Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      WYJAZD Z KRAJU CZ. III

      • Gość: Asia Re: Witam ponownie IP: 5.5D* / *.auckland.clix.net.nz 17.10.03, 04:47
        milo ze w dalszym ciagu piszecie, widze ze temat zszedl na jedzenie oraz
        wschody i zachody slonca, czyli cos dla ciala cos dla dlucha :)

        osobiscie uwielbiam i wschody i zachody a na ogol ogladanie tychze w dobrym
        towarzystwie

        jezeli chodzi o strawe duchowa to przylaczam sie do glosow za avocado i mango

        za naszym pierwszym pobytem tutaj kupilismy dzialke na ktorej posadzone bylo
        sporo roznych drzew, jedno drzewo dosyc dlugo nie owocowalo wiec nie moglismy
        sie zorientowac co to takiego, nawet galazki do "garden centre" bralismy coby
        nam powiedzieli co to jest ale jakos nikt nie wiedzial, ktoregos roku zakwitlo
        i uchowaly sie dwa owoce, pilnie sie przygladalismy co z tego wyrosnie, po
        jakims czasie okazalo sie ze to mango wiec drzewo wycielismy hihihi , owoce
        byly pyszne ale tu jest za zimno zeby mango owocowalo wiec nie bylo sensu
        trzymac bo drzewo bylo dosyc duze.
        Jezeli chodzi o avocado to poprostu uwielbiam, i tak jak numbat podaje ma ono
        duzo roznych dobrych rzeczy w sobie a przy okazji jest pyszne (nie dla
        wszystkich) nikt w mojej rodzinie poza mna nie lubi a ja przepadam za avocado i
        jadam lyzkami, jest tego sporo roznych odmian i roznia sie od siebie chociaz
        nie bardzo.

        Z takich rzeczy ktore nie chcialy mi przejsc przez gardlo to chyba pipis (nie
        jestem pewna jak sie pisze ale sa to muszelki male z jakims zyjatkiem w srodku)
        Jednego razu sasiad przyniosl mi cala siatke i powiedzial ze wystarczy wrzucic
        do gotujacej wody, muszelki sie otworza i gotowe do jedzenia. Pachnialo to malo
        ladnie na surowo ale nie chcialam robic sasiadowi przykrosci bo byl bardzo
        zadowolony z siebie ze zrobil mi taki present. Tak sie slozylo ze mielismy tego
        dnia zaproszonych zaprzyjazniona rodzine Maorysow z 4 dzieciakow zreszta.
        Przygotowalam cos tam do jedzenia ale nie bylam pewna co bedzie im smakowalo a
        co nie, okazalo sie ze sasiad zrobil mi przysluge bo najbardziej im smakowaly
        owe muszelki wlasnie i byli zachwyceni ze zadalam sobie trud zeby kupic to co
        oni lubia, ja tego wieczora chyba zadnej nie sprobowalam a moze jedna, no w
        kazdym razie raczej mnie od tego smakolyku odrzucalo ale po jakims czasie
        bylismy na jakies plazy i byly spore muszelki wiec nazbiralismy, rozpalilismy
        ognisko i sprobowalismy, okazalo sie ze smakuja calkiem niezle a popite winem
        jeszcze lepiej, pewnie jak sie czlowiek zaprze to do wszystkiego mozna sie
        przyzwyczaic.

        A jezeli chodzi chodzi o schabowego z kapusta to tez nie powiem nie czasami :)
        pieczony boczek i inne takie smakolyki tez sa trudne do pobicia, ale roznego
        rodzaju morskie zyjatka tez pyszne, wszystko zalezy od nastroju, towarzystwa i
        jak dla mnie moze byc bardzo wykwintnie i bardzo urozmaicone jezeli ktos mi to
        poda :) , aha kiedys jadalam pyszna rybna zupe, niestety nie pamietam jak sie
        nazywa ale cos z francuska to brzmialo, poprostu pychota, jak ktos ma przepis
        to niech poda moze nawet sama bym sie pokusila o ugotowanie


        Numbat dzieki za pozdrowienia, pozdrawiam rowniez

        pozdrawiam cieplutko wszystkich piszacych i czytajacych i bardzo prosze nikogo
        z tad nie wyganiac bo kazdy dodaje do tego watku cos ciekawego i chetnie czytam
        wszystkie Wasze wypowiedzi.
        • mojito Glosne poruszenie down under. Powrot Asi. 17.10.03, 05:23

          Witaj Asiu,
          Obudzilo mnie tu na gorze jakies poruszenie tam na dole. Po natezeniu
          decybeli sadzilem, ze tylko jedno wydarzenie moglo to spowodowac - Twoj
          powrot z nieobecnosci. I nie myle sie. Milo jest Ciebie widziec.
          Pozdrowionka sloneczne,
          mojito.
          • Gość: Asia Re: Glosne poruszenie down under. Powrot Asi. IP: *.world-net.co.nz 20.10.03, 01:14
            wow dzieki mojito, nie mialam pojecia zebedziesz za mna tesknic :)fajnie ze
            ktos ma ma chec chocic pogadac ze mna chociaz wirtualnie :)

            pozdrawiam cieplutko
        • peter2715626 Re: Witam ponownie 17.10.03, 05:35
          > aha kiedys jadalam pyszna rybna zupe, niestety nie pamietam jak sie
          > nazywa ale cos z francuska to brzmialo,

          pewnie soup de halaszle

          have a nice weekend

          ide do domu, koniec roboty
          • mojito Francuskobrzmiaca zupa rybna. 17.10.03, 05:43

            Asiu,
            to mogla byc bouillabaisse - (Mediterranean) fish stew.
            Pozdrowionka,
            mojito.
            • Gość: Asia Re: Francuskobrzmiaca zupa rybna. IP: *.world-net.co.nz 20.10.03, 01:18
              ojjj tak tak zdaje sie ze to wlasnie to bylo,, najdziwniejsze ze jadlam na
              Mazurach, mam takie miejsce gdzie malzenstwo prowadzi fantastyczny pensjonat a
              jedzenie w restaruracji serwuja poprostu palcelizac, przeurocze miejsce i
              ludzie
          • Gość: Asia Re: Witam ponownie IP: *.world-net.co.nz 20.10.03, 01:15
            no nie to nie byla ta zupa, jak mi sie kiedys nazwa przypomni to napisze :)
        • numbat Re: Witam ponownie 17.10.03, 07:15
          Gość portalu: Asia napisał(a):

          > milo ze w dalszym ciagu piszecie, widze ze temat zszedl na jedzenie oraz za
          zystkie Wasze wypowiedzi.


          Asia witam:))) bo wiadomo ze posrodku, wzgorz, zapadlych dolin....gdzie
          chalupki rozplonym luczywem plona...jest kuchnia...na wskros wschodnio -
          syberyjska....kobiety warza...w garczuchnach takie potrawy ...od jakich...od
          1329 roku ziemia nie slyszala... trzewiecie pala sie w stosach...
          w garach....najwspanialszy bigos podano...lucznicy, wyszli za grubym zwierzem...
          ( nie widomo czy powroca), poniewaz noc zapada....korzuchy wrzucone na bary...
          lawa drewniane, psy wypuszczone....(

          a moze to wszystko, snem bylo?...moze mi sie przysnilo...a moze tylko
          w kielichach winne, wino rozlano...:)))

          ps. podobno takie rzeczy istnialy.
          do nastepnego stukniecia.
          • Gość: Asia Re: Witam ponownie IP: *.world-net.co.nz 20.10.03, 01:22
            ojjj Numbat Ty to romantyk jestes, az dusza gra jak sie Ciebie czyta, ot i
            nasza slowianska dusza

            trojki, dzwoneczki, luczywa, baje przy ognisku, goralska herbatka i spiwy do
            rana :))
      • gunther_0 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III 17.10.03, 07:04
        ja przepraszam,ze wszedlem,od razu sie zaczelo obrzucanie.
        ja jestem prosty chlopak z Walbrzycha.moze pisac nie potrafie tak ladnie jak
        Asia albo niektorzy tutaj.
        zdecydowalem sie dopisac,bo oprocz ze watekjest ciekawy,to dzieki pysiek i
        mojito ten watek zrobil sie tez wesoly!!!dowcipny!!!
        Ty Mysz skad wyskoczylas?siedzisz w tej swojej norze i nieodzywasz sie i nagle
        wylazlas spod kupy smieci i od razy:wynocha! jak nawet nikt cie nie
        zna.wynocha, to moze powiedziec chyba tylko gospodyni,ajak czytasz towidzisz,ze
        ona jest przeciwko. no i tez odrazu od baranow! sie obrzucasz, a gdzie twoja
        kultura? co ty masz do powiedzenia ciekawego? co soba reprezentujesz? siedzisz
        jak ten szczur na kupie gnoju i czekasz kiedy ukasic!a tak niedawno bylo pisane
        o bezintersownej niezyczliwosci!ty Mysz po prostu nie masz poczucia humoru,ty
        jestes tylko przyklad takiej glupiej polskiej niezyczliwosci.

        a ty ANGELO gdzies zniknal? miales tyle do powiedzenia i cie zmylo?teraz masz
        dobry przyklad Myszy i tego tam Podatnika na bezinteresowna niezyczliwosc.
        co?podnosisz rekawice? pewnie stchorzysz sie okaze.

        Podatnik, przeczytaj sobie watek jaki zaczal Numbat pt: W ktorym kraju
        najlepiej po pracy?
        wlasnie tam Pysiek pisze o uzywaniu Internetu w pracy,ty masz jednak klapki na
        oczach. wyskoczyles z tym pytaniem: czy ktos ma wyszukiwarke IPS? jak ten Filip
        z konopii. no tak, kto ma wyszukiwacz, znajdziemy, doniesiemy, tzw.kabel
        pojdzie, wyrzuca ja z roboty, ale radocha!! No i co ty na to ANGELO, moze
        powiesz ze to nie jest wredne? to jest chamstwo,typowo polskie.
        ech,szkoda gadac

        a dla Mojito
        probowales puchero yucateco de tres carnes? Buenas tardes!!
        pozdrawiam i Pysiek wracaj tu bo piszesz z sensem
        • mojito Puchero yucateco de tres carnes - gulasz ? 17.10.03, 07:48
          gunther_0 napisal:

          " probowales puchero yucateco de tres carnes? Buenas tardes!!"

          Hola Amigo gunther_0,
          Wyglada mi to na gulasz (stew) z trzech rodzajow mies?
          Nie jadlem. Dobre? I pewnie z warzywami.
          Ja lubie ryby (pescados) i jezeli mam wybor jem rybe. Z wyjatkiem Argentyny.
          Tam maja taka wolowine, ze jeszcze po nocach mi sie sni. Na zmiane z ... ach
          dam spokoj - dzisiaj tylko o kuchni. Co z nia robia nie mam pojecia ale jest
          zwalajaca z nog (wolowina oczywiscie). Bylem przez tydzien w Buenos Aires i
          tylko wolowine jadlem. Na okraglo. I vino tinto pilem. Ostatnio dobry kraj dla
          turystow. Po dewaluacji jednej i drugiej w miare tani. Moj Boze, ale sie
          rozmarzylem. Za cholere teraz nie zasne. Ale bede probowal. Umre probujac...
          Buenas noches Amigo,
          mojito.


          • Gość: Asia Re: Puchero yucateco de tres carnes - gulasz ? IP: *.world-net.co.nz 20.10.03, 01:37
            Ty mojito nie badz taki, ta wolowina to z kim na zmiane??? kurcze uchyl rabka
            tajemnicy powiedz czy to prawda co mowia :)

            pozdrawiam cieplutko
            • mojito Argentynska wolowina/cielecina. 20.10.03, 03:16

              Witaj Asiu,
              Zdecydowanie nie bede opowiadal swoich argentynskich snow erotycznych.
              Niczemu to nie sluzy :))).
              Kulinarne to co innego.
              Wszystko to co ludzie mowia o Argentynie jest prawda. Absolutna.
              Lacznie z wielokrotna dewaluacja peso i tanioscia kraju.
              Serdecznosci z gory,
              mojito.

              • Gość: Asia Re: Argentynska wolowina/cielecina. IP: *.dodd.co.nz 20.10.03, 22:42
                no masz a ja juz mialam nadzieje ze cie troche podpuszcze a tu sie okazuje ze
                jestes twardy jak dab, no coz trudno widac erotyzmu musimy gdzie indziej
                szukac :)
                pozdrawiam serdecznie
        • Gość: Asia Re: Witaj gunter IP: *.world-net.co.nz 20.10.03, 01:34
          a i za co Ty przepraszasz chlopie? milo zes sie odezwal, a co to Walbrzychowi
          czegos brakuje????
          Dzieki za komplement ze niby ladnie pisze, w dalszym ciagu uwazam i bede
          uwazala ze to nie ja tworze ten watek ale wszyscy ktorzy zdecydowali sie
          dorzycic cos do niego, jaka tam ze mnie gospodyni, brudne naczynia w zlewie i
          caly kosz do prasowania hahaha

          a swoja droga to pamietam jak pewna szwajcarka opowiadala mi jak to za
          pierszym pobytem w Polsce (miala meza polaka) uraczono ja flakami (a byl to
          okres w ktorym ciezko bylo teze flaki dostac) Kobietka meczyla sie strasznie i
          jadla tak wolno jak tylko sie dalo, nie miala sumienia powiedziec ze jej
          przez gardlo nie chca przejsc, wyczekala momemnt kiedy wszyscy na chwile
          wyszli z pokoju i wlala je do wazonu ktory stal na jakiejs szafce (wyobrazam
          sobie ten zapach po kilku dniach) hahahah
          tak ze to co dla niektorych przysmak to dla innych nie do przelkniecia, ja
          osobiscie wywolalam kiedys konsteranacje wsrod kiwisow kiedy nazbieralam
          maslakow i je smazylam (bylam na 3 dniowym lazeniu po buszu) wszyscy sie na
          mnie podejrzanie patrzyli ale jak zaczely pachniec to sie przekonali do
          sprobowania i wszystkim smakowaly (no albo przynajmniej mowili ze im smakuja
          hihihihi )

          pozdrawiam cieplutko
      • ma_ryanne A JA WIEM GDZIE PRACUJE PYSIEK!!!!!! 20.10.03, 04:15
        Czesc,

        JA CZYTAM TEN WATEK OD POCZATKU A NA PISANIE NIE MAM CZASU.
        TYM RAZEM ZDECYDOWALAM SIE NAPISAC.
        JA TEZ MIESZKAM W AUSTRALII I PRACUJE W ACT W CANBERZE DLA RZADOWEGO
        DEPARTAMENTU.
        PYSIEK ZA DUZO O SOBIE NIE PISZE, ALE Z KROTKICH NOTATEK I Z LATWOSCI JAKA
        WYPOWIADA SIE NA RZADOWE TEMATY WYWNIOSKOWALAM, ZE PYSIEK PRACUJE DLA SPECIAL
        UNIT OF FEDERAL POLICE ALBO DLA NOWEJ KOMORKI DO SPRAW ANTYTERROSTYCZNECH.

        PYSIEK NAPISZ MI NA PRIVATE CZY MAM RACJE???

        TYLKO POGRATULOWAC. SZCZERZE CI POWIEM ZE WNIOSEK NASUNAL MI SIE PO TWOIM
        STYLU WYPOWIEDZI - JESTES IRONICZNO-ZACZEPLIWA I JEST TO LOGICZNE JAK
        PRACUJESZ TYLKO Z SAMYMI MEZCZYZNAMI I TU SAMA SIE WYDALAS. NAPISZ PROSZE
        UMIERAM Z CIEKAWOSCI.

        POZDRAWIAM

        • peter2715626 Pysiek 20.10.03, 21:34
          Sadze ze Pysiek tu pracuje

          www.dewr.gov.au/
      • Gość: gunther_0 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.globalgossip.net / 172.20.6.* 20.10.03, 04:46
        Buenos dias,
        buenos dias Amigo Mojito, como estas?

        Juz myslalem ze nie bede musial pisac, a Ty tu o Argentynie zaczales. Amigo,
        watek robi sie coraz bardziej interesujacy. masz racje z ta wolowina,ale
        tajemnica nie polega tylko na recepturze, klimat, natura, szczypta nastroju
        swoje robi tez.Tez mam troche wspomnien z Argentyny i nie tylko o wolowinie.
        Nawet jedna NIEWOLOWINA ukradla mi pieniadze i paszport i przez to wszsytko
        musialem nielegalnie zostac przez pare miesiecy, co na pozytek tylko wyszlo i
        nauczylem sie sporo o tym kraju od dolow, ze tak powiem. och, to byly czasy!

        A wracajac do potraw (przykladnie staram sie ciagnac watek nie narazajac sie
        nikomu ) to widze Mojito ze jestes expert.
        Donde vive usted? Mojito, Mexico? moj adres tymczasowo i nie calkiem legalnie
        Ausralia, a tak poza tym - la estacion tren.
        ta potrawa wczesniej wymieniona rzeczywiscie kilka gatunkow wolowiny z
        warzywami, doskonaly szczegolnie w dobrym towarzystwie.probowales Huachinango
        con salsa de mango? tu masz wszsytko co lubisz i rybe i avocado i mango.
        Hasta luego

        Poklony dla gospodyni, milo ze wrocilas. za co przepraszam? tak na zapas, Asia.
        taki fajny watek a niektorzy bez pardonu od razu z butami.
        Podkreslilem ze z Walbrzycha jestem, zeby wszyscy wiedzieli - jestem honorowy,
        moze prosty czlowiek, ale z honorem i chamstwa nie toleruje.

        A z tym Pysiek sie narobilo, Matko Swieta, Ty w policji robisz, a ja tu takie
        zwierzenia. Chyba czas na mnie
        Pozdrawiam
        • Gość: pysiek13 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dewr.gov.au 20.10.03, 05:06
          Matko Boska, Gunther rzeczywiscie co to sie narobilo! nie daj sie zwariowac, I
          owe you something, nie odchodz.

          a tak powaznie, to czuje sie jak rozbierana. czy nie mozna tak sobie po prostu
          porozmawiac, zaraz ktos musi wiedziec, co, gdzie, za ile i dlaczego?
          pozdrawiam
          • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dodd.co.nz 20.10.03, 22:48
            no wiesz Pysiek kazdy facet to by najlepiej kazda kobietke do rosolu rozebral,
            Ty im lepiej powiedz bo ich ciekawosc zezre hihihi , rane te facety to gorsze
            plotkary od kobiet ale i tak ich kocham tym bardziej ze w sobote bede miala 5
            do malowania mojego plotu, czyz meski rod nie jest cudowny????? Caluski dla
            wszystkich Panow
        • mojito Argentyna i takie rozne... 20.10.03, 08:20
          Gość portalu: gunther_0 napisał:

          "buenos dias Amigo Mojito, como estas?
          Nawet jedna NIEWOLOWINA ukradla mi pieniadze i paszport i przez to wszsytko
          > musialem nielegalnie zostac przez pare miesiecy..."

          Hola Amigo Down Under,
          Muy bien, gracias - y tu? Jedynym wytlumaczenieniem "schowania" Twojego
          paszportu i pieniedzy byla chec zatrzymania Ciebie, Amigo. Traktuj to jako
          komplement i bedzie Tobie lzej :))). Widzisz sam do czego kobiety sie
          posuwaja aby zatrzymac ukochanego mezczyzne. Stukam ze Stanow.
          Meksyk, Argentyne, Brazylie i Kostaryke bardzo lubie. Zostawilem tam
          czesc serca i pieniedzy :))). Bardzo interesujace kraje. Rybka moja ukochana
          to huachinango (red snapper) a la Veracruzana (sos z pomidorow, cebuli,
          oliwek). I jeszcze pare latynowskich potraw.
          Buena suerte, Amigo,
          mojito.

          Witaj pysiek,
          Teraz z calutenkim ostroznym szacunkiem :))). Mysle sobie teraz jaki temat moge
          z Toba delikatnie poruszyc. Taki ogolny, neutralny, niekonfiliktowy.
          Pogoda przychodzi mi na mysl :))). Anglicy wiedza o czym rozmawiac.
          Moze Ty sama cos zaproponujesz?
          Slonecznie pozdrawiam,
          mojito.
          • Gość: gunther_0 Re: Argentyna i takie rozne... IP: *.globalgossip.net / 172.20.6.* 20.10.03, 08:46
            Bien Mojito,
            ja tez mam ta sklonnosc do interpretowania roznych negatywnych wydarzen
            opacznie,czyt.pozytywnie.nie ucierpialem na stratach,duzo mnie one nauczyly.
            ja o Stany tez zahaczylem,wiodlo mi sie roznie,poszukuje portu gdzie moglbym
            przycumowac moja lodke zycia, a z tym sam wiesz,roznie bywa.
            wypije dzisiaj wieczorem za zdrowie Mojito z bacardi, tez dobre!

            Pysiek,takie to zarty tylko, nie przejmuj sie, ale zaraz kwiatki?jestem
            wzruszony. mysle prywatnie ze masz pod gorke,bo Polacy cie calkiem nie
            rozumieja, jestes dla nich ciagle ALIEN wszystko jedno jak dobrze mowisz po
            polsku. mysle ze tym ci nie sprawiam przykrosci?
            Pytalas o moj nick, pracowalem na czarno w Niemczech i tak mnie tam nazwali i
            tak to zostalo. to moze wrocimy znowu do kulinarnego tematu?
            zawsze sie zastanawialem ze po angielsku nie ma slowa smacznego.jest takie
            powiedzenie o Anglikach:
            my w Europie mamy dobre jedzenie, Anglicy maja table manners
            my w Europie uprawiamy w nocy sex,zeby sie rozgrzac,a Anglicy maja swoja hot
            bottle
            no i wzamian smacznego mozna powiedziec 'enjoy'
            pozdrawiam

          • Gość: pysiek13 Re: Argentyna i takie rozne... IP: *.f.002lg.syd.iprimus.net.au 20.10.03, 15:03
            Witam rownie ostroznie,

            no tak o pogodzie najbardziej neutralnie. 'Anglicy wiedza o czym rozmawiac'
            napisal Mojito. raportu o pogodzie nie bedzie bo kazdy mysle ma dobre
            przekazy. u nas sucho i malo deszczu i co tylko ciekawego, to u nas
            wprowadzili restrykcje uzywania wody z powodu suszy. jeszcze w zeszlym roku,
            nie bylo kar pienieznych, a od tego roku mozna nawet zarobic kare za
            naduzywanie wody. naduzywaniem wody jest wiec podlewanie w nadmiarze ogrodkow,
            polewanie driveways, mycie samochodow itp. to ostatnie zastrzezenie chyba ku
            uciesze leniwych, bo jezdzenie brudnym samochodem jest teraz 'in fashion', tak
            jakby nie bylo innych metod.

            I od kilku dni meska czesc Australii najadla sie 'szaleju', bo mamy World
            Rugby i o niczym innym tutaj sie teraz nie rozmawia. to jest gorzej niz
            premenstrual tension i lepiej Panom w droge nie wchodzic. mozna bylo
            obserwowac podobne zjawisko podczas Swiatowych Mistrzostw w Pilce Noznej, co
            napewno jest blizsze naszym sercom. ciekawe tylko jak z naszym patriotyzmem
            podczas kibicowania. podczas meczu Polska - Korea, Polacy byli bardzo lojalni,
            a komu bysmy kibicowali np. gdyby Polska grala z Australia? z NZ ? ciekawe.

            no i co do nowego tematu to zdaje sie na Asie. mysle ze i tym razem cos
            ciekawego/nowego napisze.
            pozdrawiam serdeczenie

            PS. dzieki za cieple slowo Gunter!





          • Gość: Asia Re: Argentyna i takie rozne... IP: *.dodd.co.nz 20.10.03, 22:52
            no nie myslalam ze do tego dojdzie ze bede tu komukolwiek czegokolwiek
            zabraniac ale

            Ty mojito ani sie waz jakiegos watku o pogodzie zaczynac a co my to juz nie
            mamy o czym gadac zeby anglikow nasladowac, jak ja bym chcila angielskich
            opowiastek na temach ichniejszej pogody to bym sie do nich na dluzej wybrala a
            tak to na ogol po 2 tyg. mialam dosyc, oni przez ta pogode zapomnieli o swoich
            szarych komorkach my chyba nie musimy :)

        • peter2715626 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III 20.10.03, 21:29
          > Nawet jedna NIEWOLOWINA ukradla mi pieniadze i paszport i przez to wszsytko
          > musialem nielegalnie zostac przez pare miesiecy


          Wybralem sie kiedys do Brazylii i ostrzegano mnie przed takimi NIEWOLOWINAMI.
          Bardzo ostrozny bylem zatem, a najbezpieczniej czulem sie w bankach.

          A Walbrzych bardzo lubie. W czasach studenckich tam bywalem. Zamek Ksiaz dobrze
          pamietam. Szkoda, ze w Nowej Zelandii zamki tylko w drzwiach.
      • Gość: pysiek13 Gunther poczekaj ...narwe kwiatkow! IP: *.dewr.gov.au 20.10.03, 05:32
        • waldek.usa Re: droga pysiek 20.10.03, 21:50

          • Gość: pysiek13 Re: droga pysiek IP: *.dewr.gov.au 21.10.03, 01:30
            Hi Waldek,

            zaczyna mnie to smieszyc, nawet z US dostaje porady! ale dzieki, ja wiem ze
            moge zalozyc anonimowe konto. rzecz w tym ze ja tych kont mam az za duzo i
            praktycznie uzywam tego gdzie obecnie dostaje contract. skoro uzywam obecnie
            tego a nie innego, o co wlasciwie chodzi? czy ktos chce na mnie poskarzyc?
            mysle ze Gunter napisal dosc dosadnie co o tym mysli i ja sie pod tym podpisuje.

            dzieki Peter29 a wlasciwie Peter11, a moze po prostu Peter2, czy Peter, ze
            zadales sobie tyle trudo,zeby wyszukac adres ale nie jest on zupelnie aktualny.
            moze jutro napisze z biura Prime Minister, bedziesz musial tam mnie poszukac!

            co do rozbierania, Asia, to mnie ubywilas. OK moge dac sie czesciowo rozebrac.
            tak masz racje, mezczyzni to lubia robic. Delikatne podpytywania Mojito o jego
            doswiadczenie w Argentynie do niczego nie doprowadzily, nawet Gunter jest
            dyskretny.

            no to o czym porozmawiamy, moze o Halloween? Asia wymysl cos - Ty masz zawsze
            dobre pomysly! ja juz zbieram cukierki dla dzieci do rozdawania, chyba w NZ tez
            sie dzieci w to bawia?

            pozdrawiam
        • waldek.usa Re: Gunther poczekaj ...narwe kwiatkow! 20.10.03, 22:16
          zaloz konto, choc juz za pozno i nikt Ci nie zaszkodzi.
          Gdyby ludzie zobaczyli moj firmowy ips, to sobie nie wyobrazasz, co by sie
          dzialo. To jest raz. Dwa: gdy masz konto, to masz email. Trzy: Twoje IT moze
          Cie namierzyc, i po co?
          Pozdrowienia z Bostonu
          • Gość: Asia Witaj Waldek IP: *.dodd.co.nz 20.10.03, 22:59
            nie kazdy czuje sie tak zagrozony zeby sie ukrywac, czasem to moze tak wyjsc
            jak z tym Galem Anonimem do tej pory go wszyscy znaja chociaz sie ukrywal
            hihihihi a zreszta tu wszystko do gory nogami i policja to przyjaciel obywatela
            i nikogo nie wybiera, dobrze ze chociaz Panowie wybieraja Panie :)

            pozdrawiam cieplutko

            • Gość: pysiek13 witaj Asia! IP: *.dewr.gov.au 21.10.03, 01:52
              Gość portalu: Asia napisał(a):

              > nie kazdy czuje sie tak zagrozony zeby sie ukrywac, a zreszta tu wszystko do
              gory nogami i policja to przyjaciel obywatela


              :-)))))))) no wlasnie Asia masz racje, dziekuje, ja nie czuje sie absolutnie
              zagrozona.
              pozdrawiam WASZ przyjaciel
            • Gość: pysiek13 Re: Witaj Waldek IP: *.dewr.gov.au 21.10.03, 02:23
              Hi Waldek,

              jeszcze raz dziekuje za rady. ale Ty czarujesz, no powiedz gdzie pracujesz w
              tym Boston City? chociaz powiedz profil, sam widzisz do czego ciekawosc ludzka
              moze doprowadzisz. JUST KIDDING.
              cheers
              • mojito Takie rozne... 21.10.03, 03:07

                Witam wszystkich Aussies i Kiwis,
                Hola Gunther - Amigo,
                Dzieki za toast-zyczenie. Ja jutro (aby nie zaczynac od poniedzialku)
                wypije jedna cuba libre za pomyslnosc tych naszych lodeczek.
                Bialych, czarnych, szarych i kolorowych. Tych na wiosla, z silnikiem
                i tych z zaglem. Oby nam nie przeciekaly.
                Nazbieralo sie tych lodeczek. Chyba wypije dwie ...

                Witaj Pysiek,
                Ja do Ciebie bez rad i porad. Poruszylas premenstrual tension.
                Przypomnialo mi to stary dowcip. Czy wiesz jaka jest roznica miedzy
                kobieta z PMS a rozszalalym bullterrier`em? Lipstick only.

                Asiu,
                Pozdrowionka sloneczne,
                mojito.
                • Gość: pysiek13 Re: Takie rozne... IP: *.dewr.gov.au 21.10.03, 04:01
                  ha, ha, ha
                • Gość: pysiek13 Re: Takie rozne... IP: *.dewr.gov.au 21.10.03, 04:08
                  ha, ha, ha, jeszcze raz. ale to mialo byc pod katem tych rozszalalych Panow, a
                  nie Pan.

                  A propos naszych zyciowych lodek, to Gunter ladnie to ujal. ktos kiedys
                  napisal: 'plywaj ale wiedz gdzie twoja przystan'. czy my wiemy na 100% ze jest
                  to nasz port ostateczny nasze aktualne miejsce zamieszkania? chyba nie. w moim
                  przypadku napewno nie.

                  chyba dzisiaj wieczorem dolacze moj toast, za nasze lodki!!!
                  pozdrawiam
                  • mojito Meskie PMS i lodki. 21.10.03, 04:31

                    Zdrowko pysiek,
                    Oczywiscie, ze chodzilo o meskie PMS :))). Kobiety lubie, mezczyzni
                    sa mi obojetni.
                    W sprawie szkutniczej (lodki) to chyba nie wiemy gdzie przycumujemy.
                    Ja przynajmniej nie wiem. Jestem sobie sternikiem i lodka ale gdzie
                    dobije nie wiem. Mimo, ze zarys podrozy i mapy w miare dobre mam.
                    Nikt z nas nie ma obiecanego jutra. I w pewnym sensie to robi zycie
                    interesujacym i ciekawym. Z taka interpretacja pewnie zgodzi sie Gunther.
                    Czym wypijesz za pomyslnosc lodek? Co pijesz/pijasz? Czy macie tam na dole do
                    picia cos innego niz reszta swiata? Fostera znam.
                    Ze szkutniczym pozdrowieniem pozostaje,
                    mojito.
                    • peter2715626 Re: Meskie PMS i lodki. 21.10.03, 04:56
                      >>Czy macie tam na dole do
                      >> picia cos innego niz reszta swiata?


                      L&P z ginem. Chyba tylko w NZ mozna sie tego napic. Polubilem.........
                    • Gość: pysiek13 Re: Meskie PMS i lodki. IP: *.dewr.gov.au 21.10.03, 06:01
                      jak sie masz Mojito?:)

                      to juz weselszy temat, na sama mysl robi sie wesolo :)
                      mamy tu wszelkie mozliwe drinki dostepne na swiecie. Australia to druga wieza
                      Babel, wszystkie mozliwe narodowosci, wiec staraja sie nas to keep satisfied.
                      Australijczycy to przede wszystkim piwosze i niczego oryginalnego nie wymyslili
                      na temat 'alkohol'. na temat 'kuchnia' chyba tez nie, chociaz szczyca sie, ze
                      BBQ to ich rodzimy pomysl. moze raczej Aborygenow?

                      ja prywatnie lubie wino, mozliwie czerwone, ale lubie probowac cos nowego
                      tez.dzisiaj pewnie bacardi z tonic, za powodzenie tych naszych lodek.
                      a co sie pija w NZ?
      • Gość: Gunther_0 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: 203.185.240.* 21.10.03, 05:11
        Hola Amigo Mojito,
        Hola tudziez inni, nie wiem tylko czemu podkreslacie na gorze na dole - a
        jednak ziemia sie kreci.

        ale sie zrobilo mi rzewnie, Mojito te wspomnienia!chyba spakuje walizy i
        wstapie na chwile, nie do piekiel ale po drodze mu bylo. ta Argentyna to bylo
        slodkie zycie mow co chcesz!
        wracajac do Australii, to dobrze mi sie tu pracuje za bardzo nie gonia, oni tzn
        Australijczycy maja luzny tryb pracy, dobrze placa, sa przyjazni bez wzgledu na
        akcent. a moze sa przyjazni ze wzgledu na wyglad, we wspomnianym rugby bym sie
        zakwalifikowal na wyglad.grac nieeeeeee!kto widzial grac w taka jajowata pilke.
        to moze tylko dla...jajowatych?
        no i ktos tu wspomnial moj rodzimy Walbrzych, dobrze ze znalezli sie tutaj i
        tacy co znaja sie na mapie,tez dobre byly czasy, do czasu.ladne miasto pewnie,
        ale zyc teraz tam trudno, to probuje szczescia na swiecie.tez jest ladny zamek
        pamietam,tego mi tu brakuje, Australia jest taka jak prawiczka, nic tu zabytkow!
        buduja miasto na pustyniach, nawet noweczesne,ale to nie ma nic charakteru.
        takie szeregi domkow,az sie w oczach mieni,takie same.u nas tez budowali
        blizniaki, ale tutaj to juz rozmnazalnia.fakt oni tutaj robia wszzystko na
        wieklka skale,kraj duzy to robia wszystko z rozmachem.po co bawic sie w
        pojedyncze budowanie kiedy mozna zaserwowac konglomerat i ludzie i tak beda sie
        cieszyc ze maja gdzie mieszkac.straszne!

        co dp lodki to Mojito Ty masz racje, za duzo wplywu na przeplywy nie mamy.ja na
        poczatku ze tak powiem poszalalem uzywalem motorowki z turbo odrzutem, troche
        zyciowych doswiadczen i pofolgowalem, zwolnilem tempo i teraz lodeczka mi
        wystarcza, no czasem zagiel otworze i pytam kto mi da skrzydla?
        jeszcze raz Twoje zdrowie i wszystkim co mysla,salut
        • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dodd.co.nz 21.10.03, 05:40
          no wlasnie najwazniejsze to czasem zagiel otworzyc gdybym miala wiedziec ze to
          juz moj docelowy port to chyba by mi smutno bylo a tak to moj port tam gdzie
          moja wyobraznia, dobrze mi nie czuc sie przywiazana ani zwiazana i dobrze mi
          plynac tak gdzie wiatr zawieje. To jest wlasnie wspaniale ze czlowiek ma takie
          mozliwosc bo mnie osobiscie chyba najbardziej stagnacja zabija. Im starsza sie
          robie tym mam wieksza chec do podrozowania i poznawania ludzi, pewnie dla
          niektorych jest wazne to zeby mieli grono znajomych ktorych znaja od lat 50 i
          zeczy ktore uzbierali przez te 50 lat, a mnie w swiat ciagnie wiec chwilowo
          portu docelowgo jeszcze nie wybieram.

          Zycze wszystkim pomyslnych wiatrow i niezbyt wysokiej fali :))
          • mojito Zeglowanie, zeglowanie, zeglowanie... 21.10.03, 06:51
            Witajcie Kiwis/Aussies,
            Pisanie tam na dole wzielo sie z amerykanskiego okreslenia wojennego
            down under tak jak okreslenie Europy w czasie wojny - over there.
            Ale wojna sie skonczyla i byc moze to niedemokratyczne. Nie bede wiec tak
            pisal. A swoja droga to dzielni jestescie, ze nie pospadacie :))))))).
            Ale Gunther slusznie przypomnial, ze ziemia sie kreci a z nia my i nasze zycia.
            Ktos kiedys powiedzial, ze okrety zaglowe na horyzoncie maja na pokladzie
            sny i marzenia wszystkich ludzi. Cos w tym jest.
            Co do picia - Peter- to nie wiem co to jest L&P. Gin oczywiscie znam.
            Dwa lata temu w Mikolajkach widzialem jacht(lodke) o nazwie "Gin.ekologiczny".
            Poczatkowo myslalem, ze wlascicielem jest dobrze prosperujacy lekarz
            specjalista. Po uwaznym przeczytaniu raz i drugi, pomyslalem, ze niekoniecznie.
            Widzialem tez jacht pod rosyjska flaga o uspokajajacej nazwie "Min niet".
            Jesli chodzi o rum to do mojej wyobrazni i smaku przemawia tylko ciemny.
            Z braku ciemnego pije oczywiscie bialy. Ale niechetnie. Troche traci mi chemia.
            Taki jakis nieekologiczny. Moja marka to Captain Morgan i jego przyjaciolka
            Coca-cola z dwoma kawalkami limetki.
            No, ale juz wplynalem we wtorek. Czas cumowac lodeczke. Widze wyraznie
            swiatla malej sennej przystani z zapraszajacym neonowym napisem Hypnos.
            Jego syn, pilot Morfeusz bedzie wprowadzal mnie do przystani.
            Dobranoc Wam wszystkim i milego dnia zycze,
            mojito.
            • peter2715626 Re: Zeglowanie, zeglowanie, zeglowanie... 21.10.03, 21:41
              > Dwa lata temu w Mikolajkach widzialem jacht(lodke) o nazwie "Gin.ekologiczny".


              Tez widzialem i bylem podobnie zaskoczony, gdy zrozumialem podwojne znaczenie.

              L&P to lokalny napoj gazowany w NZ. Nie wiem, czy mozna kupic w innych krajach.

            • Gość: Asia Re: Zeglowanie, zeglowanie, zeglowanie... IP: *.dodd.co.nz 21.10.03, 21:50
              W N.Z. tez duzo piwska sie pija, ja osobiscie uwielbiam ciemny rum z cola lodem
              i lemonka lub cytrynka, na cieplejsze dni czerwone wino, sprite duzo lodu i
              truskawki np mmmmmm yummy a tak wogole to nie jestem wybredna pijam co popadnie
              no moze bez scherii i innych tam takich slodkosci, ale gin, whisky, rum, wodka,
              piwo, wino wspolgra ze mna :) i tym pijackim akcentem do nastepnego stukniecia
              a wogole to wszystko smakuje dobrze jak w milym towarzystwie, osobiscie zaluje
              ze zanika spiewanie na biesiadach bo pomimo ze glos mam jak krowa na pastwisku
              to zawsze lubilam sobie pospiewac jak cos wypilam. Moze bysmy jakis zjazd
              zrobili, popili i pospiewali? A moze jakis klub podroznika zalozymy i bedziemy
              zbierac pieniadze na podroz zycia co roku dla jednej osoby?
              • Gość: pysiek13 Re: Zeglowanie, zeglowanie, zeglowanie... IP: *.dewr.gov.au 22.10.03, 00:43
                • Gość: Pysiek13 Re: Zeglowanie, zeglowanie, zeglowanie... IP: *.dewr.gov.au 22.10.03, 01:03
                  Witaj Asia,

                  znowu sie pospieszylam i wyslalam post bez tekstu jako 'biala dama'.

                  ale ladnie zaczelas z 'tym pijackim akcentem', pomysl godny uwagi podrozowac i
                  podrozowac i poznawac nowych ludzi, nowe miejsca. ja za bardzo nie gustuje w
                  mocnych drinkach, raczej tylko to wino czerwone, to takie tradycje z domu.
                  spontanicznie cos wypije dla towarzystwa, ale 'pijackie' towarzystwo mi nie
                  przeszkadza absolutnie. masz racje tradycje spiewania poduapadly w narodzie, a
                  jeszcze bardziej tradycje rozmawiania. za dobrych czasow pamietam, tomozna bylo
                  posiedziec i z ludzmi porozmawiac.
                  jakies dwa-trzy lata temu podczas odwiedzin w Polsce pojechalam w Tatry i tak
                  wloczylam sie od schroniska do schroniska, bylo to bardzo sympatyczne, bo mozna
                  bylo sobie porozmawiac niezobowiazujaco z roznymi ludzmi w roznym wieku, to
                  lubie. wiekszosc ludzi lubi pogadac, mniejszosc posluchac, a przy drinkach
                  rozmawia sie jeszcze latwiej.
                  co do odwiedzin to zapraszam, wprawdzie moje miejsce nie jest bardzo luksusowe,
                  ale przytulne i nie mam ogrodka, bo nie mieszkam w domu, ale w mieszkaniu, ale
                  mam ogromny taras (z widokiem na morze)!all welcome!

                  Ps Gunther, gdzie przebywasz?
                  • peter2715626 Re: Zeglowanie, zeglowanie, zeglowanie... 22.10.03, 01:05
                    > mam ogromny taras (z widokiem na morze)!all welcome!
                    >


                    Uwazaj, bo naprawde przylecimy.........
                    • Gość: pysiek13 Re: Zeglowanie, zeglowanie, zeglowanie... IP: *.dewr.gov.au 22.10.03, 01:29
                      nie ma sprawy jestem przygotowana na naloty, nawet czasami bez uprzedzenia.
                      bar pelny jesli wezmiesz pod uwage brak alkoholowego zainteresowania z mojej
                      strony, lodowka jak cie moge, ale warzywniak i fish market niedaleko wiec
                      poradzimy sobie.
                      Cheers
                  • Gość: Asia Re: Zeglowanie, zeglowanie, zeglowanie... IP: *.world-net.co.nz 22.10.03, 01:22
                    ogrodka to ja mam dosyc swojego kurcze w cudzych robic nie bede, taraz mi
                    wystarczy wiec uwazaj z tym zaproszeniem bo naprawde moge przyjechac, lubie i
                    pogadac i posluchac. Faktycznie schroniska to jeszcze miejsca gdzie ludzie
                    chetnie rozmawiaja widac jak czlowiek zrzuci z siebie garnitur to ma chec sie
                    pokumac z innymi w garniturach tudziez innych garsonakach to czlowiek jakis
                    taki jak samotna wyspa, pewnie sie boi ze ludzie beda sie pytac ile zarabia i
                    czy moze komus pomoc w taki czy inny sposob.
                    Ja jak tylko doprowadze jakis wolny pokoj do uzywalnosc to tez zapraszam,
                    uwielbiam jak mnie ludzie odwiedzaja naprawde sympatycznie wspominam pobyt
                    wspolczlonkow klubu globalfreeloaders w moim malym mieszkanku na Ursynowie,
                    tak ze mam nadzieje wroce do tego precederu :)

                    wczoraj odkrlylam przepiekna kasztanowa aleje w Chch, kasztany kwitna wlasnie
                    wiec mamy cos polskiego maja teraz, do tego fantastycznie majestatyczne
                    wierzby nad brzegiem rzeki ktora sie wije przez centrum Chch, zyc nie umierac
                    widoki przepiekne, pogoda wspaniala, trawa az zaprasza na pic-nic, rane ja to
                    szczesciara jestem :))))

                    • peter2715626 Re: Zeglowanie, zeglowanie, zeglowanie... 22.10.03, 01:40
                      Na mapie pogody widze, ze dzis w Christchurch cieplej niz w Auckland.

                      Zawsze bylo odwrotnie..........
                    • Gość: pysiek13 Re: Zeglowanie, zeglowanie, zeglowanie... IP: *.dewr.gov.au 22.10.03, 02:01
                      Gość portalu: Asia napisał(a):

                      > ogrodka to ja mam dosyc swojego kurcze w cudzych robic nie bede,

                      ja lubie podziwiac cudze ogrodki Asia, w swoim nie mam czasu pracowac. na
                      tarasie natomiast mozna tez miec duzo zieloni w doniczkach..

                      > pewnie sie boi ze ludzie beda sie pytac ile zarabia i
                      > czy moze komus pomoc w taki czy inny sposob.

                      co zauwazylam podczas wielu rozmow ze Polacy sa troche zakompleksieni.
                      Np.taki Holender, ktory uwaza ze Hamlet to poeta niemiecki, tworzacy 200 lat po
                      Szekspirze, nie czuje sie gorszy czy glupszy, nawet jesli wytknie mu sie jego
                      pomylke. Polak, ktory nie moze przypomniec sobie jaka jest stolica Nikaragui,
                      atakuje rozmowce i usiluje zmienic temat. bardzo trudno jest nam
                      powiedziec "nie wiem" albo przyznac sie do bledu.

                      i z takim akcentem pozdrawiam wszystkich i na zapas mowie 'mea culpa'

            • Gość: pysiek13 Re: Zeglowanie, zeglowanie, zeglowanie... IP: *.dewr.gov.au 22.10.03, 02:55
              Witaj Mojito,

              u nas juz sroda.
              ten Twoj "gin-ekologiczny" jacht nasunal mi pewne skojarzenie..

              czy zauwazyles tez:
              MENopause
              MENtal illness
              MENstrual cramps
              GUYekologist
              no i pewnie jeszcze pare moglabym dodac, ile to problemow zaczyna sie od MEN.
              bez obrazy ;))))
              pozdrawiam
              • mojito Klopoty zaczynajace sie od men.. 22.10.03, 04:04
                Witajcie/Witaj pysiek,
                Sroda jeszcze przede mna. Siedze mocno we wtorku. Mnie oczywiscie
                jacht gin.ekologiczny dal do myslenia. Najpierw myslalem, ze to
                gabinet odjazdowy tzn. oplywowy. I ze tak sluzba zdrowia dociera
                w lecie do kobiet. W Mikolajkach i owszem dziewczat/kobiet jest latem duzo.
                Jacht wygladal sympatycznie i pomyslalem sobie, ze gdybym zdecydowal sie
                wykupic time-sharing w czasie uzytkowania jachtu to lekko bym zmienil
                nazwe na Rum gin.ekologiczny. Nie przepadam za ginem a rum lubie.
                Bylaby to tez daleka analogia do pokoju ginekologicznego. Napisanego
                niekoniecznie poprawnie ale w lecie nikt na to nie zwraca uwagi. Bylaby to tez
                doskonala forma reklamy, poniewaz duzo ludzi/kobiet czuloby sie w obowiazku
                koniecznie zwrocic uwage i poprawic pisownie i tak chcac nie chcac dotarly by
                do tego rumu/pokoju.
                O Twoje skojarzenia troche boje sie zapytac.
                Co do problemow zaczynacych sie od men to byc moze i sa. Ja osobiscie
                unikam slowa problem i klasyfikuje to jako wyzwanie. I tak w czesci
                likwiduje problem. Nasz meska pauza nazywa sie jakos inaczej. Teraz nie
                pamietam ale jakos na a, andropauza moze, ale nie jestem pewien. I nie
                martwi mnie zbytnio ta niepewnosc.
                Sloneczne pozdrowionka,
                mojito.
                • Gość: Gunther_0 Re: Klopoty zaczynajace sie od men.. IP: 203.185.240.* 22.10.03, 04:57
                  Witajcie wszyscy,

                  wczoraj posiedzialem w Pubie, bylo OK, nikt sie nie pobil,rzeczywiscie rozmowa
                  tylko o rugby,jak ktos juz zauwazyl.wWypilem pare za Wasze zdrowie.
                  no co, klopotow zaczynajych sie od MEN to he,he,he ale czy szukasz guza Pysiek?
                  usmialem sie ale zostawmy ten temat na etapie skojarzen.
                  ja kobiety lubie, tak jak moj Amigo Moijto, nawet bardzo lubie, nawet
                  bardzo...no tego,sie zagalopowalem.
                  moze wiec o Tatrach.
                  bylem tam tez pare razy,ogolnie lubie gory,moglbym wiec dolaczyc do Pyska w
                  wedrowkach od schroniska do schroniska.a w Tatrach mielismy dobre lokum w
                  Murzasichlu, jest niedaleko Na Klinie.obie nazwy wymowne, he,szczegolnie
                  pierwsza niewymowna. proponuje eksperyment:popros Australijczyka po paru
                  piwach albo nawet na trzezwo zeby to powiedzial. podobny eksperyment
                  przeprowadzili chlopcy z lokalnej (polskiej)stacji radiowej, kto wypowie
                  prawidlowo Radio Rzeznia?
                  wracajac w Tatry, to biegalem co rano na Rusinowa Polane wstepujac na Zdrowaske
                  do kapliczki po drodze. serce wyje, tyle lat i ciagle sie teskni,ech.

                  Asia, pomysl Klubu Podroznika,Number 1,jestem pierwszy member.kto zbiera fees?
                  Mojito - Ty masz glowe Amigo,z tym jachtem !!!!moge sie zaciagnac jako Majtek,
                  czy Majtki,sorry jezyk mi sie placze toche wczoraj bylo za duzo..

                  Pysiek, ja nie napisze'uwazaj, bo jeszcze przyjade', ja tu jestem! plywam po
                  Twoich wodach.osmielam sie zanotowac twoj email adres Pysiek13@gazeta.pl jako
                  emergency, kto wie moze zastukam wkrotce.
                  a swoja droga jestes troche odwazna

                  pozdrawiam wszystkich
                  • Gość: pysiek13 no to moze o Tatrach.. IP: *.dewr.gov.au 22.10.03, 05:28
                    Mea culpa, again...juz nie bede, naprawde nie mam nic przeciwko mezczyznom.

                    znam to miejsce Gunter, jest niedaleko Male Ciche i przez Zazadnia szlak do
                    gory na Rusinowa Polane. przyjemnie sie wedruje po Tatrach, takie widoki i gory
                    takie dostepne dla kazdego. ciekawe tylko, ze z Malego Cichego na Rusinowa bylo
                    7 km jak pierwszy raz tam bylam, a nastepnym razem juz tylko 5 km. Hm,dziwne
                    wiec te 2 km dreptalismy w miejscu.

                    co do klubu podroznika Asia ja tez, ja tez.
                    co do tego jachtu to Mojito, Ty masz mysli nie-uczesane..
                    pozdrawiam

                  • mojito Jacht z majtkami lub bez. 22.10.03, 06:00
                    Hola Gunther Amigo,
                    Przykro mi, ze w barze bylo nudnie. Nikt sie nie bil, nikt nie lamal
                    stolkow barowych. Dzisiaj tez do takiego samego nudnego baru trafilem.
                    Cuba libre jak przypuszczalem. Zawsze odwlekam decyzje co zamowie az sie
                    usadowie na stolku. Lubie miec wybor, chociaz moj zazwyczaj ogranicza sie
                    miedzy cuba libre a margarita. Wakacyjnie wzbogacam swoj wybor ale do wakacji
                    jeszcze odrobina.
                    Wysaczylem wiec dwie. Jedna za lodke a druga za naped (wiosla, zagiel, silnik).
                    Wiesz, ten pomysl z Majtkami na jachcie to nie jest dobry. Na cholere nam
                    Majtki na jachcie. W lecie?!. Absolutnie bez Majtkow. Zgoda?
                    Mozemy natomiast rozwazyc inna forme "zaciagniecia" sie na jacht.
                    Moze "rumowy", "ginowy", "ekologiczny" nawet. Co o tym sadzisz, Gunther?
                    Jacht wydawal sie nieduzy i przycumowany - nie sadze aby lista plac/zalogi
                    musiala byc duza.
                    Pozdrowionka Amigo,
                    mojito.
                    • Gość: Gunther_0 Re: Jacht z majtkami lub bez. IP: 203.185.240.* 22.10.03, 08:47
                      Hola Mojito,
                      w porzadku z jachtem zdaje sie na Twoja intuicje.
                      w barze rzeczywiscie nudno bylo,wyglada ze nudzimy sie solo w odleglych nudnych
                      barach.chyba ze Ty nie solo?
                      od Asi dalej nie mam odpowiedzi w sprawie mojej aplikacji o czlonkostwo,mysle
                      ze mnie nie skreslilas z listy?czym moglbym sie narazic,co yslisz Amigo?

                      od Pysiek tez nie ma odpowiedzi.

                      opowiem Wam historie troche smieszna.bedac w Ameryce Pld wpadlem na pomysl zeby
                      zwiedzic najbardziej na poludnie wysuniete miasteczko Ushuaia.mozna tam
                      obejrzec walenie, pingwiny i takie.poniewaz bylem sam,wymierzylem do Hotelu o
                      obiecujacej nazwie International Lodge okreslona w moim przewodniku jako 'good
                      meeting place',czyli to czego mi brakowalo troche extra towarzystwa.Lodge to
                      byl tytul zbyt wygorowany,bo okazalo sie murowanym rodzinnym domem z kuchnia i
                      lazienka dzielona z czlonkami rodziny!nie zniechecilem sie jednak,
                      Anna,gospodyni wygladala sympatycznie ale od razu zastrzegla: nie ma miejsc
                      wolnych.troche zbaranialem, ale powtarzam przeciez dzwonilem. Anna nato: nie
                      martw sie mozesz wziasc moja sypialnie.
                      kiedy usilowalem protestowac,Anna stwierdzila, ze to jest jej sypialnia gdzie
                      sypia jak jej maz Pablo wraca do domu pijany,ale ostatnio nie pije tak duzo
                      wiec sypialnia nie jest tak czesto uzywana.
                      i ta opowiastka koncze na dzis
                      pozdrawiam wietrznie, okropnie dzisiaj tutaj wieje,chyba znowu mnie zawieje do
                      Pubu
                      po Australijsku wniose za Was kolejny toast
                      CHEERS
                      • gunther_0 jeszcze cos.. 22.10.03, 08:58
                        jeszcze cos mi sie przypomnialo.
                        jak to jest tu ze Swietem Zmarlych,ja jestem wierzacy,gdzies swieczke nalezy
                        zapalic...
                        pozdrawiam
                      • Gość: pysiek13 Swieto Zmarlych? IP: *.b.002lg.syd.iprimus.net.au 22.10.03, 11:49
                        Witajcie juz pod wieczor,

                        rzeczywiscie wieje u nas dzisiaj porzadnie. mnie raczej do Pubu nie zawieje,
                        mam troche pracy w domu do skonczenia.
                        Gunther, jak zapraszam to zapraszam, nie wycofuje sie.

                        Co do Swieta Zmarlych niestety nie jest to dzien tak swiecony jak w Polsce.
                        wprawdzie jest to swieto poganskie, ale przyznam ze ma swoj urok. jesli masz
                        ochote zapalic swieczke, to polecam cmentarz Waverley, jest bardzo ladnie
                        polozony, na wysokiej skale z widokiem na morze. napewno nie jest tak urodziwy
                        jak cmentarz w Paryzu.
                        jakos tak ponuro mi sie zrobilo, na same wspomnienie zmarlych. przypomne moze
                        wiec powiedzenie Woody Allen, zeby weselsza nuta zakonczyc temat: I am not
                        afraid of death, not at all, I don't want to be there when it happens.

                        pozdrawiam
                        • mojito Re: Swieto Zmarlych? 22.10.03, 18:20

                          Witajcie,
                          Mozna tez przyjac, ze smierc nas nie dotyczy. Dopoki jestesmy jej nie ma.
                          Gdy ona jest, nas nie ma. Mijamy sie w drzwiach.
                          Serdecznosci,
                          mojito.
                          • Gość: Asia Re: Klub podroznika IP: *.dodd.co.nz 22.10.03, 22:04
                            Witam

                            przepraszam ale mam ostatnio lekko utrudniony dostep do internetu wiec nie moge
                            odpowiadac tak szybko jak byscie sobie zyczyli

                            Jezeli chodzi o zapalenie swieczek na Swieto zmarlych to sladem Cybulskiego
                            mozna to zrobic w barze, bedzie kultowo i zadosc tradycji, ja bym sie nie
                            obrazila gdyby kiedy ktos dla mnie swieczke w barze zapalil

                            Gdybysmy zdecydowali sie stworzyc taki klub podroznika to byloby naprawde
                            fajnie i uwazam ze im wiecej ludzi tym lepiej wiec oczywiscie zapraszam
                            wszystkich do udzialu i przedyskutowania pomyslu, no i nad nazwa trzeba by
                            pomyslec moze "Bez majtkow" hahahaha

                            Za niedlugo podlacze sie do internetu w domu wiec bede mogla troche bardziej
                            uwaznie czytac i odpisywac, narazie robie to na doskok wiec sila rzeczy moje
                            odpowiedzi sa czesto opoznione lub czastkowe, przepraszam ze nie zawsze
                            odpowiadam.
                            Zrobmy tak, burze mozgow, jakies dobre pomysly na ten klub, wypowiedzcie sie
                            jak to widzicie i moze faktycznie zaczelibysmy cos dzialac. Czekam na
                            komentarze i do nastepnego stukniecia,, (kieliszkami oczywiscie)
                            • Gość: Asia Nie chce sie chwalic ale ... hihihi IP: *.dodd.co.nz 22.10.03, 22:31








                              "pysiek - dzieki za info -o sabie i o tobie czytam na forum asi - wyjazd z
                              kraju...niesamowita kobieta..widzialem wlasnie ze ktos z was siedzi w holandii.
                              tez chodzi mi po glowie wyjazd z kraju ale nie bardzo wiem dokad jechas i jak
                              jest wlasnie np. w holandii czy moze szukac innego ciekawszego kraju..a ty
                              gdzie teraz mieszkasz??? moze lepiej odpisz na maila bo tutaj chwilami jest
                              nieprzyjemnie...chyba tylko u asi jest normalna dyskusja...no nie? moj adres:
                              johny_31_poznan@wp.pl dzieki i pa pa "


                              ciesze sie ze ludzie uwazaja ze u nas normalnie :)




      • Gość: teżAsiatylkoinna Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.tkb.net.pl 22.10.03, 22:45
        hej Asiu, ja też czytam Twoją sagę bo to jest jedyny sympatyczny, ba! wręcz
        przemiły wątek.jeszcze sie nie wypowiadałam bo dopiero skończyłam czytac
        wszystkie części. szperam sobie czasami na forum gazety i ciagle napotykam na
        tendencję obrzucania się błotem czego w tym wątku nie ma. czyta sie
        pięknie.wszyscy jestście naprawdę bardzo odważni jeżeli chodzi o podboje tego
        świata i bardzo was podziwiam.zamierzam wydrukować część po części (chociaż to
        bardzo duzo stron) i wysłać je mojej mamie, która mieszka w sztokholmie od
        czterech lat.wyjechała głównie w celach zarobkowych, ale chyba tam juz
        zostanie bo spotkała swojego Mr Right.czuje jednak, że jest rozdarta miedzy
        Polską a Szwecją i niezbyt jej z tym dobrze.myslę, że wasz watek pokazuje, że
        można żyć inaczej i cieszyć sie z tego.myślę, że przeczytanie waszych historii
        jej pomoże.
        to chyba wszystko co chciałabym powiedzieć. dalej będę was czytać.
        pozdrawiam gorąco
        fanka wątku "u Asi"
        • Gość: Asia Witam Asie :) IP: *.world-net.co.nz 23.10.03, 01:23
          czesc Asiu

          milo ze napisalas, ciesze sie ze Twoja mama znalazla Mr Right, a ze jest lekko
          rozdarta to normalne ale mam nadzieje ze jednak zdecyduje sie tam zostac bo
          napewno bedzie jej duzo lepiej zylo, zreszta do Polski z tamtad rzut
          beretem :)

          U nas w Chch zdaje sie w zeszly week end latal samolot ciagnacy za soba
          napis "Trish will you marry me" ktos sfilmowal i pokazali w tv, prosili zeby
          Trish sie odezwala i dala znac jaka dala odpowiedz, wczoraj byl artykul i
          zdecia Trish i jej Mr Righ w lokalnej gazecie, on Aussie ona Kiwi, obydwoje na
          oko 70+ , usmiechnieci od ucha do ucha, on zorganizowal dla niej przyjecie
          urodzinowe i wynajal ten samolocik, jej corka wniebo wzieta ze mama znalazla
          szczescie .... tutaj to wszystko jest normalne,,, w Polsce zaraz by sie
          zaczelo .... w takim wieku???? on/ona na twoje mieszkanie leci... matka/ojciec
          zwariowala na stare lata.....wstyd rodzinie przynosisz.... itd itd

          Jestem pewna ze Twoja mama bedzie szczesliwa, a na wakacje zawsze moze sie do
          Polski wybrac

          Pozdrowienia dla Ciebie i Mamy no i Mr Right oczywiscie :)))
          • mojito Swieto Zmarlych i swieczka. 23.10.03, 01:58

            Witajcie Kiwis/Aussies i wszyscy,

            Witaj Asiu,
            Co za wspaniala sugestia ze swieczka barowa. Pomoglo mi to znalezc miejsce
            gdzie bede mogl w miare spokojnie wspomniec refleksyjnie bliskich mi zmarlych.
            Zdecydowanie bede mial blizej do zaprzyjaznionego baru niz na cmentarz.
            Leza zreszta roznie. Znajac ich za zycia wiem, ze sie nie obraza na pewno.
            Nie stresuj sie koniecznoscia odpisywania indywidualnie. Pisz jak bedziesz
            miala czas i ochote.
            Slonecznie pozdrawiam,
            mojito.
            • Gość: Asia Re: Swieto Zmarlych i swieczka. IP: *.dodd.co.nz 23.10.03, 02:43
              Witaj Mojito


              stresowac to ja sie nie stresuje jakby takie male przeciwnosci losowe mnie
              stresowaly to bym pewnie wyladowala w Gornej Grupie Malej dawno.
              Ochote na pisanie mam zawsze, nie zawsze mam mozliwosci, tak sobie dzisiaj i
              tym klubie podroznika myslalam i o innych rzeczach,

              mam male pytanie do Wszystkich ktorzy czytaja.. Gdybyscie cos chcieli z Nowej
              Zelandii - to co by to bylo??

              Nastepna sprawa jaka mi sie nasunela to mysl na stworzenie strony internetowej -
              ale do tego potrzebuje creatywnego czlowieka ktory bedzie mial chec troche
              popracowac i do tego nie wystawiac zbyt duzego rachunku


              mam nadzieje ze sie nie zawiode na czytajacych i ze odzew przekroczy moje
              nasmielsze marzenia

              • Gość: jr Re: Swieto Zmarlych i swieczka. IP: 5.3.1D* / *.cogeco.net 23.10.03, 03:07
                Co bym chciala - napewno tej wiosny , ktora u was panuje .Bliskosc do oceanu i
                gor i pewnie pieknych plaz .Pozdrawiam z chlodnej (juz ) Kanady.
            • Gość: pysiek13 Re: Swieto Zmarlych i swieczka. IP: *.dewr.gov.au 23.10.03, 03:53
              Witajcie wszyscy,

              ciagle nie moge sie zorientowac jaka jest roznica czasu, Mojito piszesz o tak
              roznych porach i o conajmniej dziwnej porze tez odplywasz z Morfeuszem. U mnie
              jest prawie 12.00pm, ktora jest u Ciebie?
              No i ta swieczka w barze! tez sie zgodze ze nasi najblizsi nie obraza sie.
              na wspomnianym paryskim cmentarzu Pere Lachaise jest grob Jimmi Morrison i u
              niego na grobie oprocz zawsze swiezych kwiatow, zwykle stoi butelka, tak ze
              mozna wypic za jego spokojne spoczywanie.

              Asia, musisz napisac wiecej szczegolow o co chodzi. czy chodzi o projekt
              graficzny Twojej prywatnej website? moze bede mogla Ci pomoc. no i gratulacje,
              robisz sie coraz bardziej znana!!!
              A jesli chodzi o 'cos'z Nowej Zelandii, jestem anty-materialistka. nie lubie
              kolekcjonowac rzeczy, poprosilabym wiec troche natury w garnuszku, swiezego NZ
              powietrza na talerzu, pieknych plenerow w tle i milego towarzystwa.

              Pozdrawiam
              • Gość: Asia Strona internetowa IP: *.dodd.co.nz 23.10.03, 04:25
                Czesc Saba

                kurcze chyba najwyzsza pora zebym w koncu robila sie znana, w koncu w moim
                wieku to albo teraz albo nigdy hahahaha, zartuje oczywiscie ale to naprawde
                mile ze tutaj nikt na nikogo nie naskakuje i ze mozna spokojnie rozne poglady
                wymienic, pozartowac czy chocby poczytac

                jezeli chodzi o a ta strone internetowa - to w zwiazku z klubem podroznika ale
                jezeli z klubu nic nie wyjdzie to moze jakas strona dot. NZ. ,, pomysly narazie
                bblizej nie sprecyzowane ale cos tam sie w glowie telepie, wlasnie studiuje
                ciekawa ksiazke Web Word Wizardry, ale ja jestem noga jezeli chodzi o grafike
                komputerowa i takie tam wiec musze kogos zwerbowac i przekonac do pomyslu
                (raczej zalazku pomyslu)

                Wiesz Saba tak mi przyszlo na mysl ze gdybys zechciala mnie kiedys odwiedzic to
                pewnie udaloby sie z ta natura na talerzu i swierzym powietrzem w garnuszku a
                przy okazji pomysl ze strona internetowa mozna omowc :)

                pozdrawiam cieplutko

                • Gość: pysiek13 Re: Strona internetowa IP: *.dewr.gov.au 23.10.03, 04:28
                  Hi Asia,
                  ale ja jestem Pysiek nie Saba.
                  Saba chyba ciagle w podrozy, w Nepalu czu Indie? nie pamietam

                  pozdrawiam
                  • Gość: Asia Ojjjj przepraszam Pysiek IP: *.dodd.co.nz 23.10.03, 04:39
                    strasznie mi glupio,, myslalam Pysiek napisalam Saba, wybacz :)
              • mojito Re: Swieto Zmarlych i swieczka. 23.10.03, 04:26

                Witaj pysiek,
                Z jakim trunkiem ta butelka na grobie Jimmi Morrison? W Paryzu - to pewnie
                z winem albo absyntem. Tego drugiego nie lubie.
                Ja takze staram sie nie kolekcjonowac za duzo. Z wyjatkiem milych doznan.
                Za Twoja propozycje Asiu bardzo dziekuje. Wasze mile wirtualne towarzystwo
                jest wystarczajace.
                Pysiek, czy wiesz co daje sie na urodziny mezczyznie ktory ma wszystko?
                Penicyline.:))).
                U mnie teraz jest 10:24 PM. Rzeczywiscie odplywam z Morfeuszem o roznych
                porach. Bede wiec jeszcze krecil sie w lodeczce okolo 2h zanim odplyne.
                Sloneczne serdecznosci,
                mojito.
                • Gość: Asia Re: Swieto Zmarlych i swieczka. IP: *.dodd.co.nz 23.10.03, 04:48
                  Czemu Penicyline???

                  a tak wogole to zblizaja sie Twoje urodziny? aha i napisz gdzie ty teraz jestes
                  cchodzi mi o miejscowosc :)

                  Z tym kolekcjonowaniem to macie racje, to tylko obciaza czlowieka i z czasem
                  zaczyna mu sie ciezko gdzies ruszyc bo ma tyle roznego towaru nakolekcjonowane
                  ze ta materialna kolekcja zaczyna go przytlaczac i trzymac w miejscu niestety.
                • Gość: Gunther_0 Re: Swieto Zmarlych i swieczka. IP: 203.185.240.* 23.10.03, 04:57
                  Witajcie,

                  tak tu pieknie niektorzy sie produkuja,ze to co chcialem powiedziec zabrzmi
                  pewnie patetycznie. jako wiecznemu podroznikowi brakuje mi przyjaciol,dlatego
                  tez smialem dolaczyc sie do waszego watku i dolozyc moja cegielke.
                  to jest bardzo interesujace,ta butelka na cmentarzu.czy ktos ja regularnie
                  wymienia jak zostaje prez,tego no tych odwiedzajacych wypita?jeszcze raz ktory
                  cmentarz?mozna tam nocowac? i kto to byl ten Johnny Morrison?

                  pozdrawiam


                  • Gość: Asia Re: Swieto Zmarlych i swieczka. IP: *.dodd.co.nz 23.10.03, 05:07
                    czesc Gunter

                    wydaje mi sie ze tutaj nikt nie brzmi patetycznie dlatego jest tu tak milo i
                    dlatego od czasu do czasu ktos sie troche bardziej otwiera. Wiesz masz sporo
                    racji w tym co piszesz jak czlowiek sporo podrozuje to sila rzczy albo zostawia
                    przyjaciol albo nie zagrzewa miajesca wystarczajaco dlugo zeby nawiazac te
                    przyjaznie, internet to naprawde fajna rzecz a przyjaciol mozna znalezc
                    wszedzie. Mnie teraz tez brakuje przyjaciol, takich z ktorymi mozna usiasc i
                    wypic kawe lub kieliszek wina i pogadac, no ale dobrze ze tu moge pogadac,
                    niektorzy pisza do mnie maile , a jeszcze inni dzwonia
                    czasem jest nawet latwiej wygadac sie tutaj, wiec mam nadzieje ze nawiazemy
                    miedzy soba jakies przyjacielskie stosunki i w razie potrzeby bedziemy
                    wiedzieli ze mozemy do kogos napisac, zadzwonic lub sie spotkac. :)


                    pozdrawiam cieplutko
                  • peter2715626 Re: Swieto Zmarlych i swieczka. 23.10.03, 05:17
                    Tez bylem na grobie Morrisona, butelki nie widzialem bo tlum ludzi spory. Nie
                    podobalo mi sie robienie zdjec przy nagrobku, panienki usmiechaly sie zbyt
                    wesolo. Miejsce wymaga innego nastroju.
                    • mojito Re: Swieto Zmarlych i swieczka. 23.10.03, 05:47

                      Witajcie,
                      Gunther, Jimmi Morrison to byl amerykanski muzyk/poeta. Zmarl w 1971 roku
                      w wieku 27 lat. Ten wiek ma pewna wymowe dla muzykow rock and roll`a.
                      Niepotwierdzona plotka mowi o przedawkowaniu - kokaina.
                      Lezy na slawnym paryskim cmentarzu - Chopin, Oscar Wilde.
                      Asiu, penicylina pomaga jako antybiotyk na pewne meskie przypadlosci.
                      To byl zart. Nie, moje urodziny sie nie zblizaja. To tylko bylo wspomniane
                      na okolicznosc zartu :)).
                      Sloneczne pozdrowionka z Filadelfii,
                      mojito.
                • Gość: pysiek13 Re: Swieto Zmarlych i swieczka. IP: *.dewr.gov.au 23.10.03, 05:48
                  Witajcie,

                  Asia nie gniewam sie, rozumiem ze jestes w pracy. jakTwoj pomysl ze strona
                  internetu bedzie bardziej sprecyzowany daj znac,pomoge.

                  Mojito,
                  cos tu godziny sie nie zgadzaja, wyglada ze jest 8 godzin roznicy?
                  z prezentami dla mezczyzn jest trudno ogolnie, a z mezczyznami ktorzy wszystko
                  maja pewnie jeszcze trudniej? ale co jest to WSZYSTKO Mojito?

                  co do butelki na cmentarzu Mojito, trudno sprecyzowac dokladnie, ale napewno
                  nie wino. Jim Morrison byl przeciez Amerykaninem, moze wiec whisky? Byl liderem
                  grupy The Doors.(tak na marginesie dla tych ktorzy go nie znaja, byl popularny
                  w latach 60-tych, Ty pewnie Gunther jeszcze sie nie urodziles dlatego o nim nie
                  slyszales?). Jim Morrison jak na tamte czasy byl bardzo kontrowersyjny, wrecz
                  szokujacy, a tajemnica jego smierci nadal jest nie wyjasniona,i sprawa byla
                  prowadzona przez FBI. tak, na wspomnianym cmentarzu koczuja do tej pory jego
                  wielbiciele, popijac na jego grobie co sie da, ale nie ma to nic z profanacja.
                  no moze fakt ze ukradli jego marmurowa glowe, to juz profanacja grobu.
                  co do mozliwosci biwaku w towarzystwie nieboszczyka Gunther, to nie mysle ze
                  jest to dobry pomysl. tyle masz przytulnych barow w okolicy, po ci to?

                  na weselsza nute, to zarobilam znowu mandat!
                  trzymajcie sie cieplo

                  • mojito Re: Swieto Zmarlych i swieczka. 23.10.03, 06:10
                    Gość portalu: pysiek13 napisala:
                    "
                    cos tu godziny sie nie zgadzaja, wyglada ze jest 8 godzin roznicy?
                    > z prezentami dla mezczyzn jest trudno ogolnie..."

                    Witaj pysiek,
                    Nie specjalnie licze godziny. Szczesliwi czasu nie mierza :)))).
                    U mnie jest od pieciu minut czwartek.
                    Moj dowcip, ktory okazal sie niewypalem, dotyczyl w najogolniejszym
                    pojeciu medycyny i tam nalezaloby kierowac okreslenie "maja wszystko".
                    Takie zartobliwe okreslenie lekarskie (nie moje). Penicylina jest
                    swoistym antidotum na pewne nieszczesliwe meskie przypadlosci.
                    Nie bede wyjasnial blizej.
                    Pozdrowionka (oczywiscie sloneczne),
                    mojito.
                    • mojito P.S. Pysiek. I jeszcze jedno. 23.10.03, 06:13

                      Z prezentami dla mezczyzn jest bardzo latwo. Uwierz mi prosze.
                      :)))))))).
                      Sloneczko,
                      mojito.
                      • Gość: pysiek13 Re: P.S. Pysiek. I jeszcze jedno. IP: *.dewr.gov.au 23.10.03, 06:33
                        Hi Mojito,

                        no widzisz jak to jest ze mna niby wszystko rozumiem, ale z dowcipami to roznie
                        bywa. dziekuje za wytlumaczenie :)))))
                        kiedys tez ktos opowiedzial dowcip i wszyscy oprocz mnie sie smiali. bylo to o
                        weglu: gospodarze siedzieli przy stole jedzac kolacje,ktos zapukal do drzwi i
                        pyta: potrzebujecie wegiel? gospodarze powiedzieli 'nie, mamy dosc'. w nocy im
                        ukradli wegiel z piwnicy.

                        a co do urodzin, to jaki znak Twoj?
                        pozdrawiam
                        • mojito Morfeusz beckons. 23.10.03, 06:44

                          Dobranoc pysiek,
                          Morfeusz zapalil zielone swiatlo i moge wplywac lodeczka do przystani.
                          Milego dnia i dobranoc,
                          mojito.
                          • Gość: pysiek13 Re: Morfeusz beckons. IP: *.dewr.gov.au 23.10.03, 06:48
                            dobranoc, milych snow...
                            • Gość: Asia Dowcip IP: *.dodd.co.nz 23.10.03, 21:39
                              Czesc Mojito i Pysiek

                              tego dowcipu to raczej ja niezrozumialam niz Pysiek, i tak wlasciwie to do tej
                              pory nie rozumiem, wiem ze penicylina jest na rozne przypadlosci ale zawsze
                              myslalam ze tak samo meskie jak i damskie, wiec jakby dlatego niemoge bardzo
                              dowcipu pojac, ale nie stresuj sie tym Mojito bo ja juz tak mam, zreszta moich
                              dowcipow tez ludzie pojac nie moga czesto.

                              U nas Labour Week-end, kurcze chwilowo pogoda sie popslula a tak bylo pieknie
                              przez ostatnie 3 dni, no ale zobaczymy moze sie wypogodzi, w sobote mam zastep
                              chetnych do pracy (jezeli pogoda dopisze oczywiscie) wiec ja za kucharke bede
                              robic coby to towarzystwo wyzywic, w niedziele wymieramy sie do Hanmer
                              Springs,, ponoc przeurocze miejsce, opowiem jak bylo po powrocie..

                              Aha Pysiek z ta roznica czasu to Ty chyba poprostu zle liczysz, wedlug mnie to
                              roznica wynosi 14 godzin nie 8 jak to wyliczylas, bo Mojito jest za nami dzien
                              i ciut :) (tak mi sie wydaje ale moze pojmuje to tak blyskotliwie jak ten
                              dowcip hahahaha)

                              pozdrawiam serdecznie
                              • Gość: pysiek13 nasza blyskotliwosc... IP: *.b.002lg.syd.iprimus.net.au 24.10.03, 00:44
                                Jak sie macie,

                                nie wazne z tym czasem w koncu 8, czy 14, Mojito nalezy do szczesliwcow co
                                czasu nie liczy. ja licze bo czesto musze gdzies sie pojawic na czas.

                                a blyskotliwosc jest
                                niewymierna, wiec nie martw sie Asia. zawsze mozna wyrownac w innym temacie.
                                jest tez wzgledna, co dla jednego bedzie przejawem intelektu, dla innego moze
                                byc standartem

                                co do 'wymierania' sie na weekend, to prosze Asia nie wymieraj jeszcze!
                                my i tak nalezymy do dinosaurow, pewnie wszyscy urodzilismy sie w ubieglym
                                tysiacleciu, ale do wymierania mamy jeszcze troche

                                trzymajcie sie cieplo
                                pozdrawiam
                                • Gość: Asia Re: nasza blyskotliwosc... IP: *.dodd.co.nz 24.10.03, 00:59
                                  Ha ha ha

                                  wlasciwie nie wiem z kogo bardziej sie smieje z Ciebie czy siebie, ale raczej
                                  chyba z siebie,, kurcze nie tylko ze blyskotwliwoscia nie grzesze to jeszcze
                                  pisac nie potrafie, chyba faktycznie niezly dinosaur sie juz ze mnie robi,,,
                                  ale jak by nie bylo jestem z poprzedniego stulecia jak napisalas zreszta do
                                  czego ja sama bym sie nigdy nie przyznala hihihihi


                                  pozdrawiam
                                  • mojito Jesien sie rozpycha... 24.10.03, 02:46

                                    Witajcie Mile Panie,
                                    Slonecznie pozdrawiam,
                                    mojito.
                                    • Gość: Asia Re: Jesien sie rozpycha... IP: *.dodd.co.nz 24.10.03, 02:59
                                      Czesc Mojito

                                      jaka jesien kurcze u mnie wiosna na calego, coprawda dzisiaj pogoda nam sie
                                      pokiciala, wczoraj bylo 24 stopnie dzisiaj ponoc 12, no ale mowia ze wiosna,
                                      wlasnie wrocilam ze spaceru, nie moge sie nadziwic bogactwu przyrody tutaj,
                                      jest poprostu cudownie, przed nami dlugi weekend, czyz zycie nie jest piekne :)
                                      Zostal mi jeszcze tydzien pracy tu gdzie jestem ale tak naprawde to chetnie bym
                                      dzisiaj zaprzestala tej rozrywkowej dzialalnosci tutaj, to chyba jednye miejsce
                                      w jakim pracowalam gdzie nie czuje sie dobrze, dziwni ludzie tu pracuja albo
                                      raczej ja jestem dziwna a oni normalni. A mowia ze prawnicy to lekko inny narod
                                      a tu je okazuje ze ksiegowi jacys tacy, no ale juz niedlugo wiec jakos to
                                      wytrzymam.
                                      W week-end mam nadzieje sie zrelaksowac w goracych zrodlach a jak dobrze
                                      pojdzie to jeszcze jakies inne relaksujace zajecie wynajde :), kurcze cos mnie
                                      znowu nosi, gdzies bym chodzila cos bym robila, czy to wszyscy maja tak jak ja?

                                      pozdrawiam cieplutko
                                      • mojito Re: Jesien sie rozpycha... 24.10.03, 03:22

                                        Witaj Asiu,
                                        Zycie jest piekne niekwestionowanie. Ale jesien jesienia. Dzisiaj otarlem
                                        sie o nia i uswiadomilem, ze przybyla. Siedem stopni C, przez park idzie sie
                                        po dywanie z lisci we wszystkich kolorach brazu. Kobiety maja coraz wiecej
                                        na sobie. Tak, to na pewno jej wysokosc jesien...
                                        Slonecznie pozdrawiam,
                                        mojito.
                                        • Gość: Asia Re: Jesien sie rozpycha... IP: *.dodd.co.nz 24.10.03, 03:41
                                          Zolty jesienny lisc tyle mi opowiedzial....

                                          jesien tez jest piekna, brzemienna w kolorach, cudowna w gorach. Poezja jest
                                          pelna jesieni a jesien pelna poezji. Jesien pozwala nam sie zatrzymac i
                                          pomyslec o przemijaniu a jednoczenie raczy nas bogactwem dojrzalosci i nadzieja
                                          na odrodzenie, przepiekny okres :) wyzwalajacy w nas blizej niesprecyzowane
                                          tesknoty za czyms niedoscignionym.

                                          a tak wlasciwie to jak masz na imie mojito ? :)
                                          • Gość: Gunther_0 Re: Jesien sie rozpycha... IP: 202.92.73.* 24.10.03, 05:36
                                            Witajcie jesienno/wiosennie,

                                            obie pory piekne, jesien w Europie zawsze mnie rozmarzyla, tez chlodniejsza
                                            pogoda powodowala, ze wszyscy blizej si trzymali.u mnie obecnie wiosenne lato,
                                            bo calkiem cieplo sie zrobilo, mozna juz plywac, woda ciepla,skorzystalem a
                                            jakze.

                                            Pysiek mnie tu zakwalifikowal do malolatow ale ja z Wami Dinosaury, no nie w
                                            60tych latach to ja juz mocno stapalem po ziemi,ale czy to wazne ile kto ma
                                            lat, albo jaki znak moj i jak mam na imie Asia? nie bawmy sie wiec w
                                            rozbieranie nawzajem, tak jest chyba wygodnie, porozmawiajmy sobie o
                                            ciekawostkach tego, no i roznych przygodach.
                                            Np.Pysiek napisal 'zarobilam mandat', i to z innego watku wiem ze drugi w tym
                                            tygodniu, a ja myslalem ze masz tego no jakies ulgi,dyskretnie pytam czy w
                                            zwiazku z ta, no praca w sluzbach specjalnych nic ci sie nie nalezy?

                                            Mojito, Philadelfia kojarzy mi sie z serem, a przeciez to wielka
                                            metropolia,jak sobie tam radzisz? co wnioskuje z Twoich postow, to ze jestes
                                            tajemniczy.ta tajemnicza tajemniczosc trzyma nas tutaj bardzo blisko siebie.
                                            najwiecej wiemy o Asi, bo ona jest otwarta jak ksiazka, czy napewno tylko
                                            otwarta do konca?podobno kobiety nigdy nie mowia o sobie wszystkiego i to jest
                                            w was bardzo pociagajace

                                            nie rozbierajmy sie wiec moze nawzajem,ta tajemniczosc moze byc urocza
                                            pozdrawiam
                                            • mojito Re: Jesien sie rozpycha... 24.10.03, 06:19
                                              Witaj Amigo,
                                              Faktycznie Filadelfia ludziom kojarzy sie roznie. Z serem oczywiscie tez.
                                              Nawet w Polsce natknalem sie na Philadelphia cream cheese. Taki do smarowania.
                                              Co do mojej tajemniczosci to nie zupelnie sie zgadzam. Ale to moja subiektywna
                                              opinia. Ja mam taki sposob bycia. Nie specjalnie lubie za duzo o sobie
                                              pisac. Jako, ze pisze to i tak, kto chce, ma pewne wyobrazenie.
                                              Moze to wzielo sie z masy kwestionariuszy wypelnianych w Polsce. I pisanych
                                              przy kazdej okazji zyciorysow. Wole zdecydowanie ogolne lub tyle ile w danym
                                              pisaniu mam ochote napisac o sobie lub swoich sprawach. Tak chyba jest
                                              ciekawiej. Ale kazdy z nas jest zdecydowanie inny i to wszelkie kontakty
                                              osobiste i wirtualne czyni tak interesujacymi. Czy moze w czesci zgodzisz
                                              sie ze mna?
                                              Asia, rzeczywiscie jest otwarta, kolorowa i bogato ilustrowana ksiazka.
                                              Ale ona taki wybrala format. I dlatego wszyscy lubimy ja czytac.
                                              Mamy wiec jedna szeroka otwarta ksiazke wiodaca i duzo innych ksiazek bardziej
                                              lub mniej otwartych. Jedne rozdzialy znamy dokladnie inne mniej. Po to tez
                                              mamy swoje nicki.
                                              O Filadelfii jeszcze na zyczenie wiecej. Moje dawanie sobie rady tutaj
                                              okreslilbym na dobre. Moja wiedza o Tobie na podstawie tego co piszesz
                                              jest wystarczajaca aby uwazac, ze jestes sympatycznym/rozrywkowym facetem.
                                              Takie mam wyobrazenie o wszystkich, ktorzy tutaj pisza w przeciwnym przypadku
                                              nie stukalbym tutaj.
                                              Wplynalem juz w piatek i czas aby przycumowac lodeczke na noc.
                                              Zycze pogodnego weekendu i slonecznie pozdrawiam,
                                              mojito.
                                          • Gość: Gunther_0 Re: Jesien sie rozpycha... IP: 202.92.73.* 24.10.03, 05:36
                                            Witajcie jesienno/wiosennie,

                                            obie pory piekne, jesien w Europie zawsze mnie rozmarzyla, tez chlodniejsza
                                            pogoda powodowala, ze wszyscy blizej si trzymali.u mnie obecnie wiosenne lato,
                                            bo calkiem cieplo sie zrobilo, mozna juz plywac, woda ciepla,skorzystalem a
                                            jakze.

                                            Pysiek mnie tu zakwalifikowal do malolatow ale ja z Wami Dinosaury, no nie w
                                            60tych latach to ja juz mocno stapalem po ziemi,ale czy to wazne ile kto ma
                                            lat, albo jaki znak moj i jak mam na imie Asia? nie bawmy sie wiec w
                                            rozbieranie nawzajem, tak jest chyba wygodnie, porozmawiajmy sobie o
                                            ciekawostkach tego, no i roznych przygodach.
                                            Np.Pysiek napisal 'zarobilam mandat', i to z innego watku wiem ze drugi w tym
                                            tygodniu, a ja myslalem ze masz tego no jakies ulgi,dyskretnie pytam czy w
                                            zwiazku z ta, no praca w sluzbach specjalnych nic ci sie nie nalezy?

                                            Mojito, Philadelfia kojarzy mi sie z serem, a przeciez to wielka
                                            metropolia,jak sobie tam radzisz? co wnioskuje z Twoich postow, to ze jestes
                                            tajemniczy.ta tajemnicza tajemniczosc trzyma nas tutaj bardzo blisko siebie.
                                            najwiecej wiemy o Asi, bo ona jest otwarta jak ksiazka, czy napewno tylko
                                            otwarta do konca?podobno kobiety nigdy nie mowia o sobie wszystkiego i to jest
                                            w was bardzo pociagajace

                                            nie rozbierajmy sie wiec moze nawzajem,ta tajemniczosc moze byc urocza
                                            pozdrawiam
                                          • Gość: Gunther_0 Re: Jesien sie rozpycha... IP: 202.92.73.* 24.10.03, 05:36
                                            Witajcie jesienno/wiosennie,

                                            obie pory piekne, jesien w Europie zawsze mnie rozmarzyla, tez chlodniejsza
                                            pogoda powodowala, ze wszyscy blizej si trzymali.u mnie obecnie wiosenne lato,
                                            bo calkiem cieplo sie zrobilo, mozna juz plywac, woda ciepla,skorzystalem a
                                            jakze.

                                            Pysiek mnie tu zakwalifikowal do malolatow ale ja z Wami Dinosaury, no nie w
                                            60tych latach to ja juz mocno stapalem po ziemi,ale czy to wazne ile kto ma
                                            lat, albo jaki znak moj i jak mam na imie Asia? nie bawmy sie wiec w
                                            rozbieranie nawzajem, tak jest chyba wygodnie, porozmawiajmy sobie o
                                            ciekawostkach tego, no i roznych przygodach.
                                            Np.Pysiek napisal 'zarobilam mandat', i to z innego watku wiem ze drugi w tym
                                            tygodniu, a ja myslalem ze masz tego no jakies ulgi,dyskretnie pytam czy w
                                            zwiazku z ta, no praca w sluzbach specjalnych nic ci sie nie nalezy?

                                            Mojito, Philadelfia kojarzy mi sie z serem, a przeciez to wielka
                                            metropolia,jak sobie tam radzisz? co wnioskuje z Twoich postow, to ze jestes
                                            tajemniczy.ta tajemnicza tajemniczosc trzyma nas tutaj bardzo blisko siebie.
                                            najwiecej wiemy o Asi, bo ona jest otwarta jak ksiazka, czy napewno tylko
                                            otwarta do konca?podobno kobiety nigdy nie mowia o sobie wszystkiego i to jest
                                            w was bardzo pociagajace

                                            nie rozbierajmy sie wiec moze nawzajem,ta tajemniczosc moze byc urocza
                                            pozdrawiam
                                            • Gość: gunther_0 Re: Jesien sie rozpycha... IP: 202.92.73.* 24.10.03, 05:44
                                              a ja tu dwoje sie i troje;))))))
                                              • Gość: Asia Re: Jesien sie rozpycha... IP: *.dodd.co.nz 24.10.03, 06:00
                                                nie chcialam nikogo rozbierac (chociaz po glebszym zastanowieniu czemu nie :)),
                                                zawsze mi sie wydawalo ze imie to w koncu nie tajemnica ale oczywiscie jezeli
                                                ktos nie ma chec powiedziec to tez jakos to przezyje.
                                                Faktycznie o mnie wiecie sporo ale gdybym nie miala sekretow to przestala bym
                                                byc interesujaca, to tak samo jak z rozebrana kobieta, jak juz jest rozebrana
                                                to niewiele zostaje pozywki dla wyobrazni, mnie kiedys kolega bardzo zaskoczyl
                                                opinia na moj temat, ale mial racje.

                                                zycze wszystkim milego weekendu, a swoja droga najciekawsze sa wlsnie te
                                                osobiste informacje bo prawdziwe i wyglada na to ze ludzie wlasnie dlatego ten
                                                watek czytaja bo jest on prawdziwy :)
                                                • pysiek13 tajemnicza tajemniczosc... 24.10.03, 11:15
                                                  Witajcie wieczorowo,

                                                  tez jestem za tym zeby to rozbieranie zostawic na etapie domyslow. ten watek
                                                  jest wlasnie przez to sympatyczny ze nikt nie jest tutaj natretny, no moze z
                                                  pewnymi wyjatkami. A ze Asia lubi byc rozbierana, oh well, mowimy o virtualnym
                                                  rozbieraniu?

                                                  Witaj Mojito,
                                                  do Twojej lekcje geografii, smiem dodac drobiazg, chociaz sama niewiele wiem o
                                                  Filadelphi, ale znajomy Irlandczyk z pracy potwierdzil ze jest tam podobno duza
                                                  ilosc Irlandzkich Pubow, a jego ulubiony to Downey's at the Front. nie
                                                  zrozumialam czy z frontu, czy z tylu, i co to jest ten 'Front'.
                                                  i temat znowu zakrecil sie wokol Pubu. u nas od poczatku Pazdziernika
                                                  celebrujemy Octoberfest, zwyczaj przeniesiony prosto z Europy, popijanie piwka
                                                  do taktow muzyki umpa, umpa. Na Rock's tuz kolo Harbour Bridge w Sydney jest
                                                  urocza niemiecka knajpa, gdzie maja doskonale europejskie piwo. Organizuja tam
                                                  nawet 'beer drinking competition' i mozna wygrac ladne nagrody.

                                                  Gunther jak ciagle jestes w okolicach, rekomenduje.

                                                  Asia wydaje mi sie ze u nas z tej strony globu sa dwie pory roku: zimna i
                                                  ciepla. praktycznie nie ma takich przejsciowych por jak w Europie, czy w
                                                  Stanach.
                                                  Gdzie wybierasz sie nad cieple zrodla? Nie znam dobrze NZ ale czasami
                                                  przyjezdzam na narty w zimie do Craigieburn Valley, mam tam znajomych nie
                                                  Kiwisow, ale o tym juz chyba pisalam. znasz to miejsce?

                                                  Ja pomalu zanurzam sie w Piatkowy wieczor dla odmiany, moze jeszcze spacer
                                                  wzdluz plazy? pogoda sprzyja.
                                                  milego weekendu


                                                  • Gość: gunther_0 Re: tajemnicza tajemniczosc... IP: 203.12.97.* 24.10.03, 11:47
                                                    A juz myslalem,ze wszyscy spia!
                                                    Tymczasem jesli chodzi o zanurzanie, to ja zanurzam sie w weekend. Wspomnialem
                                                    juz Pysiek, ze plywam na Twoich wodach, ale ja zostawiam wszystkim tyle miejsca
                                                    zeby plywali sobie rownie swobodnie.knajpke rekomendowana jak najbardziej musze
                                                    zaliczyc, tym bardziej ze bardzo lubie piwo tych HakenKreutzow.
                                                    Co do anonimowosci, to ogladalem sie dzisiaj w City za wszystkimi dziewczynami
                                                    z Twojego powodu, no bo ktoras moze jest Pysiek?moze chodzimy kolo siebie jak w
                                                    tym ostatnim video clip,moze pijesz kawe obok? moze to bylas ta dziewczyna
                                                    ktora pytalem o kierunek? tez miala dziwny akcent.a dziewczyny nie
                                                    powiem,mlode,opalone, rozebrane,wrecz przeciwnie niz u Ciebie Amigo, piszesz ze
                                                    coraz bardziej ubrane, zakamuflowane.no tego,mysle ze radzisz sobie i z tym?
                                                    dzieki za akceptacje i klasyfikacje: jak jestem rowny facet wedlug Ciebie
                                                    Amigo,to barometr mojego self-esteem podskoczyl znacznie, a razem z nim i ja
                                                    podskoczylem i tak podskakujac udaje sie do wyjscia...i
                                                    podskakujaco pozdrawiam


                                                    • pysiek13 Re: tajemnicza tajemniczosc... 26.10.03, 04:26
                                                      Gość portalu: gunther_0 napisał(a):

                                                      Wspomnialem juz Pysiek, ze plywam na Twoich wodach, ale ja zostawiam wszystkim
                                                      tyle miejsca zeby plywali sobie rownie swobodnie.
                                                      >
                                                      > i ja rowniez Gunther.
                                                      z szacunkiem
                                                  • mojito Downey`s pub. 24.10.03, 14:16

                                                    Witaj piatkowo pysiek,
                                                    Z irlandzkimi pubami to fakt. Jest ich sporo w Filadelfii.
                                                    Downey`s pub znam. Dosc popularny, zatloczony i pulsujacy.
                                                    Okreslenie Front odnosi sie do adresu Front&South Sts.
                                                    Ulica Front to pierwsza ulica nad rzeka Delaware dzielaca
                                                    Filadelfie od stanu New Jersey. Od niej liczy sie Druga, Trzecia itd.
                                                    TGIF (Thanks God is Friday), a wiec puby zaludnia sie,
                                                    serdecznie pozdrawiajac i zyczac milego weekendu, w srodlach lub gdziekolwiek,
                                                    wszystkim absolutnie,
                                                    mojito.
                                                    • mojito Coraz mniej... 24.10.03, 14:27

                                                      Hola Gunther Amigo,
                                                      Rzeczywiscie pogoda zaczyna okrywac dziewczeta/kobiety kolejna warstwa
                                                      odziezy. Jeszcze nie narzekam bo za miesiac bedzie gorzej. Pojawia sie
                                                      okrycia wszedzie, lacznie z glowa. Zostana tylko nosy a i te moga czasami
                                                      zniknac. Na szczescie beda oczy. Zgodzisz sie ze mna, ze sa bardzo
                                                      interesujace i duzo mowiace. Dlatego pogoda cieplejsza i klimaty
                                                      sloneczne maja swoj urok. Radze sobie jak moge. I tak radzimy sobie
                                                      wszyscy.
                                                      Serdecznie weekendowo pozdrawiam, cheers,
                                                      mojito.
                                                    • pysiek13 wyobraznia jest pamiecia... 26.10.03, 05:12
                                                      Witaj weekendowo Mojito - jestesmy o godzine do przodu, roznica czasu wiec
                                                      zmalala, albo przeciwnie urosla.

                                                      dzieki za wyjasnienia, obraz Filadelphi pomalu zaczyna byc bardziej klarowny.

                                                      a tak na marginesie ciekawe jest co my zapamietujemy. moj kolega Irlandczyk z
                                                      Filadelphi zapamietal tylko pub! powtarzamy pewne rejestry pamieci, a
                                                      zapamietujemy to co nas najbardziej zainteresowalo, albo zafascynowalo.
                                                      przekazujemy tym samym kawalek swojej charakterystki.

                                                      Piatek, przyniosl mi radosna niespodzianke - list pisany odrecznie od mojej
                                                      kolezanki z Polski. Napisalam o tym specjalnie podkreslajac wage tego
                                                      wydarzenia, bo zwyczaj ten nie wiem czy zauwazyles, jest rowniez zanikajacy,
                                                      jak normalna rozmowa, w zamian wysylamy sobie email, SMS itd. Informacje ktore
                                                      sobie nawzajem przekazujemy sa coraz krotsze, bezosobowe, okrojone z wszelkich
                                                      emocji. nawet na Swieta dostaje coraz mniej kartek swiatecznych, a coraz
                                                      wiecej kartek virtualnych!

                                                      To takie moje rozmyslania w niedzielne popoludnie. Moj pies niecierpliwie
                                                      przypomina mi o spacerze, wiec do nastepnego
                                                      pozdrawiam



      • meenzer Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III 26.10.03, 02:26
        Czesc jestem nowy.
        Nie wiem od czego zaczac
        Temat jest bdb, jego przeczytanie zajelo mi kilka godzin, ale nie zaluje.
        Wielkie wyrazy uznania dla Asi za to wszystko co opisala i za to ze się z tym
        z nami podzielila.
        Choc temat ostatnio schodzi na inne sciezki trzeba go podtrzymywac.
        Czekam(y) na nowe wiesci.
        A teraz troche o mnie
        Za kilka miesiecy koncze studia w pl i ze szanse na prace sa marne chciałbym
        gdzies wyjechac
        Nie chodzi tylko o pieniadze ale tez o samo zycie. Przebywalem kilka miesiecy
        zagranica dlatego sadze ze mam jakies porownanie i mogę powiedziec ze pl mi
        się nie podoba i dlatego chce wyjechac bo nie mam prawie nic do stracenia i ze
        nie będę marnowal (to za duzo powiedziane ale nie mogę znalesc innego slowa)
        zycia tylko dlatego ze się tu a nie gdzieindziej urodzilem. Po prostu ten kraj
        nie spelnia moich ambicji i tyle.
        Dlaczego musze się meczyc i sluchac ciagle ze wszystkich stron ( rób karierę,
        ROB KARIERE, ROB KARIERE !!!), dlaczego mam pracowac za tak male pieniadze bo
        w 1945 była jaks konferencja w jalcie i przydzielono nas tam a nie gdzie
        indziej.
        Jestem Polakiem i się tego nie wsydze, bo tak już było i będzie i nie o to
        chodzi.
        Nie wiem czy mnie dobrze zrozumiecie ale nie chce placic za cos na co nie
        miałem wplywu, dlatego dziekuje Polsce za przedszkole zakladowe, za mieszkanie
        spoldzielcze, za bezplatna edukacje, za studia na niskim poziomie ale jednak i
        za pare jeszcze pozytywnych rzeczy, które doceniam, ale wyjezdzam stad.

        Zaluje tego ale nie wytrzymalbym tu znajac inne realia (w jakims stopniu tez
        przy wspolpracy osob na tym watku) pracujac za 300-500 euro w takich a nie
        innych, trudnych spowodowanych syt. na rynku pracy, warunkach, wiedzac ze mogę
        mieszkac i pracowac w lepszych warunkach za 3-4 razy wiecej.

        Wiem ze nie zawsze będzie kolorowo, ale wierze ze mi się uda, a optymiz ten
        opieram glownie na moim doswiadczeniu. Pracowalem zagranica podczas 3 wakacji,
        po 2-3 miesiace w 2 roznych miejscach i zawsze byłem zadowolny. Te wyjazdy
        bardzo duzo mi daly a przede wszystkim daly spojrzenie na nasza pl
        rzeczywistosc z innego punktu, ze można zyc inaczej.

        Mysle ze agresja i chamstwo w pl wynika z biedy i poziomu zycia i jak ten
        poziom będzie w pl powoli rosl (a będzie, bo kiedys musi) to powoli stanie się
        u nas bardziej normalnie, ale sek w tym ze ja nie chce na to czekac, bo to
        troche potrwa a zycie jest za krotkie i jak już mowilem nie chce ponosic
        odpowiedzialnosci za bledy historii (ciezar historyczny)
        Powoli już zauwazam pewne zmiany (dobra obsluga klienta w mojej fili banku,
        zycze milego wieczoru w osiedlowym markecie brzmi już coraz mniej sztuczneiej
        itp. Drobiazgi)

        Nie boje się wyjechac bo nie będzie to dla mnie nic nowego. Do dzis pamietam
        mój pierwszy dzien pracy w Niemczech (lipiec 2001). Na ten wyjazd nie byłem
        wcale przygotowany ani psych ani fiz. Dlatego na pocz. był szok i jak patrze
        wtedy na siebie i dzis to duzo się zmienilo. Nie wzialem nawet spiwora, bo
        myslalem ze lokum będzie na mnie czekac, troche inaczej wyobrazalem sobie
        prace itp. Pamietam pierwszy dzien ze padalo, a ja ide na 10 do pracy, ubrany
        w jakies robocze ciuchy z campingu zlokalizowanego w jakies dziwnej dzielnicy
        gdzie poza zlomowiskami, magazynami i zbiornikami z gazem nic nie było.
        Pamietam zdziwienie w biurze na moja odpowiedz na pytanie czy umiem
        niemiecki : tak !!!
        Pamietam, ze drugiego dnia poleciala mi lezka, jak siedzac na jakims campingu,
        z obcymi mi ludzmi (inni studenci z pol) w przyczepie camp. Probowalem sobie
        odpowiedziec co ja tu k... robie, przeciez wcale nie musialem tu przyjezdzac,
        przeciez bez tych pieniedzy tez skoncze studia, glodny tez raczej nigdy nie
        będę itd. Ale przetrzymalem bo to było tylko na 2 miesiace i nie zaluje.
        Zreszta nie mogl bym wrocic bo bym się spalil przed rodizna i znajomymi a
        przede wszystkim przed soba ze ucieklem albo ztchorzylem.
        Duza lekcja zycia, ale jaki byłem dumny jak już wrocilem a poziom pewnosci
        siebie skoczyl mi chyba 2 razy do gory. Potem to samo w nastepne wakacje i
        podobne ale już w innym miejscu w tegoroczne. Ta ostania praca była tak
        dobra, spotkalem tylu fajnych ludzi, tak się przyzwyczailem do miejsca, do
        miasta i w ogole, ze wiedzac ze być może już tu nigdy nie wroce i nie będę
        wiedzial co tu się wydarzylo od mojego momentu wyjazdu najzwyczajniej
        ostatniego dnia pracy po wyjsciu na ulice ... rozplakalem się jak maly bachor
        i szedlem ulica do domu się pakowac bo jutro rano wyjazd caly czas ze lzami.
        Dzis się z tego smieje, ale było mi smutno ze tych ludzi może już nigdy nie
        zobacze.
        Zegnajac się ostatniego dnia, ktos mi powiedzial ze pewnie się już nie
        zobaczymy dlatego zyczy mi udanego zycia. To było takie proste i szczere.

        To tyle ode mnie
        Ale ja plakliwy jestem
        Usmiechy do was gdziekolwiek jestescie bo usmiech nie zna jezykow obcych
        Trzymajcie ten watek i piszcie wiecej od siebie

        www.lech.poznan.pl

        www.kigges.de


        • pysiek13 sunny side... 26.10.03, 04:41
          meenzer napisał:

          > Usmiechy do was gdziekolwiek jestescie bo usmiech nie zna jezykow obcych
          > Trzymajcie ten watek i piszcie wiecej od siebie
          >
          > www.lech.poznan.pl
          >
          > www.kigges.de
          >
          Witaj Meenzer,

          fajnie ze napisales, ja mam troche pracy w domu do skonczenia,wiec w
          niedzielne popoludnie zajrzalam tutaj i co widze, ktos nowy zastukal.
          masz racje, urodziles sie Polakiem, ale nie znaczy to ze masz w Polsce
          mieszkac, demokracja umozliwia nam wybor.
          dobrze jest patrzec 'na sloneczna strone' zycia, fakt ze nie wszystkie
          doswiadczenia zyciowe sa budujace, ale te gorsze tez czegos ucza. sam widzisz
          po sobie.

          wspomniales ze temat sie wymyka, ale temat tworza rozmowcy im wiecej ich jest
          rozmowa jest ciekawsza, wiec milo ze sie przylaczyles, o czym mozemy
          porozmawiac?
          pozdrawiam
          • Gość: gunther_0 Re: sunny side... IP: 203.185.240.* 27.10.03, 03:05
            Witajcie,

            pisze tak pod katem Meenzer, ale tak tez do wszystkich, zeby zrobic przyjemnosc
            uroczej naszej gospodyni troche sie 'rozbiore'.
            ja pochodze, skad pochodze i zawsze manifestuje swoja polskosc, obojetnie gdzie
            mieszkam.
            w moim miasteczku domy dziadka, wujka i nasz staly na tej samej ulicy niemalze
            i bylismy wszyscy bardzo zzyci. w domu bylo nas trzech braci, krnabrnych,
            majacych fantazje i niebezpieczne pomysly. ojciec traktowal nas twardo, po
            mesku. zadnego tam tego przytulania, glaskania po glowie czy siadania na
            kolanach. balismy sie go i dobrze, bo gdyby nie jego stanowczosc i sprawnosc w
            wymierzaniu kar, mama ktora zajmowala sie domem, bardzo mlodo by osiwiala.
            ojciec byl przystojny, szarmancki i podobal sie kobietom. byl majstrem
            budowlanym, kiedy wracal do domu z pracy, juz w drzwiach pytal: marys, ktoremu
            dzisiaj przyrznac? a my przyczajeni za schodami czekalismykogo przeciagnie
            paskiem po plecach. mama regularnie wysylala nas do kosciolka, wszyscy bylismy
            ministrantami, a mlodszy brat nawet pozniej zostal ksiedzem.
            ojciec byly Akowiec, p wojnie siedzial w wiezieniu dwa lata, mial jasna i
            przekonujaca hierarchie wartosci: Bog, Honor, ojczyzna i rodzina. wszyscy trzej
            zostalismy wyposazeni w ten podstawowy kanon myslenia i czucia. mialem 7 lat,
            kiedy zabral mnie na polowanie, to bylo jak chrzest. nie bylo mowy o takich
            fanaberiach jak termos z herbata i cytryna, kanapki czy cieple skarpety. ojciec
            uwazal, ze najlepszym sposobem na mroz jest zawijanie nog w gazety.pamietam jak
            zawinal mi stopy w 'Przekroj' i w kaloszach przy kilkustopniowym mrozie lazilem
            po lesie przez caly dzien. gwizdalem i walilem kolatka, zeby wyploszyc
            zajace.wieczorem pojechalismy saniami do knajpy, starsi usiedli do pieczystego
            i wody, aja padlem twarza w sterte zajecy i zasnalem jak kamien. ojciec mial
            program, zeby nas hartowac. nigdy nas ne rozpieszczal. zarabialem na wakacje
            pracujac u niego na budowach. nie mialem zadnej taryfy ulgowej, za obiad
            potracal mi z dniowki, jak wszystkim pracownikom.jak bylem mlody to sie
            zloscilem - teraz po latach docenilem jego system wychowawczy. ojciec wiedzial,
            ze zycie postawi nas przed trudnymi wyborami i nie chcial zebysmy byli
            zaleknieni.
            mama byla promykiem ciepelka, dmuchala w domowe ognisko.wstydzilismy sie
            przychodzic don iej na pieszczoty. ja bylem najpiewr Winnetou potem Zorro i nie
            wypadalo mi siadac u niej na kolanach.
            w nagrode za szorowanie drewnianych schodow rodzice dawali mi troche swobody. z
            najstarszym bratem, pierworodnym wiazali rodzice duze nadziej , mial byc
            conajmniej biskupem albo slawnym czlowiekiem. na mnie wlasciwie nie zwracali
            uwagi bo sie chuliganilem. bylem wyrosniety, mowilem malo i lubilem sie
            poszturchac. ze szkoly wracalem bez rekawa albo bez guzikow i prznosilem dziwne
            uwagi w dzienniczku typu: je i gwizdze na lekcjach. kiedy mialem 10 lat moj
            mlodszy brat, ktory jest dzisiaj ksiedzem chcial sprawdzic czy umiem fruwac i
            wypchnal mnie z tarasu na pierwszym pietrze. spadlem twarza na beton i wygladam
            do dzisiaj jak maszkaron. brat sie z tego wyspowiadal, a mama twierdila ze
            zetkniecie z betonem pomoglo mi sie odnalesc.
            no i tego, napisalem az tyle tutaj Chlopie, zeby ci pokazac, ze zycie czasami
            nas nie piesci, ale trzeba trzymac fason.jak jestes zahartowany poradzisz sobie
            wszedzie. A momenty takie pelne lez i pozegnan, sa tez potrzebne, bez tego bys
            nie wiedzial ze jestes CZLOWIEK.
            Moja rodzina rozpirzyla sie po calym swiecie, roznie bylo, rodzice umarli. Bylo
            czasami tragicznie w moim zyciu, ale tobylo mi potrzebne. bylo juz pisane o
            zeglowaniu. ktos napisal ze wazne zeby wiedziec gdzie jest ta przystan.bardzo
            wazne..
            no mysle,ze Ty lekcji fruwania nie doznales. zycze powodzenia i odwagi
            moc pozdrowien dla wszystkich
            • mojito Rozbieranie sie (wolniutkie). 27.10.03, 04:01
              Witaj Gunther Amigo,
              Milo Ciebie widziec ponownie. Ja tam z moim rozbieraniem ostroznie.
              Nie chce sie przeziebic :))). Chociaz w piatek sie zaszczepilem
              przeciwgrypowo. U mnie to dziala. Od lat nie mialem kataru.
              Podobnych mamy ojcow. Moj tez byl w AK. Odsiedzial/odkopal troche
              w Donbasie. Uciekl, przezyl i dzieki temu pisze teraz do Ciebie.
              Podobny wychow. Twardy, bez wiekszych sentymentow. Nie moglem sie skarzyc,
              ze w szkole ktos mi przywalil. Powiedzial, ze nie bedzie sie za mnie
              bil w szkole. Musialem sobie sam radzic. I sobie radzilem.
              Raz lepiej, raz gorzej ale znalazlem przyjemnosc w radzeniu sobie.
              Mama tak jak Twoja, usposobienie ciepla i opiekunczosci. Co za wspaniala
              kombinacja dotykala mnie przy moim ksztaltowaniu sie.
              To plus otarcie sie o socjalizm spowodowalo, ze teraz zadnego systemu
              politycznego sie nie boje. Pamietasz moze stary dowcip: Rosjanin mowi
              do Czecha - za dziesiec lat na calym swiecie bedzie komunizm. A Czech
              mowi: ja tam sie nie boje, ja mam raka.
              Moj dowcip etniczny dotyczy tylko systemu politycznego nie ludzi.
              Sami Rosjanie po odlozeniu nadbudowy politycznej to ciepli, sympatyczni
              ludzie.
              Trzymaj sie Amigo i na razie,
              mojito.

          • mojito Ocieplilo sie znowu... 27.10.03, 03:36
            Witajcie Wszyscy, czesc pysiek,
            witaj meenzer,
            Najwazniejsza i najtrudniejsza sprawe masz za soba. Przemyslana decyzje.
            Nie sadze, abys kiedykolwiek zalowal swojego postanowienia. Powodzenia.

            Hola pysiek,
            Ocieplilo sie znowu. Widze to na ulicach bez patrzenia na termometr.
            Dzisiaj bylo 20C. Zgadzam sie z Toba co do pocztowej korespondencji.
            Jeszcze niedawno bylo jej wiecej a teraz wymiana informacji jest
            szybsza i prostsza. Bez czestego odwiedzania poczty i kupowania znaczkow.
            Stad ten nasz entuzjazm przy otrzymywaniu listow.
            To normalne, ze Twoj kolega zapamietal Pub Downey`S. Na pewno sie dobrze bawil
            a to nam zostaje w pamieci. Pub jest dosc popularny i prawie zawsze
            zatloczony. Ma te wszystkie komponenty ktore sie podobaja podrozujacym
            mezczyznom i kobietom oczywiscie.
            Przy nastepnej wizycie warto odwiedzic najstarszy istniejacy pub w Filadelfii
            - Mc Gillin`s (Old Ale House) zalozony w 1860 roku na krociutkiej Drury St.
            Ma wspanialy klimat. Czesc personelu pracuje jeszcze od zalozenia :)))).
            Zartuje oczywiscie. I siedzacy przy barze facet, zawsze w tym samym miejscu,
            pije podobno od 50 lat. Ma zdrowie. I wschodnioeuropejski akcent.
            Tez spalismy wszyscy tutaj godzine dluzej po cofnieciu czasu.
            Jak nazywa sie Twoj pies i jakiej jest marki?
            Sloneczne serdecznosci,
            mojito.


            • Gość: pysiek13 zycie to przyjemne zajecie... IP: *.dewr.gov.au 27.10.03, 05:57
              Witajcie wszyscy po kolei i pojedynczo,

              Mojito,
              dostarczasz coraz wiecej info na temat Filadephi.czy ten facet w tym barze to
              czasem nie Polak? bym bardzo sie nie zdziwila. a swoja droga ma zaciecie
              czlowiek, przez tyle lat ten sam bar i ten sam stolek!
              co jeszcze podobno jest ciekawego o Filadelphi, to tajemniczy powojenny
              Philadelphia eksperiment do tej pory nie wyjasniony.a wszystkie niewyjasnione
              sprawy jak pewnie sam wiesz,rozbudzaja ludzka wyobraznie, nieprawdaz? czy sa
              jakies historie ciekawe o tym wydarzeniu?
              milo,ze spytales o mojego psies jest MARKI kundel,ale jest za to bardzo madry,
              jest troche podobny do Jack Russell terrier, ale tylko troche. imie dostalam
              gotowe razem z psem nazywa sie Boss.a czy Ty masz jakies zwierze?

              Gunther,
              Ty masz talent literacki! bardzo podoba mi sie Twoje 'rozbieranie', a
              szczegolnie moment Twojego 'odnalezienia'. czasami potrzebujemy takiego
              przebudzenia, terapii szokowej by zrozumiec co w rzeczywistosci liczy sie w
              zyciu czlowieka. powinienes pisac wiecej, moze cos w rodzaju odcinkow?
              napisales ze od momentu odnalezienia wygladasz jak maszkaron, no chyba tak zle
              nie jest? mnie tez nazywaja w domu Pysiek, bo jak przyszlam na swiat to wszyscy
              zaniemowili, i lekarz tylko skomentowal: ona ma taki smieszny pysiek, i tak
              zostalo. nawet rodzice nie wysilali sie zbytnio z wymyslaniem mi imienia.
              wymyslili dopiero z okazji chrztu swietego a to bylo szesc miesiecy pozniej.
              moj tata byl wojskowym, wiec tez nie bylo mowy o uczuciach i przytulaniu.
              miedzy rodzicami panowal emocjonalny lad, przepis byl krotki dawac uczucie na
              pierwszym miejscu, na drugim zapewnic spokoj psychiczny i materialny. mamy za
              bardzo nie pamietam bo umarla na raka persi jak bylam mala. wtedy tez tata
              postanowil odwiedzic swoja ojczyzne i jak tylko wrocil, zamkneli go tez na dwa
              lata. chyba te 2 lata to byly tamtejsze ich standarty na ludzi zle
              ukierunkowanych politycznie. a ja z moja starsza siostra mieszkalysmy u babci,
              co na dobre tylko nam wyszlo.

              Meenzer,
              tutaj juz nic nie da sie dodac, Gunter tyle napisal o szkole zycia. pozostaje
              mi zyczyc ci powodzenia i zawsze idz do przodu nie ma co sie ogladac za siebie.

              trzymajcie sie cieplo

              • mojito Re: zycie to przyjemne zajecie... absolutnie! 27.10.03, 07:15
                Witaj pysiek,
                Przez przypadek pochodzimy wszyscy (Ty, Gunther i ja) z "kryminalnych"
                ojcow. Taka sobie dygresja nasunela mi sie :))).
                Wiesz, o tym eksperymencie slyszalem ale nie bardzo interesowalem sie
                poniewaz to znikanie jakos nie przemawialo do mojej wyobrazni.
                Jezeli bedziesz nalegac - zainteresuje sie. Okret to USS Eldridge.
                Samo miasto jest takim polskim Krakowem. Tutaj napisano i wprowadzono
                w zycie pierwsza Konstytucje na swiecie (polska konstytucja byla druga).
                Miejsce jej podpisania uwieczniono na odwrocie banknotu studolarowego.
                A wiec w miare wazne miasto. Do slownika weszlo okreslenie Philadelphia
                lawyer. Okreslenie niepochlebne. Pochlebne opinie o orkiestrze symfonicznej
                na pewno slyszalas. Nie bede wtlaczal za duzo informacji o miescie w post.
                Wydaje sie, ze Twoj pies z racji imienia zarzadza w domu. Ja nie mam
                zwierzecia. Wynika to z racji pewnych "sezonowosci" moich podrozy i wowczas
                musialbym cos z nim robic. I dlatego nie chce. A szkoda, bo zwierzeta lubie.
                I tak gadu gadu i wplynalem w poniedzialek. Czas cumowac lodeczke na noc.
                Pilot Morfeusz stoi na kei i usmiecha sie do mnie.
                Dzisiaj rano - nowy dzien i nowy dolar:))).
                I tym przypomnieniem sobie twardych praw ekonomii koncze,
                slonecznie Ciebie/Was pozdrawiajac,
                mojito.
                • Gość: pysiek13 Re: zycie to przyjemne zajecie... absolutnie! IP: *.c.002.syd.iprimus.net.au 27.10.03, 11:27
                  Witajcie,

                  jaki ten swiat maly! przypomnialo mi sie, jak pare lat temu pakowalam sie do
                  wyjazdu do Australii, jeden ze znajomych zapytal ze szczerym zdziwieniem: do
                  Australii, przeciez to tak daleko? a ja odpowiedzialam pytaniem: daleko do
                  czego?
                  no wlasnie i tu takie ciekawe historie wynikaja. Ty Mojito i Gunther to
                  rzeczywiscie wygladacie na zblizone dusze, tak samo objechaliscie kawalek
                  swiata, jestescie zahartowani zyciem, chociaz moijto nie skory
                  do 'rozbierania', macie obydwaj poczucie humoru, dziwne,ze Wasze drogi gdzies
                  wczesniej sie nie spotkaly, akurat tutaj u Asi!!!
                  moj tata tez walczyl nie po tej stronie politycznej co trzeba i mysle ze do
                  klubu kryminalistow pewnie dolaczy nas wiecej. mnie tylko rozni od Was obu
                  brak tego matczynego otulania, ale wzrastalam wedlug podobnej hierarchi
                  wartosci. mnie jako dziewczynie bylo trudniej,bo cokolwiek robilam: I must do
                  twice as well as Dad to be thought half as good. napisalam po angielsku bo nie
                  wiem jak to przetlumaczyc. ale dzieki ze mialam wojskowego tate jestem bardzo
                  zdyscyplinowana i dobrze zorganizowana.
                  ciagle sie smieje jak sobie przypomne szkole latania Gunther. to tez tak w
                  przenosni, ale jak czesto by nam sie przydalo takie zetkniecie z betonem. zeby
                  docenic jak ulotne jest uczucie posiadania, jak krotkie sa chwile szczescia.
                  przez to zabieganie ludzie czesto staja sie powszedni, pokretnie pospieszni i
                  chaotyczni. forsa jest niezbedna,to fakt. niestety jej nadmiar powoduje, ze
                  ginie nam z pola uwagi codziennosc i jej uroda, te chwile zadumy, refleksji,
                  zwatpienia. czasami, gdy unosza nas porywy dobrego nastroju, zauwazamy piekno
                  nieba, kwitnace magnolie, czy podrywajace sie z nad wody ptaki. losy
                  przywiodly mnie w miejsce, gdzie nie brak niczego.
                  zycze Wam i sobie zeby nie zagubic celu w naszym podrozowaniu i bezpiecznie
                  dotrzec do tej koncowej przystani.
      • mars2000 MOJITO PYSIEK GUNTHER 27.10.03, 20:12
        zaluzcie sobie watek i spierd....stad
        • mojito Prognoza pogody. 27.10.03, 21:19

          Witaj,
          W ciagu paru dni powinno sie przejasnic i wowczas
          byc moze slonce rozjasni Twoj cien.
          Pozdrowionka,
          mojito.
          • Gość: gunther_0 Re: Prognoza pogody. IP: 203.185.240.* 28.10.03, 03:27
            Witajcie,

            mialem troche wolnego z pracy i pozyczyczylem samochod, zeby zwiedzic troche
            Sydney.
            Ludzie!!! samochody jezdza bez kierowcow, zanim sie przyzwyczailem ze tu
            lewostronny ruch , bylo kiepsko. pojechalem w Gory Blekitne, nawet ladnie nie
            powiem, zadne tm Tatry, ale mozna przebiegnac sie roznymi szlakami. przyroda
            rzeczywiscie jest tu odmienna, choinke tu zobaczyc to rzadkosc, nie tak jak w
            Polsce same smreki.
            Witaj Amigo Mojito,
            pogode przepowiadasz? ;))))
            ja tylko powiem cos na ten temat, ze ludzie nie wiedza co to jest slowo
            TOLERANCJA. ja nikomu tu miejsca nie zabieram, miejsca dosyc. gorzej jak kto
            nie ma nic do powiedzenia tylko urywa sie z MARSA i ma jakies dziwne pretensje.
            pozdrawiam serdecznie
            Pysiek,
            no powiedz nam jak to z tym psem? Boss, czy nie Boss?
            a tak ogolnie, wybieram sie niedlugo do Queensland a tu juz ktos pisal chyba
            Numbat jetses z qld? podaj namiary co warto tam zobaczyc
            pozdrawiam wszystkich
            • Gość: mary_anne Re: Prognoza pogody. IP: 203.12.97.* 28.10.03, 03:38
              Witam wszystkich co pisza i nie pisza, a jak nie pisza niech dalej siedza
              cicho! Bravo Gunter, nikt nikomu tu nie zabiera miejsca kazdy moze sie
              wypowiedziec. A jak temat komus nie pasuje, czemu nie dolaczysz sie i nie
              powiesz co myslisz?
              ja osobiscie nie pisze, bo nie mam na to czasu, mysle ze Asia ma tu ostatnie
              zdanie, ale ludzie troche kultury! no i wlasnie TOLERANCJI wam brakuje.
              pozdrawiam
              • mojito Bedzie slonecznie. 28.10.03, 04:02

                Witajcie Wszyscy,
                Taka mala (malutenka) dygresja. Analogia do glosowania. Jezeli sie nie
                glosuje za ewentualnym kierunkiem, to konsekwentnie nie powinno sie
                narzekac.
                Mark Twain powiedzial, ze wszyscy narzekaja na pogode, ale nikt nic
                w zwiazku z tym nie robi.
                Moim zdaniem bedzie slonecznie, mimo dzisiejszego uporczywego deszczu.
                Gunther Amigo, Tobie i Wszystkim zdrowka i slonca,
                mojito.
                • numbat Re: Bedzie slonecznie. 28.10.03, 08:54
                  witam, wszystkich i pozdrawiam oczywiscie Asie.
                  Zapracowan bestia bylem i inne sprawy ,wiec dopiero wpadlem zobaczyc,
                  jak sobie dalej radzi to forum . A radzi sobie dobrze...i dobrze.
                  Tak trzymac.Moze troche podrzuce innych emigracyjnych historii.
                  26.10- The Sydney Moring Herald -opublikowal artykula na temat emigracji
                  tytual " EXPATRIATS HAVE A WORLD FULL OF REASONS FOR LEAVING"
                  POCZATEK: "Australia likes to think of itself as place where people want to live
                  but,incresingly,it is place people like to leave."
                  Bardzo dobry artykul poruszajacy problem- tak wemigrowania do innych krajow
                  z Australii.Ciekawe. Prawdopodobnie okolo 1 miliona australijczykow-
                  w ostatnim czasie wyemigrowalo- na stale do innych krajow.
                  Przyczyny sa rozne.Federalny rzad w Canberze -opublikowal raport w ktorym,
                  powiedziano ze polowa ludzi ktorzy wyemigrowali z Australii do innych krajow
                  zarabia od $100.000 do $150.000.Ale pieniadze nie sa tylko podstawa emigracji.
                  Sa strony komputerow gdzie istniej tzw. inetrnet expats -base-
                  Southern Cross Group. W tym roku 4000 tys. ludzi uczesticzylo w wyminaie
                  pogladow- doswiadczen ,na temat emigracji z Australii do innych krajow.
                  Ma byc wydana ksiazka - Australian Expats: Story from Abroad.
                  Czasmi ludzie emigruja z Australii do kraju swojego urodzenia, ale tez ze
                  wzgledow rodzinnych.
                  Profesor Graeme Hugo z uniwersytetu w Adelaida (SA)przeprowadzil badania,
                  i stwierdzil ze, najwiecej Australijczykow - na stale mieszka w Anglii
                  nastepnym krajem jest Grecja.Te badania byly prowadzone na przestrzeni ostatnich
                  10 lat.Stwierdzona ze emigracja z Australii mozna okreslic na 146%-ludzie
                  emigrowali z Australii do innch krajow tez- nie majac zadnych kontaktow, czy
                  tez rodzinnych spraw.Emigracja do Azji z Australi- okolo 50%, czesto sa to
                  ludzie mlodzi- konczacy studia w Australii, lub majacy rozne zawody techniczne.
                  Mr. Alenn bedac na stale w USA -robil badania chcac skontaktowac sie z
                  az...15 tys. australijczykow ktorzy mieszkaja na stale na Manhatanie.
                  Wielu z tych ludzi powiedzialo ze wyemigrowali poniewaz mieli taka szanse-
                  praca,doswidczenie,-ktore nie osiageliby w Australii.Ale tez pewna grupa
                  okreslila to-jako szukanie nowego doswiadczenia zyciowego - nowego zderzenia
                  sie ze swiatem.Australijczycy wprost stierdzali ze, nie czuja ze jest tio
                  tzw. drenaz muzgow, alepozwoli Im to bardziej otwarcie spojrzecf na, sprawy
                  Australii w kontekscie ogolnym-swiatowym, ale tez stierdzili ze doswiadczenia
                  ktore, otrzymaja beda chcieli przekazac Australii.
                  Grupy te sa bardzo aktywne komputerowo i wymieniaja swoje doswiadczenia i
                  poglady. W USA istnieje kilkanascie grup tzw.
                  Young Australian Professional in America- a takze American Australian
                  Association.
                  5 lat wstecz -grupa ta
                  "Southern Cross Group" zaczela miec wplyw, na federalny rzad -
                  aby zmienic tzw, sekcje 17 w Australian Citizenship Act z 1947 roku ktory,
                  zbaranial miec Australijczykom podwojne obywatelstow. W tym roku ten przepis
                  zmieniono. I grupa odnisla ogromny sukces.
                  I tak w Europejskiej strefie mieszka na stale : 415 tys australijczykow
                  w innej czesci Europu ( nie Unjnej) mieszka 30 tys. w Ameryce Polnocnej
                  na stale mieszka 142 tys Australijczykow, w Centralnej i Poludniowej Ameryce-
                  okolo 7 tys, osob. Bliski Wschod 50 tys osob. w Afryce 14 tys.
                  W Azji- okolo 130 tys.W regionie Pacyfiku- 80 tys, Australijczykow.
                  Na Nowej Zleandii sa obliczenia -na stale mieszka prawie 70 tys Australijczykow.
                  To tak z grubsza. Ciekawy artykul i chyba wlaczony w ta dyskusje ktora, odbywa
                  sie na tym forum.

                  serdecznie i cieplo pozdrawiam
                  wszystkich do nastepnego klikniecia.
                  w tym
                  • Gość: Asia Wszystko sie pokicialo IP: 203.98.10.* 28.10.03, 22:49
                    Witam

                    obiecalam ze napisze jak bylo w tych goracych zrodlach ale wszystko wzielo w
                    leb. Strasznie sie rozchorowalam wiec z wyjazdu nic nie wyszlo niestety.
                    Napiszcie cos wesolego bo moje samopoczucie siega dna, smarcze, kicham, bola
                    mnie boczki i wogole jest mi zle i jestem strasznie marudna.

                    Ciesze sie ze dolaczyly do nas nowe osoby :), niektorzy nawet troszke bardziej
                    otwarci niz inni (nie wytykajac palcami), chetnie bym dopisala jakis komentarz
                    tu i tam ale szumi mi w glowie jakbym zdrowego kaca miala, moja blyskotliwosc
                    jest bliska zeru przez ostatnie kilka dni wiec pozwolcie ze nie bede sie
                    chwilowo blaznic.
                    Mam jedno pytanie czy ktos moze slyszal o firmie Stu Maccann & Ass? lub o
                    www.newjob.co.nz? ktos kto sie wybiera do nz wlasnie mi o nich napisal ale boje
                    sie ze poprostu biora pieniadze od ludzi i na tym sie ich dzialalnosc konczy,
                    jezeli ktos cos slyszal to dajcie znac.

                    Podam swoj nr tel gdyby ktos chcial do mnie zadzwonic i mnie pocieszyc :) 64 3
                    3546524

                    • peter2715626 Re: Wszystko sie pokicialo 29.10.03, 00:13
                      Ja zawsze ostrzegam przed posrednikami.

                      Juz takie historie slyszalem...........

                      Trzeba liczyc tylko na siebie, moim zdaniem.
                  • Gość: Gunther_0 Re: Bedzie slonecznie. IP: *.syd.pacific.net.au / *.syd.pacific.net.au 28.10.03, 22:53
                    Witajcie slonecznie, hola Amigo, hola przyjaciele,

                    ja tu rzucilem male pytanko, A Ty Numbat napisales doktorat na temt ruchow
                    migracyjnych. jest to interesujace szczegolnie dla mnie bo przemieszczam sie
                    regularnie. jestem bardziej za wyjazdem Australijczylow z wlasnego kraju, bo
                    robia wiecej miejsca dla nas biednych emigrantow. zjawisko to Numbat jest
                    obserwowane od zamierzchlych czasow, fakt ludzie sie przemieszczaja i to z
                    roznych przyczyn ekonomicznych i innych.
                    a teraz wracajc do mojego pytania, czy masz cos do polecenia w Qld godnego
                    uwagi? podaj namiary, ja jestem ciekawy wszystkiego, no moze omine to wasze
                    Casino, w Europie i w Stanach sa jednak lepsze, bez urazy.
                    Mojito, prognoza pogody wysmienita, przeciez jednak w strugach deszczu mozna
                    dostrzec promyk slonca :)))))

                    pozdrawiam
                    PS. Pyyyyyyyyyyysiek, jestes? nie znikaj!!!!!!!!!!!!!!
                    • mojito Asiu, zdrowiej, zdrowiej, zdrowiej ! 29.10.03, 02:40
                      Hola Amigos,
                      Wierze, ze wkrotce bedziesz czula sie lepiej. Aby miec tego pewnosc
                      jutro wracajac z pracy przewroce dwie male tequile w Alma de Cuba
                      za Twoje zdrowie. Jezeli nie bedzie wyczuwalnej poprawy powtorze zabieg
                      pojutrze. I jezeli to nie pomoze (w co watpie), to zrobie awanture
                      w barze. Bo nie chce sie rozpic pijac Twoje zdrowie:))).
                      Ja w piatek zaszczepilem sie sezonowo przeciwko grypie i podobnym.
                      Zdania sa jak zwykle podzielone co do skutecznosci ale w moim przypadku
                      od lat to dziala.
                      Interesujaca ta rozprawa o migracji Australijczykow. Gunther zastanow sie
                      jak by ich bardziej zachecic do opuszczania Australii z powodu wymienionego
                      przez Ciebie.
                      Asiu, uwazaj z posrednictwami pracy. Dobre firmy dostaja pieniadze od
                      zatrudniajacych. I nie powinno sie placic. Badz ostrozna. Ja osobiscie
                      nie wierze w te posrednictwa.
                      Gunther moje sloneczne pozdrowienia nie maja nic wspolnego z aktualna
                      pogoda. Czasami jest slonecznie i pozdrowienia sie pogodowo i nastrojowo
                      zazebiaja.
                      I na zakonczenie zgodnie z zyczeniem Asi dowcip. Przychodzi pacjent do
                      lekarza i mowi: czuje sie ostatnio nie najlepiej, prosze mnie zbadac
                      i ewentualnie znalezc jakas niedroga chorobe. Aaa, jeszcze jeden. Adwokat mowi
                      do klienta. Sprawe wygralismy. Teraz tylko pozostaje zaplacic grzywne i
                      odsiedziec.
                      I tym optymistycznym akcentem koncze i slonecznie Was wszystkich pozdrawiam,
                      mojito.
                      • Gość: gunther_0 Re: Asiu, zdrowiej, zdrowiej, zdrowiej ! IP: 203.185.240.* 29.10.03, 03:53
                        Witajcie Amigos,

                        to jest doskonaly pomysl z tym wypiciem za zdrowie gospodyni! Popieram i
                        zaczynac dzis wieczorem, przy naszych spojnych wysilkach Asia staniesz na
                        nogach niewatpliwie w krotkim czasie, a moze na rzesach tez? czego Ci
                        serdecznie zycze.Twoj przyjaciel.

                        dzisaij jechalem do pracy pociagiem jako ze pojazdu nie posiadam i obserwowalem
                        tubylcow.czego te ludziska nie wyprawiaja w tym pociagu!czytaja, pija kawe,
                        rozmawiaja przez telefon(!!!), dziewczyny maluja sie, jedza, nawet
                        widzialem...no, ale moze to nie takie istotne. no i tutaj Mojito pora roku mi
                        sprzyja, bo dziewczyny coraz bardziej rozebrane.jedna nie powiem ladna buzia,
                        ubrana w spodnie marki 'bardzo gleboko wykrojone',jak sie przychylila nad
                        torebka, to moglem przeczytac dokladnie jakiej marki miala 'underwear'. byl to
                        definitywnie Calvin Klein, czyli marka dobra, a to co przykrywala (a raczej
                        odkrywala)marki nizszej kategorii, nie obrazajac nikogo. i tu takie smieszne
                        mysli mi sie nasunely. ze tez ci projektanci mody tak powaznie traktuja, to co
                        robia.ze uwazaja,iz projektujac majtki, ktore po raz pierwszy w historii
                        cywilizacji wydobywaja zenskie/meskie posladki z anonimowosci, przekazuja
                        swiatu jakis wazny message.ale to takie mysli na marginesie.moda stala sie
                        najwazniejsza sztuka naszych czasow.kiedy bylem jeszcze po Twojej stronie globu
                        Mojito, na gmachu Metropolitan Museum ogloszono wystawe Gianni Versace, a obok
                        dwie male informacje o wystawach Degas i Moneta. nie bede wyjasnial gdzie
                        walily tlumy.
                        ale ja znowu tu zaczalem temat o 'majtkach', mysle ze nikt sie nie obrazil?ja
                        tak przygladam sie tym dziewczynom z boku, czasem porozmawiam, moje serce
                        jeszcze krwawi po podbojach w Europie i tudziez Ameryce. tak w tych podrozach
                        trudniej o kontakty, zeby znalezsc kogs interesujacego do grania na zyciowym
                        pianinie.
                        tymczasem tyle, ciagle oczekuje wiesci z Queensland.
                        pozdrawiam

                        • mojito Re: Asiu, zdrowiej, zdrowiej, zdrowiej ! 29.10.03, 04:17

                          Hola Gunther, Amigo,
                          Skoro zaczales o zeglowaniu, jachtach i majtkach to dodam, ze w drodze
                          do pracy i czasami z pracy mijam dwa sklepy Victoria`s Secret
                          (VictoriasSecret.com). Ostatnio "wyszly" one na ulice. Przypominaja
                          sympatycznie o nadchodzacym sezonie prezentowym. Zdecydowanie zwracaja
                          uwage na nowe i mniej nowe kolekcje bielizny. Niekoniecznie cieplej.
                          Byc moze firma obawia sie, ze w natloku ustawiajacych sie w blokach
                          startowych innych sklepow moze byc niezauwazalna. Jezeli tak jest,
                          to jej obawy sa nieuzasadnione.
                          Pozdrowionka sloneczne,
                          mojito.
                        • Gość: pysiek13 Re: Asiu, zdrowiej, zdrowiej, zdrowiej ! IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 29.10.03, 05:05
                          Witam wszystkich,

                          Asiu, milo bylo uslyszec twoj glos!
                          zdrowiej jak najszybciej i najlepszego!

                          Mojito, Ty jak zwykle tutaj nie tylko palisz w piecu, ale i rozswietlasz
                          strone, czy pogoda czy deszcz :-)))))))
                          Gunter, to trudna sztuka grac na cztery rece i czasami ludziom myla sie melodie.
                          A pies? moj pies jest moim najlepszym przyjacielem, dostalam go razem z
                          imieniem, od moich przyjaciol, ktorzy sie przeprowadzali i nie mogli go niestey
                          zabrac ze soba.pewnie by go uspili gdybym go nie przygarnela.

                          Numbat, Twoj post jest rzeczywiscie interesujacy.wez tylko pod uwage, ze oba
                          kierunki wyjazd/przyjazd sa konieczne do utrzymania ekonomicznej stabilizacji
                          kraju. za malo obywateli tez niedobrze, bo kazdy kraj zeby odpowiednio
                          funkcjonowal musi zapewnic to minimum mieszkancow,chodzi o pewien balans.

                          zyczac tez sobie i Wam zebysmy mogli zachowac pewien balans po wieczornych
                          drinkach zegnam na dzisiaj
                          • meenzer Re: Asiu, zdrowiej, zdrowiej, zdrowiej ! 29.10.03, 10:44
                            Dzieki za wszystkie mile slowa
                            Asia wracaj do zdrowia i pisz więcej !
                            • Gość: gunther_0 no to tak ogolnie. IP: *.syd.pacific.net.au / *.syd.pacific.net.au 29.10.03, 22:43
                              Witajcie Amigos,

                              mam dziwne wrazenie ze umyka mi cos nieuchwytnego.

