Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy do ...

    26.03.08, 11:14
    Pracuję w domu więc problemu z dojazdem nie ma :)
    Nasi rodacy np. w Londynie tracą znacznie więcej niż 4h.
      • Gość: bti Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy do .. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.03.08, 13:33
        Ten tekst jest linkowany na głównej pod tytułem "Chorych psychciznie
        można i trzeba zatrudniać"
        Gratulacje dla GW ;-)
        • unhappy Re: Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy d 26.03.08, 14:15
          Gość portalu: bti napisał(a):

          > Ten tekst jest linkowany na głównej pod tytułem "Chorych psychciznie
          > można i trzeba zatrudniać"
          > Gratulacje dla GW ;-)

          Może nie uważają tych zbyt długo dojeżdżających za całkowicie normalnych :D
        • Gość: motyla.noga Re: Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy d IP: *.mofnet.gov.pl 27.03.08, 07:25
          > Ten tekst jest linkowany na głównej pod tytułem "Chorych
          psychciznie
          > można i trzeba zatrudniać"

          Pokaż mi gdzie?
          • Gość: PdLV Re: Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy d IP: *.bosbank.pl 27.03.08, 09:18
            zwróć uwagę, że komentarz bti jest z wczoraj, przez ten czas 50 razy
            mogli zmienić linki...
            • Gość: motyla.noga Re: Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy d IP: *.mofnet.gov.pl 27.03.08, 12:01
              ...może jakiegoś screen'a?
              jakoś trudno mi uwierzyc w taki tytuł, no ale może, może... ;)
              • Gość: PdLV Re: Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy d IP: *.bosbank.pl 27.03.08, 12:08
                tu masz link do tego artykułu
                praca.gazeta.pl/gazetapraca/1,74785,5055224.html jeszcze dziś
                był na stronie głównej a wczoraj pewnie kierował do informacji o
                dojazdach do pracy zamiast do właściwego artykułu
      • Gość: das_spiel_ist_aus no to dla agory nareszcie IP: *.adsl.alicedsl.de 26.03.08, 13:51
        zaswiecilo zielone swiatlo.
      • Gość: oleg Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy do .. IP: *.249-241-81.adsl-static.isp.belgacom.be 27.03.08, 07:58
        Pracuje w Lodzi mieszkam w Katowicach :
        PKP nie kursuje na tej trasie jak dla mnie wcale
        Samochodem trasa pelna kolein i czarnych punktow
        Autobusem jeszcze nie probowalem ale nie sadze
        autostop nie da rady probowalem.

      • Gość: też informatyk Do Pana Marka... IP: *.limes.com.pl 27.03.08, 07:58
        pan Marek Twardy marnuje 1.5h na własna prośbę.
        W zasadzie to i śmieszne to i straszne.
        Dystans z Oruni górnej do Oliwy to ca. 15km, z czego na większości długości
        trasy jest porządna, asfaltowa droga rowerowa.
        Nie wydaje mi się, żeby przekroczenie na rowerze średniej prędkości 10km/h było
        jakimś wyczynem.
        Ale oczywiście można się toczyć te 10km/h samochodem, płacić za benzynę, truć
        środowisko i narzekać jak to strasznie z tymi dojazdami do pracy.
        Ja mam do pracy taki właśnie dystans i wyrabiam się bez problemu w 45 minut,
        często wioząc laptopa w sakwie na bagażniku (bo też jestem informatykiem w Gdańsku)
        Jeśli ktoś ma już totalna awersję do jakiegokolwiek wysiłku fizycznego to zawsze
        zostaje jeszcze skuter. Skutery też w korkach nie stoją.
        poza tym można kupic jakis miejski rower za 200zł, zjechać na rowerze do dworca
        głownego - tylko 5-6km z górki, przypiąć rower do jakiegoś słupa i wsiąść w
        kolejkę do Oliwy. (kolejka jedzie dokładnie 15 minut)
        jak widać sposobów jest wiele. problemem jest tylko to, że niektórym to zdaje
        się d. do samochodu przyrosła...
        • sibeliuss Re: Do Pana Marka... 27.03.08, 08:15
          A mnie cieszą wygodniccy frajerzy stojący w korku, dlatego jestem za
          bus-pasami i priorytetem transportu szynowego.
          • Gość: kierowca "frajer" Ja delektuję się korkiem . n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.08, 12:30
        • kultowy_grzech Re: Do Pana Marka... 27.03.08, 08:37
          ja mam do pracy około 17 km - dojazd rowerem zajmuje mi jakieś 45-50 minut
          (zależy od pogody, stanu ducha i wielu innych czynników) - stałą prędkość mam
          dosyć wysoką, radykalnie zwalniam jedynie na tamce (taka stroma ulica w
          warszawie). aktualnie rower znajduje się w naprawie, więc poginam pociągiem, ale
          już niedługo z powrotem przesiądę się na siodełko :-)

