Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      W ktorym kraju najlepiej sie pracuje?

    IP: 62.234.179.* 04.09.03, 21:10
    Tak sie zastanawiam, wprawdzie jedynie teoretycnie.. w ktorym kraju prawo
    pracy i warunki pracy sa najbardziej przychylne pracownikom? Moze wypowiedza
    sie ci ktorzy maja na tym polu doswiadczenie i oczywiscie mowa jedynie o
    pracy legalnej.
    Od siebie moge dodac, ze w NL pracuje sie 38 godzin w tygodniu, czesto
    nadgodziny, ale jesli jest sie w "widelkach" objetych zwiazkami przysluguje
    37 dni platnego urlopu. Dodatkowo dni wolne na slub, przeprowadzke. Bedac w
    tych widelkach za nadgodziny przysluguje dodatkowa kasa lub dni wolne, kasa
    sie nie oplaca, bo podlega wyzszemu opodatkowaniu. Pracodawcy coraz mniej
    chetnie, ale wciaz zgadzaja sie na niepelne etaty, z ktorych czesto
    korzystaja kobiety po urodzeniu dzieci. Place regulowane sa prawnie, po
    ukonczeniu danego poziomu wyksztalcenia obowiazuja minima zarobkowe. Czesto
    firmy oplacaja kursy i studia, ale to zalezy od ukladow, przy czym wielu
    pracownikom nie chce sie doksztalcac, wiec nie korzystaja z mozliwosci.
    Pierwsza umowa z reguly podpisywana jest na 3 miesiace (do 6) za
    posrednictwem biura pracy, potem na rok, dopiero potem na stale, inaczej
    przy indywidualnych negocjacjach, ale z reguly obowiazuje ten standard. Duzo
    wieksza role odgrywaja doswiadczenie i referancje niz wyksztalcenie, ktore
    oczywiscie nie pozostaje bez znaczenia, jednak nie jest kluczowe. Przy
    zatrudnianiu obcokrajowcow firmie przysluguja jakies znizki, czy ulgi, nie
    wiem dokladnie. Trudno o podwyzki, z reguly przysluguja inflacyjne, raz do
    roku (zwykle ponizej nawet tej oficjalnej inflacji). Polowe ubezpieczenia
    medycznego oplaca pracodawca, ale to zalezy od umowy. Przysluguje zwrot
    czesci kosztow dojazdu do pracy, tez do negocjacji przy przyjmowaniu sie,
    jesli sie przeprowadzasz w miejsce bardziej oddalone od miejsca pracy,
    roznicy kosztow nie pokrywa firma. Stosunki w pracy w wiekszosci sa duzo
    mniej oficjalne niz w Polsce, rowniez miejsce w hierarchii nie gra az takiej
    roli. To tyle na poczatku, podzielcie sie wlasnymi spostrzezeniami z roznych
    krajow.
      • maruda13 Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? 04.09.03, 21:59
        czy trudno w Holandii dostać legalną pracę?? jak takie rzeczy się załatwia (w
        Holandii)? czy konieczna jest znajomość języka?? tutaj w Pl ogłaszała się
        firma, która zbiera ludzi do pracy w Holandii (legalnej) tylko że po wejściu do
        UE proponuje darmowy kurs języka. jak myślisz czy jest to prawdopodobne czy kit
        jakiś?? pzdr p.s mam pytanie jeszcze do innych forumowiczów gdzie można starać
        się o legalną prace (chodzi mi głównie o prawdopodobieństwo dostania jej)? nie
        zależy mi na konkretnym stanowisku, tylko musi być legalna (mam rodzinę i
        chcemy wszyscy wyjechać) ja już nie mam siły do tego grajdołka
        • Gość: Saba Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.dsl.hccnet.nl 05.09.03, 08:37
          Marudo,
          Nie jestem HR-owcem, nie sledze na biezaco szczegolow na rynku pracy, ani nie
          posrednicze w jej zalatwianiu. Ale jesli to dla ciebie takie wazne to
          odpowiadam jak potrafie na twoje pytania.
          Czy trudno dostac prace legalna w Holandii? I tak i nie, to zalezy od tylu
          czynnikow, ktorych nie sposob wymienic, ze nie jestem w stanie skonkretyzowac
          odpowiedzi. Nie wiem jak wyglada zalatwianie pracy BEZ pozwolenia na prace.
          Wiem, ze kolega z Czech jest na kontrakcie, juz kilka lat, szkole jezykowa,
          mieszkanie oplaca pracodawca, rowniez zajmuje sie formalnosciami, ale kolega
          nie ma mozliwosci ZMIANY pracodawcy. Majac pozwolenie na prace najpierw
          zglaszasz sie do jednego (lub wiecej) z dziesiatek agencji posrednictwa pracy,
          gdzie cie magluja i czekasz na odpowiedz, istnieja rowniez agencje pracy dla
          osob nie poslugujacych sie niderlandzkim, ale innymi jezykami (biegle), ofert w
          tej dzialce jest coraz mniej, wraz z wzrastajacym bezrobociem wzrastaja rowniez
          wymagania pracodawcow. Nie mam pojecia jak beda wygladac formalnosci jak Polska
          wejdzie do UE, ale wiem, ze tu NIE jest tak, ze Francuzka czy Hiszpanka
          przyjezdza do Holandii i bez zadnych formalnosci moze podjac prace.. Podstawa
          jest numer SOFI, bez tego nikt nie zatrudnia. Znajomosc jezyka jest konieczna,
          ale na poczatku wystarcza angielski, sa zawody gdzie bez niderlandzkiego ani
          rusz (chocby sekretarka), kursy jezykowe, nawet jesli nie zawsze pokrywane sa
          przez pracodawcow (co w wiekszosci jest calkiem mozliwe), na poziomie
          podstawowym nie sa drogie, schody zaczynaja sie na wyzszych poziomach, na ktore
          nie ma dotacji. Najwieksze prawdopodobienstwo dostania pracy w Holandii jest w
          Randstad, czyli miedzy Utrechtem-Amsterdamem-Haga-Rotterdamem, tam miesci sie
          najwiecej firm wiec jest najwiecej ofert, tam rowniez jest najwiecej
          obcokrajowcow, wiec wszelkie procedury z nimi zwiazane trwaja najdluzej, tam
          tez bardzo trudno o lokum, a ceny nieruchomosci sa duzo wyzsze niz poza
          Randstadem.
          Mam nadzieje, ze ci troche pomoglam
          • super_maruda Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? 14.09.03, 01:51
            Gos´c´ portalu: Saba napisa?(a):

            > Najwieksze prawdopodobienstwo dostania pracy w Holandii jest w
            > Randstad, czyli miedzy Utrechtem-Amsterdamem-Haga-Rotterdamem

            Panny wszelkiej masci z dawnych demoludow daja tam dupy za pol
            darmo w przyczepach kempingowych - zgroza!
      • Gość: Luka Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.kalisz.mm.pl 05.09.03, 07:56
        W każdym poza Polską
        • Gość: Kan_z_oz Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.mega.tmns.net.au 05.09.03, 08:55
          Nie wiem w ktorym sie pracuje najlepiej, ale moge troche powiedziec na temat
          nauczyciela w OZ.
          Pelny etat to 203 dni w roku pracy, reszta - wakacje. Widelki placy od 38,000 -
          55,000 w zaleznosci od stazu. 21 dni w roku chorobowego, jesli
          niewykorzystane to sie kumuluje na nastepne lata. Max dni chorobowych w
          karierze nauczyciela to 400 dni, czyli dwa lata. Oprocz tego 3 dni na rok na
          rozne sprawy, przeprowadzki etc. Po 10 latch urlop zwiazany z dlugoscia
          zatrudnienia czyli nastepne 10 tygodni, mozna spieniezyc. Praca od ok 8, 8:30
          rano do 3 lub 3:30 plus przygotowania do lekcji. Szkoly publiczne sa w stanie
          zatrudnic kazda ilosc na zasadzie nauczyciela dochodzacego w kazdej chwili.
          Wymagane; wyzsze wyksztalcenie, staz pracy z polski rozpoznawany, jak rowniez
          wiele uczelni, egzamin z angielskiego - trudny i do pracy.
          Zycze powodzenia
          • Gość: Mija Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.devs.ac-net.pl 05.09.03, 13:09
            Kan, czy to znaczy, ze jesli w zawodzie nauczyciela pracowalam bardzo krotko
            zaraz po studiach (mgr matematyki, specjalnosc nauczycielska, UW), a cale moje
            doswiadczenie zawodowe pochodzi z instytucji, to teraz nie moglabym nauczac w
            Australii? Jestem mocno po 40ce.
            • Gość: Kan_z_oz Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.mega.tmns.net.au 06.09.03, 06:55
              Mija napisala;
              czy to znaczy, ze jesli w zawodzie nauczyciela pracowalam bardzo krotko
              zaraz po studiach (mgr matematyki, specjalnosc nauczycielska, UW), a cale moje
              doswiadczenie zawodowe pochodzi z instytucji, to teraz nie moglabym nauczac w
              Australii? Jestem mocno po 40ce.

              W szkolach panstwowych wiek nie ma znaczenia. Doswiadczenia z innych dziedzin
              jest rozpatrywane na zasadzie jeden rok/ za trzy lata pracy poza. Odejmowane
              sa tez lata za przerwe w nauczycielstwie. W sumie nie moge ci dokladnie
              powiedziec gdzie bys zaczynala. Gdzies blisko 50,000.
              Pozdrawiam z Sydney
              • Gość: Mija Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.devs.ac-net.pl 08.09.03, 21:21
                ja tez pozdrawiam i dziekuje za odpowiedz
        • Gość: jacek_wawa W Sudanie czy Vietnamie tez? IP: 212.186.132.* 07.09.03, 15:29
      • Gość: Szczuropolak Na pewno nie w USA IP: *.proxy.aol.com 06.09.03, 07:57
        1. Etat to 40 h/tyd.
        2. Nadgodziny obowiazkowe platne zero (sprobuj sie migac)
        3. Sobota i niedziela to dni robocze nieplatne
        4. Ubezpieczenie zdrowotne = kup se sam
        5. Urlop - nie istnieje
        6. Maciezynski = 3 tyg bezplatnego
        7. Chorobowe = nie istnieje, po chorobie nie masz po co wracac
        8. Okres wypowiedzeniea - 3 sekundy
        9. Odpowiadasz za wszystko, pracodawca za nic.
        10. Hipernacjonalizm, szowinizm i napedzana telewizyjna propaganda nienawisc do
        obcokrajowcow.

        Ale praca jest, w przeciwienstwie do Polski.

        • Gość: basia Re: Na pewno nie w USA IP: *.w81-48.abo.wanadoo.fr 06.09.03, 16:57
          Gość portalu: Szczuropolak napisał(a):

          > 1. Etat to 40 h/tyd.
          > 2. Nadgodziny obowiazkowe platne zero (sprobuj sie migac)
          > 3. Sobota i niedziela to dni robocze nieplatne
          > 4. Ubezpieczenie zdrowotne = kup se sam
          > 5. Urlop - nie istnieje
          > 6. Maciezynski = 3 tyg bezplatnego
          > 7. Chorobowe = nie istnieje, po chorobie nie masz po co wracac
          > 8. Okres wypowiedzeniea - 3 sekundy
          > 9. Odpowiadasz za wszystko, pracodawca za nic.
          > 10. Hipernacjonalizm, szowinizm i napedzana telewizyjna propaganda nienawisc
          do
          >
          > obcokrajowcow.
          >
          > Ale praca jest, w przeciwienstwie do Polski.
          >
          Nie, no tak zle to chyba nie jest.
          • Gość: a Re: Na pewno nie w USA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.03, 20:19
            Osobiscie nie polecam.
            Aha urlop platny to 10 dni.
            Etos pracy czyli kariera pucybuta. I nawspanialszy kraj dla psychiatrow. Ze tez
            cholera jestem chirurgiem...
        • Gość: Saba Re: Na pewno nie w USA IP: 62.234.179.* 06.09.03, 17:18
          Szczuropolaku,
          nie wiem ile prawdy w tym co piszesz, a ile sugestii Redlinskiego... ale
          slyszalam cos niecos o warunkach pracy w Stanach i niekoniecznie chodzi mi
          tutaj o obcokrajowcow, ale ogolnie.
          Zastanawia mnie jedno - jesli to prawda, ze tak latwo zwolnic pracownika
          wlasciwie z dnia na dzien i bez szczegolnych powodow, to jak to mozliwe, ze
          funkcjonuje z powodzeniem system kredytow i hipotek?
          • Gość: lolyta Re: Na pewno nie w USA IP: *.mia.bellsouth.net 07.09.03, 16:06
            Gość portalu: Saba napisał(a):

            > Zastanawia mnie jedno - jesli to prawda, ze tak latwo zwolnic pracownika
            > wlasciwie z dnia na dzien i bez szczegolnych powodow, to jak to mozliwe, ze
            > funkcjonuje z powodzeniem system kredytow i hipotek?


            1. Bo ludzie nie maja innego wyjscia. Musza gdzies mieszkac a wynajem jest
            zazwyczaj strasznie drogi.

            2. Bo rowniez latwo jest znalezc prace - a nawet praca typu kopanie rowow
            pozwoli na splate kredytu (tyle ze rozlozonego na 30 lat).

            3. Bo zawsze mozna sobie zalozyc wlasna firme - znacznie latwiej niz w Polsce -
            i wtedy sie patrzy na to od drugiej strony: nie ma sie rak zwiazanych
            obowiazkowymi ubezpieczeniami, swiadczeniami socjalnymi dla pracownikow itp.
          • Gość: a Re: Na pewno nie w USA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.03, 20:20
            Naprawde tak funcjonuja zwolnienia. W ciagu jednego dnia tracisz prace. Tyle, ze
            latwo znalezc druga...
        • Gość: dexxa Re: Na pewno nie w USA IP: *.kalisz.mm.pl 06.09.03, 17:36
          Gość portalu: Szczuropolak napisał(a):

          > 1. Etat to 40 h/tyd.
          > 2. Nadgodziny obowiazkowe platne zero (sprobuj sie migac)
          > 3. Sobota i niedziela to dni robocze nieplatne
          > 4. Ubezpieczenie zdrowotne = kup se sam
          > 5. Urlop - nie istnieje
          > 6. Maciezynski = 3 tyg bezplatnego
          > 7. Chorobowe = nie istnieje, po chorobie nie masz po co wracac
          > 8. Okres wypowiedzeniea - 3 sekundy
          > 9. Odpowiadasz za wszystko, pracodawca za nic.
          > 10. Hipernacjonalizm, szowinizm i napedzana telewizyjna propaganda nienawisc
          do
          >
          > obcokrajowcow.
          >
          > Ale praca jest, w przeciwienstwie do Polski.
          >
          I to jedyna różnica, reszta w Polsce wygląda tak samo. No, jeszcze jedno. U nas
          normą się staje, że pracodawca Ci nie płaci za pracę, albo dostajesz pensję z
          pślizgiem 1-2 miesiące...
          I tak in the USA jest lepiej, niestety...
          • mojito Zdecydowanie Stany. 06.09.03, 18:26
            Gość portalu: dexxa napisał(a):
            > I tak in the USA jest lepiej..."

            Witajcie,
            Zdecydowanie i absolutnie w Stanach. Kosmopolityczny kraj. Wspaniale miejsce
            do zarabiania pieniedzy. I wydawania. Dla ludzi pamietajacych socjalizm i
            nieustanna ingerencje panstwa wymarzone miejsce.
            Pozdrawiam slonecznie,
            mojito.
            • Gość: Saba Re: Zdecydowanie Stany. IP: 62.234.179.* 06.09.03, 19:27
              podaj jakies konkretne argumenty
              • mojito Do Saby bez argumentow. 06.09.03, 22:11
                Goedenavond Sabo,
                Nie bede podawal argumentow. Wyrazilem tylko swoja opinie. Empiryczna.
                Stany jakie sa kazdy widzi. I prawie kazdy ma swoja opinie. I zaciekle jej
                broni. Prawie niemozliwoscia bedzie przekonac kogos, ze Stany sa wspanialym
                miejscem do pracy/zycia dla imigrantow jezeli ktos ma odmienna opinie (vide
                supra). I odwrotnie - prawie niemozliwoscia bedzie przekonanie mnie, ze Stany
                sa byle jakim miejscem dla nas imigrantow. Jezeli tak sie stanie i zmienie
                opinie to natychmiast wbiegne do najblizszego biura podrozy i kupie bilet (w
                jeda strone) do kraju, ktory uznam za zblizony do Edenu. Wszechobecna
                demokracja pozwoli mi na to.
                Lubie podrozowac i praca w Stanach pozwala mi spedzac prawie trzy letnie
                miesiace w Europie i dwa/trzy tygodnie w zimie w cieplych krajach.
                God bless America. Szukam czegos na co moglbym ponarzekac. Zawsze pracuje w
                soboty. Ale narzekac nie bede. Boje sie Boga.
                Slonecznie pozdrawiam i het allerbeste!,
                mojito.
                • Gość: Saba Re: Do Saby bez argumentow. IP: 62.234.179.* 07.09.03, 13:44
                  goodafternoon mojito,
                  nie chodzi tutaj o zaciekla obrone swoich opinii, ale ich argumentowanie
                  swojego stanowiska. Napisales, ze w Stanach, wiec ciekawi mnie DLACZEGO (?)
                  Byc moze masz racje, ale brak argumentow mnie nie przekonuje, choc byc moze
                  przekonywanie innych wcale nie jest twoim zamiarem, no i dobrze, wtedy koniec
                  dyskusji, a forum jest przeciez po to aby dyskutowac. Ja na przyklad mam blade
                  pojecie o warunkach pracy w Stanach, a zaslyszane opinie podsycaja jedynie
                  moja ciekawosc. Bardzo fajnie, ze masz mozliwosc wybrania sobie kraju, w
                  ktorym chcesz mieszkac i pracowac, nie kazdy posiada taki komfort.. a jesli
                  posiada to dlaczego nie wybrac kraju w ktorym warunki pracy ( o ktorych caly
                  czas tutaj mowa) sa najblizsze naszym wymaganiom (bo przeciez nie kazdemu do
                  szczescia potrzebny jest rozbudowany pakiet socjalny, wolne soboty i dlugie
                  urlopy).
                  Mojito, wczesniej pytalam kogos innego, ale nie widze odpowiedzi, moze ty mi
                  napiszesz, jak przy takiej niepewnosci dnia i godziny jesli chodzi o
                  wypowiedzenia z pracy, funkcjonuje w Stanach system kredytow i hipotek? Czy
                  naprawde tak latwo wyladowac na ulicy?
                  Best greetings!
                  Saba
                  • mojito Do Saby ciagle bez argumentow. 07.09.03, 18:08
                    Gość portalu: Saba napisała:

                    " zaciekla obrone swoich opinii, ...(bo przeciez nie kazdemu do
                    > szczescia potrzebny jest rozbudowany pakiet socjalny, wolne soboty i dlugie
                    wakacje..."

                    Dag Sabo,
                    Nie ma we mnie cienia zacieklosci. Wyrazilem delikatnie swoja opinie.
                    Moja delikatnosc graniczy prawie z pieszczotliwoscia.
                    Jak slusznie zauwazasz nie kazdemu do szczescia potrzebny jest rozbudowany
                    pakiet socjalny i wolne soboty.
                    Do pelni mojego szczescia niezbedne sa dlugie lub bardzo dlugie wakacje.
                    I do tego sie asymptotycznie zblizylem. I to mnie czyni szczesliwym. Stany mi
                    to umozliwiaja. I stad moja perspektywa postrzegania Stanow.
                    O interesujacych Ciebie dostepnosci kredytow i hipotekach napisze w przyszlym
                    tygodniu bo teraz musze leciec... Chyba, ze ktos mnie zechce uprzedzic.
                    Doe de groeten aan Rotterdam,
                    slonecznie pozostaje,
                    mojito.
                    • Gość: Saba Re: Do Saby ciagle bez argumentow. IP: *.dsl.hccnet.nl 08.09.03, 14:24
                      beste mojito,

                      z jednej strony ktos tu narzekal na krotkie urlopy w Stanach, a ty piszesz cos
                      zupelnie odwrotnego.
                      Co do kredytow i hipotek to jest odpowiedz - podobno ludzie nie maja innego
                      wyjscia i mimo niepewnej sytuacji (przeciez szef nawet jutro moze wywalic z
                      pracy, a kredytodawca widocznie nie wymaga oswiadczenia o stalych
                      zarobkach..?).. ale skoro tak, to wyjasnia to pewnie tak wysokie notowania
                      prozacu (prozaca?) i innych lekow antydepresyjnych.

                      Waar heb jij Nederlsnds geleerd?

                      Tot volgende keer!
                      Saba
                      • mojito Hoi Saba. Hoe gaat het? 09.09.03, 06:48
                        Witaj Sabo,
                        Moj urlop/wakacje wyglada nastepujaco:
                        Mam trzy tygodnie platnego. Reszta do trzech letnich miesiecy i dwoch/trzech
                        tygodni w styczniu to moja prywatna bezplatna inwestycja. Bez watpienia
                        pracujac wiecej bylbym zamozniejszym czlowiekiem ale zdecydowanie mniej
                        szczesliwszym. Wybor mialem wiec nieskomplikowany. Uklad ten cudownie dziala
                        od dziesieciu lat.
                        Pracuje jednak znacznie dluzej. Norma jest 10 -12 godzin w dni powszednie
                        i 4-6 godzin w soboty. Ale pozniej tylko wakacje, wakacje, kochane wakacje...
                        Prozac powiadasz? Nie znam sie zupelnie na farmakologii. Dla mnie slonce lub
                        jego brak podczas dlugich wakacji regeneruje zupelnie moje baterie.
                        Z wyrzuceniem z dnia na dzien z pracy to lekka przesada. Musi to byc
                        koniecznie solidnie udokumentowane. I musi to byc powod wytrzymujacy krytyczne
                        spojrzenie arbitrazu lub sadu.
                        Waar... geleerd? Ik spreek geen Nederlands. To co widzisz to slaba pozostalosc
                        po trzymiesiecznym romantycznym zauroczeniu w Rotterdamie kilka lat temu.
                        Slonecznie pozdrawiam i tot volgende keer!,
                        mojito.
                        • Gość: Beata Re: Hoi Saba. Hoe gaat het? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.03, 20:26
                          Oj, z Ciebie to musi byc luzak gosc. Slowo daje zazdroszcze. Naprawde. Tez bym
                          wolala poharowac w kieracie pare miesiecy zeby reszte miec wakacji. Tyle, ze tu
                          wszyscy haruja do pierwszego zawalu...

