Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      WYJAZD Z KRAJU CZ. III

      • Gość: Saba "Poszukiwany, poszukiwana" IP: 213.144.232.* 15.01.04, 10:31
        do kangurkow - sluchajcie, chyba nam sie zgubil siostrzeniec w Australii,
        pojechal w czerwcu i odzywal sie regularnie az do Swiat, od nowego roku nikt z
        nim nie moze sie skontaktowac wlacznie z rodzina mieszkajaca w Australii. Tak
        to jest z tymi mlodymi back-packersami.. Nie wiecie czy sa jakies organizacje
        poszukujace takie zguby?

        Saba
        • pysiek13 Saba, sprawdz poczte... 15.01.04, 12:17
          • Gość: Saba Re: Saba, sprawdz poczte... IP: *.adsl.wanadoo.nl 15.01.04, 18:12
            Pysiek, jaka poczte? Nic nie dostalam..
            • pysiek13 NIEzupelne wynurzenie... 15.01.04, 23:50
              Witajcie porannie,

              w buszu brak internet connection i bardzo dobrze, nie ukrywam sie :))) Gunther.
              bylam na dwudniowym rainforest hike, fajnie bylo. this was not a trip for
              average couch potato! zrobilismy ponad 20k i najbardziej ekscytujacy byl nocleg
              pod gwiazdami.
              ...a tak poza tym poszlam kwiatow nazrywac i zagubialam sie w tym buszu
              odurzona pocalunkami, ktore przeslales. bo o ile pocalunek nastolatka jest
              slodki, to pocalunek dojrzalego mezczyzny jest nieziemski:)

              Saba, poczta gazety nie dziala, wszystko dostalam z powrotem. podaj raz jeszcze
              adres inny. w domu bede w niedziele, mam kontakt, sprobuje pomoc.
              Groeten

              Tak_o, jaki w takim razie moze napisz jaki jest maz australijczyk? o innych
              australijczykach nie powiem zle, wrecz odwrotnie :) brak im tylko polskiego
              romantyzmu. zgodze sie tez ze trudno jest namierzyc prawdziwego rdzennego
              australijczyka, bedzie nim najprawdopodobniej aborygen, albo potomek
              zeslancow :)))
              cheers

              Iza,
              osmiele slowo napisac.
              ja mysle inaczej, mysle ze i mezczyzni i kobiety sa z...Ziemi planety matki. JG
              koncentruje sie na wyeksponowaniu roznic miedzy nami, przyznasz ze byloby nudno
              gdyby tych roznic nie bylo? :)))
              i jeszcze. John Gray napisal ta ksiazke po 7 latach pobytu w scislym celibat w
              klasztorze meskim. trudno sie dziwic, wiec ze po przejsciu takiej pustyni
              otworzyly mu sie oczy i zakrzyknal: Eureka!!! woda jest mokra!!!
              nie mysle wiec ze jego opinie sa takie rewelacyjne. wiadomo zeby relacje damsko-
              meskie byly szczesliwe trzeba umiec te roznice akceptowac :)))
              duzo ostatnio pisza o world of singles i ze instytucja malzenstwa nie jest
              trwala. ostatnio psycholodzy i seksuolodzy usilujac naprawic rozpadajace sie
              pary, doradzaja , aby udawaly ze sie nie znaja i umawialy na randke 'w ciemno'.
              on przychodzi na randke z bukietem jej ulubionych kwiatow, a ona bez bielizny
              pod sukienka.
              tak naprawde to nie ma recepty, zgodzisz sie? :))))

              Mojito/Boss, to juz koniec szalenstwa?
              z niepokojem oczekuje Boss w niedziele w domu.
              jesli jestes tak uprzejmy Mojito, upewnij sie czy wsiadl do wlasciwego
              samolotu, to znaczy do Sydney a nie z powrotem do Rio!
              nic narazie nie pisze o powrotach bo obawiam sie ze sama wpadne w szok po
              zetknieciu sie z rzeczywistoscia w poniedzilek rano :((( ale rozumiem jak sie
              czujesz...nie placz, myslami jestem z Toba :)))

              pozdrowionka dla wszystkich ktorych wspomnialam i nie wspomnialam
              • tak_o Re: NIEzupelne wynurzenie... 16.01.04, 00:13
                Witajcie nocnie ;)

                Pysiek, maz australijski jest super, polecam, aczkolwiek moj zarezerwowany.
                Wlasnie wrocilismy z urodzin naszego przyjaciela i moj z niesmakiem orzekl, ze
                strasznie 'pachne' wodka - biedaczysko robil za kierowce, wiec pewnie
                zazdrosci. Niby macho, a romantyzmu w nim sporo, aczkolwiek uzewnetrznia sie
                to tylko w sprzyjajacych okolicznosciach, ach, ach! Wlasnie mi powiedzial, ze
                jestem 'goody to shoes'. Czy to znowu jakis australijski idiom?

                wiele romantycznych chwil zyczac, z lekka zakrecona pozdrawiam Was
                tak_o
              • tak_o Re: NIEzupelne wynurzenie... 16.01.04, 00:19
                Tu maz Tak_o. Do konkretow a nie jak moja zona w piekne slowa wszystko
                obtacza. Jestem z integrowany Polak, po Polsku gadam, Wode pije, klne i w
                lape daje. Zyczie jest OK. Australia is always home, but POland is also
                great (especially Wroclaw!!!!) Pozdrawiem wszystkich
                • pysiek13 Re: NIEzupelne wynurzenie... 16.01.04, 00:23
                  Tak_o i MAZ
                  jestescie oboje fantastyczni!!!!!!!!!!!
                  Wroclaw nie znam dobrze, ale wpadne przy okazji.
                  buziaki
                  • tak_o Re: NIEzupelne wynurzenie... 16.01.04, 00:37
                    Zapraszamy!!!
                    • pysiek13 Re: NIEzupelne wynurzenie... 16.01.04, 00:49
                      Dziekuje i zapraszam rowniez!

                      moze Twoj maz taki troche romantyczny bo rosl na Tasmanii?
                      Tasmania, to taki odstajajcy kawalek Au, moze wiec dlatego i on odstaje od
                      reszty? :)))
                      lubie odstajacych :))) ale don't worry szanuje to TWOJ maz
                      typowy model australijczyka to taki ktory moze trzymac w jednym reku piwo w
                      drugim papierosa i krzyzujac rece mozliwie przytulic dziewczyne ;)))
                      • tak_o Re: NIEzupelne wynurzenie... 16.01.04, 01:03
                        Jak bylam na Tasmanii, to widzialam taki napis: 'Moze mamy dwie glowy, ale
                        przez to jestesmy podwojnie inteligentni'. lubie tamtejszych ludzi, maja
                        poczucie humoru
                        • pysiek13 Re: NIEzupelne wynurzenie... 16.01.04, 01:15
                          Jeszcze nie spicie?
                          ja lubie ludzi z poczuciem humoru obojetnie gdzie pochodza...
                          OK ide sprawdzic kto sie opala na plazy i kolo basenu :))) a jak usmiechne do
                          kucharza (francuza) to upiecze mi doskonaly crepe...i nie chce mi sie wracac do
                          Sydney :(((

                          cheers
                          • tak_o Re: NIEzupelne wynurzenie... 16.01.04, 01:28
                            milego jedzonka. to jedna z moich ulubionych czynnosci zyciowych. A teraz
                            udaje sie w objecia Morfeusza (spanie tez jest fajne)
                            Dobranoc
              • tak_o Re: NIEzupelne wynurzenie... 16.01.04, 00:30
                No i widzicie jak szybko sie zaaklimatyzowal. Rzeczywiscie klnie po polsku,
                ale mi tlumaczy, ze Australijczycy znani sa z tego, ze duzo przeklinaja. Nie
                wiem czy to prawda i staram sie to niwelowac.Troche mi przykro, ze z polskich
                okolicznosci wylapal niekoniecznie te najlepsze, ale coz takie zycie...

                Robi jeszcze zabawne bledy gramatyczne, co uwielbiam, ale skubaniec szybko
                sie uczy. Zadzwonila do niego do pracy jakas pani i rozmawiala z nim dluzsza
                chwile i na koniec zapytala go:
                - A przepraszam, jak pana godnosc?
                na co odpowiedzial:
                - A dziekuje, bardzo dobrze
                i nie wiedzial, dlaczego wszyscy potem kulali sie ze smiechu

                duza buzka
                tak_o
              • gunther_0 Zupelne odurzenie... 16.01.04, 01:31
                Pysiek,

                chyba zemdleje trzymajcie mnie....
              • mojito Mrozne zderzenie sie z rzeczywistoscia. 17.01.04, 01:39
                pysiek13 napisala:

                "... rozumiem jak sie czujesz...nie placz, myslami jestem z Toba :)))"

                Witajcie Wszyscy,
                witaj sentymentalnie Pysiek,

                dzieki. Jestes prawdziwym przyjacielem. Twoje zrozumienie duzo dla mnie znaczy.
                Nie placze, trzymam sie dzielnie, ale oczy mi sie poca.
                Jezeli bedziesz kiedys potrzebowala meskiego zrozumienia to daj znac odwrotnie.

                Boss przyleci do Sydney w poniedzialek o 8:00 rano lotem nr AA 7364
                z Los Angeles. Wyleci jutro o 15:37 z Filadelfii i bedzie lecial przez
                Chicago. Trase jego lotu mozesz sledzic na stronie aa.com.
                Prosze potwierdz jego pojawienie sie w domu.

                Na odcinku Miami - Filadelfia Boss podbil serca zenskiej obslugi lub
                na pewno mocno je nadlamal. Wiedzac, ze Boss to Aussie i wraca z Rio
                do minusowych filadelfijskich temperatur, stewardesy uszyly mu z podwojnego
                koca dlugi outback plaszcz i taka sama czapke/kapelusz.
                Boss wyglada cool i nie marznie.

                Po odsluchaniu w domu telefonicznych wiadomosci zawylem glosno i przeciagle.
                Sprawa dla ktorej skrocilismy pobyt w Rio bedzie zalatwiana w poniedzialek.
                Powtorzylem kilkakrotnie slowo, ktore w jezykach hiszpanskim, portugalskim,
                wloskim i lacinskim oznacza zakret. Curva.
                Stracilismy dwa cudowne weekendowe dni/noce w Rio.
                Zakret jego mac!!!

                Mielismy z Bossem pojsc dzisiaj wieczorem do Alma de Cuba ale teraz ta
                goraca, latynowska atmosfera rozdrapywalaby nasze swieze rany.
                Pojdziemy do irlandzkiego pubu Oh,Shea`s.

                Do Waszej ozywionej wymiany pogladow na temat widocznej roznicy miedzy
                kobieta a mezczyzna dodam swoja.
                Widzialem kiedys w TV wywiad autora omawianej ksiazki. Teoretyczne
                rozwazania dlugoletniego mieszkanca meskiego klasztoru nie przekonaly mnie.
                Sklaniam sie do opinii Pyskowej, ze obie plcie sa z planety Ziemia.

                Uwazam, ze po zauwazeniu wystapienia powiekszajacej sie wyraznie roznicy
                miedzy plciami nalezy w miare spokojnie ale metodycznie i dokladnie,
                wkladajac w ta czynnosc sporo serca wspolnie pracowac nad tym, aby roznica ta
                zniknela zupelnie.
                Doswiadczenie nam mowi, ze roznica pojawia sie z czasem ponownie.
                Ale zgodna, wspolna praca kobiety i mezczyzny nad tym wyzwaniem nie powinna
                sprawiac zadnego klopotu z ponowownym calkowitym zniknieciem roznicy...

                Saba,
                trzymamy z Bossem kciuki i wiemy, ze poradzisz sobie spiewajaco.

                Absolutnie sloneczne pozdrowionka dla absolutnie wszystkich
                z zakrecenie zimnego miasta,
                mojito i Boss (pp).
                • Gość: pysiek13 Re: Upalne zderzenie sie z rzeczywistoscia. IP: *.a.004.syd.iprimus.net.au 17.01.04, 23:04
                  Witajcie wszyscy,
                  witaj sentymentalnie Mojito,

                  ooops, dopiero teraz przeczytalam watek i bardzo przykro co sie stalo :(
                  szkoda, ze w czasach high technology wiadomosc nie mogla byc przekazana do Rio
                  w hotelu, zebys mogl zostac dodatkowy weekend :( wszelkie odpowiedniki w
                  przeroznych jezykach sa malo adekwatne, ale innych nie znam. powtorze wiec za
                  Toba nasza narodowa mantre: curva... do mnie tez dotarla wiadomosc malo wesola
                  z pracy i absolutnie wybila mnie z dobrego nastroju. faceci w pracy przekazali
                  moj assignement komu innemu... siedze smetnie na plazy, plecak spakowany,
                  samolot za 2 godziny i rozmyslam nad roznymi ewentualnosciami. najbardziej
                  kusi taka zeby sie urwac i za porada Tizedik w Polske... :)))

                  Mojito napisal:
                  > jezeli bedziesz kiedys potrzebowala meskiego zrozumienia daj znac odwrotnie <
                  potrzebuje absolutnie !!!!!!!!

                  pozdrawiam

                  Ps
                  raz jeszcze dziekuje za opieke nad Boss i za jego wspaniale wakacje :)))
                  z niecierpliwoscia bede czekac na niego na lotnisku w poniedzialek rano, w
                  plaszczu uszytym z koca (co za troskliwosc, jestem pod wrazeniem!) napewno
                  bedzie sie wyroznial ;) mysle ze ma mnostwo wrazen/wspomnien i przesiedzimy
                  cala noc na rozmowie :)))
                  • mojito Zakret jego mac !!! 18.01.04, 05:49
                    Witajcie absolutnie Wszyscy,

                    G`day Pysiek,
                    Boss odlecial z Filadelfii zgodnie z planem.
                    Sadze, ze juz zatesknil za Toba.
                    Dzisiaj przed odjazdem na lotnisko wyszlismy na krotko do parku.
                    Boss chcial sie raz jeszcze przyjrzec dokladnie cienkiej warstwie sniegu.
                    Podobno rzadkosc w Australii. Wieczorem idac do Alma de Cuba zauwazylem
                    na przyproszonym sniegiem trawniku swiezy napis "Pysiek" w zarysie i kolorze
                    slonca. Ten rysunek/napis mogl zrobic tylko Boss.

                    Bossa poznasz na lotnisku bez trudu. Jego plaszcz jest w barwach narodowych.
                    Uszyty z koca niebieskiego i bordowego (kolory linii lotniczych AA).
                    Byc moze w oczach bedzie mial gwiazdy...

                    Aha, jeszcze jedno. Pakujac swoj plecak w Rio, Boss nie mogl znalezc
                    kilku par swoich szortow. Zupelnie nie wiemy co sie z nimi stalo.
                    Prosze, nie zwracaj na to uwagi.

                    Moj niepomyslny zbieg okolicznosci skrocenia pobytu w Rio nie jest
                    zwiazany z moja glowna praca. I dlatego nie moglem byc powiadomiony.
                    Przed wylotem wydawalo sie, ze moja obecnosc w piatek jest niezbedna.
                    W czwartek po poludniu okazalo sie, ze bedzie konieczna dopiero we wtorek.
                    W poniedzialek mamy swieto. Nic nie mozna bylo zrobic. Wola boska i skrzypce.
                    Zakret jego mac!!!.

                    Masz cale moje meskie mocne zrozumienie i solidarnosc. Pracujesz w meskim
                    srodowisku i wiem, ze mimo swojej kobiecosci przyjmiesz nieprzychylnosc
                    ukladu po mesku. Tak chyba bedzie najlepiej.
                    Wypilem dzisiaj dwie podwojne cuba libre na pohybel naszym dzisiejszym
                    zlym humorom z wyraznym zastrzezeniem, ze maja do jutra zniknac lub mocno
                    sie oslabic. Jestem pewien, ze to pomoze. Tizedik pomoglo.

                    Boss tez w poniedzialek wniesie wesole zamieszanie swoim powrotem.

                    A wiec cheer up, Amiga i na pohybel zbytnim troskom,
                    mojito (juz bez Bossa).
        • tak_o australiska tolerancja - odp. na post Izy 15.01.04, 16:26
          Czesc wszystkim,

          dzieki Iza za pamiec, u nas wszystko w porzadku.

          Pytlas czy Australijczycy sa tolerancyjni w stosunku do obcokrajowcow. Moge Ci
          odpowiedzic, ale tylko z doswiadczen z pobytow wakacyjnych na Tasmanii, a nie
          czlowieka mieszkajacego tam i pracujacego.

          Czulam sie zawsze w AU super (zawsze tzn. 2 razy ;)) ). Ludzie sa otwarci i
          serdeczni, wiele razy bylam zagadywana w sklepie, czy gdzies na trasie - a
          skad jestem (wiedzieli, ze isnieje Polska!!), a czy mi sie Tasmania podoba i
          zyczyli wszystkiego najlepszego. Raz trafilam na Niemke, ktora przyjechala do
          AU 15 lat temu i po prostu nie chciala mnie puscic, cieszyla sie tak, jakby
          kogos z rodziny spotkala. Mialam tylko jeden problem: niektorych
          Australijczykow najzwyczajniej w swiecie nie rozumiem, ale mi glupio prosic,
          zeby mowili po angielsku ;))

          Pewnego razu, w czasie jakiejs imprezy towarzyskiej, wywiazala sie dyskusja,
          co to znaczy prawdziwy Australijczyk i sie okazalo, ze a to czyis rodzice
          przyjechali z Wloch, a to z Polski czy z Chin, niektorzy nie wiedzieli skad
          przybyli przodkowie i tak naprawde to doszlismy do wniosku, ze prawdziwy
          Australijczyk to ten, kto nim sie czuje i juz.

          Mam nadzieje, ze Ty Izo po przyjezdzie do Au napotkasz tak zyczliwych ludzi,
          jakich ja tam spotkalam.

          Pozdrawiam serdecznie
          tak_o
          • Gość: mojito Ostatnie (spokojne juz) hurrra IP: *.user.veloxzone.com.br 15.01.04, 23:25

            Witajcie absolutnie Wszyscy,

            dzisiaj wynurzylismy sie z hotelu i nucac falszywie "Nie przespanej
            nocy znojnej jeszcze mam/mamy na ustach smak..." pomaszerowalismy
            w naszych ostatnich czystych szortach do pobliskiego Copacabana Palace
            hotelu aby napic sie piwa i zobaczyc kto lezy przy basenie.
            Potwierdzilo sie nasze przypuszczenie, ze mozna spac tylko troche,
            byc nieogolonym, miec nadbiegle krwia oczy i byc ogolnie nieswiezym
            a mimo to byc w doskonalym nastroju.
            Podobno moze tez byc odwrotnie...

            W hotelowym barze Pergula, przy basenie, zmienilismy monotonie picia.
            Boss - margarite a ja - mojito.
            Przy basenie roznorodnosc z przewaga kawy z mlekiem i ciastek oreo.
            Przekladane czarno/bialo/czarne.

            Pojechalismy raz jeszcze do ogrodu botanicznego. Robi duze wrazenie.
            I dotlenia spracowane pluca. Bylismy w storczykarnii i widzielismy
            storczyk (orchidee) nazywajaca sie sex i magia (sexo e magia).
            Nie sposob uciec przed erotyzmem w Rio. Fakt, ze nie widzi sie ludzi
            uciekajacych.

            Z ogrodu pojechalismy do dzielnicy Botafogo do steakhouse Outback.
            Boss chcial zobaczyc tam menu. On jadl kookaburra chicken fingers, ja The Mad
            Max hamburger. I pol litra piwa Bohemia na pysk.
            Wrocilismy do Copacabana do hotelu, zabralismy nasze plecaki i za trzy
            godziny odlatujemy. Pogoda na polnocy ohydna. Zamkniete bylo chwilowo
            lotnisko w Nowym Jorku i Newarku. Wola boska i skrzypce.

            Kazik,
            Polonii w Rio jest malo. Okolo czterdziestu ludzi. Duzy osrodek polonijny
            jest w stanie Parana. W Curitiba. Okolo 250 tys. polskiego pochodzenia.
            Marszalek P. nalezal do polskiego ambasadora w Rio. Byl on tutaj od
            1938 do 1947. Nie, to nie pomylka. Brazylia byla jednym z szesciu krajow
            ktory nie uznawal nowego, powojennego rzadu.
            Pomnik Chopina stanal w 1942 (artysta Zamoyski). Poznalem starszego Pana
            ktory pozowal do rzezby.

            tizedik,
            opilem absolutnie dokladnie wszystkie Wasze plany i zyczenia wkladajac
            w to serce.
            Co do ewentualnego kierunku watku to na pewno bedzie od czasu do czasu
            kontynuowany temat erotyczny. Klimat nie zmienia ozywienia seksualnego
            a swiat widze w duzej mierze przez pryzmat erotyki.

            Saba,
            rozwazcie absolutnie i zdecydowanie Rio. Wspaniale miasto.
            Ze wszystkim dla kazdego.

            Peter,
            rozwazcie kapiel we dwojke. Oszczedza sie wowczas wode. Podobno.

            Pysiek,
            jest tez irlandzki bar Shenanigan's. Boss pil tam ale.
            Z braku Twoich innych sugestii Boss leci ze mna do Miami.
            Czekamy na dalsze instrukcje i date Twojego powrotu.

            Iza,
            firmy nie znam. Ale Peter wyjasnil. Jak chcesz to sie dowiem.

            Asia, Gunther, absolutnie Wszyscy :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))).

            Ciekawe slowo w portugalskim - voo- oznacza lot/flight.
            I my to wkrotce zrobimy. Szlag by trafil ta oczekujaca nas pogode.
            Muito frio. Brrrr... Dzisiaj 33C.

            Buzka olbrzymia, sloneczna, lekko alkoholowa,
            mojito i Boss (pp).

            • Gość: Asia Basking festival IP: *.jetstream.xtra.co.nz 16.01.04, 01:25
              Peter faktycznie ze w Christchurch lekkie ograniczenia z woda wprowadzono ale
              moze to ze wzgledu na to ze tu wyjatkowo czyste dziewczyny, widac wszystkie
              sobie wzielysmy do serce co nam nasze mamy mowily "myjcie sie dziewczyny bo
              nie znacie dnia ani godziny" teraz co prawda tez sie kompiemy tyle ze parami.
              Ja zdazylam w koncu wody do basenu nalac wiec bede sie mogla moczyc do woli.
              Praktycznie odkad tu jestem to zaden wiekszy deszcz nie padal jak na przeszlo
              6 miesiecy to musisz przyznac ze jest suchawo. Dobrze ze gory blisko i
              chwilowo woda w rzekach plynie.

              W Christchurch wlasnie odbywa sie Basking festival, w centrum miasta mozna
              obejrzec rozne wystepy, wlasnie wrocilam z lunchu na placu przed katedra gra
              orkiestra rockowa, pare osob tanczy, tlumy sluchaja i sie przygladaja.
              Naprawde milo posiedziec i popatrzec. Zdaje sie ze festival trwa tydzien i
              zjezdzaja sie rozne zespoly z calego swiata. W tym roku ponoc maja najwieksza
              liczbe uczestnikow, bardzo lubie takie wystepy gdzie przechodzac mozna sie
              zatrzymac i popatrzec a jak sie czlowiekowi znudzi lub zbraknie czasu to
              poprostu odejsc.

              Witam serdecznie tak-o oraz meza, do Wroclawia mam duza sympatie, mieszkalam
              tam kiedys przez rok, zdecydowanie miasto z charakterem i tez sie tam zawsze
              cos dzieje.
              • kazachstan Re: Basking festival 16.01.04, 03:14
                Dzien dobry wszystkim,

                Asia ja tez bardzo lubie takie wydarzenia, festivale, fairs. u nas jest obecnie
                w Tamworth Country music festival, ktory jest bardzo popularny i sporo ludzi
                zawsze tam sie wybiera. ja w tym roku musze odpuscic, bo tak wypadlo z praca,
                ale zwykle jezdzilem i bylo to wydarzenie roku. bardzo lubie australijska i nie
                tylko country music. no i widze, ze jestes Asia bardzo ciekawa swiata.
                Gunther, witoj, no i co pomachales szabla a teraz mdlejesz?
                jak to bedzie pysiek, romans z tego bedzie czy nic, juz tak tu sie zrobilo
                goraco
                pozdrawiam
                Kazik
                • pysiek13 Re: Basking festival 16.01.04, 03:37
                  Witoj Kazik,

                  romans? nie rozumiem. czy ja cos napisalam zle?
                  musisz spytac Asi bo to przeciez Asie Gunther nosi na rekach :)))

                  pozdrawiam
                  • Gość: Asia Romans w powietrzu :)) IP: *.jetstream.xtra.co.nz 16.01.04, 05:26
                    Pysiu mnie nosi na odleglosc ale ciebie caluje a jak mu napisalas ze pocalunek
                    dojrzalego mezczyzny jest taki zniewalajacy to Gunther nam zemdlal,, taki
                    wrazliwy facet nie moze sie marnowac Pysiaczku, jak tylko wrocisz do Sydnej to
                    spotkajcie sie na kawce a my bedziemy jak najbardziej Waszemu romansowi
                    dopingowac :)))))))

                    zycze powodzenia
                    • gunther_0 Re: Romans w powietrzu :)) 16.01.04, 05:49
                      Och i ach, co tu sie narobilo!

                      ScheiBe Kazik, ich benotige keinen fursprecher hier!!!
                      Asienko my tu sobie tylko tak niewinnie piszemy, a tu Kazik z grubej rury od
                      razu wystrzelil: romans! Ciebie nosze na odleglosc i wysylam buziaczki i do
                      Pyska wyslalem po raz pierwszy calusa i zrobila sie afera. take it easy...
                      niech juz tak zostanie przyjemnie, sentymentalnie i nie za blisko.

                      pozdrawiam i wysylam caluski tym razem dla wszystkich dziewczat :)))))
                      • Gość: Asia Re: Romans w powietrzu :)) IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 16.01.04, 06:35
                        Zaraz zaraz Gunther, sam sie chciales na szabelki z Pyskiem wiec nie wycofuj
                        sie teraz rakiem bo jeszcze pomyslimy ze sie Pyska przestraszyles albo ze
                        wogole sie kobiet boisz, no chyba nie chcesz zbysmy sobie tak mysleli. Poddac
                        sie walkowerem to nie honor dla mezczyzny, co innego jak juz sie zmierzycie na
                        te szabelki i stwierdzisz ze Pysiek wygral :)))) kto wie moze obydwoje
                        bedziecie zwyciezcami. Mnie tak czy inaczej bedziesz mogl na rekach ponosic,
                        jestem pewna ze Pysiek pozwoli zebym choc raz swiat z wysokosci zobaczyla.

                        • gunther_0 Re: Romans w powietrzu :)) 16.01.04, 10:15
                          No dobrze, dpbrze nie poddaje sie tak latwo.

                          Pysiek wychodz z krzakow, walczymy :))))
                          • yvona73pol Re: Romans w powietrzu :)) 16.01.04, 10:22
                            no, prosze, romansovo sie zrobilo; mam nadzieje, ze nie wyszlam na jakas zolze
                            w poprzednich postach, ale to skutki uboczne mieszkania z blondynkofilem i
                            esteta w jednym, co nie napawa czasami optymizmem... no, ale nie jest tak zle,
                            wlasciwie to tak jak dr Jekyll i mr Hyde mam dwa swoje oblicza, ktore
                            zmieniaja sie jak w kalejdoskopie ;-)
                            a tymczasem zalewaja mnie deszcze, troche maluje, robie racuchy i ogolnie jest
                            przyjemnie...
                            czego i innym zycze w to styczniowe (!) popoludnie,
                            kisses,
                            Iwona
                            • gunther_0 Re: Romans w powietrzu :)) 16.01.04, 10:29
                              Witaj Ivonka,

                              no dobrze ze chociaz Ty sie odezwalas. absolutnie nie wyszlas na jakas zolze,
                              niepokoja mnie tylko Twoje dwa oblicza. czy w tym nie ma troche kobiecej gry?
                              troche to podejrzane: jedna chwilka widze Anielice druga chwilka: diablice?

                              no i ja tu czekam na tym placu boju!!!
                              pzdrowionka wojownicze ciagle

                              • yvona73pol Re: Romans w powietrzu :)) 16.01.04, 15:47
                                hej Gunther,
                                a ja sadze, ze to normalne, w skrajnym przypadku nazywa sie schizofrenia, wiec
                                ludzie, w obawie przed posadzeniem, sprawnie ukrywaja swoje drugie twarze, co
                                w efekcie, o ironio losu, do tejze prowadzic moze...
                                a moze masz racje, moze to czesciej kobieca przypadlosc, te dwie twarze, ale
                                czy to takie niepokojace? to w koncu tez owa slawetna roznica, a
                                przeciez "vive la difference";
                                no, ide spac, bo jutro w pracy nie bede sie za wiele roznila od reszty
                                skosnookiego staffu ;-)
                                pozdrawiam dwutwarzowo,
                                Iwona
                              • Gość: Pysiek13 Vive la difference !!! Yvona swietnie! IP: *.a.002.syd.iprimus.net.au 16.01.04, 20:29
                                Witajcie,

                                Gunther napisal(a):
                                > no i ja tu czekam na tym placu boju!!!

                                OK czekaj Gunther, a ja w miedzyczasie sie przespie :)
                                pozdrawiam

                                Ps. a tak naprawde to o co mamy walczyc?

                                • Gość: Saba Cos wisi w powietrzu? IP: *.adsl.wanadoo.nl 16.01.04, 21:49
                                  Jaki romans? Znowu cos przegapilam?? Najpierw Kazik reklamuje Guntera wdzieki,
                                  potem Pysiek przesyla caluski, Gunter mdleje i wszyscy zaczynaja im
                                  dopingowac.. po czym Gunter sie wycofuje oznajmiajac, ze woli potyczki na
                                  odleglosc (slowne?) i nie chce napisac jakie kobiety preferuje na jedna noc a
                                  jakie na wspinanie sie w Himalaje zycia..
                                  To moja wolna interpretacja ;-)
                                  Zdecydowanie cos wisi w powietrzu...
                                  A u mnie sie zaczal weekend, a jutro podejmuje pierwszy egzamin jako zona
                                  mojego meza przed gromadka podwladnych mojego miska na obowiazkowej firmowej
                                  imprezie integracyjnej.. wiec trzymajcie kciuki, zebym sie nie opila i nie
                                  narobila mu wstydu ;-)

                                  Pozdrawiam
                                  Saba
                                  • gunther_0 Re: Cos wisi w powietrzu? 16.01.04, 23:42
                                    Zaraz hola,
                                    witajcie wszyscy,

                                    Sabunia, niby wszystko co napisalas racja. no moze tylko, ze to JA wyslalem
                                    caluski Pyskowi ona taka mila nie byla, o nie ...
                                    widze, ze chyba tak jak mowia francuzi 'strzelilem sobie w kolano'. Iwonka nam
                                    moze to powiedzenie wytlumaczyc ;)
                                    Saba, jestes dorosla kobieta, sama wiesz jak to jest w zyciu teraz pisze
                                    bardzo powaznie :-I
                                    na jedna noc to wy kobiety traktujecie nas identycznie, to znaczy przypadek i
                                    selekcja mniej wybredna. na cale zycie chcemy wiecej i wiem juz, ze na cale
                                    zycie kiedy poznam kobiete moich marzen, bedac w moim wieku to ja chcialbym
                                    teraz kochac tak jakby dnia jutrzejszego nie bylo. marzenia sa bardzo
                                    indywidualna sprawa, kobieta ktora dla mnie moze byc szczytem marzen, dla
                                    kogos innego moze byc zupelnie nieciekawa :) i tak to sie toczy to zycie...
                                    no i tutaj odwaze sie byc odwazny i nie walczyc. w porzasiu Pysiek jak chcesz
                                    wygralas, skladam bron cokolwiek by to mialo znaczyc...

                                    zycze powodzenia Saba w Twojej prezentacji i ... w zyciu, zeby bylo fajnie i
                                    bez podkniec.
                                    pozdrawiam

                                    • tizedik Re: Cos w powietrzu? 17.01.04, 01:17
                                      och, prawde mowiac liczylam na jakis maly romansik na watku ;-) Bylby o czym
                                      plotkowac po katach.
                                      Poczatek juz byl dokonany; kolejne prowokacje, krok do przodu, potem do tylu.
                                      Na razie zabraklo nastepnych. Diagnozy nie bede stawiac, chociaz swoja
                                      (wirtualna) opinie na ten konkretny temat juz mam.
                                      Gunther, polecam terapie w stylu "w Polske idziemy drodzy panowie", czyli
                                      solidna wyprawe po knajpach. Zadnych tam spotkan z przyjacielem i szczerych
                                      Polakow rozmow! Powinno na jakis czas pomoc. I znowu nam sie tu zaprezentujesz
                                      jako macho z domieszka malego chlopca. [To diagnoza na podstawie twoich dzialan
                                      wirtualnych, calkowicie rozlaczna z realem.] Mysle, ze Mojito przyklasnalby
                                      moim zaleceniom ;-)
                                      BTW, dziwna sprawa, ale poswiecenie Mojito w kwestii solidnego przylozenia sie
                                      do pozegnania z egzotyka w brazylijskim wykonaniu w dodatkowym kontekscie
                                      pomocy w usunieciu moich osobistych obciazen okazalo sie skuteczne! Na caly
                                      dzien przynajmniej, a moze i na dluzej. Na to licze. Chociaz oczekiwane przeze
                                      mnie zdarzenia jeszcze sie nie dokonaly. Tymczasem pora na nie najwyzsza, tak
                                      samo jak moja odpornosc coraz nizsza. Najgorsze, ze ja moge tylko czekac, sama
                                      raczej nic nie moge w tej sprawie zrobic.
                                      Mojito, w razie gdyby cos nie tak nadal szlo, moge liczyc na powtorke?
                                      Ciekawa jestem, czy Iwonie tez pomoglo wspomaganie je planow przez te sama
                                      aktywnosc. Ale jej plany sa dalekosiezne i nie realizowane juz teraz. Chociaz,
                                      moze jeszcze nie wiedziec, ze jakis odpowiedni przypadek juz gdzies sie
                                      zdarzyl.
                                      W kwestii zasadniczej, czyli relacji damsko - meskich, ogolnie pojmowanych, bez
                                      zadnego odniesienia do jakis znanych nam konkretnych przypadkow ;-), to jestem -
                                      w skrocie rzecz ujmujac - za Asia. A juz w ogole idealem jest polaczenie
                                      inteligencji, zyciowej madrosci i seksu (na domowy uzytek!) z niezbednym
                                      dodatkiem poczucia odpowiedzialnosci. Z kilkoma innymi jeszcze, jak np.
                                      odrobina szalenstwa, ale tylko w uzasadnionych okolicznosciach :-)
                                      A co, pomarzyc sobie nie mozna...?
                                      • mojito Najmocniej przepraszam. 17.01.04, 01:56

                                        Witajcie ponownie,
                                        moje zalzawione oczy spowodowaly, ze wstrzelilem sie z postem
                                        w srodek i nie po kolei.
                                        Juz widze lepiej i bede uwazal. Przepraszam.

                                        tizedik,
                                        ciesze sie, ze odczulas juz skutecznosc moich zyczen caipirinhowych.
                                        Prosze badz cierpliwa. Maja one dzialanie czasowe. Takie time-release
                                        pigulki. Ewentualna reklamacja moze byc skladana i bedzie uznana po
                                        uplywie dwoch tygodni.
                                        W sprawie roznicy miedzy kobieta i mezczyzna wypowiedzialem sie wyzej.
                                        Pozdrowionka,
                                        mojito i Boss (pp).
                                      • gunther_0 Macho z domieszka malego chlopca 17.01.04, 12:16
                                        Witajcie,

                                        no teraz to inna rozmowa, wiem ze mam do czynienia z kobieta Tizedik. klaniam
                                        sie, milo mi, a milo podwojnie bo nie mysle ze nalezysz do kobiet plotkujacych
                                        po katach ;)))
                                        terapie wedlug Twojego polecenia stosuje ze tak powiem on everyday basis,
                                        dzieki. aczkolwiek nie jestem ani alkoholik ani pesymista, staram sie z kazdej
                                        sytuacji nawet najbardziej zakreconej wyciagnac w miare pozytywne wnioski i
                                        jakos to zycie sie kreci. powiem ze jestem niepoprawny optymista :)))
                                        radosny tez jest fakt, ze juz picie za pomyslnosc Twoich poczynan daje szybkie
                                        rezultaty, zeby wszystko bylo takie proste ;)

                                        Tizedik napisal(a):
                                        > w ogole idealem jest polaczenie inteligencji, zyciowej madrosci i seksu (na
                                        domowy uzytek!)z niezbednym dodatkiem poczucia odpowiedzialnosci. i z kilkoma
                                        innymi jak np.z odrobina szalenstwa <
                                        > A co, pomarzryc sobie nie mozna?

                                        Mozna, mozna tylko widzisz taka kobieta istnieje naprawde, tylko pomarzyc zeby
                                        ja zdobyc :)))i nie tylko jest odrobine szalona, ona jest nieobliczalna.
                                        i co do Asi absolutnie sie zgadzam, nasza Asienka wygrywa jak najbardziej, a
                                        jak dobrze sie przyjrzysz to ona tez pasuje jak ulal do Twojego idealu :)))
                                        dlatego chociaz tutaj pozwole sobie ja nosic na rekach :)))

                                        pozdrawiam was wszystkich serdecznie, uparcie wysylam calusy dla wszystkich
                                        dziewczyn,
                                        Pysiek chyba juz sie wyspalas, nie zaspij czasem do pracy w poniedzialek ;)
                                        Kazik, Peter, Amigo cos malo nas,
                                        was nie caluje, graba
                                        • Gość: Pysiek13 Re: Macho z domieszka malego chlopca IP: *.a.004.syd.iprimus.net.au 17.01.04, 23:11
                                          No to graba Gunther,
                                          nie czuje ze wygralam, bo o co tu walczyc?
                                          I respect Twoja odwage, aby nie walczyc... :)))

                                          narazie widzisz nie jestem za bardzo w humorze bo faceci w pracy troche mi
                                          dokuczyli, nie chce tu zolci wylewac na forum.
                                          napisze wiecej

                                          pozdrawiam
                                    • yvona73pol Re: Cos wisi w powietrzu? 17.01.04, 02:03
                                      no to tutaj ja sie przyznaje, ze mnie zastrzeliles tym strzelaniem, a nawet w
                                      Le Robert nie znalazlam, no coz, nikt nie jest doskonaly, a pamiec ma swoje
                                      granice (jak wielka by nie byla ;-));
                                      aczkolwiek wiadomo, sens jasny...
                                      a tu sie romantyk nam odezwal, a co z proza zycia? to moze zabic.... jesli sie
                                      nie uwaza....
                                      no, ale podejscie najwazniejsze, wracasz wiare w rod meski co poniektorym,
                                      choc na szczescie nie ty jeden, co jest jeszcze fajniejsze,
                                      caluski,
                                      Iwona
                                      • mojito Stol i nozyce? 17.01.04, 02:19

                                        Witaj Iwono,
                                        prosze pomoz, czy to do mnie pisalas?
                                        Czy powinienem sie odezwac jak te przyslowiowe nozyce?
                                        Nie mam jasnosci i jej brak moze pozbawic mnie snu.
                                        Prosze wyjasnij i pozwol zasnac,
                                        pozdrowionka,
                                        mojito.
                                        • yvona73pol Re: Stol i nozyce? 17.01.04, 03:34
                                          niepotrzebnie ostrzysz nozyce kolego,
                                          pisalam do Gunthera (o ile mozna powiedziec, ze na wszechwidzacym forum asinym
                                          mozna pisac "do kogos"), niemniej wszelkie komentarze apropos sa nad wyraz
                                          mile widziane; co nie powinno przeszkadzac w zasnieciu, jak sadze ;)
                                          no to milych snow, a swoja droga wczesnie chodzisz spac, czyzby wrazenia z
                                          Brasilia pozbawily energii zyciowej?
                                          buenas noches, besos y hasta luego (nie wiem jak to bedzie po portuges)
                                          Iwona
                                          • mojito Re: Stol i nozyce? 17.01.04, 03:46

                                            Witaj ponownie Iwono,
                                            absolutnie nie ostrze. Najuprzejmiej jak moge zapytuje.
                                            Dzieki za wyjasnienie,
                                            pozdrowionka sloneczne,
                                            mojito.
                                  • yvona73pol Re: Cos wisi w powietrzu? 17.01.04, 01:50
                                    trzymamy kciuki, na pewno swietnie wypadniesz, polska kuchnia jest pelna
                                    niespodzianek.... a moze serwowac bedziesz cos lokalnego? anyway, good luck!
                                    Iwona
                                    • Gość: Asia Gunther jestes tu? IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 17.01.04, 12:26
                                      • Gość: Asi Sie pogubilam, IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 18.01.04, 06:32
                                        Kochani witjcie Wszyscy

                                        na poczatku mam mala prosbe, jezeli Wam to nie sprawia specjalnego klopotu
                                        wpisujecie prosz swoje teksty na koncu bo naprawde czasem ciezko odnalezc nowy
                                        wpis, wiem ze ja kilka przegapilam bo czesto jak czytam jakies odpowiedzi to
                                        nie bardzo moge sie polapac co i jak.

                                        U mnie wczoraj bylo otwarcie sezonu, tzn w koncu napelnilismy basen (basen to
                                        szumna nazwa no ale) czysta woda i wczoraj pluskalam sie do woli az sie moja
                                        rodzina zdziwila bo wiedza ze ja wody sie boje i zadka w niej siedze tyle co
                                        wczoraj. Ale poniewaz caly czas mialam swiadomosc ze mam denko pod nogami to
                                        poprostu szalalam, momentami z nadmuchanym gorylem hihihi

                                        Jak to przy otwarciu sezonu troche bylo alkoholu, i dzisiaj lekko wigoru mi
                                        brak, no ale czego sie nie robi dla idei. Niestety pod wplywem zapomnialam sie
                                        posmarowac jakims kremem ochronnym wiec sobie poparzylam to i owo, ale mam
                                        nadzieje ze za dzien czy dwa juz bedzie lepiej.

                                        Wracajac wczoraj do domu, zastalam jakiegos 9 latka siedzcego na moim murku z
                                        frontu domu, po zagadnieciu go odpowiedzial ze sie przyglada mojemu ogrodkowi
                                        bo mam bardzo ladny. Zapytalam czy ma chec mi pomoc w pracy w ogrodzie na co
                                        chtnie przystal, dostal sekator do raczki i obcinalismy przekwitle roze. Po
                                        jakims czasie doszlo jeszcze 4 dzieciakow, sekatory mam dwa wiec musialy na
                                        zmiane, ale widac bylo ze sprawia im to frajde.
                                        Zawsze sie dziwie ze cale mnostwo ludzi tutaj niewiele choduje w swoich
                                        ogrodkach i nie pokazuje swoim dzieciom jaka to frajda samemu cos wychodowac.
                                        Strasznie mi szkoda takich dzieciakow kiedy na pierwszy rzut oka widac ze tak
                                        naprawde to nikt sie nimi nie zajmuje, i poza tv i fish & chips nie znaja
                                        innych przyjemnosci.
                                        Na zakonczenie dzieciaki dostaly po dwie garsci cukierkow, i zapytaly czy moga
                                        jeszcze kiedys przyjsc :))


                                        W naszym warzywniaku dzisiaj zebralam pierwsza fasolke, planowalismy na dzis
                                        grila wiec mialam zamarynowane miesko ale poniewaz sil nam nie stalo, zrobilam
                                        obiad w domku, mloda fasolka, marchewka, ziemniaczki i jagniecina byly pyszne,
                                        jadlo sie tym przyjemniej ze na tarasie:)

                                        Mojito zaluje ze juz urlop ci sie skonczyl bo z wielka przyjemnoscia czytalam
                                        twoje sprawozdania, chociaz przyznam bez bicia ze liczylam na cos more spicy
                                        moze, ale teraz wszyscy tacy politically correct, ze nawet sie nie zawiodlam
                                        ze wszystko bylo takie slodkie. Najwazniejsze ze Ty i Boss sie dobrze
                                        bawiliscie. Nie moge sie doczekac Waszego nastepnego urlopu, bo spawozdania
                                        sie czyta wspaniale, ciekawe gdzie nastepnym razem sie wybierzecie :)

                                        Pysiek witaj po urlopie :)) tez bym sie chetnie na takie kanikuly jak Ty
                                        wybrala, no coz moze w przyszlym roku uda mi sie gdzies choc na troche
                                        wyskoczyc.
                                        W pracy na ogol troche zamieszania po urlopach, ale jestem pewna ze Twoi
                                        chlopcy wroca do normy teraz kiedy juz jestes, nie badz dla nich zbyt sroga bo
                                        pewnie potrzebuja troche czasu zeby na nowo przyzwyczaic sie do tego ze musz
                                        pracowac.

