Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      89% polskich firm ma problem ze znalezieniem pr...

      • Gość: A 89% polskich firm ma problem ze znalezieniem pr.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.08, 10:16
        Moje spostrzezenia:
        1. chodzi o prace czy o niewolnictwo za 1000PLN/mies?
        2. pracuje za granica na dobrym stanowisku w banku, z mysla o powrocie do Polski
        wyslalam 20 cv w ostatnich kilku miesiacach na nastepujace ogloszenia - "w
        zwiazku z dynamicznym banku X rozwojem banku poszukujemy pracownika na
        stanowisko...spelnialam wszystkie wymagania.Nikt do tej pory sie nie odezwal.
        Pozdr
      • piotr.tatarski 89% polskich firm ma problem ze znalezieniem pr.. 27.03.08, 10:18
        Pracodawcy za bardzo wybrzydzają przy szukaniu pracowników,
        dyskryminują osoby starsze, bo nie umieją z nimi współpracować i
        mają wobec nich kompleks wyższości, że niby oni młodzi to wszystko
        wiedzą, a stare wapniaki to tylko na drut. Boją sie również
        skompromitować wobec tych osób brakiem doświadczenia zawodowego.
        Tymczasem lata, kiedy można było przebierać między setkami chętnych
        mamy już za sobą. Ludzie nie mając szans na normalne życie i pracę w
        Polsce powyjeżdzali za granicę. Ci co zostali to są jacy są - nie ma
        w czym przebierać i grymasić! Trzeba po prostu z tym się pogodzić!
        Z moich obserwacji wynika, że nadal wobec pracowników na szeregowe
        stanowiska pracodawcy stawiają zbyt wygórowane wymagania np. na
        referenta musi mieć koniecznie wyższe wykształcenie i znać języki
        obce,wiek do 35 lat, ładny na gębie , i podobne głupoty. O pensyjce
        oczywiście ani słowa!, a to se ne vrati!
      • Gość: Gosiak 89% polskich firm ma problem ze znalezieniem pr.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.08, 10:39
        Uważam, że ten duży procent firm, które nie mogą znaleźć pracowników spowodowany
        jest tym, że te firmy właśnie stosują wygórowane kryteria doboru na rekrutacji.
        Ja akurat jestem przeciwieństwem statystyk - mam ponad roczne doświadczenie jako
        specjalista ds. zaopatrzenia, studiowałam logistykę. Od dwóch miesięcy pozostaję
        bez pracy i dlaczego nie nadaję się do pracy w tym charakterze w 10 firmach do
        których składałam podanie - nie wiem. Najwidoczniej nie nadaję się nawet na
        bankowego doradcę klienta, na które to stanowisko nawet sie aplikowałam, gdyż
        ostatnio nie miałam za dużo ofert pracy. Rynek pracy wciąż nie rozpieszcza -
        mimo (rzekomych) problemów firm z niedoborem pracowników.
      • Gość: zdeb Debilna Wyborcza! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.08, 10:40
        Juz widze jak Angole czy Wlosi dobijaja sie o prace w markecie na
        kasie za 250 EUR/mies lub prace sprzatacza. Polska stala sie kolonia
        a w kolonii dobrowolniue pracowac chca tylko posiadacze. Reszta ma
        to w doopie!
      • Gość: dominik 89% polskich firm ma problem ze znalezieniem pr.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.03.08, 10:58
        A ja wam powiem "szukajcie a znajdziecie".
        • Gość: jack Re: 89% polskich firm ma problem ze znalezieniem IP: *.wroclaw.mm.pl 27.03.08, 11:00
          teraz niestety potrzebują tylko sprzedawców/akwizytorów albo na
          taśmę do fabryki-jesli szuka sie czegos innego, to juz problem
          powstaje...
      • Gość: Szymon Rach moja przygoda z szukaniem pracy(uwaga dlugi post) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.08, 11:11
        Propaganda na lamach GW czasami przekracza granice dobrego smaku.
        Wobec tego,dla rownowagi - cos z zycia,czyli moja przygoda z
        szukaniem pracy.
        Jak wiadomo nie od dzis-cud gospodarczy w Polsce trwa nieustannie
        od momentu zwyciestwa PO w wyborach,o czym donosi regularnie GW.