          pozdrawiam rowerowo,
          grzech
        • Gość: inny informatyk Re: Do Pana Marka... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.03.08, 12:32
          Mieszkam na w Gdyni na Obłużu, pracuje w Gdańsku na Suchaninie, do pracy dojeżdżam samochodem 30 min, a gdy mieszam komunikacje (ze względów finansowych - zysk miesięczny około 500pln) jadąc samochodem do skm, potem tramwajem to zajmuje mi to od 1h do 1,5h. Więc kwestia wyboru. Fakt, niektórzy śmierdzą na odległość, ale można przesiąść się do innego przedziału/wagoniku. Nikt nikogo nie zmusza do siedzenia koło śmierdziela. Pomimo że podróż zajmuje mi o wiele więcej czasu, mogę w skm zamknąć oczy i się zrelaksować, popatrzeć bezmyślnie przez okno i mam wszystkich wk** kierowców gdzieś. Ponadto mogę poczytać książkę, ułożyć plan dnia i pozbierać myśli. Mogę również wpatrywać się w piękne kobiety z odległości 1 metra :).

          A co kierowcy mają z dojazdu do pracy własnym autem? Zepsuty poranek, bo ktoś nie ruszył energicznie lub przespał światła i nie zmieścił się przed ich zmianą. Inny natomiast się wpycha, ostro hamuje i pokazuje faka :) No i te dziury i slalom gigant między nimi, a jak wpadnie w którąś to przeklina i zastanawia się czy wszystko ok...

          Pozdrawiam i życzę miłego dnia.
        • Gość: Albin Siwak Re: Do Pana Marka... IP: 62.29.174.* 27.03.08, 12:34
          Tak, i oczywiście na rowerze odwiezie/przywiezie dziecko do przedszkola, w pracy
          ma rzecz jasna prysznic i ubranie na zmianę, zrobi zakupy po robocie i wszystko
          to w padającym deszczu/śniegu albo mrozie. Poczekamy aż będziesz miał 40 na
          karku i rodzinę, czy dalej będziesz takie bzdety wypisywał.
          • xapur Dokładnie! Kocham te bajdurzenia o rowerze. 27.03.08, 13:20
            "Gość portalu: Albin Siwak napisał(a):
            Tak, i oczywiście na rowerze odwiezie/przywiezie dziecko do
            przedszkola, w pracy ma rzecz jasna prysznic i ubranie na zmianę,
            zrobi zakupy po robocie i wszystko to w padającym deszczu/śniegu
            albo mrozie. Poczekamy aż będziesz miał 40 na karku i rodzinę, czy
            dalej będziesz takie bzdety wypisywał."

            Nie trzeba mieć 40-tki. Wystarczy właśnie brak możliwości przebrania
            + konieczność "firmowego" ubrania w garnitur i rower mamy z głowy.
            • Gość: dar Re: Dokładnie! Kocham te bajdurzenia o rowerze. IP: 212.106.138.* 28.03.08, 07:25
              W Holandii ludzie jakos potrafia to robić,
        • and_nowak Do rowerzystów: Listopad 27.03.08, 16:57
          Polecam jazdę na rowerze:
          - po trasie bez ścieżek rowerowych (czasami można przeżyć jazdę ulicą)
          - w listopadzie, grudniu itd. - błoto, śnieg, deszcz, itd.
          - po drodze łatwo zrobić zakupy
          - można zabrac laptopa i sporo papierów
          - jeśli ktoś potrzebuje narzędzi, to może włożyć kuferek na bagażnik
          - można odebrać dziecko z przedszkola
          - łatwo się jeździ w ciąży, w podeszłym wieku, stanie osłabienia (np. gorączka)
          - nie ma problemów z zabezpieczeniem zaparkowanego roweru.
          itd.

          Osobiście jestem zwolennikiem dobrze zorganizowanego transportu zbiorowego. To
          nie utopia - widziałem takowy w innych krajach. Wtedy mógłbym rozważyć dojazd
          rowerem kilka km do stacji metra. A na parkingu monitoring i stojak na rowery.
          • Gość: ka2 Re: Do rowerzystów: Listopad IP: *.adsl.inetia.pl 27.03.08, 20:03
            ..a czy ktoś tu napisał, że wszyscy i to codziennie, niezależnie od pogody maja
            jeździć rowerem?
            Nie zauważyłem. Chyba logiczne, że jak ktoś ma do przewiezienia pianino na drugi
            koniec miasta odbierając po drodze 3 dzieci z przedszkola i akurat jest
            listopadowa zamieć, to rowerem nie pojedzie.
            Jest to tak oczywiste, że chyba nie potrzeby o tym pisać, prawda?
            Nie zmienia to faktu, że w wielu sytuacjach rower jest po prostu najlepszym
            środkiem komunikacji po mieście.
            Wszystko zależy od sytuacji. Ja jak pada, to jadę samochodem..

