Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    WYJAZD Z KRAJU CZ. III

      • Gość: Saba "Poszukiwany, poszukiwana" IP: 213.144.232.* 15.01.04, 10:31
        do kangurkow - sluchajcie, chyba nam sie zgubil siostrzeniec w Australii,
        pojechal w czerwcu i odzywal sie regularnie az do Swiat, od nowego roku nikt z
        nim nie moze sie skontaktowac wlacznie z rodzina mieszkajaca w Australii. Tak
        to jest z tymi mlodymi back-packersami.. Nie wiecie czy sa jakies organizacje
        poszukujace takie zguby?

        Saba
            • pysiek13 NIEzupelne wynurzenie... 15.01.04, 23:50
              Witajcie porannie,

              w buszu brak internet connection i bardzo dobrze, nie ukrywam sie :))) Gunther.
              bylam na dwudniowym rainforest hike, fajnie bylo. this was not a trip for
              average couch potato! zrobilismy ponad 20k i najbardziej ekscytujacy byl nocleg
              pod gwiazdami.
              ...a tak poza tym poszlam kwiatow nazrywac i zagubialam sie w tym buszu
              odurzona pocalunkami, ktore przeslales. bo o ile pocalunek nastolatka jest
              slodki, to pocalunek dojrzalego mezczyzny jest nieziemski:)

              Saba, poczta gazety nie dziala, wszystko dostalam z powrotem. podaj raz jeszcze
              adres inny. w domu bede w niedziele, mam kontakt, sprobuje pomoc.
              Groeten

              Tak_o, jaki w takim razie moze napisz jaki jest maz australijczyk? o innych
              australijczykach nie powiem zle, wrecz odwrotnie :) brak im tylko polskiego
              romantyzmu. zgodze sie tez ze trudno jest namierzyc prawdziwego rdzennego
              australijczyka, bedzie nim najprawdopodobniej aborygen, albo potomek
              zeslancow :)))
              cheers

              Iza,
              osmiele slowo napisac.
              ja mysle inaczej, mysle ze i mezczyzni i kobiety sa z...Ziemi planety matki. JG
              koncentruje sie na wyeksponowaniu roznic miedzy nami, przyznasz ze byloby nudno
              gdyby tych roznic nie bylo? :)))
              i jeszcze. John Gray napisal ta ksiazke po 7 latach pobytu w scislym celibat w
              klasztorze meskim. trudno sie dziwic, wiec ze po przejsciu takiej pustyni
              otworzyly mu sie oczy i zakrzyknal: Eureka!!! woda jest mokra!!!
              nie mysle wiec ze jego opinie sa takie rewelacyjne. wiadomo zeby relacje damsko-
              meskie byly szczesliwe trzeba umiec te roznice akceptowac :)))
              duzo ostatnio pisza o world of singles i ze instytucja malzenstwa nie jest
              trwala. ostatnio psycholodzy i seksuolodzy usilujac naprawic rozpadajace sie
              pary, doradzaja , aby udawaly ze sie nie znaja i umawialy na randke 'w ciemno'.
              on przychodzi na randke z bukietem jej ulubionych kwiatow, a ona bez bielizny
              pod sukienka.
              tak naprawde to nie ma recepty, zgodzisz sie? :))))

              Mojito/Boss, to juz koniec szalenstwa?
              z niepokojem oczekuje Boss w niedziele w domu.
              jesli jestes tak uprzejmy Mojito, upewnij sie czy wsiadl do wlasciwego
              samolotu, to znaczy do Sydney a nie z powrotem do Rio!
              nic narazie nie pisze o powrotach bo obawiam sie ze sama wpadne w szok po
              zetknieciu sie z rzeczywistoscia w poniedzilek rano :((( ale rozumiem jak sie
              czujesz...nie placz, myslami jestem z Toba :)))

              pozdrowionka dla wszystkich ktorych wspomnialam i nie wspomnialam
              • tak_o Re: NIEzupelne wynurzenie... 16.01.04, 00:13
                Witajcie nocnie ;)

                Pysiek, maz australijski jest super, polecam, aczkolwiek moj zarezerwowany.
                Wlasnie wrocilismy z urodzin naszego przyjaciela i moj z niesmakiem orzekl, ze
                strasznie 'pachne' wodka - biedaczysko robil za kierowce, wiec pewnie
                zazdrosci. Niby macho, a romantyzmu w nim sporo, aczkolwiek uzewnetrznia sie
                to tylko w sprzyjajacych okolicznosciach, ach, ach! Wlasnie mi powiedzial, ze
                jestem 'goody to shoes'. Czy to znowu jakis australijski idiom?

                wiele romantycznych chwil zyczac, z lekka zakrecona pozdrawiam Was
                tak_o
              • tak_o Re: NIEzupelne wynurzenie... 16.01.04, 00:19
                Tu maz Tak_o. Do konkretow a nie jak moja zona w piekne slowa wszystko
                obtacza. Jestem z integrowany Polak, po Polsku gadam, Wode pije, klne i w
                lape daje. Zyczie jest OK. Australia is always home, but POland is also
                great (especially Wroclaw!!!!) Pozdrawiem wszystkich
              • tak_o Re: NIEzupelne wynurzenie... 16.01.04, 00:30
                No i widzicie jak szybko sie zaaklimatyzowal. Rzeczywiscie klnie po polsku,
                ale mi tlumaczy, ze Australijczycy znani sa z tego, ze duzo przeklinaja. Nie
                wiem czy to prawda i staram sie to niwelowac.Troche mi przykro, ze z polskich
                okolicznosci wylapal niekoniecznie te najlepsze, ale coz takie zycie...

                Robi jeszcze zabawne bledy gramatyczne, co uwielbiam, ale skubaniec szybko
                sie uczy. Zadzwonila do niego do pracy jakas pani i rozmawiala z nim dluzsza
                chwile i na koniec zapytala go:
                - A przepraszam, jak pana godnosc?
                na co odpowiedzial:
                - A dziekuje, bardzo dobrze
                i nie wiedzial, dlaczego wszyscy potem kulali sie ze smiechu

                duza buzka
                tak_o
              • mojito Mrozne zderzenie sie z rzeczywistoscia. 17.01.04, 01:39
                pysiek13 napisala:

                "... rozumiem jak sie czujesz...nie placz, myslami jestem z Toba :)))"

                Witajcie Wszyscy,
                witaj sentymentalnie Pysiek,

                dzieki. Jestes prawdziwym przyjacielem. Twoje zrozumienie duzo dla mnie znaczy.
                Nie placze, trzymam sie dzielnie, ale oczy mi sie poca.
                Jezeli bedziesz kiedys potrzebowala meskiego zrozumienia to daj znac odwrotnie.

                Boss przyleci do Sydney w poniedzialek o 8:00 rano lotem nr AA 7364
                z Los Angeles. Wyleci jutro o 15:37 z Filadelfii i bedzie lecial przez
                Chicago. Trase jego lotu mozesz sledzic na stronie aa.com.
                Prosze potwierdz jego pojawienie sie w domu.

                Na odcinku Miami - Filadelfia Boss podbil serca zenskiej obslugi lub
                na pewno mocno je nadlamal. Wiedzac, ze Boss to Aussie i wraca z Rio
                do minusowych filadelfijskich temperatur, stewardesy uszyly mu z podwojnego
                koca dlugi outback plaszcz i taka sama czapke/kapelusz.
                Boss wyglada cool i nie marznie.

                Po odsluchaniu w domu telefonicznych wiadomosci zawylem glosno i przeciagle.
                Sprawa dla ktorej skrocilismy pobyt w Rio bedzie zalatwiana w poniedzialek.
                Powtorzylem kilkakrotnie slowo, ktore w jezykach hiszpanskim, portugalskim,
                wloskim i lacinskim oznacza zakret. Curva.
                Stracilismy dwa cudowne weekendowe dni/noce w Rio.
                Zakret jego mac!!!

                Mielismy z Bossem pojsc dzisiaj wieczorem do Alma de Cuba ale teraz ta
                goraca, latynowska atmosfera rozdrapywalaby nasze swieze rany.
                Pojdziemy do irlandzkiego pubu Oh,Shea`s.

                Do Waszej ozywionej wymiany pogladow na temat widocznej roznicy miedzy
                kobieta a mezczyzna dodam swoja.
                Widzialem kiedys w TV wywiad autora omawianej ksiazki. Teoretyczne
                rozwazania dlugoletniego mieszkanca meskiego klasztoru nie przekonaly mnie.
                Sklaniam sie do opinii Pyskowej, ze obie plcie sa z planety Ziemia.

                Uwazam, ze po zauwazeniu wystapienia powiekszajacej sie wyraznie roznicy
                miedzy plciami nalezy w miare spokojnie ale metodycznie i dokladnie,
                wkladajac w ta czynnosc sporo serca wspolnie pracowac nad tym, aby roznica ta
                zniknela zupelnie.
                Doswiadczenie nam mowi, ze roznica pojawia sie z czasem ponownie.
                Ale zgodna, wspolna praca kobiety i mezczyzny nad tym wyzwaniem nie powinna
                sprawiac zadnego klopotu z ponowownym calkowitym zniknieciem roznicy...

                Saba,
                trzymamy z Bossem kciuki i wiemy, ze poradzisz sobie spiewajaco.

                Absolutnie sloneczne pozdrowionka dla absolutnie wszystkich
                z zakrecenie zimnego miasta,
                mojito i Boss (pp).
                • Gość: pysiek13 Re: Upalne zderzenie sie z rzeczywistoscia. IP: *.a.004.syd.iprimus.net.au 17.01.04, 23:04
                  Witajcie wszyscy,
                  witaj sentymentalnie Mojito,

                  ooops, dopiero teraz przeczytalam watek i bardzo przykro co sie stalo :(
                  szkoda, ze w czasach high technology wiadomosc nie mogla byc przekazana do Rio
                  w hotelu, zebys mogl zostac dodatkowy weekend :( wszelkie odpowiedniki w
                  przeroznych jezykach sa malo adekwatne, ale innych nie znam. powtorze wiec za
                  Toba nasza narodowa mantre: curva... do mnie tez dotarla wiadomosc malo wesola
                  z pracy i absolutnie wybila mnie z dobrego nastroju. faceci w pracy przekazali
                  moj assignement komu innemu... siedze smetnie na plazy, plecak spakowany,
                  samolot za 2 godziny i rozmyslam nad roznymi ewentualnosciami. najbardziej
                  kusi taka zeby sie urwac i za porada Tizedik w Polske... :)))

                  Mojito napisal:
                  > jezeli bedziesz kiedys potrzebowala meskiego zrozumienia daj znac odwrotnie <
                  potrzebuje absolutnie !!!!!!!!

                  pozdrawiam

                  Ps
                  raz jeszcze dziekuje za opieke nad Boss i za jego wspaniale wakacje :)))
                  z niecierpliwoscia bede czekac na niego na lotnisku w poniedzialek rano, w
                  plaszczu uszytym z koca (co za troskliwosc, jestem pod wrazeniem!) napewno
                  bedzie sie wyroznial ;) mysle ze ma mnostwo wrazen/wspomnien i przesiedzimy
                  cala noc na rozmowie :)))
                  • mojito Zakret jego mac !!! 18.01.04, 05:49
                    Witajcie absolutnie Wszyscy,

                    G`day Pysiek,
                    Boss odlecial z Filadelfii zgodnie z planem.
                    Sadze, ze juz zatesknil za Toba.
                    Dzisiaj przed odjazdem na lotnisko wyszlismy na krotko do parku.
                    Boss chcial sie raz jeszcze przyjrzec dokladnie cienkiej warstwie sniegu.
                    Podobno rzadkosc w Australii. Wieczorem idac do Alma de Cuba zauwazylem
                    na przyproszonym sniegiem trawniku swiezy napis "Pysiek" w zarysie i kolorze
                    slonca. Ten rysunek/napis mogl zrobic tylko Boss.

                    Bossa poznasz na lotnisku bez trudu. Jego plaszcz jest w barwach narodowych.
                    Uszyty z koca niebieskiego i bordowego (kolory linii lotniczych AA).
                    Byc moze w oczach bedzie mial gwiazdy...

                    Aha, jeszcze jedno. Pakujac swoj plecak w Rio, Boss nie mogl znalezc
                    kilku par swoich szortow. Zupelnie nie wiemy co sie z nimi stalo.
                    Prosze, nie zwracaj na to uwagi.

                    Moj niepomyslny zbieg okolicznosci skrocenia pobytu w Rio nie jest
                    zwiazany z moja glowna praca. I dlatego nie moglem byc powiadomiony.
                    Przed wylotem wydawalo sie, ze moja obecnosc w piatek jest niezbedna.
                    W czwartek po poludniu okazalo sie, ze bedzie konieczna dopiero we wtorek.
                    W poniedzialek mamy swieto. Nic nie mozna bylo zrobic. Wola boska i skrzypce.
                    Zakret jego mac!!!.

                    Masz cale moje meskie mocne zrozumienie i solidarnosc. Pracujesz w meskim
                    srodowisku i wiem, ze mimo swojej kobiecosci przyjmiesz nieprzychylnosc
                    ukladu po mesku. Tak chyba bedzie najlepiej.
                    Wypilem dzisiaj dwie podwojne cuba libre na pohybel naszym dzisiejszym
                    zlym humorom z wyraznym zastrzezeniem, ze maja do jutra zniknac lub mocno
                    sie oslabic. Jestem pewien, ze to pomoze. Tizedik pomoglo.

                    Boss tez w poniedzialek wniesie wesole zamieszanie swoim powrotem.

                    A wiec cheer up, Amiga i na pohybel zbytnim troskom,
                    mojito (juz bez Bossa).
        • tak_o australiska tolerancja - odp. na post Izy 15.01.04, 16:26
          Czesc wszystkim,

          dzieki Iza za pamiec, u nas wszystko w porzadku.

          Pytlas czy Australijczycy sa tolerancyjni w stosunku do obcokrajowcow. Moge Ci
          odpowiedzic, ale tylko z doswiadczen z pobytow wakacyjnych na Tasmanii, a nie
          czlowieka mieszkajacego tam i pracujacego.

          Czulam sie zawsze w AU super (zawsze tzn. 2 razy ;)) ). Ludzie sa otwarci i
          serdeczni, wiele razy bylam zagadywana w sklepie, czy gdzies na trasie - a
          skad jestem (wiedzieli, ze isnieje Polska!!), a czy mi sie Tasmania podoba i
          zyczyli wszystkiego najlepszego. Raz trafilam na Niemke, ktora przyjechala do
          AU 15 lat temu i po prostu nie chciala mnie puscic, cieszyla sie tak, jakby
          kogos z rodziny spotkala. Mialam tylko jeden problem: niektorych
          Australijczykow najzwyczajniej w swiecie nie rozumiem, ale mi glupio prosic,
          zeby mowili po angielsku ;))

          Pewnego razu, w czasie jakiejs imprezy towarzyskiej, wywiazala sie dyskusja,
          co to znaczy prawdziwy Australijczyk i sie okazalo, ze a to czyis rodzice
          przyjechali z Wloch, a to z Polski czy z Chin, niektorzy nie wiedzieli skad
          przybyli przodkowie i tak naprawde to doszlismy do wniosku, ze prawdziwy
          Australijczyk to ten, kto nim sie czuje i juz.

          Mam nadzieje, ze Ty Izo po przyjezdzie do Au napotkasz tak zyczliwych ludzi,
          jakich ja tam spotkalam.

          Pozdrawiam serdecznie
          tak_o
          • Gość: mojito Ostatnie (spokojne juz) hurrra IP: *.user.veloxzone.com.br 15.01.04, 23:25

            Witajcie absolutnie Wszyscy,

            dzisiaj wynurzylismy sie z hotelu i nucac falszywie "Nie przespanej
            nocy znojnej jeszcze mam/mamy na ustach smak..." pomaszerowalismy
            w naszych ostatnich czystych szortach do pobliskiego Copacabana Palace
            hotelu aby napic sie piwa i zobaczyc kto lezy przy basenie.
            Potwierdzilo sie nasze przypuszczenie, ze mozna spac tylko troche,
            byc nieogolonym, miec nadbiegle krwia oczy i byc ogolnie nieswiezym
            a mimo to byc w doskonalym nastroju.
            Podobno moze tez byc odwrotnie...

            W hotelowym barze Pergula, przy basenie, zmienilismy monotonie picia.
            Boss - margarite a ja - mojito.
            Przy basenie roznorodnosc z przewaga kawy z mlekiem i ciastek oreo.
            Przekladane czarno/bialo/czarne.

            Pojechalismy raz jeszcze do ogrodu botanicznego. Robi duze wrazenie.
            I dotlenia spracowane pluca. Bylismy w storczykarnii i widzielismy
            storczyk (orchidee) nazywajaca sie sex i magia (sexo e magia).
            Nie sposob uciec przed erotyzmem w Rio. Fakt, ze nie widzi sie ludzi
            uciekajacych.

            Z ogrodu pojechalismy do dzielnicy Botafogo do steakhouse Outback.
            Boss chcial zobaczyc tam menu. On jadl kookaburra chicken fingers, ja The Mad
            Max hamburger. I pol litra piwa Bohemia na pysk.
            Wrocilismy do Copacabana do hotelu, zabralismy nasze plecaki i za trzy
            godziny odlatujemy. Pogoda na polnocy ohydna. Zamkniete bylo chwilowo
            lotnisko w Nowym Jorku i Newarku. Wola boska i skrzypce.

            Kazik,
            Polonii w Rio jest malo. Okolo czterdziestu ludzi. Duzy osrodek polonijny
            jest w stanie Parana. W Curitiba. Okolo 250 tys. polskiego pochodzenia.
            Marszalek P. nalezal do polskiego ambasadora w Rio. Byl on tutaj od
            1938 do 1947. Nie, to nie pomylka. Brazylia byla jednym z szesciu krajow
            ktory nie uznawal nowego, powojennego rzadu.
            Pomnik Chopina stanal w 1942 (artysta Zamoyski). Poznalem starszego Pana
            ktory pozowal do rzezby.

            tizedik,
            opilem absolutnie dokladnie wszystkie Wasze plany i zyczenia wkladajac
            w to serce.
            Co do ewentualnego kierunku watku to na pewno bedzie od czasu do czasu
            kontynuowany temat erotyczny. Klimat nie zmienia ozywienia seksualnego
            a swiat widze w duzej mierze przez pryzmat erotyki.

            Saba,
            rozwazcie absolutnie i zdecydowanie Rio. Wspaniale miasto.
            Ze wszystkim dla kazdego.

            Peter,
            rozwazcie kapiel we dwojke. Oszczedza sie wowczas wode. Podobno.

            Pysiek,
            jest tez irlandzki bar Shenanigan's. Boss pil tam ale.
            Z braku Twoich innych sugestii Boss leci ze mna do Miami.
            Czekamy na dalsze instrukcje i date Twojego powrotu.

            Iza,
            firmy nie znam. Ale Peter wyjasnil. Jak chcesz to sie dowiem.

            Asia, Gunther, absolutnie Wszyscy :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))).

            Ciekawe slowo w portugalskim - voo- oznacza lot/flight.
            I my to wkrotce zrobimy. Szlag by trafil ta oczekujaca nas pogode.
            Muito frio. Brrrr... Dzisiaj 33C.

            Buzka olbrzymia, sloneczna, lekko alkoholowa,
            mojito i Boss (pp).

            • Gość: Asia Basking festival IP: *.jetstream.xtra.co.nz 16.01.04, 01:25
              Peter faktycznie ze w Christchurch lekkie ograniczenia z woda wprowadzono ale
              moze to ze wzgledu na to ze tu wyjatkowo czyste dziewczyny, widac wszystkie
              sobie wzielysmy do serce co nam nasze mamy mowily "myjcie sie dziewczyny bo
              nie znacie dnia ani godziny" teraz co prawda tez sie kompiemy tyle ze parami.
              Ja zdazylam w koncu wody do basenu nalac wiec bede sie mogla moczyc do woli.
              Praktycznie odkad tu jestem to zaden wiekszy deszcz nie padal jak na przeszlo
              6 miesiecy to musisz przyznac ze jest suchawo. Dobrze ze gory blisko i
              chwilowo woda w rzekach plynie.

