj w City za wszystkimi dziewczynami z Twojego powodu, no bo ktoras moze jest Pysiek?moze chodzimy kolo siebie jak w tym ostatnim video clip,moze pijesz kawe obok? moze to bylas ta dziewczyna ktora pytalem o kierunek? tez miala dziwny akcent.a dziewczyny nie powiem,mlode,opalone, rozebrane,wrecz przeciwnie niz u Ciebie Amigo, piszesz ze coraz bardziej ubrane, zakamuflowane.no tego,mysle ze radzisz sobie i z tym? dzieki za akceptacje i klasyfikacje: jak jestem rowny facet wedlug Ciebie Amigo,to barometr mojego self-esteem podskoczyl znacznie, a razem z nim i ja podskoczylem i tak podskakujac udaje sie do wyjscia...i podskakujaco pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: tajemnicza tajemniczosc... 26.10.03, 04:26 Gość portalu: gunther_0 napisał(a): Wspomnialem juz Pysiek, ze plywam na Twoich wodach, ale ja zostawiam wszystkim tyle miejsca zeby plywali sobie rownie swobodnie. > > i ja rowniez Gunther. z szacunkiem Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Downey`s pub. 24.10.03, 14:16 Witaj piatkowo pysiek, Z irlandzkimi pubami to fakt. Jest ich sporo w Filadelfii. Downey`s pub znam. Dosc popularny, zatloczony i pulsujacy. Okreslenie Front odnosi sie do adresu Front&South Sts. Ulica Front to pierwsza ulica nad rzeka Delaware dzielaca Filadelfie od stanu New Jersey. Od niej liczy sie Druga, Trzecia itd. TGIF (Thanks God is Friday), a wiec puby zaludnia sie, serdecznie pozdrawiajac i zyczac milego weekendu, w srodlach lub gdziekolwiek, wszystkim absolutnie, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Coraz mniej... 24.10.03, 14:27 Hola Gunther Amigo, Rzeczywiscie pogoda zaczyna okrywac dziewczeta/kobiety kolejna warstwa odziezy. Jeszcze nie narzekam bo za miesiac bedzie gorzej. Pojawia sie okrycia wszedzie, lacznie z glowa. Zostana tylko nosy a i te moga czasami zniknac. Na szczescie beda oczy. Zgodzisz sie ze mna, ze sa bardzo interesujace i duzo mowiace. Dlatego pogoda cieplejsza i klimaty sloneczne maja swoj urok. Radze sobie jak moge. I tak radzimy sobie wszyscy. Serdecznie weekendowo pozdrawiam, cheers, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 wyobraznia jest pamiecia... 26.10.03, 05:12 Witaj weekendowo Mojito - jestesmy o godzine do przodu, roznica czasu wiec zmalala, albo przeciwnie urosla. dzieki za wyjasnienia, obraz Filadelphi pomalu zaczyna byc bardziej klarowny. a tak na marginesie ciekawe jest co my zapamietujemy. moj kolega Irlandczyk z Filadelphi zapamietal tylko pub! powtarzamy pewne rejestry pamieci, a zapamietujemy to co nas najbardziej zainteresowalo, albo zafascynowalo. przekazujemy tym samym kawalek swojej charakterystki. Piatek, przyniosl mi radosna niespodzianke - list pisany odrecznie od mojej kolezanki z Polski. Napisalam o tym specjalnie podkreslajac wage tego wydarzenia, bo zwyczaj ten nie wiem czy zauwazyles, jest rowniez zanikajacy, jak normalna rozmowa, w zamian wysylamy sobie email, SMS itd. Informacje ktore sobie nawzajem przekazujemy sa coraz krotsze, bezosobowe, okrojone z wszelkich emocji. nawet na Swieta dostaje coraz mniej kartek swiatecznych, a coraz wiecej kartek virtualnych! To takie moje rozmyslania w niedzielne popoludnie. Moj pies niecierpliwie przypomina mi o spacerze, wiec do nastepnego pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
meenzer Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III 26.10.03, 02:26 Czesc jestem nowy. Nie wiem od czego zaczac Temat jest bdb, jego przeczytanie zajelo mi kilka godzin, ale nie zaluje. Wielkie wyrazy uznania dla Asi za to wszystko co opisala i za to ze się z tym z nami podzielila. Choc temat ostatnio schodzi na inne sciezki trzeba go podtrzymywac. Czekam(y) na nowe wiesci. A teraz troche o mnie Za kilka miesiecy koncze studia w pl i ze szanse na prace sa marne chciałbym gdzies wyjechac Nie chodzi tylko o pieniadze ale tez o samo zycie. Przebywalem kilka miesiecy zagranica dlatego sadze ze mam jakies porownanie i mogę powiedziec ze pl mi się nie podoba i dlatego chce wyjechac bo nie mam prawie nic do stracenia i ze nie będę marnowal (to za duzo powiedziane ale nie mogę znalesc innego slowa) zycia tylko dlatego ze się tu a nie gdzieindziej urodzilem. Po prostu ten kraj nie spelnia moich ambicji i tyle. Dlaczego musze się meczyc i sluchac ciagle ze wszystkich stron ( rób karierę, ROB KARIERE, ROB KARIERE !!!), dlaczego mam pracowac za tak male pieniadze bo w 1945 była jaks konferencja w jalcie i przydzielono nas tam a nie gdzie indziej. Jestem Polakiem i się tego nie wsydze, bo tak już było i będzie i nie o to chodzi. Nie wiem czy mnie dobrze zrozumiecie ale nie chce placic za cos na co nie miałem wplywu, dlatego dziekuje Polsce za przedszkole zakladowe, za mieszkanie spoldzielcze, za bezplatna edukacje, za studia na niskim poziomie ale jednak i za pare jeszcze pozytywnych rzeczy, które doceniam, ale wyjezdzam stad. Zaluje tego ale nie wytrzymalbym tu znajac inne realia (w jakims stopniu tez przy wspolpracy osob na tym watku) pracujac za 300-500 euro w takich a nie innych, trudnych spowodowanych syt. na rynku pracy, warunkach, wiedzac ze mogę mieszkac i pracowac w lepszych warunkach za 3-4 razy wiecej. Wiem ze nie zawsze będzie kolorowo, ale wierze ze mi się uda, a optymiz ten opieram glownie na moim doswiadczeniu. Pracowalem zagranica podczas 3 wakacji, po 2-3 miesiace w 2 roznych miejscach i zawsze byłem zadowolny. Te wyjazdy bardzo duzo mi daly a przede wszystkim daly spojrzenie na nasza pl rzeczywistosc z innego punktu, ze można zyc inaczej. Mysle ze agresja i chamstwo w pl wynika z biedy i poziomu zycia i jak ten poziom będzie w pl powoli rosl (a będzie, bo kiedys musi) to powoli stanie się u nas bardziej normalnie, ale sek w tym ze ja nie chce na to czekac, bo to troche potrwa a zycie jest za krotkie i jak już mowilem nie chce ponosic odpowiedzialnosci za bledy historii (ciezar historyczny) Powoli już zauwazam pewne zmiany (dobra obsluga klienta w mojej fili banku, zycze milego wieczoru w osiedlowym markecie brzmi już coraz mniej sztuczneiej itp. Drobiazgi) Nie boje się wyjechac bo nie będzie to dla mnie nic nowego. Do dzis pamietam mój pierwszy dzien pracy w Niemczech (lipiec 2001). Na ten wyjazd nie byłem wcale przygotowany ani psych ani fiz. Dlatego na pocz. był szok i jak patrze wtedy na siebie i dzis to duzo się zmienilo. Nie wzialem nawet spiwora, bo myslalem ze lokum będzie na mnie czekac, troche inaczej wyobrazalem sobie prace itp. Pamietam pierwszy dzien ze padalo, a ja ide na 10 do pracy, ubrany w jakies robocze ciuchy z campingu zlokalizowanego w jakies dziwnej dzielnicy gdzie poza zlomowiskami, magazynami i zbiornikami z gazem nic nie było. Pamietam zdziwienie w biurze na moja odpowiedz na pytanie czy umiem niemiecki : tak !!! Pamietam, ze drugiego dnia poleciala mi lezka, jak siedzac na jakims campingu, z obcymi mi ludzmi (inni studenci z pol) w przyczepie camp. Probowalem sobie odpowiedziec co ja tu k... robie, przeciez wcale nie musialem tu przyjezdzac, przeciez bez tych pieniedzy tez skoncze studia, glodny tez raczej nigdy nie będę itd. Ale przetrzymalem bo to było tylko na 2 miesiace i nie zaluje. Zreszta nie mogl bym wrocic bo bym się spalil przed rodizna i znajomymi a przede wszystkim przed soba ze ucieklem albo ztchorzylem. Duza lekcja zycia, ale jaki byłem dumny jak już wrocilem a poziom pewnosci siebie skoczyl mi chyba 2 razy do gory. Potem to samo w nastepne wakacje i podobne ale już w innym miejscu w tegoroczne. Ta ostania praca była tak dobra, spotkalem tylu fajnych ludzi, tak się przyzwyczailem do miejsca, do miasta i w ogole, ze wiedzac ze być może już tu nigdy nie wroce i nie będę wiedzial co tu się wydarzylo od mojego momentu wyjazdu najzwyczajniej ostatniego dnia pracy po wyjsciu na ulice ... rozplakalem się jak maly bachor i szedlem ulica do domu się pakowac bo jutro rano wyjazd caly czas ze lzami. Dzis się z tego smieje, ale było mi smutno ze tych ludzi może już nigdy nie zobacze. Zegnajac się ostatniego dnia, ktos mi powiedzial ze pewnie się już nie zobaczymy dlatego zyczy mi udanego zycia. To było takie proste i szczere. To tyle ode mnie Ale ja plakliwy jestem Usmiechy do was gdziekolwiek jestescie bo usmiech nie zna jezykow obcych Trzymajcie ten watek i piszcie wiecej od siebie www.lech.poznan.pl www.kigges.de Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 sunny side... 26.10.03, 04:41 meenzer napisał: > Usmiechy do was gdziekolwiek jestescie bo usmiech nie zna jezykow obcych > Trzymajcie ten watek i piszcie wiecej od siebie > > www.lech.poznan.pl > > www.kigges.de > Witaj Meenzer, fajnie ze napisales, ja mam troche pracy w domu do skonczenia,wiec w niedzielne popoludnie zajrzalam tutaj i co widze, ktos nowy zastukal. masz racje, urodziles sie Polakiem, ale nie znaczy to ze masz w Polsce mieszkac, demokracja umozliwia nam wybor. dobrze jest patrzec 'na sloneczna strone' zycia, fakt ze nie wszystkie doswiadczenia zyciowe sa budujace, ale te gorsze tez czegos ucza. sam widzisz po sobie. wspomniales ze temat sie wymyka, ale temat tworza rozmowcy im wiecej ich jest rozmowa jest ciekawsza, wiec milo ze sie przylaczyles, o czym mozemy porozmawiac? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gunther_0 Re: sunny side... IP: 203.185.240.* 27.10.03, 03:05 Witajcie, pisze tak pod katem Meenzer, ale tak tez do wszystkich, zeby zrobic przyjemnosc uroczej naszej gospodyni troche sie 'rozbiore'. ja pochodze, skad pochodze i zawsze manifestuje swoja polskosc, obojetnie gdzie mieszkam. w moim miasteczku domy dziadka, wujka i nasz staly na tej samej ulicy niemalze i bylismy wszyscy bardzo zzyci. w domu bylo nas trzech braci, krnabrnych, majacych fantazje i niebezpieczne pomysly. ojciec traktowal nas twardo, po mesku. zadnego tam tego przytulania, glaskania po glowie czy siadania na kolanach. balismy sie go i dobrze, bo gdyby nie jego stanowczosc i sprawnosc w wymierzaniu kar, mama ktora zajmowala sie domem, bardzo mlodo by osiwiala. ojciec byl przystojny, szarmancki i podobal sie kobietom. byl majstrem budowlanym, kiedy wracal do domu z pracy, juz w drzwiach pytal: marys, ktoremu dzisiaj przyrznac? a my przyczajeni za schodami czekalismykogo przeciagnie paskiem po plecach. mama regularnie wysylala nas do kosciolka, wszyscy bylismy ministrantami, a mlodszy brat nawet pozniej zostal ksiedzem. ojciec byly Akowiec, p wojnie siedzial w wiezieniu dwa lata, mial jasna i przekonujaca hierarchie wartosci: Bog, Honor, ojczyzna i rodzina. wszyscy trzej zostalismy wyposazeni w ten podstawowy kanon myslenia i czucia. mialem 7 lat, kiedy zabral mnie na polowanie, to bylo jak chrzest. nie bylo mowy o takich fanaberiach jak termos z herbata i cytryna, kanapki czy cieple skarpety. ojciec uwazal, ze najlepszym sposobem na mroz jest zawijanie nog w gazety.pamietam jak zawinal mi stopy w 'Przekroj' i w kaloszach przy kilkustopniowym mrozie lazilem po lesie przez caly dzien. gwizdalem i walilem kolatka, zeby wyploszyc zajace.wieczorem pojechalismy saniami do knajpy, starsi usiedli do pieczystego i wody, aja padlem twarza w sterte zajecy i zasnalem jak kamien. ojciec mial program, zeby nas hartowac. nigdy nas ne rozpieszczal. zarabialem na wakacje pracujac u niego na budowach. nie mialem zadnej taryfy ulgowej, za obiad potracal mi z dniowki, jak wszystkim pracownikom.jak bylem mlody to sie zloscilem - teraz po latach docenilem jego system wychowawczy. ojciec wiedzial, ze zycie postawi nas przed trudnymi wyborami i nie chcial zebysmy byli zaleknieni. mama byla promykiem ciepelka, dmuchala w domowe ognisko.wstydzilismy sie przychodzic don iej na pieszczoty. ja bylem najpiewr Winnetou potem Zorro i nie wypadalo mi siadac u niej na kolanach. w nagrode za szorowanie drewnianych schodow rodzice dawali mi troche swobody. z najstarszym bratem, pierworodnym wiazali rodzice duze nadziej , mial byc conajmniej biskupem albo slawnym czlowiekiem. na mnie wlasciwie nie zwracali uwagi bo sie chuliganilem. bylem wyrosniety, mowilem malo i lubilem sie poszturchac. ze szkoly wracalem bez rekawa albo bez guzikow i prznosilem dziwne uwagi w dzienniczku typu: je i gwizdze na lekcjach. kiedy mialem 10 lat moj mlodszy brat, ktory jest dzisiaj ksiedzem chcial sprawdzic czy umiem fruwac i wypchnal mnie z tarasu na pierwszym pietrze. spadlem twarza na beton i wygladam do dzisiaj jak maszkaron. brat sie z tego wyspowiadal, a mama twierdila ze zetkniecie z betonem pomoglo mi sie odnalesc. no i tego, napisalem az tyle tutaj Chlopie, zeby ci pokazac, ze zycie czasami nas nie piesci, ale trzeba trzymac fason.jak jestes zahartowany poradzisz sobie wszedzie. A momenty takie pelne lez i pozegnan, sa tez potrzebne, bez tego bys nie wiedzial ze jestes CZLOWIEK. Moja rodzina rozpirzyla sie po calym swiecie, roznie bylo, rodzice umarli. Bylo czasami tragicznie w moim zyciu, ale tobylo mi potrzebne. bylo juz pisane o zeglowaniu. ktos napisal ze wazne zeby wiedziec gdzie jest ta przystan.bardzo wazne.. no mysle,ze Ty lekcji fruwania nie doznales. zycze powodzenia i odwagi moc pozdrowien dla wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Rozbieranie sie (wolniutkie). 27.10.03, 04:01 Witaj Gunther Amigo, Milo Ciebie widziec ponownie. Ja tam z moim rozbieraniem ostroznie. Nie chce sie przeziebic :))). Chociaz w piatek sie zaszczepilem przeciwgrypowo. U mnie to dziala. Od lat nie mialem kataru. Podobnych mamy ojcow. Moj tez byl w AK. Odsiedzial/odkopal troche w Donbasie. Uciekl, przezyl i dzieki temu pisze teraz do Ciebie. Podobny wychow. Twardy, bez wiekszych sentymentow. Nie moglem sie skarzyc, ze w szkole ktos mi przywalil. Powiedzial, ze nie bedzie sie za mnie bil w szkole. Musialem sobie sam radzic. I sobie radzilem. Raz lepiej, raz gorzej ale znalazlem przyjemnosc w radzeniu sobie. Mama tak jak Twoja, usposobienie ciepla i opiekunczosci. Co za wspaniala kombinacja dotykala mnie przy moim ksztaltowaniu sie. To plus otarcie sie o socjalizm spowodowalo, ze teraz zadnego systemu politycznego sie nie boje. Pamietasz moze stary dowcip: Rosjanin mowi do Czecha - za dziesiec lat na calym swiecie bedzie komunizm. A Czech mowi: ja tam sie nie boje, ja mam raka. Moj dowcip etniczny dotyczy tylko systemu politycznego nie ludzi. Sami Rosjanie po odlozeniu nadbudowy politycznej to ciepli, sympatyczni ludzie. Trzymaj sie Amigo i na razie, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Ocieplilo sie znowu... 27.10.03, 03:36 Witajcie Wszyscy, czesc pysiek, witaj meenzer, Najwazniejsza i najtrudniejsza sprawe masz za soba. Przemyslana decyzje. Nie sadze, abys kiedykolwiek zalowal swojego postanowienia. Powodzenia. Hola pysiek, Ocieplilo sie znowu. Widze to na ulicach bez patrzenia na termometr. Dzisiaj bylo 20C. Zgadzam sie z Toba co do pocztowej korespondencji. Jeszcze niedawno bylo jej wiecej a teraz wymiana informacji jest szybsza i prostsza. Bez czestego odwiedzania poczty i kupowania znaczkow. Stad ten nasz entuzjazm przy otrzymywaniu listow. To normalne, ze Twoj kolega zapamietal Pub Downey`S. Na pewno sie dobrze bawil a to nam zostaje w pamieci. Pub jest dosc popularny i prawie zawsze zatloczony. Ma te wszystkie komponenty ktore sie podobaja podrozujacym mezczyznom i kobietom oczywiscie. Przy nastepnej wizycie warto odwiedzic najstarszy istniejacy pub w Filadelfii - Mc Gillin`s (Old Ale House) zalozony w 1860 roku na krociutkiej Drury St. Ma wspanialy klimat. Czesc personelu pracuje jeszcze od zalozenia :)))). Zartuje oczywiscie. I siedzacy przy barze facet, zawsze w tym samym miejscu, pije podobno od 50 lat. Ma zdrowie. I wschodnioeuropejski akcent. Tez spalismy wszyscy tutaj godzine dluzej po cofnieciu czasu. Jak nazywa sie Twoj pies i jakiej jest marki? Sloneczne serdecznosci, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 zycie to przyjemne zajecie... IP: *.dewr.gov.au 27.10.03, 05:57 Witajcie wszyscy po kolei i pojedynczo, Mojito, dostarczasz coraz wiecej info na temat Filadephi.czy ten facet w tym barze to czasem nie Polak? bym bardzo sie nie zdziwila. a swoja droga ma zaciecie czlowiek, przez tyle lat ten sam bar i ten sam stolek! co jeszcze podobno jest ciekawego o Filadelphi, to tajemniczy powojenny Philadelphia eksperiment do tej pory nie wyjasniony.a wszystkie niewyjasnione sprawy jak pewnie sam wiesz,rozbudzaja ludzka wyobraznie, nieprawdaz? czy sa jakies historie ciekawe o tym wydarzeniu? milo,ze spytales o mojego psies jest MARKI kundel,ale jest za to bardzo madry, jest troche podobny do Jack Russell terrier, ale tylko troche. imie dostalam gotowe razem z psem nazywa sie Boss.a czy Ty masz jakies zwierze? Gunther, Ty masz talent literacki! bardzo podoba mi sie Twoje 'rozbieranie', a szczegolnie moment Twojego 'odnalezienia'. czasami potrzebujemy takiego przebudzenia, terapii szokowej by zrozumiec co w rzeczywistosci liczy sie w zyciu czlowieka. powinienes pisac wiecej, moze cos w rodzaju odcinkow? napisales ze od momentu odnalezienia wygladasz jak maszkaron, no chyba tak zle nie jest? mnie tez nazywaja w domu Pysiek, bo jak przyszlam na swiat to wszyscy zaniemowili, i lekarz tylko skomentowal: ona ma taki smieszny pysiek, i tak zostalo. nawet rodzice nie wysilali sie zbytnio z wymyslaniem mi imienia. wymyslili dopiero z okazji chrztu swietego a to bylo szesc miesiecy pozniej. moj tata byl wojskowym, wiec tez nie bylo mowy o uczuciach i przytulaniu. miedzy rodzicami panowal emocjonalny lad, przepis byl krotki dawac uczucie na pierwszym miejscu, na drugim zapewnic spokoj psychiczny i materialny. mamy za bardzo nie pamietam bo umarla na raka persi jak bylam mala. wtedy tez tata postanowil odwiedzic swoja ojczyzne i jak tylko wrocil, zamkneli go tez na dwa lata. chyba te 2 lata to byly tamtejsze ich standarty na ludzi zle ukierunkowanych politycznie. a ja z moja starsza siostra mieszkalysmy u babci, co na dobre tylko nam wyszlo. Meenzer, tutaj juz nic nie da sie dodac, Gunter tyle napisal o szkole zycia. pozostaje mi zyczyc ci powodzenia i zawsze idz do przodu nie ma co sie ogladac za siebie. trzymajcie sie cieplo Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: zycie to przyjemne zajecie... absolutnie! 27.10.03, 07:15 Witaj pysiek, Przez przypadek pochodzimy wszyscy (Ty, Gunther i ja) z "kryminalnych" ojcow. Taka sobie dygresja nasunela mi sie :))). Wiesz, o tym eksperymencie slyszalem ale nie bardzo interesowalem sie poniewaz to znikanie jakos nie przemawialo do mojej wyobrazni. Jezeli bedziesz nalegac - zainteresuje sie. Okret to USS Eldridge. Samo miasto jest takim polskim Krakowem. Tutaj napisano i wprowadzono w zycie pierwsza Konstytucje na swiecie (polska konstytucja byla druga). Miejsce jej podpisania uwieczniono na odwrocie banknotu studolarowego. A wiec w miare wazne miasto. Do slownika weszlo okreslenie Philadelphia lawyer. Okreslenie niepochlebne. Pochlebne opinie o orkiestrze symfonicznej na pewno slyszalas. Nie bede wtlaczal za duzo informacji o miescie w post. Wydaje sie, ze Twoj pies z racji imienia zarzadza w domu. Ja nie mam zwierzecia. Wynika to z racji pewnych "sezonowosci" moich podrozy i wowczas musialbym cos z nim robic. I dlatego nie chce. A szkoda, bo zwierzeta lubie. I tak gadu gadu i wplynalem w poniedzialek. Czas cumowac lodeczke na noc. Pilot Morfeusz stoi na kei i usmiecha sie do mnie. Dzisiaj rano - nowy dzien i nowy dolar:))). I tym przypomnieniem sobie twardych praw ekonomii koncze, slonecznie Ciebie/Was pozdrawiajac, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: zycie to przyjemne zajecie... absolutnie! IP: *.c.002.syd.iprimus.net.au 27.10.03, 11:27 Witajcie, jaki ten swiat maly! przypomnialo mi sie, jak pare lat temu pakowalam sie do wyjazdu do Australii, jeden ze znajomych zapytal ze szczerym zdziwieniem: do Australii, przeciez to tak daleko? a ja odpowiedzialam pytaniem: daleko do czego? no wlasnie i tu takie ciekawe historie wynikaja. Ty Mojito i Gunther to rzeczywiscie wygladacie na zblizone dusze, tak samo objechaliscie kawalek swiata, jestescie zahartowani zyciem, chociaz moijto nie skory do 'rozbierania', macie obydwaj poczucie humoru, dziwne,ze Wasze drogi gdzies wczesniej sie nie spotkaly, akurat tutaj u Asi!!! moj tata tez walczyl nie po tej stronie politycznej co trzeba i mysle ze do klubu kryminalistow pewnie dolaczy nas wiecej. mnie tylko rozni od Was obu brak tego matczynego otulania, ale wzrastalam wedlug podobnej hierarchi wartosci. mnie jako dziewczynie bylo trudniej,bo cokolwiek robilam: I must do twice as well as Dad to be thought half as good. napisalam po angielsku bo nie wiem jak to przetlumaczyc. ale dzieki ze mialam wojskowego tate jestem bardzo zdyscyplinowana i dobrze zorganizowana. ciagle sie smieje jak sobie przypomne szkole latania Gunther. to tez tak w przenosni, ale jak czesto by nam sie przydalo takie zetkniecie z betonem. zeby docenic jak ulotne jest uczucie posiadania, jak krotkie sa chwile szczescia. przez to zabieganie ludzie czesto staja sie powszedni, pokretnie pospieszni i chaotyczni. forsa jest niezbedna,to fakt. niestety jej nadmiar powoduje, ze ginie nam z pola uwagi codziennosc i jej uroda, te chwile zadumy, refleksji, zwatpienia. czasami, gdy unosza nas porywy dobrego nastroju, zauwazamy piekno nieba, kwitnace magnolie, czy podrywajace sie z nad wody ptaki. losy przywiodly mnie w miejsce, gdzie nie brak niczego. zycze Wam i sobie zeby nie zagubic celu w naszym podrozowaniu i bezpiecznie dotrzec do tej koncowej przystani. Odpowiedz Link Zgłoś
mars2000 MOJITO PYSIEK GUNTHER 27.10.03, 20:12 zaluzcie sobie watek i spierd....stad Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Prognoza pogody. 27.10.03, 21:19 Witaj, W ciagu paru dni powinno sie przejasnic i wowczas byc moze slonce rozjasni Twoj cien. Pozdrowionka, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gunther_0 Re: Prognoza pogody. IP: 203.185.240.* 28.10.03, 03:27 Witajcie, mialem troche wolnego z pracy i pozyczyczylem samochod, zeby zwiedzic troche Sydney. Ludzie!!! samochody jezdza bez kierowcow, zanim sie przyzwyczailem ze tu lewostronny ruch , bylo kiepsko. pojechalem w Gory Blekitne, nawet ladnie nie powiem, zadne tm Tatry, ale mozna przebiegnac sie roznymi szlakami. przyroda rzeczywiscie jest tu odmienna, choinke tu zobaczyc to rzadkosc, nie tak jak w Polsce same smreki. Witaj Amigo Mojito, pogode przepowiadasz? ;)))) ja tylko powiem cos na ten temat, ze ludzie nie wiedza co to jest slowo TOLERANCJA. ja nikomu tu miejsca nie zabieram, miejsca dosyc. gorzej jak kto nie ma nic do powiedzenia tylko urywa sie z MARSA i ma jakies dziwne pretensje. pozdrawiam serdecznie Pysiek, no powiedz nam jak to z tym psem? Boss, czy nie Boss? a tak ogolnie, wybieram sie niedlugo do Queensland a tu juz ktos pisal chyba Numbat jetses z qld? podaj namiary co warto tam zobaczyc pozdrawiam wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mary_anne Re: Prognoza pogody. IP: 203.12.97.* 28.10.03, 03:38 Witam wszystkich co pisza i nie pisza, a jak nie pisza niech dalej siedza cicho! Bravo Gunter, nikt nikomu tu nie zabiera miejsca kazdy moze sie wypowiedziec. A jak temat komus nie pasuje, czemu nie dolaczysz sie i nie powiesz co myslisz? ja osobiscie nie pisze, bo nie mam na to czasu, mysle ze Asia ma tu ostatnie zdanie, ale ludzie troche kultury! no i wlasnie TOLERANCJI wam brakuje. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Bedzie slonecznie. 28.10.03, 04:02 Witajcie Wszyscy, Taka mala (malutenka) dygresja. Analogia do glosowania. Jezeli sie nie glosuje za ewentualnym kierunkiem, to konsekwentnie nie powinno sie narzekac. Mark Twain powiedzial, ze wszyscy narzekaja na pogode, ale nikt nic w zwiazku z tym nie robi. Moim zdaniem bedzie slonecznie, mimo dzisiejszego uporczywego deszczu. Gunther Amigo, Tobie i Wszystkim zdrowka i slonca, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
numbat Re: Bedzie slonecznie. 28.10.03, 08:54 witam, wszystkich i pozdrawiam oczywiscie Asie. Zapracowan bestia bylem i inne sprawy ,wiec dopiero wpadlem zobaczyc, jak sobie dalej radzi to forum . A radzi sobie dobrze...i dobrze. Tak trzymac.Moze troche podrzuce innych emigracyjnych historii. 26.10- The Sydney Moring Herald -opublikowal artykula na temat emigracji tytual " EXPATRIATS HAVE A WORLD FULL OF REASONS FOR LEAVING" POCZATEK: "Australia likes to think of itself as place where people want to live but,incresingly,it is place people like to leave." Bardzo dobry artykul poruszajacy problem- tak wemigrowania do innych krajow z Australii.Ciekawe. Prawdopodobnie okolo 1 miliona australijczykow- w ostatnim czasie wyemigrowalo- na stale do innych krajow. Przyczyny sa rozne.Federalny rzad w Canberze -opublikowal raport w ktorym, powiedziano ze polowa ludzi ktorzy wyemigrowali z Australii do innych krajow zarabia od $100.000 do $150.000.Ale pieniadze nie sa tylko podstawa emigracji. Sa strony komputerow gdzie istniej tzw. inetrnet expats -base- Southern Cross Group. W tym roku 4000 tys. ludzi uczesticzylo w wyminaie pogladow- doswiadczen ,na temat emigracji z Australii do innych krajow. Ma byc wydana ksiazka - Australian Expats: Story from Abroad. Czasmi ludzie emigruja z Australii do kraju swojego urodzenia, ale tez ze wzgledow rodzinnych. Profesor Graeme Hugo z uniwersytetu w Adelaida (SA)przeprowadzil badania, i stwierdzil ze, najwiecej Australijczykow - na stale mieszka w Anglii nastepnym krajem jest Grecja.Te badania byly prowadzone na przestrzeni ostatnich 10 lat.Stwierdzona ze emigracja z Australii mozna okreslic na 146%-ludzie emigrowali z Australii do innch krajow tez- nie majac zadnych kontaktow, czy tez rodzinnych spraw.Emigracja do Azji z Australi- okolo 50%, czesto sa to ludzie mlodzi- konczacy studia w Australii, lub majacy rozne zawody techniczne. Mr. Alenn bedac na stale w USA -robil badania chcac skontaktowac sie z az...15 tys. australijczykow ktorzy mieszkaja na stale na Manhatanie. Wielu z tych ludzi powiedzialo ze wyemigrowali poniewaz mieli taka szanse- praca,doswidczenie,-ktore nie osiageliby w Australii.Ale tez pewna grupa okreslila to-jako szukanie nowego doswiadczenia zyciowego - nowego zderzenia sie ze swiatem.Australijczycy wprost stierdzali ze, nie czuja ze jest tio tzw. drenaz muzgow, alepozwoli Im to bardziej otwarcie spojrzecf na, sprawy Australii w kontekscie ogolnym-swiatowym, ale tez stierdzili ze doswiadczenia ktore, otrzymaja beda chcieli przekazac Australii. Grupy te sa bardzo aktywne komputerowo i wymieniaja swoje doswiadczenia i poglady. W USA istnieje kilkanascie grup tzw. Young Australian Professional in America- a takze American Australian Association. 5 lat wstecz -grupa ta "Southern Cross Group" zaczela miec wplyw, na federalny rzad - aby zmienic tzw, sekcje 17 w Australian Citizenship Act z 1947 roku ktory, zbaranial miec Australijczykom podwojne obywatelstow. W tym roku ten przepis zmieniono. I grupa odnisla ogromny sukces. I tak w Europejskiej strefie mieszka na stale : 415 tys australijczykow w innej czesci Europu ( nie Unjnej) mieszka 30 tys. w Ameryce Polnocnej na stale mieszka 142 tys Australijczykow, w Centralnej i Poludniowej Ameryce- okolo 7 tys, osob. Bliski Wschod 50 tys osob. w Afryce 14 tys. W Azji- okolo 130 tys.W regionie Pacyfiku- 80 tys, Australijczykow. Na Nowej Zleandii sa obliczenia -na stale mieszka prawie 70 tys Australijczykow. To tak z grubsza. Ciekawy artykul i chyba wlaczony w ta dyskusje ktora, odbywa sie na tym forum. serdecznie i cieplo pozdrawiam wszystkich do nastepnego klikniecia. w tym Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Wszystko sie pokicialo IP: 203.98.10.* 28.10.03, 22:49 Witam obiecalam ze napisze jak bylo w tych goracych zrodlach ale wszystko wzielo w leb. Strasznie sie rozchorowalam wiec z wyjazdu nic nie wyszlo niestety. Napiszcie cos wesolego bo moje samopoczucie siega dna, smarcze, kicham, bola mnie boczki i wogole jest mi zle i jestem strasznie marudna. Ciesze sie ze dolaczyly do nas nowe osoby :), niektorzy nawet troszke bardziej otwarci niz inni (nie wytykajac palcami), chetnie bym dopisala jakis komentarz tu i tam ale szumi mi w glowie jakbym zdrowego kaca miala, moja blyskotliwosc jest bliska zeru przez ostatnie kilka dni wiec pozwolcie ze nie bede sie chwilowo blaznic. Mam jedno pytanie czy ktos moze slyszal o firmie Stu Maccann & Ass? lub o www.newjob.co.nz? ktos kto sie wybiera do nz wlasnie mi o nich napisal ale boje sie ze poprostu biora pieniadze od ludzi i na tym sie ich dzialalnosc konczy, jezeli ktos cos slyszal to dajcie znac. Podam swoj nr tel gdyby ktos chcial do mnie zadzwonic i mnie pocieszyc :) 64 3 3546524 Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Wszystko sie pokicialo 29.10.03, 00:13 Ja zawsze ostrzegam przed posrednikami. Juz takie historie slyszalem........... Trzeba liczyc tylko na siebie, moim zdaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 Re: Bedzie slonecznie. IP: *.syd.pacific.net.au / *.syd.pacific.net.au 28.10.03, 22:53 Witajcie slonecznie, hola Amigo, hola przyjaciele, ja tu rzucilem male pytanko, A Ty Numbat napisales doktorat na temt ruchow migracyjnych. jest to interesujace szczegolnie dla mnie bo przemieszczam sie regularnie. jestem bardziej za wyjazdem Australijczylow z wlasnego kraju, bo robia wiecej miejsca dla nas biednych emigrantow. zjawisko to Numbat jest obserwowane od zamierzchlych czasow, fakt ludzie sie przemieszczaja i to z roznych przyczyn ekonomicznych i innych. a teraz wracajc do mojego pytania, czy masz cos do polecenia w Qld godnego uwagi? podaj namiary, ja jestem ciekawy wszystkiego, no moze omine to wasze Casino, w Europie i w Stanach sa jednak lepsze, bez urazy. Mojito, prognoza pogody wysmienita, przeciez jednak w strugach deszczu mozna dostrzec promyk slonca :))))) pozdrawiam PS. Pyyyyyyyyyyysiek, jestes? nie znikaj!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Asiu, zdrowiej, zdrowiej, zdrowiej ! 29.10.03, 02:40 Hola Amigos, Wierze, ze wkrotce bedziesz czula sie lepiej. Aby miec tego pewnosc jutro wracajac z pracy przewroce dwie male tequile w Alma de Cuba za Twoje zdrowie. Jezeli nie bedzie wyczuwalnej poprawy powtorze zabieg pojutrze. I jezeli to nie pomoze (w co watpie), to zrobie awanture w barze. Bo nie chce sie rozpic pijac Twoje zdrowie:))). Ja w piatek zaszczepilem sie sezonowo przeciwko grypie i podobnym. Zdania sa jak zwykle podzielone co do skutecznosci ale w moim przypadku od lat to dziala. Interesujaca ta rozprawa o migracji Australijczykow. Gunther zastanow sie jak by ich bardziej zachecic do opuszczania Australii z powodu wymienionego przez Ciebie. Asiu, uwazaj z posrednictwami pracy. Dobre firmy dostaja pieniadze od zatrudniajacych. I nie powinno sie placic. Badz ostrozna. Ja osobiscie nie wierze w te posrednictwa. Gunther moje sloneczne pozdrowienia nie maja nic wspolnego z aktualna pogoda. Czasami jest slonecznie i pozdrowienia sie pogodowo i nastrojowo zazebiaja. I na zakonczenie zgodnie z zyczeniem Asi dowcip. Przychodzi pacjent do lekarza i mowi: czuje sie ostatnio nie najlepiej, prosze mnie zbadac i ewentualnie znalezc jakas niedroga chorobe. Aaa, jeszcze jeden. Adwokat mowi do klienta. Sprawe wygralismy. Teraz tylko pozostaje zaplacic grzywne i odsiedziec. I tym optymistycznym akcentem koncze i slonecznie Was wszystkich pozdrawiam, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gunther_0 Re: Asiu, zdrowiej, zdrowiej, zdrowiej ! IP: 203.185.240.* 29.10.03, 03:53 Witajcie Amigos, to jest doskonaly pomysl z tym wypiciem za zdrowie gospodyni! Popieram i zaczynac dzis wieczorem, przy naszych spojnych wysilkach Asia staniesz na nogach niewatpliwie w krotkim czasie, a moze na rzesach tez? czego Ci serdecznie zycze.Twoj przyjaciel. dzisaij jechalem do pracy pociagiem jako ze pojazdu nie posiadam i obserwowalem tubylcow.czego te ludziska nie wyprawiaja w tym pociagu!czytaja, pija kawe, rozmawiaja przez telefon(!!!), dziewczyny maluja sie, jedza, nawet widzialem...no, ale moze to nie takie istotne. no i tutaj Mojito pora roku mi sprzyja, bo dziewczyny coraz bardziej rozebrane.jedna nie powiem ladna buzia, ubrana w spodnie marki 'bardzo gleboko wykrojone',jak sie przychylila nad torebka, to moglem przeczytac dokladnie jakiej marki miala 'underwear'. byl to definitywnie Calvin Klein, czyli marka dobra, a to co przykrywala (a raczej odkrywala)marki nizszej kategorii, nie obrazajac nikogo. i tu takie smieszne mysli mi sie nasunely. ze tez ci projektanci mody tak powaznie traktuja, to co robia.ze uwazaja,iz projektujac majtki, ktore po raz pierwszy w historii cywilizacji wydobywaja zenskie/meskie posladki z anonimowosci, przekazuja swiatu jakis wazny message.ale to takie mysli na marginesie.moda stala sie najwazniejsza sztuka naszych czasow.kiedy bylem jeszcze po Twojej stronie globu Mojito, na gmachu Metropolitan Museum ogloszono wystawe Gianni Versace, a obok dwie male informacje o wystawach Degas i Moneta. nie bede wyjasnial gdzie walily tlumy. ale ja znowu tu zaczalem temat o 'majtkach', mysle ze nikt sie nie obrazil?ja tak przygladam sie tym dziewczynom z boku, czasem porozmawiam, moje serce jeszcze krwawi po podbojach w Europie i tudziez Ameryce. tak w tych podrozach trudniej o kontakty, zeby znalezsc kogs interesujacego do grania na zyciowym pianinie. tymczasem tyle, ciagle oczekuje wiesci z Queensland. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Asiu, zdrowiej, zdrowiej, zdrowiej ! 29.10.03, 04:17 Hola Gunther, Amigo, Skoro zaczales o zeglowaniu, jachtach i majtkach to dodam, ze w drodze do pracy i czasami z pracy mijam dwa sklepy Victoria`s Secret (VictoriasSecret.com). Ostatnio "wyszly" one na ulice. Przypominaja sympatycznie o nadchodzacym sezonie prezentowym. Zdecydowanie zwracaja uwage na nowe i mniej nowe kolekcje bielizny. Niekoniecznie cieplej. Byc moze firma obawia sie, ze w natloku ustawiajacych sie w blokach startowych innych sklepow moze byc niezauwazalna. Jezeli tak jest, to jej obawy sa nieuzasadnione. Pozdrowionka sloneczne, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Asiu, zdrowiej, zdrowiej, zdrowiej ! IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 29.10.03, 05:05 Witam wszystkich, Asiu, milo bylo uslyszec twoj glos! zdrowiej jak najszybciej i najlepszego! Mojito, Ty jak zwykle tutaj nie tylko palisz w piecu, ale i rozswietlasz strone, czy pogoda czy deszcz :-))))))) Gunter, to trudna sztuka grac na cztery rece i czasami ludziom myla sie melodie. A pies? moj pies jest moim najlepszym przyjacielem, dostalam go razem z imieniem, od moich przyjaciol, ktorzy sie przeprowadzali i nie mogli go niestey zabrac ze soba.pewnie by go uspili gdybym go nie przygarnela. Numbat, Twoj post jest rzeczywiscie interesujacy.wez tylko pod uwage, ze oba kierunki wyjazd/przyjazd sa konieczne do utrzymania ekonomicznej stabilizacji kraju. za malo obywateli tez niedobrze, bo kazdy kraj zeby odpowiednio funkcjonowal musi zapewnic to minimum mieszkancow,chodzi o pewien balans. zyczac tez sobie i Wam zebysmy mogli zachowac pewien balans po wieczornych drinkach zegnam na dzisiaj Odpowiedz Link Zgłoś
meenzer Re: Asiu, zdrowiej, zdrowiej, zdrowiej ! 29.10.03, 10:44 Dzieki za wszystkie mile slowa Asia wracaj do zdrowia i pisz więcej ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gunther_0 no to tak ogolnie. IP: *.syd.pacific.net.au / *.syd.pacific.net.au 29.10.03, 22:43 Witajcie Amigos, mam dziwne wrazenie ze umyka mi cos nieuchwytnego. ale moze tak jeszcze o modzie. Hey, Mojito Amogo, Ty jestes szczesciarz, te modelki z Victoria's Secret to niesamowicie atrakcyjne dziewczyny. no i mowisz tak paraduja w tej nie powiem bieliznie? przy takiej zimnej pogodzie? chyba jednak zmienie rejs, albo co? a tak powaznie, to czy nie zauwazyliscie, ze ludzie bogaci, nie mogac nic madrego wymyslic, gonia za moda, i z krawcow (przepraszam teraz krawcow nazywa sie designerem) robia prorokow.pamietam jeszcze napis gdzie ojciec chodzil szyc ubranie, bo za komuny nic kupic nie mozna bylo. 'Eugeniusz Pawlak krawiectwo mezczyzniane w podworzu', dzis to by sie nazywalo imperium designingu. Ameryka, a zwlaszcza Europa Zach weszla w faze wielkiej konsumpcji.Wspomniany pan Genio szyl doskonale i jak z ojcem chodzilem do miary, zawsze pytal grzecznie:w ktorej nogaweczce pan szanowny szabelke nosi? a ojciec z kolei pytal go, czy robiac przyjecie na cztery osoby potrzebuje 2litrow wodki, czy moze wiecej? dzisiaj w wywiadzie dla TV pan Genio mowilby o globalizacji, przystapieniu Polski do Unii i czy US powinno skonczyc wojne w Iraku. moje konkluzje na temat mody sa wynikiem zderzenia prostego czlowieka z chorym wyrafinowaniem swiata zaprogramowanym przez kulture masowa.Takiego swiata , w ktorym prawdziwe wartosci przyslonil cynizm i oszalala konsumpcja.a co nasze Panie na temat mody? no chyba dzisiaj tez skocze do pobliskiego pubu i wypije za Twoje zdrowie Asia. Jak sie w ogole miewasz, malo ostatnio piszesz, rozumiem ze masz utrudniony dostep do internetu,my tu cierpliwie czekamy,sympatycznie z Toba sie gawedzi. no i z braku informacji z Qld wyglada, ze wyruszam na podboj w nieznane tereny, ale jest to swoja droga pasjonujace. Meenzer, jak jeszcze czytasz zycze Ci chlopie naj...znajdziesz swoja sciezke, jestem pewny, odwagi. powodzenia pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Nie ma to jak Polacy IP: 5.5D* / 203.98.50.* 30.10.03, 03:10 Witam wszystkich cieplutko jestescie przesympatyczni, wszystkim ktorzy do mnie zadzwonili bardzo bardzo dziekuje, sprawiliscie mi naprawde duza frajde, bylo bardzo milo usluszec Wasze glosy i pogadac, to jakby krok blizej do tego zebysmy sie lepiej poznali. Wszystkim tym ktorzy pija za moje zdrowie tez bardzo uprzejmie dziekuje, niewiem jakie ilosci pijecie ale chwilowo jakos mi nie przechodzi, wiec albo pijecie jakies rozcienczone drinki albo za male ilosci hihi (zartuje oczywiscie i musze szybko zdrowiec cobyscie w nalog nie powpadali.) Jezeli chodzi o to biuro posrednictwa pracy to nie dla mnie, ktos kto sie wybiera do nz pytal mnie czy wiem cos na ten temat, tez ostrzegalam ze na ogol takie firmy ktore biora pieniadze za znalezienie pracy to naciagacze, tym bardziej ze Ci chca jakies naprawde duze pieniadze. Ja wlasnie wpadlam na internet troszke bo ide na interview i mam kilka minut, ciesze sie ze w dalszym ciagu tu jestescie i podtrzymujecie ten watek. Jezeli chodzi o mode to chyba dla wielu osob jest to namiastka dziela sztuki na ktore moga sobie pozwolic bo nie kazdy moze sobie Picassa czy innego Warhola na scianie powiesic, a na majtki marki KK wiele osob moze sobie pozwolic i w ten sposob oszukac swoja proznosc. Ceny i za te majtki i za inne dziela sztuki nie wiele maja wspolnego z ich wartoscia oczywiscie ale z tym ile ludzie maja pieniedzy na wydanie i jak snobistyczni jestesmy, mozliwe ze jak jak bym miala duze kwoty do wydania na cos co nie jest mi potrzebne to tez bym sobie takie majtki albo i jeszcze drozsze kupila i nosila je na wierzchu coby wszyscy widzieli ze mnie stac na nie :) no ale jak ze wszystkim punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia wiec co kto ma na scianie , w jakich majtkach lata, jakim samochodem jezdzi itd itd zalezy tylko od tego gdzie i jak wygodnie sie siedzi Pozdrawiam Wszystkich cieplutko, jeszcze raz dziekuje bardzo za telefony, toasty za moje zdrowie i zyczenie powrotu do zdrowia, trzymajcie sie cieplo Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Asiu, jak zdrowko ? 30.10.03, 03:15 Witajcie Amigos, Asiu, zgodnie z moja wczorajsza zapowiedzia wypilem dzisiaj dwukrotnie za Twoj szybki powrot do zdrowia. Co prawda dwie tequile zamienilem na dwie margarity. Sadze jednak, ze to male rozcienczenie nie rozwodnilo moich szczerych intencji. A jak sie czujesz dzisiaj? Gunther, dzisiaj nic o jachtach. Nie chce byc monotematyczny:))). Sloneczne pozdrowionka dla Wszystkich, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Asiu, jak zdrowko ? IP: 5.5D* / *.clear.net.nz 30.10.03, 03:22 Mojito kurcze no nie dziwota ze ten kaszel mi nie przechodzi, trudno zeby po margaricie przeszedl, widac nie bardzo ci zalezy na tym zebym szybko wyzdrowiala jak Ty takie damskie drinki pijesz za moje zdrowie :) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa.. 30.10.03, 03:29 Witaj Asiu, Raz jeszcze przepraszam. Jutro wroce do rumu i tequili. Nie wiem jakie u Was "kreca" margarity ale u mnie sa mocne i zdecydowanie nie damskie. Tym niemniej jutro zgodnie z Twoim kaszlacym zyczeniem. Zdrowka zycze, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mary_anne ja jestem prawie nowa. IP: 203.185.240.* 30.10.03, 03:46 Dzien dobry Wam wszystkim, tak ladnie piszecie, ze dolacze sie do Was. nie mam duzo czasu bo pisze z pracy, ale czasem moze zdaze cos wtracic. Asia Ty jestes udana z tym watkiem. Popieram Twoja opinie co do mody. w drogich 'majtkach' mozna pobiegac i kogos poczarowac, a na dziela sztuki nie kazdego stac. co do mody to rzeczywiscie, gunter ma racje z krawcow ludzie zrobili niemalze prorokow, ale my kobiety nie dajemy sie zwariowac tak zupelnie. ja lubie kupic ladny ciuch, i ladna bielizne, ale tak naprawde nie szaleje, zeby wydac tyle forsy zaraz.a mezczyzni nie sa wcale gorsi pod wzgledem ubierania. u mnie w office przychodza tacy eleganccy panowie i pachnacy, ze jest gdzie oko spoczac. jest to dla nas kobiet wazne ze mezczyzni tez dbaja o siebie, znacznie przyjemniej z takim porozmawiac czy umowic sie na lunch. mysle ze z moda to jest tak jak hobby. niektorzy bardziej przykladaja uwage do stroju, a inni mniej. ja mysle ze ladnie, elegancko ubrana kobieta ma wieksze szanse nie tylko w znalezieniu partnera ale tez w pracy inaczej patrza. ja widze po sobie, ze zawsze milo komentuja jak jestem dobrze ubrana, a i na partnerow nie moge narzekac. wprawdzie ostatnio nie najlepiej mi sie uklada, ale wszystko przede mna i napewno kogos poznam. pozdrawiam a, jeszcze wyjasnie ze chwilowo mieszkam w Canberze ze wzgledu na prace ,ale juz niedlugo przeprowadzam sie do Queensland, bo mam tam transfer z pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Witaj Mary-anne IP: 5.5D* / 203.98.50.* 30.10.03, 04:34 milo ze do nas dolaczylas, im nas wiecej tym watek bardziej interesujacy, powiedz nam cos wiecej o sobie, jezeli oczywiscie masz ochote. :) Oczywiscie ze milo jest popatrzec jak ludzie sa ladnie, elegancko ubrani, zadbani, pachnacy, i jak zauwazylas dobrze ze nie tylko Panie ale i Panowie dbaja o siebie bo widok zaniedbanej osoby nikogo nie rajcuje. Z ta moda to bywa roznie, bo moda moda a umejetnosc ubrania sie to zupelnie cos innego, ja zawsze sie dziwie ze w krajach w ktorych jest naprawde olbrzymi wybor wszelkiego kalibru ubran, niektorzy wygladaja jak strachy na wroble. Najwazniejsze to zeby dobrac cos dla siebie, niekoniecznie to musi byc ostatni krzyk mody. Zadbana kobietka zawsze zwraca na siebie uwage niezaleznie od wieku, sa takie szczesciary ktore w worku po kartoflach wygladaja dobrze, ale wiekszosc z nas musi poprostu znalezc swoj styl zeby sie dobrze prezentowac. Pozdrawiam serdecznie i witamy na pokladzie :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Dobre wiesci IP: 5.5D* / 203.98.50.* 30.10.03, 04:39 Co prawda w dalszym ciagu nie czuje sie najlepiej (fizycznie) ale psychicznie dzisiaj zdecydowanie sie dobrze poczulam, Dostalam prace Hurrrrrrrrrrrrrrraaaaaaaaaa,,, zaczynam w poniedzialek , naprawde sie ciesze, dzisiaj Ci pijacy moga i za moje zdrowie cos mocniejszego wychylic i za powodzenie w nowym miejscu pracy. :) I ciesze sie ze moge sie z Wami ta dobra wiadomoscia podzielic. Trzymajcie sie Wszyscy cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Dobre wiesci 30.10.03, 04:51 Gość portalu: Asia napisała: " dzisiaj Ci pijacy moga i za moje zdrowie cos mocniejszego wychylic i za powodzenie w nowym miejscu pracy". Witaj ponownie Asiu, Gratuluje serdecznie. Rozwazalem ulozenie sie do snu ale teraz zdecydowanie wracam do baru :))). Sloneczne pozdrowionka, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Dobre wiesci IP: 5.5D* / 203.98.50.* 30.10.03, 04:56 Mojito to wypij jednego glebszego i za mnie bo ja jestem na antybiotykach i niestety nie moge :( dzieki za gratulacje :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Dobre wiesci IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 30.10.03, 05:00 Asia gratulacje, Ty masz sile przebicia!!! najlepszego! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa.. IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 30.10.03, 04:57 Witajcie wszyscy starzy i nowi, Asia to niemozliwe zebys jeszcze po tych wszystkich 'za zdrowie' nie doszla do siebie, mam nadzieje, ze mimo przeziebienia interview bylo pomyslne? jesli planujesz nastepne interview, dobrze jest zajrzec na strone www.monster.com jest tam duzo wskazowek dla szukajcych pracy. Mojito, jak sie masz? dopisze do Twoich dowcipow/zartow kilka 'zlotych' mysli Woody Allen: posiadanie pieniedzy jest lepsze od ich braku, przynajmniej z powodow finansowych. poruszanie z predkoscia swiatla jest niemozliwe, a juz napewno nie pozadane, bo zwiewa czapke. biseksualizm? niewatpliwie podwaja twoje szanse na sobotnia randke. moj mozg, to moj drugi ulubiony organ. seks bez milosci to puste doswiadczenie.ale wsrod pustych doswiadczen to jedno z najlepszych. pani maz, nie wiem, moze sie powiesil, ale skoro byla pani jego zona, wcale sie temu nie dziwie. mam kategorie 'z', na wypadek wojny ja zostaje zakladnikiem. mezczyzne mozna znokautowac jednym zdaniem: wole byc twoim przyjacielem niz kochankiem. trzymajcie sie cieplo, pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa.. IP: 5.5D* / 203.98.50.* 30.10.03, 05:00 OJJJJ Pysiek a po co mi nastepne interview jak dostalam prace, czy ja na interview maniaczke wygladam? znam wieksze przyjemnosci w zyciu niz plytkie rozmowy. pozdrawiam i jeszcze raz dzieki za tel. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gunther_0 gratulacje Asia!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.syd.pacific.net.au / *.syd.pacific.net.au 30.10.03, 07:34 Witam Amigos w niesamowicie dobrym humorze, a dobry nastroj udziela sie podobno globalnie. Asia dostalas prace, swietnie! Gratulacje, to prawie z pracy do pracy i nie ogladasz sie na panstwowa dole? nie rozumiem tylko 'znam wieksze przyjemnosci w zyciu niz plytkie rozmowy'? wydawalo mi sie ze proces interview jest bardzo skomplikowany, podchwytliwe pytania, spowiadanie sie z grzechow, opowiadanie zyciorysu itp to mowisz ze dla Ciebie to fraszka? moze na nauki sie zapisze u Ciebie? w dobrym humorze natomiast jestem z powodu lunchu. znalazlem w malym zakatku knjpke chilijskiego pochodzenia i Amigo Mojito, jak jeszcze mnie czytasz, przypomnialy mi sie dobre czasy. Masz racje temat trzeba zmieniac, trzeba isc za ogolnymi tendencjami i nie wyskakiwac z jakimis np. majtkami.byles w Santiago Amigo? podeszla do stolika taka Czekoladka i pyta: apertif? oczywiscie pisco sour. potem moze:machas a la parmezana, ostiones al pil pil,ceviche, czemu nie? bylem glodny wiec radosnie powitalem wszelakie sugestie kelnerki. zeby jej wynagrodzic te starania zaprosilem ja na kawe, ale wymowila sie praca. wyobrazasz sobie odmowila, ale widzialem ze oczy klamia, cialo chcialo, a glowa mowila 'nie,nie'.mowie ci te oczy, te ruchy, ech, znowu mi sie ta WOLOWINA przypomniala... ale dalej pozostaje w radosnym nastroju czego i Wam wszystkim zycze na dzisiejszy wieczor i nie tylko pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomek Re: gratulacje Asia!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.broadcom.com 30.10.03, 19:06 I ja dolaczam sie do gratulacji. Dobrze jest uslyszec ze taka mila osoba jak Ty odnosi sukcesy :) Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: gratulacje Asia!!!!!!!!!!!!!!! 30.10.03, 21:22 Ja tez gratuluje...... Musze sie pochwalic, ze zadzwonilem do Asi i mialem przyjemnosc z nia rozmawiac. Uwierzcie mi, ze przez telefon jest rownie sympatyczna jak na tym forum. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 w dobrym nastroju i TGIF IP: *.b.002lg.syd.iprimus.net.au 30.10.03, 23:37 Witajcie porannie, choc troche deszczowo, jak to milo tu zajrzec. wszystkim chyba udzielil sie dobry nastroj ;))))i na dodatek jest juz piatek. Asia moje posty po prostu sie rozminely, bynajmniej nie wysylam Cie na kolejne i/v. Jak u Was wyglada interview? czy rzeczywiscie to plytka rozmowa? Swoja droga to jestes szczesciara, tak za pierwszym podejsciem... Co do mody i ogolnie konsumpcji, mysle ze swiat oferuje nam nesamowita ilosc wszystkiego do wyboru. DUZOWSZYSTKOSC sprawia, ze sporo ludzi nie jest w stanie skupic sie na niczym. czesto tez te osoby stracily talent do eliminowania, do swiadomego wybierania miedzy rzeczami naprawde potrzebnymi, pieknymi, waznymi a po prostu rzeczami, ktore sa nam dostepne. a jesli chodzi o mode, to jestem raczej za rzeczami eleganckimi ale praktycznymi. jestem skromna, ale pewna siebie. nie widze potrzeby blyszczec drogim ciuchem. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Kiwi i inne. Kipikipi na przyklad. 31.10.03, 02:49 Witam Wszystkich Slonecznie i niepiatkowo jeszcze, Asiu, jak zdrowko? Czy pic dalej? W nowym numerze miesiecznika Travel + Leisure bardzo ciekawy artykul o Nowej Zelandii. O restauracjach i bogatej kuchni glownie. Po raz pierwszy przeczytalem o kipikipi i dowiedzialem sie ze zdziwieniem, ze to nie wrzaca woda :))). Gunther Amigo, Santiago de Chile - si. Jak smakowalo ostatnio ceviche? Pysiek dzieki za maksymy W. Allena. Zabawne. Lubie tez M. Twaina - "There are three kinds of lies: lies, damned lies, and statistics. W Polsce w tym roku uslyszalem w Krakowie o rodzajach prawdy: Cala prawda, tys prawda i g...o prawda. Czy podobnie. Gdyby cos, nie ten tego - to absolutnie zdrowego i oczywiscie slonecznego weekendu piszacym/czytajacym zycze, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
numbat Re: Bedzie slonecznie. 31.10.03, 06:34 Gość portalu: Gunther_0 napisał(a): > Witajcie slonecznie, hola Amigo, hola przyjaciele, > > ja tu rzucilem male pytanko, A Ty Numbat napisales doktorat na temt ruchow > > a teraz wracajc do mojego pytania, czy masz cos do polecenia w Qld godnego > uwagi? podaj namiary, ja jestem ciekawy wszystkiego, no moze omine to wasze > Casino, w Europie i w Stanach sa jednak lepsze, bez urazy. > Mojito, prognoza pogody wysmienita, przeciez jednak w strugach deszczu mozna > dostrzec promyk slonca :))))) > > pozdrawiam > PS. Pyyyyyyyyyyysiek, jestes? nie znikaj!!!!!!!!!!!!!! Witam i pozdrawiam ( Asi zycze zdrowia...i oczywiscie zadzwonie, ale jestem strasznie ( bez sensu:))) zajety. Gunther napisze wkrotce, co mozesz fajnego zobaczyc w Qunsland.Sa tutaj fenomenalne miejsca. Tylko daj mi chwile czasu, bo musze sie skoncentrowac, i podac Tobie kilka ciekawych historii. Przy nastepnym "stuknieciu" w klawisze komputera postaram sie napisac o miejscach w ktore warto wpasc. Jezli chodzi o kasyno- to nie jestem zwolennikiem. Ale podobno wiecej jest przegrywajacych fortuny , niz wygrywjacych- wiesz rzad- musi miec podatki- ale podobno tez ktos czasmi tam wygrywa. Czyli pogoda dla bogaczy:))) Problem hazardu w Australii- jest ogromnym problemem.Rzad autralijski jest temu przychylny- poniiewaz ma bardzo duze pieniadze z podatkow, od hazardu. To sa miliardy doalrow. A ludeczkowie w tym kraju przegrywaja ogromne pieniadze. Podobno w tamtym roku na wszystkich grach hazardowch- lacznie z kasynami,australijczycy przegrali li tylko okolo 100 bilionow dolcow!!! mozesz sobie policzyc ile rzad mial z tego. Ludzie doslownie tracili fortuny. Dwa dni temu przed sadem australijskim, zostal zkazny na 5-lat menazer pewnej filii australijskiego banku Commonwealth- ktory w okresie 5-lat przegral w kasynie....zagdnij tylko 19 milionow dolarow!!!!:))) Sprawa mial ciekawy epilog. Poniewaz przez 5-lat nikt z szefostwa -na gorze nie zorientowal sie ze, facet przegral tak ogromne pieniadze. Jak w kabarecie zyciem pisanym- dopiero sprawa wyszla kiedy, ten menazer w ogormnym stresie , postanowil skonczyc ze swoim zyciem. I napisla list w ktorym wyjasnial- swoja ostania wole. Facet zyje. I dzieki temu publika australijska dowiedziala sie, jak to fajnie byc czasmi menazerem baku:))) . Cieplo pozdrawiam. Do nastepnego klikniecia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mary_anne Re: Bedzie slonecznie. IP: *.tpgi.com.au / *.tpgi.com.au 01.11.03, 04:24 Witajcie, jest sloneczne popoludnie, nawet na tyle cieplo ze mozna juz sie kapac i wybrac na plaze, i opalac w bikini. spedzam popoludnie w milym towarzystwie, wybieram sie na obiad wieczorem do ladnej restauracji. co wiecej potrzeba? pogoda, relaks, dobry nastroj. nie zgodze sie z toba pysiek, kobieta powinna blyszczec i w co jest ubrana jest bardzo wazne.mezczyzni patrza jak sie ubierasz i czy dbasz o siebie. zadbane cialo i dobry makijaz to sa podstawowe sprawy zeby zawsze miec partnera. napisalas ze jestes skromna, a to odstrasza mezczyzn, kobieta musi byc troche ekstragawancka. A czy ty masz partnera? a moze nie chcesz mowic,sorry. Asia pytalas zebym napisala cos o sobie. jestem z Krakowa przyjechalam tutaj 20 lat temu.zdalam egzamin panstwowy z angielskiego, sama nie wiem jak to mi sie udalo i dostalam prace, najpierw pracowalam w Australian Taxation Office, a potem przenosilam sie z jednego departamentu do drugiego.mieszkalam w Syney w Zachodnich dzielnicach, a potem przenioslam sie do Canberra. Canberra nazywaja AssHole, bo tam nic sie nie dzieje i nie ma takiego kwitnacego zycia towarzyskiego jak w Sydney. nie jest daleko wiec czesto przyjezdzam do Sydney tak jak teraz na weekend. Gunther a Ty gdzie mieszkasz w Sydney, moze poznac cie z moim towarzystwem, jest bardzo milo i jak sie nudzisz to bardzo chetnie.jak piszesz ze tak sie blakasz to przykro mi sie robi. Numbat a Ty gdzie mieszkasz w Queensland? ja przeprowadzam sie do Brisbane, moze tez nawiazemy kontakt, bedzie mi milo. ja naprawde mam sympatyczne towarzystwo troche z pracy troche spoza, ale wszyscy sa bardzo kulturalni. wszyscy tak piszecie ciekawie, a ja w pracy nie moge pisac, bo jestem bardzo zajeta.przez wszystkich was jednak przemawia tesknota do kraju, zeby nie wiem jak starali sie to ukryc. Asia ciesze sie ze dostalas prace no i ze czujesz sie lepiej. zycze wszystkim milego weekendu Mayanne Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Bedzie slonecznie. 02.11.03, 21:27 > przez wszystkich was jednak przemawia tesknota do kraju, zeby nie wiem > jak starali sie to ukryc. Zastanawiam sie, czy mam sie tego wstydzic.......czy ukrywac.....zaprzeczac?? Co w tym zlego?? Tesknie za czasami kiedy bylem mlody i beztroski, za Wawelem, Lazienkami, Ostrowem Tumskim, zamkiem Ksiaz i Tykocinem. Tu nie ma takich miejsc. Ale teraz jestem szczesliwy daleko od ojczyzny. Latwiej mi sie zyje, mniej problemow i zmartwien. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 lights on ...but nobody home IP: *.a.005.syd.iprimus.net.au 02.11.03, 22:16 Witajcie, udany weekend - udany tydzien. Tesknota? to juz tyle razy bylo przerabiane, ach te decyzje, gdzie lepiej, co zrobic. sprawa indywidualna, absolutnie, zycie toczy sie dalej, nie ma co sie za bardzo ogladac za siebie, raczej do przodu isc nalezy. a ze tesknimy? zwykle za czyms/kims tesknimy, nie jest to jednak wielki dramat bo jesli staje sie to uczucie zbyt dokuczliwe, wsiadam w samolot i lece... Maryanne, dziekuje za damskie porady, ale nie skorzystam. mysle ze nadajemy na zupelnie innych falach. no i jak wygladalo to palenie swieczek w barze, dla uczczenia zmarlych metoda Cybulskiego? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Indian summer. 02.11.03, 23:21 Witajcie serdecznie Wszyscy, Pan Bog wysluchal modlitw filadelfijskiego lobby i dal nam wspaniale babie lato. Od piatku jest slonecznie - 23/25C. Ma tak byc do Thanksgiving. Zycie jest piekne. Czy wspomnialem, ze sloneczne? Peter, nie ma sie czego wstydzic. Ani ukrywac, ani zaprzeczac. Chyba nikt z nas nie jest wolny od uszczypniecia w sercu... Czasami. Pysiek, W sprawie palenia swieczki w barze ( co za wspaniala sugestia Asi) to wypadlo dobrze. W piatek, po pracy spotkalismy sie przy barze w Alma de Cuba - taka luzna asocjacja ludzi lubiacych piatek, poludniowe rytmy i jeszcze troche innych rzeczy. W Stanach to wieczor przebierania sie i zabaw. Halloween nieduzo ma z Zaduszkami. Zbieznosc czasowa wlasciwie tylko. Mialem malutka swieczke ale okazalo sie, ze na barze plona male znicze. Mialem napisana na serwetce liste osob o ktorych chcialem przez moment cieplo pomyslec, poniewaz zyjac w jakis sposob wzbogacili moje zycie. Wyszla Twoja liczba Pysiek - trzynascie. Baker`s dozen. Przeczytalem cicho imiona raz jeszcze i spopielilem serwetke w zniczu. I wypilem w ich imieniu dwie cuba libre. Asiu, jak sie czujesz? Czy moge przestac juz pic? Hej ho, hej ho, do nowej pracy by sie szlo :))))! Sloneczne pozdrowionka dla Wszystkich, i pomyslnego nowego tygodnia, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gunther_0 Re: Indian summer. IP: 202.92.73.* 03.11.03, 00:44 Witajcie, Hola Mojito, Indian summer mowisz i cuba libre? ja tez posiedzialem w Pubie bylo sympatycznie nie powiem. obal;ilem tylko dwz piwka, bylo troche upalnie ostatnio. pomyslalem tez o dobrych ludziach co odeszli i zostawili slad w sercu. nie lubie ludzi nijakich. tu na forum takie ciekawe propozycje, tez trafiaja sie laskawe niektore Panie, niektore mniej. czy ja nadaje na odpowiednich falach chcialbym sie dowiedziec. a z pokora schylam glowe bo cos na ten temat wiem co jest ogolnie grane z innego watku. z szacunkiem wspomniales Mojito ze hej ho do nowej pracy by sie szlo, zmieniles czy trafilo sie cos lepszego. w jakiej branzy zarzadzasz Amigo? tymczsem tez hej ho, hej ho do starej pracy by sie szlo pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Indian summer. 03.11.03, 01:01 Witaj Gunther-Amigo, Te "hej ho, hej ho, do nowej pracy by sie szlo" dotyczylo Asi nowej pracy. Moja praca od lat ta sama i nieruchoma. To znaczy nieruchomosci i troche finansow. Tym zarabiam na chleb, czasami maslo i bekon. No i podroze. Jedna z moich kosztownych namietnosci :))). Moj odbiornik odbiera Twoja czestoliwosc fal wyraznie i bez zaklocen. Sloneczne pozdrowionka, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
numbat Re: Bedzie slonecznie. 06.11.03, 06:44 Gość portalu: mary_anne napisał(a): > . > Numbat a Ty gdzie mieszkasz w Queensland? ja przeprowadzam sie do Brisbane, > moze tez nawiazemy kontakt, bedzie mi milo. ja naprawde mam sympatyczne > towarzystwo troche z pracy troche spoza, ale wszyscy sa bardzo kulturalni. > wszyscy tak piszecie ciekawie, a ja w pracy nie moge pisac, bo jestem bardzo > zajeta.przez wszystkich was jednak przemawia tesknota do kraju, zeby nie wiem > jak starali sie to ukryc. > Asia ciesze sie ze dostalas prace no i ze czujesz sie lepiej. > zycze wszystkim milego weekendu > Mayanne Mayanne oczywiscie cieplo pozdrawiam i wszystkich- Asie oczywiscie tez. Mieszkam obecnie na Gold-Coast i czassmi wpadam do Brisbane, wiec mozemy sie umowic na "mala czarna kawe" z obrym mlekiem od-swiezej krowy:))) Poprosze o jakis namiar- kontakt. Prawdopodobnie w przyszlym tygodniu wpadne do Brisbane. Tak to bywa kiedy zdarzaj sie historie -jak w dobrej powiesci lub filmie. Pare dni wstecz- otrzy7malem telefon ze, przylatuje dobry -stary znajomy, ktory, pracowal na kontraktach w Papua New Guinea- ciekawa historia zyia. Praktycznie byl tam w roznych miejscach- gdzie "diabel mowi dobranoc". i ma kolekcje fantastycznych masek, totemow z tamtego regionu. I oczywiscie pokazywalem czlowiekowi troche tutejszych miejsc. I dopiero w tym momecie znalazlem troche wolnego czasu by wpasc do komputerka. Historia ta jest o tyle ciekawa ze, w Papua New Ginuea- zaczynaja sie podobne sprawy jak w Zimbawe. Okazla sie ze nowy premier tego kraju-chce praktycznie wyrzucic ogromna liczbe tzw. exs-pat, ktorzy tam maja, mieli kontrakty.I mimo ze ,ten moj stary przyjaciel przepracowal tam okolo 7 lat. Ma zone tam - i dziecko , obecny rzad powiedzial ze....oczywiscie moze tam mieszkac ale- nie dostanie przedluzenia na pozwolenia- jezli chodzi o prace. Istna paranoja. I czlek musial wyleclec z Papua do Australii.Mimo ze ma zone tam i dziecko. Opowiadal takie historie , jakby z inego wymiaru kosmicznego.Jezli postapia tak jak w Zimbabwe to- moze sie okazac ze, wykoncza kompletnie ten kraj. Ale to sprawa politykow i urzednikow.Oczywisce jak w kazdej sytuacji tego typu, zadrzaja sie i osoby tzw. ex-pats. ktorzy sa fatalni i nie potrafia zrozumiec tamtej ludnosci, ale tez sa i inni ktorzy wnosza kompletnie dobre sprawy. Ten moj znajomy -budowal tam szkoly- szpitale i inne sprawy. Ale niestety polityka -uderzyla nie tylko w niego ale tez w innych-. to tak na marginesie. Cieplo wszystkich pozdrawiam do nastepnego kliknecie- mozliwe ze bardziej bliskiego. ps. Asia trzymaj sie cieplutko- i moze pod koniec roku wpadne na Nowa Zelandie. Mam juz bilet tylko kwestia zgrania pewnych spraw- a nagle dochodza nowe historie. cieplo pozdrawiam oceanicza fala. ps... wkrotce ogromne ponowne emocje bo Australia jest"oszlala" na punkcie Rugby- i w sobote gra ze Szkocja- bedzie walka na calego. Oczywiscie doskonali sa- Black- czyli Nowa Zelandia. Przed kazdym meczem- pokazuja taniec Moryskich wojownikow- swietnie to wyglada...i na koniec przed podskokami w gore....tak tak- pokazuja przeciwnikom jezyki:)))). Tekst bardzo ciekawy- postram sie pozniej go przetlumaczyc. Ach zycie....zycie....kto nie zobaczyl konca jezyka moze tylko powiedziec achoj przygodo. Do nastepnego kliknecia Odpowiedz Link Zgłoś
numbat Re: Bedzie slonecznie. 06.11.03, 07:00 numbat napisał: > Gość portalu: Gunther_0 napisał(a): > > > , hola Amigo, hola przyjaciele, > > Witajcie slonecznie > > ja tu rzucilem male pytanko, A Ty Numbat napisales doktorat na temt ruchow > > > > a teraz wracajc do mojego pytania, czy masz cos do polecenia w Qld go > dnego > > uwagi? podaj namiary, ja jestem ciekawy wszystkiego, no moze omine to wasz > e > > Casino, w Europie i w Stanach sa jednak lepsze, bez urazy. > > Mojito, prognoza pogody wysmienita, przeciez jednak w strugach deszczu moz > na > > dostrzec promyk slonca :))))) > > > > pozdrawiam > > PS. Pyyyyyyyyyyysiek, jestes? nie znikaj!!!!!!!!!!!!!! > > >Witam wiesz Qunsland ma bardzo ciekawe miejsca. Takim "prawdziwkiem " jest Wielka Rafa Koralowa- ponad 2000 tys kilometrow i ogromna ilosc wysp. Unikalna sprawa. Polecam bardzo goraco. Mozesz sobie Cairns- lub w innym miecie -zrobic kurs na nurkowanie koszty od $200 do $600. Pozniej nurkowanie w oceanie i fenomenalne refy i przyroda wodna ktora jest niesamowita. To jakby inna planeta- mnostwo kolorow i fantastycznych ryb i innych p;lywajcych rzeczy.Na wyspach penych mozna sobie przez jakis czas mieszkac. Cudowne wschody i zachody slonca. Mozesz odlalezc -kompletny spokoj i energie do zycia. Kwestia wlasnego spojrzenia. Na polnocy jest Cape York- to dla zapalonyh traperow. Ale praktycznie- poniewaz tam mozna to spenetrowac gdzies do kwietnia,. Bo w sezonie miedzy koncem listopada do poczatku kwietnia- ogromne tropikalne opady, duzo drog jest kompletnie nie do przejechania. Ale od kwietnia -ten region dla prawdziwych traperow -wedrownikow -to cos wyjatkowego. Z Cairns -organziowane sa specyjalne eskapady- kilku dniowe na sama polnoc tropikalnej Australii. Naprawde jest to pyszna historia. Oczywiscie dla "zapalonych" wedkarzy wyprawy na....takieeeee!!!!! ryby- tez fenomenalna sprawa. Mozna zlowic fenomenalne ryby. Samkuja wysmienice. A wieczorem na swoja glowa masz, ogromna ilosc gwiazd- ukladow planetranych istny "orgazm" kosmiczny. Wyjatkowe zjawisko i patrzac tak na ogromna droge mleczna i pulsujace galaktyczne migotania, czasmi mozesz sobie zadac pytanie o...."malosc" czlowieka w stosunku do wrzechswiata.O innych sprawach postram sie napisac pozniej. cieplo pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
lombat Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III 03.11.03, 00:32 Asiu Gratulacje z powodu znalezienia pracy. Gdy to pisze to juz pracujesz od 3 godzin. Jak znosisz przesuniecie wskazowek zegara. Popieram twoje zdanie na temat mody. Majac do czynienia z tabunami ludzi, co wylewaja na siebie rozne srodki zapachowe w ilosciach mniejszych lub wiekszych, gdy w jednym pomieszczeniu sie to wszystko spotka to naprawde niedobrze sie robi. Pojecie ZADBANEGO osobnika w biurze lub lepiej salesmana mozna latwo zweryfikowac o godzinie 18, gdy konczy prace wyglada wtedy normalnie jak lachudra. Zdjety krawat, na nogach adidasy, wychodzaa ze spodni koszula. Taka moda. Zycze przyjmnego dnia Lmbat Zachodniosydnejski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: 5.5D* / 203.98.50.* 03.11.03, 01:28 Witam Wszystkich bardzo bardzo wszystkim dziekuje za gratulacje, zyczenia i telefony, pierwszy dzien w nowej pracy, pol dnia przepracowalam, ta praca zdecydowanie bardziej mi odpowiada jak mnie nie wyleja to napewno bede duzo bardziej zadowolona niz z tej poprzedniej, praca duzo bardziej ciekawa i ludzie fajni, napewno bede zajeta i napewno praca dosyc zroznicowana. Co prawada przed samym lunchem odebralam tel. i calkowicie wszystko mi sie pokicialo a ja sama sie tak zakrecilam ze nie bardzo wiedzialam jak wybrnac a do tego dzwonil szef z Australii wiec moja kariera moze sie szybko skonczyc hihihihi no mam nadzieje ze tak zle nie bedzie, bylam chyba juz lekko zmeczona przyswajaniem sobie calego mnostwa nowych rzeczy i mam nadzieje ze szef wezmie to pod uwage. Ludzie sympatyczni, nawet rozmawiaja i usmiechaja sie do siebie w przeciwienstwie do poprzedniego miejsca. Trzymajcie za mnie kciuki zebym jakos sobie przyswoila to co musze i zebym przestala sie jakac i platac odbierajac telefon. Zdrowa calkiem jeszcze nie jestem chociaz czuje sie duzo lepiej ale w dalszym ciagu kaszle i lekko w glowie mi szumi, wiec od czasu do czasu jakas margarita za moje zdrowie mi nie zaszkodzi. :) Jestem lekko zestresowana dzisiaj ale to chyba normalne, mam nadzieje ze jakos wszystko sie ulozy. Pozdrawiam Was wszystkich cieplutko, przepraszam ze nie odpisuje na poszczegolne posty ale chwilowo nie mam poprostu czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: do Asi i innych tez... 03.11.03, 02:53 hej, Asiu, przede wszystkim nie odzywalam sie dlugo glownie z braku dostepu do internetu, a teraz rowniez z braku czasu, widze, ze wiele sie zmienilo, gratuluje nowej pracy, no i wszystkiego, o czym jeszcze nie wiem i dlugo sie nie dowiem, a zaraz wyjasniam dlaczego: otoz jestem w Australii, w Sydney dokladnie, od poltora tygodnia; chodze do szkoly i zaczelam szukac pracy, a troche mnie pili; na razie bez wiekszych sukcesow; wiem zas, ze czesto odbywa sie to za posrednictwem znajomych, coz nie mam tu jeszcze takich i na razie sie nie zanosi, np. do jutra mam wkuc na pamiec okolo dwustu kodow produktow do ewentualnej pracy w supermarkecie, jesli choc jednego nie bede umiala, nici z pracy; nie musze dodawac, ze praca jest kiepsko platna i jesli nie bede miec 20 godzin tygadniowo, to bedzie kiepsko; tu mala prosba - jakby ktos cos wiedzial - nadal szukam, ale kazda pomoc mile widziana - to moge zajac sie dzieckiem, malowac rozne rzeczy, np. bombki ale nie tylko (skonczylam liceum plastyczne), sklep (doswiadczenie raczej spore, praca we Francji), kelnerstwo (troche mniejsze) i inne; nadmienie, ze biegle mowie po Francusku i rozumiem Hiszpanski (troche mowie), ale nie wiem czy to przydatne... jesli mozna, to prosilabym pisac na yvona73pol@hotmail.com bo mam bardzo ograniczony dostep do netu i nie wiem jak czesto tu bede zagladac; pozdrawiam, Iwona ps. czy w Sydney wiosna jest zawsze taka zimna? no i te wiatry.... a w domu brak centralnego... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: do Asi i innych tez... IP: 5.5D* / 203.97.90.* 04.11.03, 00:16 Czesc Iwona gratuluje przyjazdu do Australii i mam nadzieje ze moze ktos kto tu mieszka a czyta ten watek bedzie mogl ci pomoc, niestety ja osobiscie nie znam nikogo kto mieszka w Sydney ale mam nadzieje ze sie ktos do ciebie odezwie, proponuje moze zagladanie do roznych slepikow mniejszych czy wiekszych i pytanie czy nie potrzebuja kogos, ja pierwsza prace znalazlam dzwoniac po kolei do firm z ksiazki tel. mialam duzo szczescia po 4 firma mnie zatrudnila, wiec mam nadzieje ze i Tobie sie uda, trzymam kciuki i pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 03.11.03, 08:37 Witaj Asia, fajnie ze jestes zadowolona z nowej pracy. reszta sie ulozy nie martw sie, zwykle pierwszy dzien jest troche nerwowy, nie mysle zeby ktos mial za zle drobne pomylki! a tak na marginesie, kobiety latwiej niz mezczyzni przyznaja sie do bledow. stad opinia, ze popelniaja ich wiecej. wazne ze ludzie bardziej interesujacy w nowym miejscu i ze praca zroznicowana, reszta to juz z gorki. napisz co robisz ciekawego jak bedzieszz miala chwile. Asia nie musisz odpisywac na kazdy email oddzielnie, tak ogolnie jest OK. Mojito, bar, znicze, drinki i Twoja lista na serwetce...hm, moja lista jest krotsza ale wymowna, pamiec o niewielu zachowuje sie w sercu tak dlugo. co do podrozowania, to przyznam ze moge 'to robic' zawsze, bez przerwy, bez wzgledu na wiek, pogode i okolicznosci. juz w dziecinstwie przejawialam wybitne zainteresowanie podrozowaniem, uciekajac z domu pzry byle okazji i zwiedzajac okolice, nie mowiac o wieku szkolnym. zameczalam Tate glupimi pytaniami w rodzaju, czy flying Dutch byl kobieta? i odgrazalam sie za jak dorosne to zostane odkrywca, tylko nie umialam okreslic czego. to byl disaster. ale tak serio, lubie podrozowac, ale lubie miec jakis punkt odnosny, lubie poznawac tez tubylcow. zwiedzanie potrzebuje pewnego zabarwienia lokalnego, a to mozliwe tylko przez poznanie ludzi i zwyczajow lokalnych. jakie podroze planujesz teraz? Gunther, jest OK nadajesz na odpowiednich falach. to bylo napisane raczej pod adresem Maryanne, z ktora nie widze zadnego punktu zaczepienia tematycznie. przykro mi Maryanne, nie uwazam, ze sposob ubierania ma tak dominujace znaczenie w naszym codziennym zyciu. powtorze za mistrzem YSL, 'najpiekniejszym ubraniem kobiety sa ramiona kochajacego ja mezczyzny'. co do 'ludzi nijakich' Gunther to tez nie lubie. lubie kobiece -kobiety, meskich mezczyzn i ludzkich ludzi, a Ty tez do nijakich sie nie zaliczasz? Witaj Iwona, czemu piszesz zimna wiosna? czy Tobie jest zimno, jest fantastycznie i w sobote po poludniu nawet kapalam sie w morzu. no i jakie centralne? zapomnij. przykro mi,ze rzeczywistosc sydneyska przywitala Cie torche szorstko. glowa do gory wszystko bedzie dobrze... comoge pomoc to wiem ze dziewczyna bedzie potrzebowala nianie do dziecka 2 letniego, ale dopiero w styczniu. placi $40 na dzien i pokrywa koszt dojazdu, tylko musisz sie zdecydowac teraz, dopoki ona szuka. mozesz tez spytac w Ecole Francais czy nie potrzebuja nauczycielki, czasami sie oni oglaszaj w Sydney Morning, ale szanse male, bo niedlugo school holiday. nie obracam sie za bardzo wsrod Polakow wiec nie jestem na biezaco jesli chodzi o prace, ale moze ktos sie odezwie. jak sama wiesz sporo ludzi tu czyta. pozdrawiam wiosennie Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III 04.11.03, 00:08 ojej,widze, ze troche niewesolo to wszystko zabrzmialo, nie jest (nie bedzie) tak zle, piekne widoki, wszystko inne, troche egzotyki, no ale ani jednej papugi, za to wrzeszczace ptakokruki w centrum Sydney, troche sie ich boje, dobrze ze nie sa w wielkich ilosciach; a jednak sie odezwalam na forum, ciekawosc zwyciezyla, pozdrowionka, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.kentinstitute.nsw.edu.au / *.nexnet.net.au 04.11.03, 01:02 jeszcze slowko a propos francuskiego - zlozylam juz cv w Alliance Francaise, ale raczej szanse sa jak 1 do 100; szukam w internecie adresow uniwerkow i moze porozklejam tam moje ogloszenia; na razie, i do rychlego uslyszenia, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.adsl.wanadoo.nl 03.11.03, 19:27 Witam po przerwie Ciebie Asiu i Was pozostalych uczestnikow tego watku. Pewnie nie dam rady juz nadrobic zaleglosci w czytaniu, po lebkach przegladnelam jak sie sprawy maja. Gratuluje, Asiu, znalezienia nowej pracy i zycze sukcesow! A jak idzie corce? Natknelam sie na ciekawa inicjatywe ze strony Asi - cos w rodzaju klubu podroznika? Licze na kontynuacje i deklaruje poparcie. Ostatnimi czasy troche podrozowalam, przelecialam pare tysiecy km, a nastepne pare przejezdzilam poszerzajac horyzonty, poznajac skrajnie odmienne od znanych mi kultury i tradycje i twierdze, ze nic tak nie wzbogaca jak wlasnie podroze! Po powrocie czuje sie jak milion $ chociaz stan mojego konta raczej sie skurczyl :-) Fajnie, ze przylaczaja sie nowi ludzie z roznych stron swiata i wszyscy mozemy sie wymieniac opiniami i wzajemnie uczyc odmiennych podejsc do rzeczywistosci, a wspolnym mianownikiem jest nasza polska narodowosc i jezyk. Jestem jeszcze troche zakrecona, wiec nie bede sie rozpisywac, chcialam sie tylko przywitac i zameldowac, ze zyje i powoli wracam do rzeczywistosci. Namaste! Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Hoi Saba! IP: *.a.003.syd.iprimus.net.au 03.11.03, 22:29 Goedmorgen Saba. Hoe gaat het ermee? Alles goed? Milo ze sie odezwalas, gdzie bylas? Mam na mysli strone swiata? Pisalas wczesniej ze wybierasz sie do Nepalu? Tam mnie jeszcze nie bylo, jestem ciekawa. jak odpoczniesz napisz wiecej. Tot volgende keer! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 w dobrym nastroju IP: 202.92.73.* 04.11.03, 00:23 Witam wszystkich, witam Iwone i Sabe, jak to milo ze wiecej nas tutaj, dyskusja bedzie ciekawsza. Iwona, ja tez tu od niedawna odkrywam nowe horyzonty. nie moge nic zaoferowac w ramach pracy, takie tam moje prywatne skromne uwagi na temat zycia tutaj ewentualnie. o ile to kogo interesuje. Saba, milo Cie poznac, poczytalem troche 'w jakim kraju najlepiej...'stad wiem ze mieszkasz w Holandii. och ta stara Europa, jest piekna, ale jeszcze piekniej jest podrozowac. moge przybic piatke z Mojito, tez glownie pracuje i podrozuje, albo jeszcze inaczej pracuje aby moc podrozowac. Saba, z niecierpliwoscia oczekuje szczegolow wyprawy. Pysiek, jaka jestes laskawa w tym tygodniu, ciesze sie ze nadaje na Twoich falach rowniez. a powiedz gdzie Ty tak podrozowalas w swoim zyciu, a moze jeszcze dokladniej napisz o jakims fascynujacym miejscu gdzie bylas pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Hoi Saba! IP: 5.5D* / 203.98.50.* 04.11.03, 00:33 Witaj Saba fajnie ze sie odezwalas, opisz troche swoje przygody bo napewno masz wspomnien cale mnostwo i wybralas sie w takie miejsce gdzie niewielu z nas bylo, ciekawa jestem twoich przezyc wiec daj sie torche pociagnac za jezyk :) przepraszam ze ja na tak krotko ostatnio wpadam ale naprawde nie bardzo mam czas, jezeli chodzi o prace to pracuje w administracji w tej samej firmie co moja corka wiec mozna powiedziec ze prace dostalam po znajomosci. Firme prowadzi francuzka, ktora od lat mieszka w Australii, praca ciekawa chociaz dopiero zaczynam zglebiac tajniki, ale wyglada na to ze firma jest zorganizowana tip top, kobietka prowadzi to wszystko dosyc twarda reka i pomimo ze ma oddzialy i w Australii i w N.Z to jest we wszystkim dokladnie zorientowana i bardzo zorganizowana. Bede sie zajmowac roznymi rzeczami co mnie cieszy bo zdecydowanie nie bedzie nudno, pracy jest duzo ale z tego co sie moglam zorientowac jest to dosyc satysfakcjonujace zajecie. Ludzie tez zupelnie inni niz w mojej poprzedniej pracy wiec samo to daje mi satysfakcje. Wlascicielka jest bardzo energiczna i bardzo zorganizowana osoba, ogolnie podoba mi sie i praca i wlascicielka i jej podejsce i do pracy i do ludzi. Narazie jest troszke nerwowo bo jest kilka nowych osob i wlascicielka stara sie nas wyszkolic w tym co mamy robic a do tego jeszcze stara sie wszystko doprowadzic do porzadku bo miala lekkie klopoty z personelem i ma sporo balaganu w dokumentach firmy ktora kupila kilka miesiecy temu tutaj w N.Z. ale wydaje mie sie ze kobieta ma naprawde niezla glowe na karku i do tego mocno stapa po ziemi, zreszta ma spora praktyke bo firme prowadzi od ponad 10 lat i radzi sobie fantastycznie. Pozdrawiam Was wszystkich i gdyby ktos mogl w jakis sposob pomoc Iwonie to bardzo prosze zeby to zrobil bo jak wiadomo dobre uczynki wracaja do nas :) . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mary_anne smutno mi... IP: 203.221.60.* 04.11.03, 00:58 Witam, jak to dobrze Asia, ze jestes zadowolona z pracy. Gratuluje, to bardzo wazne, ze masz satysfakcje.zycze ci aby sie ulozylo dobrze i znalazla przyjaciol w nowym miejscu. Pysiek, powiedz dlaczego mnie ignorujesz? nie odpisalas na moje pytanie i teraz tez: lights on and nobody home. masz na mysli ze jestem malo blyskotliwa? tez masz troche racji w szkole nigdy nie bylam orlem, ale za to jestem zadowolona z zycia i mam dobre relacje z mezczyznami. dodam jeszcze ze zrobilam wywiad na temat Twojej osoby. Aktualnie wychodze z Collin Murphy i on pracowal w OGT, teraz pracuje w TTC ale wie o ukladach bardzo duzo. przyznam ze imponujesz mi, chcialam sie zaprzyjaznic z Toba, aTy mnie po prostu olewasz. w pracy nawet malo kto zna Twoje prawdziwe imie, wszyscy znaja cie jako Physzek, ale jestes bardzo popularna bo masz podobno niesamowie pomysly. no wlasnie ze jestes popularna chcialam z Toba sie zobaczyc napewno mozemy poznac wspolne towarzystwo.przeciez sama napisalas na Forum ze zapraszasz wszystkich? dowiedzialam sie od Collinsa, ze duzo facetow wzdycha do ciebie, a ty bylas bardzo zaangazowana w romans z tym Lachlan, ktory zginal w wypadku, czy gdzies w dziwnych okolicznosciach i prowadza sledztwo. teraz cie rozumiem, ze moze masz zlamane serce, a wiesz jak kobieta z kobieta porozmawia, to jest lzej. no nie tylko Ty mnie ignorujesz, gunter i numbat tez nic nie napisali, a ja naprawde chetnie poznaje nowych ludzi. jak Wam nie odpowiadam to przestane pisac.myslalam ze moda i inne kobiece sprawy to popularny temat. smutno mi jednak, ze nie moge tutaj nawiazac kontaktow jakis.ale w rzeczywistosi jest mi latwiej bo jestem atrakcyjan kobieta. pozrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gunther_0 Boj si Boga... IP: *.syd.pacific.net.au / *.syd.pacific.net.au 04.11.03, 03:59 Boj sie Boga Maryanne, co ty tu wypisujesz? delikatnie mowiac nie jestes zbyt dyskretna, a oczekujesz przyjazni? tez delikatnie mowiac chyba pomylilas Forum, moze bardziej na Towarzyskim powinnas wystapic? tyle ode mnie Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Pozdrowionka jeszcze poniedzialkowe. 04.11.03, 05:59 Witajcie serdecznie Wszyscy, Pogoda utrzymuje sie. Dwadziescia piec stopni. W listopadzie. Ciekawe czy zdaze wyslac to jeszcze przed polnoca. Slonecznie pozdrawiam, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Pozdrowionka jeszcze poniedzialkowe. IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 04.11.03, 07:37 Hola Mojito, realmente aprecie su buen sentido del humor pero para mi el tiempo no esta muy bien en todo interior frio y lluvioso del exterior caliente y asoleado. usted ve gue esta sucediendo: !estan intentando desnudarme!!! no siento la recepcion aqui - no en todos pero mi estan alegre que usted esta aqui animar para arriba y hacer un atmosfere. todo el la mejor Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Hoi Saba!, od iwony 05.11.03, 04:02 wlasnie przeczytalam i lzy polecialy, jakos jestem wrazliwa ostatnio na cieple slowa, to chyba pierwsze chwile w nowym miejscu, niepewnosc i poczatki aklimatyzacji; dzis ide na kolejne interview, w malej knajpce na przystani, wiec wish me luck, jakby co to jeszcze w dwa miejsca mam dzwonic; wyslalam moje cv do roznych dziwnych miejsc i bede sie rozgladac bezustannie; pozdrawiam i na razie Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.adsl.wanadoo.nl 04.11.03, 10:05 Witam ponownie i dzieki za pozdrowienia. Trudno tak od razu pozbierac mysli i za duzo jest do opisywania, by zmiescic to w kilku postach, nie mowiac juz o ilustrowaniu zdjeciami, bez ktorych nie ma rumiencow, moja relacja z podrozy jest dosc obszerna i nie nadaje sie na forum, a nie tworze zadnej strony www, na ktora moglabym podac link :-( Jesli kogos bardzo interesuje to moge wyslac mailem :-) Pysku, zgadza sie, bylam w Nepalu, ale nie tylko, bo zjezdzilismy tez kawalek Indii polnocnych. Trasa dosc turystyczna, ale bardzo ciekawa. Dwa niby sasiednie, a jak odmienne kraje, kultura i tradycje calkowicie rozniace sie od europejskich, To naprawde niesamowite przezycie, ogladac Pink City, przemalowane wiele wiekow temu ot tak sobie na rozowo na przywitanie przyjazdu maharadzy, swiatynie hinduskie, palace, wiekowe forty obronne na szczytach gor, Taj Mahal - najpiekniejsza proba zmaterializowania milosci, jakiej dokonal czlowiek, Varanasi - miasto smierci i oczyszczenia, gdzie zjezdzaja sie starcy aby umrzec i po kremacji zatopic w Gangesie doznajac nirvany, cala wiara w Vishnu, Shive, reinkarnacje, to takie niecywilizowane, a jednoczesnie godne podziwu i imponujace, system kastowy - jakze niedzisiejszy, a tam wciaz obecny i determinujacy losy biliona ludzi! (czy to nie 1/6 populacji swiata?), sama jazda indyjska koleja to niezapomniane przezycie :-), poza tym przerazajaca bieda panujaca w Indiach odmienia spojrzenie na nasze wlasne problemy i uswiadamia ile szczescia dal nam los chroniac od takiej doli, no i Nepal - przede wszystkim Himalaje!!! Tego sie nie da opisac slowami, ani zadne zdjecia nie oddaja piekna natury tam panujacej, nieomal plakalam ze szczescia ogladajac wsod slonca z Sarangkot na Annapurna range..., Mt Everest ogladany z bliska (z samolotu), Kathmandu z mnostwem kafejek i sklepikow, wszechobecna muzyka medytacyjna, Dubar Square, Monkey Temple, przemili ludzie, ktorzy wydaja sie zyc w harmonii z losem, jaki im zostal zapisany, Chitwan - park natury, jazda na sloniach, ogladanie nosorozcow i krokodyli, splyw kajakowy i przedzieranie sie przez dzungle, przepyszne jedzenie, ale rownoczesnie nieuniknione problemy zoladkowe... Ach.. wspomnien co nie miara! Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.a.003.syd.iprimus.net.au 04.11.03, 11:40 Hi Saba, to rewelacja ten Nepal! :)))) zawsze mi sie marzylo, ale jakos tak nie po drodze. czy zauwazylas ze stamtad jest najmniej informacji? malo ludzi jakos ciagnie do Azji. ja bylam Singapore, Thailand, kilka razy bo nie mozna obejrzec za jednym pobytem w Japonii, bylam bardzo krotko w Chinach, bo pechowo trafilam na czas rebelii i nas ewakuowano z Bejing. mam w planach Nepal, ale jakos chce to dobrze zaplanowac. nigdy nie ciekawily mnie Indie, moze z powodu tej strasznej biedy, nie potrafie tego wytlumaczyc. kraj niewatpliwie ciekawy. zobaczylam natomiast Malediwy, ktore sa najpiekniejszym archipelagiem jaki dotychczas widzialam. chetnie obejrze zdjecia jak masz ochote wyslij mi. nie wiem jaki jest Twoj email address. jak widzisz ostatnio chetnie mnie ludzie tu rozbieraja wiec wolalbym podac Ci moj email prywatnie.zawsze mozesz uzyc ten 'gazetowy' adres tez. pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.adsl.wanadoo.nl 04.11.03, 15:59 Pysku, Masz racje, Nepal to fantastyczny kraj, majacy wiele do zaoferowania i warty do odwiedzenia. My z mezem zakochalismy sie w tamtejszej naturze, ludziach, dzieki krotkiemu (w prawdzie) pobytowi udalo nam sie nabrac dystansu do naszego swiatka, ktory wydaje sie teraz taki malutki (!) Polecam ci ogromnie wybranie sie w tamte rejony, to cos wiecej niz zwykle wakacje, to pouczajace doswiadczenie i proba znalezienia esencji zycia, ktora czasem w naszej codziennosci nam umyka. Z pewnoscia tam niedlugo wrocimy! Ty tez wiele podrozowalas i zwiedzilas, wiec wiesz mniej wiecej o czym mowie. Bardzo bym chciala aby wiecej ludzi w Polsce mialo odwage, ochote i mozliwosci odkrywania i zamiast zapetlac sie w materialnej rzeczywistosci, wiecznie gderac i gonic za uluda szczescia, checia posiadania rzeczy materialnych. Bieda w Indiach uswiadamia jak bogatym krajem jest Polska i jak szczesliwymi mogliby byc jej mieszkancy, gdyby tylko potrafili zdobyc sie na odrobine dystansu... Czlowiek po takiej podrozy ma ochote kazdy zarobiony pieniadz i kazda wolna chwile przeznaczyc na nastepny wyjazd! Poniewaz mamy w planach dieci, to pewnie na jakis czas nam sie troche "agenda" rozstroi, ale co tam, niech sie dzieje co chce, nie? Pysiu, podaje ci moj anonimowy adres e-maila (brania1@o2.pl), wyslij mi na niego swoj adres to jak dokoncze pisac relacje to ci wysle zalaczajac pare zdjec. Z gory uprzedzam, ze "gazetowy" adres nie przyjmuje zdjec, probowalam wyslac znajomym, ale nie przeszly, wiec podaj jakis inny. Pozdrawiam rownie serdecznie ze zlotej i slonecznej aktualnie Holandii Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dsl.hccnet.nl 05.11.03, 09:38 Pysku, Golab polecial, wkrotce dostaniesz wiecej, ale potrzebuje jeszcze troche czasu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.adsl.wanadoo.nl 04.11.03, 16:02 Asiu! Czy nie sadzisz, ze nadszedl czas zalozyc nowy temat - wyjazdu czesc IV ? Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Cielo claro - I hope. 04.11.03, 19:53 Witajcie Wszyscy, Czesc Pysiek, witaj Sabo, Sabo, my wymienilismy juz uprzejmosci na innym watku. Mialas bardzo interesujaca podroz. Pysiek, jak sie masz dzisiaj? Wierze, ze dzisiaj - cielo claro. Jak Boss? Na realizacje moich zimowych planow podrozy musze cierpliwie poczekac do stycznia. Zblize sie wowczas do cieplego oceanu. Na pewno bedzie to Brazylia - Rio. I jakis inny kraj poludniowoamerykanski. Jaki, jeszcze nie zadecydowalem. Przez trzy tygodnie nie bede Wam zazdroscil mozliwosci plywania w oceanie. Czy znasz troche Ameryke Poludniowa? Twoj hiszpanski sugeruje, ze tak. To tyle na dzisiaj chyba. Teraz klocek w zeby i powrot do pracy, pozdrowienia dla Was, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Cielo claro - I hope. 04.11.03, 21:44 Witam wszystkich. Wczoraj pierwszy raz w zyciu postawilem na konia i wygralem. W Melbourne byla jaka strasznie wazna gonitwa i w mojej firmie wszyscy obstawiali. Ja wybralem Makybe Diva, bo spodobala mi nazwa. Okazalo sie, ze kon dobiegl pierwszy. Przelicznik byl 12:1 i zaluje teraz, ze postawilem tylko 2 dolary. Mojito, w Rio na pewno sie dobrze zabawisz. Koniecznie musisz zobaczyc tez wodospady Iguassu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 cielo no absolutamente claro hasta ahora... IP: *.a.004.syd.iprimus.net.au 04.11.03, 22:41 Witajcie porannie, Saba, tak ladnie i madrze napisalas o tym podrozowaniu ze z tesknota spogladam na moj plecak! tak niewielu z nas potrafi ocenic esencje podrozowania, a Tobie udalo sie to bez problemu. chwilowo wybieram sie tylko blisko na rafe koralowa w Queensland - zaledwie 3000 km. ale marzec/kwiecien w przyszlym roku robie wieksza przerwe w pracy i znow wyruszam na podboje. wysle zaraz moj email, z niecierpliwoscia czekam na zdjecia. Hi Mojito, witam slonecznie, chmury pewnie tylko przejsciowe! tak, masz stosunkowo blisko do Brazylii, zazdroszcze, pewnie trafisz na okres karnawalu? ja owszem troszke odwiedzilam i ten kawalek swiata, narazie tez z okazji przebywania w Australii staram sie zwiedzic kraje w blizszym zasiegu. chyba najwieksze koszty podrozowania to przeloty, chociaz jak dobrze trafic to tez mozna znalesc jakis special. zawsze marzylam o jakiejs pracy, ktora by umozliwila mi podrozowanie np. flight atendant, ale ubiegla mnie moja starsza siostra i nie chcialam jej nasladowac, poszlam wiec w troche innym kierunku. mnie interesowala Amazonka i rainforest, wiec na ten temat moge powiedziec z wlasnego doswiadczenia. pociagaja mnie miejsca niezbyt reklamowane w przewodnikach, nie nawiedzone przez tlumy turystow z camerami. ale czasami tego nie da sie uniknac. z Twoich poprzednich postow wnioskuje ze znasz Ameryke Lacinska dosc dobrze? Hi Gunther, dzieki. masz racje bylam na tyle szczesciara i mialam mozliwosci, podrozowalam troche. pytasz co najbardziej fascynujacego ? kazda podroz wlasciwie przynosi nowe wrazenia i doswiadczenie, tak jak powyzej juz napisala Saba. dla mnie swego czasu bardzo fascynujaca byla podroz do Laponii, ktora moj Tata podarowal mi w prezencie urodzinowym jak skonczylam 18 lat. poniewaz mieszkalismy w Groningen wszystko co bylo mozliwe do zwiedzenia w Europie zaliczylam w czasie szkolnych wakacji. natomiast Laponia to bylo cos innego, kolo polarne i renifery i ...nawet fakt ze tam podobno mieszka Sw. Mikolaj! Zartuje! ale mialam mozliwosc mieszkac w prawdziwym igloo, spotkac laponczykow, podrozowac zaprzegiem reniferow! to byla naprawde frajda! opowiedz cos o sobie i o swoich fascynujacych podrozach, potrafisz tez ladnie napisac, nie tylko o majtkach. zartuje, lubie Twoje poczucie humoru, tez. Hi Peter, jak tam na Twoich horyzontach? czy odkryles tez cos fascynujacego w swoich podrozach? pozdrawiam wszystkich serdecznie no i rzeczywiscie hej ho do pracy by sie szlo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Congratulations Peter! IP: *.a.004.syd.iprimus.net.au 04.11.03, 22:52 i tak sie zagalopowalam w tym podrozowaniu, ze zapomnialam Ci pogratulowac Peter. szkoda ze nie obstawiles w TAB, pwenie moglbys wygrac ladna sume! gonitwa Melbourne Cup rzeczywiscie bardzo wazna, bo nawet w Victorii jest public holiday z tej okazji. cheers Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Congratulations Peter! IP: 5.5D* / 203.98.50.* 05.11.03, 00:47 Gratuluje Peter, tez wygralam, w pracy cos tam obstawialismy za dwa dol. wygralam 9 wiec bede bogata hihihihi , ale jakby niebylo milo wygrac. Wczoraj przed koncem pracy podpisalam umowe, wiec jest nadzieja ze popracuje :) z czego sie bardzo ciesze bo praca naprawde mi sie podoba i ludzie tez bardzo fajni, jutro szefowa zaprasza nas na kolacje po pracy dzisiaj bylam u lekarza, dostalam jakies konskie tabletki antybiotyku, mam nadzieje ze mi pomoze bo caly czas sie czuje jakbym byla na kacu i strasznie mnie to meczy bo ciezko mi myslec i wogole musze w koncu internet w domu zainstalowac bo z pracy nie moge pisac i wpadam tu jak po ogien zeby przeczytac co napisaliscie i eventualnie cos od siebie dorzucic. Tez bym chetnie wybrala sie w jakas podroz ale chwilowo to nierealne :( Mary-Anne naprawde sie nie popisalas, wiesz mnie sie nawet w glowie nie miesci jak mozna robic wywiad na czyjs temat z czystej babskiej ciekawosci a juz podawanie wiadomosci na forum publicznym to poprostu chwyt ponizej pasa, przykro mi ze taka rzecz sie wlasnie na tym forum przytrafila bo do tej pory jakby wszyscy tu czuli sie w miare dobrze i chyba dlatego to forum jest takie popularne ze tu nikt nikomu w dusze z butami nie wchodzil, kazdy piszacy ma szacunek dla innych i mam nadzieje ze tak pozostanie, opisywanie historii prwdziwych czy nieprawdziwych na temat innych osob jest ladnie powiedziawszy malo eleganckie i mam nadzieje ze wyciagniesz z tego wnioski na przyszlosc. To co Ty czy kazda inna osoba pisze o sobie to kazdego prywatna sprawa, ale pisanie o innych to poprostu brak wychowania. Pozdrawiam Wszystkich cieplutko Asia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gunther_0 Witam wszystkich i oswiadczam ze jestem zielony. IP: *.syd.pacific.net.au / *.syd.pacific.net.au 05.11.03, 05:09 z zazdrosci. Mojito, Amigo, czemu Ty mi to robisz? Rio? powiadasz, jekne sobia jeszcze raz gleboko i szczerze. Oj serce sie rwie,a tu trzeba najpierw zapracowac. Ale powiem Ci rowniez szczerze, ze takie San Conrado, Copacabana czy Ipanema, to nie nadaje sie, czlowieku. nie wytrzymuje tej presji, tyle cial mlodych, opalonych. troskliwie oferuje Ci moj stary Sombrero, no tego, w celach praktycznych, w przypadku naglego przyplywu zainteresowania. Como es usted Pysiek? Ty zawsze tak, z cicha pekl? nic sie nie wydajesz ze mowisz w sympatycznym jezyku tez. Esta seria agradable ver la solen sus ojos. Widze, ze ja tu jestem jak w powijakach z moja turystyka. obejrzalem co nie co, nie powiem. ja jestem pies na podroze, ale Ameryka Poludniowa, Meksyk, Puerto Rico to moja milosc. tam chyba osiade na stare lata, to raj na ziemi. Asia bardzo sie ciesze ze jestes zadowolona i juz na calego zaangazowana w pracy nowej. teraz tylko wystarczy zrobic dobre wrazenie na kim trzeba, zaliczyc pare lunches/dinners z odpowiednim towarzystwem (just kidding) i jestes w domu. Gratulacje Prosze uprzedz jaki watek bedziesz otwierala w najblizszym sezonie, bo ja ostatnio przeoczylem pare waznych spraw przez roztargnienie. nie chcialbym stracic Twojego watku z widoku tyle narazie pozdrawiam serdecznie wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Konskie szczescie. Zdrowie koni. 05.11.03, 06:43 Hola Amigos, Peter, gratuluje. Co za wspanialy procent zysku z dobrze ulokowanej konskiej inwestycji. Diva, powiadasz... Dobrze jest trzymac sztame z kobietami. Moj optymizm podpowiada mi, ze Rio bedzie odlotowe. To bedzie moja druga wizyta w tym bosko/zmyslowym miescie i jestem pewien, ze rownie udana. O wodospadach mysle. Trzeba na nie co najmniej dwa dni. Ale wszystkie entuzjastyczne opinie potwierdzaja, ze absolutnie warto. Dobrze jest je obejrzec z obu (brazylijsko/argentynskiej) stron. Pysiek, ciesze sie, ze sie rozchmurzylo. Karnawal W Brazylii jest ruchomy i porusza sie razem ze sroda Popielcowa. To znaczy ja poprzedza. W 2004 roku glowna parada (samby) bedzie odbywala sie 22 i 23 lutego (niedziela i poniedzialek). We wtorek bedzie pokaz zwycieskich ecolas de samba. Ja bede w styczniu. Czy wiesz, ze kazdy moze brac udzial w paradzie i tanczyc sambe? Za cene kostiumu (od USS 200,-) mozna sie przylaczyc i maszerowac/tanczyc z escolas de samba. Nazwa szkola nie ma nic wspolnego ze szkola - to raczej wspolna dzielnica ("hood") tanczaca razem. Moze w przyszlym roku rozwazysz? Asiu, super, ze lubisz prace. No i kolejna pomyslna konska sprawa - konskie tabletki antybiotyczne. Wierze, ze pomoga. Zdrowka, zdrowka zycze. Gunther - Amigo, wybacz. Wiesz, ze nie robie tego aby Ciebie niepokoic. Jestes prawdziwym przyjacielem i propozycje pozyczenia sombrera doceniam. Moze nastepnym razem skorzystam. Podczas tej wizyty bede sie opalal lezac na brzuchu :))). Tak chyba bedzie wygodniej. Za propozycje - Twoja pomyslnosc wypije caipirinha. Byc moze widzielismy ta sama sombrerowo plazowa pocztowke - Tres amigos :))). Zaczynam sennie sie kolebac, a dzisiaj rano - hej, ho, hej, ho... Mam mocny doping to dlugiej i wytezonej pracy. Wydaje mi sie, ze slysze wolno wzmagajace sie dzwieki samby. A moze to tylko na razie w mojej /.../ wyobrazni... Slonecznie Was wszystkich pozdrawiam, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 nic dziwnego.... IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 05.11.03, 08:51 witam wszystkich i wcale sie nie dziwie, ze Gunter zielony. najpierw Saba i jej podroz w Himalajach i Indie, teraz mojito z samba i Rio! wyobraznia zaczyna pracowac, kalendarz wydaje mi sie za krotki, goraczkowe sprawdzanie konta, szare komorki zgrzewaja sie od kalkulacji, i co?...i nic! :(((( trzeba przeczekac, cierpliwosci :)))) Mojito jak przyslesz zdjecia w sombrero, czy nawet lepiej bez :)))), zaczne sie zastanawiac powaznie nad skokiem za ocean. gwarantuje! zrobie jakis przyspieszony kurs hiszpanskiego i tak na wszelki wypadek zaczne na zapas pracowac nad swoja opalenizna, zeby nie rzucac sie biala cera za bardzo w oczy w tym roztanczonym tlumie. Komentarz Gunther na temat tych 'czekoladek' troche mnie przyprawil o kompleks. Asia tutaj dla Ciebie propozycja. jak bedziesz rozwazala swoja website, to moze wlasnie cos w tym stylu zaprogramowac? klub podroznika moze byc virtualny przeciez. kazdy dorzuci swoje wrazenia z podrozy ( moze zdjecia? nie musza to byc passport photos! ). nie musi to byc tez zaraz duze opowiadanie, moga to byc smieszne wydarzenia, a niektorzy tutaj na Forum calkiem dobrym stylem sie wykazuja, historyjki albo po prostu cos z zycia. a nawet jak ktos nie podrozuje wiele, a mieszka np. w New Zealand moze opowiedziec o swoim miejscu, przeciez to tez ciekawe. moze kazdy cos sugeruje i wspolnymi silami cos zbudujemy? pozdrawiam serdecznie PS co jest: 'pies na podroze' i 'klocek w zeby' prosze jasniej! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: Congratulations Peter! IP: *.dsl.hccnet.nl 05.11.03, 09:49 Asiu, szybkiego powrotu do zdrowia! na mary-ann proponuje nie zwracac uwagi - jak to czyni madrze Pysiek pisz na biezaco jak ci idzie na nowym miejscu! moj pierwszy dzien w pracy po urlopie, ogladamy zdjecia, zrobilam selekcje, bo za duzo ich jest zeby zabrac wszystkie, nie chcialo mi sie wstawac, ale fajnie jest tez wrocic do znajomych twarzy, nie bede sie dzisiaj przemeczac, jeden target - nadrabianie czytania zaleglych maili ;-) jest zimno.. brr, na szczescie swieci slonce Pozdrawiam Saba P.S. Czy wiecie, ze w Indiach nadal panuje selekcja plci? Aborcja (do 16 tygodnia zycia plodu!) jest na porzadku dziennym, ale nie tylko - zdarzaja sie rowniez morderstwa na dziewczynkach dokonywane przez ich rodzicow. Zycie w Indiach nie jest tak cenne, to tylko jedno z bilionow ktore maja miejsce w procesie reinkarnacji. Przyczynami tych procederow sa po pierwsze bieda i brak mozliwosci zaplacenia wiana dla corek, ale rowniez chodzi o prestiz, to wstyd rodzic same corki, a nie synow. Indie sa nadal jednym z niewielu krajow, gdzie populacja jest w przewadze plci meskiej (na 1000 male przypada 933 female). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: Cielo claro - I hope. IP: *.dsl.hccnet.nl 05.11.03, 09:36 Mojito, Brazylia rowniez stoi na mojej liscie, Ameryka Pd jest bardzo piekna, na razie udalo nam sie zwiedzic troche Meksyku z tajemnicza kultura Majow i przepieknymi plazami i warunkami do nurkowania.. ale coz, wszystko przed nami, nie? Azja jednak to calkiem inny swiat, mam wrazenie ze bardziej oryginalny od Ameryk, ktore wiecej wplywow przejely z Europy. Wydaje sie, ze Hindusi nie dali sie kulturowo tak ujazmic kolonistom. Zachowali swoje tradycje, wierzenia, rytualy. Swiat jest piekny, nieprawdaz? Ja dzis pierwszy dzien w pracy.. Pozdrawiam Saba Odpowiedz Link Zgłoś
