Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"?

    IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.02.08, 20:34
    Witajcie. Mam ogromną prośbę do księgowych-kadrowych. Obecnie
    pracuję jako księgowa/kadrowa właśnie. Za tydzień szef zaprasza mnie
    na rozmowę o podwyżkę...w związku z tym pytanie - ile powinnam
    zażądać (jak to paskudnie brzmi :/)? Oto mój zakres obowiązków:

    - wszelkie sprawy pracownicze (wyliczanie urlopów, chorobowego,
    karty zasiłkowe, wysyłka i robienie ZUS-ów, deklaracji do Urzędu
    Skarbowego (PIT-u itp), naliczanie list płac, prowadzenie
    dokumentacji pracowniczej itp itd (typowe obowiązki kadrowej)
    - konktakty z klientami oraz ich obsługa, sporządzanie deklaracji
    VAT, PIT, CIT, kontakt klient-urząd skarbowy, ZUS (pośrednictwo,
    załatwianie spraw itp). Oczywiście rozliczanie kosztów-przychodów.
    Nie prowadzę pełnej księgowości, tylko KPiR. Generalnie zakres
    obowiązków typowej księgowej.
    To główny zakres obowiązków...znajdzie się tego jeszcze trochę. Jak
    sobie przypomnę to dorzucę.
    Mam wykształcenie średnie (policealne studium, matura) ale ono
    raczej nie ma znaczenia. Kilka kursów kadrowo-księgowych, 4 lata
    doświadczenia na w/w stanowisku. Bardzo Was proszę o pomoc. Dawno,
    dawno temu szukałam pracy (rozmawiałam o finansach) i naprawdę nie
    wiem ile się teraz zarabia na takim stanowisku. Gdybyście
    potrzebowali więcej informacji chętnie je podam. Bardzo na Was
    liczę. Pozdrawiam
    M.
      • Gość: inna kadrowa Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.toya.net.pl 27.02.08, 21:15
        bardzo ważnym czynnikiem, którego nie uwzględniłaś jest wielkość
        Twojej firmy i liczby osób tm zatrudnionych, którym naliczasz
        wynagrodzenie.
      • Gość: Wojo Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.08, 23:15
        Moj strzal (pi razy oko): 3 tys brutto +/- 300 zlotych

        Ale nie wiecej jak 20% obecnych zarobkow.
      • Gość: credy Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.wlb.vectranet.pl 28.02.08, 20:13
        Są osoby gotowe pracowac za 1900 B ( z certyfikatem księgowej, po ekonomii i doswiadczeniem kilku letnim ), zobacz na wymagania na ksiegowych w np urzedach miejskich i ilosci osób zakwalifikowanych "spełniających wymagania formalne". Są córeczki prezesów zatrudniane w księgowości za 4000 N ( jeszcze nie skończone liceum ) w zaprzyjaźnionych firmach prezesa gdzie "bedzie miala czas na studia i zarobi sobie na swoje potrzeby......" wszystko zależy od układów, firmy, czy ta ksiegowa tylko nalicza/rozlicza czy "kreuje pewne rozwiązania". Swoją drogą to dziwne prowadzic czyjąś księgowość i nie wiedzieć "na co/ile stacac pracodawcę". Kilka przykładów szkoła ponad 50 nauczycieli do rozliczania ( 2200 B 5/8 E wymag konkurs studia cert ),prywatna firma przemyslowa ok 100 zatr 12000 B 2 lata temu ( nie znam wymagań , firma S.A "oddzial" strefa ekonomiczna 1000 zatr 7000 B ( nie znam wymagan ), inna firma strefa 300 prac 9000B , mala firma handlowa ok 20 prac 936 B( zapewne reszta pod stołem ) dane z zaswiadczen o zar do rat.
        • Gość: Marta Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.02.08, 20:21
          Ilość zatrudnionych - 83 osoby ;)
          Credy - nie pytam za ile kto jest w stanie i gotów pracować...nie w
          tym sens. Poza tym oczywiście, że znam sytuację finansową firmy
          allee nie chciałabym "przegiąć" z kwotą - ot co :) Mam jedno
          zadanie - dowiedzieć się ile się zarabia na tym stanowisku,
          wyciągnąć średnią i zdać relację oraz "rzucić" jakąś kwotą :)
          • Gość: księgowy Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.icpnet.pl 28.02.08, 21:46
            Jako księgowa-kadrowa masz swobodny dostęp do danych o zarobkach w twojej
            firmie. Twoja pensja nie powinna być wyższa niż pensja członków zarządu ani
            niższa niż pensje menedżerów średniego szczebla. Przyjrzyj się siatce płac w
            firmie i spróbuj w miarę obiektywnie wycenić swoją pracę, biorąc pod uwagę
            aktualną sytuację finansową firmy oraz jej politykę płacową.

            W sumie masz i tak dość komfortową sytuację - taki np. menedżer musiałby się
            napocić, żeby z księgowości/kadr wysępić jakiekolwiek strzępy informacji o
            płacach w firmie. A ty masz to wszystko na talerzu :-)

            • Gość: głowna ksęgowa TPS Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.chello.pl 29.02.08, 23:15
              1000-1200 brutto to max
              W warszawce 50 zł więcej
      • Gość: ksiegowa Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.08, 09:54
        typową księgową to nie jesteś skoro nie prowadzisz pełnej
        księgowości tylko KPiR.
        Moja koleżanka za prowadzenie kadr w firmie ok.100 osobowej ma 6.000
        brutto (Warszawa).
        Ja za prowadzenie KPiR biorę 500 zł. Roboty mam na ok. 10-12 godzim
        m-cznie, plus doradztwo na telefon w razie potrzeby.
        • Gość: Marta Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.03.08, 18:29
          Długo nie miałam dostępu do netu. Dziękuję za wszystkie sugesie a
          szczególnie za tą, że "prawdziwą księgową nie jestem" :P dobre! To,
          że prowadze tylko KPiR nie znaczy, że nie potrafię pełnej
          księgowości :) tak się akurat zdarzyło. Najwięcej pracy jest jednak
          w kadrach....w tej chwili zarabiam o wiele mniej niż jakikolwiek
          pracownik w tej firmie, szef to wie, dlatego chce rozmawiać :) poza
          mną i główną księgową nie ma nikogo z pracowników na podstawie
          których mogłabym ewentualnie bazować. Szef pewnie też zrobi swoje
          rozeznanie, ja właśnie staram się zrobić swoje, wyciągniemy pewnie
          jakąś średnią i już ;)

          P.S. 1200 brutto zarabiałam na początku pracy, to naprawdę malutkie
          pieniądze.
          Pozdrawiam
          M.
          • Gość: księgowa Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.08, 18:54
            Kobieto! Napisałaś, że robisz to co typowa księgowa, a ja Ci
            odpisałam ,że jednak nie, skoro nie prowadzisz pełnej księgowości.
            Nigdzie nie pisałam, że nie jesteś prawdziwą księgową! Chodziło mi o
            to, że nie można porównywać zarobków osoby prowadzącej pełne księgi
            do zarobków osoby prowadzącej KPiR.
      • Gość: kowianeczka Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.lodz.msk.pl 02.03.08, 18:55
        Gość portalu: Marta napisał(a):
        > Mam wykształcenie średnie (policealne studium, matura) ale ono
        > raczej nie ma znaczenia.

        Dziwne. Myślałam, że teraz wyższe wykształcenie to podstawa. Spróbuj aplikować do porządnej firmy, to cię odrzucą zaraz na wstępie, że nie spełniasz wymogów formalnych.
        • Gość: Marta Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.03.08, 14:17
          Na was zawsze można liczyć. Nie tak dawno ktoś zalożyl wątek
          optymistyczny o tym, ze znalazl pracę i też dziewczyna zostala
          obsmarowana.
          Wielka mi zbrodnia - nie mam wyksztalcenia wyższego, czy mam się z
          tego powodu powiesić? Czy o co chodzilo odpisując mi w ten sposób?
          Zadalam proste pytanie, oczekuję prostej odpowiedzi, nie do końca
          rozumiem jaki jest cel pisania takich odpowiedzi jak "kowianeczki".
          Nie próbuję aplikować do innej firmy, bo w tej mi dobrze, zostalam
          doceniona mimo, że nie mam wyksztalcenia wyższego! Napisalam również
          że mam średnie z maturą ale akurat w tej konkretnej sytuacji nie ma
          to znaczenia a nie, że nie ma znaczenia WOGÓLE :/ nie rozumiem tej
          uszczypliwości :(
          • Gość: kowianeczka Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.lodz.msk.pl 03.03.08, 18:30
            Gość portalu: Marta napisał(a):
            > Wielka mi zbrodnia - nie mam wyksztalcenia wyższego, czy mam się z
            > tego powodu powiesić?

            Nie emocjonuj się zanadto. Nikt ci nie napisał niczego o stryczku. Po prostu chciałam ci uświadomić w dobrej wierze, że czasy, w których świadectwo maturalne powalało pracodawców na kolana, już bezpowrotnie minęły. Powinnaś ten fakt uwzględnić w forumułowaniu swych oczekiwań płacowych. I tylko tyle.

            > Nie próbuję aplikować do innej firmy, bo w tej mi dobrze, zostalam
            > doceniona mimo, że nie mam wyksztalcenia wyższego!

            Nie bądź zanadto pewna siebie. Na twoje miejsce jest kilkanaście/kilkadziesiąt potencjalnych chętnych w kwalifikacjami znacznie przewyższającymi twoje. A studia trwają 5 lat, to wymaga czasu, to nie jest jakiś "kurs" czy "studium policealne", które można zrobić w ciągu roku lub krócej - to tak dla twojej wiadomości, jakbyś stanęła kiedyś przed koniecznością wyrównania swojego wykształcenia do "średniej krajowej". Więc zanim dogonisz z wykształceniem swoich potencjalnych "zastępców" to minie kilka latek.

            A poza tym, to może dla ciebie twoje wykształcenie nie ma znaczenia, ale dla pracodawcy może, a nawet powinno, mieć. Jeżeli nie dzisiaj, to może za kilka miesięcy/lat...
            • Gość: Marta Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.03.08, 20:28
              Kowianeczka - leczysz tu kompleksy? Mam wrażenie, że szlag Cię
              trafia, że ktoś bez wyższego też dobrze zarabia. Przepraszam za
              bezpośredniość ale optymimizmem to od ciebie nie wieje....
              • papierowa.szklanka Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? 03.03.08, 20:40
                DOBRZE TO UJęłAś :)
              • Gość: kowianeczka Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.lodz.msk.pl 03.03.08, 23:26
                Kompleksów nie leczę, bo ich nie mam, a już na pewno nie z powodu wykształcenia. Ale gdybym była w twojej skórze i miała "aż" średnie, to zapewne bym je miała;)
                • Gość: Marta Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.03.08, 15:09
                  Uważasz, że średnie wyksztalcenie jest powodem do kompleksów? Więc
                  gratuluję tego wyższego - pewnie w tej super wyższej szkole cię
                  takiego toku myślenia nauczyli....a jesli nie tam to rodzice? Oj,
                  więc i jednego i drugiego serdecznie wspólczuję.
                  • Gość: kowianeczka Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.lodz.msk.pl 05.03.08, 16:18
                    Na pewno średnie nie jest powodem do podwyżki. Jakbyś aplikowała do większej firmy, to rekruterzy by odrzucili twoje cv już we wstępnej selekcji, nawet w takim Capie, w którym są niskie pensje. Tak więc lepiej ze swoim szefem nie zadzieraj swoimi żądaniami, bo jak stracisz tą pracę, to nowej nie znajdziesz, bo era zatrudniania ludzi bez studiów już minęła (za wyjątkiem prac fizycznych i szeroko rozumianej akwizycji). Dziwię się, że nie masz o tym pojęcia i masz o sobie tak wysokie mniemanie.
                    • Gość: Marta Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.03.08, 21:49
                      A więc jednak leczysz kompleksy. I nie potrafisz czytać ze
                      zrozumieniem (tego też na studiach nie uczą?). Napisałam, że to sam
                      szef chce mi dać podwyżkę a nie ja się o to prosiłam! To pierwsza
                      sprawa. Druga to taka, że nie zamierzam odkładać na bok swoich
                      ambicji tylko przez brak wykształcenia które o niczym nie świadczy
                      (jak świetnie widać po twoich żenujących postach). Mam
                      doświadczenie, sporo potrafię a jeśli kiedyś będę chciała zmienić
                      pracodawcę a on rzeczywiście odrzuci moją aplikację ze względu na
                      wykształcenie to tylko jego strata :) a tak poważnie - ma do tego
                      prawo. Nie mniej jednak uważam, że dobry pracodawca uwzględni
                      wszystkie czynniki, a nie tylko wykształcenie :/
                      Nie zadzieraj z żądaniami - a to co w ogóle ma znaczyć? :))) Bawisz
                      mnie kowianeczko ;)
                      • Gość: kowianeczko Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.lodz.msk.pl 05.03.08, 23:19
                        Gość portalu: Marta napisał(a):
                        > Druga to taka, że nie zamierzam odkładać na bok swoich
                        > ambicji tylko przez brak wykształcenia które o niczym nie świadczy
                        > (jak świetnie widać po twoich żenujących postach).

                        Wiesz co, większość ofert pracy (poza różnego rodzaju akwizycjami) wymaga od kandydata wyższego wykształcenia albo posiadania statusu studenta. Ale twoim zdaniem ta większość nie ma racji. Zaprzeczasz oczywistym faktom.