              W Christchurch wlasnie odbywa sie Basking festival, w centrum miasta mozna
              obejrzec rozne wystepy, wlasnie wrocilam z lunchu na placu przed katedra gra
              orkiestra rockowa, pare osob tanczy, tlumy sluchaja i sie przygladaja.
              Naprawde milo posiedziec i popatrzec. Zdaje sie ze festival trwa tydzien i
              zjezdzaja sie rozne zespoly z calego swiata. W tym roku ponoc maja najwieksza
              liczbe uczestnikow, bardzo lubie takie wystepy gdzie przechodzac mozna sie
              zatrzymac i popatrzec a jak sie czlowiekowi znudzi lub zbraknie czasu to
              poprostu odejsc.

              Witam serdecznie tak-o oraz meza, do Wroclawia mam duza sympatie, mieszkalam
              tam kiedys przez rok, zdecydowanie miasto z charakterem i tez sie tam zawsze
              cos dzieje.
              • kazachstan Re: Basking festival 16.01.04, 03:14
                Dzien dobry wszystkim,

                Asia ja tez bardzo lubie takie wydarzenia, festivale, fairs. u nas jest obecnie
                w Tamworth Country music festival, ktory jest bardzo popularny i sporo ludzi
                zawsze tam sie wybiera. ja w tym roku musze odpuscic, bo tak wypadlo z praca,
                ale zwykle jezdzilem i bylo to wydarzenie roku. bardzo lubie australijska i nie
                tylko country music. no i widze, ze jestes Asia bardzo ciekawa swiata.
                Gunther, witoj, no i co pomachales szabla a teraz mdlejesz?
                jak to bedzie pysiek, romans z tego bedzie czy nic, juz tak tu sie zrobilo
                goraco
                pozdrawiam
                Kazik
                  • Gość: Asia Romans w powietrzu :)) IP: *.jetstream.xtra.co.nz 16.01.04, 05:26
                    Pysiu mnie nosi na odleglosc ale ciebie caluje a jak mu napisalas ze pocalunek
                    dojrzalego mezczyzny jest taki zniewalajacy to Gunther nam zemdlal,, taki
                    wrazliwy facet nie moze sie marnowac Pysiaczku, jak tylko wrocisz do Sydnej to
                    spotkajcie sie na kawce a my bedziemy jak najbardziej Waszemu romansowi
                    dopingowac :)))))))

                    zycze powodzenia
                    • gunther_0 Re: Romans w powietrzu :)) 16.01.04, 05:49
                      Och i ach, co tu sie narobilo!

                      ScheiBe Kazik, ich benotige keinen fursprecher hier!!!
                      Asienko my tu sobie tylko tak niewinnie piszemy, a tu Kazik z grubej rury od
                      razu wystrzelil: romans! Ciebie nosze na odleglosc i wysylam buziaczki i do
                      Pyska wyslalem po raz pierwszy calusa i zrobila sie afera. take it easy...
                      niech juz tak zostanie przyjemnie, sentymentalnie i nie za blisko.

                      pozdrawiam i wysylam caluski tym razem dla wszystkich dziewczat :)))))
                      • Gość: Asia Re: Romans w powietrzu :)) IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 16.01.04, 06:35
                        Zaraz zaraz Gunther, sam sie chciales na szabelki z Pyskiem wiec nie wycofuj
                        sie teraz rakiem bo jeszcze pomyslimy ze sie Pyska przestraszyles albo ze
                        wogole sie kobiet boisz, no chyba nie chcesz zbysmy sobie tak mysleli. Poddac
                        sie walkowerem to nie honor dla mezczyzny, co innego jak juz sie zmierzycie na
                        te szabelki i stwierdzisz ze Pysiek wygral :)))) kto wie moze obydwoje
                        bedziecie zwyciezcami. Mnie tak czy inaczej bedziesz mogl na rekach ponosic,
                        jestem pewna ze Pysiek pozwoli zebym choc raz swiat z wysokosci zobaczyla.

                          • yvona73pol Re: Romans w powietrzu :)) 16.01.04, 10:22
                            no, prosze, romansovo sie zrobilo; mam nadzieje, ze nie wyszlam na jakas zolze
                            w poprzednich postach, ale to skutki uboczne mieszkania z blondynkofilem i
                            esteta w jednym, co nie napawa czasami optymizmem... no, ale nie jest tak zle,
                            wlasciwie to tak jak dr Jekyll i mr Hyde mam dwa swoje oblicza, ktore
                            zmieniaja sie jak w kalejdoskopie ;-)
                            a tymczasem zalewaja mnie deszcze, troche maluje, robie racuchy i ogolnie jest
                            przyjemnie...
                            czego i innym zycze w to styczniowe (!) popoludnie,
                            kisses,
                            Iwona
                            • gunther_0 Re: Romans w powietrzu :)) 16.01.04, 10:29
                              Witaj Ivonka,

                              no dobrze ze chociaz Ty sie odezwalas. absolutnie nie wyszlas na jakas zolze,
                              niepokoja mnie tylko Twoje dwa oblicza. czy w tym nie ma troche kobiecej gry?
                              troche to podejrzane: jedna chwilka widze Anielice druga chwilka: diablice?

                              no i ja tu czekam na tym placu boju!!!
                              pzdrowionka wojownicze ciagle

                              • yvona73pol Re: Romans w powietrzu :)) 16.01.04, 15:47
                                hej Gunther,
                                a ja sadze, ze to normalne, w skrajnym przypadku nazywa sie schizofrenia, wiec
                                ludzie, w obawie przed posadzeniem, sprawnie ukrywaja swoje drugie twarze, co
                                w efekcie, o ironio losu, do tejze prowadzic moze...
                                a moze masz racje, moze to czesciej kobieca przypadlosc, te dwie twarze, ale
                                czy to takie niepokojace? to w koncu tez owa slawetna roznica, a
                                przeciez "vive la difference";
                                no, ide spac, bo jutro w pracy nie bede sie za wiele roznila od reszty
                                skosnookiego staffu ;-)
                                pozdrawiam dwutwarzowo,
                                Iwona
                                • Gość: Saba Cos wisi w powietrzu? IP: *.adsl.wanadoo.nl 16.01.04, 21:49
                                  Jaki romans? Znowu cos przegapilam?? Najpierw Kazik reklamuje Guntera wdzieki,
                                  potem Pysiek przesyla caluski, Gunter mdleje i wszyscy zaczynaja im
                                  dopingowac.. po czym Gunter sie wycofuje oznajmiajac, ze woli potyczki na
                                  odleglosc (slowne?) i nie chce napisac jakie kobiety preferuje na jedna noc a
                                  jakie na wspinanie sie w Himalaje zycia..
                                  To moja wolna interpretacja ;-)
                                  Zdecydowanie cos wisi w powietrzu...
                                  A u mnie sie zaczal weekend, a jutro podejmuje pierwszy egzamin jako zona
                                  mojego meza przed gromadka podwladnych mojego miska na obowiazkowej firmowej
                                  imprezie integracyjnej.. wiec trzymajcie kciuki, zebym sie nie opila i nie
                                  narobila mu wstydu ;-)

                                  Pozdrawiam
                                  Saba
                                  • gunther_0 Re: Cos wisi w powietrzu? 16.01.04, 23:42
                                    Zaraz hola,
                                    witajcie wszyscy,

                                    Sabunia, niby wszystko co napisalas racja. no moze tylko, ze to JA wyslalem
                                    caluski Pyskowi ona taka mila nie byla, o nie ...
                                    widze, ze chyba tak jak mowia francuzi 'strzelilem sobie w kolano'. Iwonka nam
                                    moze to powiedzenie wytlumaczyc ;)
                                    Saba, jestes dorosla kobieta, sama wiesz jak to jest w zyciu teraz pisze
                                    bardzo powaznie :-I
                                    na jedna noc to wy kobiety traktujecie nas identycznie, to znaczy przypadek i
                                    selekcja mniej wybredna. na cale zycie chcemy wiecej i wiem juz, ze na cale
                                    zycie kiedy poznam kobiete moich marzen, bedac w moim wieku to ja chcialbym
                                    teraz kochac tak jakby dnia jutrzejszego nie bylo. marzenia sa bardzo
                                    indywidualna sprawa, kobieta ktora dla mnie moze byc szczytem marzen, dla
                                    kogos innego moze byc zupelnie nieciekawa :) i tak to sie toczy to zycie...
                                    no i tutaj odwaze sie byc odwazny i nie walczyc. w porzasiu Pysiek jak chcesz
                                    wygralas, skladam bron cokolwiek by to mialo znaczyc...

                                    zycze powodzenia Saba w Twojej prezentacji i ... w zyciu, zeby bylo fajnie i
                                    bez podkniec.
                                    pozdrawiam

                                    • tizedik Re: Cos w powietrzu? 17.01.04, 01:17
                                      och, prawde mowiac liczylam na jakis maly romansik na watku ;-) Bylby o czym
                                      plotkowac po katach.
                                      Poczatek juz byl dokonany; kolejne prowokacje, krok do przodu, potem do tylu.
                                      Na razie zabraklo nastepnych. Diagnozy nie bede stawiac, chociaz swoja
                                      (wirtualna) opinie na ten konkretny temat juz mam.
                                      Gunther, polecam terapie w stylu "w Polske idziemy drodzy panowie", czyli
                                      solidna wyprawe po knajpach. Zadnych tam spotkan z przyjacielem i szczerych
                                      Polakow rozmow! Powinno na jakis czas pomoc. I znowu nam sie tu zaprezentujesz
                                      jako macho z domieszka malego chlopca. [To diagnoza na podstawie twoich dzialan
                                      wirtualnych, calkowicie rozlaczna z realem.] Mysle, ze Mojito przyklasnalby
                                      moim zaleceniom ;-)
                                      BTW, dziwna sprawa, ale poswiecenie Mojito w kwestii solidnego przylozenia sie
                                      do pozegnania z egzotyka w brazylijskim wykonaniu w dodatkowym kontekscie
                                      pomocy w usunieciu moich osobistych obciazen okazalo sie skuteczne! Na caly
                                      dzien przynajmniej, a moze i na dluzej. Na to licze. Chociaz oczekiwane przeze
                                      mnie zdarzenia jeszcze sie nie dokonaly. Tymczasem pora na nie najwyzsza, tak
                                      samo jak moja odpornosc coraz nizsza. Najgorsze, ze ja moge tylko czekac, sama
                                      raczej nic nie moge w tej sprawie zrobic.
                                      Mojito, w razie gdyby cos nie tak nadal szlo, moge liczyc na powtorke?
                                      Ciekawa jestem, czy Iwonie tez pomoglo wspomaganie je planow przez te sama
                                      aktywnosc. Ale jej plany sa dalekosiezne i nie realizowane juz teraz. Chociaz,
                                      moze jeszcze nie wiedziec, ze jakis odpowiedni przypadek juz gdzies sie
                                      zdarzyl.
                                      W kwestii zasadniczej, czyli relacji damsko - meskich, ogolnie pojmowanych, bez
                                      zadnego odniesienia do jakis znanych nam konkretnych przypadkow ;-), to jestem -
                                      w skrocie rzecz ujmujac - za Asia. A juz w ogole idealem jest polaczenie
                                      inteligencji, zyciowej madrosci i seksu (na domowy uzytek!) z niezbednym
                                      dodatkiem poczucia odpowiedzialnosci. Z kilkoma innymi jeszcze, jak np.
                                      odrobina szalenstwa, ale tylko w uzasadnionych okolicznosciach :-)
                                      A co, pomarzyc sobie nie mozna...?
                                      • mojito Najmocniej przepraszam. 17.01.04, 01:56

                                        Witajcie ponownie,
                                        moje zalzawione oczy spowodowaly, ze wstrzelilem sie z postem
                                        w srodek i nie po kolei.
                                        Juz widze lepiej i bede uwazal. Przepraszam.

                                        tizedik,
                                        ciesze sie, ze odczulas juz skutecznosc moich zyczen caipirinhowych.
                                        Prosze badz cierpliwa. Maja one dzialanie czasowe. Takie time-release
                                        pigulki. Ewentualna reklamacja moze byc skladana i bedzie uznana po
                                        uplywie dwoch tygodni.
                                        W sprawie roznicy miedzy kobieta i mezczyzna wypowiedzialem sie wyzej.
                                        Pozdrowionka,
                                        mojito i Boss (pp).
                                      • gunther_0 Macho z domieszka malego chlopca 17.01.04, 12:16
                                        Witajcie,

                                        no teraz to inna rozmowa, wiem ze mam do czynienia z kobieta Tizedik. klaniam
                                        sie, milo mi, a milo podwojnie bo nie mysle ze nalezysz do kobiet plotkujacych
                                        po katach ;)))
                                        terapie wedlug Twojego polecenia stosuje ze tak powiem on everyday basis,
                                        dzieki. aczkolwiek nie jestem ani alkoholik ani pesymista, staram sie z kazdej
                                        sytuacji nawet najbardziej zakreconej wyciagnac w miare pozytywne wnioski i
                                        jakos to zycie sie kreci. powiem ze jestem niepoprawny optymista :)))
                                        radosny tez jest fakt, ze juz picie za pomyslnosc Twoich poczynan daje szybkie
                                        rezultaty, zeby wszystko bylo takie proste ;)

                                        Tizedik napisal(a):
                                        > w ogole idealem jest polaczenie inteligencji, zyciowej madrosci i seksu (na
                                        domowy uzytek!)z niezbednym dodatkiem poczucia odpowiedzialnosci. i z kilkoma
                                        innymi jak np.z odrobina szalenstwa <
                                        > A co, pomarzryc sobie nie mozna?

                                        Mozna, mozna tylko widzisz taka kobieta istnieje naprawde, tylko pomarzyc zeby
                                        ja zdobyc :)))i nie tylko jest odrobine szalona, ona jest nieobliczalna.
                                        i co do Asi absolutnie sie zgadzam, nasza Asienka wygrywa jak najbardziej, a
                                        jak dobrze sie przyjrzysz to ona tez pasuje jak ulal do Twojego idealu :)))
                                        dlatego chociaz tutaj pozwole sobie ja nosic na rekach :)))

                                        pozdrawiam was wszystkich serdecznie, uparcie wysylam calusy dla wszystkich
                                        dziewczyn,
                                        Pysiek chyba juz sie wyspalas, nie zaspij czasem do pracy w poniedzialek ;)
                                        Kazik, Peter, Amigo cos malo nas,
                                        was nie caluje, graba
                                    • yvona73pol Re: Cos wisi w powietrzu? 17.01.04, 02:03
                                      no to tutaj ja sie przyznaje, ze mnie zastrzeliles tym strzelaniem, a nawet w
                                      Le Robert nie znalazlam, no coz, nikt nie jest doskonaly, a pamiec ma swoje
                                      granice (jak wielka by nie byla ;-));
                                      aczkolwiek wiadomo, sens jasny...
                                      a tu sie romantyk nam odezwal, a co z proza zycia? to moze zabic.... jesli sie
                                      nie uwaza....
                                      no, ale podejscie najwazniejsze, wracasz wiare w rod meski co poniektorym,
                                      choc na szczescie nie ty jeden, co jest jeszcze fajniejsze,
                                      caluski,
                                      Iwona
                                      • mojito Stol i nozyce? 17.01.04, 02:19

                                        Witaj Iwono,
                                        prosze pomoz, czy to do mnie pisalas?
                                        Czy powinienem sie odezwac jak te przyslowiowe nozyce?
                                        Nie mam jasnosci i jej brak moze pozbawic mnie snu.
                                        Prosze wyjasnij i pozwol zasnac,
                                        pozdrowionka,
                                        mojito.
                                        • yvona73pol Re: Stol i nozyce? 17.01.04, 03:34
                                          niepotrzebnie ostrzysz nozyce kolego,
                                          pisalam do Gunthera (o ile mozna powiedziec, ze na wszechwidzacym forum asinym
                                          mozna pisac "do kogos"), niemniej wszelkie komentarze apropos sa nad wyraz
                                          mile widziane; co nie powinno przeszkadzac w zasnieciu, jak sadze ;)
                                          no to milych snow, a swoja droga wczesnie chodzisz spac, czyzby wrazenia z
                                          Brasilia pozbawily energii zyciowej?
                                          buenas noches, besos y hasta luego (nie wiem jak to bedzie po portuges)
                                          Iwona
                                      • Gość: Asi Sie pogubilam, IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 18.01.04, 06:32
                                        Kochani witjcie Wszyscy

                                        na poczatku mam mala prosbe, jezeli Wam to nie sprawia specjalnego klopotu
                                        wpisujecie prosz swoje teksty na koncu bo naprawde czasem ciezko odnalezc nowy
                                        wpis, wiem ze ja kilka przegapilam bo czesto jak czytam jakies odpowiedzi to
                                        nie bardzo moge sie polapac co i jak.

                                        U mnie wczoraj bylo otwarcie sezonu, tzn w koncu napelnilismy basen (basen to
                                        szumna nazwa no ale) czysta woda i wczoraj pluskalam sie do woli az sie moja
                                        rodzina zdziwila bo wiedza ze ja wody sie boje i zadka w niej siedze tyle co
                                        wczoraj. Ale poniewaz caly czas mialam swiadomosc ze mam denko pod nogami to
                                        poprostu szalalam, momentami z nadmuchanym gorylem hihihi

                                        Jak to przy otwarciu sezonu troche bylo alkoholu, i dzisiaj lekko wigoru mi
                                        brak, no ale czego sie nie robi dla idei. Niestety pod wplywem zapomnialam sie
                                        posmarowac jakims kremem ochronnym wiec sobie poparzylam to i owo, ale mam
                                        nadzieje ze za dzien czy dwa juz bedzie lepiej.

                                        Wracajac wczoraj do domu, zastalam jakiegos 9 latka siedzcego na moim murku z
                                        frontu domu, po zagadnieciu go odpowiedzial ze sie przyglada mojemu ogrodkowi
                                        bo mam bardzo ladny. Zapytalam czy ma chec mi pomoc w pracy w ogrodzie na co
                                        chtnie przystal, dostal sekator do raczki i obcinalismy przekwitle roze. Po
                                        jakims czasie doszlo jeszcze 4 dzieciakow, sekatory mam dwa wiec musialy na
                                        zmiane, ale widac bylo ze sprawia im to frajde.
                                        Zawsze sie dziwie ze cale mnostwo ludzi tutaj niewiele choduje w swoich
                                        ogrodkach i nie pokazuje swoim dzieciom jaka to frajda samemu cos wychodowac.
                                        Strasznie mi szkoda takich dzieciakow kiedy na pierwszy rzut oka widac ze tak
                                        naprawde to nikt sie nimi nie zajmuje, i poza tv i fish & chips nie znaja
                                        innych przyjemnosci.
                                        Na zakonczenie dzieciaki dostaly po dwie garsci cukierkow, i zapytaly czy moga
                                        jeszcze kiedys przyjsc :))


                                        W naszym warzywniaku dzisiaj zebralam pierwsza fasolke, planowalismy na dzis
                                        grila wiec mialam zamarynowane miesko ale poniewaz sil nam nie stalo, zrobilam
                                        obiad w domku, mloda fasolka, marchewka, ziemniaczki i jagniecina byly pyszne,
                                        jadlo sie tym przyjemniej ze na tarasie:)

                                        Mojito zaluje ze juz urlop ci sie skonczyl bo z wielka przyjemnoscia czytalam
                                        twoje sprawozdania, chociaz przyznam bez bicia ze liczylam na cos more spicy
                                        moze, ale teraz wszyscy tacy politically correct, ze nawet sie nie zawiodlam
                                        ze wszystko bylo takie slodkie. Najwazniejsze ze Ty i Boss sie dobrze
                                        bawiliscie. Nie moge sie doczekac Waszego nastepnego urlopu, bo spawozdania
                                        sie czyta wspaniale, ciekawe gdzie nastepnym razem sie wybierzecie :)

                                        Pysiek witaj po urlopie :)) tez bym sie chetnie na takie kanikuly jak Ty
                                        wybrala, no coz moze w przyszlym roku uda mi sie gdzies choc na troche
                                        wyskoczyc.
                                        W pracy na ogol troche zamieszania po urlopach, ale jestem pewna ze Twoi
                                        chlopcy wroca do normy teraz kiedy juz jestes, nie badz dla nich zbyt sroga bo
                                        pewnie potrzebuja troche czasu zeby na nowo przyzwyczaic sie do tego ze musz
                                        pracowac.