                                        Gunther, cos tak zamilkles ostatnio, mam nadzieje ze u Ciebie wszystko ok. Nie
                                        bierz sobie zbytnio do serca moich zartow, nie bede cie juz wiecej
                                        podpuszczac, mam nadzieje ze jestes facetem ktory nie jest w stanie sie na
                                        mnie gniewac :)))) cmokas

                                        Kazik, Piotr, Lombat, Numbat- co u was chlopcy? jakos zadko ostatnio sie
                                        odzywacie. :)))

                                        Saba, Iza, Yvona, tak-o, i wszystkie inne mile panie o ktorych moze
                                        zapomnialam - pozdrawiam :))


                                        Pozdrawiam cieplutko wszystkich bez wyjatku :)))
                                        • mojito Wszystkie kolory urlopu. 18.01.04, 07:06

                                          Zdrowka Wszystkim zycze,

                                          Asienko,
                                          dmucham chlodno i delikatnie z daleka na Twoje wszystkie przyrumienione
                                          miejsca.
                                          Zastanawiam sie nad Twoja sugestia/lekkim rozczarowaniem co do moich
                                          opisow z Rio w wiekszosci obyczajowo poprawnych.
                                          Jaka doza ewentualnego pieprzu dosypanego do slodkiej papki by Ciebie
                                          satysfakcjonowala :))))?
                                          Moze konkretne pytania na ktore byc moze bede znal odpowiedz a byc moze nie...
                                          Slonecznie z duza iloscia cienia pozdrawiam,
                                          mojito.

                                          • Gość: Asia Re: Wszystkie kolory urlopu. IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 18.01.04, 08:30
                                            ahhh Mojito dzieki za delikatne schlodzenie mojego przyrumienionego cialka,
                                            dobrze ze u nas dzisiaj rano padal deszczyk i caly dzien lekko zachmurzone
                                            niebo, gdyby swiecilo slonko to pewnie nie odwazylabym sie wyjsc na dwor, jak
                                            to mowia stara baba i glupia ale piszac to z perspektywy wlasnego
                                            doswiadczenia rozumu chyba czlowiekowi z wiekiem nie przybywa, no mnie napewno
                                            nie.

                                            Jezeli chodzi o Twoj urlop to konkretnych pytan zadawac nie bede i tak bym na
                                            nie nie dostala odpowiedzi :) no chyba ze Boss by cos szczeknal przez nieuwage
                                            chociaz tez watpie bo wyglada na to ze zawarliscie pakt przyjazni a ta wiadomo
                                            wyklucza plotkowanie o przyjacielu.
                                            Jezeli chodzi o doze pieprzu do slodkiej papki - no coz ja nigdy nie
                                            przepadalam za slodyczami bo w nadmiarze sa poprostu mdle, ale tutaj ostatnio
                                            tak wszyscy uwazaja zeby nie przekroczyc jakies niewidocznej linii ze zaczynam
                                            przyzwyczjac sie do lukru i boje sie ze jak wyskocze z pieprzem to mi ktos
                                            powie ze te dwa skladniki jakos do siebie nie pasuja.

                                            Czytajac twoja wypowiedz przypomnialo mi sie jak kilkanascie lat temu (kiedy
                                            bylam jeszcze bardziej obyczajowo niepoprawna niz jestem teraz) do mojej
                                            znajomej (kobieta ok 70tki ale z dusza 30tki) przyszla sasiadka ok 70tki (z
                                            dusza ok 100tki) rozmawialysmy sobie na rozne tematy damsko meskie i w pewnym
                                            momencie sasiadka znajomej powiedziala ze jej malzonek nigdy nago nie widzial.

                                            Poniewaz wiedzialam ze mieli trojke dzieci, jako zupelnie obyczajowo
                                            niepoprowana z niewinna minka zapytalam czy miala w koszulce nocnej mala
                                            dziurke z przodu, na co Pani spojrzala na mnie bardzo zgorszonym wzrokiem :)

                                            Jak widzisz ja jestem jenda z tych osob ktore jakos zupelnie nie moga
                                            zrozumiec ze nie ma nic zlego w uprawianiu sexu, natomiast rozmowy o sexie sa
                                            absolutnym tabu dla wielu osob, nie zebym jakies aluzje do Twojego zycia
                                            sexualnego na urlopie itd lol


                                            pozdrawiam cieplutko
                                            chwilowo pogodzona z lukrem Asia

                                            • yvona73pol Re: po kolei 18.01.04, 13:35
                                              Asiu i inni, ktorzy zagubili gdzies po drodze (moje i cudze) bezcenne posty -
                                              ja bym naprawde chciala wpisywac po kolei, ale zawsze jestem zdziwiona
                                              umiejscowieniem zaraz po napisaniu; po prostu odpisuje najczesciej na czyjs i
                                              mam go na wszelki wypadek przed oczyma, bo moja pamiec jest nader
                                              anarchistyczna i sama decyduje, co bedzie pamietac, a co nie (i to mimo mojej
                                              nieustannej tresury, zawziela sie bestia i juz); no wiec staram sie, ale
                                              technika jest mi obca, jak to kobiecie ;-)
                                              wiec obiecuje przynajmniej od czasu do czasu umieszczac jakiecos poscika na
                                              koncu, a co do gubienia sie w watkach, to ja i owszem, jak najbardziej
                                              rowniez...
                                              a dzis zasmucila mnie wiesc o smierci Niemena, niespodziewane, nie do wiary, i
                                              jakies takie nie na miejscu...
                                              pozdrawiam z domieszka zadumy,
                                              Iwona
                                              • Gość: Asia Re: po kolei IP: *.jetstream.xtra.co.nz 18.01.04, 21:02
                                                czesc Yvona i wszyscy inni :)

                                                no faktycznie odpisywanie na jakis post kiedy czlowiek nie ma go przed oczami
                                                jest lekko utrudnione, ale biorac pod uwage ze wkladamy w to caly swoj
                                                intelekt hihihi moze warto zeby wszyscy przeczytali

                                                Niemen - rane strasznie to przykre, praktycznie wychowalam sie na jego muzyce
                                                i jako zupelny podlotek na okraglo sluchalam jego plyt. Jeden z moich kolegow
                                                mial namalowany jego portret na scianie w pokoju, pamietam ze bardzo mu
                                                zazdroscilam bo ja nie mialam wtedy swojego pokoju a nawet jakbym miala to i
                                                tak by mi nie pozwolili. Portret byl naturalnej wielkosci, skopiowany z
                                                jednego z albumow Niemena, pewnie wszyscy go pamietacie ubrany byl tam w taki
                                                kozuszany haftowany serdaczek :)
                                                Wlasciwie szkoda ze wyjechal z Polski (oczywiscie dla fanow). Gdybym miala
                                                wybrac jedna z jego piosenek to chyba bym postawila na "Pod papugami" :))

                                                • peter2715626 Re: po kolei 18.01.04, 21:57
                                                  Pozdrawiam wszystkich!!!!

                                                  Mielismy fantastyczny weekend, swietna pogoda, cieplo, ale nie upalnie,
                                                  sloneczko, troche chmur, rzeski wiaterek. Bylismy dwa razy na plazy. W sobote
                                                  Muriwai na zachodnim wybrzezu, gdzie czarny piasek, wielkie fale i pelno ludzi.
                                                  W niedziele Tawhitokino na wschodzie wyspy, gdzie bialy piasek, male fale i
                                                  malo ludzi bo parking daleko. Fantastycznie. Trudno sie siedzi w biurze po
                                                  takim weekendzie.

                                                  Mamy w tej chwili gosci w Polski - Piotr i Ula - dziennik.endore.org

                                                  Bardzo sympatyczni mlodzi ludzi w podrozy dookola swiata zatrzymali sie w Nowej
                                                  Zelandii i bardzo im sie podoba. A wczoraj wieczorem dolaczyla do nas jeszcze
                                                  jedna para z Polski, o ktorej juz Asia pisala.

                                                  Bylo bardzo sympatycznie, wymienilismy doswiadczenia i pewnie nie raz sie
                                                  jeszcze spotkamy.

                                                  • tizedik Re: nie po kolei 18.01.04, 23:10
                                                    O zesz zakret!
                                                    Widze, ze na tym asinym watku relacje miedzy zadowolonymi (bez klopotow i
                                                    malych lub wiekszych przeciwnosci losu), a tymi mniej zadowolonymi albo nawet
                                                    zmartwionymi zmieniaja sie jakos na niekorzysc. Ideal - 100 procent
                                                    zadowolonych! :-)))))))))))))))))))))))))))))

                                                    Pysiek, ja bym ci poradzila calkiem inaczej niz Mojito - zachowuj sie po
                                                    babsku! Co wcale nie oznacza, ze masz beczec czy urzadzac awantury. Poczej,
                                                    popatrz, dowiedz sie wszystkiego. Nie, nie mowie, zebys zaakceptowala sytuacje,
                                                    jesli ci nie odpowiada. Walcz, jesli taka potrzeba! A przy okazji mozesz
                                                    tez "pojsc w tango", czyli w kurs po knajpach, oczywiscie jesli kondycja
                                                    pozwala. I jesli mozesz sie spodziewac pozytywnych skutkow.

                                                    Nie wiem, czy Guntherowi to pomoglo, bo zniknal. Ale to weekend, wiec moze
                                                    znalazl inne metody na poprawe nastroju ;-) Moze to lato, samo lato pomaga.
                                                    Niektorym na pewno, co tutaj tez widac. I co wywoluje moja nieukrywana
                                                    zazdrosc, przyznam sie bez bicia.
                                                    Gunther, co u ciebie?

                                                    No i musze, no musze wreszcie powiedziec, ze poswiecenie Mojito w kwestii
                                                    uzywania tzw. napojow przynosi kolejne skutki!!!!!!!!!!!!
                                                    No, sama sie dziwie! Najpierw opuscil mnie stres, jakby zupelnie bez powodu, bo
                                                    spodziewanej wiadomosci wtedy nie dostalam. Ale po pokonaniu oporu czaso -
                                                    przestrzeni juz wiem! Dostalam informacje: jest OK! Wreszcie! Czekalam na to
                                                    kilka tygodni.
                                                    Ale... To jest zaledwie poczatek drogi, beda kolejne problemy, pardon,
                                                    wyzwania, do pokonania. Nie wiem, sama nie wiem, czy Mojito to wytrzyma ;-)

                                                    I mam jeszcze taka refleksje (cos mnie dzisiaj dopadl taki refleksyjny nastroj;-
                                                    ) - spotykaja sie tutaj rozne swiaty, rozne nie tylko z racji geografii, ale
                                                    takze damskie i meskie. Kooperacja jest widoczna, ale... To sa jednak odmienne
                                                    swiaty. Czy jestescie innego zdania?
                                                    • pysiek13 Brzydkie slowo na 'P'.... 19.01.04, 03:30
                                                      Witajcie wszyscy pogodnie, jak najbardziej pogodnie :))))

                                                      Rzeczywistosc w Sydney walnela mnie jak obuchem, trafic, humid, ludzie pedza
                                                      gdzies jak zwariowani... skoro swit wypad na lotnisko odebrac Boss.
                                                      Mojito !!!
                                                      Boss nie poznalam! znaczy teoretycznie poznalam, bo w tym oryginalnym plaszczu
                                                      zarzuconym nonszalancko na ramiona i w otoczeniu flight attendants trudno go
                                                      bylo NIE poznac, ale reszta! ten krok, ten wzrok, ten...zapach: perfumy
                                                      zmieszane z czyms dziwnym. czy Ty Mojito palisz? oczywiscie Boss byl bardzo
                                                      wzruszony, steskniony i w ogole bardzo serdeczny. zanim jednak wskoczyl
                                                      tradycyjnie w moje ramiona, obrzucil mnie uwaznym spojrzeniem, az poczulam ze
                                                      chyba rumienie! no niby ten sam Boss, ale jakby bardziej ...meski. no i maly
                                                      drobiazg znalazlam w jego bagazu, nie nalezacy do niego, to chyba kawalek
                                                      Twojej wlasnosci Mojito, zwroce przy pierwszej sposobnosci :)))
                                                      dziekuje za drink, za wsparcie w trudnej chwili, pomoglo, prosze o jeszcze :)))
                                                      dzis wieczorem pewnie posiedzimy/porozmawiamy z Boss na tarasie do pozna,
                                                      wypije za pomyslnosc Twoich spraw i tak ogolnie...

                                                      Tizedik witaj,
                                                      Ok, juz dobrze, dobrze nie narzekam dla dobra sprawy i tak zeby zachowac dobra
                                                      proporcje miedzy zadowolonymi i niezadowolonymi na tym forum. ja z natury to
                                                      raczej to pierwsze, ale zycie czasem zaskakuje.
                                                      Dziekuje za damska porade, nadajesz na moich falach absolutnie :)))
                                                      czuje sie jednak rozdarta jak ta samotna sosna chyba u Zeromskiego (?) to co?
                                                      mam po babsku, czy po mesku do sprawy podejsc? wahajac sie w obie strony
                                                      postanowilam wyposrodkowac i wystapic bezososbowo. problem w pracy jest o tyle
                                                      trudny, ze ten assignement dostal moj b.dobry kolega, dyplomatycznie to
                                                      rozegrali, taki poker. robieniem awantury niechcacy moglabym wiec urazic
                                                      kolege. no i co? on nie zasluguje dostac cos lepszego tylko same ochlapy co
                                                      nikt nie chce robic? a ja? ja mam TO robic? i tylko dlatgo ze faceci nie
                                                      potrafia sie zorganizowac? OK, OK, juz sie uspokajam, a zreszta do diabla,
                                                      czemu? zabulgotac nie mozna? lubie pobulgotac... moj glowny boss to
                                                      homoseksualista, wiec jego polityka wewnetrza jest bardzo ukierunkowana.
                                                      oh, well, posiedze tu jeszcze chwilke, zbiore mysli i ide do pracy...
                                                      brzydkie slowo na 'P' to PIENIADZ, wiem wiem co sobie wszyscy pomysleli...

                                                      Asiu, Ty to zawsze pogodna :)))
                                                      tylko slowo dorzuce o sex (ZNOWU!). ja mysle ze wszyscy i wszedzie na ten temat
                                                      lubia rozmawiac, tylko nie kazdy jest taki odwazny jak Ty ;) i jeszcze. o dobry
                                                      sex to nie trudno, potrzeba jednak toche magic, intimacy zeby zwiazek oparty o
                                                      sex przetrwal.

                                                      moc pozdrowien dla wszystkich
                                                    • mojito Re: Brzydkie slowo na 'P'.... lub "D"... 19.01.04, 04:18
                                                      Witaj slonecznie Pysiek,
                                                      milo Ciebie widziec po powrocie. I szalenie milo mi,
                                                      ze Boss dotarl do domu. Bylem pewien, ze zauwazysz
                                                      ta trudna do zdefiniowania zmiane meska w Bossie.
                                                      Podroze ksztalca i wzbogacaja (ducha) a obciazaja kieszen.

                                                      Nie. Nie pale absolutnie. Ale mam inne wady.
                                                      Wiesz, ten zapach tez mnie zastanawial. Wszystko tam
                                                      tym pachnialo. Trudno to bylo okreslic i do dzisiaj nie
                                                      udalo mi sie. Ale ta pamiec sensoryczna pozostala.
                                                      Ten lekko niepokojacy zapach podoba mi sie...

                                                      Lekko niepokoi mnie rowniez Twoje znalezienie czegos w bagazu
                                                      Bossa co moze "rzekomo" nalezec do mnie.
                                                      Pewnych rzeczy nie liczylem i nie moge ich braku ustalic
                                                      po zrobionej inwentaryzacji. Jezeli to moje, to bywam nieuwazny.
                                                      Przy okazji chetnie odbiore osobiscie.

                                                      Wiesz, rozwaz pozostawienie w pracy sprawy assignment prawie
                                                      bez komentarzy. Ewentualnie Twoj b.dobry kolega poruszy ten
                                                      temat. Jezeli to sie powtorzy, to przestanie byc b. dobrym
                                                      kolega. A tego na pewno nie chce.

                                                      Absolutnie dzisiaj Wasze zdrowie/pomyslnosc margarita. Nie jedna.
                                                      Bedziecie to na pewno czuly. To forma telepatycznego voodoo.
                                                      Pracowalem kiedys z kolega z Haiti i nauczyl mnie paru przydatnych
                                                      w zyciu umiejetnosci. On sam potrafil robic niepokojace rzeczy.
                                                      J-R, bo tak sie nazywal osiagnal w hierarchii voodoo wtajemniczenie
                                                      houngan lub gangan.
                                                      Jezeli bedziesz chciala Pysiek, to odszukam jego numer telefonu.

                                                      Brzydkie slowo na "D" to oczywiscie hiszpanskie dinero.
                                                      Zakret jego mac!!! Cholerna aklimatyzacja.

                                                      Pozdrowionka dla Ciebie i dla Bossa,
                                                      hasta luego Amigos,
                                                      mojito.
                                                    • mojito Infrastruktura rekreacyjna w Rio. 19.01.04, 03:42
                                                      Witajcie Wszyscy,

                                                      Witaj Asienko,
                                                      w dalszym ciagu dmucham letnio z daleka na Twoje zbyt namietnie wycalowane
                                                      sloncem miejsca. Wierze, ze czuja sie one juz lepiej.

                                                      Sadze, ze do spraw seksu mamy to samo podejscie - zdrowe i niepruderyjne.
                                                      W Rio najwieksza slodycza jest Pao de Acucar (Glowa cukru).
                                                      Wznosi sie ona majestatycznie nad zatoka Guanabara udzielajac codziennie
                                                      troche swojej slodyczy obmywajacym ja falom. Te z kolei niosa ta rozpuszczona
                                                      slodycz na plaze Copacabana, Ipanema, Leblon i inne.

                                                      Miasto ma doskonale rozwinieta infrastrukture turystyczna i rekreacyjna.
                                                      Moze sprostac najbardziej wyszukanym wymaganiom turystow podrozujacych
                                                      z rodzina, parami, pojedynczo i tych z psami.

                                                      Wieczorem na prawie calym odcinku Copacabany - ok. 3.5 km -od hotelu Meridien
                                                      w kierunku na Arpoador do hotelu Sofitel pojawiaja sie dziewczyny pracujace
                                                      i te jeszcze niezdecydowane. Ustawiaja sie roznie. Jedne na jezdni na
                                                      wysokosci przystankow autobusowych, bez przekonania symulujace oczekiwanie
                                                      na autobus nieistniejacej linii. Inne w strategicznych punktach z bacznym
                                                      okiem na wejscia do hoteli i restauracji i na dobrze odzywionych i sloncem
                                                      naladowanych turystow nie majacych sprecyzowanych planow na wieczor.

                                                      Ta armia dziewczat jest wspomagana licznymi odwodami dziewczat oczekujacych
                                                      w najprzerozniejszych przybytkach ogolnie pojetej sztuki.
                                                      Fotografii amatorskiej, szkicowania (pozycza olowek) i masazu terapetycznego.

                                                      Dla mezczyzn majacych trudnosci ze zwroceniem na siebie zyczliwej uwagi
                                                      kobiecej pozostaje najwieksza w Brazylii dyskoteka pod obiecujaca nazwa Help
                                                      i ulokowana w centrum Copacabany na Avenida Atlantica.
                                                      Plotka mowi, ze tam kazdy oddychajacy (nawet plytko) mezczyzna spotka sie
                                                      z zyczliwym zainteresowaniem i ewentualnie oferta towarzyska.

                                                      Dla turystow leniwych, w hotelu, oferty promocyjne sa w zasiegu sluchawki
                                                      telefonicznej.

                                                      Jedzenie sniadania poza hotelem moze spotkac sie z zyczliwa sugestia,
                                                      ze sniadanie moze smakowac lepiej w towarzystwie.
                                                      Oczywiscie moze ale nie musi...

                                                      Podane opcje ofert rekreacyjnych uzupelniane sa przez tzw. woluntariuszki
                                                      ktore swoje towarzystwo oferuja na dzien/noc, pare dni lub tydzien.
                                                      Kontrakty zawierane moga byc na czas scisle okreslony (terminowe) z opcja
                                                      do przedluzenia lub ewentualne umowy o dzielo.

                                                      Dla poszukujacych okazji inwestycyjnych w Rio sugeruje zainteresowaniem
                                                      sie mozliwoscia wypozyczania na krotko dlugich plaszczy prochowcow aby
                                                      nie niepokoic obslugi hotelowej i umozliwic w miare niezauwazalne
                                                      przejscie przez lobby hotelowe i dotarcie do windy. Brak plaszczy/ponch
                                                      rzucal sie zdecydowanie w oczy.

                                                      Asienko,
                                                      aby nie byc monotematycznym, jezeli wyrazisz zainteresowanie, opisze
                                                      miejsca swiete - koscioly.

                                                      Tizedik,
                                                      wytrzymam. Na pewno wytrzymam. Nie jest dla mnie jasne Twoje zawieszone
                                                      pytanie o opinie kooperacji damsko/meskiej pomiedzy roznymi swiatami
                                                      i dlatego nie moge wyrazic opinii.

                                                      Pysiek,
                                                      niezaleznie od tego jak przyjmiesz nieprzychylnosc w pracy masz moje
                                                      ciagle mocne meskie calkowite zrozumienie.

                                                      Ide zajrzec do Rouge. Mam dzisiaj klopoty z weekendowa aklimatyzacja.
                                                      Na pewno dzisiaj margarita. Nie jedna.
                                                      Zakret jego mac!!!.

                                                      Serdecznie/slonecznie Was wszystkich pozdrawiam zyczac pomyslnego tygodnia,
                                                      mojito.

                                                    • gunther_0 Re: Infrastruktura rekreacyjna w Rio. 19.01.04, 04:03
                                                      Witajcie,

                                                      jak to milo ze wszyscy do nas wracaja.
                                                      Peter siemanko, teraz chociaz wiem ze u ciebie podobnie bywa, plaza z jednej
                                                      strony plaza z drugiej, urozmaicone towarzyskimi spotkaniami.
                                                      a w ogole to strzelisz sobie czasem, czy tylko piwko i to jeszcze NZ?
                                                      czolko

                                                      Amigo, no tu troche dales zaru, ta glowa cukru!!! nie rozdrapuj prosze ;)))
                                                      urlop mam zaklepany na kwiecien, wprawdzie pogoda juz nie taka upalna, ale
                                                      poradze sobie. teraz musze sie ukierunkowac dobrze, jeszcze nie wiem na 100%
                                                      ale raczej Ameryka Lacinska.
                                                      jak tam praca po takiej przerwie, mysle ze mniej bolesnie niz u Pyska.
                                                      Pysiek, zyjesz?
                                                      sytuacja w pracy naprawde delikatna, nie daj jednak zjesc sie w kaszy ;)
                                                      cieszy mnie Twoja 'graba' na zgode, nie znaczy jednak ze zrezygnuje tu z
                                                      wymiany zdan, za waszym pozwoleniem, forum jest neutralne, nie?

                                                      Asienko, posmarowac balsamem? Mojito dmucha ja bede smarowac i tak wspolnymi
                                                      silami ;)))
                                                      to Ty bys nadala sie z Kazikiem, on tez taki ogrodnik, piekny ogrod wychodowal.
                                                      praktycznie do warzywniaka nie chodzi, bo wszystko ma u siebie.
                                                      Kazik, no czego?
                                                      pisz tutaj zoroz, ja tam nie mam zalu.

                                                      dziewczyny wszystko w porzadku?
                                                      Saba, jak tam postepy? dzialasz cos?
                                                      Tizedik, pije rowniez za twoje powodzenie

                                                      pozdrawiam




                                                    • mojito Re: Infrastruktura rekreacyjna w Rio. 19.01.04, 04:30

                                                      Witaj Gunther Amigo,
                                                      piatka. Kwiecien tez bardzo dobry miesiac.
                                                      Charakterystyczny. W Stanach dwie sprawy sa pewne.
                                                      Smierc i podatki. Umrzec mozna bez kary zawsze.
                                                      Podatki do czwartku ( 15 kwietnia).
                                                      Chyba, ze sie szuka pracy za granica wtedy mozna
                                                      przedluzyc petle.
                                                      Moze w Ameryce Poludniowej? Moge tam pracowac lub nie (pracowac).
                                                      Pomysle jeszcze. Moze maly azylik gdzies w Meksyku/Argentynie/Brazylii?
                                                      Wrocimy do sprawy Amigo w okolicach kwietnia.
                                                      Ta smiertelna opcja unikniecia podatkow mi jeszcze nie odpowiada.
                                                      Nie przed latem i wakacjami. Lekkimi okryciami. Nie naszymi.
                                                      Piatka raz jeszcze Amigo,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Asia Paskudni materialisci :))) IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 19.01.04, 11:21
                                                      Mojito kurcze nie posadzalam cie ze masz chec sie przed podatkami ukrywac, toc
                                                      ktos musi te podatki placic zeby ktos inny mogl z nich korzystac, rozumiem
                                                      gdybys chcial wrocic do Rio studiowac tatuaze np i prace naukowa na ten temat
                                                      opublikowac, ale uciekac przed podatkami - a fe

                                                      jak juz tak materialistycznie do swiata podchodzimy to czy ja kurcze cos
                                                      wygralam w tego totolotka, bo jakos nigdy tych nr nie sprawdzilam, poniewaz
                                                      masz materialistyczne podejscie do zycia mianuje cie moim ksiegowym, sprawdz
                                                      ile wygralam i dobrze zainwestuj, ja twoich 10 $ pilnuje jak oczka w glowie
                                                      chociaz momentami mnie rece swierzbia zeby wszytko na logy
                                                      przepuscic :))))))))

                                                      Wiesz ja Ciebie naprawde podziwiam, dodales sporo pieprzu do tych slodkosci,
                                                      nie zaduzo nie za malo, smakuje wysmienicie :) ciekawe czy service sklada sie
                                                      tylko z obslugi damskiej, ale podejrzewam ze dla pan pewnie tez cos by sie
                                                      znalazlo, to ja juz lepiej na tym koncu swiata zostane bo jakby mi sie
                                                      spodobalo to pewnie nie chcialabym wrocic hihihi, nie mam takiej silnej woli
                                                      jak ty a juz do roboty to by mnie napewno nie sciagneli

                                                      o kosciolach mozesz prosze bardzo, chociaz moze wolalabym najpierw nagrzeszyc
                                                      a pozniej wycieczke po kosciolach sobie urzadzic, ale jak juz mi przyszlo
                                                      chwilowo niegrzeszyc to i tak niech bedzie, chetnie poslucham (jezeli nie
                                                      musze chodzic) i pewnie nie ja jedna.

                                                      Jeszcze raz dziekuje ze leciutko podmuchujesz na moje rozpalone cialko, tak
                                                      sie sklada ze na czolku za grosz nie mam pigmentu wiec jak mnie slonko
                                                      dopadnie to naprawde cierpie, a tym razem mnie dopadlo niezle, ale z drugiej
                                                      strony jeszcze chyba nigdy tak o mnie dwoch facetow nie dbalo zeby jeden
                                                      zefirkami chlodzil a drugi jeszcze balsamowal. Gunther dzieki skarbie :))
                                                      nawet nie wiesz jaka to ulga. Nie bede wspominac o delikatnosci Twoich rak bo
                                                      wszytkie by zaraz chcialy zebys im balsam tu i tam rozcieral :)))

                                                      Pysiek nie dziwie sie ze powrot do Sydney wywolal lekki szok w Twoim
                                                      organizmie, z czasem sie przyzwyczaisz i bedzie lepiej :).
                                                      Mam nadzieje ,, e tam nadzieje, jestem pewna ze w pracy kolegow juz postawilas
                                                      w rownym szeregu, koledzy napewna wiedza ze jak by sie ktorys wychylil zbytnio
                                                      to dostanie po pazurkach i to jeszcze z rozbrajajacym usmiechem.
                                                      Pewnie nie jeden by chetnie zreszta po tych pazurkach dostal zebys tylko
                                                      zechciala sie do niego troszke dluzej usmiechac niz do innych. Faceci
                                                      przepadaja za silnymi, samodzielnymi kobietami ktore wiedza czego chca.

                                                      Mialam jeszcze krotki komentarz na temat sexu dopisac, a propo tego co Pysiek
                                                      napisala, ale w koncu sobie pomyslicie ze jestem jakas sex maniaczka, wiec
                                                      moze tym razem zostawie bez komentarza chociaz ciezko mi to przychodzi bo
                                                      wiadomo ze wiekszosc kobiet uwielbia komentowac, czy jest taka potrzeba czy
                                                      jej nie ma :))))))))))))))))))

                                                      tym sympatycznym akcentem mowie calemu bractwu dobranoc :))))

                                                      Baby ah the baby, chcialbys je lyzkami jesc
                                                    • Gość: Saba Nadzieja matka glupich? IP: *.adsl.wanadoo.nl 19.01.04, 21:34
                                                      Witajcie wszyscy,
                                                      Pamietacie jak pisalam o szefie kutasie? No wiec dzisiaj przeszedl do historii
                                                      i podzekowano mu za wspolprace (lub jej brak), jutro ostatni uscisk dloni i
                                                      good bye. Troche zawdziecza to sobie, a troche vetum zaufania, ktore zgotowali
                                                      mu jego podwladni. Z jednej strony troche mi go szkoda (zawsze zwolnienie to
                                                      nic milego), a z drugiej nie potrafie opanowac radosci. Nie macie pojecia jak
                                                      sie ciesze, sama nie zdawalam sobie sprawy ile syfu narobil ten gosc jaki
                                                      negatywny wplyw mial nie tylko na moja osobe. Wraca mi wiara w Holendrow i ich
                                                      podejscie do pracy, widac tyrania nie pasuje do wspolczesnych technik
                                                      zarzadzania :-)
                                                      Pozdrawiam radosnie!
                                                      Saba
                                                    • numbat Re: Paskudni materialisci :))) ale matreializm poz 20.01.04, 06:36
                                                      Gość portalu: Asia napisał(a):

                                                      tym sympatycznym akcentem mowie calemu bractwu dobranoc :))))
                                                      >
                                                      > Baby ah the baby, chcialbys je lyzkami jesc

                                                      Witam absolutnie- absolutna wiekszosc- w mniejszosci:)))
                                                      chcialem wszystkim zlozyc jak najzdrowszego istnienia. Tak kupe czasu-
                                                      mnie nie bylo( wlasciwie bylem....tylko projekt za projektem).....
                                                      i zapomnialem troche "o swiecie -komputrkowym"Ale...jeszcze raz wszystkiego
                                                      najlepszego dla , wszystkich - "starszych"-"nowszych" i tych " najnowszych"
                                                      dusz.Asiu trzymaj sie cieplutko- ( ach to zycie)....naprawde mialem "urwnie
                                                      glowy".Bo bo jak uderkorowac "palac" , kiedy ktos ma fantazje-zrobienia sobie
                                                      "chalupki" - jak na Bali. Cos genialnego -ale to wymagalo ogromnej pracy.
                                                      Postaram sie opracowac jakas strone- www. ( to moi drodzy zobaczycie...do czego
                                                      jest zdolna fantazja -ludzi otwartych:)))
                                                      Asiu.... jak telefonicznie wspominalem ( w koncu przylece na New Zeland)/////
                                                      i szampan....poleje sie rzeka istnienia.
                                                      A co do "bab" to oczywiscie czasmi czlowiek chcialbyt je "jesc "..."smakowc"
                                                      ....zapraszac na dobre ciastko....winko....opowiesci ( dziwnej tresci)....
                                                      i tak dalej.Coz matrializm pozytywny - jest czasmi potrzebny,
                                                      ps....
                                                      tak ze "swiatowych ploteczke"....(podobno to prawda)?
                                                      W tamtym roku Maryla Rodowicz (podobno) miala koncert prywatny- gdzie?
                                                      na Kremlu!!! Dla nowobogadzkiej- kasty w Rosji- (gaz...nafta...i tak dalej,.)
                                                      na koncert (specyjalne bilety bylo zaproszonych kilkaset osob)...
                                                      bilety cena $1000 usa -do "lebka"...(1 koncert).To sie nazywa zyc...
                                                      nie umierac:)))) zawsze twierdzilem ze...w Rosji potrafia sie bawic:)))
                                                      podobno- ( jak "ploteczka")...ogolna glosi...Kawior byl podawany ...w
                                                      przylbicach carow:))) ( ale poniewaz mozliwe, ze jest to tylko "plotka"....
                                                      wiec tez,mozliwe ze kawior byl...podawany w ...zlotych naczyniach- z
                                                      bursztynu:)))
                                                      I tym optymistycznuym akcentem....zegnam na razie do nastepnego klikniecie...
                                                      Mam nadzieje ze blizszego-niz dalszego. Serdecznie pozdrawiam...
                                                      ABSOLUTNIE WSZYSTKICH.

                                                      ps. dzisiaj wzniose toast - szampanem w szklaneczce , przy troche wzburzonym
                                                      oceaniew poniewaz mamy - ogromne upaly ,,,,,a zarazem cyklony i ogromne
                                                      deszcze. Coz czlowiek chce byc lepszy od Pana Boga.
                                                      Kochani trzymajcie sie pozytywnie i optymistycznie.


                                                    • numbat Re: Infrastruktura rekreacyjna w Rio. 21.01.04, 02:22
                                                      mojito napisał:

                                                      > Witajcie Wszyscy,
                                                      >
                                                      > Witaj Asienko,
                                                      > w dalszym ciagu dmucham letnio z daleka na Twoje zbyt namietnie wycalowane
                                                      > sloncem miejsca. Wierze, ze czuja sie one juz lepiej.
                                                      >
                                                      > Sadze, ze do spraw seksu mamy to samo podejscie - zdrowe i niepruderyjne.
                                                      > W Rio najwieksza slodycza jest Pao de Acucar (Glowa cukru).
                                                      > Wznosi sie ona majestatycznie nad zatoka Guanabara udzielajac codziennie
                                                      > troche swojej slodyczy obmywajacym ja falom. Te z kolei niosa ta rozpuszczona
                                                      > slodycz na plaze Copacabana, Ipanema, Leblon i inne.
                                                      >
                                                      > Miasto ma doskonale rozwinieta infrastrukture turystyczna i rekreacyjna.

                                                      mojito: serdecznie pozdrawiam....( mam chwile czasu)....
                                                      i moze " delikatnie wsadze kij...w brazylijskie mrowisko"...
                                                      oczywiscie to oczym piszesz jest aktualne...ale tez jest inna Brazylia,
                                                      kompletna, od tej ktora znaja turysic ktorzy tylko na chwile wpadaj do
                                                      tego kraju.
                                                      Pare miesiecy wstecz przylecial do Australii ( po 15 latach zycia w Brazylii)
                                                      tak! tak! dziennikarz australijski ( forma reportazu...w Australii facetowi
                                                      grozili smiercia poniewaz dotarl do poczynan roznej Mafii...wiec facet wyjechal
                                                      15-lat temu do Brazylii), z tego kraju wysylal reportaze dla prasy
                                                      australijskiej. Bardzo dobre obserwacje. Obserwacje poza --turytyczne.
                                                      Mieszkal faktycznie w bardzo biednych dzielnicach San Paulo i innych miejscach.
                                                      Przezyl, chcociaz byl blisko -( kilka razy) smierci. Opisywal niesamowite
                                                      historie ktore wydarzaly sie w czasie jego pobytu.( Turysci tego praktycznie nie
                                                      zobacza). Po przylocie do Australii opublikowal ksiazke
                                                      "A death in Brazil"- autor Robb Peter.( proponuje przeczytac)
                                                      Opisuje historie ktore, nadaja sie kompletnie na scenariusz filmowy.
                                                      Dzielnice gdzie praktycznie grasuja grupy -opuszczonych dzieci. Gdzie za
                                                      1$ mozna byc zamordowanym...gdzie le[piej sie nie zapuszcac. Gdzie bary
                                                      pachna ,ludzkim potem...tancem do konca egzystencji...ostatecznym upadkiem..
                                                      gdzie praktycznie nie istnieje pomoc rzadowa. ( Ale te sprawy turysci nie
                                                      znaja).Oczywiscie ten dziennikarz nie "dokladal" Brazylii, opisywal ja
                                                      troche z humorem...troche z "ludzkim potem"....troche z miloscia daleka
                                                      ale tez bliska.Wszystko tam mialo forme- zycie ,nie moze byc jutro-
                                                      zyje sie dzisja..teraz..bo pozniej moze byc za- pozno. Forma tanca- forma
                                                      brazylijskiej pilki- to bogowie ktorzy tworza iluzje tego kraju.
                                                      Iluzja ktora pozwala przezyc ludzia w slamsach- ktorzy grzebia na poteznych
                                                      smitniskach( tego turysci nie zobacza), opuszcone dziecie o ktorych -kazdy stara
                                                      sie zapomniec. ( ewetualnie pamieta kosciol...i jakies grupy dobroczynne)...
                                                      Opisywal tez taka Brazylie ( o ktorej Ty piszesz)....ale ten czlowiek
                                                      przemieszkal w tym kraju 15 lat. To inna forma- egzystencji i....
                                                      obserwacji.
                                                      Serdecznie pozdrawiam i zycze fajnych podrozy...Do nastepnego klikniecia.
                                                    • mojito Re: Infrastruktura rekreacyjna w Rio. 21.01.04, 07:11

                                                      Witaj Numbat,
                                                      brazylijskie favele znam. Mialem okazje rozmawiac z kilkoma ich
                                                      mieszkancami - favelados.
                                                      Ostatnio na ekrany kin wszedl film poruszajacy ta tematyke.
                                                      Film ma tylul - Miasto Boga. Zycie w favelach pokazane jest oczami
                                                      ich najmlodszych mieszkancow.
                                                      Ta druga nie-turystyczna strone Rio mialem okazje rowniez obejrzec.
                                                      Serdecznie pozdrawiam,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: pysiek13 Re: Infrastruktura rekreacyjna w Rio. IP: *.a.003.syd.iprimus.net.au 21.01.04, 20:56
                                                      Witaj Numbat,

                                                      Ty nie dosc ze pokazujesz jak meteor, to przekazujesz taka mase informacji, ze
                                                      nie bardzo moge zrozumiec o co chodzi. czego jednak najbardziej tu brakuje to
                                                      Twojej opinii. but anyway...
                                                      uwagi na temat Brazylii sa coraz bardziej interesujace. oprocz malowniczego
                                                      opisu Mojito, dorzuciles swoje trzy grosze na podstwaie ksiazki. nie wiem czy
                                                      czytales tez bardzo ciekawy artykul o mordowaniu bezdomnych dzieci w celu
                                                      organ donors?
                                                      no moze nie chcialabym byc zaraz zamordowana, napewno nie za $1, ale to
                                                      wszystko wyglada bardzo interesujaco. ktos tez napisal ze Brazylia przoduje w
                                                      pewnym bardzo nowoczesnym kierunku...zaczelam wiec zastanawiac sie powaznie
                                                      nad continent hoping. szukam pracy :)))
                                                      pozdrawiam
                                                  • numbat Re: po kolei 21.01.04, 04:03
                                                    peter2715626 napisał:

                                                    > Pozdrawiam wszystkich!!!!
                                                    >

                                                    >

                                                    >
                                                    > Bylo bardzo sympatycznie, wymienilismy doswiadczenia i pewnie nie raz sie
                                                    > jeszcze spotkamy.
                                                    >
                                                    Peter serdecznie pozdrawiam...mamy w tej chwili upaly...
                                                    planuje ( jezli wszystko bedzie ok) pod koniec lutego "wpasc" na New Zeland.
                                                    Nie wiem jak dlugo:)) Moze dluzej niz krucej. Mam nadzieje ze wypijemy jakas
                                                    zgrabna kawe. Ostatnio wyszperalem za na stale w New Zeland mieszka...
                                                    okolo 60 tys. Australijczykow. W koncu to "za miedza"

                                                    serdecznie pozdrawiam.
            • numbat Re: Ostatnie (spokojne juz) hurrra 21.01.04, 03:55
              Gość portalu: mojito napisał(a):

              >
              > Witajcie absolutnie Wszyscy,
              >
              > dzisiaj wynurzylismy sie z hotelu i nucac falszywie "Nie przespanej
              > nocy znojnej jeszcze mam/mamy na ustach smak..." pomaszerowalismy
              > w naszych ostatnich czystych szortach do pobliskiego Copacabana Palace
              > hotelu aby napic sie piwa i zobaczyc kto lezy przy basenie.
              > Potwierdzilo sie nasze przypuszczenie, ze mozna spac tylko troche,
              > byc nieogolonym, miec nadbiegle krwia oczy i byc ogolnie nieswiezym
              > a mimo to byc w doskonalym nastroju.
              > Podobno moze tez byc odwrotnie...
              >
              > W hotelowym barze Pergula, przy basenie, zmienilismy monotonie picia.


              Witam ( mam troche czasu)...jezli przyjdzie "nuda" w Brazylii proponuje,
              strone do przeczytania

              Peter Robb - discusses his history of Brazil
              www.abc.net.au/pm/content/2009/s984867/htm....( i oczywiscie "City of God"
              "Miasto Boga"
              wywiad z dziennikarzem australijskim ( komentarz w jezyku angileskim"
              " In your book ( " A death in Brazil"), you also say that the levels of
              death related to crime almost fall under the UN's classification of
              a low intensity civil war"-
              transcript:-www.abc.net/pm/content/2003/s984867.htm

              serdecznie pozdrawiam...do nastepnego klikniecia.

              ps. a strone warto przeczytac. Biografia Peter Robb- mozna odnalezc...
              w google- ciekawa biografia.
      • Gość: Saba Extreme makeover ;-) IP: *.adsl.wanadoo.nl 19.01.04, 21:56
        Troche sie zrobilo za powaznie, nawet Gunter mnie na calkiem serio zbesztal,
        ze ciagne go za jezyk.. wiec zmieniam kierunek..
        Wlasnie wrocilam ze spinningu i dla relaksu wlaczylam telewizje i obejrzalam
        zabawny program pt Extreme Makeover. Dla tych, ktorzy sie nie domyslaja o co
        biega tlumacze, ze sposrod kandydatow, ktorzy uwazaja sie za nieprzecietnie
        przydkich wybiera sie tych, ktorzy najbardziej (wg autora programu) potrzebuja
        pomocy chirurga plastycznego i sie zaczyna..
        Najpierw ludzie opowiadaja ile zla im sie w zyciu przytrafilo z powodu ich
        wygladu i jacy sa nieszczesliwi i co by sie w ich zyciu zmienilo gdyby tylko
        mogli zmniejszyc / wyprostowac nos, powiekszyc biust, uregulowac podbrodek,
        zlikwidowac zmarszczki, wprostowac zeby itp itd.
        Nastepnie rzesza hollywodzkich cudotworcow wkracza do akcji i w ciagu 8
        tygodni dokonuja przeobrazenia brzydkiego kaczatka w pieknego (wg filmowych
        standardow) labedza.
        Sama raczej jestem przeciwnikiem ingerencji skalpela i twierdze, ze wielu z
        tych ludzi i bez jego pomocy mogloby poprawic swoja prezencje, nie wiem tez
        ile jest w tym programie szczerosci, a ile amerykanskiej przesadzonej reklamy.
        Zauwazam jednak jak inaczej ludzie zaczynaja sie zachowywac PO operacji, nie
        zawsze wygladajac lepiej, ale zawsze inaczej.
        Czy uwazacie, ze wyglad zewnetrzny ma az taki wplyw na nasze zycie? Czy osoba,
        ktorz przez 40 lat sie zaniedbywala (fizycznie) nagle moze przeobrazic sie w
        kogos zupelnie innego, pelnego energii i wiary w siebie tylko i wylacznie
        dlatego, ze wyglada inaczej?