                          Tak trzymac!
                          Sedeczne pozdro (sorry nie znam niderlandzkiego)
                          Beata
                      • Gość: lolyta Re: Do Saby ciagle bez argumentow. IP: *.mia.bellsouth.net 09.09.03, 20:18
                        Gość portalu: Saba napisał(a):


                        > Co do kredytow i hipotek to jest odpowiedz - podobno ludzie nie maja innego
                        > wyjscia i mimo niepewnej sytuacji (przeciez szef nawet jutro moze wywalic z
                        > pracy, a kredytodawca widocznie nie wymaga oswiadczenia o stalych
                        > zarobkach..?)

                        Droga Sabo, czy naprawde myslisz ze z punktu widzenia banku ktoremu bedziesz
                        placic kredyt przez 30 lat ma znaczenie czy moga Cie wywalic z pracy w ciagu
                        kilku minut czy kilku tygodni? Przecie to naprawde zadna roznica. A to, ze
                        mozesz wyleciec z pracy, nie znaczy, ze wylecisz. Nigdy nie znasz dnia ani
                        godziny, okres wypowiedzenia nie ma tu NIC do rzeczy. Roznica jest taka: w USA
                        dowiadujesz sie o stracie pracy w momencie w ktorym masz sie pakowac a nastepna
                        robote znajdujesz w ciagu tygodnia. W Polsce dowiadujesz sie o stracie pracy,
                        masz pare tygodni wypowiedzenia a nastepnej roboty mozesz szukac i przez rok
                        albo lepiej. To ktory system jest bardziej "kredyt friendly"?
                        • Gość: Saba Re: Do Saby ciagle bez argumentow. IP: *.dsl.hccnet.nl 10.09.03, 08:30
                          Gość portalu: lolyta napisał(a):
                          Roznica jest taka: w USA
                          > dowiadujesz sie o stracie pracy w momencie w ktorym masz sie pakowac a
                          nastepna
                          >
                          > robote znajdujesz w ciagu tygodnia. W Polsce dowiadujesz sie o stracie pracy,
                          > masz pare tygodni wypowiedzenia a nastepnej roboty mozesz szukac i przez rok
                          > albo lepiej. To ktory system jest bardziej "kredyt friendly"?

                          No i wszystko jasne!

                          P.S. bardzo szybki proces rekrutacyjny.. to pewnie zasluga tych niezawodnych
                          testow psychologicznych, ktore w mgnieniu oka oceniaja przydatnosc kandydata do
                          pracy?
                          • Gość: lolyta Re: Do Saby ciagle bez argumentow. IP: *.mia.bellsouth.net 10.09.03, 15:31
                            W moim zawodzie sie nie stosuje takich testow wiec Ci nie odpowiem.
            • Gość: lolyta Re: Zdecydowanie Stany. IP: *.mia.bellsouth.net 07.09.03, 16:09
              mojito napisał:


              > Witajcie,
              > Zdecydowanie i absolutnie w Stanach.

              Tak, dopoki czlowiek jest mlody, silny, dyspozycyjny, zdeterminowany i bez
              zobowiazan. Kiedy juz ma w tych Stanach na utrzymaniu rodzine z maloletnimi
              dziecmi... to na pewno istnieja na swiecie duuuuuzo lepsze miejsca.
              • mojito Miejsca i miejsca. 07.09.03, 17:35
                Gość portalu: lolyta napisała:

                " i bez zobowiazan."

                Witaj lolyto,
                Moj dotychczasowy odbior Stanow jest jak wyzej. I dlatego oceniam glownie i
                subiektywnie z tej perspektywy. Moje plany perspektywiczne rzadko wybiegaja
                w przyszlosc odleglejsza niz rok.
                Jestem przekonany, ze Twoje opinie tez maja uzasadnienie.
                Byc moze zgodzisz sie ze mna, ze jezeli cos/ktos czyni nas nieszczesliwymi
                to zdecydowanie i absolutnie powinnismy podjac zdecydowana i uporczywa probe
                zmiany tej sytuacji.
                Slonecznie pozdrawiam,
                mojito.
        • Gość: basia Re: Na pewno nie w USA IP: *.w81-53.abo.wanadoo.fr 06.09.03, 19:53
          Gość portalu: Szczuropolak napisał(a):

          > 1. Etat to 40 h/tyd. -z tym sie czesciowo zgadzam 40h/tyg,amerykanie (polacy
          i inni emigranci..) pracuja raczej wiecej niz 40h tygodniwo,jakby pracowali
          40g/tyg to by niestety z torbami poszli(no oczywiscie sa wyjatki)
          > 2. Nadgodziny obowiazkowe platne zero (sprobuj sie migac)- z tym sie nie
          zgadzam
          > 3. Sobota i niedziela to dni robocze nieplatne - sobota jest dniem platnym,a
          niedziela to nie wiem,ale znajac tych pracocholikow to wszystko mozliwe.
          4. Ubezpieczenie zdrowotne = kup se sam - tak z tym sie zgadzam i niestety
          ubezpieczenia sa bardzo drogie(wielu ludzi ich nie ma-bo by im wyplaty braklo
          na ubezpieczenie)ale oczywiscie sa tez tanie ubezpieczenia,ktore nie pokrywaja
          pobytu w szpitaku ,albo lekow itp...
          > 5. Urlop - nie istnieje -oczywiscie ze istnieje,ale wiekszosc ludzi go wcale
          nie bierze,bo jak sie nie robi, to sie nic nie zarobi.
          > 6. Maciezynski = 3 tyg bezplatnego- tego to nie wiem
          > 7. Chorobowe = nie istnieje, po chorobie nie masz po co wracac -wszystko
          mozliwe,w ameryce jest wszystko mozkiwe.
          > 8. Okres wypowiedzeniea - 3 sekundy - wszystko mozliwe.
          > 9. Odpowiadasz za wszystko, pracodawca za nic.- nie, no z tym nie moge sie za
          bardzo zgodzic,ale to moze zalezy od firmy.
          > 10. Hipernacjonalizm, szowinizm i napedzana telewizyjna propaganda nienawisc
          do
          >
          > obcokrajowcow.- tego to jakos nie odczulam.
          >
          > Ale praca jest, w przeciwienstwie do Polski.
          > i po 11-te dodam ,ze w stanach praktycznie nie ma zasilku(jak cie zwolnia z
          pracy i jak nie masz oszczednosci to mozesz zaraz isc pod most spac w kartonie)
          • mojito Basienko, nie masz racji. 06.09.03, 22:44
            Gość portalu: basia napisała:

            " i po 11-te dodam ,ze w stanach praktycznie nie ma zasilku(jak cie zwolnia
            > z pracy"

            Witaj Basienko,
            Nie masz racji. Zasilek jest. Nazywa sie unemployment compensation i jest
            regulowany przez Department of Labor & Industry w kazdym stanie.
            Pozostaje slonecznie,
            mojito.
            • Gość: Saba Re: Basienko, nie masz racji. IP: *.dsl.hccnet.nl 08.09.03, 14:34
              mojito napisał:

              > Witaj Basienko,
              > Nie masz racji. Zasilek jest. Nazywa sie unemployment compensation i jest
              > regulowany przez Department of Labor & Industry w kazdym stanie.
              > Pozostaje slonecznie,
              > mojito.

              Jak dlugo bezrobotnemu przysluguje ten status i jaki procent ostatniej pensji
              otrzymuje? Co wtedy z kosztami ubezpieczenia zdrowotnego?
              • Gość: Szczuropolak Re: Basienko, nie masz racji. IP: *.proxy.aol.com 08.09.03, 21:12
                Unemployment przysluguje dopiero po spelnieniu wielu warunkow, i to tez
                najwyzej na pol roku, i nie wiecej niz iles procent ostatniej pencji ale tez
                nie wiecej niz chyba 120% procent placy minimalnej. No i trzeba w ostatnim
                miejscu pracowac przynajmniej przez 6 miesiecy. Tu sa duze roznice w roznych
                stanach. Najwazniejsze jest jednak ze wedlug dzisiejszych przepisow aby dostac
                zasilek trzeba oczywiscie miec obywatelstwo, albo karte rezydenta przez
                przynajmniej 10 lat ( co mniej wiecej na jedno wychodzi). Okolo 40 milonow
                ludzi a wiec 25 % sily roboczej w USA nie spelnia tych warunkow. Na zasilku
                opieka medyczna wyglada tak ze lecz sie sam.
          • numbat Re: Na pewno nie w USA 18.09.03, 09:36
            Gość portalu: basia napisał(a):

            > > Ale praca jest, w przeciwienstwie do Polski.
            > > i po 11-te dodam ,ze w stanach praktycznie nie ma zasilku(jak cie zwolnia
            > z
            > pracy i jak nie masz oszczednosci to mozesz zaraz isc pod most spac w
            kartonie)

            tak zgadza sie z tym ze, z tego co wiem w roznych stanach USA-ludzie otrzymuja
            zasiki wiec chyba nie jest tak ze czlowiek zostaje kompletnie bez pomocy-
            sa urzedy udzielania zasilkow dla np.bezrobotnych kazdy stan ma swoje oddzielne
            prawa. Mozliwe tez ze okres otrzymania zasikow w USA -zalezy do kazdego stanu
            jest inny. Bedac 2 lata wstecz (podrozwalem po Amerysce Polnocnej) przegladalem
            strony komputerowe rzadow -USA. i byla tam tabela ile zasiku w dolarach
            otrzymuje poszcegolna osoba-rodzina w kazdym stanie USA , oraz okres w jakim
            ten zasilek przysluguje. Pozdrawiam z dalekiej Australii w ktorej ludzie
            noramlnie kiedy nie moga otrzymac pracy lub z innych powodow otrzymuja zasiki
            rzadowe czyli tzw. bezroboacie. Praktycznie w Australii jest to sprawa
            nieograniczona. Chociaz obecny rzad stara sie "gonic" ludzi do podejmowania
            pracy.Bezrobocie w Australii jest ogolnie w tym czasie %5.8 najlepszy wynik od
            chyba 14 lat! super.Mimo kryzysu na swiecie: teroryzm,choroba sars ,recesji
            w wielu krajach np.via Europa. Azja.USA tez.
          • Gość: kuba Re: Na pewno nie w USA IP: *.home.cgocable.net 30.09.03, 07:45
            Boze totalne bzdura
            jak mozan podawac tak bledne i nie prawdziwe informacje
        • Gość: Marek W sumie sie zgadzam IP: *.atlanta-58-59rs.ga.dial-access.att.net 06.09.03, 22:53
          Choc nie do konca. Pracuje 40-44 h/tydzien, mam 10 dni chorobowego + 12 dni
          urlopu platnego rocznie, w czasach gdy inne firmy wywalaly ludzi tysiacami nam
          dawano olbrzymie bonusy. Nie jest tak zle... Ale brakuje mi polskich 26 dni
          urlopu...
          • Gość: irenka moja praca w stanach IP: *.mad.east.verizon.net 07.09.03, 01:14
            U mnie praca wyglada tak

            1.35h/tgodniowo. Dlaprzyzwoitosci gdy nie mam nic pilnego do roboty wychodze
            po 8 h po 1h odliczam na przerwe lanczowa
            2. Urlop platny 14 dni, 3 dni personalne,3 floating holiday, 8 dni chorobowych
            3. Bonus roczny ok 10-15% rocznej pensji
            4. Pensja 80K rocznie
            5. Frima zapewnia 401K i rozne benefity t.j. refundacja dalszej eduakcji,
            znizki na atrakcje kulturalne
            6. Oczywiscie soboty niedziel wolne.
            7. Raz na pare miesiecy mama on-call support gdzie moge zadzwonic o dowolnej
            godzinie w nocy. Trwa 2 tygodnie
            • Gość: Saba Re: moja praca w stanach IP: *.dsl.hccnet.nl 08.09.03, 14:31
              Irenka, to chyba calkiem przyzwoite warunki, zadowolona jestes?
              • Gość: irenka Re: moja praca w stanach IP: *.mad.east.verizon.net 08.09.03, 23:59
                Gość portalu: Saba napisał(a):

                > Irenka, to chyba calkiem przyzwoite warunki, zadowolona jestes?

                Tez tak uwazam. Mialam szczescie ale temu trzeba naprawde pomagac !
                • Gość: Saba Re: moja praca w stanach IP: *.dsl.hccnet.nl 09.09.03, 12:46
                  Irenko, a wiesz jak wyglada u was sprawa z urlopem macierzynskim?
                • Gość: Saba Re: moja praca w stanach IP: *.dsl.hccnet.nl 09.09.03, 12:51
                  Troche chaotyczne wypowiedzi glownie ze Stanow, dziwne, ze niektore warunki
                  pracy w Stanach drastycznei od siebie odbiegaja, wyglada na to, ze wszystko
                  zalezy od firmy, indywidualnych umiejetnosci negocjacyjnych lub innych bedacych
                  danej firmie niezbedne.
                  Ale dziwnie malo wpisow z Europy, pojawily sie tylko Niemcy, a co z Francja,
                  WLochami, Szwajcaria, Hiszpania, Wegrami.. etc? Nikt z Was nie ma doswiadczen z
                  pracy w tych krajach (zaznaczam - tylko legalna!)
                  • Gość: lolyta Re: moja praca w stanach IP: *.mia.bellsouth.net 09.09.03, 20:27
                    Gość portalu: Saba napisał(a):

                    > Troche chaotyczne wypowiedzi glownie ze Stanow, dziwne, ze niektore warunki
                    > pracy w Stanach drastycznei od siebie odbiegaja, wyglada na to, ze wszystko
                    > zalezy od firmy, indywidualnych umiejetnosci negocjacyjnych lub innych
                    bedacych
                    >
                    > danej firmie niezbedne.

                    A dlaczego "chaotyczne" i "dziwne"? Po prostu tak tu jest. Kazda firma oferuje
                    inne warunki, swiadczenia moze placic albo nie, a jak placi to wedlug swojego
                    widzimisie, u jednych jest tak ze tydzien pracy wynosi 40 godzin i nie ma
                    platnych nadgodzin, u innych nadgodziny sa platne 150% ale tydzien pracy w
                    podst. wym. to 48 godzin. Jedne firmy daja 2 tygodnie platnego macierzynskiego,
                    inne 6 tygodni bezplatnego. Nikt Ci tu nie napisze, na jakie warunki Ty
                    konkretnie trafisz jesli sie zdecydujesz tu pracowac.
                    • mojito Chaotycznosc i dziwnosc w Stanach. 10.09.03, 02:50


                      > Gość portalu: Saba napisała:

                      " Troche chaotyczne wypowiedzi glownie ze Stanow, dziwne..."

                      Witaj Sabo,
                      Troche niefortunny dobor slow: chaotycznosc i dziwnosc. W odniesieniu do czego?
                      Do uporzadkowanej Europy?
                      Odnosze wrazenie, ze w Twojej oceniajacej wypowiedzi jest nieuzasadniona
                      protekcjonalnosc i niezadowolenie, ze Stany psuja Tobie wczesniej zalozony
                      obraz. Czy to bylo Twoja intencja?
                      Stany sa po prostu bardzo rozne.
                      Slonecznie pozdrawiam,
                      mojito.
                      • Gość: Saba Re: Chaotycznosc i dziwnosc w Stanach. IP: *.dsl.hccnet.nl 10.09.03, 08:27
                        Nie , nie zrozumieliscie mnie, nie mialam nic negatywnego na mysli, moze
                        faktycznie niefortnny dobor slow, ale taki mi pasowal. Zdaje sobie sprawe, ze
                        trudno jest usystematyzowac warunki pracy w danych krajach, szczegolnie jesli
                        chodzi o takiego olbrzyma jak Stany. Porwalam sie wiec jakby z motyka na
                        slonce, chociaz moze warto? Nawet jesli nie dowiemy sie tu wszystkiego i
                        pojawia sie calkowicie zbiezne opinie z tych samych krajow to zawsze cos sie da
                        z tego wyluskac, nie?
                    • Gość: Saba Re: moja praca w stanach IP: *.dsl.hccnet.nl 10.09.03, 08:34
                      Lolyta,
                      Ok, to znaczy ze nie ma jakichs przepisow ograniczajacych swobode pracodawcow?
                      Nie obowiazuja ani minimalne place, ani okresy wypowiedzenia, ani maksymalny
                      wymiar godzin w pelnym etacie, ani obowiazek pokrywania czesci ubezpieczenia,
                      itd.. itp..
                      TO jest juz dla mnie dosc konkretna informacja.
                      • mojito Warunki pracy w Stanach. 10.09.03, 14:58
                        Gość portalu: Saba napisała:

                        "Ok, to znaczy ze nie ma jakichs przepisow ograniczajacych swobode
                        pracodawcow? Nie obowiazuja ani minimalne place, ani okresy wypowiedzenia, ani
                        maksymalny wymiar godzin w pelnym etacie, ani obowiazek pokrywania czesci
                        ubezpieczenia,"

                        Witaj srodowo Sabo,
                        To wszystko o co pytasz w Stanach istnieje. W przewazajacej czesci firm.
                        Obowiazuje federalnie okreslona minimalna placa, wymiar godzin na pelnym
                        etacie i calkowite ubezpieczenie pracownika. Pewna roznica sa sposoby
                        wypowiadania pracy. Przy zwolnieniach wiekszych bywa zawiadomienie o
                        koniecznosci zwolnienia (ekonomia). W przypadkach zwolnienia w "piatek"
                        zwolniony otrzymuje zaplate za odpowiedni okres z tym, ze juz nie pracuje.
                        W duzej mierze sprawy stosunkow pracodawca/pracownik sa regulowane federalnie
                        i jest pewna prawidlowosc w zatrudnieniu. Z drugiej stony w odosobnionych
                        przypadkach bywa inaczej. Generalnie jest wiekszy porzadek niz by sie to moglo
                        wydawac. Wszyscy sie zgodzilismy, ze Stany to olbrzymi kraj. I bardzo
                        zroznicowany.
                        Slonecznie pozdrawiam,
                        mojito.
                        • Gość: lolyta Re: Warunki pracy w Stanach. IP: *.mia.bellsouth.net 10.09.03, 15:30
                          mojito napisał:

                          W przewazajacej czesci firm.
                          > Obowiazuje federalnie okreslona minimalna placa, wymiar godzin na pelnym
                          > etacie i calkowite ubezpieczenie pracownika.

                          Pierwsze slysze ze OBOWIAZUJE PELNE UBEZPIECZENIE PRACOWNIKA. Jesli jakas firma
                          oferuje ubezpieczenie, to zaznacza to w ofercie, bo to jest bonus, a nie
                          obowiazek. I czesto to nie jest pelne ubezpieczenie tylko firma placi polowe
                          lub troche wiecej a pracownik reszte. Poza tym wielu ludzi pracuje na
                          niezaleznych kontraktach, sami sie rozliczaja z urzedem skarbowym i sami sobie
                          placa (albo nie) ubezpieczenie. Duzo tu zalezy od zawodu jaki sie wykonuje.
                          • mojito Re: Warunki pracy w Stanach i ubezpieczenie. 10.09.03, 23:14
                            Witaj lolyto,
                            Jezeli tak zrozumialas moje wyjasnienie kierowane do Saby to najwidoczniej
                            wyrazilem sie malo precyzyjnie.
                            Oczywiscie, ze firmy oferuja ubezpieczenia swoim pracownikom. I oczywiscie
                            nie ma absolutnie obowiazku ubezpieczania sie.
                            Wiemy, ze w roznych firmach procent placenia czesci skladki ubezpieczeniowej
                            (premium) jest rozny. Odrebna sprawa sa ubezpieczenia dentystyczne w ktorych
                            zazwyczaj jest ustalana roczna suma na wizyty u dentysty. Powyzej tej sumy
                            pracownik placi sam.
                            Moje wyrazenie calkowite ubezpieczenie wynikalo z tego, ze czuje sie
                            wystarczajaco ubezpieczony za rozsadna sume.
                            Slonecznie pozdrawiam,
                            mojito.
                            • Gość: lolyta Re: Warunki pracy w Stanach i ubezpieczenie. IP: *.mia.bellsouth.net 12.09.03, 04:55
                              Ok, wiesz, to nie chodzi o mnie, ale tak to sformulowales jakby faktycznie
                              kazda firma musiala to placic. Ja wiem ze tak nie jest i Ty wiesz ze tak nie
                              jest, ale to forum czytaja tacy co nie wiedza a szukaja informacji, wiec
                              chcialam sprostowac.
                              pozdrawiam
                  • Gość: irenka Re: moja praca w stanach IP: *.mad.east.verizon.net 10.09.03, 12:45

                    Masz racje Sabo ze w USA jest olbrzymie zroznicowanie. Sa firmy b. dbajace o
                    pracownikow a sa tez takie, ktory zatrudniaja ludzi nie legalnych , doszczetnie
                    ich wykorzystujac.
                    Mozna jednak przyjac ze w 'normalnych' amerykanskim firmach nie jest az tak zle
                    jak pisali przedmowcy.

                    Niestety nie wiem jak jest z urlopem macierzynskim, poniewaz mnie to zupelnie
                    nie interesuje.
            • Gość: ZJP Re: moja praca w stanach IP: *.ci.seattle.wa.us 08.09.03, 16:45
              Pracowalem w Polsce, Kanadzie i USA. Ale by pisac o wszystkich pracach to
              byloby za dlugo.