                                        Gunther, cos tak zamilkles ostatnio, mam nadzieje ze u Ciebie wszystko ok. Nie
                                        bierz sobie zbytnio do serca moich zartow, nie bede cie juz wiecej
                                        podpuszczac, mam nadzieje ze jestes facetem ktory nie jest w stanie sie na
                                        mnie gniewac :)))) cmokas

                                        Kazik, Piotr, Lombat, Numbat- co u was chlopcy? jakos zadko ostatnio sie
                                        odzywacie. :)))

                                        Saba, Iza, Yvona, tak-o, i wszystkie inne mile panie o ktorych moze
                                        zapomnialam - pozdrawiam :))


                                        Pozdrawiam cieplutko wszystkich bez wyjatku :)))
                                        • mojito Wszystkie kolory urlopu. 18.01.04, 07:06

                                          Zdrowka Wszystkim zycze,

                                          Asienko,
                                          dmucham chlodno i delikatnie z daleka na Twoje wszystkie przyrumienione
                                          miejsca.
                                          Zastanawiam sie nad Twoja sugestia/lekkim rozczarowaniem co do moich
                                          opisow z Rio w wiekszosci obyczajowo poprawnych.
                                          Jaka doza ewentualnego pieprzu dosypanego do slodkiej papki by Ciebie
                                          satysfakcjonowala :))))?
                                          Moze konkretne pytania na ktore byc moze bede znal odpowiedz a byc moze nie...
                                          Slonecznie z duza iloscia cienia pozdrawiam,
                                          mojito.

                                          • Gość: Asia Re: Wszystkie kolory urlopu. IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 18.01.04, 08:30
                                            ahhh Mojito dzieki za delikatne schlodzenie mojego przyrumienionego cialka,
                                            dobrze ze u nas dzisiaj rano padal deszczyk i caly dzien lekko zachmurzone
                                            niebo, gdyby swiecilo slonko to pewnie nie odwazylabym sie wyjsc na dwor, jak
                                            to mowia stara baba i glupia ale piszac to z perspektywy wlasnego
                                            doswiadczenia rozumu chyba czlowiekowi z wiekiem nie przybywa, no mnie napewno
                                            nie.

                                            Jezeli chodzi o Twoj urlop to konkretnych pytan zadawac nie bede i tak bym na
                                            nie nie dostala odpowiedzi :) no chyba ze Boss by cos szczeknal przez nieuwage
                                            chociaz tez watpie bo wyglada na to ze zawarliscie pakt przyjazni a ta wiadomo
                                            wyklucza plotkowanie o przyjacielu.
                                            Jezeli chodzi o doze pieprzu do slodkiej papki - no coz ja nigdy nie
                                            przepadalam za slodyczami bo w nadmiarze sa poprostu mdle, ale tutaj ostatnio
                                            tak wszyscy uwazaja zeby nie przekroczyc jakies niewidocznej linii ze zaczynam
                                            przyzwyczjac sie do lukru i boje sie ze jak wyskocze z pieprzem to mi ktos
                                            powie ze te dwa skladniki jakos do siebie nie pasuja.

                                            Czytajac twoja wypowiedz przypomnialo mi sie jak kilkanascie lat temu (kiedy
                                            bylam jeszcze bardziej obyczajowo niepoprawna niz jestem teraz) do mojej
                                            znajomej (kobieta ok 70tki ale z dusza 30tki) przyszla sasiadka ok 70tki (z
                                            dusza ok 100tki) rozmawialysmy sobie na rozne tematy damsko meskie i w pewnym
                                            momencie sasiadka znajomej powiedziala ze jej malzonek nigdy nago nie widzial.

                                            Poniewaz wiedzialam ze mieli trojke dzieci, jako zupelnie obyczajowo
                                            niepoprowana z niewinna minka zapytalam czy miala w koszulce nocnej mala
                                            dziurke z przodu, na co Pani spojrzala na mnie bardzo zgorszonym wzrokiem :)

                                            Jak widzisz ja jestem jenda z tych osob ktore jakos zupelnie nie moga
                                            zrozumiec ze nie ma nic zlego w uprawianiu sexu, natomiast rozmowy o sexie sa
                                            absolutnym tabu dla wielu osob, nie zebym jakies aluzje do Twojego zycia
                                            sexualnego na urlopie itd lol


                                            pozdrawiam cieplutko
                                            chwilowo pogodzona z lukrem Asia

                                            • yvona73pol Re: po kolei 18.01.04, 13:35
                                              Asiu i inni, ktorzy zagubili gdzies po drodze (moje i cudze) bezcenne posty -
                                              ja bym naprawde chciala wpisywac po kolei, ale zawsze jestem zdziwiona
                                              umiejscowieniem zaraz po napisaniu; po prostu odpisuje najczesciej na czyjs i
                                              mam go na wszelki wypadek przed oczyma, bo moja pamiec jest nader
                                              anarchistyczna i sama decyduje, co bedzie pamietac, a co nie (i to mimo mojej
                                              nieustannej tresury, zawziela sie bestia i juz); no wiec staram sie, ale
                                              technika jest mi obca, jak to kobiecie ;-)
                                              wiec obiecuje przynajmniej od czasu do czasu umieszczac jakiecos poscika na
                                              koncu, a co do gubienia sie w watkach, to ja i owszem, jak najbardziej
                                              rowniez...
                                              a dzis zasmucila mnie wiesc o smierci Niemena, niespodziewane, nie do wiary, i
                                              jakies takie nie na miejscu...
                                              pozdrawiam z domieszka zadumy,
                                              Iwona
                                              • Gość: Asia Re: po kolei IP: *.jetstream.xtra.co.nz 18.01.04, 21:02
                                                czesc Yvona i wszyscy inni :)

                                                no faktycznie odpisywanie na jakis post kiedy czlowiek nie ma go przed oczami
                                                jest lekko utrudnione, ale biorac pod uwage ze wkladamy w to caly swoj
                                                intelekt hihihi moze warto zeby wszyscy przeczytali

                                                Niemen - rane strasznie to przykre, praktycznie wychowalam sie na jego muzyce
                                                i jako zupelny podlotek na okraglo sluchalam jego plyt. Jeden z moich kolegow
                                                mial namalowany jego portret na scianie w pokoju, pamietam ze bardzo mu
                                                zazdroscilam bo ja nie mialam wtedy swojego pokoju a nawet jakbym miala to i
                                                tak by mi nie pozwolili. Portret byl naturalnej wielkosci, skopiowany z
                                                jednego z albumow Niemena, pewnie wszyscy go pamietacie ubrany byl tam w taki
                                                kozuszany haftowany serdaczek :)
                                                Wlasciwie szkoda ze wyjechal z Polski (oczywiscie dla fanow). Gdybym miala
                                                wybrac jedna z jego piosenek to chyba bym postawila na "Pod papugami" :))

                                                • peter2715626 Re: po kolei 18.01.04, 21:57
                                                  Pozdrawiam wszystkich!!!!

                                                  Mielismy fantastyczny weekend, swietna pogoda, cieplo, ale nie upalnie,
                                                  sloneczko, troche chmur, rzeski wiaterek. Bylismy dwa razy na plazy. W sobote
                                                  Muriwai na zachodnim wybrzezu, gdzie czarny piasek, wielkie fale i pelno ludzi.
                                                  W niedziele Tawhitokino na wschodzie wyspy, gdzie bialy piasek, male fale i
                                                  malo ludzi bo parking daleko. Fantastycznie. Trudno sie siedzi w biurze po
                                                  takim weekendzie.

                                                  Mamy w tej chwili gosci w Polski - Piotr i Ula - dziennik.endore.org

                                                  Bardzo sympatyczni mlodzi ludzi w podrozy dookola swiata zatrzymali sie w Nowej
                                                  Zelandii i bardzo im sie podoba. A wczoraj wieczorem dolaczyla do nas jeszcze
                                                  jedna para z Polski, o ktorej juz Asia pisala.

                                                  Bylo bardzo sympatycznie, wymienilismy doswiadczenia i pewnie nie raz sie
                                                  jeszcze spotkamy.

                                                  • tizedik Re: nie po kolei 18.01.04, 23:10
                                                    O zesz zakret!
                                                    Widze, ze na tym asinym watku relacje miedzy zadowolonymi (bez klopotow i
                                                    malych lub wiekszych przeciwnosci losu), a tymi mniej zadowolonymi albo nawet
                                                    zmartwionymi zmieniaja sie jakos na niekorzysc. Ideal - 100 procent
                                                    zadowolonych! :-)))))))))))))))))))))))))))))

                                                    Pysiek, ja bym ci poradzila calkiem inaczej niz Mojito - zachowuj sie po
                                                    babsku! Co wcale nie oznacza, ze masz beczec czy urzadzac awantury. Poczej,
                                                    popatrz, dowiedz sie wszystkiego. Nie, nie mowie, zebys zaakceptowala sytuacje,
                                                    jesli ci nie odpowiada. Walcz, jesli taka potrzeba! A przy okazji mozesz
                                                    tez "pojsc w tango", czyli w kurs po knajpach, oczywiscie jesli kondycja
                                                    pozwala. I jesli mozesz sie spodziewac pozytywnych skutkow.

                                                    Nie wiem, czy Guntherowi to pomoglo, bo zniknal. Ale to weekend, wiec moze
                                                    znalazl inne metody na poprawe nastroju ;-) Moze to lato, samo lato pomaga.
                                                    Niektorym na pewno, co tutaj tez widac. I co wywoluje moja nieukrywana
                                                    zazdrosc, przyznam sie bez bicia.
                                                    Gunther, co u ciebie?

                                                    No i musze, no musze wreszcie powiedziec, ze poswiecenie Mojito w kwestii
                                                    uzywania tzw. napojow przynosi kolejne skutki!!!!!!!!!!!!
                                                    No, sama sie dziwie! Najpierw opuscil mnie stres, jakby zupelnie bez powodu, bo
                                                    spodziewanej wiadomosci wtedy nie dostalam. Ale po pokonaniu oporu czaso -
                                                    przestrzeni juz wiem! Dostalam informacje: jest OK! Wreszcie! Czekalam na to
                                                    kilka tygodni.
                                                    Ale... To jest zaledwie poczatek drogi, beda kolejne problemy, pardon,
                                                    wyzwania, do pokonania. Nie wiem, sama nie wiem, czy Mojito to wytrzyma ;-)

                                                    I mam jeszcze taka refleksje (cos mnie dzisiaj dopadl taki refleksyjny nastroj;-
                                                    ) - spotykaja sie tutaj rozne swiaty, rozne nie tylko z racji geografii, ale
                                                    takze damskie i meskie. Kooperacja jest widoczna, ale... To sa jednak odmienne
                                                    swiaty. Czy jestescie innego zdania?
                                                    • pysiek13 Brzydkie slowo na 'P'.... 19.01.04, 03:30
                                                      Witajcie wszyscy pogodnie, jak najbardziej pogodnie :))))

                                                      Rzeczywistosc w Sydney walnela mnie jak obuchem, trafic, humid, ludzie pedza
                                                      gdzies jak zwariowani... skoro swit wypad na lotnisko odebrac Boss.
                                                      Mojito !!!
                                                      Boss nie poznalam! znaczy teoretycznie poznalam, bo w tym oryginalnym plaszczu
                                                      zarzuconym nonszalancko na ramiona i w otoczeniu flight attendants trudno go
                                                      bylo NIE poznac, ale reszta! ten krok, ten wzrok, ten...zapach: perfumy
                                                      zmieszane z czyms dziwnym. czy Ty Mojito palisz? oczywiscie Boss byl bardzo
                                                      wzruszony, steskniony i w ogole bardzo serdeczny. zanim jednak wskoczyl
                                                      tradycyjnie w moje ramiona, obrzucil mnie uwaznym spojrzeniem, az poczulam ze
                                                      chyba rumienie! no niby ten sam Boss, ale jakby bardziej ...meski. no i maly
                                                      drobiazg znalazlam w jego bagazu, nie nalezacy do niego, to chyba kawalek
                                                      Twojej wlasnosci Mojito, zwroce przy pierwszej sposobnosci :)))
                                                      dziekuje za drink, za wsparcie w trudnej chwili, pomoglo, prosze o jeszcze :)))
                                                      dzis wieczorem pewnie posiedzimy/porozmawiamy z Boss na tarasie do pozna,
                                                      wypije za pomyslnosc Twoich spraw i tak ogolnie...

                                                      Tizedik witaj,
                                                      Ok, juz dobrze, dobrze nie narzekam dla dobra sprawy i tak zeby zachowac dobra
                                                      proporcje miedzy zadowolonymi i niezadowolonymi na tym forum. ja z natury to
                                                      raczej to pierwsze, ale zycie czasem zaskakuje.
                                                      Dziekuje za damska porade, nadajesz na moich falach absolutnie :)))
                                                      czuje sie jednak rozdarta jak ta samotna sosna chyba u Zeromskiego (?) to co?
                                                      mam po babsku, czy po mesku do sprawy podejsc? wahajac sie w obie strony
                                                      postanowilam wyposrodkowac i wystapic bezososbowo. problem w pracy jest o tyle
                                                      trudny, ze ten assignement dostal moj b.dobry kolega, dyplomatycznie to
                                                      rozegrali, taki poker. robieniem awantury niechcacy moglabym wiec urazic
                                                      kolege. no i co? on nie zasluguje dostac cos lepszego tylko same ochlapy co
                                                      nikt nie chce robic? a ja? ja mam TO robic? i tylko dlatgo ze faceci nie
                                                      potrafia sie zorganizowac? OK, OK, juz sie uspokajam, a zreszta do diabla,
                                                      czemu? zabulgotac nie mozna? lubie pobulgotac... moj glowny boss to
                                                      homoseksualista, wiec jego polityka wewnetrza jest bardzo ukierunkowana.
                                                      oh, well, posiedze tu jeszcze chwilke, zbiore mysli i ide do pracy...
                                                      brzydkie slowo na 'P' to PIENIADZ, wiem wiem co sobie wszyscy pomysleli...

                                                      Asiu, Ty to zawsze pogodna :)))
                                                      tylko slowo dorzuce o sex (ZNOWU!). ja mysle ze wszyscy i wszedzie na ten temat
                                                      lubia rozmawiac, tylko nie kazdy jest taki odwazny jak Ty ;) i jeszcze. o dobry
                                                      sex to nie trudno, potrzeba jednak toche magic, intimacy zeby zwiazek oparty o
                                                      sex przetrwal.

                                                      moc pozdrowien dla wszystkich
                                                    • mojito Re: Brzydkie slowo na 'P'.... lub "D"... 19.01.04, 04:18
                                                      Witaj slonecznie Pysiek,
                                                      milo Ciebie widziec po powrocie. I szalenie milo mi,
                                                      ze Boss dotarl do domu. Bylem pewien, ze zauwazysz
                                                      ta trudna do zdefiniowania zmiane meska w Bossie.
                                                      Podroze ksztalca i wzbogacaja (ducha) a obciazaja kieszen.

                                                      Nie. Nie pale absolutnie. Ale mam inne wady.
                                                      Wiesz, ten zapach tez mnie zastanawial. Wszystko tam
                                                      tym pachnialo. Trudno to bylo okreslic i do dzisiaj nie
                                                      udalo mi sie. Ale ta pamiec sensoryczna pozostala.
                                                      Ten lekko niepokojacy zapach podoba mi sie...

                                                      Lekko niepokoi mnie rowniez Twoje znalezienie czegos w bagazu
                                                      Bossa co moze "rzekomo" nalezec do mnie.
                                                      Pewnych rzeczy nie liczylem i nie moge ich braku ustalic
                                                      po zrobionej inwentaryzacji. Jezeli to moje, to bywam nieuwazny.
                                                      Przy okazji chetnie odbiore osobiscie.

                                                      Wiesz, rozwaz pozostawienie w pracy sprawy assignment prawie
                                                      bez komentarzy. Ewentualnie Twoj b.dobry kolega poruszy ten
                                                      temat. Jezeli to sie powtorzy, to przestanie byc b. dobrym
                                                      kolega. A tego na pewno nie chce.

                                                      Absolutnie dzisiaj Wasze zdrowie/pomyslnosc margarita. Nie jedna.
                                                      Bedziecie to na pewno czuly. To forma telepatycznego voodoo.
                                                      Pracowalem kiedys z kolega z Haiti i nauczyl mnie paru przydatnych
                                                      w zyciu umiejetnosci. On sam potrafil robic niepokojace rzeczy.
                                                      J-R, bo tak sie nazywal osiagnal w hierarchii voodoo wtajemniczenie
                                                      houngan lub gangan.
                                                      Jezeli bedziesz chciala Pysiek, to odszukam jego numer telefonu.

                                                      Brzydkie slowo na "D" to oczywiscie hiszpanskie dinero.
                                                      Zakret jego mac!!! Cholerna aklimatyzacja.

                                                      Pozdrowionka dla Ciebie i dla Bossa,
                                                      hasta luego Amigos,
                                                      mojito.
                                                    • mojito Infrastruktura rekreacyjna w Rio. 19.01.04, 03:42
                                                      Witajcie Wszyscy,

                                                      Witaj Asienko,
                                                      w dalszym ciagu dmucham letnio z daleka na Twoje zbyt namietnie wycalowane
                                                      sloncem miejsca. Wierze, ze czuja sie one juz lepiej.

                                                      Sadze, ze do spraw seksu mamy to samo podejscie - zdrowe i niepruderyjne.
                                                      W Rio najwieksza slodycza jest Pao de Acucar (Glowa cukru).
                                                      Wznosi sie ona majestatycznie nad zatoka Guanabara udzielajac codziennie
                                                      troche swojej slodyczy obmywajacym ja falom. Te z kolei niosa ta rozpuszczona
                                                      slodycz na plaze Copacabana, Ipanema, Leblon i inne.

                                                      Miasto ma doskonale rozwinieta infrastrukture turystyczna i rekreacyjna.
                                                      Moze sprostac najbardziej wyszukanym wymaganiom turystow podrozujacych
                                                      z rodzina, parami, pojedynczo i tych z psami.

                                                      Wieczorem na prawie calym odcinku Copacabany - ok. 3.5 km -od hotelu Meridien
                                                      w kierunku na Arpoador do hotelu Sofitel pojawiaja sie dziewczyny pracujace
                                                      i te jeszcze niezdecydowane. Ustawiaja sie roznie. Jedne na jezdni na
                                                      wysokosci przystankow autobusowych, bez przekonania symulujace oczekiwanie
                                                      na autobus nieistniejacej linii. Inne w strategicznych punktach z bacznym
                                                      okiem na wejscia do hoteli i restauracji i na dobrze odzywionych i sloncem
                                                      naladowanych turystow nie majacych sprecyzowanych planow na wieczor.

                                                      Ta armia dziewczat jest wspomagana licznymi odwodami dziewczat oczekujacych
                                                      w najprzerozniejszych przybytkach ogolnie pojetej sztuki.
                                                      Fotografii amatorskiej, szkicowania (pozycza olowek) i masazu terapetycznego.

                                                      Dla mezczyzn majacych trudnosci ze zwroceniem na siebie zyczliwej uwagi
                                                      kobiecej pozostaje najwieksza w Brazylii dyskoteka pod obiecujaca nazwa Help
                                                      i ulokowana w centrum Copacabany na Avenida Atlantica.
                                                      Plotka mowi, ze tam kazdy oddychajacy (nawet plytko) mezczyzna spotka sie
                                                      z zyczliwym zainteresowaniem i ewentualnie oferta towarzyska.

                                                      Dla turystow leniwych, w hotelu, oferty promocyjne sa w zasiegu sluchawki
                                                      telefonicznej.

                                                      Jedzenie sniadania poza hotelem moze spotkac sie z zyczliwa sugestia,
                                                      ze sniadanie moze smakowac lepiej w towarzystwie.
                                                      Oczywiscie moze ale nie musi...