            ...a i tak wypowiedź pana Marka z Oruni świadczy o jego głęboko zakorzenionej
            tendencji do masochizmu :)

            (fajne zdjęcia: copenhagengirlsonbikes.blogspot.com/)

            • znajomy_jennifer_lopez Re: Do rowerzystów: Listopad 30.03.08, 09:02
              Gość portalu: ka2 napisał(a):

              > ..a czy ktoś tu napisał, że wszyscy i to codziennie, niezależnie od pogody maja
              > jeździć rowerem?
              > Nie zauważyłem. Chyba logiczne, że jak ktoś ma do przewiezienia pianino na drug
              > i
              > koniec miasta odbierając po drodze 3 dzieci z przedszkola i akurat jest
              > listopadowa zamieć, to rowerem nie pojedzie.
              > Jest to tak oczywiste, że chyba nie potrzeby o tym pisać, prawda?
              > Nie zmienia to faktu, że w wielu sytuacjach rower jest po prostu najlepszym
              > środkiem komunikacji po mieście.
              > Wszystko zależy od sytuacji. Ja jak pada, to jadę samochodem..

              Jednak wiekszosc tu wypowiadajacych sie rowerzystów mówi o swojej metodzie transportu z nutką wyższości "phi, palanty stoją w korkach, zamiast UZYC roweru"
              Zupełnie jakbym słuszał linuxowców, zjawiających sie zawsze pod artykułami o Windzgrozie, MS Ofshitcie itd.
              A kazdy uzywa czego chce i co mu bardziej pasuje i na zdrowie.
        • znajomy_jennifer_lopez Re: Do Pana Marka... 30.03.08, 08:51
          Gość portalu: też informatyk napisał(a):

          > głownego - tylko 5-6km z górki, przypiąć rower do jakiegoś słupa i wsiąść w

          ...to z powrotem będzie pod górkę... ;-)
      • sibeliuss Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy do .. 27.03.08, 08:13
        Z drugiej strony jazda przez dwie-trzy godziny w przedziale z
        kolesiem, któremu bez przerwy dzwoni telefon i który stuka na
        laptopie jest męką - tylko w swoim egoiźmie ten facet tego nie
        zauważa.
        • maheda Re: Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy d 27.03.08, 08:18
          Jeśli tylko stuka w klawiaturę, to spoko.
          Ale jeśli gada przez telefon i trzeba wysłuchiwać rozmów, które mnie nie
          obchodzą, to mam ochotę takiego gościa wyprosić na czas rozmowy z przedziału.
          • Gość: miś Re: Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy d IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.03.08, 10:36
            > Jeśli tylko stuka w klawiaturę, to spoko.

            Pod warunkiem ze nie świeci ci w nocnym autobusie po ślepiach a na zwrócona
            uwagę odzywa się obrażony :JA pracuję.
            • maheda Re: Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy d 27.03.08, 13:37
              Mi światło nie przeszkadza :)
              Budziłabym się przy każdej latarni za oknem w czasie jazdy pociągiem czy
              autobusem ;)
            • nessska Re: Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy d 27.03.08, 13:45
              Tak samo jak Ty zapłacił za bilet, a w środkach komunikacji publicznej nie ma
              wymogu ciszy nocnej ani zaciemnienia.

              Ktoś nie śpi, żeby spać mógł ktoś - właśnie dlatego, że są tacy, ktorzy wolą się
              wyspać zamiast się wziąć do roboty, inni zasuwają po nocach.
        • and_nowak Jeździłem pociągiem: to ściema, co tu piszą 27.03.08, 17:13
          W pociągu trudno jest pracować, czy to z laptopem, czy z papierami, można
          jedynie rozmawiać przez telefon. Tylko jakie sprawy można załatwiać przy obcych
          ludziach i bez dostępu do w/w utensyliów?

          W pociągu nie można również wypocząć. Ani spanie, ani lektura nie sprawdzają
          się. Można jedynie popaść w odrętwienie, bezmyślność, taki pół-letarg.