mojito La vida es hermosa i takie rozne. 05.11.03, 21:26 "Swiat jest piekny, nieprawdaz? Ja dzis pierwszy dzien w pracy.." Witajcie Wszyscy, Czesc Saba i Pysiek, Zgadzam sie z Toba absolutnie Sabo. Co do drugiego zdania to solidaryzuje sie z Toba w Twoim "bolu" aklimatyzacyjnym. Relacja (aby uniknac slowa stosunek) kobiet do mezczyzn w Indiach bardzo niekorzystna:))). Pysiek, Powiedzenie "klocek w zeby" pochodzi z okretow-galer napedzanych sila miesni niewolnikow. Stojacy na podwyzszeniu slave-driver podawal tempo wioslowania, opieszalych karal pejczem/batem. W przypadku koniecznosci zwiekszenia szybkosci zmuszani do duzego wysilku niewolnicy-wioslarze na komende wkladali sobie w usta klocek aby nie odgryzc sobie jezyka. W obecnych czasach luzna analogia do naszej wytezonej i koniecznej pracy:))). Napisz troche o swoim psie - Bossie. Sloneczne pozdrowionka (przed ponownym wlozenia klocka w zeby) dla Was, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 gracias por la explicacion... IP: *.b.002lg.syd.iprimus.net.au 05.11.03, 22:37 Witaj Mojito, nie wydaje sie ze pracujesz AZ TAK ciezko? nieruchomosci, finance? no, chyba ze mowimy o wysilku szarych komorek, to sie zgodze. Boss, milo ze spytales, jest fantastyczny!! jest bardzo dobrze wychowany i teskni i placze jak dlugo nie wracam, nie jest jednak jakis mazgaj, ma swoj styl! nie halasuje bez powodu, slucha co do niego sie mowi, jest tolerancyjny na nadmiar towarzystwa, nie przeszkadza jak jestem zajeta, przytula sie jak jestem smutna, wyciaga na spacer i ogolnie rozumie mnie bez niepotrzebnych slow... pozdrawiam cieplo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: La vida es hermosa i takie rozne. IP: *.adsl.wanadoo.nl 06.11.03, 20:58 Mohito, jakos pierwszy dzien w pracy minal, gorzej z drugim... sprowokowalam bowiem z rozpedu wizyte na dywaniku, podczas ktorej dowiedzialam sie, ze nie dostane poki co szefa, na kroego zatrudnienie liczylam i samodzielnie mam przejac cala dzialke, ktora prowadzilam wspolnie z poprzednim szefem, ktory z kolei sie zwolnil wyjezdzajac na rok w podroz dookola swiata.. (!) Nie w smak mi obecnie przyspieszenie tempa, stres i nadgodziny, pocieszcie jakos, bo nie wiem jak sobie dam rade, mam pol roku na wyprowadzenie raczkujacej dzielki na prosta.. Pozdrawiam Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Swiat jest piekny, nieprawdaz? IP: *.b.002lg.syd.iprimus.net.au 05.11.03, 22:24 napisala Saba. absolutnie Saba i dodam po raz ktorys, ze zycie to przyjemne zajecie:)))) To co piszesz o Hindusach to barbarzynstwo, jakie to szczescie ze nie wyprodukowano mnie w Indiach! moze bym nie istniala? Przedziwne kastowe tradycje maja zbyt gleboki wplyw na ksztaltowanie ludzkiej swiadomosci, Hindusi potrafia jednak czerpac z Zachodnich wplywow to co najlepsze, zachowujac przy tym swoja kulture. pamietam jak kiedys wyladowalam na lotnisku Heathrow i przywital mnie Hindus w turbanie: skladajac poboznie rece, sklonil z szacunkiem glowe i smiesznym akcentem wyrzekl: 'welcome in my country'. malo nie zemdlalam! czy zauwazylas Saba, ze Twoj watek ozyl? ktos odezwal sie ze slonecznej Italy. i tu znowu potwierdzilo sie, ze ile ludzi tyle opinii. mimo wszystko, jest bardzo ciekawie poczytac. piszesz, ze zimno? jak zauwazylas niektorzy nawet w Australii tez marzna wiosennie. przeciez Netherlands jest polozone 'na morzu' i kreuje to specyficzny klimat. zawsze lubilam tam jesien, wlasnie taka troche zimna, ale sloneczna. ta pora roku wydobywa z natury niesamowite kolory. a jeszcze a propos Holendrow, to narod podroznikow ( chyba to dostalam w genach od mamy), to wlasnie oni przywiezli Sw Mikolaja do Ameryki w 1600 roku i gdyby nie ten fakt o ile swiat bylby ubozszy! Holender!!! pozdrawiam serdecznie wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Swiat jest piekny zdecydowanie :) IP: 5.5D* / 203.98.50.* 06.11.03, 00:37 Witam Saba, Pysiek, Mojito, Gunter i wszystkich innych rane rozmazylam sie czytajac te Wasze opowiesci o podrozach wykonanych i planowanych, ja tez chce :( w koncu zaczyna sie robic cieplo u mnie, pietruszka, koperek, szczypiorek juz nadaja sie do zbiorow (to tak zeby Was na ziemie sprowadzic z tych podrozy) Konskie tabletki chyba pomagaja bo czuje sie lepiej, wrocil mi dobry nastroj i wiara w ludzi. W pracy oby tak dalej, coprawda jestem lekko zestresowana bo wiadomo na poczatku czlowiek zawsze jest ale idzie niezle i jestem bardzo zadowolona ze trafilam do tej firmy, kobietka ktora to prowadzi jest niesamowita naprawde ja podziwiam bo potrafi fantastycznie polaczyc dobro swojej firmy z bardzo przyzwoitym traktowaniem klientow i pracowanikow co nie wszystkim sie udaje, mam nadzieje ze dane mi bedzie dluzej tu popracowac bo naprawde mozna sie duzo od niej nauczyc. Pysiek masz swietny pomysl z tym klubem podroznika i zamieszczaniem tam wspomnien, zdjec informacji moze jakis adresow np dobrych restauracji czy niedrogich hoteli itd, wydaje mi sie ze pewnie sporo ludzi by takie strony odwiedzalo jezeli udaloby sie stworzyc odpowiednie linki, jak juz pisalam ja jezeli chodzi o komp jestem noga, moze Ty bys cos takiego stworzyla przeciez to nie musi byc moja strona, jestem przekonana ze Ty bedziesz miala tak samo wiernych i wytrwalych czytelnikow jak ja mam :) Ta relacja populacji mesko-damskiej w Indiach to nawet ciekawa sprawa (pomijajac oczywiscie fakt usmiercania dziwczynek) tak sobie pomyslalam ze jakbym miala dwoch mezow hihihi to by na mnie pracowali a ja bym podrozowala .... Musimy jakis chyba jakis zlot kiedys zrobic i faktycznie wypic butelke wina na plazy chetnie bym z Wami wszystkimi pogadala U nas wczoraj byl pokaz sztucznych ogni z okazji rocznicy proby wysadzenia Parlamento Angielskiego, pokaz zrobiona na molo, ale zreszta czym ja sie chwale w takim Sydney czy innym NY to sa dopiero pokazy :) Hey ho hey ho do lasu by sie szlo.... rane nawet nie mam bardzo czasu na rowerze pojezdzic musze to w weekend nadrobic przesylam sloneczne pozdrowienia :)) aha a zdjecia z podrozy chetnie bym zobaczyla jezeli mozna :) Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Swiat jest piekny zdecydowanie :) 06.11.03, 03:01 ach, wiec to to bylo - guy fawkes? cos strzelalo w Sydney i na przedmiesciach , a ja zachodzilam w glowe co to takiego; powinnam pamietac, w Disneyu obchodzilismy to tez hucznie, w doslownym tego slowa znaczeniu; coz, praca w knajpie nie wypalila, ide dzis znow na egzamin z cyferek i moze?... moze, nic nie wiadomo, ale jak obleje to out; a tak juz nie moge patrzec na te cyfry, jeszcze jeden telefon rowniez do wykonania, no i oby! pozdrowionka, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gunther_0 no wiec do roboty.... IP: *.syd.pacific.net.au / *.syd.pacific.net.au 06.11.03, 05:02 Witajcie wszyscy, Asia, Ty znowu get it wrong! kochana ta hinduska historia to jest wlasnie zupelnie odwrotnie: oni - Hindusi, maja po kilka zon ktore im myja nogi i nie tylko. Jako kobieta tam nie podskoczysz, zebys nie wiem jak byla ambitna. Szczegolnie jak okreca cie tymi zawojami materialu, nie da rady nie podskoczysz! Oni (Hindusi) wymyslili Kamusutra, ale to tak dla niepoznaki, zeby te kobiety zwabic tylko, bo oni w praktyce tylko potrafia doprowadzic do wzwodu lokalne kobry, i to tez przy pomocy fujarki! To juz lepiej nie zmieniaj adresu Asia, New Zealand to bardzo bezpieczny adres, a jak Twoj szanowny malzonek za duzo wymaga zawsze toc mozna wytlumaczyc, ze w goracych 'zrodlach' kapany! Pysiek! gwoli wytlumaczenia 'pies na podroze' to jest to co masz w genach tzn. zamilowanie do podrozy. nasz rodzinny jezyk jest bardzo urozmaicony jesli chodzi o zwierzyniec np. moze tez byc pies pogrzebany, pies cie drapal, pieskie zycie, mozna widziec biale myszki, kupic slonia z fortepianem, mozna zjesc konia z kopytami majac wilczy apetyt. no i galeria ptakow: mozna byc nacpany jak szpak, wywinac orla, puscic pawia i gile moga wisiec u nosa!!! no, przepraszam najmocniej przepraszam, wiecej nie bede, troche sie tu zagalopowalem, ale to tak w ramach edukacji. Mojito Amigo!!! pozwole sobie jeszcze raz glosno jeknac! UUUUUUUUCH!!!to zdjecie prosze, niech bedzie w sombrero! Co do Klubu Milosnika, tfu, tfu, Podroznika, to strzal w dziesiatke!!! Juz widze pieknie graficznie zaprogramowana wersje, moze byc w formie cartoons, zeby bylo smieszniej, widze jak Asia wychyla sie z okienka (jak ten tam Mis Uszatek) i kiwa na przywitanie. Aloha! dalej oczywiscie musi byc POLICE, zeby towarzystwo trzymalo dyscypline. Polacy przyzwyczajeni do nadzoru POLICE wiec z tym Pysiek najmniej problemu. kazdy kto sie zaciaga na czlonka musi POLICE podpisac. no i segregacja tematyczna: 1.Asia w krainie czarow, albo czarownic 2.Romek na wojennej sciezce albo 3.Romek wsrod kangurow 4.Peter Pan and Company (z New Zealand) 5.Numbat wedrowniczek 6. Gunther and Gretel - to bedzie temat romantyczny 7.Krolowa Saba, opowie nam o nowych wyprawach 8. Mojito odkryje tajemnice Pocahontas Itd, itd, a Numbat tez moze prowadzic na biezaco rubryke: przyrost naturalny, statystyki, wplyw i przeplyw ludnosci, wplyw sporzycia alkoholu na jednostke w ruchu emigracyjnym, community assistance itp nasze Panie beda mialy specjalny kacik pt"KIPIKIPI Kasza' gdzie beda mogly wymieniac sie przepisami kulinarnymi z calego swiata. A Dos Amigos poprowadzi wszystkich zainteresowanych po barach swiata. OLE! chyba dosc na dzisiaj, czy nikt jeszcze nie powiedzial 'shut up' Gunther? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: no wiec do roboty.... IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 06.11.03, 09:05 Gunther napisal: 'czy nikt jeszcze nie powiedzial 'shut up' Gunther'? och, nie, nie, pisz Gunther, pisz jak najwiecej. Twoj post przeczytalam chyba dwa, trzy razy i tak sie smialam, ze az moi koledzy spytali o co chodzi. a ja mimo ze bardzo chcialam, nie umialam im wytlumaczyc! Polski jezyk jest fantastyczny! ja mysle ze romantyczny watek 'Gunther und Gretel' nie jest najlepszym pomyslem dla Ciebie, trzeba tu Twoje talenty inaczej wykorzystac. pozdrawiam hihihaha :))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: Swiat jest piekny zdecydowanie :) IP: *.adsl.wanadoo.nl 06.11.03, 20:51 Asiu, Pod pomyslem zalozenia NASZEJ strony podpisuje sie obiema rekami. Jesli chcesz zdjecia to podaj w koncu swoj e-mail, prosilam cie juz raz, ale albo przeoczylas albo.. whatever :-) No ale oczywiscie bede liczyc na rewanz! Co do przewagi plci zenskiej nad meska w Indiach to nie oznacza to jeszcze, ze panuje tam wielozenstwo ;-) Kobiety bardzo niewiele tam znacza, choc w ostatnich dziesiecioleciach wiele sie zmienia i nie brakuje pewnych siebie kobiet realizujacych sie nie tylko w ogniskach domowych. Nie jest to latwe, chocby Indira Ghandi - rowniez zamordowana, chociaz nie z powodu plci... Z kolejnych ciekawostek z mojego pobytu w Indiach to np aranzowane malzenstwa. Czy wiecie, ze tam to wciaz funkcjonuje? Rozmawialismy z naszym opiekunem wycieczki - 26-letnim Hindusem zamieszkalym w Delhi (najbardziej cywilizowanym i zwesternizowanym miescie w indiach obok Bombaju). Powiedzial nam, ze w ciagu dwoch nastepnych lat poslubi Hinduske z tej samej kasty (to podstawowy wymog), a wyboru dokonaja jego rodzice. Pytalam czy ma jakis wplyw na decyzje rodzicow, odpowiedzial, ze niespecjalnie, ale ze rodzice wiedza, co dla niego jest najlepsze i ma zaufanie dla ich wyboru. Byl rowniez zainteresowany zwyczajami w Holandii, pytal co to znaczy "samenwonen" (mieszkanie wspolne na kontrakcie) i dziwil sie gdy opowiadalam o mozliwosci slubu dwoch osobnikow tej samej plci, nie wiem czy mu to sie zmiescilo w glowie ;-) Pozdrawiam Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: Swiat jest piekny, nieprawdaz? IP: *.adsl.wanadoo.nl 06.11.03, 21:05 Pysku, Jak pieknie przywital cie ten Hindus! Mnie przywital na lotnisku w Delhi caly tlum Hindusow z tabliczkami z nazwiskami ludzi, na ktorych czekali, ale zaden nie uskutecznial uklonow ;-) Faktycznie, jesien w Holandii nie jest najgorsza, chociaz troche zniecheca mnie sama mysl o zimie, juz dzisiaj musialam zdrapywac szron z szyb samochodu, czego nie cierpie.. Ale w sloneczne dni jest pieknie, drzewa aktualnie mienia sie wszystkimi kolorami ;-) Co do Holendrow, to prawda, ze narod podroznikow, do dzis im to zostalo, "zawdzieczamy" im tez Nowy York, czyz nie? Daj odpowiedz czy dostalas maila! Pozdrawiam Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Swiat jest piekny, nieprawdaz? IP: 5.5D* / 203.98.50.* 07.11.03, 00:40 Witam kurcze ale mnie potraktowaliscie tym uswiadamianiem o Indiach jak ja bym nic nie wiedziala na ten temat, no ale sama sie prosilam wiec nie mam pretensji Gunter czy ja gdziekolwiek napisalam ze chcialam miec mezow hindusow albo mieszkac w Indiach?????/ ja tylko skromnie napisalam ze dwoch chlopa co by na mnie pracowalo by mi sie przydalo, a Ty od razu takie daleko idace wnioski wyciagasz :((( Saba czyzbys miala jakies przykre doswiadczenia z Hindusami ze tylko Kobra im sie podnosila???? LOL Pysiek no to jak dysponujesz jakims wolnym czasem bierz sie do pisania programu dla naszego klubu, uwazam ze pomysl Guntera jest swietny no moze poza tym ze tylko dla siebie jakies romantyczne historie zastrzega, ale widac uwaza ze nikt z nas juz nie miewa palpitacji serca na widok przystojniakow plyci przeciwnej hihihi Saba przepraszam ale pewnie przegapialam Twoja prosbe o add emailowy ostatnio czytam po lebkach bo mam malo czasu, moj adres jbukat@tlen.pl,, gdybys miala problem z wyslaniem sprobuj na brigyd@tlen.pl ,, mam pozapychane skrzynki i niebardzo mam czas zeby to uporzadkowac Aha jezeli moge to nominuje Guntera na Redaktora Naczelnego naszego klubu, uwazam ze ma swietne pomysly, jezeli ktos ma cos przeciwko temu to niech mowi teraz albo nigdy :) Kolacja wczoraj byla swietna, bawilismy sie fantastycznie, przygrywal zespol,nogi pod stolem rwaly sie do tanca, alkohole laly sie strumieniami, wszyscy byli w swietnych nastrojach i wogole bylo wspaniale. Iwonka trzymam za ciebie kciuki i jestem pewna ze cos znajdziesz,, aha daj sobie ogloszenie do gazety, ja kilka razy tak zrobilam i zawsze dawalo efekty, jak bylam w Australii i niechcialam placic za jedzenie i mieszkanie poszukalam sobie w ten sposob pracy, znalazlam faceta ktory szukal kogos niby do pomocy w domu ale tak naprawde to sam wszystko robil, brakowalo mu kogos zeby z nim pogadac, facet gotowal i sprzatal a wieczorem wychylalismy po szklaneczce brendy (albo i dwie) i gadalismy. Mial 82 lata , byl Macedonczykiem i kiedys prowadzil restauracje we Freementle ,, no i tak sobie przez 3 miesiace to Brendy popijalismy, jak nic innego nie znajdziesz to moze cos takiego na poczatek,, ogolszenia w gazecie na ogol dzialaja, pozdrawiam wszystkich serdecznie i zycze milego weekendu. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Vote for Gunther. 07.11.03, 00:55 Gość portalu: Asia napisala: "Aha jezeli moge to nominuje Guntera na Redaktora Naczelnego naszego klubu, > uwazam ze ma swietne pomysly". Asiu, Ty mozesz co chcesz. Jestes matka chrzestna/wlascicielka watku- sagi. Ja tylko chce wyrazic opinie i poprzec Twoja nominacje Gunthera na RN. Pozdrowionka, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gunther_0 Re: Vote for Gunther. IP: 61.88.129.* 07.11.03, 04:57 Witajcie, jestem wzruszony, gleboko wzruszony, dzisiaj wieczorem wypije za Wasze zdrowie!!! wprawdzie nie wiem jak dlugo bede plywal na australijskich wodach. wspomnialem ze jestem tu na pol gwizdka, ale to nie komplikuje bynajmniej wspolpracy. no ale, was kann ich tun? wenn ich RN Rolle irgendwie annehme, konnte ich naeher an Ihnen Pysiek. erhalten, was Sie ungefahr denken? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Navigare neccesse est. 07.11.03, 00:41 Witajcie wszyscy wszedzie, Czesc Pysiek, Psa masz super. Moze tez sluzyc za papierek lakmusowy, bo znasz na pewno powiedzenie - who loves me loves my dog as well. Ciekawe czy Boss odezwie sie do Ciebie w noc wigilijna? Na pewno, jestes troskliwa wlascicielka. Sabo, spiesze z pocieszeniem. Trzeci dzien w pracy bedzie lepszy od poprzednich. I poradzisz sobie z dzialka doskonale. Holendrzy to rzeczywiscie udokumentowani podroznicy. Ci latajacy i ci plynacy wolniej i dluzej. Peter Minuit mial glowe handlowa - kupil za bezcen od Indian Manhattan. Wiesz, dziwie sie, ze Holendrzy nie wystapili do sadu w Hadze o przywrocenie wczesniejszej nazwy Nowego Jorku - Nowy Amsterdam. Mieli przeciez tytul wlasnosci hipotecznej. Moze im podpowiesz? Dzieki Twoim informacjom wiem na pewno, ze nie jestem Hindusem - nic nieznaczenie kobiet jest mi filozofia obca. Asiu, jeszcze przez pewien czas bede pil zdrowie konia i jego konskich tabletek - Tobie pomagajacych. Powrotu do calkowitego zdrowka wiec zycze. Gunther Amigo, z ta Pocahontas to sie jeszcze zastanowie. Ojciec wojownik. Troche cholera niebezpiecznie. Co bedzie jak zapyta o zamiary? Zle odpowiem - tomahawek w czaszce. Pomysle o tym jeszcze... Ewentualne opinie o barach i takich tam roznych na swiecie to i owszem moge. Jest to oczywiscie zrozumiale, ze w tamtym kierunku kieruje sie w obcym miescie dopiero wieczorem, gdy koscioly, muzea i biblioteki sa juz dawno zamkniete. Z zalu, ze sa zamkniete, sie kieruje. Romans Gunther und Gretel nie jest mi znany. Przy okazji krotko daj znac czy to happy end czy wrecz przeciwnie. Z romansami nigdy nic nie wiadomo. To znaczy ja, osobiscie, jestem za. Tylko ta roznosc zakonczen... Prosze nie irytuj sie, ale chodzi mi po glowie miasto, ktore byc moze podlacze do Rio. Znasz je i lubisz (nie, nie jest to Walbrzych). Zaczyna sie na litere Sy. A na razie buena suerte Amigo. Yvone73pol, bonsoir et bonne chance! Slonecznie pozdrawiam Was wszystkich, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gunther_0 seguimos siendo nadada en el aqua libre... IP: 61.88.129.* 07.11.03, 05:17 Witajcie jeszcze raz, witaj Amigo, Asia, wybacz glupie zarty, to no tego, tylko taak, zeby rozweselic towarzystwo... wierze ze jestes romantyczna, bardzo kobieca i sympatyczna, mysle tez ze jestes dusza towarzyska i potrafisz byc rozrywkowa, wiec skad te dasy? Mojito, taki mam metlik w glowie przez ten Klub Podroznika, pongo 't entiendo tez wydaje mi sie ze mam wstepna faze Multiply Schlerosis, nic nie moglem wymyslic. No wiec, wersja SYo Paolo, SYo Luis czy nawet SYlvador absolutnie tu nie pasuje. Dlugo kiwalem sie w Pubie na stolku, az nagle EUREKA zgadlem: SYDNEY!!!!!!!!!!!!! please don't dissapoint me! tylko czy nasze rejsy jestesmy w stanie schynchronizowac? PYSIEK, W NASTEPNYM ZYCIU CHCIALBYM ZOSTAC PSEM! Iwonka, znam ten bol, to czekanie, telefony, proszenie sie. badz wytrwala napewno cos znajdziesz, czasu trzeba. czy juz nie marzniesz? moze trzeba Cie ogrzac w te zimne wieczory? zycze powodzenia Saba, chyba z ta rola w jakims tam watku tez mi sie cos pomieszalo. wydaje mi sie ze masz swoj nick po uroczej wysepce na karaibach o nazwie Saba, i nalezala ona do Netherlands. wezme to pod uwage i popracuje nad nowym zadaniem dla Ciebie. A swoja droga, ta Holandia to odwazny kraj: te malzenstwa tosamoplciowe, wolnosc w uzywaniu narkotykow, very liberal country. pamietam tez zachaczylem o Amsterdam, uderzylo mnie niesamowicie przyjacielskie podejscie ludzi donieznajomych. tymczasem pozdrawiam, musze gonic do pracy za duzo bylo w tym Pubie Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Miasto na eS (nie Sydney). 07.11.03, 05:37 Gość portalu: gunther_0 napisał: " wersja SYo Paolo, SYo Luis czy nawet SYlvador absolutnie tu nie > pasuje. Dlugo kiwalem sie w Pubie na stolku, az nagle EUREKA zgadlem..." Witaj Amigo, Przepraszam, zartobliwie napisalem na litere Sy a powinienem eS. Wspomniales przelotem o tym miescie. Oznaczenie literowe lotniska SCL. Buenas noches, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Miasto na eS (nie Sydney). IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 07.11.03, 09:34 Witajcie wszyscy, Gunther, tak na ucho ci podpowiem -)Santiago de Chile. a byloby milo gdyby to bylo SYDNEY. Zaczne pracowac nad programem, nie obiecuje,ze szybko skoncze, bo jestem troche zapracowana i jeszcze Swieta niedlugo! milo by bylo rowniez jakbyscie mi pomogli. przypomne takie opowiadanie Stanislawa Lema, nie pamietam tytulu ale. pewien kosmonauta latal sobie w kosmosie samotnie, i zeby mu sie nie nudzilo mial polaczenie z taka hostesa z rodzinnej planety. ta hostessa byla bardzo urodziwa i bardzo sympatyczna i nasz kosmonauta bardzo szybko ja polubil, a potem zakochal sie po uszy!( wiadomo nie bylo konkurencji) ale on ja widzial tylko na monitorze swojego computera, i bardzo chcial ja poznac po powrocie na swoja planete. zwierzyl sie wiec ze swoich zamiarow urodziwej hostess, a ona na to szczerze mu wyjasnila ze wlasciwie jest computerem i zeby o niej zapomnial. kosmonauta nie uwierzyl jej i po powrocie na planete, postanowil ja osobiscie poznac. okazalo sie ze ta piekna hostessa to byl tylko image na comp, a z biednym kosmonauta rozmawial MOZG zakonserwowany w sloiku. kiedy wyobraznia zderza sie z rzeczywistoscia, bywa to czesto bolesne. na ile wiec zyczylibyscie sobie sie ujawnic, czy dalej zupelnie anonimowo? Bez urazy, ale teraz sobie tak wszyscy rozmawiamy luzno, nie wiedzac jak wygladamy i czesto tez nie wiemy skad piszemy. Lepimy sobie w wyobrazni czyjs wyglad z melodii slow pisanych. czujemy sie mniej lub bardziej komfortowo opowiadajac o sprawach personalnych, mowimy o sobie tyle ile uwazamy za stosowne. przypomnialam opowiadanie, bo nie wiem dalej w jakiej formie wszyscy byscie widzieli taka website. Gunther tutaj troche uproscil sprawe, to bylo bardzo zabawne Gunther naprawde! ale ja musze wiedziec dokladnie. No i najwazniejsze, czy wszyscy sa ZA? jak mam cos robic to bardzo prosze o konkretne propozycje Buenas Noches Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: seguimos siendo nadada en el aqua libre... IP: *.dsl.hccnet.nl 07.11.03, 14:47 gunter, nie wiem o ktorym watku piszesz, ze ci sie cos ze mna zwiazanego pomieszalo , daj namiary to sprawdze ;-) Moje imie po wyspie karaibskiej? To mi sie nawet podoba. Myslisz, ze Holandia to odwazny kraj? Niektorym tak sie wydaje, no coz, slyna na calym swiecie z bezpardonowego podejscia do rzeczywistosci, czasem zbyt mocno stoja nogami na ziemi, glowna zasada tu stosowana to: JESLI NIE DA SIE CZEGOS OPANOWAC TO NALEZY TO ZALEGALIZOWAC. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: seguimos siendo nadada en el aqua libre... IP: *.dsl.hccnet.nl 07.11.03, 14:56 chyba mi sie wyslalo za szybko.. gunter, nie wiem o ktorym watku piszesz, ze ci sie cos ze mna zwiazanego pomieszalo , daj namiary to sprawdze ;-) Moje imie po wyspie karaibskiej? To mi sie nawet podoba. Myslisz, ze Holandia to odwazny kraj? Niektorym tak sie wydaje, no coz, slyna na calym swiecie z bezpardonowego podejscia do rzeczywistosci, czasem zbyt mocno stoja nogami na ziemi, glowna zasada tu stosowana to: JESLI NIE DA SIE CZEGOS OPANOWAC TO NALEZY TO ZALEGALIZOWAC. Nie da sie tez nie zauwazyc, ze niemala role gra tu kasa, ciagna z czego sie tylko da, bez wzgledu na konsekwencje etyczne. Tak sie stalo z miekkimi dragami, prostytucja czy eutanazja, sluby miedzy osobami tej samej plci juz nikogo tu nie dziwia. Nie wiem czy maja racje, duzo traca przyjmujac wszelkie wynaturzenia i fanaberie cywilizacji, tracac jednoczesnie wiele z tradycji, za ktora bardzo tesknia i szukaja jej wlasnie wiele podrozujac. Wychowalam sie w kraju, w ktorym zalegalizowanie czegos rownoznaczne jest z zaakceptowaniem spolecznym danego procederu. Tymczasem to, ze w Holandii legalna jest prostytucja nie znaczy wcale, ze Holendrzy ja akceptuja, jedynie toleruja czerpiac z tego kase do budzetu. Jest w tym pewnego rodzaju hipokryzja, czyz nie? No coz, co kraj to obyczaj. Groeten Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: Navigare neccesse est. IP: *.dsl.hccnet.nl 07.11.03, 14:42 Drogi mojito, Dzieki za slowa otuchy, od razu zrobilo mi sie lepiej, jak to niewiele czlowiekowi czasem potrzeba, nie? Czasem niezrozumiale cenne staje sie dobre slowo nieznajomego.. Holendrzy to zdecydowanie narod podroznikow, zeglarzy. Zgadza sie z tym Manhatanem, ale nie sadze aby mieli jakies szanse na przywrocenie pierwotnej nazwy NY.. ;-) Myslisz, ze by tego nie wykorzystali? Oj, oni dobrze wiedza i chlubia sie tym nowojorskim Amsterdamem ;-) Tym lepiej, ze nie jestes Hindusem! A ja dziekuje losowi, ze nie urodzilam sie jako bezkastowa Hinduska, teraz przyodrobinie szczescia lepilabym placki z krowich odchodow na opal.. ;-) Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gunther_0 cisza ma morzu, wicher dmie, kto pierwszy odezwie IP: 61.88.129.* 10.11.03, 03:04 OK moge byc tym balwanem. Witajcie serdecznie wszyscy, jestem w wybitnie dobrym nastroju, weekend swietnie spedzilem na rybach! i nie bylo to lowienie z brzegu, a jakze porzadna morska wyprawa,porzadne lowienie, porzadne plony! powalczylem tez troche z takimi potworami morskimi, nie wszystkie byly emvironmentaly friendly wiec wypuscilem spowrotem do wody. to jest zycie, oni tutaj maja rybackie warunki,nie powiem,mialem radoche. a teraz z innej beczki. Amigo, ciesze sie za siebie i za Ciebie z Twojej podrozy. Wiesz to takie zarty tutaj.kazda podroz mojego przyjaciela wzbogaca mnie rowniez o jego przezycia.mam nadzieje, ze dostarczysz up to date informacji i relacji? no, i te zdjecia oczywiscie. i jeszcze z innej beczki. gdziez ten entuzjasm kochani? mialo byc o Klubie podroznika i cisza. teraz zupelnie powaznie napisze ze ten Redaktor naczelny wcale tu nie jest potrzebny, chociaz milo bylo byc wybranym. bylem naprawde wzruszony. to jest takie dziwne, jak ktos cos oferuje za darmo...czy ogolnie wiadomo ile kosztuje zaprojektowanie website? ja nie wiem, ale mysle ze COS kosztuje. a tu brakuje w ogole wypowiedzi.tez jakos tak zrobilo sie po polsku... i jeszcze z innej beczki. Pysiek, napisalas o tym mozgu w sloiku, to straszne bylo.jakos tak mi sie zrobilo dziwnie. pewna pani napisala w mailu do mnie jakze skromnie :jestem bardzo atrakcyjna kobieta! mie pytajcie, jak smakowalo rozczarowanie przy spotkaniu! inna pani oswiadzcyla ze smutkiem :jestem niestety malo atrakcyjna. a byla taka ladna! ludzie maja doprawdy okropny metlik w glowie na temat swojego wygladu! zajelo mi troche czasu zeby docenic, ile wewnetrzego piekna moze mieszkac w ludziach, ktorzy piekni nie sa! wiec ja jestem za anonimowoscia tego Klubu. jesli ktos ma ochote na spotkanie, wymiane zdjec i blizsze kontakty to przeciez nic nie stoi na przeszkodzie. teraz czy w Klubie to jest mozliwe. Numbat, czy jestes w okolicach? niedlugo mamy Christmas break, oczekuje tych informacji. pozdrawiam bardzo serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Sloneczne pozdrowionka. 10.11.03, 03:54 Witam Wszystkich, witaj Amigo - Gunther, Milo mi czytac, ze weekend miales udany. Fajna sprawa z tymi rybami lapanymi. Moj weekend z racji podpisanego cyrografu wakacyjno-podrozniczego jest jednodniowy tylko. Niedziela i juz. Ale tak chcialem i nadal chce wiec jest ok. Ochlodzilo sie od wczoraj i temperatura dotknela przez moment zera. Z za plecow jesieni wyglada juz zima. Wczoraj widzialem w parku tanczace przy "Do not cry for me Argentina" trzy osoby. Przy blizszym przyjrzeniu sie okazaly sie trzema parami bardzo mocno wtopionymi sie w siebie. Byc moze to z powodu zimna? Na pewno nie udaloby sie jesiennego liscia miedzy tanczacych wcisnac. Super tanczyli, mysle ze to profesjonalni tancerze. Kolory Pan czarno/bordowe. Dokladnie tak jak widzialem tanczacych tango na ulicach w Buenos Aires. Stalismy (przechodnie) zafascynowani tym widowiskiem i nawet nie wiem czego dotyczyla promocja. I nikogo to nie obchodzilo. Wszyscy podziwialismy tanczacych. Tanczyli wspaniale. Zmyslowo, goraco. Eeeeh, Latynosi, pare rzeczy im nie wychodzi ale tango bezsprzecznie do tych rzeczy nie nalezy. I chwala im za to. Byles moze na Plaza Dorrego w dzielnicy San Telmo w BA? Kolebce tanga. Cholera, co oni tam wyrabiaja tanczac ze soba tango. Skonczylo sie nagranie, pary przestaly tanczyc i tancerze odsuneli sie od siebie. Pomyslalem, ze w zimie nie powinno sie pracowac. Powinno sie odlatywac do cieplych krajow jak ptaki. One wiedza co robia. Jutro zainteresuje sie kto jest moim przedstawicielem politycznym. Zasugeruje mu aby zaczal pracowac nad taka ustawa...Ma moje mocne poparcie. Wiesz, co do strony podrozniczej to nie bardzo sie na tym znam i przeczytam chetnie Wasze opinie. Ja, osobiscie bym za bardzo nie komplikowal. Dobrze miec luzne forum i "stukac" na nim. Z ewentualnie otwartymi szeroko drzwiami i oknami bez zamykania sie gdziekolwiek. Byc moze niech Asia, Pysiek (ewentualny tworca strony)i inni znajacy sie lepiej podsuna pomysl. Moje cialo jest jeszcze tutaj ale mysli wyrywaja sie i szybuja na poludnie. Nie jestem pewien, czy w takim moim stanie chcielibyscie moja opinie :))). Trzymaj sie Amigo i pozdrowionka (sloneczne oczywiscie) dla Was Wszystkich, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Sloneczne pozdrowionka. IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 10.11.03, 05:23 Witajcie poniedzialkowo, jak to milo jak wszyscy w dobrych nastrojach, i powody jak najbardziej urozmaicone! Mojito, jak najbardziej masz racje, Latynosi potrafia tanczyc, chyba nie napisalam tutaj nic odkrywczego! Podobne widowisko mialam mozliwosc ogladac w Sydney, w czasie promocji malo znanego zespolu z Brazylii. bylo to w czasie kiedy cala Europa bujala sie juz w rytmie Lambada, a w Australii byl to relatywnie malo znany taniec. grupa 'czekoladek' obojga plci w skapych strojach, jak to okreslil wdziecznie Gunter, wyplynela na ulice w Centrum i to byla sensacja! mnostwo aut zablokowalo ulice, nie wspominajac juz o przechodniach. to widowisko pokazano potem w dzienniku wieczornym. o well, pomarzyc, TAK tanczyc!!! co do Klubu, to rzeczywiscie bez paniki. ja zdaje sie na polecenia Asi. Asia, to ma byc Twoja strona, ja nie mam tyle czasu zeby odpisywac na kazdy list. najlepiej zeby to bylo forum 'z otwartymi drzwiami i oknami' jak slusznie zauwazyl Mojito. czekam Asia na wskazowki, ale ...za bardzo sie nie spiesz. ja tez praktycznie myslami wedruje na holiday juz, ostatni rok byl troche pracowity/meczacy. Numbat, Ty tak dziwnie odpisales od srodka, ze nie zauwazylam wczesniej Twojego post. Rafa wiadomo, w Queensland to sensacja, ale trzeba pojechac daleko na polnoc zeby miec latwy dostep. praktycznie Rafa zaczyna sie juz ...w NSW niewielka ale malownicza wysepka Lord Howe Island. jest to najbardziej na poludnie wysunieta wysepka gdzie mozna podziwiac rafe. wyspa ma 11km dlugosci i zaledwie 3km szerokosci. wyobrazcie sobie jak odbywa sie ladowanie samolotu... Byles Numbat? tylko 2.5 godziny lotu z Sydney. napisz cos o outback nie daleko za Brisbane, sa to tereny napewno Ci znane a urocze. pozdrawiam serdecznie wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania Re: Sloneczne pozdrowionka. IP: 195.116.246.* 10.11.03, 18:35 Witam Czy moge wracic słowko? Na poczatku troche pisalam (pytalam Cie Asiu o kontener na przewiezienie rzeczy - jak sie to odbywa)ale ciagle jestem stala czytelniczka. A wtracic chialam to ze szkoda ze Asiu nie piszesz dalej o twoich codziennych sprawach a przede wszystkim o twoich pogladach na rozne sprawy. Jestem osoba duzo mlodsza i wiele sie moge od ciebie nauczyc. Teraz to forum przeksztalcilo sie w typowo podroznicze - to tez dobrze bo ja takze podroze mam w genach zapisane. Ale szkoda ze tylko podroznicze bo rzadko kiedy mozna sobie tak szczerze porozmawiac na zyciowe tematy jak to bywalo wczesniej na tym forum. Wobec powyzszego moim zdaniem jezeli ktos nie chce sie rozbierac to niech sie nie rozbiera a jezeli ktos chce to jak najbardziej, a z czasem tych osob na pewno przybedzie. pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Sloneczne pozdrowionka. IP: 5.5D* / 203.98.50.* 11.11.03, 00:44 Witam Aniu dzieki za uznanie, ostatnio wogole malo pisze bo i nie bardzo mam kiedy, w poprzedniej pracy narzekalam na brak zajejcia w tej moglabym na nadmiar pracy, ale tak naprawde to bym zgrzeszyla gdybym narzekala bo praca jest naprawde ciekawa, zroznicowana, wymagajaca samodzielnego myslenia i podejmowania decyzji, a ze ja lubie pracowac i lubie byc w pracy zajeta to jestem naprawde zadowolona. Zbieram sie zeby podlaczyc internet w domu ale troche szkoda mi czasu i tak to jakos schodzi, ale chyba bede musiala bo zbyt wiele osob narzeka ze nie moze sie ze mna skontaktowac. Jezeli chodzi o wymiane pogladow na rozne sprawy to poprostu trzeba kogos kto chcialby tego sluchac i poddal jakis temat. Jak wiadomo poglady nam sie zmieniaja i na ogol punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Ale jezeli cos cie specjalnie nurtuje to pisz smialo i jestem przekonana ze wszyscy sie wypowiedza bo jak widac zebrala sie tu grupka ludzi z dosyc ugruntowanymi pogladami. A propo tanca to Wy sobie poogladaliscie a ja z moim malzonkiem w tany uderzalam w sobote, najpierw troche popracowalismy w ogrodzie pozniej doszlismy do wniosku ze pora na jakies piwo, jak piwo to i muzyka a ze gralo na caly regulator to mnie zaczelo nosic wiec zesmy sobie potanczyli na podworku obok garazu, sasiedzi z naprzeciwka dziwnie sie nam przygladali a my w tany, bylo fajnie i czasem postrzeba cos takiego zrobic coby czlowiek sie lekko wyluzowal. :) Z ostatnich wiesci u mnie, wczoraj dostalam pierwsza wyplate w nowej pracy, i Corka dostala sie na studia, zaczyna w marcu. :) Przed nami dlugi weekend wiec mam nadziej ze tym razem nam sie uda to tych goracych zrodel pojechac. Dasac to ja sie wogole nie dasam, wiec prosze mnie o takie tam nie posadzac. Jezeli chodzi o klub i anonimowosc to uwazam ze kazdy bedzie mogl zachowac tyle anonimowosci ile bedzie sobie zyczyl, przymusu zadnego do niczego, co kto bedzie chcial dorzucic to jego sprawa, czyli wolnosc Tomku jak tylko wygospodaruje ciutke czasu to przemysle to i owo i dam znac jezeli mnie natura jakims pomyslem natchnie, napewno chcialabym zeby bylo choc troche zartobliwie i zeby mozna bylo sie tam wypowiadac na tematy bliskie kazdemu cialu, czyli co tam komu w duszy gra, co z tego wyjdzie to sie okaze w praniu a to czy ktos bedzie mial chec sie w taki czy inny sposob ujawnic lub nie to chyba bez znaczenia, jakos narazie nam dobrze tak jak jest i chyba wyglad nie jest sprawa najwazniejsza, zreszta uroda to rzecz gustu i to co sie jednemu podoba drugiemu nie musi pozdrawiam wszystkich cieplutko Asia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Rugby IP: 5.5D* / 203.97.90.* 11.11.03, 00:50 oczywiscie stawiam na All Blacks hihihi chce ktos zaklady przyjmowac? Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Rugby - malutki zakladzik na boku? 11.11.03, 01:20 Gość portalu: Asia napisała: "oczywiscie stawiam na All Blacks hihihi chce ktos zaklady przyjmowac?" Witajcie Wszyscy, Asienko, ja aby podtrzymac sportowo/finansowego ducha przyjmuje Twoj zaklad. Jako, ze absolutnie nie znam zespolu i malo wiem o zasadach gry w rugby wydaje mi sie, ze nie pozbawiony jestem szans :))). Co bys powiedziala na malutki, trzydolarowy zakladzik na boku przeciwko All Blacks? Jezeli przyjmiesz, daj mi znac po weekendzie kto komu jest winien. I tak wlasnie Asiu pod pozorem watku - "Wyjazd z kraju"- wciagasz mnie w otchlan sportowego hazardu. Eeh, te czajace sie wszedzie niebezpieczenstwa. W kraju i za granica... Absolutnie pogodnego i slonecznego dnia Tobie i wszystkim innym zycze, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Rugby - malutki zakladzik na boku? IP: 5.5D* / 203.98.50.* 12.11.03, 00:42 czesc mojito oczywiscie zaklad przyjmuje,, rozrzutny widze nie jestes ale niech bedzie 3 dol., zadne z nas sie nie wzbogaci ale tez zadne z nas nie zbiednieje tak ze nie wiem o jakim niebezpieczenstwie mowisz hihi ja mam zylke hazardzisty w sobie wiec dla mnie to czysta przyjemnosc, (zobaczymy czy po weekendzie to tez bedzie przyjemnosc :) ) zaklad stoi pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Rugby - malutki zakladzik na boku? 12.11.03, 04:05 Pozdrowienia dla Wszystkich, Witaj Asienko, Krecilem sie niezdecydowanie jaka stawke postawic na All Blacks nie wiedzac nic o Twojej zylce hazardowej. Stad ten taki malutki/kobiecy zakladzik. Ale jezeli sie czujesz lepiej z wiekszym to prosze podnies stawke zgodnie ze swoim uznaniem. Kiedy odbedzie sie mecz? Zajrze tutaj jutro i ewentualnie wezme pozyczke z banku :))). Pozdrowionka serdeczne, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Rugby - malutki zakladzik na boku? IP: 203.97.90.* 13.11.03, 00:43 no masz teraz mnie postawiles pod murem, ale nie moge wymagac od ciebie zebys pozyczke z banku bral wiec niech to bedzie w dalszym ciagu kobiecy zakladzik podniesiony do powiedzmy $ 5 :) , graja chyba w sobote Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Rugby - malutki zakladzik na boku? 13.11.03, 07:14 Witaj Asienko, Prosze wiec, niech bedzie piec przeciwko All Blacks. Nazwa przypomina mi dowcip - makabreske. Czy wiesz jak nazywa sie pracownik tartaku ktory w wypadku stracil lewa reke i lewa noge? All right. Do soboty wiec, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gunther_0 Re: Rugby IP: 61.88.129.* 11.11.03, 03:04 Witajcie, wszyscy widze tu roztanczeni. Mojito Amigo, tango? nigdy tego nie zapomne, bylo takich kilka Czekoladek co usilowalo mnie nawet nauczyc.ale to nie to, brak tej plynnosci itp no wiesz co mam na mysli. Asiu z Toba zawsze bym w tany poszedl! no widze, ze Ty jestes naprawde rozrywkowa kobitka, takie tance przy garazu, no no, Twoj szanowny malzonek ma ciekawe zycie z Toba. co do Rugdy, to niczewo nie panimaju,wiec sie nie zakladam. powiem nawet ze ostatnio bym zarobil czarne oko przez to rugby, tzn przez wlasna ignorancje. dyskusja rozgorzala w Pubie i ja taki laik nie bardzo wiedzialem kogo strone tu trzymac.zapewniam Cie Asiu, ze Blackies nie byli dyskutowani.ciekawa Numbat sprawe tu poruszyl tego tanca Maorysow przed gra. hm, co to w sobote pokaza nam Szkoci? no chyba nie beda zadzierac spodniczek i pokazywac....przeciwnikom? dzieki Numbat za oferte, ale ja sobie jakosik poradze.chodzi mi glownie o miejsca: rzuc pare dobrych miejsc, nazwy, co tam ciekawego i reszta to juz ode mnie. Asia, wracajac do strony, to co myslisz zeby tak zachowac w tej samej formie co tutaj?moze tylko pojemnosc moglaby byc wieksza zeby ewentualnie mozna te zdjecia zalaczyc? chyba nic wiecej nie trzeba, zeby sobie porozmawiac. i znowu przypomne, ze przeciez dyskusja zalezy od rozmowcow, im wiecej tym lepiej.narazie nie ma tematow zakazanych, pelna kultura;))) to jest moj lunch time kochani serdecznosci Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Rugby IP: 5.5D* / 203.97.90.* 12.11.03, 00:49 witaj Gunter oczywiscie ze moj malzonek ma ciekawe zycie ze mna, czy w innym wypadku chcialby to zycie ze mna uskuteczniac??? w obecnych czasach nikt nikogo w malzenstwie na sile nie trzyma i jak ludzie uwazaja ze jest nieciekawie to na ogol szukaja zmiany, ale jak wiadomo i jak spiewa Budka Suflera " do tanga trzeba dwojaga" wiec obydwoje mamy ciekawe zycie ze soba, jedno nie wie co zachwiele drugiemu do glowy strzeli :) ojjjjjjj Gunther ty to masz malo sportowego ducha, moze chociaz ze 2 dol. bys postawil? ten taniec ktory Blackies wykonuja nazywa sie Haka,, i jest to taniec Maoryskich wojownikow majacy na celu nastraszenie przeciwnika ,,, jak do tej pory niezle im idzie .... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 Re: Rugby IP: 61.88.129.* 12.11.03, 03:13 Witajcie wszyscy, hola Amigo! Amigo cos ostatnio wyciszasz sie...rozumiem ten nastroj, rozumiem. smiem przylaczyc sie do zakladu Asia mimo ze NICZEWO NIE PANIMAJU. doloze tez 3 dolce, niech bedzie solidarnie jak mam stracic, niech strace. ale zaklad przeciwko Blackies - mowisz oni HAKA, ja moglbym znalezc jaiegos haka na nich tez. ciagle interesuje mnie co nam Szkoci pokaza? czy ktos cos wie na ten temat? czy oni w ogole maja cos do pokazania? Co do tancow, tak Asia do tanga trzeba dwojga i dusza sie raduje jak taka fajna kobitka jak Ty stwierdza,ze jest jej fajnie z szanownym malzonkiem! slyszalem o dobrych malzenstwach ale nigdy nie slyszalem o wysmienitych...a gdyby tak jakas awaria, no tego, to sluze ramieniem, bardzo Cie lubie za pogode ducha.a ile masz skarbie wzrostu, czy bardzo bede musial sie schylac? Taakie zarty, Asia, lubie Cie ogolnie jak i wszystkich tutaj. No Ania, a Ty czemu nic nie piszesz. napisalas, ze chcialabys na 'zyciowe tematy' porozmawiac, ja jezdem bardzo chetny,prosze: na kazdy temat ze mna mozna, powaznie. nawet w sprawach damskich porad: wiem jak usunac damska szminke z kolnierzyka,myc przypalone patelnie, po nieudanych probach kulinarnych,wiem co to jest shopping, i ze kobiety musza....czasami, tak puscic sie miedzy polki.umiem prasowac i moge udzielac porad w sprawie budzetu, znaczy malego budzetu itp.itp Mnie nie przeszkadza Aniu ze jestes duzo mlodsza, skarbie, wrecz przeciwnie!rozumiem dusze kobiety i ogolnie wiem co im brakuje do szczescia, czasami tylko, no tego, jak to ktos dyplomatycznie napisal na tym Forum, czasami tylko jak sie gra na cztery rece 'myla sie melodie', ale praktyka czyni mistrza!!! znowu sie wyglupiam? Saba, wysepka o Twoim imieniu jest polozona rzut kamieniem od Puerto Rico.o tej porze roku moga ja nawiedzic huragany, ale oglnie jest bardzo sympatyczna. jest czescia Netherlands Antilles, ale jest juz wyzwolona spod zaboru Holendrow. mialem okazje powedrowac w tamtym kierunku w poszukiwanu Virgin Island, ale niestety nigdy tam nie dotarlem. a szkoda...co u Ciebie? ciagle taka zapracowana? A teraz bardzo powaznie.:| Nie wierzycie, ze powaznie? naprawde, cross my heart!!Mam klopoty kochani, i nie bardzo wiem jak wybrnac.krotko jestem i nie znam tu za bardzo ukladow.napisalem, jestem prosty, ogolnie jestem jaki jestem, o pomoc nie prosze czesto,taki jestem hardy, ale teraz potrzebuje,powaznie. napisalem, bo jak znikne z tego forum to znaczy ze poproszono mnie o opuszczenie tego pieknego kraju,przedterminowo, zanim skonczylem zwiedzanie i dlugo sie moze nie odezwe. pozdrawiam wiec Was wyjatkowo serdecznie i pelen optymistycznych mysli do nastepnego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 co stalo, Gunter? jaki department? IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 12.11.03, 03:26 Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: co stalo, Gunter? jaki department? 12.11.03, 03:55 Hola Gunther-Amigo, Byc moze zechcesz sie zastanowic wspolnie ze mna nad ewentualna sytuacja? Napisz wowczas do mnie na adres gazety. Pozdrowienia i buena suerte, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: Rugby IP: *.adsl.wanadoo.nl 12.11.03, 18:36 Gunther, Twoje poczucie humoru mnie rozwala, musisz byc chyba interesujacym facetem w realu ;-) Co do holenderskich Antyli to znane mi sa ABC (Aruba, Boneira & Curacao), piekne miejsca, czy Saba nie ustepuje im urokiem? Nie odzywam sie za bardzo z roznych wzgledow, nie tylko praca, ale jakos dziwnie ozylo moje zycie towarzyskie, spedzaja sie nie tylko nowo-poznani ludzie (ci z wakacji, naprawde na fajna grupe trafilismy), ale tez starzy znajomi, z ktorymi dawno sie nie widzialam.. ale fajnie tak odswiezac zerwane kontakty, powspominac ;-) Poza tym troche musze dbac o wlasny watek, nie zagladales tam jeszcze? Po zastoju troche sie rozkrecil, ciekawe rzeczy ludzie pisza o pracy w roznych krajach, moze ci sie nawet cos przydac, jesli zamierzasz zmienic miejsce zamieszkania. A w pracy sie wzielam troche w garsc, troche pewnie potrzebowalam tego kopa w tylek, nie ma ze boli.., przyspieszylam tempo, zebralam towarzystwo, robie burze mozgow, napisze plan dzialania na nastepne pol roku i zobaczymy co z tego wszystkiego wyjdzie. Stwierdzilam, ze wykopac i tak mnie nie wykopia, bo niedawno dostalam podwyzke, wiec nie maja podstaw zeby sie powanie czepiac. A w zyciu wszystko jest mozliwe, trzeba tylko potrafic sie zdystansowac, co nie zawsze mi wychodzi.. Bywam harda, a potem w domu potrafie sie potem rozryczec z blahego powodu jak dziecko ;-)) Nie do konca rozumiem co z ta prosba o pomoc, ale pewnie kierujesz to w strone OZ, a jesli sie myle to napisz wiecej, na pewno co wiecej glow to nie jedna, a tu jak widac wszyscy sobie pomagaja. Mam nadzieje, ze jesli znikniesz to nie na dobre! Pozdrawiam Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Rugby IP: 203.97.90.* 13.11.03, 00:51 Witaj Gunter przykro mi ze masz klopoty, mozna ci jakos pomoc??? wiesz pytajcie a dostaniecie, jak czlowiek nie szuka pomocy to i nie znajdzie, nie jest zadnym wstydem prosic o pomoc jak jej czlowiek potrzebuje. :) Dzieki za uznanie i oferte,, widze ze oferujesz siebie nie tylko mnie ale i innym, czyzbys szukal malzonki z jakims konkretnym paszportem?? hihihi no coz jezeli chodzi o moj wzrost to faktycznie musialbys sie lekko schylac, ale za to latwo mnie na rekach nosic, zreszta moja mama mi zawsze mowila ze " duze do roboty a male do pieszczoty" ja mam cale 150 cm wzrostu jak na srodowej Gazecie wyborczej stoje, wiec zrewiduj swoja oferte poki jeszcze masz czas :) jak z zakladem $3 czy $5? nie badz sknera daj mi sie wzbogacic hihihi a kto wie moze to Ty sie wzbogacisz - czego zreszt ci zycze :) jak by sie Twoje zycie nie potoczylo daj znac cobysmy nie musieli sie o ciebie martwic pozdrawiam cieplutko i zycze naj naj :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania_raz_jeszcze Gunther_0! IP: 195.116.246.* 15.11.03, 18:09 Gratuluje skarbie poczucia humoru:) z tym ze ja akurat jestem z tych co sie nie puszczaja... nawet miedzy polki a mlodsza to jestem od Asi, ale czy od Ciebie to juz pewnosci nie mamy Dusze kobiety to rzeczywiscie znasz dobrze ale ogolnie;)... gdybys szerzej opisal jaki masz problem moze ktos moglby Ci pomoc, a tak nawet nie wiadomo co Ci radzic. pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
numbat Re: cisza ma morzu, wicher dmie, kto pierwszy ode 11.11.03, 01:28 Gość portalu: gunther_0 napisał(a. > Numbat, czy jestes w okolicach? niedlugo mamy Christmas break, oczekuje tych > informacji. > pozdrawiam bardzo serdecznie Witam wszystkich ,cieplo pozdrawiam Asie. Gunther ja mieszkam obecnie na Gold-Coast. Ale poniewaz przylecial ten stary znajomy-z Papua New Guinea- wiec praktycznie-cala energie poswiecam na pokazanie i zalatwianie roznych spraw- ktore ten zanajomy musi miec. Oczywiscie jak bedziesz gdzies w tych okilicach to mozemy wzniesc jakis toast, wszystko zalezy od- tzw. "poslzgu zyciowego". Prawdopodbnie pod konice roku- lub wczesniej wylece na Nowa Zelandie. Mam juz bilet - to w koncu za"miedza".Mozliwe ze, bede tam dluzszy okres bo wyszukalem sobie tam prace.I ten kraj jest fantatyczny. Pewnikiem wypiuje z Asia jakas mala czarna:))) kwestia zgrania terminow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: cisza ma morzu, wicher dmie, kto pierwszy ode IP: 5.5D* / 203.98.50.* 12.11.03, 00:53 Witam Numbat znalazles prace w NZ??? gdzie ? w jakim miescie? napewno cos tam wypijemy a moze nawet jakies tance obok garazu hihihi wyglada na to ze bedziemy sasiadami przez jakis okres, blizszymi lub dalszymi ... jak dobrze miec sasiada .... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Numbat Re: cisza ma morzu, wicher dmie, kto pierwszy ode IP: *.131.240.220.lns02-wick-bne.dsl.comindico.com.au 12.11.03, 04:07 Asia! Witaj duszo tanczaca w gararzu:))) zreszta taniec w roznych okolicznosciach, lagodzi napiecia stanu duszy:))) pozdrawiam wszystkich tez. Mam dwie mozliwosci pracy tam gdzies kolo Ciebie. Poludniowa wyspa- lub polnocna.Moze bedzie to popczatkowo Wellington? a pozniej Christchurch. Chce tutaj pozalatwiac-(Australia) "drobiazgi"- mieszkanie ,oplaty....zostawic tego mojego strego drucha z Papua Guinea w domu- ( niech sie biedaczek:))) opiekuje i ruszyc spenetrowac fascynujaca New Zeland. W koncu ta tak ,jak "spakowac lekki bagaz" i ruszyc....do innego wymiaru. Ostatnio jak mialem chwile czasu, czytalem duzo historii ,jezli chodzi o New Zeland.Fascynujace sprawy i oczywiscie chce spenertowac te urocze miejsca. Mam taki pomysl na male "opowiadanie" zyciowe- pol roku pracy!!!! i pol roku podrozy.Mam kilka ciekawych kontaktow -towarzysko- bisnesowych -wiec to dla mnie nie nowosc. Najwazniejsze ze po przylocie moge - juz pracowac. A ja mi sie spodoba, to zwyczajnie kupie jakas chalupke tam i bede sobie egzystowal.Coz zycie jest pelne wymiaru.Ostatnio wyszperalem ( pisalem o tym wczesniej) ze na New Zeland pracuje na stale okolo 70 tys. australijczykow.Zwyczajnie ludzie podrozuja, kontakty wlasne, poznanie innych spraw i oczywiscie wspaniale widoki - geograficzne- jezli chodzi o ten kraj. HA!!!HA!!!HA!!! ,,,,a teraz ,moze posmiejemy sie troche kabaretowo...(ale optymistycznie)\ Asiu ta sprawa zdazyla u Ciebie w Christchurch- w niedziele pan- Jim Gorringe-lat 99!!! tak tak!!! ludzie!!! wzial slub z pania Dinah Leaxch ktora ma 84 lata!!! w obecnosci ponad 100 zaproszonych gosci. Az sie chce zyc i tanczyc:))) Oboje Ci panstwo- mieszkali w domu opieki spolecznej.Oboje poznali sie trzy lata wstecz.Piekna historia.Podobno oboje maja niesamowite poczucie humoru. Bo zeby dozyc takich lat kochani trzeba miec- ogromne poczucie humoru i oczywiscie optymizm zyciowy.Te osoby wyemigrowaly z Anglii do New Zeland jakis czas wstecz.Trzy tygodnie wstecz corka- Mr. Gorringe postanowila "zgrac" termin slubu z jej urodzinami 57 lat.W ceremonii uczestniczyla tez najstarsza corka Rita- wiek 58 lat! Czyli nieh zyje- New ZELAND- OKAZUJE SIE ZE ZYJE SIE TAM BaRDZO DLUGO. A moze to raj na ziemi:))) Wlasnie ogladam zdjecie obojga- wspaniale usmiechnieci i jakby z innego wymiaru ludzi.Ta para zostala wpisana chyba ?do ksiego Gunessa-jak nastarsza para New Zeland ktora- postanowila wspolnie jeszcze przezyc cos tam. Ach zycie ,zycie:))) Chyba dzisiaj Asiu wypije toast,czerwonym winem pisany za Ciebie, za ten watek, za wylot na New Zeland. W przyszlym tygodniu ( mam juz bilet lotniczy) chce poleciec do Alice Spring (centrum Australii) i spenetrowac okolice Urulu- czyli tego monolitu skalnego, sakralne miejsce oklicznych Aborgenow.Troche "poszukc" ponownej energii i oczywiscie porobic troche jakis dobrych ujec fotograficznych( w tym momecie temeperatura tam okolo 42 stopni!!) coz zaloze....duzy kapelusz:))). A jak sie zobaczymy w New Zeland to zabiore troche fotek- z Austrlii i nie tylko.... a oprocz tego wezme pare buteleczek- tak!!! polskiego piwka. I tym optymistycznym akcentem koncze na razie, do nastepnego stuknieci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: cisza ma morzu, wicher dmie, kto pierwszy ode IP: 203.97.90.* 13.11.03, 01:00 Witam Numbat no to prawie witaj w NZ :) mam nadzieje ze ci sie tu spodoba tak jak mnie jezeli chodzi o ta pare to ma to ciag dalszy,, otoz w tym domu gdzie mieszkaja nie dano im jednego pokoju, mieszkaja w innych czesciach domu, z czego sa bardzo niezadowoleni oboje, oferowali nawet ze jezeli bede mieli pojedyncze lozko to on na lazy-boyu bedzie spal przez jakis czas, troche sie martwil ze jakby spal z nia to mogloby mu sie przytrafic ze ja w nocy zmoczy, na co ona powiedziala ze jej to absolutnie nie przeszkadza. Kierowniczka domu wypowiadala sie ze ze wzgledow zdrowotnych nie bardzo moga im pozwolic na mieszkanie w jednym pokoju, na co Pani mloda powiedziala ze po to wzieli slub zeby byli razem i inaczej to nie ma sensu (absolutnie popieram jej rozumowanie) w koncu stanelo na tym ze w grudniu maja dostac dwa pokoje ktore sa polaczone ze soba, trzymam za nich kciuki i mam nadzieje ze dozyja tej szczesliwej chwili kiedy beda mogli spac razem :) , a na swoim slubie tez sobie zatanczyli - pokazywali w tv oj zycie :))))) pozdrawiam o Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.adsl.wanadoo.nl 11.11.03, 20:56 Czesc, Witam Was i choc niespecjalnie mam ostatnio czas na zagladanie na forum to niemniej pozdrawiam! Dorwali mnie w pracy i zaprzegli do roboty.. ach, no ale przeciez nie narzekam, chociaz chyba nie zalicze Holandii do kraju "w ktorym najlepiej sie pracuje" :-) ( to tak a propos postow o Italii na moim watku) Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 11.11.03, 22:40 Witajcie wszyscy, Saba dziekuje za fantastyczne zdjecia, szkoda tylko ze Ciebie tam niewiele. no chyba ze przebralas sie za tego fakira? jak zrobie porzadek z moim computer, to postaram sie tez cos wyslac. co do pracy to zgodze sie rowniez, staram sie dogonic wczorajszy dzien. zwykle ten czas w roku jest wyjatkowo pracowity, i nie ma excuses ze jeszcze na holiday nie bylam. przed wejsciem do naszej sekcji umiescilismy ostatnio motto: 'the difficult cases we are trying to resolve immediately, immposible takes a bit longer'. A Twoj watek jest calkiem ciekawy i mysle ze ciagle aktualny. pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.adsl.wanadoo.nl 12.11.03, 18:39 Pysiu, Myslalam, ze zalaczylam gdzies tez siebie na zdjeciu! Jesli nie dostalas to juz sie poprawiam! Nie wiem czy pisalas, a ja przeoczylam, czy nie pisalas, ale gdzie wybierasz sie na wakacje w tym roku? Pozdrawiam Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.a.003.syd.iprimus.net.au 13.11.03, 13:13 Hey Saba, zdjecia doszly, i Twoje rowniez. dzieki jeszcze raz. jak znajde chwilke to wysle Ci cos tylko nie wiem co Cie interesuje. nie mysle ze moja podobizna Cie interesuje ? ;))))) z moimi wakacjami jest tak, ze musze na nie zapracowac. podpisuje kontrakt (sub-cotracting)i jak skoncze moge sobie zrobic przerwe na ile mi sie podoba. w tym systemie trzeba troche dyscypliny, latwo popasc w euforie, nie musze przyjsc do pracy na czas, mam godziny niewymiarowe, jestem sama sobie bossem. placa mi tylko za wykonana prace, ale jak prace skoncze przed terminem moge podjac kolejny kontrakt. tym sposobem pracuje czasem dluzsze godziny ale tez moge sobie pozwolic na dluzsze wakacje. i odwrotnie: jak potrzebuje extra cash, opuszczam wakacje i...zapomnialam, co to mialo byc w zeby? Mojito, jaki nieuk ze mnie, nie gniewaj sie - drewno? W Christmas wiekszosc firm jest zamknietych, bo to czas najdluzszych scholnych wakacji, ale tez ze wzgledu na upaly. zorganizowalam dwa tygodnie wakacji i pojade na polnoc Queensland na rafe koralowa. jest tam sporo tropicalnych wysp do wyboru, spokoj, cisza, puste plaze, morze, nie trzeba myslec o zakupach, bo ryba swiezo zlowiona wystarczy, troche towarzystwa, nic wiecej...ech, a tu jeszcze pare tygodni trzeba popracowac. Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.adsl.wanadoo.nl 13.11.03, 19:44 Czesc Pysiek, Alez oczywiscie, ze interesuje mnie twoja podobizna! A co ty myslalas? Bardzo fajny masz system pracy, mnie sie podoba, tym abrdziej ze umozliwia dluzsze wakacje! A jak praca to praca na calego, ale jest sie dla czego poswiecic, nie? Z reszta wyglada na to, ze lubisz swoja prace, wiec.. Pozdrawiam Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: 5.5D* / 203.98.50.* 12.11.03, 01:11 Saba dzieki ze zdjecia :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.adsl.wanadoo.nl 12.11.03, 18:42 Asiu, licze na rewanz! Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Saba - the Unspoiled Queen of the Caribbean. 12.11.03, 19:53 Witajcie Wszyscy, Witaj Sabo, Istniejesz oczywiscie jako wyspa. Dziewicza (powiedzmy prawie) na Antylach Holenderskich. Bez lotniska. Urocza, troche tajemnicza. Spowita w opary mgly i tropikalna flore (fauna tez jest). Gunther to sympatyczny komplemenciarz :))). Jedzac lunchowy sandwich i pijac ice tea, slonecznie pozdrawiam, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: 203.98.10.* 13.11.03, 05:50 chwilowo nie robilam zadnych zdjec niestety, ale jak cos pstrykne to wysle :) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 AUSTRALIA WYGRALA !!!!!!!! IP: *.b.001lg.syd.iprimus.net.au 15.11.03, 12:05 chociaz nic z tego nie rozumiem tez pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania_raz_jeszcze Do Gunthera_0! IP: 195.116.246.* 15.11.03, 20:44 Gratuluje skarbie poczucia humoru:) z tym ze ja akurat jestem z tych co sie nie puszczaja... nawet miedzy polki A mlodsza to ja jestem od Asi ale czy od Ciebie to juz takiej pewnosci nie mamy. Dusze kobiety znasz dobrze ale ogolnie... A co do zyciowych tematow na razie nie bede zawracala Ci glowy sam masz na razie klopoty. Gdybys szerzej opisal na czym polega problem moze ktos moglby Ci pomoc bo tak nawet nie wiadomo co Ci radzic. Pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Australia (22) v. All Blacks (10) 16.11.03, 03:45 Witajcie pysiek/Boss, Gratuluje zdecydowanego zwyciestwa Australijczykow w polfinale World Cup. Sloneczne pozdrowionka, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Australia (22) v. All Blacks (10) IP: *.a.007.syd.iprimus.net.au 16.11.03, 12:00 Witaj Mojito, dziekuje serdecznie, chociaz w zakladach zadnych nie bralam udzialu. jak tam Pani Zima w Philadelphi? pozdrawiam upalnie Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Australia (22) v. All Blacks (10) 16.11.03, 17:16 Witaj pysiek, Pani Zima traktuje nas jak dotad lagodnie. Dzisiaj 10C i pogodnie. Miasto zyje dzisiejszym meczem miedzy miejscowymi Eagles a nowojorskimi Giants. Do dzisiaj nie znam sie na futbolu amerykanskim i moja konwersacja na ten temat jest mocno ograniczona. W dzisiejszym wydaniu The New York Times w sekcji Travel jest duzy artykul: " Surf and Turf in Australia" opisujacy Byron Bay, ranczo na polnoc od Sydney i Bondi Beach w Sydney. Zdjecia pokazuja Was, Aussies, wylegujacych sie na plazy. Szczerze zazdroszcze i bede musial cos z moja zazdroscia zrobic. Zdecydowalem, ze podejme juz pewne kroki w nadchodzacym tygodniu. Moje dwie ulubione stacje radiowe zaczely teraz grac tylko swiateczne utwory. Duzo za wczesnie jesli chodzi o mnie. Jeszcze tydzien i bede mial dosyc Jose Feliciano i jego Feliz Navidad i roznych muzycznych odmian White Christmas. Jednym slowem cala komercyjno-sentymentalna machina ruszyla... Poszly konie po betonie. Czy Wy tez zanurzacie sie tak wczesnie w swieta? Niedzielnie i slonecznie pozdrawiam, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Australia (22) v. All Blacks (10) IP: 5.5D* / 203.98.50.* 17.11.03, 01:06 kurcze pieczone juz dawno powinnam wiedziec zeby sie nie zakladac bo jeszcze w zyuciu zadnego zakladu nie wygralam,,, gdzie mam wyslac pieniadze???/ podaj szybko dokad jestem wyplacalna a tak wogole to strasznie sie zawiodlam i chyba bede musiala sie to Au przeniesc, jest tu jakis goracy bogaty Aussie ktory chcialby mnie uraczyc tamtejszym obywatelstwem ? hihihi pedze bo czas goni Zupelnie zalamana i zrujnowana Wasza niepocieszona Asia Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Australia (22) v. All Blacks (10) 17.11.03, 01:32 Witaj Asienko. Nie desperuj. Moglo byc gorzej :))). Te piec dolarow to moje pierwsze pieniadze zarobione na tamtym kontynencie. In absentia. Moj Boze, ile teraz mam mozliwosci. Niech pomysle spokojnie. Moge teraz zaczac spekulowac na Waszej gieldzie. Ziemi jeszcze nie kupie, ale pierwszy krok do kapitalu zrobilem. Co do bogatego Aussie to sprobuje dodzwonic sie do Ruperta Murdocha. Moze on potrzebuje gotowki na maly procent? A do tego czasu prosze opiekuj sie moja nowa nowozelandzka fortuna. Mozesz nia po znajomosci obracac bezprocentowo. Dam znac jak cos postanowie. Zasypiajac bede spekulowal, kombinowal, spekulowal, kombinowal... Mam nadzieje, ze zasne mimo tych finansowych emocji. Pozdrowionka serdeczne, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Australia (22) v. All Blacks (10) IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 17.11.03, 02:43 Witaj Asia, nie przejmuj sie, i dobrze grali, co innego gdyby to byl mecz Polska vs Au albo Polska vs New Zealand to mozna by jeszcze rozpaczac, a tak? nie wiedzialam, ze jestes taka zapalona hazardzistka, w co jeszcze grywasz? co do zmiany obywatelstwa, to tu takich energicznych jak Ty Asia bardzo potrzebuja wiec napewno bys miala wziecie. notabene, ktos tutaj juz ofiarowal sie z ramieniem :)))(nie wiem jak wyglada sprawa z paszportem, ale i tez nie wiem czy goracy, musisz sama sprawdzic) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Australia (22) v. All Blacks (10) IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 17.11.03, 01:51 Witajcie wszyscy slonecznie, witaj Mojito, tak, u nas upalnie, nawet niektorzy szczesliwcy wyleguja sie na plazach. Sydney jest tak ladnie polozone ze ma wszystko w zasiegu reki: ocean, plaze, urokliwe zatoki, rzeki rozne, parki narodowe, gory Blekitne jako background, do wyboru do koloru... pogoda jest raczej podstepna. np. pod koniec ubieglego tygodnia zrobilo sie burzliwie. z rana dla niepoznaki grzeje slonko, a potem w ciagu paru minut burza. nigdy nie wiadomo kiedy piorun trzasnie...akurat taka burza mnie zlapala w piatek, nigdzie w poblizu jakiegos schronienia, urwanie chmury. przemoczylo mnie do suchej nitki - no, moglabym wystepowac w 'wet T-shirt competition'! byloby to nawet przyjemne, po goracym dniu taki shower, ale mialam spotkanie w waznym biurze i troche mnie to wyprowadzilo z rownowagi, bo jak ja sie pokaze w takim stanie i dokumenty przemoczone! trudno, w damskiej toalecie wysuszylam wlosy pod suszarka do rak i do przodu. musialam bardzo interesujaco wygladac, bo wszyscy mezczyzni sie za mna ogladali. wprawilo mnie to w calkiem radosny nastroj, bo zwykle to malo kto sie za mna oglada i w takim radosnym nastroju wkroczylam na meeting. moi koledzy, ktorzy juz tam dotarli wczesniej tez byli zachwyceni moim wygladem, malo nie pospadali z krzesel. ale co najwazniejsze wesoly nastroj sie udzielil, wiec wszyscy bardzo sie rozprezyli i bedac w wesolym humorze, podejmowali radosne decyzje...tak ze nie ma tego zlego, wprawdzie burze jeszcze moga wystapic do konca tygodnia, ale po burzy zawsze wychodzi slonce, nieprawdaz? co do tego zamieszania przed swietami, to tez nie lubie, u nas sie zaczyna TO juz w pazdzierniku, a przeciez to nie o to chodzi. po Waszej stronie globu, to jeszcze jakos uchodzi, bo zimno, pewnie troche sniegu, ale tutaj? spoceni Mikolaje uganiaja sie w dlugich plaszczach, swiateczne dekoracje na palmach? renifery zastapione kangurami? swiateczny indyk na plazy? no, pierwszy raz to jeszcze mialo urok... ciekawe jak tam TO wyglada w New Zealand, Asia, Peter co ciekawego? czy u Was jest cos moze bardziej oryginalnego w tych obchodach Swiat, moze chociaz cos odmiennego? mecz byl dobry: walczyliscie zaciekle, a wazne jest jak sie walczy, a bylo na co popatrzec, bylo! poza gra, to nawet na tych mezczyzn, jak bez pardonu sie wala po glowach, i nie tylko. mysle ze amerykanski football wyglada podobnie? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Australia (22) v. All Blacks (10) 17.11.03, 02:11 Oczywiscie po sobotniej porazce w u nas wielka zaloba, nikt sie tego nie spodziewal. Mam nadzieje, ze Aussie sie nie obraza, gdy tu wkleje story, ktora kursuje po nowozelandzkich biurach dzis rano. Tak sobie poprawiamy humory. GO THE WALLABIES... > > > > > > Carlos Spencer goes into the All Black changing room to find all his > > team > > > mates looking a bit glum. "What's up?" he asks. > > > > > > "Well, we're having trouble getting motivated for this game. We know > > it's > > > important but we've just beaten Wales and South Africa in consecutive > > weeks > > > and let's be honest it's only Australia. They're crap and we can't be > > > bothered". > > > > > > Carlos looks at them and says "Well, the way I've been playing > > recently, I > > > reckon I can beat these jokers by myself, you lads go down the pub." > > > > > > So Carlos goes out to play Australia by himself and the rest of the > > New > > > Zealand team go down to Kings Cross for a few jars. After a few pints > > they > > > wonder how the game is going, so they get the barman to put the telly > > on. > > > > > > A big cheer goes up as the screen reads "New Zealand 7 - Australia 0 > > > (Spencer - at 10 minutes with a Converted Try)". > > > > > > He's beating the Wallabies all by himself! Anyway, the telly goes off > > and > > a > > > few more pints later the game is forgotten until someone remembers > > "It > > must > > > be full time now, let's see how Carlos got on". > > > > > > They put the telly back on. "Result from the Stadium: New Zealand 7 > > > (Spencer in the 10th minute) - Australia 7 (Sailor at the 79th > > minute)". > > > > > > They can't believe it, Carlos has single handedly got a draw against > > > Australia!! > > > > > > They rush back to the Stadium to congratulate him. > > > > > > They find him in the dressing room, still in his gear, with his head > > in > > his > > > hands. He refuses to look at them. > > > > > > "I've let you down, I've let you down." says Carlos. > > > > > > "Don't be an idiot, you got a draw against Australia, all by > > > yourself. And they only scored at the very very end!" says the rest of > > the > > > team. > > > > > > "No, No, I have" says Spencer, "I've let you down... the ref sent me > > off > > in > > > the 12th minute." > > > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Australia (22) v. All Blacks (10) IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 17.11.03, 02:26 Witaj Peter, bardzo milo ze sie odezwales. dzieki za strone, humor rzeczywiscie mozna sobie poprawic a fakt pozostaje faktem :))) co ciekawego przed swietami? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Australia (22) v. All Blacks (10) 17.11.03, 02:50 Swiat z zasady nie obchodze. Dla mnie swietem jest kazdy dzien, gdy nie musze pracowac. U nas coraz cieplej. Wczoraj pierwszy raz spedzilismy caly dzien na plazy. Znalezlismy takie miejsce nad pacyfikiem, oddalone 2 km od najblizszego parkingu, gdzie bylismy sami na dlugiej pieknej plazy, doslownie nikogo oprocz nas w zasiegu wzroku. Rewelacja. Cieplo, ale nie upalnie. Woda zimna, ale mozna sie przyzwyczaic po paru chwilach plywania. Po drugiej stronie zatoki gory polwyspu Coromandel lsniace w oddali. A po srodku, kolyszace sie leniwie na falach biale zagle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Australia (22) v. All Blacks (10) IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 17.11.03, 02:56 hey Peter, zawsze mowilam ze jestes romantyczny!!! i mowisz ze sami byliscie na plazy ? doskonale to lubie, a dzieci gdzie? masz tu tesciowa, czy jestes oprocz romantyzmu dobrze zorganizowany? ale zaniepokoil mnie fakt, ze nie swietujesz. jak to ? nic a nic? Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Australia (22) v. All Blacks (10) 17.11.03, 03:01 Jestesmy DINKsy, a tesciowa daleko. Na biurku porzadek. Ja po prostu nie chce miec swiat raz w roku. Swietuje w kazda sobote, niedziele, Waitangi Day i inne swieta panstwowe, 15 dni urlopu niestety tylko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Australia (22) v. All Blacks (10) IP: *.a.006.syd.iprimus.net.au 17.11.03, 10:59 tak krotko o wieczorowej porze Peter, rozwin mysl, nie bardzo zrozumialam. pytajac o swietowanie nie mialam tylko na mysli swieta koscielne, celebrowac mozna rozne rzeczy w rozny sposob... ten urlop krotki to chyba dlatego ze pierwszy rok pracujesz? czy to standard? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Australia (22) v. All Blacks (10) 17.11.03, 20:53 Ja po prostu swietuje w kazdy weekend. Nie ide do pracy, nie dotykam komputera, nie idziemy na zadne zakupy, spedzamy czas zupelnie beztrosko, w pieknych miejscach nad oceanem, robimy sobie grilla w ogrodku, spotykamy znajomych i wypoczywamy. Tak spedzamy weekendy i celebrujemy nasze szczesliwe zycie. Christmas bedzie wygladal tak samo jak ubiegly weekend. 15 dni to standard w NZ. Helenka oglosila niedawno, ze od 2007 beda cztery tygodnie, ale przedsiebiorcy juz teraz protestuja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Australia (22) v. All Blacks (10) IP: *.a.004.syd.iprimus.net.au 17.11.03, 21:20 witaj porannie Peter, nie znam osobiscie Helenki, ale ma glowe. napewno bedzie miala klopot przebic sie przez mur meskiej opozycji, ale wierze ze postawi na swoim. na wasza korzysc! w Australii rynek pracy/prawa pracownika ksztaltowaly w znacznym stopniu zwiazki zawodowe i fakt, ze zmiany musialy nastapic bardzo szybko. nie obrazajac Anglikow, system prawny i system administracji byl po prostu przeniesiony z Anglii i nie zawsze adekwatny do sytuacji w Au. co do swietowania, to nie zgodze sie z Toba Peter. 'Christmas bedzie wygladal tak samo jak ubiegly weekend'. niewatpliwie prowadzisz szczesliwy zywot, ale pewne roznice musza byc zachowane. a moze jestem zbyt emocjonalna? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
vikcs_nyquil Re: Australia (22) v. All Blacks (10) 07.01.04, 01:22 napedzam numer Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.adsl.wanadoo.nl 17.11.03, 20:38 Czesc, witam Was, Swieta? Jakie Swieta? U nas niespecjalnie czuc ani widac zeby sie cos w zwiazku z tym dzialo, na razie cisza przed.. burza? Tak czy siak Swieta w Holandii jakos tak niespecjalnie mi sie podobaja.. nie wiem, czegos im rakuje, moze mojej rodziny? A moze wielu innych rzeczy, z ktorymi Swieta w Polsce mi sie kojarza, a co tutaj zostalo zatracone? W Polsce maja bardziej religijny charakter, a tutaj komercja wdziera sie drzwiami i oknami, przy czym sama esencja Bozego Narodzenia nie jest specjalnie pielegnowana. No, ale tak czy siak na Swieta jedziemy do Paryza, a niech tam.. Poza tym w miedzyczasie zrobilo sie paskudnie, pogoda sie pogorszyla, slonca ani sladu, liscie pospadaly i zrobilo sie szaro.. buu. Z tym wieksza zazdroscia czytam wasze posty z antypodow, ach jakze milo byloby sie tam teraz znalezc.. Ostatnio na Yorin widzialam krotki program turystyczny o NZ, wyglada to zachecajaco.. szkoda, ze tak daleko! No, a jak tam sprawy tworzenia strony internetowej? Mam nadzieje, ze pomysl nie umrze smiercia naturalna? Pozdrawiam Saba znowu zapracowana Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.a.004.syd.iprimus.net.au 17.11.03, 21:29 Witaj porannie Saba, buuu, czemu? chetnie sie z Toba zamienie. uwielbiam moja ojczyzne o kazdej porze roku, prosze mi tu nie krytykowac. jak slonce w sercu, slonce na zewnatrz, a ludzie sa tam tak sympatyczni ze sa w stanie rozchmurzyc najbardziej zachmurzone niebo!!!! piszesz ze wybierasz sie na swieta do Paryza? fantastycznie! to jest wlasnie dobra strona Europy, ze wszedzie blisko. Paryz wprawdzie zmienia sie z roku na rok, ale ciagle jest piekny. czy wiesz ze glowny architekt, ktory zarysowal obraz miasta, ten charakterystyczny system gwiezdny, od ronda do ronda, ktore teraz ogladamy - Hoffman, rowniez dolozyl swoja cegielke przy budowie jednego z miast polskich? zgadnij ktore? jest nad morzem... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Miasto na eS? 17.11.03, 23:53 Witajcie Wszyscy, Czesc Pysiek, Czy masz na mysli Szczecin? Pozdrowionka, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Miasto na eS? 18.11.03, 00:13 Rzeczywiscie, Szczecin tez ma takie gwiazdziste ronda w centrum. Ale nigdy nie skojarzylem tego z Paryzem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Miasto na eS? IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 18.11.03, 00:16 Mojito jestes niemozliwy, taaak Szczecin! i Haussman nie Hoffman... pozdrowionko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Miasto na eS? IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 18.11.03, 00:23 i skad wiesz? Twoja specjalizacja widze jest dosc rozlegla? :))) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Miasto na eS? Szczecin ! 18.11.03, 02:00 Hola Pysiek, To ja sie wetne. Szczecin znam i jest mi bliski. Ladne, zielone miasto. Bylas moze? Do morza ok 95km. Godzina jazdy ( z dwoma mandatami za szybkosc). Tak jak Piotr wspomnial, promieniscie rozchodzace sie ulice od placow: Grunwaldzkiego, Sprzymierzonych (dawny chyba Zgody), Lotnikow, Zolnierza, Zamenhoffa. Urocze Waly Chrobrego z widokiem na Odre. Jasne Blonia. Ladny wjazd i wyjazd z miasta. Zamek i Stare Miasto. Sporo interesujacych miejsc aby przysiasc. Bylo nawet miejsce z dobrze robionym mojito (Havana). Niestety zamknelo sie :((. Filadelfia tez jest podobnie planowana. William Penn wyznaczyl piec placow i od nich odchodza ulice. Tutaj rowniez jest odcisk architektow francuskich - Philippe Cret (studiowal w Paryzu) i Jacques Greber. Byc moze zainteresuje Ciebie to, ze masz swoj dom w Filadelfii. A little bit misspelled ale najwyrazniej Twoj. Nazywa sie Physick House. Mieszkal w nim lekarz Philip Syng Physick - nazywany ojcem chirurgii amerykanskiej. Zainteresuj sie zbieznoscia nickow :))). Sloneczne pozdrowionka, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Miasto na eS? Szczecin ! IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 18.11.03, 05:09 Hola Mojito, delikatne pytanie, bo godziny znowu mi sie nie zgadzaja: czy Ty jeszcze nie spisz, czy juz nie spisz, albo jeszcze inaczej: spac nie mozesz, czy ktos Ci nie daje spac :))) Szczecin, bylam, miasto bardzo sympatyczne, duzo wspomnien, oj duzo. ladnie zaprojektowane, zielone, spacerowe. duzo zabytkow. Zamenhoff, nic mi nie mowi, cos z korzeni niemieckich? brama krolewska, tylko krola brakuje, piekne koscioly. miasto ma swoj rytm, mimo ze blisko Niemiec, ma swoj charakter, bardzo milo wspominam. poznalam fantastycznego czlowieka ze Szczecina w Paryzu, ale to stare czasy...bylam pare lata temu na jego slubie w kosciele Sw.Piotra, chyba. slub mial w Szczecinie, ale mieszka na stale w Paryzu. wspomniales mandaty i zrobilo mi sie bardzo milo, tak ogolnie, ze nie tylko ja mam ten problem. po Polsce jezdzilam sporo, ale zawsze bylam w stanie sie wytlumaczyc, tutaj nie mam szans! ale to odrebny temat... natomiast ten dom moijto, bardzo interesujace. skad Ty takie informacje znajdujesz? wprawdzie z chirurgia niewiele mam do czynienia, i pewnie nikt mi tablicy pamiatkowej nie wymuruje, ale sam fakt jest juz budujacy!!!! :))) dzieki pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Miasto na eS? Szczecin ! 18.11.03, 05:42 Witaj przedpolnocnie Pysiek, Ja Tobie pokaze moje godziny a Ty mi pokazesz swoje, OK? Tez chcialem zapytac o Twoj czas. U mnie teraz jest 11:35 PM. A u Ciebie? Ja jestem nocny Marek i jeszcze nie spie. Odespie w pracy :))). Zartuje oczywiscie. Odpowiadajac dalej - jestem "niezwiazany" a wiec mam duza swobode manewru. Spie gdy chce. Kosciol znam. Nazywa sie Piotra/Pawla. Jest w poblizu Walow Chrobrego. Zamenhoff to facet ktory "wymyslil" esperanto. Pamietasz, ten miedzynarodowy jezyk majacy zastapic wszystkie inne i umozliwic ludziom latwiejsze porozumiewanie sie i takie rozne. Polak. Historii jego nazwiska nie znam. W Szczecinie urodzila sie chyba caryca Katarzyna Two. Mandaty niestety stanowia obciazenie mojego letniego budzetu w Europie. Noge mam taka jakas ciezka. W Polsce troche place a troche roznie. Nie mam Twojego kobiecego uroku i jest mi trudniej. Ale sobie radze. A wiec ja jestem jeszcze w poniedzialku a Ty juz we wtorku. Policz wiec na paluszkach godziny i podaj mi. Sam jestem ciekawy. Pozdrowionka prawie wtorkowe, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Miasto na eS? Szczecin ! IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 18.11.03, 06:01 aktualnie jest 4.00pm. mowisz nocny Marek? a jak sie nazywa nocna pani Markowa ? czy znowu Panowie maja przywilej nocnego zycia? napisze pozniej spiesze sie w sprawie burzliwej... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Miss Insomnia and Senior Insomnio = Insomniac. 18.11.03, 06:47 Witaj, Dzieki. Teraz bede liczyl godziny a za chwile owce. Pani Markowa to Miss Insomnia a Pan Marek to Senior Insomnio. Z takiego zwiazku byloby dziecko Insomniac? Dobranoc, przenosze sie wirtualnie do Australii i bede liczyl owce. mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Miss Insomnia and Senior Insomnio = Insomni IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 18.11.03, 06:56 ha ha milych snow Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Obrot obcym kapitalem IP: 5.5D* / 203.97.90.* 19.11.03, 01:17 Witam Mojito rane jeszcze w zyciu nie obracalam obcym kapitalem, ale mam pole do popisu moge go albo pomnozyc albo stracic,, znajac moje zdolnosi finansowe pewnie strace, ale co tam nie moj hihihi moze bysmy za te 5 dolcow albo i za 10, 5 twoje 5 moje zagrali w co,,zdrapki albo co,, przyzekam ze sie solidarnie podziele jak wygramy,, no a jak nie to bedziesz mogl sobie znowu w brode pluc ze zaufales kobiecie i niezbyt dobrze finansowo na tym wyszedles :)))) Pysiek teoretycznie masz racje ktos tu sie oferowal ze swoim ramieniem ale umilkl jak napisalam ze moglby mnie na rekach nosic, chyba nie tego szukal :) a propo twojej przygody to tez mialam ostatnio rano kiedy bylam juz ubrana corka zauwazyla ze mam oczko w ponczosze,, wiec zmienilam na inna (na ogol kupuje 2 pary takie same wiec zmienilam tylko jedna ponczoszke) juz przy bramie zaczela mi sie zsuwac wiec ja poprawilam, na wiele to sie nie zdalo bo po kilku krokach znowu zaczla sie zsowac, kiedy spadla do kolona postanowilam zdjac ponczochy (dzieje sie to wszystko na ulicy) bo nie bardzo mialam czas zeby sie z nimi bawic, spieszylam sie zeby zdazyc na autobus. No wiec zdjelam, wsadzilam do kieszeni i postanowilam w czasie lunchu wyskoczyc do sklepu po nowe, wyskoczylam ale nie kupilam bo nie mieli mojego rozmiaru (musze chyba robic zakupy w dziale dzieciecym tylko ze tam ponczoch nie sprzedaja. Dodam jeszcze ze bylam w tym dniu w plaszczu i zakrytych czulenkach wiec bez ponczoch czulam sie okropnie i na dodatek obtarlam sobie piete bo zupelnie nie jestem przyzwyczjona coby bez ponczoch nosic takie buty. Zawsze mnie dziwi i smieszy jak widze tutaj kobietki w wielkich czarnych do kolan kozakach i z golymi nogami Piotr dobrze ze sie odezwales bo juz myslalam ze nas rzuciles :) pozdrawiam Saba moze sie wybierzesz kiedys w te strony? :) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Obrot obcym kapitalem IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 19.11.03, 02:19 Witaj Asia, witajcie wszyscy, rowniez ci ktorzy watek porzucili, porzucaja czy maja zamiar porzucic ! Co Ty Asia Twoj watek jest chyba immortal... moze to tylko brak czasu, ze ludzie nie pisza? z Twojego postu wynika ze jestes elegantka: plaszcz, pantofle, ponczochy. WOW!! coraz wyrazniej zarysowuje sie obraz Twojej osoby: niska, wysportowana, zadbana i...bez ponczoch:))) co do tego zagubionego ramiona, to mysle ze sie znajdzie, moze to przejsciowe milczenie, moze jest juz w drodze do NZ? i dopiero bedziesz miala niespodzianke!!! a tak na marginesie tej fortuny co niechcaco inherited, naprawde nie badz rozrzutna Asia, odloz cos pod materac, a nie zaraz inwestycje! pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Obrot obcym kapitalem 19.11.03, 04:42 Witajcie Wszyscy, Witajcie Asia i Pysiek, W "zdrapki" Asiu nie chce. Zupelnie w nie nie wierze. Pozostaja mi na razie dwie mozliwosci albo bedzisz obracala moim/obcym kapitalem albo ulokuj kapital pod materacem. I tu masz wybor lokaty. Mozesz ulokowac pod glowa albo pod nogami. A ja bede myslal jeszcze nad innymi opcjami. Pysiek, z kim teraz Australia bedzie grala w finale? Niczego nie sugeruje, bron Boze. Pozdrowionka sloneczne, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Obrot obcym kapitalem IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 19.11.03, 04:52 Hey Mojito, niczego nie sugerujesz? Australia bedzie grala z POMIs i napewno wygra!!!!!!!!! do you want to bet? cheers Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Obrot obcym kapitalem 19.11.03, 05:41 Gość portalu: pysiek13 napisała: "do you want to bet?" Hola Pysiek, If you insist :)). Kiedy mecz i kto to sa POMIs? Malutki, pieciodolarowy zakladzik na boku, perhaps? Ty juz wybralas strone wiec ja lacze moja nowozelandzka fortune z tymi jeszcze mi nieznanymi POMIs. Cheers, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Obrot obcym kapitalem IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 19.11.03, 05:52 ale sie narobilo! to widze nie tylko Asia taka hazardzistka :))) POME - niezbyt eleganckie okreslanie Anglikow, Prisoners of Mother England. tak nazywano zeslancow... poczekaj Mojito cos mi tu nie pasuje z tym zakladem, mam rozumiec ze Wy z Asia laczycie assests przeciwko mnie? musze poszukac wiecej sojusznikow... cheers Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Obrot obcym kapitalem 19.11.03, 06:11 Pysiek, Nie, nic nie laczymy. To moj indywidualny zaklad. Wykorzystuje do tego moj kapital przebywajacy chwilowo w rekach Asi. Brytyjczycy niech bedzie, troche balem sie ze to moga byc Francuzi. Kiedy mecz - bo bede sie musial przygotowac. Asia ma teraz szanse ewentualnego "odegrania sie". Niczego nie sugeruje :)). Pozdrowionka, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Obrot obcym kapitalem IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 19.11.03, 06:34 Mojito, graja w sobote. jak to przygotowac? czuje jakis podstep, nie mow ze bedziesz odprawial modly, albo tanczyl odmiane HAKA? w przypadku ostatniej wersji poprosze o zdjecia :))) dobrze ze mam chociaz wsparcie ze strony mojego psa, on jest bardzo lojalny. cheers Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangur Swieta,Swieta IP: *.bpb.bigpond.com 19.11.03, 06:33 Niezbyt czesto sie wlaczalem bo troche bylem zajety ostatnio ale teraz to juz musialem dac glos bo mowa o Switach, a na dodatek o Szczecinie.Chyba upadlismy na glowe(tak juz mowia) bo lecimy za tydzien z upalnego Melb.do Szczecina wlasnie na te biale Swieta.Troche sie stesknilismy za Wigilia gdy jest ciemno, a moze jeszcze bialo,no i za ta atmosfera swiateczna w Polsce.Kiedys na Wawe bym nie dal powiedziec zlego slowa, a obecnie Szczecin jest tym miastem,ktore podoba mi sie i chetnie tam przebywam(mysle o urlopach).Zgadzam sie ze wszystkimi odnosnie tego miasta,masa zieleni i inne powietrze niz w stolicy ale i tam wpadne tez.Ciekaw jestem jaka zime bedziemy mieli i czy zatesknie za naszymi celsjuszami?Dam znac jak wroce ale planujemy nieco dluzszy pobyt tym razem,chyba,ze nie wyrobimy.Pzdr i wszystkiego najlepszego,ogolnie raczej, niemniej dla zalozycielki Asi szczegolnie gdyz to Jej pierwsze Swieta po kilku latach "bialych".CUUUUUU Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Swieta,Swieta IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 19.11.03, 06:45 Witaj Kangur, fajne masz pomysly nawet jesli to ktos interpretuje jako 'upadanie na glowe', popieram inicjatywe i tak ogolnie wyjazd do Szczecina, Extra!!! napisz jakie wrazenia - to tak na marginesie przyszlego Klubu, moze sie dolaczysz? a tak jeszcze przed wyjazdem moze dolaczysz do zakladu za AU w rugby, przedstawiasz sie jako Kangur, no wiec gdzie ta solidarnosc? :))) pozdrawiam i milego odsniezania zycze Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Zaklad/Swieta/Szczecin 19.11.03, 06:57 Witajcie, Pysiek, We dwojke z psem na mnie jednego. Niech bedzie. A wiec stawiam piatke na POMIs. Znowu sie rozkojarzylem i z tych emocji nie zasne. Obroty kapitalem, spekulacje, zaklady, ujadanie Bossa... Bede liczyl Wasze australijskie lagodne welniane zwierzatka. Czesc Kangur, Szczecin - ciekawe miasto. Nie wiem kiedy byliscie ostatnio. Jest pare ciekawych i dobrych miejsc restauracyjnych. Bedzie sie Wam podobalo. Chetnie tam wracam. W lecie. Dobranoc i milego dnia (jego reszty) Wam zycze, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Zaklad/Swieta/Szczecin IP: *.a.003.syd.iprimus.net.au 19.11.03, 11:41 Och, Mojito przepraszam najmocniej, nie chcialam Cie niepokoic, uciszylam Boss zeby nie szczekal i chodzilam na palcach, zebys mogl spac spokojnie...i w snach kalkulowac milych snow Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangur Re: Zaklad/Swieta/Szczecin IP: *.bpb.bigpond.com 19.11.03, 13:06 chetnie dolacze sie do totalizatora,tak jak wiekszosc tu obecnych z rugby mam tyle wspolnego co...?nawet nie wiem do czego bo wciaz to by nie bylo na miare. niemniej postawie au$5 do Asi kabzy(czyli banku),postawie na naszych ale wiem,ze nie maja szans.Moze kiedys zrobimy jakies pieniadze na tych zakladach? Ostatni raz bylismy w miescie na eS dwa lata temu,Balaton niezbyt ale za to Chief fantastyczny i cudowna kaszanka w Chlopskiej Chacie(chyba tak sie nazywa?).Pozatym sporo innych ale gdybys mojito cos szczegolnie polecil to chetnie tam wpadniemy i wypijemy za pomyslodawce oraz pozostalych bywalcow tego watku.natomiast jesli chodzi o odsniezanie to nie mialbym nic naprzeciw(bez przesady oczywiscie),pamietam takie kije od szczotki z kawalkiem sklejki na koncu ale Szczecin raczej ma chyba lagodna zime? Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Rugby i Szczecin. 19.11.03, 20:31 Witajcie slonecznie Wszyscy, Zdrowko Pysiek, Dzieki za pomoc. Spalem dobrze. Snilem kolorowo. Boss mi nie przeszkadza. Lubie zwierzeta i chyba one to czuja. Nigdy nie mielismy nieporozumnien. W lecie woze w samochodzie zawsze cos dla psow. Gdzie odbedzie sie sobotni mecz? W Australii czy na Wyspach? Czesc Kangur, Bardzo chetnie podziele sie z Toba moimi kulinarnymi doswiadczeniami ze Szczecina. W tym roku Szczecin byl moja trzymiesieczna baza wypadowa podczas podrozy w Polsce i Europie. Wygodna bliskosc berlinskiego lotniska. Jadlem czesto w Avanti, Szpilce i na Ladodze. Pilem roznie. Restauracja Avanti (w "Alei Fontan" Al. Jednosci Narodowej) - oczywiscie kuchnia wloska. Przyjemny wystroj, dobra obsluga, doskonale jedzenie. Obszerne menu. Wszystko co jadlem - glownie gnocchi, ravioli, tortellini, lososia z grilla, carpaccio (losos/wolowina) bylo doskonale. Znajomi rozplywali sie jedzac cielecine i drob. Robia na miejscu tiramisu. Dobry wybor win. Widzialem chyba nawet australijskie. Doskonala kawa. Szef kuchni - Jurek. Polecam nie dlatego poniewaz, ze teraz sie znamy. Najpierw tam jadlem, polubilem kuchnie i znajomosc jest nastepstwem tego. Bardzo dobrym lokalem jest Szpilka (Malopolska rog H. Poboznego). Ciekawe menu. Sprawna obsluga. Wszystko co tam jadlem bylo super. W lecie gral tam czasami latynowski zespol. Z Walow Chrobrego zobaczysz przycumowany do nabrzeza na Odrze statek Ladoga. Maja parking strzezony, mala dyskoteke, hotel (110zl)i restauracje. Kuchnia rosyjska. Bylem tam kilka razy i zawsze jadlem zupe rybna (ucha) i pierogi (pielmieni). Z nog zwalajace. Sa trzy rodzaje i sprobujcie wszystkich. Kelnerka przyniesie "sampler". Wina wloskie/chilijskie. Dobrze robiona margarita. Zamowione przez znajomych stek/szaszlyk rozczarowal. O pierogach ludzie mowia tylko dobrze. Milo sie tam siedzi widzac przez bulaj poblyskujaca swiatlami Odre. Odwiedzcie Colorado i Columbus na Walach. Dobrze prowadzony bar. Zjesc tez tam mozna. W lecie duzo uroku maja ogrodki z widokiem na Odre. Chata na pl. Holdu Pruskiego nazywa sie Chata. Kazdy szczecinianin ma swoja ulubiona restauracje chinska. Moja jest Golden Dragon - ulica chyba Asnyka - za Domem Marynarza jadac w kierunku Parkowej po lewej stronie na rogu. Mam tam same dobre doswiadczenia od lat. Kangur, moj zaklad z Pyskiem to nie totalizator. To taki maly indywidualny zakladzik na boku. Nie ma wiec puli. Zaproponuj Asi lub Pyskowi osobno. Totalizator troche komplikuje dystrybucje pieniedzy i trzeba by kogos zatrudnic do prowadzenia "ksiegowosci". A w dobie ogolnoswiatowych oszczednosci business`u byloby to ekonomicznie nieuzasadnione. Pozdrawiam Was serdecznie i wracam do pogoni za dolarem, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Rugby i Szczecin. 19.11.03, 20:51 Ale sie rzucacie po swiecie. Rugby i Szczecin. To jak wol do karety. Szczecin mnie nie zachwyca, ale jadlem w Chiefie i spalem w przeuroczym hoteliku Park jak sama nazwa wskazuje w srodku malenkiego parku w samym centrum miasta. Za to niedaleko odkrylem fantastyczny palac w Maciejowicach (dobrze pamietam nazwe?). Perelka architektury nad slicznym jeziorkiem. Na szczycie wiezy okragly pokoik, na srodku pokoiku okragle lozko z okragla koldra i poduszkami w ksztalcie serca. Oczywiscie okragle okienka naokolo. Bardzo romantycznie. Rugby przestalo mnie interesowac po przegranej All Blacks. Byli tak pewni siebie, a przegrali w tak marnym stylu, ze az wstyd. Moze nie dogadali sie w sprawie premii i celowo przegrali?? To ciekawy sport, bo niezbedna jest duza sila zawodnikow, ale tez spryt i inteligencja, bez ktorej nie sposob przedrzec sie przez obrone przeciwnikow. Niestety roznica klasy pomiedzy czolowka swiatowa, czyli UK, NZ, AU i SA, a pozostalymi druzynami jest tak wielka, ze tylko ich mecze pomiedzy soba maja w sobie jakis ladunek emocji. Inni nie maja szans z nimi wygrac i zawsze ponosza kleske. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Rugby i Szczecin. 19.11.03, 21:09 Czesc Peter, Temat nie ma ze soba zadnego zwiazku. To luzne polaczenie tematow ktore poruszamy. Szczecin lubie. Palac w Maciejewicach (chyba tak?) znam. Jest tez ciekawe miejsce Piaski Wielkie k/Wolina. Kapital polsko/szwedzki. Okolo 75 km od srodka Szczecina - Bramy Portowej. Za Troszynem trzeba zdjac noge z gazu - prawie zawsze stoi policja drogowa. Mieli tam kiedys jedno lozko z baldachimem. Zlikwidowali poniewaz wiekszosc gosci ten pokoj wlasnie chciala i byli zawiedzeni gdy byl juz zajety. O rugby nie mam najmniejszego pojecia. Ale doswiadczenie moje mowi, ze duze pieniadze wygrywaja czesto Ci wlasnie co pojecia nie maja. Taki jest urok sportowych zakladow. Pysiek, mam nadzieje, ze tego nie czytasz. Pozdrowionka, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito I jeszcze Hotel Park. 19.11.03, 21:15 P.S. Hotel Park polozony jest w parku Zeromskiego. Ma chyba osiem/dziewiec pokoi. Kiedys mial dobra restauracje. Teraz restauracja ma kiepska opinie. W lecie mile miejsce aby zjesc lody w parku w przyhotelowym ogrodku. Chociaz w tym roku prawie zawsze bylo tam pusto. Musi byc jakis powod. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: I jeszcze Hotel Park. IP: *.adsl.wanadoo.nl 19.11.03, 21:43 Witam Was, Widze, ze zaklady pelna para, a co do Szczecina to ostatni raz bylam tam jakies 15 lat temu.. z wycieczka szkolna po drodze do Kopenhagi.. Pamietam przez mgle (bylam dzieckiem) ze miasto zrobilo na mnie duze wrazenie, ale nic poza tym.. (!) Pozdrawiam! Saba Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: I jeszcze wakacje w PL 19.11.03, 21:47 Czy ja dobrze zrozumialem? Trzy miesiace spedziles w Szczecinie i w okolicach, a na stale mieszkasz w Filadelfii? Stac Cie na takie dlugie przerwy w pracy, i lecisz do Europy? Zazdroszcze, ale nie rozumiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.adsl.wanadoo.nl 19.11.03, 21:39 Czesc Pysiek! Od razu mi sie zrobilo razniej ;-)) chociaz pogoda wcale sie nie zmienila, a co do sympatycznych ludzi to jak wiesz poki co zmagam sie z malo sympatycznym szefem, ktory mi sie niezle daje we znaki, wiec miej to na wzgledzie przy ocenie mojego podlego humoru i pesymistycznego nastawienia do twojej ojczyzny pozno-jesienna pora... ;-) widze, ze co do miasta juz mnie ktos uprzedzil.. Pozdrawiam Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: 5.5D* / 203.98.50.* 20.11.03, 00:52 Witam Wszystkich cieplutko choc na krociutko Pysiek chyba przesadzasz z ta wizja mojej osoby, no ale nie jestesmy osobnikami plci przeciwnej wiec jest szansa ze sie nie zawiedziesz jak mnie kiedys poznasz Mojito a coz to za opcje lokalowe pod glowa lub nogami kurcze czy ja wygladam na osobniczke ktora takie ciezkie pieniadze pod materacem trzyma????