                                                      Podane opcje ofert rekreacyjnych uzupelniane sa przez tzw. woluntariuszki
                                                      ktore swoje towarzystwo oferuja na dzien/noc, pare dni lub tydzien.
                                                      Kontrakty zawierane moga byc na czas scisle okreslony (terminowe) z opcja
                                                      do przedluzenia lub ewentualne umowy o dzielo.

                                                      Dla poszukujacych okazji inwestycyjnych w Rio sugeruje zainteresowaniem
                                                      sie mozliwoscia wypozyczania na krotko dlugich plaszczy prochowcow aby
                                                      nie niepokoic obslugi hotelowej i umozliwic w miare niezauwazalne
                                                      przejscie przez lobby hotelowe i dotarcie do windy. Brak plaszczy/ponch
                                                      rzucal sie zdecydowanie w oczy.

                                                      Asienko,
                                                      aby nie byc monotematycznym, jezeli wyrazisz zainteresowanie, opisze
                                                      miejsca swiete - koscioly.

                                                      Tizedik,
                                                      wytrzymam. Na pewno wytrzymam. Nie jest dla mnie jasne Twoje zawieszone
                                                      pytanie o opinie kooperacji damsko/meskiej pomiedzy roznymi swiatami
                                                      i dlatego nie moge wyrazic opinii.

                                                      Pysiek,
                                                      niezaleznie od tego jak przyjmiesz nieprzychylnosc w pracy masz moje
                                                      ciagle mocne meskie calkowite zrozumienie.

                                                      Ide zajrzec do Rouge. Mam dzisiaj klopoty z weekendowa aklimatyzacja.
                                                      Na pewno dzisiaj margarita. Nie jedna.
                                                      Zakret jego mac!!!.

                                                      Serdecznie/slonecznie Was wszystkich pozdrawiam zyczac pomyslnego tygodnia,
                                                      mojito.

                                                    • gunther_0 Re: Infrastruktura rekreacyjna w Rio. 19.01.04, 04:03
                                                      Witajcie,

                                                      jak to milo ze wszyscy do nas wracaja.
                                                      Peter siemanko, teraz chociaz wiem ze u ciebie podobnie bywa, plaza z jednej
                                                      strony plaza z drugiej, urozmaicone towarzyskimi spotkaniami.
                                                      a w ogole to strzelisz sobie czasem, czy tylko piwko i to jeszcze NZ?
                                                      czolko

                                                      Amigo, no tu troche dales zaru, ta glowa cukru!!! nie rozdrapuj prosze ;)))
                                                      urlop mam zaklepany na kwiecien, wprawdzie pogoda juz nie taka upalna, ale
                                                      poradze sobie. teraz musze sie ukierunkowac dobrze, jeszcze nie wiem na 100%
                                                      ale raczej Ameryka Lacinska.
                                                      jak tam praca po takiej przerwie, mysle ze mniej bolesnie niz u Pyska.
                                                      Pysiek, zyjesz?
                                                      sytuacja w pracy naprawde delikatna, nie daj jednak zjesc sie w kaszy ;)
                                                      cieszy mnie Twoja 'graba' na zgode, nie znaczy jednak ze zrezygnuje tu z
                                                      wymiany zdan, za waszym pozwoleniem, forum jest neutralne, nie?

                                                      Asienko, posmarowac balsamem? Mojito dmucha ja bede smarowac i tak wspolnymi
                                                      silami ;)))
                                                      to Ty bys nadala sie z Kazikiem, on tez taki ogrodnik, piekny ogrod wychodowal.
                                                      praktycznie do warzywniaka nie chodzi, bo wszystko ma u siebie.
                                                      Kazik, no czego?
                                                      pisz tutaj zoroz, ja tam nie mam zalu.

                                                      dziewczyny wszystko w porzadku?
                                                      Saba, jak tam postepy? dzialasz cos?
                                                      Tizedik, pije rowniez za twoje powodzenie

                                                      pozdrawiam




                                                    • mojito Re: Infrastruktura rekreacyjna w Rio. 19.01.04, 04:30

                                                      Witaj Gunther Amigo,
                                                      piatka. Kwiecien tez bardzo dobry miesiac.
                                                      Charakterystyczny. W Stanach dwie sprawy sa pewne.
                                                      Smierc i podatki. Umrzec mozna bez kary zawsze.
                                                      Podatki do czwartku ( 15 kwietnia).
                                                      Chyba, ze sie szuka pracy za granica wtedy mozna
                                                      przedluzyc petle.
                                                      Moze w Ameryce Poludniowej? Moge tam pracowac lub nie (pracowac).
                                                      Pomysle jeszcze. Moze maly azylik gdzies w Meksyku/Argentynie/Brazylii?
                                                      Wrocimy do sprawy Amigo w okolicach kwietnia.
                                                      Ta smiertelna opcja unikniecia podatkow mi jeszcze nie odpowiada.
                                                      Nie przed latem i wakacjami. Lekkimi okryciami. Nie naszymi.
                                                      Piatka raz jeszcze Amigo,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Asia Paskudni materialisci :))) IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 19.01.04, 11:21
                                                      Mojito kurcze nie posadzalam cie ze masz chec sie przed podatkami ukrywac, toc
                                                      ktos musi te podatki placic zeby ktos inny mogl z nich korzystac, rozumiem
                                                      gdybys chcial wrocic do Rio studiowac tatuaze np i prace naukowa na ten temat
                                                      opublikowac, ale uciekac przed podatkami - a fe

                                                      jak juz tak materialistycznie do swiata podchodzimy to czy ja kurcze cos
                                                      wygralam w tego totolotka, bo jakos nigdy tych nr nie sprawdzilam, poniewaz
                                                      masz materialistyczne podejscie do zycia mianuje cie moim ksiegowym, sprawdz
                                                      ile wygralam i dobrze zainwestuj, ja twoich 10 $ pilnuje jak oczka w glowie
                                                      chociaz momentami mnie rece swierzbia zeby wszytko na logy
                                                      przepuscic :))))))))

                                                      Wiesz ja Ciebie naprawde podziwiam, dodales sporo pieprzu do tych slodkosci,
                                                      nie zaduzo nie za malo, smakuje wysmienicie :) ciekawe czy service sklada sie
                                                      tylko z obslugi damskiej, ale podejrzewam ze dla pan pewnie tez cos by sie
                                                      znalazlo, to ja juz lepiej na tym koncu swiata zostane bo jakby mi sie
                                                      spodobalo to pewnie nie chcialabym wrocic hihihi, nie mam takiej silnej woli
                                                      jak ty a juz do roboty to by mnie napewno nie sciagneli

                                                      o kosciolach mozesz prosze bardzo, chociaz moze wolalabym najpierw nagrzeszyc
                                                      a pozniej wycieczke po kosciolach sobie urzadzic, ale jak juz mi przyszlo
                                                      chwilowo niegrzeszyc to i tak niech bedzie, chetnie poslucham (jezeli nie
                                                      musze chodzic) i pewnie nie ja jedna.

                                                      Jeszcze raz dziekuje ze leciutko podmuchujesz na moje rozpalone cialko, tak
                                                      sie sklada ze na czolku za grosz nie mam pigmentu wiec jak mnie slonko
                                                      dopadnie to naprawde cierpie, a tym razem mnie dopadlo niezle, ale z drugiej
                                                      strony jeszcze chyba nigdy tak o mnie dwoch facetow nie dbalo zeby jeden
                                                      zefirkami chlodzil a drugi jeszcze balsamowal. Gunther dzieki skarbie :))
                                                      nawet nie wiesz jaka to ulga. Nie bede wspominac o delikatnosci Twoich rak bo
                                                      wszytkie by zaraz chcialy zebys im balsam tu i tam rozcieral :)))

                                                      Pysiek nie dziwie sie ze powrot do Sydney wywolal lekki szok w Twoim
                                                      organizmie, z czasem sie przyzwyczaisz i bedzie lepiej :).
                                                      Mam nadzieje ,, e tam nadzieje, jestem pewna ze w pracy kolegow juz postawilas
                                                      w rownym szeregu, koledzy napewna wiedza ze jak by sie ktorys wychylil zbytnio
                                                      to dostanie po pazurkach i to jeszcze z rozbrajajacym usmiechem.
                                                      Pewnie nie jeden by chetnie zreszta po tych pazurkach dostal zebys tylko
                                                      zechciala sie do niego troszke dluzej usmiechac niz do innych. Faceci
                                                      przepadaja za silnymi, samodzielnymi kobietami ktore wiedza czego chca.

                                                      Mialam jeszcze krotki komentarz na temat sexu dopisac, a propo tego co Pysiek
                                                      napisala, ale w koncu sobie pomyslicie ze jestem jakas sex maniaczka, wiec
                                                      moze tym razem zostawie bez komentarza chociaz ciezko mi to przychodzi bo
                                                      wiadomo ze wiekszosc kobiet uwielbia komentowac, czy jest taka potrzeba czy
                                                      jej nie ma :))))))))))))))))))

                                                      tym sympatycznym akcentem mowie calemu bractwu dobranoc :))))

                                                      Baby ah the baby, chcialbys je lyzkami jesc
                                                    • Gość: Saba Nadzieja matka glupich? IP: *.adsl.wanadoo.nl 19.01.04, 21:34
                                                      Witajcie wszyscy,
                                                      Pamietacie jak pisalam o szefie kutasie? No wiec dzisiaj przeszedl do historii
                                                      i podzekowano mu za wspolprace (lub jej brak), jutro ostatni uscisk dloni i
                                                      good bye. Troche zawdziecza to sobie, a troche vetum zaufania, ktore zgotowali
                                                      mu jego podwladni. Z jednej strony troche mi go szkoda (zawsze zwolnienie to
                                                      nic milego), a z drugiej nie potrafie opanowac radosci. Nie macie pojecia jak
                                                      sie ciesze, sama nie zdawalam sobie sprawy ile syfu narobil ten gosc jaki
                                                      negatywny wplyw mial nie tylko na moja osobe. Wraca mi wiara w Holendrow i ich
                                                      podejscie do pracy, widac tyrania nie pasuje do wspolczesnych technik
                                                      zarzadzania :-)
                                                      Pozdrawiam radosnie!
                                                      Saba
                                                    • numbat Re: Paskudni materialisci :))) ale matreializm poz 20.01.04, 06:36
                                                      Gość portalu: Asia napisał(a):

                                                      tym sympatycznym akcentem mowie calemu bractwu dobranoc :))))
                                                      >
                                                      > Baby ah the baby, chcialbys je lyzkami jesc

                                                      Witam absolutnie- absolutna wiekszosc- w mniejszosci:)))
                                                      chcialem wszystkim zlozyc jak najzdrowszego istnienia. Tak kupe czasu-
                                                      mnie nie bylo( wlasciwie bylem....tylko projekt za projektem).....
                                                      i zapomnialem troche "o swiecie -komputrkowym"Ale...jeszcze raz wszystkiego
                                                      najlepszego dla , wszystkich - "starszych"-"nowszych" i tych " najnowszych"
                                                      dusz.Asiu trzymaj sie cieplutko- ( ach to zycie)....naprawde mialem "urwnie
                                                      glowy".Bo bo jak uderkorowac "palac" , kiedy ktos ma fantazje-zrobienia sobie
                                                      "chalupki" - jak na Bali. Cos genialnego -ale to wymagalo ogromnej pracy.
                                                      Postaram sie opracowac jakas strone- www. ( to moi drodzy zobaczycie...do czego
                                                      jest zdolna fantazja -ludzi otwartych:)))
                                                      Asiu.... jak telefonicznie wspominalem ( w koncu przylece na New Zeland)/////
                                                      i szampan....poleje sie rzeka istnienia.
                                                      A co do "bab" to oczywiscie czasmi czlowiek chcialbyt je "jesc "..."smakowc"
                                                      ....zapraszac na dobre ciastko....winko....opowiesci ( dziwnej tresci)....
                                                      i tak dalej.Coz matrializm pozytywny - jest czasmi potrzebny,
                                                      ps....
                                                      tak ze "swiatowych ploteczke"....(podobno to prawda)?
                                                      W tamtym roku Maryla Rodowicz (podobno) miala koncert prywatny- gdzie?
                                                      na Kremlu!!! Dla nowobogadzkiej- kasty w Rosji- (gaz...nafta...i tak dalej,.)
                                                      na koncert (specyjalne bilety bylo zaproszonych kilkaset osob)...
                                                      bilety cena $1000 usa -do "lebka"...(1 koncert).To sie nazywa zyc...
                                                      nie umierac:)))) zawsze twierdzilem ze...w Rosji potrafia sie bawic:)))
                                                      podobno- ( jak "ploteczka")...ogolna glosi...Kawior byl podawany ...w
                                                      przylbicach carow:))) ( ale poniewaz mozliwe, ze jest to tylko "plotka"....
                                                      wiec tez,mozliwe ze kawior byl...podawany w ...zlotych naczyniach- z
                                                      bursztynu:)))
                                                      I tym optymistycznuym akcentem....zegnam na razie do nastepnego klikniecie...
                                                      Mam nadzieje ze blizszego-niz dalszego. Serdecznie pozdrawiam...
                                                      ABSOLUTNIE WSZYSTKICH.

                                                      ps. dzisiaj wzniose toast - szampanem w szklaneczce , przy troche wzburzonym
                                                      oceaniew poniewaz mamy - ogromne upaly ,,,,,a zarazem cyklony i ogromne
                                                      deszcze. Coz czlowiek chce byc lepszy od Pana Boga.
                                                      Kochani trzymajcie sie pozytywnie i optymistycznie.


                                                    • numbat Re: Infrastruktura rekreacyjna w Rio. 21.01.04, 02:22
                                                      mojito napisał:

                                                      > Witajcie Wszyscy,
                                                      >
                                                      > Witaj Asienko,
                                                      > w dalszym ciagu dmucham letnio z daleka na Twoje zbyt namietnie wycalowane
                                                      > sloncem miejsca. Wierze, ze czuja sie one juz lepiej.
                                                      >
                                                      > Sadze, ze do spraw seksu mamy to samo podejscie - zdrowe i niepruderyjne.
                                                      > W Rio najwieksza slodycza jest Pao de Acucar (Glowa cukru).
                                                      > Wznosi sie ona majestatycznie nad zatoka Guanabara udzielajac codziennie
                                                      > troche swojej slodyczy obmywajacym ja falom. Te z kolei niosa ta rozpuszczona
                                                      > slodycz na plaze Copacabana, Ipanema, Leblon i inne.
                                                      >
                                                      > Miasto ma doskonale rozwinieta infrastrukture turystyczna i rekreacyjna.

                                                      mojito: serdecznie pozdrawiam....( mam chwile czasu)....
                                                      i moze " delikatnie wsadze kij...w brazylijskie mrowisko"...
                                                      oczywiscie to oczym piszesz jest aktualne...ale tez jest inna Brazylia,
                                                      kompletna, od tej ktora znaja turysic ktorzy tylko na chwile wpadaj do
                                                      tego kraju.
                                                      Pare miesiecy wstecz przylecial do Australii ( po 15 latach zycia w Brazylii)
                                                      tak! tak! dziennikarz australijski ( forma reportazu...w Australii facetowi
                                                      grozili smiercia poniewaz dotarl do poczynan roznej Mafii...wiec facet wyjechal
                                                      15-lat temu do Brazylii), z tego kraju wysylal reportaze dla prasy
                                                      australijskiej. Bardzo dobre obserwacje. Obserwacje poza --turytyczne.
                                                      Mieszkal faktycznie w bardzo biednych dzielnicach San Paulo i innych miejscach.
                                                      Przezyl, chcociaz byl blisko -( kilka razy) smierci. Opisywal niesamowite
                                                      historie ktore wydarzaly sie w czasie jego pobytu.( Turysci tego praktycznie nie
                                                      zobacza). Po przylocie do Australii opublikowal ksiazke
                                                      "A death in Brazil"- autor Robb Peter.( proponuje przeczytac)
                                                      Opisuje historie ktore, nadaja sie kompletnie na scenariusz filmowy.
                                                      Dzielnice gdzie praktycznie grasuja grupy -opuszczonych dzieci. Gdzie za
                                                      1$ mozna byc zamordowanym...gdzie le[piej sie nie zapuszcac. Gdzie bary
                                                      pachna ,ludzkim potem...tancem do konca egzystencji...ostatecznym upadkiem..
                                                      gdzie praktycznie nie istnieje pomoc rzadowa. ( Ale te sprawy turysci nie
                                                      znaja).Oczywiscie ten dziennikarz nie "dokladal" Brazylii, opisywal ja
                                                      troche z humorem...troche z "ludzkim potem"....troche z miloscia daleka
                                                      ale tez bliska.Wszystko tam mialo forme- zycie ,nie moze byc jutro-
                                                      zyje sie dzisja..teraz..bo pozniej moze byc za- pozno. Forma tanca- forma
                                                      brazylijskiej pilki- to bogowie ktorzy tworza iluzje tego kraju.
                                                      Iluzja ktora pozwala przezyc ludzia w slamsach- ktorzy grzebia na poteznych
                                                      smitniskach( tego turysci nie zobacza), opuszcone dziecie o ktorych -kazdy stara
                                                      sie zapomniec. ( ewetualnie pamieta kosciol...i jakies grupy dobroczynne)...
                                                      Opisywal tez taka Brazylie ( o ktorej Ty piszesz)....ale ten czlowiek
                                                      przemieszkal w tym kraju 15 lat. To inna forma- egzystencji i....
                                                      obserwacji.
                                                      Serdecznie pozdrawiam i zycze fajnych podrozy...Do nastepnego klikniecia.
                                                    • mojito Re: Infrastruktura rekreacyjna w Rio. 21.01.04, 07:11

                                                      Witaj Numbat,
                                                      brazylijskie favele znam. Mialem okazje rozmawiac z kilkoma ich
                                                      mieszkancami - favelados.
                                                      Ostatnio na ekrany kin wszedl film poruszajacy ta tematyke.
                                                      Film ma tylul - Miasto Boga. Zycie w favelach pokazane jest oczami
                                                      ich najmlodszych mieszkancow.
                                                      Ta druga nie-turystyczna strone Rio mialem okazje rowniez obejrzec.
                                                      Serdecznie pozdrawiam,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: pysiek13 Re: Infrastruktura rekreacyjna w Rio. IP: *.a.003.syd.iprimus.net.au 21.01.04, 20:56
                                                      Witaj Numbat,

                                                      Ty nie dosc ze pokazujesz jak meteor, to przekazujesz taka mase informacji, ze
                                                      nie bardzo moge zrozumiec o co chodzi. czego jednak najbardziej tu brakuje to
                                                      Twojej opinii. but anyway...
                                                      uwagi na temat Brazylii sa coraz bardziej interesujace. oprocz malowniczego
                                                      opisu Mojito, dorzuciles swoje trzy grosze na podstwaie ksiazki. nie wiem czy
                                                      czytales tez bardzo ciekawy artykul o mordowaniu bezdomnych dzieci w celu
                                                      organ donors?
                                                      no moze nie chcialabym byc zaraz zamordowana, napewno nie za $1, ale to
                                                      wszystko wyglada bardzo interesujaco. ktos tez napisal ze Brazylia przoduje w
                                                      pewnym bardzo nowoczesnym kierunku...zaczelam wiec zastanawiac sie powaznie
                                                      nad continent hoping. szukam pracy :)))
                                                      pozdrawiam
                                                  • numbat Re: po kolei 21.01.04, 04:03
                                                    peter2715626 napisał:

                                                    > Pozdrawiam wszystkich!!!!
                                                    >

                                                    >

                                                    >
                                                    > Bylo bardzo sympatycznie, wymienilismy doswiadczenia i pewnie nie raz sie
                                                    > jeszcze spotkamy.
                                                    >
                                                    Peter serdecznie pozdrawiam...mamy w tej chwili upaly...
                                                    planuje ( jezli wszystko bedzie ok) pod koniec lutego "wpasc" na New Zeland.
                                                    Nie wiem jak dlugo:)) Moze dluzej niz krucej. Mam nadzieje ze wypijemy jakas
                                                    zgrabna kawe. Ostatnio wyszperalem za na stale w New Zeland mieszka...
                                                    okolo 60 tys. Australijczykow. W koncu to "za miedza"

                                                    serdecznie pozdrawiam.
            • numbat Re: Ostatnie (spokojne juz) hurrra 21.01.04, 03:55
              Gość portalu: mojito napisał(a):

              >
              > Witajcie absolutnie Wszyscy,
              >
              > dzisiaj wynurzylismy sie z hotelu i nucac falszywie "Nie przespanej
              > nocy znojnej jeszcze mam/mamy na ustach smak..." pomaszerowalismy
              > w naszych ostatnich czystych szortach do pobliskiego Copacabana Palace
              > hotelu aby napic sie piwa i zobaczyc kto lezy przy basenie.
              > Potwierdzilo sie nasze przypuszczenie, ze mozna spac tylko troche,
              > byc nieogolonym, miec nadbiegle krwia oczy i byc ogolnie nieswiezym
              > a mimo to byc w doskonalym nastroju.
              > Podobno moze tez byc odwrotnie...
              >
              > W hotelowym barze Pergula, przy basenie, zmienilismy monotonie picia.


              Witam ( mam troche czasu)...jezli przyjdzie "nuda" w Brazylii proponuje,
              strone do przeczytania

              Peter Robb - discusses his history of Brazil
              www.abc.net.au/pm/content/2009/s984867/htm....( i oczywiscie "City of God"
              "Miasto Boga"
              wywiad z dziennikarzem australijskim ( komentarz w jezyku angileskim"
              " In your book ( " A death in Brazil"), you also say that the levels of
              death related to crime almost fall under the UN's classification of
              a low intensity civil war"-
              transcript:-www.abc.net/pm/content/2003/s984867.htm

              serdecznie pozdrawiam...do nastepnego klikniecia.

              ps. a strone warto przeczytac. Biografia Peter Robb- mozna odnalezc...
              w google- ciekawa biografia.
      • Gość: Saba Extreme makeover ;-) IP: *.adsl.wanadoo.nl 19.01.04, 21:56
        Troche sie zrobilo za powaznie, nawet Gunter mnie na calkiem serio zbesztal,
        ze ciagne go za jezyk.. wiec zmieniam kierunek..
        Wlasnie wrocilam ze spinningu i dla relaksu wlaczylam telewizje i obejrzalam
        zabawny program pt Extreme Makeover. Dla tych, ktorzy sie nie domyslaja o co
        biega tlumacze, ze sposrod kandydatow, ktorzy uwazaja sie za nieprzecietnie
        przydkich wybiera sie tych, ktorzy najbardziej (wg autora programu) potrzebuja
        pomocy chirurga plastycznego i sie zaczyna..
        Najpierw ludzie opowiadaja ile zla im sie w zyciu przytrafilo z powodu ich
        wygladu i jacy sa nieszczesliwi i co by sie w ich zyciu zmienilo gdyby tylko
        mogli zmniejszyc / wyprostowac nos, powiekszyc biust, uregulowac podbrodek,
        zlikwidowac zmarszczki, wprostowac zeby itp itd.
        Nastepnie rzesza hollywodzkich cudotworcow wkracza do akcji i w ciagu 8
        tygodni dokonuja przeobrazenia brzydkiego kaczatka w pieknego (wg filmowych
        standardow) labedza.
        Sama raczej jestem przeciwnikiem ingerencji skalpela i twierdze, ze wielu z
        tych ludzi i bez jego pomocy mogloby poprawic swoja prezencje, nie wiem tez
        ile jest w tym programie szczerosci, a ile amerykanskiej przesadzonej reklamy.
        Zauwazam jednak jak inaczej ludzie zaczynaja sie zachowywac PO operacji, nie
        zawsze wygladajac lepiej, ale zawsze inaczej.
        Czy uwazacie, ze wyglad zewnetrzny ma az taki wplyw na nasze zycie? Czy osoba,
        ktorz przez 40 lat sie zaniedbywala (fizycznie) nagle moze przeobrazic sie w
        kogos zupelnie innego, pelnego energii i wiary w siebie tylko i wylacznie
        dlatego, ze wyglada inaczej?

        Saba
        • gunther_0 Re: Extreme makeover ;-) 20.01.04, 01:17
          Witajcie wszyscy, hola Amigos,

          no Saba teraz ty wyjechalas z tematem, ale tu sie dzieje. najpierw Amigo o
          rozrywkach w Rio, a teraz Ty jakby te rozrywki sobie udostepnic.
          ja osobiscie powiem, ze wyglad zewnetrzny jest wzny ale nie najwazniejszy. sam
          nie jestem jakis Quasimodo ale jak ktos ma fajna osobowosc to wyglad nie robi
          juz takiego wrazenia i odwrotnie :)))
          no i widzisz Sabunia, kutas wylecial i dobrze mu. po australijsku powinnas
          byc 'compassionate like a starving shark' co znaczy bez litosci. wyzywal sie na
          was i teraz wszystko sie wyrownalo :)))
          Amigo, jak zdrowko? przymrozilo Cie deczko? czy ciagle przechodzisz
          klimaterium ;)))
          Pysiek, jak tam praca, no chyba dzis juz sobie sprawy uporzadkowalas, co nic
          nie piszesz?
          mam nadzieje, ze pierwotne instynkty sie w Tobie nie odzywaja i nie pojdziesz
          na calego w Polske, czy spakujesz walizke i pomkniesz obrazona na caly swiat
          np. do Honolulu? ;)))

          pozdrawiam wszystkich
          • kazachstan Re: Extreme makeover ;-) 20.01.04, 03:05
            Dzien dobry, witajcie,

            no ja Gunther juz nic sie nie odzywam. nie obrazilem sie ale Ty to masz gadane.
            dziekuje za zaproszenie wpadniemy w weekend. Pani moja pyta czy wolisz sernik,
            czy cos innego ma upiec?
            Iwona,
            ja to w sprawach kulinarnych nie bardzo. ser bialy bedzie w polskim sklepie
            drogi, ale ze na specjalna okazje byl robiony, na powitanie ziomka, wiec to nie
            takie wazne. jest kilka sklepow polskich, gdzie mozna kupic polski chleb, bulki
            i ciasta. wedliny tez sa ale bardzo drogie, tak porownuje z delikatesami
            wlochow. jest swieza prasa i magazyny dla kobiet, mozna kupic bilety na
            polonijne imprezy, podroze itd. ksazki polskie i video. ostatnio widzialem film
            na DVD pt "Pieniadze to nie wszystko" z Markiem Konradem, to taka dedykacja dla
            Pysiek, bo pisala o pieniadzach. film ladny, bez seksu i przeklinania, zrobil
            go Juliusz Machulski.

            Saba tu napisala, ze ludzie glupoty dostaja ze wzgledu na swoj wyglad i ma
            racje. bo jak daleko mozna sie posunac poprawiajac swoj wyglad mozna podziwiac
            na przykladzie Michael Jackson. dobrze miec swoja twarz i umiec ja zachowac, a
            on chyba tego nie potrafil. nawet jak ta twarz nie jest perfect, a czasami
            wlasnie to ze nie jest doskonala dodaje tej twarzy specjalnej urody. ile ludzie
            znanych pokazuje swoja twarz ktora nie jest wcale doskonala, ale lubimy ich za
            inne zalety.
            ja mysle ze to jest problem ze ludzie nie potrafia siebie zaakceptowac. no
            trudno to jest troche psychologia i nie jestem w tym dobrym. ja ze swojej
            meskiej strony patrze glownie na kobiety, jak one sie mecza zeby poprawic
            figure, albo swoj wyglad. ile one sa w stanie poswiecic zeby lepiej wygladac.
            ja na moje lata wiele nie robie, troche plywam, chodze na spacery gimnastykuje
            sie umiarkowanie. zadne tam aerobiki, czy gonitwy naokolo parku. ale moja Pani,
            regularnie plywa, chodzi na yoge i uprawia Thai Chi. napewno ludziom starszym
            nie jest latwo nadazyc za wygladem, ale mysle ze jak ktos jest pogodny i
            ciekawy swiata, to ten wyglad juz nie taki wazny.

            a tak poza tym to ciekawie tu o Rio bylo pisane, o kosciolach tez chcialbym
            poczytac, podejrzewam ze maja wiecej zabytkow niz Sydney. dziekuje Mojito za
            wyjasnienia o Polonii, to znaczy ze to prawda ze Polaka to wszedzie nosi.

            pozdrawiam
            Kazik
            • mojito Cos na bol glowy. 20.01.04, 04:39

              Witajcie Wszyscy,

              w odleglosci rzutu beretem (francuskim) od Jardim Botanico (Ogrod Botaniczny)
              na spokojnej Rua Faro, w gornej jej czesci, znajduje sie jedna z najstarszych
              kaplic w Rio. Kaplica pod wezwaniem Nossa Senhora das Cabecas wybudowana
              byla w 1625 roku. Jej nieduzy oltarz zdobi postac Madonny wyrzezbionej
              w Portugalii. Madonna znana jest mieszkancom Rio ze skutecznego usuwania
              bolu glowy.

              Brazylijski zwiazek farmaceutow stara sie sadownie o usuniecie adresu
              kaplicy ze wszystkich przewodnikow turystycznych poniewaz Madonna
              leczy skutecznie bol glowy nie majac lokalnych uprawnien licencyjnych.

              Serdecznie/slonecznie Was pozdrawiam - wolno wychodzac z nastroju bluesa
              spowodowanego zmiana weekendowego klimatu i otoczenia,
              mojito.
              • Gość: Asia Wszyscy widac zapracowani IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 20.01.04, 09:57
                Numbat faktycznie ze cie dlugawo tu nie bylo, wszyscy tylko pracuja i pracuja.
                Ja chyba znowu cos palnelam nie tak bo jakos wszyscy mnie z daleko omijaja.
                Kogo mam tym razem przepraszac??

                Numbat to kiedy w koncu sie wybierasz w moje strony, czy to jeszcze blizej
                nieokreslony termin?

                Kazik czy ja tez moge kiedys wpasc na sernik? :)) pozdrow swoja Pania ode
                mnie, podziwiam kobietki ktore wypiekaja takie dobre rzeczy ja mam dwie lewe
                rece chociaz czasem cos tam mi sie uda ale nie za czesto

                Saba , gratuluje zmiany szefa, w milej atmosferze czlowiek ma chec pracowac ,
                mam nadzieje ze teraz bedzie duzo lepiej :) pozdrawiam

                Pysiu odezwij sie bo zaczynam sie niepokoic :))

                Mojito chyba jednak inne rzeczy niz koscioly cie pociagaly bardziej bo i opisy
                byly dluzsze hihihi

                • Gość: Saba Re: Wszyscy widac zapracowani IP: 213.144.232.* 20.01.04, 10:27
                  Asiu, jak to wszyscy cie omijaja? Chyba nie narzekasz tu na brak uwagi?
                  Powiedzialabym, ze jestes wrecz w jej centrum, az sie czasem zrobie zazdrosna o
                  to noszenie na rekach...
                  W pracy od razu lepiej, atmosfera sie rozluznila, a byly dyrektor
                  najprawdopodobniej wroci do swojego ulubionego kraju, w ktorym pracowalo mu sie
                  najlepiej - Austrii (i wszystko jasne, nie?)

                  Gunter,
                  Dzieki za slowa wsparcie, bede zatem jak shark! :-)
                  A co do wygladu, jak piszesz, ze gdy ktos ma fajna osobowosc to nie zwraca sie
                  uwagi na wyglad zewnetrzny. Masz racje, problem tylko w tym, ze aparycja
                  czasami nas przyciaga a czasami odpycha. Osoba z wrodzona mina cierpiennika,
                  nawet jesli w srodku tryska radoscia, nie przyciaga do siebie ludzi.. pierwszy
                  krok jest wazny i daje szanse poznac sie lepiej.
                  A jak u was z pierwszym wrazeniem? Bo u mnie z reguly jest mylne, poznajac nowa
                  osobe wydaje mi sie, ze jest inna niz sie potem okazuje..

                  Kazik,
                  A ty znowu swoje, ze my kobiety sie meczymy, tym razem uprawiajac sporty ;-)))
                  hehehe, strasznie umeczone musimy byc wg twoich standardow.. Pozwol wiec, ze ci
                  wyjasnie, ze uprawianie sportu to nie obowiazek ale wlasna nieprzymuszona wola
                  i czysta przyjemnosc. Zapytaj sie swojej przyjaciolki, a na pewno to
                  potwierdzi. Nie zawsze uprawianie sportu swiadczy o checi zmiany czegos w
                  sobie, czesto chodzi po prostu o ladunek energii, chec do zycia, poprawa
                  kondycji i zdrowia.
                  No, ale to calkiem inna historia niz operacje plastyczne...
                  A co do "mysle ze jak ktos jest pogodny i ciekawy swiata, to ten wyglad juz nie
                  taki wazny" , wiec licze na to, ze dasz sie tu poznac nie zwracjac nam ciagle
                  uwagi na twoj wiek.

                  Pozdrawiam
                  Saba
                  • Gość: Iza Re: Wszyscy widac zapracowani albo...chorzy IP: *.gostyn.com / *.intergostyn.pl 20.01.04, 11:07
                    witajcie wszyyscy !!!
                    milo sie was czyta, jak zwykle choc gubienie watkow to chyba jest wpisane w ten
                    scenariusz :) wazne ze pamietamy o sobie :)
                    ja jetsem teraz czesciej myslami z wami bo dopadlo mnie chorobsko i to 3 w 1 (
                    zapalenie zatok, oskrzeli i ropna angina ). Dobrze ze to nie sars :))
                    czasem dobrze jest spojrzec z drugiej strony lozka ale za te poklute rece i
                    siniaki to ja dziekuje.
                    Kochani, dajmy Moijito odpoczac, niech nabierze powietrza w plucka bo jak na
                    razie od nadmiaru slona ma zawroty :) moze by tak kuleczka sniegu dla
                    ochlody ?? ja bede miala sily to ci ulepie :) teraz moja pozycja jest czesciej
                    pozioma wiec chyba na niewiele mnie stac :) no moze oprocz przegonienia ksiedza
                    bo mu sie koledy zachcialo, a ja takich niespodzianek nie lubie. Dobrze ze
                    synek ze swoim imieniem wyskoczyl na powitanie, bo takiemu to kazdy swiety
                    wybaczy :)))) Na koniec zdiwiony malec nie wiedzial jkto to w koncu byl :))
                    mowie do meza , ze mnie wkurzyl z tym najciem ( od czego jest tablica ogloszen
                    w kosciel, pusta zreszta ) a moj synek mowi : musmusi to on chyba od Boga nie
                    byl , bo tam sami dobrzy sa a ten cie wkurzyl to byl oszust :)) No
                    coz...czlowiek to istota rozumna :0 dobrze mysli, choc taki poglad bierze sie
                    nie tylko z nowych czasow, gdzie sasiad nie zawsze wita cie usmiechem bo mozesz
                    byc jego ostatnim spotkanym na tej ziemi, a to przykre...
                    Sabcia sie odezwala, ale fajnie :)i jak z twoim rodzimym, znalazl sie ?
                    Jka widze swiat nasz jest taki barwny bo kazdy jest inny, ma cos w sobie co
                    przyciaga lub odpycha, ale chyba przynacie ze takie rozgryzanie to ciekawe z
                    punktu psychologii i wspolzycia zajecie aczkolwiek czasochlonne. I jesli
                    okazuje sie ze efekty sa poztywne jestesmy zadolowoleni, a przeciwnym razie
                    nastepuje selekcja naturalna przyjaciol, znajomych i...ta reszta.
                    Kazik, usickaj twoja Pani bo ja mam poodbne zintersowania a co do serniczka to
                    najlepszy jest z brzoskiwaniami ( moge podac przepis :)
                    Pozdrawiam sniegowo z wielkopolski :))
                    do wyzdrowienia !!!

                  • yvona73pol Re: Wszyscy widac zapracowani 20.01.04, 11:11
                    a tutaj masz Asiu racje, zapracowani, zaczela sie szkola, i jak na ironie
                    dolozyli mi dzis w pracy godzin, czy oni chca mnie deportowac, czy co? dobrze
                    ze zadzwonili do mnie i mnie powiadomili, trzeba to bedzie odkrecic, jutro sie
                    dowiem co i jak, stresuja mnie zawsze takie sytuacje, bo boje sie, ze mi teraz
                    zredukuja za bardzo i ze mi zmienia tak, ze nie bede mogla chodzic na zajecia,
                    ewentualnie jezdzic do dzieciakow, ktore ucze francuskiego, a ja bardzo
                    potrzebuje tych 20 godzin;
                    denerwuje mnie to, ze Australijczycy nigdy nie sluchaja co sie do nich mowi,
                    ja im powtarzalam do upadlego jak sie sprawy maja z moimi wakacjami i
                    availability, ba, napisalam to nawet w specjalnej ksiazce jaka tam maja do
                    takich celow; jakby bylo malo, to jeszcze napisalam osobna karteczke do
                    kobiety, co ustala roaster; no i co? nic.... oni zawsze przyjmuja taka wersje
                    rzeczywistosci, jaka jest im na reke...
                    a jak juz najezdzam na kangurow, to dorzuce jeszcze, ze oni rzadko kiedy
                    cokolwiek tlumacza i daja szanse, by czlowiek sie czegos nauczyl, umiesz cos
                    robic - swietnie, to zrob, nie umiesz - nawet jesli wytlumaczenie i pokazanie
                    zajmie kwadrans - spadaj i nie zawracaj golwy.... ile ja sie musze naprosic w
                    pracy zeby mi wytlumaczyli cos, to ja to chetnie zrobie, ze nie wspomne o
                    poleceniach zrozumialych tylko dla osoby "wtajemniczonej" bo polowa pozostaje
                    w domysle, a ja musze zgadywac, "co autor mial na mysli".... uch, ale sie
                    zdenerwowalam, no dobrze, koniec, zmiana tematu,
                    Saba, gratulacje z powodu szefa, rada z sharkiem bardzo na miejscu, nie ma
                    niczego gorszego jak szef kutas, ze zacytuje wdzieczny przydomek pana
                    zdymisjowanego;
                    Asienko, nikt tu cie nie omija, no, moze czasami posty sa kierowane
                    konkretniej, ale zawsze jestes welcome jako czytelnik, przeciez wiesz....
                    Numbat, gratuluje i czekam na stronke www, ja zawsze mialam ciagoty do
                    architektury, a wnetrz w szczegolnosci, ale niestety moje wybitnie specyficzne
                    zdolnosci matematyczne predestynuja mnie do malarstwa i fotografii glownie, a
                    co do konstrukcji powazniejszych pozostaje wdziecznym odbiorca i admiratorem ,
                    pozdrawiam i biegne dalej, w nadziei na rychle powitanie lozka;
                    Iwona
                    • gunther_0 Naprawde nic sie nie dzieje 21.01.04, 00:34
                      Witajcie wszyscy,

                      taka codziennosc, nic specjalnie sie nie dzieje, dzien za dniem, praca, dom,
                      troche rozrywki.
                      Iwonka, rozumiem jak sie czujesz, praca, dom, szkola, korepetycje, no cyba
                      jednak masz troche rozrywki?
                      nie zgodze sie jednak z Toba ze australijczycy nie sluchaja jak sie do nich
                      mowi. powiedzilabym ze jest to tendencja ogolnonarodowa. np. znajoma Niemka, ta
                      od tego feralnego dziecka w McDonalds, twierdzi ze jej maz ma sluch selektywny.
                      to jest bardzo ladne okreslenie, co nie? slyszy, to co chce uslyszec ;)))
                      Asienko,
                      jak tak mozesz mowic ze o Tobie nie pamietamy. Ty jestes tutaj tak popularna,
                      ze az nie chce sie narzucac ;) Numbat do Ciebie sie wybiera, masz Peter pod
                      bokiem, Kazik zaprosi Cie na sernik, Mojito bawi roznymi historyjkami, zyc nie
                      umierac. a ja, ciesze sie jak moge czasem Cie ponosic :))))))))
                      Iza,
                      na takie choroby jak zapalenie gardla, zaziebienie, to mam swietna recepte.
                      wprawdzie byla polecana dla mezczyzn, ale mozna ja stosowac wymiennie. wiec
                      jest to oklad z mlodych piersi, wspomagany miodem ze spirytusem. Ty mozesz
                      zastosowac rowniez taki oklad z mlodych meskich piersi, no i wspomniany miod ze
                      spirytusem :)))
                      Saba,
                      ja bym chetnie wszystkie Was dziewczyny ponosil, ale Asienka ma pierwszenstwo,
                      jestem lojalny. ale obiecuje, ze jak Sabus Junior przyjdzie na swiat to bede go
                      nosil na rekach :)
                      Saba, zgodze sie ze pierwsze wrazenie ma znaczenie, ale staram sie takiej oceny
                      unikac. wiesz czasem taki Quasimodo tez potrafi byc sympatyczny. wiec bez
                      uprzedzen.
                      o shark napisalem, bo czasem faceci w pubie tak zasuwaja po australijsku, ze
                      nie wiem o co chodzi. jak sa w dobrym humorze czasem mi tlumacza. Pysiek Ty to
                      pewnie jestes otrzaskana, napisz tu cos smiesznego.
                      nie martw sie o prace, jakos sie wszystko ulozy, no glowa do gory :)))
                      Mojito Amigo,
                      jak tam u Ciebie, lepiej? wtapiasz sie w ta codziennosc, czy moze jakis maly
                      excitement?

                      pozdrawiam i ruszam na podboj szarego dnia
                      • mojito Re: Naprawde nic sie nie dzieje 21.01.04, 02:34

                        Witajcie Wszyscy,

                        Witaj Gunther/Amigo,
                        jestem juz ok i wtapiam sie w codzienna rzeczywistosc.
                        Rece wlozylem w "prace". Nie jest to moj pierwszy wybor.