                              ale moze tak jeszcze o modzie. Hey, Mojito Amogo, Ty jestes szczesciarz, te
                              modelki z Victoria's Secret to niesamowicie atrakcyjne dziewczyny. no i mowisz
                              tak paraduja w tej nie powiem bieliznie? przy takiej zimnej pogodzie? chyba
                              jednak zmienie rejs, albo co?
                              a tak powaznie, to czy nie zauwazyliscie, ze ludzie bogaci, nie mogac nic
                              madrego wymyslic, gonia za moda, i z krawcow (przepraszam teraz krawcow nazywa
                              sie designerem) robia prorokow.pamietam jeszcze napis gdzie ojciec chodzil szyc
                              ubranie, bo za komuny nic kupic nie mozna bylo. 'Eugeniusz Pawlak krawiectwo
                              mezczyzniane w podworzu', dzis to by sie nazywalo imperium designingu. Ameryka,
                              a zwlaszcza Europa Zach weszla w faze wielkiej konsumpcji.Wspomniany pan Genio
                              szyl doskonale i jak z ojcem chodzilem do miary, zawsze pytal grzecznie:w
                              ktorej nogaweczce pan szanowny szabelke nosi? a ojciec z kolei pytal go, czy
                              robiac przyjecie na cztery osoby potrzebuje 2litrow wodki, czy moze wiecej?
                              dzisiaj w wywiadzie dla TV pan Genio mowilby o globalizacji, przystapieniu
                              Polski do Unii i czy US powinno skonczyc wojne w Iraku.
                              moje konkluzje na temat mody sa wynikiem zderzenia prostego czlowieka z chorym
                              wyrafinowaniem swiata zaprogramowanym przez kulture masowa.Takiego swiata , w
                              ktorym prawdziwe wartosci przyslonil cynizm i oszalala konsumpcja.a co nasze
                              Panie na temat mody?

                              no chyba dzisiaj tez skocze do pobliskiego pubu i wypije za Twoje zdrowie Asia.
                              Jak sie w ogole miewasz, malo ostatnio piszesz, rozumiem ze masz utrudniony
                              dostep do internetu,my tu cierpliwie czekamy,sympatycznie z Toba sie gawedzi.

                              no i z braku informacji z Qld wyglada, ze wyruszam na podboj w nieznane tereny,
                              ale jest to swoja droga pasjonujace. Meenzer, jak jeszcze czytasz zycze Ci
                              chlopie naj...znajdziesz swoja sciezke, jestem pewny, odwagi. powodzenia
                              pozdrawiam
                              • Gość: Asia Re: Nie ma to jak Polacy IP: 5.5D* / 203.98.50.* 30.10.03, 03:10
                                Witam wszystkich cieplutko

                                jestescie przesympatyczni, wszystkim ktorzy do mnie zadzwonili bardzo bardzo
                                dziekuje, sprawiliscie mi naprawde duza frajde, bylo bardzo milo usluszec Wasze
                                glosy i pogadac, to jakby krok blizej do tego zebysmy sie lepiej poznali.

                                Wszystkim tym ktorzy pija za moje zdrowie tez bardzo uprzejmie dziekuje,
                                niewiem jakie ilosci pijecie ale chwilowo jakos mi nie przechodzi, wiec albo
                                pijecie jakies rozcienczone drinki albo za male ilosci hihi (zartuje oczywiscie
                                i musze szybko zdrowiec cobyscie w nalog nie powpadali.)

                                Jezeli chodzi o to biuro posrednictwa pracy to nie dla mnie, ktos kto sie
                                wybiera do nz pytal mnie czy wiem cos na ten temat, tez ostrzegalam ze na ogol
                                takie firmy ktore biora pieniadze za znalezienie pracy to naciagacze, tym
                                bardziej ze Ci chca jakies naprawde duze pieniadze.

                                Ja wlasnie wpadlam na internet troszke bo ide na interview i mam kilka minut,
                                ciesze sie ze w dalszym ciagu tu jestescie i podtrzymujecie ten watek.

                                Jezeli chodzi o mode to chyba dla wielu osob jest to namiastka dziela sztuki na
                                ktore moga sobie pozwolic bo nie kazdy moze sobie Picassa czy innego Warhola na
                                scianie powiesic, a na majtki marki KK wiele osob moze sobie pozwolic i w ten
                                sposob oszukac swoja proznosc. Ceny i za te majtki i za inne dziela sztuki nie
                                wiele maja wspolnego z ich wartoscia oczywiscie ale z tym ile ludzie maja
                                pieniedzy na wydanie i jak snobistyczni jestesmy, mozliwe ze jak jak bym miala
                                duze kwoty do wydania na cos co nie jest mi potrzebne to tez bym sobie takie
                                majtki albo i jeszcze drozsze kupila i nosila je na wierzchu coby wszyscy
                                widzieli ze mnie stac na nie :)
                                no ale jak ze wszystkim punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia wiec co kto
                                ma na scianie , w jakich majtkach lata, jakim samochodem jezdzi itd itd zalezy
                                tylko od tego gdzie i jak wygodnie sie siedzi

                                Pozdrawiam Wszystkich cieplutko, jeszcze raz dziekuje bardzo za telefony,
                                toasty za moje zdrowie i zyczenie powrotu do zdrowia, trzymajcie sie cieplo
                              • mojito Asiu, jak zdrowko ? 30.10.03, 03:15

                                Witajcie Amigos,
                                Asiu, zgodnie z moja wczorajsza zapowiedzia wypilem dzisiaj dwukrotnie
                                za Twoj szybki powrot do zdrowia. Co prawda dwie tequile zamienilem
                                na dwie margarity. Sadze jednak, ze to male rozcienczenie nie rozwodnilo moich
                                szczerych intencji. A jak sie czujesz dzisiaj?
                                Gunther, dzisiaj nic o jachtach. Nie chce byc monotematyczny:))).
                                Sloneczne pozdrowionka dla Wszystkich,
                                mojito.
                                • Gość: Asia Re: Asiu, jak zdrowko ? IP: 5.5D* / *.clear.net.nz 30.10.03, 03:22
                                  Mojito

                                  kurcze no nie dziwota ze ten kaszel mi nie przechodzi, trudno zeby po
                                  margaricie przeszedl, widac nie bardzo ci zalezy na tym zebym szybko
                                  wyzdrowiala jak Ty takie damskie drinki pijesz za moje zdrowie :)

                                  • mojito Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa.. 30.10.03, 03:29

                                    Witaj Asiu,
                                    Raz jeszcze przepraszam. Jutro wroce do rumu i tequili.
                                    Nie wiem jakie u Was "kreca" margarity ale u mnie sa mocne
                                    i zdecydowanie nie damskie. Tym niemniej jutro zgodnie
                                    z Twoim kaszlacym zyczeniem.
                                    Zdrowka zycze,
                                    mojito.
                                    • Gość: mary_anne ja jestem prawie nowa. IP: 203.185.240.* 30.10.03, 03:46
                                      Dzien dobry Wam wszystkim,

                                      tak ladnie piszecie, ze dolacze sie do Was. nie mam duzo czasu bo pisze z
                                      pracy, ale czasem moze zdaze cos wtracic. Asia Ty jestes udana z tym watkiem.
                                      Popieram Twoja opinie co do mody. w drogich 'majtkach' mozna pobiegac i kogos
                                      poczarowac, a na dziela sztuki nie kazdego stac.
                                      co do mody to rzeczywiscie, gunter ma racje z krawcow ludzie zrobili niemalze
                                      prorokow, ale my kobiety nie dajemy sie zwariowac tak zupelnie. ja lubie kupic
                                      ladny ciuch, i ladna bielizne, ale tak naprawde nie szaleje, zeby wydac tyle
                                      forsy zaraz.a mezczyzni nie sa wcale gorsi pod wzgledem ubierania. u mnie w
                                      office przychodza tacy eleganccy panowie i pachnacy, ze jest gdzie oko spoczac.
                                      jest to dla nas kobiet wazne ze mezczyzni tez dbaja o siebie, znacznie
                                      przyjemniej z takim porozmawiac czy umowic sie na lunch.
                                      mysle ze z moda to jest tak jak hobby. niektorzy bardziej przykladaja uwage do
                                      stroju, a inni mniej. ja mysle ze ladnie, elegancko ubrana kobieta ma wieksze
                                      szanse nie tylko w znalezieniu partnera ale tez w pracy inaczej patrza. ja
                                      widze po sobie, ze zawsze milo komentuja jak jestem dobrze ubrana, a i na
                                      partnerow nie moge narzekac. wprawdzie ostatnio nie najlepiej mi sie uklada,
                                      ale wszystko przede mna i napewno kogos poznam.
                                      pozdrawiam
                                      a, jeszcze wyjasnie ze chwilowo mieszkam w Canberze ze wzgledu na prace ,ale
                                      juz niedlugo przeprowadzam sie do Queensland, bo mam tam transfer z pracy.
                                      • Gość: Asia Re: Witaj Mary-anne IP: 5.5D* / 203.98.50.* 30.10.03, 04:34
                                        milo ze do nas dolaczylas, im nas wiecej tym watek bardziej interesujacy,
                                        powiedz nam cos wiecej o sobie, jezeli oczywiscie masz ochote. :)

                                        Oczywiscie ze milo jest popatrzec jak ludzie sa ladnie, elegancko ubrani,
                                        zadbani, pachnacy, i jak zauwazylas dobrze ze nie tylko Panie ale i Panowie
                                        dbaja o siebie bo widok zaniedbanej osoby nikogo nie rajcuje. Z ta moda to bywa
                                        roznie, bo moda moda a umejetnosc ubrania sie to zupelnie cos innego, ja zawsze
                                        sie dziwie ze w krajach w ktorych jest naprawde olbrzymi wybor wszelkiego
                                        kalibru ubran, niektorzy wygladaja jak strachy na wroble. Najwazniejsze to zeby
                                        dobrac cos dla siebie, niekoniecznie to musi byc ostatni krzyk mody. Zadbana
                                        kobietka zawsze zwraca na siebie uwage niezaleznie od wieku, sa takie
                                        szczesciary ktore w worku po kartoflach wygladaja dobrze, ale wiekszosc z nas
                                        musi poprostu znalezc swoj styl zeby sie dobrze prezentowac.

                                        Pozdrawiam serdecznie i witamy na pokladzie :)

                                        • Gość: Asia Dobre wiesci IP: 5.5D* / 203.98.50.* 30.10.03, 04:39
                                          Co prawda w dalszym ciagu nie czuje sie najlepiej (fizycznie) ale psychicznie
                                          dzisiaj zdecydowanie sie dobrze poczulam, Dostalam prace
                                          Hurrrrrrrrrrrrrrraaaaaaaaaa,,, zaczynam w poniedzialek , naprawde sie ciesze,
                                          dzisiaj Ci pijacy moga i za moje zdrowie cos mocniejszego wychylic i za
                                          powodzenie w nowym miejscu pracy. :) I ciesze sie ze moge sie z Wami ta dobra
                                          wiadomoscia podzielic.

                                          Trzymajcie sie Wszyscy cieplutko
                                          • mojito Re: Dobre wiesci 30.10.03, 04:51
                                            Gość portalu: Asia napisała:

                                            " dzisiaj Ci pijacy moga i za moje zdrowie cos mocniejszego wychylic i za
                                            powodzenie w nowym miejscu pracy".

                                            Witaj ponownie Asiu,
                                            Gratuluje serdecznie. Rozwazalem ulozenie sie do snu ale teraz zdecydowanie
                                            wracam do baru :))).
                                            Sloneczne pozdrowionka,
                                            mojito.
                                            • Gość: Asia Re: Dobre wiesci IP: 5.5D* / 203.98.50.* 30.10.03, 04:56
                                              Mojito

                                              to wypij jednego glebszego i za mnie bo ja jestem na antybiotykach i niestety
                                              nie moge :(

                                              dzieki za gratulacje :)

                                              • Gość: Pysiek13 Re: Dobre wiesci IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 30.10.03, 05:00
                                                Asia gratulacje, Ty masz sile przebicia!!! najlepszego!
                                    • Gość: pysiek13 Re: Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa.. IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 30.10.03, 04:57
                                      Witajcie wszyscy starzy i nowi,

                                      Asia to niemozliwe zebys jeszcze po tych wszystkich 'za zdrowie' nie doszla do
                                      siebie, mam nadzieje, ze mimo przeziebienia interview bylo pomyslne? jesli
                                      planujesz nastepne interview, dobrze jest zajrzec na strone www.monster.com
                                      jest tam duzo wskazowek dla szukajcych pracy.

                                      Mojito, jak sie masz?
                                      dopisze do Twoich dowcipow/zartow kilka 'zlotych' mysli Woody Allen:

                                      posiadanie pieniedzy jest lepsze od ich braku, przynajmniej z powodow
                                      finansowych.
                                      poruszanie z predkoscia swiatla jest niemozliwe, a juz napewno nie pozadane, bo
                                      zwiewa czapke.
                                      biseksualizm? niewatpliwie podwaja twoje szanse na sobotnia randke.
                                      moj mozg, to moj drugi ulubiony organ.
                                      seks bez milosci to puste doswiadczenie.ale wsrod pustych doswiadczen to jedno
                                      z najlepszych.
                                      pani maz, nie wiem, moze sie powiesil, ale skoro byla pani jego zona, wcale sie
                                      temu nie dziwie.
                                      mam kategorie 'z', na wypadek wojny ja zostaje zakladnikiem.
                                      mezczyzne mozna znokautowac jednym zdaniem: wole byc twoim przyjacielem niz
                                      kochankiem.

                                      trzymajcie sie cieplo, pozdrawiam


                                      • Gość: Asia Re: Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa.. IP: 5.5D* / 203.98.50.* 30.10.03, 05:00
                                        OJJJJ Pysiek

                                        a po co mi nastepne interview jak dostalam prace, czy ja na interview maniaczke
                                        wygladam? znam wieksze przyjemnosci w zyciu niz plytkie rozmowy.

                                        pozdrawiam i jeszcze raz dzieki za tel. :)
                                        • Gość: gunther_0 gratulacje Asia!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.syd.pacific.net.au / *.syd.pacific.net.au 30.10.03, 07:34
                                          Witam Amigos w niesamowicie dobrym humorze, a dobry nastroj udziela sie podobno
                                          globalnie.

                                          Asia dostalas prace, swietnie! Gratulacje, to prawie z pracy do pracy i nie
                                          ogladasz sie na panstwowa dole? nie rozumiem tylko 'znam wieksze przyjemnosci w
                                          zyciu niz plytkie rozmowy'? wydawalo mi sie ze proces interview jest bardzo
                                          skomplikowany, podchwytliwe pytania, spowiadanie sie z grzechow, opowiadanie
                                          zyciorysu itp to mowisz ze dla Ciebie to fraszka? moze na nauki sie zapisze u
                                          Ciebie?
                                          w dobrym humorze natomiast jestem z powodu lunchu. znalazlem w malym zakatku
                                          knjpke chilijskiego pochodzenia i Amigo Mojito, jak jeszcze mnie czytasz,
                                          przypomnialy mi sie dobre czasy. Masz racje temat trzeba zmieniac, trzeba isc
                                          za ogolnymi tendencjami i nie wyskakiwac z jakimis np. majtkami.byles w
                                          Santiago Amigo? podeszla do stolika taka Czekoladka i pyta: apertif? oczywiscie
                                          pisco sour. potem moze:machas a la parmezana, ostiones al pil pil,ceviche,
                                          czemu nie? bylem glodny wiec radosnie powitalem wszelakie sugestie kelnerki.
                                          zeby jej wynagrodzic te starania zaprosilem ja na kawe, ale wymowila sie praca.
                                          wyobrazasz sobie odmowila, ale widzialem ze oczy klamia, cialo chcialo, a glowa
                                          mowila 'nie,nie'.mowie ci te oczy, te ruchy, ech, znowu mi sie ta WOLOWINA
                                          przypomniala...
                                          ale dalej pozostaje w radosnym nastroju czego i Wam wszystkim zycze na
                                          dzisiejszy wieczor i nie tylko
                                          pozdrawiam
                                          • Gość: Tomek Re: gratulacje Asia!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.broadcom.com 30.10.03, 19:06
                                            I ja dolaczam sie do gratulacji.
                                            Dobrze jest uslyszec ze taka mila osoba jak Ty odnosi sukcesy :)
                                            • peter2715626 Re: gratulacje Asia!!!!!!!!!!!!!!! 30.10.03, 21:22
                                              Ja tez gratuluje......

                                              Musze sie pochwalic, ze zadzwonilem do Asi i mialem przyjemnosc z nia
                                              rozmawiac. Uwierzcie mi, ze przez telefon jest rownie sympatyczna jak na tym
                                              forum.
                                              • Gość: pysiek13 w dobrym nastroju i TGIF IP: *.b.002lg.syd.iprimus.net.au 30.10.03, 23:37
                                                Witajcie porannie, choc troche deszczowo,

                                                jak to milo tu zajrzec. wszystkim chyba udzielil sie dobry nastroj ;))))i na
                                                dodatek jest juz piatek.

                                                Asia moje posty po prostu sie rozminely, bynajmniej nie wysylam Cie na kolejne
                                                i/v. Jak u Was wyglada interview? czy rzeczywiscie to plytka rozmowa? Swoja
                                                droga to jestes szczesciara, tak za pierwszym podejsciem...

                                                Co do mody i ogolnie konsumpcji, mysle ze swiat oferuje nam nesamowita ilosc
                                                wszystkiego do wyboru. DUZOWSZYSTKOSC sprawia, ze sporo ludzi nie jest w
                                                stanie skupic sie na niczym. czesto tez te osoby stracily talent do
                                                eliminowania, do swiadomego wybierania miedzy rzeczami naprawde potrzebnymi,
                                                pieknymi, waznymi a po prostu rzeczami, ktore sa nam dostepne.
                                                a jesli chodzi o mode, to jestem raczej za rzeczami eleganckimi ale
                                                praktycznymi. jestem skromna, ale pewna siebie. nie widze potrzeby blyszczec
                                                drogim ciuchem.
                                                pozdrawiam
                                                • mojito Kiwi i inne. Kipikipi na przyklad. 31.10.03, 02:49
                                                  Witam Wszystkich Slonecznie i niepiatkowo jeszcze,
                                                  Asiu, jak zdrowko? Czy pic dalej?
                                                  W nowym numerze miesiecznika Travel + Leisure bardzo ciekawy artykul
                                                  o Nowej Zelandii. O restauracjach i bogatej kuchni glownie. Po raz pierwszy
                                                  przeczytalem o kipikipi i dowiedzialem sie ze zdziwieniem, ze to nie
                                                  wrzaca woda :))).
                                                  Gunther Amigo, Santiago de Chile - si. Jak smakowalo ostatnio ceviche?
                                                  Pysiek dzieki za maksymy W. Allena. Zabawne. Lubie tez M. Twaina - "There
                                                  are three kinds of lies: lies, damned lies, and statistics.
                                                  W Polsce w tym roku uslyszalem w Krakowie o rodzajach prawdy:
                                                  Cala prawda, tys prawda i g...o prawda. Czy podobnie.
                                                  Gdyby cos, nie ten tego - to absolutnie zdrowego i oczywiscie slonecznego
                                                  weekendu piszacym/czytajacym zycze,
                                                  mojito.
                    • numbat Re: Bedzie slonecznie. 31.10.03, 06:34
                      Gość portalu: Gunther_0 napisał(a):

                      > Witajcie slonecznie, hola Amigo, hola przyjaciele,
                      >
                      > ja tu rzucilem male pytanko, A Ty Numbat napisales doktorat na temt ruchow
                      > > a teraz wracajc do mojego pytania, czy masz cos do polecenia w Qld godnego
                      > uwagi? podaj namiary, ja jestem ciekawy wszystkiego, no moze omine to wasze
                      > Casino, w Europie i w Stanach sa jednak lepsze, bez urazy.
                      > Mojito, prognoza pogody wysmienita, przeciez jednak w strugach deszczu mozna
                      > dostrzec promyk slonca :)))))
                      >
                      > pozdrawiam
                      > PS. Pyyyyyyyyyyysiek, jestes? nie znikaj!!!!!!!!!!!!!!


                      Witam i pozdrawiam ( Asi zycze zdrowia...i oczywiscie zadzwonie, ale jestem
                      strasznie ( bez sensu:))) zajety.
                      Gunther napisze wkrotce, co mozesz fajnego zobaczyc w Qunsland.Sa tutaj
                      fenomenalne miejsca.
                      Tylko daj mi chwile czasu, bo musze sie skoncentrowac, i podac Tobie
                      kilka ciekawych historii. Przy nastepnym "stuknieciu" w klawisze
                      komputera postaram sie napisac o miejscach w ktore warto wpasc.
                      Jezli chodzi o kasyno- to nie jestem zwolennikiem. Ale podobno
                      wiecej jest przegrywajacych fortuny , niz wygrywjacych- wiesz rzad- musi miec
                      podatki- ale podobno tez ktos czasmi tam wygrywa. Czyli pogoda dla bogaczy:)))
                      Problem hazardu w Australii- jest ogromnym problemem.Rzad autralijski jest temu
                      przychylny- poniiewaz ma bardzo duze pieniadze z podatkow, od hazardu. To sa
                      miliardy doalrow. A ludeczkowie w tym kraju przegrywaja ogromne pieniadze.
                      Podobno w tamtym roku na wszystkich grach hazardowch- lacznie z
                      kasynami,australijczycy przegrali li tylko okolo 100 bilionow dolcow!!! mozesz
                      sobie policzyc ile rzad mial z tego. Ludzie doslownie tracili fortuny.
                      Dwa dni temu przed sadem australijskim, zostal zkazny na 5-lat menazer
                      pewnej filii australijskiego banku Commonwealth- ktory w okresie 5-lat
                      przegral w kasynie....zagdnij tylko 19 milionow dolarow!!!!:)))
                      Sprawa mial ciekawy epilog. Poniewaz przez 5-lat nikt z szefostwa -na gorze
                      nie zorientowal sie ze, facet przegral tak ogromne pieniadze.
                      Jak w kabarecie zyciem pisanym- dopiero sprawa wyszla kiedy,
                      ten menazer w ogormnym stresie , postanowil skonczyc ze swoim zyciem.
                      I napisla list w ktorym wyjasnial- swoja ostania wole. Facet zyje.
                      I dzieki temu publika australijska dowiedziala sie, jak to fajnie byc czasmi
                      menazerem baku:)))
                      . Cieplo pozdrawiam. Do nastepnego klikniecia.
                      • Gość: mary_anne Re: Bedzie slonecznie. IP: *.tpgi.com.au / *.tpgi.com.au 01.11.03, 04:24
                        Witajcie,

                        jest sloneczne popoludnie, nawet na tyle cieplo ze mozna juz sie kapac i wybrac
                        na plaze, i opalac w bikini. spedzam popoludnie w milym towarzystwie, wybieram
                        sie na obiad wieczorem do ladnej restauracji. co wiecej potrzeba? pogoda,
                        relaks, dobry nastroj.
                        nie zgodze sie z toba pysiek, kobieta powinna blyszczec i w co jest ubrana jest
                        bardzo wazne.mezczyzni patrza jak sie ubierasz i czy dbasz o siebie. zadbane
                        cialo i dobry makijaz to sa podstawowe sprawy zeby zawsze miec partnera.
                        napisalas ze jestes skromna, a to odstrasza mezczyzn, kobieta musi byc troche
                        ekstragawancka. A czy ty masz partnera? a moze nie chcesz mowic,sorry.
                        Asia pytalas zebym napisala cos o sobie. jestem z Krakowa przyjechalam tutaj 20
                        lat temu.zdalam egzamin panstwowy z angielskiego, sama nie wiem jak to mi sie
                        udalo i dostalam prace, najpierw pracowalam w Australian Taxation Office, a
                        potem przenosilam sie z jednego departamentu do drugiego.mieszkalam w Syney w
                        Zachodnich dzielnicach, a potem przenioslam sie do Canberra. Canberra nazywaja
                        AssHole, bo tam nic sie nie dzieje i nie ma takiego kwitnacego zycia
                        towarzyskiego jak w Sydney. nie jest daleko wiec czesto przyjezdzam do Sydney
                        tak jak teraz na weekend.
                        Gunther a Ty gdzie mieszkasz w Sydney, moze poznac cie z moim towarzystwem,
                        jest bardzo milo i jak sie nudzisz to bardzo chetnie.jak piszesz ze tak sie
                        blakasz to przykro mi sie robi.
                        Numbat a Ty gdzie mieszkasz w Queensland? ja przeprowadzam sie do Brisbane,
                        moze tez nawiazemy kontakt, bedzie mi milo. ja naprawde mam sympatyczne
                        towarzystwo troche z pracy troche spoza, ale wszyscy sa bardzo kulturalni.
                        wszyscy tak piszecie ciekawie, a ja w pracy nie moge pisac, bo jestem bardzo
                        zajeta.przez wszystkich was jednak przemawia tesknota do kraju, zeby nie wiem
                        jak starali sie to ukryc.
                        Asia ciesze sie ze dostalas prace no i ze czujesz sie lepiej.
                        zycze wszystkim milego weekendu
                        Mayanne
                        • peter2715626 Re: Bedzie slonecznie. 02.11.03, 21:27
                          > przez wszystkich was jednak przemawia tesknota do kraju, zeby nie wiem
                          > jak starali sie to ukryc.

                          Zastanawiam sie, czy mam sie tego wstydzic.......czy ukrywac.....zaprzeczac??

                          Co w tym zlego??

                          Tesknie za czasami kiedy bylem mlody i beztroski, za Wawelem, Lazienkami,
                          Ostrowem Tumskim, zamkiem Ksiaz i Tykocinem. Tu nie ma takich miejsc.

                          Ale teraz jestem szczesliwy daleko od ojczyzny. Latwiej mi sie zyje, mniej
                          problemow i zmartwien.
                        • Gość: pysiek13 lights on ...but nobody home IP: *.a.005.syd.iprimus.net.au 02.11.03, 22:16
                          Witajcie,

                          udany weekend - udany tydzien.
                          Tesknota?
                          to juz tyle razy bylo przerabiane, ach te decyzje, gdzie lepiej, co zrobic.
                          sprawa indywidualna, absolutnie, zycie toczy sie dalej, nie ma co sie za
                          bardzo ogladac za siebie, raczej do przodu isc nalezy. a ze tesknimy? zwykle
                          za czyms/kims tesknimy, nie jest to jednak wielki dramat bo jesli staje sie to
                          uczucie zbyt dokuczliwe, wsiadam w samolot i lece...
                          Maryanne, dziekuje za damskie porady, ale nie skorzystam. mysle ze nadajemy na
                          zupelnie innych falach.
                          no i jak wygladalo to palenie swieczek w barze, dla uczczenia zmarlych metoda
                          Cybulskiego?
                          pozdrawiam
                          • mojito Indian summer. 02.11.03, 23:21
                            Witajcie serdecznie Wszyscy,
                            Pan Bog wysluchal modlitw filadelfijskiego lobby i dal nam wspaniale
                            babie lato. Od piatku jest slonecznie - 23/25C. Ma tak byc do Thanksgiving.
                            Zycie jest piekne. Czy wspomnialem, ze sloneczne?
                            Peter, nie ma sie czego wstydzic. Ani ukrywac, ani zaprzeczac.
                            Chyba nikt z nas nie jest wolny od uszczypniecia w sercu... Czasami.
                            Pysiek,
                            W sprawie palenia swieczki w barze ( co za wspaniala sugestia Asi) to
                            wypadlo dobrze. W piatek, po pracy spotkalismy sie przy barze w Alma de Cuba
                            - taka luzna asocjacja ludzi lubiacych piatek, poludniowe rytmy i jeszcze
                            troche innych rzeczy. W Stanach to wieczor przebierania sie i zabaw.
                            Halloween nieduzo ma z Zaduszkami. Zbieznosc czasowa wlasciwie tylko.
                            Mialem malutka swieczke ale okazalo sie, ze na barze plona male znicze.
                            Mialem napisana na serwetce liste osob o ktorych chcialem przez moment cieplo
                            pomyslec, poniewaz zyjac w jakis sposob wzbogacili moje zycie.
                            Wyszla Twoja liczba Pysiek - trzynascie. Baker`s dozen. Przeczytalem cicho
                            imiona raz jeszcze i spopielilem serwetke w zniczu. I wypilem w ich imieniu
                            dwie cuba libre.
                            Asiu, jak sie czujesz? Czy moge przestac juz pic? Hej ho, hej ho, do nowej
                            pracy by sie szlo :))))!
                            Sloneczne pozdrowionka dla Wszystkich,
                            i pomyslnego nowego tygodnia,
                            mojito.
                            • Gość: gunther_0 Re: Indian summer. IP: 202.92.73.* 03.11.03, 00:44
                              Witajcie,

                              Hola Mojito, Indian summer mowisz i cuba libre?
                              ja tez posiedzialem w Pubie bylo sympatycznie nie powiem. obal;ilem tylko dwz
                              piwka, bylo troche upalnie ostatnio. pomyslalem tez o dobrych ludziach co
                              odeszli i zostawili slad w sercu. nie lubie ludzi nijakich.

                              tu na forum takie ciekawe propozycje, tez trafiaja sie laskawe niektore Panie,
                              niektore mniej. czy ja nadaje na odpowiednich falach chcialbym sie dowiedziec.
                              a z pokora schylam glowe bo cos na ten temat wiem co jest ogolnie grane z
                              innego watku. z szacunkiem

                              wspomniales Mojito ze hej ho do nowej pracy by sie szlo, zmieniles czy trafilo
                              sie cos lepszego. w jakiej branzy zarzadzasz Amigo?

                              tymczsem tez hej ho, hej ho do starej pracy by sie szlo
                              pozdrawiam
                              • mojito Re: Indian summer. 03.11.03, 01:01

                                Witaj Gunther-Amigo,
                                Te "hej ho, hej ho, do nowej pracy by sie szlo" dotyczylo Asi nowej pracy.
                                Moja praca od lat ta sama i nieruchoma. To znaczy nieruchomosci i troche
                                finansow. Tym zarabiam na chleb, czasami maslo i bekon. No i podroze.
                                Jedna z moich kosztownych namietnosci :))).
                                Moj odbiornik odbiera Twoja czestoliwosc fal wyraznie i bez zaklocen.
                                Sloneczne pozdrowionka,
                                mojito.
                        • numbat Re: Bedzie slonecznie. 06.11.03, 06:44
                          Gość portalu: mary_anne napisał(a):

                          > .
                          > Numbat a Ty gdzie mieszkasz w Queensland? ja przeprowadzam sie do Brisbane,
                          > moze tez nawiazemy kontakt, bedzie mi milo. ja naprawde mam sympatyczne
                          > towarzystwo troche z pracy troche spoza, ale wszyscy sa bardzo kulturalni.
                          > wszyscy tak piszecie ciekawie, a ja w pracy nie moge pisac, bo jestem bardzo
                          > zajeta.przez wszystkich was jednak przemawia tesknota do kraju, zeby nie
                          wiem
                          > jak starali sie to ukryc.
                          > Asia ciesze sie ze dostalas prace no i ze czujesz sie lepiej.
                          > zycze wszystkim milego weekendu
                          > Mayanne

                          Mayanne oczywiscie cieplo pozdrawiam i wszystkich- Asie oczywiscie tez.
                          Mieszkam obecnie na Gold-Coast i czassmi wpadam do Brisbane, wiec
                          mozemy sie umowic na "mala czarna kawe" z obrym mlekiem od-swiezej krowy:)))
                          Poprosze o jakis namiar- kontakt. Prawdopodobnie w przyszlym tygodniu
                          wpadne do Brisbane.
                          Tak to bywa kiedy zdarzaj sie historie -jak w dobrej powiesci lub filmie.
                          Pare dni wstecz- otrzy7malem telefon ze, przylatuje dobry -stary znajomy,
                          ktory, pracowal na kontraktach w Papua New Guinea- ciekawa historia zyia.
                          Praktycznie byl tam w roznych miejscach- gdzie "diabel mowi dobranoc".
                          i ma kolekcje fantastycznych masek, totemow z tamtego regionu.
                          I oczywiscie pokazywalem czlowiekowi troche tutejszych miejsc. I dopiero
                          w tym momecie znalazlem troche wolnego czasu by wpasc do komputerka.
                          Historia ta jest o tyle ciekawa ze, w Papua New Ginuea- zaczynaja sie
                          podobne sprawy jak w Zimbawe. Okazla sie ze nowy premier tego kraju-chce
                          praktycznie wyrzucic ogromna liczbe tzw. exs-pat, ktorzy tam maja, mieli
                          kontrakty.I mimo ze ,ten moj stary przyjaciel przepracowal tam okolo 7 lat.
                          Ma zone tam - i dziecko , obecny rzad powiedzial ze....oczywiscie moze
                          tam mieszkac ale- nie dostanie przedluzenia na pozwolenia- jezli chodzi o
                          prace. Istna paranoja. I czlek musial wyleclec z Papua do Australii.Mimo ze ma
                          zone tam i dziecko. Opowiadal takie historie , jakby z inego wymiaru
                          kosmicznego.Jezli postapia tak jak w Zimbabwe to- moze sie okazac ze, wykoncza
                          kompletnie ten kraj. Ale to sprawa politykow i urzednikow.Oczywisce jak w
                          kazdej sytuacji tego typu, zadrzaja sie i osoby tzw. ex-pats. ktorzy sa
                          fatalni i nie potrafia zrozumiec tamtej ludnosci, ale tez sa i inni ktorzy
                          wnosza kompletnie dobre sprawy. Ten moj znajomy -budowal tam szkoly- szpitale
                          i inne sprawy. Ale niestety polityka -uderzyla nie tylko w niego ale tez
                          w innych-. to tak na marginesie.
                          Cieplo wszystkich pozdrawiam do nastepnego kliknecie- mozliwe ze bardziej
                          bliskiego.

                          ps. Asia trzymaj sie cieplutko- i moze pod koniec roku wpadne na Nowa Zelandie.
                          Mam juz bilet tylko kwestia zgrania pewnych spraw- a nagle dochodza nowe
                          historie.
                          cieplo pozdrawiam oceanicza fala.

                          ps... wkrotce ogromne ponowne emocje bo Australia jest"oszlala" na punkcie
                          Rugby- i w sobote gra ze Szkocja- bedzie walka na calego.
                          Oczywiscie doskonali sa- Black- czyli Nowa Zelandia.
                          Przed kazdym meczem- pokazuja taniec Moryskich wojownikow- swietnie to
                          wyglada...i na koniec przed podskokami w gore....tak tak- pokazuja przeciwnikom
                          jezyki:)))). Tekst bardzo ciekawy- postram sie pozniej go przetlumaczyc.
                          Ach zycie....zycie....kto nie zobaczyl konca jezyka moze tylko powiedziec
                          achoj przygodo.
                          Do nastepnego kliknecia
                      • numbat Re: Bedzie slonecznie. 06.11.03, 07:00
                        numbat napisał:

                        > Gość portalu: Gunther_0 napisał(a):
                        >
                        > > , hola Amigo, hola przyjaciele,
                        > > Witajcie slonecznie
                        > > ja tu rzucilem male pytanko, A Ty Numbat napisales doktorat na temt ruchow
                        >
                        > > > a teraz wracajc do mojego pytania, czy masz cos do polecenia w Qld go
                        > dnego
                        > > uwagi? podaj namiary, ja jestem ciekawy wszystkiego, no moze omine to wasz
                        > e
                        > > Casino, w Europie i w Stanach sa jednak lepsze, bez urazy.
                        > > Mojito, prognoza pogody wysmienita, przeciez jednak w strugach deszczu moz
                        > na
                        > > dostrzec promyk slonca :)))))
                        > >
                        > > pozdrawiam
                        > > PS. Pyyyyyyyyyyysiek, jestes? nie znikaj!!!!!!!!!!!!!!
                        >
                        >
                        >Witam wiesz Qunsland ma bardzo ciekawe miejsca. Takim "prawdziwkiem " jest
                        Wielka Rafa Koralowa- ponad 2000 tys kilometrow i ogromna ilosc wysp.
                        Unikalna sprawa. Polecam bardzo goraco. Mozesz sobie Cairns- lub w innym
                        miecie -zrobic kurs na nurkowanie koszty od $200 do $600. Pozniej
                        nurkowanie w oceanie i fenomenalne refy i przyroda wodna ktora jest
                        niesamowita. To jakby inna planeta- mnostwo kolorow i fantastycznych ryb
                        i innych p;lywajcych rzeczy.Na wyspach penych mozna sobie przez jakis czas
                        mieszkac. Cudowne wschody i zachody slonca. Mozesz odlalezc -kompletny spokoj
                        i energie do zycia. Kwestia wlasnego spojrzenia.
                        Na polnocy jest Cape York- to dla zapalonyh traperow. Ale praktycznie-
                        poniewaz tam mozna to spenetrowac gdzies do kwietnia,. Bo w sezonie miedzy
                        koncem listopada do poczatku kwietnia- ogromne tropikalne opady, duzo drog
                        jest kompletnie nie do przejechania. Ale od kwietnia -ten region dla
                        prawdziwych traperow -wedrownikow -to cos wyjatkowego. Z Cairns -organziowane
                        sa specyjalne eskapady- kilku dniowe na sama polnoc tropikalnej Australii.
                        Naprawde jest to pyszna historia. Oczywiscie dla "zapalonych" wedkarzy
                        wyprawy na....takieeeee!!!!! ryby- tez fenomenalna sprawa. Mozna zlowic
                        fenomenalne ryby. Samkuja wysmienice. A wieczorem na swoja glowa masz,
                        ogromna ilosc gwiazd- ukladow planetranych istny "orgazm" kosmiczny.
                        Wyjatkowe zjawisko i patrzac tak na ogromna droge mleczna i pulsujace
                        galaktyczne migotania, czasmi mozesz sobie zadac pytanie o...."malosc"
                        czlowieka w stosunku do wrzechswiata.O innych sprawach postram sie napisac
                        pozniej.
                        cieplo pozdrawiam.
      • lombat Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III 03.11.03, 00:32
        Asiu Gratulacje z powodu znalezienia pracy. Gdy to pisze to juz pracujesz od
        3 godzin. Jak znosisz przesuniecie wskazowek zegara.
        Popieram twoje zdanie na temat mody. Majac do czynienia z tabunami ludzi, co
        wylewaja na siebie rozne srodki zapachowe w ilosciach mniejszych lub wiekszych,
        gdy w jednym pomieszczeniu sie to wszystko spotka to naprawde niedobrze sie
        robi. Pojecie ZADBANEGO osobnika w biurze lub lepiej salesmana mozna latwo
        zweryfikowac o godzinie 18, gdy konczy prace wyglada wtedy normalnie jak
        lachudra. Zdjety krawat, na nogach adidasy, wychodzaa ze spodni koszula.
        Taka moda.
        Zycze przyjmnego dnia
        Lmbat Zachodniosydnejski
        • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: 5.5D* / 203.98.50.* 03.11.03, 01:28
          Witam Wszystkich

          bardzo bardzo wszystkim dziekuje za gratulacje, zyczenia i telefony, pierwszy
          dzien w nowej pracy, pol dnia przepracowalam, ta praca zdecydowanie bardziej mi
          odpowiada jak mnie nie wyleja to napewno bede duzo bardziej zadowolona niz z
          tej poprzedniej, praca duzo bardziej ciekawa i ludzie fajni, napewno bede
          zajeta i napewno praca dosyc zroznicowana. Co prawada przed samym lunchem
          odebralam tel. i calkowicie wszystko mi sie pokicialo a ja sama sie tak
          zakrecilam ze nie bardzo wiedzialam jak wybrnac a do tego dzwonil szef z
          Australii wiec moja kariera moze sie szybko skonczyc hihihihi
          no mam nadzieje ze tak zle nie bedzie, bylam chyba juz lekko zmeczona
          przyswajaniem sobie calego mnostwa nowych rzeczy i mam nadzieje ze szef wezmie
          to pod uwage.
          Ludzie sympatyczni, nawet rozmawiaja i usmiechaja sie do siebie w
          przeciwienstwie do poprzedniego miejsca. Trzymajcie za mnie kciuki zebym jakos
          sobie przyswoila to co musze i zebym przestala sie jakac i platac odbierajac
          telefon.

          Zdrowa calkiem jeszcze nie jestem chociaz czuje sie duzo lepiej ale w dalszym
          ciagu kaszle i lekko w glowie mi szumi, wiec od czasu do czasu jakas margarita
          za moje zdrowie mi nie zaszkodzi. :)

          Jestem lekko zestresowana dzisiaj ale to chyba normalne, mam nadzieje ze jakos
          wszystko sie ulozy.

          Pozdrawiam Was wszystkich cieplutko, przepraszam ze nie odpisuje na
          poszczegolne posty ale chwilowo nie mam poprostu czasu.

          • yvona73pol Re: do Asi i innych tez... 03.11.03, 02:53
            hej, Asiu,
            przede wszystkim nie odzywalam sie dlugo glownie z braku dostepu do internetu, a
            teraz rowniez z braku czasu, widze, ze wiele sie zmienilo, gratuluje nowej pracy,
            no i wszystkiego, o czym jeszcze nie wiem i dlugo sie nie dowiem, a zaraz
            wyjasniam dlaczego: otoz jestem w Australii, w Sydney dokladnie, od poltora
            tygodnia; chodze do szkoly i zaczelam szukac pracy, a troche mnie pili; na razie
            bez wiekszych sukcesow; wiem zas, ze czesto odbywa sie to za posrednictwem
            znajomych, coz nie mam tu jeszcze takich i na razie sie nie zanosi, np. do jutra
            mam wkuc na pamiec okolo dwustu kodow produktow do ewentualnej pracy w
            supermarkecie, jesli choc jednego nie bede umiala, nici z pracy;
            nie musze dodawac, ze praca jest kiepsko platna i jesli nie bede miec 20 godzin
            tygadniowo, to bedzie kiepsko;
            tu mala prosba - jakby ktos cos wiedzial - nadal szukam, ale kazda pomoc mile
            widziana - to moge zajac sie dzieckiem, malowac rozne rzeczy, np. bombki ale nie
            tylko (skonczylam liceum plastyczne), sklep (doswiadczenie raczej spore, praca we
            Francji), kelnerstwo (troche mniejsze) i inne;
            nadmienie, ze biegle mowie po Francusku i rozumiem Hiszpanski (troche mowie),
            ale nie wiem czy to przydatne...
            jesli mozna, to prosilabym pisac na yvona73pol@hotmail.com bo mam bardzo
            ograniczony dostep do netu i nie wiem jak czesto tu bede zagladac;
            pozdrawiam,
            Iwona
            ps. czy w Sydney wiosna jest zawsze taka zimna? no i te wiatry.... a w domu brak
            centralnego... :(
            • Gość: Asia Re: do Asi i innych tez... IP: 5.5D* / 203.97.90.* 04.11.03, 00:16
              Czesc Iwona

              gratuluje przyjazdu do Australii i mam nadzieje ze moze ktos kto tu mieszka a
              czyta ten watek bedzie mogl ci pomoc, niestety ja osobiscie nie znam nikogo kto
              mieszka w Sydney ale mam nadzieje ze sie ktos do ciebie odezwie, proponuje moze
              zagladanie do roznych slepikow mniejszych czy wiekszych i pytanie czy nie
              potrzebuja kogos, ja pierwsza prace znalazlam dzwoniac po kolei do firm z
              ksiazki tel. mialam duzo szczescia po 4 firma mnie zatrudnila, wiec mam
              nadzieje ze i Tobie sie uda, trzymam kciuki i pozdrawiam serdecznie.
          • Gość: pysiek13 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 03.11.03, 08:37
            Witaj Asia,

            fajnie ze jestes zadowolona z nowej pracy. reszta sie ulozy nie martw sie,
            zwykle pierwszy dzien jest troche nerwowy, nie mysle zeby ktos mial za zle
            drobne pomylki! a tak na marginesie, kobiety latwiej niz mezczyzni przyznaja
            sie do bledow. stad opinia, ze popelniaja ich wiecej.
            wazne ze ludzie bardziej interesujacy w nowym miejscu i ze praca zroznicowana,
            reszta to juz z gorki. napisz co robisz ciekawego jak bedzieszz miala chwile.
            Asia nie musisz odpisywac na kazdy email oddzielnie, tak ogolnie jest OK.

            Mojito, bar, znicze, drinki i Twoja lista na serwetce...hm, moja lista jest
            krotsza ale wymowna, pamiec o niewielu zachowuje sie w sercu tak dlugo.

            co do podrozowania, to przyznam ze moge 'to robic' zawsze, bez przerwy, bez
            wzgledu na wiek, pogode i okolicznosci. juz w dziecinstwie przejawialam wybitne
            zainteresowanie podrozowaniem, uciekajac z domu pzry byle okazji i zwiedzajac
            okolice, nie mowiac o wieku szkolnym. zameczalam Tate glupimi pytaniami w
            rodzaju, czy flying Dutch byl kobieta? i odgrazalam sie za jak dorosne to
            zostane odkrywca, tylko nie umialam okreslic czego. to byl disaster. ale tak
            serio, lubie podrozowac, ale lubie miec jakis punkt odnosny, lubie poznawac tez
            tubylcow. zwiedzanie potrzebuje pewnego zabarwienia lokalnego, a to mozliwe
            tylko przez poznanie ludzi i zwyczajow lokalnych. jakie podroze planujesz teraz?

            Gunther, jest OK nadajesz na odpowiednich falach. to bylo napisane raczej pod
            adresem Maryanne, z ktora nie widze zadnego punktu zaczepienia tematycznie.
            przykro mi Maryanne, nie uwazam, ze sposob ubierania ma tak dominujace
            znaczenie w naszym codziennym zyciu. powtorze za mistrzem YSL, 'najpiekniejszym
            ubraniem kobiety sa ramiona kochajacego ja mezczyzny'.
            co do 'ludzi nijakich' Gunther to tez nie lubie. lubie kobiece -kobiety,
            meskich mezczyzn i ludzkich ludzi, a Ty tez do nijakich sie nie zaliczasz?

            Witaj Iwona,
            czemu piszesz zimna wiosna? czy Tobie jest zimno, jest fantastycznie i w sobote
            po poludniu nawet kapalam sie w morzu. no i jakie centralne? zapomnij.
            przykro mi,ze rzeczywistosc sydneyska przywitala Cie torche szorstko. glowa do
            gory wszystko bedzie dobrze...
            comoge pomoc to wiem ze dziewczyna bedzie potrzebowala nianie do dziecka 2
            letniego, ale dopiero w styczniu. placi $40 na dzien i pokrywa koszt dojazdu,
            tylko musisz sie zdecydowac teraz, dopoki ona szuka. mozesz tez spytac w Ecole
            Francais czy nie potrzebuja nauczycielki, czasami sie oni oglaszaj w Sydney
            Morning, ale szanse male, bo niedlugo school holiday. nie obracam sie za bardzo
            wsrod Polakow wiec nie jestem na biezaco jesli chodzi o prace, ale moze ktos
            sie odezwie. jak sama wiesz sporo ludzi tu czyta.

            pozdrawiam wiosennie



            • yvona73pol Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III 04.11.03, 00:08
              ojej,widze, ze troche niewesolo to wszystko zabrzmialo, nie jest (nie bedzie) tak
              zle, piekne widoki, wszystko inne, troche egzotyki, no ale ani jednej papugi, za to
              wrzeszczace ptakokruki w centrum Sydney, troche sie ich boje, dobrze ze nie sa w
              wielkich ilosciach;
              a jednak sie odezwalam na forum, ciekawosc zwyciezyla,
              pozdrowionka,
              Iwona
              • Gość: yvona Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.kentinstitute.nsw.edu.au / *.nexnet.net.au 04.11.03, 01:02
                jeszcze slowko a propos francuskiego - zlozylam juz cv w Alliance Francaise, ale
                raczej szanse sa jak 1 do 100; szukam w internecie adresow uniwerkow i moze
                porozklejam tam moje ogloszenia;
                na razie, i do rychlego uslyszenia,
                Iwona
      • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.adsl.wanadoo.nl 03.11.03, 19:27
        Witam po przerwie Ciebie Asiu i Was pozostalych uczestnikow tego watku. Pewnie
        nie dam rady juz nadrobic zaleglosci w czytaniu, po lebkach przegladnelam jak
        sie sprawy maja. Gratuluje, Asiu, znalezienia nowej pracy i zycze sukcesow! A
        jak idzie corce? Natknelam sie na ciekawa inicjatywe ze strony Asi - cos w
        rodzaju klubu podroznika? Licze na kontynuacje i deklaruje poparcie. Ostatnimi
        czasy troche podrozowalam, przelecialam pare tysiecy km, a nastepne pare
        przejezdzilam poszerzajac horyzonty, poznajac skrajnie odmienne od znanych mi
        kultury i tradycje i twierdze, ze nic tak nie wzbogaca jak wlasnie podroze! Po
        powrocie czuje sie jak milion $ chociaz stan mojego konta raczej sie
        skurczyl :-)
        Fajnie, ze przylaczaja sie nowi ludzie z roznych stron swiata i wszyscy mozemy
        sie wymieniac opiniami i wzajemnie uczyc odmiennych podejsc do rzeczywistosci,
        a wspolnym mianownikiem jest nasza polska narodowosc i jezyk.
        Jestem jeszcze troche zakrecona, wiec nie bede sie rozpisywac, chcialam sie
        tylko przywitac i zameldowac, ze zyje i powoli wracam do rzeczywistosci.
        Namaste!
        Saba
        • Gość: Pysiek13 Hoi Saba! IP: *.a.003.syd.iprimus.net.au 03.11.03, 22:29
          Goedmorgen Saba.
          Hoe gaat het ermee? Alles goed?

          Milo ze sie odezwalas, gdzie bylas? Mam na mysli strone swiata?
          Pisalas wczesniej ze wybierasz sie do Nepalu? Tam mnie jeszcze nie bylo,
          jestem ciekawa. jak odpoczniesz napisz wiecej.

          Tot volgende keer!


          • Gość: Gunther_0 w dobrym nastroju IP: 202.92.73.* 04.11.03, 00:23
            Witam wszystkich,

            witam Iwone i Sabe, jak to milo ze wiecej nas tutaj, dyskusja bedzie
            ciekawsza. Iwona, ja tez tu od niedawna odkrywam nowe horyzonty. nie moge nic
            zaoferowac w ramach pracy, takie tam moje prywatne skromne uwagi na temat
            zycia tutaj ewentualnie. o ile to kogo interesuje.
            Saba, milo Cie poznac, poczytalem troche 'w jakim kraju najlepiej...'stad wiem
            ze mieszkasz w Holandii. och ta stara Europa, jest piekna, ale jeszcze
            piekniej jest podrozowac. moge przybic piatke z Mojito, tez glownie pracuje i
            podrozuje, albo jeszcze inaczej pracuje aby moc podrozowac. Saba, z
            niecierpliwoscia oczekuje szczegolow wyprawy.
            Pysiek, jaka jestes laskawa w tym tygodniu, ciesze sie ze nadaje na Twoich
            falach rowniez. a powiedz gdzie Ty tak podrozowalas w swoim zyciu, a moze
            jeszcze dokladniej napisz o jakims fascynujacym miejscu gdzie bylas

            pozdrawiam serdecznie
          • Gość: Asia Re: Hoi Saba! IP: 5.5D* / 203.98.50.* 04.11.03, 00:33
            Witaj Saba

            fajnie ze sie odezwalas, opisz troche swoje przygody bo napewno masz wspomnien
            cale mnostwo i wybralas sie w takie miejsce gdzie niewielu z nas bylo, ciekawa
            jestem twoich przezyc wiec daj sie torche pociagnac za jezyk :)

            przepraszam ze ja na tak krotko ostatnio wpadam ale naprawde nie bardzo mam
            czas, jezeli chodzi o prace to pracuje w administracji w tej samej firmie co
            moja corka wiec mozna powiedziec ze prace dostalam po znajomosci. Firme
            prowadzi francuzka, ktora od lat mieszka w Australii, praca ciekawa chociaz
            dopiero zaczynam zglebiac tajniki, ale wyglada na to ze firma jest
            zorganizowana tip top, kobietka prowadzi to wszystko dosyc twarda reka i pomimo
            ze ma oddzialy i w Australii i w N.Z to jest we wszystkim dokladnie
            zorientowana i bardzo zorganizowana. Bede sie zajmowac roznymi rzeczami co mnie
            cieszy bo zdecydowanie nie bedzie nudno, pracy jest duzo ale z tego co sie
            moglam zorientowac jest to dosyc satysfakcjonujace zajecie. Ludzie tez zupelnie
            inni niz w mojej poprzedniej pracy wiec samo to daje mi satysfakcje.
            Wlascicielka jest bardzo energiczna i bardzo zorganizowana osoba, ogolnie
            podoba mi sie i praca i wlascicielka i jej podejsce i do pracy i do ludzi.
            Narazie jest troszke nerwowo bo jest kilka nowych osob i wlascicielka stara sie
            nas wyszkolic w tym co mamy robic a do tego jeszcze stara sie wszystko
            doprowadzic do porzadku bo miala lekkie klopoty z personelem i ma sporo
            balaganu w dokumentach firmy ktora kupila kilka miesiecy temu tutaj w N.Z. ale
            wydaje mie sie ze kobieta ma naprawde niezla glowe na karku i do tego mocno
            stapa po ziemi, zreszta ma spora praktyke bo firme prowadzi od ponad 10 lat i
            radzi sobie fantastycznie.

            Pozdrawiam Was wszystkich i gdyby ktos mogl w jakis sposob pomoc Iwonie to
            bardzo prosze zeby to zrobil bo jak wiadomo dobre uczynki wracaja do nas :)

            .

            • Gość: Mary_anne smutno mi... IP: 203.221.60.* 04.11.03, 00:58
              Witam,

              jak to dobrze Asia, ze jestes zadowolona z pracy. Gratuluje, to bardzo wazne,
              ze masz satysfakcje.zycze ci aby sie ulozylo dobrze i znalazla przyjaciol w
              nowym miejscu.
              Pysiek, powiedz dlaczego mnie ignorujesz? nie odpisalas na moje pytanie i teraz
              tez: lights on and nobody home. masz na mysli ze jestem malo blyskotliwa? tez
              masz troche racji w szkole nigdy nie bylam orlem, ale za to jestem zadowolona z
              zycia i mam dobre relacje z mezczyznami. dodam jeszcze ze zrobilam wywiad na
              temat Twojej osoby. Aktualnie wychodze z Collin Murphy i on pracowal w OGT,
              teraz pracuje w TTC ale wie o ukladach bardzo duzo. przyznam ze imponujesz mi,
              chcialam sie zaprzyjaznic z Toba, aTy mnie po prostu olewasz. w pracy nawet
              malo kto zna Twoje prawdziwe imie, wszyscy znaja cie jako Physzek, ale jestes
              bardzo popularna bo masz podobno niesamowie pomysly. no wlasnie ze jestes
              popularna chcialam z Toba sie zobaczyc napewno mozemy poznac wspolne
              towarzystwo.przeciez sama napisalas na Forum ze zapraszasz wszystkich?
              dowiedzialam sie od Collinsa, ze duzo facetow wzdycha do ciebie, a ty bylas
              bardzo zaangazowana w romans z tym Lachlan, ktory zginal w wypadku, czy gdzies
              w dziwnych okolicznosciach i prowadza sledztwo. teraz cie rozumiem, ze moze
              masz zlamane serce, a wiesz jak kobieta z kobieta porozmawia, to jest lzej.
              no nie tylko Ty mnie ignorujesz, gunter i numbat tez nic nie napisali, a ja
              naprawde chetnie poznaje nowych ludzi. jak Wam nie odpowiadam to przestane
              pisac.myslalam ze moda i inne kobiece sprawy to popularny temat. smutno mi
              jednak, ze nie moge tutaj nawiazac kontaktow jakis.ale w rzeczywistosi jest mi
              latwiej bo jestem atrakcyjan kobieta.

              pozrawiam














































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































              • Gość: gunther_0 Boj si Boga... IP: *.syd.pacific.net.au / *.syd.pacific.net.au 04.11.03, 03:59
                Boj sie Boga Maryanne, co ty tu wypisujesz? delikatnie mowiac nie jestes zbyt
                dyskretna, a oczekujesz przyjazni?
                tez delikatnie mowiac chyba pomylilas Forum, moze bardziej na Towarzyskim
                powinnas wystapic?
                tyle ode mnie
                • mojito Pozdrowionka jeszcze poniedzialkowe. 04.11.03, 05:59

                  Witajcie serdecznie Wszyscy,
                  Pogoda utrzymuje sie. Dwadziescia piec stopni. W listopadzie.
                  Ciekawe czy zdaze wyslac to jeszcze przed polnoca.
                  Slonecznie pozdrawiam,
                  mojito.
                  • Gość: pysiek13 Re: Pozdrowionka jeszcze poniedzialkowe. IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 04.11.03, 07:37
                    Hola Mojito,
                    realmente aprecie su buen sentido del humor pero para mi el tiempo no esta muy
                    bien en todo interior frio y lluvioso del exterior caliente y asoleado. usted
                    ve gue esta sucediendo: !estan intentando desnudarme!!! no siento la recepcion
                    aqui - no en todos pero mi estan alegre que usted esta aqui animar para arriba
                    y hacer un atmosfere.
                    todo el la mejor
            • yvona73pol Re: Hoi Saba!, od iwony 05.11.03, 04:02
              wlasnie przeczytalam i lzy polecialy, jakos jestem wrazliwa ostatnio na cieple
              slowa, to chyba pierwsze chwile w nowym miejscu, niepewnosc i poczatki
              aklimatyzacji;
              dzis ide na kolejne interview, w malej knajpce na przystani, wiec wish me
              luck, jakby co to jeszcze w dwa miejsca mam dzwonic; wyslalam moje cv do
              roznych dziwnych miejsc i bede sie rozgladac bezustannie;
              pozdrawiam i na razie
              Iwona
      • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.adsl.wanadoo.nl 04.11.03, 10:05
        Witam ponownie i dzieki za pozdrowienia. Trudno tak od razu pozbierac mysli i
        za duzo jest do opisywania, by zmiescic to w kilku postach, nie mowiac juz o
        ilustrowaniu zdjeciami, bez ktorych nie ma rumiencow, moja relacja z podrozy
        jest dosc obszerna i nie nadaje sie na forum, a nie tworze zadnej strony www,
        na ktora moglabym podac link :-( Jesli kogos bardzo interesuje to moge wyslac
        mailem :-)
        Pysku, zgadza sie, bylam w Nepalu, ale nie tylko, bo zjezdzilismy tez kawalek
        Indii polnocnych. Trasa dosc turystyczna, ale bardzo ciekawa. Dwa niby
        sasiednie, a jak odmienne kraje, kultura i tradycje calkowicie rozniace sie od
        europejskich, To naprawde niesamowite przezycie, ogladac Pink City,
        przemalowane wiele wiekow temu ot tak sobie na rozowo na przywitanie przyjazdu
        maharadzy, swiatynie hinduskie, palace, wiekowe forty obronne na szczytach
        gor, Taj Mahal - najpiekniejsza proba zmaterializowania milosci, jakiej
        dokonal czlowiek, Varanasi - miasto smierci i oczyszczenia, gdzie zjezdzaja
        sie starcy aby umrzec i po kremacji zatopic w Gangesie doznajac nirvany, cala
        wiara w Vishnu, Shive, reinkarnacje, to takie niecywilizowane, a jednoczesnie
        godne podziwu i imponujace, system kastowy - jakze niedzisiejszy, a tam wciaz
        obecny i determinujacy losy biliona ludzi! (czy to nie 1/6 populacji swiata?),
        sama jazda indyjska koleja to niezapomniane przezycie :-), poza tym
        przerazajaca bieda panujaca w Indiach odmienia spojrzenie na nasze wlasne
        problemy i uswiadamia ile szczescia dal nam los chroniac od takiej doli, no i
        Nepal - przede wszystkim Himalaje!!! Tego sie nie da opisac slowami, ani zadne
        zdjecia nie oddaja piekna natury tam panujacej, nieomal plakalam ze szczescia
        ogladajac wsod slonca z Sarangkot na Annapurna range..., Mt Everest ogladany z
        bliska (z samolotu), Kathmandu z mnostwem kafejek i sklepikow, wszechobecna
        muzyka medytacyjna, Dubar Square, Monkey Temple, przemili ludzie, ktorzy
        wydaja sie zyc w harmonii z losem, jaki im zostal zapisany, Chitwan - park
        natury, jazda na sloniach, ogladanie nosorozcow i krokodyli, splyw kajakowy i
        przedzieranie sie przez dzungle, przepyszne jedzenie, ale rownoczesnie
        nieuniknione problemy zoladkowe...
        Ach.. wspomnien co nie miara!
        Saba
        • Gość: pysiek13 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.a.003.syd.iprimus.net.au 04.11.03, 11:40
          Hi Saba,

          to rewelacja ten Nepal! :)))) zawsze mi sie marzylo, ale jakos tak nie po
          drodze. czy zauwazylas ze stamtad jest najmniej informacji? malo ludzi jakos
          ciagnie do Azji. ja bylam Singapore, Thailand, kilka razy bo nie mozna
          obejrzec za jednym pobytem w Japonii, bylam bardzo krotko w Chinach, bo
          pechowo trafilam na czas rebelii i nas ewakuowano z Bejing. mam w planach
          Nepal, ale jakos chce to dobrze zaplanowac. nigdy nie ciekawily mnie Indie,
          moze z powodu tej strasznej biedy, nie potrafie tego wytlumaczyc. kraj
          niewatpliwie ciekawy. zobaczylam natomiast Malediwy, ktore sa najpiekniejszym
          archipelagiem jaki dotychczas widzialam.
          chetnie obejrze zdjecia jak masz ochote wyslij mi. nie wiem jaki jest Twoj
          email address. jak widzisz ostatnio chetnie mnie ludzie tu rozbieraja wiec
          wolalbym podac Ci moj email prywatnie.zawsze mozesz uzyc ten 'gazetowy' adres
          tez.
          pozdrawiam serdecznie

          • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.adsl.wanadoo.nl 04.11.03, 15:59
            Pysku,
            Masz racje, Nepal to fantastyczny kraj, majacy wiele do zaoferowania i warty
            do odwiedzenia. My z mezem zakochalismy sie w tamtejszej naturze, ludziach,
            dzieki krotkiemu (w prawdzie) pobytowi udalo nam sie nabrac dystansu do
            naszego swiatka, ktory wydaje sie teraz taki malutki (!) Polecam ci ogromnie
            wybranie sie w tamte rejony, to cos wiecej niz zwykle wakacje, to pouczajace
            doswiadczenie i proba znalezienia esencji zycia, ktora czasem w naszej
            codziennosci nam umyka. Z pewnoscia tam niedlugo wrocimy!
            Ty tez wiele podrozowalas i zwiedzilas, wiec wiesz mniej wiecej o czym mowie.
            Bardzo bym chciala aby wiecej ludzi w Polsce mialo odwage, ochote i mozliwosci
            odkrywania i zamiast zapetlac sie w materialnej rzeczywistosci, wiecznie
            gderac i gonic za uluda szczescia, checia posiadania rzeczy materialnych.
            Bieda w Indiach uswiadamia jak bogatym krajem jest Polska i jak szczesliwymi
            mogliby byc jej mieszkancy, gdyby tylko potrafili zdobyc sie na odrobine
            dystansu...
            Czlowiek po takiej podrozy ma ochote kazdy zarobiony pieniadz i kazda wolna
            chwile przeznaczyc na nastepny wyjazd! Poniewaz mamy w planach dieci, to
            pewnie na jakis czas nam sie troche "agenda" rozstroi, ale co tam, niech sie
            dzieje co chce, nie?
            Pysiu, podaje ci moj anonimowy adres e-maila (brania1@o2.pl), wyslij mi na
            niego swoj adres to jak dokoncze pisac relacje to ci wysle zalaczajac pare
            zdjec. Z gory uprzedzam, ze "gazetowy" adres nie przyjmuje zdjec, probowalam
            wyslac znajomym, ale nie przeszly, wiec podaj jakis inny.
            Pozdrawiam rownie serdecznie ze zlotej i slonecznej aktualnie Holandii
            Saba
            • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dsl.hccnet.nl 05.11.03, 09:38
              Pysku,
              Golab polecial, wkrotce dostaniesz wiecej, ale potrzebuje jeszcze troche czasu
      • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.adsl.wanadoo.nl 04.11.03, 16:02
        Asiu!
        Czy nie sadzisz, ze nadszedl czas zalozyc nowy temat - wyjazdu czesc IV ?
        • mojito Cielo claro - I hope. 04.11.03, 19:53

          Witajcie Wszyscy,
          Czesc Pysiek, witaj Sabo,
          Sabo, my wymienilismy juz uprzejmosci na innym watku. Mialas bardzo
          interesujaca podroz.
          Pysiek, jak sie masz dzisiaj? Wierze, ze dzisiaj - cielo claro. Jak Boss?
          Na realizacje moich zimowych planow podrozy musze cierpliwie poczekac
          do stycznia. Zblize sie wowczas do cieplego oceanu. Na pewno bedzie to
          Brazylia - Rio. I jakis inny kraj poludniowoamerykanski. Jaki, jeszcze
          nie zadecydowalem. Przez trzy tygodnie nie bede Wam zazdroscil mozliwosci
          plywania w oceanie. Czy znasz troche Ameryke Poludniowa? Twoj hiszpanski
          sugeruje, ze tak.
          To tyle na dzisiaj chyba. Teraz klocek w zeby i powrot do pracy,
          pozdrowienia dla Was,
          mojito.

          • peter2715626 Re: Cielo claro - I hope. 04.11.03, 21:44
            Witam wszystkich.

            Wczoraj pierwszy raz w zyciu postawilem na konia i wygralem. W Melbourne byla
            jaka strasznie wazna gonitwa i w mojej firmie wszyscy obstawiali. Ja wybralem
            Makybe Diva, bo spodobala mi nazwa. Okazalo sie, ze kon dobiegl pierwszy.
            Przelicznik byl 12:1 i zaluje teraz, ze postawilem tylko 2 dolary.

            Mojito, w Rio na pewno sie dobrze zabawisz. Koniecznie musisz zobaczyc tez
            wodospady Iguassu.
            • Gość: pysiek13 cielo no absolutamente claro hasta ahora... IP: *.a.004.syd.iprimus.net.au 04.11.03, 22:41
              Witajcie porannie,

              Saba, tak ladnie i madrze napisalas o tym podrozowaniu ze z tesknota spogladam
              na moj plecak! tak niewielu z nas potrafi ocenic esencje podrozowania, a Tobie
              udalo sie to bez problemu. chwilowo wybieram sie tylko blisko na rafe koralowa
              w Queensland - zaledwie 3000 km. ale marzec/kwiecien w przyszlym roku robie
              wieksza przerwe w pracy i znow wyruszam na podboje. wysle zaraz moj email, z
              niecierpliwoscia czekam na zdjecia.
              Hi Mojito,
              witam slonecznie, chmury pewnie tylko przejsciowe!
              tak, masz stosunkowo blisko do Brazylii, zazdroszcze, pewnie trafisz na okres
              karnawalu? ja owszem troszke odwiedzilam i ten kawalek swiata, narazie tez z
              okazji przebywania w Australii staram sie zwiedzic kraje w blizszym zasiegu.
              chyba najwieksze koszty podrozowania to przeloty, chociaz jak dobrze trafic to
              tez mozna znalesc jakis special. zawsze marzylam o jakiejs pracy, ktora by
              umozliwila mi podrozowanie np. flight atendant, ale ubiegla mnie moja starsza
              siostra i nie chcialam jej nasladowac, poszlam wiec w troche innym kierunku.
              mnie interesowala Amazonka i rainforest, wiec na ten temat moge powiedziec z
              wlasnego doswiadczenia. pociagaja mnie miejsca niezbyt reklamowane w
              przewodnikach, nie nawiedzone przez tlumy turystow z camerami. ale czasami
              tego nie da sie uniknac. z Twoich poprzednich postow wnioskuje ze znasz
              Ameryke Lacinska dosc dobrze?
              Hi Gunther,
              dzieki.
              masz racje bylam na tyle szczesciara i mialam mozliwosci, podrozowalam troche.
              pytasz co najbardziej fascynujacego ?
              kazda podroz wlasciwie przynosi nowe wrazenia i doswiadczenie, tak jak powyzej
              juz napisala Saba. dla mnie swego czasu bardzo fascynujaca byla podroz do
              Laponii, ktora moj Tata podarowal mi w prezencie urodzinowym jak skonczylam 18
              lat. poniewaz mieszkalismy w Groningen wszystko co bylo mozliwe do zwiedzenia
              w Europie zaliczylam w czasie szkolnych wakacji. natomiast Laponia to bylo cos
              innego, kolo polarne i renifery i ...nawet fakt ze tam podobno mieszka Sw.
              Mikolaj! Zartuje! ale mialam mozliwosc mieszkac w prawdziwym igloo, spotkac
              laponczykow, podrozowac zaprzegiem reniferow! to byla naprawde frajda!
              opowiedz cos o sobie i o swoich fascynujacych podrozach, potrafisz tez ladnie
              napisac, nie tylko o majtkach. zartuje, lubie Twoje poczucie humoru, tez.
              Hi Peter,
              jak tam na Twoich horyzontach? czy odkryles tez cos fascynujacego w swoich
              podrozach?

              pozdrawiam wszystkich serdecznie
              no i rzeczywiscie hej ho do pracy by sie szlo


            • Gość: Pysiek13 Congratulations Peter! IP: *.a.004.syd.iprimus.net.au 04.11.03, 22:52
              i tak sie zagalopowalam w tym podrozowaniu, ze zapomnialam Ci pogratulowac
              Peter. szkoda ze nie obstawiles w TAB, pwenie moglbys wygrac ladna sume!
              gonitwa Melbourne Cup rzeczywiscie bardzo wazna, bo nawet w Victorii jest
              public holiday z tej okazji.
              cheers
              • Gość: Asia Re: Congratulations Peter! IP: 5.5D* / 203.98.50.* 05.11.03, 00:47
                Gratuluje Peter, tez wygralam, w pracy cos tam obstawialismy za dwa dol.
                wygralam 9 wiec bede bogata hihihihi , ale jakby niebylo milo wygrac.

                Wczoraj przed koncem pracy podpisalam umowe, wiec jest nadzieja ze popracuje :)
                z czego sie bardzo ciesze bo praca naprawde mi sie podoba i ludzie tez bardzo
                fajni, jutro szefowa zaprasza nas na kolacje po pracy

                dzisiaj bylam u lekarza, dostalam jakies konskie tabletki antybiotyku, mam
                nadzieje ze mi pomoze bo caly czas sie czuje jakbym byla na kacu i strasznie
                mnie to meczy bo ciezko mi myslec i wogole

                musze w koncu internet w domu zainstalowac bo z pracy nie moge pisac i wpadam
                tu jak po ogien zeby przeczytac co napisaliscie i eventualnie cos od siebie
                dorzucic.
                Tez bym chetnie wybrala sie w jakas podroz ale chwilowo to nierealne :(

                Mary-Anne naprawde sie nie popisalas, wiesz mnie sie nawet w glowie nie miesci
                jak mozna robic wywiad na czyjs temat z czystej babskiej ciekawosci a juz
                podawanie wiadomosci na forum publicznym to poprostu chwyt ponizej pasa,
                przykro mi ze taka rzecz sie wlasnie na tym forum przytrafila bo do tej pory
                jakby wszyscy tu czuli sie w miare dobrze i chyba dlatego to forum jest takie
                popularne ze tu nikt nikomu w dusze z butami nie wchodzil, kazdy piszacy ma
                szacunek dla innych i mam nadzieje ze tak pozostanie, opisywanie historii
                prwdziwych czy nieprawdziwych na temat innych osob jest ladnie powiedziawszy
                malo eleganckie i mam nadzieje ze wyciagniesz z tego wnioski na przyszlosc.
                To co Ty czy kazda inna osoba pisze o sobie to kazdego prywatna sprawa, ale
                pisanie o innych to poprostu brak wychowania.

                Pozdrawiam Wszystkich cieplutko

                Asia
                • Gość: gunther_0 Witam wszystkich i oswiadczam ze jestem zielony. IP: *.syd.pacific.net.au / *.syd.pacific.net.au 05.11.03, 05:09
                  z zazdrosci.
                  Mojito, Amigo, czemu Ty mi to robisz? Rio? powiadasz, jekne sobia jeszcze raz
                  gleboko i szczerze. Oj serce sie rwie,a tu trzeba najpierw zapracowac.
                  Ale powiem Ci rowniez szczerze, ze takie San Conrado, Copacabana czy Ipanema,
                  to nie nadaje sie, czlowieku. nie wytrzymuje tej presji, tyle cial mlodych,
                  opalonych. troskliwie oferuje Ci moj stary Sombrero, no tego, w celach
                  praktycznych, w przypadku naglego przyplywu zainteresowania.

                  Como es usted Pysiek? Ty zawsze tak, z cicha pekl? nic sie nie wydajesz ze
                  mowisz w sympatycznym jezyku tez. Esta seria agradable ver la solen sus ojos.
                  Widze, ze ja tu jestem jak w powijakach z moja turystyka. obejrzalem co nie co,
                  nie powiem. ja jestem pies na podroze, ale Ameryka Poludniowa, Meksyk, Puerto
                  Rico to moja milosc. tam chyba osiade na stare lata, to raj na ziemi.

                  Asia bardzo sie ciesze ze jestes zadowolona i juz na calego zaangazowana w
                  pracy nowej. teraz tylko wystarczy zrobic dobre wrazenie na kim trzeba,
                  zaliczyc pare lunches/dinners z odpowiednim towarzystwem (just kidding) i
                  jestes w domu. Gratulacje
                  Prosze uprzedz jaki watek bedziesz otwierala w najblizszym sezonie, bo ja
                  ostatnio przeoczylem pare waznych spraw przez roztargnienie. nie chcialbym
                  stracic Twojego watku z widoku

                  tyle narazie
                  pozdrawiam serdecznie wszystkich

                  • mojito Konskie szczescie. Zdrowie koni. 05.11.03, 06:43
                    Hola Amigos,
                    Peter, gratuluje. Co za wspanialy procent zysku z dobrze ulokowanej
                    konskiej inwestycji. Diva, powiadasz... Dobrze jest trzymac sztame z
                    kobietami. Moj optymizm podpowiada mi, ze Rio bedzie odlotowe.
                    To bedzie moja druga wizyta w tym bosko/zmyslowym miescie i jestem
                    pewien, ze rownie udana. O wodospadach mysle. Trzeba na nie co najmniej
                    dwa dni. Ale wszystkie entuzjastyczne opinie potwierdzaja, ze absolutnie
                    warto. Dobrze jest je obejrzec z obu (brazylijsko/argentynskiej) stron.
                    Pysiek, ciesze sie, ze sie rozchmurzylo. Karnawal W Brazylii jest ruchomy
                    i porusza sie razem ze sroda Popielcowa. To znaczy ja poprzedza. W 2004 roku
                    glowna parada (samby) bedzie odbywala sie 22 i 23 lutego (niedziela i
                    poniedzialek). We wtorek bedzie pokaz zwycieskich ecolas de samba.
                    Ja bede w styczniu.
                    Czy wiesz, ze kazdy moze brac udzial w paradzie i tanczyc sambe?
                    Za cene kostiumu (od USS 200,-) mozna sie przylaczyc i maszerowac/tanczyc
                    z escolas de samba. Nazwa szkola nie ma nic wspolnego ze szkola - to raczej
                    wspolna dzielnica ("hood") tanczaca razem. Moze w przyszlym roku rozwazysz?
                    Asiu, super, ze lubisz prace. No i kolejna pomyslna konska sprawa - konskie
                    tabletki antybiotyczne. Wierze, ze pomoga. Zdrowka, zdrowka zycze.
                    Gunther - Amigo, wybacz. Wiesz, ze nie robie tego aby Ciebie niepokoic.
                    Jestes prawdziwym przyjacielem i propozycje pozyczenia sombrera doceniam.
                    Moze nastepnym razem skorzystam. Podczas tej wizyty bede sie opalal lezac
                    na brzuchu :))). Tak chyba bedzie wygodniej. Za propozycje - Twoja pomyslnosc
                    wypije caipirinha. Byc moze widzielismy ta sama sombrerowo plazowa
                    pocztowke - Tres amigos :))).
                    Zaczynam sennie sie kolebac, a dzisiaj rano - hej, ho, hej, ho...
                    Mam mocny doping to dlugiej i wytezonej pracy. Wydaje mi sie, ze slysze
                    wolno wzmagajace sie dzwieki samby. A moze to tylko na razie w mojej /.../
                    wyobrazni...
                    Slonecznie Was wszystkich pozdrawiam,
                    mojito.
                    • Gość: pysiek13 nic dziwnego.... IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 05.11.03, 08:51
                      witam wszystkich i
                      wcale sie nie dziwie, ze Gunter zielony.
                      najpierw Saba i jej podroz w Himalajach i Indie, teraz mojito z samba i Rio!
                      wyobraznia zaczyna pracowac, kalendarz wydaje mi sie za krotki, goraczkowe
                      sprawdzanie konta, szare komorki zgrzewaja sie od kalkulacji, i co?...i nic!
                      :(((( trzeba przeczekac, cierpliwosci :))))
                      Mojito jak przyslesz zdjecia w sombrero, czy nawet lepiej bez :)))), zaczne sie
                      zastanawiac powaznie nad skokiem za ocean. gwarantuje! zrobie jakis
                      przyspieszony kurs hiszpanskiego i tak na wszelki wypadek zaczne na zapas
                      pracowac nad swoja opalenizna, zeby nie rzucac sie biala cera za bardzo w oczy
                      w tym roztanczonym tlumie.
                      Komentarz Gunther na temat tych 'czekoladek' troche mnie przyprawil o kompleks.

                      Asia tutaj dla Ciebie propozycja. jak bedziesz rozwazala swoja website, to moze
                      wlasnie cos w tym stylu zaprogramowac? klub podroznika moze byc virtualny
                      przeciez. kazdy dorzuci swoje wrazenia z podrozy ( moze zdjecia? nie musza to
                      byc passport photos! ). nie musi to byc tez zaraz duze opowiadanie, moga to byc
                      smieszne wydarzenia, a niektorzy tutaj na Forum calkiem dobrym stylem sie
                      wykazuja, historyjki albo po prostu cos z zycia. a nawet jak ktos nie podrozuje
                      wiele, a mieszka np. w New Zealand moze opowiedziec o swoim miejscu, przeciez
                      to tez ciekawe. moze kazdy cos sugeruje i wspolnymi silami cos zbudujemy?

                      pozdrawiam serdecznie

                      PS co jest: 'pies na podroze' i 'klocek w zeby' prosze jasniej!
                • Gość: Saba Re: Congratulations Peter! IP: *.dsl.hccnet.nl 05.11.03, 09:49
                  Asiu,
                  szybkiego powrotu do zdrowia!
                  na mary-ann proponuje nie zwracac uwagi - jak to czyni madrze Pysiek
                  pisz na biezaco jak ci idzie na nowym miejscu!
                  moj pierwszy dzien w pracy po urlopie, ogladamy zdjecia, zrobilam selekcje, bo
                  za duzo ich jest zeby zabrac wszystkie, nie chcialo mi sie wstawac, ale fajnie
                  jest tez wrocic do znajomych twarzy, nie bede sie dzisiaj przemeczac, jeden
                  target - nadrabianie czytania zaleglych maili ;-)
                  jest zimno.. brr, na szczescie swieci slonce
                  Pozdrawiam
                  Saba

                  P.S. Czy wiecie, ze w Indiach nadal panuje selekcja plci? Aborcja (do 16
                  tygodnia zycia plodu!) jest na porzadku dziennym, ale nie tylko - zdarzaja sie
                  rowniez morderstwa na dziewczynkach dokonywane przez ich rodzicow. Zycie w
                  Indiach nie jest tak cenne, to tylko jedno z bilionow ktore maja miejsce w
                  procesie reinkarnacji. Przyczynami tych procederow sa po pierwsze bieda i brak
                  mozliwosci zaplacenia wiana dla corek, ale rowniez chodzi o prestiz, to wstyd
                  rodzic same corki, a nie synow. Indie sa nadal jednym z niewielu krajow, gdzie
                  populacja jest w przewadze plci meskiej (na 1000 male przypada 933 female).
          • Gość: Saba Re: Cielo claro - I hope. IP: *.dsl.hccnet.nl 05.11.03, 09:36
            Mojito,
            Brazylia rowniez stoi na mojej liscie, Ameryka Pd jest bardzo piekna, na razie
            udalo nam sie zwiedzic troche Meksyku z tajemnicza kultura Majow i przepieknymi
            plazami i warunkami do nurkowania.. ale coz, wszystko przed nami, nie?
            Azja jednak to calkiem inny swiat, mam wrazenie ze bardziej oryginalny od
            Ameryk, ktore wiecej wplywow przejely z Europy. Wydaje sie, ze Hindusi nie dali
            sie kulturowo tak ujazmic kolonistom. Zachowali swoje tradycje, wierzenia,
            rytualy.
            Swiat jest piekny, nieprawdaz?
            Ja dzis pierwszy dzien w pracy..
            Pozdrawiam
            Saba
            • mojito La vida es hermosa i takie rozne. 05.11.03, 21:26

              "Swiat jest piekny, nieprawdaz? Ja dzis pierwszy dzien w pracy.."

              Witajcie Wszyscy,
              Czesc Saba i Pysiek,
              Zgadzam sie z Toba absolutnie Sabo. Co do drugiego zdania to solidaryzuje sie
              z Toba w Twoim "bolu" aklimatyzacyjnym.
              Relacja (aby uniknac slowa stosunek) kobiet do mezczyzn w Indiach bardzo
              niekorzystna:))).
              Pysiek,
              Powiedzenie "klocek w zeby" pochodzi z okretow-galer napedzanych sila
              miesni niewolnikow. Stojacy na podwyzszeniu slave-driver podawal tempo
              wioslowania, opieszalych karal pejczem/batem. W przypadku koniecznosci
              zwiekszenia szybkosci zmuszani do duzego wysilku niewolnicy-wioslarze
              na komende wkladali sobie w usta klocek aby nie odgryzc sobie jezyka.
              W obecnych czasach luzna analogia do naszej wytezonej i koniecznej
              pracy:))).
              Napisz troche o swoim psie - Bossie.
              Sloneczne pozdrowionka (przed ponownym wlozenia klocka w zeby) dla Was,
              mojito.


              • Gość: pysiek13 gracias por la explicacion... IP: *.b.002lg.syd.iprimus.net.au 05.11.03, 22:37
                Witaj Mojito,

                nie wydaje sie ze pracujesz AZ TAK ciezko? nieruchomosci, finance? no, chyba
                ze mowimy o wysilku szarych komorek, to sie zgodze.
                Boss, milo ze spytales, jest fantastyczny!! jest bardzo dobrze wychowany i
                teskni i placze jak dlugo nie wracam, nie jest jednak jakis mazgaj, ma swoj
                styl! nie halasuje bez powodu, slucha co do niego sie mowi, jest tolerancyjny
                na nadmiar towarzystwa, nie przeszkadza jak jestem zajeta, przytula sie jak
                jestem smutna, wyciaga na spacer i ogolnie rozumie mnie bez niepotrzebnych
                slow...
                pozdrawiam cieplo
              • Gość: Saba Re: La vida es hermosa i takie rozne. IP: *.adsl.wanadoo.nl 06.11.03, 20:58
                Mohito,
                jakos pierwszy dzien w pracy minal, gorzej z drugim... sprowokowalam bowiem z
                rozpedu wizyte na dywaniku, podczas ktorej dowiedzialam sie, ze nie dostane
                poki co szefa, na kroego zatrudnienie liczylam i samodzielnie mam przejac cala
                dzialke, ktora prowadzilam wspolnie z poprzednim szefem, ktory z kolei sie
                zwolnil wyjezdzajac na rok w podroz dookola swiata.. (!)
                Nie w smak mi obecnie przyspieszenie tempa, stres i nadgodziny, pocieszcie
                jakos, bo nie wiem jak sobie dam rade, mam pol roku na wyprowadzenie
                raczkujacej dzielki na prosta..
                Pozdrawiam
                Saba
            • Gość: pysiek13 Swiat jest piekny, nieprawdaz? IP: *.b.002lg.syd.iprimus.net.au 05.11.03, 22:24
              napisala Saba.
              absolutnie Saba i dodam po raz ktorys, ze zycie to przyjemne zajecie:))))

              To co piszesz o Hindusach to barbarzynstwo, jakie to szczescie ze nie
              wyprodukowano mnie w Indiach! moze bym nie istniala? Przedziwne kastowe
              tradycje maja zbyt gleboki wplyw na ksztaltowanie ludzkiej swiadomosci,
              Hindusi potrafia jednak czerpac z Zachodnich wplywow to co najlepsze,
              zachowujac przy tym swoja kulture. pamietam jak kiedys wyladowalam na lotnisku
              Heathrow i przywital mnie Hindus w turbanie: skladajac poboznie rece, sklonil
              z szacunkiem glowe i smiesznym akcentem wyrzekl: 'welcome in my country'. malo
              nie zemdlalam!

              czy zauwazylas Saba, ze Twoj watek ozyl? ktos odezwal sie ze slonecznej Italy.
              i tu znowu potwierdzilo sie, ze ile ludzi tyle opinii. mimo wszystko, jest
              bardzo ciekawie poczytac.

              piszesz, ze zimno? jak zauwazylas niektorzy nawet w Australii tez marzna
              wiosennie. przeciez Netherlands jest polozone 'na morzu' i kreuje to
              specyficzny klimat. zawsze lubilam tam jesien, wlasnie taka troche zimna, ale
              sloneczna. ta pora roku wydobywa z natury niesamowite kolory.
              a jeszcze a propos Holendrow, to narod podroznikow ( chyba to dostalam w
              genach od mamy), to wlasnie oni przywiezli Sw Mikolaja do Ameryki w 1600 roku
              i gdyby nie ten fakt o ile swiat bylby ubozszy! Holender!!!

              pozdrawiam serdecznie wszystkich
              • Gość: Asia Re: Swiat jest piekny zdecydowanie :) IP: 5.5D* / 203.98.50.* 06.11.03, 00:37
                Witam Saba, Pysiek, Mojito, Gunter i wszystkich innych

                rane rozmazylam sie czytajac te Wasze opowiesci o podrozach wykonanych i
                planowanych, ja tez chce :(

                w koncu zaczyna sie robic cieplo u mnie, pietruszka, koperek, szczypiorek juz
                nadaja sie do zbiorow (to tak zeby Was na ziemie sprowadzic z tych podrozy)
                Konskie tabletki chyba pomagaja bo czuje sie lepiej, wrocil mi dobry nastroj i
                wiara w ludzi. W pracy oby tak dalej, coprawda jestem lekko zestresowana bo
                wiadomo na poczatku czlowiek zawsze jest ale idzie niezle i jestem bardzo
                zadowolona ze trafilam do tej firmy, kobietka ktora to prowadzi jest
                niesamowita naprawde ja podziwiam bo potrafi fantastycznie polaczyc dobro
                swojej firmy z bardzo przyzwoitym traktowaniem klientow i pracowanikow co nie
                wszystkim sie udaje, mam nadzieje ze dane mi bedzie dluzej tu popracowac bo
                naprawde mozna sie duzo od niej nauczyc.

                Pysiek masz swietny pomysl z tym klubem podroznika i zamieszczaniem tam
                wspomnien, zdjec informacji moze jakis adresow np dobrych restauracji czy
                niedrogich hoteli itd, wydaje mi sie ze pewnie sporo ludzi by takie strony
                odwiedzalo jezeli udaloby sie stworzyc odpowiednie linki, jak juz pisalam ja
                jezeli chodzi o komp jestem noga, moze Ty bys cos takiego stworzyla przeciez to
                nie musi byc moja strona, jestem przekonana ze Ty bedziesz miala tak samo
                wiernych i wytrwalych czytelnikow jak ja mam :)
                Ta relacja populacji mesko-damskiej w Indiach to nawet ciekawa sprawa
                (pomijajac oczywiscie fakt usmiercania dziwczynek) tak sobie pomyslalam ze
                jakbym miala dwoch mezow hihihi to by na mnie pracowali a ja bym
                podrozowala ....

                Musimy jakis chyba jakis zlot kiedys zrobic i faktycznie wypic butelke wina na
                plazy chetnie bym z Wami wszystkimi pogadala

                U nas wczoraj byl pokaz sztucznych ogni z okazji rocznicy proby wysadzenia
                Parlamento Angielskiego, pokaz zrobiona na molo, ale zreszta czym ja sie chwale
                w takim Sydney czy innym NY to sa dopiero pokazy :)

                Hey ho hey ho do lasu by sie szlo.... rane nawet nie mam bardzo czasu na
                rowerze pojezdzic musze to w weekend nadrobic

                przesylam sloneczne pozdrowienia :))

                aha a zdjecia z podrozy chetnie bym zobaczyla jezeli mozna :)
                • yvona73pol Re: Swiat jest piekny zdecydowanie :) 06.11.03, 03:01
                  ach, wiec to to bylo - guy fawkes? cos strzelalo w Sydney i na przedmiesciach ,
                  a ja zachodzilam w glowe co to takiego; powinnam pamietac, w Disneyu
                  obchodzilismy to tez hucznie, w doslownym tego slowa znaczeniu;
                  coz, praca w knajpie nie wypalila, ide dzis znow na egzamin z cyferek i
                  moze?... moze, nic nie wiadomo, ale jak obleje to out; a tak juz nie moge
                  patrzec na te cyfry,
                  jeszcze jeden telefon rowniez do wykonania, no i oby!
                  pozdrowionka,
                  Iwona
                  • Gość: gunther_0 no wiec do roboty.... IP: *.syd.pacific.net.au / *.syd.pacific.net.au 06.11.03, 05:02
                    Witajcie wszyscy,

                    Asia, Ty znowu get it wrong! kochana ta hinduska historia to jest wlasnie
                    zupelnie odwrotnie: oni - Hindusi, maja po kilka zon ktore im myja nogi i nie
                    tylko. Jako kobieta tam nie podskoczysz, zebys nie wiem jak byla ambitna.
                    Szczegolnie jak okreca cie tymi zawojami materialu, nie da rady nie
                    podskoczysz! Oni (Hindusi) wymyslili Kamusutra, ale to tak dla niepoznaki, zeby
                    te kobiety zwabic tylko, bo oni w praktyce tylko potrafia doprowadzic do wzwodu
                    lokalne kobry, i to tez przy pomocy fujarki!
                    To juz lepiej nie zmieniaj adresu Asia, New Zealand to bardzo bezpieczny adres,
                    a jak Twoj szanowny malzonek za duzo wymaga zawsze toc mozna wytlumaczyc, ze w
                    goracych 'zrodlach' kapany!

                    Pysiek!
                    gwoli wytlumaczenia 'pies na podroze' to jest to co masz w genach tzn.
                    zamilowanie do podrozy.
                    nasz rodzinny jezyk jest bardzo urozmaicony jesli chodzi o zwierzyniec np. moze
                    tez byc pies pogrzebany, pies cie drapal, pieskie zycie, mozna widziec biale
                    myszki, kupic slonia z fortepianem, mozna zjesc konia z kopytami majac wilczy
                    apetyt. no i galeria ptakow: mozna byc nacpany jak szpak, wywinac orla, puscic
                    pawia i gile moga wisiec u nosa!!! no, przepraszam najmocniej przepraszam,
                    wiecej nie bede, troche sie tu zagalopowalem, ale to tak w ramach edukacji.

                    Mojito Amigo!!! pozwole sobie jeszcze raz glosno jeknac! UUUUUUUUCH!!!to
                    zdjecie prosze, niech bedzie w sombrero!

                    Co do Klubu Milosnika, tfu, tfu, Podroznika, to strzal w dziesiatke!!!
                    Juz widze pieknie graficznie zaprogramowana wersje, moze byc w formie cartoons,
                    zeby bylo smieszniej, widze jak Asia wychyla sie z okienka (jak ten tam Mis
                    Uszatek) i kiwa na przywitanie. Aloha! dalej oczywiscie musi byc POLICE, zeby
                    towarzystwo trzymalo dyscypline. Polacy przyzwyczajeni do nadzoru POLICE wiec z
                    tym Pysiek najmniej problemu. kazdy kto sie zaciaga na czlonka musi POLICE
                    podpisac.
                    no i segregacja tematyczna:
                    1.Asia w krainie czarow, albo czarownic
                    2.Romek na wojennej sciezce albo
                    3.Romek wsrod kangurow
                    4.Peter Pan and Company (z New Zealand)
                    5.Numbat wedrowniczek
                    6. Gunther and Gretel - to bedzie temat romantyczny
                    7.Krolowa Saba, opowie nam o nowych wyprawach
                    8. Mojito odkryje tajemnice Pocahontas
                    Itd, itd, a Numbat tez moze prowadzic na biezaco rubryke: przyrost naturalny,
                    statystyki, wplyw i przeplyw ludnosci, wplyw sporzycia alkoholu na jednostke w
                    ruchu emigracyjnym, community assistance itp
                    nasze Panie beda mialy specjalny kacik pt"KIPIKIPI Kasza' gdzie beda mogly
                    wymieniac sie przepisami kulinarnymi z calego swiata.
                    A Dos Amigos poprowadzi wszystkich zainteresowanych po barach swiata. OLE!

                    chyba dosc na dzisiaj, czy nikt jeszcze nie powiedzial 'shut up' Gunther?
                    • Gość: pysiek13 Re: no wiec do roboty.... IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 06.11.03, 09:05
                      Gunther napisal: 'czy nikt jeszcze nie powiedzial 'shut up' Gunther'?

                      och, nie, nie, pisz Gunther, pisz jak najwiecej. Twoj post przeczytalam chyba
                      dwa, trzy razy i tak sie smialam, ze az moi koledzy spytali o co chodzi. a ja
                      mimo ze bardzo chcialam, nie umialam im wytlumaczyc! Polski jezyk jest
                      fantastyczny!
                      ja mysle ze romantyczny watek 'Gunther und Gretel' nie jest najlepszym pomyslem
                      dla Ciebie, trzeba tu Twoje talenty inaczej wykorzystac.
                      pozdrawiam hihihaha :)))))
                • Gość: Saba Re: Swiat jest piekny zdecydowanie :) IP: *.adsl.wanadoo.nl 06.11.03, 20:51
                  Asiu,
                  Pod pomyslem zalozenia NASZEJ strony podpisuje sie obiema rekami. Jesli chcesz
                  zdjecia to podaj w koncu swoj e-mail, prosilam cie juz raz, ale albo
                  przeoczylas albo.. whatever :-) No ale oczywiscie bede liczyc na rewanz!
                  Co do przewagi plci zenskiej nad meska w Indiach to nie oznacza to jeszcze, ze
                  panuje tam wielozenstwo ;-) Kobiety bardzo niewiele tam znacza, choc w
                  ostatnich dziesiecioleciach wiele sie zmienia i nie brakuje pewnych siebie
                  kobiet realizujacych sie nie tylko w ogniskach domowych. Nie jest to latwe,
                  chocby Indira Ghandi - rowniez zamordowana, chociaz nie z powodu plci...

                  Z kolejnych ciekawostek z mojego pobytu w Indiach to np aranzowane malzenstwa.
                  Czy wiecie, ze tam to wciaz funkcjonuje? Rozmawialismy z naszym opiekunem
                  wycieczki - 26-letnim Hindusem zamieszkalym w Delhi (najbardziej cywilizowanym
                  i zwesternizowanym miescie w indiach obok Bombaju). Powiedzial nam, ze w ciagu
                  dwoch nastepnych lat poslubi Hinduske z tej samej kasty (to podstawowy wymog),
                  a wyboru dokonaja jego rodzice. Pytalam czy ma jakis wplyw na decyzje
                  rodzicow, odpowiedzial, ze niespecjalnie, ale ze rodzice wiedza, co dla niego
                  jest najlepsze i ma zaufanie dla ich wyboru. Byl rowniez zainteresowany
                  zwyczajami w Holandii, pytal co to znaczy "samenwonen" (mieszkanie wspolne na
                  kontrakcie) i dziwil sie gdy opowiadalam o mozliwosci slubu dwoch osobnikow
                  tej samej plci, nie wiem czy mu to sie zmiescilo w glowie ;-)

                  Pozdrawiam
                  Saba
              • Gość: Saba Re: Swiat jest piekny, nieprawdaz? IP: *.adsl.wanadoo.nl 06.11.03, 21:05
                Pysku,
                Jak pieknie przywital cie ten Hindus! Mnie przywital na lotnisku w Delhi caly
                tlum Hindusow z tabliczkami z nazwiskami ludzi, na ktorych czekali, ale zaden
                nie uskutecznial uklonow ;-)
                Faktycznie, jesien w Holandii nie jest najgorsza, chociaz troche zniecheca
                mnie sama mysl o zimie, juz dzisiaj musialam zdrapywac szron z szyb samochodu,
                czego nie cierpie.. Ale w sloneczne dni jest pieknie, drzewa aktualnie mienia
                sie wszystkimi kolorami ;-)
                Co do Holendrow, to prawda, ze narod podroznikow, do dzis im to
                zostalo, "zawdzieczamy" im tez Nowy York, czyz nie?
                Daj odpowiedz czy dostalas maila!
                Pozdrawiam
                Saba
                • Gość: Asia Re: Swiat jest piekny, nieprawdaz? IP: 5.5D* / 203.98.50.* 07.11.03, 00:40
                  Witam

                  kurcze ale mnie potraktowaliscie tym uswiadamianiem o Indiach jak ja bym nic
                  nie wiedziala na ten temat, no ale sama sie prosilam wiec nie mam pretensji

                  Gunter czy ja gdziekolwiek napisalam ze chcialam miec mezow hindusow albo
                  mieszkac w Indiach?????/ ja tylko skromnie napisalam ze dwoch chlopa co by na
                  mnie pracowalo by mi sie przydalo, a Ty od razu takie daleko idace wnioski
                  wyciagasz :(((

                  Saba czyzbys miala jakies przykre doswiadczenia z Hindusami ze tylko Kobra im
                  sie podnosila???? LOL

                  Pysiek no to jak dysponujesz jakims wolnym czasem bierz sie do pisania programu
                  dla naszego klubu, uwazam ze pomysl Guntera jest swietny no moze poza tym ze
                  tylko dla siebie jakies romantyczne historie zastrzega, ale widac uwaza ze nikt
                  z nas juz nie miewa palpitacji serca na widok przystojniakow plyci przeciwnej
                  hihihi

                  Saba przepraszam ale pewnie przegapialam Twoja prosbe o add emailowy ostatnio
                  czytam po lebkach bo mam malo czasu, moj adres jbukat@tlen.pl,, gdybys miala
                  problem z wyslaniem sprobuj na brigyd@tlen.pl ,, mam pozapychane skrzynki i
                  niebardzo mam czas zeby to uporzadkowac

                  Aha jezeli moge to nominuje Guntera na Redaktora Naczelnego naszego klubu,
                  uwazam ze ma swietne pomysly, jezeli ktos ma cos przeciwko temu to niech mowi
                  teraz albo nigdy :)

                  Kolacja wczoraj byla swietna, bawilismy sie fantastycznie, przygrywal
                  zespol,nogi pod stolem rwaly sie do tanca, alkohole laly sie strumieniami,
                  wszyscy byli w swietnych nastrojach i wogole bylo wspaniale.

                  Iwonka trzymam za ciebie kciuki i jestem pewna ze cos znajdziesz,, aha daj
                  sobie ogloszenie do gazety, ja kilka razy tak zrobilam i zawsze dawalo efekty,
                  jak bylam w Australii i niechcialam placic za jedzenie i mieszkanie poszukalam
                  sobie w ten sposob pracy, znalazlam faceta ktory szukal kogos niby do pomocy w
                  domu ale tak naprawde to sam wszystko robil, brakowalo mu kogos zeby z nim
                  pogadac, facet gotowal i sprzatal a wieczorem wychylalismy po szklaneczce
                  brendy (albo i dwie) i gadalismy. Mial 82 lata , byl Macedonczykiem i kiedys
                  prowadzil restauracje we Freementle ,, no i tak sobie przez 3 miesiace to
                  Brendy popijalismy, jak nic innego nie znajdziesz to moze cos takiego na
                  poczatek,, ogolszenia w gazecie na ogol dzialaja,


                  pozdrawiam wszystkich serdecznie i zycze milego weekendu.
                  • mojito Vote for Gunther. 07.11.03, 00:55
                    Gość portalu: Asia napisala:

                    "Aha jezeli moge to nominuje Guntera na Redaktora Naczelnego naszego klubu,
                    > uwazam ze ma swietne pomysly".

                    Asiu,
                    Ty mozesz co chcesz. Jestes matka chrzestna/wlascicielka watku- sagi.
                    Ja tylko chce wyrazic opinie i poprzec Twoja nominacje Gunthera na RN.
                    Pozdrowionka,
                    mojito.

                    • Gość: gunther_0 Re: Vote for Gunther. IP: 61.88.129.* 07.11.03, 04:57
                      Witajcie,

                      jestem wzruszony, gleboko wzruszony, dzisiaj wieczorem wypije za Wasze
                      zdrowie!!!
                      wprawdzie nie wiem jak dlugo bede plywal na australijskich wodach. wspomnialem
                      ze jestem tu na pol gwizdka, ale to nie komplikuje bynajmniej wspolpracy.
                      no ale, was kann ich tun? wenn ich RN Rolle irgendwie annehme, konnte ich
                      naeher an Ihnen Pysiek. erhalten, was Sie ungefahr denken?

                      pozdrawiam
                • mojito Navigare neccesse est. 07.11.03, 00:41
                  Witajcie wszyscy wszedzie,

                  Czesc Pysiek,
                  Psa masz super. Moze tez sluzyc za papierek lakmusowy, bo znasz na pewno
                  powiedzenie - who loves me loves my dog as well. Ciekawe czy Boss odezwie sie
                  do Ciebie w noc wigilijna? Na pewno, jestes troskliwa wlascicielka.

                  Sabo,
                  spiesze z pocieszeniem. Trzeci dzien w pracy bedzie lepszy od poprzednich.
                  I poradzisz sobie z dzialka doskonale.
                  Holendrzy to rzeczywiscie udokumentowani podroznicy. Ci latajacy i ci plynacy
                  wolniej i dluzej.
                  Peter Minuit mial glowe handlowa - kupil za bezcen od Indian Manhattan.
                  Wiesz, dziwie sie, ze Holendrzy nie wystapili do sadu w Hadze o przywrocenie
                  wczesniejszej nazwy Nowego Jorku - Nowy Amsterdam. Mieli przeciez tytul
                  wlasnosci hipotecznej. Moze im podpowiesz?
                  Dzieki Twoim informacjom wiem na pewno, ze nie jestem Hindusem - nic
                  nieznaczenie kobiet jest mi filozofia obca.

                  Asiu,
                  jeszcze przez pewien czas bede pil zdrowie konia i jego konskich tabletek
                  - Tobie pomagajacych. Powrotu do calkowitego zdrowka wiec zycze.

                  Gunther Amigo,
                  z ta Pocahontas to sie jeszcze zastanowie. Ojciec wojownik. Troche cholera
                  niebezpiecznie. Co bedzie jak zapyta o zamiary? Zle odpowiem - tomahawek
                  w czaszce. Pomysle o tym jeszcze...
                  Ewentualne opinie o barach i takich tam roznych na swiecie to i owszem moge.
                  Jest to oczywiscie zrozumiale, ze w tamtym kierunku kieruje sie w obcym
                  miescie dopiero wieczorem, gdy koscioly, muzea i biblioteki sa juz dawno
                  zamkniete. Z zalu, ze sa zamkniete, sie kieruje.
                  Romans Gunther und Gretel nie jest mi znany. Przy okazji krotko daj znac
                  czy to happy end czy wrecz przeciwnie. Z romansami nigdy nic nie wiadomo.
                  To znaczy ja, osobiscie, jestem za. Tylko ta roznosc zakonczen...
                  Prosze nie irytuj sie, ale chodzi mi po glowie miasto, ktore byc moze podlacze
                  do Rio. Znasz je i lubisz (nie, nie jest to Walbrzych). Zaczyna sie na litere
                  Sy. A na razie buena suerte Amigo.

                  Yvone73pol,
                  bonsoir et bonne chance!

                  Slonecznie pozdrawiam Was wszystkich,
                  mojito.


                  • Gość: gunther_0 seguimos siendo nadada en el aqua libre... IP: 61.88.129.* 07.11.03, 05:17
                    Witajcie jeszcze raz, witaj Amigo,

                    Asia, wybacz glupie zarty, to no tego, tylko taak, zeby rozweselic
                    towarzystwo...
                    wierze ze jestes romantyczna, bardzo kobieca i sympatyczna, mysle tez ze jestes
                    dusza towarzyska i potrafisz byc rozrywkowa, wiec skad te dasy?

                    Mojito,
                    taki mam metlik w glowie przez ten Klub Podroznika, pongo 't entiendo tez
                    wydaje mi sie ze mam wstepna faze Multiply Schlerosis, nic nie moglem wymyslic.
                    No wiec, wersja SYo Paolo, SYo Luis czy nawet SYlvador absolutnie tu nie
                    pasuje. Dlugo kiwalem sie w Pubie na stolku, az nagle EUREKA zgadlem:
                    SYDNEY!!!!!!!!!!!!!
                    please don't dissapoint me! tylko czy nasze rejsy jestesmy w stanie
                    schynchronizowac?

                    PYSIEK,
                    W NASTEPNYM ZYCIU CHCIALBYM ZOSTAC PSEM!

                    Iwonka,
                    znam ten bol, to czekanie, telefony, proszenie sie. badz wytrwala napewno cos
                    znajdziesz, czasu trzeba. czy juz nie marzniesz? moze trzeba Cie ogrzac w te
                    zimne wieczory?
                    zycze powodzenia

                    Saba,
                    chyba z ta rola w jakims tam watku tez mi sie cos pomieszalo. wydaje mi sie ze
                    masz swoj nick po uroczej wysepce na karaibach o nazwie Saba, i nalezala ona do
                    Netherlands. wezme to pod uwage i popracuje nad nowym zadaniem dla Ciebie.
                    A swoja droga, ta Holandia to odwazny kraj: te malzenstwa tosamoplciowe,
                    wolnosc w uzywaniu narkotykow, very liberal country. pamietam tez zachaczylem o
                    Amsterdam, uderzylo mnie niesamowicie przyjacielskie podejscie ludzi
                    donieznajomych.

                    tymczasem pozdrawiam, musze gonic do pracy za duzo bylo w tym Pubie


                    • mojito Miasto na eS (nie Sydney). 07.11.03, 05:37
                      Gość portalu: gunther_0 napisał:

                      " wersja SYo Paolo, SYo Luis czy nawet SYlvador absolutnie tu nie
                      > pasuje. Dlugo kiwalem sie w Pubie na stolku, az nagle EUREKA zgadlem..."

                      Witaj Amigo,
                      Przepraszam, zartobliwie napisalem na litere Sy a powinienem eS.
                      Wspomniales przelotem o tym miescie. Oznaczenie literowe lotniska SCL.
                      Buenas noches,
                      mojito.
                      • Gość: Pysiek13 Re: Miasto na eS (nie Sydney). IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 07.11.03, 09:34
                        Witajcie wszyscy,

                        Gunther, tak na ucho ci podpowiem -)Santiago de Chile.
                        a byloby milo gdyby to bylo SYDNEY.

                        Zaczne pracowac nad programem, nie obiecuje,ze szybko skoncze, bo jestem troche
                        zapracowana i jeszcze Swieta niedlugo! milo by bylo rowniez jakbyscie mi
                        pomogli.
                        przypomne takie opowiadanie Stanislawa Lema, nie pamietam tytulu ale.

                        pewien kosmonauta latal sobie w kosmosie samotnie, i zeby mu sie nie nudzilo
                        mial polaczenie z taka hostesa z rodzinnej planety. ta hostessa byla bardzo
                        urodziwa i bardzo sympatyczna i nasz kosmonauta bardzo szybko ja polubil, a
                        potem zakochal sie po uszy!( wiadomo nie bylo konkurencji) ale on ja widzial
                        tylko na monitorze swojego computera, i bardzo chcial ja poznac po powrocie na
                        swoja planete. zwierzyl sie wiec ze swoich zamiarow urodziwej hostess, a ona na
                        to szczerze mu wyjasnila ze wlasciwie jest computerem i zeby o niej zapomnial.
                        kosmonauta nie uwierzyl jej i po powrocie na planete, postanowil ja osobiscie
                        poznac. okazalo sie ze ta piekna hostessa to byl tylko image na comp, a z
                        biednym kosmonauta rozmawial MOZG zakonserwowany w sloiku.
                        kiedy wyobraznia zderza sie z rzeczywistoscia, bywa to czesto bolesne. na ile
                        wiec zyczylibyscie sobie sie ujawnic, czy dalej zupelnie anonimowo?
                        Bez urazy, ale teraz sobie tak wszyscy rozmawiamy luzno, nie wiedzac jak
                        wygladamy i czesto tez nie wiemy skad piszemy. Lepimy sobie w wyobrazni czyjs
                        wyglad z melodii slow pisanych. czujemy sie mniej lub bardziej komfortowo
                        opowiadajac o sprawach personalnych, mowimy o sobie tyle ile uwazamy za
                        stosowne.
                        przypomnialam opowiadanie, bo nie wiem dalej w jakiej formie wszyscy byscie
                        widzieli taka website. Gunther tutaj troche uproscil sprawe, to bylo bardzo
                        zabawne Gunther naprawde! ale ja musze wiedziec dokladnie.

                        No i najwazniejsze, czy wszyscy sa ZA?
                        jak mam cos robic to bardzo prosze o konkretne propozycje

                        Buenas Noches
                    • Gość: Saba Re: seguimos siendo nadada en el aqua libre... IP: *.dsl.hccnet.nl 07.11.03, 14:47
                      gunter,
                      nie wiem o ktorym watku piszesz, ze ci sie cos ze mna zwiazanego pomieszalo ,
                      daj namiary to sprawdze ;-)
                      Moje imie po wyspie karaibskiej? To mi sie nawet podoba.
                      Myslisz, ze Holandia to odwazny kraj? Niektorym tak sie wydaje, no coz, slyna
                      na calym swiecie z bezpardonowego podejscia do rzeczywistosci, czasem zbyt
                      mocno stoja nogami na ziemi, glowna zasada tu stosowana to: JESLI NIE DA SIE
                      CZEGOS OPANOWAC TO NALEZY TO ZALEGALIZOWAC.
                      • Gość: Saba Re: seguimos siendo nadada en el aqua libre... IP: *.dsl.hccnet.nl 07.11.03, 14:56
                        chyba mi sie wyslalo za szybko..

                        gunter,

                        nie wiem o ktorym watku piszesz, ze ci sie cos ze mna zwiazanego pomieszalo ,
                        daj namiary to sprawdze ;-)
                        Moje imie po wyspie karaibskiej? To mi sie nawet podoba.
                        Myslisz, ze Holandia to odwazny kraj? Niektorym tak sie wydaje, no coz, slyna
                        na calym swiecie z bezpardonowego podejscia do rzeczywistosci, czasem zbyt
                        mocno stoja nogami na ziemi, glowna zasada tu stosowana to: JESLI NIE DA SIE
                        CZEGOS OPANOWAC TO NALEZY TO ZALEGALIZOWAC. Nie da sie tez nie zauwazyc, ze
                        niemala role gra tu kasa, ciagna z czego sie tylko da, bez wzgledu na
                        konsekwencje etyczne. Tak sie stalo z miekkimi dragami, prostytucja czy
                        eutanazja, sluby miedzy osobami tej samej plci juz nikogo tu nie dziwia. Nie
                        wiem czy maja racje, duzo traca przyjmujac wszelkie wynaturzenia i fanaberie
                        cywilizacji, tracac jednoczesnie wiele z tradycji, za ktora bardzo tesknia i
                        szukaja jej wlasnie wiele podrozujac. Wychowalam sie w kraju, w ktorym
                        zalegalizowanie czegos rownoznaczne jest z zaakceptowaniem spolecznym danego
                        procederu. Tymczasem to, ze w Holandii legalna jest prostytucja nie znaczy
                        wcale, ze Holendrzy ja akceptuja, jedynie toleruja czerpiac z tego kase do
                        budzetu. Jest w tym pewnego rodzaju hipokryzja, czyz nie? No coz, co kraj to
                        obyczaj.

                        Groeten
                        Saba
                  • Gość: Saba Re: Navigare neccesse est. IP: *.dsl.hccnet.nl 07.11.03, 14:42
                    Drogi mojito,
                    Dzieki za slowa otuchy, od razu zrobilo mi sie lepiej, jak to niewiele
                    czlowiekowi czasem potrzeba, nie? Czasem niezrozumiale cenne staje sie dobre
                    slowo nieznajomego..
                    Holendrzy to zdecydowanie narod podroznikow, zeglarzy. Zgadza sie z tym
                    Manhatanem, ale nie sadze aby mieli jakies szanse na przywrocenie pierwotnej
                    nazwy NY.. ;-) Myslisz, ze by tego nie wykorzystali? Oj, oni dobrze wiedza i
                    chlubia sie tym nowojorskim Amsterdamem ;-)
                    Tym lepiej, ze nie jestes Hindusem! A ja dziekuje losowi, ze nie urodzilam sie
                    jako bezkastowa Hinduska, teraz przyodrobinie szczescia lepilabym placki z
                    krowich odchodow na opal..

                    ;-)

                    Saba
                    • Gość: gunther_0 cisza ma morzu, wicher dmie, kto pierwszy odezwie IP: 61.88.129.* 10.11.03, 03:04
                      OK moge byc tym balwanem.

                      Witajcie serdecznie wszyscy,
                      jestem w wybitnie dobrym nastroju, weekend swietnie spedzilem na rybach! i nie
                      bylo to lowienie z brzegu, a jakze porzadna morska wyprawa,porzadne lowienie,
                      porzadne plony! powalczylem tez troche z takimi potworami morskimi, nie
                      wszystkie byly emvironmentaly friendly wiec wypuscilem spowrotem do wody. to
                      jest zycie, oni tutaj maja rybackie warunki,nie powiem,mialem radoche.
                      a teraz z innej beczki.
                      Amigo, ciesze sie za siebie i za Ciebie z Twojej podrozy. Wiesz to takie zarty
                      tutaj.kazda podroz mojego przyjaciela wzbogaca mnie rowniez o jego
                      przezycia.mam nadzieje, ze dostarczysz up to date informacji i relacji? no, i
                      te zdjecia oczywiscie.
                      i jeszcze z innej beczki.
                      gdziez ten entuzjasm kochani? mialo byc o Klubie podroznika i cisza.
                      teraz zupelnie powaznie napisze ze ten Redaktor naczelny wcale tu nie jest
                      potrzebny, chociaz milo bylo byc wybranym. bylem naprawde wzruszony.
                      to jest takie dziwne, jak ktos cos oferuje za darmo...czy ogolnie wiadomo ile
                      kosztuje zaprojektowanie website? ja nie wiem, ale mysle ze COS kosztuje.
                      a tu brakuje w ogole wypowiedzi.tez jakos tak zrobilo sie po polsku...

                      i jeszcze z innej beczki.
                      Pysiek, napisalas o tym mozgu w sloiku, to straszne bylo.jakos tak mi sie
                      zrobilo dziwnie.
                      pewna pani napisala w mailu do mnie jakze skromnie :jestem bardzo atrakcyjna
                      kobieta! mie pytajcie, jak smakowalo rozczarowanie przy spotkaniu! inna pani
                      oswiadzcyla ze smutkiem :jestem niestety malo atrakcyjna. a byla taka ladna!
                      ludzie maja doprawdy okropny metlik w glowie na temat swojego wygladu! zajelo
                      mi troche czasu zeby docenic, ile wewnetrzego piekna moze mieszkac w ludziach,
                      ktorzy piekni nie sa!
                      wiec ja jestem za anonimowoscia tego Klubu. jesli ktos ma ochote na spotkanie,
                      wymiane zdjec i blizsze kontakty to przeciez nic nie stoi na przeszkodzie.
                      teraz czy w Klubie to jest mozliwe.
                      Numbat, czy jestes w okolicach? niedlugo mamy Christmas break, oczekuje tych
                      informacji.
                      pozdrawiam bardzo serdecznie
                      • mojito Sloneczne pozdrowionka. 10.11.03, 03:54
                        Witam Wszystkich,
                        witaj Amigo - Gunther,
                        Milo mi czytac, ze weekend miales udany. Fajna sprawa z tymi rybami
                        lapanymi.
                        Moj weekend z racji podpisanego cyrografu wakacyjno-podrozniczego
                        jest jednodniowy tylko. Niedziela i juz. Ale tak chcialem i nadal chce
                        wiec jest ok. Ochlodzilo sie od wczoraj i temperatura dotknela przez
                        moment zera. Z za plecow jesieni wyglada juz zima.
                        Wczoraj widzialem w parku tanczace przy "Do not cry for me Argentina"
                        trzy osoby. Przy blizszym przyjrzeniu sie okazaly sie trzema parami
                        bardzo mocno wtopionymi sie w siebie. Byc moze to z powodu zimna? Na pewno
                        nie udaloby sie jesiennego liscia miedzy tanczacych wcisnac.
                        Super tanczyli, mysle ze to profesjonalni tancerze. Kolory Pan czarno/bordowe.
                        Dokladnie tak jak widzialem tanczacych tango na ulicach w Buenos Aires.
                        Stalismy (przechodnie) zafascynowani tym widowiskiem i nawet nie wiem
                        czego dotyczyla promocja. I nikogo to nie obchodzilo. Wszyscy podziwialismy
                        tanczacych. Tanczyli wspaniale. Zmyslowo, goraco. Eeeeh, Latynosi,
                        pare rzeczy im nie wychodzi ale tango bezsprzecznie do tych rzeczy nie nalezy.
                        I chwala im za to. Byles moze na Plaza Dorrego w dzielnicy San Telmo w BA?
                        Kolebce tanga. Cholera, co oni tam wyrabiaja tanczac ze soba tango.
                        Skonczylo sie nagranie, pary przestaly tanczyc i tancerze odsuneli sie od
                        siebie. Pomyslalem, ze w zimie nie powinno sie pracowac. Powinno sie odlatywac
                        do cieplych krajow jak ptaki. One wiedza co robia.
                        Jutro zainteresuje sie kto jest moim przedstawicielem politycznym.
                        Zasugeruje mu aby zaczal pracowac nad taka ustawa...Ma moje mocne poparcie.
                        Wiesz, co do strony podrozniczej to nie bardzo sie na tym znam i przeczytam
                        chetnie Wasze opinie. Ja, osobiscie bym za bardzo nie komplikowal.
                        Dobrze miec luzne forum i "stukac" na nim. Z ewentualnie otwartymi szeroko
                        drzwiami i oknami bez zamykania sie gdziekolwiek. Byc moze niech Asia, Pysiek
                        (ewentualny tworca strony)i inni znajacy sie lepiej podsuna pomysl.
                        Moje cialo jest jeszcze tutaj ale mysli wyrywaja sie i szybuja na poludnie.
                        Nie jestem pewien, czy w takim moim stanie chcielibyscie moja opinie :))).
                        Trzymaj sie Amigo i pozdrowionka (sloneczne oczywiscie) dla Was Wszystkich,
                        mojito.
                        • Gość: pysiek13 Re: Sloneczne pozdrowionka. IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 10.11.03, 05:23
                          Witajcie poniedzialkowo,

                          jak to milo jak wszyscy w dobrych nastrojach, i powody jak najbardziej
                          urozmaicone!
                          Mojito, jak najbardziej masz racje, Latynosi potrafia tanczyc, chyba nie
                          napisalam tutaj nic odkrywczego! Podobne widowisko mialam mozliwosc ogladac w
                          Sydney, w czasie promocji malo znanego zespolu z Brazylii. bylo to w czasie
                          kiedy cala Europa bujala sie juz w rytmie Lambada, a w Australii byl to
                          relatywnie malo znany taniec. grupa 'czekoladek' obojga plci w skapych
                          strojach, jak to okreslil wdziecznie Gunter, wyplynela na ulice w Centrum i to
                          byla sensacja! mnostwo aut zablokowalo ulice, nie wspominajac juz o
                          przechodniach. to widowisko pokazano potem w dzienniku wieczornym. o well,
                          pomarzyc, TAK tanczyc!!!

                          co do Klubu, to rzeczywiscie bez paniki. ja zdaje sie na polecenia Asi. Asia,
                          to ma byc Twoja strona, ja nie mam tyle czasu zeby odpisywac na kazdy list.
                          najlepiej zeby to bylo forum 'z otwartymi drzwiami i oknami' jak slusznie
                          zauwazyl Mojito. czekam Asia na wskazowki, ale ...za bardzo sie nie spiesz. ja
                          tez praktycznie myslami wedruje na holiday juz, ostatni rok byl troche
                          pracowity/meczacy.

                          Numbat, Ty tak dziwnie odpisales od srodka, ze nie zauwazylam wczesniej Twojego
                          post. Rafa wiadomo, w Queensland to sensacja, ale trzeba pojechac daleko na
                          polnoc zeby miec latwy dostep. praktycznie Rafa zaczyna sie juz ...w NSW
                          niewielka ale malownicza wysepka Lord Howe Island. jest to najbardziej na
                          poludnie wysunieta wysepka gdzie mozna podziwiac rafe. wyspa ma 11km dlugosci i
                          zaledwie 3km szerokosci. wyobrazcie sobie jak odbywa sie ladowanie samolotu...
                          Byles Numbat? tylko 2.5 godziny lotu z Sydney. napisz cos o outback nie daleko
                          za Brisbane, sa to tereny napewno Ci znane a urocze.

                          pozdrawiam serdecznie wszystkich
                          • Gość: Ania Re: Sloneczne pozdrowionka. IP: 195.116.246.* 10.11.03, 18:35
                            Witam
                            Czy moge wracic słowko?
                            Na poczatku troche pisalam (pytalam Cie Asiu o kontener na przewiezienie
                            rzeczy - jak sie to odbywa)ale ciagle jestem stala czytelniczka.
                            A wtracic chialam to ze szkoda ze Asiu nie piszesz dalej o twoich codziennych
                            sprawach a przede wszystkim o twoich pogladach na rozne sprawy. Jestem osoba
                            duzo mlodsza i wiele sie moge od ciebie nauczyc.
                            Teraz to forum przeksztalcilo sie w typowo podroznicze - to tez dobrze bo ja
                            takze podroze mam w genach zapisane. Ale szkoda ze tylko podroznicze bo rzadko
                            kiedy mozna sobie tak szczerze porozmawiac na zyciowe tematy jak to bywalo
                            wczesniej na tym forum.
                            Wobec powyzszego moim zdaniem jezeli ktos nie chce sie rozbierac to niech sie
                            nie rozbiera a jezeli ktos chce to jak najbardziej, a z czasem tych osob na
                            pewno przybedzie.
                            pozdrawiam
                            Ania
                            • Gość: Asia Re: Sloneczne pozdrowionka. IP: 5.5D* / 203.98.50.* 11.11.03, 00:44
                              Witam Aniu

                              dzieki za uznanie, ostatnio wogole malo pisze bo i nie bardzo mam kiedy, w
                              poprzedniej pracy narzekalam na brak zajejcia w tej moglabym na nadmiar pracy,
                              ale tak naprawde to bym zgrzeszyla gdybym narzekala bo praca jest naprawde
                              ciekawa, zroznicowana, wymagajaca samodzielnego myslenia i podejmowania
                              decyzji, a ze ja lubie pracowac i lubie byc w pracy zajeta to jestem naprawde
                              zadowolona. Zbieram sie zeby podlaczyc internet w domu ale troche szkoda mi
                              czasu i tak to jakos schodzi, ale chyba bede musiala bo zbyt wiele osob narzeka
                              ze nie moze sie ze mna skontaktowac.

                              Jezeli chodzi o wymiane pogladow na rozne sprawy to poprostu trzeba kogos kto
                              chcialby tego sluchac i poddal jakis temat. Jak wiadomo poglady nam sie
                              zmieniaja i na ogol punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Ale jezeli cos
                              cie specjalnie nurtuje to pisz smialo i jestem przekonana ze wszyscy sie
                              wypowiedza bo jak widac zebrala sie tu grupka ludzi z dosyc ugruntowanymi
                              pogladami.

                              A propo tanca to Wy sobie poogladaliscie a ja z moim malzonkiem w tany
                              uderzalam w sobote, najpierw troche popracowalismy w ogrodzie pozniej doszlismy
                              do wniosku ze pora na jakies piwo, jak piwo to i muzyka a ze gralo na caly
                              regulator to mnie zaczelo nosic wiec zesmy sobie potanczyli na podworku obok
                              garazu, sasiedzi z naprzeciwka dziwnie sie nam przygladali a my w tany, bylo
                              fajnie i czasem postrzeba cos takiego zrobic coby czlowiek sie lekko
                              wyluzowal. :)

                              Z ostatnich wiesci u mnie, wczoraj dostalam pierwsza wyplate w nowej pracy, i
                              Corka dostala sie na studia, zaczyna w marcu. :)
                              Przed nami dlugi weekend wiec mam nadziej ze tym razem nam sie uda to tych
                              goracych zrodel pojechac.

                              Dasac to ja sie wogole nie dasam, wiec prosze mnie o takie tam nie posadzac.

                              Jezeli chodzi o klub i anonimowosc to uwazam ze kazdy bedzie mogl zachowac tyle
                              anonimowosci ile bedzie sobie zyczyl, przymusu zadnego do niczego, co kto
                              bedzie chcial dorzucic to jego sprawa, czyli wolnosc Tomku
                              jak tylko wygospodaruje ciutke czasu to przemysle to i owo i dam znac jezeli
                              mnie natura jakims pomyslem natchnie, napewno chcialabym zeby bylo choc troche
                              zartobliwie i zeby mozna bylo sie tam wypowiadac na tematy bliskie kazdemu
                              cialu, czyli co tam komu w duszy gra, co z tego wyjdzie to sie okaze w praniu a
                              to czy ktos bedzie mial chec sie w taki czy inny sposob ujawnic lub nie to
                              chyba bez znaczenia, jakos narazie nam dobrze tak jak jest i chyba wyglad nie
                              jest sprawa najwazniejsza, zreszta uroda to rzecz gustu i to co sie jednemu
                              podoba drugiemu nie musi

                              pozdrawiam wszystkich cieplutko

                              Asia

                              • Gość: Asia Rugby IP: 5.5D* / 203.97.90.* 11.11.03, 00:50
                                oczywiscie stawiam na All Blacks hihihi chce ktos zaklady przyjmowac?
                                • mojito Re: Rugby - malutki zakladzik na boku? 11.11.03, 01:20
                                  Gość portalu: Asia napisała:

                                  "oczywiscie stawiam na All Blacks hihihi chce ktos zaklady przyjmowac?"

                                  Witajcie Wszyscy,
                                  Asienko, ja aby podtrzymac sportowo/finansowego ducha przyjmuje Twoj
                                  zaklad. Jako, ze absolutnie nie znam zespolu i malo wiem o zasadach
                                  gry w rugby wydaje mi sie, ze nie pozbawiony jestem szans :))).
                                  Co bys powiedziala na malutki, trzydolarowy zakladzik na boku przeciwko
                                  All Blacks? Jezeli przyjmiesz, daj mi znac po weekendzie kto komu
                                  jest winien.
                                  I tak wlasnie Asiu pod pozorem watku - "Wyjazd z kraju"- wciagasz
                                  mnie w otchlan sportowego hazardu. Eeh, te czajace sie wszedzie
                                  niebezpieczenstwa. W kraju i za granica...
                                  Absolutnie pogodnego i slonecznego dnia Tobie i wszystkim innym zycze,
                                  mojito.
                                  • Gość: Asia Re: Rugby - malutki zakladzik na boku? IP: 5.5D* / 203.98.50.* 12.11.03, 00:42
                                    czesc mojito

                                    oczywiscie zaklad przyjmuje,, rozrzutny widze nie jestes ale niech bedzie 3
                                    dol., zadne z nas sie nie wzbogaci ale tez zadne z nas nie zbiednieje tak ze
                                    nie wiem o jakim niebezpieczenstwie mowisz hihi
                                    ja mam zylke hazardzisty w sobie wiec dla mnie to czysta przyjemnosc,
                                    (zobaczymy czy po weekendzie to tez bedzie przyjemnosc :) )

                                    zaklad stoi

                                    pozdrawiam
                                    • mojito Re: Rugby - malutki zakladzik na boku? 12.11.03, 04:05
                                      Pozdrowienia dla Wszystkich,
                                      Witaj Asienko,
                                      Krecilem sie niezdecydowanie jaka stawke postawic na All Blacks
                                      nie wiedzac nic o Twojej zylce hazardowej. Stad ten taki malutki/kobiecy
                                      zakladzik. Ale jezeli sie czujesz lepiej z wiekszym to prosze podnies stawke
                                      zgodnie ze swoim uznaniem. Kiedy odbedzie sie mecz?
                                      Zajrze tutaj jutro i ewentualnie wezme pozyczke z banku :))).
                                      Pozdrowionka serdeczne,
                                      mojito.
                                      • Gość: Asia Re: Rugby - malutki zakladzik na boku? IP: 203.97.90.* 13.11.03, 00:43
                                        no masz teraz mnie postawiles pod murem, ale nie moge wymagac od ciebie zebys
                                        pozyczke z banku bral wiec niech to bedzie w dalszym ciagu kobiecy zakladzik
                                        podniesiony do powiedzmy $ 5 :) , graja chyba w sobote
                                        • mojito Re: Rugby - malutki zakladzik na boku? 13.11.03, 07:14

                                          Witaj Asienko,
                                          Prosze wiec, niech bedzie piec przeciwko All Blacks.
                                          Nazwa przypomina mi dowcip - makabreske.
                                          Czy wiesz jak nazywa sie pracownik tartaku ktory w wypadku
                                          stracil lewa reke i lewa noge? All right.
                                          Do soboty wiec,
                                          mojito.
                                • Gość: gunther_0 Re: Rugby IP: 61.88.129.* 11.11.03, 03:04
                                  Witajcie,
                                  wszyscy widze tu roztanczeni.
                                  Mojito Amigo, tango? nigdy tego nie zapomne, bylo takich kilka Czekoladek co
                                  usilowalo mnie nawet nauczyc.ale to nie to, brak tej plynnosci itp no wiesz co
                                  mam na mysli.
                                  Asiu z Toba zawsze bym w tany poszedl! no widze, ze Ty jestes naprawde
                                  rozrywkowa kobitka, takie tance przy garazu, no no, Twoj szanowny malzonek ma
                                  ciekawe zycie z Toba. co do Rugdy, to niczewo nie panimaju,wiec sie nie
                                  zakladam. powiem nawet ze ostatnio bym zarobil czarne oko przez to rugby, tzn
                                  przez wlasna ignorancje. dyskusja rozgorzala w Pubie i ja taki laik nie bardzo
                                  wiedzialem kogo strone tu trzymac.zapewniam Cie Asiu, ze Blackies nie byli
                                  dyskutowani.ciekawa Numbat sprawe tu poruszyl tego tanca Maorysow przed gra.
                                  hm, co to w sobote pokaza nam Szkoci? no chyba nie beda zadzierac spodniczek i
                                  pokazywac....przeciwnikom?
                                  dzieki Numbat za oferte, ale ja sobie jakosik poradze.chodzi mi glownie o
                                  miejsca: rzuc pare dobrych miejsc, nazwy, co tam ciekawego i reszta to juz ode
                                  mnie.
                                  Asia, wracajac do strony, to co myslisz zeby tak zachowac w tej samej formie co
                                  tutaj?moze tylko pojemnosc moglaby byc wieksza zeby ewentualnie mozna te
                                  zdjecia zalaczyc? chyba nic wiecej nie trzeba, zeby sobie porozmawiac. i znowu
                                  przypomne, ze przeciez dyskusja zalezy od rozmowcow, im wiecej tym
                                  lepiej.narazie nie ma tematow zakazanych, pelna kultura;)))
                                  to jest moj lunch time kochani
                                  serdecznosci
                                  • Gość: Asia Re: Rugby IP: 5.5D* / 203.97.90.* 12.11.03, 00:49
                                    witaj Gunter

                                    oczywiscie ze moj malzonek ma ciekawe zycie ze mna, czy w innym wypadku
                                    chcialby to zycie ze mna uskuteczniac??? w obecnych czasach nikt nikogo w
                                    malzenstwie na sile nie trzyma i jak ludzie uwazaja ze jest nieciekawie to na
                                    ogol szukaja zmiany, ale jak wiadomo i jak spiewa Budka Suflera " do tanga
                                    trzeba dwojaga" wiec obydwoje mamy ciekawe zycie ze soba, jedno nie wie co
                                    zachwiele drugiemu do glowy strzeli :)

                                    ojjjjjjj Gunther ty to masz malo sportowego ducha, moze chociaz ze 2 dol. bys
                                    postawil?

                                    ten taniec ktory Blackies wykonuja nazywa sie Haka,, i jest to taniec
                                    Maoryskich wojownikow majacy na celu nastraszenie przeciwnika ,,, jak do tej
                                    pory niezle im idzie ....

                                    pozdrawiam
                                    • Gość: Gunther_0 Re: Rugby IP: 61.88.129.* 12.11.03, 03:13
                                      Witajcie wszyscy,
                                      hola Amigo!

                                      Amigo cos ostatnio wyciszasz sie...rozumiem ten nastroj, rozumiem.
                                      smiem przylaczyc sie do zakladu Asia mimo ze NICZEWO NIE PANIMAJU. doloze tez 3
                                      dolce, niech bedzie solidarnie jak mam stracic, niech strace. ale zaklad
                                      przeciwko Blackies - mowisz oni HAKA, ja moglbym znalezc jaiegos haka na nich
                                      tez. ciagle interesuje mnie co nam Szkoci pokaza? czy ktos cos wie na ten temat?
                                      czy oni w ogole maja cos do pokazania?
                                      Co do tancow, tak Asia do tanga trzeba dwojga i dusza sie raduje jak taka fajna
                                      kobitka jak Ty stwierdza,ze jest jej fajnie z szanownym malzonkiem! slyszalem o
                                      dobrych malzenstwach ale nigdy nie slyszalem o wysmienitych...a gdyby tak jakas
                                      awaria, no tego, to sluze ramieniem, bardzo Cie lubie za pogode ducha.a ile
                                      masz skarbie wzrostu, czy bardzo bede musial sie schylac?
                                      Taakie zarty, Asia, lubie Cie ogolnie jak i wszystkich tutaj.
                                      No Ania, a Ty czemu nic nie piszesz. napisalas, ze chcialabys na 'zyciowe
                                      tematy' porozmawiac, ja jezdem bardzo chetny,prosze: na kazdy temat ze mna
                                      mozna, powaznie. nawet w sprawach damskich porad: wiem jak usunac damska
                                      szminke z kolnierzyka,myc przypalone patelnie, po nieudanych probach
                                      kulinarnych,wiem co to jest shopping, i ze kobiety musza....czasami, tak puscic
                                      sie miedzy polki.umiem prasowac i moge udzielac porad w sprawie budzetu, znaczy
                                      malego budzetu itp.itp Mnie nie przeszkadza Aniu ze jestes duzo mlodsza,
                                      skarbie, wrecz przeciwnie!rozumiem dusze kobiety i ogolnie wiem co im brakuje
                                      do szczescia, czasami tylko, no tego, jak to ktos dyplomatycznie napisal na tym
                                      Forum, czasami tylko jak sie gra na cztery rece 'myla sie melodie', ale
                                      praktyka czyni mistrza!!! znowu sie wyglupiam?

                                      Saba,
                                      wysepka o Twoim imieniu jest polozona rzut kamieniem od Puerto Rico.o tej porze
                                      roku moga ja nawiedzic huragany, ale oglnie jest bardzo sympatyczna. jest
                                      czescia Netherlands Antilles, ale jest juz wyzwolona spod zaboru Holendrow.
                                      mialem okazje powedrowac w tamtym kierunku w poszukiwanu Virgin Island, ale
                                      niestety nigdy tam nie dotarlem. a szkoda...co u Ciebie? ciagle taka
                                      zapracowana?

                                      A teraz bardzo powaznie.:| Nie wierzycie, ze powaznie? naprawde, cross my
                                      heart!!Mam klopoty kochani, i nie bardzo wiem jak wybrnac.krotko jestem i nie
                                      znam tu za bardzo ukladow.napisalem, jestem prosty, ogolnie jestem jaki jestem,
                                      o pomoc nie prosze czesto,taki jestem hardy, ale teraz potrzebuje,powaznie.
                                      napisalem, bo jak znikne z tego forum to znaczy ze poproszono mnie o
                                      opuszczenie tego pieknego kraju,przedterminowo, zanim skonczylem zwiedzanie i
                                      dlugo sie moze nie odezwe.
                                      pozdrawiam wiec Was wyjatkowo serdecznie i pelen optymistycznych mysli
                                      do nastepnego
                                      • Gość: pysiek13 co stalo, Gunter? jaki department? IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 12.11.03, 03:26
                                        • mojito Re: co stalo, Gunter? jaki department? 12.11.03, 03:55

                                          Hola Gunther-Amigo,
                                          Byc moze zechcesz sie zastanowic wspolnie ze mna nad ewentualna sytuacja?
                                          Napisz wowczas do mnie na adres gazety.
                                          Pozdrowienia i buena suerte,
                                          mojito.
                                      • Gość: Saba Re: Rugby IP: *.adsl.wanadoo.nl 12.11.03, 18:36
                                        Gunther,

                                        Twoje poczucie humoru mnie rozwala, musisz byc chyba interesujacym facetem w
                                        realu ;-)
                                        Co do holenderskich Antyli to znane mi sa ABC (Aruba, Boneira & Curacao),
                                        piekne miejsca, czy Saba nie ustepuje im urokiem? Nie odzywam sie za bardzo z
                                        roznych wzgledow, nie tylko praca, ale jakos dziwnie ozylo moje zycie
                                        towarzyskie, spedzaja sie nie tylko nowo-poznani ludzie (ci z wakacji,
                                        naprawde na fajna grupe trafilismy), ale tez starzy znajomi, z ktorymi dawno
                                        sie nie widzialam.. ale fajnie tak odswiezac zerwane kontakty, powspominac ;-)
                                        Poza tym troche musze dbac o wlasny watek, nie zagladales tam jeszcze? Po
                                        zastoju troche sie rozkrecil, ciekawe rzeczy ludzie pisza o pracy w roznych
                                        krajach, moze ci sie nawet cos przydac, jesli zamierzasz zmienic miejsce
                                        zamieszkania. A w pracy sie wzielam troche w garsc, troche pewnie
                                        potrzebowalam tego kopa w tylek, nie ma ze boli.., przyspieszylam tempo,
                                        zebralam towarzystwo, robie burze mozgow, napisze plan dzialania na nastepne
                                        pol roku i zobaczymy co z tego wszystkiego wyjdzie. Stwierdzilam, ze wykopac i
                                        tak mnie nie wykopia, bo niedawno dostalam podwyzke, wiec nie maja podstaw
                                        zeby sie powanie czepiac. A w zyciu wszystko jest mozliwe, trzeba tylko
                                        potrafic sie zdystansowac, co nie zawsze mi wychodzi.. Bywam harda, a potem w
                                        domu potrafie sie potem rozryczec z blahego powodu jak dziecko ;-))

                                        Nie do konca rozumiem co z ta prosba o pomoc, ale pewnie kierujesz to w strone
                                        OZ, a jesli sie myle to napisz wiecej, na pewno co wiecej glow to nie jedna, a
                                        tu jak widac wszyscy sobie pomagaja.
                                        Mam nadzieje, ze jesli znikniesz to nie na dobre!

                                        Pozdrawiam
                                        Saba


                                      • Gość: Asia Re: Rugby IP: 203.97.90.* 13.11.03, 00:51
                                        Witaj Gunter

                                        przykro mi ze masz klopoty, mozna ci jakos pomoc??? wiesz pytajcie a
                                        dostaniecie, jak czlowiek nie szuka pomocy to i nie znajdzie, nie jest zadnym
                                        wstydem prosic o pomoc jak jej czlowiek potrzebuje. :)

                                        Dzieki za uznanie i oferte,, widze ze oferujesz siebie nie tylko mnie ale i
                                        innym, czyzbys szukal malzonki z jakims konkretnym paszportem?? hihihi

                                        no coz jezeli chodzi o moj wzrost to faktycznie musialbys sie lekko schylac,
                                        ale za to latwo mnie na rekach nosic, zreszta moja mama mi zawsze mowila ze "
                                        duze do roboty a male do pieszczoty" ja mam cale 150 cm wzrostu jak na srodowej
                                        Gazecie wyborczej stoje, wiec zrewiduj swoja oferte poki jeszcze masz czas :)

                                        jak z zakladem $3 czy $5? nie badz sknera daj mi sie wzbogacic hihihi
                                        a kto wie moze to Ty sie wzbogacisz - czego zreszt ci zycze :)

                                        jak by sie Twoje zycie nie potoczylo daj znac cobysmy nie musieli sie o ciebie
                                        martwic

                                        pozdrawiam cieplutko i zycze naj naj :)
                                      • Gość: Ania_raz_jeszcze Gunther_0! IP: 195.116.246.* 15.11.03, 18:09
                                        Gratuluje skarbie poczucia humoru:)

                                        z tym ze ja akurat jestem z tych co sie nie puszczaja... nawet miedzy polki
                                        a mlodsza to jestem od Asi, ale czy od Ciebie to juz pewnosci nie mamy
                                        Dusze kobiety to rzeczywiscie znasz dobrze ale ogolnie;)...

                                        gdybys szerzej opisal jaki masz problem moze ktos moglby Ci pomoc, a tak nawet
                                        nie wiadomo co Ci radzic.

                                        pozdrawiam
                                        Ania
                      • numbat Re: cisza ma morzu, wicher dmie, kto pierwszy ode 11.11.03, 01:28
                        Gość portalu: gunther_0 napisał(a.

                        > Numbat, czy jestes w okolicach? niedlugo mamy Christmas break, oczekuje tych
                        > informacji.
                        > pozdrawiam bardzo serdecznie

                        Witam wszystkich ,cieplo pozdrawiam Asie.
                        Gunther ja mieszkam obecnie na Gold-Coast. Ale poniewaz przylecial ten stary
                        znajomy-z Papua New Guinea- wiec praktycznie-cala energie poswiecam na
                        pokazanie i zalatwianie roznych spraw- ktore ten zanajomy musi miec.
                        Oczywiscie jak bedziesz gdzies w tych okilicach to mozemy wzniesc jakis toast,
                        wszystko zalezy od- tzw. "poslzgu zyciowego".
                        Prawdopodbnie pod konice roku- lub wczesniej wylece na Nowa Zelandie.
                        Mam juz bilet - to w koncu za"miedza".Mozliwe ze, bede tam dluzszy okres bo
                        wyszukalem sobie tam prace.I ten kraj jest fantatyczny.
                        Pewnikiem wypiuje z Asia jakas mala czarna:))) kwestia zgrania terminow.

                        • Gość: Asia Re: cisza ma morzu, wicher dmie, kto pierwszy ode IP: 5.5D* / 203.98.50.* 12.11.03, 00:53
                          Witam Numbat

                          znalazles prace w NZ??? gdzie ? w jakim miescie?

                          napewno cos tam wypijemy a moze nawet jakies tance obok garazu hihihi wyglada
                          na to ze bedziemy sasiadami przez jakis okres, blizszymi lub dalszymi ... jak
                          dobrze miec sasiada ....

                          pozdrawiam
                          • Gość: Numbat Re: cisza ma morzu, wicher dmie, kto pierwszy ode IP: *.131.240.220.lns02-wick-bne.dsl.comindico.com.au 12.11.03, 04:07
                            Asia! Witaj duszo tanczaca w gararzu:))) zreszta taniec w roznych
                            okolicznosciach, lagodzi napiecia stanu duszy:))) pozdrawiam wszystkich tez.
                            Mam dwie mozliwosci pracy tam gdzies kolo Ciebie. Poludniowa wyspa- lub
                            polnocna.Moze bedzie to popczatkowo Wellington? a pozniej Christchurch.
                            Chce tutaj pozalatwiac-(Australia) "drobiazgi"- mieszkanie ,oplaty....zostawic
                            tego mojego strego drucha z Papua Guinea w domu- ( niech sie biedaczek:)))
                            opiekuje
                            i ruszyc spenetrowac fascynujaca New Zeland. W koncu ta tak ,jak "spakowac
                            lekki bagaz" i ruszyc....do innego wymiaru. Ostatnio jak mialem chwile czasu,
                            czytalem duzo historii ,jezli chodzi o New Zeland.Fascynujace sprawy
                            i oczywiscie chce spenertowac te urocze miejsca. Mam taki pomysl na
                            male "opowiadanie" zyciowe- pol roku pracy!!!! i pol roku podrozy.Mam kilka
                            ciekawych kontaktow -towarzysko- bisnesowych -wiec to dla mnie nie nowosc.
                            Najwazniejsze ze po przylocie moge - juz pracowac. A ja mi sie spodoba,
                            to zwyczajnie kupie jakas chalupke tam i bede sobie egzystowal.Coz zycie jest
                            pelne wymiaru.Ostatnio wyszperalem ( pisalem o tym wczesniej) ze na New Zeland
                            pracuje na stale okolo 70 tys. australijczykow.Zwyczajnie ludzie podrozuja,
                            kontakty wlasne, poznanie innych spraw i oczywiscie wspaniale widoki -
                            geograficzne- jezli chodzi o ten kraj.
                            HA!!!HA!!!HA!!! ,,,,a teraz ,moze posmiejemy sie troche kabaretowo...(ale
                            optymistycznie)\
                            Asiu ta sprawa zdazyla u Ciebie w Christchurch- w niedziele pan-
                            Jim Gorringe-lat 99!!! tak tak!!! ludzie!!! wzial slub z pania
                            Dinah Leaxch ktora ma 84 lata!!! w obecnosci ponad 100 zaproszonych gosci.
                            Az sie chce zyc i tanczyc:)))
                            Oboje Ci panstwo- mieszkali w domu opieki spolecznej.Oboje poznali sie trzy
                            lata wstecz.Piekna historia.Podobno oboje maja niesamowite poczucie humoru.
                            Bo zeby dozyc takich lat kochani trzeba miec- ogromne poczucie humoru i
                            oczywiscie optymizm zyciowy.Te osoby wyemigrowaly z Anglii do New Zeland
                            jakis czas wstecz.Trzy tygodnie wstecz corka- Mr. Gorringe postanowila "zgrac"
                            termin slubu z jej urodzinami 57 lat.W ceremonii uczestniczyla tez najstarsza
                            corka Rita- wiek 58 lat!
                            Czyli nieh zyje- New ZELAND- OKAZUJE SIE ZE ZYJE SIE TAM BaRDZO DLUGO.
                            A moze to raj na ziemi:)))
                            Wlasnie ogladam zdjecie obojga- wspaniale usmiechnieci i jakby z innego
                            wymiaru ludzi.Ta para zostala wpisana chyba ?do ksiego Gunessa-jak nastarsza
                            para New Zeland ktora- postanowila wspolnie jeszcze przezyc cos tam.
                            Ach zycie ,zycie:))) Chyba dzisiaj Asiu wypije toast,czerwonym winem pisany za
                            Ciebie, za ten watek, za wylot na New Zeland.
                            W przyszlym tygodniu ( mam juz bilet lotniczy) chce poleciec do Alice Spring
                            (centrum Australii) i spenetrowac okolice Urulu- czyli tego monolitu skalnego,
                            sakralne miejsce oklicznych Aborgenow.Troche "poszukc" ponownej energii
                            i oczywiscie porobic troche jakis dobrych ujec fotograficznych( w tym momecie
                            temeperatura tam okolo 42 stopni!!) coz zaloze....duzy kapelusz:))). A jak sie
                            zobaczymy w New Zeland to zabiore troche fotek- z Austrlii i nie tylko....
                            a oprocz tego wezme pare buteleczek- tak!!! polskiego piwka.
                            I tym optymistycznym akcentem koncze na razie, do nastepnego stuknieci.
                            • Gość: Asia Re: cisza ma morzu, wicher dmie, kto pierwszy ode IP: 203.97.90.* 13.11.03, 01:00
                              Witam Numbat

                              no to prawie witaj w NZ :) mam nadzieje ze ci sie tu spodoba tak jak mnie

                              jezeli chodzi o ta pare to ma to ciag dalszy,, otoz w tym domu gdzie mieszkaja
                              nie dano im jednego pokoju, mieszkaja w innych czesciach domu, z czego sa
                              bardzo niezadowoleni oboje, oferowali nawet ze jezeli bede mieli pojedyncze
                              lozko to on na lazy-boyu bedzie spal przez jakis czas, troche sie martwil ze
                              jakby spal z nia to mogloby mu sie przytrafic ze ja w nocy zmoczy, na co ona
                              powiedziala ze jej to absolutnie nie przeszkadza. Kierowniczka domu wypowiadala
                              sie ze ze wzgledow zdrowotnych nie bardzo moga im pozwolic na mieszkanie w
                              jednym pokoju, na co Pani mloda powiedziala ze po to wzieli slub zeby byli
                              razem i inaczej to nie ma sensu (absolutnie popieram jej rozumowanie) w koncu
                              stanelo na tym ze w grudniu maja dostac dwa pokoje ktore sa polaczone ze soba,
                              trzymam za nich kciuki i mam nadzieje ze dozyja tej szczesliwej chwili kiedy
                              beda mogli spac razem :) , a na swoim slubie tez sobie zatanczyli - pokazywali
                              w tv

                              oj zycie :)))))

                              pozdrawiam

                              o
      • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.adsl.wanadoo.nl 11.11.03, 20:56
        Czesc, Witam Was i choc niespecjalnie mam ostatnio czas na zagladanie na forum
        to niemniej pozdrawiam! Dorwali mnie w pracy i zaprzegli do roboty.. ach, no
        ale przeciez nie narzekam, chociaz chyba nie zalicze Holandii do kraju "w
        ktorym najlepiej sie pracuje" :-) ( to tak a propos postow o Italii na moim
        watku)
        Saba
        • Gość: pysiek13 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 11.11.03, 22:40
          Witajcie wszyscy,

          Saba dziekuje za fantastyczne zdjecia, szkoda tylko ze Ciebie tam niewiele. no
          chyba ze przebralas sie za tego fakira? jak zrobie porzadek z moim computer, to
          postaram sie tez cos wyslac.
          co do pracy to zgodze sie rowniez, staram sie dogonic wczorajszy dzien. zwykle
          ten czas w roku jest wyjatkowo pracowity, i nie ma excuses ze jeszcze na
          holiday nie bylam. przed wejsciem do naszej sekcji umiescilismy ostatnio
          motto: 'the difficult cases we are trying to resolve immediately, immposible
          takes a bit longer'.
          A Twoj watek jest calkiem ciekawy i mysle ze ciagle aktualny.
          pozdrawiam serdecznie
          • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.adsl.wanadoo.nl 12.11.03, 18:39
            Pysiu,
            Myslalam, ze zalaczylam gdzies tez siebie na zdjeciu! Jesli nie dostalas to
            juz sie poprawiam!
            Nie wiem czy pisalas, a ja przeoczylam, czy nie pisalas, ale gdzie wybierasz
            sie na wakacje w tym roku?
            Pozdrawiam
            Saba
            • Gość: pysiek13 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.a.003.syd.iprimus.net.au 13.11.03, 13:13
              Hey Saba,

              zdjecia doszly, i Twoje rowniez. dzieki jeszcze raz. jak znajde chwilke to
              wysle Ci cos tylko nie wiem co Cie interesuje. nie mysle ze moja podobizna Cie
              interesuje ? ;)))))

              z moimi wakacjami jest tak, ze musze na nie zapracowac. podpisuje kontrakt
              (sub-cotracting)i jak skoncze moge sobie zrobic przerwe na ile mi sie podoba.
              w tym systemie trzeba troche dyscypliny, latwo popasc w euforie, nie musze
              przyjsc do pracy na czas, mam godziny niewymiarowe, jestem sama sobie bossem.
              placa mi tylko za wykonana prace, ale jak prace skoncze przed terminem moge
              podjac kolejny kontrakt. tym sposobem pracuje czasem dluzsze godziny ale tez
              moge sobie pozwolic na dluzsze wakacje. i odwrotnie: jak potrzebuje extra
              cash, opuszczam wakacje i...zapomnialam, co to mialo byc w zeby? Mojito, jaki
              nieuk ze mnie, nie gniewaj sie - drewno?

              W Christmas wiekszosc firm jest zamknietych, bo to czas najdluzszych scholnych
              wakacji, ale tez ze wzgledu na upaly. zorganizowalam dwa tygodnie wakacji i
              pojade na polnoc Queensland na rafe koralowa. jest tam sporo tropicalnych wysp
              do wyboru, spokoj, cisza, puste plaze, morze, nie trzeba myslec o zakupach, bo
              ryba swiezo zlowiona wystarczy, troche towarzystwa, nic wiecej...ech, a tu
              jeszcze pare tygodni trzeba popracowac.
              Pozdrawiam serdecznie
              • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.adsl.wanadoo.nl 13.11.03, 19:44
                Czesc Pysiek,
                Alez oczywiscie, ze interesuje mnie twoja podobizna! A co ty myslalas?
                Bardzo fajny masz system pracy, mnie sie podoba, tym abrdziej ze umozliwia
                dluzsze wakacje! A jak praca to praca na calego, ale jest sie dla czego
                poswiecic, nie? Z reszta wyglada na to, ze lubisz swoja prace, wiec..
                Pozdrawiam
                Saba
        • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: 5.5D* / 203.98.50.* 12.11.03, 01:11
          Saba dzieki ze zdjecia :)
          • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.adsl.wanadoo.nl 12.11.03, 18:42
            Asiu, licze na rewanz!
            • mojito Saba - the Unspoiled Queen of the Caribbean. 12.11.03, 19:53

              Witajcie Wszyscy,
              Witaj Sabo,
              Istniejesz oczywiscie jako wyspa. Dziewicza (powiedzmy prawie) na
              Antylach Holenderskich. Bez lotniska. Urocza, troche tajemnicza. Spowita w
              opary mgly i tropikalna flore (fauna tez jest).
              Gunther to sympatyczny komplemenciarz :))).
              Jedzac lunchowy sandwich i pijac ice tea,
              slonecznie pozdrawiam,
              mojito.
            • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: 203.98.10.* 13.11.03, 05:50
              chwilowo nie robilam zadnych zdjec niestety, ale jak cos pstrykne to wysle :)
              pozdrawiam
              • Gość: pysiek13 AUSTRALIA WYGRALA !!!!!!!! IP: *.b.001lg.syd.iprimus.net.au 15.11.03, 12:05
                chociaz nic z tego nie rozumiem tez
                pozdrawiam
                • Gość: Ania_raz_jeszcze Do Gunthera_0! IP: 195.116.246.* 15.11.03, 20:44
                  Gratuluje skarbie poczucia humoru:)
                  z tym ze ja akurat jestem z tych co sie nie puszczaja... nawet miedzy polki
                  A mlodsza to ja jestem od Asi ale czy od Ciebie to juz takiej pewnosci nie mamy.
                  Dusze kobiety znasz dobrze ale ogolnie...
                  A co do zyciowych tematow na razie nie bede zawracala Ci glowy sam masz na
                  razie klopoty.
                  Gdybys szerzej opisal na czym polega problem moze ktos moglby Ci pomoc bo tak
                  nawet nie wiadomo co Ci radzic.
                  Pozdrawiam
                  Ania
                • mojito Australia (22) v. All Blacks (10) 16.11.03, 03:45

                  Witajcie pysiek/Boss,
                  Gratuluje zdecydowanego zwyciestwa Australijczykow w polfinale World Cup.
                  Sloneczne pozdrowionka,
                  mojito.
                  • Gość: Pysiek13 Re: Australia (22) v. All Blacks (10) IP: *.a.007.syd.iprimus.net.au 16.11.03, 12:00
                    Witaj Mojito,
                    dziekuje serdecznie, chociaz w zakladach zadnych nie bralam udzialu.
                    jak tam Pani Zima w Philadelphi?
                    pozdrawiam upalnie
                    • mojito Re: Australia (22) v. All Blacks (10) 16.11.03, 17:16

                      Witaj pysiek,
                      Pani Zima traktuje nas jak dotad lagodnie. Dzisiaj 10C i pogodnie.
                      Miasto zyje dzisiejszym meczem miedzy miejscowymi Eagles a nowojorskimi
                      Giants. Do dzisiaj nie znam sie na futbolu amerykanskim i moja konwersacja
                      na ten temat jest mocno ograniczona.
                      W dzisiejszym wydaniu The New York Times w sekcji Travel jest duzy
                      artykul: " Surf and Turf in Australia" opisujacy Byron Bay, ranczo na polnoc
                      od Sydney i Bondi Beach w Sydney. Zdjecia pokazuja Was, Aussies, wylegujacych
                      sie na plazy. Szczerze zazdroszcze i bede musial cos z moja zazdroscia
                      zrobic. Zdecydowalem, ze podejme juz pewne kroki w nadchodzacym tygodniu.
                      Moje dwie ulubione stacje radiowe zaczely teraz grac tylko swiateczne
                      utwory. Duzo za wczesnie jesli chodzi o mnie. Jeszcze tydzien i bede mial
                      dosyc Jose Feliciano i jego Feliz Navidad i roznych muzycznych odmian
                      White Christmas. Jednym slowem cala komercyjno-sentymentalna machina
                      ruszyla... Poszly konie po betonie.
                      Czy Wy tez zanurzacie sie tak wczesnie w swieta?
                      Niedzielnie i slonecznie pozdrawiam,
                      mojito.
                      • Gość: Asia Re: Australia (22) v. All Blacks (10) IP: 5.5D* / 203.98.50.* 17.11.03, 01:06
                        kurcze pieczone juz dawno powinnam wiedziec zeby sie nie zakladac bo jeszcze w
                        zyuciu zadnego zakladu nie wygralam,,, gdzie mam wyslac pieniadze???/ podaj
                        szybko dokad jestem wyplacalna

                        a tak wogole to strasznie sie zawiodlam i chyba bede musiala sie to Au
                        przeniesc, jest tu jakis goracy bogaty Aussie ktory chcialby mnie uraczyc
                        tamtejszym obywatelstwem ? hihihi


                        pedze bo czas goni
                        Zupelnie zalamana i zrujnowana Wasza niepocieszona Asia
                        • mojito Re: Australia (22) v. All Blacks (10) 17.11.03, 01:32

                          Witaj Asienko.
                          Nie desperuj. Moglo byc gorzej :))). Te piec dolarow to moje
                          pierwsze pieniadze zarobione na tamtym kontynencie. In absentia.
                          Moj Boze, ile teraz mam mozliwosci. Niech pomysle spokojnie.
                          Moge teraz zaczac spekulowac na Waszej gieldzie. Ziemi jeszcze
                          nie kupie, ale pierwszy krok do kapitalu zrobilem.
                          Co do bogatego Aussie to sprobuje dodzwonic sie do Ruperta Murdocha.
                          Moze on potrzebuje gotowki na maly procent?
                          A do tego czasu prosze opiekuj sie moja nowa nowozelandzka fortuna. Mozesz
                          nia po znajomosci obracac bezprocentowo. Dam znac jak cos postanowie.
                          Zasypiajac bede spekulowal, kombinowal, spekulowal, kombinowal...
                          Mam nadzieje, ze zasne mimo tych finansowych emocji.
                          Pozdrowionka serdeczne,
                          mojito.
                        • Gość: pysiek13 Re: Australia (22) v. All Blacks (10) IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 17.11.03, 02:43
                          Witaj Asia,

                          nie przejmuj sie, i dobrze grali, co innego gdyby to byl mecz Polska vs Au albo
                          Polska vs New Zealand to mozna by jeszcze rozpaczac, a tak? nie wiedzialam, ze
                          jestes taka zapalona hazardzistka, w co jeszcze grywasz?
                          co do zmiany obywatelstwa, to tu takich energicznych jak Ty Asia bardzo
                          potrzebuja wiec napewno bys miala wziecie. notabene, ktos tutaj juz ofiarowal
                          sie z ramieniem :)))(nie wiem jak wyglada sprawa z paszportem, ale i tez nie
                          wiem czy goracy, musisz sama sprawdzic)
                          pozdrawiam
                      • Gość: pysiek13 Re: Australia (22) v. All Blacks (10) IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 17.11.03, 01:51
                        Witajcie wszyscy slonecznie, witaj Mojito,

                        tak, u nas upalnie, nawet niektorzy szczesliwcy wyleguja sie na plazach. Sydney
                        jest tak ladnie polozone ze ma wszystko w zasiegu reki: ocean, plaze, urokliwe
                        zatoki, rzeki rozne, parki narodowe, gory Blekitne jako background, do wyboru
                        do koloru...
                        pogoda jest raczej podstepna. np. pod koniec ubieglego tygodnia zrobilo sie
                        burzliwie. z rana dla niepoznaki grzeje slonko, a potem w ciagu paru minut
                        burza. nigdy nie wiadomo kiedy piorun trzasnie...akurat taka burza mnie zlapala
                        w piatek, nigdzie w poblizu jakiegos schronienia, urwanie chmury. przemoczylo
                        mnie do suchej nitki - no, moglabym wystepowac w 'wet T-shirt competition'!
                        byloby to nawet przyjemne, po goracym dniu taki shower, ale mialam spotkanie w
                        waznym biurze i troche mnie to wyprowadzilo z rownowagi, bo jak ja sie pokaze w
                        takim stanie i dokumenty przemoczone! trudno, w damskiej toalecie wysuszylam
                        wlosy pod suszarka do rak i do przodu. musialam bardzo interesujaco wygladac,
                        bo wszyscy mezczyzni sie za mna ogladali. wprawilo mnie to w calkiem radosny
                        nastroj, bo zwykle to malo kto sie za mna oglada i w takim radosnym nastroju
                        wkroczylam na meeting. moi koledzy, ktorzy juz tam dotarli wczesniej tez byli
                        zachwyceni moim wygladem, malo nie pospadali z krzesel. ale co najwazniejsze
                        wesoly nastroj sie udzielil, wiec wszyscy bardzo sie rozprezyli i bedac w
                        wesolym humorze, podejmowali radosne decyzje...tak ze nie ma tego zlego,
                        wprawdzie burze jeszcze moga wystapic do konca tygodnia, ale po burzy zawsze
                        wychodzi slonce, nieprawdaz?

                        co do tego zamieszania przed swietami, to tez nie lubie, u nas sie zaczyna TO
                        juz w pazdzierniku, a przeciez to nie o to chodzi. po Waszej stronie globu, to
                        jeszcze jakos uchodzi, bo zimno, pewnie troche sniegu, ale tutaj? spoceni
                        Mikolaje uganiaja sie w dlugich plaszczach, swiateczne dekoracje na palmach?
                        renifery zastapione kangurami? swiateczny indyk na plazy? no, pierwszy raz to
                        jeszcze mialo urok...
                        ciekawe jak tam TO wyglada w New Zealand, Asia, Peter co ciekawego? czy u Was
                        jest cos moze bardziej oryginalnego w tych obchodach Swiat, moze chociaz cos
                        odmiennego?
                        mecz byl dobry: walczyliscie zaciekle, a wazne jest jak sie walczy, a bylo na
                        co popatrzec, bylo! poza gra, to nawet na tych mezczyzn, jak bez pardonu sie
                        wala po glowach, i nie tylko. mysle ze amerykanski football wyglada podobnie?
                        pozdrawiam
                        • peter2715626 Re: Australia (22) v. All Blacks (10) 17.11.03, 02:11
                          Oczywiscie po sobotniej porazce w u nas wielka zaloba, nikt sie tego nie
                          spodziewal.

                          Mam nadzieje, ze Aussie sie nie obraza, gdy tu wkleje story, ktora kursuje po
                          nowozelandzkich biurach dzis rano. Tak sobie poprawiamy humory.


                          GO THE WALLABIES...
                          > > >
                          > > > Carlos Spencer goes into the All Black changing room to find all his
                          > > team
                          > > > mates looking a bit glum. "What's up?" he asks.
                          > > >
                          > > > "Well, we're having trouble getting motivated for this game. We know
                          > > it's
                          > > > important but we've just beaten Wales and South Africa in consecutive
                          > > weeks
                          > > > and let's be honest it's only Australia. They're crap and we can't be
                          > > > bothered".
                          > > >
                          > > > Carlos looks at them and says "Well, the way I've been playing
                          > > recently, I
                          > > > reckon I can beat these jokers by myself, you lads go down the pub."
                          > > >
                          > > > So Carlos goes out to play Australia by himself and the rest of the
                          > > New
                          > > > Zealand team go down to Kings Cross for a few jars. After a few pints
                          > > they
                          > > > wonder how the game is going, so they get the barman to put the telly
                          > > on.
                          > > >
                          > > > A big cheer goes up as the screen reads "New Zealand 7 - Australia 0
                          > > > (Spencer - at 10 minutes with a Converted Try)".
                          > > >
                          > > > He's beating the Wallabies all by himself! Anyway, the telly goes off
                          > > and
                          > > a
                          > > > few more pints later the game is forgotten until someone remembers
                          > > "It
                          > > must
                          > > > be full time now, let's see how Carlos got on".
                          > > >
                          > > > They put the telly back on. "Result from the Stadium: New Zealand 7
                          > > > (Spencer in the 10th minute) - Australia 7 (Sailor at the 79th
                          > > minute)".
                          > > >
                          > > > They can't believe it, Carlos has single handedly got a draw against
                          > > > Australia!!
                          > > >
                          > > > They rush back to the Stadium to congratulate him.
                          > > >
                          > > > They find him in the dressing room, still in his gear, with his head
                          > > in
                          > > his
                          > > > hands. He refuses to look at them.
                          > > >
                          > > > "I've let you down, I've let you down." says Carlos.
                          > > >
                          > > > "Don't be an idiot, you got a draw against Australia, all by
                          > > > yourself. And they only scored at the very very end!" says the rest of
                          > > the
                          > > > team.
                          > > >
                          > > > "No, No, I have" says Spencer, "I've let you down... the ref sent me
                          > > off
                          > > in
                          > > > the 12th minute."
                          > > >
                          • Gość: pysiek13 Re: Australia (22) v. All Blacks (10) IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 17.11.03, 02:26
                            Witaj Peter,

                            bardzo milo ze sie odezwales. dzieki za strone, humor rzeczywiscie mozna sobie
                            poprawic a fakt pozostaje faktem :)))
                            co ciekawego przed swietami?
                            pozdrawiam
                            • peter2715626 Re: Australia (22) v. All Blacks (10) 17.11.03, 02:50
                              Swiat z zasady nie obchodze. Dla mnie swietem jest kazdy dzien, gdy nie musze
                              pracowac.

                              U nas coraz cieplej. Wczoraj pierwszy raz spedzilismy caly dzien na plazy.
                              Znalezlismy takie miejsce nad pacyfikiem, oddalone 2 km od najblizszego
                              parkingu, gdzie bylismy sami na dlugiej pieknej plazy, doslownie nikogo oprocz
                              nas w zasiegu wzroku. Rewelacja. Cieplo, ale nie upalnie. Woda zimna, ale mozna
                              sie przyzwyczaic po paru chwilach plywania. Po drugiej stronie zatoki gory
                              polwyspu Coromandel lsniace w oddali. A po srodku, kolyszace sie leniwie na
                              falach biale zagle.
                              • Gość: pysiek13 Re: Australia (22) v. All Blacks (10) IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 17.11.03, 02:56
                                hey Peter, zawsze mowilam ze jestes romantyczny!!!
                                i mowisz ze sami byliscie na plazy ? doskonale to lubie, a dzieci gdzie? masz
                                tu tesciowa, czy jestes oprocz romantyzmu dobrze zorganizowany?
                                ale zaniepokoil mnie fakt, ze nie swietujesz. jak to ? nic a nic?
                                • peter2715626 Re: Australia (22) v. All Blacks (10) 17.11.03, 03:01
                                  Jestesmy DINKsy, a tesciowa daleko.

                                  Na biurku porzadek.

                                  Ja po prostu nie chce miec swiat raz w roku. Swietuje w kazda sobote,
                                  niedziele, Waitangi Day i inne swieta panstwowe, 15 dni urlopu niestety tylko.

                                  • Gość: Pysiek13 Re: Australia (22) v. All Blacks (10) IP: *.a.006.syd.iprimus.net.au 17.11.03, 10:59
                                    tak krotko o wieczorowej porze Peter,

                                    rozwin mysl, nie bardzo zrozumialam.
                                    pytajac o swietowanie nie mialam tylko na mysli swieta koscielne, celebrowac
                                    mozna rozne rzeczy w rozny sposob...
                                    ten urlop krotki to chyba dlatego ze pierwszy rok pracujesz? czy to standard?
                                    pozdrawiam
                                    • peter2715626 Re: Australia (22) v. All Blacks (10) 17.11.03, 20:53
                                      Ja po prostu swietuje w kazdy weekend. Nie ide do pracy, nie dotykam komputera,
                                      nie idziemy na zadne zakupy, spedzamy czas zupelnie beztrosko, w pieknych
                                      miejscach nad oceanem, robimy sobie grilla w ogrodku, spotykamy znajomych i
                                      wypoczywamy. Tak spedzamy weekendy i celebrujemy nasze szczesliwe zycie.
                                      Christmas bedzie wygladal tak samo jak ubiegly weekend.

                                      15 dni to standard w NZ. Helenka oglosila niedawno, ze od 2007 beda cztery
                                      tygodnie, ale przedsiebiorcy juz teraz protestuja.
                                      • Gość: pysiek13 Re: Australia (22) v. All Blacks (10) IP: *.a.004.syd.iprimus.net.au 17.11.03, 21:20
                                        witaj porannie Peter,

                                        nie znam osobiscie Helenki, ale ma glowe. napewno bedzie miala klopot przebic
                                        sie przez mur meskiej opozycji, ale wierze ze postawi na swoim. na wasza
                                        korzysc! w Australii rynek pracy/prawa pracownika ksztaltowaly w znacznym
                                        stopniu zwiazki zawodowe i fakt, ze zmiany musialy nastapic bardzo szybko. nie
                                        obrazajac Anglikow, system prawny i system administracji byl po prostu
                                        przeniesiony z Anglii i nie zawsze adekwatny do sytuacji w Au.

                                        co do swietowania, to nie zgodze sie z Toba Peter. 'Christmas bedzie wygladal
                                        tak samo jak ubiegly weekend'.
                                        niewatpliwie prowadzisz szczesliwy zywot, ale pewne roznice musza byc
                                        zachowane. a moze jestem zbyt emocjonalna?
                                        pozdrawiam
                            • vikcs_nyquil Re: Australia (22) v. All Blacks (10) 07.01.04, 01:22
                              napedzam numer
      • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.adsl.wanadoo.nl 17.11.03, 20:38
        Czesc, witam Was,
        Swieta? Jakie Swieta? U nas niespecjalnie czuc ani widac zeby sie cos w
        zwiazku z tym dzialo, na razie cisza przed.. burza? Tak czy siak Swieta w
        Holandii jakos tak niespecjalnie mi sie podobaja.. nie wiem, czegos im rakuje,
        moze mojej rodziny? A moze wielu innych rzeczy, z ktorymi Swieta w Polsce mi
        sie kojarza, a co tutaj zostalo zatracone? W Polsce maja bardziej religijny
        charakter, a tutaj komercja wdziera sie drzwiami i oknami, przy czym sama
        esencja Bozego Narodzenia nie jest specjalnie pielegnowana.
        No, ale tak czy siak na Swieta jedziemy do Paryza, a niech tam..
        Poza tym w miedzyczasie zrobilo sie paskudnie, pogoda sie pogorszyla, slonca
        ani sladu, liscie pospadaly i zrobilo sie szaro.. buu. Z tym wieksza
        zazdroscia czytam wasze posty z antypodow, ach jakze milo byloby sie tam teraz
        znalezc.. Ostatnio na Yorin widzialam krotki program turystyczny o NZ, wyglada
        to zachecajaco.. szkoda, ze tak daleko!
        No, a jak tam sprawy tworzenia strony internetowej? Mam nadzieje, ze pomysl
        nie umrze smiercia naturalna?
        Pozdrawiam
        Saba
        znowu zapracowana
        • Gość: Pysiek13 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.a.004.syd.iprimus.net.au 17.11.03, 21:29
          Witaj porannie Saba,

          buuu, czemu? chetnie sie z Toba zamienie. uwielbiam moja ojczyzne o kazdej
          porze roku, prosze mi tu nie krytykowac. jak slonce w sercu, slonce na
          zewnatrz, a ludzie sa tam tak sympatyczni ze sa w stanie rozchmurzyc
          najbardziej zachmurzone niebo!!!!

          piszesz ze wybierasz sie na swieta do Paryza?
          fantastycznie! to jest wlasnie dobra strona Europy, ze wszedzie blisko. Paryz
          wprawdzie zmienia sie z roku na rok, ale ciagle jest piekny. czy wiesz ze
          glowny architekt, ktory zarysowal obraz miasta, ten charakterystyczny system
          gwiezdny, od ronda do ronda, ktore teraz ogladamy - Hoffman, rowniez dolozyl
          swoja cegielke przy budowie jednego z miast polskich?
          zgadnij ktore? jest nad morzem...
          pozdrawiam
          • mojito Miasto na eS? 17.11.03, 23:53

            Witajcie Wszyscy,
            Czesc Pysiek,
            Czy masz na mysli Szczecin?
            Pozdrowionka,
            mojito.
            • peter2715626 Re: Miasto na eS? 18.11.03, 00:13
              Rzeczywiscie, Szczecin tez ma takie gwiazdziste ronda w centrum. Ale nigdy nie
              skojarzylem tego z Paryzem.
            • Gość: Pysiek13 Re: Miasto na eS? IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 18.11.03, 00:16
              Mojito jestes niemozliwy, taaak Szczecin! i Haussman nie Hoffman...
              pozdrowionko
              • Gość: pysiek13 Re: Miasto na eS? IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 18.11.03, 00:23
                i skad wiesz?
                Twoja specjalizacja widze jest dosc rozlegla? :)))
                • mojito Re: Miasto na eS? Szczecin ! 18.11.03, 02:00
                  Hola Pysiek,
                  To ja sie wetne. Szczecin znam i jest mi bliski. Ladne, zielone miasto.
                  Bylas moze? Do morza ok 95km. Godzina jazdy ( z dwoma mandatami za szybkosc).
                  Tak jak Piotr wspomnial, promieniscie rozchodzace sie ulice od placow:
                  Grunwaldzkiego, Sprzymierzonych (dawny chyba Zgody), Lotnikow, Zolnierza,
                  Zamenhoffa. Urocze Waly Chrobrego z widokiem na Odre. Jasne Blonia.
                  Ladny wjazd i wyjazd z miasta. Zamek i Stare Miasto. Sporo interesujacych
                  miejsc aby przysiasc. Bylo nawet miejsce z dobrze robionym mojito (Havana).
                  Niestety zamknelo sie :((.
                  Filadelfia tez jest podobnie planowana. William Penn wyznaczyl piec
                  placow i od nich odchodza ulice. Tutaj rowniez jest odcisk architektow
                  francuskich - Philippe Cret (studiowal w Paryzu) i Jacques Greber.
                  Byc moze zainteresuje Ciebie to, ze masz swoj dom w Filadelfii.
                  A little bit misspelled ale najwyrazniej Twoj. Nazywa sie Physick House.
                  Mieszkal w nim lekarz Philip Syng Physick - nazywany ojcem chirurgii
                  amerykanskiej. Zainteresuj sie zbieznoscia nickow :))).
                  Sloneczne pozdrowionka,
                  mojito.
                  • Gość: pysiek13 Re: Miasto na eS? Szczecin ! IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 18.11.03, 05:09
                    Hola Mojito,

                    delikatne pytanie, bo godziny znowu mi sie nie zgadzaja: czy Ty jeszcze nie
                    spisz, czy juz nie spisz, albo jeszcze inaczej: spac nie mozesz, czy ktos Ci
                    nie daje spac :)))
                    Szczecin, bylam, miasto bardzo sympatyczne, duzo wspomnien, oj duzo. ladnie
                    zaprojektowane, zielone, spacerowe. duzo zabytkow. Zamenhoff, nic mi nie mowi,
                    cos z korzeni niemieckich? brama krolewska, tylko krola brakuje, piekne
                    koscioly. miasto ma swoj rytm, mimo ze blisko Niemiec, ma swoj charakter,
                    bardzo milo wspominam. poznalam fantastycznego czlowieka ze Szczecina w Paryzu,
                    ale to stare czasy...bylam pare lata temu na jego slubie w kosciele Sw.Piotra,
                    chyba. slub mial w Szczecinie, ale mieszka na stale w Paryzu.
                    wspomniales mandaty i zrobilo mi sie bardzo milo, tak ogolnie, ze nie tylko ja
                    mam ten problem. po Polsce jezdzilam sporo, ale zawsze bylam w stanie sie
                    wytlumaczyc, tutaj nie mam szans! ale to odrebny temat...
                    natomiast ten dom moijto, bardzo interesujace. skad Ty takie informacje
                    znajdujesz? wprawdzie z chirurgia niewiele mam do czynienia, i pewnie nikt mi
                    tablicy pamiatkowej nie wymuruje, ale sam fakt jest juz budujacy!!!! :)))
                    dzieki
                    pozdrowionka

                    • mojito Re: Miasto na eS? Szczecin ! 18.11.03, 05:42
                      Witaj przedpolnocnie Pysiek,
                      Ja Tobie pokaze moje godziny a Ty mi pokazesz swoje, OK?
                      Tez chcialem zapytac o Twoj czas. U mnie teraz jest 11:35 PM.
                      A u Ciebie? Ja jestem nocny Marek i jeszcze nie spie. Odespie
                      w pracy :))). Zartuje oczywiscie. Odpowiadajac dalej - jestem
                      "niezwiazany" a wiec mam duza swobode manewru. Spie gdy chce.
                      Kosciol znam. Nazywa sie Piotra/Pawla. Jest w poblizu Walow Chrobrego.
                      Zamenhoff to facet ktory "wymyslil" esperanto. Pamietasz, ten
                      miedzynarodowy jezyk majacy zastapic wszystkie inne i umozliwic
                      ludziom latwiejsze porozumiewanie sie i takie rozne. Polak. Historii
                      jego nazwiska nie znam. W Szczecinie urodzila sie chyba caryca Katarzyna Two.
                      Mandaty niestety stanowia obciazenie mojego letniego budzetu w Europie.
                      Noge mam taka jakas ciezka. W Polsce troche place a troche roznie.
                      Nie mam Twojego kobiecego uroku i jest mi trudniej. Ale sobie radze.
                      A wiec ja jestem jeszcze w poniedzialku a Ty juz we wtorku. Policz
                      wiec na paluszkach godziny i podaj mi. Sam jestem ciekawy.
                      Pozdrowionka prawie wtorkowe,
                      mojito.
                      • Gość: pysiek13 Re: Miasto na eS? Szczecin ! IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 18.11.03, 06:01
                        aktualnie jest 4.00pm. mowisz nocny Marek? a jak sie nazywa nocna pani
                        Markowa ? czy znowu Panowie maja przywilej nocnego zycia?
                        napisze pozniej spiesze sie w sprawie burzliwej...
                        pozdrawiam
                        • mojito Miss Insomnia and Senior Insomnio = Insomniac. 18.11.03, 06:47

                          Witaj,
                          Dzieki. Teraz bede liczyl godziny a za chwile owce.
                          Pani Markowa to Miss Insomnia a Pan Marek to Senior Insomnio.
                          Z takiego zwiazku byloby dziecko Insomniac?
                          Dobranoc, przenosze sie wirtualnie do Australii i bede liczyl owce.
                          mojito.
                          • Gość: pysiek13 Re: Miss Insomnia and Senior Insomnio = Insomni IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 18.11.03, 06:56
                            ha ha
                            milych snow
                            • Gość: Asia Obrot obcym kapitalem IP: 5.5D* / 203.97.90.* 19.11.03, 01:17
                              Witam

                              Mojito

                              rane jeszcze w zyciu nie obracalam obcym kapitalem, ale mam pole do popisu moge
                              go albo pomnozyc albo stracic,, znajac moje zdolnosi finansowe pewnie strace,
                              ale co tam nie moj hihihi

                              moze bysmy za te 5 dolcow albo i za 10, 5 twoje 5 moje zagrali w co,,zdrapki
                              albo co,, przyzekam ze sie solidarnie podziele jak wygramy,, no a jak nie to
                              bedziesz mogl sobie znowu w brode pluc ze zaufales kobiecie i niezbyt dobrze
                              finansowo na tym wyszedles :))))

                              Pysiek
                              teoretycznie masz racje ktos tu sie oferowal ze swoim ramieniem ale umilkl jak
                              napisalam ze moglby mnie na rekach nosic, chyba nie tego szukal :)
                              a propo twojej przygody to tez mialam ostatnio

                              rano kiedy bylam juz ubrana corka zauwazyla ze mam oczko w ponczosze,, wiec
                              zmienilam na inna (na ogol kupuje 2 pary takie same wiec zmienilam tylko jedna
                              ponczoszke) juz przy bramie zaczela mi sie zsuwac wiec ja poprawilam, na wiele
                              to sie nie zdalo bo po kilku krokach znowu zaczla sie zsowac, kiedy spadla do
                              kolona postanowilam zdjac ponczochy (dzieje sie to wszystko na ulicy) bo nie
                              bardzo mialam czas zeby sie z nimi bawic, spieszylam sie zeby zdazyc na
                              autobus. No wiec zdjelam, wsadzilam do kieszeni i postanowilam w czasie lunchu
                              wyskoczyc do sklepu po nowe, wyskoczylam ale nie kupilam bo nie mieli mojego
                              rozmiaru (musze chyba robic zakupy w dziale dzieciecym tylko ze tam ponczoch
                              nie sprzedaja. Dodam jeszcze ze bylam w tym dniu w plaszczu i zakrytych
                              czulenkach wiec bez ponczoch czulam sie okropnie i na dodatek obtarlam sobie
                              piete bo zupelnie nie jestem przyzwyczjona coby bez ponczoch nosic takie buty.
                              Zawsze mnie dziwi i smieszy jak widze tutaj kobietki w wielkich czarnych do
                              kolan kozakach i z golymi nogami

                              Piotr dobrze ze sie odezwales bo juz myslalam ze nas rzuciles :) pozdrawiam

                              Saba moze sie wybierzesz kiedys w te strony? :) pozdrawiam

                              • Gość: pysiek13 Re: Obrot obcym kapitalem IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 19.11.03, 02:19
                                Witaj Asia, witajcie wszyscy, rowniez ci ktorzy watek porzucili, porzucaja czy
                                maja zamiar porzucic !

                                Co Ty Asia Twoj watek jest chyba immortal...
                                moze to tylko brak czasu, ze ludzie nie pisza?
                                z Twojego postu wynika ze jestes elegantka: plaszcz, pantofle, ponczochy. WOW!!
                                coraz wyrazniej zarysowuje sie obraz Twojej osoby: niska, wysportowana, zadbana
                                i...bez ponczoch:)))
                                co do tego zagubionego ramiona, to mysle ze sie znajdzie, moze to przejsciowe
                                milczenie, moze jest juz w drodze do NZ? i dopiero bedziesz miala
                                niespodzianke!!!
                                a tak na marginesie tej fortuny co niechcaco inherited, naprawde nie badz
                                rozrzutna Asia, odloz cos pod materac, a nie zaraz inwestycje!
                                pozdrawiam

                                • mojito Re: Obrot obcym kapitalem 19.11.03, 04:42

                                  Witajcie Wszyscy,
                                  Witajcie Asia i Pysiek,
                                  W "zdrapki" Asiu nie chce. Zupelnie w nie nie wierze. Pozostaja
                                  mi na razie dwie mozliwosci albo bedzisz obracala moim/obcym kapitalem
                                  albo ulokuj kapital pod materacem. I tu masz wybor lokaty. Mozesz ulokowac
                                  pod glowa albo pod nogami. A ja bede myslal jeszcze nad innymi opcjami.
                                  Pysiek, z kim teraz Australia bedzie grala w finale?
                                  Niczego nie sugeruje, bron Boze.
                                  Pozdrowionka sloneczne,
                                  mojito.
                                  • Gość: pysiek13 Re: Obrot obcym kapitalem IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 19.11.03, 04:52
                                    Hey Mojito,

                                    niczego nie sugerujesz?
                                    Australia bedzie grala z POMIs i napewno wygra!!!!!!!!!
                                    do you want to bet?
                                    cheers
                                    • mojito Re: Obrot obcym kapitalem 19.11.03, 05:41
                                      Gość portalu: pysiek13 napisała:

                                      "do you want to bet?"

                                      Hola Pysiek,
                                      If you insist :)). Kiedy mecz i kto to sa POMIs?
                                      Malutki, pieciodolarowy zakladzik na boku, perhaps?
                                      Ty juz wybralas strone wiec ja lacze moja nowozelandzka fortune
                                      z tymi jeszcze mi nieznanymi POMIs.
                                      Cheers,
                                      mojito.

                                      • Gość: pysiek13 Re: Obrot obcym kapitalem IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 19.11.03, 05:52
                                        ale sie narobilo!
                                        to widze nie tylko Asia taka hazardzistka :)))
                                        POME - niezbyt eleganckie okreslanie Anglikow, Prisoners of Mother England.
                                        tak nazywano zeslancow...

                                        poczekaj Mojito cos mi tu nie pasuje z tym zakladem, mam rozumiec ze Wy z Asia
                                        laczycie assests przeciwko mnie? musze poszukac wiecej sojusznikow...
                                        cheers
                                        • mojito Re: Obrot obcym kapitalem 19.11.03, 06:11

                                          Pysiek,
                                          Nie, nic nie laczymy. To moj indywidualny zaklad. Wykorzystuje do
                                          tego moj kapital przebywajacy chwilowo w rekach Asi.
                                          Brytyjczycy niech bedzie, troche balem sie ze to moga byc Francuzi.
                                          Kiedy mecz - bo bede sie musial przygotowac.
                                          Asia ma teraz szanse ewentualnego "odegrania sie". Niczego nie sugeruje :)).
                                          Pozdrowionka,
                                          mojito.
                                          • Gość: pysiek13 Re: Obrot obcym kapitalem IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 19.11.03, 06:34
                                            Mojito,

                                            graja w sobote.
                                            jak to przygotowac? czuje jakis podstep, nie mow ze bedziesz odprawial modly,
                                            albo tanczyl odmiane HAKA? w przypadku ostatniej wersji poprosze o zdjecia :)))
                                            dobrze ze mam chociaz wsparcie ze strony mojego psa, on jest bardzo lojalny.
                                            cheers
                                      • Gość: kangur Swieta,Swieta IP: *.bpb.bigpond.com 19.11.03, 06:33
                                        Niezbyt czesto sie wlaczalem bo troche bylem zajety ostatnio ale teraz to juz
                                        musialem dac glos bo mowa o Switach, a na dodatek o Szczecinie.Chyba upadlismy
                                        na glowe(tak juz mowia) bo lecimy za tydzien z upalnego Melb.do Szczecina
                                        wlasnie na te biale Swieta.Troche sie stesknilismy za Wigilia gdy jest ciemno,
                                        a moze jeszcze bialo,no i za ta atmosfera swiateczna w Polsce.Kiedys na Wawe
                                        bym nie dal powiedziec zlego slowa, a obecnie Szczecin jest tym miastem,ktore
                                        podoba mi sie i chetnie tam przebywam(mysle o urlopach).Zgadzam sie ze
                                        wszystkimi odnosnie tego miasta,masa zieleni i inne powietrze niz w stolicy ale
                                        i tam wpadne tez.Ciekaw jestem jaka zime bedziemy mieli i czy zatesknie za
                                        naszymi celsjuszami?Dam znac jak wroce ale planujemy nieco dluzszy pobyt tym
                                        razem,chyba,ze nie wyrobimy.Pzdr i wszystkiego najlepszego,ogolnie raczej,
                                        niemniej dla zalozycielki Asi szczegolnie gdyz to Jej pierwsze Swieta po kilku
                                        latach "bialych".CUUUUUU
                                        • Gość: pysiek13 Re: Swieta,Swieta IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 19.11.03, 06:45
                                          Witaj Kangur,

                                          fajne masz pomysly nawet jesli to ktos interpretuje jako 'upadanie na glowe',
                                          popieram inicjatywe i tak ogolnie wyjazd do Szczecina, Extra!!! napisz jakie
                                          wrazenia - to tak na marginesie przyszlego Klubu, moze sie dolaczysz?
                                          a tak jeszcze przed wyjazdem moze dolaczysz do zakladu za AU w rugby,
                                          przedstawiasz sie jako Kangur, no wiec gdzie ta solidarnosc? :)))
                                          pozdrawiam i milego odsniezania zycze
                                        • mojito Zaklad/Swieta/Szczecin 19.11.03, 06:57

                                          Witajcie,
                                          Pysiek,
                                          We dwojke z psem na mnie jednego. Niech bedzie. A wiec stawiam piatke
                                          na POMIs.
                                          Znowu sie rozkojarzylem i z tych emocji nie zasne. Obroty kapitalem,
                                          spekulacje, zaklady, ujadanie Bossa... Bede liczyl Wasze australijskie
                                          lagodne welniane zwierzatka.

                                          Czesc Kangur,
                                          Szczecin - ciekawe miasto. Nie wiem kiedy byliscie ostatnio.
                                          Jest pare ciekawych i dobrych miejsc restauracyjnych.
                                          Bedzie sie Wam podobalo. Chetnie tam wracam. W lecie.

                                          Dobranoc i milego dnia (jego reszty) Wam zycze,
                                          mojito.

                                          • Gość: Pysiek13 Re: Zaklad/Swieta/Szczecin IP: *.a.003.syd.iprimus.net.au 19.11.03, 11:41
                                            Och, Mojito przepraszam najmocniej, nie chcialam Cie niepokoic, uciszylam Boss
                                            zeby nie szczekal i chodzilam na palcach, zebys mogl spac spokojnie...i w
                                            snach kalkulowac
                                            milych snow
                                            • Gość: kangur Re: Zaklad/Swieta/Szczecin IP: *.bpb.bigpond.com 19.11.03, 13:06
                                              chetnie dolacze sie do totalizatora,tak jak wiekszosc tu obecnych z rugby mam
                                              tyle wspolnego co...?nawet nie wiem do czego bo wciaz to by nie bylo na miare.
                                              niemniej postawie au$5 do Asi kabzy(czyli banku),postawie na naszych ale
                                              wiem,ze nie maja szans.Moze kiedys zrobimy jakies pieniadze na tych zakladach?
                                              Ostatni raz bylismy w miescie na eS dwa lata temu,Balaton niezbyt ale za to
                                              Chief fantastyczny i cudowna kaszanka w Chlopskiej Chacie(chyba tak sie
                                              nazywa?).Pozatym sporo innych ale gdybys mojito cos szczegolnie polecil to
                                              chetnie tam wpadniemy i wypijemy za pomyslodawce oraz pozostalych bywalcow tego
                                              watku.natomiast jesli chodzi o odsniezanie to nie mialbym nic naprzeciw(bez
                                              przesady oczywiscie),pamietam takie kije od szczotki z kawalkiem sklejki na
                                              koncu ale Szczecin raczej ma chyba lagodna zime?
                                              Pozdrowienia.
                                              • mojito Rugby i Szczecin. 19.11.03, 20:31
                                                Witajcie slonecznie Wszyscy,
                                                Zdrowko Pysiek,
                                                Dzieki za pomoc. Spalem dobrze. Snilem kolorowo. Boss mi nie przeszkadza.
                                                Lubie zwierzeta i chyba one to czuja. Nigdy nie mielismy nieporozumnien.
                                                W lecie woze w samochodzie zawsze cos dla psow.
                                                Gdzie odbedzie sie sobotni mecz? W Australii czy na Wyspach?

                                                Czesc Kangur,
                                                Bardzo chetnie podziele sie z Toba moimi kulinarnymi doswiadczeniami
                                                ze Szczecina. W tym roku Szczecin byl moja trzymiesieczna baza wypadowa
                                                podczas podrozy w Polsce i Europie. Wygodna bliskosc berlinskiego lotniska.
                                                Jadlem czesto w Avanti, Szpilce i na Ladodze. Pilem roznie.
                                                Restauracja Avanti (w "Alei Fontan" Al. Jednosci Narodowej) - oczywiscie
                                                kuchnia wloska. Przyjemny wystroj, dobra obsluga, doskonale jedzenie.
                                                Obszerne menu. Wszystko co jadlem - glownie gnocchi, ravioli, tortellini,
                                                lososia z grilla, carpaccio (losos/wolowina) bylo doskonale.
                                                Znajomi rozplywali sie jedzac cielecine i drob. Robia na miejscu tiramisu.
                                                Dobry wybor win. Widzialem chyba nawet australijskie. Doskonala kawa.
                                                Szef kuchni - Jurek. Polecam nie dlatego poniewaz, ze teraz sie znamy.
                                                Najpierw tam jadlem, polubilem kuchnie i znajomosc jest nastepstwem tego.

                                                Bardzo dobrym lokalem jest Szpilka (Malopolska rog H. Poboznego).
                                                Ciekawe menu. Sprawna obsluga. Wszystko co tam jadlem bylo super.
                                                W lecie gral tam czasami latynowski zespol.

                                                Z Walow Chrobrego zobaczysz przycumowany do nabrzeza na Odrze statek Ladoga.
                                                Maja parking strzezony, mala dyskoteke, hotel (110zl)i restauracje.
                                                Kuchnia rosyjska. Bylem tam kilka razy i zawsze jadlem zupe rybna (ucha)
                                                i pierogi (pielmieni). Z nog zwalajace. Sa trzy rodzaje i sprobujcie
                                                wszystkich. Kelnerka przyniesie "sampler". Wina wloskie/chilijskie.
                                                Dobrze robiona margarita. Zamowione przez znajomych stek/szaszlyk
                                                rozczarowal. O pierogach ludzie mowia tylko dobrze. Milo sie tam siedzi
                                                widzac przez bulaj poblyskujaca swiatlami Odre.

                                                Odwiedzcie Colorado i Columbus na Walach. Dobrze prowadzony bar. Zjesc
                                                tez tam mozna. W lecie duzo uroku maja ogrodki z widokiem na Odre.

                                                Chata na pl. Holdu Pruskiego nazywa sie Chata.

                                                Kazdy szczecinianin ma swoja ulubiona restauracje chinska. Moja jest
                                                Golden Dragon - ulica chyba Asnyka - za Domem Marynarza jadac w kierunku
                                                Parkowej po lewej stronie na rogu. Mam tam same dobre doswiadczenia od lat.

                                                Kangur, moj zaklad z Pyskiem to nie totalizator. To taki maly indywidualny
                                                zakladzik na boku. Nie ma wiec puli. Zaproponuj Asi lub Pyskowi osobno.
                                                Totalizator troche komplikuje dystrybucje pieniedzy i trzeba by kogos
                                                zatrudnic do prowadzenia "ksiegowosci". A w dobie ogolnoswiatowych
                                                oszczednosci business`u byloby to ekonomicznie nieuzasadnione.

                                                Pozdrawiam Was serdecznie i wracam do pogoni za dolarem,
                                                mojito.
                                                • peter2715626 Re: Rugby i Szczecin. 19.11.03, 20:51
                                                  Ale sie rzucacie po swiecie. Rugby i Szczecin. To jak wol do karety.

                                                  Szczecin mnie nie zachwyca, ale jadlem w Chiefie i spalem w przeuroczym
                                                  hoteliku Park jak sama nazwa wskazuje w srodku malenkiego parku w samym centrum
                                                  miasta. Za to niedaleko odkrylem fantastyczny palac w Maciejowicach (dobrze
                                                  pamietam nazwe?). Perelka architektury nad slicznym jeziorkiem. Na szczycie
                                                  wiezy okragly pokoik, na srodku pokoiku okragle lozko z okragla koldra i
                                                  poduszkami w ksztalcie serca. Oczywiscie okragle okienka naokolo. Bardzo
                                                  romantycznie.

                                                  Rugby przestalo mnie interesowac po przegranej All Blacks. Byli tak pewni
                                                  siebie, a przegrali w tak marnym stylu, ze az wstyd. Moze nie dogadali sie w
                                                  sprawie premii i celowo przegrali?? To ciekawy sport, bo niezbedna jest duza
                                                  sila zawodnikow, ale tez spryt i inteligencja, bez ktorej nie sposob przedrzec
                                                  sie przez obrone przeciwnikow. Niestety roznica klasy pomiedzy czolowka
                                                  swiatowa, czyli UK, NZ, AU i SA, a pozostalymi druzynami jest tak wielka, ze
                                                  tylko ich mecze pomiedzy soba maja w sobie jakis ladunek emocji. Inni nie maja
                                                  szans z nimi wygrac i zawsze ponosza kleske.
                                                  • mojito Re: Rugby i Szczecin. 19.11.03, 21:09

                                                    Czesc Peter,
                                                    Temat nie ma ze soba zadnego zwiazku. To luzne polaczenie tematow
                                                    ktore poruszamy.
                                                    Szczecin lubie. Palac w Maciejewicach (chyba tak?) znam.
                                                    Jest tez ciekawe miejsce Piaski Wielkie k/Wolina. Kapital polsko/szwedzki.
                                                    Okolo 75 km od srodka Szczecina - Bramy Portowej.
                                                    Za Troszynem trzeba zdjac noge z gazu - prawie zawsze stoi policja drogowa.
                                                    Mieli tam kiedys jedno lozko z baldachimem. Zlikwidowali poniewaz wiekszosc
                                                    gosci ten pokoj wlasnie chciala i byli zawiedzeni gdy byl juz zajety.

                                                    O rugby nie mam najmniejszego pojecia. Ale doswiadczenie moje mowi, ze duze
                                                    pieniadze wygrywaja czesto Ci wlasnie co pojecia nie maja. Taki jest urok
                                                    sportowych zakladow. Pysiek, mam nadzieje, ze tego nie czytasz.

                                                    Pozdrowionka,
                                                    mojito.
                                                    • mojito I jeszcze Hotel Park. 19.11.03, 21:15

                                                      P.S.
                                                      Hotel Park polozony jest w parku Zeromskiego. Ma chyba osiem/dziewiec
                                                      pokoi. Kiedys mial dobra restauracje. Teraz restauracja ma kiepska opinie.
                                                      W lecie mile miejsce aby zjesc lody w parku w przyhotelowym ogrodku.
                                                      Chociaz w tym roku prawie zawsze bylo tam pusto. Musi byc jakis powod.
                                                    • Gość: Saba Re: I jeszcze Hotel Park. IP: *.adsl.wanadoo.nl 19.11.03, 21:43
                                                      Witam Was,
                                                      Widze, ze zaklady pelna para, a co do Szczecina to ostatni raz bylam tam
                                                      jakies 15 lat temu.. z wycieczka szkolna po drodze do Kopenhagi.. Pamietam
                                                      przez mgle (bylam dzieckiem) ze miasto zrobilo na mnie duze wrazenie, ale nic
                                                      poza tym.. (!)
                                                      Pozdrawiam!
                                                      Saba
                                                    • peter2715626 Re: I jeszcze wakacje w PL 19.11.03, 21:47
                                                      Czy ja dobrze zrozumialem?

                                                      Trzy miesiace spedziles w Szczecinie i w okolicach, a na stale mieszkasz w
                                                      Filadelfii?

                                                      Stac Cie na takie dlugie przerwy w pracy, i lecisz do Europy?

                                                      Zazdroszcze, ale nie rozumiem.
          • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.adsl.wanadoo.nl 19.11.03, 21:39
            Czesc Pysiek!
            Od razu mi sie zrobilo razniej ;-)) chociaz pogoda wcale sie nie zmienila, a
            co do sympatycznych ludzi to jak wiesz poki co zmagam sie z malo sympatycznym
            szefem, ktory mi sie niezle daje we znaki, wiec miej to na wzgledzie przy
            ocenie mojego podlego humoru i pesymistycznego nastawienia do twojej ojczyzny
            pozno-jesienna pora...
            ;-)
            widze, ze co do miasta juz mnie ktos uprzedzil..
            Pozdrawiam
            Saba
            • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: 5.5D* / 203.98.50.* 20.11.03, 00:52
              Witam Wszystkich cieplutko choc na krociutko

              Pysiek chyba przesadzasz z ta wizja mojej osoby, no ale nie jestesmy osobnikami
              plci przeciwnej wiec jest szansa ze sie nie zawiedziesz jak mnie kiedys poznasz

              Mojito

              a coz to za opcje lokalowe pod glowa lub nogami kurcze czy ja wygladam na
              osobniczke ktora takie ciezkie pieniadze pod materacem trzyma????//
              ok bez zdrapek ale i bez materaca, tak jak napisales stawiam za ciebie Twoje 5
              dolcow na Anglikow i dorzucam swoje 5 dol i roniez na Anglikow,,, Pysiek pewnie
              sie wzbogaci na nas bo jak juz wczesniej wspominalam nigdy w zyciu zadnego
              zakladu nie wygralam

              Kangur, zycze udanej podrozy w ta i z powrotem bo jestem przekonana ze
              wrociecie, fajnie tam pojechac ale na krotki okres wiec ide o zaklad ze
              wrociecie :) pozdrawiam cieplutko i zycze sniegu


            • Gość: Pysiek13 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 20.11.03, 01:43
              Witajcie wszyscy, witaj Saba,

              no jak to milo ze sie usmiechasz, od razu sie robisz jeszcze ladniejsza :)))
              taka jestes fajna dziewczyna, nie daj sie szefowi! moj szef nie dosc ze jest
              homo-niepewny, to na dodatek jeszcze chauvinist. nasze relacje wprawdzie sa
              luzne/niezalezne, to jednak musze z nim omowic pewne sytuacje i koncowy raport,
              i rozmowy bywaja wybuchowe. on jednak doskonale zdaje sobie sprawe co ja
              potrafie zawodowo i musi czasem schylic glowe. Saba jesli nie czujesz sie
              doceniana, nie badz skromna, mow otwarcie jaka jest dobra w swojej
              specjalizacji fakt po fakcie. szefa/mezczyzne nie trudno pokonac, gorzej tylko
              potem z takim pokonanym pracowac, wiec znajdz odpowiedni balans...

              Mojito, ciesze sie ze dobrze spales :)))
              niepokoi mnie tylko Twoja pewnosc wygranej...czarujsz, czy bedziesz tanczyl
              HAKA? ja stoje przy swoim - Australia wygra!!!
              Kangur - Twoje stwierdzenie ze 'nie maja szans' jest conajmniej deprymujace,
              gdzie ten spirit of Australia? no, chyba ze juz ulecial z Twoimi myslami do
              Polski.

              No i ach ten Szczecin, a zaczelo sie tak niewinnie od Saby wyjazdu...
              przykro, ale nie nadazam za Wami, za ulicami, placami, alejami, nazwami hoteli,
              knajp, parkow i innych. chyba jestem do tylu...

              Witaj Asiu,
              wierze, ze nie zawiode sie jak Cie poznam, nie mniej musialas wygladac zabawnie
              rozbierajac sie na ulicy :)))

              pozdrawiam
              • Gość: kangur Jadlo,Szczecin i urlopy! IP: *.bpb.bigpond.com 20.11.03, 06:37
                mojito, dzieki za wyczerpujace info,bede je musial wydrukowac bo nie spamietam.
                Ja jestem w miare nowy w S-e ale druga polowa ma tam rodzicow i to juz moja
                trzecia tam wyprawa,bylem w kilkunastu knajpkach,wszedzie mi pasowalo jedzonko,
                np.na Zamku lub w takich starych piwnicach,niedaleko nowobudowanych
                apartamentow nad brzegiem Odry,inna z beczkowym guinnessem,moja polowka by te
                nazwy pamietala ale jeszcze nie dotarla do domu po pracy(pewnie buszuje po
                sklepach bo przeciez nie ma sie w co ubrac:)) Rowniez tak jak Tobie zejdzie nam
                sie nieco dluzej bo do polowy marca, dokladnie tez jako baza wypadowa po
                okolicy EU,ladujemy zreszta w Berlinie bo najblizej.Mamy nadzieje,ze zima nam
                zbyt nie dokuczy ale tez chcielibysmy aby nieco bylo bialo.Z tych wszystkich
                knajpek dam male sprawozdanie po powrocie,a kucharza Jurka pozdrowie od Ciebie
                (jesli mozna oczywizda).Asiu! nie martw sie,wrocimy napewno,chyba z
                pocalowaniem betonu w Melb.Pozatym spotkamy sie w Wa-wie ze znajomymi,ktorych
                na samym poczatku tego watku wzialem za Ciebie,wyobraz sobie:
                1.tez byli 10 lat w NZ(Twoj okres, miasta zamieszkania rowniez)
                a)on pilowal do powrotu
                2.mieszkaja na Ursynowie(mieszkalem tam zreszta tez, na Stoklosy)
                3.Maja dzialke pod Wawa(ok.Chylic)
                4.Przed powrotem troche pobyli w Perth
                5.Maja tez jedna corke ur w NZ i ona bardzo ciagnie ich tutaj.
                bylem wiec przekonany,ze to o nich chodzi i wracaja ale pozniej okazalo sie ze
                to tylko jak w lustrze.Ale w polowie stycznia wybieraja sie na urlop(???)do NZ
                oraz wpadna do Au,ja bede sie z nimi widzial jeszcze przed ich wyjazdem,ale
                ciekawy przypadek,prawda?
                Pysiek,moj australijski spirit jes na miejscu,zawsze i o kazdej porze dnia
                wciaz od 20 lat ale w tym wypadku jestem moze zbyt realista ale jak tak mnie
                potraktowalas to stawiam nastepna 5-ke za Au(w tym przypadku i tak trace tylko
                jeda dzialke na rozwoj tej puli(ktorej to mojito rokuje raczej pedzaca inflacje
                ale jak Asia dobrze zainwestuje w jakims kasynie w black jacka albo innego
                baccarata to kto wie?
                Bede zagladal tutaj do 25,pozniej to juz chyba z roznych kawiarenek
                internetowych lub od znajomej mlodziezy,dzieki za zyczenia,jeszcze cos wypisze
                przed wylotem(nastepna sroda).CUUUUUU
                • Gość: kangur Re: Jadlo,Szczecin i urlopy! IP: *.bpb.bigpond.com 20.11.03, 06:59
                  Aha,dzieki mojito za ostrzezenie z ta drogowka za Troszynem,osobiscie nie pcham
                  sie tam za kierownice bo trzezwi kierowcy nagminnie tam jezdza po zlej stronie
                  drogi!?#&%$@,dobrze,ze sporo pije ale na urlopie nie bede liczyl na szczescie:)
                  Pzdr.

                  • Gość: pysiek13 Re: Jadlo,Szczecin i urlopy! IP: *.a.005.syd.iprimus.net.au 20.11.03, 21:12
                    Witaj Kangur,

                    jak to milo ze Twoj spirit zyje...pamietaj trzymaj kciuki, albo po
                    australijsku cross your fingers!
                    co do innych 'spirit' to widze tez nie stronisz ;))) dobrze ze Twoja polowa
                    prowadzi. napiasales: 'trzezwi kierowcy nagminnie tam jezdza po zlej stronie'
                    do czego powinienes byc przyzwyczajony. przeciez my tutaj jezdzimy po zlej
                    stronie...
                    zycze udanego wyjazdu, no i przywiez troche fajnych zdjec to tak pod katem
                    Klubu...
              • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.adsl.wanadoo.nl 20.11.03, 19:58
                Pysiek,
                Jak milo z twojej strony, ze mnie pocieszasz ;-) Ja z reguly naprawde rzadko
                narzekam i bardzo rzadko miewam problemy z szefami... ale nie bede sie wiecej
                rozzalac nad soba, zawsze przeciez moge poszukac nowego zajecia.
                Pozdrowka!
                Saba
                • Gość: pysiek13 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.a.005.syd.iprimus.net.au 20.11.03, 21:23
                  Hi Saba,

                  tak tylko pisze, damska solidarnosc. jestes taka fajna dziewczyna, szkoda
                  zebys miala stres z powodu szefa. koncowa linia jest ze wiesz sama co jestes
                  warta wiec nie daj sie. nie szukaj moze nowego zajecia, nie poddawaj sie tak
                  latwo. a zreszta gdyby zawsze byla 'pogoda' i zycie bez przeszkod, would you
                  appreciate a sunny day?

                  jedziecie do Paryza na kilka dni czy na dluzej, jakie okolice?
                  pozdrawiam
                  • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.adsl.wanadoo.nl 20.11.03, 21:46
                    Pysiu, jeszcze nie szukam, ale tu przeciez nie kacik rozczulania sie nad soba,
                    a z kazdej sytuacji sa zawsze co najmniej dwa wyjsci, nie?

                    ;-)
                    • Gość: kangur Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.bpb.bigpond.com 21.11.03, 00:37
                      Czesc pysiek!
                      cytuje siebie
                      "Aha,dzieki mojito za ostrzezenie z ta drogowka za Troszynem,osobiscie nie
                      pcham
                      sie tam za kierownice bo trzezwi kierowcy nagminnie tam jezdza po zlej stronie
                      drogi!?#&%$@,dobrze,ze sporo pije ale na urlopie nie bede liczyl na szczescie:)
                      Pzdr."
                      Ja nigdy nie pije jak jezdze,tak wyszlo z powodu tych toznych ogonkow lub ich
                      braku,ja tylko chcialem powiedziec,ze tam sporo kierowcow pije i wtedy jezdza
                      po "dobrej" czyli naszej stronie,a trzezwi to dla nas niebezpieczni bo staraja
                      sie trzymac z jakis powodow uparcie prawej strony:))
                      Ale tak naprawde po tylu latach do gory nogami niezbyt dobrze sie tam
                      czuje,szczegolnie na duzych rondach lub na skretach w droge,szose czy ulice
                      przedzielona trawnikiem.
                      Wciaz zagladam i wciaz pozdrawiam cala zaloge i zdjecia bede robil.




                      • mojito Pozdrowionka jeszcze czwartkowe. 21.11.03, 04:47

                        Witajcie Wszyscy,
                        Prawie czuje jak sie wszyscy krecicie niecierpliwie w oczekiwaniu
                        na weekend.
                        Pysiek, rzucilem dzisiaj okiem na temperature w Sydney - 31C.
                        O trzy stopnie wiecej niz w Rio. Bedziecie mieli wow! weekend.
                        Asiu, dzieki za opieke na moim/obcym kapitalem. Ok, materac tez nie.
                        Kangur, jeszcze jedno miejsce jest warte polecenia.
                        Nazywa sie "Na kuncu(tak wlasnie - to nie pomylka) korytarza".
                        I jest na Zamku. Ma bardzo dobre opinie. Bedziecie dlugo, i az do
                        bolu wiec moze znajdziecie czas i ochote aby tam zajrzec.
                        Slonecznie pozdrawiam,
                        mojito.
                        • Gość: pysiek13 Slonce mruczy IP: *.b.004.syd.iprimus.net.au 22.11.03, 00:19
                          Witajcie wszyscy,

                          zanurzam sie juz w upalny, parny weekend, malo slonca, ciezkie chmury...
                          niedobrze sie gania za pilka w taka pogode!
                          nie rozpisuje sie zbytnio dzisiaj Mojito, bo trzymam kciuki a reszte palcow,
                          mam skrzyzowane, sam rozumiesz pisanie utrudnione...:)))
                          oprocz tego mam kaca giganta, bo zaczely sie przedswiateczne celebracje, i
                          piatkowe happy hours przeciagnely sie nieco. teraz najlepiej mi w pozycji
                          horyzontalnej i blagalnie spogladam na Boss zeby nie wyciagal mnie na spacer.

                          Kangur,
                          mojito dostarczyl tak dokladny przewodnik po wszystkich najlepszych knajpach i
                          interesujacych miejscach w Szczecinie ze pewnie dlugo Ciebie tu nie zobaczymy?
                          i te szczegoly: carpaccio tu, tiramisu tam, a jeszcze pierogi najlepsze
                          gdziesindziej, z wrazenia az zglodnialam!
                          piszesz ze nie pijesz jak prowadzisz, czy to jedyny wyjatek? nic tak z polska
                          tradycja?

                          pozdrawiam


                          • mojito Re: Slonce mruczy - tak trzymac ! 22.11.03, 01:14
                            Pozdrowionka ogolne,
                            Witaj Pysiek,
                            Masz kaca wiec bede stukal bardzo delikatnie. Czule prawie...
                            Co Ty pijesz, jak pijesz?
                            Zainteresowalem sie moja potencjalna inwestycja "zakladowa" i wiem,
                            ze lepiej dla Was gdy bedzie sloneczna pogoda. Deszcz bedzie faworyzowal
                            Brytyjczykow. Jestes swiadkiem, ze zawsze zycze slonca i teraz rowniez.
                            Chociaz obecnie jest mala pokusa...
                            Sympatyzujac z Twoim kacem, przypomne stary dowcip.
                            Po calonocnym piciu i obudzeniu sie rano z pekajaca glowa mezczyzna widzi w
                            swoim pokoju malutkiego kotka stojacego na grubym dywanie i krzyczy
                            do zony: "Zabierz tego cholernego kota aby tutaj nie tupal!!!"
                            Wierze, ze Boss bedzie wyrozumialy.
                            Zycze coraz lepszego samopoczucia i super weekendu niezaleznie od niczego:))).
                            Ja zanurze sie w weekend calkowicie dopiero jutro.
                            Slonecznie pozdrawiam,
                            mojito.
                            • Gość: pysiek13 Re: Slonce mruczy - tak trzymac ! IP: *.d.007.syd.iprimus.net.au 22.11.03, 12:26
                              oh, well, congratulations
                              wypije jeszcze mojito, Mojito
                              dobranoc i milego...
                              • Gość: Asia Re: Slonce mruczy - tak trzymac ! IP: 5.3.1R* / *.akl.callplus.net.nz 23.11.03, 11:19
                              • Gość: Asia Re: Slonce mruczy - tak trzymac ! IP: 5.3.1R* / *.akl.callplus.net.nz 23.11.03, 11:27
                                no wiec mam ten internet i z wrazenia zbyt wczesnie stuknelam i poszlo,, ok
                                teoretycznie i ja i mojito jestesmy bogaci, kurcze kazde z nas 5 dolcow
                                postawilo tyle ze niewiadomo kto przyjmowal zaklady ohhh welll

                                Pysiek wspolczuje doswiadczylam chyba ze dwa razy tego stanu kiedy to tupot
                                myszek czlowiekowi przeszkadza,, ale dzisiaj juz sie czujesz
                                duuuuuuuuuuuuuuuuuuzoooooooooo lepiej hihihi

                                u mnie euforia zupelna, pelna szczescia :))))

                                a tak wogole to pierogi najlepsze u Asi,, z miesem, podsmazane
                                mmmmmmmmmmmmmmmm palce lizac do tego mrozona wodeczka ... trzymajcie mnie bo
                                jak o grzybkach marynowanych wspomne to mnie poniesie

                                ostatnio przez dwa wieczory siedzialam na kanapie i plakalam ze chce mi sie
                                kielbasy az malzonek pojechal i kupil mi dwa petka nie jest to ani jalowcowa
                                ani mysliwska ale jakies tam wspomnienie polskiej kielbasy, ale jak jesze raz
                                tu mi ktos o kasznce w Szczecinie itd to zabije grrrrrrrrrrrrrrrrrrrr
                                KIELBASY MI DAJCIE TO JEST ZGROZA ZEBY TO JALOWCOWEJ I MYSLWISKIEJ NIE
                                SPRZEDAWALI

                                • Gość: pysiek13 Re: Slonce mruczy - tak trzymac ! IP: *.a.005.syd.iprimus.net.au 23.11.03, 22:20
                                  Witaj Asiu, witajcie porannie wszyscy,

                                  az radosniej i cieplej na sercu mi sie zrobilo ze spotykam sie z taka
                                  wyrozumialoscia :)))dzieki mojito, dzieki Asia.
                                  picie alkoholu to tez praca, a ze naleze do ludzi traktujacych swoja prace
                                  powaznie, tak wiec podchodze do upijania sie ;) nie jestem jednak ani
                                  pracoholiczka ani alkoholiczka. w przypadku pijackich swawoli jest to praca
                                  polaczona z przyjemnoscia, czyli to co najlepsze. a day after rozwazania
                                  typu 'po co, po co to bylo?' i 'czy to warto?' po prostu nie istnieja.
                                  Otoz warto. jestem kaca warta. kac potraktowany sumiennie, ale z poczuciem
                                  humoru, moze stac sie integralna czescia samego procesu upicia sie. jesli nie
                                  ma kaca to znaczy pilismy na marne...
                                  rozumiem tez doskonale Asia Twoje lzy tesknoty na kanapie za mysliwska!!!podaj
                                  adres przysle!!!tylko nie email address :)))nie wymagaj tylko prosze kapusty
                                  kiszonej na bigos!!!!!!!!!nie zartuje, w Sydney jest pare bardzo dobrych
                                  miejsc, bardzo dobrze zaopatrzonych. pospiesz sie tylko zeby doszlo przed
                                  Swietami...pisze calkiem serio!
                                  Asia napisala:
                                  'jak jeszcze raz tu mi ktos o kasznce w Szczecinie itd to....' a sama piszesz
                                  o pierogach!!!!!!!zabije, to zanim sie 'pozabijamy' moze umowmy sie co jest
                                  temat drazliwy?

                                  co do wygranej Mojito, to byl cliffhanger ostatnie secundy...mimo wszystko
                                  Twoja wygrana i wierze ze moja przegrana jest w dobrych (czulych)rekach :)))
                                  sam wspomniales, ze 'robisz'w finansach, wiec?

                                  pozdrawiam wszystkich serdecznie
                                  • Gość: kangur Re: Slonce mruczy - tak trzymac ! IP: *.bpb.bigpond.com 24.11.03, 00:19
                                    jeszcze w domu,jeszcze tu zagladam,tez z malym tupotem.Odpowiadam Pyskowi,ze
                                    tylko za kierownica nie naduzywam,dlatego na urlopie nie jezdze(po zlej stronie
                                    zreszta).Kiedys(juz w nowych czasach)schodzilem pol Szczecina za kaszanka,
                                    patrzyli sie troche na mnie dziwnie,bo to przeciez juz nie te czasy kielbasek,
                                    kaszanek z piwkiem itd i wtedy wlasnie ktos mi polecil Chate,mowie Ci Asiu!
                                    marzenie.Troche tylko drogie sa tam te smakolyki bo wez np. 2 porcje kasznki za
                                    prawe 70 zl.,to samo z kielbaska czy innymi flakami,sama widzisz,ze wszedzie
                                    drogo.Aha zapomnialem dodac,ze do takich delikatesow dodaja obowiazkowo butelke
                                    zaszronionej wodeczki,no i stad moze ta cena:))Zgadza sie,ze odwiedzimy
                                    wszystkie ta przybytki rozpusty(mam na mysli grzechy obzartosci),mam nadzieje,
                                    ze nie bedzie doplaty do biletu za nadwage pasazera.
                                    Natomiast co do zakladow to masz racje pysiek,nasza druzyna byla o ktok od
                                    pucharu,czuje sie troche winny,moze tej mojej zachety im wlasnie braklo?ale
                                    wciaz im dopingowalem,czyli Asiu jestesmy kwita bo postawilem $5-ke w obie
                                    strony aby poprostu pieniadz byl w obrocie.Tym razem sie zegnam bo juz nie bede
                                    mial czasu tu zajrzec i nadam cos juz po wstepnych degustacjach z drugiej
                                    polkuli.Pozdr.jeszcze raz dla wszystkich.Uwazajcie z upalami:))
                                    • Gość: Asia Re: Rozgrzeszenie IP: *.jetstream.xtra.co.nz 24.11.03, 00:59
                                      Witam

                                      Pysiek teraz to nawet jezeli kto kolwiek kiedy kolwiek mial jakies wyrzuty ze
                                      za duzo lub za czesto popijal to juz tych wyrzutow sumienia nie ma bo tak to
                                      wszystko pieknie rozgrzeszylas i naukowo wyjasnilas ze wystarczy to zajrzec na
                                      kacu zeby sie pozbyc jakich kolwiek wyrzutow,,,
                                      ja osobisie nieraz wypilam ciut (taki wiekszy ciut) za duzo, ale staram sie
                                      nie miec wyrzutow sumienia bo uwazam ze jak juz grzeszyc to nie zalowac a jak
                                      mialabym zalowac to po co grzeszyc
                                      Dzieki za oferte przeslania kielbasy (ja zawsze bylam taka kielbasiana
                                      dziewczyna) ale bardzo watpie zeby Custom przepusicil niestety, a malzonek
                                      mowi ze juz i tak jestem na czarnej liscie za ten koperek co zatrzymali, tak
                                      ze wyglada na to ze beda musiala pocieszyc sie marzeniami o kielbasie
                                      niestety :) a pozniej czytaniem o tych smakolykach ktore Kangur w Polsce
                                      spozyje zakrapiajac zmrozona wodka.

                                      Kangur zycze udanego pobytu, duzo zagrychy i prosze cie nie opowiadaj co
                                      jadles po powrocie bo mi watroba z zazdrosci sie rozpadnie


                                      Pozdrawiam cieplutko Asia
                                      • mojito Patrzac w brand - new tydzien. 24.11.03, 01:59
                                        Witajcie Wszyscy,
                                        Witaj Asiu,
                                        Cholera skomplikowalo sie z ta kielbasa. Myslalem, ze Pysiek przesle
                                        Tobie peto jalowcowej/mysliwskiej i bede mogl sie odezwac znowu
                                        o gastronomii w Szczecinie. Ale chyba nie mozna przesylac produktow
                                        kielbasianych. Chcac dozyc do nastepnego lata, bede wiec duzym lukiem
                                        omijal szczecinskie menu "kaszankowe".
                                        Asiu, plotka mowi, ze jalowcowa i mysliwska wyszly za maz i teraz
                                        nazywaja sie inaczej.

                                        Czulko Pysiek,
                                        Ciesze sie, ze kac to czas przeszly. Twoj wywod na temat picia
                                        i ewentualnego kaca podoba mi sie. Picie rzeczywiscie bywa integralna
                                        czescia pracy :))). A Twoja filozofia podniosla je do rangi cnoty.
                                        Rzeczywiscie w meczu do konca "babka wrozyla na dwoje".
                                        Tym wiecej doceniam przychylnosc Lady Luck. Prosze opiekuj sie moim
                                        nowym australijskim kapitalem. Wierze, ze znajduje sie on in very able hands
                                        (arms).
                                        Zycie jest dotychczas piekne. Mam pieniadze do odebrania u przemilych
                                        kobiet w Nowej Zelandii/Australii. Byloby dobrze teraz zalozyc sie z kims
                                        na Tasmanii. Ale tam znam dotychczas tylko Tasmanian devil.
                                        Pysiek, moze Ty znasz numer telefonu do tego small ferocious stworzenia?
                                        Co do pieniedzy to najchetniej zamieniam je na slonce.
                                        Parafrazujac slogan coca-coli: Have a mojito and smile!

                                        Kangur,
                                        Bon voyage, duzo milych wrazen gastro (uppps-mialem nie poruszac tematu)
                                        i wracaj szczesliwie.

                                        Slonecznie Was pozdrawiam,
                                        mojito.
                                        • Gość: pysiek13 Bigos, rugby, kaszanka i Tasmanian Devil IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 24.11.03, 07:56
                                          Witajcie wszyscy,

                                          takie zamieszanie sie tu porobilo, ze tylko precyzyjny (scisly) umysl naszego
                                          inzyniera z NZ jest w stanie to ogarnac!

                                          Jak to bylo? kielbasa mysliwska wyslana dla Asi przez Philadelpie miala zdazyc
                                          przed Kangurem na Swieta w Szczecinie, a Kangur woli kaszanke, ktora reklamowal
                                          Mojito, ktory zreszta tez reklamowal drinki, we wlasnej osobie. Asia robila
                                          pierogi tak wysmienite, ze mozna sie zabic nawet nie probujac. Peter lubi Hotel
                                          Park z okraglym lozkiem, w okraglej wiezy, ale Mojito napisal ze 'w tym roku
                                          zawsze bylo tam pusto, musi byc powod', no oczywiscie ze jest powod: kto moze
                                          tak naokraglo, i to jeszcze w okraglym lozku? ale najwazniejsze, ze rugby mecz
                                          zostal rozstrzygniety na niekorzysc Au, i Mojito usiluje to wytlumaczyc ze to
                                          wina Tasmanian Devil, kiedy juz takie inwestycje porobil, ze w glowie sie
                                          niemiesci...
                                          no nie wiem, takie zamieszanie przed Swietami, czy ktos to moze prawidlowo
                                          zaadresowac?
                                          moc pozdrowien
                                          • Gość: Asia Re: Bigos, rugby, kaszanka i Tasmanian Devil IP: 5.3.1R* / *.akl.callplus.net.nz 24.11.03, 08:35
                                            ohh kurcze na okraglo w okraglej wiezy i do tego na okraglym lozku, kaszanka,
                                            pierogi, bigos, kielbasa zamezna, rane czy dla malego kawalka kielbaski ja
                                            musze caly ten majdan kupic?????? a do tego jeszcze opiekowac sie Mojito
                                            kapitalem i go pomnazac coby nie mial do mnie pretensji ze go przepuscilam, to
                                            nie ma moje lata, no moze poszlabym na to okragle lozko ale cala reszta mnie
                                            poprostu przygniata, to ja juz wole na latwizne tak jak dzisiaj - malzonek
                                            ugotowal obiadek a ja cala dumna i blada poszlam do ogrodka ucielam koperku
                                            ktory sama wlasnorecznie wychodowalam i posypalam nim ziemniaczki, czyz ja nie
                                            jestem idealna zona??? ilu mezow ma na obiad smazonego kotlecika wieprzowego z
                                            cebulka i ziemniaczki posypane koperkiem, takie zony jak ja bo mezowie na
                                            rekach powinni nosic :)
                                            a swoja droga to mnie ciekawi za kogo ta jalowcowa i mysliwska sie wydaly
                                            • Gość: pysiek13 Re: Bigos, rugby, kaszanka i Tasmanian Devil IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 24.11.03, 08:50
                                              Hey Asia,

                                              jalowcowa sie wydala za JOLOWEGO a mysliwska za MYSLIWEGO, moze byc?

                                              no, chyba ze Mojito ma lepsza wersje.
                                              Mojito spisz?
                                            • Gość: pysiek13 Re: Bigos, rugby, kaszanka i Tasmanian Devil IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 24.11.03, 08:53
                                              Hey Asia,

                                              jalowcowa wydala sie za JALOWEGO, a mysliwska za MYSLIWEGO, moze byc?
                                              no chyba, ze Mojito zna lepsza wersje?

                                              pozdrowionka
                                              • Gość: Asia Re: Bigos, rugby, kaszanka i Tasmanian Devil IP: 5.3.1R* / *.akl.callplus.net.nz 24.11.03, 09:47
                                                Pysiek uzywasz GG albo Tlenu?
                                                • Gość: Saba Re: Bigos, rugby, kaszanka i Tasmanian Devil IP: *.dsl.hccnet.nl 24.11.03, 10:29
                                                  Ej no, spokojnie tam na antypodach, ktora to u was godzina? zescie sie tak
                                                  rozgadali? A ja w pracy..
                                                  acha, z kielbas to znosze jeszcze ewentualnie kabanosy
                                                  pozdrowienia!
                                                  • Gość: Asia Re: Bigos, rugby, kaszanka i Tasmanian Devil IP: 5.3.1R* / *.akl.callplus.net.nz 24.11.03, 11:01
                                                    ohh masz jeszcze mi tu kabanosami przed snem nikt nie rzucal, no teraz to juz
                                                    tylko wedlinki mi sie beda snily, takie pachnace mmmmmmmmmm yum yum az mnie w
                                                    dolku skreca od tych kielbasianych zapachow, lece do lozka pomazyc o
                                                    kielbasce ,, milego dnia Saba
                                                  • Gość: pysiek13 Re: Bigos, rugby, kaszanka i Tasmanian Devil IP: *.c.005.syd.iprimus.net.au 24.11.03, 11:08
                                                    Witaj Saba,

                                                    tak dawno nic nie pisalas...napisz cos do smiechu, sama widzisz co tu sie
                                                    narobilo. a ja lubie do smiechu, za czlowiekiem ktory ma poczucie humoru pojde
                                                    na koniec swiata ...nawet na czworakach.
                                                    u nas obecnie jest 9.05pm. a jak w pracy? mysle, ze wszystko OK :)))
                                                    pozdrowionka
                                                • Gość: pysiek13 Re: Bigos, rugby, kaszanka i Tasmanian Devil IP: *.c.005.syd.iprimus.net.au 24.11.03, 11:01
                                                  Hey Asia

                                                  uzywam GG why not?
                                                  pozdrawiam
                                                  • Gość: Asia Re: Bigos, rugby, kaszanka i Tasmanian Devil IP: 5.3.1R* / *.akl.callplus.net.nz 24.11.03, 11:05
                                                    sure why not,, tez uzywam jak mi podasz nr to mozemy czasem pogadac :)
                                                    dobranoc
                                                    • Gość: pysiek13 Re: Bigos, rugby, kaszanka i Tasmanian Devil IP: *.c.005.syd.iprimus.net.au 24.11.03, 11:15
                                                      widzisz Asia, w gadu-gadu nie jestem taka dobra, jak masz cierpliwosc czekac
                                                      na moje odpowiedzi to jest OK. nie pisze tak szybko jak mowie. moj number jest
                                                      4890919
                                                      do nastepnego no chyba ze sie teraz wlaczysz
                                                    • Gość: Uncle_Frisky Z innej beczki IP: *.artcom.pl 24.11.03, 14:22
                                                      Witam wszytskich goraco !

                                                      Dawno sie nic nie odzywalem ale czytam uwaznie [ a swoja droga ciekawe czy ktos
                                                      pamieta jeszcze moj wpis ;-))) ]

                                                      Aha no pisze posta zeby zadac Wam wszytskim jedno pytanie, mysle ze ciekawe, no
                                                      ale moge sie mylic ;-) :
                                                      Otoz jak tam u Was z uczuciami, tzn. jak z "miloscia", jak sie na to
                                                      zapatrujecie, jak to wyglada po "paru" latach... a moze milosci nie ma ??!!??
                                                      Ja osatnio ogladalem piekny film na moim ulubionym kanale Ale Kino! i tam,
                                                      uslyszalem bardzo ciekawe zdanie, ktore mi gdzies tam utkwilo w pamieci:

                                                      "MILOSCI SIE NIE SZUKA, MILOSC SIE ZNAJDUJE..."

                                                      byc moze samo pytanie jest za bardzo intymne ale kto bedzie chcial to napisze
                                                      ;-) [ ah ten Internet i "jego wolnosc slowa" :-))) ]

                                                      Pozdrawiam wszytskich cieplutko a szczegolnie Asie ;-)))
                                                      Uncle_Frisky

                                                    • Gość: Pysiek13 Re: Z innej beczki IP: *.a.003.syd.iprimus.net.au 24.11.03, 21:17
                                                      Witaj Uncle,

                                                      pewnie ze pamietam Twoj pamietny wpis, szkoda ze nie wiecej, wpisujesz sie
                                                      calkiem sympatycznie :)))
                                                      temat podjales conajmniej delikatny, ale czemu nie?
                                                      z miloscia Uncle jest jak z ogrodem, trzeba duzo pracy obojga zeby ogrod taki
                                                      byl piekny. trzeba pielic, podlewac, pielegnowac, trzeba byc troskliwym, ale
                                                      tez trzeba dac roslinom troche swobody, trzeba tez rozumiec co one potrzebuja.
                                                      a mimo ze ogrod taki wymaga sporo pracy, to jak wszystko pieknie kwitnie, to
                                                      warto.
                                                      ja obejrzalam inny film dunskiego producenta, bardzo piekny, bardzo
                                                      romantyczny, ale niecodzienny: 'Song for Martin'. jest on o dojrzalej milosci
                                                      dwojga starszych ludzi, cos odmiennego, ale love story with a twist.
                                                      mysle, ze dla kazdego milosc to inne doswiadczenie, ale lepiej jej nie szukac,
                                                      sama sie zwykle znajduje, masz racje, i to najlepsze ze czesto zupelnie w
                                                      nieoczekiwanym momencie...
                                                      tymczasem
                                                      pozdrawiam
                                                    • Gość: mojito Z kazdej beczki. IP: 216.128.75.* 24.11.03, 22:53

                                                      Witajcie wszyscy,
                                                      Ale sie porobilo. Po tematach kulinarnych milosc. Jak by inaczej:))).
                                                      Taki temat od poniedzialku. Nie wiem czy Uncle Frisky skierowal pytanie
                                                      do konwersujacych Pan czy tez ogolnie. Do wyjasnienia tej kwestii nie
                                                      bede sie wypowiadal A pozniej byc moze bedzie juz inny temat:))).
                                                      Ciekaw jestem czy "zauroczenia" sa skoligacone z rodzina milosci?
                                                      Eeee, chyba nie bezposrednio.
                                                      Wychodzi sie zza rogu i trach - mozna byc "zauroczony". Czy jest od tego
                                                      ubezpieczenie?
                                                      Dzisiaj zblizylem sie do lata. Slonecznego, goracego, zmyslowego.
                                                      Niosacego ze soba niebezpieczenstwo zauroczenia. Zlozylem wniosek o wize
                                                      brazylijska. Jutro odbieram. Prawie slysze rytmicznosc samby.
                                                      W oczekiwaniu na wize troche popracuje.
                                                      Pysiek, Twoja teoria/pretekst do picia sie jest wspanialy. Mam na prace
                                                      wieczor i czesc nocy. Bede uwazal aby sie nie przepracowac.
                                                      I z tym pracowitym pozdrowieniem serdecznie Was pozdrawiam wszystkich,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Pysiek13 Re: Z kazdej beczki. IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 25.11.03, 01:42
                                                      Witaj Mojito,

                                                      jak to sie porobilo, please explain. przeciez wiadomo, ze przez zoladek do
                                                      serca? i czemu Mojito nic nie powiesz? a myslalam ze masz cos do
                                                      powiedzenia...mysle ze Uncle skierowal pytanie do wszystkich, no chyba ze
                                                      jestes taki dyskretny ;)))
                                                      temat dobry jak kazdy, szczegolnie przed Swietami dobry, o milosci do blizniego
                                                      trzeba mowic chociaz raz w roku, to takie sympatyczne milosciwe uczucie.
                                                      a zauroczenie, uwielbiam byc zauroczona i zapewniam Cie wcale to nie jest
                                                      niebezpieczne, jest to jak uwertura przed wejsciem wielkiej orkiestry, wstep
                                                      jest zawsze fantastyczny, a potem to juz roznie sam wiesz, pisalam o tym,
                                                      melodie sie czesto myla...
                                                      pozdrowionka
                                                    • Gość: pysiek13 Re: Z kazdej beczki. IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 25.11.03, 01:46
                                                      a jeszcze o tej pracy,
                                                      tak sympatycznie sie ze mna zgadzasz Mojito, ze az milo sie robi i w pracy i po
                                                      pracy. teraz mozesz zreszta 'pracowac' w rytmach samby, to tak pod katem
                                                      slonecznego wyjazdu :)))
                                                    • Gość: mojito Re: Z kazdej beczki. IP: 216.128.75.* 25.11.03, 02:25

                                                      Witaj Pysiek,
                                                      Z zauroczeniem sie zgadzam. Absolutnie. Zoladek powiadasz jest jedyna droga?
                                                      U mnie niekoniecznie. Daje tez szanse innym zmyslom.
                                                      Mam za soba juz czesc miasta (Duze Jabluszko) - P.J. Clarke i forma
                                                      speakeasy - Sidecar. Nie mieli miety wiec nici z mojito. Mieli na szczescie
                                                      rum - Captain Morgan - a wiec cuba libre. Zupelnie dobry salmon with leek and
                                                      mustard sauce.
                                                      Barmanka polecila jeszcze bar Pipa ( o tonacji latynowskiej) i kolejne
                                                      speakeasy Milk & Honey w Soho na pograniczu z Chinatown.
                                                      Powiedziala, ze trzeba tam pracowac/pic koniecznie. Budzila zaufanie,
                                                      wiec nie ma podstaw aby jej nie wierzyc. Mam tylko jedna noc a wiec musze sie
                                                      uwijac. Jutro wracam do Filadefii. Z wrazeniami mam pewnosc. I wiza oczywiscie.
                                                      Podklad juz mam. Wdalismy sie w dyskusje nad przewaga Belvedere nad Chopin.
                                                      Wodka nie jest moim forte a wiec tylko przytakiwalem. Patriotycznie
                                                      ignorujac Stoliczna, Absolut i holenderski Ketel (chyba) One.
                                                      No to tyle na dzisiaj. Musze do pracy.
                                                      Zdrowko Wasze wszystkich dzisiaj dokladne i bez pospiechu,
                                                      zanurzajac sie z cala swiadomoscia (jeszcze) we wczesny wieczor w Big Apple,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Jasio Re: Z kazdej beczki. IP: *.proxy.aol.com 25.11.03, 06:14
                                                      Nie dzieie sie, ze naszym forumowiczkom w Aussi Landzie i okolicach, zebralo
                                                      sie na czulostki i romantyzm. Wszak listopad na antypodach to chyba odpowiednik
                                                      polskiego maja. Tam wszystko jakos jest odwrotne. Slonce swieci po polnocnej
                                                      stronie nieba i rzuca ien w kierunku poludniowym. Wir wody w wannie kreci sie w
                                                      przeciwna strone. Samochody jezdza po lewej a nie prawej, jak w Polsce, stronie
                                                      drogi. Na niebie nie da sie zobaczyc Wielkiego i Malego Wozu z Gwiazda
                                                      Polarna..............
                                                      Napiszcie, czy tam zeczywiscie mozna normalnie zyc??!!
                                                      A tak na marginesie , to skad bierzecie choinki na swieta? Przeciez nie mozna
                                                      na choinke przerobic eukaliptusa.
                                                    • Gość: Pysiek13 Ziemia jednak sie kreci.... IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 25.11.03, 07:23
                                                      Witaj Jasio,

                                                      jak fajnie ze jeszcze jeden romantyk dolaczyl!! skad piszesz?

                                                      wprawdzie wielu gwiazd u nas nie widac, ale widzimy np.Krzyz Poludnia i inne
                                                      gwiazdozbiory, czego Ty nie mozesz zobaczyc. patrzymy z innego punktu widzenia,
                                                      co nie znaczy ze widzimy lepiej czy gorzej, widzimy inaczej. ksiezyc jest tez
                                                      odwrocony i Pan Twardowski ma problem z utrzymaniem rownowagi.

                                                      co do milosci, to temat zaczal Uncle Frisky i wydaje mi sie ze on pisze z
                                                      Polski. nie przeszkadza to bynajmniej skad pisze byle pisal z sensem, a temat
                                                      jest dowolny i moze byc rowniez frywolny np. Asia rozbiera sie na ulicy....

                                                      Twoje pytanie Jasio: 'czy tam rzeczywiscie mozna normalnie zyc??!!' jest
                                                      natomiast dziwne. moglabym to pytanie odwrocic i skierowac do Ciebie i co Ty na
                                                      to?

                                                      lasy sosnowe w Australii tez mozna znalesc jak dobrze poszukasz, duzo i gesto w
                                                      stanie Victoria, mniej gesto w NSW. ale sa. nie polecam jednak swiezego
                                                      drzewka, przy takim upale dlugo nie wyzyje, wiec zastapiona je sztucznym i jest
                                                      OK.
                                                      a u Ciebie jak? nastroj przed Swiateczny, czy wiosenny, napisz cos wiecej..

                                                      pozdrawiam
                                                    • Gość: Asia Re: Witaj Frisky,, a ze nie moj Uncle to i lepiej IP: 5.3.1R* / *.akl.callplus.net.nz 25.11.03, 09:22
                                                      Dziwne pytania zadajesz, jak to czy milosc istnieje, absolutnie, napewno,
                                                      zdecydowanie TAK

                                                      pewnie jakbym swoja opisala to forum byloby bardziej popularne niz to obecne,
                                                      czy po ilus tam latach tez jest
                                                    • Gość: Asia Re: Ziemia jednak sie kreci.... IP: 5.3.1R* / *.akl.callplus.net.nz 25.11.03, 10:26
                                                      No no Pysiek Ty sobie uwazaj i mnie od frywolnych nie przezywaj hahaha, a
                                                      swoja droga rozbierania sie w innych miejscach niz w miejscach jakby do tego
                                                      przeznaczonych ma swoja doze adrenaliny co mnie zawsze i wszedzie zdecydowanie
                                                      dobrze robilo,, a kto wie moze akurat ktos przez okno wygladal i tez mu
                                                      adrenalina podskoczyla, czyli jak widzisz ja zawsze mysle o innych hahaha
                                                    • Gość: Pysiek13 Dzis od rana frywolnie... IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 25.11.03, 21:38
                                                      witajcie porannie, slonko swieci jest cieplo i fajnie :)))

                                                      tak wczoraj namieszaliscie, ze nie moglam sie zorientowac o co chodzi.
                                                      najpierw Mojito, znalazl sie nagle w Big Apple i to tak bez uprzedzenia ze
                                                      przyjezda, potem dyskusje 'pracowite', wodki tez nie lubie, ale dalej nie wiem
                                                      co Belveder ma z Chopin?
                                                      jak samopoczucie Mojito, zrobic herbate z cytryna? ;)))

                                                      i potem Asia. Asia sprawila sobie high tech comp, przepraszam, nie wiedzialam
                                                      ze to taka technologia w NZ: myslalam, ze jakis skromny domowy comp sobie
                                                      sprawilas a tu wysoka klasa. Wow! jak wpadne do NZ to znajde chwilke zeby
                                                      zajrzec i do comp tez, ale mysle ze do tego czasu znajdziesz dobrego experta?

                                                      Asia, od frywolnych Cie nie przezywam jakbym smiala :)))
                                                      temat frywolny, dozwolony?
                                                      piszesz ze doza andrenaliny dobrze Ci robi. naturalnie! jest nawet wskazana.
                                                      jak jeszcze mieszkalam na starym kontynencie mialam kolege, ktory zawsze robil
                                                      sie very excited w gorach, w samolotach, w wysokich budynkach, no ogolnie
                                                      mial swoja piete Achillesa. usilowalam nawet sprawdzic czy tez reaguje na
                                                      wysokie dziewczyny, ja mam wprawdzie 168 cm, ale na obcasach jestem calkiem
                                                      wysoka...
                                                      a rozbieranie w miejscach ze tak powiem publicznych tez ma swoj urok Asia, o
                                                      ile jest nie zaplanowane. mnie raz strzelil guzik w mojej wyjsciowej bialej
                                                      blouska, ktora miala tylko jeden guzik i to w tak sytuacji powaznej, ze lepiej
                                                      nie pisac. dobrze ze mialam cos pod spodem ;)))

                                                      i w takim frywolnym nastroju
                                                      pozdrawiam wszystkich
                                                    • Gość: mary_anne Re: Dzis od rana frywolnie... IP: 203.221.60.* 26.11.03, 00:45
                                                      och, to moze jeszcze o calowaniu....
                                                    • Gość: pysiek13 Re: Dzis od rana frywolnie... IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 26.11.03, 01:16
                                                      och...
                                                      po pierwsze:
                                                      calowanie jest relaksujace wiec lepsze niz antiwrinkle cream

                                                      po drugie:
                                                      jest zawsze szansa ze calujac zabe zamienisz ja w ksiecia

                                                      i po trzecie:
                                                      calujac sie masz usta zajete wiec napewno nie powiesz nic niepotrzebnego
                                                    • Gość: Asia Re: Dzis od rana frywolnie... IP: *.jetstream.xtra.co.nz 26.11.03, 01:32
                                                      hahahha punkt dla ciebie Pysiek
                                                    • numbat Re: Dzis od rana frywolnie... 27.11.03, 01:28
                                                      Gość portalu: Asia napisał(a):

                                                      Witam Asia iu oczywiscie pozdrawiam wszystkich.
                                                      Widzisz tak to sie dzieje kiedy czlowiek chce byc artysta:)))
                                                      "Mam" kompletne urwanie glowy:))) i nie tylko poniewaz
                                                      dom ktory obecnie dekoruje to prawie zamek:))) wiec od paru
                                                      tygodni istna "walka" o to jak to bedzie wygladalo.
                                                      Prawie nie spie:))) nie marze ( a winko i tak czasmi lykam zeby
                                                      zlagodzic stany myslenia.
                                                      Wylot do New Zeland w dalszym ciagu jest aktualny ....tylko
                                                      ze wzgledu na "ten dziwaczny" projekt, musze zwerifikowac troche
                                                      sprawy wylotu. Zreszta Asia co sie odwlecze to nie -uciecze.
                                                      Na Gold Coast mamy urwanie glowy, poniewaz jezt zakonczenie roku
                                                      szkolnego i z calej Australii mlodziec ( colege) zrobila sobie
                                                      zlot w tym miejscu. Jest to praktykowane od wielu lat ( taki zjazd
                                                      to praktycznie prawie 50 tys mlodziezy!!!!) wszyscy debatuja jak
                                                      zpobiec aby: mlodziez nie pila, zeby nie utonela ( bo wyobrazcie sobie)
                                                      ze w nocy np. o godznie 1-3 tutejsze plaze doslownie oblegane sa
                                                      grupami mlodziezy. Caly ten festyn cial i dusz spragnionych trwa 2 tygodnie.
                                                      Ogromna mobilzacja: policji, sluzb medycznych, tajnych agentow:)))
                                                      i wyglada to jak poslanie z innej planety. Porobile troche nocnych zdjec,
                                                      wiec Asiu jak sie zobaczymy to, zobaczysz ciekawostki "przyrodnicze"
                                                      Jak troche juz "dokoncze" projekt to postarm sie zadzwonic.
                                                      Mam nadzieje ze przedswiatecznie zdazymy sobie zlozyc zyczenia
                                                      tego co najlepsze i dobroczynne.
                                                      ps. oprocz tego powstalo kilka wierszy ale to na inna okazje.
                                                      Wszystkich serdecznie i optymistycznie pozdrawiam i do nastepnego
                                                      klikniecia.
                                                      Trzymaj sie Asia cieplutko.....pare dni wstecz znajomy "wyczarowal"
                                                      zurek....po krakowsku palce lizac....oraz sam uwedzil taka rybe:)))
                                                      i to byloby chwilowo na tyle:))) i az
                                                      ps...dzisiaj wzniose toast Asia pisany czerwonym winkiem....zaczyna byc bardzo
                                                      goraco ze, na plazy mozna: usmazyc kurczaka w sosie wlasnym:)))i podalc go
                                                      czerwonym winkiem....pa
                                                    • Gość: mary_anne Re: Dzis od rana frywolnie... IP: 203.221.60.* 26.11.03, 02:27
                                                      a niech cie jasny gwint!!!!
                                                      nie dosc ze wygladasz jak laska, to jeszcze pyskata jak jasna cholera
                                                      chyba nic tu po mnie
                                                      sorki
                                                    • mojito Frywolnosc o kazdej porze. 26.11.03, 01:41

                                                      Witajcie slonecznie Wszyscy,
                                                      Juz w Filadelfii. Przyjechalismy we dwojke. Ja i moja brazylijska wiza.
                                                      Bez kaca. Nie zabral sie. Nawet nie probowal.
                                                      Dziekuje Pysiek za zapytanie. Herbata tez mi pomaga. Ale teraz to glownie
                                                      doswiadczenie w piciu, tfuuu, pracy.
                                                      Generalnie nie mieszam, trzymam sie cocktail of the day/night ewentualnie rum
                                                      albo tequila i po powrocie pije sporo wody i trzymam butelke (wody mineralnej)
                                                      w zasiegu reki. W przeciwnym razie snia mi sie plazowe budki(sklepiki) z
                                                      lodami i "suszy" mnie.
                                                      Chopin i Belvedere to nasze dwie eksportowe wodki ktore wyparly z barow
                                                      swiata Wyborowa lub lekko ja w cien wpedzily.
                                                      Zgadzam sie z Asia, ze nie nalezy sie rozbierac tylko w jednym miejscu.
                                                      Dobrze jest je zmieniac i unikac rozbieranej rutyny. Nie bede dywagowal
                                                      na ten temat dalej :))).
                                                      W tym roku na Mazurach dowiedzialem sie o istnieniu kwiatow o wdziecznej
                                                      nazwie - frywolitki. Urocza nazwa, prawda?
                                                      I ta kwiatowa urocza nazwa pozdrawiam Was wszystkich,
                                                      pozostajac w doskonalym nastroju,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Asia Re: Czesc Numbat IP: 5.3.1R* / *.akl.callplus.net.nz 27.11.03, 09:01
                                                      chwilowo nie masz sie co spieszyc z przyjazdem tutaj bo pogode mamy marna i do
                                                      tego w kratke, jednego dnia 28 stopni a nastepnego 13, mnie juz sie chce lata
                                                      ale tu ponoc najcielesze to styczen i luty

                                                      kurcze jak ty palace dekorujesz to ja nie mam smialosci cie do naszej chatki
                                                      zaprsic bo pewnie Twoj gust estetyczny bedzie czul potezny niesmak, na
                                                      usprawiedliwienie mam tylko to ze to nie ja te chalupke dekorowalam ale
                                                      mozliwe ze gdybym to ja zrobila to tez by nie wiele lepiej wygladala.
                                                      Jakiekolwiek zmiany odkladamy do jesieni bo moze wtedy bedziemy mieli wiecej
                                                      czasu jak juz nie bedziemy sie ogrodkiem zajmowac, teraz gonimy za wlasnymi
                                                      ogonami i nawet nie wiem czy nam sie uda basen do stanu uzywalnosc przed
                                                      swietami doprowadzic.
                                                      Od srody mamy szefowa z Australii (z Sydnej) w biurze, wiec goraczka na
                                                      calego, jutro po pracy idziemy na kolacje a w sobote znowu do pracy, maz tez
                                                      ostatnio pracowal po godzinach wiec na ogol jak przychodzi weekend to
                                                      wiekszosc planow bierze w leb bo odpoczac tez by sie troche chcialo, nie
                                                      wspominajac o zakupach, praniu czy sprzataniu, zdaje sie ze by nam sie
                                                      gosposia przydala hihihi
                                                      jakby nie bylo daj znac kiedy sie w te strony bedziesz wybieral to zorganizuje
                                                      jakas opaske na oczy zebys nie musial cierpiec estetycznie hihihi

                                                      pozdrawiam cieplutko

                                                      Asia
                                                    • peter2715626 Wreszcie cos o pracy 27.11.03, 23:13
                                                      Goraczka w pracy?
                                                      Nadgodziny?
                                                      Do pracy w sobote?

                                                      To nie wyglada mi na Nowa Zelandie. Zarowno ja, jak i moja zona, nigdy nie
                                                      mielismy tak lekkiej i bezstresowej pracy jak tutaj.
                                                    • Gość: pysiek13 Re: Wreszcie cos o pracy IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 28.11.03, 01:05
                                                      Witajcie,

                                                      hey Asia, Numbatowi po prostu spraw rozowe okulary ;) no i nie wystroj sie
                                                      liczy w domu tylko nastroj...

                                                      Peter, ty to jestes chyba w czepku urodzony. bezstresowe zycie, bezstresowa
                                                      praca, co tam jeszcze trzymasz w zanadrzu?
                                                      u nas jest taki run, ze nie mam czasu nawet na lunch, a Ty pewnie gazety
                                                      czytasz. to tak ladnie wyglada jak za komuny w Polsce. ej, takiemu to dobrze.
                                                      cheers
                                                    • peter2715626 Re: Wreszcie cos o pracy 28.11.03, 01:48
                                                      Rzeczywiscie, czesto uswiadamiam sobie, ze jestem wielki szczesciarz.

                                                      Moja obecna praca to wielka zagadka. Moj poprzednik nie dawal sobie rady, a ja
                                                      wykonuje moje zadania w pol dnia. Reszte spedzam w sieci, udajac, ze pracuje.
                                                      Gdy mieszkalem w PL, naprawde duzo pracowalem, w ciaglym stresie i niepewnosci
                                                      jutra.

                                                      Tutaj jest wszystko inaczej. Ale nie mozna tego porownywac do komuny. Moja
                                                      firma przynosi wlascicielom wysokie zyski, rozwija sie i zwieksza sprzedaz.
                                                      Niedawno otworzylismy oddzial w Christchurch. Pewnie sie tam kiedys wybiore i
                                                      odwiedze Asie jako pierwszy z Was. Ja mam po prostu za wysokie kwalifikacje do
                                                      wykonywanej administracyjnej pracy. Na lepsze stanowisko na razie nie moge
                                                      liczyc, bo za krotko tu jestem.

                                                      A w zanadrzu mam moja wspaniala zone.
                                                    • Gość: Pysiek13 Re: Wreszcie cos o pracy IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 28.11.03, 02:41
                                                      Hey Peter,

                                                      romantyczny Peter z romantyczna zona w zanadrzu WOW tylko pozazdroscic...
                                                      fajnie, ze Ci dobrze uklada sie w pracy, to bardzo wazne w koncu spedzamy w
                                                      pracy wiekszosc dnia...czasami i nocy. mysle, ze skoro masz wysokie
                                                      kwalifikacje, powinienes aplikowac o cos lepszego, moze bardziej interesujacego?
                                                      w jakim profilu pracujesz Peter?
                                                    • peter2715626 Re: Wreszcie cos o pracy 28.11.03, 03:07
                                                      Za 2-3 lata zaczne szukac lepszej pracy, oczywiscie. I tak mam szczescie, ze
                                                      prawie natychmiast po przyjezdzie dostalem prace w mojej specjalnosci. Dobrze
                                                      sie czuje w moim nowym miejscu pracy, odpoczywam po trudach budowania
                                                      kapitalizmu w PL i poznaje moj nowy piekny kraj. A moja firma importuje
                                                      samochody z Europy, zajmuje sie ich serwisowaniem i dystrybucja czesci
                                                      zamiennych.
                                                    • Gość: Krzys Re: Wreszcie cos o pracy IP: 5.4R* / 216.208.8.* 28.11.03, 03:24
                                                      Peter, mam pytanie. Zastanawiam sie na kupnem VOLVO XC 90 2.5T. Czy moglbys mi
                                                      powiedziec jaka jest wasza cena tego samochodu. Mialbym podstawe do
                                                      wynegocjowania przyzwoitej ceny. Bede Ci bardzo za to wdzieczny i gory dziekuje.
                                                    • Gość: Pysiek13 Re: Wreszcie cos o samochodach!!! IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 28.11.03, 03:49
                                                      Swietnie Peter ze sie ujawniles. ta strona zaczyna byc lepsza od Yellow Pages!

                                                      jaki service robicie, znaczy ktorych euro samochodow?
                                                    • peter2715626 Re: Wreszcie cos o pracy 28.11.03, 04:27
                                                      XC90 T $99,990
                                                      XC90 T6 $112,990

                                                      NOTE:

                                                      Manual gearbox available on all models exept S80. [RRP that of Automatic].
                                                      Based on current standard New Zealand specifications.
                                                      Prices and specifications subject to change without notice.
                                                      All prices are GST inclusive and exclude on road costs.
                                                      1st January 2003


                                                    • Gość: Krzys Re: Wreszcie cos o pracy IP: 5.4R* / 216.208.8.* 28.11.03, 05:32
                                                      Dzieki Peter. To na pewno pomoze mi w negocjacjach. Czy te ceny sa w New
                                                      Zealand Dollars? Bo jesli tak to jest on okolo 9000 drozszy od tego co ja moge
                                                      dostac. W kazdym badz razie dziekuje bardzo za informacje.
                                                    • Gość: Krzys Re: Wreszcie cos o pracy IP: 24.112.166.* 28.11.03, 18:28
                                                      Peter, jestem Ci winien male wyjasnienie. Cena jaka ja bede placil jest cdn
                                                      $54,995.00 plus 15% GST/PST plus upgrades. Jesli utarguje(a na pewno cos urwe)
                                                      to bedzie troche mniej. Pozdrawiam, Krzys. Powiedz mi prosze jak jest roznica
                                                      czasowa z Polska u Ciebie.
                                                    • Gość: Numbat Re: Wreszcie cos o pracy IP: *.128.240.220.lns02-wick-bne.dsl.comindico.com.au 02.12.03, 02:45
                                                      witm wszystkich:)) Asia juz wkrotce.:))))
                                                      Pysiek wiesz czasmi sprawa ,rozowych okularow jest bardzo potrzebna,
                                                      poniewaz troche "swiat" zwariowal. Nie bede bawial sie w polityke,
                                                      poniewaz w tej materii sa lepsi niz moja, mala skromna osoba:))
                                                      Ale przypomnalem sobie ze kiedy zostal zaatkowany Word Trade Centre-New York.
                                                      Ja bylem na statku na polowach gdzie....tak tak na Alasce.
                                                      Spedzile tam miedzy Vancuver (B.C) a Alaska (prawie 2 lata) 1 rok mieszkalem
                                                      Vanquver a polnocna czescia Canady.Jest to wspaniale ,cudowne miasto.
                                                      A to opowiesc na inna strone zycia.
                                                      Kiedy plenelsmy ( mialem kontrakt na satku rybackim....lowislmy na Polnocnym
                                                      Pacyfiku) wokolo ladowce, pozniej prawie ( 3 tys. mil) i wyladowalismy
                                                      na samym koncu Alaski: Duch Harbur. Dalej to juz morze Beringa i historia
                                                      ktora sama w sobie jest legenda- powstalo kilka filmow, zostaly napisane
                                                      reportaze. Czyli wyprawa na ogromne krolewskie raki.A mialem pisac o tej
                                                      tragedii Word Center.
                                                      Kiedy 13 wrzesnia rzucalo nas (byl ogormny sztorm ) nie moglismy przez
                                                      dwa dni przejsc z jednej kajuty .do miejsca gdzie sie jadalo posilki.
                                                      Paczki lecialy na glowe. Wszytko wygladalo jak ostatecznosc.Cale oprzyrzadowanie
                                                      staku doslownie bylo w porywach ogromnego wiatru.
                                                      Pacyfik polnocny jest nprawde grozny. Czesto zdarzaja sie sztormy i ogromne
                                                      wiatry.Ale ocalelismy chcociaz wczesniej ktos gdzies, tam zatonal.
                                                      Zycie jak legenda. I kiedy przyplynelismy do portu ( mala miescina
                                                      miedzy zachodnia a wschodnia Alaska.)nic nie wiedzielsmy ze samoloty
                                                      wbily sie w Word Center i zgineli ludzie.
                                                      Poniewaz na staku mielsmy wideo- kapitan przyniosl nagarne video i podrzucil
                                                      troche roznych gazet: i dopiero wtenczas do mojego umyslu dotarlo ze...byl atak.
                                                      Kiedy pozniej odlatywlem z Alaski w kierunku Australii. Byly ogromne kontrole,
                                                      w Ancorage na lotnisku musialem zdjac kompletnie obuwie. Myslem ze skarpetki
                                                      tez....czyli zostalbym "goly i wesoly" okazla sie ze, na teroryste nie
                                                      wygladam i facet ktory sprawdzal bagarze powiedzial ze....moge pozostac w
                                                      skarpetkach:))). A byly to australijskie skarpetki poniewaz :jedna skarpetka
                                                      byla koloru zielonego a inna byla koloru zoltego.:)))To kolory austrlijskie.
                                                      Facet popatrzyl na moje skarpetki i powiedzial czy wszysy w Australii
                                                      chodza w takich zmyslnyh skrpetkach...powiedzialem
                                                      ze nie wszyscy, poniewaz sa unikalne( chodzi o skrpetki).
                                                      Po przylocie do Austrlii- jak w starch dobrych filmach,oprawilem skarpetki
                                                      w obraz i obwarowalem szklem. Nawet podpislem. I kiedy czasmi wpadajaq znajomi-
                                                      skarpetki juz maja swoja legende.:)))

                                                      cieplo wszystkich pozdrawiam, do nastepnego
                                                      kilkniecia.
                                                    • Gość: Numbat witaj Asia:))) IP: *.128.240.220.lns02-wick-bne.dsl.comindico.com.au 02.12.03, 02:55
                                                      moj gust estetyczny...bardzo lagodzi czerwone winko:)))
                                                      nie sa to zamki a reczej rozne domki:)))
                                                      a moze kiedys zabiore sie za zamek, w koncu jest jeszcze troche do przezycia.
                                                      Mysle ze uda nam sie zlozyc zyczania, pomyslnosci, w straym a moze juz w
                                                      nowym roku.
                                                      Bilet jest- ( open ) wiec tylko kwestia zgrania paru spraw.
                                                      Trzymaj sie cieplutko.
                                                      ps.lubie kobiety w klorach
                                                      blusa:))) bo blusa, to jest muzyki dusza:)))
                                                      Na razie Asia.
                                                    • pszszczola o gupi jasio (n/txt ) 29.11.03, 06:54
      • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.adsl.wanadoo.nl 28.11.03, 19:50
        Witam Was wszystkich juz weekendowo, uwielbiam piatki wieczorem, kiedy mam
        przedsmak nadchodzacego weekendu i dwoch dni wolnych, ktore moge sobie ustawic
        jak mi sie zywnie podoba! W niedziele jedziemy na Night of the Proms, to moj
        kolejny etap "inburgerowania sie" (Pysia zrozumie:-) czyli aklimatyzowania w
        tutejszym spoleczenstwie :-)))
        A aktualnie jestem nieco zagoniona, bo szukamy nowego domku i krew mnie
        zaczyna zalewac, ale dajemy sobie pol roku do roku na dopelnienie
        formalnosci.. i niech juz ta Polska wejdzie do Unii, niech juz wszystko bedzie
        latwiejsze! bo jak nie to mnie niedlugo cos trafi przy tych Holendrach :-)

        Gdyby ktos byl ciekawy cen i warunkow itd to podaje link do stronki
        www.funda.nl (wystarczy wpisac nazwe miasta w NL, widelki ceny nieruchomosci i
        kliknac "zoeken" = szukaj)

        Pozdrawiam!!
        Saba
        • Gość: Asia Re: Cos o pracy- prosze bardzo IP: 5.3.1R* / *.akl.callplus.net.nz 29.11.03, 06:30
          Czesc Peter

          nie wiedzialam ze najbardziej cie praca interesuje, nie wiele pisze na ten
          temat bo nie wiem czy to kogos interesuje.
          W sobote mielismy wyjsc godzine pozniej, szefowa zamowila stolik na kolacje na
          6:30, niestety okazalo sie ze udalo nam sie skonczyc tuz przed 7 wieczor,,
          mielismy zamykanie miesiaca, wiec wciagu dnia trzeba bylo wprowadzic wszystko
          co jeszcze zostalo do wprowadzenia, a od godz 17 poszly w ruch wszelkiego
          rodzaju raporty finansowe, i na koniec statementy. W firmie maja fantastyczny
          program, biorac pod uwage ze mamy tak na oko 600-700 klientow i kilka tys
          operacji w miesiacu uwazam ze dwie godziny to i tak wyczyn co niemiara na
          zamkniecie tego calego haosu,, bylam juz naprawde zmeczona psychicznie wiec
          jak w koncu wyladowalysmy na kolacji o godz 19 to pierwsze co zamowilam to
          byla podwojna wodka ze spritem, cytryna i duza iloscia lodu, pierwszy drink
          lekko mi pomogl, drugi postawil na nogi. Mialysmy poczucie ze dobrze nam sie
          udalo, bo wszystkie raporty byly dobre, nadzorowala nas australia i tam robili
          czesc pracy, w pewnym momencie okazlo sie ze cos niestety nie wyszlo, ale nie
          u nas tylko w Au, dobrze ze pare min wczesniej udalo nam sie wyslac back up,
          czyli caly miesiac obrotow w z zipowanej formie do Au. gdybysmy nie zdazyly
          tego zrobic cala operacja musialaby byc powtorzona. Kolacja nam sie bardzo
          udala i przydala zebysmy mogly sie lekko wyluzowac.
          Sobota rano do pracy na 9:30, sprawdzanie statementow, odkladanie na bok co
          poniektorych do dalszej obrobki,, znalazlysmy tylko dwie zdublowane operacje
          wiec jak na taki miesieczny przerob to prawie ze perfect, o 12 szefowa
          zamowila nam lunch, pare min przerwy i dalsza praca do 14, w Au jeszcze sie
          mecza z tym co im w piatek nie wyszlo, bo nasz system w sobote pokazywal rozne
          dziwne rzeczy na kontach u mnie np bylo -12 tys $, hihihi, no ale to nie nasza
          wina wiec i nie nasz bol glowy, informatyk w Au lekko schrzanil i okazalo sie
          ze nie umie naprawic, wiec ostatnie wiesci byly ze sciagaja jakiegos innego
          specjaliste. Za nadgodziny zostalysmy bardzo dobrze wynagrodzone, atmosfera w
          pracy swietna, praca zroznicowana, wymagajaca inwencji i myslenia. Nie moglam
          lepiej trafic. W porownaniu do tej 1szej to poprostu niebo i ziemia. Takiej
          szefowej zyczylabym kazdemu, jest wymagajaca, bardzo zorganizowana, ma swietna
          pamiec, firme prowadzi jak na moj gust perfekcyjnie i do tego fantastycznie
          traktuje pracownikow. Pracy jest duzo i trzeba miec oczy otwarte, ale naprawde
          pracuje sie z przyjemnoscia.

          pozdrawiam serdecznie

          Krzys

          rozniac czasu miedzy Polska i NZ to doklanie 12 godzin :) Polska jest 12 godz
          do tylu za NZ


          Pysiek dobra rada, rozowe okulary i dobry nastroj :) dzieki od dzis zaczynam
          szukac rozowych okularow, zobaczymy jak sie z nastrojem uda :)

          Saba napwno znajdziecie sobie taki domek jaki sobie wymarzyliscie,, no prosze
          i kto to kiedys do mnie napisal ze maly domek i ogrodek to nie jest szczyt
          jego marzen :)
          powodzenia

          • Gość: Saba Re: Cos o pracy- prosze bardzo IP: *.adsl.wanadoo.nl 29.11.03, 14:40
            Asiu, to pisala chyba Pysia o tym nie-marzeniu o domku ;-)
            Ja zawsze wolalam w domku, cale dziecinstwo spedzilam na nowo-wybudowanym
            blokowisku, wiec jak tylko sie dalo przeprowadzilismy sie do domku, ale chyba
            znowu czas na przeprowadzke, a moze i nie, sie zobaczy..
            Bardzo fajnie, ze cie sie podoba w pracy, widze, ze prawdziwa z ciebie
            ksiegowa!
            Pozdrawiam
            Saba
            • Gość: Krzys Re: Cos o pracy- prosze bardzo IP: 24.112.166.* 29.11.03, 17:43
              Asiu dziekuje bardzo za podanie roznicy czasu. Wiec jestem oddalony od Was o 18
              godzin. Bede tu w poniedzialek czyli u Was we wtorek. Pozdrawiam.
              • Gość: Asia Re: Cos o pracy- prosze bardzo IP: 5.3.1R* / *.akl.callplus.net.nz 30.11.03, 08:30
                Saba bardzo przepraszam, widac moja pamiec szwankuje, zreszta tyle tu bylo
                roznych wypowiedzi ze naprawde trudno pamietac kto co napisal,, zreszta od
                zawsze mialam problem z pamietaniem imion, tytulow, nazwisk it, przepraszam
                jeszcze raz i zycze powodzenia w poszukiwaniach :)

                pozdrawiam



                Krzysiu to gdzie ty jestes ze az tyle godzin jestes od nas oddalony?
                • Gość: Krzys Re: Cos o pracy- prosze bardzo IP: 5.4R* / 216.208.8.* 30.11.03, 20:02
                  Asiu, mieszkam w Kanadzie. Mam paru znajomych w Australi. Mieszkalem w
                  Olsztynie dosyc dlugo i tak szukam znajomych po swiecie.
            • Gość: pysiek13 Re: Cos o pracy- prosze bardzo IP: *.b.006.syd.iprimus.net.au 30.11.03, 12:48
              Witajcie,

              Asia, Saba ma racje to ja pisalam, ze domek z ogrodkiem to nie jest dla mnie
              szczyt marzen. w NL mieszkalam z tata i siostra w domu z ogrodkiem, ktory byl
              za maly do mieszkania, za duzy do sprzatania. teraz mieszkam w unit, nie
              dlatego ze nie lubie domu, tylko akurat taka byla sytuacja, no i to zupelnie
              wystarcza na moje potrzeby. rozmiarem jednak moje mieszkanie nie ustepuje nawet
              domu.
              Saba, cokolwiek napiszesz o NL to melodia dla mojego ucha przyjemna...zycze
              powodzenia w znalezieniu ladnego domku.
              pozdrawiam
              • Gość: Saba Re: Cos o pracy- prosze bardzo IP: *.adsl.wanadoo.nl 30.11.03, 13:35
                Czesc Asiu,
                wcale sie nie gniewam i chyba ton mojego postu na to nie wskazywal, wcale nie
                musialas przepraszac :-) no ale zeby nie bylo, ze mam opinie jak kogucik na
                wezy - w ktora strone wiaterek zawieje... :-) Rzedowy domek z ogrodkiem w NL
                to nie jest moj szczyt marzen, szczytem marzen bylaby raczej willa z basenem
                gdzies na Algarve.. no ale coz, na to sie raczej nie zanosi, wiec cieszmy sie
                z tego co w zasiegu reki.. :-))

                Pysiek,
                Nie bierz do siebie, jesli cos pisze o Holendrach, sama wiesz jak biurokracja
                potrafi uprzykrzyc zycie :-) Tak naprawde to wiesz przeciez, ze dobrze mi si
                tu wsrod nich mieszka i co do ludzi nie moge specjalnie wiele zlego
                powiedziec!

                Pozdrawiam niedzielnie
                Saba
                • mojito Swieto, swieto i po swiecie... 30.11.03, 22:47

                  Witajcie slonecznie Wszyscy,
                  niedzielnie i prawie grudniowo,

                  Swieto indycze oczywiscie. Bylem u siostry. Dwie godziny nieprzerywanej
                  mandatami jazdy. I taki sam powrot.
                  Pysiek, sadze, ze rozumiesz moja satysfakcje jazdy okolo 400 km ocierajac sie
                  o mandat ale go nie dostajac :))).
                  Nie przepadam za indykiem a wiec po tradycyjnym krojeniu i dzieleniu
                  indyka - siostra dyskretnie wymienila mojego indyka na kurczaka.
                  W piatek (Black Friday) zaczelo sie oficjalne szalenstwo zakupow
                  przedswiatecznych. Sklepy otworzyly sie o piatej rano!. I byli ludzie
                  czekajacy juz w kolejce na otwarcie sklepow. Trzymalem sie z daleka od
                  wszystkich pekajacych w szwach shopping malls. Mimo kuszacych obnizek - w
                  Victorii Secret na przyklad :))).
                  Przywiozlem mnostwo jedzenia. Nie pamietam kiedy ostatnio moja lodowka
                  byla tak zamieszkana. Bede to jadl co najmniej przez tydzien.
                  Wrocilem z pewna doza niepokoju. Dostalem od siostry i jej meza w prezencie
                  mikrofale. Niepokoi mnie fakt czy latwa dostepnosc jedzenia w roznych
                  temperaturach nie stepi troche mojego ostrza "kompetywnosci".
                  Wszyscy pamietamy co stalo sie z Imperium rzymskim i znamy rzeczownik
                  sybaryta. I wyspe Sybaris.
                  Bede sie sobie uwaznie przygladal od poniedzialku.
                  Dzisiaj bede mial fascynujaca lekture do poduszki: dwadziescia dwie strony
                  instrukcji "Microwave oven - use and care guide". Od dzisiaj wiem tez, ze
                  Horno de microondas to to samo po hiszpansku. Cale zycie uczymy sie.

                  Serdecznie Was wszystkich pozdrawiam, obecnie w temperaturze jakiej sobie
                  zyczycie,
                  mojito.
                  • Gość: Pysiek13 Re: Swieto, swieto i po swiecie... IP: *.a.005.syd.iprimus.net.au 30.11.03, 23:58
                    Hi Mojito,

                    radosnie Cie witam calego i zdrowego, bo juz myslalam, ze gdzies sie
                    rozpusciles/wtopiles w nastrojach przedswiatecznych i samby tez.
                    rozumiem satysfakcje, jazda szybka i bez mandatu... doceniam high skills :)))

                    cheers
                • Gość: Pysiek13 Dom i zardzewiale idealy... IP: *.a.005.syd.iprimus.net.au 30.11.03, 23:47
                  Witaj Saba,

                  Saba napisala:
                  'cieszymy sie z tego co w zasiegu reki' - Saba jakie to ladne!!
                  Moj Tata stracil wszytko w czasie wojny jak wiele innych ludzi, i zawsze mi
                  powtarzal ze nie trzeba przywiazywac sie do rzeczy materialnych. ja nie jestem
                  materialistka ani minimalistka, lubie wygode. zawsze myslalam ze wystarczy mi
                  biurko i moje ksiazki, ale potem zycie pokazalo mi troche wiecej i apetyt na
                  zycie wniosl troche wiecej elementow. Ale dom, to nie tylko cztery sciany, co
                  nie?
                  dom, mniejszy czy wiekszy, to miejsce magiczne , w ktorym spotykaja sie
                  ludzie, to przestrzen ktora ma dusze. szukajac miejsca do zamieszkania, zawsze
                  patrze, czy jest dosc miejsca zeby rozlozyc stol, tak, zeby duzo gosci moglo
                  usiasc. ja lubie skupiac ludzi wokol siebie, urzadzac, organizowac, jestem
                  wtedy w swoim zywiole. lubie otwarty dom...
                  w Polsce widzialam blokowiska, nie dziwie sie Saba ze tesknisz za domem, zycze
                  Ci powodzenia w walce z biurokracja. mysle, ze przechodzisz odwaznie od marzen
                  do rzeczywistosci.

                  Ojczyzna, patriotyzm i rodzina, to tylko kilka idealow ktore na naszych oczach
                  rdzewieja szybciej niz stare samochody. nie bede zbytnio rozwijac tematu bo
                  znowu mi sie oberwie, a ze okres przedswiateczny wiec usiluje w
                  pozytywnym/radosnym nastroju wytrwac jak najdluzej. co tylko chcialam
                  wspomniec, ze niektorzy buduja spoleczenstwo konsumpcyjne. wierza w wolny
                  rynek, business z wszystko jedno jaka twarza i duzym domem w dobrej dzielnicy.
                  ich ulubione slowo to 'negocjacje'. negocjuja dobre warunki, wynegocjowali
                  niska cene. dla mnie ta wiara odpada. jesli chodzi o wolny rynek, to jestem
                  niewierzaca, ale praktykujaca (z trudem, bo jestem beztalenciem rynkowo-
                  handlowym). ale gleboko wierze, ze jest ciagle na tym swiecie DUZO ludzi, dla
                  ktorych pieniadz to zaden ideal...wierze w przyjazn, wierze w przyjazn damsko-
                  meska, mesko-damska, damsko-damska, mesko-meska, stara, mloda i na odleglosc.
                  jesli moje przyjaciolki zapomna o mnie bo wyszly za maz, albo koledzy nie
                  rzuca sie ratowac mnie z opresji dziurawej opony, jesli mecze pilkarskie bede
                  ogladac w samotnosci, jesli z za granicy nie bede przemycac butelki monopolu
                  dla ukochanego kolegi, to wtedy ...nie ma po co zyc. a zwlaszcza z kim...

                  pozdrawiam
                  • peter2715626 Re: Dom i zardzewiale idealy... 01.12.03, 00:24
                    Ladne slowa. Ja w czasach komuny wierzylem, ze lepiej byc niz miec, bo nie bylo
                    innego wyjscia. Pozniej zmienilem zdanie, bo trzeba przeciez rodzine utrzymac i
                    wyprowadzic sie od rodzicow.

                    Jasne, ze pieniadz to nie wszystko, ale dzieki niemu latwiej zyc.