// ok bez zdrapek ale i bez materaca, tak jak napisales stawiam za ciebie Twoje 5 dolcow na Anglikow i dorzucam swoje 5 dol i roniez na Anglikow,,, Pysiek pewnie sie wzbogaci na nas bo jak juz wczesniej wspominalam nigdy w zyciu zadnego zakladu nie wygralam Kangur, zycze udanej podrozy w ta i z powrotem bo jestem przekonana ze wrociecie, fajnie tam pojechac ale na krotki okres wiec ide o zaklad ze wrociecie :) pozdrawiam cieplutko i zycze sniegu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 20.11.03, 01:43 Witajcie wszyscy, witaj Saba, no jak to milo ze sie usmiechasz, od razu sie robisz jeszcze ladniejsza :))) taka jestes fajna dziewczyna, nie daj sie szefowi! moj szef nie dosc ze jest homo-niepewny, to na dodatek jeszcze chauvinist. nasze relacje wprawdzie sa luzne/niezalezne, to jednak musze z nim omowic pewne sytuacje i koncowy raport, i rozmowy bywaja wybuchowe. on jednak doskonale zdaje sobie sprawe co ja potrafie zawodowo i musi czasem schylic glowe. Saba jesli nie czujesz sie doceniana, nie badz skromna, mow otwarcie jaka jest dobra w swojej specjalizacji fakt po fakcie. szefa/mezczyzne nie trudno pokonac, gorzej tylko potem z takim pokonanym pracowac, wiec znajdz odpowiedni balans... Mojito, ciesze sie ze dobrze spales :))) niepokoi mnie tylko Twoja pewnosc wygranej...czarujsz, czy bedziesz tanczyl HAKA? ja stoje przy swoim - Australia wygra!!! Kangur - Twoje stwierdzenie ze 'nie maja szans' jest conajmniej deprymujace, gdzie ten spirit of Australia? no, chyba ze juz ulecial z Twoimi myslami do Polski. No i ach ten Szczecin, a zaczelo sie tak niewinnie od Saby wyjazdu... przykro, ale nie nadazam za Wami, za ulicami, placami, alejami, nazwami hoteli, knajp, parkow i innych. chyba jestem do tylu... Witaj Asiu, wierze, ze nie zawiode sie jak Cie poznam, nie mniej musialas wygladac zabawnie rozbierajac sie na ulicy :))) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangur Jadlo,Szczecin i urlopy! IP: *.bpb.bigpond.com 20.11.03, 06:37 mojito, dzieki za wyczerpujace info,bede je musial wydrukowac bo nie spamietam. Ja jestem w miare nowy w S-e ale druga polowa ma tam rodzicow i to juz moja trzecia tam wyprawa,bylem w kilkunastu knajpkach,wszedzie mi pasowalo jedzonko, np.na Zamku lub w takich starych piwnicach,niedaleko nowobudowanych apartamentow nad brzegiem Odry,inna z beczkowym guinnessem,moja polowka by te nazwy pamietala ale jeszcze nie dotarla do domu po pracy(pewnie buszuje po sklepach bo przeciez nie ma sie w co ubrac:)) Rowniez tak jak Tobie zejdzie nam sie nieco dluzej bo do polowy marca, dokladnie tez jako baza wypadowa po okolicy EU,ladujemy zreszta w Berlinie bo najblizej.Mamy nadzieje,ze zima nam zbyt nie dokuczy ale tez chcielibysmy aby nieco bylo bialo.Z tych wszystkich knajpek dam male sprawozdanie po powrocie,a kucharza Jurka pozdrowie od Ciebie (jesli mozna oczywizda).Asiu! nie martw sie,wrocimy napewno,chyba z pocalowaniem betonu w Melb.Pozatym spotkamy sie w Wa-wie ze znajomymi,ktorych na samym poczatku tego watku wzialem za Ciebie,wyobraz sobie: 1.tez byli 10 lat w NZ(Twoj okres, miasta zamieszkania rowniez) a)on pilowal do powrotu 2.mieszkaja na Ursynowie(mieszkalem tam zreszta tez, na Stoklosy) 3.Maja dzialke pod Wawa(ok.Chylic) 4.Przed powrotem troche pobyli w Perth 5.Maja tez jedna corke ur w NZ i ona bardzo ciagnie ich tutaj. bylem wiec przekonany,ze to o nich chodzi i wracaja ale pozniej okazalo sie ze to tylko jak w lustrze.Ale w polowie stycznia wybieraja sie na urlop(???)do NZ oraz wpadna do Au,ja bede sie z nimi widzial jeszcze przed ich wyjazdem,ale ciekawy przypadek,prawda? Pysiek,moj australijski spirit jes na miejscu,zawsze i o kazdej porze dnia wciaz od 20 lat ale w tym wypadku jestem moze zbyt realista ale jak tak mnie potraktowalas to stawiam nastepna 5-ke za Au(w tym przypadku i tak trace tylko jeda dzialke na rozwoj tej puli(ktorej to mojito rokuje raczej pedzaca inflacje ale jak Asia dobrze zainwestuje w jakims kasynie w black jacka albo innego baccarata to kto wie? Bede zagladal tutaj do 25,pozniej to juz chyba z roznych kawiarenek internetowych lub od znajomej mlodziezy,dzieki za zyczenia,jeszcze cos wypisze przed wylotem(nastepna sroda).CUUUUUU Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangur Re: Jadlo,Szczecin i urlopy! IP: *.bpb.bigpond.com 20.11.03, 06:59 Aha,dzieki mojito za ostrzezenie z ta drogowka za Troszynem,osobiscie nie pcham sie tam za kierownice bo trzezwi kierowcy nagminnie tam jezdza po zlej stronie drogi!?#&%$@,dobrze,ze sporo pije ale na urlopie nie bede liczyl na szczescie:) Pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Jadlo,Szczecin i urlopy! IP: *.a.005.syd.iprimus.net.au 20.11.03, 21:12 Witaj Kangur, jak to milo ze Twoj spirit zyje...pamietaj trzymaj kciuki, albo po australijsku cross your fingers! co do innych 'spirit' to widze tez nie stronisz ;))) dobrze ze Twoja polowa prowadzi. napiasales: 'trzezwi kierowcy nagminnie tam jezdza po zlej stronie' do czego powinienes byc przyzwyczajony. przeciez my tutaj jezdzimy po zlej stronie... zycze udanego wyjazdu, no i przywiez troche fajnych zdjec to tak pod katem Klubu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.adsl.wanadoo.nl 20.11.03, 19:58 Pysiek, Jak milo z twojej strony, ze mnie pocieszasz ;-) Ja z reguly naprawde rzadko narzekam i bardzo rzadko miewam problemy z szefami... ale nie bede sie wiecej rozzalac nad soba, zawsze przeciez moge poszukac nowego zajecia. Pozdrowka! Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.a.005.syd.iprimus.net.au 20.11.03, 21:23 Hi Saba, tak tylko pisze, damska solidarnosc. jestes taka fajna dziewczyna, szkoda zebys miala stres z powodu szefa. koncowa linia jest ze wiesz sama co jestes warta wiec nie daj sie. nie szukaj moze nowego zajecia, nie poddawaj sie tak latwo. a zreszta gdyby zawsze byla 'pogoda' i zycie bez przeszkod, would you appreciate a sunny day? jedziecie do Paryza na kilka dni czy na dluzej, jakie okolice? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.adsl.wanadoo.nl 20.11.03, 21:46 Pysiu, jeszcze nie szukam, ale tu przeciez nie kacik rozczulania sie nad soba, a z kazdej sytuacji sa zawsze co najmniej dwa wyjsci, nie? ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangur Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.bpb.bigpond.com 21.11.03, 00:37 Czesc pysiek! cytuje siebie "Aha,dzieki mojito za ostrzezenie z ta drogowka za Troszynem,osobiscie nie pcham sie tam za kierownice bo trzezwi kierowcy nagminnie tam jezdza po zlej stronie drogi!?#&%$@,dobrze,ze sporo pije ale na urlopie nie bede liczyl na szczescie:) Pzdr." Ja nigdy nie pije jak jezdze,tak wyszlo z powodu tych toznych ogonkow lub ich braku,ja tylko chcialem powiedziec,ze tam sporo kierowcow pije i wtedy jezdza po "dobrej" czyli naszej stronie,a trzezwi to dla nas niebezpieczni bo staraja sie trzymac z jakis powodow uparcie prawej strony:)) Ale tak naprawde po tylu latach do gory nogami niezbyt dobrze sie tam czuje,szczegolnie na duzych rondach lub na skretach w droge,szose czy ulice przedzielona trawnikiem. Wciaz zagladam i wciaz pozdrawiam cala zaloge i zdjecia bede robil. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Pozdrowionka jeszcze czwartkowe. 21.11.03, 04:47 Witajcie Wszyscy, Prawie czuje jak sie wszyscy krecicie niecierpliwie w oczekiwaniu na weekend. Pysiek, rzucilem dzisiaj okiem na temperature w Sydney - 31C. O trzy stopnie wiecej niz w Rio. Bedziecie mieli wow! weekend. Asiu, dzieki za opieke na moim/obcym kapitalem. Ok, materac tez nie. Kangur, jeszcze jedno miejsce jest warte polecenia. Nazywa sie "Na kuncu(tak wlasnie - to nie pomylka) korytarza". I jest na Zamku. Ma bardzo dobre opinie. Bedziecie dlugo, i az do bolu wiec moze znajdziecie czas i ochote aby tam zajrzec. Slonecznie pozdrawiam, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Slonce mruczy IP: *.b.004.syd.iprimus.net.au 22.11.03, 00:19 Witajcie wszyscy, zanurzam sie juz w upalny, parny weekend, malo slonca, ciezkie chmury... niedobrze sie gania za pilka w taka pogode! nie rozpisuje sie zbytnio dzisiaj Mojito, bo trzymam kciuki a reszte palcow, mam skrzyzowane, sam rozumiesz pisanie utrudnione...:))) oprocz tego mam kaca giganta, bo zaczely sie przedswiateczne celebracje, i piatkowe happy hours przeciagnely sie nieco. teraz najlepiej mi w pozycji horyzontalnej i blagalnie spogladam na Boss zeby nie wyciagal mnie na spacer. Kangur, mojito dostarczyl tak dokladny przewodnik po wszystkich najlepszych knajpach i interesujacych miejscach w Szczecinie ze pewnie dlugo Ciebie tu nie zobaczymy? i te szczegoly: carpaccio tu, tiramisu tam, a jeszcze pierogi najlepsze gdziesindziej, z wrazenia az zglodnialam! piszesz ze nie pijesz jak prowadzisz, czy to jedyny wyjatek? nic tak z polska tradycja? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Slonce mruczy - tak trzymac ! 22.11.03, 01:14 Pozdrowionka ogolne, Witaj Pysiek, Masz kaca wiec bede stukal bardzo delikatnie. Czule prawie... Co Ty pijesz, jak pijesz? Zainteresowalem sie moja potencjalna inwestycja "zakladowa" i wiem, ze lepiej dla Was gdy bedzie sloneczna pogoda. Deszcz bedzie faworyzowal Brytyjczykow. Jestes swiadkiem, ze zawsze zycze slonca i teraz rowniez. Chociaz obecnie jest mala pokusa... Sympatyzujac z Twoim kacem, przypomne stary dowcip. Po calonocnym piciu i obudzeniu sie rano z pekajaca glowa mezczyzna widzi w swoim pokoju malutkiego kotka stojacego na grubym dywanie i krzyczy do zony: "Zabierz tego cholernego kota aby tutaj nie tupal!!!" Wierze, ze Boss bedzie wyrozumialy. Zycze coraz lepszego samopoczucia i super weekendu niezaleznie od niczego:))). Ja zanurze sie w weekend calkowicie dopiero jutro. Slonecznie pozdrawiam, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Slonce mruczy - tak trzymac ! IP: *.d.007.syd.iprimus.net.au 22.11.03, 12:26 oh, well, congratulations wypije jeszcze mojito, Mojito dobranoc i milego... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Slonce mruczy - tak trzymac ! IP: 5.3.1R* / *.akl.callplus.net.nz 23.11.03, 11:19 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Slonce mruczy - tak trzymac ! IP: 5.3.1R* / *.akl.callplus.net.nz 23.11.03, 11:27 no wiec mam ten internet i z wrazenia zbyt wczesnie stuknelam i poszlo,, ok teoretycznie i ja i mojito jestesmy bogaci, kurcze kazde z nas 5 dolcow postawilo tyle ze niewiadomo kto przyjmowal zaklady ohhh welll Pysiek wspolczuje doswiadczylam chyba ze dwa razy tego stanu kiedy to tupot myszek czlowiekowi przeszkadza,, ale dzisiaj juz sie czujesz duuuuuuuuuuuuuuuuuuzoooooooooo lepiej hihihi u mnie euforia zupelna, pelna szczescia :)))) a tak wogole to pierogi najlepsze u Asi,, z miesem, podsmazane mmmmmmmmmmmmmmmm palce lizac do tego mrozona wodeczka ... trzymajcie mnie bo jak o grzybkach marynowanych wspomne to mnie poniesie ostatnio przez dwa wieczory siedzialam na kanapie i plakalam ze chce mi sie kielbasy az malzonek pojechal i kupil mi dwa petka nie jest to ani jalowcowa ani mysliwska ale jakies tam wspomnienie polskiej kielbasy, ale jak jesze raz tu mi ktos o kasznce w Szczecinie itd to zabije grrrrrrrrrrrrrrrrrrrr KIELBASY MI DAJCIE TO JEST ZGROZA ZEBY TO JALOWCOWEJ I MYSLWISKIEJ NIE SPRZEDAWALI Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Slonce mruczy - tak trzymac ! IP: *.a.005.syd.iprimus.net.au 23.11.03, 22:20 Witaj Asiu, witajcie porannie wszyscy, az radosniej i cieplej na sercu mi sie zrobilo ze spotykam sie z taka wyrozumialoscia :)))dzieki mojito, dzieki Asia. picie alkoholu to tez praca, a ze naleze do ludzi traktujacych swoja prace powaznie, tak wiec podchodze do upijania sie ;) nie jestem jednak ani pracoholiczka ani alkoholiczka. w przypadku pijackich swawoli jest to praca polaczona z przyjemnoscia, czyli to co najlepsze. a day after rozwazania typu 'po co, po co to bylo?' i 'czy to warto?' po prostu nie istnieja. Otoz warto. jestem kaca warta. kac potraktowany sumiennie, ale z poczuciem humoru, moze stac sie integralna czescia samego procesu upicia sie. jesli nie ma kaca to znaczy pilismy na marne... rozumiem tez doskonale Asia Twoje lzy tesknoty na kanapie za mysliwska!!!podaj adres przysle!!!tylko nie email address :)))nie wymagaj tylko prosze kapusty kiszonej na bigos!!!!!!!!!nie zartuje, w Sydney jest pare bardzo dobrych miejsc, bardzo dobrze zaopatrzonych. pospiesz sie tylko zeby doszlo przed Swietami...pisze calkiem serio! Asia napisala: 'jak jeszcze raz tu mi ktos o kasznce w Szczecinie itd to....' a sama piszesz o pierogach!!!!!!!zabije, to zanim sie 'pozabijamy' moze umowmy sie co jest temat drazliwy? co do wygranej Mojito, to byl cliffhanger ostatnie secundy...mimo wszystko Twoja wygrana i wierze ze moja przegrana jest w dobrych (czulych)rekach :))) sam wspomniales, ze 'robisz'w finansach, wiec? pozdrawiam wszystkich serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangur Re: Slonce mruczy - tak trzymac ! IP: *.bpb.bigpond.com 24.11.03, 00:19 jeszcze w domu,jeszcze tu zagladam,tez z malym tupotem.Odpowiadam Pyskowi,ze tylko za kierownica nie naduzywam,dlatego na urlopie nie jezdze(po zlej stronie zreszta).Kiedys(juz w nowych czasach)schodzilem pol Szczecina za kaszanka, patrzyli sie troche na mnie dziwnie,bo to przeciez juz nie te czasy kielbasek, kaszanek z piwkiem itd i wtedy wlasnie ktos mi polecil Chate,mowie Ci Asiu! marzenie.Troche tylko drogie sa tam te smakolyki bo wez np. 2 porcje kasznki za prawe 70 zl.,to samo z kielbaska czy innymi flakami,sama widzisz,ze wszedzie drogo.Aha zapomnialem dodac,ze do takich delikatesow dodaja obowiazkowo butelke zaszronionej wodeczki,no i stad moze ta cena:))Zgadza sie,ze odwiedzimy wszystkie ta przybytki rozpusty(mam na mysli grzechy obzartosci),mam nadzieje, ze nie bedzie doplaty do biletu za nadwage pasazera. Natomiast co do zakladow to masz racje pysiek,nasza druzyna byla o ktok od pucharu,czuje sie troche winny,moze tej mojej zachety im wlasnie braklo?ale wciaz im dopingowalem,czyli Asiu jestesmy kwita bo postawilem $5-ke w obie strony aby poprostu pieniadz byl w obrocie.Tym razem sie zegnam bo juz nie bede mial czasu tu zajrzec i nadam cos juz po wstepnych degustacjach z drugiej polkuli.Pozdr.jeszcze raz dla wszystkich.Uwazajcie z upalami:)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Rozgrzeszenie IP: *.jetstream.xtra.co.nz 24.11.03, 00:59 Witam Pysiek teraz to nawet jezeli kto kolwiek kiedy kolwiek mial jakies wyrzuty ze za duzo lub za czesto popijal to juz tych wyrzutow sumienia nie ma bo tak to wszystko pieknie rozgrzeszylas i naukowo wyjasnilas ze wystarczy to zajrzec na kacu zeby sie pozbyc jakich kolwiek wyrzutow,,, ja osobisie nieraz wypilam ciut (taki wiekszy ciut) za duzo, ale staram sie nie miec wyrzutow sumienia bo uwazam ze jak juz grzeszyc to nie zalowac a jak mialabym zalowac to po co grzeszyc Dzieki za oferte przeslania kielbasy (ja zawsze bylam taka kielbasiana dziewczyna) ale bardzo watpie zeby Custom przepusicil niestety, a malzonek mowi ze juz i tak jestem na czarnej liscie za ten koperek co zatrzymali, tak ze wyglada na to ze beda musiala pocieszyc sie marzeniami o kielbasie niestety :) a pozniej czytaniem o tych smakolykach ktore Kangur w Polsce spozyje zakrapiajac zmrozona wodka. Kangur zycze udanego pobytu, duzo zagrychy i prosze cie nie opowiadaj co jadles po powrocie bo mi watroba z zazdrosci sie rozpadnie Pozdrawiam cieplutko Asia Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Patrzac w brand - new tydzien. 24.11.03, 01:59 Witajcie Wszyscy, Witaj Asiu, Cholera skomplikowalo sie z ta kielbasa. Myslalem, ze Pysiek przesle Tobie peto jalowcowej/mysliwskiej i bede mogl sie odezwac znowu o gastronomii w Szczecinie. Ale chyba nie mozna przesylac produktow kielbasianych. Chcac dozyc do nastepnego lata, bede wiec duzym lukiem omijal szczecinskie menu "kaszankowe". Asiu, plotka mowi, ze jalowcowa i mysliwska wyszly za maz i teraz nazywaja sie inaczej. Czulko Pysiek, Ciesze sie, ze kac to czas przeszly. Twoj wywod na temat picia i ewentualnego kaca podoba mi sie. Picie rzeczywiscie bywa integralna czescia pracy :))). A Twoja filozofia podniosla je do rangi cnoty. Rzeczywiscie w meczu do konca "babka wrozyla na dwoje". Tym wiecej doceniam przychylnosc Lady Luck. Prosze opiekuj sie moim nowym australijskim kapitalem. Wierze, ze znajduje sie on in very able hands (arms). Zycie jest dotychczas piekne. Mam pieniadze do odebrania u przemilych kobiet w Nowej Zelandii/Australii. Byloby dobrze teraz zalozyc sie z kims na Tasmanii. Ale tam znam dotychczas tylko Tasmanian devil. Pysiek, moze Ty znasz numer telefonu do tego small ferocious stworzenia? Co do pieniedzy to najchetniej zamieniam je na slonce. Parafrazujac slogan coca-coli: Have a mojito and smile! Kangur, Bon voyage, duzo milych wrazen gastro (uppps-mialem nie poruszac tematu) i wracaj szczesliwie. Slonecznie Was pozdrawiam, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Bigos, rugby, kaszanka i Tasmanian Devil IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 24.11.03, 07:56 Witajcie wszyscy, takie zamieszanie sie tu porobilo, ze tylko precyzyjny (scisly) umysl naszego inzyniera z NZ jest w stanie to ogarnac! Jak to bylo? kielbasa mysliwska wyslana dla Asi przez Philadelpie miala zdazyc przed Kangurem na Swieta w Szczecinie, a Kangur woli kaszanke, ktora reklamowal Mojito, ktory zreszta tez reklamowal drinki, we wlasnej osobie. Asia robila pierogi tak wysmienite, ze mozna sie zabic nawet nie probujac. Peter lubi Hotel Park z okraglym lozkiem, w okraglej wiezy, ale Mojito napisal ze 'w tym roku zawsze bylo tam pusto, musi byc powod', no oczywiscie ze jest powod: kto moze tak naokraglo, i to jeszcze w okraglym lozku? ale najwazniejsze, ze rugby mecz zostal rozstrzygniety na niekorzysc Au, i Mojito usiluje to wytlumaczyc ze to wina Tasmanian Devil, kiedy juz takie inwestycje porobil, ze w glowie sie niemiesci... no nie wiem, takie zamieszanie przed Swietami, czy ktos to moze prawidlowo zaadresowac? moc pozdrowien Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Bigos, rugby, kaszanka i Tasmanian Devil IP: 5.3.1R* / *.akl.callplus.net.nz 24.11.03, 08:35 ohh kurcze na okraglo w okraglej wiezy i do tego na okraglym lozku, kaszanka, pierogi, bigos, kielbasa zamezna, rane czy dla malego kawalka kielbaski ja musze caly ten majdan kupic?????? a do tego jeszcze opiekowac sie Mojito kapitalem i go pomnazac coby nie mial do mnie pretensji ze go przepuscilam, to nie ma moje lata, no moze poszlabym na to okragle lozko ale cala reszta mnie poprostu przygniata, to ja juz wole na latwizne tak jak dzisiaj - malzonek ugotowal obiadek a ja cala dumna i blada poszlam do ogrodka ucielam koperku ktory sama wlasnorecznie wychodowalam i posypalam nim ziemniaczki, czyz ja nie jestem idealna zona??? ilu mezow ma na obiad smazonego kotlecika wieprzowego z cebulka i ziemniaczki posypane koperkiem, takie zony jak ja bo mezowie na rekach powinni nosic :) a swoja droga to mnie ciekawi za kogo ta jalowcowa i mysliwska sie wydaly Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Bigos, rugby, kaszanka i Tasmanian Devil IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 24.11.03, 08:50 Hey Asia, jalowcowa sie wydala za JOLOWEGO a mysliwska za MYSLIWEGO, moze byc? no, chyba ze Mojito ma lepsza wersje. Mojito spisz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Bigos, rugby, kaszanka i Tasmanian Devil IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 24.11.03, 08:53 Hey Asia, jalowcowa wydala sie za JALOWEGO, a mysliwska za MYSLIWEGO, moze byc? no chyba, ze Mojito zna lepsza wersje? pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Bigos, rugby, kaszanka i Tasmanian Devil IP: 5.3.1R* / *.akl.callplus.net.nz 24.11.03, 09:47 Pysiek uzywasz GG albo Tlenu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: Bigos, rugby, kaszanka i Tasmanian Devil IP: *.dsl.hccnet.nl 24.11.03, 10:29 Ej no, spokojnie tam na antypodach, ktora to u was godzina? zescie sie tak rozgadali? A ja w pracy.. acha, z kielbas to znosze jeszcze ewentualnie kabanosy pozdrowienia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Bigos, rugby, kaszanka i Tasmanian Devil IP: 5.3.1R* / *.akl.callplus.net.nz 24.11.03, 11:01 ohh masz jeszcze mi tu kabanosami przed snem nikt nie rzucal, no teraz to juz tylko wedlinki mi sie beda snily, takie pachnace mmmmmmmmmm yum yum az mnie w dolku skreca od tych kielbasianych zapachow, lece do lozka pomazyc o kielbasce ,, milego dnia Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Bigos, rugby, kaszanka i Tasmanian Devil IP: *.c.005.syd.iprimus.net.au 24.11.03, 11:08 Witaj Saba, tak dawno nic nie pisalas...napisz cos do smiechu, sama widzisz co tu sie narobilo. a ja lubie do smiechu, za czlowiekiem ktory ma poczucie humoru pojde na koniec swiata ...nawet na czworakach. u nas obecnie jest 9.05pm. a jak w pracy? mysle, ze wszystko OK :))) pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Bigos, rugby, kaszanka i Tasmanian Devil IP: *.c.005.syd.iprimus.net.au 24.11.03, 11:01 Hey Asia uzywam GG why not? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Bigos, rugby, kaszanka i Tasmanian Devil IP: 5.3.1R* / *.akl.callplus.net.nz 24.11.03, 11:05 sure why not,, tez uzywam jak mi podasz nr to mozemy czasem pogadac :) dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Bigos, rugby, kaszanka i Tasmanian Devil IP: *.c.005.syd.iprimus.net.au 24.11.03, 11:15 widzisz Asia, w gadu-gadu nie jestem taka dobra, jak masz cierpliwosc czekac na moje odpowiedzi to jest OK. nie pisze tak szybko jak mowie. moj number jest 4890919 do nastepnego no chyba ze sie teraz wlaczysz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Uncle_Frisky Z innej beczki IP: *.artcom.pl 24.11.03, 14:22 Witam wszytskich goraco ! Dawno sie nic nie odzywalem ale czytam uwaznie [ a swoja droga ciekawe czy ktos pamieta jeszcze moj wpis ;-))) ] Aha no pisze posta zeby zadac Wam wszytskim jedno pytanie, mysle ze ciekawe, no ale moge sie mylic ;-) : Otoz jak tam u Was z uczuciami, tzn. jak z "miloscia", jak sie na to zapatrujecie, jak to wyglada po "paru" latach... a moze milosci nie ma ??!!?? Ja osatnio ogladalem piekny film na moim ulubionym kanale Ale Kino! i tam, uslyszalem bardzo ciekawe zdanie, ktore mi gdzies tam utkwilo w pamieci: "MILOSCI SIE NIE SZUKA, MILOSC SIE ZNAJDUJE..." byc moze samo pytanie jest za bardzo intymne ale kto bedzie chcial to napisze ;-) [ ah ten Internet i "jego wolnosc slowa" :-))) ] Pozdrawiam wszytskich cieplutko a szczegolnie Asie ;-))) Uncle_Frisky Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Z innej beczki IP: *.a.003.syd.iprimus.net.au 24.11.03, 21:17 Witaj Uncle, pewnie ze pamietam Twoj pamietny wpis, szkoda ze nie wiecej, wpisujesz sie calkiem sympatycznie :))) temat podjales conajmniej delikatny, ale czemu nie? z miloscia Uncle jest jak z ogrodem, trzeba duzo pracy obojga zeby ogrod taki byl piekny. trzeba pielic, podlewac, pielegnowac, trzeba byc troskliwym, ale tez trzeba dac roslinom troche swobody, trzeba tez rozumiec co one potrzebuja. a mimo ze ogrod taki wymaga sporo pracy, to jak wszystko pieknie kwitnie, to warto. ja obejrzalam inny film dunskiego producenta, bardzo piekny, bardzo romantyczny, ale niecodzienny: 'Song for Martin'. jest on o dojrzalej milosci dwojga starszych ludzi, cos odmiennego, ale love story with a twist. mysle, ze dla kazdego milosc to inne doswiadczenie, ale lepiej jej nie szukac, sama sie zwykle znajduje, masz racje, i to najlepsze ze czesto zupelnie w nieoczekiwanym momencie... tymczasem pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Z kazdej beczki. IP: 216.128.75.* 24.11.03, 22:53 Witajcie wszyscy, Ale sie porobilo. Po tematach kulinarnych milosc. Jak by inaczej:))). Taki temat od poniedzialku. Nie wiem czy Uncle Frisky skierowal pytanie do konwersujacych Pan czy tez ogolnie. Do wyjasnienia tej kwestii nie bede sie wypowiadal A pozniej byc moze bedzie juz inny temat:))). Ciekaw jestem czy "zauroczenia" sa skoligacone z rodzina milosci? Eeee, chyba nie bezposrednio. Wychodzi sie zza rogu i trach - mozna byc "zauroczony". Czy jest od tego ubezpieczenie? Dzisiaj zblizylem sie do lata. Slonecznego, goracego, zmyslowego. Niosacego ze soba niebezpieczenstwo zauroczenia. Zlozylem wniosek o wize brazylijska. Jutro odbieram. Prawie slysze rytmicznosc samby. W oczekiwaniu na wize troche popracuje. Pysiek, Twoja teoria/pretekst do picia sie jest wspanialy. Mam na prace wieczor i czesc nocy. Bede uwazal aby sie nie przepracowac. I z tym pracowitym pozdrowieniem serdecznie Was pozdrawiam wszystkich, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Z kazdej beczki. IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 25.11.03, 01:42 Witaj Mojito, jak to sie porobilo, please explain. przeciez wiadomo, ze przez zoladek do serca? i czemu Mojito nic nie powiesz? a myslalam ze masz cos do powiedzenia...mysle ze Uncle skierowal pytanie do wszystkich, no chyba ze jestes taki dyskretny ;))) temat dobry jak kazdy, szczegolnie przed Swietami dobry, o milosci do blizniego trzeba mowic chociaz raz w roku, to takie sympatyczne milosciwe uczucie. a zauroczenie, uwielbiam byc zauroczona i zapewniam Cie wcale to nie jest niebezpieczne, jest to jak uwertura przed wejsciem wielkiej orkiestry, wstep jest zawsze fantastyczny, a potem to juz roznie sam wiesz, pisalam o tym, melodie sie czesto myla... pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Z kazdej beczki. IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 25.11.03, 01:46 a jeszcze o tej pracy, tak sympatycznie sie ze mna zgadzasz Mojito, ze az milo sie robi i w pracy i po pracy. teraz mozesz zreszta 'pracowac' w rytmach samby, to tak pod katem slonecznego wyjazdu :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Re: Z kazdej beczki. IP: 216.128.75.* 25.11.03, 02:25 Witaj Pysiek, Z zauroczeniem sie zgadzam. Absolutnie. Zoladek powiadasz jest jedyna droga? U mnie niekoniecznie. Daje tez szanse innym zmyslom. Mam za soba juz czesc miasta (Duze Jabluszko) - P.J. Clarke i forma speakeasy - Sidecar. Nie mieli miety wiec nici z mojito. Mieli na szczescie rum - Captain Morgan - a wiec cuba libre. Zupelnie dobry salmon with leek and mustard sauce. Barmanka polecila jeszcze bar Pipa ( o tonacji latynowskiej) i kolejne speakeasy Milk & Honey w Soho na pograniczu z Chinatown. Powiedziala, ze trzeba tam pracowac/pic koniecznie. Budzila zaufanie, wiec nie ma podstaw aby jej nie wierzyc. Mam tylko jedna noc a wiec musze sie uwijac. Jutro wracam do Filadefii. Z wrazeniami mam pewnosc. I wiza oczywiscie. Podklad juz mam. Wdalismy sie w dyskusje nad przewaga Belvedere nad Chopin. Wodka nie jest moim forte a wiec tylko przytakiwalem. Patriotycznie ignorujac Stoliczna, Absolut i holenderski Ketel (chyba) One. No to tyle na dzisiaj. Musze do pracy. Zdrowko Wasze wszystkich dzisiaj dokladne i bez pospiechu, zanurzajac sie z cala swiadomoscia (jeszcze) we wczesny wieczor w Big Apple, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasio Re: Z kazdej beczki. IP: *.proxy.aol.com 25.11.03, 06:14 Nie dzieie sie, ze naszym forumowiczkom w Aussi Landzie i okolicach, zebralo sie na czulostki i romantyzm. Wszak listopad na antypodach to chyba odpowiednik polskiego maja. Tam wszystko jakos jest odwrotne. Slonce swieci po polnocnej stronie nieba i rzuca ien w kierunku poludniowym. Wir wody w wannie kreci sie w przeciwna strone. Samochody jezdza po lewej a nie prawej, jak w Polsce, stronie drogi. Na niebie nie da sie zobaczyc Wielkiego i Malego Wozu z Gwiazda Polarna.............. Napiszcie, czy tam zeczywiscie mozna normalnie zyc??!! A tak na marginesie , to skad bierzecie choinki na swieta? Przeciez nie mozna na choinke przerobic eukaliptusa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Ziemia jednak sie kreci.... IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 25.11.03, 07:23 Witaj Jasio, jak fajnie ze jeszcze jeden romantyk dolaczyl!! skad piszesz? wprawdzie wielu gwiazd u nas nie widac, ale widzimy np.Krzyz Poludnia i inne gwiazdozbiory, czego Ty nie mozesz zobaczyc. patrzymy z innego punktu widzenia, co nie znaczy ze widzimy lepiej czy gorzej, widzimy inaczej. ksiezyc jest tez odwrocony i Pan Twardowski ma problem z utrzymaniem rownowagi. co do milosci, to temat zaczal Uncle Frisky i wydaje mi sie ze on pisze z Polski. nie przeszkadza to bynajmniej skad pisze byle pisal z sensem, a temat jest dowolny i moze byc rowniez frywolny np. Asia rozbiera sie na ulicy.... Twoje pytanie Jasio: 'czy tam rzeczywiscie mozna normalnie zyc??!!' jest natomiast dziwne. moglabym to pytanie odwrocic i skierowac do Ciebie i co Ty na to? lasy sosnowe w Australii tez mozna znalesc jak dobrze poszukasz, duzo i gesto w stanie Victoria, mniej gesto w NSW. ale sa. nie polecam jednak swiezego drzewka, przy takim upale dlugo nie wyzyje, wiec zastapiona je sztucznym i jest OK. a u Ciebie jak? nastroj przed Swiateczny, czy wiosenny, napisz cos wiecej.. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Witaj Frisky,, a ze nie moj Uncle to i lepiej IP: 5.3.1R* / *.akl.callplus.net.nz 25.11.03, 09:22 Dziwne pytania zadajesz, jak to czy milosc istnieje, absolutnie, napewno, zdecydowanie TAK pewnie jakbym swoja opisala to forum byloby bardziej popularne niz to obecne, czy po ilus tam latach tez jest Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Ziemia jednak sie kreci.... IP: 5.3.1R* / *.akl.callplus.net.nz 25.11.03, 10:26 No no Pysiek Ty sobie uwazaj i mnie od frywolnych nie przezywaj hahaha, a swoja droga rozbierania sie w innych miejscach niz w miejscach jakby do tego przeznaczonych ma swoja doze adrenaliny co mnie zawsze i wszedzie zdecydowanie dobrze robilo,, a kto wie moze akurat ktos przez okno wygladal i tez mu adrenalina podskoczyla, czyli jak widzisz ja zawsze mysle o innych hahaha Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Dzis od rana frywolnie... IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 25.11.03, 21:38 witajcie porannie, slonko swieci jest cieplo i fajnie :))) tak wczoraj namieszaliscie, ze nie moglam sie zorientowac o co chodzi. najpierw Mojito, znalazl sie nagle w Big Apple i to tak bez uprzedzenia ze przyjezda, potem dyskusje 'pracowite', wodki tez nie lubie, ale dalej nie wiem co Belveder ma z Chopin? jak samopoczucie Mojito, zrobic herbate z cytryna? ;))) i potem Asia. Asia sprawila sobie high tech comp, przepraszam, nie wiedzialam ze to taka technologia w NZ: myslalam, ze jakis skromny domowy comp sobie sprawilas a tu wysoka klasa. Wow! jak wpadne do NZ to znajde chwilke zeby zajrzec i do comp tez, ale mysle ze do tego czasu znajdziesz dobrego experta? Asia, od frywolnych Cie nie przezywam jakbym smiala :))) temat frywolny, dozwolony? piszesz ze doza andrenaliny dobrze Ci robi. naturalnie! jest nawet wskazana. jak jeszcze mieszkalam na starym kontynencie mialam kolege, ktory zawsze robil sie very excited w gorach, w samolotach, w wysokich budynkach, no ogolnie mial swoja piete Achillesa. usilowalam nawet sprawdzic czy tez reaguje na wysokie dziewczyny, ja mam wprawdzie 168 cm, ale na obcasach jestem calkiem wysoka... a rozbieranie w miejscach ze tak powiem publicznych tez ma swoj urok Asia, o ile jest nie zaplanowane. mnie raz strzelil guzik w mojej wyjsciowej bialej blouska, ktora miala tylko jeden guzik i to w tak sytuacji powaznej, ze lepiej nie pisac. dobrze ze mialam cos pod spodem ;))) i w takim frywolnym nastroju pozdrawiam wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mary_anne Re: Dzis od rana frywolnie... IP: 203.221.60.* 26.11.03, 00:45 och, to moze jeszcze o calowaniu.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Dzis od rana frywolnie... IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 26.11.03, 01:16 och... po pierwsze: calowanie jest relaksujace wiec lepsze niz antiwrinkle cream po drugie: jest zawsze szansa ze calujac zabe zamienisz ja w ksiecia i po trzecie: calujac sie masz usta zajete wiec napewno nie powiesz nic niepotrzebnego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Dzis od rana frywolnie... IP: *.jetstream.xtra.co.nz 26.11.03, 01:32 hahahha punkt dla ciebie Pysiek Odpowiedz Link Zgłoś
numbat Re: Dzis od rana frywolnie... 27.11.03, 01:28 Gość portalu: Asia napisał(a): Witam Asia iu oczywiscie pozdrawiam wszystkich. Widzisz tak to sie dzieje kiedy czlowiek chce byc artysta:))) "Mam" kompletne urwanie glowy:))) i nie tylko poniewaz dom ktory obecnie dekoruje to prawie zamek:))) wiec od paru tygodni istna "walka" o to jak to bedzie wygladalo. Prawie nie spie:))) nie marze ( a winko i tak czasmi lykam zeby zlagodzic stany myslenia. Wylot do New Zeland w dalszym ciagu jest aktualny ....tylko ze wzgledu na "ten dziwaczny" projekt, musze zwerifikowac troche sprawy wylotu. Zreszta Asia co sie odwlecze to nie -uciecze. Na Gold Coast mamy urwanie glowy, poniewaz jezt zakonczenie roku szkolnego i z calej Australii mlodziec ( colege) zrobila sobie zlot w tym miejscu. Jest to praktykowane od wielu lat ( taki zjazd to praktycznie prawie 50 tys mlodziezy!!!!) wszyscy debatuja jak zpobiec aby: mlodziez nie pila, zeby nie utonela ( bo wyobrazcie sobie) ze w nocy np. o godznie 1-3 tutejsze plaze doslownie oblegane sa grupami mlodziezy. Caly ten festyn cial i dusz spragnionych trwa 2 tygodnie. Ogromna mobilzacja: policji, sluzb medycznych, tajnych agentow:))) i wyglada to jak poslanie z innej planety. Porobile troche nocnych zdjec, wiec Asiu jak sie zobaczymy to, zobaczysz ciekawostki "przyrodnicze" Jak troche juz "dokoncze" projekt to postarm sie zadzwonic. Mam nadzieje ze przedswiatecznie zdazymy sobie zlozyc zyczenia tego co najlepsze i dobroczynne. ps. oprocz tego powstalo kilka wierszy ale to na inna okazje. Wszystkich serdecznie i optymistycznie pozdrawiam i do nastepnego klikniecia. Trzymaj sie Asia cieplutko.....pare dni wstecz znajomy "wyczarowal" zurek....po krakowsku palce lizac....oraz sam uwedzil taka rybe:))) i to byloby chwilowo na tyle:))) i az ps...dzisiaj wzniose toast Asia pisany czerwonym winkiem....zaczyna byc bardzo goraco ze, na plazy mozna: usmazyc kurczaka w sosie wlasnym:)))i podalc go czerwonym winkiem....pa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mary_anne Re: Dzis od rana frywolnie... IP: 203.221.60.* 26.11.03, 02:27 a niech cie jasny gwint!!!! nie dosc ze wygladasz jak laska, to jeszcze pyskata jak jasna cholera chyba nic tu po mnie sorki Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Frywolnosc o kazdej porze. 26.11.03, 01:41 Witajcie slonecznie Wszyscy, Juz w Filadelfii. Przyjechalismy we dwojke. Ja i moja brazylijska wiza. Bez kaca. Nie zabral sie. Nawet nie probowal. Dziekuje Pysiek za zapytanie. Herbata tez mi pomaga. Ale teraz to glownie doswiadczenie w piciu, tfuuu, pracy. Generalnie nie mieszam, trzymam sie cocktail of the day/night ewentualnie rum albo tequila i po powrocie pije sporo wody i trzymam butelke (wody mineralnej) w zasiegu reki. W przeciwnym razie snia mi sie plazowe budki(sklepiki) z lodami i "suszy" mnie. Chopin i Belvedere to nasze dwie eksportowe wodki ktore wyparly z barow swiata Wyborowa lub lekko ja w cien wpedzily. Zgadzam sie z Asia, ze nie nalezy sie rozbierac tylko w jednym miejscu. Dobrze jest je zmieniac i unikac rozbieranej rutyny. Nie bede dywagowal na ten temat dalej :))). W tym roku na Mazurach dowiedzialem sie o istnieniu kwiatow o wdziecznej nazwie - frywolitki. Urocza nazwa, prawda? I ta kwiatowa urocza nazwa pozdrawiam Was wszystkich, pozostajac w doskonalym nastroju, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Czesc Numbat IP: 5.3.1R* / *.akl.callplus.net.nz 27.11.03, 09:01 chwilowo nie masz sie co spieszyc z przyjazdem tutaj bo pogode mamy marna i do tego w kratke, jednego dnia 28 stopni a nastepnego 13, mnie juz sie chce lata ale tu ponoc najcielesze to styczen i luty kurcze jak ty palace dekorujesz to ja nie mam smialosci cie do naszej chatki zaprsic bo pewnie Twoj gust estetyczny bedzie czul potezny niesmak, na usprawiedliwienie mam tylko to ze to nie ja te chalupke dekorowalam ale mozliwe ze gdybym to ja zrobila to tez by nie wiele lepiej wygladala. Jakiekolwiek zmiany odkladamy do jesieni bo moze wtedy bedziemy mieli wiecej czasu jak juz nie bedziemy sie ogrodkiem zajmowac, teraz gonimy za wlasnymi ogonami i nawet nie wiem czy nam sie uda basen do stanu uzywalnosc przed swietami doprowadzic. Od srody mamy szefowa z Australii (z Sydnej) w biurze, wiec goraczka na calego, jutro po pracy idziemy na kolacje a w sobote znowu do pracy, maz tez ostatnio pracowal po godzinach wiec na ogol jak przychodzi weekend to wiekszosc planow bierze w leb bo odpoczac tez by sie troche chcialo, nie wspominajac o zakupach, praniu czy sprzataniu, zdaje sie ze by nam sie gosposia przydala hihihi jakby nie bylo daj znac kiedy sie w te strony bedziesz wybieral to zorganizuje jakas opaske na oczy zebys nie musial cierpiec estetycznie hihihi pozdrawiam cieplutko Asia Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Wreszcie cos o pracy 27.11.03, 23:13 Goraczka w pracy? Nadgodziny? Do pracy w sobote? To nie wyglada mi na Nowa Zelandie. Zarowno ja, jak i moja zona, nigdy nie mielismy tak lekkiej i bezstresowej pracy jak tutaj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Wreszcie cos o pracy IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 28.11.03, 01:05 Witajcie, hey Asia, Numbatowi po prostu spraw rozowe okulary ;) no i nie wystroj sie liczy w domu tylko nastroj... Peter, ty to jestes chyba w czepku urodzony. bezstresowe zycie, bezstresowa praca, co tam jeszcze trzymasz w zanadrzu? u nas jest taki run, ze nie mam czasu nawet na lunch, a Ty pewnie gazety czytasz. to tak ladnie wyglada jak za komuny w Polsce. ej, takiemu to dobrze. cheers Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Wreszcie cos o pracy 28.11.03, 01:48 Rzeczywiscie, czesto uswiadamiam sobie, ze jestem wielki szczesciarz. Moja obecna praca to wielka zagadka. Moj poprzednik nie dawal sobie rady, a ja wykonuje moje zadania w pol dnia. Reszte spedzam w sieci, udajac, ze pracuje. Gdy mieszkalem w PL, naprawde duzo pracowalem, w ciaglym stresie i niepewnosci jutra. Tutaj jest wszystko inaczej. Ale nie mozna tego porownywac do komuny. Moja firma przynosi wlascicielom wysokie zyski, rozwija sie i zwieksza sprzedaz. Niedawno otworzylismy oddzial w Christchurch. Pewnie sie tam kiedys wybiore i odwiedze Asie jako pierwszy z Was. Ja mam po prostu za wysokie kwalifikacje do wykonywanej administracyjnej pracy. Na lepsze stanowisko na razie nie moge liczyc, bo za krotko tu jestem. A w zanadrzu mam moja wspaniala zone. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Wreszcie cos o pracy IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 28.11.03, 02:41 Hey Peter, romantyczny Peter z romantyczna zona w zanadrzu WOW tylko pozazdroscic... fajnie, ze Ci dobrze uklada sie w pracy, to bardzo wazne w koncu spedzamy w pracy wiekszosc dnia...czasami i nocy. mysle, ze skoro masz wysokie kwalifikacje, powinienes aplikowac o cos lepszego, moze bardziej interesujacego? w jakim profilu pracujesz Peter? Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Wreszcie cos o pracy 28.11.03, 03:07 Za 2-3 lata zaczne szukac lepszej pracy, oczywiscie. I tak mam szczescie, ze prawie natychmiast po przyjezdzie dostalem prace w mojej specjalnosci. Dobrze sie czuje w moim nowym miejscu pracy, odpoczywam po trudach budowania kapitalizmu w PL i poznaje moj nowy piekny kraj. A moja firma importuje samochody z Europy, zajmuje sie ich serwisowaniem i dystrybucja czesci zamiennych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzys Re: Wreszcie cos o pracy IP: 5.4R* / 216.208.8.* 28.11.03, 03:24 Peter, mam pytanie. Zastanawiam sie na kupnem VOLVO XC 90 2.5T. Czy moglbys mi powiedziec jaka jest wasza cena tego samochodu. Mialbym podstawe do wynegocjowania przyzwoitej ceny. Bede Ci bardzo za to wdzieczny i gory dziekuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Wreszcie cos o samochodach!!! IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 28.11.03, 03:49 Swietnie Peter ze sie ujawniles. ta strona zaczyna byc lepsza od Yellow Pages! jaki service robicie, znaczy ktorych euro samochodow? Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Wreszcie cos o pracy 28.11.03, 04:27 XC90 T $99,990 XC90 T6 $112,990 NOTE: Manual gearbox available on all models exept S80. [RRP that of Automatic]. Based on current standard New Zealand specifications. Prices and specifications subject to change without notice. All prices are GST inclusive and exclude on road costs. 1st January 2003 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzys Re: Wreszcie cos o pracy IP: 5.4R* / 216.208.8.* 28.11.03, 05:32 Dzieki Peter. To na pewno pomoze mi w negocjacjach. Czy te ceny sa w New Zealand Dollars? Bo jesli tak to jest on okolo 9000 drozszy od tego co ja moge dostac. W kazdym badz razie dziekuje bardzo za informacje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzys Re: Wreszcie cos o pracy IP: 24.112.166.* 28.11.03, 18:28 Peter, jestem Ci winien male wyjasnienie. Cena jaka ja bede placil jest cdn $54,995.00 plus 15% GST/PST plus upgrades. Jesli utarguje(a na pewno cos urwe) to bedzie troche mniej. Pozdrawiam, Krzys. Powiedz mi prosze jak jest roznica czasowa z Polska u Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Numbat Re: Wreszcie cos o pracy IP: *.128.240.220.lns02-wick-bne.dsl.comindico.com.au 02.12.03, 02:45 witm wszystkich:)) Asia juz wkrotce.:)))) Pysiek wiesz czasmi sprawa ,rozowych okularow jest bardzo potrzebna, poniewaz troche "swiat" zwariowal. Nie bede bawial sie w polityke, poniewaz w tej materii sa lepsi niz moja, mala skromna osoba:)) Ale przypomnalem sobie ze kiedy zostal zaatkowany Word Trade Centre-New York. Ja bylem na statku na polowach gdzie....tak tak na Alasce. Spedzile tam miedzy Vancuver (B.C) a Alaska (prawie 2 lata) 1 rok mieszkalem Vanquver a polnocna czescia Canady.Jest to wspaniale ,cudowne miasto. A to opowiesc na inna strone zycia. Kiedy plenelsmy ( mialem kontrakt na satku rybackim....lowislmy na Polnocnym Pacyfiku) wokolo ladowce, pozniej prawie ( 3 tys. mil) i wyladowalismy na samym koncu Alaski: Duch Harbur. Dalej to juz morze Beringa i historia ktora sama w sobie jest legenda- powstalo kilka filmow, zostaly napisane reportaze. Czyli wyprawa na ogromne krolewskie raki.A mialem pisac o tej tragedii Word Center. Kiedy 13 wrzesnia rzucalo nas (byl ogormny sztorm ) nie moglismy przez dwa dni przejsc z jednej kajuty .do miejsca gdzie sie jadalo posilki. Paczki lecialy na glowe. Wszytko wygladalo jak ostatecznosc.Cale oprzyrzadowanie staku doslownie bylo w porywach ogromnego wiatru. Pacyfik polnocny jest nprawde grozny. Czesto zdarzaja sie sztormy i ogromne wiatry.Ale ocalelismy chcociaz wczesniej ktos gdzies, tam zatonal. Zycie jak legenda. I kiedy przyplynelismy do portu ( mala miescina miedzy zachodnia a wschodnia Alaska.)nic nie wiedzielsmy ze samoloty wbily sie w Word Center i zgineli ludzie. Poniewaz na staku mielsmy wideo- kapitan przyniosl nagarne video i podrzucil troche roznych gazet: i dopiero wtenczas do mojego umyslu dotarlo ze...byl atak. Kiedy pozniej odlatywlem z Alaski w kierunku Australii. Byly ogromne kontrole, w Ancorage na lotnisku musialem zdjac kompletnie obuwie. Myslem ze skarpetki tez....czyli zostalbym "goly i wesoly" okazla sie ze, na teroryste nie wygladam i facet ktory sprawdzal bagarze powiedzial ze....moge pozostac w skarpetkach:))). A byly to australijskie skarpetki poniewaz :jedna skarpetka byla koloru zielonego a inna byla koloru zoltego.:)))To kolory austrlijskie. Facet popatrzyl na moje skarpetki i powiedzial czy wszysy w Australii chodza w takich zmyslnyh skrpetkach...powiedzialem ze nie wszyscy, poniewaz sa unikalne( chodzi o skrpetki). Po przylocie do Austrlii- jak w starch dobrych filmach,oprawilem skarpetki w obraz i obwarowalem szklem. Nawet podpislem. I kiedy czasmi wpadajaq znajomi- skarpetki juz maja swoja legende.:))) cieplo wszystkich pozdrawiam, do nastepnego kilkniecia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Numbat witaj Asia:))) IP: *.128.240.220.lns02-wick-bne.dsl.comindico.com.au 02.12.03, 02:55 moj gust estetyczny...bardzo lagodzi czerwone winko:))) nie sa to zamki a reczej rozne domki:))) a moze kiedys zabiore sie za zamek, w koncu jest jeszcze troche do przezycia. Mysle ze uda nam sie zlozyc zyczania, pomyslnosci, w straym a moze juz w nowym roku. Bilet jest- ( open ) wiec tylko kwestia zgrania paru spraw. Trzymaj sie cieplutko. ps.lubie kobiety w klorach blusa:))) bo blusa, to jest muzyki dusza:))) Na razie Asia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.adsl.wanadoo.nl 28.11.03, 19:50 Witam Was wszystkich juz weekendowo, uwielbiam piatki wieczorem, kiedy mam przedsmak nadchodzacego weekendu i dwoch dni wolnych, ktore moge sobie ustawic jak mi sie zywnie podoba! W niedziele jedziemy na Night of the Proms, to moj kolejny etap "inburgerowania sie" (Pysia zrozumie:-) czyli aklimatyzowania w tutejszym spoleczenstwie :-))) A aktualnie jestem nieco zagoniona, bo szukamy nowego domku i krew mnie zaczyna zalewac, ale dajemy sobie pol roku do roku na dopelnienie formalnosci.. i niech juz ta Polska wejdzie do Unii, niech juz wszystko bedzie latwiejsze! bo jak nie to mnie niedlugo cos trafi przy tych Holendrach :-) Gdyby ktos byl ciekawy cen i warunkow itd to podaje link do stronki www.funda.nl (wystarczy wpisac nazwe miasta w NL, widelki ceny nieruchomosci i kliknac "zoeken" = szukaj) Pozdrawiam!! Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Cos o pracy- prosze bardzo IP: 5.3.1R* / *.akl.callplus.net.nz 29.11.03, 06:30 Czesc Peter nie wiedzialam ze najbardziej cie praca interesuje, nie wiele pisze na ten temat bo nie wiem czy to kogos interesuje. W sobote mielismy wyjsc godzine pozniej, szefowa zamowila stolik na kolacje na 6:30, niestety okazalo sie ze udalo nam sie skonczyc tuz przed 7 wieczor,, mielismy zamykanie miesiaca, wiec wciagu dnia trzeba bylo wprowadzic wszystko co jeszcze zostalo do wprowadzenia, a od godz 17 poszly w ruch wszelkiego rodzaju raporty finansowe, i na koniec statementy. W firmie maja fantastyczny program, biorac pod uwage ze mamy tak na oko 600-700 klientow i kilka tys operacji w miesiacu uwazam ze dwie godziny to i tak wyczyn co niemiara na zamkniecie tego calego haosu,, bylam juz naprawde zmeczona psychicznie wiec jak w koncu wyladowalysmy na kolacji o godz 19 to pierwsze co zamowilam to byla podwojna wodka ze spritem, cytryna i duza iloscia lodu, pierwszy drink lekko mi pomogl, drugi postawil na nogi. Mialysmy poczucie ze dobrze nam sie udalo, bo wszystkie raporty byly dobre, nadzorowala nas australia i tam robili czesc pracy, w pewnym momencie okazlo sie ze cos niestety nie wyszlo, ale nie u nas tylko w Au, dobrze ze pare min wczesniej udalo nam sie wyslac back up, czyli caly miesiac obrotow w z zipowanej formie do Au. gdybysmy nie zdazyly tego zrobic cala operacja musialaby byc powtorzona. Kolacja nam sie bardzo udala i przydala zebysmy mogly sie lekko wyluzowac. Sobota rano do pracy na 9:30, sprawdzanie statementow, odkladanie na bok co poniektorych do dalszej obrobki,, znalazlysmy tylko dwie zdublowane operacje wiec jak na taki miesieczny przerob to prawie ze perfect, o 12 szefowa zamowila nam lunch, pare min przerwy i dalsza praca do 14, w Au jeszcze sie mecza z tym co im w piatek nie wyszlo, bo nasz system w sobote pokazywal rozne dziwne rzeczy na kontach u mnie np bylo -12 tys $, hihihi, no ale to nie nasza wina wiec i nie nasz bol glowy, informatyk w Au lekko schrzanil i okazalo sie ze nie umie naprawic, wiec ostatnie wiesci byly ze sciagaja jakiegos innego specjaliste. Za nadgodziny zostalysmy bardzo dobrze wynagrodzone, atmosfera w pracy swietna, praca zroznicowana, wymagajaca inwencji i myslenia. Nie moglam lepiej trafic. W porownaniu do tej 1szej to poprostu niebo i ziemia. Takiej szefowej zyczylabym kazdemu, jest wymagajaca, bardzo zorganizowana, ma swietna pamiec, firme prowadzi jak na moj gust perfekcyjnie i do tego fantastycznie traktuje pracownikow. Pracy jest duzo i trzeba miec oczy otwarte, ale naprawde pracuje sie z przyjemnoscia. pozdrawiam serdecznie Krzys rozniac czasu miedzy Polska i NZ to doklanie 12 godzin :) Polska jest 12 godz do tylu za NZ Pysiek dobra rada, rozowe okulary i dobry nastroj :) dzieki od dzis zaczynam szukac rozowych okularow, zobaczymy jak sie z nastrojem uda :) Saba napwno znajdziecie sobie taki domek jaki sobie wymarzyliscie,, no prosze i kto to kiedys do mnie napisal ze maly domek i ogrodek to nie jest szczyt jego marzen :) powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: Cos o pracy- prosze bardzo IP: *.adsl.wanadoo.nl 29.11.03, 14:40 Asiu, to pisala chyba Pysia o tym nie-marzeniu o domku ;-) Ja zawsze wolalam w domku, cale dziecinstwo spedzilam na nowo-wybudowanym blokowisku, wiec jak tylko sie dalo przeprowadzilismy sie do domku, ale chyba znowu czas na przeprowadzke, a moze i nie, sie zobaczy.. Bardzo fajnie, ze cie sie podoba w pracy, widze, ze prawdziwa z ciebie ksiegowa! Pozdrawiam Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzys Re: Cos o pracy- prosze bardzo IP: 24.112.166.* 29.11.03, 17:43 Asiu dziekuje bardzo za podanie roznicy czasu. Wiec jestem oddalony od Was o 18 godzin. Bede tu w poniedzialek czyli u Was we wtorek. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Cos o pracy- prosze bardzo IP: 5.3.1R* / *.akl.callplus.net.nz 30.11.03, 08:30 Saba bardzo przepraszam, widac moja pamiec szwankuje, zreszta tyle tu bylo roznych wypowiedzi ze naprawde trudno pamietac kto co napisal,, zreszta od zawsze mialam problem z pamietaniem imion, tytulow, nazwisk it, przepraszam jeszcze raz i zycze powodzenia w poszukiwaniach :) pozdrawiam Krzysiu to gdzie ty jestes ze az tyle godzin jestes od nas oddalony? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzys Re: Cos o pracy- prosze bardzo IP: 5.4R* / 216.208.8.* 30.11.03, 20:02 Asiu, mieszkam w Kanadzie. Mam paru znajomych w Australi. Mieszkalem w Olsztynie dosyc dlugo i tak szukam znajomych po swiecie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Cos o pracy- prosze bardzo IP: *.b.006.syd.iprimus.net.au 30.11.03, 12:48 Witajcie, Asia, Saba ma racje to ja pisalam, ze domek z ogrodkiem to nie jest dla mnie szczyt marzen. w NL mieszkalam z tata i siostra w domu z ogrodkiem, ktory byl za maly do mieszkania, za duzy do sprzatania. teraz mieszkam w unit, nie dlatego ze nie lubie domu, tylko akurat taka byla sytuacja, no i to zupelnie wystarcza na moje potrzeby. rozmiarem jednak moje mieszkanie nie ustepuje nawet domu. Saba, cokolwiek napiszesz o NL to melodia dla mojego ucha przyjemna...zycze powodzenia w znalezieniu ladnego domku. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: Cos o pracy- prosze bardzo IP: *.adsl.wanadoo.nl 30.11.03, 13:35 Czesc Asiu, wcale sie nie gniewam i chyba ton mojego postu na to nie wskazywal, wcale nie musialas przepraszac :-) no ale zeby nie bylo, ze mam opinie jak kogucik na wezy - w ktora strone wiaterek zawieje... :-) Rzedowy domek z ogrodkiem w NL to nie jest moj szczyt marzen, szczytem marzen bylaby raczej willa z basenem gdzies na Algarve.. no ale coz, na to sie raczej nie zanosi, wiec cieszmy sie z tego co w zasiegu reki.. :-)) Pysiek, Nie bierz do siebie, jesli cos pisze o Holendrach, sama wiesz jak biurokracja potrafi uprzykrzyc zycie :-) Tak naprawde to wiesz przeciez, ze dobrze mi si tu wsrod nich mieszka i co do ludzi nie moge specjalnie wiele zlego powiedziec! Pozdrawiam niedzielnie Saba Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Swieto, swieto i po swiecie... 30.11.03, 22:47 Witajcie slonecznie Wszyscy, niedzielnie i prawie grudniowo, Swieto indycze oczywiscie. Bylem u siostry. Dwie godziny nieprzerywanej mandatami jazdy. I taki sam powrot. Pysiek, sadze, ze rozumiesz moja satysfakcje jazdy okolo 400 km ocierajac sie o mandat ale go nie dostajac :))). Nie przepadam za indykiem a wiec po tradycyjnym krojeniu i dzieleniu indyka - siostra dyskretnie wymienila mojego indyka na kurczaka. W piatek (Black Friday) zaczelo sie oficjalne szalenstwo zakupow przedswiatecznych. Sklepy otworzyly sie o piatej rano!. I byli ludzie czekajacy juz w kolejce na otwarcie sklepow. Trzymalem sie z daleka od wszystkich pekajacych w szwach shopping malls. Mimo kuszacych obnizek - w Victorii Secret na przyklad :))). Przywiozlem mnostwo jedzenia. Nie pamietam kiedy ostatnio moja lodowka byla tak zamieszkana. Bede to jadl co najmniej przez tydzien. Wrocilem z pewna doza niepokoju. Dostalem od siostry i jej meza w prezencie mikrofale. Niepokoi mnie fakt czy latwa dostepnosc jedzenia w roznych temperaturach nie stepi troche mojego ostrza "kompetywnosci". Wszyscy pamietamy co stalo sie z Imperium rzymskim i znamy rzeczownik sybaryta. I wyspe Sybaris. Bede sie sobie uwaznie przygladal od poniedzialku. Dzisiaj bede mial fascynujaca lekture do poduszki: dwadziescia dwie strony instrukcji "Microwave oven - use and care guide". Od dzisiaj wiem tez, ze Horno de microondas to to samo po hiszpansku. Cale zycie uczymy sie. Serdecznie Was wszystkich pozdrawiam, obecnie w temperaturze jakiej sobie zyczycie, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Swieto, swieto i po swiecie... IP: *.a.005.syd.iprimus.net.au 30.11.03, 23:58 Hi Mojito, radosnie Cie witam calego i zdrowego, bo juz myslalam, ze gdzies sie rozpusciles/wtopiles w nastrojach przedswiatecznych i samby tez. rozumiem satysfakcje, jazda szybka i bez mandatu... doceniam high skills :))) cheers Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Dom i zardzewiale idealy... IP: *.a.005.syd.iprimus.net.au 30.11.03, 23:47 Witaj Saba, Saba napisala: 'cieszymy sie z tego co w zasiegu reki' - Saba jakie to ladne!! Moj Tata stracil wszytko w czasie wojny jak wiele innych ludzi, i zawsze mi powtarzal ze nie trzeba przywiazywac sie do rzeczy materialnych. ja nie jestem materialistka ani minimalistka, lubie wygode. zawsze myslalam ze wystarczy mi biurko i moje ksiazki, ale potem zycie pokazalo mi troche wiecej i apetyt na zycie wniosl troche wiecej elementow. Ale dom, to nie tylko cztery sciany, co nie? dom, mniejszy czy wiekszy, to miejsce magiczne , w ktorym spotykaja sie ludzie, to przestrzen ktora ma dusze. szukajac miejsca do zamieszkania, zawsze patrze, czy jest dosc miejsca zeby rozlozyc stol, tak, zeby duzo gosci moglo usiasc. ja lubie skupiac ludzi wokol siebie, urzadzac, organizowac, jestem wtedy w swoim zywiole. lubie otwarty dom... w Polsce widzialam blokowiska, nie dziwie sie Saba ze tesknisz za domem, zycze Ci powodzenia w walce z biurokracja. mysle, ze przechodzisz odwaznie od marzen do rzeczywistosci. Ojczyzna, patriotyzm i rodzina, to tylko kilka idealow ktore na naszych oczach rdzewieja szybciej niz stare samochody. nie bede zbytnio rozwijac tematu bo znowu mi sie oberwie, a ze okres przedswiateczny wiec usiluje w pozytywnym/radosnym nastroju wytrwac jak najdluzej. co tylko chcialam wspomniec, ze niektorzy buduja spoleczenstwo konsumpcyjne. wierza w wolny rynek, business z wszystko jedno jaka twarza i duzym domem w dobrej dzielnicy. ich ulubione slowo to 'negocjacje'. negocjuja dobre warunki, wynegocjowali niska cene. dla mnie ta wiara odpada. jesli chodzi o wolny rynek, to jestem niewierzaca, ale praktykujaca (z trudem, bo jestem beztalenciem rynkowo- handlowym). ale gleboko wierze, ze jest ciagle na tym swiecie DUZO ludzi, dla ktorych pieniadz to zaden ideal...wierze w przyjazn, wierze w przyjazn damsko- meska, mesko-damska, damsko-damska, mesko-meska, stara, mloda i na odleglosc. jesli moje przyjaciolki zapomna o mnie bo wyszly za maz, albo koledzy nie rzuca sie ratowac mnie z opresji dziurawej opony, jesli mecze pilkarskie bede ogladac w samotnosci, jesli z za granicy nie bede przemycac butelki monopolu dla ukochanego kolegi, to wtedy ...nie ma po co zyc. a zwlaszcza z kim... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Dom i zardzewiale idealy... 01.12.03, 00:24 Ladne slowa. Ja w czasach komuny wierzylem, ze lepiej byc niz miec, bo nie bylo innego wyjscia. Pozniej zmienilem zdanie, bo trzeba przeciez rodzine utrzymac i wyprowadzic sie od rodzicow. Jasne, ze pieniadz to nie wszystko, ale dzieki niemu latwiej zyc. Ja w Polsce mieszkalem w blokowiskach i moj patriotyzm wydaje mi sie teraz smieszny z perspektywy domku w Auckland. Ale kocham polski jezyk, bo w angielskim nigdy nie przeczytalem tak wspanialych tekstow ja te: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=193&w=1391156 Polecam. Facet ma niezwykly styl, raz na pare miesiecy pisze relacje z podrozy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Dom i zardzewiale idealy... IP: *.a.005.syd.iprimus.net.au 01.12.03, 00:32 Dzieki Peter :)))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Rozne creda. 01.12.03, 02:07 Witajcie Wszyscy, Czesc Pysiek, Peter, Wlasnie roznorodnosc opinii i pogladow robi kontakt z ludzmi taki ciekawy. Kazdy/a z nas napedzany/a jest inaczej. Czytajac Twoja wypowiedz/credo Pysiek, zarejestrowalem zbieznosc pogladow. Wiesz, musimy znalezc jakies diametralnie odmienne opinie i trzymac sie ich mocno poniewaz ciagla zgodnosc pogladow moze byc nudna i nawet prowadzic do ewentualnych plotek i domnieman:))). Prosze pomysl o temacie, ktory byc moze nas na moment mocno porozni:))). Na moment tylko. Dla mnie urok ma okreslenie nomad/nomadic. Lubie przemieszczac sie w miare czesto i pieniadze sa o tyle wazne, ze pomagaja w logistyce tego przedsiewziecia. Maja jednak one przed soba w kolejce kilka wazniejszych spraw. Pracy nie traktuje jako kariery ale tylko jako sposob zarabiania. Przy okazji uwazam, ze wszystko co jest warte robienia powinno byc robione tylko dobrze i bardzo dobrze. To tylko moja opinia. Pysiek, na wtopienie sie w cokolwiek bede musial jeszcze troche poczekac. Samba, Copacabana (Manhattan w bikini), caipirinha pojawia sie przede mna w styczniu. Pies by sie tam przydal. Moze rozwazysz "pozyczenie" Bossa? Zaplace za jego wize i churrasco. Zapytaj go w noc wigilijna co o tym sadzi? Nie sadze, aby zalowal. Lekko niepokoi mnie w dalszym ciagu moj nowy kuchenny "mebel". Traci mi troche mala stabilizacja. Ale instrukcje bede czytal dalej... Peter, podany przez Ciebie link czyta sie bardzo dobrze. Dzieki za zwrocenie na to uwagi. Pozdrowionka jeszcze niedzielne i jeszcze niegrudniowe, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Rozne creda. IP: *.a.005.syd.iprimus.net.au 01.12.03, 02:39 Witaj Mojito, chyba za bardzo zamyslilam sie nad Twoim nowym technicznym sprzetem i indykiem Mojito, moze tu troche telepatii?, ale niestety zgadzam sie ZNOWU z Toba, musimy sie posprzeczac troche, no nawet tak tymczasowo i niegroznie ;))) w sprawie wypozyczenia BOSS pomysle, wprawdzie moja siostrzenica obiecala, ze zajmie sie nim w czasie Swiat, ale podroze zagraniczne napewno sa bardziej interesujace. czemu tylko potrzebujesz pies? czy chcesz go uzyc do wabienia czy odstraszania? cheers Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 OK to tak na przekor troche... IP: *.b.006.syd.iprimus.net.au 01.12.03, 03:10 rzeczywiscie dowalanie sprawia mi wieksza przyjemnosc niz chwalenie... psychologowie tlumacza to ze moze mam jakis kompleks, np. zazdrosc o penisa, albo wspomnienie/zal do jakiegos pana ktory nie zwrocil na mnie uwagi na przystanku autobusowym... pociesza mnie fakt, ze zdarza mi sie napisac cos pozytywnego, ale rzeczy pochlebne rownie szybko sa zapominane, jak niepochlebne. niemniej jednak mam cos do usprawiedliwienia. po pierwsze pochwaly sa nudne w czytaniu, a dowalanie ekscytujace...przeczytac nie zgodzic sie i dowalic! Np "Ale ta P. jest pretensjonalna idiotka! sama radosc, duzo wieksza satysfakcja niz " alez ta P. to mila i inteligentna osoba". wywolywanie ludzkich instynkow jest pasjonujace samo w sobie. no bo np. w ciagu 30 lat panowania krwawego podstepnego rodu B w okresie wloskiego renesansu spowodowalo narodziny tworczosci Leonardo i Michala Aniola i jeszcze paru, kiedy w Szwajcarii w ciagu 500 lat dobrobytu i umiarkowanej sytuacji politycznej, co oni wymyslili? a cackoo clock? och, prosze Mojito nie zgodz sie tym razem Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: OK to tak na przekor troche... 01.12.03, 03:39 Witaj Pysiek, Cholera, nie ulatwiasz zadania. Bedziemy musieli pracowac nad tym mocniej. Chociaz niekoniecznie w poniedzialek. Ja jestem zdecydowanym optymista (ten co rozwiazuje krzyzowki dlugopisem) i wierze, ze znajdziemy roznicy nas temat. Jeden przychodzi do glowy ale zostawie to w odwodzie gdy zawioda wszystkie inne. Szczesliwie dla mnie jestem pozbawiony zazdrosci penisa z obiektywnych powodow. Nie slyszalem o zazdrosci w druga strone:))). Czy taka istnieje? Co do Donny Lukrecji to podziwiam jej sukcesy w chemii gastronomicznej. Lubila najwidoczniej to co robila i odnosila z nog zwalajace sukcesy. Co do Szwajcarii, faktycznie za duzo dla mnie zamoznej stabilizacji i poukladania. Wspaniala cecha przy produkcji zegarkow. Wspanialych nota bene. Kraj jednak piekny. Cholera, zmeczylem sie probujac sie z Toba nie zgodzic. Bedziemy jeszcze probowali, zgoda? A do tego czasu cheers and say hi to Boss, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Psa jest dobrze miec (czasami). 01.12.03, 03:22 Hola Pysiek, Dzieki, ze rozwazysz wypozyczenie Boss`a. Siostrzenica w czasie Swiat a ja na poczatku stycznia. Mozesz nawet rozwazyc "lender`s fee". Absolutnie nie do odstraszania, no wiesz! Z tego co piszesz to Boss wydaje sie byc towarzyskim/people friendly psem. Nie moge Tobie napisac po co dokladnie dobrze jest miec na plazy psa poniewaz spelnia on (pies) sprawdzona doswiadczalnie "pozyteczna" funkcje towarzyska. Ujawnienie tego na forum moglo by gwaltownie podniesc ceny psow i "zapsic" plaze swiata. Poza tym, co dwie glowy to nie jedna:))). Moj nowootrzymany sprzet kuchenno-grzewczy absorbuje duzo wiecej mojej uwagi niz TV - ktora nie absorbuje wcale. Ma duzo mrugajacych, ciagle nieznanych mi swiatelek i sporo intrygujacych przyciskow. Godzine dnia juz ustawilem. AM/PM tez opanowalem. Z instrukcja w reku i podziwem niemalym bede nawigowal dalej, cheers, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Psa jest dobrze miec (czasami). IP: *.b.006.syd.iprimus.net.au 01.12.03, 03:27 :))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: Dom i zardzewiale idealy... IP: *.adsl.wanadoo.nl 01.12.03, 10:20 Witajcie ponownie, Pysiek, wlasciwie to trudno powiedziec kiedy sie jest materialista, chociaz nie mysle o sobie jako o takiej, to jednak zyje w swiecie, ktory napedzany jest przez pieniadz i chyba daleko mi do zrezygnowania ze wszelkich doczesnych uciech i zamkniecia sie w swiatyni tybetanskiej i pogrozaniu w medytacjach ;-) Tobie z reszta chyba tez, nie? No, ale jedno co mozna to dobra doczesne traktowac jako drugorzedne, niech nie beda motorem napedzajacym nas do dzialania, ale tylko dodatkiem, czyms co ulatwia zyc. To trudne umiec potrafic znalezc balans pomiedzy, ale niektorym sie udaje! Wczoraj bawilam sie doskonale na Night of the Proms. To cos w rodzaju proby polaczenia muzyki klasycznej z rozrywkowa i swietnie im sie to udalo (udaje z reszta co roku). Orkiestra z Antwerpii (72 os) + orkiestra elektryczna, kilkudziesiecioosobowy chor, Strauss, Rossini, Czajkowski, Brahms i Mozart przeplatani starymi ale niezardzewialymi hitami Toto, Inxs, en Vouge & John Miles. Bandy daly czadu, musze przyznac, ale ludzie swietnie sie bawili nie tylko przy rocku, bardzo cieplo przyjeto fantastyczna gitarzystke Xuefei Yang, na i cala sala szalala przy Ilse deLande! Jak nie przepadam za country to Ilse jest super! Troche brakowalo mi Hutchensa, ale nowy wokalista Inxs tez jest niezly, przekonalam sie do niego :-) Koncert ma byc transmitowany w Noc Sylwestrowa.. hihi, moze sie gdzies zobacze na ekranie ;-))) Tymczasem pozdrawiam was poniedzialkowo Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: Dom i zardzewiale idealy... IP: *.adsl.wanadoo.nl 01.12.03, 10:23 maly blad Ilse deLange (nie de Lande) - polecam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Dom i zardzewiale idealy... IP: *.a.003.syd.iprimus.net.au 01.12.03, 22:25 Witajcie porannie, masz racje Saba, pieniadz to tylko srodek, nieunikniony srodek, zeby cos tam osiagnac. mysle ze nie nalezysz do ludzi Saba, ktorzy rozmieniaja swoje marzenia na drobne :))) znowu z wszystkimi sie zgadzam, Mojito, chyba nic tu nie poradze, jakis taki zgodny nastroj zapanowal, i niech tak moze pozostanie przynajmniej do Swiat. a potem zobaczymy, z Nowym Rokiem nowe pomysly? ;))) jeszcze o domowych nastrojach, licze tu na wsparcie Asi, jako zapalonej ogrodniczki. kupilam kilka lat temu srebrny swierk w doniczce, to tak pod wzgledem Swiat, nie lubie tych plastikowych choinek. ludzie rozni stukali sie w glowe, ze uschnie, ze zmarnuje ladne drzewo, ze wyrzucone pieniadze etc tymczasem swierk dobrze sie miewa, w gorace dni mieszka ze mna w domu, w pelnej klimatyzacji, rosnie wolno i jest piekna dekoracja na Swieta, bo naturalna dekoracja. takie mam mile wspomnienie pewnego pieknego ogrodu na Mazurach gdzie mieszkala moja Babcia. to byl ogrod!!! ludzie chyba dziela sie na takich z green thumb i na takich co podziwiaja efekt pracy innych. ja bym zyla w ogrodzie, niczego tak dobrze nie pamietam jak zapachu i koloru tego ogrodu. Babcia wiedziala o roslinach wszystko, uczyla mnie imion kwiatow. frywolitki chyba jeszcze wtedy nie byly znane Mojito :))) nie bylo w tym ogrodzie kunsztownych rabat, kwiaty rosly gdzie chcialy. moja siostra byla zawsze bardzo miejska: nie grzebie sie w ziemi, wszystko ja gryzie, dostaje dreszczy na widok slimaka czy zaby. moze tez dlatego zaraz po smierci Babci sprzedala dom i ogrod i to byl dla mnie moj pierwszy naprawde wielki smutek. teraz na tarasie tez mam zielono, chociaz w doniczkach: mam pnace winogrona, na slonecznej scianie herbaciana rose, mam lavenda, miete (do drinkow) i ostanio pare krzakow truskawek. a ze pogoda w Au sprzyja, wiec wszystko rosnie wysmienicie...mimo, ze wielu stuka sie w glowe po co to wszystko, bo mieszkanie wynajmuje, moze warto...Asia sprowadzila z Canada koperek, ja mam swoj swierk swiateczny, mysle ze warto. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Swierk, frywolitki i takie rozne 02.12.03, 00:04 Witajcie slonecznie juz w grudniu, Czesc Pysiek, Wczorajsza zabawa z podgrzewaniem zapasow poswiatecznych z lodowki zaniepokoila mnie bardzo. Podgrzewalem, probowalem, podgrzewalem, probowalem... Ledwo sie wyciagnalem z kuchni. Kalorie, kaloryjki. Dzisiaj zdecydowalem pojsc na basen i utopic ewentualny nadmiar jedzenia. I przyjrzec sie sobie ukradkiem nagiemu czy indyk nie odlozyl sie gdzies na mnie. Bogu chwala - nie. Plywanie wprowadza mnie w relaksujacy nastroj. Mozna przez godzine przemyslec i poukladac sprawy. Ostatni zaniedbalem plywanie ale teraz powroce na basen. Super terapeutyczne. Wiesz, Pysiek z disagreement to moze zrobimy tak: bedziemy sie gdzies po drodze sprzeczac i na luzie przeslizgniemy sie przez grudzien. Pozniej w styczniu nie bede mial glowy do klocenia sie. Po powrocie, pelen slonca i wrazen absolutnie nie ma mowy o klotniach z kobietami. Najblizsza okazje widze najwczesniej na wiosne. Ale znowu wiosna i klotnie z kobietami ? Chyba niemozliwe, ale moze sprobujemy. Moze wymyslimy cos po drodze. Licze na Twoja pomoc bo ja jestem cieniutki w kloceniu sie z dziewczynami/kobietami. Szkoda czasu - sa ciekawsze alternatywy. Cholera, pomyslimy moze wolno, bez pospiechu... Moja choinka to dwie/trzy galazki naturalnej choinki ubrane w czerwone jablka. Takie mam bombki. Frywolitki istnieja. Zapewniano mnie kilkakrotnie na Mazurach. Chetnie wierze poniewaz podoba mi sie nazwa. Mam trzy rosliny bezkwiatowe. Od czasu do czasu oddaje je w kobiece rece sasiadkom na moim pietrze. Cyklicznie. W styczniu i na cale lato. Z roznymi efektami. Czasami odbieram je (rosliny) mocno zestresowane. But beggar cannot be a chooser :(((. Wiem teraz skad bede importowal galazki miety gdy zabraknie ich w moich zaprzyjaznionych barach. Dam znac z wyprzedzeniem i byc moze zaczniesz ja uprawiac na skale przemyslowa. Moze razem z koprem dla Asi? Zglodnialem i zajrzalem do lodowki. Rzadko u mnie spotykany widok. Od tego wyboru kreci mi sie w glowie. Ale chyba zdecyduje sie na nogi. Obie. Indycze. Caliente. Wiem juz jak obslugiwac mikrofale. I nogi(obie) jawia mi sie bardzo apetycznie. Graja na mojej slabosci... Oscar Wilde powiedzial: " Moge sie wszystkiemu oprzec. Z wyjatkiem pokusy". Ze mna jest podobnie. Slonecznie pozdrawiajac, zaczne sie przygladac nogom, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agata Re: Swierk, frywolitki i takie rozne IP: 203.108.87.* 02.12.03, 00:48 Czesc Wam, postanowilam sie wciac tutaj na Wasze forum bo piszecie rewelacyjnie. nie jestem skora do wyrazania pochwal, ale musze powiedziec jestescie wspaniali! dlugo czekalam na takie pisanie w stylu Pyska, nareszcie ktos mial odwage napisac, ze nie tylko stan konta i praca godzin na dobe sa miernikiem sukcesu i zadowolenia zyciowego. nareszcie ktos zwrocil uwage, ze sa LUDZIE ktorzy cenia rowniez sprawy dla ducha. pracowalam w Nowym Jorku, uczylam sie tam rowniez i sprawdzilam na wlasnej skorze ze tam za oceanem, wcale nie tki raj wymarzony, jak nam sie wydaje. 11 wrzesnia zastal mnie w NY i ten dzien utwierdzil mnie w przekonaniu, ze zycie jest zbyt krotkie by naszym celem bylo zdobywanie pieniedzy dla samego faktu posiadania, a cala "reszte" mozna odlozyc na potem. to "potem" moze nigdy nie nadejsc, tak jak dla tych ludzi ktorzy w zwykly wtorkowy dzien wybrali sie do pracy. nauczylam sie czerpac zadowolenie z kazdej chwili, z milej lektury, milej rozmowy. zatem "carpe diem" - chwytaj chwile i ciesz sie zyciem!!! pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Witaj Agata IP: *.jetstream.xtra.co.nz 02.12.03, 01:30 wydaje mi sie ze ci ludzie ktorzy od dosyc dawna wypowiadaja swoje mysli na tym forum to wlasnie tacy dla ktorych nie pieniadze sa w zyciu najwazniejsze, i jak pewnie zauwazylas wszyscy raczej jestesmy szczsliwi i pozytywnie nastawieni do zycia, kazdy z nas ma jakies swoje cele ktore ralizuje i nie obchodzi go to czy ktos pomysli ze on jest biedny czy bogaty. Wypowiadalo sie tu juz kilka osob, i na ogol ci ktorzy dla ktorych wartosci materialne sa wykladnia ich osobowosc dlugo tu nie goszcza bo jakby nie znajduja chetnych przytakiwaczy i nikt im nie zazdrosci tego czy maja i co maja. W zyciu tak juz jest ze jednym zajmuje troche dluczej niz innym zeby dojsc do wniosku ze nie wartosci materialne sa najwazniejsze w naszym zyciu, chociaz oczywiscie ukryc sie nie da pieniadze zycie ulatwiaja. Mam nadzieje ze dolaczysz do naszej grupki i zechcesz nam cos wiecej o sobie i swoich przezyciach opowiedziec. Pamietam ze 11 wrzesnia na biezaco sledzilam na ekranach Tv i trudno bylo uwierzyc ze to sie dzieje naprawde, kolezanka z pracy tez byla wtedy w NY i nie moglam sie do niej dodzwonic, wiedzac ze sie wybiera obejrzec TC oczywiscie mialam pietra,, ale okazalo sie ze byla tam dzien wczesniej Napisz swoje wrazenia z tego okresu, bo pamietam ze w Polsce to byl szok dla wszystkich, podejzewam ze w NY ten szok byl jeszcze wiekszy. Pozdrawiam cieplutko Asia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 moje powroty... IP: *.nsw.bigpond.net.au 02.12.03, 01:59 Witajcie wszyscy starzy i nowi, pozwolicie, ze otrzasne kurz podrozny z kapelusza, otrzepie buty, rozsiade sie na chwilke i opowiem... zakrecilo mi moja zyciowa lodeczka, porzadnie, byl sztorm bardzo grozny ale dzieki Bogu sa na tym swiecie zyczliwy, serdeczni ludzi i mnie jakos wyholowali. milo ze tu u Was wszystko w porzadku, nastroj swiateczny, serce sie raduje jak tu milo i nikt sie nie sprzecza ;))) Asia, skarbie nie zapomnialem o Tobie. mialem na rekach nosic? no problem! ja wiesz mam 198 cm, 110 kg zywej wagi wiec razem wygladalibysmy jak Yogi i Bubu. mnie to nie przeszkadza, a Tobie? Mojito Amigo, kope lat. co Ty tu o nogach zasuwasz, jakie to nogi bedziesz ogladac? indycze? to juz lepszych w Stanch nie ma? pozdrawiam Was wszystkich serdecznie, szczegolnie wszystkie panie, caluje raczki PS Aniu, ja slowko do Ciebie specjalnie napisze, teraz troche jest spozniony wybacz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: moje powroty... IP: *.b.001.syd.iprimus.net.au 02.12.03, 02:18 Witaj Gunther, jak to milo, ze sie odnalazles!!!!!!!!!!!ciesze sie bardzo :))) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Jeszcze o nogach (obu). 02.12.03, 03:48 Zdrowenka Wszystkim, Nie moglem zadecydowac czy najpierw prawa czy lewa. Czy odwrotnie. Obie apetyczne. Obie gorace. Rzucanie monety nie wchodzilo w gre. Postanowilem po namysle alfabetycznie... Gunther Amigo :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))). Ciesze sie, ze Twoja el barco plynie na rownym keel`u. Buena suerte! Amigo. Asiu, daj jakis pretekst do napicia sie. Z baru dzwonia i nie wiem co powiedziec. Moze pod zamkniecie bilansu? Moze pod cos innego (koper np.) Pysiek, zapytaj bez pospiechu w wolnej chwili Boss`a co mysli o plazach Copacabana/Ipanema/Leblon. Spoko, bez wywierania na niego presji. Agata, czesc. Milo, ze sie wcielas. Carpe diem to jedno z moich przykazan. Stosuje je religijnie. Mozna je rozszerzyc o quam minimum credula postero. Enjoy today, trusting little in tomorrow. Jedenastego wrzesnia bylem od tygodnia w Stanach po powrocie z wakacji w Europie. Sloneczka zycze, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiej13 Re: Swierk, frywolitki i takie rozne IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 02.12.03, 12:23 Hey Agata, nie mysle ze napisalam cos rewelacyjnego, ale milo za ocene. atak na WTC zmienil nie tylko Ameryke, ale nas wszystkich - to najczesciej powtarzana prawda, ktorej nikt do konca nie rozumie. nie jestem socjologiem, ale moge stwierdzic ze cywilizacja, tempo przemian, tendencje do blyskawicznego wspinania sie po drabinie kariery uczynily z czlowieka istote o skomplikowanej osobowosci. taki rezim wywolany aktywnoscia ponad miare, rowniez wyalienowuje. wydaje mi sie ze ludzie skoncentrowani za bardzo na robieniu pieniadza, nie potrafia cieszyc sie zyciem i normalnoscia relacji interpersonalnych. samo otaczanie sie luksusem i bezgraniczne oddanie pracy zubozy ducha. duchowosc ma swoje prawa, powinnismy ja pielegnowac i uwalniac. ale o tym napisal Asia, jak widzisz tutaj na Asi forum spotykasz jeszcze ludzi normalnych ;))) Carpe diem!!! Agata i jeszcze: spieszmy sie kochac ludzi, tak szybko odchodza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Gunter sloneczko Ty moje IP: *.jetstream.xtra.co.nz 03.12.03, 00:40 bardzo bardzo sie ciesze ze wyszedles calo ze sztormu, zyczliwi ludzie sa wszedzie tyle ze my nie zawsze mamy odwage prosic o pomoc, ale widac musisz byc sam zyczliwym facetem jezeli taka pomoc znalazles w co zreszta nigdy nie watpilam :)) Wiesz Yogi i Bubu to moje ulubione charektery i moim zdaniem wygladaja swietnie razem, wiec jak tylko mnie zobaczysz to od razu mnie porywaj na rece zebym mogla choc raz na swiat z gory popatrzec. Ja osobiscie jestem zdecydowanie typem Bubu wiec jezeli Ty jestes typem Yogi to napewno bedziemy przyjaciolmi :) pozdrawiam cieplutko, odzywaj sie bo juz kiedys pisalam ze zaczynam sie martwic jak ktos dlugo nie daje znaku zycia aha i uchyl rabka tajemnicy co teraz po tym sztormie porabiasz i jakie masz plany, (procz noszenia mnie na rekach oczywiscie :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 Re: Gunter sloneczko Ty moje IP: *.nsw.bigpond.net.au 03.12.03, 01:56 Asienko, Ty mnie ladujesz rowno. jakie to mile przywitanie, ach zyc sie chce od razu, mimo ze to srodek tygodnia. jestem gotow nosic Cie na rekach narazie virtualnie, a moze dasz mi szanse i w realu? Moj Amigo, tez drinki zamowil, szampana poprosze tutaj za zdrowie Bubu, pijmy wiec za dobre nastroje i za zyczliwych ludzi. Agata, witaj. uwierz mi sa jeszcze dobrzy LUDZIE na tym swiecie, a Polacy szczegolnie maja tendencje do zachowania wiary w idealy. skad piszesz? temat WTC jest dla mnie troche smutny, za smutny jak na swiateczny okres. ale sama chcialas. napisz wiec, co bys zrobila gdyby zostal Ci rok zycia? staram sie teraz nadazyc i nadrobic braki w czytaniu za Wami tyle tu tematow bylo poruszanych beze mnie, frywolnie i uczuciowo nawet, powaznie i smiesznie. Aniu, to co pisze pisze od serca, nie doszukuj sie wiec zadnych podtekstow. kobiety lubie, naprawde lubie, czasem kocham. nie wiem czym urazilem Ciebie, nie mialem tu nikogo zamiaru dotknac slowem pisanym a moje slowo czasem nieporadne. widzisz nasze relacje mesko damskie opieraja sie czesto na zauroczeniu. a zauroczenie to ciekawosc swiata i ludzi, nowych doznan, zdolnosc do wysilku, uwaznosc. poszukiwanie, zadawanie pytan. im ciekawsze prowadzisz zycie tym wieksza w Tobie gotowosc do przezycia czegos ciekawego. jesli masz apetyt na zycie, zwykle dobrze dzieje sie w Twoich relacjach miedzy ludzkich. i z tego czerpiesz sile by zyc ciekawiej. Pyshek jesztes? cos malo sie odzywasz pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Gunter sloneczko Ty moje IP: *.syd.pacific.net.au / *.syd.pacific.net.au 03.12.03, 04:43 Witajcie, jesztem Gunther, jesztem, szomething szurely happensz, tak szentymentalnie piszesz:))) Agata, nie wiem moze i sie znamy ale w Polsce to ja jestem outsider. lokalizacja mojego zamieszkania na polskie warunki trudna, najbardziej polski staly adres to mojej Babci z kresow adres mazury. a reszta to tak miedzynarodowo. Gunther zadales pytanie naprawde trudne. swiadomosc ze jestesmy smiertleni, pomaga docenic zycie. juz Sokrates uwazal, ze powinnismy nieustannie cwiczyc swoje umieranie. na pytanie o swoja dalsza przyszlosc Dalajlama odpowiedzial kiedys ze ma 68 lat i to wlasciwy czas zeby dokonczyc przygotowania do smierci. wyobraz sobie ze wracasz samochodem z pracy zajety myslami, nagle jadacy obok samochod traci panowanie i bum, crash, trzask i zderza sie z Toba. jak brzmialoby Twoje ostatnie slowo? w Ameryce ostanie slowo ludzi ginacych w wypadkach to 'oh, shit' Wielka Amerykanska Mantra, a w Polsce? my tez mamy Mantre, nie bede jej przypominac . ostatnie slowa sa czesto jak zycie z ktorego wynikaja... i znow zgodze sie tu tym razem z Agata, pewnie nic bym nie robila specjalnego majac rok do przezycia, chociaz akceptacja takiego wyroku nie jest latwa. Mojito, Boss bardzo serdecznie dziekuje za pozdrowienia, bardzo sie ucieszyl z propozycji, on byl wrecz wzruszony, nigdy nikt mu nic takiego nie zaproponowal i czuje sie wyrozniony wsrod psiej rasy. ale tu wynikaja pewne niedogodnosci, on w klatce nie chce, samolotem nie moze, bo ma lek przestrzni, statkiem tez nie, bo ma chorobe morska...oh, well, i z pokora czeka moze masz lepsze rozwiazanie... i aby jeszcze wyjasnic, wracajac do kompleksu penisa, przepraszam to byl skrot myslowy. pare lat jak przyjmowalam sie do poprzedniej pracy mialam testy psychologiczne. warunkiem przyjecia bylo zaliczenie testow psycho i pani psycholog tak to wlasnie okreslila, kompleks penisa, a moze jego braku? nie wiem nie interesowalo mnie zbytnio, ale widac nie mam. poniewaz mialam pracowac tylko z mezczyznami musiala sprawdzic czy takiego kompleksu nie mam. pozdrawiam wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Pysiek, ja tylko na chwile w sprawie penisa. 03.12.03, 05:33 Witaj Pysiek, W sprawie Boss`a intensywnie mysle. Przychodzi mi do glowy lodz podwodna. Mozna niedrogo kupic od Rosjan. Kolumbijczycy sie ostatnio wycofali z transakcji i byc moze zbije cene. Zapytaj Boss`a czy chce aby miala torpedy czy bez roznicy. Gunther uzyl kiedys wyrazenia "pies na kobiety". Czy Twoj Boss nalezy do tych wlasnie psow? Pozdrow go niezaleznie. Twoj skrot myslowy/penisowy odebralem zgodnie z Twoja intencja. Zabawne sa czasem te przeintelektualizowane testy psychologiczne. Staram sie na nich wychodzic jak najgorzej i bywa, ze interpretowane sa przedziwnie na moja korzysc :))). W nowojorskim wiezowcu na Park Ave. zatrzymuje sie niespodziewanie winda miedzy pietrami z dwoma psychoanalitykami. Jeden zwraca sie do drugiego -" winda sie zatrzymala". "Chcesz o tym porozmawiac?"- mowi drugi. Gunther/Amigo podziel sie troche radoscia bo z przyjemnoscia widze, ze Ciebie roznosi :)))))))))). Ponos kogos na rekach. Cheers, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 Re: Gunter sloneczko Ty moje IP: *.nsw.bigpond.net.au 03.12.03, 07:50 Witajcie pochmurnie, kto tu sie z kolegi nasmiewa? tak mi sie palec zemsknal na klawiaturze, odwyklo sie od pisania jak widzicie, a tu takie smiechy od razu? Pysiek, ja Ci nie powiem co Ci zrobie jak Cie zlapie ....ale beware! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Gunter sloneczko Ty moje IP: *.b.004.syd.iprimus.net.au 03.12.03, 11:23 Witaj Gunther, no nie gniewaj, nie naszmiewam sie, znaczy nasmiewam, znaczy naprawde nie nasmiewam. cheers Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agata ciekawosc, przepraszam IP: 203.108.87.* 06.12.03, 01:26 Czesc Wam, no dobrze ze cos napisales Gunter na swoje usprawiedliwienie, bo stracilam chwilowo ochote na czytanie tego watku. Pysiek jak masz ochote wyjasnij jak to sie stalo ze piszesz tak doskonale po polsku? wydaje mi sie to niemozliwe - wybacz. gdzie Ty w koncu sie urodzilas skoro jestes outsider, czy czsem nie spotkalam Cie na UW, cos mi sie Twoj nick z czyms kojarzy ? nawiazujac do Twojego podsumowania Mojito, moge tylko dodac, ze przykro to czytac i uswiadomic sobie ze ludzie o Twoim poziomie intelektualnym, decyduja sie na wyjazd, zamiast dolozyc swoja cegielke do odbudowy kraju, naprawde nie krytykuje tutaj. moze jednak zostawmy ten temat otwarty. podpisze sie natomiast pod stwierdzeniem o absurdalnosci instrukcji i regulaminow. znana jest pewnie wszystkim sprawa pewnej Amerykanki, ktora kupila kawe w McDonald i pijac ja w samochodzie fatalnie sie poparzyla. pozwala wiec producentow goracej kawy, papierowych kubkow, uchwytow do kubkow, a takze na koncu swoja matke, wlascicielke samochodu. Nie dziwimy sie wiec, ze na kubkach plastikowych w ktorych podaja kawe jest ostrzezenie, ze kawa jet goraca. przeciez kazdy nawet dziecko wie, ze kawa jest goraca. nie dziwmy sie jednak tym lopatologicznym doslownosciom, do absurdow prowadzi prawo, po prostu jesli nie ma instrukcji ty masz prawo nie wiedziec. w ten sposob firmy zabezpieczaja sie przed ewentualnymi konsekwencjami, a o nie nietrudno gdy w rachube wchodzi zdrowie i zycie, a przede wszystkim ogromne pieniadze z ubezpieczenia. nie wiem czy znacie ksiazki John Grisham, on fajnie o takich sprawach pisze chociaz to fikcja. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 Re: ciekawosc, przepraszam IP: *.nsw.bigpond.net.au 06.12.03, 02:04 Witajcie, wiesz czasami czlowiekowi woda sodowa tego, no uderza... nie zgodze sie z Toba Agata co do tej cegielki. to nie nasz wybor ze naszym pieknym krajem rzadza delikatnie mowiac ludzie nieodpowiedni. brak tu logiki, a ja osobiscie mimo, ze nie zaliczam sie do intelektualistow, staralem sie dolozyc nie jedna cegielke uwierz mi. rezultat byl jednak mizerny. temat ciekawy podjelas z insurance companies, i tu znowu okazuje sie ze swiat wokol pieniadza sie kreci. ja ostatnio z kolei czytalem a hackers, komputerowych wlamywaczach i ile to kosztuje rzad i prywatne kompanie rocznie szmalu, zeby przed nimi sie zabezpieczyc. prawdziwi hackers nie popelniaja jednak przestepstw, to elitarna grupa, majaca olbrzymia wiedze komputerowa. swoje talenty wykorzystuja pracujac na zlecenia dla duzych firm, bankow, wojska i rzadu jako administratorzy i ochraniacze systemow komputerowych. sa dobrze oplacani i jesli sie wlamuja do jakiegos systemu to robia to dla 'sportu' nie czyniac zadnych szkod. nie wiem czy slyszeliscie ale polscy cyberprzestepcy sa zaliczani zdaniem amerykanskich specjalistow do ...najzdolniejszych! i najszybciej uczacych sie na swiecie. opisano w tym artykule sprawe wlamywacza podpisujacego sie 'damage.inc' ktory zlamal zabezpieczenia Centrum Informacyjnego Rzadu i na stronie internetowej umiescil zmodyfikowana wizytowke: 'Hackpospolita Polska Centrala Dezinformacji Rzadu'. w Polsce jednak tego typu wlamania sa nielicznie notowane, bo nikt ich nie zglasza :) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Cegielkowy business. 06.12.03, 03:04 Witajcie spod sniegu Wszyscy, Czesc Agato, Troche pol zartem, troche pol serio, Od szeregu lat (w lecie) przenosze swoj adres do Polski. Tak srednio na okolo dwa miesiace. Zwazywszy koszty spedzania czesci wakacji w kraju moge z duma powiedziec, ze prawdopodobnie jestem wlascicielem wirtualnej polowki cegielni. Jest to moj dobrowolnie nalozony sobie podatek od mojego sentymentu jaki mam do kraju. Gunther Amigo, Que pasa? W sprawie hackerow to wlasnie czytalem, ze obecnie Brazylia stala sie Cybercrime Lab. Lax Laws and Rife Criminal Syndicates Create a Hacker`s Paradise (taki wlasnie byl tytul artykulu). Wlamania nie sa tam ciagle jeszcze przestepstwem. Nie sa nawet wykroczeniem. W zeszlym roku dziesiec najbardziej aktywnych grup vandals/criminals nalezalo do Brazylijczykow. Ciekawe. Byc moze polacze przyjemnosc z ewentualnoscia nauczenia sie czegos :))). Czy rozgladasz sie za trabajo? Trzymam kciuki. Pozdrowionka sloneczne, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Cegielkowy business. IP: *.b.005.syd.iprimus.net.au 06.12.03, 06:15 Witam, Los hombres tienen dos oidos y una boca para escuchar mas y a hablar menos Agata, urodzilam sie gdzie indziej, wychowalam roznie, glownie Nl i Polska, a potem mieszkalam tez roznie. powiedz jakie to ma znaczenie? mowie i pisze po polsku, dziekuje za uznanie. najlepsza metoda nauki jezyka obcego jest miec boyfriend, wtedy wszystko tak latwo wchodzi do glowy :))) mowie Dutch, mowie po polsku, przelotnie mowie po niemiecku zreszta jezyk zblizony do Dutch, mowie tez Spanish very casually, najbardziej jednak utkwil mi w pamieci angielski... o pare wpisow do tylu, Mojito wspomniales o cmiacym zebie. to straszne slowo! zawsze mialam problemy z odmiana, nigdy nie wiem cmi, cmy, cma, ciem, ciemy? ciem kapciem? no wiec, ja dzisiaj przez Asie tez mam cmiacy zab. Asia wybacz. Asia wczoraj uprzejmie zapukala do mnie na Gadu-gadu i porozmawialysmy sobie milo ;))) i podala mi tez przepis na jajka faszerowane. jajka te dzisiaj probowalam zrobic. wiec gotuje sie jajka na bardzo twardo i kroi (brrrrrrrrr), ciarki mnie znow przechodza i szkliwo z zebow odpada, Boss wyl jak opetany, kroi sie skorupy nozem na pol!!! reszta to juz drobiazg, ale te skorupy... Agata, przepraszam ale piszac o cegielce uzywasz nie polskiej trzcionki, gdzie jestes wiec? brakuje tu logiki, sklonna jestem kontynuowac temat jesli masz ochote. pozdrawiam Was serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Cegielkowy business. IP: *.b.005.syd.iprimus.net.au 06.12.03, 06:17 Hey Mojito, przyslij troche sniegu przez email, to dopiero musi byc ladnie u Ciebie... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Cegielkowy business. 06.12.03, 09:39 Hey Yo, Pysiek, Pamietasz Sylvestra Stalone (Rocky i Rambo)? On pochodzi z Filadelfii. Wlasciwie z jej poludniowej i wloskiej czesci. I on wlasnie uniesmiertelnil to Yo! Snieg i owszem przynioslem niedawno swiezy. TGIF. Ale dla Ciebie wysle jutro/rano swiezy bo podobno ma padac dalej. Park z okna wyglada snieznie-bialo i dziewiczo z delikatna defloracja tu i owdzie przecinajacych go odsniezonych przejsc. Bardzo dziekuje za przypomnienie bardzo madrego i arytmetycznie uzasadnionego przyslowia. Moj kolega ma zwyczaj sadzac swoich potencjalnych klientow potrzebujacych krotszego lub dluzszego wsparcia prawnego przed duza wypchana ryba ( chyba mola-mola, nie znam polskiej nazwy) z wyraznie wypisanym posmiertnym westchnieniem :"Zebym ja tylko ta swoja wielka paszcze trzymala zamknieta". Chinczycy rowniez maja ciekawa sugestie : "Jezeli masz cos powiedziec, pomysl piec razy i nie powiedz wcale". Ale to juz skrajnosc niszczaca konwersacje. Mowa jest srebrem a milczenie jest zlotem. Pewnie dlatego musimy ciagle pracowac :))). Cmy kojarza mi sie z dowcipem. Mowi ciec do ciecia: wczoraj zabilem piec ciem. Ciem ? Kapciem! To fakt, ze masz wyczulone ucho(oba) na subtelnosci jezykowe. Jajka faszerowane uwielbiam ale juz sie do tego nie przyznaje. Kiedys bardzo mi smakowaly i pochwalilem u ciotki w kraju i ona zapraszajac mnie zawsze robila. Az odkrylem jak bardzo przygotowywanie ich jest pracochlonne a moje pochlanianie ich nieproporcjonalnie szybsze. Z olbrzymim zalem zaczalem klamac, ze mi sie przejadly i zaczalem chwalic inna, mniej czasochlonna potrawe. Jezeli bedziesz miala ochote to prosze umiesc/pokaz fotke Bossa. Chce zobaczyc tego taktownego i dyskretnego psa gentlemana. Byc moze potrafisz odpowiedziec czemu powszechnie uwaza sie, ze przyjacielem kobiety jest brylant a naszym, meskim, pies ? I tym w zadume wpychajacym mnie pytaniem koncze, zyczac Tobie milego wieczoru a sobie kolorowych, panoramicznych snow, Hasta luego! mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Cegielkowy business. IP: *.b.004.syd.iprimus.net.au 07.12.03, 10:40 Hey Yo Mojito, Rambo i Philadelphia? nigdy bym nie pomyslala. snieg urocza sprawa, Ty tez masz park z okna? interesujace...moj park jest bez sniegu, caly rok zielony, a przez galezie widac plaze i zloty piasek i blekitny ocean i wcale nie kiczowato. wpedziles mnie w zadume nie pytaniem o brylant/przyjaciela kobiety, na ten temat nie mam nic do powiedzenia, nie mam takich przyjaciol :))) i nie interesuja mnie, ale zadumalam sie nad sniegiem, wysylaniem i tak ogolnie... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Cegielkowy business. 07.12.03, 20:27 Yo! Pysiek, Widac park z okna ale troche pod katem. Twoj widok wydaje sie byc atrakcyjniejszy. Ocean, plaza... Tez tak bym chcial. Dzisiaj niedziela. Odespalem tydzien. Wyjrze teraz przejrzec gazety i sprawdzic eksportowa jakosc sniegu. U mnie nie jest zle. Miasto pracowicie odsnieza. Podziwiam te rozne maszyny odsniezajace. Ale siostre w New Jersey zasypalo i sobotnia poczta nie dotarla do nich. Odloze pare bardzo ladnych platkow snieznych dla Ciebie i zastanowie sie nad ich przeslaniem. Technicznie/logistycznie jest to wykonalne. Przesyla sie przeciez steki poczta. Ma to cos do czynienia z suchym lodem. Moja dygresja o brylantach wziela sie ze sloganu reklamowego koncernu diamentowego De Beers. A diamond is forever. Agresywna kampania reklamowa utrzymujaca tradycje zareczynowych pierscionkow. Jego przyjazn (brylantu) polegac by miala na tym, ze w ewentualnym niepomyslnym przypadku kobieta moze oprzec sie finansowo na wartosci brylantu. Po slubie oczywiscie. Psa jednak miec jest bardzo dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Cegielkowy business. 07.12.03, 20:37 Yo! Pysiek, how yuz doing, Wyslalo mi sie bez zakonczenia. Bede musial uwazac z platkami dla Ciebie. Oprocz poludnowo/wloskiego/filadelfijskiego Yo! jest rowniez bardzo popularne zyczliwe pytanie Yo! How yuz doing? Kierowane do jednej lub kilku osob. Co do jeszcze znanej osoby z Filadelfii to Grace Kelly i historie ksiestwa Monaco znasz. Ide sie przygladac platkom sniegowym, glownie tym eksportowym, ze slonecznym sniegowym pozdrowionkiem dla Was wszystkich, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Cegielkowy business. IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 07.12.03, 20:57 Yo! Mojito, po australijsku Gooday Mate, to powiedzenie spopularyzowal z kolei Paul Hogan nasz exportowy promotor Australii w Crocodile Dundee. u nas poniedzialek juz i pomalu zabieram sie do pracy. tak serdecznie podszedles do tematu wysylania, ze nie wiem czym moglabym sie od-wdzieczyc. moze za piekne platki sniegu troche kolorowych muszelek? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Cegielkowy business. IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 07.12.03, 20:44 Yo!Mojito, tak to czesto bywa, ze majac cos ladnego w zasiegu reki tesknimy za czyms innym, w tym przypadku o sniegu mowa. diamonds are forever? chyba jednak to tylko slogan, to 'forever' jest bardzo odwazne/odpowiedzialne slowo. moze wiec, zostanmy przy temacie psa/przyjaciela, chociaz ten temat znam dobrze :))) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Cegielkowy business. 07.12.03, 21:21 Yo! Pysiek, Gooday Mate, Do diabla z brylantami/diamentami. Moj widok z okna jest ok. Ale troche jak martwa natura z przewaga sniegu i pustych lawek. Ocean kojarzy mi sie z wieksza aktywnoscia. Ocean wiec tez lubie. Paula Hogana znam. Telewizyjnie oczywiscie. Reklama Australii w jego wykonaniu podobala mi sie. Kiedys moj kolega bedacy w obozie w Austrii pisal do mnie, ze tylko Australia i juz. Ja ciagnalem go do Stanow. Podczas wizyty w Linzu zobaczylem olbrzymi plakat z australijska plaza i dziewczyna po niej idaca. Wszystko stalo sie dla mnie zrozumialym. Absolutnie nie mialem tyle do zaoferowania :))). Prosze nie pisz o od-wdzieczaniu sie platkowo. Ludzie robia sobie bezinteresownie uprzejmosci. Gleboko w to wierze. Do mojej plazy i muszelek juz mniej niz miesiac. Slowa forever nie uzywam z powodu wielkiego parasola pokrywajacego wszystko. Niekoniecznie forever. Z Twoja interpretacja sie zgadzam. O psie/przyjacielu lub jeszcze znajomym bede czytal/pisal bardzo chetnie. Milego pracowitego dnia zycze, wracajac juz do eksportowych platkow snieznych i leniwego niedzielnego popoludnia, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Cegielkowy business. IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 07.12.03, 21:26 :))))))))))))))))))))))))) pzdrawiam pracowicie Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Cegielkowy business. 07.12.03, 21:30 Nie przeszkadzam leniwie. :))))))))))))))))))))))). Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Eksport sniegu. 08.12.03, 01:34 Yo! Pysiek, Z ubolewaniem stwierdzilem, ze jakosc obecnie dostepnego sniegu nie odpowiada kryteriom eksportowym. W miescie kupy brudnego sniegu nie nadaja sie do szukania czystych, ladnych, skrzacych sie platkow. W parku snieg jest mocno udeptany przez cieszacych sie nim doroslych i dzieci przybylych aby obejrzec imponujaca choinke i ewentualnie zrobic sobie zdjecie z obecnym przez pare godzin sw. Mikolajem. W okolicach parku mieszka bardzo mocne i wplywowe lobby pieskie. Czlonkow tego pieskiego lobby widzi sie czesto w parku z plastykowym woreczkiem i mala lopatka, nie spuszczajacych oczu ze swoich ulubiencow. Dzisiaj tez chyba byli poniewaz widzialem podpisana na sniegu na zolto liste psiej obecnosci. Pozostaje nam tylko wiec czekac na nowa dostawe snieznych platkow. Duzym komplementem dla wszystkich sprzedawcow czegokolwiek jest stwierdzenie, ze maja potencjal aby sprzedac snieg/lod Eskimosom. Nie jest to latwe ale w przypadku podpisania takiego kontraktu satysfakcja ogromna. Slonecznie pozdrawiam, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agata Re: Cegielkowy business. IP: 203.220.59.* 08.12.03, 03:56 czesc Wam, no, Pysiek13 jestes rozbrajajaco dociekliwa, ale tu przyznaje ci racje. zostawmy wiec drazliwy temat na pozniej, ja przebywam za granica tymczasowo tylko. Mojito podoba mi sie Twoja wersja budowania cegielni, jak dlugo jestes w Stanach? wspomniales cos o obozie w Austrii, to lata 80-te, czyzbys byl tak dlugo poza krajem. no i jesli to nie tajemnica to co tam poroabiasz, czy pracjesz w swoi zawodzie, czzy tylko takie fuchy? oczywiscie jesli masz ochote o tym pisac pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agata Re: Swierk, frywolitki i takie rozne IP: 203.108.87.* 03.12.03, 02:48 Czesc Wam mlodzi ludzie ktorzy swiadomie rezygnuja z pieniedzy i kariery na rzecz zycia domowego nie budza bynajmniej podziwu. ja tez wybralam wartosci nieprzemijajace, jak dom rodzina. mialam 23 lata z wyroznieniem ukonczylam studia i szykowala mi sie kariera w US wyjazd mial byc polaczony z nauka i praca i na dwa miesiace przed wyjazdem zrezygnowalam z wyjazdu. podjelam normalna prace wyszlam za maz urodzilam synka, nikt mnie nie mogl zrozumiec ze majac takie mozliwosci zdobywania swiata, swiadomie pozwolilam sie zaszufladkowac. moja pani profesor byla wrecz oburzona. ja zas doceniam to na czym najbardziej mi zalezalo: regularny tryb pracy, poczucie bezpieczenstwa, czas dla synka, a takze na ksiazke, przyjaciol i hobby. dzis mam ukonczona aplikacje, dobry etat, wspanialego syna bez kompleksow. nie chce zmieniac mojego zajecia, po to tylko by pracowac do poznego wieczora, i zakladac kolejna lokate w banku. taki byl moj wybor i nie zaluje. Gunter, nasze zycie czesto trwa niezauwazalnie, bo nie zwracamy na nie uwagi. co bym zrobila gdybym miala tylko rok zycia, nie wiem, ciekawe pytanie...czy Ty czasem nie jestes buddysta? moze bym wyjechala w podroz dookola swiata, moze napisala pamietnik? a moze po prostu bym zaakceptowala ten fakt i zyla jakby nigdy nic. naprawde nie wiem, ale zaczne myslec, dzieki ze poruszyles ten temat. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agata Re: Swierk, frywolitki i takie rozne IP: 203.108.87.* 03.12.03, 02:52 Mojito, nie wyobrazam sobie zycia w US, wiec pewnie gdybys mial ochote sie poklocic to nam by to przyszlo bardzo latwo. ale zostawmy wiec te smutne i drazliwe tematy. Pysiek czy my czasem sie nie znamy, skad pochodzisz z Polski? rozumiem ze teraz mieszkasz w Australii, dlugo i czy na stale? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Swierk, frywolitki i takie rozne 03.12.03, 05:10 Witajcie slonecznie w grudniu Wszyscy, witaj Agato, Prawie nigdy nie mam ochoty sie klocic ogolnie. Szczegolna awersje mam do klotni z kobietami. Wypracowalem sobie system, ktory zmniejsza prawdopodobienstwa tego do absolutnie niezbednego minimum. Z Pyskiem, odnosze wrazenie, nadajemy na podobnej czestotliwosci fal i stad ta przekorna chec (mala) aby spowodowac ewentualne krotkie zaiskrzenie/zwarcie. Ot, tak dla zdrowego sportu. Nie znaczy to wcale, ze ze wszystkimi sie na wszystkie tematy zgadzam. Mam swoje zdecydowane i silne opinie na wiekszosc spraw. Wierze w wymiane opinii i absolutnie wierze w prawo kazdego do swoich opinii. Z naciskiem na te, odmienne od moich. Pytanie Gunthera/Amigo skierowane do Ciebie Agato w sprawie roku zycia dla mnie jest proste. Ja nie robie planow dluzszych od roku (ulubionymi sa plany polroczne) i mam na nie odpowiedz. Z tygodniowa reszta zycia tez bym sobie poradzil. Zdazyl bym "uporzadkowac" papiery i znalezc czas na "joie de vivre". Z jednym dniem mialbym cholerny klopot i prawdopodobnie bym zwariowal. Potrzebuje minimum trzy dni aby nimi sie nieokielznanie cieszyc :))). Oczywiscie teoretyzuje, poniewaz nikt z nas nie ma obiecanego jutra. Staram sie bardzo malo "gdybac". Coulda, shoulda, woulda to nie moja specjalnosc. Wazne decyzje dokladnie rozwazam z calym spektrum opcji i ich odcieni. Spie na nich/z nimi. Roztrzasam raz jeszcze. Czasami przepuszczam je przez przyjaciol chcac znac opinie zyczliwych mi ludzi i podejmuje najlepsza jaka moge decyzje. I rzadko ogladam sie do tylu. Koncentruje sie na terazniejszosci z malym (rocznym) wyprzedzeniem. Dywagowanie nad tym co by bylo gdyby uwazam za strate czasu/energii. Wole nic nie robic. Co do Stanow tutaj tez sie nie bede klocil. Swoja opinie w tej sprawie leciutko naszkicowalem w watku Saby: W ktorym kraju... Stany polaryzuja ludzi i prawie kazdy ma o nich swoja zdecydowana opinie. I biorac pod uwage, ze wiekszosc opinii jest oparta na doswiadczeniach empirycznych - ogolna opinia jest wypadkowa indywidualnych opinii. Ja sadze (oczywiscie to tylko moja opinia), ze dla emigrantow Stany wydaja sie byc krajem najlepszym. W moim przypadku pozwalaja mi pracowac dziewiec/osiem miesiecy jak szalony nagradzajac mozliwoscia niepracowania w miesiace pozostale. Moge wowczas podrozowac. Chetniej nazywam to przemieszczaniem sie. Dziesiec lat temu stanalem wobec wyboru: wiecej pieniedzy czy wiecej swobody. Wybor okazal sie prostszym niz myslalem. Gdybym pracowal wiecej bylbym zamozniejszym. Ale zdecydowanie mniej szczesliwszym. Nie bede "gdybal" zgodnie moja filozofia, ale raz teraz "zagdybie". Gdybym mial ten sam wybor dzisiaj - absolutnie i zdecydowanie zrobilbym to samo. Life should be a trip... not a trap. Ale to raz jeszcze powtorze - tylko moja opinia. Aussies, udalo mi sie wreszcie opanowac przekladanie Waszego czasu na moj. Pomogla mi w tym strona www.timeandtravel.com. Do ktorej sie pracuje w urzedach panstwowych? Do 16 czy 17? Tak czy inaczej macie jeszcze odrobinke do konca. Serdeczne pozdrowionka, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Pies i instrukcje obslugi IP: *.b.004.syd.iprimus.net.au 03.12.03, 14:33 Witajcie wieczorowo, po przeczytaniu rozwazan Mojito nad microwave i jego instrukcja spadl mi kamien z serca. widac, ze nie tylko kobiety maja problem z odczytaniem instrukcji obslugi i zyja w leku przed galopujaca technika ;))) moze rzeczywiscie przy calej naszej romantycznej naturze, przykladamy mniej uwagi do wielu instrukcyjnych szczegolow (przekrecic, przelozyc, wcisnac) ale to o niczym nie swiadczy. sa wprawdzie instrukcje, ktore probuja maximalnie uproscic nam zycie, ale te z kolei bywaja tak doslowne, ze wrecz ... niezrozumiale. np. instrukcja robota kuchennego: 'nie uzywac w celu innego uzycia', albo ostrzezenie na drzwiach windy: 'po wyjsciu z kabiny drzwi zamkna sie samoczynnie'. pochlonieta myslami wstapilam dzis po pracy do supermarkiet, i jak okiem siegnac widze wszedzie pelno manuals, podrecznikow dla opornych, wyjasniajacych krok po kroku, gdzie guzik wcisnac a gdzie wycisnac. przy kasie odruchowo pakuje gazete do koszyka i czego sie dowiaduje? ze japonski rzad zaakceptowal instrukcje, scisle okreslajaca jak postepowac w przypadku trzesienia ziemi - to znaczy, w ktore miejsce prezydent, a w ktore reszta mniej wazna. koniec z improwizacja... moj najlepszy wystep w dziedzinie NIE czytania instrukcji, a ja naprawde nie jestem podobna do Briget Jones i umiem obslugiwac sprzet electroniczny, wydarzyl sie kiedy z Tata, i moja siostra spoznilismy sie na prom, i na pare innych imprez tylko dlatego, bo ja nie nastawilam budzika (znaczy nie zaprogramowalam!). znaczy nastawilam, ale budzik nie zadzwonil. uslyszalam wtedy, ze nic dziwnego ze kobiety sa dyskryminowane na rynku pracy, skoro nie potrafia nastawic budzika. planowalam jakis wlasnie contratack, ale w pore sobie przypomnialam, ze zamiast vizyty papieza nagralam dla niego na tasme video film erotyczny, wiec dyplomatycznie przemilczalam cala sprawe. placac przy kasie myslalam ze strachem co by bylo gdyby programy computerowe byly tlumaczone zbyt doslownie? na cale szczescie experci dawno doszli do wniosku, ze slowo podwojne klapniecie albo dwu-mlask, czyli double click, narobiloby zbyt wiele zamieszania, nie tylko wsrod blondynek. pozdrawiam Ms Insomnia PS Mojito, lodz podwodna uzbrojona w rakiety odpada niestety przeciez Boss jest jak najbardziej pies POKOJOWY. moze rozwazymy przesylke expresowa, albo jeszcze lepiej wartosciowa, chociaz Boss osobiscie wolalby przez couriera. w sprawie czy jest pies na kobiety Boss dyskretnie wstrzymuje sie od odpowiedzi, woli Ci odpowiedziec osobiscie, bo to meska sprawa, wiec rozwazajmy dalej :))) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Erotyka w gabinecie dentystycznym i obsluga psa. 03.12.03, 21:24 Witajcie wczesnopopoludniowo Wszyscy, Dzisiaj w porze lunch`u odwiedzilem mojego dentyste. Niechetnie. Powodem bylo moje podejrzenie o koniecznosc leczenia kanalowego. Wszedlem do gabinetu. Przywitalismy sie. Wymienilismy uprzejmosci. Poruszylismy przelotnie temat pogody. Zapytalem o ostatnie gry w golfa. Nie bylo ostatnio zadnych. Wyrazilem ubolewanie. Doktor zapytal mnie ogolnie o moje sprawy. Wyrazil zadowolenie, ze sa ok. Przedstawil mi swoja nowa asystentke Tracy. Przywitalismy sie. Wymienilismy uprzejmosci. Nie poruszalismy tematu pogody. Ulozylem sie wygodnie na fotelu. Tracy zrobila x-rays i bawila mnie uprzejmie rozmowa czekajac na wywolanie zdjec. Przyszedl doktor. Potwierdzil moje przypuszczenia o koniecznosci zabiegu. Wola boska i skrzypce. Zaczal sie przygotowywac do zabiegu. Przeprosil, ze musi mnie znieczulic. Przyjalem jego przeprosiny bez entuzjazmu. Zdecydowalem sie odwrocic swoja uwage od jego czynnosci. Trzy pierwsze proby odwrocenia uwagi nie powiodly sie. Ciagle czulem/slyszalem co robi. Postanowilem sprobowac czwartego sposobu - podobno dzialajacego. Nalezalo rozebrac oczami wyobrazni asystentke. Zaczelo pomagac... Prawie slyszac szmer slusznego oburzenia na forum, spiesze wyjasnic, ze rozebranie/rozneglizowanie nie mialo byc z zalozenia calkowite. Od poczatku zdecydowalem zostawic Tracy zegarek, srebrna bransoletke, male kolczyki i to cos blyszczacego na szyi. Nie spieszylem sie z rozbieraniem/rozneglizowaniem poniewaz nie chcialem zakonczyc tego zajecia przed moim pracujacym dentysta. Udalo sie. Zabieg nieprzyjemniejszy skonczyl sie wczesniej... Za dwa tygodnie przyjde ponownie polozyc sie na fotelu. Zgodnie z obietnica lekarza po raz drugi i ostatni. Pysiek, Z przyjemnoscia czytam, ze moja intuicja nie zawiodla mnie. Dyskretne uchylenie sie Bossa od odpowiedzi potwierdza tylko to, ze ewentualnie bedzie doskonalym kompanem w Rio de Janeiro. Mam swoja opinie o psach, ktore nie opowiadaja o swoich meskich/pieskich sprawach. W dalszym ciagu bede pracowal na logistyka przedsiewziecia transportu Bossa z Sydney do Rio i odwrotnie. Warto. Masz fajnego psa. Zadna klatka. Sadze tez, ze trzeba bedzie zmienic klasyfikacje wizy Bossa z psa pokojowego na hotelowo-plazowego. Zapytanie o to w konsulacie wywolalo przychylne zaciekawienie. Bede musial miec jednak jedno jego zdjecie paszportowe. Co do torped na lodzi podwodnej to bylo to opcja przy zakupie. Ja sam nie jestem wojowniczy co wcale nie oznacza, ze jestem bezbronny. Pewna doza uzbrojenia pomaga utrzymac pokojowy balans. Powszechna niechec do czytania instrukcji nie uzalezniam od plci lub koloru wlosow. Z radiami-budzikami masz absolutnie racje. Podrozujac nigdy nie usiluje nastawic radia w hotelu. Zawsze prosze o wake-up call. Badania wykazaly, ze wiekszosc ludzi w hotelach robi tak samo unikajac jak zarazy niepewnych kombinacji z radio-budzikami. Hotele zaczely teraz uzywac mniej skomplikowanego sprzetu do budzenia. Malutka dygresja. Gosc hotelowy mowi do pokojowki: "Prosze mnie obudzic jutro pocalunkiem". Dobrze, mowi pokojowka. "Przekaze pana zyczenie portierowi". Odsluge mojej microwave opanowalem w stopniu podstawowym i na razie nie czytam instrukcji dalej. W przypadku bardziej wyszukanego dwu-daniowego posilku wroce do niej. Czytam, ze masz szczesliwa reke z nagraniami. Z calym szacunkiem i podziwem dla papieza alternatywa nie jest zla. Wola boska i skrzypce. Serdecznie pozdrawiam Was wszystkich, pozostajac z lekko cmiacym zebem, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Wspaniale Was sie czyta IP: *.jetstream.xtra.co.nz 04.12.03, 00:59 widzie ze nastroj sie jakosc rozluznil i wszyscy wypowiadaja sie na temet spraw mniej lub bardziej przyziemnych z przymrozeniem oka, naprawde fajnie Was sie czyta. Co poniektore stworzenia to maja szczescie, taki pies domowy naprzyklad, jak czytam ile zachodu i zametu w ameryce z jego powodu to az mi zal ze chwilowo nie posiadam czworonoga, mam nadzieje ze zdjecie paszportowe sie uda i zostanie ogolnie udostepnione wszystkim zainteresowanym. Zaluje ze ostatnio mam troche malo czasu na pisanie i nie bardzo moge sie przylaczyc do wymiany pogladow na tematy damsko/meskie, zycia/smierci piesko/paszportowe, lodzi podwodnych, pijanstwa, czesciowego rozbirania asystentek i leczenia kanalowego, moze innym razem. Chwilowo blogo rozmazona wizja bycia noszona w srodku tygonia poprostu skupic sie nie moge bo raczki mi sie trzesa. Jestem przekonana ze wybaczycie moje rozkojarzenie, takie oferty nie czesto mi sie trafiaja :) w takim przemilym nastroju serdecznie Was wszystkich pozdrawiam Wasza niepoprawna optymistka P.S jedno tylko mi sen z powiek spedza , kto to jest Ania??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 Re: Wspaniale Was sie czyta IP: 61.88.129.* 04.12.03, 02:48 Witajcie wszyscy w bardzo radosnym nasroju, ten ostatni, znaczy nastroj zawdzieczam jednemu krociutkiemu telefonowi, jak niewiele potrzeba, he? entschuldigung nahm an... Asia, dzieki za troske i zapytanie o moja wzniosla przyszlosc, Ty jednak pamietasz o mnie i tez tego nigdy Ci nie zapomne Bubu: lets stick together forever!!! a teraz w odpowiedzi na popular demands niektorych na forum pt' nareszcie cos o pracy' napisze tez cos o mojej pracy, a no tego, jest bardzo ciekawa, pracuje jako kreslasz dla miejscowych zydkow. wszystko jest ogolnie OK, pracuje w systemie flexi hours tzn 38 godzin tygodniowo, musze wypracowac 38 w tygodniu a jak ja to zrobie, to juz moja broszka. jest to wygodne, bo moge zaczac o 7 rano i skonczyc o 7 wieczorem i albo moge spac do poludnia po balowaniu albo isc na plaze i rozbierac w myslach (w myslach Amigo, Ty masz glowe...) dziewczyny... Niepokoi mnie tylko regulamin pracy ktory musialem podpisac razem z umowa o prace i tutaj zgodze sie z Toba Pysiek: instrukcje i regulaminy to ta sama rodzina absurdu. nie dam sie jednak zwariowac, nie kochani. regulamin np wymaga: - aby pracownik byl ubrany zgodnie z wynagrodzeniem. jesli pracownik ubiera codziennie inna koszule od Armaniego albo CK za $260, pracodawca zaklada, ze pracownik nie potrzebuje podwyzki. ubieram sie wiec w sprany T-shirt i spodnie z mlodszego brata. - pracodawca nie bedzie tolerowal medical certificate jako dowodu choroby, bo skoro pracownik zwlekl sie z lozka zeby pojsc do lekarza, ma sile rowniez przyczlapac do pracy. w zwiazku z powyzszym w przypadku dolegliwosci zawsze zapewniam sobie poswiadczenie z Hospital Life Support Unit - operacje chirurgiczne sa zakazane. jak dlugo pracownik jest zatrudniony, pracodawca potrzebuje jego wszystkich organow. pracodawca zatrudnil pracownika nie naruszonego, usuniecie jakiegokolwiek organu bedzie uznane za naruszenie umowy o prace. Brain, this is my second best organ - za Woody Allen - kazdy pracownik otrzyma 104 dni wolne od pracy rocznie! dni te sa nazywane soboty i niedziele... - korzystanie z toalety w zwiazku z naduzywaniem toalety jako miejsca do internal social meetings, pracownicy sa proszeni o korzystanie z tego miejsca w pojedynke i wedlug alfabetycznego porzadku. zastepcze uzywanie toalety plci odmiennej nie wskazane Kurdeeeeee, a ja mam nazwisko na X... - lunch breaks powinny byc wykorzystane optymalnie nie powodujac uszczerbku w ciaglosci pracy. pracownicy szczupli i o normalnych rozmiarach, 30 minut pracownicy z nadwaga 3.5 minuty, ktore sa wystarczajace na wypicie Slim Fast i zazycie tabletki odchudzajacej. ba, rozmiarow takich jakich moj nie przewiduja w grafiku...jem lunch wiec pod stolem - pracownik jest dodatkowo entitle to extra 2 days na wypadek smierci wlasnej albo one of the relatives. wymagane jest jednak 2 tygodniowe uprzedzenie o wydarzeniu i przezkolenie osoby zastepczej. no comments :)))))) tyle o pracy kochani, znaczy o pracy full-time. postanowilem bowiem podjac sie dodatkowej pracy w celu wypelnienia pewnych czarnych dziur jakie ukazaly sie na moim koncie po przebytym sztormie... rozwazam prace jako escort, albo baby sitter, albo ...moze jako wykidajlo w porzadnej restauracji typu Hilton, silny jestem. jak cos mi sie trafi opowiem na forum. tymczasem lunch pod stolikiem dla niepoznaki mi sie skonczyl zegnam Was bardzo czule Mojito my to chyba mamy jakis wspolny mianownik, to leczenie kanalowe asystenki polaczone z rozbieraniem jeszcze nie praktykowalem. zachecasz mnie do pojscia do dentysty, no jasne przeciez warto nawet profilaktycznie!!! jestes wspanialy ze swoimi pomyslami!!! prosze tylko nie misinterpretowac mojego powiedzenia: ja jestem pies na podroze, drugiej wersji narazie nie ujawniam... Asia, list do Ani, byl odpowiedzia dla Ania_raz_jeszcze z dnia 18/11/03 godz 18.09 gdzie sie troche zle zrozumielismy. szkoda tylko ze odpowiedzi brak :((( Iwonka tez zamilkla, nie potrzebuje chyba mojego wsparcia a szkoda, taka mloda... pozdrawiam Was wszystkich serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Wspaniale Was sie czyta IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 04.12.03, 05:45 Witaj Gunther, milo Cie czytac w lepszym nastroju. ciesze sie ze sie nie gniewasz :))) wyglada ze prace jednak lubisz i mimo dziwnego regulaminu potrafisz sie dostosowac, no ale lunch pod biurkiem? Gunther szanuj sie i nie daj sie. i chcialabym zobaczyc jak to wygladasz w spranej T-shirt i spodniach brata, myslalam ze jestes elegancki ;))) jesli szukasz dodatkowej pracy Gunther w Grace Bros potrzebuja Swietego Mikolaja na okres swiateczny, z Twojego opisu wnioskuje ze nadajesz sie doskonale! naprawde nie smieje sie Gunther, a zreszta do diabla smiech to zdrowie! pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Wspaniale Was sie czyta IP: *.jetstream.xtra.co.nz 05.12.03, 02:08 Pysiek wspaniala rada z tym mikolajem nie wiem tylko czy wiesz ze w NZ zabronili swietym mikolajom brac dzieci na kolana coby sie nie nabawily psychicznej skazy na cale zycie, teraz kazdy swiety musi miec krzeselko obok siebie,, rane gdzie ten swiat zdarza :) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Wspaniale Was sie czyta IP: *.jetstream.xtra.co.nz 05.12.03, 02:05 Gunther rozumiem ze Ty jested meczyzna postawny, ale czy nie mogly bys sie ograniczyc do noszenia tylko mnie na rekach???? czy ciebie siem uda i Anie i mnie i Iwonke jeszcze bez nadwyrazania co poniektorych czesci ciala??? wiesz z tymi wolnymi dniami to troche przesadziles bo jak ich jest ponad setka to wszystkie nie moga sie .... a nie moze i moga RANE ALE TY MUSIS MIEC DUZE BIURKO ,, ja tez takie chce, co prawda niekoniecznie coby lunch pod nim jadac ale mam na mysli rozne inne activities ktore moglabym robic jakby mnie takie biurko dali w kwestii podjecia dodatkowego zajecia - go for escort ,, i podwojnie licz bo jakby potrza dwoch chlopow coby mogli to co Ty jeden dasz rade, daj znac jak ci idzie, jak dobrze to moze sie zalapie na jakies ... e nie,, zalataj dziury rasumujac: zycze powodzenia , I am keeping my legs crossed for u,, ohh no i think the say goes: my fingers :) what ever pozdrawiam cieplutko Twoja wielbicielka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gunther_0 Ho, ho, ho albo bytka nie bytka oto jest zapytka.. IP: 61.88.129.* 05.12.03, 02:49 Witajcie wszyscy i witaj Bubu, Ty jestes jak to Sloneczko,co rozswietla moj dzien, bytka nie bytka oto jest zapytka, to jest po czesku byc albo nie byc ... ciekawe jakby to bylo pic albo nie pic, he? kocham czeski, naprawde. ostatnio przeczytalem w Gazecie ze czescy businessmeni, to bojkotuja Maledivy, czekaja az dorosna. Asiu, ciekawe rzeczy piszesz o tym krzesle, na krzesle mowisz? czy pod biurkiem, prosze o konkrety. ja zawsze i wszedzie, tylko szepnij slowko.. widzisz pan Bog mnie przysposobil do twardego zycia, dlatego jestem taki duzy, i zawsze gotowy do pracy tez, a w zdrowym ciele zdrowy duch, no nie w duzym ciele, duzy duch ;))) no nie duch, to ON sie nie nazywa ... Pysiek, pomysl rozwazam. Sw Mikolaj, ale z krzeslem to mi nie odpowiada absolutnie, musze petycje do zwiazkow napisac, ze sobie wypraszam. w miedzy czasie podaj adres do Sydney branch of Victoria Secrets, moj Amigo nadal mi ze maja wyprzedaz wiec napewno tez Mikolaja, no niekoniecznie Swietego potrzebuja. Amigo, Ty sobie wyobrazasz, taki Mikolaj dopiero ma frajde, majtki sprzedawac, takie G-strings i inne bez strings. oj, rozmarzylem sie znowu...a moze pomagac w przymierzaniu? WOW, czyli lol. Ok juz nie bede, znowu na majtki zeszlo, psiakrew jakis to popularny temat. Albo moge byc Sw. Mikolaj i promowac narodowe piwo: bede wolal bierzcie mnie kobiety z ZYWCEM, z ZYWCEM prosze... nieee, cos tu nie gra. Pysiek prosze o lepsze propozycje, Asia mowi escort, czy czasem nie potrzebujesz? jak nie osobiscie to moze dla Bossa, on zaczyna tu nabierac wartosci rynkowej, jako pies intercontynentalny, wiec moze tak body guard? nie bede charge too much, slowo daje, a moje slowo swiete. Amigo Mojito, mam tu propozycje, ze ja za tego kuriera moge porobic, gdybyscie juz do zadnego rozwiazania nie doszli z przesylka Bossa. a przy okazji moze i mnie przygarniesz w tym Rio, nie jako partnera, nie, nie skad, ja mam zaintersownia czysto damskie. powiem szczerze szukam pretekstu, te plaze neca, no i przy okazji tez sombrero podrzuce, co myslisz? Twoj dowcip Amigo z tym buziakiem od portiera, przypomnial mi cos ciekawego. otoz bedac niedawno na party w pewnej restauracji rozmawialem z grupa panow przy barze, takie luznetowarzystwo, glownie o sporcie rozprawialismy w pewnym momencie dziewczyna przeszla kolo nas i uszczypnela w tylek jednego z panow i zniknelo i wyszlo ze to ja!!! wyobraz sobie cholera nie moglem sie opedzic od niego przez caly wieczor...ale to tez pozytywne uczucie podobac sie komus, nie? znaczy z moim wygladem nie jest tak najgorzej, he? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Noszenie na rekach, Victoria`s Secret i inne. 05.12.03, 04:13 Witajcie Wszyscy serdecznie, Asiu, przy wzroscie Gunthera mozesz teraz spokojnie nosic glowe w oblokach/chmurach. I wiecej wiedziec o zmianach pogody niz my nizej usytuowani. Gunther Amigo, Ciesze sie i gratuluje full-time. Super sprawa. Wierze, ze ewentualnie znajdziesz wkrotce part-time do latania dziury budzetowej. Niestety Victoria`s Secret nie ma swoich firmowych sklepow w Sydney. Byc moze w przyszlosci otworza na Oxford St.? Nie jest to dobry pomysl z meska obsluga w tym sklepie. Sadze, ze mezczyzni peszyli by klientow/ki. Firma ma bardzo profesjonalny personel i doskonaly marketing. Chlubia sie tym, ze na przecietny lotniskowiec (ok. 5,000 ludzi) przesylaja wiecej katalogow niz jakiekolwiek inne wydawnictwo. Pomysl z psem Pyska moze byc tylko rozwijany za jej wyrazna zgoda. Ta szczypiaca dziewczyna najwyrazniej doskonale wiedziala kogo uszczypnac. Powiedzenie Woody A., ktore kiedys przytoczyla Pysiek i Ty ostatnio w duzej mierze odnosi sie do szerszego grona meskiego. Pewna niedogodnoscia jest to Amigo, ze czasem mylimy organy i myslimy nie tym ktorym trzeba. Takie czasami odnosze wrazenie. Do siebie pije :). Zblizajace sie Swieta powoduja zawsze zwiekszenie sezonowego zatrudnienia. Trzymam wiec kciuki za Twoje powodzenie w poszukiwaniach pracy Amigo. Agato, nasza wymiane opinii zostawilem chyba bez konkluzji. Chcialem napisac, ze oboje, Ty i ja wydajemy sie byc w miare szczesliwi z miejsc w ktorych mieszkamy, tym co obecnie robimy i decyzjami ktore podjelismy w przeszlosci. I to jest najwazniejsze poniewaz wszyscy chcielibysmy byc w miare szczesliwi lub zblizyc sie do tego szczescia asymptotycznie. Dlatego wydaje mi sie, ze przekonywanie o "lepszosci" jednego miejsca nad drugim nie ma sensu. Szczescie i slonce nosimy w sobie albo i nie... Na stan ten chyba nieduzy wplyw ma miejsce zamieszkania. Wydaje mi sie, ze gdybym przypuszczal, ze bede szczesliwszy mieszkajac od stycznia w jurcie w Mongolii to juz od poniedzialku interesowalbym sie polaczeniami z Ulan Bator. Pysiek, am I in the doghouse? Slonecznie Was wszystkich pozdrawiam i zycze bardzo udanego weekendu, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: Noszenie na rekach, Victoria`s Secret i inne. IP: *.dewr.gov.au / 165.12.252.* 05.12.03, 04:42 nie rozumiem, za duzo informacji... Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Noszenie na rekach, Victoria`s Secret i inne. 05.12.03, 05:05 Witaj Pysiek, to znaczy,ze nie. :))))))). mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Noszenie na rekach, Victoria`s Secret i inne. IP: *.dewr.gov.au / 165.12.252.* 05.12.03, 05:20 Witaj, :))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Noszenie na rekach, Victoria`s Secret i inne. 05.12.03, 05:22 Minelismy sie :))))). Do ktorej pracuja urzedy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Noszenie na rekach, Victoria`s Secret i inne. IP: *.dewr.gov.au / 165.12.252.* 05.12.03, 05:33 Ciagle sie mijamy Mojito, mnie godziny nie obowiazuja chyba pisalam o tym, sobie jestem zeglarzem... Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Three satanic sixes. To tylko moze byc good luck. 05.12.03, 05:20 Zobaczymy. Zona bylego prezydenta R.R. - Nancy, znana z przesadnosci zmienila urzedowo adres ich domu w Bel Air poniewaz mial taki wlasnie numer. Mysle teraz co w najblizszych dniach mogloby swiadczyc o szerokim usmiechu Lady Luck? Any suggestion? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 666 Re: Three satanic sixes. To tylko moze byc good IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 05.12.03, 05:31 Lady Luck jest niezalezna od numerow Mojito pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Three satanic sixes. To tylko moze byc good 05.12.03, 05:36 Witaj, Absolutnie tez tak uwazam. W przeciwnym przypadku balbym sie szostek. Z szostkowym pozdrowieniem prawie w piatek, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Three satanic sixes. To tylko moze byc good IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 05.12.03, 05:41 wieczorowo z szostkowym pozdrowieniem rowniez najlepszego Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Three satanic sixes. To tylko moze byc good 05.12.03, 05:46 Hi Pysiek, Teraz wiem, ze jestes sobie zeglarzem, okretem i sterem. Moja interpretacja horoskopu. Czytam uwaznie. Jezeli jest dobry wierze gleboko. Jezeli jest niepomyslny - uwazam, ze to sa bzdury. Szostkowe raz jeszcze, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Three satanic sixes. To tylko moze byc good IP: *.dewr.gov.au / 165.12.252.* 05.12.03, 05:58 Hi Mojito, horoskop? czytam uwaznie, nie wierze optymism pomaga mi trzymac glowe ponad tafla wody... szostkowo po raz kolejny, Pysiek Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Horoskop : microwave oven snic - co to moze byc? 05.12.03, 07:11 Hi Pysiek, Czytalem fascynujaca strone: Using your microwave oven. Rozdzial: melt and soften. Wykonczyl mnie. Ide absolutnie, zdecydowanie i nieodwracalnie spac. Po raz kolejny i ostatni juz szostkowego weekendu zycze, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 Re: Noszenie na rekach, Victoria`s Secret i inne. IP: *.nsw.bigpond.net.au 06.12.03, 00:52 Witajcie kochani, wczoraj chyba bylo za duzo czegos tu... przepraszam najmocniej, entuzjazm mnie ponosi i energia. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Noszenie na rekach, Victoria`s Secret i inne. 06.12.03, 01:10 :))))))))))))))). Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Dom i zardzewiale idealy.i hindusi raz jeszcze 07.12.03, 11:06 hej Saba, wlasnie sie przechadzam po sieci i watku asinym, i natknelam sie na te historie z aranzowanymi malzenstwami - dodaje swoje 3 grosze - otoz nawet w takiej metropolii jak Paryz nadal sie aranzuje a faceci nie maja nic do powiedzenia, to matka wybiera kandydatke i ustala kiedy, co i jak; znam jedyny wyjatek, kiedy to Polka wyszla za Hindusa, i to tez za inicjatywa matki owego, jako ze tajemnica poliszynela bylo, ze on ma problem alkoholowy, a ze jego polska dziewczyna mila, sympatyczna i w dodatku go akceptuje razem z jego nieciekawym zachowaniem, no to bylo "zaaranzowanie inaczej".... sama bylam zaskoczona jak sie o tym dowiedzialam; a teraz cos z innej beczki - newsy sydneyowskie - pracuje w supermarkecie, staram sie o pelny wymiar godzin w wakacje, zobaczymy w przyszlym tygodniu, jak nie, to musze szukac drugiej pracy; coz jeszcze - mam na razie jedna uczennice z francuskiego, ale na wiecej chwilowo sie nie zanosi - wakacje... pada i pada, ale od jutra podobnoi slonko, hura! caly czas szykuje sie jednak na powrot w maju do kraju, bo slaby ze mnie kombinator, a niestety tutaj na taka jedynie ewentualnosc moge sie przygotowac... a tymczasem planujemy z przyjaciolmi biznec niewielki ale o tym na razie sza, naprawde chcemy zeby wypalilo; (dodam ze w Polsce, wiec podwojnie (potrojnie?) trudny temat); tyle na razie, coz jeszcze? no, ucze sie angielskiego, choc opornie, bo wokol sami obcokrajowcy albo chinczycy, a, bez urazy, oni maja bardzo ciezka wymowe i czesto ich po prostu nie rozumiem, moze ludzie z ojczystym angielskim nie maja tego problemu, a wy? pozdrawiam, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Dom i zardzewiale idealy.i hindusi raz jeszcz IP: *.b.004.syd.iprimus.net.au 07.12.03, 11:25 Hey Yvona, gratulacje, poradzilas sobie doskonale!!! no nie, w Australii potoczny jezyk nie jest angielski, zapomnialas o zeslancach? oni specjalnie znieksztalcali jezyk zeby odciac sie od Mother England. a potem naplyw emigrantow tez zrobil swoje. powodzenia zycze Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Angielski i jego liczne odmiany. 07.12.03, 20:56 Yo! Iwona, Gratuluje z powodu pracy i ogolnie. W moich doswiadczeniach jezykowych w otoczeniu orientalnym bywalo, ze my wszyscy rozumielismy sie lepiej niz uczacy nas nauczyciel. Pamietam, ze zdesperowana nauczycielka zwrocila sie do mnie z zapytaniem: What the hell he is talking about? Student z Tajwanu opowiadal o nowo wybudowanej w Tajwanie fabryce motocykli i ilustrowal to wokalnie :))). Pozdrowionka i powodzenia, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol i Noe ujrzal pierwszy promien slonca.... 08.12.03, 08:36 ...i zdumial sie nieslychanie, niedowierzajac, a jego szczescie nie znalo granic (i do tej pory nie zna)... witam wszystkich, (Noe to oczywiscie ja ;) dzieki Pysiek i Mojito za mile slowa, a w ogole to bardzo podobala mi sie historyjka o dentyscie, przeczytalam dopiero dzisiaj, niestety nie mam takiego dostepu do netu, do jakiego dawnymi czasy przywyklam; rekompensuje sobie pogaduchami z nowymi znajomymi, jakos dziwnie, gdzie nie pojade, to znajduje super ludzi, z ktorymi doskonale sie rozumiem, czy to normalne? no, nie skarze sie, wrecz przeciwnie.... a tymczasem, jak juz wspomnialam, radosc moja jest wielka i oby trwala, chodzi oczywiscie o pogode, bo juz sie topilam... wiem, wiem, wybuchy na sloncu i te sprawy, ale ja jestem stworzenie wybitnie cieplolubne i dlugotrwale showery mi nie sluza, poziom serotoniny w zaniku; tymczasem przemysliwuje nowy biznes, bede musiala podjac odpowiednie kroki, drobne kroczki, ktore zaprowadza mnie i moich bliskich tam, gdzie byc powinnismy; dosc enigmatyczne to wszystko, ale obiecuje relacje niebawem jak tylko beda wialy pomyslne wiatry, wiec do niebawem-rychlego zobaczenia, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agata Re: i Noe ujrzal pierwszy promien slonca.... IP: 203.108.87.* 08.12.03, 09:35 Czesc Wam, no nikt mi nie odpowiedzial na moje pytania, bo jakos tak niektorzy wpisy robia od srodka. Yvona, co wlasciwie Ty tu robisz? przepraszam za pytanie, czy Ty sie tu uczysz czy na dorobku? wydawalo mi sie, ze Ty i francuski, chyba ze kolejne zdobywasz jezyki obce? metoda podana na forum przez kogos jest uniwersalna, tez bym chciala miec tyle boyfriendow zeby nauczyc sie jezykow przy okazji. Gunter zaczales temat o hackers, czy masz cos wspolnego z komputerami? temat istotnie ciekawy, nie wiem czy slyszeliscie ze najwiekszym wyzwaniem dla hackerow z calego swiata sa wlasnie komputery Pentagonu, ktory jest chyba najbardziej atakowanym serwerem na swiecie. niektorym nawet udaje sie odniesc sukces. jednym z glosniejszych przypadkow byla sprawa trzech 16-letnich hackerow z Chorwacji, ktorzy zlamali zabezpieczenia Pentagonu i dokladnie zapoznali sie z tajnymi informacjami dotyczacymi dwoch baz rakiet atomowych oraz centrum obslugi wojskowych satelitow szpiegowskich. sztuki tej, to najsmieszniejsze dokonali korzystajac ze zwyklego komputera PC ktory stal w szkolnej sali, uzywany do zajec z informatyki. no tyle co my wiemy z gazet, ale ile bylo afer komputerowych o ktorych sie nie mowi? tego my przecietni ludzie nigdy sie nie dowiemy. no tyle, teraz kolejne pytanie na inteligencje. czy chodzicie do teatru? czy to staromodne moze polecac teatr. ja wole teatr bardziej niz kino, jest bardzo wymowne pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 zycie najlepszym teatrem.... IP: *.nsw.bigpond.net.au 08.12.03, 10:18 Witajcie pod wieczor, witaj Yvonka, jak milo ze sie odzywasz. Ty widze jestes zahartowana dziewczyna, poradzilas sobie i nie narzekasz. prawda jest ze troche ostanio padalo w Sydney, burzliwie bylo, fakt, nawet w przenosni i w realu. cieszy mnie, ze widzisz juz te promienie sloneczne, chociaz po mojej stronie Sydney ciagle ponuro. Agata, zaczalem temat o hackers tak ogolnie, a do komputerow to wrecz przciwnie mam awersje ostatnio, powinny one nam ulatwiac zycie tymczasem roznie to bywa. czym Ty sie ogolnie zajmujesz, masz takie biezace informacje na rozne tematy, zadajesz pytania a sama o sobie wiele nie napisalas. wiesz forum jest zeby sobie luzno pogadac. spytalas o teatr , rzeczywiscie nie modne to pytanie, to raczej klasyka, kto chodzi dzisiaj do teatru. W Sydney glosno o musicalu Lion King, bardzo dobra aranzacja i bilety tez nie powiem kosztowne proporcjonalnie. ale jakies takie klasyki jak np. Platonov widzialem ogloszenie po drodze na billboards, no to nie wiem kto o tym ma pojecie. ja ciagle usiluje wpasc w swiateczny nastroj ale jakos mi to ciezko idzie. Amigo Mojito, hola, snieg pada u Was? niepokoi mnie ten export/import. zacytuje tu Camus: do you know what charm is? charm is to have an answer YES without asking any direct questions. a ja odwrotnie bym powiedzial: 'charm is to hear answer NO without asking any direct questions'. no i jak mi tu ma byc wesolo przed swietami i chyba skocze do pubu na jedego. Asienko, slonko jak tam Twoj nastroj? nosimy? mysle ze nie gniewasz sie za te wyglupy, takie mam nieraz odbicia. ale nosic Cie jestem dalej chetny, jesli nie zyczysz sobie innego towarzystwa, tylko na wylacznosc, no problem! ja jestem zgodny, mysle ze inne dziewczyny sie nie pogniewaja? ja moze nie o teatrze bym prosil napiszcie co tu sie kupuje na prezenty. codzinnie w pracy jakies party, podarunki male wieksze, co tu jest grane, a do Swiat jeszcze troche. no i mialbym pytanie do Ciebie Pysiek. dostalem wymowienie z Real Estate, sprzedali mieszkanie ktore wynajmuje i mam 6 tygodni na wyprowadzke. polecisz moze dobra dzielnice? pozdrawiam wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangur Juz ze Szczecina IP: *.w3cache.pl / *.pl 08.12.03, 13:18 Witam wszystkich z mroznego ale bezsniegowego jeszcze Szczecina! Widze,ze korespondencja narosla do rozmiarow niemozliwych dla mnie,uzywajacego kawiarenki do przeczytania!Musialbym chyba tutaj zamieszkac,a maja tylko kawe,lozek brak,Wszystko jest fajnie ,odwiedzilem juz kilka adresow od mojito i po kilku dniach popuscilem po raz pierwszy pasek,zauwazylem,ze w mroznych temperaturach kurcza sie nawet spodnie!Adresy wspaniele ale kontynuacja dalszych za tydzien gdyz dzisiaj w nocy jedziemy do Szklarskiej,jakis wyskok na piwo do Pragi,a w drodze powrotnej zachaczymy o Wawe.Swieta i Nowy Rok w Szczecinie.Kaszanka juz byla tez grana,mowie Ci Asiu,pycha. Koncze,pozdrawiam wszystkich,siadam teraz do sporej poczty,paaaaaaaaa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangur Re: Juz ze Szczecina IP: *.w3cache.pl / *.pl 08.12.03, 13:26 przepraszam za tego haka!!Okropnie to wyglada jak sie czyta,szczegolnie po wyslaniu,pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: Dom i zardzewiale idealy.i hindusi raz jeszcz IP: *.adsl.wanadoo.nl 08.12.03, 18:26 Czesc Yvona, No i jak sie miewa ta para o ktorej pisalas? A ja gdzies tam wyczytalam jeszcze, ze te aranzowane malzenstwa to swietnie sie po slubie do siebie potrafia dopasowac, tj oczywiscie mam na mysli osoby bedace w zwiazku malzenskim. Moze dlatego, ze rozwody nie sa za bardzo powszechne, aprobowane, a moze dlatego, ze cala sila walcza o to, zeby im sie powiodlo, skoro nie znaja innego zycia, to probuja z tego co im pisane zrobic jak najlepszy uzytek? Tak czy inaczej ja tam wole jednak MIEC wplyw na wlasne decyzje. Wydaje mi sie, ze silna z ciebie dziewczyna i z latwoscia przystosowujesz sie do nowych sytuacji. Odezwij sie jeszcze i napisz jak ci idzie i praca i nauka jezyka na i oczywiscie ewentualny nowy biznes ;-) Pozdrawiam Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Ojjjjj Yogi :)) tu cos jest napisane lol IP: *.jetstream.xtra.co.nz 09.12.03, 00:27 rane chyba mi sie raczki trzesa jak pomysle o tym noszeniu mnie i daltego te dwa poprzednie posty bez tekstu polecialy Yogi sloneczko ty moje jak ja bym mogla sie obrazic za to ze masz mni chec swiat z wysokosci pokazac :) ot mam problem bo w pracy nie mam czasu na net a w domu komp sie mi zawirusowal do tego stopnia ze nie moge wejsc na forum niestety wiec poprostu nie mam kiedy pisac ponoc w weekend jedna dobra duszyczka mi ma zrobic komp wiec moze bede mogla sie czesciej tutaj pokazywac tez jakos nie moge swiatecznego nastroju zlapac, tak naprawde to nieprzeopadam za swietami, kupowanie prezentow to dla mnie meczarnia, nigdy niewiem komu i co wiec odkladam to na ostatnia chwile a potem efekty wiadome poznalam ostatnio 4 polskich marynarzy (sojac na ulicy przechodzili obok mnie i cos mi sie wydalo ze po polskiemu szprechaja wiec ich zaczepilam i zaprosilam na piwo, a co tam) Chlopcy plywaja na Star Princess, zalogi 1200 i 2800 pasazerow , 17 dekow i wogole olbrzym , jeden z tych milych rodakow zaprosil mnie do obejrzenia wiec wybieram sie 31 bo maja tu wlasnie wrocic. Jakby nie bylo milo bylo spotkac rodakow, i tak sobie pomyslalam ale by bylo milo jakbym tak mojego przyjaciela Yogi spotkala, porwal by mnie na rece i odtanczylibysmy taniec wojownikow a potem bysmy sie przed gajowym ukryli :) Teraz zaczynam bardzo powazny temat, a mianowicie kupilam ostatnio rozowe winogrona kalifornijskie zreszta, w sklepie sobie sprobowalam wydawaly mi sie calkiem dobre w smaku, poniewaz lubie winogrona zafundowalam sobie spora ilosc coby sie najesc do syta, zjadlam kilka gronek i wieczorem czytajac ksiazke w lozeczku polozylam sobie galazke na kolderce coby sobie podjadac czytajac. Po zjedzeniu kilku jakos zaczelo mi sie dziwnie robic, po kilku nastepnych pomyslalam ze chyba cos ze mna nie tego bo mi winogrona przypominaja wieprzowine, bedac nipoprawnym lakomczuchem zjadlam jeszcze ze 3 i moj organiz zaczal sie gwaltownie domagac zebym przestala jesc, wzielo mnie jakowes obrzydzenie ktorego nie moglam sie pozbyc przez kilka dni winogrona lezaly sobie w kuchni na paterze a mnie za kazdym razem jak obok nich przechodzilam robile sie niedobrze, wiec po paru dniach wyladowaly w koszu przez 2 tygodnie zapach smazonego bekonu przyprawial mnie o mdlosci (mam nadzieje ze w tym momencie nikt nie mysli ze jestem przy nadziei hihihi) ostatnio chyba mi troszke przeszlo ale ani bekon ani winogrona mnie juz nie pociagaja doszlam do wniosku ze owe winogrona musialy byc genetycznie zmodyfikowane i z jakiegos powodu dodane swinske geny - nie wiem ile w tym co sobie wykombinowalam jest racji, ciekawa jestem czy ktos inny mial podobne odczucia przy spozywaniu takich czy innych produktow ktore mialy zupelnie inny smak niz to onegdaj bywalo jak by nie bylo Genetycznie modyfikowanej zywnosci mowie NIE, i kalifornijskich winogron juz sie nie tkne pozdrawiam Was wszystkich cieplutko a juz mojego misia najcieplej :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 Re: Ojjjjj Yogi :)) tu cos jest napisane lol IP: 61.88.129.* 09.12.03, 03:16 Witajcie wszyscy i witaj Asiu, Ty chociaz rozchmurzasz mi moje horyzonty choc troche!!! no i Bron Boze zadnych swinskich winogron mi nie spozywaj, jeszcze sie otrujesz i wpadniesz w spiaczke i bede musial Cie budzic jak Spiaca krolewne, no tego...nie bez malej przyjemnosci :)))))) z prezentami mam problem, od znajomych dostaje ciagle to samo tzn. stary patern skarpetki, czekoladki, perfumy, maskotki od milusinskich, dlugopisy, kalendazryki, alkohol. a w pracy to juz kompletnie nie wiem. oni troche sie znaja lepiej to robia sobie rozne wyglupy np. panience w recepcji kupili Barbie doll. w shoppingach pokazala sie polska ekipa, sprzedaja polskie oryginalne bombki szklane na choinke. sa pieknie recznie malowane i mozna nawet poprosic, na miejscu wymaluja imie albo dedykacje. mysle ze to bedzie niezly prezent do pracy? Pysiek, no nie ukrywaj sie, sorki, pokaz no Pysiek troche.. Ty jestes tu troche oblatana lokalnie, porady potrzebuje z mieszkaniem, odezwij sie. nie mow ze jestes taki pracus. OK no dobra tego widze, ze jestes pracowita, ale chwilke znajdz i stuknij tu cos czasem, he? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Zupelnie dobrze sie macie - cieszy mnie to. 09.12.03, 03:48 Hola Amigos, Przestalo padac, wyszlo slonce, na horyzoncie tecza, mili ludzi dookola, radosny entuzjazm Iwony slychac az tu, na wschodnim wybrzezu. Bardzo to mile. Asiu, sprawy kalifornijskich winogron staram sie nie brac osobiscie. Staram sie, staram ale nie jest latwo. Ja osobiscie spozywam kalifornijskie winogrona w plynie. Winnym. Chociaz sam nie wyciskam. To bardzo sympatyczne, ze rozpijasz naszych marynarzy. Gunther, na razie zawiesilem proby wejscia ze sniegiem w lecie na rynek australijski. Jak widzisz po wybranym towarze eksportowym i czasie latwe rzeczy mnie nie interesuja. Ale to na chwile tylko poniewaz snieg nieeksportowy obecnie. Do baru wchodzi Eskimos i zamawia podwojna whisky. Z lodem?- pyta barman. Tylko bez przesady - odpowiada Eskimos. Kangur, milo mi, ze moje szczecinskie sugestie podobaly sie Tobie. Agato, Twoj egzamin na inteligencje oblalem. Teatr, teatr cos mi to mowi... Dawno nie bylem. Do kina tez rzadko zagladam. W lecie w kraju chodze czesciej niz tutaj. Zeby bylo smieszniej na amerykanskie filmy. Pysiek/Boss, :)))). Sloneczne pozdrowionka poniedzialkowe, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Zupelnie dobrze sie macie - cieszy mnie to. IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 09.12.03, 06:53 mojito kurcze Ty znowu nie badz taki lokalny patriota, widze ze wogole nie potraktowales mojej wypowiedzi powaznie ino zaraz sie starasz nie obrazac, toc to byla szczera prawda co napisalam i nie mowie ze wszystkie kalifornijskie gronka i gronkowce sa takie same ale te byly paskudne, ja moge jeszcze jakas wieprzowinke np w galarecie i jakies winogronka obok itd ale dwa w jednym to ja nawet szamponu z odzywka nie tego Ty to zawsze wyjscie znajdziesz ze tez mnie do glowy nie przyszlo zeby zamiast winogron to plynnie sie raczej degustowac, biore Twoja rade do serca i od dzisiaj tak wlasnie bedzie, no nie zeby do tej pory tak nie bylo hihihihi marynarzy rozpijam?? kurcze o juz za duzo powiedziane, po 2 piwka na glowe co to dla marynarza, zreszta spragnione chlopaki byli a wiadomo jak jest z groszem,, no i czasu na wiecej niestety nie mialam bo to byl moj lunch break i pozniej musialam duzooooo gumy mietowej coby nie wanialo w pracy choc oczka i tam mnie sie swiecili Yogi ten pomysl z bombkami troche kruchy ale jak bedziesz uwazal to swietny, ciesze sie ze choc troche rozswietlam twoje spojrzenie na ten piekny swiat, choc chyba raczej nie potrzebujesz bo poczucia chumoru Ci nie brak, jak juz Pysiek Ci poradzi gdzie masz sie przeniesc to daj znac zeby Bubu wiedzial gdzie ma swoje kroki kierowac i coby nie zabladzil na tej olbrzymiej przestrzeni, a tak wogole kochani to kiedy sie na jakas lampke wigilijna umawiamy? o jakies jednej porze moze jakies jajko popijane kalifornijskim sokiem winogronowym albo innym o kaszance to ja juz wspominac nie bede bo mnie tesknota zzera a tu co jakis czas co poniektorzy na zlosc wspominaja jakies pychotki ,, miejcie litosc ludziska bo na mojej bezludnej wyspie polskiego jadla nie uwidzisz chyba ze sobie sama zrobie ciesze sie bardzo ze wszyscy w dobrych nastrojach, coprawda numbat i wombat gdzies zagineli,, ale na takiej przestrzeni pewnie latwo sie zapodziac na troche i liczyc udka gdzies na jakies plazy popijajac dobrze schlodzonym winkiem i nie wiadomo jakie inne fanaberie jeszcze,, no coz ludziom przes swietami rozne pomysly do glowy przychodza ale miejmy nadzieje ze zagubieni sie wkrotce odnajda tym optymistycznym akcentem pozdrawiam do nastepnego klikniecia, a Yogi jakby mnie wzial na rece to by caluska w czolko dostal :) papuski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agata Re: Zupelnie dobrze sie macie - cieszy mnie to. IP: *.lnk.nexon.com.au 09.12.03, 08:47 Czesc Wam wszystkim, rzeczywiscie wspanialy nastroj tu zapanowal, ja bede drazyc, latwo sie nie poddaje. Mojito elegancko wybrnales z testu na inteligencje, ja chce wiedziec jednak konkrety, czy rzeczywiscie teatr Was nie interesuje? nikt nie chodzi nawet czasem? Gunter Ty cos wspomniales o Platonow, ta sztuka akurat troche przestarzala, nie wiem czemu akurat w Sydney wystawiaja. Widzicie w Polsce do teatru sie chodzi. Asia, co do Twoich genetycznie przerabianych winogron, to mysle ze pomalu musimy sie przyzwyczajac. czy my wiemy naprawde co my jemy? nawet jesli napisane ze nie jest modifikowane, to czy wierzysz? przeciez wszystkie choroby maja podloze gentyczne, niezaleznie od tego czy sa dziedziczone, czy tez powstaja pod wplywem czynnikow srodowiskowych. nie wiem czy odladaliscie film "Gatacca" gdzie jego bohater nie moze uczciwie spelnic swoich marzen zawodowych, bo jego kod genetyczny nie jest dostatecznie doskonaly. na internetowej stronie panstwa Gatacca znalazla sie zeszta kontrowersyjna majaca pobudzic wyobraznie gra, pt"zaprojektuj sobie dziecko". tak daleko posunieta inzynieria genetyczna jest na szczescie jeszcze niemozliwa, ale dane o genach moga juz byc wykorzystywane niezgodnie z prawem na przyklad przez firmy ubezpieczeniowe. w Holandii byl przypadek ze firma odmowila ubezpieczenia zdrowotnego osobom u ktorych wykryto gen odpowiedzialny za zbytnie odkladnaie sie cholesterolu. to juz nie fikcja kochani, to moze nastapic juz calkiem niedlugo. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia SOS SOS SOS SOS IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 09.12.03, 09:53 kochani szukalam juz tu fachowcow w roznych dziedzinach i zawsze znajdowalam,, teraz tez potrzebuje pomocy i to Informatyka niech sie jakas dobra dusza do mnie odezwie na GG np moj nr 4339471 :))))) z gory dziekuje Agatko droga Agatko test na inteligencje??? o roznych testach juz slyszalam ale zeby chodzenie lub nie do teatru moglo byc wykladnia na inteligencje czlowieka - tego jeszcze nie slyszalam powiadasz w Polsce sie chodzi do teatru Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: SOS SOS SOS SOS IP: *.b.002.syd.iprimus.net.au 09.12.03, 11:33 Asia, napisz jak problem, nie mam czasu za duzo, ale napisz moze umiem pomoc? Cheers Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: SOS SOS SOS SOS IP: *.dsl.hccnet.nl 09.12.03, 13:07 Gość portalu: Asia napisał(a): czy ci ktorzy czasem chodza sa > bardziej inteligentni od tych ktorzy nie chodza??? Asiu, widze, ze kompletnie sie nie znasz na psychologii marketingu ;-) Agata ewidentnie daje do zrozumienia, ze tu chodzi o utozsamienie sie z pewna wybrana grupa, chodzenie do teatru w pewien sposob kwalifikuje nas do grupy ludzi, ktorej zainteresowania siegaja ku wyzszemu poziomowi intelektualnemu, bo literatura i teatr do takowej sie zaliczaja. Nie ma to nic wspolnego z inteligencja poszczegolnych czlonkow grupy, ani ich rzeczywistym poziomem kulturalno-intelektualnym. W tym przypadku zalatuje tu raczej snobizmem i checia bycia oryginalnym, przez co lepszym, ciekawszym.. Prawdziwi wielbiciele teatru nie afiszuja sie swoimi zainteresowaniami, nie oglaszaja na prawo i lewo jak to chodza do teatru dajac tym samym do zrozumienia, ze z intelektualnego punktu widzenia sa lepsi od ludzi, ktorzy swoj wolny czas wola spedzic np na korcie tenisowym.. a fe! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: Zupelnie dobrze sie macie - cieszy mnie to. IP: *.dsl.hccnet.nl 09.12.03, 12:14 Agato, Jesli cie interesuje teatr to nie krepuj sie, opowiadaj! Na pewno wielu chetnie poczyta o twoich glebokich wrazeniach wyniesionych ze spektaklow.. no i oczywiscie o galopujacym poziomie twojej inteligencji, bo domyslam sie, ze dzieki czestym wizytom w teatrze figurujesz juz jako honorowy czlonek Mensy. A tak na serio to w teatrze ostatni raz bylam kilka miesiecy temu, ale nie na sztuce, ale na operze, opery ogladam regularnie i z mila checia, bo mam pewna slabosc do wspomnien, a opera kojarzy mi sie z oswiadczynami mojego obecnego meza ;-)) A teatr jako taki uwielbiam i przed wyjazdem czesto bywalam i w Starym i Bagateli i STU, pamietam jak czasem pekalam ze smiechu z Peszka, Grabowskiego czy Stuhra, jak zachwycalam sie nad Anna Dymna, Dorota Segda, a potem na martini do Maski, gdzie mozna bylo spotkac i pogadac z aktorami.. Ale tego sie nie da przeniesc ze soba do innego kraju.. Pozdrowienia Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Zorganizowany przemyt kielbasy mysliwskiej IP: *.b.002.syd.iprimus.net.au 09.12.03, 11:30 Witajcie wieczorowo, Agata widze, ze stosujesz metode kij w mrowisko. Ok, zgodze sie ze jestem niedouczona, nie udzielam sie kulturalnie, nie chodze do teatru, czasem do theatre, jak ktos mily przyniesie bilety, czasem jakis zwariowany koncert, czytam ksiazki i to mi absolutnie wystarcza. nie bardzo wyczuwam do czego Twoje drazenie tematu zmierza. czy przeprowadzasz ankiete pod tytulem: wplyw emigracji na poziom intelektualny czlowieka przecietnego? nie zgodze sie natomiast, ze Platonov jest przestarzaly. to tytul dramatu geniusza Chechova, znawcy duszy rosyjskiej, a wiec i slowianskiej. U Chechova wszystko jak na dloni: po zapuszczonym parku zadluzonego majatku przemykaja sie zasuszone dziewice, ciotki rezydentki, bardzo stare panny na wydaniu, zeswirowany hrabia i cala tegotypu XIX wieczna menazeria. Chechov, Turgieniev, Ivan Gogh, Gogol, Dostojevski i Pietia Goras, ani spojrzeli w kierunku modnej wtedy francuskiej prozy. zajeli sie tym, co jak stara zardzewiala karuzela wirowalo wokol nich. dramat rosyjski Agata, to zelazny filar swiatowego teatru, bo nie starzeje sie w ogole. nie pisz wiec, ze temat nieaktualny. Kangur, doskonale, ze sie odzywasz! pisz jak najwiecej co porabiasz i w szczegolach co zwiedzasz i w jeszcze dokladniejszych szczegolach - co jesz. temat jeszcze do niedawna byl prohibited i stanowil pewne zagrozenie, ale obiecalam Asi, ze zajme sie zorganizowanym przemytem kielbasy do NZ i to pewnie ja troche uspokoilo. akcja transportu juz opracowana, kielbasa bedzie przeslana na lotniach zeby zmylic radary i customs, przy uzyciu paru kolegow z paszportami NZ i mojego psa. ten ostani na wypadek wpadki moze dowody winy po prostu skonsumowac. Asia nie martw sie, jak nas zamkna, to chociaz bedzie dosc czasu zeby wreszcie porozmawiac i opracowac Twoja website do perfekcji :))) Gunter, kazda zmiana to dobra zmiana, moze byc na lepsze :))) dostales wymowienie? oh, well, zdaza sie, napewno cos ladnego znajdziesz. ladne dzielnice niekoniecznie sa drogie, najlepiej to szukaj blisko pracy, albo na trasie pociagu. Leichhardt jest Ok, wloska dzielnica, mila atmosfera, coffee shops otwarte do rana, Balmain, Rozelle bardzo ladne, pachna morzem, blisko do City, wszystkie nadmorskie beda drozsze, masz chwilke? zajrzyj do Internet, nie wiem czy szukasz tanio. bardzo tanio beda dzielnice zachodnie, ale daleko od City. jestes tu juz jakis czas, to napewno sie orientujesz. od pracusia Gunter prosze mnie tu nie przezywac, potrafie luniuchowac tez, ale jak cos robie to juz robie i lubie skonczyc, a tu tylko 2 tygodnie mi zostalo!!! nie mam za duzo czasu... Mojito, Boss dziekuje serdecznie za pozdrowienia, dostal nawet reise fieber jak mu pokazalam na Internet plaze Rio! ja wyjezdzam 27 grudnie i wracam okolo 20 stycznia, mysle wiec ze wysle Boss by email przed samym Nowym Rokiem, a jego personalne rzeczy zalacze jako attachement. napisz czy to jest OK? Twoja obietnica dostawy sniegu poprawila znacznie wizje wymarzonych White Christmas, wyobrazam sobie jak moj swierk bedzie pieknie wygladal!!! obiecuje ze wysle zdjecie, jak tylko snieg dotrze...:))))) a skoro ban na temat dobrego jedzenia zostal podniesiony, moze przeslesz jakis fajny dobry przepis, przy uzyciu microwave? moze byc z wykorzystaniem soku z tych nieszczesnych winogron. chyba tylko Ty jeden tak gorliwie pzreczytales instrukcje, wiec jestes pewnie more experienced. jajek faszerowanych nie bede robic na Swieta, wybacz Asia, mimo, ze koledzy ochoczo zadeklarowali sie z krojeniem skorup. musze wymyslic cos innego. wracam do pracy dosc leniuchowania pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: Zorganizowany przemyt kielbasy mysliwskiej IP: *.dsl.hccnet.nl 09.12.03, 13:11 Pysiek! Nastoletnia siostrzenice tak sama w domu zostawiac? ;-) Gr. Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agata Re: Zorganizowany przemyt kielbasy mysliwskiej IP: 203.220.59.* 10.12.03, 00:46 Czesc Wam, lubie kij w mrowisko, ale Ty Pysiek tu sie nie popisalas. nie potrafisz uzasadnic nawet czemu ten Platonow taki aktualny, co maja zasuszone ciotki do wspolczesnosci? no i nikt z Was intelektualistow nawet nie zauwazyl jaka kaczke wstawilas, ha ha.. jestem w Sydney, ale tymczsowo tylko, zeby napisac cos o sobie, do snobow sie nie zaliczam Saba. dobrze ze chociaz szczerze napisalas, co stracilas po wyjezdzie z kraju. nie usiluje tu sie wywyzszac, zostalam zaproszona na seminarium w Sydney University. poznalam i podziwiam tu wielu ludzi i przyznam, ze jestem milo zaskoczona. myslalm ze Australia pozostaje w tyle, za Europa i tu mile rozczarowanie. niedobre tylko mam wspomnienia z obiadu, gdzie nas zaproszono w Slver Spring, ale to moze przydarzyc sie wszedzie. wracam do Polski przed Swietami. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 tylko dla Agaty IP: *.dewr.gov.au / 165.12.252.* 10.12.03, 02:20 Witaj Agata, w restauracji Silver Spring najlepsze danie, to danie client do myslenia... rzeczywiscie nie rozpisywalam sie zbytnio, bo temat delikatny, nie lubie pisac negatywnie, a juz szczegolnie negatywnie o kobietach. ale jak tak bardzo lubisz dyskusje... Platonov, nie bardzo pamietam, ale byl chyba nauczycielem wiejskim, dobrze zapowiadajcym sie studentem, ktory skonczyl jako rutynowy wyjadacz, bozyszcze kobiet, pijak i wreszcie trup. rowniez dobrze sie moge mylic, z przepracowania mozg moj nie funkcjonuje najlepiej. w dramacie wystepuje wiele osob jako jego tlo, ale najwazniejsze sa kobiety. nie byloby dramatu jednak gdyby nie to, ze z niewiadomych powodow, wszystkie kobiety pragna tego bezczelnego zalosnego komedianta, pozbawionego zupelnie uczuc. a dlaczego problem aktualny? bo jest pokazany tam problem kobiecej duszy, ktora jest czesto zagadka dla niej samej, cos ciagnie niektore panie do stracencow i wykolejencow. moze kobiece serce potrzebuje atawistycznych podniet i jak indianski wodz woli tropic zwierzyne, niz kupic ja w sklepie miesnym? Agata, obecnie niektore kobiety, podkreslam NIEKTORE, zabiegaja o wzgledy nieciekawych facetow, ktorym organizuja swietne warunki zycia za wszelka cene, zakladajac ze milosc potrafi zmienic panow zle nawyki. a panowie, NIEKTORZY panowie na krotkich nozkach zachowuja sie jak Platonov, choc nie ma to zadnego wytlumaczenia. chyba zgodzisz sie ze mna ze temat dalej aktualny? chociaz pod koniec drama ktoras z pan zastrzelila Platonov, bo wystawil ja do wiatru, co na obecne warunki pewnie wykluczone. Agata zycze milego zwiedzania, dalej nie wiem co wlasciwie tu robisz, jakie seminars? ale wolna wola, jak masz ochote napisz. pozdrawiam PS nie wiem co jest kaczka. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Lekko zaniepokojony mojito do Agaty. 10.12.03, 08:34 Gość portalu: Agata napisała: " nikt z Was intelektualistow" Witaj Agato, Poczatkowo nie zauwazylem tego sformulowania. I teraz nie wiem, czy moze mnie tez przykrylas tym intelektualnym parasolem. W kazdym razie bardzo bym nie chcial. Nie lubie tego okreslenia w odniesieniu do siebie. To znaczy Ty masz prawo do swoich opinii ale ja chce zarejestrowac swoja zdecydowana niechec do bycia tak okreslanym. Pocieszeniem dla mnie jest to, ze sie nie znamy poniewaz nikt z moich znajomych tak mnie nie okresla. Nie chce wiec tworzyc precedensow. Skad takie okreslenie moglo Tobie przyjsc do glowy? Absolutnie nie sadze aby to wynikalo z moich postow. Intelektualista dla mnie nie brzmi dumnie. Brrrr... Pozdrawiam pozostajac lekko zaniepokojony, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Numbat Re: Zorganizowany przemyt kielbasy mysliwskiej IP: *.goldcoast.qld.gov.au 11.12.03, 04:40 ach pomyslem...zeby wsadzic "kij w mrowisko", tak tylko troche:)) bardzo dawno temu:))) w innej epoce ,w pewnym nadobnym teatrze ktory nazywa sie Teatr Narodowy - przeczytalem "Mistrza i Malgorzte" to nie bylo wydanie- ktore wydal PIW (wtenczas) to byla troche inna wersja.Dusza rosyjska, Hym...duzo mozna byloby ciagnac o tej sprawie. \ Pozniej kiedy juz przewedrowalem kupe przestrzeni ziemskiej.... inne kultury...kraje ...kontynenty, stwierdzilem ze w wielu wypadkach dusza rosyjska to smutna dusza, dusza cierpiaca za....ludzkosc -bez sensu. Przeciez mimo duszy slowianskiej istnieje fenomenalna ilosc roznych dusz- Kwestia patrzenia na swiat...podroze i zobaczenia innych dusz. To tak na marginesie. W rzeczywistosci- swiat jest o wiele bardziej dramatyczny i piekny niz to sie najwspanialszym teatrom wydawalo. i oczywiscie zgadzam sie ze... kielbasa w stylu zasuszonej sztuki moze byc jak najlepsza odtrutka na zly teatr...i zla literature,:))) pozdrawiam wilebicielki... i wielbicielow zasuszonej myslwskiej kielbasy:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 dusze.... IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 11.12.03, 05:36 Witaj Numbat, tak to wszystko metnie opisales ze nic z tego nie rozumiem, wybacz...ale do czego Ty wlasciwie zmierzasz? Babcia moja (zreszta nauczycielka) zawsze mi tlumaczyla, ze ma byc poczatek, rozwiniecie i zakonczenie... Numbat napisal: > "dusza rosyjska to smutna dusza, dusza cierpiaca za ...ludzkosc -bez sensu " nic bardziej blednego, wybacz ale 'bez sensu' jest to co napisales. cos tu chyba Ci sie pomieszalo, nie gniewaj. wsrod Polakow jest dziwna opinia o Rosjanach, naogol negatywna, a sa to bardzo dobrzy, serdeczni ludzie i cierpia jak kazdy inny narod. moge cos na ten temat powiedziec, bo moja wspomniana Babcia byla Rosjanka wedlug Polakow, Polka wedlug Rosjan, a serce zostawila tam gdzie sie urodzila. napisales jeszcze: 'duzo mozna byloby ciagnac o tej sprawie' wiec ciagnij, zachecam serdecznie, chcialabym zobaczyc jak to Ci wyjdzie :))) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Numbat Re: dusze....dzisiaj wypije toast za zdrowie dusz IP: *.130.240.220.lns02-wick-bne.dsl.comindico.com.au 12.12.03, 03:29 Pysiek....))) usmiechnij sie do zycia. Ja wcale nie atakuje Rosjan( moj przyjaciel ma wspanial dziewczyne z Rosji)....chodzilo mi o pewne inne sprawy.(uwielbiam rosyjska muzyke..kiedy podleje cialo winkiem jade do znajomego i jego dziewczyna wlacza najwspanialsza muzyke rozyjska...spiewamy wtenczas roznymi jezykami...a ta dziewczyna nocna pora czyta nam po rosyjsku najwspanialsza poezje i proze rosyjska...sama kiedys powiedzial ze dusza rosyjska jest smutna....moze historia...moze zycie...(co wcale nie oznacza ze smutna dusza to dusza negatywna...jak wiesz w literaturze i zyciu czesto zdazaly sie smutne dusze, ale byly to piekne dusze:))) Moze gdybysmy wypili "tone" czerwonego winka ,wtenczas pewnikiem zrozumialabys jak dusza moze cierpiec:))) szczegolnie po czerwonym winku... jezli chodzi o tzw. pomieszanie to wyobraz sobie ze, sam juz nie wiem gdzie egzytuje pomiedzy: lodowcami Alaski. falami Rafy Koralowej, buszem gdzie Aborgeni maj swoje odwieczne tajemice...wiec widzisz wszystko moze byc inaczej( wybacz nie jestem teoretykiem...a racze4j parktykuje zycie cala piersia)....a tak na marginesie ja dzialam wsrod roznych wyznan, kultur, wiesz ja wedruje pomiedzy 10 wiekiem a 25 wiekiem ludzikej cywilzacji. W sumie nie wiem gdzie jeszcze zawedruje, pewnikiem nastepny etap bedzie New Zeland ...gdzie chce zobaczyc jak Oni beda robili realizacje nastepnej wersji "King-Konga" serdecznie pozdrawiam ps...dzisiaja po rosyjsku mamy spotkanie badzie plywanie w basenie...jakies rosyjskie bliny troche poezji....i marzen....ach zycie zycie ps. ciesze cie ze mailas babcie nauczycielke...ale najwszpanialszym nauczycielem....jest li tylko zycie:)))) i przezycie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: dusze....dzisiaj wypije toast za zdrowie dus IP: *.a.005.syd.iprimus.net.au 12.12.03, 12:02 Numbat :))) usmiecham sie i usmiecham do zycia, no probs ;))) sympatycznie tu wszedles: kobiety, wino, spiew...hm i to ma byc wytlumaczenie? Ok dajmy spokoj, najwazniejsze ze jestes szczesliwy i pasjonujesz sie tym co robisz. passion makes the world to go round, love just makes it a safer place pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Numbat Re: dusze....dzisiaj wypije toast za zdrowie dus IP: *.128.240.220.lns02-wick-bne.dsl.comindico.com.au 16.12.03, 03:44 Witajcie wszyscy, wpadlem na chwile ( zdaje sie bedziemy mieli cyklon)... w niedziele od oceanu w kierunku ladu widac bylo przesuwajcy sie "maly " cyklon...a wlasciwie dwa....o 3 po poludniu ulewa, ogromny wiatr i caly horyzont prawie tak ciemny jak noc...dzisiaj szykuje sie podobna sprawa.. Pysiek wyszperalem cos takiego... "Book knowlege is very diffrent from the education which you gain at The University Of Life " serdecznie i cieplo pozdrawiam wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
vikcs_nyquil Re: Ojjjjj Yogi :)) tu cos jest napisane lol 07.01.04, 01:22 napedzam numerek Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Dom i zardzewiale idealy.i hindusi raz jeszcz 09.12.03, 12:42 hej, Saba, jesli chodzi o pare polsko - hinduska, to ma sie dobrze, ale ostatnio nie mam wiesci; ten chlopak jest fajny, ale niestety jego problem alkoholowy sprawia, ze niestety, gdyby nie ugodowosc jego partnerki, to nie byloby wesolo, zyja troche z dnia na dzien, taka bohema, no i sami sie wybrali; a jesli chodzi o te aranzowane to za wesolo nie jest, na przyklad jego brat jest "zaaranzowany" od pieciu lat i tak dalece sa sobie obcy z zona, ze mysla powaznie o rozwodzie, zero bliskosci; inne pary jakos ciagna, ale zona nie ma lekko, typowa rola kury domowej, nawet jak pracuje, domowe obowiazki wylacznie jej domena, przynosi kapcie mezowi, gotuje, sprzata itp. wiec nie jest to rozowe; co do sily..., hm, coz, nie wiem na ile jestem silna faktycznie, a na ile zaleze od innych i okolicznosci, chyba jednak wszystko jest wymieszane; potrzeba mi bardzo bliskich, ale zawsze mam szczescie trafiac na super ludzi i duzo wsparcia, to mi dodaje energii, jak zreszta wiekszosci ludzi, jak sadze... a co do biznesu, to wystartuje w styczniu, ja sie tu przygotowuje jak moge, od strony technicznej to raczej moi wspolnicy dzialaja w Polsce, aj tu mam jednoosobowa burze mozgu, ustalam reozne rzeczy, konkrety itp. no i przygotowuje podwaliny pod "produkcje" towaru - rzemieslinctwo artystyczne, tak z grubsza mozna to nazwac, no i tak zycie sie toczy, wreszcie pod promieniami slonca i w otoczeniu wielu ciekawych ludzi, tudziez przyrody i innych przyjemnych i mniej przyjemnych spraw, generalnie nie moge narzekac, no chyba ze mnie ktos/cos wyprowadzi z rownowagi... pozdrawiam i do rychlego, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Australia - dobra prasa. 09.12.03, 15:23 Hi Aussies, Macie bardzo dobra prase. Dzisiejszy Financial Times ma wkladke o Australii. Special report: Spotlight on a multicultural economically strong and confident country. Gunther Amigo - to od czasu gdy wrociles do pracy :))). Dowiedzialem sie tez, ze Concord Oval to za daleko dla Ciebie aby wynajac mieszkanie. Slonecznie Was wszystkich pozdrawiam wracajac do pogoni za oslabionym w stosunku do euro dolara, hasta la vista, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 Re: Australia - dobra prasa. IP: 61.88.129.* 10.12.03, 03:42 Witam wszytkie Panie, witaj Amigo, to Ty czytujesz Financial Review Amigo, widze ze jestes up to date :) dzieki za uznanie, ale wiesz mojego wkladu ;) to tak niewiele jeszcze. interesujacy statement about strong and confident country, no no, ciekawe jaki wplyw na to maja braki w tegorocznym budget i zaginione miliony? czy ten Concord Oval cos mi ma tu zasugerowac Amigo, nie bardzo zrozumialem Twoj przekaz. ja osobiscie wolalbym mieszkanie z widokiem na park, plaze itd, nie stac mnie jednak na drogie apartamenty, a slowo sie rzeklo, usiluje wiec przycumowac moja lodeczke gdzies w poblizu, ale nie za blisko. szanuje privacy. Asia, jak tam samopoczucie? masz wirusa mowisz, to bardzo powazna choroba, specjalista musi tym sie zajac. popieram Cie absolutnie w Twojej opinii na temat teatru. brawo Bubu, zawsze w Ciebie wierzylem, ze jestes szczera dziewczyna/kobieta. teatr i chodzenie do teatru nie bylo nigdy moja mocna strona i nie jest zadnym miernikiem poziomu inteligencji. jeszcze tak w smetnym nastroju, spojrzalem na siebie dzisiaj przy goleniu. spojrzalem do gory, w lustro: moje oczy byly tam gdzie trzeba, ale twarz nadal zwisala w umywalce! przerazilem sie nie na zarty, zaczynam sie starzec! polecialem czym predzej do sypialni, bo tam jest jeszcze wieksze lustro i co widze: jakis zmeczony stary facet mi sie przyglada, a ja tu pelen energii, ludzie co tu sie porobilo. czas jest nieublagany. Oj, mysle sobie Gunther, pofolguj sobie, wiec Amigo, braterska milosc mi zostaje....nie do Ciebie,nie. todo el la mejor Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Australia - dobra prasa. 10.12.03, 07:23 Witajcie absolutnie Wszyscy, Asienko, wierze, ze masz sie juz dzisiaj lepiej. Z tymi plynnymi winogronami to chyba zdrowiej. Chociaz ja tez lubie winogrona te jeszcze niedeptane. Pysiek, ciesze sie, ze sprawa czasowej adopcji Bossa ruszyla. Bede na niego czekal e-mailowo niecierpliwie. Czy on ma swoja walizeczke czy plecak? Jezeli jest przyzwyczajony do swojej miseczki to bardzo prosze. Mozesz na droge dac mu rowniez szczotke jezeli bedzie chcial przyczesac siersc przed wieczornym wypadem do miasta. Okulary przeciwsloneczne i bandanne dostanie juz w Rio. W dobrych hotelach pies witany jest francuska woda Evian w srebrnej miseczce i biscuitem w ksztalcie kosci. Wroci opalony, pelen wrazen i czasami lekko zamyslajacy sie. Czy Twoj wyjazd to przedluzenie wypadu na rafe o ktorym pisalas wczesniej? Microwave sluzy mi dotychczas do ewentualnego podgrzewania czegokolwiek. Nie "gotuje". Po drugiej stronie parku mam wloskie delikatesy z domowo przyrzadzanymi potrawami. Ich kuchnia mi odpowiada i czesto tam kupuje cos wracajac z pracy. Jest tak blisko, ze cieple potrawy nie wymagaja podgrzewania gdy dotra wraz ze mna na miejsce przeznaczenia. Zawartosc mojej lodowki rozczarowala by kazdego. Wierze, ze codzienne "zdobywania" jedzenia trzyma mnie w lepszej formie psychiczno/fizycznej. Pare lat temu w Stanach bestsellerem byla ksiazka pod tytulem : Madre kobiety glupie wybory. Nie czytalem poniewaz tytul wystarczajaco mi wyjasnial i sygnalizowal ewentualne zjawisko. Gunther Amigo, Concord Oval niczego nie sugerowal. Przeczytalem, ze tam wlasnie miesci sie stadion sportowy. Uzyto okreslenia:" a windswept Concord Oval, in a distant Sydney suburb". Dlatego sadzilem, ze chyba mozna mieszkac blizej. Pysiek zapalila zielone swiatlo w sprawie podrozy Bossa do Rio. Traktuje to jako votum zaufania. Mozemy teraz powrocic do ewentualnych wczesniejszych naszych rozwazan. Byc moze wiec zechcesz zaopiekowac sie nim przy podrozy Sydney - Rio. Nie moze mu spasc siersc z glowy lub innego miejsca. Rozwaz. W Rio bede od czwartego stycznia do osiemnastego. Byc moze wyskocze na dwa/trzy dni zobaczyc wodospady/katarakty w Foz do Iguacu. Bede mial "chate/mete" polozona strategicznie na Copacabana z widokami. Widokami na plaze i jej wypuklosci. Przylatuj wiec Amigo na pare dni. Stawiam trzy pierwsze kolejki chope (piwo z beczki), caipirinha lub pinga (popularna nazwa brazylijskiej wodki cachaca). W Rio malo sie je a wiec nie ma obawy o kalorie :))). Co do Twoich refleksji przy goleniu to spojrz na to troche inaczej. Wiek to tylko liczba. I dopoki lubimy sie przy goleniu (za caloksztalt) to nie jest zle. Nie ma sensu martwic sie czyms na co nie mamy wplywu. Lata przybywaja nam wszystkim demokratycznie. O przepraszam. Przypomnialem sobie, ze po roku nam przybywa dwanascie miesiecy a Paniom nie wiecej niz szesc. Jezeli sie Tobie to uda to martw sie lekko czyms innym :))). Agato, ciesze sie, ze ewentualna polemike na temat teatru mamy juz za soba. Serdecznie i slonecznie Was pozdrawiajac, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Esto no es malo IP: *.a.007.syd.iprimus.net.au 10.12.03, 21:37 Witajcie porannie i slonecznie, temperatura rosnie, ludzi coraz wiecej w sklepach, miejsca na parkingu juz sie nie znajdzie, zakupy, swiateczne lunch & parties, prezenty, przygotowania... moje plany wyjazdu ulegly pewnym zmianom z okazji przyjazdu mojej siosternicy, ktora niektorzy mieli okazje poznac na GG :))) Madeleine albo Magda, bedzie w Swieta w Sydney i wraca do domu na Nowy Rok, bo jej chlopak czeka. Saba, Magda ma wprawdzie 17 lat, piekny wiek co nie? :))) ale spokojnie mozna ja zostawic sama w domu. to jest kwestia zaufania, a Ty jaka bylas? chyba nie trzeba bylo Ciebie pilnowac? przykro mi, ze przegapilam Twoje wejscie na GG kilka razy, ostatnio kiepsko z czasem, ale to napewno nadrobimy...:))) Mojito Twoja propozycja chwilowej adopcji Boss wrecz spadla z nieba, perfect timing! Boss nie ma wielkich wymagan, w hotelach 5gwiazdkowych nie bywamy ;) on potrafi sie dostosowac do kazdej sytuacji. jego plecak bedzie odpowiednio zaopatrzony. wierze gleboko, ze jestes dobrym opiekunem... jeden klopot, o ktorym wole uprzedzic, zeby czsem nie budzil Cie w nocy: jak jest zmeczony to chrapie ;))) wiec tylko to mniej na uwadze, mysle ze nie bedziecie sie tam obydwaj za bardzo przemeczac? Swieta wiec w domu spedzam, napewno bedzie sympatycznie, ja tez gotuje tylko jak ktos ma mnie odwiedzic, ajak wpadaja bez uprzedzenia to improwizuje. niedaleko mam kilka dobrych miejsc, gdzie mozna zjesc cos lekkiego i szybko, bardzo sympatyczne Numero Uno, jest znane chyba w calym Sydney bo maja doskonale, swieze ryby i seafood. po Swietach samolot, wyspa koralowa i blogie lenistwo. powinnam byc w domu okolo 18 stycznia, z tego by wynika Mojito, ze bedziemy leniuchowac na odleglych plazach, w odleglym wlasnym towarzystwie :))) Gunther, esto no es malo... a ja myslalam, ze problem Panow nie dotyczy ;))) jak tam w pracy? chyba teraz juz nie tak nerwowo, wszystko sie wycisza przed Swietami, wiec mysle ze nie jestes bardzo zapracowany? pozdrawiam wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 Copa -? Copacobana? Her name was Lola... IP: 61.88.129.* 11.12.03, 03:57 Witajcie, pieknie dzisiaj! odpowiednio goraco, to lubie, lubie temperature. zycie w City pulsuje rzeczywiscie, wcale mi to nie przeszkadza, przed swietami jakby wiecej ludzi sie tu narobilo. Mojito Amigo, Cidade Maravilhosa, zyc nie umierac! Ty akurat bedziesz tam w rocznice 501 odkrycia tego cudu - stalo sie to w JANEIRO (january). nie da rady, mimo najszczerszych checi. jak sobie przypomne local Cariocas, persue pleasure like no other people: beaches and the body beautiful, samba and beer, football and the local firewater, cachaca ...cholera, znowu sie rozmarzylem. za krotko ;))) pracuje, urlop jeszcze mi sie nie nalezy. wyskoczylbym na pare dni caipirinha chetnie bym tez postawil, ale nie da rady. cieszy mnie jednak Twoja propozycja, to bardzo bylo pozytywne. ale co sie odwlecze to nie uciecze :))) Rio, jest w marzeniach narazie, dobra pozycje obrales Amigo, napewno bedziesz mial wspanialy widok na wszystkie czekoladowe okraglosci. her name was Lola...pamietasz lirycs Barry Manilow? her name is ...hm, hm i ja tymczasem jestem calkiem happy jesli mam w zasiegi mojego oka, pewna jasno-kawowa specjalnosc, odpowiednik cafe late, oczy w kolorze Tia Maria. specjalnosc jest bardzo specjalna, i ma to do siebie ze znika z horyzontu bez uprzedzenia jak przyslowiowa kamfora. z tym Concord Oval przestraszyles mnie Amigo, to rzeczywiscie kawal drogi, w weekend przejde sie obejrzec pare units, ale blizej City i pracy. mam Christmas Party w Latin Restaurant na Rocks w sobote, Pysiek moze masz wolny wieczor? Iwonka albo Ty? albo ...Agata, no dobra, moze tylko z zastrzezeniem ze nie o teatrach? Pysiek, jak nie masz czasu, to chociaz daj znac czy warto tam zajrzec, bo jak nie, to skocze na ryby... Pysiek jak Ty mieszkasz w poblizu Numero Uno, to dobrze mieszkasz. podobno nawet nie jest tak drogo. i dzieki za mile slowa, dzieki Mojito tez, ty rozumiesz meska dusze, od razu poczulem sie lepiej. takie zarty, nie martwie sie swoim wiekiem specjalnie, nie lubie jednak jak czas ucieka niewykorzystany, hm... Asienko, czemu to Bubu tak malo sie odzywasz? komputer ciagle nie dziala, juz ja bym Ci kupil nowy zebys tylko pisala skarbie. obiecuje tez specjalna dostawe lokalnych winogron z Hunter Valley lokalnych winnic, te napewno Ci nie zaszkodza, sa grown naturally. moc pozdrowien Amigos Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Specjalna dostawa - oj tak tak IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 11.12.03, 09:27 Misiaczku moj drogi przyjacielu, przedewszystkim zmartwilam sie ze patrzac w lustro jakos sie nie tak poczules, i zupelnie niepotrzebnie bo preciez faceci nabieraja wdzieku i uroku po 40tce wiec wogole sie nie przejmuj takimi drobiazgami, jak wiadomo uroda to rzecz gustu a bardziej sie chyba osobowosc liczy i poczucie wlasnej wartosci niz to gdzie w Twoim lustrze sa oczy a gdzie reszta twarzy. Zreszta wiesz wszystko to i tak Matrix, a odbicie w lustrze to odbicie naszej duszy i tgo jak sie sami postrzegamy. Czasem wygladamy lepiej a czasem gorzej bo tak sie czujemy. Wiesz ja przez ostatnie pare miesiecy nie mialam duzego lustra, wiec w koncu poszlam sobie kupic, pewnie jak wiekszosc kobiet (bo Bubu to rodzaj zenski jakby ktos nie wiedzial)czasem mi sie wydaje ze mam ciut za duzo cialka tu i tam i wtedy nie mam ochoty patrzec na siebie w lustrze, dziwna rzecz sie stala bo zerknelam na siebie raz i drugi, przez pare dni, i mysle sobie rane chyba wyszczuplalam, po paru dniach w koncu sie zorientowalam ze moje lustro mnie lekko wyszczupla. Wyobraz sobie ze to odkrycie wcale na mnie zle nie wplynelo i pomimo ze wiem ze moje lustro lekko poprawia moja sylwetke to i tak jestem zadowolona patrzac na siebie. Wniosek z tego taki ze sex, milosc, uroda, wyglad, pewnosc siebie lub brak tej pewnsci to wszystko jest w naszej glowie, czyli jak napisalam wyzej to wszystko Matrix Misiaczku spraw sobie takie magiczne lustro ktore robi lekki face lifting, spogladaj w nie czesto i sie usmiechaj :)))) nastroj murowany i samopoczucie wspaniale , a tak wogole to pamietaj ze Bubu i tak cie uwielbia nie pisze czesto bo mam zawirusowany komp, jak chce to dziala a ja nie to nie : ((,, ale moze juz w weekend sie go mlotkiem potraktuje nowego komp nie potrzebuje bo ten calkiem nowy i calkiem dobry ino trzeba go przeczyscic ale dzieki za oferte i poprosze tylko o ten tego samego Delivery Bear :) Jak juz pewnie zaluwazyles Misiaczku caly ten post jest tylko i wylacznie dla ciebie i mam nadzieje ze docenisz starania moje biorac pod uwage wszystkie przeszkody jakie musialam pokonac zeby do Ciebie napisac.. Pozdrawiam cieplutko jak tylko moge "cmok" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 ONLY You....dla Asi !!!!!!!!!! IP: 61.88.129.* 12.12.03, 06:34 Witaj Asiu, Asiu, jestem wzruszony, gleboko wzruszony, ze napisalas specjalnie do mnie. czuje sie wyrozniony, noszenie na rekach masz u mnie jak w banku !!!! moze o duszy rosyjskiej niewiele moge powiedziec, ale dusze kobiety troszke znam. wspomnialem kiedys o tym mimochodem, ale chyba nie bylem zrozumiany. napewno wiem Asienko ze lubisz.... lubisz jak mezczyzna potrafi milczec we dwoje, byc romantyczny, czyta czasem poezje, woli jachty od motorowek, nie dyskutuje cala noc o polityce, krotko rozmawia przez telefon, smieje sie glosno i spontanicznie, na uroczystym przyjeciu daje ci znac w tajemniczym jezyku ze ma na ciebie ochote, czyta kilka ksiazek naraz, nie stroi sie, nie nosi codziennie bialej koszuli, mowi o swojej zlosci, nie robi fochow, nie jest skapy, nie ma spiskowych teorii na temat swiata, raczej ufa ludziom, nie udaje uczuc, kaca znosi w milczeniu, od czasu do czasu mowiac, ze alkohol, to juz nigdy!, lubi dawac prezenty, nie lubi scielic lozka, lubi patrzec na morze, podroz dookola swiata moglby zaczac w zasadzie od zaraz, dobrze jezdzi samochodem, lubi zapraszac gosci, ma wiertarke elektryczna, przymyka oczy jak cie caluje, nie che byc bardzo bogaty, ale potrafi zarobic pieniadze, umie ostro walczyc o swoje zdanie, ale potem ma watpliwosci czy to nie bylo za mocno, zgrabnie przeklina, slucha i nie przerywa jak ktos mowi, nie szuka dziury w calym, cieszy sie jak kolega wygra milion w Totka, chodzi pozno spac, lubi z toba rozmawiac o kazdej porze, rzadko mowi kocham cie, mocno podaje reke na przywitanie... powiedz, jesli choc z jedna rzecza sie tu nie zgodzisz. Twoja recepta na face lift jest doskonala, zdecydowalem sie jednak na radykalne ciecie: zamiast sprawic sobie magiczne lustro , pozbylem sie obecnych i po klopocie. odwaze sie rowniez pocalowac Cie w czolko pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: ONLY You....dla Asi !!!!!!!!!! IP: *.a.005.syd.iprimus.net.au 12.12.03, 12:09 Oh, Gunther, przeczytalam trzy razy i ...zaniemowilam!!!!!!!!!!!!!!!!!! O sobie piszesz? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Damian Asiu mam pytanie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.12.03, 10:09 Czesc, jestem pierwszy raz na tym forum. Krotko o sobie: Wraz z moją ukochaną skonczylismy niedawno studia w Polsce (inzynieria srodowiska). No i przekonalismy się o tym jaka jest sytuacja na wlasnej skorze. Prawie wszyscy znajomi nie mają pracy albo pracują na czarno lub na umowe zlecenie. Poszanowania zadnego tu nie znajdziesz. A wyplaty na przezycie starcza. I na nic więcej. Ale nie o pieniądze nawet chodzi tylko o to wlasnie traktowanie ludzi przez szefow zakichanych prywatnych firm(ktorzy dodatkowo co miesiac cie okradaja). Spoleczenstwo sie deklasuje. I tego wlasnie zlodziejstwa, hamstwa, obludy nie znosze. A nie tego, ze sie malo zarabia to mi tak bardzo nie przeszkadza. Podczas studiow jezdzilem do europy zachodniej aby cos zarobic, odlozyc bo od jakiegos czasu mysle o emigracji, a na to trzeba pieniedzy. Otoz w europie zachodniej jest milo, gdyby nie.....no wlasnie-Polacy!!! Pelno zlodziei, oszustow, dresiarzy, burakow i tym podobnych typow. Nie mowie ze nie ma tam normalnych Polakow, ale wierzcie mi, że tamci strasznie pogarszaja nam opinie i utrudniaja zycie. Dlatego tez chcialbym wyjechac z dala od Europy i tego molochu, pogoni za pieniadzem. I tutaj Asiu mam pytanie: czy w NZ rowniez mozna sie natknac na takich kretynow z Polski czy tam juz dla nich jest za daleko? (mam nadzieje ze tak) Chciałbym dodac, ze zastanawiam sie jeszcze czy nie pojechac do Irlandii na jakis czas, aby zarobic cos wiecej. I stamtad do NZ lub Australii. Jakbyś mogla dodać Asiu jaką drogę emigracji polecasz... Nie mam jeszcze stażu na etacie w Polsce wiec system punktowy raczej na razie odpada. Ale mysle o wyjezdzie do NZ na wize turystyczna i na miejscu starac sie o pozwolenie na prace. Moze masz jakies doswiadczenia lub znajomych.. Pozdrawiam!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Numbat Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.goldcoast.qld.gov.au 11.12.03, 04:20 Witam wszystkich i oczywiscie pozdrawiam Asie. Wlasciwie jestem tak obarczony:) projektem ze...chyba napisze wiersz do Pana Boga zeby...to skonczyc. Asia jezli chodzi o winogrona ( to podobna historia byla w Australii) ogromna debata na temat modyfikowanej zywnosci. Emocje ogromne. Zobaczymy co z tego wyniknie.Oczywiscie bilet mam w dalszym ciagu open. Kwestia czasu.Oczywiscie jak przylece to szmpan i nie tylko na calego:))) albo na "pol calego" Gratulacje dla New Zeland. Ogladalem reportaz z pierwszej premiery (oczywiscie chodzilo pierwszy pokaz filmu) "Lord of Rings"- genialne party w Wellington. Misto bylo udekorowane w stylu- innego wymiaru .Ogromna produkcja. Wczoraj byl na kanale ABC- specyjalny reportaz. Wedrowka w inna epoke. Porownywanie roznych historycznych odniesien. Peter Jakson- fenomenalnie przeniosl fantazje J.R.R.Tolkien. Cala produkcja trylogii- to scenariusz na film. Ostatni z tej czesci " Return of the King" w New Zeland 18 grudnia, w Australii premiera 26 grudnia.Peter Jacson jest genialnym marzycielem- bo zeby zrealzowac taka trylogie trzeba marzyc:))) Szkoda ze spoznilem sie:))) bo moglbym troche popracowac z ta ekipa. Fenomenalne doswiadczenie. Nic to nastepnym rezem moze sie uda:))) Swiat magii swiat kina. I oczywiscie ogromne- turystyczne zainetresowanie New Zeland. Chyba przeniose sie na stale?:)). W przyszlym roku kolo Wellington maja zaczac sie zdjecia do nowej wersji "King-Kong"-podobno tez rewelacyjna sprawa. Zobaczymy. Serdecznie wszystkich pozdrawiam i coz Asiu winogrona najlepsze...sa jezeli zanurzysz je w winie:))) Achoj do nastepnego klikniecia. ps...wkrotce zadzwonie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Czesc Numbat IP: *.jetstream.xtra.co.nz 12.12.03, 00:48 wiesz tym winogronom ktore ja jadlam to nawet moczenie w spirytusie by nie pomoglo, chya ze ktos lubi wodke z zagrycha w jednym, ja wole osobno :) Kurcze Ty to musisz byc pracowity czlowiek, caly czas pracujesz i jeszcze myslisz o tym ze mogles sie zalapac w Wellington do innej pracy, pewnie zalujesz ze masz tylko dwie rece hihihi ten bum budowlany w nz o ktorym piszesz juz jest, ceny domow poszly w gore i jednoczesnie jest malo domow na rynku do sprzedania, w Chch domy sprzedaja sie bardzo szybko i kupno domu odbywa sie jakby w odwrotna strone niz to kiedys bywalo. Podawana jest cena orientacyjna i na ogol ludzie spodziewaja sie wiecej i wybieraja najlepsza dla siebie oferte, kiedys cene sie zbijalo teraz sie podbija. Zdaje sie ze sporo amerykanow ma chec na osiedlenie sie w nz i oni wiadomo podbijaja ceny bo maja troche lepsze przebicie na swojej walucie wiec dla nich tu jest i tak bardzo tanio. Atak na Trade Centre chyba uswiadomil co poniektorym w stanach ze nie sa tak nietykalni jak mysleli, pewnie sa tez i inne powody dla ktorych sporo z nich ma chec sie przeniesc wlasnie tutaj. W porownaniu do stanow my tu sobie prowdzimy lazy life, chociaz i tak zycie stalo sie troche szybsze niz bylo 10 lat temu kiedy stad wyjezdzalam. Dla mnie to jest raj na ziemi i pewnie jest wiecej osob ktore tak mysla. Daj znac na kiedy mam kieliszki mrozic :))) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Numbat Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.goldcoast.qld.gov.au 11.12.03, 04:55 witam! Tak troche relaksu przy komputerze. Wlasnie przeczytalem ciekawy artykul z "The Australian Financial Review" Dotyczy New Zeland.Okazuje sie ze w osatnim roku dolar zelandzki- poszedl w gore w stosunku do dolara amerykanskiego prawie 30%. Bardzo male bezrobocie- niska inflacja. Podobne sprawy w Australii. Czyli jestesmy dobrymi sasiadami:)) Inflacja w New Zeland okolo- 2,5 %. Sa przewidywania ze w ciagu najbliszszego czasu New Zeland bedzie miala bardzo dobry bum konstrukcyjny- budowa domow nowe projekty.Bezrobocie w New Zeland obecnie okolo 4,3%. Lepiej niz w Australii.W Australii bezrobocie lekko powyzej 5%. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Swieta pod bramami. 11.12.03, 07:42 Hola Amigos, Gunther Amigo. Ciesze sie ze ten przypadek z lustrem/goleniem to chwilowy. Kiedys w Polsce starsza Pani powiedziala, ze mezczyznom jest latwiej poniewaz powinni tylko troche byc przystojniejsi od diabla. Ale zaraz dodala, ze osobowosc wowczas powinni miec rownie interesujaca jak diabel. Czy mamy latwiej? Nie moge obiektywnie odpowiedziec patrzac tylko z jednej strony. Kobiety latwo nie maja. Moze slyszales bardzo dobry moim zdaniem meski szowinistyczny dowcip. Mezczyzna zwraca sie do kobiety i pyta: "Czy chcialaby Pani byc mezczyzna?" A Pan? - odpowiada kobieta. :))). Szkoda, ze z Rio nie wyjdzie. Ale na picie jestesmy umowieni. Masz u mnie "rain check". I wspomniales o podobnym dla mnie. Pamietam Lole o ktorej wspominasz. Ale muzycznie uniesmiertelniona zostala dziewczyna z Ipanemy. Rio, Rio. Kochane, zmyslowe Rio. Cariocas, ah cariocas... Pysiek, Opiekunem jestem dobrym. Do czasu weryfikacji tego przez Bossa prosze uwierz mojej amerykanskiej autoreklamie. Nie mam cienia watpliwosci, ze bedziemy mieli great time. Chrapanie czy nie chrapanie. Dospimy ewentualnie na plazy lub przy basenie. Numero Uno jest tez w Filadelfii. Przynajmniej bylo pare lat temu. Wloska pizzeria/restauracja z nienajlepszym jedzonkiem. Twoje sydnejskie Uno wyglada ciekawiej ze swiezymi rybami. O jedzeniu mowiac. Dzisiaj/wczoraj wrocilem mocno pachnacy/smierdzacy czosnkiem. Zaczely sie Christmas party i odwiedzilem zaprzyjaznione biuro. Wloski szef kuchni przyrzadzal niesamowite gnocchi. Wyrazilem podziw i uznanie. Powiedzial, ze to wedlug starej receptury jego mamy. Wiem juz od lat, ze mama kazdego Wlocha gotuje najlepiej na swiecie. Tylko lekkomyslni kwestionuja takie stwierdzenie. Widzial, ze bardzo mi smakuje wiec walil prawie lopatkami posiekany drobniutko czosnek do patelni. Smaku i pewnie zapachu nie zmyly pieszczone dlonia trzy cuba libre. Wdalismy sie w dyskusje na temat zalet i wad czosnku. Natychmiast powstaly dwa obozy. Niektorzy uwazali, ze jest bardzo zdrowy. Inni, ze to wspanialy srodek antykoncepcyjny. Te dwa pierwsze stwierdzenia oparte byly na tym, ze ludzie nie zblizajac sie do ludzi pachnacych/smierdzacych czosnkiem nie choruja (nie ma przeskoku zarazkow), no i przez analogie nie maja dzieci. Moze jest i zdrowy ale niekoniecznie towarzyski. Moje Christmas Party w srode, siedemnastego. Ciekaw jestem co bedzie do jedzenia. Co do picia to wiem. Jutro tzn. dzisiaj zainteresuje sie tym rafami. Zajrze do map i umiejscowie je sobie. Chce zobaczyc w jakim kierunku bedziesz leciala. Dolce far niente to jest to. Ole! Wracajac na moment do duszy to lubie Czechowa. Pare lat temu kupilem w kraju jego krotkie opowiadania i bardzo chetnie do nich zagladam. Damian, Numbat czesc. Czas na moje wplyniecie i zacumowanie na noc z pomoca Morfeusza. Mam nadzieje, ze wejdzie na poklad mimo zapachu czosnku. A moze wiatr bedzie wial z ladu? Sloneczne dobranoc, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Swieta pod bramami. IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 11.12.03, 09:53 Damian wiesz prawda jest taka ze odkad tu jestem a minelo wlasnie 5 miesiecy 9 grudnia (kurze mojito zapomnialam powiedziec zebys moje zdrowie chlapnal tego dnia, no to teraz musisz jeszcze karniaka przyjacielu) poza tymi marynarzami o ktorych wspominalam kilka dni temu, zadnego polaka tu nie poznalam i na ulicy nie widzialam, ponoc jest nas pare sztuk ale nie wiele, wiec zadnych takich tam dresiarzy, cinkciarzy, zlodziei, oszustow itd nie ma. Chociaz pare miesiecy temu widzialam program nagrany przez nz policje i miedzy innymi pokazywali polaka ktory przylatywal do nz z australii na tzw goscinne wystepy i okradal samochody najczesciej turystom, ponoc robil to kilka lat w sezonie, no ale w koncu go zlapali wiesz moja droga emigracyjna do nz prowadzila przez oboz uchodzcow w Austrii, wiec trudno mi powiedziec cos na temat innych mozliwosc, wiem tyle ze zeby starac sie o legalna emigracje to ci zejdzie to emerytury i tez niewiadomo czy ci sie uda. Znajomych specjalnie tu nie mam,, ale w styczniu ma przyleciec mlode malzenstwo na wizie turystycznej , jestem z nimi w kontakcie i staram sie im pomoc jakos, co z tego wyjdzie nie mam pojecia. Jezeli im sie uda napisze na forum, jezeli sie nie uda to tez napisze. To wszystko jest loteria. Zycze powodzenia i wytrwalosci Pozdrawiam A tak na koncu to serdecznie pozdrawiam Wszystkich,, kurcze na ta mysliwska to sie doczekac nie moge :))) i moze maly dowcip bo wszyscy cos opowiadaja tylko ja ostatnio nie Siedzi sobie dwoch przyjaciol w barze i pija juz od dluzszego czasu. W pewnym momencie jeden mowi do drugiego - wiesz co my to sie juz tyle lat znamy, ze tak sobie mysle ze jakby sie przespal z Twoja zona to bysmy byli jak bracia. Na co drugi po krociutkim namysle - nooo bracia to moze za duzo powiedziane , ale kwita to bysmy byli :))) i tym sympatycznym akcentem do nastepnego stukniecia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Damian Re: Swieta pod bramami. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.12.03, 10:23 Pozdrawiam wszystkich. Dzieki Asiu za odpowiedz. Troszkę mnie ona ucieszyła z racji tego, że jeżeli do NZ nie dociera "element" z Polski to opinię powinniśmy mieć dobra. A to znacznie ułatwia życie i poprawia morale. Napisałaś takze, ze o legalnie emigrowac to zejdzie do konca zycia. Why?? Jestem zaskoczony (i zasmucony). Musi byc jakas droga, skoro troche ludzi juz tam wyjechalo. Mam jakas wole walki i mam nadzieje ze bede mial okazje sie wykazac. Pozostaje jeszcze Australia... Zycze wszystkim udanych zakupow przedswiatecznych oraz sukcesow na emigracji Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Swieta pod bramami. IP: *.jetstream.xtra.co.nz 12.12.03, 00:34 Czesc Damian jezeli chodzi o opinie polakow w nz to masz racje, zlej nie mamy bo jak piszesz element tu raczej nie dociera. W sprawie legalnej emigracji do nz, ten temat byl juz tutaj kilka razy poruszany i podawane byly linki na ktorych mozesz poczytac jakie sa wymagania, a sa one spore, ale wszystko oczywiscie zalezy od szczescia i nie dlatego napisalam zeby cie zniechecic ale daltego zebys poprostu wiedzial ze nie jest to latwa droga no i trwa dosyc dlugo zanim ludzie sa w stanie spelnic wymagane kryteria. Ktos kto jest zdecydowany napewno bedzie probowal i napewno niejednemu sie uda. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Swieta pod bramami. 12.12.03, 02:36 Chyba go jednak zniechecilas. W niewlasciwym czasie chlopak wpadl na taki pomysl. Dwa lata temu, zalatwienie wszystkich formalnosci w moim przypadku trwalo pol roku. A teraz nawet nie przyjmuja aplikacji w oczekiwaniu na nowe przepisy od nowego roku. pozdrawiam cieplutko, a nawet upalnie dzis wyjatkowo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Czesc Piotr IP: *.jetstream.xtra.co.nz 12.12.03, 05:20 dawno sie nie odzywales, co slychac po Twojej stronie :) ,, na poczatku stycznia ma do Auckland przyjechac mloda para z Polski, chca tu zostac, jestes w stanie coskolwiek dla nich zrobic? chocby jakas rada sluzyc? jezeli tak to daj znac pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 Pysiek, Iwonka, Agata, no co dziewczyny..... IP: 61.88.129.* 12.12.03, 06:36 nie zartujcie sobie ze mnie. wysylacie wiec mnie na ryby????????? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Rane Yogi az mi sie w glowie kreci IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 12.12.03, 10:05 oczywiscie ze sie nie zgadzam i to nie zgadzam sie z wiekszascia tego co napisales, kto by chcial miec jakiegos niedoscigninego ideala, moze sa takie ale wtedy wypadaloby zebym ja byla idealem a mnie daleko od tego. gotuje jak mam ochote, nie zawsze podaje obiad z usmiechem, wogole nie zawsze podaje obiad, nie zawsze jestem w wysmienitym nastroju, bywam zmeczona choc nie miewam migren i bulow glowy, wiecznie mam swoje zdanie i nie przytakuje sla swietego spokoju, nie zalezy mi na tym czy facet jest skapy czy tez nie bo jezeli bywam rozrzutna to wylacznie za swoje pieniadze, nie jestem z tych na ktore faceci pracuja ot jakos mi sie to nigdy nie udalo, chrapie w nocy, wstaje potargana, pije, pale, czasem przeklinam, bywam niecierpliwa, jestem nieprzewidywalna, krnabna, uparta, ciagnie mnie do ludzi, nie jestem typem idealnej zony ani matki, do matki polki mi dalego, facetow traktuje tak jak wszystkich innych czyli tak jak na to w moim przekonaniu zasluguja, czyli zwijam skarpetki w pary po praniu bo sami sobie nie sa w stanie poradzic z tak zaawansowanym zajeciem, nie poklepuje facetow po pleckach chociaz czasem mi sie to zdaza i nie wymagam zeby mnie caly czas zapewniali o swoich uczuciach, moga chodzic na codzien w bialych koszulach jak im to nie przeszkadza, dla mnie facet to wolny czlowiek i moze robic co mu sie podoba i tegoz samego czyli akceptacji i zrozumienia wymagam. Tak wogole tojestem balaganiara, rozrzucam fatalaszki tu i tam, naczynia w mojej kuczni nie sa zawsze pozmywane,wole kuchnia, pranie, sprzatenie to dla mnie obowiazki ktore kiedys tam powinnam wykoanc ale przyjemnosci mi nie sprawia zadnej, moje rozumowanie opieram na najczystrzej i jedynej prawdzie ze dom jest dla mnie a nie ja dla domu. Moglabym tu jeszcze dlugo i namietnie, czego nie robie i jakie jeszcze mam wady,, ale wszystkie moje wady i tak przycmiewa urok osobisty wiec co mi tam hihihi wychodzac rano z domu spogladam w lustro, wygladam szczuplo, zadbana, zrabna, madra, inteligentna, z poczuciem humoru.. wiec usmiecham sie blogo sama do siebie, robie wymowny gest reka i glosna mowie YEEEESSSSSSSS i zadowolona z siebie wychodze z domu na spotkanie nowego dnia ktory nigdy mnie jeszcze nie zawiodl i zawsze przynosi cos milego Jak widzisz Yoggi do idealu mi bardzo daleko i nie spodziewam sie spotkac idealow wsrod bliznich, gdybym kiedys spotkala to bym popadla w czarna rozpacz, wiec facet ktory sie martwi ze cos mu tam lekko opadlo na chwile zupenie mnie nie przeraza :)) buziaczki i mam nadzieje ze Ty znajdziesz albo znalazles taki ideal ktory te wszystkie Twoje zalety ktore wymieniles docenia :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Bravo, bravissimo Asia... IP: *.a.005.syd.iprimus.net.au 12.12.03, 12:17 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Damian Re: A we Wroclawiu... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.12.03, 14:01 Pada. Nadeszla ta wspaniała pora roku kiedy słonca nie widac... Na szczescie nie bedzie trwac to wiecznie ;-) Peter: Dlaczego zly czas sobie wybrałem? Moze bedzie lepiej, latwiej... W zasadzie to ja sie dopiero przymierzam do emigracji. Chociaz czasami mam ochote wsiasc w samolot i poleciec na turystycznej, a na miejscu martwic się co dalej... Asiu jezeli pamietasz, lub jezeli ktos pamieta w ktorej czesci "sagi" ;-) poruszane byly tematy o sposobach emigracji i wszystko co tego dotyczy to prosilbym o wskazowki. Przeczytalem juz wiele, ale postow jest tyle, ze hej. Jutro mnie czeka wspanialy dzien. Ide na uroczyste wreczenie dyplomow ukonczenia uczelni. Zastanawiam sie tylko co z tego. Bo jak na razie to slabe sa perspektywy z praca. Ja ja w sumie mam i poza tym staram sie myslec pozytywnie. Ale coraz wiecej ludzi wokol mnie sie zalamuje. Po prostu nie moga znalezc pracy i to po studiach. Co jescze kila lat temu bylo o wiele prostsze, a do tego latwiej bylo ze startu wskoczyc na jakies nie najgorsze stanowisko. Cala Polska kochani. Ja sam zdecydowalem sie na studia, bo 5 lat temu myslalem, ze to wiele pomoze i ze bedzie super. W sumie juz wtedy mnie ciagnelo do podrozy i wyjazdu nawet na zawsze. Teraz sytuacja coraz bardziej mnie przekonuje. Zreszta zycie jest tylko jedno, a tyle miejsc na swiecie. No i ciesze sie, ze sa ludzie ktorym sie udaje i moga zobaczyc kawalek swiata. To potwierdza, ze mozna! Mam nadzieje, ze sam do was za jakis czas dolacze. Pozdrowienia dla wszystkich i udanego weekendu! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Peter Re: A we Wroclawiu... IP: *.dialup.xtra.co.nz 12.12.03, 21:57 Gość portalu: Damian napisał(a): > > Dlaczego zly czas sobie wybrałem? Bo wlasnie teraz rekordowa liczba ludzi chcialaby zamieszkac w Nowej Zelandii. Urzad imigracyjny dostal tak wiele aplikacji, ze nawet wstrzymano ich dalsze przyjmowanie. Szukaj pracy w swojej specjalnosci, ucz sie angielskiego i powroc do tematu za 2-3 lata. Powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: A we Wroclawiu... IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 12.12.03, 22:13 Witaj Damian, pogode wiec mamy zblizona...za wyjatkiem moze temperatury. Dyplom - gratulacje, swietna sprawa. sprawy emigracji nie odkladaj. probuj employment sponsorship tzn bezposrednio szukaj pracy na rynku Au czy NZ, obecnie to najszybsza droga. znajomosc jezyka out of question. cenia tu entuzjasm i pewnosc siebie. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Pysiek, Iwonka, Agata, no co dziewczyny..... 