                        Asiu,
                        sluszna obserwacja. Wiecej zainteresowan mialem pozakoscielnych.

                        Iza,
                        zdrowiej. Sadzilem, ze sluzba zdrowia nie choruje.

                        Pysiek/Boss,
                        :))).

                        Aussies,
                        czy ogladacie Australian Open w Melbourne?

                        Serdeczne pozdrowionka,
                        mojito.
                      • pysiek13 No news is good news 21.01.04, 02:49
                        Witajcie,

                        jak to nic sie nie dzieje? dzieje sie, czasami az za duzo. odchodzimy tylko od
                        kultu wyjatkowosci/oryginalnosci. zaczely sie czasy kiedy rzeczy
                        niebanalne/niezalezne chowaja sie w cieniu. dopiero Big Brother pomogl nam
                        odkryc drzemiaca w nas potege zwyklosci i banalu.
                        tendencja tak obecnie pozadanego minimalizmu najwczesniej zarysowala sie w
                        muzyce. postep jest wyrazny, zespoly wyparli DJs, a tych wypieraja computers.
                        popularny gatunek 'Bass & Drum' zaczyna ewoluowac w strone tylko 'Drum'. taki
                        powrot do korzeni. gdzie jest impreza? tam-tam...
                        rewolucji na rynku ksiazki dokonal bestseller 'Dzienniki Briget Jones' zapiski
                        jak najbardziej zwyklej kobiety, gdzie ona podaje takie informacje jak waga
                        ciala, ilosc wypalonych papierosow i ilosc wypitego C2H5OH. to juz Gombrowicz
                        byl lepszy, kiedy rozpoczal swoj 'Dziennik' od pamietnej prowokacji:
                        poniedzialek: ja, wtorek: ja, sroda: ja ... ten przynajmniej mial o czym pisac.
                        czuje tez ze prasa bedzie musiala pojsc nowym trendem i przestac bazowac na
                        sensacji, odebrac naglowkom niemodny posmak wyjatkowosci. jak np taki
                        naglowek: 'wczoraj nic sie nie wydarzylo' wczoraj podobnie jak przed-wczoraj
                        nie zdarzylo sie zupelnie nic! a moze nam tylko o to chodzi? no news is good
                        news!
                        Gunther, ja wiem ze ty tak serdecznie, dziekuje, ale nie pocieszaj :))) nie
                        gniewaj, ja sobie poradze w koncu jest tyle ogloszen o pracy w moim sektor.

                        pozdrawiam wszystkich
                        • Gość: Gunther_0 Re: No news is good news IP: 203.185.240.* 21.01.04, 03:19
                          Witaj Pysiek,

                          no dobrze ze chociaz piszesz :)))
                          a ze piszesz ostro i troche cynicznie wnioskuje ze kiepsko w pracy. mam nie
                          pocieszac? w porzasiu. wierze ze sobie z praca poradzisz, tak myslalem ze
                          moze zechcesz o tym porozmawiac. wiesz jak czlowiek sobie ulzy troche, to mu
                          latwiej. zobacz Saba tez miala kutasa szefa i wywalili go. moze u Ciebie tez
                          wszystko obroci sie na dobre, jestem dobrj mysli
                          pozdrawiam
                                • pysiek13 Re: No news is good news 21.01.04, 04:29
                                  cos smieszne bardzo...

                                  siedzimy tu i pijemy herbate, jest nas 5 i temat zszedl na sex (!) ale nic very
                                  rude ;) wszedl nasz wazny boss i pyta ciekawy o czym rozmawiamy? nikt sie nie
                                  odzywa, a ja strzelilam: o czytaniu ksiazek!
                                  a on na to: no tak, ja tez bardzo to lubie, i bez roznicy gdzie, w domu, w
                                  lozku, w wannie, na ulicy, w autobusie, nawet w windzie, a czasem to nawet w
                                  pracy...
                                  wszyscy sie usmiali, a on nie wiedzial czemu :))))))
                                  pozdrowionka
                                  • mojito Troche optymistyczne, troche seksualne. 21.01.04, 05:41

                                    W hoteliku-bordello przy Place Pigalle dzwoni telefon:
                                    -Bonsoir Madame!
                                    Bonsoir Monsieur, w czym moge pomoc?
                                    -Prosze o przyslanie do mojego pied-a-terre na rue Lepic 10 jednej
                                    ze swoich pensjonariuszek, Madame.
                                    Przykro mi bardzo Monsieur, ale swiadczymy uslugi tylko na miejscu.
                                    -Rozumiem Madame, ale ja jestem inwalida wojskowym i nie mam nog.
                                    Ah bon? Przykro mi bardzo ale nasze zasady prowadzenia uslug wyjasnilam.
                                    -Madame, nie mam rowniez rak.
                                    Mon Dieu! Monsieur, a jak zdrowie?
                                    -Tres bien, merci Madame - numer telefonu sam wykrecilem.

                                    Pozdrowionka okolopolnocne,
                                    mojito.
                                    • Gość: Iza Re: Troche optymistycznie i bardziej seksualnie. IP: *.gostyn.com / *.intergostyn.pl 21.01.04, 10:54
                                      witajcie
                                      dziekuje Gunther za porade, juz wyprobowalam i czuje sie duzo lepiej :) choc
                                      nie radze stosowac tej kuracji o 4 rano, bo mozna sie udusic od kaszlu (
                                      fizjologiczne zwezenie oskrzelikow ), ale wczesniej czy pozniej polecam :)))
                                      Troche kreci mi sie w glowie, ale przynajmniej wiem ze to nie Martix :)

                                      pozdrawiam wszystkich obecnych i tych co powrocili :)
                                      Asienko Ty zawsze gora !!! Sabcia ja mam 3 szefow, jak ich sie pozbyc ? na
                                      razie wykorzystalam metode sluchu selektywnego, super poki decyzyjnosc nie jest
                                      mi ograniczona, pozniej pozostaje przymnkac ich w kserokopiarce , i zrobic
                                      fotke na sciane....w toalecie , no mzoe byc na rolke toaletowa :)) uff...

                                      papapa, dziekuje za zyczenia zdrowka, ze mna tak latwo im nie pojdzie :)
                                        • mojito Hemingway i bary. 21.01.04, 17:34
                                          Witajcie Wszyscy,

                                          witaj wierze, ze zdrowiej Izo,
                                          miejsca krokodylowego chyba nie znam mimo, ze bylem w Fort Lauderdale.

                                          Mojito to cocktail urodzony na Kubie. Rum, sok z limetki,cukier trzcinowy,
                                          swieza mieta (liscie lub galazka). Calosc wymieszana z kruszonym/miazdzonym
                                          lodem. Czasami dodaje sie troche club soda. Kuzyn brazylijskiej caipirinha.
                                          Na Kubie urodzily sie rowniez cocktaile cuba libre i daiquiri.

                                          Hemingway uniesmiertelnil sporo barow.
                                          Na Kubie (Havana) dwa. La Bodeguita del Medio i El Floridita.
                                          Napisal na scianie w La B.: mi mojito en El B., mi daiquiri en El F.
                                          W Key West na Florydzie pil w Sloppy Joe. I stad podobno przyniosl do
                                          domu pisuar.
                                          W Paryzu pil w Closerie des Lilas, Rosebud i Harry`s New York Bar.
                                          W Harry`m urodzily sie cocktaile white lady, sidecar i podobno bloody Mary.

                                          Do Polski wedrujace mojito tez juz dotarlo.
                                          W Szczecinie dobrze robione bylo w uroczej letniej Havanie. Obecnie lokal
                                          stracil licencje alkoholowa i mozna przynosic swoj wlasny alkohol.
                                          Rum w lecie moge wozic - miete musza miec swoja.
                                          W Warszawie dobre pijem w Jajo(u). I chyba w ktorejs z meksykanskich
                                          restauracji. Chyba w okolicach Senatorskiej.
                                          Pilem tez dobre w Poznaniu. Picie zatarlo w mojej pamieci nazwe lokalu.

                                          Do przepisu Gunthera moge dodac remedium z ziarenkiem pieprzu.
                                          Podczas choroby umieszcza sie ziarenko pieprzu na brzuchu i rozciera.
                                          Drugim brzuchem. Mozna tez robic to profilaktycznie. Ostroznosc nie zawadzi.

                                          Ktos kiedys powiedzial : szanuj szefa swego - mozesz miec gorszego :))).

                                          Powrotu do zdrowka zycze Tobie, zdrowka wszystkim i sobie,
                                          wracajac do pogoni za dolarem,
                                          mojito.
                                          • gunther_0 Re: Hemingway i bary. 22.01.04, 01:12
                                            Witajcie wszyscy upalnie, och upalnie dzis,

                                            Mojito Amigo, to ja tez mam nature pisarza jesli wedrowanie po barach w pisaniu
                                            pomaga. czy moze zauwazliscie jakis improvement w moim pisaniu na forum?
                                            Hemingway to stary drunkard, byl znany ze swoich alkoholowych upodoban.
                                            Pysiek,
                                            jak zdrowko dzis? mysle ze lepiej bo wypilem wczoraj za powodzenie ;)))
                                            rozumiem ze pocieszanie jest sztuka wyrafinowana i wlasciwie dosc nudna. cieszy
                                            mnie wiec ze dajesz sobie rade. zyjemy w dobie sily i naporu masowego
                                            rozpsychologizowania. liczy sie samoswiadomosc i umiejetnosc empatii.
                                            ale z tym continent hoping to sobie zartujesz, Pysiek?
                                            Twoj komentarz na temat 'nie dzieje sie nic' dal mi dobrego kopa i wzialem sie
                                            w garsc. zaczalem pisac 'Dziennik': poniedzialek: nic, wtorek: nic, sroda:
                                            nic...
                                            no i jak bedzie, napiszesz nam troche australijskiej gwary?

                                            Iza, cieszy mnie ze praktykujesz moje zalecenia, mysle ze recepta Mojito jest
                                            nawet lepsza :)))
                                            Asienka, dziewczyny wszystko w porzasiu?

                                            pozdrawiam

                                            • pysiek13 Re: Hemingway i bary. 22.01.04, 02:19
                                              Witajcie wszyscy,

                                              rzeczywiscie dzis upalnie.
                                              Gunther slyszales wczoraj jak cikadas spiewaly wieczorem? zawsze tak jest jak
                                              bedzie goracy dzien :)
                                              Ok, napisze pare australijskich zwrotow, ale one tak naprawde sa zrozumiale
                                              tylko dla australijczykow ;)

                                              g'day, gidday, hi, hiya, how are the bots biting? how ya goin'mate - orright?
                                              how-de do? howdy, howzat, how's tricks? - to tak na powitanie

                                              jesli australijczyk macha reka to nie znaczy koniecznie ze na przywitanie - to
                                              jest tzw. great australian salute, ogania sie od much :)
                                              and great australian adjective is 'bloody' ktory umieszczaja wszedzie w zdaniu
                                              gdzie tylko mozliwe

                                              i couldn't give a bugger - lack of concern
                                              what a diff? - difference
                                              dinkum - true
                                              the fuzz, cops, nark, bluebottle, bull, boys in blue, D/dee, dick, John Hop,
                                              flatfoot, oinker, sarge, traps, walloper - police
                                              to paint the town red - to have a celebration
                                              ten cents short of the dollar - to be dump
                                              member of the mushroom club - person who has been deliberately kept ignorant
                                              (kept in the dark and fed on shit)
                                              mondayits - lack of desire to go to work on monday
                                              POQ before you get BSA -
                                              F.U.R.T.B - full up ready to bust ( z przejedzenia)
                                              we dropped a wheelie at the lights and left the others for dead - accelerate
                                              from stand position causing the tyres screech and left others behind
                                              don't get your tits in a tangle - don't get angry so quickly
                                              getting a fair whack - being well paid

                                              no i cos specjalnego - to be under the influence of alcohol:
                                              write-off, blasted, boozed, blotto, cock-eyed, corked, dead to the world, drunk
                                              as a lord, full as a goog, full as a footy final, half a sheet to the wind,
                                              half-seas-over, in the drip of the grape, merry, molly the monk, pissed as a
                                              parrot, rotten as a chop, sloshed, sozzled, spaced out, stinko, stung, tanked
                                              itd

                                              a Hemingway Gunther was a writer who drank, not as so many have believed, a
                                              drunk
                                              who wrote, zgadzasz sie? :))))

                                              Pozdrawiam



                                              • mojito Re: Hemingway i bary. 22.01.04, 03:21
                                                pysiek13 napisała:

                                                " how's tricks? ...to paint the town red...-dieta grzybowa (pieczarkowa)-
                                                (kept in the dark and fed on shit) ... sloshed, spaced out,stung..."

                                                Witajcie Wszyscy,

                                                czolko Pysiek,
                                                bardzo interesujace. Te powyzsze sa dla mnie zrozumiale. Inne musialbym
                                                opanowac od poczatku. Moze warto rozwazyc to "bloody" esperanto.
                                                Dotychczas slyszac "bloody" przypuszczalem, ze to Brytyjczyk.
                                                Teraz wiem, ze niekoniecznie, to moze byc rowniez Aussie.

                                                Gunther/Amigo,
                                                pewnie, ze mamy wygodny pretekst. Napiszemy cos od czasu do czasu
                                                (glownie na forum) i mozemy sie spokojnie napic zaslaniajac sie Ernestem.
                                                Im wiecej pijemy tym bardziej jest nam blizszy on lub jego wnuczki.
                                                Hemingway pisal na stojaco aby zagescic styl. Nie wiem czy przy barze tez.
                                                Na pewno mial tam przemyslenia. Nam tez sie zdarzaja, nieprawdaz Amigo?

                                                Wspomniales o pisaniu pamietnika. Niedawno znaleziono w Polsce pamietnik
                                                zolnierza niemieckiego opisujacego walki w Borach Tucholskich.
                                                Opisuje, ze zdecydowanym atakiem przejeli z rak partyzantow polskich
                                                lesniczowke. W dwa dni pozniej partyzanci skoncentrowanym atakiem wypchneli
                                                ich z lesniczowki. Z kolei po przygotowaniu artyleryjskim (mozdzierze)
                                                Niemcy odbili lesniczowke. Tylko na trzy dni zanim polscy partyzanci
                                                frontalnym atakiem ponownie zmusili Niemcow do odwrotu. Tylko na dwa dni...
                                                Ostatni wpis mowil, ze gajowy sie wqrwil i wygonil oba wojska z lasu.

                                                Trzymajcie sie,
                                                mojito.

                                              • Gość: Gunther_0 Re: Hemingway i bary. IP: 203.185.240.* 22.01.04, 03:24
                                                Witajcie raz jeszcze, ale przygrzalo dzis, lunch w pubie, fajowo!

                                                No,no to dopiero lista. Pysiek jak mozesz to napisz jeszcze co to znaczy:
                                                to take a dog for a walk?
                                                a w ogole jak Boss sie miewa? on chyba aklimatyzacji nie przechodzil?

                                                no i co dzis zauwazylem, zaczely sie przygotowania do Walentynek. nastepny
                                                szal wydawania pieniedzy na kwiaty i prezenty ;)))
                                                pomyslalem sobie ze dobry moze pomysl byloby jakby kazdy napisal o jakims
                                                romantycznym wydarzeniu dla odmiany, nie musi byc zaraz telenovela, albo love
                                                story, a np. cos smiesznego, jakies wspomnienia z Polski czy ze szkoly, nie
                                                wiem. ja tez cos pomysle :)))

                                                Kazik,
                                                dzieki za wiadomosc, spodziewam sie Was okolo 5.00pm.

                                                pozdrowionka dla wszystkich
                                                • pysiek13 Re: Hemingway i bary. 22.01.04, 04:35
                                                  Witajcie,

                                                  Gunther, nie wiesz?
                                                  to take a dog for a walk znaczy to samo co:
                                                  drain the dragon, hey diddle-diddle, kill a snake, see a star about a twinkle,
                                                  syphon the python, see a man about a dog, squeeze a lemon, water the horse, wee.

                                                  dziekuje bardzo za pamiec Gunther :) Boss jest coraz lepiej. o smiesznej
                                                  historii z okazji Valentine pomysle...

                                                  Mojito czolko,
                                                  tak naprawde nie wiem ale Boss jest bardzo zamyslony, dziwnie mi sie przyglada,
                                                  a nawet czasem skomla w nocy, cos mu sie sni...wprawdzie bardzo serdecznie
                                                  sobie rozmawialismy po przyjezdzie, ale teraz tak jakby cos tesknil ;)))

                                                  moj kolega Irlandczyk (ten ktory pamietal tylko Irish Pubs w Philadelphia)
                                                  powiedzial ze pewnie mieszkasz blisko RittenHouse Square skoro chodzisz
                                                  spacerem do Alma de Cuba. tez wspomnial ze jest dobry pub i nie Irish, Mahogany
                                                  on Walnut? czy w Philadelphia sa same orzechowe ulice? na Chestnut St jest
                                                  branch sklepu, z ktorego nieraz dostaje mail orders :)

                                                  pozdrowionka dla wszystkich
                                                  • kazachstan Re: Hemingway i bary. 22.01.04, 05:02
                                                    Witajcie,

                                                    ha ha, ale tu sie sie zrobil Auzie-land. no to ja pozwole sobie dodac jeszcze
                                                    pare, jak okreslaja alkohol.
                                                    middy, slops, tallie, amber, moon-juice, sheep dip, turps, Jimmy Woodser, fizz,
                                                    pot, snifter.

                                                    gunther teraz historia. nie bedzie bardzo smieszna, bo to wydarzylo sie kiedy
                                                    chodzilem do technikum i bylo dawno. mam jednak sentyment. na Slasku do szkol
                                                    zwykle sie dojezdzalo i upatrzylem sobie ladna panne na stacji. widywalem ja
                                                    zwykle rano zanim zlapalem moj pociag i czasem po poludniu. nie wiedzialem
                                                    jednak gdzie mieszka ani nic wiecej. z czasem dowiedzialem sie do ktorej szkoly
                                                    chodzi, pamietacie byl zwyczaj noszenia tarczy szkolnej na rekawie? mysle ze
                                                    ona tez mnie lubila bo zwykle sie usmiechala jak nasze pociagi jechaly w
                                                    roznych kierunkach. pod koniec karnawalu nasza szkola przygotowala sportowe
                                                    zajecie w rejonie i mialem specjalne zadanie prowadzic jeden z konkursow. od
                                                    nauczyciela WF-u dostalem imie osoby Kuzera, ktora ma mi pomagac z innej
                                                    szkoly. no i wiecie jak to wszystko bylo organizowane na wariata, ja uwijam sie
                                                    jak w ukropie a pomocnika ani sladu. poszedlem wiec do tamtych i krzyknalem,
                                                    czy ten cholerny Kuzera moglby pomoc, bo ja sam tu nie poradze. no i podniosla
                                                    sie ONA ta Kuzera, a ja malo nie usiadlem z wrazenia. potem jednak juz bylo
                                                    lepiej i spotykalismy sie. dopiero po maturze kazdy w swoja strone. ale sa to
                                                    mile wspomnienia, kiedy tak sie wzdychalo do dziewczyny i to czekanie.