        W prasie czesto pojawiaja sie artykuly nt.rynku pracy
        w Polsce i ze jest tyyyyyyyle ofert.
        Mam 34 lata.Mam wyzsze wyksztalcenie ekonomiczne,
        Wieloletnie doswiadczenie zawodowe.Na poczatku roku 2008
        powrocilem z Anglii (zobowiazania rodzinne- coz,sila wyzsza).
        Media trabily i trabia nadal,jak to trwa boom,wynagrodzenia rosna
        i ze oferta goni oferte.
        Mieszkam we Wroclawiu.Dowiedzialem sie,ze H_P
        caly czas potrzebuje pracownikow i ze ponoc maja
        podwoic liczbe zatrudnionych.W polowie stycznia zarejestrowalem
        sie wiec na stronie H_P. Interesowalo mnie stanowisko analityka
        finansowego.Wypelnilem odpowiednie pola,zalaczylem CV i wyslalem.
        Po kilku dniach dostalem maila,ze jednak nie beda rozpatrywac
        mojej kandydatury.Powodu zasadniczo nie podali.Ale domyslilem sie,
        ze nie spelnialem wszystkich wymogow.Poszukalem wiec innej
        funkcji na stronie. Wyslalem zatem aplikacje na stanowisko
        reporting specialist, gdyz to mi bardzo
        odpowiadalo i spelnialem 100% wymagow.
        Sprawa wiec wydawala sie prosta. Ale tylko taka sie wydawala.
        Zadzwonili do mnie pare dni pozniej z kadr z H_P.
        Najpierw bylo interview przez telefon.Polegalo glownie
        na opisaniu swojego dotychczasowego doswiadczenia zawodowego,w
        czesci po polsku,czesc po angielsku.
        Przeszedlem ten etap,
        po czym mialem rozmowe juz w samej firmie.Panienka zadawala
        mi te same pytania,ktore zadawano mi podczas rozmowy
        telefonicznej, znow sprawdzala,jak mowie po angielsku,
        po czym mialem test z Excela. Powiedzieli,ze odezwa
        sie w ciagu 2 tygodni. Okazalo sie,ze etap ten rowniez przeszedlem.
        Dostalem jednak telefon,ze na to stanowisko mam ZA WYSOKIE
        KWALIFIKACJE. Zaproponowano mi inne stanowisko:
        Sales Compensation Analyst. Znow poszedlem na rozmowe.
        I znow zadawano mi te same pytania (czyli znow po raz n-ty
        musialem opisywac przebieg kariery, mowic jakie mam
        mocne i slabe strony, dlaczego wybralem HP i tym podobne
        rzeczy). Po czym znow mialem test ze znajomosci Excela.
        Etap ten przeszedlem i czekalem na rozmowe z moja ew.
        przyszla szefowa. Kobieta jednak sie rozchorowala i do
        rozmowy nie doszlo.Czekalem na jakis odzewa z HP,
        ale byla cisza.Wyslalem wiec do nich
        maila z pytaniem,jak sie sprawy maja.W odpowiedzi
        na zapytanie dostalem telefon z HP.Pani z kadr oswiadczyla mi,
        ze na stanowisko Sales Compensation Analyst mam
        jednak ZA WYSOKIE KWALIFIKACJE.
        Po czym zaproponowala mi stanowisko ANALITYK FINANSOWY
        i powiedziala,ze przesle moje cv do szefa dzialu
        zajmujacego sie analiza finansowa i ze sie do mnie odezwa
        w przeciagu 2 tygodni niezaleznie od tego,czy sie nadaje czy nie.
        Ale tak jak napisalem na poczatku postu-na to stanowisko w HP
        aplikowalem juz w styczniu i moja kandydatura
        zostala wtedy odrzucona.
        Znow czekalem ponad 2 tygodnie.Postanowilem wiec sie zapytac
        w kadrach w HP,jak przebiega rekrutacja.Dostalem odpowiedz,
        ze wlasnie poszukuja analitykow finansowych i zebym...
        aplikowal poprzez strone internetowa firmy.Pan nawet
        podal laskawie linka tej strony.
        Minelo kilka dni od tej rozmowy, po czym dostałem maila z HP,
        zgodnie z moim przewidywaniami o nastepujacej tresci
        "Thank you for applying for the position of Financial Analyst,
        .After careful consideration, we regret
        to inform you that we will not be pursuing your
        application on this occasion." czyli krotko mowiac
        powiedzieli mi 'spieprzaj, dziadu'.
        Dodam jeszcze,ze moje oczekiwania finansowe nie byly wygorowane.
        Zadalem bowiem kwoty w granicach 1700-1900 pln netto.