              A oto moje 3 - grosze o USA

              - Praca 40 godzin na tydzien (4 x 10) czyli w kazdym tygodniu 3 dni wolne, a
              jak sie trafia swieta to 4 lub wiecej (na przyklad thanksgiving).
              - Ubezpieczenie medyczne okolo $40/wyplata
              - Nadgodziny 150% w dni powszednie (200% w niedziele i swieta). Platne nie
              mniej niz 4 godziny (nawet jak sie pokaze na 5 minut)
              - 2 dni osobowego i 11 dni swiat
              - 3 tygodnie wakacji ktore trudno jakos wykorzystac skoro tyle wolnego - na
              koncie mam zaoszczedzone ponad 4 tygodnie.
              - chorobowe jest naliczane od kazdej przepracowanej godziny (mam juz blisko 800
              godzin)
              - placa - niezbyt daleka od magicznych $100k

              ZJP
        • super_maruda Re: Na pewno nie w USA 14.09.03, 01:58
          Gos´c´ portalu: Szczuropolak napisa?(a):

          > 1. Etat to 40 h/tyd.
          > 2. Nadgodziny obowiazkowe platne zero (sprobuj sie migac)
          > 3. Sobota i niedziela to dni robocze nieplatne
          > 4. Ubezpieczenie zdrowotne = kup se sam
          > 5. Urlop - nie istnieje
          > 6. Maciezynski = 3 tyg bezplatnego
          > 7. Chorobowe = nie istnieje, po chorobie nie masz po co wracac
          > 8. Okres wypowiedzeniea - 3 sekundy
          > 9. Odpowiadasz za wszystko, pracodawca za nic.
          > 10. Hipernacjonalizm, szowinizm i napedzana telewizyjna propaganda

          Sprobuj moze na jakiejs innej budowie?
        • soup_nazi Re: Na pewno nie w USA 20.11.03, 22:23
          To po diabla pracujesz w sweat shopie? Gowno umiesz i dlatego gowno masz a nie
          prace, hehehe
      • Gość: Saba Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: 62.234.179.* 07.09.03, 13:48
        Zapomnialam odac, ze w NL przed wakacjami dostaje sie dodatkowa wyplate, poza
        tym raz do roku udzialy w zyskach firmy (jesli sa), ale to zalezy od firmy,
        czesto tez wyplaty sa wydawane co 4 tygodnie zamiast co miesiac, wiec pensji w
        roku jest 13 (14 wliczajac kase wakacyjna)
        • Gość: WROSJI Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.proxy.aol.com 08.09.03, 07:04
      • Gość: Sol Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: 195.145.215.* 08.09.03, 11:46
        Hej!
        Z tego co piszecie to w USA na przetrwanie maja szanse tylko wytrwali i silni.
        Pracownie w weekend oraz niewykorzystywanie urlopu z obawy o utrate pracy nie
        brzmi zachecajaco.
        Ja pracuje w Niemczech i narzekac nie moge. Mam 27 dni ulopu, plus 1-2 dni na
        przeprowadzke, i inne okazje. Nadgodziny sa platne, moze tez przeznaczyc jej na
        dodatkowe dni wolne. Pracuje przecietnie 40 godzin w tygodniu, ale w
        nagoretszym okresie nie wychodze z biura przed 19. Za to latem mam luz.
        Ogolnie w Niemczech pracuje sie bezstresowo. Praca nie moze byc wypowiedziana
        bez solidnego uzasadnienia. Ci co posiadaja niemieckie paszporty, moga liczyc w
        wypadku utraty pracy na spore zasilki dla bezrobotnych, oplacenie mieszkanie i
        wszelkich ubezpieczen. Dlatego tez w Niemczech bezrobocie osiagnelo tak wysoki
        poziom. Leniwi Niemcy, nie majacy wyksztalcenia wola pracowac na czarno i
        dorobic dobie pare tysiaczkow do zasilku.
        Zaleta pracy w Nieczech jest fakt, ze na urlop do Polski badz odwiedziny
        rodziny nie trzeba marnowac duzo czasu, a koszty podrozy nie obciaza nas nadto
        finansowo:-))

        Pozdrawiam
        • Gość: Saba Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.dsl.hccnet.nl 08.09.03, 14:29
          Sol,
          Jak dlugo w Germanii przysluguje bezrobotnemu status bezrobotnego? innymi slowy
          jak dlugo dostaje kase podatnikow i w jakim procencie?
          O ile sie nie myle w NL przez pierwszy rok dostaje sie 70% ostatniej pensji,
          potem mniej, a dotacje na mieszkania, naprawy sprzetow domowych (tak! takie tez
          sa!) i inne maja niedlugo zniesc.
          • Gość: sol Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: 195.145.215.* 08.09.03, 16:03
            Hej Saba!

            Tak dokladnie nie wiem, ale jak zalezy Tobie na dodatkowych danych to moge sie
            zapytac mojej kolezanki, wlasnie sie obija i dostaje kase od panstwa. Wydaje mi
            sie, ze przez ok rok dostaje sie Arbeitslosengeld ok 70% wczesnijszych
            zarobkow, potem jest Arbeitslosenhilfe (troche mniej kasy), a dla tych cos sie
            juz bez reszty obijaja jest Sozialhilfe. Z tego co wiem wszytskie te zapomogi
            dla bezrobotych zaleza od stazu pracy, im dluzej sie pracowalo tym dluzej
            dostaje sie kase. Poza tym jest sporo dodatkow. Jak chcesz zalozyc swoja firme
            to dostniesz przez pol roku kase tzw. Überbrückungsgeld, na rozpoczecie
            dzialalnosci, wiec ogolnie Niemcy to raj dla kretaczy, jezli ma sie niemieckie
            papiery. CO rusz slysze sie o ludziach pobierajacych zasilki, a mieszkajacych
            na Majorce. Teraz maja to wszystko ukrocic i dobrze, bo az mnie skreca, jak
            dostaje zestawienie swoich zarobkow i widze ile z tego przenaczanych jest na
            Arebitslosengeld, z ktorego nigdy nie skorzystam, gdyz nie mam upowaznien.

            A jak sie mieszka w NL. Jak ludzie? CHyba bardziej otwarci i radosni?

            Pozdrawiam
            • Gość: sABA Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.dsl.hccnet.nl 08.09.03, 16:37

              > papiery. CO rusz slysze sie o ludziach pobierajacych zasilki, a mieszkajacych
              > na Majorce. Teraz maja to wszystko ukrocic i dobrze, bo az mnie skreca, jak
              > dostaje zestawienie swoich zarobkow i widze ile z tego przenaczanych jest na
              > Arebitslosengeld, z ktorego nigdy nie skorzystam, gdyz nie mam upowaznien.
              >
              > A jak sie mieszka w NL. Jak ludzie? CHyba bardziej otwarci i radosni?
              >
              > Pozdrawiam

              Sol,
              zapytaj sie bezrobotnej kolezanki, wiem ze w Niemczech jest rozbudowany socjal,
              ale nie znam szczegolow. Z jednej strony to wkurzajace faktycznie jak sie
              widzi, ze jakis bumelant korzysta z naszej ciezko zarobionej kasy, z drugiej
              jednak latwiej sie zyje majac ta swiadomosc, ze jesli nam sie cos przytrafi to
              zawsze pozostanie to zerowanie na podatnikach.. zginac nie dadza..
              Jesli chodzi o NL to co mnie sie nie podoba to do niedawna bardzo latwo
              przyznawane dozywotnie renty zdrowotne, ktorych diagnoza jest "przepracowanie,
              przemeczenie, wypalenie sie" - to moje wolne tlumaczenia. Wydaje mi sie ze to
              tak trudna do opisania, udowodnienia dolegliwosc, ze az prosi bumelantow, zeby
              z niej korzystac.. Mnie raz skrecilo jak sie dowiedzialam ze znajoma, ktora w
              wieku 40 lat podjawszy pierwsza w zyciu prace po pol roku sie wypalila (!) i
              nie nadaje sie do dalszej pracy, nawet na czesc etatu, z renty korzysta
              studiujacy syn.. kasa sie zawsze przyda.
              W NL ludzie bardziej otwarci i radosni? Byc moze, czasami wydaje mi sie, ze
              przymykaja oczy na wiele spraw, na ktore w Polsce publicznie by sie narzekalo.
          • Gość: Joasia Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.dip.t-dialin.net 09.09.03, 00:40
            Gość portalu: Saba napisał(a):

            > Jak dlugo w Germanii przysluguje bezrobotnemu status bezrobotnego? innymi
            slowy jak dlugo dostaje kase podatnikow i w jakim procencie?

            Status bezrobotnego masz tak dlugo jak dlugo jestes zarejestrowany jako
            poszukujacy pracy.

            Arbeitslosengeld - przysluguje dopiero po przepracowaniu 1 roku - w zaleznosci
            od stazu pracy do 18 miesiecy - 68% dla zonatych, 65% dla wolnych od sredniego
            zarobku ostatnich 12 miesiecy.
            Arbeitslosenhilfe - odpowiednio 58/55% ale dostajesz tylko o ile dochod w
            rodzinie nie przekracza okreslonej kwoty/osobe i nie masz znacznych
            oszczednosci.
            • Gość: sol Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: 195.145.215.* 09.09.03, 08:37
              Dzieki Joasia, mam nadzieje, ze Saabie to wystarczy, nie skontaktowalam sie
              bowiem jeszcze z moja kolezanka.
              A jak Tobie pracuje sie w Niemczech, wnioskuje z twojej wypowiedzi, ze
              przebywasz tutaj pare latek.
              Pozdrawiam
              • Gość: as NL? IP: 195.205.101.* 09.09.03, 14:58
                Chociaz tam nie pracowałem, ale mam bliski kontakt z rodowitymi (NL), to nie
                chciałbym tam pracować. Ludzie są jak na całym świecie rózni, ale nie zrobili
                na mnie pozytywnego wrażenia (może trafiłem na dziwaków).Podkreślam że są to
                moje subiektywne odczucia. Może USA, Irlandia (No może wszędzie dobrze gdzie
                nas nie ma ale mimo to). Najgorszym krajem do pracy jest Polska, u nas zamiast
                rozwoju nastąpiło jeszcze większe zacofanie a i do niewolnictwa nam dużo nie
                brakuje.
                • Gość: Saba Re: NL? IP: *.dsl.hccnet.nl 09.09.03, 15:26
                  Gość portalu: as napisał(a):

                  > Chociaz tam nie pracowałem, ale mam bliski kontakt z rodowitymi (NL), to nie
                  > chciałbym tam pracować.

                  Nie chcialbys pracowac w Holandii, bo nie podoba ci sie ich sposob pracy
                  (wydajnosc jedna z najwyzszych na swiecie), czy moze sposob zarzadzania? a moze
                  jezyk? albo system podatkowy? prawo pracy?
                  bo co do ludzi to wszedzie mozna trafic na bardzo roznych, nalezy potrafic z
                  nimi pracowac bez wzgledu na prywatne stosunki (lub ich brak).
                  • Gość: as Re: NL? IP: 195.205.101.* 10.09.03, 09:21
                    Jak mówiłem to są moje subiektywne odczucia, które może kiedyś zmienię.Chodzi o
                    ludzi.Wydajność jakośc, managment, to bez porównania, jedena z najlepszych na
                    świecie.Kraj bardzo rozwinięty.Chodzi o ludzi którym z tego bogactwa odbija, a
                    w takiej atmosferze ciężko się pracuje, że nasze jest najlepsze i to i tamto.
                    To są moje odczucia. Nie wykluczam że tam nie pojadę zarobić trochę grosza po
                    naszym wejściu do unii.Uważam jednak że są lepsze kraje.
                    PS.Młodzi z NL są normalni, bardziej otwarci.
                    • Gość: Saba Re: NL? IP: *.dsl.hccnet.nl 10.09.03, 09:41
                      Gość portalu: as napisał(a):
                      Chodzi o ludzi którym z tego bogactwa odbija, a
                      > w takiej atmosferze ciężko się pracuje, że nasze jest najlepsze i to i tamto.

                      As, oczywiscie trudno dyskutowac nt osobistych wrazen i opinii, przyjmuje do
                      wiadomosci twoje zdanie. Trudno mi sie jednak zgodzic z tym, ze Holendrom
                      odbija z bogactwa, byc moze im odbija (rowniez mlodym), ale nie powiedzialabym
                      ze powodem tego jest bogactwo.. chociaz moze inaczej definiujemy to slowo.
                      Pracuje w firmie, ktora ma rowniez oddzial w Polsce i na porzadku dziennym jest
                      wymiana know-how, w roznych dziedzinach rozne strony sa lepsze.
      • Gość: Saba Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: 62.234.179.* 10.09.03, 20:10
        A ja wciaz naiwnie czekam na wpisy z innych ciekawych miejsc na swiecie,
        przeciez Polacy sa wszedzie, nie tylko w Polsce, Stanach i Niemczech i
        przeciez zmusza z czegoz zyc, wiec i pracowac, chyba nie chodzi tu o dostep do
        internetu? a moze warunek legalnosci pracy jest zbyt wygorowany..?
        • Gość: gosc Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.home.cgocable.net 10.09.03, 22:29
          Jezeli codzi o Kanade to nie mozna tego po prostu sprecyzowac , bo wszystko
          zalezy od tego gdzie pracujesz - czy w duzej kampanii ,fabryce ,biurze czy tez
          w czyms malym lub calkowicie prywatnym tu przepisy sa tak roznorodne i
          interpretowane na rozne mozliwe warianty , ze czasami trudno nadazyc .
          Oczywiscie jest to bardzo ogolna charakterystyka tego zagadnienia .Czyli jak
          masz to szczescie i dobra prace to naogol masz caly pakiet dodatkowych
          rzeczy ,krotko mowiac im wyzej tym lepiej i odwrotnie .Pozdrowienia.
          • Gość: Saba Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.dsl.hccnet.nl 11.09.03, 15:29
            To napisz o swojej pracy, to juz jakis konkretny przyklad
      • Gość: pysiek13 Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.dewr.gov.au 11.09.03, 01:47
        Saba, watek jest doskonaly
        Ja dopisze pare slow z Australii, do wypowiedzi Kan_z_Oz z 6/09/03.

        Australia to kraj emigrantow, wiec wielojezykowy i wielokulturowy. jest tutaj
        wypracowany system pomocy socjalnej, z ktorej mozna praktycznie korzystac cale
        zycie. wielu jednak dorabia sobie na czarno, bo zasilki nie sa wysokie np. dla
        samotnej osoby okolo $400 pf. bedac na 'social' masz zapewniona opieke
        zdrowotna, jesli pracujesz - podstawowa opieka zdrowotna jest pokrywana przez
        Medicare, ale placisz za to 1.5% od swojej pensji rocznie.
        bezrobocie rocznie wynosi okolo $16000, a srednia pensja robotnika $45 000.

        Polacy radza sobie roznie, chyba tak jak wszedzie, co jest natomiast korzystne
        to fakt, ze dyskryminacja praktycznie nie istnieje. jesli znasz jezyk i masz
        odpowiednie wyksztalcenie masz rowny start do kazdej pracy, osobiscie znam
        spora grupe emigrantow, nie tylko Polakow dla ktorych przyjazd do Australii
        okazal sie bardzo korzystny.
        co do urlopow 4 tygonie rocznie, macierzynski 3 miesiace platny jesli pracujesz
        w public service, prywatnie - miesiac, albo do uzgodnienia z pracodawca. jest
        tez w Australii mozliwy urlop 'paternal' czyli macierzynski dla taty.
        dla pracujacych w public service jest mozliwosc otrzymania tzw. purchase leave,
        ktory umozliwia kupienie sobie dodatkowego urlopu np.extra 4 tygodnie - ten
        urlop splacic mozna w ciagu roku.
        chorobowe dni platne od 10-15 dni rocznie plus extra dni platne na opieke nad
        dzieckiem, rodzina albo na przeprowadzke.

        dla Australijczykow jest istotna sila przebicia, nie lubia ludzi niesmialych,
        niepewnych i niezdecydowanych. szanuja pomyslowosc, pracowitosc i
        przedsiebiorczosc. znam paru Polakow, ktorzy nawet nie majac wyksztalcenia w
        okreslonej dziedzinie zrobili kariere - na zasadzie: 'dla odwaznych swiat
        nalezy'
        pozdrawiam
        • Gość: Peter Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: 5.5D* / 203.98.50.* 11.09.03, 02:38
          Dopisze pare slow z Nowej Zelandii.

          To tez kraj emigrantow, ale mam czesto wrazenie, ze Ci co przybyli wczesniej
          nie lubia tych co przybyli pozniej, szczegolnie tych co niedawno. A szczegolnie
          utrudniaja zycie tym, co chca dopiero przyjechac. Niedawno zmieniono
          drastycznie przepisy imigracyjne. Prawo stalego pobytu dostaje osoba, ktora ma
          oferte pracy. Ale przeciez mozna ja uzyskac dopiero po przyjezdzie. Zamkniety
          krag. Mozna to obejsc, ale koszty i ryzyko duze. Kraj jednak potrzebuje stalego
          doplywu wyksztalconych mlodych imigrantow, wiec jestem przekonany, ze za pare
          lat drzwi zostana ponownie otwarte.

          Losy Polakow sa rozne jak wszedzie, ale osoba ktora ma wyksztalcenie techniczne
          zaakceptowane przez tutejszy urzad d/s kwalifikacji, ma powaznie wygladajace cv
          i zna angielski bardzo dobrze, nie bedzie miec problemow na tutejszym rynku
          pracy, co zostalo udowodnione na przykladzie moim i mojej zony.

          Zaczynajac ponownie kariere zawodowa na entry level, otrzymujemy tutejsze
          srednie pensje i wygodnie nam sie zyje.

          21 dni urlopu, 5 dni zwolnienia chorobowego rocznie bez koniecznosci
          odwiedzania lekarza. Mozna sie ubezpieczyc na wiecej. 3 miesiace platnego
          urlopu macierzynskiego. Zwolnic z pracy bez powaznego powodu nie mozna.
          Pracodawcy placa wysokie odszkodowania za nieuzasadnione zwolnienie. W prawie
          pracy zapisane jest, ze pracodawca jest zobowiazany do zapewnienia pracownikom
          bezstresowego miejsca pracy. Bezrobocie okolo 5%, wsrod europejczykow znacznie
          mniej. Nie ma obowiazkowych funduszy emerytalnych, emerytury panstwowe
          niewielkie, wiec trzeba samemu odlozyc na starosc. Skladki na ubezpieczenie
          zdrowotne nie ma. Sluzba zdrowa bezplatna, ale nie mialem okazji sprawdzic
          dostepnosci i jakosci. Prywatne lecznictwo wysoko rozwiniete, ale drogie.
          Rozbudowany system prywatnych ubezpieczen zdrowotnych. Leczenie stomatologiczne
          bardzo drogie.

          W miejscu pracy atmosfera zrelaksowana, duzo przerw i elastyczne podejscie
          pracodawcy do zyczen pracownika dotyczacych godzin pracy. Raz w roku
          konferencja w atrakcyjnym miejscu, jakies szkolenie poza firma, impreza w
          firmie i prezenty na Boze Narodzenie.

          Pozdrawiam
          • Gość: pysiek13 Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.dewr.gov.au 11.09.03, 03:44
            w Europie jeszcze spia, a ja juz szykuje sie na lunch break, poczekam do jutra
            moze ktos dopisze cos rewelacyjnego..?

            • mojito Spanie, pracowanie i to posrodku. 11.09.03, 04:04
              Czesc,
              Ktos pracuje aby spac mogl ktos... I tak sie to kreci.
              Jedna margarite za tych down under i sasiedztwo,
              Saludos,
              mojito.
          • Gość: Saba Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.dsl.hccnet.nl 11.09.03, 15:55
            Z twojej wypowiedzi najbardziej podoba mi sie: "W prawie
            > pracy zapisane jest, ze pracodawca jest zobowiazany do zapewnienia
            pracownikom bezstresowego miejsca pracy." - napisz jak to wyglada w
            rzeczywistosci, bo nie wyobrazam sobie pracy bez stresu, dla mnie jedno idzie w
            parze z drugim, ale moze mam wypaczony stosunek do pracy?
        • Gość: Saba Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.dsl.hccnet.nl 11.09.03, 15:43
          Pysiek,
          dzieki za uznanie ;-))
          zauwazylam, ze moj watek OZYWA w nocy.. kiedy to Europa spi a produkuja sie
          antypody ;-)
          Piszesz o kwotach, ale mnie np niewiele mowia sumy, bo nawet po przeliczeniu na
          inna walute nie oddaja sily nabywczej, wiec moze lepiej poslugiwac sie jakimis
          innymi wyznacznikami.. ? Moze to byc np wyplata / zasilek w telewizorach
          (sredniej klasy - to chyba globalny towar?) zamiast w dolarach, czy zlotowkach?

          Piszesz o PODSTAWOWEJ opiece zdrowotnej, czy do niej nalezy rowniez np leczenie
          raka?

          W Holandii rowniez mozliwy jest urlop ojcowski po urodzeniu dziecka, wielu
          ojcow rowniez skraca sobie etaty, podobnie jak mamusie i na zmiane opiekuja sie
          malcem. Byc moze wynika to m.in. z katastrofalnie wysokich kosztow zlobkow i
          nianiek agencyjnych. A jak to wyglada w Australii - czy istnieja jakies
          przepisy wspomagajace mlodych rodzicow, zachecajace do zakladania rodzin itd..
          nie wiem, np przedszkola w pracy lub dotowane zlobki, zwrot podatkow whatever.



        • super_maruda Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? 14.09.03, 02:14
          Gos´c´ portalu: pysiek13 napisa?(a):

          > dla Australijczykow jest istotna sila przebicia, nie lubia ludzi niesmialych,
          > niepewnych i niezdecydowanych. szanuja pomyslowosc, pracowitosc i
          > przedsiebiorczosc.

          No i co Wy takiego tam produkujecie - buty z krokodyla, hehe?
          • Gość: Numbat Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.goldcoast.qld.gov.au 23.09.03, 06:46
            super_maruda napisała:

            > Gos´c´ portalu: pysiek13 napisa?(a):
            >
            > > dla Australijczykow jest istotna sila przebicia, nie lubia ludzi niesmialy
            > ch,
            > > niepewnych i niezdecydowanych. szanuja pomyslowosc, pracowitosc i
            > > przedsiebiorczosc.
            >
            > No i co Wy takiego tam produkujecie - buty z krokodyla, hehe?