                                                    Pozdrawiam
                                                    Kazik
                                                    • mojito Re: Hemingway i bary. 22.01.04, 06:36
                                                      Witajcie Wszyscy,

                                                      Zdrowko Kazik,
                                                      sympatyczna historia.

                                                      Yo! Pysiek,
                                                      myslalem, ze moze nie zauwazysz zamyslen sie Bossa. Ale jednak Twoje
                                                      czujne kobiece oko wylapuje subtelnosci w meskim zachowaniu.
                                                      To nie jest choroba. To jest lekkie czasowe porazenie hormonalne.
                                                      Nieszkodliwa forma choroby kesonowej. Miewaja ja nurkowie za szybko
                                                      wyciagnieci na powierzchnie z zanurzenia. Najwyrazniej zabraklo nam
                                                      tych zakladanych pierwotnie dwoch dni. I chyba nierowno rozlozyly nam
                                                      sie w meskich organizmach adrenalina i testosteron.
                                                      Powinno nam to przejsc w ciagu nastepnego tygodnia lub w miare wiekszego
                                                      porazenia - w ciagu dwoch. Daj znac czy bedzie to wolno Bossowi "odpuszczalo".
                                                      A ja bede obserwowal uwaznie siebie.
                                                      Wlosi lecza ten przypadek w klinice Ferrari Testarossa/Barchetta.

                                                      Zaniepokoil mnie Twoj kolega :))). Musze zaczac sie uwazniej przygladac
                                                      temu co pisze. I w ogole pisac wiecej o kosciolach, muzeach, bibliotekach
                                                      i instytucjach naukowych a mniej o barach/pubach/massage parlors.

                                                      Zaniepokoil mnie podwojnie poniewaz znalem nazwe Mahogany ale nie moglem
                                                      od razu baru zlokalizowac. I to mnie zaczelo niepokoic i zawstydzac.
                                                      Teraz wiem. To jest cigar bar. Wiem gdzie jest ale tam nigdy nie bylem.
                                                      Miesci sie rzeczywiscie na Orzechowej St. Na drugim pietrze.
                                                      Na przeciwko bardzo znanej w Filadelfii i Stanach restauracji francuskiej
                                                      Le Bec-Fin. Szefem/wlascicielem jest Georges Perrier.
                                                      Masz bardzo rozrywkowego kolege. Obraca sie dobrze. I jego pamiec mi sie
                                                      podoba:))).

                                                      Nie wszystkie ulice w Philly sa spokrewnione z orzechem i jego odmianami.
                                                      Rownoleglymi do tych dwoch wymienionych przez Ciebie sa rowniez Market St,
                                                      JFK(ennedy)Blvd, Arch, Race, Vine, Sansom, Spruce, Pine, Lombard i South Sts.

                                                      Gunther/Amigo,
                                                      mysle, mysle. Smiesznosci z dziewczetami/kobietami zdarzylo mi sie sporo.

                                                      Asiu,
                                                      jak sie czuje podpalone cialko?

                                                      Pozdrowionka,
                                                      mojito.
                                              • Gość: Numbat Re: Hemingway i bary. IP: *.129.240.220.lns02-wick-bne.dsl.comindico.com.au 22.01.04, 09:42
                                                pysiek:))))
                                                brawo....alez sie usmielem....a wlasnie przed chwila,
                                                z pewnym sympatycznym , australijczykiem ( omawialm sprawe projektu)...
                                                wszedlem do baru....tlum ludzikow, a On
                                                g'day( przedtem jednak macha reka, poniewaz tlum i chcial mnie poinformowac
                                                ze juz jest:))) a czlowiek ma " 2metry" i jest ogromny w barach...jak zapasnik
                                                japonski- w sumo:))) ja przy nim wygaldam jak mala- mrowka:)) ale bardzo
                                                dobrze sie rozumiemy.Nawet nauczyl sie po Polsku "Na zdrowie"...
                                                ale kiedy wypije wiecej niz 5-piwek...mowi- " na zdarowie"...lub cos podobnego.
                                                Kiedys kiedy bylismy na fajnej kolacji w dobrej knajpce...On troche
                                                wypil -roznych trunkow....i kiedy przyszli znajomi ( ktorzy go nie znali)....
                                                facet przedstwil sie ze....urodzil sie w Polsce- a australijski jezyk zna
                                                bardzo dobrze poniewaz....ma to w genach przodkow:))) znajomi oczywiscie
                                                prawie uwierzyli poniewaz Oni ...byli z Japonii:))) zabawa byla przednia,
                                                kiedy zostala zamowiona :ssaki (ten Austrijsko-"Polska"- dusza)...
                                                powiedzial do Japonczyka-
                                                "Na zdrowie"...
                                                Japonczyk- ( czysta polszczyzna....troche z akcentem)....popatrzyl na Niego
                                                i powiedzial:
                                                "Na zdrowie" (historia zdazyla sie naprawde.)
                                                Okazalo sie ( po oproznienu 2-butelek ssaaki)....ze Japonczyk kiedys
                                                studiowal w Polsce:))) ( jakies sprawy artystyczne)
                                                czyli ....swiat staje sie coraz bardziej zabawny(czasmi oczywiscie) i maly:)))
                                                Do nastepnego klikniecia.
                                                Serdecznie pozdrawiam

                                                ps...za chwile zwniose toast za Hemingway bary,
                                                chyli moze kiedys spotkamy sie w Hawanie:)))
                                                • yvona73pol Re: Hemingway i bary. 22.01.04, 14:03
                                                  Kazik, bardzo sympatyczna historia, dzieki...
                                                  Gunther, alez oczywiscie, mam rozrywki, sama rozrywka jest powrot do domu i
                                                  wieczory ze wspollokatorami, wlacznie z blondynkofilem i innymi dziwnymi
                                                  okazami; czasami chodzimy do quina, ostatnio zaliczylysmy ze znajoma Fox
                                                  Studios (Love Actually - polecam)i postanowilam sie tam wypuscic w Australian
                                                  Day (a tak akropol, to z jakiej okazji on jest, bo nie wiem?); a my dzis
                                                  witamy tradycyjnie "piwem i sola" jak to wschodnioeuropejskie narody, nowa
                                                  wspollokatorke, Czeszke, "gra" DJ Benny Benassi (innych nie uznaje);
                                                  oczywiscie z plytki, bo z Wloch troszke za daleko dla niego, nie to, zeby nie
                                                  chcial, ale jakos mu sie teraz terminy koncertow posypaly ;-)....
                                                  a podobno Hemingway mial bipolar disorder, bardzo trendy dzis zaburzenie
                                                  psychicznie, zwane do niedawna psychoza maniakalno-depresyjna....
                                                  no coz, jednocze sie z nim w psychozie i spozyciu trunkow wszelakich z pewnym
                                                  umiarem i doza niesmialosci (w takim towarzystwie....)
                                                  Pysiu, dzieki za lekcje aussie language, moze troche mi to pomoze w pracy,
                                                  choc lepsze by chyba bylo tlumaczenie skosnoaustralijskiego - specyficzne
                                                  rozlozenie akcentu moze zdzialac cuda, mowie wam, najbardziej klarowny message
                                                  staje sie rasowa abrakadabra (a ja malym debilkiem, ktory nic nie rozumie,
                                                  hie, hie);
                                                  pozdrawiam wszystkich lekko procentowo, zdrowka zycze i jesnak niezamotanego
                                                  konca stycznia w tym dziwnym roku malpy - ponoc rzad polski sie rozwiazuje -
                                                  ciekawi jestesmy, co z tego wyniknie, bardzo ciekawi sssskarbie...
                                                  ciao,
                                                  Iwona
                                                    • gunther_0 Re: cze.. 22.01.04, 21:25
                                                      Witajcie kochani,

                                                      no jest tak goraco, ze nie idzie spac! (samemu;)))bede musial jednak szarpnac
                                                      sie i kupic air-conditioning.
                                                      Sabcia, skarbie a gdziez Ty tak lecisz? to az tak, jak ktos wczesniej tu
                                                      napisal: w domu, w lozku, w wannie, na ulicy w autobusie, nawet w windzie i
                                                      czasem to nawet w pracy? zycze powodzenia, podziel sie z nami radosna
                                                      nowina :)))
                                                      Iwonka,
                                                      wspolczuje z powodu kooperacji azjatycko-australijskiej. ja bym poradzil, ze
                                                      mowiac po australijsku akcent nalezy rozlozyc inaczej albo polykac pewne
                                                      litery i szafa gra. np. przemila dziewczyna u nas w office wysyla 'fak' i za
                                                      nic nie potrafi dodac 's'. nie mowiac ze nie moze poradzic sobie z litera 'r'
                                                      i to nie jest zadne arystokratyczne 'h'w stylu Lucjana Kydhynskiego.
                                                      co do choroby psychicznej Ernesta, to dajmy sobie spokoj. powiedz sama kto
                                                      jest normalny?
                                                      Australia Day, hip hip, hoorey! to jest nastepny (platny) public holiday w
                                                      nadchodzacy poniedzilek. zapewniam Cie ze beda firework, i duzo imprez w City.
                                                      podobno 26 stycznia 1898 cpt.Cook wplynal do Botany Bay i zostal przywitany
                                                      szampanem i lokalnymi delicjami przez oczekujacych Aborygenow ;)))
                                                      Pysiek,
                                                      Twoja znajomosc lokalnej gwary jest imponujaca, ale gdziez ty tak sie
                                                      szkolila? no nie podejrzewam cie ze przesiadujesz po barach. przetestowalem
                                                      pare zwrotow wczoraj i zrobilem wrazenie ;)))
                                                      solidaryzuje sie z Amigo i Bossem, wiem co im gra w duszy. mnie wlasciwie tez
                                                      gra, chociaz nie bylem recently w Rio. to jest ciezki stan i trwa czasami
                                                      dluzej niz dwa tygodnie, nie chce cie niepokoic. jesli chcesz to moge
                                                      porozmawiac z Bossem, moze jak po mesku sobie porozmawiamy to mu ulzy. albo
                                                      zaprosze go na drinka do pubu niedaleko...
                                                      no i jak bedzie? napiszecie dziewczyny jakas smieszna historie, albo po prostu
                                                      historie. no nawet Mojito Amigo cos mysli, napiszcie cos. Kazik ladnie zaczal
                                                      i w tym nastroju mozemy utrzymac.
                                                      No a teraz Asienko, Bubu, gdzie Ty dla odmiany sie ukrywasz? no nie mow ze
                                                      pracujesz, no chyba ze 'pracujesz' wedlug innej metody. to przepraszam i nie
                                                      przeszkadzam :)))
                                                      Iza Tak_o, Tizedik gdziescie poznikaly dziewczyny? a tak fajnie sie rozmawia,
                                                      wracac tu prosze :)))
                                                      pozdrowionka


                                                    • tizedik Re: cze.. 22.01.04, 23:47
                                                      Pozwolcie, ze powtorze lakoniczny styl Saby;
                                                      Cze wszystkim :-)))))
                                                      Na wiecej mnie nie stac, bo po dzisiejszym koncercie hipokryzji na wcale nie
                                                      towarzyskim spotkaniu w pracy moglabym mowic wiele, ale cenzura by tego nie
                                                      puscila ;-) Po tak wielkiej dawce obludy i zaklamania oraz co najmniej
                                                      niemilych, aczkolwiek bardzo wymiernych skutkach tej nasiadowki na nic wiecej
                                                      mnie nie stac. Obawiam sie, ze nawet porzadne drinki by nie pomogly.
                                                      A wy tu sie teraz szykujecie do sentymantalnych i/albo smiesznych opowiesci.
                                                      To ja sie pytam: co to sa senymenty?
                                                    • mojito Re: cze.. 23.01.04, 00:57

                                                      Witajcie Wszyscy,

                                                      Salud Gunther/Amigo,
                                                      dzieki za wyrazy empatii. Pogodzilem sie teraz, ze stan nasz(Boss) moze
                                                      potrwac na pewno dwa tygodnie a nawet dluzej. Wola boska i skrzypce.
                                                      Trzymaj sie chlodno.

                                                      Krotki i gwaltownie urwany post Saby w polaczeniu z jej noworocznym
                                                      postanowieniem przypomina mi list mlodej mezatki do redakcji gazety
                                                      z prosba o porade:

                                                      Droga Redakcjo,
                                                      Jestem szczesliwa mloda mezatka od paru zaledwie miesiecy.
                                                      Wszystko jest cudownie tak jak sobie wymarzylam.
                                                      Z wyjatkiem jednej ciaglej niedogodnosci.
                                                      Maz nie odstepuje mnie ani na moment. Kocha sie ze mna rano, w poludnie,
                                                      wieczorem. Bywa, ze budzi mnie w nocy. Praktycznie nic nie moge
                                                      w domu zrobic poniewaz ciagle czuje jego fizyczna obecnosci i goracy
                                                      oddech na plecach.
                                                      Jestem ciagle zmeczona, niewyspana i zaczynam byc poirytowana.
                                                      Prosze, poradzcie co mam zrobic?
                                                      Z powazaniem,
                                                      mloda mezatka.

                                                      P.S.
                                                      Bardzo przepraszam za niewyrazne i nierowne pismo.
                                                      m.m.

                                                      Tizedik,
                                                      nie majac antidotum na czyjes stresy nie radze nic. Kazdy z nas inaczej
                                                      radzi sobie lub nie z wlasnymi stresami. Wiadomo shit happens.
                                                      Niezaleznie od Twojego sceptycyzmu jutro (dzisiaj nie bede mial okazji)
                                                      "przewroce" jedno tequile za ewentualna pomyslnosc Twoich spraw.
                                                      Byc moze powtorze to w niedziele/poniedzialek w Nowym Jorku.
                                                      Daj znac przy okazji czy troche pomoglo.
                                                      Na pytanie co to jest sentyment (prywatnie czy business`owo)?
                                                      Odpowiedz - rzeczownik - cisnie sie na usta.

                                                      POzdrowionka sloneczne,
                                                      mojito.
                                                    • pysiek13 Re: cze.. 23.01.04, 03:05
                                                      witajcie wszyscy,

                                                      tizedik,
                                                      nie daj sie, przykro co sie dzieje. nie potrafie komentowac jesli pracujesz w
                                                      Polsce, nigdy w Polsce nie pracowalam, nie znam sytuacji. u mnie wprawdzie w
                                                      pracy tez nie wesolo, ale mam swiadomosc, ze los jest sinusoida, nie moze byc
                                                      ciagle tendencji zwyzkowej i zla passa nie trwa wiecznie :)))
                                                      zycze najlepszego

                                                      Mojito,
                                                      list smieszny bardzo.
                                                      taka wieczna gotowosc i pozadanie jest najbardziej konstruktywnym uczuciem dla
                                                      kobiety obojetnie w jakim wieku :))) wprawdzie jesli lubisz makaron, to nie
                                                      znaczy ze musisz jesc codziennie, ale....

                                                      moj kolega irlandczyk ma w Philadelphia rodzine, wiec stad zna miasto dobrze,
                                                      ale jak zauwazyles jego zainteresowanie jest bardzo specyficzne. nie potrafil
                                                      nic powiedziec o konstytucji, czy filharmonii, nawet nie byl pewny czy rzeka to
                                                      napewno rzeka a nie ... morze :)

                                                      Gunther, moze wiec napiszesz nam smieszna swoja historie dla zachety?
                                                      pozdrawiam wszystkich
                                                    • mojito Re: Lubienie makaronu. 23.01.04, 03:24

                                                      ucieklo mi bez dotykania klawiatury.

                                                      A wiec again,
                                                      How`s tricks Pysiek,
                                                      chcialem dopisac komentarz do analogii lubienia makaronu ale
                                                      dodalas na koncu "ale..." i to wystarcza. :))).
                                                      Zastanawiam sie czy nasza sympatia do makaronu jest porownywalna,
                                                      ale...
                                                      Sa trzy rzeki w Filadelfii. Morza nie ma.
                                                      Ta glowna to Delaware oddzielajaca Filadelfie od stanu New Jersey.

                                                      Pysiek, czy ten sklep z ofertami wysylkowymi z ulicy Kasztanowej
                                                      to jest sklep ktory ja mysle, ze to jest? Z adresem 17XX?

                                                      Pozdrowionka dla Ciebie i Bossa,
                                                      mojito.
                                                    • mojito Re: Lubienie makaronu. 23.01.04, 03:47

                                                      Wlasnie. Ostatnio gdzies z zadowoleniem przeczytalem,
                                                      ze czarna gorzka czekolada ma swoje zalety.
                                                      Cos tam robi korzystnego.
                                                      Moze tez byc czegos tam substytutem.
                                                      Wiem, ze Boss lubi. Rozmawialismy o tym przypadkiem.
                                                    • Gość: Gunther_0 Re: Lubienie makaronu. IP: 203.185.240.* 23.01.04, 04:14
                                                      Witajcie,

                                                      zaraz zaraz, co to za nawijanie makaronu na ucho ;)))
                                                      o czym wlasciwie rozmawiacie, makaron rozumiem, tez lubie. a co to za sklep
                                                      jesli mozna wiedziec?

                                                      Tizedik,
                                                      absolutnie tutaj proponuje jakies zdecydowane rozwiazanie. trzeba to skonczyc
                                                      jednym cieciem, ja to zrobilem w latach 80-tych - wyjechalem na turystycznej
                                                      wizie i jakos do tej pory nie udalo mi sie wrocic, albo wracam ale tez
                                                      turystycznie. piszesz rozsadnie, mysle wiec ze potrafisz tez rozsadnie o sobie
                                                      decydowac :))))

                                                      Pysiek,
                                                      napisze napewno jakas historie musze sie tylko skupic. ja mysle ze jak
                                                      czlowiek ma troche wyobrazni to wszytsko jest mozliwe, proste relacje
                                                      miedzyludzkie robia sie ciekawsze, szare zycie bardziej urozmaicone, nudna
                                                      praca pasjonujaca...

                                                      pozdrowionka
                                                    • pysiek13 Re: Lubienie makaronu. 23.01.04, 04:50
                                                      Hi Gunther,

                                                      rozmawiamy o czytaniu ksiazek :)))
                                                      a mail orders przychodza z US, nie w szczegolnosci z Philadelphia, a sklep
                                                      zwykle zalacza firmowa reklamowke z lista all branches, stad wiem ze tez jest w
                                                      Phil.
                                                      gdyby wspomniany sklep byl TYLKO w Philadelphia pewnie bym poprosila Mojito o
                                                      przysluge :)))
                                                      co do wyobrazni, to obnazanie wyobrazni jest czasami bardziej intymne niz
                                                      chodzenie nago
                                                      historie napisze
                                                      pozdrawiam
                                                    • pysiek13 Re: Lubienie makaronu. 23.01.04, 05:08
                                                      Wiem :)

                                                      w NL nie mialam wiele do pakowania. spakowalam sie w 3 dni...postapilam
                                                      cudownie konformistycznie, jak kaze robic kazda telenovela: poszlam za
                                                      uczuciem. mysle ze cala nasza kultura oparta jest na wariactwie milosci. dla
                                                      milosci warto jest poswiecic nawet wszystko. spokoj jest banalny
                                                    • pysiek13 Re: Lubienie makaronu. 23.01.04, 05:20
                                                      nie.
                                                      miec takiego rozmowce to przezyc jedno zycie wiecej. fascynowalo mnie co mowil
                                                      i jak mowil i nie tylko. nie byl jakims kwadracikiem, ktory opowie zyciorys,
                                                      czy smakowalo mu sniadanie i juz nowy temat sie nie zdarzy...
                                                    • grypos Re: Lubienie makaronu. 23.01.04, 05:28

                                                      Witajcie,
                                                      byc moze nie na miejscu bedzie teraz opowiedzenie
                                                      bajki z moralem o myszce. Wybaczcie :)))

                                                      Przechodzila myszka przez tory kolejowe.
                                                      Przejezdzal pociag i obcial myszce pupe.
                                                      Myszka idac dalej zastanawiala sie...
                                                      Wrocic po pupe czy isc dalej ?
                                                      Isc dalej czy wrocic sie po pupe?
                                                      Wrocila. Przejezdzajacy z drugiej strony
                                                      pociag odcial na torach myszce glowe.
                                                      Moral? Nie trac glowy dla pupy.
                                                      Wybaczycie?