                    Ja w Polsce mieszkalem w blokowiskach i moj patriotyzm wydaje mi sie teraz
                    smieszny z perspektywy domku w Auckland. Ale kocham polski jezyk, bo w
                    angielskim nigdy nie przeczytalem tak wspanialych tekstow ja te:

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=193&w=1391156
                    Polecam. Facet ma niezwykly styl, raz na pare miesiecy pisze relacje z podrozy.
                    • Gość: Pysiek13 Re: Dom i zardzewiale idealy... IP: *.a.005.syd.iprimus.net.au 01.12.03, 00:32
                      Dzieki Peter :))))))))))))
                      • mojito Rozne creda. 01.12.03, 02:07
                        Witajcie Wszyscy,
                        Czesc Pysiek, Peter,
                        Wlasnie roznorodnosc opinii i pogladow robi kontakt z ludzmi taki ciekawy.
                        Kazdy/a z nas napedzany/a jest inaczej.
                        Czytajac Twoja wypowiedz/credo Pysiek, zarejestrowalem zbieznosc pogladow.
                        Wiesz, musimy znalezc jakies diametralnie odmienne opinie i trzymac
                        sie ich mocno poniewaz ciagla zgodnosc pogladow moze byc nudna i nawet
                        prowadzic do ewentualnych plotek i domnieman:))). Prosze pomysl o temacie,
                        ktory byc moze nas na moment mocno porozni:))). Na moment tylko.
                        Dla mnie urok ma okreslenie nomad/nomadic.
                        Lubie przemieszczac sie w miare czesto i pieniadze sa o tyle wazne,
                        ze pomagaja w logistyce tego przedsiewziecia. Maja jednak one przed soba w
                        kolejce kilka wazniejszych spraw.
                        Pracy nie traktuje jako kariery ale tylko jako sposob zarabiania.
                        Przy okazji uwazam, ze wszystko co jest warte robienia powinno byc
                        robione tylko dobrze i bardzo dobrze. To tylko moja opinia.
                        Pysiek, na wtopienie sie w cokolwiek bede musial jeszcze troche poczekac.
                        Samba, Copacabana (Manhattan w bikini), caipirinha pojawia sie przede mna
                        w styczniu. Pies by sie tam przydal. Moze rozwazysz "pozyczenie" Bossa?
                        Zaplace za jego wize i churrasco. Zapytaj go w noc wigilijna co o tym sadzi?
                        Nie sadze, aby zalowal.
                        Lekko niepokoi mnie w dalszym ciagu moj nowy kuchenny "mebel". Traci mi
                        troche mala stabilizacja. Ale instrukcje bede czytal dalej...

                        Peter, podany przez Ciebie link czyta sie bardzo dobrze. Dzieki za zwrocenie
                        na to uwagi.

                        Pozdrowionka jeszcze niedzielne i jeszcze niegrudniowe,
                        mojito.
                        • Gość: pysiek13 Re: Rozne creda. IP: *.a.005.syd.iprimus.net.au 01.12.03, 02:39
                          Witaj Mojito,

                          chyba za bardzo zamyslilam sie nad Twoim nowym technicznym sprzetem i indykiem
                          Mojito, moze tu troche telepatii?, ale niestety zgadzam sie ZNOWU z Toba,
                          musimy sie posprzeczac troche, no nawet tak tymczasowo i niegroznie ;)))
                          w sprawie wypozyczenia BOSS pomysle, wprawdzie moja siostrzenica obiecala, ze
                          zajmie sie nim w czasie Swiat, ale podroze zagraniczne napewno sa bardziej
                          interesujace. czemu tylko potrzebujesz pies? czy chcesz go uzyc do wabienia
                          czy odstraszania?
                          cheers
                          • Gość: Pysiek13 OK to tak na przekor troche... IP: *.b.006.syd.iprimus.net.au 01.12.03, 03:10
                            rzeczywiscie dowalanie sprawia mi wieksza przyjemnosc niz chwalenie...
                            psychologowie tlumacza to ze moze mam jakis kompleks, np. zazdrosc o penisa,
                            albo wspomnienie/zal do jakiegos pana ktory nie zwrocil na mnie uwagi na
                            przystanku autobusowym...
                            pociesza mnie fakt, ze zdarza mi sie napisac cos pozytywnego, ale rzeczy
                            pochlebne rownie szybko sa zapominane, jak niepochlebne. niemniej jednak mam
                            cos do usprawiedliwienia. po pierwsze pochwaly sa nudne w czytaniu, a
                            dowalanie ekscytujace...przeczytac nie zgodzic sie i dowalic! Np "Ale ta P.
                            jest pretensjonalna idiotka! sama radosc, duzo wieksza satysfakcja niz " alez
                            ta P. to mila i inteligentna osoba".
                            wywolywanie ludzkich instynkow jest pasjonujace samo w sobie. no bo np. w
                            ciagu 30 lat panowania krwawego podstepnego rodu B w okresie wloskiego
                            renesansu spowodowalo narodziny tworczosci Leonardo i Michala Aniola i jeszcze
                            paru, kiedy w Szwajcarii w ciagu 500 lat dobrobytu i umiarkowanej sytuacji
                            politycznej, co oni wymyslili?
                            a cackoo clock?
                            och, prosze Mojito nie zgodz sie tym razem

                            • mojito Re: OK to tak na przekor troche... 01.12.03, 03:39

                              Witaj Pysiek,
                              Cholera, nie ulatwiasz zadania. Bedziemy musieli pracowac nad tym mocniej.
                              Chociaz niekoniecznie w poniedzialek. Ja jestem zdecydowanym optymista (ten
                              co rozwiazuje krzyzowki dlugopisem) i wierze, ze znajdziemy roznicy nas
                              temat. Jeden przychodzi do glowy ale zostawie to w odwodzie gdy zawioda
                              wszystkie inne.
                              Szczesliwie dla mnie jestem pozbawiony zazdrosci penisa z obiektywnych
                              powodow. Nie slyszalem o zazdrosci w druga strone:))). Czy taka istnieje?
                              Co do Donny Lukrecji to podziwiam jej sukcesy w chemii gastronomicznej.
                              Lubila najwidoczniej to co robila i odnosila z nog zwalajace sukcesy.
                              Co do Szwajcarii, faktycznie za duzo dla mnie zamoznej stabilizacji
                              i poukladania. Wspaniala cecha przy produkcji zegarkow. Wspanialych nota bene.
                              Kraj jednak piekny. Cholera, zmeczylem sie probujac sie z Toba nie zgodzic.
                              Bedziemy jeszcze probowali, zgoda?
                              A do tego czasu cheers and say hi to Boss,
                              mojito.
                          • mojito Psa jest dobrze miec (czasami). 01.12.03, 03:22

                            Hola Pysiek,

                            Dzieki, ze rozwazysz wypozyczenie Boss`a. Siostrzenica w czasie Swiat
                            a ja na poczatku stycznia. Mozesz nawet rozwazyc "lender`s fee".
                            Absolutnie nie do odstraszania, no wiesz! Z tego co piszesz to Boss
                            wydaje sie byc towarzyskim/people friendly psem.
                            Nie moge Tobie napisac po co dokladnie dobrze jest miec na plazy psa
                            poniewaz spelnia on (pies) sprawdzona doswiadczalnie "pozyteczna"
                            funkcje towarzyska. Ujawnienie tego na forum moglo by gwaltownie podniesc
                            ceny psow i "zapsic" plaze swiata. Poza tym, co dwie glowy to nie jedna:))).

                            Moj nowootrzymany sprzet kuchenno-grzewczy absorbuje duzo wiecej mojej
                            uwagi niz TV - ktora nie absorbuje wcale. Ma duzo mrugajacych, ciagle
                            nieznanych mi swiatelek i sporo intrygujacych przyciskow. Godzine dnia juz
                            ustawilem. AM/PM tez opanowalem.
                            Z instrukcja w reku i podziwem niemalym bede nawigowal dalej,
                            cheers,
                            mojito.
                            • Gość: pysiek13 Re: Psa jest dobrze miec (czasami). IP: *.b.006.syd.iprimus.net.au 01.12.03, 03:27
                              :)))))))))))))))))))))
                  • Gość: Saba Re: Dom i zardzewiale idealy... IP: *.adsl.wanadoo.nl 01.12.03, 10:20
                    Witajcie ponownie,
                    Pysiek, wlasciwie to trudno powiedziec kiedy sie jest materialista, chociaz
                    nie mysle o sobie jako o takiej, to jednak zyje w swiecie, ktory napedzany
                    jest przez pieniadz i chyba daleko mi do zrezygnowania ze wszelkich doczesnych
                    uciech i zamkniecia sie w swiatyni tybetanskiej i pogrozaniu w medytacjach ;-)
                    Tobie z reszta chyba tez, nie? No, ale jedno co mozna to dobra doczesne
                    traktowac jako drugorzedne, niech nie beda motorem napedzajacym nas do
                    dzialania, ale tylko dodatkiem, czyms co ulatwia zyc. To trudne umiec potrafic
                    znalezc balans pomiedzy, ale niektorym sie udaje!

                    Wczoraj bawilam sie doskonale na Night of the Proms. To cos w rodzaju proby
                    polaczenia muzyki klasycznej z rozrywkowa i swietnie im sie to udalo (udaje z
                    reszta co roku). Orkiestra z Antwerpii (72 os) + orkiestra elektryczna,
                    kilkudziesiecioosobowy chor, Strauss, Rossini, Czajkowski, Brahms i Mozart
                    przeplatani starymi ale niezardzewialymi hitami Toto, Inxs, en Vouge & John
                    Miles. Bandy daly czadu, musze przyznac, ale ludzie swietnie sie bawili nie
                    tylko przy rocku, bardzo cieplo przyjeto fantastyczna gitarzystke Xuefei Yang,
                    na i cala sala szalala przy Ilse deLande! Jak nie przepadam za country to Ilse
                    jest super! Troche brakowalo mi Hutchensa, ale nowy wokalista Inxs tez jest
                    niezly, przekonalam sie do niego :-) Koncert ma byc transmitowany w Noc
                    Sylwestrowa.. hihi, moze sie gdzies zobacze na ekranie ;-)))

                    Tymczasem pozdrawiam was poniedzialkowo
                    Saba
                    • Gość: Saba Re: Dom i zardzewiale idealy... IP: *.adsl.wanadoo.nl 01.12.03, 10:23
                      maly blad Ilse deLange (nie de Lande) - polecam!
                      • Gość: Pysiek13 Re: Dom i zardzewiale idealy... IP: *.a.003.syd.iprimus.net.au 01.12.03, 22:25
                        Witajcie porannie,

                        masz racje Saba, pieniadz to tylko srodek, nieunikniony srodek, zeby cos tam
                        osiagnac. mysle ze nie nalezysz do ludzi Saba, ktorzy rozmieniaja swoje
                        marzenia na drobne :)))
                        znowu z wszystkimi sie zgadzam, Mojito, chyba nic tu nie poradze, jakis taki
                        zgodny nastroj zapanowal, i niech tak moze pozostanie przynajmniej do Swiat. a
                        potem zobaczymy, z Nowym Rokiem nowe pomysly? ;)))

                        jeszcze o domowych nastrojach, licze tu na wsparcie Asi, jako zapalonej
                        ogrodniczki. kupilam kilka lat temu srebrny swierk w doniczce, to tak pod
                        wzgledem Swiat, nie lubie tych plastikowych choinek. ludzie rozni stukali sie
                        w glowe, ze uschnie, ze zmarnuje ladne drzewo, ze wyrzucone pieniadze etc
                        tymczasem swierk dobrze sie miewa, w gorace dni mieszka ze mna w domu, w
                        pelnej klimatyzacji, rosnie wolno i jest piekna dekoracja na Swieta, bo
                        naturalna dekoracja.
                        takie mam mile wspomnienie pewnego pieknego ogrodu na Mazurach gdzie mieszkala
                        moja Babcia. to byl ogrod!!! ludzie chyba dziela sie na takich z green thumb i
                        na takich co podziwiaja efekt pracy innych. ja bym zyla w ogrodzie, niczego
                        tak dobrze nie pamietam jak zapachu i koloru tego ogrodu. Babcia wiedziala o
                        roslinach wszystko, uczyla mnie imion kwiatow. frywolitki chyba jeszcze wtedy
                        nie byly znane Mojito :))) nie bylo w tym ogrodzie kunsztownych rabat, kwiaty
                        rosly gdzie chcialy. moja siostra byla zawsze bardzo miejska: nie grzebie sie
                        w ziemi, wszystko ja gryzie, dostaje dreszczy na widok slimaka czy zaby. moze
                        tez dlatego zaraz po smierci Babci sprzedala dom i ogrod i to byl dla mnie moj
                        pierwszy naprawde wielki smutek.
                        teraz na tarasie tez mam zielono, chociaz w doniczkach: mam pnace winogrona,
                        na slonecznej scianie herbaciana rose, mam lavenda, miete (do drinkow) i
                        ostanio pare krzakow truskawek. a ze pogoda w Au sprzyja, wiec wszystko rosnie
                        wysmienicie...mimo, ze wielu stuka sie w glowe po co to wszystko, bo
                        mieszkanie wynajmuje, moze warto...Asia sprowadzila z Canada koperek, ja mam
                        swoj swierk swiateczny, mysle ze warto.
                        pozdrawiam
                        • mojito Swierk, frywolitki i takie rozne 02.12.03, 00:04
                          Witajcie slonecznie juz w grudniu,
                          Czesc Pysiek,

                          Wczorajsza zabawa z podgrzewaniem zapasow poswiatecznych z lodowki
                          zaniepokoila mnie bardzo. Podgrzewalem, probowalem, podgrzewalem,
                          probowalem... Ledwo sie wyciagnalem z kuchni. Kalorie, kaloryjki.
                          Dzisiaj zdecydowalem pojsc na basen i utopic ewentualny nadmiar jedzenia.
                          I przyjrzec sie sobie ukradkiem nagiemu czy indyk nie odlozyl sie gdzies
                          na mnie. Bogu chwala - nie.
                          Plywanie wprowadza mnie w relaksujacy nastroj. Mozna przez godzine przemyslec
                          i poukladac sprawy. Ostatni zaniedbalem plywanie ale teraz powroce na
                          basen. Super terapeutyczne.
                          Wiesz, Pysiek z disagreement to moze zrobimy tak: bedziemy sie gdzies
                          po drodze sprzeczac i na luzie przeslizgniemy sie przez grudzien.
                          Pozniej w styczniu nie bede mial glowy do klocenia sie. Po powrocie,
                          pelen slonca i wrazen absolutnie nie ma mowy o klotniach z kobietami.
                          Najblizsza okazje widze najwczesniej na wiosne. Ale znowu wiosna i klotnie
                          z kobietami ? Chyba niemozliwe, ale moze sprobujemy. Moze wymyslimy
                          cos po drodze. Licze na Twoja pomoc bo ja jestem cieniutki w kloceniu
                          sie z dziewczynami/kobietami. Szkoda czasu - sa ciekawsze alternatywy.
                          Cholera, pomyslimy moze wolno, bez pospiechu...

                          Moja choinka to dwie/trzy galazki naturalnej choinki ubrane w czerwone
                          jablka. Takie mam bombki.
                          Frywolitki istnieja. Zapewniano mnie kilkakrotnie na Mazurach.
                          Chetnie wierze poniewaz podoba mi sie nazwa.
                          Mam trzy rosliny bezkwiatowe. Od czasu do czasu oddaje je w kobiece
                          rece sasiadkom na moim pietrze. Cyklicznie. W styczniu i na cale lato.
                          Z roznymi efektami. Czasami odbieram je (rosliny) mocno zestresowane.
                          But beggar cannot be a chooser :(((.
                          Wiem teraz skad bede importowal galazki miety gdy zabraknie ich w moich
                          zaprzyjaznionych barach. Dam znac z wyprzedzeniem i byc moze zaczniesz ja
                          uprawiac na skale przemyslowa. Moze razem z koprem dla Asi?

                          Zglodnialem i zajrzalem do lodowki. Rzadko u mnie spotykany widok.
                          Od tego wyboru kreci mi sie w glowie. Ale chyba zdecyduje sie na nogi.
                          Obie. Indycze. Caliente. Wiem juz jak obslugiwac mikrofale. I nogi(obie)
                          jawia mi sie bardzo apetycznie. Graja na mojej slabosci...
                          Oscar Wilde powiedzial: " Moge sie wszystkiemu oprzec. Z wyjatkiem pokusy".
                          Ze mna jest podobnie.

                          Slonecznie pozdrawiajac, zaczne sie przygladac nogom,
                          mojito.
                          • Gość: agata Re: Swierk, frywolitki i takie rozne IP: 203.108.87.* 02.12.03, 00:48
                            Czesc Wam,

                            postanowilam sie wciac tutaj na Wasze forum bo piszecie rewelacyjnie.
                            nie jestem skora do wyrazania pochwal, ale musze powiedziec jestescie
                            wspaniali! dlugo czekalam na takie pisanie w stylu Pyska, nareszcie ktos mial
                            odwage napisac, ze nie tylko stan konta i praca godzin na dobe sa miernikiem
                            sukcesu i zadowolenia zyciowego. nareszcie ktos zwrocil uwage, ze sa LUDZIE
                            ktorzy cenia rowniez sprawy dla ducha.
                            pracowalam w Nowym Jorku, uczylam sie tam rowniez i sprawdzilam na wlasnej
                            skorze ze tam za oceanem, wcale nie tki raj wymarzony, jak nam sie wydaje. 11
                            wrzesnia zastal mnie w NY i ten dzien utwierdzil mnie w przekonaniu, ze zycie
                            jest zbyt krotkie by naszym celem bylo zdobywanie pieniedzy dla samego faktu
                            posiadania, a cala "reszte" mozna odlozyc na potem. to "potem" moze nigdy nie
                            nadejsc, tak jak dla tych ludzi ktorzy w zwykly wtorkowy dzien wybrali sie do
                            pracy. nauczylam sie czerpac zadowolenie z kazdej chwili, z milej lektury,
                            milej rozmowy. zatem "carpe diem" - chwytaj chwile i ciesz sie zyciem!!!
                            pozdrawiam
                            • Gość: Asia Re: Witaj Agata IP: *.jetstream.xtra.co.nz 02.12.03, 01:30
                              wydaje mi sie ze ci ludzie ktorzy od dosyc dawna wypowiadaja swoje mysli na
                              tym forum to wlasnie tacy dla ktorych nie pieniadze sa w zyciu najwazniejsze,
                              i jak pewnie zauwazylas wszyscy raczej jestesmy szczsliwi i pozytywnie
                              nastawieni do zycia, kazdy z nas ma jakies swoje cele ktore ralizuje i nie
                              obchodzi go to czy ktos pomysli ze on jest biedny czy bogaty. Wypowiadalo sie
                              tu juz kilka osob, i na ogol ci ktorzy dla ktorych wartosci materialne sa
                              wykladnia ich osobowosc dlugo tu nie goszcza bo jakby nie znajduja chetnych
                              przytakiwaczy i nikt im nie zazdrosci tego czy maja i co maja. W zyciu tak juz
                              jest ze jednym zajmuje troche dluczej niz innym zeby dojsc do wniosku ze nie
                              wartosci materialne sa najwazniejsze w naszym zyciu, chociaz oczywiscie ukryc
                              sie nie da pieniadze zycie ulatwiaja.
                              Mam nadzieje ze dolaczysz do naszej grupki i zechcesz nam cos wiecej o sobie i
                              swoich przezyciach opowiedziec.
                              Pamietam ze 11 wrzesnia na biezaco sledzilam na ekranach Tv i trudno bylo
                              uwierzyc ze to sie dzieje naprawde, kolezanka z pracy tez byla wtedy w NY i
                              nie moglam sie do niej dodzwonic, wiedzac ze sie wybiera obejrzec TC
                              oczywiscie mialam pietra,, ale okazalo sie ze byla tam dzien wczesniej

                              Napisz swoje wrazenia z tego okresu, bo pamietam ze w Polsce to byl szok dla
                              wszystkich, podejzewam ze w NY ten szok byl jeszcze wiekszy.


                              Pozdrawiam cieplutko

                              Asia
                              • Gość: Gunther_0 moje powroty... IP: *.nsw.bigpond.net.au 02.12.03, 01:59
                                Witajcie wszyscy starzy i nowi,

                                pozwolicie, ze otrzasne kurz podrozny z kapelusza, otrzepie buty, rozsiade sie
                                na chwilke i opowiem...
                                zakrecilo mi moja zyciowa lodeczka, porzadnie, byl sztorm bardzo grozny ale
                                dzieki Bogu sa na tym swiecie zyczliwy, serdeczni ludzi i mnie jakos wyholowali.
                                milo ze tu u Was wszystko w porzadku, nastroj swiateczny, serce sie raduje jak
                                tu milo i nikt sie nie sprzecza ;)))
                                Asia, skarbie nie zapomnialem o Tobie. mialem na rekach nosic? no problem! ja
                                wiesz mam 198 cm, 110 kg zywej wagi wiec razem wygladalibysmy jak Yogi i Bubu.
                                mnie to nie przeszkadza, a Tobie?
                                Mojito Amigo, kope lat. co Ty tu o nogach zasuwasz, jakie to nogi bedziesz
                                ogladac? indycze? to juz lepszych w Stanch nie ma?

                                pozdrawiam Was wszystkich serdecznie, szczegolnie wszystkie panie, caluje
                                raczki

                                PS Aniu, ja slowko do Ciebie specjalnie napisze, teraz troche jest spozniony
                                wybacz
                                • Gość: Pysiek13 Re: moje powroty... IP: *.b.001.syd.iprimus.net.au 02.12.03, 02:18
                                  Witaj Gunther,

                                  jak to milo, ze sie odnalazles!!!!!!!!!!!ciesze sie bardzo :)))

                                  • mojito Jeszcze o nogach (obu). 02.12.03, 03:48

                                    Zdrowenka Wszystkim,

                                    Nie moglem zadecydowac czy najpierw prawa czy lewa. Czy odwrotnie.
                                    Obie apetyczne. Obie gorace. Rzucanie monety nie wchodzilo w gre.
                                    Postanowilem po namysle alfabetycznie...

                                    Gunther Amigo :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))).
                                    Ciesze sie, ze Twoja el barco plynie na rownym keel`u.
                                    Buena suerte! Amigo.

                                    Asiu, daj jakis pretekst do napicia sie. Z baru dzwonia i nie wiem co
                                    powiedziec. Moze pod zamkniecie bilansu? Moze pod cos innego (koper np.)

                                    Pysiek, zapytaj bez pospiechu w wolnej chwili Boss`a co mysli o plazach
                                    Copacabana/Ipanema/Leblon. Spoko, bez wywierania na niego presji.

                                    Agata, czesc. Milo, ze sie wcielas. Carpe diem to jedno z moich przykazan.
                                    Stosuje je religijnie. Mozna je rozszerzyc o quam minimum credula postero.
                                    Enjoy today, trusting little in tomorrow.

                                    Jedenastego wrzesnia bylem od tygodnia w Stanach po powrocie z wakacji
                                    w Europie.

                                    Sloneczka zycze,
                                    mojito.
                            • Gość: Pysiej13 Re: Swierk, frywolitki i takie rozne IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 02.12.03, 12:23
                              Hey Agata,

                              nie mysle ze napisalam cos rewelacyjnego, ale milo za ocene.
                              atak na WTC zmienil nie tylko Ameryke, ale nas wszystkich - to najczesciej
                              powtarzana prawda, ktorej nikt do konca nie rozumie. nie jestem socjologiem,
                              ale moge stwierdzic ze cywilizacja, tempo przemian, tendencje do
                              blyskawicznego wspinania sie po drabinie kariery uczynily z czlowieka istote o
                              skomplikowanej osobowosci. taki rezim wywolany aktywnoscia ponad miare,
                              rowniez wyalienowuje. wydaje mi sie ze ludzie skoncentrowani za bardzo na
                              robieniu pieniadza, nie potrafia cieszyc sie zyciem i normalnoscia relacji
                              interpersonalnych. samo otaczanie sie luksusem i bezgraniczne oddanie pracy
                              zubozy ducha. duchowosc ma swoje prawa, powinnismy ja pielegnowac i uwalniac.
                              ale o tym napisal Asia, jak widzisz tutaj na Asi forum spotykasz jeszcze ludzi
                              normalnych ;)))

                              Carpe diem!!! Agata i jeszcze:
                              spieszmy sie kochac ludzi, tak szybko odchodza.
                              • Gość: Asia Gunter sloneczko Ty moje IP: *.jetstream.xtra.co.nz 03.12.03, 00:40
                                bardzo bardzo sie ciesze ze wyszedles calo ze sztormu, zyczliwi ludzie sa
                                wszedzie tyle ze my nie zawsze mamy odwage prosic o pomoc, ale widac musisz
                                byc sam zyczliwym facetem jezeli taka pomoc znalazles w co zreszta nigdy nie
                                watpilam :))

                                Wiesz Yogi i Bubu to moje ulubione charektery i moim zdaniem wygladaja
                                swietnie razem, wiec jak tylko mnie zobaczysz to od razu mnie porywaj na rece
                                zebym mogla choc raz na swiat z gory popatrzec. Ja osobiscie jestem
                                zdecydowanie typem Bubu wiec jezeli Ty jestes typem Yogi to napewno bedziemy
                                przyjaciolmi :)

                                pozdrawiam cieplutko, odzywaj sie bo juz kiedys pisalam ze zaczynam sie
                                martwic jak ktos dlugo nie daje znaku zycia

                                aha i uchyl rabka tajemnicy co teraz po tym sztormie porabiasz i jakie masz
                                plany, (procz noszenia mnie na rekach oczywiscie :))
                                • Gość: Gunther_0 Re: Gunter sloneczko Ty moje IP: *.nsw.bigpond.net.au 03.12.03, 01:56
                                  Asienko, Ty mnie ladujesz rowno. jakie to mile przywitanie, ach zyc sie chce od
                                  razu, mimo ze to srodek tygodnia. jestem gotow nosic Cie na rekach narazie
                                  virtualnie, a moze dasz mi szanse i w realu? Moj Amigo, tez drinki zamowil,
                                  szampana poprosze tutaj za zdrowie Bubu, pijmy wiec za dobre nastroje i za
                                  zyczliwych ludzi.
                                  Agata, witaj. uwierz mi sa jeszcze dobrzy LUDZIE na tym swiecie, a Polacy
                                  szczegolnie maja tendencje do zachowania wiary w idealy. skad piszesz? temat
                                  WTC jest dla mnie troche smutny, za smutny jak na swiateczny okres. ale sama
                                  chcialas. napisz wiec, co bys zrobila gdyby zostal Ci rok zycia?

                                  staram sie teraz nadazyc i nadrobic braki w czytaniu za Wami tyle tu tematow
                                  bylo poruszanych beze mnie, frywolnie i uczuciowo nawet, powaznie i smiesznie.

                                  Aniu, to co pisze pisze od serca, nie doszukuj sie wiec zadnych podtekstow.
                                  kobiety lubie, naprawde lubie, czasem kocham. nie wiem czym urazilem Ciebie,
                                  nie mialem tu nikogo zamiaru dotknac slowem pisanym a moje slowo czasem
                                  nieporadne. widzisz nasze relacje mesko damskie opieraja sie czesto na
                                  zauroczeniu. a zauroczenie to ciekawosc swiata i ludzi, nowych doznan, zdolnosc
                                  do wysilku, uwaznosc. poszukiwanie, zadawanie pytan. im ciekawsze prowadzisz
                                  zycie tym wieksza w Tobie gotowosc do przezycia czegos ciekawego. jesli masz
                                  apetyt na zycie, zwykle dobrze dzieje sie w Twoich relacjach miedzy ludzkich. i
                                  z tego czerpiesz sile by zyc ciekawiej.
                                  Pyshek jesztes? cos malo sie odzywasz
                                  pozdrawiam

                                  • Gość: Pysiek13 Re: Gunter sloneczko Ty moje IP: *.syd.pacific.net.au / *.syd.pacific.net.au 03.12.03, 04:43
                                    Witajcie,

                                    jesztem Gunther, jesztem, szomething szurely happensz, tak szentymentalnie
                                    piszesz:)))

                                    Agata, nie wiem moze i sie znamy ale w Polsce to ja jestem outsider.
                                    lokalizacja mojego zamieszkania na polskie warunki trudna, najbardziej polski
                                    staly adres to mojej Babci z kresow adres mazury. a reszta to tak
                                    miedzynarodowo.

                                    Gunther zadales pytanie naprawde trudne. swiadomosc ze jestesmy smiertleni,
                                    pomaga docenic zycie. juz Sokrates uwazal, ze powinnismy nieustannie cwiczyc
                                    swoje umieranie. na pytanie o swoja dalsza przyszlosc Dalajlama odpowiedzial
                                    kiedys ze ma 68 lat i to wlasciwy czas zeby dokonczyc przygotowania do smierci.
                                    wyobraz sobie ze wracasz samochodem z pracy zajety myslami, nagle jadacy obok
                                    samochod traci panowanie i bum, crash, trzask i zderza sie z Toba. jak
                                    brzmialoby Twoje ostatnie slowo? w Ameryce ostanie slowo ludzi ginacych w
                                    wypadkach to 'oh, shit' Wielka Amerykanska Mantra, a w Polsce? my tez mamy
                                    Mantre, nie bede jej przypominac . ostatnie slowa sa czesto jak zycie z ktorego
                                    wynikaja...

                                    i znow zgodze sie tu tym razem z Agata, pewnie nic bym nie robila specjalnego
                                    majac rok do przezycia, chociaz akceptacja takiego wyroku nie jest latwa.

                                    Mojito,
                                    Boss bardzo serdecznie dziekuje za pozdrowienia, bardzo sie ucieszyl z
                                    propozycji, on byl wrecz wzruszony, nigdy nikt mu nic takiego nie zaproponowal
                                    i czuje sie wyrozniony wsrod psiej rasy. ale tu wynikaja pewne niedogodnosci,
                                    on w klatce nie chce, samolotem nie moze, bo ma lek przestrzni, statkiem tez
                                    nie, bo ma chorobe morska...oh, well, i z pokora czeka moze masz lepsze
                                    rozwiazanie...
                                    i aby jeszcze wyjasnic,
                                    wracajac do kompleksu penisa, przepraszam to byl skrot myslowy. pare lat jak
                                    przyjmowalam sie do poprzedniej pracy mialam testy psychologiczne. warunkiem
                                    przyjecia bylo zaliczenie testow psycho i pani psycholog tak to wlasnie
                                    okreslila, kompleks penisa, a moze jego braku? nie wiem nie interesowalo mnie
                                    zbytnio, ale widac nie mam. poniewaz mialam pracowac tylko z mezczyznami
                                    musiala sprawdzic czy takiego kompleksu nie mam.
                                    pozdrawiam wszystkich
                                    • mojito Pysiek, ja tylko na chwile w sprawie penisa. 03.12.03, 05:33

                                      Witaj Pysiek,
                                      W sprawie Boss`a intensywnie mysle. Przychodzi mi do glowy lodz
                                      podwodna. Mozna niedrogo kupic od Rosjan. Kolumbijczycy sie
                                      ostatnio wycofali z transakcji i byc moze zbije cene.
                                      Zapytaj Boss`a czy chce aby miala torpedy czy bez roznicy.
                                      Gunther uzyl kiedys wyrazenia "pies na kobiety". Czy Twoj Boss
                                      nalezy do tych wlasnie psow? Pozdrow go niezaleznie.

                                      Twoj skrot myslowy/penisowy odebralem zgodnie z Twoja intencja.
                                      Zabawne sa czasem te przeintelektualizowane testy psychologiczne.
                                      Staram sie na nich wychodzic jak najgorzej i bywa, ze interpretowane
                                      sa przedziwnie na moja korzysc :))).
                                      W nowojorskim wiezowcu na Park Ave. zatrzymuje sie niespodziewanie
                                      winda miedzy pietrami z dwoma psychoanalitykami. Jeden zwraca sie
                                      do drugiego -" winda sie zatrzymala". "Chcesz o tym porozmawiac?"- mowi
                                      drugi.

                                      Gunther/Amigo podziel sie troche radoscia bo z przyjemnoscia widze,
                                      ze Ciebie roznosi :)))))))))). Ponos kogos na rekach.

                                      Cheers,
                                      mojito.
                                    • Gość: Gunther_0 Re: Gunter sloneczko Ty moje IP: *.nsw.bigpond.net.au 03.12.03, 07:50
                                      Witajcie pochmurnie,

                                      kto tu sie z kolegi nasmiewa? tak mi sie palec zemsknal na klawiaturze, odwyklo
                                      sie od pisania jak widzicie, a tu takie smiechy od razu? Pysiek, ja Ci nie
                                      powiem co Ci zrobie jak Cie zlapie ....ale beware!

                                      • Gość: Pysiek13 Re: Gunter sloneczko Ty moje IP: *.b.004.syd.iprimus.net.au 03.12.03, 11:23
                                        Witaj Gunther,

                                        no nie gniewaj, nie naszmiewam sie, znaczy nasmiewam, znaczy naprawde nie
                                        nasmiewam.
                                        cheers
                                    • Gość: Agata ciekawosc, przepraszam IP: 203.108.87.* 06.12.03, 01:26
                                      Czesc Wam,

                                      no dobrze ze cos napisales Gunter na swoje usprawiedliwienie, bo stracilam
                                      chwilowo ochote na czytanie tego watku.
                                      Pysiek jak masz ochote wyjasnij jak to sie stalo ze piszesz tak doskonale po
                                      polsku? wydaje mi sie to niemozliwe - wybacz. gdzie Ty w koncu sie urodzilas
                                      skoro jestes outsider, czy czsem nie spotkalam Cie na UW, cos mi sie Twoj nick
                                      z czyms kojarzy ?

                                      nawiazujac do Twojego podsumowania Mojito, moge tylko dodac, ze przykro to
                                      czytac i uswiadomic sobie ze ludzie o Twoim poziomie intelektualnym, decyduja
                                      sie na wyjazd, zamiast dolozyc swoja cegielke do odbudowy kraju, naprawde nie
                                      krytykuje tutaj. moze jednak zostawmy ten temat otwarty.

                                      podpisze sie natomiast pod stwierdzeniem o absurdalnosci instrukcji i
                                      regulaminow. znana jest pewnie wszystkim sprawa pewnej Amerykanki, ktora kupila
                                      kawe w McDonald i pijac ja w samochodzie fatalnie sie poparzyla. pozwala wiec
                                      producentow goracej kawy, papierowych kubkow, uchwytow do kubkow, a takze na
                                      koncu swoja matke, wlascicielke samochodu. Nie dziwimy sie wiec, ze na kubkach
                                      plastikowych w ktorych podaja kawe jest ostrzezenie, ze kawa jet goraca.
                                      przeciez kazdy nawet dziecko wie, ze kawa jest goraca. nie dziwmy sie jednak
                                      tym lopatologicznym doslownosciom, do absurdow prowadzi prawo, po prostu jesli
                                      nie ma instrukcji ty masz prawo nie wiedziec. w ten sposob firmy zabezpieczaja
                                      sie przed ewentualnymi konsekwencjami, a o nie nietrudno gdy w rachube wchodzi
                                      zdrowie i zycie, a przede wszystkim ogromne pieniadze z ubezpieczenia. nie wiem
                                      czy znacie ksiazki John Grisham, on fajnie o takich sprawach pisze chociaz to
                                      fikcja.
                                      pozdrawiam
                                      • Gość: Gunther_0 Re: ciekawosc, przepraszam IP: *.nsw.bigpond.net.au 06.12.03, 02:04
                                        Witajcie,

                                        wiesz czasami czlowiekowi woda sodowa tego, no uderza...

                                        nie zgodze sie z Toba Agata co do tej cegielki. to nie nasz wybor ze naszym
                                        pieknym krajem rzadza delikatnie mowiac ludzie nieodpowiedni. brak tu logiki, a
                                        ja osobiscie mimo, ze nie zaliczam sie do intelektualistow, staralem sie
                                        dolozyc nie jedna cegielke uwierz mi. rezultat byl jednak mizerny.
                                        temat ciekawy podjelas z insurance companies, i tu znowu okazuje sie ze swiat
                                        wokol pieniadza sie kreci. ja ostatnio z kolei czytalem a hackers,
                                        komputerowych wlamywaczach i ile to kosztuje rzad i prywatne kompanie rocznie
                                        szmalu, zeby przed nimi sie zabezpieczyc. prawdziwi hackers nie popelniaja
                                        jednak przestepstw, to elitarna grupa, majaca olbrzymia wiedze komputerowa.
                                        swoje talenty wykorzystuja pracujac na zlecenia dla duzych firm, bankow, wojska
                                        i rzadu jako administratorzy i ochraniacze systemow komputerowych. sa dobrze
                                        oplacani i jesli sie wlamuja do jakiegos systemu to robia to dla 'sportu' nie
                                        czyniac zadnych szkod. nie wiem czy slyszeliscie ale polscy cyberprzestepcy sa
                                        zaliczani zdaniem amerykanskich specjalistow do ...najzdolniejszych! i
                                        najszybciej uczacych sie na swiecie. opisano w tym artykule sprawe wlamywacza
                                        podpisujacego sie 'damage.inc' ktory zlamal zabezpieczenia Centrum
                                        Informacyjnego Rzadu i na stronie internetowej umiescil zmodyfikowana
                                        wizytowke: 'Hackpospolita Polska Centrala Dezinformacji Rzadu'. w Polsce jednak
                                        tego typu wlamania sa nielicznie notowane, bo nikt ich nie zglasza :)
                                        pozdrawiam
                                        • mojito Cegielkowy business. 06.12.03, 03:04

                                          Witajcie spod sniegu Wszyscy,

                                          Czesc Agato,
                                          Troche pol zartem, troche pol serio,
                                          Od szeregu lat (w lecie) przenosze swoj adres do Polski.
                                          Tak srednio na okolo dwa miesiace. Zwazywszy koszty spedzania
                                          czesci wakacji w kraju moge z duma powiedziec, ze prawdopodobnie
                                          jestem wlascicielem wirtualnej polowki cegielni.
                                          Jest to moj dobrowolnie nalozony sobie podatek od mojego sentymentu
                                          jaki mam do kraju.

                                          Gunther Amigo,

                                          Que pasa? W sprawie hackerow to wlasnie czytalem, ze obecnie Brazylia
                                          stala sie Cybercrime Lab. Lax Laws and Rife Criminal Syndicates Create
                                          a Hacker`s Paradise (taki wlasnie byl tytul artykulu).
                                          Wlamania nie sa tam ciagle jeszcze przestepstwem. Nie sa nawet wykroczeniem.
                                          W zeszlym roku dziesiec najbardziej aktywnych grup vandals/criminals
                                          nalezalo do Brazylijczykow. Ciekawe.
                                          Byc moze polacze przyjemnosc z ewentualnoscia nauczenia sie czegos :))).
                                          Czy rozgladasz sie za trabajo? Trzymam kciuki.

                                          Pozdrowionka sloneczne,
                                          mojito.
                                          • Gość: Pysiek13 Re: Cegielkowy business. IP: *.b.005.syd.iprimus.net.au 06.12.03, 06:15
                                            Witam,

                                            Los hombres tienen dos oidos y una boca para escuchar mas y a hablar menos

                                            Agata, urodzilam sie gdzie indziej, wychowalam roznie, glownie Nl i Polska, a
                                            potem mieszkalam tez roznie. powiedz jakie to ma znaczenie?
                                            mowie i pisze po polsku, dziekuje za uznanie. najlepsza metoda nauki jezyka
                                            obcego jest miec boyfriend, wtedy wszystko tak latwo wchodzi do glowy :)))
                                            mowie Dutch, mowie po polsku, przelotnie mowie po niemiecku zreszta jezyk
                                            zblizony do Dutch, mowie tez Spanish very casually, najbardziej jednak utkwil
                                            mi w pamieci angielski...

                                            o pare wpisow do tylu, Mojito wspomniales o cmiacym zebie. to straszne slowo!
                                            zawsze mialam problemy z odmiana, nigdy nie wiem cmi, cmy, cma, ciem, ciemy?
                                            ciem kapciem? no wiec, ja dzisiaj przez Asie tez mam cmiacy zab. Asia wybacz.
                                            Asia wczoraj uprzejmie zapukala do mnie na Gadu-gadu i porozmawialysmy sobie
                                            milo ;))) i podala mi tez przepis na jajka faszerowane. jajka te dzisiaj
                                            probowalam zrobic. wiec gotuje sie jajka na bardzo twardo i kroi (brrrrrrrrr),
                                            ciarki mnie znow przechodza i szkliwo z zebow odpada, Boss wyl jak opetany,
                                            kroi sie skorupy nozem na pol!!! reszta to juz drobiazg, ale te skorupy...

                                            Agata, przepraszam ale piszac o cegielce uzywasz nie polskiej trzcionki, gdzie
                                            jestes wiec? brakuje tu logiki, sklonna jestem kontynuowac temat jesli masz
                                            ochote.

                                            pozdrawiam Was serdecznie
                                            • Gość: Pysiek13 Re: Cegielkowy business. IP: *.b.005.syd.iprimus.net.au 06.12.03, 06:17
                                              Hey Mojito,

                                              przyslij troche sniegu przez email, to dopiero musi byc ladnie u Ciebie...
                                              pozdrawiam
                                              • mojito Re: Cegielkowy business. 06.12.03, 09:39
                                                Hey Yo, Pysiek,
                                                Pamietasz Sylvestra Stalone (Rocky i Rambo)? On pochodzi z Filadelfii.
                                                Wlasciwie z jej poludniowej i wloskiej czesci. I on wlasnie uniesmiertelnil
                                                to Yo!
                                                Snieg i owszem przynioslem niedawno swiezy. TGIF.
                                                Ale dla Ciebie wysle jutro/rano swiezy bo podobno ma padac dalej.
                                                Park z okna wyglada snieznie-bialo i dziewiczo z delikatna defloracja
                                                tu i owdzie przecinajacych go odsniezonych przejsc.
                                                Bardzo dziekuje za przypomnienie bardzo madrego i arytmetycznie uzasadnionego
                                                przyslowia.
                                                Moj kolega ma zwyczaj sadzac swoich potencjalnych klientow potrzebujacych
                                                krotszego lub dluzszego wsparcia prawnego przed duza wypchana ryba ( chyba
                                                mola-mola, nie znam polskiej nazwy) z wyraznie wypisanym posmiertnym
                                                westchnieniem :"Zebym ja tylko ta swoja wielka paszcze trzymala zamknieta".
                                                Chinczycy rowniez maja ciekawa sugestie : "Jezeli masz cos powiedziec,
                                                pomysl piec razy i nie powiedz wcale". Ale to juz skrajnosc niszczaca
                                                konwersacje. Mowa jest srebrem a milczenie jest zlotem. Pewnie dlatego
                                                musimy ciagle pracowac :))).
                                                Cmy kojarza mi sie z dowcipem. Mowi ciec do ciecia: wczoraj zabilem
                                                piec ciem. Ciem ? Kapciem! To fakt, ze masz wyczulone ucho(oba) na
                                                subtelnosci jezykowe.
                                                Jajka faszerowane uwielbiam ale juz sie do tego nie przyznaje.
                                                Kiedys bardzo mi smakowaly i pochwalilem u ciotki w kraju i ona zapraszajac
                                                mnie zawsze robila. Az odkrylem jak bardzo przygotowywanie ich jest
                                                pracochlonne a moje pochlanianie ich nieproporcjonalnie szybsze.
                                                Z olbrzymim zalem zaczalem klamac, ze mi sie przejadly i zaczalem chwalic
                                                inna, mniej czasochlonna potrawe.
                                                Jezeli bedziesz miala ochote to prosze umiesc/pokaz fotke Bossa.
                                                Chce zobaczyc tego taktownego i dyskretnego psa gentlemana.
                                                Byc moze potrafisz odpowiedziec czemu powszechnie uwaza sie, ze przyjacielem
                                                kobiety jest brylant a naszym, meskim, pies ?
                                                I tym w zadume wpychajacym mnie pytaniem koncze,
                                                zyczac Tobie milego wieczoru a sobie kolorowych, panoramicznych snow,
                                                Hasta luego!
                                                mojito.
                                                • Gość: Pysiek13 Re: Cegielkowy business. IP: *.b.004.syd.iprimus.net.au 07.12.03, 10:40
                                                  Hey Yo Mojito,

                                                  Rambo i Philadelphia? nigdy bym nie pomyslala.
                                                  snieg urocza sprawa, Ty tez masz park z okna? interesujace...moj park jest bez
                                                  sniegu, caly rok zielony, a przez galezie widac plaze i zloty piasek i
                                                  blekitny ocean i wcale nie kiczowato.
                                                  wpedziles mnie w zadume nie pytaniem o brylant/przyjaciela kobiety, na ten
                                                  temat nie mam nic do powiedzenia, nie mam takich przyjaciol :))) i nie
                                                  interesuja mnie, ale zadumalam sie nad sniegiem, wysylaniem i tak ogolnie...
                                                  pozdrawiam
                                                  • mojito Re: Cegielkowy business. 07.12.03, 20:27

                                                    Yo! Pysiek,
                                                    Widac park z okna ale troche pod katem. Twoj widok wydaje sie byc
                                                    atrakcyjniejszy. Ocean, plaza... Tez tak bym chcial.
                                                    Dzisiaj niedziela. Odespalem tydzien. Wyjrze teraz przejrzec gazety
                                                    i sprawdzic eksportowa jakosc sniegu. U mnie nie jest zle. Miasto pracowicie
                                                    odsnieza. Podziwiam te rozne maszyny odsniezajace.
                                                    Ale siostre w New Jersey zasypalo i sobotnia poczta nie dotarla do nich.
                                                    Odloze pare bardzo ladnych platkow snieznych dla Ciebie i zastanowie sie
                                                    nad ich przeslaniem. Technicznie/logistycznie jest to wykonalne.
                                                    Przesyla sie przeciez steki poczta. Ma to cos do czynienia z suchym lodem.

                                                    Moja dygresja o brylantach wziela sie ze sloganu reklamowego koncernu
                                                    diamentowego De Beers. A diamond is forever. Agresywna kampania reklamowa
                                                    utrzymujaca tradycje zareczynowych pierscionkow.
                                                    Jego przyjazn (brylantu) polegac by miala na tym, ze w ewentualnym
                                                    niepomyslnym przypadku kobieta moze oprzec sie finansowo na wartosci
                                                    brylantu. Po slubie oczywiscie. Psa jednak miec jest bardzo dobrze.
                                                    • mojito Re: Cegielkowy business. 07.12.03, 20:37
                                                      Yo! Pysiek, how yuz doing,

                                                      Wyslalo mi sie bez zakonczenia. Bede musial uwazac z platkami dla Ciebie.
                                                      Oprocz poludnowo/wloskiego/filadelfijskiego Yo! jest rowniez bardzo
                                                      popularne zyczliwe pytanie Yo! How yuz doing? Kierowane do jednej lub
                                                      kilku osob. Co do jeszcze znanej osoby z Filadelfii to Grace Kelly
                                                      i historie ksiestwa Monaco znasz.

                                                      Ide sie przygladac platkom sniegowym, glownie tym eksportowym,
                                                      ze slonecznym sniegowym pozdrowionkiem dla Was wszystkich,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Pysiek13 Re: Cegielkowy business. IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 07.12.03, 20:57
                                                      Yo! Mojito, po australijsku Gooday Mate,
                                                      to powiedzenie spopularyzowal z kolei Paul Hogan nasz exportowy promotor
                                                      Australii w Crocodile Dundee.
                                                      u nas poniedzialek juz i pomalu zabieram sie do pracy.
                                                      tak serdecznie podszedles do tematu wysylania, ze nie wiem czym moglabym sie
                                                      od-wdzieczyc. moze za piekne platki sniegu troche kolorowych muszelek?
                                                      pozdrawiam
                                                    • Gość: Pysiek13 Re: Cegielkowy business. IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 07.12.03, 20:44
                                                      Yo!Mojito,

                                                      tak to czesto bywa, ze majac cos ladnego w zasiegu reki tesknimy za czyms
                                                      innym, w tym przypadku o sniegu mowa.
                                                      diamonds are forever? chyba jednak to tylko slogan, to 'forever' jest bardzo
                                                      odwazne/odpowiedzialne slowo. moze wiec, zostanmy przy temacie
                                                      psa/przyjaciela, chociaz ten temat znam dobrze :)))
                                                    • mojito Re: Cegielkowy business. 07.12.03, 21:21

                                                      Yo! Pysiek, Gooday Mate,
                                                      Do diabla z brylantami/diamentami. Moj widok z okna jest ok.
                                                      Ale troche jak martwa natura z przewaga sniegu i pustych lawek.
                                                      Ocean kojarzy mi sie z wieksza aktywnoscia. Ocean wiec tez lubie.

                                                      Paula Hogana znam. Telewizyjnie oczywiscie. Reklama Australii w jego
                                                      wykonaniu podobala mi sie. Kiedys moj kolega bedacy w obozie w
                                                      Austrii pisal do mnie, ze tylko Australia i juz. Ja ciagnalem go do Stanow.
                                                      Podczas wizyty w Linzu zobaczylem olbrzymi plakat z australijska plaza
                                                      i dziewczyna po niej idaca. Wszystko stalo sie dla mnie zrozumialym.
                                                      Absolutnie nie mialem tyle do zaoferowania :))).

                                                      Prosze nie pisz o od-wdzieczaniu sie platkowo. Ludzie robia sobie
                                                      bezinteresownie uprzejmosci. Gleboko w to wierze.
                                                      Do mojej plazy i muszelek juz mniej niz miesiac.
                                                      Slowa forever nie uzywam z powodu wielkiego parasola pokrywajacego
                                                      wszystko. Niekoniecznie forever. Z Twoja interpretacja sie zgadzam.
                                                      O psie/przyjacielu lub jeszcze znajomym bede czytal/pisal bardzo chetnie.

                                                      Milego pracowitego dnia zycze,
                                                      wracajac juz do eksportowych platkow snieznych i leniwego
                                                      niedzielnego popoludnia,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: pysiek13 Re: Cegielkowy business. IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 07.12.03, 21:26
                                                      :)))))))))))))))))))))))))

                                                      pzdrawiam pracowicie
                                                    • mojito Re: Cegielkowy business. 07.12.03, 21:30

                                                      Nie przeszkadzam leniwie.
                                                      :))))))))))))))))))))))).
                                                    • mojito Eksport sniegu. 08.12.03, 01:34

                                                      Yo! Pysiek,
                                                      Z ubolewaniem stwierdzilem, ze jakosc obecnie dostepnego sniegu
                                                      nie odpowiada kryteriom eksportowym. W miescie kupy brudnego sniegu
                                                      nie nadaja sie do szukania czystych, ladnych, skrzacych sie platkow.
                                                      W parku snieg jest mocno udeptany przez cieszacych sie nim doroslych
                                                      i dzieci przybylych aby obejrzec imponujaca choinke i ewentualnie
                                                      zrobic sobie zdjecie z obecnym przez pare godzin sw. Mikolajem.

                                                      W okolicach parku mieszka bardzo mocne i wplywowe lobby pieskie.
                                                      Czlonkow tego pieskiego lobby widzi sie czesto w parku z plastykowym
                                                      woreczkiem i mala lopatka, nie spuszczajacych oczu ze swoich ulubiencow.
                                                      Dzisiaj tez chyba byli poniewaz widzialem podpisana na sniegu na zolto liste
                                                      psiej obecnosci.

                                                      Pozostaje nam tylko wiec czekac na nowa dostawe snieznych platkow.
                                                      Duzym komplementem dla wszystkich sprzedawcow czegokolwiek jest
                                                      stwierdzenie, ze maja potencjal aby sprzedac snieg/lod Eskimosom.
                                                      Nie jest to latwe ale w przypadku podpisania takiego kontraktu
                                                      satysfakcja ogromna.

                                                      Slonecznie pozdrawiam,
                                                      mojito.
                                            • Gość: Agata Re: Cegielkowy business. IP: 203.220.59.* 08.12.03, 03:56
                                              czesc Wam,

                                              no, Pysiek13 jestes rozbrajajaco dociekliwa, ale tu przyznaje ci racje.
                                              zostawmy wiec drazliwy temat na pozniej, ja przebywam za granica tymczasowo
                                              tylko.

                                              Mojito podoba mi sie Twoja wersja budowania cegielni, jak dlugo jestes w
                                              Stanach? wspomniales cos o obozie w Austrii, to lata 80-te, czyzbys byl tak
                                              dlugo poza krajem. no i jesli to nie tajemnica to co tam poroabiasz, czy
                                              pracjesz w swoi zawodzie, czzy tylko takie fuchy?
                                              oczywiscie jesli masz ochote o tym pisac
                                              pozdrawiam
                              • Gość: Agata Re: Swierk, frywolitki i takie rozne IP: 203.108.87.* 03.12.03, 02:48
                                Czesc Wam

                                mlodzi ludzie ktorzy swiadomie rezygnuja z pieniedzy i kariery na rzecz zycia
                                domowego nie budza bynajmniej podziwu. ja tez wybralam wartosci
                                nieprzemijajace, jak dom rodzina.

                                mialam 23 lata z wyroznieniem ukonczylam studia i szykowala mi sie kariera w US
                                wyjazd mial byc polaczony z nauka i praca i na dwa miesiace przed wyjazdem
                                zrezygnowalam z wyjazdu.
                                podjelam normalna prace wyszlam za maz urodzilam synka, nikt mnie nie mogl
                                zrozumiec ze majac takie mozliwosci zdobywania swiata, swiadomie pozwolilam sie
                                zaszufladkowac. moja pani profesor byla wrecz oburzona. ja zas doceniam to na
                                czym najbardziej mi zalezalo: regularny tryb pracy, poczucie bezpieczenstwa,
                                czas dla synka, a takze na ksiazke, przyjaciol i hobby.
                                dzis mam ukonczona aplikacje, dobry etat, wspanialego syna bez kompleksow. nie
                                chce zmieniac mojego zajecia, po to tylko by pracowac do poznego wieczora, i
                                zakladac kolejna lokate w banku. taki byl moj wybor i nie zaluje.

                                Gunter, nasze zycie czesto trwa niezauwazalnie, bo nie zwracamy na nie uwagi.
                                co bym zrobila gdybym miala tylko rok zycia, nie wiem, ciekawe pytanie...czy Ty
                                czasem nie jestes buddysta?
                                moze bym wyjechala w podroz dookola swiata, moze napisala pamietnik? a moze po
                                prostu bym zaakceptowala ten fakt i zyla jakby nigdy nic. naprawde nie wiem,
                                ale zaczne myslec, dzieki ze poruszyles ten temat.
                                pozdrawiam
                                • Gość: Agata Re: Swierk, frywolitki i takie rozne IP: 203.108.87.* 03.12.03, 02:52
                                  Mojito,

                                  nie wyobrazam sobie zycia w US, wiec pewnie gdybys mial ochote sie poklocic to
                                  nam by to przyszlo bardzo latwo. ale zostawmy wiec te smutne i drazliwe tematy.
                                  Pysiek czy my czasem sie nie znamy, skad pochodzisz z Polski? rozumiem ze teraz
                                  mieszkasz w Australii, dlugo i czy na stale?
                                  pozdrawiam
                                  • mojito Re: Swierk, frywolitki i takie rozne 03.12.03, 05:10
                                    Witajcie slonecznie w grudniu Wszyscy,
                                    witaj Agato,
                                    Prawie nigdy nie mam ochoty sie klocic ogolnie. Szczegolna awersje mam
                                    do klotni z kobietami. Wypracowalem sobie system, ktory zmniejsza
                                    prawdopodobienstwa tego do absolutnie niezbednego minimum.
                                    Z Pyskiem, odnosze wrazenie, nadajemy na podobnej czestotliwosci fal
                                    i stad ta przekorna chec (mala) aby spowodowac ewentualne krotkie
                                    zaiskrzenie/zwarcie. Ot, tak dla zdrowego sportu.
                                    Nie znaczy to wcale, ze ze wszystkimi sie na wszystkie tematy zgadzam.
                                    Mam swoje zdecydowane i silne opinie na wiekszosc spraw. Wierze w
                                    wymiane opinii i absolutnie wierze w prawo kazdego do swoich opinii.
                                    Z naciskiem na te, odmienne od moich.
                                    Pytanie Gunthera/Amigo skierowane do Ciebie Agato w sprawie roku zycia dla
                                    mnie jest proste. Ja nie robie planow dluzszych od roku (ulubionymi sa
                                    plany polroczne) i mam na nie odpowiedz.
                                    Z tygodniowa reszta zycia tez bym sobie poradzil. Zdazyl bym "uporzadkowac"
                                    papiery i znalezc czas na "joie de vivre".
                                    Z jednym dniem mialbym cholerny klopot i prawdopodobnie bym zwariowal.
                                    Potrzebuje minimum trzy dni aby nimi sie nieokielznanie cieszyc :))).
                                    Oczywiscie teoretyzuje, poniewaz nikt z nas nie ma obiecanego jutra.
                                    Staram sie bardzo malo "gdybac". Coulda, shoulda, woulda to nie moja
                                    specjalnosc. Wazne decyzje dokladnie rozwazam z calym spektrum opcji
                                    i ich odcieni. Spie na nich/z nimi. Roztrzasam raz jeszcze. Czasami
                                    przepuszczam je przez przyjaciol chcac znac opinie zyczliwych mi ludzi i
                                    podejmuje najlepsza jaka moge decyzje. I rzadko ogladam sie do tylu.
                                    Koncentruje sie na terazniejszosci z malym (rocznym) wyprzedzeniem.
                                    Dywagowanie nad tym co by bylo gdyby uwazam za strate czasu/energii.
                                    Wole nic nie robic.
                                    Co do Stanow tutaj tez sie nie bede klocil. Swoja opinie w tej sprawie
                                    leciutko naszkicowalem w watku Saby: W ktorym kraju...
                                    Stany polaryzuja ludzi i prawie kazdy ma o nich swoja zdecydowana opinie.
                                    I biorac pod uwage, ze wiekszosc opinii jest oparta na doswiadczeniach
                                    empirycznych - ogolna opinia jest wypadkowa indywidualnych opinii.
                                    Ja sadze (oczywiscie to tylko moja opinia), ze dla emigrantow Stany
                                    wydaja sie byc krajem najlepszym.
                                    W moim przypadku pozwalaja mi pracowac dziewiec/osiem miesiecy jak
                                    szalony nagradzajac mozliwoscia niepracowania w miesiace pozostale.
                                    Moge wowczas podrozowac. Chetniej nazywam to przemieszczaniem sie.
                                    Dziesiec lat temu stanalem wobec wyboru: wiecej pieniedzy czy wiecej
                                    swobody. Wybor okazal sie prostszym niz myslalem.
                                    Gdybym pracowal wiecej bylbym zamozniejszym. Ale zdecydowanie mniej
                                    szczesliwszym. Nie bede "gdybal" zgodnie moja filozofia, ale raz teraz
                                    "zagdybie". Gdybym mial ten sam wybor dzisiaj - absolutnie i zdecydowanie
                                    zrobilbym to samo. Life should be a trip... not a trap.
                                    Ale to raz jeszcze powtorze - tylko moja opinia.

                                    Aussies, udalo mi sie wreszcie opanowac przekladanie Waszego czasu na
                                    moj. Pomogla mi w tym strona www.timeandtravel.com.
                                    Do ktorej sie pracuje w urzedach panstwowych?
                                    Do 16 czy 17? Tak czy inaczej macie jeszcze odrobinke do konca.

                                    Serdeczne pozdrowionka,
                                    mojito.
                                    • Gość: Pysiek13 Pies i instrukcje obslugi IP: *.b.004.syd.iprimus.net.au 03.12.03, 14:33
                                      Witajcie wieczorowo,

                                      po przeczytaniu rozwazan Mojito nad microwave i jego instrukcja
                                      spadl mi kamien z serca. widac, ze nie tylko kobiety maja problem z
                                      odczytaniem instrukcji obslugi i zyja w leku przed galopujaca technika ;)))
                                      moze rzeczywiscie przy calej naszej romantycznej naturze, przykladamy mniej
                                      uwagi do wielu instrukcyjnych szczegolow (przekrecic, przelozyc, wcisnac) ale
                                      to o niczym nie swiadczy. sa wprawdzie instrukcje, ktore probuja maximalnie
                                      uproscic nam zycie, ale te z kolei bywaja tak doslowne, ze wrecz ...
                                      niezrozumiale.
                                      np. instrukcja robota kuchennego: 'nie uzywac w celu innego uzycia', albo
                                      ostrzezenie na drzwiach windy: 'po wyjsciu z kabiny drzwi zamkna sie
                                      samoczynnie'.
                                      pochlonieta myslami wstapilam dzis po pracy do supermarkiet, i jak okiem
                                      siegnac widze wszedzie pelno manuals, podrecznikow dla opornych,
                                      wyjasniajacych krok po kroku, gdzie guzik wcisnac a gdzie wycisnac.
                                      przy kasie odruchowo pakuje gazete do koszyka i czego sie dowiaduje? ze
                                      japonski rzad zaakceptowal instrukcje, scisle okreslajaca jak postepowac w
                                      przypadku trzesienia ziemi - to znaczy, w ktore miejsce prezydent, a w ktore
                                      reszta mniej wazna. koniec z improwizacja...
                                      moj najlepszy wystep w dziedzinie NIE czytania instrukcji, a ja naprawde nie
                                      jestem podobna do Briget Jones i umiem obslugiwac sprzet electroniczny,
                                      wydarzyl sie kiedy z Tata, i moja siostra spoznilismy sie na prom, i na pare
                                      innych imprez tylko dlatego, bo ja nie nastawilam budzika (znaczy nie
                                      zaprogramowalam!). znaczy nastawilam, ale budzik nie zadzwonil. uslyszalam
                                      wtedy, ze nic dziwnego ze kobiety sa dyskryminowane na rynku pracy, skoro nie
                                      potrafia nastawic budzika. planowalam jakis wlasnie contratack, ale w pore
                                      sobie przypomnialam, ze zamiast vizyty papieza nagralam dla niego na tasme
                                      video film erotyczny, wiec dyplomatycznie przemilczalam cala sprawe.
                                      placac przy kasie myslalam ze strachem co by bylo gdyby programy computerowe
                                      byly tlumaczone zbyt doslownie? na cale szczescie experci dawno doszli do
                                      wniosku, ze slowo podwojne klapniecie albo dwu-mlask, czyli double click,
                                      narobiloby zbyt wiele zamieszania, nie tylko wsrod blondynek.
                                      pozdrawiam
                                      Ms Insomnia

                                      PS Mojito, lodz podwodna uzbrojona w rakiety odpada niestety przeciez Boss
                                      jest jak najbardziej pies POKOJOWY. moze rozwazymy przesylke expresowa, albo
                                      jeszcze lepiej wartosciowa, chociaz Boss osobiscie wolalby przez couriera.
                                      w sprawie czy jest pies na kobiety Boss dyskretnie wstrzymuje sie od
                                      odpowiedzi, woli Ci odpowiedziec osobiscie, bo to meska sprawa, wiec
                                      rozwazajmy dalej :)))
                                      • mojito Erotyka w gabinecie dentystycznym i obsluga psa. 03.12.03, 21:24
                                        Witajcie wczesnopopoludniowo Wszyscy,

                                        Dzisiaj w porze lunch`u odwiedzilem mojego dentyste. Niechetnie.
                                        Powodem bylo moje podejrzenie o koniecznosc leczenia kanalowego.
                                        Wszedlem do gabinetu. Przywitalismy sie. Wymienilismy uprzejmosci.
                                        Poruszylismy przelotnie temat pogody. Zapytalem o ostatnie gry w golfa.
                                        Nie bylo ostatnio zadnych. Wyrazilem ubolewanie. Doktor zapytal mnie
                                        ogolnie o moje sprawy. Wyrazil zadowolenie, ze sa ok.
                                        Przedstawil mi swoja nowa asystentke Tracy.
                                        Przywitalismy sie. Wymienilismy uprzejmosci. Nie poruszalismy tematu pogody.
                                        Ulozylem sie wygodnie na fotelu. Tracy zrobila x-rays i bawila mnie
                                        uprzejmie rozmowa czekajac na wywolanie zdjec.
                                        Przyszedl doktor. Potwierdzil moje przypuszczenia o koniecznosci zabiegu.
                                        Wola boska i skrzypce.
                                        Zaczal sie przygotowywac do zabiegu. Przeprosil, ze musi mnie znieczulic.
                                        Przyjalem jego przeprosiny bez entuzjazmu. Zdecydowalem sie odwrocic swoja
                                        uwage od jego czynnosci. Trzy pierwsze proby odwrocenia uwagi nie powiodly sie.
                                        Ciagle czulem/slyszalem co robi.
                                        Postanowilem sprobowac czwartego sposobu - podobno dzialajacego.
                                        Nalezalo rozebrac oczami wyobrazni asystentke. Zaczelo pomagac...
                                        Prawie slyszac szmer slusznego oburzenia na forum, spiesze wyjasnic, ze
                                        rozebranie/rozneglizowanie nie mialo byc z zalozenia calkowite.
                                        Od poczatku zdecydowalem zostawic Tracy zegarek, srebrna bransoletke,
                                        male kolczyki i to cos blyszczacego na szyi.
                                        Nie spieszylem sie z rozbieraniem/rozneglizowaniem poniewaz nie chcialem
                                        zakonczyc tego zajecia przed moim pracujacym dentysta.
                                        Udalo sie. Zabieg nieprzyjemniejszy skonczyl sie wczesniej...

                                        Za dwa tygodnie przyjde ponownie polozyc sie na fotelu. Zgodnie z obietnica
                                        lekarza po raz drugi i ostatni.

                                        Pysiek,
                                        Z przyjemnoscia czytam, ze moja intuicja nie zawiodla mnie. Dyskretne
                                        uchylenie sie Bossa od odpowiedzi potwierdza tylko to, ze ewentualnie
                                        bedzie doskonalym kompanem w Rio de Janeiro. Mam swoja opinie o psach,
                                        ktore nie opowiadaja o swoich meskich/pieskich sprawach.
                                        W dalszym ciagu bede pracowal na logistyka przedsiewziecia transportu
                                        Bossa z Sydney do Rio i odwrotnie. Warto. Masz fajnego psa. Zadna klatka.
                                        Sadze tez, ze trzeba bedzie zmienic klasyfikacje wizy Bossa z psa pokojowego
                                        na hotelowo-plazowego. Zapytanie o to w konsulacie wywolalo przychylne
                                        zaciekawienie. Bede musial miec jednak jedno jego zdjecie paszportowe.

                                        Co do torped na lodzi podwodnej to bylo to opcja przy zakupie.
                                        Ja sam nie jestem wojowniczy co wcale nie oznacza, ze jestem bezbronny.
                                        Pewna doza uzbrojenia pomaga utrzymac pokojowy balans.

                                        Powszechna niechec do czytania instrukcji nie uzalezniam od plci lub
                                        koloru wlosow.
                                        Z radiami-budzikami masz absolutnie racje. Podrozujac nigdy nie usiluje
                                        nastawic radia w hotelu. Zawsze prosze o wake-up call.
                                        Badania wykazaly, ze wiekszosc ludzi w hotelach robi tak samo unikajac
                                        jak zarazy niepewnych kombinacji z radio-budzikami. Hotele zaczely
                                        teraz uzywac mniej skomplikowanego sprzetu do budzenia.
                                        Malutka dygresja. Gosc hotelowy mowi do pokojowki: "Prosze mnie obudzic
                                        jutro pocalunkiem". Dobrze, mowi pokojowka. "Przekaze pana zyczenie
                                        portierowi".

                                        Odsluge mojej microwave opanowalem w stopniu podstawowym i na razie nie
                                        czytam instrukcji dalej. W przypadku bardziej wyszukanego dwu-daniowego
                                        posilku wroce do niej.

                                        Czytam, ze masz szczesliwa reke z nagraniami. Z calym szacunkiem i podziwem
                                        dla papieza alternatywa nie jest zla. Wola boska i skrzypce.

                                        Serdecznie pozdrawiam Was wszystkich,
                                        pozostajac z lekko cmiacym zebem,

                                        mojito.
                                        • Gość: Asia Wspaniale Was sie czyta IP: *.jetstream.xtra.co.nz 04.12.03, 00:59
                                          widzie ze nastroj sie jakosc rozluznil i wszyscy wypowiadaja sie na temet
                                          spraw mniej lub bardziej przyziemnych z przymrozeniem oka, naprawde fajnie Was
                                          sie czyta.
                                          Co poniektore stworzenia to maja szczescie, taki pies domowy naprzyklad, jak
                                          czytam ile zachodu i zametu w ameryce z jego powodu to az mi zal ze chwilowo
                                          nie posiadam czworonoga, mam nadzieje ze zdjecie paszportowe sie uda i
                                          zostanie ogolnie udostepnione wszystkim zainteresowanym.
                                          Zaluje ze ostatnio mam troche malo czasu na pisanie i nie bardzo moge sie
                                          przylaczyc do wymiany pogladow na tematy damsko/meskie, zycia/smierci
                                          piesko/paszportowe, lodzi podwodnych, pijanstwa, czesciowego rozbirania
                                          asystentek i leczenia kanalowego, moze innym razem. Chwilowo blogo rozmazona
                                          wizja bycia noszona w srodku tygonia poprostu skupic sie nie moge bo raczki mi
                                          sie trzesa. Jestem przekonana ze wybaczycie moje rozkojarzenie, takie oferty
                                          nie czesto mi sie trafiaja :)

                                          w takim przemilym nastroju serdecznie Was wszystkich pozdrawiam Wasza
                                          niepoprawna optymistka

                                          P.S jedno tylko mi sen z powiek spedza , kto to jest Ania???
                                          • Gość: Gunther_0 Re: Wspaniale Was sie czyta IP: 61.88.129.* 04.12.03, 02:48
                                            Witajcie wszyscy w bardzo radosnym nasroju,
                                            ten ostatni, znaczy nastroj zawdzieczam jednemu krociutkiemu telefonowi, jak
                                            niewiele potrzeba, he? entschuldigung nahm an...

                                            Asia, dzieki za troske i zapytanie o moja wzniosla przyszlosc, Ty jednak
                                            pamietasz o mnie i tez tego nigdy Ci nie zapomne Bubu: lets stick together
                                            forever!!!
                                            a teraz w odpowiedzi na popular demands niektorych na forum pt' nareszcie cos o
                                            pracy' napisze tez cos o mojej pracy, a no tego, jest bardzo ciekawa, pracuje
                                            jako kreslasz dla miejscowych zydkow. wszystko jest ogolnie OK, pracuje w
                                            systemie flexi hours tzn 38 godzin tygodniowo, musze wypracowac 38 w tygodniu a
                                            jak ja to zrobie, to juz moja broszka. jest to wygodne, bo moge zaczac o 7 rano
                                            i skonczyc o 7 wieczorem i albo moge spac do poludnia po balowaniu albo isc na
                                            plaze i rozbierac w myslach (w myslach Amigo, Ty masz glowe...) dziewczyny...
                                            Niepokoi mnie tylko regulamin pracy ktory musialem podpisac razem z umowa o
                                            prace i tutaj zgodze sie z Toba Pysiek: instrukcje i regulaminy to ta sama
                                            rodzina absurdu. nie dam sie jednak zwariowac, nie kochani.
                                            regulamin np wymaga:
                                            - aby pracownik byl ubrany zgodnie z wynagrodzeniem.
                                            jesli pracownik ubiera codziennie inna koszule od Armaniego albo CK za $260,
                                            pracodawca zaklada, ze pracownik nie potrzebuje podwyzki. ubieram sie wiec w
                                            sprany T-shirt i spodnie z mlodszego brata.
                                            - pracodawca nie bedzie tolerowal medical certificate jako dowodu choroby, bo
                                            skoro pracownik zwlekl sie z lozka zeby pojsc do lekarza, ma sile rowniez
                                            przyczlapac do pracy.
                                            w zwiazku z powyzszym w przypadku dolegliwosci zawsze zapewniam sobie
                                            poswiadczenie z Hospital Life Support Unit
                                            - operacje chirurgiczne sa zakazane. jak dlugo pracownik jest zatrudniony,
                                            pracodawca potrzebuje jego wszystkich organow. pracodawca zatrudnil pracownika
                                            nie naruszonego, usuniecie jakiegokolwiek organu bedzie uznane za naruszenie
                                            umowy o prace.
                                            Brain, this is my second best organ - za Woody Allen
                                            - kazdy pracownik otrzyma 104 dni wolne od pracy rocznie! dni te sa nazywane
                                            soboty i niedziele...
                                            - korzystanie z toalety
                                            w zwiazku z naduzywaniem toalety jako miejsca do internal social meetings,
                                            pracownicy sa proszeni o korzystanie z tego miejsca w pojedynke i wedlug
                                            alfabetycznego porzadku. zastepcze uzywanie toalety plci odmiennej nie wskazane
                                            Kurdeeeeee, a ja mam nazwisko na X...
                                            - lunch breaks powinny byc wykorzystane optymalnie nie powodujac uszczerbku w
                                            ciaglosci pracy. pracownicy szczupli i o normalnych rozmiarach, 30 minut
                                            pracownicy z nadwaga 3.5 minuty, ktore sa wystarczajace na wypicie Slim Fast i
                                            zazycie tabletki odchudzajacej.
                                            ba, rozmiarow takich jakich moj nie przewiduja w grafiku...jem lunch wiec pod
                                            stolem
                                            - pracownik jest dodatkowo entitle to extra 2 days na wypadek smierci wlasnej
                                            albo one of the relatives. wymagane jest jednak 2 tygodniowe uprzedzenie o
                                            wydarzeniu i przezkolenie osoby zastepczej.
                                            no comments :))))))

                                            tyle o pracy kochani, znaczy o pracy full-time. postanowilem bowiem podjac sie
                                            dodatkowej pracy w celu wypelnienia pewnych czarnych dziur jakie ukazaly sie na
                                            moim koncie po przebytym sztormie...
                                            rozwazam prace jako escort, albo baby sitter, albo ...moze jako wykidajlo w
                                            porzadnej restauracji typu Hilton, silny jestem. jak cos mi sie trafi opowiem
                                            na forum. tymczasem lunch pod stolikiem dla niepoznaki mi sie skonczyl
                                            zegnam Was bardzo czule
                                            Mojito my to chyba mamy jakis wspolny mianownik, to leczenie kanalowe asystenki
                                            polaczone z rozbieraniem jeszcze nie praktykowalem. zachecasz mnie do pojscia
                                            do dentysty, no jasne przeciez warto nawet profilaktycznie!!! jestes wspanialy
                                            ze swoimi pomyslami!!! prosze tylko nie misinterpretowac mojego powiedzenia: ja
                                            jestem pies na podroze, drugiej wersji narazie nie ujawniam...
                                            Asia, list do Ani, byl odpowiedzia dla Ania_raz_jeszcze z dnia 18/11/03 godz
                                            18.09 gdzie sie troche zle zrozumielismy. szkoda tylko ze odpowiedzi brak :(((
                                            Iwonka tez zamilkla, nie potrzebuje chyba mojego wsparcia a szkoda, taka
                                            mloda...
                                            pozdrawiam Was wszystkich serdecznie

                                            • Gość: Pysiek13 Re: Wspaniale Was sie czyta IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 04.12.03, 05:45
                                              Witaj Gunther,

                                              milo Cie czytac w lepszym nastroju. ciesze sie ze sie nie gniewasz :)))

                                              wyglada ze prace jednak lubisz i mimo dziwnego regulaminu potrafisz sie
                                              dostosowac, no ale lunch pod biurkiem? Gunther szanuj sie i nie daj sie.
                                              i chcialabym zobaczyc jak to wygladasz w spranej T-shirt i spodniach brata,
                                              myslalam ze jestes elegancki ;)))
                                              jesli szukasz dodatkowej pracy Gunther w Grace Bros potrzebuja Swietego
                                              Mikolaja na okres swiateczny, z Twojego opisu wnioskuje ze nadajesz sie
                                              doskonale! naprawde nie smieje sie Gunther, a zreszta do diabla smiech to
                                              zdrowie!
                                              pozdrawiam

                                              • Gość: Asia Re: Wspaniale Was sie czyta IP: *.jetstream.xtra.co.nz 05.12.03, 02:08
                                                Pysiek wspaniala rada z tym mikolajem nie wiem tylko czy wiesz ze w NZ
                                                zabronili swietym mikolajom brac dzieci na kolana coby sie nie nabawily
                                                psychicznej skazy na cale zycie, teraz kazdy swiety musi miec krzeselko obok
                                                siebie,, rane gdzie ten swiat zdarza :)

                                                pozdrawiam
                                            • Gość: Asia Re: Wspaniale Was sie czyta IP: *.jetstream.xtra.co.nz 05.12.03, 02:05
                                              Gunther

                                              rozumiem ze Ty jested meczyzna postawny, ale czy nie mogly bys sie ograniczyc
                                              do noszenia tylko mnie na rekach???? czy ciebie siem uda i Anie i mnie i
                                              Iwonke jeszcze bez nadwyrazania co poniektorych czesci ciala???

                                              wiesz z tymi wolnymi dniami to troche przesadziles bo jak ich jest ponad setka
                                              to wszystkie nie moga sie .... a nie moze i moga

                                              RANE ALE TY MUSIS MIEC DUZE BIURKO ,, ja tez takie chce, co prawda
                                              niekoniecznie coby lunch pod nim jadac ale mam na mysli rozne inne activities
                                              ktore moglabym robic jakby mnie takie biurko dali

                                              w kwestii podjecia dodatkowego zajecia - go for escort ,, i podwojnie licz bo
                                              jakby potrza dwoch chlopow coby mogli to co Ty jeden dasz rade, daj znac jak
                                              ci idzie, jak dobrze to moze sie zalapie na jakies ... e nie,, zalataj dziury

                                              rasumujac: zycze powodzenia , I am keeping my legs crossed for u,, ohh no i
                                              think the say goes: my fingers :)
                                              what ever

                                              pozdrawiam cieplutko Twoja wielbicielka

                                              • Gość: gunther_0 Ho, ho, ho albo bytka nie bytka oto jest zapytka.. IP: 61.88.129.* 05.12.03, 02:49
                                                Witajcie wszyscy i witaj Bubu, Ty jestes jak to Sloneczko,co rozswietla moj
                                                dzien,

                                                bytka nie bytka oto jest zapytka, to jest po czesku byc albo nie byc ...
                                                ciekawe jakby to bylo pic albo nie pic, he? kocham czeski, naprawde. ostatnio
                                                przeczytalem w Gazecie ze czescy businessmeni, to bojkotuja Maledivy, czekaja
                                                az dorosna.
                                                Asiu, ciekawe rzeczy piszesz o tym krzesle, na krzesle mowisz? czy pod
                                                biurkiem, prosze o konkrety. ja zawsze i wszedzie, tylko szepnij slowko..
                                                widzisz pan Bog mnie przysposobil do twardego zycia, dlatego jestem taki duzy,
                                                i zawsze gotowy do pracy tez, a w zdrowym ciele zdrowy duch, no nie w duzym
                                                ciele, duzy duch ;))) no nie duch, to ON sie nie nazywa ...
                                                Pysiek, pomysl rozwazam. Sw Mikolaj, ale z krzeslem to mi nie odpowiada
                                                absolutnie, musze petycje do zwiazkow napisac, ze sobie wypraszam. w miedzy
                                                czasie podaj adres do Sydney branch of Victoria Secrets, moj Amigo nadal mi ze
                                                maja wyprzedaz wiec napewno tez Mikolaja, no niekoniecznie Swietego potrzebuja.
                                                Amigo, Ty sobie wyobrazasz, taki Mikolaj dopiero ma frajde, majtki sprzedawac,
                                                takie G-strings i inne bez strings. oj, rozmarzylem sie znowu...a moze pomagac
                                                w przymierzaniu? WOW, czyli lol.
                                                Ok juz nie bede, znowu na majtki zeszlo, psiakrew jakis to popularny temat.
                                                Albo moge byc Sw. Mikolaj i promowac narodowe piwo: bede wolal bierzcie mnie
                                                kobiety z ZYWCEM, z ZYWCEM prosze...
                                                nieee, cos tu nie gra. Pysiek prosze o lepsze propozycje, Asia mowi escort, czy
                                                czasem nie potrzebujesz? jak nie osobiscie to moze dla Bossa, on zaczyna tu
                                                nabierac wartosci rynkowej, jako pies intercontynentalny, wiec moze tak body
                                                guard? nie bede charge too much, slowo daje, a moje slowo swiete.
                                                Amigo Mojito, mam tu propozycje, ze ja za tego kuriera moge porobic, gdybyscie
                                                juz do zadnego rozwiazania nie doszli z przesylka Bossa. a przy okazji moze i
                                                mnie przygarniesz w tym Rio, nie jako partnera, nie, nie skad, ja mam
                                                zaintersownia czysto damskie. powiem szczerze szukam pretekstu, te plaze neca,
                                                no i przy okazji tez sombrero podrzuce, co myslisz?
                                                Twoj dowcip Amigo z tym buziakiem od portiera, przypomnial mi cos ciekawego.
                                                otoz bedac niedawno na party w pewnej restauracji rozmawialem z grupa panow
                                                przy barze, takie luznetowarzystwo, glownie o sporcie rozprawialismy w pewnym
                                                momencie dziewczyna przeszla kolo nas i uszczypnela w tylek jednego z panow i
                                                zniknelo i wyszlo ze to ja!!! wyobraz sobie cholera nie moglem sie opedzic od
                                                niego przez caly wieczor...ale to tez pozytywne uczucie podobac sie komus, nie?
                                                znaczy z moim wygladem nie jest tak najgorzej, he?
                                                pozdrawiam
                                                • mojito Noszenie na rekach, Victoria`s Secret i inne. 05.12.03, 04:13
                                                  Witajcie Wszyscy serdecznie,

                                                  Asiu, przy wzroscie Gunthera mozesz teraz spokojnie nosic glowe
                                                  w oblokach/chmurach. I wiecej wiedziec o zmianach pogody niz my
                                                  nizej usytuowani.

                                                  Gunther Amigo,
                                                  Ciesze sie i gratuluje full-time. Super sprawa. Wierze, ze ewentualnie
                                                  znajdziesz wkrotce part-time do latania dziury budzetowej.
                                                  Niestety Victoria`s Secret nie ma swoich firmowych sklepow w Sydney.
                                                  Byc moze w przyszlosci otworza na Oxford St.?
                                                  Nie jest to dobry pomysl z meska obsluga w tym sklepie. Sadze, ze
                                                  mezczyzni peszyli by klientow/ki. Firma ma bardzo profesjonalny
                                                  personel i doskonaly marketing. Chlubia sie tym, ze na przecietny lotniskowiec
                                                  (ok. 5,000 ludzi) przesylaja wiecej katalogow niz jakiekolwiek inne
                                                  wydawnictwo.
                                                  Pomysl z psem Pyska moze byc tylko rozwijany za jej wyrazna zgoda.
                                                  Ta szczypiaca dziewczyna najwyrazniej doskonale wiedziala kogo uszczypnac.
                                                  Powiedzenie Woody A., ktore kiedys przytoczyla Pysiek i Ty ostatnio w duzej
                                                  mierze odnosi sie do szerszego grona meskiego. Pewna niedogodnoscia jest to
                                                  Amigo, ze czasem mylimy organy i myslimy nie tym ktorym trzeba.
                                                  Takie czasami odnosze wrazenie. Do siebie pije :).
                                                  Zblizajace sie Swieta powoduja zawsze zwiekszenie sezonowego zatrudnienia.
                                                  Trzymam wiec kciuki za Twoje powodzenie w poszukiwaniach pracy Amigo.

                                                  Agato,
                                                  nasza wymiane opinii zostawilem chyba bez konkluzji. Chcialem napisac,
                                                  ze oboje, Ty i ja wydajemy sie byc w miare szczesliwi z miejsc w ktorych
                                                  mieszkamy, tym co obecnie robimy i decyzjami ktore podjelismy
                                                  w przeszlosci. I to jest najwazniejsze poniewaz wszyscy chcielibysmy byc w
                                                  miare szczesliwi lub zblizyc sie do tego szczescia asymptotycznie.
                                                  Dlatego wydaje mi sie, ze przekonywanie o "lepszosci" jednego miejsca
                                                  nad drugim nie ma sensu. Szczescie i slonce nosimy w sobie albo i nie...
                                                  Na stan ten chyba nieduzy wplyw ma miejsce zamieszkania.
                                                  Wydaje mi sie, ze gdybym przypuszczal, ze bede szczesliwszy mieszkajac od
                                                  stycznia w jurcie w Mongolii to juz od poniedzialku interesowalbym sie
                                                  polaczeniami z Ulan Bator.

                                                  Pysiek,
                                                  am I in the doghouse?

                                                  Slonecznie Was wszystkich pozdrawiam i zycze bardzo udanego weekendu,
                                                  mojito.


                                                  • Gość: pysiek13 Re: Noszenie na rekach, Victoria`s Secret i inne. IP: *.dewr.gov.au / 165.12.252.* 05.12.03, 04:42
                                                    nie rozumiem, za duzo informacji...
                                                    • mojito Re: Noszenie na rekach, Victoria`s Secret i inne. 05.12.03, 05:05

                                                      Witaj Pysiek,
                                                      to znaczy,ze nie.
                                                      :))))))).
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Pysiek13 Re: Noszenie na rekach, Victoria`s Secret i inne. IP: *.dewr.gov.au / 165.12.252.* 05.12.03, 05:20
                                                      Witaj,

                                                      :)))))))))))))))
                                                    • mojito Re: Noszenie na rekach, Victoria`s Secret i inne. 05.12.03, 05:22

                                                      Minelismy sie :))))).
                                                      Do ktorej pracuja urzedy?
                                                    • Gość: Pysiek13 Re: Noszenie na rekach, Victoria`s Secret i inne. IP: *.dewr.gov.au / 165.12.252.* 05.12.03, 05:33
                                                      Ciagle sie mijamy Mojito, mnie godziny nie obowiazuja chyba pisalam o tym,
                                                      sobie jestem zeglarzem...
                                                    • mojito Three satanic sixes. To tylko moze byc good luck. 05.12.03, 05:20

                                                      Zobaczymy. Zona bylego prezydenta R.R. - Nancy, znana z przesadnosci
                                                      zmienila urzedowo adres ich domu w Bel Air poniewaz mial taki wlasnie
                                                      numer.
                                                      Mysle teraz co w najblizszych dniach mogloby swiadczyc o szerokim
                                                      usmiechu Lady Luck?
                                                      Any suggestion?
                                                    • Gość: 666 Re: Three satanic sixes. To tylko moze byc good IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 05.12.03, 05:31
                                                      Lady Luck jest niezalezna od numerow Mojito

                                                      pozdrawiam
                                                    • mojito Re: Three satanic sixes. To tylko moze byc good 05.12.03, 05:36

                                                      Witaj,
                                                      Absolutnie tez tak uwazam.
                                                      W przeciwnym przypadku balbym sie szostek.
                                                      Z szostkowym pozdrowieniem prawie w piatek,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Pysiek13 Re: Three satanic sixes. To tylko moze byc good IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 05.12.03, 05:41
                                                      wieczorowo
                                                      z szostkowym pozdrowieniem rowniez
                                                      najlepszego
                                                    • mojito Re: Three satanic sixes. To tylko moze byc good 05.12.03, 05:46

                                                      Hi Pysiek,
                                                      Teraz wiem, ze jestes sobie zeglarzem, okretem i sterem.
                                                      Moja interpretacja horoskopu. Czytam uwaznie.
                                                      Jezeli jest dobry wierze gleboko.
                                                      Jezeli jest niepomyslny - uwazam, ze to sa bzdury.
                                                      Szostkowe raz jeszcze,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Pysiek13 Re: Three satanic sixes. To tylko moze byc good IP: *.dewr.gov.au / 165.12.252.* 05.12.03, 05:58
                                                      Hi Mojito,

                                                      horoskop? czytam uwaznie, nie wierze
                                                      optymism pomaga mi trzymac glowe ponad tafla wody...
                                                      szostkowo po raz kolejny,
                                                      Pysiek
                                                    • mojito Horoskop : microwave oven snic - co to moze byc? 05.12.03, 07:11

                                                      Hi Pysiek,
                                                      Czytalem fascynujaca strone: Using your microwave oven.
                                                      Rozdzial: melt and soften.
                                                      Wykonczyl mnie. Ide absolutnie, zdecydowanie i nieodwracalnie spac.
                                                      Po raz kolejny i ostatni juz szostkowego weekendu zycze,
                                                      mojito.
                                                  • Gość: Gunther_0 Re: Noszenie na rekach, Victoria`s Secret i inne. IP: *.nsw.bigpond.net.au 06.12.03, 00:52
                                                    Witajcie kochani,

                                                    wczoraj chyba bylo za duzo czegos tu...
                                                    przepraszam najmocniej, entuzjazm mnie ponosi i energia.
                                                    pozdrawiam
                                                    • mojito Re: Noszenie na rekach, Victoria`s Secret i inne. 06.12.03, 01:10

                                                      :))))))))))))))).
                    • yvona73pol Re: Dom i zardzewiale idealy.i hindusi raz jeszcze 07.12.03, 11:06
                      hej Saba, wlasnie sie przechadzam po sieci i watku asinym, i natknelam sie na
                      te historie z aranzowanymi malzenstwami - dodaje swoje 3 grosze - otoz nawet w
                      takiej metropolii jak Paryz nadal sie aranzuje a faceci nie maja nic do
                      powiedzenia, to matka wybiera kandydatke i ustala kiedy, co i jak; znam jedyny
                      wyjatek, kiedy to Polka wyszla za Hindusa, i to tez za inicjatywa matki owego,
                      jako ze tajemnica poliszynela bylo, ze on ma problem alkoholowy, a ze jego
                      polska dziewczyna mila, sympatyczna i w dodatku go akceptuje razem z jego
                      nieciekawym zachowaniem, no to bylo "zaaranzowanie inaczej".... sama bylam
                      zaskoczona jak sie o tym dowiedzialam;
                      a teraz cos z innej beczki - newsy sydneyowskie - pracuje w supermarkecie,
                      staram sie o pelny wymiar godzin w wakacje, zobaczymy w przyszlym tygodniu,
                      jak nie, to musze szukac drugiej pracy; coz jeszcze - mam na razie jedna
                      uczennice z francuskiego, ale na wiecej chwilowo sie nie zanosi - wakacje...
                      pada i pada, ale od jutra podobnoi slonko, hura!
                      caly czas szykuje sie jednak na powrot w maju do kraju, bo slaby ze mnie
                      kombinator, a niestety tutaj na taka jedynie ewentualnosc moge sie
                      przygotowac...
                      a tymczasem planujemy z przyjaciolmi biznec niewielki ale o tym na razie sza,
                      naprawde chcemy zeby wypalilo; (dodam ze w Polsce, wiec podwojnie (potrojnie?)
                      trudny temat);
                      tyle na razie, coz jeszcze? no, ucze sie angielskiego, choc opornie, bo wokol
                      sami obcokrajowcy albo chinczycy, a, bez urazy, oni maja bardzo ciezka wymowe
                      i czesto ich po prostu nie rozumiem, moze ludzie z ojczystym angielskim nie
                      maja tego problemu, a wy?
                      pozdrawiam,
                      Iwona
                      • Gość: Pysiek13 Re: Dom i zardzewiale idealy.i hindusi raz jeszcz IP: *.b.004.syd.iprimus.net.au 07.12.03, 11:25
                        Hey Yvona,

                        gratulacje, poradzilas sobie doskonale!!!
                        no nie, w Australii potoczny jezyk nie jest angielski, zapomnialas o
                        zeslancach? oni specjalnie znieksztalcali jezyk zeby odciac sie od Mother
                        England. a potem naplyw emigrantow tez zrobil swoje.
                        powodzenia zycze
                        • mojito Angielski i jego liczne odmiany. 07.12.03, 20:56

                          Yo! Iwona,

                          Gratuluje z powodu pracy i ogolnie. W moich doswiadczeniach jezykowych
                          w otoczeniu orientalnym bywalo, ze my wszyscy rozumielismy sie lepiej
                          niz uczacy nas nauczyciel.
                          Pamietam, ze zdesperowana nauczycielka zwrocila sie do mnie z zapytaniem:
                          What the hell he is talking about?
                          Student z Tajwanu opowiadal o nowo wybudowanej w Tajwanie fabryce motocykli
                          i ilustrowal to wokalnie :))).

                          Pozdrowionka i powodzenia,
                          mojito.
                          • yvona73pol i Noe ujrzal pierwszy promien slonca.... 08.12.03, 08:36
                            ...i zdumial sie nieslychanie, niedowierzajac, a jego szczescie nie znalo
                            granic (i do tej pory nie zna)...
                            witam wszystkich, (Noe to oczywiscie ja ;) dzieki Pysiek i Mojito za mile
                            slowa, a w ogole to bardzo podobala mi sie historyjka o dentyscie,
                            przeczytalam dopiero dzisiaj, niestety nie mam takiego dostepu do netu, do
                            jakiego dawnymi czasy przywyklam; rekompensuje sobie pogaduchami z nowymi
                            znajomymi, jakos dziwnie, gdzie nie pojade, to znajduje super ludzi, z ktorymi
                            doskonale sie rozumiem, czy to normalne? no, nie skarze sie, wrecz
                            przeciwnie....
                            a tymczasem, jak juz wspomnialam, radosc moja jest wielka i oby trwala, chodzi
                            oczywiscie o pogode, bo juz sie topilam... wiem, wiem, wybuchy na sloncu i te
                            sprawy, ale ja jestem stworzenie wybitnie cieplolubne i dlugotrwale showery mi
                            nie sluza, poziom serotoniny w zaniku;
                            tymczasem przemysliwuje nowy biznes, bede musiala podjac odpowiednie kroki,
                            drobne kroczki, ktore zaprowadza mnie i moich bliskich tam, gdzie byc
                            powinnismy; dosc enigmatyczne to wszystko, ale obiecuje relacje niebawem jak
                            tylko beda wialy pomyslne wiatry,
                            wiec do niebawem-rychlego zobaczenia,
                            Iwona
                            • Gość: Agata Re: i Noe ujrzal pierwszy promien slonca.... IP: 203.108.87.* 08.12.03, 09:35
                              Czesc Wam,

                              no nikt mi nie odpowiedzial na moje pytania, bo jakos tak niektorzy wpisy robia
                              od srodka.
                              Yvona, co wlasciwie Ty tu robisz? przepraszam za pytanie, czy Ty sie tu uczysz
                              czy na dorobku? wydawalo mi sie, ze Ty i francuski, chyba ze kolejne zdobywasz
                              jezyki obce? metoda podana na forum przez kogos jest uniwersalna, tez bym
                              chciala miec tyle boyfriendow zeby nauczyc sie jezykow przy okazji.
                              Gunter zaczales temat o hackers, czy masz cos wspolnego z komputerami? temat
                              istotnie ciekawy, nie wiem czy slyszeliscie ze najwiekszym wyzwaniem dla
                              hackerow z calego swiata sa wlasnie komputery Pentagonu, ktory jest chyba
                              najbardziej atakowanym serwerem na swiecie. niektorym nawet udaje sie odniesc
                              sukces. jednym z glosniejszych przypadkow byla sprawa trzech 16-letnich
                              hackerow z Chorwacji, ktorzy zlamali zabezpieczenia Pentagonu i dokladnie
                              zapoznali sie z tajnymi informacjami dotyczacymi dwoch baz rakiet atomowych
                              oraz centrum obslugi wojskowych satelitow szpiegowskich. sztuki tej, to
                              najsmieszniejsze dokonali korzystajac ze zwyklego komputera PC ktory stal w
                              szkolnej sali, uzywany do zajec z informatyki.
                              no tyle co my wiemy z gazet, ale ile bylo afer komputerowych o ktorych sie nie
                              mowi? tego my przecietni ludzie nigdy sie nie dowiemy.
                              no tyle, teraz kolejne pytanie na inteligencje. czy chodzicie do teatru? czy to
                              staromodne moze polecac teatr. ja wole teatr bardziej niz kino, jest bardzo
                              wymowne
                              pozdrawiam
                              • Gość: Gunther_0 zycie najlepszym teatrem.... IP: *.nsw.bigpond.net.au 08.12.03, 10:18
                                Witajcie pod wieczor,

                                witaj Yvonka, jak milo ze sie odzywasz. Ty widze jestes zahartowana dziewczyna,
                                poradzilas sobie i nie narzekasz. prawda jest ze troche ostanio padalo w
                                Sydney, burzliwie bylo, fakt, nawet w przenosni i w realu. cieszy mnie, ze
                                widzisz juz te promienie sloneczne, chociaz po mojej stronie Sydney ciagle
                                ponuro.
                                Agata, zaczalem temat o hackers tak ogolnie, a do komputerow to wrecz przciwnie
                                mam awersje ostatnio, powinny one nam ulatwiac zycie tymczasem roznie to bywa.
                                czym Ty sie ogolnie zajmujesz, masz takie biezace informacje na rozne tematy,
                                zadajesz pytania a sama o sobie wiele nie napisalas. wiesz forum jest zeby
                                sobie luzno pogadac.
                                spytalas o teatr , rzeczywiscie nie modne to pytanie, to raczej klasyka, kto
                                chodzi dzisiaj do teatru. W Sydney glosno o musicalu Lion King, bardzo dobra
                                aranzacja i bilety tez nie powiem kosztowne proporcjonalnie. ale jakies takie
                                klasyki jak np. Platonov widzialem ogloszenie po drodze na billboards, no to
                                nie wiem kto o tym ma pojecie.
                                ja ciagle usiluje wpasc w swiateczny nastroj ale jakos mi to ciezko idzie.
                                Amigo Mojito, hola, snieg pada u Was? niepokoi mnie ten export/import.
                                zacytuje tu Camus: do you know what charm is? charm is to have an answer YES
                                without asking any direct questions. a ja odwrotnie bym powiedzial: 'charm is
                                to hear answer NO without asking any direct questions'. no i jak mi tu ma byc
                                wesolo przed swietami i chyba skocze do pubu na jedego.
                                Asienko, slonko jak tam Twoj nastroj? nosimy? mysle ze nie gniewasz sie za te
                                wyglupy, takie mam nieraz odbicia. ale nosic Cie jestem dalej chetny, jesli
                                nie zyczysz sobie innego towarzystwa, tylko na wylacznosc, no problem! ja
                                jestem zgodny, mysle ze inne dziewczyny sie nie pogniewaja?
                                ja moze nie o teatrze bym prosil napiszcie co tu sie kupuje na prezenty.
                                codzinnie w pracy jakies party, podarunki male wieksze, co tu jest grane, a do
                                Swiat jeszcze troche.
                                no i mialbym pytanie do Ciebie Pysiek. dostalem wymowienie z Real Estate,
                                sprzedali mieszkanie ktore wynajmuje i mam 6 tygodni na wyprowadzke. polecisz
                                moze dobra dzielnice?
                                pozdrawiam wszystkich
                                • Gość: kangur Juz ze Szczecina IP: *.w3cache.pl / *.pl 08.12.03, 13:18
                                  Witam wszystkich z mroznego ale bezsniegowego jeszcze Szczecina!
                                  Widze,ze korespondencja narosla do rozmiarow niemozliwych dla mnie,uzywajacego
                                  kawiarenki do przeczytania!Musialbym chyba tutaj zamieszkac,a maja tylko
                                  kawe,lozek brak,Wszystko jest fajnie ,odwiedzilem juz kilka adresow od mojito i
                                  po kilku dniach popuscilem po raz pierwszy pasek,zauwazylem,ze w mroznych
                                  temperaturach kurcza sie nawet spodnie!Adresy wspaniele ale kontynuacja
                                  dalszych za tydzien gdyz dzisiaj w nocy jedziemy do Szklarskiej,jakis wyskok na
                                  piwo do Pragi,a w drodze powrotnej zachaczymy o Wawe.Swieta i Nowy Rok w
                                  Szczecinie.Kaszanka juz byla tez grana,mowie Ci Asiu,pycha.
                                  Koncze,pozdrawiam wszystkich,siadam teraz do sporej poczty,paaaaaaaaa
                                  • Gość: kangur Re: Juz ze Szczecina IP: *.w3cache.pl / *.pl 08.12.03, 13:26
                                    przepraszam za tego haka!!Okropnie to wyglada jak sie czyta,szczegolnie po
                                    wyslaniu,pzdr.
                      • Gość: Saba Re: Dom i zardzewiale idealy.i hindusi raz jeszcz IP: *.adsl.wanadoo.nl 08.12.03, 18:26
                        Czesc Yvona,
                        No i jak sie miewa ta para o ktorej pisalas?
                        A ja gdzies tam wyczytalam jeszcze, ze te aranzowane malzenstwa to swietnie
                        sie po slubie do siebie potrafia dopasowac, tj oczywiscie mam na mysli osoby
                        bedace w zwiazku malzenskim. Moze dlatego, ze rozwody nie sa za bardzo
                        powszechne, aprobowane, a moze dlatego, ze cala sila walcza o to, zeby im sie
                        powiodlo, skoro nie znaja innego zycia, to probuja z tego co im pisane zrobic
                        jak najlepszy uzytek?
                        Tak czy inaczej ja tam wole jednak MIEC wplyw na wlasne decyzje.
                        Wydaje mi sie, ze silna z ciebie dziewczyna i z latwoscia przystosowujesz sie
                        do nowych sytuacji. Odezwij sie jeszcze i napisz jak ci idzie i praca i nauka
                        jezyka na i oczywiscie ewentualny nowy biznes ;-)
                        Pozdrawiam
                        Saba
                        • Gość: Asia Ojjjjj Yogi :)) IP: *.jetstream.xtra.co.nz 09.12.03, 00:05
                        • Gość: Asia Ojjjjj Yogi :)) IP: *.jetstream.xtra.co.nz 09.12.03, 00:05
                          • Gość: Asia Re: Ojjjjj Yogi :)) tu cos jest napisane lol IP: *.jetstream.xtra.co.nz 09.12.03, 00:27
                            rane chyba mi sie raczki trzesa jak pomysle o tym noszeniu mnie i daltego te
                            dwa poprzednie posty bez tekstu polecialy
                            Yogi sloneczko ty moje jak ja bym mogla sie obrazic za to ze masz mni chec
                            swiat z wysokosci pokazac :) ot mam problem bo w pracy nie mam czasu na net a
                            w domu komp sie mi zawirusowal do tego stopnia ze nie moge wejsc na forum
                            niestety wiec poprostu nie mam kiedy pisac
                            ponoc w weekend jedna dobra duszyczka mi ma zrobic komp wiec moze bede mogla
                            sie czesciej tutaj pokazywac

                            tez jakos nie moge swiatecznego nastroju zlapac, tak naprawde to nieprzeopadam
                            za swietami, kupowanie prezentow to dla mnie meczarnia, nigdy niewiem komu i
                            co wiec odkladam to na ostatnia chwile a potem efekty wiadome

                            poznalam ostatnio 4 polskich marynarzy (sojac na ulicy przechodzili obok mnie
                            i cos mi sie wydalo ze po polskiemu szprechaja wiec ich zaczepilam i
                            zaprosilam na piwo, a co tam) Chlopcy plywaja na Star Princess, zalogi 1200 i
                            2800 pasazerow , 17 dekow i wogole olbrzym , jeden z tych milych rodakow
                            zaprosil mnie do obejrzenia wiec wybieram sie 31 bo maja tu wlasnie wrocic.
                            Jakby nie bylo milo bylo spotkac rodakow, i tak sobie pomyslalam ale by bylo
                            milo jakbym tak mojego przyjaciela Yogi spotkala, porwal by mnie na rece i
                            odtanczylibysmy taniec wojownikow a potem bysmy sie przed gajowym ukryli :)

                            Teraz zaczynam bardzo powazny temat, a mianowicie kupilam ostatnio rozowe
                            winogrona kalifornijskie zreszta, w sklepie sobie sprobowalam wydawaly mi sie
                            calkiem dobre w smaku, poniewaz lubie winogrona zafundowalam sobie spora ilosc
                            coby sie najesc do syta, zjadlam kilka gronek i wieczorem czytajac ksiazke w
                            lozeczku polozylam sobie galazke na kolderce coby sobie podjadac czytajac.
                            Po zjedzeniu kilku jakos zaczelo mi sie dziwnie robic, po kilku nastepnych
                            pomyslalam ze chyba cos ze mna nie tego bo mi winogrona przypominaja
                            wieprzowine, bedac nipoprawnym lakomczuchem zjadlam jeszcze ze 3 i moj organiz
                            zaczal sie gwaltownie domagac zebym przestala jesc, wzielo mnie jakowes
                            obrzydzenie ktorego nie moglam sie pozbyc

                            przez kilka dni winogrona lezaly sobie w kuchni na paterze a mnie za kazdym
                            razem jak obok nich przechodzilam robile sie niedobrze, wiec po paru dniach
                            wyladowaly w koszu
                            przez 2 tygodnie zapach smazonego bekonu przyprawial mnie o mdlosci (mam
                            nadzieje ze w tym momencie nikt nie mysli ze jestem przy nadziei hihihi)
                            ostatnio chyba mi troszke przeszlo ale ani bekon ani winogrona mnie juz nie
                            pociagaja
                            doszlam do wniosku ze owe winogrona musialy byc genetycznie zmodyfikowane i z
                            jakiegos powodu dodane swinske geny - nie wiem ile w tym co sobie
                            wykombinowalam jest racji, ciekawa jestem czy ktos inny mial podobne odczucia
                            przy spozywaniu takich czy innych produktow ktore mialy zupelnie inny smak niz
                            to onegdaj bywalo

                            jak by nie bylo Genetycznie modyfikowanej zywnosci mowie NIE, i
                            kalifornijskich winogron juz sie nie tkne

                            pozdrawiam Was wszystkich cieplutko a juz mojego misia najcieplej :)
                            • Gość: Gunther_0 Re: Ojjjjj Yogi :)) tu cos jest napisane lol IP: 61.88.129.* 09.12.03, 03:16
                              Witajcie wszyscy i witaj Asiu,

                              Ty chociaz rozchmurzasz mi moje horyzonty choc troche!!!
                              no i Bron Boze zadnych swinskich winogron mi nie spozywaj, jeszcze sie otrujesz
                              i wpadniesz w spiaczke i bede musial Cie budzic jak Spiaca krolewne, no
                              tego...nie bez malej przyjemnosci :))))))

                              z prezentami mam problem, od znajomych dostaje ciagle to samo tzn. stary patern
                              skarpetki, czekoladki, perfumy, maskotki od milusinskich, dlugopisy,
                              kalendazryki, alkohol. a w pracy to juz kompletnie nie wiem. oni troche sie
                              znaja lepiej to robia sobie rozne wyglupy np. panience w recepcji kupili Barbie
                              doll. w shoppingach pokazala sie polska ekipa, sprzedaja polskie oryginalne
                              bombki szklane na choinke. sa pieknie recznie malowane i mozna nawet poprosic,
                              na miejscu wymaluja imie albo dedykacje. mysle ze to bedzie niezly prezent do
                              pracy?
                              Pysiek, no nie ukrywaj sie, sorki, pokaz no Pysiek troche..
                              Ty jestes tu troche oblatana lokalnie, porady potrzebuje z mieszkaniem, odezwij
                              sie. nie mow ze jestes taki pracus. OK no dobra tego widze, ze jestes
                              pracowita, ale chwilke znajdz i stuknij tu cos czasem, he?
                              pozdrawiam
                              • mojito Zupelnie dobrze sie macie - cieszy mnie to. 09.12.03, 03:48

                                Hola Amigos,

                                Przestalo padac, wyszlo slonce, na horyzoncie tecza, mili ludzi dookola,
                                radosny entuzjazm Iwony slychac az tu, na wschodnim wybrzezu. Bardzo to mile.

                                Asiu, sprawy kalifornijskich winogron staram sie nie brac osobiscie.
                                Staram sie, staram ale nie jest latwo.
                                Ja osobiscie spozywam kalifornijskie winogrona w plynie. Winnym. Chociaz
                                sam nie wyciskam. To bardzo sympatyczne, ze rozpijasz naszych marynarzy.

                                Gunther, na razie zawiesilem proby wejscia ze sniegiem w lecie na rynek
                                australijski. Jak widzisz po wybranym towarze eksportowym i czasie
                                latwe rzeczy mnie nie interesuja. Ale to na chwile tylko poniewaz snieg
                                nieeksportowy obecnie.
                                Do baru wchodzi Eskimos i zamawia podwojna whisky. Z lodem?- pyta barman.
                                Tylko bez przesady - odpowiada Eskimos.

                                Kangur, milo mi, ze moje szczecinskie sugestie podobaly sie Tobie.

                                Agato, Twoj egzamin na inteligencje oblalem. Teatr, teatr cos mi to mowi...
                                Dawno nie bylem. Do kina tez rzadko zagladam. W lecie w kraju chodze
                                czesciej niz tutaj. Zeby bylo smieszniej na amerykanskie filmy.

                                Pysiek/Boss,
                                :)))).

                                Sloneczne pozdrowionka poniedzialkowe,
                                mojito.
                                • Gość: Asia Re: Zupelnie dobrze sie macie - cieszy mnie to. IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 09.12.03, 06:53
                                  mojito

                                  kurcze Ty znowu nie badz taki lokalny patriota, widze ze wogole nie
                                  potraktowales mojej wypowiedzi powaznie ino zaraz sie starasz nie obrazac, toc
                                  to byla szczera prawda co napisalam i nie mowie ze wszystkie kalifornijskie
                                  gronka i gronkowce sa takie same ale te byly paskudne, ja moge jeszcze jakas
                                  wieprzowinke np w galarecie i jakies winogronka obok itd ale dwa w jednym to
                                  ja nawet szamponu z odzywka nie tego

                                  Ty to zawsze wyjscie znajdziesz ze tez mnie do glowy nie przyszlo zeby zamiast
                                  winogron to plynnie sie raczej degustowac, biore Twoja rade do serca i od
                                  dzisiaj tak wlasnie bedzie, no nie zeby do tej pory tak nie bylo hihihihi

                                  marynarzy rozpijam?? kurcze o juz za duzo powiedziane, po 2 piwka na glowe co
                                  to dla marynarza, zreszta spragnione chlopaki byli a wiadomo jak jest z
                                  groszem,, no i czasu na wiecej niestety nie mialam bo to byl moj lunch break i
                                  pozniej musialam duzooooo gumy mietowej coby nie wanialo w pracy choc oczka i
                                  tam mnie sie swiecili

                                  Yogi ten pomysl z bombkami troche kruchy ale jak bedziesz uwazal to swietny,
                                  ciesze sie ze choc troche rozswietlam twoje spojrzenie na ten piekny swiat,
                                  choc chyba raczej nie potrzebujesz bo poczucia chumoru Ci nie brak, jak juz
                                  Pysiek Ci poradzi gdzie masz sie przeniesc to daj znac zeby Bubu wiedzial
                                  gdzie ma swoje kroki kierowac i coby nie zabladzil na tej olbrzymiej
                                  przestrzeni,
                                  a tak wogole kochani to kiedy sie na jakas lampke wigilijna umawiamy? o jakies
                                  jednej porze moze jakies jajko popijane kalifornijskim sokiem winogronowym
                                  albo innym

                                  o kaszance to ja juz wspominac nie bede bo mnie tesknota zzera a tu co jakis
                                  czas co poniektorzy na zlosc wspominaja jakies pychotki ,, miejcie litosc
                                  ludziska bo na mojej bezludnej wyspie polskiego jadla nie uwidzisz chyba ze
                                  sobie sama zrobie

                                  ciesze sie bardzo ze wszyscy w dobrych nastrojach, coprawda numbat i wombat
                                  gdzies zagineli,, ale na takiej przestrzeni pewnie latwo sie zapodziac na
                                  troche i liczyc udka gdzies na jakies plazy popijajac dobrze schlodzonym
                                  winkiem i nie wiadomo jakie inne fanaberie jeszcze,, no coz ludziom przes
                                  swietami rozne pomysly do glowy przychodza ale miejmy nadzieje ze zagubieni
                                  sie wkrotce odnajda

                                  tym optymistycznym akcentem pozdrawiam do nastepnego klikniecia, a Yogi jakby
                                  mnie wzial na rece to by caluska w czolko dostal :)

                                  papuski
                                  • Gość: Agata Re: Zupelnie dobrze sie macie - cieszy mnie to. IP: *.lnk.nexon.com.au 09.12.03, 08:47
                                    Czesc Wam wszystkim, rzeczywiscie wspanialy nastroj tu zapanowal,

                                    ja bede drazyc, latwo sie nie poddaje. Mojito elegancko wybrnales z testu na
                                    inteligencje, ja chce wiedziec jednak konkrety, czy rzeczywiscie teatr Was nie
                                    interesuje? nikt nie chodzi nawet czasem? Gunter Ty cos wspomniales o Platonow,
                                    ta sztuka akurat troche przestarzala, nie wiem czemu akurat w Sydney
                                    wystawiaja. Widzicie w Polsce do teatru sie chodzi.
                                    Asia, co do Twoich genetycznie przerabianych winogron, to mysle ze pomalu
                                    musimy sie przyzwyczajac. czy my wiemy naprawde co my jemy? nawet jesli
                                    napisane ze nie jest modifikowane, to czy wierzysz? przeciez wszystkie choroby
                                    maja podloze gentyczne, niezaleznie od tego czy sa dziedziczone, czy tez
                                    powstaja pod wplywem czynnikow srodowiskowych.
                                    nie wiem czy odladaliscie film "Gatacca" gdzie jego bohater nie moze uczciwie
                                    spelnic swoich marzen zawodowych, bo jego kod genetyczny nie jest dostatecznie
                                    doskonaly. na internetowej stronie panstwa Gatacca znalazla sie zeszta
                                    kontrowersyjna majaca pobudzic wyobraznie gra, pt"zaprojektuj sobie dziecko".
                                    tak daleko posunieta inzynieria genetyczna jest na szczescie jeszcze
                                    niemozliwa, ale dane o genach moga juz byc wykorzystywane niezgodnie z prawem
                                    na przyklad przez firmy ubezpieczeniowe. w Holandii byl przypadek ze firma
                                    odmowila ubezpieczenia zdrowotnego osobom u ktorych wykryto gen odpowiedzialny
                                    za zbytnie odkladnaie sie cholesterolu. to juz nie fikcja kochani, to moze
                                    nastapic juz calkiem niedlugo.
                                    pozdrawiam
                                    • Gość: Asia SOS SOS SOS SOS IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 09.12.03, 09:53
                                      kochani szukalam juz tu fachowcow w roznych dziedzinach i zawsze znajdowalam,,
                                      teraz tez potrzebuje pomocy i to Informatyka niech sie jakas dobra dusza do
                                      mnie odezwie na GG np moj nr 4339471 :))))) z gory dziekuje


                                      Agatko droga Agatko

                                      test na inteligencje??? o roznych testach juz slyszalam ale zeby chodzenie lub
                                      nie do teatru moglo byc wykladnia na inteligencje czlowieka - tego jeszcze nie
                                      slyszalam

                                      powiadasz w Polsce sie chodzi do teatru
                                      • Gość: Pysiek13 Re: SOS SOS SOS SOS IP: *.b.002.syd.iprimus.net.au 09.12.03, 11:33
                                        Asia, napisz jak problem, nie mam czasu za duzo, ale napisz moze umiem pomoc?

                                        Cheers
                                      • Gość: Saba Re: SOS SOS SOS SOS IP: *.dsl.hccnet.nl 09.12.03, 13:07
                                        Gość portalu: Asia napisał(a):
                                        czy ci ktorzy czasem chodza sa
                                        > bardziej inteligentni od tych ktorzy nie chodza???

                                        Asiu, widze, ze kompletnie sie nie znasz na psychologii marketingu ;-)
                                        Agata ewidentnie daje do zrozumienia, ze tu chodzi o utozsamienie sie z pewna
                                        wybrana grupa, chodzenie do teatru w pewien sposob kwalifikuje nas do grupy
                                        ludzi, ktorej zainteresowania siegaja ku wyzszemu poziomowi intelektualnemu, bo
                                        literatura i teatr do takowej sie zaliczaja. Nie ma to nic wspolnego z
                                        inteligencja poszczegolnych czlonkow grupy, ani ich rzeczywistym poziomem
                                        kulturalno-intelektualnym. W tym przypadku zalatuje tu raczej snobizmem i
                                        checia bycia oryginalnym, przez co lepszym, ciekawszym..
                                        Prawdziwi wielbiciele teatru nie afiszuja sie swoimi zainteresowaniami, nie
                                        oglaszaja na prawo i lewo jak to chodza do teatru dajac tym samym do
                                        zrozumienia, ze z intelektualnego punktu widzenia sa lepsi od ludzi, ktorzy
                                        swoj wolny czas wola spedzic np na korcie tenisowym..
                                        a fe!
                                    • Gość: Saba Re: Zupelnie dobrze sie macie - cieszy mnie to. IP: *.dsl.hccnet.nl 09.12.03, 12:14
                                      Agato,
                                      Jesli cie interesuje teatr to nie krepuj sie, opowiadaj! Na pewno wielu chetnie
                                      poczyta o twoich glebokich wrazeniach wyniesionych ze spektaklow.. no i
                                      oczywiscie o galopujacym poziomie twojej inteligencji, bo domyslam sie, ze
                                      dzieki czestym wizytom w teatrze figurujesz juz jako honorowy czlonek Mensy.

                                      A tak na serio to w teatrze ostatni raz bylam kilka miesiecy temu, ale nie na
                                      sztuce, ale na operze, opery ogladam regularnie i z mila checia, bo mam pewna
                                      slabosc do wspomnien, a opera kojarzy mi sie z oswiadczynami mojego obecnego
                                      meza ;-))
                                      A teatr jako taki uwielbiam i przed wyjazdem czesto bywalam i w Starym i
                                      Bagateli i STU, pamietam jak czasem pekalam ze smiechu z Peszka, Grabowskiego
                                      czy Stuhra, jak zachwycalam sie nad Anna Dymna, Dorota Segda, a potem na
                                      martini do Maski, gdzie mozna bylo spotkac i pogadac z aktorami.. Ale tego sie
                                      nie da przeniesc ze soba do innego kraju..

                                      Pozdrowienia
                                      Saba
                                • Gość: Pysiek13 Zorganizowany przemyt kielbasy mysliwskiej IP: *.b.002.syd.iprimus.net.au 09.12.03, 11:30
                                  Witajcie wieczorowo,

                                  Agata widze, ze stosujesz metode kij w mrowisko.
                                  Ok, zgodze sie ze jestem niedouczona, nie udzielam sie kulturalnie, nie chodze
                                  do teatru, czasem do theatre, jak ktos mily przyniesie bilety, czasem jakis
                                  zwariowany koncert, czytam ksiazki i to mi absolutnie wystarcza. nie bardzo
                                  wyczuwam do czego Twoje drazenie tematu zmierza. czy przeprowadzasz ankiete
                                  pod tytulem: wplyw emigracji na poziom intelektualny czlowieka przecietnego?

                                  nie zgodze sie natomiast, ze Platonov jest przestarzaly. to tytul dramatu
                                  geniusza Chechova, znawcy duszy rosyjskiej, a wiec i slowianskiej. U Chechova
                                  wszystko jak na dloni: po zapuszczonym parku zadluzonego majatku przemykaja
                                  sie zasuszone dziewice, ciotki rezydentki, bardzo stare panny na wydaniu,
                                  zeswirowany hrabia i cala tegotypu XIX wieczna menazeria. Chechov, Turgieniev,
                                  Ivan Gogh, Gogol, Dostojevski i Pietia Goras, ani spojrzeli w kierunku modnej
                                  wtedy francuskiej prozy. zajeli sie tym, co jak stara zardzewiala karuzela
                                  wirowalo wokol nich. dramat rosyjski Agata, to zelazny filar swiatowego
                                  teatru, bo nie starzeje sie w ogole. nie pisz wiec, ze temat nieaktualny.

                                  Kangur,
                                  doskonale, ze sie odzywasz! pisz jak najwiecej co porabiasz i w szczegolach co
                                  zwiedzasz i w jeszcze dokladniejszych szczegolach - co jesz. temat jeszcze do
                                  niedawna byl prohibited i stanowil pewne zagrozenie, ale obiecalam Asi, ze
                                  zajme sie zorganizowanym przemytem kielbasy do NZ i to pewnie ja troche
                                  uspokoilo. akcja transportu juz opracowana, kielbasa bedzie przeslana na
                                  lotniach zeby zmylic radary i customs, przy uzyciu paru kolegow z paszportami
                                  NZ i mojego psa. ten ostani na wypadek wpadki moze dowody winy po prostu
                                  skonsumowac.
                                  Asia nie martw sie, jak nas zamkna, to chociaz bedzie dosc czasu zeby wreszcie
                                  porozmawiac i opracowac Twoja website do perfekcji :)))

                                  Gunter, kazda zmiana to dobra zmiana, moze byc na lepsze :)))
                                  dostales wymowienie? oh, well, zdaza sie, napewno cos ladnego znajdziesz.
                                  ladne dzielnice niekoniecznie sa drogie, najlepiej to szukaj blisko pracy,
                                  albo na trasie pociagu. Leichhardt jest Ok, wloska dzielnica, mila atmosfera,
                                  coffee shops otwarte do rana, Balmain, Rozelle bardzo ladne, pachna morzem,
                                  blisko do City, wszystkie nadmorskie beda drozsze, masz chwilke? zajrzyj do
                                  Internet, nie wiem czy szukasz tanio. bardzo tanio beda dzielnice zachodnie,
                                  ale daleko od City. jestes tu juz jakis czas, to napewno sie orientujesz.
                                  od pracusia Gunter prosze mnie tu nie przezywac, potrafie luniuchowac tez, ale
                                  jak cos robie to juz robie i lubie skonczyc, a tu tylko 2 tygodnie mi
                                  zostalo!!! nie mam za duzo czasu...

                                  Mojito,
                                  Boss dziekuje serdecznie za pozdrowienia, dostal nawet reise fieber jak mu
                                  pokazalam na Internet plaze Rio! ja wyjezdzam 27 grudnie i wracam okolo 20
                                  stycznia, mysle wiec ze wysle Boss by email przed samym Nowym Rokiem, a jego
                                  personalne rzeczy zalacze jako attachement. napisz czy to jest OK?
                                  Twoja obietnica dostawy sniegu poprawila znacznie wizje wymarzonych White
                                  Christmas, wyobrazam sobie jak moj swierk bedzie pieknie wygladal!!! obiecuje
                                  ze wysle zdjecie, jak tylko snieg dotrze...:)))))
                                  a skoro ban na temat dobrego jedzenia zostal podniesiony, moze przeslesz jakis
                                  fajny dobry przepis, przy uzyciu microwave? moze byc z wykorzystaniem soku z
                                  tych nieszczesnych winogron. chyba tylko Ty jeden tak gorliwie pzreczytales
                                  instrukcje, wiec jestes pewnie more experienced. jajek faszerowanych nie bede
                                  robic na Swieta, wybacz Asia, mimo, ze koledzy ochoczo zadeklarowali sie z
                                  krojeniem skorup. musze wymyslic cos innego.
                                  wracam do pracy dosc leniuchowania
                                  pozdrawiam



                                  • Gość: Saba Re: Zorganizowany przemyt kielbasy mysliwskiej IP: *.dsl.hccnet.nl 09.12.03, 13:11
                                    Pysiek!
                                    Nastoletnia siostrzenice tak sama w domu zostawiac?

                                    ;-)

                                    Gr.
                                    Saba
                                  • Gość: Agata Re: Zorganizowany przemyt kielbasy mysliwskiej IP: 203.220.59.* 10.12.03, 00:46
                                    Czesc Wam,

                                    lubie kij w mrowisko, ale Ty Pysiek tu sie nie popisalas. nie potrafisz
                                    uzasadnic nawet czemu ten Platonow taki aktualny, co maja zasuszone ciotki do
                                    wspolczesnosci? no i nikt z Was intelektualistow nawet nie zauwazyl jaka kaczke
                                    wstawilas, ha ha..
                                    jestem w Sydney, ale tymczsowo tylko, zeby napisac cos o sobie, do snobow sie
                                    nie zaliczam Saba. dobrze ze chociaz szczerze napisalas, co stracilas po
                                    wyjezdzie z kraju.
                                    nie usiluje tu sie wywyzszac, zostalam zaproszona na seminarium w Sydney
                                    University. poznalam i podziwiam tu wielu ludzi i przyznam, ze jestem milo
                                    zaskoczona. myslalm ze Australia pozostaje w tyle, za Europa i tu mile
                                    rozczarowanie.
                                    niedobre tylko mam wspomnienia z obiadu, gdzie nas zaproszono w Slver Spring,
                                    ale to moze przydarzyc sie wszedzie.
                                    wracam do Polski przed Swietami.
                                    pozdrawiam
                                    • Gość: Pysiek13 tylko dla Agaty IP: *.dewr.gov.au / 165.12.252.* 10.12.03, 02:20
                                      Witaj Agata,

                                      w restauracji Silver Spring najlepsze danie, to danie client do myslenia...

                                      rzeczywiscie nie rozpisywalam sie zbytnio, bo temat delikatny, nie lubie pisac
                                      negatywnie, a juz szczegolnie negatywnie o kobietach. ale jak tak bardzo lubisz
                                      dyskusje...
                                      Platonov, nie bardzo pamietam, ale byl chyba nauczycielem wiejskim, dobrze
                                      zapowiadajcym sie studentem, ktory skonczyl jako rutynowy wyjadacz, bozyszcze
                                      kobiet, pijak i wreszcie trup. rowniez dobrze sie moge mylic, z przepracowania
                                      mozg moj nie funkcjonuje najlepiej. w dramacie wystepuje wiele osob jako jego
                                      tlo, ale najwazniejsze sa kobiety. nie byloby dramatu jednak gdyby nie to, ze z
                                      niewiadomych powodow, wszystkie kobiety pragna tego bezczelnego zalosnego
                                      komedianta, pozbawionego zupelnie uczuc. a dlaczego problem aktualny? bo jest
                                      pokazany tam problem kobiecej duszy, ktora jest czesto zagadka dla niej samej,
                                      cos ciagnie niektore panie do stracencow i wykolejencow. moze kobiece serce
                                      potrzebuje atawistycznych podniet i jak indianski wodz woli tropic zwierzyne,
                                      niz kupic ja w sklepie miesnym?
                                      Agata, obecnie niektore kobiety, podkreslam NIEKTORE, zabiegaja o wzgledy
                                      nieciekawych facetow, ktorym organizuja swietne warunki zycia za wszelka cene,
                                      zakladajac ze milosc potrafi zmienic panow zle nawyki. a panowie, NIEKTORZY
                                      panowie na krotkich nozkach zachowuja sie jak Platonov, choc nie ma to zadnego
                                      wytlumaczenia.
                                      chyba zgodzisz sie ze mna ze temat dalej aktualny? chociaz pod koniec drama
                                      ktoras z pan zastrzelila Platonov, bo wystawil ja do wiatru, co na obecne
                                      warunki pewnie wykluczone.
                                      Agata zycze milego zwiedzania, dalej nie wiem co wlasciwie tu robisz, jakie
                                      seminars? ale wolna wola, jak masz ochote napisz.
                                      pozdrawiam
                                      PS nie wiem co jest kaczka.
                                    • mojito Lekko zaniepokojony mojito do Agaty. 10.12.03, 08:34
                                      Gość portalu: Agata napisała:

                                      " nikt z Was intelektualistow"

                                      Witaj Agato,
                                      Poczatkowo nie zauwazylem tego sformulowania. I teraz nie wiem, czy
                                      moze mnie tez przykrylas tym intelektualnym parasolem.
                                      W kazdym razie bardzo bym nie chcial. Nie lubie tego okreslenia w
                                      odniesieniu do siebie. To znaczy Ty masz prawo do swoich opinii
                                      ale ja chce zarejestrowac swoja zdecydowana niechec do bycia tak okreslanym.
                                      Pocieszeniem dla mnie jest to, ze sie nie znamy poniewaz nikt z moich
                                      znajomych tak mnie nie okresla. Nie chce wiec tworzyc precedensow.
                                      Skad takie okreslenie moglo Tobie przyjsc do glowy? Absolutnie nie sadze
                                      aby to wynikalo z moich postow. Intelektualista dla mnie nie brzmi dumnie.
                                      Brrrr...
                                      Pozdrawiam pozostajac lekko zaniepokojony,
                                      mojito.

                                  • Gość: Numbat Re: Zorganizowany przemyt kielbasy mysliwskiej IP: *.goldcoast.qld.gov.au 11.12.03, 04:40

                                    ach pomyslem...zeby wsadzic "kij w mrowisko", tak tylko troche:))
                                    bardzo dawno temu:))) w innej epoce ,w pewnym nadobnym teatrze
                                    ktory nazywa sie Teatr Narodowy - przeczytalem "Mistrza i Malgorzte"
                                    to nie bylo wydanie- ktore wydal PIW (wtenczas) to byla troche inna
                                    wersja.Dusza rosyjska, Hym...duzo mozna byloby ciagnac o tej sprawie.
                                    \ Pozniej kiedy juz przewedrowalem kupe przestrzeni ziemskiej....
                                    inne kultury...kraje ...kontynenty, stwierdzilem ze w wielu wypadkach dusza
                                    rosyjska to smutna dusza, dusza cierpiaca za....ludzkosc -bez sensu.
                                    Przeciez mimo duszy slowianskiej istnieje fenomenalna ilosc roznych dusz-
                                    Kwestia patrzenia na swiat...podroze i zobaczenia innych dusz.
                                    To tak na marginesie. W rzeczywistosci- swiat jest o wiele bardziej dramatyczny
                                    i piekny niz to sie najwspanialszym teatrom wydawalo.
                                    i oczywiscie zgadzam sie ze... kielbasa w stylu zasuszonej sztuki moze byc
                                    jak najlepsza odtrutka na zly teatr...i zla literature,:)))
                                    pozdrawiam wilebicielki...
                                    i wielbicielow zasuszonej myslwskiej
                                    kielbasy:)))
                                    • Gość: Pysiek13 dusze.... IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 11.12.03, 05:36
                                      Witaj Numbat,

                                      tak to wszystko metnie opisales ze nic z tego nie rozumiem, wybacz...ale do
                                      czego Ty wlasciwie zmierzasz? Babcia moja (zreszta nauczycielka) zawsze mi
                                      tlumaczyla, ze ma byc poczatek, rozwiniecie i zakonczenie...
                                      Numbat napisal:
                                      > "dusza rosyjska to smutna dusza, dusza cierpiaca za ...ludzkosc -bez sensu "
                                      nic bardziej blednego, wybacz ale 'bez sensu' jest to co napisales. cos tu
                                      chyba Ci sie pomieszalo, nie gniewaj. wsrod Polakow jest dziwna opinia o
                                      Rosjanach, naogol negatywna, a sa to bardzo dobrzy, serdeczni ludzie i cierpia
                                      jak kazdy inny narod. moge cos na ten temat powiedziec, bo moja wspomniana
                                      Babcia byla Rosjanka wedlug Polakow, Polka wedlug Rosjan, a serce zostawila tam
                                      gdzie sie urodzila.
                                      napisales jeszcze: 'duzo mozna byloby ciagnac o tej sprawie' wiec ciagnij,
                                      zachecam serdecznie, chcialabym zobaczyc jak to Ci wyjdzie :)))
                                      pozdrawiam
                                      • Gość: Numbat Re: dusze....dzisiaj wypije toast za zdrowie dusz IP: *.130.240.220.lns02-wick-bne.dsl.comindico.com.au 12.12.03, 03:29
                                        Pysiek....)))
                                        usmiechnij sie do zycia. Ja wcale nie atakuje Rosjan( moj przyjaciel ma
                                        wspanial dziewczyne z Rosji)....chodzilo mi o pewne inne sprawy.(uwielbiam
                                        rosyjska muzyke..kiedy podleje cialo winkiem jade do znajomego i jego
                                        dziewczyna wlacza najwspanialsza muzyke rozyjska...spiewamy wtenczas
                                        roznymi jezykami...a ta dziewczyna nocna pora czyta nam po rosyjsku
                                        najwspanialsza poezje i proze rosyjska...sama kiedys powiedzial ze
                                        dusza rosyjska jest smutna....moze historia...moze zycie...(co wcale nie
                                        oznacza ze smutna dusza to dusza negatywna...jak wiesz w literaturze i zyciu
                                        czesto zdazaly sie smutne dusze, ale byly to piekne dusze:)))
                                        Moze gdybysmy wypili "tone" czerwonego winka ,wtenczas pewnikiem
                                        zrozumialabys jak dusza moze cierpiec:))) szczegolnie po czerwonym winku...
                                        jezli chodzi o tzw. pomieszanie to wyobraz sobie ze, sam juz nie wiem
                                        gdzie egzytuje pomiedzy: lodowcami Alaski. falami Rafy Koralowej, buszem
                                        gdzie Aborgeni maj swoje odwieczne tajemice...wiec widzisz wszystko
                                        moze byc inaczej( wybacz nie jestem teoretykiem...a racze4j parktykuje zycie
                                        cala piersia)....a tak na marginesie ja dzialam wsrod roznych wyznan, kultur,
                                        wiesz ja wedruje pomiedzy 10 wiekiem a 25 wiekiem ludzikej cywilzacji.
                                        W sumie nie wiem gdzie jeszcze zawedruje, pewnikiem nastepny etap bedzie
                                        New Zeland ...gdzie chce zobaczyc jak Oni beda robili realizacje nastepnej
                                        wersji "King-Konga"
                                        serdecznie pozdrawiam
                                        ps...dzisiaja po rosyjsku mamy spotkanie
                                        badzie plywanie w basenie...jakies rosyjskie bliny
                                        troche poezji....i marzen....ach zycie zycie

                                        ps. ciesze cie ze mailas babcie nauczycielke...ale najwszpanialszym
                                        nauczycielem....jest li tylko zycie:)))) i przezycie
                                        • Gość: Pysiek13 Re: dusze....dzisiaj wypije toast za zdrowie dus IP: *.a.005.syd.iprimus.net.au 12.12.03, 12:02
                                          Numbat :)))
                                          usmiecham sie i usmiecham do zycia, no probs ;)))
                                          sympatycznie tu wszedles: kobiety, wino, spiew...hm i to ma byc wytlumaczenie?
                                          Ok dajmy spokoj, najwazniejsze ze jestes szczesliwy i pasjonujesz sie tym co
                                          robisz.
                                          passion makes the world to go round,
                                          love just makes it a safer place
                                          pozdrawiam serdecznie
                                          • Gość: Numbat Re: dusze....dzisiaj wypije toast za zdrowie dus IP: *.128.240.220.lns02-wick-bne.dsl.comindico.com.au 16.12.03, 03:44
                                            Witajcie wszyscy, wpadlem na chwile ( zdaje sie bedziemy mieli cyklon)...
                                            w niedziele od oceanu w kierunku ladu widac bylo przesuwajcy sie "maly "
                                            cyklon...a wlasciwie dwa....o 3 po poludniu ulewa, ogromny wiatr
                                            i caly horyzont prawie tak ciemny jak noc...dzisiaj szykuje sie podobna
                                            sprawa..
                                            Pysiek wyszperalem cos takiego...

                                            "Book knowlege is very diffrent
                                            from the education which
                                            you gain at The University Of Life "

                                            serdecznie i cieplo pozdrawiam wszystkich.
                            • vikcs_nyquil Re: Ojjjjj Yogi :)) tu cos jest napisane lol 07.01.04, 01:22
                              napedzam numerek
                        • yvona73pol Re: Dom i zardzewiale idealy.i hindusi raz jeszcz 09.12.03, 12:42
                          hej, Saba,
                          jesli chodzi o pare polsko - hinduska, to ma sie dobrze, ale ostatnio nie mam
                          wiesci; ten chlopak jest fajny, ale niestety jego problem alkoholowy sprawia,
                          ze niestety, gdyby nie ugodowosc jego partnerki, to nie byloby wesolo, zyja
                          troche z dnia na dzien, taka bohema, no i sami sie wybrali; a jesli chodzi o
                          te aranzowane to za wesolo nie jest, na przyklad jego brat jest "zaaranzowany"
                          od pieciu lat i tak dalece sa sobie obcy z zona, ze mysla powaznie o
                          rozwodzie, zero bliskosci; inne pary jakos ciagna, ale zona nie ma lekko,
                          typowa rola kury domowej, nawet jak pracuje, domowe obowiazki wylacznie jej
                          domena, przynosi kapcie mezowi, gotuje, sprzata itp. wiec nie jest to rozowe;
                          co do sily..., hm, coz, nie wiem na ile jestem silna faktycznie, a na ile
                          zaleze od innych i okolicznosci, chyba jednak wszystko jest wymieszane;
                          potrzeba mi bardzo bliskich, ale zawsze mam szczescie trafiac na super ludzi i
                          duzo wsparcia, to mi dodaje energii, jak zreszta wiekszosci ludzi, jak sadze...
                          a co do biznesu, to wystartuje w styczniu, ja sie tu przygotowuje jak moge, od
                          strony technicznej to raczej moi wspolnicy dzialaja w Polsce, aj tu mam
                          jednoosobowa burze mozgu, ustalam reozne rzeczy, konkrety itp. no i
                          przygotowuje podwaliny pod "produkcje" towaru - rzemieslinctwo artystyczne,
                          tak z grubsza mozna to nazwac, no i tak zycie sie toczy, wreszcie pod
                          promieniami slonca i w otoczeniu wielu ciekawych ludzi, tudziez przyrody i
                          innych przyjemnych i mniej przyjemnych spraw, generalnie nie moge narzekac, no
                          chyba ze mnie ktos/cos wyprowadzi z rownowagi...
                          pozdrawiam i do rychlego,
                          Iwona
                          • mojito Australia - dobra prasa. 09.12.03, 15:23

                            Hi Aussies,
                            Macie bardzo dobra prase. Dzisiejszy Financial Times ma wkladke o Australii.
                            Special report: Spotlight on a multicultural economically strong and
                            confident country.
                            Gunther Amigo - to od czasu gdy wrociles do pracy :))). Dowiedzialem sie tez,
                            ze Concord Oval to za daleko dla Ciebie aby wynajac mieszkanie.
                            Slonecznie Was wszystkich pozdrawiam wracajac do pogoni za oslabionym
                            w stosunku do euro dolara,
                            hasta la vista,
                            mojito.
                            • Gość: Gunther_0 Re: Australia - dobra prasa. IP: 61.88.129.* 10.12.03, 03:42
                              Witam wszytkie Panie, witaj Amigo,

                              to Ty czytujesz Financial Review Amigo, widze ze jestes up to date :)
                              dzieki za uznanie, ale wiesz mojego wkladu ;) to tak niewiele jeszcze.
                              interesujacy statement about strong and confident country, no no, ciekawe jaki
                              wplyw na to maja braki w tegorocznym budget i zaginione miliony?
                              czy ten Concord Oval cos mi ma tu zasugerowac Amigo, nie bardzo zrozumialem
                              Twoj przekaz. ja osobiscie wolalbym mieszkanie z widokiem na park, plaze itd,
                              nie stac mnie jednak na drogie apartamenty, a slowo sie rzeklo, usiluje wiec
                              przycumowac moja lodeczke gdzies w poblizu, ale nie za blisko. szanuje privacy.