            Bylbys zaskoczony :
            W Australii produkuje sie praktycznie wszystko, ostatnio grupa zdolnych
            lekarzy powiedziala ze wkrotce opracuja metode:
            wyprodukowania czlowieka doskonalego, to dopiero bedzie rewelacja.:)))

            ps. i tej wersji sie trzymajamy:))
      • Gość: pysiek13 Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.dewr.gov.au 11.09.03, 04:24
        Hi Mojito, gdzie przebywasz? oceniajac Twoje zamilowania do podrozy, mozesz byc
        rownie dobrze na innym kontynencie.

        o ile jestes w US, to dzisiejsza data jest wyjatkowo dramatyczna, nalezaloby ja
        uczcic chwila ciszy, jak to wyglada realistycznie?

        w lunch nie pijam, wiec nie moge sie zrewanzowac, ale doceniam pogode ducha
        cheers
        • mojito Takie rozne... 11.09.03, 04:58
          Witaj slonecznie,
          U mnie 11 wrzesnia bedzie jutro. Dokladnie za godzine i troche.
          I jutro wycisze sie na chwile. I na pewno prawie cala Ameryka.
          Smutna rocznica...
          Cuba libre dla odmiany za zdrowie i pomyslnosc pracujacych "tam ponizej".
          Pozdrowienia,
          mojito.
          • paw_dady a Rwandy nei pamietasz? 11.09.03, 19:14
            mojito napisał:

            > Witaj slonecznie,
            > U mnie 11 wrzesnia bedzie jutro. Dokladnie za godzine i troche.
            > I jutro wycisze sie na chwile. I na pewno prawie cala Ameryka.
            > Smutna rocznica...

            szkoda ze nikt juz nie pamieta, ze 1mln ludzi w 95 zginal w Rwandzie. No tak
            ale 4tys amerykanskich urzednikow jest bardziej wartych. Smutne zaiste.
            • mojito Re: a Rwandy nei pamietasz? 11.09.03, 19:58
              paw_dady napisała:

              "szkoda ze nikt juz nie pamieta, ze 1mln ludzi w 95 zginal w Rwandzie."

              Witaj pogodnie,
              Lkam razem z Toba.
              Pozostaje zalzawiony,
              mojito.
      • paw_dady w kazdym 11.09.03, 19:12
        gdzie masz kase i katiusze nie lataja nad glowami

        pzr
        • Gość: pysiek13 Re: w kazdym IP: *.dewr.gov.au 12.09.03, 01:24
          temat sie 'wypaczyl'...

          mialo byc o pracy, a tu zrobilo sie politycznie. prawda prawda, tu 4 tys, tam
          milion, przygnebiajace...a tu trzeba dalej zyc! lze nie jedna uronimy, ale
          pomysl sam - CI CO ODESZLI sa w lepszej sytuacji, to brzmi pewnie
          paradoksalnie, ale oni sie juz nie martwia o nic, a my musimy nauczyc sie zyc z
          tym ciezarem.

          pozdrawiam
          • mojito I beg to differ, pysiek13 :))) 12.09.03, 03:24
            Gość portalu: pysiek13 napisala:

            "temat sie 'wypaczyl'...CI CO ODESZLI sa w lepszej sytuacji..."

            Witaj,
            Fakt. Wypaczyl sie. Co do lepszej sytuacji tych co odeszli to mam odmienna
            opinie. Nasza jest lepsza. My mozemy do nich dolaczyc. Oni do nas nie moga.
            I z ta optymistyczna refleksja pozostaje slonecznie,
            mojito.
      • Gość: baśka live-in caregiver program IP: brama2:* / 192.168.4.* 12.09.03, 16:36
        czesc ! czy jest na forum ktoś , kto mógłby coś powiedzieć na temat pracy w
        Kanadzie wg. programu live-in caregiver program.
        • Gość: Andrew Re: live-in caregiver program IP: *.home.cgocable.net 14.09.03, 03:28
          Tutaj jest wszystko napisane :

          www.cic.gc.ca/english/pub/caregiver/index.html-------------------------------------------------------------------------------

          Jednym z warunkow jest znajomosc angielskiego lub francuzkiego ( w mowie ,
          pismie , rozumieniu ) wiec jezeli znasz ktorys z tych jezykow to z oficjalnych
          stron wszystkiego sie dowiesz , jest tam opisana cala procedura .

          • Gość: Andrew Re: live-in caregiver program IP: *.home.cgocable.net 14.09.03, 03:29
            Przepraszam , link nie chodzi , podaje jeszcze raz :
            www.cic.gc.ca/english/pub/caregiver/index.html
          • Gość: Iwona Re: live-in caregiver program IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.10.03, 19:32
            tak, ale nastepny etap to odsylanie do ambasady danego kraju, a ta w Polsce ma
            nas w nosie i niec nie pisze nigdzie o tym programie;
            jesli ktos cos wie to prosze o info yvona73pol@hotmail.com
          • Gość: Justyna Re: live-in caregiver program IP: *.tarchomin.pl 04.11.03, 17:26
            Czesc!Jestem zainteresowana wyjazdem do Kanady jako live in caregiver.Czy moze
            znasz jakas agencje w Polsce lub gdzies indziej,ktora rekrutuje caregivers?
            Bardzo dziekuje za odpowiedz.
            Moj email:justaseg@yahoo.com
        • Gość: Justa Re: live-in caregiver program IP: *.tarchomin.pl 04.11.03, 17:37
          Hey,ja wiem wszystko na ten temat,ale czy ty masz namiary na jaks agencje w
          Polsce lub za granica ktora zajmuje sie rekrutacja?
          Odpisz, moj email:justynka@jmdi.pl
      • super_maruda Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? 14.09.03, 02:27
        Jak porownac wspolczynniki bezrobocia, to od razu czarno na bialym
        widac gdzie sie lepiej pracuje. W Polsce bezrobocie siega 20% w sakli
        krajowej, a sa takie enklawy, w ktorych jest ponad 30% non-stop!
        Czas pokaze do czego to doprowadzi, ale juz obecnie widac poczatki
        wielkiej frustracji mlodych - wiekszosc z nich szuka pracy przez "kontakty"
        i znajomosci. Tak wiec nawet mlodemu pokoleniu udaje sie obciac
        skrzydla zanim przystepuja do pierwszej pracy. Dziewczyny w
        przygranicznych miejscowosciach trudnia sie prostytucja, a chlopaki
        jezdza na jume do Rajchu. W duzych miastach mlodzi i dobrze
        wyksztalceni ludzie szybko zamieniaja sie w konformistow, ktorzy oceniaja
        innych po nowej bryczce lub mozliwosci wakacyjnego wyjazdu na poludnie
        Europy ... Co bedzie po wejsciu do Unii?
        • Gość: Szczuropolak Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.proxy.aol.com 14.09.03, 04:08
          Co bedzie po wejsciu do Unii, to wiadomo, Polska dla Unii bedzie tym czym stan
          Mississippi dla USA.
          • super_maruda Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? 14.09.03, 15:47
            No niezupelnie, bardziej jak Badenia-Wirtembergia dla Rajchu
            (przynajmniej ja tak mysle) ...
        • Gość: Saba Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.adsl.wanadoo.nl 14.09.03, 19:56
          Super-marudo,
          Co to za czarne wizje? W Polsce nie dzieje sie dobrze, ale chyba nie jest az
          tak zle, zeby kompletnie zadnych szans nie bylo na normalna prace w normalnych
          warunkach? Oczywiscie "normalnosc" jest zalezna rowniez od poziomu bezrobocia,
          im wiecej chetnych do pracy tym "normalnosc" staje sie bardziej wypaczona. Nie
          jest jednak moja ambicja tu ratowac polski rynek pracy, jesli juz to raczej
          uswiadamiac, ze nie wszedzie jest tak sielansko jak to sobie byc moze
          niektorzy wyobrazaja. Pracowalam jakis czas w Polsce w duzej i niezlej firmie
          (przynajmniej jesli chodzi o warunki pracy, bo o nich tutaj mowa)i dookola
          slyszalam jedynie narzekania, na to, na smo, na owo, jak juz nie bylo na co,
          to zawsze sie cos wymyslilo.. zgodnie z nasza natura.
        • Gość: Peter Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 14.09.03, 23:05
          > Czas pokaze do czego to doprowadzi, ale juz obecnie widac poczatki
          > wielkiej frustracji mlodych - wiekszosc z nich szuka pracy przez "kontakty"
          > i znajomosci

          Tez kiedys myslalem, ze praca po znajomosci to cos gorszego, uwlaczajacego
          godnosci, ale teraz widze, ze tak jest na calym swiecie. Tylko, ze to nazywa
          sie "networking".
          • Gość: Saba Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.dsl.hccnet.nl 17.09.03, 08:43
            Wiesz, prace zalatwiana w Polsce po znajomosciach trudno nazwac networkingiem..
            wg mnie termin ten ma zastosowanie jedynie gdy umiejetnosci i kwalifikacje
            kandydata zgodne sa z profilem wakatu. Tu sie zgadzam i nie widze specjalnych
            przeciwskazan. Sama stosowalam ta metode. W Polsce jednak wiele stanowisk
            obsadzanych jest przez ludzi kompletnie nie nadajacych sie na dane stanowisko,
            za to posiadajacych jakies powiazania. Tu tkwi szkopul.
            A co powiecie o headhuntingu?
            Jak to wyglada w roznych krajach (wlacznie z Polska)
            • annamaria0 Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? 17.09.03, 10:12
              W krajach skandynawskich. Najnizszy poziom korupcji, co na rynku pracy oznacza,
              ze znajomosci licza sie mniej niz kompetencje (a nie odwrotnie, jak w PL).
              Przywileje socjalne, dlugie urlopy itd.
              • Gość: pysiek13 Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.d.006.syd.iprimus.net.au 17.09.03, 12:21
                w Australii skorumpowana jest przede wszystkim Policja, ale to
                nas 'przecietniakow' nie dotyczy.
                ogolnie trudno znalesc balans, bo jak warunki pracy dobre, to swiadczenia
                socjalne kiepskie i odwrotnie. jeszcze pare lat temu srednia rodzina w
                Australii mogla dobrze urzadzic sie za jedna pensje, wedlug standartu:
                mezczyzna pracuje, kobieta doglada domu i dzieci. ten szablon juz jednak nie
                funkcjonuje, obecnie dwie osoby pracuja.
                bardzo niskie tez sa swiadczenia socjalne na dzieci, praktycznie nie 'oplaca'
                sie ich miec. niewielkie ulgi podatkowe dla rodzin wielodzietnych, opieka dla
                dzieci kosztowna. porownywalam rodzine australijska z moimi kuzynami w
                Niemczech: czworo dzieci i tylko mezczyzna pracuje. pomoc socjalna wynosi
                praktycznie rownowartosc drugiej pensji, tak ze kobiecie bardziej oplaca sie
                zostac w domu, wychowywac dzieci, niz pracowac i placic za opieke. w Australi
                natomiast kobiety raczej pracuja, bo pomoc od rzadu niewielka.

                wracajac do 'polskiego' tematu mysle, ze Polakow stac na duzo wiecej, ale
                ciagle funkconuja pewne szablony i nawyki z czasow komuny, co trudno wyplenic
                od razu. Polak znacznie lepiej pracuje, jak widzi efekty. kiedys krazyly takie
                rozne dowcipy na temat pracy na 'zachodzie' albo o wyjazdach 'na saksy'. a
                takie wyjazdy duzo uczyly, oj uczyly, a juz niedlugo beda mozliwe dla wielu.
                pozdrawiam
                • Gość: Saba Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.dsl.hccnet.nl 17.09.03, 13:31
                  Pysiek,
                  No i Niemcy przez ta rozrzutnosc sami sobie petle na szyje udziergali..
                  Ale dziekuje za ten post, bo wczesniej pytalam jak w roznych panstwach
                  stymuluje sie zakladanie rodzin, wzrost demograficzny, niezbedny przeciez do
                  normalnego funkcjonowania gospodarki.
                  W Australii widac nie bardzo.. Ciekawe jak ty sobie z tym radzisz Pysiek?
                  Do niedawna w Holandii rowniez funkcjonowal model o ktorym piszesz - mezczyzna
                  pracuje, a kobieta w domu wychowuje dzieci. Do dzisiaj w wielu domach tak
                  zostalo, ale mlode malzenstwa czesto decyduja sie raczej na rezygnowanie z
                  potomstwa niz obnizenie standardu zycia. Bowiem na bazie jednej sredniej pensji
                  nie da sie nabyc przyzwoitego mieszkania czy domu, a ostatnio panujacy kryzys
                  gospodarczy sam dba o to, ze standard zycia spada. To prawda, ze kobietom
                  oplaca sie bardziej zostawac w domu z dziecmi niz isc do pracy, nie wiem jakie
                  sa tego powody w Niemczech, ale w Holandii prawdopodobnie nie takie jakich sie
                  spodziewasz. Otoz opieka dzienna nad dzieckiem (liczona per godzina) wynosi z
                  reguly tyle samo co pensja mamusi, zlobki, przedszkola, legalne nianki sa
                  potwornie drogie i faktycznie nie oplaca sie wtedy pracowac, szczegolnie na
                  nizszych szczeblach. Miesieczne dotacje na dzieci wcale nie sa wysokie, jakies
                  5-8% sredniej pensji, nie zastapia wiec normalnej pensji. Specjalnej pomocy
                  wiec sie tu w NL tez nie spodziewa, co dziwi, tym bardziej, ze spoleczenstwo
                  siwieje i bardzo potrzebuje wzrostu demograficznego.
                • Gość: Down Under... Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.i019124176.rivernet.com.au 17.09.03, 15:14
                  Pyska1 przedstawila ten lepszy obrazek z australijskiego krajobrazu. Inny ten
                  nie ciekawy to wyglada tak: stary, przygarbiony polski wojak podobno 75lat (to
                  bylo okolo 6 lat temu, dzis juz nie zyje) - w starym zniszczonym wojskowym
                  polskim plaszczu i polskim helmie na glowie pcha dziecinny wozek - rupiec a w
                  nim caly jego dobytek. Jego rutynowa codzienna trasa to kolo Hyde Park St James
                  Station and Pitt Street w Sydney (to bogate centrum) gdzie moze cos dostac do
                  zjedzenia od przypadkowych ludzi. Nie rzebrze. Nie kontaktuje sie z nikim.
                  Australijka - znajoma powiedziala mi - patrz to jest twoj rodak. Zyje tak od
                  prawie 5 lat. Spi na lawce na Elizabeth Street przy Hyde Park, boi sie spac w
                  parku w obawia sie ze moze zostac pobity. Mam jego zdjecie. Bylo publikowane w
                  lokalnej gazecie. Szok. Osobiscie probowalem znalezsc mu miejsce w polskim domu
                  dla starcow - w tym czasie otwarto wlasnie nowo wybudowany osrodek dla poloni -
                  starcow w Marayong. Ale tam polska piczka dyrektorka - na public pensji
                  odpowiedziala mi ze ona nie ma czasu na odnalezienie go w centrum i
                  prawdopodobnie on nie jest zainteresowany zmiana trybu zycia - mozecie w to
                  uwiezyc? Ta polska szmata ktorej w jakis tam sposob udalo sie uzadzic w
                  Australi nie probowala nawet zainteresowac sie nim, albo dac mu jakas socjalna
                  pomoc.
                  My polacy w Sydney powinnismy zainteresowac sie ta sprawa i domagac sie
                  ukarania tej polskiej szmaty. Podkreslam - jest to siostra przelozona w nowo
                  otwartym domu starcow w Marayong. Szczegolnie, ze wiekszosc miejsc w tym domu
                  zostalo oddanych w rece innych narodowosci. Ten dom byl sponsorowany przez
                  polakow - dostal tez stanowe dotacje.
                  To nie jest odosobniony obrazek. W centrum Sydney na Palmer Street jest klinika
                  medyczna dla bezdomnych, biednych. Otrzymac tam mozna kawe i prosta pomoc
                  lekarska (pigulke na katar). Jest tam obecnie zarejestrowanych okolo 2tys ludzi
                  i wsrod nich okolo 20 polakow. Klinika ta - Haymarket Klinic jest datowana
                  przez rozne organizacje harytatywne i rzad. Wlasciwie to niewiele pomaga tym
                  bezdomnym, natomiast dyrektorka tej kliniki - prostaczka z Anglii (z zawodu
                  pielegniarka) kupila juz trzeci dom w Sydney. Prowadzi ta klinike juz od 25
                  lat. Moj znajomy - lekarz ma tam 4 godz. tygodniowo.
                  To szczescie ze w tym kraju mozna zyc pod golym niebem. W samym Sydney jest
                  ponad 10tys bezdomnych. Najgorzej wiedzie sie samotnym mezszczyznom, traca
                  prace za tym idzie dom i dzieci jesli maja. Australijki w wiekszosci zachowuja
                  sie jak samice, chlop traci prace baba szuka innego gaha z portwelem a chlop
                  laduje na ulicy w przytulku.
                  Z wczorajszej wiadomosci: 30paro letni chlop zasztyletowat dwojke swoich malych
                  dzieci 4 i 2 lata , ojca swojej baby i siebie. Przyczyna : baba wygonila go z
                  domu, oskrzyla go o gwalt i przywiozla policje. Te horror sceny rozgrywaly sie
                  na oczach baby i policji. Teraz ona jest w szpitalu w szoku.
                  Co, jak wam widzi sie Australia w tym kolorze. Prymitywizm na kazdym kroku.
                  Nienawisc, zawisc i konkurencja we wszystkim czego sie dotkniesz. Oczywiscie z
                  milym usmiechem na ustach.
                  Coraz wiecej azjatow, najgorsi to chyba hindusi - ta kastowa holota to jak
                  zaraza.
                  Teraz to nawet wciskaja sie na plaze nudystow i zapaskudzaja przyjemne widoki.
                  Tyle na dzis z tej zadupiej australi.
                  • Gość: Saba Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.dsl.hccnet.nl 17.09.03, 16:37
                    O kurcze, Down Under, troche mnie przytkalo
                    • numbat Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? 18.09.03, 10:06
                      Gość portalu: Saba napisał(a):

                      > O kurcze, Down Under, troche mnie przytkalo

                      saba bardzo dobry watek pozdrawiam.
                      Jezli chodzi o Australie to oczywiscie zdarzaja sie takie historie
                      o jakich napsal Down Under- ale tez sa i inne aspekty.
                      Nie jest az tak znowu tragicznie, oczywiscie te przypadki wymagaja innej analzy.
                      Moze "lekko" przedstawie z mojego punktu informacji jak te sprawy wygladaja.
                      Oczywiscie przykro i tragicznie ze" ten czlowiek z Polsi znalazl sie w takiej
                      sytuacji.Ale wyobrazmy soebie: ze ten sm czlowiek np. z pomoca innych idzie do
                      tutejszego urzedu gdzie moze otrzymac zapomoge-bezrobocie lub rente.
                      Jezli jest obywatelem australijskim lub ma pobyt staly to nie ma praktycznie
                      takiej mozliwosci zeby nie otrzymal zadnej pomocy-chodzi o zasilki.
                      Bezrobocie w Australii dla pojedynczej osoby kszatltuje sie na okolo $385-do$400
                      na dwa tygodnie. Do tego dochodzi tzw. rent assistence-(czyli doplata do
                      mieszkania pokoju ktory dana osoba wynajmuje.)To nastepna suma czyli prawie
                      nastepne $100 dolarow na dwa tygodnie.
                      Czyli miesiecznie pojedyncza osoba otrzymuje praktycznie prawie $1000.
                      Tak to z grubsza wygladaq ,bo sa tez innne wyplaty. Rodziny otrzymuja inne
                      stawki. Jezli ten Polak poszedlby do urzedu opieki socjalnej to prawdopodobnie
                      otrzymalby nalezne mu oplaty. Mysle ze, w Sydney ktos bardziej powinien zajac
                      sie ta sprawa.
                      Pare dni wstecz byl program publicystyczny o mezczyznie ktory paraktycznie
                      40 lat przezyl na polnocy w buszu- wsrod wzy, krokodyli zwyczajnie w naprawde
                      nieprawdopodobnych warunkach.Czlowiek ten dzieki swoiej kondycji i chyba
                      psychice ocala. Jadalto co znajdowal w buszu. Kiedy ekipa telewizyjan dotarla
                      do niego to....spal perzytulaony do drzewa. Wygladal jak Robinson C.
                      na pytanie dziennikarzy dlaczego wybral taki styl zycia....odpowiedzial ze
                      to jego dom i oddalil sie w busz. Czasmi przychodzil i bral jakies produkty
                      z malego sklepu gdzies w buszu. Kiedy byly propozycje pomocy dla niego
                      On zwyczajnie odmowil. Powiedzial ze poradzi sobie sam. I to jest nastepna
                      historia australijskiej pewnej drogi zycia. Ten kontynent jest naprawde
                      fascynujacy ,drapieznie -kolorowy ,tez niebezpieczny ale wielu ludzi w tym
                      kraju zwyczajnie obiera sobie pewne koncepcje zycia. Czy te koncepcje pasuja
                      wszystkim ,pewnikiem nie ale jak to w Australii sie mowi- wolny kraj, wolny
                      wybor.Oczywiscie Polakowi z Sydney powinno sie pomoc, tylko jeszcze jest taka
                      mala sprawa, czy ten czlowiek zyczy sobie tej pomocy.Przeciez na sile nikogo
                      nie mozna uszczesliwiac.Zycze oczywiscie ,zeby jego sytuacja oraz podobnych
                      osob ulegla poprawie.Do tego zostaly powolane tutejsze urzedy rzadowe zeby
                      pomagac ludzia.Pozdrawiam z dalekiej Australii

                    • Gość: obywatel Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje?-Australi IP: 203.36.162.* 11.11.03, 19:02
                      Gość portalu: Saba napisał(a):

                      > O kurcze, Down Under, troche mnie przytkalo
                      %%%%%%%%%%%%%%%%
                      Australia !
                      opbywatel
              • Gość: wk Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.03, 14:27
                Sakndynawia tak! Znam Danie. Jesli juz placisz podatki, to zyjesz bardzo
                wygodnie (socjal + bezpieczenstwo i spokoj). Natomiast wysokosc tych podatkow
                nieco szokuje - moj znajomy w tym roku placi 49%. Mimo to nie brakuje mu na
                codzienne i na wieksze wydatki (teraz zbiera na mieszkanko, chociaz z kredytem
                nie ma zadnego problemu). Dla legalnych imigrantow kurs dunskiego sponsorowany
                przez komune (lokalny urzad). Problem z samochodem - trzeba zaplacic przy
                rejestracji 180% wartosci auta w formie podatku. Ale to tylko w Danii, bo nie
                produkuje wlasnych aut. Wszelkie info : www.workindenmark.dk
                • Gość: Saba Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.dsl.hccnet.nl 17.09.03, 16:42
                  Problem z samochodem - trzeba zaplacic przy
                  > rejestracji 180% wartosci auta w formie podatku.

                  wk,

                  to prawda z tym podatkiem?
                  co rozumiesz przez bezpieczenstwo i spokoj? z pracy wyleciec NIE MOZNA? zasilek
                  dla bezrobotnych bezterminowy i powiedzmy np 80% pensji? bezplatna opieka
                  lekarska z dostepem do wszystkich specjalistow bez koniecznosci odczekania na
                  swoja kolej?
                  Ja slyszalam, ze Dunczycy dyskryminuja obcokrajowcow przy ubieganiu sie o
                  prace.
                  • annamaria0 Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? 18.09.03, 10:39