          To, co wyżej opisałem to moje doświadczenia. Wierzcie, lub nie - STARAŁEM SIĘ
          pracować, wypoczywać, uczyć się. Kiepsko to wychodzi.
          Oczywiście zdarzały się dni, gdy byłem sam w przedziale - tylko było to naprawdę
          rzadko. Częściej się zdarzał brak miejsc siedzących. :-(

          Aha, pociągi odjeżdżają:
          a) w/g rozkładu - a nie wtedy, gdy mi pasuje
          b) z dworca - nie każdy pracuje/mieszka w pobliżu
          • Gość: Marcin Re: Jeździłem pociągiem: to ściema, co tu piszą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.08, 12:51
            Owszem, w podróży ciężko pracować, pociąg lepszy jest na wyjazd
            niezwiązany z pracą.
            Odnośnie ostatniego akapitu: to prawda, ale jeśli dojazd do pracy
            jest możliwy środkami transportu publicznego, to warto poczekać
            trochę, zamiast wozić powietrze na pozostałych fotelach i zwiększać
            korki. Chyba, że ktoś ma pracę wymagającą samochodu, to co innego.
            Jak pracowałem w szkole, to jeździłem dwoma autobusami w jedną
            stronę (na miesięcznym bilecie) i nie żałuję.
      • Gość: Gocha Gazeta odkrywa, ze dojazdy do pracy istnieja IP: *.85-226-89.dsl.completel.net 27.03.08, 08:16
        Wielkie mi cos... Moze w Polsce to nowosc, ale za granica to niestety od dawna
        jest norma. Jak komus na pracy zalezy, to bedzie dojezdzal, jezeli nie moze lub
        nie bardzo chce sie przeprowadzic w okolice swojego etatu...
        Ja tez tak dojezdzam sobie podparysko, od lat. Ba! Nie znam juz nikogo, kto do
        pracy ma na przyklad 10 minut na piechote ( kiedys takie szczescie miala moja
        kumpela, ale firma sie przeniosla na La Défense i skonczyla sie wygoda...
      • Gość: Zbigniew Czernik Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy do .. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.03.08, 08:21
        W sondzie autorzy zapomnieli o tych co pracują na miejscu i np. nie muszą wcale
        wychodzić z domu :P
        • Gość: Dublyn___ Re: Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy d IP: 85.134.178.* 27.03.08, 10:14
          Bo co to kogo obchodzi ze skladasz w domu dlugopisy.
          • Gość: wojtek Re: Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy d IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.08, 13:17
            Może być tłumaczem lub robić mnóstwo innych rzeczy, które nie wymagają bezpośredniego (w fizycznym sensie, jakkolwiek to brzmi) kontaktu z klientem lub współpracownikami.
      • kashq Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy do .. 27.03.08, 08:33
        Pracuję w Gdyni, mieszkam w Słupsku i generalnie nie narzekam choć
        wstawanie skoro świt kiedy reszta rodziny smacznie śpi nie należy do
        przyjemności, ale na życie trzeba zarabiać i nie ma się co rozczulać
        połączenie PKP właściwie w porządku dojeżdżam na czas od roku czasu
        spóźniłam się może ze trzy razy, bo niestety zaspanie w moim
        przypadku skutkuje spóźnieniem około 2H więc jest to wystarczający
        bodziec aby jednak podnieść się z łóżka na dźwięk budzika jedyne na
        co mogę narzekać to jakość usług świadczonych przez PKP, bo niby jak
        to jest możliwe, że przy temperaturze około 0 st. C nikomu nie chce
        się włączyć ogrzewania, a jak szczelne są okna w pociągach nie
        trzeba chyba mówić, tak więc dotarłam do pracy zmarznięta jakby było
        conajmniej 10 stopni mniej niż pokazywał termometr... a nowe śliczne
        kolejeczki którymi chwali się SKM są rzadkością na tej trasie
        niestety... bo okna mają szczelne... :D
        swoją drogą ciekawe dlaczego na IC nie można kupić biletu
        miesięcznego? pewnie ze względu na koszty
        • Gość: jaja Re: Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy d IP: 193.142.112.* 27.03.08, 13:13
          Można kupić kartę IC.. roczną lub półroczną :)
      • malini Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy do .. 27.03.08, 08:40
        Wybór: super lokum pod miastem, zieleń, cisza i długie dojazdy do
        pracy (1,5 h w jedną stronę autkiem) albo syfiaste mieszkanko w
        mieście+koszmarni sąsiedzi i złodziejska spółdzielnia i maks.20
        min.komunikacją miejską do pracy. Koszty te same(za paliwo więcej,
        za to czynszu niet). Coraz więcej ludzi wybiera pierwszą opcję, ale
        nasze kochane państwo za tym nie nadąża. Pod miastami powstają nowe
        osiedla,ale drogi są wciąż jednopasmowe i brakuje alternatywnych
        środków transportu, a nawet zwykłych autobusów.W efekcie zamiast
        jechać 40 min. do pracy, jedziemy 1,5 h.
        • awatar2008 Re: Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy d 27.03.08, 09:10
          1.5 godziny w dużym mieście to chyba nie jest taki zly wynik. Kiedyś
          mieszkałem w krakowskiej Nowej Hucie i z dojściem do przystanku
          dojazd do centrum Krakowa zajmował mi godzinę (tramwajem,w godzinach
          szczytu). To jest zawsze coś za coś. Teraz mieszkam pod mniejszym bo
          200.000 miastem. Do centrum mam c.a. 14 km i dojazd zajmuje mi 20
          min.
        • Gość: biohazard Re: Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy d IP: *.stacje.agora.pl 27.03.08, 11:46
          Uwielbiam wasze plemię Zaklinających Rzeczywistość - pod miastem jest zawsze super lokum, zieleń i cisza. W mieście natomiast nie ma innych mieszkań niż syfiaste (i do tego nie mieszkania a mieszkanka), sąsiedzi zawsze koszmarni (pod miastem wszyscy się kochają) i złodziejska spółdzielnia (bo oczywiście wspólnoty mieszkaniowe zostały wybite za Stalina). Wolę swoje 40 m2 w odległości kwadransa od ludzi, których znam i lubię niż swoje 40 m2 w odległości kwadransa od lasu, w którym trzeba uważać, żeby nie podziurawić sobie opon roweru na nielegalnych zwałkach urządzanych przez cichych i kulturalnych sąsiadów mieszkających w domach. Na które to domy stać oczywiście każdego i za które nie płaci się czynszu. Ogarnij się człowieku.