14.12.03, 11:23 jako zywo, nikogo nie wysylam na ryby, wrecz przeciwnie, podejrzliwym okiem patrze na zapalonych wedkarzy, a to z powodu nalogu ojca, ktory przejawial sie tym, ze w deszcz i szaruge zarowno jak i w slonko, pedzil ten idiota na rybki i o calym bozym swiecie zapominal; no, ale moze sa umiarkowani, nic o nich nie wiem.... ale marnowac takie sloneczko na gapienie sie w wedzisko? toz to tyle ciekawych rzeczy robic... pozdrawiam slonecznie i wciaz jeszcze emigracyjnie, wakacyjnie i obiecuje jeszcze niebawem pobredzic troszke na forum, a tymczasem jest fajny film w tv (jak nigdy), no i obowiazki (przyjemne) towarzyskie wzywaja; Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Peter Re: Czesc Piotr IP: *.dialup.xtra.co.nz 12.12.03, 21:51 Jaka mloda para z Polski? Ula i Piotr? dziennik.endore.org Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Swieta pod bramami. IP: *.a.007.syd.iprimus.net.au 12.12.03, 13:41 Hola wieczorowo raz jeszcze, dolce far niente to jest to, ale musi troche poczekac Mojito :))) juz tylko 15 dni, w tym roku bedzie to Day Dream Island nazwa sama za siebie mowi... tymczasem Sydney w strugach deszczu: jednego dnia slonko, nastepnego burze, ale upalnie. na tarasie wszystkie rosliny ozyly. calkiem przyjemnie wieczorem, mieta pachnie po deszczu i rozmyslam, jakby to zorganizowac, zeby w Swieta wypic toast za Wasze zdrowie i pomyslnosc, po kolei i zgodnie z Waszym lokalnym czasem. jakis graphic? spojrzalam na time link, ktory podales Mojito, dzieki :) i wyglada ze z malymi przerwami nalezaloby pic caly dzien...ach te Swieta, jak ja to lubie!!! musze jednak to dokladnie opracowac, zeby wytrwac do pierwszej gwiazdki... rozwazania czosnek/dobre receptury/antykoncepcja/dobra kuchnia/christmas party/pachnace zblizenia/cuba libre/gnocchi i inne wypadly szalenie interesujaco Mojito, tez lubie, nie powiem. dobrze jak menu urozmaicone, nawet kosztem utraty chwilowo towarzystwa, o gotowaniu nie bede sie wypowiadac za duzo, bo naleze raczej do smakoszy. przyznasz sam jak to przyjemnie kiedy ktos przygotuje i poda, moze byc Italian Mamma. wprawdzie oficjalne christmas party u mnie w pracy juz sie odbylo, ale ludzie tak sie rozbawili ze prawie codziennie, bardziej i mniej oficjalnie kolejne party organizuja, a jak tak dalej, to bede musiala kupic nowy kostium kapielowy o rozmiar wiekszy, czyli teraz to bedzie chyba 18! ;))) pozdrawiam serdecznie i radosnie chociaz deszczowo Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Swieta ante portas. 12.12.03, 20:05 Witajcie Amigos, Szesc stopni C. Pogodnie. Slonecznie. TGIF. Asienko, w niedziele, w niedziele wieczorowa pora walne dwie tequile w Alma de Cuba za Twoja pieciomiesieczna "rocznice" wsrod Kiwis. Bedziesz to czula na pewno. Jak pracuje to pracuje a jak nie to nie...:))) Damian, nigdy na nic nie jest za pozno. Na pewno nie w Twojej sytuacji. Gratuluje dyplomu. Wroclaw piekne, ciekawe miasto. Szkoda ze z praca jest g..niano. Gunther Amigo. zlapiesz tunczyka i "obierzesz" - przylece. Ryby moja pasja. Nie jedna na szczescie. Z rybami przypomina sie powiedzenie: dasz czlowiekowi rybe dzien przezyje, nauczysz lapac bedzie zyl dluzej. Pysiek, moja wiedza geograficzna wzrosla gwaltownie w postepie geometrycznym. Zajrzalem do map i przewodnikow z naciskiem na Queensland i rafe. Wiem gdzie lecisz. Sunlovers Beach i wieczorne waterholes Splash, Sunset Bar, Lagoon Bar. Wyglada to super no i to daydreaming, wow! Ciekawe czy tam mozna bungy jump? Mam to adrenalinowe doswiadczenie za soba i moze czas aby je powtorzyc? Widzialem skok w Nowej Zelandii (w TV) z mostu nad wodospadem i chyba tez tak chce. O wspolnym toascie swiateczno/noworocznym warto pomyslec. Zacznijmy sie zastanawiac. Moze na jedna godzine nie wyjdzie ale ta paleczke sztafetowa (toastowa) mozemy sobie przekazywac kolejno. A czas zarejestujemy na forum. Ja tez lepiej jem niz przyrzadzam. Taka mam specjalizacje. Ale docenic umiem. Dzisiaj czosnkiem nie pachne/smierdze. Byc moze sie to zmieni w przyszlym tygodniu. Slonecznie Was wszystkich pozdrawiam, przelykam reszte indykowego sandwicza, dopijam ice tea i wracam do pogoni za dolarem, milego, pogodnego weekendu, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: romek Życie w NZ - kolejna opinia IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 12.12.03, 22:42 Witajcie! Właśnie wpadły mi w ręce spostrzeżenia pewnego człowieka mieszkającego w Christchurch, a traktujące o tamtejszym życiu. Możliwe, że ten wątek już kiedyś się ukazał, choć sam na niego nie trafiłem. Przeczytajcie i napiszcie co o tym sądzicie. Ciekawy jestem opini ludzi tam mieszkających. Facet pisze to co myśli i pewnie ma rację, swoją rację. Każdy ma inną :) www.irciaq901.republika.pl/zycie.html romek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Damian Re: Życie w NZ - kolejna opinia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.12.03, 00:20 Sam nie wiem co myslec o tej wypowiedzi. Tak jak powiedziales Romek facet ma swoja racje. Mysle ze wielu daloby sobie reke sciac aby tam zamieszkac, znowu dla innych to jak flaki z olejem. O gustach sie nie dyskutuje...Ale tekscik fajny. Ot takie inne spojrzenie. Peter dzieki za info. Ale nie zalamuje sie, i tak na razie nie spelniam jednego warunku na skilled. Chodzi o doswiadczenie zawodowe. Odlozyc na dwa trzy lata to dlugo i strasznie mnie to meczy. Jezeli chodzi o wybor momentu to ja od wielu lat mysle o AU lub NZ tylko ze najpierw postanowilem tutaj skonczyc studia. I nie wiem czy to byl najlepszy wybor. Ale nie zaluje. A orientujesz sie moze czy na skilled musze miec doswiadczenie w zawodzie wyuczonym, czy tez moze byc to inny zawod z listy? Podejrzewam ze przy innym moze byc mniej punktow. Jezeli chodzi o jezyk to jest dobrze. Mysle o Irlandii na jakis czas do szkoly jezykowej. Pewnie za kilka miesiecy pojade. Zawsze to blizej i taniej, a poza tym moja towarzyszka nie ma takiego doswiadczenia w podrozach poza Polske. To tak na dobry poczatek. Myslalem tez o wyjezdzie na turystycznej do Au lub NZ i na miejscu starac sie cos dalej ale to wielkie ryzyko moze za jakis czas. Pysiek Dzieki za dodanie otuchy. Entuzjazm i pewnosc siebie posiadam chociaz nie znaczy to ze zgrywam wazniaka ;-) Jezyk ok, z irlandczyami rozmaiam to i gdzie indziej porozmawiam, choc do perfekcji brakuje mi sporo. Znasz moze jakies ciekawe linki do info o employment sponsorship(a moze Ty wiesz cos ciekawego wiecej) i jakiejs gieldy pracy , ze tak powiem? To musi smiesznie brzmiec :-) Pozdrawiam wszystkich forumowiczow! Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Jeszcze jedna zyczliwa sugestia. 13.12.03, 04:10 Witaj Damian, Rozwaz taka kolejnosc. Podroz do Irlandii. Jezyk i byc moze troche kasy. I pozniej podroz - rekonesans do Kiwilandu. Zobaczysz sam wszystko na miejscu. Wrocisz juz mocno ukierunkowany i bogatszy o swoje doswiadczenia. I zaczniesz metodycznie i konsekwentnie dzialac na wszystkich frontach. Nie odwlekaj niczego nawet na rok. Lepiej wiedziec wczesniej niz pozniej. Pozdrowionka, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Jeszcze jedna zyczliwa sugestia. IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 13.12.03, 23:59 Witajcie porannie, Mojito bungy jumping na wyspie? nieee, troche za plasko, ale mam rowniez to doswiadczenie za soba, most z widokiem bez wodospadu. mialam swietnego partnera do takich wariacji...ale juz nie mam. w Qld natomiast sa rowniez inne mozliwosci jak white water rafting, probowales? no i kiedys tez probowalam lotni, teraz narazie przycichlam, nie kazdy jest odwazny, a dobrze wariowac w towarzystwie, co nie? Damian, Irlandia, wypad na zwiad do NZ czy Au, to brzmi logicznie. pytales o links do pracy, poszukam i przesle, teraz mam troche jeszcze pracy, malo czasu :))) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Bungy jumping and parasailing. 14.12.03, 07:36 Witajcie wczesnoniedzielnie, Yo! Pysiek, Zaliczylem kolejne zaprzyjaznione Christmas Party i w zwiazku z tym moglem wypic za Asiny pieciomiesieczny pobyt wsrod Kiwisow o dzien wczesniej. Co prawda nie zapowiadana sama tequila ale cocktailem Long Island Iced Tea. Ma w sobie tequile wiec wierze, ze Asia nie bedzie miala nic przeciwko temu. W Stanach i Meksyku skok bungy zalicza sie z wiezy. Wjezdza sie winda. Okolo 50 metrow. Daleka analogia do windy na szafot. W Acapulco mozna dotknac koncami palcow dloni wody w basenie. Na moje pytanie czy mieli ostatnio jakis wypadek odpowiedzieli uspokajajaco: "Dzisiaj jeszcze nie - :))". Na progu przy zeskoku jest napis: shut up and jump. W Polsce widzialem skoki w Miedzyzdrojach i Kolobrzegu. Tam skacze sie z wyciagnietego ramienia dzwigu. Nie wygladalo to zachecajaco wiec dalem sobie spokoj. Pare lat temu w Szczecinie byl nieszczesliwy wypadek. Skaczaca dziewczyna upadla na ziemie. Nowozelandzkie bungy jumps wydaja sie blizej przyrody. Te ktore widzialem, byly wlasnie skokami z mostu. Oczywiscie, ze w towarzystwie skacze sie lepiej. Oddawanie zawartosci kieszeni, kart kredytowych i szeptanie zbielalymi ze strachu wargami ostatnich "na wszelki wypadek" czulosci i zyczen zdecydowanie zbliza. Widzialem tez pary skaczace razem. To chyba zbliza jeszcze bardziej. Sa dwie szkoly skakania - na nogi lub na glowe i szybowanie ciche lub glosne. Chcac pozostawic dobre (ostatnie) wrazenie lecialem na glowe. I cicho. Nie lubie zwracac na siebie uwagi :))). Nie widzialem skaczacych psow. Ciekawe czy Boss by lubil. Ale trzeba chyba miec specjalna uprzaz dla psa. Zapytaj co o tym mysli. Byc moze nie chce o tym myslec wcale? Dzisiaj rano ma padac snieg. Zobacze czy bedzie eksportowej jakosci. I wowczas moze wrocimy do logistyki eksportu sniegu do Sydney. A do tego czasu wprowadzajac do organizmu profilaktycznie duza ilosc wody i lekko sennie kiwajac sie, slonecznie pozdrawiam, mojito. Parasailing tez mam zaliczony i podoba mi sie to doswiadczenie. I believe I can fly... White water rafting nie probowalem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Komputer dziala :) IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 14.12.03, 07:38 Kochani witam Was wszystkich bardzo serdecznie, moj komp w koncu zostal przerejstrowany i dziala wiec mozliwe ze bedzie mnie tu wiecej i czesciej, chociaz teraz przed swietami czasu troche malo ale postaram sie znalezc pare min zeby wpasc i podzielic sie nowymi wiadomosciami. U nas dzisaj bylo goraco, 30 stopni, w sloncu nie do wytrzymania, wczoraj udalo nam sie pomalowac deck tak ze otoczenie domu zaczyna wygladac leciutko lepiej, dzisiaj poniewaz takie upaly to nie bylo mowy o tym zeby popracowac wiec wybralismy sie na zakupy i kupilismy sobie komplet wypoczynkowy na ten ze deck, teraz przynajmniej bede miala na czym gosci posadzic jakby mnie ktos odwiedzil. Oczywiscie trzeba bylo to opic, ale po jednym piwie juz mi sie w glowie krecilo bo w takie upaly trudno zeby bylo inaczej. Wczoraj mielismy nieoczekiwana wizyte znajomych w ktorych domu mieszkalismy po przyjezdzie tutaj, tzn teraz to oni sa znajomi wtedy ich nie znalismy. Posiedzielismy przy butelce wina, bylo milo, i zostalismy zaproszeni na Swieta, az sie zdziwilam bo tu ludzie specjalnie sie nie zapraszaja, no ale to naprawde milo z ich strony. Mojito, kurcze no chyba faktycznie lekko przesadziles bo mnie kac meczyl na drugi dzien,, ale milo ze wypiles ten centymetr z wanny za moje zdrowie. Wiesz jak jechalismy do tych goracych zrodel to po drodze jest fajne miejsce gdzie mozna sobie skoczyc w przepasc (na linie oczywiscie) za jedyne $100, i inne atrakcje tez, cross country na farmerskich motorach, straszna mam na to chec, chyba sie kiedys zdecyduje, i white water plywanko tez, zreszta tutaj jest duzo takich miejsc, i widoki przesliczne, wiec wybierz sie do nas kiedys :)) Damian jezeli faktycznie jestes zdecydowany to trzymaj sie swoich planow, nie odkladaj na potem, zyjemy dniem dzisiejszym nie tym co bylo lub bedzie ( lub nie) Gratuluje dyplomu :) i przyj do przodu. pozdrawiam wszystkich cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 sloneczne nieporozumienie IP: 202.92.73.* 15.12.03, 00:53 Witajcie kochani, jestem we wspanialym humorze, za tydzien przerwa w pracy, troche laby... Asiu, skarbie, rozebralas sie prawie kompletnie :) wiem, wiem, takie idealy nie istnieja? ale czasem ktos taki moze sie trafia. tak sobie napisalem no tego, zeby Was dziewczyny troche podraznic ;))) uderz w stol... na party wpadlem/smy przelotnie, bo podobno wypada sie pokazac, bylo sympatycznie i moje notowania at workplace znacznie podskoczyly, a to z powodu nie mojego wlasnego, tylko z powodu osoby mi towarzyszacej. czasem mam troche szczescia, ale bylo to szczescie krotkotrwale, bo zawitalismy tylko tam na godzinke. no i ze dziewczyny z Forum mnie zawiodly, wybralem sie na ryby, znowu wyprawa wyjatkowo udana, z ladu ostatnio nie lowie. porzadny kuter rybacki, dobrze nawiguje ryby piekne sztuki, moze ktos chce cos extra na Wigilie? Mojito, Amigo, dla Ciebie specjalnie sprawiona, wolisz na BBQ czy zapiekana z czosnkiem? no i tu zescie wyjechali z tymi extreme sports!!!!!!!!!!! luuuuudzie, tu w Australii to zyc nie umierac, tych atrakcji od pioruna. Mojito, ale Ty taki spokojny i zrownowazony mezczyzna w mlodym wieku, nigdy bym sie nie spodziewal. Pysiek i Ty tez Brutusie...nie szkoda Wam zycia? ja kiedys probowalem spadochrony sportowe, bylo to dobre w towarzystwie, spotkala sie taka grupa postrzelencow i dawalismy dobrze, ale taki bungy czy parasailing, jeszcze nie bylo znane. podaj pare dobrych miejsc Pysiek, a jak potrzebujesz kompana do skokow, to ja chetny tez ;))) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: sloneczne nieporozumienie 15.12.03, 03:23 Zdrowka Wszystkim, Hola Amigo, cieszy mnie Twoj doskonaly poniedzialkowy nastroj. Nie ma jak to powodzenie rybacko-inne. Dynamo kreci przez caly tydzien. Lokalna pogoda ohydna. Snieg z deszczem. Angielskie slowko dreary przychodzi do glowy. Nici z eksportu platkow sniegu do Sydney. Za rybe dziekuje. Niech bedzie BBQ chociaz z grilla lubie najbardziej. I paroma kroplami cytryny. Z czosnkiem dam sobie na razie spokoj. Zdecydowanie jest nietowarzyski i utrudnia konwersacje. Jak znajdujesz piwo australijskie? Tylko Fostera znam ale nie bedac piwoszem trudno mi ocenic. Sporty ekstremalne maja swoj urok. Zyje sie od skoku do skoku. Po skoku zycie nabiera jeszcze wiekszej wartosci/przyjemnosci. Dziekuje za ta meska spokojnosc/zrownowazonosc. Jest ona tylko wirtualno-internetowa. W zyciu nie zawsze a na wakacjach nigdy. Pozostajac slonecznie Amigo, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: sloneczne nieporozumienie 15.12.03, 04:11 Hola Amigos, sporty extremalne maja urok absolutnie Mojito :))) Gunther, szkoda zycia? better to burn out than fade away...sprobuj Sydney Skydiving jak probowales spadochrony. kiedys lubilam off road racing tez. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: sloneczne (nie)porozumienie 15.12.03, 04:27 Witajcie, Yo! Pysiek, cholera, znowu sie zgadzam. Absolutamente maja urok/adrenaline. Czy lepiej przez rok zyc jak lew, czy przez cale zycie jak p.eprzona owca? To chyba australijskie (obecnosc owiec w zdaniu) retoryczne zapytanie? Slonecznie raz jeszcze, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 Re: sloneczne (nie)porozumienie IP: *.internetinfinity.com.au / 210.215.131.* 15.12.03, 04:57 Witajcie, jak tak mozna, to jest szalenstwo. poczekajcie no chwilke tu, dajcie sobie wytlumaczyc, mozna inaczej! to Wam nic na zyciu nie zalezy? psiakrew teraz ja nie rozumiem. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
numbat Re: sloneczne (nie)porozumienie 15.12.03, 05:12 Gość portalu: Gunther_0 napisał(a): > Witajcie, > > jak tak mozna, to jest szalenstwo. poczekajcie no chwilke tu, dajcie sobie > wytlumaczyc, mozna inaczej! > to Wam nic na zyciu nie zalezy? psiakrew teraz ja nie rozumiem. > pozdrawiam Gunter_0:))) witaj ach zycie...zycie piekne i drapiezne jest, bo przeciez trzeba go przezyc...toast Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: sloneczne (nie)porozumienie 15.12.03, 05:24 Witajcie, Yo! Mojito :)))))))))))))))))))))) Gunther, nie przejmuj sie i tak nasza kula ziemska jest przeludniona. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 Re: sloneczne (nie)porozumienie IP: 61.88.129.* 15.12.03, 09:45 Witajcie znowu, nie chce byc nudny i znowu tu sie powtarzac, ale ktos kiedys napisal na tym forum, ze zycie to przyjemne zajecie, a ktos inny dopisal ze absolutnie wlasnie tak. prosze o komentarz wiec.nie bede tu prawil moralow, sam tez mam swoje za uszami. byl czas ze szalalem, ale w waszym szalenstwie jest cos niebezpiecznego. nigdy nie lubie pisac o osobistych doznaniach czy refleksjach, bo latwo zazenowac czytajacego ;) jest pewna granica. ale wazne jest zeby rozpoznac punkt, w ktorym jestes, zrozumiec go i polubic. tyle no tego bywajcie Amigos zaniepokojony powaznie Gunther Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: sloneczne (nie)porozumienie IP: *.b.001.syd.iprimus.net.au 15.12.03, 11:26 Witajcie wieczorowo, Wesolych Swiat. Gunther ja juz nie mam 16 lat, a szkodaaaaaa :))) pozdrawiam wszystkich web.icq.com/shockwave/0,,4845,00.swf Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Komputer dziala :) 15.12.03, 03:03 Gość portalu: Asia napisał(a): > jezeli faktycznie jestes zdecydowany to trzymaj sie swoich planow, nie > odkladaj na potem, Pozwole sie nie zgodzic. Jezeli wyjedzie teraz, to czeka go ciezka fizyczna praca na czarno i wiele trudnosci. Chyba nie po to skonczyl studia. Gdy zdobedzie kilka lat doswiadczenia w swojej specjalnosci, pozna dobrze angielski przed wyjazdem, to bedzie mial znacznie wieksza szanse dostac normalna prace i czuc sie dobrze w innym spoleczenstwie. In the long term, to jest lepsze rozwiazanie, co moge udowodnic na moim przykladzie. Wyjechalem z Polski dobrze po trzydziestce, majac niezly staz w poszukiwanej tutaj specjalnosci. Znalezienie dobrej pracy zabralo mi 3 tygodnie. Asiu, co to za ludzie z Polski? Jak nie chcesz podawac szczegolow na forum, to napisz na priva 2715626@xtra.co.nz Z checia pomoge rodakom idacym naszym tropem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Komputer dziala :) - dla Piotra IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 15.12.03, 06:37 Czesc Piotr zgadzam sie na to ze sie ze soba nie zgadzamy, po pierwsze nie wiemy jak facet mowi po angielsku bo chyba nie pisal albo przeoczylam, piszac zeby sie trzymal swoich planow uwazam ze wyjazd do Iralndii moze tylko pomoc, bo to nie jest tak daleko i zawsze mozna wrocic jak czlowieka taka chec najdzie, poduczy sie angielskiego, nawet jezeli znajdzie prace niekoniecznie w swoim zawodzie to uwazam ze kazde doswiadczenie tylko pomaga w zyciu, jezeli oczywiscie czlowiek umie wyciagac wnioski i nie powiela tych samych bledow, bo nie ludzmy sie bledy popelniamy wszyscy. Uwazam ze jezeli ma siedziec bez pracy to mniej wiecej to samo co by dyplom do kieszeni schowal u udawal ze go nigdy nie zdobyl, bo i co po dyplomie jak pracy tak czy inaczej znalezc nie mozna. Jezeli emigrowac nie wazne czy na stale czy tymczasowo np zarobkowo czy w celu nauki jezyka - to im czlowiek mlodszy tym lepiej, bo ma inne checi przystosowania sie do takich warunkow jakie zycie na jego drodze postawi, no i oczywiscie wybor albo emigruje albo daje sobie spokoj, wracam do kraju i robie wszystko zeby tam normalnie zyc. Takie jest moje zdanie ale oczywiscie jak na wstepie napisalam zgadzam sie na to ze sie nie zgadzamy w tym wzgledzie w wybor i tak nalezy do zainteresowanego nie do nas. Ta para z Polski ktora ma przyjechac w styczniu to Robert i Kasia, on kiedys pisal na forum ze jego zona byla 2 razy w nz zdawac egzaminy,.jest stomatologiem, napewno pamietasz :) rozumiem ze jeszcze ktos przyjezdza? Napisz czy mialbys chec sie z nimi spotkac i ewentualnie jakas rada sluzyc pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Komputer dziala :) - dla Piotra 15.12.03, 21:32 Pamietam Roberta i Kasie, mam nawet gdzies ich adres, napisze. Widzialas to? dziennik.endore.org Sympatyczne malzenstwo z Warszawy wloczy sie po NZ i pisze ciekawe relacje. Odpowiedz Link Zgłoś
numbat Re: Komputer dziala :) 15.12.03, 05:04 Gość portalu: Asia napisał(a): >. > > U nas dzisaj bylo goraco, 30 stopni, w sloncu nie do wytrzymania, > > > > pozdrawiam wszystkich cieplutko > Asia witaj sloneczko:))) bo w takiej temperaturze najlepsze sa zamrozone kielonki:))) prosze je mrozic...mrozic...mrozic...bo za pare chwil wezme plecak i gitare:))) pozegnania nadszedl czas...pamietacie:)) kanto-kantore....to byly utwory. Serdecznie i cieplo wszystkich pozdrawiam. Bo trzeba bedzie sie symbolicznie zderzyc jakims wielkim szampanem. Proponuje taka duza waze... do ktorej wlejemy caly szampan zycia.Ale to bedzie najwieksza waza...waza kroli i balznow:)) waza obezyswiatow i traperow....pieknych i powabnych kobiet..."zwariowanych" poetow...nawiedzonych gorali , tych ktorzy jeszcze do nas nie dotarli....i tym ktorym marzy sie Australia i New Zeland... i ktorzy w koncu zrealizuja swoje plany,wczesniej lub pozniej... wlasnie w sobote bo jest czas jarmarkow...czas swobody czas winna...kupilem taka waze do ktorej mozna wlac najlepszy koktajl....zamierzam ptroche pokombinowac jak zrobic dobry koktajl...przyjaciel moj...juz pokroil....buraki i kisi na swieta...( ach ludziska...ludziska...serce sie raduje dusza rymuje:)) wkrotce bede robil jakas rybke w galarecie...ewetualnie nozki w sosie wlanym... nawet ( przyjaciel ma ogromna stolnice-z przed prawie 20 lat!!!!...i jeszcze egzystyje mimo ze zmienial domy...stany...) jak sobie podlejemy koniaczek to zaczynamy robic...pierogi (fajna zabawa) a tem moj znajomy robi naprawde, ( oprocz zdrowego bimberku....wspniale nalewki i koniak tez.Nic to moje dusze komputerowe...( wypije za Wasza pomyslnosc...) pomyslnosc ludzkosci zeby nie stoczyla sie na samo dno...i zeby troche sie bardziej poprawila....za przyrode ktora jeszcze istnieje....za gory i doliny....za nie zatrute rzeki.. za lodowce zeby sie nie roztapialy...za politykow zeby byli bardziej wyrozumiali...za goralow i gorali z roznych krajow...za owieczki i baranki.. za drzewka iglaste ( tu i tam) ....za pokoj na ziemi....i spokojne niebo nad nami....zeby piekielko nie szalalo....zeby aniolkowie mieli duze skrzydla... za Mikolaja....ktore wkrotce...znowu bedzie mial duzo pracy... za sto;y przy ktorych Tu i Tam usiadzeimy...za tych ktorych juz nie ma... ( ale sa w naszych myslach)...za swieze pieczywo i zdrowa wode... oraz za tych ktorzy na oceanch i morzach Swiata. Wszystkiego marzycielskiego wszystkim....( a teraz poniewaz lekkie popoludnie czas na lyczek cabernetu....i do nastepnego klikniecia. Wasz "zwierzatek" Numbat:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Komputer dziala :) IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 15.12.03, 06:48 Witam Numbat, kurcze juz nic do dodatnia nie zostawiles, chyba wymieniles wszystko za co warto wzniesc toast(ty) , no moze jeszcze dodam za pzyjazn, (nawet ta komputerowa) za szalone pomysly ktore oby nas nigdy nie opuszczaly, za te zlowione i jeszcze nie zlowione ryby Gunthera, za mysliwska Pyska, za drinki za moje zdrowie Mojito, a tak wogole to za pomyslnosc Wszystkich :))) gorace usciski dla Wszystkich forumowiczow Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Pysiek jaki jest moj nr gg???/ IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 15.12.03, 08:40 skleroza na calego, przeprogamowano moj komp i oczywiscie gdzies w dobre miejsce wsadzilam swoj Nr GG, pomoz :) Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: Pysiek jaki jest moj nr gg???/ 15.12.03, 08:52 Hey Asia, numer jest 4339471, przepraszam nie mam czasu znow... cheers Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Pysiek jaki jest moj nr gg???/ IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 15.12.03, 10:32 to moj nr czy twoj nr? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Pysiek jaki jest moj nr gg???/ IP: *.b.001.syd.iprimus.net.au 15.12.03, 11:09 Pytalas o swoj numer...:))) cheers Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Pysiek jaki jest moj nr gg???/ IP: *.jetstream.xtra.co.nz 16.12.03, 01:21 tak, dzieki i prosze podaj jeszcze raz twoj :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Damian Czy ktos wie? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.12.03, 11:03 Czesc wszystkim. Dzieki za rady i sugestie-to do wszystkich. Peter mysle, ze Twoja propozycja ma swoj sens. Jednak ja bym chyba wolal wyjechac wczesniej i na miejscu zdobyc doswiadczenie zawodowe lub doksztalcic sie aby bylo latwiej z praca, Jezeli chodzi o dyplom i prace to jestem przygotowany na ewentualnosc wsadzenia go sobie do...szuflady ;-) na najblizsze kilka latek. Moge pracowac na miejscu nie w zawodzie i za niewysokie stawki i przestudiowac ten rok czy dwa, a pozniej juz musialoby byc lepiej(do tego po tym czasie mowilbym juz perfect poznalbym kraj i mozliwosci co znacznie by ulatwilo zycie-a przynajmniej tak mysle). Krotko mowiac jestem przygotowany raczej na pieklo, a nie jak wiekszosc wyjezdzajacych na wycieczke do raju(pieklo przez pierwsze 2-3 lata oczywiscie, nie cale zycie :-))). Jezeli chodzi o jezyk: Podczas moich kilku pobytow w NL poznalem wielu ludzi z UK.Mieszkalem z nimi dosc dlugo na jednym Campingu. Moi przyjaciele z Irlandii twierdzili, ze mowie bardzo dobrze po angielsku i pytali gdzie sie nauczylem. Po jakims czasie podlapalem lamany akcent z Belfastu. Jedna Polka, ktora mieszkala 30 metrow ode mnie po 2-ch miesiacach pobytu myslala, ze jestem irlandczykiem. Niezly mialem z tego ubaw. Ale bez przesady mowie dobrze, brakuje mi troche zasobu slowek co codziennie staram sie nadrabiac. A propos jezyka jak mowia ludzie na waszej polkuli? Wolno kladac nacisk na wymowe czy szybko i olewczo? Zastanawia mnie jescze jak tam u was jest z praca w moim zawodzie?(skonczylem inzynierie srodowiska- w specjalnosci ochrona srodowiska i rekultywacja). I czy do skilled migration wymaga sie doswiadczenia w zawodzie wyuczonym? I co jezeli ma sie doswiadczenie w innym zawodzie? A moze z tymi zawodami to podpucha i docierajac na miejsce i tak wszystko inaczej wyglada i pracuje sie tam,gdzie los rzuci? U nas pierwszy atak zimy dzisiaj :-) Brrr. Nienawidze tego. Dlatego kraina dziadka mroza Kanada raczej odpada... Trzymajcie sie cieplo! Facet Damian Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Przestepczosc zorganizowana w USA przed Swietami. 15.12.03, 19:57 Witajcie serdecznie wszyscy, Dzisiaj w poludnie, w centrum miasta na dwa slimaki wychodzace ze sklepu Tiffany & Co. napadly dwa zolwie. Poturbowaly slimaki, wyrwaly im torby z zakupami, zabraly torebke i portfel. Po dokonaniu przestepstwa zniknely w ulicznym tlumie. Przyjechala natychmiast wezwana policja. Slimaki zapytane przez policje o przebieg wydarzen powiedzialy, ze nie duzo widzialy poniewaz wszystko odbylo sie bardzo szybkoooooooooooooooo. Zaniepokojony tym wszystkim, slonecznie Was pozdrawiam, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: Przestepczosc zorganizowana w USA przed Swiet 15.12.03, 20:57 Witajcie, Mojito, please explain :) nie rozumiem. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Zolwiowa mafia. 16.12.03, 01:23 Witajcie, Yo! Pysiek, Siedzac w porze lunchu w cafe i obserwujac przechodniow wkomponowalem dowcip/bajke o slimakach i zolwiach w realia filadelfijskie (ulica, sklep, przechodnie i zakupy swiateczne). Pozwolilem umyslowi bladzic i przypomnialy mi sie bajki Ezopa (Aesop) i jego zwierzeta personifikujace ludzi. Temat :"Przestepczosc..." troche udramatycznilem :))). Twoja kartka muzyczna z zyczeniami bardzo sympatyczna. Moj ulubiony renifer to ten w srodku po prawej stronie sw. Mikolaja walacy od czasu do czasu talerzami. Umpffff... Sloneczne pozdrowionka, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Damian IP: *.jetstream.xtra.co.nz 16.12.03, 01:32 jezeli chodzi o prace dla immigrantow do NZ to jest dokladnie tak jak piszesz, to ze zdobywasz punkty za wyksztalcenie w jakims konkretnym kierunku ktory akurat NZ w tym czasie preferuje nie daje Ci gwarancji pracy w tym zawodzie po przyjezdzie tutaj. Jest wiele osob z wyzszym wyksztalceniem ktore tu przyjechaly bo miedzy innymi mieli takie wyksztalcenie za ktore dostali te wymagane punkty, ale na tym sie konczy, praca tu na ciebie nie bedzie czekac, rzad nie ma mozliwosci zapewnienia ci etatu, jezeli sam sobie znajdziesz i to w swoim zawodzie to fajnie, jezeli nie znajdziesz w swoim zawodzie i nie bedziesz mial checi pracowac w innym zawodzie to cie nikt nie zmusi do pracy, dadza ci zasilek. Takie sa realia. Wydaje mi sie ze w twojej specjalizacji mialbys tu szanse znalezc prace, moze nawet w jakiejs rzadowej instytucji, ale to oczywiscie wszystko zalezy od sily przebicia. Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Damian 16.12.03, 03:00 Zasilek przysluguje po dwoch latach od przyjazdu. Moze lepiej nie stwarzac takiego wrazenia, ze jak nie znajdziesz pracy, to tez sobie jakos poradzisz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Damian IP: *.jetstream.xtra.co.nz 16.12.03, 04:44 Piotr zle mnie odczytales, absolutnie nie chcialam takiego wrazenia sprawic, raczej staralam sie wyjasnic ze nawet jak komus sie uda nazbierac juz te punkty to absolutnie nikt nie daje zadnej gwarancji na prace, przepraszam jezeli niezbyt jasno sie wyrazilam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 Re: Damian IP: 210.215.131.* 16.12.03, 04:52 Witajcie, zdrowko wszystkim! Mojito, Twoje szczegolnie dzisiaj, wprawdzie lunch, ale sobie pozwolilem :))) dzieki...Piwo australijskie troche slabsze od naszego Zywca, ale nie najgorsze. Foster jest OK, chociaz ostatnio znalazlem super piwo z Adelaide z SA. tam zreszta najwiecej Szwabow sie osiedlilo, to pwenie dlatego. Asiu, nie martw sie o punkty - ja rozdaje chojnie, Ty masz 9 out of 10. Damian, poradzisz sobie, z tego co piszesz pracy sie nie boisz, masz realistyczne spojrzenie, a reszta ...to tak jak w moim przypadku troche szczescia. no i hej ho, hej ho, do pracy po lunchu by sie szlo...bywajcie powodzenia zycze Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Piwo jego mac. 16.12.03, 06:42 Pozdrowionka dla Wszystkich, Witaj Gunther/Amigo, dziekuje. Zyczenia zdrowia zawsze mile widziane. Ja jestem piwosz jednobutelkowy. Taki slaby. Dlatego tez lubie piwo mocne. Takie z kopem. Mocnym kopem. Amerykanskie dla mnie za slabe. Kiedys narzekalem i ktos mi wyjasnil, ze mozna tutaj sprzedawac piwo tylko scisle okreslonej mocy. Czyli niemocne. Zywiec i owszem pamietam. Ale podobno sa mocniejsze piwa. Moze wiesz? Zainteresuje sie tym blizej wakacji. I przyjrze sie piwom brazylijskim. Podobno sa dosc dobre. Cerveja i chope (z kija). Byc moze podziele tam czas terytorialnie. Do poludnia piwo a po poludniu caipirinha lub cachaca. Ladnie brzmiace zdanie mi wyszlo :))). I obiecujace... Pysiek, Na ladny/sliczny platek bede mial oko. Niech sie tylko pokaze. Nie zdazy sie roztopic. Zmroze go spojrzeniem. Wydaje sie, ze eksport ziarenek piasku i muszelek bylby prostszy. Ale nikogo nie interesuja sprawy proste, nieprawdaz? Damian, swoje zdanie wyrazilem wczesniej. Opinie mam podobna do Gunthera. Poradzisz sobie. Ale najdluzsza podroz zaczyna sie malym krokiem. Podejmij decyzje i zrob pierwszy krok. Wydaje sie, ze masz zdrowe podejscie do sprawy. Asienko, buzka. Peter/Numbat, czesc. Zdrowia i sloneczka zycze, dobranoc, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Klub optymisty...ole! 16.12.03, 22:48 Witajcie, to tak w miedzyczasie, zanim Klub Podroznika nabierze konkretnych wymiarow. wczoraj bylam zmuszona poddac sie compulsory sezonowym badaniom lekarskim, tak w skrocie - organizacja dla ktorej pracuje, lubi sie upewnic czy pracownicy wszystko maja na miejscu pod sufitem. no i pomyslnie przebrnelam przez malo wazne testy, na koniec zostal mi test najgorszy, psychologiczny. lezac na wygodnej lezance przypomnialam sobie Twoja metode Mojito z gabinetu dentystycznego. pan psycholog elegancki, przystojny, wypielegnowane rece, troszke szpakowaty, co nie przeszkadza, z doswiadczeniem ;))) i zaczelam sie zastanawiac od czego by tu zaczac rozbierajac go w myslach: crispy white shirt, ee, za duzo guzikow, moze by tak jednym szarpnieciem i po guzikach? schylil sie nade mna podajac pytania, ladny zapach, hm rozmarzylam sie... za duzo nie mial na sobie, spodnie odprasowane, zona dba o niego, albo gosposia, ach te paski, zapiecia, guziki znowu... zdecydowalam sie jednak zostawic mu jego najwazniejszy atrybut nie-naruszony, sluchawki lekarskie :))) Ok calkiem szybko mi to poszlo, doktorek przygladal mi sie dziwnie zza okularow, czyzby cos sie domyslal? ee, niemozliwe... pytania, jak zwykle idiotyczne i malo realne, odpowiadalam szybko bez namyslu i spontanicznie, ta metoda zawsze sie sprawdza, zeby byc oceniana jako average idiot. na cale szczescie pan doktor nie porusza tematu kompleksu penisa, czy jego braku...tym razem chyba bym sie zaczerwienila ;) zadowolona wychodze na sloneczna ulice. co by tu zrobic z tak pieknie zaczetym dniem? nie ma to jak autopromocja! mam dobry strong self-esteem, radze sobie w difficult situation i najwazniejsze moj wskaznik optymistyczny jest powyzej normy, ciekawe jak oni ten wskaznik mierza, u panow, to nie trudne... no i jeszcze o promocji. moj kuzyn w Polsce, ktory gra w Filharmonii Narodowej narzeka ze kultura umiera i na koncerty przychodza tylko oficjalisci, albo ci ktorzy dostaja bilety za darmo. kompozytorow klasycznych ludzie zle kojarza. podpowiedzialam mu ze malo promuja Filharmonie, gdyby w filharmonii rozdawano za darmo piwo, Polacy staliby sie narodem melomanow. no i piwo jego mac... Gunther, dobre mocne piwo ponad 5 czegos tam, Cooper z Western Australia, probowales? keep smiling, jutro bedzie lepiej :))) w pracy dzis od rana glosno, wszyscy moi koledzy wyjatkowo podekscytowani, moj boss wymachuje rekami. co sie okazuje, on, moj boss, dzieli kierowcow na trzy grupy: zarozumialcow, ktorzy jezdza szybciej od niego, kretynow, ktorzy jezdza wolniej, i powinni miec odebrane prawo jazdy, no i ostatnia grupa, znaczy solo, to ON. a dyskusja rozgorzala, bo ON spoznil sie do pracy, bo jechal za jakas blondynka, ktora cala droge robila sobie make-up uzywajac wstecznego lusterka, rozmawiala przez telefon komorkowy i jadla sniadanie, trzymajac kawe miedzy nogami!!! bardzo szybko wycofalam sie z zasigu wzroku, bardzo mi zalezy zeby nikt mnie nie wyprowadzil z mojego optymistycznego nastroju w najblizszym czasie. i w takim optymistycznym nastroju mam nadzieje pozostac az do Swiat czego i Wam wszystkim serdecznie zycze Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Klub optymisty...ole! 17.12.03, 00:30 Witajcie absolutnie wszyscy, Yo! Pysiek, Gratuluje oficjalnego medycznego stwierdzenia dobrego i optymistycznego zdrowia psychicznego. Milo mi, ze moja wyprobowana metoda oddawania sie zabiegom na lezaco podobala sie. Ma ona swoich milczacych zwolennikow :))). Mowisz, psycholog ze sluchawkami? Mam uznanie dla sob. Zaloze sie, ze ma je tylko gdy kobieta lezy na kanapie. Do mezczyzn sie na pewno nie zbliza. Tak czy inaczej mysle teraz z podziwem o australijskim systemie badan psychiatrycznych. Z odzieza jest jeszcze trzecia opcja. Dobry dry cleaner. Ja na szczescie moge pracowac bez badan psychologicznych. Wiec moze byc roznie. Nie bede sie zaglebial. Mam natomiast roczny physical (w kwietniu). Dawno odkrylem, ze wakacje maja wieksza wartosc terapeutyczna niz lezenie w gabinecie na kanapie. Dla mnie oczywiscie. Tak, ze mozesz przypuscic, ze na ogol jestem normalny ale tak naprawde to nie jest to udokumentowane medycznie. Bol filharmonii znam. Filadelfia ma znana w swiecie orkiestre symfoniczna. Stokowski, Ormandy, Mutti i chyba obecnie Niemiec Savallich (moge nie pamietac pisowni nazwiska). Przez lata ludzie pytali mnie o wrazenia. I przez lata mruczalem niewyraznie w odpowiedzi. Trzy lata temu zdecydowalem miec to za soba. Teraz mam. Bardzo chetnie moge placic skladki w klubie optymisty. Ktos kiedys powiedzial, ze jest rzecza niemozliwa zaskoczyc przyjemnie optymiste. Kobiety amerykanskie dziela mezczyzn na yes, no and maybe. Wszyscy wiec demokratycznie podzieleni jestesmy. Do gabinetu lekarskiego wchodzi dziewczyna. Widzi stojacych tam dwoch mezczyzn w bialych kitlach/fartuchach. Prosze sie rozebrac - mowi jeden. Prosze przejsc sie i pare razy obrocic - dodaje po chwili drugi. Co moze mi dolegac - pyta dziewczyna. My nie wiemy. My jestesmy malarzami pokojowymi i malujemy gabinet. I tym optymistycznym, zdrowym akcentem zyczac nam wszystkim Pyskowego doskonalego nastroju, slonecznie pozdrawiam, ole!, ole!, ole! mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 Re: Klub optymisty...ole! IP: 61.88.129.* 17.12.03, 04:35 Witajcie wszyscy, pozwole sie tez do Klubu zapisac. Pysiek napisal/a: 'keep smiling, jutro bedzie lepiej' zaczynam byc wierzacy gleboko, zobaczymy jak to w praktyce, no tego. no i wlasnie psycholog ze sluchawkami Pysiek, jak slusznie zauwazyl Amigo Mojito, czy Ty czasem gabinetow nie pomylilas? pzryznaj sie co mu tam wisialo? no i tak, Swieta mamy tuz tuz, a prezenty nie wszystkie kupione, naprawde jest to dosc klopotliwe. Asiu, donosze niniejszym ze bomki polskie kupilem i donioslem w calosci do pracy. podobaly sie wszystkim szalenie, nie rozumiem tylko czemu niektore mlode panienki chichotaly po katach, jak powiedzialem ze sa to POLISH BALLS. mam krotki lunch dzisiaj, bo rzeczywiscie towarzystwo sie rozbawilo i od party do party. duzo ludzi robilo zdjecia na ostatnim Christmas Party, tym oficjalnym i nie moge sie doczekac na fotki, chcialbym tu Wam pokazac pare zdjec, ale cierpliwosci pozdrawiam tymczsem serdecznie i optymistycznie ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Klub optymisty...ole! IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 17.12.03, 06:25 to prosze o wciagniecie mnie na czlonka :) Gunther jezeli te bombki byly bardzo malutkie to pewnie bym zrozumiala ze the pannice chichotaly ale pewnie co madrzejsze chichotaly jezeli to byly sporawe bombki, znajac Twoja inteligencje pewnie nie pognebil bys meskiej czesci polskiego narodu mowiac ze to Polish Balls gdyby to byly male bombeczki. Teraz tylko sie obawiam ze mozesz miec pewnego rodzaju problemy gdyby ktoras z tych uroczych panienek zechciala sprawdzic czy mowiles prawde. Ale mysle ze jak obydwaj z Mojito pomyslicie to jakos uda ci sie z tego wyjsc i pewnie nawet z duzym usmiechem na twarzy , czego Ci z calego serca zycze :) Mojito dzieki za uznanie przyjacielu 9 out of 10, kurcze chyba jeszcze mnie nigdy nikt tak wysoko nie ocenil,, troche sie tym martwie bo teraz to juz tylko w dol bede mogala, ale polechtac moja proznosc oczywiscie ci sie udalo :) niewinne pozdrowienia dla obu Panow :) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Klub optymisty...ole! 17.12.03, 06:47 Gość portalu: Asia napisała: " Mojito dzieki za uznanie przyjacielu 9 out of 10, kurcze chyba jeszcze mnie nigdy nikt tak wysoko nie ocenil..." Asienko, ja tak wlasnie mysle, ale wrodzona niesmialosc nie pozwolila mi tego napisac. Napisal to doskonale Gunther i teraz wiesz co oboje o Tobie myslimy. Buzka niesmiala, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Klub optymisty...ole! IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 17.12.03, 06:42 Witajcie raz jeszcze, bardzo, bardzo pozny lunch, znowu gonie czas, ale zostalo tylko 10dni do wyjazdu. lunch - fetucine salmone, od Wlocha ale chyba bez mamy, bo pasta nie za bardzo doprawiona... Mojito, Gunther :))) slowo daje nie pamietam, no moze nie sluchawki, moze okulary albo cos innego ... skupilam sie na rozbieraniu. tez bym wolala byc normalnie normalna, bez specjalnego udokumentowania. ta praca to moj wybor, a firma lubi wiedziec i sprawdzic w regularnych intervals, czy nie jestem czasem out of my mind what is mind? doesn't matter what's the matter? never mind.. . teraz Sinter Klaas. prezenty dobre kupic to nie jest latwa sprawa przyznaje. podam wiec dla zabawy kilka przykazan, ktore byly opublikowane w dzisiejszej lokalnej gazecie. 1. nie skap - im wiecej rozdasz prezentow tym wiecej ich dostaniesz 2. nie powtarzaj sie - pamietaj ze kazda akcja rowna sie reakcji 3. nie zapomnij o nikim - przedluzajac lancuszek ludzi dajacych sobie prezenty, sam skorzystasz z tego, jesli nie w tym roku to w nastepnym 4. nie dawaj nikomu prezentu co sam otrzymales od innych 5. nie stosuj eskalacji - jesli otrzymales olowek i w zamian kupiles dlugopis, moze sie zdarzyc ze trafiles na rownego sobie i w nastepnym roku dostaniesz pioro ze zlota stalowka itd. pozdrawiam ciagle w optymistycznym nastroju Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Zolwiowa mafia. IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 16.12.03, 01:47 Witajcie, ten sie smieje ostatni...kto wolniej kojarzy ;))) z moim kojarzeniem ostanio nie bardzo, mozg jak inne czesci ciala wymaga odpoczynku. chetnie rowniez bym wyslala sloneczne pozdrowienia ale jeszcze snieg sie rozpusci? ciagle licze chociaz na jeden ladny platek wiec pozdrawiam tym razem mroznie, ale serdecznie :))) Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Czy ktos wie? 16.12.03, 01:24 Gość portalu: Damian napisał(a): > wyjechac wczesniej i na miejscu zdobyc doswiadczenie zawodowe Bardzo trudno znalezc dobra prace w swoim zawodzie w innym kraju, nie majac zadnego doswiadczenia. Absolwentow to wszedzie maja wlasnych. > lub doksztalcic > sie aby bylo latwiej z praca, Jezeli masz kogos kto to sfinansuje, to zazdroszcze. > Jezeli chodzi o dyplom i prace to jestem > przygotowany na ewentualnosc wsadzenia go sobie do...szuflady ;-) na > najblizsze kilka latek. Moim zdaniem to blad. Kazdy rok pracy niezgodnej z kwalifikacjami po studiach to strata czasu. > Krotko mowiac jestem > przygotowany raczej na pieklo, a nie jak wiekszosc wyjezdzajacych na > wycieczke do raju(pieklo przez pierwsze 2-3 lata oczywiscie, nie cale zycie :-))). Bardzo rozsadnie. Wiekszosc sfrustrowanych emigrantow to wlasnie tacy, ktorzy mieli nadmierne oczekiwania i ciezko sie rozczarowali. Dla przykladu proponuje poczytac felietony swietej pamieci doktora Iwana. > A propos jezyka jak mowia ludzie na waszej polkuli? Wolno kladac nacisk na > wymowe czy szybko i olewczo? Mowia okropnie. Zdalem IELTS na 7.5, pracowalem w srodowisku anglojezycznym w Warszawie wiele lat, a mimo to jezyk stanowi dla mnie stale problem w pracy, szczegolnie przez telefon. Wielu tubylcow uwaza, ze jak masz obcy akcent to nie znasz jezyka. Zdarzylo mi sie kiedys, po paru minutach rozmowy zostalem poproszony o polaczenie z osoba, ktora mowi po angielsku. > I czy do skilled migration wymaga sie doswiadczenia w zawodzie wyuczonym? Stanowczo tak. > I co jezeli ma sie doswiadczenie w innym zawodzie? Nie liczy sie w punktacji. > A moze z tymi zawodami to > podpucha i docierajac na miejsce i tak wszystko inaczej wyglada i pracuje sie > tam,gdzie los rzuci? Mozliwe. Ja robie w Auckland wlasciwie to samo co w Warszawie, tylko poziom nizej. I chyba o to chodzi w systemie punktowym. Jak masz doswiadczenie zawodowe zgodne z kwalifikacje to latwiej i szybciej znajdziesz dobra prace. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia U lekarza IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 17.12.03, 06:29 Przychodzi kobieta do lekarza z niemowlakiem, lekarz zbadal dziecko i stwierdzil ze jest niedozywione, pyta sie jak dziecko jest karmione na co kobietka odpowiada ze piersia, lekarz kazal jej sie rozebrac do pasa dokladnie zbadal jej piersi, pomasowal, powysciskal sutki i mowi, jak pani moze karmic piersia jak pani nie ma pokarmu? na co kobietka mowi , to nie ja karmie tylko matka dziecka ja jestem babcia ale ciesze sie ze tu przyszlam :) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: U lekarza 17.12.03, 06:53 Przychodzi matka z corka do lekarza. Prosze sie rozebrac - zwraca sie lekarz do corki. Alez Panie doktorze oburza sie matka - to ja jestem chora. Pani? - najmocniej przepraszam - mowi lekarz - prosze pokazac jezyk. Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 Re: U lekarza 17.12.03, 07:31 Przychodzi baba do lekarza z nozem w kolanie.... co sie stalo, pyta Docktor. chcialam popelnic samobojstwo Panie Doktorze... ale czemu w kolano? bo slyszalam ze serce jest na trzy palce pod piersia. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: U lekarza 17.12.03, 07:46 Przychodzi baba do lekarza. Dawno Pani nie widzialem - mowi lekarz. Co sie z Pania dzialo? Aaaa, Panie doktorze, chorowalam. Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 Re: U lekarza 17.12.03, 08:23 przychodzi baba do lekarza - Panie Doktorze nikt nie traktuje mnie powaznie! - zartuje pani!!!!? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: U lekarza IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 17.12.03, 10:58 a co to chlopy do lekarza nie chadzaja??/ dajcie sie posmiac bo w przygnebienie popadlam po przeczytaniu o tych trzech palcach :((( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Yoggi to ja ciebie bardzo przepraszam IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 17.12.03, 11:08 jestem tak zakrecona ze wiecznie myle co kto napisal, mam nadzieje ze mi Yoggin wybaczy :) oczywiscie cala slawa i chwala nalezy sie Tobie misiaczku. Wczoraj byla burza domowa, teraz nastaly ciche dni, i pewnie dlatego mi sie wszystko placze, nie wazne , ale potulnie prosze o wybaczenie Mojito Ty niesmialy? lol, dobre dobre chyba tylko do mnie. Ciebie tez przepraszam bo nie bylo moim zamiarem wymuszania pochwal na tobie pod moim adresem, a swoja droga to juz mogles mi ten 1 punkt dorzucic hihihi rowniez niesmialo caluje, rumieniac sie przy tym i szybko machajac rzesami :) Odpowiedz Link Zgłoś
mirka9 Re: U lekarza 17.12.03, 15:52 z mezczyznami jest jak z miejscem na parking: wszystkie dobre zajete, a wolne to albo za male albo dla inwalidow Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: U lekarza 17.12.03, 21:28 Gość portalu: Asia napisała: " a co to chlopy do lekarza nie chadzaja??/ dajcie sie posmiac" Witajcie, Hola Asienko, Zgodnie z Twoim zyczeniem. Przychodzi facet do lekarza i mowi: Panie doktorze wszyscy mnie ignoruja. Lekarz zwracajac sie do pielegniarki mowi - prosze wezwac nastepnego pacjenta. Przychodzi mezczyzna do lekarza i mowi: Panie doktorze, wszyscy moi koledzy w pracy mowia, ze moga sie kochac ze swoimi zonami/kochankami/dziewczynami cztery/piec razy w ciagu nocy a ja moge tylko raz. Mow Pan tez - doradza lekarz. Przychodzi mezczyzna do lekarza i mowi: Panie doktorze nie wiedzie sie mi w zyciu. Zwolnili mnie z pracy, zona odeszla ode mnie, przegralem wszystkie swoje pieniadze w pokera, nie mam przyjaciol. Mysle o samobojstwie. I na dodatek Panie doktorze natura wyposazyla mnie w trzy jadra. Niemozliwe - mowi doktor. Rzeczywiscie - stwierdza za chwile. Prosze Pana, w mojej dwudziestopiecioletniej karierze lekarza widze cos takiego po raz pierwszy. Jest Pan wybrancem losu. Powinien Pan byc dumnym z tego. Jest Pan ciekawszym mezczyzna niz inni. Prosze teraz wlaczyc sie aktywnie i optymistycznie do zycia i zobaczy Pan, ze zacznie sie usmiechac do Pana szczescie. Podniesiony na duchu i pelen optymizmu mezczyzna wychodzi energicznie z gabinetu i zwraca sie na ulicy do pierwszego napotkanego mezczyzny mowiac: Pan i ja mamy razem piec jader. Oooo, wspolczuje - odpowiada zagadniety - to Pan masz tylko jedno? Asienko, aby balans plci utrzymac, na zyczenie wiecej i tylko o mezczyznach. Pozdrowionka i buzka przeogromna, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: U lekarza 17.12.03, 23:21 Witajcie, Yo! Mojito, ladnie sprawe wyprowadziles, rowny balans. slowko o mezczyznach, ale nie bierz tego bynajmniej do siebie :) moi szanowni koledzy obudzili mnie dzis telefonem nad ranem, zebym wezwala pomoc, bo oni pobili sie z lokalnymi chlopakami w Klubie na Bondi. Bondi to ta pamietna plaza z Sydney Olympics, gdzie odbywaly sie rozgrywki Beach Volleyball. Klub nalezy do firmy, ale jedno pietro jest ogolnie dostepne i jest bardzo popularny ze wzgledu na widok i easy access do surfing i ladnej plazy. o co wlasciwie poszlo do tej pory nie wiem, prywatnie mysle ze pobili sie dla sportu, a lokalni chlopcy z Bondi to nie ulomki tez. i taka konkluzja, mezczyzni czesto nie przechodza kryzysu wieku sredniego, bo po prostu zdaza sie im ze dlugo, albo cale zycie dorastaja...niektorzy, niektorzy tylko :))) a co najgorsze wyglada na to, ze nie zdaze skonczyc w tym tygodniu mojego assignement, bo panowie nie beda dzis, a moze i jutro w kondycji. pogoda ciagle piekna, upal trzyma i dobry nastroj mimo wszystko rowniez pozdrawiam slonecznie i upalnie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: U lekarza IP: *.jetstream.xtra.co.nz 18.12.03, 00:30 Pysiek wnioskuje z twojego wpisu ze Ty prawie Matka Teresa dla swoich kolegow jestes, nie tylko ze wyciagasz ich z opalow to jeszcze za nich pracujesz, gratuluje poswiecenia i dobrego serduszka, mam nadzieje ze koledzy doceniaja to co dla nich robisz :) A swoja droga to wydaje mi sie ze niektorzy panowie cale zycie dorastaja bo im sie trafiaja przez przypadek czy tez z wyboru kobietki ktore poprostu uwielbiaja im matkowac, no ale za to juz ich winic nie mozemy a raczej same siebie jezeli mamy do tego stopnia rowiniete instynkty macierzynskie ze dzieci nam nie wystarczaja do matkowania i szukamy sobie dodatkowo slotkiego fajtlapki ktory szuka takich mamusiek jak niektore z nas. Mojito, dzieki - po przeczytaniu poczulam sie zdecydowanie lepiej,, pisz dalej o facetach moze kiedys uda mi sie co nieco na Wasz temat zrozumiec :) pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: U lekarza IP: *.a.002.syd.iprimus.net.au 18.12.03, 01:04 Witaj Asia, och nie, nie Asia, mnie do Matki Teresy bardzo, bardzo daleko, Swieta nie jestem. za nikogo nie pracuje, nikomu nie matkuje, czasem pomoge. mysle ze niektorzy koledzy mnie wrecz nie lubia bo gonie do pracy i to okropnie. z tym 'nielubieniem' akurat nie mam problemu, moga mnie nie lubic, ale za to szanuja, i to jest wazne, ole! pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Christmas party. 18.12.03, 08:55 Witajcie wczesnoczwartkowo, Przede mna nowe doswiadczenie. Prowadzenie klawiatury/myszki optycznej laptopa pod znacznym wplywem rumu. Optymistycznie wierze, ze uda mi sie przeslizgnac po internecie pod oslona nocy bez mandatu lub zawieszenia prawa jazdy tzn. myszki. Wola boska i skrzypce. Christmas party udalo sie doskonale. Wszyscy byli zadowoleni co jest zadziwiajaca rzadkoscia. W tym roku nasz szef w swojej niezglebionej madrosci "zlecil" organizacje zabawy trzem najmlodszym pracownikom. Dwie dziewczyny i chlopak. Strzal w dziesiatke. Nie ugieli sie pod brzemieniem odpowiedzialnosci i wszystko zagralo wspaniale. Muzyka (piecioosobowy zespol), atmosfera, jedzenie i picie. Oni jeszcze nie wiedza ale zawiazal sie juz spisek aby obciazyc ich przyszloroczna organizacja. Ostrogi dzisiaj zdobyli. Na dwa tygodnie przed zabawa dziewczyny zapytaly kazdego z pracownikow o ewentualne trzy zyczenia zwiazane z zabawa. Uprzedzajac nasze meskie zyczenia, profilaktycznie powiedzialy, ze mamy wykreslic nasze dwa pierwsze zyczenia i podac od razu tylko trzecie. Bardzo nas wszystkich zaniepokoila ta intuicyjna znajomosc psychiki meskiej u kobiet dopiero wchodzacych w zycie. Moim trzecim zyczeniem bylo wyposazenie baru w butelke lub dwie ciemnego rumu Captain Morgan. Nie upieralem sie juz przy jego Spiced (korzennej) odmianie. I to zyczenie sie spelnilo. Jedynym wymogiem stroju byl czerwony nos renifera na gumce nakladany na twarz. Wygladalo to co najmniej dziwnie i glupawo ale tylko przez pierwsze dwie godziny. Pozniej nikt juz na to nie zwracal uwagi. Zabawy tego typu sa ciekawym studium psychologicznym. Pod warunkiem, ze zmysly studiujace nie sa za bardzo przytepione. Udalo mi sie osiagnac kompromis. Asiu, mialo byc o mezczyznach ale teraz nie podejmuje sie zadnych dygresji poniewaz nie chce aby zostaly one (patrz prowadzenie myszki po rumie) wykorzystane przeciwko mnie i innym przedstawicielom grupy plciowej. I tej wersji bede sie teraz dosc mocno trzymal. Pysiek, z zainteresowaniem czytam Twoje opinie/dygresje na temat mezczyzn i absolutnie niczego do siebie nie odnosze. Ja tak latwo niczego do siebie nie przyjmuje. Dzisiaj szczegolnie. Znajoma opowiedziala nam wszystkim tresc przeczytanego wywiadu z kims juz starym, znanym i bedacym pare razy bogatym. Zapytany jak stracil fortune powiedzial, ze duza czesc pieniedzy z przyjemnoscia przepil, przegral w kasynach i wydal na kobiety a reszte w godny pozalowania glupi sposob roztrwonil. Powstaly natychmiast dwa obozy dyskutujacych za i przeciw takim inwestycjom. Jest dla mnie optymistycznym to, ze linia podzialu przebiegala prawie w polowie... I jeszcze przed wyjsciem z internetowego zakretu nawiaze do podanego wyzej przez kogos podzialu mezczyzn. Bywa rowniez podzial etymologiczny. Mezczyzni sa jak motyle. Jeden mo tyle inny mo tyle. Niestety z powodu polskiej gry slow podzial stracilby w tlumaczeniu. I z zalem nie tlumaczylem tego na angielski. I to tyle na razie, szczesliwie bez policji internetowej, lekko kieruje optyczna myszke do garazu Morfeusza, slonecznie/rumowo Was pozdrawiajac, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 Re: Christmas party. IP: *.nsw.bigpond.net.au 18.12.03, 09:07 Mojito, congratulations, to bylo wspaniale. wypije za ta linie po srodku, moj bialy podkoszulek i meskie MO - TYLE do jutra Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Christmas party.i te pe 19.12.03, 12:22 Asienko i inni, co wy na to aby rozpoczac watek numer kolejny? bo strasznie dlugo czasu zabiera otwieranie wszystkiego... a swoja droga, to mam nadzieje, ze caly watek jest gdzies w archiwach.. a moze Asia zbierze wszystko do kupy i zrobi mala ksiazeczke? bo to bedzie baardzo ciekawe; opatrzone tu i owdzie komentarzem, ja sluze pomoca plastyczna, jakies rysuneczki - maluneczki, a rozprowadzac mozna za posrednictwem pewnej strony internetowej, ktora niebawem powastnie i bedzie podwalina do bizensowego startu mojej przyjacoilki i mojej skromnej osoby rowniez, tudziez wspolpracujacych z nami artystow-rzemieslnikow.... przemyslcie to moi drodzy, to bedzie prawdziwy hit ;-) pozdrawiam baaaardzo slonecznie, Iwona ps. a kawaly o motylach i innej zwierzynie niezle... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Christmas party. IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 18.12.03, 09:14 Brawo Mojito,, wyglada na to ze wiedziales co zamawiasz do baru bo jestes w swietnym chumorze, gdyby wszyscy tak prowadzili myszke po rumie jak ty to trzeba by bylo policje internetowa poprostu pozbawic pracy bo nie maialby kogo po sieci ganiac. Mam nadzieje ze wypiles rowniez moje zdrowie bo uwielbiam rum i cos mi sie tak wydawalo ze czuje jego zapach dzisiaj. Faktycznie ze dziewczyny przebiegle i zdecydowanie wiedzialy co robia mowiac zeby panowie wykreslili dwa pierwsze zyczenia. Daj sie pociagnac za jezyk i powiedz nam z czego Ty osobiscie zrezygnowales. Poniewaz nastruj swiateczny i wszyscy wszystkim na okolo staraja sie dogodzic to pewnie i tak Mikolaj Swiety twoje chwilowo stracone zyczenia spelni, czego Ci zreszta zycze. Napewno tego typu zabawy sa ciekawym studium psychologicznym i dlatego uwazam ze lepiej sobie lekko te zmysly jednakowoz przytepic to wtedy na ogol wszyscy sie dobrze bawia, najgorsze jak czesc sie bawi a czesc nic tylko studiuje i potem przez nastepnych kilka miesiecy analizuje na glos. Mojto skarbie czy ja wygladam na kobietka ktora by cokolwiek wykorzystala przeciwko Tobie lub innym przedstawicielom meskiej grupy plciowej? nigdy. Ja poprostu od czasu do czasu staram sie cos kolwiek zrozumiec, wiec pusc sie raz bo jak na osobnika ktory dopiero co wrocil z udanego party to trzymasz sie zbyt mocno. :) Pozdrawiam i zycze milego spotkania z Morfeuszem Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Christmas party. 18.12.03, 09:37 Hola Asienko, To jeszcze na chwile ja. Oczywiscie, ze Twoje i Wasze zdrowko wypilem. Chcac miec absolutna pewnosc ze zadziala, wypilem kilkakrotnie. Po drodze wypilem rowniez wstepnie za pomyslny rok uplywajacy i ten juz lekko sie do nas usmiechajacy. Mikolaja (sw.) nie bede obciazal swoimi zyczeniami. Nie jestem pewien czy nie zostalby przymkniety w tym rozszalalym sezonie za spelnianie takich i podobnych zyczen. Asiu, obiecuje, ze sie ewentualnie puszcze. Nie dzisiaj jednak. Rozdrapalas na nowo moja rane przypomnieniem tych dwoch wykreslonych zyczen i rozszlochalem sie ponownie. I szlochajac niekontrolowanie pewnie zasne. Absolutnie nie wygladasz Asiu na kobiete ktora by cokolwiek wykorzystywala przeciwko meskiej grupie plciowej. Nawet mocno wstawionej. Jestes kochana i wygladasz wrecz przeciwnie. Wydaje mi sie, ze z ta Gunthera napisana i moja nie "dziewiatka" troche nie bylem precyzyjny. Teraz widze, ze to powinno byc "9 i pol". Absolutnie juz pijac zapobiegawczo wode kieruje sie do lozeczka, rumowe pozdrowionka sloneczne, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Christmas party. IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 18.12.03, 09:55 rane jakby to nie bylo po rumie to the 9 i pol ohhhhhhhhhhhhhh ok poniewaz jestes lekko zmeczony to nie bede cie namawiala zeys sie dzisiaj puscil, ale mam to na pismie wiec pamietaj zebys sie wywiazal ze slowa pisanego. Za rozdrapanie ran bardzo uprzejmie przepraszam, nie pomyslalam ze to moglobyc az tak bolesne, jak widzisz zupelnie sie nie znam na meskiej psychice, wybacz i nie szlochaj juz wiecej bo serce moje krwawi na sama mysl o Twojej smutnej twarzy i pojedynczej lzie wolniutko toczacej sie po Twoim policzku.Niech Morfeusz otoczy Cie swoim plaszczem i zechce spelnic twoje zyczenia. Dmuchajac leciutko na Twoja senna skron, skladam delikatny pocalunek w czubek Twojego noska i upojnie szepcze Dobranoc :) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Christmas party. 18.12.03, 10:18 Gość portalu: Asia napisała: " zebys sie wywiazal ze slowa pisanego..." i pojedynczej Izie wolniutko toczacej sie po Twoim ..." Asienko, juz ide spac, juz ide. Ale dzisiaj, teraz wolniej mi wszystko idzie. Jeszcze tylko mala, malutenka dygresja co do slowa pisanego. Nic tak nie plami mezczyzny jak atrament. W obecnych czasach korespondencja elektroniczna. Dowod wymuszonego puszczenia sie wyzej :)). Co do drugiego przytoczonego fragmentu Twojego zdania to czytam i czytam i czytam... Moje zalzawione oczka chyba robia sobie figle. Tym niemniej... Absolutne dobranoc, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Christmas party. IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 18.12.03, 10:41 ahh spij kochanie, bo niedlugo gwiazdka juz na niebie wstanie :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: Christmas party. IP: *.adsl.wanadoo.nl 18.12.03, 20:06 Oh, jakze sie tu zrobilo slodko, wyglada mi to na przekomarzanie sie, albo moze nawet wiecej - flirty? :-) Pewnie dziala atmosfera przedswiateczna.. A ja sobie dzisiaj zapodalam Brathanki, a potem bedzie Arizona Dream. W ogole chyba sie stesknilam troche za Polska, domkiem, rodzika, pierogami i chce mi sie Bialych Swiat.. Klne troche na caly swiat i niezorganizowanie przelozonych, przez ktorych utknelam tu zamiast jechac na narty w Beskidy. Na dodatek obowiazkowa firmowa kolacja wigilijna odbedzie sie w restauracji, w ktorej goscie sami gotuja, a ja nie znosze gotowac! A z dobrych wiadomosci, jak wszystko dobrze pojdzie to chyba zostane po raz pierwszy w zyciu matka chrzestna ;-) Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: Christmas party. 18.12.03, 22:00 Goede morgen Saba, waar bent u geweest? en ik gedachte dat misschien u een moeder worden gaan :))) ik wens u goed geluk Pysiek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: Christmas party. IP: *.adsl.wanadoo.nl 18.12.03, 22:36 U?? Ik ben hier nog steeds, maar heb weinig tijd :-( Zelf wil ik ook zeker een moeder worden (ooit) maar alles in de juiste tijd, toch? In iedere geval bedankt ;-) En groetjes voor jou ook Saba Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: Christmas party. 19.12.03, 03:28 Hoi Saba, dit is aardig om te weten dat u harde werkende persoon, ook bent :))) u bent juist, is de goede tijd belangrijk. voor een baby die ik...heb betekend. zo, waar zijn u die gaan voor Kerstmis? Beskidy of Parijs? eerlijk te zijn Saba, verkiesik Kerstmis in Europe zelf zonder de sneeuw. neem zorg :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: Christmas party. IP: *.dsl.hccnet.nl 19.12.03, 13:53 Pysiek, Zeg alstublieft geen "U" tegen mij!!! Kerst vieren wij in Parijs, maar ik zou liever naar Polen gaan :-( En waar ga jij (gaat u?)? Gr. ook aan Magda ;-) Saba Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: Christmas party. 19.12.03, 17:14 Saba, geheel mij? mijn heeft verblijf hier en mijn lichaam gaande tijdelijke te Dag Droom Eiland gehoord. Dit is geen grap. naam van het eiland is echt. Magda zegt hoi ook. alle best Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Guther_0 Peace to the world... IP: *.nsw.bigpond.net.au 18.12.03, 09:00 Ho, ho, ho witajcie wszyscy, i jak zwykle tak niewinnie sie zaczelo. proponuje zawieszenie broni. nie bede przypominal kto pierwszy o pierwsiach zaczal pisac, never mind, jesli ktos urazony najmocniej przepraszam. na znak pokoju pierwszy zdejmuje moj snieznobialy podkoszulek i jestem w stanie z kazdym z Was wypalic fajke, no tego, pokoju, a z nie palacymi strzelic jednego albo dwa... Asia, ciche dni mowisz? czy mam wpasc na zastepstwo? szepnij tylko. a ja myslalem ze Ty masz sposob na swojego slubnego. tupnij nozka, albo zrob minke, albo ...Ty najlepiej wiesz ;) Mojito, Amigo, Ty jestes jak zdrowie!!! O kurcze to bylo chyba inaczej, cos z ojczyzna? nie pamietam psiakrew, ale never mind, piszesz takie zdrowe teksty, ze znow dzis wypije za Twoje zdrowie oczywiscie. Asia absolutnie nie gniewam sie za pomylke, wyrazam tylko to co mysli Amigo skrycie, no i tak to wyszlo. Pysiek, to ja nie wiedzialem, ze Ty pracujesz z dzieciakami! a ja myslalem ze pracujesz w bardzo powaznej firmie. o tak, byla nawet wzmianka w gazecie, ze na Bondi sie pobili, dziwne tylko ze mimo ze bylo ponad setka osob involved, nie wezwano policji. nie bylo na szczescie zabitych, ani rannych do szpitala nie odwieziono, a najciekawsze ze nikogo nie aresztowano. dobrze, ze napisalas ze spalas bo bym pomyslal ze o Ciebie sie pobili!!! ;))) No i nie jestes swieta? to co? znaczy oposite, diabelek? pozdrawiam i od jutra obiecuje zaczac pisac z sensem dobranocka Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Peace to the world... 18.12.03, 09:08 Gość portalu: Guther_O napisal: " i od jutra obiecuje zaczac pisac z sensem" Witaj Amigo, i ja tez :)))). Pax, pax, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Peace to the world... IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 18.12.03, 09:29 No co wy Panowie, alez Wy obydwaj bardzo z sensem, takich Was wlasnie lubie :) nie cierpie sztywniakow Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Peace to the world... IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 18.12.03, 09:25 Gunther nie smialam prosic zebys wpadl ale poniewaz sam proponujesz to wpadnij oczywiscie. Widzisz z tym tupaniem nozka jest u mnie tak ze ja i owszem jak ten tuptus, wiec moj slubny mnie karze tym ze sie do mnie nie odzywa przez czas jakis, ale przynajmniej odpoczac od gadania mozna a jak mu sie juz nudzi nic nie mowic to pomalu zaczyna cos bakac no i tak to sie kreci. Tak naprawde to bym sie chciala dowiedziec jak to jest u innych ale jakos nikt do niczego sie przyznac nie chce, zreszta to wszystko przez te przed Xmasowe party, po sezonie wszystko wroci do normy. Wracajac do tych pierwsi to czy ktos tu pisal ze jest urazony??/ Stare polskie przyslowie mowi ze kazda potwora znajdzie swego amatora, a juz na rozmiar i rozmieszczenie piersi amatorow szukac nie trzeba, zawsze sa tacy ktorym sie podobaja nawet te na 3 palce :) pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.03, 19:36 zazdroszczę ci bo ja tez chce opuscic ten kraj tu nie ma zycia kosztem najbiedniejszych preprowadza się reformy nawet swiedczenia przedemerytalne zabraL hausner -tak rzadzic kazdy gupi potrafi. Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Another morning 18.12.03, 22:28 Witajcie porannie, Mojito jak samopoczucie? swietnie? party udane, wyglada ze jestes zahartowany w pracy :))) no i chyba spales dobrze utulony przez troskliwe rece Asi? Asia, congratulations, chyba dostalas najwieksza note 9.5! jak to utulanie duzo robi. jeszcze tylko zeby twoj malzonek tak Cie ocenil i pelnia szczescia :))) Gunther ..........! pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Another morning, another... 19.12.03, 04:35 Witajcie slonecznie, Witajcie mile Panie, Asiu, dziekuje. Spalem jak niemowle. Teraz wiem dlaczego. Bylem dobrze utulony. Raz jeszcze dziekuje. Pysiek, dzieki za zapytanie. Dobra wiadomosc spalem doskonale. Troche gorsza - niestety krotko. Wola boska i skrzypce. Dzien byl tough. I dlugi. Jutro bedzie powtorka. Ciezkiego dnia, nie zabawy. Samopoczucie dobre. Nie mam wyboru. Nie lubie zlego samopoczucia. Kto zreszta lubi. Walcze z tym w ten sposob, ze odtwarzam z mojego umyslowego CD mile obrazy. Z przeszlosci i ewentualne z przyszlosci. Mecze tym zle samopoczucie i sobie odchodzi. Tak w rzeczywistosci to Asia miala dziewiec i pol zanim mnie utulila. Nie insynuuj mojego wyrachowania :))). Zapytaj Bossa jaki kolor bandanny bedzie sie mu podobal. Plecak na pewno pomozesz mu spakowac. Gunther/Amigo, :))))))))))))). Slonecznie Was wszystkich pozdrawiam zyczac przyjemnego weekendu ze zdrowa doza erotyzmu, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 Re: Another morning, another... IP: 210.215.131.* 19.12.03, 04:56 Witajcie, co Pysiek znowu podpadlem? ale mam pecha psiakrew! Mojito, cieszy mnie Twoje dobre samopoczucie, radzisz sobie niezle. ja dzis wieczorkiem swoje znaczy samopoczucie, rowniez bede poprawial, another party, tym razem sprobuje tez rumowy wieczor tylko. Asienko, widzisz Amigo Mojito mnie przebil tym pol punktem. osmiele sie jednak zawitac w CHch jak tylko bede mial nastepny RDO, czyli roster day off. a tak na marginesie Asiu, wszystko u Ciebie takie proste i osiagalne... znowu sie rozmarzam, zeby tak zawsze bylo to mozliwe. a tu psiakrew pod gorke i pod gorke, szczyt tylko pieknie wylania sie z mgly, nieosiagalny, a zwykle szczyty zdobyte z takim trude jakie cenne, jakie piekne. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Another morning, another... IP: *.jetstream.xtra.co.nz 19.12.03, 05:31 Gunther szczesie Ty moje, wszystko jest proste i osiagalne trzeba tylko w to mocno wierzyc, wiesz tak naprawde to wszytko jest w naszej glowie, jezeli wierzysz to osiagniesz im mniej wierzysz tym mniej osiagniesz, wiem ze niektorym ciezko w to uwierzyc i tu jest pies pogrzebany bo jak nie wierzysz ze tak wlasnie jest to oczywiscie nie wierzysz ze mozesz osiagnac to do czego wlasnie zmierzasz. Moze proste to zawsze nie jest, ale jak juz osiagniesz to nie wydaje sie ze nie bylo proste a nawet jak nie bylo to im trudniejsze tym wieksza satysfakcja pozdrawiam, caluski Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: Another morning, another... 19.12.03, 08:23 Witajcie, nah, Mojito, niczego nie insynuuje :))) a utulanie jest przyjemne, nawet bez extra point. Boss bedzie spakowany jak nalezy, boxer shorts times 14 i pare zapasowych, plus rzeczy personalne i mniej personalne tez. nie potrzebuje smycz, zna swoje granice, ale tez czasem potrzebuje troche wiecej swobody. czasami znika i razem/oddzielnie cieszymy sie chwilowa wolnoscia od siebie, ale jest wierny jak...pies i wraca, nie obawiaj sie ze zginie :))) jest indywidualista wiec patrzy poblazliwie na rozne wyskoki, ale na skoki bungy raczej nie namowisz. kolor bandanny bedzie wybieral dlugo, az do zmeczenia, a wybierze napewno nie ten co mu sie podoba, zeby tylko zrobic ci przyjemnosc :))) wierze, ze bedziecie mieli razem fajny czas a teraz najwazniejsze: konczymy projekt - bedzie zamkniety jutro przed 8.00am!!!! no i czy mozna sie gniewac na moich kolegow? narozrabiali troche, to fakt, ale to meska sprawa ;) wiedza co jest priority, wrocili wszyscy grzecznie do pracy troche poobijani, zapewniam Cie Asia, ze matkowania nie bylo, herbatki ani okladow nie robilam! co tylko to cierpliwie musialam wysluchac cale story... YOOPIE, od jutra wiec mam holiday!!!! pozdrawiam wszystkich w holiday mood Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 The weather... 19.12.03, 16:49 The weather has changed in Philadelphia lately :))) Cheers Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: The weather... 20.12.03, 06:00 Witajcie wszyscy, Hola Pysiek, How so? Caliente? Frio? Or lukewarm (tepid)? Yours opinion, por favor. Gratuluje ukonczenia projektu. To oznacza teraz, ze masz pare milych opcji. Jedynym limitem do naszej brazyliskiej wolnosci bedzie tylko nasza wyobraznia. Zadne kagance i smycze. Zadne ranne sniadania. Zadne koniecznosci. Do pakowania plecaka Bossa jeszcze powrocimy. Lekko zaniepokoila mnie ilosc szortow Bossa. Zdaje sobie sprawe, ze jest to bardzo zadbany pies ale mimo wszystko... Pozdrowionka serdeczne dla wszystkich, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: The weather... 21.12.03, 01:39 Witajcie, Hola Mojito, some people are weather-wise some are otherwise. The Philadelphia's climate is very specific and unusual and I strongly believe that the daily forecast is not influenced by any reports across the nations. Dzieki za gratulacje :) spokojnie moge popatrzyc na zycie w zwolnionym tempie. po porannej porazce, budzik stanal obrazony, Boss podniosl brew w niedowierzaniu, a Magda od wczoraj wstrzymuje oddech, bo moze nareszcie pojdziemy na zakupy... Niepokoi mnie wspomnienie o pakowaniu Boss plecaka Mojito, czy masz jakies specjalne zyczenie/wymaganie? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: The weather... 21.12.03, 03:57 Witajcie Wszyscy, Czesc Pysiek, Thank you very much for your opinion about the Philadelphia`s weather condition. To milo, ze mozesz teraz rozwazyc wypozyczenie na troche budzika do bardziej potrzebujacych. Albo dac mu troche podasac sie jeszcze. W moim sasiedztwie zamyka sie sklep z mapami, przewodnikami i podrozniczymi parafenaliami. Lubilem ten sklep i dzisiaj z sentymentu spedzilem tam prawie cala przerwe w pracy. Setki przewodnikow po calym swiecie jest do kupienia po dramatycznie obnizonych cenach. Ze zdziwieniem zauwazylem, ze Australia nie ma tylko "jednego" podrecznika ale jest rozbita na rozne jej czesci. Oczywiscie Great Barrier Reef jest bogato reprezentowany. Twoj niepokoj co do pakowania Bossa plecaka jest nieuzasadniony. Nie mam zadnych zyczen i wymagan w tej kwestii. Znajac troche nature psio/meska zostawiam sprawe zawartosci plecaka do uznania Bossa. On bedzie najlepiej wiedzial co ewentualnie bedzie mu przydatne na brazylijskiej plazy i poza nia. Nie mam cienia watpliwosci ze nasze meskie, nienarzucajace sie towarzystwo oparte na duzym zrozumieniu naszych indywidualnosci bedzie nam odpowiadalo. Na pewno oboje sie czegos od siebie nauczymy:))). O przewadze dwoch glow nad jedna juz wczesniej wspominalem. Gdzie zdecydujecie sie zajrzec z Magda aby otrzec sie troche o night life po dniu pracowicie spedzonym na zakupach? Od ilu lat w Australii mozna oficjalnie napic sie piwa? Zyczac mile spedzonego czasu na obu polach slonecznie pozdrawiam, uklony dla Bossa i Magdy, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Another morning IP: *.jetstream.xtra.co.nz 19.12.03, 05:25 cos Ty Pysiek ja juz i tak zarozumiala jestem a jakby tak mnie jeszcze moj malzonek cenil to by mi sie calkiem w glowie przewrocilo hihihi Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: Another morning 19.12.03, 08:56 Asia, a ja myslalam ze tak ma byc...znaczy w glowie poprzewracane. cheers Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.jetstream.xtra.co.nz 19.12.03, 00:46 witam no coz jak chcesz wyjechac to pewnie ci sie to wczesniej czy pozniej uda, trzeba tylko mocno chciec i dzialac w tym kierunku, bo to tak jak z tym gostkiem co prosila Pana Boga zeby mu w totolotka pozwolil wygrac :) jezeli chodzi o nasz rzad to taki mamy jaki sobie wybieramy, najpierw chyba trzeba mentalnosc spoleczenstwa zmienic na tyle zeby wybierane przez nas rzady mogly byc rozliczane i pociagane do odpowiedzialnosc, u nas to niestety wszystko na opak, panowie na wysokich stolakach, (i panie rowniez) sa nietykalni, i to jest nasza tragedia pozdrawiam i zycze powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 20.12.03, 09:05 Drogi serwisie techniczny! W ubiegłym roku zmieniłam CHŁOPAKA na MĘŻA i zauważyłam znaczny spadek wydajności działania, w szczególności w aplikacjach KWIATY i BIŻUTERIA, które działały dotychczas bez zarzutu w CHŁOPAKU. Dodatkowo MĄŻ - widocznie samoistnie - odinstalował kilka bardzo wartościowych programów takich jak ROMANS i ZAINTERESOWANIE, a w zamian zainstalował zupełnie przeze mnie niechciane aplikacje PIŁKA NOŻNA i BOKS (he he). ROZMOWA nie działa zupełnie, a aplikacja SPRZĄTANIE DOMU po prostu zawiesza system. Uruchamiałam aplikacje wsparcia KŁÓTNIA aby naprawić problem, ale bezskutecznie. Desperatka. ------------------------------------------- Droga Desperatko! Na wstępie pragniemy zwrócić Twoją uwagę, iż CHŁOPAK jest pakietem rozrywkowym, podczas gdy MĄŻ jest systemem operacyjnym. Spróbuj wprowadzić komendę:C:\MYSLAŁAM_ŻE_MNIE_KOCHASZ ściągnąć ŁZY oraz zainstalować WINĘ. Jeśli wszystko zadziała jak powinno, MĄŻ powinien automatycznie włączyć aplikacje BIŻUTERIA i KWIATY. Pamiętaj jednak, iż nadużywanie tych aplikacji może doprowadzić MĘŻA do wystąpienia błędu GROBOWA_CISZA lub PIWO - PIWO jest bardzo nieprzyjemnym programem, który w pewnych sytuacjach może włączać plik GŁOŚNE_CHRAPANIE.MP3 Cokolwiek byś nie robiła, pamiętaj jednak, żeby nie instalować TEŚCIOWEJ. Nie próbuj też instalować nowego programu CHLOPAK. To nie są współpracujące aplikacje i zniszczą MĘŻA. Sumując, MĄŻ jest wspaniałym programem, ale ma ograniczoną pamięć i nie może szybko włączać nowych funkcji. Musisz przemyśleć możliwość zakupu dodatkowego oprogramowania dla poprawienia pamięci i wydajności. Ja osobiście polecam GORĄCE_JEDZENIE lub SEX_BIELIZNĘ Powodzenia, Serwis techniczny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangur Z urlopu w Kraju IP: *.bondi.pl 20.12.03, 12:16 Witam wszystkich! Poczytalem tym razem w kawiarence internerowej zaleglosci i widze,ze atmosfera wesola,iscie przedswiateczna.Juz po wypadzie w gory,fajnie i bialo bylo.Znow w Szczecinie,szalenstwa kulinarne na nieco zmniejszonych obrotach(inaczej czeka mnie doplata za nadwage do biletu powrotnego:)),troche wizyt u znajomych i Swieta!Zycze wiec wszystkim "naszym" forumowiczom wesolych i beztroskich Swiat B.N.,do Nowego Roku jeszcze chwila czasu na zyczenia!W miedzyczsie jest wesolo,czuje sie Swieta za pasem,ludzie na ulicy nosza choinki i w cukierniach przyjmuja juz od dawna zamowienia,sporo swiatelek w oknach,w telewizorni o Wigilii na okraglo i w tym Swiatecznym nastroju jeszcze raz WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Z urlopu w Kraju IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 20.12.03, 19:41 Witaj Kangur, ciesze sie ze jestes zadowolony i tez w calym swiatecznym nastroju, faktycznie ogranicz te szalenstwa kulinarne do minimum bo doplaty za nadwage sa wyjatkowo wysokie. U mnie rodzina wczoraj ubrala choinke (prawdziwy zywy zielony swierk w donicy) dzisiaj zabieramy sie za gotowanie pierogow, poniewaz pracuje jeszcze w wigilie musze to co sie da zrobic wczesniej. Ciasta raczej tez w cukierni nie kupie, bo jakos nie bardzo mi podchodza tutejsze wypieki,, ale samopoczucie wspaniale, indyk w zamrazalce, popitki na glowie malzonka Zycze Ci udanych Swiat i dobrej zabawy sylwestrowej , Wszystkiego najlepszego. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Przedswiatecznie... 21.12.03, 04:30 Hola Amigos, Czuje juz przyspieszony oddech zblizajacych sie Swiat i prawie ich cieply dotyk. Asiu, Twoj opis perturbacji komputerowych przeczytalem z duzym zainteresowaniem. Potwierdza on tylko przypuszczenie, ze nie jest latwo zsynchronizowac wszystkie programy i oprzyrzadowania. Nie bedac bardzo bieglym we wszystkich zawilosciach komputerowych czasami polegam na automatycznym pilocie a czasami a radze sobie manualnym sterowaniem. Z czym beda Wasze pierogi i jakie ciasta pieczesz? Gunther/Amigo, wczoraj gruchnela plotka, ze we wszystkich angielsko jezycznych krajach od nowego roku ma byc nalozony specjalny progresywny podatek na mezczyzn powyzej pewnego wzrostu. Mowi sie o 185 cm i up. Zaniepokoilem sie tym nie dlatego, ze czuje sie zagrozony poniewaz przy moich 177 (nie garbiac sie) moge jeszcze spac spokojnie ale natychmiast pomyslalem o Twoich podatkowych widelkach (nie malych). Wierze jednak, ze to tylko zlosliwa plotka nizszych politykow. Kangur, super, ze przyjemnie spedzasz czas w Polsce. Prosze nie zdemoluj Szczecina abym mogl poznac miasto w lecie. Zgoda? Iwona, zycze powodzenia w Twoich business`owych przedsiewzieciach. Damian, wierze, ze codziennie robisz male kroczki na drodze do swojego emigracyjnego celu. Te w podswiadomosci tez sie licza. Pysiek, napisz cos o robieniu zakupow (niekoniecznie spozywczych). Temat wdzieczny, kobiecy i z przyjemnoscia wymienie opinie. Swoja przelotna opinie juz chyba wyrazalas, ale teraz z Magda to calkowicie inna sprawa. Serdecznie/slonecznie Was pozdrawiajac musze wstac i podkrecic glosniej radio z Jose Feliciano spiewajacym nismiertelne Feliz Navidad, do nastepnego, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gunther_0 Re: Przedswiatecznie... IP: *.nsw.bigpond.net.au 21.12.03, 07:18 Witajcie, dzisiaj znowu z troche ciezka glowa, party bylo udane, pogoda jest absolutnie fantastyczna. Yvonka, jak to odbierasz, czy wystarczajaco goraco? jaki Ty tam business skarbie otwierasz? komputery? to jest zakala swiata, mowie Ci szczerze i z wlasnego doswiadczenia ;))) ale powodzenia zycze. wspomnialas, ze mialas tate idiote, bo chodzil na ryby? to jest tylko pasja skarbie, zdrowa pasja, konik, hobby...no i ja tez w takim razie do podobnych idiotow sie zaliczam. a tak poza tym, mam jeszcze pare innych ... pasji, tak w zapasie, zeby nie bylo nudno. Asia, no i po co ja Bubu sciagalem moja T-shirt? mialo byc juz neutralnie, a Ty tu wyjezdzasz ludzie z tym dowcipem. no fajnie, fajnie, wesole... smiejesz sie? no i co ze mezczyzni lubia sex, tak juz jestesmy zaprogramowani, a Ty nie lubisz? lubisz lubisz :))) zapewniam Cie, there is still plenty of life apart from sex. powodzeniem cieszy sie powiedzonko, ze jesli kobieta juz musi byc madra, to niech przynajmniej bedzie ladna...trudno okreslic IQ kobiety za ktora odwracamy glowe na ulicy. ja przynajmniej fantazjuje, ze jej IQ nie jest mniejsze niz obwod jej piersi. i co w tym zlego? i napewno nie roznimy sie od innych kultur pod tym wzgledem, tak bylo w afrykanskim plemieniu UFA BUFA i tak jest dzisiaj w zglobalizowanym plemieniu uzytkownikow Internetu. poza tym ogladajacy sie mezczyzni za kobietami nie chca znac jej IQ, tak naprawde nie chcemy nawet wiedziec, czy ona ma ten wspolczynnik zblizony do 90-60-90. ale z reka na sercu powiem, ze nigdy nie ogladalem sie za kobietami jak bylem zakochany. zakochani mezczyzni generalnie niedowidza i to nie tylko metafora poetycka. mimo, ze tu osmielilem sie pare slow napisac na ten delikatny temat, znawca kobiet nie jestem. znawca jest ten kto potrafi stworzyc jakas klasyfikacje i podzielic jej wartosciujace czynniki. powstanie wtedy posortowana lista z kategorami itd, z miejscami pierwszym i ostatnim, ale taka liste moze zrobic tylko jakis cyniczny i arogancki palant. nie bylem i nie bede znawca kobiet. jestem tylko skromnym Waszym wielbicielem, ostatnio wielbicielem tylko jednej o oczach w kolorze Tia Maria. Amen Mojito Amigo hola! co Ty tu mnie przestraszasz z tym podatkiem, w Polsce jakies bykowe, tu od wzrostu, no tego nie skurcze sie, schudnac to jeszcze moge tego. zarty sobie z kolegi robisz? mowisz, ze masz 177 to jak ten Tom Cruise, taki sie podoba kobietom ;))) mial fajna kobiete zreszta australijke Nicole, ale ona go przerastala, ona ma 188 i mnie to pasuje. mowie Ci badz ostrozny, nie bierz nigdy wyzszej od siebie, bedac na zblizonym poziomie mozna osiagnac latwiej porozumienie, nie? sluchasz ciagle Jose Feliciano? tutaj sie slucha jakies Jingle Balls i Rudolph with Red Nose i Rainbeers, nie pamietam dokladnie... Pysiek, jak tam humorek dzisiaj, lepiej? mysle, ze lepiej, wyspa w bliskiej perspektywie, pogonilas kota chlopakom, az skonczyli ten wasz projekt, Ty masz sumienie? czasem to trzeba taryfe ulgowa, no tego, chyba lubisz ich, nie? kumple z pracy. bylas w kosciele, z tego trzeba sie wyspowiadac. czy nie odwiedzasz miejsca? jak napiszesz slowko, to nie bede sie wiecej na Ciebie gniewal, obiecuje!!!!!!!!!!! Kangur, boj sie Boga, ale Ci dobrze. i snieg, i zarcie i towarzystwo, ale sprytnie to kolego zes zaprogramowal. pisz, pisz tutaj, moze sie nie najemy, ale chociaz sie upewnimy ze duch w narodzie nie zginal i ze tam wszystko TO trwa, trwa, i co gorsza bez nas...kurcze, ale mnie dzis wzielo. chyba skocze na poprawke za Wasze szanowne zdrowie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Przedswiatecznie... 21.12.03, 07:57 Hola Amigo, co Ty piszesz! Nicole Kidman ma 188 cm wzrostu? Nigdy bym nie przypuszczal. Nie zeby to mnie w jakims najmniejszym stopniu dotyczylo ale taki wzrost no,no...Bede musial sie przy nastepnej okazji gazetowo/telewizyjno/oscarowej Jej Wysokosci K. przyjrzec. Widzac ich kiedys razem na zdjeciach nie rzucalo sie to w oczy. Jose F. zaczyna juz lekko irytowac. I inne na okraglo katowane przez caly dzien piosenki/melodie tez. To kapitajstyczny spisek majacy na celu zmniejszyc sentymentalnie nasza odpornosc na wszechogarniajace nawolywania do wydawania przedswiatecznego. Na szczescie Swieta juz, juz... Grudzien to tough miesiac. Trzymam sie i Ty tez sie nie puszczaj, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Przedswiatecznie... IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 21.12.03, 10:03 Witajcie wieczorowo, Hola dos Amigos ;))) Mojito, ciesze ze forecast jest absolutely independent, nigdy w to nie watpilam. nobility obliged :))) dziekuje za pozdrowienia dla Boss i mojej niece, oboje maja sie doskonale. szczegolnie Magda, bo poswiecilam sie i poszlam z nia na zakupy. o zgrozo, shopping przed Swietami! swiateczne zakupy przypominaja wielkie lowy, tylko zamiast strzelby ludzie zabieraja credit cards albo gruby portfel. ja unikam wszelkich tlumnych wydarzen, ale czego sie nie robi dla rodziny. mozna by to ugolnic, ze Swiety Mikolaj, to jest lowca jeleni. tyle pokus czyha na client na kazdej polce. za duzo tu psychologii involved, na kazdym kroku cos zacheca do kupno, jak nie kolor to zapach, jak nie zapach to cena... najchetniej bym wpadla gdzies do sklepu z ksiazkami, albo mapami, tam chociaz cicho. Mojito, zazdroszcze sklepu z mapami, szkoda ze zamykaja, takich naprawde dobrych niewiele tutaj. mapa Australii, to rzeczywiscie jak oddzielne rozdzialy, sam plan ulic Sydney to gruba ksiazka. czy kupiles cos ciekawego, co moze juz planujesz po Rio? Magda jest w miare dobrze ulozona nastolatka, nie chodzi z golym brzuchem, nie maluje sie przesadnie, mysle ze pije, troche podpala papierosy, ale umiarkowanie, aco najwazniejsze to lubi szkole. nasz shopping wygladal wiec tak, ze ja zrobilam liste co potrzebuje koniecznie, a ona tylko zeby popatrzec. moj shopping skonczylam w 15 minut, a patrzenie zajelo nam caly dzien... Gunther mysle, ze moje 'grzechy' juz chyba odpracowane, tym 'patrzeniem', ale czym to ja zgrzeszylam... do kosciola chodze, ale w zwykle dni, gdy jest tam pusto i cicho, a Pan Bog zdazyl juz odpoczac po niedzielnym tlumie. no i kto na kogo jest obrazony i za co? ja swieta nie jestem, nie jestem perfect, mam sporo roznych wad, wymienie jedna - jestem porywcza, reszte (wad) przemilcze. moge natomiast powiedziec, co moim zdaniem we mnie jest dobre: nie chce nikogo skrzywdzic. ale to nie znaczy ze nie skrzywdzilam, a jednak zawsze STARAM sie aby nie krzywdzic. ta wola jest czyms, co w sobie szanuje :))) Gunther napisal: < there is still plenty of life apart from sex> yes, Gunther there are long hours of waiting in between :))) a jeszcze tak na konto 'zawieszenia broni' damsko-meskiej moze nie powinnismy skupiac sie na roznicach. inna biologia, wplywy hormonow, kultury, religii wszelkie wyjasnienia antropologiczne powoduja utrwalenie schematycznych podzialow miedzy kobietami i mezczyznami. nie powinnismy im ulegac, ani tym bardziej (kiedy nam to pasuje) z takich argumentow korzystac. jestem pewna, ze wiecej nas laczy, niz dzieli i wszyscy chcemy tego samego: harmonijnego, dobrego porozumienia/zwiazku. obciazeni genetycznie i kulturowo, jestesmy nadal wolni, mamy nieograniczony potencjal ksztaltowanie relacji z innymi, nie jestesmy zaprogramowani na 'battle of sexes'. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Przedswiatecznie... 21.12.03, 11:17 Witajcie Wszyscy Przedswiatecznie, Yo! Pysiek, forecast always absolutely independent. Ciesze sie, ze tak to odebralas. Bo tak jest. Koniec p.eprzonego tygodnia. Pisze to z meska czuloscia. Mialem rough tydzien. Pracowity, trudny, rysujacy karoserie. I z perspektywy satysfakcjonujacy. Taki troche outback. Dzisiaj wczesna niedziela i wiem co glownie bede robil. Spal. Spal. Spal. Dzisiaj same dobre wiadomosci. Moj ojciec mial szpitalny zabieg w Polsce. Biorac wszystko pod uwage, zawsze jest pewna doza niepokoju. Wiem teraz, ze wszystko jest ok i w poniedzialek bedzie w domu. Snujac sie jeszcze po mieszkaniu zdecydowalem otworzyc butelke wloskiego czerwonego wina i zakonczyc ten kochany p.eprzony tydzien. Montepulciano D`Abruzzo. Vintage 1998. Moje kubeczki smakowe okreslily je na dobre. Wasze wiec zdrowie. Znowu prowadze myszke/klawiature pod wplywem. To tylko przypadek. Podwojny. Wola boska i skrzypce. Myslalem o tym aby strategicznie wybrac sie do kosciola dzisiaj w parafii gdzie moge znalezc Portugalczykow. Dobrze byloby znalezc nauczycielke przyspieszonego portugalskiego przed podroza do Brazylii. Wiesz Pysiek, omawianie transakcji finansowych po/przed kosciolem nie budzi zaniepokojenia dziewczat/kobiet:)))). Zobacze jeszcze jak wstane. Wspomniany sklep jest super. Mam jeszcze dwa obok w sasiedztwie. Kupilem kolejna mape Rio, kolejny przewodnik po Brazylii, rozmowki portugalskie, przewodnik po Erytrei (nie wiem dlaczego), LP Milan, Turin & Genoa, no z racji watku LP Queensland, dwie mapy Australii i LP Sydney. Zajrze tam jeszcze w poniedzialek. Gdybys miala zyczenie to prosze... W zaufaniu powiem, ze mysle o Wyspach Zielonego Przyladka w lecie. Tak na wszelki wypadek kupilem wiec Cape Verde Islands - Travel Guide. I juz wychodzac ze sklepu dokupilem przewodnik barmana. Nazywa sie Mr. Boston - official bartender`s and party guide. Poprzedni stemplowalem razem z paszportem ale gdzies mi zaginal. Zakupy, zakupy, zakupy... Tez olbrzymia presja na zmysly konsumenta. Doswiadczeni czekaja na sprzedaz poswiateczna. Tym co nerwy popuszczaja sa uwiedzeni wszelkimi przecenami teraz. Lasy rzedna, czas sie zmienia coraz trudniej o jelenia. /sw. Mikolaj/. To dobrze, ze Magda jest dobrze ulozona nastolatka. Jak to sie stalo, ze nie ma kolczyka w pepuszku? A moze ma? Ma to troche uroku, zgodzisz sie? Na moment jeszcze do kosciola. Staram sie nie zawracac Panu Bogu zajetej glowy modlitwami. Zdrowie dopisuje i to najwazniejsze. Z innymi sprawami staram sie sobie radzic bez posrednictwa bozego. Wierze gleboko, ze Pan Bog to docenia. Wola boska i skrzypce. Zupelnie dobre jest to wino, gadu gadu i pol butelki is gone, Wasze zdrowie i dobranoc, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Przedswiatecznie... IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 21.12.03, 13:34 Hola Mojito, o ile jeszcze nie spisz... robie pierogi, na Wigilie, i na zapas: ruskie, z miesem i z jagodami. jagody zerwane z krzaczka na farmie, ale nie sa tak dobre jak polskie. chcesz troche, podesle przez Boss? a przy pracy, rodacy, tez otworzylam butelke wina, francuskie, rocznik w tej chwili, bo blisko widac dno, trudny do identyfikowania, prezent od siostry, Magda przywiozla, wiec cheers za tych co juz prawie spia :))) i beda spac, spac, spac...i wszystkich pozostalych tez. Mojito, nie rozumiem co z tym kosciolem, czy uczysz sie jezyka, czy podrywasz dziewczyny na wiare? a pewnie both ;) na to bym nie wpadla, temat rzeczywiscie bardzo neutralny, tak powiem :))) a czy Ty znasz Magde, skad wiesz ze ma kolczyk w pepek? no, podejrzane... metodologie kupowania map mam podobna. kupujac atlas albo przewodnik, to zakladam, ze napewno kiedys tam pojade, wiec tych map i przewodnikow mam cala kolekcje. a kolekcja to juz duze slowo, to juz zobowiazuje, wiec zobowiazujaco wlocze sie po swiecie. i naprawde to lubie, moge to robic zawsze o kazdej porze, bez wzgledu na wiek, pogode i nastroje, kilka lat temu nawet bez pieniedzy pracujac 'po drodze'. mowisz Wyspy Zielonego Przyladka? tam mnie nie bylo jeszcze, interesujace. lato u Ciebie to june/july/august, to Wyspy tak w drodze do Polski? ja planuje dluzsza przerwe w pracy jak mi sie uda, april/may/june, tak mi sie marzy Mauritius, Madagascar, moze Seychelles. ale to narazie w marzeniach. realia sa takie, ze wypadaloby odwiedzic rodzine. ja nie mam nic przeciwko rodzinie, lubie wpasc na Stary Continent, tylko jak sie juz tam pojawie, to nie moge wyjechac, bo tyle zawsze mam zaleglosci w odwiedzinach. no i znowu trzeba znalesc jakis compromise. ciesze sie, ze tata Twoj jest OK, nigdy duzo nie piszesz o sobie. dopiero niedawno pochwaliles sie siostra, nawet nie wiem, gdzie rodzice? z Toba, czy w Polsce? zycze zdrowia dla taty , wiem jakie wazne to zdrowie, i jaki krotki jest czas podzielony od wizyty do wizyty. najlepszego Mojito Hola Yvona, widze ze rzeczywiscie odzywasz sie jak ktos Cie podrazni ;))) radzisz sobie dobrze widze, zwiedzasz, poznalas kogos fajnego? business wyglada bardzo interesujaco, to Ty jestes graphic z zawodu czy tylko hobby? to widzisz moze jak zdaze,jak wroce z holiday, zobaczymy sie zanim wyjedziesz do Polski? myslimy tu nad strona dla Asi, znaczy website, ma to byc w formie klubu podroznika. ja mam kilka pomyslow, Asia narazie nie ma , czy jestes OK w graphic design, jaki system? moze co dwie glowy...glow moze byc jak najwiecej. strona musi byc rewelacyjna! napisz co myslisz pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Przedswiatecznie...i biznesowo... 21.12.03, 11:14 no, Gunther, nigdy nie pisalam, ze tata idiota, ale troche przesadzal, bo ryby byly zawsze wazniejsze, no, moze na moj pogrzeb by przyszedl, ale inne drobniejsze sprawy to zapomnij... pogoda zadowala mnie w pelni, zwlaszcza wtedy, gdy moge sie nia cieszyc, czyly gdy nie pracuje, jakos ostatnio nie mam szczescia, no ale nie narzekam, odbije sobie we czwartek, o ile mnie nie utopi nagly i niespodziewany deszcz... co do biznesu - komputer bedzie sluzyc jedynie za medium, czyli wirtualny sklep, a rzecz bedzie iscie artystyczna, taka mala galeryjka w sieci, rzeczy przerozne.... na razie konceptualizujemy, ale rzecz nabiera ciala i mam nadzieje, ze wkrotce bedziemypelna geba bizneswomenkami, na poczatek nie liczymy na wiele, aby sie krecilo.... a tata juz na ryby niestety nie chodzi, bo mial udar i niedomaga, niestety... a mowia ze rybacy maja spokojne nerwy... pozdrowienia dla wszystkich i do uslyszenia, zajrze jeszcze przed swietami z zyczonkami (ale mi sie zrymowalo, no , no); Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: Przedswiatecznie 22.12.03, 00:29 Asia, to co u Was snieg pada? tak bialo, nic nie widac :))) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Przedswiatecznie IP: *.jetstream.xtra.co.nz 22.12.03, 00:49 przepraszam Pysiek ale Gunther mentioned sex i sie mnie raczki zaczely trzasc lol Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Przedswiatecznie IP: *.jetstream.xtra.co.nz 22.12.03, 00:48 Witajcie kochani,, Pozwole sobie Wam Wszystkim zlozyc zyczenia dzisiaj bo nie wiem czy bede miala jeszcze czas to zajrzec przed swietami. Uobiona jestem po pepek chociaz tak wlasciwie to poza pierogami ktore robila cala rodzina niewiele zrobilam, a przynajmniej nic nie widac zebym zrobila. Mojito pytal jakie pierogi, no coz u mnie tylko z miesem, takie robimy i takie wlasnie nie czesciej jak 2 x do roku robimy, ale jak juz robimy to w slusznych ilosciach :) z ciast --hmmm sama nie wiem, mialam chec na sernik ale ser to jakis taki slony itd, moze cos upieke ale chwilowo nie jestem zdecydowana co, sezon truskawkowy to Pawlowa pewnie bedzie mile widziana, a ze mozna kupic, to bardzo do mnie takie wypieki przemawiaja. Jutro po pracy mam ugotowac kapuste (mloda) zrobic salatke jarzynowa (ta typowo polska), nozki, i jajka faszerowane, (to mam w planach ale co zrobie to sie okaze) aha i barszczyk ugotowac, malzone sie zdziwil ze tu Hortexu nie sprzedaja hihihi Gunther Niedzwiadku Ty moj,, ja jakis dowcip zamiescilam a Ty mi caly wyklad na temat stosunkow, rozmiarow biustowych i innych a do tego jeszcze ze niby there is still plenty of life apart from sex?// - no tu mnie zalamales, maybe there is pleny but without any quality hehehe a tak wogole to czy ja sie dziwie ze faceci lubia sex? albo czy gdzies pisalam ze ja nie lubie?????? Ja dlatego wlasnie uwielbiam facetow bo oni sex lubia :) Jak sam zauwazyles jak juz czlowieka jakis amorek ugodzi to wtedy nie patrzymy czy jej IQ jest 90.60.90 czy tez jakies inne ani kobietki nie patrza jakie jest meskie IQ, i ten stan jest wspanialy bo wtedy patrzymy sercem, nikt ni nic nie jest nam w stanie tego zafascynowania zaklocic, i wogole jest cudownie. Tak ze przestan na mnie nagadywac bo ja jestem niewinna jak dziecie. No to pora na zyczenia Kochani Dziekuje ze jestescie tu ze mna juz od jakiegos czasu, czesto mnie podtrzymywaliscie na duchu, czesto rozmieszaliscie, czasem wzruszaliscie do lez. Wszystkim ktorzy tu wpadaja, zycze samych slonecznych i szczesliwych dni, optymizmu, dobrego samopoczucia, duzo samozaparcia, checi do zycia, smiechu, milosci. Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie, i ciesze sie ze jestescie :) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Przedswiatecznie 22.12.03, 01:53 Witajcie Wszyscy przedswiatecznie, Asiu, dzieki za zyczenia. Pierogi z miesem powiadasz? Moje ulubione. Bedzie mi ich w te Swieta brakowalo. Ty, Asiu i Gunther/Amigo duzo piszecie o seksie:))). Dodam wiec swoja kulinarna obserwacje. Pierogi z miesem to prawie jak seks. I dodajac odrobine sztuki do tego - nazwa deseru Pawlowa pochodzi od znanej rosyjskiej prima baleriny. Pysiek, butelki wina czerwonego czesc druga i ostatnia. Dzieki za zyczenia zdrowia. Rodzinnie u mnie wyglada nastepujaco: Rodzice mieszkaja w Polsce. Siostra w stanie New Jersey. Mam troche kissing cousins porozrzucanych w Stanach, Francji i Kuwejcie. Ci ostatni siedza na zaworze do regulacji doplywu ropy. Zartuje oczywiscie. Tez mam przewage ksiazek podrozniczych. O Cape Verde Islands mysle czerwiec/lipiec - tydzien/dziesiec dni. Leza okolo 1000 km od Wysp Kanaryjskich i okolo 500 km od Senegalu. Leci sie glownie z Lizbony, Paryza lub Johannesburga. Chce je zobaczyc i dotknac... Moje lato zazwyczaj zaczyna sie od Memorial Day (koniec maja) i konczy tuz po Labor Day (pierwszy poniedzialek wrzesnia). Wloczyc sie uwielbiam. Koscielne dygresje to pol zartem pol serio. Jezeli szuka sie czegos etnicznego szybko to kosciol moze w tym pomoc. W kosciele tez mam zawsze jedno oko szeroko otwarte. I staram sie nie grzeszyc myslami. Korepetytorke czegokolwiek jest dobrze miec czasami. Zalozylem, ze nie bede obciazal Bossa absolutnie niczym. Ale pierogami kusisz. Oslablem zupelnie... Moze wiec, jezeli nie sprawi mu to klopotu, prosze przeslij trzy piergi miesne i po jednym z jagodami i ruskim. Mam do niego zaufanie i wierze mu z pierogami. Miesnymi szczegolnie. Wloz je do woreczka plastykowego i zawin w jego szorty bokserki. Wino czerwone bardzo udane. Mozna je przekasic kawalkiem czarnej gorzkiej czekolady. Pije wiec za Wasz i moj rozszalaly tydzien przedswiateczny, cheers, uklony dla Bossa i Magdy, mojito. P.S. Kiedy dokladnie lecisz? m. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 Re: Przedswiatecznie IP: 210.215.131.* 22.12.03, 03:02 Witajcie, i blogo mi sie robi i smutno jak czytam... Asienko, to co juz nic nie poczytam od Ciebie? zanurzasz sie w zycie rodzinne? ja bym nie tylko na rekach Cie nosil, ale jeszcze zabral gdzies do dobrej restauracji, zebys nie musiala sie tak 'urabiac' przed swietami. po co Ci to, i tak ciezko pracujesz. widze ze jestes tradycjonalistka, grunt to rodzina i swieta i basta i tak ma byc! pozwole sobie wiec tez ucalowac Cie w czubek glowki, to jest tak swiatecznie, zycze Ci wszystkiego najlepszego, powodzenia w pracy, cierpliwego meza, kariery i dobrego meza dla corki, zycze Ci aby to co sobie zyczyc gleboko w sercu spelnilo sie, i zebys zawsze miala tyle energii i poczucia humoru, jak na tym forum, tak w zyciu. Ivonka, dzieki ze sie odezwalas, skarbie, ja niczego tak personalnie nie odebralem, jestem zapalony wedkarz i tyle. bylem tylko zaskoczony jak szorstko okreslilas ojca. dla mnie rodzic, to Swietosc, ale pewnie bylem wychowany w innej epoce. to tak na marginesie...powodzenia Ci zycze Mojito Amigo, pierogi to prawie jak seks? Amigo...to ja znaczy bardzo wyposzczony ;) ja do Ciebie slowko mam, ale musze najpierw zebrac mysli. Pysiek jak to milo, od razu jasniej tu sie zrobilo, chmury znikly...nie ja sie nie gniewam i ciesze sie ze Ty tez nie. jaki blogi nastroj, nie psujmy go wiec :))) kiedy odlatujesz ostatecznie? czy skrobniesz cos z wyspy, czy splendid isolation bedziesz uprawiac? pozdrawiam wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Przedswiatecznie IP: *.jetstream.xtra.co.nz 22.12.03, 04:51 Yoggi skarbie moj, to nie ja jestem tradycjonalistka a raczej moja rodzina, ja juz im zreszta zapowiedzialam ze nastepnego roku to ich zapraszam na Wigillie to restauracji. Dzieki za zyczenia i moze odrazu sie do nich ustosunkuje ze tak powiem, otoz moj malzonek cierpliwy nigdy nie byl i nie zanosi sie na to ze bedzie, kariery mi sie nigdy nie chcialo, zawsze pracowalam i pracuje dla pieniedzy, fajnie jak wykonuje prace ktora mi przynosi jakias tam satysfakcje i nie jest nudno, ale nigdy nie bylam karierowo nastawiona, gdyby moje srodki finansowe pozwalaly na slodkie lenistwo to jestem przekonana ze znalazlabym sobie jakies przyjemniejsze zajecie niz praca :)jezeli chodzi o meza dla corki, no coz przekaze jej zyczenia bo mnie nic do tego kogo ona sobie wybierze za cala reszte bardzo uprzejmie dziekuje, i mam nadzieje ze energia i poczucie humoru mi dopisza. Tobie zycze zeby ci bylo mniej pod gorke a bardziej po rownym, zeby cie nie opuscila chec noszenia mnie na rekach, zeby podatku od wzrostu nie wprowadzili, no a juz z takich calkiem osobistych zyczen - to tego czego sam bys sobie zyczyl- oby Ci sie spelnilo :) Tobie bylo latwo mnie w czubek glowki,, wiec tez sie chce zrewanzowac jakims swiatecznym caluskiem tyle moj chyba siegnie lekko powyzej pepka, wiec niech bedzie tak swiatecznie w pepuszek :) Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Przedswiatecznie... 23.12.03, 13:03 no, wiec nie odebralam tego jako szorstko, moze dlatego, ze u mnie szorstko nie znaczy bez szacunku, moze jestem dziwna, a moze to inne pokolenie, ale wlasciwie to chyba jeszcze nie... chodzi o to, ze do mojego ojca nie moge miec wiele szacunku, ale mimo to go bardzo kocham, nawet jesli na to nie zaslugje, po prostu mnie boli, ze nie jest taka osoba, jaka mi sie marzy, ze do niczego nie dorasta, i mimo ze rozumiem dlaczego, skad sie to wzielo i jaki byl jego ojciec, to jednak zal pozostaje... no, ale koniec trudnego tematu, bardzo chcialam zyczyc wszystkim wesolych, szczesliwych, zdrowych i niesamowitych swiat, szampanskiego sylwestra i samych fajnych rzeczy... i zeby sie nam wiodlo, i zeby watek trwal i owoce przynosil, i kolejne edycje, i w ogole wszystkiego co najlepsze... pozdrowionka, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: Przedswiatecznie 22.12.03, 04:45 Witajcie wszyscy, Asia, zyczenia bardzo mile, dziekuje. co bym ja mogla Ci zyczyc? to chyba z okazji Swiat i bez okazji tez. pogody ducha, masz wprawdzie, ale zeby zawsze byla nie-zawodna, sloneczka w sercu, dobrych ludzi na Twojej drodze, samych usmiechow na-codzien i wszystkiego naj...co sobie zamarzysz. Mojito, jestes bardzo taktowny, dzieki ze nie masz duzych wymagan, plecak Boss odpowiednio spakuje :) odlatuje z moimi marzeniami, na Wyspe Marzen w niedziele rano 28/12... zamyslam sie nad pewnymi zbieznosciami, czekolada gorzka, tez my favour... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Przedswiatecznie IP: *.jetstream.xtra.co.nz 22.12.03, 04:55 Dzieki Pysiek, Tobie wzajemnie wszystkiego co dla Ciebie dobre, powodzenia i udanego urlopu :) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Przedswiatecznie - Asia 22.12.03, 05:18 Hey, Yo! Asia, widze, ze moze rzeczywiscie w natloku obowiazkow swiatecznych nie zajrzysz tutaj pozniej tuz przed Swietami. A wiec: Wszystkiego absolutnie najlepszego z okazji/i bez. Zdrowka, pogody ducha i utrzymania Twojego zdrowego i slonecznego nastawienia do swiata. Przy najblizszej okazji przybije te zyczenia rumem ktory lubisz. I raz jeszcze tylko najlepszego Kiwi-Amiga, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Przedswiatecznie - Asia IP: *.jetstream.xtra.co.nz 22.12.03, 05:24 Mojito przyjacielu, dzieki za zyczenia, Tobie wzajemnie wszystkiego naj i powodzenia w poznawaniu roznych stron swiata i nawiazywaniu nowych przyjazni, mam nadzieje ze pierogi w bokserkach do ciebie dotra, gdyby nie to zjem jendego albo i wiecej za ciebie i podleje go czyms wyskokowym. Zycze powodzenia i dobrego nastroju. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza Przedswiatecznie i noworocznie dla Mojito i Asi IP: *.gostyn.com / *.gostyn.com 22.12.03, 20:23 Drodzy Mojito i Asiu :) czytam wasze posty jak mi tylko czas miedzy praca, rodzina i nauka angielkiego pozwala i ciesze sie ogromnie, ze sa na swiecie ludzie wsrod ludzisk :) bardzo cenie sobie slowa wilu ludzi z forum, jednak niektorzy potrafia byc malo tolerancyjni , coz ... zycze wam radosnych swiat a w Nowym Roku spelnienia marzen :) mam tez wlasne, ktore dla was sa one codziennoscia a dla mnie dalekim snem, ale ... kto wie czy za rogiem nie stoja Aniol z Bogiem i warto miec marzenia, doczekac ich spelnienia ...:) pozdrawiam serdecznie Iza Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Przedswiatecznie i noworocznie dla Izy IP: *.jetstream.xtra.co.nz 22.12.03, 20:36 Droga Izo bardzo dziekuje za zyczenia i milo mi ze czasem nas czytasz, jestem pewna ze Twoje marzenia sie kiedys spelnia, zawsze wierzylam w to ze jak czlowiek czegos bardzo chce to wczesniej czy pozniej to osiagnie, uwazam tez ze to co nas w zyciu spotyka ma swoj sens, na ogol zeby nas czegos nauczyc. Nie chce nikomu narzucac swoich swiatopogladow, ale latwiej sie zyje jezeli czlowiek akceptuje to co nam sie w zyciu przytrafia, nigdy nie traktowalam swoich potkniec jak niezasluzonej kary czy cos w tym rodzaju. Staram sie brac swiat i ludzi takimi jakimi sa i gleboko wirze ze kazdy czlowiek to dobra istota, czasem tylko warunki zmieniaja nasze serca. Zycze Ci wszystkiego co najlepsze, spelnienia Twoich marzen (jestem pewna ze wczesniej czy pozniej sie spelnia) duzo wytrwalosci, tolerancji dla innych i tego zebys nigdy nie pozbyla sie tej lekko dziecinnej strony jaka kazdy z nas ma w sobie. Badz niepoprawna optymistka i traktuj ludzi ktorych masz na okolo siebie tak jak sama bys chciala byc traktowana. Pozdrawiam Cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Przedswiatecznie - Iza - thank you. 22.12.03, 20:47 Witaj slonecznie Izo, dziekuje za zyczenia. Tobie zycze wszystkiego zdrowego i najlepszego. Kolorowego rowniez oczywiscie. Marzenia sa demokratyczne. Nie ma codziennych, zwyklych, niewaznych. Wszystkie nasze marzenia sa tego odwrotnoscia :))). I dopoki je mamy zycie jest ciekawe i interesujace. Tobie zycze spelnienia Twoich, pozdrowienia serdeczne, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 List do Sw. Mikolaja.... 23.12.03, 00:22 Witajcie, witajcie, hola, hoi i jeszcze pare, tutaj cytuje wierszyk, ktory dostalem z Polski, wydaje mi sie bardzo ladny, wierszyk do Sw. Mikolaja: Swiat dzis jakis odmieniony, dawne smutki wiatr przegonil, Odswietnie lsnia miasta, wsie. A twoj zaprzeg w gwiezdnym locie, spoza chmur skrzac sie zlotem, z podarkami do nas mknie. Ty wiesz czego nam tu trzeba, wiec daj dzieciom gwiazdke z nieba i na krnabrnosc jakis lek. starszym daj dar snucia marzen, w dobro swiata slodka wiare, szczescie bez wzgledu na wiek. Daj tez optymizmu worek, Madrosc co przybywa w pore: nie po szkodzie, ale przed. Szare zycie zamien w bajke, dajac nam nadziei miarke, oraz czarodziejski flet. Zgoda, trudne zamowienie: jakies dziwne, nie z tej ziemi, i tych zyczen jakos w brod. lecz choc smiale sa to plany, pelni wiary tu czekamy, ze sie spelni dzisiaj cud. To tak dla utrzymaniu wspanialego nastroju jaki tu zapanowal. Najlepszego dla wszystkich co tu pisza i odwiedzaja nawet nas goscinnie. Iza, mimo, ze nie jestem included na VIP list Wesolych Swiat! pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: List do Sw. Mikolaja.... 23.12.03, 01:51 Yo! Amigos wszyscy, Miasto zdecydowanie przyspieszylo przedswiatecznego kroku. Wszedzie tlumy, wszedzie migajace kolorowe swiatla, wszedzie uporczywie brzmiace dzwonki Armii Zbawienia. Ludzie sa uprzejmi i zyczliwi do siebie. Byc moze ten nastroj przymarznie do nas i utrzyma sie co najmniej do czerwca. Latwiej sie zyje... Okna wystawowe krzycza, gwizdza, zawodza, lkaja, zaklinaja i blagaja: kochany/a wyjdz, zobacz, kup... Mamy wszystko zobacz, zwroc uwage na nasze ceny. Prawie za darmo... Kochany/a gdzie idziesz, nie rob nam tego. Pleasssssssssssssseeeeeeeeeeeeee! Pretty pleasssssssssssssseeeeeeeeeeeeeee! Victoria`s Secret zmienila wystawe. Zdecydowanie pod nas - mezczyzn. Platki sniegu (chyba sa rodzaju meskiego) topia sie natychmiast widzac ekspozycje wystawowa. Nastroju miasta nie przygasily nawet porazki sportowe lokalnych zespolow - Flyers (hokeisci) zmiazdzeni zostali w Atlancie (1:4) i Eagles ulegli lokalnie 49ers (San Francisco) 28 do 31 w dogrywce. God bless mikrofalowke. Dzisiaj nie musialem sie spieszyc z powrotem do domu z jedzeniem. A co mi tam, niech sobie stygnie... Zupa z soczewicy z wloskim prosciutto. Ryba tilapia z pinenuts i pieczone krojone ziemniaki. Cytryne do pokropienia ryby przypadkowo mialem. Bez deseru. Do biabla z deserem. No, moze kawalek czarnej gorzkiej czekolady. Zycie bywa/jest piekne. Ole! Gunther/Amigo, list/wierszyk do sw./ob. Mikolaja ladny i podoba mi sie jego optymizm. Nie latwo byc sw. Mikolajem. Wyobrazasz sobie jaka musi miec rozbudowana biurokracje. Ktos musi czytac listy/zyczenia. Akceptowac/odrzucac. Wprowadzac do komputera. Zamawiac. Weryfikowac adresy. Rozpatrywac reklamacje i zlorzeczenia. Kierowac zaprzegiem. Uwazac na znaki drogowe. Cholera, zwariowac mozna. Dobrze, ze to sezonowa praca. Ciekawe co Starszy Pan robi w lecie... Asiu, zapachy z Twojej kuchnii pieszcza moj zmysl powonienia. I wyobrazni... Pysiek, juz wkrotce poprosze Ciebie abys przekazala Bossowi rozklad lotow z Sydney do Rio i zyczliwe sugestie na droge. Niestety, nie mozna pierogow legalnie przesylac. Bedziemy wiec musieli nagiac troche przepisy celne lub je po prostu ominac. Ciesze sie, ze masz juz doswiadczenie z przemytem wodki i kielbasy mysliwskiej. Dobrze jest miec do czynienia z profesjonalistami:))). Serdecznie Was wszystkich pozdrawiajac, pozwole aby mi sie leciutko, leciutenko sadelko zawiazalo, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: List do Sw. Mikolaja.... IP: *.jetstream.xtra.co.nz 23.12.03, 05:16 Mojito dzieki Tobie to nawet w pracy o kuchni nie moge zapomniec,, no coz warzywa ugotowane wczoraj, dzisiaj krojenie salatki, wylewanie galaretki, pieczenie szynki, pieczenie ciasta, gotowanie kapusty i barszczyku tak ze pracy sporo, ale rodzina pomaga wiec nie jest tak zle,, aha jeszcze jajka faszerowac, jutro juz tylko indyk do upieczenia zostanie, zastawienie stolu i otwierania prezentow. Wsiadaj w samolot i chetnie cie na Wigilli powitamy bo jedzenia by dla pulku chyba wystarczylo, pewnie jeszcze miesiac po swietach jak zwykle zreszta,,, ojjjjj Tradycja w tym roku bedzie nam brakowalo takich rzeczy jak grzybki w occie, papryka marynowana, karp, makowiec... no ale sa inne rzeczy i poprostu musimy sie przestawic, w przyszlym roku juz bedzie lepiej bo napewno bede jakies przetwory robic jesienia ktorych tu kupic niestety nie mozna pozdrawiam serdcznie Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: List do Sw. Mikolaja.... 23.12.03, 06:01 Witaj Asienko, dzieki za zaproszenie. Czytam Wasze menu i zaczalem szlochac. Taki jakis sentymentalny stalem sie w okresie Swiat. Zobacze, jak w ciagu paru dni sentymentalnosc bedzie sie utrzymywala to pojde odwiedzic lekarza. Nie moge sobie pozwolic na dlugi okres sentymentalizmu. Czy barszczyk z uszkami? Buuuu, buuuuu... Mak powinien teraz potaniec. Afganistan ruszyl z produkcja. Czy Ty znasz moze kutie? Troche bedzie mi latwiej sie uspokoic bo w tym roku karpia nie bedzie. Nie wiem co bym zrobil gdyby i karp do mnie mrugal. I zastanawiajac sie nad tym, lzej juz szlochajac, usmiecham sie przez lzy do Ciebie, mojito. P.S. Do ktorej swojego czasu pracujesz? Buzka zaszlochana, m. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 Re: List do Sw. Mikolaja.... IP: 61.88.129.* 23.12.03, 06:18 Witajcie, no Asienko, to ja do tego szlochu sie przylacze no i nie tylko ze wzgledu na jedzenie. jak mnie calujesz w pepuszek, to mnie z nog zwalasz. zaczynam sie zastanawiac nad przewaga bycia calowanym w pepek, nawet od Swieta i nie bycia calowanym wcale...Asia narazie wygrywasz :))) co do jedzenia Amigo, to Ty nie buuuuucz bo mi sie robi jeszcze bardziej sentymentalnie, no tego muze Cie po mesku jakos wspierac. to co moze po jednym? i za Asine pierogi i inne tez? oby nam sie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: List do Sw. Mikolaja.... 23.12.03, 06:42 Gość portalu: Gunther_0 napisał(a): " to co moze po jednym? i za Asine pierogi i inne tez?" Jeden za malo Amigo abym sie uspokoil na mysl o Asinych i Pysinych pierogach. Moze krakowskim targiem po trzy i czwarty taki malutki? Oby Amigo, i dobranoc, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 Re: List do Sw. Mikolaja.... IP: 61.88.129.* 23.12.03, 06:58 Hola Amigo, jak najbardziej, to za te wspaniale pierogi i rymy... a swoja droga to kto bedzie Cie dzisiaj utulal, Amigo? spij dobrze anyway Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: List do Sw. Mikolaja.... IP: *.b.002lg.syd.iprimus.net.au 23.12.03, 12:46 Witajcie, ahoj, jest tu kto? wieczorna nawigacja dzisiaj bardzo utrudniona - caly dzien wedrowalam po roznych znajomych, zlozyc zyczenia i bylo troszke chyba przesadzone z tymi wesolymi, swiatecznymi drinkami ;))) na dodatek zeby bylo weselej i zeby podtrzymac ludzi podekscytowanych, pociagi strajkowaly i na ulicy straszny traffic, nie wspominajac parking. poruszanie wiec po i tak juz rozpedzonym City bylo wiec podwojnie utrudnione. zagladam tu na forum a tu pusto :((( wszyscy sobie wszystko juz zyczyli, to ja tak skromnie bym tylko dodala zyczac sobie i Wam wszystkim, zeby nam sie tu dalej dobrze pisalo i rozmawialo. rozne email dostalam, rozne SMS, wszystkie bardzo radosne i wesole np. ludzie zyczyli: Swietego w kominie, prezentow po szyje, zielonej choinki, prezentow 3 skrzynki, zimnego szampana i zabawy do rana albo sniegu po pachy !!!! smacznej kielbachy, prezentow kupe i rozgi na pupe! do nieba choinki i wedzonej szynki oraz szczesliwego wskoku do Nowego Roku itd wiadomo takie zyczenia tylko z Polski, ale sa bardzo mile :))) tymczasem ja Swieta spokojnie spedze, Wigilia bedzie nas czworo: ja, Magda, moj pies Boss i Duch/Ghost, obiad-kolacja al fresco na tarasie, troche bedzie obzarstwa i pijanstwa, ale bez przesady, bo jeszcze bede jechac autem. na pasterke skoczymy do Berrima do Pauline Brothers, gdzie msza jest po polsku, ale ode mnie okolo 130km. pierwszy dzien Swiat u znajomych, drugi dzien znajomi u mnie, 27 moja niece odlatuje do France, a wieczorem pakuje Boss i odlot do Mojito, o ile jeszcze sie nie rozmysliles :))) a rano moj prywatny odlot... nie zostalo nic czerwonego wina, Mojito? nawet troszke? tak zeby lepiej sie pisalo... no i tak, zamyslilam sie nad ta czekolada i sobie tak mysle Mojito, ze z tym zgadzaniem to juz przesada. w przyszlym roku to naprawde trzeba cos z tym zrobic, by watek nie byl monotonny, musi byc akcja, zeby byla reakcja. tak, ze pomysl konstruktywnie, opracuj dobra universalna metoda i sprobujemy, OK ? z planowaniem nastepnej podrozy nawet nam sie prawie udalo, zeby sie nie zgodzic znaczy: Ty - Cape Verde, ja - z drugiej strony Afryki, Mauritius, dystans odpowiedni dzieli nas cala Sahara i jeszce troche. next step wizyty w pubie, Ty - mojito, cuba libre, margarita? ja - margarita, cuba libre, mojito. i tak dalej, az opracujemy perfect system nie-zgadzania sie... czy pisze jeszcze z sensem, czy juz bez? to moze lepiej pojde juz spac ? Mojito, poniewaz juz jedno zyczenie wyrazilam, o zgadzaniu sie, znaczy wlasnie opposite, dodam drugie zyczenie, a mianowicie, zebys nigdy nie zostawial dobrego humoru w domu samego, zawsze zabieraj ze soba tak jak czynisz do tej pory. no i zycze Ci, zebys dalej potrafil sie cieszyc z drobiazgow, a drobiazgi zamieniac w wielkie sprawy :))) najlepszego :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: List do Sw. Mikolaja....post scriptum IP: *.b.002lg.syd.iprimus.net.au 23.12.03, 13:03 a, jeszcze snieg, zdazy dojsc? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza DZIEKUJE WAM :)) IP: *.gostyn.pl / 217.97.143.* 23.12.03, 14:28 witajcie Asiu, Mojito, Pysiek i inni dobrzy ludzie ! dziekuje wam bardzo za mile slowa, otuche, wiare i pomyslnosc. To bardzo wiele dla mnie znaczy :))) DZIEKUJE !!! a co do Mikolaja, czy innych od darow i cudow ( mam na mysli roznorodnosc wyznan )co sadiaduja z nami tam na gorze , to dajcie im czasem tez odpoczac :) usmiech i dobre slowo nic nie kosztuja a jak wiele pomoga :) dbajcie o siebie i powodzenia !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Damian Pozdrowienia i najlepsze zyczenia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.12.03, 16:35 Zycze wszystkim szczesliwych i udanych swiat BN, a dla wszystkich z ktorymi pisalem chucham polska zima i sniegiem. Obiecuje przy najblizszej okazji chlapnac Wasze zdrowie. Slantie! Przedswiatecznie zabiegany Damian... Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Ciagle jeszcze przedswiatecznie... 23.12.03, 19:49 Witajcie Wszyscy przedswiatecznie, jestesmy w okresie zyczen a wiec absolutnie Wszystkim, piszacym, czytajacym zycze zdrowych i pogodnych Swiat i pomyslnego Nowego Roku. Oby nam sie Wszystkim wiodlo. Gunther/Amigo, dzieki. Zasnalem szlochajac nieutulony z zalu za pierogami i atmosfera. Ale juz dzisiaj od rana jestem ok. Moje zaczerwienione oczy interpretowane sa jako pozostalosc siedzenia do pozna w barze. Dzisiaj sentymentalnosc troche popuscila odgrazajac sie, ze jeszcze wroci. Zobaczymy... A na razie wszystko jak na rozszalalym rydwanie. Wchodzacym w zakrety z kontrolowanym na szczescie poslizgiem. Pysiek, absolutnie wierze, ze z wyzwaniem nielatwym znalezienia kosci niezgadzania sie poradzimy sobie w przyszlym roku. Teraz czas nam nie pozwoli. A chcialbym to zrobic dobrze i niezgodnie. Wierze, ze po zaprzyjaznieniu sie z Bossem w Rio udzieli mi on zyczliwej sugestii jak to zrobic. Taka meska/psia solidarnosc w niczym nie oslabiajac jego lojalnosci do Ciebie. O Bossie mowiac, mam do Ciebie prosbe. Prosze omow z Bossem szczegoly jego podrozy i przekaz mu podane teraz informacje. Po zalozeniu plecaka powinien dostac sie na lotnisko (Kingsford Smith). Na stanowisku Quantas bedzie na niego czekala koperta z jego imieniem Mr. Boss S.(ydney) Pysiek Jr. Wewnatrz beda bilety lotnicze i troche wymienionej juz waluty na jego pieskie potrzeby po drodze. Kieszonkowe. Samolot Quantas (lot nr 155) odlatuje w sobote, trzeciego stycznia o 9:30 AM. W Auckland zmiana samolotu na United Airlines (lot nr 9544) i lot do Los Angeles. Na obu odcinkach Boss bedzie mial aisle seat nr 36D. Bedzie to dla niego wygodniejsze niz miejsce przy oknie. Bedzie mogl latwiej wstac, przejsc sie, rozprostowac kosci i ogolnie zobaczyc kto leci razem z nim. W Los Angeles przesiadka na brazylijski Varig. Lot nr 8837 do Rio de Janeiro. Na tym odcinku podrozy miejsce przy oknie nr 26A poniewaz chce aby widzial uroki miasta i plaz podczas ladowania. Po trzydziestu szesciu godzinach i trzydziestu minutach lacznej podrozy Boss wyladuje w niedziele o 9:00 AM w Rio. Aeroporto Internacional Antonio Carlos Jobim (GIG). Tutaj po odprawie przedstawicielka linii Varig Senhorita Beleza Boavista zaprowadzi Bossa do FF(frequent flyer) lounge. Bedzie mogl troche odpoczac po dlugim locie, odswiezyc sie, cos przekasic i ewentualnie przejrzec lokalna prase. Pare praktycznych sugestii. Boss na pewno to wie, ale nie od rzeczy bedzie psu jednak o tym przypomniec. Widze pewna analogie... Portugalski napis w kabinie Nao mexer (nie dotykac) dotyczy stewardes. Dobrze ulozony pies, a takim jest bez watpienia Boss, nie pcha sie z lapami do stewardes. Nawet brazylijskich. Robi to zle wrazenie i nie przynosi zadnego efektu. Jest znacznie efektywniejszy sposob zwrocenia na siebie uwagi stewardesy i ten sposob Boss bedzie znal wracajac :))). Zwazywszy ostatnie uwrazliwienia bezpieczenstwa dobrze aby mial przy sobie plastykowa lyzke do butow. Ulatwia to nakladanie czesto zdejmowanego obuwia. Prosze, zwroc rowniez uwage aby jego ewentualny pasek do spodni nie mial metalowej klamry. W dwie godziny po jego przylacie bedzie ladowal moj samolot z Miami. Spotkamy sie w lounge. Nie ma mozliwosci abysmy sie nie poznali. Kto moze pomylic australijskiego psa z kimkolwiek. Obiecuje, ze damy znac po przylocie. Ale nie od razu. Po wstepnym zaaklimatyzowaniu sie i nabraniu wyluzowanego sposobu bycia charakterystcznego dla cariocas. Mysle, ze Boss w Rio bedzie przedstawial sie jako Bossanova from Sydney. Obiecuje rowniez, ze dopilnuje aby Boss od czasu do czasu do Ciebie cos napisal/zadzwonil. Prosze jednak nie spodziewaj sie codziennych e-maili poniewaz swiadczylo by to zle o mnie jako jego impresario rozrywkowym. Pamietaj, ze brak wiadomosci jest dobra wiadomoscia. Powrot przewidujemy w sobote siedemnastego stycznia. Chyba, ze przydarzy nam sie to co przydarzylo sie Guntherowi. Lokalne pieknosci zatrzymaja nam paszporty. Wowczas przylecimy znacznie pozniej. Ale wrocimy na pewno. Prosze pamietaj o moich pierogach. Mysle, ze bedzie lepiej gdy te trzy miesne oddzielisz od dwoch jagodowych/ruskich. Zawin je osobno w pare roznych boxer shorts. W przypadku "wpadki celnej" mam optymistyczna nadzieje, ze jedna porcja sie przeslizgnie. Czego sobie serdecznie zycze. Dziekuje Tobie bardzo za pomoc w wyekspediowaniu mojego towarzysza moich dni i nocy brazylijskich. Pozostajac z cierpliwym oczekiwaniem i zyczac Bossa(novie) bon voyage, mojito. P.S. Dzisiaj 11C. Trudna sprawa ze sniegiem. W zastepstwie przesylam cieply snieg wirtualny. Uklony dla Bossa, Magdu i Ducha. m. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Ciagle jeszcze przedswiatecznie... IP: *.a.004.syd.iprimus.net.au 23.12.03, 21:17 Witajcie porannie, Damian, rowniez Wesolych Swiat i powodzenia. Iza, najlepszego i czemu nie napiszesz czesciej? to moze tak od Nowego Roku? :))) Gunther, nie wiedzialam ze tez lubisz pierogi, podaj adres przesle, nie ma sprawy :))) najlepszego Mojito, Twoje zaczerwone oczy? a ja myslalam, ze masz oczy w kolorze Tia Maria? Gunther cos ciagle ostatnio o nich pisze, to tak pewnie z sentymentu... Ciesze sie bardzo, ze tak wspaniale zorganizowales podroz Boss, tylko tu drobna poprawka. on ma imie pierwsze AL i jesli bedziesz go przedstawial w Brazylii, to lubi byc przedstawiony jako Al BOSSco. Bossa-ta-nova to imie damskie, ktore on wymarzyl dla swojej przyszlej tej jedynej :))) dziekuje rowniez za wszelkie wskazowki dotyczace garderoby Boss, z tym nie bedzie problemu, jak sam widzisz odbylam virtualne praktyki rozbierania panow, i emergency landing, gdziekolwiek by to bylo, mam opracowany. absolutnie mozesz polegac na dobrych manierach Boss, on z lapami nigdy ... pierwszy, jak rowniez na jego lojalnosci. nie mysle, ze dobry pomysl zeby uzywac Boss w sprawie naszej przyszlej ewentualnej NIEZGODY, on jest raczej pies negocjator. raz jeszcze zycze Wam obu milego czasu razem, sobie zreszta tez! czy zauwazyles Mojito, ze Rio i Day Dream Island sa polozone kolo Tropic of Capricorn? oddzieleni setkami mil morskich, bedziemy myslami w poblizu, polaczeni jak drutem telegraficznym :))) Tropic of Capricorn. dziekuje rowniez za snieg virtualny, chociaz Damian obiecal dorzucic swiezego tez, swierk wyglada fantastycznie!!! czy mam myslec, ze Ty jak ten platek sniegu nie rozpuscisz sie na dloni zapomnienia? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Ciagle jeszcze przedswiatecznie... IP: *.jetstream.xtra.co.nz 23.12.03, 23:44 Staropolskim obyczajem, kiedy w Wigilie gwiazda wstaje, Nowy Rok zas cyfre zmienia, wszyscy wszystkim sla zyczena Przy tej pieknej sposobnosci i ja zycze Wam radosci, aby wszystkim sie darzylo, z roku na rok lepiej bylo I juz ostatnia dygresja skierowna do Gunthera,, strasznie mnie zasmuciles tym rozmyslaniem czy lepiej byc calowanym w pepek czy wogole,, ok wiecej calowac nie bede :( Damian dzieki za zycznia i wzajemnie wszystkiego co najlepsze :) Coprawda Numbat i Wombat sie dawno nie odzywali - ale Panowie zycze Wam wszystkiego dobrego, duzo zdrowia i zadowolnia z zycia i siebie, i samych zyczliwych ludzi na okolo. pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 Re: Ciagle jeszcze przedswiatecznie... IP: *.nsw.bigpond.net.au 24.12.03, 00:34 Witajcie kochani, Asienko, ja od Ciebie kazdego calusa przyjme, to nie bylo warunkowo, absolutnie. to byla genuine rozkosz!!! No Bubu, robisz mi to przed Swietami, prosze nie dasac sie, wiesz takie pisane slowo nieporadne. ja dla Ciebie gwiazdke z nieba....:) Amigo, jak tam nasze meskie sentymenty? poprawilem sobie nastroj wczoraj wedlug zalecen, ale dzis znowu mi troche teskno. zapachy z kuchni Asi dolatuja, ludziska wariuja w sklepach. wystroilem mieszkanie swiatecznie, stol przygotowany, alkohol sie chlodzi w lodowce i rybka sprawiona. jak wyrobisz sie na 7.oo to wpadnij, rozumiem ze zapracowany jestes, ja moze nie jestem kobiecy expert, ale kulinarny nie zgorszy. ja juz mam labe, az do przyszlego tygodnia swietuje. no i dzis tak pod Wigilie... zdrowka raz jeszcze i wszystkiego najlepszego Pysiek, dzieki za pierogi, to taki dobry humor od Swieta mam rozumiec, czy Pax forever? co Ty tu piszesz o Braciszkach Paulinach, podobno oni sami ten kosciol budowali, zupelnie w buszu, troche daleko tak chce Ci sie jechac? ma to nastroj? pasterka i goraco? co by nie bylo, zycze Ci milego urlopu, zebys nie rozmarzyla sie za bardzo na tej Day Dream Island i wrocila tu cala i ladnie znowu pisala. no i te marzenia co by to nie bylo niech Ci spelnie tyle ode mnie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Ciagle jeszcze przedswiatecznie... 24.12.03, 00:52 Witajcie slonecznie bezsniegowo Wszyscy, Dzisaj w porze lunch`u odwiedzilem swoja fryzjerke/stylistke. Przywitalismy sie. Pocalowalismy dwukrotnie po przyjacielsku w policzki. Wymienilismy uprzejmosci. Musnelismy przelotnie pogode. Usiadlem wygodnie na fotelu. Zaczela pracowac... Wiem o czym myslicie. Nic z tego. Fryzjer to nie dentysta i znamy sie juz od paru lat. Wstydzcie sie... Wymienialismy dowcipy o strzyzonych i strzyzacych. Natomiast dziewczyna ktora myje glowe, Claudia, przyleciala z Palermo i od niedawna pracuje... Mam haircut a la amnestia. Sto lat temu z taka fryzura moglbym bez wyrozniania sie zasiedlac Australie. Pysiek, bardzo ucieszyla mnie wiadomosc, ze Boss to Al. Meskie, mocne imie. Historyczne - Capone. Zreszta bedzie sie przedstawial jak bedzie chcial. Milo mi czytac, ze mamy podobnie z lapami. Rzadko pierwsi i bez wyraznego zielonego swiatla. Krotkie, intensywne wakacje nie sprzyjaja szukaniu zony wiec nie sadze, ze znajdzie tam Boss-ta-nova swojego zycia. Zreszta to powazna sprawa i chce aby jego wybor byl potwierdzony przez Ciebie. Z ulga przeczytalem, ze masz rownolegle drugiego dostawce sniegu - Damiana. U mnie jutro ma padac deszcz. Dobrze miec back up. Na rownoleglosc naszych miejsc wakacyjnych nie zwrocilem uwagi. Dzieki. Szalenie milo mi bedzie lezec z Toba na tej samej dlugosci/szerokosci mimo odleglosci. Patrze teraz na LP Mauritus, Reunion & Seychelles guide. Nie bede uzywal co najmniej rok. Jezeli zechcesz - bardzo chetnie Tobie przesle. Logistyka czegokolwiek to moja mocna strona. Wspominajac o alkoholu to czerwien bloody Mary ustapila z moich oczu. Moge ewentualnie zgodzic sie z kolorem Tia Maria. Czasami maja kolor rumu a czasami White Russian. Bywa, ze i mieta z mojito lamie brazowy kolor. Nie moge powstrzymac sie od powiedzenia, ze czytalem kiedys o mezczyznie zamknietym w Stanach za pijanstwo. Nazywal sie Al Cohol :))). Prosze naucz Bossa hiszpanskiego zwrotu: La vida es hermosa. Wspolnie nauczymy sie tego po portugalsku. Wiesz, z ta koscia niezgody chyba bedziemy mieli duzy, cholerny problem. To zla wiadomosc. Dobra, ze to dopiero w przyszlym roku. Asiu, zapachu z Twojej nowozelandzkiej kuchni coraz intensywniejsze. Nie zasne. Damian, dziekuje za zyczenia i serdecznie wzajemnie. Duza przedswiateczna buzka dla Wszystkich, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Ciagle jeszcze przedswiatecznie... 24.12.03, 01:06 Hola Amigo, dzieki. Milo mi to rozwazac. Ryba, alkohol mrozony. Dzisiaj sie nie rozplacze. Juz jestem ok. Odrobinke przydaleko na 19:00 nie zdaze. Ekspert to ja w niczym nie jestem. Ale dobry amator bywam. Zdrowko. Pysiek, p.s. w sprawie platka sniegowego. Widze pewna roznice. Brak jego niewinnej bieli. Rozpuszczam sie i owszem. Ale w odroznieniu od platka nie na amen. Ewentualnie wracam do stanu przed roztopieniowego. Raczej jak taki platek/feniks. A wiec hasta luego, Amiga. Pozdrowionka, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Ciagle jeszcze przedswiatecznie...dla Saba IP: *.c.007.syd.iprimus.net.au 24.12.03, 02:33 Witajcie raz jeszcze, Saba, jak sie masz? nic ostatnio sie nie odzywasz, chyba nas tu samych nie zostawisz? czy z Beskidy czy z Paryza, napisz slowko. a tak ogolnie to Tobie/mezowi przesylam tez najlepsze zyczenia. zebys miala je radosne i pogodne. odpocznij i rob to co na co masz najbardziej ochote ;))) Wesolych Swiat Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Ciagle jeszcze przedswiatecznie...dla Yvona IP: *.c.007.syd.iprimus.net.au 24.12.03, 02:36 Witaj Yvona, dla Ciebie tez najlepsze zyczenia, spelnienia marzen i planow. pomysl nad website dla Asi, ja odezwe sie po holiday to oze sie spotkamy. cheers Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Ciagle jeszcze przedswiatecznie...dla Yvona 24.12.03, 13:14 dzieki, Pysiek, tego mi bylo trzeba, dzis w pracy mialam mnostwo super milych customerow, ale byly tez dwie super niemile baby, a zwlaszcza jedna, ostatnia, tuz przed koncem pracy, potraktowala mnie jak matola, zrobila awanture i w ogole cala chodzaca pretensja do swiata, tylko ona jest najwspanialsza, wszystko wie i wszyscy powinni calowac slady po jej stopach, jak tylko wyszla to nie wytrzymalam i plakalam, bo przy niej sie powstrzymalam, nie chcialam jej dac tej satysfakcji, bo by sie z tego ucieszyla, i widzicie, jak taka jedna jedyna wsza (wiem, wiem, mowi sie wesz) potrafi zniweczyc dobry nastroj; do tej pory, a jest juz po jedenastej i juz w domu, nie mo0ge sie pozbierac, skutecznie zepsula mi swieta... ze tez tacy ludzie istnieja... a ja jestem na nich taka nieodporna i tyle nerwow mnie to kosztuje; nic to, jutro bedzie lepiej, jak powiedzial dzis moj chinski kolega z pracy... caluski i na razie; a jesli chodzi o strone web, to ja jestem noga, myslalam raczej o tradycyjnym medium, ale moze, moze, trzeba sie tylko podszkolic w komputerowych arkanach... milych wakacji Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: Ciagle jeszcze przedswiatecznie...dla Saba IP: *.adsl.wanadoo.nl 24.12.03, 09:20 Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku! Albański - Gézuar Krishlindjet Vitin e Ri! Angielski - Merry Christmas & Happy New Year Arabski - I'D Miilad Said ous Sana Saida Azerbejdżański - Tezze Iliniz Yahsi Olsun Baskijski - Zorionak eta Urte Berri On! Bengalski - Shuvo Baro Din, Shuvo Nabo Barsho Białoruski - Winshuyu sa Svyatami i z Novym Godam! Brazylia - Boas Festas e Feliz Ano Novo Bretoński - Nedeleg laouen na bloav ezh mat Bułgarski - Vasel Koleda; Tchestita nova godina! Chiński - Seng Dan Fai Lok, Sang Nian Fai Lok Chiński (kantoński) - Gun Tso Sun Tan'Gung Haw Sun Chiński (mandaryński) - Kung His Hsin Nien bing Chu Shen Tan Chorwacki - Sretan Bozic Cygański - Vesele Vanoce Cygański (Czechy) - Prejeme Vam Vesele Vanoce a Stastny novy rok Cygański (Rumunia) - Bachtalo krecunu Thaj Bachtalo Nevo Bers Czeski - Prejeme Vam Vesele Vanoce a stastny Novy Rok Duński - Gladelig Jul og godt nytar Egipski - Colo sana wintom tiebeen Eskimoski - Jutdlime pivdluarit ukiortame pivdluaritlo! Esperanto - Gajan Kristnaskon Estoński - Roomsaid Joulupühi Head uut aastat Fiński - Hyvää Joulua or Hauskaa Joulua Francuski - Joyeux Noël et Bonne Année! Grecki - Kala Christougenna Kieftihismenos O Kenourios Chronos Grenlandzki - Juullimi Ukiortaassamilu Pilluarit Hawajski - Mele Kalikimaka & Hauoli Makahiki Hou Hinduski - Shub Naya Baras Hiszpański - Feliz Navidad y Próspero Ano Nuevo Holenderski - Vrolijk Kerstfeest en een Gelukkig Nieuwjaar! Indianie (Apache) - Gozhqq Keshmish Indianie (Cheyenne) - Hoesenestotse & Aa'e Emona'e Indianie (Cherokee) - Danistayohihv & Aliheli'sdi Itse Udetiyvsadisv Indianie (Iroquois) - Ojenyunyat Sungwiyadeson honungradon nagwutut. Ojenyunyat osrasay Indianie (Navajo) - Merry Keshmish Indonezyjski - Selamat Hari Natal Iracki - Idah Saidan Wa Sanah Jadidah Irlandzki - Nollaig Shona Dhuit Islandzki - Gle?ileg Jól og Farsaelt Komandi ár! Japoński - Shinnen omedeto. Kurisumasu Omedeto Jidysz - Gute Vaynakhtn un a Gut Nay Yor Kataloński - Bon nadal i feliç any nou! Kaszmir - Christmas Id Mubarak Kolumbijski - Feliz Navidad y Próspero Ańo Nuevo Koreański - Sung Tan Chuk Ha Kornwalijski - Nadelik looan na looan blethen noweth Korsykański - Bon Natale e Bon capu d' annu Kurdyjski - Seva piroz sahibe u sersala te piroz be Litewski - Linksmu Kaledu ir laimingu Nauju metu Księstwo Luksemburg - Schéi Krëschtdeeg an e Schéint Néi Joer Łaciński - Natale hilare et Annum Nuovo! Łotewski - Prieci'gus Ziemsve'tkus un Laimi'gu Jauno Gadu! Macedoński - Streken Bozhik Malajski - Selamat Hari Natal dan Tahun Baru Maltański - Nixtieklek Milied tajjeb u is-sena t-tabja! Mongolski - Zul saryn bolon shine ony mend devshuulye Niemiecki - Froehliche Weihnachten und ein glückliches Neues Jahr! Niemiecki (Alzacki) - E gueti Wďnâchte & E glecklichs Nej Johr! Niemiecki (Dolna Saksonia) - Heughliche Winachten un 'n moi Nijaar Norweski - God Jul og Godt Nyttar Norweski (Nynorsk) - Eg ynskjer hermed Dykk alle ein God Jul og Godt Nyttĺr Ormiański - Urach Toner yev Sznorhavor Nor Tari Papua Nowa Gwinea - Bikpela hamamas blong dispela Krismas na Nupela yia i go long yu Pasztuński - Christmas Aao Ne-way Kaal Mo Mobarak Sha Południowo Afrykański - Geseende Kerfees en 'n gelukkige nuwe jaar Portugalski - Feliz Natal e um Prospero Ano Novo Rapa-Nui: Mata-Ki-Te-Rangi. Te-Pito-O-Te-Henua Rosyjski - Pozdrevlyayu s prazdnikom Rozhdestva i s Novim Godom Rumuński - Craciun fericit si un An Nou fericit! Samoa - La Maunia Le Kilisimasi Ma Le Tausaga Fou Sardynia - Bonu nadale e prosperu annu nou Serbski - Hristos se rodi Serbsko-Chorwacki - Sretam Bozic. Vesela Nova Godina Słowacki - Vesele Vianoce a stastny novy rok Słoweński - Vesele bozicne praznike in srecno novo leto Somalijski - ciid wanaagsan iyo sanad cusub oo fiican. Sudański - Wilujeng Natal Sareng Warsa Enggal Sycylia - Bon Natali e Prosperu Annu Novu ! Szwedzki - God Jul och Gott Nytt Ar Tongo - Kilisimasi Fiefia & Ta'u fo'ou monu ia Turecki - Noeliniz Ve Yeni Yiliniz Kutlu Olsun Ukraiński - Veseloho Vam Rizdva i Shchastlyvoho Novoho Roku! Walijski - Nadolig Llawen Węgierski - Kellemes Karacsonyi Unnepeket es Boldog Új Évet Wietnamski - Chuc Mung Giang Sinh - Chuc Mung Tan Nien Włoski - Buon Natale e Felice Anno Nuovo Zuluski - Sinifesela Ukhisimusi Omuhle Nonyaka Omusha Onempumelelo Wyglada na to, ze Swieta spedzimy w lozku... wiec ani Paryz ani Beskidy ani w ogole nic, bo nie mamy sily juz nawet choinki ubrac. Najpierw grypa zoladkowa zlapala mojego meza, od trzech dni nie wychodzi z toalety, nic nie je, a wciaz go meczy.. no i wczoraj mnie rozlozylo na maksa, dzis mielismy juz byc w Paryzu, a jedyne na co sie jestem w stanie zdobyc to sprawdzenie e-maili, milo ze tyle zyczen. Tak mnie wszystko boli, wypadaloby zrobic zakupy swiateczne, bo nic nie przygotowalismy na Swieta, bo nie mielismy zamiaru spedzac ich w domu, ale pada snieg i jest mokro i paskudnie, wszystko od razu topnieje, wiec zapowiada sie nieciekawie. Tak czy inaczej mamy oboje poltora tygodnia urlopu, wiec moze sie wykurujemy. A Wam wszystkim zycze duzo duzo zdrowia, bo jak jest zdrowie to jest najwazniejsze, cala reszta sie sama pouklada. Pozdrawiam Saba Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Ciagle jeszcze przedswiatecznie...dla Saba 24.12.03, 13:22 gratulacje, podziwiam wytrwalosc w pisaniu no i wiedze, a pisze z pocieszeniem, moze niewielkim, ze moja przyjacoilka w Polsce tez ma zoladkowa grype, wiec to jakas nowa epidemia (czyzby Irak ;-) ); tutaj na poludniowej polkuli jakos nas to omija, za to jak mozesz wyczytac z mojego poprzedniego posta, sa rzeczy gorsze, caluski, pozdrowienia i Merry Xmas + NYear anyway, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: Ciagle jeszcze przedswiatecznie...dla Saba IP: *.adsl.wanadoo.nl 24.12.03, 13:59 Yvona, zyczen a tylu jezykach sama nie pisalam, zeby nie bylo ze jestem taka madra ;-) zwykle copy & paste ;-) antypody juz pewnie po wigilii.. a my sie powoli zbieramy do choinki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Numbat Re: Ciagle jeszcze przedswiatecznie... IP: *.tnt3.gold-coast.au.da.uu.net 24.12.03, 04:31 Nareszcie!!! Nareszcie!!!!!... Ale , ale...Asia wszystkiego dobrego w starym a juz, wkrotce Nowym 2004, zycze wszystkiego ....naj Wszystkim aby mazenia sie spelnily, aby...pierogi smakowaly....aby toasty zyciem pisane byly pelne wrazen...Niech trwa spokoj i pokoj... Asia wlasnie skonczylem projekt...(ostatni tydzien to istne szalenstwo... ale domek...wyglada jak prawdziwe teatralne studio...jak przylece to obaczysz zdjecia)... Goraco, szykujemy sie do ogolnych swiat....bedzie troche miedzynarodowego bractwa, z ronych krajow, wiec kazdy cos przyniesie ( jedzonko pomiedzy rakami- rybami i pierogami)...za chwile jade do mojego przyjaciela i bedziemy kucharzy....kucharzyc...zrobimy barszcz...i tak dalej...rybka juz przygotowana...drzewko ubrane...i tak dalej. Pozdrawiam serdecznie wszystkich Tych dalszych i tych blizszych i coza,kochani do nastepnego klikniecia. Jak troche "dojde" do siebie to napisze cos wesolego... moze jakas zyciowa anegdote, poniewaz zycie jest ciaglym poszukiwaniem i fenomenalna zagadka....co bedzie dalej? Ale to dobrze, bo mozna wzniesc toast za pomyslnosc.... Szczesliwych i wytrwalych Swiat oraz duzego szampana.... ( wkrotce ja tez wzniose toast za Wasza pomyslnosc forumowiczow.:))) Do nastepnego klikniecia. ps. Asia postaram sie zadzwonic jeszcze w tym roku:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Pysieczku kochany... IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 24.12.03, 05:11 Dzieki serdeczne za te wszystkie slodkosci, sprawilas mi olbrzymia radoche, coprawda mysliwska nie dotarla jezeli tam byla i znowu mnie na czarna liste wciagneli bo cos z paczki wyjeli ale nie wiem co, jezeli mysliwska to pewnie nie wiedzieli jak napisac hihihi no nic to ale tyle polskich slodkosci yummmmmm jeszcze raz z calego serca dziekuje :)) u mnie 17ta za dwie godziny siadamy do stolu, juz tylko kuchnia do ogarniecia, indyk sie piecze, no i przyszykowanie stolu, wiec lece bo wpadlam tylko na minutke jeszcze raz Wszystkim Wszystkiego co najlepsze z calego serca zycze, przepraszam jezeli nie wymienilam wszystkich po imieniu ale jestem ostatnio zalatana, mam nadzieje ze wybaczycie Saba pomyslnosci,, Piotr wszystkiego dobrego caluje Odpowiedz Link Zgłoś
mojito i po Swietach... 26.12.03, 04:15 Witajcie Wszyscy, Swieta, Swieta i po Swietach. Przynajmniej u mnie. Jutro do pracy. Uplynely w miare szybko, zdrowo i pogodnie. Udalo mi sie nawet zalapac na pierogi. Z grzybami. Saba, wierze, ze macie sie juz lepiej. Solidaryzowalem sie z Twoim mezem. Cztery lata temu w Paryzu zjadlem niefortunnie kanapke z tunczykiem. Przez dwa cale dni przesiedzialem w hotelu. Sama swiadomosc, ze moglbym oddalic sie na moment od lazienki przerazala mnie niesamowicie. Pysiek, pewnie siedzisz juz na walizce. Albo ja dopychasz kolanem. Bon voyage. Have a fun. Have a blast. Pozdrowionka sloneczne, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: i po Swietach... IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 26.12.03, 09:12 ojj i dobrze ze po swietach, wiecej juz jesc nie moge, na proszonym lunchu podzielilismy sie z mezem na polowe tak zeby gospodarze sie nie obrazili, ja sprobowalam kawalek kurczaka on zjadl deser, dobrze ze mam swoje ziolka bo chyba by marnie ze mna bylo bez nich, a wydawalo mi sie ze wcale tak duzo nie jem. Wigilia sie bardzo udala, siedzielismy do prawie 1 w nocy, wlasciwie to zamiast o 7 powinnismy zaczac o 9 bo wtedy dopiero sie lekko chlodniej robilo. Nawet sobie troche potanczylismy, nie wiem czy to calkiem wigilijnie ale bylo sympatycznie i chyba o to chodzi. Potrawy wszystkim smakowaly wiec w sumie wszystko bylo OK Proszony lunch odbyl sie w garazu, ktory zreszta jest wyposazony w lodowke, zlew, barek i cale mnostwo roznych kartonow, jedzenia bylo cale mnostwo chociaz nic takiego coby do mnie naprawde przemawialo, no ale co kraj to obyczaj, goscie byli bardzo na sportowo, czesc na bosaka, czesc nawet w niepierwszej swiezosci odziezy, tak ze pelny luz, wymienilismy sie drobnymi prezentami i bylo bardzo sympatycznie. Ja po dwoch godzinach nie moglam sie juz doczekac zeby do domu wrocic, odsiedzielismy jeszcze 30 min dla przyzwoitosci, grzecznie sie pozegnalismy i nareszczcie moglismy sie przebrac i wygodnia usiasc w swoim domu. Dzisiaj pelny luz, spokojny relaksujacy dzien na dzialce, na chwile wpadl chlopak corki, wiec go nakarmilam, przyszykowalam jakis polmisek z wedlinami i salatka zeby wzieli ze soba, lekka drzemka popoludniowa, juz nawet zaden alkohol mnie dzis nie kreci, jest goraco i wietrzenie, tem 28 stopni w cieniu, dobrze ze chlodny wiatrzyk powiewuje bo przyszlo by sie rozpuscic. Maz co jakis czas zimne piwo. Jutro wybieramy sie na West Coast, nie wiem dokladnie ale jakies 4 godz w jedna strone, moze ciut mniej. Po drodze mam wielki Park wiec napewno sie zatrzymamy pochodzic i cos zjesc. Jutro ma byc ze 3 stopnie mniej, ale planujemy wyjechac dosyc wczesnie zeby nie jechac jak bedzie juz goraco, slonce tutaj jest strasznie palace, ponoc bardziej niz Au. to pewnie przez ta dziure ozonowa. Mojito jak ci sie udalo na pierogi zalapac, to masz swieta zaliczone :) Troche malo masz wolnych dni, no ale coz jak mus to mus. Ja do pracy w poniedzialek, malzonek chyba dopiero cos ok 5 stycznia wiec pewnie sie na dzialce zdazy narobic. Nie udalo nam sie do tej pory zrobic porzadku z basenem, i dzisiaj chyba po raz pierwszy mi sie zatesknilo do niego wskoczyc, moze jakos przed koncem lata nam sie uda, ale jak nie to tyz dobrze. Pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: i po Swietach... 26.12.03, 09:51 Gość portalu: Asia napisała: " tem 28 stopni w cieniu, przez ta dziure ozonowa." O zesz ty...! Asienko, wigilia udana a to najwazniejsze. Ta druga czesc Swiat - nierodzinna bywa rozna. Ludzie maja zdania podzielone. Wizyty, re-wizyty. Czasami to zawracanie glowy. Tak czy inaczej jeden dzien Swiat mi wystarcza. Z pierogami bylem po prostu lucky. Pelnia szczescia bylyby z miesem. Ale beggar cannot be a chooser :))). Wdzieczny jestem za grzybowe. W takiej temperaturze trzeba uwazac z piciem. Niestety. Przyjemnego jutrzejszego wypadu i udanego weekendu, slonecznie (u mnie -1C, jego mac) pozdrawiam, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: i po Swietach... IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 26.12.03, 10:49 No widzisz Mojito a u mnie tyle miesnych pierogow, ja jestem troche na opak bo me w Wigillie nie poscimy. Mnie tez by jeden dzien swiat wystarczyl i musze powoli zaczac zmieniac tradycje :) Wiesz dla mnie wszelkie odwiedziny w takie upaly to meczarnia, garaz nie garaz jest mi obojetnie ale jak temp do wytrzymania, a o godz 13tej czlowiek nie ma checi ani na picie ani na jedzenie bo jest poprostu za goraco. No ale wizyte odbebnilam nastepnej szybko nie bedzie :) Mojito znasz moze jakiegos polskiego lekarza??/ kurcze jakich ducholap mi na gwalt potrzebny :) Zycze spokojnego dnia jutro w pracy :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza Re: i po Swietach... IP: *.gostyn.com / *.gostyn.com 26.12.03, 16:18 witajcie juz po... Asienko, mam nadzieje ze nic ci zlego nie jest, jakby co daj znac :) a co do postu, to od tego roku juz go nie ma, kociol sie przychylil do l\spoleczenstwa :) zniesli zakazy i ludzie sie ciesza , choc i tak lata przyzwyczajen zrobily swoje. To nawet dobre dla ducha i ciala, a propos ducha ciekawe co na to nasz Przyjaciel na gorze :)))? Mojito , jak to czasem niewiele ludziom do szczescie potrzeba, troche kluseczek i radosc ogromna :) az milo :))) a moze masz tam jakos Polke pod reka, to ci na weekend zrobi z mieskiem pierozki ? Kochani, ja w swieta mialam dyzur w szpitalu, wiec ich prawie nie odczulam, ale coz jedni musza pracowac by inni mogli odpoczac :) albo sie urodzic, bo nowych rodakow w sama wigilie przyszlo w mojej klinice na swiat az 15 :))) to dopiero radosc :) pozdrawiam bardzo serdecznie :) wszytskich !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: i po Swietach... IP: *.a.002.syd.iprimus.net.au 27.12.03, 03:16 Witajcie wszyscy, jak to milo, ze bylo milo. Swieta szybko minely, zawsze to troche inaczej, wedlug tradycji czy bez tradycji, dobrze spotkac sie w gronie przyjaciol czy znajomych, najwazniejsze ze atmosfera dobra i ladujemy sie pozytywna energia :))) Asia, ciesze sie ze chociaz czesc przesylki dotarla :) u nas wczoraj bylo prawie 40 stopni, ochlodzilo sie dopiero pod wieczor i dzisiaj juz troche chlodniej. w Wigilie pojechalysmy na pasterke i bylo pieknie, goraco, niebo pelne gwiazd, ksiezyc odwrocony...kosciol zupelnie schowany w buszu. policji z radarami brak, wprawdzie double point system juz obowiazuje od tygodnia, pewnie dopiero robili przygotwania na Swiateczna selekcje drogowych piratow, mozna bylo wiec do dechy... odwiozlam Magda na lotnisko dzis z rana i zeby nie wiem jak podobala jej sie Australia, nie mogla juz doczekac sie wyjazdu - wiadomo chlopak czeka ;) Saba, ja co roku biore szczepionke na grype, ale grypa tutaj jest bardzo tworcza i wystepuje w innych odmianach zaleznosci od sezonu. australijczycy lubia zwalac wine na bliskosc Azji i klimatu. mnie jak narazie sie udawalo, ale wsrod znajomych taka odmiana grypy zoladkowej ciagle sie zdaza i jest to naprawde dokuczliwe. mam nadzieje ze maz juz lepiej. a tak niedawno znajomy z Polski napisal ze w Polsce byla fala epidemi grypy, ktora nazwano Sydney :((( Yvona, mysle ze humor juz lepiej? nie bardzo wiem, co masz na mysli piszac o tradycyjnych metodach, czy chodzi o ksiazke? dobrze jak sie zobaczymy, bo mozna Asi watek wydrukowac tez, a website bedzie i tak, rozmyslamy narazie w jakiej formie, i kazdy pomysl jest wazny. pomijajac techniczne sprawy. Iza, dyzur w szpitalu w Swieta? tez ma swoj urok i jeszcze tyle szczescia przyszlo na swiat w Twojej obecnosci, to dopiero radosc!!! mysle, ze Swieto jest bardzo symboliczne, wazne jak i z kim je celebrujesz, ale czasem jak spedzisz je inaczej albo spontanicznie pozostaje bardziej w pamieci, niz takie zaplanowane z kartka w reku :))) Mojito, walizka upchnieta :) tak jakbys przy tym byl! moj odlot jutro rano... dziekuje za dobre zyczenia, napewno bedzie super, czego i Tobie/wam zycze w Rio. Boss bedzie spakowanu/wyslany wedlug Twoich wskazowek. mam nadzieje, ze wroci w tym samym stanie ducha i nie bedzie za nikim/niczym tesknil ;))) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: i po Swietach... 27.12.03, 04:56 Witajcie Wszyscy, Plusem konca Swiat jest powrot do normalnego programu muzycznego w radio. Poprzedni mogl doprowadzic do wariacji. Asienko, szkoda mi tych Twoich nadwyzek pierozanych. Z miesem jeszcze. O zesz ty... Co do lekarza polskiego to znam ich kilku w Polsce. Na obczyznie staram sie trzymac od nich z daleka. Dotychczas to mi sie udaje. Zycze jednak i przy okazji wypije Twoje zdrowie. Niech to bedzie moja niemedyczna pomoca zdrowotna. Iza, nie mam nikogo pod reka :))). Moje pierogi byly lepione reka Chinczyka - emigranta. Bardzo dobre. Nauczylem sie cieszyc malymi sprawami i nie martwic za duzo wiekszymi. Statystyka pokazuje, ze siedemdziesiat piec procent spraw ktorymi sie martwimy nie spelnia sie. Biorac to pod uwage, martwie sie umiarkowanie. Twoje Swieta sa w duzym stopniu sa satysfakcjonujace. Miec udzial w pojawianiu sie nowych i ewentualnie krzyczacych podatnikow to przyjemnosc. Pysiek, glupia sprawa. Ja tez sie szczepie sezonowo i u mnie to dziala. Placze tylko troche przy zastrzyku ale pozniej juz bezgrypowo/katarowo. Pasterke zaliczylem w katedrze sw. Piotra/Pawla. Lubie ten nastroj. Odejrzalem dzisiaj mape swiata i zajrzalem miedzy zwrotniki. Rzeczywiscie tylko odleglosc dzieli nasze dolce far niente. Al Boss wroci bez tesknot. Ten sam, chociaz wzbogacony o nowe doznania i doswiadczenia. Wierze, ze same przyjemne. Bedzie w Rio jako australijski top dog Al. Czy wiesz, ze Bossem w Stanach okresla sie Bruce Springsteen`a? Prosze pokaz mu jak sie wchodzi do netu w przypadku gdyby mial jakies ostatnie uwagi/zyczenia podczas Twojej nieobecnosci. I przypomnij aby niczym sie nie przejmowal. O lapach w bliskosci stewardess juz oboje wiemy. Podrozuj szczesliwie, baw sie doskonale, mecz sie inaczej, pozdrowionka sloneczne (+3C), mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Anno Domini... IP: *.b.004.syd.iprimus.net.au 27.12.03, 09:19 Witajcie wieczorowo, i to bedzie na tyle ode mnie w tym roku. Asia rozpoczela cz.III watek 26 August 2003, wczoraj minelo exactly 4 miesiace - Asia doskonale, aby tak dalej!!!! tymczasem zegnam Was kochani i zycze Wam wszystkim zeby w Nowym Roku spelnily sie Wasze marzenia i plany i zeby ten nastepny rok byl pomyslny i szczesliwy. a takze, zeby nam tutaj dobrze sie pisalo i rozmawialo, bez wzgledu na roznice, czy ich brak ;))) najlepszego... Mojito, raz jeszcze dziekuje za opieke dla Boss. tak jak sobie zyczysz Boss odleci 3 stycznia i bedzie Ciebie oczekiwal z niecierpliwoscia na lotnisku. Boss ma swoje kieszonkowe i credit card 'don't leave home without...' w sytuacji emergency ;))) Boss ma swoj email address, potrafi uzywac computer, czy myslisz, ze bedzie potrzebny? ja od czasu do czasu zajrze do poczty, to tak na wypadek... nazwa Boss rzeczywiscie kojarzy sie z Bruce, a takze z marka garniturow i after shave i BOSSe stereo system i pewnie jeszcze pare. jest rowniez bardzo popularna w Australii jako personalised car rego plates. jak juz pisalam nie ja wymyslilam jego imie, ale nie mam nic przeciwko, pies taki niepozorny, a imie? jest Ok lubie je. zycze udanego wypoczynku, spokojnego lotu, duzo slonca, milych ludzi/dziewczyn po drodze i bezpiecznego powrotu. Phoenix podobno odrodzil sie z popiolu, wiec lepiej zebys uniknal takiej transformacji pozdrawiam wszystkich serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza witamy Nowy Rok :) IP: *.gostyn.com / *.gostyn.com 27.12.03, 11:41 kochani :) bardzo mi milo, kiedy moge sie z wami choc w takiej wersji "jednoczyc". Mam nadzieje, ze Tobie Pysiek, Mojito, Asienko ...w Nowym Roku wszytsko sie spelni, spotkacie wielu sympatycznych ludzi, wzmocnicie grono przyjaciol, nadal radosc bedzie z wami a smuteczki tylko czasami :)) czego wam szczerze z kraju zycze :) Co do mojej pracy, to choc nie warta finansowo i rodzinka cierpi ( synek tez chce mamy, a mama bawi inne dzieci w tym czasie, o zgrozo... ) to satysfakcja z ratowania zycia 450 gramowym maluszkom jest ogromna. A skoro tak chwala polskie pielegniarki za granica, to niech sie znajdzie cosik i dla mnie :) no ale dosc marzen, czas do pracy, trzeba je urzeczywistnic, prawda ? :) sciskam wam cieplutko :) Mojito, gdzie Ty teraz bywasz ? znam jednego interniste z Nowego Jorku, moze byc ?? miekkiego ladowania papapa.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza prosba do Asi IP: *.gostyn.com / *.gostyn.com 27.12.03, 21:36 Asienko wczytujac sie w twoje posty , juz od dluzszego czasu nosze sie z zapytaniem, jesli moge ... otoz od dwoch miesiecy staram sie o uznanie moich kwalifikacji medycznych przez rzad Au ( broszura informacyjna, jaka zakupilam w ambasadzie Au okresla te same zasady uznania w Au takze do NZ ) i tu moj dylemat ...czy Australia czy Nowa Zelandia. Prosze podpowiedz mi cos blziej...prawde mowiac jest mi obojetne, ale w Au a dokladniej w Adelaide mam przyjaciolke i to jest jedyny punkt zaczepienia. Chce wyjechac razem z mezem i synkiem. Jesli nie chcesz na forum podaje moj e-mail isabelpriv@hotmail.com. Bede Ci bardzo wdzieczna :) pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: prosba do Asi IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 27.12.03, 22:25 Iza niestety nie bardzo sie orientuje w sytuacji jezeli chodzi o uznanie kwalifikacji pilegniarki, ale napewno moge sie dowiedziec bo bedac tutaj jest zdecydowanie latwiej niz jak czlowiek jest w Polsce. Napisz tylko konktretnie o co mam sie dowiadywac, bo jak piszesz juz cos wiesz na ten temat wiec nie ma sensu powielac informacji. Jak napiszesz konktretne pytania to bede wiedziala o co pytac. A teraz mam prosbe do ciebie, od jakiegos czasu uzywam Bisocard, wiem ze jest zagraniczny odpowiednik tego leku, niestety nie wiem jak sie nazywa, tutaj lekarze rozkladaja rece i wypytuja mnie o dzialanie leku. Poniewaz ja jestem zupelnym laikiem nie bardzo jestem w stanie im powiedziec jak i na co lek dzila, ja go uzywam na cisnienie ale to tyle co moge powiedziec. Gdybys mogla sie dowiedziec jak sie nazywa zagraniczny odpowiednik tego leku bylabym bardzo wdzieczna. Wracajac jeszcze do zawodu pielegniarki, to wymogi w Au i NZ sa takie same bo wiem ze sporo pilegniarek z NZ pracuje w Au bez zadnych problemow i koniecznosci zdawania jakichkolwiek egzaminow. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan WYJAZD Z KRAJU CZ.III 28.12.03, 03:54 Dzien dobry Wam nazywam sie Kazik, mam 58 lat, samotny, rozwiedziony, nie to nie jest ogloszenie matrymonialne, calkiem dobrze czuje sie w obecnym stanie cywilnym. mieszkam w Sydney w zachodnich, tanich dzielnicach od dwudziestu paru lat. w Australii wiedzie mi sie roznie, pracuje fizycznie, mimo ze mam srednie wyksztalcenie, obecnie mniej bo mialem wypadek przy pracy i jestem czesciowo na compo (workers compensation). rozmawiam z ludzmi na czacie, interesuja mnie takie kontakty, chociaz nie wierze we wszystko co ludziska wypisuja, przeciez mozna napisac co sie zywnie podoba i wylaczyc sie potem, albo zalogowac pod innym haslem. tu na wasz watek zajrzalem przez przypadek i zanim przeczytalem calosc zajelo mi troche czasu. przyznam jednak, ze czytanie sprawilo mi przyjemnosc, Asia gratulacje, dobrze piszesz i nie tylko ty, wyglada ze zebrala sie tu wyjatkowa grupa ludzi, ktorzy nie wypisuja glupot i nie obrazaja sie nawzajem, tematyka roznorodna, sympatyczni ludzie. zdecydowalem sie napisac, bo zaczalem wlasciwie od konca od waszych zyczen swiatecznych. samotnym jest trudniej przetrwac ten okres i podobalo mi sie co niektorzy tu pisali i zyczyli, widze ze nie ja jeden samotny i poczulem sie znacznie lepiej, ze to nie koniec swiata. nie wyobrazam sobie zycia bez Swiat. czas sacrum i czas profanum czyni nasze zycie bogatsze duchowo. Boze Narodzenie to okres bardzo specjalny. dekoracje bozonarodzeniowe pokazuja sie juz po Sw. Andrzeju, trzeba bardzo sie starac zeby nie ulec goraczce zakupow, no i ten zgielk, halas. Swieto nie moze trwac okragly rok, bo wowczas przestaje byc czyms wyjatkowym i wyczekiwanym. no i jak milo bylo mi przeczytac, ze Ty Asia, wszystko przygotowalas z rodzina wspolnie. ile to zabiegow cie kosztowalo. jakze czesto, caly nastroj, wszelkie przygotowania pozostaja bez nagrody, bo czesto czuje sie obcosc zgromadzonej rodziny, odswietnie ubranej, a wiec usztywnionej i patrzacej w ekran telewizora. jakze czesto ludzie robia te Swieta na pokaz, czesto spotkanie z rodzina w Swieta to przymus obyczajowy bycia razem. takie Swieta to nie Swieta, lepiej zapomniec. ja spedzilem Swieta z moimi przyjaciolmi, bo przyjaciol sie wybiera, a rodzine sie po prostu ma. ktos z was tutaj napisal o pasterce i ze ma jechac do Berrimy ponad 130 km. znam ten klasztor Paulinow, zapal mnie tez sie udzielil i postanowilem pojechac z kumplem, ode mnie tylko niecale 100km. internet i swiat realny, to dwa odmienne swiaty, bylem zdziwiony wiec kiedy pod kosciolem zobaczylem warujacego psa. bylo to przyjemne uczucie, ze to co piszecie na forum jest naprawde realne, ze istniejecie. mysle, ze to ten sam pies co ma poleciec do Rio? nastepnego dnia omal nie wygladalem mysliwskiej przeslanej poczta, albo pierogow! rzadko sie zdarza spotkac ludzi ktorzy maja odwage pisac szczerze, a jednoczesnie ciekawie. ktos pisal o wydrukownaiu tego watka, jak najbardziej, cos takiego nie powinno ulec zapomnieniu, sam niewiele moge pomoc, ale inicjatywe bardzo popieram. pozdrawiam Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: witam nowego forumowicza IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 28.12.03, 08:01 Czesc Kazik bardzo milo ze trafiles do nas i milo ze Ci sie tu podoba. Oczywiscie nie moge sie wypowiadac w imieniu wszystkich ale wszystko to co ja pisze to szczera prawda, inni wydaje mi sie tez sie ode mnie zarazili i to co pisza o sobie to prawda lub tez dyskutujemy sobie na mniej osobiste tematy i kazdy pisze o sobie tylko tyle na ile ma chec podzielic sie swoim zyciem osobistym z innymi. Piszesz ze samotnym trudniej przetrwac okres swiateczny i napewno tak jest, bo jest to czas kiedy myslimy o naszych bliskich, czesto o ludziach z ktorymi bylo nam dobrze a z takich czy innych wzgledow juz ich nie ma obok nas. Dla mnie bycie samym a bycie samotnym niezawsze idzie w parze, czasem mozna byc bardziej samotnym bedac otoczonym ludzmi z ktorymi ciezko znalezc wspolny jezyk i nic porozumienia. Jezeli udalo nam sie sprawic ze poczules sie troszke lepiej po przeczytaniu tego watku to naprawde dusza mi sie raduje. Zebralo sie tu grono przesympatycznych ludzi i chyba trudno byloby sobie wymarzyc lepsza nagrode za te nasze bazgroly niz to ze komus sie choc na troche humor poprawi. Mam nadzieje ze zostaniesz z nami i bedziesz dorzucal do naszych niezawsze powaznych dyskusji swoje opinie :) Pozdrawiam cieplutko i zagladaj do nas czesto Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Wycieczka IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 28.12.03, 08:43 Obiecalam ze zdam sprawozdanie z naszej wycieszki na Zachodnie Wybrzeze, wiec wywiazuje sie z obietnicy. Wyjechalismy z domu w sobote rano pare min po godz. 7, kierujac sie z Christchurch na Arthur's Pass, po drodze piekne widoki, gory z poczatku nie zawysokie z czasem coraz wyzsze, na niektorych widac jeszcze resztki sniegu. Od wschodniej strony gory sa raczej nagie, uboga i zadka roslinosc ale gory i tak mienia sie przeroznymi kolorami i odcieniamy bezu, brazu, ohry, szarosci,czasem zieleni i zolyci. Czasem u podnoza gor cale laki zaslane kwiatemi niebieskimi, fioletowymi lub wszelkie odcieni rozu od prawie bialego do ciemnego. Rzeka rozlana we wspaniale meandy wije sie wzdluz drogi w wiekszosci miejscach. Momentami przepascie od drogi zbyt blisko zeby czyc sie bezpiecznie i spogladac w dol. Ale droga dobra pomimo ze ma tylko po jednym pasie w kazda strone jedzie sie dosyc wygodnie, no a szczegolnie w mojej sytuacji kiedy siedze sobie z tylu. Do Arthur's Pass dotarlismy troche po godz 10, weszlismy do osrodka informacyjnego, mozna tam kupic male pamiatki, przewodniki, mapy itd. Zaskoczylo nas tam zimno i ostry zimny wiatr. Postanowilismy wejsc gdzies na sniadanie i zrobic sobie mala przerwe. Znalezlismy fajny hotelik przy drodze z restauracja i tam zacumowalismy na jakas godzinke. Bekon jajka i dobra kawa zachecila nas to dluzszego postoju, przy sniadaniu obserwowalismy zacinajacy prawie ze poziomo deszcz i ostra wichure, tak ze milo bylo posiedziec i popatrzec przez wielkie okno na gory. Mniej wiecej po godzinie ruszylismy w dalsza droge kierujac sie na Greymouth. Dojechalismy do turystycznej miejscowosci ktora nazywa sie Moana, polozona jest nad wielkim jeziorem ktore nazywa sie Brunner. Jezioro otoczone jest gorami i wyglada przeslicznie. Juz po drodze bardzo zmienil sie krajobaraz, jechalismy przez dosyc wysokie gory ale juz lekko przed Arthur's Pass gory pokryte sa bogata roslinnoscia, wiec po czubki sa zadrzewione, rosna rozne paprocie i inne krzewy a wszystko to jest wilgotne taka miniatura rain forrest, pada tam bardzo czesto. W Moana zatrzymalismy sie na jakies 40 min nad jeziorem, tutaj swiecilo slonce i bylo cieplutko. Zafundowalam rodzinie lody a sobie papierosy i w dalsza droge kierujac sie do Greymouth, gory stawaly sie coraz nizsze, rzeka coraz szersza i wieksza i naokolo rozne odcienie zieleni. Po dotarciu do Greymouth pojechalismy na plaze. Dla tych co nie wiedza N.Z od strony zachodniej otacza morze Tasmana. Jak zwykle bylo wzburzone, duze ryczace fale, plaza kamienista jak okiem siegnac i konca zreszta widac tez nie bylo. Tony kamieni tworzacych naturalny falochron i ochrone dla wybrzeza. Z corka zabralysmy sie za zbieranie bialych slicznych kamieni, po nazbieraniu calej torby posiedzielismy sobie troche na plazy sluchajac ryku fal i jeszcze wiekszego ktore powodowaly toczace sie kamienie przy wracajacej fali. Po jakies godzinie znowu w samochod tym razem kierowalismy sie na Nelson zeby po drodze skrecic na droge do Hanmer Spring. Z Greymouth do Hanmer Spring jest ok 320 km. Mniej wiecej po godzinie zatrzymalismy sie na postoju zeby zjesc pozny lunch, byly tam ustawione stoliki i stala wyeksponowana starenka lokomotywa, przy ktorej nie omiszkalismy zrobic sobie kilka zdjec. Nie wiem dokladnie ile nam zajal postoj pewnie cos ok godziny, najedzeni ruszylismy w dalsza droge. Po pewnym czasie wszyscy juz bylismy zmeczeni i lekko senni, do Manmer Spring dotarlismy o godz 5:20 i kapiel w goracych zrodlach bardzo do nas przemawiala. Ja co prawda nie mialam kostiumu ale mialam krotkie spodenki w zapasie wiec nic by mnie nie odwiodlo od zanurzenia sie w cieplutkiej relaksujacej wodzie. Spedzilismy tam chyba 1:30, zmeczenie sennosci zupelnie nas opuscilo. Po kapieli postanowilismy gdzies wejsc na kolacje zeby nie trzeba bylo po przyjezdzie do domu szykowac jedzenia. Po kolacji w samochod i kierunek dom. Do domu dotarlism kilka minut po godz 9 wieczorem tak ze byl to dlugi dzien. Przejechalismy w sumie jakies 650 km, widoki po drodze zapierajace dech w piersciach. Wycieczka wspaniala,pogode mielismy wysmienita bo bylo cieplo ale slonce przeswitywalo za chmur wiec nie bylo zbyt goraco. Nastroje wszystkim dopisywaly i mielismy naprawde fantastyczny dzien. Po przyjezdzie jeszcze tylko piwko na tarasie i ok 11 wszyscy w lozkach. Spalo sie wysmienicie :) Narazie nastepna wycieczka jeszcze nie zaplanowana, ale moze Nelson a moze wzdluz wschodniego wybrzeza. Praktycznie na calej trasie jaka przejechalismy do zachoniego wybrzeza przy drodze ida szyny kolejowe, moze nastepna wycieczka pociagiem zeby maz mogl rowniez popatrzec. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Dla zainteresowanych NZ IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 28.12.03, 09:08 Kilka osob pytalo o warunki emigracji, dla zainteresowanych podaje strone ktora warto przeczytac. www.nz-immigration.co.nz/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Dla Izy IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 28.12.03, 09:24 Iza Tobie podaje ta strone, moze znajdziesz tam potrzebne informacje, a jezeli nie to postaram sie dowiedzic tylko napisz mi konktretne pytania www.nursingcouncil.org.nz/ Odpowiedz Link Zgłoś
topola888 Re: Dla zainteresowanych NZ 28.12.03, 10:14 Asiu, czytam watek regularnie. W przyszlym roku planujemy z mezem przeprowadzke do Auckland. Ale ten link, ktory podalas to kontakt do posrednika (za sam biuletyn chca $165 zlodzieje, ten link bedzie chyba przydatniejszy dla zainteresowanych: www.immigration.govt.nz/ Pozdrawiam was serdecznie. Extra pozdrowienia dla Pyska i Mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Dla zainteresowanych NZ IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 28.12.03, 10:23 Dzieki za informacje, ja co prawda nie do konca popatrzylam co i jak,, zawsze najlepszy jest rzadowy link,, a swoja droga czemu tylko czytasz a nic nie piszesz? emigrujecie legalnie? jezeli tak to napisz cos wiecej na ten temat, bo tu sporo ludzi zaglada ktorzy maja chec przyjechac i nie bardzo wiedza jak sie do tego zabrac, informacje z pierwszej reki i swieze zawsze sa najlepsze :) Pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
topola888 Re: Dla zainteresowanych NZ 28.12.03, 10:31 Jak juz bedziemy "po...", to z pewnoscia wpadne tu i podziele sie doswiadczeniami. Jestescie fantastyczni, tak trzymac :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Dla zainteresowanych NZ IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 28.12.03, 10:37 nie badz taka, czemu nie opisac ile wam to zajmuje i ile wysilku kosztuje gdzie i co sie zalatwia,, jestem pewna ze pomoglabys paru osobom ktore tu zagladaja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza odpowiedz dla Asi IP: *.gostyn.com / *.gostyn.com 28.12.03, 11:40 witaj Asiu tak na szybko bo zaraz wyjezdzam, napisze tylko na temat twojego leku, a w mojej sprawie pozniej :)lecz z gory dziekuje za zaintersowanie :)) Asiu leki maja rozne nazwy handlowe, wlasne, sa tez leki generyki czyli maja rozne odpowiedniki tych nazw, ale kazdy lek ma nazwe miedzynarodowa. zeby wszyscy wiedzieli o co chodzi. ja co prawda z kardiologia na "Ty" nie jestem, bo pamietam tylko co nieco ze stazu. Ale BISOCARD wystepujacy w tabl. powlekanych po 5 i 10 mg jako lek sercowo-naczyniowy ( antyarytmiczny ) ma nazwe miedzynarodowa BISOPROLOL.Asienko pisze tyle o tym leku, zeby byc pewna ze o to Ci chodzi, gdyz czasem jedna literka przekrecona i moze byc klopot, jak to w medycynie bywa. Asienko jesli lekarz ma problem , a Ty nie dysponujesz ulotka, na ktorej nazwa meidzynarodowa winna ( choc nie zawsze tak jest ) byc podana, moze siegnac do komputerowej bazy lekow i sprawdzic. POWODZENIA :) odpisze wieczorkiem, papapa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza prosby c.d IP: *.gostyn.com / *.gostyn.com 28.12.03, 17:43 witaj wiem , ze juz spicie, ale coz roznicy czasu nie zmienimy, to snij o przyjemnych chwilach a jak wstaniesz to prosze Asiu poczytaj... jednoczesnie dziekuje za wrazenia z wyprawy, wspaniale, ze humorki dopisaly i aura tez, najwaznijesze sa przezycie, to one zostaja nnam w sercu :) te niedobre niestety tez, ale wowczas latwiej je zapchac tymi najwspanialszymi :)) a jaki to dar dla duszy i ciala oj...prawie jak niezla dawka endorfinek :)))) Tylko Mojito nam zaspal , chyba zimno nie pozwala mu wyjsc spod kolderki :) W kazdym razie, wracajac do mojej prosby : znam sprawe uznania z broszury i ta droga choc oficjalna wymaga od emnie mnostwa papierow i czasu i pieniedzy. Dokumnety zalatwilam i brakuje mi jedynie egzaminu z anglika ITELS ( odpowiednik TOFEL w USA ). Znajoma mi mowi, ze latwiej go zdac w Au i poza tym musze miec kurs dla pielegniarek na miejscu ( to wiadomo ). Mam teraz bronic w PL pracy doktorskiej ( maly kociol z tego powodu bo duzy lobbing w tej brazy trzyma swoich a ja nie daje lapowek ani nie mam plecow feeee ( ). W kazdym razie zawzielam sie i robie, choc w dokumentach jakie przygotowalam startuje z poziomu sredniego ( nie podalam nawet studiow , bo skonczylam zarzadzanie na Akademii Medycznej )zeby mi nie podniesli poziomu Itels na 7,0. Nie dam rady , przynajmniej na razie. Uczyc sie jezyka jest zdecydowanie latwiej majac z nim kontakta staly, bezposredni a nie z doskoku miedzy dyzurami ( ale ja inaczej nier moge tu w kraju ).Wiem tez, ze im potrzena w Au pielegniarek do pracy na oddziale a nie menedzerow. Mam tez informacje, ze moglabym poszukac sobie sponsora-szpital, ktory zapalci mi z akurs i potem przyjmie do pracy. I to jest dla mnie punkt wyjscia, jesli moglabys mi cos doradzic. Czasem w waszych lokalnych gazetach /programach o czyms takim mowia. Ja w szczegolach tych info nie mam. Drugie pytanie to czy latwiej mi bedzie w Au czy NZ z rodzina na utrzymaniu itd. Bo tylko ja bede mogla podjac prace ( maz jest nauczycielem sportu w szkole, instruktorem plywania i narciarstwa )i nie zna angielskiego a synek ma 5 lat. Chce byc przygotowana na najwiecej jak to mozliwe, stad pytam. Bede wdzieczna za odpowiedz :) ps. Pozdrawiam nowego forumowicza i zycze Cu wiecej wiary w siebie i innych. Od tego jak ksztaltujemy swoje otoczenie zalezy nasze samopoczucie , a jak ktos powiedzial" nie mozesz zmienic swiata to zmien siebie". Pokora to dobra matka nauki :) Cieplutko pozdrawiam wszytskich zadowlonych i zagubionych gdziekolwiek sa na tym globie, papa ( Ten od Cudow czasem tez musi odpoczac, badzcie prosze wyrozumiali dla Niego, ale sa jeszcze aniolki stroze :))powierzcie im swoje troski powodzenia !!! Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: prosby c.d 29.12.03, 00:18 Dzien dobry, dziekuje za uprzejme powitanie. Asia, piekna wycieczka, wydaje mi sie jak bym tam byl osobiscie. NZ bardzo przypomina Australie, tylko nasz kraj taki bardziej ogromny w porownaniu z malenka NZ, to tak jakbys miala wszystko w formie zmniejszonej ;) Iza dziekuje za zyczenie, ale ja jestem bardzo zadowolony z ycia czlowiek. moze dlatego, ze nie oczekuje za duzo, ciesze sie tym co mam. zona mnie zostawila dobrych pare lat temu, ale z dziecmi kontakt mam, mam nawet kila wnukow juz. jestem samotny ale mam przyjacolke, tak nam obojgu pasuje. ona u siebie i ja u siebie, ale widzimy sie prawie codziennie. wiesz na stare lata dobrze miec kogos. a czy wierzyc w ludzi, wiesz na obczyznie to roznie bywa, tyle tu spotkalem Polakow i Polaczkow, ze powiem szczerze ze wiara to nie wszystko. mam duza rezerwe i przygladam sie wiecej ludziom, zanim im zaufam. wiesz ja obracam sie troche wsrod tutejszej Polonii i wiem, ze ludzie przyjezdzaja. zapotrzebowanie na pielegniarki ogromne, one tez wiedza co sa warte, ciagle strajkuja. znam taka mlodziutka dziewczyne, ktora przyjechala z Polski, teraz mezatka i chyba ma juz dwoje dzieci. ona tutaj na miejscu zdala wszystkie egzaminy i pracuje jako pielegniarka. jest bardzo wytrwala, duzo ja to kosztowalo, bo egzaminy dosc trudne. znam tez kilka innych pan, ktore sobie z egzaminami nie poradzily, pracuja wiec w zawodach zblizonych. nie potrafie podac ci zadnych blizszych informacji. jesli planujesz przyjechac z cala rodzina, przemysl to dobrze. nie pisze zeby cie zniechecic ale co twoj maz tu bedzie robil? chyba nie pozostanie na twoim utrzymaniu. znajomosc jezyka jest konieczna, nawet zeby wykonywac prace w jakimkolwiek zawodzie, tak jak ja. jesli znajdziesz prace jestes w stanie sama utrzymac rodzine skromnie, niestety prawda taka jest ze z jednej pensji to zycie skromne. a bezrobotny maz to jak wrzod na d..pie, przepraszam. tym bardziej ze z twojego opisu twoj maz jest bardzo aktywnym czlowiekiem. popytam wsrod Polakow, a raczej wsrod pan, moze cos dla Ciebie sie dowiem. sprobuje tez porozmawiac z ta mloda dziewczyna ona by miala informacje z pierwszej reki. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Ostatnia prosta przed 2004. 29.12.03, 03:01 Witajcie slonecznie Wszyscy, Jeszcze tylko troche i rzut ciala na tasme noworoczna. Czas nie leci, czas zapi.prza jak opetany. Asienko, dzieki za przyblizenie mi Kiwilandu. Czytalem Twoja relacje z zainteresowaniem. Dostalem informacje z kraju w sprawie Twojego leku. Ta sama o ktorej pisala wczesniej Iza. Miedzynarodowa nazwa - BISOPROLOL. Kazik, czesc. Witaj. Ten pies przed klasztorem to mogl byc pies/Boss z Sydney. Przyjechal z wlascicielka na pasterke. Ten sam ktory leci ze mna do Rio. Ale tez niekoniecznie. Znajac opiekunczosc wlascicielki byc moze nie chcialaby zostawiac psa na zewnatrz o polnocy. Topola, dziekuje za pozdrowienia i pozdrawiam wzajemnie. Twoja kombinacja cyfrowa w nicku to marzenie kazdego Azjaty. Osemka jest bardzo szcesliwym numerem w ich kulturze. A trzy osemki to juz niebo. Iza, zaniepokoila mnie Twoja trafnosc co do mojego spedzenia niedzieli. Rzeczywiscie spalem dlugo i dokladnie. A pozniej snulem sie leniwie przez pozostalosc dnia. Wieczorem zajrzalem do zaniedbanego przeze mnie ostatnio baru i przysiadlem na stolku saczac cuba libre i ukladajac plan na nadchodzacy szalony dla mnie tydzien. Uspokoila mnie troche Twoja pomylka co do temperatury - plus siedem C. Ale maly niepokoj pozostal... Co do TOEFL`a lub jego odpowiednika to nie sadze abys miala wieksze trudnosci. Zobaczysz, ze test nie jest zbyt trudny. Ten pisemny szczegolnie. Ten ze zrozumienia wymaga pewnego doswiadczenia. Jako, ze przy wszystkich "papierach" liczy sie wynik ostatniego testu mozesz rozwazyc podejscie do niego w Polsce. Zdobedziesz doswiadczenie radzenia sobie na tego rodzaju testach. W NZ bedziesz mogla sobie ewentualnie poprawic gdy uznasz to za stosowne. Zajrzyj tutaj: www.testmagic.com Gunther Amigo, que pasa? Bien? Wchodzac prawie w ostatnia tygodniowa prosta przed nowym rokiem, serdecznie Was wszystkich pozdrawiam, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Ostatnia prosta przed 2004. IP: *.jetstream.xtra.co.nz 29.12.03, 05:05 Kochani dziekuje bardzo za nazwe leku,, jestescie niezawodni jak zwykle. Jezeli chodzi o zdawanie egzaminow z jez. angielskiego zdecydowanie polecam kazdy inny kraj niz Polske, dla przykladu podam ze moja corka zawsze miala problemy z olimpiada jez angielskiego w Polsce, natomiast anglicy dopiero wtedy sie zorientowali ze ona nie jest angielka kiedy poznali jej mame, a bylo to po kilku miesiacach przebywania wsrod calego mnostwa anglikow, irlandczykow szkotow itd. W Polsce egzaminy zdaje sie bardzo trudno nawet dla kogos kto przebywal dlugo za granica, a moze wlasnie dla tych ludzi trudniej. Problem w tym ze polacy maja odpowiedzi i zadne inne slowo czy ulozenie zdania nie wchodzi w rachube, poprostu jest to blad i na tym koniec. Ja absolutnie nie mialam problemow ze zdaniem egzaminow w N.Z. a bylo to lat temu prawie 20, w NZ czy Australii poprostu inaczej patrza na czlowieka dla ktorego angielski to drugi jezyk.. no ale to tylko moje doswiadzenie. pozdrawiam wszystkich cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Ostatnia prosta przed 2004. 29.12.03, 06:22 Witaj Asienko, co do egzaminow ogolnie w Polsce to rzeczywiscie bywaja one "przedziwnie" i niezyczliwie ulozone. Odnosi sie wrazenie, ze egzaminatorzy raczej chca udowodnic istniejaca przepasc miedzy zdajacymi a nimi a nie ocenic umiejetnosci i obiektywny poziom zdajacego. Z TOEFL`em jest natomiast inna sprawa. Test jest ukladany w Stanach i egzaminy na calym swiecie maja te same pytania/testy. Sa one standardem. Dla wszystkich zdajacych takie same. W Polsce, Polacy tylko "administruja" sam przebieg testu a nie jego tresc i dlatego jest on obiektywny. Sa one sprawdzane w Stanach i tutaj otrzymuja punktowa ocene. Tak na pewno bywa z innymi oficjalnymi testami wymaganymi przez rozne kraje. Egzaminy /testy te mozna zdawac wielokrotnie az do satysfakcjonujacego zdajacego wyniku. Szukajac odpowiedzi na Twoje medyczne zapytanie natknalem sie na strone: www.studencka.krakow.pl Byc moze Ciebie zainteresuje. Sloneczne pozdrowionka i dla mnie dobranoc, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Ostatnia prosta przed 2004. IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 29.12.03, 08:33 Mojito masz racje w tym co piszesz oczywiscie, tyle wielokrotne zdawanie egzaminow wiaze sie z dosyc duzymi kosztami, z tego co sie orientuje w Polsce nie bardzo mozna przystapic do egzaminu jezeli sie nie chodzilo na kurs jezyka, wiesz to wszystko jest duzo bardziej w Polsce zagmatwane niz osobom mieszkajacym od jakiegos czasu po za granicami kraju sie wydaje. To co u ciebie czy u mnie mozna zalatwic przez 3 min telefonicznej rozmowy, w Polsce zajmuje 3 dni chodzenia po roznych urzedach i zbierania przeroznych papierow absolutnie niezbednie koniecznych, ktore przy sprzyjajacych okolicznosciach laduja nie tam gdzie powinny i nikt juz ich nigdy nie jest w stanie znalezc dlatego petent musi poswiecic nastepne 3 dni na ponowne zgromadzenie i dostarczenie tychze dokumentow i miec nadzieje ze moze tym razem faktycznie zostana wlozone tam gdzie powinny byc wlozone za pierwszym razem. Przez kilka lat prowadzilam ksiegowosc swojemu szefowi, nawet nie chcesz slyszec tych roznych historii przez ktore z usmiechem musialam przejsc w urzedach skarbowych, swoich osobistych historii z urzedami tez bym mogla pare opowiedziec, przed samym wyjazdem zajelo mi 2 tygonie prawie ze codziennego chodzenia do urzedu skarbowego, od pokoju do pokoju zeby zlokalizowac moje dokumenty, a wszystko po to zeby mi oddali moje wlasne pieniadze ktore powinni mi oddac conajmniej 2 miesiace wczesniej. Gdyby nie to ze sie uparlam i wszystkim urzedniczkom mowilam jak pieknie dzis wygladaja i jaka maja niewdzieczna prace to pewnie bym tych pieniedzy do dzis nie dostala. Niestety takie sa realia i nawet zdanie lub nie egzaminu zalezy czesto od dobrego humoru jakies milej pani lub pana, a nawet jak zdasz to i tak wychodzisz z poczuciem ze ci ktos zrobil laske (hahahaha) , przypomnialo mi sie co moj kolega z pracy (niemiec zreszta ale mowiacy calkiem dobrze po polsku, jako jedyny cudzoziemiec zdal egzemin adwokacki) powiedzial do pani urzedniczki w pewnym ministerstwie : zalezalo mu zeby byc grzecznym i chcial poprosic pania urzedniczke o przysluge, a powiedzial to tak , "przepraszam czy moglaby mi pani zrobic laske" w odpowiedzi totalna konsternacja i cala w rumiencach pani odpowiedziala cos przykrego, kolega wrocil do biura i nam to opowiedzial bo zupelnie nie mogl sie zorientowac o co chodzi, my oczywiscie wszyscy sie pokladalismy ze smiechu i zajelo nam troche zeby mu wytlumaczyc co i jak. No ale tak to bywa z obcymi jezykami. Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 Re: Ostatnia prosta przed 2004. 29.12.03, 10:32 Witajcie kochani, ale byyyyylo wolnego, nareszcie odespalem, nadrobilem zaleglosci wizytujac znajomych, poszukalem nowego mieszkania, slowem pelny relaks. na Swieta pojechalem na polnoc do Hunter Valley tylko 2 godziny jazdy from Sydney CBD, okolice przepiekne, Asia tu bym musial zapozyczyc Twoich zdolnosci literackich, zeby ladnie oddac charakter okolicy. sa tam winiarnie i winnice, tereny przypominaja pewne regiony Francji, romantycznie, ladnie. znalazlem nawet restauracje dla Gringos, gdzie na obiad sprobowalem chicken w chimichurri rojo. sprobowalem, doskonaly! panienki kelnerki sympatyczne, zagadalem o przepis, i co sie okazuje, chicken taki dobry bo byl moczony w mojito marinade! slyszales Mojito o czyms podobnym? ;))) a poza tym, soy fino Amigo Mojito, cue sera sera.... Asienko, jak samopoczucie po Swietach? Ty widze tez jestes wedrowniczek, taki Johny Walker? no i jak to milo, ze tyle nowych forumkowiczow przybylo! Kazik siemanko, skad jestes z Polski? Iza, Topola, uklony... Kazik, Ty sie swietnie urzadziles: masz kobiete, ze tak powiem z doskoku, lepiej nie mozna bylo sie urzadzic. masz glowe chlopie. no ale z tym realem to zes kolego wyjechal, jak w ogole mogles watpic, oczywiscie ze my tu jestesmy calkiem realni, nawet w tej chwili sie uszczypnalem, czy napewno jestem. wiec zapewniam cie JESTEM, istnieje i mowie prawde, i tylko prawde, i tak dopomoz mi Bog. chociaz, od dziecinstwa dorosli trenowali nas wytrwale, zeby wlasnie oszukiwac. no bo, zawsze trzeba bylo powiedziec ze cieszysz sie z prezentu, ze o takim wlasnie marzyles, a cioci Kloci w zyciu nie mozna bylo powiedziec ze jej tort jest niejadalny, albo nowa fryzura cioci basi, musiala wygladac swietnie! bylismy raczeni wykladem o piekle, krotkich nogach, rosnacym nosie i dymiacych uszach. Kazik, a pies Boss jest naprawde, i naprawde wyobraz sobie leci do Rio, jestes lucky ze go poznales, bo nikt jeszcze tutaj nawet nie mial zaszczytu obejrzec jego podobizny. a moze poznales tez wlascicielke? to juz bylbys podwojnie lucky. w tym tygodniu intensywnie szukam mieszkania, mam wolny caly tydzien, moze jak cos znajde to zdaze skoczyc na ryby. na Nowy Rok mam kilka propozycji. wiekszosc tutaj szaleje pod mostem czyli Harbour Bridge kolo Opera House jest impreza, a o polnocy fantastyczne fireworks. to widowisko lights&music pewnie pamietacie z Sydney Olympics, oni tu sie lubuja w takich pokazach. Mojito Amigo, listo para ir? to juz chyba samba cie usypia i te nastroje i ten pies, no tego. powodzenia pozdrawiam wszytkich Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza halo halo, dzien dobry !! IP: *.gostyn.pl / 217.97.143.* 29.12.03, 10:53 witajcie kochani no tak, kiedy ja zaczynam dzien, wy juz zaczynacie faze REM w ramionach Morfeusza :) i odwrotnie ... w kazdym razie Mojito pozwolisz, ze przyjme twoj tok odpisywania , bo to wygodne kiedy adresat ma swoja tresc :) Asienko mam nadzieje, ze teraz lekarze ci pomoga, a gdyby co to ja uruchomie tu linie specjalna :) Niedawno trafila mi sie pacjentka z Nowej Zelandii i mowila tylko kilka slow po polsku, wiec ja moglam sie z radoscia rozkoszowac swoimi zdolnosciami angielskiego, na co ona na pocztaku dziwnie patrzyla ale wyjasnilam, ze taki kontakt to dla mnie zbawienie i bylo milo...ale sie skonczylo, bo urodzila i wyjechala bo nie byla z Poznania. Ale ma blisko do Niemiec i wiem, ze tam tez mozna zdawac, moze maja korzystniejsze zasady, hmmm Przychylam sie,ze u nas wszytsko jest niejasne,niewytlumaczalne i czasem szkoda czasu na szukanie logiki w tym co sie dzieje. Mojito haha, nie martw sie, nie zrobie ci krzywdy czarna magia :)) a tak poza tym nie na darmo jestem wzietym medium przez moja biala aure, ale wierz mi to czasem bywa meczace. Swoja droga moje zdolnosci oslably po urodzeniu synka, co jest ponoc norma, wiec zagrozenie ze bede cie "podgladac" jest znikome :)))) ale poniewaz jestem w wieku Chrystusowym , wszytsko sie moze zdarzyc ;) Mojito, ludziom takim jak Ty zycze zawsze dobrze, badz spokojny. Ja nawet za wrogow sie modle, to bardziej skuteczne :) Kazik bardzo dziekuje za zinteresowanie i wiesci jakie beda. To sa cenne dla mnie informacje i dla wszytskich, ktorzy szukaja wyjscia z tej drogi. Natomaist nie ejst tak, ze ja na zaboj musze wyjechac, uda sie to super, nie to jakos sobie poradze. Wszedzie sie czuje dobrze, Tu mi juz jakos ciasno o brakuje swiata. Poza tym mam na uwadze bardziej mojego meza, ktory uwielbia gory, lowienie ryb i niech tego skosztuje a ja utrzymam rodzine jesli bedzie trzeba. Nie musze od razu emigrowac ale kontrakt na kilka lat barzdiej mnie zadowala. osobiscie lubie Floryde, ale dla moich chlopcow tam za cieplo, wiec stad zainteresowanie Au ( mam tam przyjaciolke, ktora chwali sobie spokoj a nie ped i gonitwe dnia codziennego). Ja tak zyc moge, no chyba ze umre w biegu ale dobro mojego meza i synka jest najwazniejsze. Moze tam odpoczna :) Kochani musze uciekac, bo nasi wielkopolscy lekarze rodzinni nie podpisali umow na leczenie od stycznia i teraz musze przygotowac negocjacje ( o zgrozo, zachcialo mi sie pol etatu w administracji samorzadowej, no to masz babo palcek ). Jak namowic lekarzy by podpisali umowy za mniejsze pieniadze niz mieli na wiecej zadan ?? mamy efekty reformy sluzby zdrowia, jeszcze mi przyjdzie za darmo pracowac ! Sciskam was, milego dnia jak wstaniecie :) pa Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: halo halo, dzien dobry !! 29.12.03, 12:41 Dobry wieczor, Iza, to chyba cos ci sie pomylilo, bo u nas jest juz wieczor, 10 godzin roznicy z Polska, piszac tu jest prawie 10.00 pm. napisalas, ze Floryda to za cieplo, a co myslisz w takim razie o Australi, nie za cieplo? co moge sie dowiedziec przekaze niebawem, dobrze jednak ze masz takie luzne podejscie do tematu. podziwiem tylko ze ty taka poswiecona dla rodziny Matka Polka, to jeszcze takie dziewczyny istnieja? tym razem to ja sie chyba uszczypne. Gunther, siemanko ja z Zabrza, a Ty? no nie wiem czy dobrze sie urzadzilem z ta kobieta, narazie tak nam obojgu pasuje, a co z tego wyniknie, pozyjemy zobaczymy ;) nie radzilbym ci party pod mostem, bo tam mozna oberwac. nie wiem w jakim wieku ty jestes, ale to zabawa dla mlodych raczej, ida tam zeby porozrabiac, duzo policji zawsze. jak chcesz dobrze sie zabawic to czemu do klubu nie wpadniesz, fajna atmosfera, dobre jedzenie. a jak chcesz fireworks obejrzec to jest dobre party w Lane Cove na gorze w Tafe, piekny widok na cale miasto. no i wnioskuje, ze ten pies Boss, to wazna persona, gdybym wiedzial to bym moze rozejrzal sie za wlascicielka tez ;) ale nie, nie mialem szczescia poznac. a co interesujesz sie? musze jeszcze raz poczytac dokladnie, chyba wlascicielka na urlopie wnioskuje. pies wytrenowany nikomu nie dal podejsc do siebie za blisko. po mszy jak wyszlismy byl w tym samym miejscu. potem tylko ktos otworzyl drzwi od samochodu, krotki gwizd i pies zniknal. ksiadz tam z nimi jeszcze rozmawial przez okno, a ja z kumplem pojechalem do domu. nie wiem kto prowadzil, nie mysle ze kobieta. kumpel ma ciezka noge, na highway mozna 110, a my jechalismy ostro lekko 130 k, w Wigilie tu nie lapia i jeszcze w nocy. no i ten samochod z psem tylko zooooooooom minal nas po drodze, drobiazg jechal ze 150+ piszesz o Hunter Valley, szkoda ze sie nie poznalismy wczesniej, bo mam znajomka ktory ma tam winnice. stary Polak, troche ponudzi, i troche gluchy, cala historie Polski i swoja ci opowie, ale bardzo goscinny. ma ogromny dom, ktory sam pobudowal, ale on tu przyjechal w latach 50-tych to latwiej bylo sie dorobic. on chetnie gosci Polakow, jak masz ochote daj znac moze razem skoczymy? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza Re: halo halo, dobry wieczor !! IP: *.gostyn.com / *.gostyn.com 29.12.03, 19:25 witaj Kazienku wiem, ze juz pozno i o 22 skowronki juz spia. A ja nie wiem czy ty sowka jestes czy poranny ptaszek :) Nie jestem matka polak, bo jak chce miec dzieci to ptrzebuje pomocy medycznej ( bylam mna koncu w kolejce u Bozi :( ale jedno cudo mam :) i jestem szczesliwa ( choc pol roku mnie przykuli do lozka, jednak warto bylo ) Powiem ci szczerze, ze luzne podejcie mam do wielu rzeczy , inaczej bym sie wykonczyla ale poza tym mam marzenia..one sa piekne i pomagaja mi trwac :) milego dnia papapa, do nastepnego ... dziekuje WAM za mile slowa, wsparcie, ktytyke, ona tez bywa tworcza :) pa Odpowiedz Link Zgłoś