        Sprawa calej rekrutacji zaczela sie w polowie stycznia,
        a zakonczyla sie tuz przed Swietami Wielkanocnymi.
        Jeszcze jedno-nie aplikowalem tylko do jednej firmy,
        ale podejscie ludzi odpowiedzialnych za rekrutacje
        wcale sie specjalnie nie roznilo od opisanego powyzej.

        Komentowac profesjonalizmu rekrutujacych nie warto,bo po prostu
        go nie ma.I teraz oto ukazuje sie artykul w GW,ze pracodawcy
        maja problem z zatrudnianiem ludzi.Sorry,ale to jest jakas kpina.
        Jesli podchodza do zatrudniania tak jak w opisanym przypadku,
        to nic dziwnego,ze sa klopoty ze znalezieniem pracownikow.

        Nawiazujac do tytulu artykulu postawie teze
        89% specjalistow ds.rekrutacji to totalni amatorzy.
        Czas wreszcie zaczac rozliczac ich za efekty pracy.

        I na koniec -last but not least- w Anglii pracowalem w firmie
        ubezpieczeniowej na stanowisku administratora.Zajmowalem
        sie przegladaniem dokumentow,odpowiadaniem na niektore zapytania,
        tworzeniem prostych raportow w Excelu itd.Rekrutacja na
        stanowisko trwala 30 minut, z czego 15 minut to bylo wypelnienie
        formularza do HomeOffice. A pracy szukalem 1,5 tygodnia.Poprzedniej
        mialem juz dosc (call centre) i sie zwolnilem.
        Prosto,szybko,sprawnie...
        • deckardless Re: moja przygoda z szukaniem pracy(uwaga dlugi p 28.03.08, 15:20
          Klasyka!

          Nie ma sensu załamywać rąk - i tak żaden z pracodawców nie przeczyta ani tym
          bardziej nie uwzględni wniosków z tej dyskusji - dla niego ważniejsza jest
          spłata leasingu na samochód albo kolejna rata kredytu hipotecznego.

          System rekrutacji niestety kuleje w naszym kraju - został bowiem na żywo
          przeklejony z sektora outsourceingu (docelowo miał odsiewać ludzi w
          telemarketingu i helpline, jakaś mądra głowa wdrożyłą go także wobec dowolnego
          stanowiska poniżej dyrektora/managera). Rozmowy nużą, ale warto na nie chodzić -
          najlepszy sposób na doszkolenie swoich umiejętności interpersonalnych z różnymi
          typami osobowości rekrutujących. Dodatkowo te dane nie spływają do ścieku -
          kierownicy działów HR są rozliczani za ilość odbytych rozmów i procent
          wyselekcjonowanych osób - tak więc idąc na rozmowę realizujecie jeden z dwóch
          celów: szansę na znalezienie pracy bądź przybliżacie HRwca do krawędzi ;)

          Żal mi natomiast osób wyżywających się na swoich podwładnych w strachu o swoje
          cztery litery. Mobbingiem i paranoją jeszcze nikt nie rozwiązał jakichkolwiek
          problemów... ale w sumie czemu się dziwić, skoro DYSKRETNIE Z BOCZKU na
          niniejszej stronie świeci po oczach ogłoszenie o naborze na
          akwizytorów/telemarketerów/liderów zespołów sprzedażowych... I z takich miejsc
          wychodzą nam nowi nadzorcy galer.
      • kasiutka34 Re: 89% polskich firm ma problem ze znalezieniem 27.03.08, 11:24
        No właśnie, co do płacy , to się zgadzam. Czy ludzie wiecie ilu
        kandydatów startowało w moim mieście na 1 stanowisko protokolanta w
        sądzie? Dokładnie 43.
        W Urzędzie Skarbowym na 6 miejsc wakatów 146 kandydatów. I co
        powiecie?
        • Gość: Moher Re: 89% polskich firm ma problem ze znalezieniem IP: *.aster.pl 29.03.08, 06:37
          Ponad rok temu bawiło mnie kontrolowanie licznika złożonych aplikacji na
          ogłoszenie SKOK Stefczyka - kasjer z obsługą kredytową. Po dwóch miesiącach
          "wiszenia" ogłoszenia w onecie, aplikację złożyło 387 osób NA JEDNO
          STANOWISKO!!!. Natomiast po kolejnym miesięcy identyczne ogłoszenie zostało
          zamieszczone ponownie - widocznie tamci odpadli podczas selekcji :-)))) A
          ostatnio mini Bank BPH SA się pochwalił że zebrał 5500 aplikacji na rożne
          stanowiska i zatrudnił aż 350 osób!!!
      • Gość: Jaro 89% polskich firm ma problem ze znalezieniem pr.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.08, 11:24
        Wierutne bzdury.
      • stanislaw32 Praca vs placa 27.03.08, 11:46
        To kolejny z licznych tendencyjnych artykulow gazety.

        Zgaduje jednak ze wiele firm rzeczywiscie ma "problemy" z rekrutacja.
        Wyglada to tak. Nie moga nikogo znalezc za 1000zl na miesiac wiec zatrudniaja
        firme konsultingowa ktorej placa tysiace a nawet miliony, firma konsultingowa
        powie im ze powinni zatrudnic firme rekrutacyjna.
        No wiec nastepnie placa tysiace firmie rekrutacyjnej...
        I za rozwiazanie problemu menadzer dostaje milionowa premie.
        A wystarczylo gdyby pieniadze ktore ida na firme konsultingowa i rekrutacyjna i
        na premie szefa dac na podwyzke dla pracownikow. Ich pensje wzroslyby wowczas
        dwukrotnie i nie byloby problemu ani z wydajnoscia ani ze znalezieniem nowych
        pracownikow...
        • Gość: rece opadaja Re: Praca vs placa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.08, 12:30
          czlowieku czy Ty wiesz co piszesz? firmie konsultingowej miliony
          placa???? czy Ty wiesz co to jest "milion"? bo mam wrazenie, ze albo
          przeliczasz jeszcze ze starych zlotowek, albo mowisz o rublach czy
          innych wynalazkach.
          • stanislaw32 Re: Praca vs placa 27.03.08, 13:04
            Cierpliwosci. Poczytasz troche, popracujesz i zrozumiesz.
      • Gość: zbigniew jan 89% polskich firm ma problem ze znalezieniem pr.. IP: *.dip.t-dialin.net 27.03.08, 11:47
        zmienie prace;
        wyzsze ekonomiczne, studia podypl. finanse i rach. srednie
        techniczne sam.,30 lat pracy na stan.kier., 59 lat, ustabilizowana
        sytuacja materialna i rodzinna, gotowy do podrozy, i trudno mi
        znalezc nowa prace, chyba ze za grosze, ta analiza nie jest
        wiarygodna.
      • Gość: jolanta8778 89% polskich firm ma problem ze znalezieniem pr.. IP: *.bsk.vectranet.pl 27.03.08, 12:20
        Ja jestem czętna do pracy. Czekam na propozycje jolanta8778@gazeta.pl
        • Gość: GRZEŚ Re: 89% polskich firm ma problem ze znalezieniem IP: 80.50.54.* 08.04.08, 21:40
          Jestes kobieta to przynajmniej masz szansę znależć dobrze płatną
          prace w agencji towarzyskiej
      • Gość: Zwyczajny 89% polskich firm ma problem ze znalezieniem pr.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.08, 12:36
        Kurcze napiszcie wprost, ze brakuje roboli, mrówek, parobków, tych
        co za 6 zł na godzinę brutto będą wykonywali bez mrugnięcia
        polecenia pajaców w garniturkach. Po co ten napuszony ,,mądry"
        jezyk i wysublimowane nazewnictwo. Nie ważne czy ów brakujący
        pracownik ma takie czy inne doświadczenie ma być posłuszny i mimo
        dyplomu mgr czy bogatego doświadczenia zawodowego
        będzie ,,poddanym" młokosa, który dyplom własnie obronił albo jest
        w trakcie pisania pracy dyplomowej ale, ze ma 20 lat mniej to on ma
        bacik do chłostania. Ten politurowy język przyprawia o mdłości!
      • Gość: taki1 z mojej strony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.03.08, 13:18
        "Na wewnętrzną mobilność pracowników w Polsce raczej nie ma co liczyć, zwłaszcza
        na stanowiskach podstawowych - mówi Piotr Palikowski, dyrektor generalny PSZK."

        Po kilku latach pracy w pewnej firmie na skutek narastającego mobbingu
        doczekałem do końca umowy i odszedłem. Zmiana pracodawcy z dnia na dzień. To był
        początek ogromnych problemów. Po tygodniu wiedziałem już, że wdepnąłem w ogromne
        g*wno, ale pracować trzeba. Wytrzymałem dwa miesiące godząc się ze zgrzytem
        zębów na darmowe nadgodziny. Pieniądze za pracę wystarczyły mi właściwie na
        paliwo. Chwilowo nie było innego wyjścia. Następnie w akcie desperacji udałem
        się do firmy produkcyjnej, gdzie na skutek braku jakiejkolwiek polityki BHP
        doznałem poważnego stłuczenia palców u nóg. Mój błąd moje palce. Zrezygnowałem.
        Z braku pieniędzy podjąłem tymczasową pracę fizyczną - firma ogólnobudowlana -
        wszystko ładnie pięknie do momentu gdy spytałem kiedy podpiszę umowę. Otrzymałem
        w twarz uroczy szyderczy śmiech pana pracodawcy i odpowiedź, że skoro połowa
        ludzi robi tu na czarno to ja też mogę. Ponieważ pieniądze nie śmierdzą
        pracowałem grzecznie. W pewnym momencie z firmy odeszło kilkunastu ludzi -
        kierowcy, spawacze, robotnicy, majstrowie. Wtedy wyszło na jaw, że mieli dość
        tego syfu. Jaki efekt? Pracodawca spokojnie ogłasza się w pośredniaku, chętni są
        kierowani do niego, niektórzy odgórnie 'na siłę' wg widzimisie pracownika
        pośredniaka. Pracownicy pośredniaka z kolei to mobbingowani stażyści za 500zł
        którzy pracują na swoich kierowników, na córki kierowników i na synów
        kierowników. Syf i tragedia na kółkach.
        I kiedy widzę, że fabryka, hurtownia i inne wciąż te same firmy szukają
        pracowników to już nawet nie robi to na mnie żadnego wrażenia - czysty spam.
        A kiedy się zdenerwuję to mogę zrobić sobie zakupy w tesco, kaufland, auchan,
        biedronka, lidl, obi, castorama, żabka i kilku innych marketach wbitych dziwnym
        zbiegiem okoliczności w stutysięczne miasto. Oczywiście markety również szukają
        ludzi, bez przerwy - max 1300zł brutto. Miasto jest zrujnowane, skorumpowane i
        gęsto umarketowione.
        Od początku roku 2008 pojawiają się co kilka dni nabory do LG Electronics i
        reszty podwrocławskich fabryk. Nabór coraz intensywiejszy i coraz bardziej
        natarczywy. Przeglądając oferty pracy widzę że do każdej takiej fabryki
        potrzebni są wszyscy od pracownika taśmowego poprzez brygadzistów do
        specjalistów. Darmowy transport do/z pracy trwający 2 godziny przed pracą i 2
        godziny po pracy. Żeby było śmieszniej ilość miejsc w autobusach jest mniejsza
        niż ilość ludzi, co powoduje że ludzie zabijają się o miejsca w autobusie.
        Rotacja taka, że zawsze na dzień dobry przyjmą po 30 chętnych. Wynagrodzenia
        1100zł netto na najniższe stanowiska.
        Firmy w promieniu 60km, które trzeba omijać szerokim łukiem znam na pamięć.
        Problem jest ogromny - brakuje normalnych pracodawców. Fabryki-montownie poprzez
        zatrudnianie każdego zjechały poziomem do zera. Ich prestiż wśród ludzi jest
        zerowy. Małe firmy uciekły juz dawno w szarą strefę, ciepłe posadki w starostwie
        i urzędach są mocno trzymane przez małą klikę ustawionych ludzi, pracodawcy się
        znają osobiście, w mieście istnieje zmowa cenowa dotycząca wynagrodzeń w wielu
        branżach, zatrudnienie typu minimum brutto+premia to standard. Znam pracodawców,
        którzy posiadają extra wyremontowane domy i nowe samochody tylko dlatego, że ich
        pracownicy pracują w szarej strefie i bez urlopów. I jeśli takie rzeczy
        obserwuję w swoim mieście położonym blisko Wrocławia, to mam prawo sądzić że
        jest podobnie w innych miastach. Co więcej znam kilka osób, którzy pomimo
        niezłego wykształcenia i wielu przydatnych umiejętności nie są w stanie znaleźć
        normalnej pracy. Normalnej pracy na uczciwych warunkach. Nie pasują do lokalnych
        układów, nie chcą być korumpowani - nie ma tu dla nich miejsca. Są niepotrzebni
        we własnym mieście i we własnym kraju.
        • stanislaw32 Re: z mojej strony 27.03.08, 13:34
          Dlaczego Twojego postu nie zamiesci gazeta na swoich lamach?
          Dlaczego nie poczytaja sobie "ekonomisci" i "pracodawcy"?