                              Asia,
                              jak tam samopoczucie? masz wirusa mowisz, to bardzo powazna choroba,
                              specjalista musi tym sie zajac.
                              popieram Cie absolutnie w Twojej opinii na temat teatru. brawo Bubu, zawsze w
                              Ciebie wierzylem, ze jestes szczera dziewczyna/kobieta. teatr i chodzenie do
                              teatru nie bylo nigdy moja mocna strona i nie jest zadnym miernikiem poziomu
                              inteligencji.

                              jeszcze tak w smetnym nastroju, spojrzalem na siebie dzisiaj przy goleniu.
                              spojrzalem do gory, w lustro: moje oczy byly tam gdzie trzeba, ale twarz nadal
                              zwisala w umywalce! przerazilem sie nie na zarty, zaczynam sie starzec!
                              polecialem czym predzej do sypialni, bo tam jest jeszcze wieksze lustro i co
                              widze: jakis zmeczony stary facet mi sie przyglada, a ja tu pelen energii,
                              ludzie co tu sie porobilo. czas jest nieublagany. Oj, mysle sobie Gunther,
                              pofolguj sobie, wiec Amigo, braterska milosc mi zostaje....nie do Ciebie,nie.
                              todo el la mejor
                              • mojito Re: Australia - dobra prasa. 10.12.03, 07:23
                                Witajcie absolutnie Wszyscy,

                                Asienko, wierze, ze masz sie juz dzisiaj lepiej. Z tymi plynnymi
                                winogronami to chyba zdrowiej. Chociaz ja tez lubie winogrona
                                te jeszcze niedeptane.

                                Pysiek,
                                ciesze sie, ze sprawa czasowej adopcji Bossa ruszyla. Bede na niego czekal
                                e-mailowo niecierpliwie. Czy on ma swoja walizeczke czy plecak?
                                Jezeli jest przyzwyczajony do swojej miseczki to bardzo prosze. Mozesz
                                na droge dac mu rowniez szczotke jezeli bedzie chcial przyczesac siersc przed
                                wieczornym wypadem do miasta. Okulary przeciwsloneczne i bandanne dostanie
                                juz w Rio. W dobrych hotelach pies witany jest francuska woda Evian w
                                srebrnej miseczce i biscuitem w ksztalcie kosci.
                                Wroci opalony, pelen wrazen i czasami lekko zamyslajacy sie.

                                Czy Twoj wyjazd to przedluzenie wypadu na rafe o ktorym pisalas wczesniej?

                                Microwave sluzy mi dotychczas do ewentualnego podgrzewania czegokolwiek.
                                Nie "gotuje". Po drugiej stronie parku mam wloskie delikatesy z domowo
                                przyrzadzanymi potrawami. Ich kuchnia mi odpowiada i czesto tam kupuje
                                cos wracajac z pracy. Jest tak blisko, ze cieple potrawy nie wymagaja
                                podgrzewania gdy dotra wraz ze mna na miejsce przeznaczenia.
                                Zawartosc mojej lodowki rozczarowala by kazdego. Wierze, ze codzienne
                                "zdobywania" jedzenia trzyma mnie w lepszej formie psychiczno/fizycznej.

                                Pare lat temu w Stanach bestsellerem byla ksiazka pod tytulem : Madre kobiety
                                glupie wybory. Nie czytalem poniewaz tytul wystarczajaco mi wyjasnial
                                i sygnalizowal ewentualne zjawisko.

                                Gunther Amigo,
                                Concord Oval niczego nie sugerowal. Przeczytalem, ze tam wlasnie miesci sie
                                stadion sportowy. Uzyto okreslenia:" a windswept Concord Oval, in a distant
                                Sydney suburb". Dlatego sadzilem, ze chyba mozna mieszkac blizej.

                                Pysiek zapalila zielone swiatlo w sprawie podrozy Bossa do Rio.
                                Traktuje to jako votum zaufania. Mozemy teraz powrocic do ewentualnych
                                wczesniejszych naszych rozwazan. Byc moze wiec zechcesz zaopiekowac sie
                                nim przy podrozy Sydney - Rio. Nie moze mu spasc siersc z glowy lub innego
                                miejsca. Rozwaz. W Rio bede od czwartego stycznia do osiemnastego.
                                Byc moze wyskocze na dwa/trzy dni zobaczyc wodospady/katarakty w Foz do Iguacu.
                                Bede mial "chate/mete" polozona strategicznie na Copacabana z widokami.
                                Widokami na plaze i jej wypuklosci.
                                Przylatuj wiec Amigo na pare dni. Stawiam trzy pierwsze kolejki chope (piwo
                                z beczki), caipirinha lub pinga (popularna nazwa brazylijskiej wodki cachaca).
                                W Rio malo sie je a wiec nie ma obawy o kalorie :))).

                                Co do Twoich refleksji przy goleniu to spojrz na to troche inaczej.
                                Wiek to tylko liczba. I dopoki lubimy sie przy goleniu (za caloksztalt) to
                                nie jest zle. Nie ma sensu martwic sie czyms na co nie mamy wplywu.
                                Lata przybywaja nam wszystkim demokratycznie. O przepraszam. Przypomnialem
                                sobie, ze po roku nam przybywa dwanascie miesiecy a Paniom nie wiecej niz
                                szesc. Jezeli sie Tobie to uda to martw sie lekko czyms innym :))).

                                Agato,
                                ciesze sie, ze ewentualna polemike na temat teatru mamy juz za soba.

                                Serdecznie i slonecznie Was pozdrawiajac,
                                mojito.


                                • Gość: Pysiek13 Esto no es malo IP: *.a.007.syd.iprimus.net.au 10.12.03, 21:37
                                  Witajcie porannie i slonecznie,

                                  temperatura rosnie, ludzi coraz wiecej w sklepach, miejsca na parkingu juz sie
                                  nie znajdzie, zakupy, swiateczne lunch & parties, prezenty, przygotowania...
                                  moje plany wyjazdu ulegly pewnym zmianom z okazji przyjazdu mojej siosternicy,
                                  ktora niektorzy mieli okazje poznac na GG :))) Madeleine albo Magda, bedzie w
                                  Swieta w Sydney i wraca do domu na Nowy Rok, bo jej chlopak czeka.
                                  Saba, Magda ma wprawdzie 17 lat, piekny wiek co nie? :))) ale spokojnie mozna
                                  ja zostawic sama w domu. to jest kwestia zaufania, a Ty jaka bylas? chyba nie
                                  trzeba bylo Ciebie pilnowac? przykro mi, ze przegapilam Twoje wejscie na GG
                                  kilka razy, ostatnio kiepsko z czasem, ale to napewno nadrobimy...:)))

                                  Mojito Twoja propozycja chwilowej adopcji Boss wrecz spadla z nieba, perfect
                                  timing! Boss nie ma wielkich wymagan, w hotelach 5gwiazdkowych nie bywamy ;)
                                  on potrafi sie dostosowac do kazdej sytuacji. jego plecak bedzie odpowiednio
                                  zaopatrzony. wierze gleboko, ze jestes dobrym opiekunem...
                                  jeden klopot, o ktorym wole uprzedzic, zeby czsem nie budzil Cie w nocy: jak
                                  jest zmeczony to chrapie ;))) wiec tylko to mniej na uwadze, mysle ze nie
                                  bedziecie sie tam obydwaj za bardzo przemeczac?
                                  Swieta wiec w domu spedzam, napewno bedzie sympatycznie, ja tez gotuje tylko
                                  jak ktos ma mnie odwiedzic, ajak wpadaja bez uprzedzenia to improwizuje.
                                  niedaleko mam kilka dobrych miejsc, gdzie mozna zjesc cos lekkiego i szybko,
                                  bardzo sympatyczne Numero Uno, jest znane chyba w calym Sydney bo maja
                                  doskonale, swieze ryby i seafood. po Swietach samolot, wyspa koralowa i blogie
                                  lenistwo. powinnam byc w domu okolo 18 stycznia, z tego by wynika Mojito, ze
                                  bedziemy leniuchowac na odleglych plazach, w odleglym wlasnym towarzystwie :)))

                                  Gunther, esto no es malo...
                                  a ja myslalam, ze problem Panow nie dotyczy ;)))
                                  jak tam w pracy? chyba teraz juz nie tak nerwowo, wszystko sie wycisza przed
                                  Swietami, wiec mysle ze nie jestes bardzo zapracowany?

                                  pozdrawiam wszystkich
                                • Gość: Gunther_0 Copa -? Copacobana? Her name was Lola... IP: 61.88.129.* 11.12.03, 03:57
                                  Witajcie,

                                  pieknie dzisiaj! odpowiednio goraco, to lubie, lubie temperature. zycie w City
                                  pulsuje rzeczywiscie, wcale mi to nie przeszkadza, przed swietami jakby wiecej
                                  ludzi sie tu narobilo.

                                  Mojito Amigo,
                                  Cidade Maravilhosa, zyc nie umierac! Ty akurat bedziesz tam w rocznice 501
                                  odkrycia tego cudu - stalo sie to w JANEIRO (january). nie da rady, mimo
                                  najszczerszych checi. jak sobie przypomne local Cariocas, persue pleasure like
                                  no other people: beaches and the body beautiful, samba and beer, football and
                                  the local firewater, cachaca ...cholera, znowu sie rozmarzylem. za krotko ;)))
                                  pracuje, urlop jeszcze mi sie nie nalezy. wyskoczylbym na pare dni caipirinha
                                  chetnie bym tez postawil, ale nie da rady. cieszy mnie jednak Twoja propozycja,
                                  to bardzo bylo pozytywne.
                                  ale co sie odwlecze to nie uciecze :)))
                                  Rio, jest w marzeniach narazie, dobra pozycje obrales Amigo, napewno bedziesz
                                  mial wspanialy widok na wszystkie czekoladowe okraglosci. her name was
                                  Lola...pamietasz lirycs Barry Manilow? her name is ...hm, hm i ja tymczasem
                                  jestem calkiem happy jesli mam w zasiegi mojego oka, pewna jasno-kawowa
                                  specjalnosc, odpowiednik cafe late, oczy w kolorze Tia Maria. specjalnosc jest
                                  bardzo specjalna, i ma to do siebie ze znika z horyzontu bez uprzedzenia jak
                                  przyslowiowa kamfora.
                                  z tym Concord Oval przestraszyles mnie Amigo, to rzeczywiscie kawal drogi, w
                                  weekend przejde sie obejrzec pare units, ale blizej City i pracy. mam Christmas
                                  Party w Latin Restaurant na Rocks w sobote, Pysiek moze masz wolny wieczor?
                                  Iwonka albo Ty? albo ...Agata, no dobra, moze tylko z zastrzezeniem ze nie o
                                  teatrach? Pysiek, jak nie masz czasu, to chociaz daj znac czy warto tam
                                  zajrzec, bo jak nie, to skocze na ryby...
                                  Pysiek jak Ty mieszkasz w poblizu Numero Uno, to dobrze mieszkasz. podobno
                                  nawet nie jest tak drogo. i dzieki za mile slowa, dzieki Mojito tez, ty
                                  rozumiesz meska dusze, od razu poczulem sie lepiej.
                                  takie zarty, nie martwie sie swoim wiekiem specjalnie, nie lubie jednak jak
                                  czas ucieka niewykorzystany, hm...
                                  Asienko, czemu to Bubu tak malo sie odzywasz? komputer ciagle nie dziala, juz
                                  ja bym Ci kupil nowy zebys tylko pisala skarbie. obiecuje tez specjalna dostawe
                                  lokalnych winogron z Hunter Valley lokalnych winnic, te napewno Ci nie
                                  zaszkodza, sa grown naturally.

                                  moc pozdrowien Amigos
                                  • Gość: Asia Specjalna dostawa - oj tak tak IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 11.12.03, 09:27
                                    Misiaczku moj drogi przyjacielu, przedewszystkim zmartwilam sie ze patrzac w
                                    lustro jakos sie nie tak poczules, i zupelnie niepotrzebnie bo preciez faceci
                                    nabieraja wdzieku i uroku po 40tce wiec wogole sie nie przejmuj takimi
                                    drobiazgami, jak wiadomo uroda to rzecz gustu a bardziej sie chyba osobowosc
                                    liczy i poczucie wlasnej wartosci niz to gdzie w Twoim lustrze sa oczy a gdzie
                                    reszta twarzy. Zreszta wiesz wszystko to i tak Matrix, a odbicie w lustrze to
                                    odbicie naszej duszy i tgo jak sie sami postrzegamy. Czasem wygladamy lepiej a
                                    czasem gorzej bo tak sie czujemy.
                                    Wiesz ja przez ostatnie pare miesiecy nie mialam duzego lustra, wiec w koncu
                                    poszlam sobie kupic, pewnie jak wiekszosc kobiet (bo Bubu to rodzaj zenski
                                    jakby ktos nie wiedzial)czasem mi sie wydaje ze mam ciut za duzo cialka tu i
                                    tam i wtedy nie mam ochoty patrzec na siebie w lustrze, dziwna rzecz sie stala
                                    bo zerknelam na siebie raz i drugi, przez pare dni, i mysle sobie rane chyba
                                    wyszczuplalam, po paru dniach w koncu sie zorientowalam ze moje lustro mnie
                                    lekko wyszczupla. Wyobraz sobie ze to odkrycie wcale na mnie zle nie wplynelo
                                    i pomimo ze wiem ze moje lustro lekko poprawia moja sylwetke to i tak jestem
                                    zadowolona patrzac na siebie.
                                    Wniosek z tego taki ze sex, milosc, uroda, wyglad, pewnosc siebie lub brak tej
                                    pewnsci to wszystko jest w naszej glowie, czyli jak napisalam wyzej to
                                    wszystko Matrix
                                    Misiaczku spraw sobie takie magiczne lustro ktore robi lekki face lifting,
                                    spogladaj w nie czesto i sie usmiechaj :)))) nastroj murowany i samopoczucie
                                    wspaniale , a tak wogole to pamietaj ze Bubu i tak cie uwielbia

                                    nie pisze czesto bo mam zawirusowany komp, jak chce to dziala a ja nie to nie :
                                    ((,, ale moze juz w weekend sie go mlotkiem potraktuje
                                    nowego komp nie potrzebuje bo ten calkiem nowy i calkiem dobry ino trzeba go
                                    przeczyscic ale dzieki za oferte i poprosze tylko o ten tego samego Delivery
                                    Bear :)

                                    Jak juz pewnie zaluwazyles Misiaczku caly ten post jest tylko i wylacznie dla
                                    ciebie i mam nadzieje ze docenisz starania moje biorac pod uwage wszystkie
                                    przeszkody jakie musialam pokonac zeby do Ciebie napisac..

                                    Pozdrawiam cieplutko jak tylko moge "cmok"
                                    • Gość: Gunther_0 ONLY You....dla Asi !!!!!!!!!! IP: 61.88.129.* 12.12.03, 06:34
                                      Witaj Asiu,

                                      Asiu, jestem wzruszony, gleboko wzruszony, ze napisalas specjalnie do mnie.
                                      czuje sie wyrozniony, noszenie na rekach masz u mnie jak w banku !!!!

                                      moze o duszy rosyjskiej niewiele moge powiedziec, ale dusze kobiety troszke
                                      znam. wspomnialem kiedys o tym mimochodem, ale chyba nie bylem zrozumiany.
                                      napewno wiem Asienko ze lubisz....
                                      lubisz jak mezczyzna potrafi milczec we dwoje, byc romantyczny, czyta czasem
                                      poezje, woli jachty od motorowek, nie dyskutuje cala noc o polityce, krotko
                                      rozmawia przez telefon, smieje sie glosno i spontanicznie, na uroczystym
                                      przyjeciu daje ci znac w tajemniczym jezyku ze ma na ciebie ochote, czyta kilka
                                      ksiazek naraz, nie stroi sie, nie nosi codziennie bialej koszuli, mowi o swojej
                                      zlosci, nie robi fochow, nie jest skapy, nie ma spiskowych teorii na temat
                                      swiata, raczej ufa ludziom, nie udaje uczuc, kaca znosi w milczeniu, od czasu
                                      do czasu mowiac, ze alkohol, to juz nigdy!, lubi dawac prezenty, nie lubi
                                      scielic lozka, lubi patrzec na morze, podroz dookola swiata moglby zaczac w
                                      zasadzie od zaraz, dobrze jezdzi samochodem, lubi zapraszac gosci, ma wiertarke
                                      elektryczna, przymyka oczy jak cie caluje, nie che byc bardzo bogaty, ale
                                      potrafi zarobic pieniadze, umie ostro walczyc o swoje zdanie, ale potem ma
                                      watpliwosci czy to nie bylo za mocno, zgrabnie przeklina, slucha i nie przerywa
                                      jak ktos mowi, nie szuka dziury w calym, cieszy sie jak kolega wygra milion w
                                      Totka, chodzi pozno spac, lubi z toba rozmawiac o kazdej porze, rzadko mowi
                                      kocham cie, mocno podaje reke na przywitanie...
                                      powiedz, jesli choc z jedna rzecza sie tu nie zgodzisz.

                                      Twoja recepta na face lift jest doskonala, zdecydowalem sie jednak na radykalne
                                      ciecie: zamiast sprawic sobie magiczne lustro , pozbylem sie obecnych i po
                                      klopocie.
                                      odwaze sie rowniez pocalowac Cie w czolko
                                      pozdrawiam
                                      • Gość: Pysiek13 Re: ONLY You....dla Asi !!!!!!!!!! IP: *.a.005.syd.iprimus.net.au 12.12.03, 12:09
                                        Oh, Gunther, przeczytalam trzy razy i ...zaniemowilam!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                        O sobie piszesz?
                                        pozdrawiam
                              • Gość: Damian Asiu mam pytanie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.12.03, 10:09
                                Czesc, jestem pierwszy raz na tym forum.
                                Krotko o sobie: Wraz z moją ukochaną skonczylismy niedawno studia w Polsce
                                (inzynieria srodowiska).
                                No i przekonalismy się o tym jaka jest sytuacja na wlasnej skorze. Prawie
                                wszyscy znajomi nie mają pracy albo pracują na czarno lub na umowe zlecenie.
                                Poszanowania zadnego tu nie znajdziesz. A wyplaty na przezycie starcza. I na
                                nic więcej. Ale nie o pieniądze nawet chodzi tylko o to wlasnie traktowanie
                                ludzi przez szefow zakichanych prywatnych firm(ktorzy dodatkowo co miesiac cie
                                okradaja). Spoleczenstwo sie deklasuje. I tego wlasnie zlodziejstwa, hamstwa,
                                obludy nie znosze. A nie tego, ze sie malo zarabia to mi tak bardzo nie
                                przeszkadza. Podczas studiow jezdzilem do europy zachodniej aby cos zarobic,
                                odlozyc bo od jakiegos czasu mysle o emigracji, a na to trzeba pieniedzy.
                                Otoz w europie zachodniej jest milo, gdyby nie.....no wlasnie-Polacy!!!
                                Pelno zlodziei, oszustow, dresiarzy, burakow i tym podobnych typow. Nie mowie
                                ze nie ma tam normalnych Polakow, ale wierzcie mi, że tamci strasznie
                                pogarszaja nam opinie i utrudniaja zycie.
                                Dlatego tez chcialbym wyjechac z dala od Europy i tego molochu, pogoni za
                                pieniadzem. I tutaj Asiu mam pytanie: czy w NZ rowniez mozna sie natknac na
                                takich kretynow z Polski czy tam juz dla nich jest za daleko? (mam nadzieje ze
                                tak)
                                Chciałbym dodac, ze zastanawiam sie jeszcze czy nie pojechac do Irlandii na
                                jakis czas, aby zarobic cos wiecej. I stamtad do NZ lub Australii.
                                Jakbyś mogla dodać Asiu jaką drogę emigracji polecasz...
                                Nie mam jeszcze stażu na etacie w Polsce wiec system punktowy raczej na razie
                                odpada. Ale mysle o wyjezdzie do NZ na wize turystyczna i na miejscu starac
                                sie o pozwolenie na prace. Moze masz jakies doswiadczenia lub znajomych..
                                Pozdrawiam!!!


      • Gość: Numbat Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.goldcoast.qld.gov.au 11.12.03, 04:20

        Witam wszystkich i oczywiscie pozdrawiam Asie.
        Wlasciwie jestem tak obarczony:) projektem ze...chyba
        napisze wiersz do Pana Boga zeby...to skonczyc.
        Asia jezli chodzi o winogrona ( to podobna historia byla w Australii)
        ogromna debata na temat modyfikowanej zywnosci. Emocje ogromne.
        Zobaczymy co z tego wyniknie.Oczywiscie bilet mam w dalszym ciagu open.
        Kwestia czasu.Oczywiscie jak przylece to szmpan i nie tylko na calego:)))
        albo na "pol calego"
        Gratulacje dla New Zeland. Ogladalem reportaz z pierwszej premiery (oczywiscie
        chodzilo
        pierwszy pokaz filmu) "Lord of Rings"- genialne party w Wellington.
        Misto bylo udekorowane w stylu- innego wymiaru .Ogromna produkcja.
        Wczoraj byl na kanale ABC- specyjalny reportaz.
        Wedrowka w inna epoke. Porownywanie roznych historycznych odniesien.
        Peter Jakson- fenomenalnie przeniosl fantazje J.R.R.Tolkien.
        Cala produkcja trylogii- to scenariusz na film.
        Ostatni z tej czesci " Return of the King" w New Zeland 18 grudnia,
        w Australii premiera 26 grudnia.Peter Jacson jest genialnym marzycielem-
        bo zeby zrealzowac taka trylogie trzeba marzyc:)))
        Szkoda ze spoznilem sie:))) bo moglbym troche popracowac z ta ekipa.
        Fenomenalne doswiadczenie. Nic to nastepnym rezem moze sie uda:)))
        Swiat magii swiat kina.
        I oczywiscie ogromne- turystyczne zainetresowanie New Zeland.
        Chyba przeniose sie na stale?:)).
        W przyszlym roku kolo Wellington maja zaczac sie zdjecia do nowej wersji
        "King-Kong"-podobno tez rewelacyjna sprawa. Zobaczymy.
        Serdecznie wszystkich pozdrawiam i coz Asiu winogrona najlepsze...sa
        jezeli zanurzysz je w winie:)))
        Achoj do nastepnego klikniecia.

        ps...wkrotce zadzwonie.
        • Gość: Asia Czesc Numbat IP: *.jetstream.xtra.co.nz 12.12.03, 00:48
          wiesz tym winogronom ktore ja jadlam to nawet moczenie w spirytusie by nie
          pomoglo, chya ze ktos lubi wodke z zagrycha w jednym, ja wole osobno :)

          Kurcze Ty to musisz byc pracowity czlowiek, caly czas pracujesz i jeszcze
          myslisz o tym ze mogles sie zalapac w Wellington do innej pracy, pewnie
          zalujesz ze masz tylko dwie rece hihihi

          ten bum budowlany w nz o ktorym piszesz juz jest, ceny domow poszly w gore i
          jednoczesnie jest malo domow na rynku do sprzedania, w Chch domy sprzedaja sie
          bardzo szybko i kupno domu odbywa sie jakby w odwrotna strone niz to kiedys
          bywalo. Podawana jest cena orientacyjna i na ogol ludzie spodziewaja sie
          wiecej i wybieraja najlepsza dla siebie oferte, kiedys cene sie zbijalo teraz
          sie podbija. Zdaje sie ze sporo amerykanow ma chec na osiedlenie sie w nz i
          oni wiadomo podbijaja ceny bo maja troche lepsze przebicie na swojej walucie
          wiec dla nich tu jest i tak bardzo tanio. Atak na Trade Centre chyba
          uswiadomil co poniektorym w stanach ze nie sa tak nietykalni jak mysleli,
          pewnie sa tez i inne powody dla ktorych sporo z nich ma chec sie przeniesc
          wlasnie tutaj. W porownaniu do stanow my tu sobie prowdzimy lazy life, chociaz
          i tak zycie stalo sie troche szybsze niz bylo 10 lat temu kiedy stad
          wyjezdzalam. Dla mnie to jest raj na ziemi i pewnie jest wiecej osob ktore tak
          mysla.
          Daj znac na kiedy mam kieliszki mrozic :)))

          pozdrawiam
      • Gość: Numbat Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.goldcoast.qld.gov.au 11.12.03, 04:55

        witam! Tak troche relaksu przy komputerze.
        Wlasnie przeczytalem ciekawy artykul z "The Australian Financial Review"
        Dotyczy New Zeland.Okazuje sie ze w osatnim roku dolar zelandzki-
        poszedl w gore w stosunku do dolara amerykanskiego prawie 30%.
        Bardzo male bezrobocie- niska inflacja. Podobne sprawy w Australii.
        Czyli jestesmy dobrymi sasiadami:))
        Inflacja w New Zeland okolo- 2,5 %. Sa przewidywania ze w ciagu najbliszszego
        czasu New Zeland bedzie miala bardzo dobry bum konstrukcyjny- budowa domow
        nowe projekty.Bezrobocie w New Zeland obecnie okolo 4,3%. Lepiej niz
        w Australii.W Australii bezrobocie lekko powyzej 5%.
        • mojito Swieta pod bramami. 11.12.03, 07:42
          Hola Amigos,

          Gunther Amigo. Ciesze sie ze ten przypadek z lustrem/goleniem to chwilowy.
          Kiedys w Polsce starsza Pani powiedziala, ze mezczyznom jest latwiej
          poniewaz powinni tylko troche byc przystojniejsi od diabla.
          Ale zaraz dodala, ze osobowosc wowczas powinni miec rownie interesujaca jak
          diabel. Czy mamy latwiej? Nie moge obiektywnie odpowiedziec patrzac tylko z
          jednej strony. Kobiety latwo nie maja.

          Moze slyszales bardzo dobry moim zdaniem meski szowinistyczny dowcip.
          Mezczyzna zwraca sie do kobiety i pyta: "Czy chcialaby Pani byc mezczyzna?"
          A Pan? - odpowiada kobieta. :))).

          Szkoda, ze z Rio nie wyjdzie. Ale na picie jestesmy umowieni. Masz u mnie
          "rain check". I wspomniales o podobnym dla mnie.
          Pamietam Lole o ktorej wspominasz. Ale muzycznie uniesmiertelniona zostala
          dziewczyna z Ipanemy. Rio, Rio. Kochane, zmyslowe Rio. Cariocas, ah cariocas...

          Pysiek,
          Opiekunem jestem dobrym. Do czasu weryfikacji tego przez Bossa prosze
          uwierz mojej amerykanskiej autoreklamie.
          Nie mam cienia watpliwosci, ze bedziemy mieli great time. Chrapanie czy
          nie chrapanie. Dospimy ewentualnie na plazy lub przy basenie.
          Numero Uno jest tez w Filadelfii. Przynajmniej bylo pare lat temu.
          Wloska pizzeria/restauracja z nienajlepszym jedzonkiem. Twoje sydnejskie Uno
          wyglada ciekawiej ze swiezymi rybami.

          O jedzeniu mowiac. Dzisiaj/wczoraj wrocilem mocno pachnacy/smierdzacy
          czosnkiem. Zaczely sie Christmas party i odwiedzilem zaprzyjaznione biuro.
          Wloski szef kuchni przyrzadzal niesamowite gnocchi. Wyrazilem podziw i uznanie.
          Powiedzial, ze to wedlug starej receptury jego mamy. Wiem juz od lat, ze
          mama kazdego Wlocha gotuje najlepiej na swiecie. Tylko lekkomyslni kwestionuja
          takie stwierdzenie. Widzial, ze bardzo mi smakuje wiec walil prawie lopatkami
          posiekany drobniutko czosnek do patelni. Smaku i pewnie zapachu nie zmyly
          pieszczone dlonia trzy cuba libre.

          Wdalismy sie w dyskusje na temat zalet i wad czosnku. Natychmiast powstaly
          dwa obozy. Niektorzy uwazali, ze jest bardzo zdrowy. Inni, ze to wspanialy
          srodek antykoncepcyjny. Te dwa pierwsze stwierdzenia oparte byly na tym,
          ze ludzie nie zblizajac sie do ludzi pachnacych/smierdzacych czosnkiem
          nie choruja (nie ma przeskoku zarazkow), no i przez analogie nie maja dzieci.
          Moze jest i zdrowy ale niekoniecznie towarzyski.
          Moje Christmas Party w srode, siedemnastego. Ciekaw jestem co bedzie do
          jedzenia. Co do picia to wiem.

          Jutro tzn. dzisiaj zainteresuje sie tym rafami. Zajrze do map i umiejscowie
          je sobie. Chce zobaczyc w jakim kierunku bedziesz leciala.
          Dolce far niente to jest to. Ole!

          Wracajac na moment do duszy to lubie Czechowa. Pare lat temu kupilem w
          kraju jego krotkie opowiadania i bardzo chetnie do nich zagladam.

          Damian, Numbat czesc.

          Czas na moje wplyniecie i zacumowanie na noc z pomoca Morfeusza.
          Mam nadzieje, ze wejdzie na poklad mimo zapachu czosnku.
          A moze wiatr bedzie wial z ladu?

          Sloneczne dobranoc,
          mojito.
          • Gość: Asia Re: Swieta pod bramami. IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 11.12.03, 09:53
            Damian

            wiesz prawda jest taka ze odkad tu jestem a minelo wlasnie 5 miesiecy 9
            grudnia (kurze mojito zapomnialam powiedziec zebys moje zdrowie chlapnal tego
            dnia, no to teraz musisz jeszcze karniaka przyjacielu) poza tymi marynarzami o
            ktorych wspominalam kilka dni temu, zadnego polaka tu nie poznalam i na ulicy
            nie widzialam, ponoc jest nas pare sztuk ale nie wiele, wiec zadnych takich
            tam dresiarzy, cinkciarzy, zlodziei, oszustow itd nie ma. Chociaz pare
            miesiecy temu widzialam program nagrany przez nz policje i miedzy innymi
            pokazywali polaka ktory przylatywal do nz z australii na tzw goscinne wystepy
            i okradal samochody najczesciej turystom, ponoc robil to kilka lat w sezonie,
            no ale w koncu go zlapali

            wiesz moja droga emigracyjna do nz prowadzila przez oboz uchodzcow w Austrii,
            wiec trudno mi powiedziec cos na temat innych mozliwosc, wiem tyle ze zeby
            starac sie o legalna emigracje to ci zejdzie to emerytury i tez niewiadomo czy
            ci sie uda.
            Znajomych specjalnie tu nie mam,, ale w styczniu ma przyleciec mlode
            malzenstwo na wizie turystycznej , jestem z nimi w kontakcie i staram sie im
            pomoc jakos, co z tego wyjdzie nie mam pojecia. Jezeli im sie uda napisze na
            forum, jezeli sie nie uda to tez napisze. To wszystko jest loteria.
            Zycze powodzenia i wytrwalosci

            Pozdrawiam


            A tak na koncu to serdecznie pozdrawiam Wszystkich,, kurcze na ta mysliwska to
            sie doczekac nie moge :))) i moze maly dowcip bo wszyscy cos opowiadaja tylko
            ja ostatnio nie

            Siedzi sobie dwoch przyjaciol w barze i pija juz od dluzszego czasu. W pewnym
            momencie jeden mowi do drugiego - wiesz co my to sie juz tyle lat znamy, ze
            tak sobie mysle ze jakby sie przespal z Twoja zona to bysmy byli jak bracia.
            Na co drugi po krociutkim namysle - nooo bracia to moze za duzo powiedziane ,
            ale kwita to bysmy byli :)))

            i tym sympatycznym akcentem do nastepnego stukniecia


            • Gość: Damian Re: Swieta pod bramami. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.12.03, 10:23
              Pozdrawiam wszystkich.
              Dzieki Asiu za odpowiedz. Troszkę mnie ona ucieszyła z racji tego, że jeżeli
              do NZ nie dociera "element" z Polski to opinię powinniśmy mieć dobra. A to
              znacznie ułatwia życie i poprawia morale.
              Napisałaś takze, ze o legalnie emigrowac to zejdzie do konca zycia. Why??
              Jestem zaskoczony (i zasmucony). Musi byc jakas droga, skoro troche ludzi juz
              tam wyjechalo.
              Mam jakas wole walki i mam nadzieje ze bede mial okazje sie wykazac.
              Pozostaje jeszcze Australia...

              Zycze wszystkim udanych zakupow przedswiatecznych
              oraz sukcesow na emigracji


              Pozdrawiam
              • Gość: Asia Re: Swieta pod bramami. IP: *.jetstream.xtra.co.nz 12.12.03, 00:34
                Czesc Damian

                jezeli chodzi o opinie polakow w nz to masz racje, zlej nie mamy bo jak
                piszesz element tu raczej nie dociera. W sprawie legalnej emigracji do nz, ten
                temat byl juz tutaj kilka razy poruszany i podawane byly linki na ktorych
                mozesz poczytac jakie sa wymagania, a sa one spore, ale wszystko oczywiscie
                zalezy od szczescia i nie dlatego napisalam zeby cie zniechecic ale daltego
                zebys poprostu wiedzial ze nie jest to latwa droga no i trwa dosyc dlugo zanim
                ludzie sa w stanie spelnic wymagane kryteria. Ktos kto jest zdecydowany
                napewno bedzie probowal i napewno niejednemu sie uda.
                pozdrawiam
                • peter2715626 Re: Swieta pod bramami. 12.12.03, 02:36
                  Chyba go jednak zniechecilas.

                  W niewlasciwym czasie chlopak wpadl na taki pomysl.

                  Dwa lata temu, zalatwienie wszystkich formalnosci w moim przypadku trwalo pol
                  roku. A teraz nawet nie przyjmuja aplikacji w oczekiwaniu na nowe przepisy od
                  nowego roku.

                  pozdrawiam cieplutko, a nawet upalnie dzis wyjatkowo.
                  • Gość: Asia Re: Czesc Piotr IP: *.jetstream.xtra.co.nz 12.12.03, 05:20
                    dawno sie nie odzywales, co slychac po Twojej stronie :) ,, na poczatku
                    stycznia ma do Auckland przyjechac mloda para z Polski, chca tu zostac, jestes
                    w stanie coskolwiek dla nich zrobic? chocby jakas rada sluzyc? jezeli tak to
                    daj znac

                    pozdrawiam cieplutko
                    • Gość: Gunther_0 Pysiek, Iwonka, Agata, no co dziewczyny..... IP: 61.88.129.* 12.12.03, 06:36
                      nie zartujcie sobie ze mnie. wysylacie wiec mnie na ryby?????????
                      pozdrawiam
                      • Gość: Asia Re: Rane Yogi az mi sie w glowie kreci IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 12.12.03, 10:05
                        oczywiscie ze sie nie zgadzam i to nie zgadzam sie z wiekszascia tego co
                        napisales, kto by chcial miec jakiegos niedoscigninego ideala, moze sa takie
                        ale wtedy wypadaloby zebym ja byla idealem a mnie daleko od tego.

                        gotuje jak mam ochote, nie zawsze podaje obiad z usmiechem, wogole nie zawsze
                        podaje obiad, nie zawsze jestem w wysmienitym nastroju, bywam zmeczona choc
                        nie miewam migren i bulow glowy, wiecznie mam swoje zdanie i nie przytakuje
                        sla swietego spokoju, nie zalezy mi na tym czy facet jest skapy czy tez nie bo
                        jezeli bywam rozrzutna to wylacznie za swoje pieniadze, nie jestem z tych na
                        ktore faceci pracuja ot jakos mi sie to nigdy nie udalo, chrapie w nocy,
                        wstaje potargana, pije, pale, czasem przeklinam, bywam niecierpliwa, jestem
                        nieprzewidywalna, krnabna, uparta, ciagnie mnie do ludzi, nie jestem typem
                        idealnej zony ani matki, do matki polki mi dalego, facetow traktuje tak jak
                        wszystkich innych czyli tak jak na to w moim przekonaniu zasluguja, czyli
                        zwijam skarpetki w pary po praniu bo sami sobie nie sa w stanie poradzic z tak
                        zaawansowanym zajeciem, nie poklepuje facetow po pleckach chociaz czasem mi
                        sie to zdaza i nie wymagam zeby mnie caly czas zapewniali o swoich uczuciach,
                        moga chodzic na codzien w bialych koszulach jak im to nie przeszkadza, dla
                        mnie facet to wolny czlowiek i moze robic co mu sie podoba i tegoz samego
                        czyli akceptacji i zrozumienia wymagam. Tak wogole tojestem balaganiara,
                        rozrzucam fatalaszki tu i tam, naczynia w mojej kuczni nie sa zawsze
                        pozmywane,wole kuchnia, pranie, sprzatenie to dla mnie obowiazki ktore kiedys
                        tam powinnam wykoanc ale przyjemnosci mi nie sprawia zadnej, moje rozumowanie
                        opieram na najczystrzej i jedynej prawdzie ze dom jest dla mnie a nie ja dla
                        domu. Moglabym tu jeszcze dlugo i namietnie, czego nie robie i jakie jeszcze
                        mam wady,, ale wszystkie moje wady i tak przycmiewa urok osobisty wiec co mi
                        tam hihihi
                        wychodzac rano z domu spogladam w lustro, wygladam szczuplo, zadbana, zrabna,
                        madra, inteligentna, z poczuciem humoru.. wiec usmiecham sie blogo sama do
                        siebie, robie wymowny gest reka i glosna mowie YEEEESSSSSSSS i zadowolona z
                        siebie wychodze z domu na spotkanie nowego dnia ktory nigdy mnie jeszcze nie
                        zawiodl i zawsze przynosi cos milego
                        Jak widzisz Yoggi do idealu mi bardzo daleko i nie spodziewam sie spotkac
                        idealow wsrod bliznich, gdybym kiedys spotkala to bym popadla w czarna
                        rozpacz, wiec facet ktory sie martwi ze cos mu tam lekko opadlo na chwile
                        zupenie mnie nie przeraza :))

                        buziaczki i mam nadzieje ze Ty znajdziesz albo znalazles taki ideal ktory te
                        wszystkie Twoje zalety ktore wymieniles docenia :)


                        • Gość: Pysiek13 Bravo, bravissimo Asia... IP: *.a.005.syd.iprimus.net.au 12.12.03, 12:17
                          • Gość: Damian Re: A we Wroclawiu... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.12.03, 14:01
                            Pada.
                            Nadeszla ta wspaniała pora roku kiedy słonca nie widac...
                            Na szczescie nie bedzie trwac to wiecznie ;-)
                            Peter:
                            Dlaczego zly czas sobie wybrałem? Moze bedzie lepiej, latwiej...
                            W zasadzie to ja sie dopiero przymierzam do emigracji.
                            Chociaz czasami mam ochote wsiasc w samolot i poleciec na turystycznej, a na
                            miejscu martwic się co dalej...

                            Asiu jezeli pamietasz, lub jezeli ktos pamieta w ktorej czesci "sagi" ;-)
                            poruszane byly tematy o sposobach emigracji i wszystko co tego dotyczy to
                            prosilbym o wskazowki.
                            Przeczytalem juz wiele, ale postow jest tyle, ze hej.

                            Jutro mnie czeka wspanialy dzien.
                            Ide na uroczyste wreczenie dyplomow ukonczenia uczelni.
                            Zastanawiam sie tylko co z tego. Bo jak na razie to slabe sa perspektywy z
                            praca. Ja ja w sumie mam i poza tym staram sie myslec pozytywnie. Ale coraz
                            wiecej ludzi wokol mnie sie zalamuje. Po prostu nie moga znalezc pracy i to po
                            studiach.
                            Co jescze kila lat temu bylo o wiele prostsze, a do tego latwiej bylo ze
                            startu wskoczyc na jakies nie najgorsze stanowisko. Cala Polska kochani.
                            Ja sam zdecydowalem sie na studia, bo 5 lat temu myslalem, ze to wiele pomoze
                            i ze bedzie super. W sumie juz wtedy mnie ciagnelo do podrozy i wyjazdu nawet
                            na zawsze. Teraz sytuacja coraz bardziej mnie przekonuje. Zreszta zycie jest
                            tylko jedno, a tyle miejsc na swiecie.
                            No i ciesze sie, ze sa ludzie ktorym sie udaje i moga zobaczyc kawalek swiata.
                            To potwierdza, ze mozna!
                            Mam nadzieje, ze sam do was za jakis czas dolacze.

                            Pozdrowienia dla wszystkich i udanego weekendu!
                            • Gość: Peter Re: A we Wroclawiu... IP: *.dialup.xtra.co.nz 12.12.03, 21:57
                              Gość portalu: Damian napisał(a):

                              > > Dlaczego zly czas sobie wybrałem?


                              Bo wlasnie teraz rekordowa liczba ludzi chcialaby zamieszkac w Nowej Zelandii.
                              Urzad imigracyjny dostal tak wiele aplikacji, ze nawet wstrzymano ich dalsze
                              przyjmowanie.

                              Szukaj pracy w swojej specjalnosci, ucz sie angielskiego i powroc do tematu za
                              2-3 lata.

                              Powodzenia
                            • Gość: Pysiek13 Re: A we Wroclawiu... IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 12.12.03, 22:13
                              Witaj Damian,

                              pogode wiec mamy zblizona...za wyjatkiem moze temperatury.

                              Dyplom - gratulacje, swietna sprawa.
                              sprawy emigracji nie odkladaj. probuj employment sponsorship tzn bezposrednio
                              szukaj pracy na rynku Au czy NZ, obecnie to najszybsza droga. znajomosc jezyka
                              out of question. cenia tu entuzjasm i pewnosc siebie.
                              pozdrawiam
                              • vikcs_nyquil Re: A we Wroclawiu... 07.01.04, 01:23
                                We wrocku kazdy ma po klocku
                      • yvona73pol Re: Pysiek, Iwonka, Agata, no co dziewczyny..... 14.12.03, 11:23
                        jako zywo, nikogo nie wysylam na ryby, wrecz przeciwnie, podejrzliwym okiem
                        patrze na zapalonych wedkarzy, a to z powodu nalogu ojca, ktory przejawial sie
                        tym, ze w deszcz i szaruge zarowno jak i w slonko, pedzil ten idiota na rybki
                        i o calym bozym swiecie zapominal; no, ale moze sa umiarkowani, nic o nich nie
                        wiem....
                        ale marnowac takie sloneczko na gapienie sie w wedzisko? toz to tyle ciekawych
                        rzeczy robic...
                        pozdrawiam slonecznie i wciaz jeszcze emigracyjnie, wakacyjnie i obiecuje
                        jeszcze niebawem pobredzic troszke na forum, a tymczasem jest fajny film w tv
                        (jak nigdy), no i obowiazki (przyjemne) towarzyskie wzywaja;
                        Iwona
                    • Gość: Peter Re: Czesc Piotr IP: *.dialup.xtra.co.nz 12.12.03, 21:51
                      Jaka mloda para z Polski?

                      Ula i Piotr?

                      dziennik.endore.org
          • Gość: Pysiek13 Re: Swieta pod bramami. IP: *.a.007.syd.iprimus.net.au 12.12.03, 13:41
            Hola wieczorowo raz jeszcze,

            dolce far niente to jest to, ale musi troche poczekac Mojito :))) juz tylko
            15 dni, w tym roku bedzie to Day Dream Island nazwa sama za siebie mowi...

            tymczasem Sydney w strugach deszczu: jednego dnia slonko, nastepnego burze,
            ale upalnie. na tarasie wszystkie rosliny ozyly. calkiem przyjemnie wieczorem,
            mieta pachnie po deszczu i rozmyslam, jakby to zorganizowac, zeby w Swieta
            wypic toast za Wasze zdrowie i pomyslnosc, po kolei i zgodnie z Waszym
            lokalnym czasem. jakis graphic? spojrzalam na time link, ktory podales Mojito,
            dzieki :) i wyglada ze z malymi przerwami nalezaloby pic caly dzien...ach te
            Swieta, jak ja to lubie!!! musze jednak to dokladnie opracowac, zeby wytrwac
            do pierwszej gwiazdki...
            rozwazania czosnek/dobre receptury/antykoncepcja/dobra kuchnia/christmas
            party/pachnace zblizenia/cuba libre/gnocchi i inne wypadly szalenie
            interesujaco Mojito, tez lubie, nie powiem. dobrze jak menu urozmaicone, nawet
            kosztem utraty chwilowo towarzystwa, o gotowaniu nie bede sie wypowiadac za
            duzo, bo naleze raczej do smakoszy. przyznasz sam jak to przyjemnie kiedy ktos
            przygotuje i poda, moze byc Italian Mamma. wprawdzie oficjalne christmas party
            u mnie w pracy juz sie odbylo, ale ludzie tak sie rozbawili ze prawie
            codziennie, bardziej i mniej oficjalnie kolejne party organizuja, a jak tak
            dalej, to bede musiala kupic nowy kostium kapielowy o rozmiar wiekszy, czyli
            teraz to bedzie chyba 18! ;)))
            pozdrawiam serdecznie i radosnie chociaz deszczowo

            • mojito Swieta ante portas. 12.12.03, 20:05
              Witajcie Amigos,

              Szesc stopni C. Pogodnie. Slonecznie. TGIF.
              Asienko, w niedziele, w niedziele wieczorowa pora walne dwie tequile
              w Alma de Cuba za Twoja pieciomiesieczna "rocznice" wsrod Kiwis.
              Bedziesz to czula na pewno. Jak pracuje to pracuje a jak nie to nie...:)))

              Damian,
              nigdy na nic nie jest za pozno. Na pewno nie w Twojej sytuacji.
              Gratuluje dyplomu. Wroclaw piekne, ciekawe miasto. Szkoda ze z praca
              jest g..niano.

              Gunther Amigo.
              zlapiesz tunczyka i "obierzesz" - przylece. Ryby moja pasja. Nie jedna na
              szczescie. Z rybami przypomina sie powiedzenie: dasz czlowiekowi rybe
              dzien przezyje, nauczysz lapac bedzie zyl dluzej.

              Pysiek,
              moja wiedza geograficzna wzrosla gwaltownie w postepie geometrycznym.
              Zajrzalem do map i przewodnikow z naciskiem na Queensland i rafe.
              Wiem gdzie lecisz. Sunlovers Beach i wieczorne waterholes Splash, Sunset Bar,
              Lagoon Bar. Wyglada to super no i to daydreaming, wow!
              Ciekawe czy tam mozna bungy jump? Mam to adrenalinowe doswiadczenie za soba
              i moze czas aby je powtorzyc? Widzialem skok w Nowej Zelandii (w TV) z
              mostu nad wodospadem i chyba tez tak chce.

              O wspolnym toascie swiateczno/noworocznym warto pomyslec. Zacznijmy sie
              zastanawiac. Moze na jedna godzine nie wyjdzie ale ta paleczke sztafetowa
              (toastowa) mozemy sobie przekazywac kolejno. A czas zarejestujemy na forum.

              Ja tez lepiej jem niz przyrzadzam. Taka mam specjalizacje. Ale docenic
              umiem. Dzisiaj czosnkiem nie pachne/smierdze. Byc moze sie to zmieni
              w przyszlym tygodniu.

              Slonecznie Was wszystkich pozdrawiam, przelykam reszte indykowego
              sandwicza, dopijam ice tea i wracam do pogoni za dolarem,
              milego, pogodnego weekendu,
              mojito.

        • Gość: romek Życie w NZ - kolejna opinia IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 12.12.03, 22:42
          Witajcie!

          Właśnie wpadły mi w ręce spostrzeżenia pewnego
          człowieka mieszkającego w Christchurch, a traktujące
          o tamtejszym życiu. Możliwe, że ten wątek już kiedyś
          się ukazał, choć sam na niego nie trafiłem. Przeczytajcie
          i napiszcie co o tym sądzicie. Ciekawy jestem opini ludzi
          tam mieszkających. Facet pisze to co myśli i pewnie ma
          rację, swoją rację. Każdy ma inną :)


          www.irciaq901.republika.pl/zycie.html
          romek
          • Gość: Damian Re: Życie w NZ - kolejna opinia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.12.03, 00:20
            Sam nie wiem co myslec o tej wypowiedzi. Tak jak powiedziales Romek facet ma
            swoja racje. Mysle ze wielu daloby sobie reke sciac aby tam zamieszkac, znowu
            dla innych to jak flaki z olejem. O gustach sie nie dyskutuje...Ale tekscik
            fajny. Ot takie inne spojrzenie.

            Peter dzieki za info. Ale nie zalamuje sie, i tak na razie nie spelniam
            jednego warunku na skilled. Chodzi o doswiadczenie zawodowe. Odlozyc na dwa
            trzy lata to dlugo i strasznie mnie to meczy. Jezeli chodzi o wybor momentu to
            ja od wielu lat mysle o AU lub NZ tylko ze najpierw postanowilem tutaj
            skonczyc studia. I nie wiem czy to byl najlepszy wybor. Ale nie zaluje. A
            orientujesz sie moze czy na skilled musze miec doswiadczenie w zawodzie
            wyuczonym, czy tez moze byc to inny zawod z listy? Podejrzewam ze przy innym
            moze byc mniej punktow. Jezeli chodzi o jezyk to jest dobrze.
            Mysle o Irlandii na jakis czas do szkoly jezykowej. Pewnie za kilka miesiecy
            pojade. Zawsze to blizej i taniej, a poza tym moja towarzyszka nie ma takiego
            doswiadczenia w podrozach poza Polske. To tak na dobry poczatek. Myslalem tez
            o wyjezdzie na turystycznej do Au lub NZ i na miejscu starac sie cos dalej ale
            to wielkie ryzyko moze za jakis czas.

            Pysiek
            Dzieki za dodanie otuchy. Entuzjazm i pewnosc siebie posiadam chociaz nie
            znaczy to ze zgrywam wazniaka ;-) Jezyk ok, z irlandczyami rozmaiam to i gdzie
            indziej porozmawiam, choc do perfekcji brakuje mi sporo.
            Znasz moze jakies ciekawe linki do info o employment sponsorship(a moze Ty
            wiesz cos ciekawego wiecej) i jakiejs gieldy pracy , ze tak powiem? To musi
            smiesznie brzmiec :-)

            Pozdrawiam wszystkich forumowiczow!
            • mojito Jeszcze jedna zyczliwa sugestia. 13.12.03, 04:10

              Witaj Damian,
              Rozwaz taka kolejnosc. Podroz do Irlandii. Jezyk i byc moze troche kasy.
              I pozniej podroz - rekonesans do Kiwilandu. Zobaczysz sam wszystko na
              miejscu. Wrocisz juz mocno ukierunkowany i bogatszy o swoje doswiadczenia.
              I zaczniesz metodycznie i konsekwentnie dzialac na wszystkich frontach.
              Nie odwlekaj niczego nawet na rok. Lepiej wiedziec wczesniej niz pozniej.
              Pozdrowionka,
              mojito.
              • Gość: Pysiek13 Re: Jeszcze jedna zyczliwa sugestia. IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 13.12.03, 23:59
                Witajcie porannie,

                Mojito bungy jumping na wyspie? nieee, troche za plasko, ale mam rowniez to
                doswiadczenie za soba, most z widokiem bez wodospadu. mialam swietnego
                partnera do takich wariacji...ale juz nie mam. w Qld natomiast sa rowniez inne
                mozliwosci jak white water rafting, probowales? no i kiedys tez probowalam
                lotni, teraz narazie przycichlam, nie kazdy jest odwazny, a dobrze wariowac w
                towarzystwie, co nie?
                Damian,
                Irlandia, wypad na zwiad do NZ czy Au, to brzmi logicznie. pytales o links do
                pracy, poszukam i przesle, teraz mam troche jeszcze pracy, malo czasu :)))
                pozdrawiam
                • mojito Bungy jumping and parasailing. 14.12.03, 07:36

                  Witajcie wczesnoniedzielnie,
                  Yo! Pysiek,

                  Zaliczylem kolejne zaprzyjaznione Christmas Party i w zwiazku z tym
                  moglem wypic za Asiny pieciomiesieczny pobyt wsrod Kiwisow o dzien wczesniej.
                  Co prawda nie zapowiadana sama tequila ale cocktailem Long Island Iced Tea.
                  Ma w sobie tequile wiec wierze, ze Asia nie bedzie miala nic przeciwko temu.

                  W Stanach i Meksyku skok bungy zalicza sie z wiezy. Wjezdza sie winda.
                  Okolo 50 metrow. Daleka analogia do windy na szafot.
                  W Acapulco mozna dotknac koncami palcow dloni wody w basenie.
                  Na moje pytanie czy mieli ostatnio jakis wypadek odpowiedzieli uspokajajaco:
                  "Dzisiaj jeszcze nie - :))". Na progu przy zeskoku jest napis: shut up
                  and jump.
                  W Polsce widzialem skoki w Miedzyzdrojach i Kolobrzegu. Tam skacze sie z
                  wyciagnietego ramienia dzwigu. Nie wygladalo to zachecajaco wiec dalem
                  sobie spokoj. Pare lat temu w Szczecinie byl nieszczesliwy wypadek.
                  Skaczaca dziewczyna upadla na ziemie.
                  Nowozelandzkie bungy jumps wydaja sie blizej przyrody. Te ktore widzialem,
                  byly wlasnie skokami z mostu.

                  Oczywiscie, ze w towarzystwie skacze sie lepiej. Oddawanie zawartosci
                  kieszeni, kart kredytowych i szeptanie zbielalymi ze strachu wargami
                  ostatnich "na wszelki wypadek" czulosci i zyczen zdecydowanie zbliza.
                  Widzialem tez pary skaczace razem. To chyba zbliza jeszcze bardziej.
                  Sa dwie szkoly skakania - na nogi lub na glowe i szybowanie ciche lub
                  glosne. Chcac pozostawic dobre (ostatnie) wrazenie lecialem na glowe.
                  I cicho. Nie lubie zwracac na siebie uwagi :))).

                  Nie widzialem skaczacych psow. Ciekawe czy Boss by lubil. Ale trzeba
                  chyba miec specjalna uprzaz dla psa. Zapytaj co o tym mysli. Byc moze
                  nie chce o tym myslec wcale?

                  Dzisiaj rano ma padac snieg. Zobacze czy bedzie eksportowej jakosci.
                  I wowczas moze wrocimy do logistyki eksportu sniegu do Sydney.

                  A do tego czasu wprowadzajac do organizmu profilaktycznie duza ilosc wody
                  i lekko sennie kiwajac sie,
                  slonecznie pozdrawiam,
                  mojito.

                  Parasailing tez mam zaliczony i podoba mi sie to doswiadczenie. I believe I
                  can fly... White water rafting nie probowalem.

                • Gość: Asia Komputer dziala :) IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 14.12.03, 07:38
                  Kochani witam Was wszystkich bardzo serdecznie, moj komp w koncu zostal
                  przerejstrowany i dziala wiec mozliwe ze bedzie mnie tu wiecej i czesciej,
                  chociaz teraz przed swietami czasu troche malo ale postaram sie znalezc pare
                  min zeby wpasc i podzielic sie nowymi wiadomosciami.

                  U nas dzisaj bylo goraco, 30 stopni, w sloncu nie do wytrzymania, wczoraj
                  udalo nam sie pomalowac deck tak ze otoczenie domu zaczyna wygladac leciutko
                  lepiej, dzisiaj poniewaz takie upaly to nie bylo mowy o tym zeby popracowac
                  wiec wybralismy sie na zakupy i kupilismy sobie komplet wypoczynkowy na ten ze
                  deck, teraz przynajmniej bede miala na czym gosci posadzic jakby mnie ktos
                  odwiedzil. Oczywiscie trzeba bylo to opic, ale po jednym piwie juz mi sie w
                  glowie krecilo bo w takie upaly trudno zeby bylo inaczej.
                  Wczoraj mielismy nieoczekiwana wizyte znajomych w ktorych domu mieszkalismy po
                  przyjezdzie tutaj, tzn teraz to oni sa znajomi wtedy ich nie znalismy.
                  Posiedzielismy przy butelce wina, bylo milo, i zostalismy zaproszeni na
                  Swieta, az sie zdziwilam bo tu ludzie specjalnie sie nie zapraszaja, no ale to
                  naprawde milo z ich strony.

                  Mojito, kurcze no chyba faktycznie lekko przesadziles bo mnie kac meczyl na
                  drugi dzien,, ale milo ze wypiles ten centymetr z wanny za moje zdrowie.

                  Wiesz jak jechalismy do tych goracych zrodel to po drodze jest fajne miejsce
                  gdzie mozna sobie skoczyc w przepasc (na linie oczywiscie) za jedyne $100, i
                  inne atrakcje tez, cross country na farmerskich motorach, straszna mam na to
                  chec, chyba sie kiedys zdecyduje, i white water plywanko tez, zreszta tutaj
                  jest duzo takich miejsc, i widoki przesliczne, wiec wybierz sie do nas
                  kiedys :))

                  Damian

                  jezeli faktycznie jestes zdecydowany to trzymaj sie swoich planow, nie
                  odkladaj na potem, zyjemy dniem dzisiejszym nie tym co bylo lub bedzie ( lub
                  nie) Gratuluje dyplomu :) i przyj do przodu.


                  pozdrawiam wszystkich cieplutko

                  • Gość: Gunther_0 sloneczne nieporozumienie IP: 202.92.73.* 15.12.03, 00:53
                    Witajcie kochani,

                    jestem we wspanialym humorze, za tydzien przerwa w pracy, troche laby...

                    Asiu, skarbie, rozebralas sie prawie kompletnie :) wiem, wiem, takie idealy
                    nie istnieja? ale czasem ktos taki moze sie trafia. tak sobie napisalem no
                    tego, zeby Was dziewczyny troche podraznic ;))) uderz w stol...
                    na party wpadlem/smy przelotnie, bo podobno wypada sie pokazac, bylo
                    sympatycznie i moje notowania at workplace znacznie podskoczyly, a to z powodu
                    nie mojego wlasnego, tylko z powodu osoby mi towarzyszacej. czasem mam troche
                    szczescia, ale bylo to szczescie krotkotrwale, bo zawitalismy tylko tam na
                    godzinke.
                    no i ze dziewczyny z Forum mnie zawiodly, wybralem sie na ryby, znowu wyprawa
                    wyjatkowo udana, z ladu ostatnio nie lowie. porzadny kuter rybacki, dobrze
                    nawiguje ryby piekne sztuki, moze ktos chce cos extra na Wigilie? Mojito,
                    Amigo, dla Ciebie specjalnie sprawiona, wolisz na BBQ czy zapiekana z
                    czosnkiem?
                    no i tu zescie wyjechali z tymi extreme sports!!!!!!!!!!!
                    luuuuudzie, tu w Australii to zyc nie umierac, tych atrakcji od pioruna.
                    Mojito, ale Ty taki spokojny i zrownowazony mezczyzna w mlodym wieku, nigdy
                    bym sie nie spodziewal. Pysiek i Ty tez Brutusie...nie szkoda Wam zycia?
                    ja kiedys probowalem spadochrony sportowe, bylo to dobre w towarzystwie,
                    spotkala sie taka grupa postrzelencow i dawalismy dobrze, ale taki bungy czy
                    parasailing, jeszcze nie bylo znane. podaj pare dobrych miejsc Pysiek, a jak
                    potrzebujesz kompana do skokow, to ja chetny tez ;)))
                    pozdrawiam
                    • mojito Re: sloneczne nieporozumienie 15.12.03, 03:23

                      Zdrowka Wszystkim,

                      Hola Amigo,
                      cieszy mnie Twoj doskonaly poniedzialkowy nastroj. Nie ma jak to
                      powodzenie rybacko-inne. Dynamo kreci przez caly tydzien.
                      Lokalna pogoda ohydna. Snieg z deszczem. Angielskie slowko dreary
                      przychodzi do glowy. Nici z eksportu platkow sniegu do Sydney.
                      Za rybe dziekuje. Niech bedzie BBQ chociaz z grilla lubie najbardziej.
                      I paroma kroplami cytryny. Z czosnkiem dam sobie na razie spokoj. Zdecydowanie
                      jest nietowarzyski i utrudnia konwersacje.
                      Jak znajdujesz piwo australijskie? Tylko Fostera znam ale nie bedac piwoszem
                      trudno mi ocenic.

                      Sporty ekstremalne maja swoj urok. Zyje sie od skoku do skoku. Po skoku
                      zycie nabiera jeszcze wiekszej wartosci/przyjemnosci.
                      Dziekuje za ta meska spokojnosc/zrownowazonosc. Jest ona tylko
                      wirtualno-internetowa. W zyciu nie zawsze a na wakacjach nigdy.

                      Pozostajac slonecznie Amigo,
                      mojito.
                      • pysiek13 Re: sloneczne nieporozumienie 15.12.03, 04:11
                        Hola Amigos,

                        sporty extremalne maja urok absolutnie Mojito :)))
                        Gunther, szkoda zycia? better to burn out than fade away...sprobuj Sydney
                        Skydiving jak probowales spadochrony. kiedys lubilam off road racing tez.
                        pozdrawiam
                        • mojito Re: sloneczne (nie)porozumienie 15.12.03, 04:27

                          Witajcie,
                          Yo! Pysiek,
                          cholera, znowu sie zgadzam. Absolutamente maja urok/adrenaline.
                          Czy lepiej przez rok zyc jak lew, czy przez cale zycie jak p.eprzona owca?
                          To chyba australijskie (obecnosc owiec w zdaniu) retoryczne zapytanie?

                          Slonecznie raz jeszcze,
                          mojito.
                          • Gość: Gunther_0 Re: sloneczne (nie)porozumienie IP: *.internetinfinity.com.au / 210.215.131.* 15.12.03, 04:57
                            Witajcie,

                            jak tak mozna, to jest szalenstwo. poczekajcie no chwilke tu, dajcie sobie
                            wytlumaczyc, mozna inaczej!
                            to Wam nic na zyciu nie zalezy? psiakrew teraz ja nie rozumiem.
                            pozdrawiam
                            • numbat Re: sloneczne (nie)porozumienie 15.12.03, 05:12
                              Gość portalu: Gunther_0 napisał(a):

                              > Witajcie,
                              >
                              > jak tak mozna, to jest szalenstwo. poczekajcie no chwilke tu, dajcie sobie
                              > wytlumaczyc, mozna inaczej!
                              > to Wam nic na zyciu nie zalezy? psiakrew teraz ja nie rozumiem.
                              > pozdrawiam

                              Gunter_0:))) witaj ach zycie...zycie piekne i drapiezne jest, bo przeciez
                              trzeba
                              go przezyc...toast
                            • pysiek13 Re: sloneczne (nie)porozumienie 15.12.03, 05:24
                              Witajcie,
                              Yo! Mojito :))))))))))))))))))))))
                              Gunther, nie przejmuj sie i tak nasza kula ziemska jest przeludniona.
                              pozdrawiam
                              • Gość: Gunther_0 Re: sloneczne (nie)porozumienie IP: 61.88.129.* 15.12.03, 09:45
                                Witajcie znowu,

                                nie chce byc nudny i znowu tu sie powtarzac, ale ktos kiedys napisal na tym
                                forum, ze zycie to przyjemne zajecie, a ktos inny dopisal ze absolutnie wlasnie
                                tak. prosze o komentarz wiec.nie bede tu prawil moralow, sam tez mam swoje za
                                uszami. byl czas ze szalalem, ale w waszym szalenstwie jest cos niebezpiecznego.
                                nigdy nie lubie pisac o osobistych doznaniach czy refleksjach, bo latwo
                                zazenowac czytajacego ;) jest pewna granica. ale wazne jest zeby rozpoznac
                                punkt, w ktorym jestes, zrozumiec go i polubic. tyle no tego
                                bywajcie Amigos
                                zaniepokojony powaznie Gunther
                                • Gość: Pysiek13 Re: sloneczne (nie)porozumienie IP: *.b.001.syd.iprimus.net.au 15.12.03, 11:26
                                  Witajcie wieczorowo,

                                  Wesolych Swiat.
                                  Gunther ja juz nie mam 16 lat, a szkodaaaaaa :)))
                                  pozdrawiam wszystkich

                                  web.icq.com/shockwave/0,,4845,00.swf
                  • peter2715626 Re: Komputer dziala :) 15.12.03, 03:03
                    Gość portalu: Asia napisał(a):
                    > jezeli faktycznie jestes zdecydowany to trzymaj sie swoich planow, nie
                    > odkladaj na potem,

                    Pozwole sie nie zgodzic. Jezeli wyjedzie teraz, to czeka go ciezka fizyczna
                    praca na czarno i wiele trudnosci. Chyba nie po to skonczyl studia.

                    Gdy zdobedzie kilka lat doswiadczenia w swojej specjalnosci, pozna dobrze
                    angielski przed wyjazdem, to bedzie mial znacznie wieksza szanse dostac
                    normalna prace i czuc sie dobrze w innym spoleczenstwie. In the long term, to
                    jest lepsze rozwiazanie, co moge udowodnic na moim przykladzie. Wyjechalem z
                    Polski dobrze po trzydziestce, majac niezly staz w poszukiwanej tutaj
                    specjalnosci. Znalezienie dobrej pracy zabralo mi 3 tygodnie.

                    Asiu, co to za ludzie z Polski?
                    Jak nie chcesz podawac szczegolow na forum, to napisz na priva
                    2715626@xtra.co.nz

                    Z checia pomoge rodakom idacym naszym tropem.
                    • Gość: Asia Re: Komputer dziala :) - dla Piotra IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 15.12.03, 06:37
                      Czesc Piotr

                      zgadzam sie na to ze sie ze soba nie zgadzamy, po pierwsze nie wiemy jak facet
                      mowi po angielsku bo chyba nie pisal albo przeoczylam, piszac zeby sie trzymal
                      swoich planow uwazam ze wyjazd do Iralndii moze tylko pomoc, bo to nie jest
                      tak daleko i zawsze mozna wrocic jak czlowieka taka chec najdzie, poduczy sie
                      angielskiego, nawet jezeli znajdzie prace niekoniecznie w swoim zawodzie to
                      uwazam ze kazde doswiadczenie tylko pomaga w zyciu, jezeli oczywiscie czlowiek
                      umie wyciagac wnioski i nie powiela tych samych bledow, bo nie ludzmy sie
                      bledy popelniamy wszyscy.
                      Uwazam ze jezeli ma siedziec bez pracy to mniej wiecej to samo co by dyplom do
                      kieszeni schowal u udawal ze go nigdy nie zdobyl, bo i co po dyplomie jak
                      pracy tak czy inaczej znalezc nie mozna.
                      Jezeli emigrowac nie wazne czy na stale czy tymczasowo np zarobkowo czy w celu
                      nauki jezyka - to im czlowiek mlodszy tym lepiej, bo ma inne checi
                      przystosowania sie do takich warunkow jakie zycie na jego drodze postawi, no i
                      oczywiscie wybor albo emigruje albo daje sobie spokoj, wracam do kraju i robie
                      wszystko zeby tam normalnie zyc.
                      Takie jest moje zdanie ale oczywiscie jak na wstepie napisalam zgadzam sie na
                      to ze sie nie zgadzamy w tym wzgledzie w wybor i tak nalezy do
                      zainteresowanego nie do nas.

                      Ta para z Polski ktora ma przyjechac w styczniu to Robert i Kasia, on kiedys
                      pisal na forum ze jego zona byla 2 razy w nz zdawac egzaminy,.jest
                      stomatologiem, napewno pamietasz :)

                      rozumiem ze jeszcze ktos przyjezdza?

                      Napisz czy mialbys chec sie z nimi spotkac i ewentualnie jakas rada sluzyc

                      pozdrawiam serdecznie
                      • peter2715626 Re: Komputer dziala :) - dla Piotra 15.12.03, 21:32
                        Pamietam Roberta i Kasie, mam nawet gdzies ich adres, napisze.

                        Widzialas to?

                        dziennik.endore.org
                        Sympatyczne malzenstwo z Warszawy wloczy sie po NZ i pisze ciekawe relacje.
                  • numbat Re: Komputer dziala :) 15.12.03, 05:04
                    Gość portalu: Asia napisał(a):

                    >.
                    >
                    > U nas dzisaj bylo goraco, 30 stopni, w sloncu nie do wytrzymania, > >
                    >
                    > pozdrawiam wszystkich cieplutko
                    >
                    Asia witaj sloneczko:))) bo w takiej temperaturze najlepsze sa zamrozone
                    kielonki:))) prosze je mrozic...mrozic...mrozic...bo za pare
                    chwil wezme plecak i gitare:))) pozegnania nadszedl czas...pamietacie:))
                    kanto-kantore....to byly utwory.
                    Serdecznie i cieplo wszystkich pozdrawiam. Bo trzeba bedzie sie
                    symbolicznie zderzyc jakims wielkim szampanem. Proponuje taka duza waze...
                    do ktorej wlejemy caly szampan zycia.Ale to bedzie najwieksza waza...waza
                    kroli i balznow:)) waza obezyswiatow i traperow....pieknych i powabnych
                    kobiet..."zwariowanych" poetow...nawiedzonych gorali , tych ktorzy jeszcze
                    do nas nie dotarli....i tym ktorym marzy sie Australia i New Zeland...
                    i ktorzy w koncu zrealizuja swoje plany,wczesniej lub pozniej...
                    wlasnie w sobote bo jest czas jarmarkow...czas swobody czas winna...kupilem
                    taka waze do ktorej mozna wlac najlepszy koktajl....zamierzam ptroche
                    pokombinowac jak zrobic dobry koktajl...przyjaciel moj...juz pokroil....buraki
                    i kisi na swieta...( ach ludziska...ludziska...serce sie raduje dusza rymuje:))
                    wkrotce bede robil jakas rybke w galarecie...ewetualnie nozki w sosie wlanym...
                    nawet ( przyjaciel ma ogromna stolnice-z przed prawie 20 lat!!!!...i jeszcze
                    egzystyje mimo ze zmienial domy...stany...) jak sobie podlejemy koniaczek
                    to zaczynamy robic...pierogi (fajna zabawa) a tem moj znajomy robi naprawde,
                    ( oprocz zdrowego bimberku....wspniale nalewki i koniak tez.Nic to moje
                    dusze komputerowe...( wypije za Wasza pomyslnosc...) pomyslnosc ludzkosci zeby
                    nie stoczyla sie na samo dno...i zeby troche sie bardziej poprawila....za
                    przyrode ktora jeszcze istnieje....za gory i doliny....za nie zatrute rzeki..
                    za lodowce zeby sie nie roztapialy...za politykow zeby byli bardziej
                    wyrozumiali...za goralow i gorali z roznych krajow...za owieczki i baranki..
                    za drzewka iglaste ( tu i tam) ....za pokoj na ziemi....i spokojne niebo nad
                    nami....zeby piekielko nie szalalo....zeby aniolkowie mieli duze skrzydla...
                    za Mikolaja....ktore wkrotce...znowu bedzie mial duzo pracy...
                    za sto;y przy ktorych Tu i Tam usiadzeimy...za tych ktorych juz nie ma...
                    ( ale sa w naszych myslach)...za swieze pieczywo i zdrowa wode...
                    oraz za tych ktorzy na oceanch i morzach Swiata.
                    Wszystkiego marzycielskiego wszystkim....( a teraz poniewaz lekkie popoludnie
                    czas na lyczek cabernetu....i do nastepnego klikniecia.
                    Wasz "zwierzatek" Numbat:)))
                    • Gość: Asia Re: Komputer dziala :) IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 15.12.03, 06:48
                      Witam Numbat,

                      kurcze juz nic do dodatnia nie zostawiles, chyba wymieniles wszystko za co
                      warto wzniesc toast(ty) , no moze jeszcze dodam za pzyjazn, (nawet ta
                      komputerowa) za szalone pomysly ktore oby nas nigdy nie opuszczaly, za te
                      zlowione i jeszcze nie zlowione ryby Gunthera, za mysliwska Pyska, za drinki
                      za moje zdrowie Mojito, a tak wogole to za pomyslnosc Wszystkich :)))

                      gorace usciski dla Wszystkich forumowiczow
                      • Gość: Asia Pysiek jaki jest moj nr gg???/ IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 15.12.03, 08:40
                        skleroza na calego, przeprogamowano moj komp i oczywiscie gdzies w dobre
                        miejsce wsadzilam swoj Nr GG, pomoz :)
                        • pysiek13 Re: Pysiek jaki jest moj nr gg???/ 15.12.03, 08:52
                          Hey Asia,

                          numer jest 4339471, przepraszam nie mam czasu znow...
                          cheers
                          • Gość: Asia Re: Pysiek jaki jest moj nr gg???/ IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 15.12.03, 10:32
                            to moj nr czy twoj nr?
                            • Gość: Pysiek13 Re: Pysiek jaki jest moj nr gg???/ IP: *.b.001.syd.iprimus.net.au 15.12.03, 11:09
                              Pytalas o swoj numer...:)))
                              cheers
                              • Gość: Asia Re: Pysiek jaki jest moj nr gg???/ IP: *.jetstream.xtra.co.nz 16.12.03, 01:21
                                tak, dzieki i prosze podaj jeszcze raz twoj :)
                          • Gość: Damian Czy ktos wie? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.12.03, 11:03
                            Czesc wszystkim.
                            Dzieki za rady i sugestie-to do wszystkich.
                            Peter mysle, ze Twoja propozycja ma swoj sens. Jednak ja bym chyba wolal
                            wyjechac wczesniej i na miejscu zdobyc doswiadczenie zawodowe lub doksztalcic
                            sie aby bylo latwiej z praca, Jezeli chodzi o dyplom i prace to jestem
                            przygotowany na ewentualnosc wsadzenia go sobie do...szuflady ;-) na
                            najblizsze kilka latek. Moge pracowac na miejscu nie w zawodzie i za
                            niewysokie stawki i przestudiowac ten rok czy dwa, a pozniej juz musialoby byc
                            lepiej(do tego po tym czasie mowilbym juz perfect poznalbym kraj i mozliwosci
                            co znacznie by ulatwilo zycie-a przynajmniej tak mysle). Krotko mowiac jestem
                            przygotowany raczej na pieklo, a nie jak wiekszosc wyjezdzajacych na wycieczke
                            do raju(pieklo przez pierwsze 2-3 lata oczywiscie, nie cale zycie :-))).
                            Jezeli chodzi o jezyk:
                            Podczas moich kilku pobytow w NL poznalem wielu ludzi z UK.Mieszkalem z nimi
                            dosc dlugo na jednym Campingu. Moi przyjaciele z Irlandii twierdzili, ze mowie
                            bardzo dobrze po angielsku i pytali gdzie sie nauczylem. Po jakims czasie
                            podlapalem lamany akcent z Belfastu. Jedna Polka, ktora mieszkala 30 metrow
                            ode mnie po 2-ch miesiacach pobytu myslala, ze jestem irlandczykiem. Niezly
                            mialem z tego ubaw. Ale bez przesady mowie dobrze, brakuje mi troche zasobu
                            slowek co codziennie staram sie nadrabiac.
                            A propos jezyka jak mowia ludzie na waszej polkuli? Wolno kladac nacisk na
                            wymowe czy szybko i olewczo?
                            Zastanawia mnie jescze jak tam u was jest z praca w moim zawodzie?(skonczylem
                            inzynierie srodowiska- w specjalnosci ochrona srodowiska i rekultywacja).
                            I czy do skilled migration wymaga sie doswiadczenia w zawodzie wyuczonym?
                            I co jezeli ma sie doswiadczenie w innym zawodzie? A moze z tymi zawodami to
                            podpucha i docierajac na miejsce i tak wszystko inaczej wyglada i pracuje sie
                            tam,gdzie los rzuci?
                            U nas pierwszy atak zimy dzisiaj :-) Brrr. Nienawidze tego.
                            Dlatego kraina dziadka mroza Kanada raczej odpada...

                            Trzymajcie sie cieplo!
                            Facet Damian
                            • mojito Przestepczosc zorganizowana w USA przed Swietami. 15.12.03, 19:57

                              Witajcie serdecznie wszyscy,

                              Dzisiaj w poludnie, w centrum miasta na dwa slimaki wychodzace ze sklepu
                              Tiffany & Co. napadly dwa zolwie.
                              Poturbowaly slimaki, wyrwaly im torby z zakupami, zabraly torebke i portfel.
                              Po dokonaniu przestepstwa zniknely w ulicznym tlumie.
                              Przyjechala natychmiast wezwana policja.
                              Slimaki zapytane przez policje o przebieg wydarzen powiedzialy, ze nie
                              duzo widzialy poniewaz wszystko odbylo sie bardzo szybkoooooooooooooooo.

                              Zaniepokojony tym wszystkim,
                              slonecznie Was pozdrawiam,
                              mojito.
                              • pysiek13 Re: Przestepczosc zorganizowana w USA przed Swiet 15.12.03, 20:57
                                Witajcie,

                                Mojito, please explain :) nie rozumiem.
                                pozdrawiam
                                • mojito Zolwiowa mafia. 16.12.03, 01:23

                                  Witajcie,
                                  Yo! Pysiek,

                                  Siedzac w porze lunchu w cafe i obserwujac przechodniow wkomponowalem
                                  dowcip/bajke o slimakach i zolwiach w realia filadelfijskie (ulica, sklep,
                                  przechodnie i zakupy swiateczne).
                                  Pozwolilem umyslowi bladzic i przypomnialy mi sie bajki Ezopa (Aesop)
                                  i jego zwierzeta personifikujace ludzi.
                                  Temat :"Przestepczosc..." troche udramatycznilem :))).

                                  Twoja kartka muzyczna z zyczeniami bardzo sympatyczna. Moj ulubiony
                                  renifer to ten w srodku po prawej stronie sw. Mikolaja walacy od czasu
                                  do czasu talerzami. Umpffff...

                                  Sloneczne pozdrowionka,
                                  mojito.
                                  • Gość: Asia Damian IP: *.jetstream.xtra.co.nz 16.12.03, 01:32
                                    jezeli chodzi o prace dla immigrantow do NZ to jest dokladnie tak jak piszesz,
                                    to ze zdobywasz punkty za wyksztalcenie w jakims konkretnym kierunku ktory
                                    akurat NZ w tym czasie preferuje nie daje Ci gwarancji pracy w tym zawodzie po
                                    przyjezdzie tutaj. Jest wiele osob z wyzszym wyksztalceniem ktore tu
                                    przyjechaly bo miedzy innymi mieli takie wyksztalcenie za ktore dostali te
                                    wymagane punkty, ale na tym sie konczy, praca tu na ciebie nie bedzie czekac,
                                    rzad nie ma mozliwosci zapewnienia ci etatu, jezeli sam sobie znajdziesz i to
                                    w swoim zawodzie to fajnie, jezeli nie znajdziesz w swoim zawodzie i nie
                                    bedziesz mial checi pracowac w innym zawodzie to cie nikt nie zmusi do pracy,
                                    dadza ci zasilek. Takie sa realia.
                                    Wydaje mi sie ze w twojej specjalizacji mialbys tu szanse znalezc prace, moze
                                    nawet w jakiejs rzadowej instytucji, ale to oczywiscie wszystko zalezy od sily
                                    przebicia.

                                    Pozdrawiam serdecznie
                                    • peter2715626 Re: Damian 16.12.03, 03:00
                                      Zasilek przysluguje po dwoch latach od przyjazdu.

                                      Moze lepiej nie stwarzac takiego wrazenia, ze jak nie znajdziesz pracy, to tez
                                      sobie jakos poradzisz.

                                      • Gość: Asia Re: Damian IP: *.jetstream.xtra.co.nz 16.12.03, 04:44
                                        Piotr zle mnie odczytales, absolutnie nie chcialam takiego wrazenia sprawic,
                                        raczej staralam sie wyjasnic ze nawet jak komus sie uda nazbierac juz te
                                        punkty to absolutnie nikt nie daje zadnej gwarancji na prace, przepraszam
                                        jezeli niezbyt jasno sie wyrazilam
                                        • Gość: Gunther_0 Re: Damian IP: 210.215.131.* 16.12.03, 04:52
                                          Witajcie,

                                          zdrowko wszystkim!
                                          Mojito, Twoje szczegolnie dzisiaj, wprawdzie lunch, ale sobie pozwolilem :)))
                                          dzieki...Piwo australijskie troche slabsze od naszego Zywca, ale nie najgorsze.
                                          Foster jest OK, chociaz ostatnio znalazlem super piwo z Adelaide z SA. tam
                                          zreszta najwiecej Szwabow sie osiedlilo, to pwenie dlatego.
                                          Asiu, nie martw sie o punkty - ja rozdaje chojnie, Ty masz 9 out of 10.
                                          Damian, poradzisz sobie, z tego co piszesz pracy sie nie boisz, masz
                                          realistyczne spojrzenie, a reszta ...to tak jak w moim przypadku troche
                                          szczescia.
                                          no i hej ho, hej ho, do pracy po lunchu by sie szlo...bywajcie
                                          powodzenia zycze
                                          • mojito Piwo jego mac. 16.12.03, 06:42

                                            Pozdrowionka dla Wszystkich,

                                            Witaj Gunther/Amigo,
                                            dziekuje. Zyczenia zdrowia zawsze mile widziane.
                                            Ja jestem piwosz jednobutelkowy. Taki slaby. Dlatego tez lubie
                                            piwo mocne. Takie z kopem. Mocnym kopem. Amerykanskie dla mnie
                                            za slabe. Kiedys narzekalem i ktos mi wyjasnil, ze mozna tutaj
                                            sprzedawac piwo tylko scisle okreslonej mocy. Czyli niemocne.
                                            Zywiec i owszem pamietam. Ale podobno sa mocniejsze piwa.
                                            Moze wiesz? Zainteresuje sie tym blizej wakacji. I przyjrze sie
                                            piwom brazylijskim. Podobno sa dosc dobre. Cerveja i chope (z kija).
                                            Byc moze podziele tam czas terytorialnie.
                                            Do poludnia piwo a po poludniu caipirinha lub cachaca. Ladnie brzmiace
                                            zdanie mi wyszlo :))). I obiecujace...

                                            Pysiek,
                                            Na ladny/sliczny platek bede mial oko. Niech sie tylko pokaze.
                                            Nie zdazy sie roztopic. Zmroze go spojrzeniem.
                                            Wydaje sie, ze eksport ziarenek piasku i muszelek bylby prostszy.
                                            Ale nikogo nie interesuja sprawy proste, nieprawdaz?

                                            Damian,
                                            swoje zdanie wyrazilem wczesniej. Opinie mam podobna do Gunthera.
                                            Poradzisz sobie. Ale najdluzsza podroz zaczyna sie malym krokiem.
                                            Podejmij decyzje i zrob pierwszy krok. Wydaje sie, ze masz zdrowe
                                            podejscie do sprawy.

                                            Asienko,
                                            buzka.

                                            Peter/Numbat,
                                            czesc.

                                            Zdrowia i sloneczka zycze,
                                            dobranoc,
                                            mojito.
                                            • pysiek13 Klub optymisty...ole! 16.12.03, 22:48
                                              Witajcie,

                                              to tak w miedzyczasie, zanim Klub Podroznika nabierze konkretnych wymiarow.

                                              wczoraj bylam zmuszona poddac sie compulsory sezonowym badaniom lekarskim, tak
                                              w skrocie - organizacja dla ktorej pracuje, lubi sie upewnic czy pracownicy
                                              wszystko maja na miejscu pod sufitem. no i pomyslnie przebrnelam przez malo
                                              wazne testy, na koniec zostal mi test najgorszy, psychologiczny. lezac na
                                              wygodnej lezance przypomnialam sobie Twoja metode Mojito z gabinetu
                                              dentystycznego. pan psycholog elegancki, przystojny, wypielegnowane rece,
                                              troszke szpakowaty, co nie przeszkadza, z doswiadczeniem ;))) i zaczelam sie
                                              zastanawiac od czego by tu zaczac rozbierajac go w myslach:
                                              crispy white shirt, ee, za duzo guzikow, moze by tak jednym szarpnieciem i po
                                              guzikach?
                                              schylil sie nade mna podajac pytania, ladny zapach, hm rozmarzylam sie...
                                              za duzo nie mial na sobie, spodnie odprasowane, zona dba o niego, albo
                                              gosposia, ach te paski, zapiecia, guziki znowu...
                                              zdecydowalam sie jednak zostawic mu jego najwazniejszy atrybut nie-naruszony,
                                              sluchawki lekarskie :)))
                                              Ok calkiem szybko mi to poszlo, doktorek przygladal mi sie dziwnie zza
                                              okularow, czyzby cos sie domyslal? ee, niemozliwe...
                                              pytania, jak zwykle idiotyczne i malo realne, odpowiadalam szybko bez namyslu
                                              i spontanicznie, ta metoda zawsze sie sprawdza, zeby byc oceniana jako average
                                              idiot. na cale szczescie pan doktor nie porusza tematu kompleksu penisa, czy
                                              jego braku...tym razem chyba bym sie zaczerwienila ;)
                                              zadowolona wychodze na sloneczna ulice. co by tu zrobic z tak pieknie zaczetym
                                              dniem?
                                              nie ma to jak autopromocja! mam dobry strong self-esteem, radze sobie w
                                              difficult situation i najwazniejsze moj wskaznik optymistyczny jest powyzej
                                              normy, ciekawe jak oni ten wskaznik mierza, u panow, to nie trudne...
                                              no i jeszcze o promocji.
                                              moj kuzyn w Polsce, ktory gra w Filharmonii Narodowej narzeka ze kultura
                                              umiera i na koncerty przychodza tylko oficjalisci, albo ci ktorzy dostaja
                                              bilety za darmo. kompozytorow klasycznych ludzie zle kojarza. podpowiedzialam
                                              mu ze malo promuja Filharmonie, gdyby w filharmonii rozdawano za darmo piwo,
                                              Polacy staliby sie narodem melomanow.
                                              no i piwo jego mac...
                                              Gunther, dobre mocne piwo ponad 5 czegos tam, Cooper z Western Australia,
                                              probowales?
                                              keep smiling, jutro bedzie lepiej :)))

                                              w pracy dzis od rana glosno, wszyscy moi koledzy wyjatkowo podekscytowani, moj
                                              boss wymachuje rekami. co sie okazuje, on, moj boss, dzieli kierowcow na trzy
                                              grupy: zarozumialcow, ktorzy jezdza szybciej od niego, kretynow, ktorzy jezdza
                                              wolniej, i powinni miec odebrane prawo jazdy, no i ostatnia grupa, znaczy
                                              solo, to ON. a dyskusja rozgorzala, bo ON spoznil sie do pracy, bo jechal za
                                              jakas blondynka, ktora cala droge robila sobie make-up uzywajac wstecznego
                                              lusterka, rozmawiala przez telefon komorkowy i jadla sniadanie, trzymajac kawe
                                              miedzy nogami!!!
                                              bardzo szybko wycofalam sie z zasigu wzroku, bardzo mi zalezy zeby nikt mnie
                                              nie wyprowadzil z mojego optymistycznego nastroju w najblizszym czasie.

                                              i w takim optymistycznym nastroju mam nadzieje pozostac az do Swiat czego i
                                              Wam wszystkim serdecznie zycze


                                              • mojito Re: Klub optymisty...ole! 17.12.03, 00:30
                                                Witajcie absolutnie wszyscy,

                                                Yo! Pysiek,

                                                Gratuluje oficjalnego medycznego stwierdzenia dobrego i optymistycznego
                                                zdrowia psychicznego.
                                                Milo mi, ze moja wyprobowana metoda oddawania sie zabiegom na lezaco
                                                podobala sie. Ma ona swoich milczacych zwolennikow :))).
                                                Mowisz, psycholog ze sluchawkami? Mam uznanie dla sob. Zaloze sie, ze
                                                ma je tylko gdy kobieta lezy na kanapie. Do mezczyzn sie na pewno nie
                                                zbliza. Tak czy inaczej mysle teraz z podziwem o australijskim systemie
                                                badan psychiatrycznych. Z odzieza jest jeszcze trzecia opcja. Dobry dry
                                                cleaner.

                                                Ja na szczescie moge pracowac bez badan psychologicznych. Wiec moze byc
                                                roznie. Nie bede sie zaglebial. Mam natomiast roczny physical (w kwietniu).
                                                Dawno odkrylem, ze wakacje maja wieksza wartosc terapeutyczna niz lezenie
                                                w gabinecie na kanapie. Dla mnie oczywiscie.
                                                Tak, ze mozesz przypuscic, ze na ogol jestem normalny ale tak naprawde
                                                to nie jest to udokumentowane medycznie.

                                                Bol filharmonii znam. Filadelfia ma znana w swiecie orkiestre symfoniczna.
                                                Stokowski, Ormandy, Mutti i chyba obecnie Niemiec Savallich (moge nie
                                                pamietac pisowni nazwiska). Przez lata ludzie pytali mnie o wrazenia.
                                                I przez lata mruczalem niewyraznie w odpowiedzi.
                                                Trzy lata temu zdecydowalem miec to za soba. Teraz mam.

                                                Bardzo chetnie moge placic skladki w klubie optymisty. Ktos kiedys powiedzial,
                                                ze jest rzecza niemozliwa zaskoczyc przyjemnie optymiste.

                                                Kobiety amerykanskie dziela mezczyzn na yes, no and maybe. Wszyscy wiec
                                                demokratycznie podzieleni jestesmy.

                                                Do gabinetu lekarskiego wchodzi dziewczyna. Widzi stojacych tam dwoch
                                                mezczyzn w bialych kitlach/fartuchach. Prosze sie rozebrac - mowi jeden.
                                                Prosze przejsc sie i pare razy obrocic - dodaje po chwili drugi.
                                                Co moze mi dolegac - pyta dziewczyna. My nie wiemy. My jestesmy malarzami
                                                pokojowymi i malujemy gabinet.

                                                I tym optymistycznym, zdrowym akcentem zyczac nam wszystkim
                                                Pyskowego doskonalego nastroju,
                                                slonecznie pozdrawiam, ole!, ole!, ole!
                                                mojito.
                                                • Gość: Gunther_0 Re: Klub optymisty...ole! IP: 61.88.129.* 17.12.03, 04:35
                                                  Witajcie wszyscy,

                                                  pozwole sie tez do Klubu zapisac.
                                                  Pysiek napisal/a:
                                                  'keep smiling, jutro bedzie lepiej' zaczynam byc wierzacy gleboko, zobaczymy
                                                  jak to w praktyce, no tego.
                                                  no i wlasnie psycholog ze sluchawkami Pysiek, jak slusznie zauwazyl Amigo
                                                  Mojito, czy Ty czasem gabinetow nie pomylilas? pzryznaj sie co mu tam wisialo?

                                                  no i tak, Swieta mamy tuz tuz, a prezenty nie wszystkie kupione, naprawde jest
                                                  to dosc klopotliwe. Asiu, donosze niniejszym ze bomki polskie kupilem i
                                                  donioslem w calosci do pracy. podobaly sie wszystkim szalenie, nie rozumiem
                                                  tylko czemu niektore mlode panienki chichotaly po katach, jak powiedzialem ze
                                                  sa to POLISH BALLS.
                                                  mam krotki lunch dzisiaj, bo rzeczywiscie towarzystwo sie rozbawilo i od party
                                                  do party. duzo ludzi robilo zdjecia na ostatnim Christmas Party, tym oficjalnym
                                                  i nie moge sie doczekac na fotki, chcialbym tu Wam pokazac pare zdjec, ale
                                                  cierpliwosci
                                                  pozdrawiam tymczsem serdecznie i optymistycznie ;)))
                                                  • Gość: Asia Re: Klub optymisty...ole! IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 17.12.03, 06:25
                                                    to prosze o wciagniecie mnie na czlonka :)

                                                    Gunther jezeli te bombki byly bardzo malutkie to pewnie bym zrozumiala ze the
                                                    pannice chichotaly ale pewnie co madrzejsze chichotaly jezeli to byly sporawe
                                                    bombki, znajac Twoja inteligencje pewnie nie pognebil bys meskiej czesci
                                                    polskiego narodu mowiac ze to Polish Balls gdyby to byly male bombeczki. Teraz
                                                    tylko sie obawiam ze mozesz miec pewnego rodzaju problemy gdyby ktoras z tych
                                                    uroczych panienek zechciala sprawdzic czy mowiles prawde.
                                                    Ale mysle ze jak obydwaj z Mojito pomyslicie to jakos uda ci sie z tego wyjsc
                                                    i pewnie nawet z duzym usmiechem na twarzy , czego Ci z calego serca zycze :)

                                                    Mojito dzieki za uznanie przyjacielu 9 out of 10, kurcze chyba jeszcze mnie
                                                    nigdy nikt tak wysoko nie ocenil,, troche sie tym martwie bo teraz to juz
                                                    tylko w dol bede mogala, ale polechtac moja proznosc oczywiscie ci sie
                                                    udalo :)

                                                    niewinne pozdrowienia dla obu Panow :)
                                                    • mojito Re: Klub optymisty...ole! 17.12.03, 06:47
                                                      Gość portalu: Asia napisała:

                                                      " Mojito dzieki za uznanie przyjacielu 9 out of 10, kurcze chyba jeszcze mnie
                                                      nigdy nikt tak wysoko nie ocenil..."

                                                      Asienko,
                                                      ja tak wlasnie mysle, ale wrodzona niesmialosc nie pozwolila mi tego
                                                      napisac. Napisal to doskonale Gunther i teraz wiesz co oboje o Tobie myslimy.
                                                      Buzka niesmiala,
                                                      mojito.
                                                    • vikcs_nyquil Re: Klub optymisty...ole! 07.01.04, 01:23
                                                      No i mamy 1000!
                                                  • Gość: Pysiek13 Re: Klub optymisty...ole! IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 17.12.03, 06:42
                                                    Witajcie raz jeszcze,

                                                    bardzo, bardzo pozny lunch, znowu gonie czas, ale zostalo tylko 10dni do
                                                    wyjazdu. lunch - fetucine salmone, od Wlocha ale chyba bez mamy, bo pasta nie
                                                    za bardzo doprawiona...
                                                    Mojito, Gunther :))) slowo daje nie pamietam, no moze nie sluchawki, moze
                                                    okulary albo cos innego ... skupilam sie na rozbieraniu.
                                                    tez bym wolala byc normalnie normalna, bez specjalnego udokumentowania. ta
                                                    praca to moj wybor, a firma lubi wiedziec i sprawdzic w regularnych intervals,
                                                    czy nie jestem czasem out of my mind
                                                    what is mind?
                                                    doesn't matter
                                                    what's the matter?
                                                    never mind.. .

                                                    teraz Sinter Klaas. prezenty dobre kupic to nie jest latwa sprawa przyznaje.
                                                    podam wiec dla zabawy kilka przykazan, ktore byly opublikowane w dzisiejszej
                                                    lokalnej gazecie.
                                                    1. nie skap - im wiecej rozdasz prezentow tym wiecej ich dostaniesz
                                                    2. nie powtarzaj sie - pamietaj ze kazda akcja rowna sie reakcji
                                                    3. nie zapomnij o nikim - przedluzajac lancuszek ludzi dajacych sobie prezenty,
                                                    sam skorzystasz z tego, jesli nie w tym roku to w nastepnym
                                                    4. nie dawaj nikomu prezentu co sam otrzymales od innych
                                                    5. nie stosuj eskalacji - jesli otrzymales olowek i w zamian kupiles dlugopis,
                                                    moze sie zdarzyc ze trafiles na rownego sobie i w nastepnym roku dostaniesz
                                                    pioro ze zlota stalowka itd.

                                                    pozdrawiam ciagle w optymistycznym nastroju
                                  • Gość: Pysiek13 Re: Zolwiowa mafia. IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 16.12.03, 01:47
                                    Witajcie,

                                    ten sie smieje ostatni...kto wolniej kojarzy ;)))
                                    z moim kojarzeniem ostanio nie bardzo, mozg jak inne czesci ciala wymaga
                                    odpoczynku.
                                    chetnie rowniez bym wyslala sloneczne pozdrowienia ale jeszcze snieg sie
                                    rozpusci? ciagle licze chociaz na jeden ladny platek
                                    wiec pozdrawiam tym razem mroznie, ale serdecznie :)))
                            • peter2715626 Re: Czy ktos wie? 16.12.03, 01:24
                              Gość portalu: Damian napisał(a):


                              > wyjechac wczesniej i na miejscu zdobyc doswiadczenie zawodowe

                              Bardzo trudno znalezc dobra prace w swoim zawodzie w innym kraju, nie majac
                              zadnego doswiadczenia. Absolwentow to wszedzie maja wlasnych.


                              > lub doksztalcic
                              > sie aby bylo latwiej z praca,

                              Jezeli masz kogos kto to sfinansuje, to zazdroszcze.

                              > Jezeli chodzi o dyplom i prace to jestem
                              > przygotowany na ewentualnosc wsadzenia go sobie do...szuflady ;-) na
                              > najblizsze kilka latek.


                              Moim zdaniem to blad. Kazdy rok pracy niezgodnej z kwalifikacjami po studiach
                              to strata czasu.

                              > Krotko mowiac jestem
                              > przygotowany raczej na pieklo, a nie jak wiekszosc wyjezdzajacych na
                              > wycieczke do raju(pieklo przez pierwsze 2-3 lata oczywiscie, nie cale
                              zycie :-))).

                              Bardzo rozsadnie. Wiekszosc sfrustrowanych emigrantow to wlasnie tacy, ktorzy
                              mieli nadmierne oczekiwania i ciezko sie rozczarowali. Dla przykladu proponuje
                              poczytac felietony swietej pamieci doktora Iwana.


                              > A propos jezyka jak mowia ludzie na waszej polkuli? Wolno kladac nacisk na
                              > wymowe czy szybko i olewczo?


                              Mowia okropnie. Zdalem IELTS na 7.5, pracowalem w srodowisku anglojezycznym w
                              Warszawie wiele lat, a mimo to jezyk stanowi dla mnie stale problem w pracy,
                              szczegolnie przez telefon.

                              Wielu tubylcow uwaza, ze jak masz obcy akcent to nie znasz jezyka. Zdarzylo mi
                              sie kiedys, po paru minutach rozmowy zostalem poproszony o polaczenie z osoba,
                              ktora mowi po angielsku.


                              > I czy do skilled migration wymaga sie doswiadczenia w zawodzie wyuczonym?

                              Stanowczo tak.


                              > I co jezeli ma sie doswiadczenie w innym zawodzie?

                              Nie liczy sie w punktacji.


                              > A moze z tymi zawodami to
                              > podpucha i docierajac na miejsce i tak wszystko inaczej wyglada i pracuje sie
                              > tam,gdzie los rzuci?

                              Mozliwe. Ja robie w Auckland wlasciwie to samo co w Warszawie, tylko poziom
                              nizej. I chyba o to chodzi w systemie punktowym. Jak masz doswiadczenie
                              zawodowe zgodne z kwalifikacje to latwiej i szybciej znajdziesz dobra prace.

                              • Gość: Asia U lekarza IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 17.12.03, 06:29
                                Przychodzi kobieta do lekarza z niemowlakiem, lekarz zbadal dziecko i
                                stwierdzil ze jest niedozywione, pyta sie jak dziecko jest karmione na co
                                kobietka odpowiada ze piersia, lekarz kazal jej sie rozebrac do pasa dokladnie
                                zbadal jej piersi, pomasowal, powysciskal sutki i mowi, jak pani moze karmic
                                piersia jak pani nie ma pokarmu? na co kobietka mowi , to nie ja karmie tylko
                                matka dziecka ja jestem babcia ale ciesze sie ze tu przyszlam :)
                                • mojito Re: U lekarza 17.12.03, 06:53

                                  Przychodzi matka z corka do lekarza.
                                  Prosze sie rozebrac - zwraca sie lekarz do corki.
                                  Alez Panie doktorze oburza sie matka - to ja jestem chora.
                                  Pani? - najmocniej przepraszam - mowi lekarz - prosze pokazac jezyk.
                                  • gunther_0 Re: U lekarza 17.12.03, 07:31
                                    Przychodzi baba do lekarza z nozem w kolanie....
                                    co sie stalo, pyta Docktor.
                                    chcialam popelnic samobojstwo Panie Doktorze...
                                    ale czemu w kolano?
                                    bo slyszalam ze serce jest na trzy palce pod piersia.
                                    • mojito Re: U lekarza 17.12.03, 07:46

                                      Przychodzi baba do lekarza.
                                      Dawno Pani nie widzialem - mowi lekarz.
                                      Co sie z Pania dzialo?
                                      Aaaa, Panie doktorze, chorowalam.
                                      • gunther_0 Re: U lekarza 17.12.03, 08:23
                                        przychodzi baba do lekarza
                                        - Panie Doktorze nikt nie traktuje mnie powaznie!
                                        - zartuje pani!!!!?
                                        • Gość: Asia Re: U lekarza IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 17.12.03, 10:58
                                          a co to chlopy do lekarza nie chadzaja??/ dajcie sie posmiac bo w
                                          przygnebienie popadlam po przeczytaniu o tych trzech palcach :(((
                                          • Gość: Asia Yoggi to ja ciebie bardzo przepraszam IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 17.12.03, 11:08
                                            jestem tak zakrecona ze wiecznie myle co kto napisal, mam nadzieje ze mi
                                            Yoggin wybaczy :) oczywiscie cala slawa i chwala nalezy sie Tobie misiaczku.
                                            Wczoraj byla burza domowa, teraz nastaly ciche dni, i pewnie dlatego mi sie
                                            wszystko placze, nie wazne , ale potulnie prosze o wybaczenie

                                            Mojito Ty niesmialy? lol, dobre dobre chyba tylko do mnie. Ciebie tez
                                            przepraszam bo nie bylo moim zamiarem wymuszania pochwal na tobie pod moim
                                            adresem, a swoja droga to juz mogles mi ten 1 punkt dorzucic hihihi

                                            rowniez niesmialo caluje, rumieniac sie przy tym i szybko machajac rzesami :)
                                          • mirka9 Re: U lekarza 17.12.03, 15:52
                                            z mezczyznami jest jak z miejscem na parking:
                                            wszystkie dobre zajete, a wolne to albo za male albo dla inwalidow
                                          • mojito Re: U lekarza 17.12.03, 21:28
                                            Gość portalu: Asia napisała:

                                            " a co to chlopy do lekarza nie chadzaja??/ dajcie sie posmiac"

                                            Witajcie,
                                            Hola Asienko,

                                            Zgodnie z Twoim zyczeniem.

                                            Przychodzi facet do lekarza i mowi:
                                            Panie doktorze wszyscy mnie ignoruja.
                                            Lekarz zwracajac sie do pielegniarki
                                            mowi - prosze wezwac nastepnego pacjenta.

                                            Przychodzi mezczyzna do lekarza i mowi:
                                            Panie doktorze, wszyscy moi koledzy w pracy mowia,
                                            ze moga sie kochac ze swoimi zonami/kochankami/dziewczynami
                                            cztery/piec razy w ciagu nocy a ja moge tylko raz.
                                            Mow Pan tez - doradza lekarz.

                                            Przychodzi mezczyzna do lekarza i mowi:
                                            Panie doktorze nie wiedzie sie mi w zyciu.
                                            Zwolnili mnie z pracy, zona odeszla ode mnie, przegralem wszystkie
                                            swoje pieniadze w pokera, nie mam przyjaciol. Mysle o samobojstwie.
                                            I na dodatek Panie doktorze natura wyposazyla mnie w trzy jadra.
                                            Niemozliwe - mowi doktor. Rzeczywiscie - stwierdza za chwile.
                                            Prosze Pana, w mojej dwudziestopiecioletniej karierze lekarza widze cos
                                            takiego po raz pierwszy. Jest Pan wybrancem losu. Powinien Pan byc dumnym
                                            z tego. Jest Pan ciekawszym mezczyzna niz inni. Prosze teraz wlaczyc sie
                                            aktywnie i optymistycznie do zycia i zobaczy Pan, ze zacznie sie usmiechac
                                            do Pana szczescie.
                                            Podniesiony na duchu i pelen optymizmu mezczyzna wychodzi energicznie
                                            z gabinetu i zwraca sie na ulicy do pierwszego napotkanego mezczyzny mowiac:
                                            Pan i ja mamy razem piec jader.
                                            Oooo, wspolczuje - odpowiada zagadniety - to Pan masz tylko jedno?

                                            Asienko, aby balans plci utrzymac, na zyczenie wiecej i tylko o mezczyznach.

                                            Pozdrowionka i buzka przeogromna,
                                            mojito.
                                            • pysiek13 Re: U lekarza 17.12.03, 23:21
                                              Witajcie,

                                              Yo! Mojito, ladnie sprawe wyprowadziles, rowny balans.

                                              slowko o mezczyznach, ale nie bierz tego bynajmniej do siebie :)
                                              moi szanowni koledzy obudzili mnie dzis telefonem nad ranem, zebym wezwala
                                              pomoc, bo oni pobili sie z lokalnymi chlopakami w Klubie na Bondi. Bondi to ta
                                              pamietna plaza z Sydney Olympics, gdzie odbywaly sie rozgrywki Beach
                                              Volleyball. Klub nalezy do firmy, ale jedno pietro jest ogolnie dostepne i
                                              jest bardzo popularny ze wzgledu na widok i easy access do surfing i ladnej
                                              plazy. o co wlasciwie poszlo do tej pory nie wiem, prywatnie mysle ze pobili
                                              sie dla sportu, a lokalni chlopcy z Bondi to nie ulomki tez.
                                              i taka konkluzja, mezczyzni czesto nie przechodza kryzysu wieku sredniego, bo
                                              po prostu zdaza sie im ze dlugo, albo cale zycie dorastaja...niektorzy,
                                              niektorzy tylko :)))
                                              a co najgorsze wyglada na to, ze nie zdaze skonczyc w tym tygodniu mojego
                                              assignement, bo panowie nie beda dzis, a moze i jutro w kondycji.

                                              pogoda ciagle piekna, upal trzyma i dobry nastroj mimo wszystko rowniez
                                              pozdrawiam slonecznie i upalnie




                                              • Gość: Asia Re: U lekarza IP: *.jetstream.xtra.co.nz 18.12.03, 00:30
                                                Pysiek wnioskuje z twojego wpisu ze Ty prawie Matka Teresa dla swoich kolegow
                                                jestes, nie tylko ze wyciagasz ich z opalow to jeszcze za nich pracujesz,
                                                gratuluje poswiecenia i dobrego serduszka, mam nadzieje ze koledzy doceniaja
                                                to co dla nich robisz :)

                                                A swoja droga to wydaje mi sie ze niektorzy panowie cale zycie dorastaja bo im
                                                sie trafiaja przez przypadek czy tez z wyboru kobietki ktore poprostu
                                                uwielbiaja im matkowac, no ale za to juz ich winic nie mozemy a raczej same
                                                siebie jezeli mamy do tego stopnia rowiniete instynkty macierzynskie ze dzieci
                                                nam nie wystarczaja do matkowania i szukamy sobie dodatkowo slotkiego
                                                fajtlapki ktory szuka takich mamusiek jak niektore z nas.

                                                Mojito, dzieki - po przeczytaniu poczulam sie zdecydowanie lepiej,, pisz dalej
                                                o facetach moze kiedys uda mi sie co nieco na Wasz temat zrozumiec :)

                                                pozdrawiam cieplutko
                                                • Gość: Pysiek13 Re: U lekarza IP: *.a.002.syd.iprimus.net.au 18.12.03, 01:04
                                                  Witaj Asia,

                                                  och nie, nie Asia, mnie do Matki Teresy bardzo, bardzo daleko, Swieta nie
                                                  jestem. za nikogo nie pracuje, nikomu nie matkuje, czasem pomoge. mysle ze
                                                  niektorzy koledzy mnie wrecz nie lubia bo gonie do pracy i to okropnie. z
                                                  tym 'nielubieniem' akurat nie mam problemu, moga mnie nie lubic, ale za to
                                                  szanuja, i to jest wazne, ole!

                                                  pozdrawiam
                                                  • mojito Christmas party. 18.12.03, 08:55
                                                    Witajcie wczesnoczwartkowo,

                                                    Przede mna nowe doswiadczenie. Prowadzenie klawiatury/myszki optycznej
                                                    laptopa pod znacznym wplywem rumu.
                                                    Optymistycznie wierze, ze uda mi sie przeslizgnac po internecie pod
                                                    oslona nocy bez mandatu lub zawieszenia prawa jazdy tzn. myszki.
                                                    Wola boska i skrzypce.
                                                    Christmas party udalo sie doskonale. Wszyscy byli zadowoleni co jest
                                                    zadziwiajaca rzadkoscia.
                                                    W tym roku nasz szef w swojej niezglebionej madrosci "zlecil" organizacje
                                                    zabawy trzem najmlodszym pracownikom. Dwie dziewczyny i chlopak.
                                                    Strzal w dziesiatke. Nie ugieli sie pod brzemieniem odpowiedzialnosci
                                                    i wszystko zagralo wspaniale. Muzyka (piecioosobowy zespol), atmosfera,
                                                    jedzenie i picie. Oni jeszcze nie wiedza ale zawiazal sie juz spisek
                                                    aby obciazyc ich przyszloroczna organizacja. Ostrogi dzisiaj zdobyli.

                                                    Na dwa tygodnie przed zabawa dziewczyny zapytaly kazdego z pracownikow
                                                    o ewentualne trzy zyczenia zwiazane z zabawa.
                                                    Uprzedzajac nasze meskie zyczenia, profilaktycznie powiedzialy, ze mamy
                                                    wykreslic nasze dwa pierwsze zyczenia i podac od razu tylko trzecie.
                                                    Bardzo nas wszystkich zaniepokoila ta intuicyjna znajomosc psychiki
                                                    meskiej u kobiet dopiero wchodzacych w zycie.
                                                    Moim trzecim zyczeniem bylo wyposazenie baru w butelke lub dwie ciemnego rumu
                                                    Captain Morgan. Nie upieralem sie juz przy jego Spiced (korzennej) odmianie.
                                                    I to zyczenie sie spelnilo.
                                                    Jedynym wymogiem stroju byl czerwony nos renifera na gumce nakladany na
                                                    twarz. Wygladalo to co najmniej dziwnie i glupawo ale tylko przez pierwsze
                                                    dwie godziny. Pozniej nikt juz na to nie zwracal uwagi.

                                                    Zabawy tego typu sa ciekawym studium psychologicznym. Pod warunkiem, ze
                                                    zmysly studiujace nie sa za bardzo przytepione.
                                                    Udalo mi sie osiagnac kompromis.

                                                    Asiu, mialo byc o mezczyznach ale teraz nie podejmuje sie zadnych dygresji
                                                    poniewaz nie chce aby zostaly one (patrz prowadzenie myszki po rumie)
                                                    wykorzystane przeciwko mnie i innym przedstawicielom grupy plciowej.
                                                    I tej wersji bede sie teraz dosc mocno trzymal.

                                                    Pysiek, z zainteresowaniem czytam Twoje opinie/dygresje na temat mezczyzn
                                                    i absolutnie niczego do siebie nie odnosze. Ja tak latwo niczego
                                                    do siebie nie przyjmuje. Dzisiaj szczegolnie.

                                                    Znajoma opowiedziala nam wszystkim tresc przeczytanego wywiadu z kims
                                                    juz starym, znanym i bedacym pare razy bogatym.
                                                    Zapytany jak stracil fortune powiedzial, ze duza czesc pieniedzy z
                                                    przyjemnoscia przepil, przegral w kasynach i wydal na kobiety a reszte
                                                    w godny pozalowania glupi sposob roztrwonil.
                                                    Powstaly natychmiast dwa obozy dyskutujacych za i przeciw takim inwestycjom.
                                                    Jest dla mnie optymistycznym to, ze linia podzialu przebiegala prawie w
                                                    polowie...

                                                    I jeszcze przed wyjsciem z internetowego zakretu nawiaze do podanego
                                                    wyzej przez kogos podzialu mezczyzn.
                                                    Bywa rowniez podzial etymologiczny. Mezczyzni sa jak motyle.
                                                    Jeden mo tyle inny mo tyle.
                                                    Niestety z powodu polskiej gry slow podzial stracilby w tlumaczeniu.
                                                    I z zalem nie tlumaczylem tego na angielski.

                                                    I to tyle na razie, szczesliwie bez policji internetowej,
                                                    lekko kieruje optyczna myszke do garazu Morfeusza,
                                                    slonecznie/rumowo Was pozdrawiajac,
                                                    mojito.
                                                    • Gość: Gunther_0 Re: Christmas party. IP: *.nsw.bigpond.net.au 18.12.03, 09:07
                                                      Mojito, congratulations, to bylo wspaniale.
                                                      wypije za ta linie po srodku, moj bialy podkoszulek i meskie MO - TYLE
                                                      do jutra
                                                    • yvona73pol Re: Christmas party.i te pe 19.12.03, 12:22
                                                      Asienko i inni,
                                                      co wy na to aby rozpoczac watek numer kolejny? bo strasznie dlugo czasu
                                                      zabiera otwieranie wszystkiego...
                                                      a swoja droga, to mam nadzieje, ze caly watek jest gdzies w archiwach..
                                                      a moze Asia zbierze wszystko do kupy i zrobi mala ksiazeczke? bo to bedzie
                                                      baardzo ciekawe; opatrzone tu i owdzie komentarzem, ja sluze pomoca
                                                      plastyczna, jakies rysuneczki - maluneczki, a rozprowadzac mozna za
                                                      posrednictwem pewnej strony internetowej, ktora niebawem powastnie i bedzie
                                                      podwalina do bizensowego startu mojej przyjacoilki i mojej skromnej osoby
                                                      rowniez, tudziez wspolpracujacych z nami artystow-rzemieslnikow....
                                                      przemyslcie to moi drodzy, to bedzie prawdziwy hit ;-)
                                                      pozdrawiam baaaardzo slonecznie,
                                                      Iwona
                                                      ps. a kawaly o motylach i innej zwierzynie niezle...
                                                    • Gość: Asia Re: Christmas party. IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 18.12.03, 09:14
                                                      Brawo Mojito,, wyglada na to ze wiedziales co zamawiasz do baru bo jestes w
                                                      swietnym chumorze, gdyby wszyscy tak prowadzili myszke po rumie jak ty to
                                                      trzeba by bylo policje internetowa poprostu pozbawic pracy bo nie maialby kogo
                                                      po sieci ganiac.
                                                      Mam nadzieje ze wypiles rowniez moje zdrowie bo uwielbiam rum i cos mi sie tak
                                                      wydawalo ze czuje jego zapach dzisiaj.

                                                      Faktycznie ze dziewczyny przebiegle i zdecydowanie wiedzialy co robia mowiac
                                                      zeby panowie wykreslili dwa pierwsze zyczenia. Daj sie pociagnac za jezyk i
                                                      powiedz nam z czego Ty osobiscie zrezygnowales. Poniewaz nastruj swiateczny i
                                                      wszyscy wszystkim na okolo staraja sie dogodzic to pewnie i tak Mikolaj Swiety
                                                      twoje chwilowo stracone zyczenia spelni, czego Ci zreszta zycze.

                                                      Napewno tego typu zabawy sa ciekawym studium psychologicznym i dlatego uwazam
                                                      ze lepiej sobie lekko te zmysly jednakowoz przytepic to wtedy na ogol wszyscy
                                                      sie dobrze bawia, najgorsze jak czesc sie bawi a czesc nic tylko studiuje i
                                                      potem przez nastepnych kilka miesiecy analizuje na glos.

                                                      Mojto skarbie czy ja wygladam na kobietka ktora by cokolwiek wykorzystala
                                                      przeciwko Tobie lub innym przedstawicielom meskiej grupy plciowej? nigdy. Ja
                                                      poprostu od czasu do czasu staram sie cos kolwiek zrozumiec, wiec pusc sie raz
                                                      bo jak na osobnika ktory dopiero co wrocil z udanego party to trzymasz sie
                                                      zbyt mocno. :)

                                                      Pozdrawiam i zycze milego spotkania z Morfeuszem
                                                    • mojito Re: Christmas party. 18.12.03, 09:37

                                                      Hola Asienko,
                                                      To jeszcze na chwile ja. Oczywiscie, ze Twoje i Wasze zdrowko
                                                      wypilem. Chcac miec absolutna pewnosc ze zadziala, wypilem kilkakrotnie.
                                                      Po drodze wypilem rowniez wstepnie za pomyslny rok uplywajacy i ten
                                                      juz lekko sie do nas usmiechajacy.

                                                      Mikolaja (sw.) nie bede obciazal swoimi zyczeniami. Nie jestem pewien
                                                      czy nie zostalby przymkniety w tym rozszalalym sezonie za spelnianie
                                                      takich i podobnych zyczen.

                                                      Asiu, obiecuje, ze sie ewentualnie puszcze. Nie dzisiaj jednak.
                                                      Rozdrapalas na nowo moja rane przypomnieniem tych dwoch wykreslonych
                                                      zyczen i rozszlochalem sie ponownie. I szlochajac niekontrolowanie
                                                      pewnie zasne.

                                                      Absolutnie nie wygladasz Asiu na kobiete ktora by cokolwiek
                                                      wykorzystywala przeciwko meskiej grupie plciowej. Nawet mocno
                                                      wstawionej. Jestes kochana i wygladasz wrecz przeciwnie.
                                                      Wydaje mi sie, ze z ta Gunthera napisana i moja nie "dziewiatka"
                                                      troche nie bylem precyzyjny. Teraz widze, ze to powinno byc "9 i pol".

                                                      Absolutnie juz pijac zapobiegawczo wode kieruje sie
                                                      do lozeczka,
                                                      rumowe pozdrowionka sloneczne,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Asia Re: Christmas party. IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 18.12.03, 09:55
                                                      rane jakby to nie bylo po rumie to the 9 i pol ohhhhhhhhhhhhhh

                                                      ok poniewaz jestes lekko zmeczony to nie bede cie namawiala zeys sie dzisiaj
                                                      puscil, ale mam to na pismie wiec pamietaj zebys sie wywiazal ze slowa
                                                      pisanego. Za rozdrapanie ran bardzo uprzejmie przepraszam, nie pomyslalam ze
                                                      to moglobyc az tak bolesne, jak widzisz zupelnie sie nie znam na meskiej
                                                      psychice, wybacz i nie szlochaj juz wiecej bo serce moje krwawi na sama mysl o
                                                      Twojej smutnej twarzy i pojedynczej lzie wolniutko toczacej sie po Twoim
                                                      policzku.Niech Morfeusz otoczy Cie swoim plaszczem i zechce spelnic twoje
                                                      zyczenia.
                                                      Dmuchajac leciutko na Twoja senna skron, skladam delikatny pocalunek w czubek
                                                      Twojego noska i upojnie szepcze Dobranoc :)
                                                    • mojito Re: Christmas party. 18.12.03, 10:18
                                                      Gość portalu: Asia napisała:

                                                      " zebys sie wywiazal ze slowa pisanego..."
                                                      i pojedynczej Izie wolniutko toczacej sie po Twoim ..."

                                                      Asienko,
                                                      juz ide spac, juz ide. Ale dzisiaj, teraz wolniej mi wszystko idzie.
                                                      Jeszcze tylko mala, malutenka dygresja co do slowa pisanego.
                                                      Nic tak nie plami mezczyzny jak atrament. W obecnych czasach korespondencja
                                                      elektroniczna. Dowod wymuszonego puszczenia sie wyzej :)).
                                                      Co do drugiego przytoczonego fragmentu Twojego zdania to czytam i czytam i
                                                      czytam... Moje zalzawione oczka chyba robia sobie figle. Tym niemniej...

                                                      Absolutne dobranoc,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Asia Re: Christmas party. IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 18.12.03, 10:41
                                                      ahh spij kochanie, bo niedlugo gwiazdka juz na niebie wstanie :)
                                                    • Gość: Saba Re: Christmas party. IP: *.adsl.wanadoo.nl 18.12.03, 20:06
                                                      Oh, jakze sie tu zrobilo slodko, wyglada mi to na przekomarzanie sie, albo
                                                      moze nawet wiecej - flirty? :-) Pewnie dziala atmosfera przedswiateczna..
                                                      A ja sobie dzisiaj zapodalam Brathanki, a potem bedzie Arizona Dream. W ogole
                                                      chyba sie stesknilam troche za Polska, domkiem, rodzika, pierogami i chce mi
                                                      sie Bialych Swiat.. Klne troche na caly swiat i niezorganizowanie
                                                      przelozonych, przez ktorych utknelam tu zamiast jechac na narty w Beskidy. Na
                                                      dodatek obowiazkowa firmowa kolacja wigilijna odbedzie sie w restauracji, w
                                                      ktorej goscie sami gotuja, a ja nie znosze gotowac!
                                                      A z dobrych wiadomosci, jak wszystko dobrze pojdzie to chyba zostane po raz
                                                      pierwszy w zyciu matka chrzestna ;-)
                                                      Pozdrawiam!
                                                    • pysiek13 Re: Christmas party. 18.12.03, 22:00
                                                      Goede morgen Saba,
                                                      waar bent u geweest?
                                                      en ik gedachte dat misschien u een moeder worden gaan :)))
                                                      ik wens u goed geluk
                                                      Pysiek
                                                    • Gość: Saba Re: Christmas party. IP: *.adsl.wanadoo.nl 18.12.03, 22:36
                                                      U??
                                                      Ik ben hier nog steeds, maar heb weinig tijd :-(
                                                      Zelf wil ik ook zeker een moeder worden (ooit) maar alles in de juiste tijd,
                                                      toch? In iedere geval bedankt ;-)
                                                      En groetjes voor jou ook
                                                      Saba
                                                    • pysiek13 Re: Christmas party. 19.12.03, 03:28
                                                      Hoi Saba,

                                                      dit is aardig om te weten dat u harde werkende persoon, ook bent :)))
                                                      u bent juist, is de goede tijd belangrijk. voor een baby die ik...heb betekend.
                                                      zo, waar zijn u die gaan voor Kerstmis? Beskidy of Parijs?
                                                      eerlijk te zijn Saba, verkiesik Kerstmis in Europe zelf zonder de sneeuw.

                                                      neem zorg :)))
                                                    • Gość: Saba Re: Christmas party. IP: *.dsl.hccnet.nl 19.12.03, 13:53
                                                      Pysiek,
                                                      Zeg alstublieft geen "U" tegen mij!!!
                                                      Kerst vieren wij in Parijs, maar ik zou liever naar Polen gaan :-(
                                                      En waar ga jij (gaat u?)?
                                                      Gr. ook aan Magda ;-)
                                                      Saba
                                                    • pysiek13 Re: Christmas party. 19.12.03, 17:14
                                                      Saba,
                                                      geheel mij? mijn heeft verblijf hier en mijn lichaam gaande tijdelijke te Dag
                                                      Droom Eiland gehoord. Dit is geen grap.
                                                      naam van het eiland is echt.
                                                      Magda zegt hoi ook.
                                                      alle best
                                                  • Gość: Guther_0 Peace to the world... IP: *.nsw.bigpond.net.au 18.12.03, 09:00
                                                    Ho, ho, ho witajcie wszyscy,

                                                    i jak zwykle tak niewinnie sie zaczelo. proponuje zawieszenie broni. nie bede
                                                    przypominal kto pierwszy o pierwsiach zaczal pisac, never mind, jesli ktos
                                                    urazony najmocniej przepraszam. na znak pokoju pierwszy zdejmuje moj
                                                    snieznobialy podkoszulek i jestem w stanie z kazdym z Was wypalic fajke, no
                                                    tego, pokoju, a z nie palacymi strzelic jednego albo dwa...
                                                    Asia, ciche dni mowisz? czy mam wpasc na zastepstwo? szepnij tylko. a ja
                                                    myslalem ze Ty masz sposob na swojego slubnego. tupnij nozka, albo zrob minke,
                                                    albo ...Ty najlepiej wiesz ;)
                                                    Mojito, Amigo, Ty jestes jak zdrowie!!! O kurcze to bylo chyba inaczej, cos z
                                                    ojczyzna? nie pamietam psiakrew, ale never mind, piszesz takie zdrowe teksty,
                                                    ze znow dzis wypije za Twoje zdrowie oczywiscie.
                                                    Asia absolutnie nie gniewam sie za pomylke, wyrazam tylko to co mysli Amigo
                                                    skrycie, no i tak to wyszlo.
                                                    Pysiek, to ja nie wiedzialem, ze Ty pracujesz z dzieciakami! a ja myslalem ze
                                                    pracujesz w bardzo powaznej firmie. o tak, byla nawet wzmianka w gazecie, ze na
                                                    Bondi sie pobili, dziwne tylko ze mimo ze bylo ponad setka osob involved, nie
                                                    wezwano policji. nie bylo na szczescie zabitych, ani rannych do szpitala nie
                                                    odwieziono, a najciekawsze ze nikogo nie aresztowano. dobrze, ze napisalas ze
                                                    spalas bo bym pomyslal ze o Ciebie sie pobili!!! ;)))
                                                    No i nie jestes swieta? to co? znaczy oposite, diabelek?
                                                    pozdrawiam i od jutra obiecuje zaczac pisac z sensem
                                                    dobranocka

                                                    • mojito Re: Peace to the world... 18.12.03, 09:08
                                                      Gość portalu: Guther_O napisal:

                                                      " i od jutra obiecuje zaczac pisac z sensem"

                                                      Witaj Amigo,
                                                      i ja tez :)))).
                                                      Pax, pax,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Asia Re: Peace to the world... IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 18.12.03, 09:29
                                                      No co wy Panowie, alez Wy obydwaj bardzo z sensem, takich Was wlasnie lubie :)
                                                      nie cierpie sztywniakow
                                                    • Gość: Asia Re: Peace to the world... IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 18.12.03, 09:25
                                                      Gunther nie smialam prosic zebys wpadl ale poniewaz sam proponujesz to wpadnij
                                                      oczywiscie.
                                                      Widzisz z tym tupaniem nozka jest u mnie tak ze ja i owszem jak ten tuptus,
                                                      wiec moj slubny mnie karze tym ze sie do mnie nie odzywa przez czas jakis,
                                                      ale przynajmniej odpoczac od gadania mozna a jak mu sie juz nudzi nic nie
                                                      mowic to pomalu zaczyna cos bakac no i tak to sie kreci. Tak naprawde to bym
                                                      sie chciala dowiedziec jak to jest u innych ale jakos nikt do niczego sie
                                                      przyznac nie chce, zreszta to wszystko przez te przed Xmasowe party, po
                                                      sezonie wszystko wroci do normy.

                                                      Wracajac do tych pierwsi to czy ktos tu pisal ze jest urazony??/ Stare polskie
                                                      przyslowie mowi ze kazda potwora znajdzie swego amatora, a juz na rozmiar i
                                                      rozmieszczenie piersi amatorow szukac nie trzeba, zawsze sa tacy ktorym sie
                                                      podobaja nawet te na 3 palce :)

                                                      pozdrawiam cieplutko
      • Gość: ja Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.03, 19:36
        zazdroszczę ci bo ja tez chce opuscic ten kraj tu nie ma zycia kosztem
        najbiedniejszych preprowadza się reformy nawet swiedczenia przedemerytalne
        zabraL hausner -tak rzadzic kazdy gupi potrafi.
        • pysiek13 Another morning 18.12.03, 22:28
          Witajcie porannie,

          Mojito jak samopoczucie?
          swietnie? party udane, wyglada ze jestes zahartowany w pracy :))) no i chyba
          spales dobrze utulony przez troskliwe rece Asi?
          Asia, congratulations, chyba dostalas najwieksza note 9.5! jak to utulanie
          duzo robi. jeszcze tylko zeby twoj malzonek tak Cie ocenil i pelnia
          szczescia :)))
          Gunther ..........!
          pozdrawiam

          • mojito Re: Another morning, another... 19.12.03, 04:35

            Witajcie slonecznie,

            Witajcie mile Panie,

            Asiu, dziekuje. Spalem jak niemowle. Teraz wiem dlaczego. Bylem dobrze
            utulony. Raz jeszcze dziekuje.

            Pysiek,
            dzieki za zapytanie. Dobra wiadomosc spalem doskonale. Troche gorsza
            - niestety krotko. Wola boska i skrzypce.
            Dzien byl tough. I dlugi. Jutro bedzie powtorka. Ciezkiego dnia, nie zabawy.
            Samopoczucie dobre. Nie mam wyboru. Nie lubie zlego samopoczucia.
            Kto zreszta lubi. Walcze z tym w ten sposob, ze odtwarzam z mojego
            umyslowego CD mile obrazy. Z przeszlosci i ewentualne z przyszlosci.
            Mecze tym zle samopoczucie i sobie odchodzi.

            Tak w rzeczywistosci to Asia miala dziewiec i pol zanim mnie utulila.
            Nie insynuuj mojego wyrachowania :))).
            Zapytaj Bossa jaki kolor bandanny bedzie sie mu podobal. Plecak na
            pewno pomozesz mu spakowac.

            Gunther/Amigo,
            :))))))))))))).

            Slonecznie Was wszystkich pozdrawiam zyczac przyjemnego weekendu
            ze zdrowa doza erotyzmu,
            mojito.
            • Gość: Gunther_0 Re: Another morning, another... IP: 210.215.131.* 19.12.03, 04:56
              Witajcie,

              co Pysiek znowu podpadlem?
              ale mam pecha psiakrew!

              Mojito, cieszy mnie Twoje dobre samopoczucie, radzisz sobie niezle. ja dzis
              wieczorkiem swoje znaczy samopoczucie, rowniez bede poprawial, another party,
              tym razem sprobuje tez rumowy wieczor tylko.
              Asienko, widzisz Amigo Mojito mnie przebil tym pol punktem. osmiele sie jednak
              zawitac w CHch jak tylko bede mial nastepny RDO, czyli roster day off.
              a tak na marginesie Asiu, wszystko u Ciebie takie proste i osiagalne...
              znowu sie rozmarzam, zeby tak zawsze bylo to mozliwe. a tu psiakrew pod gorke i
              pod gorke, szczyt tylko pieknie wylania sie z mgly, nieosiagalny, a zwykle
              szczyty zdobyte z takim trude jakie cenne, jakie piekne.
              pozdrawiam
              • Gość: Asia Re: Another morning, another... IP: *.jetstream.xtra.co.nz 19.12.03, 05:31
                Gunther szczesie Ty moje, wszystko jest proste i osiagalne trzeba tylko w to
                mocno wierzyc, wiesz tak naprawde to wszytko jest w naszej glowie, jezeli
                wierzysz to osiagniesz im mniej wierzysz tym mniej osiagniesz, wiem ze
                niektorym ciezko w to uwierzyc i tu jest pies pogrzebany bo jak nie wierzysz
                ze tak wlasnie jest to oczywiscie nie wierzysz ze mozesz osiagnac to do czego
                wlasnie zmierzasz. Moze proste to zawsze nie jest, ale jak juz osiagniesz to
                nie wydaje sie ze nie bylo proste a nawet jak nie bylo to im trudniejsze tym
                wieksza satysfakcja

                pozdrawiam, caluski
            • pysiek13 Re: Another morning, another... 19.12.03, 08:23
              Witajcie,

              nah, Mojito, niczego nie insynuuje :))) a utulanie jest przyjemne, nawet bez
              extra point.

              Boss bedzie spakowany jak nalezy, boxer shorts times 14 i pare zapasowych, plus
              rzeczy personalne i mniej personalne tez. nie potrzebuje smycz, zna swoje
              granice, ale tez czasem potrzebuje troche wiecej swobody. czasami znika i
              razem/oddzielnie cieszymy sie chwilowa wolnoscia od siebie, ale jest wierny
              jak...pies i wraca, nie obawiaj sie ze zginie :))) jest indywidualista wiec
              patrzy poblazliwie na rozne wyskoki, ale na skoki bungy raczej nie namowisz.
              kolor bandanny bedzie wybieral dlugo, az do zmeczenia, a wybierze napewno nie
              ten co mu sie podoba, zeby tylko zrobic ci przyjemnosc :)))
              wierze, ze bedziecie mieli razem fajny czas

              a teraz najwazniejsze: konczymy projekt - bedzie zamkniety jutro przed
              8.00am!!!! no i czy mozna sie gniewac na moich kolegow? narozrabiali troche, to
              fakt, ale to meska sprawa ;) wiedza co jest priority, wrocili wszyscy grzecznie
              do pracy troche poobijani, zapewniam Cie Asia, ze matkowania nie bylo, herbatki
              ani okladow nie robilam! co tylko to cierpliwie musialam wysluchac cale story...
              YOOPIE, od jutra wiec mam holiday!!!!

              pozdrawiam wszystkich w holiday mood

            • pysiek13 The weather... 19.12.03, 16:49
              The weather has changed in Philadelphia lately :)))
              Cheers
              • mojito Re: The weather... 20.12.03, 06:00

                Witajcie wszyscy,
                Hola Pysiek,

                How so? Caliente? Frio? Or lukewarm (tepid)? Yours opinion, por favor.
                Gratuluje ukonczenia projektu. To oznacza teraz, ze masz pare milych
                opcji.
                Jedynym limitem do naszej brazyliskiej wolnosci bedzie tylko nasza
                wyobraznia. Zadne kagance i smycze. Zadne ranne sniadania. Zadne koniecznosci.
                Do pakowania plecaka Bossa jeszcze powrocimy. Lekko zaniepokoila mnie
                ilosc szortow Bossa. Zdaje sobie sprawe, ze jest to bardzo zadbany pies
                ale mimo wszystko...

                Pozdrowionka serdeczne dla wszystkich,
                mojito.
                • pysiek13 Re: The weather... 21.12.03, 01:39
                  Witajcie,

                  Hola Mojito,
                  some people are weather-wise some are otherwise.
                  The Philadelphia's climate is very specific and unusual and I strongly believe
                  that the daily forecast is not influenced by any reports across the nations.

                  Dzieki za gratulacje :) spokojnie moge popatrzyc na zycie w zwolnionym tempie.
                  po porannej porazce, budzik stanal obrazony, Boss podniosl brew w
                  niedowierzaniu, a Magda od wczoraj wstrzymuje oddech, bo moze nareszcie
                  pojdziemy na zakupy...
                  Niepokoi mnie wspomnienie o pakowaniu Boss plecaka Mojito, czy masz jakies
                  specjalne zyczenie/wymaganie?
                  pozdrawiam
                  • mojito Re: The weather... 21.12.03, 03:57
                    Witajcie Wszyscy,

                    Czesc Pysiek,
                    Thank you very much for your opinion about the Philadelphia`s weather
                    condition.

                    To milo, ze mozesz teraz rozwazyc wypozyczenie na troche budzika
                    do bardziej potrzebujacych. Albo dac mu troche podasac sie jeszcze.

                    W moim sasiedztwie zamyka sie sklep z mapami, przewodnikami i podrozniczymi
                    parafenaliami. Lubilem ten sklep i dzisiaj z sentymentu spedzilem tam
                    prawie cala przerwe w pracy. Setki przewodnikow po calym swiecie
                    jest do kupienia po dramatycznie obnizonych cenach.
                    Ze zdziwieniem zauwazylem, ze Australia nie ma tylko "jednego" podrecznika
                    ale jest rozbita na rozne jej czesci. Oczywiscie Great Barrier Reef jest
                    bogato reprezentowany.

                    Twoj niepokoj co do pakowania Bossa plecaka jest nieuzasadniony.
                    Nie mam zadnych zyczen i wymagan w tej kwestii. Znajac troche nature
                    psio/meska zostawiam sprawe zawartosci plecaka do uznania Bossa.
                    On bedzie najlepiej wiedzial co ewentualnie bedzie mu przydatne na
                    brazylijskiej plazy i poza nia.
                    Nie mam cienia watpliwosci ze nasze meskie, nienarzucajace sie towarzystwo
                    oparte na duzym zrozumieniu naszych indywidualnosci bedzie nam odpowiadalo.
                    Na pewno oboje sie czegos od siebie nauczymy:))). O przewadze dwoch glow
                    nad jedna juz wczesniej wspominalem.

                    Gdzie zdecydujecie sie zajrzec z Magda aby otrzec sie troche o night life
                    po dniu pracowicie spedzonym na zakupach? Od ilu lat w Australii mozna
                    oficjalnie napic sie piwa?

                    Zyczac mile spedzonego czasu na obu polach slonecznie pozdrawiam,
                    uklony dla Bossa i Magdy,
                    mojito.
          • Gość: Asia Re: Another morning IP: *.jetstream.xtra.co.nz 19.12.03, 05:25
            cos Ty Pysiek ja juz i tak zarozumiala jestem a jakby tak mnie jeszcze moj
            malzonek cenil to by mi sie calkiem w glowie przewrocilo hihihi
            • pysiek13 Re: Another morning 19.12.03, 08:56
              Asia, a ja myslalam ze tak ma byc...znaczy w glowie poprzewracane.
              cheers
        • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.jetstream.xtra.co.nz 19.12.03, 00:46
          witam

          no coz jak chcesz wyjechac to pewnie ci sie to wczesniej czy pozniej uda,
          trzeba tylko mocno chciec i dzialac w tym kierunku, bo to tak jak z tym
          gostkiem co prosila Pana Boga zeby mu w totolotka pozwolil wygrac :)

          jezeli chodzi o nasz rzad to taki mamy jaki sobie wybieramy, najpierw chyba
          trzeba mentalnosc spoleczenstwa zmienic na tyle zeby wybierane przez nas
          rzady mogly byc rozliczane i pociagane do odpowiedzialnosc, u nas to niestety
          wszystko na opak, panowie na wysokich stolakach, (i panie rowniez) sa
          nietykalni, i to jest nasza tragedia

          pozdrawiam i zycze powodzenia
          • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 20.12.03, 09:05
            Drogi serwisie techniczny!

            W ubiegłym roku zmieniłam CHŁOPAKA na MĘŻA i zauważyłam znaczny spadek
            wydajności działania, w szczególności w aplikacjach KWIATY i BIŻUTERIA,
            które działały dotychczas bez zarzutu w CHŁOPAKU. Dodatkowo MĄŻ - widocznie
            samoistnie - odinstalował kilka bardzo wartościowych programów takich jak
            ROMANS i ZAINTERESOWANIE, a w zamian zainstalował zupełnie przeze mnie
            niechciane aplikacje PIŁKA NOŻNA i BOKS (he he). ROZMOWA nie działa
            zupełnie, a aplikacja SPRZĄTANIE DOMU po prostu zawiesza system.
            Uruchamiałam aplikacje wsparcia KŁÓTNIA aby naprawić
            problem, ale bezskutecznie.