                    Nie jestem wk, ale mieszkalam w Danii i potwierdzam: oferuje bardzo dobre
                    warunki pracy - duza stabilnosc, wysokie zasilki, w wielu firmach w piatki
                    prace konczy sie o 14:00.
                    Dunczycy sa baardzo tolerancyjni, ale moim zdaniem to zrozumiale, ze chronia
                    swoj rynek pracy - niewielki i oparty na malych i srednich rodzinnych
                    przedsiebiorstwach. Trudno oczekiwac, zeby w rodzinnej firmie zlozonej z kilku
                    osob, z ktorych kazda ma wyzsze wyksztalcenie, zna kilka jezykow itp (tak jest
                    najczesciej z otwartymi rekoma przyjmowano np. Iranczykow, a to glownie
                    immigranci spoza Europy zarzucaja Dunczykom dyskryminacje.
                    Poza tym jezyk jest trudny, trudniejszy niz szwedzki, i to jest czescia
                    problemu.
                    • moonmoon Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? 23.09.03, 14:31
                      annamaria0 czy mogę napisać do Ciebie maila, bo mam kilka pytań dotyczących
                      pracy w Danii?
                      • Gość: student Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje?-Australi IP: 80.55.228.* 02.10.03, 19:44
                        www.albiopnhouse.com.pl
                        www.ap.edu.pl (nowosci )
                        powodzenia
                      • Gość: student Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje?AUSTRALIA IP: 80.55.228.* 02.10.03, 19:46
                        www.albionhouse.com.pl
                        www.ap.edu.pl
                        powodzenia - student
                      • Gość: student Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje?AUSTRALIA IP: 80.55.228.* 02.10.03, 19:46
                        www.albionhouse.com.pl
                        www.ap.edu.pl
                        powodzenia - student
                      • Gość: student Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje?-Australi IP: 80.55.228.* 02.10.03, 19:47
                        www.albionhouse.com.pl
                        www.ap.edu.pl (nowosci )
                        powodzenia
                        • Gość: Saba Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje?-Austral IP: *.adsl.wanadoo.nl 02.10.03, 19:50
                          student,
                          wystarczy raz napisac
                          ;-)
        • Gość: ton Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.adsl.pi.be 12.11.03, 22:41
          Belgia. 6tygodni platnego urlopu, dodatkowa pensja wakacyjna i 14tka, po
          2latach prawo do ubezpieczenia grupowego +/- 80% finansowanego przez pracodawce
          (nie wszedzie i nie dla wszystkich). W ubezpieczenie to wchodza: koszty
          leczenia szpitalnego dla calej rodziny, fundusz emerytalny, ubezpieczenie na
          zycie, ubezpieczenie rentowe gwarantujace 70% ostatniej pensji do wieku
          emerytalnego.
          Spore podatki, 32% przy dwoch pracujacych osobach.
      • Gość: pysiek13 Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.b.005.syd.iprimus.net.au 18.09.03, 02:26
        Down under, Twoja wypowiedz to typowe marudzenie pokrzywdzonego Polaka...Nie
        psuj obrazu Australii, nie jest tak zle - widac Tobie sie nie uklada i
        obwiniasz system za swoje niepowodzenia.
        dla sprostowania, okolice Pitt St to nie bogata dzielnica, tylko urzedowe
        centrum (wiekszosc biurowcow), jak szukasz bogatych pojedz na Mosman, Neutral
        Bay albo Oyster Bay, Abottsford...
        problem bezrobotnych, to problem polityczny, poniewaz pracuje dla rzadu cos na
        temat moglabym tez dopisac, ale temat mial byc o pracy, wiec trzymajmy sie
        tematu.

        Saba, ja jestem efektem powojenej przygody mojego taty, urodzilam sie w
        Netherlands, tez mam tam troche kontaktow rodzinnych, czasami sie odwiedzamy,
        mysle ze zyje sie Wam na calkiem dobrym poziomie.
        pozdrawiam
        • Gość: Saba Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.dsl.hccnet.nl 18.09.03, 08:13
          Nie twierdze, ze zyje sie zle w NL, ale nie tak dobrze jak by sie moglo
          niektorym z zewnatrz wydawac.. szczegolnie porownujac do Niemiec, Szwajcarii
          czy chocby Belgii. Nie uogolniaj calego spoleczenstwa na bazie twojej rodziny.
          Nie wiem na ile aktualne sa twoje doswiadczenia z NL, ale zle zaczelo sie tu
          dziac od jakichs 2 lat. Przedwczoraj ogloszone zostaly plany budzetowe na
          nastepny rok i wynika z nich, ze obnizenie standardu zycia nastepuje i
          nastepowac bedzie przez nastepne x lat.
          • Gość: Kan_z_oz Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.mega.tmns.net.au 18.09.03, 12:59
            Obnizenie standartu zycia jest zjawiskiem globalnym, dotyczy to wiec
            wszystkich nie tyklo NL. Co obserwujesz w NL jest do pewnego stopnia
            prawdziwe. Ostatnie zmiany podatkowe w AU spowodowaly, ze ci ktorzy mieli
            placic najwiecej korzystajac z roznych ulg podatkowych placa najmniej, czyli
            ci co zarabiaja najmniej znowu placa slono. Jest to wiec ciagly wyscig rzadu z
            kryciem tzw. dziur w prawie. Czesc korzysta, wiekszosc placi.
            AU i NL wciaz sa bardzo stabilnymi i spokojnymi krajami gdzie zyje sie
            wygodnie. Wygodnie, nie znaczy ta sama praca do konca zycia. Wygodnie - bo sa
            mozliwosci, ale nalezy troche poglowkowac; inwestowac, zmienic kariere raz lub
            dwa, przeprowadzic sie kilka razy, zrobic studia itp. itp. Zyjemy w "dzungli".
            Pozdrawiam
      • Gość: Saba Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.dsl.hccnet.nl 18.09.03, 13:24
        Seta!

        (na zdrowie)
        • Gość: pysiek13 Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.c.001.syd.iprimus.net.au 18.09.03, 13:32
          no i wlasnie, dochodzimy do wniosku, ze sprawa jest bardzo individualna. w tym
          samym kraju patrzac przekrojowo, bedzie kilka roznych opinie, na zasadzie jak
          sobie poscielesz...

          no i oczywiscie, seta 'na zdrowie'

          u nas coraz cieplej, psiakrew chyba znowu bedzie ograniczenie uzywania wody!
          pozdrowienia
      • Gość: Saba Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.adsl.wanadoo.nl 18.09.03, 20:10
        Gdzies w internecie natknelam sie na link z telewizja przez internet, byc moze
        tutaj, szukam tego i szukam i nie moge znalezc. jesli ktos wie to prosze o
        podanie!!!
        Pozdrawiam
        Saba
        dzisiaj steskniona za polskim slowem mowionym...
        ;-)
        • Gość: basia Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.w81-49.abo.wanadoo.fr 18.09.03, 21:31
          Saba podaje ci link www.odbiornik.com Mozna tam podobno(ja nigdy nie probowalam
          ogladac telewizji przez internet-ale znajomi ogladaja i sobie chwala) obejrzec
          panorame,teleexpres,wiadomosci oraz kilka seriali
          polskich.
          • Gość: Saba Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.dsl.hccnet.nl 19.09.03, 08:25
            serdeczne dzieki basiu!
            wlasnie o ten link mi chodzilo!
            Pozdrawiam goraco!
            Saba
      • Gość: basia Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.w81-49.abo.wanadoo.fr 18.09.03, 21:34
        Tak sobie czytam te wszystkie wypowiedzi i doszlam do wniosku ze "wszedzie
        dobrze gdzie nas nie ma"
        • Gość: Tomek Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.broadcom.com 19.09.03, 00:54
          Pracuje w USA i co mam:
          37.5 godzinny tydzien pracy plus placone za nadgodziny.
          Za sobote czy niedziele dostaje dzien wolny a za praca w swieto poltora dnia
          wolnego. Oczywiscie to dodatkowo do normalnej placy. Ubezpieczenie lekarskie
          pokrywa pracodawca wwiekszosci. Ja place niewiele.
          Urlop 3 tygodnie plus 6 dni chorobowych. Zwolnic mnie moga i owszem z dnia na
          dzien ale musza dac odprawe. Moja firma zwyczajowo daje pensje 20 tygodni plus 1
          tydzien za kazdy przepracowany rok. Do tego dochodza stock options. Wyjazdy
          sluzbowe na szkolenia. W pracy jest subsydiowana kafeteria. Napoje, kawa,
          sniadania sa oplacone przez pracodawce. W pracy sa sale sportowe (ping-pong,
          squash) jak i fitness room. Czas pracy nienormowany to znaczy przychodze kiedy
          chce. Konkretnie musze byc w pracy pomiedzy 12-3pm.
          • Gość: pysiek13 Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.a.002.syd.iprimus.net.au 19.09.03, 01:05
            Hi Tomek,

            ciekawe czemu w US maja problem z urlopem, tylko 3 tygodnie? w Australii 4
            tygodnie to standard, nalezy sie zaraz po pierwszym roku przepracowanym, ale
            jesli ci zalezy wziasc urlop wczesniej to tez jest mozliwe 'pro rata'.
            co do godzin pracy u nas nazywa sie to 'flexi system', czyli masz okreslona
            liczbe godzin do przepracowania w ciagu tygodnia.
            pozdrawiam
            • Gość: Tomek Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.broadcom.com 19.09.03, 01:44
              Niestety 3 tygodnie to sie nazywa duzo choc znam ludzi ktorzy maja wiecej ale
              bardzo niewielu. Moja zona ma tylko dwa tygodnie.
              Coz daleko nam do krajow europejskich pod tym wzgledem czy nawet Australii.
              • Gość: pysiek13 Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.a.002.syd.iprimus.net.au 19.09.03, 01:55
                chyba jednak wazne jest, ze robisz to co lubisz. ja znam ludzi ktorzy sa tak
                zakochani w swojej pracy, ze trzeba ich namawiac zeby wzieli urlop. ale to sa
                wyjatki. jak np moj kolega, ktory tez ma problemy ze swoja identyfikacja,
                Szwed po mamie, Wegier po tacie, mieszkal 10 lat w GB przeniosl sie do
                Australii 5 lat temu i pracuje za mniejsze pieniadze niz w GB, ale uwielbia
                swoja prace: jest neurochirurgiem ze specjalizacja brain tumor u dzieci. zeby
                namowic go na picnic to jest problem, ma stala partnerke, ale swoich dzieci
                nie ma.
                no wiec dochodzi tu jeszcze jeden aspekt, nie tylko gdzie najlepiej sie
                pracuje i za ile, ale czy lubisz swoja prace, czy pracujesz bo musisz?
                pozdrawiam
        • Gość: Saba Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.dsl.hccnet.nl 19.09.03, 08:30
          basiu,
          na podstawie twojego IP domniemuje, ze piszesz z Francji.
          Napisz jak tam wygladaja warunki pracy, byla juz Australia, Nowa Zelandia,
          Kanada, Dania, Niemcy, Holandia, ale o Francji nic nie zauwazylam.
          • Gość: Ortega Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.proxy.aol.com 19.09.03, 14:33
            No pewnie ze nie zauwazylas bo we Francji sie nie pracuje tylko bawi, pije i
            wypoczywa. Ostatni normalny kraj na tej planecie, chetnie bym sie tam przeniosl.
      • Gość: dorotah Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.proxy.aol.com 19.09.03, 14:30
        Francja-nie jest rajem na Ziemi,duzych pieniedzy zarobic sie tu nie da, ale dla
        lubiacych zyc" pomalutku" miejsce wymarzone.
        We Francji najlepiej byc urzednikiem panstwowym, jest to marzenie sporej czesci
        spoleczenstwa. Urzednikiem panstwowym jest kazdy, komu placi panstwo, rowniez
        np pielegniarki, czy panowie z EDF/GDF(gaz i elektrycznosc). Praca w panstwowej
        firmie ma to do siebie, ze jest pewna do konca zycia i nie trzeba sie
        przemeczac, albowiem zwolnienie nie grozi. Jednoczesnie urzednik panstwowy moze
        otrzymac b. tani kredyt na dom, albowiem jego kredyt jest superbezpieczny.
        Praca tu to 35h/tydz. Kobiety czesto biora wolne w srody (tego dnia dzieci nie
        chodza do szkoly), a to jest mozliwe z uwagi na 35 godzinny tydz.pracy.

        W prywatnych firmach jest inaczej. Na stanowisku "cadre", jego odpowiednikiem
        jest angielski" bialy kolnierzyk", czyli de facto kazdy kto ma skonczone studia
        co najmniej 4 letnie. Przy zatrudnianiu obowiazuja "widelki placowe"-w
        zaleznosci od dyplomu (pierwsza praca), pozniej zarobki sa negocjowalne,
        dodatkowo bonus od zyskow firmy.
        Dzien pracy od 9-12, przerwa na obiad do 14 (w tym czasie w calej Francji nic
        sie nie zalatwi)potem do 18-19, caly czas dotyczy to "cadres", sekretarki
        obowiazuje 35 godzinny tydzien pracy.
        Zdarza sie praca do pozna, zalezy co jest do zrobienia. Ponadto sporo podrozy
        sluzbowych.
        Trudno namowic pracodawce na oplacenie dodatkowych studiow (MBA), ale jest to
        mozliwe.
        Urlop 5-6 tygodni/rok.
        W przypadku bezrobocia-mozna ubiegac sie po przepracowanym roku.
        Urlopy macierz.-3 miesiace urlop platny+wlasny niewykorzystany urlop.
        We Francji jest najwiekszy przyrost naturalny w calej Europie, na pewno sporo
        jest w tym zaslugi odpowiedniej polityki panstwa.
        O reszcie- nastepnym razem.
        • Gość: Saba Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.dsl.hccnet.nl 22.09.03, 08:05
          dorotah,
          Nareszcie ktos z Francji!
          To co piszesz wyglada na calkiem wygodne pogodzenie zycia zawodowego z
          prywatnym. Slyszalam o tym, ze we Francji pracuje sie 35 godzin w tygodniu, to
          idealny uklad, zeby w srody miec wolne ;-)
          Co do reszty to u nas jest podobnie, rowniez jesli chodzi o panstwowe posady
          (ktore swoja droga slyna z potwornej nudy)
          Napisz cos jeszcze o poziomie bezrobocia i prorodzinnej polityce panstwa
          Pozdrawiam
          Saba
          • Gość: jackers "merde in france"... IP: 194.133.14.* 22.09.03, 15:18
            to byla taka piosenka, dawno temu...
            ***
            moje opinie o FR po 13 latach nie sa zbyt optymistyczne....funkcjonariuszem raczej nie zostaniemy, ze wzgledu na bariere jezykowa, bez szans...nie znam nikogo takiego...
            na zrobienie szmalu to najlepsze male biznesy w stylu transport/budowa pod warunkiem zatrudnienia rodakow i okradzenia ich z ostatnich pieniedzy...
            podatki , szczegolnie dla malo zarabiajacych sa zabojcze, wypada nieraz nie jesc i nie zyc przez 2 miesiace...
            ***
            35 godzin jest w niektorych firmach tylko teoria...jak sie nie podoba to drzwi sa tam!
            ***
            prorodzinna polityka polega na tym ze czlowiek o pci "baba" zarabia z gwinta 20/30% mniej niz osobnik pci "chlop"....wiec jesli masz dziecko to za 1200? nie ma sensu isc do roboty, szkoda czasu....a zrobic wiecej jest dosc ciezko...
            w paryzu i okolicach miejsca w przedszkolach rezerwuje sie przed narodzeniem dziecka...blem jest wtedy jak UNE /funkcjonariusze/ robio se strajk...masz wtedy od razu kilka stow, najdrozszych pieniedzy, mniej...
            ***
            podwyzki w pracy ?? zapomnij ! jedyna metoda to zmiana roboty...
            na rodzine w stylu 2+1 trzeba min. 3000? net...tez trudna sprawa
            jesli nie to do konca swoich dni bedziesz zyc w mieszkaniach "socjalnych" ze wszystkimi atrakcjami ktore to ze soba niesie....
            ***
            mowiac w skrocie:
            kraj rzadzony dla bogatych , przez bogatych...
            zyc i pracowac za 1300? ?? wole w polsce...ten sam ch...
            na koniec miesiaca nie masz szmalu :)
            • Gość: basia Re: "merde in france"... IP: *.w81-53.abo.wanadoo.fr 24.09.03, 17:43
              No juz takich glupot jak szanowny kolega "jackers"napisal to chyba nigdy nie
              slyszalam,we Francji mieszkam od 12 lat.Przestan siac propagande i przestan
              wypisywac glupoty. To co napisala Dorotah-to jest prawda.
        • moonmoon Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? 23.09.03, 15:30
          no nie wiem, najwięcej jest w tym zasługi imigrantów, którzy mają często po
          kilkoro dzieci

          Gość portalu: dorotah napisał(a):

          > We Francji jest najwiekszy przyrost naturalny w calej Europie, na pewno sporo
          > jest w tym zaslugi odpowiedniej polityki panstwa.

          • brombeer Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? 23.09.03, 22:27
            Zgodze sie z moonmoon, ze emigranci we Francji (czesto z krajow arabskich) maja
            duzo dzieci, taka juz ich uroda.
            Natomiast, co ciekawe, rdzenni Francuzi maja wiecej niz dwojke dzieci.
            Zacznijmy od tego, ze tradycyjny model francuskiej rodziny mieszczanskiej to
            2+4, czworo dzieci. I ten model pozostal w glowach.
            Od kilku lat Francja przezywa prawdziwy baby-boom.
            Do tego stopnia,ze zabraklo ( zwlaszcza w regionie paryskim) miejsc w zlobkach,
            przedszkolach i na porodowkach.
            Nie bede wnikac w to, jakie sa tego przyczyny, czy bardziej "tradycyjny model"
            rodziny, czy polityka panstwa w tym zakresie.
            Otoz pewne jest, ze nie oplaca sie miec jednego dziecka, zwlaszcza, kiedy sie
            nienajgorzej zarabia. Dwoje dzieci- zaczyna sie dostawac zasilek rodzinny,
            trzecie dziecko= zasilek rodzinny+znaczne obnizenie podatkow. Itd.
            Ostatnio rowniez wprowadzono zasilki porodowe, dla kazdej rodzacej=800 euro.
            Mamy ponadto bezplatne przedszkola i zlobki, oraz system akredytowanych
            opiekunek do dzieci, ktore sa oplacane przez rodzicow, ci natomiast dostaja
            zwrot poniesionych kosztow od panstwa (czesciowy lub calosc w zal. od dochodow).
            System opiekunek umozliwia podjecie pracy kobietom.
            Tyle na dzis z Francji,
            Dorota
            • Gość: ada Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.lodz.dialog.net.pl 29.09.03, 19:45
              kochani - prosimy o wiecej - piszcie....
              może ktos napisze jak pracuje sie w Hiszpani, Włoszech,Portugalii
              • italian69 Praca we Wloszech - dolce vita. 29.09.03, 20:40
                Gość portalu: ada napisala:

                " jak pracuje sie we Włoszech..."

                Witajcie leniwie,
                We Wloszech sie nie pracuje. We Wloszech sie zyje. Je, pije i mowi o milosci.
                Mamy mowia do swoich synkow :"Gdy dorosniesz moj kochany - pojdziesz do pracy."
                Dlatego Wlosi rzadko dorastaja i srednia wzrostu wloskich mezczyzn ustepuje
                europejskiej. Uroczy kraj dla dolce far niente.
                Ciao,
                italian.
                • numbat Re: Praca we Wloszech - dolce vita. 30.09.03, 02:56
                  italian69 napisał:

                  > Gość portalu: ada napisala:
                  >
                  > " jak pracuje sie we Włoszech..."
                  >
                  > Witajcie leniwie,
                  > We Wloszech sie nie pracuje. We Wloszech sie zyje. Je, pije i mowi o milosci.
                  > Mamy mowia do swoich synkow :"Gdy dorosniesz moj kochany - pojdziesz do
                  pracy."
                  > Dlatego Wlosi rzadko dorastaja i srednia wzrostu wloskich mezczyzn ustepuje
                  > europejskiej. Uroczy kraj dla dolce far niente.
                  > Ciao,
                  > italian.


                  Witam ! to chyba racja, znajomy ktory profesjonalnie gra w orkiestrze
                  (synfonicznej - Brisbane )polecial-pare tygodni wstecz do brata, ktory gra
                  sobie
                  w Rzymie- tez w orkiestrze synfonicznej-rozmwialsmy przez telefon i
                  powiedzial...ze we Wloszech sie zyje, pije, rozmawia o milosci....i tak dalej.
                  Ach co kraj to obyczaj.I jeszcze ciekawa obserwacja, podobno we Wloszech
                  wiekszosc mlodych mezczyzn- mieszka bardzo dlugo z rodzicami- moze jest to
                  spowodowne tym ze...(nie ma to jak dobra potrawa od mamy), a moze lekkoscia bytu
                  we Wloszech.
                  • italian69 Espresso, Chianti Classico, romans i mamusia. 30.09.03, 05:09
                    numbat napisał:

                    "...ze we Wloszech sie zyje, pije, rozmawia o milosci....i tak dalej.
                    ... podobno we Wloszech wiekszosc mlodych mezczyzn- mieszka bardzo dlugo z
                    rodzicami- moze jest to spowodowne tym ze...(nie ma to jak dobra potrawa od
                    mamy), a moze lekkoscia bytu we Wloszech."

                    Witajcie niespiesznie,
                    Absolutnie jest to prawda. Na prace we Wloszech nie ma czasu. Jest tyle
                    przyjemniejszych zajec. Byc moze sie ze mna zgodzicie a byc moze nie.
                    Oczywiscie Wlosi mieszkaja dlugo (tak dlugo jak sie da) u rodzicow a wlasciwie
                    u mamusi. Lasagne, pasty(makarony), zupa minestrone, tiramisu najlepsze sa
                    u mamusi. Czynszem, praniem i wiktem nie musza sie absolutnie martwic.
                    Czy w tych warunkach chodzilibyscie do pracy? Watpie.
                    Ide wolno do lozeczka. Nie musze sie absolutnie spieszyc bo otworze oczka
                    dopiero kolo poludnia i mamusia poda mi wspaniale domowe sniadanie.
                    Na pewno bede mial nastroj i ochote na maly, bezpieczny romans.
                    Tyle o nas, Wlochach, kobiety slyszaly... Zdecydowanie nie mozna ich
                    rozczarowac.
                    Czy ktos mowi o pracy? E, nie, przeslyszalem sie.
                    Ciao/dobranoc i wydajnego dnia pracy Wam zycze,
                    italian.