tak_o Re: Ostatnia prosta przed 2004. 29.12.03, 12:56 Dzien dobry/Dobry wieczor Chciałam Wam podziękować za niesamowicie mile swieta, które spędziłam czytając Wasze listy. (Troche to tak dziwnie brzmi, prawda? Czytac czyjes listy… Pachnie wścibstwem, ale chciałam uniknąć anglicyzmow, do których mam skłonność, jako i tez do rusycyzmow, ale to wynika z mojej lubwi do tego pieknego jezyka). Ale ad rem: siedzieliśmy sobie z moim ślubnym w naszej świeżo odremontowanej jamce, która czasami szumnie zwiemy ‘pokojem komputerowym’, każdy przy swoim kompie (ja przewaznie uzytkuje, a on dlubie podkręcając możliwości maszyny) i smakowicie czytałam mu glosno niektóre bardziej duszoszczipatielnyje fragmenty. Było nam cudnie, spokojnie i Wy z nami. Czytałam, żeby mu przypomniec zycie na Antypodach, bo mój facet jest Australijczykiem, który już prawie 10 lat mieszka w Polsce, co roku zarzeka się ze wyjezdza (szczególnie zima) i … zostajemy. Wiem, ze duzo rzeczy mu w Polsce przeszkadza, szczególnie związanych z biurokracja (story o zawarciu przez nas związku małżeńskiego to droga przez meke, aczkolwiek pelna humorystycznych zdarzen), ale uwielbia ludzi tutaj. Kiedy przyjeżdżają do nas w odwiedziny Kangury, sa zachwyceni naszymi przyjaciółmi i znajomymi i rozważają przez krotki moment możliwość znalezienia pracy w Polsce lub w Europie. Ale wszyscy podkreślają, ze life style jest o wiele lepszy w Australii, po prostu zyje się latwiej wedlug nich. Pocieszam się, ze przeciwności ksztaltuja charaktery (Tak hartowala się stal ;)) Wszystkiego Najlepszego na Nowy Rok i duzo Zdrowia!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Jak to milo ze jeszcze ktos do nas dolaczyl IP: *.jetstream.xtra.co.nz 29.12.03, 23:42 Witam tak-o,fajnie ze Wam sie podobalo to co tu wypisujemy, choc czasem ponosza nas dobre humory i fantazja i nasze teksty bywaja rozne :) Tez mam znajomego Australijczyka ktory od jakiegos czasu mieszka i pracuje w Polsce, zycie sie ludziom roznie uklada i oczywiscie nasz kraj tez ma wiele wspanialych rzeczy do zaoferowania i praktycznie takich znajomych i przyjaciol jak sie ma w Polsce gdzie indziej znalezc sie nie da. Prawda jest taka ze gdyby ludzie mieli mozliwosci troszke lepszego i latwiejszego zycia w Polsce napewno wielu z tych co wyjechalo by zostalo. No ale gdybanie nie na wiele sie zdaje a zycie mamy jedno. Milo mi ze dolaczylas ze swoim malzonkiem do naszej grupki i odzywajcie sie czasem, pozdrawiam serdecznie ciebie i malzonka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia O rok starsza :) IP: *.jetstream.xtra.co.nz 30.12.03, 00:29 Kurcze im czlowiek starszy to czas szybciej leci ale ponoc kobita jak wino :) Iza dzieki kochana ale poza lekkim cisnieniem tak specjalnie odpukac to nic mi nie dolega i mam nadzieje ze tak jeszcze troche potrwa, pewnie gdyby mi sie udalo rzucic palenie to by bylo jeszcze lepiej. Ale milo wiedziec ze ktos sie przejal moim zdrowiem i oferuje pomoc w racie draki. Ja musialam sie naprawde pod szczesliwa gwiazda urodzic bo za kazdym razem jak tu o cos prosze to zawsze znajduja sie kompetentne osoby chetne do pomocy. :) W jakim wieku jest twoj synek Iza? Zgadzam sie czesciowo z tym co pisal Kazik jezeli chodzi o ewntualne zatrudnienie dla twojego meza, ale tylko czesciowo, my za pierwszym pobytem w Nowej Zelandii tez praktycznie nie znalismy jezyka, jak jakies malo gramotne zdanie moglam sklecic a malzonek wcale. Napewno jest latwiej o prace jak sie jezyk zna ale nie mozna powiedziec ze nie znajdzie sie zadnego zajecia jezeli sie nie zna jezyka. Wszystko zalezy od osobowosci i tego jak bardzo chce sie znalezc. Kazik nie wydaje mi sie ze fakt ze np zona pracuje a maz nie jest dziwnym zjawiskiem, ostatni sporo panow np zajmuje sie dziecmi a zony pracuja bo poprostu zarabiaja wiecej, a w malzenstwie chyba nie jest az tak wazne kto pracuje i zarabia pieniadze, bo w sumie chodzi o to zeby calej rodzinie zapewnic utrzymanie a nie o to kto ma to zrobic. U mnie tez roznie bywalo, czasem pracowal maz czasem ja, czasem obydwoje i nikt do nikogo nie mial pretensji ze akurat w tym momencie nie pracowal bo taka byla wlasnie sytuacja i chyba normalnie myslaca kobieta nie drze szat tylko dla tego ze przez jakis czas utrzymuje rodzine. Jezeli ma takie takie mozliwosci to wedlug mnie najnormalniejsza rzecz pod sloncem. Matka Polka to cos wiecej. Gunther wyglada na to ze miales fajna wycieczke, no i z miales mozliwosc poczuc jak Mojito smakuje :) kto by pomyslal taki znany czlowiek i nic nam tu na forum sie nie chali nawet. Jezeli chodzi o moje wedrowanie to ja moglabym bez konca, uwielbiam podrozowac, poznawac nowe miejsca, ludzi, zwyczaje itd. Co prawda nie pociagaja mnie miejscowosci typowo turystyczne jak ja je nazywam "Deptak w Ciechocinku" to nie dla mnie. Pamietam jednego roku wybralismy sie do Krynicy Morskiej na urlop, po dwoch dniach ucieklam bo jakos nie bardzo moglam wpasowac sie ten tlum wyfiokowanych pan i eleganckich panow spacerujacych godzinami tam i z powrotem po dwoch ulicach. Ale wszelkiego rodzaju odludzia no moze nie zupelnie odludzia ale duzo mniej zaludnione miejsca, bardzo mnie pociagaja. Mialam przyjemnosc kiedys troche w Austalii pobyc tez, w kilku innych krajach rowniez i gdybym mogla to bym do domu na urlop wpadala a czas spedzala na podrozach blizszych i dalszych.Jest tyle cudownych miejsc na swiecie i tylu ciekawych ludzi do poznania. Znalazles juz mieszkanko dla siebie? Mojito a Ty czemu zaniemowiles, czy jak nie ma Pyska to my nie zaslugujemy na Twoja uwage? czy tez przesiadujesz caly czas w barze i saczysz te swoje wymyslne drinki? Pozdrawiam Wszystkich cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 Re: O rok starsza :) 30.12.03, 02:06 Witajcie upalnie, ale mi dobrze, uwielbiam taka temperature, no i dziewczyny rozebrane, nawet nie trzeba specjalnie na plaze :) Asienko Ty mnie zwalasz z nog, co tam lata, Ty jak to wino najlepszej klasy, albo nawet dobrej klasy koniak, nawet bez probowania zapachem juz kusi i nic a nic nawet butelka nie omszala !!!! Skarbie jak to milo z twojej strony, ze pamietasz o mnie ciagle, ze w ogole wierzysz ze JESTEM, ze nie musze cie szczypnac, chociaz chetnie bym szczypnal. a myslalem ze nikt o mnie nie pamieta, buuuuuu... no mieszkanka szukam ciagle, sa w dowolnej ilosci, ale albo cena za bardzo wygorowana, albo za daleko, albo za blisko, albo widoku nie ma i tak tego, ciagle ogladam, cos sie znajdzie. zrobilem juz sie wygodny, od czasu kiedy z praca czuje sie lepiej, nie chce mi sie daleko podrozowac pociagiem, a samochodu jeszcze nie mam. Asienko, ja solidarnie za Mojito stoje murem. to tak ogolnie: mezczyzni wszystkich narodow laczcie sie. zwaz skarbie ze on tyle ma przygotowan w zwiazku z wyjazdem, z psem to moze gorzej niz z dzieckiem. i to jaka odpowiedzialnosc, no tego jeszcze zaden wlos ma z niczego mu nie spasc. to on chyba tam piesbodyguard musi zatrudnic, wyobrazasz sobie ile to kombinacji! badz wyrozumiala :))) Kazik, wie Sie sind? nett, Sie zu treffen. kope lat Zabrze mowisz, to przeciez rzut kamieniem, ja z Walbrzycha!!!!! czego Ty sie nie odezwales wczesniej, kurde na ryby bysmy skoczyli. podaj namiary, zaraz wpadne, albo wyciagne Cie na drinka. i Ty mowisz tu juz dolujesz 20 lat, rane boskie, ze wczesniej sie jakos nie poznalismy. Dziewczyny Iza, Topola, Tak-o, piszcie piszcie tutaj, ja tak wojowniczo tu, bo jest was wiecej i takie czary rozne rozsiewacie, ze my mezczyzni musimy sie trzymac kupy, bo kupy nie rusza. nie chce jednak was za bardzo straszyc, taki grozny nie jestem ;))) posdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: O rok starsza :) IP: *.jetstream.xtra.co.nz 30.12.03, 02:58 Gunther Yoggi Ty jeden, jak ja bym o Tobie mogla zapomniec, toc Ty jedyny meczyzna co mnie chce na rakach nosic, ja do konca swoich dni bede ciebie wspominac, jak juz pisalam widac pod szczesliwa gwiazda sie urodzilam bo co poniektore to zycie przezyja i nikt ich nosic nie chce a ja ciebie na Antypodach znalazlam, szczescie moje granic nie ma Misiaczku Ty z tym mieszkaniem to nawet niezle kombinujesz, Ty sobie moze poszukaj jakies kobietki co w miare blisko twojej pracy ma wystarczajaco duze mieszkanie, gotuje pierogi z miesem i chodzi latem i nietylko rozebrana i wogole ma jeszcze cale mnostwo innych zalet ktore do cie przemawiaja. Tylko jak juz ta z mieszkaniem znajdziesz to nie zapomnij ze obiecales mnie ponosic :), a jak juz nosic mnie bedziesz to ja juz i szczypanie Ci wybacze (a spanking tez bedzie?) Kurcze z ta meska solidarnoscia, ale zebys Ty Misiu za murem sie zmiescil to Mojito musi duzy mur miec, w co nie watpie ze ma. I jak on juz ma takie wsparcie w Tobie to i Bossowi wlos nie spadnie z niczego. Tak na marginesie Twojego poznania sie z Kazikiem to moze bysmy ta strone internetowa nazwali cos w rodzaju poznajmy sie albo co, faktycznie ludzie nieraz blisko siebie mieszkaja a nic o sobie nie wiedza, jednak internet to dobra rzecz. A swoja droga to jak dlugo jestes w Au? pozdrawiam cieplutko i wierze ze jestes :) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Eeee, szesc miesiecy tylko mlodsza :))) 30.12.03, 03:47 Witajcie slonecznie Wszyscy (plus osiem C), Zycie jest piekne. Absolutnie jest. Asienko, czolko i zdrowko. Nie masz racji. Patrz wyzej. My to co innego... Faktycznie albo pracuje albo siedze na stolku przy barze. No, i w kosciele - pasterka. Zabawne te perypetie obcojezyczne. Moje, wywolujace huragan smiechu i niezamierzona popularnosc, to w okresie raczkowania angielskiego prosba w banku o piece of sheet (zamierzeniem byl arkusz papieru) a zrozumiane zostalo jako popularniejsze - piece of shit. Od tego czasu ewentualnie prosze tylko o piece of paper. Nie ryzykuje. Asiu, kto to jest Pysiek? :)))) Kazik, ten pies to rzeczywiscie VID (very important dog). Gunther mnie rozumie i moja odpowiedzialnosc. Siersc mu spasc nie moze z niczego. W Rio bede dog-sitter. Albo odwrotnie. Byc moze wlascicielka prowadzila samochod. W jej watkach przewija sie policja, radar, mandaty. Byc moze cisnela gaz swoja kobieca noga wiedzac, ze policja sie Boga boi w czasie Swiat. Gwizdnac na psa mogla jej bratanica. Wiesz jak zdolna jest obecna mlodziez. Znam kilka kobiet bardzo dobrze jezdzacych. Moja amerykanska edukacja drogowa po zrobieniu prawa jazdy na maluszku/kaszlaczku w Polsce odbywala sie pod kobiecym okiem. Kto prowadzil mozemy tylko domniemywac... Iza, dzieki. Twoje wyjasnienia znacznie mnie uspokoily. Z przypatrujacych sie ukradkiem oczu to lubie czuc na sobie od czasu do czasu pieszczotliwe i zyczliwe oko Opatrznosci. Dzisiaj podczas lunchowego zucia kanapki (z indykiem) pojawil sie znienacka luzno poruszony temat pielegniarski. Rozmowa sie ozywila. Kazdy mial z tym tematem jakies doswiadczenie. Wiekszosc niezawodowe. Wszyscy dobrze i z sympatia opiniowali. Zastanowilem sie glosno w Twoim imieniu o sytuacji pielegniarek w Stanach. Nikt nie wiedzial. Ale kolega znal kogos kto byc moze wiedzialby. Zadzwonil. Ten ktos tez nie wiedzial ale znal kogos kto byc moze wiedzialby... Obiecal oddzwonic. Zulismy sandwicze, pilismy iced tea i slizgalismy sie po tematach. Wrocila telefonicznie wiadomosc. Najogolniej byla taka: w Stanach jest deficyt pielegniarek. Nikt nie slyszal o dobrej i chcacej pracowac pielegniarce jako niepracujacej. Nie trzeba powtarzac nauki. Transcript wystarcza. Oczywiscie jezyk. Praca nielekka i bywa, wyczerpujaca ale satysfakcjonujaca finansowo. To pierwsze znasz juz z Polski. Sugerowano zajrzenie na strone www.cgfns.org (Commission on Graduates of Foreign Nursing Schools). Wiem, ze wybraliscie inny kierunek. Ale gdyby sprawa wrocila to chetnie zjem jeszcze jeden sandwich. Florydy tez ciagle nie lubie. Lubie zmiane klimatu. Najchetniej bez zimy. Gunther/Amigo, to dobrze, ze aktywnie odpoczywales i robisz plany sylwestrowe. Dzieki za wsparcie i stanie murem. I wzajemnie. Moczone w mojito powiadasz? No,no cale zycie czlowiek sie uczy i dowiaduje cos nowego. Wkrotce sam bede nasiakal sloncem, caipirinha, rumem... W sobote odlatuje do Rio. Z Bossem oczywiscie. Bedziesz/cie czuli sie wyraznie dobrze. Bede mogl zajac sie full time piciem Waszego zdrowia. Bede prowadzil swoj ulubiony, powszechnie uwazany za niezdrowy tryb zycia. Ale do tego czasu musze jeszcze troche popracowac. Nie mam planow sylwestrowych. Ot, uaktualnie ostatnia wole, dopisze pare milych osob do polisy ubezpieczeniowej i takie tam rozne :))). W dzisiejszej gazecie czytalem o Austalijczyku Henry Kaye (Get-rich-quick guru falls on hard times). Nazwisko pewnie znacie ale uwazajcie. Zycze powodzenia w znalezieniu odpowiedniego mieszkania. tak_o, witajcie. Slonecznie Was pozdrawiam, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Eeee, szesc miesiecy tylko mlodsza :))) IP: *.jetstream.xtra.co.nz 30.12.03, 04:26 Mojito kto szesc miesiecy od kogo mlodszy???? rane ja chyba sie starzeje bo cos nie kumam,, a tak na marginesie kumania to mi sie przypomnialo cos o sexie na zabe , On lezy Ona lezy a on nie kuma, albo ona lezy jemy lezy a ona rechocze. Ale nie o tym chcialam,, rane ja tylko kieliszek wina wypije to mi zawsze zaby w glowie hihihihi Zazdroszcze Ci tego urlopu, tez bym troche niezdrowego trybu zycia sobie poprowadzila ale poniewaz nie bardzo moge, to pamietaj cobys nam sprawozdania przysylal co i jak (z kim i za ile mozesz pominac). A jak Wy obaj juz tak za soba murem to ja za Pyskiem tez, i jestem przekonana ze nie musiala sie siostrzenica wyreczac coby na Bosa gwizndac, jak ja bym Bosa miala to nawet bym sie gwizdac na uczyla dla samej satysfakcji gwizdania na Bosa,, Bos czy tez ten bardziej znany Boss? Dobrze ze mamy zapas austalijskiego wina w biurze bo robic i tak nie ma co,, do nastepnego kieliszka :) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Eeee, szesc miesiecy tylko mlodsza :))) 30.12.03, 04:49 Witaj Asienko, te szesc miesiecy to z narzekania faceta przy barze, ktory zamyslil sie nad minionym rokiem i mowi: Rok minal, jestem o rok, qrwa, starszy, a moja zona o szesc miesiecy tylko. Odezwe sie z Rio oczywiscie. Ale bez sprawozdan. Bede oslabiony podroza. Odezwe sie jeszcze i przed Rio. Na pewno z zyczeniami. My z Guntherem stoimy murem absolutnie nie przeciwko Wam ani nikomu. Tak po prostu sobie stoimy. Meska solidarnosc i tyle. Tyle naszego co sobie postoimy. Do diabla z zaba :))). Byc moze Pysiek umie gwizdac. Ale ma teraz dobra sytuacje. Moze potwierdzic, ze umie a moze "zwalic" na siostrzenice. Albo nie komentowac w ogole. Buzka przeogromna, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Eeee, szesc miesiecy tylko mlodsza :))) IP: *.jetstream.xtra.co.nz 30.12.03, 05:00 No wlasnie czasem to zazdroszcze facetom tej meskiej solidarnosci bo kobitki to jakos nie zawsze solidarne sa, ale to pewnie przez to ze samcow jest mniej i musimy sie czasem niesolidaryzowac ze soba coby jakiegos zwabic albo zzabic :) A swoja droga to Pysiek musialby chyba byc rodzaju meskiego zeby nie komentowac, rodzajowi zenskiemy ciezko sie powstrzymac od komentarzy ale ciesze sie ze wsrod Panow tez duzo komentarzystow (chyba nowy slowo wymyslilam, rane ja po winie to sie naprawde cute robie) Ty Mojito nie badz taki zeby sprawozdan zadnych nie pisac, traktuj to forum jako sluzbowe zajecie jak na urlopie i daj nam choc w wyobrazni przezyc czastke tego co Ty bedziesz przezywal, my tu nie chcemy szczegolow tylko Twoje estetyczne wrazenia (moze nie koniecznie na temat dziewczyn w bikini lub bez bo wpadne w kompleksy) ale takie ogolno turystyczne ze tak powiem. Odpowiedz Link Zgłoś
packowski Re: Eeee, szesc miesiecy tylko mlodsza :))) 30.12.03, 05:23 Gość portalu: Asia napisała: "estetyczne wrazenia ... takie ogolno turystyczne". Alez oczy-wisie (rzeczy-wiscie) estetyczno/turystyczno/kulinarnymi wrazeniami sie z przyjemnoscia podziele. Religijnymi rowniez. Chrystusa Odkupiciela z Rio raz jeszcze opisze. Stadion Maracana rowniez. Nasza meska solidarnosc stara sie rozbic/przekupic/przekonac kobieca solidarnosc od czasu do czasu. Czasami sie nam to udaje a czasami nie. Pewnie, ze lepiej aby relacja (chce uniknac slowa stosunek) Was do nas byl korzystniejszy niz odwrotnie. Ale jest chyba pol na pol. Tez dobrze. Zdrowko absolutne, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
packowska Re: Eeee, szesc miesiecy tylko mlodsza :))) 30.12.03, 06:00 dycki jak kiery pado co rychtis po slonsku. mach dem kanarek mat die klatka auf, da kann er rein und raushopsac. prziszla do masarza baba owiniynto w szal, to padala: dejcie mi leberwursztu.... Asienko, ja ci jeszcze doleje tego wina, tak dobrze nadajesz skarbie :))) Mojito Amigo, absolutnie sobie wypraszam, jak juz masz dawac te reportaze to jak najbardziej wlasnie z dokladnymi opisami, przeciez wiesz jak cierpie ;) no i gwizdac czy nie gwizdac oto jest pytanie, Pysiek pewnie i tak nam nie odpowie, ona tam calkiem sie zadreamowala na tej Day Dream Island, kurde... a ja tu dalej murem stoje, tak sobie stoje Asienko, widzisz my jestesmy neutralni, sobie stoimy :))) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Eeee, szesc miesiecy tylko mlodsza :))) 30.12.03, 06:20 Witaj Gunther/Amigo, dajmy Pyskowi odpoczac. Australijskie wina sa coraz lepsze. I coraz popularniejsze tutaj i w Europie. Wyrosla konkurencja winom francuskim. Hola Amigo, nie cierp. Teraz masz lato, wiec ja tez chce odrobine. Wracam osiemnastego w niedziele. Odkurzylem bizuterie tropikalna. Drewniane paciorki i skorzany rzemyk na przegub zamiast zegarka i bede sie staral upodobnic stylem do cariocas. Filozofie maja odpowiednia. Zajrzalem do dwoch klubow grajacych muzyke latynowska aby chociaz troche zblizyc sie do klimatu. Czy masz juz swoje ulubione australijskie piwo? Pozdrawiam, stojac murem, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 Re: Eeee, szesc miesiecy tylko mlodsza :))) 30.12.03, 06:59 Witom Wos piyknie moi roztomili, dejcie pozor! choc godom inkszymi mowami to ta slonska zawsze je sercu najblizszo, nie zapomniol. Kazek, przipomnij tyn piykny nasz Slonsk. szkryflejcie mondrosci, szkryflejcie glupoty, do smichu do placzu i niy miyjcie zaroski pretensji jak sie komus cosik niyzryncznie albo cylowo wymsknie ino... szczynsc Boze! Hola Amigo, siedze tu na Internecie i szukam mieszkania, duzy wybor, ale ciagle nie to. ciesze sie, ze jestes zwarty i gotowy do wyprawy. ech to Rio, i ta NIEWOLOWINA, psiakrew ciagle ja pamietam. jakbys spotkal powiedz ode mnie 'hello' napewno ja rozpoznasz, rzuca sie w oczy, ale troche niesmiala. ma tatuaz na.... a zreszta nie bede Ci zawracac glowy, znajdziesz sobie lepsza ;) ja tak pisze niby mam lato, upalne nie powiem, ale zawsze to co nie osiagalne bardziej kusi ;))) Asienko, jak winko? po mojej prywatnej dedukacji masz obecnie okolo 25 lat, to wspanialy wiek, kurde, tylko ja taki stary? chyba jednak wpadne do NZ pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Tatuaze rozne... 30.12.03, 07:17 Zdrowko Amigo, motylek wielobarwny, smok, motyw orientalny? Tylko w przypadku wyraznie wytatuowanego Gunther_O osmiele sie pozdrowic :))). Zadziwiajace z Kazikiem. Mozecie teraz mala kolonie slaska zakladac. Prace organizacyjne beda wymagaly napicia sie koniecznego. Co do wieku Amigo to wiek ducha tez sie liczy. Szczesliwie dla nas czesto jestesmy niepowazni. Masz jeszcze pare dni do znalezienia mieszkania? Do konca tego miesiaca czy nastepnego? Hasta luego, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Sentyment do tatuazy IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 30.12.03, 07:45 no prosze chlopcy nawet nie przypuszczalam ze takim sentymentem tatuaze dazycie, Gunther a nie trza bylo nie pozbywac sie tego tatuazu?? czy tez w meskiej naturze lezy coby sie pozbyc i moc go zawsze z lezka w oku wspominac? Wy z tym kurcze murem to dajcie sobie spokoj, bo ja tu jakos dzisiaj chwilowo jedna bialoglowa na polu bitwy zostalam i mnie kupa poprzec kto nie ma, a juz takiemu murowi to ja sama rady nie dam 25 lat powiadsz, hmmmmm to juz tak szybko minelo? A tak naprawde to jak mialam tyle latek to bylam calkowity siusiumajtek i niechcialabym w te cielece lata jeszcze raz, teraz jak doszlam juz do 26 to calkiem inaczej na swiat patrze a nawet wiem co mi przyjemnosc sprawia, swoja droga ciekawe czy kiedys czlowiek dochodzi do takiego wniosku ze doszedl do takich lat w ktorych niezbyt dobrze sie czuje. Z tym dolewaniem wina chyba nie wyjdzie, bo mnie wino jakosik z nog zwala zbyt szybko, inne trunki tak na mnie nie dzialaja. A niepowazna to ja calkiem czesto bywam niezaleznie od wieku i ilosci wypitego wina, na trzezwo tez jestem calkiem niepowazna. Mojito to ciebie strasznie wspolczuje, bo Gunther cie obarczyl takim zadaniem ze bedziesz musial sporo tych tatuazy przegladnac coby ten wlasciwy znalezc, podejrzewam ze jak wrocisz to jeszcze dlugo bede ci sie rozne tatuaze snily, chyba ze wybierzesz jakis oryginalny i go zdecydujesz zaimportowac. :) A swoja droga ja to sie chyba musze pospieszyc bo jak Gunther tu zawita i bedzie chcial tatuaz zobaczyc to czym ja sie biedna wykaze? Mojito jak wy juz tak solidarnie to Ty dla mnie podpytaj Gunthera jaki on tatuaz lubi,, znowu mnie sie cosik przypomnialo, tym razem o kozie, ale chyba nie bede pisac bo i tak pewnie znacie :) Rane niechze sie ze mna jakas kobietka zasolidaryzuje Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Sentyment do tatuazy 30.12.03, 08:13 Asienko, masz moja meska solidarnosci i stoje obok Ciebie murem. Z drugiej strony murem stoi Gunther. Ja juz Gunthera pytalem o ulubiony rodzaj tatuazu. Powiedzial, ze w Twoim przypadku jest to absolutnie bez roznicy. Lubi Ciebie z tatuazem lub bez tatuazu. W innych przypadkach lubi rozne tatuaze. Nie byl tutaj dokladny. Powiedzial tez, ze lubi rowniez kobiety bez tatuazy. Widocznie Gunther lubi kobiety i nie dyskryminuje tatuazowo. Chyba bede szedl lulu poniewaz bede mial dzisiaj rano tatuaze pod oczami. Dobranoc wiec Wszystkim, tym spiacym i niespiacym, i tym niezdecydowanym, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Sentyment do tatuazy IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 30.12.03, 08:21 Rane Mojito alez Ty i Gunther to wy polityczni jestescie, jednego slowa za duzo nie powie zaden z Was coby nie bylo na pismie w razie czego, wazeliny teraz to juz tyle zuzyles ile tylko bylo mozna, no poprostu czuje sie zaszczycona, i zycze snow z milymi tatuazami :) pfu pfu chcialam powiedziec milych slow o tatuazach ,, hmm tez to nie brzmi dobrze, no wiesz chyba zreszta czego ci zycze :) dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Sentyment do tatuazy 30.12.03, 10:09 Dobry wieczor, no to wyglada, ze ja jeszcze jeden dolacze, ale moze muru nie budujmy jeszcze sie naraze mojej Pani. kobiety sa w porzadku, bez nich byloby nudno. Asia, ja tez powiem ze mialem klopoty z jezykiem. pojechalismy z kumplem na roboty do Niemiec i po calym dniu zglodnielismy. stoimy przed sklepem rybnym i kumpel mowi: no jak bym wiedzial jak po niemiecku sa heringi, to bym kupil pare. a jak przyjechalem do Australii to bardzo nas tu nie lubili, czesto od Wog nas wyzywali. i w fabryce, majster sie pyta jak sie nazywasz a ja powtorzylem tak jak do mnie inni mowili: fucken wog. smiechu bylo. Iza, probowalem skontaktowac sie z ta mloda osobka, ale oni sa na urlopie i dopiero pod koniec stycznia wracaja. bede pamietal, jak cos sie dowiem to przekaze. napisalem o matce polce, nie zeby krytykowac, to jest tutaj po prostu niespotykane ale dawno nie bylem w Polsce. pozdrowienia dla Packowskich, mojito nigdy nie bylem na tamtym kontynencie, widze ze obydwaj orientujecie sie w tamtejszych warunkach. bylo wspominane zalozenie klubu podroznika tutaj i mysle ze to dobry pomysl, szczegolnie dla takich ludzi jak ja, ktorzy niewiele sami podrozuja. ba, co tu mowic o Rio, kiedy ja nawet nie mialem okazji zwiedzic Australii. nie wiem jak technicznie wyglada dolaczenie zdjec, to byloby bardzo ciekawe. pomijajac moze nawet te kobiety z tatuazami, czy bez. Gunther, witom rychtyk piykno jest ta wasza strona. godejcie co chcecie, a jo swoje wiym - chopy, to je lokropnie komiczno zorta ludzi. kiedy wejrza na te jejich upodobania, to dycki mie smiych biere. niby ciezko robiom, lo familijo zabiygajom, ale jak znojdom troche wolnego czasu, i jak sie ich yno trocha z locz spusci - zaczynaja sie zachowywac chocby smarkate synki. ja duzo Gunther nie jezdze, jestem troche uszkodzony mialem wypadek w pracy, nie moge prowadzic samochodu. na ryby chetnie sie wybiore, ale ja wole z brzegu, trzeba miec licence. jak masz chec wpadnij do mnie, podam adres mieszkam w Wentworthville. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza cos sie konczy a cos zaczyna :) Happy New Year :) IP: *.gostyn.pl / 217.97.143.* 30.12.03, 13:26 witajcie serdecznie :) mam nadzieje, ze was tak nie bierze na sentymenty na koniec roku, ale to chyba jakos z zcasem sie nasila ( a czy z odlegloscia tez to wy wiecie najlepiej :) CHoc dobry to czas by rozpoczac postanowanie, gorzej w nich wytrwac ale potem jest sie z zcego cieszyc :) zatem do dziela !!! Moje jz znacie, ale zycze wam by te skryte najmilsze spelnily sie ze zdwojona sila !! Asienko solidranosc kobiet to podstawa, wiec nie obawiaj sie, choc Kazik ma racje, mury nam przeszkoda, wiec ominmy je lukiem. Lepiej jak zorganizujemy spotkanie naszych kochanych forumowiczow ( tylko w jakiej czesci swiata :)))? a przy okazji obejrzymy te ich tatuazyki ( no chyba, ze sa w miejscu gdzie nielicznych kobiet oko siega :) tez ciekawe... W kazdym razie moze sie powtorze, ale ciesze sie ze sa tacy ludzie jak Wy i mam nadzieje ze uda nam sie posmiac i polakac niejedne raz ( wirtualna rzeczywisctosc bywa realna :) Moijto bardzo wielkie dzieki za info a co do braku zapotrzebowania to bywa chyba roznie w roznych stanach. A ja wyslalm zapytanie do organizacji medycznej uznajacej kwalifikacje pigulek w Pensylwanii i otrzymalam broszure co powinnam zrobic ( niestety upiorny Tofel tam wisi ) Pozdrawiam serdecznie Asienko i Asienkowego meza i corke ( ile ona ma lat ? moj synek Maks ma 5,5 ), Mojito, Packoskich, Kazia, Gunther , Australijczykow mieszkajacych w PL i wszytskich. ktorych nie spsob mi teraz wymienic ( wybaczcie, jesli przekrecilam kogos nick :( i ZYCZE SZCZESLIWEGO NOWEGO ROKU ( zdrwoko za was i nasza przyszlosc !!! ) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: blondynka Re: cos sie konczy a cos zaczyna :) Happy New Yea IP: *.bluesoft.pl 30.12.03, 19:03 POZDROWIENIA DLA WOJTKA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: cos sie konczy a cos zaczyna :) Happy New Yea IP: *.jetstream.xtra.co.nz 30.12.03, 21:00 No to pozdrowienia dla Wojtka, (who the hek is Wojtek??? ) Iza moje dziecie ma 21 lat tak ze ciutke starsza od twojego synka :) Ja co prawda nigdy nie robie Noworocznych postanowien bo silnej woli u mnie brak niestety, ale oczywiscie koniec roku sklania czlowieka do refleksji. Moj rok byl wyjatkowo brzemienny w wydazenia rozne poczawszy od tych niezbyt milych do bardzo milych. Patrzac wstecz az trudno uwierzyc ze w jednym roku az tyle moze sie wydarzyc, ale biorac pod uwage moja osobowosc jest to dla mnie najlepsze. Lubie jak sie cos dzieje bo wtedy wyzwala sie we mnie uspiona energia. Jestem osoba ktora dziala jak ja do tego zmusza sytuacja, a jak jest spokojnie to zaczynam sie nudzic i popadam w rutyne ktora zdecydowanie dobrze na mnie nie wplywa. Reasumujac jestem szczesliwa osobka, swiat jest piekny, zycie ciekawe, ludzie wspaniali. Wszystkim ktorych tutaj poznalam, Zycze aby Wasze marzenia sie spelnily, abysce tak samo optymistycznie patrzyli na swiat i ludzi jak to do tej pory to robiliscie, abysmy wszyscy mogli znalezc zyczliwych ludzi na okolo nas i abysmy my byli zyczliwi dla wszystkich. Zycze Wam wszystkim rowniez otwartosci i szczerosci, bo patrzac wstecz ja zdecydowanie moge powiedziec ze za kazdym razem kiedy ja o cos prosilam zawsze ktos do mnie wyciagal pomocna dlon, wiem ze czasem jest sie trudno przyznac do tego ze czlowiek potrzebuje pomocy ale chyba najgorsze co mozna wtedy zrobic to zamknac sie w sobie i miec pretensje do calego swiata ze zycie nie traktuje nas tak jak powinno. Na tym watku wyraznie widac ze ludzi zyczliwych nie brakuje, trzeba sie tylko przelamac i miec odwage na szczera rozmowe. Och kurcze chyba sie rozczulilam, ale wszystkim tym ktorzy tu pisza, pisali, czy tez tylko czytaja, jestem naprawde wdzieczna bo przez te ostatnie pare miesiecy byliscie naprawde dla mnie podpora, Wszyscy staliscie za mna murem i Wasza zyczliwosc dla kogos kogo przeciez nie znacie, przekroczyla moje najsmielsze oczekiwania. Jestescie naprawde kochani i mam nadzieje ze bedziecie ze mna rowniez w nadchodzacym roku. :)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aniab Happy New Yea IP: *.jetstream.xtra.co.nz 31.12.03, 02:26 Witam Wszystkich na forum mojej Mamy (Asi). Od dawna wiem, ze sobie tutaj pisze, jednak bardzo zadko czytam co tu jest napisane. Jak juz zajrze, to tylko czytam kilka listow, poniewaz czuje ze to jest jej prywatne miejsce. Chcialam jednak publicznie zyczyc jej Wszystkiego NAJlepszego z okazji urodzin. (Mama obchodzi ur 1szego Stycznia). Kocham ja ogromnie i wiem, ze gdzie jak gdzie, ale tu napewno zobaczy moje zyczenia. Jescze raz Mamus, 100 lat ! xxx (Wszystkim czytelikom forum zycze szampanskiej zabawy sylwestrowej i wspanialego roku 2004!) aniab Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Happy New Yea IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 31.12.03, 02:35 a to ci przemila niespodzianka :) Bardzo dziekuje Anusia, Tobie rowniez wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku, i udanej zabawy dzisiaj. :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther0 Packowska Re: Happy New YeaRRRRRRR IP: 61.88.129.* 31.12.03, 02:55 Witajcie wszyscy po raz ostatni w tym roku, zycze Wam wszystkiego najlepszego i proponuje absolutnie nie robic tu zadnych deklaracji pod katem Nowego Roku!!! niech zycie sie toczy...szczesliwie. never mind odchudzanie od jutra, never mind postanowienia poprawy. chce dalej prowadzic taki tryb zycia jak obecnie, to znaczy niezdrowy ogolnie i pelen ciekawych wydarzen. nie obiecuje ze bede mniej pil, czy mniej jadl, napewno zakocham sie znowu, napewno poznam ciekawych ludzi. Asienko, Tobie wyjatkowo skladam serdeczne zyczenia, bo dzieki Twojemu watkowi i ze tutaj sie dolaczylem mam okazje przezyc cos bardzo uroczego. no i zycze Ci serdecznie wszystkiego naj....z okazji tych 26 urodzin. moc calusow Gunther Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Zdrowia i pomyslnosci w 2004. 31.12.03, 05:19 Witajcie absolutnie wszyscy, zycze Wam zdrowego i pomyslnego Nowego Roku. Milo mi bylo. Asienko, zdrowia i wszystkiego dobrego, slonecznego i kolorowego z okazji Twoich urodzin. Asiu Mala (aniu b), dziekuje i wzajemnie. Dzisiaj widzialem olbrzymia reklame na samochodzie dostawczym zaopatrujacym restauracje w zywnosc. Na samej gorze kuli ziemskiej siedzialo kilka ziarenek zielonego groszku i wskazywaly na napis: Peas on Earth. Czego Wam wszystkim i sobie z przymruzeniem oka zycze. Raz jeszcze slonecznie, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Zdrowia i pomyslnosci w 2004. IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 31.12.03, 08:30 Gunther, Mojito dziekuje Panowie, bylo mi milo goscic Was tutaj i mam nadzieje ze spotkamy sie ponownie w 2004r, czego sobie i Wam z calego serca zycze. Dziekuje za zyczenia urodzinowe, moge sobie pospiewac 50 lat minelo jak jeden dzien .... tak naprawde to zycze wszystkim 50tka zeby sie tak czuli jak ja i zeby uwazali tak jak ja ze zycie jest piekne, i ze zaczyna sie po 50tce. Ciekawe co ten nowy rok nam przyniesie, ale co by nie przyniosl zycze wszystkim bez wyjatku zeby mieli sie z kim dzielic tym co im przyniesie, bo chyba wlasnie to jest najwazniejsze. P.S. tak naprawde to niechcialam sie do swoich lat przyznawac, ani do tego ze caly rok jestem strsza, (a swoja droga to co ten maz powiedzial ze zona tylko o 6 miesiecy starsza to ma sens biorac pod uwage to ze sa tacy jak ja ktorzy urodziny obchodza 1 stycznia) ale jak czlowiek ma dzieci to kurcze nic sie ukryc nie da. Jeszcze raz pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie, dziekuje za urocze chwile, jestescie wspaniali. :))) Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Happy New Yea 31.12.03, 17:28 wesolego noweego!!! wlasnie wrocilam spod opery, bylo tyle osob ze sie nie dalo dojsc, ale bylo milo, moze dlatego, ze bylam ze znajomymi, teraz ide na zasluzony odpoczynek i napisze cos pozniej, caluje bardzo mocno wszystkich, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Happy New Yea 01.01.04, 15:53 i ja sie dolaczam do zyczen, duzo slonca (to akurat gwarantowane;-)), pogody ducha, i innych niekonwencjonalnyc pogod, owocnego forumowania, ciekawych pomyslow, wielu ciekawych ludzi w okolicy, tworczych pomyslow, no i reszte prosze sobie w cichosci komputera wypisac/wymyslec/narysowac/wyspiewac* (*niepotrzebne skresilc) moc wirtualnych calusow, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Sentyment do tatuazy 01.01.04, 15:43 oj, Mojito, rozbawiles mnie tymi tatuazami pod oczami, siedze teraz i sie smieje na glos sama do ekranu, wszyscy w domu spia i mam nadzieje tego nie slysza... Asiu, solidaryzuje sie tatuazowo i nie tylko z toba, co do wzorkow na ciele, to od paru lat nie moge sie zdecydowac gdzie, bo co, to juz z grubsza wiem, a mianowicie chinski znaczek omm, nie jestem oryginalna, wiem, dlatego jeszcze sie wstrzymuje; no i miejsce, to ktore sobie wymyslilam nie jest ponoc dobre, bo jak nie ma tluszczowej warstewki, to bardzo boli (prosze, prosze, wreszcie ten tluszcz na cos sie przydaje...); a dzis dowiedzialam sie, ze w Sydney odbyl sie najwiekszy na swiecie pokaz sylwestrowych sztucznych ogni, no, fakt, bylo na co popatrzec, a wlasciwie byloby, gdyby nie przejezdzajace co chwila pociagi no i dziki tlum wszedzie... ale i tak bylo zabawnie, no i troche alkoholowo, ale tylko troche; goscilismy znajomych z Canberry, swiezo przyjezdnych Polakow, studentow oczywista... sa tu nadal, katowalam ich dzis zwiedzaniem miasta, bylo calkiem przyjemnie, grzecznie podazali za mna i bez skargi zniesli moje zachwyty nad nietoperzami w Botanical Garden i poslusznie poglaskali dzika po nosie wrzucajac do skarbonki symboliczne 5 centow; jutro jedziemy do Taronga Zoo (ale nie do zoo, tylko pochodzic po buszu) no i na Bondi bicz, no bo jakzez to, byc w Sydney i nie zobaczyc tego sztandarowego miejsca? toz to zgroza.... a w domu tzw. ciche dni, bo wypilisny loatorowi troche trunku, ale to taki maly odwet za jego naduzycia, wiec niech sie tak nie obraza, bo zle na tym wyjdzie biedaczek; Asienko, ten watek chyba wola o nowa edycje, bo ciezko dobrnac do ostatnich postow, co o tym sadzisz? no i mam nadzieje, ze gdzies w sieci wisza poprzednie (edycje I mean), bo zeby takie perelki przepadly... buenas noches y hasta luego, Yvona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.adsl.wanadoo.nl 31.12.03, 10:12 Widze, ze juz czas na zyczenia noworoczno-urodzinowe ;-) Czyzby u Was juz byl 1-wszy stycznia?? Zanim na dobre sie spoznie zycze Asi, jej corce, Pyskowi i jej siostrzenicy, Gunterowi, Mojito i wszystkim z ktorzy tu sie pojawiaja, a z ktorymi nie mialam przyjemnosci blizszej wymiany zdan - Szczesliwego Nowego Roku! Dodatkowo Asi udanych urodzin i spelnienia wszystkich najskrytszych marzen. Ja na dzisiaj mam zakupiony los na loterie, do wygrania 10 mln euro, wiec mozecie mi zyczyc wygranej :-), a tak na serio zycze sobie i Wam rowniez abysmy potrafili cieszyc sie tym co mamy, bo zazwyczaj mamy wiecej niz nam sie wydaje... niz dostrzegamy. Pozdrowienia Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zaciekawiony Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dip0.t-ipconnect.de 31.12.03, 16:23 dolaczam sie do zyczen, lubie was czytac, co za kontrast do "Polonia". zycie jest takie jest i my sami mamy w rekach jakie bedzie. dziekuje za miesiace milych chwil. :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AK Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.ny325.east.verizon.net 31.12.03, 21:05 Gratuluje watku. Z taka iloscia wpisow to ci sie Asiu nalezy odzielne forum :) AK Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 31.12.03, 23:45 Witam, czytam całą sagę od początku i "kontenera" do ostatnich wpisów, świetny wątek, można się trochę pośmiać czasem; wysyłanie Bossa samolotem w bokserkach poprawiło mi nastrój; ciekawie opisujecie swoje historie; ze swojej strony życzę w 2004 roku (który w Polsce za 15 minut) wszystkiego dobrego i wznoszę (za minut parę) toast za pomyślność i spełnienie marzeń wsystkich piszących i czytających (w tym moich), pozdrawiam i Szczęśliwego Nowego Roku !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 31.12.03, 23:52 Dzieki Kasiu za zyczenia i wzajemnie wszystkiego co najlepsze w tym nadchodzacym roku, u mnie prawie juz 12 godzin temu witalam nadejscie nowego roku, u ciebie za pare min, nich Ci sie szczesci :) Wszystkim innym ktorzy do tej pory tylko czytali a teraz postanowili cos napisac, dziekuje z calego serca i zycze duzo duzo szczescia w nadchodzacym roku :) pozdrawiam wszystkich bardzo cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Asienko, prezent urodzinowy dla Ciebie :)))). 01.01.04, 00:01 Witajcie, Asienko, ja tylko na moment do Ciebie. W miescie goraczka zlota. Dzisiaj do wygrania 210 milionow dolarow. Mucho dinero. Ogromna kasa. Kupilem Tobie na urodziny trzy losy. Zycze aby kupila pol Kiwilandu. Oto Twoje numery: 01,10,16,43,45 dodatkowa (power ball) 10, 31,32,35,37,49, pow.ball 14, 08,14,26,28,50, pow. ball 11. Losowanie dzisiaj o 23:00 mojego czasu. Numery sprawdzic mozesz na www.powerball.com Na sugestie mojego adwokata (advocatus diaboli) dodaje, ze ewentualna wygrana jest Twoja i tylko Twoja i nie bede roscil sobie zadnych pretensji. Zycze Tobie raz jeszcze bardzo udanych urodzin. Zrobie Tobie przyjemnosc i spiewal nie bede. Wy macie Nowy Rok, w Polsce za sekundy, a u mnie za szesc godzin. Pomyslnosci wszystkim w nowym roku 2004. Buzka, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Asienko, prezent urodzinowy dla Ciebie :)))). IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 01.01.04, 00:11 Mojito Slonce Ty moje, dziekuje z calego serca, az sie glupio czuje ze tyle wspanialych ludzi o mnie pamieta, w razie wygranej Kiwi landu kupowac nie bede ja nie z tych co wola miec niz byc, ale w razie gdyby co jakby co daj Boze hihihi to pewnie jakos uda nam sie wydac coby sobie i innym troche przyjemnosci sprawic. Dzieki za zyczenia i Tobie rowniez wszystkiego naj naj naj, nie zmieniaj sie badz taki jak dotychczas bo niewielu takich jak Ty, caluski i usciski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: down to earth Down to earth IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 01.01.04, 08:15 oj, jak milo sie czyta te wszystkie "Down to earth" listy!!! Od czasu do czsu zagladam tu czytajac jedynie, i jakos mi sie tak dobrze na sercu robi. Dzieki Ci Asiu i wszystkim innym tu piszacym i... DUZO, DUZO POWODZENIA w NOWYM ROKU!!! Ja tez emigrantka na poludniowej polkuli w AU znaczy sie. Leniwiec ze mnie straszny, lubie czytac ale bron Boze nie pisac... masz babo placek. Pare jednak slow (poza zachwytem watkiem i zyczeniami) chcialabym wtracic odnosnie sytuacji Izy. Otoz: Twoj moz jako nauczycial ma DUZE szanse na zatrudniennie w zawodzie (dobra placa) pod warunkiem, ze opanuje jezyk. Co do Twojego IELTS - przerabialam to w ubieglym roku- jako pielegniarka musisz (jak zapewne wiesz) zdawac "academic level" co do wyniku to jego akceptacja zalezy od instytucji kwalifikujacej nie od Twojego poziomu wyksztalcenia. W szkolnictwie wymagany jest 0.7, na uniwersytecie (student) o.5 - jednym slowem zalezy to od wymagan instytucji, ktora cie zatrudnia. Co do Twojego meza - ja tez wyjechalam z PL praktycznie bez znajomosci j. angielskiego - teraz (po kilku latach przyznam sie) zdalam IELTS na 8.5 i pracuje w szkole sredniej - wszystko jest wiec mozliwe. Znajomosc jezyka dalaby Twojemu mezowi zawod za ok 52000 rocznie (w zaleznosci od stazu - w tym wypadku 10 lat - staz z Polski jest uznawany, zaliczany do "salary classification " np. w QLD) Pozdrawiam i powodzenia zycze Gdybys chciala jakies namiary na przykladowe testy IELTS , to sluze pomoca (moge nawet wyslac jakies materialy) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Down to earth IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 01.01.04, 20:09 Witaj Down to earth, milo ze sie odezwalas. Wlasnie takie konkretne informacje napewno moga sie przydac Izie i nie tylko jej, ale wielu rodakom ktorzy sa zainteresowani ewentualnym wyjazdem. Ktos kto juz to przerabial wie najlepiej co i jak. Odzywaj sie czasem, im wiecej ludzi i roznego rodzaju informacji tym lepiej. Zycze Ci duzo szczescia i pomyslnosci w Nowym Roku Zaciekawiony, witam w naszych skromnych progach, Tobie rowniez Wszstkiego co najlepsze w Nowym Roku i prosze napisz nam cos o sobie :) pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia rozumiem ze ja jestem pijana IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 02.01.04, 10:08 ale zeby Mojito i Yoggi do tej pory sie nieodzywali to juz chyb lekka przesada, co z Wami chlopcy??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: :))))))))))))). Textless. Big smile/grin o IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 03.01.04, 02:44 Kurcze Panowie widze ze chwilowo przeszkadza Wam tupot bialych mew, odpoczywajcie, zazywajcie duzo plynow ale juz bez %, dobry lekko tlustawy posilek, duza doza snu lub odpoczynku w lekko zaciemnionym pokoju dobrze Wam zrobi. Pozdrawiam cieplutko i zycze szybkiego powrotu do normy :))) Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 Re: :))))))))))))). Textless. Big smile/grin o 03.01.04, 04:16 Witajcie kochani, jesli zwazycie temperature w Sydney to nie trzeba alkoholu zeby sie rozpuscic!!! Asienko skarbie, ja calkiem trzezwy dzisiaj. opwiem Ci skarbie jaka przygoda mi sie przytrafila. otoz mam tu znajome malzenstwo Niemcy mlodzi i maja jedno dziecko 7 letnie i drugie wlasnie w drodze, tata na chorobym bo ma zwichnieta noge i zaproponawali mi picnic. ja zawsze chetny, bylismy w drodze na picnic, kiedy dziecku zachcialo sie siku. rodzice zdecydowali zatrzymac sie w Mc Donald, nie lubie, ale ze bylem w towarzystwie. siedzimy w ogrodku na zewnatrz a dziecko poszlo do tego placu zabaw, takie rozne rury z plasticu, rusztowanie na 3 pietra i zjezdzalnie. toz dziecko zdecydowalo jednak tam zostac, bo mialo kolegow do zabawy i nie pomogly zadne namowy, zeby dziecko stamtad wyszlo. ja widze ze nie wesolo, tata dziecka zdecydowal sie zawolac personel zeby dziecko stamtad wyjeli.personel stwierdzil, ze oni nie moga tego zrobic, ze tylko rodzice dziecka. no i wyobraz sobie sytucje: tata, kostka w gipsie, mama w ciazy, popatrzyli na mnie blagalnie. aja? co ja? nie moje dziecko kurde, ale dla sprawy moge sie poswiecic, czemu nie, moge wyciagnac. mam dalej opowiadac czy juz wiesz zakonczenie? no troche przecenilem rozmiar tych rur i ugrzaslem, musieli wiec zawolac emergency zeby jedna z takich rur rozmontowac i zebym stamtad mogl wyjsc. prosze sie nie smiac, duzy jestem... no ale picnic byl udany nie powiem, oprocz tego ze wszyscy ciagle ze mnie sie posmiewali. dziecko bylo zachwycone, czuje sie jeszcze bardziej bezkarne. nie lubie takiego modelu wychowania, wiec cale szczescie ze to nie moje. no i w takim nastroju troche smiesznym zaczal mi sie Nowy Rok i oby tak dalej Mojito, chyba juz lecisz, najlepszego, Twoja temperatura tez sie wkrotce wyrowna, czego Ci zycze moc pozdrowien dla wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: :))))))))))))). Textless. Big smile/grin o IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 03.01.04, 04:27 no no Misiaczku nawet nie przypuszczlam ze tak sie dla sprawy (cudzego dziecka) poswiecasz,, widok musial byc zabawny :) U nas tez goraco, w czwartek zrobilismy otwarcie sezonu, pojechalismy na plaze, cudowny orzewiajacy wiaterek, woda fantastyczna, cudownie bylo pobawic sie z falami. Wczoraj zrobilismy nastepne otwarcie sezonu czyli nasze pierwsze BBQ w tym sezonie, bylo wspaniale posiedziec pogadac, tyle ze dzisiaj malzonka glowa boli a ja co sie na kanape poloze to usypiam. Jest goraco, tak ze najlepiej w domu posiedziec bo tu chlodno. Jutro mamy zamiar na wycieczke sie wybrac, w poniedzialek niestety juz do pracy. Az przykro w biurze siedziec w taka pogode, no ale :) pozdrawiam i postaraj sie nie demolowc dzieciom wiecej placow zabaw :) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Z jednego kraju do drugiego kraju. 03.01.04, 06:54 Witajcie serdecznie Wszyscy, Asienko, juz mi teraz nic nie przeszkadza. Dziekuje. Gunther/Amigo, zabawna ta historia z rura. Szczesliwie sie skonczyla. Byla Stocznia szczecinska zostala kiedys pozwana do sadu o placenie alimentow. To nie dowcip, chociaz historia troche zabawna. Dla nas. Nie dla powodki. Nie bede opisywal szczegolow ale dotyczylo to pani czyszczacej elementy statku (rury) i widocznie nie przestrzegajacej BHP (bezpieczenstwo i higiena pracy). Czyszczac ugrzezla w rurze... Lece dzisiaj wieczorem. Teraz jest krotko przed pierwsza w nocy. Boss-Mate, towarzyszu podrozy do Rio, wiem, ze juz odleciales z Sydney na spotkanie swoje krotkiej brazylijskiej przygody. Sadze, ze w Los Angeles znajdziesz czas aby sprawdzic swoja e-poczte i przeczytac moj list. Juz po kupieniu biletu okazalo sie, ze musze wrocic do Filadelfii dwa dni wczesniej niz zakladalismy. Wierze, ze nie bedziesz rozczarowany lekkim skroceniem naszego pobytu. Bedziemy po prostu odpoczywali intensywniej i palili nasze swiece z obu koncow jednoczesnie. Przyznam sie, ze zatesknilem juz do tego wspaniale polozonego miasta zyjacego w pulsujacym rytmie samby. Zalozeniem naszego pobytu bedzie glownie odpoczynek i rekreacja. Bedziemy robili tylko to co bedziemy chcieli. Bez najmniejszego obowiazku zagladania do muzeow. Byc moze zdecydujemy sie poleciec na trzy dni obejrzec wodospady/katarakty w Foz do Iguacu. Slyszalem, ze jest to przyrodnicze wydarzenie. Obejrzymy wodospady wowczas dokladnie z brazylijskiej i argentynskiej strony. Gdybys juz zastanawial sie nad prezentem dla swojej Pani to mozesz rozwazyc kupienie brazylijskiego kostiumu kapielowego (dwuczesciowego oczywiscie). Miejscowi (cariocas) nazywaja ten kostium - fio dental. Nie zajmuje duzo miejsca i miesci sie praktycznie w lapie. Pomyslisz zreszta o tym jeszcze. Byc moze pamietales o wlozeniu wyjetych z zamrazalnika pierogow do plastykowych woreczkow (zip-loc). Jezeli nie, to mozesz miec na swoich eleganckich szortach khaki mokre/tluste plamy. Jezeli bedzie dobra widocznosc to z okna samolotu zobaczysz zblizajace sie wspaniale polozone miasto. Bedziesz widzial slynne Pao de Acucar (Sugarloaf) a dalej plaze Copacabana (Manhattan w bikini) i Corcovado z dominujaca nad miastem statua Chrystusa Zbawiciela majaca ponad 30 m wysokosci. Chce abys wiedzial ladujac, ze z pierogami lub bez, z plama na spodniach lub kilkoma i w ewentualnym pieskim nastroju po dlugiej i meczacej podrozy bedzie mi milo Ciebie spotkac na lotnisku. Wypijemy spokojnie i bez pospiechu cafezinho i pojedziemy do hotelu... Bon voyage Mate, travel light i do zobaczenia w niedziele na lotnisku w Rio. Slonecznie Was wszystkich pozdrawiam i sayonara, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol i w sydney slonecznie 03.01.04, 13:36 jakos mnie lenistwo opanowalo, a niedobrze, bo jutro do pracy, mimo, ze niedziela, wiec donosze uprzejmie ze cudowna pogoda i slonce wprawiaja mnie w dobry humor, oprocz tego mamy mila wizyte znajomych z Canberry, co to przyjechali do nas na sylwestra, a wczesniej do tejze Canberry z Polski, zwiedzalismy miasto, ale zdaje sie, ze wspominalam to juz tutaj; jutro jada sobie, a my zostajemy w starym skladzie, troche bedzie zal, bvo znajomi sympatyczni, no ale obowiazki wzywaja, no i my tez wracamy do rzeczywistosci, a ja - do moich biznesowych planow; pozdrawiam i zycze wszystkim milego wieczorku... Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito i Boss :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) IP: *.user.veloxzone.com.br 04.01.04, 23:42 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) IP: *.jetstream.xtra.co.nz 05.01.04, 00:11 no coz tez musialam do pracy dzisiaj, dobrze ze troche dzis chlodniej to nie szkoda dnia ktory mozna by na plazy spedzic :) Mojito widze po Twoim usmiechu ze juz ogladasz tatuaze, przykro mi ze musisz skrocic swoj pobyt, jak pomysle ile przez to stracisz tatuazy ktore moglbys obejrzec to az sie zal robi, mam nadzieje ze w przyspieszonym tempie bedziesz szukal tego ktory masz pozdrowic od Gunthera :) powodzenia i przyjemnego wypoczynku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysiek13 Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) IP: *.b.007.syd.iprimus.net.au 05.01.04, 00:36 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) IP: *.jetstream.xtra.co.nz 05.01.04, 02:17 kurcze chyba naprawde macie niezle urlopy jak tylko usmiechac sie mozecie, zazdroszcze :))))) Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) 05.01.04, 10:33 Dobry wieczor Asia, po emocjach Nowego Roku, jakos tu cicho, czesc pojechala na urlop, ale nie ma co zazdroscic, sama wiesz ze na wszystko kolej przychodzi. oni teraz wypoczywaja, a jak Ty bedziesz na urlopie oni beda pracowac. mowi sie ze w zyciu wszytko sie wyrownuje. przyznam ze jeszcze raz musialem poczytac od pocztku zeby zorientowac sie o co chodzi z tym psem. pies istnieje, bo mialem okazje sam sprawdzic a tylko wirtualnie podrozuje. ciekawie to wymyslone. a tak ze okres urlopow, to mysle Asia ze my i tak nic nie tracimy. tutejszy klimat taki blogoslawiony, i przyroda ze praktycznie zyje sie od weekendu do weekendu. np ja z moja Pania bylem niedlaeko Sydney w Kiama, piekne miejsce, warto zajrzec do Blow Hole i odwiedzic Minnumurra Falls. niedaleko tez bardzo ladna miejscowosc Kangoroo Valley, ale to juz dla mlodszych bo my tyle narza to nie jestesmy w stanie zobaczyc. widze ze nie tylko ty Gunther, ale i pani Iwona jest tu w Sydney. wy to mlodzi, sami potraficie wypatrzyc wszystko rady mojej nie trzeba, ale czasem tak towarzysko napisze. no i Gunther widze ze zajety jestes tez, czy juz pracujesz? zaproszenie stoi, jako tak po slasku pozdrawiam Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito i Boss Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) IP: *.user.veloxzone.com.br 05.01.04, 17:29 Witajcie serdecznie Wszyscy, nareszcie mam australijska pogode. Dzisiaj 29C. I tak ma trzymac. Moje kochane mango jest wszedzie. Rowniez caipirinha i cachaça. No i garotas. Wczoraj wypozyczylismy z Bossem rowery i obejrzelismy wstepnie plaze Copacabana, Ipanema i Leblon. Tak aby sie ukierunkowac. Te trzy wystarcza zupelnie. Wieczorem zajrzelismy do zaprzyjaznionej polskiej restauracji "A Poloneza" na pierogi z miesem. Milo, ze prosperuja dobrze. Dzisiaj ciag dalszy male bonding z Bossem. Asienko, duza buzka. Gunther\Amigo, napisz co to byl za tatuaz. Nie pisz gdzie byl umiejscowiony. Nie ulatwiaj nam zadania. Boss teraz lezy na plazy i bacznie obserwuje spod przymruzonych bystrych oczu przechodzace i lezace tatuaze. Zawsze co dwa psy to nie jeden. Tfu..., chcialem napisac co dwie pary oczu to nie jedna. Pysiek, pierogi dotarly. Dziekuje. Ten jeden z jagodami sie troche "rozciapal". Zjadlem calego lyzeczka do kawy. Wszystkie byly doskonale. Bardzo dobrze robisz pierogi. Boss ma sie dobrze i wydaje sie byc zadowolonym. Boss to very cool dog. Lezac na plazy i pijac sok z kokosa prosil abym Ciebie pozdrowil. Kazachstan, zdrowko i pozdrowienia. Z brazylijskim pozdrowieniem, mojito i Boss (per procura). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito i Boss Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) IP: *.user.veloxzone.com.br 05.01.04, 17:57 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) IP: *.a.004.syd.iprimus.net.au 05.01.04, 23:29 Buenos dias, witajcie wszyscy, Asia, tak prawde mowiac to spie i jem tylko, ale widocznie tego potrzebowalam :))) ostatni rok byl pracowity, meczacy i probuje recharge the batteries... wyspa jest fantastyczna, wszedzie blisko, zdazylam juz sie rozejrzec w terenie. jest sporo mozliwosci, zeby sie nie nudzic, wszystkie mozliwe sporty wodne, dla amatorow, whale watching, tennis, golf itd - wyspe objechalam na rowerze dookola w krotkim czasie ;) moze w tym tygodniu sprobuje paraflying. water taxis odplywaja regularnie wiec czasem wpadne do pobliskiego Shut Harbour, tak zeby ciekawiej. na Nowy Rok bylam w fantastycznej restauracji prawie na plazy, miedzy stolikami water rock pools i pieknie zaaranzowane swiatlo i swiece miedzy roznymi tropicalnymi roslinami. fireworks tez byly, no moze nie tak ladne jak w Sydney, ale bylo fantastycznie. mam juz troche zdjec z wyspy, chetnie pokaze wszystkim (moze wylaczajac mnie w bikini). Asia, obiecuje zajme sie strona zaraz po powrocie :))) Moito, estoy contento gue ese tiempo es bueno. y ese Boss ha llegado sanoy y salvo. espero gue usted ttendra un gran tiempo :))) ciesze sie, ze Boss dotarl zdrowy i caly, i pierogi (prawie) tez. no i ze smakowaly :) martwilam sie, ze Boss moze pojdzie na psi wech i zboczy z trasy, ale skoro jest juz z Toba, to moge spokojnie przekrecic sie na drugi bok i kontynuowac opalanie. gdyby cos waznego pociagnij za cabel, znaczy tropic of capricorn, uslysze - ode mnie niedaleko...:))) pozdrawiam bardzo leniwie wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito i boss Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) IP: *.user.veloxzone.com.br 06.01.04, 01:17 Witajcie absolutnie Wszyscy, Hola Pysiek, widocznie tego potrzebowalas. Milo czytac, ze masz sie bardzo dobrze. Boss bedzie spokojniejszy gdy mu to przekaze. My przymierzamy sie do hang-gliding. Leci sie w towarzystwie wlasciciela tego szybujacego nad Rio przedsiebiorstwa. Cos jak para-lotnia chyba. Boss to nie tylko cool dog ale inteligentny i lucky dog. Dzisiaj na plazy wygral T-shirt ( nie, nie wet) odpowiadajac bezblednie na pytanie o pelne imie Pele'go (Edson Arantes do Nascimento) czym wzbudzil podziw i nieklamana sympatie przystojnej brazylijskiej cocker-spanielicy nazywanej Simone. A very lucky dog, indeed... Hasta luego Amiga, mojito i Boss (per procura). Odpowiedz Link Zgłoś
trzmieljadowity Stare pierniki spadajcie, zrobcie miejsca mlodym 06.01.04, 01:26 K... co to za watek? jeszcze takiego bullshitu nie widzialem. stara baba ksiegowa, ktorej maz za malo daje i wyzywa sie na forum, pare zcetryczalych piernikow, jakis inzynier z Nowej, ksiadz albo lawyer z USA, pielegniarka z Polski, jakis Pysk z sydney, pare nieciekaych ludzi sie wlacza i ciagniecie to az mdlo sie robi. ludzie dajcie sobie spokoj idzcie na rente, albo poogladajcie TV.. jestem jadowity ale mlody Odpowiedz Link Zgłoś
wange Re: Stare pierniki spadajcie, zrobcie miejsca mlo 06.01.04, 02:05 czesc stary mlody, a co ty masz patent na mlodosc? albo moze jestes immortal? malo masz miejsca? sa inne watki? po co tu wchodzisz? nikt nikomu miejsca nie zabiera. nie odpowiada ci temat, to po co sie wcinasz. chyba ze wszedles po to zeby pomieszac, masz problem? prosze tez nie obrazac moich przyjaciol i nie przeklinac, uwazaj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Trzmieljadowity Re: Stare pierniki spadajcie, zrobcie miejsca mlo IP: 203.221.60.* 06.01.04, 02:19 co straszysz? co ty mozesz mi nakukakac? hahahaha stare pudlo sie odezwalo, no i co mi tu mozesz, powiedz? jak bedziesz z aduzo mowic to wejde ci na na adres i zrobie kuku... a pewnie mlody jestem i doswiadczony, nie mam zamiaru zyc dlugo Odpowiedz Link Zgłoś
wange Re: Stare pierniki spadajcie, zrobcie miejsca mlo 06.01.04, 02:31 dobra sam sie prosisz: wpisales sie jako Joe Palant, absolutnie sie zgadzam 'palant'jestes !!! miejsce zamieszkania Afganistan, malo oryginalne :( nadajesz z Ip.203.221.60 z George St kolo Broadway, pewnie w kazdej chwili mozesz sie wylaczyc i zniknac i daje ci ta szanse jeszcze :))) Ps. malutka dygresja: jak zakladales konto podales prawdziwy email... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Stare pierniki spadajcie, zrobcie miejsca mlo IP: *.jetstream.xtra.co.nz 06.01.04, 04:00 no i prosze jak niewiele potrzeba zeby chlopczyka przestraszyc, a to przeciez on nam mial kuku zrobic wyglada na to ze to nastepny z tych co to nikt go nie kocha nikt go nie lubi z d...y mu smierdzi i ptaszki na niego sraja, i nawet nie ma odwagi zeby strzasnac z ramienia jedna rzecz w jakiej ci musze przyznac racje skarbie to faktycznie jak nie chcesz byc stary to mlodo umrzyj bo innego wyjscia nie ma Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Ciesze sie ze sie dobrze bawicie IP: *.jetstream.xtra.co.nz 06.01.04, 04:14 Witam Kazachstan, Pysiek, Mojito i wszyscy inni Tak naprawde Kazachstan to nikomu nie zazdroszcze, chociaz pewnie chetnie bym zobaczyla i te miejsca ktorymi w tej chwili sie Pysiek rozkoszuje i te w ktorych Mojito sie tatuazom przyglada, ale masz racje mamy to szczescie zyc w pieknych okolicach i wspanialym klimacie i pomimo ze sie pracuje to i tak czlowiek sie czuje jakby byl na urlopie. :) Pysiek ciesze sie ze sobie odpoczywasz i mozesz sie wyspac, nie zawracaj sobie glowy strona internetowa bo jak widzisz tutaj od czasu do czasu mamy odwazaniakow ktorzy reaguja na to co piszemy hihihihi Mojito Ty rozumiem ze Ty tylko przymykasz oczy, ale ktoby spal jak tyle tatuazy na plazy :) a do tego masz dodatkowa pare oczu i rozumiem ze nawzajem sie pilnujecie hihi Gunther chyba ciezko pracuje albo sie gdzies zagubil, czyzby sobie znalazl mieszkanie z wlascicielka i nie ma czasu na pierdoly>?? :) Donosze uprzejmie ze w moje strony Numbat sie wybiera, jak sie uda to we dwojke wypijemy zdrowie Was Wszystkich Dawno sie Piotr z Auckland nie odzywal, Piotr daj znac co u ciebie :) Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Ciesze sie ze sie dobrze bawicie 06.01.04, 04:25 Dzien dobry Asia, no widzisz jak to dobrze wszystko mozna wytlumaczyc. swoja droga mlody czlowiek nie wie za bardzo gdzie uderzyc, a chce dokuczyc. duzo jeszcze musisz sie nauczyc Trzmiel, narazie to tak jakbys siedzial w malym pomieszczeniu i uderzal glowa o sufit. to uderzanie moze jednak da to ze rozum wroci pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Ciesze sie ze sie dobrze bawicie IP: *.jetstream.xtra.co.nz 06.01.04, 04:38 hihi nie wiadomo co gorsze ze mial rozum i stracil czy ze nigdy nie mial,, ale miejmy nadzieje ze cos tam mu swita od czasu do czasu Kazachstan jak bedziemy mieli z mezem troche urlopu to mamy chec sie do Oz wybrac, mam nadzieje ze poswiecisz dla nas troche czasu i pokazesz nam pare ladnych miejsc pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Ciesze sie ze sie dobrze bawicie 07.01.04, 08:37 Dobry wieczor, no widzicie drodzy moi, ja za Wami juz nie nadazam. nie obejrzalem sie a tu juz i tysiac wpisow. to naprawde okazja do radosci Asia. wpisalem sie tutaj, bo o malo nie przegapilem Twojego zapytania. alez tak, bardzo chetnie, bardzo bedzie mi milo pokazac Wam kawalek Sydney. moze do tego czasu poznam osobiscie Gunthera to pewnie bedziemy Was zabawiac na zmiane. z przyjemnoscia pozdrawiam Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Ciesze sie ze sie dobrze bawicie 07.01.04, 04:22 Pozdrawiam wszystkich z nowym roku!! Bylem na urlopie, pierwszym urlopie po przeprowadzce do Auckland. Wypoczalem, komputera nie dotykalem. Sylwestra spedzilem pod Sky Tower. Wrocilem do biura i do internetu. Mialem tez pierwszy performance review, bardzo pozytywny. Dostalem podwyzke, ale nie wiem jeszcze ile. Zazdroszcze Mojito wodospadow Iguassu. Bylem tam dwa lata temu i nigdy tego nie zapomne. Mialem tez bardzo sympatycznych gosci z Polski. Relacje z ich podrozy mozna przeczytac na dziennik.endore.org Odpowiedz Link Zgłoś
trzmieljadowity Re: Stare pierniki spadajcie, zrobcie miejsca mlo 06.01.04, 04:41 O, az usiadlem, pierniki sie odezwaly!!! to wy mowic umiecie, a ja myslalem, ze tylko 'tak masz racje' albo 'zgadzam sie' albo 'przykro mi' i takie pierdoly. zawsze wydawalo mi sie ze czlowieka przeraza nieznane, a ktos kto kto dluzej zyje jak wy pierniki, wiecej widzial odczul, to mniej go przeraza, no to moze powinien zrobic uzytek z tego doswiadczenia, a nie rozczulac sie i tylko potakiwac. przeciez na forum ludzie skryci jestyescie za nickami (z pewnymi wyjatkami) i jeszcze was paralizuje? nie potraficie sie wyslowic, powiedziec co czujecie i co naprawde myslicie... dzien dobry pani ksiegowa jak cyferki dzis sie nie pomylily? ja nie z tych co tak latwo sie przestrasza. dobra moj blad zostawilem adres i tak mi mozecie tam nakukac bo to kumpla adres haha swoja droga wange cos potrafisz, kto ty jestes? bede grzeczny nie bede juz bluzgac, dzis mam zly dzien i wszedlem tu porobic sobie jaja. obiecuje ze bede grzeczny. tak wogole to drink and drive jest bardzo niebezpieczne wiesz. fakt jestem mlody i nie cierpie takiej mdlej gadaniny, jak potrafisz lepiej to sie wlacz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Stare pierniki spadajcie, zrobcie miejsca mlo IP: *.jetstream.xtra.co.nz 06.01.04, 04:57 no prosze nawet grzeczny potrafisz byc jak sie przestraszysz, nie wiem kto tu komu przytakuje, uzytek z doswiadczenia to my robimy moze niekoniecznie taki jaki Tobie pasuje i jakos niezauwazylam zeby cokolwiek kogokolwiek tutaj paralizowalo co czujemy i co myslimy to bardzo szerokie pojecie, napisz co cie interesuje a jestem przekonana ze niejedna osoba zechce Ci powiedziec co czuje i co mysli jezeli chodzi o cyferki, to wiesz ten sie nie myli kto nic nie robi, jak czlowiek cos robi to sie czasem pomyli, no chyba ze Ty jestes nieomylny. Kukac to my nikomu nie chcemy, ale badz pewny ze gdybysmy chcieli to bysmy nakukali nawet takiemu tchorzowi ktory ukrywa sie rzekomo za kumpla adresem, zeby wange ci powiedzial co ON potrafi i kto On jest to najpierw musialbys Ty powiedziec co Ty potrafisz i kto ty jestes, bo jak narazie to jestes maly trzmiotek ktoremu sie rozne rzeczy wydaja ze umie albo moze, na jaja uwazaj bo mozesz sobie poobijac i wtedy beda malo uzyteczne mowisz ze masz chec dlugo nie pozyc coby nie byc takim starym piernikiem jak ja jestem a czemuz to drink and drive cie przeraza? moze to niezle wyjscie Odpowiedz Link Zgłoś
wange Re: Stare pierniki spadajcie, zrobcie miejsca mlo 06.01.04, 05:13 masz problem CZMIEL ostrzegalam :)))) nie jestes uprzejmy, jestes arogant, powiedzialam ci ludzie na tym forum to moi przyjaciele, to co piszesz nie jest do zaakceptowania. wypiles pare szybkich w pubie na rogu Haymarket i przeniosles sie do nowego IP ? to dalej cie nie upowaznia. don't drink and drive ... better smoke and fly CZMIEL szybciej skonczysz.... czego czepiasz tego wieku? masz jakas miarke, zeby zmierzyc ta ludzka madrosc? ja jestem stara baba, ale ty, smarkacz, nie jestes dla mnie zadnym big competition, powiem ci ze bywaja dorosli 18-ltki i niedorosli 60-latki. jako stara baba nie popadam w samouwielbienie (miraz) jak wiek drzew okresla sie po ilosci sloje, tak wiek czlowieka mozna okreslic jedynie po ilosci blizn na duszy...a data urodzenia to tylko demokratyczna smycz, ktora nie pozwala ci zaistniec w pelni ... nie ma miary zeby zmierzyc czy ktos przezyl mniej czy wiecej, albo kto ma wiecej doswiadczenia. slyszales takie slowa: 'sa chwile warte kilku lat i lata nie warte jednej secundy' jak jeszcze nie jestes pijany albo zacpany pomysl sobie nad tym Odpowiedz Link Zgłoś
trzmieljadowity Re: Stare pierniki spadajcie, zrobcie miejsca mlo 06.01.04, 06:43 ty wange nie wiem co umiesz, ale zdajesz sobie sprawe ze wiele zrobic mi nie mozesz :) jestem jednak grzeczny nie bluznie nie obrazam nikogo i gotow jestem zawrzec szydercze przymierze z toba przyznasz ze to co tu piszecie jest nuden jak flaki z olejem albo gorzej jak tran z mlekiem, to nierealne przeslodzona idylla w ktorej tkwicie nie widziac ile zla naokolo. czzy ktos napisal cos negatwnego, nie, cczzy ktos napisal o jakis zlych doswiadczzeniach nie sama slodycz. a ty co? tez dojrzewalas przewijajac sie przez kilanascia lozek...bo jeden facet to jakies zubozenie? dobra, chcielismy Bravo i Popcornu to mamy Odpowiedz Link Zgłoś
wange Re: Stare pierniki spadajcie, zrobcie miejsca mlo 06.01.04, 07:05 zzzzzzzzzzzacinasz sie chlopcze, daj sobie spokoj dzis i idz sie przespij, bo ani myslenie ani pisanie juz ci nie wychodzi. czy wiele zrobic ci moge/ albo nie, sprawdzisz jutro jak dojdziesz do siebie i otworzysz swoj comp: uwazaj zeby nie wyskoczyl ci Hary Potter (czy cus wewtym stylu) z jakims pierscieniem watpliwej wartosci, albo gromadka Pokemons o wygladzie Britney S i figurze Just 5 in One, a kazdy z nich wyposazony w mobile, connecting people mit SMS wie landschaft. co do przymierza, to mimo ze dzis jestem pokojowo nastawiona, to mi sie nie kce...wojna wiec stary Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza wdarl sie insekt ? IP: *.gostyn.pl / 217.97.143.* 06.01.04, 09:19 witajcie !!! widze, ze wdarl sie do nas insekt ? coz, to nie do unikniecia, ale naparwde kochani nie bedziemy sie chyba wysilac na kontakt tego marnego typu, bo szkoda naszych postwo...a swoja droga potwierdza sie regula, ze ci co jak slusznie Asiu okreslilas nie radza sobie w zyciu atakuja tych co staraja sie miec dobrze. Taka trauma dotyka wielu, oto przyklad. Nie znam ciebie trzmielu ale posluchaj dobrej rady ( jesli sam nie jestes w stanie dojasc do takich wnioskow ), zmien forum,zmien siebie albo zegnaj. Wolny wybor...tylko szybko sie zdecyduj bo nam trujesz atmosfere. Rozumiem , ze zycie moglo ci dac w kosc ale to nie daje ci prawa do obrazania innych a juz tym bardziej zawalania forum swoimi smieciami, wybacz nie ta dzialka ! Kochani przepraszam, ze od nowego roku sie nie odzywalam, ale myslalam czesto co tez chlopaki w Rio, pewnie na jakis czas zapomna o nas tlumaczac sie brakiem dostepu do netu, albo spalaniem kalorii na innych przyjemnosciach :)) dobra, poczekamy az wroca :) swoja droga milo, ze ktos sie bawi ale na kazdego przyjdzie pora :))) Dodam tylko, ze fantastycznie sie z wami podrozuje :) A ja od 31 grudnia ubr nadal pracuje :( w fatalnych warunkach bo nie ma lekarzy rodzinnycvh wiec organizuje ludziom pomoc dorazna i sciagam tych lekarzy ktorzy zgodzili sie za darmo pracowac, choc juz teraz nie wyrabiam . Spanie z dokosku i praca 20 h na dobe to za wiele, taki obraz sluzby zdrwoai mamy na nowy rok . Bez komentarza, bo bym caly rzad i fundusz zdrwoia powiesisla za j.... W kazdym razie zycze wam milego odpoczynku , sloencznych dni ( u nas dzis maly sybirek -10 :( i juz kurtka na anrty mi nie staraczala wiec kupilam najgrubsze jakie byly :) wygladam jak radziecki czolgista hihihi ale przynajmniej cieplo :) to dajcie mi troche slonka na zakonczenie [pozdrawiam wszytskiech bardzo serdecznie !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 Re: Stare pierniki spadajcie, zrobcie miejsca mlo 06.01.04, 14:34 Witajcie, troche bylo przerwy w pisaniu, ale od poniedzialku znowu w pracy i jak mozna sie domyslec, mlyn od rana do wieczora. do tego jeszcze znalazlem mieszkanie fajne nieduze, nie Asienko Pani co potrafi lepic pierogi jakos nie moge upolowac, a co dopiero mowic o wprowadzaniu sie ;))) dzieki za pamiec, jednak Bubu, ale powiem ze drasnelas moja meska ambicje: jak to przyjezdzasz do Sydney i Kazka pytasz o oprowadzanie? no wiesz ... i tu malutkie pytanie dla Wange: czy tak kazdy moze, no tego, zajrzec tu i tam? Amigos!!!!!!!!!! pisz wiecej, nie o jezdzeniu na rowerach psiakrew, tylko co widac znad kierownicy. no dobra ja wiem plaze, pamietam to byly czasy, tyle ciala sie tam opalalo i niekoniecznie plci meskiej. ciesze sie ze wypoczywasz, ale jesli moge miec zyczenie to bym prosil o opisy bardziej szczegolowe. mowisz Boss wygral kompetition plazowe, PSIA-KREW, albo moze Pyska-krew i tak po pani cos odziedziczyl np.np.np....reflex ;))) Pysiek, wypoczywasz mowisz dobrze, cieszy mnie to rowniez. moze nie pociagajcie za ten kabel, czy tropic, zrobcie sobie jakas przerwe w tym gadaniu, kanikuly czas, co? A, i Mojito pytasz o tatuaz, powiem ci w zaufaniu to byl maly smok i inicjaly DM. jak znajdziesz pozdrow ja serdecznie nawet jesli juz jest gruba jak sto kilowy slon i ma szostke dzieci :)))) chowam w sercu sentyment Amigo, Ty musisz rozumiec co mi w duszy gra ;))) Kazek wpadne w weekend, podaj kontakt Iza, pozdrowionka, fajnie masz ze sniegiem, jest zahartowana dziewczyna :))) pozdrawiam wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Odrobine o edukacji. IP: *.user.veloxzone.com.br 06.01.04, 18:53 trzmieljadowity napisal: "jeszcze takiego bullshitu nie widzialem." Boa tarde, mlody gniewny, cale nasze krotkie/dlugie zycie uczymy sie. Ciesze sie, ze wnieslismy cos nowego do Twojej paczkujacej edukacji. Ate logo, mojito i Boss(pp). Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol kolejny mangozerca... 07.01.04, 15:00 jakze mnie to cieszy, bo ja juz planowalam zalozyc Klub Anonimowych Mangoholikow, tylko jakos czlonkow nie bylo ;-) chwilowo dzielnie walcze z nalogiem, ale jak pojde w tango, to przynajmniej na pol miesiaca obowiazkowo... ale czymze byloby zycie bez nalogow... Yvo Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) 07.01.04, 14:56 jaka znowu pani?... po prostu Iwona ;-) ano tak sobie przyjechalam zobaczyc na wlasne oczy co tu ludzi ciagnie, laze, podpatruje, wysnuwam wnioski i moze niedlugo pokusze sie o analize... a tymczasem pozdrawiam slonecznie, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tony Halik Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.04, 13:09 Witam! Od jakiegoś czasu również myślę o wyjeździe z Polski. Znam b.dobrze angielski, mam wyższe(choć niepotrzebne-politologia) 30 lat 8 lat pracy w tym 3 w firmie exportowo-importowej jako handlowiec, jakieś oszczędności. Jednak wydaje mi się że to b. małe doświadczenie i kwalifikacje żeby coś znaczyć na Zachodzie. Wy macie już jakieś doświadczenie, napiszcie co o tym myślicie(szczerze nie pociąga mnie perspektywa zaczynania znowu od zera) Pozdrawiam, Adam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Krajobrazy plazowe. IP: *.user.veloxzone.com.br 06.01.04, 19:55 Witajcie absolutnie Wszyscy, Iza, przykro mi z powodu sniegu i mrozu. Nie wspomne w zwiazku z tym tutejszej temperatury. Wysylam Tobie olbrzymia kule wirtualnego slonca. Gunther/Amigo, zgodnie z Twoim zyczeniem. Z nad kierownicy widac kilka par rownomiernie pracujacych nog i posladkow o roznym odcieniu brazu. Dlatego dobrze jest jechac w peletonie blizej konca. Nie ma widocznej nagrody za prowadzenie peletonu. Boss ma podobna opinie. Z plaz Copacabana, Ipanema i Leblon to zdecydowanie Ipanema. Na Ipanemie sa trzy stanowiska ratownicze. Posto 7,8 i 9. Wiemy juz, ze nie nalezy rozkladac sie na plazy w okolicach osemki. Krajobraz podobny do wywolanego w Twojej wyobrazni. Ogolnie braz i bajecznie kolorowe skape szmatki. Fio dental (dental floss). Tak nosza sie wszystkie. Niezaleznie od wieku. Zdecydowana przewaga kostiumow dwuczesciowych. Chociaz bywaja jednoczesciowe z duza iloscia otworow wentylacyjnych. Brazylijki nie opalaja sie topless. Jezeli widzi sie odkryty zupelnie biust to jest on importowany. Glownie europejski i prawdopodobnie francuski. W godzinach miedzy czwarta i piata nastepuje exodus i strip-tease odwrotny. Wiekszosc plazowiczek wolno i metodycznie, niespieszac sie naklada na siebie ta mala kupke odziezy z ktora przyszla. Garotas znikaja aby pojawic sie pozniej w nocy w innych miejscach. Zaczynamy wiedziec juz w jakich. Byc moze ilosc odziezy wiaze sie scisle z ekonomia kraju. Pod tym wzgledem (odziezy) Brazylia nie wyglada bogato. Widzielismy interesujaca T-shirt z napisem Guess. Rozmiar udalo nam sie odgadnac bez trudu. Inne/nastepne pytanie musielismy zostawic w zakresie domyslu. Rio stalo sie Mekka przemyslu krzemowego. Taka inna Sillicon Valley. Malo majaca wspolnego z komputerami. Nad lokalizacja tatuazu - smoka pracujemy. Dotychczas najblizej do ksztaltu smoka widzielismy iguane. Daj nam troche czasu. Twoj sentyment rozumiemy. Poniewaz nie sposob nie pozostawic tutaj sentymentu. To tyle na razie. Ewentualne odpowiedzi na Twoje pytania nastapia. Biorac pod uwage doswiadczenie empiryczne i zasady przyzwoitosci na forum. Zdrowka zycze Wszystkim i przynajmniej wirtualnego slonca, mojito i Boss(pp). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Krajobrazy plazowe. IP: *.a.005.syd.iprimus.net.au 06.01.04, 22:06 Witajcie porannie, Asia wstawaj, pobudka, gdzie sa wszyscy? otwieramy szampana czy nie? czy widzialas jaka jest liczba!!! moze zaczniemy odliczac jak przed Nowym Rokiem? Mojito, ciesze sie ogromnie, tyle sie tam dzieje u Was :))) dzwonie i dzwonie od rana, gdzie jestescie? w pubie, to dobrze, trzeba tu drinki serwowac, chyba jest co celebrowac, dochodzimy do tysiaca... co do competition ktore Boss wygral jestem milo zaskoczona, ale chyba to nie od niego wyszlo, cos mu szepnales na ucho? Gunther, juz zpowrotem w pracy, tak krotko? mam nadzieje ze wszystko back to normal. jest takie pojecie co nazywa etyka zawodowa, spij spokojnie :) ciesze sie ze znalazles mieszkanie, drogo, daleko? Adam, wiesz nie ma gotowej recepty na zycie. informacji jest duzo, jak sie interesujesz wyjazdem to znajdziesz, nawet tutaj sporo juz bylo wczesniej pisane. jak masz konkretne pytania, pytaj najwazniejsze to musisz sie sam siebie zapytac, co wlasciwie chcesz robic w zyciu :) politologia to bardzo interesujacy kierunek, a podwojnie intersujacy w Polsce pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia U mnie deszczyk IP: *.jetstream.xtra.co.nz 06.01.04, 22:33 Pysiek niby wstalam juz dosyc dawno ale jakas taka mzawka wiec w dalszym ciagu sie przeciagam , wyglada na to ze Ty sie chyba w koncu wyspalas jak tak wczesnie na nogach jestes i do tego jeszcze masz chec nas budzic :) Ja cos ostatnio nie moge sie do pracy przyzwyczaic, jakos mi ciezko codziennie do pracy i rano z lozka nie bardzo mam chec sie wygrzebac. Po za tym to wszystko ok u mnie :) jezeli chodzi o szampana to ja absolutnie nie powinnam bo po kieliszku robie sie pijana jakos szampan i ja nie idziemy w parze :( Gunther ciesze sie ze znalazles gniazdko dla siebie, to ze bez jakies slicznotki ktora potrafic ulepic to i tamto, to moze i niezle, czasem lepiej na przychodne niz na stale, tym sposobem jestes w dalszym ciagu wolnym czlowiekiem hihihihi Bardzo przepraszam ze urazilam Twoja meska ambicje, czego absolutnie zrobic nie chcialam, (swoja droga nie zlicze ile razy juz cie przepraszalam za rozne przewinienia, wyglada na to ze musze bardziej uwazac na to co mowie, albo Ty mnie zaakceptujesz taka jaka jestem :)) Jezeli bedziesz mial chec pokazac nam to i owo to z najwieksza przyjemnoscia oczywiscie, poprostu nie chcialam sie narzucac. Iza, trzymaj sie kochana, wiem ze nie jest latwo ale sercem jestem z Toba. Pozdrowienia dla meza i synka, chetnie bym napisala do ciebie na adres e- mailowy jezeli mi pozwolisz Adam, tak jak Pysiek napisala, gotowej recepty na zycie nie ma i nikt ci nie jest w stanie niczego zagwarantowac, na ogol na emigracji zaczyna sie od poczatku ale zycie przed Toba i w wieku lat 30 jeszcze mozesz przewrocic swoje zycie do gory nogami, jezeli oczywiscie bedziesz chcial. Zycze powodzenia i wiecej optymizmu. Pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: U mnie deszczyk IP: *.a.005.syd.iprimus.net.au 06.01.04, 22:44 Hi Asia, wstaje o roznych porach, dzis wycieczka 4WD do Port Douglas i czekam na reszte. nie wyspalam sie jeszcze calkiem ale nadrabiam na plazy :))) o szampan sie nie upieram, ale przyznasz ze jest co celebrowac? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: U mnie deszczyk IP: *.jetstream.xtra.co.nz 06.01.04, 22:59 kurcze nie usnij na plazy w pelnym sloncu tylko, ale jestem pewna ze masz obok kogos kto dba zeby ci sie krzywda nie stala :) celebrowac jest co, pobilismy chyba wszelkie rekordy na tym Forum, mozliwe ze dlatego co poniektorym sie nie podoba. Tak na marginesie emigracji, dostalam pare dni temu maila od jakiegos mlodego czlowieka ktory pisze jak dosyc ma Polski, jak go wszystko denerwuje, jaka w Polsce jest korupcja i lapownictwo itd itd,, zadal mi kilka pytan dot. ewentualnej emigracji a ostatnie pytnie brzmialo mniej wiecej tak : czy ja sie orientuje czy polskie macki siegaja tak daleko jak australia i nz jezeli on zostawi duze dlugi w Bankach, Zusach, Urzedzie skarbowym, to czy beda go tu scigac. Na zakonczenie napisal ze musze sie spieszyc z odpowiedzia bo zalezy mu nie na szybkosci ale na jakosc odpowiedzi, wiec mu odpisalam i szybko i jakosciowo, ale chyba mu sie nie spodobalo bo nawet nie podziekowal, i masz ci babo placek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Re: U mnie deszczyk - u mnie nie :)). IP: *.user.veloxzone.com.br 07.01.04, 01:36 Witajcie wszyscy, witajcie Panie, Asienko, faktycznie masz co celebrowac. Byc moze jutro gdy sie obudze, bedziemy celebrowac Twoje millenium. Watek przypomina brazylijska telenowele. Bardzo popularna tutaj. Na pytanie czy ludzie w Polsce znaja brazylijskie telenowele lgalem dzisiaj jak pies (nie Boss) i powiedzialem, ze tak, i przerywaja prace aby je ogladac z zapartym tchem. Pomozcie prosze forumowicze i podrzuccie pare tylulow. Tresci nie trzeba. Bede konfabulowal. W stylu: on pojechal a ona plakala... Pysiek, brazylijski portugalski Bossa jest coraz lepszy. Zgodnie z Twoja recepta kiedys aby obcowac czesto z tubylcami. Mozesz byc z niego dumna. Dzisiaj wypuszczamy sie na caipirinhe. Do Foz de Iguaçu prawdopodobnie w poniedzialek. Na dwie noce i trzy dni. Dzisiaj jestem w doskonalym humorze i wypije nawet zdrowie naszego gniewnego/nadasanego mlodego goscia. Pomylenie mnie z ksiedzem/prawnikim jeszcze mi sie nie zdarzylo. Niech zyje gniewnie sto lat. I niech Bog ma go w swojej opiece gdy bedzie sie tak czesto mylil. Adam, zadecydowac musisz sam. I nie mozesz ograniczac sobie swobody manewru. Zaczniesz raz jeszcze tam gdzie sie Tobie uda. Srodek, koniec lub gdy trzeba, poczatek. Nikt Tobie nigdy nie da zadnych gwarancji. Powodzenia. Pozdrawiajac wszystkich serdecznie i bez deszczu, mojito i Boss (pp). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Wow, Asiu, trzasnela banka :))). IP: *.user.veloxzone.com.br 07.01.04, 01:47 Asienko, gratuluje. Twoj jubileusz wypadl szybciej niz myslalem. A wiec bede pil Twoje/Wasze zdrowia dzisiaj. Zmuszony jestem odlozyc picie mlodego wqu.wionego na kiedy indziej. Duza sloneczna jubileuszowa buzka, mojito i Boss (pp). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Wow, Asiu, trzasnela banka :))). IP: *.jetstream.xtra.co.nz 07.01.04, 02:26 nie bardzo wiem jak to sie stalo bo moj ostatni wpis mial nr 996 i nie wiem gdzie the wpisy pomiedzy tym a 1000, no ale Mojito apropo barzylijskich telenoweli to w Polsce sa bardzo popularne, pamietam jak kilka lat temu w jakims sklepie w ktorym bylam z moja corka dwie panie rozmawialy ze sprzedawczynia i bardzo byly przejete, z rozmowy uslyszalam ze Matka Carlosa zwariowala i zabarali ja do szpitala. Ja ciemna kobieta po wyjsciu ze sklepu mowie do corki ze szkoda kobiety, bylam naprawde przejeta jej losem, na co moja corka dziwnie na mnie popatrzyla i mowi : Mama oni o brazyliskim soapie opowiadaja sobie hihihihi,, mnie trudno bylo w to uwierzyc bo panie z takim przejeciem to wydarzenie komentowaly ze bylam przekonana ze to conajmniej tesciowa ktorej z nich. Tytulow niestety w zab nie pamietam ale tytuly i tak sa zmieniane wiec masz pole do popisu wymysl cos co najbardziej pasuje, a jezeli chodzi o przezycia bochaterow to zdecydowanie sie nie pomyslisz, opowiadaj tylko z wielkim przejeciem, jaki on byl dobry a ona zla, lub na odwrot, zlamane serca itd, zreszta sam wiesz najlepiej,, mozesz nawet wspomniec o tatuazu i wieloletniej tesknocie za nim hihihi , albo podpytaj Gunthera moze on nam swoja brazyliska nowele przyblizy, tez pewnie lzy sie laly bo jak widzimy uczucie bylo gorace jezeli zostawilo sentyment do tej pory (rane chyba znowu mi przyjdzie Gunthera przepraszac) Mojito ciesze sie ze sie dobrze bawisz, tak trzymaj :)) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 Re: Wow, Asiu, trzasnela banka :))). 07.01.04, 02:37 Witajcie, co znowu z czyms sie spoznilem? oczy przecieram a tu BALON WOW !!!! Amigo, Boss drinki serwujecie beze mnie, poczekajcie no dziewczyny, cos podac? moze cos specjal nego na ta okazje? Amigo ja ci wymysle telenovele pozwol tylko niech sie skupie. a wlasciwie poczatek to juz byl jak zakladalismy strone, no nie, i mogloby to sie tak dalej toczyc w odcinkach. to znaczy Ty Mojito zdobywasz tego no, Pocahontas? Asia w krainie czarow, bo czaruje az tu czuje itd, Saba, Sabunia skarbie cos cienko od Ciebie skarbie, czyzby Cie tam zasypalo, chociaz podobno w NL rzadko pada. dobra wypije za Wasze zdrowie i lece do pracy Kazek? jak sprawy? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Wow, Asiu, trzasnela banka :))). IP: *.jetstream.xtra.co.nz 07.01.04, 02:46 Ja czaruje??/ sumienia nie masz tak mnie oczerniac, ja nigdy nikogo i wogole (niewinnie rzesami trzepie) Yoggi wypijesz drinka i lecisz do pracy? kurcze jakas ciekawa masz prace i na dodatek w ciekawych godzinach zaczynasz, tez bym tak chciala, jezeli chodzi o drinki to ja nie jestem wybredna co zaserwujesz to wypije :) no to zdrowko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dsl.hccnet.nl 07.01.04, 09:21 Przekroczyliscie 1000 postow na tym watku, a to juz 3-cia czesc, wiec gratuluje z jednej strony, a z drugiej wydaje mi sie, ze im wiecej postow na watku tym mniej jest zachecajacy dla nowych osob do wlaczenia sie w dyskusje lub pogawedke (jak zwac, bo wielkich dysput to tutaj faktycznie nikt nie toczy, z reszta wcale nie ma takiej potrzeby). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tak_o Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.04, 15:35 Czesc, rowniez gratuluje przekroczenia tysiaczka i to w III czesci! Czytam teraz jakies powiescidlo, ktorego akcja toczy sie niespiesznie w malym amerykanskim miescie na poludniu. Wspolczesnie. I zastanawiam sie nad relacjami miedzy ludzmi np. sasiadami czy ludzmi, ktorzy wspolnie pracuja. Czy moglisbyscie zaspokoic ma ciekawosc i napisac jak jest tam gdzie mieszkacie? Wloczylam sie "za chlebem" po roznych miastach Polski i przemierzylam ja ze wschodu na zachod i moglam zaobserwowac jak bardzo duze sa roznice w - za przeproszeniem - stosunkach miedzy pracownikami czy sasiadami. I wydaje mi sie, ze jest to spowodowane zamieszkiwaniem na okreslonym terenie. Nawet na wlasny uzytek ukulam sobie taki obraz przekrojowy, ktory oczywiscie jest odbiciem moich subiektywnych odczuc: 1.Nowy pracownik przyjezdza na wschod Polski: Reakcja: O fajnie, ze jestes. O twoich obowiazkach porozmawiamy pozniej, poznaj wszystkich, zapraszamy cie na impreze, na pewno ci pomozemy. 2.Nowy pracownik przyjezdza do srodkowej Polski: Reakcja: witamy, to jest zakres twoich obowiazkow, jak bedziesz potrzebowal pomocy, to przyjdz i powiedz. 3. Nowy pracownik przyjezdza do Poznania: Reakcja: Nie jestes stad. Nie uda ci sie. Wlasnie bardzo jestem ciekawa jak emigrantow czyli 'nowych' przyjmuja w krajach, w ktorych mieszkacie? Wiem, ze wszedzie sa 'ludzie i ludziska', ale na pewno jakas prawidlowosc mozna zaobserwowac. pozdrawiam serdecznie tak_o Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Bardzo spokojny dzien. IP: *.user.veloxzone.com.br 08.01.04, 02:02 Witajcie Wszyscy, dzisiaj mamy bardzo spokojny dzien. Wstalismy z Bossem okolo 13:00. Troche niechetnie. Probowalismy zjesc sniadanie w Serafinie. Srednio nam szlo. Espresso jedno i drugie, sok jeden i drugi, owszem. Reszta nie bardzo. Dzisiaj kelnerka byla Joelma. O nic nie pytala. Nasza zmierzwiona siersc i czerwone, z trudem otwierane oczy nie zachecaly do zadawania pytan. Usmiechala sie tylko zyczliwie. Wczoraj zaczelismy podroz w barze hotelowym. Zainteresowal nas cocktail samurai rock (sake + lime juice + lemon juice). Zaspokoilismy ciekawosc. Cocktail japonski - takisobie. Splukalismy to odpowiednio, ja caipirinha, Boss caipiroska (wodka zamiast cachaça). Przenieslismy sie do La Cicciolina i tam kontynuowalismy - caipirinha/caipiroska. Zakonczylismy, niechetnie, w Frank's Bar w godzinach madrugada. Nie byloby tego tak duzo, gdyby nie tysiaczek Asi. Dobrze jest miec pretekst. Boss zapytany o plany na wieczor warknal, ze idzie polozyc sie przy hotelowym basenie i przez pare godzin zastanowic sie. Prosil abym zapytal Ciebie, Pysiek jak udala sie wyprawa dp Port Douglas. I czy uwaznie prowadzisz 4WD. Zna Twoja sklonnosc do szybkiej jazdy. Odnosze wrazenie, ze troche sie niepokoi o Ciebie. tak_o, moje doswiadczenia ze Stanow sa sympatyczne. Nowego pracownika wita sie zyczliwie. Wprowadza zawodowo pod nadzorem kogos doswiadczonego i daje sie mu spokoj. Z opcja do zadawania ewentualnych pytan. Dalej juz zalezy wiekszosc od nas samych. Pozdrawiam Wszystkich slonecznie (29C), mojito i Boss (pp). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 Re: Bardzo spokojny dzien. IP: 203.220.59.* 08.01.04, 05:02 Witajcie Amigos, wycieczka po barach bardzo mi sie podobala, bylem z Wami myslami ;))) to Boss tez tak zasuwa, a ja myslalem ze on bezalkoholowy pies, czy moze on na PSY schodzi? Amigo uwazaj zeby czasem ci sie nie oberwalo... usilowalem sie wczoraj skupic na tytulem tej telenoveli ale nic mi do glowy nie przychodzilo, jakas "Angeline wsrod piratow" ale to chyba nie to? Asienko, dam sie czarowac, nawet bez przyspieszonego mrugania rzesami i nie musisz juz tak mnie przepraszac za kazdym niewypalem, taki obrazalski nie jestem. o mojej pracy chyba Asienko pisalem, ze jestem flexi tak w pracy jak i po ;) Kazik, witom, to Ty dobry experience tu miales! ja nie moge narzekac. jak tu przyjechalem w 2002, mialem rozne mozliwosci, pracowalem w roznych miejscach i ludzie sa w porzadku. pracowalem w wiekszosci wypadkow na czarno, troche na budowie dla kasy. zadnego tam dyskriminowania nie bylo, na ogol ludzie przyjacielscy. ale tez moja ocena nie bardzo wywazona, bo jestem duzy, to na budowie wazne, zaden mi nie podskoczyl bo by oberwal. w office, jako draftsman, zaczalem kariere kilkanascie miesiecy temu i bylo podobnie jak mowi Amigo. introduction, mialem swojego mentora i potem po prostu poka co potrafisz. pokazalem i docenili, oj docenili az dusza mi sie raduje. ale widzicie, czlowiek czasem nie widzi swoich mozliwosci. ktos bardzo friendly szepnal mi slowko, a nawet dwa, i to bylo tak jakbym zobaczyl dopiero cala sytuacje w pracy. poczulem ze wiele moge, ze cenia moja opinie, ze jestem szanowany i bylem bardziej odwazny zeby sie upomniec o swoje. ale ogolnie zlego nie powiem na rodowitych tutaj, w pubie latwo zawiera sie znajomosci pogadaja, poradza po swojemu. nie lubia tu ludzi niesmialych, niepewnych to fakt. moze dlatego ze oni tez do mieczakow Kazik sie nie zaliczaja. jakby nie bylo tutejse warunki sa raczej very rough, przyznasz? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
tak_o Re: Bardzo spokojny dzien. 08.01.04, 15:09 Hej mojito Tez pamietam jeden drink. Nazywal sie kazaczok i to bylo w rosyjskiej restauracji. Pilo sie to milutko, ale po kazaczoku-tancu bola tylko nogi, a po tym... ach milcz duszo A sasiedzi w USA? Jak sie wzajemnie traktuja, czy sie nie traktuja w ogole? Opowiadal mi jeden znajomy, ktory przez rok byl na kontrakcie w jakims niewielkim miescie w Stanach, ze raz wyruszyl na zwiedzanie okolicy na spacerek i jak go policja zatrzymala po raz trzeci z pytaniem kim jest i co tu robi, nie wytrzymal i zapytal, co sie stalo i sie okazalo, ze sasiedzi z okolicznych domow dzwonia namietnie na policje, ze ktos chodzi! A jedna Polka, ktora byla tam juz od dluzszego czasu, posadzila kiedys przy wejsciu do domu sliczne kwiatki i tez zjawili sie ludzie, ktorzy zazadali usuniecia kwiatkow "bo tego rodzaju kwiatow w tej okolicy sie nie sadzi". wszyscy maja miec jednakowo. Brzmi to jak dowcip a bylo prawda. Pozdrowienia tak_o Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III 08.01.04, 02:14 Dzien dobry, no i pytanie bardzo ciekawe. w Polsce nie moge powiedziec, jak to sie pracuje i jakie sa uklady miedzyludzkie. pracowalem tylko na Slasku wsrod swoich. pracowalem tez w Niemczech na czarno i mimo, ze dla nich bylem ten gorszy, szanowali mnie. praca byla wiadomo jaka, najgorsza taka ktorej Niemiec nie bedzie robil. mnie to i tak zadawalalo, bo przelicznik za komuny byl kolosalny. wiec Niemcy szanowali mnie za wykonana prace a nie za bycie Polakiem, tak bym to okreslil. moze tez moja znajomosc jezyka miala znaczenie, moze trafilem na dobrych ludzi ale nie moge powiedziec nic zlego na Niemcow. w Australii bylo zle. po pierwsze nieznajomosc jezyka, twardy akcent, zaciagalem z niemieckiego. australijczycy wrogo nastawieni, od poczatku bylem ten obcy. przyjechalem tu w 1978. duzo bylo emigrantow, spoleczenstwo wiec wielokulturowe, ale my zawsze bylismy dla nich WOGS. nie mialem za duzych kwalifikacji, ani jezyka wiec zadawalalem sie praca ktora byla dla mnie dostepna wiec byla to praca fizyczna. nie mozna oczekiwac za duzo od ludzi w fabryce, wiec moje spojrzenie tez nie jest obiektywne. pracowalem wsrod najnizszej warstwy spolecznej, ludzi bez wyksztalcenia, wsrod prostakow. ale i tak potrafilem sobie wykuc sciezke, bo pracowalem dobrze i nie ogladalem sie co kto mowi tylko robilem co do mnie nalezy. doszlo do tego ze robilem lepiej niz tubylcy, zostalem wyrozniony zostalem jakby majstrem. byla zazdrosc, ale tez niewiele sobie z tego robilem, bo skoro oni nie sa przyjazni, ja pierwszy reki nie wyciagam, nie narzucam sie. po paru latach pracy oswoili sie ze mna i z moim twardym akcentem, teraz nawet pogadamy w lunch czesciej, czsem skoczymy do pubu po pracy. te poczatki byly trudne, ale jak ma sie rezerwe w postaci rodziny i przyjaciol mozna to wytrzymac. w ciagu wielu lat warunki pracy bardzo sie zmienily na korzysc dla emigrantow. wprowadzono antidiscrimination policy, equal employment to jest ze kobiety zarabiaja tyle samo co mezczyzni na wiekszosci stanowisk. i ze wszyscy moga ubiegac sie o lepsza prace bez wzgledu na rase, plec czy wyznanie religijne, a nawet bedac ulomnym. gdybym teraz zaczynal prace w Australii jako emigrant prawdopodobnie czylbym sie na rowni z tubylcami, ale te 20pare lat temu bylo ciezko i nie dla mieczakow. pozdrawiam kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.jetstream.xtra.co.nz 08.01.04, 04:14 Mojito wspolczuje leciutko bo zaczerwienione oczeta niezbyt dobrze sie maja w upaly, rozumiem ze przeprosiny z mojej strony porzadane bo gdyby nie ta banka to sniadanie by Ci lepiej szlo, ale z drugiej strony moze nie odwiedzil bys tych uroczych miejsc ktore odwiedziles i nie sprobowal tego wszystkiego czego sprobowales. Zapewne niedlugo poczujesz sie lepiej (i Boss rowniez) i bedziecie sie wspaniale bawic, uprzejmie prosimy o dalsze sprawozdania co pozwalam nam chociaz oczami wyobrazni bawic sie tak dobrze jak wy sie bawicie, no moze z ta roznica ze bez skutkow ubocznych, ale osobiscie chyba wolalabym i skutki uboczne i odwiedzic te urocze miejsca ktore Ty odwiedzasz. Czy w niektorych miejscach podaja kelnerzy tez? czy jest to zawod calkowiecie sfeminizowany? Pozdrawiam serdecznie i zycze milego zefirka na plazy :) Moje poczatki na emigracji tez nie byly rozowe jezeli chodzi o prace. Jezyka prawie ze nie znalam, wiec trudno sie czegos innego bylo spodziewac. Pierwsza prace dostalam w fabryce ktora produkowala torebki plastikowe. Stalam przy maszynie i odbieralam te torebki, pierwszy tydzien pamietam byl okropny bo ciezko bylo mi ustac 8 godz. do tej pory zreszta nie bardzo moge stac w jednym miejscu dlugo. Po krotkim okresie zrobiono dla mnie jako jedynej wysoki stolek ktory przenosilam od maszyny do maszyny w zaleznosci od tego gdzie akurat pracowalam. Ludzie byli bardzo mili i biorac pod uwage to ze napoczatku ciezko bylo mi sie porozumiec, kontakty nawiazalam bardzo szybko, tym latwiej ze fabryka byla spora, pracowalo sporo osob i mielismy klub gdzie w kazdy piatek pracownicy sie spotykali na piwo, pierwsza godzin tzw happy hour i piwo bylo za darmo. Wszyscy wszystkich traktowali tak samo niezaleznie od stanowiska. Pamietam jak pewnego razu zobaczylam faceta w srednim wieku ktory zamiatal podworze fabryki, na moje pytanie kto to jest dostalam odpowiedz ze jest to wlasciciel fabryki. Moje zdziwienie wtedy bylo olbrzymie. Po niedlugim czasie ow facet podszedl do mnie sie przedstawic i pogadac o tym jak mi sie pracuje itd. Na Boze Narodzenie bylo wielkie party, lacznie z pieczeniem swiniaka, jedzenia i picia pod dostatkiem, wszyscy sie bawili wspaniale i nikt sie nie czul gorszy ani nikt nikogo nie traktowal z gory. Po roku moj angielski lekko sie poprawil i postanowilam poszukac innej pracy. Moje drugie interview i dostalam sie do ksiegowosci do Ministerstwa Transportu, jezyka nauczylam sie tutaj szybko bo telefon na moim biurku dzwonil czesto wiec innego wyjscia nie mialam. W latach 80tych praca w instytucji rzadowej to byla najlepsza gratka jaka moga sie trafic. Ale poniewaz ja o tym nie wiedzialam to mialam czelnosc dopychac sie na interview, gdybym wiedziala to pewnie wczesniej bym sama siebie skreslila z listy. Nieswiadomosc czasem pomaga. Po jakims czasie zwolnilam sie i znalazlam prace innej rzadowej instytucji tez w ksiegowosci, tyle ze blizej domu. Wszedzie gdzie pracowalam do tej pory ludzie byli do mnie przyjaznie nastawieni, albo moze jezeli nie byli to ja tego nie widzialam. Pamietam ze zawsze mi mowiono zebym pracowala wolniej i wszyscy byli bardzo pomocni jezeli tej pomocy potrzebowalam. O mojej pracy tym razem juz pisalam wiec nie bede sie powtarzac. Moze tylko dodam ze pierwsze miejsce w ktorym pracowalam zupelnie mi nie lezalo i ja chyba nie odpowiadalam tym ktorzy tam pracowali. Ale nie wydaje mi sie ze bylo to zwiazane w jaki kolwiek sposob z tym ze jestem Polka. Tam raczej pasowaly Chinki ktore chodzily jak myszki, pracowaly wolno ale nie pytane sie nie odzywaly i nie mialy swojego zdania. Moja osobowsc poprostu jest zdziebko inna, ale jak do tej pory to bylo jedyne miejsce w ktorym pracowalam i nie moglam nawiazac normalnego kontaktu ze wspolpracownikami. Nowa Zelandia to kraj immigrantow, i w kazdym miejscu w ktorym pracowalam, pracowali ludzie roznych narodowosci. Nie zauwazylam dyskryminacji, czasem jak wszedzie ktos sie z kogos podsmiewa ale to jest normalne w kazdej pracy nawet jezeli wszyscy sa np Polakami. Wydaje mi sie ze Christchurch jest troche bardziej konserwatywne niz Auckland, i moze to troszke trudniej znalezc prace, ale wszystko zalezy od szczescia i osobowosci. Agencje w Christchruch sa malo pomocne, a przynajmniej tak bylo w moim wypadku, ale biorac pod uwage to ze Pani ktora przeprowadza interview wie czesto duzo mniej niz osoba szukajaca pracy i ma calkowicie bledne wyobrazenie o Polsce np, trudno sie dziwic. Wiem ze w Auckland jest z tym lepiej, ale dziala tu prawo popytu i podazy. Pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza o was, o nas ... IP: *.gostyn.com / *.gostyn.com 08.01.04, 11:06 hej, przedaralam sie przez zaspy sniegowe, jako kon pociagaowy :))) bo odozilam synka do przedszkola na sankach, zeby mial frajde i tak sie "kulalismy" ( mieszkamy na wzgorzu a miasto jest w dole ) ze na sniadanko juz nie bylo co za bardzo liczyc . A to przeczytalm ostatnio i mysle ze warte zastanowienia , jakby o was, a wlasciwie o nas ( jesli moge sobie na to pozwolic :) JEST TAKA OPOWIESC O PEWNYM AFRYKANSKIM KROLU, KTORY UMIERAJAC, WEZWAL DO SIEBIE RODZINE I KAZDEMU ZE SWYCH POTOMKOW , KREWNYM DAL PO KIJU, PROSZAC : PRZELAMCIE SWOJE KIJE NA POL. WSZYSCY Z WYSILKIEM PRZELAMALI SWOJE KIJE. MOZNA JE LATWO ZLAMAC, STWIERDZIL KROL. a POTEM WRECZYL JESCZZE RAZ KAZDEMU PO JEDNYM KIJU I RZEKL : OTO JAK MACIE ZYC JAK ODEJDE. ZLOZCIE SWOJE KIJE RAZEM I teraz je przelamcie na pol. NIKT NIE POTRAFIL PRZELAMAC KIJOW W TEJ LICZBIE . moral : KIEDY TRZYMAMY SIE DRUGIEGO CZLOWIEKA, JESTESMY SILNI. KIEDY JESTESMY Z LUDZMI NIE MOZNA NAS ZLAMAC ( radze zeby insekt mail to szczegolnie na uwadze :) Kochani, Mojito i Boss widze, ze szlanstwo brazylijskie ma swoj ciag :)) extra jest poczuc goraco na sobie od slonca i nie tylko :))rozkoszujac sie widokiem czekoladowych posladkow poruszajcych sie w rytm 2(OO)4 r. :))))))) bawcie sie ile mozecie, to w koncu was czas a swoja droga napiszcie cos o dla ns o plci brzydkiej. Ja co parwda nie gustuje w latynoskich barwach ale moze pozotslae panie znajda cos milego :) no chlopcy, milej laby i urokow, by potem pozostal wspomien czar ....:) Asienko super, ze tysiaczek stukna a tu ani sie obejrzec jak padnie drugi :))) moze warto by pomyslec o ulatwieniu dostepu do osttanich postow bo juz wchodzimy kanalami, zeby do siebie pisac :) nie uzalaj sie nad nimi, super chlopaki , poradza sobie. Nie wiem tylko, dlaczego nie wzieli Gunther ? Wypijemy za nich piwko, ( ja w tej zimie to najlepiej grzanca i na narty :))) i niech wracaja radosni i szczesliwi !!! Kazik mam nadzieje , ze to co piszesz to pzreszlosc, a nikt sie nie oglada wstecz jesli chce zrobic krok w przod. Zycie cie doswiadczylo i nadal to robi, ale usmiechnij sie, my jestesmy z toba, choc mentalnie ale uwierz w radosc zycia i ciesz sie tym i tymi co cie otaczaja. Wierze, ze mimo trudow jakie musiales znosic potarfisz sie cieszyc i tak jest i bedzie :)) czego Tobie i Twojej ukochanej zycze . tak_o jak widac doswiadczenia bywaj rozne jak rozni sa ludzie. Ja zaczynalam prace w Niemczech, ale czasy te nie naleza do najlepszych. Parcy w Pl dla pielegniarek nie bylo i pojechalam tam. Wczesniej skladam dokumenty do jedengo z rzymskich szpitali ( potrzebowali pielegniarek we Wloszech ). Zrobilam kurs, zebralam papiery i szpital sie zgodzil. Kiedy zaczelam przygotowania do wyjazdu, a byl to przelo roku, w sylwestra dostalm wiadomosc ze nasz rzad nie przedluzyl umowy i wiecej pielegniarek wlosi nie przyjkma. Grzecznie przeprosili i wszytsko. Pojechalm wiec do sasiadow za Odra. Pracowalm jako opikeunka ( 3 dzieci ). Zaczelo sie od opikei a doszlo sprzatanie i gotowanie, za te same pieniadze. Postawilam ultimatum, wiecej albo sie zegnamy. I po roku wrocilam . Udalo mi sie zaczepic w klinice w Poznaniu. Otworzyli nowy oddzial ( intensywan terapia noworodkow ) i zaczeli wdrazac program ratowania wczesniakow. lekarze szkolili sie w USa a potem wracali i nas przygotowywali. Zakupiono sprzet i pocztaki byly trudne, ale nie ze wgladu na wysilek ( dyzury po 12 godz, z czego jak pol godziny udalo sie znalezc w calosci na to zeby usiasc i zjesc to byl luksus ) ale z emocjami bylo mi trudno. Smiersc takich maluchow to dramat. Ledwo przyszlo na swiat a juz odchodzi. Mialm dobrych mentorow i szybko awansowalam. Zaczelam zaocznie studia, weic dorabialm biorac dyzury karetkowe. Uczylam sie o 4 rano kiedy byl w maire spokoj albo miedzy wyjazdami. czasem spalm na wykladach ale szlo do przodu i to bylo dla mnie wazne. Ludzie byli mili, zdarzaly sie spiecia, bo wiekszosc personelu to kobiety i czliwek jak trafil takie mial twowarzystwo. Teraz sie zdarzaja w Pl firmy ( te z kapitalem zagranicvznym ), ktorzy zatrudniaja doradcow personalnych i dobieraja zespol pod katem charakteru itp. W miedzy czasie przeszlam na czesc etatu do urzedu i tu odczylam co znaczy byc nowa, mlodsza, kobieta itd. Nie dalam sie, bo wychodze z zalozenia ze moge sobie dac rade sama , nie wszytscy sa mi do szczescia potrzebni a ja nie jestem typem , ktory wlazi bez wazeliny by miec kase i stolek. Po 4 latach nieco ten poglad sie zminil, bo przyszlo weicej mlodych. Nie bylam ostatnia. Ale bylma i nadal jestem jedyna , ktora szefowi mowi NIE kiedy trzeba ( mam na mysli prawo ). Nigdy nikomu nic nie obeicuje z gory, wole mowic" postaram sie" i jestem chetna do pomocy, ale nie daje sie wykorzystywac. nawet kosztem spraw w sadzie pracy ( bo tak tez bylo ). Mtysle ze taka renome trzeba sobie wypracowac i podchodze do ludzi tak, jakbym chciala zeby mnie traktowano. jesli ktos ma inne zdanie (a ma takie prawo,poki nie krzywdzi ) omijam takich szerokim lukiem. I poki co zyje :))) Kochani, milego dnia, wieczoru , nocy ....bo jestescie daleko ale i zarazem blisko. Milo mi z wami podrozowac po swiecie i wszytskim dziekuje za dobre rady i wsparcie ( bo wim, ze niektorych pominelam, ale nie spsob wszytkie nicki spamietac, bo co innego imiona :) bawcie sie dobrze ... papapapa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza brazylijskie seriale IP: *.gostyn.com / *.gostyn.com 08.01.04, 12:40 hej Moijto i Boss i bylo sie wyrywac a teraz problemy :) oj chlopaki nie jestem zwolenniczka tych tasiemcow ale moze wam pomoze informacja, ze u nas mozna w jedym z pakietow wykupic kanal ROMANTICA gdzie cala dobe !!!! leca te tasiemce, ale tytulow juz nie wymagajcie please !!! powodzenia i nastepnym razem biorac panienki na wasze wdzieki omincie szarmanckim usmiechem ten temat mowiac wtlacznie o walorach jej urody :))) powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Re: brazylijskie seriale IP: *.user.veloxzone.com.br 08.01.04, 13:16 Witajcie slonecznie Wszyscy, Asienko, Twoj jubileusz to tylko sympatyczny pretekst aby przejsc sie noca. Dzisiaj juz czerwien z oczu ustapila i sniadanie nam weszlo. Gunther/Amigo, czulismy Twoja wirtualna obecnosc przy barach. W trojke lepiej sie pije. Zaniepokoiles mnie troche tym schodzeniem na psy. To moze moje schodzenie poniewaz z Bossa beda ludzie. Dotychczas nie narzeka i wydaje sie byc zadowolonym psem. Iza, dzieki za sugestie co do telenowel brazylijskich. Ten temat nie my zainicjowalismy z Bossem. Podtrzymywalismy tylko dla ocieplenia atmosfery. Po ociepleniu przeskoczylismy natychmiast na inne tematy. Na lokalnych mezczyzn dotychczas nie zwracalem uwagi. Prawie ich nie widzialem. Ale zgodnie z Twoim zyczeniem spojrze na nich Twoimi oczami. Pysiek, spiesze uspokoic Twoje ewentualne zaniepokojenie ( a moze nie?) i poinformowac Ciebie, ze jutro lecimy do Foz de Iguaçu. Bedzie mniej alkoholu a wiecej, duzo wiecej wody. Wracamy do Rio w niedziele wieczorem. Boss spakowal lekko swoj plecak. Serdeczne pozdrowionka, mojito i Boss (pp). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 No puedo creerlo: Boss borracho???? IP: *.b.002.syd.iprimus.net.au 08.01.04, 16:03 Witajcie, jak najbardziej Mojito niepokoje sie, ja rozumiem, ze Boss lubi czasem ale vodka!!!! tyle lat mieszkac pod jednym dachem i nie znac czlo...znaczy pies. ciesze sie bardzo ze potraficie sie porozumiec w tematach zasadniczych, Boss zwykle jednego drinka i lulu, a tu takie story slysze... ja tez dzis przesiedzialam w barze, tak wlasciwie przesiedzialysmy obie: ja na jednym stolku, a na drugim moja spuchnieta noga. wcale sie do niej nie przyznawalam, a i tak wzbudzala ogromne zainteresowanie. dobrze jednak mi szlo z drinkami zgodnie z powiedzeniem 'no to na druga noge' ;) podgryzly mnie mrowki na wycieczce w czasie wedrowania po rainforest, jedna noge wiec mam normalna, a druga okropnie spuchnieta. nasz przewodnik David pol Aborygen pol Australijczyk, dziwnie mi sie przygladal bo takiego przypadku jeszcze nie widzial. nawet niesmialo dochodzil czy czasem to nie byl pajak, ale napewno nie. widzialam na wlasne oczy, to napewno byl mrowek ON, bo rodzaj meski mrowki jest bardziej waleczny. kropka. zaczelam sie nawet glosno zastanawiac nad ewentualnoscia bycia ugryziona przez pajaka i komu zostawic my Will. David absolutnie byl za zapisaniem wszystkiego na ratowanie ginacego rainforest, ja nie moglam sie tak od razu zdecydowac i poprosilam go zeby byl okrutnie szczery i powiedzial mi konkretnie ILE mam czasu, zebym zdazyla wyslac email...:))) Ale David nie potrafil byc okrutny. wycieczka, calodniowe safari, z ogladaniem okolicznych wodospadow, przyrody i zyjatek w rainforest, udala sie znakomicie. byla ciekawa przez to ze David pokazal nam zakatki, niedostepne dla normalnych turystow w normalnych samochodach i urozmaicona jego pelnymi humoru opowiadaniami. Mojito, dziekuje za przekazanie troskliwego pytanie, ale nie prowadzilam 4WD, Boss moze odetchnac. nie wiem tylko czemu jest taka opinia o moim stylu prowadzenia samochodu? czyzby Boss po kilku drinkach zrobil sie rozmowny ;))) na jednym z postojow spotykamy rangera na rutynowym objezdzie terenu. znaja sie z David i ranger Tony przylacza sie do nas na herbate. zabawiali nas obydwaj roznymi anegdotami o crokodylach i innych. na odjazd Tony rzucil przez ramie: David pamietaj o wodzie w chlodnicy! David potem tlumaczy ze jest to lokalne powiedzenie, smutne ale prawdziwe. pare lat temu w tych okolicach zginela trojka mlodych ludzi ktorym samochod sie zepsul i stracili orientacje w terenie. pomoc przyszla za pozno, umarli z braku wody i wycienczeni, a mieli jeszcze wode w chlodnicy o ktorej zapomnieli... przed rozpoczeciem wycieczki David zrobil nam zbiorke i po zapoznaniu towarzystwa (malzenstwo z Anglii, i jego siostra, para bardzo mlodych ze Szwecji, Japonczyk z kamera i ja) zrobil nam krotki wyklad pod tytulem 'straszenie turystow'. czesc 1 jadowite mrowki, skaczace pajaki, swiecace robaczki i inne i cale towarzystwo jak na komende zaczelo sie drapac czesc 2 cassowarys - ogromne nieloty wielkosci strusia, z niebieska glowa uzbrojona w helm. ten helm jednak nie tak grozny jak ich pazury, ktorymi potrafia rozciac brzuch. gdybysmy na nie trafili ...i tu instrukcja obslugi. niektorzy przezornie zalozyli placaki back to front. czesc 3 w rainforest nie nalezy dotykac nieznanych roslin, a poniewaz wszystkie nieznane czyt.jak wyzej, czyli nie dotykac. wystepuja tam dosc czesto stinging trees, ktore po dotknieciu liscia wywoluja niegojaca przez wiele miesiecy infekcje skory i nie ma na to effective antidote. kolejne czesci strachow wam oszczedze... OK, jakos nikt tak bardzo sie nie przestraszyl, David tylko wzbudzil wieksze zainteresownaie. cala wyprawa byla fantastyczna, no moze gdyby nie te australijskie muchy, zupelnie oswojone, takie tam odganianie zupelnie na nie nie dziala. na lunch zatrzymalismy sie przy wodospadzie, nie zaraz jakis tam Foz de Iguacu ( masz dobra tczionke Mojito :))) ale wystarczajaco duzy, zeby poplywac. no i w lunch wlsnie ten mrowek mnie pokasal i potem to juz bylo tylko gorzej. a to jest kawalek dla Iza: wytrwalam jakos do konca wyprawy dzieki dzielnym mezczyznom, ktorzy nie pozwolili mi umrzec w buszu i pomagali jak potrafili. np. Japonczyk robil mi caly czas zdjecia (on chyba byl agent ubezpieczeniowy !) David troskliwie owinal mi noge kompresem z octu i wspomagal przy chodzeniu, Szwed Somebodyson bardzo lagodnym glosem namawial do wypicia trucizny, to znaczy jakis straszny drink ktory mial mnie postawic (na obie) nogi, a Anglik z wlasciwa flegma, namawial zeby to wszystko przeczekac (razem) w buszu, a na drugi dzien noga bedzie juz lepiej. dzisiejsz wizyta u lekarza wyjasnila ze prawdopodobnie jestem uczulona na jakis gatunek mrowka ;) tyle ode mnie ciag dalszy nastapi pozdrawiam Ps. Tak_o wybacz ale o pracy nie bede pisac, moze za pare dni, ale pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