            Desperatka.
            -------------------------------------------
            Droga Desperatko!
            Na wstępie pragniemy zwrócić Twoją uwagę, iż CHŁOPAK jest pakietem
            rozrywkowym, podczas gdy MĄŻ jest systemem operacyjnym.
            Spróbuj wprowadzić komendę:C:\MYSLAŁAM_ŻE_MNIE_KOCHASZ ściągnąć
            ŁZY oraz zainstalować WINĘ. Jeśli wszystko zadziała jak
            powinno, MĄŻ powinien automatycznie włączyć aplikacje BIŻUTERIA
            i KWIATY. Pamiętaj jednak, iż nadużywanie tych aplikacji może
            doprowadzić MĘŻA do wystąpienia błędu GROBOWA_CISZA lub PIWO -
            PIWO jest bardzo nieprzyjemnym programem, który w pewnych
            sytuacjach może włączać plik GŁOŚNE_CHRAPANIE.MP3 Cokolwiek byś
            nie robiła, pamiętaj jednak, żeby nie instalować TEŚCIOWEJ. Nie
            próbuj też instalować nowego programu CHLOPAK. To nie są
            współpracujące aplikacje i zniszczą MĘŻA. Sumując, MĄŻ jest
            wspaniałym programem, ale ma ograniczoną pamięć i nie może
            szybko włączać nowych funkcji. Musisz przemyśleć możliwość
            zakupu dodatkowego oprogramowania dla poprawienia pamięci i
            wydajności.
            Ja osobiście polecam GORĄCE_JEDZENIE lub SEX_BIELIZNĘ

            Powodzenia,
            Serwis techniczny.




            • Gość: kangur Z urlopu w Kraju IP: *.bondi.pl 20.12.03, 12:16
              Witam wszystkich!
              Poczytalem tym razem w kawiarence internerowej zaleglosci i widze,ze atmosfera
              wesola,iscie przedswiateczna.Juz po wypadzie w gory,fajnie i bialo bylo.Znow w
              Szczecinie,szalenstwa kulinarne na nieco zmniejszonych obrotach(inaczej czeka
              mnie doplata za nadwage do biletu powrotnego:)),troche wizyt u znajomych i
              Swieta!Zycze wiec wszystkim "naszym" forumowiczom wesolych i beztroskich Swiat
              B.N.,do Nowego Roku jeszcze chwila czasu na zyczenia!W miedzyczsie jest
              wesolo,czuje sie Swieta za pasem,ludzie na ulicy nosza choinki i w cukierniach
              przyjmuja juz od dawna zamowienia,sporo swiatelek w oknach,w telewizorni o
              Wigilii na okraglo i w tym Swiatecznym nastroju jeszcze raz WSZYSTKIEGO
              NAJLEPSZEGO!
              • Gość: Asia Re: Z urlopu w Kraju IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 20.12.03, 19:41
                Witaj Kangur, ciesze sie ze jestes zadowolony i tez w calym swiatecznym
                nastroju, faktycznie ogranicz te szalenstwa kulinarne do minimum bo doplaty za
                nadwage sa wyjatkowo wysokie. U mnie rodzina wczoraj ubrala choinke (prawdziwy
                zywy zielony swierk w donicy) dzisiaj zabieramy sie za gotowanie pierogow,
                poniewaz pracuje jeszcze w wigilie musze to co sie da zrobic wczesniej. Ciasta
                raczej tez w cukierni nie kupie, bo jakos nie bardzo mi podchodza tutejsze
                wypieki,, ale samopoczucie wspaniale, indyk w zamrazalce, popitki na glowie
                malzonka

                Zycze Ci udanych Swiat i dobrej zabawy sylwestrowej , Wszystkiego najlepszego.
                • mojito Przedswiatecznie... 21.12.03, 04:30

                  Hola Amigos,

                  Czuje juz przyspieszony oddech zblizajacych sie Swiat i prawie ich
                  cieply dotyk.

                  Asiu,
                  Twoj opis perturbacji komputerowych przeczytalem z duzym zainteresowaniem.
                  Potwierdza on tylko przypuszczenie, ze nie jest latwo zsynchronizowac
                  wszystkie programy i oprzyrzadowania. Nie bedac bardzo bieglym we
                  wszystkich zawilosciach komputerowych czasami polegam na automatycznym
                  pilocie a czasami a radze sobie manualnym sterowaniem.
                  Z czym beda Wasze pierogi i jakie ciasta pieczesz?

                  Gunther/Amigo,
                  wczoraj gruchnela plotka, ze we wszystkich angielsko jezycznych krajach
                  od nowego roku ma byc nalozony specjalny progresywny podatek na mezczyzn
                  powyzej pewnego wzrostu. Mowi sie o 185 cm i up.
                  Zaniepokoilem sie tym nie dlatego, ze czuje sie zagrozony poniewaz przy
                  moich 177 (nie garbiac sie) moge jeszcze spac spokojnie ale natychmiast
                  pomyslalem o Twoich podatkowych widelkach (nie malych).
                  Wierze jednak, ze to tylko zlosliwa plotka nizszych politykow.

                  Kangur,
                  super, ze przyjemnie spedzasz czas w Polsce. Prosze nie zdemoluj
                  Szczecina abym mogl poznac miasto w lecie. Zgoda?

                  Iwona,
                  zycze powodzenia w Twoich business`owych przedsiewzieciach.

                  Damian,
                  wierze, ze codziennie robisz male kroczki na drodze do swojego emigracyjnego
                  celu. Te w podswiadomosci tez sie licza.

                  Pysiek,
                  napisz cos o robieniu zakupow (niekoniecznie spozywczych).
                  Temat wdzieczny, kobiecy i z przyjemnoscia wymienie opinie.
                  Swoja przelotna opinie juz chyba wyrazalas, ale teraz z Magda
                  to calkowicie inna sprawa.

                  Serdecznie/slonecznie Was pozdrawiajac musze wstac i podkrecic
                  glosniej radio z Jose Feliciano spiewajacym nismiertelne Feliz Navidad,
                  do nastepnego,
                  mojito.
                  • Gość: gunther_0 Re: Przedswiatecznie... IP: *.nsw.bigpond.net.au 21.12.03, 07:18
                    Witajcie,

                    dzisiaj znowu z troche ciezka glowa, party bylo udane, pogoda jest absolutnie
                    fantastyczna. Yvonka, jak to odbierasz, czy wystarczajaco goraco? jaki Ty tam
                    business skarbie otwierasz? komputery? to jest zakala swiata, mowie Ci szczerze
                    i z wlasnego doswiadczenia ;))) ale powodzenia zycze.
                    wspomnialas, ze mialas tate idiote, bo chodzil na ryby? to jest tylko pasja
                    skarbie, zdrowa pasja, konik, hobby...no i ja tez w takim razie do podobnych
                    idiotow sie zaliczam. a tak poza tym, mam jeszcze pare innych ... pasji, tak w
                    zapasie, zeby nie bylo nudno.

                    Asia,
                    no i po co ja Bubu sciagalem moja T-shirt? mialo byc juz neutralnie, a Ty tu
                    wyjezdzasz ludzie z tym dowcipem. no fajnie, fajnie, wesole...
                    smiejesz sie? no i co ze mezczyzni lubia sex, tak juz jestesmy zaprogramowani,
                    a Ty nie lubisz? lubisz lubisz :))) zapewniam Cie, there is still plenty of
                    life apart from sex.
                    powodzeniem cieszy sie powiedzonko, ze jesli kobieta juz musi byc madra, to
                    niech przynajmniej bedzie ladna...trudno okreslic IQ kobiety za ktora odwracamy
                    glowe na ulicy. ja przynajmniej fantazjuje, ze jej IQ nie jest mniejsze niz
                    obwod jej piersi. i co w tym zlego? i napewno nie roznimy sie od innych kultur
                    pod tym wzgledem, tak bylo w afrykanskim plemieniu UFA BUFA i tak jest dzisiaj
                    w zglobalizowanym plemieniu uzytkownikow Internetu. poza tym ogladajacy sie
                    mezczyzni za kobietami nie chca znac jej IQ, tak naprawde nie chcemy nawet
                    wiedziec, czy ona ma ten wspolczynnik zblizony do 90-60-90. ale z reka na sercu
                    powiem, ze nigdy nie ogladalem sie za kobietami jak bylem zakochany. zakochani
                    mezczyzni generalnie niedowidza i to nie tylko metafora poetycka.
                    mimo, ze tu osmielilem sie pare slow napisac na ten delikatny temat, znawca
                    kobiet nie jestem. znawca jest ten kto potrafi stworzyc jakas klasyfikacje i
                    podzielic jej wartosciujace czynniki. powstanie wtedy posortowana lista z
                    kategorami itd, z miejscami pierwszym i ostatnim, ale taka liste moze zrobic
                    tylko jakis cyniczny i arogancki palant. nie bylem i nie bede znawca kobiet.
                    jestem tylko skromnym Waszym wielbicielem, ostatnio wielbicielem tylko jednej o
                    oczach w kolorze Tia Maria. Amen

                    Mojito Amigo hola!
                    co Ty tu mnie przestraszasz z tym podatkiem, w Polsce jakies bykowe, tu od
                    wzrostu, no tego nie skurcze sie, schudnac to jeszcze moge tego. zarty sobie z
                    kolegi robisz? mowisz, ze masz 177 to jak ten Tom Cruise, taki sie podoba
                    kobietom ;))) mial fajna kobiete zreszta australijke Nicole, ale ona go
                    przerastala, ona ma 188 i mnie to pasuje. mowie Ci badz ostrozny, nie bierz
                    nigdy wyzszej od siebie, bedac na zblizonym poziomie mozna osiagnac latwiej
                    porozumienie, nie?
                    sluchasz ciagle Jose Feliciano? tutaj sie slucha jakies Jingle Balls i Rudolph
                    with Red Nose i Rainbeers, nie pamietam dokladnie...

                    Pysiek,
                    jak tam humorek dzisiaj, lepiej? mysle, ze lepiej, wyspa w bliskiej
                    perspektywie, pogonilas kota chlopakom, az skonczyli ten wasz projekt, Ty masz
                    sumienie? czasem to trzeba taryfe ulgowa, no tego, chyba lubisz ich, nie?
                    kumple z pracy. bylas w kosciele, z tego trzeba sie wyspowiadac. czy nie
                    odwiedzasz miejsca?
                    jak napiszesz slowko, to nie bede sie wiecej na Ciebie gniewal,
                    obiecuje!!!!!!!!!!!

                    Kangur,
                    boj sie Boga, ale Ci dobrze. i snieg, i zarcie i towarzystwo, ale sprytnie to
                    kolego zes zaprogramowal. pisz, pisz tutaj, moze sie nie najemy, ale chociaz
                    sie upewnimy ze duch w narodzie nie zginal i ze tam wszystko TO trwa, trwa, i
                    co gorsza bez nas...kurcze, ale mnie dzis wzielo. chyba skocze na poprawke za
                    Wasze szanowne zdrowie
                    pozdrawiam



                    • mojito Re: Przedswiatecznie... 21.12.03, 07:57

                      Hola Amigo,
                      co Ty piszesz! Nicole Kidman ma 188 cm wzrostu? Nigdy bym nie przypuszczal.
                      Nie zeby to mnie w jakims najmniejszym stopniu dotyczylo ale taki wzrost
                      no,no...Bede musial sie przy nastepnej okazji gazetowo/telewizyjno/oscarowej
                      Jej Wysokosci K. przyjrzec. Widzac ich kiedys razem na zdjeciach nie rzucalo
                      sie to w oczy.

                      Jose F. zaczyna juz lekko irytowac. I inne na okraglo katowane przez caly dzien
                      piosenki/melodie tez. To kapitajstyczny spisek majacy na celu zmniejszyc
                      sentymentalnie nasza odpornosc na wszechogarniajace nawolywania do wydawania
                      przedswiatecznego. Na szczescie Swieta juz, juz... Grudzien to tough miesiac.

                      Trzymam sie i Ty tez sie nie puszczaj,
                      mojito.
                      • Gość: Pysiek13 Re: Przedswiatecznie... IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 21.12.03, 10:03
                        Witajcie wieczorowo,

                        Hola dos Amigos ;)))
                        Mojito, ciesze ze forecast jest absolutely independent, nigdy w to nie
                        watpilam. nobility obliged :)))
                        dziekuje za pozdrowienia dla Boss i mojej niece, oboje maja sie doskonale.
                        szczegolnie Magda, bo poswiecilam sie i poszlam z nia na zakupy.
                        o zgrozo, shopping przed Swietami! swiateczne zakupy przypominaja wielkie
                        lowy, tylko zamiast strzelby ludzie zabieraja credit cards albo gruby portfel.
                        ja unikam wszelkich tlumnych wydarzen, ale czego sie nie robi dla rodziny.
                        mozna by to ugolnic, ze Swiety Mikolaj, to jest lowca jeleni. tyle pokus czyha
                        na client na kazdej polce. za duzo tu psychologii involved, na kazdym kroku
                        cos zacheca do kupno, jak nie kolor to zapach, jak nie zapach to cena...
                        najchetniej bym wpadla gdzies do sklepu z ksiazkami, albo mapami, tam chociaz
                        cicho. Mojito, zazdroszcze sklepu z mapami, szkoda ze zamykaja, takich
                        naprawde dobrych niewiele tutaj. mapa Australii, to rzeczywiscie jak oddzielne
                        rozdzialy, sam plan ulic Sydney to gruba ksiazka. czy kupiles cos ciekawego,
                        co moze juz planujesz po Rio?
                        Magda jest w miare dobrze ulozona nastolatka, nie chodzi z golym brzuchem, nie
                        maluje sie przesadnie, mysle ze pije, troche podpala papierosy, ale
                        umiarkowanie, aco najwazniejsze to lubi szkole. nasz shopping wygladal wiec
                        tak, ze ja zrobilam liste co potrzebuje koniecznie, a ona tylko zeby
                        popatrzec. moj shopping skonczylam w 15 minut, a patrzenie zajelo nam caly
                        dzien...

                        Gunther mysle, ze moje 'grzechy' juz chyba odpracowane, tym 'patrzeniem', ale
                        czym to ja zgrzeszylam... do kosciola chodze, ale w zwykle dni, gdy jest tam
                        pusto i cicho, a Pan Bog zdazyl juz odpoczac po niedzielnym tlumie. no i kto
                        na kogo jest obrazony i za co? ja swieta nie jestem, nie jestem perfect, mam
                        sporo roznych wad, wymienie jedna - jestem porywcza, reszte (wad) przemilcze.
                        moge natomiast powiedziec, co moim zdaniem we mnie jest dobre: nie chce nikogo
                        skrzywdzic. ale to nie znaczy ze nie skrzywdzilam, a jednak zawsze STARAM sie
                        aby nie krzywdzic. ta wola jest czyms, co w sobie szanuje :)))
                        Gunther napisal:
                        < there is still plenty of life apart from sex>
                        yes, Gunther there are long hours of waiting in between :)))

                        a jeszcze tak na konto 'zawieszenia broni' damsko-meskiej
                        moze nie powinnismy skupiac sie na roznicach. inna biologia, wplywy hormonow,
                        kultury, religii wszelkie wyjasnienia antropologiczne powoduja utrwalenie
                        schematycznych podzialow miedzy kobietami i mezczyznami. nie powinnismy im
                        ulegac, ani tym bardziej (kiedy nam to pasuje) z takich argumentow korzystac.
                        jestem pewna, ze wiecej nas laczy, niz dzieli i wszyscy chcemy tego samego:
                        harmonijnego, dobrego porozumienia/zwiazku. obciazeni genetycznie i kulturowo,
                        jestesmy nadal wolni, mamy nieograniczony potencjal ksztaltowanie relacji z
                        innymi, nie jestesmy zaprogramowani na 'battle of sexes'.

                        pozdrawiam
                        • mojito Re: Przedswiatecznie... 21.12.03, 11:17
                          Witajcie Wszyscy Przedswiatecznie,

                          Yo! Pysiek,
                          forecast always absolutely independent. Ciesze sie, ze tak to odebralas.
                          Bo tak jest. Koniec p.eprzonego tygodnia. Pisze to z meska czuloscia.
                          Mialem rough tydzien. Pracowity, trudny, rysujacy karoserie. I z perspektywy
                          satysfakcjonujacy. Taki troche outback. Dzisiaj wczesna niedziela i wiem
                          co glownie bede robil. Spal. Spal. Spal. Dzisiaj same dobre wiadomosci.
                          Moj ojciec mial szpitalny zabieg w Polsce. Biorac wszystko pod uwage, zawsze
                          jest pewna doza niepokoju. Wiem teraz, ze wszystko jest ok i w poniedzialek
                          bedzie w domu.
                          Snujac sie jeszcze po mieszkaniu zdecydowalem otworzyc butelke wloskiego
                          czerwonego wina i zakonczyc ten kochany p.eprzony tydzien.
                          Montepulciano D`Abruzzo. Vintage 1998. Moje kubeczki smakowe okreslily
                          je na dobre. Wasze wiec zdrowie. Znowu prowadze myszke/klawiature
                          pod wplywem. To tylko przypadek. Podwojny. Wola boska i skrzypce.

                          Myslalem o tym aby strategicznie wybrac sie do kosciola dzisiaj w parafii
                          gdzie moge znalezc Portugalczykow. Dobrze byloby znalezc nauczycielke
                          przyspieszonego portugalskiego przed podroza do Brazylii.
                          Wiesz Pysiek, omawianie transakcji finansowych po/przed kosciolem
                          nie budzi zaniepokojenia dziewczat/kobiet:)))). Zobacze jeszcze jak wstane.

                          Wspomniany sklep jest super. Mam jeszcze dwa obok w sasiedztwie.
                          Kupilem kolejna mape Rio, kolejny przewodnik po Brazylii, rozmowki
                          portugalskie, przewodnik po Erytrei (nie wiem dlaczego), LP Milan, Turin
                          & Genoa, no z racji watku LP Queensland, dwie mapy Australii i LP Sydney.
                          Zajrze tam jeszcze w poniedzialek. Gdybys miala zyczenie to prosze...
                          W zaufaniu powiem, ze mysle o Wyspach Zielonego Przyladka w lecie. Tak na
                          wszelki wypadek kupilem wiec Cape Verde Islands - Travel Guide. I juz
                          wychodzac ze sklepu dokupilem przewodnik barmana.
                          Nazywa sie Mr. Boston - official bartender`s and party guide.
                          Poprzedni stemplowalem razem z paszportem ale gdzies mi zaginal.

                          Zakupy, zakupy, zakupy... Tez olbrzymia presja na zmysly konsumenta.
                          Doswiadczeni czekaja na sprzedaz poswiateczna. Tym co nerwy popuszczaja
                          sa uwiedzeni wszelkimi przecenami teraz.

                          Lasy rzedna, czas sie zmienia coraz trudniej o jelenia. /sw. Mikolaj/.

                          To dobrze, ze Magda jest dobrze ulozona nastolatka. Jak to sie stalo,
                          ze nie ma kolczyka w pepuszku? A moze ma? Ma to troche uroku, zgodzisz sie?

                          Na moment jeszcze do kosciola. Staram sie nie zawracac Panu Bogu zajetej
                          glowy modlitwami. Zdrowie dopisuje i to najwazniejsze. Z innymi sprawami
                          staram sie sobie radzic bez posrednictwa bozego. Wierze gleboko, ze Pan
                          Bog to docenia. Wola boska i skrzypce.

                          Zupelnie dobre jest to wino, gadu gadu i pol butelki is gone,
                          Wasze zdrowie i dobranoc,
                          mojito.
                          • Gość: Pysiek13 Re: Przedswiatecznie... IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 21.12.03, 13:34
                            Hola Mojito,

                            o ile jeszcze nie spisz...
                            robie pierogi, na Wigilie, i na zapas: ruskie, z miesem i z jagodami. jagody
                            zerwane z krzaczka na farmie, ale nie sa tak dobre jak polskie. chcesz troche,
                            podesle przez Boss?
                            a przy pracy, rodacy, tez otworzylam butelke wina, francuskie, rocznik w tej
                            chwili, bo blisko widac dno, trudny do identyfikowania, prezent od siostry,
                            Magda przywiozla, wiec cheers za tych co juz prawie spia :))) i beda spac,
                            spac, spac...i wszystkich pozostalych tez.

                            Mojito, nie rozumiem co z tym kosciolem, czy uczysz sie jezyka, czy podrywasz
                            dziewczyny na wiare? a pewnie both ;) na to bym nie wpadla, temat rzeczywiscie
                            bardzo neutralny, tak powiem :)))
                            a czy Ty znasz Magde, skad wiesz ze ma kolczyk w pepek? no, podejrzane...

                            metodologie kupowania map mam podobna. kupujac atlas albo przewodnik, to
                            zakladam, ze napewno kiedys tam pojade, wiec tych map i przewodnikow mam cala
                            kolekcje. a kolekcja to juz duze slowo, to juz zobowiazuje, wiec zobowiazujaco
                            wlocze sie po swiecie. i naprawde to lubie, moge to robic zawsze o kazdej
                            porze, bez wzgledu na wiek, pogode i nastroje, kilka lat temu nawet bez
                            pieniedzy pracujac 'po drodze'. mowisz Wyspy Zielonego Przyladka? tam mnie nie
                            bylo jeszcze, interesujace. lato u Ciebie to june/july/august, to Wyspy tak w
                            drodze do Polski? ja planuje dluzsza przerwe w pracy jak mi sie uda,
                            april/may/june, tak mi sie marzy Mauritius, Madagascar, moze Seychelles. ale
                            to narazie w marzeniach. realia sa takie, ze wypadaloby odwiedzic rodzine. ja
                            nie mam nic przeciwko rodzinie, lubie wpasc na Stary Continent, tylko jak sie
                            juz tam pojawie, to nie moge wyjechac, bo tyle zawsze mam zaleglosci w
                            odwiedzinach. no i znowu trzeba znalesc jakis compromise.

                            ciesze sie, ze tata Twoj jest OK, nigdy duzo nie piszesz o sobie. dopiero
                            niedawno pochwaliles sie siostra, nawet nie wiem, gdzie rodzice? z Toba, czy w
                            Polsce? zycze zdrowia dla taty , wiem jakie wazne to zdrowie, i jaki krotki
                            jest czas podzielony od wizyty do wizyty. najlepszego Mojito

                            Hola Yvona,

                            widze ze rzeczywiscie odzywasz sie jak ktos Cie podrazni ;)))
                            radzisz sobie dobrze widze, zwiedzasz, poznalas kogos fajnego? business
                            wyglada bardzo interesujaco, to Ty jestes graphic z zawodu czy tylko hobby? to
                            widzisz moze jak zdaze,jak wroce z holiday, zobaczymy sie zanim wyjedziesz do
                            Polski? myslimy tu nad strona dla Asi, znaczy website, ma to byc w formie
                            klubu podroznika. ja mam kilka pomyslow, Asia narazie nie ma , czy jestes OK w
                            graphic design, jaki system? moze co dwie glowy...glow moze byc jak najwiecej.
                            strona musi byc rewelacyjna! napisz co myslisz
                            pozdrawiam
                    • yvona73pol Re: Przedswiatecznie...i biznesowo... 21.12.03, 11:14
                      no, Gunther, nigdy nie pisalam, ze tata idiota, ale troche przesadzal, bo ryby
                      byly zawsze wazniejsze, no, moze na moj pogrzeb by przyszedl, ale inne
                      drobniejsze sprawy to zapomnij...
                      pogoda zadowala mnie w pelni, zwlaszcza wtedy, gdy moge sie nia cieszyc, czyly
                      gdy nie pracuje, jakos ostatnio nie mam szczescia, no ale nie narzekam, odbije
                      sobie we czwartek, o ile mnie nie utopi nagly i niespodziewany deszcz...
                      co do biznesu - komputer bedzie sluzyc jedynie za medium, czyli wirtualny
                      sklep, a rzecz bedzie iscie artystyczna, taka mala galeryjka w sieci, rzeczy
                      przerozne....
                      na razie konceptualizujemy, ale rzecz nabiera ciala i mam nadzieje, ze wkrotce
                      bedziemypelna geba bizneswomenkami, na poczatek nie liczymy na wiele, aby sie
                      krecilo....
                      a tata juz na ryby niestety nie chodzi, bo mial udar i niedomaga, niestety...
                      a mowia ze rybacy maja spokojne nerwy...
                      pozdrowienia dla wszystkich i do uslyszenia, zajrze jeszcze przed swietami z
                      zyczonkami (ale mi sie zrymowalo, no , no);
                      Iwona
                      • Gość: Asia Przedswiatecznie IP: *.jetstream.xtra.co.nz 22.12.03, 00:22
                        • pysiek13 Re: Przedswiatecznie 22.12.03, 00:29
                          Asia,

                          to co u Was snieg pada? tak bialo, nic nie widac :)))
                          pozdrawiam
                          • Gość: Asia Re: Przedswiatecznie IP: *.jetstream.xtra.co.nz 22.12.03, 00:49
                            przepraszam Pysiek ale Gunther mentioned sex i sie mnie raczki zaczely trzasc
                            lol
                      • Gość: Asia Przedswiatecznie IP: *.jetstream.xtra.co.nz 22.12.03, 00:48
                        Witajcie kochani,,

                        Pozwole sobie Wam Wszystkim zlozyc zyczenia dzisiaj bo nie wiem czy bede miala
                        jeszcze czas to zajrzec przed swietami. Uobiona jestem po pepek chociaz tak
                        wlasciwie to poza pierogami ktore robila cala rodzina niewiele zrobilam, a
                        przynajmniej nic nie widac zebym zrobila.

                        Mojito pytal jakie pierogi, no coz u mnie tylko z miesem, takie robimy i takie
                        wlasnie nie czesciej jak 2 x do roku robimy, ale jak juz robimy to w slusznych
                        ilosciach :)
                        z ciast --hmmm sama nie wiem, mialam chec na sernik ale ser to jakis taki
                        slony itd, moze cos upieke ale chwilowo nie jestem zdecydowana co, sezon
                        truskawkowy to Pawlowa pewnie bedzie mile widziana, a ze mozna kupic, to
                        bardzo do mnie takie wypieki przemawiaja. Jutro po pracy mam ugotowac kapuste
                        (mloda) zrobic salatke jarzynowa (ta typowo polska), nozki, i jajka
                        faszerowane, (to mam w planach ale co zrobie to sie okaze) aha i barszczyk
                        ugotowac, malzone sie zdziwil ze tu Hortexu nie sprzedaja hihihi

                        Gunther Niedzwiadku Ty moj,, ja jakis dowcip zamiescilam a Ty mi caly wyklad
                        na temat stosunkow, rozmiarow biustowych i innych a do tego jeszcze ze niby
                        there is still plenty of life apart from sex?// - no tu mnie zalamales, maybe
                        there is pleny but without any quality hehehe
                        a tak wogole to czy ja sie dziwie ze faceci lubia sex? albo czy gdzies pisalam
                        ze ja nie lubie?????? Ja dlatego wlasnie uwielbiam facetow bo oni sex lubia :)
                        Jak sam zauwazyles jak juz czlowieka jakis amorek ugodzi to wtedy nie patrzymy
                        czy jej IQ jest 90.60.90 czy tez jakies inne ani kobietki nie patrza jakie
                        jest meskie IQ, i ten stan jest wspanialy bo wtedy patrzymy sercem, nikt ni
                        nic nie jest nam w stanie tego zafascynowania zaklocic, i wogole jest
                        cudownie. Tak ze przestan na mnie nagadywac bo ja jestem niewinna jak
                        dziecie.

                        No to pora na zyczenia

                        Kochani

                        Dziekuje ze jestescie tu ze mna juz od jakiegos czasu, czesto mnie
                        podtrzymywaliscie na duchu, czesto rozmieszaliscie, czasem wzruszaliscie do
                        lez. Wszystkim ktorzy tu wpadaja, zycze samych slonecznych i szczesliwych dni,
                        optymizmu, dobrego samopoczucia, duzo samozaparcia, checi do zycia, smiechu,
                        milosci.
                        Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie, i ciesze sie ze jestescie :)

                        • mojito Re: Przedswiatecznie 22.12.03, 01:53
                          Witajcie Wszyscy przedswiatecznie,

                          Asiu,
                          dzieki za zyczenia. Pierogi z miesem powiadasz? Moje ulubione.
                          Bedzie mi ich w te Swieta brakowalo.
                          Ty, Asiu i Gunther/Amigo duzo piszecie o seksie:))). Dodam wiec swoja
                          kulinarna obserwacje. Pierogi z miesem to prawie jak seks.
                          I dodajac odrobine sztuki do tego - nazwa deseru Pawlowa pochodzi od
                          znanej rosyjskiej prima baleriny.

                          Pysiek,
                          butelki wina czerwonego czesc druga i ostatnia.

                          Dzieki za zyczenia zdrowia. Rodzinnie u mnie wyglada nastepujaco:
                          Rodzice mieszkaja w Polsce. Siostra w stanie New Jersey.
                          Mam troche kissing cousins porozrzucanych w Stanach, Francji i Kuwejcie.
                          Ci ostatni siedza na zaworze do regulacji doplywu ropy. Zartuje oczywiscie.

                          Tez mam przewage ksiazek podrozniczych. O Cape Verde Islands mysle
                          czerwiec/lipiec - tydzien/dziesiec dni. Leza okolo 1000 km od Wysp Kanaryjskich
                          i okolo 500 km od Senegalu. Leci sie glownie z Lizbony, Paryza lub
                          Johannesburga. Chce je zobaczyc i dotknac...
                          Moje lato zazwyczaj zaczyna sie od Memorial Day (koniec maja) i konczy
                          tuz po Labor Day (pierwszy poniedzialek wrzesnia). Wloczyc sie uwielbiam.

                          Koscielne dygresje to pol zartem pol serio. Jezeli szuka sie czegos
                          etnicznego szybko to kosciol moze w tym pomoc. W kosciele tez mam zawsze
                          jedno oko szeroko otwarte. I staram sie nie grzeszyc myslami.
                          Korepetytorke czegokolwiek jest dobrze miec czasami.

                          Zalozylem, ze nie bede obciazal Bossa absolutnie niczym. Ale pierogami
                          kusisz. Oslablem zupelnie... Moze wiec, jezeli nie sprawi mu to klopotu,
                          prosze przeslij trzy piergi miesne i po jednym z jagodami i ruskim.
                          Mam do niego zaufanie i wierze mu z pierogami. Miesnymi szczegolnie.
                          Wloz je do woreczka plastykowego i zawin w jego szorty bokserki.

                          Wino czerwone bardzo udane. Mozna je przekasic kawalkiem czarnej gorzkiej
                          czekolady. Pije wiec za Wasz i moj rozszalaly tydzien przedswiateczny,
                          cheers,
                          uklony dla Bossa i Magdy,
                          mojito.

                          P.S. Kiedy dokladnie lecisz?
                          m.
                          • Gość: Gunther_0 Re: Przedswiatecznie IP: 210.215.131.* 22.12.03, 03:02
                            Witajcie,

                            i blogo mi sie robi i smutno jak czytam...
                            Asienko, to co juz nic nie poczytam od Ciebie? zanurzasz sie w zycie rodzinne?
                            ja bym nie tylko na rekach Cie nosil, ale jeszcze zabral gdzies do dobrej
                            restauracji, zebys nie musiala sie tak 'urabiac' przed swietami. po co Ci to, i
                            tak ciezko pracujesz. widze ze jestes tradycjonalistka, grunt to rodzina i
                            swieta i basta i tak ma byc!
                            pozwole sobie wiec tez ucalowac Cie w czubek glowki, to jest tak swiatecznie,
                            zycze Ci wszystkiego najlepszego, powodzenia w pracy, cierpliwego meza, kariery
                            i dobrego meza dla corki, zycze Ci aby to co sobie zyczyc gleboko w sercu
                            spelnilo sie, i zebys zawsze miala tyle energii i poczucia humoru, jak na tym
                            forum, tak w zyciu.

                            Ivonka, dzieki ze sie odezwalas, skarbie, ja niczego tak personalnie nie
                            odebralem, jestem zapalony wedkarz i tyle. bylem tylko zaskoczony jak szorstko
                            okreslilas ojca. dla mnie rodzic, to Swietosc, ale pewnie bylem wychowany w
                            innej epoce. to tak na marginesie...powodzenia Ci zycze

                            Mojito Amigo,
                            pierogi to prawie jak seks? Amigo...to ja znaczy bardzo wyposzczony ;)
                            ja do Ciebie slowko mam, ale musze najpierw zebrac mysli.

                            Pysiek
                            jak to milo, od razu jasniej tu sie zrobilo, chmury znikly...nie ja sie nie
                            gniewam i ciesze sie ze Ty tez nie. jaki blogi nastroj, nie psujmy go wiec :)))
                            kiedy odlatujesz ostatecznie? czy skrobniesz cos z wyspy, czy splendid
                            isolation bedziesz uprawiac?

                            pozdrawiam wszystkich
                            • Gość: Asia Re: Przedswiatecznie IP: *.jetstream.xtra.co.nz 22.12.03, 04:51
                              Yoggi skarbie moj, to nie ja jestem tradycjonalistka a raczej moja rodzina, ja
                              juz im zreszta zapowiedzialam ze nastepnego roku to ich zapraszam na Wigillie
                              to restauracji. Dzieki za zyczenia i moze odrazu sie do nich ustosunkuje ze
                              tak powiem, otoz moj malzonek cierpliwy nigdy nie byl i nie zanosi sie na to
                              ze bedzie, kariery mi sie nigdy nie chcialo, zawsze pracowalam i pracuje dla
                              pieniedzy, fajnie jak wykonuje prace ktora mi przynosi jakias tam satysfakcje
                              i nie jest nudno, ale nigdy nie bylam karierowo nastawiona, gdyby moje srodki
                              finansowe pozwalaly na slodkie lenistwo to jestem przekonana ze znalazlabym
                              sobie jakies przyjemniejsze zajecie niz praca :)jezeli chodzi o meza dla
                              corki, no coz przekaze jej zyczenia bo mnie nic do tego kogo ona sobie
                              wybierze
                              za cala reszte bardzo uprzejmie dziekuje, i mam nadzieje ze energia i poczucie
                              humoru mi dopisza.

                              Tobie zycze zeby ci bylo mniej pod gorke a bardziej po rownym, zeby cie nie
                              opuscila chec noszenia mnie na rekach, zeby podatku od wzrostu nie
                              wprowadzili, no a juz z takich calkiem osobistych zyczen - to tego czego sam
                              bys sobie zyczyl- oby Ci sie spelnilo :)
                              Tobie bylo latwo mnie w czubek glowki,, wiec tez sie chce zrewanzowac jakims
                              swiatecznym caluskiem tyle moj chyba siegnie lekko powyzej pepka, wiec niech
                              bedzie tak swiatecznie w pepuszek :)
                            • yvona73pol Re: Przedswiatecznie... 23.12.03, 13:03
                              no, wiec nie odebralam tego jako szorstko, moze dlatego, ze u mnie szorstko
                              nie znaczy bez szacunku, moze jestem dziwna, a moze to inne pokolenie, ale
                              wlasciwie to chyba jeszcze nie...
                              chodzi o to, ze do mojego ojca nie moge miec wiele szacunku, ale mimo to go
                              bardzo kocham, nawet jesli na to nie zaslugje, po prostu mnie boli, ze nie
                              jest taka osoba, jaka mi sie marzy, ze do niczego nie dorasta, i mimo ze
                              rozumiem dlaczego, skad sie to wzielo i jaki byl jego ojciec, to jednak zal
                              pozostaje...
                              no, ale koniec trudnego tematu,
                              bardzo chcialam zyczyc wszystkim wesolych, szczesliwych, zdrowych i
                              niesamowitych swiat, szampanskiego sylwestra i samych fajnych rzeczy...
                              i zeby sie nam wiodlo, i zeby watek trwal i owoce przynosil, i kolejne edycje,
                              i w ogole wszystkiego co najlepsze...
                              pozdrowionka,
                              Iwona
                          • pysiek13 Re: Przedswiatecznie 22.12.03, 04:45
                            Witajcie wszyscy,

                            Asia, zyczenia bardzo mile, dziekuje.
                            co bym ja mogla Ci zyczyc? to chyba z okazji Swiat i bez okazji tez. pogody
                            ducha, masz wprawdzie, ale zeby zawsze byla nie-zawodna, sloneczka w sercu,
                            dobrych ludzi na Twojej drodze, samych usmiechow na-codzien i wszystkiego
                            naj...co sobie zamarzysz.

                            Mojito,
                            jestes bardzo taktowny, dzieki ze nie masz duzych wymagan, plecak Boss
                            odpowiednio spakuje :) odlatuje z moimi marzeniami, na Wyspe Marzen w niedziele
                            rano 28/12...
                            zamyslam sie nad pewnymi zbieznosciami, czekolada gorzka, tez my favour...

                            pozdrawiam
                            • Gość: Asia Re: Przedswiatecznie IP: *.jetstream.xtra.co.nz 22.12.03, 04:55
                              Dzieki Pysiek, Tobie wzajemnie wszystkiego co dla Ciebie dobre, powodzenia i
                              udanego urlopu :)
                              • mojito Re: Przedswiatecznie - Asia 22.12.03, 05:18

                                Hey, Yo! Asia,
                                widze, ze moze rzeczywiscie w natloku obowiazkow swiatecznych nie zajrzysz
                                tutaj pozniej tuz przed Swietami.
                                A wiec:
                                Wszystkiego absolutnie najlepszego z okazji/i bez.
                                Zdrowka, pogody ducha i utrzymania Twojego zdrowego i slonecznego nastawienia
                                do swiata.
                                Przy najblizszej okazji przybije te zyczenia rumem ktory lubisz.
                                I raz jeszcze tylko najlepszego Kiwi-Amiga,
                                mojito.
                                • Gość: Asia Re: Przedswiatecznie - Asia IP: *.jetstream.xtra.co.nz 22.12.03, 05:24
                                  Mojito przyjacielu, dzieki za zyczenia, Tobie wzajemnie wszystkiego naj i
                                  powodzenia w poznawaniu roznych stron swiata i nawiazywaniu nowych przyjazni,
                                  mam nadzieje ze pierogi w bokserkach do ciebie dotra, gdyby nie to zjem
                                  jendego albo i wiecej za ciebie i podleje go czyms wyskokowym. Zycze
                                  powodzenia i dobrego nastroju.

                                  • Gość: Iza Przedswiatecznie i noworocznie dla Mojito i Asi IP: *.gostyn.com / *.gostyn.com 22.12.03, 20:23
                                    Drodzy
                                    Mojito i Asiu :)
                                    czytam wasze posty jak mi tylko czas miedzy praca, rodzina i nauka angielkiego
                                    pozwala i ciesze sie ogromnie, ze sa na swiecie ludzie wsrod ludzisk :)
                                    bardzo cenie sobie slowa wilu ludzi z forum, jednak niektorzy potrafia byc malo
                                    tolerancyjni , coz ...
                                    zycze wam radosnych swiat a w Nowym Roku spelnienia marzen :)
                                    mam tez wlasne, ktore dla was sa one codziennoscia a dla mnie dalekim snem,
                                    ale ...
                                    kto wie czy za rogiem nie stoja Aniol z Bogiem i warto miec marzenia, doczekac
                                    ich spelnienia ...:)
                                    pozdrawiam serdecznie
                                    Iza
                                    • Gość: Asia Re: Przedswiatecznie i noworocznie dla Izy IP: *.jetstream.xtra.co.nz 22.12.03, 20:36
                                      Droga Izo

                                      bardzo dziekuje za zyczenia i milo mi ze czasem nas czytasz, jestem pewna ze
                                      Twoje marzenia sie kiedys spelnia, zawsze wierzylam w to ze jak czlowiek
                                      czegos bardzo chce to wczesniej czy pozniej to osiagnie, uwazam tez ze to co
                                      nas w zyciu spotyka ma swoj sens, na ogol zeby nas czegos nauczyc. Nie chce
                                      nikomu narzucac swoich swiatopogladow, ale latwiej sie zyje jezeli czlowiek
                                      akceptuje to co nam sie w zyciu przytrafia, nigdy nie traktowalam swoich
                                      potkniec jak niezasluzonej kary czy cos w tym rodzaju. Staram sie brac swiat i
                                      ludzi takimi jakimi sa i gleboko wirze ze kazdy czlowiek to dobra istota,
                                      czasem tylko warunki zmieniaja nasze serca.
                                      Zycze Ci wszystkiego co najlepsze, spelnienia Twoich marzen (jestem pewna ze
                                      wczesniej czy pozniej sie spelnia) duzo wytrwalosci, tolerancji dla innych i
                                      tego zebys nigdy nie pozbyla sie tej lekko dziecinnej strony jaka kazdy z nas
                                      ma w sobie. Badz niepoprawna optymistka i traktuj ludzi ktorych masz na okolo
                                      siebie tak jak sama bys chciala byc traktowana.

                                      Pozdrawiam Cieplutko
                                    • mojito Re: Przedswiatecznie - Iza - thank you. 22.12.03, 20:47

                                      Witaj slonecznie Izo,
                                      dziekuje za zyczenia. Tobie zycze wszystkiego zdrowego i najlepszego.
                                      Kolorowego rowniez oczywiscie.
                                      Marzenia sa demokratyczne. Nie ma codziennych, zwyklych, niewaznych.
                                      Wszystkie nasze marzenia sa tego odwrotnoscia :))).
                                      I dopoki je mamy zycie jest ciekawe i interesujace.
                                      Tobie zycze spelnienia Twoich,
                                      pozdrowienia serdeczne,
                                      mojito.
                                    • gunther_0 List do Sw. Mikolaja.... 23.12.03, 00:22
                                      Witajcie, witajcie, hola, hoi i jeszcze pare,

                                      tutaj cytuje wierszyk, ktory dostalem z Polski, wydaje mi sie bardzo ladny,
                                      wierszyk do Sw. Mikolaja:

                                      Swiat dzis jakis odmieniony, dawne smutki wiatr przegonil,
                                      Odswietnie lsnia miasta, wsie.
                                      A twoj zaprzeg w gwiezdnym locie, spoza chmur skrzac sie zlotem,
                                      z podarkami do nas mknie.

                                      Ty wiesz czego nam tu trzeba, wiec daj dzieciom gwiazdke z nieba
                                      i na krnabrnosc jakis lek.
                                      starszym daj dar snucia marzen, w dobro swiata slodka wiare,
                                      szczescie bez wzgledu na wiek.

                                      Daj tez optymizmu worek,
                                      Madrosc co przybywa w pore: nie po szkodzie, ale przed.
                                      Szare zycie zamien w bajke, dajac nam nadziei miarke,
                                      oraz czarodziejski flet.

                                      Zgoda, trudne zamowienie: jakies dziwne, nie z tej ziemi,
                                      i tych zyczen jakos w brod.
                                      lecz choc smiale sa to plany, pelni wiary tu czekamy,
                                      ze sie spelni dzisiaj cud.

                                      To tak dla utrzymaniu wspanialego nastroju jaki tu zapanowal.
                                      Najlepszego dla wszystkich co tu pisza i odwiedzaja nawet nas goscinnie.
                                      Iza, mimo, ze nie jestem included na VIP list Wesolych Swiat!

                                      pozdrawiam
                                      • mojito Re: List do Sw. Mikolaja.... 23.12.03, 01:51
                                        Yo! Amigos wszyscy,

                                        Miasto zdecydowanie przyspieszylo przedswiatecznego kroku.
                                        Wszedzie tlumy, wszedzie migajace kolorowe swiatla, wszedzie
                                        uporczywie brzmiace dzwonki Armii Zbawienia.
                                        Ludzie sa uprzejmi i zyczliwi do siebie. Byc moze ten nastroj przymarznie
                                        do nas i utrzyma sie co najmniej do czerwca. Latwiej sie zyje...

                                        Okna wystawowe krzycza, gwizdza, zawodza, lkaja, zaklinaja i blagaja:
                                        kochany/a wyjdz, zobacz, kup... Mamy wszystko zobacz, zwroc uwage na
                                        nasze ceny. Prawie za darmo... Kochany/a gdzie idziesz, nie rob nam tego.
                                        Pleasssssssssssssseeeeeeeeeeeeee! Pretty pleasssssssssssssseeeeeeeeeeeeeee!

                                        Victoria`s Secret zmienila wystawe. Zdecydowanie pod nas - mezczyzn.
                                        Platki sniegu (chyba sa rodzaju meskiego) topia sie natychmiast widzac
                                        ekspozycje wystawowa.

                                        Nastroju miasta nie przygasily nawet porazki sportowe lokalnych zespolow
                                        - Flyers (hokeisci) zmiazdzeni zostali w Atlancie (1:4) i Eagles
                                        ulegli lokalnie 49ers (San Francisco) 28 do 31 w dogrywce.

                                        God bless mikrofalowke. Dzisiaj nie musialem sie spieszyc z powrotem
                                        do domu z jedzeniem. A co mi tam, niech sobie stygnie...
                                        Zupa z soczewicy z wloskim prosciutto. Ryba tilapia z pinenuts i pieczone
                                        krojone ziemniaki. Cytryne do pokropienia ryby przypadkowo mialem.
                                        Bez deseru. Do biabla z deserem. No, moze kawalek czarnej gorzkiej czekolady.
                                        Zycie bywa/jest piekne. Ole!

                                        Gunther/Amigo,
                                        list/wierszyk do sw./ob. Mikolaja ladny i podoba mi sie jego optymizm.
                                        Nie latwo byc sw. Mikolajem. Wyobrazasz sobie jaka musi miec rozbudowana
                                        biurokracje. Ktos musi czytac listy/zyczenia. Akceptowac/odrzucac.
                                        Wprowadzac do komputera. Zamawiac. Weryfikowac adresy. Rozpatrywac
                                        reklamacje i zlorzeczenia. Kierowac zaprzegiem. Uwazac na znaki drogowe.
                                        Cholera, zwariowac mozna. Dobrze, ze to sezonowa praca. Ciekawe co Starszy
                                        Pan robi w lecie...

                                        Asiu,
                                        zapachy z Twojej kuchnii pieszcza moj zmysl powonienia. I wyobrazni...

                                        Pysiek,
                                        juz wkrotce poprosze Ciebie abys przekazala Bossowi rozklad lotow
                                        z Sydney do Rio i zyczliwe sugestie na droge.
                                        Niestety, nie mozna pierogow legalnie przesylac. Bedziemy wiec musieli
                                        nagiac troche przepisy celne lub je po prostu ominac.
                                        Ciesze sie, ze masz juz doswiadczenie z przemytem wodki i kielbasy
                                        mysliwskiej. Dobrze jest miec do czynienia z profesjonalistami:))).

                                        Serdecznie Was wszystkich pozdrawiajac,
                                        pozwole aby mi sie leciutko, leciutenko sadelko zawiazalo,
                                        mojito.
                                        • Gość: Asia Re: List do Sw. Mikolaja.... IP: *.jetstream.xtra.co.nz 23.12.03, 05:16
                                          Mojito dzieki Tobie to nawet w pracy o kuchni nie moge zapomniec,, no coz
                                          warzywa ugotowane wczoraj, dzisiaj krojenie salatki, wylewanie galaretki,
                                          pieczenie szynki, pieczenie ciasta, gotowanie kapusty i barszczyku tak ze
                                          pracy sporo, ale rodzina pomaga wiec nie jest tak zle,, aha jeszcze jajka
                                          faszerowac, jutro juz tylko indyk do upieczenia zostanie, zastawienie stolu i
                                          otwierania prezentow. Wsiadaj w samolot i chetnie cie na Wigilli powitamy bo
                                          jedzenia by dla pulku chyba wystarczylo, pewnie jeszcze miesiac po swietach
                                          jak zwykle zreszta,,, ojjjjj Tradycja
                                          w tym roku bedzie nam brakowalo takich rzeczy jak grzybki w occie, papryka
                                          marynowana, karp, makowiec... no ale sa inne rzeczy i poprostu musimy sie
                                          przestawic, w przyszlym roku juz bedzie lepiej bo napewno bede jakies
                                          przetwory robic jesienia ktorych tu kupic niestety nie mozna

                                          pozdrawiam serdcznie
                                          • mojito Re: List do Sw. Mikolaja.... 23.12.03, 06:01

                                            Witaj Asienko,
                                            dzieki za zaproszenie. Czytam Wasze menu i zaczalem szlochac.
                                            Taki jakis sentymentalny stalem sie w okresie Swiat.
                                            Zobacze, jak w ciagu paru dni sentymentalnosc bedzie sie utrzymywala
                                            to pojde odwiedzic lekarza. Nie moge sobie pozwolic na dlugi okres
                                            sentymentalizmu.
                                            Czy barszczyk z uszkami? Buuuu, buuuuu...
                                            Mak powinien teraz potaniec. Afganistan ruszyl z produkcja.
                                            Czy Ty znasz moze kutie?
                                            Troche bedzie mi latwiej sie uspokoic bo w tym roku karpia nie bedzie.
                                            Nie wiem co bym zrobil gdyby i karp do mnie mrugal.
                                            I zastanawiajac sie nad tym, lzej juz szlochajac,
                                            usmiecham sie przez lzy do Ciebie,
                                            mojito.

                                            P.S. Do ktorej swojego czasu pracujesz?

                                            Buzka zaszlochana,
                                            m.
                                            • Gość: Gunther_0 Re: List do Sw. Mikolaja.... IP: 61.88.129.* 23.12.03, 06:18
                                              Witajcie,

                                              no Asienko, to ja do tego szlochu sie przylacze no i nie tylko ze wzgledu na
                                              jedzenie. jak mnie calujesz w pepuszek, to mnie z nog zwalasz. zaczynam sie
                                              zastanawiac nad przewaga bycia calowanym w pepek, nawet od Swieta i nie bycia
                                              calowanym wcale...Asia narazie wygrywasz :)))
                                              co do jedzenia Amigo, to Ty nie buuuuucz bo mi sie robi jeszcze bardziej
                                              sentymentalnie, no tego muze Cie po mesku jakos wspierac. to co moze po jednym?
                                              i za Asine pierogi i inne tez?
                                              oby nam sie
                                              pozdrawiam
                                              • mojito Re: List do Sw. Mikolaja.... 23.12.03, 06:42
                                                Gość portalu: Gunther_0 napisał(a):

                                                " to co moze po jednym? i za Asine pierogi i inne tez?"

                                                Jeden za malo Amigo abym sie uspokoil na mysl o Asinych i Pysinych
                                                pierogach. Moze krakowskim targiem po trzy i czwarty taki malutki?
                                                Oby Amigo, i dobranoc,
                                                mojito.
                                                • Gość: Gunther_0 Re: List do Sw. Mikolaja.... IP: 61.88.129.* 23.12.03, 06:58
                                                  Hola Amigo,

                                                  jak najbardziej, to za te wspaniale pierogi i rymy...
                                                  a swoja droga to kto bedzie Cie dzisiaj utulal, Amigo?

                                                  spij dobrze anyway
                                                  • Gość: Pysiek13 Re: List do Sw. Mikolaja.... IP: *.b.002lg.syd.iprimus.net.au 23.12.03, 12:46
                                                    Witajcie,
                                                    ahoj, jest tu kto?

                                                    wieczorna nawigacja dzisiaj bardzo utrudniona - caly dzien wedrowalam po
                                                    roznych znajomych, zlozyc zyczenia i bylo troszke chyba przesadzone z tymi
                                                    wesolymi, swiatecznymi drinkami ;)))
                                                    na dodatek zeby bylo weselej i zeby podtrzymac ludzi podekscytowanych, pociagi
                                                    strajkowaly i na ulicy straszny traffic, nie wspominajac parking. poruszanie
                                                    wiec po i tak juz rozpedzonym City bylo wiec podwojnie utrudnione.
                                                    zagladam tu na forum a tu pusto :((( wszyscy sobie wszystko juz zyczyli, to ja
                                                    tak skromnie bym tylko dodala zyczac sobie i Wam wszystkim, zeby nam sie tu
                                                    dalej dobrze pisalo i rozmawialo.
                                                    rozne email dostalam, rozne SMS, wszystkie bardzo radosne i wesole np. ludzie
                                                    zyczyli:
                                                    Swietego w kominie, prezentow po szyje, zielonej choinki, prezentow 3
                                                    skrzynki, zimnego szampana i zabawy do rana albo

                                                    sniegu po pachy !!!! smacznej kielbachy, prezentow kupe i rozgi na pupe!
                                                    do nieba choinki i wedzonej szynki oraz szczesliwego wskoku do Nowego Roku
                                                    itd
                                                    wiadomo takie zyczenia tylko z Polski, ale sa bardzo mile :)))

                                                    tymczasem ja Swieta spokojnie spedze, Wigilia bedzie nas czworo: ja, Magda,
                                                    moj pies Boss i Duch/Ghost, obiad-kolacja al fresco na tarasie, troche bedzie
                                                    obzarstwa i pijanstwa, ale bez przesady, bo jeszcze bede jechac autem. na
                                                    pasterke skoczymy do Berrima do Pauline Brothers, gdzie msza jest po polsku,
                                                    ale ode mnie okolo 130km.
                                                    pierwszy dzien Swiat u znajomych, drugi dzien znajomi u mnie, 27 moja niece
                                                    odlatuje do France, a wieczorem pakuje Boss i odlot do Mojito, o ile jeszcze
                                                    sie nie rozmysliles :))) a rano moj prywatny odlot...
                                                    nie zostalo nic czerwonego wina, Mojito? nawet troszke? tak zeby lepiej sie
                                                    pisalo...
                                                    no i tak, zamyslilam sie nad ta czekolada i sobie tak mysle Mojito, ze z tym
                                                    zgadzaniem to juz przesada. w przyszlym roku to naprawde trzeba cos z tym
                                                    zrobic, by watek nie byl monotonny, musi byc akcja, zeby byla reakcja. tak, ze
                                                    pomysl konstruktywnie, opracuj dobra universalna metoda i sprobujemy, OK ?
                                                    z planowaniem nastepnej podrozy nawet nam sie prawie udalo, zeby sie nie
                                                    zgodzic znaczy: Ty - Cape Verde, ja - z drugiej strony Afryki, Mauritius,
                                                    dystans odpowiedni dzieli nas cala Sahara i jeszce troche.
                                                    next step wizyty w pubie, Ty - mojito, cuba libre, margarita? ja - margarita,
                                                    cuba libre, mojito. i tak dalej, az opracujemy perfect system nie-zgadzania
                                                    sie...
                                                    czy pisze jeszcze z sensem, czy juz bez? to moze lepiej pojde juz spac ?
                                                    Mojito, poniewaz juz jedno zyczenie wyrazilam, o zgadzaniu sie, znaczy wlasnie
                                                    opposite, dodam drugie zyczenie, a mianowicie, zebys nigdy nie zostawial
                                                    dobrego humoru w domu samego, zawsze zabieraj ze soba tak jak czynisz do tej
                                                    pory. no i zycze Ci, zebys dalej potrafil sie cieszyc z drobiazgow, a
                                                    drobiazgi zamieniac w wielkie sprawy :)))
                                                    najlepszego :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                                    • Gość: Pysiek13 Re: List do Sw. Mikolaja....post scriptum IP: *.b.002lg.syd.iprimus.net.au 23.12.03, 13:03
                                                      a, jeszcze snieg, zdazy dojsc?
                                                      pozdrawiam
                                                    • Gość: Iza DZIEKUJE WAM :)) IP: *.gostyn.pl / 217.97.143.* 23.12.03, 14:28
                                                      witajcie Asiu, Mojito, Pysiek i inni dobrzy ludzie !
                                                      dziekuje wam bardzo za mile slowa, otuche, wiare i pomyslnosc. To bardzo wiele
                                                      dla mnie znaczy :))) DZIEKUJE !!!
                                                      a co do Mikolaja, czy innych od darow i cudow ( mam na mysli roznorodnosc
                                                      wyznan )co sadiaduja z nami tam na gorze , to dajcie im czasem tez odpoczac :)
                                                      usmiech i dobre slowo nic nie kosztuja a jak wiele pomoga :)
                                                      dbajcie o siebie i powodzenia !!!
                                                    • Gość: Damian Pozdrowienia i najlepsze zyczenia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.12.03, 16:35
                                                      Zycze wszystkim szczesliwych i udanych swiat BN, a dla wszystkich z ktorymi
                                                      pisalem chucham polska zima i sniegiem. Obiecuje przy najblizszej okazji
                                                      chlapnac Wasze zdrowie. Slantie!


                                                      Przedswiatecznie zabiegany Damian...
                                                    • mojito Ciagle jeszcze przedswiatecznie... 23.12.03, 19:49
                                                      Witajcie Wszyscy przedswiatecznie,

                                                      jestesmy w okresie zyczen a wiec absolutnie Wszystkim, piszacym,
                                                      czytajacym zycze zdrowych i pogodnych Swiat i pomyslnego Nowego
                                                      Roku. Oby nam sie Wszystkim wiodlo.

                                                      Gunther/Amigo,
                                                      dzieki. Zasnalem szlochajac nieutulony z zalu za pierogami i atmosfera.
                                                      Ale juz dzisiaj od rana jestem ok. Moje zaczerwienione oczy interpretowane
                                                      sa jako pozostalosc siedzenia do pozna w barze.
                                                      Dzisiaj sentymentalnosc troche popuscila odgrazajac sie, ze jeszcze wroci.
                                                      Zobaczymy... A na razie wszystko jak na rozszalalym rydwanie.
                                                      Wchodzacym w zakrety z kontrolowanym na szczescie poslizgiem.

                                                      Pysiek,
                                                      absolutnie wierze, ze z wyzwaniem nielatwym znalezienia kosci niezgadzania
                                                      sie poradzimy sobie w przyszlym roku. Teraz czas nam nie pozwoli.
                                                      A chcialbym to zrobic dobrze i niezgodnie. Wierze, ze po zaprzyjaznieniu
                                                      sie z Bossem w Rio udzieli mi on zyczliwej sugestii jak to zrobic.
                                                      Taka meska/psia solidarnosc w niczym nie oslabiajac jego lojalnosci do Ciebie.

                                                      O Bossie mowiac, mam do Ciebie prosbe. Prosze omow z Bossem szczegoly
                                                      jego podrozy i przekaz mu podane teraz informacje.

                                                      Po zalozeniu plecaka powinien dostac sie na lotnisko (Kingsford Smith).
                                                      Na stanowisku Quantas bedzie na niego czekala koperta z jego imieniem
                                                      Mr. Boss S.(ydney) Pysiek Jr. Wewnatrz beda bilety lotnicze i troche
                                                      wymienionej juz waluty na jego pieskie potrzeby po drodze. Kieszonkowe.

                                                      Samolot Quantas (lot nr 155) odlatuje w sobote, trzeciego stycznia o 9:30 AM.
                                                      W Auckland zmiana samolotu na United Airlines (lot nr 9544) i lot do Los
                                                      Angeles. Na obu odcinkach Boss bedzie mial aisle seat nr 36D.
                                                      Bedzie to dla niego wygodniejsze niz miejsce przy oknie. Bedzie mogl latwiej
                                                      wstac, przejsc sie, rozprostowac kosci i ogolnie zobaczyc kto leci razem z nim.

                                                      W Los Angeles przesiadka na brazylijski Varig. Lot nr 8837 do Rio de Janeiro.
                                                      Na tym odcinku podrozy miejsce przy oknie nr 26A poniewaz chce aby widzial
                                                      uroki miasta i plaz podczas ladowania.

                                                      Po trzydziestu szesciu godzinach i trzydziestu minutach lacznej podrozy
                                                      Boss wyladuje w niedziele o 9:00 AM w Rio. Aeroporto Internacional Antonio
                                                      Carlos Jobim (GIG).
                                                      Tutaj po odprawie przedstawicielka linii Varig Senhorita Beleza Boavista
                                                      zaprowadzi Bossa do FF(frequent flyer) lounge. Bedzie mogl troche odpoczac
                                                      po dlugim locie, odswiezyc sie, cos przekasic i ewentualnie przejrzec
                                                      lokalna prase.

                                                      Pare praktycznych sugestii. Boss na pewno to wie, ale nie od rzeczy bedzie
                                                      psu jednak o tym przypomniec. Widze pewna analogie...

                                                      Portugalski napis w kabinie Nao mexer (nie dotykac) dotyczy stewardes.
                                                      Dobrze ulozony pies, a takim jest bez watpienia Boss, nie pcha sie z lapami
                                                      do stewardes. Nawet brazylijskich.
                                                      Robi to zle wrazenie i nie przynosi zadnego efektu.
                                                      Jest znacznie efektywniejszy sposob zwrocenia na siebie uwagi stewardesy
                                                      i ten sposob Boss bedzie znal wracajac :))).

                                                      Zwazywszy ostatnie uwrazliwienia bezpieczenstwa dobrze aby mial przy sobie
                                                      plastykowa lyzke do butow. Ulatwia to nakladanie czesto zdejmowanego obuwia.
                                                      Prosze, zwroc rowniez uwage aby jego ewentualny pasek do spodni nie mial
                                                      metalowej klamry.

                                                      W dwie godziny po jego przylacie bedzie ladowal moj samolot z Miami.
                                                      Spotkamy sie w lounge. Nie ma mozliwosci abysmy sie nie poznali.
                                                      Kto moze pomylic australijskiego psa z kimkolwiek.

                                                      Obiecuje, ze damy znac po przylocie. Ale nie od razu. Po wstepnym
                                                      zaaklimatyzowaniu sie i nabraniu wyluzowanego sposobu bycia charakterystcznego
                                                      dla cariocas. Mysle, ze Boss w Rio bedzie przedstawial sie jako Bossanova from
                                                      Sydney. Obiecuje rowniez, ze dopilnuje aby Boss od czasu do czasu do Ciebie
                                                      cos napisal/zadzwonil.
                                                      Prosze jednak nie spodziewaj sie codziennych e-maili poniewaz swiadczylo by
                                                      to zle o mnie jako jego impresario rozrywkowym. Pamietaj, ze brak wiadomosci
                                                      jest dobra wiadomoscia.

                                                      Powrot przewidujemy w sobote siedemnastego stycznia. Chyba, ze przydarzy
                                                      nam sie to co przydarzylo sie Guntherowi. Lokalne pieknosci zatrzymaja
                                                      nam paszporty. Wowczas przylecimy znacznie pozniej. Ale wrocimy na pewno.

                                                      Prosze pamietaj o moich pierogach. Mysle, ze bedzie lepiej gdy te trzy
                                                      miesne oddzielisz od dwoch jagodowych/ruskich. Zawin je osobno w pare
                                                      roznych boxer shorts.
                                                      W przypadku "wpadki celnej" mam optymistyczna nadzieje, ze jedna porcja
                                                      sie przeslizgnie. Czego sobie serdecznie zycze.

                                                      Dziekuje Tobie bardzo za pomoc w wyekspediowaniu mojego towarzysza moich
                                                      dni i nocy brazylijskich.

                                                      Pozostajac z cierpliwym oczekiwaniem i zyczac Bossa(novie) bon voyage,
                                                      mojito.

                                                      P.S. Dzisiaj 11C. Trudna sprawa ze sniegiem. W zastepstwie przesylam
                                                      cieply snieg wirtualny.
                                                      Uklony dla Bossa, Magdu i Ducha.
                                                      m.
                                                    • Gość: Pysiek13 Re: Ciagle jeszcze przedswiatecznie... IP: *.a.004.syd.iprimus.net.au 23.12.03, 21:17
                                                      Witajcie porannie,

                                                      Damian, rowniez Wesolych Swiat i powodzenia.

                                                      Iza, najlepszego i czemu nie napiszesz czesciej? to moze tak od Nowego
                                                      Roku? :)))

                                                      Gunther, nie wiedzialam ze tez lubisz pierogi, podaj adres przesle, nie ma
                                                      sprawy :))) najlepszego

                                                      Mojito,

                                                      Twoje zaczerwone oczy? a ja myslalam, ze masz oczy w kolorze Tia Maria?
                                                      Gunther cos ciagle ostatnio o nich pisze, to tak pewnie z sentymentu...

                                                      Ciesze sie bardzo, ze tak wspaniale zorganizowales podroz Boss, tylko tu
                                                      drobna poprawka. on ma imie pierwsze AL i jesli bedziesz go przedstawial w
                                                      Brazylii, to lubi byc przedstawiony jako Al BOSSco. Bossa-ta-nova to imie
                                                      damskie, ktore on wymarzyl dla swojej przyszlej tej jedynej :)))
                                                      dziekuje rowniez za wszelkie wskazowki dotyczace garderoby Boss, z tym nie
                                                      bedzie problemu, jak sam widzisz odbylam virtualne praktyki rozbierania panow,
                                                      i emergency landing, gdziekolwiek by to bylo, mam opracowany.
                                                      absolutnie mozesz polegac na dobrych manierach Boss, on z lapami nigdy ...
                                                      pierwszy, jak rowniez na jego lojalnosci. nie mysle, ze dobry pomysl zeby
                                                      uzywac Boss w sprawie naszej przyszlej ewentualnej NIEZGODY, on jest raczej
                                                      pies negocjator.
                                                      raz jeszcze zycze Wam obu milego czasu razem, sobie zreszta tez! czy
                                                      zauwazyles Mojito, ze Rio i Day Dream Island sa polozone kolo Tropic of
                                                      Capricorn? oddzieleni setkami mil morskich, bedziemy myslami w poblizu,
                                                      polaczeni jak drutem telegraficznym :))) Tropic of Capricorn.
                                                      dziekuje rowniez za snieg virtualny, chociaz Damian obiecal dorzucic swiezego
                                                      tez, swierk wyglada fantastycznie!!! czy mam myslec, ze Ty jak ten platek
                                                      sniegu nie rozpuscisz sie na dloni zapomnienia?
                                                      pozdrawiam
                                                    • Gość: Asia Re: Ciagle jeszcze przedswiatecznie... IP: *.jetstream.xtra.co.nz 23.12.03, 23:44
                                                      Staropolskim obyczajem,
                                                      kiedy w Wigilie gwiazda wstaje,
                                                      Nowy Rok zas cyfre zmienia,
                                                      wszyscy wszystkim sla zyczena
                                                      Przy tej pieknej sposobnosci
                                                      i ja zycze Wam radosci,
                                                      aby wszystkim sie darzylo,
                                                      z roku na rok lepiej bylo

                                                      I juz ostatnia dygresja skierowna do Gunthera,, strasznie mnie zasmuciles tym
                                                      rozmyslaniem czy lepiej byc calowanym w pepek czy wogole,, ok wiecej calowac
                                                      nie bede :(

                                                      Damian dzieki za zycznia i wzajemnie wszystkiego co najlepsze :)

                                                      Coprawda Numbat i Wombat sie dawno nie odzywali - ale Panowie zycze Wam
                                                      wszystkiego dobrego, duzo zdrowia i zadowolnia z zycia i siebie, i samych
                                                      zyczliwych ludzi na okolo.

                                                      pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie
                                                    • Gość: Gunther_0 Re: Ciagle jeszcze przedswiatecznie... IP: *.nsw.bigpond.net.au 24.12.03, 00:34
                                                      Witajcie kochani,

                                                      Asienko, ja od Ciebie kazdego calusa przyjme, to nie bylo warunkowo,
                                                      absolutnie. to byla genuine rozkosz!!! No Bubu, robisz mi to przed Swietami,
                                                      prosze nie dasac sie, wiesz takie pisane slowo nieporadne. ja dla Ciebie
                                                      gwiazdke z nieba....:)

                                                      Amigo, jak tam nasze meskie sentymenty? poprawilem sobie nastroj wczoraj wedlug
                                                      zalecen, ale dzis znowu mi troche teskno. zapachy z kuchni Asi dolatuja,
                                                      ludziska wariuja w sklepach.
                                                      wystroilem mieszkanie swiatecznie, stol przygotowany, alkohol sie chlodzi w
                                                      lodowce i rybka sprawiona. jak wyrobisz sie na 7.oo to wpadnij, rozumiem ze
                                                      zapracowany jestes, ja moze nie jestem kobiecy expert, ale kulinarny nie
                                                      zgorszy. ja juz mam labe, az do przyszlego tygodnia swietuje.
                                                      no i dzis tak pod Wigilie...
                                                      zdrowka raz jeszcze i wszystkiego najlepszego

                                                      Pysiek,
                                                      dzieki za pierogi, to taki dobry humor od Swieta mam rozumiec, czy Pax forever?
                                                      co Ty tu piszesz o Braciszkach Paulinach, podobno oni sami ten kosciol
                                                      budowali, zupelnie w buszu, troche daleko tak chce Ci sie jechac? ma to
                                                      nastroj? pasterka i goraco?
                                                      co by nie bylo, zycze Ci milego urlopu, zebys nie rozmarzyla sie za bardzo na
                                                      tej Day Dream Island i wrocila tu cala i ladnie znowu pisala. no i te marzenia
                                                      co by to nie bylo niech Ci spelnie
                                                      tyle ode mnie

                                                      pozdrawiam
                                                    • mojito Re: Ciagle jeszcze przedswiatecznie... 24.12.03, 00:52
                                                      Witajcie slonecznie bezsniegowo Wszyscy,

                                                      Dzisaj w porze lunch`u odwiedzilem swoja fryzjerke/stylistke.
                                                      Przywitalismy sie. Pocalowalismy dwukrotnie po przyjacielsku
                                                      w policzki. Wymienilismy uprzejmosci. Musnelismy przelotnie
                                                      pogode. Usiadlem wygodnie na fotelu. Zaczela pracowac...

                                                      Wiem o czym myslicie. Nic z tego. Fryzjer to nie dentysta i znamy
                                                      sie juz od paru lat. Wstydzcie sie...
                                                      Wymienialismy dowcipy o strzyzonych i strzyzacych.

                                                      Natomiast dziewczyna ktora myje glowe, Claudia, przyleciala z Palermo
                                                      i od niedawna pracuje...

                                                      Mam haircut a la amnestia. Sto lat temu z taka fryzura moglbym bez wyrozniania
                                                      sie zasiedlac Australie.

                                                      Pysiek,
                                                      bardzo ucieszyla mnie wiadomosc, ze Boss to Al. Meskie, mocne imie.
                                                      Historyczne - Capone. Zreszta bedzie sie przedstawial jak bedzie chcial.
                                                      Milo mi czytac, ze mamy podobnie z lapami. Rzadko pierwsi i bez wyraznego
                                                      zielonego swiatla. Krotkie, intensywne wakacje nie sprzyjaja szukaniu
                                                      zony wiec nie sadze, ze znajdzie tam Boss-ta-nova swojego zycia.
                                                      Zreszta to powazna sprawa i chce aby jego wybor byl potwierdzony przez Ciebie.

                                                      Z ulga przeczytalem, ze masz rownolegle drugiego dostawce sniegu - Damiana.
                                                      U mnie jutro ma padac deszcz. Dobrze miec back up.

                                                      Na rownoleglosc naszych miejsc wakacyjnych nie zwrocilem uwagi. Dzieki.
                                                      Szalenie milo mi bedzie lezec z Toba na tej samej dlugosci/szerokosci
                                                      mimo odleglosci. Patrze teraz na LP Mauritus, Reunion & Seychelles guide.
                                                      Nie bede uzywal co najmniej rok. Jezeli zechcesz - bardzo chetnie Tobie
                                                      przesle. Logistyka czegokolwiek to moja mocna strona.

                                                      Wspominajac o alkoholu to czerwien bloody Mary ustapila z moich oczu.
                                                      Moge ewentualnie zgodzic sie z kolorem Tia Maria. Czasami maja kolor rumu
                                                      a czasami White Russian. Bywa, ze i mieta z mojito lamie brazowy kolor.

                                                      Nie moge powstrzymac sie od powiedzenia, ze czytalem kiedys o mezczyznie
                                                      zamknietym w Stanach za pijanstwo. Nazywal sie Al Cohol :))).

                                                      Prosze naucz Bossa hiszpanskiego zwrotu: La vida es hermosa. Wspolnie
                                                      nauczymy sie tego po portugalsku.

                                                      Wiesz, z ta koscia niezgody chyba bedziemy mieli duzy, cholerny problem.
                                                      To zla wiadomosc. Dobra, ze to dopiero w przyszlym roku.

                                                      Asiu,
                                                      zapachu z Twojej nowozelandzkiej kuchni coraz intensywniejsze. Nie zasne.

                                                      Damian,
                                                      dziekuje za zyczenia i serdecznie wzajemnie.

                                                      Duza przedswiateczna buzka dla Wszystkich,
                                                      mojito.
                                                    • mojito Re: Ciagle jeszcze przedswiatecznie... 24.12.03, 01:06

                                                      Hola Amigo,
                                                      dzieki. Milo mi to rozwazac. Ryba, alkohol mrozony. Dzisiaj sie nie rozplacze.
                                                      Juz jestem ok. Odrobinke przydaleko na 19:00 nie zdaze.
                                                      Ekspert to ja w niczym nie jestem. Ale dobry amator bywam.
                                                      Zdrowko.

                                                      Pysiek,
                                                      p.s. w sprawie platka sniegowego. Widze pewna roznice. Brak jego niewinnej
                                                      bieli. Rozpuszczam sie i owszem. Ale w odroznieniu od platka nie na
                                                      amen. Ewentualnie wracam do stanu przed roztopieniowego.
                                                      Raczej jak taki platek/feniks. A wiec hasta luego, Amiga.

                                                      Pozdrowionka,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Pysiek13 Re: Ciagle jeszcze przedswiatecznie...dla Saba IP: *.c.007.syd.iprimus.net.au 24.12.03, 02:33
                                                      Witajcie raz jeszcze,

                                                      Saba, jak sie masz?
                                                      nic ostatnio sie nie odzywasz, chyba nas tu samych nie zostawisz?
                                                      czy z Beskidy czy z Paryza, napisz slowko.
                                                      a tak ogolnie to Tobie/mezowi przesylam tez najlepsze zyczenia. zebys miala je
                                                      radosne i pogodne. odpocznij i rob to co na co masz najbardziej ochote ;)))
                                                      Wesolych Swiat Saba
                                                    • Gość: Pysiek13 Re: Ciagle jeszcze przedswiatecznie...dla Yvona IP: *.c.007.syd.iprimus.net.au 24.12.03, 02:36
                                                      Witaj Yvona,

                                                      dla Ciebie tez najlepsze zyczenia, spelnienia marzen i planow.
                                                      pomysl nad website dla Asi, ja odezwe sie po holiday to oze sie spotkamy.
                                                      cheers
                                                    • yvona73pol Re: Ciagle jeszcze przedswiatecznie...dla Yvona 24.12.03, 13:14
                                                      dzieki, Pysiek, tego mi bylo trzeba, dzis w pracy mialam mnostwo super milych
                                                      customerow, ale byly tez dwie super niemile baby, a zwlaszcza jedna, ostatnia,
                                                      tuz przed koncem pracy, potraktowala mnie jak matola, zrobila awanture i w
                                                      ogole cala chodzaca pretensja do swiata, tylko ona jest najwspanialsza,
                                                      wszystko wie i wszyscy powinni calowac slady po jej stopach, jak tylko wyszla
                                                      to nie wytrzymalam i plakalam, bo przy niej sie powstrzymalam, nie chcialam
                                                      jej dac tej satysfakcji, bo by sie z tego ucieszyla, i widzicie, jak taka
                                                      jedna jedyna wsza (wiem, wiem, mowi sie wesz) potrafi zniweczyc dobry nastroj;
                                                      do tej pory, a jest juz po jedenastej i juz w domu, nie mo0ge sie pozbierac,
                                                      skutecznie zepsula mi swieta...
                                                      ze tez tacy ludzie istnieja... a ja jestem na nich taka nieodporna i tyle
                                                      nerwow mnie to kosztuje;
                                                      nic to, jutro bedzie lepiej, jak powiedzial dzis moj chinski kolega z pracy...
                                                      caluski i na razie;
                                                      a jesli chodzi o strone web, to ja jestem noga, myslalam raczej o tradycyjnym
                                                      medium, ale moze, moze, trzeba sie tylko podszkolic w komputerowych arkanach...
                                                      milych wakacji
                                                      Iwona
                                                    • Gość: Saba Re: Ciagle jeszcze przedswiatecznie...dla Saba IP: *.adsl.wanadoo.nl 24.12.03, 09:20
                                                      Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku!

                                                      Albański - Gézuar Krishlindjet Vitin e Ri!
                                                      Angielski - Merry Christmas & Happy New Year
                                                      Arabski - I'D Miilad Said ous Sana Saida
                                                      Azerbejdżański - Tezze Iliniz Yahsi Olsun
                                                      Baskijski - Zorionak eta Urte Berri On!
                                                      Bengalski - Shuvo Baro Din, Shuvo Nabo Barsho
                                                      Białoruski - Winshuyu sa Svyatami i z Novym Godam!
                                                      Brazylia - Boas Festas e Feliz Ano Novo
                                                      Bretoński - Nedeleg laouen na bloav ezh mat
                                                      Bułgarski - Vasel Koleda; Tchestita nova godina!
                                                      Chiński - Seng Dan Fai Lok, Sang Nian Fai Lok
                                                      Chiński (kantoński) - Gun Tso Sun Tan'Gung Haw Sun
                                                      Chiński (mandaryński) - Kung His Hsin Nien bing Chu Shen Tan
                                                      Chorwacki - Sretan Bozic
                                                      Cygański - Vesele Vanoce
                                                      Cygański (Czechy) - Prejeme Vam Vesele Vanoce a Stastny novy rok
                                                      Cygański (Rumunia) - Bachtalo krecunu Thaj Bachtalo Nevo Bers
                                                      Czeski - Prejeme Vam Vesele Vanoce a stastny Novy Rok
                                                      Duński - Gladelig Jul og godt nytar
                                                      Egipski - Colo sana wintom tiebeen
                                                      Eskimoski - Jutdlime pivdluarit ukiortame pivdluaritlo!
                                                      Esperanto - Gajan Kristnaskon
                                                      Estoński - Roomsaid Joulupühi Head uut aastat
                                                      Fiński - Hyvää Joulua or Hauskaa Joulua
                                                      Francuski - Joyeux Noël et Bonne Année!
                                                      Grecki - Kala Christougenna Kieftihismenos O Kenourios Chronos
                                                      Grenlandzki - Juullimi Ukiortaassamilu Pilluarit
                                                      Hawajski - Mele Kalikimaka & Hauoli Makahiki Hou
                                                      Hinduski - Shub Naya Baras
                                                      Hiszpański - Feliz Navidad y Próspero Ano Nuevo
                                                      Holenderski - Vrolijk Kerstfeest en een Gelukkig Nieuwjaar!
                                                      Indianie (Apache) - Gozhqq Keshmish
                                                      Indianie (Cheyenne) - Hoesenestotse & Aa'e Emona'e
                                                      Indianie (Cherokee) - Danistayohihv & Aliheli'sdi Itse Udetiyvsadisv
                                                      Indianie (Iroquois) - Ojenyunyat Sungwiyadeson honungradon nagwutut.
                                                      Ojenyunyat osrasay
                                                      Indianie (Navajo) - Merry Keshmish
                                                      Indonezyjski - Selamat Hari Natal
                                                      Iracki - Idah Saidan Wa Sanah Jadidah
                                                      Irlandzki - Nollaig Shona Dhuit
                                                      Islandzki - Gle?ileg Jól og Farsaelt Komandi ár!
                                                      Japoński - Shinnen omedeto. Kurisumasu Omedeto
                                                      Jidysz - Gute Vaynakhtn un a Gut Nay Yor
                                                      Kataloński - Bon nadal i feliç any nou!
                                                      Kaszmir - Christmas Id Mubarak
                                                      Kolumbijski - Feliz Navidad y Próspero Ańo Nuevo
                                                      Koreański - Sung Tan Chuk Ha
                                                      Kornwalijski - Nadelik looan na looan blethen noweth
                                                      Korsykański - Bon Natale e Bon capu d' annu
                                                      Kurdyjski - Seva piroz sahibe u sersala te piroz be
                                                      Litewski - Linksmu Kaledu ir laimingu Nauju metu
                                                      Księstwo Luksemburg - Schéi Krëschtdeeg an e Schéint Néi Joer
                                                      Łaciński - Natale hilare et Annum Nuovo!
                                                      Łotewski - Prieci'gus Ziemsve'tkus un Laimi'gu Jauno Gadu!
                                                      Macedoński - Streken Bozhik
                                                      Malajski - Selamat Hari Natal dan Tahun Baru
                                                      Maltański - Nixtieklek Milied tajjeb u is-sena t-tabja!
                                                      Mongolski - Zul saryn bolon shine ony mend devshuulye
                                                      Niemiecki - Froehliche Weihnachten und ein glückliches Neues Jahr!
                                                      Niemiecki (Alzacki) - E gueti Wďnâchte & E glecklichs Nej Johr!
                                                      Niemiecki (Dolna Saksonia) - Heughliche Winachten un 'n moi Nijaar
                                                      Norweski - God Jul og Godt Nyttar
                                                      Norweski (Nynorsk) - Eg ynskjer hermed Dykk alle ein God Jul og Godt Nyttĺr
                                                      Ormiański - Urach Toner yev Sznorhavor Nor Tari
                                                      Papua Nowa Gwinea - Bikpela hamamas blong dispela Krismas na Nupela yia i go
                                                      long yu
                                                      Pasztuński - Christmas Aao Ne-way Kaal Mo Mobarak Sha
                                                      Południowo Afrykański - Geseende Kerfees en 'n gelukkige nuwe jaar
                                                      Portugalski - Feliz Natal e um Prospero Ano Novo
                                                      Rapa-Nui: Mata-Ki-Te-Rangi. Te-Pito-O-Te-Henua
                                                      Rosyjski - Pozdrevlyayu s prazdnikom Rozhdestva i s Novim Godom
                                                      Rumuński - Craciun fericit si un An Nou fericit!
                                                      Samoa - La Maunia Le Kilisimasi Ma Le Tausaga Fou
                                                      Sardynia - Bonu nadale e prosperu annu nou
                                                      Serbski - Hristos se rodi
                                                      Serbsko-Chorwacki - Sretam Bozic. Vesela Nova Godina
                                                      Słowacki - Vesele Vianoce a stastny novy rok
                                                      Słoweński - Vesele bozicne praznike in srecno novo leto
                                                      Somalijski - ciid wanaagsan iyo sanad cusub oo fiican.
                                                      Sudański - Wilujeng Natal Sareng Warsa Enggal
                                                      Sycylia - Bon Natali e Prosperu Annu Novu !
                                                      Szwedzki - God Jul och Gott Nytt Ar
                                                      Tongo - Kilisimasi Fiefia & Ta'u fo'ou monu ia
                                                      Turecki - Noeliniz Ve Yeni Yiliniz Kutlu Olsun
                                                      Ukraiński - Veseloho Vam Rizdva i Shchastlyvoho Novoho Roku!
                                                      Walijski - Nadolig Llawen
                                                      Węgierski - Kellemes Karacsonyi Unnepeket es Boldog Új Évet
                                                      Wietnamski - Chuc Mung Giang Sinh - Chuc Mung Tan Nien
                                                      Włoski - Buon Natale e Felice Anno Nuovo
                                                      Zuluski - Sinifesela Ukhisimusi Omuhle Nonyaka Omusha Onempumelelo

                                                      Wyglada na to, ze Swieta spedzimy w lozku... wiec ani Paryz ani Beskidy ani w
                                                      ogole nic, bo nie mamy sily juz nawet choinki ubrac. Najpierw grypa zoladkowa
                                                      zlapala mojego meza, od trzech dni nie wychodzi z toalety, nic nie je, a wciaz
                                                      go meczy.. no i wczoraj mnie rozlozylo na maksa, dzis mielismy juz byc w
                                                      Paryzu, a jedyne na co sie jestem w stanie zdobyc to sprawdzenie e-maili, milo
                                                      ze tyle zyczen. Tak mnie wszystko boli, wypadaloby zrobic zakupy swiateczne,
                                                      bo nic nie przygotowalismy na Swieta, bo nie mielismy zamiaru spedzac ich w
                                                      domu, ale pada snieg i jest mokro i paskudnie, wszystko od razu topnieje, wiec
                                                      zapowiada sie nieciekawie. Tak czy inaczej mamy oboje poltora tygodnia urlopu,
                                                      wiec moze sie wykurujemy.
                                                      A Wam wszystkim zycze duzo duzo zdrowia, bo jak jest zdrowie to jest
                                                      najwazniejsze, cala reszta sie sama pouklada.
                                                      Pozdrawiam
                                                      Saba
                                                    • yvona73pol Re: Ciagle jeszcze przedswiatecznie...dla Saba 24.12.03, 13:22
                                                      gratulacje, podziwiam wytrwalosc w pisaniu no i wiedze,
                                                      a pisze z pocieszeniem, moze niewielkim, ze moja przyjacoilka w Polsce tez ma
                                                      zoladkowa grype, wiec to jakas nowa epidemia (czyzby Irak ;-) ); tutaj na
                                                      poludniowej polkuli jakos nas to omija, za to jak mozesz wyczytac z mojego
                                                      poprzedniego posta, sa rzeczy gorsze,
                                                      caluski, pozdrowienia i Merry Xmas + NYear anyway,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: Saba Re: Ciagle jeszcze przedswiatecznie...dla Saba IP: *.adsl.wanadoo.nl 24.12.03, 13:59
                                                      Yvona, zyczen a tylu jezykach sama nie pisalam, zeby nie bylo ze jestem taka
                                                      madra ;-) zwykle copy & paste ;-)
                                                      antypody juz pewnie po wigilii.. a my sie powoli zbieramy do choinki
                                                    • Gość: Numbat Re: Ciagle jeszcze przedswiatecznie... IP: *.tnt3.gold-coast.au.da.uu.net 24.12.03, 04:31
                                                      Nareszcie!!! Nareszcie!!!!!...

                                                      Ale , ale...Asia wszystkiego dobrego w starym a juz, wkrotce Nowym 2004,
                                                      zycze wszystkiego ....naj Wszystkim aby mazenia sie spelnily, aby...pierogi
                                                      smakowaly....aby toasty zyciem pisane byly pelne wrazen...Niech trwa spokoj
                                                      i pokoj...
                                                      Asia wlasnie skonczylem projekt...(ostatni tydzien to istne szalenstwo...
                                                      ale domek...wyglada jak prawdziwe teatralne studio...jak przylece to
                                                      obaczysz zdjecia)...
                                                      Goraco, szykujemy sie do ogolnych swiat....bedzie troche miedzynarodowego
                                                      bractwa, z ronych krajow, wiec kazdy cos przyniesie ( jedzonko pomiedzy
                                                      rakami- rybami i pierogami)...za chwile jade do mojego przyjaciela i
                                                      bedziemy kucharzy....kucharzyc...zrobimy barszcz...i tak dalej...rybka
                                                      juz przygotowana...drzewko ubrane...i tak dalej. Pozdrawiam serdecznie
                                                      wszystkich Tych dalszych i tych blizszych i coza,kochani do nastepnego
                                                      klikniecia. Jak troche "dojde" do siebie to napisze cos wesolego...
                                                      moze jakas zyciowa anegdote, poniewaz zycie jest ciaglym poszukiwaniem
                                                      i fenomenalna zagadka....co bedzie dalej? Ale to dobrze, bo mozna
                                                      wzniesc toast za pomyslnosc....
                                                      Szczesliwych i wytrwalych Swiat oraz duzego szampana....
                                                      ( wkrotce ja tez wzniose toast za Wasza pomyslnosc forumowiczow.:)))

                                                      Do nastepnego klikniecia.

                                                      ps. Asia postaram sie zadzwonic jeszcze w tym roku:)))
                                                    • Gość: Asia Pysieczku kochany... IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 24.12.03, 05:11
                                                      Dzieki serdeczne za te wszystkie slodkosci, sprawilas mi olbrzymia radoche,
                                                      coprawda mysliwska nie dotarla jezeli tam byla i znowu mnie na czarna liste
                                                      wciagneli bo cos z paczki wyjeli ale nie wiem co, jezeli mysliwska to pewnie
                                                      nie wiedzieli jak napisac hihihi no nic to ale tyle polskich slodkosci
                                                      yummmmmm jeszcze raz z calego serca dziekuje :))

                                                      u mnie 17ta za dwie godziny siadamy do stolu, juz tylko kuchnia do ogarniecia,
                                                      indyk sie piecze, no i przyszykowanie stolu, wiec lece bo wpadlam tylko na
                                                      minutke

                                                      jeszcze raz Wszystkim Wszystkiego co najlepsze z calego serca zycze,
                                                      przepraszam jezeli nie wymienilam wszystkich po imieniu ale jestem ostatnio
                                                      zalatana, mam nadzieje ze wybaczycie

                                                      Saba pomyslnosci,, Piotr wszystkiego dobrego

                                                      caluje
                                                    • mojito i po Swietach... 26.12.03, 04:15

                                                      Witajcie Wszyscy,

                                                      Swieta, Swieta i po Swietach. Przynajmniej u mnie. Jutro do pracy.
                                                      Uplynely w miare szybko, zdrowo i pogodnie.
                                                      Udalo mi sie nawet zalapac na pierogi. Z grzybami.

                                                      Saba,
                                                      wierze, ze macie sie juz lepiej. Solidaryzowalem sie z Twoim mezem.
                                                      Cztery lata temu w Paryzu zjadlem niefortunnie kanapke z tunczykiem.
                                                      Przez dwa cale dni przesiedzialem w hotelu. Sama swiadomosc, ze moglbym
                                                      oddalic sie na moment od lazienki przerazala mnie niesamowicie.

                                                      Pysiek,
                                                      pewnie siedzisz juz na walizce. Albo ja dopychasz kolanem.
                                                      Bon voyage. Have a fun. Have a blast.

                                                      Pozdrowionka sloneczne,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Asia Re: i po Swietach... IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 26.12.03, 09:12
                                                      ojj i dobrze ze po swietach, wiecej juz jesc nie moge, na proszonym lunchu
                                                      podzielilismy sie z mezem na polowe tak zeby gospodarze sie nie obrazili, ja
                                                      sprobowalam kawalek kurczaka on zjadl deser, dobrze ze mam swoje ziolka bo
                                                      chyba by marnie ze mna bylo bez nich, a wydawalo mi sie ze wcale tak duzo nie
                                                      jem. Wigilia sie bardzo udala, siedzielismy do prawie 1 w nocy, wlasciwie to
                                                      zamiast o 7 powinnismy zaczac o 9 bo wtedy dopiero sie lekko chlodniej robilo.
                                                      Nawet sobie troche potanczylismy, nie wiem czy to calkiem wigilijnie ale bylo
                                                      sympatycznie i chyba o to chodzi. Potrawy wszystkim smakowaly wiec w sumie
                                                      wszystko bylo OK
                                                      Proszony lunch odbyl sie w garazu, ktory zreszta jest wyposazony w lodowke,
                                                      zlew, barek i cale mnostwo roznych kartonow, jedzenia bylo cale mnostwo
                                                      chociaz nic takiego coby do mnie naprawde przemawialo, no ale co kraj to
                                                      obyczaj, goscie byli bardzo na sportowo, czesc na bosaka, czesc nawet w
                                                      niepierwszej swiezosci odziezy, tak ze pelny luz, wymienilismy sie drobnymi
                                                      prezentami i bylo bardzo sympatycznie. Ja po dwoch godzinach nie moglam sie
                                                      juz doczekac zeby do domu wrocic, odsiedzielismy jeszcze 30 min dla
                                                      przyzwoitosci, grzecznie sie pozegnalismy i nareszczcie moglismy sie przebrac
                                                      i wygodnia usiasc w swoim domu.
                                                      Dzisiaj pelny luz, spokojny relaksujacy dzien na dzialce, na chwile wpadl
                                                      chlopak corki, wiec go nakarmilam, przyszykowalam jakis polmisek z wedlinami i
                                                      salatka zeby wzieli ze soba, lekka drzemka popoludniowa, juz nawet zaden
                                                      alkohol mnie dzis nie kreci, jest goraco i wietrzenie, tem 28 stopni w cieniu,
                                                      dobrze ze chlodny wiatrzyk powiewuje bo przyszlo by sie rozpuscic. Maz co
                                                      jakis czas zimne piwo. Jutro wybieramy sie na West Coast, nie wiem dokladnie
                                                      ale jakies 4 godz w jedna strone, moze ciut mniej. Po drodze mam wielki Park
                                                      wiec napewno sie zatrzymamy pochodzic i cos zjesc. Jutro ma byc ze 3 stopnie
                                                      mniej, ale planujemy wyjechac dosyc wczesnie zeby nie jechac jak bedzie juz
                                                      goraco, slonce tutaj jest strasznie palace, ponoc bardziej niz Au. to pewnie
                                                      przez ta dziure ozonowa.

                                                      Mojito jak ci sie udalo na pierogi zalapac, to masz swieta zaliczone :) Troche
                                                      malo masz wolnych dni, no ale coz jak mus to mus. Ja do pracy w poniedzialek,
                                                      malzonek chyba dopiero cos ok 5 stycznia wiec pewnie sie na dzialce zdazy
                                                      narobic. Nie udalo nam sie do tej pory zrobic porzadku z basenem, i dzisiaj
                                                      chyba po raz pierwszy mi sie zatesknilo do niego wskoczyc, moze jakos przed
                                                      koncem lata nam sie uda, ale jak nie to tyz dobrze.

                                                      Pozdrawiam cieplutko
                                                    • mojito Re: i po Swietach... 26.12.03, 09:51
                                                      Gość portalu: Asia napisała:
                                                      "
                                                      tem 28 stopni w cieniu, przez ta dziure ozonowa."

                                                      O zesz ty...!

                                                      Asienko,
                                                      wigilia udana a to najwazniejsze. Ta druga czesc Swiat - nierodzinna
                                                      bywa rozna. Ludzie maja zdania podzielone. Wizyty, re-wizyty.
                                                      Czasami to zawracanie glowy. Tak czy inaczej jeden dzien Swiat mi wystarcza.
                                                      Z pierogami bylem po prostu lucky. Pelnia szczescia bylyby z miesem.
                                                      Ale beggar cannot be a chooser :))). Wdzieczny jestem za grzybowe.
                                                      W takiej temperaturze trzeba uwazac z piciem. Niestety.
                                                      Przyjemnego jutrzejszego wypadu i udanego weekendu,
                                                      slonecznie (u mnie -1C, jego mac) pozdrawiam,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Asia Re: i po Swietach... IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 26.12.03, 10:49
                                                      No widzisz Mojito a u mnie tyle miesnych pierogow, ja jestem troche na opak bo
                                                      me w Wigillie nie poscimy. Mnie tez by jeden dzien swiat wystarczyl i musze
                                                      powoli zaczac zmieniac tradycje :) Wiesz dla mnie wszelkie odwiedziny w takie
                                                      upaly to meczarnia, garaz nie garaz jest mi obojetnie ale jak temp do
                                                      wytrzymania, a o godz 13tej czlowiek nie ma checi ani na picie ani na jedzenie
                                                      bo jest poprostu za goraco. No ale wizyte odbebnilam nastepnej szybko nie
                                                      bedzie :) Mojito znasz moze jakiegos polskiego lekarza??/ kurcze jakich
                                                      ducholap mi na gwalt potrzebny :)

                                                      Zycze spokojnego dnia jutro w pracy :)
                                                    • Gość: Iza Re: i po Swietach... IP: *.gostyn.com / *.gostyn.com 26.12.03, 16:18
                                                      witajcie juz po...
                                                      Asienko, mam nadzieje ze nic ci zlego nie jest, jakby co daj znac :)
                                                      a co do postu, to od tego roku juz go nie ma, kociol sie przychylil do
                                                      l\spoleczenstwa :) zniesli zakazy i ludzie sie ciesza , choc i tak lata
                                                      przyzwyczajen zrobily swoje. To nawet dobre dla ducha i ciala, a propos ducha
                                                      ciekawe co na to nasz Przyjaciel na gorze :)))?
                                                      Mojito , jak to czasem niewiele ludziom do szczescie potrzeba, troche kluseczek
                                                      i radosc ogromna :) az milo :))) a moze masz tam jakos Polke pod reka, to ci na
                                                      weekend zrobi z mieskiem pierozki ?
                                                      Kochani, ja w swieta mialam dyzur w szpitalu, wiec ich prawie nie odczulam,
                                                      ale coz jedni musza pracowac by inni mogli odpoczac :) albo sie urodzic, bo
                                                      nowych rodakow w sama wigilie przyszlo w mojej klinice na swiat az 15 :))) to
                                                      dopiero radosc :)
                                                      pozdrawiam bardzo serdecznie :) wszytskich !!!
                                                    • Gość: Pysiek13 Re: i po Swietach... IP: *.a.002.syd.iprimus.net.au 27.12.03, 03:16
                                                      Witajcie wszyscy,

                                                      jak to milo, ze bylo milo.
                                                      Swieta szybko minely, zawsze to troche inaczej, wedlug tradycji czy bez
                                                      tradycji, dobrze spotkac sie w gronie przyjaciol czy znajomych, najwazniejsze
                                                      ze atmosfera dobra i ladujemy sie pozytywna energia :)))

                                                      Asia,
                                                      ciesze sie ze chociaz czesc przesylki dotarla :)
                                                      u nas wczoraj bylo prawie 40 stopni, ochlodzilo sie dopiero pod wieczor i
                                                      dzisiaj juz troche chlodniej. w Wigilie pojechalysmy na pasterke i bylo
                                                      pieknie, goraco, niebo pelne gwiazd, ksiezyc odwrocony...kosciol zupelnie
                                                      schowany w buszu.
                                                      policji z radarami brak, wprawdzie double point system juz obowiazuje od
                                                      tygodnia, pewnie dopiero robili przygotwania na Swiateczna selekcje drogowych
                                                      piratow, mozna bylo wiec do dechy...
                                                      odwiozlam Magda na lotnisko dzis z rana i zeby nie wiem jak podobala jej sie
                                                      Australia, nie mogla juz doczekac sie wyjazdu - wiadomo chlopak czeka ;)

                                                      Saba,
                                                      ja co roku biore szczepionke na grype, ale grypa tutaj jest bardzo tworcza i
                                                      wystepuje w innych odmianach zaleznosci od sezonu. australijczycy lubia zwalac
                                                      wine na bliskosc Azji i klimatu. mnie jak narazie sie udawalo, ale wsrod
                                                      znajomych taka odmiana grypy zoladkowej ciagle sie zdaza i jest to naprawde
                                                      dokuczliwe. mam nadzieje ze maz juz lepiej.
                                                      a tak niedawno znajomy z Polski napisal ze w Polsce byla fala epidemi grypy,
                                                      ktora nazwano Sydney :(((

                                                      Yvona,
                                                      mysle ze humor juz lepiej?
                                                      nie bardzo wiem, co masz na mysli piszac o tradycyjnych metodach, czy chodzi o
                                                      ksiazke? dobrze jak sie zobaczymy, bo mozna Asi watek wydrukowac tez, a
                                                      website bedzie i tak, rozmyslamy narazie w jakiej formie, i kazdy pomysl jest
                                                      wazny. pomijajac techniczne sprawy.

                                                      Iza,
                                                      dyzur w szpitalu w Swieta? tez ma swoj urok i jeszcze tyle szczescia przyszlo
                                                      na swiat w Twojej obecnosci, to dopiero radosc!!!
                                                      mysle, ze Swieto jest bardzo symboliczne, wazne jak i z kim je celebrujesz,
                                                      ale czasem jak spedzisz je inaczej albo spontanicznie pozostaje bardziej w
                                                      pamieci, niz takie zaplanowane z kartka w reku :)))

                                                      Mojito,
                                                      walizka upchnieta :) tak jakbys przy tym byl! moj odlot jutro rano...
                                                      dziekuje za dobre zyczenia, napewno bedzie super, czego i Tobie/wam zycze w
                                                      Rio.
                                                      Boss bedzie spakowanu/wyslany wedlug Twoich wskazowek. mam nadzieje, ze wroci
                                                      w tym samym stanie ducha i nie bedzie za nikim/niczym tesknil ;)))

                                                      pozdrawiam
                                                    • mojito Re: i po Swietach... 27.12.03, 04:56
                                                      Witajcie Wszyscy,

                                                      Plusem konca Swiat jest powrot do normalnego programu muzycznego
                                                      w radio. Poprzedni mogl doprowadzic do wariacji.

                                                      Asienko,
                                                      szkoda mi tych Twoich nadwyzek pierozanych. Z miesem jeszcze. O zesz ty...
                                                      Co do lekarza polskiego to znam ich kilku w Polsce. Na obczyznie staram
                                                      sie trzymac od nich z daleka. Dotychczas to mi sie udaje.
                                                      Zycze jednak i przy okazji wypije Twoje zdrowie. Niech to bedzie moja
                                                      niemedyczna pomoca zdrowotna.

                                                      Iza,
                                                      nie mam nikogo pod reka :))). Moje pierogi byly lepione reka Chinczyka
                                                      - emigranta. Bardzo dobre.
                                                      Nauczylem sie cieszyc malymi sprawami i nie martwic za duzo wiekszymi.
                                                      Statystyka pokazuje, ze siedemdziesiat piec procent spraw ktorymi sie
                                                      martwimy nie spelnia sie. Biorac to pod uwage, martwie sie umiarkowanie.
                                                      Twoje Swieta sa w duzym stopniu sa satysfakcjonujace. Miec udzial w
                                                      pojawianiu sie nowych i ewentualnie krzyczacych podatnikow to przyjemnosc.

                                                      Pysiek,
                                                      glupia sprawa. Ja tez sie szczepie sezonowo i u mnie to dziala.
                                                      Placze tylko troche przy zastrzyku ale pozniej juz bezgrypowo/katarowo.
                                                      Pasterke zaliczylem w katedrze sw. Piotra/Pawla. Lubie ten nastroj.

                                                      Odejrzalem dzisiaj mape swiata i zajrzalem miedzy zwrotniki. Rzeczywiscie
                                                      tylko odleglosc dzieli nasze dolce far niente.

                                                      Al Boss wroci bez tesknot. Ten sam, chociaz wzbogacony o nowe doznania
                                                      i doswiadczenia. Wierze, ze same przyjemne. Bedzie w Rio jako australijski
                                                      top dog Al. Czy wiesz, ze Bossem w Stanach okresla sie Bruce Springsteen`a?

                                                      Prosze pokaz mu jak sie wchodzi do netu w przypadku gdyby mial jakies
                                                      ostatnie uwagi/zyczenia podczas Twojej nieobecnosci. I przypomnij aby niczym
                                                      sie nie przejmowal. O lapach w bliskosci stewardess juz oboje wiemy.

                                                      Podrozuj szczesliwie, baw sie doskonale, mecz sie inaczej,
                                                      pozdrowionka sloneczne (+3C),
                                                      mojito.


                                                    • Gość: Pysiek13 Anno Domini... IP: *.b.004.syd.iprimus.net.au 27.12.03, 09:19
                                                      Witajcie wieczorowo,

                                                      i to bedzie na tyle ode mnie w tym roku.
                                                      Asia rozpoczela cz.III watek 26 August 2003, wczoraj minelo exactly 4
                                                      miesiace - Asia doskonale, aby tak dalej!!!!
                                                      tymczasem zegnam Was kochani i zycze Wam wszystkim zeby w Nowym Roku spelnily
                                                      sie Wasze marzenia i plany i zeby ten nastepny rok byl pomyslny i szczesliwy.
                                                      a takze, zeby nam tutaj dobrze sie pisalo i rozmawialo, bez wzgledu na
                                                      roznice, czy ich brak ;)))
                                                      najlepszego...

                                                      Mojito,
                                                      raz jeszcze dziekuje za opieke dla Boss. tak jak sobie zyczysz Boss odleci 3
                                                      stycznia i bedzie Ciebie oczekiwal z niecierpliwoscia na lotnisku. Boss ma
                                                      swoje kieszonkowe i credit card 'don't leave home without...' w sytuacji
                                                      emergency ;)))
                                                      Boss ma swoj email address, potrafi uzywac computer, czy myslisz, ze bedzie
                                                      potrzebny? ja od czasu do czasu zajrze do poczty, to tak na wypadek...
                                                      nazwa Boss rzeczywiscie kojarzy sie z Bruce, a takze z marka garniturow i
                                                      after shave i BOSSe stereo system i pewnie jeszcze pare. jest rowniez bardzo
                                                      popularna w Australii jako personalised car rego plates. jak juz pisalam nie
                                                      ja wymyslilam jego imie, ale nie mam nic przeciwko, pies taki niepozorny, a
                                                      imie? jest Ok lubie je.
                                                      zycze udanego wypoczynku, spokojnego lotu, duzo slonca, milych ludzi/dziewczyn
                                                      po drodze i bezpiecznego powrotu.
                                                      Phoenix podobno odrodzil sie z popiolu, wiec lepiej zebys uniknal takiej
                                                      transformacji
                                                      pozdrawiam wszystkich serdecznie
                                                    • Gość: Iza witamy Nowy Rok :) IP: *.gostyn.com / *.gostyn.com 27.12.03, 11:41
                                                      kochani :)
                                                      bardzo mi milo, kiedy moge sie z wami choc w takiej wersji "jednoczyc". Mam
                                                      nadzieje, ze Tobie Pysiek, Mojito, Asienko ...w Nowym Roku wszytsko sie spelni,
                                                      spotkacie
                                                      wielu sympatycznych ludzi, wzmocnicie grono przyjaciol, nadal radosc bedzie z
                                                      wami a smuteczki tylko czasami :)) czego wam szczerze z kraju zycze :)
                                                      Co do mojej pracy, to choc nie warta finansowo i rodzinka cierpi ( synek tez
                                                      chce mamy, a mama bawi inne dzieci w tym czasie, o zgrozo... ) to satysfakcja z
                                                      ratowania zycia 450 gramowym maluszkom jest ogromna. A skoro tak chwala polskie
                                                      pielegniarki za granica, to niech sie znajdzie cosik i dla mnie :) no ale dosc
                                                      marzen, czas do pracy, trzeba je urzeczywistnic, prawda ? :)
                                                      sciskam wam cieplutko :) Mojito, gdzie Ty teraz bywasz ? znam jednego
                                                      interniste z Nowego Jorku, moze byc ?? miekkiego ladowania papapa....
                                                    • Gość: Iza prosba do Asi IP: *.gostyn.com / *.gostyn.com 27.12.03, 21:36
                                                      Asienko
                                                      wczytujac sie w twoje posty , juz od dluzszego czasu nosze sie z zapytaniem,
                                                      jesli moge ...
                                                      otoz od dwoch miesiecy staram sie o uznanie moich kwalifikacji medycznych przez
                                                      rzad Au ( broszura informacyjna, jaka zakupilam w ambasadzie Au okresla te same
                                                      zasady uznania w Au takze do NZ ) i tu moj dylemat ...czy Australia czy Nowa
                                                      Zelandia. Prosze podpowiedz mi cos blziej...prawde mowiac jest mi obojetne, ale
                                                      w Au a dokladniej w Adelaide mam przyjaciolke i to jest jedyny punkt
                                                      zaczepienia. Chce wyjechac razem z mezem i synkiem. Jesli nie chcesz na forum
                                                      podaje moj e-mail isabelpriv@hotmail.com.
                                                      Bede Ci bardzo wdzieczna :)
                                                      pozdrawiam serdecznie
                                                    • Gość: Asia Re: prosba do Asi IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 27.12.03, 22:25
                                                      Iza niestety nie bardzo sie orientuje w sytuacji jezeli chodzi o uznanie
                                                      kwalifikacji pilegniarki, ale napewno moge sie dowiedziec bo bedac tutaj jest
                                                      zdecydowanie latwiej niz jak czlowiek jest w Polsce. Napisz tylko konktretnie
                                                      o co mam sie dowiadywac, bo jak piszesz juz cos wiesz na ten temat wiec nie ma
                                                      sensu powielac informacji. Jak napiszesz konktretne pytania to bede wiedziala
                                                      o co pytac.

                                                      A teraz mam prosbe do ciebie, od jakiegos czasu uzywam Bisocard, wiem ze jest
                                                      zagraniczny odpowiednik tego leku, niestety nie wiem jak sie nazywa, tutaj
                                                      lekarze rozkladaja rece i wypytuja mnie o dzialanie leku. Poniewaz ja jestem
                                                      zupelnym laikiem nie bardzo jestem w stanie im powiedziec jak i na co lek
                                                      dzila, ja go uzywam na cisnienie ale to tyle co moge powiedziec. Gdybys mogla
                                                      sie dowiedziec jak sie nazywa zagraniczny odpowiednik tego leku bylabym bardzo
                                                      wdzieczna.


                                                      Wracajac jeszcze do zawodu pielegniarki, to wymogi w Au i NZ sa takie same bo
                                                      wiem ze sporo pilegniarek z NZ pracuje w Au bez zadnych problemow i
                                                      koniecznosci zdawania jakichkolwiek egzaminow.
                                                      Pozdrawiam
                                                    • kazachstan WYJAZD Z KRAJU CZ.III 28.12.03, 03:54
                                                      Dzien dobry Wam

                                                      nazywam sie Kazik, mam 58 lat, samotny, rozwiedziony, nie to nie jest
                                                      ogloszenie matrymonialne, calkiem dobrze czuje sie w obecnym stanie cywilnym.
                                                      mieszkam w Sydney w zachodnich, tanich dzielnicach od dwudziestu paru lat.
                                                      w Australii wiedzie mi sie roznie, pracuje fizycznie, mimo ze mam srednie
                                                      wyksztalcenie, obecnie mniej bo mialem wypadek przy pracy i jestem czesciowo na
                                                      compo (workers compensation).

                                                      rozmawiam z ludzmi na czacie, interesuja mnie takie kontakty, chociaz nie
                                                      wierze we wszystko co ludziska wypisuja, przeciez mozna napisac co sie zywnie
                                                      podoba i wylaczyc sie potem, albo zalogowac pod innym haslem.
                                                      tu na wasz watek zajrzalem przez przypadek i zanim przeczytalem calosc zajelo
                                                      mi troche czasu. przyznam jednak, ze czytanie sprawilo mi przyjemnosc, Asia
                                                      gratulacje, dobrze piszesz i nie tylko ty, wyglada ze zebrala sie tu wyjatkowa
                                                      grupa ludzi, ktorzy nie wypisuja glupot i nie obrazaja sie nawzajem, tematyka
                                                      roznorodna, sympatyczni ludzie.
                                                      zdecydowalem sie napisac, bo zaczalem wlasciwie od konca od waszych zyczen
                                                      swiatecznych. samotnym jest trudniej przetrwac ten okres i podobalo mi sie co
                                                      niektorzy tu pisali i zyczyli, widze ze nie ja jeden samotny i poczulem sie
                                                      znacznie lepiej, ze to nie koniec swiata.
                                                      nie wyobrazam sobie zycia bez Swiat. czas sacrum i czas profanum czyni nasze
                                                      zycie bogatsze duchowo. Boze Narodzenie to okres bardzo specjalny. dekoracje
                                                      bozonarodzeniowe pokazuja sie juz po Sw. Andrzeju, trzeba bardzo sie starac
                                                      zeby nie ulec goraczce zakupow, no i ten zgielk, halas. Swieto nie moze trwac
                                                      okragly rok, bo wowczas przestaje byc czyms wyjatkowym i wyczekiwanym.
                                                      no i jak milo bylo mi przeczytac, ze Ty Asia, wszystko przygotowalas z rodzina
                                                      wspolnie. ile to zabiegow cie kosztowalo. jakze czesto, caly nastroj, wszelkie
                                                      przygotowania pozostaja bez nagrody, bo czesto czuje sie obcosc zgromadzonej
                                                      rodziny, odswietnie ubranej, a wiec usztywnionej i patrzacej w ekran
                                                      telewizora. jakze czesto ludzie robia te Swieta na pokaz, czesto spotkanie z
                                                      rodzina w Swieta to przymus obyczajowy bycia razem. takie Swieta to nie Swieta,
                                                      lepiej zapomniec.
                                                      ja spedzilem Swieta z moimi przyjaciolmi, bo przyjaciol sie wybiera, a rodzine
                                                      sie po prostu ma.
                                                      ktos z was tutaj napisal o pasterce i ze ma jechac do Berrimy ponad 130 km.
                                                      znam ten klasztor Paulinow, zapal mnie tez sie udzielil i postanowilem pojechac
                                                      z kumplem, ode mnie tylko niecale 100km. internet i swiat realny, to dwa
                                                      odmienne swiaty, bylem zdziwiony wiec kiedy pod kosciolem zobaczylem warujacego
                                                      psa. bylo to przyjemne uczucie, ze to co piszecie na forum jest naprawde
                                                      realne, ze istniejecie. mysle, ze to ten sam pies co ma poleciec do Rio?
                                                      nastepnego dnia omal nie wygladalem mysliwskiej przeslanej poczta, albo
                                                      pierogow!
                                                      rzadko sie zdarza spotkac ludzi ktorzy maja odwage pisac szczerze, a
                                                      jednoczesnie ciekawie. ktos pisal o wydrukownaiu tego watka, jak najbardziej,
                                                      cos takiego nie powinno ulec zapomnieniu, sam niewiele moge pomoc, ale
                                                      inicjatywe bardzo popieram.
                                                      pozdrawiam Kazik
                                                    • Gość: Asia Re: witam nowego forumowicza IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 28.12.03, 08:01
                                                      Czesc Kazik

                                                      bardzo milo ze trafiles do nas i milo ze Ci sie tu podoba. Oczywiscie nie moge
                                                      sie wypowiadac w imieniu wszystkich ale wszystko to co ja pisze to szczera
                                                      prawda, inni wydaje mi sie tez sie ode mnie zarazili i to co pisza o sobie to
                                                      prawda lub tez dyskutujemy sobie na mniej osobiste tematy i kazdy pisze o
                                                      sobie tylko tyle na ile ma chec podzielic sie swoim zyciem osobistym z innymi.
                                                      Piszesz ze samotnym trudniej przetrwac okres swiateczny i napewno tak jest, bo
                                                      jest to czas kiedy myslimy o naszych bliskich, czesto o ludziach z ktorymi
                                                      bylo nam dobrze a z takich czy innych wzgledow juz ich nie ma obok nas. Dla
                                                      mnie bycie samym a bycie samotnym niezawsze idzie w parze, czasem mozna byc
                                                      bardziej samotnym bedac otoczonym ludzmi z ktorymi ciezko znalezc wspolny
                                                      jezyk i nic porozumienia. Jezeli udalo nam sie sprawic ze poczules sie troszke
                                                      lepiej po przeczytaniu tego watku to naprawde dusza mi sie raduje. Zebralo sie
                                                      tu grono przesympatycznych ludzi i chyba trudno byloby sobie wymarzyc lepsza
                                                      nagrode za te nasze bazgroly niz to ze komus sie choc na troche humor poprawi.
                                                      Mam nadzieje ze zostaniesz z nami i bedziesz dorzucal do naszych niezawsze
                                                      powaznych dyskusji swoje opinie :)

                                                      Pozdrawiam cieplutko i zagladaj do nas czesto
                                                    • Gość: Asia Re: Wycieczka IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 28.12.03, 08:43
                                                      Obiecalam ze zdam sprawozdanie z naszej wycieszki na Zachodnie Wybrzeze, wiec
                                                      wywiazuje sie z obietnicy.

                                                      Wyjechalismy z domu w sobote rano pare min po godz. 7, kierujac sie z
                                                      Christchurch na Arthur's Pass, po drodze piekne widoki, gory z poczatku nie
                                                      zawysokie z czasem coraz wyzsze, na niektorych widac jeszcze resztki sniegu.
                                                      Od wschodniej strony gory sa raczej nagie, uboga i zadka roslinosc ale gory i
                                                      tak mienia sie przeroznymi kolorami i odcieniamy bezu, brazu, ohry,
                                                      szarosci,czasem zieleni i zolyci. Czasem u podnoza gor cale laki zaslane
                                                      kwiatemi niebieskimi, fioletowymi lub wszelkie odcieni rozu od prawie bialego
                                                      do ciemnego. Rzeka rozlana we wspaniale meandy wije sie wzdluz drogi w
                                                      wiekszosci miejscach. Momentami przepascie od drogi zbyt blisko zeby czyc sie
                                                      bezpiecznie i spogladac w dol. Ale droga dobra pomimo ze ma tylko po jednym
                                                      pasie w kazda strone jedzie sie dosyc wygodnie, no a szczegolnie w mojej
                                                      sytuacji kiedy siedze sobie z tylu.
                                                      Do Arthur's Pass dotarlismy troche po godz 10, weszlismy do osrodka
                                                      informacyjnego, mozna tam kupic male pamiatki, przewodniki, mapy itd.
                                                      Zaskoczylo nas tam zimno i ostry zimny wiatr. Postanowilismy wejsc gdzies na
                                                      sniadanie i zrobic sobie mala przerwe. Znalezlismy fajny hotelik przy drodze z
                                                      restauracja i tam zacumowalismy na jakas godzinke. Bekon jajka i dobra kawa
                                                      zachecila nas to dluzszego postoju, przy sniadaniu obserwowalismy zacinajacy
                                                      prawie ze poziomo deszcz i ostra wichure, tak ze milo bylo posiedziec i
                                                      popatrzec przez wielkie okno na gory. Mniej wiecej po godzinie ruszylismy w
                                                      dalsza droge kierujac sie na Greymouth. Dojechalismy do turystycznej
                                                      miejscowosci ktora nazywa sie Moana, polozona jest nad wielkim jeziorem ktore
                                                      nazywa sie Brunner. Jezioro otoczone jest gorami i wyglada przeslicznie. Juz
                                                      po drodze bardzo zmienil sie krajobaraz, jechalismy przez dosyc wysokie gory
                                                      ale juz lekko przed Arthur's Pass gory pokryte sa bogata roslinnoscia, wiec po
                                                      czubki sa zadrzewione, rosna rozne paprocie i inne krzewy a wszystko to jest
                                                      wilgotne taka miniatura rain forrest, pada tam bardzo czesto. W Moana
                                                      zatrzymalismy sie na jakies 40 min nad jeziorem, tutaj swiecilo slonce i bylo
                                                      cieplutko. Zafundowalam rodzinie lody a sobie papierosy i w dalsza droge
                                                      kierujac sie do Greymouth, gory stawaly sie coraz nizsze, rzeka coraz szersza
                                                      i wieksza i naokolo rozne odcienie zieleni. Po dotarciu do Greymouth
                                                      pojechalismy na plaze. Dla tych co nie wiedza N.Z od strony zachodniej otacza
                                                      morze Tasmana. Jak zwykle bylo wzburzone, duze ryczace fale, plaza kamienista
                                                      jak okiem siegnac i konca zreszta widac tez nie bylo. Tony kamieni tworzacych
                                                      naturalny falochron i ochrone dla wybrzeza. Z corka zabralysmy sie za
                                                      zbieranie bialych slicznych kamieni, po nazbieraniu calej torby posiedzielismy
                                                      sobie troche na plazy sluchajac ryku fal i jeszcze wiekszego ktore powodowaly
                                                      toczace sie kamienie przy wracajacej fali. Po jakies godzinie znowu w samochod
                                                      tym razem kierowalismy sie na Nelson zeby po drodze skrecic na droge do Hanmer
                                                      Spring. Z Greymouth do Hanmer Spring jest ok 320 km. Mniej wiecej po godzinie
                                                      zatrzymalismy sie na postoju zeby zjesc pozny lunch, byly tam ustawione
                                                      stoliki i stala wyeksponowana starenka lokomotywa, przy ktorej nie
                                                      omiszkalismy zrobic sobie kilka zdjec. Nie wiem dokladnie ile nam zajal postoj
                                                      pewnie cos ok godziny, najedzeni ruszylismy w dalsza droge. Po pewnym czasie
                                                      wszyscy juz bylismy zmeczeni i lekko senni, do Manmer Spring dotarlismy o godz
                                                      5:20 i kapiel w goracych zrodlach bardzo do nas przemawiala. Ja co prawda nie
                                                      mialam kostiumu ale mialam krotkie spodenki w zapasie wiec nic by mnie nie
                                                      odwiodlo od zanurzenia sie w cieplutkiej relaksujacej wodzie. Spedzilismy tam
                                                      chyba 1:30, zmeczenie sennosci zupelnie nas opuscilo. Po kapieli
                                                      postanowilismy gdzies wejsc na kolacje zeby nie trzeba bylo po przyjezdzie do
                                                      domu szykowac jedzenia. Po kolacji w samochod i kierunek dom. Do domu
                                                      dotarlism kilka minut po godz 9 wieczorem tak ze byl to dlugi dzien.
                                                      Przejechalismy w sumie jakies 650 km, widoki po drodze zapierajace dech w
                                                      piersciach. Wycieczka wspaniala,pogode mielismy wysmienita bo bylo cieplo ale
                                                      slonce przeswitywalo za chmur wiec nie bylo zbyt goraco. Nastroje wszystkim
                                                      dopisywaly i mielismy naprawde fantastyczny dzien. Po przyjezdzie jeszcze
                                                      tylko piwko na tarasie i ok 11 wszyscy w lozkach. Spalo sie wysmienicie :)

                                                      Narazie nastepna wycieczka jeszcze nie zaplanowana, ale moze Nelson a moze
                                                      wzdluz wschodniego wybrzeza. Praktycznie na calej trasie jaka przejechalismy
                                                      do zachoniego wybrzeza przy drodze ida szyny kolejowe, moze nastepna wycieczka
                                                      pociagiem zeby maz mogl rowniez popatrzec.

                                                      Pozdrawiam
                                                    • Gość: Asia Re: Dla zainteresowanych NZ IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 28.12.03, 09:08
                                                      Kilka osob pytalo o warunki emigracji, dla zainteresowanych podaje strone
                                                      ktora warto przeczytac.

                                                      www.nz-immigration.co.nz/
                                                    • Gość: Asia Re: Dla Izy IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 28.12.03, 09:24
                                                      Iza Tobie podaje ta strone, moze znajdziesz tam potrzebne informacje, a jezeli
                                                      nie to postaram sie dowiedzic tylko napisz mi konktretne pytania

                                                      www.nursingcouncil.org.nz/
                                                    • topola888 Re: Dla zainteresowanych NZ 28.12.03, 10:14
                                                      Asiu, czytam watek regularnie. W przyszlym roku planujemy z mezem przeprowadzke
                                                      do Auckland. Ale ten link, ktory podalas to kontakt do posrednika (za sam
                                                      biuletyn chca $165 zlodzieje, ten link bedzie chyba przydatniejszy dla
                                                      zainteresowanych: www.immigration.govt.nz/
                                                      Pozdrawiam was serdecznie.
                                                      Extra pozdrowienia dla Pyska i Mojito.
                                                    • Gość: Asia Re: Dla zainteresowanych NZ IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 28.12.03, 10:23
                                                      Dzieki za informacje, ja co prawda nie do konca popatrzylam co i jak,, zawsze
                                                      najlepszy jest rzadowy link,,

                                                      a swoja droga czemu tylko czytasz a nic nie piszesz? emigrujecie legalnie?
                                                      jezeli tak to napisz cos wiecej na ten temat, bo tu sporo ludzi zaglada ktorzy
                                                      maja chec przyjechac i nie bardzo wiedza jak sie do tego zabrac, informacje z
                                                      pierwszej reki i swieze zawsze sa najlepsze :)

                                                      Pozdrawiam cieplutko
                                                    • topola888 Re: Dla zainteresowanych NZ 28.12.03, 10:31
                                                      Jak juz bedziemy "po...", to z pewnoscia wpadne tu i podziele sie
                                                      doswiadczeniami.
                                                      Jestescie fantastyczni, tak trzymac :-)

                                                    • Gość: Asia Re: Dla zainteresowanych NZ IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 28.12.03, 10:37
                                                      nie badz taka, czemu nie opisac ile wam to zajmuje i ile wysilku kosztuje
                                                      gdzie i co sie zalatwia,, jestem pewna ze pomoglabys paru osobom ktore tu
                                                      zagladaja
                                                    • Gość: Iza odpowiedz dla Asi IP: *.gostyn.com / *.gostyn.com 28.12.03, 11:40
                                                      witaj Asiu
                                                      tak na szybko bo zaraz wyjezdzam, napisze tylko na temat twojego leku, a w
                                                      mojej sprawie pozniej :)lecz z gory dziekuje za zaintersowanie :))
                                                      Asiu leki maja rozne nazwy handlowe, wlasne, sa tez leki generyki czyli maja
                                                      rozne odpowiedniki tych nazw, ale kazdy lek ma nazwe miedzynarodowa. zeby
                                                      wszyscy wiedzieli o co chodzi. ja co prawda z kardiologia na "Ty" nie jestem,
                                                      bo pamietam tylko co nieco ze stazu. Ale BISOCARD wystepujacy w tabl.
                                                      powlekanych po 5 i 10 mg jako lek sercowo-naczyniowy ( antyarytmiczny ) ma
                                                      nazwe miedzynarodowa BISOPROLOL.Asienko pisze tyle o tym leku, zeby byc pewna
                                                      ze o to Ci chodzi, gdyz czasem jedna literka przekrecona i moze byc klopot, jak
                                                      to w medycynie bywa.
                                                      Asienko jesli lekarz ma problem , a Ty nie dysponujesz ulotka, na ktorej nazwa
                                                      meidzynarodowa winna ( choc nie zawsze tak jest ) byc podana, moze siegnac do
                                                      komputerowej bazy lekow i sprawdzic. POWODZENIA :) odpisze wieczorkiem, papapa
                                                    • Gość: Iza prosby c.d IP: *.gostyn.com / *.gostyn.com 28.12.03, 17:43
                                                      witaj
                                                      wiem , ze juz spicie, ale coz roznicy czasu nie zmienimy, to snij o przyjemnych
                                                      chwilach a jak wstaniesz to prosze Asiu poczytaj...
                                                      jednoczesnie dziekuje za wrazenia z wyprawy, wspaniale, ze humorki dopisaly i
                                                      aura tez, najwaznijesze sa przezycie, to one zostaja nnam w sercu :) te
                                                      niedobre niestety tez, ale wowczas latwiej je zapchac tymi najwspanialszymi :))
                                                      a jaki to dar dla duszy i ciala oj...prawie jak niezla dawka endorfinek :))))
                                                      Tylko Mojito nam zaspal , chyba zimno nie pozwala mu wyjsc spod kolderki :)
                                                      W kazdym razie, wracajac do mojej prosby :
                                                      znam sprawe uznania z broszury i ta droga choc oficjalna wymaga od emnie
                                                      mnostwa papierow i czasu i pieniedzy.
                                                      Dokumnety zalatwilam i brakuje mi jedynie egzaminu z anglika ITELS (
                                                      odpowiednik TOFEL w USA ). Znajoma mi mowi, ze latwiej go zdac w Au i poza tym
                                                      musze miec kurs dla pielegniarek na miejscu ( to wiadomo ). Mam teraz bronic w
                                                      PL pracy doktorskiej ( maly kociol z tego powodu bo duzy lobbing w tej brazy
                                                      trzyma swoich a ja nie daje lapowek ani nie mam plecow feeee ( ). W kazdym
                                                      razie zawzielam sie i robie, choc w dokumentach jakie przygotowalam startuje z
                                                      poziomu sredniego ( nie podalam nawet studiow , bo skonczylam zarzadzanie na
                                                      Akademii Medycznej )zeby mi nie podniesli poziomu Itels na 7,0. Nie dam rady ,
                                                      przynajmniej na razie. Uczyc sie jezyka jest zdecydowanie latwiej majac z nim
                                                      kontakta staly, bezposredni a nie z doskoku miedzy dyzurami ( ale ja inaczej
                                                      nier moge tu w kraju ).Wiem tez, ze im potrzena w Au pielegniarek do pracy na
                                                      oddziale a nie menedzerow. Mam tez informacje, ze moglabym poszukac sobie
                                                      sponsora-szpital, ktory zapalci mi z akurs i potem przyjmie do pracy. I to jest
                                                      dla mnie punkt wyjscia, jesli moglabys mi cos doradzic. Czasem w waszych
                                                      lokalnych gazetach /programach o czyms takim mowia. Ja w szczegolach tych info
                                                      nie mam. Drugie pytanie to czy latwiej mi bedzie w Au czy NZ z rodzina na
                                                      utrzymaniu itd. Bo tylko ja bede mogla podjac prace ( maz jest nauczycielem
                                                      sportu w szkole, instruktorem plywania i narciarstwa )i nie zna angielskiego a
                                                      synek ma 5 lat.
                                                      Chce byc przygotowana na najwiecej jak to mozliwe, stad pytam.
                                                      Bede wdzieczna za odpowiedz :)

                                                      ps. Pozdrawiam nowego forumowicza i zycze Cu wiecej wiary w siebie i innych. Od
                                                      tego jak ksztaltujemy swoje otoczenie zalezy nasze samopoczucie , a jak ktos
                                                      powiedzial" nie mozesz zmienic swiata to zmien siebie". Pokora to dobra matka
                                                      nauki :)
                                                      Cieplutko pozdrawiam wszytskich zadowlonych i zagubionych gdziekolwiek sa na
                                                      tym globie, papa ( Ten od Cudow czasem tez musi odpoczac, badzcie prosze
                                                      wyrozumiali dla Niego, ale sa jeszcze aniolki stroze :))powierzcie im swoje
                                                      troski powodzenia !!!
                                                    • kazachstan Re: prosby c.d 29.12.03, 00:18
                                                      Dzien dobry,

                                                      dziekuje za uprzejme powitanie. Asia, piekna wycieczka, wydaje mi sie jak bym
                                                      tam byl osobiscie. NZ bardzo przypomina Australie, tylko nasz kraj taki
                                                      bardziej ogromny w porownaniu z malenka NZ, to tak jakbys miala wszystko w
                                                      formie zmniejszonej ;)
                                                      Iza dziekuje za zyczenie, ale ja jestem bardzo zadowolony z ycia czlowiek.
                                                      moze dlatego, ze nie oczekuje za duzo, ciesze sie tym co mam. zona mnie
                                                      zostawila dobrych pare lat temu, ale z dziecmi kontakt mam, mam nawet kila
                                                      wnukow juz. jestem samotny ale mam przyjacolke, tak nam obojgu pasuje. ona u
                                                      siebie i ja u siebie, ale widzimy sie prawie codziennie. wiesz na stare lata
                                                      dobrze miec kogos. a czy wierzyc w ludzi, wiesz na obczyznie to roznie bywa,
                                                      tyle tu spotkalem Polakow i Polaczkow, ze powiem szczerze ze wiara to nie
                                                      wszystko. mam duza rezerwe i przygladam sie wiecej ludziom, zanim im zaufam.
                                                      wiesz ja obracam sie troche wsrod tutejszej Polonii i wiem, ze ludzie
                                                      przyjezdzaja. zapotrzebowanie na pielegniarki ogromne, one tez wiedza co sa
                                                      warte, ciagle strajkuja. znam taka mlodziutka dziewczyne, ktora przyjechala z
                                                      Polski, teraz mezatka i chyba ma juz dwoje dzieci. ona tutaj na miejscu zdala
                                                      wszystkie egzaminy i pracuje jako pielegniarka. jest bardzo wytrwala, duzo ja
                                                      to kosztowalo, bo egzaminy dosc trudne. znam tez kilka innych pan, ktore sobie
                                                      z egzaminami nie poradzily, pracuja wiec w zawodach zblizonych. nie potrafie
                                                      podac ci zadnych blizszych informacji.
                                                      jesli planujesz przyjechac z cala rodzina, przemysl to dobrze. nie pisze zeby
                                                      cie zniechecic ale co twoj maz tu bedzie robil? chyba nie pozostanie na twoim
                                                      utrzymaniu. znajomosc jezyka jest konieczna, nawet zeby wykonywac prace w
                                                      jakimkolwiek zawodzie, tak jak ja. jesli znajdziesz prace jestes w stanie sama
                                                      utrzymac rodzine skromnie, niestety prawda taka jest ze z jednej pensji to
                                                      zycie skromne. a bezrobotny maz to jak wrzod na d..pie, przepraszam. tym
                                                      bardziej ze z twojego opisu twoj maz jest bardzo aktywnym czlowiekiem.
                                                      popytam wsrod Polakow, a raczej wsrod pan, moze cos dla Ciebie sie dowiem.
                                                      sprobuje tez porozmawiac z ta mloda dziewczyna ona by miala informacje z
                                                      pierwszej reki.
                                                      pozdrawiam
                                                    • mojito Ostatnia prosta przed 2004. 29.12.03, 03:01
                                                      Witajcie slonecznie Wszyscy,

                                                      Jeszcze tylko troche i rzut ciala na tasme noworoczna.
                                                      Czas nie leci, czas zapi.prza jak opetany.

                                                      Asienko,
                                                      dzieki za przyblizenie mi Kiwilandu. Czytalem Twoja relacje z zainteresowaniem.
                                                      Dostalem informacje z kraju w sprawie Twojego leku.
                                                      Ta sama o ktorej pisala wczesniej Iza. Miedzynarodowa nazwa - BISOPROLOL.

                                                      Kazik,
                                                      czesc. Witaj. Ten pies przed klasztorem to mogl byc pies/Boss z Sydney.
                                                      Przyjechal z wlascicielka na pasterke. Ten sam ktory leci ze mna do Rio.
                                                      Ale tez niekoniecznie. Znajac opiekunczosc wlascicielki byc moze nie
                                                      chcialaby zostawiac psa na zewnatrz o polnocy.

                                                      Topola,
                                                      dziekuje za pozdrowienia i pozdrawiam wzajemnie.
                                                      Twoja kombinacja cyfrowa w nicku to marzenie kazdego Azjaty.
                                                      Osemka jest bardzo szcesliwym numerem w ich kulturze.
                                                      A trzy osemki to juz niebo.

                                                      Iza,
                                                      zaniepokoila mnie Twoja trafnosc co do mojego spedzenia niedzieli.
                                                      Rzeczywiscie spalem dlugo i dokladnie. A pozniej snulem sie leniwie
                                                      przez pozostalosc dnia. Wieczorem zajrzalem do zaniedbanego przeze mnie
                                                      ostatnio baru i przysiadlem na stolku saczac cuba libre i ukladajac
                                                      plan na nadchodzacy szalony dla mnie tydzien. Uspokoila mnie troche
                                                      Twoja pomylka co do temperatury - plus siedem C. Ale maly niepokoj pozostal...

                                                      Co do TOEFL`a lub jego odpowiednika to nie sadze abys miala wieksze trudnosci.
                                                      Zobaczysz, ze test nie jest zbyt trudny. Ten pisemny szczegolnie.
                                                      Ten ze zrozumienia wymaga pewnego doswiadczenia.
                                                      Jako, ze przy wszystkich "papierach" liczy sie wynik ostatniego testu
                                                      mozesz rozwazyc podejscie do niego w Polsce. Zdobedziesz doswiadczenie
                                                      radzenia sobie na tego rodzaju testach. W NZ bedziesz mogla sobie
                                                      ewentualnie poprawic gdy uznasz to za stosowne.
                                                      Zajrzyj tutaj: www.testmagic.com

                                                      Gunther Amigo,
                                                      que pasa? Bien?

                                                      Wchodzac prawie w ostatnia tygodniowa prosta przed nowym rokiem,
                                                      serdecznie Was wszystkich pozdrawiam,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Asia Re: Ostatnia prosta przed 2004. IP: *.jetstream.xtra.co.nz 29.12.03, 05:05
                                                      Kochani dziekuje bardzo za nazwe leku,, jestescie niezawodni jak zwykle.
                                                      Jezeli chodzi o zdawanie egzaminow z jez. angielskiego zdecydowanie polecam
                                                      kazdy inny kraj niz Polske, dla przykladu podam ze moja corka zawsze miala
                                                      problemy z olimpiada jez angielskiego w Polsce, natomiast anglicy dopiero
                                                      wtedy sie zorientowali ze ona nie jest angielka kiedy poznali jej mame, a bylo
                                                      to po kilku miesiacach przebywania wsrod calego mnostwa anglikow, irlandczykow
                                                      szkotow itd. W Polsce egzaminy zdaje sie bardzo trudno nawet dla kogos kto
                                                      przebywal dlugo za granica, a moze wlasnie dla tych ludzi trudniej. Problem w
                                                      tym ze polacy maja odpowiedzi i zadne inne slowo czy ulozenie zdania nie
                                                      wchodzi w rachube, poprostu jest to blad i na tym koniec. Ja absolutnie nie
                                                      mialam problemow ze zdaniem egzaminow w N.Z. a bylo to lat temu prawie 20, w
                                                      NZ czy Australii poprostu inaczej patrza na czlowieka dla ktorego angielski to
                                                      drugi jezyk.. no ale to tylko moje doswiadzenie.

                                                      pozdrawiam wszystkich cieplutko
                                                    • mojito Re: Ostatnia prosta przed 2004. 29.12.03, 06:22

                                                      Witaj Asienko,
                                                      co do egzaminow ogolnie w Polsce to rzeczywiscie bywaja one "przedziwnie"
                                                      i niezyczliwie ulozone. Odnosi sie wrazenie, ze egzaminatorzy raczej chca
                                                      udowodnic istniejaca przepasc miedzy zdajacymi a nimi a nie ocenic umiejetnosci
                                                      i obiektywny poziom zdajacego.

                                                      Z TOEFL`em jest natomiast inna sprawa. Test jest ukladany w Stanach
                                                      i egzaminy na calym swiecie maja te same pytania/testy.
                                                      Sa one standardem. Dla wszystkich zdajacych takie same. W Polsce, Polacy
                                                      tylko "administruja" sam przebieg testu a nie jego tresc i dlatego
                                                      jest on obiektywny. Sa one sprawdzane w Stanach i tutaj otrzymuja
                                                      punktowa ocene. Tak na pewno bywa z innymi oficjalnymi testami wymaganymi
                                                      przez rozne kraje. Egzaminy /testy te mozna zdawac wielokrotnie az do
                                                      satysfakcjonujacego zdajacego wyniku.

                                                      Szukajac odpowiedzi na Twoje medyczne zapytanie natknalem sie na strone:
                                                      www.studencka.krakow.pl Byc moze Ciebie zainteresuje.

