Gość: Manieck
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
06.04.08, 16:01
Czesto na rozmowach kwalifikacyjnych rekrutujacy pytaja mnie o moje
zainteresowania, hobby, pasje i tego typu pierdoly. Odnosze wrazenie, ze
pragna uslyszec ode mnie, ze uprawiam sporty ekstremalne, gram w polamatorkiej
druzynie pilkarkiej albo robie kurs zeglarski i co weekend zapuszczam sie nad
Mazury zeby poplywac. Jednak po zatrudnieniu okazuje sie ze najwazniejsza
cechą pracownika jest dyspozycjnosc: tyranie po 10 godzin, zostawanie w piatki
po godzinach i pelna gotowosc do pracy w weekendy a wszelkie aktywnosci
sportowe organizowane przez firme stanowia tylko atut pracodawcy, ktory w ten
sposob chce uchodzic za nowoczesne przedsiebiorstwo wspierajace aktywnosc
pracownikow. Po co wiec te pytania skoro pracowdawce i tak z reguly g***o
obchodzi jak spedzasz wolny czas?
Jak myslicie - czy jakbym na pytanie o zainteresowania odpowiedzial ze jestem
cholernym pracohohikiem, ze moja pasja jest praca praca i jeszcze raz praca
bylbym od razu skazany na kleske?