tak_o Re: o was, o nas ... 08.01.04, 15:40 Czesc Izo, temat sluzby zdrowia w Polsce jest mi bliski, bo pol mojej rodziny jest w rozny sposob z ta dzialka zwiazane. tez mialam podobna droge zyciowa jak i Ty, bo w pewnym okresie zycia musialam wyjechac do UK, zeby pomoc finansowo rodzinie. Jak sie okazalo, ze nieszczescie odegnalismy wspolnymi silami, moglam przestac byc au pair i zostalam wolnym strzelcem jako nianka lub sprzataczka. Ten czas wspominam bardzo milo, jak taki urlop od zycia. Zarabialam tyle, ze mi starczylo na mieszkanie, jedzenie, szkole, podroze i przyjemnosci. spotkalam mnostwo ciekawych ludzi, z niektorymi mam sympatyczny kontakt do dzisiaj. Potem uznalam, ze co za duzo to niezdrowo, kupilam trzy garnitury, buty i z takim majatkiem wrocilam do Polski do nowej pracy. Uwazam, ze zawod pielegniarki daje ogromne mozliwosci podrozowania. Znam Australijczykow (obojga plci), ktorzy - mimo ze mieli inny zawod, postanawiali zostac pielegniarkami/pielegniarzami, bo to dzieki temu mogli byc zatrudniani w roznych krajach w Europie i duzo zobaczyc. Moja kolezanka mowila mi, ze ciezko jest Australijczykowi przywyknac do warunkow pracy w UK, bo tam jest silny podzial na lekarzy i pielegniarki. Podobno prawie sie nie zdarza, zeby mozna bylo mowic sobie po imieniu, albo zeby pielegniarka miala uwagi co do sposobu leczenia. W AU pielegniarki i lekarze stanowia jeden zespol, mowia sobie po imieniu, konsultuja sie w trakcie prowadzenia chorego. W UK mozna wiecej zarobic, no i jest sie w Europie, gdzie dajesz krok i juz jestes w innym panstwie. serdecznie pozdrawiam, trzymaj sie tak_o Odpowiedz Link Zgłoś
tak_o Re: o was, o nas ... 08.01.04, 15:47 Czesc Izo, temat sluzby zdrowia w Polsce jest mi bliski, bo pol mojej rodziny jest w rozny sposob z ta dzialka zwiazane. tez mialam podobna droge zyciowa jak i Ty, bo w pewnym okresie zycia musialam wyjechac do UK, zeby pomoc finansowo rodzinie. Jak sie okazalo, ze nieszczescie odegnalismy wspolnymi silami, moglam przestac byc au pair i zostalam wolnym strzelcem jako dziewczyna do dziecka lub sprzataczka. Ten czas wspominam bardzo milo, jak taki urlop od zycia. Zarabialam tyle, ze mi starczylo na mieszkanie, jedzenie, szkole, podroze i przyjemnosci. spotkalam mnostwo ciekawych ludzi, z niektorymi mam sympatyczny kontakt do dzisiaj. Potem uznalam, ze co za duzo to niezdrowo, kupilam trzy garnitury, buty i z takim majatkiem wrocilam do Polski do pracy. Uwazam, ze zawod pielegniarki daje ogromne mozliwosci podrozowania. Znam Australijczykow (obojga plci), ktorzy - mimo ze mieli inny zawod, postanawiali zostac pielegniarkami/pielegniarzami, bo to dzieki temu mogli byc zatrudniani w roznych krajach w Europie i duzo zobaczyc. Moja kolezanka mowila mi, ze ciezko jest Australijczykowi przywyknac do warunkow pracy w UK, bo tam jest silny podzial na lekarzy i pielegniarki. Podobno prawie sie nie zdarza, zeby mozna bylo mowic sobie po imieniu, albo zeby pielegniarka miala uwagi co do sposobu leczenia. W AU pielegniarki i lekarze stanowia jeden zespol, mowia sobie po imieniu, konsultuja sie w trakcie prowadzenia chorego. W UK mozna wiecej zarobic, no i jest sie w Europie, gdzie dajesz krok i juz jestes w innym panstwie. serdecznie pozdrawiam, trzymaj sie tak_o Odpowiedz Link Zgłoś
tak_o Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III 08.01.04, 14:48 Dzien dobry, bardzo mnie zainteresowalo to, co pisze Kazik, bo o takim traktowaniu emigrantow przez Australijczykow slyszalam, ale wtedy bylo to dla mnie zaskoczenie, bo ja zetknelam sie pierwszy raz z Australijczykami w Londynie. I zanim ich poznalam, to wiedzialam, ze jak chce z Anglikami pogadac to musze wyjsc z inicjatywa i sama zagadac, bo oni pierwsi sie nie rusza. Ale uznalam ze ten typ tak ma i mi nie przeszkadzalo, a potem jak juz mnie 'obwachali', zobaczyli, ze nie poluje na cenny brytyjski paszport, to juz bylo OK. A pierwsza poznana Australijka od razu sama do mnie podeszla, pogadala, pozartowala, zaprosila na impreze i jestesmy kumpelkami do dzisiaj. Potem poznalam sporo Australiczykow roznego pochodzenia i wszyscy byli zyczliwi, serdeczni, otwarci. Ale jak sobie pogadalam z pierwszym pokoleniem emigracji polskiej w AU, to troche wiecej zrozumialam. Jezeli chodzi o facetow, to zwykle pochodzili ze wschodu, doszli z Armia Andersa do Szkocji i po wojnie nie bardzo mieli pomysl na dalsze zycie i wtedy zaproponowano im wyjazd do Australii. Ci, co sie zgodzili, zostali skierowani do buszu, zeby przygotowac baze dla budowniczych australijskich, ktorzy budowali tamy. Polacy musieli zbudowac drogi i budynki mieszkalne w tym buszu i potem jak Australijczycy przyszli, to traktowani byli przez przybyszow niezbyt sympatycznie. POtem przyjechaly kobiety z Polski, ktore zostaly ich zonami, i one naprawde odczuly co to dyskryminacja. Pracowaly przewaznie w fabrykach przy tasmie, nie znaly jezyka, albo slabo, wiec byly wysmiewane i wykorzystywane. Jedna z nich powiedziala mi nawet, ze ich szefowa zabraniala mowienia w pracy po polsku. A przesltali sie czepiac Polakow, jak nastala fala emigracji Wlochow, a jak wiadomo narod to wesoly i halasliwy ;)) Mysle, ze powodem tego wszystkiego bylo to, ze Polacy i Wlosi byli pierwszymi nieangielskojezycznymi emigrantami, bo do tej pory pozwalano sie tylko osiedlac emigrantom z Imperium Brytyjskiego. Ale sadzilam, ze tak bylo, a juz nie jest. Ale jak czlowiek nie wytknal nigdy nosa poza wlasne podworko, to ma za zle przybyszowi, ze przybyl i jest inny. I nie widzi, ze inny to znaczy ciekawy. Wedlug niektorych inny to znaczy gorszy - mysle, ze jakby ten sposob myslenia udalo sie zwalczyc, to swiat bylby piekniejszy! Czego sobie i Wam zycze tak_o Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.adsl.wanadoo.nl 08.01.04, 21:12 Tak sobie przeczytalam o waszych doswiadczeniach zawowdowych i z relacjami miedzyludzkimi w innych krajach i sie zastanawiam jak to jest w moim przypadku. Jedyny wniosek jaki mi sie nasuwa to, ze czasy najwyrazniej sie zmieniaja, a globalizacja postepuje, bo przyznam sie szczerze, ze na wlasnej skorze nie odczulam zadnych dyskryminacyjnych praktyk. Dwa miesiace po przyjezdzie dostalam wszystkie papiery, uznano mi dyplom i z miejsca dostalam pierwsza prace przy projekcie automatyzacji (pewnych procesow produkcyjnych, nie bede sie wglebiac), po ukonczeniu projektu zaproponowano mi stala prace na innym stanowisku. Nie znalam jezyka wiec wieczorami szkola (obowiazkowa z reszta, w ogole caly kurs "przystosowania" jest obowiazkowy dla obcokrajowcow spoza UE), po roku zdalam egzamin panstwowy, a firma zaoferowala finansowac kurs jezykowy na wyzszym poziomie, dodatkowo szkolenia zawodowe (poza firma) przygotowujace do pelnienia nowej funkcji. Moze bylam zahartowana moimi poprzednimi doswiadczeniami pracy w Polsce, ale odnioslam wrazenie, ze i koledzy w pracy sa pomocni, nikt nie odsyla mnie od biurka do biurka, ale pomaga w rozwiazaniu problemow, cierpliwie tlumaczy majac na uwadze moje braki jezykowe, traktuje na rowni z wszystkimi innymi. Naprawde, nie moge powiedziec zlego slowa na kolegow w pracy. Poza praca kontakty sa raczej ograniczone, jakies narty raz na rok, w lecie weekend na zaglach, czy na jakiejs wyspie na rowerach, obiady bozo-narodzeniowe, wizyty z okazji narodzin dzidziusiow itp.. Generalnie gdyby nie to, ze mam nowego szefa kutasa (sorki) to pracowalo by sie bardzo przyjemnie ;-) Ale czas pokaze, moze moj przypadek jest odwrotny, najpierw latwo, potem schody? Koniunktura bowiem przeciez ma to do siebie, ze ksztaltuje sie sinusoidalnie, wiec raz na wozie raz pod wozem. Poza tym jesli chodzi o ludzi to zdaje sobie sprawe, ze faktycznie duzo zalezy od regionu, inni sa ludzie na zachodzie kraju, inni na poludniu, inni na polnocy i wschodzie. U mnie w kazdym razie bylo tak: Fajnie ze jstes, witaj, daj sie poznac i pokaz co potrafisz, a jak sie okaze, ze masz cos w glowie czeka cie wiecej, jak sie okaze ze nie za wiele soba reprezentujesz to ci podziekujemy. Takie odnioslam wrazenie. przynajmniej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Miasto Boga - juz wkrotce na ekranach - polecam. IP: *.user.veloxzone.com.br 08.01.04, 22:23 Witajcie Wszyscy absolutnie, Yo, Pysiek, z Bossem spoko. Trzeba zrozumiec mlodego psa ktory znalazl sie w ciekawym, tropikalnym miescie pelnym atrakcji dla psow w roznym wieku. Mial ochote na wodczany eksperyment. Sprobowal, dzielnie sobie radzil i sadze, ze przejdzie teraz do innych alkoholi. Nie sadze aby wodke lubil. Zainteresowal sie lekko i niegroznie rumem. O jezdzie Twojej wspomnial mimochodem mowiac, ze lubisz szybka jazde. Z uznaniem wyrazil sie o Twoich umiejetnosciach. Inaczej by przeciez z Toba nie jezdzil. O Tobie on niczego nie mowi a ja jego nie pytam. Jezeli bede mial pytania zapytam ewentualnie Ciebie. Dzisiaj przy sniadaniu podzielil sie ze mna obserwacja, ze jego zdaniem zycie cariocas obraca sie w duzej mierze w okolicach czterech liter "S". Sand, samba, soccer i sex. Do jego obserwacji dodalbym jeszcze sun i sucos. Sucos - wspaniale naturalnie wycisniete soki ze swiezych owocow. Podaja z lyzka "stojaca" w soku. Niesamowite. O mangu pewnie juz nudzilem. Przykro mi z powodu Twojej uczulonej nogi. Wierze, ze ma sie ona coraz lepiej. Nie sadze, aby to byl mrowek -On. Nie znam mezczyzn gryzacych kobiece nogi. Jezeli to jednak on - to jest to wyjatkowy squ...syn. Wydaje mi sie, ze nie podalas o ktora noge chodzi wypije wiec za zdrowie obu Twoich nog. Postanowilem utrzymywac sladowy poziom alkoholu we krwi. Moje postanowienie dotyczy tylko mnie. Nie Bossa. Siedzimy juz prawie na plecakach. Jutro rano lecimy do wodospadow. Leci sie okolo trzech godzin. Bedziemy ogladali wodospady/katarakty rowniez z argentynskiej strony. W zwiazku z tym wstapilismy dzisiaj na krotko do konsulatu australijskiego i Boss zarejestrowal swoja obecnosc. Bedac teoretycznie British subject, Boss zdecydowal poinformowac konsulat o podrozy do Argentyny. Z Argentynczykami nigdy nic nie wiadomo. Jakies urazy mogly im pozostac... Serdecznie Was pozdrawiam i ate logo, mojito i Boss (pp). P.S. Litera Çç tez mi sie bardzo podoba. Przykladem niech bedzie cachaça. m. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Miasto Boga - juz wkrotce na ekranach - polec IP: *.a.004.syd.iprimus.net.au 08.01.04, 22:38 Witajcie, w Australii filmy pokazuja sie zwykle troche pozniej, pewnie zobacze po powrocie do domu, czemu taki specjalny? zycze duzo wrazen w Argentynie :))) czy nad wodospadem sa atrakcje w stylu lotni? do tej pory slyszalam ze Boss ma lek wysokosci... ale jesli to tylko wakacyjne eksperymenty, jest OK. o dobrych rekach juz bylo, mam zaufanie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Rio - favela. Cidade de Deus. Miasto Boga. IP: *.user.veloxzone.com.br 09.01.04, 00:24 Witajcie, Yo, Pysiek, lecimy juz na mordy i idziemy spac. Miasto Boga - bardzo brutalny film ze slumsow (favela) Rio. Wzbudzil duze zainteresowanie. Jezeli zdecydujesz sie zobaczyc podziel sie opinia. W Foz do Iguaçu zobaczymy tylko obie strony wodospadow i narodowy rezerwat ptakow. I tylko tyle. Lecimy przyrodniczo. Bez uniesien/wzniesien zadnych. Lotnia czy inne... Ewentualne fobie Bossa sa respektowane. Dzieki za zufanie. Jest w dobrych rekach. Bedziemy zanurzac sie w senny niebyt, pozdrowionka coraz senniejsze, mojito i Boss (pp). Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Miasto Boga - juz wkrotce na ekranach - polec 09.01.04, 04:20 Jak czytam Mojito, to przypomina mi sie moja podroz do Brazylii dwa lata temu. W Iguassu tez bylem. Polecam lot helikopterem - ladowisko jest po stronie brazyliskiej - i rejs szybka lodzia motorowa - to z kolei po stronie argentynskiej. Zazdroszcze Ci, ze tam jestes. Mi tak smakowala caipirinha, ze kupilem za jakies grosze flaszke cachaca do domu, ale tam juz nie smakowala tak bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III 09.01.04, 03:58 Witajcie, Saba, kope lat, gdziez Ty skarbie zniknelas? no nie mow, ze my tutaj nudzimy i nie bylo o czym pogadac ;))) ostatnia wiadomosc od Ciebie byla ze troszku chorowalas, nie chcialem wiec niepokoic, ale nas wszystko tutaj interesuje, nawet personalne potkniecia i przezycia, nawet kutas(sorki)szef. widzisz niedawno jakis insekt nam sie tu wkradl i zarzucal ze my tak wszystko na slodko. mozna wiec troszke watek urozmaicic. nie zgodze sie z Toba jednak, ze nowi ludzie sie zniechecaja, zeby do nas dolaczyc. zobacz ile tu nowych i odnalazlem nawet ziomka, Kazka :))) Pysiek, Mojito, Boss... juz Wy tam sie dwoicie i troicie, tyle atrakcji, jesuuuuuu... Mojito absolutnie na temat cariocas plci meskiej nie chce nawet slyszec, zreszta Iza napisala, ze latynoskie barwy to nie jej kolor ;) robisz zdjecia mam nadzieje? Pysiek, jak nozka, tez mam wypic za zdrowie? teraz mozesz sie zastanowic czy wolisz gruba noge czy cienka ;) Iza, ja ci powiem ze ja na temat australijskiej plci meskiej moge duzo napisac. siedze w barach czasem pod wieczor i widze co tu sie dzieje, a dzieje sie. raz nawet weszlem nie do tego baru co trzeba i kurde jakie mialem rwanie, faceci lecieli na mnie jak pszczoly do miodu!!!! no, tego ma sie ten wyglad nieeee, nie mowiac skromnie. wiesz Sydney to bardzo tolerancyjne miasto, mowiono ze Amsterdam tez, ale tu to normalka ze faceci sie caluja publicznie, albo dziewczyny. w porzadku wiem, wiem, nie o takich facetach chcesz uslyszec :) teraz musze leciec bo lunch mi sie konczy, ale napisze. chwilke, zaraz Ty mezatka? to moze nie pisac lepiej? Asienko, jak zdrowko skarbie, tez zapracowana? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III 09.01.04, 04:57 Dzien dobry, czlowiek to dziwny zwierz, zawsze mu czegos do szczescia brakuje. Panie Piotrze jak juz tam byles opowiedz nam o swoich wrazeniach, nie zazdroscic. napewno bedzie to inne wspomnienie. co to za alkohol ta caiprinha? da sie pic? Gunther, wyslalem poczte, data stoi rozumiem na sobote? kiedy sie przeprowadzasz, moze potrzebne ci auto, duzo masz gratow? gdybys cos potrzebowal daj znac pozdrowienia dla pan Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dsl.hccnet.nl 09.01.04, 10:35 Czesc Gunther, No, moze nie nudno, ale wpadliscie w taki wir przekomarzen, ze trudno sie nawet polapac kto co do kogo pisze i do czego sie odnosi, generalnie jak post jest dluzszy niz 10 cm i bez akapitow to czytam co trzeci wiersz, albo wcale i tym sposobem stracilam pojecie kto z kim i o czym oraz a propos czego.. Np skad sie wzial Boss u mojita??? :-))))) W miedzyczasie wyzdrowialam i juz zaczelam planowac kolejny rok, mam 3 postanowienia: przeprowadzka, dziecko i rzucenie palenia. Ciekawe co z tego wyjdzie? A teraz a propos naszego klubu podroznika! Czy ktos z was byl kiedys w czerwcu w Azji?? Chodzi mi o okresy deszczowe. Szukamy czegos na wakacje, ale w tym roku zalezy nam na sloncu i pogodzie. A jesli nie to sie juz szeroko usmiecham do Mojito zeby mnie namowil na Brazylie (bo stoi w naszej kolejce zaraz po Phi Phi i Javie :-) Pysiek, van harte beterschaap! Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III 09.01.04, 22:17 Hola Saba, Gosc portalu: Saba napisal(a): > czytam co trzeci wiersz, albo wcale... jak sie ciesze ze piszesz :))))))))) lalalalalalalalalalalalalalalalalala tralaatralalatralalatrallatralllaatra laaaalalalalalalalalalalalalalalalal Twoje postanowienia noworoczne sa interesujace, ja takowych unikam lalalalalalalalalalalalalalalalalalla tralatralalatralalatralalalalaltrala laalalalalalalalalalalaalalalalalalala w Azji w czerwcu nie bylem, ale moze byc mokro, Rio brzmi ciekawiej lalalalalalalalalalalalalalalalalalala tralalalatralaltralaltralalaltralalatra lalalalalalalalalalalalaalallaalalalala pozdrawiam serdecznie bede mial na uwadze pisanie telegraficznym skrotem, co i innym polecam :))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.adsl.wanadoo.nl 11.01.04, 19:07 O kurcze Gunter, ale mnie rozbawiles, ale popatrz jak to jest jednak roznie z ta interpretacja wypowiedzi, gdybym byla slawna osoba to bym sie bala takich paparazzi';-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.a.003.syd.iprimus.net.au 10.01.04, 01:07 Witajcie, Saba, 'beterschaap'? :)))) tja, da's niet zo mooi...ale glowa do gory, jutro bedzie lepiej. o mojej pracy nawet nie probuje myslec, sorki z powodu EICKEL!!!!! w Twojej pracy ;))) zycze pomyslnosci Mojito, Boss, tempo narzuciliscie duze, nie nadazam... noga lepiej sie miewa, dziekuje. pan doctor polecil mi ja trzymac w gorze wiec chodzenie (!!!)utrudnione, a na rekach nie potrafie, jeszcze. wybralam sie wiec z lokalnymi kutrem na ryby na pelne morze, warto bylo chociaz niektorzy mowia ze morze to monnotonia. warto bylo tez popatrzec na polowy ryb, Gunther Ty bys to lubil :) narazie nie moge patrzec na jedzenie. do recepty cachaca, albo probowania powroce pozniej moc pozdrowien Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.adsl.wanadoo.nl 10.01.04, 09:08 Pysiek, czyli jednak mialo byc "beterschap", widisz jak to ze mna jest ;-) Pozdrowienia! Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Zdrowie nogi i inne. IP: *.com.br 10.01.04, 10:05 Witajcie, Yo, Pysiek, cieszy nas Twoja noga. W sprawie utrzymywania jej zgodnie z zaleceniem lekarza w gorze balonik przywiazany do palca przychodzi do glowy. Kolor zolty wydaje sie odpowiedni. Albo zielony. My wczoraj padlismy z Bossem jak kawki. Zjedlismy obfita miesna kolacje w lokalnej churrascarii - Buffalo Branco. Typu rodizo w ktorym kelnerzy kraza po sali i odcinaja z noszonego rozna kawalki miesa. Najprzerozniejszego. Jedlismy, jedlismy, az jesc wiecej nie moglismy. Orgia miesno-kulinarna. Z litrem miejscowego piwa chopp do popijania. Z mala przerwa zajrzelismy nawet do deserow. Niestety tylko arbuz moglismy jeszcze zmiescic i odrobine pieczonego i w czyms moczonego banana. Wolno wytoczylismy sie z restauracji i wierze, ze zza rogu najpierw widoczne byly nasze brzuchy. Paski w naszych szortach przesunelismy o dwie dziurki. Nawet brazylijska kawa nie przeszkodzila nam zasnac. Odespalismy zaleglosci i podnioslo nas dzisiaj bardzo wczesnie. Dzisiaj rowniez ma byc w okolicach czterdziestu paru stopni. O 9:00 wyruszamy na strone argentynska. Calosc ma trwac ok. szesciu godzin. Opcja z lodzia i moknieciem pod wodospadami. Boss jeszcze nie zdecydowal czy chce. Wczoraj umyl siersc i powiedzial, ze czesta kapiel moze wysuszac jego lsniace futerko. Zalezy mu na opiniach roznych bossa-nova pieknosciach. Saba, podrozujemy teraz z para Holendrow, ktorzy razem z nami przylecieli z Rio i jutro wracaja do Amsterdamu i dalej pod niemiecka granice. Sympatyczni ludzie. Ate logo, mojito i Boss (pp). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Zdrowie nogi i inne. IP: *.a.002.syd.iprimus.net.au 10.01.04, 11:41 Witajcie, Yo Mojito, Boss, lodz motorowa i wodospady absolutnie!!! przekaz Boss ze do diabla z Bossa- nova, drugi raz taka okazja dlugo mu sie nie trafi :))) no chyba ze wierzy w swoje pieskie szczescie... raport z kolacji fascynujacy! az zglodnialam i chyba pokustykam jeszcze cos zjesc. o wolowinie tak podawanej pomarzyc, ale maja tutaj b.dobrych kucharzy i probowalam swietnie przyzadzonej burramundi. baloniki w barwach narodowych? zolty i zielony to barwy Australii, mysle ze jutro juz nie beda potrzebne have a fun Saba, w Azji bylam kilka razy, ale nigdy w czerwcu. czerwiec, to jedyny wyjatek kiedy musze byc w Sydney i nie ma przepraszam. a zreszta pogody nie mozna zaprogramowac, planowanie pod katem pogody ? nie wierze :))) opisy Mojito tych wszystkich atrakcji...chyba Rio wyglada ciekawiej, co nie? skus sie albo Mojito skus Sabe :))) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Zdrowe nogi i inne brazylijskie atrakcje. IP: *.com.br 11.01.04, 01:11 Witajcie upalnie Wszyscy (41C), Peter, strone argentynska mam juz za soba. Zrobila na mnie duze wrazenie. Lodz motorowa zgodnie z Twoja sugestia zaliczylem. Przemoklem zupelnie. Ale wrazenia duzo wieksze niz wilgoc. Jutro wizyta w rezerwacie z ptakami i moim ulubionym tukanem i lot helikopterem. Obie atrakcje sasiaduja przez droge. Caipirinha to tez moj cocktail. Coraz popularniejsza w Europie i Polsce. Saude. Pysiek, jestes kochana z ta bossa-nova. Boss odetchnal z wyrazna ulga. Rzeczywiscie w Brazylii latwiej jest o bossa-nove (garota) niz lot helikopterem. Dzisiaj na lodzi osiagnelismy kompromis. Boss mial na sobie taka jednorazowa peleryne-poncho i prawie nie zmokl. Wrocilismy pelni wrazen. Boss zawarl interesujaca znajomosc z quati. Zwierze wielkosci sredniego psa. Podobne do polnocnoamerykanskiego racoon. Plci nie udalo nam sie okreslic. Z erotycznych doznan to widziana dzisiaj iguana strip-teaserka. Zmieniala publicznie skore. Samo miasto Foz do Iguassu (240 tys.) to drzemiace noca miasto. Zyjace glownie z turystow. Podobno cos dzieje sie noca w Captain`s Bar. Zobaczymy dzisiaj. Absolutnie caipirinha i w wolnej chwili rzut oka na tatuaze. Na dzisiejszy wieczor w planach tez mamy wloska restauracje w hotelu. Chyba na dwudziestym pietrze. Podrozujacy z nami Holendrzy zachwycali sie kuchnia, widokiem i obsluga. Przekrzykiwali sie mowiac o wedzonej troci. Zolc i zielen to takze kolory Brazylii. Narodowy zespol pilkarski nazywany jest canarinhos (kanarkowi - od koszulek). Na pewno wiesz, ale dobrze jest przypomniec, ze w Brazylii ogolnie przyjety gest OK - palec wskazujacy i kciuk zamkniete w aprobujace koleczko to gest obrazliwy. Ekwiwalentem jest uniesiony kciuk przy zamknietej dloni. Burramundi nie znam. Prosze, napisz przy okazji co to jest za potrawa. Podrozowal z nami rowniez prawie sasiad Asi, nowokaledonczyk Patrick. Jurto wracamy do kochanego, zmyslowego i temperaturowo chlodniejszego Rio. W poniedzialek jestesmy zaproszeni na party w siedzibie Poloni. W srode Ilha Grande. Na wtorek nie mamy planow. I to nas ekscytuje. Niech Pan Bog blogoslawi Rio. Slonecznie i serdecznie pozdrawiamy, mojito i Boss (oddychajacy z ulga). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: Zdrowie nogi i inne. IP: *.adsl.wanadoo.nl 11.01.04, 19:10 Pysiek, Widzisz, to jest tak, ze nie zawsze planujemy wakacje pod katem pogody, jedynie wtedy kiedy sie nastawiamy na wakacje typu nurkowanie i plazowanie, a w tym roku tak ma byc, bo trudno robi sie dziecko na treku w Himalajach... chociaz prawde mowiac wyberajac sie tam, tez bralismy pod uwage pogode, zeby przypadkiem nie jechac w okresie, w ktorym drogi sa nieprzejezdne a treki wykluczone Pozdrawiam! Saba Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: Zdrowie nogi i inne. 12.01.04, 05:21 Hoi Saba, Ty masz poczucie humoru, lubie to :) Saba napisala: > trudno robi sie dziecko na treku w Himalajach... ik denk het een grote pret zou kunnene zijn :)))) maar ik heb niet geprobeerd groet. Odpowiedz Link Zgłoś
tak_o wiadomosc dla Izy 09.01.04, 12:48 Czesc, o ile pamietam bylas zainteresowana informacjami dot. pracy dla pielegniarek w AU. Skontaktowalam sie ze swoja przyjaciolka, ktora pracuje jako pielegniarka na Tasmanii i zaoferowala, ze chetnie odpowie na Twoje pytania. Daj znac na askas@o2.pl, to podam Ci kontakt do niej. Pozdrawiam tak_o Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Koczujac na lotnisku... IP: 200.244.147.* 09.01.04, 13:28 Witajcie wszyscy, siedzimy z Bossem na lotnisku i czekamy az podstawia samolot. Bez samolotu bedzie trudno odleciec. Chociaz po paru godzinach czekania pewnie sprobujemy. Peter, dzieki za sugestie. Szybkie lodzie motorowe uwielbiam. Na pewno sprobujemy. Boss bedzie Fitipaldi. Kazik, caipirinha to cocktail z brazylijskiej wodki cachaça, wycisnietego soku z limetek (tych zielonych cytrynek), cukru trzcinowego i kruszonego lodu. Calosc dokladnie wymieszana. Pije sie bardzo dobrze. Cachaça to technicznie nie wodka. Robiona z trzciny cukrowej a wiec blizej jej do rumu. Wlasciwie to brazylijska tequila. Popularnie nazywana tutaj pinga. Dwie, trzy uskrzydlaja. Zapytaj u siebie w z´przyjaznionym barze. Byc moze beda mogli juz ja Tobie zrobic. Gunther/Amigo, no worries, Mate, zadnych dluzszych opisow mezczyzn tutejszych nie bedzie. Saba, Pysiek byla uprzejma pozwolic Bossowi leciec ze mna do Brazylii. Dobrze nam sie lata i nie tylko. Troche sie skumplowalismy. Ja do Poludniowej Ameryki zawsze. Najchetniej w zimie. W lecie Europa. Musze leciec, bo jakies male zamieszanie przy bramce. Ja pisze a Boss saczy w barku caipirinha i ma oko na plecaki. I Gunthera tatuaze. Smoka juz widzielismy ale bez twardej waluty DM. Amigo, fajne te inicjaly. Buzka sloneczna i na razie, mojito i Boss (pp). Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 Re: Koczujac na walizkach.... 09.01.04, 22:31 Hola AMigos, dzieki za teorytyczny wyklad na temat skladu caipirinha Kazkowi, dzis wieczorkiem sprobujemy w praktyce. kolega mnie zaprosil, poznam nawet jego Pania. tymxczsem siedze na walizkach, nie gratow duzo nie mam, nie obrastam w rzeczy materialne, wiec tylko zdam klucze, taxi i nowe miejsce. tenga un graaaaaaaaaaan viaje!!!! pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Juz wodospady... IP: *.fozit700-1.telepar.net.br 09.01.04, 23:21 Witajcie Wszyscy, samolot wreszcie sie pojawil. Troche przysnelismy i ocknelismy sie przy ladowaniu. Wydawalo mi sie bardzo szybko. Okazalo sie, ze lecial przez Sao Paulo. Tam male problemy techniczne i czekanie na lotnisku przez dwie godziny na naprawe. Lodowanie w Foz do Iguaçu i czterdziesci jeden C (widzialem termometr). Od razu z marszu zrobiono nam wypad do brazylijskiej czesci katarakt. Robia wrazenie. Szczegolnie Gardlo diabla. Jutro czesc argentynska. Kazik, na swiezo moge raz jeszcze opisac proces robienia caipirinha poniewaz hotele w Brazylii maja sympatyczny zwyczaj witania w barze gratisowym cocktailem. Biorac pod uwage male zmeczenie i temperature jestesmy z Bossem lekko zakreceni. Alkohol cachaça miejscowi wymawiaja "kaszasa". Idziemy z Bossem cos przetracic. Moze jeszcze lekko zawadzimy o bar i pojdziemy spac aby odrobic zaleglosci. Gunther/Amigo, Twoje przeprowadzkowe. Pewnie, ze dobrze nie miec za duzo rzeczy/obciazenia. Chociaz troche pieniedzy zawsze sie przyda. Pysiek, Boss i ja pytamy o noge. Pozdrowionka absolutnie gorace, mojito i Boss (pp). Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 Re: Juz wodospady... 11.01.04, 04:09 Witajcie, podpisuje sie tu i prosilbym tez o jakas kolejnosc, bo zaczynam sie gubic w tych wpisach :) Saba, Ty sie na mnie nie gniewasz Bron Boze? no usmiechnij sie , tak czasem sie powyglupiam :))) widzisz, my emigranci na obczyznie jak juz znajdziemy kogos z kim mozna pogadac to mozemy dlugo, stad te elaboraty na Asi Forum. kazdy chce przekazac jak najwiecej i nie da sie to nijak strescic. nie wiem kto kogo ma kusic i do czego, ale ja tez bym polecal Rio. jak mozna Cie skusic, to skus sie, warto :))) Asienko, jestem wyraznie zaniepokojony Twoja nieobecnoscia. co to moze byc za powod tym razem: winogronka? kac? przepracowanie? kolejna wycieczka? o niczym planowanym nawet nie wspomnialas! CZY MNIE JESZCZE PAMIETASZ :((( Mojito Amigo, z temperatura sie zgodze u nas tez 41 i to juz od paru dni, w mojej sytuacji tylko o tyle gorzej ze jutro trzeba do pracy. wczoraj bylo very busy, bo i przeprowadzka i odwiedzilem Kazka. ma calkiem przyjemna chalupke, i dookola ladny zadbany ogrod. Pysiek Ty bys to lubila :) znaczy ogrod. Kazka chyba tez. poznalem jego bardzo mila Pania, jest Polka bardzo bardzo sympatyczna i zrobila fantastyczny sernik wiedenski (dostalem nawet troche na wynos). no i oczywiscie wprowadzalem ich oboje w kraine latynowskich drinkow. Pani wolala tequilla, a Kazik calkiem zagustowal w caipirinha. Mojito do Twojego reportazu tu sa konieczne kolorowe zdjecia, to jest out of question, robisz cos? no i jak tu nie zaprezentujesz zdjecia z Bossem na tle wodospadow, to bede wyjatkowo rozczarowany ;))) no i moje nowe mieszkanko. jest calkiem cosy: ma jeden bedroom z balkonem, nie zaraz taras, lounge i kuchnie, lazienka razem z toilet - $210pw. budynek tylko 3 pietrowy, w kompleksie czysty, zadbany basen i mam garaz (przydal sie narazie jako storage), security itd. w porownaniu z moim poprzednim miejscem troche wyzszy standard, ale blisko do pociagu, shoppingu i plazy, dlatego drozej. Mojito wspomniales cos pod adresem gratow i ze pieniadze dobrze miec. kurcze nie mow tak glosno, czy wszyscy o tym wiedza ze trzymam w starych pudelkach po butach i reszte pod materacem? nie mam zaufania do bankow, wiesz jestem taki staroswiecki, cos w stylu wloskiego mafiozo, co placi tylko cash :))) Pysiek, nozka chyba wyzdrowaiala co? wypilem za Twoje i ONEJ zdrowie. jak tam na wyspie, cos nowego zmajstrowalas? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Czy mnie jeszcze pamietasz, dowod na to mi daj.. IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 11.01.04, 08:12 Misiaczku oczywiscie ze cie pamietam, ja z tych co latwo nie zapominaja. , Winogronka nie,, zdecydowanie stracilam chec na winogronka, od tamtej pory nawet na nie nie spozieralam, reszta sie zgadza. Nie odzywalam sie bo dostalam bardzo smutna wiadomosc, wlasciwie nie wiem co pisac oczywiscie zyje, egzystuje, plaza, basen dzisiaj nam sie w koncu udalo wyczyscic, teraz nalewa sie woda, bbq, fajna muzyka, cos dla ducha i dla ciala itd itd, zycie jest takie kruche przepraszam poprostu nie jestem w nastroju do pisania pozdrawiam wszystkich cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: Czy mnie jeszcze pamietasz, dowod na to mi da IP: *.adsl.wanadoo.nl 11.01.04, 19:21 Asiu, Smutna wiadomosc.. przykro mi, nie reaguje bo nie wiem o co chodzi, mam nadzieje, ze to nic az tak powaznego. A ja czytam kolejna fascynujaca ksazke "Pantau India" o Holenderce - kobiecie sukcesu, ktora w wieku trzydziestu-kilku lat osiagnawszy sukces zawodowy przy okazji wypala sie wewnetrznie i w poszukiwaniu swojego prawdziwego "JA" udaje sie do Indii aby zamieszkac wsrod Tybetanczykow.. jestem wlasnie na etapie jej przyjazdu do Delhi i ciekawa jestem co bedzie dalej.. Czy Wam czasami nie przechodza przez mysl takie ekstremalne pomysly do glowy? Bo mnie tak, ale poki co daleko im do realizacji.. Pozdrawiam niedzielnie i leniwie, przy herbacie, za oknami deszcz Saba Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Czy mnie jeszcze pamietasz, dowod na to mi da 12.01.04, 15:09 Asienko, masz racje, zycie jest kruche, ale na szczescie pelne tez dobrych chwil i przeroznych wspanialych niespodzianek, a ludzka psyche tak cudownie skonstruowana, ze czas leczy rany i pozostaja w wiekszosci same dobre wspomnienia, bardzo pozdrawiam, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza spieszmy sie kochac ludzi .. IP: *.gostyn.pl / 217.97.143.* 12.01.04, 08:31 witaj Asienko :) nie pytam o nic, takie jest nasze zycie czasem, kruche ...a wydaj nam sie, ze jestesmy tacy silni . Dlatego przytulam cie mocno, czas bedzie najlepszym lekarstwem i "spieszmy sie kochac ludzi, tak szybko odchodza ..." pamietaj, ze to jedynie brak kontaktu cielesnego a nie odejscie w niepamiec , masz wspomienia :) Wszytsko bedzie dobrze , a te momenty sa nam potrzebne by zatrzymac sie na chwile i zastanowic nad soba ... powodzenia Asienko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: Juz wodospady... IP: *.adsl.wanadoo.nl 11.01.04, 19:14 O co mialabym sie niby gniewac Gunter?? :-))) O ten co-trzy-wersowy post niby?? hahaha! wprawdzie go w oczoplasie na pierwszy rzut przegapilam, wiec stad moj brak reakcji. Co do Rio to wciaz licze na mohito, ale nie bardzo sie kwapi, chyba ze cos znowu przegapilam... (?) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Znowu Rio. IP: *.user.veloxzone.com.br 12.01.04, 02:13 Witajcie, Zdrowko Saba, co z tym Rio Saba? Jak moge pomoc? Miasto mam juz "obstukane" i chetnie podziele sie informacjami. Myslalem, ze Ciebie ciagnie w innym kierunku. Bardziej podroze do "glebi siebie". Nepal, Indie... Po drodze zaduma nad zyciem i jego sensem. Rio jest znacznie plytsze, sloneczne i mniej skomplikowane. Mniej intelektualne a bardziej zmyslowe. Owocowe, kolorowe, sloneczne i plazowe. Chociaz inne ciekawe miejsca tez ma. Odpowiadajac na Twoje egzystencjonalne pytanie czy mamy ochote wszystko rzucic i szukac spokoju duszy w Katmandu? Ja jeszcze nie. Byc moze wypalam sie wolniej. Faktem tez jest, ze nauczylem sie regenerowac i ladowac baterie. Ja chwilowo za duzo spokoju nie szukam. Bardzo duzy i dlugi spokoj mnie meczy. Chce wowczas wszystko rzucic i uciec do Rio na przyklad :))). Uprzedzajac ewentualne sugestie to niczego w sobie nie zagluszam. Daj wiec znac co z tym Rio. Pozdrowionka sloneczne, serdeczne, mojito i Boss. Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Znowu Rio. 12.01.04, 03:03 Dzien dobry, no dobrze ze wczoraj niedziela, bo tak pobalowalismy z Gunterem i z moja Pania, ze chyba bym nie wstal do pracy. dziekuje bardzo caipirinha mi calkiem podchodzi. bardzo milo spedzilismy wieczor, troche u mnie troche w pubie. i tu Gunther zakoczyl mnie bo zna lepiej okoliczne puby niz ja czlowiek ktory mieszka w Sydney ponad 20 lat. Gunther to naprawde ogromny mezczyzna, bardzo przystojny i elegancki czlowiek, dziwie sie ze zadna jeszcze go tu nie upolowala. chyba ze Gunter ty czekasz na jakas krolewne, ale slaska dziewczyne? no nie bierz tego do siebie Gunther ale ja widze ze jest taka sklonnosc teraz ze ludzie zyja sami. dzieci wychowuja sie bez ojcow, ludzie rozchodza sie, albo nawet jak sa razem to sa na tzw.karte rowerowa. ale przepraszam to prywatna sprawa nikogo nie chce urazic. Asia jakis smutek zakradl sie do serca. cokolwiek to jest, strata bliskiego, czy jakies zmartwienie zycze zeby ten smutek nie trwal dlugo. takie to zycie nie piesci nas. No i takie ciekawe opisy tutaj. Rio troche drogo jak na moja kieszen, ale w Queensland bylem tylko na Gold Coast. tymczsem dowiaduje sie ze wyspa Day Dream jest a nie slyszalem nawet. powiedzialem o tym mojej Pani i ona tez sie zainteresowala. tak to jest w moim wieku to troche wolniejsze tempo, jestem tez ograniczony bo w Australii duze odleglosci zeby cos zobaczyc a ja nie moge jezdzic autem. bardzo jednak przyjemnie jak chociaz mozna poczytac te sprawozdania z podrozy, tylko pysiek to malo pisze albo pisze jak mojito pisze albo mi sie zdaje. ale pewnie nie dokladnie czytam. o rybie baramandi slyszalem, czasem w Sydney tez mozna kupic w rybnym, ale najlepsza to swiezo zlowiona, co nie Gunther? no i Saba, ciekawe masz postanowienia zycze ze sie spelnia. wydaje mi sie, ze jestes chyba bardzo mloda kobieta i myslisz bardzo nowoczesnie. bo wiesz za moich czasow, to nie planowalo sie urlopu zeby przepraszam zrobic dziecko, ale pewnie jestem zacofany pozdrawiam kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Znowu Rio. IP: *.jetstream.xtra.co.nz 12.01.04, 04:56 Kazachstan, fajnie ze mogles sie spotkac z Guntherem i ze spedziliscie milo czas, dobrze ze tu do nas trafiles i uwierzyles ze jestesmy prawdziwymi ludzmi. Podejrzewam ze niejedna na Gunthera poluje i pewnie w koncu ktoras go upoluje :))) Moja smutna wiadomosc niestety jest bardzo smutna, pare dni temu dowiedzialam sie ze kolega z Whangarei ktorego znalismy niezle i spedzilismy razem z nim i jego zona niejeden mily wieczor, zginol w wypadku samochodowym we wrzesniu. Facet byl lekko po 40tce, zostawil zone (polka, on byl kiwi) i dwoch synow. Wjechal na niego pijany kierowca, mial ze soba synow w samochodzie tak ze chociaz tyle dobrze ze zaden z chlopcow nie zginol. No coz takie jest zycie. Mojito ciesze sie ze sie dobrze bawisz :) Pysiek co u ciebie, napisz jak noga, nie odzywasz sie i zaczynam sie lekko niepokoic czy aby wszystko u ciebie dobrze :) Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: Znowu Rio. 12.01.04, 05:52 Witajcie, Asiu, dzieki za pamiec, zyje, noga tez. przykro mi z powodu Twojego kolegi, takie zycie masz racje, czasem trudne... Kazik napisal: > tylko pysiek to malo pisze albo pisze jak mojito pisze, albo mi sie zdaje < Kazik chyba ci sie zdaje :))) pozdrawiam wszystkich Mojito, Boss yo! tylko ci sie zdaje? to dobrze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: Znowu Rio. IP: *.dsl.hccnet.nl 12.01.04, 09:25 kazachstanie, nawoluje do twojego poczucia humoru! przeciez wiadomo, ze "zrobienia dziecka" nie da sie tak zaplanowac, ale dlaczego niby nie planowac wakacji pod tym katem? Myslisz, ze to nowoczesne myslenie? Chetnie poczytam jesli napiszesz jak to bylo za twoich czasow.. ;-) Saba Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Znowu Rio. 12.01.04, 23:34 Dzien dobry, Saba mam poczucie humoru, wydaje mi sie tylko ze najlepiej wychodza te dzieci nie planowane. ja widzisz jestem czlowiek starszy i z zalem patrze jak niektore kobiety mecza sie odkladajac dziecko na pozniej, bo praca, bo przegapia awans, musza zwiedzic swiat, albo teraz trzeba kupic dom, samochod, kurs jezyka albo nurkowania. nie pisze o Tobie ale sa takie kobiety i dla mnie to zbyt wyrafinowane. pozwole sobie dolaczyc ciekawy kawalek, to tak pod katem mojego wieku, w tym roku skoncze 59 lat. One evening grandson was talking to his grandfather about shooting at schools, the computer age and just things in general. the grandad replied "well, let me think a minute" I was born before television, penicilin, polio shots, frozen foods, Xerox, contact lenses, frisbees and the PILL. There was no radar, credit cards, laser beams or ball-point pens. Man has not invented pantyhose, air conditioners, dishwashers, clothes dryers and the man hadn't yet walked on the moon. Your grandmother and I got married first and then lived together. Every family had a father and a mother, every boy over 14 had a rifle that his dad taught him how to use and respect. And they went haunting and fishing together. Until I was 25, I called every man older than I, Sir, and after I turned 25 I still called policeman and every man with a title, Sir. Sundays were set aside for going to church as a family, helping those in need, and visiting family. We were before gay-rights, computer dating, dual careers, daycare centers and group therapy. Our lives were governed by the Ten Commandments, good judgement and common sense. We were taught to know the difference between right and wrong and to stand up and take responsibilities for our actions. Serving your country was a priviledge. We thought fast food was what peaople ate during Lent. having meaningful relationship meant getting along with your cousins. Time-sharing meant time the family spent together in the evenings and weekends- not-purchasing condominiums. We never heard of FM radios, tape, decks, CDs, electric typewriter, yogurt or guys wearing earings. If you saw anything with "made in China" on it, it was junk. Pizza Hut, McDonalds, and instant cofee were unheard of. We had 5c and 10c stores where you could actually buy things for 5c and 10c. Phone calls, ice cream cones, rides on a streetcars and Pepsi were all a nickel. And if you don't want to splurge, you could spend your nickel on enough stamps to mail 1 letter and 2 postcards. You could buy a new Chevy Coupe for $600 but who could afford one? Too bad, because gas was 11 cents a gallon. In my days "grass" was mowed, "coke" was a cold drink, "pot" was something your mother cooked in. Aids were helpers in the Principal Office, chip' meant a piece of wood, "hardware" was found in hardware store and software wasn't even a word. And we were the last generation to actually believe that a lady needed a husband to have a baby. No wonder people call us old and confused and say there is a generation gap and how old do you think I am - ???? I am 59 years old. Pozdrawiam Kazik Ps. pysiek widze ze cie dotknalem skoro powtorzylas az dwa razy ze by mi sie tylko zdawalo. nie taki byl moj zamiar nie chcialem urazic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: Znowu Rio. IP: *.adsl.wanadoo.nl 13.01.04, 20:01 Alez Kaziku, Dlaczego sadzisz, ze kobiety probujace swoje zycie w pewien sposob zorganizowac i miec wplyw na pewne sprawy, ktore moga od nich zalezec - sie mecza? I w czym wg Ciebie lepsze sa dzieci nieplanowane od planowanych?? Widzisz, naleze do tych kobiet, ktore wlasnie lubia miec kontrole (bez przesady oczywiscie) i generalnie miec wplyw na to ci sie w ich zyciu dzieje. Decyzja o posiadaniu potomstwa jest jedna z najwazniejszych w zyciu i wg mnie warto poswiecic temu troche czasu, przygotowac sie psychicznie i dorosnac do roli rodzica. Nie musi to wcale oznaczac rezygnowania ze spontanicznosci, a juz na pewno nie wiaze sie z meczarniami! ;-) No, a jaki moral wynika z twojej przypowiastki? Rozwoj cywilizacji prowadzi do wyginiecia rodzaju meskiego? Chyba sam w to nie wierzysz.. Pozdrawiam Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: Znowu Rio. IP: *.dsl.hccnet.nl 12.01.04, 09:18 Mojito, No wiec co do Rio, to wlasciwie interesuje mnie nie tylko miasto, ale jesli juz sie zdecyduje wybrac to raczej na cos objazdowego, wiec od Ciebie chetnie otrzymalabym jakas propozycje ciekawej trasy. Generalnie w tym roku zalezy mi na naturze: gory, wodospady, fauna ale tez morze, plaze i nurkowanie. Troche kultury przy tym rowniez nie zaszkodzi, ale nie jest priorytetem. No i napisz jesli wiesz jak tam ksztaltuja sie pory deszczowe w czerwcu. A co do Rio stricte to zawsze mnie tam ciagnelo! Mnie widzisz wszedzie ciagnie, tak w uduchowione gorzyste Himalaje jak i tetniace tancem i muzyka Rio :-) Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 Re: Znowu Rio. 12.01.04, 10:19 Witajcie, Asiu bardzo mnie zasmucilas swoim smutkiem, przykro mi naprawde, jak to nigdy nic nie wiadomo widzisz. a tak niedawno pisalismy znowu o 11/09 a tu obok nas ciagle zdarzaja sie mniejsze i wieksze nieszczescia. Kazik, no tu chyba zbyt ostro wyjechales kolego, mowilem ci przeciez, ze tu pisza bystre dziewczyny i oberwie ci sie. no i teraz masz za swoje: tlumacz sie jak te dzieci sie robilo za Twoich czasow :))) wytezam sluch i oczy :))) Mojito Amigo, esto es muy callado recientemente, nie wiem co jest grane. w zwykly dzien upal zaczyna dokuczac. w pracy jest w porzasiu jest klimatyzacja, ale w domu nie mam. jeszcze troche jestem nie zorganizowany, pare rzeczy mi brakuje, ale mam blizej do pracy i nawet mysle o kupnie porzadnego komputera. jak postepy w zwiedzaniu, moj tatuaz namierzony? najlepszego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza Re: wiadomosc dla tak_o IP: *.gostyn.pl / 217.97.143.* 12.01.04, 08:47 witaj serdecznie :) bardzo Ci dziekuje za pomoc, naprawde to dla mnie bardzo duzo, DZIEKUJE mialam teraz sporo dyzurow i odpisze dzis wieczorem , bo nie ejstem w domu a tam mam poczte z Au, ktora porislabym twoja przyjaciolke o sprostowanie info. Twoja pomoc jest nieoceniona, odpisze pod wskazany adres. Info z pierwszej reki sa cenne, choc trzeba mie c na uwadze przepisy a te wciaz sie zmieniaja. Pozdrawiam cielo z ziminej PL :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Pachnaca IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 12.01.04, 10:15 wlasnie wrocilam z pierwszego swojego spotkania przedstawicieli firmy sprzedajacej kosmetyki,, przy wejsciu dostalam w prezencie buteleczke perfum, ktore to perfumy wylaly sie w mojej torebce, teraz nie wiem jak dlugo bede pachniala i to nie tak jak bym chciala, miejmy nadzieje ze perfumy takiej samej jakosci jak opakowanie i szybko wywietrzeja :) Pysiek ciesze sie ze u ciebie wszystko ok, jestes jeszcze na urlopie czy juz wrocilas i nadrabiasz zaleglosci w pracy? Odpowiedz Link Zgłoś
tak_o wyczyny ekstremalne 12.01.04, 13:22 Wydaje mi sie, ze czyny ekstremalne, aczkolwiek nie tak widowiskowe jak wyprawa w Himalaje, 'popelniamy' dosc czesto. w moim zyciu na przyklad jak tak mysle, to takie najwieksze ekstremalne to 2: 1. dawno, dawno temu czyli jakies 10 lat, jak jeszcze bylam przed trzydziestka, musialam pomoc rodzinie i wyjechalam na tzw. Zachod Europy. W Polsce zostawilam przyjaciol, prace, ktora lubilam, ukochane hobby, ktorego uprawianie w Polsce jest ograniczone wiekiem. Wyjechalam sama, nie znajac tam nikogo, bez zadnych kontaktow, ze srednia znajomoscia jezyka i z minimalna iloscia pieniedzy. Normalnie nazwalabym to glupota, ale znajac swoje pobudki, nazwe to czynem odwaznym, niepozbawionym pewnego ryzyka. 2. to zdarzenie jest juz bardziej podobne do wyprawy w Himalaje czyli w nieznane, zostawiwszy wszystko to, co sobie przez tyle lat poukladalam. Wyprawa w poszukiwaniu celu i sensu zycia i mocno ryzykowna - mam na mysli wyjscie za maz. Kiedy kobieta w moim wieku w Polsce rezygnuje z fajnej i dobrze platnej pracy, bedacej podstawa jej utrzymania i dajaca niezaleznosc, decyduje sie na taki krok i wyjazd do innego miasta, to czyz nie mozna tego porownac ze skokiem na linie z mostu nie sprawdziwszy (bo sie nie da) czy lina jest odpowiedniej dlugosci? Ale na szczescie na oczach mam rozowe okulary i w takich tez barwach widze przyszlosc. Na milosc nie ma lekarstwa... Czego wszystkim serdecznie zycze tak_o Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: wyczyny ekstremalne IP: 213.144.232.* 12.01.04, 14:57 tak_o tak naprawde to te twoje historie nie sa ekstremalne, to najzwyczajniejsze zycie! Odpowiedz Link Zgłoś
tak_o Re: wyczyny ekstremalne 12.01.04, 19:23 tak wlasnie podejrzewalam Sabo, ze zycie to nie lada wyzwanie ;))) A tak powaznie, to z dystansem traktuje wszelkie opowiesci o tym, ze ktos trafil do innej czesci swiata, jadl z tubylcami korzonki i nagle go oswiecilo, co jest w zyciu najwazniejsze i do czego dazy. Niektorym zetkniecie z inna kultura, innym systemem wartosci rozwija i szerzej rozwiera oczy, ale mam np. takiego znajomego, ktoremu uwazam ze oczy zamknelo. Sprzedal wszystko co mial i wyruszyl do Indii na zawsze. Wrocil po 2 latach. Teraz zyje w mojej opinii tak samo jak zyl przed wyjazdem, to samo robi, tylko rozmowa z nim stala sie bardziej nieznosna, robi z siebie guru i przemawia w stylu "co ty mala wiesz o swiecie, w Indiach nie bylas". Byl rasita, a jest teraz nim innego rodzaju: Hindusi w Indiach sa cacy, a w Anglii be. Acha i jeszcze opowiada co by mial jakby nie sprzedal, jak zaluje, ze wrocil, ale jakos z powrotem nie widze zeby sie wybieral. Mnostwo ludzi z wielkich miast polskich wyjezdzalo w Bieszczady tez w celu poszukiwania siebie, teraz ten trend troche przystopowal, ale duzo wypalonych yuppies i artystow z Warszawy osiedla sie teraz na Suwalszczyznie. Zawsze to blizej z powrotem do Warszawy niz z Bieszczad ;)) A zobacz zreszta, co to za wyzwanie taki wyjazd w Himalaje jak bohaterka Twojej ksiazki zrobila. Nie czytalam, ale byc moze to taka dluzsza i bardziej wnikliwa wycieczka. w sumie nie idzie tam piechota i w trudzie i w znoju, tylko leci samolotem, a tam tez nie przypuszczam, zeby zyla razem z najbiedniejszymi. Jest taka ksiazka "Pod sloncem Toskanii". Napisala ja Amerykanka, ktora z kolei Toskania olsnila i ktora rzuciwszy wlasny kraj, osiedlila sie tamze. Toskanczycy podsmiewaja sie z niej, ze to bogata cudzoziemka, ktorej lekko odbilo, bo usiluje ich nawracac na dawne toskanskie obyczaje. Napisz prosze, co Ty myslisz na ten temat, bardzo mnie to interesuje. I jak przeczytasz te ksiazke, to napisz czy rzeczywiscie bohaterce cos dal ten wyjazd. serdecznie pozdrawiam tak_o Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: wyczyny ekstremalne IP: *.adsl.wanadoo.nl 12.01.04, 22:18 tak_o, wiesz, nie mialam zamiaru wywolywac burzy w szklance wody, ani gloryfikowac wyalienowania sie od cywilizacji w mysl poszukiwania swojego "ja", tak naprawde to jestem jeszcze normalna.. ale Indie i Himalaje zrobily na mnie olbrzymie wrazenie i obudzily takiego malego duszka wewnatrz, ktory buntuje sie przeciwko stereotypom. Bohaterka ksiazki (Veronika) ktora czytam osiagnela sukces zawodowy i doszla do wniosku, ze jest nieszczesliwa, dlatego sie spakowala i pojechala gdzie ja oczy poniosly (poleciala, fakt). Nie omieszkam Cie poinformowac jak dociagne do konca, jak skonczyla sie jej historia. Jedno jest pewne - poddawanie sie stereotypom i pozwolenie im na zawladniecie swojego zycia nie przynosi szczescia, czasem ekstremalne wydarzenia lub decyzje otwieraja nam oczy na wiele aspektow zycia, z ktorych do tej pory nie zdawalismy sobie sprawy. Daleko mi do oceniania Twojego znajomego, ale daleko mi rowniez do przyznania Tobie prawa do oceniania Jego lub innych ludzi, ktorzy wybieraja swoja wlasna droge, niekoniecznie majac na celu silenie sie na oryginalnosc (jak miedzy wierszami dajesz do zrozumienia). Jako zodiakalny wodnik z natury preferuje niekonwencjonalne rozwiazania i czesto wybieram nietypowe drogi. Ale uwazam sie za osobe tolerancyjna i tego oczekuje od innych, ze beda akceptowac wolne wybory innych, nawet jesli odbiegaja od tego co im sie wbilo do glowy przez lata obcujac w waskim kregu jednolitych kulturowo czlonkow rodziny, przyjaciol i znajomych. Pozdrawiam Saba Odpowiedz Link Zgłoś
tak_o Re: wyczyny ekstremalne 13.01.04, 00:02 Czesc Saba, jezeli Cie urazilam, to naprawde nie mialam takiego zamiaru. Przepraszam bardzo. Cosik widocznie mi nie wyszlo jasne wylozenie mych mysli. Chyba za bardzo sie wymadrzylam. Sorry, juz nie bede. Jednokulturowa jest mi byc trudno, chociazby przez to, ze pochodze ze wschodu, a tam niezla mieszanka narodow, religii i kultur. Tez jestem Wodnik, ale czasami lubie jak sie burzy, a niechby nawet i w szklance ;) Osmielam sie przeslac Ci pozdrowienia tak_o Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: wyczyny ekstremalne IP: *.adsl.wanadoo.nl 13.01.04, 19:44 tak_o, absolutnie nie poczulam sie urazona, niepotrzebne przeprosiny, to forum wolnych mysli i opinii i kazdy ma prawo do wyglaszania tu swojego zdania, a burze nie sa zle, czasami wrecz wskazane, oczyszczaja powietrze i odswiezaja atmosfere. Pozdrawiam ;-) Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito. Dzisiaj nas roznosi. Jest cos w powietrzu... IP: *.user.veloxzone.com.br 12.01.04, 19:58 Witajcie absolutnie Wszyscy, Bede pisal ostroznie bo dzisiaj nas z Bossem (australiano) roznosi. Od rana. To znaczy od 10:30 gdy otworzylismy oczy. Widocznie jest cos rozsypane w powietrzu. W Rio dzisiaj "tylko" 32C. Ochlodzenie po Foz do Iguaçu (41C). Espresso, sok z manga i na plaze. Do jajecznicy tutaj cos dodaja i nie smakuje nam. Dzisiaj wymyslilismy, ze gdy zamowimy jajka sadzone to trudno bedzie cos domieszac. I mielismy racje. Zycie jest piekne. Umiemy to juz powiedziec po portugalsku. Asienko, wczoraj wypilsmy dwie caipirinha za zlagodzenie Twojego smutku. Reszta troche zalezy od czasu. Saba, umowa stoi. Gdy tylko sie zdecydujecie wrocimy do tematu Rio. Czerwiec akurat bardzo zaludniony tutaj. To miesiac w ktorym latynosi maja urlopy (analogia do sierpnia we Francji) i miejsca sa zatloczone. Wodospady Iguaçu nalezaloby zobaczyc. Robia olbrzymie wrazenia. Przewodniczka mowila, ze wlasnie w czerwcu jest szczyt. Tym niemniej, jezeli podasz termin, zamierzona dlugosc pobytu i co ewentualnie chcecie zobaczyc z kultura wlaczne to dam Wam moje sugestie. Po znajomosci dorzuce pare miejsc w ktorych bedziecie mogli zaczac realizowac jedno z Twoich noworocznych postanowien. Kazik, dzieki. Wiem teraz, ze to ryba. Sprobuje wyciagnac od Pyska jak byla przyrzadzana. Gunther/Amigo, ja tez bez noworocznych postanowien. Tak dla mnie lepiej. Nigdy niczego wiec nie lamie. Zadnych postanowien. Zadnych ograniczen. Mam swoje slabosci. Lubie je i chce aby ze mna pozostaly jak najdluzej. W sprawie tatuazu z inicjalami DM rozgladamy sie ciagle. Ale to nie latwe. Tyle roznych tatuazy i rownie duzo miejsc jeszcze niedotknietych tatuazem. Prawie, prawie dziewiczych. Ale nie do konca. Wierze, ze im mniej bede pisal tym bardziej bedziesz mnie rozumial... Pysiek, cieszy nas postep w sprawie nogi. Wczoraj ladujac w Rio Boss wyrazil lekka tesknote za domem i Toba. Ale tez podkreslil zaraz, ze Rio bardzo mu sie podoba. Jeszcze tydzien i z przyjemnoscia dotknie Ciebie jezykiem. Masz bardzo lojalnego psa. Wyluzowal sie juz zupelnie i porusza sie sprezyscie w rytmie samby. Najwidoczniej jest cos w miejscowym powietrzu... Zachowuje sie zupelnie jak cariocas. Ostatnio nie zdarza sie nam pojsc spac za wczesnie i bez trzech/czterech caipirinhas. Ale to tylko chwilowe i lokalne. Po naszych powrotach wrocimy latwo do normy. Nie sadze aby on Ciebie teraz rozpil. Wieczorem jedziemy do klubu polonijnego na suprise party. Zmartwilo nas lekko tylko to, ze glownym alkoholem bedzie wodka. Trudno, najwyzej wyjdziemy wczesniej i zakotwiczymy sie w La Cicciolinie. Na wszelki wypadek ukladamy plan "B". Tutaj nas znaja i znaja nasze pieskie upodobania. Czy ta ryba burramundi to z grilla? Czy inaczej byla przyrzadzana? Iwona, tak-o, duza sloneczna buzka. Na nas czas, znowu odezwal sie kolec trudny do zoperowania ktory nie pozwala nam dlugo siedziec na jednym miejscu, serdecznie Was wszystkich, mojito i Boss (pp). P.S. Wczoraj w rezerwacie ptakow w Foz do Iguaçu widzielismy flamingi w ogrodzeniu z duzymi stojacymi lustrami. Przewodniczka wyjasnila nam, ze flamingi aby wejsc w odpowiedni nastroj potrzebuja wielokrotnego odbicia w lustrze. Kto by pomyslal? Wygladaja tak rozowo i niewinnie... Widzielismy tez polnocnoaustralijskie cossawary(?). Zlosliwe ptaki. m&B Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza siegnij po marzenie ... IP: *.gostyn.com / *.gostyn.com 12.01.04, 22:53 hej wszytskim skapanym goracymi promieniami lata ;) wlasnie mojito, dziekuje za sloneczko, jakiego ulamek mi przeslales, bo okazalo sie na tyle skuteczne, ze z -15 mamy + 5 :))) i chlapa... a tak poza tym to nie wiem czy testowaliscie nowy zestaw trunkow, czy raczej ten dodatek do jajeczek wam zaszkodzil, bo mnie pominales w ostatnim poscie ( smutne ... ). Widze, ze mimo wwzytsko trudno wam sie w upale skupic nad klawiatura, albo zaprcaowanym oderwac od goracego piasku po pracy, co rozumiem oczywiscie ale ....gdzie jest Kazik i Asia ??? Tak_o poruszylas ciekawy watek, sadze ze wielu z nas zaczynalo te droge, bo to marzenia, czasem koniecznosc a czasem wolny wybor. Jednak nie kazdego stac by te droge kontynuowac z wielu przyczyn ..ryzyko, rodzina, pieniadze itd. choc ja kocham podroze i nie od razu musze zamieszkac w Indiach ( wystaczy mi ze w domu medytuje czy cwicze joge przed wschodem slonca :) ale napewno takie miejsca wbogacaja i rozwijaja nas samych. Zycze wam milego dnia i do nastepnego ....caluski z deszczowej Wielkopolski :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 Re: siegnij po marzenie ... IP: 61.88.129.* 13.01.04, 03:08 Witajcie wszyscy, Saba, Tak-o, ale tu dziewczyny wyszly z tematami. no tego, co ja bym tu dodal od siebie, ze nie mysle o zadnych ekstremalnych wyskokach. czasami tylko w zyciu tak bywa ze sie samo z siebie nagle robi ekstremalnie interesujaco i to mi sie podoba. Saba ja Ciebie rozumiem z tym robieniem dziecka, proponuje temat podtrzymac, wydaje mi sie bardzo interesujacy. nie zniechecaj sie bynajmniej I will cross my all fingers for you. czy wyobrazasz sobie jak to bedzie fajnie: my tu wszyscy razem cie zdopingujemy, a Ty w szczegole bedziesz miala DZIECKO !!! nazwiemy je na przyklad Forumek albo Asik, albo Sabus Junior. no dobrze juz zmieniam temat... co tu by o tym czytaniu, no tego ja tez czytam wprawdzie nie "Goscia niedzielnego" czytam rozne ksiazki, lubie poczytac, ale nie zaglebiam sie w jakies wielkie filozofie. Kazik, ale Ty tu kawalek dales, rozumiem ze jestes starej daty. Ty widze tak po Bozemu, slub a potem siup! no i tak nadajesz na temat tej starosci i ile masz lat, daj sobie spokoj, porozmawiac mozna w kazdym wieku. moze dla ciebie to jest bycie nowoczesnym, byc singlem, ale znalezsc odpowiednia partnerke nie jest latwo. mysle sobie "juz wiele poznalem, wsystko pozamiatane, mam wybor moge byc z fantastyczna dziewczyna, albo moge pojsc w swoja strone. to jest taki rodzaj fascynacji, ale nie taki ktory opisal Mario Puzo w Ojcu Chrzestnym, gdy Michael Corleone spotyka Antonie i razi go piorun fizycznego zauroczenia. u mnie to raczej musi byc piorun intelektualno- duchowego zafascynowania. to mnie kreci. no bo jak patrze na mlode seksowne dziewczyny, to nie pytam co studiuja tylko chlone jak wygladaja. my mezczyzni jestesmy troche bardziej wizualni :))) no ale co innego mnie pociaga w kobiecie z ktora chcialbym spedzic 3 godziny na plazy, a co innego w kobiecie z ktora chcialbym przezyc cale zycie. na plaze moge skoczyc z fajna laska co ma w glowie fiu-bzdziu, ale w Himalaje zycia to raczej sie z nia bym nie wspinal. no nie wiem czy to ma rece nogi Asienko, pachnacy Bubu pzresylam moc przytulasow pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: siegnij po marzenie ... IP: *.jetstream.xtra.co.nz 13.01.04, 05:21 witam no faktycznie dosyc powazny temat rozwazan filozoficznych nad zawilosciami zycia, chyba wiekszosc przez to przechodzi wczesniej czy pozniej, na ogol to po jakims czasie mija bo codziennosc jednakowoz bierze gore. W koncu chyba nie o to chodzi zebysmy zostali pustelnikami jak to niektorzy czynia, ale o to zeby samemu z soba dojsc do porozumienia i poukladac swoje sprawy tak zebysmy sami byli ze swojego zycia zadowoleni. Indie fascynuja duzo ludzi, mnie zreszta tez, kiedys moze bardziej pod wzgledem duchowym teraz juz tylko turystycznie. Mialam kiedys przyjemnosc przez dlugi okres rozmawiac z hindusem i bardzo mozliwe ze same rozmowy daly mi wiecej niz odwiedzenie tego kraju. Osobiscie uwazam ze jezeli czlowiek szuka to znajdzie spokoj w swoim zyciu niewazne czy w Tybecie czy w Pcmiu Dolnym. Podroze zdecydowanie ksztalca, ale na to juz dawno temu madrzy ludzie wpadli wiec nie ma sie co powtarzac. Mnie osobiscie mozliwosc poznania innych nacji pozwolila na duza doze tolerancji i akceptacji, otoczenia i siebie. Dobre ksiazki tez czlowieka sklaniaja do zastanowienia sie nad samym soba. Ostatnia ksiazka ktora dala mi sporo do myslenia to Europa, nie wiem czy ktos z Was czytal ale jezeli nie to polecam. Bohaterm jest facet, lat o ile dobrze pamietam 42 ktory przechodzi przez rozne koleje zycia i kariery zawodowej, co rowniez sklania go to pewnych przemyslen i wyciagniecia wnioskow na swoj uzytek. Gunther pisze ze z inna kobieta mialby chec pobyc na plazy przez 3 godziny a z inna zaglebic sie w meandry zycia np,, wydaje mi sie to cakiem ciekawy temat. Gunther napisz nam wiecej , jaka jest twoja plazowa dziewczyna a jaka ta od prania skarpetek i nie tylko. Chetnie bym posluchala opinii panow na temat ich wymrzonych kobiet. tych plazowych i tych domowych i oczekiwan w stosunku do nich. Czego tak naprawde facet oczekuje od kobiety ? Yoggi dzieki za przytulaski, bardzo mi sie przydaly :))) pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: siegnij po marzenie ... 15.01.04, 12:40 wiec co by tu... moze najpierw do Kazika, bo zapomne - to da sie tu sernik upiec w Australii? a jakiego sera uzywa twoja Pani? ( i, co niestety mnie bardziej interesuje - czy drogi? uscislijmy - drogi to pojecie wzgledne, generalnie sredni kawalek, bodjaze polkilowy w sklepie gdzie pracuje "chodzi" za 6 dlocow - dla mnie drogo...no, ale dla sernika...) Indie... Hindusi sa rozni niebywale, znam takiego co do rany przyloz, i takiego, co sie na jego widok noz otwiera w kieszeni, majac w pamieci jego samozadufanie i egocentryzm, plus to co mysli o kobietach... i tu dochodzimy do Gunthera - no coz, ja nie zauwazylam tego dualizmu, i nadal twierdze, ze wiekszosc facetow lokuje sie w zwiazku z "glupia blondynka, ale za to ladna" bo albo boja sie inteligentnych kobiet, albo nie moga tego zniesc, a sa i tacy, co znajduja dwa w jednym, co jest z pewnoscia optymalnym rozwiazaniem; widzisz, ze nie mam zbyt dobrego zdania, ale to niestety autopsja i obserwacja, nic mniej, nic wiecej; koniec o tym; podroze ksztalca, fakt, ale takze te w najblizsze okolice i te, ktore rzako odbywane - w glab siebie; bo na dalsze niestety trzeba moc sobie pozwolic, nie tylko materialnie, choc glownie... a teraz, w polskiej rzeczywistosci dla wielu brzmi to jak bajka, niestety.... co do Indii, to ponoc mam tam jakis epizod miec zyciowy wedlog jakiejs lokalnej wieszczki (moja racjonalna mama raz oszalala i udala sie do takowej, dluzsza historia zwiazana z genialna praca polskiego wymiaru sprawiedliwosci i jej dewastatorskich efektow); dziekuje za brazylijskie pozdrowionka Mojito, jakze bym chciala sie wybrac kiedys do Brazylii... no i do mojego Macchu Picchu... marzenia.... Ate logo! pozdrawiam wszystkich slonecznie, choc pogoda cos plata psikusy... Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Dzisiaj mnie cos ponosi... 13.01.04, 05:52 Witajcie wszyscy slonecznie, Asia - u mnie ciagle wyspiarsko, o pracy jeszcze nie mysle :))) Saba, Tako, dziewczyny, ode mnie narazie z ekstremalnych doswiadczen to white water rafting :) na Tully River. wyprawa calodniowa: pobudka o madrugada, bus trip nad rzeke, 5 godzin rafting Grade 3, 4 rapids, BBQ i ogladanie wspolnie video ze splywu, duzo smiechu. tym razem przemoklam, obilam sobie troche na skalach tylek, z ponton wyrzucilo mnie zaraz po starcie, zle usiadlam, opilam sie troche wody ale wciagneli mnie z powrotem na ponton, bo mysleli ze chce uciec ;) byla opcja: rafting and bungy jumping ale tylko z 44 metrowi i z wiezy, poczekam wiec na Acapulco, zeby dotknac reka wody :))) Kazik, jest OK i tak jak Gunther pisal, przed wejsciem na forum nie sprawdzaja dowodow/paszportow :) ludzie widze lubia sobie innych poklasyfikowac, gdyz tak jest bezpieczniej. czlowiek > gromada > ssaki rzad > biuro > akta i juz, zaklasyfikowane, znane i nie niepokoi, nie przeraza ...ze moze to JA jestem inna/y ))) Gunther, i choc nigdy nie posadzalam cie (ani mysla, ani slowem pisanym) o prenumerate 'Goscia niedzielnego', to nawet jakby tak bylo jakie to ma znaczenie? nie wazne co sie czyta, wazne jak... zaliczenie (co za urocze slowo) jeszcze jednej pozycji (ksiazkowej pozycji:))) ksiazkowej - bo przeciez to takie nobilitujace, jest zawsze dobrze widziane. no moze poza paroma patologicznymi przypadkami ludzi ktorzy nie czytaja, i reaguja na temat ksiazkowy grymasem twarzy jakby uslyszeli dobry kawal. a ja czasem z przekory w towarzystwie przyznaje sie publicznie ze czegos NIE przeczytalam (ach ta natura szydercy!) czasem nie lubie sie wysilac w celu osiagniecia poprawnego spolecznego image. a w ogole jestem taka niepoprawna ... do czego wlasciwie zmierzam? do stwierdzenia ze sa ludzie ktorych 'Popcorn' czegos nauczyl i ludzie ktorych Horacy sprowadzi do poziomu downe'a. Gunther napisal: > u mnie to raczej musi byc piorun intelektualno-duchowego zafascynowania < oczywiscie Gunther! najladniejsze piersi musza sie w koncu opatrzyc, a piekny umysl moze podniecac 'poki Alzheimer nas nie rozlaczy' :)))))) i jeszcze: > na plaze to moge skoczyc z fajna laska co ma w glowie fiu-bzdziu, ale w Himalaje zycia to raczej bym sie z nia nie wspinal < oczywiscie, bo jak sie wisi z kims na wspolnej linie nad urwiskiem, to chcialoby sie zeby ten ktos byl silny, odpowiedzialny, prawy, wytrzymaly itd. czy jest dobry w oral sex, jakos w tych warunkach traci na znaczeniu. dobrze miec partnera ktory nie pociagnie cie w przepasc Gunther. Mojito, Boss jak polskie party czy moze plan'B' ? zapytuje bardzo ostroznie :))) co do rozowych flamengos i lustra, to przypomina mi 'Animal farm'. niektorzy ludzie tez potrzebuja lustra, taki srodek na doping :) burramundi byla pieczona w creamy basil sauce topped up with pieces of crab meat. french cook, sympatyczny, duzo wie o Rio tez. wspomnial restauracje w Troisgros (?) pt: Jardim Botanico, napewno francuska. bawcie dobrze Iza pozdrowionka i pozdrawiam wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Dzisiaj mnie cos ponosi... IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 13.01.04, 08:44 pamietem Animal Farm to byla moja pierwsza ksiazka jaka przeczytalam po angielsku :) dawne czasy Pysiu ja wiem ze Ty jestes oczytana i inteligentna kobieta ale z tym ze nie musi byc dobra w oral sex jak sie we dwoje na linie wisi to juz chyba troche przesadzilas, wedlug mnie zdecydowanie lepiej jezeli jest dobra hahahahaha Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Dzisiaj mnie cos ponosi... IP: *.d.007.syd.iprimus.net.au 13.01.04, 08:50 Really Asia ? :))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Dzisiaj mnie cos ponosi... IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 13.01.04, 10:37 zdecydowanie Pysiu, ale wyloze Ci swoja teorie jak sie kiedys spotkamy, nie chce sobie popsuc opinii na forum bo moze Panowie by sie ze mna nie zgodzili lol Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Dzisiaj mnie cos ponosi... 15.01.04, 12:45 Troisgros to baaardzo znana restauracja francuska, dla francuskich pieskow podniebienia, droga i troche snobistyczna, ale na pewno super zarlo, bo inaczej by na nich spadl sluszny gniew; zjesc u Troisgros, ho, ho, to jest cos! pozdrowionka Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: siegnij po marzenie ... IP: *.adsl.wanadoo.nl 13.01.04, 20:14 Gunter, Twoje poczucie humoru mnie rozwala :-D Nie stresuj mnie tu z dopingowaniem publicznym, bo nic z tego nie wyjdzie jak sie wszyscy zmobilizuja i beda za nas trzymac kciuki ;-))) Ale, ale.. jak ciekawie zaczales o tych kobietach! Przylaczam sie do prosby Asi, napisz cos wiecej, dowiedzmy sie jak mezczyzni patrza na potencjalne kandydatki do spedzenia z nimi kolejno: jednej nocy jednego weekendu jedych wakacji jednego sezonu (?) czasu nieograniczonego calego zycia! No to jak bedzie? Pozdrowka Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: Dzisiaj nas roznosi. Jest cos w powietrzu... IP: *.adsl.wanadoo.nl 13.01.04, 20:21 Mojito, nie badz taki! Chodzi wlasnie o to, abysmy pod twoim wplywem sie zdecydowali na to "Rio".. a ty mi tu wyjezdzasz, ze wrocimy do tematu jak sie zdecydujecie... :-( No i te tlumy nie wygladaja zbyt zachecajaco.. chyba wyglada na to, ze jednak obierzemy przeciwny kierunek.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: smigo@tlen.pl Praca IP: 213.241.90.* 12.01.04, 19:43 pracownik do obsługi e-mail. oczekujemy poważnych zapytań od osób, które chcą zarobić poważne pieniądze!" smigo@tlen.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza samo zdrowie co sie zowie ....sex IP: *.gostyn.pl / 217.97.143.* 13.01.04, 09:28 hej :) ale temat :))) rozkosz dla duszy i ciala . Pamietam w akademiku jak mieszkalam, wracam raz z dyzuru nocnego, przebraalm sie i zaraz na wyklady i taka otepiala ide pod prysznic i nagle ..STOP a na scianie wielka plansza-kalendarz " 365 pozycji na 365 dni " ale ubaw. Pytam moja wspollokatorek, co waletowal u niej chlopak ktorego dzis mamy, zebym nic nie ominela hahaha Dobre to bylo, ale linek tam nie przewidzieli ( choc kamasutra sie wciskala ). Tak_o , teraz jest kinowa wersja tego " W sloncu Toskanii", widzialm jedynie zwiastun w TV, ale ciekawy do obejrzenia, pozwala sie oderwac od codziennosci. Warte uwagi sa wsze posty o marzeaniach...niespokojny duch tkwi w srosku i takim sposobem jestesmy w roznych stronach swiata :) A nasze Rio-wcy szaleja i dalej cisza...na forum. Pewnie mogliby ksiazke wydac na temat podrozy, to by sie Tony Halik zdziwil, ale moze warto go zaskoczyc :) Asienko widze, ze jestes juz w lepszej formi, ciesze sie, ze poradzilas sobie z "tym czyms" na tyle, by widziec uroki zycia i naszych dialogow. Kochani wracam do pracy i musze sie zorientowac czy dzis nie ma super imprezy pod nazwa "koleda" bo ja z nimi troche zyje na bakier i ostatnio mnie zastali cwiczaca na Totalgym, wiec byl niezly poploch :) kiedy synek mojej znajomej, ktora za Kosciolem w Polskim wydaniu nie przepada i podobnie jak ja korzysta z potrzeby, nie chodzila z dzieckiem do Koxciola i kiedy przyszedl ksiadz na kolende, a maly widzac go w drzwach zawolal " Mamusiu ja tez chce byc BatMan" :))) zycze milego dnia i wieczorka Tak_o , odpisalam mailem, DZIEKUJE PAPAPAPA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito No prosze, watek sie seksualnie ozywil... IP: *.user.veloxzone.com.br 13.01.04, 18:29 Witajcie absolutnie Wszyscy, witaj Izo, od Ciebie zaczne. Ostatnio stukajac z zaniepokojeniem zauwazylem, ze nie poruszylem Twojego imienia. Ludzilem sie, ze moze sie przeslizgne. Ale tam. Mowy nie ma. Na swoje usprawiedliwienie dodam, ze ubezpieczajac sie w takich przypadkach na wstepie pozdrawiam absolutnie Wszystkich. Wierze, ze czujesz moja sympatie do Ciebie i wiedz, ze pozdrawiam Ciebie zawsze nawet gdy mi sie te pozdrowienia przeocza. Z pogoda wirtualna robie co moge. Widocznie z polska nie duzo moge. Tym niemniej slonecznie pozdrawiam. Czytam i widze, ze watek zaczepil o temat robienie dzieci i sasiadujace z nim aspekty techniczne. Zaprzyjazniona kelnerka opowiedziala, ze zapytala klienta: how do you take your coffe? i uslyszala - orally. Ogladajac z Bossem pogode w Rio zauwazylismy takie symbole; Qua/31, Qui/32 i Sex/33. Z pewna doza niesmialosci zapytalismy dziewczyne w recepcji o wyjasnienie najogolniesze. Wyjasnila, ze chodzi o pogode i temperatury w srode, czwartek i piatek (sexta-feira). Bylismy troche rozczarowani takim wyjasnieniem. Gunther/Amigo, piorun zauroczenia moze nas uderzyc zawsze, wszedzie i bez ostrzezenia. Dobrze jest sie uzbroic w piorunochron. O tatuazu pamietamy i w miare naszych mozliwosci wypatrujemy inicjalow DM. Wczoraj na plazy wypuscilismy sie na szersze wody jezyka portugalskiego i nauczylismy sie subtelnosci pomiedzy Pele (pilkarz) = pele negra a morena = pele morena. Spiewajacy Santana dal nam pretekst. Asiu, nie sadze abysmy mieli zasadniczo rozniace sie opinie na temat seksu. Pysiek, wczorajsze party bardzo udane. Nasze obawy okazaly sie nieuzasadnione. Uzbrojeni w bukiet kwiatow i z przyczesana sierscia dotarlismy tam na 20:15. Okazalo sie, ze moga nam zrobic caipirinha. I robili, robili, robili... Byl nawet bigos. Niesamowicie dobry. Rzadko zdarza sie mi jesc bigos wiec poprosilem Bossa aby on tez nabral sobie na talerz mimo, ze wolal mieso. Zamienilem sie z nim pozniej miesem na bigos. I moglismy zaczac pic. I jeszcze deser - czekoladowy suffle. Dekadencki jego mac... Rozmawialo/pilo sie nam bardzo dobrze i dzisiaj wieczorem zostalismy zaproszeni przez nowopoznanych znajomych (polsko/brazylijskich) na coctail do ich domu i ewentualny obiad w Rio Yacht Club. Lekko zaniepokojeni opinia Yacht Clubu zapytalismy odwozacego nas do hotelu pana czy powinnismy wlozyc na siebie cos czego nie mamy (krawaty np). Uspokojono nas, ze nie i jestesmy mile widziani tak jak dzisiaj. Dzieki za opis ryby. Wywolala u mnie odruch Pawlowa. Restauracja w Jardim Botanico nazywa sie Claude Troigros - oczywiscie francuska i z doskonala renoma. Widzielismy ja. Nie jedlismy. Bylismy w innej w J.Botanico - File de Ouro. Bylismy tez w Garota de Ipanema. Tam gdzie Vinicius de Moraes i Tom Jobin uniesmiertelnili anonimowa dziewczyne z Ipanemy. Poczatek bossa nova. Wracamy teraz do hotelu poniewaz Boss wyrazil ochote obejrzenia filmu Femme fatale: sexo e intrigas z Antonio Banderas. Slonecznie pozdrawiajac absolutnie Wszystkich, erotyczne pozostajemy, mojito i Boss (pp). Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: No prosze, watek sie seksualnie ozywil... 13.01.04, 21:14 Mojito, ty obludniku ;-) Najpierw zapodajesz tutaj wybitnie rozgrzewajace tematy, a potem jakby niechcacy zauwazasz, ze ten watek zdaza w seksualnym kierunku ;-) Czytam i na wlaczenie sie nie mam nastroju, ale mic nie stoi na przeszkodzie, powiem wiecej - moze nawet by mi pomoglo, abys takze za moje zdrowie (nastroj) wypil przynajmniej jedna szklaneczke caipirinha. Wypij! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 Ach ta natura szydercy!!! IP: *.syd.pacific.net.au / *.syd.pacific.net.au 13.01.04, 22:21 Witajcie, ja tak szybko moze przed praca pare slow, temat rozwine pozniej. wydaje mi sie ze tym razem Pysiek ze mnie sie podsmiewa publicznie :( ja odebralem jej post zupelnie inaczej Asia. Ty chyba zrozumialas opacznie jej intencje. wydaje mi sie, ze wlasnie Pysiek chciala powiedziec ze nam mezczyznom, potrzeba tylko i wylacznie najladniejszych piersi i oral seks. a ze wspomnialem o intelektualno-duchowych wartosciach, potraktowala jako ironie. OK, Pysiek z niecierpliwoscia czekam az wrocisz do SYdney, moze zmierzymy sie na szable? slowne szable mam na mysli...:))) pozdrawiam tymczasem, napisze w lunch Tizedik, a Ty skad jestes, znacie sie z Mojito? zdrowko Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: Ach ta natura szydercy!!! 13.01.04, 23:05 Gunther, ty to waleczny facet jestes ;-))))))))) Ale mysle, ze Pysiek tak bardzo sie twojego wyzwania nie boi ;-) Skad jestem? Wiadomo, z Polski. Mojito znam tylko stad. A jestes pewny, ze "stad" mozna kogos poznac? Zdrowko :-) Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 Re: Ach ta natura szydercy!!! 14.01.04, 00:04 Witaj Tizedik skadkolwiek bys nie byl, swoja droga ja tez z Polski, pytanie bylo malo dokladne: skad piszesz? masz racje co do Pyska, ona jest podejrzanie doswiadczona. ostrze zbroje i jakos nie bardzo wiem z ktorej strony by tu zaatakowac, a ona tam pewnie sie kulga po piachu ze smiechu...Pysiek ja ci nie powiem co ci zrobie jak cie zlapie !!! moze masz jakies sugestie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Ach ta natura szydercy!!! IP: *.jetstream.xtra.co.nz 14.01.04, 00:04 Gunther na ogol to tak jest ze kazdy odbiera tak jak mu akurat pasuje, jak to mowia glodnemu chleb na mysli, wyglada na to ze tobie intelekt na mysli a mnie lina. Odwieczne pytanie co Autor mial na mysli pozostanie pytaniem. Oczywiscie rozwin temat i napisz nam jakiej intelektualistki szukasz, czy ma miec duze niebieskie oczy czy inne atuty. Wyglada na to ze tu jest caly przekroj intelektualny i kto wie jezeli sprecyzujesz to moze sie zdarzyc ze to jednak nie mnie bedziesz na rekach nosil, mam tylko nadzieje ze bedzie filigranowa cobys sie zbytnio nie meczyl. Pozdrawiam cieplutko z pewnym niepokojem w sercu :) Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 Re: Ach ta natura szydercy!!! 14.01.04, 00:38 Ach Asienko, Bron Boze nie chce cie niepokoic :))) rozne rzeczy mozna o mnie powiedziec ale co jak co ja jestem lojalny zreszta pisalem ze masz to u mnie zaklepane buziaczki Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 Re: Ach ta natura szydercy!!! 14.01.04, 03:14 Czesc II, no czuje sie troche przyparty do muru. Asienko, Saba Wy jestescie konkretne dziewczyny: fakty, liczby ... a ja juz wspomnialem, ze ekspert od kobiet nie jestem. lubie Was tak ogolnie, wszystkie: te ladne i brzydkie, te madre i te glupie, eleganckie, i mniej, gaduly i mruczki, wymagajace i pokorne. czasem sie sklada tak dobrze ze jedna i ta sama kobieta ladnie te wszystkie cechy w sobie laczy. nie powiem czy blekitne oczy sa wazne, dobrze jak sa :))) ja Was wszystkie kobiety na piedestal stawiam i nie po to, zeby...zajrzec Wam pod spodnice. lubie Was, a jak mezczyzna lubi kobiety to ich nie rani. pewnie ze seks jest wazny, a dla kogo nie jest? my wychowalismy sie w kraju gdzie o tych sprawach mowilo sie szeptem lub nie mowilo wcale. pysiek tu od nas odstaje bo wychowala sie gdzies tam po swiecie. jest przez to odwazniejsza. a chcialbym miec mozliwosc o tym z Toba pysiek wiecej porozmawiac zmierzyc sie ta szabelka, slowna szabelka jesli pozwolisz? mysle, ze kobiety i mezczyzni maja te same cele, rozni ich strategia osiagania tych celow. gdyby kobiety mogly wybudowac swiat tak wedlug swojego widzimisia, to ten swiat bylby napewno zdumiewajaco odmienny jaki znamy obecnie. nie mowie ze bylby lepszy czy gorszy, bylby inny. jestem pewny ze bylby to swiat zajmujacy i piekny. mysle ze nie roznie sie tu od Was wszystkich, kazdy szuka czegos innego dobierajac sobie partnera. lubie jak kobieta wie co chce od zycia i potrafi zachowac balans. zwykle jak poznaje kogos interesujacego pytam sie samego siebie: czy chcialbym i czy potrafilbym ta kobieta sie razem starzec? jak nie, to spieprzam gdzie pieprz rosnie... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Ta ostatnia niedziela (sroda). IP: *.user.veloxzone.com.br 14.01.04, 16:17 Witajcie absolutnie wszyscy Amigos, wczoraj/dzisiaj w nocy weszlismy zalzawieni z Bossem do Ciccioliny aby rozluznic sie i zmierzwic siersc po kolacji w Rio Yacht Club. Barmanka bez slowa postawila przed nami dwie caipirinha i powiedziala, ze to "on the house". Milo nam bylo, ze nasz wklad (glownie ekonomiczny) do rozwoju turystyki w Rio zostal doceniony. Sam Rio Yacht Club wspaniale polozony. W Urca u podnoza Sugarloaf. Po raz pierwszy widzialem w Rio jachty. Boss (australiano) znajacy sie na jachtach duzo lepiej ode mnie podzielil sie ze mna spostrzezeniami.` Przed RYC od strony zatoki stoji pomnik Chopina. Milo nam bylo zauwazyc, ze Panie wygladaly wspaniale. Dwie mamy i dwie corki. Nasze uznanie glownie dla mam. Zadbane i z sukcesem opozniajace pocalunki uplywajacego czasu. Corkom oczywiscie latwiej wygladanie wspaniale przychodzi. Mieszanka polsko-brazylijska prawie eksplodujaca. Ta pogoda i te dekolty (cztery). Bez slowa wiedzielismy z Bossem, ze bedziemy musieli sie napic pozniej i ochlonac. Samo menu bez wrazenia. Caipirinha tez moglaby byc mieszana lepiej. Ale widok z tarasu zapierajacy dech w piersi (meskiej). W drodze do RYC pokazano nam stojace na Copacabana popiersie Pilsudzkiego. Marszalek dobrze stoi. Interesujaco. Szczegolnie wieczorem i noca. Otoczony duza liczba pigulek nasennych. Na pewno sie nie nudzi. tizedik, dobrze trafilas ze swoim zyczeniem. Za szesc godzin zaczynamy z Bossem zegnac sie z miastem. Dokladnie, metodycznie i bez pospiechu. Napisz wiec sobie na kartce trzy zyczenia ( wiecej zyczen rozwadnia te trzy) i chetnie wypijemy caipirinhe za ich (zyczen) pomyslnosc. Mamy ostanio szczesliwa reke/lape i jest duze prawdopodobienstwo, ze sie spelnia. Co do ozywienia seksualnego watku to dodam tylko :))))))))))))))))))))))))))). Saba, podoba mi sie precyzyjnosc Twojego pytania skierowanego do Gunthera. Swiadczy o zrozumieniu roznych potrzeb meskich i roznych ich uwarunkowan czasowych. Asienko, Brazylijczycy pytasz? Przystojni, latwo usmiechajacy sie (szczegolnie do kobiet). Usportowieni, duzo przebywajacy na plazy. Dobrze zbudowani. Niektorzy bardzo dobrze. Duza czesc mlodych ludzi ma cos z wlosami. Albo naturalne loki albo fryzowane. Tak czy inaczej wyglada to u nich dobrze. Nie ma u nich tej gwaltownosci ruchow w obecnosci kobiet. Bizuteria to obowiazkowe koraliki/paciorki na szyji. Z opcja cos na przegubie. To opis zewnetrznosci. Analizy glebszej psyche nie podejmuje sie. Ta plytsza meska psyche zadziwiajaco podobna jest do wszystkich mezczyzn. Turystka siedzaca przy barze okreslila ich jako apetycznych. Pysiek, dzisiaj/jutro bedziemy mocno zachwiani. Mamy duzo spraw z Bossem do zalatwienia/opicia. Pozegnanie miasta, Twoja noge, Wasze zdrowie ogolnie i Wasze poszczegolnie, za udane wakacje, za przyjazni, za zdrowie, za jeden kontynent, za drugi, za trzeci... Boss wspomnial, ze wypije za swoja pomyslna pieska gwiazde ( nie dociekalem ale wiaze sie to z wlascicielka). Bedziemy pili razem, leb w leb, pysk w pysk. Za kawaleczki serc zostawione tutaj... Jestem pewien, ze nas rozumiesz. O polnocy zjemy cos w churraskarni i po zrobieniu podkladu zaczniemy drugi dzien/noc pozegnan. Jeszcze tylko kwestia logistyki. Kiedy wracasz? Czy uwazasz, ze lepiej aby Boss wrocil do domu razem w tym samym czasie z Toba? Po co ma czekac niecierpliwie. Jezeli pozwolisz, poleci ze mna do Miami i rzuci okiem na Kubanki i stamtad (a moze juz z Filadelfii) poleci do domu. Co Ty na to? Gunther/Amigo, co bede pisal :)))))... Zaczynaj oszczedzac. Serdecznie i slonecznie Was wszystkich (absolutnie) pozdrawiam byc moze po raz ostatni w tym sezonie z Rio, mojito i Boss (pp). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza a moze szwedki ? IP: *.gostyn.com / *.gostyn.com 14.01.04, 16:53 witajcie serdecznie Gunther, super uwaga, zreszta juz wiemy, ze inaczej byc nie moze bo mezczyzni sa z Marsa a kobiety z Wenus :) choc powiem ci ze z roznica potrzeb jest tez tak, ze kiedy latka leca i starasz ise wiecej zrozumiec i poznac, moze sie okazac ze w tej branzy jest luka i ...zeby nie bylo za pozno, lepiej swoje upodobania sprecyzowac na fali, bez zobowiazan. Wowczas wszyscy z reguly bywaja zadowoleni i zycie jest piekne :) Dzis uslyszalam od mojej przyjaciolki, ze czasem lepiej byc samemu bo wtedy nikt cie nie skrzywdzi. Ale to senetncja na inna okazje. Mojito, dziekuje za uwage, ja sie tylko droczylam, czytam uwaznie co piszsz :) a propos slowa "sex", bardzo to sympatyczne, ze ludzie sobie umilaja codziennosc i nawet z piatku zrobia przyjemnosc :)) kiedys czytalm wstawki z polonii za granica i pewnie wam sie tez obilo, ze najwiecej Polakow ( lecacych wsrod pasazerow z Europy do US )w dokumencie z rubryczka [sex] podawalo " 3 razy w tygodniu " :) A Ty taka dobra duszyczka, wszytskim pomagasz spelnic zyczenia, ale zeby robic za sekretarke Bossa ? oj oj ... zycze wam miekkiego ladowania :) Moze nastepnym razem do Szwecji ? szwedzi sa bardzo przystojni :) a jakie szwedki to nie wiem, sprawdzcie sami :) Dkugo bedziesz w Miami ? teraz tam troche chlodno, ale bede cie wspierac ciepla energia i moze sie polepszy :) Asienko, Kazik przypieklo was autralijskie slonko, ze tak slabiutko was "slychac" ? Pozdrawiam Pyska, Gunthera, Kazika, Asienke, Tizedika, ach ...VIVA POLONIA :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Po portugalsku - sexo. IP: *.user.veloxzone.com.br 14.01.04, 17:13 Zdrowko Iza, Szwedki lataja na wakacje do krajow cieplejszych. Wlochy, Grecja, Hiszpania i widzi sie je tutaj. Musi byc jakis powod. Dzisiaj/jutro opijemy absolutnie wszystko. A wiec i Twoje zdrowko i pomyslnosc planow. Z wyjatkiem niecheci pisania do domu Boss ma same inne zalety. Pomaga mi w inny sposob. Wylatujemy jutro kolo polnocy Twojego czasu. W Miami bedziemy... zobaczymy. Za sloneczko dziekuje. Polnoc usmiecha sie do nas zyczliwie ale chlodno. Ze wstretem obejrzalem temperature w Filadelfii/Nowym Jorku. Na psa urok. Nie na Bossa. O seksualnym portugalskim piatku (sexta-feira) pisalem. Z pokrewnych interesujacych wyrazow jest jeszcze sexto (szosty). No i jantar - obiad. Pozdrowionka sloneczne, mojito i Boss (pp). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: a moze szwedki ? IP: *.adsl.wanadoo.nl 14.01.04, 18:57 No to teraz ja sie czuje pominieta w pozdrowieniach i w ogole sie obrazam i sie juz wylaczam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza do Sabci IP: *.gostyn.com / *.gostyn.com 14.01.04, 20:52 Sabciu kochana :)no juz sie nie drocz , hej troche sie nas tu nazbieralo na forum i rzeczywscie mozna nam cos umknac, dlatego na koncu zrobilam trzy kropki i pozdrawoailam wszytskich . Naprawde wybacz, nastepnym razem proponuje inne rozwiazanie, przeciez wszyscy piszemy do siebie , zatem jesli sa to pozdrowienia to traktujmy je dla kazdego z osoban i wszystkich razem, ok ? zatem wieczorne bye..bye..dla wszytskich :) Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik propozycje i zyczenia 14.01.04, 23:58 Gunther, do ataku! Przychodzi mi na mysl pare propozycji, ale jakos nie mam odwagi rzucic ich na papier, pardon, na klawiature ;-) Istnieje tez teoretyczna mozliwosc nie podejmowania zadnych zbrojnych dzialan, ale tego w obecnej sytuacji nie polecam. Doswiadczenie uczy, ze zaniechanie po tak szumnych (bunczucznych?) zapowiedziach nigdy by nie bylo wybaczone! Mojito, zgodnie z zaleceniem spisalam na kartce moje osobiste 3 zyczenia. Uprzedzam jednak, ze sa one powaznej natury egzystencjalnej, tak wiec twoje pozegnanie z miastem musi byc nie tylko dokladne i metodyczne, ale tez solidne. Chociaz... Przed podroza nie jest to dzialanie zalecane, dlatego kierujac sie calkiem emocjonalnym odruchem prosze tylko, abys wlozyl w to pozegnanie odrobine serca. BTW, ciekawe co zostanie z seksulanego ozywienia po twoim powrocie w zimniejsze rejony ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Ach ta natura szydercy 15.01.04, 00:10 Witajcie, to ja delikatnie tez pozwole sobie cos napisac. Gunther nie jestem taki staroswiecki jak ci sie wydaje, mam tylko pewne zasady. mysle tez ze za duzo wymachujesz ta szabelka, widzisz sploszyles pania i co ci po tym? ja tylko od siebie dodam ze madrosc jest dla mnie seksy. moge zamknac oczy i sluchac jak kobieta do mnie mowi. te sprawy zewnetrze juz tak na mnie nie dzaialaja jak dawniej. wyobrazona madrosc pachnaca dobrze zmieszanym jasminem, wanilia i bergamotka jest erotyzujaca. sama nagosc, ktorej teraz wszedzie wokol w nadmiarze jest coraz mniej kuszaca. nagoscia zacheca sie dzis do kupna wszystkiego. kiedy niechcacy wlacze MTV i nie widze porozbieranych mlodych kobiet, w spodniach ktore koncza tuz tuz na granicy, to mysle ze sie pomylilem i trafilem na reklame zachecajaca do kupna "The best of Maria Callas". tesknie wtedy za czasami kiedy chodzilo sie czwarty raz na film z Sophia Loren zeby zobaczyc po raz czwarty przez sekunde jej piersi. zostawiam wiec wam ten temat, jesli macie ochote go kontynuowac. bardzo mi sie podobaja opisy Rio, to znaczy ze tam Polonia tez istnieje? i ten pomnik Chopina, znaczy to chyba tylko symbolika bo muzyka jest sprawa miedzynarodowa, ale Pilsudski, gdzie go tam ponioslo. popatrzylem na strone o Rio i karnawal, to chyba dla was mlodych musi byc zachecajace i te zdjecia i kolory. no i raport z queensland gdzies sie urwal, ja tu wstawiam sie za ziomka, pysiek on tylko taki grozny na Forum jak go poznalem to jest lagodny jak baranek. napisz co ciekawego jeszcze zobaczylas. Iza, skad takie powiedzenie ze mezczyzni z Marsa a kobiety z Venus? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 Re: Ach ta natura szydercy IP: *.syd.pacific.net.au / *.syd.pacific.net.au 15.01.04, 03:03 Witajcie, Kaaazik, ja oczami wyobrazni tez widze kobiete, ktorej chcialbym posluchac, ale przedtem...chcialbym ja rozebrac. no a propos MTV - na poczatku kazdego zwiazku to bywa tak ladnie jak w kolorowym klipie. a z kolei u niektorych to jest tak caly czas, az do rozwodu, jak ponury mroczny Bergmann albo Kieslowski, u innych Lelouch. wszyscy wiemy, ze w niektorych filmach sceny erotyczne maja mniej seksu niz biurowy wieszak. pocieszam sie wiec ze rzeczywistosc przynosi mi wiecej urozmaicenia...jestem optymistycznie nastawiony. Tizedik, czolko, dzieki za meskie slowo. ta, ja tez teoretycznie wiem, a tu sprawa delikatna. Pysiek nie z tych co sie latwo przestraszaja i w dodatku zamilkla. no prosze tu Pysiek sie odmeldowac, raz dwa trzy, pelne wynurzenie, krzywdy ci nie zrobie...caluski przesylam Mojito, ale ten czas zapieprza, to juz? finito Amigo, powrot? dzieki za probe odnalezienia mojego tatuazu, no trudno widocznie ten kawalek serca tam juz zostanie. dzis skocze do pubu i wypije za te wasze powroty Mojito/Boss i za meskie slowo i za powodzenie zyczen Tizedik i za sentymenty Kazka i za noszenie Asi na rekach i za dziecko Sabuni i za dziecko Izy, i za emigracje Izy i za plany Iwonki i za odwage Pyska pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Ach ta natura szydercy IP: *.jetstream.xtra.co.nz 15.01.04, 03:43 Ohhh Yoggi Ty to mnie potrafisz rozbroic, twoj post na temat kobiet byl tak piekny ze nie chcialam go zbrukac jakimis swoimi przemysleniami przyziemnymi bardzo, juz mialam na koncu jezyka czy tez palcow zeby wystukac komentarz ale musialabym zawadzic o bardziej osobiste sprawy a tego robic nie chcialam, zostawmy to do rozmowy w 4 oczy :) rzeczywiscie urlop Mojito i Bossa jakos szybko zlecial, szkoda opuszczac te piekne miejsca, moze to i dobrze ze Mojito nie znalazl tego tatuazu Gunther bo to dobry powod zeby tam wrocic. Wyglada na to ze serce masz duze i jak tylko maly kawalek tam zostawiles to i tak jeszcze masz sie czym dzielic :)Nie wiem dlaczego ale na ogol Twoje posty nastrajaja mnie bardzo refleksyjnie i mowe czasem odbieraja. P.S. Znalazlam dzisiaj fajna strone o Warszawie, pewnie niektorzy znaja ale podaje dla tych ktorym czasem teskno i chetnie by popatrzyli na Starowke np :) www.e-warsaw.pl pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich :))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gunther_0 Re: Ach ta natura szydercy IP: *.nsw.bigpond.net.au 15.01.04, 07:47 Witaj Asienko, ach i och, jestem wzruszony :)))))) mos przytulasow i calusow, teraz bede czekal na te cztery oczy xxxxxxxx Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza ach te wasze czulosci :)) IP: *.gostyn.com / *.gostyn.com 15.01.04, 09:15 witajcie milo sie was czyta, kiedy jestescie tacy czuli :) no, ale Sabcia nadal sie boczy ... Kazik, to teoria Johna Graya " mezczyzni sa z Marsa a kobiety z Wenus" czyli przeowdnik po zawilosciach realcji miedzy kobietami a mezczyznami. Pozwala to niejedno zrozumiec, daje nadzieje na poglebienie i uzdrowienie naszych zwiazkow. Wiekszosc psychoanalitowkow, terapeutow etc wykorzystuje te teorie w swoijej pracy. Rzecz warta uwagi :) polecam ! Tak_o znowu nas snieg zasypal, ale chyba u was wszytsko OK ?? Czy Australijczycy sa tolerancyjni w stosounku do obcokrajowcow ( pomojam dzialanie na nich uroku kobiet Europejek :))) czy sami inicjuja rozmowe czy raczej sa pomrukami ?? Nasi chlopcy skonczyli balety, to kto nastepny i gdzie ? :) bardzo milo sie w ten sposob podrozuje :) Moijto, czy kiedys korzystales z www.ikobo.com ? ( transfer pieniedzy z US do PL ? Czy wiesz moze jak sie nazywa to miejsce , chyba w okolicach Fort LLauderdale choc pewna nie jestem , chodzi mi o nazwe sieci sklepow i knajpek , polaczoonych ze z lotu ptaka ma ksztalt krokodyla, co to jest ??? Pozdrowionka sloneczne ( slonce cale w Au, u nas bialo :)) sciskam papa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: ach te wasze czulosci :)) IP: 213.144.232.* 15.01.04, 10:28 do kangurkow - sluchajcie, chyba nam sie zgubil siostrzeniec w Australii, pojechal w czerwcu i odzywal sie regularnie az do Swiat, od nowego roku nikt z nim nie moze sie skontaktowac wlacznie z rodzina mieszkajaca w Australii. Tak to jest z tymi mlodymi back-packersami.. Nie wiecie czy sa jakies organizacje poszukujace takie zguby? Saba P.S. pozdrowienia dla wszystkich oraz dla Izy Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: ach te wasze czulosci :)) 15.01.04, 21:45 Gość portalu: Iza napisał(a): > czy kiedys korzystales z www.ikobo.com Pozdrawiam wszystkich!!! Jestem klientem Ikobo i polecam szczerze. Tanio, szybko i wygodnie. Czytalem, ze w Christchurch wprowadzono ograniczenia zuzycia wody. Za czesto sie kapiecie? Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Ach ta natura szydercy 15.01.04, 13:07 ach, jak mi sie cieplo zrodilo na sercu, ktos pije za moje plany, a trzeba, trzeba, bo wisza notorycznie na wlosku; a gdziez to, jesli mozna wiedziec? a ja jak ta pustelnica, praca - dom, czasem ogrod botaniczny, sekcja nietoperzy, fotki, z rzadka plaza, a od przyszlego tygodnia - dochodzi szkola; caluski para todos, Yvona raz jeszcze Odpowiedz Link Zgłoś