        Saba
        • gunther_0 Re: Extreme makeover ;-) 20.01.04, 01:17
          Witajcie wszyscy, hola Amigos,

          no Saba teraz ty wyjechalas z tematem, ale tu sie dzieje. najpierw Amigo o
          rozrywkach w Rio, a teraz Ty jakby te rozrywki sobie udostepnic.
          ja osobiscie powiem, ze wyglad zewnetrzny jest wzny ale nie najwazniejszy. sam
          nie jestem jakis Quasimodo ale jak ktos ma fajna osobowosc to wyglad nie robi
          juz takiego wrazenia i odwrotnie :)))
          no i widzisz Sabunia, kutas wylecial i dobrze mu. po australijsku powinnas
          byc 'compassionate like a starving shark' co znaczy bez litosci. wyzywal sie na
          was i teraz wszystko sie wyrownalo :)))
          Amigo, jak zdrowko? przymrozilo Cie deczko? czy ciagle przechodzisz
          klimaterium ;)))
          Pysiek, jak tam praca, no chyba dzis juz sobie sprawy uporzadkowalas, co nic
          nie piszesz?
          mam nadzieje, ze pierwotne instynkty sie w Tobie nie odzywaja i nie pojdziesz
          na calego w Polske, czy spakujesz walizke i pomkniesz obrazona na caly swiat
          np. do Honolulu? ;)))

          pozdrawiam wszystkich
          • kazachstan Re: Extreme makeover ;-) 20.01.04, 03:05
            Dzien dobry, witajcie,

            no ja Gunther juz nic sie nie odzywam. nie obrazilem sie ale Ty to masz gadane.
            dziekuje za zaproszenie wpadniemy w weekend. Pani moja pyta czy wolisz sernik,
            czy cos innego ma upiec?
            Iwona,
            ja to w sprawach kulinarnych nie bardzo. ser bialy bedzie w polskim sklepie
            drogi, ale ze na specjalna okazje byl robiony, na powitanie ziomka, wiec to nie
            takie wazne. jest kilka sklepow polskich, gdzie mozna kupic polski chleb, bulki
            i ciasta. wedliny tez sa ale bardzo drogie, tak porownuje z delikatesami
            wlochow. jest swieza prasa i magazyny dla kobiet, mozna kupic bilety na
            polonijne imprezy, podroze itd. ksazki polskie i video. ostatnio widzialem film
            na DVD pt "Pieniadze to nie wszystko" z Markiem Konradem, to taka dedykacja dla
            Pysiek, bo pisala o pieniadzach. film ladny, bez seksu i przeklinania, zrobil
            go Juliusz Machulski.

            Saba tu napisala, ze ludzie glupoty dostaja ze wzgledu na swoj wyglad i ma
            racje. bo jak daleko mozna sie posunac poprawiajac swoj wyglad mozna podziwiac
            na przykladzie Michael Jackson. dobrze miec swoja twarz i umiec ja zachowac, a
            on chyba tego nie potrafil. nawet jak ta twarz nie jest perfect, a czasami
            wlasnie to ze nie jest doskonala dodaje tej twarzy specjalnej urody. ile ludzie
            znanych pokazuje swoja twarz ktora nie jest wcale doskonala, ale lubimy ich za
            inne zalety.
            ja mysle ze to jest problem ze ludzie nie potrafia siebie zaakceptowac. no
            trudno to jest troche psychologia i nie jestem w tym dobrym. ja ze swojej
            meskiej strony patrze glownie na kobiety, jak one sie mecza zeby poprawic
            figure, albo swoj wyglad. ile one sa w stanie poswiecic zeby lepiej wygladac.
            ja na moje lata wiele nie robie, troche plywam, chodze na spacery gimnastykuje
            sie umiarkowanie. zadne tam aerobiki, czy gonitwy naokolo parku. ale moja Pani,
            regularnie plywa, chodzi na yoge i uprawia Thai Chi. napewno ludziom starszym
            nie jest latwo nadazyc za wygladem, ale mysle ze jak ktos jest pogodny i
            ciekawy swiata, to ten wyglad juz nie taki wazny.

            a tak poza tym to ciekawie tu o Rio bylo pisane, o kosciolach tez chcialbym
            poczytac, podejrzewam ze maja wiecej zabytkow niz Sydney. dziekuje Mojito za
            wyjasnienia o Polonii, to znaczy ze to prawda ze Polaka to wszedzie nosi.

            pozdrawiam
            Kazik
            • mojito Cos na bol glowy. 20.01.04, 04:39

              Witajcie Wszyscy,

              w odleglosci rzutu beretem (francuskim) od Jardim Botanico (Ogrod Botaniczny)
              na spokojnej Rua Faro, w gornej jej czesci, znajduje sie jedna z najstarszych
              kaplic w Rio. Kaplica pod wezwaniem Nossa Senhora das Cabecas wybudowana
              byla w 1625 roku. Jej nieduzy oltarz zdobi postac Madonny wyrzezbionej
              w Portugalii. Madonna znana jest mieszkancom Rio ze skutecznego usuwania
              bolu glowy.

              Brazylijski zwiazek farmaceutow stara sie sadownie o usuniecie adresu
              kaplicy ze wszystkich przewodnikow turystycznych poniewaz Madonna
              leczy skutecznie bol glowy nie majac lokalnych uprawnien licencyjnych.

              Serdecznie/slonecznie Was pozdrawiam - wolno wychodzac z nastroju bluesa
              spowodowanego zmiana weekendowego klimatu i otoczenia,
              mojito.
              • Gość: Asia Wszyscy widac zapracowani IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 20.01.04, 09:57
                Numbat faktycznie ze cie dlugawo tu nie bylo, wszyscy tylko pracuja i pracuja.
                Ja chyba znowu cos palnelam nie tak bo jakos wszyscy mnie z daleko omijaja.
                Kogo mam tym razem przepraszac??

                Numbat to kiedy w koncu sie wybierasz w moje strony, czy to jeszcze blizej
                nieokreslony termin?

                Kazik czy ja tez moge kiedys wpasc na sernik? :)) pozdrow swoja Pania ode
                mnie, podziwiam kobietki ktore wypiekaja takie dobre rzeczy ja mam dwie lewe
                rece chociaz czasem cos tam mi sie uda ale nie za czesto

                Saba , gratuluje zmiany szefa, w milej atmosferze czlowiek ma chec pracowac ,
                mam nadzieje ze teraz bedzie duzo lepiej :) pozdrawiam

                Pysiu odezwij sie bo zaczynam sie niepokoic :))

                Mojito chyba jednak inne rzeczy niz koscioly cie pociagaly bardziej bo i opisy
                byly dluzsze hihihi

                • Gość: Saba Re: Wszyscy widac zapracowani IP: 213.144.232.* 20.01.04, 10:27
                  Asiu, jak to wszyscy cie omijaja? Chyba nie narzekasz tu na brak uwagi?
                  Powiedzialabym, ze jestes wrecz w jej centrum, az sie czasem zrobie zazdrosna o
                  to noszenie na rekach...
                  W pracy od razu lepiej, atmosfera sie rozluznila, a byly dyrektor
                  najprawdopodobniej wroci do swojego ulubionego kraju, w ktorym pracowalo mu sie
                  najlepiej - Austrii (i wszystko jasne, nie?)

                  Gunter,
                  Dzieki za slowa wsparcie, bede zatem jak shark! :-)
                  A co do wygladu, jak piszesz, ze gdy ktos ma fajna osobowosc to nie zwraca sie
                  uwagi na wyglad zewnetrzny. Masz racje, problem tylko w tym, ze aparycja
                  czasami nas przyciaga a czasami odpycha. Osoba z wrodzona mina cierpiennika,
                  nawet jesli w srodku tryska radoscia, nie przyciaga do siebie ludzi.. pierwszy
                  krok jest wazny i daje szanse poznac sie lepiej.
                  A jak u was z pierwszym wrazeniem? Bo u mnie z reguly jest mylne, poznajac nowa
                  osobe wydaje mi sie, ze jest inna niz sie potem okazuje..

                  Kazik,
                  A ty znowu swoje, ze my kobiety sie meczymy, tym razem uprawiajac sporty ;-)))
                  hehehe, strasznie umeczone musimy byc wg twoich standardow.. Pozwol wiec, ze ci
                  wyjasnie, ze uprawianie sportu to nie obowiazek ale wlasna nieprzymuszona wola
                  i czysta przyjemnosc. Zapytaj sie swojej przyjaciolki, a na pewno to
                  potwierdzi. Nie zawsze uprawianie sportu swiadczy o checi zmiany czegos w
                  sobie, czesto chodzi po prostu o ladunek energii, chec do zycia, poprawa
                  kondycji i zdrowia.
                  No, ale to calkiem inna historia niz operacje plastyczne...
                  A co do "mysle ze jak ktos jest pogodny i ciekawy swiata, to ten wyglad juz nie
                  taki wazny" , wiec licze na to, ze dasz sie tu poznac nie zwracjac nam ciagle
                  uwagi na twoj wiek.

                  Pozdrawiam
                  Saba
                  • Gość: Iza Re: Wszyscy widac zapracowani albo...chorzy IP: *.gostyn.com / *.intergostyn.pl 20.01.04, 11:07
                    witajcie wszyyscy !!!
                    milo sie was czyta, jak zwykle choc gubienie watkow to chyba jest wpisane w ten
                    scenariusz :) wazne ze pamietamy o sobie :)
                    ja jetsem teraz czesciej myslami z wami bo dopadlo mnie chorobsko i to 3 w 1 (
                    zapalenie zatok, oskrzeli i ropna angina ). Dobrze ze to nie sars :))
                    czasem dobrze jest spojrzec z drugiej strony lozka ale za te poklute rece i
                    siniaki to ja dziekuje.
                    Kochani, dajmy Moijito odpoczac, niech nabierze powietrza w plucka bo jak na
                    razie od nadmiaru slona ma zawroty :) moze by tak kuleczka sniegu dla
                    ochlody ?? ja bede miala sily to ci ulepie :) teraz moja pozycja jest czesciej
                    pozioma wiec chyba na niewiele mnie stac :) no moze oprocz przegonienia ksiedza
                    bo mu sie koledy zachcialo, a ja takich niespodzianek nie lubie. Dobrze ze
                    synek ze swoim imieniem wyskoczyl na powitanie, bo takiemu to kazdy swiety
                    wybaczy :)))) Na koniec zdiwiony malec nie wiedzial jkto to w koncu byl :))
                    mowie do meza , ze mnie wkurzyl z tym najciem ( od czego jest tablica ogloszen
                    w kosciel, pusta zreszta ) a moj synek mowi : musmusi to on chyba od Boga nie
                    byl , bo tam sami dobrzy sa a ten cie wkurzyl to byl oszust :)) No
                    coz...czlowiek to istota rozumna :0 dobrze mysli, choc taki poglad bierze sie
                    nie tylko z nowych czasow, gdzie sasiad nie zawsze wita cie usmiechem bo mozesz
                    byc jego ostatnim spotkanym na tej ziemi, a to przykre...
                    Sabcia sie odezwala, ale fajnie :)i jak z twoim rodzimym, znalazl sie ?
                    Jka widze swiat nasz jest taki barwny bo kazdy jest inny, ma cos w sobie co
                    przyciaga lub odpycha, ale chyba przynacie ze takie rozgryzanie to ciekawe z
                    punktu psychologii i wspolzycia zajecie aczkolwiek czasochlonne. I jesli
                    okazuje sie ze efekty sa poztywne jestesmy zadolowoleni, a przeciwnym razie
                    nastepuje selekcja naturalna przyjaciol, znajomych i...ta reszta.
                    Kazik, usickaj twoja Pani bo ja mam poodbne zintersowania a co do serniczka to
                    najlepszy jest z brzoskiwaniami ( moge podac przepis :)
                    Pozdrawiam sniegowo z wielkopolski :))
                    do wyzdrowienia !!!

                  • yvona73pol Re: Wszyscy widac zapracowani 20.01.04, 11:11
                    a tutaj masz Asiu racje, zapracowani, zaczela sie szkola, i jak na ironie
                    dolozyli mi dzis w pracy godzin, czy oni chca mnie deportowac, czy co? dobrze
                    ze zadzwonili do mnie i mnie powiadomili, trzeba to bedzie odkrecic, jutro sie
                    dowiem co i jak, stresuja mnie zawsze takie sytuacje, bo boje sie, ze mi teraz
                    zredukuja za bardzo i ze mi zmienia tak, ze nie bede mogla chodzic na zajecia,
                    ewentualnie jezdzic do dzieciakow, ktore ucze francuskiego, a ja bardzo
                    potrzebuje tych 20 godzin;
                    denerwuje mnie to, ze Australijczycy nigdy nie sluchaja co sie do nich mowi,
                    ja im powtarzalam do upadlego jak sie sprawy maja z moimi wakacjami i
                    availability, ba, napisalam to nawet w specjalnej ksiazce jaka tam maja do
                    takich celow; jakby bylo malo, to jeszcze napisalam osobna karteczke do
                    kobiety, co ustala roaster; no i co? nic.... oni zawsze przyjmuja taka wersje
                    rzeczywistosci, jaka jest im na reke...
                    a jak juz najezdzam na kangurow, to dorzuce jeszcze, ze oni rzadko kiedy
                    cokolwiek tlumacza i daja szanse, by czlowiek sie czegos nauczyl, umiesz cos
                    robic - swietnie, to zrob, nie umiesz - nawet jesli wytlumaczenie i pokazanie
                    zajmie kwadrans - spadaj i nie zawracaj golwy.... ile ja sie musze naprosic w
                    pracy zeby mi wytlumaczyli cos, to ja to chetnie zrobie, ze nie wspomne o
                    poleceniach zrozumialych tylko dla osoby "wtajemniczonej" bo polowa pozostaje
                    w domysle, a ja musze zgadywac, "co autor mial na mysli".... uch, ale sie
                    zdenerwowalam, no dobrze, koniec, zmiana tematu,
                    Saba, gratulacje z powodu szefa, rada z sharkiem bardzo na miejscu, nie ma
                    niczego gorszego jak szef kutas, ze zacytuje wdzieczny przydomek pana
                    zdymisjowanego;
                    Asienko, nikt tu cie nie omija, no, moze czasami posty sa kierowane
                    konkretniej, ale zawsze jestes welcome jako czytelnik, przeciez wiesz....
                    Numbat, gratuluje i czekam na stronke www, ja zawsze mialam ciagoty do
                    architektury, a wnetrz w szczegolnosci, ale niestety moje wybitnie specyficzne
                    zdolnosci matematyczne predestynuja mnie do malarstwa i fotografii glownie, a
                    co do konstrukcji powazniejszych pozostaje wdziecznym odbiorca i admiratorem ,
                    pozdrawiam i biegne dalej, w nadziei na rychle powitanie lozka;
                    Iwona
                    • gunther_0 Naprawde nic sie nie dzieje 21.01.04, 00:34
                      Witajcie wszyscy,

                      taka codziennosc, nic specjalnie sie nie dzieje, dzien za dniem, praca, dom,
                      troche rozrywki.
                      Iwonka, rozumiem jak sie czujesz, praca, dom, szkola, korepetycje, no cyba
                      jednak masz troche rozrywki?
                      nie zgodze sie jednak z Toba ze australijczycy nie sluchaja jak sie do nich
                      mowi. powiedzilabym ze jest to tendencja ogolnonarodowa. np. znajoma Niemka, ta
                      od tego feralnego dziecka w McDonalds, twierdzi ze jej maz ma sluch selektywny.
                      to jest bardzo ladne okreslenie, co nie? slyszy, to co chce uslyszec ;)))
                      Asienko,
                      jak tak mozesz mowic ze o Tobie nie pamietamy. Ty jestes tutaj tak popularna,
                      ze az nie chce sie narzucac ;) Numbat do Ciebie sie wybiera, masz Peter pod
                      bokiem, Kazik zaprosi Cie na sernik, Mojito bawi roznymi historyjkami, zyc nie
                      umierac. a ja, ciesze sie jak moge czasem Cie ponosic :))))))))
                      Iza,
                      na takie choroby jak zapalenie gardla, zaziebienie, to mam swietna recepte.
                      wprawdzie byla polecana dla mezczyzn, ale mozna ja stosowac wymiennie. wiec
                      jest to oklad z mlodych piersi, wspomagany miodem ze spirytusem. Ty mozesz
                      zastosowac rowniez taki oklad z mlodych meskich piersi, no i wspomniany miod ze
                      spirytusem :)))
                      Saba,
                      ja bym chetnie wszystkie Was dziewczyny ponosil, ale Asienka ma pierwszenstwo,
                      jestem lojalny. ale obiecuje, ze jak Sabus Junior przyjdzie na swiat to bede go
                      nosil na rekach :)
                      Saba, zgodze sie ze pierwsze wrazenie ma znaczenie, ale staram sie takiej oceny
                      unikac. wiesz czasem taki Quasimodo tez potrafi byc sympatyczny. wiec bez
                      uprzedzen.
                      o shark napisalem, bo czasem faceci w pubie tak zasuwaja po australijsku, ze
                      nie wiem o co chodzi. jak sa w dobrym humorze czasem mi tlumacza. Pysiek Ty to
                      pewnie jestes otrzaskana, napisz tu cos smiesznego.
                      nie martw sie o prace, jakos sie wszystko ulozy, no glowa do gory :)))
                      Mojito Amigo,
                      jak tam u Ciebie, lepiej? wtapiasz sie w ta codziennosc, czy moze jakis maly
                      excitement?

                      pozdrawiam i ruszam na podboj szarego dnia
                      • mojito Re: Naprawde nic sie nie dzieje 21.01.04, 02:34

                        Witajcie Wszyscy,

                        Witaj Gunther/Amigo,
                        jestem juz ok i wtapiam sie w codzienna rzeczywistosc.
                        Rece wlozylem w "prace". Nie jest to moj pierwszy wybor.

                        Asiu,
                        sluszna obserwacja. Wiecej zainteresowan mialem pozakoscielnych.

                        Iza,
                        zdrowiej. Sadzilem, ze sluzba zdrowia nie choruje.

                        Pysiek/Boss,
                        :))).

                        Aussies,
                        czy ogladacie Australian Open w Melbourne?

                        Serdeczne pozdrowionka,
                        mojito.
                      • pysiek13 No news is good news 21.01.04, 02:49
                        Witajcie,

                        jak to nic sie nie dzieje? dzieje sie, czasami az za duzo. odchodzimy tylko od
                        kultu wyjatkowosci/oryginalnosci. zaczely sie czasy kiedy rzeczy
                        niebanalne/niezalezne chowaja sie w cieniu. dopiero Big Brother pomogl nam
                        odkryc drzemiaca w nas potege zwyklosci i banalu.
                        tendencja tak obecnie pozadanego minimalizmu najwczesniej zarysowala sie w
                        muzyce. postep jest wyrazny, zespoly wyparli DJs, a tych wypieraja computers.
                        popularny gatunek 'Bass & Drum' zaczyna ewoluowac w strone tylko 'Drum'. taki
                        powrot do korzeni. gdzie jest impreza? tam-tam...
                        rewolucji na rynku ksiazki dokonal bestseller 'Dzienniki Briget Jones' zapiski
                        jak najbardziej zwyklej kobiety, gdzie ona podaje takie informacje jak waga
                        ciala, ilosc wypalonych papierosow i ilosc wypitego C2H5OH. to juz Gombrowicz
                        byl lepszy, kiedy rozpoczal swoj 'Dziennik' od pamietnej prowokacji:
                        poniedzialek: ja, wtorek: ja, sroda: ja ... ten przynajmniej mial o czym pisac.
                        czuje tez ze prasa bedzie musiala pojsc nowym trendem i przestac bazowac na
                        sensacji, odebrac naglowkom niemodny posmak wyjatkowosci. jak np taki
                        naglowek: 'wczoraj nic sie nie wydarzylo' wczoraj podobnie jak przed-wczoraj
                        nie zdarzylo sie zupelnie nic! a moze nam tylko o to chodzi? no news is good
                        news!
                        Gunther, ja wiem ze ty tak serdecznie, dziekuje, ale nie pocieszaj :))) nie
                        gniewaj, ja sobie poradze w koncu jest tyle ogloszen o pracy w moim sektor.

                        pozdrawiam wszystkich
                        • Gość: Gunther_0 Re: No news is good news IP: 203.185.240.* 21.01.04, 03:19
                          Witaj Pysiek,

                          no dobrze ze chociaz piszesz :)))
                          a ze piszesz ostro i troche cynicznie wnioskuje ze kiepsko w pracy. mam nie
                          pocieszac? w porzasiu. wierze ze sobie z praca poradzisz, tak myslalem ze
                          moze zechcesz o tym porozmawiac. wiesz jak czlowiek sobie ulzy troche, to mu
                          latwiej. zobacz Saba tez miala kutasa szefa i wywalili go. moze u Ciebie tez
                          wszystko obroci sie na dobre, jestem dobrj mysli
                          pozdrawiam
                          • mojito Re: No news is good news 21.01.04, 03:46

                            My sentiment exactly.
                            • pysiek13 Re: No news is good news 21.01.04, 03:54
                              Thank you :))))
                              • mojito Re: No news is good news 21.01.04, 04:12

                                :))).
                                • pysiek13 Re: No news is good news 21.01.04, 04:29
                                  cos smieszne bardzo...

                                  siedzimy tu i pijemy herbate, jest nas 5 i temat zszedl na sex (!) ale nic very
                                  rude ;) wszedl nasz wazny boss i pyta ciekawy o czym rozmawiamy? nikt sie nie
                                  odzywa, a ja strzelilam: o czytaniu ksiazek!
                                  a on na to: no tak, ja tez bardzo to lubie, i bez roznicy gdzie, w domu, w
                                  lozku, w wannie, na ulicy, w autobusie, nawet w windzie, a czasem to nawet w
                                  pracy...
                                  wszyscy sie usmiali, a on nie wiedzial czemu :))))))
                                  pozdrowionka
                                  • mojito Troche optymistyczne, troche seksualne. 21.01.04, 05:41

                                    W hoteliku-bordello przy Place Pigalle dzwoni telefon:
                                    -Bonsoir Madame!
                                    Bonsoir Monsieur, w czym moge pomoc?
                                    -Prosze o przyslanie do mojego pied-a-terre na rue Lepic 10 jednej
                                    ze swoich pensjonariuszek, Madame.
                                    Przykro mi bardzo Monsieur, ale swiadczymy uslugi tylko na miejscu.
                                    -Rozumiem Madame, ale ja jestem inwalida wojskowym i nie mam nog.
                                    Ah bon? Przykro mi bardzo ale nasze zasady prowadzenia uslug wyjasnilam.
                                    -Madame, nie mam rowniez rak.
                                    Mon Dieu! Monsieur, a jak zdrowie?
                                    -Tres bien, merci Madame - numer telefonu sam wykrecilem.

                                    Pozdrowionka okolopolnocne,
                                    mojito.
                                    • Gość: Iza Re: Troche optymistycznie i bardziej seksualnie. IP: *.gostyn.com / *.intergostyn.pl 21.01.04, 10:54
                                      witajcie
                                      dziekuje Gunther za porade, juz wyprobowalam i czuje sie duzo lepiej :) choc
                                      nie radze stosowac tej kuracji o 4 rano, bo mozna sie udusic od kaszlu (
                                      fizjologiczne zwezenie oskrzelikow ), ale wczesniej czy pozniej polecam :)))
                                      Troche kreci mi sie w glowie, ale przynajmniej wiem ze to nie Martix :)

                                      pozdrawiam wszystkich obecnych i tych co powrocili :)
                                      Asienko Ty zawsze gora !!! Sabcia ja mam 3 szefow, jak ich sie pozbyc ? na
                                      razie wykorzystalam metode sluchu selektywnego, super poki decyzyjnosc nie jest
                                      mi ograniczona, pozniej pozostaje przymnkac ich w kserokopiarce , i zrobic
                                      fotke na sciane....w toalecie , no mzoe byc na rolke toaletowa :)) uff...

                                      papapa, dziekuje za zyczenia zdrowka, ze mna tak latwo im nie pojdzie :)
                                      • Gość: Iza jak smakuje mojito ?? IP: *.gostyn.com / *.intergostyn.pl 21.01.04, 10:59
                                        Mojito
                                        mam nadzieje, ze doczekam sie odpowiedzi w sparwie krokodylowego pawilonu ?? a
                                        poza tym jak smakuje mojito ?? podobno najlepsze jest w barze E. Hemingwaya "La
                                        Bodequita del Medio" w Hawanie :))
                                        pozdrowionka zimowe ale serdeczne :))
                                        • mojito Hemingway i bary. 21.01.04, 17:34
                                          Witajcie Wszyscy,

                                          witaj wierze, ze zdrowiej Izo,
                                          miejsca krokodylowego chyba nie znam mimo, ze bylem w Fort Lauderdale.

                                          Mojito to cocktail urodzony na Kubie. Rum, sok z limetki,cukier trzcinowy,
                                          swieza mieta (liscie lub galazka). Calosc wymieszana z kruszonym/miazdzonym
                                          lodem. Czasami dodaje sie troche club soda. Kuzyn brazylijskiej caipirinha.
                                          Na Kubie urodzily sie rowniez cocktaile cuba libre i daiquiri.

                                          Hemingway uniesmiertelnil sporo barow.
                                          Na Kubie (Havana) dwa. La Bodeguita del Medio i El Floridita.
                                          Napisal na scianie w La B.: mi mojito en El B., mi daiquiri en El F.
                                          W Key West na Florydzie pil w Sloppy Joe. I stad podobno przyniosl do
                                          domu pisuar.
                                          W Paryzu pil w Closerie des Lilas, Rosebud i Harry`s New York Bar.
                                          W Harry`m urodzily sie cocktaile white lady, sidecar i podobno bloody Mary.

                                          Do Polski wedrujace mojito tez juz dotarlo.
                                          W Szczecinie dobrze robione bylo w uroczej letniej Havanie. Obecnie lokal
                                          stracil licencje alkoholowa i mozna przynosic swoj wlasny alkohol.
                                          Rum w lecie moge wozic - miete musza miec swoja.
                                          W Warszawie dobre pijem w Jajo(u). I chyba w ktorejs z meksykanskich
                                          restauracji. Chyba w okolicach Senatorskiej.
                                          Pilem tez dobre w Poznaniu. Picie zatarlo w mojej pamieci nazwe lokalu.

                                          Do przepisu Gunthera moge dodac remedium z ziarenkiem pieprzu.
                                          Podczas choroby umieszcza sie ziarenko pieprzu na brzuchu i rozciera.
                                          Drugim brzuchem. Mozna tez robic to profilaktycznie. Ostroznosc nie zawadzi.

                                          Ktos kiedys powiedzial : szanuj szefa swego - mozesz miec gorszego :))).

                                          Powrotu do zdrowka zycze Tobie, zdrowka wszystkim i sobie,
                                          wracajac do pogoni za dolarem,
                                          mojito.
                                          • gunther_0 Re: Hemingway i bary. 22.01.04, 01:12
                                            Witajcie wszyscy upalnie, och upalnie dzis,

                                            Mojito Amigo, to ja tez mam nature pisarza jesli wedrowanie po barach w pisaniu
                                            pomaga. czy moze zauwazliscie jakis improvement w moim pisaniu na forum?
                                            Hemingway to stary drunkard, byl znany ze swoich alkoholowych upodoban.
                                            Pysiek,
                                            jak zdrowko dzis? mysle ze lepiej bo wypilem wczoraj za powodzenie ;)))
                                            rozumiem ze pocieszanie jest sztuka wyrafinowana i wlasciwie dosc nudna. cieszy
                                            mnie wiec ze dajesz sobie rade. zyjemy w dobie sily i naporu masowego
                                            rozpsychologizowania. liczy sie samoswiadomosc i umiejetnosc empatii.
                                            ale z tym continent hoping to sobie zartujesz, Pysiek?
                                            Twoj komentarz na temat 'nie dzieje sie nic' dal mi dobrego kopa i wzialem sie
                                            w garsc. zaczalem pisac 'Dziennik': poniedzialek: nic, wtorek: nic, sroda:
                                            nic...
                                            no i jak bedzie, napiszesz nam troche australijskiej gwary?

                                            Iza, cieszy mnie ze praktykujesz moje zalecenia, mysle ze recepta Mojito jest
                                            nawet lepsza :)))
                                            Asienka, dziewczyny wszystko w porzasiu?

                                            pozdrawiam

                                            • pysiek13 Re: Hemingway i bary. 22.01.04, 02:19
                                              Witajcie wszyscy,

                                              rzeczywiscie dzis upalnie.
                                              Gunther slyszales wczoraj jak cikadas spiewaly wieczorem? zawsze tak jest jak
                                              bedzie goracy dzien :)
                                              Ok, napisze pare australijskich zwrotow, ale one tak naprawde sa zrozumiale
                                              tylko dla australijczykow ;)

                                              g'day, gidday, hi, hiya, how are the bots biting? how ya goin'mate - orright?
                                              how-de do? howdy, howzat, how's tricks? - to tak na powitanie

                                              jesli australijczyk macha reka to nie znaczy koniecznie ze na przywitanie - to
                                              jest tzw. great australian salute, ogania sie od much :)
                                              and great australian adjective is 'bloody' ktory umieszczaja wszedzie w zdaniu
                                              gdzie tylko mozliwe

                                              i couldn't give a bugger - lack of concern
                                              what a diff? - difference
                                              dinkum - true
                                              the fuzz, cops, nark, bluebottle, bull, boys in blue, D/dee, dick, John Hop,
                                              flatfoot, oinker, sarge, traps, walloper - police
                                              to paint the town red - to have a celebration
                                              ten cents short of the dollar - to be dump
                                              member of the mushroom club - person who has been deliberately kept ignorant
                                              (kept in the dark and fed on shit)
                                              mondayits - lack of desire to go to work on monday
                                              POQ before you get BSA -
                                              F.U.R.T.B - full up ready to bust ( z przejedzenia)
                                              we dropped a wheelie at the lights and left the others for dead - accelerate
                                              from stand position causing the tyres screech and left others behind
                                              don't get your tits in a tangle - don't get angry so quickly
                                              getting a fair whack - being well paid

                                              no i cos specjalnego - to be under the influence of alcohol:
                                              write-off, blasted, boozed, blotto, cock-eyed, corked, dead to the world, drunk
                                              as a lord, full as a goog, full as a footy final, half a sheet to the wind,
                                              half-seas-over, in the drip of the grape, merry, molly the monk, pissed as a
                                              parrot, rotten as a chop, sloshed, sozzled, spaced out, stinko, stung, tanked
                                              itd

                                              a Hemingway Gunther was a writer who drank, not as so many have believed, a
                                              drunk
                                              who wrote, zgadzasz sie? :))))

                                              Pozdrawiam



                                              • mojito Re: Hemingway i bary. 22.01.04, 03:21
                                                pysiek13 napisała:

                                                " how's tricks? ...to paint the town red...-dieta grzybowa (pieczarkowa)-
                                                (kept in the dark and fed on shit) ... sloshed, spaced out,stung..."

                                                Witajcie Wszyscy,

                                                czolko Pysiek,
                                                bardzo interesujace. Te powyzsze sa dla mnie zrozumiale. Inne musialbym
                                                opanowac od poczatku. Moze warto rozwazyc to "bloody" esperanto.
                                                Dotychczas slyszac "bloody" przypuszczalem, ze to Brytyjczyk.
                                                Teraz wiem, ze niekoniecznie, to moze byc rowniez Aussie.

                                                Gunther/Amigo,
                                                pewnie, ze mamy wygodny pretekst. Napiszemy cos od czasu do czasu
                                                (glownie na forum) i mozemy sie spokojnie napic zaslaniajac sie Ernestem.
                                                Im wiecej pijemy tym bardziej jest nam blizszy on lub jego wnuczki.
                                                Hemingway pisal na stojaco aby zagescic styl. Nie wiem czy przy barze tez.
                                                Na pewno mial tam przemyslenia. Nam tez sie zdarzaja, nieprawdaz Amigo?

                                                Wspomniales o pisaniu pamietnika. Niedawno znaleziono w Polsce pamietnik
                                                zolnierza niemieckiego opisujacego walki w Borach Tucholskich.
                                                Opisuje, ze zdecydowanym atakiem przejeli z rak partyzantow polskich
                                                lesniczowke. W dwa dni pozniej partyzanci skoncentrowanym atakiem wypchneli
                                                ich z lesniczowki. Z kolei po przygotowaniu artyleryjskim (mozdzierze)
                                                Niemcy odbili lesniczowke. Tylko na trzy dni zanim polscy partyzanci
                                                frontalnym atakiem ponownie zmusili Niemcow do odwrotu. Tylko na dwa dni...
                                                Ostatni wpis mowil, ze gajowy sie wqrwil i wygonil oba wojska z lasu.

                                                Trzymajcie sie,
                                                mojito.

                                              • Gość: Gunther_0 Re: Hemingway i bary. IP: 203.185.240.* 22.01.04, 03:24
                                                Witajcie raz jeszcze, ale przygrzalo dzis, lunch w pubie, fajowo!

                                                No,no to dopiero lista. Pysiek jak mozesz to napisz jeszcze co to znaczy:
                                                to take a dog for a walk?
                                                a w ogole jak Boss sie miewa? on chyba aklimatyzacji nie przechodzil?

                                                no i co dzis zauwazylem, zaczely sie przygotowania do Walentynek. nastepny
                                                szal wydawania pieniedzy na kwiaty i prezenty ;)))
                                                pomyslalem sobie ze dobry moze pomysl byloby jakby kazdy napisal o jakims
                                                romantycznym wydarzeniu dla odmiany, nie musi byc zaraz telenovela, albo love
                                                story, a np. cos smiesznego, jakies wspomnienia z Polski czy ze szkoly, nie
                                                wiem. ja tez cos pomysle :)))

                                                Kazik,
                                                dzieki za wiadomosc, spodziewam sie Was okolo 5.00pm.

                                                pozdrowionka dla wszystkich
                                                • pysiek13 Re: Hemingway i bary. 22.01.04, 04:35
                                                  Witajcie,

                                                  Gunther, nie wiesz?
                                                  to take a dog for a walk znaczy to samo co:
                                                  drain the dragon, hey diddle-diddle, kill a snake, see a star about a twinkle,
                                                  syphon the python, see a man about a dog, squeeze a lemon, water the horse, wee.

                                                  dziekuje bardzo za pamiec Gunther :) Boss jest coraz lepiej. o smiesznej
                                                  historii z okazji Valentine pomysle...

                                                  Mojito czolko,
                                                  tak naprawde nie wiem ale Boss jest bardzo zamyslony, dziwnie mi sie przyglada,
                                                  a nawet czasem skomla w nocy, cos mu sie sni...wprawdzie bardzo serdecznie
                                                  sobie rozmawialismy po przyjezdzie, ale teraz tak jakby cos tesknil ;)))

                                                  moj kolega Irlandczyk (ten ktory pamietal tylko Irish Pubs w Philadelphia)
                                                  powiedzial ze pewnie mieszkasz blisko RittenHouse Square skoro chodzisz
                                                  spacerem do Alma de Cuba. tez wspomnial ze jest dobry pub i nie Irish, Mahogany
                                                  on Walnut? czy w Philadelphia sa same orzechowe ulice? na Chestnut St jest
                                                  branch sklepu, z ktorego nieraz dostaje mail orders :)

                                                  pozdrowionka dla wszystkich
                                                  • kazachstan Re: Hemingway i bary. 22.01.04, 05:02
                                                    Witajcie,

                                                    ha ha, ale tu sie sie zrobil Auzie-land. no to ja pozwole sobie dodac jeszcze
                                                    pare, jak okreslaja alkohol.
                                                    middy, slops, tallie, amber, moon-juice, sheep dip, turps, Jimmy Woodser, fizz,
                                                    pot, snifter.

                                                    gunther teraz historia. nie bedzie bardzo smieszna, bo to wydarzylo sie kiedy
                                                    chodzilem do technikum i bylo dawno. mam jednak sentyment. na Slasku do szkol
                                                    zwykle sie dojezdzalo i upatrzylem sobie ladna panne na stacji. widywalem ja
                                                    zwykle rano zanim zlapalem moj pociag i czasem po poludniu. nie wiedzialem
                                                    jednak gdzie mieszka ani nic wiecej. z czasem dowiedzialem sie do ktorej szkoly
                                                    chodzi, pamietacie byl zwyczaj noszenia tarczy szkolnej na rekawie? mysle ze
                                                    ona tez mnie lubila bo zwykle sie usmiechala jak nasze pociagi jechaly w
                                                    roznych kierunkach. pod koniec karnawalu nasza szkola przygotowala sportowe
                                                    zajecie w rejonie i mialem specjalne zadanie prowadzic jeden z konkursow. od
                                                    nauczyciela WF-u dostalem imie osoby Kuzera, ktora ma mi pomagac z innej
                                                    szkoly. no i wiecie jak to wszystko bylo organizowane na wariata, ja uwijam sie
                                                    jak w ukropie a pomocnika ani sladu. poszedlem wiec do tamtych i krzyknalem,
                                                    czy ten cholerny Kuzera moglby pomoc, bo ja sam tu nie poradze. no i podniosla
                                                    sie ONA ta Kuzera, a ja malo nie usiadlem z wrazenia. potem jednak juz bylo
                                                    lepiej i spotykalismy sie. dopiero po maturze kazdy w swoja strone. ale sa to
                                                    mile wspomnienia, kiedy tak sie wzdychalo do dziewczyny i to czekanie.

                                                    Pozdrawiam
                                                    Kazik
                                                    • mojito Re: Hemingway i bary. 22.01.04, 06:36
                                                      Witajcie Wszyscy,

                                                      Zdrowko Kazik,
                                                      sympatyczna historia.

                                                      Yo! Pysiek,
                                                      myslalem, ze moze nie zauwazysz zamyslen sie Bossa. Ale jednak Twoje
                                                      czujne kobiece oko wylapuje subtelnosci w meskim zachowaniu.
                                                      To nie jest choroba. To jest lekkie czasowe porazenie hormonalne.
                                                      Nieszkodliwa forma choroby kesonowej. Miewaja ja nurkowie za szybko
                                                      wyciagnieci na powierzchnie z zanurzenia. Najwyrazniej zabraklo nam
                                                      tych zakladanych pierwotnie dwoch dni. I chyba nierowno rozlozyly nam
                                                      sie w meskich organizmach adrenalina i testosteron.
                                                      Powinno nam to przejsc w ciagu nastepnego tygodnia lub w miare wiekszego
                                                      porazenia - w ciagu dwoch. Daj znac czy bedzie to wolno Bossowi "odpuszczalo".
                                                      A ja bede obserwowal uwaznie siebie.
                                                      Wlosi lecza ten przypadek w klinice Ferrari Testarossa/Barchetta.

                                                      Zaniepokoil mnie Twoj kolega :))). Musze zaczac sie uwazniej przygladac
                                                      temu co pisze. I w ogole pisac wiecej o kosciolach, muzeach, bibliotekach
                                                      i instytucjach naukowych a mniej o barach/pubach/massage parlors.

                                                      Zaniepokoil mnie podwojnie poniewaz znalem nazwe Mahogany ale nie moglem
                                                      od razu baru zlokalizowac. I to mnie zaczelo niepokoic i zawstydzac.
                                                      Teraz wiem. To jest cigar bar. Wiem gdzie jest ale tam nigdy nie bylem.
                                                      Miesci sie rzeczywiscie na Orzechowej St. Na drugim pietrze.
                                                      Na przeciwko bardzo znanej w Filadelfii i Stanach restauracji francuskiej
                                                      Le Bec-Fin. Szefem/wlascicielem jest Georges Perrier.
                                                      Masz bardzo rozrywkowego kolege. Obraca sie dobrze. I jego pamiec mi sie
                                                      podoba:))).

                                                      Nie wszystkie ulice w Philly sa spokrewnione z orzechem i jego odmianami.
                                                      Rownoleglymi do tych dwoch wymienionych przez Ciebie sa rowniez Market St,
                                                      JFK(ennedy)Blvd, Arch, Race, Vine, Sansom, Spruce, Pine, Lombard i South Sts.

                                                      Gunther/Amigo,
                                                      mysle, mysle. Smiesznosci z dziewczetami/kobietami zdarzylo mi sie sporo.

                                                      Asiu,
                                                      jak sie czuje podpalone cialko?

                                                      Pozdrowionka,
                                                      mojito.
                                              • Gość: Numbat Re: Hemingway i bary. IP: *.129.240.220.lns02-wick-bne.dsl.comindico.com.au 22.01.04, 09:42
                                                pysiek:))))
                                                brawo....alez sie usmielem....a wlasnie przed chwila,
                                                z pewnym sympatycznym , australijczykiem ( omawialm sprawe projektu)...
                                                wszedlem do baru....tlum ludzikow, a On
                                                g'day( przedtem jednak macha reka, poniewaz tlum i chcial mnie poinformowac
                                                ze juz jest:))) a czlowiek ma " 2metry" i jest ogromny w barach...jak zapasnik
                                                japonski- w sumo:))) ja przy nim wygaldam jak mala- mrowka:)) ale bardzo
                                                dobrze sie rozumiemy.Nawet nauczyl sie po Polsku "Na zdrowie"...
                                                ale kiedy wypije wiecej niz 5-piwek...mowi- " na zdarowie"...lub cos podobnego.
                                                Kiedys kiedy bylismy na fajnej kolacji w dobrej knajpce...On troche
                                                wypil -roznych trunkow....i kiedy przyszli znajomi ( ktorzy go nie znali)....
                                                facet przedstwil sie ze....urodzil sie w Polsce- a australijski jezyk zna
                                                bardzo dobrze poniewaz....ma to w genach przodkow:))) znajomi oczywiscie
                                                prawie uwierzyli poniewaz Oni ...byli z Japonii:))) zabawa byla przednia,
                                                kiedy zostala zamowiona :ssaki (ten Austrijsko-"Polska"- dusza)...
                                                powiedzial do Japonczyka-
                                                "Na zdrowie"...
                                                Japonczyk- ( czysta polszczyzna....troche z akcentem)....popatrzyl na Niego
                                                i powiedzial:
                                                "Na zdrowie" (historia zdazyla sie naprawde.)
                                                Okazalo sie ( po oproznienu 2-butelek ssaaki)....ze Japonczyk kiedys
                                                studiowal w Polsce:))) ( jakies sprawy artystyczne)
                                                czyli ....swiat staje sie coraz bardziej zabawny(czasmi oczywiscie) i maly:)))
                                                Do nastepnego klikniecia.
                                                Serdecznie pozdrawiam

                                                ps...za chwile zwniose toast za Hemingway bary,
                                                chyli moze kiedys spotkamy sie w Hawanie:)))
                                                • yvona73pol Re: Hemingway i bary. 22.01.04, 14:03
                                                  Kazik, bardzo sympatyczna historia, dzieki...
                                                  Gunther, alez oczywiscie, mam rozrywki, sama rozrywka jest powrot do domu i
                                                  wieczory ze wspollokatorami, wlacznie z blondynkofilem i innymi dziwnymi
                                                  okazami; czasami chodzimy do quina, ostatnio zaliczylysmy ze znajoma Fox
                                                  Studios (Love Actually - polecam)i postanowilam sie tam wypuscic w Australian
                                                  Day (a tak akropol, to z jakiej okazji on jest, bo nie wiem?); a my dzis
                                                  witamy tradycyjnie "piwem i sola" jak to wschodnioeuropejskie narody, nowa
                                                  wspollokatorke, Czeszke, "gra" DJ Benny Benassi (innych nie uznaje);
                                                  oczywiscie z plytki, bo z Wloch troszke za daleko dla niego, nie to, zeby nie
                                                  chcial, ale jakos mu sie teraz terminy koncertow posypaly ;-)....
                                                  a podobno Hemingway mial bipolar disorder, bardzo trendy dzis zaburzenie
                                                  psychicznie, zwane do niedawna psychoza maniakalno-depresyjna....
                                                  no coz, jednocze sie z nim w psychozie i spozyciu trunkow wszelakich z pewnym
                                                  umiarem i doza niesmialosci (w takim towarzystwie....)
                                                  Pysiu, dzieki za lekcje aussie language, moze troche mi to pomoze w pracy,
                                                  choc lepsze by chyba bylo tlumaczenie skosnoaustralijskiego - specyficzne
                                                  rozlozenie akcentu moze zdzialac cuda, mowie wam, najbardziej klarowny message
                                                  staje sie rasowa abrakadabra (a ja malym debilkiem, ktory nic nie rozumie,
                                                  hie, hie);
                                                  pozdrawiam wszystkich lekko procentowo, zdrowka zycze i jesnak niezamotanego
                                                  konca stycznia w tym dziwnym roku malpy - ponoc rzad polski sie rozwiazuje -
                                                  ciekawi jestesmy, co z tego wyniknie, bardzo ciekawi sssskarbie...
                                                  ciao,
                                                  Iwona
                                                  • Gość: Saba cze.. IP: *.adsl.wanadoo.nl 22.01.04, 19:27
                                                    tak tylko na chwile wpadlam z pozdrowieniami i juz lece dalej
                                                    pa!
                                                    • gunther_0 Re: cze.. 22.01.04, 21:25
                                                      Witajcie kochani,

                                                      no jest tak goraco, ze nie idzie spac! (samemu;)))bede musial jednak szarpnac
                                                      sie i kupic air-conditioning.
                                                      Sabcia, skarbie a gdziez Ty tak lecisz? to az tak, jak ktos wczesniej tu
                                                      napisal: w domu, w lozku, w wannie, na ulicy w autobusie, nawet w windzie i
                                                      czasem to nawet w pracy? zycze powodzenia, podziel sie z nami radosna
                                                      nowina :)))
                                                      Iwonka,
                                                      wspolczuje z powodu kooperacji azjatycko-australijskiej. ja bym poradzil, ze
                                                      mowiac po australijsku akcent nalezy rozlozyc inaczej albo polykac pewne
                                                      litery i szafa gra. np. przemila dziewczyna u nas w office wysyla 'fak' i za
                                                      nic nie potrafi dodac 's'. nie mowiac ze nie moze poradzic sobie z litera 'r'
                                                      i to nie jest zadne arystokratyczne 'h'w stylu Lucjana Kydhynskiego.
                                                      co do choroby psychicznej Ernesta, to dajmy sobie spokoj. powiedz sama kto
                                                      jest normalny?
                                                      Australia Day, hip hip, hoorey! to jest nastepny (platny) public holiday w
                                                      nadchodzacy poniedzilek. zapewniam Cie ze beda firework, i duzo imprez w City.
                                                      podobno 26 stycznia 1898 cpt.Cook wplynal do Botany Bay i zostal przywitany
                                                      szampanem i lokalnymi delicjami przez oczekujacych Aborygenow ;)))
                                                      Pysiek,
                                                      Twoja znajomosc lokalnej gwary jest imponujaca, ale gdziez ty tak sie
                                                      szkolila? no nie podejrzewam cie ze przesiadujesz po barach. przetestowalem
                                                      pare zwrotow wczoraj i zrobilem wrazenie ;)))
                                                      solidaryzuje sie z Amigo i Bossem, wiem co im gra w duszy. mnie wlasciwie tez
                                                      gra, chociaz nie bylem recently w Rio. to jest ciezki stan i trwa czasami
                                                      dluzej niz dwa tygodnie, nie chce cie niepokoic. jesli chcesz to moge
                                                      porozmawiac z Bossem, moze jak po mesku sobie porozmawiamy to mu ulzy. albo
                                                      zaprosze go na drinka do pubu niedaleko...
                                                      no i jak bedzie? napiszecie dziewczyny jakas smieszna historie, albo po prostu
                                                      historie. no nawet Mojito Amigo cos mysli, napiszcie cos. Kazik ladnie zaczal
                                                      i w tym nastroju mozemy utrzymac.
                                                      No a teraz Asienko, Bubu, gdzie Ty dla odmiany sie ukrywasz? no nie mow ze
                                                      pracujesz, no chyba ze 'pracujesz' wedlug innej metody. to przepraszam i nie
                                                      przeszkadzam :)))
                                                      Iza Tak_o, Tizedik gdziescie poznikaly dziewczyny? a tak fajnie sie rozmawia,
                                                      wracac tu prosze :)))
                                                      pozdrowionka


                                                    • tizedik Re: cze.. 22.01.04, 23:47
                                                      Pozwolcie, ze powtorze lakoniczny styl Saby;
                                                      Cze wszystkim :-)))))
                                                      Na wiecej mnie nie stac, bo po dzisiejszym koncercie hipokryzji na wcale nie
                                                      towarzyskim spotkaniu w pracy moglabym mowic wiele, ale cenzura by tego nie
                                                      puscila ;-) Po tak wielkiej dawce obludy i zaklamania oraz co najmniej
                                                      niemilych, aczkolwiek bardzo wymiernych skutkach tej nasiadowki na nic wiecej
                                                      mnie nie stac. Obawiam sie, ze nawet porzadne drinki by nie pomogly.
                                                      A wy tu sie teraz szykujecie do sentymantalnych i/albo smiesznych opowiesci.
                                                      To ja sie pytam: co to sa senymenty?
                                                    • mojito Re: cze.. 23.01.04, 00:57

                                                      Witajcie Wszyscy,

                                                      Salud Gunther/Amigo,
                                                      dzieki za wyrazy empatii. Pogodzilem sie teraz, ze stan nasz(Boss) moze
                                                      potrwac na pewno dwa tygodnie a nawet dluzej. Wola boska i skrzypce.
                                                      Trzymaj sie chlodno.