                                                      Sloneczne pozdrowionka i dla mnie dobranoc,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Asia Re: Ostatnia prosta przed 2004. IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 29.12.03, 08:33
                                                      Mojito masz racje w tym co piszesz oczywiscie, tyle wielokrotne zdawanie
                                                      egzaminow wiaze sie z dosyc duzymi kosztami, z tego co sie orientuje w Polsce
                                                      nie bardzo mozna przystapic do egzaminu jezeli sie nie chodzilo na kurs
                                                      jezyka, wiesz to wszystko jest duzo bardziej w Polsce zagmatwane niz osobom
                                                      mieszkajacym od jakiegos czasu po za granicami kraju sie wydaje. To co u
                                                      ciebie czy u mnie mozna zalatwic przez 3 min telefonicznej rozmowy, w Polsce
                                                      zajmuje 3 dni chodzenia po roznych urzedach i zbierania przeroznych papierow
                                                      absolutnie niezbednie koniecznych, ktore przy sprzyjajacych okolicznosciach
                                                      laduja nie tam gdzie powinny i nikt juz ich nigdy nie jest w stanie znalezc
                                                      dlatego petent musi poswiecic nastepne 3 dni na ponowne zgromadzenie i
                                                      dostarczenie tychze dokumentow i miec nadzieje ze moze tym razem faktycznie
                                                      zostana wlozone tam gdzie powinny byc wlozone za pierwszym razem. Przez kilka
                                                      lat prowadzilam ksiegowosc swojemu szefowi, nawet nie chcesz slyszec tych
                                                      roznych historii przez ktore z usmiechem musialam przejsc w urzedach
                                                      skarbowych, swoich osobistych historii z urzedami tez bym mogla pare
                                                      opowiedziec, przed samym wyjazdem zajelo mi 2 tygonie prawie ze codziennego
                                                      chodzenia do urzedu skarbowego, od pokoju do pokoju zeby zlokalizowac moje
                                                      dokumenty, a wszystko po to zeby mi oddali moje wlasne pieniadze ktore powinni
                                                      mi oddac conajmniej 2 miesiace wczesniej. Gdyby nie to ze sie uparlam i
                                                      wszystkim urzedniczkom mowilam jak pieknie dzis wygladaja i jaka maja
                                                      niewdzieczna prace to pewnie bym tych pieniedzy do dzis nie dostala. Niestety
                                                      takie sa realia i nawet zdanie lub nie egzaminu zalezy czesto od dobrego
                                                      humoru jakies milej pani lub pana, a nawet jak zdasz to i tak wychodzisz z
                                                      poczuciem ze ci ktos zrobil laske (hahahaha) , przypomnialo mi sie co moj
                                                      kolega z pracy (niemiec zreszta ale mowiacy calkiem dobrze po polsku, jako
                                                      jedyny cudzoziemiec zdal egzemin adwokacki) powiedzial do pani urzedniczki w
                                                      pewnym ministerstwie : zalezalo mu zeby byc grzecznym i chcial poprosic pania
                                                      urzedniczke o przysluge, a powiedzial to tak , "przepraszam czy moglaby mi
                                                      pani zrobic laske" w odpowiedzi totalna konsternacja i cala w rumiencach pani
                                                      odpowiedziala cos przykrego, kolega wrocil do biura i nam to opowiedzial bo
                                                      zupelnie nie mogl sie zorientowac o co chodzi, my oczywiscie wszyscy sie
                                                      pokladalismy ze smiechu i zajelo nam troche zeby mu wytlumaczyc co i jak. No
                                                      ale tak to bywa z obcymi jezykami.
                                                    • gunther_0 Re: Ostatnia prosta przed 2004. 29.12.03, 10:32
                                                      Witajcie kochani, ale byyyyylo wolnego,

                                                      nareszcie odespalem, nadrobilem zaleglosci wizytujac znajomych, poszukalem
                                                      nowego mieszkania, slowem pelny relaks. na Swieta pojechalem na polnoc do
                                                      Hunter Valley tylko 2 godziny jazdy from Sydney CBD, okolice przepiekne, Asia
                                                      tu bym musial zapozyczyc Twoich zdolnosci literackich, zeby ladnie oddac
                                                      charakter okolicy. sa tam winiarnie i winnice, tereny przypominaja pewne
                                                      regiony Francji, romantycznie, ladnie. znalazlem nawet restauracje dla
                                                      Gringos, gdzie na obiad sprobowalem chicken w chimichurri rojo. sprobowalem,
                                                      doskonaly! panienki kelnerki sympatyczne, zagadalem o przepis, i co sie
                                                      okazuje, chicken taki dobry bo byl moczony w mojito marinade! slyszales Mojito
                                                      o czyms podobnym? ;)))
                                                      a poza tym, soy fino Amigo Mojito, cue sera sera....
                                                      Asienko, jak samopoczucie po Swietach? Ty widze tez jestes wedrowniczek, taki
                                                      Johny Walker?
                                                      no i jak to milo, ze tyle nowych forumkowiczow przybylo! Kazik siemanko, skad
                                                      jestes z Polski? Iza, Topola, uklony...
                                                      Kazik, Ty sie swietnie urzadziles: masz kobiete, ze tak powiem z doskoku,
                                                      lepiej nie mozna bylo sie urzadzic. masz glowe chlopie. no ale z tym realem to
                                                      zes kolego wyjechal, jak w ogole mogles watpic, oczywiscie ze my tu jestesmy
                                                      calkiem realni, nawet w tej chwili sie uszczypnalem, czy napewno jestem. wiec
                                                      zapewniam cie JESTEM, istnieje i mowie prawde, i tylko prawde, i tak dopomoz
                                                      mi Bog. chociaz, od dziecinstwa dorosli trenowali nas wytrwale, zeby wlasnie
                                                      oszukiwac. no bo, zawsze trzeba bylo powiedziec ze cieszysz sie z prezentu, ze
                                                      o takim wlasnie marzyles, a cioci Kloci w zyciu nie mozna bylo powiedziec ze
                                                      jej tort jest niejadalny, albo nowa fryzura cioci basi, musiala wygladac
                                                      swietnie! bylismy raczeni wykladem o piekle, krotkich nogach, rosnacym nosie i
                                                      dymiacych uszach.
                                                      Kazik, a pies Boss jest naprawde, i naprawde wyobraz sobie leci do Rio, jestes
                                                      lucky ze go poznales, bo nikt jeszcze tutaj nawet nie mial zaszczytu obejrzec
                                                      jego podobizny. a moze poznales tez wlascicielke? to juz bylbys podwojnie
                                                      lucky.
                                                      w tym tygodniu intensywnie szukam mieszkania, mam wolny caly tydzien, moze jak
                                                      cos znajde to zdaze skoczyc na ryby. na Nowy Rok mam kilka propozycji.
                                                      wiekszosc tutaj szaleje pod mostem czyli Harbour Bridge kolo Opera House jest
                                                      impreza, a o polnocy fantastyczne fireworks. to widowisko lights&music pewnie
                                                      pamietacie z Sydney Olympics, oni tu sie lubuja w takich pokazach.
                                                      Mojito Amigo, listo para ir? to juz chyba samba cie usypia i te nastroje i ten
                                                      pies, no tego. powodzenia
                                                      pozdrawiam wszytkich
                                                    • Gość: Iza halo halo, dzien dobry !! IP: *.gostyn.pl / 217.97.143.* 29.12.03, 10:53
                                                      witajcie kochani
                                                      no tak, kiedy ja zaczynam dzien, wy juz zaczynacie faze REM w ramionach
                                                      Morfeusza :) i odwrotnie ...
                                                      w kazdym razie Mojito pozwolisz, ze przyjme twoj tok odpisywania , bo to
                                                      wygodne kiedy adresat ma swoja tresc :)
                                                      Asienko
                                                      mam nadzieje, ze teraz lekarze ci pomoga, a gdyby co to ja uruchomie tu linie
                                                      specjalna :) Niedawno trafila mi sie pacjentka z Nowej Zelandii i mowila tylko
                                                      kilka slow po polsku, wiec ja moglam sie z radoscia rozkoszowac swoimi
                                                      zdolnosciami angielskiego, na co ona na pocztaku dziwnie patrzyla ale
                                                      wyjasnilam, ze taki kontakt to dla mnie zbawienie i bylo milo...ale sie
                                                      skonczylo, bo urodzila i wyjechala bo nie byla z Poznania.
                                                      Ale ma blisko do Niemiec i wiem, ze tam tez mozna zdawac, moze maja
                                                      korzystniejsze zasady, hmmm
                                                      Przychylam sie,ze u nas wszytsko jest niejasne,niewytlumaczalne i czasem szkoda
                                                      czasu na szukanie logiki w tym co sie dzieje.

                                                      Mojito
                                                      haha, nie martw sie, nie zrobie ci krzywdy czarna magia :)) a tak poza tym nie
                                                      na darmo jestem wzietym medium przez moja biala aure, ale wierz mi to czasem
                                                      bywa meczace. Swoja droga moje zdolnosci oslably po urodzeniu synka, co jest
                                                      ponoc norma, wiec zagrozenie ze bede cie "podgladac" jest znikome :)))) ale
                                                      poniewaz jestem w wieku Chrystusowym , wszytsko sie moze zdarzyc ;) Mojito,
                                                      ludziom takim jak Ty zycze zawsze dobrze, badz spokojny. Ja nawet za wrogow sie
                                                      modle, to bardziej skuteczne :)

                                                      Kazik
                                                      bardzo dziekuje za zinteresowanie i wiesci jakie beda. To sa cenne dla mnie
                                                      informacje i dla wszytskich, ktorzy szukaja wyjscia z tej drogi. Natomaist nie
                                                      ejst tak, ze ja na zaboj musze wyjechac, uda sie to super, nie to jakos sobie
                                                      poradze. Wszedzie sie czuje dobrze, Tu mi juz jakos ciasno o brakuje swiata.
                                                      Poza tym mam na uwadze bardziej mojego meza, ktory uwielbia gory, lowienie ryb
                                                      i niech tego skosztuje a ja utrzymam rodzine jesli bedzie trzeba. Nie musze od
                                                      razu emigrowac ale kontrakt na kilka lat barzdiej mnie zadowala. osobiscie
                                                      lubie Floryde, ale dla moich chlopcow tam za cieplo, wiec stad zainteresowanie
                                                      Au ( mam tam przyjaciolke, ktora chwali sobie spokoj a nie ped i gonitwe dnia
                                                      codziennego). Ja tak zyc moge, no chyba ze umre w biegu ale dobro mojego meza i
                                                      synka jest najwazniejsze. Moze tam odpoczna :)

                                                      Kochani musze uciekac, bo nasi wielkopolscy lekarze rodzinni nie podpisali umow
                                                      na leczenie od stycznia i teraz musze przygotowac negocjacje ( o zgrozo,
                                                      zachcialo mi sie pol etatu w administracji samorzadowej, no to masz babo
                                                      palcek ).
                                                      Jak namowic lekarzy by podpisali umowy za mniejsze pieniadze niz mieli na
                                                      wiecej zadan ?? mamy efekty reformy sluzby zdrowia, jeszcze mi przyjdzie za
                                                      darmo pracowac ! Sciskam was, milego dnia jak wstaniecie :) pa
                                                    • kazachstan Re: halo halo, dzien dobry !! 29.12.03, 12:41
                                                      Dobry wieczor,

                                                      Iza, to chyba cos ci sie pomylilo, bo u nas jest juz wieczor, 10 godzin
                                                      roznicy z Polska, piszac tu jest prawie 10.00 pm. napisalas, ze Floryda to za
                                                      cieplo, a co myslisz w takim razie o Australi, nie za cieplo? co moge sie
                                                      dowiedziec przekaze niebawem, dobrze jednak ze masz takie luzne podejscie do
                                                      tematu.
                                                      podziwiem tylko ze ty taka poswiecona dla rodziny Matka Polka, to jeszcze
                                                      takie dziewczyny istnieja? tym razem to ja sie chyba uszczypne.
                                                      Gunther, siemanko ja z Zabrza, a Ty?
                                                      no nie wiem czy dobrze sie urzadzilem z ta kobieta, narazie tak nam obojgu
                                                      pasuje, a co z tego wyniknie, pozyjemy zobaczymy ;)
                                                      nie radzilbym ci party pod mostem, bo tam mozna oberwac. nie wiem w jakim
                                                      wieku ty jestes, ale to zabawa dla mlodych raczej, ida tam zeby porozrabiac,
                                                      duzo policji zawsze. jak chcesz dobrze sie zabawic to czemu do klubu nie
                                                      wpadniesz, fajna atmosfera, dobre jedzenie. a jak chcesz fireworks obejrzec to
                                                      jest dobre party w Lane Cove na gorze w Tafe, piekny widok na cale miasto.
                                                      no i wnioskuje, ze ten pies Boss, to wazna persona, gdybym wiedzial to bym
                                                      moze rozejrzal sie za wlascicielka tez ;) ale nie, nie mialem szczescia
                                                      poznac. a co interesujesz sie? musze jeszcze raz poczytac dokladnie, chyba
                                                      wlascicielka na urlopie wnioskuje. pies wytrenowany nikomu nie dal podejsc do
                                                      siebie za blisko. po mszy jak wyszlismy byl w tym samym miejscu. potem tylko
                                                      ktos otworzyl drzwi od samochodu, krotki gwizd i pies zniknal. ksiadz tam z
                                                      nimi jeszcze rozmawial przez okno, a ja z kumplem pojechalem do domu. nie wiem
                                                      kto prowadzil, nie mysle ze kobieta. kumpel ma ciezka noge, na highway mozna
                                                      110, a my jechalismy ostro lekko 130 k, w Wigilie tu nie lapia i jeszcze w
                                                      nocy. no i ten samochod z psem tylko zooooooooom minal nas po drodze, drobiazg
                                                      jechal ze 150+
                                                      piszesz o Hunter Valley, szkoda ze sie nie poznalismy wczesniej, bo mam
                                                      znajomka ktory ma tam winnice. stary Polak, troche ponudzi, i troche gluchy,
                                                      cala historie Polski i swoja ci opowie, ale bardzo goscinny. ma ogromny dom,
                                                      ktory sam pobudowal, ale on tu przyjechal w latach 50-tych to latwiej bylo sie
                                                      dorobic. on chetnie gosci Polakow, jak masz ochote daj znac moze razem
                                                      skoczymy?
                                                      pozdrawiam
                                                    • Gość: Iza Re: halo halo, dobry wieczor !! IP: *.gostyn.com / *.gostyn.com 29.12.03, 19:25
                                                      witaj Kazienku
                                                      wiem, ze juz pozno i o 22 skowronki juz spia. A ja nie wiem czy ty sowka jestes
                                                      czy poranny ptaszek :)
                                                      Nie jestem matka polak, bo jak chce miec dzieci to ptrzebuje pomocy medycznej (
                                                      bylam mna koncu w kolejce u Bozi :( ale jedno cudo mam :) i jestem szczesliwa (
                                                      choc pol roku mnie przykuli do lozka, jednak warto bylo )
                                                      Powiem ci szczerze, ze luzne podejcie mam do wielu rzeczy , inaczej bym sie
                                                      wykonczyla ale poza tym mam marzenia..one sa piekne i pomagaja mi trwac :)
                                                      milego dnia papapa, do nastepnego ...
                                                      dziekuje WAM za mile slowa, wsparcie, ktytyke, ona tez bywa tworcza :)
                                                      pa
                                                    • tak_o Re: Ostatnia prosta przed 2004. 29.12.03, 12:56
                                                      Dzien dobry/Dobry wieczor

                                                      Chciałam Wam podziękować za niesamowicie mile swieta, które spędziłam czytając
                                                      Wasze listy. (Troche to tak dziwnie brzmi, prawda? Czytac czyjes listy…
                                                      Pachnie wścibstwem, ale chciałam uniknąć anglicyzmow, do których mam
                                                      skłonność, jako i tez do rusycyzmow, ale to wynika z mojej lubwi do tego
                                                      pieknego jezyka). Ale ad rem: siedzieliśmy sobie z moim ślubnym w naszej
                                                      świeżo odremontowanej jamce, która czasami szumnie zwiemy ‘pokojem
                                                      komputerowym’, każdy przy swoim kompie (ja przewaznie uzytkuje, a on dlubie
                                                      podkręcając możliwości maszyny) i smakowicie czytałam mu glosno niektóre
                                                      bardziej duszoszczipatielnyje fragmenty. Było nam cudnie, spokojnie i Wy z
                                                      nami. Czytałam, żeby mu przypomniec zycie na Antypodach, bo mój facet jest
                                                      Australijczykiem, który już prawie 10 lat mieszka w Polsce, co roku zarzeka
                                                      się ze wyjezdza (szczególnie zima) i … zostajemy. Wiem, ze duzo rzeczy mu w
                                                      Polsce przeszkadza, szczególnie związanych z biurokracja (story o zawarciu
                                                      przez nas związku małżeńskiego to droga przez meke, aczkolwiek pelna
                                                      humorystycznych zdarzen), ale uwielbia ludzi tutaj. Kiedy przyjeżdżają do nas
                                                      w odwiedziny Kangury, sa zachwyceni naszymi przyjaciółmi i znajomymi i
                                                      rozważają przez krotki moment możliwość znalezienia pracy w Polsce lub w
                                                      Europie. Ale wszyscy podkreślają, ze life style jest o wiele lepszy w
                                                      Australii, po prostu zyje się latwiej wedlug nich. Pocieszam się, ze
                                                      przeciwności ksztaltuja charaktery (Tak hartowala się stal ;))

                                                      Wszystkiego Najlepszego na Nowy Rok i duzo Zdrowia!!
                                                    • Gość: Asia Jak to milo ze jeszcze ktos do nas dolaczyl IP: *.jetstream.xtra.co.nz 29.12.03, 23:42
                                                      Witam tak-o,fajnie ze Wam sie podobalo to co tu wypisujemy, choc czasem
                                                      ponosza nas dobre humory i fantazja i nasze teksty bywaja rozne :) Tez mam
                                                      znajomego Australijczyka ktory od jakiegos czasu mieszka i pracuje w Polsce,
                                                      zycie sie ludziom roznie uklada i oczywiscie nasz kraj tez ma wiele
                                                      wspanialych rzeczy do zaoferowania i praktycznie takich znajomych i przyjaciol
                                                      jak sie ma w Polsce gdzie indziej znalezc sie nie da. Prawda jest taka ze
                                                      gdyby ludzie mieli mozliwosci troszke lepszego i latwiejszego zycia w Polsce
                                                      napewno wielu z tych co wyjechalo by zostalo. No ale gdybanie nie na wiele sie
                                                      zdaje a zycie mamy jedno.
                                                      Milo mi ze dolaczylas ze swoim malzonkiem do naszej grupki i odzywajcie sie
                                                      czasem, pozdrawiam serdecznie ciebie i malzonka.
                                                    • Gość: Asia O rok starsza :) IP: *.jetstream.xtra.co.nz 30.12.03, 00:29
                                                      Kurcze im czlowiek starszy to czas szybciej leci ale ponoc kobita jak wino :)

                                                      Iza dzieki kochana ale poza lekkim cisnieniem tak specjalnie odpukac to nic mi
                                                      nie dolega i mam nadzieje ze tak jeszcze troche potrwa, pewnie gdyby mi sie
                                                      udalo rzucic palenie to by bylo jeszcze lepiej. Ale milo wiedziec ze ktos sie
                                                      przejal moim zdrowiem i oferuje pomoc w racie draki. Ja musialam sie naprawde
                                                      pod szczesliwa gwiazda urodzic bo za kazdym razem jak tu o cos prosze to
                                                      zawsze znajduja sie kompetentne osoby chetne do pomocy. :)

                                                      W jakim wieku jest twoj synek Iza?

                                                      Zgadzam sie czesciowo z tym co pisal Kazik jezeli chodzi o ewntualne
                                                      zatrudnienie dla twojego meza, ale tylko czesciowo, my za pierwszym pobytem w
                                                      Nowej Zelandii tez praktycznie nie znalismy jezyka, jak jakies malo gramotne
                                                      zdanie moglam sklecic a malzonek wcale. Napewno jest latwiej o prace jak sie
                                                      jezyk zna ale nie mozna powiedziec ze nie znajdzie sie zadnego zajecia jezeli
                                                      sie nie zna jezyka. Wszystko zalezy od osobowosci i tego jak bardzo chce sie
                                                      znalezc.

                                                      Kazik

                                                      nie wydaje mi sie ze fakt ze np zona pracuje a maz nie jest dziwnym
                                                      zjawiskiem, ostatni sporo panow np zajmuje sie dziecmi a zony pracuja bo
                                                      poprostu zarabiaja wiecej, a w malzenstwie chyba nie jest az tak wazne kto
                                                      pracuje i zarabia pieniadze, bo w sumie chodzi o to zeby calej rodzinie
                                                      zapewnic utrzymanie a nie o to kto ma to zrobic. U mnie tez roznie bywalo,
                                                      czasem pracowal maz czasem ja, czasem obydwoje i nikt do nikogo nie mial
                                                      pretensji ze akurat w tym momencie nie pracowal bo taka byla wlasnie sytuacja
                                                      i chyba normalnie myslaca kobieta nie drze szat tylko dla tego ze przez jakis
                                                      czas utrzymuje rodzine. Jezeli ma takie takie mozliwosci to wedlug mnie
                                                      najnormalniejsza rzecz pod sloncem. Matka Polka to cos wiecej.

                                                      Gunther

                                                      wyglada na to ze miales fajna wycieczke, no i z miales mozliwosc poczuc jak
                                                      Mojito smakuje :) kto by pomyslal taki znany czlowiek i nic nam tu na forum
                                                      sie nie chali nawet.
                                                      Jezeli chodzi o moje wedrowanie to ja moglabym bez konca, uwielbiam
                                                      podrozowac, poznawac nowe miejsca, ludzi, zwyczaje itd. Co prawda nie
                                                      pociagaja mnie miejscowosci typowo turystyczne jak ja je nazywam "Deptak w
                                                      Ciechocinku" to nie dla mnie. Pamietam jednego roku wybralismy sie do Krynicy
                                                      Morskiej na urlop, po dwoch dniach ucieklam bo jakos nie bardzo moglam
                                                      wpasowac sie ten tlum wyfiokowanych pan i eleganckich panow spacerujacych
                                                      godzinami tam i z powrotem po dwoch ulicach. Ale wszelkiego rodzaju odludzia
                                                      no moze nie zupelnie odludzia ale duzo mniej zaludnione miejsca, bardzo mnie
                                                      pociagaja. Mialam przyjemnosc kiedys troche w Austalii pobyc tez, w kilku
                                                      innych krajach rowniez i gdybym mogla to bym do domu na urlop wpadala a czas
                                                      spedzala na podrozach blizszych i dalszych.Jest tyle cudownych miejsc na
                                                      swiecie i tylu ciekawych ludzi do poznania.
                                                      Znalazles juz mieszkanko dla siebie?

                                                      Mojito a Ty czemu zaniemowiles, czy jak nie ma Pyska to my nie zaslugujemy na
                                                      Twoja uwage? czy tez przesiadujesz caly czas w barze i saczysz te swoje
                                                      wymyslne drinki?

                                                      Pozdrawiam Wszystkich cieplutko
                                                    • gunther_0 Re: O rok starsza :) 30.12.03, 02:06
                                                      Witajcie upalnie,

                                                      ale mi dobrze, uwielbiam taka temperature, no i dziewczyny rozebrane, nawet nie
                                                      trzeba specjalnie na plaze :)
                                                      Asienko Ty mnie zwalasz z nog, co tam lata, Ty jak to wino najlepszej klasy,
                                                      albo nawet dobrej klasy koniak, nawet bez probowania zapachem juz kusi i nic a
                                                      nic nawet butelka nie omszala !!!! Skarbie jak to milo z twojej strony, ze
                                                      pamietasz o mnie ciagle, ze w ogole wierzysz ze JESTEM, ze nie musze cie
                                                      szczypnac, chociaz chetnie bym szczypnal. a myslalem ze nikt o mnie nie
                                                      pamieta, buuuuuu...
                                                      no mieszkanka szukam ciagle, sa w dowolnej ilosci, ale albo cena za bardzo
                                                      wygorowana, albo za daleko, albo za blisko, albo widoku nie ma i tak tego,
                                                      ciagle ogladam, cos sie znajdzie. zrobilem juz sie wygodny, od czasu kiedy z
                                                      praca czuje sie lepiej, nie chce mi sie daleko podrozowac pociagiem, a
                                                      samochodu jeszcze nie mam.
                                                      Asienko, ja solidarnie za Mojito stoje murem. to tak ogolnie: mezczyzni
                                                      wszystkich narodow laczcie sie. zwaz skarbie ze on tyle ma przygotowan w
                                                      zwiazku z wyjazdem, z psem to moze gorzej niz z dzieckiem. i to jaka
                                                      odpowiedzialnosc, no tego jeszcze zaden wlos ma z niczego mu nie spasc. to on
                                                      chyba tam piesbodyguard musi zatrudnic, wyobrazasz sobie ile to kombinacji!
                                                      badz wyrozumiala :)))
                                                      Kazik,
                                                      wie Sie sind? nett, Sie zu treffen.
                                                      kope lat Zabrze mowisz, to przeciez rzut kamieniem, ja z Walbrzycha!!!!!
                                                      czego Ty sie nie odezwales wczesniej, kurde na ryby bysmy skoczyli. podaj
                                                      namiary, zaraz wpadne, albo wyciagne Cie na drinka. i Ty mowisz tu juz dolujesz
                                                      20 lat, rane boskie, ze wczesniej sie jakos nie poznalismy.
                                                      Dziewczyny Iza, Topola, Tak-o,
                                                      piszcie piszcie tutaj, ja tak wojowniczo tu, bo jest was wiecej i takie czary
                                                      rozne rozsiewacie, ze my mezczyzni musimy sie trzymac kupy, bo kupy nie rusza.
                                                      nie chce jednak was za bardzo straszyc, taki grozny nie jestem ;)))
                                                      posdrawiam
                                                    • Gość: Asia Re: O rok starsza :) IP: *.jetstream.xtra.co.nz 30.12.03, 02:58
                                                      Gunther Yoggi Ty jeden, jak ja bym o Tobie mogla zapomniec, toc Ty jedyny
                                                      meczyzna co mnie chce na rakach nosic, ja do konca swoich dni bede ciebie
                                                      wspominac, jak juz pisalam widac pod szczesliwa gwiazda sie urodzilam bo co
                                                      poniektore to zycie przezyja i nikt ich nosic nie chce a ja ciebie na
                                                      Antypodach znalazlam, szczescie moje granic nie ma

                                                      Misiaczku Ty z tym mieszkaniem to nawet niezle kombinujesz, Ty sobie moze
                                                      poszukaj jakies kobietki co w miare blisko twojej pracy ma wystarczajaco duze
                                                      mieszkanie, gotuje pierogi z miesem i chodzi latem i nietylko rozebrana i
                                                      wogole ma jeszcze cale mnostwo innych zalet ktore do cie przemawiaja. Tylko
                                                      jak juz ta z mieszkaniem znajdziesz to nie zapomnij ze obiecales mnie
                                                      ponosic :), a jak juz nosic mnie bedziesz to ja juz i szczypanie Ci wybacze (a
                                                      spanking tez bedzie?)
                                                      Kurcze z ta meska solidarnoscia, ale zebys Ty Misiu za murem sie zmiescil to
                                                      Mojito musi duzy mur miec, w co nie watpie ze ma. I jak on juz ma takie
                                                      wsparcie w Tobie to i Bossowi wlos nie spadnie z niczego.
                                                      Tak na marginesie Twojego poznania sie z Kazikiem to moze bysmy ta strone
                                                      internetowa nazwali cos w rodzaju poznajmy sie albo co, faktycznie ludzie
                                                      nieraz blisko siebie mieszkaja a nic o sobie nie wiedza, jednak internet to
                                                      dobra rzecz. A swoja droga to jak dlugo jestes w Au?

                                                      pozdrawiam cieplutko i wierze ze jestes :)
                                                    • mojito Eeee, szesc miesiecy tylko mlodsza :))) 30.12.03, 03:47
                                                      Witajcie slonecznie Wszyscy (plus osiem C),

                                                      Zycie jest piekne. Absolutnie jest.

                                                      Asienko,
                                                      czolko i zdrowko. Nie masz racji. Patrz wyzej. My to co innego...
                                                      Faktycznie albo pracuje albo siedze na stolku przy barze.
                                                      No, i w kosciele - pasterka.
                                                      Zabawne te perypetie obcojezyczne. Moje, wywolujace huragan smiechu
                                                      i niezamierzona popularnosc, to w okresie raczkowania angielskiego
                                                      prosba w banku o piece of sheet (zamierzeniem byl arkusz papieru)
                                                      a zrozumiane zostalo jako popularniejsze - piece of shit.
                                                      Od tego czasu ewentualnie prosze tylko o piece of paper. Nie ryzykuje.
                                                      Asiu, kto to jest Pysiek? :))))

                                                      Kazik,
                                                      ten pies to rzeczywiscie VID (very important dog). Gunther mnie rozumie
                                                      i moja odpowiedzialnosc. Siersc mu spasc nie moze z niczego.
                                                      W Rio bede dog-sitter. Albo odwrotnie.
                                                      Byc moze wlascicielka prowadzila samochod. W jej watkach przewija sie policja,
                                                      radar, mandaty. Byc moze cisnela gaz swoja kobieca noga wiedzac, ze
                                                      policja sie Boga boi w czasie Swiat. Gwizdnac na psa mogla jej bratanica.
                                                      Wiesz jak zdolna jest obecna mlodziez.
                                                      Znam kilka kobiet bardzo dobrze jezdzacych. Moja amerykanska edukacja drogowa
                                                      po zrobieniu prawa jazdy na maluszku/kaszlaczku w Polsce odbywala sie pod
                                                      kobiecym okiem.
                                                      Kto prowadzil mozemy tylko domniemywac...

                                                      Iza,
                                                      dzieki. Twoje wyjasnienia znacznie mnie uspokoily. Z przypatrujacych
                                                      sie ukradkiem oczu to lubie czuc na sobie od czasu do czasu pieszczotliwe
                                                      i zyczliwe oko Opatrznosci.
                                                      Dzisiaj podczas lunchowego zucia kanapki (z indykiem) pojawil sie znienacka
                                                      luzno poruszony temat pielegniarski. Rozmowa sie ozywila. Kazdy mial z tym
                                                      tematem jakies doswiadczenie. Wiekszosc niezawodowe. Wszyscy dobrze
                                                      i z sympatia opiniowali. Zastanowilem sie glosno w Twoim imieniu o sytuacji
                                                      pielegniarek w Stanach. Nikt nie wiedzial. Ale kolega znal kogos kto byc
                                                      moze wiedzialby. Zadzwonil. Ten ktos tez nie wiedzial ale znal kogos kto
                                                      byc moze wiedzialby... Obiecal oddzwonic.
                                                      Zulismy sandwicze, pilismy iced tea i slizgalismy sie po tematach.
                                                      Wrocila telefonicznie wiadomosc. Najogolniej byla taka: w Stanach jest
                                                      deficyt pielegniarek. Nikt nie slyszal o dobrej i chcacej pracowac
                                                      pielegniarce jako niepracujacej. Nie trzeba powtarzac nauki. Transcript
                                                      wystarcza. Oczywiscie jezyk. Praca nielekka i bywa, wyczerpujaca ale
                                                      satysfakcjonujaca finansowo. To pierwsze znasz juz z Polski.
                                                      Sugerowano zajrzenie na strone www.cgfns.org (Commission on Graduates of
                                                      Foreign Nursing Schools).

                                                      Wiem, ze wybraliscie inny kierunek. Ale gdyby sprawa wrocila to chetnie
                                                      zjem jeszcze jeden sandwich.
                                                      Florydy tez ciagle nie lubie. Lubie zmiane klimatu. Najchetniej bez zimy.

                                                      Gunther/Amigo,
                                                      to dobrze, ze aktywnie odpoczywales i robisz plany sylwestrowe.
                                                      Dzieki za wsparcie i stanie murem. I wzajemnie.
                                                      Moczone w mojito powiadasz? No,no cale zycie czlowiek sie uczy i dowiaduje
                                                      cos nowego.
                                                      Wkrotce sam bede nasiakal sloncem, caipirinha, rumem... W sobote odlatuje
                                                      do Rio. Z Bossem oczywiscie.
                                                      Bedziesz/cie czuli sie wyraznie dobrze. Bede mogl zajac sie full time
                                                      piciem Waszego zdrowia. Bede prowadzil swoj ulubiony, powszechnie uwazany
                                                      za niezdrowy tryb zycia. Ale do tego czasu musze jeszcze troche popracowac.
                                                      Nie mam planow sylwestrowych.
                                                      Ot, uaktualnie ostatnia wole, dopisze pare milych osob do polisy
                                                      ubezpieczeniowej i takie tam rozne :))).
                                                      W dzisiejszej gazecie czytalem o Austalijczyku Henry Kaye (Get-rich-quick
                                                      guru falls on hard times). Nazwisko pewnie znacie ale uwazajcie.
                                                      Zycze powodzenia w znalezieniu odpowiedniego mieszkania.

                                                      tak_o,
                                                      witajcie.

                                                      Slonecznie Was pozdrawiam,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Asia Re: Eeee, szesc miesiecy tylko mlodsza :))) IP: *.jetstream.xtra.co.nz 30.12.03, 04:26
                                                      Mojito kto szesc miesiecy od kogo mlodszy???? rane ja chyba sie starzeje bo
                                                      cos nie kumam,, a tak na marginesie kumania to mi sie przypomnialo cos o sexie
                                                      na zabe , On lezy Ona lezy a on nie kuma, albo ona lezy jemy lezy a ona
                                                      rechocze. Ale nie o tym chcialam,, rane ja tylko kieliszek wina wypije to mi
                                                      zawsze zaby w glowie hihihihi
                                                      Zazdroszcze Ci tego urlopu, tez bym troche niezdrowego trybu zycia sobie
                                                      poprowadzila ale poniewaz nie bardzo moge, to pamietaj cobys nam sprawozdania
                                                      przysylal co i jak (z kim i za ile mozesz pominac).
                                                      A jak Wy obaj juz tak za soba murem to ja za Pyskiem tez, i jestem przekonana
                                                      ze nie musiala sie siostrzenica wyreczac coby na Bosa gwizndac, jak ja bym
                                                      Bosa miala to nawet bym sie gwizdac na uczyla dla samej satysfakcji gwizdania
                                                      na Bosa,, Bos czy tez ten bardziej znany Boss?
                                                      Dobrze ze mamy zapas austalijskiego wina w biurze bo robic i tak nie ma co,,
                                                      do nastepnego kieliszka :)
                                                    • mojito Re: Eeee, szesc miesiecy tylko mlodsza :))) 30.12.03, 04:49

                                                      Witaj Asienko,
                                                      te szesc miesiecy to z narzekania faceta przy barze, ktory
                                                      zamyslil sie nad minionym rokiem i mowi:
                                                      Rok minal, jestem o rok, qrwa, starszy, a moja zona o szesc miesiecy tylko.

                                                      Odezwe sie z Rio oczywiscie. Ale bez sprawozdan. Bede oslabiony podroza.
                                                      Odezwe sie jeszcze i przed Rio. Na pewno z zyczeniami.

                                                      My z Guntherem stoimy murem absolutnie nie przeciwko Wam ani nikomu.
                                                      Tak po prostu sobie stoimy. Meska solidarnosc i tyle. Tyle naszego co sobie
                                                      postoimy. Do diabla z zaba :))).

                                                      Byc moze Pysiek umie gwizdac. Ale ma teraz dobra sytuacje.
                                                      Moze potwierdzic, ze umie a moze "zwalic" na siostrzenice. Albo nie
                                                      komentowac w ogole.

                                                      Buzka przeogromna,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Asia Re: Eeee, szesc miesiecy tylko mlodsza :))) IP: *.jetstream.xtra.co.nz 30.12.03, 05:00
                                                      No wlasnie czasem to zazdroszcze facetom tej meskiej solidarnosci bo kobitki
                                                      to jakos nie zawsze solidarne sa, ale to pewnie przez to ze samcow jest mniej
                                                      i musimy sie czasem niesolidaryzowac ze soba coby jakiegos zwabic albo
                                                      zzabic :)
                                                      A swoja droga to Pysiek musialby chyba byc rodzaju meskiego zeby nie
                                                      komentowac, rodzajowi zenskiemy ciezko sie powstrzymac od komentarzy ale
                                                      ciesze sie ze wsrod Panow tez duzo komentarzystow (chyba nowy slowo
                                                      wymyslilam, rane ja po winie to sie naprawde cute robie)
                                                      Ty Mojito nie badz taki zeby sprawozdan zadnych nie pisac, traktuj to forum
                                                      jako sluzbowe zajecie jak na urlopie i daj nam choc w wyobrazni przezyc
                                                      czastke tego co Ty bedziesz przezywal, my tu nie chcemy szczegolow tylko Twoje
                                                      estetyczne wrazenia (moze nie koniecznie na temat dziewczyn w bikini lub bez
                                                      bo wpadne w kompleksy) ale takie ogolno turystyczne ze tak powiem.
                                                    • packowski Re: Eeee, szesc miesiecy tylko mlodsza :))) 30.12.03, 05:23
                                                      Gość portalu: Asia napisała:

                                                      "estetyczne wrazenia ... takie ogolno turystyczne".

                                                      Alez oczy-wisie (rzeczy-wiscie) estetyczno/turystyczno/kulinarnymi wrazeniami
                                                      sie z przyjemnoscia podziele. Religijnymi rowniez. Chrystusa Odkupiciela
                                                      z Rio raz jeszcze opisze. Stadion Maracana rowniez.

                                                      Nasza meska solidarnosc stara sie rozbic/przekupic/przekonac kobieca
                                                      solidarnosc od czasu do czasu. Czasami sie nam to udaje a czasami nie.
                                                      Pewnie, ze lepiej aby relacja (chce uniknac slowa stosunek) Was do nas
                                                      byl korzystniejszy niz odwrotnie. Ale jest chyba pol na pol. Tez dobrze.

                                                      Zdrowko absolutne,
                                                      mojito.
                                                    • packowska Re: Eeee, szesc miesiecy tylko mlodsza :))) 30.12.03, 06:00
                                                      dycki jak kiery pado co rychtis po slonsku. mach dem kanarek mat die klatka
                                                      auf, da kann er rein und raushopsac. prziszla do masarza baba owiniynto w szal,
                                                      to padala: dejcie mi leberwursztu....
                                                      Asienko, ja ci jeszcze doleje tego wina, tak dobrze nadajesz skarbie :)))
                                                      Mojito Amigo, absolutnie sobie wypraszam, jak juz masz dawac te reportaze to
                                                      jak najbardziej wlasnie z dokladnymi opisami, przeciez wiesz jak cierpie ;)
                                                      no i gwizdac czy nie gwizdac oto jest pytanie, Pysiek pewnie i tak nam nie
                                                      odpowie, ona tam calkiem sie zadreamowala na tej Day Dream Island, kurde...
                                                      a ja tu dalej murem stoje, tak sobie stoje Asienko, widzisz my jestesmy
                                                      neutralni, sobie stoimy :)))
                                                      pozdrawiam
                                                    • mojito Re: Eeee, szesc miesiecy tylko mlodsza :))) 30.12.03, 06:20

                                                      Witaj Gunther/Amigo,
                                                      dajmy Pyskowi odpoczac. Australijskie wina sa coraz lepsze.
                                                      I coraz popularniejsze tutaj i w Europie. Wyrosla konkurencja
                                                      winom francuskim.
                                                      Hola Amigo, nie cierp. Teraz masz lato, wiec ja tez chce odrobine.
                                                      Wracam osiemnastego w niedziele.
                                                      Odkurzylem bizuterie tropikalna. Drewniane paciorki i skorzany
                                                      rzemyk na przegub zamiast zegarka i bede sie staral upodobnic
                                                      stylem do cariocas. Filozofie maja odpowiednia.
                                                      Zajrzalem do dwoch klubow grajacych muzyke latynowska aby chociaz
                                                      troche zblizyc sie do klimatu.
                                                      Czy masz juz swoje ulubione australijskie piwo?
                                                      Pozdrawiam, stojac murem,
                                                      mojito.
                                                    • gunther_0 Re: Eeee, szesc miesiecy tylko mlodsza :))) 30.12.03, 06:59
                                                      Witom Wos piyknie moi roztomili,

                                                      dejcie pozor! choc godom inkszymi mowami to ta slonska zawsze je sercu
                                                      najblizszo, nie zapomniol. Kazek, przipomnij tyn piykny nasz Slonsk.
                                                      szkryflejcie mondrosci, szkryflejcie glupoty, do smichu do placzu i niy miyjcie
                                                      zaroski pretensji jak sie komus cosik niyzryncznie albo cylowo wymsknie ino...
                                                      szczynsc Boze!
                                                      Hola Amigo,
                                                      siedze tu na Internecie i szukam mieszkania, duzy wybor, ale ciagle nie to.
                                                      ciesze sie, ze jestes zwarty i gotowy do wyprawy. ech to Rio, i ta NIEWOLOWINA,
                                                      psiakrew ciagle ja pamietam. jakbys spotkal powiedz ode mnie 'hello' napewno ja
                                                      rozpoznasz, rzuca sie w oczy, ale troche niesmiala. ma tatuaz na.... a zreszta
                                                      nie bede Ci zawracac glowy, znajdziesz sobie lepsza ;) ja tak pisze niby mam
                                                      lato, upalne nie powiem, ale zawsze to co nie osiagalne bardziej kusi ;)))
                                                      Asienko, jak winko?
                                                      po mojej prywatnej dedukacji masz obecnie okolo 25 lat, to wspanialy wiek,
                                                      kurde, tylko ja taki stary? chyba jednak wpadne do NZ
                                                      pozdrawiam
                                                    • mojito Tatuaze rozne... 30.12.03, 07:17

                                                      Zdrowko Amigo,
                                                      motylek wielobarwny, smok, motyw orientalny?
                                                      Tylko w przypadku wyraznie wytatuowanego Gunther_O
                                                      osmiele sie pozdrowic :))).
                                                      Zadziwiajace z Kazikiem. Mozecie teraz mala kolonie
                                                      slaska zakladac. Prace organizacyjne beda wymagaly
                                                      napicia sie koniecznego.
                                                      Co do wieku Amigo to wiek ducha tez sie liczy.
                                                      Szczesliwie dla nas czesto jestesmy niepowazni.
                                                      Masz jeszcze pare dni do znalezienia mieszkania?
                                                      Do konca tego miesiaca czy nastepnego?
                                                      Hasta luego,
                                                      mojito.

                                                    • Gość: Asia Sentyment do tatuazy IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 30.12.03, 07:45
                                                      no prosze chlopcy nawet nie przypuszczalam ze takim sentymentem tatuaze
                                                      dazycie, Gunther a nie trza bylo nie pozbywac sie tego tatuazu?? czy tez w
                                                      meskiej naturze lezy coby sie pozbyc i moc go zawsze z lezka w oku wspominac?
                                                      Wy z tym kurcze murem to dajcie sobie spokoj, bo ja tu jakos dzisiaj chwilowo
                                                      jedna bialoglowa na polu bitwy zostalam i mnie kupa poprzec kto nie ma, a juz
                                                      takiemu murowi to ja sama rady nie dam
                                                      25 lat powiadsz, hmmmmm to juz tak szybko minelo?
                                                      A tak naprawde to jak mialam tyle latek to bylam calkowity siusiumajtek i
                                                      niechcialabym w te cielece lata jeszcze raz, teraz jak doszlam juz do 26 to
                                                      calkiem inaczej na swiat patrze a nawet wiem co mi przyjemnosc sprawia, swoja
                                                      droga ciekawe czy kiedys czlowiek dochodzi do takiego wniosku ze doszedl do
                                                      takich lat w ktorych niezbyt dobrze sie czuje.
                                                      Z tym dolewaniem wina chyba nie wyjdzie, bo mnie wino jakosik z nog zwala zbyt
                                                      szybko, inne trunki tak na mnie nie dzialaja. A niepowazna to ja calkiem
                                                      czesto bywam niezaleznie od wieku i ilosci wypitego wina, na trzezwo tez
                                                      jestem calkiem niepowazna.
                                                      Mojito to ciebie strasznie wspolczuje, bo Gunther cie obarczyl takim zadaniem
                                                      ze bedziesz musial sporo tych tatuazy przegladnac coby ten wlasciwy znalezc,
                                                      podejrzewam ze jak wrocisz to jeszcze dlugo bede ci sie rozne tatuaze snily,
                                                      chyba ze wybierzesz jakis oryginalny i go zdecydujesz zaimportowac. :)
                                                      A swoja droga ja to sie chyba musze pospieszyc bo jak Gunther tu zawita i
                                                      bedzie chcial tatuaz zobaczyc to czym ja sie biedna wykaze? Mojito jak wy juz
                                                      tak solidarnie to Ty dla mnie podpytaj Gunthera jaki on tatuaz lubi,, znowu
                                                      mnie sie cosik przypomnialo, tym razem o kozie, ale chyba nie bede pisac bo i
                                                      tak pewnie znacie :)
                                                      Rane niechze sie ze mna jakas kobietka zasolidaryzuje
                                                    • mojito Re: Sentyment do tatuazy 30.12.03, 08:13

                                                      Asienko,
                                                      masz moja meska solidarnosci i stoje obok Ciebie murem.
                                                      Z drugiej strony murem stoi Gunther.
                                                      Ja juz Gunthera pytalem o ulubiony rodzaj tatuazu.
                                                      Powiedzial, ze w Twoim przypadku jest to absolutnie bez
                                                      roznicy. Lubi Ciebie z tatuazem lub bez tatuazu.
                                                      W innych przypadkach lubi rozne tatuaze. Nie byl tutaj dokladny.
                                                      Powiedzial tez, ze lubi rowniez kobiety bez tatuazy.
                                                      Widocznie Gunther lubi kobiety i nie dyskryminuje tatuazowo.

                                                      Chyba bede szedl lulu poniewaz bede mial dzisiaj rano
                                                      tatuaze pod oczami.

                                                      Dobranoc wiec Wszystkim, tym spiacym i niespiacym,
                                                      i tym niezdecydowanym,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Asia Re: Sentyment do tatuazy IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 30.12.03, 08:21
                                                      Rane Mojito alez Ty i Gunther to wy polityczni jestescie, jednego slowa za
                                                      duzo nie powie zaden z Was coby nie bylo na pismie w razie czego, wazeliny
                                                      teraz to juz tyle zuzyles ile tylko bylo mozna, no poprostu czuje sie
                                                      zaszczycona, i zycze snow z milymi tatuazami :) pfu pfu chcialam powiedziec
                                                      milych slow o tatuazach ,, hmm tez to nie brzmi dobrze, no wiesz chyba zreszta
                                                      czego ci zycze :)
                                                      dobranoc
                                                    • kazachstan Re: Sentyment do tatuazy 30.12.03, 10:09
                                                      Dobry wieczor,

                                                      no to wyglada, ze ja jeszcze jeden dolacze, ale moze muru nie budujmy jeszcze
                                                      sie naraze mojej Pani. kobiety sa w porzadku, bez nich byloby nudno.
                                                      Asia, ja tez powiem ze mialem klopoty z jezykiem. pojechalismy z kumplem na
                                                      roboty do Niemiec i po calym dniu zglodnielismy. stoimy przed sklepem rybnym i
                                                      kumpel mowi: no jak bym wiedzial jak po niemiecku sa heringi, to bym kupil
                                                      pare. a jak przyjechalem do Australii to bardzo nas tu nie lubili, czesto od
                                                      Wog nas wyzywali. i w fabryce, majster sie pyta jak sie nazywasz a ja
                                                      powtorzylem tak jak do mnie inni mowili: fucken wog. smiechu bylo.
                                                      Iza, probowalem skontaktowac sie z ta mloda osobka, ale oni sa na urlopie i
                                                      dopiero pod koniec stycznia wracaja. bede pamietal, jak cos sie dowiem to
                                                      przekaze. napisalem o matce polce, nie zeby krytykowac, to jest tutaj po
                                                      prostu niespotykane ale dawno nie bylem w Polsce.
                                                      pozdrowienia dla Packowskich,
                                                      mojito nigdy nie bylem na tamtym kontynencie, widze ze obydwaj orientujecie
                                                      sie w tamtejszych warunkach. bylo wspominane zalozenie klubu podroznika tutaj
                                                      i mysle ze to dobry pomysl, szczegolnie dla takich ludzi jak ja, ktorzy
                                                      niewiele sami podrozuja. ba, co tu mowic o Rio, kiedy ja nawet nie mialem
                                                      okazji zwiedzic Australii. nie wiem jak technicznie wyglada dolaczenie zdjec,
                                                      to byloby bardzo ciekawe. pomijajac moze nawet te kobiety z tatuazami, czy bez.
                                                      Gunther, witom
                                                      rychtyk piykno jest ta wasza strona. godejcie co chcecie, a jo swoje wiym -
                                                      chopy, to je lokropnie komiczno zorta ludzi. kiedy wejrza na te jejich
                                                      upodobania, to dycki mie smiych biere. niby ciezko robiom, lo familijo
                                                      zabiygajom, ale jak znojdom troche wolnego czasu, i jak sie ich yno trocha z
                                                      locz spusci - zaczynaja sie zachowywac chocby smarkate synki.
                                                      ja duzo Gunther nie jezdze, jestem troche uszkodzony mialem wypadek w pracy,
                                                      nie moge prowadzic samochodu. na ryby chetnie sie wybiore, ale ja wole z
                                                      brzegu, trzeba miec licence. jak masz chec wpadnij do mnie, podam adres
                                                      mieszkam w Wentworthville.
                                                      pozdrawiam
                                                    • Gość: Iza cos sie konczy a cos zaczyna :) Happy New Year :) IP: *.gostyn.pl / 217.97.143.* 30.12.03, 13:26
                                                      witajcie serdecznie :)
                                                      mam nadzieje, ze was tak nie bierze na sentymenty na koniec roku, ale to chyba
                                                      jakos z zcasem sie nasila ( a czy z odlegloscia tez to wy wiecie najlepiej :)
                                                      CHoc dobry to czas by rozpoczac postanowanie, gorzej w nich wytrwac ale potem
                                                      jest sie z zcego cieszyc :) zatem do dziela !!! Moje jz znacie, ale zycze wam
                                                      by te skryte najmilsze spelnily sie ze zdwojona sila !!
                                                      Asienko solidranosc kobiet to podstawa, wiec nie obawiaj sie, choc Kazik ma
                                                      racje, mury nam przeszkoda, wiec ominmy je lukiem. Lepiej jak zorganizujemy
                                                      spotkanie naszych kochanych forumowiczow ( tylko w jakiej czesci swiata :)))? a
                                                      przy okazji obejrzymy te ich tatuazyki ( no chyba, ze sa w miejscu gdzie
                                                      nielicznych kobiet oko siega :) tez ciekawe...
                                                      W kazdym razie moze sie powtorze, ale ciesze sie ze sa tacy ludzie jak Wy i mam
                                                      nadzieje ze uda nam sie posmiac i polakac niejedne raz ( wirtualna
                                                      rzeczywisctosc bywa realna :)
                                                      Moijto bardzo wielkie dzieki za info a co do braku zapotrzebowania to bywa
                                                      chyba roznie w roznych stanach. A ja wyslalm zapytanie do organizacji medycznej
                                                      uznajacej kwalifikacje pigulek w Pensylwanii i otrzymalam broszure co powinnam
                                                      zrobic ( niestety upiorny Tofel tam wisi )
                                                      Pozdrawiam serdecznie Asienko i Asienkowego meza i corke ( ile ona ma lat ? moj
                                                      synek Maks ma 5,5 ), Mojito, Packoskich, Kazia, Gunther , Australijczykow
                                                      mieszkajacych w PL i wszytskich. ktorych nie spsob mi teraz wymienic (
                                                      wybaczcie, jesli przekrecilam kogos nick :( i
                                                      ZYCZE SZCZESLIWEGO NOWEGO ROKU ( zdrwoko za was i nasza przyszlosc !!! )
                                                    • Gość: blondynka Re: cos sie konczy a cos zaczyna :) Happy New Yea IP: *.bluesoft.pl 30.12.03, 19:03
                                                      POZDROWIENIA DLA WOJTKA
                                                    • Gość: Asia Re: cos sie konczy a cos zaczyna :) Happy New Yea IP: *.jetstream.xtra.co.nz 30.12.03, 21:00
                                                      No to pozdrowienia dla Wojtka, (who the hek is Wojtek??? )


                                                      Iza moje dziecie ma 21 lat tak ze ciutke starsza od twojego synka :) Ja co
                                                      prawda nigdy nie robie Noworocznych postanowien bo silnej woli u mnie brak
                                                      niestety, ale oczywiscie koniec roku sklania czlowieka do refleksji. Moj rok
                                                      byl wyjatkowo brzemienny w wydazenia rozne poczawszy od tych niezbyt milych do
                                                      bardzo milych. Patrzac wstecz az trudno uwierzyc ze w jednym roku az tyle moze
                                                      sie wydarzyc, ale biorac pod uwage moja osobowosc jest to dla mnie najlepsze.
                                                      Lubie jak sie cos dzieje bo wtedy wyzwala sie we mnie uspiona energia. Jestem
                                                      osoba ktora dziala jak ja do tego zmusza sytuacja, a jak jest spokojnie to
                                                      zaczynam sie nudzic i popadam w rutyne ktora zdecydowanie dobrze na mnie nie
                                                      wplywa. Reasumujac jestem szczesliwa osobka, swiat jest piekny, zycie ciekawe,
                                                      ludzie wspaniali.
                                                      Wszystkim ktorych tutaj poznalam, Zycze aby Wasze marzenia sie spelnily,
                                                      abysce tak samo optymistycznie patrzyli na swiat i ludzi jak to do tej pory to
                                                      robiliscie, abysmy wszyscy mogli znalezc zyczliwych ludzi na okolo nas i
                                                      abysmy my byli zyczliwi dla wszystkich. Zycze Wam wszystkim rowniez otwartosci
                                                      i szczerosci, bo patrzac wstecz ja zdecydowanie moge powiedziec ze za kazdym
                                                      razem kiedy ja o cos prosilam zawsze ktos do mnie wyciagal pomocna dlon, wiem
                                                      ze czasem jest sie trudno przyznac do tego ze czlowiek potrzebuje pomocy ale
                                                      chyba najgorsze co mozna wtedy zrobic to zamknac sie w sobie i miec pretensje
                                                      do calego swiata ze zycie nie traktuje nas tak jak powinno. Na tym watku
                                                      wyraznie widac ze ludzi zyczliwych nie brakuje, trzeba sie tylko przelamac i
                                                      miec odwage na szczera rozmowe.
                                                      Och kurcze chyba sie rozczulilam, ale wszystkim tym ktorzy tu pisza, pisali,
                                                      czy tez tylko czytaja, jestem naprawde wdzieczna bo przez te ostatnie pare
                                                      miesiecy byliscie naprawde dla mnie podpora, Wszyscy staliscie za mna murem i
                                                      Wasza zyczliwosc dla kogos kogo przeciez nie znacie, przekroczyla moje
                                                      najsmielsze oczekiwania. Jestescie naprawde kochani i mam nadzieje ze
                                                      bedziecie ze mna rowniez w nadchodzacym roku. :))))))
                                                    • Gość: aniab Happy New Yea IP: *.jetstream.xtra.co.nz 31.12.03, 02:26
                                                      Witam Wszystkich na forum mojej Mamy (Asi).

                                                      Od dawna wiem, ze sobie tutaj pisze, jednak bardzo zadko czytam co tu jest
                                                      napisane. Jak juz zajrze, to tylko czytam kilka listow, poniewaz czuje ze to
                                                      jest jej prywatne miejsce.
                                                      Chcialam jednak publicznie zyczyc jej Wszystkiego NAJlepszego z okazji
                                                      urodzin. (Mama obchodzi ur 1szego Stycznia). Kocham ja ogromnie i wiem, ze
                                                      gdzie jak gdzie, ale tu napewno zobaczy moje zyczenia.
                                                      Jescze raz Mamus, 100 lat ! xxx

                                                      (Wszystkim czytelikom forum zycze szampanskiej zabawy sylwestrowej i
                                                      wspanialego roku 2004!)

                                                      aniab
                                                    • Gość: Asia Re: Happy New Yea IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 31.12.03, 02:35
                                                      a to ci przemila niespodzianka :) Bardzo dziekuje Anusia, Tobie rowniez
                                                      wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku, i udanej zabawy dzisiaj. :)))
                                                    • Gość: Gunther0 Packowska Re: Happy New YeaRRRRRRR IP: 61.88.129.* 31.12.03, 02:55
                                                      Witajcie wszyscy po raz ostatni w tym roku,

                                                      zycze Wam wszystkiego najlepszego i proponuje absolutnie nie robic tu zadnych
                                                      deklaracji pod katem Nowego Roku!!! niech zycie sie toczy...szczesliwie.
                                                      never mind odchudzanie od jutra, never mind postanowienia poprawy. chce dalej
                                                      prowadzic taki tryb zycia jak obecnie, to znaczy niezdrowy ogolnie i pelen
                                                      ciekawych wydarzen. nie obiecuje ze bede mniej pil, czy mniej jadl, napewno
                                                      zakocham sie znowu, napewno poznam ciekawych ludzi.
                                                      Asienko, Tobie wyjatkowo skladam serdeczne zyczenia, bo dzieki Twojemu watkowi
                                                      i ze tutaj sie dolaczylem mam okazje przezyc cos bardzo uroczego. no i zycze Ci
                                                      serdecznie wszystkiego naj....z okazji tych 26 urodzin. moc calusow
                                                      Gunther
                                                    • mojito Zdrowia i pomyslnosci w 2004. 31.12.03, 05:19

                                                      Witajcie absolutnie wszyscy,
                                                      zycze Wam zdrowego i pomyslnego
                                                      Nowego Roku. Milo mi bylo.

                                                      Asienko,
                                                      zdrowia i wszystkiego dobrego, slonecznego i kolorowego
                                                      z okazji Twoich urodzin.

                                                      Asiu Mala (aniu b),
                                                      dziekuje i wzajemnie.

                                                      Dzisiaj widzialem olbrzymia reklame na samochodzie dostawczym
                                                      zaopatrujacym restauracje w zywnosc.
                                                      Na samej gorze kuli ziemskiej siedzialo kilka ziarenek zielonego
                                                      groszku i wskazywaly na napis: Peas on Earth.
                                                      Czego Wam wszystkim i sobie z przymruzeniem oka zycze.

                                                      Raz jeszcze slonecznie,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Asia Re: Zdrowia i pomyslnosci w 2004. IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 31.12.03, 08:30
                                                      Gunther, Mojito

                                                      dziekuje Panowie, bylo mi milo goscic Was tutaj i mam nadzieje ze spotkamy sie
                                                      ponownie w 2004r, czego sobie i Wam z calego serca zycze. Dziekuje za zyczenia
                                                      urodzinowe, moge sobie pospiewac 50 lat minelo jak jeden dzien .... tak
                                                      naprawde to zycze wszystkim 50tka zeby sie tak czuli jak ja i zeby uwazali tak
                                                      jak ja ze zycie jest piekne, i ze zaczyna sie po 50tce.
                                                      Ciekawe co ten nowy rok nam przyniesie, ale co by nie przyniosl zycze
                                                      wszystkim bez wyjatku zeby mieli sie z kim dzielic tym co im przyniesie, bo
                                                      chyba wlasnie to jest najwazniejsze.

                                                      P.S. tak naprawde to niechcialam sie do swoich lat przyznawac, ani do tego ze
                                                      caly rok jestem strsza, (a swoja droga to co ten maz powiedzial ze zona tylko
                                                      o 6 miesiecy starsza to ma sens biorac pod uwage to ze sa tacy jak ja ktorzy
                                                      urodziny obchodza 1 stycznia) ale jak czlowiek ma dzieci to kurcze nic sie
                                                      ukryc nie da. Jeszcze raz pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie,
                                                      dziekuje za urocze chwile, jestescie wspaniali. :)))
                                                    • yvona73pol Re: Happy New Yea 31.12.03, 17:28
                                                      wesolego noweego!!! wlasnie wrocilam spod opery, bylo tyle osob ze sie nie
                                                      dalo dojsc, ale bylo milo, moze dlatego, ze bylam ze znajomymi, teraz ide na
                                                      zasluzony odpoczynek i napisze cos pozniej,
                                                      caluje bardzo mocno wszystkich,
                                                      Iwona
                                                    • yvona73pol Re: Happy New Yea 01.01.04, 15:53
                                                      i ja sie dolaczam do zyczen, duzo slonca (to akurat gwarantowane;-)), pogody
                                                      ducha, i innych niekonwencjonalnyc pogod, owocnego forumowania, ciekawych
                                                      pomyslow, wielu ciekawych ludzi w okolicy, tworczych pomyslow, no i reszte
                                                      prosze sobie w cichosci komputera wypisac/wymyslec/narysowac/wyspiewac*
                                                      (*niepotrzebne skresilc)
                                                      moc wirtualnych calusow,
                                                      Iwona
                                                    • yvona73pol Re: Sentyment do tatuazy 01.01.04, 15:43
                                                      oj, Mojito, rozbawiles mnie tymi tatuazami pod oczami, siedze teraz i sie
                                                      smieje na glos sama do ekranu, wszyscy w domu spia i mam nadzieje tego nie
                                                      slysza...
                                                      Asiu, solidaryzuje sie tatuazowo i nie tylko z toba, co do wzorkow na ciele,
                                                      to od paru lat nie moge sie zdecydowac gdzie, bo co, to juz z grubsza wiem, a
                                                      mianowicie chinski znaczek omm, nie jestem oryginalna, wiem, dlatego jeszcze
                                                      sie wstrzymuje; no i miejsce, to ktore sobie wymyslilam nie jest ponoc dobre,
                                                      bo jak nie ma tluszczowej warstewki, to bardzo boli (prosze, prosze, wreszcie
                                                      ten tluszcz na cos sie przydaje...);
                                                      a dzis dowiedzialam sie, ze w Sydney odbyl sie najwiekszy na swiecie pokaz
                                                      sylwestrowych sztucznych ogni, no, fakt, bylo na co popatrzec, a wlasciwie
                                                      byloby, gdyby nie przejezdzajace co chwila pociagi no i dziki tlum wszedzie...
                                                      ale i tak bylo zabawnie, no i troche alkoholowo, ale tylko troche; goscilismy
                                                      znajomych z Canberry, swiezo przyjezdnych Polakow, studentow oczywista...
                                                      sa tu nadal, katowalam ich dzis zwiedzaniem miasta, bylo calkiem przyjemnie,
                                                      grzecznie podazali za mna i bez skargi zniesli moje zachwyty nad nietoperzami
                                                      w Botanical Garden i poslusznie poglaskali dzika po nosie wrzucajac do
                                                      skarbonki symboliczne 5 centow;
                                                      jutro jedziemy do Taronga Zoo (ale nie do zoo, tylko pochodzic po buszu) no i
                                                      na Bondi bicz, no bo jakzez to, byc w Sydney i nie zobaczyc tego sztandarowego
                                                      miejsca? toz to zgroza....
                                                      a w domu tzw. ciche dni, bo wypilisny loatorowi troche trunku, ale to taki
                                                      maly odwet za jego naduzycia, wiec niech sie tak nie obraza, bo zle na tym
                                                      wyjdzie biedaczek;
                                                      Asienko, ten watek chyba wola o nowa edycje, bo ciezko dobrnac do ostatnich
                                                      postow, co o tym sadzisz? no i mam nadzieje, ze gdzies w sieci wisza
                                                      poprzednie (edycje I mean), bo zeby takie perelki przepadly...
                                                      buenas noches y hasta luego,
                                                      Yvona
      • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.adsl.wanadoo.nl 31.12.03, 10:12
        Widze, ze juz czas na zyczenia noworoczno-urodzinowe ;-) Czyzby u Was juz byl
        1-wszy stycznia?? Zanim na dobre sie spoznie zycze Asi, jej corce, Pyskowi i
        jej siostrzenicy, Gunterowi, Mojito i wszystkim z ktorzy tu sie pojawiaja, a z
        ktorymi nie mialam przyjemnosci blizszej wymiany zdan - Szczesliwego Nowego
        Roku! Dodatkowo Asi udanych urodzin i spelnienia wszystkich najskrytszych
        marzen. Ja na dzisiaj mam zakupiony los na loterie, do wygrania 10 mln euro,
        wiec mozecie mi zyczyc wygranej :-), a tak na serio zycze sobie i Wam rowniez
        abysmy potrafili cieszyc sie tym co mamy, bo zazwyczaj mamy wiecej niz nam sie
        wydaje... niz dostrzegamy.
        Pozdrowienia
        Saba
        • Gość: zaciekawiony Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dip0.t-ipconnect.de 31.12.03, 16:23
          dolaczam sie do zyczen, lubie was czytac, co za kontrast do "Polonia".

          zycie jest takie jest i my sami mamy w rekach jakie bedzie.

          dziekuje za miesiace milych chwil. :-))
          • Gość: AK Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.ny325.east.verizon.net 31.12.03, 21:05
            Gratuluje watku. Z taka iloscia wpisow to ci sie Asiu nalezy odzielne forum :)
            AK
            • Gość: kasia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 31.12.03, 23:45
              Witam, czytam całą sagę od początku i "kontenera" do ostatnich wpisów, świetny
              wątek, można się trochę pośmiać czasem; wysyłanie Bossa samolotem w bokserkach
              poprawiło mi nastrój; ciekawie opisujecie swoje historie; ze swojej strony
              życzę w 2004 roku (który w Polsce za 15 minut) wszystkiego dobrego i wznoszę
              (za minut parę) toast za pomyślność i spełnienie marzeń wsystkich piszących i
              czytających (w tym moich), pozdrawiam i Szczęśliwego Nowego Roku !!!
              • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 31.12.03, 23:52
                Dzieki Kasiu za zyczenia i wzajemnie wszystkiego co najlepsze w tym
                nadchodzacym roku, u mnie prawie juz 12 godzin temu witalam nadejscie nowego
                roku, u ciebie za pare min, nich Ci sie szczesci :)

                Wszystkim innym ktorzy do tej pory tylko czytali a teraz postanowili cos
                napisac, dziekuje z calego serca i zycze duzo duzo szczescia w nadchodzacym
                roku :)

                pozdrawiam wszystkich bardzo cieplutko
              • mojito Asienko, prezent urodzinowy dla Ciebie :)))). 01.01.04, 00:01

                Witajcie,
                Asienko,
                ja tylko na moment do Ciebie.
                W miescie goraczka zlota. Dzisiaj do wygrania 210 milionow dolarow.
                Mucho dinero. Ogromna kasa.
                Kupilem Tobie na urodziny trzy losy. Zycze aby kupila pol Kiwilandu.
                Oto Twoje numery:
                01,10,16,43,45 dodatkowa (power ball) 10,
                31,32,35,37,49, pow.ball 14,
                08,14,26,28,50, pow. ball 11.
                Losowanie dzisiaj o 23:00 mojego czasu.
                Numery sprawdzic mozesz na www.powerball.com

                Na sugestie mojego adwokata (advocatus diaboli) dodaje, ze ewentualna
                wygrana jest Twoja i tylko Twoja i nie bede roscil sobie zadnych
                pretensji. Zycze Tobie raz jeszcze bardzo udanych urodzin.
                Zrobie Tobie przyjemnosc i spiewal nie bede.

                Wy macie Nowy Rok, w Polsce za sekundy, a u mnie za szesc godzin.
                Pomyslnosci wszystkim w nowym roku 2004.

                Buzka,
                mojito.
                • Gość: Asia Re: Asienko, prezent urodzinowy dla Ciebie :)))). IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 01.01.04, 00:11
                  Mojito Slonce Ty moje, dziekuje z calego serca, az sie glupio czuje ze tyle
                  wspanialych ludzi o mnie pamieta, w razie wygranej Kiwi landu kupowac nie bede
                  ja nie z tych co wola miec niz byc, ale w razie gdyby co jakby co daj Boze
                  hihihi to pewnie jakos uda nam sie wydac coby sobie i innym troche
                  przyjemnosci sprawic. Dzieki za zyczenia i Tobie rowniez wszystkiego naj naj
                  naj, nie zmieniaj sie badz taki jak dotychczas bo niewielu takich jak Ty,
                  caluski i usciski
      • Gość: down to earth Down to earth IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 01.01.04, 08:15
        oj, jak milo sie czyta te wszystkie "Down to earth" listy!!!

        Od czasu do czsu zagladam tu czytajac jedynie, i jakos mi sie tak dobrze na
        sercu robi. Dzieki Ci Asiu i wszystkim innym tu piszacym i... DUZO, DUZO
        POWODZENIA w NOWYM ROKU!!!

        Ja tez emigrantka na poludniowej polkuli w AU znaczy sie. Leniwiec ze mnie
        straszny, lubie czytac ale bron Boze nie pisac... masz babo placek.

        Pare jednak slow (poza zachwytem watkiem i zyczeniami) chcialabym wtracic
        odnosnie sytuacji Izy.

        Otoz: Twoj moz jako nauczycial ma DUZE szanse na zatrudniennie w zawodzie
        (dobra placa) pod warunkiem, ze opanuje jezyk.

        Co do Twojego IELTS - przerabialam to w ubieglym roku- jako pielegniarka
        musisz (jak zapewne wiesz) zdawac "academic level" co do wyniku to jego
        akceptacja zalezy od instytucji kwalifikujacej nie od Twojego poziomu
        wyksztalcenia. W szkolnictwie wymagany jest 0.7, na uniwersytecie (student)
        o.5 - jednym slowem zalezy to od wymagan instytucji, ktora cie zatrudnia.


        Co do Twojego meza - ja tez wyjechalam z PL praktycznie bez znajomosci j.
        angielskiego - teraz (po kilku latach przyznam sie) zdalam IELTS na 8.5 i
        pracuje w szkole sredniej - wszystko jest wiec mozliwe.

        Znajomosc jezyka dalaby Twojemu mezowi zawod za ok 52000 rocznie (w
        zaleznosci od stazu - w tym wypadku 10 lat - staz z Polski jest uznawany,
        zaliczany do "salary classification " np. w QLD)

        Pozdrawiam i powodzenia zycze

        Gdybys chciala jakies namiary na przykladowe testy IELTS , to sluze pomoca
        (moge nawet wyslac jakies materialy)
        • Gość: Asia Re: Down to earth IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 01.01.04, 20:09
          Witaj Down to earth, milo ze sie odezwalas. Wlasnie takie konkretne informacje
          napewno moga sie przydac Izie i nie tylko jej, ale wielu rodakom ktorzy sa
          zainteresowani ewentualnym wyjazdem. Ktos kto juz to przerabial wie najlepiej
          co i jak. Odzywaj sie czasem, im wiecej ludzi i roznego rodzaju informacji tym
          lepiej. Zycze Ci duzo szczescia i pomyslnosci w Nowym Roku

          Zaciekawiony, witam w naszych skromnych progach, Tobie rowniez Wszstkiego co
          najlepsze w Nowym Roku i prosze napisz nam cos o sobie :)

          pozdrawiam serdecznie
          • Gość: Asia rozumiem ze ja jestem pijana IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 02.01.04, 10:08
            ale zeby Mojito i Yoggi do tej pory sie nieodzywali to juz chyb lekka
            przesada, co z Wami chlopcy???
            • mojito :))))))))))))). Textless. Big smile/grin only. 02.01.04, 14:43
              • gunther_0 Re: :))))))))))))). Textless. Big smile/grin o 03.01.04, 00:06
                • Gość: Asia Re: :))))))))))))). Textless. Big smile/grin o IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 03.01.04, 02:44
                  Kurcze Panowie widze ze chwilowo przeszkadza Wam tupot bialych mew,
                  odpoczywajcie, zazywajcie duzo plynow ale juz bez %, dobry lekko tlustawy
                  posilek, duza doza snu lub odpoczynku w lekko zaciemnionym pokoju dobrze Wam
                  zrobi. Pozdrawiam cieplutko i zycze szybkiego powrotu do normy :)))
                  • gunther_0 Re: :))))))))))))). Textless. Big smile/grin o 03.01.04, 04:16
                    Witajcie kochani,

                    jesli zwazycie temperature w Sydney to nie trzeba alkoholu zeby sie
                    rozpuscic!!!
                    Asienko skarbie, ja calkiem trzezwy dzisiaj.
                    opwiem Ci skarbie jaka przygoda mi sie przytrafila. otoz mam tu znajome
                    malzenstwo Niemcy mlodzi i maja jedno dziecko 7 letnie i drugie wlasnie w
                    drodze, tata na chorobym bo ma zwichnieta noge i zaproponawali mi picnic. ja
                    zawsze chetny, bylismy w drodze na picnic, kiedy dziecku zachcialo sie siku.
                    rodzice zdecydowali zatrzymac sie w Mc Donald, nie lubie, ale ze bylem w
                    towarzystwie. siedzimy w ogrodku na zewnatrz a dziecko poszlo do tego placu
                    zabaw, takie rozne rury z plasticu, rusztowanie na 3 pietra i zjezdzalnie. toz
                    dziecko zdecydowalo jednak tam zostac, bo mialo kolegow do zabawy i nie
                    pomogly zadne namowy, zeby dziecko stamtad wyszlo. ja widze ze nie wesolo,
                    tata dziecka zdecydowal sie zawolac personel zeby dziecko stamtad
                    wyjeli.personel stwierdzil, ze oni nie moga tego zrobic, ze tylko rodzice
                    dziecka. no i wyobraz sobie sytucje: tata, kostka w gipsie, mama w ciazy,
                    popatrzyli na mnie blagalnie. aja? co ja? nie moje dziecko kurde, ale dla
                    sprawy moge sie poswiecic, czemu nie, moge wyciagnac. mam dalej opowiadac czy
                    juz wiesz zakonczenie?
                    no troche przecenilem rozmiar tych rur i ugrzaslem, musieli wiec zawolac
                    emergency zeby jedna z takich rur rozmontowac i zebym stamtad mogl wyjsc.
                    prosze sie nie smiac, duzy jestem...
                    no ale picnic byl udany nie powiem, oprocz tego ze wszyscy ciagle ze mnie sie
                    posmiewali. dziecko bylo zachwycone, czuje sie jeszcze bardziej bezkarne. nie
                    lubie takiego modelu wychowania, wiec cale szczescie ze to nie moje.
                    no i w takim nastroju troche smiesznym zaczal mi sie Nowy Rok i oby tak dalej

                    Mojito, chyba juz lecisz, najlepszego, Twoja temperatura tez sie wkrotce
                    wyrowna, czego Ci zycze
                    moc pozdrowien dla wszystkich
                    • Gość: Asia Re: :))))))))))))). Textless. Big smile/grin o IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 03.01.04, 04:27
                      no no Misiaczku nawet nie przypuszczlam ze tak sie dla sprawy (cudzego
                      dziecka) poswiecasz,, widok musial byc zabawny :)
                      U nas tez goraco, w czwartek zrobilismy otwarcie sezonu, pojechalismy na
                      plaze, cudowny orzewiajacy wiaterek, woda fantastyczna, cudownie bylo pobawic
                      sie z falami. Wczoraj zrobilismy nastepne otwarcie sezonu czyli nasze pierwsze
                      BBQ w tym sezonie, bylo wspaniale posiedziec pogadac, tyle ze dzisiaj malzonka
                      glowa boli a ja co sie na kanape poloze to usypiam. Jest goraco, tak ze
                      najlepiej w domu posiedziec bo tu chlodno. Jutro mamy zamiar na wycieczke sie
                      wybrac, w poniedzialek niestety juz do pracy. Az przykro w biurze siedziec w
                      taka pogode, no ale :)
                      pozdrawiam i postaraj sie nie demolowc dzieciom wiecej placow zabaw :)
                      • mojito Z jednego kraju do drugiego kraju. 03.01.04, 06:54
                        Witajcie serdecznie Wszyscy,

                        Asienko,
                        juz mi teraz nic nie przeszkadza. Dziekuje.

                        Gunther/Amigo,
                        zabawna ta historia z rura. Szczesliwie sie skonczyla.
                        Byla Stocznia szczecinska zostala kiedys pozwana do sadu o placenie
                        alimentow. To nie dowcip, chociaz historia troche zabawna. Dla nas.
                        Nie dla powodki. Nie bede opisywal szczegolow ale dotyczylo to pani
                        czyszczacej elementy statku (rury) i widocznie nie przestrzegajacej
                        BHP (bezpieczenstwo i higiena pracy). Czyszczac ugrzezla w rurze...

                        Lece dzisiaj wieczorem. Teraz jest krotko przed pierwsza w nocy.

                        Boss-Mate, towarzyszu podrozy do Rio,
                        wiem, ze juz odleciales z Sydney na spotkanie swoje krotkiej brazylijskiej
                        przygody. Sadze, ze w Los Angeles znajdziesz czas aby sprawdzic swoja
                        e-poczte i przeczytac moj list.

                        Juz po kupieniu biletu okazalo sie, ze musze wrocic do Filadelfii dwa
                        dni wczesniej niz zakladalismy. Wierze, ze nie bedziesz rozczarowany
                        lekkim skroceniem naszego pobytu.
                        Bedziemy po prostu odpoczywali intensywniej i palili nasze swiece
                        z obu koncow jednoczesnie.

                        Przyznam sie, ze zatesknilem juz do tego wspaniale polozonego miasta
                        zyjacego w pulsujacym rytmie samby.
                        Zalozeniem naszego pobytu bedzie glownie odpoczynek i rekreacja.
                        Bedziemy robili tylko to co bedziemy chcieli. Bez najmniejszego obowiazku
                        zagladania do muzeow.

                        Byc moze zdecydujemy sie poleciec na trzy dni obejrzec wodospady/katarakty
                        w Foz do Iguacu. Slyszalem, ze jest to przyrodnicze wydarzenie.
                        Obejrzymy wodospady wowczas dokladnie z brazylijskiej i argentynskiej strony.

                        Gdybys juz zastanawial sie nad prezentem dla swojej Pani to mozesz
                        rozwazyc kupienie brazylijskiego kostiumu kapielowego (dwuczesciowego
                        oczywiscie). Miejscowi (cariocas) nazywaja ten kostium - fio dental.
                        Nie zajmuje duzo miejsca i miesci sie praktycznie w lapie.
                        Pomyslisz zreszta o tym jeszcze.

                        Byc moze pamietales o wlozeniu wyjetych z zamrazalnika pierogow do
                        plastykowych woreczkow (zip-loc). Jezeli nie, to mozesz miec na swoich
                        eleganckich szortach khaki mokre/tluste plamy.

                        Jezeli bedzie dobra widocznosc to z okna samolotu zobaczysz zblizajace
                        sie wspaniale polozone miasto. Bedziesz widzial slynne Pao de Acucar
                        (Sugarloaf) a dalej plaze Copacabana (Manhattan w bikini) i Corcovado
                        z dominujaca nad miastem statua Chrystusa Zbawiciela majaca ponad 30 m
                        wysokosci.

                        Chce abys wiedzial ladujac, ze z pierogami lub bez, z plama na spodniach
                        lub kilkoma i w ewentualnym pieskim nastroju po dlugiej i meczacej podrozy
                        bedzie mi milo Ciebie spotkac na lotnisku.
                        Wypijemy spokojnie i bez pospiechu cafezinho i pojedziemy do hotelu...

                        Bon voyage Mate, travel light i do zobaczenia w niedziele na lotnisku w Rio.

                        Slonecznie Was wszystkich pozdrawiam i sayonara,
                        mojito.
                        • yvona73pol i w sydney slonecznie 03.01.04, 13:36
                          jakos mnie lenistwo opanowalo, a niedobrze, bo jutro do pracy, mimo, ze
                          niedziela, wiec donosze uprzejmie ze cudowna pogoda i slonce wprawiaja mnie w
                          dobry humor, oprocz tego mamy mila wizyte znajomych z Canberry, co to
                          przyjechali do nas na sylwestra, a wczesniej do tejze Canberry z Polski,
                          zwiedzalismy miasto, ale zdaje sie, ze wspominalam to juz tutaj; jutro jada
                          sobie, a my zostajemy w starym skladzie, troche bedzie zal, bvo znajomi
                          sympatyczni, no ale obowiazki wzywaja, no i my tez wracamy do rzeczywistosci,
                          a ja - do moich biznesowych planow;
                          pozdrawiam i zycze wszystkim milego wieczorku...
                          Iwona
                          • Gość: mojito i Boss :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) IP: *.user.veloxzone.com.br 04.01.04, 23:42
                            • Gość: Asia Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) IP: *.jetstream.xtra.co.nz 05.01.04, 00:11
                              no coz tez musialam do pracy dzisiaj, dobrze ze troche dzis chlodniej to nie
                              szkoda dnia ktory mozna by na plazy spedzic :)

                              Mojito widze po Twoim usmiechu ze juz ogladasz tatuaze, przykro mi ze musisz
                              skrocic swoj pobyt, jak pomysle ile przez to stracisz tatuazy ktore moglbys
                              obejrzec to az sie zal robi, mam nadzieje ze w przyspieszonym tempie bedziesz
                              szukal tego ktory masz pozdrowic od Gunthera :) powodzenia i przyjemnego
                              wypoczynku
                            • Gość: pysiek13 Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) IP: *.b.007.syd.iprimus.net.au 05.01.04, 00:36
                              • Gość: Asia Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) IP: *.jetstream.xtra.co.nz 05.01.04, 02:17
                                kurcze chyba naprawde macie niezle urlopy jak tylko usmiechac sie mozecie,
                                zazdroszcze :)))))
                                • kazachstan Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) 05.01.04, 10:33
                                  Dobry wieczor Asia,

                                  po emocjach Nowego Roku, jakos tu cicho, czesc pojechala na urlop, ale nie ma
                                  co zazdroscic, sama wiesz ze na wszystko kolej przychodzi. oni teraz
                                  wypoczywaja, a jak Ty bedziesz na urlopie oni beda pracowac. mowi sie ze w
                                  zyciu wszytko sie wyrownuje.
                                  przyznam ze jeszcze raz musialem poczytac od pocztku zeby zorientowac sie o co
                                  chodzi z tym psem. pies istnieje, bo mialem okazje sam sprawdzic a tylko
                                  wirtualnie podrozuje. ciekawie to wymyslone.
                                  a tak ze okres urlopow, to mysle Asia ze my i tak nic nie tracimy. tutejszy
                                  klimat taki blogoslawiony, i przyroda ze praktycznie zyje sie od weekendu do
                                  weekendu. np ja z moja Pania bylem niedlaeko Sydney w Kiama, piekne miejsce,
                                  warto zajrzec do Blow Hole i odwiedzic Minnumurra Falls. niedaleko tez bardzo
                                  ladna miejscowosc Kangoroo Valley, ale to juz dla mlodszych bo my tyle narza
                                  to nie jestesmy w stanie zobaczyc.
                                  widze ze nie tylko ty Gunther, ale i pani Iwona jest tu w Sydney. wy to
                                  mlodzi, sami potraficie wypatrzyc wszystko rady mojej nie trzeba, ale czasem
                                  tak towarzysko napisze. no i Gunther widze ze zajety jestes tez, czy juz
                                  pracujesz? zaproszenie stoi, jako tak po slasku
                                  pozdrawiam
                                  Kazik
                                  • Gość: mojito i Boss Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) IP: *.user.veloxzone.com.br 05.01.04, 17:29

                                    Witajcie serdecznie Wszyscy,
                                    nareszcie mam australijska pogode. Dzisiaj 29C. I tak ma trzymac.
                                    Moje kochane mango jest wszedzie. Rowniez caipirinha i cachaça. No i garotas.
                                    Wczoraj wypozyczylismy z Bossem rowery i obejrzelismy wstepnie plaze
                                    Copacabana, Ipanema i Leblon. Tak aby sie ukierunkowac. Te trzy wystarcza
                                    zupelnie. Wieczorem zajrzelismy do zaprzyjaznionej polskiej restauracji
                                    "A Poloneza" na pierogi z miesem. Milo, ze prosperuja dobrze.
                                    Dzisiaj ciag dalszy male bonding z Bossem.

                                    Asienko,
                                    duza buzka.

                                    Gunther\Amigo,
                                    napisz co to byl za tatuaz. Nie pisz gdzie byl umiejscowiony. Nie ulatwiaj
                                    nam zadania. Boss teraz lezy na plazy i bacznie obserwuje spod przymruzonych
                                    bystrych oczu przechodzace i lezace tatuaze. Zawsze co dwa psy to nie jeden.
                                    Tfu..., chcialem napisac co dwie pary oczu to nie jedna.

                                    Pysiek,
                                    pierogi dotarly. Dziekuje. Ten jeden z jagodami sie troche "rozciapal".
                                    Zjadlem calego lyzeczka do kawy. Wszystkie byly doskonale. Bardzo dobrze
                                    robisz pierogi.
                                    Boss ma sie dobrze i wydaje sie byc zadowolonym. Boss to very cool dog.
                                    Lezac na plazy i pijac sok z kokosa prosil abym Ciebie pozdrowil.

                                    Kazachstan,
                                    zdrowko i pozdrowienia.

                                    Z brazylijskim pozdrowieniem,
                                    mojito i Boss (per procura).
                                    • Gość: mojito i Boss Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) IP: *.user.veloxzone.com.br 05.01.04, 17:57
                                    • Gość: Pysiek13 Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) IP: *.a.004.syd.iprimus.net.au 05.01.04, 23:29
                                      Buenos dias, witajcie wszyscy,

                                      Asia,
                                      tak prawde mowiac to spie i jem tylko, ale widocznie tego potrzebowalam :)))
                                      ostatni rok byl pracowity, meczacy i probuje recharge the batteries...
                                      wyspa jest fantastyczna, wszedzie blisko, zdazylam juz sie rozejrzec w
                                      terenie. jest sporo mozliwosci, zeby sie nie nudzic, wszystkie mozliwe sporty
                                      wodne, dla amatorow, whale watching, tennis, golf itd - wyspe objechalam na
                                      rowerze dookola w krotkim czasie ;) moze w tym tygodniu sprobuje paraflying.
                                      water taxis odplywaja regularnie wiec czasem wpadne do pobliskiego Shut
                                      Harbour, tak zeby ciekawiej.
                                      na Nowy Rok bylam w fantastycznej restauracji prawie na plazy, miedzy
                                      stolikami water rock pools i pieknie zaaranzowane swiatlo i swiece miedzy
                                      roznymi tropicalnymi roslinami. fireworks tez byly, no moze nie tak ladne jak
                                      w Sydney, ale bylo fantastycznie. mam juz troche zdjec z wyspy, chetnie pokaze
                                      wszystkim (moze wylaczajac mnie w bikini). Asia, obiecuje zajme sie strona
                                      zaraz po powrocie :)))

                                      Moito,
                                      estoy contento gue ese tiempo es bueno. y ese Boss ha llegado sanoy y salvo.
                                      espero gue usted ttendra un gran tiempo :)))

                                      ciesze sie, ze Boss dotarl zdrowy i caly, i pierogi (prawie) tez. no i ze
                                      smakowaly :) martwilam sie, ze Boss moze pojdzie na psi wech i zboczy z trasy,
                                      ale skoro jest juz z Toba, to moge spokojnie przekrecic sie na drugi bok i
                                      kontynuowac opalanie.
                                      gdyby cos waznego pociagnij za cabel, znaczy tropic of capricorn, uslysze -
                                      ode mnie niedaleko...:)))
                                      pozdrawiam bardzo leniwie wszystkich
                                      • Gość: mojito i boss Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) IP: *.user.veloxzone.com.br 06.01.04, 01:17

                                        Witajcie absolutnie Wszyscy,

                                        Hola Pysiek,
                                        widocznie tego potrzebowalas. Milo czytac, ze masz sie bardzo dobrze.
                                        Boss bedzie spokojniejszy gdy mu to przekaze.
                                        My przymierzamy sie do hang-gliding. Leci sie w towarzystwie wlasciciela
                                        tego szybujacego nad Rio przedsiebiorstwa. Cos jak para-lotnia chyba.
                                        Boss to nie tylko cool dog ale inteligentny i lucky dog.
                                        Dzisiaj na plazy wygral T-shirt ( nie, nie wet) odpowiadajac bezblednie
                                        na pytanie o pelne imie Pele'go (Edson Arantes do Nascimento) czym wzbudzil
                                        podziw i nieklamana sympatie przystojnej brazylijskiej cocker-spanielicy
                                        nazywanej Simone. A very lucky dog, indeed...

                                        Hasta luego Amiga,
                                        mojito i Boss (per procura).
                                        • trzmieljadowity Stare pierniki spadajcie, zrobcie miejsca mlodym 06.01.04, 01:26
                                          K...
                                          co to za watek?
                                          jeszcze takiego bullshitu nie widzialem.
                                          stara baba ksiegowa, ktorej maz za malo daje i wyzywa sie na forum, pare
                                          zcetryczalych piernikow, jakis inzynier z Nowej, ksiadz albo lawyer z USA,
                                          pielegniarka z Polski, jakis Pysk z sydney, pare nieciekaych ludzi sie wlacza
                                          i ciagniecie to az mdlo sie robi.
                                          ludzie dajcie sobie spokoj idzcie na rente, albo poogladajcie TV..
                                          jestem jadowity ale mlody
                                          • wange Re: Stare pierniki spadajcie, zrobcie miejsca mlo 06.01.04, 02:05
                                            czesc stary mlody,

                                            a co ty masz patent na mlodosc? albo moze jestes immortal?
                                            malo masz miejsca? sa inne watki? po co tu wchodzisz? nikt nikomu miejsca nie
                                            zabiera. nie odpowiada ci temat, to po co sie wcinasz. chyba ze wszedles po to
                                            zeby pomieszac, masz problem?
                                            prosze tez nie obrazac moich przyjaciol i nie przeklinac, uwazaj.
                                            • Gość: Trzmieljadowity Re: Stare pierniki spadajcie, zrobcie miejsca mlo IP: 203.221.60.* 06.01.04, 02:19
                                              co straszysz?
                                              co ty mozesz mi nakukakac? hahahaha
                                              stare pudlo sie odezwalo,
                                              no i co mi tu mozesz, powiedz? jak bedziesz z aduzo mowic to wejde ci na na
                                              adres i zrobie kuku...
                                              a pewnie mlody jestem i doswiadczony, nie mam zamiaru zyc dlugo

                                              • wange Re: Stare pierniki spadajcie, zrobcie miejsca mlo 06.01.04, 02:31
                                                dobra sam sie prosisz:
                                                wpisales sie jako Joe Palant, absolutnie sie zgadzam 'palant'jestes !!!
                                                miejsce zamieszkania Afganistan, malo oryginalne :(
                                                nadajesz z Ip.203.221.60 z George St kolo Broadway, pewnie w kazdej chwili
                                                mozesz sie wylaczyc i zniknac i daje ci ta szanse jeszcze :)))

                                                Ps.
                                                malutka dygresja:
                                                jak zakladales konto podales prawdziwy email...
                                                • Gość: Asia Re: Stare pierniki spadajcie, zrobcie miejsca mlo IP: *.jetstream.xtra.co.nz 06.01.04, 04:00
                                                  no i prosze jak niewiele potrzeba zeby chlopczyka przestraszyc, a to przeciez
                                                  on nam mial kuku zrobic
                                                  wyglada na to ze to nastepny z tych co to nikt go nie kocha nikt go nie lubi z
                                                  d...y mu smierdzi i ptaszki na niego sraja, i nawet nie ma odwagi zeby
                                                  strzasnac z ramienia

                                                  jedna rzecz w jakiej ci musze przyznac racje skarbie to faktycznie jak nie
                                                  chcesz byc stary to mlodo umrzyj bo innego wyjscia nie ma
                                                  • Gość: Asia Ciesze sie ze sie dobrze bawicie IP: *.jetstream.xtra.co.nz 06.01.04, 04:14
                                                    Witam Kazachstan, Pysiek, Mojito i wszyscy inni

                                                    Tak naprawde Kazachstan to nikomu nie zazdroszcze, chociaz pewnie chetnie bym
                                                    zobaczyla i te miejsca ktorymi w tej chwili sie Pysiek rozkoszuje i te w
                                                    ktorych Mojito sie tatuazom przyglada, ale masz racje mamy to szczescie zyc w
                                                    pieknych okolicach i wspanialym klimacie i pomimo ze sie pracuje to i tak
                                                    czlowiek sie czuje jakby byl na urlopie. :)

                                                    Pysiek ciesze sie ze sobie odpoczywasz i mozesz sie wyspac, nie zawracaj sobie
                                                    glowy strona internetowa bo jak widzisz tutaj od czasu do czasu mamy
                                                    odwazaniakow ktorzy reaguja na to co piszemy hihihihi

                                                    Mojito Ty rozumiem ze Ty tylko przymykasz oczy, ale ktoby spal jak tyle
                                                    tatuazy na plazy :) a do tego masz dodatkowa pare oczu i rozumiem ze nawzajem
                                                    sie pilnujecie hihi

                                                    Gunther chyba ciezko pracuje albo sie gdzies zagubil, czyzby sobie znalazl
                                                    mieszkanie z wlascicielka i nie ma czasu na pierdoly>?? :)

                                                    Donosze uprzejmie ze w moje strony Numbat sie wybiera, jak sie uda to we
                                                    dwojke wypijemy zdrowie Was Wszystkich

                                                    Dawno sie Piotr z Auckland nie odzywal, Piotr daj znac co u ciebie :)
                                                    • kazachstan Re: Ciesze sie ze sie dobrze bawicie 06.01.04, 04:25
                                                      Dzien dobry Asia,

                                                      no widzisz jak to dobrze wszystko mozna wytlumaczyc.
                                                      swoja droga mlody czlowiek nie wie za bardzo gdzie uderzyc, a chce dokuczyc.
                                                      duzo jeszcze musisz sie nauczyc Trzmiel, narazie to tak jakbys siedzial w malym
                                                      pomieszczeniu i uderzal glowa o sufit. to uderzanie moze jednak da to ze rozum
                                                      wroci
                                                      pozdrawiam
                                                    • Gość: Asia Re: Ciesze sie ze sie dobrze bawicie IP: *.jetstream.xtra.co.nz 06.01.04, 04:38
                                                      hihi nie wiadomo co gorsze ze mial rozum i stracil czy ze nigdy nie mial,,
                                                      ale miejmy nadzieje ze cos tam mu swita od czasu do czasu

                                                      Kazachstan jak bedziemy mieli z mezem troche urlopu to mamy chec sie do Oz
                                                      wybrac, mam nadzieje ze poswiecisz dla nas troche czasu i pokazesz nam pare
                                                      ladnych miejsc

                                                      pozdrawiam
                                                    • kazachstan Re: Ciesze sie ze sie dobrze bawicie 07.01.04, 08:37
                                                      Dobry wieczor,

                                                      no widzicie drodzy moi, ja za Wami juz nie nadazam. nie obejrzalem sie a tu juz
                                                      i tysiac wpisow. to naprawde okazja do radosci Asia.
                                                      wpisalem sie tutaj, bo o malo nie przegapilem Twojego zapytania. alez tak,
                                                      bardzo chetnie, bardzo bedzie mi milo pokazac Wam kawalek Sydney. moze do tego
                                                      czasu poznam osobiscie Gunthera to pewnie bedziemy Was zabawiac na zmiane.
                                                      z przyjemnoscia
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik
                                                    • peter2715626 Re: Ciesze sie ze sie dobrze bawicie 07.01.04, 04:22
                                                      Pozdrawiam wszystkich z nowym roku!!

                                                      Bylem na urlopie, pierwszym urlopie po przeprowadzce do Auckland. Wypoczalem,
                                                      komputera nie dotykalem. Sylwestra spedzilem pod Sky Tower.

                                                      Wrocilem do biura i do internetu.

                                                      Mialem tez pierwszy performance review, bardzo pozytywny. Dostalem podwyzke,
                                                      ale nie wiem jeszcze ile.

                                                      Zazdroszcze Mojito wodospadow Iguassu. Bylem tam dwa lata temu i nigdy tego nie
                                                      zapomne.

                                                      Mialem tez bardzo sympatycznych gosci z Polski. Relacje z ich podrozy mozna
                                                      przeczytac na dziennik.endore.org

                                                  • trzmieljadowity Re: Stare pierniki spadajcie, zrobcie miejsca mlo 06.01.04, 04:41
                                                    O, az usiadlem, pierniki sie odezwaly!!!
                                                    to wy mowic umiecie, a ja myslalem, ze tylko 'tak masz racje' albo 'zgadzam
                                                    sie' albo 'przykro mi' i takie pierdoly. zawsze wydawalo mi sie ze czlowieka
                                                    przeraza nieznane, a ktos kto kto dluzej zyje jak wy pierniki, wiecej widzial
                                                    odczul, to mniej go przeraza, no to moze powinien zrobic uzytek z tego
                                                    doswiadczenia, a nie rozczulac sie i tylko potakiwac. przeciez na forum ludzie
                                                    skryci jestyescie za nickami (z pewnymi wyjatkami) i jeszcze was paralizuje?
                                                    nie potraficie sie wyslowic, powiedziec co czujecie i co naprawde myslicie...
                                                    dzien dobry pani ksiegowa jak cyferki dzis sie nie pomylily? ja nie z tych co
                                                    tak latwo sie przestrasza. dobra moj blad zostawilem adres i tak mi mozecie tam
                                                    nakukac bo to kumpla adres haha
                                                    swoja droga wange cos potrafisz, kto ty jestes?
                                                    bede grzeczny nie bede juz bluzgac, dzis mam zly dzien i wszedlem tu porobic
                                                    sobie jaja. obiecuje ze bede grzeczny. tak wogole to drink and drive jest
                                                    bardzo niebezpieczne wiesz. fakt jestem mlody i nie cierpie takiej mdlej
                                                    gadaniny, jak potrafisz lepiej to sie wlacz
                                                    • Gość: Asia Re: Stare pierniki spadajcie, zrobcie miejsca mlo IP: *.jetstream.xtra.co.nz 06.01.04, 04:57
                                                      no prosze nawet grzeczny potrafisz byc jak sie przestraszysz, nie wiem kto tu
                                                      komu przytakuje, uzytek z doswiadczenia to my robimy moze niekoniecznie taki
                                                      jaki Tobie pasuje i jakos niezauwazylam zeby cokolwiek kogokolwiek tutaj
                                                      paralizowalo
                                                      co czujemy i co myslimy to bardzo szerokie pojecie, napisz co cie interesuje a
                                                      jestem przekonana ze niejedna osoba zechce Ci powiedziec co czuje i co mysli

                                                      jezeli chodzi o cyferki, to wiesz ten sie nie myli kto nic nie robi, jak
                                                      czlowiek cos robi to sie czasem pomyli, no chyba ze Ty jestes nieomylny.
                                                      Kukac to my nikomu nie chcemy, ale badz pewny ze gdybysmy chcieli to bysmy
                                                      nakukali nawet takiemu tchorzowi ktory ukrywa sie rzekomo za kumpla adresem,
                                                      zeby wange ci powiedzial co ON potrafi i kto On jest to najpierw musialbys Ty
                                                      powiedziec co Ty potrafisz i kto ty jestes, bo jak narazie to jestes maly
                                                      trzmiotek ktoremu sie rozne rzeczy wydaja ze umie albo moze, na jaja uwazaj bo
                                                      mozesz sobie poobijac i wtedy beda malo uzyteczne
                                                      mowisz ze masz chec dlugo nie pozyc coby nie byc takim starym piernikiem jak
                                                      ja jestem a czemuz to drink and drive cie przeraza? moze to niezle wyjscie
                                                    • wange Re: Stare pierniki spadajcie, zrobcie miejsca mlo 06.01.04, 05:13
                                                      masz problem CZMIEL
                                                      ostrzegalam :))))

                                                      nie jestes uprzejmy, jestes arogant, powiedzialam ci ludzie na tym forum to moi
                                                      przyjaciele, to co piszesz nie jest do zaakceptowania.
                                                      wypiles pare szybkich w pubie na rogu Haymarket i przeniosles sie do nowego
                                                      IP ? to dalej cie nie upowaznia.
                                                      don't drink and drive ...
                                                      better smoke and fly CZMIEL szybciej skonczysz....

                                                      czego czepiasz tego wieku? masz jakas miarke, zeby zmierzyc ta ludzka madrosc?
                                                      ja jestem stara baba, ale ty, smarkacz, nie jestes dla mnie zadnym big
                                                      competition, powiem ci ze bywaja dorosli 18-ltki i niedorosli 60-latki.
                                                      jako stara baba nie popadam w samouwielbienie (miraz) jak wiek drzew okresla
                                                      sie po ilosci sloje, tak wiek czlowieka mozna okreslic jedynie po ilosci blizn
                                                      na duszy...a data urodzenia to tylko demokratyczna smycz, ktora nie pozwala ci
                                                      zaistniec w pelni ...
                                                      nie ma miary zeby zmierzyc czy ktos przezyl mniej czy wiecej, albo kto ma
                                                      wiecej doswiadczenia. slyszales takie slowa:
                                                      'sa chwile warte kilku lat i lata nie warte jednej secundy'

                                                      jak jeszcze nie jestes pijany albo zacpany pomysl sobie nad tym
                                                    • trzmieljadowity Re: Stare pierniki spadajcie, zrobcie miejsca mlo 06.01.04, 06:43
                                                      ty wange nie wiem co umiesz, ale zdajesz sobie sprawe ze wiele zrobic mi nie
                                                      mozesz :)
                                                      jestem jednak grzeczny nie bluznie nie obrazam nikogo i gotow jestem zawrzec
                                                      szydercze przymierze z toba
                                                      przyznasz ze to co tu piszecie jest nuden jak flaki z olejem albo gorzej jak
                                                      tran z mlekiem, to nierealne przeslodzona idylla w ktorej tkwicie nie widziac
                                                      ile zla naokolo. czzy ktos napisal cos negatwnego, nie, cczzy ktos napisal o
                                                      jakis zlych doswiadczzeniach nie sama slodycz.
                                                      a ty co? tez dojrzewalas przewijajac sie przez kilanascia lozek...bo jeden
                                                      facet to jakies zubozenie? dobra, chcielismy Bravo i Popcornu to mamy
                                                    • wange Re: Stare pierniki spadajcie, zrobcie miejsca mlo 06.01.04, 07:05
                                                      zzzzzzzzzzzacinasz sie chlopcze, daj sobie spokoj dzis i idz sie przespij, bo
                                                      ani myslenie ani pisanie juz ci nie wychodzi.

                                                      czy wiele zrobic ci moge/ albo nie, sprawdzisz jutro jak dojdziesz do siebie i
                                                      otworzysz swoj comp: uwazaj zeby nie wyskoczyl ci Hary Potter (czy cus wewtym
                                                      stylu) z jakims pierscieniem watpliwej wartosci, albo gromadka Pokemons o
                                                      wygladzie Britney S i figurze Just 5 in One, a kazdy z nich wyposazony w
                                                      mobile, connecting people mit SMS wie landschaft.

                                                      co do przymierza, to mimo ze dzis jestem pokojowo nastawiona, to mi sie nie
                                                      kce...wojna wiec stary
                                                    • Gość: Iza wdarl sie insekt ? IP: *.gostyn.pl / 217.97.143.* 06.01.04, 09:19
                                                      witajcie !!!
                                                      widze, ze wdarl sie do nas insekt ?
                                                      coz, to nie do unikniecia, ale naparwde kochani nie bedziemy sie chyba wysilac
                                                      na kontakt tego marnego typu, bo szkoda naszych postwo...a swoja droga
                                                      potwierdza sie regula, ze ci co jak slusznie Asiu okreslilas nie radza sobie w
                                                      zyciu atakuja tych co staraja sie miec dobrze. Taka trauma dotyka wielu, oto
                                                      przyklad. Nie znam ciebie trzmielu ale posluchaj dobrej rady ( jesli sam nie
                                                      jestes w stanie dojasc do takich wnioskow ), zmien forum,zmien siebie albo
                                                      zegnaj. Wolny wybor...tylko szybko sie zdecyduj bo nam trujesz atmosfere.
                                                      Rozumiem , ze zycie moglo ci dac w kosc ale to nie daje ci prawa do obrazania
                                                      innych a juz tym bardziej zawalania forum swoimi smieciami, wybacz nie ta
                                                      dzialka !

                                                      Kochani
                                                      przepraszam, ze od nowego roku sie nie odzywalam, ale myslalam czesto co tez
                                                      chlopaki w Rio, pewnie na jakis czas zapomna o nas tlumaczac sie brakiem
                                                      dostepu do netu, albo spalaniem kalorii na innych przyjemnosciach :)) dobra,
                                                      poczekamy az wroca :) swoja droga milo, ze ktos sie bawi ale na kazdego
                                                      przyjdzie pora :)))
                                                      Dodam tylko, ze fantastycznie sie z wami podrozuje :)
                                                      A ja od 31 grudnia ubr nadal pracuje :( w fatalnych warunkach bo nie ma lekarzy
                                                      rodzinnycvh wiec organizuje ludziom pomoc dorazna i sciagam tych lekarzy ktorzy
                                                      zgodzili sie za darmo pracowac, choc juz teraz nie wyrabiam . Spanie z dokosku
                                                      i praca 20 h na dobe to za wiele, taki obraz sluzby zdrwoai mamy na nowy rok .
                                                      Bez komentarza, bo bym caly rzad i fundusz zdrwoia powiesisla za j....

                                                      W kazdym razie zycze wam milego odpoczynku , sloencznych dni ( u nas dzis maly
                                                      sybirek -10 :( i juz kurtka na anrty mi nie staraczala wiec kupilam najgrubsze
                                                      jakie byly :) wygladam jak radziecki czolgista hihihi ale przynajmniej cieplo :)
                                                      to dajcie mi troche slonka na zakonczenie
                                                      [pozdrawiam wszytskiech bardzo serdecznie !!!!
                                                    • gunther_0 Re: Stare pierniki spadajcie, zrobcie miejsca mlo 06.01.04, 14:34
                                                      Witajcie,

                                                      troche bylo przerwy w pisaniu, ale od poniedzialku znowu w pracy i jak mozna
                                                      sie domyslec, mlyn od rana do wieczora. do tego jeszcze znalazlem mieszkanie
                                                      fajne nieduze, nie Asienko Pani co potrafi lepic pierogi jakos nie moge
                                                      upolowac, a co dopiero mowic o wprowadzaniu sie ;)))
                                                      dzieki za pamiec, jednak Bubu, ale powiem ze drasnelas moja meska ambicje: jak
                                                      to przyjezdzasz do Sydney i Kazka pytasz o oprowadzanie? no wiesz ...
                                                      i tu malutkie pytanie dla Wange:
                                                      czy tak kazdy moze, no tego, zajrzec tu i tam?

                                                      Amigos!!!!!!!!!!
                                                      pisz wiecej, nie o jezdzeniu na rowerach psiakrew, tylko co widac znad
                                                      kierownicy. no dobra ja wiem plaze, pamietam to byly czasy, tyle ciala sie tam
                                                      opalalo i niekoniecznie plci meskiej. ciesze sie ze wypoczywasz, ale jesli
                                                      moge miec zyczenie to bym prosil o opisy bardziej szczegolowe. mowisz Boss
                                                      wygral kompetition plazowe, PSIA-KREW, albo moze Pyska-krew i tak po pani cos
                                                      odziedziczyl np.np.np....reflex ;)))
                                                      Pysiek,
                                                      wypoczywasz mowisz dobrze, cieszy mnie to rowniez. moze nie pociagajcie za ten
                                                      kabel, czy tropic, zrobcie sobie jakas przerwe w tym gadaniu, kanikuly czas,
                                                      co?
                                                      A, i Mojito pytasz o tatuaz, powiem ci w zaufaniu to byl maly smok i inicjaly
                                                      DM. jak znajdziesz pozdrow ja serdecznie nawet jesli juz jest gruba jak sto
                                                      kilowy slon i ma szostke dzieci :)))) chowam w sercu sentyment Amigo, Ty
                                                      musisz rozumiec co mi w duszy gra ;)))
                                                      Kazek wpadne w weekend, podaj kontakt
                                                      Iza, pozdrowionka, fajnie masz ze sniegiem, jest zahartowana dziewczyna :)))
                                                      pozdrawiam wszystkich
                                          • Gość: mojito Odrobine o edukacji. IP: *.user.veloxzone.com.br 06.01.04, 18:53

                                            trzmieljadowity napisal:

                                            "jeszcze takiego bullshitu nie widzialem."

                                            Boa tarde, mlody gniewny,
                                            cale nasze krotkie/dlugie zycie uczymy sie.
                                            Ciesze sie, ze wnieslismy cos nowego do Twojej paczkujacej edukacji.
                                            Ate logo,
                                            mojito i Boss(pp).
                                    • yvona73pol kolejny mangozerca... 07.01.04, 15:00
                                      jakze mnie to cieszy, bo ja juz planowalam zalozyc Klub Anonimowych
                                      Mangoholikow, tylko jakos czlonkow nie bylo ;-)
                                      chwilowo dzielnie walcze z nalogiem, ale jak pojde w tango, to przynajmniej na
                                      pol miesiaca obowiazkowo...
                                      ale czymze byloby zycie bez nalogow...
                                      Yvo
                                  • yvona73pol Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) 07.01.04, 14:56
                                    jaka znowu pani?... po prostu Iwona ;-)
                                    ano tak sobie przyjechalam zobaczyc na wlasne oczy co tu ludzi ciagnie, laze,
                                    podpatruje, wysnuwam wnioski i moze niedlugo pokusze sie o analize...
                                    a tymczasem pozdrawiam slonecznie,
                                    Iwona
      • Gość: Tony Halik Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.04, 13:09
        Witam!
        Od jakiegoś czasu również myślę o wyjeździe z Polski. Znam b.dobrze angielski,
        mam wyższe(choć niepotrzebne-politologia) 30 lat 8 lat pracy w tym 3 w firmie
        exportowo-importowej jako handlowiec, jakieś oszczędności. Jednak wydaje mi się
        że to b. małe doświadczenie i kwalifikacje żeby coś znaczyć na Zachodzie. Wy
        macie już jakieś doświadczenie, napiszcie co o tym myślicie(szczerze nie
        pociąga mnie perspektywa zaczynania znowu od zera)
        Pozdrawiam,
        Adam
        • Gość: mojito Krajobrazy plazowe. IP: *.user.veloxzone.com.br 06.01.04, 19:55

          Witajcie absolutnie Wszyscy,

          Iza,
          przykro mi z powodu sniegu i mrozu. Nie wspomne w zwiazku z tym tutejszej
          temperatury. Wysylam Tobie olbrzymia kule wirtualnego slonca.

          Gunther/Amigo,
          zgodnie z Twoim zyczeniem. Z nad kierownicy widac kilka par rownomiernie
          pracujacych nog i posladkow o roznym odcieniu brazu. Dlatego dobrze jest
          jechac w peletonie blizej konca. Nie ma widocznej nagrody za prowadzenie
          peletonu. Boss ma podobna opinie.

          Z plaz Copacabana, Ipanema i Leblon to zdecydowanie Ipanema.
          Na Ipanemie sa trzy stanowiska ratownicze. Posto 7,8 i 9.
          Wiemy juz, ze nie nalezy rozkladac sie na plazy w okolicach osemki.
          Krajobraz podobny do wywolanego w Twojej wyobrazni. Ogolnie braz i bajecznie
          kolorowe skape szmatki. Fio dental (dental floss). Tak nosza sie wszystkie.
          Niezaleznie od wieku. Zdecydowana przewaga kostiumow dwuczesciowych.
          Chociaz bywaja jednoczesciowe z duza iloscia otworow wentylacyjnych.
          Brazylijki nie opalaja sie topless. Jezeli widzi sie odkryty zupelnie
          biust to jest on importowany. Glownie europejski i prawdopodobnie francuski.

          W godzinach miedzy czwarta i piata nastepuje exodus i strip-tease
          odwrotny. Wiekszosc plazowiczek wolno i metodycznie, niespieszac sie
          naklada na siebie ta mala kupke odziezy z ktora przyszla.
          Garotas znikaja aby pojawic sie pozniej w nocy w innych miejscach.
          Zaczynamy wiedziec juz w jakich.

          Byc moze ilosc odziezy wiaze sie scisle z ekonomia kraju. Pod tym wzgledem
          (odziezy) Brazylia nie wyglada bogato.
          Widzielismy interesujaca T-shirt z napisem Guess. Rozmiar udalo nam sie
          odgadnac bez trudu. Inne/nastepne pytanie musielismy zostawic w zakresie
          domyslu. Rio stalo sie Mekka przemyslu krzemowego. Taka inna Sillicon Valley.
          Malo majaca wspolnego z komputerami.

          Nad lokalizacja tatuazu - smoka pracujemy. Dotychczas najblizej do ksztaltu
          smoka widzielismy iguane. Daj nam troche czasu.
          Twoj sentyment rozumiemy. Poniewaz nie sposob nie pozostawic tutaj sentymentu.

          To tyle na razie. Ewentualne odpowiedzi na Twoje pytania nastapia.
          Biorac pod uwage doswiadczenie empiryczne i zasady przyzwoitosci na forum.

          Zdrowka zycze Wszystkim i przynajmniej wirtualnego slonca,
          mojito i Boss(pp).
          • Gość: Pysiek13 Re: Krajobrazy plazowe. IP: *.a.005.syd.iprimus.net.au 06.01.04, 22:06
            Witajcie porannie,

            Asia wstawaj, pobudka, gdzie sa wszyscy?
            otwieramy szampana czy nie? czy widzialas jaka jest liczba!!! moze zaczniemy
            odliczac jak przed Nowym Rokiem?

            Mojito,

            ciesze sie ogromnie, tyle sie tam dzieje u Was :)))
            dzwonie i dzwonie od rana, gdzie jestescie? w pubie, to dobrze, trzeba tu
            drinki serwowac, chyba jest co celebrowac, dochodzimy do tysiaca...
            co do competition ktore Boss wygral jestem milo zaskoczona, ale chyba to nie
            od niego wyszlo, cos mu szepnales na ucho?

            Gunther,

            juz zpowrotem w pracy, tak krotko? mam nadzieje ze wszystko back to normal.
            jest takie pojecie co nazywa etyka zawodowa, spij spokojnie :)
            ciesze sie ze znalazles mieszkanie, drogo, daleko?

            Adam,

            wiesz nie ma gotowej recepty na zycie. informacji jest duzo, jak sie
            interesujesz wyjazdem to znajdziesz, nawet tutaj sporo juz bylo wczesniej
            pisane. jak masz konkretne pytania, pytaj
            najwazniejsze to musisz sie sam siebie zapytac, co wlasciwie chcesz robic w
            zyciu :) politologia to bardzo interesujacy kierunek, a podwojnie intersujacy
            w Polsce

            pozdrawiam


            • Gość: Asia U mnie deszczyk IP: *.jetstream.xtra.co.nz 06.01.04, 22:33
              Pysiek niby wstalam juz dosyc dawno ale jakas taka mzawka wiec w dalszym ciagu
              sie przeciagam , wyglada na to ze Ty sie chyba w koncu wyspalas jak tak
              wczesnie na nogach jestes i do tego jeszcze masz chec nas budzic :)
              Ja cos ostatnio nie moge sie do pracy przyzwyczaic, jakos mi ciezko codziennie
              do pracy i rano z lozka nie bardzo mam chec sie wygrzebac. Po za tym to
              wszystko ok u mnie :) jezeli chodzi o szampana to ja absolutnie nie powinnam
              bo po kieliszku robie sie pijana jakos szampan i ja nie idziemy w parze :(

              Gunther ciesze sie ze znalazles gniazdko dla siebie, to ze bez jakies
              slicznotki ktora potrafic ulepic to i tamto, to moze i niezle, czasem lepiej
              na przychodne niz na stale, tym sposobem jestes w dalszym ciagu wolnym
              czlowiekiem hihihihi
              Bardzo przepraszam ze urazilam Twoja meska ambicje, czego absolutnie zrobic
              nie chcialam, (swoja droga nie zlicze ile razy juz cie przepraszalam za rozne
              przewinienia, wyglada na to ze musze bardziej uwazac na to co mowie, albo Ty
              mnie zaakceptujesz taka jaka jestem :)) Jezeli bedziesz mial chec pokazac nam
              to i owo to z najwieksza przyjemnoscia oczywiscie, poprostu nie chcialam sie
              narzucac.

              Iza, trzymaj sie kochana, wiem ze nie jest latwo ale sercem jestem z Toba.
              Pozdrowienia dla meza i synka, chetnie bym napisala do ciebie na adres e-
              mailowy jezeli mi pozwolisz

              Adam, tak jak Pysiek napisala, gotowej recepty na zycie nie ma i nikt ci nie
              jest w stanie niczego zagwarantowac, na ogol na emigracji zaczyna sie od
              poczatku ale zycie przed Toba i w wieku lat 30 jeszcze mozesz przewrocic swoje
              zycie do gory nogami, jezeli oczywiscie bedziesz chcial. Zycze powodzenia i
              wiecej optymizmu.

              Pozdrawiam cieplutko
              • Gość: Pysiek13 Re: U mnie deszczyk IP: *.a.005.syd.iprimus.net.au 06.01.04, 22:44
                Hi Asia,

                wstaje o roznych porach, dzis wycieczka 4WD do Port Douglas i czekam na reszte.
                nie wyspalam sie jeszcze calkiem ale nadrabiam na plazy :)))

                o szampan sie nie upieram, ale przyznasz ze jest co celebrowac?
                pozdrawiam
                • Gość: Asia Re: U mnie deszczyk IP: *.jetstream.xtra.co.nz 06.01.04, 22:59
                  kurcze nie usnij na plazy w pelnym sloncu tylko, ale jestem pewna ze masz obok
                  kogos kto dba zeby ci sie krzywda nie stala :)

                  celebrowac jest co, pobilismy chyba wszelkie rekordy na tym Forum, mozliwe ze
                  dlatego co poniektorym sie nie podoba.
                  Tak na marginesie emigracji, dostalam pare dni temu maila od jakiegos mlodego
                  czlowieka ktory pisze jak dosyc ma Polski, jak go wszystko denerwuje, jaka w
                  Polsce jest korupcja i lapownictwo itd itd,, zadal mi kilka pytan dot.
                  ewentualnej emigracji a ostatnie pytnie brzmialo mniej wiecej tak : czy ja sie
                  orientuje czy polskie macki siegaja tak daleko jak australia i nz jezeli on
                  zostawi duze dlugi w Bankach, Zusach, Urzedzie skarbowym, to czy beda go tu
                  scigac.
                  Na zakonczenie napisal ze musze sie spieszyc z odpowiedzia bo zalezy mu nie na
                  szybkosci ale na jakosc odpowiedzi, wiec mu odpisalam i szybko i jakosciowo,
                  ale chyba mu sie nie spodobalo bo nawet nie podziekowal, i masz ci babo placek

                  • Gość: mojito Re: U mnie deszczyk - u mnie nie :)). IP: *.user.veloxzone.com.br 07.01.04, 01:36

                    Witajcie wszyscy,

                    witajcie Panie,
                    Asienko,
                    faktycznie masz co celebrowac. Byc moze jutro gdy sie obudze, bedziemy
                    celebrowac Twoje millenium. Watek przypomina brazylijska telenowele.
                    Bardzo popularna tutaj. Na pytanie czy ludzie w Polsce znaja brazylijskie
                    telenowele lgalem dzisiaj jak pies (nie Boss) i powiedzialem, ze tak,
                    i przerywaja prace aby je ogladac z zapartym tchem.
                    Pomozcie prosze forumowicze i podrzuccie pare tylulow. Tresci nie trzeba.
                    Bede konfabulowal. W stylu: on pojechal a ona plakala...

                    Pysiek,
                    brazylijski portugalski Bossa jest coraz lepszy. Zgodnie z Twoja recepta
                    kiedys aby obcowac czesto z tubylcami. Mozesz byc z niego dumna.
                    Dzisiaj wypuszczamy sie na caipirinhe. Do Foz de Iguaçu prawdopodobnie
                    w poniedzialek. Na dwie noce i trzy dni.

                    Dzisiaj jestem w doskonalym humorze i wypije nawet zdrowie naszego
                    gniewnego/nadasanego mlodego goscia.
                    Pomylenie mnie z ksiedzem/prawnikim jeszcze mi sie nie zdarzylo.
                    Niech zyje gniewnie sto lat. I niech Bog ma go w swojej opiece gdy
                    bedzie sie tak czesto mylil.

                    Adam,
                    zadecydowac musisz sam. I nie mozesz ograniczac sobie swobody manewru.
                    Zaczniesz raz jeszcze tam gdzie sie Tobie uda. Srodek, koniec lub gdy trzeba,
                    poczatek. Nikt Tobie nigdy nie da zadnych gwarancji.
                    Powodzenia.

                    Pozdrawiajac wszystkich serdecznie i bez deszczu,
                    mojito i Boss (pp).
      • vikcs_nyquil Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III 07.01.04, 01:24
        A nawet juz 1001.
        • Gość: mojito Wow, Asiu, trzasnela banka :))). IP: *.user.veloxzone.com.br 07.01.04, 01:47

          Asienko,
          gratuluje. Twoj jubileusz wypadl szybciej niz myslalem.
          A wiec bede pil Twoje/Wasze zdrowia dzisiaj.
          Zmuszony jestem odlozyc picie mlodego wqu.wionego na kiedy indziej.
          Duza sloneczna jubileuszowa buzka,
          mojito i Boss (pp).
          • Gość: Asia Re: Wow, Asiu, trzasnela banka :))). IP: *.jetstream.xtra.co.nz 07.01.04, 02:26
            nie bardzo wiem jak to sie stalo bo moj ostatni wpis mial nr 996 i nie wiem
            gdzie the wpisy pomiedzy tym a 1000, no ale

            Mojito apropo barzylijskich telenoweli to w Polsce sa bardzo popularne,
            pamietam jak kilka lat temu w jakims sklepie w ktorym bylam z moja corka dwie
            panie rozmawialy ze sprzedawczynia i bardzo byly przejete, z rozmowy
            uslyszalam ze Matka Carlosa zwariowala i zabarali ja do szpitala. Ja ciemna
            kobieta po wyjsciu ze sklepu mowie do corki ze szkoda kobiety, bylam naprawde
            przejeta jej losem, na co moja corka dziwnie na mnie popatrzyla i mowi : Mama
            oni o brazyliskim soapie opowiadaja sobie hihihihi,, mnie trudno bylo w to
            uwierzyc bo panie z takim przejeciem to wydarzenie komentowaly ze bylam
            przekonana ze to conajmniej tesciowa ktorej z nich.

            Tytulow niestety w zab nie pamietam ale tytuly i tak sa zmieniane wiec masz
            pole do popisu wymysl cos co najbardziej pasuje, a jezeli chodzi o przezycia
            bochaterow to zdecydowanie sie nie pomyslisz, opowiadaj tylko z wielkim
            przejeciem, jaki on byl dobry a ona zla, lub na odwrot, zlamane serca itd,
            zreszta sam wiesz najlepiej,, mozesz nawet wspomniec o tatuazu i wieloletniej
            tesknocie za nim hihihi , albo podpytaj Gunthera moze on nam swoja brazyliska
            nowele przyblizy, tez pewnie lzy sie laly bo jak widzimy uczucie bylo gorace
            jezeli zostawilo sentyment do tej pory (rane chyba znowu mi przyjdzie Gunthera
            przepraszac)

            Mojito ciesze sie ze sie dobrze bawisz, tak trzymaj :))

            pozdrawiam
            • gunther_0 Re: Wow, Asiu, trzasnela banka :))). 07.01.04, 02:37
              Witajcie,

              co znowu z czyms sie spoznilem? oczy przecieram a tu BALON WOW !!!!
              Amigo, Boss drinki serwujecie beze mnie, poczekajcie no dziewczyny, cos podac?
              moze cos specjal nego na ta okazje?
              Amigo ja ci wymysle telenovele pozwol tylko niech sie skupie. a wlasciwie
              poczatek to juz byl jak zakladalismy strone, no nie, i mogloby to sie tak dalej
              toczyc w odcinkach. to znaczy Ty Mojito zdobywasz tego no, Pocahontas? Asia w
              krainie czarow, bo czaruje az tu czuje itd, Saba, Sabunia skarbie cos cienko od
              Ciebie skarbie, czyzby Cie tam zasypalo, chociaz podobno w NL rzadko pada.
              dobra wypije za Wasze zdrowie i lece do pracy
              Kazek? jak sprawy?
              pozdrawiam
              • Gość: Asia Re: Wow, Asiu, trzasnela banka :))). IP: *.jetstream.xtra.co.nz 07.01.04, 02:46
                Ja czaruje??/ sumienia nie masz tak mnie oczerniac, ja nigdy nikogo i wogole
                (niewinnie rzesami trzepie)
                Yoggi wypijesz drinka i lecisz do pracy? kurcze jakas ciekawa masz prace i na
                dodatek w ciekawych godzinach zaczynasz, tez bym tak chciala, jezeli chodzi o
                drinki to ja nie jestem wybredna co zaserwujesz to wypije :) no to zdrowko
      • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dsl.hccnet.nl 07.01.04, 09:21
        Przekroczyliscie 1000 postow na tym watku, a to juz 3-cia czesc, wiec gratuluje
        z jednej strony, a z drugiej wydaje mi sie, ze im wiecej postow na watku tym
        mniej jest zachecajacy dla nowych osob do wlaczenia sie w dyskusje lub
        pogawedke (jak zwac, bo wielkich dysput to tutaj faktycznie nikt nie toczy, z
        reszta wcale nie ma takiej potrzeby).
        • Gość: tak_o Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.04, 15:35
          Czesc,

          rowniez gratuluje przekroczenia tysiaczka i to w III czesci!

          Czytam teraz jakies powiescidlo, ktorego akcja toczy sie niespiesznie w malym
          amerykanskim miescie na poludniu. Wspolczesnie. I zastanawiam sie nad
          relacjami miedzy ludzmi np. sasiadami czy ludzmi, ktorzy wspolnie pracuja. Czy
          moglisbyscie zaspokoic ma ciekawosc i napisac jak jest tam gdzie mieszkacie?
          Wloczylam sie "za chlebem" po roznych miastach Polski i przemierzylam ja ze
          wschodu na zachod i moglam zaobserwowac jak bardzo duze sa roznice w - za
          przeproszeniem - stosunkach miedzy pracownikami czy sasiadami. I wydaje mi
          sie, ze jest to spowodowane zamieszkiwaniem na okreslonym terenie. Nawet na
          wlasny uzytek ukulam sobie taki obraz przekrojowy, ktory oczywiscie jest
          odbiciem moich subiektywnych odczuc:

          1.Nowy pracownik przyjezdza na wschod Polski:
          Reakcja: O fajnie, ze jestes. O twoich obowiazkach porozmawiamy pozniej,
          poznaj wszystkich, zapraszamy cie na impreze, na pewno ci pomozemy.

          2.Nowy pracownik przyjezdza do srodkowej Polski:
          Reakcja: witamy, to jest zakres twoich obowiazkow, jak bedziesz potrzebowal
          pomocy, to przyjdz i powiedz.

          3. Nowy pracownik przyjezdza do Poznania:
          Reakcja: Nie jestes stad. Nie uda ci sie.

          Wlasnie bardzo jestem ciekawa jak emigrantow czyli 'nowych' przyjmuja w
          krajach, w ktorych mieszkacie? Wiem, ze wszedzie sa 'ludzie i ludziska', ale
          na pewno jakas prawidlowosc mozna zaobserwowac.

          pozdrawiam serdecznie
          tak_o
          • Gość: mojito Bardzo spokojny dzien. IP: *.user.veloxzone.com.br 08.01.04, 02:02

            Witajcie Wszyscy,
            dzisiaj mamy bardzo spokojny dzien. Wstalismy z Bossem okolo 13:00.
            Troche niechetnie. Probowalismy zjesc sniadanie w Serafinie.
            Srednio nam szlo. Espresso jedno i drugie, sok jeden i drugi, owszem.
            Reszta nie bardzo. Dzisiaj kelnerka byla Joelma. O nic nie pytala.
            Nasza zmierzwiona siersc i czerwone, z trudem otwierane oczy nie zachecaly
            do zadawania pytan. Usmiechala sie tylko zyczliwie.

            Wczoraj zaczelismy podroz w barze hotelowym. Zainteresowal nas cocktail
            samurai rock (sake + lime juice + lemon juice). Zaspokoilismy ciekawosc.
            Cocktail japonski - takisobie.
            Splukalismy to odpowiednio, ja caipirinha, Boss caipiroska (wodka zamiast
            cachaça). Przenieslismy sie do La Cicciolina i tam kontynuowalismy
            - caipirinha/caipiroska. Zakonczylismy, niechetnie, w Frank's Bar
            w godzinach madrugada.
            Nie byloby tego tak duzo, gdyby nie tysiaczek Asi. Dobrze jest miec pretekst.

            Boss zapytany o plany na wieczor warknal, ze idzie polozyc sie przy hotelowym
            basenie i przez pare godzin zastanowic sie.
            Prosil abym zapytal Ciebie, Pysiek jak udala sie wyprawa dp Port Douglas.
            I czy uwaznie prowadzisz 4WD. Zna Twoja sklonnosc do szybkiej jazdy.
            Odnosze wrazenie, ze troche sie niepokoi o Ciebie.

            tak_o,
            moje doswiadczenia ze Stanow sa sympatyczne. Nowego pracownika wita sie
            zyczliwie. Wprowadza zawodowo pod nadzorem kogos doswiadczonego
            i daje sie mu spokoj. Z opcja do zadawania ewentualnych pytan.
            Dalej juz zalezy wiekszosc od nas samych.

            Pozdrawiam Wszystkich slonecznie (29C),
            mojito i Boss (pp).
            • Gość: Gunther_0 Re: Bardzo spokojny dzien. IP: 203.220.59.* 08.01.04, 05:02
              Witajcie Amigos,

              wycieczka po barach bardzo mi sie podobala, bylem z Wami myslami ;)))
              to Boss tez tak zasuwa, a ja myslalem ze on bezalkoholowy pies, czy moze on na
              PSY schodzi? Amigo uwazaj zeby czasem ci sie nie oberwalo...
              usilowalem sie wczoraj skupic na tytulem tej telenoveli ale nic mi do glowy nie
              przychodzilo, jakas "Angeline wsrod piratow" ale to chyba nie to?

              Asienko,
              dam sie czarowac, nawet bez przyspieszonego mrugania rzesami i nie musisz juz
              tak mnie przepraszac za kazdym niewypalem, taki obrazalski nie jestem.
              o mojej pracy chyba Asienko pisalem, ze jestem flexi tak w pracy jak i po ;)

              Kazik, witom,
              to Ty dobry experience tu miales!
              ja nie moge narzekac. jak tu przyjechalem w 2002, mialem rozne mozliwosci,
              pracowalem w roznych miejscach i ludzie sa w porzadku. pracowalem w wiekszosci
              wypadkow na czarno, troche na budowie dla kasy. zadnego tam dyskriminowania nie
              bylo, na ogol ludzie przyjacielscy. ale tez moja ocena nie bardzo wywazona, bo
              jestem duzy, to na budowie wazne, zaden mi nie podskoczyl bo by oberwal. w
              office, jako draftsman, zaczalem kariere kilkanascie miesiecy temu i bylo
              podobnie jak mowi Amigo. introduction, mialem swojego mentora i potem po prostu
              poka co potrafisz. pokazalem i docenili, oj docenili az dusza mi sie raduje.
              ale widzicie, czlowiek czasem nie widzi swoich mozliwosci. ktos bardzo friendly
              szepnal mi slowko, a nawet dwa, i to bylo tak jakbym zobaczyl dopiero cala
              sytuacje w pracy. poczulem ze wiele moge, ze cenia moja opinie, ze jestem
              szanowany i bylem bardziej odwazny zeby sie upomniec o swoje.
              ale ogolnie zlego nie powiem na rodowitych tutaj, w pubie latwo zawiera sie
              znajomosci pogadaja, poradza po swojemu. nie lubia tu ludzi niesmialych,
              niepewnych to fakt. moze dlatego ze oni tez do mieczakow Kazik sie nie
              zaliczaja. jakby nie bylo tutejse warunki sa raczej very rough, przyznasz?
              pozdrawiam

            • tak_o Re: Bardzo spokojny dzien. 08.01.04, 15:09
              Hej mojito

              Tez pamietam jeden drink. Nazywal sie kazaczok i to bylo w rosyjskiej
              restauracji. Pilo sie to milutko, ale po kazaczoku-tancu bola tylko nogi, a po
              tym... ach milcz duszo

              A sasiedzi w USA? Jak sie wzajemnie traktuja, czy sie nie traktuja w ogole?
              Opowiadal mi jeden znajomy, ktory przez rok byl na kontrakcie w jakims
              niewielkim miescie w Stanach, ze raz wyruszyl na zwiedzanie okolicy na
              spacerek i jak go policja zatrzymala po raz trzeci z pytaniem kim jest i co tu
              robi, nie wytrzymal i zapytal, co sie stalo i sie okazalo, ze sasiedzi z
              okolicznych domow dzwonia namietnie na policje, ze ktos chodzi! A jedna Polka,
              ktora byla tam juz od dluzszego czasu, posadzila kiedys przy wejsciu do domu
              sliczne kwiatki i tez zjawili sie ludzie, ktorzy zazadali usuniecia
              kwiatkow "bo tego rodzaju kwiatow w tej okolicy sie nie sadzi". wszyscy maja
              miec jednakowo. Brzmi to jak dowcip a bylo prawda.

              Pozdrowienia
              tak_o
          • kazachstan Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III 08.01.04, 02:14
            Dzien dobry,

            no i pytanie bardzo ciekawe.
            w Polsce nie moge powiedziec, jak to sie pracuje i jakie sa uklady
            miedzyludzkie. pracowalem tylko na Slasku wsrod swoich.
            pracowalem tez w Niemczech na czarno i mimo, ze dla nich bylem ten gorszy,
            szanowali mnie. praca byla wiadomo jaka, najgorsza taka ktorej Niemiec nie
            bedzie robil. mnie to i tak zadawalalo, bo przelicznik za komuny byl kolosalny.
            wiec Niemcy szanowali mnie za wykonana prace a nie za bycie Polakiem, tak bym
            to okreslil. moze tez moja znajomosc jezyka miala znaczenie, moze trafilem na
            dobrych ludzi ale nie moge powiedziec nic zlego na Niemcow.
            w Australii bylo zle. po pierwsze nieznajomosc jezyka, twardy akcent,
            zaciagalem z niemieckiego. australijczycy wrogo nastawieni, od poczatku bylem
            ten obcy. przyjechalem tu w 1978. duzo bylo emigrantow, spoleczenstwo wiec
            wielokulturowe, ale my zawsze bylismy dla nich WOGS. nie mialem za duzych
            kwalifikacji, ani jezyka wiec zadawalalem sie praca ktora byla dla mnie
            dostepna wiec byla to praca fizyczna. nie mozna oczekiwac za duzo od ludzi w
            fabryce, wiec moje spojrzenie tez nie jest obiektywne. pracowalem wsrod
            najnizszej warstwy spolecznej, ludzi bez wyksztalcenia, wsrod prostakow. ale i
            tak potrafilem sobie wykuc sciezke, bo pracowalem dobrze i nie ogladalem sie
            co kto mowi tylko robilem co do mnie nalezy. doszlo do tego ze robilem lepiej
            niz tubylcy, zostalem wyrozniony zostalem jakby majstrem. byla zazdrosc, ale
            tez niewiele sobie z tego robilem, bo skoro oni nie sa przyjazni, ja pierwszy
            reki nie wyciagam, nie narzucam sie. po paru latach pracy oswoili sie ze mna i
            z moim twardym akcentem, teraz nawet pogadamy w lunch czesciej, czsem skoczymy
            do pubu po pracy. te poczatki byly trudne, ale jak ma sie rezerwe w postaci
            rodziny i przyjaciol mozna to wytrzymac.
            w ciagu wielu lat warunki pracy bardzo sie zmienily na korzysc dla emigrantow.
            wprowadzono antidiscrimination policy, equal employment to jest ze kobiety
            zarabiaja tyle samo co mezczyzni na wiekszosci stanowisk. i ze wszyscy moga
            ubiegac sie o lepsza prace bez wzgledu na rase, plec czy wyznanie religijne, a
            nawet bedac ulomnym. gdybym teraz zaczynal prace w Australii jako emigrant
            prawdopodobnie czylbym sie na rowni z tubylcami, ale te 20pare lat temu bylo
            ciezko i nie dla mieczakow.
            pozdrawiam
            kazik
            • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.jetstream.xtra.co.nz 08.01.04, 04:14
              Mojito wspolczuje leciutko bo zaczerwienione oczeta niezbyt dobrze sie maja w
              upaly, rozumiem ze przeprosiny z mojej strony porzadane bo gdyby nie ta banka
              to sniadanie by Ci lepiej szlo, ale z drugiej strony moze nie odwiedzil bys
              tych uroczych miejsc ktore odwiedziles i nie sprobowal tego wszystkiego czego
              sprobowales. Zapewne niedlugo poczujesz sie lepiej (i Boss rowniez) i
              bedziecie sie wspaniale bawic, uprzejmie prosimy o dalsze sprawozdania co
              pozwalam nam chociaz oczami wyobrazni bawic sie tak dobrze jak wy sie bawicie,
              no moze z ta roznica ze bez skutkow ubocznych, ale osobiscie chyba wolalabym i
              skutki uboczne i odwiedzic te urocze miejsca ktore Ty odwiedzasz. Czy w
              niektorych miejscach podaja kelnerzy tez? czy jest to zawod calkowiecie
              sfeminizowany?
              Pozdrawiam serdecznie i zycze milego zefirka na plazy :)


              Moje poczatki na emigracji tez nie byly rozowe jezeli chodzi o prace. Jezyka
              prawie ze nie znalam, wiec trudno sie czegos innego bylo spodziewac. Pierwsza
              prace dostalam w fabryce ktora produkowala torebki plastikowe. Stalam przy
              maszynie i odbieralam te torebki, pierwszy tydzien pamietam byl okropny bo
              ciezko bylo mi ustac 8 godz. do tej pory zreszta nie bardzo moge stac w jednym
              miejscu dlugo. Po krotkim okresie zrobiono dla mnie jako jedynej wysoki stolek
              ktory przenosilam od maszyny do maszyny w zaleznosci od tego gdzie akurat
              pracowalam. Ludzie byli bardzo mili i biorac pod uwage to ze napoczatku ciezko
              bylo mi sie porozumiec, kontakty nawiazalam bardzo szybko, tym latwiej ze
              fabryka byla spora, pracowalo sporo osob i mielismy klub gdzie w kazdy piatek
              pracownicy sie spotykali na piwo, pierwsza godzin tzw happy hour i piwo bylo
              za darmo. Wszyscy wszystkich traktowali tak samo niezaleznie od stanowiska.
              Pamietam jak pewnego razu zobaczylam faceta w srednim wieku ktory zamiatal
              podworze fabryki, na moje pytanie kto to jest dostalam odpowiedz ze jest to
              wlasciciel fabryki. Moje zdziwienie wtedy bylo olbrzymie. Po niedlugim czasie
              ow facet podszedl do mnie sie przedstawic i pogadac o tym jak mi sie pracuje
              itd. Na Boze Narodzenie bylo wielkie party, lacznie z pieczeniem swiniaka,
              jedzenia i picia pod dostatkiem, wszyscy sie bawili wspaniale i nikt sie nie
              czul gorszy ani nikt nikogo nie traktowal z gory.
              Po roku moj angielski lekko sie poprawil i postanowilam poszukac innej pracy.
              Moje drugie interview i dostalam sie do ksiegowosci do Ministerstwa
              Transportu, jezyka nauczylam sie tutaj szybko bo telefon na moim biurku
              dzwonil czesto wiec innego wyjscia nie mialam. W latach 80tych praca w
              instytucji rzadowej to byla najlepsza gratka jaka moga sie trafic. Ale
              poniewaz ja o tym nie wiedzialam to mialam czelnosc dopychac sie na interview,
              gdybym wiedziala to pewnie wczesniej bym sama siebie skreslila z listy.
              Nieswiadomosc czasem pomaga.
              Po jakims czasie zwolnilam sie i znalazlam prace innej rzadowej instytucji tez
              w ksiegowosci, tyle ze blizej domu. Wszedzie gdzie pracowalam do tej pory
              ludzie byli do mnie przyjaznie nastawieni, albo moze jezeli nie byli to ja
              tego nie widzialam. Pamietam ze zawsze mi mowiono zebym pracowala wolniej i
              wszyscy byli bardzo pomocni jezeli tej pomocy potrzebowalam.
              O mojej pracy tym razem juz pisalam wiec nie bede sie powtarzac. Moze tylko
              dodam ze pierwsze miejsce w ktorym pracowalam zupelnie mi nie lezalo i ja
              chyba nie odpowiadalam tym ktorzy tam pracowali. Ale nie wydaje mi sie ze bylo
              to zwiazane w jaki kolwiek sposob z tym ze jestem Polka. Tam raczej pasowaly
              Chinki ktore chodzily jak myszki, pracowaly wolno ale nie pytane sie nie
              odzywaly i nie mialy swojego zdania. Moja osobowsc poprostu jest zdziebko
              inna, ale jak do tej pory to bylo jedyne miejsce w ktorym pracowalam i nie
              moglam nawiazac normalnego kontaktu ze wspolpracownikami. Nowa Zelandia to
              kraj immigrantow, i w kazdym miejscu w ktorym pracowalam, pracowali ludzie
              roznych narodowosci. Nie zauwazylam dyskryminacji, czasem jak wszedzie ktos
              sie z kogos podsmiewa ale to jest normalne w kazdej pracy nawet jezeli wszyscy
              sa np Polakami.
              Wydaje mi sie ze Christchurch jest troche bardziej konserwatywne niz Auckland,
              i moze to troszke trudniej znalezc prace, ale wszystko zalezy od szczescia i
              osobowosci. Agencje w Christchruch sa malo pomocne, a przynajmniej tak bylo w
              moim wypadku, ale biorac pod uwage to ze Pani ktora przeprowadza interview wie
              czesto duzo mniej niz osoba szukajaca pracy i ma calkowicie bledne wyobrazenie
              o Polsce np, trudno sie dziwic.
              Wiem ze w Auckland jest z tym lepiej, ale dziala tu prawo popytu i podazy.