                        > Nie mniej jednak uważam, że dobry pracodawca uwzględni
                        > wszystkie czynniki, a nie tylko wykształcenie :/

                        Posiadanie tego wykształcenia jest warunkiem wstępnej selekcji - o tym już pisałam, ale ty masz własne teorie. Doświadczenie też się liczy, nie przeczę. Ale samo doświadczenie bez wykształcenia, w sytuacji, gdy większość populacji je posiada, nie jest wystarczające.

                        > Mam
                        > doświadczenie, sporo potrafię a jeśli kiedyś będę chciała zmienić
                        > pracodawcę a on rzeczywiście odrzuci moją aplikację ze względu na
                        > wykształcenie to tylko jego strata :)

                        Tak, tak, oszukuj się dalej. Znajdzie kilkanaście osób chętnych na twoje miejse, które reprezentują sobą coś więcej niż wiedza na poziomie matury.

                        > Nie zadzieraj z żądaniami - a to co w ogóle ma znaczyć? :))) Bawisz
                        > mnie kowianeczko ;)

                        No dobra, wytłumaczę ci łopatologicznie, bo w sumie do osób w rozwoju intelekutalnym o kilka szczebli niżej, nie da się inaczej. Twój szef zapewne wie doskonale jakie są dzisiejsze wymagania w zakresie wykształcenia i jaka jest sytuacja na rynku pracy. Wie, że masz małe szanse na inną pracę. Że większość osób z twoim wykształceniem pracuje na kasie w hipermarkecie, więc w zasadzie to ty powinnaś być mu wdzięczna, że cię zatrudnił, a nie odwrotnie. I że na twoje miejsce jest kilkanaście osób chętnych z wyższymi kwalifikacjami gotowych pracować za tyle co ty bez tej podwyżki, albo i nawet mniej. Więc kierując się tymi informacjami i rachunkiem ekonomicznym, jak usłyszy twoje "żądanie" 30% to dojdzie do wniosku, że mu się to nie opłaca i znajdzie sobie lepszego i tańszego pracownika. Teraz zrozumiałaś?
                        • papierowa.szklanka kowianeczka 06.03.08, 07:29

                          kowianeczka, powiedz jaką uczelnię i wydział kończyłaś?
                          • Gość: kowianeczka Re: kowianeczka IP: *.lodz.msk.pl 06.03.08, 23:56
                            papierowa.szklanka napisała:

                            >
                            > kowianeczka, powiedz jaką uczelnię i wydział kończyłaś?

                            Skończyłam administrację na uniwersytecie, obecnie studiuję prawo jako drugi kierunek.
                            • Gość: księgowa Re: kowianeczka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.08, 07:54
                              Kowianeczko - życzę Ci znalezienia porządnej pracy za dobre
                              pieniądze. Jak najszybciej! Ale do tego czasu postaraj się nie stać
                              sfrustrowaną i zgorzkniałą babą . Twoja ocena Marty i jej
                              kwalifikacji jest zupełnie bez sensu. Marta pracuje w firmie od
                              wielu lat, szef ją ceni i chce jej podnieść wynagrodzenie - a Ty nie
                              mając ani doświadczenia w pracy, ani nie znając kompetencji Marty
                              usiłujesz wszystkim wmówić, że nie nadaje się ona na to stanowisko.
                              Co Ty możesz na ten temat wiedzieć? Chyba nikt rozsądny nie
                              zaprzeczy, że parę lat doświadczenia jest o wiele cenniejsze niż
                              papierek z uczelni. Ja skończyłam SGH, ale księgowości uczyłam się
                              dopiero w pracy, od starszej pani (po szkole średniej)i samodzielnie
                              studiując przepisy.
                              Zamiast tryskać jadem na obcych ludzi postaraj się może o jakieś
                              przyjemniejsze spędzanie czasu niż to forum. Jesteś młoda, kończysz
                              dobre szkoły, życie przed Tobą! Powodzenia!
                              • Gość: kowianeczka do księgowej IP: *.lodz.msk.pl 07.03.08, 15:46
                                Zauważ tylko, że przez to, że ludzie bez wykształcenia jakimś cudem (np. znajomości) zajmują miejsca pracy, to ludzie z wykształceniem nie mają szansy tego doświadczenia zdobyć, bo nie ma dla nich miejsca. Ci, którzy kończą dobre szkoły są bezrobotnymi albo wykonują pracę poniżej kwalifikacji typu akwizycja, a ci bez szkół zajmują stanowiska. Brak elementarnych zasad sprawiedliwości.
                                • gagunia Re: do księgowej 22.07.08, 19:44
                                  A na dyplomie Ci napisali, że będzie inaczej? Doświadczenie zdobywa sie od
                                  podstaw - od mopa, kserowania papierów tudzież wbijania nudnych danych do kompa
                                  czy numerowania stron w aktach. Bez względu na wykształcenie i ilość zaliczonych
                                  fakultetów. Za machanie 3 dyplomami i sadzenie się jak zgniłe jajo nikt nikomu
                                  jeszcze nie zapłacił.
                        • Gość: Marta Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.03.08, 08:18
                          Wisz co zrozumialam po tym poście? Że NIEKTÓRZY ludzie z wyższym
                          wyksztalceniem mają durny papier i durną glowę :)))) Jesteś żenująco
                          pusta! Amen.
                          • Gość: Marta Nie ma o czym gadać :) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.03.08, 08:26
                            Jak widzę, że kowianeczka chce pracować za najniższe wynagrodzenie
                            to oczywista sprawa, że szlag ją trafia, jak mówimy w wątku o
                            kwotach rzędu 3000 netto ;) No i co ci po tym twoim wyższym jak
                            ambicji zero? Biedactwo....

                            P.S. Tu wątek zakompleksionej cioci dobrej rady :P

                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=76338100&v=2&s=0
                            • Gość: wert Re: Nie ma o czym gadać :) IP: *.radom.pilicka.pl 06.03.08, 13:31
                              Brawo Marta. Dodanie tego wątku z forum to był strzał w dziesiątkę.
                              Myślę, że teraz ta zakompleksiona dziewczyna czerwieni się ze
                              wstydu. A tak na marginesie - te 30% o których pisałem wcześniej to
                              realna kwota, jeżeli jednak nie dadzą Ci tyle, to uważam, że 20%
                              jest w twoim zasięgu. Wiem, co mówię bo sam pracuję w kadrach i w
                              ostatnim czasie takie podwyżki to standart. Pozdrawiam koleżankę.
                              • Gość: Marta Re: Nie ma o czym gadać :) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.03.08, 13:37
                                Ja to się boję nie tego że powiem za dużo (bo znam ich politykę -
                                powiedzą, że ich nie stać i będziemy negocjować :)) ale, że powiem
                                za malo :P Ale tak trawię te 30% i wydaje mi się to rozsądne.
                                Najlepiej jak od razu im zaznaczę, że jest to 30% moich zarobków a
                                nie że to kwota xyz ;) Dziękuję za otuchę - przyda się.