                                                      Krotki i gwaltownie urwany post Saby w polaczeniu z jej noworocznym
                                                      postanowieniem przypomina mi list mlodej mezatki do redakcji gazety
                                                      z prosba o porade:

                                                      Droga Redakcjo,
                                                      Jestem szczesliwa mloda mezatka od paru zaledwie miesiecy.
                                                      Wszystko jest cudownie tak jak sobie wymarzylam.
                                                      Z wyjatkiem jednej ciaglej niedogodnosci.
                                                      Maz nie odstepuje mnie ani na moment. Kocha sie ze mna rano, w poludnie,
                                                      wieczorem. Bywa, ze budzi mnie w nocy. Praktycznie nic nie moge
                                                      w domu zrobic poniewaz ciagle czuje jego fizyczna obecnosci i goracy
                                                      oddech na plecach.
                                                      Jestem ciagle zmeczona, niewyspana i zaczynam byc poirytowana.
                                                      Prosze, poradzcie co mam zrobic?
                                                      Z powazaniem,
                                                      mloda mezatka.

                                                      P.S.
                                                      Bardzo przepraszam za niewyrazne i nierowne pismo.
                                                      m.m.

                                                      Tizedik,
                                                      nie majac antidotum na czyjes stresy nie radze nic. Kazdy z nas inaczej
                                                      radzi sobie lub nie z wlasnymi stresami. Wiadomo shit happens.
                                                      Niezaleznie od Twojego sceptycyzmu jutro (dzisiaj nie bede mial okazji)
                                                      "przewroce" jedno tequile za ewentualna pomyslnosc Twoich spraw.
                                                      Byc moze powtorze to w niedziele/poniedzialek w Nowym Jorku.
                                                      Daj znac przy okazji czy troche pomoglo.
                                                      Na pytanie co to jest sentyment (prywatnie czy business`owo)?
                                                      Odpowiedz - rzeczownik - cisnie sie na usta.

                                                      POzdrowionka sloneczne,
                                                      mojito.
                                                    • pysiek13 Re: cze.. 23.01.04, 03:05
                                                      witajcie wszyscy,

                                                      tizedik,
                                                      nie daj sie, przykro co sie dzieje. nie potrafie komentowac jesli pracujesz w
                                                      Polsce, nigdy w Polsce nie pracowalam, nie znam sytuacji. u mnie wprawdzie w
                                                      pracy tez nie wesolo, ale mam swiadomosc, ze los jest sinusoida, nie moze byc
                                                      ciagle tendencji zwyzkowej i zla passa nie trwa wiecznie :)))
                                                      zycze najlepszego

                                                      Mojito,
                                                      list smieszny bardzo.
                                                      taka wieczna gotowosc i pozadanie jest najbardziej konstruktywnym uczuciem dla
                                                      kobiety obojetnie w jakim wieku :))) wprawdzie jesli lubisz makaron, to nie
                                                      znaczy ze musisz jesc codziennie, ale....

                                                      moj kolega irlandczyk ma w Philadelphia rodzine, wiec stad zna miasto dobrze,
                                                      ale jak zauwazyles jego zainteresowanie jest bardzo specyficzne. nie potrafil
                                                      nic powiedziec o konstytucji, czy filharmonii, nawet nie byl pewny czy rzeka to
                                                      napewno rzeka a nie ... morze :)

                                                      Gunther, moze wiec napiszesz nam smieszna swoja historie dla zachety?
                                                      pozdrawiam wszystkich
                                                    • mojito Lubienie makaronu. 23.01.04, 03:13

                                                      Zdrowka Wszystkim,

                                                      How`s tricks Pysiek,
                                                    • mojito Re: Lubienie makaronu. 23.01.04, 03:24

                                                      ucieklo mi bez dotykania klawiatury.

                                                      A wiec again,
                                                      How`s tricks Pysiek,
                                                      chcialem dopisac komentarz do analogii lubienia makaronu ale
                                                      dodalas na koncu "ale..." i to wystarcza. :))).
                                                      Zastanawiam sie czy nasza sympatia do makaronu jest porownywalna,
                                                      ale...
                                                      Sa trzy rzeki w Filadelfii. Morza nie ma.
                                                      Ta glowna to Delaware oddzielajaca Filadelfie od stanu New Jersey.

                                                      Pysiek, czy ten sklep z ofertami wysylkowymi z ulicy Kasztanowej
                                                      to jest sklep ktory ja mysle, ze to jest? Z adresem 17XX?

                                                      Pozdrowionka dla Ciebie i Bossa,
                                                      mojito.
                                                    • pysiek13 Re: Lubienie makaronu. 23.01.04, 03:29
                                                      jest niesamowicie spostrzegawczy :)))

                                                      YES
                                                      zdrowko
                                                    • mojito Re: Lubienie makaronu. 23.01.04, 03:33

                                                      Lubimy wiec ten sam sklep :))))).
                                                    • pysiek13 Re: Lubienie makaronu. 23.01.04, 03:35

                                                      naprawde ? to mnie juz niepokoi...
                                                    • mojito Re: Lubienie makaronu. 23.01.04, 03:58

                                                      Nie ma powodu do obaw.
                                                      Z zupelnie innych powodow.
                                                      :))).
                                                    • pysiek13 Re: Lubienie makaronu. 23.01.04, 03:33
                                                      jestes, mialo byc!

                                                      pozdrawiam
                                                    • mojito Re: Lubienie makaronu. 23.01.04, 03:38

                                                      Zrozumialem poprawnie.
                                                      Lecze sie czarna czekolada.
                                                      Jak sie czuje Boss?
                                                    • pysiek13 Re: Lubienie makaronu. 23.01.04, 03:40
                                                      czarna czekolada jest dobra na nastroje i nie tylko :)))
                                                      Boss tez lubi
                                                    • mojito Re: Lubienie makaronu. 23.01.04, 03:47

                                                      Wlasnie. Ostatnio gdzies z zadowoleniem przeczytalem,
                                                      ze czarna gorzka czekolada ma swoje zalety.
                                                      Cos tam robi korzystnego.
                                                      Moze tez byc czegos tam substytutem.
                                                      Wiem, ze Boss lubi. Rozmawialismy o tym przypadkiem.
                                                    • Gość: Gunther_0 Re: Lubienie makaronu. IP: 203.185.240.* 23.01.04, 04:14
                                                      Witajcie,

                                                      zaraz zaraz, co to za nawijanie makaronu na ucho ;)))
                                                      o czym wlasciwie rozmawiacie, makaron rozumiem, tez lubie. a co to za sklep
                                                      jesli mozna wiedziec?

                                                      Tizedik,
                                                      absolutnie tutaj proponuje jakies zdecydowane rozwiazanie. trzeba to skonczyc
                                                      jednym cieciem, ja to zrobilem w latach 80-tych - wyjechalem na turystycznej
                                                      wizie i jakos do tej pory nie udalo mi sie wrocic, albo wracam ale tez
                                                      turystycznie. piszesz rozsadnie, mysle wiec ze potrafisz tez rozsadnie o sobie
                                                      decydowac :))))

                                                      Pysiek,
                                                      napisze napewno jakas historie musze sie tylko skupic. ja mysle ze jak
                                                      czlowiek ma troche wyobrazni to wszytsko jest mozliwe, proste relacje
                                                      miedzyludzkie robia sie ciekawsze, szare zycie bardziej urozmaicone, nudna
                                                      praca pasjonujaca...

                                                      pozdrowionka
                                                    • pysiek13 Re: Lubienie makaronu. 23.01.04, 04:50
                                                      Hi Gunther,

                                                      rozmawiamy o czytaniu ksiazek :)))
                                                      a mail orders przychodza z US, nie w szczegolnosci z Philadelphia, a sklep
                                                      zwykle zalacza firmowa reklamowke z lista all branches, stad wiem ze tez jest w
                                                      Phil.
                                                      gdyby wspomniany sklep byl TYLKO w Philadelphia pewnie bym poprosila Mojito o
                                                      przysluge :)))
                                                      co do wyobrazni, to obnazanie wyobrazni jest czasami bardziej intymne niz
                                                      chodzenie nago
                                                      historie napisze
                                                      pozdrawiam
                                                    • gunther_0 Re: Lubienie makaronu. 23.01.04, 05:02
                                                      Hi Pysiek,

                                                      no nie nago na forum sie nie pokaze :))))))))))))))))

                                                      wiesz co znaczy zwariowac z milosci?
                                                    • pysiek13 Re: Lubienie makaronu. 23.01.04, 05:08
                                                      Wiem :)

                                                      w NL nie mialam wiele do pakowania. spakowalam sie w 3 dni...postapilam
                                                      cudownie konformistycznie, jak kaze robic kazda telenovela: poszlam za
                                                      uczuciem. mysle ze cala nasza kultura oparta jest na wariactwie milosci. dla
                                                      milosci warto jest poswiecic nawet wszystko. spokoj jest banalny
                                                    • gunther_0 Re: Lubienie makaronu. 23.01.04, 05:16
                                                      fajny byl ten czlowiek? nie rozczarowalas sie?
                                                    • pysiek13 Re: Lubienie makaronu. 23.01.04, 05:20
                                                      nie.
                                                      miec takiego rozmowce to przezyc jedno zycie wiecej. fascynowalo mnie co mowil
                                                      i jak mowil i nie tylko. nie byl jakims kwadracikiem, ktory opowie zyciorys,
                                                      czy smakowalo mu sniadanie i juz nowy temat sie nie zdarzy...
                                                    • gunther_0 Re: Lubienie makaronu. 23.01.04, 05:27
                                                      sprawiasz wrazenie osoby, ktora w kazdej chwili moze wstac i wyjsc, albo zrobic
                                                      cos nieobliczalnego. zaczynasz od wyraznego akapitu i konczysz wyrazna kropka.
                                                    • grypos Re: Lubienie makaronu. 23.01.04, 05:28

                                                      Witajcie,
                                                      byc moze nie na miejscu bedzie teraz opowiedzenie
                                                      bajki z moralem o myszce. Wybaczcie :)))

                                                      Przechodzila myszka przez tory kolejowe.
                                                      Przejezdzal pociag i obcial myszce pupe.
                                                      Myszka idac dalej zastanawiala sie...
                                                      Wrocic po pupe czy isc dalej ?
                                                      Isc dalej czy wrocic sie po pupe?
                                                      Wrocila. Przejezdzajacy z drugiej strony
                                                      pociag odcial na torach myszce glowe.
                                                      Moral? Nie trac glowy dla pupy.
                                                      Wybaczycie?

                                                      Pozdrowionka sloneczne,
                                                      mojito.
                                                    • gunther_0 Re: Lubienie makaronu. 23.01.04, 05:36
                                                      do mnie pijesz?
                                                    • mojito Re: Lubienie makaronu. 23.01.04, 05:43

                                                      Hola Amigo,
                                                      nie. Nie pije do nikogo Tak mi sie czasami przekornie
                                                      bajeczki prawie/greckie/Ezop przypominaja na zupelnie
                                                      rozne i przypadkowe okazje.
                                                      Pozdrowionka,
                                                      mojito.
                                                    • gunther_0 Re: Lubienie makaronu. 23.01.04, 05:50
                                                      Hola Amigo,

                                                      cieszy mnie to niezmiernie. bajeczki z moralem czy bez sa wskazane w kazdej
                                                      sytuacji
                                                      uklony
                                                    • mojito Re: Lubienie makaronu. 23.01.04, 06:02

                                                      Zdrowko Amigo,
                                                      wprowadzam lodeczke do zatoki. Morfeusz kiwa do mnie w stylu
                                                      australijskim...
                                                      Milego weekendu,
                                                      mojito.
                                                    • pysiek13 Re: Lubienie makaronu. 23.01.04, 06:30
                                                      dziekuje bardzo za listy ktore wysylacie na moja private mail box. skoro
                                                      jestescie tacy odwazni napiszcie otwarcie na forum swoja opinie.
                                                      ja jestem malo atrakcyjna, glupia i pokrzywdzona i nie mam nic lepszego do
                                                      roboty tylko wyzywac (seksualnie!!!!!) na forum.
                                                      oh, przepraszam
                                                    • pysiek13 Re: Lubienie makaronu. 23.01.04, 06:39
                                                      listy dostalam od: Ma_ryanne, Jako, Filozof
                                                      szkoda ze macie duzo powiedzenia a malo odwagi napisac na forum
                                                      ciao
                                                    • Gość: yvona Re: cze.. IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 23.01.04, 01:01
                                                      Gunther, dzieki za rady, juz sieje postrach moim niezidentyfikowanym akcentem
                                                      (bo troche polski, troche francuski, a troche go nie ma), niektorzy twierdza,
                                                      ze ladny...
                                                      dzieki za oswiecenie w kwestii kluczowej daty 26 january, bede z
                                                      niecierpliwoscia oczekiwala eksplozji powietrznych; a co do Ernesta i roznych
                                                      dysfunkcji umyslowych, to swiat pelen jest wariatow roznego kalibru, a tylko w
                                                      mniejszosci sa oni "zdiagnozowani" i chwlal bogu, ziarno szalenstwa wielce
                                                      jest pozadane w kazdym czlowieku...
                                                      Tizedik, mam nadzieje, ze maly drineczek jednak rozchmyrzyl czolo, a reszta to
                                                      jednak wymaga czasu, coby sie przetrawilo i zbladlo, oblude i zaklamanie widac
                                                      moze wiecej i ostrzej niz jej przeciwienstwo, ale caly czas otrzymuje znaki,
                                                      ze jest w mniejszosci, patrz ile fajnych ludzi dookola, az czlowiek czasami
                                                      sie zastanawia, czym na to zasluzyl...
                                                      wiem, wiem, jak dostane w dupe (np. w pracy albo jakims urzedzie najpewniej)
                                                      to inaczej zaspiewam, no ale chwilowo spiewam na te nute i to nawet mi sie
                                                      podoba;
                                                      jakos niepokojaco wszystko wydaje mi sie dzis takie rozowe (nie mylic z
                                                      landrynkowe...)
                                                      caluski dla wszystkich,
                                                      Iwona
                                                    • philosophic miedzy wronami trzeba krakac jak one 23.01.04, 09:42
                                                      No i czesc,

                                                      to ja jestem filozof i napisalem do pysiek na priv.
                                                      wcale sie tego nie wypieram. nie napisalem nic obrazliwego, ani od glupich nie
                                                      wyzywalem.
                                                      napisaelm bo czytam wasz watek i mysle ze jestes zupelnie inna kobita. zadna
                                                      polka tak nie napisze jak ty piszesz. w koncu zorientowalem sie ze nie jestes
                                                      z polski. napisalem zeby powiedziec ze to nie dobre miejsce bo ludzie beda ci
                                                      dokuczac. tyle
                                                    • Gość: Asia Re: miedzy wronami trzeba krakac jak one IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 23.01.04, 11:28
                                                      philosophic no no gratuluje spostrzegawczosc (i sprytu)lol uwielbiam jak ktos
                                                      kit wstawia hihihihi
                                                    • philosophic Re: miedzy wronami trzeba krakac jak one 23.01.04, 22:16
                                                      o co ci chodzi Aska,
                                                      ja nie mam czasu na takie pierdoly. poczytam tutaj zamiast watpliwego romansu
                                                      z kiosku ruchu. czasem ktos napisze cos blyskowtliwego.
                                                      napisalem i bo tak mi sie podobalo. nie wyzwalem jej od glupich czy seks
                                                      maniak.
                                                      a teraz filozoficznie, bajeczka dala po lapach gunterowi, bo chyba zeczywiscie
                                                      stracil glowe, ale dla pupy? czy pupa, to pysiek, ktos ja zna z was. nie
                                                      przypuszcalem ze mkzna o kims powiedziec na podstawie tego co pisze, bo
                                                      ludziska pisza co im slina a ile jest z teo prawdy? to co piszemy sobie na
                                                      internecie to jest wolna americana i nie odda naszego charakteru,ludzie sa
                                                      bardziej odwazni bo wszyscy siedza sobie w ukryciu scowani pod nikiem.
                                                      napisalem do pysiek glownie z pytaniem czy jest rzeczywiscie kobieta czy
                                                      facetem i robi sobie jaja
                                                      jak myslisz ze wstawiam kit napisz dokladnie w ktore okno.
                                                    • tak_o zabawna historia na zyczenie 23.01.04, 13:36
                                                      Gunthera. Nie zniknelam, tylko teraz na fali wyprzedazy przeroznych
                                                      wyczekalam, az ksiazki stanieja i zakupilam kilka ton i utonelam pod nimi ;))
                                                      Troche mam wyrzutow sumienia, ze na tym moim bezrobociu nie cwicze mozgu
                                                      powazniejszymi lekturami, ale coz zrobie jak lubie lekkie i przyjemne? i
                                                      zabawne. A propos, jakbyscie chcieli sie rozerwac, to polecam cala serie o
                                                      Stephanie Plum autorstwa Janet Evanovich. Takie kryminalki z watkami
                                                      romansowymi, ale perelka jest uchwycenie zycia spolecznosci emigrantow i ich
                                                      potomkow w malym miescie w USA, gdzie sie akcje rozgrywaja.

                                                      A teraz historia patriotycznie polska z elementami australijskimi:
                                                      Moj sznowny malzonek (Aussie) jak mowi po polsku, to czasami robi bledy, ale
                                                      go nie poprawiam, bo sie za szybko uczy i mam mniej radosci w zyciu ;)) Czasem
                                                      go nawet podpuszczam, niestety.

                                                      Podczas kolejnej podrozy do Krakowa moj maz zapragnal kupic jakas pamiatke z
                                                      wizerunkiem orla (polskiego godla). Przeczesujac bystrym wzrokiem stragany w
                                                      Sukiennicach zakrzyknelam radosnie
                                                      - Chodz tutaj, popatrz jakie ladne orzeły.
                                                      Popatrzyl na mnie surowo:
                                                      - Mowi sie 'orły', kochanie.
                                                      Podszedl blizej i stwierdzil:
                                                      - Rzeczywiscie, bardzo ładny ten orł.

                                                      Serdecznie pozdrawiam
                                                      tak_o
                                                    • yvona73pol Re:odpisywanie po kolei raz jeszcze... 23.01.04, 14:17
                                                      no i co ty na to Asiu ( i inni):
                                                      napisalam posta i logicznie powinien znalezc sie na koncu listy w chwili
                                                      wyslania - otoz nie, on "przeskoczyl" nie istniejace jeszcze posty, jakies 28
                                                      bagatela, i wyladowal na szarym koncu; czy ktos mnie technicznie oswieci? a
                                                      moze to dlatego, ze sie nie zalogowalam, tylko pisalam tak, na zywiol? ale w
                                                      takim razie co robia trzy "logowane" posty pod nim? juz nic nie rozumiem,
                                                      naprawde, meandry techniki, w tym wypadku netu, wymykaja sie mojemu
                                                      rozumieniu....
                                                      poczatkowo jak zobaczylam brak posta na stronie od 1100 do 1200 to sie
                                                      zagotowalam, i juz chcialam nasmarowac cos przykrego pod adresem elektroniki
                                                      wszelakiej, ale z iskierka nadziei przedarlam sie przez te "makaronowe" i, co
                                                      za radosc, odnalazlam zgube!
                                                      tak tu chcialam sie troszeczke pozalic na temat mojej slabej kondycji
                                                      fizycznej, odkrytej dzis wieczorem przy usilowaniu joggingowania, naprawde
                                                      chcialam, moze za ostry sprint narzucilam, ale przy lekkim truchcie dostaje
                                                      szalu; no i skonczylo sie ostra kolka i ostroznym powrotem do domu; przy
                                                      okazji zawarlam znajomosc z przesympatycznym mlodym kotem z okolicy, wiec nie
                                                      na darmo ganialam do utraty tchu....
                                                      no a teraz jedyna nadzieja w plazy (zeby tylko woda nie byla tragicznie zimna,
                                                      bo wtedy ciezko wejsc), no i trening "slabej silnej woli" przy domowych
                                                      gimnastykach; tyle teoria, zycie jak zwykle zweryfikuje; ale pelna optymizmu
                                                      patrze w moja gimnastyczno-sportowa przyszlosc, a czasami doniose jak sie
                                                      sprawy maja...
                                                      troche nie na temat moze, ale pisze co mi w duszy gra....
                                                      pozdrawiam i biegne w objecia Morfeusza (nie mylic z Matrixowym Morfeusem ;-))
                                                      Iwona
                                                    • Gość: Saba Re:odpisywanie po kolei raz jeszcze... IP: 213.144.232.* 23.01.04, 14:50
                                                      O rany, tak_o wiecej, wiecej! usmialam sie po raz kolejny po pachy :-)

                                                      Yvona, to gdzie pojawia sie post jest tu bardzo logicznie rozwiazane. Jesli
                                                      chcesz miec pewnosc, ze twoj post zawsze pojawi sie na samym koncu odpowiadaj
                                                      na posta ze strony pierwszej, wtedy twoj post pojawi sie na koncu i na dodatek
                                                      bez zadnego akapitu.
      • Gość: Saba Dla Yvony post odp na WYJAZD Z KRAJU CZ.III IP: 213.144.232.* 23.01.04, 14:53
        i tu sie pojawia
        • mojito Zimno zakret jego mac ! 24.01.04, 01:00

          Witajcie Wszyscy,

          chyba minus dziesiec. Silny wiatr zwieksza odczucie zimna.
          Wczesniej widoczne tu i owdzie cale/incze kwadratowe kobiecego ciala
          zniknely zupelnie pod cebulowa warstwa bawelny/welny.
          Porywisty wiatr wepchnal mnie do Alma de Cuba. Tutaj przy barze pare cali
          bylo odslonietych. Tu i owdzie...
          Jedna tequila to polska definicja slowa nic. Dwie - prawie nic.
          Zimno zakret jego mac. W Polsce tez.
          Oby do wiosny...

          Trzymajcie sie wszyscy cieplo,
          z wyjatkiem Aussie/Kiwis - Wy trzymajcie sie chlodno,
          mojito.
          • Gość: gunther_0 Re: Zimno zakret jego mac ! IP: *.nsw.bigpond.net.au 24.01.04, 01:27
            Witajcie,

            no dobrze ze zyczysz nam troche chlodu, potrzebna jest bryza od oceanu ktorej
            absolutnie brak. wczoraj w nocy byla malownicza burza, napisalem malownicza bo
            czegos podobnego jeszcze nie widzialem! pioruny we wszystkich kierunkach,
            pionowe i poziome, niebo mienilo sie kolorami i pachnialo siarka. cos mi sie
            kojarzylo z pieklem ;))) Iwonka,Kazik widzieliscie?
            no i do Filozofa.
            wiesz ja glowy nie stracilem, usilnie probuje ja utrzymac na wlasciwym miejscu,
            chociaz z niewielkim trudem :)))
            o pupie Pyska nic nie moge napisac bo nie widzialem, wiec tym bardziej dla jej
            pupy nie moge stracic glowy. no i ze nie jest facet to wiem napewno, bo
            rozmawialem z nia przez telefon.
            teraz tak ogolnie. dla tych moze co TYLKO czytaja
            • Gość: gunther_0 Re: Zimno zakret jego mac ! IP: *.nsw.bigpond.net.au 24.01.04, 01:31
              oj, cos za nerwowo pisze i wyslalo mi sie samo :)

              chcialem tylko dopisac, ze skoro ktos czyta, to moze w tym stanie czytajacym
              pozostac, komentarz jest welcome na forum a nie gdzies underground i kiedy
              nikomu przyjemnosci nie sprawia.

              pozdrawiam Was wszystkich
            • yvona73pol Re: Zimno ; i burza... 24.01.04, 01:42
              hej, Gunther,
              burza rzeczywiscie nieziemska, akurat wyszlam "pobiegac", ale peczki piorunow
              i kolory niebosklonu zajmowaly mnie bardziej niz sporty, zwlaszcza, ze (tu
              patrz poprzedni post...); ja kocham takie burze, istna euforia natury, szkoda,
              ze nie mam sprzetu zeby fotografowac pioruny - moj sprzet jest pozalowania
              godny, moja fotograficzna cierpliwosc i metodycznosc jeszcze gorsza, wszystko
              na zywiol; a do tego doszly jeszcze rozterki, co lepsze - cyfrowka, czy
              lustrzanka, jak to niektorzy mowia - analog; niby wszystko przemawia za ta
              pierwsza, ale gdzie tu ludzka interwencja, wiedza, to pojscie na cholerna
              latwizne, dobre do domowego uzytku i niestety, lub stety, powstaja piekielnie
              dobre zdjecia (chyba, ze delikwent ma powazny problem z kadrowaniem i ciezko
              uszkodzony zmysl estetyczny), nie powstydzilby sie ich fachman...
              ale tak do galerii, to ja bym chciala tradycyjnie, a najlepiej czesc czarno -
              bialych, i tu klania sie nierozwiazany dotychczas do konca problem fotografii
              studyjnej...
              no dobra, koniec wywodow,
              Saba, dzieki za wyjasnienie, ale chyba pozostane przy nieprzewidywalnosci
              odpisowej, jako ze powroty za kazdym razem do postu nr jeden przy mojej
              leniwej jednostce (chodzi mi o komputer, zeby nie bylo domyslow - poniekad
              jednak czasami slusznych ;-)) to praca niemalze Syzyfa....
              pozdrawiam wszystkich, nawet "filozofow"
              Iwona
            • mojito Re: Zimno zakret jego mac ! 24.01.04, 01:44

              Witaj Amigo,

              i gdzie jest zakret jego mac sprawiedliwosc :))).
              Ty piszesz o lekkiej bryzie od oceanu a mnie pupa marznie.
              A propos. Moja wczorajsza pupa byla bez wyraznie okreslonej
              plci. Wlasciwie byla wlasnoscia myszki.
              Moje bajki maja w wiekszosci korzenie w moim doswiadczeniu.
              Lubie sobie czasami moraly przypomniec.
              Chociaz utraty czegokolwiek sa mi zrozumiale. Straty/utraty
              wzbogacaja nasze doswiadczenie. Moje jest nimi wzbogacone.

              Ja wiem, ze Pysiek to na pewno dziewczyna/kobieta.
              Jej pies, Boss, mi powiedzial.

              Piatka Amigo,
              mojito.
              • Gość: Asia Re: Zimno zakret jego mac ! IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 24.01.04, 02:27
                uwielbiam burze chociaz boje sie piorunow, mialam kilka bliskich kontaktow z
                nimi i wiecej mi sie nie marzy, ale jak siedze sobie w przytulnej chalupce a
                jeszcze do tego w bliskosci opiekunczych ramion to bardzo lucie sobie
                popatrzec :)) lub pojsc do lozka bo wtedy sie wspaniale spi

                filozof

                o nic mi nie chodzi, nigdy nie pretendowalam do tego zeby mnie ktos uwazal za
                intelegeniejsza niz jestem ale jak ktos mnie uwaza za idiotke to mnie to
                poprostu smieszy, do ktorego okna ty kit wstawiasz to sam wiesz najlepiej ale
                jezeli cie to bawi to ja nie mam nic przeciwko temu, kazdy z nas ma jakies
                zboczenia hihihihi

                pozdrawiam serdecznie :)
                • kazachstan Burza, burza i po burzy 24.01.04, 22:57
                  Dzien dobry,

                  jaki mily poranek dzis. wczoraj znowu wspaniala burza splukala moj ogrod i
                  dzis jak wstalem to az milo bylo popatrzec na rosliny lsniace w kroplach
                  deszczu.
                  wczoraj jadac do Gunthera ugrzezlismy w trafficu, bo wysiadly wszystkie
                  traffic lights wzdluz glownej ulicy. ale wieczor byl bardzo przyjemny. Gunther
                  przygotowal swietna rybe, moja Pani nawet chwalila i bylo bardzo przyjemnie.
                  mieszkanie rzeczywiscie przytulne i nie za daleko, mysle wiec ze chyba Gunther
                  planuje tu zapuscic korzenie na troche dluzej.
                  bylismy juz z moja Pania na porannej mszy i tak mnie dziwi ze z rokiem na rok
                  coraz mniej osob czuje taka potrzebe zeby w niedziele sobie pojsc do kosciola.
                  ja nie jestem taki zapalony katolik, ale mysle ze to jest jakas kontynuacja
                  naszych tradycji co wynieslismy z domu.

                  pozdrawiam wszytkich
                  Kazik
                  • Gość: Pysiek13 Re: Burza, burza i po burzy IP: *.a.004.syd.iprimus.net.au 25.01.04, 00:19
                    Witajcie porannie,

                    rzeczywiscie ostatnie kilka dni byly burzliwe :) moj 'ogrod' wprawdzie nie
                    jest taki spektakularny jak Twoj Kazik, ale po burzy mocniej pachnie :)
                    Gunther,
                    pominales mnie w pytaniu o pioruny. mam rozumiec ze temat uznales za rownie
                    niebezpieczny?

                    wczoraj przed poludniem wyrwal mnie z zadumy telefon od mojej znajomej, ktora
                    nie potrafila sobie poradzic z nowa pralka. musiala naprwde byc desperate, bo
                    podejrzewam, ze moj numer to jest na ostatnim miejscu w jej telephone book od
                    czasu kiedy zrobila sobie kilka operacji plasycznych.
                    to tak jeszcze na marginesie zapytania Saba. niektorzy ludzie zeby poprawic
                    sobie swoj wyglad sa w stanie poswiecic wiele. w jej przypadku byl to jej maz.
                    Botox, odssysanie (piekne slowo) tluszczu gdzies tam z tylu i dossysanie z
                    przodu i takie tam. ja tylko pomyslalam, ze skoro ktos powiekszyl sobie usta,
                    uzywajac tkanki tluszczowej z tylka, must be very careful what is saying.
                    maybe her arse is talking. ale tylko pomyslalam...
                    postanowilam jednak wpasc do niej i zobaczyc na czym polega caly drama z
                    pralka. od drzwi przywital mnie rozpaczliwy okrzyk: wchodz, otwarte! widok
                    rzucil mnie o sciane, Boss schowal sie przezornie, moja znajoma o wdziecznym
                    imieniu Rebekkah (call me Bekka, co czynie z przyjemnoscia, zwazajac ze wazy
                    ponad 70) siedzac na pralce usilowala chyba utrzymac ja w stanie stabilnym!
                    pralka natomiast szalala!!! na pewno pralka by nie skakala po calej pralni,
                    gdyby przeczytala instrukcje obslugi i zdjela blokade z bebna :)))
                    to tez tak na marginesie, o czytaniu instrukcji obslugi.
                    Kazik,
                    co do chodzenia w niedziele do kosciola pisalam, mamy tu troche odmienne
                    opinie. swiete miejsca obecnie, to shopping malls. najpopularniejsze teorie
                    glosza ze wcale tu nie chodzi o kupowanie, ale pewien nowy rytual. potrzeba
                    rytualu istnieje od zawsze w kazdej kulturze swiata. w dzisiejszych czasach
                    moze sie ona spelniac wlasnie przez zakupy w wielkich malls. nikt by sie nie
                    pomylil stwierdzajac, ze shopping malls zastepuja ludziom msze swieta.
                    to pomieszanie dziala tez w druga strone.
                    moj Tata, osoba bardzo religijna, po przyjeciu komunii sw nie wypil nawet
                    piwa! nie sposob bylo mu wytlumaczyc, ze Christ zjadl chleb i od razu strzelil
                    sobie kielicha. podejrzewam, ze Tata pomylil komunie z antybiotykiem, ktorego
                    nie wolno popijac alkoholem.
                    Mojito,
                    niepokoi mnie Boss. wczoraj przy kolacji rozprawial na temat: the difference
                    between orthoDOGSy, or myDOGSy, and heteroDOGSY or thy-DOGSY. pomyslalam, ze
                    prowadziliscie nadzwyczaj interesujace dialogi w Rio...
                    wypilismy za Wasze wspaniale wakacje raz jeszcze, ale 'I have taken more out
                    of alcohol than alcohol has taken out of me '(powiedzial Winston C.) spalam
                    doskonale :)))

                    pozdrowionka mniej burzliwe ale upalne dla wszystkich

                    PS
                    dla tych mniej odwaznych ktorzy pisuja do mnie prywatnie:
                    od tego ze cie pochwala, nie stajesz sie lepsza. od tego ze cie krytykuja, nie
                    jestes gorsza.
                  • Gość: Pysiek13 Re: Burza, burza i po burzy IP: *.a.004.syd.iprimus.net.au 25.01.04, 00:20
                    Witajcie porannie,

                    rzeczywiscie ostatnie kilka dni byly burzliwe :) moj 'ogrod' wprawdzie nie
                    jest taki spektakularny jak Twoj Kazik, ale po burzy mocniej pachnie :)
                    Gunther,
                    pominales mnie w pytaniu o pioruny. mam rozumiec ze temat uznales za rownie
                    niebezpieczny?

                    wczoraj przed poludniem wyrwal mnie z zadumy telefon od mojej znajomej, ktora
                    nie potrafila sobie poradzic z nowa pralka. musiala naprwde byc desperate, bo
                    podejrzewam, ze moj numer to jest na ostatnim miejscu w jej telephone book od
                    czasu kiedy zrobila sobie kilka operacji plasycznych.
                    to tak jeszcze na marginesie zapytania Saba. niektorzy ludzie zeby poprawic
                    sobie swoj wyglad sa w stanie poswiecic wiele. w jej przypadku byl to jej maz.
                    Botox, odssysanie (piekne slowo) tluszczu gdzies tam z tylu i dossysanie z
                    przodu i takie tam. ja tylko pomyslalam, ze skoro ktos powiekszyl sobie usta,
                    uzywajac tkanki tluszczowej z tylka, must be very careful what is saying.
                    maybe her arse is talking. ale tylko pomyslalam...
                    postanowilam jednak wpasc do niej i zobaczyc na czym polega caly drama z
                    pralka. od drzwi przywital mnie rozpaczliwy okrzyk: wchodz, otwarte! widok
                    rzucil mnie o sciane, Boss schowal sie przezornie, moja znajoma o wdziecznym
                    imieniu Rebekkah (call me Bekka, co czynie z przyjemnoscia, zwazajac ze wazy
                    ponad 70) siedzac na pralce usilowala chyba utrzymac ja w stanie stabilnym!
                    pralka natomiast szalala!!! na pewno pralka by nie skakala po calej pralni,
                    gdyby przeczytala instrukcje obslugi i zdjela blokade z bebna :)))
                    to tez tak na marginesie, o czytaniu instrukcji obslugi.
                    Kazik,
                    co do chodzenia w niedziele do kosciola pisalam, mamy tu troche odmienne
                    opinie. swiete miejsca obecnie, to shopping malls. najpopularniejsze teorie
                    glosza ze wcale tu nie chodzi o kupowanie, ale pewien nowy rytual. potrzeba
                    rytualu istnieje od zawsze w kazdej kulturze swiata. w dzisiejszych czasach
                    moze sie ona spelniac wlasnie przez zakupy w wielkich malls. nikt by sie nie
                    pomylil stwierdzajac, ze shopping malls zastepuja ludziom msze swieta.
                    to pomieszanie dziala tez w druga strone.
                    moj Tata, osoba bardzo religijna, po przyjeciu komunii sw nie wypil nawet
                    piwa! nie sposob bylo mu wytlumaczyc, ze Christ zjadl chleb i od razu strzelil
                    sobie kielicha. podejrzewam, ze Tata pomylil komunie z antybiotykiem, ktorego
                    nie wolno popijac alkoholem.
                    Mojito,
                    niepokoi mnie Boss. wczoraj przy kolacji rozprawial na temat: the difference
                    between orthoDOGSy, or myDOGSy, and heteroDOGSY or thy-DOGSY. pomyslalam, ze
                    prowadziliscie nadzwyczaj interesujace dialogi w Rio...
                    wypilismy za Wasze wspaniale wakacje raz jeszcze, ale 'I have taken more out
                    of alcohol than alcohol has taken out of me '(powiedzial Winston C.) spalam
                    doskonale :)))

                    pozdrowionka mniej burzliwe ale upalne dla wszystkich

                    PS
                    dla tych mniej odwaznych ktorzy pisuja do mnie prywatnie:
                    od tego ze cie pochwala, nie stajesz sie lepsza. od tego ze cie krytykuja, nie
                    jestes gorsza. to powiedzenie mojej wspanialej wilenskiej babci.
                    • gunther_0 Re: Burza, burza i po burzy 25.01.04, 00:30
                      Witajcie porannie,

                      Pysiek, nie pisze bo jak widzisz potykam sie o wlasne slowa.
                      mysle ze temat piorunow nie jest taki piorunujacy ;))) nie chcialem urazic :)))

                      wrocilem z kwitkiem z polowow ryb, za duza fala kutry nie wyplywaja. co by tu
                      zrobic z tak pieknie obudzonym dniem?

                      pozdrawiam
                      • Gość: pysiek13 Re: Burza, burza i po burzy IP: *.a.004.syd.iprimus.net.au 25.01.04, 00:34
                        gunther_0 napisal:

                        > bo jak widzisz potykam sie o wlasne slowa <
                        ever tried? ever failed? no matter. try again. fail again. FAIL BETTER :))))


                        pozdrowionka
                        • mojito Przed opadami sniegu. 25.01.04, 02:07
                          Witajcie Amigos,

                          Weekend uplynie zgodnie z planem "B". Mialem w planach odwiedzic
                          Nowy Jork ale prognoza pogody zdecydowanie zniechecila mnie.
                          Jutro ma zdrowo sypac. I zimno jest jak cholera. Minus dziesiec.
                          W taka pogode z rownym powodzeniem moge siedziec w barze w Philly.
                          Z teskna zaduma rzucilem okiem na temperature w Sydney - 31C.

                          Kazik,
                          jaki jest Twoj ogrod? Pielegnujesz duzo i czesto, czy tylko troche
                          i pozwalasz aby wszystko roslo sobie tak troche samopas? Angielsko.
                          I jaka rybe jedliscie u Gunthera?

                          Bedac statystycznym katolikiem tez zastanawialem sie nad niedzielnymi
                          mszami. Zwlaszcza w niedziele po obudzeniu. Duch moj czasami i owszem
                          ma zamiar zaprowadzic mnie na msze ale cialo sabotuje.
                          Mysle, ze gdyby niedziela byla po poniedzialku to czesciej udawaloby
                          mi sie do kosciola dotrzec. Ta cholerna sobota przeszkadza.

                          Mialem zwyczaj dzwonienia do rodzicow w Polsce w niedziele.
                          Mama wowczas pytala, czy bylem w kosciele. Moja wyobraznia nie mogla
                          nadazyc z wymyslaniem powodow ktore mi to uniemozliwily.
                          Rozwiazalem to w ten sposob, ze dzwonie teraz w srodku tygodnia.

                          Yo, Pysiek,
                          fakt, Rio zburzylo nam z Bossem spokoj. Mysle, ze mozna nas zakwalifikowac
                          do orthoDOGsy(jnych)/heteroDOGsy(jnych) psow, tfu, mezczyzn.
                          W Rio rozmawialismy tez...
                          Czy wiesz o czym mysli w srodku nocy agnostic/insomniac majacy dysleksje?
                          Zastanawia sie podczas bezsennych nocy czy istnieje doG.


                          Gunther/Amigo,
                          jak lowisz z kutra? Na wede? Czy jakos inaczej? Podczas wizyty mojego
                          ojca (wedkarz zapalony) wyplynelismy kutrem na Florydzie na tunczyki.
                          Siedzial na specjalnym krzeselku z umocowana wedka. Zlapal dwa razy.

                          Ide do Irish Pub. Zobacze kto siedzi przy barze i jaki dyzurny topic
                          jest omawiany. Pogoda, polityka a moze ten co zawsze :)))).

                          Pozdrowionka serdeczne dla wszystkich,
                          mojito.
                    • yvona73pol Re: Burza, burza i po burzy 25.01.04, 10:15
                      Pysiek, jak ci sie udaje wyslac dwa razy ten sam post - mnie zawsze komputer
                      poucza, ze nie mozna wyslac dwa razy i odmawia (gdy zaniepokojona, czy aby
                      doszlo, probuje tego manewru);
                      pozdrawiam migiem i spadam, bo jestem ztyrana, cala niedziele pracowalam, a w
                      sobote wieczor byla mala imprezka, tak, ze sami rozumiecie, moi kochani...
                      Iwona
                      • tizedik Re: Burza, burza i ..... 25.01.04, 22:55
                        Jak tu wpasowac sie w rozmowe po kilku dniach nieobecnosci? Trudno bedzie ;-(

                        Burza, hmmmm.... Letnie burze dla mnie sa teraz wspomnieniem, ale za to
                        dotykaja mnie burzliwe zmiany. Dotykaja tylko, bo dotycza nie mnie, ale kilku
                        najblizszych mi osob,w tym jednej z naj-najblizszej rodziny i przyjaciol. To
                        oni zdecydowali sie na radykalne zmiany. Ich klopoty i problemy bardzo mnie
                        absorbuja. Ile moge, pomagam, kiedy nie moge... prosze Mojito o pomoc ;-) To
                        wtedy czasem dopada mnie stres. Ale kiedy w pracy ujawniaja sie jakies paskudne
                        gierki, nie powoduja u mnie stresu. Ani frustracji. Raczej zlosc. A to zupelnie
                        inne uczucie. I czasem moge jakos ich skutki niwelowac samodzielnie, albo razem
                        z grupa zupelnie przyzwoitych ludzi. Tyle ze w takim nastroju sentymenty nie
                        dochodza do glosu. Jak to na wojnie..;-) I nie boje sie dostawac w d.., bo juz
                        przywyklam. W dodatku oddac potrafie!
                        I to co wyzej to by byla proba odpowiedzi (chaotycznej, sorry) na kwestie w
                        kilku wczesniejszych postach wypowiedziane.
                        Acha, jeszcze jedno - jak pisze Pysiek - spokoj jest banalny! Powiem wiecej,
                        moje zycie uklada sie w cyklach 5-letnich. Teraz znowu kolejny jubileusz sie
                        zbliza. Ciekawe, jakie zmiany mi przyniesie. Ciekawe, co sama wymysle i
                        zrobie ;-)
                        Pysiek, a wiesz, ze Berlusconi zrobil sobie lifting? Wykryli to fotografowie,
                        porownujac stan obecny z poprzednim. W odpowiedzi uslyszeli od niego, ze po
                        prostu odpoczal. Jednak fotografie w gazetach wskazuja na zbyt duza poprawe
                        wygladu. Prozny facet?