                                                      Pozdrowionka sloneczne,
                                                      mojito.
                                                    • mojito Re: Lubienie makaronu. 23.01.04, 05:43

                                                      Hola Amigo,
                                                      nie. Nie pije do nikogo Tak mi sie czasami przekornie
                                                      bajeczki prawie/greckie/Ezop przypominaja na zupelnie
                                                      rozne i przypadkowe okazje.
                                                      Pozdrowionka,
                                                      mojito.
                                                    • pysiek13 Re: Lubienie makaronu. 23.01.04, 06:30
                                                      dziekuje bardzo za listy ktore wysylacie na moja private mail box. skoro
                                                      jestescie tacy odwazni napiszcie otwarcie na forum swoja opinie.
                                                      ja jestem malo atrakcyjna, glupia i pokrzywdzona i nie mam nic lepszego do
                                                      roboty tylko wyzywac (seksualnie!!!!!) na forum.
                                                      oh, przepraszam
                                                    • Gość: yvona Re: cze.. IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 23.01.04, 01:01
                                                      Gunther, dzieki za rady, juz sieje postrach moim niezidentyfikowanym akcentem
                                                      (bo troche polski, troche francuski, a troche go nie ma), niektorzy twierdza,
                                                      ze ladny...
                                                      dzieki za oswiecenie w kwestii kluczowej daty 26 january, bede z
                                                      niecierpliwoscia oczekiwala eksplozji powietrznych; a co do Ernesta i roznych
                                                      dysfunkcji umyslowych, to swiat pelen jest wariatow roznego kalibru, a tylko w
                                                      mniejszosci sa oni "zdiagnozowani" i chwlal bogu, ziarno szalenstwa wielce
                                                      jest pozadane w kazdym czlowieku...
                                                      Tizedik, mam nadzieje, ze maly drineczek jednak rozchmyrzyl czolo, a reszta to
                                                      jednak wymaga czasu, coby sie przetrawilo i zbladlo, oblude i zaklamanie widac
                                                      moze wiecej i ostrzej niz jej przeciwienstwo, ale caly czas otrzymuje znaki,
                                                      ze jest w mniejszosci, patrz ile fajnych ludzi dookola, az czlowiek czasami
                                                      sie zastanawia, czym na to zasluzyl...
                                                      wiem, wiem, jak dostane w dupe (np. w pracy albo jakims urzedzie najpewniej)
                                                      to inaczej zaspiewam, no ale chwilowo spiewam na te nute i to nawet mi sie
                                                      podoba;
                                                      jakos niepokojaco wszystko wydaje mi sie dzis takie rozowe (nie mylic z
                                                      landrynkowe...)
                                                      caluski dla wszystkich,
                                                      Iwona
                                                    • philosophic miedzy wronami trzeba krakac jak one 23.01.04, 09:42
                                                      No i czesc,

                                                      to ja jestem filozof i napisalem do pysiek na priv.
                                                      wcale sie tego nie wypieram. nie napisalem nic obrazliwego, ani od glupich nie
                                                      wyzywalem.
                                                      napisaelm bo czytam wasz watek i mysle ze jestes zupelnie inna kobita. zadna
                                                      polka tak nie napisze jak ty piszesz. w koncu zorientowalem sie ze nie jestes
                                                      z polski. napisalem zeby powiedziec ze to nie dobre miejsce bo ludzie beda ci
                                                      dokuczac. tyle
                                                    • philosophic Re: miedzy wronami trzeba krakac jak one 23.01.04, 22:16
                                                      o co ci chodzi Aska,
                                                      ja nie mam czasu na takie pierdoly. poczytam tutaj zamiast watpliwego romansu
                                                      z kiosku ruchu. czasem ktos napisze cos blyskowtliwego.
                                                      napisalem i bo tak mi sie podobalo. nie wyzwalem jej od glupich czy seks
                                                      maniak.
                                                      a teraz filozoficznie, bajeczka dala po lapach gunterowi, bo chyba zeczywiscie
                                                      stracil glowe, ale dla pupy? czy pupa, to pysiek, ktos ja zna z was. nie
                                                      przypuszcalem ze mkzna o kims powiedziec na podstawie tego co pisze, bo
                                                      ludziska pisza co im slina a ile jest z teo prawdy? to co piszemy sobie na
                                                      internecie to jest wolna americana i nie odda naszego charakteru,ludzie sa
                                                      bardziej odwazni bo wszyscy siedza sobie w ukryciu scowani pod nikiem.
                                                      napisalem do pysiek glownie z pytaniem czy jest rzeczywiscie kobieta czy
                                                      facetem i robi sobie jaja
                                                      jak myslisz ze wstawiam kit napisz dokladnie w ktore okno.
                                                    • tak_o zabawna historia na zyczenie 23.01.04, 13:36
                                                      Gunthera. Nie zniknelam, tylko teraz na fali wyprzedazy przeroznych
                                                      wyczekalam, az ksiazki stanieja i zakupilam kilka ton i utonelam pod nimi ;))
                                                      Troche mam wyrzutow sumienia, ze na tym moim bezrobociu nie cwicze mozgu
                                                      powazniejszymi lekturami, ale coz zrobie jak lubie lekkie i przyjemne? i
                                                      zabawne. A propos, jakbyscie chcieli sie rozerwac, to polecam cala serie o
                                                      Stephanie Plum autorstwa Janet Evanovich. Takie kryminalki z watkami
                                                      romansowymi, ale perelka jest uchwycenie zycia spolecznosci emigrantow i ich
                                                      potomkow w malym miescie w USA, gdzie sie akcje rozgrywaja.

                                                      A teraz historia patriotycznie polska z elementami australijskimi:
                                                      Moj sznowny malzonek (Aussie) jak mowi po polsku, to czasami robi bledy, ale
                                                      go nie poprawiam, bo sie za szybko uczy i mam mniej radosci w zyciu ;)) Czasem
                                                      go nawet podpuszczam, niestety.

                                                      Podczas kolejnej podrozy do Krakowa moj maz zapragnal kupic jakas pamiatke z
                                                      wizerunkiem orla (polskiego godla). Przeczesujac bystrym wzrokiem stragany w
                                                      Sukiennicach zakrzyknelam radosnie
                                                      - Chodz tutaj, popatrz jakie ladne orzeły.
                                                      Popatrzyl na mnie surowo:
                                                      - Mowi sie 'orły', kochanie.
                                                      Podszedl blizej i stwierdzil:
                                                      - Rzeczywiscie, bardzo ładny ten orł.

                                                      Serdecznie pozdrawiam
                                                      tak_o
                                                    • yvona73pol Re:odpisywanie po kolei raz jeszcze... 23.01.04, 14:17
                                                      no i co ty na to Asiu ( i inni):
                                                      napisalam posta i logicznie powinien znalezc sie na koncu listy w chwili
                                                      wyslania - otoz nie, on "przeskoczyl" nie istniejace jeszcze posty, jakies 28
                                                      bagatela, i wyladowal na szarym koncu; czy ktos mnie technicznie oswieci? a
                                                      moze to dlatego, ze sie nie zalogowalam, tylko pisalam tak, na zywiol? ale w
                                                      takim razie co robia trzy "logowane" posty pod nim? juz nic nie rozumiem,
                                                      naprawde, meandry techniki, w tym wypadku netu, wymykaja sie mojemu
                                                      rozumieniu....
                                                      poczatkowo jak zobaczylam brak posta na stronie od 1100 do 1200 to sie
                                                      zagotowalam, i juz chcialam nasmarowac cos przykrego pod adresem elektroniki
                                                      wszelakiej, ale z iskierka nadziei przedarlam sie przez te "makaronowe" i, co
                                                      za radosc, odnalazlam zgube!
                                                      tak tu chcialam sie troszeczke pozalic na temat mojej slabej kondycji
                                                      fizycznej, odkrytej dzis wieczorem przy usilowaniu joggingowania, naprawde
                                                      chcialam, moze za ostry sprint narzucilam, ale przy lekkim truchcie dostaje
                                                      szalu; no i skonczylo sie ostra kolka i ostroznym powrotem do domu; przy
                                                      okazji zawarlam znajomosc z przesympatycznym mlodym kotem z okolicy, wiec nie
                                                      na darmo ganialam do utraty tchu....
                                                      no a teraz jedyna nadzieja w plazy (zeby tylko woda nie byla tragicznie zimna,
                                                      bo wtedy ciezko wejsc), no i trening "slabej silnej woli" przy domowych
                                                      gimnastykach; tyle teoria, zycie jak zwykle zweryfikuje; ale pelna optymizmu
                                                      patrze w moja gimnastyczno-sportowa przyszlosc, a czasami doniose jak sie
                                                      sprawy maja...
                                                      troche nie na temat moze, ale pisze co mi w duszy gra....
                                                      pozdrawiam i biegne w objecia Morfeusza (nie mylic z Matrixowym Morfeusem ;-))
                                                      Iwona
                                                    • Gość: Saba Re:odpisywanie po kolei raz jeszcze... IP: 213.144.232.* 23.01.04, 14:50
                                                      O rany, tak_o wiecej, wiecej! usmialam sie po raz kolejny po pachy :-)

                                                      Yvona, to gdzie pojawia sie post jest tu bardzo logicznie rozwiazane. Jesli
                                                      chcesz miec pewnosc, ze twoj post zawsze pojawi sie na samym koncu odpowiadaj
                                                      na posta ze strony pierwszej, wtedy twoj post pojawi sie na koncu i na dodatek
                                                      bez zadnego akapitu.
        • mojito Zimno zakret jego mac ! 24.01.04, 01:00

          Witajcie Wszyscy,

          chyba minus dziesiec. Silny wiatr zwieksza odczucie zimna.
          Wczesniej widoczne tu i owdzie cale/incze kwadratowe kobiecego ciala
          zniknely zupelnie pod cebulowa warstwa bawelny/welny.
          Porywisty wiatr wepchnal mnie do Alma de Cuba. Tutaj przy barze pare cali
          bylo odslonietych. Tu i owdzie...
          Jedna tequila to polska definicja slowa nic. Dwie - prawie nic.
          Zimno zakret jego mac. W Polsce tez.
          Oby do wiosny...

          Trzymajcie sie wszyscy cieplo,
          z wyjatkiem Aussie/Kiwis - Wy trzymajcie sie chlodno,
          mojito.
          • Gość: gunther_0 Re: Zimno zakret jego mac ! IP: *.nsw.bigpond.net.au 24.01.04, 01:27
            Witajcie,

            no dobrze ze zyczysz nam troche chlodu, potrzebna jest bryza od oceanu ktorej
            absolutnie brak. wczoraj w nocy byla malownicza burza, napisalem malownicza bo
            czegos podobnego jeszcze nie widzialem! pioruny we wszystkich kierunkach,
            pionowe i poziome, niebo mienilo sie kolorami i pachnialo siarka. cos mi sie
            kojarzylo z pieklem ;))) Iwonka,Kazik widzieliscie?
            no i do Filozofa.
            wiesz ja glowy nie stracilem, usilnie probuje ja utrzymac na wlasciwym miejscu,
            chociaz z niewielkim trudem :)))
            o pupie Pyska nic nie moge napisac bo nie widzialem, wiec tym bardziej dla jej
            pupy nie moge stracic glowy. no i ze nie jest facet to wiem napewno, bo
            rozmawialem z nia przez telefon.
            teraz tak ogolnie. dla tych moze co TYLKO czytaja
            • yvona73pol Re: Zimno ; i burza... 24.01.04, 01:42
              hej, Gunther,
              burza rzeczywiscie nieziemska, akurat wyszlam "pobiegac", ale peczki piorunow
              i kolory niebosklonu zajmowaly mnie bardziej niz sporty, zwlaszcza, ze (tu
              patrz poprzedni post...); ja kocham takie burze, istna euforia natury, szkoda,
              ze nie mam sprzetu zeby fotografowac pioruny - moj sprzet jest pozalowania
              godny, moja fotograficzna cierpliwosc i metodycznosc jeszcze gorsza, wszystko
              na zywiol; a do tego doszly jeszcze rozterki, co lepsze - cyfrowka, czy
              lustrzanka, jak to niektorzy mowia - analog; niby wszystko przemawia za ta
              pierwsza, ale gdzie tu ludzka interwencja, wiedza, to pojscie na cholerna
              latwizne, dobre do domowego uzytku i niestety, lub stety, powstaja piekielnie
              dobre zdjecia (chyba, ze delikwent ma powazny problem z kadrowaniem i ciezko
              uszkodzony zmysl estetyczny), nie powstydzilby sie ich fachman...
              ale tak do galerii, to ja bym chciala tradycyjnie, a najlepiej czesc czarno -
              bialych, i tu klania sie nierozwiazany dotychczas do konca problem fotografii
              studyjnej...
              no dobra, koniec wywodow,
              Saba, dzieki za wyjasnienie, ale chyba pozostane przy nieprzewidywalnosci
              odpisowej, jako ze powroty za kazdym razem do postu nr jeden przy mojej
              leniwej jednostce (chodzi mi o komputer, zeby nie bylo domyslow - poniekad
              jednak czasami slusznych ;-)) to praca niemalze Syzyfa....
              pozdrawiam wszystkich, nawet "filozofow"
              Iwona
            • mojito Re: Zimno zakret jego mac ! 24.01.04, 01:44

              Witaj Amigo,

              i gdzie jest zakret jego mac sprawiedliwosc :))).
              Ty piszesz o lekkiej bryzie od oceanu a mnie pupa marznie.
              A propos. Moja wczorajsza pupa byla bez wyraznie okreslonej
              plci. Wlasciwie byla wlasnoscia myszki.
              Moje bajki maja w wiekszosci korzenie w moim doswiadczeniu.
              Lubie sobie czasami moraly przypomniec.
              Chociaz utraty czegokolwiek sa mi zrozumiale. Straty/utraty
              wzbogacaja nasze doswiadczenie. Moje jest nimi wzbogacone.

              Ja wiem, ze Pysiek to na pewno dziewczyna/kobieta.
              Jej pies, Boss, mi powiedzial.

              Piatka Amigo,
              mojito.
              • Gość: Asia Re: Zimno zakret jego mac ! IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 24.01.04, 02:27
                uwielbiam burze chociaz boje sie piorunow, mialam kilka bliskich kontaktow z
                nimi i wiecej mi sie nie marzy, ale jak siedze sobie w przytulnej chalupce a
                jeszcze do tego w bliskosci opiekunczych ramion to bardzo lucie sobie
                popatrzec :)) lub pojsc do lozka bo wtedy sie wspaniale spi

                filozof

                o nic mi nie chodzi, nigdy nie pretendowalam do tego zeby mnie ktos uwazal za
                intelegeniejsza niz jestem ale jak ktos mnie uwaza za idiotke to mnie to
                poprostu smieszy, do ktorego okna ty kit wstawiasz to sam wiesz najlepiej ale
                jezeli cie to bawi to ja nie mam nic przeciwko temu, kazdy z nas ma jakies
                zboczenia hihihihi

                pozdrawiam serdecznie :)
                • kazachstan Burza, burza i po burzy 24.01.04, 22:57
                  Dzien dobry,

                  jaki mily poranek dzis. wczoraj znowu wspaniala burza splukala moj ogrod i
                  dzis jak wstalem to az milo bylo popatrzec na rosliny lsniace w kroplach
                  deszczu.
                  wczoraj jadac do Gunthera ugrzezlismy w trafficu, bo wysiadly wszystkie
                  traffic lights wzdluz glownej ulicy. ale wieczor byl bardzo przyjemny. Gunther
                  przygotowal swietna rybe, moja Pani nawet chwalila i bylo bardzo przyjemnie.
                  mieszkanie rzeczywiscie przytulne i nie za daleko, mysle wiec ze chyba Gunther
                  planuje tu zapuscic korzenie na troche dluzej.
                  bylismy juz z moja Pania na porannej mszy i tak mnie dziwi ze z rokiem na rok
                  coraz mniej osob czuje taka potrzebe zeby w niedziele sobie pojsc do kosciola.
                  ja nie jestem taki zapalony katolik, ale mysle ze to jest jakas kontynuacja
                  naszych tradycji co wynieslismy z domu.

                  pozdrawiam wszytkich
                  Kazik
                  • Gość: Pysiek13 Re: Burza, burza i po burzy IP: *.a.004.syd.iprimus.net.au 25.01.04, 00:19
                    Witajcie porannie,

                    rzeczywiscie ostatnie kilka dni byly burzliwe :) moj 'ogrod' wprawdzie nie
                    jest taki spektakularny jak Twoj Kazik, ale po burzy mocniej pachnie :)
                    Gunther,
                    pominales mnie w pytaniu o pioruny. mam rozumiec ze temat uznales za rownie
                    niebezpieczny?

                    wczoraj przed poludniem wyrwal mnie z zadumy telefon od mojej znajomej, ktora
                    nie potrafila sobie poradzic z nowa pralka. musiala naprwde byc desperate, bo
                    podejrzewam, ze moj numer to jest na ostatnim miejscu w jej telephone book od
                    czasu kiedy zrobila sobie kilka operacji plasycznych.
                    to tak jeszcze na marginesie zapytania Saba. niektorzy ludzie zeby poprawic
                    sobie swoj wyglad sa w stanie poswiecic wiele. w jej przypadku byl to jej maz.
                    Botox, odssysanie (piekne slowo) tluszczu gdzies tam z tylu i dossysanie z
                    przodu i takie tam. ja tylko pomyslalam, ze skoro ktos powiekszyl sobie usta,
                    uzywajac tkanki tluszczowej z tylka, must be very careful what is saying.
                    maybe her arse is talking. ale tylko pomyslalam...
                    postanowilam jednak wpasc do niej i zobaczyc na czym polega caly drama z
                    pralka. od drzwi przywital mnie rozpaczliwy okrzyk: wchodz, otwarte! widok
                    rzucil mnie o sciane, Boss schowal sie przezornie, moja znajoma o wdziecznym
                    imieniu Rebekkah (call me Bekka, co czynie z przyjemnoscia, zwazajac ze wazy
                    ponad 70) siedzac na pralce usilowala chyba utrzymac ja w stanie stabilnym!
                    pralka natomiast szalala!!! na pewno pralka by nie skakala po calej pralni,
                    gdyby przeczytala instrukcje obslugi i zdjela blokade z bebna :)))
                    to tez tak na marginesie, o czytaniu instrukcji obslugi.
                    Kazik,
                    co do chodzenia w niedziele do kosciola pisalam, mamy tu troche odmienne
                    opinie. swiete miejsca obecnie, to shopping malls. najpopularniejsze teorie
                    glosza ze wcale tu nie chodzi o kupowanie, ale pewien nowy rytual. potrzeba
                    rytualu istnieje od zawsze w kazdej kulturze swiata. w dzisiejszych czasach
                    moze sie ona spelniac wlasnie przez zakupy w wielkich malls. nikt by sie nie
                    pomylil stwierdzajac, ze shopping malls zastepuja ludziom msze swieta.
                    to pomieszanie dziala tez w druga strone.
                    moj Tata, osoba bardzo religijna, po przyjeciu komunii sw nie wypil nawet
                    piwa! nie sposob bylo mu wytlumaczyc, ze Christ zjadl chleb i od razu strzelil
                    sobie kielicha. podejrzewam, ze Tata pomylil k