              Pozdrawiam cieplutko
              • Gość: Iza o was, o nas ... IP: *.gostyn.com / *.gostyn.com 08.01.04, 11:06
                hej, przedaralam sie przez zaspy sniegowe, jako kon pociagaowy :))) bo odozilam
                synka do przedszkola na sankach, zeby mial frajde i tak sie "kulalismy" (
                mieszkamy na wzgorzu a miasto jest w dole ) ze na sniadanko juz nie bylo co za
                bardzo liczyc .

                A to przeczytalm ostatnio i mysle ze warte zastanowienia , jakby o was, a
                wlasciwie o nas ( jesli moge sobie na to pozwolic :)
                JEST TAKA OPOWIESC O PEWNYM AFRYKANSKIM KROLU,
                KTORY UMIERAJAC, WEZWAL DO SIEBIE RODZINE I KAZDEMU ZE SWYCH POTOMKOW , KREWNYM
                DAL PO KIJU, PROSZAC : PRZELAMCIE SWOJE KIJE NA POL.
                WSZYSCY Z WYSILKIEM PRZELAMALI SWOJE KIJE.
                MOZNA JE LATWO ZLAMAC, STWIERDZIL KROL.
                a POTEM WRECZYL JESCZZE RAZ KAZDEMU PO JEDNYM KIJU I RZEKL : OTO JAK MACIE ZYC
                JAK ODEJDE. ZLOZCIE SWOJE KIJE RAZEM I teraz je przelamcie na pol.
                NIKT NIE POTRAFIL PRZELAMAC KIJOW W TEJ LICZBIE . moral :
                KIEDY TRZYMAMY SIE DRUGIEGO CZLOWIEKA, JESTESMY SILNI. KIEDY JESTESMY Z LUDZMI
                NIE MOZNA NAS ZLAMAC
                ( radze zeby insekt mail to szczegolnie na uwadze :)

                Kochani,
                Mojito i Boss
                widze, ze szlanstwo brazylijskie ma swoj ciag :)) extra jest poczuc goraco na
                sobie od slonca i nie tylko :))rozkoszujac sie widokiem czekoladowych posladkow
                poruszajcych sie w rytm 2(OO)4 r. :))))))) bawcie sie ile mozecie, to w koncu
                was czas a swoja droga napiszcie cos o dla ns o plci brzydkiej. Ja co parwda
                nie gustuje w latynoskich barwach ale moze pozotslae panie znajda cos
                milego :) no chlopcy, milej laby i urokow, by potem pozostal wspomien
                czar ....:)

                Asienko
                super, ze tysiaczek stukna a tu ani sie obejrzec jak padnie drugi :))) moze
                warto by pomyslec o ulatwieniu dostepu do osttanich postow bo juz wchodzimy
                kanalami, zeby do siebie pisac :)
                nie uzalaj sie nad nimi, super chlopaki , poradza sobie. Nie wiem tylko,
                dlaczego nie wzieli Gunther ? Wypijemy za nich piwko, ( ja w tej zimie to
                najlepiej grzanca i na narty :))) i niech wracaja radosni i szczesliwi !!!

                Kazik
                mam nadzieje , ze to co piszesz to pzreszlosc, a nikt sie nie oglada wstecz
                jesli chce zrobic krok w przod. Zycie cie doswiadczylo i nadal to robi, ale
                usmiechnij sie, my jestesmy z toba, choc mentalnie ale uwierz w radosc zycia i
                ciesz sie tym i tymi co cie otaczaja. Wierze, ze mimo trudow jakie musiales
                znosic potarfisz sie cieszyc i tak jest i bedzie :)) czego Tobie i Twojej
                ukochanej zycze .

                tak_o
                jak widac doswiadczenia bywaj rozne jak rozni sa ludzie. Ja zaczynalam prace w
                Niemczech, ale czasy te nie naleza do najlepszych. Parcy w Pl dla pielegniarek
                nie bylo i pojechalam tam. Wczesniej skladam dokumenty do jedengo z rzymskich
                szpitali ( potrzebowali pielegniarek we Wloszech ). Zrobilam kurs, zebralam
                papiery i szpital sie zgodzil. Kiedy zaczelam przygotowania do wyjazdu, a byl
                to przelo roku, w sylwestra dostalm wiadomosc ze nasz rzad nie przedluzyl umowy
                i wiecej pielegniarek wlosi nie przyjkma. Grzecznie przeprosili i wszytsko.
                Pojechalm wiec do sasiadow za Odra. Pracowalm jako opikeunka ( 3 dzieci ).
                Zaczelo sie od opikei a doszlo sprzatanie i gotowanie, za te same pieniadze.
                Postawilam ultimatum, wiecej albo sie zegnamy. I po roku wrocilam . Udalo mi
                sie zaczepic w klinice w Poznaniu. Otworzyli nowy oddzial ( intensywan terapia
                noworodkow ) i zaczeli wdrazac program ratowania wczesniakow. lekarze szkolili
                sie w USa a potem wracali i nas przygotowywali. Zakupiono sprzet i pocztaki
                byly trudne, ale nie ze wgladu na wysilek ( dyzury po 12 godz, z czego jak pol
                godziny udalo sie znalezc w calosci na to zeby usiasc i zjesc to byl luksus )
                ale z emocjami bylo mi trudno. Smiersc takich maluchow to dramat. Ledwo
                przyszlo na swiat a juz odchodzi. Mialm dobrych mentorow i szybko awansowalam.
                Zaczelam zaocznie studia, weic dorabialm biorac dyzury karetkowe. Uczylam sie o
                4 rano kiedy byl w maire spokoj albo miedzy wyjazdami. czasem spalm na
                wykladach ale szlo do przodu i to bylo dla mnie wazne. Ludzie byli mili,
                zdarzaly sie spiecia, bo wiekszosc personelu to kobiety i czliwek jak trafil
                takie mial twowarzystwo. Teraz sie zdarzaja w Pl firmy ( te z kapitalem
                zagranicvznym ), ktorzy zatrudniaja doradcow personalnych i dobieraja zespol
                pod katem charakteru itp. W miedzy czasie przeszlam na czesc etatu do urzedu i
                tu odczylam co znaczy byc nowa, mlodsza, kobieta itd. Nie dalam sie, bo
                wychodze z zalozenia ze moge sobie dac rade sama , nie wszytscy sa mi do
                szczescia potrzebni a ja nie jestem typem , ktory wlazi bez wazeliny by miec
                kase i stolek. Po 4 latach nieco ten poglad sie zminil, bo przyszlo weicej
                mlodych. Nie bylam ostatnia. Ale bylma i nadal jestem jedyna , ktora szefowi
                mowi NIE kiedy trzeba ( mam na mysli prawo ). Nigdy nikomu nic nie obeicuje z
                gory, wole mowic" postaram sie" i jestem chetna do pomocy, ale nie daje sie
                wykorzystywac. nawet kosztem spraw w sadzie pracy ( bo tak tez bylo ). Mtysle
                ze taka renome trzeba sobie wypracowac i podchodze do ludzi tak, jakbym chciala
                zeby mnie traktowano. jesli ktos ma inne zdanie (a ma takie prawo,poki nie
                krzywdzi ) omijam takich szerokim lukiem.
                I poki co zyje :)))

                Kochani, milego dnia, wieczoru , nocy ....bo jestescie daleko ale i zarazem
                blisko. Milo mi z wami podrozowac po swiecie i wszytskim dziekuje za dobre rady
                i wsparcie ( bo wim, ze niektorych pominelam, ale nie spsob wszytkie nicki
                spamietac, bo co innego imiona :)
                bawcie sie dobrze ...
                papapapa



                • Gość: Iza brazylijskie seriale IP: *.gostyn.com / *.gostyn.com 08.01.04, 12:40
                  hej Moijto i Boss
                  i bylo sie wyrywac a teraz problemy :) oj chlopaki
                  nie jestem zwolenniczka tych tasiemcow ale moze wam pomoze informacja, ze u nas
                  mozna w jedym z pakietow wykupic kanal ROMANTICA gdzie cala dobe !!!! leca te
                  tasiemce, ale tytulow juz nie wymagajcie please !!!
                  powodzenia i nastepnym razem biorac panienki na wasze wdzieki omincie
                  szarmanckim usmiechem ten temat mowiac wtlacznie o walorach jej urody :)))
                  powodzenia
                  • Gość: mojito Re: brazylijskie seriale IP: *.user.veloxzone.com.br 08.01.04, 13:16

                    Witajcie slonecznie Wszyscy,

                    Asienko,
                    Twoj jubileusz to tylko sympatyczny pretekst aby przejsc sie noca.
                    Dzisiaj juz czerwien z oczu ustapila i sniadanie nam weszlo.

                    Gunther/Amigo,
                    czulismy Twoja wirtualna obecnosc przy barach. W trojke lepiej sie pije.
                    Zaniepokoiles mnie troche tym schodzeniem na psy. To moze moje schodzenie
                    poniewaz z Bossa beda ludzie. Dotychczas nie narzeka i wydaje sie byc
                    zadowolonym psem.

                    Iza,
                    dzieki za sugestie co do telenowel brazylijskich. Ten temat nie my
                    zainicjowalismy z Bossem. Podtrzymywalismy tylko dla ocieplenia
                    atmosfery. Po ociepleniu przeskoczylismy natychmiast na inne tematy.
                    Na lokalnych mezczyzn dotychczas nie zwracalem uwagi. Prawie ich
                    nie widzialem. Ale zgodnie z Twoim zyczeniem spojrze na nich Twoimi oczami.

                    Pysiek,
                    spiesze uspokoic Twoje ewentualne zaniepokojenie ( a moze nie?)
                    i poinformowac Ciebie, ze jutro lecimy do Foz de Iguaçu.
                    Bedzie mniej alkoholu a wiecej, duzo wiecej wody.
                    Wracamy do Rio w niedziele wieczorem. Boss spakowal lekko swoj plecak.

                    Serdeczne pozdrowionka,
                    mojito i Boss (pp).
                    • Gość: Pysiek13 No puedo creerlo: Boss borracho???? IP: *.b.002.syd.iprimus.net.au 08.01.04, 16:03
                      Witajcie,

                      jak najbardziej Mojito niepokoje sie, ja rozumiem, ze Boss lubi czasem ale
                      vodka!!!! tyle lat mieszkac pod jednym dachem i nie znac czlo...znaczy pies.
                      ciesze sie bardzo ze potraficie sie porozumiec w tematach zasadniczych, Boss
                      zwykle jednego drinka i lulu, a tu takie story slysze...

                      ja tez dzis przesiedzialam w barze, tak wlasciwie przesiedzialysmy obie: ja na
                      jednym stolku, a na drugim moja spuchnieta noga. wcale sie do niej nie
                      przyznawalam, a i tak wzbudzala ogromne zainteresowanie. dobrze jednak mi szlo
                      z drinkami zgodnie z powiedzeniem 'no to na druga noge' ;)
                      podgryzly mnie mrowki na wycieczce w czasie wedrowania po rainforest, jedna
                      noge wiec mam normalna, a druga okropnie spuchnieta. nasz przewodnik David pol
                      Aborygen pol Australijczyk, dziwnie mi sie przygladal bo takiego przypadku
                      jeszcze nie widzial. nawet niesmialo dochodzil czy czasem to nie byl pajak,
                      ale napewno nie. widzialam na wlasne oczy, to napewno byl mrowek ON, bo rodzaj
                      meski mrowki jest bardziej waleczny. kropka.
                      zaczelam sie nawet glosno zastanawiac nad ewentualnoscia bycia ugryziona przez
                      pajaka i komu zostawic my Will. David absolutnie byl za zapisaniem wszystkiego
                      na ratowanie ginacego rainforest, ja nie moglam sie tak od razu zdecydowac i
                      poprosilam go zeby byl okrutnie szczery i powiedzial mi konkretnie ILE mam
                      czasu, zebym zdazyla wyslac email...:))) Ale David nie potrafil byc okrutny.

                      wycieczka, calodniowe safari, z ogladaniem okolicznych wodospadow, przyrody i
                      zyjatek w rainforest, udala sie znakomicie. byla ciekawa przez to ze David
                      pokazal nam zakatki, niedostepne dla normalnych turystow w normalnych
                      samochodach i urozmaicona jego pelnymi humoru opowiadaniami.

                      Mojito, dziekuje za przekazanie troskliwego pytanie, ale nie prowadzilam 4WD,
                      Boss moze odetchnac. nie wiem tylko czemu jest taka opinia o moim stylu
                      prowadzenia samochodu? czyzby Boss po kilku drinkach zrobil sie rozmowny ;)))

                      na jednym z postojow spotykamy rangera na rutynowym objezdzie terenu. znaja
                      sie z David i ranger Tony przylacza sie do nas na herbate. zabawiali nas
                      obydwaj roznymi anegdotami o crokodylach i innych. na odjazd Tony rzucil przez
                      ramie: David pamietaj o wodzie w chlodnicy! David potem tlumaczy ze jest to
                      lokalne powiedzenie, smutne ale prawdziwe. pare lat temu w tych okolicach
                      zginela trojka mlodych ludzi ktorym samochod sie zepsul i stracili orientacje
                      w terenie. pomoc przyszla za pozno, umarli z braku wody i wycienczeni, a mieli
                      jeszcze wode w chlodnicy o ktorej zapomnieli...

                      przed rozpoczeciem wycieczki David zrobil nam zbiorke i po zapoznaniu
                      towarzystwa (malzenstwo z Anglii, i jego siostra, para bardzo mlodych ze
                      Szwecji, Japonczyk z kamera i ja) zrobil nam krotki wyklad pod
                      tytulem 'straszenie turystow'.
                      czesc 1
                      jadowite mrowki, skaczace pajaki, swiecace robaczki i inne i cale towarzystwo
                      jak na komende zaczelo sie drapac
                      czesc 2
                      cassowarys - ogromne nieloty wielkosci strusia, z niebieska glowa uzbrojona w
                      helm. ten helm jednak nie tak grozny jak ich pazury, ktorymi potrafia rozciac
                      brzuch. gdybysmy na nie trafili ...i tu instrukcja obslugi. niektorzy
                      przezornie zalozyli placaki back to front.
                      czesc 3
                      w rainforest nie nalezy dotykac nieznanych roslin, a poniewaz wszystkie
                      nieznane czyt.jak wyzej, czyli nie dotykac. wystepuja tam dosc czesto stinging
                      trees, ktore po dotknieciu liscia wywoluja niegojaca przez wiele miesiecy
                      infekcje skory i nie ma na to effective antidote.
                      kolejne czesci strachow wam oszczedze...
                      OK, jakos nikt tak bardzo sie nie przestraszyl, David tylko wzbudzil wieksze
                      zainteresownaie. cala wyprawa byla fantastyczna, no moze gdyby nie te
                      australijskie muchy, zupelnie oswojone, takie tam odganianie zupelnie na nie
                      nie dziala. na lunch zatrzymalismy sie przy wodospadzie, nie zaraz jakis tam
                      Foz de Iguacu ( masz dobra tczionke Mojito :))) ale wystarczajaco duzy, zeby
                      poplywac. no i w lunch wlsnie ten mrowek mnie pokasal i potem to juz bylo
                      tylko gorzej.
                      a to jest kawalek dla Iza:
                      wytrwalam jakos do konca wyprawy dzieki dzielnym mezczyznom, ktorzy nie
                      pozwolili mi umrzec w buszu i pomagali jak potrafili. np. Japonczyk robil mi
                      caly czas zdjecia (on chyba byl agent ubezpieczeniowy !) David troskliwie
                      owinal mi noge kompresem z octu i wspomagal przy chodzeniu, Szwed Somebodyson
                      bardzo lagodnym glosem namawial do wypicia trucizny, to znaczy jakis straszny
                      drink ktory mial mnie postawic (na obie) nogi, a Anglik z wlasciwa flegma,
                      namawial zeby to wszystko przeczekac (razem) w buszu, a na drugi dzien noga
                      bedzie juz lepiej.

                      dzisiejsz wizyta u lekarza wyjasnila ze prawdopodobnie jestem uczulona na
                      jakis gatunek mrowka ;)
                      tyle ode mnie ciag dalszy nastapi
                      pozdrawiam

                      Ps. Tak_o wybacz ale o pracy nie bede pisac, moze za pare dni, ale pozdrawiam
                      serdecznie
                • tak_o Re: o was, o nas ... 08.01.04, 15:40
                  Czesc Izo,

                  temat sluzby zdrowia w Polsce jest mi bliski, bo pol mojej rodziny jest w
                  rozny sposob z ta dzialka zwiazane. tez mialam podobna droge zyciowa jak i Ty,
                  bo w pewnym okresie zycia musialam wyjechac do UK, zeby pomoc finansowo
                  rodzinie. Jak sie okazalo, ze nieszczescie odegnalismy wspolnymi silami,
                  moglam przestac byc au pair i zostalam wolnym strzelcem jako nianka lub
                  sprzataczka. Ten czas wspominam bardzo milo, jak taki urlop od zycia.
                  Zarabialam tyle, ze mi starczylo na mieszkanie, jedzenie, szkole, podroze i
                  przyjemnosci. spotkalam mnostwo ciekawych ludzi, z niektorymi mam sympatyczny
                  kontakt do dzisiaj. Potem uznalam, ze co za duzo to niezdrowo, kupilam trzy
                  garnitury, buty i z takim majatkiem wrocilam do Polski do nowej pracy.

                  Uwazam, ze zawod pielegniarki daje ogromne mozliwosci podrozowania. Znam
                  Australijczykow (obojga plci), ktorzy - mimo ze mieli inny zawod, postanawiali
                  zostac pielegniarkami/pielegniarzami, bo to dzieki temu mogli byc zatrudniani
                  w roznych krajach w Europie i duzo zobaczyc. Moja kolezanka mowila mi, ze
                  ciezko jest Australijczykowi przywyknac do warunkow pracy w UK, bo tam jest
                  silny podzial na lekarzy i pielegniarki. Podobno prawie sie nie zdarza, zeby
                  mozna bylo mowic sobie po imieniu, albo zeby pielegniarka miala uwagi co do
                  sposobu leczenia. W AU pielegniarki i lekarze stanowia jeden zespol, mowia
                  sobie po imieniu, konsultuja sie w trakcie prowadzenia chorego. W UK mozna
                  wiecej zarobic, no i jest sie w Europie, gdzie dajesz krok i juz jestes w
                  innym panstwie.

                  serdecznie pozdrawiam, trzymaj sie
                  tak_o
                • tak_o Re: o was, o nas ... 08.01.04, 15:47
                  Czesc Izo,

                  temat sluzby zdrowia w Polsce jest mi bliski, bo pol mojej rodziny jest w
                  rozny sposob z ta dzialka zwiazane. tez mialam podobna droge zyciowa jak i Ty,
                  bo w pewnym okresie zycia musialam wyjechac do UK, zeby pomoc finansowo
                  rodzinie. Jak sie okazalo, ze nieszczescie odegnalismy wspolnymi silami,
                  moglam przestac byc au pair i zostalam wolnym strzelcem jako dziewczyna do
                  dziecka lub sprzataczka. Ten czas wspominam bardzo milo, jak taki urlop od
                  zycia. Zarabialam tyle, ze mi starczylo na mieszkanie, jedzenie, szkole,
                  podroze i przyjemnosci. spotkalam mnostwo ciekawych ludzi, z niektorymi mam
                  sympatyczny kontakt do dzisiaj. Potem uznalam, ze co za duzo to niezdrowo,
                  kupilam trzy garnitury, buty i z takim majatkiem wrocilam do Polski do pracy.

                  Uwazam, ze zawod pielegniarki daje ogromne mozliwosci podrozowania. Znam
                  Australijczykow (obojga plci), ktorzy - mimo ze mieli inny zawod, postanawiali
                  zostac pielegniarkami/pielegniarzami, bo to dzieki temu mogli byc zatrudniani
                  w roznych krajach w Europie i duzo zobaczyc. Moja kolezanka mowila mi, ze
                  ciezko jest Australijczykowi przywyknac do warunkow pracy w UK, bo tam jest
                  silny podzial na lekarzy i pielegniarki. Podobno prawie sie nie zdarza, zeby
                  mozna bylo mowic sobie po imieniu, albo zeby pielegniarka miala uwagi co do
                  sposobu leczenia. W AU pielegniarki i lekarze stanowia jeden zespol, mowia
                  sobie po imieniu, konsultuja sie w trakcie prowadzenia chorego. W UK mozna
                  wiecej zarobic, no i jest sie w Europie, gdzie dajesz krok i juz jestes w
                  innym panstwie.

                  serdecznie pozdrawiam, trzymaj sie
                  tak_o
            • tak_o Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III 08.01.04, 14:48
              Dzien dobry,

              bardzo mnie zainteresowalo to, co pisze Kazik, bo o takim traktowaniu
              emigrantow przez Australijczykow slyszalam, ale wtedy bylo to dla mnie
              zaskoczenie, bo ja zetknelam sie pierwszy raz z Australijczykami w Londynie. I
              zanim ich poznalam, to wiedzialam, ze jak chce z Anglikami pogadac to musze
              wyjsc z inicjatywa i sama zagadac, bo oni pierwsi sie nie rusza. Ale uznalam
              ze ten typ tak ma i mi nie przeszkadzalo, a potem jak juz mnie 'obwachali',
              zobaczyli, ze nie poluje na cenny brytyjski paszport, to juz bylo OK. A
              pierwsza poznana Australijka od razu sama do mnie podeszla, pogadala,
              pozartowala, zaprosila na impreze i jestesmy kumpelkami do dzisiaj. Potem
              poznalam sporo Australiczykow roznego pochodzenia i wszyscy byli zyczliwi,
              serdeczni, otwarci. Ale jak sobie pogadalam z pierwszym pokoleniem emigracji
              polskiej w AU, to troche wiecej zrozumialam. Jezeli chodzi o facetow, to
              zwykle pochodzili ze wschodu, doszli z Armia Andersa do Szkocji i po wojnie
              nie bardzo mieli pomysl na dalsze zycie i wtedy zaproponowano im wyjazd do
              Australii. Ci, co sie zgodzili, zostali skierowani do buszu, zeby przygotowac
              baze dla budowniczych australijskich, ktorzy budowali tamy. Polacy musieli
              zbudowac drogi i budynki mieszkalne w tym buszu i potem jak Australijczycy
              przyszli, to traktowani byli przez przybyszow niezbyt sympatycznie. POtem
              przyjechaly kobiety z Polski, ktore zostaly ich zonami, i one naprawde odczuly
              co to dyskryminacja. Pracowaly przewaznie w fabrykach przy tasmie, nie znaly
              jezyka, albo slabo, wiec byly wysmiewane i wykorzystywane. Jedna z nich
              powiedziala mi nawet, ze ich szefowa zabraniala mowienia w pracy po polsku. A
              przesltali sie czepiac Polakow, jak nastala fala emigracji Wlochow, a jak
              wiadomo narod to wesoly i halasliwy ;)) Mysle, ze powodem tego wszystkiego
              bylo to, ze Polacy i Wlosi byli pierwszymi nieangielskojezycznymi emigrantami,
              bo do tej pory pozwalano sie tylko osiedlac emigrantom z Imperium Brytyjskiego.
              Ale sadzilam, ze tak bylo, a juz nie jest. Ale jak czlowiek nie wytknal nigdy
              nosa poza wlasne podworko, to ma za zle przybyszowi, ze przybyl i jest inny. I
              nie widzi, ze inny to znaczy ciekawy. Wedlug niektorych inny to znaczy gorszy -
              mysle, ze jakby ten sposob myslenia udalo sie zwalczyc, to swiat bylby
              piekniejszy!
              Czego sobie i Wam zycze
              tak_o
          • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.adsl.wanadoo.nl 08.01.04, 21:12
            Tak sobie przeczytalam o waszych doswiadczeniach zawowdowych i z relacjami
            miedzyludzkimi w innych krajach i sie zastanawiam jak to jest w moim
            przypadku. Jedyny wniosek jaki mi sie nasuwa to, ze czasy najwyrazniej sie
            zmieniaja, a globalizacja postepuje, bo przyznam sie szczerze, ze na wlasnej
            skorze nie odczulam zadnych dyskryminacyjnych praktyk. Dwa miesiace po
            przyjezdzie dostalam wszystkie papiery, uznano mi dyplom i z miejsca dostalam
            pierwsza prace przy projekcie automatyzacji (pewnych procesow produkcyjnych,
            nie bede sie wglebiac), po ukonczeniu projektu zaproponowano mi stala prace na
            innym stanowisku. Nie znalam jezyka wiec wieczorami szkola (obowiazkowa z
            reszta, w ogole caly kurs "przystosowania" jest obowiazkowy dla obcokrajowcow
            spoza UE), po roku zdalam egzamin panstwowy, a firma zaoferowala finansowac
            kurs jezykowy na wyzszym poziomie, dodatkowo szkolenia zawodowe (poza firma)
            przygotowujace do pelnienia nowej funkcji. Moze bylam zahartowana moimi
            poprzednimi doswiadczeniami pracy w Polsce, ale odnioslam wrazenie, ze i
            koledzy w pracy sa pomocni, nikt nie odsyla mnie od biurka do biurka, ale
            pomaga w rozwiazaniu problemow, cierpliwie tlumaczy majac na uwadze moje braki
            jezykowe, traktuje na rowni z wszystkimi innymi. Naprawde, nie moge powiedziec
            zlego slowa na kolegow w pracy. Poza praca kontakty sa raczej ograniczone,
            jakies narty raz na rok, w lecie weekend na zaglach, czy na jakiejs wyspie na
            rowerach, obiady bozo-narodzeniowe, wizyty z okazji narodzin dzidziusiow itp..
            Generalnie gdyby nie to, ze mam nowego szefa kutasa (sorki) to pracowalo by
            sie bardzo przyjemnie ;-) Ale czas pokaze, moze moj przypadek jest odwrotny,
            najpierw latwo, potem schody? Koniunktura bowiem przeciez ma to do siebie, ze
            ksztaltuje sie sinusoidalnie, wiec raz na wozie raz pod wozem. Poza tym jesli
            chodzi o ludzi to zdaje sobie sprawe, ze faktycznie duzo zalezy od regionu,
            inni sa ludzie na zachodzie kraju, inni na poludniu, inni na polnocy i
            wschodzie. U mnie w kazdym razie bylo tak:
            Fajnie ze jstes, witaj, daj sie poznac i pokaz co potrafisz, a jak sie okaze,
            ze masz cos w glowie czeka cie wiecej, jak sie okaze ze nie za wiele soba
            reprezentujesz to ci podziekujemy. Takie odnioslam wrazenie. przynajmniej.
            • Gość: mojito Miasto Boga - juz wkrotce na ekranach - polecam. IP: *.user.veloxzone.com.br 08.01.04, 22:23

              Witajcie Wszyscy absolutnie,

              Yo, Pysiek,
              z Bossem spoko. Trzeba zrozumiec mlodego psa ktory znalazl
              sie w ciekawym, tropikalnym miescie pelnym atrakcji dla psow
              w roznym wieku. Mial ochote na wodczany eksperyment. Sprobowal,
              dzielnie sobie radzil i sadze, ze przejdzie teraz do innych alkoholi.
              Nie sadze aby wodke lubil. Zainteresowal sie lekko i niegroznie rumem.
              O jezdzie Twojej wspomnial mimochodem mowiac, ze lubisz szybka jazde.
              Z uznaniem wyrazil sie o Twoich umiejetnosciach. Inaczej by przeciez
              z Toba nie jezdzil. O Tobie on niczego nie mowi a ja jego nie pytam. Jezeli
              bede mial pytania zapytam ewentualnie Ciebie.

              Dzisiaj przy sniadaniu podzielil sie ze mna obserwacja, ze jego zdaniem
              zycie cariocas obraca sie w duzej mierze w okolicach czterech liter "S".
              Sand, samba, soccer i sex. Do jego obserwacji dodalbym jeszcze sun i sucos.
              Sucos - wspaniale naturalnie wycisniete soki ze swiezych owocow.
              Podaja z lyzka "stojaca" w soku. Niesamowite. O mangu pewnie juz nudzilem.

              Przykro mi z powodu Twojej uczulonej nogi. Wierze, ze ma sie ona coraz
              lepiej. Nie sadze, aby to byl mrowek -On. Nie znam mezczyzn gryzacych
              kobiece nogi. Jezeli to jednak on - to jest to wyjatkowy squ...syn.

              Wydaje mi sie, ze nie podalas o ktora noge chodzi wypije wiec za zdrowie
              obu Twoich nog. Postanowilem utrzymywac sladowy poziom alkoholu
              we krwi. Moje postanowienie dotyczy tylko mnie. Nie Bossa.

              Siedzimy juz prawie na plecakach. Jutro rano lecimy do wodospadow.
              Leci sie okolo trzech godzin. Bedziemy ogladali wodospady/katarakty
              rowniez z argentynskiej strony. W zwiazku z tym wstapilismy dzisiaj
              na krotko do konsulatu australijskiego i Boss zarejestrowal swoja
              obecnosc. Bedac teoretycznie British subject, Boss zdecydowal poinformowac
              konsulat o podrozy do Argentyny. Z Argentynczykami nigdy nic nie wiadomo.
              Jakies urazy mogly im pozostac...

              Serdecznie Was pozdrawiam i ate logo,
              mojito i Boss (pp).

              P.S.
              Litera Çç tez mi sie bardzo podoba. Przykladem niech bedzie cachaça.
              m.
              • Gość: Pysiek13 Re: Miasto Boga - juz wkrotce na ekranach - polec IP: *.a.004.syd.iprimus.net.au 08.01.04, 22:38
                Witajcie,

                w Australii filmy pokazuja sie zwykle troche pozniej, pewnie zobacze po
                powrocie do domu, czemu taki specjalny?
                zycze duzo wrazen w Argentynie :))) czy nad wodospadem sa atrakcje w stylu
                lotni? do tej pory slyszalam ze Boss ma lek wysokosci... ale jesli to tylko
                wakacyjne eksperymenty, jest OK.
                o dobrych rekach juz bylo, mam zaufanie
                pozdrawiam
                • Gość: mojito Rio - favela. Cidade de Deus. Miasto Boga. IP: *.user.veloxzone.com.br 09.01.04, 00:24

                  Witajcie,

                  Yo, Pysiek,
                  lecimy juz na mordy i idziemy spac. Miasto Boga - bardzo brutalny film ze
                  slumsow (favela) Rio. Wzbudzil duze zainteresowanie. Jezeli zdecydujesz
                  sie zobaczyc podziel sie opinia.
                  W Foz do Iguaçu zobaczymy tylko obie strony wodospadow i narodowy rezerwat
                  ptakow. I tylko tyle. Lecimy przyrodniczo. Bez uniesien/wzniesien zadnych.
                  Lotnia czy inne... Ewentualne fobie Bossa sa respektowane.
                  Dzieki za zufanie. Jest w dobrych rekach.
                  Bedziemy zanurzac sie w senny niebyt,
                  pozdrowionka coraz senniejsze,
                  mojito i Boss (pp).
              • peter2715626 Re: Miasto Boga - juz wkrotce na ekranach - polec 09.01.04, 04:20
                Jak czytam Mojito, to przypomina mi sie moja podroz do Brazylii dwa lata temu.
                W Iguassu tez bylem. Polecam lot helikopterem - ladowisko jest po stronie
                brazyliskiej - i rejs szybka lodzia motorowa - to z kolei po stronie
                argentynskiej.

                Zazdroszcze Ci, ze tam jestes. Mi tak smakowala caipirinha, ze kupilem za
                jakies grosze flaszke cachaca do domu, ale tam juz nie smakowala tak bardzo.

            • gunther_0 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III 09.01.04, 03:58
              Witajcie,

              Saba, kope lat, gdziez Ty skarbie zniknelas? no nie mow, ze my tutaj nudzimy i
              nie bylo o czym pogadac ;)))
              ostatnia wiadomosc od Ciebie byla ze troszku chorowalas, nie chcialem wiec
              niepokoic, ale nas wszystko tutaj interesuje, nawet personalne potkniecia i
              przezycia, nawet kutas(sorki)szef. widzisz niedawno jakis insekt nam sie tu
              wkradl i zarzucal ze my tak wszystko na slodko. mozna wiec troszke watek
              urozmaicic. nie zgodze sie z Toba jednak, ze nowi ludzie sie zniechecaja, zeby
              do nas dolaczyc. zobacz ile tu nowych i odnalazlem nawet ziomka, Kazka :)))

              Pysiek, Mojito, Boss...
              juz Wy tam sie dwoicie i troicie, tyle atrakcji, jesuuuuuu...
              Mojito absolutnie na temat cariocas plci meskiej nie chce nawet slyszec,
              zreszta Iza napisala, ze latynoskie barwy to nie jej kolor ;)
              robisz zdjecia mam nadzieje?
              Pysiek, jak nozka, tez mam wypic za zdrowie? teraz mozesz sie zastanowic czy
              wolisz gruba noge czy cienka ;)
              Iza, ja ci powiem ze ja na temat australijskiej plci meskiej moge duzo napisac.
              siedze w barach czasem pod wieczor i widze co tu sie dzieje, a dzieje sie. raz
              nawet weszlem nie do tego baru co trzeba i kurde jakie mialem rwanie, faceci
              lecieli na mnie jak pszczoly do miodu!!!! no, tego ma sie ten wyglad nieeee,
              nie mowiac skromnie. wiesz Sydney to bardzo tolerancyjne miasto, mowiono ze
              Amsterdam tez, ale tu to normalka ze faceci sie caluja publicznie, albo
              dziewczyny. w porzadku wiem, wiem, nie o takich facetach chcesz uslyszec :)
              teraz musze leciec bo lunch mi sie konczy, ale napisze. chwilke, zaraz Ty
              mezatka? to moze nie pisac lepiej?

              Asienko, jak zdrowko skarbie, tez zapracowana?
              pozdrawiam
              • kazachstan Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III 09.01.04, 04:57
                Dzien dobry,

                czlowiek to dziwny zwierz, zawsze mu czegos do szczescia brakuje. Panie Piotrze
                jak juz tam byles opowiedz nam o swoich wrazeniach, nie zazdroscic. napewno
                bedzie to inne wspomnienie. co to za alkohol ta caiprinha? da sie pic?
                Gunther, wyslalem poczte, data stoi rozumiem na sobote? kiedy sie
                przeprowadzasz, moze potrzebne ci auto, duzo masz gratow? gdybys cos
                potrzebowal daj znac
                pozdrowienia dla pan

                Kazik
              • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.dsl.hccnet.nl 09.01.04, 10:35
                Czesc Gunther,
                No, moze nie nudno, ale wpadliscie w taki wir przekomarzen, ze trudno sie nawet
                polapac kto co do kogo pisze i do czego sie odnosi, generalnie jak post jest
                dluzszy niz 10 cm i bez akapitow to czytam co trzeci wiersz, albo wcale i tym
                sposobem stracilam pojecie kto z kim i o czym oraz a propos czego..
                Np skad sie wzial Boss u mojita??? :-)))))
                W miedzyczasie wyzdrowialam i juz zaczelam planowac kolejny rok, mam 3
                postanowienia: przeprowadzka, dziecko i rzucenie palenia. Ciekawe co z tego
                wyjdzie?
                A teraz a propos naszego klubu podroznika! Czy ktos z was byl kiedys w czerwcu
                w Azji?? Chodzi mi o okresy deszczowe. Szukamy czegos na wakacje, ale w tym
                roku zalezy nam na sloncu i pogodzie. A jesli nie to sie juz szeroko usmiecham
                do Mojito zeby mnie namowil na Brazylie (bo stoi w naszej kolejce zaraz po Phi
                Phi i Javie :-)

                Pysiek, van harte beterschaap!

                Pozdrawiam!
                • gunther_0 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III 09.01.04, 22:17
                  Hola Saba,

                  Gosc portalu: Saba napisal(a):
                  > czytam co trzeci wiersz, albo wcale...

                  jak sie ciesze ze piszesz :)))))))))
                  lalalalalalalalalalalalalalalalalala
                  tralaatralalatralalatrallatralllaatra
                  laaaalalalalalalalalalalalalalalalal
                  Twoje postanowienia noworoczne sa interesujace, ja takowych unikam
                  lalalalalalalalalalalalalalalalalalla
                  tralatralalatralalatralalalalaltrala
                  laalalalalalalalalalalaalalalalalalala
                  w Azji w czerwcu nie bylem, ale moze byc mokro, Rio brzmi ciekawiej
                  lalalalalalalalalalalalalalalalalalala
                  tralalalatralaltralaltralalaltralalatra
                  lalalalalalalalalalalalaalallaalalalala
                  pozdrawiam serdecznie bede mial na uwadze pisanie telegraficznym skrotem, co i
                  innym polecam :)))))))
                  • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.adsl.wanadoo.nl 11.01.04, 19:07
                    O kurcze Gunter, ale mnie rozbawiles, ale popatrz jak to jest jednak roznie z
                    ta interpretacja wypowiedzi, gdybym byla slawna osoba to bym sie bala takich
                    paparazzi';-)))
                • Gość: Pysiek13 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.a.003.syd.iprimus.net.au 10.01.04, 01:07
                  Witajcie,

                  Saba, 'beterschaap'? :))))
                  tja, da's niet zo mooi...ale glowa do gory, jutro bedzie lepiej.
                  o mojej pracy nawet nie probuje myslec, sorki z powodu EICKEL!!!!! w Twojej
                  pracy ;)))
                  zycze pomyslnosci

                  Mojito, Boss,
                  tempo narzuciliscie duze, nie nadazam...
                  noga lepiej sie miewa, dziekuje. pan doctor polecil mi ja trzymac w gorze
                  wiec chodzenie (!!!)utrudnione, a na rekach nie potrafie, jeszcze.
                  wybralam sie wiec z lokalnymi kutrem na ryby na pelne morze, warto bylo
                  chociaz niektorzy mowia ze morze to monnotonia. warto bylo tez popatrzec na
                  polowy ryb, Gunther Ty bys to lubil :)
                  narazie nie moge patrzec na jedzenie. do recepty cachaca, albo probowania
                  powroce pozniej

                  moc pozdrowien
                  • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.adsl.wanadoo.nl 10.01.04, 09:08
                    Pysiek, czyli jednak mialo byc "beterschap", widisz jak to ze mna jest ;-)
                    Pozdrowienia!
                    Saba
                  • Gość: mojito Zdrowie nogi i inne. IP: *.com.br 10.01.04, 10:05

                    Witajcie,

                    Yo, Pysiek,
                    cieszy nas Twoja noga. W sprawie utrzymywania jej zgodnie z zaleceniem
                    lekarza w gorze balonik przywiazany do palca przychodzi do glowy.
                    Kolor zolty wydaje sie odpowiedni. Albo zielony.

                    My wczoraj padlismy z Bossem jak kawki. Zjedlismy obfita miesna
                    kolacje w lokalnej churrascarii - Buffalo Branco. Typu rodizo w ktorym
                    kelnerzy kraza po sali i odcinaja z noszonego rozna kawalki miesa.
                    Najprzerozniejszego. Jedlismy, jedlismy, az jesc wiecej nie moglismy.
                    Orgia miesno-kulinarna. Z litrem miejscowego piwa chopp do popijania.
                    Z mala przerwa zajrzelismy nawet do deserow. Niestety tylko arbuz moglismy
                    jeszcze zmiescic i odrobine pieczonego i w czyms moczonego banana.

                    Wolno wytoczylismy sie z restauracji i wierze, ze zza rogu najpierw widoczne
                    byly nasze brzuchy. Paski w naszych szortach przesunelismy o dwie dziurki.
                    Nawet brazylijska kawa nie przeszkodzila nam zasnac. Odespalismy zaleglosci i
                    podnioslo nas dzisiaj bardzo wczesnie.

                    Dzisiaj rowniez ma byc w okolicach czterdziestu paru stopni.
                    O 9:00 wyruszamy na strone argentynska. Calosc ma trwac ok. szesciu godzin.
                    Opcja z lodzia i moknieciem pod wodospadami. Boss jeszcze nie zdecydowal
                    czy chce. Wczoraj umyl siersc i powiedzial, ze czesta kapiel moze wysuszac
                    jego lsniace futerko. Zalezy mu na opiniach roznych bossa-nova pieknosciach.

                    Saba,
                    podrozujemy teraz z para Holendrow, ktorzy razem z nami przylecieli z Rio
                    i jutro wracaja do Amsterdamu i dalej pod niemiecka granice.
                    Sympatyczni ludzie.

                    Ate logo,
                    mojito i Boss (pp).
                    • Gość: Pysiek13 Re: Zdrowie nogi i inne. IP: *.a.002.syd.iprimus.net.au 10.01.04, 11:41
                      Witajcie,

                      Yo Mojito, Boss,
                      lodz motorowa i wodospady absolutnie!!! przekaz Boss ze do diabla z Bossa-
                      nova, drugi raz taka okazja dlugo mu sie nie trafi :))) no chyba ze wierzy w
                      swoje pieskie szczescie...
                      raport z kolacji fascynujacy! az zglodnialam i chyba pokustykam jeszcze cos
                      zjesc. o wolowinie tak podawanej pomarzyc, ale maja tutaj b.dobrych kucharzy i
                      probowalam swietnie przyzadzonej burramundi.
                      baloniki w barwach narodowych? zolty i zielony to barwy Australii, mysle ze
                      jutro juz nie beda potrzebne
                      have a fun

                      Saba,
                      w Azji bylam kilka razy, ale nigdy w czerwcu. czerwiec, to jedyny wyjatek
                      kiedy musze byc w Sydney i nie ma przepraszam. a zreszta pogody nie mozna
                      zaprogramowac, planowanie pod katem pogody ? nie wierze :))) opisy Mojito
                      tych wszystkich atrakcji...chyba Rio wyglada ciekawiej, co nie? skus sie albo
                      Mojito skus Sabe :)))
                      pozdrawiam
                      • Gość: mojito Zdrowe nogi i inne brazylijskie atrakcje. IP: *.com.br 11.01.04, 01:11

                        Witajcie upalnie Wszyscy (41C),

                        Peter,
                        strone argentynska mam juz za soba. Zrobila na mnie duze wrazenie.
                        Lodz motorowa zgodnie z Twoja sugestia zaliczylem. Przemoklem zupelnie.
                        Ale wrazenia duzo wieksze niz wilgoc.
                        Jutro wizyta w rezerwacie z ptakami i moim ulubionym tukanem i lot
                        helikopterem. Obie atrakcje sasiaduja przez droge.
                        Caipirinha to tez moj cocktail. Coraz popularniejsza w Europie i Polsce.
                        Saude.

                        Pysiek,
                        jestes kochana z ta bossa-nova. Boss odetchnal z wyrazna ulga.
                        Rzeczywiscie w Brazylii latwiej jest o bossa-nove (garota) niz lot
                        helikopterem. Dzisiaj na lodzi osiagnelismy kompromis. Boss mial na sobie
                        taka jednorazowa peleryne-poncho i prawie nie zmokl.

                        Wrocilismy pelni wrazen. Boss zawarl interesujaca znajomosc z quati.
                        Zwierze wielkosci sredniego psa. Podobne do polnocnoamerykanskiego racoon.
                        Plci nie udalo nam sie okreslic. Z erotycznych doznan to widziana dzisiaj
                        iguana strip-teaserka. Zmieniala publicznie skore.

                        Samo miasto Foz do Iguassu (240 tys.) to drzemiace noca miasto.
                        Zyjace glownie z turystow. Podobno cos dzieje sie noca w Captain`s Bar.
                        Zobaczymy dzisiaj. Absolutnie caipirinha i w wolnej chwili rzut oka na tatuaze.

                        Na dzisiejszy wieczor w planach tez mamy wloska restauracje w hotelu.
                        Chyba na dwudziestym pietrze. Podrozujacy z nami Holendrzy zachwycali
                        sie kuchnia, widokiem i obsluga. Przekrzykiwali sie mowiac o wedzonej troci.

                        Zolc i zielen to takze kolory Brazylii. Narodowy zespol pilkarski
                        nazywany jest canarinhos (kanarkowi - od koszulek).
                        Na pewno wiesz, ale dobrze jest przypomniec, ze w Brazylii ogolnie
                        przyjety gest OK - palec wskazujacy i kciuk zamkniete w aprobujace
                        koleczko to gest obrazliwy. Ekwiwalentem jest uniesiony kciuk przy
                        zamknietej dloni.

                        Burramundi nie znam. Prosze, napisz przy okazji co to jest za potrawa.
                        Podrozowal z nami rowniez prawie sasiad Asi, nowokaledonczyk Patrick.

                        Jurto wracamy do kochanego, zmyslowego i temperaturowo chlodniejszego Rio.
                        W poniedzialek jestesmy zaproszeni na party w siedzibie Poloni.
                        W srode Ilha Grande. Na wtorek nie mamy planow. I to nas ekscytuje.
                        Niech Pan Bog blogoslawi Rio.

                        Slonecznie i serdecznie pozdrawiamy,
                        mojito i Boss (oddychajacy z ulga).
                      • Gość: Saba Re: Zdrowie nogi i inne. IP: *.adsl.wanadoo.nl 11.01.04, 19:10
                        Pysiek,
                        Widzisz, to jest tak, ze nie zawsze planujemy wakacje pod katem pogody,
                        jedynie wtedy kiedy sie nastawiamy na wakacje typu nurkowanie i plazowanie, a
                        w tym roku tak ma byc, bo trudno robi sie dziecko na treku w Himalajach...
                        chociaz prawde mowiac wyberajac sie tam, tez bralismy pod uwage pogode, zeby
                        przypadkiem nie jechac w okresie, w ktorym drogi sa nieprzejezdne a treki
                        wykluczone
                        Pozdrawiam!
                        Saba
                        • pysiek13 Re: Zdrowie nogi i inne. 12.01.04, 05:21
                          Hoi Saba,

                          Ty masz poczucie humoru, lubie to :)
                          Saba napisala:
                          > trudno robi sie dziecko na treku w Himalajach...
                          ik denk het een grote pret zou kunnene zijn :))))
                          maar ik heb niet geprobeerd
                          groet.
              • tak_o wiadomosc dla Izy 09.01.04, 12:48
                Czesc,
                o ile pamietam bylas zainteresowana informacjami dot. pracy dla pielegniarek w
                AU. Skontaktowalam sie ze swoja przyjaciolka, ktora pracuje jako pielegniarka
                na Tasmanii i zaoferowala, ze chetnie odpowie na Twoje pytania. Daj znac na
                askas@o2.pl, to podam Ci kontakt do niej.

                Pozdrawiam
                tak_o
                • Gość: mojito Koczujac na lotnisku... IP: 200.244.147.* 09.01.04, 13:28

                  Witajcie wszyscy,

                  siedzimy z Bossem na lotnisku i czekamy az podstawia samolot. Bez samolotu
                  bedzie trudno odleciec. Chociaz po paru godzinach czekania pewnie sprobujemy.

                  Peter,
                  dzieki za sugestie. Szybkie lodzie motorowe uwielbiam. Na pewno sprobujemy.
                  Boss bedzie Fitipaldi.

                  Kazik,
                  caipirinha to cocktail z brazylijskiej wodki cachaça, wycisnietego soku z
                  limetek (tych zielonych cytrynek), cukru trzcinowego i kruszonego lodu.
                  Calosc dokladnie wymieszana. Pije sie bardzo dobrze. Cachaça to technicznie
                  nie wodka. Robiona z trzciny cukrowej a wiec blizej jej do rumu. Wlasciwie
                  to brazylijska tequila. Popularnie nazywana tutaj pinga.
                  Dwie, trzy uskrzydlaja. Zapytaj u siebie w z´przyjaznionym barze. Byc moze
                  beda mogli juz ja Tobie zrobic.

                  Gunther/Amigo,
                  no worries, Mate,
                  zadnych dluzszych opisow mezczyzn tutejszych nie bedzie.

                  Saba,
                  Pysiek byla uprzejma pozwolic Bossowi leciec ze mna do Brazylii.
                  Dobrze nam sie lata i nie tylko. Troche sie skumplowalismy.
                  Ja do Poludniowej Ameryki zawsze. Najchetniej w zimie. W lecie Europa.

                  Musze leciec, bo jakies male zamieszanie przy bramce. Ja pisze a Boss
                  saczy w barku caipirinha i ma oko na plecaki. I Gunthera tatuaze.
                  Smoka juz widzielismy ale bez twardej waluty DM. Amigo, fajne te inicjaly.

                  Buzka sloneczna i na razie,
                  mojito i Boss (pp).
                  • gunther_0 Re: Koczujac na walizkach.... 09.01.04, 22:31
                    Hola AMigos,

                    dzieki za teorytyczny wyklad na temat skladu caipirinha Kazkowi, dzis
                    wieczorkiem sprobujemy w praktyce. kolega mnie zaprosil, poznam nawet jego
                    Pania.
                    tymxczsem siedze na walizkach, nie gratow duzo nie mam, nie obrastam w rzeczy
                    materialne, wiec tylko zdam klucze, taxi i nowe miejsce.

                    tenga un graaaaaaaaaaan viaje!!!!

                    pozdrowionka

                    • Gość: mojito Juz wodospady... IP: *.fozit700-1.telepar.net.br 09.01.04, 23:21

                      Witajcie Wszyscy,
                      samolot wreszcie sie pojawil. Troche przysnelismy i ocknelismy sie
                      przy ladowaniu. Wydawalo mi sie bardzo szybko. Okazalo sie, ze lecial
                      przez Sao Paulo. Tam male problemy techniczne i czekanie na lotnisku
                      przez dwie godziny na naprawe.
                      Lodowanie w Foz do Iguaçu i czterdziesci jeden C (widzialem termometr).
                      Od razu z marszu zrobiono nam wypad do brazylijskiej czesci katarakt.
                      Robia wrazenie. Szczegolnie Gardlo diabla.
                      Jutro czesc argentynska.

                      Kazik,
                      na swiezo moge raz jeszcze opisac proces robienia caipirinha poniewaz
                      hotele w Brazylii maja sympatyczny zwyczaj witania w barze gratisowym
                      cocktailem. Biorac pod uwage male zmeczenie i temperature jestesmy z Bossem
                      lekko zakreceni. Alkohol cachaça miejscowi wymawiaja "kaszasa".
                      Idziemy z Bossem cos przetracic. Moze jeszcze lekko zawadzimy o bar
                      i pojdziemy spac aby odrobic zaleglosci.

                      Gunther/Amigo,
                      Twoje przeprowadzkowe. Pewnie, ze dobrze nie miec za duzo rzeczy/obciazenia.
                      Chociaz troche pieniedzy zawsze sie przyda.

                      Pysiek,
                      Boss i ja pytamy o noge.

                      Pozdrowionka absolutnie gorace,
                      mojito i Boss (pp).
                      • gunther_0 Re: Juz wodospady... 11.01.04, 04:09
                        Witajcie,

                        podpisuje sie tu i prosilbym tez o jakas kolejnosc, bo zaczynam sie gubic w
                        tych wpisach :)

                        Saba, Ty sie na mnie nie gniewasz Bron Boze? no usmiechnij sie , tak czasem
                        sie powyglupiam :))) widzisz, my emigranci na obczyznie jak juz znajdziemy
                        kogos z kim mozna pogadac to mozemy dlugo, stad te elaboraty na Asi Forum.
                        kazdy chce przekazac jak najwiecej i nie da sie to nijak strescic. nie wiem
                        kto kogo ma kusic i do czego, ale ja tez bym polecal Rio. jak mozna Cie
                        skusic, to skus sie, warto :)))

                        Asienko, jestem wyraznie zaniepokojony Twoja nieobecnoscia. co to moze byc za
                        powod tym razem: winogronka? kac? przepracowanie? kolejna wycieczka? o niczym
                        planowanym nawet nie wspomnialas!
                        CZY MNIE JESZCZE PAMIETASZ :(((

                        Mojito Amigo,
                        z temperatura sie zgodze u nas tez 41 i to juz od paru dni, w mojej sytuacji
                        tylko o tyle gorzej ze jutro trzeba do pracy.
                        wczoraj bylo very busy, bo i przeprowadzka i odwiedzilem Kazka. ma calkiem
                        przyjemna chalupke, i dookola ladny zadbany ogrod. Pysiek Ty bys to lubila :)
                        znaczy ogrod. Kazka chyba tez. poznalem jego bardzo mila Pania, jest Polka
                        bardzo bardzo sympatyczna i zrobila fantastyczny sernik wiedenski (dostalem
                        nawet troche na wynos). no i oczywiscie wprowadzalem ich oboje w kraine
                        latynowskich drinkow. Pani wolala tequilla, a Kazik calkiem zagustowal w
                        caipirinha.
                        Mojito do Twojego reportazu tu sa konieczne kolorowe zdjecia, to jest out of
                        question, robisz cos? no i jak tu nie zaprezentujesz zdjecia z Bossem na tle
                        wodospadow, to bede wyjatkowo rozczarowany ;)))

                        no i moje nowe mieszkanko. jest calkiem cosy: ma jeden bedroom z balkonem, nie
                        zaraz taras, lounge i kuchnie, lazienka razem z toilet - $210pw. budynek tylko
                        3 pietrowy, w kompleksie czysty, zadbany basen i mam garaz (przydal sie
                        narazie jako storage), security itd. w porownaniu z moim poprzednim miejscem
                        troche wyzszy standard, ale blisko do pociagu, shoppingu i plazy, dlatego
                        drozej.
                        Mojito wspomniales cos pod adresem gratow i ze pieniadze dobrze miec. kurcze
                        nie mow tak glosno, czy wszyscy o tym wiedza ze trzymam w starych pudelkach po
                        butach i reszte pod materacem? nie mam zaufania do bankow, wiesz jestem taki
                        staroswiecki, cos w stylu wloskiego mafiozo, co placi tylko cash :)))
                        Pysiek, nozka chyba wyzdrowaiala co? wypilem za Twoje i ONEJ zdrowie. jak tam
                        na wyspie, cos nowego zmajstrowalas?
                        pozdrawiam
                        • Gość: Asia Czy mnie jeszcze pamietasz, dowod na to mi daj.. IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 11.01.04, 08:12
                          Misiaczku oczywiscie ze cie pamietam, ja z tych co latwo nie zapominaja. ,
                          Winogronka nie,, zdecydowanie stracilam chec na winogronka, od tamtej pory
                          nawet na nie nie spozieralam, reszta sie zgadza.
                          Nie odzywalam sie bo dostalam bardzo smutna wiadomosc, wlasciwie nie wiem co
                          pisac
                          oczywiscie zyje, egzystuje, plaza, basen dzisiaj nam sie w koncu udalo
                          wyczyscic, teraz nalewa sie woda, bbq, fajna muzyka, cos dla ducha i dla ciala
                          itd itd, zycie jest takie kruche
                          przepraszam poprostu nie jestem w nastroju do pisania

                          pozdrawiam wszystkich cieplutko
                          • Gość: Saba Re: Czy mnie jeszcze pamietasz, dowod na to mi da IP: *.adsl.wanadoo.nl 11.01.04, 19:21
                            Asiu,
                            Smutna wiadomosc.. przykro mi, nie reaguje bo nie wiem o co chodzi, mam
                            nadzieje, ze to nic az tak powaznego.

                            A ja czytam kolejna fascynujaca ksazke "Pantau India" o Holenderce - kobiecie
                            sukcesu, ktora w wieku trzydziestu-kilku lat osiagnawszy sukces zawodowy przy
                            okazji wypala sie wewnetrznie i w poszukiwaniu swojego prawdziwego "JA" udaje
                            sie do Indii aby zamieszkac wsrod Tybetanczykow.. jestem wlasnie na etapie jej
                            przyjazdu do Delhi i ciekawa jestem co bedzie dalej..
                            Czy Wam czasami nie przechodza przez mysl takie ekstremalne pomysly do glowy?
                            Bo mnie tak, ale poki co daleko im do realizacji..

                            Pozdrawiam niedzielnie i leniwie, przy herbacie, za oknami deszcz
                            Saba
                            • yvona73pol Re: Czy mnie jeszcze pamietasz, dowod na to mi da 12.01.04, 15:09
                              Asienko, masz racje, zycie jest kruche, ale na szczescie pelne tez dobrych
                              chwil i przeroznych wspanialych niespodzianek, a ludzka psyche tak cudownie
                              skonstruowana, ze czas leczy rany i pozostaja w wiekszosci same dobre
                              wspomnienia,
                              bardzo pozdrawiam,
                              Iwona
                          • Gość: Iza spieszmy sie kochac ludzi .. IP: *.gostyn.pl / 217.97.143.* 12.01.04, 08:31
                            witaj Asienko :)
                            nie pytam o nic, takie jest nasze zycie czasem, kruche ...a wydaj nam sie, ze
                            jestesmy tacy silni . Dlatego przytulam cie mocno, czas bedzie najlepszym
                            lekarstwem i "spieszmy sie kochac ludzi, tak szybko odchodza ..."
                            pamietaj, ze to jedynie brak kontaktu cielesnego a nie odejscie w niepamiec ,
                            masz wspomienia :)
                            Wszytsko bedzie dobrze , a te momenty sa nam potrzebne by zatrzymac sie na
                            chwile i zastanowic nad soba ...
                            powodzenia Asienko
                        • Gość: Saba Re: Juz wodospady... IP: *.adsl.wanadoo.nl 11.01.04, 19:14
                          O co mialabym sie niby gniewac Gunter?? :-)))
                          O ten co-trzy-wersowy post niby?? hahaha! wprawdzie go w oczoplasie na
                          pierwszy rzut przegapilam, wiec stad moj brak reakcji.
                          Co do Rio to wciaz licze na mohito, ale nie bardzo sie kwapi, chyba ze cos
                          znowu przegapilam... (?)
                          • Gość: mojito Znowu Rio. IP: *.user.veloxzone.com.br 12.01.04, 02:13

                            Witajcie,

                            Zdrowko Saba,
                            co z tym Rio Saba? Jak moge pomoc? Miasto mam juz "obstukane" i chetnie
                            podziele sie informacjami. Myslalem, ze Ciebie ciagnie w innym
                            kierunku. Bardziej podroze do "glebi siebie". Nepal, Indie...
                            Po drodze zaduma nad zyciem i jego sensem.
                            Rio jest znacznie plytsze, sloneczne i mniej skomplikowane. Mniej intelektualne
                            a bardziej zmyslowe. Owocowe, kolorowe, sloneczne i plazowe. Chociaz inne
                            ciekawe miejsca tez ma.

                            Odpowiadajac na Twoje egzystencjonalne pytanie czy mamy ochote wszystko
                            rzucic i szukac spokoju duszy w Katmandu?
                            Ja jeszcze nie. Byc moze wypalam sie wolniej. Faktem tez jest, ze
                            nauczylem sie regenerowac i ladowac baterie. Ja chwilowo za duzo
                            spokoju nie szukam. Bardzo duzy i dlugi spokoj mnie meczy.
                            Chce wowczas wszystko rzucic i uciec do Rio na przyklad :))).
                            Uprzedzajac ewentualne sugestie to niczego w sobie nie zagluszam.

                            Daj wiec znac co z tym Rio.

                            Pozdrowionka sloneczne, serdeczne,
                            mojito i Boss.
                            • kazachstan Re: Znowu Rio. 12.01.04, 03:03
                              Dzien dobry,

                              no dobrze ze wczoraj niedziela, bo tak pobalowalismy z Gunterem i z moja Pania,
                              ze chyba bym nie wstal do pracy. dziekuje bardzo caipirinha mi calkiem
                              podchodzi. bardzo milo spedzilismy wieczor, troche u mnie troche w pubie. i tu
                              Gunther zakoczyl mnie bo zna lepiej okoliczne puby niz ja czlowiek ktory
                              mieszka w Sydney ponad 20 lat.
                              Gunther to naprawde ogromny mezczyzna, bardzo przystojny i elegancki czlowiek,
                              dziwie sie ze zadna jeszcze go tu nie upolowala. chyba ze Gunter ty czekasz na
                              jakas krolewne, ale slaska dziewczyne?
                              no nie bierz tego do siebie Gunther ale ja widze ze jest taka sklonnosc teraz
                              ze ludzie zyja sami. dzieci wychowuja sie bez ojcow, ludzie rozchodza sie, albo
                              nawet jak sa razem to sa na tzw.karte rowerowa. ale przepraszam to prywatna
                              sprawa nikogo nie chce urazic.
                              Asia jakis smutek zakradl sie do serca. cokolwiek to jest, strata bliskiego,
                              czy jakies zmartwienie zycze zeby ten smutek nie trwal dlugo. takie to zycie
                              nie piesci nas.
                              No i takie ciekawe opisy tutaj. Rio troche drogo jak na moja kieszen, ale w
                              Queensland bylem tylko na Gold Coast. tymczsem dowiaduje sie ze wyspa Day Dream
                              jest a nie slyszalem nawet. powiedzialem o tym mojej Pani i ona tez sie
                              zainteresowala.
                              tak to jest w moim wieku to troche wolniejsze tempo, jestem tez ograniczony bo
                              w Australii duze odleglosci zeby cos zobaczyc a ja nie moge jezdzic autem.
                              bardzo jednak przyjemnie jak chociaz mozna poczytac te sprawozdania z podrozy,
                              tylko pysiek to malo pisze albo pisze jak mojito pisze albo mi sie zdaje. ale
                              pewnie nie dokladnie czytam. o rybie baramandi slyszalem, czasem w Sydney tez
                              mozna kupic w rybnym, ale najlepsza to swiezo zlowiona, co nie Gunther?
                              no i Saba, ciekawe masz postanowienia zycze ze sie spelnia. wydaje mi sie, ze
                              jestes chyba bardzo mloda kobieta i myslisz bardzo nowoczesnie. bo wiesz za
                              moich czasow, to nie planowalo sie urlopu zeby przepraszam zrobic dziecko, ale
                              pewnie jestem zacofany

                              pozdrawiam
                              kazik

                              • Gość: Asia Re: Znowu Rio. IP: *.jetstream.xtra.co.nz 12.01.04, 04:56
                                Kazachstan, fajnie ze mogles sie spotkac z Guntherem i ze spedziliscie milo
                                czas, dobrze ze tu do nas trafiles i uwierzyles ze jestesmy prawdziwymi
                                ludzmi. Podejrzewam ze niejedna na Gunthera poluje i pewnie w koncu ktoras go
                                upoluje :)))
                                Moja smutna wiadomosc niestety jest bardzo smutna, pare dni temu dowiedzialam
                                sie ze kolega z Whangarei ktorego znalismy niezle i spedzilismy razem z nim i
                                jego zona niejeden mily wieczor, zginol w wypadku samochodowym we wrzesniu.
                                Facet byl lekko po 40tce, zostawil zone (polka, on byl kiwi) i dwoch synow.
                                Wjechal na niego pijany kierowca, mial ze soba synow w samochodzie tak ze
                                chociaz tyle dobrze ze zaden z chlopcow nie zginol. No coz takie jest zycie.

                                Mojito ciesze sie ze sie dobrze bawisz :)

                                Pysiek co u ciebie, napisz jak noga, nie odzywasz sie i zaczynam sie lekko
                                niepokoic czy aby wszystko u ciebie dobrze :)


                                • pysiek13 Re: Znowu Rio. 12.01.04, 05:52
                                  Witajcie,

                                  Asiu, dzieki za pamiec, zyje, noga tez.
                                  przykro mi z powodu Twojego kolegi, takie zycie masz racje, czasem trudne...

                                  Kazik napisal:
                                  > tylko pysiek to malo pisze albo pisze jak mojito pisze, albo mi sie zdaje <
                                  Kazik chyba ci sie zdaje :)))

                                  pozdrawiam wszystkich
                                  Mojito, Boss yo!

                                  tylko ci sie zdaje? to dobrze
                              • Gość: Saba Re: Znowu Rio. IP: *.dsl.hccnet.nl 12.01.04, 09:25
                                kazachstanie,
                                nawoluje do twojego poczucia humoru! przeciez wiadomo, ze "zrobienia dziecka"
                                nie da sie tak zaplanowac, ale dlaczego niby nie planowac wakacji pod tym
                                katem? Myslisz, ze to nowoczesne myslenie? Chetnie poczytam jesli napiszesz jak
                                to bylo za twoich czasow..
                                ;-)
                                Saba
                                • kazachstan Re: Znowu Rio. 12.01.04, 23:34
                                  Dzien dobry,

                                  Saba mam poczucie humoru, wydaje mi sie tylko ze najlepiej wychodza te dzieci
                                  nie planowane. ja widzisz jestem czlowiek starszy i z zalem patrze jak niektore
                                  kobiety mecza sie odkladajac dziecko na pozniej, bo praca, bo przegapia awans,
                                  musza zwiedzic swiat, albo teraz trzeba kupic dom, samochod, kurs jezyka albo
                                  nurkowania. nie pisze o Tobie ale sa takie kobiety i dla mnie to zbyt
                                  wyrafinowane.
                                  pozwole sobie dolaczyc ciekawy kawalek, to tak pod katem mojego wieku, w tym
                                  roku skoncze 59 lat.

                                  One evening grandson was talking to his grandfather about shooting at schools,
                                  the computer age and just things in general.
                                  the grandad replied "well, let me think a minute"
                                  I was born before television, penicilin, polio shots, frozen foods, Xerox,
                                  contact lenses, frisbees and the PILL.
                                  There was no radar, credit cards, laser beams or ball-point pens.
                                  Man has not invented pantyhose, air conditioners, dishwashers, clothes dryers
                                  and the man hadn't yet walked on the moon.
                                  Your grandmother and I got married first and then lived together.
                                  Every family had a father and a mother, every boy over 14 had a rifle that his
                                  dad taught him how to use and respect. And they went haunting and fishing
                                  together.
                                  Until I was 25, I called every man older than I, Sir, and after I turned 25 I
                                  still called policeman and every man with a title, Sir.
                                  Sundays were set aside for going to church as a family, helping those in need,
                                  and visiting family.
                                  We were before gay-rights, computer dating, dual careers, daycare centers and
                                  group therapy.
                                  Our lives were governed by the Ten Commandments, good judgement and common
                                  sense. We were taught to know the difference between right and wrong and to
                                  stand up and take responsibilities for our actions.
                                  Serving your country was a priviledge.
                                  We thought fast food was what peaople ate during Lent. having meaningful
                                  relationship meant getting along with your cousins.
                                  Time-sharing meant time the family spent together in the evenings and weekends-
                                  not-purchasing condominiums. We never heard of FM radios, tape, decks, CDs,
                                  electric typewriter, yogurt or guys wearing earings.
                                  If you saw anything with "made in China" on it, it was junk.
                                  Pizza Hut, McDonalds, and instant cofee were unheard of. We had 5c and 10c
                                  stores where you could actually buy things for 5c and 10c.
                                  Phone calls, ice cream cones, rides on a streetcars and Pepsi were all a
                                  nickel. And if you don't want to splurge, you could spend your nickel on enough
                                  stamps to mail 1 letter and 2 postcards.
                                  You could buy a new Chevy Coupe for $600 but who could afford one?
                                  Too bad, because gas was 11 cents a gallon.
                                  In my days "grass" was mowed, "coke" was a cold drink, "pot" was something your
                                  mother cooked in.
                                  Aids were helpers in the Principal Office, chip' meant a piece of
                                  wood, "hardware" was found in hardware store and software wasn't even a word.

                                  And we were the last generation to actually believe that a lady needed a
                                  husband to have a baby.
                                  No wonder people call us old and confused and say there is a generation gap and
                                  how old do you think I am - ????
                                  I am 59 years old.

                                  Pozdrawiam
                                  Kazik

                                  Ps. pysiek widze ze cie dotknalem skoro powtorzylas az dwa razy ze by mi sie
                                  tylko zdawalo. nie taki byl moj zamiar nie chcialem urazic.



                                  • Gość: Saba Re: Znowu Rio. IP: *.adsl.wanadoo.nl 13.01.04, 20:01
                                    Alez Kaziku,
                                    Dlaczego sadzisz, ze kobiety probujace swoje zycie w pewien sposob
                                    zorganizowac i miec wplyw na pewne sprawy, ktore moga od nich zalezec - sie
                                    mecza? I w czym wg Ciebie lepsze sa dzieci nieplanowane od planowanych??
                                    Widzisz, naleze do tych kobiet, ktore wlasnie lubia miec kontrole (bez
                                    przesady oczywiscie) i generalnie miec wplyw na to ci sie w ich zyciu dzieje.
                                    Decyzja o posiadaniu potomstwa jest jedna z najwazniejszych w zyciu i wg mnie
                                    warto poswiecic temu troche czasu, przygotowac sie psychicznie i dorosnac do
                                    roli rodzica. Nie musi to wcale oznaczac rezygnowania ze spontanicznosci, a
                                    juz na pewno nie wiaze sie z meczarniami! ;-)
                                    No, a jaki moral wynika z twojej przypowiastki? Rozwoj cywilizacji prowadzi do
                                    wyginiecia rodzaju meskiego? Chyba sam w to nie wierzysz..
                                    Pozdrawiam
                                    Saba
                            • Gość: Saba Re: Znowu Rio. IP: *.dsl.hccnet.nl 12.01.04, 09:18
                              Mojito,
                              No wiec co do Rio, to wlasciwie interesuje mnie nie tylko miasto, ale jesli juz
                              sie zdecyduje wybrac to raczej na cos objazdowego, wiec od Ciebie chetnie
                              otrzymalabym jakas propozycje ciekawej trasy. Generalnie w tym roku zalezy mi
                              na naturze: gory, wodospady, fauna ale tez morze, plaze i nurkowanie. Troche
                              kultury przy tym rowniez nie zaszkodzi, ale nie jest priorytetem. No i napisz
                              jesli wiesz jak tam ksztaltuja sie pory deszczowe w czerwcu.
                              A co do Rio stricte to zawsze mnie tam ciagnelo! Mnie widzisz wszedzie ciagnie,
                              tak w uduchowione gorzyste Himalaje jak i tetniace tancem i muzyka Rio :-)
                              • gunther_0 Re: Znowu Rio. 12.01.04, 10:19
                                Witajcie,

                                Asiu bardzo mnie zasmucilas swoim smutkiem, przykro mi naprawde, jak to nigdy
                                nic nie wiadomo widzisz. a tak niedawno pisalismy znowu o 11/09 a tu obok nas
                                ciagle zdarzaja sie mniejsze i wieksze nieszczescia.
                                Kazik, no tu chyba zbyt ostro wyjechales kolego, mowilem ci przeciez, ze tu
                                pisza bystre dziewczyny i oberwie ci sie. no i teraz masz za swoje: tlumacz
                                sie jak te dzieci sie robilo za Twoich czasow :)))
                                wytezam sluch i oczy :)))
                                Mojito Amigo,
                                esto es muy callado recientemente, nie wiem co jest grane.
                                w zwykly dzien upal zaczyna dokuczac. w pracy jest w porzasiu jest
                                klimatyzacja, ale w domu nie mam. jeszcze troche jestem nie zorganizowany,
                                pare rzeczy mi brakuje, ale mam blizej do pracy i nawet mysle o kupnie
                                porzadnego komputera.
                                jak postepy w zwiedzaniu, moj tatuaz namierzony?
                                najlepszego
                • Gość: Iza Re: wiadomosc dla tak_o IP: *.gostyn.pl / 217.97.143.* 12.01.04, 08:47
                  witaj serdecznie :)
                  bardzo Ci dziekuje za pomoc, naprawde to dla mnie bardzo duzo, DZIEKUJE
                  mialam teraz sporo dyzurow i odpisze dzis wieczorem , bo nie ejstem w domu a
                  tam mam poczte z Au, ktora porislabym twoja przyjaciolke o sprostowanie info.
                  Twoja pomoc jest nieoceniona, odpisze pod wskazany adres. Info z pierwszej reki
                  sa cenne, choc trzeba mie c na uwadze przepisy a te wciaz sie zmieniaja.
                  Pozdrawiam cielo z ziminej PL :))))
                  • Gość: Asia Pachnaca IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 12.01.04, 10:15
                    wlasnie wrocilam z pierwszego swojego spotkania przedstawicieli firmy
                    sprzedajacej kosmetyki,, przy wejsciu dostalam w prezencie buteleczke perfum,
                    ktore to perfumy wylaly sie w mojej torebce, teraz nie wiem jak dlugo bede
                    pachniala i to nie tak jak bym chciala, miejmy nadzieje ze perfumy takiej
                    samej jakosci jak opakowanie i szybko wywietrzeja :)

                    Pysiek ciesze sie ze u ciebie wszystko ok, jestes jeszcze na urlopie czy juz
                    wrocilas i nadrabiasz zaleglosci w pracy?
                  • tak_o wyczyny ekstremalne 12.01.04, 13:22
                    Wydaje mi sie, ze czyny ekstremalne, aczkolwiek nie tak widowiskowe jak
                    wyprawa w Himalaje, 'popelniamy' dosc czesto. w moim zyciu na przyklad
                    jak tak mysle, to takie najwieksze ekstremalne to 2:

                    1. dawno, dawno temu czyli jakies 10 lat, jak jeszcze bylam przed
                    trzydziestka, musialam pomoc rodzinie i wyjechalam na tzw. Zachod
                    Europy. W Polsce zostawilam przyjaciol, prace, ktora lubilam, ukochane
                    hobby, ktorego uprawianie w Polsce jest ograniczone wiekiem.
                    Wyjechalam sama, nie znajac tam nikogo, bez zadnych kontaktow, ze
                    srednia znajomoscia jezyka i z minimalna iloscia pieniedzy. Normalnie
                    nazwalabym to glupota, ale znajac swoje pobudki, nazwe to czynem
                    odwaznym, niepozbawionym pewnego ryzyka.

                    2. to zdarzenie jest juz bardziej podobne do wyprawy w Himalaje czyli w
                    nieznane, zostawiwszy wszystko to, co sobie przez tyle lat
                    poukladalam. Wyprawa w poszukiwaniu celu i sensu zycia i mocno ryzykowna - mam
                    na mysli wyjscie za maz.

                    Kiedy kobieta w moim wieku w Polsce rezygnuje z fajnej i dobrze platnej
                    pracy, bedacej podstawa jej utrzymania i dajaca niezaleznosc, decyduje
                    sie na taki krok i wyjazd do innego miasta, to czyz nie mozna tego
                    porownac ze skokiem na linie z mostu nie sprawdziwszy (bo sie nie da)
                    czy lina jest odpowiedniej dlugosci? Ale na szczescie na oczach mam
                    rozowe okulary i w takich tez barwach widze przyszlosc. Na milosc nie
                    ma lekarstwa...

                    Czego wszystkim serdecznie zycze
                    tak_o
                    • Gość: Saba Re: wyczyny ekstremalne IP: 213.144.232.* 12.01.04, 14:57
                      tak_o
                      tak naprawde to te twoje historie nie sa ekstremalne, to najzwyczajniejsze
                      zycie!
                      • tak_o Re: wyczyny ekstremalne 12.01.04, 19:23
                        tak wlasnie podejrzewalam Sabo, ze zycie to nie lada wyzwanie ;)))

                        A tak powaznie, to z dystansem traktuje wszelkie opowiesci o tym, ze ktos
                        trafil do innej czesci swiata, jadl z tubylcami korzonki i nagle go oswiecilo,
                        co jest w zyciu najwazniejsze i do czego dazy.

                        Niektorym zetkniecie z inna kultura, innym systemem wartosci rozwija i szerzej
                        rozwiera oczy, ale mam np. takiego znajomego, ktoremu uwazam ze oczy zamknelo.
                        Sprzedal wszystko co mial i wyruszyl do Indii na zawsze. Wrocil po 2 latach.
                        Teraz zyje w mojej opinii tak samo jak zyl przed wyjazdem, to samo robi, tylko
                        rozmowa z nim stala sie bardziej nieznosna, robi z siebie guru i przemawia w
                        stylu "co ty mala wiesz o swiecie, w Indiach nie bylas". Byl rasita, a jest
                        teraz nim innego rodzaju: Hindusi w Indiach sa cacy, a w Anglii be. Acha i
                        jeszcze opowiada co by mial jakby nie sprzedal, jak zaluje, ze wrocil, ale
                        jakos z powrotem nie widze zeby sie wybieral.

                        Mnostwo ludzi z wielkich miast polskich wyjezdzalo w Bieszczady tez w celu
                        poszukiwania siebie, teraz ten trend troche przystopowal, ale duzo wypalonych
                        yuppies i artystow z Warszawy osiedla sie teraz na Suwalszczyznie. Zawsze to
                        blizej z powrotem do Warszawy niz z Bieszczad ;))

                        A zobacz zreszta, co to za wyzwanie taki wyjazd w Himalaje jak bohaterka
                        Twojej ksiazki zrobila. Nie czytalam, ale byc moze to taka dluzsza i bardziej
                        wnikliwa wycieczka. w sumie nie idzie tam piechota i w trudzie i w znoju,
                        tylko leci samolotem, a tam tez nie przypuszczam, zeby zyla razem z
                        najbiedniejszymi.

                        Jest taka ksiazka "Pod sloncem Toskanii". Napisala ja Amerykanka, ktora z
                        kolei Toskania olsnila i ktora rzuciwszy wlasny kraj, osiedlila sie tamze.
                        Toskanczycy podsmiewaja sie z niej, ze to bogata cudzoziemka, ktorej lekko
                        odbilo, bo usiluje ich nawracac na dawne toskanskie obyczaje.

                        Napisz prosze, co Ty myslisz na ten temat, bardzo mnie to interesuje. I jak
                        przeczytasz te ksiazke, to napisz czy rzeczywiscie bohaterce cos dal ten
                        wyjazd.
                        serdecznie pozdrawiam
                        tak_o
                        • Gość: Saba Re: wyczyny ekstremalne IP: *.adsl.wanadoo.nl 12.01.04, 22:18
                          tak_o,
                          wiesz, nie mialam zamiaru wywolywac burzy w szklance wody, ani gloryfikowac
                          wyalienowania sie od cywilizacji w mysl poszukiwania swojego "ja", tak
                          naprawde to jestem jeszcze normalna.. ale Indie i Himalaje zrobily na mnie
                          olbrzymie wrazenie i obudzily takiego malego duszka wewnatrz, ktory buntuje
                          sie przeciwko stereotypom.
                          Bohaterka ksiazki (Veronika) ktora czytam osiagnela sukces zawodowy i doszla
                          do wniosku, ze jest nieszczesliwa, dlatego sie spakowala i pojechala gdzie ja
                          oczy poniosly (poleciala, fakt). Nie omieszkam Cie poinformowac jak dociagne
                          do konca, jak skonczyla sie jej historia. Jedno jest pewne - poddawanie sie
                          stereotypom i pozwolenie im na zawladniecie swojego zycia nie przynosi
                          szczescia, czasem ekstremalne wydarzenia lub decyzje otwieraja nam oczy na
                          wiele aspektow zycia, z ktorych do tej pory nie zdawalismy sobie sprawy.

                          Daleko mi do oceniania Twojego znajomego, ale daleko mi rowniez do przyznania
                          Tobie prawa do oceniania Jego lub innych ludzi, ktorzy wybieraja swoja wlasna
                          droge, niekoniecznie majac na celu silenie sie na oryginalnosc (jak miedzy
                          wierszami dajesz do zrozumienia). Jako zodiakalny wodnik z natury preferuje
                          niekonwencjonalne rozwiazania i czesto wybieram nietypowe drogi. Ale uwazam
                          sie za osobe tolerancyjna i tego oczekuje od innych, ze beda akceptowac wolne
                          wybory innych, nawet jesli odbiegaja od tego co im sie wbilo do glowy przez
                          lata obcujac w waskim kregu jednolitych kulturowo czlonkow rodziny, przyjaciol
                          i znajomych.
                          Pozdrawiam
                          Saba
                          • tak_o Re: wyczyny ekstremalne 13.01.04, 00:02
                            Czesc Saba,

                            jezeli Cie urazilam, to naprawde nie mialam takiego zamiaru. Przepraszam
                            bardzo. Cosik widocznie mi nie wyszlo jasne wylozenie mych mysli. Chyba za
                            bardzo sie wymadrzylam. Sorry, juz nie bede. Jednokulturowa jest mi byc
                            trudno, chociazby przez to, ze pochodze ze wschodu, a tam niezla mieszanka
                            narodow, religii i kultur.

                            Tez jestem Wodnik, ale czasami lubie jak sie burzy, a niechby nawet i w
                            szklance ;)

                            Osmielam sie przeslac Ci pozdrowienia
                            tak_o
                            • Gość: Saba Re: wyczyny ekstremalne IP: *.adsl.wanadoo.nl 13.01.04, 19:44
                              tak_o,
                              absolutnie nie poczulam sie urazona, niepotrzebne przeprosiny, to forum
                              wolnych mysli i opinii i kazdy ma prawo do wyglaszania tu swojego zdania, a
                              burze nie sa zle, czasami wrecz wskazane, oczyszczaja powietrze i odswiezaja
                              atmosfere.
                              Pozdrawiam
                              ;-)
                              Saba
                      • Gość: mojito. Dzisiaj nas roznosi. Jest cos w powietrzu... IP: *.user.veloxzone.com.br 12.01.04, 19:58

                        Witajcie absolutnie Wszyscy,

                        Bede pisal ostroznie bo dzisiaj nas z Bossem (australiano) roznosi.
                        Od rana. To znaczy od 10:30 gdy otworzylismy oczy.
                        Widocznie jest cos rozsypane w powietrzu. W Rio dzisiaj "tylko" 32C.
                        Ochlodzenie po Foz do Iguaçu (41C).
                        Espresso, sok z manga i na plaze. Do jajecznicy tutaj cos dodaja
                        i nie smakuje nam. Dzisiaj wymyslilismy, ze gdy zamowimy jajka sadzone
                        to trudno bedzie cos domieszac. I mielismy racje. Zycie jest piekne.
                        Umiemy to juz powiedziec po portugalsku.

                        Asienko,
                        wczoraj wypilsmy dwie caipirinha za zlagodzenie Twojego smutku.
                        Reszta troche zalezy od czasu.

                        Saba,
                        umowa stoi. Gdy tylko sie zdecydujecie wrocimy do tematu Rio.
                        Czerwiec akurat bardzo zaludniony tutaj. To miesiac w ktorym
                        latynosi maja urlopy (analogia do sierpnia we Francji) i miejsca sa
                        zatloczone. Wodospady Iguaçu nalezaloby zobaczyc. Robia olbrzymie wrazenia.
                        Przewodniczka mowila, ze wlasnie w czerwcu jest szczyt.
                        Tym niemniej, jezeli podasz termin, zamierzona dlugosc pobytu i co ewentualnie
                        chcecie zobaczyc z kultura wlaczne to dam Wam moje sugestie.
                        Po znajomosci dorzuce pare miejsc w ktorych bedziecie mogli zaczac
                        realizowac jedno z Twoich noworocznych postanowien.

                        Kazik,
                        dzieki. Wiem teraz, ze to ryba. Sprobuje wyciagnac od Pyska jak byla
                        przyrzadzana.

                        Gunther/Amigo,
                        ja tez bez noworocznych postanowien. Tak dla mnie lepiej. Nigdy niczego wiec
                        nie lamie. Zadnych postanowien. Zadnych ograniczen. Mam swoje slabosci.
                        Lubie je i chce aby ze mna pozostaly jak najdluzej.
                        W sprawie tatuazu z inicjalami DM rozgladamy sie ciagle. Ale to nie
                        latwe. Tyle roznych tatuazy i rownie duzo miejsc jeszcze niedotknietych
                        tatuazem. Prawie, prawie dziewiczych. Ale nie do konca.
                        Wierze, ze im mniej bede pisal tym bardziej bedziesz mnie rozumial...

                        Pysiek,
                        cieszy nas postep w sprawie nogi. Wczoraj ladujac w Rio Boss wyrazil
                        lekka tesknote za domem i Toba. Ale tez podkreslil zaraz, ze Rio bardzo
                        mu sie podoba. Jeszcze tydzien i z przyjemnoscia dotknie Ciebie jezykiem.
                        Masz bardzo lojalnego psa. Wyluzowal sie juz zupelnie i porusza sie
                        sprezyscie w rytmie samby. Najwidoczniej jest cos w miejscowym powietrzu...
                        Zachowuje sie zupelnie jak cariocas. Ostatnio nie zdarza sie nam pojsc
                        spac za wczesnie i bez trzech/czterech caipirinhas. Ale to tylko
                        chwilowe i lokalne. Po naszych powrotach wrocimy latwo do normy.
                        Nie sadze aby on Ciebie teraz rozpil.
                        Wieczorem jedziemy do klubu polonijnego na suprise party. Zmartwilo nas lekko
                        tylko to, ze glownym alkoholem bedzie wodka. Trudno, najwyzej wyjdziemy
                        wczesniej i zakotwiczymy sie w La Cicciolinie. Na wszelki wypadek ukladamy
                        plan "B". Tutaj nas znaja i znaja nasze pieskie upodobania.
                        Czy ta ryba burramundi to z grilla? Czy inaczej byla przyrzadzana?

                        Iwona, tak-o,
                        duza sloneczna buzka.

                        Na nas czas, znowu odezwal sie kolec trudny do zoperowania ktory
                        nie pozwala nam dlugo siedziec na jednym miejscu,
                        serdecznie Was wszystkich,
                        mojito i Boss (pp).

                        P.S.
                        Wczoraj w rezerwacie ptakow w Foz do Iguaçu widzielismy flamingi
                        w ogrodzeniu z duzymi stojacymi lustrami. Przewodniczka wyjasnila
                        nam, ze flamingi aby wejsc w odpowiedni nastroj potrzebuja wielokrotnego
                        odbicia w lustrze. Kto by pomyslal? Wygladaja tak rozowo i niewinnie...
                        Widzielismy tez polnocnoaustralijskie cossawary(?). Zlosliwe ptaki.
                        m&B
                        • Gość: Iza siegnij po marzenie ... IP: *.gostyn.com / *.gostyn.com 12.01.04, 22:53
                          hej wszytskim
                          skapanym goracymi promieniami lata ;)
                          wlasnie mojito, dziekuje za sloneczko, jakiego ulamek mi przeslales, bo okazalo
                          sie na tyle skuteczne, ze z -15 mamy + 5 :))) i chlapa...
                          a tak poza tym to nie wiem czy testowaliscie nowy zestaw trunkow, czy raczej
                          ten dodatek do jajeczek wam zaszkodzil, bo mnie pominales w ostatnim poscie (
                          smutne ... ).
                          Widze, ze mimo wwzytsko trudno wam sie w upale skupic nad klawiatura, albo
                          zaprcaowanym oderwac od goracego piasku po pracy, co rozumiem oczywiscie
                          ale ....gdzie jest Kazik i Asia ???
                          Tak_o poruszylas ciekawy watek, sadze ze wielu z nas zaczynalo te droge, bo to
                          marzenia, czasem koniecznosc a czasem wolny wybor. Jednak nie kazdego stac by
                          te droge kontynuowac z wielu przyczyn ..ryzyko, rodzina, pieniadze itd. choc ja
                          kocham podroze i nie od razu musze zamieszkac w Indiach ( wystaczy mi ze w domu
                          medytuje czy cwicze joge przed wschodem slonca :) ale napewno takie miejsca
                          wbogacaja i rozwijaja nas samych.

                          Zycze wam milego dnia i do nastepnego ....caluski z deszczowej Wielkopolski :))
                          • Gość: Gunther_0 Re: siegnij po marzenie ... IP: 61.88.129.* 13.01.04, 03:08
                            Witajcie wszyscy,

                            Saba, Tak-o, ale tu dziewczyny wyszly z tematami. no tego, co ja bym tu dodal
                            od siebie, ze nie mysle o zadnych ekstremalnych wyskokach. czasami tylko w
                            zyciu tak bywa ze sie samo z siebie nagle robi ekstremalnie interesujaco i to
                            mi sie podoba.
                            Saba ja Ciebie rozumiem z tym robieniem dziecka, proponuje temat podtrzymac,
                            wydaje mi sie bardzo interesujacy. nie zniechecaj sie bynajmniej I will cross
                            my all fingers for you. czy wyobrazasz sobie jak to bedzie fajnie: my tu
                            wszyscy razem cie zdopingujemy, a Ty w szczegole bedziesz miala DZIECKO !!!
                            nazwiemy je na przyklad Forumek albo Asik, albo Sabus Junior. no dobrze juz
                            zmieniam temat...
                            co tu by o tym czytaniu, no tego ja tez czytam wprawdzie nie "Goscia
                            niedzielnego" czytam rozne ksiazki, lubie poczytac, ale nie zaglebiam sie w
                            jakies wielkie filozofie.
                            Kazik,
                            ale Ty tu kawalek dales, rozumiem ze jestes starej daty. Ty widze tak po
                            Bozemu, slub a potem siup! no i tak nadajesz na temat tej starosci i ile masz
                            lat, daj sobie spokoj, porozmawiac mozna w kazdym wieku.
                            moze dla ciebie to jest bycie nowoczesnym, byc singlem, ale znalezsc
                            odpowiednia partnerke nie jest latwo. mysle sobie "juz wiele poznalem, wsystko
                            pozamiatane, mam wybor moge byc z fantastyczna dziewczyna, albo moge pojsc w
                            swoja strone. to jest taki rodzaj fascynacji, ale nie taki ktory opisal Mario
                            Puzo w Ojcu Chrzestnym, gdy Michael Corleone spotyka Antonie i razi go piorun
                            fizycznego zauroczenia. u mnie to raczej musi byc piorun intelektualno-
                            duchowego zafascynowania. to mnie kreci. no bo jak patrze na mlode seksowne
                            dziewczyny, to nie pytam co studiuja tylko chlone jak wygladaja. my mezczyzni
                            jestesmy troche bardziej wizualni :))) no ale co innego mnie pociaga w kobiecie
                            z ktora chcialbym spedzic 3 godziny na plazy, a co innego w kobiecie z ktora
                            chcialbym przezyc cale zycie. na plaze moge skoczyc z fajna laska co ma w
                            glowie fiu-bzdziu, ale w Himalaje zycia to raczej sie z nia bym nie wspinal.
                            no nie wiem czy to ma rece nogi
                            Asienko, pachnacy Bubu pzresylam moc przytulasow
                            pozdrawiam


                            • Gość: Asia Re: siegnij po marzenie ... IP: *.jetstream.xtra.co.nz 13.01.04, 05:21
                              witam

                              no faktycznie dosyc powazny temat rozwazan filozoficznych nad zawilosciami
                              zycia, chyba wiekszosc przez to przechodzi wczesniej czy pozniej, na ogol to
                              po jakims czasie mija bo codziennosc jednakowoz bierze gore. W koncu chyba nie
                              o to chodzi zebysmy zostali pustelnikami jak to niektorzy czynia, ale o to
                              zeby samemu z soba dojsc do porozumienia i poukladac swoje sprawy tak zebysmy
                              sami byli ze swojego zycia zadowoleni. Indie fascynuja duzo ludzi, mnie
                              zreszta tez, kiedys moze bardziej pod wzgledem duchowym teraz juz tylko
                              turystycznie. Mialam kiedys przyjemnosc przez dlugi okres rozmawiac z hindusem
                              i bardzo mozliwe ze same rozmowy daly mi wiecej niz odwiedzenie tego kraju.
                              Osobiscie uwazam ze jezeli czlowiek szuka to znajdzie spokoj w swoim zyciu
                              niewazne czy w Tybecie czy w Pcmiu Dolnym. Podroze zdecydowanie ksztalca, ale
                              na to juz dawno temu madrzy ludzie wpadli wiec nie ma sie co powtarzac. Mnie
                              osobiscie mozliwosc poznania innych nacji pozwolila na duza doze tolerancji i
                              akceptacji, otoczenia i siebie. Dobre ksiazki tez czlowieka sklaniaja do
                              zastanowienia sie nad samym soba. Ostatnia ksiazka ktora dala mi sporo do
                              myslenia to Europa, nie wiem czy ktos z Was czytal ale jezeli nie to polecam.
                              Bohaterm jest facet, lat o ile dobrze pamietam 42 ktory przechodzi przez rozne
                              koleje zycia i kariery zawodowej, co rowniez sklania go to pewnych przemyslen
                              i wyciagniecia wnioskow na swoj uzytek. Gunther pisze ze z inna kobieta mialby
                              chec pobyc na plazy przez 3 godziny a z inna zaglebic sie w meandry zycia np,,
                              wydaje mi sie to cakiem ciekawy temat. Gunther napisz nam wiecej , jaka jest
                              twoja plazowa dziewczyna a jaka ta od prania skarpetek i nie tylko. Chetnie
                              bym posluchala opinii panow na temat ich wymrzonych kobiet. tych plazowych i
                              tych domowych i oczekiwan w stosunku do nich. Czego tak naprawde facet
                              oczekuje od kobiety ?

                              Yoggi dzieki za przytulaski, bardzo mi sie przydaly :)))

                              pozdrawiam cieplutko
                              • yvona73pol Re: siegnij po marzenie ... 15.01.04, 12:40
                                wiec co by tu...
                                moze najpierw do Kazika, bo zapomne - to da sie tu sernik upiec w Australii? a
                                jakiego sera uzywa twoja Pani? ( i, co niestety mnie bardziej interesuje - czy
                                drogi? uscislijmy - drogi to pojecie wzgledne, generalnie sredni kawalek,
                                bodjaze polkilowy w sklepie gdzie pracuje "chodzi" za 6 dlocow - dla mnie
                                drogo...no, ale dla sernika...)
                                Indie...
                                Hindusi sa rozni niebywale, znam takiego co do rany przyloz, i takiego, co sie
                                na jego widok noz otwiera w kieszeni, majac w pamieci jego samozadufanie i
                                egocentryzm, plus to co mysli o kobietach...
                                i tu dochodzimy do Gunthera - no coz, ja nie zauwazylam tego dualizmu, i nadal
                                twierdze, ze wiekszosc facetow lokuje sie w zwiazku z "glupia blondynka, ale
                                za to ladna" bo albo boja sie inteligentnych kobiet, albo nie moga tego
                                zniesc, a sa i tacy, co znajduja dwa w jednym, co jest z pewnoscia optymalnym
                                rozwiazaniem; widzisz, ze nie mam zbyt dobrego zdania, ale to niestety
                                autopsja i obserwacja, nic mniej, nic wiecej; koniec o tym;
                                podroze ksztalca, fakt, ale takze te w najblizsze okolice i te, ktore rzako
                                odbywane - w glab siebie; bo na dalsze niestety trzeba moc sobie pozwolic, nie
                                tylko materialnie, choc glownie... a teraz, w polskiej rzeczywistosci dla
                                wielu brzmi to jak bajka, niestety....
                                co do Indii, to ponoc mam tam jakis epizod miec zyciowy wedlog jakiejs
                                lokalnej wieszczki (moja racjonalna mama raz oszalala i udala sie do takowej,
                                dluzsza historia zwiazana z genialna praca polskiego wymiaru sprawiedliwosci i
                                jej dewastatorskich efektow);
                                dziekuje za brazylijskie pozdrowionka Mojito, jakze bym chciala sie wybrac
                                kiedys do Brazylii... no i do mojego Macchu Picchu... marzenia.... Ate logo!
                                pozdrawiam wszystkich slonecznie, choc pogoda cos plata psikusy...
                                Iwona
                            • pysiek13 Dzisiaj mnie cos ponosi... 13.01.04, 05:52
                              Witajcie wszyscy slonecznie,

                              Asia - u mnie ciagle wyspiarsko, o pracy jeszcze nie mysle :)))
                              Saba, Tako, dziewczyny, ode mnie narazie z ekstremalnych doswiadczen to white
                              water rafting :) na Tully River. wyprawa calodniowa: pobudka o madrugada, bus
                              trip nad rzeke, 5 godzin rafting Grade 3, 4 rapids, BBQ i ogladanie wspolnie
                              video ze splywu, duzo smiechu.
                              tym razem przemoklam, obilam sobie troche na skalach tylek, z ponton wyrzucilo
                              mnie zaraz po starcie, zle usiadlam, opilam sie troche wody ale wciagneli mnie
                              z powrotem na ponton, bo mysleli ze chce uciec ;)
                              byla opcja: rafting and bungy jumping ale tylko z 44 metrowi i z wiezy,
                              poczekam wiec na Acapulco, zeby dotknac reka wody :)))

                              Kazik, jest OK i tak jak Gunther pisal, przed wejsciem na forum nie sprawdzaja
                              dowodow/paszportow :)
                              ludzie widze lubia sobie innych poklasyfikowac, gdyz tak jest bezpieczniej.
                              czlowiek > gromada > ssaki
                              rzad > biuro > akta i juz, zaklasyfikowane, znane i nie niepokoi, nie
                              przeraza ...ze moze to JA jestem inna/y )))
                              Gunther, i choc nigdy nie posadzalam cie (ani mysla, ani slowem pisanym) o
                              prenumerate 'Goscia niedzielnego', to nawet jakby tak bylo jakie to ma
                              znaczenie? nie wazne co sie czyta, wazne jak...
                              zaliczenie (co za urocze slowo) jeszcze jednej pozycji (ksiazkowej pozycji:)))
                              ksiazkowej - bo przeciez to takie nobilitujace, jest zawsze dobrze widziane. no
                              moze poza paroma patologicznymi przypadkami ludzi ktorzy nie czytaja, i reaguja
                              na temat ksiazkowy grymasem twarzy jakby uslyszeli dobry kawal. a ja czasem z
                              przekory w towarzystwie przyznaje sie publicznie ze czegos NIE przeczytalam
                              (ach ta natura szydercy!)
                              czasem nie lubie sie wysilac w celu osiagniecia poprawnego spolecznego image. a
                              w ogole jestem taka niepoprawna ...
                              do czego wlasciwie zmierzam? do stwierdzenia ze sa ludzie ktorych 'Popcorn'
                              czegos nauczyl i ludzie ktorych Horacy sprowadzi do poziomu downe'a.

                              Gunther napisal:
                              > u mnie to raczej musi byc piorun intelektualno-duchowego zafascynowania <

                              oczywiscie Gunther! najladniejsze piersi musza sie w koncu opatrzyc, a piekny
                              umysl moze podniecac 'poki Alzheimer nas nie rozlaczy' :))))))
                              i jeszcze:
                              > na plaze to moge skoczyc z fajna laska co ma w glowie fiu-bzdziu, ale w
                              Himalaje zycia to raczej bym sie z nia nie wspinal <
                              oczywiscie, bo jak sie wisi z kims na wspolnej linie nad urwiskiem, to
                              chcialoby sie zeby ten ktos byl silny, odpowiedzialny, prawy, wytrzymaly itd.
                              czy jest dobry w oral sex, jakos w tych warunkach traci na znaczeniu. dobrze
                              miec partnera ktory nie pociagnie cie w przepasc Gunther.

                              Mojito, Boss jak polskie party czy moze plan'B' ? zapytuje bardzo ostroznie :)))
                              co do rozowych flamengos i lustra, to przypomina mi 'Animal farm'. niektorzy
                              ludzie tez potrzebuja lustra, taki srodek na doping :)
                              burramundi byla pieczona w creamy basil sauce topped up with pieces of crab
                              meat. french cook, sympatyczny, duzo wie o Rio tez. wspomnial restauracje w
                              Troisgros (?) pt: Jardim Botanico, napewno francuska.
                              bawcie dobrze

                              Iza pozdrowionka
                              i
                              pozdrawiam wszystkich
                              • Gość: Asia Re: Dzisiaj mnie cos ponosi... IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 13.01.04, 08:44
                                pamietem Animal Farm to byla moja pierwsza ksiazka jaka przeczytalam po
                                angielsku :) dawne czasy

                                Pysiu ja wiem ze Ty jestes oczytana i inteligentna kobieta ale z tym ze nie
                                musi byc dobra w oral sex jak sie we dwoje na linie wisi to juz chyba troche
                                przesadzilas, wedlug mnie zdecydowanie lepiej jezeli jest dobra hahahahaha
                                • Gość: Pysiek13 Re: Dzisiaj mnie cos ponosi... IP: *.d.007.syd.iprimus.net.au 13.01.04, 08:50
                                  Really Asia ? :)))))))))))
                                  • Gość: Asia Re: Dzisiaj mnie cos ponosi... IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 13.01.04, 10:37
                                    zdecydowanie Pysiu, ale wyloze Ci swoja teorie jak sie kiedys spotkamy, nie
                                    chce sobie popsuc opinii na forum bo moze Panowie by sie ze mna nie zgodzili
                                    lol
                              • yvona73pol Re: Dzisiaj mnie cos ponosi... 15.01.04, 12:45
                                Troisgros to baaardzo znana restauracja francuska, dla francuskich pieskow
                                podniebienia, droga i troche snobistyczna, ale na pewno super zarlo, bo
                                inaczej by na nich spadl sluszny gniew; zjesc u Troisgros, ho, ho, to jest cos!
                                pozdrowionka
                                Iwona
                            • Gość: Saba Re: siegnij po marzenie ... IP: *.adsl.wanadoo.nl 13.01.04, 20:14
                              Gunter,
                              Twoje poczucie humoru mnie rozwala :-D
                              Nie stresuj mnie tu z dopingowaniem publicznym, bo nic z tego nie wyjdzie jak
                              sie wszyscy zmobilizuja i beda za nas trzymac kciuki ;-)))

                              Ale, ale.. jak ciekawie zaczales o tych kobietach! Przylaczam sie do prosby
                              Asi, napisz cos wiecej, dowiedzmy sie jak mezczyzni patrza na potencjalne
                              kandydatki do spedzenia z nimi kolejno:
                              jednej nocy
                              jednego weekendu
                              jedych wakacji
                              jednego sezonu (?)
                              czasu nieograniczonego
                              calego zycia!

                              No to jak bedzie?
                              Pozdrowka
                              Saba
                        • Gość: Saba Re: Dzisiaj nas roznosi. Jest cos w powietrzu... IP: *.adsl.wanadoo.nl 13.01.04, 20:21
                          Mojito, nie badz taki! Chodzi wlasnie o to, abysmy pod twoim wplywem sie
                          zdecydowali na to "Rio".. a ty mi tu wyjezdzasz, ze wrocimy do tematu jak sie
                          zdecydujecie... :-( No i te tlumy nie wygladaja zbyt zachecajaco.. chyba
                          wyglada na to, ze jednak obierzemy przeciwny kierunek..
      • Gość: smigo@tlen.pl Praca IP: 213.241.90.* 12.01.04, 19:43
        pracownik do obsługi e-mail. oczekujemy poważnych zapytań od osób, które chcą
        zarobić poważne pieniądze!" smigo@tlen.pl
        • Gość: Iza samo zdrowie co sie zowie ....sex IP: *.gostyn.pl / 217.97.143.* 13.01.04, 09:28
          hej :)
          ale temat :))) rozkosz dla duszy i ciala . Pamietam w akademiku jak mieszkalam,
          wracam raz z dyzuru nocnego, przebraalm sie i zaraz na wyklady i taka otepiala
          ide pod prysznic i nagle ..STOP a na scianie wielka plansza-kalendarz " 365
          pozycji na 365 dni " ale ubaw. Pytam moja wspollokatorek, co waletowal u niej
          chlopak ktorego dzis mamy, zebym nic nie ominela hahaha Dobre to bylo, ale
          linek tam nie przewidzieli ( choc kamasutra sie wciskala ).
          Tak_o , teraz jest kinowa wersja tego " W sloncu Toskanii", widzialm jedynie
          zwiastun w TV, ale ciekawy do obejrzenia, pozwala sie oderwac od codziennosci.
          Warte uwagi sa wsze posty o marzeaniach...niespokojny duch tkwi w srosku i
          takim sposobem jestesmy w roznych stronach swiata :)
          A nasze Rio-wcy szaleja i dalej cisza...na forum. Pewnie mogliby ksiazke wydac
          na temat podrozy, to by sie Tony Halik zdziwil, ale moze warto go zaskoczyc :)

          Asienko widze, ze jestes juz w lepszej formi, ciesze sie, ze poradzilas sobie
          z "tym czyms" na tyle, by widziec uroki zycia i naszych dialogow.

          Kochani wracam do pracy i musze sie zorientowac czy dzis nie ma super imprezy
          pod nazwa "koleda" bo ja z nimi troche zyje na bakier i ostatnio mnie zastali
          cwiczaca na Totalgym, wiec byl niezly poploch :) kiedy synek mojej znajomej,
          ktora za Kosciolem w Polskim wydaniu nie przepada i podobnie jak ja korzysta z
          potrzeby, nie chodzila z dzieckiem do Koxciola i kiedy przyszedl ksiadz na
          kolende, a maly widzac go w drzwach zawolal " Mamusiu ja tez chce byc
          BatMan" :)))
          zycze milego dnia i wieczorka

          Tak_o , odpisalam mailem, DZIEKUJE

          PAPAPAPA
          • Gość: mojito No prosze, watek sie seksualnie ozywil... IP: *.user.veloxzone.com.br 13.01.04, 18:29

            Witajcie absolutnie Wszyscy,

            witaj Izo,
            od Ciebie zaczne. Ostatnio stukajac z zaniepokojeniem zauwazylem,
            ze nie poruszylem Twojego imienia. Ludzilem sie, ze moze sie przeslizgne.
            Ale tam. Mowy nie ma.
            Na swoje usprawiedliwienie dodam, ze ubezpieczajac sie w takich
            przypadkach na wstepie pozdrawiam absolutnie Wszystkich.
            Wierze, ze czujesz moja sympatie do Ciebie i wiedz, ze pozdrawiam Ciebie
            zawsze nawet gdy mi sie te pozdrowienia przeocza.
            Z pogoda wirtualna robie co moge. Widocznie z polska nie duzo moge.
            Tym niemniej slonecznie pozdrawiam.

            Czytam i widze, ze watek zaczepil o temat robienie dzieci i sasiadujace
            z nim aspekty techniczne.
            Zaprzyjazniona kelnerka opowiedziala, ze zapytala klienta: how do you
            take your coffe? i uslyszala - orally.
            Ogladajac z Bossem pogode w Rio zauwazylismy takie symbole; Qua/31, Qui/32
            i Sex/33. Z pewna doza niesmialosci zapytalismy dziewczyne w recepcji
            o wyjasnienie najogolniesze. Wyjasnila, ze chodzi o pogode i temperatury
            w srode, czwartek i piatek (sexta-feira). Bylismy troche rozczarowani takim
            wyjasnieniem.

            Gunther/Amigo,
            piorun zauroczenia moze nas uderzyc zawsze, wszedzie i bez ostrzezenia.
            Dobrze jest sie uzbroic w piorunochron.
            O tatuazu pamietamy i w miare naszych mozliwosci wypatrujemy inicjalow DM.
            Wczoraj na plazy wypuscilismy sie na szersze wody jezyka portugalskiego
            i nauczylismy sie subtelnosci pomiedzy Pele (pilkarz) = pele negra
            a morena = pele morena. Spiewajacy Santana dal nam pretekst.

            Asiu,
            nie sadze abysmy mieli zasadniczo rozniace sie opinie na temat seksu.

            Pysiek,
            wczorajsze party bardzo udane. Nasze obawy okazaly sie nieuzasadnione.
            Uzbrojeni w bukiet kwiatow i z przyczesana sierscia dotarlismy tam
            na 20:15. Okazalo sie, ze moga nam zrobic caipirinha. I robili, robili,
            robili...
            Byl nawet bigos. Niesamowicie dobry. Rzadko zdarza sie mi jesc bigos wiec
            poprosilem Bossa aby on tez nabral sobie na talerz mimo, ze wolal mieso.
            Zamienilem sie z nim pozniej miesem na bigos. I moglismy zaczac pic.
            I jeszcze deser - czekoladowy suffle. Dekadencki jego mac...

            Rozmawialo/pilo sie nam bardzo dobrze i dzisiaj wieczorem zostalismy
            zaproszeni przez nowopoznanych znajomych (polsko/brazylijskich) na coctail
            do ich domu i ewentualny obiad w Rio Yacht Club.
            Lekko zaniepokojeni opinia Yacht Clubu zapytalismy odwozacego nas do
            hotelu pana czy powinnismy wlozyc na siebie cos czego nie mamy (krawaty np).
            Uspokojono nas, ze nie i jestesmy mile widziani tak jak dzisiaj.

            Dzieki za opis ryby. Wywolala u mnie odruch Pawlowa.
            Restauracja w Jardim Botanico nazywa sie Claude Troigros - oczywiscie
            francuska i z doskonala renoma. Widzielismy ja. Nie jedlismy.
            Bylismy w innej w J.Botanico - File de Ouro.

            Bylismy tez w Garota de Ipanema. Tam gdzie Vinicius de Moraes i Tom Jobin
            uniesmiertelnili anonimowa dziewczyne z Ipanemy. Poczatek bossa nova.

            Wracamy teraz do hotelu poniewaz Boss wyrazil ochote obejrzenia filmu
            Femme fatale: sexo e intrigas z Antonio Banderas.

            Slonecznie pozdrawiajac absolutnie Wszystkich,
            erotyczne pozostajemy,
            mojito i Boss (pp).
            • tizedik Re: No prosze, watek sie seksualnie ozywil... 13.01.04, 21:14
              Mojito, ty obludniku ;-)
              Najpierw zapodajesz tutaj wybitnie rozgrzewajace tematy, a potem jakby
              niechcacy zauwazasz, ze ten watek zdaza w seksualnym kierunku ;-)

              Czytam i na wlaczenie sie nie mam nastroju, ale mic nie stoi na przeszkodzie,
              powiem wiecej - moze nawet by mi pomoglo, abys takze za moje zdrowie (nastroj)
              wypil przynajmniej jedna szklaneczke caipirinha. Wypij!
              • Gość: Gunther_0 Ach ta natura szydercy!!! IP: *.syd.pacific.net.au / *.syd.pacific.net.au 13.01.04, 22:21
                Witajcie,

                ja tak szybko moze przed praca pare slow, temat rozwine pozniej.
                wydaje mi sie ze tym razem Pysiek ze mnie sie podsmiewa publicznie :(
                ja odebralem jej post zupelnie inaczej Asia. Ty chyba zrozumialas opacznie jej
                intencje. wydaje mi sie, ze wlasnie Pysiek chciala powiedziec ze nam
                mezczyznom, potrzeba tylko i wylacznie najladniejszych piersi i oral seks. a ze
                wspomnialem o intelektualno-duchowych wartosciach, potraktowala jako ironie.
                OK, Pysiek z niecierpliwoscia czekam az wrocisz do SYdney, moze zmierzymy sie
                na szable? slowne szable mam na mysli...:)))
                pozdrawiam tymczasem, napisze w lunch

                Tizedik, a Ty skad jestes, znacie sie z Mojito?
                zdrowko
                • tizedik Re: Ach ta natura szydercy!!! 13.01.04, 23:05
                  Gunther, ty to waleczny facet jestes ;-)))))))))
                  Ale mysle, ze Pysiek tak bardzo sie twojego wyzwania nie boi ;-)

                  Skad jestem? Wiadomo, z Polski.
                  Mojito znam tylko stad.
                  A jestes pewny, ze "stad" mozna kogos poznac?

                  Zdrowko :-)
                  • gunther_0 Re: Ach ta natura szydercy!!! 14.01.04, 00:04
                    Witaj Tizedik skadkolwiek bys nie byl,

                    swoja droga ja tez z Polski, pytanie bylo malo dokladne: skad piszesz?

                    masz racje co do Pyska, ona jest podejrzanie doswiadczona. ostrze zbroje i
                    jakos nie bardzo wiem z ktorej strony by tu zaatakowac, a ona tam pewnie sie
                    kulga po piachu ze smiechu...Pysiek ja ci nie powiem co ci zrobie jak cie
                    zlapie !!!
                    moze masz jakies sugestie?
                  • Gość: Asia Re: Ach ta natura szydercy!!! IP: *.jetstream.xtra.co.nz 14.01.04, 00:04
                    Gunther na ogol to tak jest ze kazdy odbiera tak jak mu akurat pasuje, jak to
                    mowia glodnemu chleb na mysli, wyglada na to ze tobie intelekt na mysli a mnie
                    lina. Odwieczne pytanie co Autor mial na mysli pozostanie pytaniem. Oczywiscie
                    rozwin temat i napisz nam jakiej intelektualistki szukasz, czy ma miec duze
                    niebieskie oczy czy inne atuty. Wyglada na to ze tu jest caly przekroj
                    intelektualny i kto wie jezeli sprecyzujesz to moze sie zdarzyc ze to jednak
                    nie mnie bedziesz na rekach nosil, mam tylko nadzieje ze bedzie filigranowa
                    cobys sie zbytnio nie meczyl. Pozdrawiam cieplutko z pewnym niepokojem w
                    sercu :)
                    • gunther_0 Re: Ach ta natura szydercy!!! 14.01.04, 00:38
                      Ach Asienko, Bron Boze nie chce cie niepokoic :)))

                      rozne rzeczy mozna o mnie powiedziec ale co jak co ja jestem lojalny
                      zreszta pisalem ze masz to u mnie zaklepane

                      buziaczki
                      • gunther_0 Re: Ach ta natura szydercy!!! 14.01.04, 03:14
                        Czesc II,

                        no czuje sie troche przyparty do muru.
                        Asienko, Saba Wy jestescie konkretne dziewczyny: fakty, liczby ...
                        a ja juz wspomnialem, ze ekspert od kobiet nie jestem. lubie Was tak ogolnie,
                        wszystkie: te ladne i brzydkie, te madre i te glupie, eleganckie, i mniej,
                        gaduly i mruczki, wymagajace i pokorne. czasem sie sklada tak dobrze ze jedna
                        i ta sama kobieta ladnie te wszystkie cechy w sobie laczy.
                        nie powiem czy blekitne oczy sa wazne, dobrze jak sa :))) ja Was wszystkie
                        kobiety na piedestal stawiam i nie po to, zeby...zajrzec Wam pod spodnice.
                        lubie Was, a jak mezczyzna lubi kobiety to ich nie rani.
                        pewnie ze seks jest wazny, a dla kogo nie jest? my wychowalismy sie w kraju
                        gdzie o tych sprawach mowilo sie szeptem lub nie mowilo wcale. pysiek tu od
                        nas odstaje bo wychowala sie gdzies tam po swiecie. jest przez to
                        odwazniejsza. a chcialbym miec mozliwosc o tym z Toba pysiek wiecej
                        porozmawiac zmierzyc sie ta szabelka, slowna szabelka jesli pozwolisz?

                        mysle, ze kobiety i mezczyzni maja te same cele, rozni ich strategia osiagania
                        tych celow. gdyby kobiety mogly wybudowac swiat tak wedlug swojego widzimisia,
                        to ten swiat bylby napewno zdumiewajaco odmienny jaki znamy obecnie. nie mowie
                        ze bylby lepszy czy gorszy, bylby inny. jestem pewny ze bylby to swiat
                        zajmujacy i piekny.

                        mysle ze nie roznie sie tu od Was wszystkich, kazdy szuka czegos innego
                        dobierajac sobie partnera. lubie jak kobieta wie co chce od zycia i potrafi
                        zachowac balans. zwykle jak poznaje kogos interesujacego pytam sie samego
                        siebie: czy chcialbym i czy potrafilbym ta kobieta sie razem starzec? jak
                        nie, to spieprzam gdzie pieprz rosnie...
                        pozdrawiam
                        • Gość: mojito Ta ostatnia niedziela (sroda). IP: *.user.veloxzone.com.br 14.01.04, 16:17

                          Witajcie absolutnie wszyscy Amigos,

                          wczoraj/dzisiaj w nocy weszlismy zalzawieni z Bossem do Ciccioliny
                          aby rozluznic sie i zmierzwic siersc po kolacji w Rio Yacht Club.
                          Barmanka bez slowa postawila przed nami dwie caipirinha i powiedziala,
                          ze to "on the house". Milo nam bylo, ze nasz wklad (glownie ekonomiczny)
                          do rozwoju turystyki w Rio zostal doceniony.

                          Sam Rio Yacht Club wspaniale polozony. W Urca u podnoza Sugarloaf.
                          Po raz pierwszy widzialem w Rio jachty. Boss (australiano) znajacy sie
                          na jachtach duzo lepiej ode mnie podzielil sie ze mna spostrzezeniami.`
                          Przed RYC od strony zatoki stoji pomnik Chopina.
                          Milo nam bylo zauwazyc, ze Panie wygladaly wspaniale. Dwie mamy i dwie corki.
                          Nasze uznanie glownie dla mam. Zadbane i z sukcesem opozniajace pocalunki
                          uplywajacego czasu. Corkom oczywiscie latwiej wygladanie wspaniale przychodzi.
                          Mieszanka polsko-brazylijska prawie eksplodujaca. Ta pogoda i te dekolty
                          (cztery). Bez slowa wiedzielismy z Bossem, ze bedziemy musieli sie napic pozniej
                          i ochlonac.

                          Samo menu bez wrazenia. Caipirinha tez moglaby byc mieszana lepiej.
                          Ale widok z tarasu zapierajacy dech w piersi (meskiej).
                          W drodze do RYC pokazano nam stojace na Copacabana popiersie Pilsudzkiego.
                          Marszalek dobrze stoi. Interesujaco. Szczegolnie wieczorem i noca.
                          Otoczony duza liczba pigulek nasennych. Na pewno sie nie nudzi.

                          tizedik,
                          dobrze trafilas ze swoim zyczeniem. Za szesc godzin zaczynamy z Bossem zegnac
                          sie z miastem. Dokladnie, metodycznie i bez pospiechu.
                          Napisz wiec sobie na kartce trzy zyczenia ( wiecej zyczen rozwadnia te trzy)
                          i chetnie wypijemy caipirinhe za ich (zyczen) pomyslnosc.
                          Mamy ostanio szczesliwa reke/lape i jest duze prawdopodobienstwo, ze sie
                          spelnia.
                          Co do ozywienia seksualnego watku to dodam tylko :))))))))))))))))))))))))))).

                          Saba,
                          podoba mi sie precyzyjnosc Twojego pytania skierowanego do Gunthera.
                          Swiadczy o zrozumieniu roznych potrzeb meskich i roznych ich uwarunkowan
                          czasowych.

                          Asienko,
                          Brazylijczycy pytasz? Przystojni, latwo usmiechajacy sie (szczegolnie do
                          kobiet). Usportowieni, duzo przebywajacy na plazy. Dobrze zbudowani.
                          Niektorzy bardzo dobrze. Duza czesc mlodych ludzi ma cos z wlosami.
                          Albo naturalne loki albo fryzowane. Tak czy inaczej wyglada to u nich dobrze.
                          Nie ma u nich tej gwaltownosci ruchow w obecnosci kobiet.
                          Bizuteria to obowiazkowe koraliki/paciorki na szyji. Z opcja cos na przegubie.
                          To opis zewnetrznosci. Analizy glebszej psyche nie podejmuje sie.
                          Ta plytsza meska psyche zadziwiajaco podobna jest do wszystkich mezczyzn.
                          Turystka siedzaca przy barze okreslila ich jako apetycznych.

                          Pysiek,
                          dzisiaj/jutro bedziemy mocno zachwiani. Mamy duzo spraw z Bossem do
                          zalatwienia/opicia.
                          Pozegnanie miasta, Twoja noge, Wasze zdrowie ogolnie i Wasze poszczegolnie,
                          za udane wakacje, za przyjazni, za zdrowie, za jeden kontynent, za drugi,
                          za trzeci... Boss wspomnial, ze wypije za swoja pomyslna pieska gwiazde
                          ( nie dociekalem ale wiaze sie to z wlascicielka).
                          Bedziemy pili razem, leb w leb, pysk w pysk. Za kawaleczki serc zostawione
                          tutaj...
                          Jestem pewien, ze nas rozumiesz.

                          O polnocy zjemy cos w churraskarni i po zrobieniu podkladu zaczniemy
                          drugi dzien/noc pozegnan.

                          Jeszcze tylko kwestia logistyki. Kiedy wracasz? Czy uwazasz, ze lepiej
                          aby Boss wrocil do domu razem w tym samym czasie z Toba?
                          Po co ma czekac niecierpliwie. Jezeli pozwolisz, poleci ze mna do
                          Miami i rzuci okiem na Kubanki i stamtad (a moze juz z Filadelfii)
                          poleci do domu. Co Ty na to?

                          Gunther/Amigo,
                          co bede pisal :)))))... Zaczynaj oszczedzac.

                          Serdecznie i slonecznie Was wszystkich (absolutnie)
                          pozdrawiam byc moze po raz ostatni w tym sezonie z Rio,
                          mojito i Boss (pp).
                          • Gość: Iza a moze szwedki ? IP: *.gostyn.com / *.gostyn.com 14.01.04, 16:53
                            witajcie serdecznie
                            Gunther, super uwaga, zreszta juz wiemy, ze inaczej byc nie moze bo mezczyzni
                            sa z Marsa a kobiety z Wenus :) choc powiem ci ze z roznica potrzeb jest tez
                            tak, ze kiedy latka leca i starasz ise wiecej zrozumiec i poznac, moze sie
                            okazac ze w tej branzy jest luka i ...zeby nie bylo za pozno, lepiej swoje
                            upodobania sprecyzowac na fali, bez zobowiazan. Wowczas wszyscy z reguly bywaja
                            zadowoleni i zycie jest piekne :)
                            Dzis uslyszalam od mojej przyjaciolki, ze czasem lepiej byc samemu bo wtedy
                            nikt cie nie skrzywdzi. Ale to senetncja na inna okazje.

                            Mojito, dziekuje za uwage, ja sie tylko droczylam, czytam uwaznie co piszsz :)
                            a propos slowa "sex", bardzo to sympatyczne, ze ludzie sobie umilaja
                            codziennosc i nawet z piatku zrobia przyjemnosc :)) kiedys czytalm wstawki z
                            polonii za granica i pewnie wam sie tez obilo, ze najwiecej Polakow ( lecacych
                            wsrod pasazerow z Europy do US )w dokumencie z rubryczka [sex] podawalo " 3
                            razy w tygodniu " :)
                            A Ty taka dobra duszyczka, wszytskim pomagasz spelnic zyczenia, ale zeby robic
                            za sekretarke Bossa ? oj oj ... zycze wam miekkiego ladowania :)
                            Moze nastepnym razem do Szwecji ? szwedzi sa bardzo przystojni :) a jakie
                            szwedki to nie wiem, sprawdzcie sami :)
                            Dkugo bedziesz w Miami ? teraz tam troche chlodno, ale bede cie wspierac ciepla
                            energia i moze sie polepszy :)
                            Asienko, Kazik przypieklo was autralijskie slonko, ze tak slabiutko
                            was "slychac" ?

                            Pozdrawiam Pyska, Gunthera, Kazika, Asienke, Tizedika, ach ...VIVA POLONIA :))
                            • Gość: mojito Po portugalsku - sexo. IP: *.user.veloxzone.com.br 14.01.04, 17:13

                              Zdrowko Iza,
                              Szwedki lataja na wakacje do krajow cieplejszych.
                              Wlochy, Grecja, Hiszpania i widzi sie je tutaj.
                              Musi byc jakis powod.

                              Dzisiaj/jutro opijemy absolutnie wszystko.
                              A wiec i Twoje zdrowko i pomyslnosc planow.
                              Z wyjatkiem niecheci pisania do domu Boss ma
                              same inne zalety. Pomaga mi w inny sposob.

                              Wylatujemy jutro kolo polnocy Twojego czasu.
                              W Miami bedziemy... zobaczymy.
                              Za sloneczko dziekuje.
                              Polnoc usmiecha sie do nas zyczliwie ale chlodno.
                              Ze wstretem obejrzalem temperature w Filadelfii/Nowym Jorku.
                              Na psa urok. Nie na Bossa.

                              O seksualnym portugalskim piatku (sexta-feira) pisalem.
                              Z pokrewnych interesujacych wyrazow jest jeszcze sexto (szosty).
                              No i jantar - obiad.

                              Pozdrowionka sloneczne,
                              mojito i Boss (pp).
                            • Gość: Saba Re: a moze szwedki ? IP: *.adsl.wanadoo.nl 14.01.04, 18:57
                              No to teraz ja sie czuje pominieta w pozdrowieniach i w ogole sie obrazam i
                              sie juz wylaczam
                              • Gość: Iza do Sabci IP: *.gostyn.com / *.gostyn.com 14.01.04, 20:52
                                Sabciu kochana :)no juz sie nie drocz , hej
                                troche sie nas tu nazbieralo na forum i rzeczywscie mozna nam cos umknac,
                                dlatego na koncu zrobilam trzy kropki i pozdrawoailam wszytskich . Naprawde
                                wybacz, nastepnym razem proponuje inne rozwiazanie, przeciez wszyscy piszemy do
                                siebie , zatem jesli sa to pozdrowienia to traktujmy je dla kazdego z osoban i
                                wszystkich razem, ok ?
                                zatem wieczorne bye..bye..dla wszytskich :)
                                • tizedik propozycje i zyczenia 14.01.04, 23:58
                                  Gunther,
                                  do ataku!
                                  Przychodzi mi na mysl pare propozycji, ale jakos nie mam odwagi rzucic ich na
                                  papier, pardon, na klawiature ;-)
                                  Istnieje tez teoretyczna mozliwosc nie podejmowania zadnych zbrojnych dzialan,
                                  ale tego w obecnej sytuacji nie polecam. Doswiadczenie uczy, ze zaniechanie po
                                  tak szumnych (bunczucznych?) zapowiedziach nigdy by nie bylo wybaczone!

                                  Mojito,
                                  zgodnie z zaleceniem spisalam na kartce moje osobiste 3 zyczenia. Uprzedzam
                                  jednak, ze sa one powaznej natury egzystencjalnej, tak wiec twoje pozegnanie z
                                  miastem musi byc nie tylko dokladne i metodyczne, ale tez solidne. Chociaz...
                                  Przed podroza nie jest to dzialanie zalecane, dlatego kierujac sie calkiem
                                  emocjonalnym odruchem prosze tylko, abys wlozyl w to pozegnanie odrobine serca.

                                  BTW, ciekawe co zostanie z seksulanego ozywienia po twoim powrocie w zimniejsze
                                  rejony ;-)
                                • kazachstan Ach ta natura szydercy 15.01.04, 00:10
                                  Witajcie,

                                  to ja delikatnie tez pozwole sobie cos napisac.
                                  Gunther nie jestem taki staroswiecki jak ci sie wydaje, mam tylko pewne zasady.
                                  mysle tez ze za duzo wymachujesz ta szabelka, widzisz sploszyles pania i co ci
                                  po tym?
                                  ja tylko od siebie dodam ze madrosc jest dla mnie seksy. moge zamknac oczy i
                                  sluchac jak kobieta do mnie mowi. te sprawy zewnetrze juz tak na mnie nie
                                  dzaialaja jak dawniej. wyobrazona madrosc pachnaca dobrze zmieszanym jasminem,
                                  wanilia i bergamotka jest erotyzujaca. sama nagosc, ktorej teraz wszedzie wokol
                                  w nadmiarze jest coraz mniej kuszaca. nagoscia zacheca sie dzis do kupna
                                  wszystkiego. kiedy niechcacy wlacze MTV i nie widze porozbieranych mlodych
                                  kobiet, w spodniach ktore koncza tuz tuz na granicy, to mysle ze sie pomylilem
                                  i trafilem na reklame zachecajaca do kupna "The best of Maria Callas".
                                  tesknie wtedy za czasami kiedy chodzilo sie czwarty raz na film z Sophia Loren
                                  zeby zobaczyc po raz czwarty przez sekunde jej piersi.
                                  zostawiam wiec wam ten temat, jesli macie ochote go kontynuowac.
                                  bardzo mi sie podobaja opisy Rio, to znaczy ze tam Polonia tez istnieje? i ten
                                  pomnik Chopina, znaczy to chyba tylko symbolika bo muzyka jest sprawa
                                  miedzynarodowa, ale Pilsudski, gdzie go tam ponioslo. popatrzylem na strone o
                                  Rio i karnawal, to chyba dla was mlodych musi byc zachecajace i te zdjecia i
                                  kolory. no i raport z queensland gdzies sie urwal, ja tu wstawiam sie za
                                  ziomka, pysiek on tylko taki grozny na Forum jak go poznalem to jest lagodny
                                  jak baranek. napisz co ciekawego jeszcze zobaczylas.
                                  Iza, skad takie powiedzenie ze mezczyzni z Marsa a kobiety z Venus?
                                  pozdrawiam
                                  • Gość: Gunther_0 Re: Ach ta natura szydercy IP: *.syd.pacific.net.au / *.syd.pacific.net.au 15.01.04, 03:03
                                    Witajcie,

                                    Kaaazik, ja oczami wyobrazni tez widze kobiete, ktorej chcialbym posluchac, ale
                                    przedtem...chcialbym ja rozebrac.
                                    no a propos MTV - na poczatku kazdego zwiazku to bywa tak ladnie jak w
                                    kolorowym klipie. a z kolei u niektorych to jest tak caly czas, az do rozwodu,
                                    jak ponury mroczny Bergmann albo Kieslowski, u innych Lelouch. wszyscy wiemy,
                                    ze w niektorych filmach sceny erotyczne maja mniej seksu niz biurowy wieszak.
                                    pocieszam sie wiec ze rzeczywistosc przynosi mi wiecej urozmaicenia...jestem
                                    optymistycznie nastawiony.
                                    Tizedik, czolko,
                                    dzieki za meskie slowo.
                                    ta, ja tez teoretycznie wiem, a tu sprawa delikatna.
                                    Pysiek nie z tych co sie latwo przestraszaja i w dodatku zamilkla.
                                    no prosze tu Pysiek sie odmeldowac, raz dwa trzy, pelne wynurzenie, krzywdy ci
                                    nie zrobie...caluski przesylam
                                    Mojito,
                                    ale ten czas zapieprza, to juz? finito Amigo, powrot?
                                    dzieki za probe odnalezienia mojego tatuazu, no trudno widocznie ten kawalek
                                    serca tam juz zostanie.
                                    dzis skocze do pubu i wypije za te wasze powroty Mojito/Boss i za meskie slowo
                                    i za powodzenie zyczen Tizedik i za sentymenty Kazka i za noszenie Asi na
                                    rekach i za dziecko Sabuni i za dziecko Izy, i za emigracje Izy i za plany
                                    Iwonki i za odwage Pyska

                                    pozdrawiam
                                    • Gość: Asia Re: Ach ta natura szydercy IP: *.jetstream.xtra.co.nz 15.01.04, 03:43
                                      Ohhh Yoggi Ty to mnie potrafisz rozbroic, twoj post na temat kobiet byl tak
                                      piekny ze nie chcialam go zbrukac jakimis swoimi przemysleniami przyziemnymi
                                      bardzo, juz mialam na koncu jezyka czy tez palcow zeby wystukac komentarz ale
                                      musialabym zawadzic o bardziej osobiste sprawy a tego robic nie chcialam,
                                      zostawmy to do rozmowy w 4 oczy :)

                                      rzeczywiscie urlop Mojito i Bossa jakos szybko zlecial, szkoda opuszczac te
                                      piekne miejsca, moze to i dobrze ze Mojito nie znalazl tego tatuazu Gunther bo
                                      to dobry powod zeby tam wrocic. Wyglada na to ze serce masz duze i jak tylko
                                      maly kawalek tam zostawiles to i tak jeszcze masz sie czym dzielic :)Nie wiem
                                      dlaczego ale na ogol Twoje posty nastrajaja mnie bardzo refleksyjnie i mowe
                                      czasem odbieraja.


                                      P.S.
                                      Znalazlam dzisiaj fajna strone o Warszawie, pewnie niektorzy znaja ale podaje
                                      dla tych ktorym czasem teskno i chetnie by popatrzyli na Starowke np :)
                                      www.e-warsaw.pl

                                      pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich :)))))))
                                      • Gość: Gunther_0 Re: Ach ta natura szydercy IP: *.nsw.bigpond.net.au 15.01.04, 07:47
                                        Witaj Asienko,

                                        ach i och, jestem wzruszony :))))))
                                        mos przytulasow i calusow, teraz bede czekal na te cztery oczy xxxxxxxx
                                        • Gość: Iza ach te wasze czulosci :)) IP: *.gostyn.com / *.gostyn.com 15.01.04, 09:15
                                          witajcie
                                          milo sie was czyta, kiedy jestescie tacy czuli :) no, ale Sabcia nadal sie
                                          boczy ...
                                          Kazik, to teoria Johna Graya " mezczyzni sa z Marsa a kobiety z Wenus" czyli
                                          przeowdnik po zawilosciach realcji miedzy kobietami a mezczyznami. Pozwala to
                                          niejedno zrozumiec, daje nadzieje na poglebienie i uzdrowienie naszych
                                          zwiazkow. Wiekszosc psychoanalitowkow, terapeutow etc wykorzystuje te teorie w
                                          swoijej pracy. Rzecz warta uwagi :) polecam !

                                          Tak_o znowu nas snieg zasypal, ale chyba u was wszytsko OK ??

                                          Czy Australijczycy sa tolerancyjni w stosounku do obcokrajowcow ( pomojam
                                          dzialanie na nich uroku kobiet Europejek :))) czy sami inicjuja rozmowe czy
                                          raczej sa pomrukami ??

                                          Nasi chlopcy skonczyli balety, to kto nastepny i gdzie ? :) bardzo milo sie w
                                          ten sposob podrozuje :)
                                          Moijto, czy kiedys korzystales z www.ikobo.com ? ( transfer pieniedzy z US do
                                          PL ? Czy wiesz moze jak sie nazywa to miejsce , chyba w okolicach Fort
                                          LLauderdale choc pewna nie jestem , chodzi mi o nazwe sieci sklepow i knajpek ,
                                          polaczoonych ze z lotu ptaka ma ksztalt krokodyla, co to jest ???


                                          Pozdrowionka sloneczne ( slonce cale w Au, u nas bialo :))
                                          sciskam papa

                                          • Gość: Saba Re: ach te wasze czulosci :)) IP: 213.144.232.* 15.01.04, 10:28
                                            do kangurkow - sluchajcie, chyba nam sie zgubil siostrzeniec w Australii,
                                            pojechal w czerwcu i odzywal sie regularnie az do Swiat, od nowego roku nikt z
                                            nim nie moze sie skontaktowac wlacznie z rodzina mieszkajaca w Australii. Tak
                                            to jest z tymi mlodymi back-packersami.. Nie wiecie czy sa jakies organizacje
                                            poszukujace takie zguby?

                                            Saba

                                            P.S. pozdrowienia dla wszystkich oraz dla Izy
                                          • peter2715626 Re: ach te wasze czulosci :)) 15.01.04, 21:45
                                            Gość portalu: Iza napisał(a):

                                            > czy kiedys korzystales z www.ikobo.com


                                            Pozdrawiam wszystkich!!!

                                            Jestem klientem Ikobo i polecam szczerze. Tanio, szybko i wygodnie.
                                            Czytalem, ze w Christchurch wprowadzono ograniczenia zuzycia wody.
                                            Za czesto sie kapiecie?
                                      • yvona73pol Re: Ach ta natura szydercy 15.01.04, 13:07
                                        ach, jak mi sie cieplo zrodilo na sercu, ktos pije za moje plany, a trzeba,
                                        trzeba, bo wisza notorycznie na wlosku; a gdziez to, jesli mozna wiedziec?
                                        a ja jak ta pustelnica, praca - dom, czasem ogrod botaniczny, sekcja
                                        nietoperzy, fotki, z rzadka plaza, a od przyszlego tygodnia - dochodzi szkola;
                                        caluski para todos,
                                        Yvona raz jeszcze
    Pełna wersja