                        • Gość: Iza po burzy zawsze swieci slonce :) IP: *.gostyn.pl / 217.97.143.* 26.01.04, 08:53
                          witajcie kochani :)
                          Mojito nie narzekaj na mrozik, zalety krioterapii znano od dawna :)) a tak dla
                          przyjemnosci stronka dla ciebie i wszytskich , ktorzy widzili lub nie piekna
                          cieplutka Australie ( moze ktos z was jest na tych zdjeciach ?? ;) Polecam,
                          jest tam pieknie :))) www.panoramas.dk/australia.html
                          ( 360 degree )
                          co do Kocsiola to co innego duchowa potrzeba a co innego obowiazek ( to drugie
                          kojarzy sie z reguly bardzo niemilo ) . Bog jest wszedzie, wiec nie trzeba
                          biegac do swiatyni, choc niektorzy wola te atmosfere. U mnie zdecydowanie
                          zakloca ja proboszczek, wolajac z ambony ile to kosztowal go remont dachu i
                          teraz trzeba by wiecej parafianie, wiecej ! na szczescie w PL kosciolow
                          jak "mrowkow", jest w czym wybierac :)
                          z pozdrowionkami :)

                          • mojito Fundusz rozrywkowy. 27.01.04, 03:44

                            Witajcie Wszyscy,

                            Pogoda ohydna. Snieg, deszcz, snieg i mroz. I cholerna szara, slona plucha.

                            Iza,
                            byc moze krioterapia ma swoje zalety ale dla mnie terapetyczne pieszczoty
                            promieni slonecznych to jest to.

                            Tizedik,
                            przez nastepne trzy dni bede mial "okienko" i jezeli masz jakies trudne
                            i uporczywe wyzwania to prosze daj znac. Sprobuje je alkoholowo oslabic.
                            Co do meskiego "podciagania" to panuje powszechna opinia, ze Wlosi i Francuzi
                            maja najbardziej wrazliwe meskie ego. Berlusconi potwierdza tylko ta opinie.

                            Asienko,
                            dzisiaj przy poniedzialku zauwazylem. ze ludzie nie chca pracowac.
                            Ustawiali sie w kolejce do kolektury totolotka aby kupic losy na srodowe,
                            64 milionowe losowanie.
                            Kupilem nam (forumowiczom) trzy losy na wypadek gdyby ktos chcial rzucic
                            prace z koncem tygodnia.

                            Od budzacego zaufanie mezczyzny z wyraznym wschodnioeuropejskim akcentem
                            kupilem dodatkowo ubezpieczenie gwarantujace nam absolutna pewnosc wygranej.

                            Sadze, ze bedziemy dzielic wygrane pieniadze w Nowej Zelandii i Ty, jako
                            glowna ksiegowa, tym sie zajmiesz.
                            Potrzebny nam bedzie duzy party-namiot na co najmniej kilkadziesiat osob
                            i psa. Mysle, ze mozesz poprosic o pomoc w tym Petera i Numbata.

                            Ze wzgledu na sasiedztwo logistyka aprowizacji i ewentualnych alkoholi
                            moga zajac sie Gunther i Kazik.

                            Ja w czwartek rano rozejrze sie za samolotem czarterowym, ktory pozbiera
                            wszystkich chetnych forumowiczow i dostarczy ich do Kiwilandu.
                            Powinnismy tam wszyscy dotrzec najpozniej w niedziele.
                            Asienko, prosze nie rob zadnych planow na ten weekend.

                            Oto nasze gwarantowane numery: 06 22 30 35 42 Powerball 16,
                            02 06 40 51 52 Powerball 04 i 24 39 41 45 50 Powerball 40.
                            Rezultaty losowania mozna obejrzec na stronie www.powerball.com

                            Serdecznie/slonecznie Was wszystkich pozdrawiam
                            i do zobaczenia w niedziele w Nowej Zelandii,
                            mojito.
                            • Gość: Asia Re: Fundusz rozrywkowy. IP: *.jetstream.xtra.co.nz 27.01.04, 04:40
                              Mojito czy to znaczy ze te poprzednie nr nie wypalily? czyzbys zapomnial wtedy
                              ubezpiecznie wykupic?

                              Rane jestem zmeczona ostatnio dlatego sie malo odzywam, mam do przygotowania
                              cale mnostwo kont do sciagniecia zaleglych naleznosci, nagadalam sie z ludzmi
                              az mnie rece bola bo wiadomo jak ktos nie chce placic to roznych argumentow
                              uzywa a ja sie opedzam.

                              Ale praca to nie wszystko wiec fundusz rozrywkowy nam sie bardzo przyda, nie
                              wiem czy ja jestem najlepsza osoba zeby sie takim funduszem zajmowac bo jestem
                              zdecydowanie rozrywkowa kobietka i mam nadzieje ze nikt nie bedzie liczyl na
                              to ze cos z tego funduszu zostanie :)

                              Nie wiem czy czy mozemy polegac na Kaziku i Gunterze w sprawie aprowizacji
                              alkoholowej oni jako typowi slazacy moga niedoniesc aprowizacji na miejsce,
                              ale z drugiej strony sume mamy pokazna wiec pewnie we dwoch nie dali by rady
                              nie dostarczyc czegos tam chocby nie wiem jak sie starali i mozemy im Bossa do
                              pilnowania przydzielic.

                              Meskie ego,, to temat rzeka, zawsze mnie ciekawil - niechby sie panowie
                              wypowiedzieli na ten temat, chetnie poczytam.

                              Rane potrzebuje urlopu, jestem wypompowana fizycznie i psychicznie, Mojito czy
                              moglbys jakis maly fundusz przeznaczyc na regeneracje moich silek witalnych
                              (jezeli oczywiscie cos zostanie)

                              pozdrawiam Wszystkich cieplutko :)

                              • mojito Re: Fundusz rozrywkowy. 27.01.04, 05:27

                                Asienko,
                                poprzednio Twoich numerow nie sprawdzalem. Nie moje numery byly
                                nie moja broszka. Ubezpieczenie dopiero zostalo wprowadzone przez
                                tego przedsiebiorczego mezczyzne z acentem wschodnioeuropejskim.
                                Kosztuje wiecej niz same losy ale on mnie powaznie zapewnil po
                                wzieciu pieniedzy, ze numery wyjda na mur.
                                Chyba nie sugerujesz, ze to nieuczciwy czlowiek?

                                Kasy bedzie mnostwo wiec i Twoja dzialka bedzie wystarczajaca na bardzo
                                dlugie wakacje. Fundusz jest rozrywkowy a nie emerytalny albo jakis
                                inny. Ma byc wydany do absolutnego konca. I tak zrobimy, prawda?

                                Wiesz, moja opinia o Slazakach pozwala mi spac spokojnie dajac im
                                w rece fundusze aprowizacyjne. Moga nadpic co nieco ale reszte dostarcza
                                na miejsce. Solidni i honorowi to oni som.

                                Staraj sie odpoczac troche. Ja jutro i pojutrze nie ide do pracy.
                                Bede teraz cierpliwie czekal przed TV na srodowe losowanie.
                                Ubezpieczenie gwarantowanych numerow przeciez kupilem od budzacego zaufanie...

                                Zapytaj w banku, powinni dac Tobie teraz duza pozyczke a konto wygranej.
                                W podaniu wspomnij o wykupionym ubezpieczeniu.

                                Absolutnie cieplutko Ciebie pozdrawiam,
                                cierpliwie czekajac na srode,
                                mojito.

                                • Gość: Asia Re: Fundusz rozrywkowy. IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 27.01.04, 06:52
                                  Mojito sloneczko Ty moje ja tez nr nie spradzilam a tam pewnie na nas
                                  pieniadze czakaja, wiec jak tam bedziesz na tej stronie to sprawdz uprzejmie
                                  zebysmy wiedzieli od kiedy nam sie odsetki naleza

                                  widzisz ja dlatego zadnych losow nigdy nie kupuje bo nigdy nie sprawdzam, wiec
                                  nawet jakbym wygrala to i tak bym nie wiedziala, ale mowia ze bloga
                                  nieswiadomosc jest najlepsza

                                  Namiot zamowiony, woda w basenie czysta jakby kto mial chec sie ochlodzic,
                                  poslanie dla Bossa najwyzszej klasy zamowione, Customs powiadomione o sporym
                                  naplywie rozrywkowej ludnosci z krajow roznych, pogoda zamowiona, nie za
                                  goraca i nie zimna taka jak w sam raz coby ludzi zbyt wczesnie nie zmogla. Na
                                  wszelki wypadek zamowilam rowniez swieza dostawe kostek lodowych i rozne inne
                                  dodatki szklanek, swiezo palona kawe i rozne kolorowe gwizdawki i kapelusiki
                                  cobysmy sie z tlumu wyrozniali i nie zgubili gdyby przyszla nam ochota w
                                  miasto ruszyc np.

                                  Jezeli masz jeszcze inne zlecenia daj znac. :)

                                  W ubezpieczenie oczywiscie ze wierze, w koncu firmy ubezpieczeniowe nie
                                  dlatego sie bogaca ze nic z ubezpieczenia nie wychodzi, a jak facet ma
                                  wschodnioeuropejski akcent to tym bardziej jest godzien zaufania tak jak i my
                                  wszyscy zreszta :)

                                  o pozyczke starac sie nie bede bo i po co, tez mam wschodnioeuropejski akcent
                                  i problemu zadnego nie mialam z zamowieniem tego co potrzeba, wspomnialam
                                  tylko twoje imie i magiczna cyfre 64 mil i widac moj akcent wzbudzil zaufanie

                                  pozdrawiam serdecznie i czekam na dalsze zlecenia
                                  • gunther_0 Re: Fundusz rozrywkowy. 27.01.04, 07:13
                                    OOOpey, kochani, ja tu troszke z tylu zostalem, a tu taaaaaaaaaka akcja!!!!
                                    rane i do NZ lecimy, Amigo Mojito ty masz glowe, ale zes to bracie
                                    pomyslal :))) no i nareszcie bede mogl Asienke ponosic na rekach :)))

                                    zniknalem na pare dni, bo dziecko sie urodzilo, no nie mnie, ale musialem
                                    kumpla ratowac bo zaslabl. moi zaprzyjaznieni Niemiaszki urodzili dziecko,
                                    troche przedwczesnie az o cale 6 tygodni, ale chlopak, jest bardzo silny,
                                    napewno wyjdzie z tego. byl wiec emergency telefon i robilem za nianie dla ich
                                    tego slawnego synka. oboje zas pojechali rodzic, wprawdzie moj kolega
                                    wzbranial sie rekami i nogami bo juz raz TO widzial i twierdzil, ze uczuciowa
                                    wiez jak najbardziej, ale woli jak to Pan Doktor zalatwi. ale jego pani byla
                                    uparta i musial byc obecny. no i potem juz jak dziecko odebral to do rana
                                    wspieralem go po mesku na duchu, musialem pomoc mu wrocic do rownowagi, byl w
                                    szoku, mowie Wam. no i ja tez nie poszedlem w zwiazku z tym do pracy,
                                    zadzwonilem i powiedzialem ze wazne dziecko sie rodzi, i wszyscy bardzo sie
                                    zainteresowali i w ogole byli bardzo mili. jutro sie rozczaruja jak im powiem
                                    ze nie moje ;)))
                                    tak mysle ze gdyby sroda byla tak jak nalezy to jutro z tej okazji moglbym tez
                                    nie pojsc do pracy, ale twoja sroda to jest u mnie w czwartek, nie bede wiec
                                    ryzykowal bo mnie jeszcze wywala.

                                    Tizedik dobrze ze piszesz, ja rozumiem ze z rodzina to jest troche inaczej,
                                    nie mamy za duzo wplywu na to co sie dzieje, a cierpimy czesto przez to co
                                    robia. zycze najlepszego

                                    pozdrawiam wszystkich w bardzo dobrym nastroju
                                    • mojito Re: Fundusz rozrywkowy. 27.01.04, 07:25

                                      Hola Amigo,
                                      milo widziec. Czytam, ze jestes wszechstronny. Jak trzeba to i akuszerem
                                      jestes. Iza bedzie z Ciebie dumna.

                                      Jak widzisz, bedziemy wkrotce bogaci i w Nowej Zelandii.
                                      Bierzemy swoja, wyliczona przez Asie dzialke i szuuuu do Rio...
                                      Ok, ok do kosciola najpierw.

                                      Kolega mowi do kolegi: Slyszalem, ze syn sie Tobie urodzil. Jak sie ma
                                      zona? Na szczescie nic o tym jeszcze nie wie - odpowiada kolega.

                                      Masz racje ten jeden dzien w pracy poczekaj. Ja to jestem niepoprawny
                                      optymista i wiem, ze mucho dinero jest nasze. Ubezpieczenie mamy...
                                      Kazikowi jeszcze nic nie mow. Niech to bedzie dla niego mila niespodzianka.

                                      Wiosluje juz w kierunku przestani. Widze stojacego na kei Morfeusza.
                                      Dam mu dzisiaj duzy napiwek. A co tam, piernicze...

                                      Hasta luego Amigo,
                                      mojito.
                                  • mojito Re: Fundusz rozrywkowy. 27.01.04, 07:13

                                    Oh, Asienko,
                                    dobrze, ze piszesz. Zapomnialem zapytac czy masz dobrze funkcjonujace
                                    liczydlo. Pamietasz, te z czarnymi i bialymi galkami.
                                    Bedziesz miala sporo liczenia i wazne jest aby te duze drewniane
                                    paciorki latwo sie przesuwaly.
                                    Dobrze, ze woda w basenie jest. Gdyby sie liczydlo zagrzalo od liczenia
                                    bedzie je mozna na moment wrzucic do basenu.

                                    Te poprzednie numerki postaram sie sprawdzic. Ale po cholere nam tyle
                                    pieniedzy? No, ale dla porzadku (ksiegowego) dokopie sie do tych
                                    numerow.

                                    Wiedzialem, ze fundusz rozrywkowy bedzie sie mial dobrze w Twoich
                                    rozrywkowych ksiegowych rekach. Milo czytac, ze zadbalas o wszystko.
                                    Teraz pozostaje nam spokojnie i cierpliwie czekac na srode.
                                    Ubezpieczenie wykupione u mezczyzny ze wschodnioeuropejskim akcentem mamy.

                                    Jak juz wspomnialem postanowilem zawiesic do srody jakakolwiek prace.
                                    Nie ide i piernicze. Ubezpieczenie gwarantowane mam...
                                    Bede teraz lezal na kanapie i prawie nic innego nie robil.
                                    Dobrze, ze mamy ubezpieczenie...

                                    Z przyjemnie narastajacym srodowym oczekiwaniem pozostaje Asienko,
                                    mojito.
                                    • Gość: Asia Re: Fundusz rozrywkowy i nowy czlonek klubu IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 27.01.04, 10:06
                                      Gunter

                                      gratuluje, widze ze Ty faktycznie wszechstronnie uzdolniony jestes, wez sobie
                                      do serca i jak juz ci sie ta przybrana rodzina powiekszyla to ucz dzieciakow
                                      polskiego coby mogly sobie kiedys Twoje wspomnienia poczytac i pociagnac watek
                                      emigracyjny

                                      Bardzo cie tylko prosze zebys za tym malym bobasem w dziury rozne sie nie
                                      pchal bo z mniejszej dziruki bedzie cie ciezko wyciagnac :))
                                      W pracy pewnie i tak nie uwierza ze to nie Twoje ale jak chlopak dorodny to
                                      nie masz cie czego wypierac, jakie imie zostalo nadane temu nowemu
                                      ziemianinowi?
                                      Pogratuluj rodzicom i niech mu sie zdrowo rosnie

                                      Z tym noszeniem to takie obiecanki cacanki a glupiej Asi radosc, ale jakbys
                                      byl zdziebko blizej to faktycznie nie wywinol bys sie od podniesienia tego
                                      klocusia choc raz

                                      Mojito

                                      liczydlo pewnie sie jakies znajdzie, choc przyznam sie bez bicia ze na takim
                                      nie liczylam juz ho ho albo i dluzy ,, ale mowia ze to jak jazda na rowerze
                                      jak czlowiek sie raz nauczy to pewnie po ktoryms tam przyrzadzonym przez
                                      Ciebie orientalnym drinku pamiec mi sie poprawi i bede przesuwac te koraliki
                                      chocby i pod woda, zreszta co my wlasciwie mamy do liczenia, ile bedziemy
                                      mieli to juz wiemy, a wydac mamy wszystko wiec i liczyc co nie ma.
                                      Jak kupka bedzie sie robic mniejsza to bedzie wiadomo ze trzeba cos wypic zeby
                                      kaca wyleczyc :)

                                      Ty to masz glowe swoja droga, wszystko zaplanowane, nawet do pracy nie idziesz
                                      cobys byl swiezy i wypoczety, no ale poniewaz roznica czasowa jest znaczna to
                                      faktycznie lepiej sobie odpocznij zebys byl w pelni sil jakbys w razie do
                                      basenu po to liczydlo wskoczyc musial

                                      zycze przyjemnego odpoczynku i do zobaczenia wkrotce :))

                                      Kazikowi ani mru mru, ale mu zrobimy niespodzianke
                                      • yvona73pol balsam na moje uszy.... 27.01.04, 11:37
                                        co za wspaniala wiadomosc, podroz do Kiwilandu!
                                        szczescie, ze to ty, Mojito wykupiles losy, bo mnie ponoc wrozka przestrzegala
                                        przed grami losowymi (ponoc, bo nie ja to slyszalam, a osoby trzecie), tak, ze
                                        mnie to by nawet ubezpieczenie nie pomoglo, ani wschodnioeuropejski akcent;
                                        a ja dzisiaj uczylam sie troche co to "strain" - ale pare zaledwie slowek, no,
                                        ale smiesznie bylo; zdziwilo mnie slowko tosser, no, ale....
                                        wracajac do posrodowego szalenstwa, mam pytanie - jaki stroj ze soba zabrac i
                                        na ile dni sie szykowac, i czy wystawisz mi usprawiedliwienie do szkoly, coby
                                        mnie nie deportowali do Tokio jak wroce z szumem w glowie.... to by byla
                                        niespodzianka;
                                        ja moge zajac sie produkcja pysznych salatek, takich na zab, no i zabawianiem
                                        rozmowa, bo z liczeniem idzie mi roznie, lepiej nie ryzykowac....
                                        tymczasem czekam z niecierpliwoscia i pozdrawiam...
                                        Iwona
                                        • mojito Fundusz rozrywkowy. 27.01.04, 12:18

                                          Siemanko Iwona,

                                          odpowiedz jest dziecinnie prosta. Po srodzie podrozujesz jak chcesz,
                                          w czym chcesz lub bez czego chcesz.
                                          Jedyna Twoja koniecznoscia bedzie pojawienie sie w Kiwilandzie,
                                          zainkasowanie swojej niemalej dzialki i zlozenia pokwitowania
                                          w miejscu wskazanym przez Asie.
                                          Z liczeniem szmalu, przepraszam, pieniedzy nie ma sprawy. Asia to zrobi
                                          za Ciebie i z odcinkiem Tobie wreczy. Nie musisz nikogo bawic rozmowa.
                                          Kazdy z nas bedzie ponownie zajety ukladaniem plikow banderolowanych na kupke.

                                          Po srodzie australijskie wladze imigracyjne beda Ciebie blagaly
                                          i calowaly gdzie bedziesz chciala abys byla uprzejma przyjac oficjalne papiery
                                          i zamieszkac w Oz dlugo i szczesliwie. Tak sie porobi po srodzie...

                                          W sprawach powaznych jakimi sa gry losowe nie nalezy sluchac wrozek.
                                          Wrozki moga sie jedynie wypowiadac w sprawach takich jak zdrowie, praca
                                          i uczucia.

                                          Do srody wiec,
                                          mojito.
                                          • mojito P.S. Nie mow nic Kazikowi - to niespodzianka. 27.01.04, 12:21
                                            • gunther_0 "pracowity" wieczor............................... 27.01.04, 22:04
                                              Witajcie,

                                              no wczoraj byla kontynucja ze tak powiem powitania nowego czlonka meskiego
                                              rodu i dzis tupot bialych mew slysze. ale czego sie nie robi dla wsparcia
                                              kolegi ;) on sam by sobie z tym nie poradzil, nie? no dobra, tego, nie
                                              tlumacze sie. tak tylko sobie pisze, bo ten jeden dzien dodatkowego
                                              oczekiwania to akurat jest dla mnie duzo.
                                              Asienko, czy ja cos nie tak napisalem? ja tylko pilnowalem ich starszego
                                              synka, oni sobie ten porod odbierali we wlasnym zakresie. starszy synek nazywa
                                              sie Johan, mlodszy nowonarodzony Gunther ;)))) just joking !!!!!!!!!!!!
                                              no i jak t jest z tymi imionami. niektorzy sa przewrazliwieni na punkcie
                                              swojego imiona, albo im zupelnie sie nie podoba. a niektore imiona sa skladne,
                                              wiec mozna np wybrac czesc jak np. Bekka z Rebekka, albo z Anabella, Bella
                                              (piekna), albo Angel z Angelica.
                                              tez myslalem ze Asia ty jestes 'Jo, jestem Asia', ale nie Ty nie jestes 'Ja,
                                              jestem Nina'.
                                              nie, nazwali go Samuel. a ja na akuszera sie nie nadaje.
                                              mysle, ze jak Mojito nam wygra ta fortune, to moich znajomych tez przywioze do
                                              NZ. wprawdzie Niemcy, ale sympatyczni ludzie. ona jest starsza od niego o 5
                                              lat, ma 39 lat, bardzo fajna babka.
                                              no i dostarczenie alkoholu w odpowiednich ilosciach, Amigo, dzieki za
                                              zaufanie, mysle ze sprawdze sie na medal. napewno bedzie potrzebny pies.
                                              Pysiek nie pogniewasz sie ze pozyczymy Bossa? w ogole gdzies znikla?
                                              tylko zaraz tam w NZ jest przeciez Peter, Peter czy ty nie pijesz? wypowiedz
                                              sie konkretnie, zalu nie bede mial ani zadnych pretensji. zdarzaja sie ludzie
                                              normalni ;)))
                                              no i Kazik, to chyba przezyje kolejny szok. moze byc wirtualny ))))
                                              wirtualne podroze psa do Rio, wirutalne romanse, wirtualna wygrana...
                                              don't dissapoint me Amigo please, na ta wygrana to akurat licze, ze nie bedzie
                                              wirtualna tylko REALNA !!!!!!!!

                                              pozdrawiam
                                              • Gość: Janina Re: "pracowity" wieczor.......................... IP: *.jetstream.xtra.co.nz 28.01.04, 00:18
                                                Gunther

                                                czy ja cos takiego napisalam zebys Ty myslal ze ja mysle ze ty cos nie tak
                                                napisales??? kurcze widac slowo pisane nas czasem zawodzi i kazdy sobie mysli
                                                co sobie chce myslec :)
                                                Swoja droga chyba nie zawsze dolkadnie czytasz moje wypociny bo ja juz nie raz
                                                i nie dwa tu wspominalam ze ja nie jestem Jo tylko Ja ,, mam nadzieje ze ta
                                                wiadomosc nie sprawila wiekszej roznicy w Twoich uczuciach do mnie i ze
                                                bedziesz mnie kochal tak samo albo i wiecej :)))

                                                Oczywiscie przywiez ze soba swoich znajomych nawet z dziciakami i calym innym
                                                zywym inwentarzem, im nas wiecej tym weselej.

                                                Jedno mnie uderzylo w Twojej ostatniej wypowiedzi, a mianowicie to ze kobietka
                                                jest 5 lat starsza od swojego meza czy tez partnera, ciekawi mnie dlaczego
                                                akurat o tym napisales??? pytam bo u mnie jest taka sama sytuacja i pamietam
                                                ze te 20 pare lat temu to byl szok dla mojego otoczenia w Polsce ale UK,
                                                Austalia, NZ to sa kraje gdzie sie spotyka pary z duzo wieksza roznica wiekowa
                                                niz 5 lat.
                                                Ostatnio kiedy bylismy w cieplych zrodelkach zwrocilismy uwage na pewna pare
                                                bo mieli jednakowo ufarbowane i obciete wlosy, kobitka byla mniej wiecej ok
                                                50tki facet 20+, moj malzonek byl przekonany ze to matka z synem ale po pewnym
                                                czasie patrzac na ich zachowanie zmienil zdanie, najwyrazniej byli para. Moj
                                                maz jako facet starej daty (hihihihi) bardzo sie zdziwil, czyzbys tez sie
                                                zaliczal do tej starej gwardii i ronica wiekowa w odwrotna strone cie dziwi?

                                                Ciekawa jestem co inni mysla na temat par gdzie kobietka jest starsza od
                                                swojego partnera i jaka roznica wiekowa jest uwazana za dobra?


                                                pozdrawiam Wszystkich cieplutko

                                              • mojito Re: "pracowity" wieczor....nic nie robie - czekam. 28.01.04, 00:28

                                                Witajcie Wszyscy,

                                                Hola Gunther/Amigo,
                                                ja tez spokojnie i cierpliwie (no prawie) czekam.
                                                Ubezpieczenie gwarantowanej wygranej mamy.
                                                I ten budzacy zaufanie czlowiek ze wspodnioeuropejskim akcentem...

                                                Nasz gra jest absolutnie prawdziwa. Realna jest pula (64 mil),
                                                realne sa nasze podane numery i absolutnie realne jest moje slowo,
                                                ze bylaby olbrzymia frajda dzielic wygrana w Kiwilandzie.
                                                Nigdy nic nie wiadomo, wiec przygladajmy sie numerom. Ale by bylo...

                                                Twoi przyjaciele Niemcy, oczywiscie. Zabieraj ich. The more, the merrier!
                                                Boss tez jest wlaczony a wiec leci z nami i Pyskiem.
                                                Ona ma zaufanie do Bossa ale business is business. Nie bedzie obciazala
                                                Bossa dwoma dzialkami. Zreszta nie wiem, czy Asia pozwoli Bossowi
                                                podpisac dwa razy. It is nothing personal, just a business.
                                                A Asia jest profesjonalna ksiegowa. Zaden bullshit z nia nie przejdzie.

                                                Kazikowi jeszcze nic nie mow. Niech to bedzie dla niego mila niespodzianka.
                                                Bedzie mogl zrobic swoj ogrodek dwupoziomowo. Taki ogrod wiszacy.

                                                Peter chyba pije. Wyjasnial kiedys skladniki cocktailowe. W jakich
                                                ilosciach pije nie zadeklarowal sie.
                                                Numbat szampan - niech bedzie.

                                                Pogoda ohydna ale goraczka zlota w miescie wzrasta. Kazdy ma jakies z tym
                                                zwiazane plany :))).

                                                Buenas noches Amigo,
                                                mojito.


                                                • tizedik Re: "pracowity" wieczor....nic nie robie - czekam 29.01.04, 00:18
                                                  Jeszcze chwile tego tak obciazajacego(?) Mojito czekania na wyniki zostalo..;-)
                                                  Zajrzalam teraz, chwile przed napisaniem tego postu i byly tam jeszcze liczby z
                                                  poprzedniego losowania
                                                  www.powerball.com/powerball/pb_numbers.asp
                                                  Ale... wielka chwila nadchodzi..:-)
                                                  Czy pan ze wschodnoeuropejskim akcentem jest naprawde wiarygodny?
                                                  Pozyjemy, zobaczymy...
                                                  W kazdym razie ciuchy na balange w NZ mam, nie ma sprawy, w razie czego moge
                                                  zrobic jakas kompilacje ze strojow balowych i kapielowych.

                                                  Asia, teraz w modzie jest partner mlodszy od kobiety. Zadna szanujaca sie
                                                  gwiazda filmowa nie wezmie sobie starszego ani rownolatka. Jednak chyba nie
                                                  nalezy przesadzac; maz w wieku syna? To mi jakos nie lezy... Chociaz... Jak by
                                                  sie nad tym zastanowic glebiej... No, trzeba by sie zastanowic ;-)
                                                  A co tym sadza forumowi panowie? - powtorze pytanie Asi.

                                                  Mojito, Gunther - rodzinne wyzwania i problemy oczywiscie mnie mecza nadal.
                                                  Niekoniecznie w kazdej chwili, ale... Kiedy juz sobie myslalam, ze czeka mnie
                                                  przynajmniej kilka dni spokoju, to znowu zycie zafundowalo mi pare godzin
                                                  nerwowego oczekiwania na wiadomosc z nieoczekiwanego wyjazdu drogami pelnymi
                                                  sniegu, lodu i samochodowych stluczek.
                                                  Wyglada na to, Mojito, ze przynajmniej co drugie mojito (czy co tam aktualnie w
                                                  uzyciu;-) powinno byc za moj spokoj, no i oczywiscie za powodzenie planow
                                                  troche bardziej odleglych niz dojazd autem do celu. Umowa stoi?

                                                  Pozdrawiam wszystkich :-)
                                                  • Gość: Asia Re: "pracowity" wieczor....nic nie robie - czekam IP: *.jetstream.xtra.co.nz 29.01.04, 00:29
                                                    tizedik


                                                    myslisz ze to moda na mlodszego partnera? ja bym raczej kilka innych
                                                    argumentow wysunela hihihi

                                                    no wlasnie maz w wieku syna mowisz ze jakos Ci nie lezy a co powiesz na zone w
                                                    wieku corki??/

                                                    Panowie cos milcza na ten temat, ciekawe dlaczego :)))

                                                    pozdrawiam cieplutko cala w oczekiwaniu balangi i oczywiscie w odpowiednim
                                                    nastrouj
                                                    • mojito W oczekiwaniu na big moola. 29.01.04, 03:08

                                                      Witajcie Zlociutccy,

                                                      witaj Tizedik,
                                                      dzieki za uwypuklenie naszego linka. Suma wyglada imponujaco.
                                                      Nie sadze aby po wygraniu musialybyscie sie przejmowac kreacjami.
                                                      W zieleni wszystkim nam do twarzy.
                                                      Co do wiarygodnosci mezczyzny ze wschodnioeuropejskim akcentem to
                                                      zobaczymy za lekko wiecej niz dwie godziny. Wszyscy moga zajrzec.
                                                      Wiem jednak, gdzie sie on kreci. Przy ktorej budce. A wiec ewentualna
                                                      reklamacje wyegzekwuje. Bede w kazdym razie probowal...

                                                      Co drugie mojito/caipirinha/cuba libre/margarita powinno Ciebie uczynic
                                                      w miare szczesliwa. Zblizajaca sie asymptotycznie do szczescia.
                                                      Umowa stoi. Az do odwolania. Jutro zaczne. Poczujesz. Na pewno.

                                                      Asienko,
                                                      pytasz o moje zdanie. Oczywiscie, ze je mam. Uwazam, ze ludzie tak
                                                      sie dobieraja jak chca/moga. Co do roznicy wieku lub jej braku to tez
                                                      co kto lubi. Generalnie nie jest to moja broszka i malo spraw mnie
                                                      oburza. Ja glownie interesuje sie moimi ewentualnymi ukladami.
                                                      Uwazam, ze w demokratycznym spoleczenstwie dorosli ludzie moga robic
                                                      to co chca (prawie). Roznica wieku w zadnym kierunku nie bulwersuje mnie.

                                                      Wydaje mi sie, ze nam mezczyznom podobaja sie kobiety z charakterem.
                                                      Wiek ustepuje charakterowi/charyzmie/poczuciu humoru.
                                                      Oczywiscie znane sa czeste przypadki, ze w oczekiwaniu na kobiete
                                                      z charakterem skracamy sobie czas oczekiwania z kobietami o malym
                                                      charakterze :))). Ale co my tam wiemy...

                                                      Prosze nie mowcie jeszcze nic Kazikowi. Niech to bedzie dla niego
                                                      niespodzianka. Za swoja dzialke zrobi wiszace ogrody w Sydney rowne
                                                      przepychem wiszacym ogrodom babilonskiej krolowej Semiramidzie.

                                                      Juz mniej niz dwie godziny...

                                                      Slonecznie Was wszystkich pozdrawiajac,
                                                      mojito.
                                                    • kazachstan Re: W oczekiwaniu na big moola. 29.01.04, 03:44
                                                      Dzien dobry,

                                                      ha ha to ladnie sie tu zabawiacie i to jeszcze beze mnie. ciesze sie chociaz ze
                                                      wszyscy zostali wlaczeni do puli. Moito widze ze masz gest!
                                                      no jo to bym nie robil Semiramidy ogrody, bo taki zdolny nie jestem. kupilbym
                                                      za to farme, coby mozna hodowac zwierz jakis. macie poczucie humoru swoja droga.
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik
                                                    • Gość: Asia Re: W oczekiwaniu na big moola. IP: *.jetstream.xtra.co.nz 29.01.04, 04:08
                                                      UUU huuuu Kazik

                                                      to w takim ukladzie po kilku dniach ucztowania w moich stronach przenosimy sie
                                                      do kraju OZ i wszyscy bedziemy szukac dla ciebie farmy, napisz na jaka farme
                                                      masz chec, jak duza i jakie masz chec zwierzaczki chodowac :) zawsze lubilam
                                                      farmy i wiejskie zycie tyle ze chyba do roboty sie specjalnie nie nadaje. Ja
                                                      bym chciala taka farme coby miala duuuuuuuzza chalupe, sporo ziemi na okolo,
                                                      zwerzaczki, ladny ogrod, basen, spa, i zebym mnie bezprzerwy ludzie
                                                      odwiedzali :) ,
                                                      kurcze nawet sama nie przypuszczalam ze takie mam marzenia dokad ich nie
                                                      sformulowalam tutaj hihihi
                                                      ale mowia ze marzyc trzeba

                                                      Mojito

                                                      jak widzisz Kazik nie ma checi na wiszace ogrody, woli twardo po ziemi stapac
                                                      ale jestem przekonana ze jak sie wszyscy juz zbierzemy to dolozymy nastepny
                                                      cud swiata, taki czy inny a jak dobrze pojdzie to moze i w Ksiedze Guinessa
                                                      nas umieszcza z takich lub innych powodow :)))

                                                      Mowisz niecale dwie godzinki?? rane mnie juz nozki same chodza, w miejscu ich
                                                      nie moge utrzymac, pamietaj zebys najdalej po 3 drinkach do mnie szybciutko
                                                      zadzwonil cobym mogla potwierdzic nasze zamowienia. Trzymam skrzyzowane
                                                      paluszki i nozki i jestem przekonana ze reklamacji do osobnika ze
                                                      wschodnioeuropejskim akcentem wnosic nie bedziemy

                                                      pozdrawiam wszystkich milionowym usmiechem na ustach i mam nadzieje ze cale
                                                      bractwo juz spakowane i w pogotowiu :)))

                                                    • gunther_0 Re: W oczekiwaniu na big moola. 29.01.04, 04:47
                                                      Witajcie, Amigos,

                                                      mamy nasze 5 minut?
                                                      witaj Kazek, no i widzisz chcielismy ci zrobic niespodzianke a tu wszytko sie
                                                      wysypalo. no ale dobrze ze wiemy, ze tez masz marzenia, widze ze konkretnie
                                                      myslisz, zadne tam cuda swiata :)))
                                                      Amigo, to co, dziewczyny al nature, to mi sie podoba ;))) wszystkie? to chyba
                                                      bedzie najlepsz czesc naszego party u Asi ;))) Tizedik, ja Ciebie osobiscie
                                                      odbiore z Polski, moze byc? moge zabrac tez rodzinke, zeby nie mieli
                                                      pretensji :)))
                                                      Asienko, moment jest coraz blizszy :))) bede nosil !!!!!!!
                                                      tylko martwie sie, bo Pyska gdzies wcielo :( i Saba sie nie odzywa. czy nikt
                                                      nic nie wie co z nimi sie dzieje? Iwonka Ty jestes, czuwasz? palce skrzyzowane?
                                                      Iza, meldowac sie tu wszystkie raz, dwa
                                                      czekam tu z roznymi trunkami, Mojito w Tobie cala nadzieja :)))))
                                                      pozdrawiam
                                                    • Gość: Asia Re: W oczekiwaniu na big moola. IP: *.jetstream.xtra.co.nz 29.01.04, 04:55
                                                      Gunter

                                                      wierze ze wszystkie nasze dziewczyny sa zabawowe, pewnie Pysiek, Iza , Iwona i
                                                      inne pracuja ciezko coby nadrobic ten czas ktore spedza na zabawie i jestem
                                                      przekonana ze wkrotce sie do nas odezwa jak tylko poprawia makijaz :)))



                                                    • Gość: Mary_anne Re: W oczekiwaniu na big moola. IP: 203.185.240.* 29.01.04, 05:22
                                                      Ja nie rozumiem, wy to jestescie jacys stuknieci czy co? gadacie jak
                                                      potluczeni. na poczatku to bylo fajnie nawet. teraz widze ze wam potrzebny
                                                      psychiatra, leczyc sie powinnisx\cie.kto to wierzy w takie brednie, czy wy
                                                      jestescie kupa naiwnych dzieciakow.
                                                      no i nareszcie pysiek sie wylaczyla.nikt jej nie lubi a podrywa wszystkich
                                                      naokolo.bardzo dobrze. gdybym ja byla jej partnerem to bym dolewala jej
                                                      codziennie trucizny, w pracy tez nikt jej nie lubi,tak\\a jest prawda.
                                                      a wszystkim co tu pisza to radze udac sie na leczenie,wy jestes mental!!!!!!!
                                                    • Gość: Asia Re: W oczekiwaniu na big moola. IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 29.01.04, 06:11
                                                      ohhh Mary_anne dzieki za porady nie dosc ze dobre to jeszcze za darmo, jak to
                                                      mowia anglicy "You only getting what u paying for"

                                                      wszyscy sie bardzo cieszymy ze Ciebie wszyscy lubia no bo jakby cie mieli nie
                                                      lubic jak Ty zawsze tak z sensem piszesz, nigdy nikomu tylka nie obrabiasz,
                                                      jestes nieskazitelna i zdecydowanie typ kobiety do nasladowania. Twoi rodzice
                                                      musza byc dumni z ciebie. Szkoda ze ich nie znam bo bym im osobiscie
                                                      pogratulowala.
                                                    • mojito Bad news i good news. 08 13 17 39 48 PB 34. 29.01.04, 06:29

                                                      Witajcie absolutnie wszyscy,

                                                      bad news - niestety nie wygralismy. Jutro sprobuje odszukac
                                                      budzacego zaufanie mezczyzny ze wschodnioeuropejskim akcentem
                                                      i zapytac sie what went wrong? Mamy przeciez gwarantowane ubezpieczenie.
                                                      Gleboko wierze, ze musi byc jakies rozsadne i racjonalne wyjasnienie.

                                                      Good news - nikt rowniez nie wygral i pula w sobote wynosi 74 miliony.
                                                      Kupie wiec jutro/pojutrzee trzy losy i jedziemy z koksem dalej...
                                                      Kazik, farma ciagle przed Toba. I przed kazdym to co kto chce...
                                                      Ja chce jak marynarz - w noc sie bawic, w dzien w hamaku spac...

                                                      Pamietacie moze film Milosa Formana One Flew over the Cuckoo`s Nest?
                                                      Byla tam scena w ktorej cala grupa pacjentow pod wodza Jacka N.
                                                      wracala do portu po samowolnej wycieczce statkiem do portu.
                                                      Utkwila mi w pamieci wypisana na ich twarzach radosc i satysfakcja z udanej
                                                      wyprawy. Kto wiec wie...

                                                      Asienko,
                                                      ten weekend masz wolny. Ale miej oko na liczydlo...

                                                      Serdecznie Was pozdrawiam, manewrujac jachcikiem do zatoki,
                                                      widze stojacego na kei i usmiechajacego sie do mnie Morfeusza,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Asia Re: Bad news i good news. 08 13 17 39 48 PB 34. IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 29.01.04, 06:42
                                                      Mojito

                                                      moze to i dobrze ze to nie ten weekend, zdaze sobie jeszcze urode poprawic :))
                                                      badz gentle z tym facetem od ubezpieczenia, moze nam sie jeszcze przydac

                                                      Lot nad kukulczym gniazdem to jeden z niewielu filmow jakie moge czesto
                                                      ogladac, nie lubie czytac ksiazek dwa razy ani filmow ogladac ale ten
                                                      widzialam kilka razy i Nicholson i zreszta nie tylko on bo cala plejada
                                                      aktorow storzyli tam niezapomniane kreacje, jeden z lepszych filmow jakie w
                                                      zyciu widzialam, fantastyczne wyczucie, gra aktorow, rezyseria i wogole,
                                                      klasyk

                                                      podejrzewam ze nawet na naszych twarzach nie pokaze sie taka satysfakcja jaka
                                                      oni mieli na tym kutrze, chociaz moze, w koncu 74 mil to nie 64

                                                      milych marzen

                                                    • Gość: Asia Re: W oczekiwaniu na big moola. IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 29.01.04, 06:33
                                                      aha jeszcze jedno Mary_anne, gdyby cie meska czesc tego watku zignorowala to
                                                      sie nie przejmuj bo oni wogole sie na kobietach nie znaja i takiej jak ty
                                                      docenic nie potrafia pewnie, no ale musisz nam wszystkim wybaczyc bo jak sama
                                                      piszesz jestesmy mental, o joly joly
                                                    • gunther_0 Mental is everything!!!!!!!!!!!! 29.01.04, 06:53
                                                      Ja nie moge! ale ty masz zaciecie kobito)))
                                                      przeciez ty nic nie rozumiesz Babo! We enjoy every minute of being mad !!!
                                                      mental is everything! w gore serca i drinki!
                                                      Brawo Asia, dobrze napisalas !!! trzeba by tu zamontowac jakis Fire Wall
                                                      przeciwko normalnym ludziom :))))
                                                      forumowicze full of dreams laczmy sie :)))))))))))))))))
                                                    • numbat Re: Mental is everything!!!!!!!!!!!! brawo:)))) 05.02.04, 08:41
                                                      gunther_0 napisał:

                                                      > Ja nie moge! ale ty masz zaciecie kobito)))
                                                      > przeciez ty nic nie rozumiesz Babo! We enjoy every minute of being mad !!!
                                                      > mental is everything! w gore serca i drinki!
                                                      > Brawo Asia, dobrze napisalas !!! trzeba by tu zamontowac jakis Fire Wall
                                                      > przeciwko normalnym ludziom :))))
                                                      > forumowicze full of dreams laczmy sie :)))))))))))))))))


                                                      Serdecznie pozdrawiam wszystkich( w wielkim pedzie)....poniewaz
                                                      ( niestety i "tyz" dobrze- nastepny projekt). Wkrotce dolacze do
                                                      dyskusji, ale w tym momecie mam "urwienie " glowy.
                                                      gunter:))) brawo....
                                                      a ja ze swojej strony dodam
                                                      -element of style:))) to tak jak z moimi dekorowaniami chalupek:
                                                      sa kolory bezbarwne....sa kolory cieple...sa kolory agresywne...
                                                      sa kolory do przytulenia....i sa kolory ktorych, nikt nie pragnie:)))
                                                      serecznie pozdrawiam wszystkich
                                                      Asia trzymaj sie cieplutko.Obecnie niebo i ziemia w kolorze- niebieskim.
                                                      Niech zyje blusa dusza :)))
                                                      Dzisiaj dokladnie(5 luty godzina 5.40 pm-) za 20 minut wzniose toast za
                                                      smiesznosci na czacie...
                                                      za upadle dusze....za kobiety doczesnoscia pisane...za ksztyne pamietania...
                                                      za cieplosc myslenia...za "element of style".....za absurd myslanie...
                                                      za pozadnie...za jakies barwne abstrakcje...niech zyje i trwa....troche
                                                      blus...troche luz....troche rebelii...
                                                      Ostani bezbarwny(wna)- gasi swiatlo na czacie....a my wszyscy idziemy na
                                                      jakis wspolny "soczysty" toast zyciem pisana.