          • malini Re: Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy d 27.03.08, 14:11
            Oczywiście, że nie należy generalizować,ale mam niezłe doświadczenie
            życiowe, porównanie i orientację dotyczącą tzw.za i przeciw
            mieszkaniu w i poza dużym miastem. Znam kupę osób zaklinających
            sprawę w drugą stronę, na ogół eks mieszkańców wsi, którzy
            przeprowadzili się np. do Warszawy i którzy na siłę zamykają oczy na
            różne niedogodności (typu nowy dom a się sypie, czynsz 400 zł a pani
            w administracji to chamka, za to w zarządzie mają nowe służbowe
            samochody,z płacenia funduszu remontowego nic nie wynika)z sikaniem
            im przez wiecznie pijanego pana Kazia na wycieraczkę co rano
            włącznie (wolę jednak syna sołtysa,który tylko od czasu do czasu
            usiłuje staranować mój samochód swoim wozem do szamba).Druga grupa
            to osoby samotne,nie chcę wywoływać dyskusji, ale ja właśnie od
            tych,co mają do mnie za blisko, z dziką ochotą uciekłam. Na domy
            stać każdego, sama nie wierzyłam, jak policzyłam, że nie stać mnie
            na 3 pokojowe mieszkanie, ale na dom ponad 100 m.kw.i owszem.Trzeba
            tylko podejmować decyzje w odpowiednim czasie, a nie czekać,aż
            wszyscy się ockną (koło mnie jeszcze w zeszłum roku działki
            budowlane były po 13-25 zł za m.kw. a teraz są 10 razy droższe). Jak
            czytam, że wspólnoty mają takie pomysły, jak 5 zł dziennie za
            parkowanie na własnym terenie przez własnych członków, to jednak nie
            mogę sie z Tobą zgodzić, że może być różowo.Z rodziną, jeżeli ją
            masz lub zamierzasz założyć, na 40m.kw. nie wytrzymasz długo.Zgadzam
            się tylko w kwestiach logistycznych - dojazdy do pracy, ludzi i
            rozrywek są koszmarne, ale jak napisałam - coś za coś.
            • Gość: biohazard Re: Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy d IP: *.stacje.agora.pl 27.03.08, 17:32
              Od 8 lat mieszkam w małym mieście pod Wawą, w której pracuję, w której mam
              swoich ludzi i swoje miejsca. Trzy tygodnie temu odebrałem klucze do nowego
              mieszkania na Pradze. Blisko centrum (kwadrans tramwajem), blisko przyjaciół,
              blisko lokali, blisko kultury. Jak się chajtnę, rozmnożę i ustatkuję to rozważę
              opcję wyprowadzki pod miasto. Chwilowo podziękuję za las, szemrzący strumyk,
              jelenia na rykowisku, półtoragodzinne dojazdy do pracy i problemy z powrotami z
              imprez.
              Oczywiście należy w tym wszystkim mieć odrobinę mózgu i nie decydować się na
              'prestiżowe i ekskluzywne' getta, ogrodzone od wszystkiego zasiekami z drutu
              żyletkowego i wieżyczkami strażniczymi - w tym mieście naprawdę powstają
              pojedyncze bloki z odpowiednią ilością miejsc parkingowych w garażu. Trzeba
              tylko przestać snobować a zacząć myśleć perspektywicznie. Odwołanie
              niegospodarnego zarządu wspólnoty to chwila nieuwagi, rezygnacja z usług firmy
              zarządzającej to kwestia odpowiednio skonstruowanej umowy o świadczenie usług -
              wszystko to przećwiczyłem w swojej wspólnocie. Da się zrobić tak, żeby mieszkało
              się fajnie w bloku. Trzeba tylko zechcieć.
        • Gość: AS Re: Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy d IP: *.chelmnet.pl 27.03.08, 17:14
          Nie wiem dlaczego ja mieszkający w "mieszkankach" złodziejskiej spóldzielni mam
          wąchać spaliny z Twojego samochodu,bo wolisz mieszkać pod lasem,ale pracować w
          mieście.Z pewnością bardzo szanujesz zieleń koło swojego domu,a w mieście
          należysz do tych co samochód stawiają na trawniku,a na zwróconą uwagę
          odpowiadają:przecież muszę gdzieś zaparkować. Ulice powinny być właśnie
          wąskie,aby zniechęcać do dojazdu samochodami.Wystarczy popatrzeć w godzinach
          szczytu,a zobaczy się że w każdym samochodzie siedzi jedna osoba.
      • Gość: Marek Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy do .. IP: 62.148.94.* 27.03.08, 09:01
        Mieszkam w Mińsku Maz a pracuję w Warszawie (Okęcie). Wstaję codziennie 5.20
        (praca na 7.30) a wracam na 17.00 (praca do 15.30) - ale tylko wtedy, gdy jadę z
        kolegą z firmy samochodem. Jeśli nie - wstaję o 4.55 a wracam na 17.30. Do pracy
        mam jakieś 60km (kolega 80km). Żeby było jasne - miałem wybór - mieszkanie 50m^2
        w Mińsku albo 15m^2 w Warszawie. Jak dotąd nie żałuję wyboru. Niedługo kupię
        własny samochód i będę niezależny. Korki są denerwujące, ale nie bardziej niż
        śmierdzący ludzie w autobusach czy pociągach. Pozdrawiam wszystkich
        dojeżdżających i tych co pracują w domu :)
        • Gość: Andrzej Re: Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy d IP: 194.196.236.* 27.03.08, 09:12
          Też mieszkam w Mińsku Mazowieckim wstaję codziennie 5.40 do pracy wyjeżdżam pociągiem o 6.50 dojeżdżam na Służewiec podróż w jedną strone zajmuję mi około 1.50h. Też wolę mieszkać w mieszkaniu 50m2 niż w klitce w Warszawie, niedługo sprzedaje mieszkanie i kupuję sobie domek.
        • kapitan.kirk Re: Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy d 27.03.08, 09:16
          1,5 h na dojazd do /z Warszawy do Mińska to wcale przecież nie tak
          dużo, jak na 40 km w jedną stronę - w samej Wawie wszak do innej
          dzielnicy jedzie się nieraz ponad godzinę, więc nie narzekaj już
          tak :-) Pociąg jedzie Ci z Mińska do Wawy 45 min., więc i tak w
          tempie ekspresowym.