                    • Gość: Saba Re: Espresso, Chianti Classico, romans i mamusia. IP: *.adsl.wanadoo.nl 30.09.03, 19:54
                      No ale ktos przeciez pracowac musi aby ktos inny nie musial...?
                      Skoro panowie tak dlugo nie chca sie odciac od pepowiny mamusi to jak w takim
                      razie radza sobie gdy w koncu rodzicow zabraknie? Szukaja pierwszej pracy w
                      wieku 45 lat..? Co z malzenstwem, podzialem rol, zakladaniem rodziny,
                      wychowywaniem dzieci? Jak na podejscie do zycia Wlochow zapatruja sie Wloszki?
                      Czy sa aktywne zawodowo? Czy przejmuja role matki w zyciu swojego mezczyzny?
                      • Gość: maggie-c Re: Espresso, Chianti Classico, romans i mamusia. IP: *.27-151.libero.it 05.11.03, 11:05
                        italian69 troszke przesadza.
                        zyje i pracuje we Wloszech. Owszem, Wlosi dziwnym trafem znajduja czas na
                        wszystko i w pracy mowi sie o duzo milosci, ale nie powiedzialabym ze sie nie
                        pracuje. Pracuje sie ale przyjemniej, towarzysko, czesto atmosfera umilana jest
                        pogawedka, ale sa dni (mowie o sobie) ze nie ma czasu na zamienienie dwoch
                        zdan. Wszystko zalezy od miejsca pracy, a rowniez od miejsca zamieszkania -
                        tutaj sa ogromne roznice miedzy polnoca a poludniem. Na polnocy pracuje sie
                        wiecej.
                        To prawda ze mlodzi ludzie miszkaja do poznego wieku w domu rodzicow ale np.
                        wokol mnie sa prawie sami mlodzi ktorzy mieszkajac z mamusia, maja regularna 8-
                        godzinna prace i na pewno nie spia do poludnia! Daja pieniadze na dom a reszte
                        wydaja na wlasne pzyjemnosci, samochod, motor, wyjscia z przyjaciolmi, oraz
                        odkladaja na przyszlosc. Kiedy zdecyduja sie na odejscie z domu wiekszosc ma
                        stala prace i oszczednosci.
                        ciao ciao
                        • Gość: Saba Re: Espresso, Chianti Classico, romans i mamusia. IP: *.adsl.wanadoo.nl 06.11.03, 20:36
                          maggie-c,
                          wyglada na to, ze Wlosi to wcale nie taki beztroski narod?
                          Z drugiej strony to oszczedzanie za mlodu i meczenie sie z rodziacmi pod
                          jednym dachem troche im ukraca skrzydla, bo podrozujac po swiecie rzadko
                          spotykam Wlochow, podczas gdy Holendrow wszedzie co nie miara. Niewatpliwie ma
                          na to wplyw nieprzyjazny klimat i krajobraz Holandii nie zachecajacy do
                          spedzania wakacji w kraju, jednak chyba suma summarum oplaca im sie (nie mam
                          na mysli finansow) to podrozowanie!
                          Maggie-c, czy ty tez przejelas zwyczaje wloskie? Pozdrawiam
                          Saba
                          • Gość: maggie-c Re: Espresso, Chianti Classico, romans i mamusia. IP: *.27-151.libero.it 07.11.03, 09:16
                            Gość portalu: Saba napisał(a):
                            > wyglada na to, ze Wlosi to wcale nie taki beztroski narod?

                            ach, nie absolutnie, beztroski im nie brakuje, na pewno maja jej wiecej niz
                            inne narodowosci,

                            > Z drugiej strony to oszczedzanie za mlodu i meczenie sie z rodziacmi pod
                            > jednym dachem troche im ukraca skrzydla, bo podrozujac po swiecie rzadko
                            > spotykam Wlochow, podczas gdy Holendrow wszedzie co nie miara. Niewatpliwie
                            ma
                            > na to wplyw nieprzyjazny klimat i krajobraz Holandii nie zachecajacy do
                            > spedzania wakacji w kraju, jednak chyba suma summarum oplaca im sie (nie mam
                            > na mysli finansow) to podrozowanie!

                            Nie zgodze sie z toba, oni prowadza zupelnie samodzielne zycie nawet jesli
                            mieszkaja z rodzicami, przynajmiej wiekszosc. I zdecydowana wiekszosc mlodych
                            osob ktore znam podrozuje, cieple wyspy, afryka, stolice europy. Wielu jednak
                            po wyjezdzie na Sardynie stwierdza ze niepotrzebnie tak daleko szukali, Italia
                            jest przepiekna!

                            > Maggie-c, czy ty tez przejelas zwyczaje wloskie? Pozdrawiam
                            > Saba

                            Ja mowie o sobie jako o kompletnie zitalianizowanej polce, przejelam wszystkie
                            zwyczaje z entuzjazmem, czuje ze tu jest moj 'dom'.

                            ciao ciao
                        • italian69 Re: Espresso, Chianti Classico, romans i mamusia. 07.11.03, 02:31
                          Gość portalu: maggie-c napisała:

                          " italian69 troszke przesadza." No moze odrobinke z mamusia. A to dlatego,
                          ze mamusia zostala w Polsce. Ale wszystko inne bez cienia przesady.

                          " ale sa dni (mowie o sobie) ze nie ma czasu na zamienienie dwoch zdan".
                          Nie ma takich dni. Mai. Byc moze pomylilas Wlochy ze Szwajcaria.
                          Absolutnie nie ma we Wloszech dni opisywanych przez Ciebie.
                          We Wloszech sie nie pracuje. We Wloszech sie zyje. Dolce far niente.

                          Buonanotte,
                          italian.
                          • Gość: maggie-c Re: Espresso, Chianti Classico, romans i mamusia. IP: *.27-151.libero.it 07.11.03, 09:04
                            co ma do tego szwajcaria, napisalam ze mieszkam w italii, to chyba jasne. Byc
                            moze przesadzilam z niemozliwoscia zamienienia dwoch zdan ale moge Cie zapewnic
                            ze w mojej firmie czasami/nie codziennie (dlatego napisalam 'sa dni' - wiec np.
                            1-2 w tygodniu) jest tyle do zrobienia ze ciezko o dluzsze pogawedki. nie ma w
                            tym zadnego dolce far niente. MAGARI!!!!! Nie wiem gdzie ty mieszkasz i czym
                            sie zajmujesz ale ja mam bardzo napiety plan dnia, choc udaje mi sie znalezc
                            czas na prawie wszystko to musze sie niezle nabiegac. Ale pracuje sie tu na
                            pewno przyjemniej niz w innych krajach.
                            • Gość: Saba Re: Espresso, Chianti Classico, romans i mamusia. IP: *.dsl.hccnet.nl 07.11.03, 14:27
                              maggie-c:

                              "moge Cie zapewnic ze w mojej firmie czasami/nie codziennie (dlatego
                              napisalam 'sa dni' - wiec np.1-2 w tygodniu) jest tyle do zrobienia ze ciezko o
                              dluzsze pogawedki. nie ma w tym zadnego dolce far niente. MAGARI!!!!! Nie wiem
                              gdzie ty mieszkasz i czym sie zajmujesz ale ja mam bardzo napiety plan dnia"

                              Jakby nie bylo wynika z tego co piszesz, ze srednio 1-2 dni w tygodniu spedzasz
                              na dluzszych pogawedkach i ty to nazywasz napetym planem? :-)
                              Sorry, nie zrozum mnie zle, ale przytrafilo mi sie pracowac w kraju o
                              najwyzszej efektywnosci pracy na swiecie.. ale tak nieprzyjemnie to znowu nie
                              jest ;-)
                              Pozdrawiam
                              Saba
                              • Gość: maggie-c Re: Espresso, Chianti Classico, romans i mamusia. IP: *.27-151.libero.it 07.11.03, 17:53
                                ciao Saba!

                                wiec wyjasniam dokladniej poniewaz dzis rano uzylam skrotu myslowego.

                                U mnie w pracy z reguly mam czas na krotkie pogawedki z kolegami (choc nie
                                zawsze o milosci) lub przynajmniej na zamienienie paru zdan. Nie sa to
                                posiadowki ani nawet nie jest to nigdy przerwa na kawe, po prostu gdy sie
                                konsultujemy w roznych sprawach zbaczamy z tematu i jest chwilka relaksu.
                                Zaleznie od okresu czasem jest tak ze caly dzien lata sie od jednego zajecia do
                                drugiego, nie zwazajac na innych, czasem jednak jest duzo luzniej.
                                Jednak moj dzien jest zawsze napiety, z powodu godzin pracy - 8:30-12:30
                                przerwa 2,5 h i potem 15:00 - 19:00. Tak pracuje i tak pracuje wiekszosc biur.
                                Mam szczescie ze do pracy mam 10 minut samochodem ale i tak jestem w ciaglym
                                biegu i o to mi chodzilo w poprzednim poscie, nie o zabieganie w biurze.

                                Z ostatnich statystyk wynika ze Wlosi pracuja wiecej niz inni europejczycy...
                                • Gość: Saba Re: Espresso, Chianti Classico, romans i mamusia. IP: *.adsl.wanadoo.nl 07.11.03, 18:27
                                  maggie-c,
                                  Nie musialas mnie odbierac az tak doslownie, troche zartowalam, a troche cie
                                  chwytalam za slowka, bez obrazy ;-)
                                  Ta dluga przerwa poludniowa to pewnie na sjeste?
                                  Najwazniejsze, ze jestes zadowolona ze swojego zycia, pracy i miejsca, w
                                  ktorym mieszkasz, czujesz sie tam komfortowo i u siebie.
                                  A co do pracy stricte, to sama wiesz, ze ilosc nie znaczy jakosc, a to, ze
                                  Wlosi pracuja WIECEJ nie znaczy jeszcze, ze ich EFEKTYWNOSC jest wieksza niz
                                  innych Europejczykow (bo to mialam na mysli w moim poprzednim poscie)
                                  Pozdrawiam jeszcze raz
                                  Saba
                                  • maggie-c Re: Espresso, Chianti Classico, romans i mamusia. 07.11.03, 18:42
                                    well, well,well,
                                    alez oczywiscie ze sie nie obrazam, saba! :-)
                                    dzisiaj jest na szczescie jeden z takich dni gdy mam wolne chwilki na
                                    sprawdzenie forum.....hihihi (miedzy jednym telefonem a drugim, miedzy jednym
                                    faxem a drugim.... ale za to w pon. bede nadrabiac zaleglosci....!)
                                    o warunkach pracy napisze Ci next time, napisz co konkretnie Cie interesuje

                                    jestem bardzo zadowolona z mojego zycia tutaj, ale ja kocham Wlochy od
                                    pierwszego wejrzenia i od poczatku dobrze sie tu czulam.

                                    przerwa to niezupelnie siesta, tylko po prostu przerwa obiadowa. Wszyscy w tym
                                    czasie udaja sie na posilek, kawe i pogawedki domowe lub towarzyskie. Ja majac
                                    2.5 czasu przygotowuje posilek (lub gdy nie mam na to ochoty - czyli raz lub
                                    dwa w tygodniu - idziemy do self-service), rozwieszam i zdejmuje pranie, czasem
                                    prasuje choc troszke, czasem szybkie zakupy, czasem siadam na chwilke do kompa
                                    (rzadko). I koniec przerwy, o 15 musze byc znowu w biurze. Aha latem ide na
                                    plaze lub odpoczywam 15-20 min. na tarasie. :-)

                                    • Gość: Saba Re: Espresso, Chianti Classico, romans i mamusia. IP: *.adsl.wanadoo.nl 07.11.03, 19:42
                                      maggie-c,
                                      no i dobrze, ze sie nie obrazasz, bo nie ma o co, a bez roznicy zdan nie ma
                                      dyskusji ;-)

                                      Jak bedziesz miec ochote to napisz o:

                                      stopniu bezrobocia wsrod poszczegolnych grup wiekowych i wg rejonow
                                      wieku emerytalnym i warunkow przejscia na emeryture
                                      wymiaru urlopow
                                      srednich pensji i fringe benefits
                                      dostepnosci szkolen zawodowych
                                      traktowaniu obcokrajowcow przez prawo pracy, pracodawcow i kolegow
                                      urlopow macierzynskich
                                      stosunku pracodawcy do rodziny (np elastycznosc wymiaru godzin mlodych matek,
                                      dotowanie przedszkoli itp)
                                      nadgodzinach
                                      dojazdow do pracy
                                      systemie motywacyjnym, awansach, podwyzkach, szkoleniach integracyjnych
                                      ubezpieczeniach i funduszach emerytalnych (kto pokrywa i w jakim wymiarze?)
                                      stosunkach w pracy (troche juz napisalas, ale chodzi mi tu o hierarchie
                                      zawodowa)

                                      To na poczatek chyba wystarczy, nie?
                                      Pozdrawiam
                                      Saba


                                  • maggie-c Re: Espresso, Chianti Classico, romans i mamusia. 07.11.03, 18:50
                                    ale nie zgodze sie z toba ze Wlosi nie sa efektywni. Nie wiem czy bylas kiedys
                                    w Italii, bo na pewno trzeba tu zyc zeby ten kraj zrozumiec. Ale nie Italia to
                                    kraj wielkich przemyslowcow, wielkich wynalazkow, niektorych niezrownanych
                                    produktow. Tutaj po prostu ludzie znajduja czas na wszystko, potrafia laczyc
                                    prace z zabawa, nie biora wszystkiego na powaznie, sa elastyczni, luzaccy.
                                    Dlatego moja codzienna gonitwa jest bardzo przyjemna.
                                • Gość: Saba Re: Espresso, Chianti Classico, romans i mamusia. IP: *.adsl.wanadoo.nl 07.11.03, 18:29
                                  maggie-c,
                                  pomijajac twoja polemike z italian.. napisz cos wiecej na temat WARUNKOW PRACY
                                  we Wloszech (o ile znajdziesz czas w swoim napietym planie dnia :-)
                            • italian69 Re: Espresso, Chianti Classico, romans i romans. 07.11.03, 22:29
                              Gość portalu: maggie-c napisała:

                              "co ma do tego szwajcaria, ...Byc moze przesadzilam z niemozliwoscia
                              zamienienia dwoch zdan. Ale pracuje sie tu na pewno przyjemniej niz w innych
                              krajach."

                              Buonasera maggie-c,
                              Szwajcaria nie ma to tego absolutnie nic. Zero. Liczylem, ze ona spowoduje,
                              ze przyznasz, ze przesadzilas rowniez. Oboje wiec mieszkajac we Wloszech
                              mamy sklonnosci do hiperboli. O efektywnosci nie bede pisal. Raczej o klimacie
                              w pracy. Przyjechalem tutaj z bardzo efektywnego kraju. I ta efektywnosc,
                              przyspieszanie i dobra organizacje zaczalem rowniez stosowac tutaj.
                              Szef, Wloch, przypomnial mi ogolnie znane przyslowie - quando Romae sum,
                              ieiuno Sabbato(when in Rome, do as the Romans do)i poprosil abym poluzowal
                              z praca. Zgodnie z jego zyczeniem poluzowalem tak jak otoczenie.
                              Nie wplynelo to w zadnym przypadku na moje wynagrodzenie. Z duzym zdziwieniem
                              zauwazylem, ze moje poluzowanie zrobilo mnie w oczach szefa bardzo dobrym
                              pracownikiem. Teraz sie juz nie dziwie. Pracuje tak jak inni.
                              Pracuje sie wiec super. Czas jest absolutnie na wszystko. Atmosfera cudownie
                              towarzyska. Ludzie pogodni, wyluzowani. Zostane tutaj co najmniej dziesiec
                              lat :))). Co do przyjemnosci pracy to mamy taka sama opinie.
                              Praktycznie nie ma duzej roznicy miedzy praca a weekendem,
                              Salute!
                              italian.
                              • Gość: anya.s Re: Espresso, Chianti Classico, romans i romans. IP: *.ap.plala.or.jp 10.11.03, 12:08
                                Hej Italian

                                A jak wyglada sprawda podatkow, ubezpieczenia zdrowotnego i kosztow zycia
                                (zwlaszcza polnocne Wlochy). Pewnie za kilka miesiecy tam wyladujemy, wiec
                                bardzo przydalyby mi sie twoje informacje

                                pozdrawiam
                                Ania
                                • italian69 Re: Espresso, Chianti Classico, romans i romans. 11.11.03, 05:14
                                  Buongiorno Aniu,

                                  Podatki/tassa - jak kazdy szanujacy sie Wloch bede staral sie zaplacic
                                  jak najmniejsze. I wierze, ze mi sie to uda. Moje podejscie do sprawy byc moze
                                  byc maloinformacyjne. Mi scuzi. Zajrzyj na www.worldwide-tax.com.

                                  Assicurazione(salute)- mam dobre przez firme. Place nie specjalnie duzo.

                                  Koszty utrzymania - do zupelnego wytrzymania. Zarobki pozwalaja mi utrzymywac
                                  sie (i od czasu do czasu kogos) na wygodnym poziomie.
                                  Zdaje sobie sprawe, ze odpowiadam bardzo ogolnikowo ale wszyscy wiemy,
                                  ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia/lezenia. Moj jest bardzo
                                  wygodny. I z niego wlasnie odpowiadam.
                                  Ja osobiscie bede specjalizowal sie w tematach lekkich, latwych i przyjemnych.
                                  Wino, muzyka i wspomniany czesto romans. Patrze z azzurro optymizmem na co
                                  najmniej dziesiec lat takiego dolce far niente. I byc moze nie zawiode sie.
                                  Dotychczas bardzo mi sie tutaj podoba. Prendo un bicchiere di vino rosso.
                                  Uno altro, per favore.

                                  Buonanotte Aniu,
                                  italian.
                                  • Gość: anya.s Re: Espresso, Chianti Classico, romans i romans. IP: *.ap.plala.or.jp 11.11.03, 07:16
                                    Hej Italian
                                    dzieki za odpowiedz

                                    zycze wielu przyjemnosci w milym towarzystwie

                                    pozdrowienia Ania
                                    • italian69 Re: Espresso, Chianti Classico, romans i romans. 11.11.03, 17:21

                                      Buonasera Aniu,
                                      Dziekuje i Wam zycze powodzenia,
                                      Arrivederci.
                                  • quinto1 Re: Espresso, Chianti Classico, romans i romans. 12.11.03, 08:47
                                    Czytam, czytam i jedno mam pytanie: od jak dawna szanowny Italian w Italii
                                    pracuje? Wloski jakos taki jeszcze na poziomie turystycznym...

                                    Nastepne pytanie do Italian: jezeli tu nikt nie pracuje, to skad sie bierze
                                    cala wloska produkcja i jej swiatowy eksport? Czyzby to wszystko bylo dzielem
                                    rak emigrantow takich jak on?

                                    Otoz roznica miedzy Wlochami a krajami "wysokiej wydajnosci pracy" jak USA czy
                                    Niemcy jest taka: Amerykanin czy Niemiec zyje po to aby pracowac, Wloch pracuje
                                    po to, aby zyc.

                                    W praktyce jest to tak, ze Amerykanin czy Niemiec beda w kolko opowiadali jak
                                    to on sie przykladaja do pracy, beda sie kazdemu starali udowodnic, ze
                                    strasznie duzo pracuja i ze sa okropnie zajeci. W rzeczywistosci jednak, do
                                    niemieckiej firmy nie ma po co dzwonic w piec minut po godzinie zamkniecia...
                                    Wlosi nie udaja ze praca jest dla nich najwazniejsza sprawa zycia i nie udaja,
                                    ze sa gotowi poswiecic sie dla firmy. Oni po prostu pracuja i jezeli nie
                                    wyrobia sie z praca w godzinach sluzbowych, to nie maja problemu z tym, zeby
                                    zostac w firmie troche dluzej.

                                    W sumie jednak maja o wiele lepsza atmosfere pracy niz jakikolwiek inny narod,
                                    co tez jest warunkiem efektywnosci.

                                    Wlosi moga miec problemy z organizacja, ale sa za to mistrzami w improwizacji.
                                    Niemiec ma swoje przepisy i normy DIN, ktorych sie trzyma jak pacierza. Wloch
                                    nie znosi przepisow, bo Wloch jest indywidualista. Wlochowi nie mozna nic
                                    rozkazac, a jak juz mu cos nakazesz, to sie zaraz zapyta "e perche´?" ("a
                                    dlaczego?"). Wlocha musisz prosic per favore, zeby cos wykonal.

                                    Do tego trzeba sie przyzwyczaic, zeby zrozumiec, ze tak tez mozna.

                                    Smieszy mnie tez, kiedy Polacy, ktorzy rowniez zamieszkuja z mamusia do momentu
                                    ozenku, lub i dluzej , nazywaja Wlochow maminsynkami....
                                    • Gość: Saba Re: Espresso, Chianti Classico, romans i romans. IP: *.dsl.hccnet.nl 12.11.03, 10:48
                                      quinto,
                                      w prawdzie to nie licytacja, ale madrze piszesz, jesli to wszystko prawda to
                                      musi sie przyjemnie zyc we Wloszech, bo cokolwiek by nie twierdzic, to przyznac
                                      trzeba, ze praca jest wazna, chocby przez fakt, ze spedzamy tam wiele czasu,
                                      wiec warunki i atmosfera maja niewatpliwie wplyw rowniez na samopoczucie w
                                      zyciu prywatnym. Na dodatek macie tam jeszcze swietny klimat, wspaniale
                                      krajobrazy, meskich mezczyzn ;-), pyszne jedzenie, kurcze.. sama chetnie bym
                                      sie przeprowadzila..

                                      :-)

                                      Pozdrawiam
                                      Saba
                                    • Gość: maggie-c italian way - quinto :-)) IP: *.27-151.libero.it 12.11.03, 10:56
                                      Swiete slowa quinto, ponownie ujales moje mysli w sposob konkretny i zwiezly.
                                      Pan italian niech pomieszka tu dluzej, niech pojezdzi tez troszke po Italii by
                                      obejrzec inne rzeczywistosci niech jego aktualna, wtedy moze uniknie takiego
                                      generalizowania.