                                P.S. Co do kowianeczki to naprawdę temat zamknięty, szkoda palców na
                                pisanie. Tylko blagam dziewczyny mające średnie, zawodowe i wyższe
                                wyksztalcenie - nie dajcie sobą manipulować! Wysztalcenie to nie
                                wszystko a za minimalne wynagrodzenie nie warto pracować z
                                doświadczeniem, bez względu na wysztalcenie. Tylko potem poziom
                                zarobków się obniża....niestety :/
                                • Gość: wert Re: Nie ma o czym gadać :) IP: *.radom.pilicka.pl 06.03.08, 14:00
                                  Mówiąc o tych 30% miałem na myśli Twoje zarobki. W firmie, w której
                                  pracuję tak to się właśnie odbywa. Choć ostatnio wszędzie się mówi o
                                  tych galopujących zarobkach, to jednak więcej niż 30% w stosunku do
                                  aktualnych zarobków nikt u nas w firmie nie dostał. Moi znajomi też
                                  to potwierdzają. Ale ja mieszkam w Radomiu, może we Wrocławiu jest
                                  inaczej. Pozdrawiam.
                              • Gość: kowianeczka Re: Nie ma o czym gadać :) IP: *.lodz.msk.pl 06.03.08, 23:29
                                Nie robię tajemnicy z tego, że jako osoba bez doświadczenia zgodzę się pracować za najniższe. Zrobiliście sensację rzekomym wykryciem tego wątku, podniecacie się jak byście odkryły Amerykę. Zdaję sobie sprawę z tego, że zaczęłam budzić sensację na tym forum, więc jak bym chciała ukryć swoje oczekiwania finansowe, to bym się po prostu podpisała inaczej, wszak nie jestem zalogowana, co to za problem.

                                A największy wstyd to według mnie w dzisiejszych czasach nie posiadać nawet licencjata. Albo się było na tyle leniwym że się na studia pójść nie chciało, albo miało się za mały potencjał intelektualny, żeby skończyć studia.

                                Celem mojego pisania na tym forum jest wyrażenie swoich poglądów, przedstawienie pewnych racji, a nie śledzenie nicków i bawienie się w sympatie czy antypatie. Od tego są inne fora.

                                A myślę że nie tylko mnie denerwuje taka sytuacja (bo często o tym czytam na forum), że niektórzy ludzie z gorszymi kwalifiakcjami mają lepszą pracę dzięki znajomościom, do czego zresztą oficjalnie nikt z tych osób się nie przyzna. Powszechnie wiadomo, że ZNAJOMOŚCI są najlepszym sposobem na zdobycie pracy.

                                Nie dam sobie wciskać kitu, że pracodawca mając do wyboru tyle potencjalnych kandydatów z wyższymi studiami, niektórych również z doświadczeniem, woli zatrudnić panią mającą tylko maturę. I jeszcze jej proponować podwyżki. Jedyny logiczny wniosek to taki, że ta pani została zatrudniona po znajomości. W księgowości standardem jest wyższe wykształcenie.
                                • Gość: kowianeczka Re: Nie ma o czym gadać :) IP: *.lodz.msk.pl 06.03.08, 23:41
                                  Poczytajcie sobie chociaż ten wątek, mam nadzieję, że on się dalej rozwinie:

                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=76627352&a=76627352
                                  Czyli jak - do przekładania papierków potrzebny magister, a do księgowości już nie? I jeszcze podwyżka dla pani, której szczytem możliwości intelektualnych było zdanie matury?
                                  • Gość: Marta Re: Nie ma o czym gadać :) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.03.08, 11:16
                                    Wiesz...może oceń swoje możliwości intelektualne, wszak to ty jesteś
                                    bez pracy nie ja. Tą pracę do stalam po STAŻU z urzędu pracy a nie
                                    po znajomości! Po pól roku dostalam umowę o pracę na czas
                                    nieokreślony za naprawdę nie zle pieniądze jak na pierwszą pracę
                                    (nie jakaś nędzna najniższa krajowa!). Jest tutaj w archiwum mój
                                    wątek o tym wlaśnie "cudzie nad wislą" bez znajomości! Jak
                                    przychodzisz na rozmowę, patrzysz na pracodawcę z góry (który w 80%
                                    też ma średnie :P) to się nie dziwię, że jad wyczuwa od ciebie na
                                    odleglość i nie dostajesz pracy. Od razu wyczulam, że szlag cię
                                    trafia, że zmarnowalaś pieniążki rodziców siedząc 5 lat na ich
                                    garnuszku ale za to skończylaś super uczelnie która tak naprawdę
                                    guzik ci dala - tylko frustrację, że ktoś o niższym wyksztalceniu
                                    niż twoje ma pracę a ty nie. Jak widać, papier to nie wszystko a u
                                    ciebie to widać EWIDENTNIE!
                                    Mam mnóstwo znajomych pracujących w księgowości z średnim i z
                                    wyższym i KAŻDY mówi, że szkola absolutnie nic im nie dala (jeśli o
                                    umiejętności chodzi), bo szkola to jedno a praca to drugie.
                                    Wszystkiego uczyli się od początku i doksztalcali się sami czytając
                                    przepisy. Wiesz....żeby dostać pracę trzeba mieć nie tylko papier
                                    ale i wiedzę jak również być kimś komu pracodawca zaufa. Widocznie
                                    ty zaufania nie wzbudzasz i na żadnym z pracodawców twój nędzny
                                    papierek nie robi wrażenia. Wkurzają mnie tacy ludzie jak ty - nos w
                                    suficie, guzik potrafi i jęczy, majaczy i najeżdża na innych, że ja
                                    to jestem taaaaaka biedna a ta zolza ma pracę a przecież to ja
                                    jestem piękna i cudowna i to ja powinnam mięc tą pracę a nie ona.
                                    Blablabla...znam takie typy - są beznadziejne! Jak ty. Jakby to bylo
                                    zgodne z prawem zabilabyś nawet najlepszą koleżankę jeśli mialaby
                                    średnie wysztalcenie i miala nie daj Boże pracę. Boże, chroń mnie
                                    przed takimi ludźmi. Jesteś potwornie żalosna. Pa
                                    • annajustyna Re: Nie ma o czym gadać :) 08.03.08, 09:22
                                      Masrta, daj sobie spokoj z Kowianeczka, to ewidentnie nieszczesliwa i
                                      wystraszona rynkiem pracy osoba. Pewnie skonczy ze swoja administracja w jakims
                                      urzedzie i bedzie fuchac na petentow...
                                      • Gość: Marta Re: Nie ma o czym gadać :) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.03.08, 00:24
                                        AnnoJustyno, najgorsze, że ona ma zostać sędzią. Boże chroń :(
                                • Gość: Marta Re: Nie ma o czym gadać :) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.03.08, 11:53
                                  > Nie dam sobie wciskać kitu, że pracodawca mając do wyboru tyle
                                  potencjalnych ka
                                  ndydatów z wyższymi studiami, niektórych również z doświadczeniem,
                                  woli zatrudn
                                  > ić panią mającą tylko maturę. I jeszcze jej proponować podwyżki.
                                  Jedyny logiczn
                                  > y wniosek to taki, że ta pani została zatrudniona po znajomości. W
                                  księgowości
                                  > standardem jest wyższe wykształcenie.