          ...

          Zastanawialem sie czasami czy to redaktorzy pisujacy te kiepskie tendencyjne
          artykuliki do gazety sa tacy ograniczeni?
          -ale to raczej niemozliwe.
          Tylu nierzetelnych artykulow nie da sie napisac z glupoty.
          Tylu glupst nie moze przeoczyc naczelny.
          Takie rzeczy mozna popelnic tylko swiadomie chcac dokonac manipulacji.
          • 0tdr0 Re: z mojej strony 27.03.08, 13:48
            Spokojnie. Takie artykuly rodza tez pozytywne skutki:
            - czesc pracodawcow w koncu zacznie dbac o pracownikow wiedzac, ze juz 100
            nowych za brama. Nawet jesli to bedzie dbanie i zaprzestanie mobbingu wobec
            pracownikow za 1126 zl brutto, to i tak to lepsze niz nic.
            - swoja szanse dostaja wreszcie osoby starsze, mniej zdolne i ogolnie te, ktore
            dotychczas nie mialy zadnych szans na prace. I nawet z takimi pracodawca musi
            sie liczyc, jesli chce miec pracownika za grosze.
            - pracownicy stykajacy sie z realnym rynkiem pracy widzac zapewnienia i
            opracowania o cudownym losie pracownika albo wierza w nie i coraz odwazniej
            szukaja lepszych prac windujac (choc niemilosiernie wolno) pensje, albo nie
            wierza i cierpliwosc im sie konczy- stad m.in. biora sie czeste ostatnio
            strajki, zadania podwyzek, ktore pewnie na wiosne wejda w nowa, ostrzejsza faze.
            Wyobrazasz sobie zarabiajaca 1200 zl netto zaloge jakiejs fabryki, ktorej
            dyrektor wypowiada sie dla gazet o wspanialych warunkach pracy, braku
            pracownikow i wirtualnych podwyzkach? Wlasnie ci ludzie przy pierwszej okazji
            powiedza "no pasaran!" albo dojda do wniosku, ze "jaka placa taka praca".
            • stanislaw32 Re: z mojej strony 27.03.08, 14:14
              To prawda.
              Nie widze natomiast zadnych korzysci takich artykulow dla gazety.
              Coraz czesciej slysze glosy kolegow o tym ze przestaja czytac gazete.
              Artykuly nie sa skierowane ani do prostych biednych ludzi ani do osob
              wykazujacych sie chocby przecientna inteligencja.
              Zaledwie waska grupa "menadzerow" malych firm moze pozostac wierna gazecie.
        • Gość: ja Dziekuję za prawdziwe dziennikarstwo IP: *.lublin.mm.pl 27.03.08, 15:34
          W porównaniu z bełkotem GW, to ten krótki Pana tekst, to
          dziennikarskie Himalaje. GW zawsze była stronnicza i "obiektywna"
          inaczej, teraz to już nie bruk ale prawdziwe bagienko i trąba PO,
          jak za najlepszych PZPR-owskich czasów.
        • Gość: notyp Re: z mojej strony IP: *.icpnet.pl 08.04.08, 21:26
          AMEN
      • Gość: Joa 89% polskich firm ma problem ze znalezieniem pr.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.08, 13:33
        Jasne że pisał to ktoś kto nigdy nie szukał pracy. Wróciłam z Anglii
        bo w Polsce tak ciężko o pracowników i co...żałuję i to jeszcze jak.
        Jestem wykształcona z doświadczeniem, angielskiem itd. i co albo
        oferują pieniądze na poziomie minimalnej krajowej, albo ..proces
        rekrutacji przeprowadzają ludzie którzy za wszelką cenę chcę z nas
        zrobić głupków. Czas stać się nowoczesniejszym a więc nie piętrzyc
        problemów przez pracownikami i zadawać głupich pytań w stylu: "trzy
        wady", a zamiast tego popatrzeć jak rekrutuje się za granicą, z
        szacunkiem i konkretnie, a pytanie pracownika ile chce zarabiac
        to...jest wogóle nie na miejscu. Wiadomo że wiele więcej niż
        oferujecie. Więc popatrzcie jak za granicą zarobki podaje się już w
        ogłoszeniu w prasie czy w internecie i nawet przez ten fakt
        oszczędzamy sobie czasu: my potancjalni pracownicy i pracodawcy. A
        więc pora myśleć a nie narzekać, że nie macie pracownika - widocznie
        nie zasługujecie na to!!!
        • Gość: rx Re: 89% polskich firm ma problem ze znalezieniem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.08, 15:32