                                      > Otoz roznica miedzy Wlochami a krajami "wysokiej wydajnosci pracy" jak USA
                                      czy
                                      > Niemcy jest taka: Amerykanin czy Niemiec zyje po to aby pracowac, Wloch
                                      pracuje po to, aby zyc.

                                      Wlasnie, tak dokladnie jest. Dlatego Wloch znajduje czas na wszystko, nawet na
                                      pogawedki w pracy. A rezultaty sa duzo ciekawsze niz ich europejskich czy
                                      amerykanskich kuzynow.

                                      > Wlosi moga miec problemy z organizacja, ale sa za to mistrzami w improwizacji.
                                      > Niemiec ma swoje przepisy i normy DIN, ktorych sie trzyma jak pacierza. Wloch
                                      > nie znosi przepisow, bo Wloch jest indywidualista.

                                      Znam jedna firme europejska wspolpracujaca z wloska ktora wyslala swoich
                                      pracownikow do Wloch aby 'nauczyli sie' (lub przynajmniej zrozumieli) wloskiego
                                      sposobu myslenia w pracy. Byly problemy ze wspolpraca poniewaz gubili sie, nie
                                      potrafili zrozumiec jak mozna pracowac nie podazajac za wczesniej okreslonym
                                      planem i gdy tylko prezentowaly sie nieprzewidziane sytuacje po prostu tracili
                                      orientacje i wpadali w panike. Nie wiem czy teraz sie polepszylo.

                                      > Smieszy mnie tez, kiedy Polacy, ktorzy rowniez zamieszkuja z mamusia do
                                      momentu
                                      >
                                      > ozenku, lub i dluzej , nazywaja Wlochow maminsynkami....


                                      hahaha wlasnie, dobre dobre, quinto! Do tego jak juz pisalam, prawie wszyscy
                                      wloscy 'mamisynkowie' ktorych znam maja swoje odrebne zycie, zarabiaja na
                                      siebie, dokladaja do domu i sa zupelnie samodzielni, nie siedza u mamusi na
                                      garnuszku.

                                      buona giornata!
                                      • Gość: Saba Re: italian way - quinto :-)) IP: *.adsl.wanadoo.nl 12.11.03, 18:17
                                        maggie-c,
                                        Nie badz taka apodyktyczna, ludzie w innych krajach tez bywaja zadowoleni z
                                        pracy, a niektorzy nawet szczesliwi
                                        ;-)
                                        Pozdrawiam
                                        Saba
                          • magda1306 Re: Espresso, Chianti Classico, romans i mamusia. 11.11.03, 13:34
                            Nie no, co za glupoty pieprzysz italian69???
                            Wiem, ze Twoja wypowiedz to prowokacja, ale nie moglam sie powstrzymac od tego
                            komentarza.
                            Z Twojego opisu wynika, ze wszyscy leza odlogiem i nikt nie pracuje. Nie
                            przesadzaj. Moze na poludniu nie, ale na polnocy tak.
                            A, ze mlodzi mieszkaja dlugo z rodzicami? No coz, wygoda... a moze po prostu
                            odkladanie kasy na to zeby miec spora zaliczke przy staraniu sie o kredyt na
                            swoje wlasne mieszkanie?
                            Nie wiem czy wiecie, ale we Wloszech ceny wynajmu mieszkania sa bardzo
                            wyskokie i wlasciwie tylko ludzie zmuszeni sytuacja wynajmuja mieszkania.
                            Bardziej oplaca sie wziac kredyt i kupic swoje bo rata za mieszkanie czesto
                            jest nie wiele wieksza niz czynsz.
                            • italian69 Re: Espresso, Chianti Classico, romans i romans. 11.11.03, 17:44
                              magda1306 napisała:

                              " Wiem, ze Twoja wypowiedz to prowokacja, ale nie moglam sie powstrzymac od
                              tego komentarza. Z Twojego opisu wynika... "

                              Witaj Magdo,
                              Absolutnie nie wiesz. Dla mnie wejscie psa z papierosem i piwem do windy jest
                              prowokacja. Milo mi, ze niczego nie powstrzymujesz. To zdrowsze.
                              I milo mi, ze w czesci ja jestem tego powodem.
                              Z mojego opisu wynika tylko, ze mam sie dobrze, dobrze mi sie pracuje
                              i bardzo lubie ten kraj. Wlochy jakie sa kazdy widzi. I kazdy ma swoja opinie.
                              Z przyjemnoscia wyrazam swoja. Ty zrob podobnie.
                              Ti posso baciare? Baciami. Toccami qui.
                              Serdecznosci i wloskiego wyluzowania sie zycze,
                              italian.
                              • Gość: maggie-c Re: Espresso, Chianti Classico, romans i romans. IP: *.27-151.libero.it 11.11.03, 18:28
                                brava magda!
                                Niestety italian swoja ostatnia wypowiedzia na temat podatkow sprowokowal u
                                mnie podobna reakcje. Nie moglam mu wczesniej tego napisac bo choc on twierdzi
                                ze to niemozliwe dzis w pracy nie mam chwili relaksu (teraz pisze to i fax do
                                klienta jednoczesnie...).
                                Tak, to prawda, wielu na poludniu stara sie placic jak najmniej podatkow lub
                                (zbyt czesto) nie placic w ogole co - jak sie mozna domyslac - sprawia ze my w
                                centrum i na polncy Wloch placimy je czesto podwojnie...
                                Nie chcialabym generalizowac i podsycac wieloletniego konfliktu nord-sud lecz
                                zbyt czesto widac przyklady potwierdzajace to co powyzej napisalam.

                                Dla nie znajacych Italii - Italia jest podzielona na pol, poludnie i polnoc
                                bardzo sie od siebie rozniace...

                                do anyi i saby - odpowiem na Wasze pytania jak tylko znajde dluzsza chwilke.

                                • dorrit Re: Espresso, Chianti Classico, romans i romans. 12.11.03, 12:46
                                  Italian, a gdzie pracujesz, w jakim miescie, czy przyjmuja tam nowych
                                  pracownikow i w jakich specjalizacjach? Bo ja tu zasuwam jak maly samochodzik,
                                  pracuje od kilku lat w Rzymie w sporej, miedzynarodowej kancelarii prawnej,
                                  ktora moze i robi niezle interesy, jak czasem widze, ale miewamy tez niezly
                                  wycisk. Marzyloby mi sie takie "luzackie" miejsce pracy, zeby nie wracac
                                  skonana do domu, gdzie czeka dwojka absorbujacych dzieci.
                                  • Gość: pyza Re: Espresso, Chianti Classico, romans i romans. IP: 57.66.48.* 13.11.03, 14:26
                                    tak sie zastanawiam, czy nie pracujemy przypadkiem dla tej samej firmy (ja w
                                    Londynie); czy masz cos wspolnego z billingiem???
                              • magda1306 Re: Espresso, Chianti Classico, romans i romans. 12.11.03, 15:58
                                Czesc Italian,

                                Oczywiscie, ze niczego nie powstrzymuje.
                                I oczywiscie, ze kazdy ma prawo do wlasnej opini. Nawet jesli jest ona glupia,
                                przekrecona i przejaskrawiona.
                                Forum to czyta wiele osob mieszkajacych w Polsce i chcacych sie dowiedziec
                                czegos o pracy zagranica, a Twoje wypowiedzi dotyczace pracy we Wloszech,
                                cytuje:

                                'Witajcie leniwie,
                                We Wloszech sie nie pracuje. We Wloszech sie zyje. Je, pije i mowi o milosci.
                                Mamy mowia do swoich synkow :"Gdy dorosniesz moj kochany - pojdziesz do pracy."
                                Na prace we Wloszech nie ma czasu. Jest tyle przyjemniejszych zajec.
                                Absolutnie nie ma we Wloszech dni opisywanych przez Ciebie.
                                We Wloszech sie nie pracuje. We Wloszech sie zyje. Dolce far niente'

                                sa po prostu WYIMAGINOWANE. Nie mam pojecia co tu porabiasz i czym sie
                                zajmujesz, ale zapewniam wszystkich czytajacych, ze to co pisze Italian69 jest
                                kompletna bzdura.
                                Ludzie pracuja tu tak samo jak gdzie indziej.

                                ...e no! non mi puoi baciare!

                                Milego dnia zycze,
                                • Gość: Misia Re: Espresso, Chianti Classico, romans i romans. IP: *.adsl.xs4all.nl 12.11.03, 17:05
                                  Magda a co znaczy to co zacytowalas po wlosku?
                                • italian69 Re: Espresso, Chianti Classico, romans i romans. 12.11.03, 19:11
                                  magda1306 napisała:

                                  " Nie mam pojecia co tu porabiasz i czym sie zajmujesz, ale zapewniam
                                  wszystkich czytajacych, ze to co pisze Italian69 jest kompletna bzdura"

                                  Witaj leniwie Magdo,
                                  Ciesze sie, ze dzisiaj odpowiadasz bez jednoczesnego pisania faksu
                                  do klienta. Troche luzniej w pracy?
                                  Twoja wypowiedz jest symptomatyczna dla nadmiernie zatroskanych obywateli:
                                  " Nie wiem i nie znam sie, ale moim zdaniem..."
                                  Sama subiektywna opinia bez znania faktow malutenko (un po`) znaczy.
                                  Moja sytuacja jest moja. Natomiast moge sobie wyobrazic rozne inne.
                                  To sprawa naszej wyobrazni. Ty nie mozesz sobie wyobrazic mojej luznej
                                  sytuacji w pracy? Trudno. Tym niemniej takie sie zdarzaja. Jest mi bez
                                  najmniejszej roznicy czy Ciebie to irytuje. Calma!
                                  Cieplutko Ciebie pozdrawiam i sprobuj jak ja myslec juz o weekendzie,
                                  Baciami.

                                  Dorrit, witaj serdecznie. Mediolan. Obecnie nie zanosi sie na powiekszenie
                                  skladu. Uklady tutaj glownie oparte na nepotyzmie. Zwazywszy zarobki i super
                                  luzna atmosfere nie nalezy sie dziwic. Jezeli jednak cos by sie zmienilo
                                  wrzuce Tobie wiadomosc do skrzynki. To moja polska obietnica nie wloska.

                                  Do Misi. To ogolnie znaczy, ze mnie nie pocaluje :(((. Ale moje empiryczne
                                  doswiadczenie mowi, ze takie sa zawsze poczatki. Tylko persistence,
                                  persistence i jeszcze raz wytrwalosc prowadzi do sukcesu. W nawiazaniu
                                  do kobiet oczywiscie wedlug Wlochow. Poniewaz w pracy nie sa oni tacy
                                  uporczywi.

                                  Pozdrawiam Was wszystkich spokojnie, bez pospiechu i blekitnie,
                                  italian.

                                  • dorrit Re: Espresso, Chianti Classico, romans i romans. 13.11.03, 13:17
                                    O rany, italian, pracujesz w Mediolanie - ja tam przezylam, a raczej
                                    przepracowalam 4 lata, zasuwajac bardziej niz tu, bo przeciez na polnocy
                                    pracuja na ogol wiecej i lepiej! Twoja firma to jakis ewenement, ciekawe ile
                                    wytrzyma na rynku pracy? Zdrowia zycze.
                                    Pisze dopiero teraz, zwalniam "motorek" - bo jest po 13:00, wiec niby
                                    spokojniej, ale to chwilowe, zaraz zejdzie sie tabun wazniakow na pilne
                                    zebranie, bo na widoku sprawa przed Komisja Europejska, a to nigdy nie jest
                                    wesole.
                                  • maggie-c Re: Espresso, Chianti Classico, romans i romans. 13.11.03, 16:13
                                    istotnie dosc dziwne jest ze w Mediolanie takie to luzy.
                                    moze dowiemy sie w jakiej branzy nasz italian tak sie leniwi?

                                    do italian dwie uwagi:
                                    - pomyliles Magde ze mna, to ja pisalam fax rownoczesnie z postem
                                    - radze podszkolic wloski, tlumaczac zdanie przez ciebie napisane nie mozna w
                                    nim za zadne skarby uzyc -un po'-, gdyz zmienia jego sens. nalezy uzyc -poco-

                                    significa poco - significa un po'
                                    roznica jak widac jest kolosalna.

                                    aha ja tez mysle o weekendzie, z utesknieniem, aby moc wreszcie odpoczac.
                                    • italian69 Re: Espresso, Chianti Classico, romans i romans. 14.11.03, 13:33
                                      Drogie moje wszystkie Panie,
                                      Jezeli kogos z kim niezamierzenie pomylilem - najmocniej przepraszam.
                                      Dziekuje rowniez za konstruktywna krytyke mojego wloskiego.
                                      Bede nad nim pracowal. Oczywiscie niespiesznie.
                                      W firmie (pubbliche relazioni), ktora byla uprzejma mnie zatrudnic
                                      rownolegle sa dwa jezyki: wloski i angielski. Nie ma wiec tej cisnacej
                                      gwaltownosci opanowania dobrze wloskiego od zaraz.
                                      Duza korzyscia uczenia sie ciagle jeszcze wloskiego jest mozliwosc zadawania
                                      pytan i otrzymywania zyczliwych wyjasnien. Wspanialy pretekst do rozpoczynania
                                      rozmowy i nawiazywania znajomosci. Wloszki szczegolnie sa zyczliwe i maja
                                      zaciecie pedagogiczne :))).
                                      Co do tempa pracy (lub jego braku) w Mediolanie to obie strony - Wy, mile
                                      Panie i ja - maja racje.
                                      Tempo pracy w Mediolanie bezsprzecznie istnieje. W mojej firmie, natomiast,
                                      zadziwiajaco jest duzy luz. I co wspanialsze, firma wydaje sie byc z tego
                                      dumna.
                                      Moj utrzymujacy sie doskonalu nastroj wzmaga sie teraz w postepie
                                      geometrycznym poniewaz czuje na karku cieply i zmyslowy oddech weekendu.
                                      Zycze Wam wszystkim i sobie wspanialego, kolorowego (z przewaga blekitu)
                                      i panoramicznego konca tygodnia.
                                      Pozostaje leniwie (byc moze powinienem napisac - wyluzowanie) i z narastajacym
                                      uczuciem przyjemnego oczekiwania,
                                      italian.
                    • gran.it Re: Espresso, Chianti Classico, romans i mamusia. 16.11.03, 14:21
                      Dziwie sie wam dziewczyny ze do tej pory nie zorientowalyscie sie
                      jaki zawod uprawia Italian69. - Juz sam login mowi za siebie.
                      On sam wam to podpowiadal roznymi szczegolami a wy nic.
                      W tym zawodzie placi sie wiecej zeby prace wykonywac wolno i zeby
                      trwala jak najdluzej.Ci co to robia za szybko nie maja szans na kariere.
                      Takze nadgorliwcy ktorzy za duzo sie udzielaja traca pozniej duzo na wydajnosci.
                      Oczywiscie w tego typu public relation doskonala znajomosc jezyka wloskiego nie
                      jest pierwszym wymogiem jaki stawia sie przed przyjeciem do pracy.

                      Mysle ze Wy ze swoimi codziennymi problemami praca, dzieci,przedszkole,szkola
                      dom,pranie,prasowanie macie na pewno inny punkt widzenia niz samotny
                      mezczyzna z dobra pensja i "ciekawym" zawodem.

                      Ale to co pisze italian69 jest fajne,wesole i inteligentne.
                      Podejrzewam ze malo jest osob tak inteligentych w tym sektorze
                      i mysle ze on w nim daleko zajdzie .





                      • Gość: Misia Re: Espresso, Chianti Classico, romans i mamusia. IP: *.upc-f.chello.nl 16.11.03, 15:06
                        Achaaa.....teraz dopiero rozumiem, czy on pracuje jako...............piekarz?
                      • maggie-c Re: Espresso, Chianti Classico, romans i mamusia. 17.11.03, 12:44
                        gran.it napisał:

                        > Dziwie sie wam dziewczyny ze do tej pory nie zorientowalyscie sie
                        > jaki zawod uprawia Italian69. - Juz sam login mowi za siebie.
                        > On sam wam to podpowiadal roznymi szczegolami a wy nic.
                        > W tym zawodzie placi sie wiecej zeby prace wykonywac wolno i zeby
                        > trwala jak najdluzej.Ci co to robia za szybko nie maja szans na kariere.
                        > Takze nadgorliwcy ktorzy za duzo sie udzielaja traca pozniej duzo na
                        wydajnosci
                        > .
                        > Oczywiscie w tego typu public relation doskonala znajomosc jezyka wloskiego
                        nie
                        >
                        > jest pierwszym wymogiem jaki stawia sie przed przyjeciem do pracy.
                        >
                        > Mysle ze Wy ze swoimi codziennymi problemami praca, dzieci,przedszkole,szkola
                        > dom,pranie,prasowanie macie na pewno inny punkt widzenia niz samotny
                        > mezczyzna z dobra pensja i "ciekawym" zawodem.
                        >
                        > Ale to co pisze italian69 jest fajne,wesole i inteligentne.
                        > Podejrzewam ze malo jest osob tak inteligentych w tym sektorze
                        > i mysle ze on w nim daleko zajdzie .
                        >

                        Ja gran.it juz od jego paru wypowiedzi tak przypuszczalam! Dlatego chcialam go
                        sklonic do zdradzenia nam jego profesji. Nie tylko nick ale i zakres jezyka
                        wloskiego ktorego sie wyuczyl duzo podpowiadal!
                        Oj, tak on na pewno musi byc zawsze wyluzowany aby dobrze swa prace wykonywac!
                        Ale radze mu nie leniwic sie za bardzo i dbac o siebie bez przerwy bo
                        konkurencja we Wloszech wszak niesamowita!
                        Ale chcialam poprosic italian aby wypowiedzial sie na forum Spoleczenstwo-
                        Mezczyzna w watku 'Jakie sa Wloszki'. Jego opinii na pewno mozna zaufac.


                        • italian69 Re: Espresso, Chianti Classico, romans i romans. 17.11.03, 15:10
                          Salve,

                          Wierze, ze miniony weekend spelnil Wasze oczekiwania lub przynajmniej
                          ich lwia czesc.
                          Fornaio? Hmmm... Obawiam sie zapytac skad takie przypuszczenie :))?
                          Zadna praca nie przynosi ujmy a praca wykonywana doskonale moze przynosic
                          dume i ewentualny ekwiwalent za doskonalosc. Zdecydowanym minusem
                          tego zawodu jest koniecznosc bardzo wczesnego wstawania.
                          Co do wykonywanej pracy to faktycznie pracuje w public relelation biurze
                          z biurowymi meblami (bez lozek). W recepcji/sekretariacie sa dwie kanapy
                          wloskie ale ciagla obecnosc dwoch pan wyklucza wykorzystywanie ich do innych
                          celow niz wygodne siedzenie.

                          Moj nick nabral konotacji erotycznych zupelnie przez przypadek. Nie bylo
                          w tym premedytacji.
                          Piszac z Bella Italia rozwazalem italian/polacco. Sam italian byl juz zajety
                          i stanalem wobec wyboru numerycznego. Z dostepnych kombinacji cyfr
                          zestawienie 69 zdecydowanie bardziej przemawialo do mnie swoim cieplem
                          niz np. 28,35 lub nawet 53.
                          Na calym swiecie niepisanym motto w public relation jest: wine them, dine
                          them, sixty nine them. I to zadecydowalo.

                          Zawoalowana wyzej analogia do prostytucji jest w pewnym sensie uzasadniona.
                          Z ta subtelna roznica, ze moja firma masuje/piesci ego klienta bez kontaktu
                          fizycznego. I za usluge wystawia fattura.

                          Wyrazone przypuszczenie czym moge sie zajmowac zarobkowo przyjmuje
                          sympatycznie i optymistycznie.
                          Nigdy nie myslalem o takiej formie zarobku ale milo jest wiedziec, ze przy
                          ewentualnych niekorzystnych zmianach koniunkturalnych na rynku pracy ktos
                          uznal, ze mam potencjal.

                          Okreslenie samotny mezczyzna zastapie mezczyzna bez koniecznych zobowiazan.
                          Samotni mezczyzni rzadko bywaja samotni. Taka ich uroda :)).

                          Cieplo i jasnoblekitnie pozdrawiam z okolic Quadrilatero d`Oro,
                          italian.
                          • gran.it Re: Espresso, Chianti Classico, romans i romans. 17.11.03, 17:08
                            Prawie mnie przekonales ze pracujesz nel ramo delle pubbliche relazioni.
                            Duzo fantazji , zadnych konkretow , pewnosc siebie , oportunizm .
                            Na kobiety to dziala , ale chyba do czasu?
                            Jezeli jestes jednym z niewielu Polakow ktorzy probuja naprawic bardzo
                            niekorzystny bilans w stosunkach mesko-zenskich wlosko-polskich to
                            congratulazioni!

                            A na marginesie ,mam kolezanke Wloszke ktora pracuje w Mediolanie
                            i zajmuje sie public relation jednego banku.
                            Pensje ma niezla - ponad 3000 Euro miesiecznie ale wraca do domu
                            wykonczona fizycznie i psychicznie 40-50 godz.pracy tygodniowo .
                            Zawsze twierdzilem ze kobiety sa wykorzystywane (od 5000 lat).

                            Zycze dobrego odpoczynku w pracy po wyczerpujacym weekendzie.





                            • italian69 Re: Espresso, Chianti Classico, romans i romans. 19.11.03, 08:35
                              Witaj,

                              Grazie. Rzeczywiscie odpoczalem juz po weekendzie.
                              Zaczynam myslec o nastepnym.
                              Wierze, ze widzisz roznice miedzy zarozumialoscia
                              a uzasadniona asertywnoscia. Pierwsza jest wada,
                              druga wada nie jest.
                              Konkretow poza wspomnianymi bezowymi wloskimi kanapami
                              w sekretariacie/recepcji nie bedzie. Firma rozmawia z inna
                              na temat fusion/fusione i wszystkich pracownikow obowiazuje omerta.
                              Twoja kolezanke z Mediolanu znam. Nie osobiscie, oczywiscie.
                              Widze ja prawie codziennie i anonimowo jako przedstawicielke duzej
                              ilosci kobiet, ktore wolno, bez blysku w oczach wracaja z pracy
                              do domow przysypane szarym pylem meczacego i stresujacego dnia.
                              Nie widzi sie wowczas tego przyjemnego dla oka ancheggiare.
                              Sklonny jestem zgodzic sie z Twoim twierdzeniem dotyczacym kobiet.

                              Wspomniales o nieznanym mi niekorzystnym bilansie w relacjach
                              kobieco-meskich wlosko-polskich.
                              Czy masz ochote to rozwinac?

