Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Praca w bgż (doradca) a posadka państwowa - POMOCY

    IP: 80.51.79.* 01.03.08, 18:41
    Bardzo proszę o pomoc, przede wszystkim osoby pracujące w tym banku - od kilku
    lat grzeję państwową posadkę w typowym babińcu, mam dość atmosfery,
    kolesiostwa i niskich zarobków. Dostałam ofertę pracy właśnie w BGŻ - ale
    właśnie jestem po przeglądnięciu wątków na tym forum nt. pracy w BGŻ i szału
    nie ma, z tym że dużo wątków pochodzi sprzed paru lat, sytuacja mogła się
    zmienić (na dobre lub jeszcze gorsze ?)
    Nie chciałabym trafić z deszczu pod rynnę i przez resztę życia pluć sobie w
    brodę, że zostawiłam ciepły stołeczek dla ciężkiej harówki, która nie daje ani
    satysfakcji zawodowej, ani kokosów, ani lepszego samopoczucie (wręcz przeciwnie).
    Obserwuj wątek
      • owermars15 Re: Praca w bgż (doradca) a posadka państwowa - P 01.03.08, 23:15
        doradca? wiesz co się czasem kryje pod tym słowem?...wydaje mi się ż
        ejesteś jeszcze bardzo młody i mało doświadczony...musisz się
        głęboko zastanowić nad sensem zmiany pracy. Rozważyć wszystko bo
        popełniając błąd nie będziesz miał szansy odwrotu. Na twoim miejscu
        nie pisałbym się na doradce. Za mało sensownie brzmi takie
        stanowisko....oczywiście wporównaniu z pracą państwową.
        • Gość: malinka Re: Praca w bgż (doradca) a posadka państwowa - P IP: 80.51.79.* 02.03.08, 10:22
          Po pierwsze dziękuję za niezamierzony komplement - co prawda nie jestem jeszcze
          w wieku, kiedy odejmowanie sobie lat weszło mi w nawyk, ale zaczynam wchodzić w
          okres, kiedy każda wzmianka o moim młodym wieku - nieznacznie, ale zawsze -
          poprawia mi samopoczucie.

          Po drugie - jeżeli chcesz udzielać rad, to proszę, byś najpierw z minimalną
          choćby dozą koncentracji przeczytał pytanie / problem. W moim przypadku -
          zauważyłbyś, że używam żeńskoosobowej końcówki czasownika, przypuszczalnie więc
          jestem kobietą.

          Po trzecie, fakt, wyraziłam się mało precyzyjnie - chodziło mi o osobistego
          doradcę klienta (uprzedzając pytania - tak, wiem, co się kryje pod tymi
          słowami), skróciłam jednak nazwę stanowiska, by zmieścić istotę problemu w
          tytule wątku.

          Po czwarte - po wyjaśnieniu wszystkich wątpliwości ;-) - może jeszcze ktoś się
          wypowie? W tej chwili zajmuję stanowisko inspektora (jakiego i od czego nie
          zdradzę, wolałabym żeby pracodawca dowiedział się o moich planach odejścia
          bezpośrednio ode mnie ;-)). Niestety, moja jednostka jest mała i już możliwości
          awansu nie widzę. Do pupilek kierownika nie należę, więc pewnie jego miejsca nie
          zajmę ;-) Poza tym - bardzo mnie męczy udawanie, że robię coś sensownego między
          wypiciem pierwszej a drugiej, potem siódmej itd, filiżanki kawy ( a niestety, na
          takim udawaniu polega 70% czasu spędzanego w pracy 95% osób pracujących w mojej
          jednostce). No i te zarobki ... Z drugiej strony, nie chciałabym trafić do
          "Biedronki dla wykształconych" (jak niektórzy określają banki jako miejsca pracy).

          Chciałabym pracować (zaznaczam - pracować, a nie być degustatorem kawy i innych
          trunków), mieć z wykonywanej pracy satysfakcję i otrzymywać za nią godziwe
          wynagrodzenie.

          Czy to naprawdę w naszym kraju nierealne marzenie ?
            • Gość: Soc Re: Praca w bgż (doradca) a posadka państwowa - P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.08, 19:29
              Bylem na stazu w sadzie i teraz pracuje jako doradca w banku-powiem
              Ci ze i tu i tu mozna sie z lekka poobijac, aczkolwiek w banku tylko
              wtedy gdy dobrze wyrabia sie plan. A w budzetowce to czy sie stoi
              czy sie lezy...a i tak zalezy duzo od kierownika wydzialu/jednostki
              czy sie przejmuje tym co robi czy tez zlewa to.

              Ktos tu kiedys napisal ze ciezko po pracy w administracji publ.
              znalesc prace, po pracodawcy wiedza na czym polegala twoja praca i
              ze za wiele z niej nie wyniosles umiejetnosci.

              Jezeli zarobki beda wieksze i lubisz wyzwania to czemu nie-na awans
              jest o wiele wieksza szansa w banku (jak nie 1 to w 20 innych).

              Sprobuj sie potargowac, moze beda Cie chcieli zatrzymac
              • Gość: malinka Re: Praca w bgż (doradca) a posadka państwowa - P IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.08, 11:39
                No i okazało się, że bgż bardzo mnie chce - już podpisałam wstępne dokumenty,
                ale ni z tego, ni z owego naszły mnie wątpliwości... Przyznaję, że głównie po
                przeczytaniu paru świeżych wątków nt. bgż właśnie na tym forum...