          Ja wróciłem z Holandii i żałuję strasznie. skończyłem studia i pełen
          zapału zacząłem szukać pracy. I co? Te artykuły o niedoborze
          pracowników to jakaś paranoja i kłamstwo. Z początku szukałem w
          urzędach (skończyłem administrację), potem jakiejkolwiek biurowej.
          Efekt 800-900 netto na umowę zlecenie. Wiem, że w biurowej pracy nie
          mam doświadczenia i mógłbym parę mięsięcy popracować za taką kwotę,
          ale po jakimś czasie każdy oczekuje normalnej umowy i podwyżek,
          jeśli jest się dobrym pracownikiem. A w Polsce można tak do
          emerytury tyrać, bo pracodawcy to odpowiada, więc olałem tę pracę.
          Postanowiłem zaryzykować i pracować fizycznie w fabryce na strefie.
          Pewne 1200zł i możliwość stopniowego awansu wraz ze zrobieniem
          tytułu mgr, jakiś studiów podyplomowych itp. I co? Nie chodzi o to
          że praca ciężka, bo przeszedłem trochę zakładów produkcyjnych w
          Holandii i wytrzymam każdą pracę. Ale atmosfera gorsza chyba niż w
          tych obozach chińskich co w tv pokazują. Jakiś team leader rządzi
          się jakby był co najmniej prezydentem usa, pracowników ma gdzieś,
          traktuje ich jak zwierzęta, nic nie wolno, ciągłe nagany, żeby tylko
          premii nie wypłacić. Przecież to jest chore. Za granicą w każdej
          firmie traktowano mnie z szacunkiem, choć byłem zwykłym robolem.
          Szef przychodził codziennie się przywitać. W poniedziałki pytał jak
          tam weekend minął. W piątki życzył miłego weekendu, miłego urlopu i
          naprawdę, mimo, że się harowało, to było ok. Nie mówiąc już o kasie.
          Ja wracam za granicę, bo w tym kraju miała już być druga Japonia,
          teraz ma być druga Irlandia, ale niestety mamy drugi Bangladesz.
        • Gość: Nikt Dickinson Wrrrrrrr IP: *.ists.pl 27.03.08, 15:43
          Dokładnie. Zwyczajem angielskim - pensja roczna, w najgorszym przypadku w przybliżeniu. Zresztą wystarczy zerknąć na eures i popatrzeć jak prezentują się tam polskie oferty wobec tych zagranicznych. Nie chodzi tu o samą płacę zresztą. Co do artykułów w gazecie, osobiście jestem za, choćby zawarte w nich były same skargi pracodawców i stęki analityków. Co mnie one obchodzą. Można je przeskoczyć paroma ślizgami oczu, takie są wartościowe. Dopiero zaczyna się o tych sprawach normalnie pisać, wcześniej podlegały one ideologii "wykształcenie+doświadczenie+młody wiek, nie pyskuj". Teraz zaczyna się "tworzenie długoterminowego wizerunku pracodawcy". Luz. Dla mnie zjawisko normalne. Nie podniecałbym się zanadto. Dobra kończę, bo znowu musze gałą pokręcić, jakieś partactwo wpieprza się z reklamą do niewłaściwego medium wrrrrrrr jak można wpier....ć tandetną reklame do dobrego radia, wypad do pasma serialowego w TVP! wrrrrrr
      • ambl 89% polskich firm ma problem ze znalezieniem pr.. 27.03.08, 14:52
        Te złodziejskie(w większości zaczynające karierę jako cinkciarze)towarzycho
        rozpuściło się przez ostatnie 19 lat do granic możliwości i myśli że tak dalej
        będzie bo sprowadzą z Chin,Wietnamu czy też Ukrainy nowych niewolników za stare
        zarobki.Nic błędniejszego bo ci"pracownicy" na drugi dzień znajdą się w
        Niemczech albo dalej i będą mogli im nadmuchać
      • szarex2.0 Byłem dziś na Targach Pracy 27.03.08, 16:03
        Mnóstwo ofert dla pracy pracowników fizycznych - ofert dla pracowników umysłowych niestety jak na lekarstwo, chyba że podciągniemy pod umysłowych przedstawicieli handlowych - dla nich oferty pracy pojawiają się w Urzędzie Pracy dość często.
        • Gość: nikdaklik durnie z HR IP: 156.61.250.* 27.03.08, 16:43
          Pracuje jako kontraktor w UK i mialem kilkanascie rozmow
          kwalifikacyjnych w ciagu ostatnich 2 lat. Bardzo czesto podczas
          rozmowy udalo mi sie dowiedziec ilu kandydatow zaproszono poza mna -
          prawie zawsze 2-3. Oznacza to ze fatygujac sie na rozmowe masz
          realna szanse zeby ta prace dostac.