                              Milego dnia zycze,
                              italian.
        • Gość: ak Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: 212.69.77.* 18.11.03, 12:46
          Sądzę, że większy przyrost naturalny w Europie jest w Wielkiej Brytani.
      • numbat Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? 30.09.03, 03:06
        A tak na marginesie( poniewaz watek- dotyczy tematu praca),
        dla tych ktorzy wypowidaja sie z pozycji australisjkiego doswiadczenie.
        Polecam bardzo dobra ksiazke- ktora (w Australii -byla tzw "ogromna"
        awantura jezli chodzi o jej tresc.)-mozliwe tez ze ktos zainteresowny z innych
        krajow gdzies osbie ta publikacje przeczyta.

        "Among The Brabarians"- the dividing of Australia.
        This is the story the media will not tell.
        Among the Barbarians -exposes one of the greatest political frauds
        in Australien history.
        Australia has achieved the most brilliant social transformation,yet is on
        the bring of being damaged and divided.Why?


        • Gość: ada Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.lodz.dialog.net.pl 02.10.03, 12:17
          co tu tak cicho............
          • Gość: Kan_z_oz Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.mega.tmns.net.au 02.10.03, 12:44
            ada napisala;
            co tak tu cichutko...........

            Bo wszyscy sa w pracy draga Ado.
            Najlepsza praca jest wtedy gdy juz nie musi czlowiek pracowac, ale cichooo..
            to tylko miedzy nami.
          • Gość: Saba Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.dsl.hccnet.nl 02.10.03, 12:48
            Widocznie nikt juz nie ma nic do napisania, chociaz szkoda..
      • Gość: Saba Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.dsl.hccnet.nl 11.11.03, 13:56
        Wprawdzie pytania kierowalam do maggie, ktora albo przegapila, albo ja
        przegapilam jej odpowiedz, albo w napietym planie dnia nie ma czasu odpisac,
        ewentualnie nie zna odpowiedzi. W kazdym razie ponawiam pytania, moze ktos inny
        bedzie wiedzial.

        maggie-c,

        Jak bedziesz miec ochote to napisz o:

        stopniu bezrobocia wsrod poszczegolnych grup wiekowych i wg rejonow
        wieku emerytalnym i warunkow przejscia na emeryture
        wymiaru urlopow
        srednich pensji i fringe benefits
        dostepnosci szkolen zawodowych
        traktowaniu obcokrajowcow przez prawo pracy, pracodawcow i kolegow
        urlopow macierzynskich
        stosunku pracodawcy do rodziny (np elastycznosc wymiaru godzin mlodych matek,
        dotowanie przedszkoli itp)
        nadgodzinach
        dojazdow do pracy
        systemie motywacyjnym, awansach, podwyzkach, szkoleniach integracyjnych
        ubezpieczeniach i funduszach emerytalnych (kto pokrywa i w jakim wymiarze?)
        stosunkach w pracy (troche juz napisalas, ale chodzi mi tu o hierarchie
        zawodowa)

        Pozdrawiam
        Saba
      • Gość: Misia Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.upc-f.chello.nl 11.11.03, 20:21
        Saba,
        Rzeczywiscie to co piszesz o warunkach pracy i placy w Holandii w duzej czesci
        sie zgadza. Zastanawia mnie tylko, skad te 37 wolnych dni? Chyba ze narobisz
        nadgodzin i odbierzesz je sobie jak czas wolny.
        • Gość: Saba Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.adsl.wanadoo.nl 11.11.03, 21:01
          Misiu,
          Przysluguje mi z buta 25 dni urlopu, a pozostale 12 to tzw ATV, rekompensata
          za prace 40 godzin w tygodniu zamiast obowiazkowych 38 godzin, kazda godzine
          ponad te 40 mam rejestrowana osobno i w kazdym momencie moge je wybrac,
          kolekcjonuje sie do 50 nadgodzin, po czym jesli sie ich nie wykorzysta dostaje
          sie za nie spieniezona rownowartosc (od ktorej potracany jest wyzszy podatek,
          dlatego bardziej oplaca sie wybierac dni niz kase).
          Skad wiesz, ze sie zgadza? piszesz z NL?
          Saba
          • Gość: Misia Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.upc-f.chello.nl 11.11.03, 21:11
            Tak mieszkam tu od 14 lat a od 13 pracuje. Rzeczywiscie mam 25 dni plus 6 ATV,
            z tym ze u mnie to jest sprawa "apart" jak to Holendrzy mowia.
            Mieszkam w Alkmaar, a ty? W Polsce mieszkalam w Poznaniu, stad tez moja wizyta
            na tym forum.
            • Gość: Saba Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.dsl.hccnet.nl 12.11.03, 10:54
              Dlaczego piszesz, ze ATV jest apart - to wszystko zalezy od negocjacji, u mnie
              w biurze tez jestem jedna z niewielu z ATV a to dlatego, ze przyjmowalam sie w
              momencie kiedy bardzo trudno bylo o wyszkolony personel.
              Dane bardziej personalne przesle ci mailem jesli podasz adres.
              Groetjes
              Saba
              • Gość: Misia Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.adsl.xs4all.nl 12.11.03, 12:28
                Misia@pielkenrood.net do 17.00
                r.griep@chello.nl (domowy)
                • Gość: Saba Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.adsl.wanadoo.nl 12.11.03, 18:14
                  Gość portalu: Misia napisał(a):

                  > Misia@pielkenrood.net do 17.00
                  > r.griep@chello.nl (domowy)

                  Misia, looknij w skrzynke, golab polecial
      • Gość: ewcia Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.csfb.com 12.11.03, 17:54
        Ja dopiero teraz odkrylam ten ciekawy watek!!
        Ja mam porownanie miedzy Australia i UK. Najpierw mieszkalam
        10 lat w OZ, a teraz - od trzech lat - w UK (cale szczescie
        wracamy to Australi).
        W obu krajach pracowalam w zawodzie informatyka i w kilku roznych
        firmach.
        Pracy w UK jest wiecej, bo rynek jest znacznie wiekszy, ale
        jak cos sie zlego dzieje, to firmy dostaja wiekszego stracha
        i zwalniaja na potege przez co jest i znacznie wiecej ludzi
        na rynku poszukujacych pracy.
        Zycie w UK jest do d... w porownaniu z Australia, co troche
        przeklada sie na moje osobiste zadowolenie z pracy. Co prawda
        pieniedzy dostaje sie tu znacznie wiecej (jakby przeliczyc na FX),
        ale trzeba i znacznie wiecej wydawac. Szczegolnie mieszkanie jest tu
        strasznie drogie (mieszkamy w Londynie).
        Warunki pracy jezeli chodzi o urlopy (21/23 dni), chorobowe sa
        podobne, ale w UK pracuje sie dluzej. W warunkach pracy mojego
        banku stoi 35 godzinny tydzien pracyu, ale nasz szef jasno nam
        powiedzial, ze oczekuje od nas pracy od 9 to 18 i faktycznie
        nikt tylka nie rusza z krzesla przed 18ta. Urlop macierzynski
        u mnie w pracy to chyba 2 albo 3 mce, podczas gdzy w Australii
        musialam sobie dwukrotnie wziac urlop bezplatny. Ale niektore
        duze firmy daja 6 tyg urlopu.
        Tak mysle, czy nie przekwalifikowac sie na nauczycielke, zeby
        miec ciut wiecej wakacji, bo w moim zawodzie trudno znalezc prace
        na 1/2 etatu, a chcialabym sobie troche odpoczac po tej angielskiej
        harowce :-).
        • Gość: Pysiek13 Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 13.11.03, 23:03
          Witaj Ewcia,

          ja pisze z Australii i zaciekawilo mnie, czemu napisalas:'cale szczescie
          wracamy to Australia'? zarobki w UK sa napewno wieksze, ale proporcjonalne do
          kosztow zycia.
          pomysl z nauczycielka doskonaly, dluzsze wakacje, unlimited sick leave,
          pomarzyc, sama dobrze sie chyba orientujesz
          napisz cos wiecej o sobie
          Ja wlasnie wczoraj odpisalam do Saba na innym watku, o mojej pracy, pracuje
          jako sub-contractor, czyli praktycznie na wlasnym rozliczeniu. odpowiada bardzo
          mi ten system, ale nie mam platnych sick czy holiday. placa mi konkretnie za
          moja prace wykonana, ale zawsze moge negocjowac dobry kontrakt finansowo.
          krotko to wyglada, ze np. wykonam projekt za $40 tys dol w ciagu 5 miesiecy i
          jak mnie to satisfied to moge nic nie robic do konca roku, albo szukac
          nastepnego. negatywne aspekty, to ze czasem nie ma plynnosci miedzy kontractami
          i masz wtedy przymusowy holiday.

          pozdrawiam
          • Gość: Ewcia Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.csfb.com 14.11.03, 16:50
            > Witaj Ewcia,
            > ja pisze z Australii i zaciekawilo mnie, czemu napisalas:'cale szczescie
            Czy ja Cie nie spotkalam na depresji (przepraszam za wyciaganie kosciotrupow
            z szafy :-))).

            > wracamy to Australia'?
            Tak, wracamy do Australii. Nasz przyjazd do UK byl scisle na pare lat (3
            dokladnie) i mial czysto finansowy charakter.

            > zarobki w UK sa napewno wieksze, ale proporcjonalne do kosztow zycia.
            Zarobki sa wieksze i faktycznie proporcjonalne do kosztow zycia, ale jak obie
            osoby pracuja (ja i maz), to jedna pensje mozna swobodnie wysylac do Australii.
            W ten sposob po dwoch latach splacilismy dom - cos co w ogole nam sie nie snilo
            mieszkajac w Australii. Po przeliczeniu GBP na AUD wysylalismy miesiecznie
            wiecej niz w Australii przedtem razem zarabialismy. Ale mam juz dosc Londynu!!

            > pomysl z nauczycielka doskonaly, dluzsze wakacje, unlimited sick leave,
            > pomarzyc, sama dobrze sie chyba orientujesz
            Wiesz, ale zrezygnowalam z tego pomyslu, bo to wymaga codziennego stawania
            przed grupa ludzi i to byloby chyba dla mnie za bardzo stresujace. Poza tym
            ja mam koszmarna pamiec do imion (to znaczy nie mam jej w ogole) :-)).
            Fakt, ze wiecej jest wolnego, ale jakbym w swoim zawodzie brala wiecej urlopu
            bezplatnego, to finansowo wyszlabym wlasciwie na to samo.

            > napisz cos wiecej o sobie
            > Ja wlasnie wczoraj odpisalam do Saba na innym watku, o mojej pracy, pracuje
            > jako sub-contractor, czyli praktycznie na wlasnym rozliczeniu. odpowiada
            bardzo
            > mi ten system, ale nie mam platnych sick czy holiday. placa mi konkretnie za
            > moja prace wykonana, ale zawsze moge negocjowac dobry kontrakt finansowo.
            > krotko to wyglada, ze np. wykonam projekt za $40 tys dol w ciagu 5 miesiecy i
            > jak mnie to satisfied to moge nic nie robic do konca roku, albo szukac
            > nastepnego. negatywne aspekty, to ze czasem nie ma plynnosci miedzy
            kontractami
            Ja (podobnie jak i maz) jestesmy informatykami i zawsze pracowalismy w zawodzie.
            Na stalej posadzie. Co prawda placa ciut mniej (no, ale nie tak znowu malo), ale
            jest sie drugim w kolejce (po kontraktorach) do zwolnienia. No i urlopy i sicki
            jakies tam znaczenie tez maja.
            Ale teraz bede szukac czegos na 2/3 etatu. Niestety firmom nie bardzo chce sie
            takie sztuki zatrudniac, wstretni kapitalisci :-)). Mam pare pomyslow na wlasne
            przedsiewziecia (niezwiazane zreszta z informatyka), ale nie wiem czy bede
            miala odwage tym sie zajac.
            Pozdrowienia, Ewa
      • Gość: toja Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.ny325.east.verizon.net 14.11.03, 04:53
        Po przeczytaniu wypowiedzi, nasuwa mi sie stwierdzenie ze wiekszosc
        duskutantow na pierwszym miejscu umieszcza kryterium pomocy socjalnej jako
        najwazniejszy element ich wyboru (?) miejsca zamieszkania i pracy. W dalszym
        ciagu pokutuje przeswiadczenie ze rzad lub panstwo ma zapewnic lub w
        najlepszym przypadku pomoc kazdej osobie w ulozeniu zycia i spraw finansowych.
        Wiekszosc osob chcialaby jak najmniej pracowac i otrzymywac za swoja prace jak
        najwieksze wynagrodzenie, roznego rodzaju dodatki i bonusy. Sporo osob tez
        pisze o swoich wysokich zarobkach (powyzej $50,000), do tego nie musza sie
        specjalnie wysilac aby taka sume zarobic.
        Dla nie wtajemniczonych wyjasniam ze taka osoba musialaby pracowac na
        stanowisku kierowniczym w danej firmie lub byc wybitnie cenionym fachowcem.
        Jak widac na tym forum jest masa wybitnie uzdolnionych jednostek ktore
        zarabiaja krocie specjalnie sie nie wysilajac.
        Kilka dni temu media podaly ze dochod narodowy wzrosl w Stanach powyzej 7 %,
        czy ktos wie ile wynosi wzrost w Europie ? nie przekracza nawet 1 % I to nie
        jest dzielem przypadku, we Francji ograniczono liczbe godzin pracy majac
        nadzieje ze wiecej osob otrzyma ta droga zatrudnienie. Podobne tendencje
        wystepuja w innych krajach, ludzie chca mniej pracowac i miec wiecej. Wszelkie
        proby reform sa ostro krytykowane ( strajki w Niemczech ), nikt nie chce
        utracic swoich przywilejow.
        • Gość: pysiek13 Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 14.11.03, 05:43
          Hi Toja,

          czemu sie dziwisz przeciez to bardzo naturalne. wiekszosc z nas chcialaby
          utrzymac swoje zarobki na pewnym poziomie. a juz jaka poprzeczke sobie stawiasz
          to juz zalezy od Ciebie
          pozdrawiam
        • Gość: Ewcia Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.csfb.com 14.11.03, 16:37
          > Po przeczytaniu wypowiedzi, nasuwa mi sie stwierdzenie ze wiekszosc
          > duskutantow na pierwszym miejscu umieszcza kryterium pomocy socjalnej jako
          > najwazniejszy element ich wyboru (?) miejsca zamieszkania i pracy. W dalszym
          > ciagu pokutuje przeswiadczenie ze rzad lub panstwo ma zapewnic lub w
          > najlepszym przypadku pomoc kazdej osobie w ulozeniu zycia i spraw finansowych.
          Ja zpomocy socjalnej korzystalam rzez bardzo krotki okres czasu i baaardzo
          dawno temu, ale nadal uwazam, ze lepiej psychicznie zyje sie w kraju, gdzie
          ta pomoc socjalna jest lepsza. To taki wentyl bezpieczenstwa na wypadek
          jakby cos sie czlowiekowi stalo i nie mogl znalezc pracy.
          Wiadomo, ze dobrze jest byc pieknym zdrowym i bogatym, ale czasami zycie
          plata nam, figle i musimy byc zalezni od innych (czytaj: panstwa). Poza
          tym nie kazdy ma zdolnosci, wiedze i umiejetnosci, zeby byc super i tym
          ludziom tez jakos trzeba pomoc.

          > Wiekszosc osob chcialaby jak najmniej pracowac i otrzymywac za swoja prace
          jak
          > najwieksze wynagrodzenie, roznego rodzaju dodatki i bonusy. Sporo osob tez
          Ha, ha, to przeciez jest naturalne. Wiesz, ja najchetniej pracowalabym
          dla przyjemnosci. Nie potrafie usiedziec na miejscu i ciagle musze cos
          robic, ale byloby przyjemnie, gdybym mogla to robic wylacznie dlatego,
          ze chce, a nie tez dlatego, ze od tego zalezy egzystencja moja i mojej
          rodziny.
          • Gość: Pysiek13 Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.a.003.syd.iprimus.net.au 15.11.03, 10:04
            Hi Ewcia,

            tak rzeczywiscie chyba sie poznalysmy gdzies wczesniej, ale nick sa napewno
            mylace. ja uzywam jednego i na forum i w zyciu. praktycznie malo kto pamieta
            jak sie naprawde nazywam :))))
            jak sie masz ogolnie?
            • evee1 Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? 17.11.03, 17:15
              Gość portalu: Pysiek13 napisał(a):

              > Hi Ewcia,
              >
              > tak rzeczywiscie chyba sie poznalysmy gdzies wczesniej, ale nick sa napewno
              > mylace. ja uzywam jednego i na forum i w zyciu. praktycznie malo kto pamieta
              > jak sie naprawde nazywam :))))
              O wlasnie, pojawiam sie teraz pod moim nickiem. Niektore fora wymuszaja na
              mnie logowanie sie i wtedy pisze jako evee1, a czasami po prostu jako Ewcia.
              Czuje sie fajnie! Co prawda cala nasza rodzine ostatnio nawiedzily choroby
              (nawet samochod nam sie rozlozyl :-((), ale wychodzimy juz na prosta. Przy
              okazji musialam "podoswiadczac" troche angielskiej sluzby zdrowia, ktora
              do piet nie siega australijkiej! Z braku pieniedzy rowniez profilaktyka tu
              lezy, a wiadomo jako to jest - potem trzeba leczyc, to czego sie w pore
              nie wykrylo.
              No o ciekawe kto wygra Rugby World Cup....
              > jak sie masz ogolnie?
              • Gość: pysiek13 Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.a.004.syd.iprimus.net.au 17.11.03, 20:58
                Witaj Ewcia,

                ogolnie dobrze dziekuje.
                Rugby? oczywiscie ze wygra Australia, oni maja zaciecie...nawet niektorzy sie
                ostatnio zakladali na innym watku. zagladalas do Asi, na 'wyjazd z kraju'?

                Widze Ewcia ze Twoj profil pracy jest bliski mojemu. czy juz szukasz pracy
                bedac jeszcze w Londynie, czy dopiero na miejscu? o ile pamietam, wracasz do
                Melbourne?
                pozdrowiam



                • Gość: delpierro ocena USA, Szwecja IP: *.ccc.edu 17.11.03, 21:31
                  hej, nie czytalem wszystkich watkowwiec moze w niektorych
                  prawch sie powtorze.
                  USA - jezelijestes twardy to i bez papierow dasz sobie
                  rade.Oczywiscie zadnych regol.Kiedys pracowalem z
                  Polakamiwysysk i oszukiwanie na kazdym krokJak
                  najszybciej sie od nich odtnij. (doswiadczenia z Chicago)
                  Gdy masz papiery (SSN) juz jest lepiej.Ja mam 40
                  tygodniowo plus overtime 150 stawki.Do tego po 3 mies
                  ubezpieczenia ...bez tego nie daj boze zachorujesz.Po 60
                  dniach dostaelm podwyzke.Trzeba powiedziec ze staralem
                  sie zeczywiscie wszstko wykonywac perfect.Daja mi tez
                  plan emerytalnyale nie kozystam na razie.Urlop po 1 roku
                  tydzien platnego po 2 latach 2 po 5 trzy tygodnie.(nie
                  mozna wykorzystac w calosci).Dodanm ze pracuje firmie
                  notowanej naNYSE na entry level.
                  SZwecje tam tez probowalem ale nawet z papierami jest
                  strasznie ciezko.Maja cie gdzies jak jestes ze
                  wschodu(chyba ze jestes lekarzem bo tam ich brakuje,
                  pielegniarka) .Kazdy zada szwedzkiego - i to jest
                  oficjalna wymowka w odmownej odpowiedzi...gdzy skad inad
                  wiadomo ze oni super mowia po angielsku (nie szukalam
                  pracy na jakieks prowincji gdzie moglby byc z tym problem
                  ale duzym miescie).W szwecji mam wrazenie to mozliwe sa
                  truskawki i to nielegalnie gdy ma sie tam kogos. Swego
                  czasu glosna byla sprawa deportacji polakow ktorzy
                  pracowali u szweda a potam gdy okazalo sie ze karaz za
                  nielegalnych imigrantow bedzie mniejsza niz ich pensje
                  doniosl na nich na policje...ze go oszukali mowiac ze maj
                  pozwolenie o prace...
                  pozdrawiam


                • Gość: Ewcia Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.csfb.com 18.11.03, 12:28
                  Musze zajrzec na ten watek Asi, ale jak do tej pory liczba prawie
                  6000 postow troche mnie oslabila. Ja tez czasem musze pracowac
                  w pracy :-))).
                  Pracy stad szukac nie bede, bo ja chce znalezc cos na pol etatu
                  i w ogole nie wiem czy to sie uda :-((, no ale bede probowac.
                  Mazlonek moze sie za czyms rozejrzy, ale trudno to robic za wczesnie,
                  bo wtedy od razy beda go chcieli widziec. On i tak nawet jak tam sie
                  pojawi, to prace bedzie mial w tydzien :-))).
                  Tak, jestesmy z Melbourne (Glen Waverley). Wlasnie sie okazalo, ze
                  troche sie spoznilismy z wypowiedzieniem naszym tenantom (mamy tam dom,
                  ktory wynajmujemy), ale mam nadzieje, ze sie i tak wyniosa wczesniej.
                  • Gość: Pysiek13 Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 20.11.03, 01:57
                    Hi Ewcia,

                    masz racje z podaniem o prace lepiej sie wstrzymac, bo teraz i tak okres
                    martwy, sezon urlopowy - pewnie na wiele by sie nie zdalo.
                    koncowa linia jest, ze jak Ty i Twoj partner jestescie fachowcy to z praca nie
                    ma problemu, nieprawdaz?
                    powodzenia zycze Ewcia
                    :)))
                    • Gość: Ewcia Re: W ktorym kraju najlepiej sie pracuje? IP: *.csfb.com 20.11.03, 17:21
                      > koncowa linia jest, ze jak Ty i Twoj partner jestescie fachowcy to z praca
                      nie
                      > ma problemu, nieprawdaz?
                      Prawdaz, prawdaz :-)).

                      > powodzenia zycze Ewcia
                      > :)))
                      Dzieki, narazie bedzie mi potrzebne w pakowaniu i wyrzucaniu.
                      Przyjechalismy tutaj z rzeczami, ktorych chcielismy sie pozbyc, ale
                      nie wiem czy ze wszystkim zdolamy sie rozstac i pewnie kontenerek
                      zostanie wyslany spowrotem.....
    Pełna wersja