                                                      ps...ewetualbie dla abstynentow( abstynentek)....polecma koktail...
                                                      moze byc z nalewek wlasnych ....podlanych gorzalka staroplskich obyczajow:)))

                                                      Niech zyje absurd:))) ( oczywiscie czasmi
                                                      i WIELKA ABSTRAKCJA DOBROCZYNNA)
                                                      achoj do nastepnego klikniecia.
                                                      Do nastepnego klikniecia.
                                                    • Gość: Saba TU JEST WPIS NUMBATA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 213.144.232.* 05.02.04, 10:51
                                                    • Gość: Saba TU JEST WPIS NUMBATA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 213.144.232.* 05.02.04, 10:52
                                                    • Gość: Saba TU JEST WPIS NUMBATA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 213.144.232.* 05.02.04, 10:53
                                                    • Gość: Saba Re: W oczekiwaniu na big moola. IP: 213.144.232.* 29.01.04, 08:47
                                                      Gunter,
                                                      Jestem, zyje, ale ostatnio za duzo sie dzieje, odezwe sie za jakis tydzien. To
                                                      tak na calkiem serio.

                                                      No a poza tym, jestem zazdrosna o to noszenie na rekach, a gdybys jeszcze mial
                                                      watpliwosci to chyba sie rozumie samo przez sie, po przeczytaniu:

                                                      Asia napisala:
                                                      "Gunter
                                                      wierze ze wszystkie nasze dziewczyny sa zabawowe, pewnie Pysiek, Iza , Iwona i
                                                      inne pracuja ciezko coby nadrobic ten czas ktore spedza na zabawie i jestem
                                                      przekonana ze wkrotce sie do nas odezwa jak tylko poprawia makijaz :)))"

                                                      przeczytales? "I INNE" !!

                                                      ide sobie

                                                      :-(

                                                      Saba

                                                      P.S. duzych wygranych calej paczce!
                                                    • gunther_0 Re: W oczekiwaniu na big moola. 29.01.04, 09:19
                                                      Och, Sabunia, nie gniewaj sie. pewnie Asi sie tak wymsklo :)))
                                                      ja widzisz chetny do noszenia Was wszystkich, ale Asia ma pierwszenstwo :)))
                                                      zreszta zadeklarowalem sie ze bede nosil...Twojego pierworodnego. pewnie tez Ci
                                                      sie wymsklo i nie przeczytalas? ja widzisz recently zdobylem doswiadczenie
                                                      wspierajac kumpla Niemiaszka po porodzie, alkoholowo go wspieralem. wiec jestem
                                                      doswiadczony, oferuje wspieranie mentalne i fizyczne i tez wspierajace
                                                      wspieranie. nie badz zazdrosna, bo wiesz ze zazdrosc.... a Ty o urode dbasz,
                                                      nie?
                                                      no i czemuz to wszystkim cos sie dzieje, a ja pisze pamietnik, poniedzialek:
                                                      nic, wtorek: nic...
                                                      Saba, melduj tu sie regularnie, a zreszta w niedziele wszyscy tam u Ciebie
                                                      bedziemy sprawdzic jak ida postepy z tym Twoim Noworocznym postanowieniem.
                                                      instrukcja obslugi nie potrzebna ;)))
                                                      Buziaki i usmiechnac sie tu prosze :)))
                                                      pozdrawiam
                                                    • Gość: Asia Re: W oczekiwaniu na big moola. IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 29.01.04, 09:34
                                                      Gunther

                                                      misiaczku ty moj, nawet nie wiesz jak doceniam Twoja lojalnosc w stosunku do
                                                      mnie i twojej deklaracji noszenia, ale jak juz tak wyszlo ze zrobilam Sabie
                                                      taka przykrosc to moze cie zwolnie z tej deklaracji zebys mogl Sabcie
                                                      ponosic :)) no bo jak ja ja inaczej moge przeprosic?

                                                    • Gość: Saba Re: W oczekiwaniu na big moola. IP: 213.144.232.* 29.01.04, 09:36
                                                      Spokojnie z tymi postanowieniami :-)
                                                      To byly zarty Gunter z ta zazdroscia, podobnie jak z wyrzutami do Aski o
                                                      uogolnienie mnie w tlumie "innych".. :-P (mam nadzieje, ze nie przeprasza mnie
                                                      na serio, bo sie dopiero wtedy obraze)
                                                      Dlaczego dopiero w neidziele? Zapraszam na jutro - mam urodziny.
                                                      Pozdrawiam
                                                      Saba
                                                    • Gość: Asia Re: W oczekiwaniu na big moola. IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 29.01.04, 10:24
                                                      Wooohooo Sabcia no to wszystkiego naj naj, czego tylko sobie zyczysz, samych
                                                      slonecznych dni, optymizmu zyciowego, przebojowosci, odwagi i zebys zawsze do
                                                      klubu mentalnych przynalezala bo tutaj chociaz wesolo. :)

                                                      pozdrawiam serdecznie a jak sie masz obrazic to przeprosiny wycofuje hihihii,
                                                      aha i cofam to co do Guthere napisalam ze go zwalniam z lojalnosci w sprwie
                                                      mojego noszenia, bo najbardziej co u niego cenie to ta lojalnosc wlasnie :))

                                                      jeszcze raz wszystkiego najlepszego i oczywiscie odlicze wieksza pule z
                                                      wygranej na Twoje urodzinki :))
                                                    • Gość: Saba Re: W oczekiwaniu na big moola. IP: 213.144.232.* 29.01.04, 10:41
                                                      Dzieki Asiu za zyczenia, juz ja tam mam pare zyczen ktore moglyby sie jeszcze
                                                      spelnic, no i udzial w puli nie powiem ze by sie nie przydal ;-)
                                                      I nie bierzcie tak na serio tego co pisze, prosze, czasem tak lubie sie
                                                      podraznic bez koniecznosci tlumaczenia co autor zartu mial na mysli. Wiec jesli
                                                      mi sie kiedys w przyszlosci znowu zdarzy popelnic to uprzedzam, zadnych dasow ;-
                                                      )

                                                      Pozdrowienia
                                                      Saba
                                                    • Gość: Asia Re: W oczekiwaniu na big moola. IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 29.01.04, 11:13
                                                      i kto sie dasa kurcze czy ja mam jakies dwu czlonowe imie jak nie wymieniajac
                                                      pewna wiecznie nadasana osoba?? mnie trzeba dobrze na odcisk nastapic zebym
                                                      sie dasala jednyne co to ludzka glupota mnie czasem z rownowagi wyprowadza ale
                                                      to juz calkiem inna kwestia :)))
                                                    • Gość: Asia o rane Saba - przepraszam najuprzejmiej jak umiem IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 29.01.04, 09:28
                                                      bardzo bardzo mi przykro ze nie wymienilam Twojego imienia, nie wiem jak cie
                                                      przepraszac :((( wybaczysz????

                                                      a czemu dopiero za tydzien sie odezwiesz? napisz nam co sie dzieje i kto cie
                                                      porywa na ten tydzien, Saba , Sabcia, Sabunia tak ladnie prosze , nie gniewaj
                                                      sie
                                                    • yvona73pol hepi berzdej 29.01.04, 12:02
                                                      Saba, sama wiesz co w sercu i w glowie, ja tylko krzyzuje paluszki i wreczam
                                                      bukiet wirtualnych zyczen - sa bardzo ladne - pachna fiolkami i maja taki
                                                      nieokreslony, migotliwy kolor, wlasciwie to zmieniaja sie w zaleznosci od
                                                      nastroju obdarowanego..... sama nie wiem, jak je znalazlam;
                                                      no i pula czeka; a ja cala dostane pokurczow od trzymania palcow na krzyz, juz
                                                      sie na mnie dziwnie patrza w szkole i w pracy, pewnie sadza, ze to wykret od
                                                      pracy; ale ja nic nie mowie, ale bedzie niespodzianka, pewnie sami zaczna grac;
                                                      Mojito, postanowilam wesprzec sie na twoich slowach i nie zawierzac wrozkom,
                                                      wiec sadze, ze pojde w slady i zainauguruje swoj hazard trzynastego lutego,
                                                      sadze, ze to dobra data....
                                                      Gunther, Asia i wszyscy, ktorych chcialabym wymienic z imienia, ale jak wiecie
                                                      doskonale, moja pamiec slabowita jest - a wiec wyjasniam, ze oprocz ciezkiej
                                                      pracy, niemoznosc wizyt forumowych/forowych? spowodowana byla dziwnym
                                                      funkcjonowaniem portalu gazety zwanej filuternie Wyborcza....
                                                      co do MAD PEOPLE, to ja sie podpisuje obiema rekami rowniez, wybaczcie
                                                      bazgrolenie, to przez te skrzyzowane palce...
                                                      sciskam wszystkich wirtualnie,
                                                      Gunther, uwazaj na rozowe slonie, bywaja zlosliwe....
                                                      caluski ponownie i niezmiennie,
                                                      Iwona
                                                    • mojito Saba - Gefeliciteerd met uw verjaardag! 29.01.04, 22:17

                                                      Witaj,
                                                      jak wyzej. Udzial w puli oczywiscie masz.
                                                      Z Holandii czarter zabierze Was w niedziele
                                                      i podrzuci do Kiwilandu.
                                                      Zdrowko,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Asia Re: Saba - Gefeliciteerd met uw verjaardag! IP: *.jetstream.xtra.co.nz 29.01.04, 22:21
                                                      dzien dobry Mojito


                                                      cos taki oszczedny w slowach dzis jestes, chyba sie wyspales? no i do pracy
                                                      nie idziesz rozumiem wiec co sie dzieje? brak humoru z jakiegos powodu?
                                                      Czyzbys chcial sie ze klubu mental wypisac? opowiadaj co sie dzieje????

                                                      pozdrawiam cieplutko
                                                    • mojito Takie tam... 29.01.04, 23:18
                                                      Witajcie absolutnie Wszyscy,
                                                      mental i niemental,

                                                      Asienko,
                                                      myslalem, ze sie przeslizgne niezauwazony z zyczeniami dla Saby
                                                      i tyle. Nic sie przed Twoim czujnym ksiegowym okiem nie ukryje.

                                                      Co do humoru, to polubilem zajecie lezenia na kanapie i czekanie
                                                      na nasz ship to come in i koniecznosc pojscia dzisiaj do pracy
                                                      troche wytracila mnie z rownowagi. Ale jeszcze tylko jutro
                                                      i pojutrze. W sobote wiadomo...
                                                      Od poniedzialku powinnas naoliwic liczydlo. A Kazik ogladac oferty
                                                      sprzedazy farm.

                                                      Powinnas zawiadomic Ize aby byla lekko spakowana. I miala przygotowana
                                                      szufle w przypadku wiekszych opadow sniegu. Musi sie dostac jakos na lotnisko.
                                                      Nowa Zelandia to dobry wybor na dzielenie pieniedzy. Lato w pelni.

                                                      Wracam jeszcze zakret jego mac do pracy,
                                                      pozdrowionka i do zobaczenia we wtorek.

                                                      A propos wtorku. Dyrektor zleca sekretarce napisania ogloszenia
                                                      o zebraniu pracownikow we wtorek. Jak sie pisze wtorek - pyta
                                                      sekretarka - przez w czy f?
                                                      Nie wiem - odpowiada dyrektor - niech pani przelozy zebranie na piatek.

                                                      Buzka,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Asia Re: Takie tam... IP: *.jetstream.xtra.co.nz 29.01.04, 23:31
                                                    • Gość: Asia Re: Takie tam... IP: *.jetstream.xtra.co.nz 29.01.04, 23:37
                                                      zaczne jeszcze raz bo tamto mi ucieklo

                                                      Mojito skarbeczku kochany, chyba juz zdazyles zauwazyc ze tu sie nikt nie
                                                      przeslizguje, co poniektorzy najwyzej zostali wyslizgani hihihi

                                                      Twoje posty wysylaja jakas energie dzisiaj do mnie ktora gdzies pod
                                                      serduszkiem mi szepcze ze cos cie jednakowoz lekko gnebi i ze nie jest to ten
                                                      facio ze wschodnioeuropejskim akcentem bo on jest gwarantowany, wiec Ty mi to
                                                      nie mow ze sie przeslizgniesz tylko podziel sie tym co ci w duszy gra, jak bys
                                                      w razie tu nie chcial to prywatnie na kawe zapraszam :)) adress pewnie moj
                                                      znasz bo juz nieraz podawalam ale na wszelki wypadek brigyd@yahoo.com

                                                      Nie musze Ci tlumaczyc ze we dwoje zawsze latwiej sie problemy rozwiazuje niz
                                                      samemu lezac na kanapie, nawet jezeli ci sie teskni za Bossem to tez chetnie
                                                      wyslucham i moze mi sie uda jakos pocieszyc albo chocby za lapke potrzymac :)

                                                      Badz prawdziwym facetem i przyznaj sie :))

                                                      cieplutko pozdrawiam
                                                    • mojito :)))))))))))))))) :))))))))))))) :))))) 29.01.04, 23:46

                                                      Asienko,
                                                      prawdziwy facet idzie w "zaparte".
                                                      I tej wersji bede sie trzymal.
                                                      Dzieki za oferte.
                                                      Bossa, sadze, zobacze w NZ we ftorek.
                                                      Po wzieciu swojej dzialki bedzie top dog.
                                                      Pozdrowionka serdeczne i udanego weekendu,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Asia Re: :)))))))))))))))) :))))))))))))) : IP: *.jetstream.xtra.co.nz 30.01.04, 00:25
                                                      Guzik prawda Mojito prawdziwy facet potrafi plakac, w zaparte mieczaki ida,
                                                      przemysl to sobie :)))) oferta stoi jak drut
                                                    • tizedik Re: Takie tam... 30.01.04, 00:02
                                                      Asia, myslisz, ze prawdziwy facet sie przyzna? No moze przed prawdziwa
                                                      kobieta....;-)
                                                      Miedzy nami mowiac, zastosowany przez ciebie chwyt mnie osobiscie sie podoba.
                                                      Mojito nie ma po prostu wyjscia..;-)
                                                      Mam jednak nadzieje, ze sie mylisz w swojej diagnozie. Gdyby tak sie zdarzylo,
                                                      ze nie, to ja sie poswiece! Wypije cos alkoholizowanego za powodzenie tego, co
                                                      pije za moje!
                                                      Przy okazji informuje, ze na balange nie jestem jeszcze przygotowana. Ale
                                                      sadze, ze wystarczy pare chwil, aby ten stan sie zmienil. Tak wiec czekam na
                                                      sobote, a potem na wtorek (ftorek?). No i dziekuje Guntherowi, ze zapewnil mi
                                                      juz opieke w czasie dlugiej podrozy. Jesli zas chodzi o element rodzinny, tutaj
                                                      przeze mnie przywolywany, to sadze, ze te sama role moglby spelnic Mojito, bo
                                                      on ma po prostu najblizej.
                                                      No a na potem przydalaby sie ta farma Kazika, bo byloby gdzie odpoczac. Niech
                                                      tam bedzie obszerny dom, zeby nas wszystkich pomiescil. Nie wiem tylko, czy na
                                                      jakies drzewa i plynaca wode mozna tez liczyc. W ostatecznosci - nie ma sprawy -
                                                      moze byc basen :-)

                                                      Gdybym ja miala pisac swoj pamietnik, to wygladalby mniej wiecej tak:
                                                      - w poniedzialek szalenstwo,
                                                      - we wtorek - nie widac mnie spod roboty,
                                                      - w srode - tak samo...
                                                      Ech....:-(

                                                      Ale mimo to - serdecznie pozdrawiam:-)
                                                    • tizedik Re: Takie tam... ;-) 30.01.04, 00:04
                                                      O, jak juz wreszcie przebrnelam przez bareiery portalu Gazety, to zobaczylam
                                                      reakcje pana M.
                                                      Oj, mysle Asia, ze ty masz racje....
                                                    • gunther_0 Jestem za... a nawet przeciw :))))))))))))))))) 30.01.04, 06:34
                                                      Witajcie piontkowo,

                                                      Tizedik, ja oficjalnie sie obrazam, a co? kobiety moga to ja tez moge ;) ja tu
                                                      z oferta wyszedlem pierwszy, a Ty wolisz Mojito, dobra, ide sobie....

                                                      Sabunia, dla Ciebie dzisiaj mam special:)))
                                                      po pierwsze: najlepszego z okazji urodzin, wszystkiego co sobie zamarzysz :)))
                                                      znaczy ze juz mamy tu 3 Koziorozce :)))
                                                      po drugie:to tak znowu na temat seksualny niestety schodzi, ale co mi tam i tak
                                                      zostalem czarna owca, znaczy tfu, tfu, czarnym baranem ;)))
                                                      wyczytalem, ze obecnie tam u Was na gorze, bo jest pora zimowa, jest najlpesza
                                                      pora na robienie dzieci :)Twoje nerwy intensywnie reaguja na bodzce dotykowe i
                                                      szybciej przekazuja je do osrodka pozadania w mozgu.w ten sposob rekompensujesz
                                                      sobie niedostatek swiatla, oraz inne niedostatki. nie dziewota wiec ze za Krola
                                                      Cwieczka kiedy nie bylo jeszcze elektrycznosci...
                                                      po trzecie:podobno jesli Pan Bog chce kogos pokarac spelnia jego marzenia. badz
                                                      wiec bardzo ostrozna jak marzysz;)))

                                                      Aienko, tak polalas wode ze az chlupie mi w butach :)))no przeciez mowilem ze
                                                      stoje tu murem, niekoniecznie z kims czy przeciwko komus, ale jestem lojalny i
                                                      wolnostojacy:)))bede nosil, obiecalem Bubu.
                                                      Mojito Amigo,
                                                      dla podtrzymania ducha, tego duzego i mniejszego, pije dzis za Twoje pozytywne
                                                      fluidy i wygrana. kurde, wiesz jaka to odpowiedzilanosc na Tobie spoczela?
                                                      rozumiem ze potrzebujesz wsparcia i duzej ilosci alkoholu, boprzy takiej
                                                      wygranej to trzeba nie malej koncetrancji.
                                                      dziewczyny Wy to jestescie specjalistki od czarowania, poczarujcie zebysmy
                                                      wygrali, co?
                                                      no i co jeszcze poczytalem, mialem taki intelektualny lunch czytajacy ;)
                                                      poczytalem, ze salony kosmetyczne otwieraja drzwi dla panow i tak jak kiedys
                                                      byly salony pieknosci tylko dla pan, co bylo oczywiscie dyskryminacja, to teraz
                                                      sa salony obu plciowe. hm, taki mental to chyba jeszcze nie jestem.
                                                      Pysiek, wynurz sie wreszcie, no :)
                                                      pozdrawiam

                                                    • Gość: Asia Re: Jestem za... a nawet przeciw :))))))))))))))) IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 30.01.04, 08:54
                                                      Tizedik

                                                      wszystkie Twoje zyczenia zostaly zanotowane i zostana spelnione, nic mojej
                                                      uwadze nie uchodzi, notuje wszystko co komu do szczescia potrzebne i zapewniam
                                                      ze pomyslnie zostanie zalatwione, wlacznie z farma Kazika jak sie uda to jakas
                                                      rzeka lub jeziorko jak nie to w ostatecznosci bazen i jakies spa coby mozna
                                                      bylo z kieliszkiem w reku posiedziec :))

                                                      to ze mam racje to watpliwosci zadnej nie ulega bo czuje przez skore ze cosik
                                                      w trawie piszczy, a ze u Mojito teraz o trawe trudno to cala sprawa lekko
                                                      podejrzanie wyglada.

                                                      Trudno mi z takiej odleglosci osadzic o co chodzi, mozliwe ze ciezar
                                                      odpowiedzialnosci Mojito lekko przygniata ale w to jakby ciutke watpie bo
                                                      sadzac po chocby po tym ze podjal sie szukania tego jednego tatuazu dla
                                                      Gunthera, Mojito przed odpowiedzialnoscia nie ucieka.

                                                      Ja ze swojej strony zrobilam co moglam, wychylilam dwa podwojne dzisiaj i
                                                      jestem pelna nadziei ze pomoga. :))


                                                      Gunther o czym ty piszesz Yoggi? jaka wode znowu? czy tez mowisz o wodzie
                                                      (przez u z kreska?) jezeli o tym drugim to i owszem przyznaje sie bez bicia,
                                                      jezeli o H2O to zupelnie pojecia nie mam o czym mowisz.
                                                      I wogole prosze mi tu nie ublizac bo jestem prawdomowna dziewczyna gdyby tak
                                                      nie bylo to bym przyjaciol na peczki miala, a tak to tylko paru sztuk sie moge
                                                      doliczyc bo jakby nie wszyscy moga zniesc jak im sie prawde w oczy

                                                      Nie wiem ile tego noszenia dla mnie zaplanowales, ale za kare ze mnie
                                                      oczerniasz pomnoz to przez 2.

                                                      Gratuluje intelektualnego lunchu, nie mow mi ze kraina Oz jest 100 lat za
                                                      murzynami i dopiero teraz o salonach dla panow pisza, toc to ponoc najwieksza
                                                      tendencja wzrostowa od conajmniej lat kilku.
                                                      Ty jak piszesz ze taki mental jeszcze nie jestes to lepiej to szybko nadrob bo
                                                      zostaniesz w tyle i zaczniemy cie do normalnych zaliczac, a jak sam
                                                      zasugerowales jednego dnia fire walla dla normalnych zalozymy wiec sie lepiej
                                                      zastanow albo przestan sobie intelektualne lunche urzadzac.

                                                      Swoja droga co to sie wyrabia na tym swiecie, kazdy chce byc oczytany.


                                                      Pyyyyyyyyyyyyyyyyyyysiu wynurz sie bez ciebie nasze szare komorki przestaja
                                                      pracowac

                                                      pozdrawiam wszystkich serdecznie

                                                      Sabcia zycze upojnego probowania, teraz to juz nie tylko przyjemnosc ale i
                                                      podstawy naukowe masz musi sie udac choc zycze coby nie za pierwszym
                                                      podejsciem bo cala przyjemnosc w ilosci podejsc :))))))))))))

                                                      Kazik chyba jestes zajety rozgladaniem sie za farma bo cos sie do nas nie
                                                      odzywasz. Napisz co teraz u ciebe w ogrodku rosnie, pewnie masz ze 3 razy
                                                      wiecej towaru niz ja, chetnie poczytam co chodujesz :))

                                                      no to papuski dla wszystkich

                                                      Aha prosba do wszystkich

                                                      Poznalam dzisiaj Roberta i Kasie, trzymajmy za nich kciuki i wysylajmy
                                                      pozytywne mysli za ich pomyslnosc, wychylenie czegos tez tylko pomoc moze.

                                                      :))))
                                                    • yvona73pol Re: Jestem za... a nawet przeciw :))))))))))))))) 30.01.04, 09:22
                                                      z checia wychyle za pomyslnosc Kasi i Roberta, a bedzie okazja, bo w
                                                      poniedzialek urzadzamy mala imprezke... jak nie tu, to tam....
                                                      choc ja szczerze mowiac wolalabym tam, czyli w NZ przy dymiacych liczydlach i
                                                      pelnym basenie ;-)
                                                      a tymczasem nadal trzymam kciuki i inne takie, pomagam sobie masciami anty-
                                                      skurczowymi, no i wysylam magiczne fluidy, choc jakos nie jestem w tym mocna,
                                                      a moze sie odmieni?...
                                                      a u Kazika na farmie koniecznie musza byc ze trzy wombaty, takie udomowione,
                                                      bez nich ani rusz... lepszy od kangura, mowie wam, ze o koali nie wspomne;
                                                      no to do rychlego, na razie sie wylaczam, bo tu kolejka do ekranu i klawiatury
                                                      wbija mi wzrok w plecy;
                                                      pa,
                                                      Iwona
                                                      ps. wlasnie, gdzie jest Pysiek? wychylmy tez cos na okolicznosc comeback'u,
                                                      proponuje...
                                                    • kazachstan Re: Jestem za... a nawet przeciw :))))))))))))))) 30.01.04, 09:08
                                                      Dobry wieczor,

                                                      no widze gunther, ze humor dopisuje, to wszytko u ciebie pomyslnie.
                                                      ja nie powiem nic na te gabintey urody dla panow, bo ja nie taki nowoczesny,
                                                      ale czemu nie? jak ktos lubi.
                                                      chcialem jeszcze dopisac czym to nas Gunther uraczyl w ubiegla sobote. musze tu
                                                      swojego chwalic, bo tu to on gadatliwy, ale w zyciu dobry chlop. no i zrobil on
                                                      nam pijanego arbuza. doskonaly na upalne dni tak jak teraz. moja Pani pierwsza
                                                      wziela kawalek arbuza i oczy jej sie zaczely swiecic, a arbuz byl z alkoholem.
                                                      moi kochani, co ja nie mialem. pytom, gunther cos tam wlol?a on mowi taka
                                                      odmiana arbuza! no ale w koncu wczoraj mi powiedzial przepis. robi sie w
                                                      arbuzie dziurke i dzien wczesniej wlewa troche alkoholu, zeby arbuz nasiakl.
                                                      troche jeszcze mozna dolac na drugi dzien a nie za duzo.potem sie kroi i je, i
                                                      wiadomo. zaluje ze nie znalem takiego przepisu w czasach szkolnych potancowek,
                                                      przynosilbym arbuza, zadnych butelek wnoszonych pod marynarka i wychodzilibysmy
                                                      z kumplami pijani.
                                                      no nic, czekam na te pomyslne wyniki, pozdrawiam
                                                      Kazik
                                                    • tizedik Re: Jestem za... a nawet przeciw? 30.01.04, 09:55
                                                      Pokonując opór blokad pozakładanych w pracy przedarłam sie do forum. I dobrze
                                                      zrobiłam, jak widze.
                                                      Szybko i prędko prostuje pomyłkę Gunthera:
                                                      Gunther, źle mnie zrozumiałeś! To wszystko przez te geografię.
                                                      Ja na twoją ofertę jak na lato :-))))))))) Dzięki za, a nie przeciw!!!
                                                      Mojito oddelegowałam bez jego wiedzy i na razie bez jego zgody do zajęcia się
                                                      elementem rodzinnym, bo tenże element przebywa z dala ode mnie, a znacznie
                                                      bliżej pana M.
                                                      G. no nie bądź już taki obrażony...;-)

      • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.adsl.wanadoo.nl 30.01.04, 12:27
        Dzieki wszystkim za zyczenia, szczegolnie Tobie Mojito (nawet sie postarales
        przetlumaczyc.. hihi), ja zmykam swietowac, a wam zycze udanego dnia!
        Saba

        P.S. Gunter, az mnie reka swedzi zeby skomentowac Twojego posta, ale naprawde
        musze leciec! Trzymaj sie!Jeszcze tu wroce! :-)
        • mojito Ok, jedziemy z koksem/farma. 31.01.04, 03:56
          Witajcie Wszyscy,

          dzisiaj wracajac z pracy ustawilem sie w kolejce do podatkow od marzen.
          Goraczka "zlota" zdecydowanie przyspieszyla kroku. Siedemdziesiat cztery mil.
          Przez piec minut wysluchalem co ludzie zrobi jak wygraja.
          Czego nie zrobia i co innym pokaza. Wysluchalem tez masy opinii
          na temat wybierania szczesliwych numerow. Porad jak sie to powinno robic
          i kiedy. Zadziwiajace, ze ludzie majace tak olbrzymie doswiadczenia
          i ekspertyze ciagle jeszcze graja.
          Okazalo sie, ze pare osob kupilo rowniez jak my, gwarantowane ubezpieczenie
          od budzacego zaufanie mezczyzny ze wschodnioeuropejskim akcentem
          na poprzednie losowanie. Nie widzielismy tego mezczyzny dzisiaj ale
          wszyscy jestesmy przekonani, ze jest jakies rozsadne wyjasnienie
          naszych "niewygranych". Wszyscy zgodzilismy sie, ze budzil zaufanie.
          Poczekamy wiec na wyjasnienia...

          Nasze numery ( tym razem bez gwarantowanego ubezpieczenia) to;
          02 09 20 36 46 Powerball 07, 16 29 43 50 53 PB 41 i 19 31 32 36 49 PB 20.
          Glowna pula - 74 miliony dolarow. Losowanie w sobote o 23:00 mojego czasu.
          A wiec zacisnijmy kciuki :))).

          Asienko,
          masz liczydlo pod reka, prawda?

          Kazik,
          jezeli trafimy to kazdy moze sobie farme kupic jak zechce. A na Twojej
          przyszlej farmie mile panie juz przesuwaja meble :))).

          Gunther/Amigo,
          mamy szanse zdazyc na karnawal w Rio. W tym roku 21-24 lutego.

          Tizedik,
          Twoja sublimal message wolo dotarla do mnie. Gdybys napisala: niejaki M.
          lub M. to prawdopodobniej dotarla by wczesniej. Ten pan M. mnie zmylil.
          Co uspokoiloby Twoje niespokojne serce i kukulczy niepokoj?
          Czy moze otworzenie telefonicznej hot line info dostepnej dla Twojego
          elementu? Czy dobrze interpretuje?

          Saba,
          nie napisze nic. Ale po tym wszystkim co napisal Gunther dluzsze Twoje
          milczenie kojarzy mi sie teraz jednoznacznie :))).

          Boss/Pysiek,
          :))))))))))).

          Zdrowka, no i powodzenia nam zycze,
          mojito.
        • gunther_0 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III 31.01.04, 04:11
          Witaj Saba,
          ciagle tak pedzisz :)))) lubisz na szybko, w porzasiu. po to wszystko tak
          napisalem zeby Cie reka zaswedziala ;)
          Iwonka napisalas o wombat a przeciez tutaj sa i inne smieszne zwierzaki. koala
          i kangur to takie zwierzaki z reklamowek, wombat masz racje jest bardzo
          sympatyczny, troche spioch. natomiast w koala to bym doszukal sie jakiegos
          wschodniego rodowodu, przeciez on wiecznie zalany :)))siedzi sobie na drzewie
          i spija z lisci alkohol, potem taki narabany wisi w dziwnych pozycjach na
          drzewie a wszyscy sie zachwycaja. dziwne czemu nie zachwycaja sie normalnym
          pijakiem. ale on jest wybredny pijaczek, bo z 300 gatunkow eukaliptusa lubi
          tylko kilka. z innych zwierzakow sa jeszcze platypusy, echidna, dingo, ale to
          lagodne stworzenia. ludzi zwykle interesuja jakies niebezpieczne istoty, ktore
          moga zagrazac. bardzo popularny zrobil sie w Australii taki prawdziwy
          Crocodile Dundee, facet ktory lowi krokodyle i przy tym filmuje cala akcje. i
          nie tylko bo weze, jadowite pajaki i robi to bardzo fajnie. chyba nazywa sie
          Steve Orwen i ma nawet swoj program w TV. moze Numbat bedzie wiedzial, albo
          Pysiek? no i do diabla, Pysiek nie rob sobie zartow, skrobnij chociaz slowko
          pozdrawiam wszystkich
          • Gość: Pysiek13 chyba jestem w ciazy.... IP: *.b.004.syd.iprimus.net.au 31.01.04, 11:38
            Witajcie wieczorowo,

            jest godzina 6.45pm, za chwileczke, juz za momencik Saturday news w TV, a ja
            ciagle w pracy :((( juz szef szuka kluczy od samochodu, juz teczka w reku,
            stojac w drzwiach, a nad nim, niczym auerola jakiegos swietego z wizji Fra
            Angelico, pali sie napis EXIT. jeszcze troche po-buszuje w internecie, moj
            mobile phone ubrany weekendowo, pecznieje od MMsow: barman z pub za rogu na
            tle kolekcji butelek pozdrawia, to znow grupa kolegow sle SMS-y z The
            Basement: 'do zobaczenia przy barze, dzis dobrze graja jazz, wpadaj'. ach to
            oczekiwanie, te wybory i ta wizja jednego wieczoru bez pracy!!!
            OK, nie narzekam, zawalilam sie sama robota i czuje ... ze moj mozg jest w
            ciazy :))) absolutnie, mam wszelkie objawy tzn. wstaje w srodku nocy, pracuje
            kiedy mam ochote, mam kaprysy. o kolejnych objawach bede Was informowac na
            bierzaco :)))) mysle ze ciaza bywa schizofreniczna, wiec mozna spodziewac po
            mnie najgorszego... juz teraz mowie do siebie. jeszcze nie wiem co za dziecko
            moj mozg urodzi, ale obraz w wyobrazni jest klarowny :))))

            Gunther,
            wynurzam na zyczenie, tak jak Tizedik spod sterty documents :))))
            mental club jak najbardziej, a poniewaz mielismy juz tu kilka roznych
            propozycji, mozna to jakos zebrac pod jeden parasol.
            za mlodu wydawalo mi, ze ludzie nienormalni zyja tylko zamknieci w ksiazkach.
            Hamlet, zakomleksiony biedak, z milosci do mamy az duchy widzi, Makbetowi
            pragnienie wladzy poprzestawialo pare neuronow w glowie, a nasz krajowy Konrad
            miedzy urojeniami to ledwo odetchnac mogl. tymczasem tu na forum wydalo sie ze
            wszyscy jestesmy Hamletami :))) albo mam paranoje...albo uznamy ze nie-
            normalnosc jest norma.
            co do salonu pieknosci dla panow Gunther, to czemu nie. Mojito pisal, ze
            powinnismy zaczac pracowac nad upodabnianiem sie obu plci wiec do roboty :)))
            pomysl, jak by to interesujaco wygladalo:
            Gunther co wieczor wklepuje serum w twarz, rano odslania jedwabne firanki, do
            filizanki z Sevres nalewa zielona herbate. potem rozparty w swym milord, czyli
            nowym BMW, zajezdza do biura projektow. co piatek farbowanie wlosow i piling,w
            czwartek wizyta u teraupety. Twoja pozadana forma spedzania czasu to rozmowy z
            kolegami na temat kroju marynarek oraz wspolne wypady do solarium. zona bedzie
            stala juz w drzwiach gotowa do wyjscia a Gunther bedzie przewalal oczami,
            niezadowolony z tego pospiechu: 'kochanie nie moge znalezc tej koszuli z
            perkalu ani mojego sygnetu'.
            nie gniewaj, takie zarty. mysle,ze uroda nigdy nie powinna isc w parze z
            glupota obojetnie jaka plec ;))))
            Mojito,
            widze ze jestes moja ostatnia deska ratunku :)))
            Twoj pomysl, Twoj gest, Twoja hojna natura - jestem wzruszona, a napewno bede
            podwojnie, albo potrojnie (!!!) wzruszona jak wygramy. nie kaz nam dlugo
            czekac i spraw o Mojito, zeby ta wygrana rozswietlila nasz szary, monotonny
            dzien jak najszybciej. Amen
            Asia,
            mysle ze u Ciebie wszystko w porzadku :))) dziekuje za troskliwosc.

            pozdrawiam wszystkich



            • kazachstan Re: chyba jestem w ciazy.... 31.01.04, 12:04
              Dobry wieczor,

              juz chcialem zlozyc gratulacje Pysiek , a tymczasem widze zarty sie ciebie
              trzymaja. Pysiek ciesze sie ze znowu piszesz, jak narazie oprocz tej obiecanej
              wygranej ty rozswietlasz to forum swoim humorem. bardzo by milo gdybysmy z
              moja Pania mogli ciebie poznac osobiscie.
              a wizja Gunthera w damskiej wersji bardzo wesola
              pozdrawiam
              Kazik
            • mojito Re: chyba jestem w ciazy.... Mocne entree :)))) 31.01.04, 12:23

              Yo, Pysiek,
              witaj :))). Takie nawet niepewne stwierdzenie natychmiast elektryzuje
              mezczyzn. Spece od reklamy i przyciagania meskiej uwagi powinni sie
              uczyc od kobiet.
              Nie slyszalem aby to stwierdzenie/zapytanie zostalo zignorowane.

              Dziewczyna dzwoni do swojego chlopaka i mowi: jestesmy w ciazy!
              Jezus Maria, szepcze chlopak - jak to sie stalo?

              Mieszane uczucia moze wywolac rane telefoniczne zaproszenie na sniadanie z
              prosba o przywiezienie po drodze z apteki testu ciazowego.

              No, ale Ty zaczelas. A wlasciwie Saba i stamtad nalezy spodziewac sie
              radosnego komunikatu.
              Zaniepokoilem sie troche tym Twoim przypisanym mi upodobnianiem sie plci.
              Mam nadzieje, ze tego zupelnego zatarcia sie roznic nie dozyje.
              Chyba wyjelas cos z kontekstu albo niefortynnie cos napisalem.
              Sama mysl okropna.

              Z dostepnych Guntherowi srodkow pieknosci wybralem sobie BMW.
              Do diabla z pilingiem
              • Gość: Saba Re: chyba jestem w ciazy.... Mocne entree :)))) IP: *.adsl.wanadoo.nl 31.01.04, 12:34
                O kurcze, ale dajecie popalic! Pysiek, ja cie kiedys musze poznac osobiscie,
                kiedy sie wybierasz na stare smieci? Ale zarty sie ciebie trzymaja :-) a ja
                akurat przewrazliwiona na punkcie tego tematu.. No, ale zeby nie szerzyc
                niepotrzebnej afery oglaszam, ze NIE JESEM W CIAZY! aczkolwiek niewiele
                brakowalo.. i Gunter wyczail co mi chodzi po glowie.. no ale dzis juz wiem, ze
                przedwczesny alarm, wiec spokojnie moge sie zabrac za swoje normalne sprawy..
                a juz prawie rzucilam palenie z tego wszystkiego!
                Jak troche ochlone to sie znowu odezwe, na razie weekend wiec sie umowilam z
                przyjaciolka i wybywamy troche poszalec po knajpach, bo kto wie kiedy znowu
                bedzie okazja?
                Pozdrawiam wszystkich!
                Saba
                • gunther_0 Re: chyba jestem w ciazy.... Mocne entree :)))) 31.01.04, 12:44
                  Witajcie,

                  Matko Swieta az przysiadlem z wrazenie, nie czytajac!!!
                  Pysiek ty sie doigrasz, taki statement!!!
                  No ale wybaczam Ci podsmiewanie sie ze mnie, dobrze ze piszesz powrotem, od
                  razu towarzystwo sie ozywilo :)
                  Sabunia, a wiec jednak, bylo to trwozliwe, prawie szczesliwe zawachanie? no,
                  no popatrz to i juz myslalem ze bedziemy tu opijac pepkowe. czego sobie io
                  Tobie szczerze zycze :)
                  Asienko skarbie melduj tu sie przy takich nastrojach szampanskich mamy wygrana
                  jak w banku :)))
                  reszta dziewczyn w pogotowiu?
                  pozdrawiam
              • mojito Re: chyba jestem w ciazy.... Mocne entree :)))) 31.01.04, 12:38

                Ta przeroznosc tematow poruszonych przez Ciebie Pysiek spowodowala, ze
                klimat udzielil sie klawiaturze i czesc postu bez zakonczenia
                i pozegnania odleciala.

                W Filadelfii jutro zaczyna sie coroczny pokaz samochodow.
                Osobowych i mniejszych polciezarowek. Duza i ciekawa sprawa.
                W ciagu nastepnego tygodnia mam zamiar tam zajrzec. Moze jutro,
                przy naszej odrobinie szczescia bede mogl tam zrobic zakupy :))).
                Jest pare bardzo erotycznych samochodowych stanowisk.

                Kupujac wczoraj nam losy odczulem chwilowy ciezar na ramionach.
                Wierze, ze to nie byla duza odpowiedzialnosc tylko Lady Luck przysiadla
                na mnie na moment :))).
                Prosze Was tylko, po ewentualnym niepomyslnym losowaniu zachowajcie
                Wasze zyczenia dla mnie tylko dla siebie. Obiecujecie?

                I to tyle na razie, po zdecydowanym wejsciu Pyska zanosi sie na
                interesujacy dzien. Oby nam sie...

                Pozdrowionka serdeczne dla Was wszystkich,
                mojito.

                • Gość: Pysiek13 Re: chyba jestem w ciazy.... Mocne entree :)))) IP: *.b.004.syd.iprimus.net.au 31.01.04, 12:50
                  co jest erotyczne samochodowe stanowisko Mojito?
                  widze ze erotysm nie opuszcza watku, a nie mozemy byc monogamiczni :))))

                  witaj Saba, najlepszego z okazji missed birthday :))))
                  bardzo chetnie Cie spotkam, jak wszystko dobrze pojdzie moze w tym roku bede w
                  Europe, ale narazie musze urodzic moje dziecko....:))))
                  Gunther wspomnial ze sa na forum juz 3 koziorozce, mysle ze to Asia, ty i on?
                  Gunther przyznaj sie jaki znak Twoj?

                  pozdrawiam
                  • Gość: Pysiek13 Re: chyba jestem w ciazy.... Mocne entree :)))) IP: *.b.004.syd.iprimus.net.au 31.01.04, 12:51
                    nie monogamiczni tylko monotematyczni, sorry chyba za duzo o pare drinks...
                    • mojito Erotyczne stanowisko samochodowe. 31.01.04, 13:06

                      Yo, Pysiek,
                      lepiej byc monotematycznym :))).
                      ESS (erotyczne stanowisko samochodowe) to takie stanowisko przy ktorym
                      stoimy (mezczyzni) rozdarci jak ta zeromska (chyba) sosna. I mamy jeszcze
                      mieszane uczucia .
                      Osiolkowi w zlobie dano: w jednym sportowy samochod w drugim przyciagajacy
                      uwage rekwizyt samochodowy. Z jakiegos niewyjasnionego powodu jest to zawsze
                      dziewczyna.
                      Skad sie ona tam wziela - dokladnie nie wiadomo. I tez nie dociekamy.
                      Stoimy rozdarci... i z mieszanymi uczuciami...Ta cholerna motoryzacja.

                      Pozdrowionka i piatke Bossowi,
                      mojito.
                      • Gość: Pysiek13 Re: Erotyczne stanowisko samochodowe. IP: *.a.002.syd.iprimus.net.au 31.01.04, 16:03
                        Yo, Mojito,

                        ja sie nie upieram :)))
                        myslalam ze stanowiska samochodowe sa w US bardziej oryginalne ;) przy
                        odrobinie szczescia podobno mozna miec i samochod i ... dekoracje. tylko czy
                        naprawde o to Wam mezczyznom chodzi?
                        w Australii na motor shows nie dosc, ze sa tez modele meskie (!) to na dodatek
                        nawet jezdzenie samochodem jest mniej ciekawe jesli wezmiesz pod uwage, ze
                        biegi zmienia sie lewa reka ;))) prawa reka zawsze na kierownicy, dlatego tyle
                        tu leworecznych...

                        Boss przesyla serdeczne woof, woof i rownie serdecznie merda resztkami ogona
                        pozdrowionka
          • yvona73pol Re: dlaczego wombat... 31.01.04, 13:03
            ...no i tu trafiles w dziesiatke - wombat to troche spioch - swoj do swego
            ciagnie i dlatego pokochalam go od pierwszego wejrzenia, a wiadomo, serce nie
            sluga;
            nie powiem, platypusa tez bym chetnie zobaczyla, no i dingo, co to podobno nie
            umieja szczekac...
            a boje sie tych wielkich kraczacych, co ich pelno zwlaszcza w centrum Sydney;
            no, ale nie o tym chcialam, ale jakos mi mozg wysiada w tych wieczornych
            godzinach...
            moze zablysne jutro;
            tymczasem pozdrowionka,
            Iwona
            • Gość: Pysiek13 Re: dlaczego wombat... IP: *.a.002.syd.iprimus.net.au 31.01.04, 15:53
              Witaj Ivona,

              te kraczace w Sydney to akurat nie takie grozne. umowilam sie na kawe z boy-
              friend tej najbardziej kraczacej :)))
              najbardziej jednak sympatyczne ptaszydlo to jest kookaburra, slyszalas to
              cudo?
              a teraz pare handy hints co do pisania na forum. gazeta nie zawsze jest
              sprawna ale to mozna ominac ;)
              podwojny post zawsze mozna wyslac, jesli dodasz nawet kropke, ja dodalam cale
              zdanie.
              zeby wejsc bezposrednio na ostatnia strone wpisow, add this page to your
              favours.
              czasem jak nie mozna otworzyc strony i masz instrukcje 'to refresh the page'
              wystarczy wejsc do okienka 'szukaj' i wpisac swoj nick, dostaniesz liste
              wpisow pod tym nick wedlug daty, click on the last i jestes in :)

              powodzenia i milej niedzieli, slonecznej :)))
              pozdrawiam
              • gunther_0 Re: dlaczego wombat... 31.01.04, 16:12
                Witajcie,

                kto po nocy tu stuka? juz 2 nad ranem Pysiek, ja wlasnie wrocilem z
                obchodu :)))a Ty ciagle tu?
                Ivonka bylas w Koala Park? jest jeszcze taki fajny park z krokodylami i wezami
                kolo Gosford tez warto zobaczyc, tylko tam to trzeba autem.
                Pysiek, co do tej kraczacej daj sobie spokoj po co nerwy tracic, idz przespij
                sie i zapomnij, ja tez ide spac
                dobranocka
                • Gość: Pysiek13 Digo, Gunther paciencia y barajar :))))))))))))))) IP: *.a.002.syd.iprimus.net.au 31.01.04, 16:18
      • Gość: metaxa Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.bluesoft.pl 31.01.04, 18:35
        Witajcie
        Mam pytanie po co przepisujecie nie swoje teksty , co z prawami autorskimi?
        Pysiek13 w poscie z 31 stycznia w pierwszym akapicie wstawia fragment
        felietonu Agaty Passent z lutowego "Twojego Stylu".
        Wielka Lipa.
        pozdr.
        metaxa













        • mojito Jeszcze odrobine cierpliwosci, prosze... 31.01.04, 22:40

          Witajcie absolutnie Wszyscy,

          Cudowna wyspana sobota. Z przymrozkiem i sniegiem. Ale wyspana.
          I jakie perspektywy przed nami... Szesc i pol godziny jeszcze.
          W miescie zageszczenie ruchu. Prezydent zlozyl wizyte.
          Czyzby zobaczyc erotyczne stanowiska samochodowe?