          W kraju panienki z HR wymyslaja 10 etapowe rekrutacje zeby mozna
          bylo zadac 200 osobom idiotyczne pytania a stanowisko jest 1. Musza
          sie jeszcze sporo nauczyc, szczegolnie podawania zarobkow w
          ogloszeniu.
        • Gość: prawie igor To zabawne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.03.08, 17:13
          ponieważ ja nie mogąc znaleźć zatrudnienia w swoim zawodzie dokonałem właściwie
          świadomej degradacji tzn uprawnienia na wózki widłowe, wkrótce prawo jazdy kat
          C, w przyszłości pewnie także C+E, niedawno powstała szansa na zdobycie
          uprawnień na koparko-ładowarki. Umiejętności absolutnie nie związane z wyuczonym
          zawodem. W międzyczasie zauważyłem z satysfakcją, że tak wyśmiewana przez
          niektórych praca fizyczna przy remontach budowlanych daje mnóstwo radości i może
          się po prostu opłacać. Wchodzisz na obiekt, remontujesz, widzisz szybko efekty
          pracy, nikt ci się nie wtrąca, nie użerasz się z klientami, możesz
          eksperymentować. Dodatkowo praktycznie wszystko w domu mogę sobie teraz
          wyremontować samodzielnie - wstawić okno, wylać posadzki, wycyklinować podlogę,
          coś otynkować, zamontować kominek, ocieplić, wybrukować, zabetonować,
          zaizolować, pomalować, położyć elektrykę, obłożyć regipsami itd. Proste rzeczy a
          takie przydatne. Niestety w ogóle nie związane z wyuczonym zawodem.
      • Gość: Lolo Sami menadzerowie ... IP: *.dclient.hispeed.ch 27.03.08, 16:27
        Juz teraz wiem skad te dziurawe ulice i chodniki. Alleluja!
      • tempus Mają problemy bo wymyśają idiotyczne kryteria. 27.03.08, 16:58
        Np. biegły angielski i wiek do 35 lat :))). W polsce tych kryteriów nie spełniałem, więc wyjechałem do Wielkiej Brytanii. Tytaj aby znależź pracę nie muszę znać biegle angielskiego i nie patrzą na to ze jestem po 40-ce.
      • Gość: enough 89% polskich firm ma problem ze znalezieniem pr.. IP: *.adsl.inetia.pl 27.03.08, 17:41
        Pismaki skończcie z tym żałosnymi artykułami w ramach lobbyingu organizacji
        pracodawców. Niestety kłamstwo powtarzane 100 x razy nie staje się prawdą,
        zwłaszcza gdy dotyczy tak dużej części społeczeństwa.
        Marzą się korzystne dla pseudopracodawców decyzje parlamentu ws. dotyczących
        prawa praca i podatków. Przecież pseudopracodawcy sobie świetnie radzą z
        kodeksem pracy i podatkami, zatrudniając na czarno lub zaniżając wysokość
        wynagrodzenia w umowach. Nie chodzi tu o małe firmy w zad...piu, ale również o
        duże znane przedsiębiorstwa.
        GW od dawna schodzi na psy. Artykuły dotyczące rynku pracy, taktujące
        czytelników jak kretynów, obrażają nasze społeczeństwo. Reszta zagadnień też
        d...y. Coraz więcej dziennikarskiej amatorszczyzny i szukania sensacji. Tabloid
        pełną gębą.


        • Gość: g Re: 89% polskich firm ma problem ze znalezieniem IP: 80.50.54.* 08.04.08, 21:23
          JEstem dokładnie tego samego zdania
      • Gość: Krzysiek 89% polskich firm ma problem ze znalezieniem pr.. IP: *.chello.pl 27.03.08, 20:54
        Jestem zdrowym facetem bez uprzedzeń do jakiejkolwiek pracy , wyższe
        wykształcenie , szereg kursów i uprawnień , przez 5 lat byłem na
        bezrobociu , z PUP dostałem sporo ofert pracy ; najwyższa opiewała
        na 1100 netto ; poszedłem " na swoje" ; OPŁACA SIĘ !!!!!!!!!!
      • Gość: JEŻDŻE AUDI R8 GW nie siej tej głupiej propagandy braku chetnych! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.08, 21:56
        ja w firmie zatrudniam ludzi na najniższą stawke krajową i pracują
        po 10 g na dobe i sie nie skarżą. NIGDY NIE MIAŁEM I NIE ZANOSI SIE
        ŻEBYM MIAŁ PROBLEMY Z ZATRUDNIENIEM!!!! POZDRAWIAM
        • turaj1 Re: GW nie siej tej głupiej propagandy braku chet 27.03.08, 22:47
          Gość portalu: JEŻDŻE AUDI R8 napisał(a):

          > ja w firmie zatrudniam ludzi na najniższą stawke krajową i pracują
          > po 10 g na dobe i sie nie skarżą. NIGDY NIE MIAŁEM I NIE ZANOSI SIE
          > ŻEBYM MIAŁ PROBLEMY Z ZATRUDNIENIEM!!!! POZDRAWIAM

          a jakie mają długie łańcuchy ???? i jak nazywa sie ta galera ???
        • Gość: GRZEŚ Re: GW nie siej tej głupiej propagandy braku chet IP: 80.50.54.* 08.04.08, 21:20
          dopóki zyja tacy jak Ty to w tym kraju nic sie nie zmieni, ale może
          urodzi się drugi Lenin, może nie za Twojego pustego życia, może za
          życia twoich dzieci, wnuków - historia lubi zataczać koło
      • turaj1 89% polskich firm ma problem ze znalezieniem pr.. 27.03.08, 22:17
        jakoś nie mogę znaleźć pracy ani jako specjalista ani robotnik,,,,
        autor artykułu powinien wejść do PUP i zobaczyć co tam wisi na ścianach, a
        dopiero potem pisać dyrdymały o rynku pracy
        • Gość: Alozy Mrówa Re: 89% polskich firm ma problem ze znalezieniem IP: *.aster.pl 27.03.08, 22:42
          Nie wymagaj od opłaconego przez lobby pracodawców fagasa, by był uczciwy. To tak
          samo jak byś od Wałęsy i Michniak wymagał, by w końcu doprowadzili do realizacji
          21 postulatów Sierpnia 1980r. Przecież te godne oplucia wiadomości & rynsztokowe
          analizy, opracowywane są pod potrzeby miernych pracodawców domagających się
          zgody na import Azjatów.
      • turaj1 89% polskich firm ma problem ze znalezieniem pr.. 27.03.08, 22:25
        szkoda ,że potencjalny pracodawca nie uwzględnia czegoś takiego jak tzw. średnia
        krajowa, chociaż to i tak diabła warte!
      • Gość: agatka Re: 89% polskich firm ma problem ze znalezieniem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.08, 16:51
        Pracuje w szwalni przemyslowej(krawiectwo ciężkie)z racji"inwalidztwa"(brak 2
        palców)wszywam tylko plastikowe profile.Firma dość znana(może nie z powodu
        szycia)W sumie nie powinnam marudzić bo tylo oni chcieli mnie zatrudnić bo nie
        przeszkadzał im brak palców(TYLKO IM!)Dostajemy 7 zł.brutto za godzinę,tylko co
        z tego skoro pracujemy wyłącznie w akordzie(ile zrobisz tyle zarobisz)&zł.to
        czysta fikcja dla określenia wysokosci wypłaty która jest równa najniższej
        krajowej.Fakt,że w akordzie są szwaczki które osiągają nawet 3 tys,/m-c ale są
        to przypadki nieliczne które pracują w tej firmie kilkanaście lat.Ja,będąc
        na"wykończeniówce"zdana jestem na szwaczki szyjące całe sztuki bo ile one zrobią
        tyle ja wyprofiluję,stawki cenowe za każdą operację są inne,i koleżanka ma za 8
        godz.100 zł a ja ledwo 40.
        Pragnę stąd wyjechać tak jak to zrobił mój mąż bo za takie samo"zapiep...e"moja
        praca będzie lepiej wyceniona niż tu na miejscu.I może nikomu nie będzie
        przeszkadzało moje(wątpliwe?)inwalidztwo...
      • Gość: Marcin artykuł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.08, 13:27
        Komentarz zamieściłem pod adresem mg86.webpark.pl/artykul_02.htm
    Pełna wersja