                                  Standardem stety bądź niestety jest średnie. Jak sobie nie dasz
                                  wmówić to nie - twoja sprawa. Kiedy wreszcie zrozumiesz, że może
                                  pracodawcy poprostu dostrzegają na rozmowach potencjal w ludziach a
                                  nie tylko patrzą na wyksztalcenie? I może to ich przekonuje do
                                  zatrudnienia? A nie tylko poziom wyksztalcenia? Naprawdę tak trudno
                                  się z tym pogodzić? Pewnie na papier też patrzą, w to akurat nie
                                  wątpię. Ale dlaczego tak trudno ci uwierzyć w to, że naprawdę bedąc
                                  osobą kompetentną, z doświadczeniem można dobrze zarabiać? Dlatego,
                                  że ty nie masz pracy? To jest ten sluszny i niepodważalny argument?
                                  Podaj mi jeden konkretny powód dlaczego to osoby bez wyższego mialy
                                  by zarabiać mniej niż te z wyższym? Bo co? Bo 5 lat studiów? Studia
                                  to nie wszystko...A może zastanów się...może jednak jest w tobie coś
                                  co nie pozwala pracodawcy cię zatrudnić. Nie rozumiem jak można
                                  obarczać winą obce osoby za swoje niepowodzenia!

                                  • Gość: do marty Re: Nie ma o czym gadać :) IP: *.icpnet.pl 07.03.08, 12:27
                                    kobito masz pms czy co ;p gdzie ja napisalam ze jestem bez pracy?wiesz czytanie
                                    ze zrozumieniem to poziom podstawowki,aha jestes chyba swirem 3 wypowiedzi pod
                                    rzad w watku forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=76627352 i tym to
                                    juz chyba psychoza maniakalna ;p coz zobaczymy jak takim slownictwem sypniesz
                                    szefowi to napewno da ci ta podwyzke ;p aha nie zapomnij sobie wytrzec mordy jak
                                    bedziesz wychodzila spod biurka szefa ;p
                                    • Gość: Marta Re: Nie ma o czym gadać :) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.03.08, 12:52
                                      To bylo do kowianeczki - nie do ciebie. Co do ostatniego niezmiernie
                                      inteligentnego zdania - nawet nie będę komentować.
                                  • Gość: kowianeczka Re: Nie ma o czym gadać :) IP: *.lodz.msk.pl 07.03.08, 15:57
                                    Gość portalu: Marta napisał(a):
                                    > Standardem stety bądź niestety jest średnie. Jak sobie nie dasz
                                    > wmówić to nie - twoja sprawa.

                                    Dziecko, poczytaj sobie statystyki ile osób studiuje. Być może dla osób w wieku przedemerytalnym standardem jest średnie, ale nie w przedziale wiekowym do 35 roku życia, a nawet i dalej. Zresztą samo przejrzenie ofert pracy pokazuje, że te "poważniejsze" stanowiska są adresowane do osób po studiach. A księgowa-kadrowa należy do poważniejszych stanowisk. Swego czasu był tu nawet wątek na forum, że od sprzedawcy sklepu wymagano wyższego wykształcenia.

                                    A nieuk zawsze znajdzie jakieś usprawiedliwienie dla swojego lenistwa. I ty to próbujesz właśnie robić. Mnie akurat niewiele obchodzi twój życiorys, ja rozwinęłam ten wątek, bo on ma wymiar bardziej ogólnospołeczny.
                                    • Gość: Marta Re: Nie ma o czym gadać :) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.03.08, 17:46
                                      Męczy mnie już ta dyskusja. Odgrywasz się na ludziach którzy mają
                                      lepiej od ciebie i ja tego nie zmienię. Skoro tak wiele jest
                                      poważnych stanowisk pracy które wymagają wyższego wykształcenia to
                                      dlaczego ty nie potrafisz znaleźć pracy?! Nie uważasz, że to
                                      żałosne, że szufladkujesz ludzi? Dzieci też tak będziesz
                                      wychowywać? "Córeczko pamiętaj, że ci ze średnim to zera, nie
                                      traktuj ich poważnie", a może zabronisz jej wchodzić z kimś takim do
                                      piaskownicy? Ja uważam, że każdy z nas ma równe szanse. Ja pracy po
                                      znajomości nie dostałam. "Spodobałam" się pracodawcy to mnie
                                      zatrudnił. A ty chcesz abym kopała doły tylko przez to, że z różnych
                                      względów (a już na pewno nie z lenistwa!) nie ukończyłam studiów.
                                      Gratuluję postawy.

                                      P.S. Zastanów się...wisz ilu ludzi nie stać na studia?! Mają sie
                                      przez to czuć gorsze? Od razu wyzywasz ich od nieuków. Niestety
                                      życie też uczy a ty jak widać od życia uczysz się niewiele. Ja może
                                      jestem nieukiem wg ciebie względem wykształcenia, ty dla mnie jesteś
                                      nieukiem życiowym.
                                      • Gość: kowianeczka Re: Nie ma o czym gadać :) IP: *.lodz.msk.pl 07.03.08, 19:16
                                        Gość portalu: Marta napisał(a):
                                        > A ty chcesz abym kopała doły tylko przez to, że z różnych
                                        > względów (a już na pewno nie z lenistwa!) nie ukończyłam studiów.

                                        Paluszek i główka to szkolna wymówka.

                                        > P.S. Zastanów się...wisz ilu ludzi nie stać na studia?!