          Pysiek,
          zmartwilem sie tym ruchem lewostronnym w Australii.
          Nie jestem ambidextrous. W Europie rozwiazuje wyzwanie automatyczna
          skrzynia biegow. Dlatego zawsze laduje w Niemczech aby sie zmotoryzowac.

          Kookaburry na zywo nie widzialem. Ale juz lubie nazwe i ewentualne
          zamieszanie jakie pewnie wnosi.
          W Acapulco jest restauracja Kookaburra (Bahia Marques) i ilekroc
          mijalem ja z jej zywo/krzykliwie rozswietlonym neonem lub nie
          myslalem, ze chce poznac koniecznie kookaburra.

          Lece juz. Musze cos z soba zrobic. Do salonu pieknosci nie pojde.
          Nawet nie rozwaze. Bede musial sam sie soba zajac taniej.
          Dzisiaj Denim. Nigdy tam jeszcze nie bylem. Ale duzo slyszalem
          i widzialem przystojna kolejke czekajaca w piatki/soboty na wejscie.

          Mam pewnosc, ze gdy wroce juz jutro bedziemy wszyscy cholernie bogaci.
          Cholera, nie mam takiego duzego materaca. Co ja zrobie...

          Duza buzka dla Was wszystkich, z przyjemnym oczekiwaniem,
          and Dear Lady Luck, please remember us, please...
          mojito.
        • Gość: Pysiek13 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.a.003.syd.iprimus.net.au 31.01.04, 22:51
          Hi Metaxa,

          nie wiem kto kogo, AG to moja kolezanka :)))
          pozdrawiam
          • kazachstan czy juz moge szukac farmy? 01.02.04, 00:02
            Dzien dobry,

            to juz chyba wyniki sa? przejrzalem dzis lokalne gazety tak profilaktycznie,
            zeby sie zorientowac jakie ceny i okolice. mam na oku bardzo ladna farme w
            okolicach Cessnock, 2 godziny jazdy samochodem. jest tam nawet mala rzeczka, a
            basen pobudujemy.
            moja Pani kupuje polskie magazyny i zaraz otworzylem ten artykul co byl
            wspomnialny, rzeczywiscie jest jedno zdanie podobne, jak szef wychodzi z
            pracy, ale nic o ciazy, ani innych sprawa poruszanych przez Pysiek tam nie ma.
            pytamy jeszcze raz Pysiek, czy mozna liczyc na male spotkanie? tak mnie korci
            porozmawiac z toba o tym kosciele.
            Asia, pytalas o moj ogrod i chyba Mojito tez. takie zainteresowanie, a Gunther
            tu zrobil mi za duza reklame. lubie robic przy ziemi, teraz nie pracuje tak
            duzo to mam czas troche przy ziemi podlubac. wiesz hodowac cokolwiek w
            Australii to trzeba byc bardzo upartym, bo to nie tak jak w Polsce wsadzisz
            cos i rosnie, byle podlewac. tu trzeba jeszcze zabezpieczyc dobrze przed
            roznymi robalami. mam troche roznych krzewow tak zeby pachnialo i dla oka
            przyjemnie, mam tez ogrodek warzywny. w zeszlym roku tak posadzilem takie male
            cherry tomatoes i wysypalo mi ze az wiaderkami rozdawalem znajomym. w tym roku
            w jedna noc jakas liszka zjadla wszystkie pedy i po pomidorach. latwo to moze
            zniechecic, tak ze trzeba sluchac co w sklepie ogrodnik radzi, a maja tu
            fachowcow.
            Gunther, to co znowu rybki? u nas w Sydney niedlugo bedzie znowu wielkie
            wydarzenie, pewnie reportezy z calego swiata sie zjada. w lutym jest
            Mardigrass Day, czyli swieto guys and lesbians ja to nawet nie patrze na to,
            takie zbocznie kompletne. tysiace ludzi jednak ustawia sie wzdluz naszej
            Oxford St zeby ogladac parade. ja mysle ze kto jakie ma upodobania nie musi
            zaraz sie tak afiszowac, ale to moja prywatna opinia.

            pozdrawiam wszystkich
            Kazik
            • gunther_0 Re: czy juz moge szukac farmy? 01.02.04, 00:31
              Ho,ho i witajcie,
              kto tu pierwszy zaintersowany wygrana? moj buddy Kazek? az oczom nie wierze,
              to Ty taki. no z tej strony cie jeszcze nie poznalem. nie, Kazek na ryby dzis
              nie bardzo nad ranem wrocilem, trzeba bylo odespac.
              Mojito Amigo,
              pokaz samochodow u Ciebie akurat na czasie. no to pochwal sie co bys kupil,
              czym jezdzisz a na co bys sie przesiadl? no moze o modelach do dekoracji mozna
              porozmawiac pozniej:))) ja tu upatrzylem sobie Holden Rodeo, lokalny samochod,
              taki pick-up. poczekam jednak jak sprawa w pracy, moze bede na tyle lucky ze
              dostane sluzbowy samochod, a co ;) czasem tu pozycze samochod, zeby tak
              pojezdzic i pozwiedzac okolice, ale ciagle mam niepewnosc, szczegolnie w
              malych ulicach, czy czasem nie jade pod prad. Pysiek to Ty jezdzisz bloody
              manual? kobieta i manual, no no. podziwiam
              pzdroawiam wszystkich
      • gunther_0 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III 01.02.04, 09:10
        Witajcie,

        juz myslalem ze tu Amigo dal znac co z wygrana, a tymczsem Robert sie
        wstrzelil i to na pierwszej stronie z pytaniem do Asi.
        dobrze by bylo utrzymac kolejnosc ;)
        Amigo jak sprawy? dalej popychamy?
        pozdrawiam
        • mojito Jestesmy ciagle w businessie! 01.02.04, 09:58

          Witajcie Wszyscy,

          wylosowane numery: 03 06 27 37 41 i PB 38.
          My nic ale nikt inny tez nie trafil. Pula wzrosla do 85 milionow.
          Nastepne losowanie w srode. A wiec Kazik ogladaj i targuj farme.

          Gunther/Amigo,
          na ta miedzynarodowa wystawe samochodow pojde w przyszlym tygodniu.
          Napisze co bym ewentualnie kupil/rozbil.
          Samochodu nie mam. Mieszkam i pracuje w centrum miasta i nie mam takiej
          potrzeby. Jadac do siostry wynajmuje.
          Natomiast w czasie wakacji w Europie to robie z tego szalenstwo.
          W zeszlym roku w lecie (trzy miesiace) przejechalem okolo 20 tys. km.
          Mandatow mialem mniej niz w latach poprzednich. Doswiadczenie? Szczescie?

          Pozdrowionka sloneczne,
          mojito.
      • Gość: metaxa Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.bluesoft.pl 01.02.04, 12:49
        A moja przyjaciolka:))
        Nie sugerujesz chyba ze Agata Passent od Ciebie ten tekst sciagnela ? (smiech)
        lutowy Twoj Styl ukazal sie w polowie stycznia, jak zawsze z 2-wu tygodniowym
        wyprzedzeniem a Twoj post jest z 31 stycznia, wiec nie bylo takiej mozliwosci.
        To tylko takie zyczliwe upomnienie. Chyba nie chcialabys byc posadzona o
        plagiat, tymbardziej ze nie jestes tutaj calkiem anonimowa.
        pozdr.
        metaxa
        • Gość: Pysiek13 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.a.002.syd.iprimus.net.au 01.02.04, 20:43
          Hi Metexa,

          Metexa napisal(a):
          >nie sugerujesz chyba ze Agata Passent od Ciebie ten tekst sciagnela? (smiech)>

          nie sugeruje Metexa.
          byl czas ze pisanie bylo dla mnie forma zarabiania, obecnie po prostu pisze do
          ludzi, mniej znanych i bardziej znanych, a niektorzy sa w Polsce osobami
          publicznymi. moje slowo przeciwko osobie publicznej nie znaczy. pisze rowniez
          ze znanym polskim rysownikiem, czy mozna zmierzyc jak kogos inspirujesz, czy
          uzywa Twoje pomysly.
          i nie chcialabym byc posadzona o przepisywanie tekstow, a tym bardziej o
          plagiat.dziekuje za'tylko takie zyczliwe upomnienie'
          pozdrawiam
          • tizedik Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III 01.02.04, 23:56
            Jestem gotowa na wyjazd (mentalnie)!
            Znowu zmarzlam!
            Ja chce tam, gdzie cieplo!
            Moge nawet zaczekac do srody, trudno. Ale sama mysl mnie rozgrzewa.

            Kazik, fajnie, ze rozgladasz sie za farma. Tak trzeba! No i ufam ci calkowicie
            w kwestii merytorycznych wyborow :-) Tym bardziej, ze o wodnym zapleczu juz
            pomyslales :-)
            Asia, w razie czego, to wyciagnij notes i przypilnuj!
            Nic nie moge jednak powiedziec w kwestii lokalnej fauny i w tej materii tez na
            was calkowicie polegam. Krokodyle, kangury i misie koala znam tylko z TV i nie
            jestem pewna, czy z kazdym z wymienionych chcialabym sie spotkac. W naturze (no
            prawie w naturze, bo na ulicach Bangkoku) spotkalam sie tylko z dingo. Spokojne
            jakies takie, ale kto by nie byl w tamtym upale...
            Mojito, hot line istnieje, nie ma obawy. Czasem jednak nie zdaje egzaminu, na
            przyklad na koncu drogi, w glebokim lesie. Wtedy odleglosc jest szczegolnie
            dotkliwa. Nawet w dzisiejszych czasach, kiedy technika jednak te kontakty
            ulatwia.
            Pysiek, inspiracja inspiracja, ale w tym piszacym swiatku posadzenie o plagiat
            to powazna sprawa. Niekoniecznie w kontekscie tu przywolanym przez Metaxe, bo
            jest to bardziej prowokacja niz realny zarzut. Ale pewnie sama wiesz, jak
            bardzo nie jest lubiane i formalnie tepione takie zjawisko. Wewnatrz redakcji
            moze skonczyc sie nawet wyrzuceniem delikwenta z pracy, a na zewnatrz calkiem
            powaznym procesem.
            Zeby jednak Metaxa nie "przyssala" sie do tematu, powtorze - nie widze zadnego
            realnego zbieznego kontekstu.
            Gunther, ja tu siedze i lzy mi kapia na klawiature :-( Ty nie badz taki
            obrazony! Ty jeszcze raz przeczytaj o to:
            Data: 30.01.2004 00:02
            ... "No i dziekuje Guntherowi, ze zapewnil mi
            juz opieke w czasie dlugiej podrozy. Jesli zas chodzi o element rodzinny, tutaj
            przeze mnie przywolywany, to sadze, ze te sama role moglby spelnic Mojito, bo
            on ma po prostu najblizej."
            Jak mozesz byc tak okrutny i to bez powodu?????????!!!!!!!!!!!!

            Spuchniete oczka napisac wiecej juz mi nie pozwalaja....:-(
            Ale pozdrowienia dla wszystkich jeszcze wystukam :-)


            • pysiek13 Swoimi slowami 02.02.04, 00:31
              Witaj Tizedik i dziekuje :)

              posadzenie o plagiat to bardzo powazna sprawa, przyznaje.
              Metexa chciala mnie osmieszyc i osiagnela cel. szkoda tylko, ze jak jest
              przyjaciolka Agaty nie spyta tego osobiscie. ja usiluje cos dowiedziec,
              potrzebuje czas.
              mam ochote tu powtorzyc za Samuel Beckett (musze znowu uwazac czy pisze swoimi
              slowami :(
              - Are you Englishman Mr. Beckett?
              - Au contraire
              - Are you Polish Pysiek13?
              - Au contraire

              pozdrawiam
              • mojito Niedzielna alergia do robienia czegokolwiek. 02.02.04, 01:36
                Witajcie slonecznie Wszyscy,

                dzisiaj wstalem niechetnie i lekko przygnebiony perspektywa dnia.
                Mialem w planie ewentualny kosciol, cholerne pranie, ogarniecie
                mieszkania i koniecznie rozpakowanie sie koncowo po Brazylii.

                Dzien zapowiadal sie nieciekawie. Wola boska i skrzypce.
                Intensywnie myslac/spekulujac osiagnalem dajacy mi prawie spokoj ducha
                kompromis. Zdecydowalem sie odlozyc pranie/sprzatanie/rozpakowywanie sie
                na tylna fajerke i wstapic na moment do kosciola w drodze na Philadelphia
                International Auto Show.

                Wybor okazal sie sluszny. Po krotkiej i bezbolesnej wizycie w kosciele
                zajrzalem na wystawe samochodow.

                Imponujaca. Ponad 700 samochodow produkowanych przez 40 firm samochodowych.
                Samochody podzielone sa na kategorie: classic, concept, luxury i exotic.
                Tlumy zwiedzajacych (niedziela) oblegaly samochody, samochodowe rekwizyty
                i lokalnych crelebrities utrudniajac odbior wystawy.

                Dotarlem do stanowiska BMW. Eeeeh, co tam bede pisal... Milord...Yeah.
                Zatrzymalem sie na dluzej przy Aston Martin Vanquish. Pure exhilaration.
                Szesc litrow. Dwanascie cylindrow. Czterysta szescdziesiat koni.
                Zapytalem czy szybkosc jest elektronicznie zablokowana przy 250km/h.
                Zapewniono mnie, ze do 300km/h moge spokojnie docisnac.
                Wspanialy wakacyjny samochod. Byl wystawiany bez rekwizytu.
                O cene nie pytalem poniewaz przypomnialo mi sie analogiczne pytanie
                i odpowiedz w kwestii jachtow.
                Jezeli sie pyta o cene - nie mozna sobie pozwolic :))).

                Wroce jeszcze tutaj aby dokonczyc ogladanie. Byc moze po srodzie
                z walizka pieniedzy. www.phillyautoshow.com.

                Zostalo mi jeszcze wyzwanie prania/rozpakowania sie/ogarniecie mieszkania.
                Cos bede musial wymysle. Najprosciej byloby sie do tego zabrac.
                Moze w poniedzialek...

                P.S. Pysiek, jak Bossowi udalo sie rozpakowac/wyprac? Mial Twoja pomoc?

                Debatujac nad pozostalymi wyzwaniami,
                serdecznie Was wszystkich pozdrawiam,
                mojito.


            • yvona73pol Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III...... 02.02.04, 02:21
              ojej, ale postow,
              a nie bylo mnie tylko weekendowo....
              no to odpowiadam - kookaburre znam z opowiesci, wiem, ze uwielbia drzec dziob
              okolo czwartej nad ranem i brzmi to jak stado very glodnych niemowlat, nie
              jestem pewna, czy chce to uslyszec, no, moze raz, ale nie jako regularny
              budzik; ponoc tutejsi sa nawykli i nie robi to na nich wrazenia...
              co do ptaszydel wszelakich, to jeszcze kakadu, te biale z zoltym na glowie, sa
              mi znane z zabawiania sie kosztem kierowcow, leca prosto na szybe, w ostatniej
              chwili robiac unik... przynajmniej te z North Sydney tak maja, okolice Ku-Ring-
              Gai (cokolwiek by to mialo znaczyc); reszty zwierzatek nie poznalam, bo czas
              mi nie pozwala, moze w wakacje kwietniowe, bo do tego czasu bede
              bardzo "nieczasowa";
              o koala park nie slyszalam, gdzie to? wstyd sie przyznac, ale nawet w Taronga
              nie bylam jeszcze, chce miec na to caly dzien, a do tej pory sie jakos nie
              zdarzylo, to znaczy szczerze, to tak, ale jakos mi sie wydawalo, ze jeszcze
              tyle czasu przede mna, no i masz...
              Pysiek, chyle czola przed pisarzem, ja umiem tylko listy, choc zawsze chcialam
              wiecej, no ale moja dzialka, w dodatku wielce zaniedbana to obrazki, ze scisla
              specjalizacja w olejnych, niestety - niestety, bo akurat materialy najdrozsze,
              ale, ale, przerzucilam sie obecnie na batik i tu jako poczatkujaca podczytuje
              to i owo i gromadze materialy, mam juz tjanting i wosk, maly "kociolek",
              jeszcze material (tkanina znaczy sie) i barwniki; i tu mam pytanie - czy ktos
              moze wie gdzie jest Randwick i jak tam najprosciej dojechac? bo tam jest
              specjalistyczny sklep batikowy i moga miec rzeczy, ktore mnie interesuja...
              a plagiatami sie nie przejmuj; wiesz z pewnoscia, ze w Stanach wiele osob nie
              pisze - to im ktos pisze teksty (lub cale ksiazki) za odpowiednia cene, no ale
              placi za to tym, ze juz nigdy nie zaistnieje w swiecie literackim, bo jego
              styl jest juz nie jego, na jego wlasne zyczenie.... a i w Polsce pewnie sa
              takie przypadki, bo zdziwiloby mnie, gdyby tak nie bylo...
              co do Koziorozcow, to nie znalam ich od "podrozniczej" strony, wlasciwie to
              jakos bylismy zawsze na bardzo odleglych biegunach, jako ze te, ktore znam,
              stoja twardo i realnie na ziemi, "glupoty" ich sie nie trzymaja, sa
              pedantyczni, metodyczni i obrzydliwie porzadni, mialam z nimi na ten temat
              pare zatargow jako "nieporzadna dusza"; a tak blisko kalendarzowo sie
              plasujemy... ciekawe...
              Kazik, to ty mieszkasz na Oxford St.? ostatnio sie tam walesalam, calkiem
              sympatyczne okolice, no i fajne sklepy z antykami, zwlaszcza ten kolo
              wyprzedazy resztek tkanin, nie wiem czy wiesz, gdzie to jest, ale warto
              zajrzec, sa tam niezle cuda i zdaje sie, ze dosc przystepne cenowo; moze
              kiedys i dla mnie;
              tymczasem postanowilam przestac trzymac kciuki, Mojito, bo doszlam do wniosku,
              ze wlasnie to odstrasza Lady Luck, to moj "grolosowy" pech, wiec teraz
              pozostane w taktycznym ukryciu i bede udawac, ze mnie nie ma, do czasu....
              tymczasem pozdrawiam i sprobuje pobiec na zajecia, moze zdaze, przy
              sprzyjajacych wiatrach i komunikacji miejskiej, tudziez wiejskiej;
              ciao,
              Iwona
              • kazachstan Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III...... 02.02.04, 04:28
                Dzien dobry,

                no ja tu z was wszystkich chyba najbardziej przygotowany do wygranej. nawet
                mysle, ze gdyby nic nie wyszlo czego nikomu nie zycze, to poradze sobie jakos z
                tym kupnem. musze tylko usmiechnac sie do mojej Pani, zeby zechciala ze mna
                zamieszkac.
                Iwona ja nie mieszkam na Oxford St nie daj Boze, to taki paryski Plac Pigalle.
                w dzien ulica bardzo przyjemna i spacerowa, a w nocy, szczegolnie kolo Kings
                Cross pelno elementow, bardzo malowniczo dla ludzi szukajacych pewnych przygod.
                ja mieszkam w Wenthwortville niedaleko Parramatty. do Randwick dojedziesz tylko
                autobusem, to studencka dzielnica, najlepiej z Circular Quy.
                jak czlowiekowi sie nie wiedzie to widzi wszystko w czarnych kolorach, dlatego
                tyle ludzie pisza ze Sydney brzydkie miasto. ja mysle ze jest troche rozlazle,
                bo kazdy chce mieszkac w swoim domku, wysokich domow mieszkalnych niewiele, ale
                sa bardzo ladne miejsca warte zobaczenia. pierwsi emigranci nie planowali tego
                miasta, jest troche chaotycznie zbudowane i stad tez te odleglosci. jesli masz
                czas pojedz do Watson Bay, bardzo piekne miejsce, z jednej strony ocean otwarty
                i wysokie fale, z drugiej spokojna zatoka i piekny widok na City i Harbour
                Bridge. skalista strona jest znana jako The Gap, miejsce gdzie najwiecej ludzi
                popelnia samobojstwo.
                no i powiem, ze mam duzy niesmak do tego co sie stalo do Pysiek. powiem wiecej,
                ze odpisala mi na moja prosbe bardzo ladnie, bardzo elegancko. no i teraz nie
                moge sie doczekac kiedy sie zobaczymy.
                mysle Gunher ze u ciebie wszystko w porzadku cos dzis od rana nic nie piszesz.
                pozdrawiam
                Kazik
                • yvona73pol Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III...... 02.02.04, 04:51
                  Kazik,
                  dziekuje za info, skorzystam; Watson Bay tez pewnie zobacze; ja, jak mi jest
                  zle na duszy to plyne sobie ferry na Taronga, laze po "buszu", ide na plaze i
                  sobie siedze, zbieram muszelki, laze po wodzie - ostroznie, bo pelno szkla
                  rozbitego - i sobie mysle, i podziwiam, jak jest slonecznie to najlepiej, tak
                  australijsko, panorama Sydney przede mna, a w buszu i jaszczurka, pewnie
                  ciagle ta sama, i czasami papuzki sie pojawia....
                  o skale samobojcow nie slyszalam, ale wielu jeszcze rzeczy nie wiem;
                  Parramata to podobno przyjemne miejsce, niedlugo planuje sobie kupic yellow
                  travelpass, coby pojezdzic troche w dalsze okolice, poplynac ferry do
                  Parramaty wlasnie, i do Manly koniecznie;
                  nigdy nie mowilam/pisalam, ze Sydney brzydkie, ale masz racje, "rozlazle" to
                  jest, wlasciwie traci nieco prowincjonalizmem, przynajmniej dla mnie, ale kto
                  co lubi, ja tam nie mam nic przeciwko wsi, kazda rzecz ma swoje plusy i
                  minusy, i wies fajna, i miasto....
                  ja wlasciwie jeszcze sobie nie wyrobilam sobie opinii o Sydney, jak ktos
                  narzeka, to ja sie powstrzymuje sie od komentarza, ja tam widze duzo bardzo
                  ciekawych miejsc, i to nawet w nieciekawych dzielnicach... rudery sa niezwykle
                  malownicze, co o tym sadzisz? i pelne przyszlych mozliwosci....
                  no dobra, wylaczam sie, ale i tak sie wydalo - dzisiaj wagarowalam, musze byc
                  grzeczna przez reszte tygodnia, bo jak nie, to bede miec klopoty z
                  imigracyjnym, a tego bym nie chciala;
                  pozdrowionka,
                  Iwona
                  • Gość: Gunther_0 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III...... IP: 202.92.73.* 02.02.04, 06:41
                    Witajcie,

                    no tak pozno dzis, humoru nie mam. pol dnia latalem po Sydney zeby kupic
                    pewien magazyn. sprawdzilem i powtorze za Kazkiem zdanie pisane podobne, ale
                    tylko dotyczylo szefa, nic o ciazy czy o Gunther :))) drugie pol dnia latalem
                    zeby znalezc Pysiek. niestety mysle ze dziewczyna nam sie urwala, a szkoda,
                    wielka szkoda ...
                    Kazik, zadzownie do Ciebie wieczorkiem.
                    Amigo Mojito, wygrywaj kurde jak najwiecej, pakuje sie i jade do Rio. no moze
                    nie do Rio ale gdzies tam poszukam jakas NIEWOLOWINE.
                    Tizedik, no nie placz, nie placz, nie moge patrzec jak dziewczyny smutne albo
                    placza. przyjade po Ciebie obiecuje :) nie gniewam sie takie tam wiesz sama:)))
                    Asienko, no napisz slowko skarbie, przeciez do mnie nie napiszesz.
                    pozdrawiam
                  • Gość: Gunther_0 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III...... IP: 202.92.73.* 02.02.04, 06:41
                    Witajcie,

                    no tak pozno dzis, humoru nie mam. pol dnia latalem po Sydney zeby kupic
                    pewien magazyn. sprawdzilem i powtorze za Kazkiem zdanie pisane podobne, ale
                    tylko dotyczylo szefa, nic o ciazy czy o Gunther :))) drugie pol dnia latalem
                    zeby znalezc Pysiek. niestety mysle ze dziewczyna nam sie urwala, a szkoda,
                    wielka szkoda ...
                    Kazik, zadzownie do Ciebie wieczorkiem.
                    Amigo Mojito, wygrywaj kurde jak najwiecej, pakuje sie i jade do Rio. no moze
                    nie do Rio ale gdzies tam poszukam jakas NIEWOLOWINE.
                    Tizedik, no nie placz, nie placz, nie moge patrzec jak dziewczyny smutne albo
                    placza. przyjade po Ciebie obiecuje :) nie gniewam sie takie tam wiesz sama:)))
                    Asienko, no napisz slowko skarbie, przeciez do mnie nie napiszesz.
                    pozdrawiam
                  • Gość: Gunther_0 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III...... IP: 202.92.73.* 02.02.04, 06:41
                    Witajcie,

                    no tak pozno dzis, humoru nie mam. pol dnia latalem po Sydney zeby kupic
                    pewien magazyn. sprawdzilem i powtorze za Kazkiem zdanie pisane podobne, ale
                    tylko dotyczylo szefa, nic o ciazy czy o Gunther :))) drugie pol dnia latalem
                    zeby znalezc Pysiek. niestety mysle ze dziewczyna nam sie urwala, a szkoda,
                    wielka szkoda ...
                    Kazik, zadzownie do Ciebie wieczorkiem.
                    Amigo Mojito, wygrywaj kurde jak najwiecej, pakuje sie i jade do Rio. no moze
                    nie do Rio ale gdzies tam poszukam jakas NIEWOLOWINE.
                    Tizedik, no nie placz, nie placz, nie moge patrzec jak dziewczyny smutne albo
                    placza. przyjade po Ciebie obiecuje :) nie gniewam sie takie tam wiesz sama:)))
                    Asienko, no napisz slowko skarbie, przeciez do mnie nie napiszesz.
                    pozdrawiam
                  • Gość: Gunther_0 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III...... IP: 202.92.73.* 02.02.04, 06:41
                    Witajcie,

                    no tak pozno dzis, humoru nie mam. pol dnia latalem po Sydney zeby kupic
                    pewien magazyn. sprawdzilem i powtorze za Kazkiem zdanie pisane podobne, ale
                    tylko dotyczylo szefa, nic o ciazy czy o Gunther :))) drugie pol dnia latalem
                    zeby znalezc Pysiek. niestety mysle ze dziewczyna nam sie urwala, a szkoda,
                    wielka szkoda ...
                    Kazik, zadzownie do Ciebie wieczorkiem.
                    Amigo Mojito, wygrywaj kurde jak najwiecej, pakuje sie i jade do Rio. no moze
                    nie do Rio ale gdzies tam poszukam jakas NIEWOLOWINE.
                    Tizedik, no nie placz, nie placz, nie moge patrzec jak dziewczyny smutne albo
                    placza. przyjade po Ciebie obiecuje :) nie gniewam sie takie tam wiesz sama:)))
                    Asienko, no napisz slowko skarbie, przeciez do mnie nie napiszesz.
                    pozdrawiam
                  • Gość: Gunther_0 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III...... IP: 202.92.73.* 02.02.04, 06:41
                    Witajcie,

                    no tak pozno dzis, humoru nie mam. pol dnia latalem po Sydney zeby kupic
                    pewien magazyn. sprawdzilem i powtorze za Kazkiem zdanie pisane podobne, ale
                    tylko dotyczylo szefa, nic o ciazy czy o Gunther :))) drugie pol dnia latalem
                    zeby znalezc Pysiek. niestety mysle ze dziewczyna nam sie urwala, a szkoda,
                    wielka szkoda ...
                    Kazik, zadzownie do Ciebie wieczorkiem.
                    Amigo Mojito, wygrywaj kurde jak najwiecej, pakuje sie i jade do Rio. no moze
                    nie do Rio ale gdzies tam poszukam jakas NIEWOLOWINE.
                    Tizedik, no nie placz, nie placz, nie moge patrzec jak dziewczyny smutne albo
                    placza. przyjade po Ciebie obiecuje :) nie gniewam sie takie tam wiesz sama:)))
                    Asienko, no napisz slowko skarbie, przeciez do mnie nie napiszesz.
                    pozdrawiam
                    • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III...... IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 02.02.04, 07:29
                      rane Gunther jak tys to zrobil, tyle postow i wszystkie w tym samym czasie.

                      Niechby ktos nowy watek zalozyl bo ciezko sie tu wchodzi na koniec
                      • gunther_0 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III...... 02.02.04, 09:38
                        Witajcie,

                        no widzisz Asiu jaki jestem zdolny uczen :)))
                        masz racje najwyzszy czas zeby zalozyc nowy watek, na mnie czas. to jest moj
                        ostatni wpis tutaj. milo mi bylo z wszystkimi gawedzic, dostarczyliscie duzo
                        rozrywki i przyjemnie bylo otworzyc z rana komputer i poczytac Wasze
                        wypowiedzi. sa jednak pewne limity,ktore nie zostaly zachewane. bede was
                        wszystkich mile wspominal
                        Zegnajcie
                        Gunther
                        • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III...... IP: *.jetstream.xtra.co.nz 02.02.04, 22:31
                          mnie rowniez bylo bardzo milo dzielic z Wami wszystkimi moje i Wasze radosci i
                          smutki, chyba najwyzsza pora zakonczyc ten watek, pozdrawiam Wszystkich bardzo
                          cieplutko, trzymajcie sie dzielnie. W razie gdyby ktos mial chec do mnie
                          napisac to wszyscy znacie moj adress emailowy :))
                          • Gość: iwona Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III...... IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 02.02.04, 22:40
                            naprawde koniec? szkoda....
                            nie bedzie sensu otwierac portalu szanownej wyborczej....
                            • kazachstan Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III...... 02.02.04, 23:59
                              Dzien dobry,

                              ale wlasciwie nie za dobry skoro takie mile pisanie musialo sie skonczyc.
                              bardzo przykro, bardzo nieladnie, ale niestety forum jest otwarte nic na to nie
                              poradzimy.
                              mysle jednak Asia i bede cie zachecal zebys otworzyla nowy watek, zawsze
                              chetnie sie dopisze. przeciez mysle, ze wszyscy tu piszacy chetnie by
                              kontynuowali. moze to byc watek pod tytulem "normalny dzien".

                              pozdrawiam
                              Kazik
                              • mojito Adios! Amigos. 03.02.04, 01:55

                                Witajcie absolutnie Wszyscy,

                                Hola Amigos,
                                milo mi bylo.
                                Asiu, Tobie dziekuje za udzielenie bardzo milej gosciny na swoim watku.
                                Wam wszystkim, tym piszacym i tym czytajacym tylko, dziekuje za ewentualna
                                uwage.

                                Pozostala jeszcze jedna sprawa do zalatwienia/dokonczenia.
                                Sprawa wzrastajacych totolotkowo 85 milionow dolarow. Suma duzo za duza
                                dla mnie samego. Byloby milo podzielic te pieniadze w Kiwilandzie.
                                A wiec do czasu gdy my lub ktos inny rozbije ta imponujaca pule, bede
                                kupowal nam trzy losy i w okolicach srody i soboty, umieszczal nasze
                                numery na forum. Ftorek i piontek wydaja sie dniami odpowiednimi.
                                Liczydla wiec moze jeszcze nie chowaj, Asiu.

                                Slonecznie Was wszystkich pozdrawiam
                                y hasta la vista, Amigos!
                                mojito.
                                • Gość: Asia Re: Adios! Amigos. IP: *.jetstream.xtra.co.nz 03.02.04, 02:16
                                  Mojito bylo mi bardzo milo goscic Ciebie (chociaz nigdy nie uwazalam sie
                                  gospodynia na tym watku bo tworzylismy go wszyscy) Dostarczyles mnie i innym
                                  wielu fantastycznych chwil i chetnie bym utrzymala z Toba jakis kontakt, moj
                                  email brigyd@yahoo.com , bylo by mi bardzo milo gdybys zechcial sie odezwac :)

                                  Swoja droga moglibysmy jakies korsorcjum totolotkowe zawiazac coby wszystkie
                                  koszty nie spadaly na Ciebie, moze np jeden tydzien Ty bedziesz kupowal bilety
                                  a drugi ja, co prawda wygrane w nz nie sa at tak imponujace ale pewnie na cos
                                  tam by wystarczylo :))

                                  pozdrawiam cieplutko
                                  • yvona73pol Re: Adios! Amigos. 03.02.04, 02:31
                                    kurcze, to pomysl z ksiazka upadl, bo gdzie ja zdobede teraz pisemna zgode
                                    uczestnikow forum, wszyscy nam sie tu rozpelzna i po ptokach; no trudno, sama
                                    sobie "wydam" jedyny egzemplarz, jak tylko stane na tyle na nogi, coby miec
                                    drukarke... co chwilowo nie wydaje mi sie realne, ale who knows?
                                    pozdrawiam, moze sie zamelduje na privie dnia pewnego (niewatpliwie pieknego),
                                    caluski,
                                    Iwona
                                    • ma_ryanne Re: Adios! Amigos. 03.02.04, 02:47
                                      No wiem, ze moze mnie tu nie lubicie, ale jeszcze dopisze swoje trzy grosze ajk
                                      macie zamknac ten watek.
                                      ja nie znam pysiek, ale moj boyfriend Collin Murphy ja znal i potwierdzil, ze
                                      ona pisze. jest taki computerowy magazyn w Australii, gdzie ona pisze bardzo
                                      smieszne kawalki o ludziach nie znajacych sie na komputerach.
                                      moge powiedziec to szczerze, a tak poza tym to mysle ze jest typowa bitch, a
                                      jak rzeczywiscie sie umawiasz z Collin na kawe to nie tylko zycze zeby cie ktos
                                      otrul, ale sama cie udusze.
                                      tyle
                                      • Gość: metexxxa Re: Adios! Amigos. IP: 203.185.240.* 03.02.04, 03:26
                                        Hm, chyba sie rozplacze, nie bedzie gdzie bruzdzic ludziom.
                                        caly ten was watek to wielka lipa nikt tu nie pisze szczerze ani ciekawie.
                                        wielka bzdura to i dobrze ze nie bedzie ciagu dalszego. a najwieksza lipa to z
                                        wygrywaniem tego szmalu, przeciez wiadomo ze jak co doczego przyjdzie to forsy
                                        i tak nie zobaczycie. ej frajerzy zycia nie znacie
                                  • mojito Konsorcjum totolotkowe. 03.02.04, 04:01

                                    Asienko,

                                    absolutnie nie ma mowy o partycypacji w zadnych kosztach loteryjnych.
                                    Ewentualna przyjemnosc dzielenia wygranej w Kiwilandzie jest
                                    nieporownywalnie wieksza niz male koszty losow loteryjnych. Mowy wiec nie ma.
                                    Pojedziemy jeszcze z farma poprzez ewentualne ftorki/piontki.
                                    Adres e-mailowy wrzuce do Twojej skrzynki.

                                    Do znajacych zycie. Zrozumienie czegos lub nie - zalezy tylko i wylacznie
                                    od limitu wyobrazni. Cale zycie sie uczymy. To tylko pieniadze...

                                    Buzka sloneczna i absolutna,
                                    mojito.
                                    • Gość: Asia Re: Konsorcjum totolotkowe. IP: *.jetstream.xtra.co.nz 03.02.04, 04:54
                                      kochani nie bede Was wszystkich wymieniala po imieniu, ale odezwijcie sie na
                                      moj adres emailowy, zaloze nowy watek gdzie bedzie mozna pogadac bez
                                      koniecznosci czytania idiotycznych postow od kompletnych idiotek.
                                      • mojito Re: Konsorcjum totolotkowe. 03.02.04, 04:56

                                        :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                        )))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                        )))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                        ))))))))))))).
                                        • kazachstan Re: Konsorcjum totolotkowe. 03.02.04, 05:11
                                          Asia, dzien dobry raz jeszcze,

                                          toz jest najmilsza wiadomosc, ze zakladasz nowy watek. moze na czat nie polskim
                                          tym razem? byloby najbezpieczniej. bardzo bardzo mnie ucieszylas
                                          serdecznie pozrawiam
                                          kazik
                                          • Gość: Asia Re: Konsorcjum totolotkowe. IP: *.jetstream.xtra.co.nz 03.02.04, 05:27
                                            dzieki Kazik i Mojito, odezwijcie sie na mojego maila prosze, no i dziewczyny
                                            tez bardzo prosze :))) znacie Wasze Imionka wiec jeszcze raz przepraszam ze
                                            nie wymieniam wszystkich po imieniu ale przeciez wszyscy wiecie :) kto jest
                                            kto :))))
                                            • Gość: Iza ale tak bez pozegnania ? IP: *.gostyn.pl / 217.97.143.* 03.02.04, 07:19
                                              hej
                                              wracam po wychorowaniu i ciezkiej pracy i czytam po 4 godziny te ciagi a tu
                                              jaka wiadomosc na koniec , the end ??? i to jeszcze gdzie znikacie ?? a ja ???
                                              ale mi smutno, tak nie mozna bez odrobiny Polski, czemu mnie zostawiacie ?
                                              prosze dajcie namiar gdzie ta przeprowadzka ? moj e-mail isabelpriv@hotmail.com
                                              wiadomosc dla tak_o : Tereska odpisala, czekam az wroci z nZ, reszte wysle ci
                                              mailem,
                                              CALUSKI OGROMNE DLA WSZYTSKICH !!!!
                                              • Gość: Asia Re: ale tak bez pozegnania ? IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 03.02.04, 08:25
                                                Iza toc przeciez pisze zebys i Ty i wszystkie inne przemile dziewczyny
                                                napisaly na mojego maila, podaje jeszcze raz brigyd@yahoo.com

                                                uwaga !!!! brigyd nie brygid ,,, jescze raz brigyd@yahoo.com,, jak zbiore
                                                wszystkich to sie namowimy gdzie sobie pojdziemy :)))

                                                nikt nikogo nie zostawia
                                          • yvona73pol Re: Konsorcjum totolotkowe. 03.02.04, 11:08
                                            wspaniala wiadomosc, caly dzien chodzilam jakby ktos umarl, choc sama siebie
                                            przekonywalam, ze trzeba byc duza dziewczynka i nie przywiazywac sie tak
                                            wirtualnie, bo wszystko marnosc i pyl;
                                            ale sie ciesze, zglosze sie niezawodnie....
                                            caluski,
                                            Iwona
      • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: 213.144.232.* 03.02.04, 08:44
        Ale o co tu chodzi?? Skad ten pomysl o definitywnym zamknieciu tematu? Co do
        przeniesienia to jestem ZA, dajcie znac tylko GDZIE. I prosze bez jakichs
        tkliwych pozegnan, bo nie lubie i nie widze tu powodu. Asia, pisze do Ciebie
        maila wiec napisz co i jak. Pozdrawiam
        Saba
        • mojito Konsorcjum totolotkowe. 04.02.04, 06:16

          Yo, Amigos,

          nasze dzisiejsze numery (szczesliwe wierze):
          14 23 37 39 44 Powerball 15,
          04 10 26 39 46 Powerball 32,
          03 19 20 45 50 Powerball 16.
          Losowanie za dwadziescia trzy h. Do wygrania 85 milionow.

          Iwona, jezeli tak czujesz z Lady Luck to dobrze, ze nie trzymasz kciukow :))).
          Wszystkich innych zachecam.

          Pozdrowionka z zyczeniami odrobiny szczescia,
          mojito.
          • Gość: metaxa Re: Konsorcjum totolotkowe. IP: *.bluesoft.pl 04.02.04, 19:34
            Witajcie
            Tylko dodam ze moj nick z 3 "x" to nie bylam ja.
            Pysiek13 nie chcialam nikogo osmieszac, wogole nie wiem co mnie ugryzlo.
            Przeczytalam troche postow, ten watek jest wyjatkowy, to wszystko tlumaczy.

            pozd.
            m.
            • pysiek13 Re: Konsorcjum totolotkowe. 04.02.04, 20:31
              dziekuje.
              P
              • Gość: aoifa wyjatkowy watek IP: *.dsl.netsource.ie 04.02.04, 22:52
                Hej na drugiej polkuli i nie tylko,
                pozdrawiam goraca z deszczowej wlasnie Irlandii,choc mnie nie znacie,
                takze sledze ten watek i dolaczam sie do opinii,ze watek jest wyjatkowy,a
                forumowicze tu to bardzo przyjazni i zyczliwi ludzie,
                zyczylabym sobie spotykac zawsze zarowno wirtualnie jak i w rzeczywistosci tak
                milych ludzi
                Jeszcze raz cieplo pozdrawiam i zycze wwszystkim wszystkiego dobrego

                Do Izy!
                Izo jak myslisz kiedy ci sie uda wyjechac do Oz?ja z mezem jedziemy w tym
                roku,czekamy na ostatanie papiery z Adelaide
                Mam nadzieje ze spotkamy na cieplej wyspie rownie milych ludzi jak na tym forum!

                ciao
                Aoifa
                • tizedik Re: wyjatkowy watek 04.02.04, 23:24
                  Melduje poslusznie, ze nadal pozostaje w szoku po deklaracji Gunthera.
                  Jak sie otrzasne, dam znac.
                  Pozdrawiam.
                  • poetal_liryczny Re: wyjatkowy watek 05.02.04, 00:30
                    Mam - ponad 50 lat
                    Mam - zaufanie do ludzi
                    Mam - kupe fajnych znajomych
                    Mam - prace, ktora lubie
                    Mam - swietne pomysly
                    Mam - poczucie humoru
                    Mam - nadzieje, ze bedziecie pisac dalej albo dacie znac, gdzie

                    Watek jest wyjatkowy, wszyscy doskonale piszecie, Gunther ma poczucie humoru,
                    Mojito jest delikatny, Pysiek pisze doskonale, Asia jest dobra na wszystko,
                    Saba jest konkretna, Iwona mloda, troche romantyczna, Tizedik mocno stapa po
                    ziemi, a wszyscy pozostali dokladacie swoje wartosciowe cegielki swoimi postami.
                    skoro jedna cegielka wypadla, rozsypuje sie mur uroczego i wyjatkowego watku, a
                    szkoda...
                    prosze dajcie znac, gdzie piszecie
                    • mojito Re: wyjatkowy watek 05.02.04, 06:18

                      Hola Amigos,

                      wylosowane numery: 07 12 17 25 32 Powerball 33.
                      Ktos rozbil pule, niestety, nie jestesmy to my.

                      Gunther/Amigo,
                      zgasic swiatlo? Czy rozwazysz jeszcze jazde do wiosny - na przyklad?

                      Zdrowka i slonca wszystkim,
                      mojito.
                    • Gość: Asia Re: wyjatkowy watek IP: *.akl.callplus.net.nz 05.02.04, 06:52
                      kochani czytelnicy

                      jakby nigdy nie czulam sie gospodynia na tym watku pomimo ze ja go zalozylyam,
                      jak pewnie wszyscy zauwazyli watek zostal zalozony z zupelnie innych powodow a
                      jego dalsze losy potoczyly sie tak jak to na ogol w zyciu bywa.

                      Jestem niezmiernie wdzieczna wszystkim tym krorzy brali udzial w dyskusji na
                      tym watku, tematy bywaly rozne i chyba ta roznorodnosc tematow spowodowala ze
                      wlasnie ten watek stal sie tak populrny.
                      Dziekuje Wszystkim ktorzy zechcieli do mnie napisac po zakonczeniu (jak widac
                      nie calkowitym) tego watku. Naprawde Wasz odzew przeszedl moje wszelkie
                      oczekiwania (glupia formulka bo oczekiwan nie mialam zadnych). Jak by nie bylo
                      z jednej strony jestem wdzieczna tym ktorzy czytaja i zdecydowali sie do mnie
                      napisac, i przyzekam ze jezeli sie zdecyduje na nowy watek to dam znac gdzie i
                      jak, z drugiej strony jest mi troche przykro ze ci ktorzy teraz pisza do mnie
                      nigdy nie zdobyli sie na to zeby wyrazic swoje uczucia na tym wlasnie watku.
                      W sumie forum polega na polemice i wymianie zdan na iteresujace nas tematy,
                      wydaje mi sie ze stali uczestnicy tego forum udowodnili nie raz i nie dwa ze
                      nie ma tu tematow tabu.
                      Moim zdaniem zebrali sie na tym wlasnie forum wyjatkowi ludzie, bo ludzie
                      ktorzy w penych momentach swojego zycia odczuwali potrzeba podzielenia sie z
                      kims swoimi przezyciami i ludzie ktorzy mieli ta odwage zeby sie tymi
                      przezyciami dizelic.
                      Pozwolcie ze zacytuje czyjs list do mnie, ktos napisal ze codziennie go rece
                      swierzbia zeby napisac ale nigy jak dotad nie mial tyle odwagi zeby swoje
                      zamiary wprowadzic w czyn ..
                      • Gość: Asia Re: wyjatkowy watek IP: *.akl.callplus.net.nz 05.02.04, 07:36
                        cd

                        przepraszam ale nacisnlam zly klawisz")))

                        Kochani , nie wiem jak wam dziekowac, i tym w moim wieku i tym ktorzy patrzac
                        na wiek mogli by byc moimi dziecmi:))) jestescie wszyscy wspaniali.

                        W pewnym sensie czuje sie odpowiedzialna za zamieszczane wypowiedzi na tym
                        wlasnie watku, biorac pod uwage fakt ze zawsze pisalam jako gosc, zapewne
                        zdajecie sobie sprawe ze poprostu nie mam wplywu na to co kto pisze. Jest mi
                        niezmiernie przykro ze jeden ze stalych bywalcow tego watku stal sie obiektem
                        niezaluzonych nagonek. Gdybym to ja zostala ofiara, pewnie w jakis sposob
                        dalabym sobie rade, bo jakby wychodze z zalozenia ze nie wszyscy sie musza ze
                        mna zgadzac i nie wszystkim musze sie podobac.
                        Biorac pod uwage fakt ze kazdy tutaj pisze o sobie tyle ile uwaza za stosowne,
                        wypowiedzi zachaczajace o czyjes osobiste sprawy uwazam za zachowanie ktore
                        mozna okreslic chwytem ponizej pasa a dana osobe za kogos komu pojecie kultury
                        osobistej jest zupelnie obce nie wspominajac o pojeciu np kobiety z klasa, o
                        ktorym to pojeciu pewnie nigy nawet nie slyszla.

                        Wszystko to co powyzej napisalam brzmi troszke jak nekrolog, jest mi tak samo
                        ciezko zegnac sie z Wami jak Wam z nami :))
                        Z jednej strony dobrze by bylo gdyby tu nikt nikomu nie dokuczal, z drugiej
                        strony nigdy nie bylam za ograniczaniem wolnosci slowa, nie cieszy mnie fakt
                        ze moge sobie zalozyc prywatny watek i kontrolowac uczestnikow bo chyba nie o
                        to chodzi zeby zalozyc klub wzajemnej adoracji. Tak sie sklada ze pare osob
                        ktore tu wlasnie sie zetknely, mialo ta szanse zeby sie poznac osobiscie, oraz
                        ta szanse zeby jedno drugiemu pomoglo w potrzebie, co tez skwapliwie uczynily.
                        Nie mam zamiaru przekonywac niedowiarkow w to ze np Mojito podzieli sie
                        wygrana, czy ktos inny zaprosi kogos na kawe itd, dla wielu ten watek moze sie
                        wydawac majakami, mrzonkami, bajka itd, dla tych ktorzy zostali stalymi
                        uczestnikami - watek ten jest tak samo realny jak picie porannej kawy.

                        Wlasciwie nie wiem co napisac na zakonczenie mojego przydlugiego postu,
                        chetnie poslucham sugestii osob czytajacych :)))

                        Na zakonczenie chcialabym osobiscie przeprosic Pyska za posty zamieszczone
                        pod jej adresem na tym wlasnie watku, tak sie zlozylo ze ani ona ze mna ani ja
                        z nia nie zgadzalysmy sie na pocztku w swoich opiniach (i pewnie nadal tak
                        jest) co nie oznacza ze nie szanujemy sie nawzajem i ze nie zgadzamy sie na to
                        ze mozemy miec roznye opinie na ten sam temat.

                        Dlugi weekend przede mna, pomysle i dam znac :)) jeszcze raz dziekuje
                        Wszystkim za wsparcie, Wasz odzew powalil mnie z nog :))))
      • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: 213.144.232.* 05.02.04, 09:03
        Asiu, taki list pozegnalny i twierdzisz, ze nie czujesz sie gospodynia tego
        watku..? ;-)
        Poza tym straszne z was mieczaki, zeby dac sie jakiejs frustratce i w obawie
        przed ... (no wlasnie przed czym???) teatralnie opuszczac miejsce, w ktorym
        zaczely sie rodzic poczatki przyjazni. Naprawde warto? naprawde macie tyle do
        ukrycia, ze boicie sie wyciagania tu jakichs personalnych tajemnic? Naprawde
        sadzicie, ze ktos tu bierze na powaznie takie anonimowe wirtualne pomowienia??
        (nawet jesli sa prawdziwe.. hu kers?)

        No, ja w kazdym razie jeszcze sobie tu zagladam i dzis np rozbawil mnie Numbat,
        ktory przed chwila wpisal sie gdzies na poprzednich stronach kompletnie nie
        zauwazywszy, ze watek sie rozwala :-)

        Pozdrawiam
        Saba
        • Gość: asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.akl.callplus.net.nz 05.02.04, 09:15
          no masz i jak ja niby mam znalezc jego wypowiedz????/
          • Gość: asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.akl.callplus.net.nz 05.02.04, 09:34
            no coz ide sie zatrzelic, szuklam szuklam, Pysiaczek pewnie bedzie sie smial
            ze mnie posmiertnie, nie umiem znalezc,

            jak by nie bylo to Twoja wina Numbat
            • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: 213.144.232.* 05.02.04, 09:49
              Asiu, na poprzedniej stronie, gdzies na 3/4 wysokosci, odpowiedz na post
              Guntera "Mental is everything", wysil oczka a na pewno znajdziesz, obok jest
              data 5.2.04 8.41 (o ile dobrze zapamietalam)
        • Gość: asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.akl.callplus.net.nz 05.02.04, 09:52
          Sabusia

          sloneczko kochane

          lekka prowokacja :)
          hmm na ogol sie nie daje ale jedo wino drugie wino, mojito, mojito, piwo,
          piwo, instant coffee, okkkk wygralas

          teatralne opuszczenie??? hmmm wiekszasc watkow poprostu umira smiercia
          naturalna, jezeli ktos sie zegna czy to jest rownoznaczne z teatralnym
          wyjsciem?
          Przyjaznie ktore sie narodzily, jestem pewna przetrwaja z watkiem czy bez.
          Czy mamy cos do ukrycia? pewnie tak- kazdy z nas cos ma.

          Czy jesesmy mieczakami?- wedlug mojej opinii nie, roznego rodzaju frustrci
          chyba nie mieli pozywki na tym watku

          czy ktos bieze na powaznie wirtualne pomowienia - no coz na dwoje babka
          wrozyla, jezeli ktos bieze na powaznie ten watek, i ludzi ktorzy tu pisza to
          moja odpowiedz jest TAk, jezeli nie- to pewnie znasz odpowiedz :)))

          • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.akl.callplus.net.nz 05.02.04, 10:02
            wracajac do numbata, szukalam szukalam nie moge znalezc albo on byl pijany jak
            poisal albo szukajaca hihihi,,, Numbata zamorduje jak sie juz ujawni :))
            jestem za stara na tego rodzaju stresy kucze
            • Gość: erka Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.int.pan.wroc.pl 05.02.04, 10:09
              A ja znalazlam, na poprzedniej str., jak Saba pisala, po dlugiej serii
              makaronowej. Sprobuj raz jeszcze...
              Dziekuje za list, Asiu.
              ErKa
          • yvona73pol Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III 05.02.04, 10:14
            juz biegne poczytac numbata, a obiecuje ze sie odezwe, tylko teraz jakos sie
            zdarzyla praca zaliczenuiowa na koniec bloku, egzamin i jeszcze jakas
            prezentacja, sama nie wiem skad, kurcze, mam problemy, zeby to wszystko
            opanowac, ale jeszcze pare dni i powinno byc ok.;
            ale mi jest smutno, z ta poranna kawa to prawda, wlaczalam sobie wateczek i
            pilam kawe, po czym w huraganowym pedzie szykowalam sie do wyjscia...
            wieczorem obowiazkowa lektura i ewentualne przypisy;
            szkoda, ze bank rozbil ktos inny, ale w sumie to pewnie bardziej
            potrzebowal... a wlasciwie to moze lepiej, nove challenge przed nami;
            przywiazalam sie do was wszystkich, az wstyd przyznac ;-)
            caluski,
            Iwona
            ps. jak to ja - romantyczna???? toz to ostatnia rzecz, ktora mozna o mnie
            powiedziec, poeto, na litosc, odwolaj! ;)))
            • kotkanadachu Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III 05.02.04, 10:40
              whooo hoo moja anonimowowsc idzie w niepamiedz. w dalszym ciagu nie widze
              Numata wypowiedzi, chyba macie cos innego na swoich komp niz ja :(((( szuklam
          • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: 213.144.232.* 05.02.04, 11:02
            Asia,
            To chyba ty jednak jestes pijana :-) skoro nie mozesz tego Numbata znalezc, juz
            ci zaznaczylam na poprzedniej stronie, wiec luknij tam, jesli tym razem
            przeoczysz to zglos sie do okulisty.

            Myslisz, ze to byla prowokacja? Nie zastanawialam sie nad tym, moze tak, a moze
            nie. Watek wcale nie umarl smiercia naturalna, kazdy sie pojawia jak ma ochote
            i czas, takie pozegnania to dla mnie naciagane, bo wiem na pewno ze Gunter czy
            Pysiek wciaz czytaja co tu piszemy i wcale nie znikneli tylko sie
            unieaktywnili.. po co wiec cala ta szopka? Z reszta, nie mowie co kto ma robic,
            jak <do widzenia> to nikogo sie tu na sile nie trzyma. Moge ewentualnie wyrazic
            swoje rozczarowanie co niniejszym czynie.
            A watka nie traktuje powaznie, w przeciwienstwie do ludzi, ktorzy na nim pisza.
            Pozdrawiam
            Saba
            • kotkanadachu Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III 05.02.04, 11:09
              a kto mowil ze nie jestem pijana?? ok Sabcia w poniedzialek lece do okulisty,
              za cholere nie ma Numbata wpisu na moim komp, badz laskawa skopiowac i wkleic,
              pls

              • Gość: metaxa niefortunny zart IP: 213.17.147.* 05.02.04, 20:20
                Naprawde co niektorzy sie tak przejeli czy to zarty ?:))
                A co z poczuciem humoru? moze to ja mam jakies dziwne?
                Bo gdyby mozna bylo wychwytywac jakos internautow ktorzy pisza o wykroczeniach,
                jakie popelnili, to chyba poloowa internautow siedzialaby w wiezieniach:))
                Ja AP na zywo nie widzialam, ale czytam wszystkie jej felietony.
                Chcialam tylko zwrocic na siebie uwage bo moj pierwszy wpis pod innym nickiem
                przeszedl prawie bez echa...
                Asia jak przeze mnie mialabys watek zamknac to nie wiem czy udzwignelabym taki
                ciezar odpowiedzialnosci.
                pozdrawiam
                m.,prowokatorka
                • Gość: aoifa scenariusz filmu czy praca magisterska?????:-) IP: *.dsl.netsource.ie 05.02.04, 23:22
                  no prosze ten watek zaczyna sie kwalifikowac nie tylko do pracy magisterskiej z
                  zakresu psychologii typu: "Analiza osobowosci oparta na komunikacji
                  wirtualnej",bo do tego jest to juz wystarczajaco znakomity material,ale takze
                  na scenariusz filmu....
                  bohaterzy: done!
                  wyrazne osobowosci:done!
                  wymiana pogladow,duza domieszka poczucia homoru:done!....potem stonowana,w
                  miare stala w tonacji i stylu dluga wymiana postow i....bum!!! spada
                  bomba...czytaj "matexa"wprowadza niezla doze sensacji i napiecia,robi totalna
                  roszade...jeden wpis....jeden maly wpis a zmienia nagle grupe osob tak bardzo
                  ze soba zwiazanych,prawie uzaleznionych od siebie jak to jedna z osob
                  powiedziala!zmienia wszystko!!!!
                  nagle sila ta niesamowita sila grupy gasnie,grupa wycofuje sie....
                  nastepna konstrukcja psychologicznych zachowan...........

                  Kochanii,Asiu,Pysiek,Mojito,Kazachstan,Gunther,Iwonka,Izus,Kazachstan,Tizedik..i
                  inni(przepraszam jesli kogos pominelam a jest stalym aktywnym forumowiczem tego
                  watku)
                  jestescie wspaniali,bo przede wszystkim nie ma w was ciaglej i nieodpartej
                  potrzeby udowadniania niczego przed innymi jak wielu na wiekszosci watkow na
                  forum wyborczej,
                  jestescie wspaniali,bo jestescie cudownie ciepli,ludzccy,
                  ze macie niezmierzone poklady wyobrazni,no i oczywiscie znakomite poczucie
                  humoru!!!!!!!i wiele wiele innych cech!!!!!!
                  A przede wszystkim zaczeliscie byc tak zgrana grupka przyjaciol,ze az niesmialo
                  sie wam wtracic w wasze posty (Asiu stad te obawy i powstrzymywania sie przed
                  wpisem wielu zapewne)
                  Jak w kolejnym odcinku "Friends".....

                  ale coz peklo,jakby cyfra przed watekim 1300 juz byla za wielka,ciezarem za
                  ciezka,a ladownie sie wszystkim wypowiedzi za dlugie, aby odczytac te kilka
                  ostatnich wypowiedzi,peklo........peklo...listy pozegnalne od
                  gospodyni,wyczuwalny smutek wsrod pozostalych stalych piszacych,zal ze to juz
                  koniec......

                  a jednoczesnie happy end,brava i kwiaty jak po dobrze zagranej sztuce,swietnym
                  filmie,znakomitej ksiazce......e-maile do Asi proszace aby scanariusz sie nie
                  konczyl!!!!!

                  czyli kurtyna w dol...ale obiecujace slowa,ze zmieniamy sie tylko teatr.......

                  pozdrawiam serdecznie!
                  Aoifa






                • pysiek13 Smile when you angry :))))))))))))))))))))) 05.02.04, 23:26
                  Witajcie,

                  Saba ma absolutnie racje :)))) Ik houd van uw gezond verstand :))))
                  Gunther rzeczywiscie 'teatralnie' wyszedl kiedy nie bylo powodu.

                  pomyslalam wiec, ze moze jednak Asia otworz nowy watek czesc IV, zeby nikt nie
                  mial problemu ze znalezieniem Ciebie ;) a ja w miedzy czasie popracuje nad nowa
                  strona website, obojetnie pod jaka bandera: club podroznika czy club wariata.
                  to jak dobry pomysl?

                  pozdrowionka
                  • poetal_liryczny Re: Smile when you angry :))))))))))))))))))))) 05.02.04, 23:39
                    To jest genialny pomysl !!!!!!!
                    Pysiek pozwolisz, ze ja tym razem narwe kwiatow?

                    Asiu, nic ujac nic dodac, zgodzisz sie MAM NADZIEJE
                  • Gość: JR Re: Smile when you angry :))))))))))))))))))))) IP: 5.3R2D* / *.cogeco.net 05.02.04, 23:39
                    Bardzo dobry !
                    Brawo Pysiek !
                    Pozdrowienia .
                    • kazachstan Re: Smile when you angry :))))))))))))))))))))) 05.02.04, 23:42
                      Dzien DOBRY,

                      no ja juz stracilem nadzieje, a tu takie rozwiazanie nam Pysiek podsuwa.
                      doskonale, brawo Pysiek, no to jak otwieramy Asiu?
                      ciesze sie ogromnie i zaraz dzwonie do Gunthera
                      pozdrawiam
                      Kazik
                      • gunther_0 Re: Smile when you angry :))))))))))))))))))))) 06.02.04, 00:14
                        Witajcie,

                        no tak to teraz bedzie na mnie:(
                        to bylo naprawde teatralne wyjscie Pysiek? myslalem, ze wyszedlem tylnymi
                        drzwiami, przeciez koszuli nie rozdzieralem !
                        w porzasiu, pomysl dobry.
                        kotka na dachu czy mozna Cie uprzejmie poprosic, zebys znizyla sie do naszego
                        poziomu i wypowiedziala?
                        pozdrawiam
                        • santia Re: Smile when you angry :))))))))))))))))))))) 06.02.04, 01:43
                          o rany dobrze, że się pozbieraliście;-))
                          czytam Was dopiero od 2 dni, zatrzymałam się w okolicy 201-300; jednak zawsze,
                          gdy czytam książkę muszę sprawdzić zakończenie i nie wytrzymałam i tak
                          uczyniłam , a tu dramat!!! jakieś wpisy o zakończeniu, ale teraz już się
                          uspokoiłam;-))

                          jesteście fantastyczni, czyta się Was, jak bardzo interesująca książkę, dobrze,
                          że mam urlop i mogę sobie poczytać, co prawda za 2 dni jadę na narty, więc
                          wszystkiego nie zdołam przeczytać, ale już teraz stwierdzam, że jestem Waszą
                          wierną czytelniczką i piszcie błagam dalej;-))
                          • mojito Smile often :)))))))))))))))))). 06.02.04, 03:50

                            Witajcie Amigos,
                            witajcie nowe nicki,

                            Gunther/Amigo jezeli przyjmiesz teraz wine za zamieszanie na siebie
                            (zgodnie z polskim zwyczajem zawsze musi byc winny) to ja obiecuje,
                            ze nastepna jakakolwiek wina (realna lub wirtualna) bedzie moja.
                            Juz sie ciesze :))).

                            Metaxa zakonczyla moj nickowy monopol alkoholowy.

                            Co do Waszych sugestii co do formatu watku to przylacze sie do specjalistow.
                            Pyska and innych.

                            Kaszlac dzisiaj bez powodu i przeziebienia oraz smierdzac czosnkiem
                            bedacym w duzej ilosci w moich ukochanych gnocchi trzymam sie z daleka.

                            Slonecznie pozdrawiam,
                            mojito.

                            • mojito Smile often :)))))))))))))))))). P.S. 06.02.04, 03:54

                              Moze klub prawie normalnych?
                              Ale nie do konca.
                              • metaxxa78 Re: Smile often :)))))))))))))))))). P.S. 06.02.04, 04:02
                                Hey,

                                namnozylo sie nickopodobnych a ja tu calkiem nowa.
                                nie zrozumialam co miala znaczyc alkoholowa aluzja Mojito do Metaxa, ale to
                                pewnie nie do mnie. czytam ten watek i przyznaje ze jest wyjatkowy, ale bez
                                glownych bohaterow ten watek nie bedzie juz taki sam niestety. prosze wiec
                                piszcie, to jest bardzo wyjatkowy watek.
                          • Gość: Melody from Sydney Re: Smile when you angry :))))))))))))))))))))) IP: 210.23.144.* 06.02.04, 04:07
                            jasne ze powinniscie pisac !!!! sama mieszkam w Sydney i chetnie bym poznala
                            wszystkich co tu pisza z Sydney. czy organizujecie sobie moze jakies spotkania?
                            to byloby fajne.
                            • kazachstan Re: Smile when you angry :))))))))))))))))))))) 06.02.04, 04:33
                              To znowu ja tu pisze, bo widze ze nikt nowego tematu nie zaczyna bez koncowego
                              slowa od Asi. Asia moze wiec napiszesz nam jaka jest decyzja, my tu czekamy.
                              co do spotkan, nie my sie nie widujemy. ja poznalem Gunthera bo pochodzimy z
                              tych samych stron z Polski i mam cicha nadzieje, ze Pyska tez poznam.
                              pozdrawiam i czekam Asia az sie odezwiesz
              • gunther_0 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III 06.02.04, 06:30
                Witajcie kochani,

                widze ze my tu drepczemy w miejscu bezradni. zostwamy wiec Asienke niech sie
                opala nam Kotka Na Dachu ;))) i moze zaczniemy. Amigo? ready?
                zaczales o Metaxa, dobra, temat dobry, znowu no tego, na alkohol zjechalo. tym
                razem grecki spirit, podobno mocny, immienniczke poprosze o potwierdzenie. jak
                tylko tu wyjasnic ze tyle tych metaxa's, co to jakies odmiany tego spiritu?
                dalej Tizedik, z zalu lzy ronie: ale okazja mi sie wymsknela, nie moge Cie
                niestety odebrac z Polski. w celu szybszego wzbogacenie sie postanowilem wiec
                wybrac sie do kopalni opali, w celach zarobkowych. jak bedzie jakis rezultat
                zobaczysz mnie wkrotce :))) jak tam te piecioletnie zmiany, mam nadzieje ze nie
                zachodzisz w ciaze co piec lat?
                dalej kogo by tu rozebrac z nicka? Pysiek? ty sie przyznalas ze tak sie
                nazywasz bo taka brzydka jestes, w porzasiu, nie musisz sie tlumaczyc :)))
                melody? sorry nie znam, napisz cos wiecej o sobie...
                Iza, Iwona, Asia WAs nie ma z czego rozbierac.
                Saba jest specjalna, z Toba to pomalutku :))) poczekaj na czym to stanelismy,
                aaa pochodzisz z Virgin Island i tu Cie mamy!!! albo nie my mamy, tylko twoj
                malzonek.
                no i Tak_o doszlo do meskich czlonkow watku. poetal_liryczny, kazik, numbat,
                peter, oczywiscie alkoholowy Amigo Mojito, kurde cos malo nas, no i was nie
                bede rozbieral. JR please identified yourself, ktos zacz?
                jesli kogos ominalem, prosze o wybaczenie i wypije dzis za powodzneie naszego
                watku i was wszystkich. skoro o drinkach zaczalem na drinkach skoncze: bede pil
                wszystkie etniczne rodzaje, w duzych ilosciach, byc moze wiec objawie sie wam
                jutro na forum jako nowy alkoholowy nick
                czolko wszystkim piszcie Asienka dolaczy


                • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: 213.144.232.* 06.02.04, 08:27
                  O rany, co sie narobilo, wyglada na to, ze z podziemi "wyhynela" cala rzesza
                  fanow watkow Asi.. "nie odchodzcie, nie zamykajcie watku, jestescie wspaniali"
                  prawie jak na podium World Idol.. hehehe, nie mowiac juz o analizie osobowosci
                  wirtualnej a la Big Brother.. wiec czym predzej przenosmy sie na ta prywatna
                  strone, bo nie w smak mi rola myszy doswiadczalnej.

                  Pysiek, o teatralnym wyjsciu bylo o Gunterze, ty wyszlas po angielsku, ale
                  mylisz sie jesli sadzisz, ze zostalo to niezauwazone.

                  Asia dla ciebie cytat z wczorajszej wypowiedzi Numbata:

                  "
                  Re: Mental is everything!!!!!!!!!!!! brawo:))))
                  Autor: numbat
                  Data: 05.02.2004 08:41 + odpowiedz na list



                  --------------------------------------------------------------------------------
                  gunther_0 napisał:

                  > Ja nie moge! ale ty masz zaciecie kobito)))
                  > przeciez ty nic nie rozumiesz Babo! We enjoy every minute of being mad !!!
                  > mental is everything! w gore serca i drinki!
                  > Brawo Asia, dobrze napisalas !!! trzeba by tu zamontowac jakis Fire Wall
                  > przeciwko normalnym ludziom :))))
                  > forumowicze full of dreams laczmy sie :)))))))))))))))))


                  Serdecznie pozdrawiam wszystkich( w wielkim pedzie)....poniewaz
                  ( niestety i "tyz" dobrze- nastepny projekt). Wkrotce dolacze do
                  dyskusji, ale w tym momecie mam "urwienie " glowy.
                  gunter:))) brawo....
                  a ja ze swojej strony dodam
                  -element of style:))) to tak jak z moimi dekorowaniami chalupek:
                  sa kolory bezbarwne....sa kolory cieple...sa kolory agresywne...
                  sa kolory do przytulenia....i sa kolory ktorych, nikt nie pragnie:)))
                  serecznie pozdrawiam wszystkich
                  Asia trzymaj sie cieplutko.Obecnie niebo i ziemia w kolorze- niebieskim.
                  Niech zyje blusa dusza :)))
                  Dzisiaj dokladnie(5 luty godzina 5.40 pm-) za 20 minut wzniose toast za
                  smiesznosci na czacie...
                  za upadle dusze....za kobiety doczesnoscia pisane...za ksztyne pamietania...
                  za cieplosc myslenia...za "element of style".....za absurd myslanie...
                  za pozadnie...za jakies barwne abstrakcje...niech zyje i trwa....troche
                  blus...troche luz....troche rebelii...
                  Ostani bezbarwny(wna)- gasi swiatlo na czacie....a my wszyscy idziemy na
                  jakis wspolny "soczysty" toast zyciem pisana.

                  ps...ewetualbie dla abstynentow( abstynentek)....polecma koktail...
                  moze byc z nalewek wlasnych ....podlanych gorzalka staroplskich obyczajow:)))

                  Niech zyje absurd:))) ( oczywiscie czasmi
                  i WIELKA ABSTRAKCJA DOBROCZYNNA)
                  achoj do nastepnego klikniecia.
                  Do nastepnego klikniecia.
                  "

                  Asiu, nie dziala mi mail z ktorego pisalam ostatnio, wysle ci inny kontakt na
                  priva.

                  Pozdrawiam
                  Saba
                  • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.akl.callplus.net.nz 06.02.04, 09:46
                    jak to milo ze cos sie ruszylo, bardzo mi milo powitac nowych forumowiczow i
                    mam nadzieje ze zostaniecie z nami i od czasu do czasu bedziecie sie odzywac.
                    Ktos napisal ze nie mial smialosci pisac bo tu taka zgrana paczka, ta paczka
                    roziaga sie od Polski, poprzez Holandie, USA, Kanade, Australie, Nowa Zelandie
                    i co tam jeszcze, wiec granice sa bardzo rozciagalne i wiele miejsca dla
                    nowych osob.

                    Mam nadzieje ze Poeta, JR, aolfa, santia, metexxa i wszyscy inni pozostana z
                    nami i bedziemy sobie pisac do konca swiata albo i dluzej. Jak wiadomo w kupie
                    razniej.

                    Wedle zyczenia szanownego Forum, otwieram nowy watek bo tu juz troche ciezko
                    wchodzic, co prawda nie bardzo wiem czemu ktos inny tego nie zrobil, ale niech
                    i tak bedzie. Nie bedzie to IV czesc ale jestem przekonana ze ci korzy beda
                    chcieli znajda.

                    Pozdrawiam wszystkich bardzo cieplutko :))
                    • gunther_0 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III 06.02.04, 11:05
                      Amigo Mojito,

                      poprosze Cie w takim razie o zgaszenie swiatla. bylo milo, ale sie skonczylo.
                      bedzie rownie milo na nowym Asinym watku i tak mi dopomoz....itd
                      Kazik, mam nadzieje ze znajdziesz Asie, jakby co to dzwon

                      pozdrawiam wszystkich i do zobaczenia na nowych smieciach
                      • kazachstan Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III 06.02.04, 11:13
                        Dobry wieczor,

                        no to dobrze, ze Asia jednak pomyslalas. ale nie moge znalesc, jak mozesz to
                        zadzwon, wiesz jak to z komputerem

                        pozdrawiam
                        • yvona73pol Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III 06.02.04, 14:04
                          no to przeprowadzka - nie ma sprawy, wprawiona jestem, moje zycie to jedno
                          wielkie pasmo przeprowadzek;
                          Saba, nie ludz sie, ze nie bedziesz czytana przez "rzesze" (nie Trzecia ;)),
                          jak ktos chce to znajdzie, zareczam cie (a mnie wlasnie znalazl karaluch,
                          strzyze czulkami w moim kierunku i przyglada sie klawiaturze, ciekawe, czy
                          zdaje sobie sprawe jak go nienawidze?...), zareczam cie ze rzesza owa z wielka
                          sympatia sledzi twe losy i nie tylko twe zapewne, przy takiej ilosci wpisow
                          regularne czytanie uskuteczniac moze jedyne osoba nastawiona very pozytywnie,
                          bo ludzie z natury swej leniwi sa, jak zauwazylam, w przewazajacej czesci
                          niestety na wlasnym przykladzie;
                          no, ja tu sie rozpisalam, a trzeba szukac;
                          wiec zegnam i gasze oswietlenie, zostawie jeszcze te dwa kinkiety, coby
                          czytajacy ostatnie posty nie tracili baterii w latarkach;
                          na razie,
                          pa,
                          Iwona
                          • Gość: JR Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: 5.3.1R* / *.cogeco.net 06.02.04, 14:27
                            Nowy watek nosi wymowny tytul - " Tak daleko i tak blisko :)"
                            Moja identyfikacja - ta co wysluchala modlitwy , o koperek .
                            Naleze do rzeszy czytajacych przy kawie .
                            Pozdrowienia.
                            • mojito Przeprowadzka z jednego watku na drugi :))). 06.02.04, 20:52

                              Witajcie Wszyscy,
                              zgodnie z zyczeniem sprawdzam czy nikt nie zasnal i zostal na tym
                              watku.
                              Zdejmuje z rufy watku pulsujace swiatelko i przeniose je na
                              rufe nowego watku Asi - "Tak daleko i tak blisko."
                              Gasze swiatla - pstryk, pstryk, pstryk.
                              I zeglujemy dalej...
                              Do zobaczenia wiec w nowym miejscu,
                              mojito.
                              • Gość: Pysiek13 Re: Przeprowadzka z jednego watku na drugi :))). IP: *.a.007.syd.iprimus.net.au 06.02.04, 21:39
                                AMEN
                                • numbat Re: Przeprowadzka z jednego watku na drugi :))). 11.02.04, 06:47
                                  Gość portalu: Pysiek13 napisał(a):

                                  > AMEN

                                  "Bylo spotkanie"

                                  Zaczelo sie od...
                                  spotkanie,
                                  gdzies posrodku,
                                  duszy...ziemi
                                  a moze to bylo tylko,
                                  dalekie- bliskie miasto.

                                  Milo byc- tylko jedna chwila
                                  jednym mignieciem...
                                  w gwiazdach
                                  w chmurach,
                                  stalo sie,
                                  galaktycznym
                                  zetknieciem planetarnym.

                                  Wszyscy bylismy
                                  zawieszeni
                                  miedzy odleglosciami
                                  tworzenia,
                                  myslenia.

                                  Czas i przestrzen
                                  nie mialy znaczenia.
                                  Znaczenia
                                  byly przeznaczeniem.



                                  Przestrzen ktora ,Nas otaczla
                                  byla cieplejsza ,
                                  niz prawdziwe Zycie.
                                  Czasami mielsmy stol....
                                  drewniany,
                                  na ktorym staly puchary
                                  napelnione,
                                  dobroczynnymi trunkami,
                                  czasmi byly talerze,
                                  potrawami zyciem pisanymi.

                                  Wiadomo zasiadalismy do,
                                  tego stolu- w roznych
                                  stanach swiadomosci.
                                  Nasza swiadomosc,
                                  byla potrawa dla Wielu.

                                  Coz pozostalo-
                                  Otworzyc najwieksza butelczyne.
                                  Usiasc swobodnie,
                                  wyciagnac nogi,
                                  nawet do samej Ziemi.

                                  Bedzie nastepny stol,
                                  wiekszy niz poprzedni.....
                                  dusze inne,
                                  przygarniemy.
      • Gość: Gosc Re: WYJAZD Z KRAJU CZ. III IP: *.akl.callplus.net.nz 07.05.04, 13:00
        A moze bysmy tak najmilsi, wpadli na dzien do Tomaszowa
        • potencjalna Fajny wontek. 08.05.04, 16:30
          Wow, to jest bardzo fajny watek.
          Uklony dla Asi i wszystkich.
          • Gość: Asia Re: Fajny wontek. IP: *.akl.callplus.net.nz 15.06.04, 00:09
            :)
            • Gość: yvona Re: Fajny wontek. IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 15.06.04, 02:52
              :)))))))
              ten drugi tez niczego sobie ;))))))))))))))))))
              • Gość: Asia Re: Fajny wontek. IP: *.akl.callplus.net.nz 15.06.04, 04:14
                ten drugi to juz czwarty Ivonka, sama zreszta wiesz bo jestes tu chyba tak dlugo
                jak ja :)
                • kune3 Re: Fajny wontek. 10.08.04, 20:58
                  Ufff!
                  Skonczylam. Fajni jestescie.
                  • Gość: Asia Re: Fajny wontek. IP: *.adsl.xtra.co.nz 10.08.04, 22:37
                    Witam w naszych skromnych progach i mam nadzieje ze Cie zobaczymy i ulyszymy na
                    dalszej czesci tego watku czyli na Tak daleko i tak blisko :)

                    pozdrawiam serdecznie
                    • yvona73pol Re: Fajny wontek. 11.08.04, 06:19
                      Matrix - reaktywacja ? ;))))))
                      ha! to czytelnictwo.... moze powstanie fanklub Asi i spolki? ;))))
                      • niewyjasnione Wydac w postaci ksiazki 12.08.04, 03:49
                        Ja mysle, ze trzeba wydac ten watek w postaci ksiazki.
                        Przyznam sie, ze nie nadazam, jeszcze w styczniu przekopiowalem sobie na
                        PocketPC pierwsze 600kilkadziesiat chyba postow, bo akurat lecialem do Sydney
                        to myslalem ze w samolocie (ponad dwadziescia godzin lotu) bede sie nudzic i
                        sobie wszystko wreszcie przeczytam ale ostatecznie dopiero w drodze powrotnej
                        przeczytalem.
                        Teraz to mnie przytlacza - sama trzecia czesc to sporo ponad tysiac postow.
                        Nie ma szans przeczytac ani nawet przesledzic na ekranie.
                        Najwyzszy czas wydac w postaci ksiazki.
                        Okroic, poedytowac, wyciac dluzyzny i powtorzenia i zaserwowac w nowej,
                        strawniejszej formie.
                        Np.Sprzedaz internetowa - $5 za skopiowanie.
                        Pozdrawiam serdecznie i zycze zdrowia.
                        • Gość: Asia Re: Wydac w postaci ksiazki IP: *.adsl.xtra.co.nz 12.08.04, 05:50
                          pomyls niezly, ja niestety do robienia pieniedzy glowy niemam nigdy nie mialam,
                          jak masz czas i chec sie tym zajac to pewnie autorzy watku wyraza zgode :)

                          jezeli masz skopiowane pierwsze dwie czesci to chetnie bym je od ciebie
                          odkupila ze te $5 bo ja niestety nie skopiowalam czego bardzo zaluje i nie wiem
                          czy moge je tutaj jakos z archiwum wyciagnac

                          Pozdrawiam serdecznie i odezwij sie do mnie porsze jak nie tu to na
                          brigyd@yahoo.com

                          dzieki
                          • kune3 Re: Wydac w postaci ksiazki 12.08.04, 23:21
                            • kune3 Dalsze czytanie. 12.08.04, 23:24
                              Ooops. Dzieki. Od poniedzialku czytam dalej.
                              Pozdrawiam wszystkich.
                              • yvona73pol Re: Dalsze czytanie. 13.08.04, 04:31
                                sadzicie ze nie da sie z archiwum wyciagnac?? :((((
                                sprobuje jednak ;)))
                                Asia, ja rzucilam pomysl Matrioszce, pamietasz, mowilam o tym kiedys, Kazik tez
                                przyklasnal, moze jednak to nie taki szalony pomysl......
                                zwlaszcza, ze sporo ludzi czytajacych nie wysiaduje przed kompem, no i dostep
                                do internetu jaki w Polsce jest - kazdy widzi ;))
                                no i popatrz jaka premiera, chyba bylibysmy pierwsi z takim przedrukiem ;)))
                                to ja siadam i mysle, a podziele sie efektami niebawem...
                                nie wiem jak to wyglada od strony prawnej, nestety....
                                na razie, spadam na "Tak daleko..." ;)))
                                Iwona
                                • Gość: Asia Re: Dalsze czytanie. IP: *.akl.callplus.net.nz 13.08.04, 12:46
                                  Ivonka Ty mysl ja juz za stara na myslenie jestem, mam tylko czas na zycie i
                                  tyle planow ze chyba mi zycia nie starczy, chyba wiosna idzie bo energia mnie
                                  znowu rozpiera.

                                  Coby zaoszczedzic na autobusie $1 dziennie, postanowilam chodzic na piechote z
                                  pracy do domu, z tym dolarem to oczywiscie zartuje. Nie lubie sie gimnastykowac
                                  a mam chec na swoje bikini latem i kondycje poprawic. Pierwszy tydzien za mna,
                                  mam jakies tak na oko 5-6 km, zajmuje mi citke ponad godzine, ale czuje sie
                                  wspaniale, ide spiewa, pogwizduje. Pierwsze 3 dni przychodzilam do domu
                                  padnieta, usypialam na kanapie w okolicach dobranocki dla dzieci hihihi.. teraz
                                  czuje sie wspaniale i energia mnie rozpiera. Nawet lekki bol bioderk ustpuje.

                                  Zycie jest piekne
                                  • yvona73pol Re: Dalsze czytanie. 15.08.04, 15:57
                                    Asia, gratuluje chodzenia, tez troche chodze, ale tylko 2 razy w tygodniu i nie
                                    tak daleko ;)))
                                    ale ja nie o tym.....
                                    otoz....po paru wytezonych poszukiwaniach znalazlam!!!!!! wszystkie watki (tzn.
                                    wlasciwie dwa wymagaly szukania ;)))
                                    pierwszy zaczyna sie tak:

                                    OKAZJA OKAJA

                                    W zwiazku z wyjazdem i likwidacja mieszkania na Ursynowie sprzedam meble,
                                    min. regal debowy z witryna, komode, biblioteczke, szafki wiszace i stojace,
                                    zestaw wypoczynkowy z rozkladana kanapa, biurko, stol debowy kuchenny + 4
                                    taborery, narzedzia elektryczne cale mnostwo roznych srubeczek, rowery i
                                    wiele innych rzeczy. Zadzwon zapytaj moze mam cos co Ci sie przyda.

                                    Rowniez do sprzedania dzialka budowlana 1200 m w Gloskowie - tanio .

                                    Tel. 0502509268
                                    co ci to przypomina?? ;)))))
                                    to moze jednak xiazka stanie sie cialem ;)))))
                                    pozdrowionka,
                                    Iwona
                                    • peter2715626 Re: Dalsze czytanie. 15.08.04, 23:10
                                      Ciekawe, ze ten pierwszy post nie zapowiadal czegos takiego.

                                      Ja tez od roku chodze z pracy do domu na piechote trzy razy w tygodniu. Mam 7
                                      kilometrow i pokonuje to w godzine i 25 minut. Moglbym jechac autobusem albo
                                      poprosic zone, aby po mnie przyjechala. Ale wybralem spacery i bardzo sobie to
                                      chwale.

                                      Raz po drodze, z jednego domku wypadl pies i zaczal na mnie szczekac. Tu nie ma
                                      zadnych ogrodzen i lekko sie przestraszylem. Za psem wyszla pewna pani w
                                      srednim wieku i zawolala na niego po polsku. Myslalem, ze sie przeslyszalem,
                                      podchodze blizej i w jezyku ojczystym pytam pania, czy to byl jezyk polski.
                                      Pani lekko sploszona, usmiecha sie niepewnie, ale odpowiada po polsku.
                                      Przedstawilem sie, zostalem zaproszony do domu i tak poznalem nastepnych
                                      sympatycznych Polakow w Auckland.
                                      • yvona73pol Re: Dalsze czytanie. 16.08.04, 00:09
                                        he, he, moze zalozymy klub spacerujacych do pracy? ;))))
                                        jak na razie sa trzy osoby, niezle, jak na zmotoryzowane kraje ;))))
                                        Iwona
                                        • cobaea Re: Dalsze czytanie. 16.08.04, 02:52
                                          A ja tez spaceruje:)
                                          Z roznych powodow.
                                          Ale pierwszy i najwazniejszy: uwielbiam chodzic!

                                          To co, wydajemy ksiazke?
                                          Musze sobie kiedys jeszcze raz od nowa przeczytac te wszystkie watki.
                                          Moze jeszcze mam je gdzies na komputerze?
                                          Bralam swojego laptopa okropnego do lozka i tak czytalam, na lezaco i off line:)
                                          I nagle byl juz wieczor, a ja przypominalam sobie, ze nic nie jadlam...
                                          • tangerin Re: Dalsze czytanie. 16.08.04, 02:56
                                            Juz sie przelogowalam, to ciagle ja:)
                                            Ide na daleko i blisko poczytac.
                                            Spacerkiem oczywiscie:)
                                            • Gość: yvona Re: Dalsze czytanie. IP: *.kentinstitute.nsw.edu.au / *.nexnet.net.au 16.08.04, 03:34
                                              niezalogowana bo nie mam czasu ;)))
                                              szkola, wiecie....
                                              wiec - wydajemy, a jakze, teraz tylko kwestie prawnicze i korektorskie
                                              rozwiazac ;))) ja dorzuce rysunki (ale nie spodziewajcie sie zbyt wiele ;))))
                                              no i bym chetnie widziala pare fotek, ja chetnie udostepnie moje, z linkowych
                                              (glownie Tizedik) sadze, ze bez problemu bedzie mozna skorzystac, reszta -
                                              dogadywanie sie ;)))
                                              tymczasem lece jeszcze na tak daleko i spadam, pa,
                                              I.
                                              • kermita Co za lektura :))). 19.11.04, 21:17
                                                Uff, skonczylam czytac. Bardzo zabawny watek.
                                                Pozdrowienia dla wszystkich.
                                                • Gość: mentecaptus Re: Co za lektura :))). IP: 213.199.253.* 24.11.04, 21:31
                                                  Ja jestem w trakcie czytania...i pewnie jeszcze się troszkę zejdzie...lektura pasjonująca...Pozdrawiam Asiu...Pozdrawiam wszystkich...
                                                  • anka1013 Re: Co za lektura :))). 24.11.04, 22:00
                                                    Rzeczywiscie warto co jaki czas wyciagac na gore.
                                                    Jeden z najlepszych watkow na calym forum GW.
                                                    • tangerin ASIA!!!!!!!!!! I Wszyscy:))) 25.11.04, 09:40
                                                      Nie da sie juz pisac na tak daleko:( Wiec pisze tutaj
                                                      I co rezygnujemy?
                                                      No przeciez wiem, ze kazdy z nas moglby zalozyc watek, ale to Asia jest
                                                      generalnym otwieraczem i ja jakos ne potrafie, tak jakbym nie miala prawa.
                                                      A moze otworzyliscie nowy, tylko ja niczego nie widze?

                                                      MOjito, walnij pare drinkow w pewnej intencji, bo mnie wyrzuca z zakretow
                                                      ostatnio, pls
                                                      Pzdr 4 all
                                                    • letnie_zauroczenie Niedokonczony business (wontek) :))). 25.11.04, 09:48
                                                      Tam:)
                                                    • yvona73pol o fak ;)))) 25.11.04, 13:42
                                                      no i nie tam ;)))
                                                      bo nam zamkneli watek....
                                                      oglaszam, wszem i wobec, ze jak w ciagu najblizszych 24 Asia nie pojawi sie i
                                                      nie zalozy, to zrobie to ja (nie zebym sobie cos uzurpowala, ale ... ja juz nie
                                                      potrafie bez was zyc ;)))))))) cieszycie sie, co? ;))
                                                      Tange, odpisze obiecuje, tylko pospie troche, bo padam na ryjek ;)))
                                                      Pysiek, what about this Sun-day? ;))
                                                      vinko pic mozesz? symbolicznie.... czy nie bardzo?.... to co innego
                                                      wykombinuje ;)))
                                                      tymczasem caluje i spadam do lozeczka/Morfa ;)))
                                                      Iwona
                                                    • tizedik o fak ;)))) 25.11.04, 14:17
                                                      Iwona :-))))))))))
                                                      Działaj!!!!!!
                                                    • letnie_zauroczenie Re: o fak ;)))) 25.11.04, 14:18
                                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=17984135
    Pełna wersja