          Pzdr
          • Gość: Marek Re: Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy d IP: 62.148.94.* 27.03.08, 09:27
            Ale ja nie narzekam :) Ludzie mieszkający w Wawie np na Białołęce, tak samo jak
            ja muszą wstawać sporo przed 6 żeby na czas dojechać do pracy (oczywiście nie
            samochodem) ,więc nie jest tak źle :)
            • Gość: rah-v Re: Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy d IP: 62.148.94.* 27.03.08, 12:24
              Dokładnie, ja w tej samej sytuacji (praca na Okęciu na 7.30)wstaję o
              5.20 i dojeżdżam ok. 1,5 h - z Targówka (komunikacją)
          • Gość: macieju Re: Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy d IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.08, 18:08
            Ło masz... ja mam do pracy 15 minut samochodem (5km) i narzekam bo czasem
            przyjeżdżam po 18 minutach. Ludzie, czy wy słyszycie co mówicie?? 60 km do W-wy
            i spowrotem? Ile płacicie za benzynę w ciągu miesiąca
      • Gość: abcdefg Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy do .. IP: *.esa.t-systems.com 27.03.08, 09:22
        "W większości zachodnich krajów, jak ktoś zmienia pracę, to
        zazwyczaj przeprowadza się do nowego miasta. W Polsce raczej nie."
        Raczej przeklamanie. Pracuje w Brukseli i kazdy dojezdza z innego
        miasta lub wioski. Od 30 do 90 km w jedna strone.
        • Gość: robert Normalka... IP: *.icpnet.pl 27.03.08, 14:00
          Zgadza się, w krajach cywilizowanych to rzecz normalna, że do pracy dojeżdża się
          po kilkadziesiąt km, byłem jakiś czas temu na stażu w Paryżu i co druga osoba
          dojeżdżała do pracy po 100 km i więcej, tylko że tam istnieje komunikacja
          publiczna taka jak kolejka RER czy pociągi TGV, za sprawą których można mieszkać
          kilkaset km od pracy, i nie mieć trudności z dojazdem. O autostradach już nie
          wspominając :)

          Rzadko się zdarza, że oboje małżonków znajdzie równie dobrą pracę w tym samym
          mieście.

          Nie ma tu oczywiście porównania ze stanami, gdzie faktycznie normą jest
          przeprowadzka do miejsca pracy, ale to też nie reguła, bo większość ludzi i tak
          mieszka na przedmieściach, spędzając po 4h dziennie w samochodzie aby się dostać
          do city.
      • Gość: robek Re: Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy d IP: *.autobaczek.pl 27.03.08, 09:22
        Czasem dostrzegam plusy mieszkania w nie za duzym mieście :))
        chociaż jesli pomysleć o persepektywach to wiadomo że jestem w
        plecy :((
      • Gość: asdf Jak dobrze ze kazdy klepie swoja dolę.... IP: 195.94.201.* 27.03.08, 09:28
        ...i nawet nie pomysli, żeby coś zmieniać. 8 godzin w pracy, czasem
        4 na dojazd, 8 na spanie. Ciekawe, czy np. egipscy niewolnicy też
        nie uświadamiali sobie swojego położenia i myśleli: tak musi być, bo
        taki jest świat ;).

        Witamy w globalnym obozie pracy:D
        • and_nowak Jak źle, że niektórzy kiepsko myślą 27.03.08, 17:06
          Gość portalu: asdf napisał(a):
          > ...i nawet nie pomysli, żeby coś zmieniać.
          A skąd wiesz, że nie ?
          Może właśnie praca w odległym miejscu to wynik poszukiwań, mniejsze zło? Może
          alternatywą jest bezrobocie, lub harówka 10-12 godzin za psie pieniądze?

          > Witamy w globalnym obozie pracy:D
          Witamy nieroba! ;-)
          Na świecie już tak jest, że trzeba pracować. Albo jest się pasożytem.
      • Gość: Pingo Ja wlasnie przyjechalem rowerem IP: *.cust-83.exponential-e.net 27.03.08, 09:39
        20 km (nie jakies tam 15).
        55 minut bo przytylem w swieta 4 kg.
        Normalnie to byloby 50 minut.
      • solarv Re: Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy d 27.03.08, 09:44
        pracownik_roku_2008 napisał:

        > Pracuję w domu więc problemu z dojazdem nie ma :)
        > Nasi rodacy np. w Londynie tracą znacznie więcej niż 4h.
        >
      • Gość: mikroos Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy do .. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.03.08, 09:48
        A wystarczyłoby pakować się do samochodu wspólnie z sąsiadem, a w mieście przesiadać się na KM. Gdyby w Polsce średnie obładowanie pojedynczego samochodu nie wynosiło 1,34, jak obecnie, a np. 3, nie byłoby w ogóle kłopotu
      • Gość: carpolingowiec Zawsze jest możliwość zabierania kogoś IP: 195.47.201.* 27.03.08, 09:48
        W internecie istnieje klika stron o carpoolingu czyli wspólnycj
        dojazdach do pracy np autem.pl czy superdojazd.pl
      • Gość: potmos Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy do .. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.08, 09:51
        Żeby ci wszyscy co mogą dojeżdżać, komunikacja miejską zamiast samochodami to
        robili. A tak większość nawet do sąsiedniej dzielnicy dojeżdża samochodem, by
        się pokazać:/. I przez to zarówno oni jak i osoby jadące autobusami stoją w
        korkach. A może by w końcu wpadł ktoś na pomysł by promować altrnatywne dla
        samochodów sposoby dojazdu. Czemu nie buduje się pasów ruchu tylko dla
        autobusów. Przecież to by zarówno było z korzyścią dla środowiska, pasażerów, a
        nawet tych co jeżdżą samochodami, jeśli by choć część osób zrezygnowała z
        samochodów na rzecz komunikacji publicznej. A tak będą tylko narzekać na korki,
        ale z jazdy samochodem nie zrezygnują nawet jeśli by mogli.
        • Gość: Marcin Re: Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy d IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.08, 13:36
          Masz rację, piszę o tym pod adresem
          mg86.webpark.pl/artykul_01.htm
      • Gość: gosc Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy do .. IP: *.chello.pl 27.03.08, 09:55
        a czemu pan Marek jezdzi z oruni do oliwy zakorkowanym miastem ,zamiast wjechac na trojmiejska obwodnice??? w tym przypadku przedluza sobie czas dojazdu na walasne zyczenie!
      • Gość: Janosik Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy do .. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.08, 09:59
        A ja mam do pracy 11 km, jade ok 20 min (spod Wwy do Wwy), sa korki oczywiscie i
        dlatego to tyle trwa, ale jestem zadowolony,bo praca na 9:00, moge sie spoznic,
        wiec wyjezdzam ok:8:50, czyli spanko do 8:10 spokojnie. Firma sie przeniesie
        niestety za rok, wiec dojazd wydluzy sie o jakies 15 minut ;/
      • Gość: depreściak Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy do .. IP: *.adsl.inetia.pl 27.03.08, 10:01
        "Na przykład wsiada taki młodzian i zagląda mi w ekran, pytając w co gram. I
        zasypuje pytaniami o procesor, kartę graficzną i inne duperele. I za cholerę nie
        chce zrozumieć, że nie mam ochoty tracić z nim czasu na rozmowie"

        Gdybyś był facet a nie piz... to powiedziałbyś gó..arzowi żeby spływał i nie
        byłoby kłopotu.
      • Gość: agadka Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy do .. IP: *.remo-car.pl 27.03.08, 10:10
        Mieszkam w Sochaczewie przez jakis rok dojezdzałam do pracy w Wawie,
        niby tylko 50 km ale to była masakra!!!
        Jeżdziłam zarówno pociągiem jaki i autem.
        W pracy spedzałam 8,5h a na dojazdy traciłam dodatkowo 4 h, a czasem nawet wiecej bo jak pociąg uciekł to trzeba było czekac na następny godzine.
        Samochodzem nawet przyjemnie, bo ciepło nikt nie chrapie gada głośno jak w pociągu no i nie trzeba sie przesiadac, tak jak przy jezdzeniu autobusem i pociagiem, ale tez wieczność w korakch....
        Żadnego życia... tylko praca i spanie, mozna było oszaleć, totalny brak świadomości, co dzieje się wokół i że istnieje jakiaś inna rzeczywistosć niż ta nasza szara codzienność.
        No i zrezygnowałm bo to nie było życie.... tylko męka....
        Teraz pracuje bliżej i dojezdzam 35min autem
        ale cóz z tego jak praca jest gorsza, mała prywatna firma i nie możliwości rozwoju...
        wiec trzeba znów sie przeniesc do wawy, a tam znów męka z dojazdami...
        o mieszkani nie mam mowy, koszty przekraczały by dochody
        ogónie.... jest do bani!
      • tomektomek Samochód, autobus, czy rower..... 27.03.08, 10:15
        Jest wiele sposobów poruszania siępo mieście bez konieczności
        używania samochodu w czasie największego szczytu.
        We Wrocławiu powstaje program TRAMWAJ PLUS
        www.wroclaw.pl/m57765/. W trójmieście jest SKM, w Warszawie-
        metro.
        A na krótsze dystanse najszybszym i najwygodniejszeym środkiem
        transportu jest jednak rower www.czasnarower.pl/?dao=2&id=98 .
        Własny rower, rower z wypożyczalni, składany rower wyciągany z
        bagażnika, gdy dojeżdża siędo centrum miasta .... itd.
        Pozdrowienia dla wszyskich, co stoją w korku inie wiedzą, co z tym
        zroić.
        • ggrdl A może wrotki ? 27.03.08, 18:43
          tomektomek napisał:
          > Jest wiele sposobów poruszania siępo mieście bez konieczności
          > używania samochodu w czasie największego szczytu.
          > We Wrocławiu powstaje program TRAMWAJ PLUS
          > www.wroclaw.pl/m57765/. W trójmieście jest SKM, w Warszawie-
          > metro.
          We Wrocku coś dopiero powstaje, na razie jest kiepsko - trochę to wina Odry.
          W Wa-wie jest JEDNA LINIA METRA, która nawet nie przecina całego miasta. Oznacza
          to wygodę może dla 10-15% ludności, i to z samego miasta. Dzięki temu
          nieruchomości na trasie metra są wyraźnie droższe - ludzie doceniają metro.
          W Trójmieście jest SKM, ale bohater artykułu z niego nie korzysta - może ten sam
          problem, co z metrem ?

          A co do roweru - to wsiądź na niego w garniturze, odwieź dziecko do przedszkola,
          zrób zakupy, pojedź drogą z ciężarówkami i nie ubłoć się. Pomijam, że przy 25km
          w jedną stronę to już jest wysiłek.

      • polsz Pracownicy-podróżnicy, czyli jak dojeżdżamy do .. 27.03.08, 10:20
        cóż, znam ból dojazdów....na szczęście teraz mam blisko do pracy

        Testy IQ: www.iq-test.pl/?d=5087
        www.cwiczzmaluszkiem.pl/gallery_view.php?type=photo&page=234&id=2867&from=gallery
    Pełna wersja