                                        Przecież studia dzienne na państwowych uczelniach są bezpłatne. Warunek: trzeba mieć dobrze zdaną maturę lub - jak dawniej - egzamin wstępny. Jak łatwo się domyślić, tobie akurat tego brakuje.
                                  • annajustyna Re: Nie ma o czym gadać :) 08.03.08, 09:24
                                    Pracodawca patrzy przede wszytskim na punkt "doswiadczenie". Aczkolwiek fakt, ze
                                    teraz studiuja nawet "polanalfabeci", wiec nieglupio jest zrobic studia juz
                                    pracujac. Chocby po to, by kiedys zostac szefem dzialu.
                        • Gość: wert Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.radom.pilicka.pl 06.03.08, 12:19
                          Wiesz co kowianeczka, tak czytam sobie te twoje durne posty i
                          dochodzę do wniosku, że najwyższy czas zmienić lekarza - tego od
                          głowy.
                    • Gość: ewa Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.08, 16:35
                      Nie zgadzam się z Toba ,ze minęła era na zatrudnianie pracowników
                      bez studiów.Zobacz przykłady na samej górze - ministerstwa, urzędy,
                      zobacz co tam się dzieje, ile osób zatrudniają ze średnim
                      wykształceniem ( a ci z wyższym nie mają pracy)!!!!!. Podobnie
                      urzędy marszałkowskie, urzędy gmin.
                      wejdż www.usc.gov.pl albo np.mazovia.pl - tam znajdziesz wiele
                      przykladów.
                      • Gość: kowianeczka Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.lodz.msk.pl 07.03.08, 19:21
                        Nieprawda. Po pierwsze tam obowiązuje procedura konkursowa. Więc jak zgłosi się osoba z wyższym i ze średnim, to będą musieli zatrudnić tą pierwszą. A po drugie - odnośnie pracowników biurowych w sądach, to wprowadzono obowiązek podjęcia studiów dla tych pracowników, którzy tam pracują od lat i mają średnie, pod rygorem utraty pracy, jeżeli do określonej daty nie uzyskają co najmniej licencjata.
            • absolwencina Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? 12.03.08, 21:09
              Nie bądź zanadto pewna siebie. Na twoje miejsce jest
              kilkanaście/kilkadziesiąt potencjalnych chętnych w kwalifikacjami
              znacznie przewyższającymi twoje." jestem księgowym, trzy lata temu
              rzeczywiście tak było, teraz sytuacja na rynku pracy jest dla
              księgowych dużo korzystniejsza;
      • Gość: wert Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.radom.pilicka.pl 03.03.08, 14:51
        Zaproponuj podwyżkę w granicach 30%. Myślę, że jest to optymalna
        kwota, ale jest to tylko moje zdanie. Pozdrawiam.
        • mmmmarta Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? 03.03.08, 15:19
          Też mi się wydaje to rozsądne. Zastanawialam się nad tym czy 20 czy
          30% zarobków brutto. Ale jak zacznę od 30% to zawsze jest szansa na
          negocjację ;)
      • papierowa.szklanka Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? 03.03.08, 20:39
        dwa lata temu byłam w firmie gdzie księgowa zarabiała za pół etatu 2000 netto,
        to było na budowie, nie prowadziła kadr, tylko księgowość

        powodzenia, zawołaj tak z 3000netto, jak za dużo to będą schodzić, a nóż si e
        uda :) TRZYMAM KCIUKI :)
        • papierowa.szklanka Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? 03.03.08, 20:42
          a ta księgowa też nie miała wyższego]
          nie żądaj 20-30%, bo może być za mało, zażądaj kwoty 3000-3500 netto,
          • Gość: Marta Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.03.08, 15:12
            3000 netto? No to prawie te 30% o których mówiam wcześniej ;)
            prawie, prawie :P Dziękuję za radę ;)
      • Gość: wert Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.radom.pilicka.pl 04.03.08, 08:00
        Koniecznie napisz jak poszło. Pozdrawiam i życzę powodzenia na tej
        rozmowie :)
        • Gość: Marta Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.03.08, 15:11
          Napiszę, mam rozmowę jeszcze przed świętami :) nie dziękuję, nie
          zapeszam. Serdecznie pozdrawiam
          • Gość: do marty Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.icpnet.pl 07.03.08, 10:09
            Zgadzam sie z kowianeczka w 100%,w odroznieniu od "fachowej ksiegowej" i werta
            nie zadziera nosa i podaje sensowne argumenty nie obrzucajac blotem bo wytknela
            jej kiepskie wyksztalcenie.Zeby nie bylo-ja tez mam srednie wyksztalcenie,tez
            jestem ksiegowa,studiuje bo zostalam skazana na to,tez zatrudniona po
            znajomosci,jak moj szef sie zorientowal ze przyjda ladne,mlode ksiegowe z
            wyzszym zaczal naciskac na studia,musialam isc i teraz podwyzka marto ci tez sie
            przyda bo wydasz ja pewnie na studia...takie sa realia,a link
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=76627352&v=2&s=0
            jest strzalem w 10,powodzenia zycze w dalszym bujaniu w oblokach,obys przetrwala
            ta "rozmowe o podwyzke"bo moze sie okazac ze jak podasz za duzo albo to juz jest
            z gory pretekst dla szefa twojego by cie zwolnic,jednak doswiadczenie i
            wysztalcenie jest rowno potrzebne...
            • Gość: Marta Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.03.08, 11:29
              A wlaśnie dlatego, że nosa zadziera zostal jej nos utarty! A taktyka
              tez dobra prawda? Jak ona nie ma to ja też nie mam mieć tak? I
              uważasz, że to w porządku? W odróżnieniu od waszej dwójki nie uważam
              aby wyksztalcenie bylo czymś najważniejszym w życiu i pracy. Szkoda,
              że dostalaś/leś pracę po znajomości, ja sobie na nią ciężko
              zapracowalam, ciagle się ucząc i doksztalcając. Ale jakoś nie walę w
              ciebie z tego powodu jadem. I taka jest między mną a
              tą "kowianeczką" różnica.
              • Gość: kowianeczka Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.lodz.msk.pl 07.03.08, 16:04
                Gość portalu: Marta napisał(a):
                > Szkoda,
                > że dostalaś/leś pracę po znajomości, ja sobie na nią ciężko
                > zapracowalam, ciagle się ucząc i doksztalcając.

                W tym momencie trochę przegięłaś z tym swoim rzekomym "uczeniem się i dokształcaniem". Bo właśnie dyskusja dotyczy tego, że ty nie masz skończonej odpowiedniej szkoły do tej pracy. Chyba nie myślisz, że przeczytanie kilku stron jakiegoś poradnika dla księgowej czyni cię lepszą od osoby, która przez 5 lat studiowała i zdawała egzaminy. Trzeba mieć niezły tupet, żeby mając tylko maturę mówić o sobie "ja się uczę i dokształcam".
                • Gość: dei Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.08, 17:12
                  to ty przegięłaś
                  zbyt idealizujesz studia - po studiach księgowych (rachunkowych) nie zostajesz
                  rozchwytywaną księgową... bo nie masz doświadczenia

                  jak studia w Polsce będą na wysokim poziomie i dadzą naprawdę pewny start w
                  życie zawodowe, to się z Tobą zgodzę. Sama mam mgr i co z tego? Bez
                  doświadczenia i bez obycia byłam tylko kolejną świeżynką wypuszczoną na rynek
                  pracy 5 lat temu, kiedy to o pracę było naprawdę bardzo ciężko.

                  I czemu się czepiasz że się uczy i dokształca??
                  Nie ma studiów - źle, dokształca się - też źle.
                  Straszny malkontent z Ciebie.

                  Skąd wiesz w jaki sposób się dokształca??
                  Oczywiście zgadujesz i dorabiasz do tego złośliwe i kąśliwe teksty... daruj sobie.

                  Nie za gorzko ci w ustach od tego jadu?
            • Gość: kowianeczka Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.lodz.msk.pl 07.03.08, 16:06
              Fajnie, że pojawiła się tutaj taka sensowna wypowiedź.
              • Gość: Marta Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.03.08, 17:59
                Miło, że w końcu zgadzasz się z jakąś krytyką pod twoim adresem. Ja
                zgadzam się z przedmówcą. Dokształcać można się całe życie
                niekoniecznie pod postacią studiów wyższych.
                Nie chodzi o to, że uważam się za lepszą czy gorszą. Daleka jestem
                od takiego oceniania ludzi (za to tobie można tej cechy
                pozazdrościć). Poprostu na tej konkretnej rozmowie w sprawie stażu a
                potem w sprawie pracy byłam lepsza od WSZYSTKICH (i z wyższym i
                średnim) pozostałych uczestników rozmów. I tego mi nie zarzucisz. W
                jakiś sposób wpłynęłam swoją osobą na pracodawcę i nie zamierzam
                nikogo przepraszać za to, że tą pracę dostałam!

                "Chyba nie myślisz, że przeczytanie kilku stron jakiegoś poradnika
                dla księgowej czyni cię lepszą od osoby, która przez 5 lat
                studiowała i zdawała egzaminy. "

                A co ma piernik do wiatraka?

                "Trzeba mieć niezły tupet, żeby mając tylko maturę mówić o sobie "ja
                się uczę i dokształcam". "

                Nie no nie rozwalaj mnie. Uważasz, że jak ludzie mają maturę to
                pierdzą w stołki i się nie dokształcają? Mówiłam już - mam ambicje,
                więc ciągle uczę się nowych rzeczy. Jak nie w pracy to na kursach
                bądź samodzielnie. I tak - uważam, że o wiele więcej dało mi takie
                samodokształcanie pod wględem praktycznym niż dałoby mi 5 lat
                studiów. Moi znajomi pracujący w księgowości myślą podobnie. Już
                wcześniej pisałam, że sami twierdzą, że studia w tej konkretnej
                pracy (księgowość) do niczego się im nie przydały, bo tak czy owak
                musiały się uczyć same.

                "Bo właśnie dyskusja dotyczy tego, że ty nie masz skończonej
                odpowiedniej szkoły do tej pracy."

                A ty kim jesteś żeby to oceniać? Pracodawcą? Widzisz, mój pracodawca
                jednak stwierdził, że mam skończoną odpowiednią szkołę aby mnie
                zatrudnić.
                • Gość: kowianeczka Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.lodz.msk.pl 07.03.08, 19:27
                  Gość portalu: Marta napisał(a):

                  > Miło, że w końcu zgadzasz się z jakąś krytyką pod twoim adresem.

                  Z żadną krytyką się nie zgadzam, na jakiej podstawie to sobie wymyśliłaś?
                  • Gość: łodzianka Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.08, 19:52
                    kowianeczka, ty masz problemy z logicznym myśleniem, nigdy nie znajdziesz pracy
                    , nawet za najniższą krajową, niestety taki Twój los
                • Gość: kowianeczka Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.lodz.msk.pl 07.03.08, 19:56
                  Pewnie się pomyliłaś do kogo była moja wypowiedź:
                  "Fajnie, że pojawiła się tutaj taka sensowna wypowiedź"
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=76299203&a=76688533
                  Otóż ona była do następującej wypowiedzi:
                  "Zgadzam sie z kowianeczka w 100%,w odroznieniu od "fachowej ksiegowej" i werta
                  nie zadziera nosa i podaje sensowne argumenty nie obrzucajac blotem bo wytknela
                  jej kiepskie wyksztalcenie.Zeby nie bylo-ja tez mam srednie wyksztalcenie,tez
                  jestem ksiegowa,studiuje bo zostalam skazana na to,tez zatrudniona po
                  znajomosci,jak moj szef sie zorientowal ze przyjda ladne,mlode ksiegowe z
                  wyzszym zaczal naciskac na studia,musialam isc i teraz podwyzka marto ci tez sie
                  przyda bo wydasz ja pewnie na studia...takie sa realia,a link
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=76627352&v=2&s=0
                  jest strzalem w 10,powodzenia zycze w dalszym bujaniu w oblokach,obys przetrwala
                  ta "rozmowe o podwyzke"bo moze sie okazac ze jak podasz za duzo albo to juz jest
                  z gory pretekst dla szefa twojego by cie zwolnic,jednak doswiadczenie i
                  wysztalcenie jest rowno potrzebne..."
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=76299203&a=76671692
                  Jak widać nie potrafisz odpowiednio odczytać drzewka forumowego!!!
                  • Gość: Marta Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.03.08, 20:11
                    Tak, robię potworne błędy ortograficzne, nie potrafię odczytać
                    drzewka "forumowego" itp bzdury które na pewno świadczą tylko o tym,
                    że nie nadaję się na księgową :)) Jeśli uważasz za autorytet
                    człowieka, który mówi mi, że po rozmowie z szefem mam "wtrzeć mordę
                    jak wyjdę spod biurka" to gratuluję. Szczerze. Od serca.
                    Spójrz....ponad 50 komentarzy, 99% mówi, abyś zastanowiła się choć
                    troszkę nad swoim poglądem a ty nadal swoje. Ale ja dla ciebie
                    zawsze będę zerem "bo tak, bo ma średnie". Więc chyba nie mam o czym
                    z tobą dyskutować. Skoro od razu spisujesz mnie na straty z powodu
                    wykształcenia to ta dyskusja nie ma sensu. Zero jakichkolwiek
                    sensownych argumentów.

                    P.S. Nadal nie znam powodów dla których nie dostałaś jeszcze pracy,
                    skoro wokół same oferty dla osób wykształconych, po studiach. Spójrz
                    na siebie, tak krytycznie. Kogo/co obarczasz za to winą? Odpowiedź:
                    mnie :))
                    • Gość: Marta Ok. Powody dla których nie masz pracy już znam IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.03.08, 20:21
                      • papierowa.szklanka Marta 07.03.08, 20:31
                        27-02-1008 napisałaś, ze masz rozmowę za tydzień, wychodzi na wczoraj?
                        rozmawiałaś?
                        • Gość: Marta Re: Marta IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.03.08, 22:44
                          Nie, nie rozmawiałam. Dyrektor administracyjny przełożył rozmowę na
                          poniedziałek. W samo południe :P brzmi jak pojedynek na dzikim
                          zachodzie ;)) Odezwę się w poniedziałek popołudniu. Póki co życzę
                          wszystkim mniej i bardziej sfrustrowanym forumowiczom miłego
                          weekendu. Dziękuję za wsparcie i dodanie otuchy. Efekty w
                          poniedziałek ;)
                          • papierowa.szklanka Re: Marta 08.03.08, 08:33

                            jejku to weekend stresu, miałam to samo w zeszłym tygodniu :) trzymam kciuki :)
                    • Gość: kowianeczka Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.lodz.msk.pl 08.03.08, 00:48
                      Gość portalu: Marta napisał(a):
                      > P.S. Nadal nie znam powodów dla których nie dostałaś jeszcze pracy,
                      > skoro wokół same oferty dla osób wykształconych, po studiach.

                      A jednak wszędzie cię trzeba za rączkę prowadzić. Myślałam, że odnajdziesz bez problemu moją odpowiedź na twoje pytanie na innym wątku, na którym też je mi zadałaś. Czy naprawdę konieczne jest, żeby za każdym razem na każdym wątku wklejać ci odpowiedzi na te same pytania, bo ty nie potrafisz ich odnaleźć?

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=76627352&a=76694989
                  • papierowa.szklanka kowianeczka 07.03.08, 20:28
                    kowianeczka, powiedz jak wygląda Twój dzień??
                    i op co studiujesz prawo skoro skończyłaś administrację?
                    to tak jakby architekt zaczął studia na budownictwie albo lekarz na farmacji,
                    bez sensu zupełnie
                    nie radzisz sobie na rynku pracy i uzupełniasz wykształcenie, niepotrzebnie

                    • Gość: Iza Kazda z was ma troche racji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.08, 00:17
                      Ja nie idealizuje studiow, ale mysle, ze za niedlugo dobra praca dla osob bez
                      wyksztalcenia wyzszego bedzie trudno osiagalana.

                      Ci, ktorzy teraz pracuja bez studiow na w miare dobrym stanowisku z reguly prace
                      uzyskali dosyc dawno albo maja solidne doswiadczenie.

                      Natomiast osobom dopiero zaczynajacych swa kariere zawodowa studia daja jedynie
                      szanse, ze ktos bedzie chcial z nimi w ogole rozmawiac.
      • Gość: wert Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.11.radom.pilicka.pl 09.03.08, 19:50
        Marta, daj już sobie spokój z tą frustratką, nie daj się więcej
        sprowokować i nie tłumacz się więcej przed nią bo do niej nie
        docierają żadne argumenty (mak siekać mak będzie). Prawda jest taka,
        że gdy będziesz liczyć swoją kasę ta nieszczęśnica będzie oglądać
        swój dyplom i marzyć o pracy za 1126 brutto. Ja mam wyższe studia
        (UMCS w Lublinie) ale dla mnie nie jest to żadną miarą oceny
        człowieka i pracownika, a w pracy też mi to niewiele pomogło. W
        naszym fachu liczy się bowiem otwarty umysł i ciągłe podnoszenie
        kwalifikacji zawodowych poprzez uczestnictwo w kursach i szkoleniach
        oraz samodzielne dokształcanie się poprzez czytanie literatury
        fachowej, bo przepisy ciągle się zmieniają. Kto pracuje w
        księgowości i kadrach ten wie o czym mówię.
        Ja uważam, że ten wątek już się wyczerpał, dlatego nie będę już
        zabierał głosu. Życzę Ci powodzenia na rozmowie i pamiętaj, że każda
        kwota podwyżki będzie twoim sukcesem. Powodzenia (i z góry
        gratuluję) :)
      • papierowa.szklanka Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? 10.03.08, 22:50
        iii jak poszło?
        • Gość: Marta Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.03.08, 22:01
          Ufff jestem ;) Spieszę z nowinami ;) Rzuciłam tymi 30% w zasadzie
          35% a co! :P no i się kurcze udało ;)))) Niby "wyproszono" mnie z
          gabinetu aby wszystko mogli swobodnie omówić itp itd, potem
          poproszono ponownie i pogratulowano sztuki dyplomacji :)))) EUREKA!
          Cała rozmowa - pełny luz. Był moment, że potwornie się bałam, że
          podałam za dużą stawkę, na szczęście jakoś się udało. Dobiliśmy do
          równego rachunku. Mam 3200! Nie mogę uwierzyć we własne szczęście!
          Wybaczcie (szczególnie Ty papierowa_szklanko), że tak późno ale od
          wczoraj świętuję i nadal w to do końca nie wierzę :))) Dziękuję
          wszystkim za wsparcie. Życzę owocnych rozmów z pracodawcami oraz
          owocnego poszukiwania wymarzonej pracy (mi się naprawdę
          poszczęściło!). Cieplutko wszystkich pozdrawiam.
          M.
          • Gość: inna kadrowa Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.toya.net.pl 11.03.08, 23:05
            myślę że spokojnie na tyle zasługujesz. Gratulacje
          • Gość: księgowa Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.08, 07:32
            Super! Gratuluję!
          • papierowa.szklanka Re: Księgowa-kadrowa, ile sobie "zażyczyć"? 12.03.08, 09:06
            GRATULACJE
            moja rozmowa o podwyżce wyglądała niemal identycznie :) następnego dnia dopiero
            sie dowiedziałam, że strzeliłam w 10 i właśnie tyle chcieli mi dać.... do
            odważnych świat należy :)
          • Gość: shit happens...... tak to jest jak ktos sam sobie odp.zenua.......... IP: *.icpnet.pl 12.03.08, 11:50
            Cieszcie sie poki czas.I tak was wypier...przed 50. bo bedziecie malo wydajne:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=75562788&v=2&s=0 i wtedy
            zobaczycie kogo przyjma,powodzenia...
            • papierowa.szklanka Re: tak to jest jak ktos sam sobie odp.zenua..... 12.03.08, 12:20

              my akurat jesteśmy zajebiste i nas nigdy nie wywalą i zawsze będziemy wydajne :)
              • Gość: Marta Re: tak to jest jak ktos sam sobie odp.zenua..... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.03.08, 13:27
                Dziękuję za gratulacje.

                Jesteśmy za***** i niezastąpione :P Nikt nas nie ruszy :)))
                "Nikt nam nie będzie mówil, że biale jest biale a czarne jest
                czarne" :)) Pozdrawiam wszystkich gorąco!
                • Gość: shit happens...... Re: tak to jest jak ktos sam sobie odp.zenua..... IP: *.icpnet.pl 12.03.08, 14:02
                  wmawiajcie sobie to moze za chwile uwiezycie ze macie te prace naprawde
                  hahahahahah macie pecha bo w necie nikt nie jest taki anonimowy...ale zreszta
                  jestem madrzejsza wiec "przyznam wam racje",a ty martusiu przynamniej dobrze
                  zrobilas swojemu szefowi bo skarzyl mi sie ostatnio ze nie chcesz z polykiem, po
                  rozmowie przyznal ze wreszcie poczynilas postepy w nauce z francuskiego
                  praktycznego ;p oby wiecej takich "rozmow o podwyzke"...powodzenia przy
                  najblizszej wizycie u psychiatry...
    Pełna wersja