                Czy tam jest naprawdę tak źle czy po prostu buszowaniu po forum "praca" jest
                jednym z ulubionych zajęć sfrustrowanej byłej pracownicy, której sądy mało mają
                wspólnego z rzeczywistością?

                Boję się, że się sprzedam za niewielkie pieniądze kosztem zdrowia psychicznego i
                życia prywatnego (tak, tak, niektóre posty były wyjątkowe przerażające ;-))

                Z drugiej strony, i co najważniejsze - bo w końcu było to impulsem, który pchnął
                mnie do złożenia papierów właśnie do bgż - mam dość grzania średnio płatnej,
                nierozwojowej posadki i czekania na kolejne % stażowego do wypłaty - i oby tylko
                do emerytury.

                Pomóżcie !!!!
                • Gość: kowianeczka Re: Praca w bgż (doradca) a posadka państwowa - P IP: *.lodz.msk.pl 07.04.08, 17:11
                  Skoro nie masz żadnego doświadczenia w bankowości to pozostaje ci jedynie szeregowe stanowisko doradcy klienta. Nie wiem, czy sobie wyobrażasz, jakie tam jest tempo pracy i jakie emocje związane z koniecznością użerania się z klientami. Jesteś wypieszczona przez spokojną pracę polegającą na "nicnierobieniu" - jak sama zresztą napisałaś. Tak więc nie wiem, czy łatwo ci się będzie przestawić na prawdziwą orkę w sektorze prywatnym i czy to wytrzymasz psychicznie. Dodatkowo te stanowiska w bankach często wiążą się z koniecznością wciskania klientom jakiś produktów bankowych, a nie wiadomo, czy do tego się nadajesz. Myślę, że za spokojną pracą w urzędzie zatęsknisz jeszcze nie raz.
                  • Gość: malinka Re: Praca w bgż (doradca) a posadka państwowa - P IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.08, 12:51
                    Doświadczenia "osobistego" nie mam, ale pojęcie o pracy w banku i owszem - przez
                    kilkanaście lat mój ojciec pracował w obecnie jednym z największych polskich
                    "biedronek dla wykształconych", zajmując pod koniec kariery stanowisko dyrektora
                    oddziału. Większość czasu spędzał pracy, wliczając w to na ten przykład noce
                    Sylwestrowe - kilka (naście?)po rząd spędził przy biurku w swoim biurze (zresztą
                    jak pół obsady oddziału).

                    Mnie pociesza myśl, że oddział, w którym miałabym pracować, będzie mniejszy, a
                    moja funkcja - nie tak znacząca (doradca ds. kredytów hipotecznych).

                    BGŻ to chyba nie aż taki znów rekin .... czy nie ma różnicy, bank to bank i tyle
                    ? Sama nie wiem ....

          • Gość: kowianeczka Re: Praca w bgż (doradca) a posadka państwowa - P IP: *.lodz.msk.pl 07.04.08, 17:04
            Gość portalu: malinka napisał(a):
            Poza tym - bardzo mnie męczy udawanie, że robię coś sensownego między
            > wypiciem pierwszej a drugiej, potem siódmej itd, filiżanki kawy ( a niestety, n
            > a
            > takim udawaniu polega 70% czasu spędzanego w pracy 95% osób pracujących w mojej
            > jednostce).

            Dobrze, że ktoś z pracowników budżetówki nareszcie powiedział bez ogródek, jak wygląda praca w sektorze publicznym. W sektorze prywatnym na picie kawy nie ma czasu.
            • Gość: luśka Re: Praca w bgż (doradca) a posadka państwowa - P IP: *.alfanet24.pl 26.04.08, 09:22
              Kobieto, jeśli myślisz o pracy w BGŻ to już zbliżyłaś się do kata.
              Za psi grosz wycisną z ciebie soki i "bebechy" - to jeden wielki
              mobing i wyścig szczurów z nie najlepszą (wręcz nędzną} ofertą na
              rynku bankowym. Jeśli myślisz, że w małej placówce będzie spokojniej
              to się mylisz. Ja pracuję na filii - tam trzeba robić wszystko a nie
              tylko hipoteki. A ileż tych hipotek się trafii w małym oddziale, ale
              plan jest na miarę centrali i oczywiście rozliczanie w mniej lub
              bardziej ostry sposób z wykonania. Raz uda Ci się wykonać plan ponad
              normę, to w przyszłym m-cu taki Ci przywalą plan, że się nie
              pozbierasz. Potem ci powiedzą, przecież mogła pani, tylko trzeba się
              starać.
              Pozdrawiam i odradzam
              • Gość: agnez Re: Praca w bgż (doradca) a posadka państwowa - P IP: 82.139.27.* 29.05.08, 22:58
                ja pracuje od 13 lat i wiem jedno - bank to niezła szkoła życia i
                prztrwania!!Więc jak chcesz zmienić ciepłą posadkę na orkę to proszę
                bardzo...a i nie każdy się do tej roboty nadaje bo przecież klienci
                to nie to co za komuny - całowali po rączkach jak pani z banku dala
                mu kredyt - w głowach się poprzewracało tym klientom od tej
                demokracji. KLient może Cię nawyzywać a TY mu jeszcze za to
                podzekujesz...
                a kolejna sprawa to plany - trzeba się teraz nakombinować aby coś
                sprzedaż - cyfry z kosmosu

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka