Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.08, 10:39
    To beszczelnosc !
    Kto w tym zafajdanym kraju rozsiewa i na czyje polecenie propagande,
    ze jest pracy wszedzie a tylko lenie nie pracuja.
    Skonczylem studia (fizyka) dobry angielski (CAE), moja dziewczyna
    rachunkowosc i po pol roku szukania pracy mamy juz dosc. Wszedzie
    slyszymy, ze "sie odezwiemy" że z Panskimi kwalifikacjami to Pan
    sobie wszedzie znajdzie prace (z wyjatkiem naszej firmy..)W szkolach
    sa tylko do wziecia pojedyncze godziny, o etacie zapomniec.
    Wydalismy znaczna czesc oszczednisci na kosztowne i jaołwe dojazdy
    na rozmowy kwalifikacyjne i telefony. Jeszcze czekamy do wakacji i
    zjezdzamy z tego syfu do Anglii albo Irlandii.
    Ale codziennie w internecie i telewizji slyszymy ze jest mnostwo
    pracy i jak ktos jej nie ma to jest leniem i niedojda. Przypomina
    sie z opowiesci rodzicow komuna w najgorszym okresie, kiedy to na
    polkach byl ocet a gazety pisaly o dobrobycie.

    Dodam, ze Urzad pracy tez nam nie pomogl. Organizuja kursy ale nie
    dajace zatrudnienia tylko nabijające kase prywatnym firma
    szkoleniowym.

    Obserwuj wątek
      • Gość: Polak Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony IP: *.lowicz.mm.pl 10.04.08, 11:26
        To jest skandal co piszą te barany ja mam 3fakultety skończyłem Politechnikę
        łódzką kieru technologia chemiczna po studiach śmieszne oferty byłem w wojsku
        chcę przejść na zawodowego oni mówią jest dużo etatów potrzebują żołnierzy.
        Chodzę do jednostek nie ma pracy etatów !!! ja już tego nie rozumiem. Komuchy
        mają pracę ja nie mam znajomości ani ojca pułkownika!!! heheehh ps. urzędy pracy
        trzeba zlikwidować one nie pomogą tylko tam lenie siedzą i jedzą ciasteczka,
        wszystko jest skorumpowane i w układzie ,karuzela się kręci!!!
        • Gość: woland Re: Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.08, 08:25
          no nie prz, technologu. Moja dziewczyna tez to skończyła, na
          studiach brała udział w fajnej pracy badawczej i problemu ze
          znaleziemien pracy nie miała żadnego. Oczywiście na studiach w
          wakacje brała jakieś praktyki, więc doświadczenie zawodowe miała.
          Znalazła pracę w znanej firmie. pierwsze pół roku 2.800 brutto a
          potem 4.000 brutto. Dodam, że pracuje tam ok. 10 m-cy a w tej firmie
          brakuje rąk do pracy,albo przychodza nieuki i cwaniaki. Chcesz
          pracy, prosze bardzo - dla osób z Twoim wykształceniem znalazłem
          nasepujące oferty w 10 minut: Brzeg - Rokita ,2.500 netto,
          elektrownia Blachownia , 2.750 Brutto. Wyślij tam CV.
        • Gość: Kosa Jesteście obaj nieudacznikami i tyle IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.08, 10:29
          Przestańcie płakać. Powinno się stworzyć osobną kategorię płaczków na forach
          "mam x fakultetów i nikt mnie nie chce". Zadam wam obu proste pytanie: CO
          POTRAFICIE? Nie jaką wiedzę macie i ile macie fakultetów. Ktoś wam wmówił, że
          wykształcenie wystarczy. Otóż nie, to zaledwie podstawa, bez której nie ma o
          niczym mowy. Posiadanie super wykształcenia i certyfikatu z języka, często
          oznacza także kompletny brak umiejętności zastosowania wiedzy w praktyce, więc
          przestańcie wyć. Dochodzi jeszcze osobowość itd. Potencjalny pracodawca to
          widzi. Może czas poszukać u siebie problemu, a nie naokoło?
          • Gość: Greta Wspaniały przywilej darmowej edukacji IP: *.chello.pl 11.04.08, 11:34
            Podam przykład mojej siostry: ma 25 lat, "robi" drugi fakultet,
            powiązanie obu specjalności "od czapki". Pierwszy fakultet to studia
            z serii: żeby coś studiować. Nazwy tego edukacyjnego potworka nawet
            nie powtórzę. Pracy w zawodzie "po czymś takim" nie ma. To
            oczywiście studia humanistyczne, po których pozostaje jako deska
            ratunku praca na uczelni - siostrze "sie nie chce" (mało płacą
            etc.). Drugi fakultet to ekonomia i zarządzanie - siostra nienawidzi
            tych wykładów, ale na nie chodzi, bo "nie ma czego innego do
            roboty". Dodam: nigdzie nie pracuje, nie dorabia, siedzi na
            garnuszku rodziców. Oczywiście planuje dalszą edukację (żeby ktoś
            nie powiedział, że się obija w życiu) oraz ślub. Pięknie zaplanowane
            życie - póki nie urodzi dziecka (wtedy nieróbstwo wytłumaczy
            poświęceniem dla macierzyństwa) będzie studiować. Studia finansuje
            państwo (siostra studiuje tylko dziennie, inny tryb uznaje za
            nieudolną podróbkę edukacji - to pewnie też wymówka, bo studiując
            zaocznie musiałaby się wziąć do jakiejś pracy), studenci wieczorowi
            i zaoczni, których ci dzienni uznają za gorszych (w W-wie na
            SGH "dzienni" zgłosili nawet postulat całkowicie różnych wzorów
            dyplomów, żeby było widać kto "uczciwie" studiował, a kto "tylko
            płacił")oraz rozmaite inicjatywy uczelni w celu zarobkowym, aby się
            utrzymać. Pytam, co z tego, że moja siostra zdobywa kolejne
            specjalności, skoro są one kompletnie bezużyteczne? Do biura nie
            pójdzie, bo to "monotonna" praca, pedagogiem nie zostanie, ulic
            zamiatać nie będzie, bo to poniża. Ona i wielu, wielu innych ma
            takie podejście do życia, nie potrafią nawet sklecić porządnego CV,
            czekają, aż im manna z nieba spadnie, często mając niesamowite
            wyobrażenie o własnych umiejętnościach.
            • Gość: Robokp Dokładnie. "Bezpłatne" studia dzienne to absurd. IP: *.xln.managedbroadband.co.uk 11.04.08, 11:48
              Po pierwsze korzystają z nich głównie osoby, których rodziców stać by synek czy
              córeczka nie utrzymywali się sami. Natomiast na "zaocznych" studiują głównie
              ludzie, którzy muszą sami zarabiać na życie i opłaty za studia, które idą także
              na finansowanie studiów dziennych. Innymi słowy osoby mniej zamożne finansują te
              zamożniejsze. To się nazywa "sprawiedliwość społęczna" w polskinm wydaniu.

              Po drugie studia dzienne są demoralizujące. Studenci często idą na studia by -
              jak napisałeś - "coś studiować". Znaczna część z nich nigdy nie skorzysta z
              zdobytego w ten sposób wyjkształcenia. Czy stać nas - czyli podatników - na
              takie fanaberie? Gdyby studenci musieli choć częściowo finansować studia
              zastanowili by się trzy razy nad wyborem kierunku.
              • Gość: Ella Re: Dokładnie. "Bezpłatne" studia dzienne to absu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.08, 12:47
                Zawsze zaradniejszemu trzeba dokopać, co?
                Studenci wieczorowi jak i dzienni są różni. Spotkamy i studenta, który kiepsko
                zdał egzamin i rodzice go wysyłają na wieczorowe, a także takiego, który chce w
                dzień pracować, a wieczorem się uczyć, bo tak musi albo mu pasuje. Ale dzienni
                nie zawsze są zamożniejsi. Ja studiowałam dziennie, w wakacje jeździłam
                zagranicę do pracy, a zarobione pieniądze przeznaczałam na życie na cały rok,
                dorabiałam robiąc ankiety i przepisując wywiady i jeszcze pracowałam społecznie
                na uczelni i rozwijałam swoje umiejętności w kołach naukowych. Podobnie robiła
                większość moich znajomych. Moja mama pracowała w budżetówce i nie mogła mi wiele
                pomóc. Chyba się nie wpisuję w rysunek bogatego, dziennego studenta...
              • Gość: rob Re: Dokładnie. "Bezpłatne" studia dzienne to absu IP: *.p.lodz.pl 11.04.08, 12:48
                Jak dla mnie to studia zaoczne i wieczorowe to nieporozumienie :) Ja studiuje na
                uczelni technicznej i pisze prace takim jednostka ktore na zaocznych studiuja i
                nie maja bladego pojecia o tym co studiuja :) Ale dla mnie to plus zawsze jakis
                przychod :)Sam studiuje dziennie i ciesze sie ze sa to studia bezplatne bo nie
                stac mnie na placenie za nie. A to ze sie migam od pracy to bzdura bo sam
                osobiscie dodatkowo pracuje i wielu kolegow z roku robi to samo. Wiec nie pisz
                ze studia dzienne to absurd. A swoja droga na studia idziesz po to aby sie
                czegos nauczyc a czego mozna sie nauczyc jak studiuje sie zaocznie majac zajecia
                srednio raz na tydzien. A i jeszcze jedno ze studiow nie korzystaja tylko osoby
                zamozne - wiem z doswiadczenia bo wiem jaka sytuacje maja moi koledzy i ja. Wiec
                na przyszlosc moze sie zastanow co piszesz. Zgadzam sie natomiast co do jednego
                - wielu studentow studiuje rzeczy o ktorych nie maja bladego pojecia. Tylko tego
                problemu nie rozwiaze wprowadzenie platnych dziennych studiow.
            • Gość: Kachna Re: Wspaniały przywilej darmowej edukacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.08, 13:45
              ja myśle że mnogo takich ludzików... PŁACZKÓW że niby to nie przez
              nich a przez innych... ha ha ha jestem mgr wykształciuchem bez
              praktyki i pracy nie mam w zawodzie siedzę sobie w sklepie za
              1200brutto i nie narzekam na swój los potrafię ocenić swe
              umiejetności a nie machac tylko ludziom przed oczyma zdobytymi
              papierkami... a jak owe osoby tafia na mniej wykształcone to już
              pole do popisu maja ze stwerdzeniami jaki ten świat nisprawiedliwwy
              a ci pracodawcy to tacy be be HA HA śmieję się im w oczy bo to są
              egocentryki zpatatrzeni w siebie ludziska którzy wspaniale zakuwaja
              zdają jedni zapamietują inni nie ale tylko nieliczni SAMI potrafia z
              tego zrobić pożytek.... być może jestem anlfabetka, nieukie itd ale
              wiem jedno studiować jest bardzo prosto a jeszcze w tych czasach to
              łatwizna ale liczy się intelekt, spryt a nie owe śmieszne
              fakultety!!!! znam człowieka na samodzielnym stanowisku DYREKTORa
              prywatej firmy który jest po zawodówce sam zapracował wspiając się
              od najniższego szczebla pracownika fizycznego- góra go zobaczyła
              ineligentny potrafił zmobilizować ludzi do pracy , pomagał, czasem
              porazki brał na siebie zajęło mu to 2 lata ... PROSZE PAŃSTWA MOŻE
              NA JAKIS CZAS WARTO SCHOWAĆ TE SWOJE DYPLOMIKI A POKAZAC CO
              POTRAFICIE!!!!
        • Gość: Ma-ryja Re: Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony IP: *.dip.t-dialin.net 11.04.08, 13:20
          Dziwne, ze cie na tych trzech fakultetach nie wyuczyli, jak zdobyc prace, ale za
          to jak przypieprzyc paniom w Urzedzie pracy"urzędy pracy
          > trzeba zlikwidować one nie pomogą tylko tam lenie siedzą i jedzą ciasteczka,
          wszystko jest skorumpowane i w układzie ,karuzela się kręci!!!"
          One maja przynajmniej prace i pieniazki na kawke i ciasteczka, a ty talko
          potrafisz narzekac. Pomysl nad tym , co w sobie zmienic, aby móc sobie kupic
          wiecej niz ciasteczko. Ale widze, jestes na dobrej drodze, bo kompa juz masz i
          duzo czasu na czaty.
        • Gość: 50+Bezrobotny Re: Bezrobotny - życiowy IP: *.aster.pl 11.04.08, 16:15
          A równocześnie dzisiaj na portalu Gazety wyborczej zamieszczono taką informację:
          *******************************
          Najwyższy wskaźnik bezrobocia w kraju odnotowano w powiecie szydłowieckim. W
          powiecie tym bez pracy pozostawało w lutym tego roku 33,7 proc. zdolnych do
          pracy. Co ciekawe, powiat ten leży w województwie mazowieckim, gdzie stopa
          bezrobocia należy do najniższych w kraju. W skali kraju w co piątym powiecie
          stopa bezrobocia przekracza 20 proc. Najgorzej pod tym względem jest w
          województwie warmińsko-mazurskim, zachodniopomorskim i kujawsko-pomorskim.
          Ponadto w wielu województwach o wysokimi bezrobociu nie ma żadnych ofert pracy.
          Jak powiedział "WSJ Polska" prof. Józef Czapiński z Uniwersytetu Warszawskiego,
          najtrudniej jest walczyć z bezrobociem na terenach popegeerowskich, ale nie
          tylko. Duży problem zdaniem Czapiśkiego stanowią też obszary o niskich
          inwestycjach i małej mobilności siły roboczej.
      • Gość: Gość: Iwona Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.08, 12:32
        Szanowni Państwo...

        szukam pracy od ośmiu miesięcy i to rozważnie, żeby nikogo nie
        urazić bezplanowym ,,lataniem" po mieście, również jestem osobą
        wykształconą, dość rozsądną - jak sądzę - która potrafi dostosować
        się do wielu sytuacji, może z wyłączeniem tych, które idą w
        niebezpieczną manipulację; również jestem zarejestrowana w PUP,
        również pracownicy rozkładają ręce, choć przyznaję, że Urzędy Pracy
        w Polsce nie kreują żadnej pomocy dla bezrobotnych wykształconych;
        ten stereotyp Polaka, który jakoby nie chce pracować jest dość
        niedorzeczny, nieprawdziwy po prostu. Być może mają miejsce sytuacje
        typowo headhunterskie, ale w moim przypadku to kilkaset telefonów,
        kilkaset maili, odpowiedzi w stylu absolutnie nijakim, wieczne
        pytania do znajomych (dla mnie krępujące, bo nie uważam, że jestem
        wykluczona przez brak kompetencji), którzy często rozkładają ręce;
        wysłuchiwanie słynnego ,,nie narzekaj". Nie narzekam, nie mam prawa
        do zasiłku, mam za to resztę godności i widzę, że nie jestem
        osamotniona w tym absolutnie beznadziejnym, na dzień 10.04.08,
        położeniu. Chciałoby się wyć - absalomie, absalomie! A co do wyboru
        pracy...nie mam wyboru, bo nie ma wyboru, o tym chyba piszemy
        tutaj...

        a myslenie, jak się okazuje, szkodzi.

        Poza tym, trzeba mieć szczęście, również do ludzi -

        za dużo wielokropków, za dużo przemyśleń

        Iwona
      • Gość: obywatel Re: Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony IP: 213.134.181.* 10.04.08, 12:52
        za wysyłanie na durny staż (tania siła robocza do wynajęcia z UP dla pracodawcy, sprytnie) za 475zł to mnie mogą w doope pocałować, później staż się nagle kończy niby z "braku środków na sfinansowanie jeszcze kilku miesięcy stażu", a następnie słyszy się, że stypendium za staż podwyższają do jakichś tam 600zł... to co nie mili pieniędzy nie?

        chore

        już lepiej sobie czegoś na własną rękę szybciej poszukać, zanim zaczną cię na siłę wysyłać do dennej roboty
          • Gość: kpiarze Re: Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony IP: 212.76.37.* 10.04.08, 13:33
            Za granicą w miesiąc można więcej zarobić niż roczny polski zasiłek - to nawet na przeżycie nie starcza .Kpine sobie z ludzi robią.
            A taki ktoś co zarobi 4 tyś na czarno podatku nawet nie raczy odprowadzić. Sami sobie grób kopiemy.
            W McD w Anglii na wejscie dają 4500 zł i ciągle szukają chętnych...
            Nad czym sie zastanawiacie , wyjeżdzajcie .
            Z nadgodzinami to i 6000 zł zarobicie.A razem z dziewczyną zarobicie 12000 zł miesiecznie.Odłożycie napewno z polowe tego.Albo w Polsce nadal szukajcie niewiadomo czego. Tam jest inne życie , lepsze.
            • zdrowy_rozsadek78 Re: Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony 11.04.08, 09:05
              To tylko jedna strona medalu. Po pierwsze, piszesz "z nadgodzinami". Bez
              nadgodzin 4500 zl. To jakieś 1000 funtów. Na dwie osoby (bez nadgodzin) to 2
              tys. funtów. A teraz koszty życia dwóch osób: wynajem kawalerki to min. 700
              funtów, komunikacja jakieś 100, jedzenie jakieś 600 funtów. Do tego artykuły
              AGD, imprezy, loty do kraju. Zostaje góra 500 funtów na dwie osoby, czyli 2,5
              tys. złotych.
              No chyba, że zakładasz, iż mieszkacie w nędznym pokoju, jadacie w Tesco, wozicie
              kiełbase z Polski a piwo pijacie tylko w domu.
              Ale z dziewczyną to ja odłoże w Polsce 3 tys. mieszkając w dwupokojowym
              mieszkaniu, mając średniej klasy auto i chodząc do lokalu przynajmniej raz w
              tygodniu.
              • Gość: moe Re: Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony IP: *.homenett.pl 11.04.08, 09:07
                wie osoby, czyli 2,5
                > tys. złotych.
                > No chyba, że zakładasz, iż mieszkacie w nędznym pokoju, jadacie w Tesco, wozici
                > e
                > kiełbase z Polski a piwo pijacie tylko w domu.
                > Ale z dziewczyną to ja odłoże w Polsce 3 tys. mieszkając w dwupokojowym
                > mieszkaniu, mając średniej klasy auto i chodząc do lokalu przynajmniej raz w
                > tygodniu.

                I wszystko to zmywając talerze .
                Głupie lekarze i nauczyciele nie wiedzą co tracą
                • zdrowy_rozsadek78 Re: Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony 11.04.08, 09:17
                  Dajesz jako przykład lekarzy i nauczycieli.
                  Cechą wspólną tych zawodów jest to, że ich pensje nie podlegają regułom
                  wolnorynkowym, są odgórnie ustalane i pochodzą z budżetu państwa.
                  Jak ktoś chce zostać nauczycielem czy urzędnikiem, to musi się liczyć z tym, że
                  tak właśnie będzie.
                  Ale lekarze z prywatnych klinik czy nauczyciele języków obcych prowadzący własną
                  działalność, zatem nie opłacani z budżetu, mają się dobrze. Polecam przejść się
                  pod którąś z prywatnych klinik medycznych czy szkół angielskiego i zobaczyć, do
                  jakich aut wsiadają ci ludzie. To nie są 15-letnie maluchy.
                • zdrowy_rozsadek78 Re: Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony 11.04.08, 09:25
                  A kto powiedział, że z pracy w McD ?
                  Chodzi mi tylko o to, iż ludzie wychwalający pracę w UK nie są do końca
                  obiektywni. Pracują tam 12 godzin dziennie, mieszkają po kilka osób w pokoju,
                  nie mają auta, oszczędzają na wszystkim. Następnie porównują to z życiem w
                  Polsce, które przecież najczęściej wygląda inaczej.
                  Robiąc nadgodziny, mieszkając w takich warunkach i pilnując każdego grosza też
                  się da tyle tutaj odłożyć.
                  • Gość: majkel Re: Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony IP: 195.188.191.* 11.04.08, 10:45
                    Chodzi mi tylko o to, iż ludzie wychwalający pracę w UK nie są do
                    końca
                    obiektywni. Pracują tam 12 godzin dziennie, mieszkają po kilka osób
                    w pokoju,
                    nie mają auta, oszczędzają na wszystkim. Następnie porównują to z
                    życiem w
                    Polsce, które przecież najczęściej wygląda inaczej.
                    Robiąc nadgodziny, mieszkając w takich warunkach i pilnując każdego
                    grosza też
                    się da tyle tutaj odłożyć.


                    koles masz jakas schize , nie wiem czemu nie dopuszczasz do siebie
                    ze mozna w uk miec dobra prace za dobra kase zero nadgodzin , a
                    jesli juz jakies sie zdaza to za jedna jest platne wiecej niz cala
                    trwoja dniowka


                    • Gość: waldi wszędzie dobrze gdzie nas nie ma IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.08, 13:15
                      Wieczne brednie Polactwa, w Polsce cięzko jest żyć temi nie przeczę
                      ale serio nie znam ludzi zyjacych w Polsce którzy po studiach
                      gniezdzą się po 4 w jednym pokoju, zmywają gary a na forach
                      internetowych wypisuja cuda niewidy. a w UK takich wielu.

                      Nawet zwykły nauczyciel w Polsce moze jako tako zyć, wystarczy że np
                      historyk napisze od czasu do czasu jakis artykuł, polonista komus
                      pracę, czy anglista udzieli korepetycji.

                      Takie to straszne?Mozna tylko trzeba chciec-jesli ktos zna dobrze
                      angielski ma wyższe wykształcenie a widzi siebie w roli tułacza w UK
                      to wspólczuje.

                      A jak jaest jakims specjalistą inzynierem to i w Polsce np w Wawie
                      prace znajdzie...może to po prostu kwestia wychowania,patriotyzmu i
                      innych wartości.

                  • Gość: Obywatel Re: Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.04.08, 23:45
                    Żyjąc w 2 osoby w Polsce pracujące za minimalną pensje to sie nie da nic
                    odłożyć. Co więcej za to nie da się przeżyć. Tego typu pensje są np w McD. Moim
                    zdaniem główną przyczyną emigracji zarobkowej jest za niska pensja minimalna.
                    Człowiek chodzi do pracy i na chleb mu brakuje.(mój kolega regularnie pobiera
                    dofinansowanie do czynszu z mops bo z pensji brakuje mu na życie) To jest parodia!!!
                    Z tego co wiem pensja minimalna w UK pozwala na skromne życie w UK, a pensja
                    minimalna w Polsce nie pozwala na przeżycie w Polsce.
                    Pracy jest w Polsce dość dużo, niestety dość słabo płatnej, często nie
                    pozwalającej na przeżycie więc nie ma sie co dziwić że ludzie emigrują,
                    twierdząc że tam jest lepiej.
                    Moim zdaniem pracodawcy nie chcą sie podzielić zyskami to fachowców mamy za wodą.
                    Jeden z moich kolegów (5 zawody w ręku: elektryk, spawacz, ślusarz,
                    budowlaniec, ochroniarz) zjechał do polski po 2 latach w UK.
                    Zatrudnił sie jako elektryk, za 1200 netto na początek na miesiąc, potem miało
                    być lepiej. Szef powiedział: "na razie nie ma pieniędzy na podwyżki". No to
                    kolega wyszedł od szefa, wziął telefon i zadzwonił do UK. Złożył szefowi
                    wypowiedzenie w 20 minut po rozmowie o podwyżkę (mina szefa bezcenna) i za
                    tydzień pracował za 350 funtów na tydzień w UK.
              • Gość: normalny Re: Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony IP: *.cable.ubr05.perr.blueyonder.co.uk 11.04.08, 10:13
                A teraz koszty życia dwóch osób: wynajem kawalerki to min. 700
                > funtów, komunikacja jakieś 100, jedzenie jakieś 600 funtów. Do tego artykuły
                > AGD, imprezy, loty do kraju. Zostaje góra 500 funtów na dwie osoby, czyli 2,5
                > tys. złotych.


                My mamy inaczej z żoną. Mieszkanie (czynsz + podatek lokalny za domek) kosztuje nas 60 funtów na tydzień (po odjęciu dodatku mieszkaniowego). Na jedzenie wydajemy może z 300 funtów na miesiąc ale chyba nawet nie (co prawda gotujemy sobie sami obiady, nie jadamy w Hyatcie), artykuły AGD kupujemy z rzadka, nie palimy szlugów i nie chlejemy co dwa dni. Do kraju nie latamy częściej niż dwa razy do roku, nic już nas tam nie ciągnie. Jakoś nam starcza na życiowe potrzeby.

                Nie odkładamy dużo, w zasadzie można by było, ale mamy inną filozofię życiową. Żona nie pracuje, bo zajmuje się dzieckiem, ja mam pracę niskopłatną na cały etat. Nie biorę nadgodzin bo mi się nie chce dużo pracować, wolę pospędzać czas z rodziną a za nadgodziny płaci się więcej podatków i się nie opłacają:))
                • zdrowy_rozsadek78 Re: Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony 11.04.08, 10:33
                  Czyli żyjecie sobie spokojnie na niewysokim poziomie, ale trudno tutaj mówić o
                  "dorobieniu się". Macie jeszcze to szczęście, że znaleźliście bardzo tanie
                  mieszkanie, z Twojego IP wnioskuję, że mieszkacie w Birmingham, a patrząc na
                  ceny na findaproperty.com kawalerka w okolicach centrum to min. 400 funtów
                  miesięcznie.
              • Gość: sensor dobre sobie... IP: *.range86-151.btcentralplus.com 11.04.08, 16:16
                ...owszem bez nadgodzin 1200£ ja, zona 1500£ (ma lepszy zawod bo zwiazany z
                opieka zdrowotna), z nadgodzinami ja 2000£ (48h/tydz) zona nie robi, mieszkanie
                w 4 strefie Londynu w systemie part buy part rent kupione niecale dwa latat temu
                (za 23 lata polowa bedzie nasza) do tego rachunki (sky, broadband, komorki,
                media), council tax, jedzenie (gotowane nie gotowce), ubezpieczenie na
                samochod+paliwo, raz w tygodniu knajpa - razem ok 1600£ - z tego co nam zostaje
                jak robie nadgodziny, co miesiac mozemy umeblowac na nowo mieszkanie lub
                wymienic caly sprzet audio-video a raz na 3 miesiace mozemy sobie kupic tutaj 3
                letnia mazde6, aha zapomnialem dodac, ze oboje mamy prywatna emeryture oplacana
                fifty/fifty przez nas i pracodawcow

                co stracilismy w Polsce zawodowo:
                zona nic, ja prace biurowa po studiach humanistycznych czyli mobbing, bezplatne
                nadgodzniny, kpinki szefa za 1300zl - na rzecz krecenia sobie srubokrecikiem
                (czyli "ochydna" prace fizyczna) w milej atmosferze totalnie bez stresu (jedyny
                dla mnie klopot to jaka sobie kupie gre na ps3 pod koniec tygodnia w game) i
                szefa, ktory jest mi wdzieczny, ze chce u niego pracowac

                wiec te mity o Polakach ktorzy mieszkaja po 10ciu i zarabiaja 700£ na miesiac
                mozecie sobie wsadzic miedzy bajki (jak ktos w uk zarabia 700£ to zglasza sie po
                WTC i ma extra 50 na tydz. wiec juz sie robi 900£

                pozdrawiam i zycze wszystkiego dobrego w ojczyznie
              • Gość: anka Re: Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony IP: *.plus.com 11.04.08, 17:25
                skad te ceny? nikt nie kaze ci mieszkac w najdrozszej stolicy
                swiata!! w miescie ok. 500 tys mieszkancow, na poludniu anglii place
                £ 520 za nowe 2 pok mieszkanie (jakies 65m2) z nowymi meblami,
                benzyna (dojezdzam do pracy codziennie prawie 10 mil w jedna
                strone) - £80, inne oplaty (prad,gaz,internet,tv,council tax)- £150,
                jedzenie, czesto w knajpie i picie (bez zadnego oszczedzania) - £400-
                500 miesiac (dwie osoby). ja zarabiam 1200 na reke, moj maz 1500.
                oczywiscie dochodza do tego rozne dodatkowe koszty, ale i tak
                ogolnie nie jest zle:) ogolnie chodzi mi o to ze cen, zwlaszcza
                mieszkan w londynie, nie ma co porownywac do zadnej innej
                europejskiej stolicy, a co dopiero do pipidowy zwanej warszawa...
      • Gość: Artuur Pani Karolino Łagowska w jakim swiecie Pani żyje ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.08, 14:00
        Piszac takie bzdury! Prosze przyjechac do malych miejscowosci, do
        polski "B" Polska to nie Wroclaw i Warszawa ale tysiace innych
        miast, gdzie ludzie chca pracowac i godnie zyc, a nie moga. Pani
        Karolino Łagowska czy napisala to pani aby celowo wylowac prowokacje
        czy wynika to z kompletnej nieznajomosci realiow?
        Jak jest Pani taka mądra, zapraszam do siebie i prosze znalezc nam
        prace (mozemy dojezdzac w granicach opolacalnosci)
        Jesli sie to Pani uda to prosze napisac o tym artykul a my pozwolimy
        sie nazwac leniami, nieudacznikami i wysmiac nacala polske.
        A my pochylimy glowy ze wstydu. Ale jak sie nie uda, to prosze juz
        nigdy nie pisac do dzialu praca i ponizac prawdziwych bezrobotnych.
        • zdrowy_rozsadek78 Re: Pani Karolino Łagowska w jakim swiecie Pani ż 11.04.08, 08:54
          Dobre sobie. Ja też pochodzę z małej miejscowości, wyjechałem za pracą do
          Warszawy, potem do Wrocławia.
          Naturalnie, że w małej miejscowości pracy nie ma, więc jeśli nie czujesz się na
          siłach otworzyć tam własny biznes to może pora wyjechać do dużego miasta ?
          A jeśli uważasz, że i to nie wchodzi w grę, to przestań narzekać i oczekiwać, że
          ktoś Ci znajdzie pracę. Przypomina mi to roszczenia ludzi, którzy wybudowali dom
          pod lasem i mają pretensję do wszystkich, że nikt im telefonu stacjonarnego nie
          podłączy.
        • darkraj Re: Pani Karolino Łagowska w jakim swiecie Pani ż 11.04.08, 09:27
          Gość portalu: Artuur napisał(a):

          > Piszac takie bzdury! Prosze przyjechac do malych miejscowosci, do
          > polski "B" Polska to nie Wroclaw i Warszawa ale tysiace innych
          > miast, gdzie ludzie chca pracowac i godnie zyc, a nie moga. Pani
          > Karolino Łagowska czy napisala to pani aby celowo wylowac
          prowokacje
          > czy wynika to z kompletnej nieznajomosci realiow?
          > Jak jest Pani taka mądra, zapraszam do siebie i prosze znalezc nam
          > prace (mozemy dojezdzac w granicach opolacalnosci)
          > Jesli sie to Pani uda to prosze napisac o tym artykul a my
          pozwolimy
          > sie nazwac leniami, nieudacznikami i wysmiac nacala polske.
          > A my pochylimy glowy ze wstydu. Ale jak sie nie uda, to prosze juz
          > nigdy nie pisac do dzialu praca i ponizac prawdziwych
          bezrobotnych.
          ======================================== Myslisz, ze ona o tym nie
          wie? Wie bardzo dobrze, jak i cala poetosowa klika, ale ten artykul
          byl napisany i opublikowany na zamowienie.
          Taki rodzaj sondazu, bo fora sa pilnie monitorowane
          przez "zamawiajacych".
          A zawsze jest to pierwszy zwiastun oczekujacych Nas wkrotce "niezbyt
          wesolych" wiadomosci.
        • kosmosiki Polskia Bie 11.04.08, 10:04
          > Piszac takie bzdury! Prosze przyjechac do malych
          > miejscowosci, do polski "B"

          To ja Ci opowiem piękną anegdotkę dotyczącą "Polski Bie".

          Znam dziewczynę, generalnie z mniejszego miasta, zajmuje się ona kosmetyką
          (tipsy robi itp.).

          Nadarzyła się sytuacja, że znajoma w Warszawie "na gwałt" potrzebowała
          pracownicy do renomowanego salonu kosmetycznego. Potrzebowała "po znajomości" bo
          była związana z obsługą kasy (wcale niemałej) i wolała osobę zaufaną. Poleciłem
          tą moją znajomą, bo wiem, że dziewczyna uczciwa i faktycznie ma pasję do tego co
          robi (ta z małego miasta).

          Dziewczyna przyjechała do Warszawy, rodzina w Wawie jej pomogła, przygarnęła pod
          dach. Wszystko było na dobrej drodze. Poszła do pracy (jak na początek dla niej
          to super stanowisko), oferowany zarobek (z miejsca - z ulicy) powyżej średniej
          krajowej, dostęp do świetnego sprzętu i personelu, etc. etc.

          Co ona zrobiła? Uciekła. Bo było ciężko. Bo trzeba było od 9 do 17 (i czasem
          nadgodziny) zapieprzać jak parowozik. Bo trzeba było dojechać z warszawskiej
          Ochoty na Żoliborz. Bo to, bo tamto.

          Więc błagam nie mówcie mi o "Polsce Bie", się narzeka, się płacze w rękaw, a jak
          przyjdzie co do czego i jest okazja aby coś zrobić ze sobą, ale trzeba zap*****
          to się nie da. Bo trzeba pracować...
            • kosmosiki Re: Polskia Bie 11.04.08, 10:18
              Gość portalu: wojtek napisał(a):

              > Proszę bardzo poleć mnie nie taki sprzęt obsługiwałem i obsługuję,

              Hehe, ale ja Cię nie znam, więc polecam "normalną" drogę rekrutacji. W tamtej
              sytuacji chodziło o to, że osoba do pracy potrzebna była na wczoraj. Poza tym
              praca wymagała osoby zaufanej, z którą ja ręczyłem. Poza tym nie jesteś
              atrakcyjną dziunią, więc do kosmetyki się nie nadajesz. ;)
                • Gość: tay Re: Polskia Bie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.08, 14:38
                  Jasne, już koleś bierze od wszystkich maile na forum i biegnie polecać
                  znajomym... A tak serio, to ruszcie swoje przesiąknięte leniem dupsko i
                  zacznijcie sami się starać. Trzeba być strasznym nieudacznikiem, albo trutniem
                  żeby teraz mieć problem ze znalezieniem roboty. Sam znam takich, co to wyslali 2
                  CVki i mysla ze juz "swoje zrobili" :) Nie starczyło już siły żeby wysłać
                  kolejne 100 postów z CV, to ponad ludzkie siły w końcu :)
                • kosmosiki Re: Polskia Bie 11.04.08, 14:46
                  > Dajesz jeden przykład, z którego wynika, że praca to tylko dla
                  > atrakcyjnej dziuni i tylko po znajomości i jeszcze z pomocą rodziny
                  > jakiejś, ale atrakcyjna dziunia ma to w nosie.

                  Daje przykład na to, że w tzw. "Polsce B" się nie *chce* ludziom zapieprzać.
                  Dziewczyna dostała szanse moim zdaniem duża, wymiękła bo okazało się, że to nie
                  jest to co w "Polsce B" czyli 2, 3 klientki dziennie i popijanie herbatki tylko
                  wymagająca praca.

                  Normalnie to się marudzi, że "Polska B" itp. a jak się od kogoś zacznie czegoś
                  wymagać to nagle się okazuje gdzie jest pies pogrzebany. Ludziom się po prostu
                  robić nie chce. Oczekują, że ktoś im da, za darmo, pracę, to i tamto.
      • Gość: tak Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony IP: *.chello.pl 10.04.08, 15:34
        no to prawda jest tych leni w naszym kraju troche bo niby co o
        studia zadbał a o prace już nie?? na studiach sobie poradził z
        tyloma egazminami a pracy nie ma dla niego ? w kraju gdzie jest 10%
        bezrobocia !jeszcze biegle angielski dwa kierunki??? przestańcie już
        naprawde nikt wam nie wierzy w te brednie . skończcie już
        usprawiedliwiac własne sumienie zwlając wszystko na Polske. pracy
        nie macie bo jej nie chcecie
      • Gość: rece opadaja... Re: Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony IP: *.toya.net.pl 10.04.08, 20:31
        ja po studiach i ekonomicznych i z CAE byłem już zdecydowany na kurs
        na motorniczego z PUP, ale pojawiła sie oferta (oficjalnie staz +
        kasa pod stołem) jako pracownik biurowy i udało mi sie załapać.
        Doszedłem do wniosku ze pierwsza lepsza praca za biurkiem i umowa o
        prace (dla mnie niestety nie starczyło) to W POLSCE dla osoby z
        wyzszym wkształceniem jak złapac boga za nogi. Wytrwałości życze...
        SZCZERZE - gdybym teraz konczył gimnazjum to poszedłbym do
        samochodówki i spie.... stąd z fachem w ręku. Perspektywy po
        studiach moga wydawac sie piekne ale "zycie depcze wyobraznie:", pzdr
        • Gość: bolec Re: Bezrobotny - życiowy zawód wyuczony IP: *.ds.pg.gda.pl 11.04.08, 08:57
          błąd kolego :D od nas z elektrycznego na 3 roku na kumatych poluja jak na bizony i z grubej rury: 'chodz do nas do roboty, my ci zaoczne oplacimy i nie bedziesz biedowal' jak dla mnie narazie za malo oferuja, zeby rezygnowac z przyjemnosci zycia w akademiku i studiow dziennych :]
          a na pomiarowców to w ogole jest ssanie ze szok :P
          kto mial laborki z metrologii wie dlaczego :P
          wiec mi nie pitol, ze nie ma dla ludzi z wyksztalceniem roboty ;]
          jest, robota, ale powiedz mi misiu kolorowy co ty umiesz konkretnego zrobic ?? :D ja mysle ze ekonomia dala ci podwaliny pod prace w handlu. okienko w makdonaldzie bedzie jak raz !! :D


          a wiecie co jest najtrudniejsze na uniwerku ? :-) dojazd !!